Racjonalista - Strona głównaDo treści
W jakiego Boga bym uwierzył ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
30-07-2010 18:05wsx666 (1067 punktów)W jakiego Boga bym uwierzył ?
Ocena 3 na 3
Moim zdaniem obraz Boga jest wypaczany w bitwach nauka kontra religia.Mało tego uważam że wszystkie religie jak i ateizm wypaczają obraz Boga (ateizm w sposób zaprzeczający jego istnieniu).Moje przemyślenia na temat Boga są następujące: W świecie jakim żyjemy możemy jedynie polegać na własnym doświadczeniu i obserwacjach (danych) jakie do nas docierają nic więcej.Istniejąc doświadczamy istnienia czegokolwiek,wszystkiego co nas otacza mając więc tego typu doświadczenie (istnienia czegokolwiek) moim zdaniem logiczniejsze wydaje się nie negowanie bytu jeszcze innego czyli np Boga tylko założenie że jeżeli istniejemy my,nasz wszechświat wymiary których mamy świadomość istnienia i być może co jest zgodne z nurtem obecnej nauki wymiary których nie jesteśmy w stanie zmysłami odczuć więc skoro to wszystko istnieje i jest dla nas (realne) to dlaczego nie moglibyśmy założyć istnienia również Boga.Tylko moim zdaniem nie takiego o jakim uczą nas religie Boga dobrego wszech....itp ale po prostu istoty powiedzmy (ponad nami) w jakiejś tam hipotetycznej hierarchii bytów.Boga który wcale nie musi być jakimś bytem niesamowitym ale na przykład zakładam istnienie całej populacji Bogów,świata Bogów,społeczeństwa Bogów.Być może to właśnie taki byt (ponad nami) stworzył wszechświat nadał mu takie a nie inne wartości fizyczne i chemiczne materii,zaprogramował(stworzył)wszystko po swojemu.Mogę jedynie uwierzyć w Boga jako istotę z populacji wielu Bogów istotę z innego (wymiaru) istotę faktycznie ponad czasem i materia jakiej doświadczamy,ale nie istotę dobrą raczej w naszej skali pojmowania neutralną.Uważam także,że nawet jeżeli taka postać istnieje to stwarzając wszechświat i ludzi (ja piszę to ogólnie) to dając nam możliwość przeżywania naszych żyć zakończył sprawę na tym! Sama idea życia wiecznego po śmierci jest ideą chorą nierealną i kompletnie pozbawioną jakiegokolwiek sensu.Kończąc powiem tak mogę uwierzyć w (jakiś) byt (ponad nami) ale nie w bajeczki na jego temat.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 Dalej..
#241
20-09-2010 01:40
 Ocena 6 na 6
Arita (459 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Teresa
>Skoro wiec można uznawać naukę (mimo, ze nie ma "dowodów" prawdziwości) to można uznać na podobnej zasadzie religię. Wbrew pozorom religia jest podobna do nauki

Nie jest. Przecież to jeszcze Galileusz musiał udowadniać fundamentalną zasadę fizyki, późniejszą II zasadę dynamiki, w którą "wierzył", że jest trafna, a nie "niewierzący" w to prawo mieli dowodzić jej nieautentyczności. Cała wiedza (naukowa, nie filozoficzna) pochodzi przede wszystkim od dowodu! Człowiek nigdy nie zaakceptowałby II zasady dynamiki, gdyby Galileusz nie wykonał eksperymentu, nigdy nie byłoby pewności, czy Einstein miał rację, uogólniając prawa newtonowskie, gdyby nie sondy kosmiczne i dowody obserwacyjne, w które zapewne "nie wierzysz". Nie uznawanie danej teorii nie jest równoznaczne niewierze, jedynie przyjęcie do wiadomości teorii, bez jakichkolwiek przesłanek słuszności w postaci dowodów jest z kolei wiarą. Tak trudno to zrozumieć?!

>Kategoryczne stwierdzenia, które tu wypisujesz, są dogmatami jakiejś przestarzałej wiary dotyczącej dowodów.
uhaha

tak, tak - a racjonalizm jest zabobonem - jak to dzisiaj wyczytałam
Na naszym forum zresztą


Polską rządzi stara baba, kołtun i kler /Maciej Maleńczuk

#242
20-09-2010 04:22
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Andrzej.51
Andrzeju. Chrześcijanom nie chodzi o logikę, ani miłość do boga. Wmówili sobie, że przeżyją własną śmierć. Aby pozostać przy tym, zadawali przez setki lat wielu ludziom cierpienia gorsze, niż śmierć na krzyżu (tortury inkwizycji). Aby mieć pewność trwania ponad stan, chętnie ukrzyżowaliby wszystko, tylko nie siebie. Dla mnie chrześcijaństwo ze swoim absurdalnym i makabrycznym bogiem ukrzyżowanym nie jest nawet teizmem. To wiara w otrzymanie zaświatów. Bóg służy tutaj za pretekst.

sable (465 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Andrzej.51
>>to przede wszystkim czyn okrutny.

To nie był czyn (chodzi o śmierć Jezusa) okrutny ale niezbędny. Zostało to postanowione przez Jahwe zaraz po zawirusowaniu przez Szatana programu operacyjnego pierwszej pary gatunku ludzkiego - biblijni Adam i Ewa.
Gatunek ludzki został stworzony we właściwym miejscu (planeta Ziemia) do życia i wyposażony w system przetrwania czyli ciągłej, bez ingerencji Jahwe, prokreacji. Celem stworzenia gatunku ludzkiego była, nadal jest i wciąż będzie, potrzeba ciągłej dostawy energii boskiej, która zasiana została w każdym człowieku przy jego narodzeniu i odebrana przy jego śmierci. Temat ten został szczegółowo przeze mnie wytłumaczony w wątku "Prawdziwy cel stworzenia gatunku ludzkiego" - link:
www.racjonalista.pl/forum.php/p,150/s,351065

>>Ojciec skazujący Jezusa, własnego syna jednorodzonego na przeraźliwą śmierć tylko dlatego, że tak sobie wymyślił.

To nie Jahwe wymyślił taką śmierć lecz Rzymianie. A śmierć Jezusa była konieczna aby jego duch oderwał się od ciała i przetestował nowy program autorstwa Jahwe & Spółka, mający zapewnić odzyskanie boskiej energii dusz ludzkich, która po tzw. grzechu pierworodnym była uwięziona w krainie śmierci Szatana.
Ukrzyżowanie było najbardziej popularną śmiercią za wszelkie przewinienia w tamtym czasach, na terytorium Imperium Rzymskiego. Gdyby Jezus pojawił się w późniejszych epokach to umarł by przez powieszenie, zgilotynowanie, po wstrzyknięciu trucizny lub na krześle elektrycznym. W śmierci krzyżowej Rzymianie połączyli element kary za przewinienie oraz krwawego widowiska, które bardzo lubili. Ukrzyżowanie miało odstraszyć innych od przekroczenia praw rzymskich. Był to też rodzaj widowiska dla tłumów gapiów.

sable (465 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Andrzej.51
>>>Czy zatem wolno winić tych, którzy byli tylko ogniwami w potężnym łańcuchu wydarzeń prowadzących do znanego końca? Nie, ponieważ to co zrobili, zrobić musieli. Bo wszystko wydarzyć się musiało. W przeciwnym bowiem przypadku zmaza grzechu pierworodnego nie zostałaby starta z ludzi, nie zostaliby ludzie wykupieni z "niewoli grzechu".

Tak właśnie było. Jahwe sprytnie ukrył przed ludźmi prawdziwy cel śmierci Jezusa, czyli potrzebę, pod słowem miłość. Krk nadal utrzymuje wersję miłości a nie potrzeby i jest to największa tajemnica. Aby lepiej zrozumieć tą podmianę słowną: miłość=potrzeba, wystarczy posłużyć się przykładem określenia przez ludzi czegoś, czego się bardzo potrzebuje, słowem - kocham. Słyszymy: kocham jeść, tzn. potrzebuję co chwilę coś zjeść, lub: kocham cyrk, kino, czytać książki, tzn. czuję potrzebę rozrywki. KrK i Watykan zawsze bardzo silnie akcentowali rzekomą miłość Stwórcy do gatunku ludzkiego, gdyż w momencie poznania tej sprytnej podmiany słownej, instytucja KrK rozpadła by się w mgnieniu oka, a zawiedzeni takim obrotem sprawy wierni odeszli by z KrK.

>>Problem w tym, że nikt w to nie wierzy, ze "ludzie byli tylko wykonawcami".

Tak - wszystko musiało iść według planu Jahwe, a poszczególni ludzie-ogniwa tego łańcucha musieli ślepo wykonać swoje zadania, bez względu na ich wartość moralną, np. postępek Judasza. Takie było prawo Jahwe-Stwórcy, który decydował o wszystkim zgodnie ze swoim interesem.

#245
20-09-2010 12:59
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Teresa
>>>(bo ma sprzeczne cechy jak kwadratowe koło)
>>Tak samo jak wszechmogący i niepoznawalny bóg,
>Jak to Niepoznawalny? Tak się składa, ze Kościół Katolicki potępił doktrynę niepoznawalności Boga siłami przyrodzonego rozumu (Pierwszy Sobór Watykański).
Rozumiem, że od Pierwszego Soboru Watykańskiego Bóg stał się poznawalny siłami ludzkiego rozumu. Bardzo proszę o jakieś przykłady, gdyż zarówno przed I Soborem, jak i po nim o Bogu możemy mówić tylko w ograniczeniu do spekulacji intelektualnych. Wszelkie doświadczalne poświadczenia jego ingerencji w dostępny ludzkim zmysłom /wraz z stworzonymi przezeń narzędziami/ świat nie znajdują najmniejszego potwierdzenia.
Rozum ludzki to także naukowe narzędzia, a tam Boga nigdzie nie ma.

>Miedzy innymi właśnie o tym, ze nie jest możliwe aby coś dla siebie samego było przyczyną istnienia bo wówczas trzeba przyjąć, ze istnieje zanim zaistniało pisze sw. Tomasz z Akwinu (rozdział 22 pt. "W Bogu tym samym jest istnienie i istota" w dziele Summa Contra Gentiles).
Jest to przedmiot wiary. Nauka ma inne zdanie na ten temat /uważa np., że 'materia' w jej przemianach jest wieczną i do wyłonienia się dzisiejszego wszechświata żaden staruszek z długą siwą brodą nie był bytem koniecznym.

>Znowu pudło. Coś cholera ... chyba nie doceniacie przeciwnika, myślisz, ze żaden wyznawca/ teolog nie zauważyłby tego typu sprzeczności przez tyle wieków?
Po pierwsze, tylko niektórzy z niewierzących uważają wyznawców/teologów za przeciwników. Szczególnie są to ci, którzy swoją religijność odrzucili w wyniku przemyśleń jako dorośli ludzie. Oni chcą się intelektualnie rozprawić ze swoim dotychczasowym światopoglądem. Dla reszty opierającej swoje poglądy na nauce są to dwa zupełnie odrębne i nieprzenikające się światy ludzkiego intelektu. Czy naprawdę posądza Pani racjonalnie usposobionego człowieka, że zdoła intelektualnie strawić teologiczne dzieło, że uzna "boskie tajemnice" za wystarczające wyjaśnienie alogicznych intelektualnych wygibasów.
Tak, Miła Pani Tereso, teologowie przez tyle wieków nie dostrzegli bardzo wielu zasadniczych sprzeczności. Bo nie mogli i nie chcieli.

@@@
.

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
Teologowie w dużej mierze badali zagadnienie dotyczące tego, co jest herezją. Jaka ma być ich spekulatywna doktryna i kogo należy prześladować. Wielu świętych oddawało oprawcom swoich przeciwników.

#247
20-09-2010 14:42
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Teologowie w dużej mierze badali zagadnienie dotyczące tego, co jest herezją.
Jeżeli dba się o "czystość" doktryny, to wszyscy którzy myślą inaczej niewątpliwie się mylą, a jeżeli swój błąd podtrzymują stają się, już z automatu, heretykami. Chrześcijaństwo, to nic innego jak rozwinięta herezja judaizmu, które przez swoją całą historię dzieli się na dalsze herezje i wszystkie wyznania chrześcijańskie są dla siebie herezjami.

>Wielu świętych oddawało oprawcom swoich przeciwników.
Niektórzy, jak św. Franciszek z Asyżu najpierw palili innych, a później sami zostali spaleni.


Nie ma takiego Boga, w którego mógłbym uwierzyć.
Z wszystkich dotychczasowych doświadczeń naukowych nie do przyjęcia jest istnienie jakieś zewnętrznej inteligencji wpływającej na świat dostępny ludzkiemu poznaniu. Nauka nie znalazła najmniejszych przesłanek takie ingerencje potwierdzających, a Bóg, który nie oddziaływuje na rzeczywistość w żadnym stopniu - nawet gdyby istniał - nie jest w żadnym stopniu dla myślącego człowieka /racjonalisty/ interesującym.
Teizm i ateizm może być nawet intelektualną /spekulatywną/ zabawą, ale gdy "boskich obszarów" dotyka nauka i "Bóg" i zabawa się kończy.
Na głupoty, to coraz mniej luk w naukowym poznaniu świata pozostaje!



• Religia jest kompletnym nonsensem i okropną szkodą dla ludzkiej cywilizacji.

• Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle,
ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii.

/Steven Weinberg/.

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
Cytat:
Niektórzy, jak św. Franciszek z Asyżu najpierw palili innych, a później sami zostali spaleni.


Święty Dominik miał więcej szczęścia, działał tylko w jedną stronę. Słodkie są obrazki pokazujące tego "wielkiego człowieka" na tle płonących (za jego świątobliwą sprawą) stosów. Ale chuć wiecznego istnienia wszystko pozwala chrześcijanom zrozumieć...


Nie ma takiego Boga, w którego mógłbym uwierzyć.

NIe sądzę, aby istniał jakikolwiek bóg, ale z pewnością, na 100% nie istnieją Jahwe, czy Allach. Nie istnieją bogowie prowadzący pośmiertne hoteliki dla Homo sapiens. To już wiemy. Starczy po prostu wiedzieć, czym jest mózg, jak funkcjonuje, jak się zmienia. Oraz znać historię i porównywać ją ze "świętymi" (tak jak święty Dominik) zapiskami.

Cytat:
Religia jest kompletnym nonsensem i okropną szkodą dla ludzkiej cywilizacji.


To prawda, a ma się niestety świetnie. Być może przyczyni się do ostatecznego końca Homo sapiens. Ludzie wierzący (90% nas wszystkich) mają coraz więcej nauki i techniki do negowania. Takie drastyczne napięcie pomiędzy urojeniem a wiedzą o rzeczywistości nie istniało wcześniej.

Cytat:
Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle,
ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii.
>/Steven Weinberg/.


Bez wątpienia tak to wygląda.

#249
20-09-2010 22:26
 Ocena-1 na 1
Teresa (2693 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Arita
>>Skoro wiec można uznawać naukę (mimo, ze nie ma "dowodów" prawdziwości) to można uznać na podobnej zasadzie religię. Wbrew pozorom religia jest podobna do nauki
>Nie jest. Przecież to jeszcze Galileusz musiał udowadniać fundamentalną zasadę fizyki, późniejszą II zasadę dynamiki, w którą "wierzył", że jest trafna, a nie "niewierzący" w to prawo mieli dowodzić jej nieautentyczności. Cała wiedza (naukowa, nie filozoficzna) pochodzi przede wszystkim od dowodu!

Nie. Sam Stephen W. Hawking (w Krótkiej historii czasu) pisze o tym, że:
"Każda teoria fizyczna jest zawsze prowizoryczna, pozostaje tylko hipotezą; nigdy nie można jej udowodnić. Niezależnie od tego ile razy rezultaty eksperymentu zgadzały się z teorią, nadal nie można mieć pewności, czy kolejne doświadczenie jej nie zaprzeczy. Z drugiej strony łatwo obalić teorie znajdując choć jeden wynik eksperymentalny sprzeczny z jej przewidywaniami. Jak podkreślał filozof nauki Karl Popper, dobrą teorię naukową cechuje to, ze wynikają z niej liczne przewidywania, które w zasadzie nadają się do eksperymentalnego obalenia."

Używasz słowa "dowód" w innym sensie (jako eksperyment), ale to nie jest prawdziwy dowód (z powodów logicznych), bo takie są tylko w matematyce. Mozna więc powiedziec, ze nawet pojęcie "dowodu" jest kwestią opcji filozoficznej.

>>Kategoryczne stwierdzenia, które tu wypisujesz, są dogmatami jakiejś przestarzałej wiary dotyczącej dowodów.
>tak, tak - a racjonalizm jest zabobonem - jak to dzisiaj wyczytałam
>Na naszym forum zresztą

To wcale nie jest śmieszne, bo nastąpił w tzw. międzyczasie duży postep jesli chodzi o filozofię nauk przyrodniczych.

Jak opisuje J. M. Bocheński we Wspólczesnych metodach myślenia (łatwiej jest mi zacytowac niz streszczac):
"W świetle ostatniej literatury dotyczącej tego tematu można powiedzieć, że w XX wieku mieliśmy nie mniej niż pięć następujących po sobie okresów.
1. Okres dogmatyczny: indukcja naukowa, główne narzędzie logiczne nauk przyrodniczych, daje im pewność absolutną.
2. Okres indukcjonistyczny (R. Carnap): indukcja pozostaje naczelnym instrumentem nauki, lecz nie mogąc dać pewności, może przynajmniej zagwarantować pewien stopień prawdopodobieństwa.
3. Okres falsyfikacjonistyczny (główny myśliciel K. Popper): indukcja nie może nawet dać prawdopodobieństwa. Nauka rozwija się przez falsyfikację hipotez - to, co pozostaje jest rezultatem pozytywnym.
4. Okres relatywistyczny, nazywany okresem "czterech" lub nawet okresem "bandy czworga" - T. S. Kuhn, P. K. Feyerabend, S. Toulmin i N. R. Hanson: jedynym powodem akceptacji teorii jest "smak" [taste] (Feyerabend) lub "zgoda wspólnoty naukowców" (Kuhn).
5. Okres programów (główny myśliciel I. Lakatos): istnieją obiektywne kryteria wartości programu naukowego, tzn. wielkiej teorii: spójność logiczna i zdolność wspierania postępu w nauce."

A Wy dalej tkwicie w okresie dogmatycznym?

#250
21-09-2010 20:41
 Ocena 6 na 6
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Teresa
>Nie.

   Oczywiście, że nie, Tereniu. Jak zwykle masz to w zwyczaju, odwróciłaś kota ogonem (a tak prosiłem ) i piszesz nie na temat już drugi post.
   W poprzednim poście każesz mi udowodnić moje istnienie chociaż jest to postulat ni w 5 ni w 10 mający się do tematu. Przypomnę więc na wszelki wypadek: tematem naszej rozmowy jest postulowana przez Ciebie prawdziwość religii katolickiej. Ja twierdzę, że każda religia mówi o sobie to samo czyli, że jest jedyną prawdziwą, a wszystkie inne są kłamstwem, uzurpacją, herezją. Żadna zaś religia nie posiada przekonujących dowodów na prawdziwość swoich aspiracji do bycia tą jedyną prawdziwą. Twierdzę zatem, że wszystkie religie są w jednakowym stopniu prawdziwe i żadna nie ma w tym względzie pozycji uprzywilejowanej wobec innych. Prawdziwość religii jest bowiem niedowodliwa.
   Ty zaś stwierdziłaś, że jedyną prawdziwą religią jest rzymski katolicyzm. Udowodnij to z łaski swojej.

   Swoją drogą dziwne dlaczego milczałaś, gdy całkiem niedawno w tym miejscu niejaki Miłujący prawdę dowodził jedynej prawdziwości swojej wiary (świadków Jehowy). Trzeba było z nim popolemizować i policytować się argumentami. Czyżbyś się przestraszyła?

   W świetle tego co sama piszesz jestem ciekaw jak wybrniesz z tego zapętlenia się. Porównujesz religię z nauką twierdząc, że niczym się od siebie nie różnią (prócz zakresu poznawanej rzeczywistości). Tymczasem za swoim guru Bocheńskim sugerujesz, że w nauce nie ma nic pewnego. Ale w religii katolickiej, Twoim zdaniem, wszystko jest pewne, bo sam Bóg tak powiedział. No to gdzie tu to podobieństwo religii i nauki? I jeszcze jedna "drobna" różnica, na którą też sama wskazujesz: nauka nie uznaje dogmatów, religie na dogmatach bazują. Bo tylko w dogmat można zamknąć każdą największą nawet nielogiczność, każdą bzdurę, fałsz i kłamstwo i nakazać wiarę w jego (dogmatu) prawdziwość.

>A Wy dalej tkwicie w okresie dogmatycznym?

   Taaaaa... Głęboko wierzymy w dziewictwo po porodzie, w drabiny do nieba, w rytualny kanibalizm (eucharystia), w podróże kosmiczne bez zabezpieczeń (wniebowstąpienia i wniebowzięcia) i parę innych podobnych bajeczek. Jesteśmy przekonani o ich prawdziwości i gotowiśmy życie za nie oddać!
   Daj Ci Boże zdrowie, Tereniu, do wiary w te swoje dogmaty, bo na rozum z pewnością jest już za późno.

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.

#251
21-09-2010 22:09
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Jacek Tabisz
Witam Cię!

>Chrześcijanom nie chodzi o logikę,

Ależ ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę, czemu daję wyraz w moich licznych na temat chrześcijaństwa wypowiedziach.
O logice nie ma w ogóle mowy. Chrześcijaństwo pełne jest dogmatów, czyli twierdzeń sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem, które - co ważne - nie mają nawet wsparcia w Nowym Testamencie. Niektóre z tych dogmatów nie wynikają nawet z tradycji. Ogłaszane są przez sobory lub ex cathedra przez papieży, bez jakichkolwiek dowodów, w związku z czym nie mogą podlegać żadnej dyskusji, a przez wiernych muszą być przyjmowane bezwarunkowo. Tak niestety być musi. Gdyby bowiem owe "prawdy wiary" wynikały bezpośrednio z treści NT, wówczas nie byłoby potrzeby przyjmowania ich w taki właśnie sposób.

>Wmówili sobie, że przeżyją własną śmierć. [...] Aby mieć pewność trwania ponad stan, chętnie ukrzyżowaliby wszystko, tylko nie siebie.

Napisałem o tym w mojej dość obszernej wypowiedzi.
W śmierć Jezusa na krzyżu uwikłany został nawet judeochrześcijański Bóg, który - tak przecież chrześcijanie twierdzą - jest "Bogiem miłości", ukochał ludzkość ponad wszystko, a największą miłością obdarzył swego syna, którym ponoć był Jezus. I ten kochający swego syna Bóg skazał go na śmierć przez ukrzyżowanie jeszcze przed stworzeniem świata. O jakiej wobec tego miłości może tu w ogóle być mowa?
Ale może śmierć Jezusa na krzyżu z woli samego Boga ma większe znaczenie i gwarantuje pewną nieśmiertelność i życie wieczne? Może bez tej boskiej pieczęci ta śmierć nie miałaby już dla chrześcijan takiego znaczenia?

Dla wielu chrześcijan życie doczesne tu, na ziemi, bez zbawienia i życia wiecznego jawi się zapewne jak jakiś koszmar. Po cóż żyć bez zbawienia? Ale to domniemane zbawienie i życie wieczne uzyskane zostało - oczywiście według NT - przez śmierć człowieka. Zbawienie kosztem stracenia, kosztem ofiary największej z możliwych - kosztem życia ludzkiego. Dlatego też (a może: mimo to) śmierć Jezusa na krzyżu jest przez niektórych chrześcijan "ofiarą" pożądaną, bo tylko ona - w ich przekonaniu - gwarantuje im życie wieczne. Zapewne też dlatego, aby samych siebie usprawiedliwić z tego "pożądania śmierci Jezusa", ci właśnie chrześcijanie sami sobie wmawiają, że nawet Maria, matka Jezusa, śmierci swojego syna pożądała, a nawet - to brzmi ohydnie - sama była gotowa Jezusa do krzyża przybić. Zobacz na ten temat moją wypowiedź sprzed kilku dni (www.racjonalista.pl/forum.php/s,350334#w359856).
Teresa, z którą właśnie dyskutuję, uważa, że śmierć jej syna na krzyżu prawdopodobnie nie była dla Marii "zupełnie niepożądanym zakończeniem życia przez Jezusa" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,350334#w355132). I z kim ja dyskutuję?!

> Dla mnie chrześcijaństwo ze swoim absurdalnym i makabrycznym bogiem ukrzyżowanym nie jest nawet teizmem.

To jest ciekawy problem.
O teizmie możemy bowiem mówić nie tylko wtedy, gdy bóg-stwórca jest bogiem żywym i osobowym, ale również wtedy, gdy jest bogiem jedynym. I tu jak wiadomo tkwi problem, bo Bóg chrześcijan występuje w trzech osobach. Co ciekawe Jezus - który według chrześcijan jest jedną z trzech boskich osób - nigdy za boga się nie uważał. Oczywiście chrześcijanie twierdzą inaczej.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#252
21-09-2010 23:45
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi wsx666
>>To, czego nie zrozumiemy, co będzie za miliard lat ma być dowodem na istnienie bytów? wsx666, czy potrafisz wykazać tutaj JAKIKOLWIEK związek logiczny?

>Nie to nie jest żadnym dowodem na istnienie żadnych bytów.Napisałem jedynie,że być może istoty które pojawią się na nasze planecie za miliard dajmy na to lat będa w stanie dowieźć istnienia czegoś czego my nie jesteśmy w stanie dowieść obecnie.Rozumiesz mój tok myslenia?Jest nie logiczny?

   Skoro są kosmici, znaczy inne cywilizacje, to Boga nie ma, bo on stworzył tylko człowieka. W dodatku na swój obraz i ponoć podobieństwo. Tak mówi Kościół, który jak wszyscy wiemy nieomylny jest.

No, chyba że jest NadBóg, który stworzył naszego i wszystkich innych. Tylko w co wierzyć? Mnie tam Posejdon się podoba.

No co? Morze lubię.


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.

#253
22-09-2010 01:24
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Andrzej.51
Jezus w Nowym Testamencie stwierdza, iż jest drogą prawdą i życiem, co można zrozumieć jako deklarację własnej boskości. Moim zdaniem dość ohydna postać, tak nawiasem mówiąc.

"Nie ma zbawienia i życia wiecznego. Zbawienie to życie wieczne. Śmierć jest karą za grzech pierworodny, z nadejściem Jezusa pojawia się życie wieczne" - tak wierzą chrześcijanie. Czystej wody chuć wiecznego istnienia. Dla porównania w islamie Mahomet nie zmienia praw żądzących światem, tylko przypomina o religii. Arabowie są ostatnim ludem do którego przyszedł któryś z proroków. Osoby żyjące przed Mahometem też mogły liczyć na raj i hurysy. Natomiast osoby żyjące przed Jezusem umierały raz i na zawsze, bo żyły przed Jezusem. Proste? Chutliwe?

"Męka na krzyżu ma pokazywać ćpaczom narkotyku "CHrystus" iż na przykład ich agonia podczas zgonu jest święta, albo choroby zakaźne. Cierpienie jest drogą do zbawienia. Cierpienie oczyszcza. Aby pomóc heretykowi, należy go oczyścić spalając żywcem, a przedtem torturując. Bo to oczyszcza. Dobry bóg tak chce" - proste?

Przykładem świętej agonii był JPII show. Gdy papież umierał, robił z tego widowisko. On, albo jego doradcy... To miało pokazać przykładowemu dziadowi, który kiedyś był mądry, ale zaczął chorować i "wrócił na łono kościoła", iż jego rozkład, paniczny egotyczny lęk przed śmiercią etc., to oczyszczające narzędzia tortur boga.

Jak mówią chrześcijanie, każdy niesie swój krzyż. O co im chodzi? Zagadka na wieczór.

Humanożerca (481 punktów)Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi liliac
Po polsku jest "Szkoła bogów".

forum.histmag.org/

#255
25-09-2010 14:52
 Ocena 3 na 3
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ?
W odpowiedzi Teresa
>>>Chocby na takiej podstawie, że byt niewidzialny nie może byc jednoczesnie różowy. To jest sprzeczność.
>Wszechmogący to też nie znaczy całkowicie swobodny i arbitralnie postępujący. Chociaż Bóg jest wszechmogący to nie może uczynić niektórych rzeczy
   Nosorożka jest różowa, tylko tego nie widzisz. Sama nosorożka widzi siebie i wie, że jest różowa.

>Bóg nie może chcieć zła, gdyż jest samym dobrem.
   W starym testamencie mógł. I był bogiem zazdrosnym (grzech główny), złośliwym (Abraham & Izaak) i miał jeszcze kilka cech, które z dobrem nie mają niczego wspólnego.

>Bóg nie może tez uchylać praw moralnych.
   A kiedy kazał swojemu narodowi wybranemu wyrzynać w pień miasta wraz z kobietami i dziećmi to co to było.

>Ale branie na siebie cierpienia z własnej woli i dla dobra innych (w celu przywrócenia równowagi, którą zniszczyło zło) jest to akt akceptowany w każdym kodeksie moralnym.
   Czyli pokazał ludziom, że aby pokonać zło, trzeba znaleźć kozła ofiarnego wśród swoich zamiast zabijać prawdziwego kozła, i zarżnąć by pozbyć się własnych grzechów. Hm... jak Stalin.

>Bóg zarazem wiedział i nie wiedział - ale to nie musi być sprzeczność
   Nie w tym wszechświecie.

Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście
— Budda

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365