 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-04-2014 00:10 | Martin Dronn (-7 punktów) | Ateista = Relatywista
-11 na 11 | Tak sobie myślę, czysto racjonalistycznie. Żyjemy na małej kulce pośród niezmierzonej przestrzeni, rzadko usianej innymi kulkami. Nie ma żadnego boga, żadnej siły, która powiedziałaby nam jak mamy postępować. W związku z tym sami musimy tworzyć normy moralne oparte... no właśnie, na czym? Stawiam tezę, że na własnym "widzimisię". Owe "widzimisię" często jest opakowane, a jakże, w naukowy lub filozoficzny żargon, ale niestety - opakowanie nie zmienia towaru w środku. Tak więc, bracia ateiści, nie jest wesoło, przynajmniej ja nie mam powodów do wesołości. A wy? Czy jesteście w stanie sensownie obronić własny system wartości bez przyjętych beztrosko założeń początkowych w stylu... to jest ważne, to jest najważniejsze bo... tak mi się wydaje, albo pan taki a taki o tym pisał? Chętnie poczytam, bardzo chętnie, jak się wywijacie z relatywizmu.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..#106 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Ateista = Relatywista | > >kk wyraznie mowi, ze tylko on moze wlasciwie interpretowac slowa swojego szefa.> Co w tym dziwnego? PSR ma swój oficjalny status. Gdyby każdy członek PSR mógł sobie dowolnie interpretować cele tej organizacji, to status byłby zupełnie niepotrzebnym dokumentem. Nie rozumiem problemu.Ale zaden czlonek PSR nie twierdzi, ze statuty zwiazku sa literackimi wypocinami. Zaden czlonek PSR nie twiedzi, ze statuty sa jednym razem wiazacym dokumentem a innym razem literacka fikcja. |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > To, ze nie pali na stosie kazdego, kto odwazy sie miec inne zdanie nie znaczy, ze te inne zdanie jest tolerowane.> Ale rzeczywistosc i codzienne zycie pokazuje i weryfikuje ten wlasnie katolicki relatywizmJeśli ktoś uznaje, że istnieje obiektywna prawda, to jest absolutystą, a nie relatywistą. Znaj pojęcia, których używasz.
bembergiem w berg |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > zaden czlonek PSR nie twierdzi, ze statuty zwiazku sa literackimi wypocinami.Bo może język statusu nie ma specjalnych walorów literackich, ale jakby się ktoś uparł, to mógłby przecież przeprowadzić taką literacką analizę. > Zaden czlonek PSR nie twiedzi, ze statuty sa jednym razem wiazacym dokumentem a innym razem literacka fikcja.Spór dotyczył problemu dowolnej interpretacji. Zarzucasz katolikom, że nie mogą dowolnie interpretować Biblii, tylko muszą się trzymać wykładni KK. Członkowie PSR także nie mogą dowolnie interpretować statusu PSR, tylko muszą się trzymać wykładni Zarządu.
bembergiem w berg |
#109 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Ateista = Relatywista | > >To, ze nie pali na stosie kazdego, kto odwazy sie miec inne zdanie nie znaczy, ze te inne zdanie jest tolerowane.> >Ale rzeczywistosc i codzienne zycie pokazuje i weryfikuje ten wlasnie katolicki relatywizm> Jeśli ktoś uznaje, że istnieje obiektywna prawda, to jest absolutystą, a nie relatywistą. Znaj pojęcia, których używasz.Nie obiektywna ino katolicka. Nie ma nic obiektywnego w stwoerdzeniu, ze tylko ja i wylacznie ja mam racje. Poza tym piszac o katolickim relatywiznie mialem na mysli ich relatywizm moralny - jak katolik robic tak czy tak to dobrze a jak ktos inny katolikowi robic tak samo to zle. |
#110 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Ateista = Relatywista |
> Spór dotyczył problemu dowolnej interpretacji. Zarzucasz katolikom, że nie mogą dowolnie interpretować Biblii, tylko muszą się trzymać wykładni KK. Członkowie PSR także nie mogą dowolnie interpretować statusu PSR, tylko muszą się trzymać wykładni Zarządu.Jeszcze raz (ostatni): Nie zarzucam katolikom, ze nie moga dowolnie interpretowac biblii. To ty starasz sie wlozyc takie slowa w moje Usta. Ja zarzucam jedynie Tobie, ze bluznisz twierdzac, ze bog to postac literacka. Ja zauwazylem, ze dla katolika nie ma czegos takiego jak literacki bog. To Ty manipulujesz jak zwykle wypowiedziami i najzwyklej klamiesz  Zreszta co Ci biedaku zostalo? Nic  Tylko erystyka mozesz troszeczke sie z tego katolickiego bagna wyciagnac  |
#111 4 na 4 | Sygnał (4252 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista |
> A rzeczywistość pokazuje, że na wydziałach teologicznych bada się Biblię ze wszystkich możliwych punktów widzenia.Teologia jest pseudonauką, także to żaden argument. > Czyli jednak dla katolików każdy aspekt jest istoty. Ty twierdzisz, że nie powinno tak być, że tylko jeden aspekt się liczy. Czyli albo ludzie, którzy poświęcili życia na studia biblijne w rzeczywistości nie wiedzą, co robią, albo ty nie masz pojęcia o czym mówisz. No i cóż.Mówię jedynie, że Biblia jako instrukcja od stwórcy jak być dobrym powinna być przede wszystkim jako taka interpretowana, przy założeniu, oczywiście, że tą instrukcją jest. Biorąc pod uwagę, że istnieją teologiczne interpretację od papiestwa (a więc natchnione przez Boga, autora instrukcji) pozostałe są próbą błędnej, bądź nie potrzebnej w ogólnym zamyśle autora interpretacji. Jak już mówiłem, to dowodzi tylko bezsensu teologii i idei objawionych tekstów. |
#112 -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > jak katolik robic tak czy tak to dobrze a jak ktos inny katolikowi robic tak samo to zle.Jakiś przykład? Bo z tego, co wiem, to w katolicyzmie jest raczej dość popularne tzw. przykazanie miłości, żeby kochać bliźniego, jak siebie samego.
bembergiem w berg |
#113 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Ateista = Relatywista | > >jak katolik robic tak czy tak to dobrze a jak ktos inny katolikowi robic tak samo to zle.> Jakiś przykład? Bo z tego, co wiem, to w katolicyzmie jest raczej dość popularne tzw. przykazanie miłości, żeby kochać bliźniego, jak siebie samego.Wiem, ze jest takie przykazanie. I dlatego siostra psychopatka znecala sie nad dziecmi i pozwalala je gwalcic. Bo tak je kochala jak siebie sama. I dlatego teraz sie ukrywa( bo jak znecala sie nad dziecmi to byc dobrze a jak teraz ma isc do wiezienia to byc zle) ==> relytywizm katolicki (przykazanie to jedno a czyny katolika to drugie)  |
#114 -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > dla katolika nie ma czegos takiego jak literacki bog.Dla katolika, który jako naukowiec zajmuje się literaturoznawstwem, Bóg może być traktowany jak postać literacka. Na przyszłość, przydatne rozróżnienie: Przedmiot materialny - to, co jest dane do zbadania. Przedmiot formalny - to, pod jakim kątem badamy to, co jest dane do zbadania. Ten sam przedmiot materialny - np. Bóg - może być badany z różnych punktów widzenia: teologicznego, literackiego, moralnego itd. Katolik może wierzyć w doktrynę KK i traktować Boga, jako Stwórcę i autora Objawienia (przedmiot materialny), ale może się zająć przedstawieniem Boga w tekstach biblijnych z punktu widzenia np. opisów literackich (przedmiot formalny). To podstawy metodologii nauk. Pozdrawiam.
bembergiem w berg |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > relytywizm katolicki (przykazanie to jedno a czyny katolika to drugie)Innymi słowy dla ciebie relatywizmem jest sytuacja, gdy teoria nie pokrywa się z praktyką. No i cóż.
bembergiem w berg |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > >A rzeczywistość pokazuje, że na wydziałach teologicznych bada się Biblię ze wszystkich możliwych punktów widzenia.> Teologia jest pseudonauką, także to żaden argument.Czyli dla ciebie sytuacja, w której katolicy interpretują Biblię z różnych punktów widzenia, nie jest żadnym argumentem przeciwko twierdzeniu, że katolik zajmuje się tylko jednym punktem widzenia. No naprawdę  > Mówię jedynie, że Biblia jako instrukcja od stwórcy jak być dobrym powinna być przede wszystkim jako taka interpretowanaA można ją traktować jako np. źródło informacji o starożytnej kulturze żydowskiej? > Biorąc pod uwagę, że istnieją teologiczne interpretację od papiestwa (a więc natchnione przez Boga, autora instrukcji) pozostałe są próbą błędnej, bądź nie potrzebnej w ogólnym zamyśle autora interpretacji.To które interpretacje są właściwe, a które błędne, bo już się pogubiłem?
bembergiem w berg |
#117 2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > Czyli dla ciebie sytuacja, w której katolicy interpretują Biblię z różnych punktów widzenia, nie jest żadnym argumentem przeciwko twierdzeniu, że katolik zajmuje się tylko jednym punktem widzenia. No naprawdę  To, w jaki sposób się tym zajmują (czyli faktyczna interpretacja) nijak się ma do schematu, w jakim scenariusz ten powinien być rozwiązany. 1) Autor (Bóg) piszę instrukcję. 2) Czytelnik (teolog) instrukcję czyta i wyłapuje główny sens instrukcji. W przypadku instrukcji nie oczekuje się od czytelnika rozważań na temat pięknej okładki, tylko proste przyswojenie sobie tego, co ta instrukcja opisuje. Moje zarzuty dotyczą tego, że to żadna instrukcja, a teologowie jedynie mają urojenia. > A można ją traktować jako np. źródło informacji o starożytnej kulturze żydowskiej?Nie będzie to wtedy interpretacja teologiczna. Z racji jej nieobjawionego charakteru ta interpretacja jest więc podrzędna. > To które interpretacje są właściwe, a które błędne, bo już się pogubiłem?Przyjmując założenie o objawionym charakterze tej księgi i katolicką logikę, to prawidłowa jest zgodna z doktryną. Wszystkie pozostałe są zwyczajnie w stosunku do niej wtórne. |
#118 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > >Kościół katolicki nie dopuszcza homoseksualistów do komunii> Bycie homoseksualistą nie jest grzechem w KK.Zobacz sobie KKK 2396. Mi to wystarczy. Ciebie interesowałoby może "bycie" bez praktykowania (wszystko jedno jakiej orientacji)? > >>>Sądzę jednocześnie, że najlepszym uzasadnieniem dla przyjmowania danych norm postępowania jest praktyka życia, czyli doświadczenie.> >>Czyja praktyka i doświadczenie? Każdego z osobna?> >Brałbym pod uwagę raczej socjologiczny punkt widzenia, przy wykorzystaniu danych historycznych.> Jakiś przykład?Przykład na co? Że moralność stanowi element kultury i wraz z nią ewoluuje i w związku z tym pojedyncze doświadczenia są tu ogólnie rzecz biorąc mało istotne, choć ich suma jest właśnie źródłem moralności? > >>Czyli każdy powinien robić to, co wydaje mu się słuszne, nawet jeśli inni myślą inaczej?> >Tak rzeczywiście uważam, przy czym w społeczeństwie granicę stanowią normy moralne i prawne.> Czyli każdy powinien robić to, co wydaje mu się słuszne, przy czym w społeczeństwie granicę stanowią normy moralne i prawne, które biorą się z praktyki życiowej, czyli robienia tego, co komu wydaje się słuszne, przy czym w społeczeństwie granicę stanowią normy moralne i prawne, które biorą się z praktyki życiowej, czyli robienia tego, co komu wydaje się słuszne, przy czym w społeczeństwie granicę stanowią normy moralne i prawne, które biorą się z praktyki życiowej, czyli robienia tego, co komu wydaje się słuszne itd.> Jakieś to takie zapętlone mi się wydaje.Jak Ci sie chce tak zapętlać, to już zupełnie nie mój problem. Twierdzę tylko, że moralność i prawo stanowią elementy ludzkiej kultury - są ludzkimi wytworami podobnie jak sztuka, religia i przemysł ciężki. To my sami decydujemy jak chcemy postępować, a inspirację stanowią nasze doświadczenia. > >>Może wraz z rozwojem cywilizacji okaże się, że człowiek może być samowystarczalny?> >To znaczy?> Tzn, że do niczego nie będą mu potrzebni inni ludzie - wszystkim się zajmą np. maszyny (dostarczaniem rozrywki, rozmnażaniem, leczeniem, konserwacją sprzętu itd).Rozumiem, ze nie będzie nigdy sie kontaktował z innymi ludźmi? No to wtedy uzupełnimy lub zmienimy definicję człowieka. A moralność będzie wówczas jeszcze do czegoś potrzebna? > W naszym społeczeństwie jedni chcą zalegalizować aborcje, inni na odwrót. Czy jakiś argument socjologiczny lub historyczny wspiera którąś z tych opcji?A o czym chcemy rozmawiać? O konkretnym rozwiązaniu prawnym konkretnego problemu, czy o źródłach i ewolucji moralności? |
#119 2 na 2 | qerfy (677 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > >Człowiek zdrowy ceni sobie życie.> Należy zacząć od odpowiedniego zdefiniowania słowa "zdrowie".> Za osobę chorą uznaję osobę, która doznaje nadmiernego jej zdaniem dyskomfortu.> Za uzdrowienie uważam zmianę stanu z choroby na taki, który jest przez tę osobę pozytywnie oceniany lub którego ta osoba nie jest świadoma, jednak eliminuje on poprzedni dyskomfort.> Śmierć jest więc uzdrowieniem z każdej choroby.Śmierć uwalnia od dyskomfortu. Nie zgodzę się jednak nazywać takiego uwolnienia uzdrowieniem. Uzdrowić to znaczy zachować życie odrzuciwszy dyskomfort. > >Racjonalizm powinien nam służyć. Dlatego myślą racjonalną jest dla mnie "egzystencja jest lepsza niż jej brak", a nieracjonalny jest antynatalizm.> Absolutnie się nie zgadzam.> To właśnie antynatalizm jest racjonalny, bo to on nam służy.> Bo co to znaczy, że coś nam służy? Znaczy to, że to coś minimalizuje nasz dyskomfort.> Jedyną zaś drogą do kompletnego pozbycia się dyskomfortu jest przerwanie własnej egzystencji.Co to znaczy, że coś nam służy? Dla mnie znaczy to, że służy naszym ciałom i umysłom, wypełniając je "pozytywnymi stanami". Wśród pozytywnych stanów widzę nade wszystko zdrowie, czyli harmonię ciała i spokój psychiczny, czyli harmonię umysłu. Nie służy nam to, co w jakikolwiek sposób zaburza tę równowagę. Harmonię ciała może zaburzyć wirus, bakteria czy jakakolwiek choroba, a harmonię umysłu myśl, "wyższa" idea, czy męcząca filozofia. Co się stanie kiedy poddamy się "wyższej" idei? Proszę posłuchać słów Dukaja z "Czarnych oceanów": Cytat:Gdy otworzono drzwi do pomieszczenia, włączyły się głośniki i popłynął z nich jego głęboki, charyzmatyczny głos, recytujący spisaną przez niego samego "Księgę Nieciała": "Jako na ducha, tak i na materię. Ciało to więzienie, ciało to kamień formy, maska i bielmo na oczach. Po nim, jak po schodach, wespniesz się do nieśmiertelności". Chwilę trwało, zanim znaleziono wszystkie głośniki i wyłączono je. Tymczasem guru mówił: "Słuchajcie, słuchajcie, słuchajcie: zarażam was". Policjanci poruszali się pośród owego horroru powoli, ostrożnie, zważając na każdy krok, zawsze puszczając przodem wślepionych na zapis skanerów. Wchodziło się do wnętrza tego domu jak do kesonu o niskiej zawartości tlenu - po kilku minutach trzeba było wyjść z powrotem na zewnątrz, popatrzeć na Alpy, zapalić papierosa, nawet nikotynowca (tu, w Szwajcarii, wciąż były one legalne). Inaczej umysł zapadał się w bagno dzikich skojarzeń, zaciągały się nad nim chmury depresji, duszność i mdłości dopadały człowieka. Stali więc pod werandą, oddychali górskim powietrzem i wymieniali półgłosem uwagi. - Jaty jak u Barkera. - Popierdoleńce cholerne. -Ja się poddaję, w ogóle już nie próbuję tego zrozumieć. -Co za chory umysł...? > Więcej - ja nie uważam, żeby czyn Katarzyny Waśniewskiej był w jakikolwiek sposób krzywdzący dla jej córki. Krzywdzący to pewnie był dla jej męża, rodziców, teściów, ale nie dla córki. Córka tylko na tym skorzystała, bo nie będzie musiała przechodzić przez życie. To już jest plus.Z drugiej strony, można sobie wyobrazić mnóstwo wspaniałych chwil, które mogła w swoim życiu przeżyć i ludzi, którzy mogliby te wspaniałe chwile z nią dzielić, gdyby żyła. > >To przedstaw dowód logiczny skoro to takie logiczne.> Myślę, że już przedstawiłem.Nie przedstawiłeś i nie przedstawisz, ponieważ nikt nie posiada światopoglądu, który można by wydedukować z odgórnych aksjomatów. Filozofia którą prezentujesz, jest w moim przekonaniu nihilistyczna, toteż wyraźnie nieracjonalna, w tym sensie, że nie napędza "pozytywnych stanów". |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: Ateista = Relatywista | > >>Kościół katolicki nie dopuszcza homoseksualistów do komunii> >Bycie homoseksualistą nie jest grzechem w KK.> Zobacz sobie KKK 2396. Mi to wystarczy.2395 Czystość oznacza integrację płciowości w osobie. Domaga się osiągnięcia panowania nad sobą. 2396 Wśród grzechów pozostających w głębokiej sprzeczności z czystością należy wymienić masturbację, nierząd, pornografię i czyny homoseksualne. > Ciebie interesowałoby może "bycie" bez praktykowania (wszystko jedno jakiej orientacji)?Chodzi o odróżnienie - KK potępia nie tyle gejów, co praktyki gejowskie. Nie znam się na praktykach gejowskich, ale przynajmniej ta stereotypowa - stosunek analny - nie służy zdrowiu, więc chociażby z tego względu nie powinna być np. polecana dzieciom na zajęciach z tolerancyjnego wychowania seksualnego. > No to wtedy uzupełnimy lub zmienimy definicję człowieka. A moralność będzie wówczas jeszcze do czegoś potrzebna?Może będzie relacją między ludźmi, a maszynami. > >W naszym społeczeństwie jedni chcą zalegalizować aborcje, inni na odwrót. Czy jakiś argument socjologiczny lub historyczny wspiera którąś z tych opcji?> A o czym chcemy rozmawiać? O konkretnym rozwiązaniu prawnym konkretnego problemu, czy o źródłach i ewolucji moralności?Napisałeś, że w społeczeństwie nie będą występowały sprzeczne cele ("E tam od razu sprzeczne. Właśnie nie"), a ja podałem przykład takiej sprzeczności. Twierdzisz, że moralność wypływa z doświadczenia, więc zadałem pytanie, czy na konkretnym przykładzie - problemu aborcji - możesz opisać w jaki sposób doświadczenie pomaga we wskazaniu, jakie działanie będzie tutaj słuszne.
bembergiem w berg |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|