 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-04-2013 22:54 | Małyska (6054 punktów) | Plaga
12 na 12 | "Wikariusz z jednej z inowrocławskich parafii, nauczający religii w gimnazjum, został aresztowany w związku z filmami pornograficznymi z udziałem dzieci, które posiadał. Policja podejrzewa, że ksiądz brał także udział w ich rozpowszechnianiu. Grozi mu od pół roku do ośmiu lat więzienia".natemat.pl(*)hnianie-dzieciecej-pornografiiRMF FM podaje, powołując się na nieoficjalne źródła, że to wikary jednej z Inowrocławskich parafii , katecheta pracujący w gimnazjum. Organizował przedsięwzięcia religijne dla dzieci i młodzieży. Co chwilę słyszymy skandalach pedofilskich w polskim kościele. To już prawdziwa plaga. Część opinii publicznej ma już tego dość i pod każdym artykułem opisującym afery seksualne księży katolickich pojawiają się komentarze wyrażające zniecierpliwienie tą tematyką. Moim zdaniem to dobrze, że coraz bardziej otwarcie mówi się o pedofilii wśród duchownych, a prasa nie ulega połajankom biskupów. Żeby było jasne, czyny pedofilskie zasługują na potępienie i reakcję wymiaru sprawiedliwości bez względu na jego sprawcę. Ciekawe, ale dotąd nie zabrali głosu w tej sprawie "adwokaci" z urzędu... Jakoś nie słychać Terlikowskiego, Hołowni czy Gowina, usprawiedliwiających czyn wikarego jako atak na kościół. Nic nie mówi bp. Pieronek. Czyżby uznał "postępek" wikarego za nieokięznaną namiętność? Może potrzeba dokumentu w stylu " Mea maxima culpa" emitowanego przez HBO, aby wypowiedzieć wojnę pedofilom w sutannach? Na razie jest tak, że prasa donosi o kolejnych przestępstwach, a odpowiedzialni za nie chowają głowę w piasek. Prokuratura jest wyjątkowo wyrozumiała, ale już wie, że pedofil w sutannie to przestępca. Problemem jest dla niej jak oskarżyć księdza pedofila bez konfliktu z kurią i politykami. Jedynym ratunkiem dla kościoła zostaje ks. dr. Oko. On udowodni, że to homoseksualiści są winni, a nie księża... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..#151 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Plaga | > że właściwie każdy ksiądz to pedofil.Coś w tym jestA nawet, długofalowo, ksiądz byłby kimś gorszym niż pedofil w tej ocenie. Cytat:Dawkins dowodził także, że "tortury umysłowe zadawane przez nauczających religii są długofalowo gorsze niż księżowskie seksualne wykorzystywanie". I choć nie wiem, jak by to zmierzyć i porównać i czy każdy ksiądz naucza religii, bo w końcu fuchy w instytucji rozmaite (więc może jest część, która nie masakruje ludziom umysłu) to zgadzam się, że proceder straszny i haniebny. Choć niby daje wielu nawet szczęście i perspektywy na pośmiertną przyszłość, to w mojej brutalnej ocenie, w poważnej mierze odczłowiecza. P.S. Z Andrzejem 51 nie pogadasz? |
#152 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: Plaga | |
#153 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Plaga | . > >>>Powiedz no worek. Czy to, że np. nauczyciele sa sprawcami czynów pedofilskich np. w skali 5%, a księża w części 2% odnosząc do całości takich przestępstw usprawiedliwia jakoś klechy?> Od godziny rozemocjonowanej nienawiści internetowej to są tutejsi racjonaliści - ja nie potrzebuję swojej agresji wylewać na forum, żeby informować świat wszem i wobec, jaka to pedofilia jest zła, księżowska czy nie - każdy normalny człowiek to po prostu wie.Wyznaję jak na spowiedzi, że dla mnie to bagatelizowanie wykorzystywania seksualnego dzieci przez duchownych Kościoła Rzymskokatolickiego jest bardziej obrzydliwe od samych wydarzeń. Rzeczywiście można powiedzieć, że "morderstwa były, są i będą", ale przecież nie można nad żadną zbrodnią przechodzić do porządku dziennego. Biskupia wypowiedź wpisuje się znakomicie w ducha dokumentu "Crimen sollicitationis", który przewidywał automatyczną ekskomunikę dla osób, które publicznie ujawniłyby przestępstwo seksualne duchownego. A przecież dokument ten został, pod naciskiem opinii publicznej, uchylony.
Trudno u refleksję u wierzącego. Wiara potrafi usprawiedliwić wiele, a nawet wszystko i zależy to tylko od jej głębokości, gdyby nie to bardzo bym współczuł wszystkim katolikom, gdyż trudno sobie wyobrazić większą krzywdę niż krzywda niewinnego dziecka gwałconego przez osobę, którą obdarzyła zaufaniem, i którą postrzega jako pośrednika między nim a Bogiem. Krzywdzono niewinne dzieci, naruszono autorytet Kościoła, niszczono ład społeczny. Z tym żaden przyzwoity człowiek pogodzić się nie może i stąd ta próba relatywizowania zła pedofilii.www.racjon(*)m.php/s,547514/z,0/d,2#w548159Tak, Kościół Katolicki jest największym specjalistą od obłudnego zarzucania stosowania relatywnej moralności przez innych dla pokrycia lub odwrócenia uwagi od własnych łajdactw. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,547514#w547634www.racjonalista.pl/forum.php/s,550164#w550289> Cała moja aktywność w tym wątku sprowadza się tylko do dwóch kwestii:> 1. Ilość doniesień medialnych na temat pedofilii popełnianej wśród księży jest nieproporcjonalna względem ich rzeczywistych przewinień (chociaż molestowanie częściej zdarza się wśród nauczycieli, nikt nie kojarzy zawodu belfra ze zboczeńcem, natomiast przeglądając racjonalistę.pl ma się wrażenie, że właściwie każdy ksiądz to pedofil).> 2. Nadmierne zainteresowanie ofiarami księżowskiej pedofilii marginalizuje ofiary pedofilów nie-księżowskich - jak ktoś zostanie zgwałcony przez księdza, to ma wsparcie i zainteresowanie opinii publicznej, a jak ktoś zostanie zgwałcony przez nie-księdza, to ot, kolejny gwałt, nikogo to nie obchodzi.Pan Wojtek: Nasze podejście do księży w ogóle, różni się bardzo prostą rzeczą. Ja nie traktuję księży tak, jak oni sami sobie tego życzą, to znaczy z jednej strony jako autorytet mówiący o Bogu i moralności, pouczający innych w każdej możliwej dziedzinie życia, wyjaśniający słowo boże, a z drugiej strony jako zwykłego człowieka. Według mnie albo jedno, albo drugie. Jeśli jakaś organizacja mieni się ostoją moralności, to ze wszystkimi tego konsekwencjami, bez ewentualnych wykrętów i opowiadania, że ksiądz to też tylko zwykły człowiek. www.racjon(*).php/z,0/d,27/s,515897#w528176Czasem tego kościelnego bagna, to nawet niektórzy kapłani nie wytrzymują i jedni odchodzą, a inni np. ks. Isakowicz-Zaleski piszą: "Lobby gejowskie w Kościele wpływa, a nawet decyduje o awansach w Kościele; zniszczy każdego, kto wejdzie mu w drogę. "Im wyżej, tym gorzej" - mówi ks. Zaleski o homoseksualizmie wśród duchownych. Skąd czerpie swoją wiedzę? Z akt SB i z własnej obserwacji. "Lektura akt bezpieki pokazała mi, że ten wątek przewija się niemal bez przerwy. Z akt tych wynika też, że jak sobie kuria nie dawała rady z homoseksualizmem księdza, to go przerzucała do Rzymu. Jak i tam nie było już możliwości ukrywania pewnych spraw, to ksiądz taki wyjeżdżał na placówkę dyplomatyczną w innym kraju. To pokazuje ogromne przyzwolenie na tego typu sytuacje w Kościele katolickim (..) Znam nawet przypadek jednej z kurii, w której od biskupa po kamerdynera pracują wyłącznie osoby o takiej skłonności. Czy sprawa abp. Juliusza Paetza nie jest najlepszym przykładem na to, że lobby homoseksualne ma duże wpływy? Nie dość, że ówczesny nuncjusz papieski abp. Józef Kowalczyk, a obecny Prymas Polski (skądinąd serdeczny przyjaciel b. arcybiskupa poznańskiego z czasów watykańskich), tuszował sprawę, to do dziś władze kościelne nie wyjaśniły wiernym archidiecezji poznańskiej, czy doszło do molestowania kleryków, czy też nie. Co więcej, abp. Paetz nadal uczestniczy w różnych uroczystościach kościelnych, w tym w Gdańsku (pisywałem o tym w "Gazecie Polskiej") czy w procesji ku czci św. Stanisława z Wawelu na Skałkę w Krakowie, a nawet w powitaniu Benedykta XVI w czasie pielgrzymki papieskiej. Przepełnieniem czary goryczy dla tych, którzy wierzyli, że nuncjatura papieska w Warszawie i Rada Stała Episkopatu są w stanie cokolwiek zdziałać w tej sprawie, stała się obecność wspomnianego hierarchy na ostatnich obradach Episkopatu, które poświęcone były - uwaga! - pedofilii." www.racjon(*).php/s,511985/z,0/d,77#w529845O jakiej "rozemocjonowanej nienawiści" Szanowny Pan myśli? Do qurestwa dziejącego się w instytucji, której Pan tak zaciekle i ślepo tu broni? Wiemy, że nie potrzebuję Pan swojej agresji wylewać na naszym forum, gdyż ma Pan lepsze media, ale tu też próbuje Pan ugrać dla Kościoła co tylko możliwe, tyle tylko, że ma Pan bardzo słabe argumenty. @@@ . |
#154 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Plaga | . > >>>Nie ma to żadnego znaczenia, skoro już wcześniej zawarował sobie prawo do wydawania takich orzeczeń.> >>>To, czy z zaklepanego prawa korzysta, czy nie, jest już kompletnie nieistotne.> A można by pomyśleć, że ktoś kto popisuje się znajomością takich mądrych słów jak "matapoziomowy", będzie potrafił znaleźć różnicę między zdaniem:> "KK twierdzi, że tylko KK wie co jest moralne i co jest prawdą."(z czym się nie zgadzam), a:> "KK twierdzi, że KK może w sposób nieomylny twierdzić co jest moralne i co jest prawdą." (z czym się zgadzam, nie z KK, tylko z prawdziwością tego zdania)Łot - logika katolika. Oczywiście, że każdy może głupoty pieprzyć sobie do woli aż nas głowa rozboli. Tylko co z tego wynika dla racjonalisty, a nie dla katolika? Dla racjonalisty każdy kto twierdzi, że jest nieomylnym oraz, że ma patent na Prawdę jest tylko mocno intelektualnie ograniczonym człowiekiem (instytucją), ale każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie - usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu i wcale nas takie stwierdzenia KK nie dziwią. Kiedy rozum śpi budzą się demony.@@@ . |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: Plaga | > A co z katolickimi mediami? Dlaczego dla rownowagi nie zaczna pisac o swieckich pedofilach???Być może katolickie media wychodzą z założenia, że epatowanie okropnościami i gra na najniższych emocjach nie jest w ich stylu.
bembergiem w berg |
#156 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Plaga | > >A co z katolickimi mediami? Dlaczego dla rownowagi nie zaczna pisac o swieckich pedofilach???> Być może katolickie media wychodzą z założenia, że epatowanie okropnościami i gra na najniższych emocjach nie jest w ich stylu.Aaaaaa  Tak jak fronda.pl robi to codziennie z in vitro, zwiazkami partnerskimi i homoseksualizmem  Poza tym pomiedzy napisaniem, ze operator koparki zgwalcil dziecko a epatowaniem okropnosciami jest spora roznica. No ale rozumiem, ze poprzez twoj slabiutki komentarz tak na prawde chiales powiedziec "bo katolickie media chocby chcialy to nie sa w stanie dokopac sie do podobnej liczby swieckiego gowna co do sakralnego.A poza tym swieccy pedofile gnija w wiezieniach i nie ma o czym pisac". Katolicy nie epatuja okropnosciami  Buhahahahahahahahahahahahahahahahahaha  |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: Plaga | > A nawet, długofalowo, ksiądz byłby kimś gorszym niż pedofil w tej ocenie.> Choć niby daje wielu nawet szczęście i perspektywy na pośmiertną przyszłość, to w mojej brutalnej ocenie, w poważnej mierze odczłowiecza.Nieźle, czyli szczęście i perspektywy na pośmiertna przyszłość są gorszym doświadczeniem, niż jak ktoś robi komuś z tyłka jesień średniowiecza.
bembergiem w berg |
#158 1 na 1 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | Odp: Plaga |
> Nieźle, czyli szczęście i perspektywy na pośmiertna przyszłość są gorszym doświadczeniem, niż jak ktoś robi komuś z tyłka jesień średniowiecza.Bądź wulgarny, ale nie cyniczny, to odczłowiecza. |
#159 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Plaga | > Nieźle, czyli szczęście i perspektywy na pośmiertna przyszłość są gorszym doświadczeniem, niż jak ktoś robi komuś z tyłka jesień średniowiecza.No tak. Jak napisałem, moim zdaniem, to pierwsze odczłowiecza. To drugie może, choć nie musi, spowodować poważne problemy, ale do odczłowieczenia, w moim rozumieniu, raczej nie dochodzi. Uważam, ze lepiej być zgwałconym, niż być katolikiem czy innym zaświatowym wyznawcą. Dla mnie to mniej bolesna perspektywa, ale to pewnie kwestia gustu. Osobiście uważam, że lepiej się nie urodzić w ogóle, niż być katolikiem. Takie życie uważam za stracone, zaprzepaszczone, absurdalne. Ofiara pedofila ma, moim zdaniem, większe szanse na sensowne życie. Katolik jest generalnie poza życiem i światem. Uzasadnienie, czyli rzecz o odczłowieczeniu. Uważam człowieka za istotę predystynowaną do stworzenia pasjonującej, pięknej relacji z życiem i światem. Główną ku temu przeszkodą (choć nie jedyną) są wdrukowywane narracje, instalowane oprogramowania postrzegania rzeczywistości, które tejże uwłaczają. Nie znam niczego bardziej nikczemnego od bandyckiego procederu wyprowadzania ludzkiej percepcji poza rzeczywistość. Każdą ideę zalecającą adorację i afirmację zmyślonej perspektywy pośmiertnej jako cel istnienia, uważam za podłą i odczłowieczającą. W zamian proponuję skupienie na życiu z wiernością, miłością i całkowitym oddaniem. Indoktrynowanie umysłów obiektami i perspektywami zmyślonymi, zewnętrznymi, pozaświatowymi uważam za wyjątkowe zbydlęcenie, znów odczłowieczenie, za nikczemne pozbawienie fundamentalnego prawa. Prawa do niezakłóconej zmyślonymi idiotyzmami relacji z rzeczywistością. Wyprowadzanie umysłu z niezachwianego "produktami zastępczymi" skupienia i relacji z JEDYNĄ RZECZYWISTOŚCIĄ w pragnienie zaświatów, "lepszej" alternatywy, w skupienie myśli, pragnień i działań na pośmiertnej obietnicy, jest najnikczemniejszym pomysłem człowieka. Perspektywa zaświatów daje ogłupionym poczucie bezpieczeństwa, a nawet szczęścia, ale życiu prawdziwemu odmawia najwyższej wartości. Wiarę, nadzieję i najwyższą miłość przenosi na fikcję, gdyż nie umie sprostać śmierci. Wymyśla zaświat, by zaprzeczyć najwyższej wartości życia i świata, de facto gnojąc RZECZYWISTOŚĆ - sprowadzając ją tylko do roli marnego przed-życia. Chrześcijaństwo jest zatem zdradą rzeczywistości. Wyniesieniem, wyświęceniem pośmierci i zaświatów. Krzyż jest nikczemnym symbolem zaprzeczającym pomyślnemu udaniu się w tym, jedynym świecie. Ten haniebny symbol zaprzecza najwyższej wartości tej, jedynej rzeczywistości. Sprowadzą ją do roli rundy kwalifikacyjnej ku "rzeczywistości" docelowej. Pośmiertnej. Zaświatowej. Duchowej. Czysty idiotyzm, hańba i najwyższa podłość wyrządzana uwiedzionym ludziom. Wyrzuconym z możliwości kształowania pełnej, intensywnej i niezachwianej relacji ze światem i życiem prawdziwym. Naplucie na świat i życie prawdziwe. Trudno mi sobie nawet wyobrazić cos bardziej haniebnego. Rodzisz się do życia w tym świecie, a nieudane dziwolągi już czyhają, by stać się Twoimi oprawcami. By pozbawić Cię niezmąconej i w pełni oddanej, wiernej relacji z Rzeczywistością. W zamian obiecując pośmiertną, zmyśloną, fałszywą podróbkę. Dopiero co urodzeni do życia, a już z niego wyprowadzani. Percepcyjnie przetrąceni. Uszkodzeni. Uwikłani w permanentny fałsz. W anioły, bogi, świętych, rodzące dziewice, pośmiertne zbawienia, ostateczne sądy, piekła, nieba, grzechy, wyrzuty sumienia, spowiedzi, idiotyczne rytuały, myśli, perspektywy, obiekty. To największe zepsucie umysłu, jakie można sobie wyobrazić. Pozbawienie drugiego człowieka życia za życia. Wprowadzenie w zastępy oszukanych, pośmiertnych i zaświatowych. Wyrzuceni z życia. Okradzeni. Oszust z Tarsu stał się zwycięzcą. Życie zbawione (jeśli już użyć takiego terminu) nie jest w moim odczuciu wolą życia nieśmiertelnego i po-śmiertnego jako duch w zaświatach (bo to jest zdradą), ale jest życiem swobodnym, uwolnionym od przecenienia śmierci. Życiem prawdziwym, nie jest życie wyczekujące po-śmierci, ale życie zdobyte za życia. Życie, które naprawdę żyje TYM życiem i TYM światem. Życie zbawione, powiększone i zdobyte, to nie życie, które kłamliwie, jak chrześcijaństwo, unieważniło śmierć, ale to życie, które śmierć poznało, stawiło jej opór i ją wytrzymało budując swą niezachwianą, pełną i szczęśliwą relacje ze światem prawdziwym. Najnikczemniejsi kłamcy wymyślili tę najhaniebniejsza perspektywę, czyli zdobycie życia po śmierci, kiedy istotą bycia w świecie winno być zdobycie życia ZA ŻYCIA. Największą grozą winna przejmować realna śmierć za życia, czyli poddanie się alternatywie, wyczekiwanie po-śmierci, pragnienie zaświatów, skupienie swych dążeń na pozaświatowym/zmyślonym. To udział li tylko w eliminacjach, bez umiejętności dostrzeżenia, że sztuka życia już w trakcie. Jedyna i najpiękniejsza sztuka, którą zaświatowi zdrajcy poniżyli i haniebnie uwiedli niewinnych i bezbronnych. |
#160 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | Odp: Plaga | Słowo daję, jak Cię teraz czytam, to widzę transhumanistycznego neofitę, który nieco przedawkował Michela Onfraya. Ale tak serio: 1. Żaden katolik się z Tobą nie zgodzi. I jasne, potrafię sobie wyobrazić religie, które uprawiają jakiś ascetyczny kult śmierci, ale chrześcijaństwo odwraca się od tej gnozy, od tego dualistycznego, platońskiego podziału rzeczywistości na złą materię i dobre zaświaty. Cała katolicka metafizyka opiera się na przekonaniu, że to co istnieje, jest dobre. Istnienie jest dobre. I należy je afirmować. 2. Z jednej strony pomijasz o wiele gorsze postawy życiowe, a z drugiej potępiasz (pewnie niezamierzenie) postawy godne szacunku: 2.1. Pomijanie gorszych postaw życiowych - wydaje mi się, że ktoś, kto cieszy się życiem, ale robi to np. kosztem cudzego życia - czyli wszelkiej maści mordercy, złodzieje i nawet, a może przede wszystkim gwałciciele, robią coś o wiele potworniejszego od kogoś, kto dobrowolnie umartwia tylko swoje własne ciało i życie - pozbawiają życia oraz radości z niego innych ludzi. No i mam wrażenie, że narkomani i pozostała uzależniona gromada marnuje swoje życie bardziej niż ktoś, kto poświęca godzinę tygodniowo na wizytę w kościele. 2.2. Potępienie postaw godnych szacunku - a co powiesz o ludziach, którzy poświęcają się oderwanym od życia ideom np. matematycznym lub filozoficznym? Ktoś taki spędzałby całe dnie zanurzony w książkach, otoczony abstrakcjami, eksplorując wszelkie zakamarki swojej pomysłowości - powiedziałbyś, że ktoś taki również jest odczłowieczony? A ludzie, którzy piszą książki fantasy oraz ich fani, żyjący z wymyślania światów mniej lub bardziej możliwych - zgraja nihilistów? Co to w ogóle jest ten świat prawdziwy?
bembergiem w berg |
#161 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Plaga | > Słowo daję, jak Cię teraz czytam, to widzę transhumanistycznego neofitę,To co Ty "widzisz" jest bez znaczenia, bo i tak nic nie widzisz. Kto jest z życia wyTRANSferowany i w tym sensie zdehumanizowany, to jest dla mnie oczywiste. > który nieco przedawkował Michela Onfraya.Akurat jego w ogóle nie czytałem, a to spojrzenie ukształtowałem ćwierć wieku temu, na bieżąco je później weryfikując, sprawdzając, konfrontując, pogłębiając. > Ale tak serio:> 1. Żaden katolik się z Tobą nie zgodzi.No ba. To jak z alkoholikiem, któremu się wydaje, że jest tylko smakoszem. Nie dociera informacja o chorobie. > I jasne, potrafię sobie wyobrazić religie, które uprawiają jakiś ascetyczny kult śmierci, ale chrześcijaństwo odwraca się od tej gnozy, od tego dualistycznego, platońskiego podziału rzeczywistości na złą materię i dobre zaświaty.Odwracać to się może tylko chcieć, a Ty i tak cały czas pitolisz o śmierci, pośmierci i szczęściu po odwaleniu kity. Sens istnienia i zasadnicze dobro oraz szczęście masz tam przeniesione i ulokowane. I o żadną ascezę tutaj nie chodzi, to nie ten termin. Bez tych głupot Twoje życie traci sens. Musisz mieć pośmiertną, zaświatową bajeczkę pod ręką. > Cała katolicka metafizyka opiera się na przekonaniu, że to co istnieje, jest dobre. Istnienie jest dobre. I należy je afirmować.No i w tym cały ambaras, że chęci, ze względu na podstawowe założenia owej metafizyki całkowicie rozmijają się z praktyką. Założyć sobie i opowiadać można różne rzeczy, ale umysły i tak przekierowane i zafiksowane na obiektach zmyślonych i celach zwyczajnie głupich. Afirmujesz, co najwyżej, poprzez radykalne wykrzywienie, które najpierw musi życie i świat zdegradować, a później z tego okaleczonego i zdeformowanego ochłapu możesz pozbierać okruchy. Najpierw musisz zdradzić, zezować, wdać się w nikczemny romans z fikcją. Inaczej nie umiesz docenić życia, które i tak traktujesz siłą rzeczy jako pomost, a nie cel. I do czego się nie przyznasz, przede wszystkim sam przed sobą, bo byś musiał automatycznie pojąć, że zrobiono Cię w jajo. > 2. Z jednej strony pomijasz o wiele gorsze postawy życiowe, a z drugiej potępiasz (pewnie niezamierzenie) postawy godne szacunku:> 2.1. Pomijanie gorszych postaw życiowych - wydaje mi się, że ktoś, kto cieszy się życiem, ale robi to np. kosztem cudzego życia - czyli wszelkiej maści mordercy, złodzieje i nawet, a może przede wszystkim gwałciciele, robią coś o wiele potworniejszego od kogoś, kto dobrowolnie umartwia tylko swoje własne ciało i życie - pozbawiają życia oraz radości z niego innych ludzi. No i mam wrażenie, że narkomani i pozostała uzależniona gromada marnuje swoje życie bardziej niż ktoś, kto poświęca godzinę tygodniowo na wizytę w kościele.W sumie, nie na temat. Umartwianie mnie nie obchodzi tutaj. Znowu Ci się asceza wybija na pierwszy plan. Nie rozumiesz. > 2.2. Potępienie postaw godnych szacunku - a co powiesz o ludziach, którzy poświęcają się oderwanym od życia ideom np. matematycznym lub filozoficznym? Ktoś taki spędzałby całe dnie zanurzony w książkach, otoczony abstrakcjami, eksplorując wszelkie zakamarki swojej pomysłowości - powiedziałbyś, że ktoś taki również jest odczłowieczony? A ludzie, którzy piszą książki fantasy oraz ich fani, żyjący z wymyślania światów mniej lub bardziej możliwych - zgraja nihilistów?O. To jest na temat. To, co miałem w nawiasie w poprzednim komentarzu, czyli (choć nie jedyną). Wiele kwestii może człowieka wyprowadzić z relacji z życiem. Nawet miłość, czy "miłość" do drugiego człowieka. Tej świadomości w ogóle się nie buduje, natomiast samo pisanie książek fantasy nie jest pełnym obrazem człowieka, to tylko pasja, czy zawód. Nie musi to w pełni człowieka pochłaniać. |
#162 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Plaga | > "KK twierdzi, że KK może w sposób nieomylny twierdzić co jest moralne i co jest prawdą." (z czym się zgadzam, nie z KK, tylko z prawdziwością tego zdania)Sądząc z niemoralności i fałszu głoszonych z ambony, choć KK może to z tej nieomylności nie korzysta. |
#163 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | Odp: Plaga | W zasadzie się z Tobą zgadzam, ale uważam, że większość katolików nie wyrzeka się życia doczesnego, żeby osiągnąć życie po śmierci. Niby chcą być zbawieni, ale niewiele robią w tym celu, więc problem nie jest tak duży, jak opisujesz. > Życiem prawdziwym, nie jest życie wyczekujące po-śmierci, ale życie zdobyte za życia.Też tak to rozumiem  |
#164 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Plaga | > W zasadzie się z Tobą zgadzam, ale uważam, że większość katolików nie wyrzeka się życia doczesnego, żeby osiągnąć życie po śmierci. A pewnie, że się nie wyrzeka. Instynkt trawienia życia przeważa u znaczącej większości nad instynktem po-śmierci. Siłą rzeczy, siłą ich natury. Oczywiście jest ta niewielka, całkowicie odjechana reszta, ale o nich mi tutaj nie chodzi, choć są całkowicie przegrani dla życia. Są poza życiem. Chodzi mi o tych postawionych w rozkroku. Zezujących. Rozbitych na dwa światy, w różnych proporcjach, ale z wciąż silnym zaangażowaniem w życie. Ci są do odratowania. Przynajmniej niektórzy. Nie chodzi tutaj o wyrzeczenie zatem, tylko o jakość relacji, jakość związku, o jakość więzi z rzeczywistością, bo to ma swoje konsekwencje. Zaświatowcom montuje się w umysł wartości wyższe nad życie, cenniejsze niż rzeczywistość, a to jest nieodłączne od swego nieuniknionego skutku: deprecjacji życia, negacji tego świata. Oczywiście, to nie działa (najczęściej) w taki sposób, że ktoś się wyrzeka świata i życia, bo dziś się ludziom wygodnie żyje i zaświatowi oprawcy swoje, a ludzie instynktownie swoje, ale samo silne pojawienie się w ich życiu wiecznej, doskonałej alternatywy przetrąca percepcję, zakłóca relacje, instaluje podejrzenie w stosunku do rzeczywistości, jako czegoś podrzędnego, przejściowego i nie wartego najwyższej uwagi. To nie musi być w pełni uświadomione i przemyślane, ale choćby powierzchowne i podświadome, podprogowe. Najwyższą uwagę skupia zbawienie pośmiertne, przeniesienie swego życia w zaświaty. Tutaj pojawia się ten rozkrok, rozbicie, rozszczepienie deprecjonujące najwyższą wartość tej rzeczywistości kosztem fikcji. Idea tamtego, wyższego świata przeciwstawia się życiu. Po to powstała. Jako pośmiertny zamiennik. Obniża to tym samym wartość świata istniejącego siłą rzeczy powodując, że ten nie zostanie właściwie doceniony, wartościowany, choć najczęściej wciąż intensywnie trawiony i pożądany. Ale już nigdy nie będzie się o niego tak zabiegać, jak by był jedynym i najwyższym. Wartość wyższa świata fikcyjnego, zmyślonego jest dewaloryzacją świata rzeczywistego. Mało tego wszystkiego. Rykoszetem mogą oberwać ludzie spoza tej religii, podświadomie przejmując ów zdeprecjonowany obraz świata, traktując go i wszystko w nim jako niepełnowartościowe, a czasami i nędzne. Już drobna poprawka na łonie samej religii rodzi zmianę. Choćby u protestantów, gdzie etos pracy dowartościował rzeczywistość, nie mówiąc już o Żydach, którzy skupiali się na życiu całkowicie, mając gdzieś pośmiertne rozważania. Dalej mnóstwo fikcji w głowach, ale budująca się silniejsza więź z rzeczywistością, od razu wyższe (nieco w protestantyzmie, ogromnie w judaizmie) rejestry, zupełnie inna jakoś relacji z rzeczywistością i zupełnie inne konsekwencje, inne wartościowanie, a z tego samo odczuwanie, przeżywanie życia. To wszystko ma swoje konsekwencje. Katolicy nie wyrzekają się życia doczesnego, ale w wyższe rejestry nie wchodzą. To pozostaje na poziomie prostych przyjemności. Poczucia codziennej satysfakcji wynikającej z zaspokajania zwykle prostych pożądań. Tu jest dość ponura, płytka powierzchowność na poziomie chcenia, pragnienia, przyjemności, poczucia ładu i szczęścia. Żadnej głębszej relacji, ta jest co najwyżej w relacji do zewnętrznej fikcji. Świat rzeczywisty służy wyłącznie do zaspokajania własnych, prozaicznych potrzeb, czerpania powierzchownych przyjemności i tego ochrony, a nie do budowania z nim głębokiej relacji. W końcu najwyższy i najpiękniejszy cel jest na zewnątrz. Poza światem. > Niby chcą być zbawieni, ale niewiele robią w tym celu, więc problem nie jest tak duży, jak opisujesz. Dla mnie jest duży. Jestem zmęczony tą powszechną tutaj bylejakością relacji ze światem, widokiem nędzy zaspokajania prostackich popędów i lokowania celów wyższych i najwyższych poza światem. W fikcji. Widzę to i odczuwam jako zupełne dno. Na szczęście sam mogę chcieć i przynajmniej próbować inaczej i czerpać z zupełnie innych wzorców. |
| Grey (2102 punktów) | Odp: Plaga | > Już drobna poprawka na łonie samej religii rodzi zmianę. Choćby u protestantów, gdzie etos pracy dowartościował rzeczywistość, nie mówiąc już o Żydach, którzy skupiali się na życiu całkowicie, mając gdzieś pośmiertne rozważania. Dalej mnóstwo fikcji w głowach, ale budująca się silniejsza więź z rzeczywistością, od razu wyższe (nieco w protestantyzmie, ogromnie w judaizmie) rejestry, zupełnie inna jakoś relacji z rzeczywistością i zupełnie inne konsekwencje, inne wartościowanie, a z tego samo odczuwanie, przeżywanie życia.Przekonałeś mnie, że jest to zjawisko istotne statystycznie. Wcześniej uważałem raczej, że ludzie uciekają w "zaświaty" gdy mają niesatysfakcjonujące życie doczesne, a gdy są szczęśliwi, to mają "gdzieś" zaświaty. Teraz widzę, że to może być coś w rodzaju sprzężenia zwrotnego. Zresztą samo podsuwanie ludziom takiej opcji jest szkodliwe, tak samo jak oferowanie środków odurzających ludziom, którzy mają problemy w realnym świecie. Moje niedostrzeganie tych faktów wynika chyba z tego, że każdy dobiera sobie przyjaciół podobnych do siebie, więc nie wchodzę w jakieś bliższe kontakty z osobami, które żyją w "zaświatach". Jednak przejrzałem pamięć i znalazłem liczne przykłady. Jak słusznie zauważyłeś, problemem jest nie tyle to, że ktoś wierzy, ale rodzaj wiary. Mam znajomych, którzy wierzą w "Prawo Przyciągania". Im to nie przeszkadza w afirmowaniu życia. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|