 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-03-2014 16:43 | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | O metafizyce | „Istnieje nauka, która bada byt jako taki i przysługujące mu atrybuty istotne”. Teologia? Prawie, ale nie do końca. Dla Tomasza z Akwinu istotnie była to nauka „o rzeczach boskich”... lecz nam chodzi o prawdziwą metafizykę. Co to jest metafizyka? Metafizyka to jest „filozofia pierwsza”, która traktuje o najogólniejszych właściwościach rzeczy. Orzeka ona o „bycie jako takim” i szuka dlań „pierwszych zasad i przyczyn”. Wszelkie inne nauki traktują o pojęciach mniej ogólnych, bardziej szczegółowych, podmiotowych. Zadaniem metafizyki jest badanie realnych rzeczy (bytów samoistnych); ma ustalić powszechne własności i składniki tych rzeczy. Dlaczego mówiąc językiem potocznym gdy używa się słowa „metafizyka” ma się na myśli zjawiska nadprzyrodzone, jak również inne, których nie sposób pojąć rozumem? Czy nie dlatego, że Arystoteles nie został dobrze zrozumiany przez ludzi, którzy się wyłącznie takim językiem posługują? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..#31 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | Odp: O metafizyce | > Metafizyka stara się odpowiadać na pytania, które leżą poza naszymi możliwościami poznawczymi.Jeśli tak, to metafizyka nie zajmowałaby się tym co jest, lecz nie-wiadomo-czym, czego nie ma możliwości poznać. Jeśli zaś metafizyka ma mieć związek z rzeczami poznawalnymi - jak wcześniej piszesz: Cytat:Chodzi tutaj o pewien poziom refleksji (widać to świetnie w takich pojęciach jak "metajęzyk", czyli refleksja nad językiem, czy "metanauka", czyli refleksja nad nauką). - to byłaby bliska metodologii nauk a daleka od boskości. > W czasach Arystotelesa do takich pytań z pewnością należałyby: dlaczego kamień spada? albo dlaczego świeci słońce? W naszych czasach te pytania nie są już metafizyczne, bo mamy na nie naukowe odpowiedzi.Czy nauka opowiada na pytanie: dlaczego kamień spada? Newton twierdził, że nie tłumaczy "dlaczego", lecz tylko "w jaki sposób" (wg jakiego wzoru). Z nazwania przyczyny grawitacją niewiele wynika - no bo z kolei dlaczego jest grawitacja? Także wprowadzenie krzywizny czasoprzestrzeni to raczej dodanie nowego terminu, niż wyjaśnienie: - Dlaczego masy "mają się ku sobie"*? - Bo wymusza to zakrzywienie czasoprzestrzeni. - Dlaczego czasoprzestrzeń się wykrzywia? - Ze względu na rozkład mas (energii). Zdaje się więc, że niektóre pytania metafizyczne (z poziomu metanaukowej refleksji) nie redukują się do samych nauk (ale nie daj boże, by miały się od nich odrywać)). [* Feynman mawiał, że to bez znaczenia czy oddziaływanie między ciałami nazwać seksapilem, powiewem anielskich skrzydeł, czy grawitacją - istotny jest poprawny liczbowo opis zjawiska.] |
#32 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: O metafizyce | . > Bo czy można mówić właściwie o paradygmacie (w rozumieniu Kuhna) naturalizmu metodologicznego?Myślę o podobnym rozumieniu paradygmatu, jak jest opisany jest w Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Paradygmat> Naturalizm metodologiczny był pewnym paradygmatem w naukach społecznych w XIX wieku, tu zgoda, ale czy można go odnieść do nauk przyrodniczych?A dlaczego Pan tak uważa? Dla mnie paradygmat naturalizmu metodologicznego jest wielkim osiągnięciem Darwina, równym jego teorii ewolucji. (Piszę o tym w załączonych do poprzedniego posta linkach.)> Dla nauk przyrodniczych w moim rozumieniu to nie będzie paradygmat, ale, jak to Pan określił w jednym z komentarzy, konieczny warunek naukowości.No, to tu się trochę różnimy w rozumieniu czym jest paradygmat. Z Wiki: "Najogólniejszym paradygmatem jest paradygmat metody naukowej , jest to kryterium uznania jakiejś działalności za naukową".> Paradygmat jednak nie musi i na ogół nie jest stały, tzn. może ulegać zmianie czy odrzuceniu,Dokładnie tak. > a naturalizm metodologiczny wydaje mi się jednak pewną stałą.Mnie też. (Ale sprzeczności tu nie dostrzegam. Na przykład szeroko pojęci zwolennicy inteligentnego projektu bardzo pracują nad tym aby go obalić i zastąpić nowym).> Wiem, że określa się pan jako naturalistę ontologicznego, ja natomiast jestem neopozytywistą i w nauce bliska mi jest właśnie weryfikowalność i falsyfikowalność jako nadrzędne paradygmaty i warunki konstytuujące naukę (stąd moje odrzucenie teologii i filozofii),Przez lata zbudowałem sobie swoją własną filozofię, choć nazwał bym ją skromniej światopoglądem. Światopogląd ten najbardziej opieram na dorobku nauki, ale wpłynęli na niego także różni myśliciele (filozofowie), a wśród nich pozytywiści i neopozytywiści. Ku oburzeniu niektórych Marks i Engels także. Tych ważnych dla mnie było - co najmniej - kilkudziesięciu. > chociaż w swoim stosunku do nauki jako takiej przyjmuję raczej pogląd konstrukcjonistów, tzn. uważam, że jest ona efektem pewnego konsensu społecznego i poszczególni naukowcy nie są w stanie osiągnąć obiektywizmu ze względu na ograniczenia swojej ludzkiej natury.A z tym się już nie zgadzam. www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,451453#w454418www.racjonalista.pl/forum.php/s,127003#w127699www.racjon(*).php/s,396033/z,0/d,39#w398936Napisał Pan: "Nauka to nie jest prawdziwy opis rzeczywistości. Jest to subiektywny opis rzeczywistości (z perspektywy każdego poszczególnego naukowca) i tylko suma takich subiektywnych opisów może nas zbliżyć do tej rzeczywistości. Stąd w nauce masz dyscypliny, które wykorzystują historię, ignorują ją, masz dyscypliny, które pozornie wzajemnie się wykluczają albo przeczą sobie. I to nie jest złe, to jest właśnie piękno nauki". I nie bardzo wiem, jak to "ugryźć". Mój pogląd jest tu taki, że Nie uczeni, a nauka dostarcza nam prawdziwej wiedzy o świecie. Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka (powtarzalność doświadczeń) i tylko to potwierdza obiektywność twierdzeń. Więc pogląd jakby bliski, ale chyba jednak nie tożsamy? > Przez to właśnie, jeżeli kiedykolwiek będzie nam dane poznać prawdę o rzeczywistości (a tutaj jestem pesymistą, czy może raczej optymistą, bo nie chciałbym byśmy osiągnęli ten stan) to tylko dzięki różnorodnemu spojrzeniu wielu pokoleń naukowców, gdyż tylko wzajemna wielopokoleniowa weryfikowalność i falsyfikowalność może nas zbliżyć do poznania.I znowu nasze poglądy są tu bardzo podobne - I to jest najcudowniejsze w nauce. Świat jest za pomocą ludzkich zmysłów - uzbrojonych w narzędzia intelektualne i materialne - poznawalny, aczkolwiek najprawdopodobniej nigdy nie poznany. Nowe odpowiedzi rodzą nowe pytania. Ale czy tożsame? Panie Dawidzie, ja się wcale nie upieram, co do swoich racji, ot podrzucam Panu trochę materiału do samodzielnych przemyśleń. Opieram to na własnym doświadczeniu, w swoim życiu spotkałem bezpośrednio i pośrednio z pomocą słowa pisanego, wielu mądrych ludzi, od których się uczyłem, ale własne poglądy zawsze budowałem sobie sam i ten proces trwa aż do naszej śmierci. Serdecznie pozdrawiam. @@@ . |
#33 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) | Odp: O metafizyce |
> Czy nauka opowiada na pytanie: dlaczego kamień spada?Słyszałem w radiowej Jedynce wypowiedź jakiejś pani profesor(nie pomnę nazwiska), że nauka odpowieda na pytanie "jak", a nie "dlaczego"(rozmowa dotyczyła "paradoksu bliźniąt"). Gdzieś zresztą ktoś już o tym na fR wspomniał i został "odpowiednio" potraktowany. Prawda bywa trudna do przełknięcia dla fideistów. 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/ |
#34 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: O metafizyce | . > >>>Czy nauka opowiada na pytanie: dlaczego kamień spada?> Słyszałem w radiowej Jedynce wypowiedź jakiejś pani profesor(nie pomnę nazwiska), że nauka odpowieda na pytanie "jak", a nie "dlaczego"(rozmowa dotyczyła "paradoksu bliźniąt").Przez ponad 7 letni pobyt na portalu czytam różne modyfikacje poniższego stwierdzenia teistów: Obecna, światowa, uznana powszechnie nauka nie może udowodnić istnienia Boga ani Go zanegować. Dlaczego?! Dzieje się tak dlatego, iż światowa nauka jest do gruntu materialistyczna, i dysponuje wyłącznie narzędziami i metodologią materialistyczną. A nauka oparta wyłącznie o taką metodologię, nie jest w stanie, żadnym sposobem sięgnąć do świata duchowego. Materialistyczna metodologia poznania panująca obecnie w nauce, nie może wyjść poza materie i jej prawa. Świat bowiem duchowy i poznanie go rządzą się innymi, duchowymi prawami.Na próżno więc można oczekiwać od materialistycznych naukowców udowodnienia istnienia Boga bądź zanegowania jego istnienia... ! ekai.pl/wy(*)uka-konflikt-czy-uzupelnianie/I tu nauka jest zgodna: "Naturalizm metodologiczny jako konieczny warunek naukowości. Zgodnie z postulatem naturalizmu metodologicznego świat przyrody, włączając ludzi, wyjaśnia się w nauce jedynie przy pomocy pojęć odnoszących się do przedmiotów i procesów występujących w przyrodniczym porządku przyczynowym. Nie stosuje się żadnych odwołań do czynników nadnaturalnych czy transcendentnych wobec przyrody."Nauka odpowiada na bardzo wiele pytań "dlaczego", ale odpowiada na pytania wynikające z prób poznania i zrozumienia istniejącej obiektywnie rzeczywistości, a nie na pytania wnikające z metafizycznych spekulacji. www.ift.uni.wroc.pl/~lukier/x2.pdfwww.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary> Gdzieś zresztą ktoś już o tym na fR wspomniał i został "odpowiednio" potraktowany.> Prawda bywa trudna do przełknięcia dla fideistów. www.foruma(*)religijna_malpa_z_brzytwa.htmlPozdrawiam. @@@ . |
#35 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Odp: O metafizyce | |
| Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: O metafizyce | . > >>> Prawda bywa trudna do przełknięcia dla fideistów.  > Właśnie nie wiadomo po co wtrącać fideizm do zwykłej metafizyki,Jakoś mi się wydaje, że to on już bardzo dawno się do niej wtrącił i przynajmniej od Akwinaty bardzo mocno tam siedzi. pl.wikipedia.org/wiki/Metafizyka_klasycznaZ Wiki: "Projekt metafizyki jest absolutny. Chodzi o wyjaśnienie bytu (dlaczego jest) i poznanie jego istotnych właściwości (czym jest), np. istoty czy przyczyn, relacji koniecznych, co może stanowić podstawę dla wypracowania kryteriów wiedzy pewnej. Według niektórych koncepcji metafizyki, jej przedmiot leży poza obrębem doświadczenia. Dlatego metafizykę krytykuje się z pozycji sceptycznych, empirystycznych, pozytywistycznych i scjentystycznych."W naturalizmie "ontologicznym" (czyli metafizycznym) żadna metafizyka nie jest potrzebną, gdyż istnieje tylko jeden byt - dostępny człowiekowi za pomocą zmysłów bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystaniem narzędzi - a "niebytu", czy też "wielobytowości", po prostu nie ma, a więc rozważania na te tematy są puste. www.racjon(*).php/z,0/d,25/s,546248#w552042www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,600555#w600828www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,600555#w601209www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,492101#w503815www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,28#w538180Pozdrawiam. @@@ . |
Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | Odp: O metafizyce | > >>>> Prawda bywa trudna do przełknięcia dla fideistów.  > >Właśnie nie wiadomo po co wtrącać fideizm do zwykłej metafizyki,> Jakoś mi się wydaje, że to on już bardzo dawno się do niej wtrącił i przynajmniej od Akwinaty bardzo mocno tam siedzi.Akwinata był przeciwnikiem fideizmu i można nawet powiedzieć, że jego filozofia przeciwstawia się myśli fideistycznej. Paweł z Tarsu w liście do Rzymian twierdził, że poprzez przyrodzoną obserwację świata można dojść do poznania Boga (por. Rz 1, 20). Tomasz, jako chrześcijanin, wziął sobie te słowa mocno do serca i rozumu. Twierdził nawet, że "jeśli filozofia ma być filozofią, to nie może być żadnych przesłanek, żadnych założeń, które byłyby prawdami wiary. Często zarzuca się zwolennikom Tomasza, że opierają się na Objawieniu. Nigdy w życiu: żadna teza filozoficzna św. Tomasza nie wynika z Objawienia. Ona może się pojawiać pod impulsem problematyki zawartej w prawdach wiary, ale to jest całkiem inna sprawa". |
#38 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: O metafizyce | . > Właśnie nie wiadomo po co wtrącać fideizm do zwykłej metafizyki,> >>>Jakoś mi się wydaje, że to on już bardzo dawno się do niej wtrącił i przynajmniej od Akwinaty bardzo mocno tam siedzi. Akwinata był przeciwnikiem fideizmu i można nawet powiedzieć, że jego filozofia przeciwstawia się myśli fideistycznej. Paweł z Tarsu w liście do Rzymian twierdził, że poprzez przyrodzoną obserwację świata można dojść do poznania Boga (por. Rz 1, 20). [I co i można?] Tomasz, jako chrześcijanin, wziął sobie te słowa mocno do serca i rozumu.Znam co nie co co myśl chrześcijańską, a Akwinata ważną rolę tam odgrywa, tyle tylko, że ja jestem naturalistą, a nie tomistą i jako taki nie czuję się zobowiązany do myślenia jego kategoriami. Mam w domu "Mały słownik terminów i pojęć filozoficznych dla studiujących filozofię chrześcijańską", w którym jest napisane: FIDEIZM (łc. fides, fidei = wiara) Stanowisko, wg którego prawdy racjonalne porządku zarówno spekulatywnego (np. twierdzenie o istnieniu Boga), jak i moralnego (np. sformułowanie obowiązków) mogą poznane i ustalone jedynie poprzez wiarę religijną.Wiem, że w 1846 Pius IX wydał encyklikę Qui pluribus traktującą o ówczesnych problemach doktrynalnych, wśród których odrzucił fideizm, jako kierunek błędny. Encyklika ta stanowiła później fundament dekretu o wierze wydanego przez Sobór watykański I. Sobór ten w Konstytucji dogmatycznej o wierze katolickiej "Dei Filius" (1870) ostatecznie potępił fideizm twierdząc, że przylgnięcie do wiary nie może być równoznaczne ze ślepym ruchem duszy.Ale dla mnie fideistą jest każdy, kto uznaje prymat wiary nad poznaniem rozumowym i teoriami naukowymi. Według fideisty poznanie religijne w postaci objawienia wyprzedza poznanie rozumowe. Jest to więc antyracjonalizm i irracjonalizm, bo przyjmuje się istnienie prawd niedostępnych poznaniu rozumowemu.A więc fideistami są wszyscy wierzący. Znani mi katolicy bardzo tego sformułowania nie lubią i nawet wówczas, gdy nisko oceniają rozumowe możliwości poznania prawd wiary, to nazywają siebie np. tradycjonalistami, ale ja uproszczeniu jestem nazywany ateistą, mimo że za takiego się nie uważam. W podobnym uproszczeniu - choć zgodnym z terminologią filozoficzną - nazywam każdego kto wyżej ceni wiarę niż rozum, fideistą. > Twierdził nawet, że "jeśli filozofia ma być filozofią, to nie może być żadnych przesłanek, żadnych założeń, które byłyby prawdami wiary. Często zarzuca się zwolennikom Tomasza, że opierają się na Objawieniu. Nigdy w życiu: żadna teza filozoficzna św. Tomasza nie wynika z Objawienia. Ona może się pojawiać pod impulsem problematyki zawartej w prawdach wiary, ale to jest całkiem inna sprawa".Znane są mi Tomaszowe deklaracje o rozumowych możliwościach potwierdzenia istnienia Boga oraz przeprowadzonych przez niego na to dowodach. Rozprawili się z nimi już bardzo dawno temu inni filozofowie, a ich wywody przytaczali na naszym forum racjonaliści zdecydowanie bardziej kompetentni niż ja. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,608495#w608618www.racjon(*)m.php/s,608495/z,0/d,2#w608632www.racjon(*)m.php/s,608495/z,0/d,4#w608830www.racjon(*)m.php/s,608495/z,0/d,4#w608831Można tego sporo tego sporu tu za pomocą wyszukiwarki znaleźć, a trudno z każdym nowym młócić wszystko od początku. Pan Worek Kości słusznie pyta: Materialne dowody na istnienie niematerialnej istoty? A potrafisz przedstawić niematerialne dowody na istnienie materii? To takie sofistyczne pytanie, bo wiara z definicji jest niedowodliwa, a oparta na zaufaniu do autorytetu. A tu moja z nim w tym kawałku zgoda: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,557342#w557751Nie proszę Szanownego Pana - zdecydowanie nie wszystkim odpowiada rozumienie rzeczywistości oparte na wierze (fideizm) w przeróżne zestawy mitów. Są tacy, którzy to odrzucają wraz ich językiem (terminami i ich definicjami) oraz ich swoistą logiką. Od czasu do czasu przychodzą tu mniej lub bardziej nawiedzeni ewangelizatorzy i usiłują tego dokonać, ale jeszcze nikt - nawet najbardziej upierdliwi - sukcesu nie osiągnęli, to jednak ciągle forum racjonalistówMiłego dnia. @@@ . |
Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | Odp: O metafizyce | > Znaczenie słowa "metafizyka" zostało wypaczone po tym jak dorwali się do niego teologowie.Można też powiedzieć, że znaczenie słowa "metafizyka" zostało wypaczone po tym, jak dorwał się do niego Kant, który głosił, że metafizyk to człowiek, który ogląda duchy (ein Geisterseher). Metafizykiem był zatem Stanisław W., który widział wielokrotnie Geista "na własne oczy". Ten Geist to był stary wariat, jak mówili we wszystkich kawiarniach pod uniwersytetem i szkołą politechniczną. Nazywano go wielkim chemikiem, dopóki... nie wyszedł poza granicę dziś obowiązujących poglądów chemicznych. Pisał rozprawy, robił wynalazki pod imieniem własnym lub swych wspólników, którzy nawet sumiennie dzielili się z nim zyskami. Ale od czasu gdy odkrył zjawiska nie mieszczące się w rocznikach Akademii, ogłoszono go nie tylko za wariata, ale za heretyka i zdrajcę... Ale o tym mowa będzie później. |
#40 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | Odp: O metafizyce | > >> po co wtrącać fideizm do zwykłej metafizyki,> Jakoś mi się wydaje, że to on już bardzo dawno się do niej wtrącił.. pl.wikipedia.org/wiki/Metafizyka_klasyczna> Z Wiki: "Projekt metafizyki jest absolutny. Chodzi o wyjaśnienie bytu (dlaczego jest) i poznanie jego istotnych właściwości (czym jest), np. istoty czy przyczyn, relacji koniecznych, co może stanowić podstawę dla wypracowania kryteriów wiedzy pewnej. Według niektórych koncepcji metafizyki, jej przedmiot leży poza obrębem doświadczenia.."Skoro pojęcie metafizyki zostało zawłaszczone przez absolutystów, to wolno chyba bez żalu się z nim rozstać (pal je diabli)). > istnieje tylko jeden byt - dostępny człowiekowi za pomocą zmysłów bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystaniem narzędzi - a "niebytu", czy też "wielobytowości", po prostu nie maCo do niebytu zgoda (nie broniłbym nawet istnienia matematycznego zera). Z wielobytowością sprawa nie wydaje się oczywista - raz, że świat pozostaje czym innym niż nasze modele świata* (a jeśli świat łącznie z modelami, to już meta-model) - dwa, że w samej fizyce wyróżnia się np. różne oddziaływania, a ich unifikacja (kwantowa teoria grawitacji?) niekoniecznie musi się powieść. Łatwo się co prawda zgodzić z taką prostą myślą, że "byty" nieoddziałujące lub niekorespondujące z bytami uznanymi (mierzalnymi) nie są godne miana bytu, ale nie wszystko już odkryto i nie wszystko jeszcze zbudowano. Dopiero gdy ktoś próbuje nadawać status ontologiczny "bytom" z założenia zaświatowym lub zabrania ich weryfikacji, to pewnie uprawia metafizykę fideistyczną, oderwaną od realiów, > a więc rozważania na te tematy są puste.Pozdrawiam i dziękuję za linki (zapoznam się z nimi w warunkach sprzyjających pogłębionej refleksji). [* Jeśli za dobrą monetę przyjąć lapidarne stwierdzenie przypisywane Ruthefordowi: "Wszystko jest fizyką - reszta to filatelistyka", to za filatelistyką kryją się chyba także te tu stawiane znaczki-literki. Nie potrafimy tylko "być faktem i konstatować fakty" /StEd/ - po części wszyscy jesteśmy filatelistami.  ] |
Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | Odp: O metafizyce | > Jestem nowy na tym forum, ale jako językoznawca pozwolę trochę się podoczepiać do używania pewnych sformułowań.Jako językoznawca mógłbyś przyjrzeć się bliżej fundamentalnemu dla metafizyki Arystotelesa słowu "być". |
#42 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Odp: O metafizyce | > metafizyka ma prawo do zajmowania się, np. kwestią istnienia boga...Oczywiście - można zajmować się wszystkim. Ale...procedury zajmowania się czymkolwiek podlegają ocenie, chociażby zdrowego rozsądku, logiki formalnej czy wreszcie nauk przyrodniczych. Ważną kwestią jest też ocena społecznej działalności. Dlaczego np. metafizyką arystotelesowsko-tomistyczną zainteresowane są przede wszystkim środowiska katolickie? Metafizyka może być fragmentem ideologii. > ...większość dyscyplin filozoficznych...powinny zostać włączone w obręb sztuki.Filozofia, w tym metafizyka, ma jednak pretensje poznawcze. > Słowa jednak nie posiadają rozmytych znaczeń...Nie akceptuję znaczeń jako bytów idealnych (w platońskim sensie), w żaden sposób nie związanych ze światem materialnym. Czymkolwiek jest znaczenie - związane jest ono z naszą psychiką, mózgiem, kontekstem przedmiotowym i społecznym, a więc z natury są zmienne, nieostre. > Jednakże nie można powiedzieć, że przez to słowa "metafizyka" czy "gen" są mniej potoczne.Myślę, że język potoczny nie stanowi jednolitego zbioru już na poziomie leksyki, o logice czy gramatyce nie wspominając. Można by np. zdefiniować jakoś pojęcie "mocy" potoczności słowników. Intuicja podpowiada mi, że np. woda jest słowem bardziej potocznym niż gen. > w naszych rozważaniach nie możemy odnosić się do pojęć z języka potocznego. Nie dlatego, że są rozmyte, ale dlatego, że w nich zawarty jest naiwny obraz świata człowieka.Naiwny obraz świata to coś znacznie bogatszego niż język potoczny. Można porozumiewac się w języku potocznym nie podzielając naiwnych obrazów świata wyrażanych tym językiem. > Kiedy chcemy dyskutować o metafizyce (dyskutować o niej poważnie) to nie możemy wychodzić od języka naturalnego....Nie widzę innej możliwości. Zakładam ciągłość języka od terminów definiowanych ostensywnie do najbardziej abstrakcyjnych. W przeciwnym razie odwołać musielibyśmy się do tajemniczych wglądów wybrańców, którzy słowom nadawaliby znaczenia wyłacznie w oparciu o jakoweś "metafizyczne" wglądy (objawienia). Postulat intersubiektywności poznania jest jego warunkeim sine qua non. > Zdanie "Bóg istnieje" jest tak samo logicznie niepoprawne jak "Bóg nie istnieje", ..Aby ciąg słów był zdaniem, musi spełnić nie tylko gramatyczne warunki. Zdanie: "Księżyc istnieje" ma zupełnie inny status poznawczy niż ciąg słów "Bóg istnieje". Tego ostatniego nie uważam za zdanie, a więc nie ma problemu jego prawdziwości czy fałszywości. Nie ma możliwości wprowadzenia słowa "bóg" w intersubiektynie sensowny sposób(bez odwoływania się do prywatnych objawień). Ma to skądinąd fatalne skutki praktyczne.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#43 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: O metafizyce |
> Dopiero gdy ktoś próbuje nadawać status ontologiczny "bytom" z założenia zaświatowym lub zabrania ich weryfikacji, to pewnie uprawia metafizykę fideistyczną, oderwaną od realiów,Takim bytem jest niestety świat fizyczny jako całość - nigdy świat fizyczny nie jest dany w doświadczeniu, a jedynie coś, co uważamy (słusznie bądź nie) za część jednego i tego samego świata fizycznego. Pojęcie "świata fizycznego" nie jest pojęciem empirycznym. Jest ono dodawane do doświadczenia i czyni to doświadczenie zrozumiałym. Bóg = źródło praw rządzących światem fizycznym. Nauka docieka, jakie prawa rządzą światem fizycznym. Kiedyś być może będzie w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego rządzą nim akurat te, a nie inne prawa. Odpowiedz na to pytanie nie musi wypływać z obserwacji, może mieć charakter rachunkowy. Nie jest wiec ścisłe twierdzenie, że Bóg nie jest przedmiotem poznania naukowego. Bóg jeszcze nie jest przedmiotem poznania naukowego. |
#44 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: O metafizyce | > Nauka docieka, jakie prawa rządzą światem fizycznym. Kiedyś być może będzie w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego rządzą nim akurat te, a nie inne prawa.Raczej wątpię. Dlaczego? Bo "te" prawa są nam znane, a "innych" praw po prostu nie znamy i nawet nie wiadomo, czy jakieś "inne" są, nie mówiąc o tym, że nie mam pojęcia, jak je sformułować. Mówienie o "tych" i "innych" prawach fizyki to dla mnie trochę jak mówienie o faunie Ziemi i hipotetycznej faunie jakiejś nieznanej planety w odległej o 10 miliardów lat świetlnych galaktyce, która jest albo jej nie ma, a nawet jeśli jest, to nie wiadomo jaka. To jak można ustalić, dlaczego? > Bóg jeszcze nie jest przedmiotem poznania naukowego.Nie jest i nie będzie, bo razem z tymi "innymi" prawami należy do kategorii fauny jakiejś nieznanej planety w odległej o 10 mld lat świetlnych galaktyce i w mojej ocenie nie warto się nim zajmować. No, chyba że ktoś ma nadmiar wolnego czasu, co w nauce jest rzeczą niespotykaną. Naukowcy z reguły mają za dużo do roboty z tym, co jest tu i teraz, w świecie fizycznym (przy czym owo "teraz" oznacza ostatnie 13,82 mld lat). |
#45 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: O metafizyce |
> Raczej wątpię. Dlaczego? Bo "te" prawa są nam znane, a "innych" praw po prostu nie znamy...Nazbyt dosłownie rozumie Pani zwrot "te, a nie inne". Chodzi o odpowiedz na pytanie, dlaczego rządzące światem prawa są takie jakie są, co jest powodem, dla którego te prawa obowiązują. Jakiś powód ku temu musi istnieć i nauka może ten powód odkryć, przynajmniej w zasadzie może ten powód ustalić. Ten powód to nic innego, jak to, co antycypowali prymitywni ludzie w taki lub inny sposób wyobrażając sobie "Boga rządzącego światem". Można powiedzieć, ze kierunek tego wyobrażenia był właściwy, natomiast treść tego wyobrażenia, nacechowana antropomorfizmem, zapewne okazałaby się fałszywa. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|