Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateista = Relatywista

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
18-04-2014 00:10Martin Dronn (-7 punktów)Ateista = Relatywista
Ocena -11 na 11
Tak sobie myślę, czysto racjonalistycznie. Żyjemy na małej kulce pośród niezmierzonej przestrzeni, rzadko usianej innymi kulkami. Nie ma żadnego boga, żadnej siły, która powiedziałaby nam jak mamy postępować. W związku z tym sami musimy tworzyć normy moralne oparte... no właśnie, na czym? Stawiam tezę, że na własnym "widzimisię". Owe "widzimisię" często jest opakowane, a jakże, w naukowy lub filozoficzny żargon, ale niestety - opakowanie nie zmienia towaru w środku.
Tak więc, bracia ateiści, nie jest wesoło, przynajmniej ja nie mam powodów do wesołości. A wy? Czy jesteście w stanie sensownie obronić własny system wartości bez przyjętych beztrosko założeń początkowych w stylu... to jest ważne, to jest najważniejsze bo... tak mi się wydaje, albo pan taki a taki o tym pisał?
Chętnie poczytam, bardzo chętnie, jak się wywijacie z relatywizmu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..
#121
20-04-2014 00:00
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi Sygnał
>W przypadku instrukcji nie oczekuje się od czytelnika rozważań na temat pięknej okładki, tylko proste przyswojenie sobie tego, co ta instrukcja opisuje.

Ale jeśli ktoś instrukcje oblekł w piękną okładkę, to pewnie miał ku temu jakiś powód (i ten powód można zbadać).

>Moje zarzuty dotyczą tego, że to żadna instrukcja, a teologowie jedynie mają urojenia.

Biblia nie istnieje?

W teologii już na starcie zakłada się, że Biblia jest tekstem objawionym. To dość mocne założenie, ale tak już jest - tego się nie udowadnia, to się przyjmuje na początku. Następnie - przyjąwszy takie założenie - bada się treść objawienia. Teolodzy więc nie doznają objawień, tylko badają tekst, o którym z góry zakładają, że został przez Boga objawiony.

Na mniejszą skalę to samo dzieje się np. w fizyce lub biologii. W fizyce zakłada się, że mamy bezpośredni dostęp do świata. Nie udowadnia się istnienia świata, tylko zakłada, że to, jak on nam się jawi, jest prawdziwe, że nie jesteśmy w matriksie, że to nie jest żadna iluzja. Tylko przyjmując - bez dowodu - założenie o obiektywnym istnieniu świata i naszej poznawczej dostępności do jego struktur, możliwa jest w ogóle nauka. W podobny sposób w teologii zakłada się, że Biblia jest tekstem objawionym.

>>A można ją traktować jako np. źródło informacji o starożytnej kulturze żydowskiej?
>Nie będzie to wtedy interpretacja teologiczna.

Bo będzie to interpretacja kulturoznawcza.

>Z racji jej nieobjawionego charakteru ta interpretacja jest więc podrzędna.

Nie rozumiem określenia "nieobjawiony charakter interpretacji".

>>To które interpretacje są właściwe, a które błędne, bo już się pogubiłem?
>Przyjmując założenie o objawionym charakterze tej księgi i katolicką logikę, to prawidłowa jest zgodna z doktryną.

Z punktu widzenia KK, właściwą interpretacją Biblii, jest interpretacja zawarta w doktrynie KK. To dość banalne.

>Wszystkie pozostałe są zwyczajnie w stosunku do niej wtórne.

Z punktu widzenia KK analizy lingwistyczne lub historyczne Biblii nie są wtórne, tylko pomocnicze. Służą one lepszemu odczytaniu treści Objawienia. Ale jak próbuję tutaj ludziom tłumaczyć - i jestem zaszokowany, że zrozumienie tego idzie tak opornie - Biblię można interpretować z różnych punktów widzenia, nie tylko z punktu widzenia teologii, ale także historii, lingwistyki czy filozofii.

Wszystko zależy od tego, jaki przyświeca nam cel. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć, jakie boskie przesłanie wyłania się z Biblii, zajmie się teologią. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jakim stylem posługiwali się autorzy ewangelii, zajmie się lingwistyką. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jaki obraz świata wyłania się z treści biblijnych, zajmie się filozofią. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jakie nakazy moralne zawarte są w Biblii, zajmie się etologią. Co tutaj jest niejasne?

bembergiem w berg

#122
20-04-2014 00:26
 Ocena 5 na 5
Sygnał (4252 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi worek kości

>Biblia nie istnieje?
>W teologii już na starcie zakłada się, że Biblia jest tekstem objawionym.

Jest to niesamowicie naciągane założenie.

>To dość mocne założenie, ale tak już jest - tego się nie udowadnia, to się przyjmuje na początku. Następnie - przyjąwszy takie założenie - bada się treść objawienia.
>Teolodzy więc nie doznają objawień, tylko badają tekst, o którym z góry zakładają, że został przez Boga objawiony.

W jaki sposób można badać objawienia?

>Teolodzy więc nie doznają objawień, tylko badają tekst, o którym z góry zakładają, że został przez Boga objawiony.

Skoro teolodzy nie dostają objawień, to ich interpretacja Biblii może być zwyczajnie błędna. Jak więc działa to w połączeniu z dogmatem o nieomylności papieża? Jeśli jest on w kwestii objawienia (a więc doktryny) nieomylny, a doktrynę zmienia w pewnych punktach, to albo jest heretykiem, albo jednak objawień doznaje. Które z powyższych ?

>Na mniejszą skalę to samo dzieje się np. w fizyce lub biologii. W fizyce zakłada się, że mamy bezpośredni dostęp do świata.

To założenie czyni dokładnie każda dziedzina.

>W podobny sposób w teologii zakłada się, że Biblia jest tekstem objawionym.

Założenie jest to kompletnie zbyteczne w pełnym rozrachunku. Teologia nie posiada własnych narzędzi do badania czegokolwiek. Jest więc jest więc niczym innym jak zbędną nadbudową nad czystą filozofię.

>Bo będzie to interpretacja kulturoznawcza.

Po co w takim razie ta wiedza teologom od objawień?

>Nie rozumiem określenia "nieobjawiony charakter interpretacji".

>Biblię można interpretować z różnych punktów widzenia, nie tylko z punktu widzenia teologii,

Jej główny cel (dla wierzących)

>ale także historii,

Analizy archeologiczne wskazują, że książka historyczna z Biblii kiepska.

>lingwistyki

Jak dowolne dzieło.

#123
20-04-2014 01:07
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi Sygnał
>>W teologii już na starcie zakłada się, że Biblia jest tekstem objawionym.
>Jest to niesamowicie naciągane założenie.

Czemu naciągane?

>W jaki sposób można badać objawienia?

Dysponując treścią objawienia - tekstem biblijnym - i korzystając z narzędzi filozoficznych i filologicznych - odczytuje się zawarte w tej treści znaczenie.

>>Teolodzy więc nie doznają objawień, tylko badają tekst, o którym z góry zakładają, że został przez Boga objawiony.
>Skoro teolodzy nie dostają objawień, to ich interpretacja Biblii może być zwyczajnie błędna. Jak więc działa to w połączeniu z dogmatem o nieomylności papieża?

Dlatego papież rzadko korzysta z tego przywileju (dwa razy się to zdarzyło - przy okazji dogmatu o niepokalanym poczęciu Maryi oraz dogmatu o jej wniebowzięciu).

>Jeśli jest on w kwestii objawienia (a więc doktryny) nieomylny, a doktrynę zmienia w pewnych punktach, to albo jest heretykiem, albo jednak objawień doznaje. Które z powyższych ?

Żadne. Papieże starają się niczego ex cathedra po prostu nie ogłaszać - mają świadomość, że doktryna - w świetle przyszłych badań - może ulec zmianie.

>>Na mniejszą skalę to samo dzieje się np. w fizyce lub biologii. W fizyce zakłada się, że mamy bezpośredni dostęp do świata.
>To założenie czyni dokładnie każda dziedzina.

Czyli każda dziedzina musi na początku przyjąć coś bez dowodu, aby móc funkcjonować. Teologia, aby móc funkcjonować, musi przyjąć bez dowodu, że Biblia jest tekstem objawionym.

>>W podobny sposób w teologii zakłada się, że Biblia jest tekstem objawionym.
>Założenie jest to kompletnie zbyteczne w pełnym rozrachunku.

Dla teologii jest to założenie całkowicie podstawowe.

>Teologia nie posiada własnych narzędzi do badania czegokolwiek. Jest więc jest więc niczym innym jak zbędną nadbudową nad czystą filozofię.

Teologia jest jedną z pierwszych dyscyplin uniwersyteckich - pojawiła się na uczelni z pół tysiąca lat przed fizyką czy biologią, więc uwierz, że posiada ona swoją metodologię.

>>Bo będzie to interpretacja kulturoznawcza.
>Po co w takim razie ta wiedza teologom od objawień?

Aby zrozumieć treść biblijnych objawień, warto wiedzieć, kto te objawienia spisał, w jakim kontekście historycznym żył, co mogło mieć wpływ na jego percepcję.

>>Nie rozumiem określenia "nieobjawiony charakter interpretacji".

Wciąż tego określenia nie rozumiem.

>Analizy archeologiczne wskazują, że książka historyczna z Biblii kiepska.

Wskaż, proszę, jakieś opracowanie tego zagadnienia - historyczności Biblii - to przekonamy się, czy Biblia jest dla historyków tak bezwartościowa, jak twierdzisz.


bembergiem w berg

#124
20-04-2014 07:38
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi worek kości
> KK uważa, że posiada na własny użytek najlepszą teologiczną wykładnię Biblii.

Dobrze to ująłeś: na własny użytek.

#125
20-04-2014 12:19
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi worek kości
>Czemu naciągane?

Niedodefiniowane bóstwo, które to objawia.

>Dysponując treścią objawienia - tekstem biblijnym - i korzystając z narzędzi filozoficznych i filologicznych - odczytuje się zawarte w tej treści znaczenie.

Czyli w jaki sposób jest to różne od czystej filozofii?

>Dlatego papież rzadko korzysta z tego przywileju (dwa razy się to zdarzyło - przy okazji dogmatu o niepokalanym poczęciu Maryi oraz dogmatu o jej wniebowzięciu).

To nie odpowiada na pytanie jak to było w tych dwóch przypadkach.

>Żadne. Papieże starają się niczego ex cathedra po prostu nie ogłaszać - mają świadomość, że doktryna - w świetle przyszłych badań - może ulec zmianie.

Badań- czyli dalszych interpretacji, a więc dalszych efektów objawienia.

>Czyli każda dziedzina musi na początku przyjąć coś bez dowodu, aby móc funkcjonować. Teologia, aby móc funkcjonować, musi przyjąć bez dowodu, że Biblia jest tekstem objawionym.

Ale nadmiarowość przyjętych na początku założeń czyni z niej dziedzinę conajmniej bezużyteczną.

>Dla teologii jest to założenie całkowicie podstawowe.

Patrz punkt wyżej.

>Teologia jest jedną z pierwszych dyscyplin uniwersyteckich - pojawiła się na uczelni z pół tysiąca lat przed fizyką czy biologią, więc uwierz, że posiada ona swoją metodologię.

I to bodaj jedyny powód, dla którego ta dziedzina jest jeszcze uznawana za coś więcej niż urojenie. I przypomnij: jaką metodologię?

#126
20-04-2014 12:49
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi Sygnał
>>Czemu naciągane?
>Niedodefiniowane bóstwo, które to objawia.

Jak nie?
www.ptta.pl/pef/pdf/b/bog.pdf

>Czyli w jaki sposób jest to różne od czystej filozofii?

Filozofia uzasadnia swoje twierdzenia wyłącznie rozumowo, a teologia odwołuje się do Objawienia.

>>Dlatego papież rzadko korzysta z tego przywileju (dwa razy się to zdarzyło - przy okazji dogmatu o niepokalanym poczęciu Maryi oraz dogmatu o jej wniebowzięciu).
>To nie odpowiada na pytanie jak to było w tych dwóch przypadkach.

W tych dwóch przypadkach papież powołał się na swoją nieomylność. Ale to nie było widzimisię papieża. Jak donosi wikipedia: "Do ogłoszenia dogmatu (o niepokalanym poczęciu) doszło w XIX w. Papież Pius IX w encyklice Ubi primum (2 II 1849 r.) poprosił biskupów całego Kościoła o pisemną opinię. Otrzymał 604 odpowiedzi. Jedynie czterech bądź pięciu biskupów nie widziało możliwości ogłoszenia dogmatu".

Czyli większość teologów - znawców Biblii, Tradycji i pism Ojców Kościoła - była w tej sprawie jednomyślna. Prośba papieża o ich opinię świadczy o tym, że nie powoływał się on na własne objawienia, tylko korzystał z pracy ekspertów.

>>Żadne. Papieże starają się niczego ex cathedra po prostu nie ogłaszać - mają świadomość, że doktryna - w świetle przyszłych badań - może ulec zmianie.
>Badań- czyli dalszych interpretacji, a więc dalszych efektów objawienia.

Nie wiem, co masz na myśli, mówiąc o efektach objawienia, ale przykład z ogłoszeniem dogmatu o niepokalanym poczęciu, mniej więcej daje obraz tego, jak w KK wygląda kształtowanie doktryny. Setki teologów z całego świata studiują Biblię i pisma Ojców Kościoła i w dyskusji uzgadniają wspólne stanowisko, by następnie przekazać je papieżowi, a on podejmuje ostateczną decyzję.

>Ale nadmiarowość przyjętych na początku założeń czyni z niej dziedzinę conajmniej bezużyteczną.

Bezużyteczną dla kogo? Teologia jest nauką autonomiczną. Z jakiego punktu widzenia twierdzisz, że teologia posiada "nadmiarowe założenia"?

>jaką metodologię?

Jako przykład badań nad metodą w teologii, mogę ci polecić pisma Bernarda Lonergana:
www.iep.utm.edu/lonergan/#H5


bembergiem w berg

#127
20-04-2014 23:04
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi worek kości

>>Ciebie interesowałoby może "bycie" bez praktykowania (wszystko jedno jakiej orientacji)?
>Chodzi o odróżnienie - KK potępia nie tyle gejów, co praktyki gejowskie.
Czyli mamy tu do czynienia ze zwykłym wykręcaniem kota ogonem. Trudno mowić o samospełnieniu w tak istotnej dziedzinie życia bez wykonywania praktyk, ale dzisiaj na szczęście nikt nie musi się pytać kościoła o zgodę.

>Nie znam się na praktykach gejowskich, ale przynajmniej ta stereotypowa - stosunek analny - nie służy zdrowiu,
To niech się na ten temat wypowiadają lekarze.
A co masz przeciwko seksowi oralnemu pomiędzy homoseksualistami?
I na serio: gdyby kościół naprawdę był DOBRY, to zalecałby prezerwatywy.

>więc chociażby z tego względu nie powinna być np. polecana dzieciom na zajęciach z tolerancyjnego wychowania seksualnego.
O "polecaniu" w szkołach w ogóle mi się nie chce rozmawiać. Nie jestem zainteresowany takim poziomem dyskusji na temat wychowania seksualnego.

>> No to wtedy uzupełnimy lub zmienimy definicję człowieka. A moralność będzie wówczas jeszcze do czegoś potrzebna?
>Może będzie relacją między ludźmi, a maszynami.
Może.

>Napisałeś, że w społeczeństwie nie będą występowały sprzeczne cele ("E tam od razu sprzeczne. Właśnie nie"), a ja podałem przykład takiej sprzeczności.
Pisałem o społeczeństwie w sensie ogólnym, w kontekście definicji człowieka jako zwierzęcia społecznego. W tym kontekście cele ludzi nie są sprzeczne. Ludzie muszą się dogadywać, by przetrwać i tak tworzy się moralność i prawo.

Oczywiście, że patrząc bardziej szczegółowo istnieje w społeczeństwie wiele sprzecznych celów, a w walce o nie ludzie potrafią wręcz zawieszać swą moralność na kołku, co tylko potwierdza, ze jest ona ściśle ludzka i relatywna.

>Twierdzisz, że moralność wypływa z doświadczenia, więc zadałem pytanie, czy na konkretnym przykładzie - problemu aborcji - możesz opisać w jaki sposób doświadczenie pomaga we wskazaniu, jakie działanie będzie tutaj słuszne.
Napisałem również, że chodzi o maksymalizację dobrostanu i minimalizację cierpienia.

Ludzkim doświadczeniem jest brak woli macierzyństwa. Również na podstawie doświadczenia (wiedzy empirycznej) wiemy, czym charakteryzuje sie płód w pierwszym trymestrze ciąży.

Pewnego rodzaju doświadczeniem jest również doświadczenie religijne. Na przykład objawienie i podyktowanie prawa przez Boga. Oczywiście empirycznie dowieść da sie tylko to, że osoby religijne posłusznie słuchają autorytety głoszące takie boskie prawo.

Tak więc zwolennicy o obydwu rozwiązań opierają się na doświadczeniu. W jednym przypadku mamy doświadczenie empiryczne, a w drugim doświadczanie autorytetu w jego niepodważalnej mądrości.

Warto tu również zwrócić uwagę na fakt, ze przynależność do jednej z tych grup - zwolenników lub przeciwników aborcji - jest najcześciej zależna od światopoglądu, a ten zawdzięczamy procesowi socjalizacji, który też jest doświadczeniem.

Tyle, że tu mamy do czynienia z konkretnym problemem, a ja mówiąc o źródłach moralności miałem na myśli znacznie szerszy punkt widzenia. Chodziło mi o ewolucję kultury i w jej ramach moralności, mając na uwadze jej istnienie już u naszych zwierzęcych przodków, jak również jej późniejsze uaktualnienia przy wykorzystaniu rozumu. A tutaj jakieś jednostkowe i konkretne kwestie mają niewielkie znaczenie eksplancyjne.

#128
20-04-2014 23:25
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi maceox
>gdyby kościół naprawdę był DOBRY, to zalecałby prezerwatywy.

Nie wiem czemu wyskakujesz nagle z prezerwatywami, ale jeśli chodzi o zapobieganie chorobom przenoszonym drogą płciową, to najskuteczniejsza jest wstrzemięźliwość i wierność (czyli zalecenia KK).

>Chodziło mi o ewolucję kultury i w jej ramach moralności

Ale nawet akceptując fakt, że moralność powstała na drodze ewolucji kulturowej, nic nam to nie mówi, jak postępować słusznie (jakie normy moralne są najlepsze).


bembergiem w berg

#129
21-04-2014 00:51
 Ocena 6 na 6
maceox (6766 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi worek kości
>>gdyby kościół naprawdę był DOBRY, to zalecałby prezerwatywy.
>Nie wiem czemu wyskakujesz nagle z prezerwatywami,
Bo mówiłeś o zdrowiu w kontekście praktyk seksualnych.

>ale jeśli chodzi o zapobieganie chorobom przenoszonym drogą płciową, to najskuteczniejsza jest wstrzemięźliwość i wierność (czyli zalecenia KK).
Najskuteczniej przed ruchem ulicznym też chroni niewychodzenie z domu.

>>Chodziło mi o ewolucję kultury i w jej ramach moralności
>Ale nawet akceptując fakt, że moralność powstała na drodze ewolucji kulturowej,
Nawet?

>nic nam to nie mówi, jak postępować słusznie (jakie normy moralne są najlepsze).
Takie, które - jeżeli je przestrzegać - dadzą w efekcie możliwie najmniej cierpienia dla możliwie największej liczby osób.

#130
21-04-2014 02:07
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi worek kości

>Spór dotyczył problemu dowolnej interpretacji. Zarzucasz katolikom, że nie mogą dowolnie interpretować Biblii, tylko muszą się trzymać wykładni KK. Członkowie PSR także nie mogą dowolnie interpretować statusu PSR, tylko muszą się trzymać wykładni Zarządu.

Zręczna antylogiczna manipulacja interpretacyjna.
Członkowie PSR mogą : i zmienić zarząd , i SAMODZIELNIE napisać statut.

W KK następuje samopowielanie się zarządu , a statut //Biblia)
jest niezmienny.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.

worek kości (2937 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi pawel_wr
>W KK następuje samopowielanie się zarządu

Jedni odchodzą (wymierają), inni przychodzą. Proces ten sam, ale powolniejszy.

>a statut //Biblia) jest niezmienny.

Statutem jest doktryna, a ta także się z czasem zmienia.

bembergiem w berg

#132
21-04-2014 03:23
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi maceox
>Takie, które - jeżeli je przestrzegać - dadzą w efekcie możliwie najmniej cierpienia dla możliwie największej liczby osób.

Aktualnie - w skali świata - zaledwie kilka procent ludności (w tym my), konsumuje większość dóbr, podczas gdy masy chorują i głodują. Jakoś nie słychać zbyt wyraźnie głosów sugerujących obniżenie stopy życiowej mieszkańców cywilizacji Zachodu, by nieco zwiększyć dobrobyt mieszkańców Trzeciego Świata. Tak więc to zmniejszanie cierpienia jakieś strasznie lokalne mi się wydaje, i wyłącznie szczytno-hasłowe.


bembergiem w berg

#133
21-04-2014 08:18
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi worek kości
>>Takie, które - jeżeli je przestrzegać - dadzą w efekcie możliwie najmniej cierpienia dla możliwie największej liczby osób.
>Aktualnie - w skali świata - zaledwie kilka procent ludności (w tym my), konsumuje większość dóbr, podczas gdy masy chorują i głodują. Jakoś nie słychać zbyt wyraźnie głosów sugerujących obniżenie stopy życiowej mieszkańców cywilizacji Zachodu, by nieco zwiększyć dobrobyt mieszkańców Trzeciego Świata. Tak więc to zmniejszanie cierpienia jakieś strasznie lokalne mi się wydaje, i wyłącznie szczytno-hasłowe.

Z tym co tu napisałeś prawie całkowicie się zgadzam, kolego worku kości.
Zauważ, że świadczy to o negatywnie rozumianym relatywiźmie moralnym panującym w naszej cywilizacji.

Sądzę wręcz, że wcale nie trzebaby jakoś specjalnie obniżać stopy życiowej, aby pomóc krajom trzeciego świata (trzeba jednak dodać, że kraje te musiałyby umieć i chcieć tę pomoc wykorzystać.)

Pewne obniżenie stopy życiowej wydaje się natomiast konieczne, by powstrzymać zagrażającą nam katastrofę klimatyczną, a i tak w zasadzie nam się to nie udaje. To już nie jest relatywizm moralny, tylko irracjonalizm.

Gorzej, że nie wiem, czy istnieje możliwość pogodzenia Twojego postulatu pomocy krajom trzeciego z świata z wymogami globalnej ekologii, ale przy racjonalnym zarządzaniu zasobami chyba nawet to byłoby możliwe.

#134
21-04-2014 11:15
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
W odpowiedzi worek kości
>Filozofia uzasadnia swoje twierdzenia wyłącznie rozumowo, a teologia odwołuje się do Objawienia.

Co jest nadmiarowe względem filozofii, nie uważasz?

>W tych dwóch przypadkach papież powołał się na swoją nieomylność. Ale to nie było widzimisię papieża. Jak donosi wikipedia: "Do ogłoszenia dogmatu (o niepokalanym poczęciu) doszło w XIX w. Papież Pius IX w encyklice Ubi primum (2 II 1849 r.) poprosił biskupów całego Kościoła o pisemną opinię. Otrzymał 604 odpowiedzi. Jedynie czterech bądź pięciu biskupów nie widziało możliwości ogłoszenia dogmatu".

Wciąż powoduje to wytworzenie faktu niepokalanego poczęcia na zasadzie opinii ludzi. Kościół ma moc zmieniać fakty?

>Czyli większość teologów - znawców Biblii, Tradycji i pism Ojców Kościoła - była w tej sprawie jednomyślna. Prośba papieża o ich opinię świadczy o tym, że nie powoływał się on na własne objawienia, tylko korzystał z pracy ekspertów.

Ekspertów, którzy kompletnie nie mieli prawa nic o tym wiedzieć BEZ objawienia. Jakim cudem można w ogóle uznawać taką argumentację za zasadną?

>Nie wiem, co masz na myśli, mówiąc o efektach objawienia, ale przykład z ogłoszeniem dogmatu o niepokalanym poczęciu, mniej więcej daje obraz tego, jak w KK wygląda kształtowanie doktryny. Setki teologów z całego świata studiują Biblię i pisma Ojców Kościoła i w dyskusji uzgadniają wspólne stanowisko, by następnie przekazać je papieżowi, a on podejmuje ostateczną decyzję.

Chodzi o fizyczną niemożliwość "badań" nad objawieniem, co wpłynie dalej na zmianę faktów i uznanie za takowy czegoś, co jest fizycznie niemożliwe.

>Bezużyteczną dla kogo? Teologia jest nauką autonomiczną. Z jakiego punktu widzenia twierdzisz, że teologia posiada "nadmiarowe założenia"?

Z racji bezużytecznego założenia o istnieniu obiektu swoich "badań", czyli rzekomo fizycznie istniejącej postaci tylko i wyłącznie literackiej.

Ta dyskusja nic dalej nie wnosi.

#135
21-04-2014 11:59
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)Odp: Ateista = Relatywista
>Tak więc, bracia ateiści, nie jest wesoło, przynajmniej ja nie mam powodów do wesołości. A wy? Czy jesteście w stanie sensownie obronić własny system wartości bez przyjętych beztrosko założeń początkowych w stylu... to jest ważne, to jest najważniejsze bo... tak mi się wydaje, albo pan taki a taki o tym pisał?

... bo spełnia potrzeby mojego własnego ego. Mam bardzo egoistyczne podejście do wszelkich systemów wartości...

>Chętnie poczytam, bardzo chętnie, jak się wywijacie z relatywizmu....

... trudno wywinąć się z relatywizmu. Nawet egoizm, w danej chwili podlega warunkom społecznym, czasowym, itp. Własne "widzimisię" również jest rodzajem warunków kształtujących własny egoizm...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365