 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-03-2014 16:43 | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | O metafizyce | „Istnieje nauka, która bada byt jako taki i przysługujące mu atrybuty istotne”. Teologia? Prawie, ale nie do końca. Dla Tomasza z Akwinu istotnie była to nauka „o rzeczach boskich”... lecz nam chodzi o prawdziwą metafizykę. Co to jest metafizyka? Metafizyka to jest „filozofia pierwsza”, która traktuje o najogólniejszych właściwościach rzeczy. Orzeka ona o „bycie jako takim” i szuka dlań „pierwszych zasad i przyczyn”. Wszelkie inne nauki traktują o pojęciach mniej ogólnych, bardziej szczegółowych, podmiotowych. Zadaniem metafizyki jest badanie realnych rzeczy (bytów samoistnych); ma ustalić powszechne własności i składniki tych rzeczy. Dlaczego mówiąc językiem potocznym gdy używa się słowa „metafizyka” ma się na myśli zjawiska nadprzyrodzone, jak również inne, których nie sposób pojąć rozumem? Czy nie dlatego, że Arystoteles nie został dobrze zrozumiany przez ludzi, którzy się wyłącznie takim językiem posługują? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..#16 1 na 1 | Dawid Lipiński (32 punktów) | Odp: O metafizyce | > >A czy słowo "metafizyka" należy do języka potocznego, czy może plącze się w nim tak samo jak "bóg" czy "atom"?> Słowa "Bóg" i "atom" ewoluowały. Natomiast słowo "metafizyka" zatarło się, lub nawet uległo regresji, wypaczeniu, straciło swój właściwy sens.Jestem nowy na tym forum, ale jako językoznawca pozwolę trochę się podoczepiać do używania pewnych sformułowań. W końcu nam, jako osobom chcącym uważać się za racjonalistów, poprawność wywodu powinna być szczególnie bliska ;p. Słowa nie ulegają regresowi, nie wypaczają się, ani nie tracą właściwego sensu, bo co to jest ten właściwy sens? Słowa co najwyżej zmieniają znaczenie i w tym właśnie sensie ewoluują (ale nie jest to ani pozytywna ani negatywna ewolucja, tzn. pozytywna jest zawsze, ale ze względów ekonomii i funkcjonowania języka). Także nie wiem, co masz na myśli, mówiąc, że słowo "metafizyka" zatarło się... To, że zostało zapożyczone do języka ogólnego? Cóż, wtedy uległo tylko pewnego rodzaju uproszczeniu, posłużyło do tzw. naiwnej refleksji nad światem (ale to podobnie jak słowo "bóg" czy "atom"). Jeżeli mówisz natomiast o pojęciu naukowym, to tutaj trudno mi się do tego odnieść, bo nie jestem teoretykiem czy historykiem filozofii, ale jakoś wątpliwe jest, by pojęcia w językach dyscyplin naukowych mogły ulegać wypaczeniu. |
#17 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: O metafizyce | . > Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.Tylko z tym się nie zgadzam. Powiedział Pan tu rzeczy ważne. Pozdrawiam. @@@ . |
#18 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Odp: O metafizyce | > Metafizyka zajmuje się bytem, jako takim.Czymkolwiek by nie była, metafizyka musi mieć swoją propedeutykę, jakieś wstępne procedury, poprzez które metafizyk wprowadza laika w metafizyczny dyskurs. Na poziomie elementarnego użycia języka rozumiemy zdania: To jest jabłko. Podaj mi jabłko! Jabłko jest zielone. itp. Na tym poziomie można prześledzić też początek rozumienia zdań egzystencjalnych: dziecko najpierw nie reaguje na zniknięcie zabawki, po jakimś czasie jej brak sprawia mu przykrość płacze (Piaget). Bardziej zaawansowane użycia języka odwołują się do abstrakcji typu: Jabłko jest owocem. Tu już jednak pojawiają się inne problemy: Podaj mi owoc! nie jest już wypowiedzią jednoznaczną. Aby była zrozumiała, trzeba użytkownika języka nauczyć operowania terminami. Jeśli istnienie obiektów na poziomie elementarnym nie sprawia kłopotów (Czy w koszyku jest jabłko? Zajrzyj do niego!), to istnienie abstraktów - owszem. Czy istnieje owoc poza konkretyzacją? Jaki ma sens zdanie: Podaj mi jabłko jako jabłko! > A byt, to właśnie to, co istnieje, ale w trochę innym sensie niż materialistycznym.Jakimi procedurami wprowadzić do języka metafizycznego laika termin byt? Czy można abstrahować całkowicie od użytkownika języka, który stwierdza istnienie ? Czy to, że jabłko istnieje znaczy coś ponad wszystkie aktualne i możliwe warianty zmysłowego doświadczenia jabłka? Materię jako teoretyczny konstrukt zostawmy na deser, chociaż to podobny problem: jabłko istnieje, materia istnieje... > pewne koncepcje fizyków teoretycznych byłyby raczej przedmiotem metafizyki niż fizyki,...Które koncepcje? Czy fizyk analizujący istnienie cząstki uzasadni jej istnienie czymś ponad_fizycznym, absolutem lub bogiem? > Tymczasem metafizyka nie jest nauką, ale pewnym nurtem filozoficznym (jeżeli można tak powiedzieć), który posiada swoje własne założenia teoretyczne, itd.Nie tylko nurtem teologicznym, ale również ideologicznym. Nic dziwnego, że metafizyka wciąż jest wykładana na ambonach katolickich uniwersytetów i seminariów. Marksizm miał materializm dialektyczny, a kościół ma metafizykę. Opcje teoretycznie różne , ale praktycznie analogiczne: chodziło i chodzi o niepodważalne, dogmatyczne założenia doktryny: katechizmu czy decyzji partii. > Ale dlaczego problem boga nie mógłby być również problemem metafizycznym?Bo najpierw należy uzasadnić metafizykę jako dziedzinę poznania, a nie tylko tasowania słów. > Sam podałeś dwa różne pola badawcze, jakimi są logika i psychologia,...Wystarczyłaby sama logika. Wychodzę z prostego założenia: co jest logicznie wątpliwe, jest wątpliwe w każdym innym sensie, również życiowym. > Problem boga może być rozpatrywany z wielu perspektyw - metafizyki, logiki, psychologii czy nawet językoznawstwa albo neurologii.Oczywiście. Fundamentalnym problemem jest jednak procedura uprawomocniająca przekonanie, że bóg istnieje. Jeśli ta procedura jest logicznie wątpliwa, to nawet nie dochodzimy do tezy: bóg istnieje. Nie ma więc problemu boga. (W szczególności: nie ma też problemu jego śmierci.) Jeśli ktoś zamiast mąki użyje piasku, niech nie mówi, że będzie z tego chleb. > Nie rozumiem zatem, dlaczego problem istnienia boga ograniczać tylko do logiki i psychologii. ..Nic takiego nie twierdzę. Czym innym są roszczenia (np. teologii) do poznania boga, a czym innym psychologiczne, socjologiczne, psychiatryczne, neurologiczne, polityczne i diabli wiedzieć jakie jeszcze znaczenia i praktyczne skutki tego pustego terminu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#19 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Odp: O metafizyce | > Metafizyka była natomiast pewną refleksją "ponad", tzn. odpowiadała na pytanie "dlaczego, to, co nas otacza, takie jest? i jakie właściwie jest?"Czy pytanie: Dlaczego jest zaćmienie Słońca? i odpowiedź: Bo zasłania je Księżyc. byłyby dla Stagiryty "metafizyczne"?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#20 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Odp: O metafizyce | > Jestem nowy na tym forum,...Witam. > Słowa nie ulegają regresowi, nie wypaczają się, ani nie tracą właściwego sensu,...Cóż to takiego "właściwy sens słów"? Kiedy przychodzimy na świat - słowa są puste. Nie mają dla nas żadnego sensu. Każdy musi napełnić je własnym doświadczeniem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
| Dawid Lipiński (32 punktów) | Odp: O metafizyce | Widzę jeden podstawowy problem naszej dyskusji. Próbujesz metafizykę sprowadzić do statusu nauki, jak sam niżej napisałeś, najpierw dla Ciebie należałoby udowodnić, że metafizyka jest dyscypliną poznania, ale tak w rzeczywistości nie jest (pomimo tego, że tak mogą uważać niektórzy metafizycy). Metafizyka jest dyscypliną filozoficzną, a sama filozofia jest tylko dyscypliną zajmującą się refleksją o świecie. Refleksją, a zatem nie ma statusu dyscypliny poznawczej. Koncepcje i dowody metafizyczne są zatem tylko pewnymi hipotezami na temat funkcjonowania świata, które uzasadnić mogą dopiero inne nauki. I w tym właśnie sensie fizyka teoretyczna może być metafizyczna, w sensie tworzenia hipotez o świecie, które następnie się weryfikuje. Oczywiście mówiąc to mam na myśli metafizykę arystotelesowską a nie chrześcijańską (bo to nie jest jednak to samo). W dzisiejszym świecie gwałtownego postępu naukowego uprawianie metafizyki w ujęciu arystotelesowskim straciło większy sens, dlatego stało się częścią fizyki. Metafizyka zatem, jak zauważasz, stała się przede wszystkim przedmiotem wykładanym na teologii, bo tylko tutaj jej uprawianie wydaje się mieć jeszcze jakiś głębszy sens. Chciałbym jednak zaznaczyć tutaj jedną rzecz. Metafizyka jako dyscyplina filozoficzna jest dyscypliną obiektywną. Każda jednak dyscyplina (czy to filozoficzna, czy to naukowa) może być ideologizowana, to jednak jest już inne zjawisko. O ile wszelka ideologizacja jest godna potępienia, o tyle nie oznacza to, że skoro metafizyka jest przydatna kościołowi, to należy zwalczać metafizykę (podkreślam, jako pewną "szkołę" myślenia o świecie). W moim przekonaniu to co jest piękne w człowieku, to właśnie to, że może myśleć o wszystkim. Gorzej jeżeli myślenie jednostki zaczyna być narzucane innym (mówię teraz o kościele). I na koniec jeszcze kwestia boga. Dla Ciebie by wystarczyła sama logika, dla mnie również wystarcza. Ale to ciągle nie oznacza, że problem boga nie może być problemem metafizycznym (tzn. tylko dla przedstawicieli tej szkoły, dla nas, niezgadzających się z założeniami metafizyków, ten problem w ogóle nie istnieje, a więc szkoda o nim gadać, bo jak powiedziałeś i wyżej zaznaczyłem - metafizyka nigdy nie będzie miała statusu dyscypliny poznawczej). Chodzi mi tutaj tylko o to, że jeżeli ktoś chce udowadniać poprzez metafizykę istnienie boga, to niech to robi, bo ma do tego prawo i dlatego metafizyka mimo wszystko jest ważna. Tak na marginesie tych rozważań, nie wiem czy wiesz, ale klasyczna logika nie może udowodnić nieistnienia boga, dlatego nie można powiedzieć, że przekonanie o istnieniu boga jest wątpliwe. Logika natomiast doskonale radzi sobie z podważeniem istnienia boga osobowego, który ingeruje w naszym świecie. Dla wielu to żadna różnica, ale jednak istotna. O ile bowiem przekonania deistów i panteistów są logicznie uprawomocnione, o tyle teistów nie. |
| Dawid Lipiński (32 punktów) | Odp: O metafizyce | > Czy pytanie: Dlaczego jest zaćmienie Słońca? i odpowiedź: Bo zasłania je Księżyc. byłyby dla Stagiryty "metafizyczne"?Nie, bo na to można odpowiedzieć za pomocą dokonanych obserwacji. Metafizyka stara się odpowiadać na pytania, które leżą poza naszymi możliwościami poznawczymi. W czasach Arystotelesa do takich pytań z pewnością należałyby: dlaczego kamień spada? albo dlaczego świeci słońce? W naszych czasach te pytania nie są już metafizyczne, bo mamy na nie naukowe odpowiedzi. |
#23 2 na 2 | Dawid Lipiński (32 punktów) | Odp: O metafizyce | > Witam.Ja również  . > Cóż to takiego "właściwy sens słów"?> Kiedy przychodzimy na świat - słowa są puste. Nie mają dla nas żadnego sensu. Każdy musi napełnić je własnym doświadczeniem.O to samo chciałem zapytać Wilhelma  . Tzn. oczywiście słowa nie mają "właściwych sobie sensów", chociaż taki pogląd istniał w starożytności, a nawet dzisiaj niektórzy językoznawcy go podzielają. Słowa mają po prostu znaczenia, które mogą się zmieniać i tyle. Żadne słowo nie ma przypisanego sobie "właściwego" znaczenia, ale to co znaczą słowa jest wynikiem pewnej konwencji. Niemniej jednak w ostatniej myśli nie mogę się z Tobą zgodzić diogenesie. Słowa nie są puste (tzn. istnieją tzw. puste elementy znaczące, ale to coś trochę innego). Kiedy przychodzimy nie znamy słów, one w nas nie istnieją, po prostu ich nie znamy. W trakcie dorastania uczymy się słów, a one są nieoderwalne od swych znaczeń (zresztą pogląd ten wyrażony przez de Saussure'a legł u podstaw współczesnego językoznawstwa). Także to nie tak, że przychodząc na świat powstają jakieś słowa, które napełniamy doświadczeniem. Słowa istnieją niezależnie od pojedynczych osób w społeczeństwie. |
#24 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Odp: O metafizyce | > ...najpierw zrozumieć język przeszłości...To niemożliwe. Miejscem i czasem (trudno to rozróżnić), z którego wyruszamy, to tereźniejszość, nasze aktualne i zapamiętane (również w genach) doświadczenie. Hermeneutyka, czyli teoria rozumienia, nazywa to hermeneutycznym kołem: w pewnym sensie nie ma żadnego "najpierw", żadnego początku. Nawet aksjomaty geometrii czy logikii tylko w sensie dedukcji stanowią początek: nadają one porządek wielu przedaksjomatycznym wysiłkom. Ludzka uwaga i świadomość jest zbyt ograniczona, aby ująć za jednym zamachem "wszystko": dlatego musimy podążac krok po kroku, często zapominając o przebytej drodze.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#25 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Odp: O metafizyce | > Z filozofią jest tak, że pewne rzeczy musi ona zakładać własnie w ten sposób, jeżeli ma ona zajmować się czymkolwiek.Owszem, od czegoś trzeba zacząć, ale przedmiot w punkcie wyjścia nie musi byc tym samym przedmiotem w trakcie badania. Punkt wyjścia poznania powinien być z założenia prowizoryczny. Trzeba liczyć się nawet z jego negacją. Metafizyka natomiast swój punkt wyjścia absolutyzuje. > słowo 'metafizyka' należy do języka potocznego, ponieważ jest używane przez użytkowników języka,...Język potoczny jest zbyt rozmyty, aby traktowac jego słownik w zobowiązujący sposób. Wiele słów nalezy do języka potocznego, ale z ich znaczeniami bywa różnie. Mówiąc o języku potocznym mam na myśli przede wszystkim język konkretów. W terminologii zbiorów rozmytych: słowo "jabłko" czy "deska" jest bardziej potoczne niż słowo "metfizyka" lub "gen". > badanie języka współczesnego bez zrozumienia jego ewolucji, to tak, jakby spojrzeć na partię szachów w danym momencie, nie licząc się z tym, jakie ruchy graczy doprowadziły do obecnego położenia figur.Nie odrzucam aspektu historycznego (ewolucyjnego) języka. Ale zaczynamy od języka, którym mówimy, od języka etnicznego. Odwołam się do podejścia Buddy, do jego przypowieści ze strzałą: jeśli strzała utkwi w ciele, nie ma sensu badać historii tego zdarzenia. Potrzebny jest lekarz. > Jeżeli zaczniemy myśleć o świecie, nie bazując na tym, co do tej pory o nim powiedziano,...Zakładam, że sensem myślenia nie jest myślenie, ale twórcze przystosowanie się do kontekstu, do procesu, jakim jest świat i życie. Mózg jest między receptorami a efektorami: rozważa, co mamy w świecie zrobić, w którą stronę sie zwrocić. Mózg jest naszą latarnią. > tym, co wykracza poza zainteresowania fizyka może zająć się logik czy psychiatra,...Miałem na myśli przede wszystkim ontologię tego, co wychodzi poza zainteresowania nauki. Słowa, które odnoszą się do tej domniemanej sfery są puste lub coraz bardziej puste. Myślę, że to tendencja w ewolucji poznania w ogóle. Anioła nikt juz nie traktuje poważnie, nawet w poezji.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#26 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: O metafizyce | . > Z filozofią jest tak, że pewne rzeczy musi ona zakładać właśnie w ten sposób,> jeżeli ma ona zajmować się czymkolwiek.A mnie wydawało się, że filozofia nic nie "musi", a prawie wszystko może i to jest ta zasadnicza różnica pomiędzy współcześnie uprawianą filozofią a nauką (science), gdzie obowiązuje jednak określona metodologia, oparta na dosyć powszechnie przyjętym paradygmacie. Filozofia też może zajmować się "czymkolwiek" filozofom się zechce, skąd porodziło się ogrom filozofii przymiotnikowych. Na przykład - "Filozofia seksu". Zresztą podobnie jest z teologią. Pozdrawiam. @@@ . |
| Dawid Lipiński (32 punktów) | Odp: O metafizyce | > Punkt wyjścia poznania powinien być z założenia prowizoryczny. Trzeba liczyć się nawet z jego negacją. Metafizyka natomiast swój punkt wyjścia absolutyzuje.Zgadzam się z tym w 100%. Ja nie dowodzę naukowości czy słuszności metafizyki (osobiście jest ona mi bardzo odległa, choć w młodości jej ulegałem), ja dowodzę tylko temu, że metafizyka ma prawo do zajmowania się, np. kwestią istnienia boga i jako takiego nie można jej go odmówić oraz, że ma prawo do bycia w pełni akceptowalną dyscypliną filozoficzną. Zresztą w mojej ocenie większość dyscyplin filozoficznych (w tym właśnie metafizyka), teologicznych (bo nie wszystkie, chociaż wtedy istniałby problem wyróżniania teologii jako takiej), a także część ujęć literaturoznawczych powinno zostać wyłączone spoza kręgu akademickiego, a przynajmniej nie powinno się im przyznawać statusu dyscypliny naukowej, jak to jest obecnie czynione. Dla mnie są to raczej piękne (bo istotnie piękne) przejawy ludzkiej twórczości i jako takie powinny zostać włączone w obręb sztuki. > Język potoczny jest zbyt rozmyty, aby traktowac jego słownik w zobowiązujący sposób. W terminologii zbiorów rozmytych: słowo "jabłko" czy "deska" jest bardziej potoczne niż słowo "metfizyka" lub "gen".To, co mówisz jest bardzo bliskie językoznawstwu kognitywnemu, jako strukturalista nie mogę do końca się z tym zgodzić. Język potoczny nie jest rozmyty, ale nie ukrywam, że już jego użycia bywają nieprecyzyjne. Każda jednostka języka naturalnego (czyli mniej więcej potocznego, używanego na co dzień), czyli w uproszczeniu słowa, posiada swój element znaczący i oznaczony. Ten drugi możemy w uproszczeniu nazwać znaczeniem. W tym ujęciu, jeżeli chcemy mieć do czynienia ze znakiem językowym, czyli np. słowem, to musi ono zawierać oba te elementy (odnoszę się tutaj do używanego przez Ciebie wyrażenia "puste słowa"). Każda jednostka języka w tym ujęciu posiada swoje ściśle określone znaczenie, które możemy wyeksplikować. Oczywiście na ogół nie zastanawiamy się nad znaczeniem słów, które używamy, co rodzi nie raz nieprecyzyjne ich użycie. Słowa jednak nie posiadają rozmytych znaczeń. Wiem, jednak, że Tobie nie do końca o to chodzi, ale chodzi o definiowanie ostensywne, tzn. takie słowa jak "jabłko" czy "deska" możemy zdefiniować poprzez wskazanie konkretnego obiektu w rzeczywistości pozajęzykowej. Jednakże nie można powiedzieć, że przez to słowa "metafizyka" czy "gen" są mniej potoczne. Należałoby raczej powiedzieć, że są semantycznie bardziej złożone i odnoszą się do abstraktów. Mimo tych uwag zgadzam się z jednym, że w naszych rozważaniach nie możemy odnosić się do pojęć z języka potocznego. Nie dlatego, że są rozmyte, ale dlatego, że w nich zawarty jest naiwny obraz świata człowieka. My powinniśmy używać pojęć należących do języka danej dyscypliny, w tym przypadku filozofii i na tym gruncie zdefiniowana metafizyka jest dla nas istotna. Zaznaczam jednak, że tutaj, aby być precyzyjnym, trzeba odnieść się do rozwoju tego pojęcia na gruncie tej dyscypliny i zaraz na początku mocno odnieść się o jakiej metafizyce mówimy, bo pojęcie to na gruncie filozofii jest różnie definiowane. > Nie odrzucam aspektu historycznego (ewolucyjnego) języka. Ale zaczynamy od języka, którym mówimy, od języka etnicznego.Tej wypowiedzi nie do końca rozumiem. Kiedy chcemy dyskutować o metafizyce (dyskutować o niej poważnie) to nie możemy wychodzić od języka naturalnego (to jest bardziej poprawna nazwa niż język etniczny), ale od języka specjalistycznego filozofii. Jeżeli będziemy bazowali na pojęciach z języka potocznego, to będziemy rozmawiali o naiwnej filozofii (czyli rozumianej przez przeciętnego użytkownika języka). Natomiast jeżeli będziemy bazowali na pojęciu metafizyki zaczerpniętym z filozofii, to musimy spojrzeć na nie w aspekcie historycznym, bo narosło zbyt dużo literatury wokół jego definiowania i nie jest to pojęcie proste. Zresztą wydaje mi się, że w tym też aspekcie może dochodzić do pewnych różnic między nami, gdyż czym innym będzie metafizyka w rozumieniu Andronikosa z Rodos, czym innym w rozumieniu Tomasza z Akwinu, a jeszcze czymś innym w rozumieniu współczesnej teologii. Wydaje mi się, nie wiem czy słusznie, że to właśnie z tą ostatnią metafizyką pragniesz walczyć. Bo zgadzam się, że to jest najbardziej podatna na ideologizację dyscyplina filozoficzna. Jednakże chcę pokazać, że to nie neguje metafizyki jako całości, bo pewnego rodzaju refleksją metafizyczną (w rozumieniu Andronikosa właśnie), można by nazwać wiele teorii fizycznych. Oczywiście to są dwie zupełnie różne metafizyki. > Zakładam, że sensem myślenia nie jest myślenie, ale twórcze przystosowanie się do kontekstu, do procesu, jakim jest świat i życie.Na ogół, jednak to co wyróżnia człowieka od innych istot żywych to właśnie myślenie jako myślenie. Nie twierdzę, że sensem myślenia jest myślenie, ale możliwość myślenia o myśleniu jest właśnie tym, co wyróżnia nas od innych istot i co czyni z nas homo sapiens. > Miałem na myśli przede wszystkim ontologię tego, co wychodzi poza zainteresowania nauki. Słowa, które odnoszą się do tej domniemanej sfery są puste lub coraz bardziej puste.Te słowa nie są puste, ani coraz bardziej puste. One po prostu nie mają swego desygnatu w rzeczywistości i wymykają się tradycyjnej logice prawdziwościowej. Zdanie "Bóg istnieje" jest tak samo logicznie niepoprawne jak "Bóg nie istnieje", gdyż nie da się go udowodnić. Stąd skrajny teizm jak i ateizm jest nieracjonalny (i o dziwo znam wielu duchownych, którzy zgadzają się z tym, szkoda tylko, że są oni w mniejszości), co zauważył zresztą Dawkins w "Bogu urojonym". Logika zatem nie radzi sobie z pojęciem boga, psychologia zajmuje się nie pojęciem boga, ale przejawami wiary i religijności, i zresztą dobrze, bo uważam, że na poważnie nie ma sensu zajmować się istnieniem boga. Zatem bogiem zajmuje się metafizyka i pozwólmy jej, jako pewnemu ludzkiemu nurtowi myślenia, który istnieje sam dla siebie, trochę jak sztuka...  |
| Dawid Lipiński (32 punktów) | Odp: O metafizyce | > A mnie wydawało się, że filozofia nic nie "musi", a prawie wszystko może i to jest ta zasadnicza różnica pomiędzy współcześnie uprawianą filozofią a nauką (science), gdzie obowiązuje jednak określona metodologia, oparta na dosyć powszechnie przyjętym paradygmacie.No z tą określoną metodologią i powszechnie przyjętym paradygmatem bym nie przesadzał ;p Istnieje wszak wiele różnych metodologii i paradygmatów w nauce, chociaż istotnie w poszczególnych dyscyplinach wygląda to różnie. Według mnie, to co odróżnia filozofię i teologię (oraz poetyzowane literaturoznawstwo) od nauki to pewna weryfikowalność przeprowadzonego dowodu oraz brak możliwości dokonania jego falsyfikacji. Rozważania filozoficzne i teologiczne na ogół nie poddają się tym metodom, więc do dyscyplin naukowych nie powinny być zaliczane. Również bardzo serdecznie pozdrawiam  |
#29 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: O metafizyce | . > >>>A mnie wydawało się, że filozofia nic nie "musi", a prawie wszystko może i to jest ta zasadnicza różnica pomiędzy współcześnie uprawianą filozofią a nauką (science), gdzie obowiązuje jednak określona metodologia, oparta na dosyć powszechnie przyjętym paradygmacie.> No z tą określoną metodologią i powszechnie przyjętym paradygmatem bym nie przesadzał ;pStaram się nigdy z niczym nie przesadzać i być bardzo odpowiedzialnym za to co piszę - nawet za poszczególne użyte przez siebie słowa. > Istnieje wszak wiele różnych metodologii i paradygmatów w nauce, chociaż istotnie w poszczególnych dyscyplinach wygląda to różnie.Specjalnie w nawiasie zaznaczyłem, że chodzi mi o nauki przyrodnicze, a tam jednak metody są bardzo podobnei opierają się jednak na powszechnie (co przecież nie znaczy, że przez wszystkich) paradygmacie naturalizmu metodologicznego. www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,406043#w407546www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,559928#w561363www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,562465#w563250> Według mnie, to co odróżnia filozofię i teologię (oraz poetyzowane literaturoznawstwo) od nauki to pewna weryfikowalność przeprowadzonego dowodu oraz brak możliwości dokonania jego falsyfikacji.www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,556017#w562052www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,13#w567370www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,565192#w567496> Rozważania filozoficzne i teologiczne na ogół nie poddają się tym metodom, więc do dyscyplin naukowych nie powinny być zaliczane.Zgadzam się tu całkowicie z Panem i wydaje mi się, że powszechnie nie są. PS. Czytam Pańskie wypowiedzi z zainteresowaniem, są ciekawe oparte na sporej wiedzy i własnych przemyśleniach. Przyczepiam się do pewnych szczegółów, gdzie myślę trochę inaczej. Pozdrawiam. @@@ . |
| Dawid Lipiński (32 punktów) | Odp: O metafizyce | > Specjalnie w nawiasie zaznaczyłem, że chodzi mi o nauki przyrodnicze, a tam jednak metody są bardzo podobne> i opierają się jednak na powszechnie (co przecież nie znaczy, że przez wszystkich) paradygmacie naturalizmu metodologicznego.No właśnie tutaj mam kilka wątpliwości, z którymi chciałbym się z Panem podzielić i poznać na ten temat Pana zdanie. Bo czy można mówić właściwie o paradygmacie (w rozumieniu Kuhna) naturalizmu metodologicznego? Naturalizm metodologiczny był pewnym paradygmatem w naukach społecznych w XIX wieku, tu zgoda, ale czy można go odnieść do nauk przyrodniczych? Dla nauk przyrodniczych w moim rozumieniu to nie będzie paradygmat, ale, jak to Pan określił w jednym z komentarzy, konieczny warunek naukowości. Paradygmat jednak nie musi i na ogół nie jest stały, tzn. może ulegać zmianie czy odrzuceniu, a naturalizm metodologiczny wydaje mi się jednak pewną stałą. Wiem, że określa się pan jako naturalistę ontologicznego, ja natomiast jestem neopozytywistą i w nauce bliska mi jest właśnie weryfikowalność i falsyfikowalność jako nadrzędne paradygmaty i warunki konstytuujące naukę (stąd moje odrzucenie teologii i filozofii), chociaż w swoim stosunku do nauki jako takiej przyjmuję raczej pogląd konstrukcjonistów, tzn. uważam, że jest ona efektem pewnego konsensu społecznego i poszczególni naukowcy nie są w stanie osiągnąć obiektywizmu ze względu na ograniczenia swojej ludzkiej natury. Przez to właśnie, jeżeli kiedykolwiek będzie nam dane poznać prawdę o rzeczywistości (a tutaj jestem pesymistą, czy może raczej optymistą, bo nie chciałbym byśmy osiągnęli ten stan) to tylko dzięki różnorodnemu spojrzeniu wielu pokoleń naukowców, gdyż tylko wzajemna wielopokoleniowa weryfikowalność i falsyfikowalność może nas zbliżyć do poznania. > www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,556017#w562052> www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,13#w567370> www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,565192#w567496Zgadzam się w 100% z tym co Pan napisał. > PS. Czytam Pańskie wypowiedzi z zainteresowaniem, są ciekawe oparte na sporej wiedzy i własnych przemyśleniach. Przyczepiam się do pewnych szczegółów, gdzie myślę trochę inaczej.Bardzo się cieszę i ja również przeczytałem Pana wypowiedzi z wielkim zainteresowaniem  . Proszę nigdy nie krępować się z wyrażaniem krytycznych opinii na temat moich wypowiedzi, bo bardziej miłym i budującym jest usłyszeć konstruktywne uwagi niż puste komplementy, zwłaszcza, że pomimo pozornej arogancji i pewności swoich wypowiedzi, mam świadomość, że jeszcze bardzo niewiele wiem i w wielu kwestiach jestem ignorantem. Serdecznie pozdrawiam  |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|