 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-02-2014 12:22 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | Neoateizm a ksenofobia
7 na 13 | Temat na co najmniej esej, ale póki co krótko:
Podział na ateistów i wierzących to kryptoksenofobia a de facto nowa odmiana ksenofobii, lęku przez obcym. To głęboki paskudny (!) atawizm. Podział na "swoich" i "obcych" miał w ewolucji kolosalne znaczenie. Grupa "swoich" gwarantowała przeżycie, "obcy" mógł zabić a przynajmniej ograbić. Linia podziału jasna: rodzina, klan, język, naród, rasa. No i, oczywiście, RELIGIA, która wiąże "swoich" a odrzuca "obcych", wg systemu definiującego: panteon bogów (boga i świętych), kodeks zachowań i obrzędy. Oczywiście "nasza" religia jest lepsza, "inne" gorsze. Ateizm oczywiście nie jest religią, ALE: tzw. neoateizm (Dawkins & Co.), który powstał w reakcji na 11.9. ustanowił nowy podział: religie to ZŁO, ateizm to DOBRO. Połączenie ze sobą w nową grupę "swoich" z wyłączeniem "obcych", wierzących, to nowy podział w atawistycznym duchu. Zgodnie z zapisanym w najstarszej części mózgu, gadzim mózgu (archipalium) lękiem (fobią): obcy to ZŁO. Stąd nasi ortodoksyjni "uczniowie" neoateizmu tak bardzo nawołują do ścisłej, rozpoznawalnej linii podziału. Wszelkie odcienie są be. Wszelkie próby porozumień zwalczane (exemplum maximum: Andreas Breivik - zabić tych spośród swoich, którzy "budują mosty"). A w gruncie rzeczy ludzie dzielą się na porządnych i drani, niezależnie od ras, nacji i wiar. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej..#166 2 na 2 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > Gwoli wyjaśnienia - popełnia Pani zwykłe ad populum. Mówienie ludziom, że wierza w bzdury nie jest tożsame z nienawiścią do nich.Mówienie ludziom, że wierzą w bzdury to stawianie się ponad nimi. Ja zazwyczaj mówię, że się nie z nimi nie zgadzam w tej czy innej kwestii. A słowa "bzdury" używam w dyskusji i dialogu najczęściej wtedy, gdy jestem ściekły lub złoszczę się na interlokutora i kończą mi się argumenty. A nienawiść to nic innego jak długotrwała złość. |
#167 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > Mówienie ludziom, że wierzą w bzdury to stawianie się ponad nimi.Nie, to wyrażanie swojej opinii. Zresztą jak inaczej nazwać wiarę w rodzące dziewice, zmartwychwstania czy piekło? Religia to tylko zbiór bajek, dopóki jednak pozostaje sprawą prywatną nic mnie czyjeś wierzenie w bajki nie obchodzi.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance. |
| Rafał Kozłowski (4068 punktów) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | >Temat na co najmniej esej, ale póki co krótko: >Podział na ateistów i wierzących to kryptoksenofobia a de facto nowa odmiana ksenofobii, lęku przez obcym...
Prawda. To głęboki temat. Piękne jest to, że nawet trudne tematy, posiadają silne podstawy naukowe, aby na ich temat mówić. Problemem wydaje się nieposiadanie skali porównawczej, to znaczy takiej - jak działało by społeczeństwo w innej rzeczywistości. Czy, gdyby nie było światowej sieci internetowej, światowych szybkich mediów, telewizji, radia etc., to jak zachowała by się taka społeczność globalna (no właściwie niewiedząca o swoim wzajemnym istnieniu)? Prócz całego zła nietolerancji, żyjemy - bądź co bądź - w pokojowym świecie. Czy przypadkiem nie jest tak, że zamiast rzucać w siebie dzidami rzucamy w zamian słowami - uważając niepoprawnie, że to największe zło jakie może nas spotkać? Wydaje się nadto, że brak fizycznej wojny, która była przecież nieodłącznym elementem przeszłości, skutkuje prowadzeniem nowych form wojny, w których nie giną ludzie? Jak napisałaś lęk przed obcym, jest naturalną częścią psychiki człowieka - pomijam jego genezę - ale jest prawdziwy i sprawdzony doświadczalnie przez psychologię społeczną. Boimy się "obcego" i tyle. To nawet proste do zrozumienia nie boimy się tego co znamy, a boimy tego czego nie znamy. Problemem jest jednakże, czy słowne, światopoglądowe wojny nie wymkną się spod kontroli. Wystarczy spojrzeć np.na mecze piłki nożnej, gdzie atmosfera dobrej zabawy już dawno się skończyła - teraz, to często walka ugrupowań - często fizyczna przemoc. Na koniec taka refleksja. Człowiek jako istota niezmiernie agresywna potrzebuje konfliktu (aby nie powiedzieć wojny). W sytuacji sprzyjającej pokojowej konkurencji np. rozwój gospodarczy, kieruje całą swą energię na zarabianie pieniędzy, knuciu biznesowych intryg, zawieraniu kooperacji, przymierzy etc. Gorsze warunki ekonomiczne przekierowują tą atawistyczną agresję na światopoglądy o różnych odcieniach (religia, sympatie polityczne etc.) |
#169 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > Z czego wynika, że wiara w bóstwa i zabobony jest chorobą, którą trzeba leczyć.Chorobą? Nie. Można jednak nazwać religię skutkiem indoktrynacji, czy mechanizmem mającym teoretycznie ułatwić przeżywanie starty. > Wynika więc z tego, że chyba mamy w genach zakodowaną chorobę.Wynika z tego, że bez porządnej edukacji uczącej krytycznego myślenia religie i zabobony dalej będą istnieć. Prawdopodobnym wydaje mi się jednak, że będą istnieć tak czy inaczej, edukacja raczej ograniczy ich zasięg niż je wyeliminuje.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance. |
#170 2 na 2 | Jennifer85 (821 punktów) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > A neoateizm może być wyjęty spod krytyki? Bo jeśli nie może, to dobrze, bo właśnie to robię.I proszę. Żadne przykre konsekwencje Pana nie spotykają. > I żeby było jasne - krytykuję neoateizm z pozycji ateisty i sceptyka. Można?Pewnie  Nie musi się Pan pytać o moje pozwolenie. Do dzieła ...
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less. |
Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > >Tak. Jest ateizm jest jednym z kluczowych elementów komunizmu zrodzonego z filozofii Marksa i Engelsa.> Niewątpliwie. Zapewne nawet bardziej kluczowym niż wiara w utopię jaką miał być komunizm. To jakie znaczenie miał ateizm pokazuje otaczanie kultem Stalina, zresztą nawet Leninowi się nie upiekło.Komunizm w założeniu swych twórców utopią nie był. Dopiero czas pokazał, że miał utopijny charakter o czym pisało wielu krytyków w tym sami komuniści próbujący ratować tę ideologię przed wypaczeniami. I nie myl proszę kultu jednostki z religią. Pomimo wielu cech wspólnych to jednak nie to samo. > >Wiara pojawiła się później gdy nie sposób było już racjonalizować tego, co się działo. Początkowo było to przeświadczenie o możliwość naukowego regulowania życia w społeczeństwie.> Wiara była od początku. Bolszewicy mieli skrajnie nienaukowe podejście do rzeczywistości, jeśli fakty nie pasowały do ich wizji to tym gorzej dla faktów.Wiara była, ale nie była to wiara religijna jeno wiara w słuszność i wyższość pewnej racji, była to wiara budowana na fundamencie naukowym (przeświadczenie o możliwość naukowego regulowania życia w społeczeństwie), a więc właściwie rzecz ujmując nadzieja. Wraz z nadejściem bolszewizmu (doktryny polityczno-ekonomicznej, powstałej na bazie marksizmu, którego filozoficznym źródłem był materializm dialektyczny Marksa i Engelsa) została już tylko wiara (nie w sensie religijnym oczywiście) bo w żaden inny sposób nie dało się pogodzić faktów z tą doktryną, a wyczyny jej zwolenników były po prostu beznadziejne. > >Takie deklaracje możesz przeczytać kilka postów wyżej.> W przeciwieństwie do drugiej strony, która nic takiego nie deklaruje?A czy ja powiedziałem gdzieś, że druga strona tego nie deklaruje? |
#172 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > Komunizm w założeniu swych twórców utopią nie był.A religia według wierzących jest prawdą. > Dopiero czas pokazał, że miał utopijny charakter o czym pisało wielu krytyków w tym sami komuniści próbujący ratować tę ideologię przed wypaczeniami.Komunizm był utopią od początku niezależnie od tego co sądzą o nim twórcy. Zresztą ważny jest rezultat i możliwość osiągnięcia celu nie chęci. > I nie myl proszę kultu jednostki z religią. Pomimo wielu cech wspólnych to jednak nie to samo.Nie próbuj proszę ściemniać. Stalinizm, którego częścią był kult jednostki to religia polityczna. > Wiara była, ale nie była to wiara religijna jeno wiara w słuszność i wyższość pewnej racji, była to wiara budowana na fundamencie naukowym (przeświadczenie o możliwość naukowego regulowania życia w społeczeństwie), a więc właściwie rzecz ujmując nadzieja. Wraz z nadejściem bolszewizmu (doktryny polityczno-ekonomicznej, powstałej na bazie marksizmu, którego filozoficznym źródłem był materializm dialektyczny Marksa i Engelsa) została już tylko wiara (nie w sensie religijnym oczywiście) bo w żaden inny sposób nie dało się pogodzić faktów z tą doktryną, a wyczyny jej zwolenników były po prostu beznadziejne.Wiara nie przyjmująca żadnych argumentów może być jak najbardziej uznana za wiarę religijną, szczególnie zważywszy na to, iż miała przedmiot kultu i "świętych". Tym bardziej mogła się taką stać wśród ludu przyzwyczajonego do prawosławia i rządów jednostki, dla którego zmienił się tylko lub aż przedmiot kultu. Jak wcześniej był ojczulek car, tak później pojawił się ojczulek Stalin - ziemski przedstawiciel i spadkobierca spuścizny ojca rewolucji, którego najpierw wykorzystał aby się wznieść, następnie zaś zastąpił.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance. |
#173 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52270 punktów) | Odp: Neoateizm a ksenofobia |
"Religiant - człowiek przesadnie gorliwy w praktykach religijnych, odwołujący się we wszystkim do religii; bigot, dewot"> Owszem, taka jest wykładnia według słownika, ale przecież wiemy, że religianci według tej definicji to niewielka grupa spośród ludzi deklarujących swój związek z KK,Tak Pan sądzi, akurat mam przeciwne zdanie. Uważam, za religiantów znaczną większość polskich katolików. [Załącznik]> a określenie to stosowane na tym forum odnosiło się zwykle do ogółu wierzących w rozumieniu: Religiant - wyznawca pewnej religii.Kiedykolwiek moje? > >>>Widocznie jakiś niezbyt sprawnie inteligentnym jestem, gdyż moim zdaniem jest to tylko termin dosyć adekwatnie opisujący istniejące zjawisko i nie mający niczego wspólnego z ksenofobią.> Pomogę, po pierwsze gdyby nie istniało to nie miałoby z nią nic wspólnego, po drugie jeżeli istnieje i wyodrębnimy taką grupę to już tylko od stosunku innych do tej wyodrębnionej grupy oraz od charakteru tejże grupy zależy czy mamy do czynienia z ksenofobią. Pan pogubił gdzieś te dwie najważniejsze rzeczy - stosunek i charakter .Nie wiem, czy Pan mnie zrozumiał, ale ja pomimo Pańskiej "pomocy" dalej nie rozumiem zupełnie? > Nic nie ujmując ks. biskupowi, gdybym miał odpowiedzieć na pytanie co miał na myśli poeta to powiedziałbym, że chciał pokazać, wyśmiać przypadek fałszywej pobożności, pobożnie wzdychając do tej prawdziwej.Specjalnie dołączyłem wyjaśnienie "dla starszych dzieci", aby nie trzeba było już nic wyjaśniać. Sądzi Pan, iż coś uzupełnił? > Może bez zamiaru, poeta pokazał nie tylko fałszywą pobożność, ale także nieopanowanie i brak umiarkowania w reakcji na własną "krzywdę", cechy charakteru które występują obficie nie tylko u "religiantów", ale nie będę wskazywał palcem.Tak, nie znana jest mi żadna ani nabożność, ani pobożność, czy fałszywa, czy prawdziwa, a obłudy wprost nie znoszę. Nigdy osobiście nie zostałem skrzywdzony ani przez Kościół, ani przez kler. Tyle, że "mam oczy otwarte" i myślę. > Pan zdaje się także tego nie zauważył ?Chyba nie zauważyłem, skoro podkreślam, że dyskryminujący nie rozumie dyskryminowanego. W Polsce niewierzący są dyskryminowani. > Zawsze można odwrócić "kota ogonem", to działa w obydwie strony.Tak, tylko co zrobić z takimi, którzy kręcą kotem jak im wygodnie. Może i ktoś to kupi, ale ja uważam, że jakby kota nie odwrócił, to dupa zawsze z tyłu. [Oportunistyczni ateiści] cicho siedzą, dają na tace i boją się jawnie wyartykułować swoje poglądy, nie mówiąc już o żądaniach całkowicie świeckiego państwa?> Pisałem niedawno w jednym z komentarzy pod tekstem Alicji Dudy o ruchu laickim, że zarzut tchórzostwa jest nie fair.Nie znam Waszej polemiki, ale tchórzostwo i oportunizm częściej ludziom się przytrafia niż odwaga. > Niechęć do wyrażania swojego światopoglądu może mieć wielorakie przyczyny; tworzenie automatyzmu w rodzaju "Nie walczy = boi się", przypisywanie umiarkowanym ateistom strachu, to wyraz postawy: "Zabić tych którzy budują mosty".Ło, Boże. Mosty budują? Cholera, a mnie te mosty, to bardziej na klęczniki wyglądają, a ponadto sceptycy, to nikogo nie zabijają. Nawet fideistów, a co dopiero oportunistów. > To już fundamentalizm.Tak, to racjonalistyczny fundamentalizm, a te wywody to taka epitetowa poezja wyklinająca od czci wiary ludzi, którzy mają swoje poglądy i chcą je publicznie głosić. > Wygląda na to, że podział na ateistów walczących i umiarkowanych wynika bardziej z różnic charakterologicznych między ludźmi, a mniej z wiedzy o rzeczywistości.> >>>A mnie wygląda, że jest to skuteczne narzędzie podziału, służące do osłabienia racjonalnych żądań świeckiego państwa.> Odwracania kota ogonem ciąg dalszy. Jeśli narzędzie to czyje ? Ateistów umiarkowanych, Kościoła, rządu RP ?Jak widać z tych wywodów, to na przykład Pańskie, ale czy tylko Pan tak myśli? Wydaje mi się, że pojawiła się teraz na naszym forum cała grupa osób myślących podobnie. Nie dostrzegłem aby przed tym ktoś takim poglądom nie pozwalał się przebić, ale teraz właśnie próbuje się zamknąć usta tym którzy myślą samodzielnie i chcą swoją krytykę wobec religii i Kościoła tu uprawiać. > Walka z religiami, kościołami, różnymi organizacjami i pożytecznymi idiotami, którzy przyjęli ich wiarę i postawę konformistyczną wobec nich, a które opierają się na okłamywaniu ludzi i służą niezbyt zbożnym celom jest oczywiście w pełni uzasadniona, budzić może tylko sprzeciw gdy jest prowadzona na zasadzie kosiarki, także przeciwko ludziom niewinnym z uogólnionej grupy z pozycji wyższości intelektualnej czy moralnej.A kto taką walkę prowadzi? > Wolne żarty, to co oni robią to "business es usual" chodzi o głosy i poczytność, widoczne liczą, że walczących ateistów jest sporo i warto w to wchodzić.Cholera jasna, a może warto trochę prac socjologicznych poczytać, zajrzeć do rocznika statystycznego. Przelecieć po internecie. Żyjemy w kraju praktycznie wyznaniowym, zdominowanym ideologicznie przez Kościół Katolicki. Strach w domu lodówkę otworzyć, żeby nie natknąć się na jakąś ewangelizacje i gdzie są ci ateiści, a jeszcze takie "antychrysty walczące"? > Walkę prowadzą ateiści walczący, ograniczając się głównie do jednostronnej, totalnej krytyki KK nie przebierając specjalnie w epitetach.Bo się popłaczę! Biedny Kościół katolicki, jednostronnie i totalnie zwalczany na przykład przez Bogusławskiego, a jak pytam nawet inteligencję o Racjonalistę starając się nasze forum popularyzować, to mało kto ten portal zna. Bardzo proszę ma Pan tu moją krytykę głupoty, wiary i Kościoła Katolickiego, ostrą i bezpardonową, bardzo proszę o wykazanie mi niemerytoryczności, nieuczciwości, czy braku odpowiedzialności za słowo. CDN @ |
#174 1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > Komunizm był utopią od początku niezależnie od tego co sądzą o nim twórcy.Utopią było "Państwo" Platona, "Miasto Słońca" Campanelli i Franciszka Bacona "Nowa Atlantyda". Należy raczej powiedzieć, że wyżej wymienione utopie i kilka innych miały wpływ na politykę (np. szkołę radykałów brytyjskich, realny socjalizm, współczesny liberalizm) a także na filozofię Karola Marksa, która jednak utopią nie była gdyż Marks i Engels w przeciwieństwie do Jeana Mesliera, Morelly'a, Louisa Augusta Blanqui, Wilhelma Weitlinga, Étienne'a Cabeta (których nazywamy dziś komunistami utopijnymi) "postawili socjalizm na gruncie realnym". Ten "realny" grunt to nic innego jak współczesna im nauka. > >I nie myl proszę kultu jednostki z religią. Pomimo wielu cech wspólnych to jednak nie to samo.> Nie próbuj proszę ściemniać. Stalinizm, którego częścią był kult jednostki to religia polityczna.Zgadzam się z tym, że stalinizm był religią polityczną. Nie zgadzam się z tym, że był religią. Rozumiesz? |
#175 1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | "Gromada zbyt szybko zmienia się w stado albo sforę. Duch stadny rodzi partie, koterie i inne mniej lub bardziej hałaśliwe zgraje. Dołącz do stada, a staniesz się jeszcze jednym baranem...". Rajmund Kalicki - Dziennik nieobyczajny Dopóki nie przemawia duch stadny czuję się bezpieczny ze swymi poglądami. |
| baszarteg (2319 punktów) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > Chodziło mi tylko o to, że to, że ludzie w określonej sytuacji mogą się okazać >draniamiRozumiem to ,moje zastrzeżenia odnosiło się do przykładu .Skoro omawiany jest "Efekt Lucyfera" i określone sytuacje które powodują iż ludzie czynią zło, wypada według mnie przytoczyć sytuacje które poprzez swoje podobieństwo stanowią dobrą ilustracje dla określonej tezy .Przykład lotu Fuerza Aérea Uruguaya 571 nie jest według mnie trafiony z dwóch powodów po pierwsze tak jak nadmieniłem już wcześniej jest ekstremalny od strony estetycznej/kulturowej nie zaś etycznej .Moje drugie zastrzeżenie odnośnie tak potraktowanego "Efektu Lucyfera" polega na tym iż cała jego koncepcja powiązana ściśle jest z tym co Hanna Arendt określiła jako "straszliwą, niedającą się opisać i zrozumieć banalność zła" Innymi słowy nie trzeba a chyba nawet nie należy powoływać się na sytuacje skrajne(katastrofa lotnicza,walka o przetrwanie itp) gdyż ludzie i bez tego bezrefleksyjnie staczają się w brutalność ( i są w stanie popełniać choćby masowe mordy.)Wystarczy ślepe podporządkowanie się temu, czego się od nich oczekuje jako od członków grupy. Główny problem z wyjaśnieniem dlaczego ludzie w określonej sytuacji mogą się okazać draniami polega chyba na udzieleniu odpowiedzi , dlaczego tak niewiele w sumie potrzeba aby draniami się okazali ? |
#177 2 na 2 | Paprocki (2738 punktów) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > Podoba mi się to, co pan napisał a zwłaszcza słowa: "Gdy się szuka winy to po to, by wymierzyć karę, a ludzkość sama obraca się w zaklętym kręgu karania siebie samej".> Chciałbym jeno dodać, że ludzkość wciąż poszukuje winnych aktualnego stanu rzeczy, który jest wciąż niezadowalający, a gdy nie znajduje prawdziwych przyczyn owego stanu rzeczy to znajduje kozła ofiarnego. Dla wielu ateistów i racjonalistów takim kozłem ofiarnym jest... Bóg.> Trudno mi się z takim poglądem utożsamiać, bo dla mnie to "bóg" jest jeśli nie "uosobieniem", to wręcz ubóstwieniem wielu z naszych prymitywnych przymiotów, w tym i szukania kozłów ofiarnych. Oczywiście bóg w wersji najbardziej znanej, ten abrahamowy, ale przedostający się do mentalności szerszej niż grono wyznawców. Taki bóg jest antropomorfizacją wielu brzydkich skłonności, z tym że podniesionych do rangiabsolutu. To, że brzydkie skłonności są problemem samym w sobie nie oznacza, że należy ignorować ich odwzorowanie w nośnych memach. |
#178 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > Utopią było "Państwo" Platona, "Miasto Słońca" Campanelli i Franciszka Bacona "Nowa Atlantyda". Należy raczej powiedzieć, że wyżej wymienione utopie i kilka innych miały wpływ na politykę (np. szkołę radykałów brytyjskich, realny socjalizm, współczesny liberalizm) a także na filozofię Karola Marksa, która jednak utopią nie była gdyż Marks i Engels w przeciwieństwie do Jeana Mesliera, Morelly'a, Louisa Augusta Blanqui, Wilhelma Weitlinga, Étienne'a Cabeta (których nazywamy dziś komunistami utopijnymi) "postawili socjalizm na gruncie realnym". Ten "realny" grunt to nic innego jak współczesna im nauka.Komunizm był utopią jako niemożliwy do zrealizowania. Marksowi czy jego współczesnym mogło się wydawać inaczej, ale to niczego nie zmienia. > Zgadzam się z tym, że stalinizm był religią polityczną. Nie zgadzam się z tym, że był religią. Rozumiesz?Czyli był religią. Polityczną, owszem ale religią. Rozumiesz? Miał swoich heretyków, swój odpowiednik potopu czy Sodomy i Gomory (Wielki Terror) i swoje piekło nawet - GUŁag. Zresztą nie o określenia tu chodzi a o to, iż był oparty na wierze.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance. |
| Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | > Przykład lotu Fuerza Aérea Uruguaya 571 nie jest według mnie trafiony z dwóch powodów po pierwsze tak jak nadmieniłem już wcześniej jest ekstremalny od strony estetycznej/kulturowej nie zaś etycznej.Więc jeszcze raz podkreślę, przykład był jedynie po to, że wykazać podobieństwo na linii: wszyscy ludzie to dranie <-> wszyscy ludzie to ludożercy. (a nie "czynienia zła", czyli "efektu Lucyfera", w sytuacji ludożerstwa w konsekwencji wypadku w Andach nie ma W OGÓLE efektu Lucyfera!!!) |
#180 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52270 punktów) | Odp: Neoateizm a ksenofobia | . Ciąg dalszy: > >>>Tak, na naszym forum od czasu do czasu wyrwie się jakiś nawiedzony nowo-ateista, ale rzadko znajduje poklask i najczęściej dosyć szybko rezygnuje.> Mam całkiem odmienne widzenie tego zjawiska.Nie tylko Pan - panowie Elasp, Brzostowski, Konowal Vancalar, Bielecki oraz parę innych osób myśli podobnie. Nie będę teraz dla Pana poszukiwał żadnych nawiedzonych ateistów z perspektywy kilku lat, ale ostatnio mieliśmy: www.racjonalista.pl/forum.php/s,609206#w609539www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,603727#w603833Czy znalazł duży poklask? Tak, ja sam należę do tych "walczących", ale większość na tym forum potrafi zrozumieć, iż walczę z głupotą, a nie z religiami.> To właśnie staram się podkreślić, że walczący ateiści walczą z ludźmi (ucieleśniona głupota), przydałaby się raczej bardziej inkluzywna postawa otwartego dialogu, wskazywanie dobrej alternatywy i przykładu.A dlaczego obraża Pan tu ludzi wierzących? Wyśmiewać się nieładnie to tylko z kalek nie wypada, a ja nigdy nie atakuję ludzi prostych, czy upośledzonych umysłowo, tylko inteligencję katolicką, która wchodzi na nasze forum, aby bronić swoje racje - korzystając z całego dostępnego im arsenału. Postawa dialogu, to bardzo dobre - tylko do tańca trzeba dwojga. Proponuję poczytać wypowiedzi - głęboko wierzącego intelektualisty zatroskanego o polski Kościół Katolicki - prof. Stanisława Obirka. > >>>Moim zdaniem - racjonalizm, który z głupotą nie walczy nie ma nic wspólnego z racjonalizmem.> Mnie chodzi głównie o prakseologiczną wartość tej walki, ale także o jej styl i formę co się wzajemnie warunkuje.Mówi Pan o prakseologiczną wartość tej walki? Dobra ja chętnie z forumowymi obrońcami religii podyskutuję o dorobku i znaczeniu Tadeusza Kotarbińskiego. Dlaczego ten wielki filozof w "Wolnej Polsce" jest tak potwornie dyskryminowany? I co? I kogo Pan nam tu za wzór przedstawi? Ponadto warto zauważyć, że każdy człowiek powinien być wolnym w wyrażaniu własnych poglądów. Przynajmniej na wolnomyślicielskim forum, a to jest właśnie takie forum, a nie portal dla umacniania w wierze dla wrażliwych bogobojnych panienek i kawalerów. > >>>Nie warto próbować rozbijać głową muru ani walczyć z wiatrakami, ale racjonalista-oportunista, to bzdura do entej potęgi wymyślona przez konformistów.> Są sytuacje gdy trzeba walić głową w mur próbując go przewrócić, to samo z wiatrakami.Wolę bardziej inteligentne metody. Jestem humanistą i mam wielki szacunek dla naszej racjonalności. Szukam drogi do otwartych umysłów, ciekawych świata i usiłujących zrozumieć rzeczywistość. Pisuję tu głównie dla nich i do nich, a oni ciągle na tym forum stanowią zdecydowaną większość. > Jednak racjonalista powinien chyba przede wszystkim prawidłowo ocenić sytuację i uświadomić sobie jakie są rzeczywiste zagrożenia, a jakie pozorne.Zdominowanie jakąś religijną wiarą zawsze się źle dla społeczeństwa kończy i nie sam zespół mitów jest tu groźny, czy to jest chrześcijaństwo, czy islam, czy komunizm, jak właśnie ideologiczna dominacja. Kościół Rzymskokatolicki jest rzeczywistym w Polsce zagrożeniem i każdy inteligentny człowiek - nawet katolik - w tym przypadku powinien we własnym interesie być antyklerykałem. > To nie ma z oportunizmem nic wspólnego.To, co tu proponują niektórzy z forumowiczów oraz Pan, w mojej ocenie jest oportunizmem. > Problemem jest także właściwa ocena stopnia szkodliwości lub bilansu dobra i zła które wyrządzają, jak również ocena ich potencjału i tutaj w większości jesteśmy chyba pogubieni kierując się bardziej intuicją i swoimi fobiami niż racjonalnym myśleniem.> >>>Zdecydowanie nie czuję się zagubiony w swoich fobiach (jakoś mało ich odczuwam) i twardo trzymam się rzeczywistości doświadczanej osobiście w praktyce życia oraz permanentnym śledzeniu dorobku nauki i intuicyjne wyczucia są mi dalece wtórne. Wiem co piszę i jestem za to w pełni odpowiedzialny.> Dobre samopoczucie za parawanem nauki może świadczyć o nie dostrzeganiu istotnych zagrożeń .No, tak widzenie rzeczy i zjawisk, które nie mają odbicia w rzeczywistości (np. moje dobre samopoczucie) świadczy o prawidłowym (w przeciwieństwie do mojego) zrozumieniu rzeczywistości wraz z istotnymi zagrożeniami. Natomiast moje twarde trzymanie się rzeczywistości doświadczanej osobiście w praktyce życia oraz permanentne śledzenie dorobku nauki, przy wtórności intuicyjnych wyczuć - jest błędne. Wszystko jest możliwe. Ja już tu byłem przeróżnie ocenianym, (np. wspólnie z p. Elaspem, sami kręcąc, mnie zarzucacie kręcenie kotem), ale jeżeli Pan pozwoli, to pozostanę przy własnym rozumieniu i własnych ocenach. Oczywiście zupełnie nie przeszkadzają mi Pańskie, choć się z nimi tu nie zgadzam. Przepraszam, ale powtórzę: Wiem co piszę i jestem za to w pełni odpowiedzialny.Pozdrawiam. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|