 |
Polityka nr 31 Jak zwierzę Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-08-2013 22:31 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Polityka nr 31 Jak zwierzę
10 na 12 | hej, Z tekstu zamieszczonego w tym numerze Polityki dowiadujemy się , że chore , cierpiące zwierzęta nie są usypiane ze względu na irracjonalny strach przed posądzeniem o mordowanie zwierząt . Tymczasem tysiące zdrowych zwierząt są codziennie mordowane po to abyśmy na naszych talerzach mieli smakowite mięsko ... Wydaje mi się , że zachodzi tu coś podobnego do sytuacji w której tysiące zamordowanych ludzi podczas wojny to konieczne ofiary a jedna zamordowana osoba podczas pokoju to wielka tragedia ! Tysiące osób umierające dlatego , że nie miały pieniędzy na zakup odpowiednich lekarstw to sytuacja społecznie akceptowalna - natomiast aktywna eutanazja w wypadku osób śmiertelnie chorych i chcących tego to wielka zbrodnia ... Co wy o tym sądzicie ? makuś | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej..#211 1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Uważam, iż każde pozbawianie życia jest zawsze okrucieństwem, choć ciągle zgodnym z naturąOkrucieństwo to mocne słowo, a "zawsze" to niebezpieczne stwierdzenie. Ja uważam, że jeśli coś jest zgodne z naturą, to powinniśmy to zaakceptować i pracować jedynie nad formą zjawiska, a nie nad jego eliminacją. > powstrzymać skalę zabijania przez człowieka może tylko kultura.Kultura bywa przeceniana. Nie zapominajmy o kanibalach, którzy w końcu też wypracowali jakąś kulturę. > Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?Od uboju rytualnego na pewno. Choć nie są doskonałe. > Usprawiedliwiamy się przy schabowym, że nasza świnka zginęła szybko i bezboleśnie, a nie tak straszliwie jak ten żydowski, czy muzułmański byczek. Czy na pewno nie jest to tylko obłudne - zgodne z chrześcijańską kulturą - usprawiedliwienie. Nie wiem?Uważam, że nie jest to obłudne. Skoro wybieram jedzenie mięsa i wiem, z czym to się wiąże, to "szybkie i bezbolesne" zabijanie zwierząt jest dla mnie akceptowalne. Ba! Nie widzę w tym żadnego czynu o znamionach niemoralnych. Nie dokładajmy sobie zbędnych nakazów, czy zakazów moralnych. Ja "zabijanie dla pożywienia" postrzegam poza ramami moralności - to po prostu część tego świata i naszej natury. Co innego jeśli chodzi o formę tegoż zabijania. Celowe dokładanie cierpienia, którego jedynym uzasadnieniem są czyjeś wyimaginowane zasady religijne jest już okrucieństwem. Pozdrawiam |
| D.Sprenglewski (426 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Ty mówisz poważnie ?> Mówisz poważnie o mordowaniu marchewki ?> Cierpienia marchewki porównujesz z cierpieniami zjadanej na żywo małpki ?Kto dał Tobie prawo, do umniejszania niemoralności zabijania marchewki? To też żywy organizm. Jak dla mnie do tego właśnie prowadzi mieszanie moralności do kwestii "zabijania dla pożywienia". Możemy albo popaść w błędne koło i umierać z głodu unikając niszczenia wszelkiego życia, albo zaakceptować naszą naturę i to, w jaki sposób działa świat. Pozdrawiam |
#213 1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Marchewka ma u góry zielony ogonek, który nazywa się nać i nie ma z niego pożytkuPowiedz to marchewce. > Krowa ma u dołu duży baniak, z którego leci mlikoNie cierpię mleka. Ten baniak jest dla mnie bezużyteczny. > Wyrywanie i zjadanie marchewki jest pożywianiem sięTo pozbawienie życia żywego organizmu. > Hodowla i zjadania krów to zabójstwo niemal kainowePrzeciwdziałajmy holokaustowi truskawek. > Marchewka to samo zdrowieChyba, że zdążyła zgnić. > Po zjedzeniu wołowiny mozesz zachorowaćPo zjedzeniu orzeszków, możesz umrzeć. > Wołowina lub marchewka , wybór należy do Ciebie  Czuję się niemal przekonany. Nie będę jadł mięsa, będę jadł parówki  Pozdrawiam |
| szarley (54913 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > >Marchewka ma u góry zielony ogonek, który nazywa się nać i nie ma z niego pożytku> Powiedz to marchewce.(...) > Czuję się niemal przekonany. Nie będę jadł mięsa, będę jadł parówki  > Pozdrawiam> Cieszę się, że ktoś poważnie traktuje żarty |
#215 1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Jak można w ogóle mówić o "zabijaniu roślin"Rośliny są żywymi organizmami. Jak nazwiesz pozbawienie ich życia? > i jeszcze to zrównywać z cierpieniem zwierząt?A kto dał człowiekowi prawo do decydowania, co jest bardziej moralne, a co nie? Odpowiedź: człowiek. Poza tym w porównaniu "zabicia marchewki" do "zabicia krowy" nie chodzi o porównanie "wyrwania marchewki z ziemi" do "znęcania się nad krową". Dla mnie cierpienie istnieje niezależnie od zabijania i nie musi być z nim powiązane. > Tu nie chodzi o pokrewieństwo gatunków, a o empatię. Widzę, że to uczucie jest ci obce.Brakuje tylko wygłoszenia tezy, że ludzie jedzący mięso są źli. Pozdrawiam |
#216 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | . Bogusławski: Nie mam na ten temat wypracowanego zdania. Uważam, iż każde pozbawianie życia jest zawsze okrucieństwem, choć ciągle zgodnym z naturą i powstrzymać skalę zabijania przez człowieka może tylko kultura. Ubój rytualny w swoich założeniach był bardziej humanitarny od nieuregulowanych religijnie sposobów. Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?
Usprawiedliwiamy się przy schabowym, że nasza świnka zginęła szybko i bezboleśnie, a nie tak straszliwie jak ten żydowski, czy muzułmański byczek. Czy na pewno nie jest to tylko obłudne - zgodne z chrześcijańską kulturą - usprawiedliwienie. Nie wiem? > Okrucieństwo to mocne słowo, a "zawsze" to niebezpieczne stwierdzenie.Pozbawienie życia zwierzęcia o złożonym układzie nerwowym jest dla mnie zawsze okrucieństwem, niezależnie od tego czy dla Pana jest to niebezpiecznym stwierdzeniem. > Ja uważam, że jeśli coś jest zgodne z naturą, to powinniśmy to zaakceptować i pracować jedynie nad formą zjawiska, a nie nad jego eliminacją.Zupełnie inaczej niż ja. Uważam, iż z potrzebami naturalnymi należy się liczyć, ale umysł człowieka pozwala nam zapanować nad wieloma naszymi instynktami i kultura ludzka polega właśnie na wykorzystywaniu tej możliwości. > >>>powstrzymać skalę zabijania przez człowieka może tylko kultura.> Kultura bywa przeceniana.Bywa przeceniana i niedoceniana, to zależy też od kultury oceniającego. > Nie zapominajmy o kanibalach, którzy w końcu też wypracowali jakąś kulturę.Dlaczego miałbym aż do kanibali sięgać. Wielce kulturalny i wykształcony naród jakim byli i są Niemcy wymyślił i zrealizował potworną zbrodnię przeciw ludzkości. > >>>Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?> Od uboju rytualnego na pewno.No cóż - ogromnie sobie cenię ludzi, którzy wiedzą coś na pewno. Moja wiedza mówi mi, iż wygląda to bardzo różnie i część zwierząt zabijanych nie rytualnie cierpi znacznie mocniej od tych zabijanych rytualnie, ale dyskutować z tymi, którzy wiedzą coś na pewno, to na pewno nie warto. > >>>Usprawiedliwiamy się przy schabowym, że nasza świnka zginęła szybko i bezboleśnie, a nie tak straszliwie jak ten żydowski, czy muzułmański byczek. Czy na pewno nie jest to tylko obłudne - zgodne z chrześcijańską kulturą - sprawiedliwienie. Nie wiem?> Uważam, że nie jest to obłudne.Gratuluję samopoczucia. > Skoro wybieram jedzenie mięsa i wiem, z czym to się wiąże, to "szybkie i bezbolesne" zabijanie zwierząt jest dla mnie akceptowalne. "W rzeźni proces przerobienia żywej krowy w kawałek mięsa może trwać tylko 25 minut...pomimo wymogu ogłuszania tempo pracy sprawia, że jeszcze żywym, świadomym, wykrwawiającym się zwierzętom obcina się żywcem nogi, wrzuca do wrzątku, rozcina żywcem brzuchy itp. Nie istnieje coś takiego jak 'humanitarne zabijanie'".www.polity(*),1,prowadza-krowy-na-rzez.readwww.ok.3bird.net/kampania-pokochaj-uboj-swin.pdfwww.strefa(*)wykwalifikowanych-w-meczarniac> Ba! Nie widzę w tym żadnego czynu o znamionach niemoralnych. Nie dokładajmy sobie zbędnych nakazów, czy zakazów moralnych. Ja "zabijanie dla pożywienia" postrzegam poza ramami moralności - to po prostu część tego świata i naszej natury. Co innego jeśli chodzi o formę tegoż zabijania. Celowe dokładanie cierpienia, którego jedynym uzasadnieniem są czyjeś wyimaginowane zasady religijne jest już okrucieństwem.Ba! To Pański wybór i Pańskie sumienie. Wydaje mi się, iż mam prawo do zachowania własnych wątpliwości zgodnie z moim sumieniem. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,580408#w580494Pozdrawiam @@@ . |
#217 1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Cieszę się, że ktoś poważnie traktuje żartyOd razu poważnie  Raczej z przymrużeniem oka. Pozdrawiam |
| D.Sprenglewski (426 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Pozbawienie życia zwierzęcia o złożonym układzie nerwowym jest dla mnie zawsze okrucieństwem, niezależnie od tego czy dla Pana jest to niebezpiecznym stwierdzeniem.Tak, jak Pan ceni ludzi, którzy "wiedzą coś na pewno", tak ja ostrożnie podchodzę do stwierdzeń zawsze i nigdy. > Zupełnie inaczej niż ja. Uważam, iż z potrzebami naturalnymi należy się liczyć, ale umysł człowieka pozwala nam zapanować nad wieloma naszymi instynktami i kultura ludzka polega właśnie na wykorzystywaniu tej możliwości.Nie widzę tej zupełnej odwrotności; wręcz przeciwnie, dostrzegam pewną zbieżność. No chyba, że przez zapanowanie nad instynktami rozumie pan ich zablokowanie - ja widzę to właśnie jako wspomniane przeze mnie doskonalenie formy. > >>>>Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?> >Od uboju rytualnego na pewno.> No cóż - ogromnie sobie cenię ludzi, którzy wiedzą coś na pewno. Moja wiedza mówi mi, iż wygląda to bardzo różnie i część zwierząt zabijanych nie rytualnie cierpi znacznie mocniej od tych zabijanych rytualnie, ale dyskutować z tymi, którzy wiedzą coś na pewno, to na pewno nie warto.Teoretycznie (i jest to słowo kluczowe), ubój przemysłowy z ogłuszeniem zwierzęcia i dążeniem do zminimalizowania jego cierpienia na pewno jest lepszy niż celowe czekanie, aż zwierze się wykrwawi. To, że: > "W rzeźni proces przerobienia żywej krowy w kawałek mięsa może trwać tylko 25 minut...pomimo wymogu ogłuszania tempo pracy sprawia, że jeszcze żywym, świadomym, wykrwawiającym się zwierzętom obcina się żywcem nogi, wrzuca do wrzątku, rozcina żywcem brzuchy itp.nie oznacza, że przemysłowy ubój jest bardziej okrutny od rytualnego, a jedynie, że przepisy jego dotyczące nie są egzekwowane. > Ba! To Pański wybór i Pańskie sumienie. Wydaje mi się, iż mam prawo do zachowania własnych wątpliwości zgodnie z moim sumieniem.Na pewno ma Pan do tego prawo. A ja tymczasem pozostając przy swoim wyborze i sumieniu gorąco pozdrawiam. PS: Piękny post www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,580408#w580494 |
#219 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | . > >>>Pozbawienie życia zwierzęcia o złożonym układzie nerwowym jest dla mnie zawsze okrucieństwem, niezależnie od tego czy dla Pana jest to niebezpiecznym stwierdzeniem.> Tak, jak Pan ceni ludzi, którzy "wiedzą coś na pewno", tak ja ostrożnie podchodzę do stwierdzeń zawsze i nigdy.Uważam, to za trafne, gdy dotyczy jakiś uogólnień. Natomiast ja tu piszę (a czego Pan chyba nie rozumie) o swoich subiektywnych odczuciach i ocenach. > >>>Zupełnie inaczej niż ja. Uważam, iż z potrzebami naturalnymi należy się liczyć, ale umysł człowieka pozwala nam zapanować nad wieloma naszymi instynktami i kultura ludzka polega właśnie na wykorzystywaniu tej możliwości.> Nie widzę tej zupełnej odwrotności; wręcz przeciwnie, dostrzegam pewną zbieżność.To dobrze, iż Pan dostrzega "pewną zbieżność" pomiędzy instynktami a kulturą. Dla mnie istotniejsze w kulturze są właśnie rozbieżności - czyli "zapanowanie nad instynktami". > No chyba, że przez zapanowanie nad instynktami rozumie pan ich zablokowanie - ja widzę to właśnie jako wspomniane przeze mnie doskonalenie formy.To co ja rozumiem, to piszę tu od wielu lat, gdy nie chce się się Panu do tego zajrzeć warto się odnosić do moich konkretnych wypowiedzi. Nie widzę tu potrzeby rozpoczynania nowego wątku o relacjach pomiędzy kulturą a naturą. Z poprzedniego postu: Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne? Od uboju rytualnego na pewno. No cóż - ogromnie sobie cenię ludzi, którzy wiedzą coś na pewno. Moja wiedza mówi mi, iż wygląda to bardzo różnie i część zwierząt zabijanych nie rytualnie cierpi znacznie mocniej od tych zabijanych rytualnie, ale dyskutować z tymi, którzy wiedzą coś na pewno, to na pewno nie warto. > Teoretycznie (i jest to słowo kluczowe), Bajki to ja lubię ogromnie, ale ważną jest praktyka. > ubój przemysłowy z ogłuszeniem zwierzęcia i dążeniem do zminimalizowania jego cierpienia na pewno jest lepszy niż celowe czekanie, aż zwierze się wykrwawi. To, że:"W rzeźni proces przerobienia żywej krowy w kawałek mięsa może trwać tylko 25 minut...pomimo wymogu ogłuszania tempo pracy sprawia, że jeszcze żywym, świadomym, wykrwawiającym się zwierzętom obcina się żywcem nogi, wrzuca do wrzątku, rozcina żywcem brzuchy itp.> nie oznacza, że przemysłowy ubój jest bardziej okrutny od rytualnego, a jedynie, że przepisy jego dotyczące nie są egzekwowane.Polemizuje Pan z tą wypowiedzią: Nie mam na ten temat wypracowanego zdania. Uważam, iż każde pozbawianie życia jest zawsze okrucieństwem, choć ciągle zgodnym z naturą i powstrzymać skalę zabijania przez człowieka może tylko kultura. Ubój rytualny w swoich założeniach był bardziej humanitarny od nieuregulowanych religijnie sposobów. Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?
Usprawiedliwiamy się przy schabowym, że nasza świnka zginęła szybko i bezboleśnie, a nie tak straszliwie jak ten żydowski, czy muzułmański byczek. Czy na pewno nie jest to tylko obłudne - zgodne z chrześcijańską kulturą - usprawiedliwienie. Nie wiem?Czy Pan zrozumiał co chciałem tu powiedzieć. Ja wyrażam tu tylko swoje wątpliwości. Nie wiem? Choć oczywiście, iż to "nie wiem" jest protestem przeciwko tym obłudnym samouspokojeniem się, iż "MY" jesteśmy tacy cacy. Z poprzedniego postu: Ba! Nie widzę w tym żadnego czynu o znamionach niemoralnych. Nie dokładajmy sobie zbędnych nakazów, czy zakazów moralnych. Ja "zabijanie dla pożywienia" postrzegam poza ramami moralności - to po prostu część tego świata i naszej natury. Co innego jeśli chodzi o formę tegoż zabijania. Celowe dokładanie cierpienia, którego jedynym uzasadnieniem są czyjeś wyimaginowane zasady religijne jest już okrucieństwem.> Ba! To Pański wybór i Pańskie sumienie. Wydaje mi się, iż mam prawo do zachowania własnych wątpliwości zgodnie z moim sumieniem. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,580408#w580494 > Na pewno ma Pan do tego prawo.Dziękuje za zezwolenie. > A ja tymczasem pozostając przy swoim wyborze i sumieniu gorąco pozdrawiam.Dopóki poruszamy się w granicach prawa wolno nam dokonywać swobodnych wyborów. Jeżeli je przekraczamy musimy liczyć się z konsekwencjami. Proszę sobie ponownie przeczytać mój post z którym Pan polemizuje. > PS: Piękny post www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,580408#w580494Dziękuję za uznanie (wyrażone nawet plusem), ale myślę, że nie bardzo Pan dostrzega spójność moich poglądów zachowaną nawet w wątpliwościach. Z internetowego forum rolników temat "jak zabić byka": "wbij głęboko gruby kołek w ziemię, byka na parę postronków i do kołka tak, by miał łeb przy ziemi i wtedy młotem ogłuszasz i nóż, lub jak niektórzy kosą podciąć szyję". A potem bywa tragedia, bo jak byka nie walnie się dość mocno, to on wpada w szał i tratuje wszystko dookoła - lepiej wziąć ubojnika.
- Świnki strasznie się rzucają przed ubojem - mówi Maciek. - Krówki idą spokojnie. - Najgorzej z cielakami, bo płaczą - zwierza się Radek. - Normalne łzy im lecą.Pozdrawiam. @@@ . |
#220 3 na 3 | bohandas (842 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Ja nie łączę zabijania i cierpienia.I cóż to w ogóle znaczy, że Ty nie łączysz zabijania i cierpienia? Zwierzęta z chowu przemysłowego całe swoje życie spędzają w czymś w rodzaju obozu koncentracyjnego. Całe ich życie to cierpienie zwieńczone mniej lub bardziej bolesną śmiercią. > Że niby człowiek w ekstremalnych wypadkach może zjeść mięso i wtedy to będzie mniej niemoralne. Sorry, ale nie. Idąc tym tropem łatwo można dojść do wniosku, że najlepszym wyborem moralnym byłaby śmierć z głodu. Jakże szlachetne poświęcenie.Jeść muszę, jeśli chcę żyć. Staram się jednak, żeby odbywało się to możliwie małym kosztem cierpienia innych czujących istot zamieszkujących tę planetę. > Co daje nam prawo do zabijania jednych organizmów, a innych nie?A co powoduje, że nie zabijasz innych ludzi? Ludzie to też zwierzęta. Po co więc to sztuczne ograniczenie, nie mające miejsca w naturze? > To błędne koło. A zabijanie dla pożywienia jest naturalne i dlatego nie widzę w tym nic złego.Sam fakt, że jakieś zachowanie występuje w naturze nic nie znaczy i niczego nie usprawiedliwia. Zresztą, cały rozwój cywilizacji to jedna wielka walka z naturą. > Nie zamierzam wywoływać u siebie sztucznych wyrzutów sumienia, bo ktoś twierdzi, że poddawanie się najbardziej drapieżnym instynktom nie jest ok.Wyrzutów sumienia się nie wywołuje, to nie duchy. Albo się je ma, albo nie. > Gdybym był krową idącą na rzeź, to trudno, zostałoby mi pogodzić się z tym i mieć nadzieję, że nie będzie za bardzo bolało. Dlatego uważam, że w rozmowie o zabijaniu dla pożywienia nie ma miejsca na moralność, za to w rozmowie o formie tego zabijania miejsce to jest już obowiązkowe.Jedzenie mięsa przez ludzi nie jest koniecznością (tak jak np. w przypadku kotów) tylko wyborem, a tam gdzie wybór, tam i można rozważać o jego moralności. > A ja nie widzę różnicy w mechanizmie wyboru mięsa. Zawsze sprowadza się to do egoizmu.> Bo są za słabi? Bo im się nie chce? Bo tak jest wygodniej? Uważasz, że ktoś leniwy jest bardziej "moralny" od kogoś, kto akceptuje swoją zwierzęcą naturę?Nikt nie jest idealny, nikt nie jest Buddą. Jednak sama świadomość złego postępowania często powoduje, że ludzie czując dyskomfort psychiczny się samoograniczają. Jedni w końcu przestają jeść mięso w ogóle, inni jedzą je rzadziej. Tak czy inaczej, skutkiem jest ograniczenie skali cierpienia zwierząt hodowlanych. > W zasadzie to tak, choćby z tego względu, że ma inne, bardziej racjonalne uzasadnienie - jak choćby zaspokojenie głodu i chęć przetrwania. A patrzenie na czyjekolwiek cierpienie nie ma żadnego wpływu na naszą dalszą egzystencję z punktu widzenia fizjologii.Żeby zaspokoić głód i przetrwać człowiek nie musi jeść mięsa. Na szczęście, dla wielu ludzi liczy się nie tylko własna egzystencja. |
#221 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | . > Jedzenie mięsa przez ludzi nie jest koniecznością (tak jak np. w przypadku kotów)To zależy jak rozumiemy tu słowo "konieczność"? > tylko wyborem, a tam gdzie wybór, tam i można rozważać o jego moralności.Tak, ludzie (szczególnie dorośli) mogą bez mięsa (raczej bez uszczerbku na zdrowiu) przeżyć długie życie. Zaś jako zwierzę wszystkożerne mięso jeść raczej powinniśmy. Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury. > Żeby zaspokoić głód i przetrwać człowiek nie musi jeść mięsa.Właśnie tylko lub aż "nie musi", ale czy odrzucenie jedzenia mięsa to wybór racjonalny, to już zupełnie inna kwestia. > Na szczęście, dla wielu ludzi liczy się nie tylko własna egzystencja.Nie udało mi się przeczytać racjonalnego, a nie emocjonalnego uzasadnienia dla powszechnego wegetarianizmu. (Osobiste wybory rozumiem.) Dlatego jeszcze przez cały czas dyskusji na naszym forum (nie tylko w tym wątku) nie umiem wypracować sobie na ten temat własnego zdania. Rozumiem emocje i często je podzielam, (uważam, że zwierzęta czują, a niektóre nawet myślą), ale racjonalne zrozumienie jest dla mnie zawsze ważniejszym. Tu zaś emocje zbyt często przekraczają racjonalność stając się wiarą w jedynosłuszność mojego stanowiska. Pozdrawiam. @@@ . |
#222 4 na 4 | D.Sprenglewski (426 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Nie widzę tu potrzeby rozpoczynania nowego wątku o relacjach pomiędzy kulturą a naturą.Zgadzam się. > >Teoretycznie (i jest to słowo kluczowe),> Bajki to ja lubię ogromnie, ale ważną jest praktyka.Przepisy prawne nie są dla mnie bajką. Dlatego uważam, że w świetle prawa ubój przemysłowy jest lepszy od rytualnego. > Z internetowego forum rolników temat "jak zabić byka": "wbij głęboko gruby kołek w ziemię, byka na parę postronków i do kołka tak, by miał łeb przy ziemi i wtedy młotem ogłuszasz i nóż, lub jak niektórzy kosą podciąć szyję". A potem bywa tragedia, bo jak byka nie walnie się dość mocno, to on wpada w szał i tratuje wszystko dookoła - lepiej wziąć ubojnika.> - Świnki strasznie się rzucają przed ubojem - mówi Maciek.> - Krówki idą spokojnie.- Najgorzej z cielakami, bo płaczą - zwierza się Radek.> - Normalne łzy im lecą.Dla mnie problemem moralnym nie jest zabijanie dla pożywienia, ale to w jaki sposób się tego dokonuje. Nieprzestrzeganie prawa nie oznacza, że metoda jest zła, a tylko jej praktyczne odzwierciedlenie. Dlatego obłudnie mięsożerni obrońcy praw zwierząt powinni dążyć do skutecznego ograniczenia cierpienia. > Czy Pan zrozumiał co chciałem tu powiedzieć.Na pewno się starałem. > Ja wyrażam tu tylko swoje wątpliwości. Nie wiem? Choć oczywiście, iż to "nie wiem" jest protestem przeciwko tym obłudnym samouspokojeniem się, iż "MY" jesteśmy tacy cacy.Wyraził Pan swoje zdanie, a ja swoje: > Nie widzę w tym żadnego czynu o znamionach niemoralnych. [...] Ja "zabijanie dla pożywienia" postrzegam poza ramami moralności - to po prostu część tego świata i naszej natury. Co innego jeśli chodzi o formę tegoż zabijania.> >Na pewno ma Pan do tego prawo.> Dziękuje za zezwolenie.Do usług. > Dopóki poruszamy się w granicach prawa wolno nam dokonywać swobodnych wyborów.Taki mam zamiar. Pozdrawiam |
#223 2 na 2 | bohandas (842 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Tak, ludzie (szczególnie dorośli) mogą bez mięsa (raczej bez uszczerbku na zdrowiu) przeżyć długie życie. Zaś jako zwierzę wszystkożerne mięso jeść raczej powinniśmy. Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury.Czy rzeczywiście powinniśmy jeść mięso? Czy z wszystożerności wynika "powinność" jedzenia mięsa? Moim zdaniem konsekwencją wszystkożerności jest raczej brak konieczności jedzenia mięsa. Przecież, jeśli można w zdrowiu żyć, mięsa nie jedząc (i nie przyczyniać się do cierpienia innych zwierząt) to po co je jeść? Jaki racjonalizm przemawia za jedzeniem mięsa? > Właśnie tylko lub aż "nie musi", ale czy odrzucenie jedzenia mięsa to wybór racjonalny, to już zupełnie inna kwestia.A co jest nieracjonalnego w odrzuceniu jedzenia mięsa? Za niejedzenim mięsa (lub mocnym ograniczeniem) często przemawiają nawet względy zdrowotne. Wydaje mi się też, że połeczeństwo składające się z ludzi emaptycznych, wrażliwych na cierpienie innych może stwarzać lepsze środowisko do życia. > Nie udało mi się przeczytać racjonalnego, a nie emocjonalnego uzasadnienia dla powszechnego wegetarianizmu. (Osobiste wybory rozumiem.) Dlatego jeszcze przez cały czas dyskusji na naszym forum (nie tylko w tym wątku) nie umiem wypracować sobie na ten temat własnego zdania. Rozumiem emocje i często je podzielam...W tego typu dyskusjach rzeczywiście jest zbyt dużo emocji po stonie wegeterian. Błąd wielu mięsożerców polega natomiast na tym, że wybór moralny próbują oceniać jedynie w kategoriach jego "racjonalności". A przez racjonalność rozumieją często osobistą korzyść (przyjemność) tudzież występowanie jakiegoś zachowania w naturze (z tego próbują wywodzić racjonalność odpowiedniego ludzkiego zachowania). Poniżej link do znanego zdjęcia: en.wikipedia.org/wiki/File:August_Landmesser.jpgCzy człowiek na tym zdjęciu postępuje racjonalnie? Jak postąpiłby racjonalista? |
#224 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | . Tak, ludzie (szczególnie dorośli) mogą bez mięsa (raczej bez uszczerbku na zdrowiu) przeżyć długie życie. Zaś jako zwierzę wszystkożerne mięso jeść raczej powinniśmy. Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury.> Czy rzeczywiście powinniśmy jeść mięso?Bardzo wielu uczonych zajmujących się człowiekiem tak twierdzi. ("Powinność" nie jest "koniecznością")> Czy z wszystożerności wynika "powinność" jedzenia mięsa?Nie tyle z wszyskożerności co z potrzeb żywieniowych ludzkiego organizmu. Są one dosyć dobrze opisane w literaturze fachowej. > Moim zdaniem konsekwencją wszystkożerności jest raczej brak konieczności jedzenia mięsa.To tylko ideologia. Niech Pan to naukowo udowodni? Przecież już Panu napisałem:>Jedzenie mięsa przez ludzi nie jest koniecznością (tak jak np. w przypadku kotów) To zależy jak rozumiemy tu słowo "konieczność"? >tylko wyborem, a tam gdzie wybór, tam i można rozważać o jego moralności. Tak, ludzie (szczególnie dorośli) mogą bez mięsa (raczej bez uszczerbku na zdrowiu) przeżyć długie życie. Zaś jako zwierzę wszystkożerne mięso jeść raczej powinniśmy. Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury. Więc z czym Pan polemizuje? > Przecież, jeśli można w zdrowiu żyć, mięsa nie jedząc (i nie przyczyniać się do cierpienia innych zwierząt) to po co je jeść?Znowu już napisałem: Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury.> Jaki racjonalizm przemawia za jedzeniem mięsa?Proszę włożyć trochę własnego wysiłku intelektualnego i poszukać (nawet na naszym forum) racjonalne wypowiedzi oparte na nauce przemawiające za potrzebą jedzenia mięsa przez człowieka. Ja czytałem ich sporo, gdy Pan ich nie dostrzegł, to cała nasza rozmowa jest bezprzedmiotowa. > >>>Właśnie tylko lub aż "nie musi", ale czy odrzucenie jedzenia mięsa to wybór racjonalny, to już zupełnie inna kwestia.> A co jest nieracjonalnego w odrzuceniu jedzenia mięsa?Przecież wyraźnie napisałem: Nie udało mi się przeczytać racjonalnego, a nie emocjonalnego uzasadnienia dla powszechnego wegetarianizmu. (Osobiste wybory rozumiem.) Dlatego jeszcze przez cały czas dyskusji na naszym forum (nie tylko w tym wątku) nie umiem wypracować sobie na ten temat własnego zdania. Rozumiem emocje i często je podzielam, (uważam, że zwierzęta czują, a niektóre nawet myślą), ale racjonalne zrozumienie jest dla mnie zawsze ważniejszym. Tu zaś emocje zbyt często przekraczają racjonalność stając się wiarą w jedynosłuszność mojego stanowiska. Nie przeczytał Pan, czy nie zrozumiał? > Za niejedzenim mięsa (lub mocnym ograniczeniem) często przemawiają nawet względy zdrowotne.Czy Pan tylko potrafi nadawać swoje teksty. Do rozmowy naprawdę koniecznym jest zrozumienie tekstu, z którym się polemizuje. Gdzie Pan znalazł u mnie twierdzenie, iż wszyscy muszą jest mięso. Mnie wystarcza mój liberalizm aby uznać tu całkowitą wolność. Przecież wyżej napisałem, że rozumiem argumenty przemawiające za niejedzeniem mięsa, a nawet w części je podzielam. Nie przeczytał Pan, czy nie zrozumiał? > Wydaje mi się też, że połeczeństwo składające się z ludzi emaptycznych, wrażliwych na cierpienie innych może stwarzać lepsze środowisko do życia.Zupełnie nie rozumiem jaką ideologiczną wizję Pan tu proponuje. Inżynierów ludzkich dusz to znam wielu, ale na ogół nie podzielam ich koncepcji, gdyż zawsze przy nich rzeczywistość skrzeczy. Wolę swój pragmatyzm. > W tego typu dyskusjach rzeczywiście jest zbyt dużo emocji po stonie wegeterian.> Błąd wielu mięsożerców polega natomiast na tym, że wybór moralny próbują oceniać jedynie w kategoriach jego "racjonalności".To już w ludzkiej naturze, iż ludzie błądzą. Ja najbardziej nie cenię tych "bezbłędnych" mających patent na rację i słuszność, którzy te swoje (najczęściej chore) koncepcje próbują narzucić innym. > A przez racjonalność rozumieją często osobistą korzyść (przyjemność) tudzież występowanie jakiegoś zachowania w naturze (z tego próbują wywodzić racjonalność odpowiedniego ludzkiego zachowania).Różni ludzie rożnie rozumieją, ale Pan zdaje się rozmawia ze mną? > Poniżej link do znanego zdjęcia:> en.wikipedia.org/wiki/File:August_Landmesser.jpg> Czy człowiek na tym zdjęciu postępuje racjonalnie?Nie wiem? Mam zbyt mało informacji? > Jak postąpiłby racjonalista?W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. www.google(*)CD5qL3kw&bvm=bv.54934254,d.bGEwww.racjonalista.pl/kk.php/d,67Racjonaliści myślą samodzielnie i zdecydowanie więcej czytają (ze zrozumieniem) niż piszą. PS. Jeżeli chciałby Pan dalej rozmawiać, to proszę o przeczytanie ze zrozumieniem i zastanowieniem się moich wypowiedzi, do których Pan się odnosi, gdyż inaczej, to polemizuje Pan sam ze sobą, a nie ze mną. Pozdrawiam. @@@ . |
#225 4 na 4 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę | > Przecież, jeśli można w zdrowiu żyć, mięsa nie jedząc (i nie przyczyniać się do cierpienia innych zwierząt) to po co je jeść? Jaki racjonalizm przemawia za jedzeniem mięsa?Właśnie mnie bardzo zastanawia jak wegetarianie/weganie mogą jeść pokarm wyłącznie roślinny, usprawiedliwiając swój wybór chęcią obrony zwierząt a nie zauważają jak podczas uprawy roślin są bezlitośnie i z premedytacją mordowane miliardy innych, mniejszych stworzeń jak mszyce, przędziorek chmielowiec czy stonka ziemniaczana. Jak to racjonalnie wytłumaczyć?
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|