Racjonalista - Strona głównaDo treści
Naukowo o aborcji

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
17-12-2013 16:17dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Naukowo o aborcji
Ocena 21 na 21
Temat ten często wraca, jako aktualny i ważny. Znów pojawiło się zagrożenie ze strony ciemniaków, którzy chcą zaostrzyć prawo. Środowiska racjonalistów powinny w tej sytuacji przypominać ludziom, że nauka też ma wiele do powiedzenia w kwestii aborcji. Przykład: Nie wszyscy wiedzą, że większość zapłodnionych komórek jajowych umiera z powodu miesiączki po około 14 dniach od zapłodnienia. Oczywiście śmierć ta odbywa się bez świadomości ludzi. Absurdem jest jakiekolwiek upodmiotowienie, nie mówiąc już o ochronie prawnej, obiektu, o którym nikt nie wie, że istnieje. Wniosek: zapłodniona komórka przez pierwsze 14 dni nie może być obiektem żadnej ochrony prawnej.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..
#31
18-12-2013 11:37
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi rafal73
>W polskich wiezieniach tez pewnie siedza tylko odlamy, pedaly i lewaki - prawdziwych katolikow tam nie ma
>Codzienne zycie pokazuje i weryfikuje prawdziwa twarz tych rzekomych 90% katolikow w Polsce
>Zawisc, brak kultury i poszanowania i nienawisci do innosci.
>Najpierw niech szeregowy katolik poprzata na swoim podworku a dopiero potem niech zajmnie sie obcymi narzadzami rozrodczymi

Religia i wiara lub ich brak nie ma nic wspólnego ze zjawiskami o których piszesz. Bandyci są wszędzie, tak samo głupcy, rasiści, ludzie pełni nienawiści. Gdyby przyjąć Twoją logikę ozanczaloby, iż Polska to kraj ludzi bez kultury, nienawistnych, itd ... A tak nie jest. Codziennie spotykam dziesiątki ludzi, obcych i znajomych, rozmawiam z nimi, wszyscy są raczej kulturalni, mili, sympatyczni i 90% z nich to katolicy.

#32
18-12-2013 11:48
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
>Te 90% katolików to tylko ludzie ochrzczeni, niekoniecznie praktykujący, czy żyjący w zgodzie z kościelnymi zasadami. Co do kary śmierci to według badań CBOS z maja 2011 wynosiło ono 61% czyli całkiem sporo - pl.wikipedia.org/wiki/Kara_śmierci_w_Polsce.
Może być niepraktykujący wierzący.
Z resztą to tym bardziej pokazuje, że wiara nie ma nic wspólnego z innymi zjawiskami. Można o tym poczytać w szerszym opracowaniu;
cbos.pl/SPISKOM.POL/2011/K_060_11.PDF

mozaika stanowisk jest skomplikowana.

>>Właśnie nie, to istota stanowiska przeciw prawu do aborcji.
>To, że jest to istota stanowiska przeciw nie oznacza, że nie jest to bełkot. Według mnie dyskusja z katolikami o aborcji nie ma żadnego sensu, tak długo jak uważają, ją za zabijanie dzieci nienarodzonych rozmawiać się zwyczajnie nie da.
Przedstawiłem swoje stanowisko w tej sprawie, masz jakieś logiczne zarzuty, dyskutujmy.
>>Katolicy to 90% Polski, jakoś nie widzę u nas szczególnego zaniedbywania życia narodzonego.
>Ochrzczeni, bo praktykujących ma być około 40% - sądząc po obecności na niedzielnych mszach. Co do zaniedbywania życia narodzonego to nie będę pisał o nadzwyczaj częstych aferach dotyczących śmierci dzieci, nie ma sensu też wspominać o nader wysokim poparciu dla kary śmierci. Brak sensownej polityki socjalnej to już zupełnie co innego, fatalna służba zdrowia również.
A to jest czyja wina? Katolików? Tych 90% ochrzczonych, czy 40% praktykujących, czy może kilku % ateistów? Czyja to wina? Sugerujesz, że skoro większość stanowią katolicy, to całe zło w kraju to ich wina? Nie rozumiem Twojego stanowiska.
>>A to ma coś wspólnego z aborcją? Nie wiem po co o tym piszesz.
>Pokazuje hipokryzję.
Bez problemu można wykazać hipokryzję w zasadzie każdemu. Co z tego wynika w temacie o którym rozmawiamy?

#33
18-12-2013 11:58
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi liliac
>Bądź łaskaw unikać tak jawnej hipokryzji. Jesteś doskonale świadom tego, że żadna metoda antykoncepcji nie daje pełnej gwarancji skuteczności.
To oczywiste, wówczas należy ponieść skutki swoich działań.
>>A ja jestem umiarkowanym konserwatystą i nie chcę zyć w społeczeństwie nazbyt rozbuchanym seksualnie, bezdzietnym z podwiązanymi nasieniowodami.
>Owszem, powyższe rzeczywiście winno się znaleźć w definicji konserwatysty, nawet umiarkowanego - jest to - jak widać powyżej - osoba, która swój komfort wewnętrzny uzależnia od stanu narządów płciowych reszty populacji.
Bzdura. Mój komfort nie jest uzależniony od niczyich narządów płciowych (może poza żoną). Ja po prostu chciałbym aby społeczeństwo było konserwatywne, bo ja się w takim społeczeństwie czuję lepiej i sam taki jestem. Podejrzewam, że Ty czujesz się lepiej w bardziej liberalnym prawda?

>Bo że uzależnia rzeczony komfort także od intensywności życia seksualnego innych członków społeczeństwa chyba już nikogo w Polsce nie dziwi.

Pleciesz dalej te bzdury. Każdy ma prawo mieć wyobrażenie społeczeństwa, które wg niego jest najlepsze. Wg mnie właśnie umiarkowanie konserwatywne takie jest, wg Ciebie pewnie inne byłoby lepsze. To straszne mieć poglądy!

#34
18-12-2013 12:16
 Ocena 23 na 23
liliac (147340 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Brzostowski
>>Bądź łaskaw unikać tak jawnej hipokryzji. Jesteś doskonale świadom tego, że żadna metoda antykoncepcji nie daje pełnej gwarancji skuteczności.
>To oczywiste, wówczas należy ponieść skutki swoich działań.

Należy wówczas zdecydować się na donoszenie ciąży bądź jej terminację. W przypadku tego drugiego wyboru warto podjąć decyzję możliwie szybko, m.in. ze względów zdrowotnych.

>>>A ja jestem umiarkowanym konserwatystą i nie chcę zyć w społeczeństwie nazbyt rozbuchanym seksualnie, bezdzietnym z podwiązanymi nasieniowodami.
>>Owszem, powyższe rzeczywiście winno się znaleźć w definicji konserwatysty, nawet umiarkowanego - jest to - jak widać powyżej - osoba, która swój komfort wewnętrzny uzależnia od stanu narządów płciowych reszty populacji.
>Bzdura. Mój komfort nie jest uzależniony od niczyich narządów płciowych (może poza żoną).

No bzdura, bzdura, ale z twojej strony. To ty napisałeś, że nie chciałbyś żyć wśród ludzi z podwiązanymi nasieniowodami, ergo stan cudzych narządów płciowych jest dla ciebie istotny.

>Ja po prostu chciałbym aby społeczeństwo było konserwatywne, bo ja się w takim społeczeństwie czuję lepiej i sam taki jestem. Podejrzewam, że Ty czujesz się lepiej w bardziej liberalnym prawda?

Mnie naprawdę nie obchodzi, co inni członkowie społeczeństwa robią ze swoimi narządami płciowymi, pod warunkiem, że ograniczają się w decyzjach do swoich właśnie narządów i nie próbują wmuszać swoich pomysłów innym. Nie czuję się ani lepiej, ani gorzej w związku z czyjąś ewentualną wazektomią, ty zaś wymieniłeś ją wśród rzeczy, które ci przeszkadzają

>>Bo że uzależnia rzeczony komfort także od intensywności życia seksualnego innych członków społeczeństwa chyba już nikogo w Polsce nie dziwi.
>Pleciesz dalej te bzdury.

A może to ty masz problemy ze sformułowaniem swojego stanowiska? Podkreśliłeś wyraźnie kilka elementów, które ci przeszkadzają. Ja się tylko odniosłam.

>Każdy ma prawo mieć wyobrażenie społeczeństwa, które wg niego jest najlepsze.

Ależ oczywiście. Uważam tylko za interesujące elementy życia, które twoim zdaniem należy regulować, a które postanowiłeś szczególnie podkreślić. Mnie po prostu nie ciekawi życie seksualne 'bliźnich'. Ciebie wyraźnie tak, skoro konkretne elementy tego życia seksualnego wymieniasz pośród cech istotnych dla twojej wizji społeczeństwa optymalnego.

>To straszne mieć poglądy!

Nie do końca. Pozwól, że doprecyzuję - to straszne mieć poglądy, dla realizacji których niezbędne jest wyregulowanie prywatnych, intymnych aspektów życia reszty społeczeństwa.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )

#35
18-12-2013 12:19
 Ocena-3 na 3
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi MajkelSS
>>Obawiam się jednak iż proponowana edukacja seksualna może doprowadzić do promocji zachowań seksualnych u jeszcze młodszych.
>O ile jest to bezpieczny seks : co w tym złego ?
Im człowiek młodszy tym mniej odpowiedzialny, im wcześmniejsza inicjacja, tym więcej niechcianych ciąż.
Poza tym dla mnie seks jest związany z osobą którą się kocha, a nie na którą lub do której tylko schlapuje się spermę. To kwestia poglądu. Chciałbym zatem, aby ludzie młodzi podejmowali życie seksualne bardziej świadomie, z postrzeganiem drugiej osoby jako człowieka, a nie tylko jako kawałek mięsa. Edukacja seksualna nie sprzyja takim zachowaniom. Dlatego jestem jej przeciwny w takim wydaniu.
>>A ja jestem umiarkowanym konserwatystą i nie chcę zyć w społeczeństwie nazbyt rozbuchanym seksualnie,
>A nie uważasz, że zadowolone ze swojego życia seksualnego społeczeństwo jest, no cóż ... zadowolone z życia ?
To też kwestia oceny zjawisk. Z pewnością dobre życie seksualne daje zadowolenie, ale czy dobre życie rodzinne w kochającej się odpowiedzialnej rodzinie nie daje zadowolenia? Wg mnie edukacja seksualna w długim okresie powoduje większe szanse rozwodów i rozstań, a więc nasila zjawisko, które ja uważam za szkodliwe. Co innego gdyby to była edukacja do wychowania w rodzinie, oczywiście z elementami eduakcji seksualnej, bo tego nie da się rozłączyć.
>>bezdzietnym
>Bo antykoncepcja jest głównym powodem niskiego przyrostu naturalnego ... ZUPEŁNIE nie jest to związane z warunkami ekonomicznymi i kosztem posiadania dzieci
Oczywiście, że masz rację. Jednak łatwość aborcji powoduje mniejszą czujność w czasie kontaktów seksualnych i mniejszą zachętę do utrzymania ciąży. Przez to sprzyja takiemu zjawisku.
>>z podwiązanymi nasieniowodami.
>Co Cię obchodzą narządy płciowe innych osób ?
Same narządy nic. To kwestia wyobrażenia sobie społeczeństwa w którym chciał byś żyć. Ja lubię takie w którym ludzie tworzą związki świadomie, kochają się, mają dzieci, są odpowiedzialni. Tymczasem akurat edukacja seksualna, prawo do aborcji stoi w kontrze do tego, ponieważ uczy i promouje zachowania seksualne u coraz młodszych, rozkłada akcenty tak, iż bardziej widzi "biologię" człowieka niż człowieka jako podmiot, ułatwia usuwnie ciązy i zmniejsza odpowiedzialność za swoje czyny.

#36
18-12-2013 12:34
 Ocena-5 na 5
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi liliac
>>Każdy ma prawo mieć wyobrażenie społeczeństwa, które wg niego jest najlepsze.
>Ależ oczywiście.
W tym właśnie tkwi istota mojego stanowiska.

>Uważam tylko za interesujące elementy życia, które twoim zdaniem należy regulować, a które postanowiłeś szczególnie podkreślić. Mnie po prostu nie ciekawi życie seksualne 'bliźnich'. Ciebie wyraźnie tak, skoro konkretne elementy tego życia seksualnego wymieniasz pośród cech istotnych dla twojej wizji społeczeństwa optymalnego.
Te elementy są tylko elementami mojej wizji społeczeństwa optymalnego. Ta wizja ma jeszcze dziesiatki innych elementów. Tutaj wspomniałem o tych, ponieważ akurat wątek tego dotyczy.

Życie seksualne innych ludzi interesuje mnie o tyle, o ile uważam, że określone zachowania nie mieszczą się w mojej wizji społeczeństwa. Nie ma w tym nic złego, myślę, że Ty też jesteś w pewnym stopniu zainteresowana życiem seksulanym innych, ale dotyczy to innych aspektów.

Przykład:

Od którego roku życia wg Ciebie niedorosły (poniżej 18 lat) może uprawiać seks z dorosłym?

Masz zapewne jakiś zdanie na ten temat prawda? Czy to oznacza, że jakoś szczególnie interesujesz się życiem seksualnym innych? No, chyba nie. Po prostu uważasz że tak jest lepiej/dobrze.

Moje stanowisko jest analogiczne, dotycyz tylko innego aspektu.

>>To straszne mieć poglądy!
>Nie do końca. Pozwól, że doprecyzuję - to straszne mieć poglądy, dla realizacji których niezbędne jest wyregulowanie prywatnych, intymnych aspektów życia reszty społeczeństwa.
j.w.

#37
18-12-2013 12:43
 Ocena 10 na 10
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Brzostowski
>Może być niepraktykujący wierzący.
>Z resztą to tym bardziej pokazuje, że wiara nie ma nic wspólnego z innymi zjawiskami.
To pokazuje raczej prawdziwe zdanie katolików na temat przykazania "Nie zabijaj". Pokazuje też hipokryzję - dzieci poczęte chronimy, ludzi już niekoniecznie.
>Przedstawiłem swoje stanowisko w tej sprawie, masz jakieś logiczne zarzuty, dyskutujmy.
Gdzie zobaczyłeś brak logiki? Jak dyskutować z kimś kto baję o jakichś dzieciach poczętych? Jak przekonać wierzącego, że jego wiara może się mylić?
>A to jest czyja wina? Katolików? Tych 90% ochrzczonych, czy 40% praktykujących, czy może kilku % ateistów? Czyja to wina? Sugerujesz, że skoro większość stanowią katolicy, to całe zło w kraju to ich wina? Nie rozumiem Twojego stanowiska.
90% katolików to argument obosieczny. Skoro jest ich tak dużo, to ich właśnie winą jest to jak ten kraj wygląda. Raczej ciężko zrzucić winę na x% niewierzących. Chyba, że wygląda to tak - 90% wierzących gdy mowa o profitach dla kościoła, a jeśli się spytać o realne korzyści z tych 90% to nagle nic.
>Bez problemu można wykazać hipokryzję w zasadzie każdemu. Co z tego wynika w temacie o którym rozmawiamy?
W jaki to sposób można wykazać hipokryzję każdemu? Polak-katolik interesuje się życiem poczętym bo to nic oprócz głoszenia głodnych kawałków nie wymaga, pozwala zaś napawać się moralną wyższością.

#38
18-12-2013 12:45
 Ocena-2 na 4
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Anna Salman
>>... jak najbardziej uważam kobiety za osoby myślące.
>Łaskawca ...
Skoro mi ktoś zarzucił taką absurdalną rzecz, to pisze o tym.
>>... Jako ludzie myślący kobieta i mężczyzna powinni się zabezpieczać.
>Jak na razie ten obowiązek przerzucany jest na kobiety. Wiąże się to z kosztami (wysokimi) i tak oto kobieta ponosi koszty zabezpieczenia, w przypadku, gdy jest nieskuteczne ponosi koszty wychowania - to też obciąża głównie kobiety. Dlatego głos mężczyzn w tych sprawach powinien być proporcjonalny do ich zaangażowania. Ile to może wynosić? 10%?
Chcesz odpowiadać dyskryminacją na dyskryminację? Nieładnie. Straszna logika, bo wynika z tego, że skoro kobiety w określonym obszarze życia społecznego ponoszą największe koszty, to one powinny decydować. A jak są takie obszary, gdzie większe koszty ponoszą meżczyźni, to co wtedy? Mężczyźni powinni decydować? To absurdalne.
>>... Obawiam się jednak iż proponowana edukacja seksualna może doprowadzić do promocji zachowań seksualnych u jeszcze młodszych.
>Takie zachowania były, są i będą. Jedyna różnica, że się o tym mówi, a nie udaje że nie ma problemu.
Oczywiście, że były, są i będą, nie widzę potrzeby aby te zachowania jeszze promować, raczej jestem za promocją wstrzemięźliwości.

>>A ja jestem umiarkowanym konserwatystą
>To taki żołnierz - pacyfista?
Musisz to rozszerzyć, bo nie kapuję.
>>i nie chcę żyć w społeczeństwie nazbyt rozbuchanym seksualnie, bezdzietnym z podwiązanymi nasieniowodami.
>Dwie pierwsze kategorie dotyczą hierarchii duchownej krk, a ostatnie - niemożliwe do wykonania w Polsce.

Myślę, że rozbuchanie seksualne hierarchów jest dużo mniejsze niż przeciętnego Polaka, nie zmienia tego fakt pedofilii.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Lengyel
>W sumie jednak o coś innego chodzi...
Dyskusje o kompromisie w sprawach obyczajowych prowadziłem już kilka razy. Nie udaje się. Spróbujmy jeszcze raz.

Dziś mamy prawo takie jakie mamy odnośnie aborcji i wychowania seksualnego, mamy też zjawiska negatywne o których piszesz (niechciane ciąże, nielegalne aborcje, powikłania, dzieciobójstwa) itd...

Jak temu przeciwdziałać?

Są dwie drogi:

1. Prawo do aborcji i edukacja seksualna.
2. Zakaz aborcji na życzenie (tak jak jest) i wychowanie do życia w rodzinie.

Pójdźmy zatem na kompromis:

zakaz aborcji zostaje, ale wprowadzamy edukację seksualną. Czy środowiska liberalne są gotowe na taki kompromis?

Wątpię.
>Podobało ci się przytoczone przez Holewskiego rozwiązanie rosyjskie. Mnie także. Dlaczego więc u nas nie da się pójść w tym kierunku?
Nie wiem, pewnie kwestia pieniiędzy i ziemi.

#40
18-12-2013 13:14
 Ocena 11 na 11
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Brzostowski
>Dyskusje o kompromisie w sprawach obyczajowych prowadziłem już kilka razy. Nie udaje się. Spróbujmy jeszcze raz.
Jeśli kompromis ma wyglądać tak jak opisujesz go poniżej to nie dziwi mnie, że jest nie do osiągnięcia.
>Dziś mamy prawo takie jakie mamy odnośnie aborcji i wychowania seksualnego, mamy też zjawiska negatywne o których piszesz (niechciane ciąże, nielegalne aborcje, powikłania, dzieciobójstwa) itd...
>Jak temu przeciwdziałać?
Zerwać z nadmierną pruderią w szkołach i życiu publicznym. Edukować społeczeństwo, zwiększyć dostęp do środków antykoncepcyjnych, znieść absurdalny "kompromis" aborcyjny.
>Są dwie drogi:
Dróg jest więcej. Życie to nie kościelna przypowieść, tu raczej rzadko zdarzają się zjawiska czarno-białe.
>zakaz aborcji zostaje, ale wprowadzamy edukację seksualną. Czy środowiska liberalne są gotowe na taki kompromis?
A czy to w ogóle jest jakiś kompromis? Dlaczego wszyscy mają być podporządkowani kościelnym tabu? Katolicy niech aborcji nie uznają, ale wara im od wolności innych ludzi. Ich pogląd nie jest jedyny, ani słuszny.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

#41
18-12-2013 13:19
 Ocena 14 na 14
Anna Salman (16360 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Brzostowski
>... A jak są takie obszary, gdzie większe koszty ponoszą meżczyźni, to co wtedy? Mężczyźni powinni decydować? To absurdalne.
Ale ten absurd trwa od wieków, tyle że mężczyźni decydują o wszystkim, niezależnie ponoszą koszty, czy nie.
>Oczywiście, że były, są i będą, nie widzę potrzeby aby te zachowania jeszze promować, raczej jestem za promocją wstrzemięźliwości.
Co nazywasz promocją? Bo dla mnie to reklama, zachęcanie. W którym momencie edukacja seksualna zachęca do wczesnego rozpoczynania współżycia? Już prędzej robią to głupie filmy, ale tu nie widzę aktywności tzw. konserwatystów. Czyli chodzi o to, żeby utrzymać dzieci w nieświadomości, co do konsekwencji.
>Musisz to rozszerzyć, bo nie kapuję.
Najpierw "rozszerz" swoje określenie. Człowiek może być albo konserwatywny (zachowawczy) albo postępowy (otwarty). Umiarkowany konserwatysta, to ktoś, kto twierdzi, że lubi zmieniać menu, ale tylko w zakresie talerza?
>Myślę, że rozbuchanie seksualne hierarchów jest dużo mniejsze niż przeciętnego Polaka, nie zmienia tego fakt pedofilii.
Bzdura, wszelkie badania socjologiczne wskazują, że najniższe warstwy społeczne są najbardziej konserwatywne, a duchowni należą do elity, tak pod względem poziomu dochodów, jak i obciążenia pracą, bo rzecz jasna nie mam na myśli elity intelektualnej. To "rozbuchanie seksualne" jest właśnie często pochodną nadmiaru czasu i pieniędzy, a nie wrodzonych predyspozycji.

#42
18-12-2013 13:20
 Ocena 3 na 3
mayolina (2278 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Brzostowski
jest jeszcze trzecie wyjście: referendum. Jeśli usunąć z dyskursu pojęcie 'życia poczętego' jako nieuregulowanego prawnie i określenia 'aborcji na życzenie', które jest negatywną wersją 'aborcji ze względu na sytuację życiową', to ciekawa jestem jak wyglądałaby debata przedreferendalna? Dziwnym zbiegiem okoliczności, referendum nie przeprowadzono (choć były głosy za referendum) przed wprowadzeniem obecnego 'kompromisu' aborcyjnego.

I tak na marginesie:z tego co pamiętam (pisał o tym na blogu Wojtek Orliński) za całkowitym zakazem aborcji był i Tadeusz Mazowiecki i prof. Zoll. Za prawem do aborcji głosowali wtedy tylko Wiktor Osiatyński i Jacek Kuroń.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Jennifer85
>Z pierwszym członem się zgadzam, z drugim nie. Nie odkryję Ameryki mówiąc, że tutaj właśnie tkwi różnica między nami. Nie jestem w stanie zgodzić się, że komórka lub embrion mają taką samą wartość co niemowlę lub nawet płód z rozwiniętym do pewnego stopnia układem nerwowym. Poczęcie to moim zdaniem arbitralna granica. A dlaczego nie gastrulacja?
Dlatego też ja nie twierdzę, że mają taka samą wartość, dziecko, płód, zarodek - no, są różnice! Ale przecież z tego zarodka powstanie człowiek, nic innego prawda? Czy z tego powodu nie należy mu się szacunek, pewna ochrona? Ja mam wrażenie, że lekkość w podchodzeniu do zarodków rodzi obawy o taką samą lekkość w podchodzeniu do człowieka. I tego się boję.
>Odpowiedź mi się nasuwa: bo tak naprawdę dla większości z nich embrion to nie jest pełnowartościowy człowiek, choć będą temu zaprzeczać, aby wyrobić swoje sto procent. Ma Pan rację, nie możemy na to nic poradzić. Ale właśnie pisałem o słabości tego argumentu w sporach o meritum, a nie oblewaniu się nawzajem wiadrami zimnej wody.

Tak, jest tutaj dużo racji. Bo chodzi tutaj raczej o potencjał człowieka niż faktycznie oto, że embrion jest człowiekiem "pełnowartościowym".
>Niestety programy tego typu nie sprawdzają się nigdzie na świecie, a przykładem najlepszym (lub najgorszym) są południowe stany USA. Nastolatki uprawiają seks, zachodzą w ciażę i nie ma sposobu, aby ich upilnować. Poza tym 13-latka nie jest do końca odpowiedzialna za to co robi, zwłaszcza w burzy hormonów. Czy dziewczyna 13-letnia powinna mieć prawo do usunięcia ciaży "na życzenie"? A 14-letnia? Gdzie postawić granicę?
No właśnie, czyli edukacja seksualna też nic nie da. Aborcja powinna wg mnie być dopuszczona w sytuacji gdy jest poważąne zagrożenie zdrowia lub życia kobiety. W tym moim poglądzie jest inforamcja wprost, że życie kobiety jest wg mnie ważniejsze niż życie płodu.
>Nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale trochę to brzmi jak "prosta i genialna" recepta mędrców typu JKM na dowolną bolączkę naszego gatunku: "mają wybór".
Wybór jednak jest, nikt nikogo do łóżka na siłę nie zaciąga. To kwestia oceny. Ja uważam, że skoro istnieje wybór, aby nie niszczyć/abortować płodów to jest to najlepsze możliwe rozwiązanie. Nie najlepsze, ale jednak: ludzie mają wybór zanim pojawi się ciąża i jednocześnie chroni się zarodki/płody (czyli powiedzmy potancjał człowieka).
>A jeżeli jest 50/50? Płód jest zdrowy, a matka ma mniej więcej 50% szans, że wystąpią powikłania i zgon. Ja nie potrafiłbym zadecydować za nią. A 30%? 80%? 5%? W życiu nigdy nie wystąpują tylko dwa prawdopodobieństwa: 0 i 1.
Dlatego w takie sytuacji powinna decydować kobieta.
>O ile ten Pana głos jest rzeczywiście większościowy. Nie chcę bawić się w wojnę na słowa i definicje, ale jest Pan jednak zwolennikiem prawa do aborcji w pewnych okolicznościach.
Są badania na ten temat i taki jest własnie mniej więcej głos wiekszości Polaków.
>Jeżeli zaś poczuł się Pan niesprawiedliwie wrzucony do jakiegoś worka, to przepraszam.
No problem.

#44
18-12-2013 13:44
 Ocena-4 na 4
Jacek Przypadek (1069 punktów)Odp: Naukowo o aborcji
To że coś umiera często samoistnie, wcale nie oznacza, że człowiek ma prawo do aborcji. Tak samo jak to, że człowiek umiera śmiercią naturalną wcale nie oznacza, że ktoś ma prawo go zabijać. Z trudem osiągnięty kompromis aborcyjny, który mamy dzisiaj, jest jedynym rozsądnym wyjściem. A wykorzystywanie nauki do namawiania matek by mordowały swoje dzieci jest absolutnie niedopuszczalne, nauka tego nie usprawiedliwia. Wręcz przeciwnie - nauka uświadamia grozę aborcji.

#45
18-12-2013 13:53
 Ocena 11 na 11
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Naukowo o aborcji
W odpowiedzi Jacek Przypadek
>To że coś umiera często samoistnie, wcale nie oznacza, że człowiek ma prawo do aborcji.
Nie oznacza również, że go nie ma.
>Tak samo jak to, że człowiek umiera śmiercią naturalną wcale nie oznacza, że ktoś ma prawo go zabijać.
Z dolnej części pleców porównanie. Istotnie jednak nikt nie ma prawa zabijać innego człowieka. Dlatego pewnie tak mało katolików popiera karę śmierci, czyż nie?
>Z trudem osiągnięty kompromis aborcyjny, który mamy dzisiaj, jest jedynym rozsądnym wyjściem.
Dla prokościółkowej gawiedzi to faktycznie może być jedyne wyjście. Ta idiotyczna ustawa to żaden kompromis, tylko narzucanie swojego nienaukowego poglądu innym. Nie mówiąc już o różnych trudnościach z zabiegiem w tych nielicznych przypadkach na które prawo zezwala.
>A wykorzystywanie nauki do namawiania matek by mordowały swoje dzieci jest absolutnie niedopuszczalne, nauka tego nie usprawiedliwia.
Istotnie namawianie do mordowania własnych dzieci jest niedopuszczalne. Prawo do aborcji to jednak zupełnie inna sprawa.
>Wręcz przeciwnie - nauka uświadamia grozę aborcji.
W jaki sposób? I jaka nauka? Ta kościelna, od bruzd na mózgu czy krzyku zamrażanych zarodków?


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365