 |
W jakiego Boga bym uwierzył ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-07-2010 18:05 | wsx666 (1067 punktów) | W jakiego Boga bym uwierzył ?
3 na 3 | Moim zdaniem obraz Boga jest wypaczany w bitwach nauka kontra religia.Mało tego uważam że wszystkie religie jak i ateizm wypaczają obraz Boga (ateizm w sposób zaprzeczający jego istnieniu).Moje przemyślenia na temat Boga są następujące: W świecie jakim żyjemy możemy jedynie polegać na własnym doświadczeniu i obserwacjach (danych) jakie do nas docierają nic więcej.Istniejąc doświadczamy istnienia czegokolwiek,wszystkiego co nas otacza mając więc tego typu doświadczenie (istnienia czegokolwiek) moim zdaniem logiczniejsze wydaje się nie negowanie bytu jeszcze innego czyli np Boga tylko założenie że jeżeli istniejemy my,nasz wszechświat wymiary których mamy świadomość istnienia i być może co jest zgodne z nurtem obecnej nauki wymiary których nie jesteśmy w stanie zmysłami odczuć więc skoro to wszystko istnieje i jest dla nas (realne) to dlaczego nie moglibyśmy założyć istnienia również Boga.Tylko moim zdaniem nie takiego o jakim uczą nas religie Boga dobrego wszech....itp ale po prostu istoty powiedzmy (ponad nami) w jakiejś tam hipotetycznej hierarchii bytów.Boga który wcale nie musi być jakimś bytem niesamowitym ale na przykład zakładam istnienie całej populacji Bogów,świata Bogów,społeczeństwa Bogów.Być może to właśnie taki byt (ponad nami) stworzył wszechświat nadał mu takie a nie inne wartości fizyczne i chemiczne materii,zaprogramował(stworzył)wszystko po swojemu.Mogę jedynie uwierzyć w Boga jako istotę z populacji wielu Bogów istotę z innego (wymiaru) istotę faktycznie ponad czasem i materia jakiej doświadczamy,ale nie istotę dobrą raczej w naszej skali pojmowania neutralną.Uważam także,że nawet jeżeli taka postać istnieje to stwarzając wszechświat i ludzi (ja piszę to ogólnie) to dając nam możliwość przeżywania naszych żyć zakończył sprawę na tym! Sama idea życia wiecznego po śmierci jest ideą chorą nierealną i kompletnie pozbawioną jakiegokolwiek sensu.Kończąc powiem tak mogę uwierzyć w (jakiś) byt (ponad nami) ale nie w bajeczki na jego temat. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 | Teresa (2693 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > >Po pierwsze wymagają, bo tutaj chodzi o Boga w sensie filozoficznym czyli takiego który jest odpowiedzią na metafizyczne pytanie dlaczego jest raczej cos niż nic.> A to Bóg jest odpowiedzią na takie pytanie?  Tak! W chrz. "Bóg" jest nie tylko Ojcem, jest zarazem Absolutem , Bogiem filozofów. "Bóg jest Bogiem" to jedna ze znanych pseudotautologii. To jest podstawowa sprawa, gdyby tak nie było nie rozmawiałam bym z Toba, bo niby o czym? To jest klucz do racjonalizmu wierzących. Oczywiście są jeszcze " (...) cuda Chrystusa i świętych (Por. Mk 16, 20; Hbr 2, 4). proroctwa, rozwój i świętość Kościoła, jego płodność i trwałość "są pewnymi znakami Objawienia, dostosowanymi do umysłowości wszystkich", są "racjami wiarygodności", które pokazują, że "przyzwolenie wiary żadną miarą nie jest ślepym dążeniem ducha" (Sobór Watykański I: DS 3008-3010)." Niemniej jednak gdyby tak nie było to rozmowa o Bogu byłaby prawie jak rozmowa hobittach czy innych mieszkańcach Środziemia. > >Jeśli zadamy sobie takie pytanie to dochodzimy do tzw. bytu koniecznego.> Trudno o mętniejszy nonsens, niż "byt konieczny".Nie wzrusza mnie to, gdyż to czy jest to nonsens czy nie jest kwestią opcji filozoficznej. > >Jeśli unieważnimy to pytanie (druga opcja) to z kolei wpadamy w poznawczy nihilizm.> Próbowałem sobie wyobrazić cóż to za zwierz ten "poznawczy nihilizm" (niezdolność przetwarzania informacji, czy co?), ale postanowiłem odpuścić.Wg nihilisty nasze słowa nie maja wartości poznawczej tylko użyteczną , gdyż termin prawda nie ma sensu (termin prawda wymaga istnienia obiektywnego punk tu widzenia - nie jest to możliwe bez podmiotu i to nie byle jakiego tylko Boga). > >Ale nie zmienia to niczego - nie ma dobra ani zła> Nie ma dobra ani zła.Wyznanie wiary. Nie ma tylko w granicach światopoglądu materialistycznego czy naturalistycznego. > >Tymczasem idea prawdy wymaga wszechwiedzącego podmiotu, podmiot taki musi być wszystkim o czym wie.> Nie. Idea "prawdy" wymaga istnienia świata, języka i poznającego podmiotu, oceniającego zdania w kategoriach "prawda/fałsz".Nie sądzę, ponieważ np. tylko analizując to, co ludzie mówią na temat dobra i zła nie można dowiedzieć się co jest naprawdę dobre a co złe. > Nauka to stosunkowo późny wynalazek, mający też swe ograniczenia (choćby wymóg powtarzalności badanych zjawisk).Czyli historia to nie nauka? |
#287 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > >Wg komunizmu (popraw jesli sie mylę) sensem istnienia wszechświata jest walka klas,> Nie. Wg marksizmu (którego komunizm stanowi tylko jedno z możliwych rozwinięć) walka klas to jedynie zjawisko pojawiające się w (niektórych) ludzkich społeczeństwach. Raczej trudno widzieć w niej aż sens istnienia wszechświata.To jest jakies fantastyczne uproszczenie , że jedyne zjawisko to walka klas. Ludzie mają wiele potrzeb i pragnień, którymi sa powodowani. Ale nie mówimy o marksizmie tylko o komunizmie. Karol Marks nie stworzył żadnej filozofii ogólnej; tj. materializmu dialektycznego, prawda? > >która doszła do głosu z centralnym komitecie partii.> ??? No tak, bo komunizm to nie jest tylko kolektywistyczna gospodarka ale całość doktryn, organizacji i metod działania partii komunistycznej. Np. Komuniści sami przyznają, że wszelkiego rodzaju kłamstwo jest dla nich moralne, gdy służy potrzebom partii -jako, ze etyka też jest dla nich tylko wynikiem walki klas. W praktyce stosowali (stosują) bezprzykładną ilość kłamstw i dokładają wszelkich starań, by ukryć lub zniekształcić prawdziwe warunki istniejące w krajach, w których panują. > >Natomiast Kościół jest metafizyczny ("Królestwo niebieskie nie jest z teog świata").> O "nie tym świecie" każdemu wolno twierdzić, co tylko mu przyjdzie do głowy. Może wszystko nam się śni, a naprawdę jesteśmy szczypiorkiem z Saturna?Ale przynajmniej chrz. nie upraszcza w sposób fantastyczny zjawisk, nie lekceważy ludzkich potrzeb i ma niezależna etykę. Poza tym i co z tego? To nie zmienia faktu, ze jest metafizyczny. > >Z tego też wynikają role jakie pelnią.> Role jakie pełnią wynikają z przyjętych strategii walki o władzę, majątek i prestiż.Czy to jest projekcja własnej postawy, przypisywanie Kościołowi i komunistom braku światopoglądu?  Nawet komuniści -mimo, ze owszem są politykami zainteresowanymi zdobyciem władzy- są jednak nie tylko nimi, działają bowiem w imię pewnej doktryny. > >Ciało Jezusa po Zmartwychwstaniu nie podlegało prawom zasadom termodynamiki.> Łk 24, 39-43 co innego zdaje się sugerować, ale to nie mój problem.A przechodzenie przez ściany, znikanie, pojawianie się to co to było? |
#288 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > Idea dowodzenia wiary jest sprzeczna.Doprawdy?  Zżera mnie ciekawość: wewnętrznie czy z czymś innym? > Ale nie jest też tak, ze ponieważ nie ma dowodu to wybór wiary jest czysto arbitralny.Pewnie, że nie jest. Wiara zależy od tego, dokąd czyje wojska doszły. > Człowiek ma uzasadnienie dlaczego wierzy akurat w to a nie w coś innego,Wyżej podane. > dlatego istnieje możliwość dyskusji.Póki władza mocno śpi... My się jej boimy, więc jej nie zbudzimy...> Obawiam się, ze fanatyzm nie ma nic wspólnego z dowodzeniem.Obawiasz się, powiadasz?  > Gdyby tak było to np. ktoś, kto by kategorycznie twierdził, ze prawdą jest, że znęcanie się nad zwierzętami jest złe byłby fanatykiem ( bo nie tego da się tego udowodnić), a przecież to jest postawa rozsądna i słuszna."Słuszne" jest równie niedowodliwe jak "złe". > obecny Papież w listach/pracach dyskutuje z argumentami przeciwnymi chrześcijaństwu, i rozumowo okazuje ich niesłuszność.Przykład poproszę. Chociaż jeden. |
#289 1 na 1 | spray (5875 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > >>"Nosorożka jest różowa,COOOO ????!!!! Różowa jest tylko Niewidzialny Różowy Jednorożec! Niech będą błogosławone Jej Kopytka! |
#290 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > Tymczasem obecny Papież w listach/pracach dyskutuje z argumentami przeciwnymi chrześcijaństwu, i rozumowo okazuje ich niesłuszność.A pytania, które zadają inni nie są rozumowe? Cytat:Idea dowodzenia wiary jest sprzeczna. Ale nie jest też tak, ze ponieważ nie ma dowodu to wybór wiary jest czysto arbitralny. Człowiek ma uzasadnienie dlaczego wierzy akurat w to a nie w coś innego, dlatego istnieje możliwość dyskusji. Katolicy są idealni do rozmowy. Słuchają, rozumieją, mądrze dyskutują... Tak... O, i najważniejsze. Niczego nikomu nie narzucają. No i na doczesność nie zwracają uwagi. Te grunty i zwroty to wbrew ich woli. Oni nie chcieli. A tak btw.... Ja Cię już chyba widziałam na tym forum.
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo. |
#291 6 na 6 | Pan Tau (1237 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | Teresa:[...] Bóg nie będąc w żaden sposób ograniczony nie może jednak czynić tego co logicznie niemożliwe [...] A czy samo istnienie Boga nie jest logicznie niemożliwe? Teresa:"Wolna wola" złudzeniem mi się jawi. Dlaczego? Nauka raczej nie daje podstaw aby tak sądzić [...]Wręcz przeciwnie - od czasu eksperymentów Benjamina Libeta (lata 70-te XX wieku) nauka daje podstawy takiemu sądowi i to coraz bardziej solidne. Polecam książkę "The Illusion Of Conscious Will", której autorem jest D.M. Wenger. |
#292 3 na 3 | drHaust (737 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? |
> Bóg nie będąc w żaden sposób ograniczony nie może jednak czynić tego co logicznie niemożliwe albo moralnie złe.czy Pani rozumie to co pisze? Czy mógłbym poprosić o rozwiniecie tego? > Tylko że dzisiejsza wrażliwości etyczna -jeśli jest - jest wynikiem głoszenia Ewangelii.Czy wie Pani kiedy powstała Ewangelia? Czy przed jej powstanie była etyka/wrażliwość etyczna? Na ile różni się od dzisiejszej? Czy sugeruje Pani że przed "etyką Ewangeliczą" nie było etyki?
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją |
#293 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > "Duszą" zajmują się takie nauki jak np. psychologia czy psychoanaliza; (dusza to psychika).No, nie... tego się po Tobie nie spodziewałem  . Będziesz się smażyć w piekle  > Jesli termin czyni sensowym tylko sprawdzalność w sposób przyjęty w naukach przyrodniczych , to, to co mówisz też nie ma sensu, bo pojecie "sensu" nie da się sprawdzić metodami naukowymi.Chyba jasne, że pojęcie sensu przynależy do poziomu filozofii - nie zaś do tego, co ustalają nauki szczegółowe? A może jednak niejasne?  > Po pierwsze nie ważne ile razy zmieni się teorie , skoro i tak nigdy nie da się udowodnić teorii.Zasadniczych wad naiwnego indukcjonizmu Lud Prosty świadom był od stuleci, czego w przysłowiu o indyku myślącym o niedzieli wyraz dawał niepodważalny. W istocie swej nauka jest systemem odrzucania sądów fałszywych a do Objawiania Prawdy ni w ząb nie pretenduje - Twój zarzut jest zatem bez sensu. > Po drugie nie na temat.Doprawdy???  > Nie, wg KRK racją wiary nie jest rozumienie tylko akt woli . "Wiara jest aktem rozumu, przekonanego o prawdzie Bożej z nakazu woli, poruszonej łaską przez Boga" (Św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, II-II, 2, 9; por. Sobór Watykański I: DS 3010)." Oczywiście rozumienie wierzącego jest coraz głębsze.Z czego wynika, że NajNajNajPierwotniejsza jest Łaska Boża czyniąca kogoś katolikiem. Wychodzi na moje  . Wychodzi też, nawiasem, na to, że Tomasz w Herezję Luterską popadł (i to całe stulecia przed Lutrem  ) ale to jego problem  . > Ale to w Twoim rozumowaniu jest błąd ponieważ zakładasz, ze prawa logiczne niezależne od Woli Boga w jakimś sensie "wyprzedają" Go, także On musi się im podporządkować , - to jest niemożliwe - nie ma "przed" czy "potem" (rozumianych jako logiczne relacje poprzedzania),To Bóg Wszechmogący sam siebie Transcendować nawet nie może, co choćby nam, prochowi marnemu, dostępne jest przecie? Jak tu się nad Biedaczyną nie użalić serdecznie?  > Bóg jest pełnia bytu, dodatkowo w Bogu istota i istnienie zbiegają się tak więc On jest tymi prawami.Nie odnosisz przypadkiem, w noc bezsenną, wrażenia, że istota i istnienie zbiegają się w czymkolwiek, co akurat istnieć sobie raczy? > To jest pytanie, które postawił juz Platon w dialogu pt. "Eutyfron":Odrobiłaś lekcję. Się chwali  . > czy bogowie lubią to, co dobre ponieważ jest to dobre czy tez to jest dobre, bo bogowie to lubią? Otóż, ani tak, ani tak. Ani Bóg nie jest zależny od praw które są niezależne od Jego Woli, ani nie ustanawia tych praw wg swego kaprysu. Tylko On jest tymi prawami, ponieważ wola Boga utożsamia się z Jego istotą. Takim widział Boga św. Tomasz czy Leibniz i pisało o tym wielu pisarzy chrz..A dla poparcia tego wywodu jeszcze Bardzo Mocno Natupali Nóżkami  . > >>Tylko że dzisiejsza wrażliwości etyczna -jeśli jest - jest wynikiem głoszenia Ewangelii.> >Wybacz - ale to kompletna bzdura.> Bynajmniej. Wg mnie nie byłoby np. marksizmu gdyby nie było chrześcijaństwa (nie żebym była zwolenniczją), bo to właśnie chrz. wszyscy ludzie są równi przez Bogiem, a szczegółnie ludzie biedni ("byłem głodny a nie daliście Mi jesc").Jak mi się zdaje, masz z gruntu błędne wyobrażenie o marksizmie. Marks nie wymyślił marksizmu z litości dla Skrzywdzonych i Poniżonych - tych miał całe życie gdzieś i nawet cienia w nim nie było z Judyma, Siłaczki i Naszej Szkapy. Marks wymyślił marksizm, bo tak mu filozoficznie, "matematycznie", wychodziło - i tyle. > Innymi słowy to strzępy chrześcijanstwa zawarte w marksizmie czyniły (czynią) go dla ludzi pociągającym. Jasne - janosikowanie zawsze się komuś sprzeda. W tym sensie to i Lepper za Apostoła obleci. A mnie chodziło o to, że absolutnie centralne dla chrześcijaństwa idee winy dziedzicznej, zbiorowej i uniwersalnej (mające swój pragmatyczny sens w świecie bliskowschodnich koczowników) - żadną miarą dziś obronić się nie dadzą. > >Materia nie zachowuje się przypadkowo, lecz deterministycznie - także na poziomie kwantowym.> Wyznanie wiary. Zasada oznaczoności mówi zdaje się cos innego. Nie wiadomo czy przypadkowo czy deterministycznie czy w sposób wolny.Zasada nieoznaczoności nakłada ograniczenia na poznanie zachowania się cząstki, nie zaś na samo owo zachowanie wyznaczane funkcją falową. > >Zostawiając ją jednak na boku - na myśli miałem fakt, że każdy pozornie "wolny" podmiot w istocie porusza się w sieci ograniczeń i uwarunkowań, z których wielekroć nawet nie zdaje sobie sprawy.> Non sequitur .Nie ja wprowadziłem do dyskusji pytanie, cytuję: Czy to znaczy, że zachowujesz się losowo/przypadkowo jak materia?koniec cytatu, więc mi nie chrzań, że non sequitur. > Czy Ty uwazasz, ze wolność to uświadomiona konieczność?Też. Przede wszystkim jednak uważam, że wolność to uświadomiony brak konieczności. > Tak, jasne, a biolodzy badają tylko wyobrażenie krokodyla w swojej głowie zamiast badać owego krokodyla.Nie znam takich biologów. > nie wiem moze gdzies są tacy ludzie, ktorzy nienawidza wyborażen w swojej głowie, ale moim rozmówcy uwazali się za racjonalistów i chyba takiego bledu by nie popelnili...I nie popełnili. Istnieją bardzo poważne powody, by nienawidzić wirusa "Bóg" grasującego po niektórych ludzkich umysłach. > >Akurat - postaci literackie mają to do siebie, że raz puszczone w obieg, "żyją" już własnym życiem - często odległym od intencji twórców.> W jakim wszechświecie?  W zwykłym. Aleksander skutecznie swe hufce do boju zagrzewał odwołując się do wymyślonych bohaterów Iliady. > c. d. n.A pewnie!  |
#294 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > >>Po pierwsze wymagają, bo tutaj chodzi o Boga w sensie filozoficznym czyli takiego który jest odpowiedzią na metafizyczne pytanie dlaczego jest raczej cos niż nic.> >A to Bóg jest odpowiedzią na takie pytanie?  > Tak! W chrz. "Bóg" jest nie tylko Ojcem, jest zarazem Absolutem , Bogiem filozofów.Co w chrześcijaństwie - to wiem skądinąd. Objaśniać mi nie ma potrzeby. Przekonaj mnie, że to, "co w chrześcijaństwie" - to ma jeszcze chociaż cień sensu od chrześcijaństwa niezależnego. > "Bóg jest Bogiem" to jedna ze znanych pseudotautologii.To "pseudo" mnie zastanawia...  . > To jest podstawowa sprawa, gdyby tak nie było nie rozmawiałam bym z Toba, bo niby o czym?Przymuszam, czy co?  > To jest klucz do racjonalizmu wierzących.  > Oczywiście są jeszcze " (...) cuda Chrystusa i świętych (Por. Mk 16, 20; Hbr 2, 4). proroctwa, rozwój i świętość Kościoła, jego płodność i trwałość "są pewnymi znakami Objawienia, dostosowanymi do umysłowości wszystkich", są "racjami wiarygodności", które pokazują, że "przyzwolenie wiary żadną miarą nie jest ślepym dążeniem ducha" (Sobór Watykański I: DS 3008-3010)."  > Niemniej jednak gdyby tak nie było to rozmowa o Bogu byłaby prawie jak rozmowa hobittach czy innych mieszkańcach Środziemia.A nie jest???  > >>Jeśli zadamy sobie takie pytanie to dochodzimy do tzw. bytu koniecznego.> >Trudno o mętniejszy nonsens, niż "byt konieczny".> Nie wzrusza mnie to, gdyż to czy jest to nonsens czy nie jest kwestią opcji filozoficznej.Charakterystyczne: brak argumentów usiłujesz zatupać wskazaniem, że oponent "opcję filozoficzną" prezentuje (w Radiu Maryja też wszystko oprócz własnych wywodów "ideologią" nazywają). Po pierwsze: że jakiś konkretny pogląd z "opcji filozoficznej" wynika, nie jest jeszcze dowodem jego niesłuszności. Po drugie: trudno sobie w ogóle wyobrazić dyskutanta, który jakiejś "opcji filozoficznej" by nie prezentował; a jeśli nawet takowy by się objawił, natychmiast "brak myślenia systemowego" by mu zarzucono, nieprawdaż? Do tego chwytu jeszcze będziesz powracać, w odpowiedniej chwili Ci to wypomnę, na razie poczekam na jakiekolwiek uzasadnienie koncepcji "bytu koniecznego". > Wg nihilisty nasze słowa nie maja wartości poznawczej tylko użyteczną , gdyż termin prawda nie ma sensu (termin prawda wymaga istnienia obiektywnego punk tu widzenia - nie jest to możliwe bez podmiotu i to nie byle jakiego tylko Boga)."Prawda" to nie jakowaś poszukiwana przez "filozofów" "substancja" gdzieś w świecie istniejąca, ani nie jakowyś stan rzeczy okiem Absolutu oglądalny, a tylko właściwość zdań języka. Niektórych. Poza zdaniami języka pojęcie prawdy po prostu nie ma sensu. By w ogóle kwestię prawdy rozpatrywać, najpierw trzeba mieć zdanie, któremu można przypisać zgodność/niezgodność z rzeczywistością czyli prawdę/fałsz. Kto milczy, nie mówi ani prawdy ani fałszu - znajduje się poza zagadnieniem. Zdanie w trybie pytającym, rozkazującym czy nawet warunkowym takoż prawdziwe/fałszywe być nie może. Takie może być tylko zdanie w trybie oznajmującym wyrażone w czasie teraźniejszym lub przeszłym. Tyle. > >>Ale nie zmienia to niczego - nie ma dobra ani zła> >Nie ma dobra ani zła.> Wyznanie wiary. Nie ma tylko w granicach światopoglądu materialistycznego czy naturalistycznego.Ponownie: chwyt z "wyznawania opcji filozoficznej" - mało, że żałosny sam w sobie, to nie dający się poprzeć niczym, co miałoby choćby pozór racjonalności. Wszystko, ale to wszystko, na świecie da się opisać bez posługiwania się kategoriami "dobra" i "zła". "Dobro" i "zło" to wyłącznie oceny wydawane przez konkretny podmiot zdeterminowane przez jego uwarunkowania i interesy. > >Nie. Idea "prawdy" wymaga istnienia świata, języka i poznającego podmiotu, oceniającego zdania w kategoriach "prawda/fałsz".> Nie sądzę, ponieważ np. tylko analizując to, co ludzie mówią na temat dobra i zła nie można dowiedzieć się co jest naprawdę dobre a co złe.Zdradź (jeśli to nie Tajemnica) w jaki sposób taką wiedzę pozyskujesz. > >Nauka to stosunkowo późny wynalazek, mający też swe ograniczenia (choćby wymóg powtarzalności badanych zjawisk).> Czyli historia to nie nauka?Nie w sensie science. |
#295 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > To jest jakies fantastyczne uproszczenie , że jedyne zjawisko to walka klas.To prawda - zdziwiłem się, że tak uprościłaś. > Karol Marks nie stworzył żadnej filozofii ogólnej; tj. materializmu dialektycznego, prawda?W zasadzie nie - i materializm i dialektykę stworzono dużo wcześniej. Pod tym względem był właściwie kompilatorem jedynie. > No tak, bo komunizm to nie jest tylko kolektywistyczna gospodarka ale całość doktryn, organizacji i metod działania partii komunistycznej.Której partii komunistycznej? Było i jest sporo takowych - różniących się tym i owym. > Np. Komuniści sami przyznają, że wszelkiego rodzaju kłamstwo jest dla nich moralne, gdy służy potrzebom partii -To ich, na tle innych sił politycznych, wcale jakoś specjalnie nie wyróżnia  . > jako, ze etyka też jest dla nich tylko wynikiem walki klas.To jest po prostu prawdziwe. > W praktyce stosowali (stosują) bezprzykładną ilość kłamstw i dokładają wszelkich starań, by ukryć lub zniekształcić prawdziwe warunki istniejące w krajach, w których panują.Kościoła katolickiego i tak nigdy nie dogonią  . > Ale przynajmniej chrz. nie upraszcza w sposób fantastyczny zjawisk, nie lekceważy ludzkich potrzebŚmiechem perlistym wybucham  . > i ma niezależna etykę.Niezależną - od czego? > Poza tym i co z tego? To nie zmienia faktu, ze jest metafizyczny.A także patafizyczny, gugafizyczny, wimafizyczny i dżukofizyczny - przecie mu nie zabronię  . > >>Z tego też wynikają role jakie pelnią.> >Role jakie pełnią wynikają z przyjętych strategii walki o władzę, majątek i prestiż.> Czy to jest projekcja własnej postawy, przypisywanie Kościołowi i komunistom braku światopoglądu? Nawet komuniści -mimo, ze owszem są politykami zainteresowanymi zdobyciem władzy- są jednak nie tylko nimi, działają bowiem w imię pewnej doktryny.Ludzie walczą o władzę, majątek i prestiż zupełnie niezależnie od światopoglądu (który jest w gruncie rzeczy jeno "wisienką na torcie") - niechby tylko spróbowali tego nie robić. > A przechodzenie przez ściany, znikanie, pojawianie się to co to było?Baśnie. Baśnie nim zgaśniesz  . |
#296 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | Tereska napisała była: ostatni Sobór naucza, że: "Ogół wiernych, mających namaszczenie od Świętego, nie może zbłądzić w wierze i tę szczególną swoją właściwość ujawnia przez nadprzyrodzony zmysł wiary całego Ludu, gdy poczynając od biskupów aż po ostatniego z wiernych świeckich ujawnia on swą powszechną zgodność w sprawach wiary i obyczajów" (Konstytucja o Kościele, nr 12)."Prawdę głosi służebnica pańska, albowiem to, co wypisuje wiarą jest li ci tylko, krztyną wiedzy nie popartą. Tereska:Tylko że dzisiejsza wrażliwości etyczna -jeśli jest - jest wynikiem głoszenia Ewangelii. Big Zyd:Wybacz - ale to kompletna bzdura. Tereska:Bynajmniej. Wg mnie nie byłoby np. marksizmu gdyby nie było chrześcijaństwa (nie żebym była zwolenniczją), bo to właśnie chrz. wszyscy ludzie są równi przez Bogiem, a szczegółnie ludzie biedni ("byłem głodny a nie daliście Mi jesc"). Innymi słowy to strzępy chrześcijanstwa zawarte w marksizmie czyniły (czynią) go dla ludzi pociągającym. Nie może być. Tereska właśnie zaprzeczyła jakoby zwolenniczką chrześcijaństwa była, Duch św. nia kierował, czy to tylko nieporadność konstrukcyjna zdania.  Ale do rzeczy. Gdyby Tereska poczytało coś innego niźli katechizm i pozycje wydawnictwa "Pax" to może natrafiłaby na wiadomości o choćby EURYPIDESIE (480-408/407 p.n.e.), któryż to głosił ideę równości wszystkich ludzi, popadając przy tym w konflikt znaczny z tymi, co się nie bardzo z prostym ludem utożsamić życzyli. A było to cztery wieki nim podług tradycji ewangelicznej żydowski hippis o wyższości komun nad zabudową pałacową z oficynami, kolebiąc się w rytm psalmów recytować począł. Ponadto kwestie etyczne były poruszane na długo nim archanioł Gabriel o łasce dostąpienia boskiego in vitro Maryi doniósł, a równolegle do zarodka poczętego na drodze takiej technologii o moralności szeroko rozprawiał choćby taki Lucjusz Anneusz Seneka (Młodszy). P.S. W odniesieniu do naszej wcześniejszej pogadanki, w której o wolnej woli pleść zaczęłaś i juz standardowo o boskim niezbadanym, ale ze wszech miar słusznym planie. Dosyć mizernie twe wywody wyglądają przez pryzmat historyjki o grzechu pierworodnym, a dokładnie ustępie w niniejszej, gdzie autor opisuje jak to się prarodzice dopiero po konsumpcji jabłuszka zorientowali, że nago dotąd chadzali. Tak więc "miłosierny" Jahwe od pozbawionych (przed konsumpcją)elementarnej świadomości dwóch warzywek poczytalności za ich czyny żądał. Wyborne. No ale ty takich niuansów nie wyłapiesz, skołowana do cna pokrętnością nauk kościoła swego w "nadprzyrodzony zmysł wiary"(Vaticanum Secundum, Konstytucja o Kościele, nr 12)odzianego.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona. |
| AdamGr (3037 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | Zdarzają się i tacy katolicy, są poza "frontem jedności walki przeciw ". Taka swoista schizma wewnętrzna, niemedialna, niekrzykliwa, niecelebrytowa. "Gatunek" z "Czerwonej Księgi". |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|