Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dowód na nieistnienie Boga?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
16-11-2011 20:17Maciej.Ł (24 punktów)Dowód na nieistnienie Boga?
Ocena 5 na 5
Witam
Interesuję się trochę fizyką oraz ostatnio także szeroko rozumiany pojęciem Boga i wiarą w niego.
Często w dyskusji z wierzącymi napotykam się na stwierdzenie: "Nie ma dowodu na nieistnienie Boga". To zdanie jest, wiadomo, bez sensu, co powoduje że nie można mu ostatecznie i niepodważalnie zaprzeczyć.
Ale wydaje mi się że "znalazłem" coś co mogłoby tym dowodem być.
A mianowicie George Berkeley sformułował logiczny dowód na istnienie Boga. Okazuje się jednak że jest tak naprawdę jest dowodem na jego nieistnienie. W skrócie mówiąc według Berkeleya wszechświat istnieje, ponieważ jest ciągle obserwowany (przez Boga). Prawa mechaniki kwantowej mówią jednak (jeśli dobrze rozumiem), ze cząstka elementarna znajduje się we wszystkich możliwych położeniach jednocześnie, dopóki jej nie zaobserwujemy. (Zasada nieoznaczoności Heisenberga mówi także o dokładności z jaką możemy ją "zaobserwować")
Według mojego rozumowania, oznacza to że NIKT jej nie obserwuje przez cały czas.
Moim zdaniem może to być dowodem na nieistnienie Boga (jakim określają go religie).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..
#121
12-12-2011 08:36
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?

>Zaprzeczeniem teistycznego "Wierzę że Bóg istnieje." jest "Wierzę, że Bóg nie istnieje", nie zaś "Nie wierzę w Boga". Tym jest non-teizm (prefiks non- czyli brak, w opozycji do prefiksu anty-, w skrócie a-, który oznacza zaprzeczenieAle pomijając już język ....
No może nie pomijajmy tak całkowicie, bo w języku a- jak najbardziej oznacza brak cechy do a- przyczepionej i w żadnym razie nie jest skrótem anty-.
Ateizm jest przede wszystkim więc brakiem teizmu. Ateistą można być nie mając pojęcia o jakimkolwiek theos, nie mogąc więc zając wobec niego/nich jakiegokolwiek stanowiska.

A jeśli robisz sobie jaja to najlepsze co słyszałem:
"teizm - wiara w boga, ateizm - wiara w aboga"

>Póki nie udowodnimy że Bóg to bajka intencjonalna, póty nie możemy (z całą pewnością) powiedzieć, że nie istnieje.
A co tu ma do rzeczy intencjonalność? Fałsz to fałsz bez względu na świadomość rozpowszechniacza.

>Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto głosi teorię. I tak to wierzący muszą udowodnić, że Bóg istnieje, ale ateiści muszą udowodnić, że nie istnieje.
No i luzik. Wierzący wśród bajkowych dyrdymałów podają czasem również cechy swego urojenia mogące mieć związek z rzeczywistością - znasz jakąś, której ateiści nie obalili?

>A dlaczego po prostu nie przyznać, że nawet naszym zmysłom nie możemy całkowicie ufać i że ateizm to jest pogląd o bardzo mocnych podstawach, ale nie fakt, aksjomat?
Hmmmm... ja wiem na ile mogę ufać swoim zmysłom, a mój ateizm to fakt, choć nie aksjomat...

>Nie jesteśmy cząstkami elementarnymi, więc Bóg samą obserwacją raczej nic w nas by nie zmieniał.
>(chyba że ciska z oczu gromami, tak jak my odbijamy fotony )
Ależ jesteśmy również cząstkami elementarnymi i Bóg swoją obserwacją utrzymuje je w jako takim ładzie. Rak, tsunami itp. to jedynie drobne uchybienia (wynikające z zasady nieoznaczoności) w ogólnej harmonii wszechświata.
Chociaż nie jestem do końca pewien czy Boga dotyczy zasada nieoznaczoności, może to tylko zwyczajne fluktuacje....

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#122
12-12-2011 16:20
 Ocena 2 na 2
Aleksander Rozbiewski (67 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Fizyk
>Obawiam się, że jednak jesteś z logiką na bakier. Ponadto mieszasz znaczenia prefiksów anty- (przeciw) oraz a- (brak).

Akurat tyle z tych lekcji logiki wyciągnąłem, żeby wiedzieć, że zaprzeczenie zdania to zwyczajnie dodanie słowa "nie", więc co do logiki w komentarzu do zdań nie możesz mi wiele zarzucić. Prefiks a- znaczy też "negatywny", nie tylko brak. A negacja jak wiemy, to inaczej zaprzeczenie. (źródło) Prefiks "non-" też znaczy negację lub brak czegoś. Które wyrażenie jest zatem poprawnym określeniem na niewierzącego? Non-teizm czy ateizm? Brak wiary w Boga to jest ateizm, gdyż ateizm też wpisuje się w non-teizm. Innymi słowy: Jak osoba, która wierzy, że Bóg istnieje może zaprzeczać, że on istnieje? Nie może, zatem ateista/ka jest i ateistą/ką i non-teistą/ką. Natomiast nie każdy non-teista musi być ateistą. (vide "każdy kwadrat jest prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem")

Z drugiej strony na wiki mamy też hasło "antytheist"... i sprawa się komplikuje.

Ja bym nie mnożył bytów ponad potrzebę i nie nazywał ludzi jakkolwiek inaczej poza "wierzący" lub "niewierzący". Tak jest po pierwsze łatwiej, (bo prefiksowi nie- zaprzeczać już nie mogę ) a po drugie nie narzuca żadnych stereotypów (lub względnie mniej) co do intelektu czy głupich teorii posiadacza takiego tytułu. (np. ateista może na podstawie różnych "argumentów" uznać wszystkich uznających się za agnostyków za głupich)

>Sprawa jest bardzo prosta. Zadajesz sobie pytanie: "Czy jestem teistą?" (tzn. czy wierzysz, że istnieje bóg osobowy). Jeżeli odpowiadasz przecząco (bo nie wierzysz, bo nie jest osobowy, bo cokolwek niepozwalające Ci się podpisać pod definicją teizmu), to jesteś ateistą. I tyle. Wszelkie próby skomplikowania tej sprawy, to propaganda teistów szukających konfrontacji przez przylepienie ateistom etykietki antyteistów.

Być może to jest propaganda, nie wiem. Może sam, chcąc nie chcąc, daję się w to wrobić, ale moje poczucie logiki (które niekoniecznie musi dobre jak trafnie zauważyłeś, mam nadzieję że rozmówcy wskażą mi błędy w rozumowaniu) każe mi rozróżnić ludzi na: wierzących (teistów), twierdzących że Boga nie ma (ateistów) i nie ustosunkowanych do tej sprawy,(non-teistów) z różnych powodów, m. in. z powodu problemów epistemologicznych (agnostycy).

#123
12-12-2011 17:16
 Ocena 2 na 2
Aleksander Rozbiewski (67 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi astrotaurus
>>Zaprzeczeniem teistycznego "Wierzę że Bóg istnieje." jest "Wierzę, że Bóg nie istnieje", nie zaś "Nie wierzę w Boga". Tym jest non-teizm (prefiks non- czyli brak, w opozycji do prefiksu anty-, w skrócie a-, który oznacza zaprzeczenieAle pomijając już język ....
>No może nie pomijajmy tak całkowicie, bo w języku a- jak najbardziej oznacza brak cechy do a- przyczepionej i w żadnym razie nie jest skrótem anty-.

Tutaj sprostowanie - rzeczywiście pomyliło mi się anty- z an-, ale po gruntowniejszych poszukiwaniach w słownikach angielszczyzny - reszta odpowiedzi w poście do Fizyka - o tym, że "a-" oznacza też negację, zaprzeczenie.

>Ateizm jest przede wszystkim więc brakiem teizmu.

Podałem definicję z SJP, także wg. Wikipedii i jej trzech źródeł (jednej encyklopedii ogólnej i dwóch filozofii) - odrzucenie/zaprzeczenie teizmu albo "stanowisko że Bóg nie istnieje"...

>Ateistą można być nie mając pojęcia o jakimkolwiek theos, nie mogąc więc zając wobec niego/nich jakiegokolwiek stanowiska.

...wobec czego nie można czemuś zaprzeczać, albo mieć stanowisko na temat czegoś, jeżeli się tego nawet nie zna.

>A jeśli robisz sobie jaja to najlepsze co słyszałem: "teizm - wiara w boga, ateizm - wiara w aboga"

Musiałbym być trollem, który naprawdę lubi pisać długie posty, a tacy są rzadkością, wolą raczej nieskomplikowane i kontradykcyjne w niemal oczywisty sposób teorie aby bezpośrednio wyprowadzić "ofiarę" trolla z równowagi.
Żarcik z memem ze Star Wars'ów dodałem celowo, mam nadzieję że nikt się nie obrazi o odrobinę niczego nie wnoszącemu humorowi

>A co tu ma do rzeczy intencjonalność? Fałsz to fałsz bez względu na świadomość rozpowszechniacza.

Odkrycie źródła i celu czyjegoś kłamstwa pozwala w stu procentach udowodnić, że ten ktoś kłamał. (dowód wprost) Owszem, można kłamać nieświadomie, (fałsz to fałsz bez względu na świadomość) ale wtedy trzeba odszukać przesłanki którymi kierował się nieświadomy kłamca i je zdementować. (np. "Apostołów było 12" i taka panuje powszechna opinia, ale ktoś się rąbnął w obliczeniach i potem już tylko powtarzano jego błąd, łącznie z nim samym, nieświadomym błędu - aby się dowiedzieć prawdy, trzeba znaleźć dowody na obecność 13 apostoła - przykład wymyśliłem na poczekaniu, po wpisaniu w google coś wyskakuje, ale moim zamierzeniem był fikcyjny przykład)

>No i luzik. Wierzący wśród bajkowych dyrdymałów podają czasem również cechy swego urojenia mogące mieć związek z rzeczywistością - znasz jakąś, której ateiści nie obalili?

Nie. Ale takich deistów jak Wolter tym nie przekonasz że Boga nie ma.

>Hmmmm... ja wiem na ile mogę ufać swoim zmysłom, a mój ateizm to fakt, choć nie aksjomat...

Dlatego też choć teorie spiskowe są możliwe, tak jak "istnienie Boga" (bez definiowania czym jest Bóg, bo zejdzie nam się tydzień na tym forum...) to wysoce nieprawdopodobne i ludzi którzy w nie wierzą zazwyczaj uznajemy za... głupich, (bez urazy) a ateistów, którzy głoszą pogląd wysoce prawdopodobny za mądrych.(a przecież ci kosmici mogą być tuż pod Twoim nosem i ty nawet o tym nie wiesz bo zwodzą Twoje zmysły!)
Ogólnie zakładanie, że istnieje coś, co jest nie do odkrycia metodami zwykłej percepcji (np. Bóg albo grenlandzcy separatyści) i opieranie swoich teorii na istnieniu takiego bytu jest... nieracjonalne, ale nie oznacza to, że to coś jest niemożliwe, nieistniejące. (np. atomy)

Tak w ogóle, miałem na myśli ateizm jako pogląd filozoficzny, teorię, nie jakiś konkretny - Twój ateizm czy Pana Mietka i dobrze o tym wiesz ty złośliwcze

>Ależ jesteśmy również cząstkami elementarnymi i Bóg swoją obserwacją utrzymuje je w jako takim ładzie. Rak, tsunami itp. to jedynie drobne uchybienia (wynikające z zasady nieoznaczoności) w ogólnej harmonii wszechświata.
>Chociaż nie jestem do końca pewien czy Boga dotyczy zasada nieoznaczoności, może to tylko zwyczajne fluktuacje....

Podstawowym warunkiem do Prawa Heisenberga jest istnienie obserwatora
Z pewnością jednak lubi się bawić ze swoimi elementami.

>swoją obserwacją utrzymuje je w jako takim ładzie

To zdanie mnie zainteresowało. W fizyce mówi się, że entropia układu zamkniętego stale rośnie, ale obserwator takiego układu może zmniejszać swoją entropię kosztem środowiska zamkniętego.

Wikipedia - Demon Maxwella:
W istocie w przyrodzie istnieje wiele zjawisk, które czasowo działają tak jak demon Maxwella, tzn. są zdolne do samoorganizacji, pozornie przeczącej II zasadzie termodynamiki. Najlepszym tego przykładem są wszystkie istoty żywe. Tego rodzaju zjawiska nie zachodzą jednak nigdy w układach izolowanych termodynamicznie i możliwość samoorganizacji czerpią zawsze ze wzrostu entropii otoczenia. Ponownie najlepszym przykładem tego są istoty żywe, które porządkują się wewnętrznie kosztem wzrostu entropii otoczenia w postaci np. przetwarzania żywności w odchody.


To by znaczyło, że Bóg wzmacnia się naszym kosztem

#124
13-12-2011 12:49
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi big_zyd
>Zda mi się (acz nie wiem, czy już mogą to wstukać Niegodne me paluchy), że Pomalutku, Pocichutku Dojrzewasz do Zrozumienia tego, co staram się przekazać od Początku:
>że
>dyskusje o Bogu - z samej swej "Natury" - nie mają sensu.
>To Cieszy .

Oczywiście, że sensu nie mają (nigdzie też nie twierdziłem, ze jest inaczej), ale samo życie też sensu nie ma, a żyjemy...

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Artur@R
Przypominam Ci i proszę o odpowiedź na moje pytanie sfomułowane powyżej.

#126
14-12-2011 13:47
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Brzostowski
>Uważam że zdanie o wróżkach napisał chyba tak z rozpędu, bo nie jest to spójne także z kolejnymi
>treściami.
>Dawkins pisze bowiem, że istnienie Boga jest hipotezą naukową, przynależną do CHAP (chwilowego agnostycyzmu, który polega na tym, że istnieje odpowiedź, ale "nie dysponujemy jeszcze wystarczającym materiałem dowodowym, by ją sformuować(bądź nie rozumiemy dowodów, albo też nie mieliśmy jeszcze czasu, by się z nimi zapoznać)".
>Czy uważacie za naukowe hipotezy (przynależne do CHAP): "istnieją wróżki", "istnieją Gumisie"? No chyba nie.

Są tak samo hipotezą jak hipoteza boga. W końcu nie wiemy, czy w jakimś innym miejscu Wszechświata nie istnieją istoty pasujące do definicji wróżki albo Gumisia. Ten nieznaczny ułamek szansy na ich istnienie powoduje, że nie możemy z całą stanowczością stwierdzić, że wróżki nie istnieją. Albo Gumisie. Albo bóg. Nie jest ani lepszą, ani gorszą hipotezą, od hipotezy wróżki.

#127
14-12-2011 13:51
 Ocena 8 na 8
Ania... (14138 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Brzostowski
>Czy wg Ciebie racjonalista, "de facto" ateista, pozostawia w ogóle jakąś szansę na to, że Bóg może istnieć?
> TAK czy NIE.
>Czy wg Ciebie racjonalista, "de facto" ateista, pozostawia w ogóle jakąś szansę na to, że Gumisie mogą istnieć?
>TAK czy NIE.
Tak.
Widzę dokładnie takie same szanse na istnienie Gumisia jak boga.

>Czy pytanie o istnienie Boga jest naukowe?
> TAK czy NIE.
>Czy pytanie o istnienie Gumisiów jest naukowe?
>TAK czy NIE.
Tak.

Próbujesz traktować boga jak twór inny niż pozostałe mityczne czy bajkowe istoty. A tak nie jest. Jest dokładnie takim samym mitem i jako taki - taką samą hipotezą.
Nie wykluczam na 100% istnienia boga, Gumisiów i wróżek. Może się kiedyś zdziwię wielce, jak dowiem się, że wróżka istnieje. Gdzieś. Chociaż gotowa jestem postawić sporą sumę na to, że nigdy się to nie stanie. Ani w kwestii wróżki, ani boga.

#128
14-12-2011 14:39
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Ania...
>Próbujesz traktować boga jak twór inny niż pozostałe mityczne czy bajkowe istoty. A tak nie jest. Jest dokładnie takim samym mitem i jako taki - taką samą hipotezą.
>Nie wykluczam na 100% istnienia boga, Gumisiów i wróżek. Może się kiedyś zdziwię wielce, jak dowiem się, że wróżka istnieje. Gdzieś. Chociaż gotowa jestem postawić sporą sumę na to, że nigdy się to nie stanie. Ani w kwestii wróżki, ani boga.
Lubię znać konkretne stanowisko ludzi z którymi dyskutuję, stąd takie pytanie. Dziękuję za odpowiedź, wg mnie jest ona potwierdzeniem postawy racjonalnej. Generalnie chcę dodać, że to niewykluczenie istnienia boga na 100%, bardzo trudno przychodzi ludziom, którzy nazywają siebie racjonalistami, ponieważ kłóci się z ateizmem (tym ideologicznym).
Odnośnie istnienia różnych bytów, to masz rację, inaczej traktuję Boga i Gumisie. Wg mnie istnienie Boga jest bardziej prawdopodobne niż istnienie Gumisiów, ponieważ:

a) wiemy, że te ostatnie są tworem fantazji, wiemy czyim, wiemy też że w XV wieku nikt o nich nie słyszał, zatem zostały wymyślone później, są pewnie zapiski tych którzy je tworzyli ... O Bogu nic takiego nie wiemy, wiemy natomiast że idea Boga towarzyszy od tysiącleci ludzkości. Zatem jest bardziej prawdopodobne że istnieje Bóg niż Gumisie.
b) niektóre współczesne teorie (teoria złożoności) nie wykluczają istnienia Boga (jako bytu który wyewoluował - z resztą taką opinię podziela także (nie wyklucza takiej ewolucji) sam Dawkins. To oczywiście zmienia definicję Boga wskazaną przeze mnie pierwotnie, jednak samo to stanowisko jest dość ciekawe i w zasadzie prowadzi do tego samego - niewykluczenia, że Bóg istnieje. Nie da się tego samego powiedzieć o Gumisiach.
c) można jeszcze wymienić kilka argumentów o podobnej sile jak powyżej

Stąd też pozostaję przy swojej opinii.

#129
14-12-2011 14:48
 Ocena 7 na 7
Ania... (14138 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Brzostowski
Wg mnie istnienie Boga jest bardziej prawdopodobne niż istnienie Gumisiów, ponieważ:
>a) wiemy, że te ostatnie są tworem fantazji, wiemy czyim, wiemy też że w XV wieku nikt o nich nie słyszał, zatem zostały wymyślone później, są pewnie zapiski tych którzy je tworzyli ... O Bogu nic takiego nie wiemy, wiemy natomiast że idea Boga towarzyszy od tysiącleci ludzkości. Zatem jest bardziej prawdopodobne że istnieje Bóg niż Gumisie.
To samo można powiedzieć o bogu.
Albo o Gumisiach można powiedzieć, że nie wiemy, czy autor nie przeżył jakiejś formy kontaktu z ich kulturą.
Czas trwania nieweryfikowalnej hipotezy nie potwierdza jej prawdziwości.
Przez wiele wieków ludzie wierzyli że Ziemia opiera się na żółwiach lub słoniach. Po ilu wiekach uznałbyś, że ta hipoteza jest bardziej wiarygodna, niż hipoteza, że opiera się na bananach, nie mając możliwości jej weryfikacji?

>b) niektóre współczesne teorie (teoria złożoności) nie wykluczają istnienia Boga (jako bytu który wyewoluował - z resztą taką opinię podziela także (nie wyklucza takiej ewolucji) sam Dawkins. To oczywiście zmienia definicję Boga wskazaną przeze mnie pierwotnie, jednak samo to stanowisko jest dość ciekawe i w zasadzie prowadzi do tego samego - niewykluczenia, że Bóg istnieje. Nie da się tego samego powiedzieć o Gumisiach.
Nie ma zwykle teorii wykluczających.
Są teorie, które nie biorą czegoś pod uwagę, albo z którymi pewne założenia są niespójne. Np. teoria ewolucji nie wyklucza lamarkizmu. Założenia lamarkizmu są niezgodne z TE, a dowody i obserwacje potwierdzają TE.
Dlatego nie spotkasz teorii wykluczających istnienie boga, co najwyżej takie, które go nie biorą pod uwagę.

>c) można jeszcze wymienić kilka argumentów o podobnej sile jak powyżej
>Stąd też pozostaję przy swojej opinii.
Oczywiście, możesz argumentować własne zdanie dość swobodnie według potrzeby.
Jednak i tak nie zmieni to jednego: bóg istnieje lub nie. Nie ma podstaw, aby uznać jego istnienie za chociażby prawdopodobne, podobnie jak nie ma podstaw, aby uznać istnienie wampirów (BTW ludzie wierzyli w nie od tysiącleci i niektórzy wierzą nadal, czy to wystarczy, aby uznać je za bardziej prawdopodobne od wróżek, a może nawet od Gumisiów?). A już na pewno wiemy, że nie ma podstaw aby wierzyć w przyznawane mu zwykle atrybuty, jak np. wpływ modlitwy wstawienniczej, co było weryfikowane i nie wykazało związku.

#130
14-12-2011 15:13
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Brzostowski
Jeśli wolno wtrącić..
>.. niewykluczenie istnienia boga na 100% bardzo trudno przychodzi ludziom, którzy nazywają siebie racjonalistami
Chyba racjonaliści nie mają większych trudności intelektualnych niż inni - przeciwnie - podejmują wyzwania dodatkowe, z których "bóg" ich nie wyręczy.
Jaki aspekt mniemanej boskości masz na myśli (bo wyobrażenie ludzi jako cudzych marionetek jest łatwe, tyle że racjonalizm nie musi go kultywować)?

[Odpowiedzi na abc udzieliła Ania... z właściwą sobie przenikliwością i cierpliwością.]

#131
14-12-2011 15:19
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Artur@R
>Jeśli nie dostrzegasz różnicy między założeniem "niemożliwość dowiedzenia się", a założeniem "gdy bez wątpienia jakaś odpowiedź istnieje" - co jest immamentynym, typowym, codziennym, podejściem każdego naukowca, gdy podejmuje badania "by się dowiedzieć",(o takim właśnie pisze RD, prawie w każdej swoje publikacji) - to cóż, dalsza dysputa będzie bezowocna..

"Immamentynym, typowym, codziennym, podejściem każdego naukowca, gdy podejmuje badania" jest szukanie odpowiedzi (rozwiązania problemu), z czego jednak nie wynika że "bez wątpienia jakaś odpowiedź istnieje"...
Odpowiedź "być może" istnieje i "być może" uda się ją znaleźć, a wtedy "być może" uda się ją zrozumieć.

#132
14-12-2011 15:29
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Brzostowski
> Boga rozumiemy wg definicji Dawkinsa [...] Gumisie rozumiemy jako Gumisie

Ten różowy to mi nawet Boga przypomina: niby dobry, ale mieczem lubi machać.

#133
14-12-2011 15:30
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Brzostowski
>Dawkins pisze bowiem, że istnienie Boga jest hipotezą naukową, przynależną do CHAP (chwilowego agnostycyzmu, który polega na tym, że istnieje odpowiedź, ale "nie dysponujemy jeszcze wystarczającym materiałem dowodowym, by ją sformuować(bądź nie rozumiemy dowodów, albo też nie mieliśmy jeszcze czasu, by się z nimi zapoznać)".

A jaka jest różnica między twierdzeniem, że "istnieje odpowiedź" i twierdzeniem, że "istnieje bóg"?
Może jakiś dowód na istnienie?
BTW, Chwilowy agnostycyzm jest nadal agnostycyzmem.

Artur@R (7115 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Brzostowski
>Przypominam Ci i proszę o odpowiedź na moje pytanie sfomułowane powyżej.<

Gdybyś przeczytał mój post ze zrozumieniem - wiedziałbyś dokładnie jakie są moje odpowiedzi na te pytania przed ich zadaniem.
A ponieważ już w/w mojej wypowiedzi doszedłem do wniosku, iż rozmawiasz "ze sobą" czyli nie odnosisz się do moich wypowiedzi i argumentów, jak również pytań(to te zdania ze znakiem zapytania-takim "?") z poprzednich postów i mielesz w kółko te same argumenty, zakończyłem go EOT-em, co znaczy (bo widocznie tego nie wiesz) "End Off Topic"-Koniec Tematu.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Dowód na nieistnienie Boga?
W odpowiedzi Ania...
>Albo o Gumisiach można powiedzieć, że nie wiemy, czy autor nie przeżył jakiejś formy kontaktu z ich kulturą.
Owszem, ale musimy opierać się jak najmocniej, na tym co obserwujemy i co wiemy. To co napisałaś jest absolutnym wymysłem. Tymczasem o bogu, różnych jego odmianach wiemy sporo, mamy nawet takich którym się śni i z nim rozmawiają. To też stanowi pewne uprawdopodobnienie jego istnienia (wiem, słabe, ale gumisie i tego nie mają). Zatem to, że Gumisie zostały wymyślone przez ludzi, to wiemy, stawiam dużo kasy (tyle co Ty na brak istnienia boga) , że autor pomysłu na Gumisie nie miał kontaktu z cywilizacją Gumisiów.
>Czas trwania nieweryfikowalnej hipotezy nie potwierdza jej prawdziwości.
Zgadza się. Ale tutaj nie chodzi o czas trwania hipotezy, tylko o fakt, że w pewnym momencie pojawiły się Gumisie - jako wymysł fantazji i to wiemy, a nie wiemy kiedy pojawiła się koncepcja Boga - nawet wymyślona, bo nie możemy tego sprawdzić, a zatem pewność co do Gumisiów i niepewność co do Boga, wg mnie pzremawia na korzyść większej szansy jego istnienia niż Gumisiów.
>Nie ma zwykle teorii wykluczających.
Źle się wyraziłem. Chodzi o to, że niektóre koncepcje, teorie: złożoności, ewolucji mogą prowadzić przy założeniu bardzo długiego czasu istnienia wszechświata do pojawienia się struktur doskonałych (bardzo złożonych), co uprawdopodobnia że taki Bóg może być efektem takiego procesu. Co do Gumisiów w tym aspekcie - nie będę rozwijał, wiesz o co mi chodzi.

>Oczywiście, możesz argumentować własne zdanie dość swobodnie według potrzeby.
Staram się być mniej swobodny, a bardziej zakorzeniony w postawie racjonalnej.
>Jednak i tak nie zmieni to jednego: bóg istnieje lub nie.
Zgadzam się.
>Nie ma podstaw, aby uznać jego istnienie za chociażby prawdopodobne, podobnie jak nie ma podstaw, aby uznać istnienie wampirów (BTW ludzie wierzyli w nie od tysiącleci i niektórzy wierzą nadal, czy to wystarczy, aby uznać je za bardziej prawdopodobne od wróżek, a może nawet od Gumisiów?).
Tutaj się nie zgadzam, przy takim postawieniu sprawy, prawdopodobieństwo istnienia Boga uważam za wyższe niż wróżek, w szczególnosci zaś Gumisiów. Co nie zmienia faktu, że uważam uwzględniając racjonalny punkt widzenia, że jego istnienie jest faktycznie bardzo małoprawdopodobne.
>A już na pewno wiemy, że nie ma podstaw aby wierzyć w przyznawane mu zwykle atrybuty, jak np. wpływ modlitwy wstawienniczej, co było weryfikowane i nie wykazało związku.
Zgadzam się.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365