 |
"Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-02-2015 17:00 | Hodża (11172 punktów) | "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
7 na 7 | Dość trudno było mi się zdecydować, w którym dziale uruchomić ten wątek - "Nauka" wydaje się równie dobrym miejscem, co "Kultura". Ale że sprawa dotyka wprawdzie spaczonego, ale jednak światopoglądu - jest tu. Niemiecki Instytut Historii Współczesnej podjął decyzję o wznowieniu w Niemczech, po raz pierwszy od 75 lat, książki Adolfa Hitlera "Mein Kampf". Wydanie to będzie wzbogacone obszernym komentarzem, przypisami i licznymi odnośnikami, stanowiąc krytyczną redakcję tego tak ponuro wpisanego w historię europejskiej myśli "dzieła". Nie wypowiadając się na temat tego konkretnego wydania, o którym brak bliższych informacji, uważam, że tego rodzaju potraktowanie tematu jest niezbędne i jeśli zostanie przepracowane przez fachowych historyków, socjologów, psychologów czy filozofów, może unieszkodliwić dużą część trującego potencjału tego tekstu, który, bez komentarzy, funkcjonując w sieciowym podziemiu trochę na zasadzie "dzieła kultowego" dużą część swojego powabu zawdzięcza syndromowi "owocu zakazanego", któremu dają się skusić umysły nie wyposażone w świadomość, czym w rzeczywistości był faszyzm. Mam nadzieję, że ta krytyczna edycja stanie się ważnym i pozytywnym wkładem w edukację i pozbawienie apologetów nazizmu oręża w postaci sugerowanych przez nich spisków, które rzekomo fałszują obraz wodza III Rzeszy. Myślę też, że tego rodzaju ponurych świadectw chorób cywilizacji nie powinno się zamiatać pod dywan, gdyż teksty tego rodzaju, jeśli nie zostaną "ujarzmione", nadal będą żyć swoim własnym, groźnym życiem. History understood is history conquered.Polecam ciekawą zapowiedź (ang.): www.telegr(*)-undermine-Hitlers-poison.htmlP.S. Metauwaga co do dyskusji - chciałbym uniknąć, na ile to możliwe, skupiania się na osobie AH, a wolałbym zająć się tematem szerszym i innego rodzaju - czy i jak publikować tego rodzaju bądź co bądź niebezpieczne teksty. A więc - bardziej o wolności słowa, o świadectwach historii i współczesności, niż o konkretnej historii autora książki, o której tu mowa. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | finerbijk (17282 punktów) | >czy i jak publikować tego rodzaju bądź co bądź niebezpieczne teksty. A więc - bardziej o wolności słowa, o świadectwach historii i współczesności, niż o historii jako takiej. Teksty nigdy nie są niebezpieczne, niebezpieczni mogą być ludzie, którzy je traktują w ten czy inny sposób. "Młot na czarownice" dziś nie jest uważany za treść mogącą wywołać chęć prześladowania niewinnych niewiast, ale jako świadectwo czasu i myśli do niego należących. Podobnie jak dzieła Marksa, czy Lenina. Z Hitlerem jest tak samo, komentarze i przypisy też należą do czasów im współczesnych i obowiązujących współcześnie przekonań, a czy przypisywane danej pracy idee są nadal aktualne, od umysłów umiejących wyciągać wnioski z historii, bądź nie.
|
|
 | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >Teksty nigdy nie są niebezpieczne, niebezpieczni mogą być ludzie, którzy je traktują w ten czy inny sposób. "Młot na czarownice" dziś nie jest uważany za treść mogącą wywołać chęć prześladowania niewinnych niewiast, ale jako świadectwo czasu i myśli do niego należących. Podobnie jak dzieła Marksa, czy Lenina.
Właśnie też ów "Młot" przyszedł mi na myśl, kiedy zastanawiałem się nad tym, czy podjąć wątek. To dobry przykład. Ale nieaktualność jednych tekstów nie znaczy, że "świeższe" nie mogą wejść w rezonans z jakimiś bieżącymi społecznymi problemami.
Wiele zależy od języka. Język archaiczny, odwołujący się do minionych symboli czy hierarchii wartości jest w swoim potencjale retorycznym kaleki. Dlatego "Młot" nie jest niebezpieczny. W dużej mierze też z tego samego powodu zagrożenie ze strony książki AH jest dziś dużo mniejsze, niż 75 lat temu. Ale też nie jest powiedziane, że coś podobnego nie powstanie dziś - chociaż równocześnie trzeba pamiętać, że to nie "Mein Kampf" był przyczyną nazistowskiego przewrotu. Sława tego tytułu przyszła po fakcie.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Właśnie też ów "Młot" przyszedł mi na myśl, Wszystko zależy jak traktujemy historyczność. Dla mnie 50 lat wystarczy. Jednak zdaje sobie sprawę, że dla pewnych agend to za mało.
|
|
|  | |
|  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >W dużej mierze też z tego samego powodu zagrożenie ze strony książki AH jest dziś dużo mniejsze, niż 75 lat temu. Należałoby zapytać czy wtedy książka ta wielkie zagrożenie stwarzała, czy raczej była czymś w rodzaju świadectwa prawomyślności ruchu nazistowskiego? Świadectwa mającego ładnie na półce wyglądać. >Ale też nie jest powiedziane, że coś podobnego nie powstanie dziś - chociaż równocześnie trzeba pamiętać, że to nie "Mein Kampf" był przyczyną nazistowskiego przewrotu. Sława tego tytułu przyszła po fakcie. Oczywiście, że nie. Nie wiem nawet czy katalizatorem by można ją nazwać. No i czy sama sława nie była wymuszona raczej? Bodajże w "Teczce Hitlera" Matthiasa Uhla i Henrika Eberlega wspominano coś o "Mein Kampf" jako mniej lub bardziej obowiązkowym prezencie ślubnym.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | > Należałoby zapytać czy wtedy książka ta wielkie zagrożenie stwarzała, czy raczej była czymś w rodzaju świadectwa prawomyślności ruchu nazistowskiego? Świadectwa mającego ładnie na półce wyglądać.Wątpię, aby sama książka była aż tak strasznie groźna. Na pewno wypowiadała wiele frustracji, które były wspólne wielu Niemcom i Austriakom po I Wojnie, i szczególnie w latach Wielkiego Kryzysu mogła dawać rodzaj emocjonalnej kompensaty dla poczucia upokorzenia i nieznośnej dla wielu Niemców świadomości podrzędności, co wynikało z konieczności samego tylko podporządkowania się międzynarodowemu dyktatowi. Dziś jej "groźność" jest innego rodzaju. Sprowadza się do symboliki. Tematy poruszane w książce są w zdecydowanej większości nieaktualne, ale tytuł, autor i znana dziś historyczna otoczka tego tekstu razem sprawiają, że może to być niebezpieczne, jeśli by zakaz jej publikowania był uważany za dowód istnienia "żydowskiego spisku" lub innych prześladowczych działań. Osobiście podejrzewam, sądząc po "popularności" niektórych rodzimych pozycji literackich, że najskuteczniejszym eliminatorem atrakcyjności tej książki byłoby wpisanie jej na listę lektur obowiązkowych w szkole podstawowej, z dołączonym komentarzem wskazującym na wypaczenia psychiki autora... Nie wiem, jak to wygląda w Niemczech, ale w Polsce lista lektur obowiązkowych na poziomie psychologii działa trochę na zasadzie listy ksiąg zakazanych  Poza tym, jeśli już mowa o symbolice, to przy okazji pojawia się bardziej jeszcze charakterystyczny symbol - swastyka. Należy wyraźnie rozdzielić to, co jest historią i świadectwem krętych dróg losu Europy i Niemiec od tych symboli, których stawianie w przestrzeni publicznej jest samo w sobie manifestacją zbrodniczej ideologii. Wszelako nie istnieje zakaz publikacji swastyki - artykuły, w których się pojawiają ilustracje z tym symbolem, przeważnie historyczne ze zdjęciami z epoki, liczą się w tysiącach. > Oczywiście, że nie. Nie wiem nawet czy katalizatorem by można ją nazwać. No i czy sama sława nie była wymuszona raczej? Bodajże w "Teczce Hitlera" Matthiasa Uhla i Henrika Eberlega wspominano coś o "Mein Kampf" jako mniej lub bardziej obowiązkowym prezencie ślubnym.Odpowiednik "Biblii dla ubogich" w mieszczańskim pseudo-intelektualnym wydaniu. Nazizm może być chyba do pewnego stopnia porównywany do religii - tekst "święty", "mesjasz"-wódz, "prorok"-Goebbels, "raj"-Lebensraum itd.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wątpię, aby sama książka była aż tak strasznie groźna. Na pewno wypowiadała wiele frustracji, które były wspólne wielu Niemcom i Austriakom po I Wojnie, i szczególnie w latach Wielkiego Kryzysu mogła dawać rodzaj emocjonalnej kompensaty dla poczucia upokorzenia i nieznośnej dla wielu Niemców świadomości podrzędności, co wynikało z konieczności samego tylko podporządkowania się międzynarodowemu dyktatowi. Nie przeczytawszy nie mogę zaprzeczyć, ale ciekawe na ile książka mówiła o wspólnych lękach a na ile była odbiciem cokolwiek zwichrowanej psychiki AH. Ciężko jednak zaprzeczyć istnieniu poczucia rozgoryczenia w narodzie. >Dziś jej "groźność" jest innego rodzaju. Sprowadza się do symboliki. Tematy poruszane w książce są w zdecydowanej większości nieaktualne, ale tytuł, autor i znana dziś historyczna otoczka tego tekstu razem sprawiają, że może to być niebezpieczne, jeśli by zakaz jej publikowania był uważany za dowód istnienia "żydowskiego spisku" lub innych prześladowczych działań. Obawiam się, że jeśli ktoś w kategoriach spisku rozumuje to zawsze znajdzie jakiś powód aby go "odnaleźć". Już fachowy komentarz do owego "dzieła" mógłby takiemu geniuszowi myśli dziwne nasunąć - a nuż ów fachowiec wodza zohydzić chciał i źle jego słowa interpretował. >Poza tym, jeśli już mowa o symbolice, to przy okazji pojawia się bardziej jeszcze charakterystyczny symbol - swastyka. Należy wyraźnie rozdzielić to, co jest historią i świadectwem krętych dróg losu Europy i Niemiec od tych symboli, których stawianie w przestrzeni publicznej jest samo w sobie manifestacją zbrodniczej ideologii. Wszelako nie istnieje zakaz publikacji swastyki - artykuły, w których się pojawiają ilustracje z tym symbolem, przeważnie historyczne ze zdjęciami z epoki, liczą się w tysiącach. Tu żadnych przeciwwskazań nie widzę. Jest to wprawdzie symbol kojarzony ze zbrodniczym reżimem ale nie widzę potrzeby cenzurowania go. >Odpowiednik "Biblii dla ubogich" w mieszczańskim pseudo-intelektualnym wydaniu. W sumie. Ale dlaczego dla ubogich a nie po prostu Biblii? >Nazizm może być chyba do pewnego stopnia porównywany do religii - tekst "święty", "mesjasz"-wódz, "prorok"-Goebbels, "raj"-Lebensraum itd. Jak dla mnie to nazizm z całym swoim kultem fuhrera był polityczną religią - Martin Kitchen w swojej książce "Trzecia Rzesza, charyzma i wspólnota" sporo pisze o wprost groteskowych przejawach czci dla wodza - z dodatkiem pseudonauki. Zresztą nie była to jedyna ideologia z nieomylnym wodzem i obiecanym rajem na ziemi, oraz własną wersją diabła rzecz jasna.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > >Odpowiednik "Biblii dla ubogich" w mieszczańskim pseudo-intelektualnym wydaniu.> W sumie. Ale dlaczego dla ubogich a nie po prostu Biblii?> >Nazizm może być chyba do pewnego stopnia porównywany do religii - tekst "święty", "mesjasz"-wódz, "prorok"-Goebbels, "raj"-Lebensraum itd.Cytat:Określenie "ubogi" odnosiło się tu raczej do "duchowego ubóstwa" czy "prostoty" czytelników, ich niepełnego wykształcenia, niż do ich statusu materialnego. Ten rodzaj ksiąg nie zawierał zwykle żadnych ilustracji. Z Wiki - "Biblia ubogich" w pierwszym znaczeniu. Chodzi o potraktowanie złożonych problemów w uproszczonej formie, łatwostrawnej dla popularnego odbiorcy. Ale i ja tu nieco ostrożnie stosuję te swoje porównania, bo moja znajomość tego wykwitu germańskiego geniuszu jest nader skromna. Właśnie to przeglądam, ale na razie nie spodziewam się zostać zaskoczonym nieoczekiwanym błyskiem intelektu autora. Finezja intelektualna na poziomie prasy hydraulicznej Kruppa.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Z Wiki - "Biblia ubogich" w pierwszym znaczeniu. Chodzi o potraktowanie złożonych problemów w uproszczonej formie, łatwostrawnej dla popularnego odbiorcy. W takim razie zdaje się pasować. >Ale i ja tu nieco ostrożnie stosuję te swoje porównania, bo moja znajomość tego wykwitu germańskiego geniuszu jest nader skromna. Właśnie to przeglądam, ale na razie nie spodziewam się zostać zaskoczonym nieoczekiwanym błyskiem intelektu autora. Finezja intelektualna na poziomie prasy hydraulicznej Kruppa. Biorąc pod uwagę to jak żył i jak skończył oraz za co jest odpowiedzialny nie jest to werdykt zaskakujący.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > Finezja intelektualna na poziomie prasy hydraulicznej Kruppa.Oryginalność myśli jak przy taśmie montażowej Forda. Mein Kampf: Tylko jeden wybitny człowiek, Ford, ku wściekłości Żydów zachował pełną niezależność od hegemonów kontrolujących produkcję przemysłową 120-milionowego narodu. Je suis une bombe
|
|
| | | |  | -1 na 3 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > Jak dla mnie to nazizm z całym swoim kultem fuhrera był polityczną religią [...] z dodatkiem pseudonauki.Jak dla mnie to nazizm z całym swoim kultem fuhrera był polityczną nauką z dodatkiem pseudoreligii. Je suis une bombe
|
|
| |  | 3 na 3 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > Należałoby zapytać czy wtedy książka ta wielkie zagrożenie stwarzała, czy raczej była czymś w rodzaju świadectwa prawomyślności ruchu nazistowskiego? Świadectwa mającego ładnie na półce wyglądać.To jest fetysz, tak samo jak 50 tomów dzieł Lenina. Tak to już jest, że w pewnych środowiskach dobrze jest mieć dzieła wszystkie Nietzschego, a w innych trzeba znać życie Bakunina. Je suis une bombe
|
|
 | 2 na 2 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > "Młot na czarownice" dziś nie jest uważany za treść mogącą wywołać chęć prześladowania niewinnych niewiast,Są lepsze tytuły z których warto wymienić Koran, którego bez odpowiedniego przygotowania czytać nie można gdyż grozi to poważnym upośledzeniem moralnym. I tak się zastanawiam dlaczego dzieło Hitlera wydaje się groźniejsze niż dzieło Lenina. Główne nurty marksizmu Kołakowski opisał w trzech tomach i włożył w swoje dzieło niemało wysiłku intelektualnego. Zastanawiam się ile wysiłku intelektualnego należy włożyć by przeprowadzić gruntowną analizę krytyczną tekstu Hitlera? Mimo, że Kołakowski zajął się Frankfurcką Szkołą Badań Społecznych w tomie pt. "Rozkład", to niemiecko-żydowscy intelektualiści wywodzący się ze średnich i wyższych klas społeczeństwa niemieckiego nadal mieszają w głowach lewicującej młodzieży. Nieco starsi Lukács i Bloch już tak bardzo nie mieszają, ale jednak oni także przyczyniają się do tego, że dziś wielu ludzi zgłębia tajniki komunizmu. Je suis une bombe
|
|
|  | | Hodża (11172 punktów) | >Są lepsze tytuły z których warto wymienić Koran, którego bez odpowiedniego przygotowania czytać nie można gdyż grozi to poważnym upośledzeniem moralnym.
Też. Ale, co gorsza, bez odpowiedniego zabezpieczenia nie można komentować. Egzegeza Koranu jest w islamie zagrożona karą główną.
>I tak się zastanawiam dlaczego dzieło Hitlera wydaje się groźniejsze niż dzieło Lenina.
Przede wszystkim dlatego, że odwołuje się do biologicznej natury człowieka. To jakby głos głodnego stada wilków, jeśli mogę posłużyć się taką doraźną metaforą. Po drugie, jest krótsze. Zebrane dzieła Lenina z trudem zmieszczą się na długiej półce, a i to w wydaniu kieszonkowym. No i trzecia przyczyna, jak mi się wydaje, nie mając bliższej styczności z wodzem światowego proletariatu, miał on zdaje się zacięcie filozoficzne i ambicję stworzenia jakiegoś systemu, będącego w założeniu intelektualną podbudową dla rewolucji i ustroju, który chciał budować. To za bardzo rozwlekłe i zbyt wysoko zamierzone, by mogło stworzyć dziś jakiekolwiek zagrożenie. Przypuszczam, że dzieła Lenina są dziś studiowane tylko przez historyków idei. Może się mylę, ale brnięcie przez prozę epistolograficzną sprzed wieku chyba nie jest pociągające dla człowieka rewolucyjnego czynu.
>Główne nurty marksizmu Kołakowski opisał w trzech tomach i włożył w swoje dzieło niemało wysiłku intelektualnego. Zastanawiam się ile wysiłku intelektualnego należy włożyć by przeprowadzić gruntowną analizę krytyczną tekstu Hitlera?
Wydaje się, że trochę by się przydało. Chciałbym kiedyś przeczytać jakąś gruntowną recenzję, przeprowadzoną np. przez psychologa specjalistę od tworzenia profilu. Ciekawe byłyby zapewne wnioski, zapewne takie analizy zostały już przeprowadzone w latach wojny.
>Mimo, że Kołakowski zajął się Frankfurcką Szkołą Badań Społecznych w tomie pt. "Rozkład", to niemiecko-żydowscy intelektualiści wywodzący się ze średnich i wyższych klas społeczeństwa niemieckiego nadal mieszają w głowach lewicującej młodzieży. Nieco starsi Lukács i Bloch już tak bardzo nie mieszają, ale jednak oni także przyczyniają się do tego, że dziś wielu ludzi zgłębia tajniki komunizmu.
To już nieco wychodzi poza temat. Sądzę jednak, że gruntowne rozpatrzenie tego, jakie elementy ideologii powinny stanowić sygnał ostrzegawczy, że kryje się za nią zbrodnicza treść, jest konieczne i powinno być przeprowadzone w odniesieniu do wszystkich systemów totalitarnych, nie wyłączając ich lewicowych wersji.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| |  | Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > >I tak się zastanawiam dlaczego dzieło Hitlera wydaje się groźniejsze niż dzieło Lenina.> Przede wszystkim dlatego, że odwołuje się do biologicznej natury człowieka. To jakby głos głodnego stada wilków, jeśli mogę posłużyć się taką doraźną metaforą. Po drugie, jest krótsze.Dzieła Darwina i Freuda, które przede wszystkim odwołują się do biologicznej natury człowieka nie wydają się tak groźne. Jeśli przyjrzymy się im bliżej zauważymy, że w obu społeczeństwa są jak te wilki głodne, które robią co w ich mocy aby przetrwać. Fakt, że dzieł Lenina prawie nikt nie czyta nie oznacza, że za chwilę nie pojawi się jakiś świr i nie wyda ich ideologicznego streszczenia w wersji nie obszerniejszej niż Mein Kampf. > > ile wysiłku intelektualnego należy włożyć by przeprowadzić gruntowną analizę krytyczną tekstu Hitlera?> Wydaje się, że trochę by się przydało. Chciałbym kiedyś przeczytać jakąś gruntowną recenzję, przeprowadzoną np. przez psychologa specjalistę od tworzenia profilu. Ciekawe byłyby zapewne wnioski, zapewne takie analizy zostały już przeprowadzone w latach wojny.A ja bym chętnie przeczytała gruntowną analizę strukturalną, semiotyczną, scholastyczną, morfologiczną, semantyczną... Coś mi się jednak zdaje, że specjalistom od tworzenia profilu lepiej płacom. Je suis une bombe
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
. > Dzieła Darwina i Freuda, które przede wszystkim odwołują się do biologicznej natury człowieka nie wydają się tak groźne.Wypadałoby jednak przed wydaniem opinii o kimś zapoznać się z jego dorobkiem, a nie tylko z omówieniami napisanymi przez ich mało inteligentnych krytyków, którzy sami też krytykowanych prac nie przeczytali. > Fakt, że dzieł Lenina prawie nikt nie czyta nie oznacza, że za chwilę nie pojawi się jakiś świr i nie wyda ich ideologicznego streszczenia w wersji nie obszerniejszej niż Mein Kampf.Od kiedy Pani się nazywa "prawie nikt". Lenina ciągle krytycznie poznają różni intelektualiści. Jest u niego sporo sensownych treści, choć niemało też już bardzo się zdezaktualizowało. www.krytyk(*)-bram-pisma-lenina-z-roku-1917ile wysiłku intelektualnego należy włożyć by przeprowadzić gruntowną analizę krytyczną tekstu Hitlera?> Wydaje się, że trochę by się przydało. Chciałbym kiedyś przeczytać jakąś gruntowną recenzję, przeprowadzoną np. przez psychologa specjalistę od tworzenia profilu. Ciekawe byłyby zapewne wnioski, zapewne takie analizy zostały już przeprowadzone w latach wojny.Nic prostszego. Wystarczy pójść do biblioteki i poprosić. W tym wątku też sporo informacji można znaleźć: www.racjonalista.pl/forum.php/s,474361/z,0@@@ .
|
|
| | | |  | Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > Wypadałoby jednak przed wydaniem opinii o kimś zapoznać się z jego dorobkiem,Dobrze, ale niech mi pan daruje i nie wkleja linków z pana urobkiem. > Od kiedy Pani się nazywa "prawie nikt".Odkąd pamiętam. Co pan na to doktorze Freud? > Lenina ciągle krytycznie poznają różni intelektualiści.Hitlera też poznają różni tacy. > Jest u niego sporo sensownych treści, choć niemało też już bardzo się zdezaktualizowało.Niech się pan tym nie martwi. Da się z tym żyć. Je suis une bombe
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Da się z tym żyć.Jak najbardziej da się żyć, a nawet za mądralę uważać. Sporo teraz na nasze forum takich mądrali powłaziło i rządzą. Od tak milutkich zaczynają:  Ale później dojrzewają i mocy nabierają:  Miłego dnia. @@@ .
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >I tak się zastanawiam dlaczego dzieło Hitlera wydaje się groźniejsze niż dzieło Lenina. Najlepiej przeczytać jedno i drugie, a dopiero później się zastanawiać.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | >>I tak się zastanawiam dlaczego dzieło Hitlera wydaje się groźniejsze niż dzieło Lenina. >Najlepiej przeczytać jedno i drugie, a dopiero później się zastanawiać. Gdybym próbowała odpowiedzieć na pytanie dlaczego dzieło Hitlera jest groźniejsze to z pewnością spróbowałabym przeczytać dzieła zebrane Lenina, najlepiej w oryginale. Вы говорите по-русски? I do not.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | >Gdybym próbowała odpowiedzieć na pytanie dlaczego dzieło Hitlera jest groźniejsze to z pewnością spróbowałabym przeczytać dzieła zebrane Lenina, najlepiej w oryginale.
Te próby ważenia jednego miarą drugiego grożą stoczeniem się dyskusji w ideologiczną jatkę rodem z interio-onetowych połajanek - który ustrój był "bardziej zbrodniczy". Tak jakby kilka milionów trupów w tę czy wewtę miało moc poświadczenia etycznych zalet poszczególnych ideologii masowych. Hitleryzm był o tyle groźniejszy, że tworzył na bazie tego, co jest; komunizm-leninizm-marksizm tworzył na bazie tego, co miało być. Nazizm opierał się na "instynkcie krwi", na przeświadczeniu o nadludzkim wymiarze kultury germańskiej - już istniejącej; komunizm miał dopiero tę kulturę stworzyć, ukształtować "nowego człowieka". Chociaż obie ideologie były oparte na wierze - aż nadto jest świadectw pozwalających na traktowanie obu jako świeckich religii - to przewagę i nadzieję (wyznawcom) na większą trwałość dawały pomysły niemieckie. Więcej było w tym znajomości psychologii, w przeciwieństwie do kolejnych wersji ideologii socjalistycznych, które gwałciły elementarną wiedzę o ludzkiej naturze. Pod tym względem przewaga zdecydowanie była, moim zdaniem, po stronie zwulgaryzowanego darwinizmu nazistów. Więcej tam było "naukowości", pomimo tych wszystkich para-mistycznych dodatków, niż w komunizmie, dla którego naukowość była w początkowej wersji tylko sloganem i postulatem, a nie treścią obecną w zasadach ruchu czy myśli jego protagonistów.
Ale trzeba powiedzieć, że mimo to, również nazizm "przejechał się" na nieznajomości psychologii i jakimś absurdalnym zadufaniu we własną wszechmoc. Nie zdołał zastosować podstawowego postulatu nauki: obiektywizmu. Przeceniając własny naród, nie docenił innych i pozostał mu na koniec tylko popiół drobnomieszczańskiej megalomanii.
Słabość komunizmu, a raczej jego efemeryczność, polega na tym, że w kategoriach praktycznych opierał się na nicości: proletariacie, który nic lub prawie nic nie posiadał i który miał unicestwić dotychczasowy porządek, bez sprawdzenia, czy ten nowy jest czymś więcej, niż tylko kolejną ideologiczną fatamorganą.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | |  | -1 na 1 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > Ale trzeba powiedzieć, że mimo to, również nazizm "przejechał się" na nieznajomości psychologii i jakimś absurdalnym zadufaniu we własną wszechmoc. Nie zdołał zastosować podstawowego postulatu nauki: obiektywizmu. Przeceniając własny naród, nie docenił innych i pozostał mu na koniec tylko popiół drobnomieszczańskiej megalomanii.Kto nie zdoła zastosować podstawowego postulatu nauki przeceni własny naród i popadnie w absurdalne zadufanie we własną wszechmoc? W której to było bajce? Je suis une bombe
|
|
| | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Hitleryzm był o tyle groźniejszy, że tworzył na bazie tego, co jest; Czyli istniejących warunków społeczno-gospodarczych, oraz narodowym upokorzeniu jak mniemam. Powiedziałbym jednak, iż tworzył się też na podstawie tego co było. Na micie wojennej wspólnoty narodowej. Odwoływał się też do przyszłości a według Grunberga dużym plusem nazizmu było danie nadziei Niemcom. >komunizm-leninizm-marksizm tworzył na bazie tego, co miało być. A nie wziął cząstki przynajmniej z tego co było? Z chłopskiego pragnienia ziemi i pokoju? Z niezadowolenia części społeczeństwa? Z łatwości wykreowania wroga? >Chociaż obie ideologie były oparte na wierze - aż nadto jest świadectw pozwalających na traktowanie obu jako świeckich religii - to przewagę i nadzieję (wyznawcom) na większą trwałość dawały pomysły niemieckie. Że nadzieję to się zgodzę, ale czy komunizm również nie dawał nadziei na świetlaną przyszłość? Nie jestem też przekonany do przewagi choćby dlatego, że nazizm był ekskluzywny a komunizm przynajmniej w teorii i przynajmniej na początku internacjonalistyczny i chyba bardziej inkluzywny niż ekskluzywny. Z drugiej strony w stalinowskiej Rosji również istniały prześladowania etniczne (T. Snyder "Skrwawionie ziemię" patrz szczególnie Wielki Terror) a SS w miarę trwania wojny rezygnowało z części swoich czystościowych kryteriów. >Więcej tam było "naukowości", pomimo tych wszystkich para-mistycznych dodatków, niż w komunizmie, dla którego naukowość była w początkowej wersji tylko sloganem i postulatem, a nie treścią obecną w zasadach ruchu czy myśli jego protagonistów. Naukowość u nazistów? Powiedzmy, że eugenika ale co jeszcze? Brednie o Aryjczykach odpadają, przestrzenie życiowe to postulaty ideologiczne podobnie jak nienawiść do Żydów czy bolszewików, gospodarkę chyba można pominąć... Niewykluczone, że coś pomijam ale wiele naukowości tam nie widzę. >Ale trzeba powiedzieć, że mimo to, również nazizm "przejechał się" na nieznajomości psychologii i jakimś absurdalnym zadufaniu we własną wszechmoc. Nie zdołał zastosować podstawowego postulatu nauki: obiektywizmu. Przeceniając własny naród, nie docenił innych i pozostał mu na koniec tylko popiół drobnomieszczańskiej megalomanii. Można to tak ująć, ale było to też przejechanie się militarne - i w zależnie od tego kogo się słucha mogło bardzo mało brakować do sukcesu owego przejechania, względnie nie było to przejechanie tylko atak uprzedzający - i pogarda dla innych narodów. Nadto o ile post factum atak na ZSRR może wydawać się absurdem to już np. L. Rees w swojej (przyznaje popularyzatorskiej raczej) książce "Złowroga charyzma Adolfa Hitlera" przytacza wspomina o opinii amerykańskiego wywiadu, podług której Związek Radziecki miał paść o ile pamiętam po trzech tygodniach.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | > >komunizm-leninizm-marksizm tworzył na bazie tego, co miało być.> A nie wziął cząstki przynajmniej z tego co było? Z chłopskiego pragnienia ziemi i pokoju? Z niezadowolenia części społeczeństwa? Z łatwości wykreowania wroga?Tak, ale rysuje się tu wyraźna różnica - potencjał rewolucji był wybitnie niszczycielski, grzechem pierworodnym komunizmu jest to, że rodził się z rewolucji i woli zniszczenia, nie budowania. Nie jest to w żadnej mierze stwierdzenie oceniające; uważam, że ludzie w Rosji zostali rzeczywiście doprowadzeni do desperacji i konieczności walki o swoje prawa, cóż, wiadomo już, do czego taka walka może doprowadzić w wykonaniu niepiśmiennych ludzi. > Że nadzieję to się zgodzę, ale czy komunizm również nie dawał nadziei na świetlaną przyszłość?Wydaje mi się, że nadzieja na "świetlaną przyszłość" oznaczała wtedy, dla ludzi porwanych przez ten nurt, w pierwszym rzędzie "przyszłość bez głodu". > Naukowość u nazistów? Powiedzmy, że eugenika ale co jeszcze? Brednie o Aryjczykach odpadają, przestrzenie życiowe to postulaty ideologiczne podobnie jak nienawiść do Żydów czy bolszewików, gospodarkę chyba można pominąć... Niewykluczone, że coś pomijam ale wiele naukowości tam nie widzę.Interesujące były koncepcje geopolityczne - np. "Mitteleuropa" jako zakreślenie obszaru bliskiej ekspansji Niemiec wytyczonego wg potrzeb gospodarczych przemysłu niemieckiego (F. Naumann, 1915). Z pewnością za planami ekspansji Niemiec stały opracowania ściśle naukowe, rozważające aspekty tak materialne, środowiskowe jak i kulturowe tych przedsięwzięć. Nie mówiąc już o doskonałym opracowaniu i opanowaniu technik manipulacji i propagandy. Taki Józio G. byłby dziś zapewne rozrywany przez agencje reklamowe 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Tak, ale rysuje się tu wyraźna różnica - potencjał rewolucji był wybitnie niszczycielski, grzechem pierworodnym komunizmu jest to, że rodził się z rewolucji i woli zniszczenia, nie budowania.Z jednej strony się zgadzam, ale z drugiej czy nie było woli budowania nowego świata? Czy nie planowano zniszczyć starego porządku aby na jego gruzach mógł powstać nowy? > Wydaje mi się, że nadzieja na "świetlaną przyszłość" oznaczała wtedy, dla ludzi porwanych przez ten nurt, w pierwszym rzędzie "przyszłość bez głodu".Co owa świetlana przyszłość miała oznaczać w rzeczywistości to jedno, a co oznaczała w propagandzie to drugie. Bolszewizm również miał wizję pozytywną. > Interesujące były koncepcje geopolityczne - np. "Mitteleuropa" jako zakreślenie obszaru bliskiej ekspansji Niemiec wytyczonego wg potrzeb gospodarczych przemysłu niemieckiego (F. Naumann, 1915).To koncepcja przednazistowska. > Z pewnością za planami ekspansji Niemiec stały opracowania ściśle naukowe, rozważające aspekty tak materialne, środowiskowe jak i kulturowe tych przedsięwzięć.Dodałbym jeszcze (a może przede wszystkim) aspekty ideologiczne i nie byłbym zdziwiony gdyby to właśnie one dominowały. Doskonałym przykładem prymatu ideologii nad sensownością działania jest Zagłada czy traktowanie ludności cywilnej w czasie inwazji na ZSRR. Nazizm miał powiedziałbym pretensje do naukowości, ale sam w sobie był polityczną religią gdzie prymat nad rozsądkiem dzierżyła ideologia. > Nie mówiąc już o doskonałym opracowaniu i opanowaniu technik manipulacji i propagandy. Taki Józio G. byłby dziś zapewne rozrywany przez agencje reklamowe  Propaganda była dobra nie powiem, że nie, ale jeśli oceniać ją w kategorii naukowości to chyba i ZSRR należałoby ocenić tak samo lub chociaż podobnie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >>Tak, ale rysuje się tu wyraźna różnica - potencjał rewolucji był wybitnie niszczycielski, grzechem pierworodnym komunizmu jest to, że rodził się z rewolucji i woli zniszczenia, nie budowania. >Z jednej strony się zgadzam, ale z drugiej czy nie było woli budowania nowego świata? Czy nie planowano zniszczyć starego porządku aby na jego gruzach mógł powstać nowy?
Wydaje mi się, że jedną z nauk płynących z historii jest ta, że tak naprawdę "na gruzach" nigdy niczego nie zbudowano: budowano zawsze na tym, co ze starego pozostało.
>>Interesujące były koncepcje geopolityczne - np. "Mitteleuropa" jako zakreślenie obszaru bliskiej ekspansji Niemiec wytyczonego wg potrzeb gospodarczych przemysłu niemieckiego (F. Naumann, 1915). >To koncepcja przednazistowska.
Ja to z kolei widzę tak, że nazizm był realizacją koncepcji wielkogermańskich, które uformowały silny wewnętrzny nurt w Niemczech już w wieku XIX.
>>Z pewnością za planami ekspansji Niemiec stały opracowania ściśle naukowe, rozważające aspekty tak materialne, środowiskowe jak i kulturowe tych przedsięwzięć. >Dodałbym jeszcze (a może przede wszystkim) aspekty ideologiczne i nie byłbym zdziwiony gdyby to właśnie one dominowały. Doskonałym przykładem prymatu ideologii nad sensownością działania jest Zagłada czy traktowanie ludności cywilnej w czasie inwazji na ZSRR.
Tak, ale - czy przypadkiem ta ideologia nie miała ambicji "obiektywnej konieczności historycznej"? Czy nie była wyrazem przekonania o prawdziwości, po części wynikających z obiektywnych faktów, koncepcji za nią stojących (np. przeświadczenia o wyższości organizacyjnej Niemców, obserwacji historycznych, że siła jest czynnikiem decydującym o kształcie politycznym świata itd.)?
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wydaje mi się, że jedną z nauk płynących z historii jest ta, że tak naprawdę "na gruzach" nigdy niczego nie zbudowano: budowano zawsze na tym, co ze starego pozostało. Możliwe, ale nie do końca o to chodzi. Rewolucja i owszem była niszczycielska, ale ambicją jej sprawców mogła być budowa na gruzach starego ustroju do czego wszakże konieczna była destrukcja. >Ja to z kolei widzę tak, że nazizm był realizacją koncepcji wielkogermańskich, które uformowały silny wewnętrzny nurt w Niemczech już w wieku XIX. Po części mogę się zgodzić, ale chyba żadna z tych koncepcji eksterminacji (przynajmniej na taką skalę) nie zakładała? >Tak, ale - czy przypadkiem ta ideologia nie miała ambicji "obiektywnej konieczności historycznej"? A to czasem komunizm nie był tą ideologią od obiektywizmu i nieuchronnego nadejścia owego wspaniałego ustroju? >Czy nie była wyrazem przekonania o prawdziwości, po części wynikających z obiektywnych faktów, koncepcji za nią stojących (np. przeświadczenia o wyższości organizacyjnej Niemców, obserwacji historycznych, że siła jest czynnikiem decydującym o kształcie politycznym świata itd.)? Nieszczególnie. Główną siłą napędową nazizmu zdaje mi się niczym nie poparty rasizm, mit wspólnoty narodowej i wiara w wodza oraz przekonanie o wyższości Niemców i ich prawie do przestrzeni życiowej. Może jakieś obiektywne fakty były tam ukryte, ale raczej (i jeśli w ogóle) głęboko pod warstwą mitów, bzdur i zbrodni.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > Tak, ale rysuje się tu wyraźna różnica - potencjał rewolucji był wybitnie niszczycielski, grzechem pierworodnym komunizmu jest to, że rodził się z rewolucji i woli zniszczenia, nie budowania.Ja natomiast myślę, że zarówno nazizm jak i komunizm rodził się z pragnienia posiadania i chciwości. Nazizm przyniósł ogromne zyski i ci, którzy je wypracowali rękami chcieli mieć w nim większy udział. > wiadomo już, do czego taka walka może doprowadzić w wykonaniu niepiśmiennych ludzi.Podobno Władysław Jagiełło był niepiśmiennym imbecylem. A skoro już o tym mowa, to warto przytoczyć jakieś fragmenty z Juliusza Cezara i Marka Aureliusza. Można by je zestawić z pisaniną Hitlera i wyjdzie nam, że inteligentem to on nie był. Nie mam co do tego żadnej wątpliwości. Ale był też człowiekiem, który wiedział jak się poruszać w towarzystwie aby zyskać sławę i pieniądze, a to wymaga przynajmniej kilku talentów i zdolności o których pisał pan A. > Wydaje mi się, że nadzieja na "świetlaną przyszłość" oznaczała wtedy, dla ludzi porwanych przez ten nurt, w pierwszym rzędzie "przyszłość bez głodu".A kto obiecywał Złote Góry? Marks czy Engels? A może Lenin mówił o nich? Mnie się wydaje, że Lenina nie pasjonowało pisanie bajek i miał zupełnie inne obawy niż "przyszłość bez głodu". Lenin:Stalin jest zbyt brutalny i wada ta, która jest całkiem do zniesienia w naszym środowisku i w stosunkach między nami, komunistami, staje się nie do zniesienia na stanowisku sekretarza generalnego. Wobec tego proponuję towarzyszom, by zastanowili się nad sposobem przeniesienia Stalina z tego stanowiska i wyznaczyli na to miejsce innego człowieka, który niezależnie od wszystkich innych względów miałby tę przewagę nad tow. Stalinem, że charakteryzowałby się większą tolerancyjnością, większą lojalnością, większą uprzejmością, bardziej życzliwym stosunkiem do towarzyszy, mniej kapryśnym usposobieniem itd. Okoliczność ta może się wydać nic nie znaczącą drobnostką. Myślę jednak, że z punktu widzenia zabezpieczenia przed rozłamem oraz tego, co napisałem wyżej o wzajemnym stosunku Stalina i Trockiego, nie jest to drobnostka, albo jest to taka drobnostka, która może nabrać decydującego znaczenia. > >Naukowość u nazistów? Powiedzmy, że eugenika ale co jeszcze? Brednie o Aryjczykach odpadają, przestrzenie życiowe to postulaty ideologiczne podobnie jak nienawiść do Żydów czy bolszewików, gospodarkę chyba można pominąć... Niewykluczone, że coś pomijam ale wiele naukowości tam nie widzę.Nie widzi pan tych wszystkich genialnych naukowców, którzy tworzyli potęgę gospodarczą i militarną Niemiec? Ja widzę przynajmniej jednego, bo z pewnością Albert Einstein genialnym naukowcem był. > Interesujące były koncepcje geopolityczne - np. "Mitteleuropa" jako zakreślenie obszaru bliskiej ekspansji Niemiec wytyczonego wg potrzeb gospodarczych przemysłu niemieckiego (F. Naumann, 1915). Z pewnością za planami ekspansji Niemiec stały opracowania ściśle naukowe, rozważające aspekty tak materialne, środowiskowe jak i kulturowe tych przedsięwzięć. Nie mówiąc już o doskonałym opracowaniu i opanowaniu technik manipulacji i propagandy. Taki Józio G. byłby dziś zapewne rozrywany przez agencje reklamowe  Ten cały sztab ludzi pracował dla swojego wodza, co nie oznacza, że wódz mógł nic nie robić jak jakiś egzotyczny maharadża. Zadajmy więc pytanie: co robił Hitler aby utrzymać się przy władzy i komu musi się przypodobać Putin aby zostać przy władzy. Je suis une bombe
|
|
| | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >A kto obiecywał Złote Góry? Marks czy Engels? A może Lenin mówił o nich? Mnie się wydaje, że Lenina nie pasjonowało pisanie bajek i miał zupełnie inne obawy niż "przyszłość bez głodu".
Pamiętam jakiś cytat z Lenina, że "po zwycięstwie rewolucji we wszystkich stolicach Europy zbudujemy szalety ze złotymi sedesami". To było w kontekście pogardliwego odniesienia do złota jako symbolu potęgi burżuazji. Zaraz jednak dodał, że na razie władza radziecka musi szanować złoto, gdyż jest ono potrzebne do odbudowy kraju. Tego rodzaju bredni trochę by się znalazło.
>>>Naukowość u nazistów? Powiedzmy, że eugenika ale co jeszcze? Brednie o Aryjczykach odpadają, przestrzenie życiowe to postulaty ideologiczne podobnie jak nienawiść do Żydów czy bolszewików, gospodarkę chyba można pominąć... Niewykluczone, że coś pomijam ale wiele naukowości tam nie widzę. >Nie widzi pan tych wszystkich genialnych naukowców, którzy tworzyli potęgę gospodarczą i militarną Niemiec? Ja widzę przynajmniej jednego, bo z pewnością Albert Einstein genialnym naukowcem był.
To komentarz do wypowiedzi p. Iwana.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > I tak się zastanawiam dlaczego dzieło Hitlera wydaje się groźniejsze niż dzieło Lenina. Najlepiej przeczytać jedno i drugie, a dopiero później się zastanawiać.> Gdybym próbowała odpowiedzieć na pytanie dlaczego dzieło Hitlera jest groźniejsze to z pewnością spróbowałabym przeczytać dzieła zebrane Lenina, najlepiej w oryginale. Вы говорите по-русски? I do not.Niech Pani raczej nie próbuje dokonywać próżnych wysiłków o czym już świadczy samo zestawienie Hitlera z Leninem. Pomimo tego, że każde zestawienie jest mniej lub bardziej kulawe, to Lenina możnaby jakoś tam próbować zestawić z np. Martinem Heideggerem. Tu może Pani też próbować przeczytać jego dzieła np.: "Sein und Zeit" oraz "Schwarzen Hefte" przeczytać w oryginale. Dzieła Heideggera znane są w podobnym stopniu powszechności co dzieła Lenina, ale teraz przyszła taka moda aby każdy - ten nawet kto książek Lenina na oczy nie widział nie mówiąc już o czytaniu d... sobie nim wycierał. Wszystkich namawiam do samodzielnego myślenia, samodzielnych poszukiwań i samodzielnego dokonywania ocen. Lektura żadnych książek nie szkodzi, szkodzi głupota, ale ona delikwenta nie boli. @@@ .
|
|
| | | |  | Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > Pomimo tego, że każde zestawienie jest mniej lub bardziej kulawe, to Lenina możnaby jakoś tam próbować zestawić z np. Martinem Heideggerem. Tu może Pani też próbować przeczytać jego dzieła np.: "Sein und Zeit" oraz "Schwarzen Hefte" przeczytać w oryginale.Od Heideggera mnie mdli a od Lenina nie. Poproszę inny zestaw dla porównania. > kto książek Lenina na oczy nie widział [...] d... sobie nim wycierał.Straszne! > Wszystkich namawiam [...]A ulotki jakieś pan masz? Je suis une bombe
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > dziś wielu ludzi zgłębia tajniki komunizmu. A cóż takiego tajnego jest w idei komunistycznej, że aż trzeba ją zgłębiać? Natomiast ciągle warto zapoznawać się z dorobkiem myślicieli zainspirowanych tą ideą. Oni mają nadal coś ciekawego nam do powiedzenia. Warto dziś czytać i Baumana i Balibara, a także dziesiątki innych i tych nam współczesnych i tych starszych, choć to wymaga wysiłku intelektualnego, a to już nie dla każdego.
@@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > A cóż takiego tajnego jest w idei komunistycznej, że aż trzeba ją zgłębiać?Właściwie nic. Wszystko co warto wiedzieć zawierają broszury. > Natomiast ciągle warto zapoznawać się> z dorobkiem myślicieli zainspirowanych tą ideą. Oni mają nadal coś ciekawego nam do powiedzenia. Warto dziś czytaćChe Guevaę > i Baumana i Balibara [...] choć to wymaga wysiłku intelektualnego, a to już nie dla każdego.inteligencja nteligencją inteligencjami miejscownik inteligencji inteligencjach inteligencji wołacz inteligencjo inteligencje kolokacje:celownikinteligencje dopełniacz inteligencji inteligencji inteligencjom biernik inteligencję inteligencje narzędnik i nic więcej nie ma mi pan do powiedzenia? Je suis une bombe
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . A cóż takiego tajnego jest w idei komunistycznej, że aż trzeba ją zgłębiać? Natomiast ciągle warto zapoznawać się z dorobkiem myślicieli zainspirowanych tą ideą. Oni mają nadal coś ciekawego nam do powiedzenia. Warto dziś czytać i Baumana i Balibara, a także dziesiątki innych i tych nam współczesnych i tych starszych, choć to wymaga wysiłku intelektualnego, a to już nie dla każdego. > Właściwie nic. Wszystko co warto wiedzieć zawierają broszury.Dla większości zdecydowanie tak. Są nawet tacy, którzy na podstawie broszur za racjonalistów się uważają i innych pouczają. Jakoś w Pani postach też nie mogę się doczytać aby Pani poza poziom omówień wyszła. Szanowna, Pani przed publicznym ujawnianiem własnych przemyśleń warto nauczyć się czytać ze zrozumieniem, gdyż żadnymi prymitywnymi pyskówkami, którymi Pani się tu popisuje, nie pokryje Pani swoich intelektualnych braków. Niezależnie od wywijanych piruetów, to jakoś samo wyłazi i nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. www.racjon(*)m.php/s,656589/z,0/d,1#w656659@@@ .
|
|
|  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >... dlaczego dzieło Hitlera wydaje się groźniejsze niż dzieło Lenina. Właśnie dlatego, że większość go nie zna i nie miało szansy poznać. >... ile wysiłku intelektualnego należy włożyć by przeprowadzić gruntowną analizę krytyczną tekstu Hitlera? Dużo - to tak, jakby poważny krytyk literacki chciał na poważnie analizować "dzieło" Curtis-Mahlerowej (przepraszam, jeśli pomyliłam pisownię nazwiska). Main Kampf to po prostu polityczne grafomaństwo.
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Teksty nigdy nie są niebezpieczne, niebezpieczni mogą być ludzie, którzy je traktują w ten czy inny sposób. "Młot na czarownice"...
Język, w tym teksty książek, jest podstawowym narzędziem kształtowania świadomości. Jeśli jest/ są "niebezpieczne" - to i kaształtowana przez nie świadomość ludzi jest niebezpieczna, a jak trzeba - to i zbrodnicza. Słowa mogą, trawestując Słowackiego, uczynić z człowieka nie tylko anioła, ale i diabła. Zatrzymajmy się przy "Młocie na czarownice". Ciekawe, że po opublikowaniu drukiem tej ksiązki znacznie wzrosła ilość procesów i skazujacych wyroków inkwizycji. Do 1523 roku książka miała 13 wydań (ok. 10 000 egzemplarzy), była więc dostępna w wielu bibliotekach klasztornych, uniwersyteckich czy książęcych. Dając ideologiczne uzasadnienie palenia "czarownic", tworzyła "niebezpiecznego" człowieka - inkwizytora i tych, którzy na różne sposoby korzystali z owego procederu (np. grabież majatków).
>"Młot na czarownice" dziś nie jest uważany za treść mogącą wywołać chęć prześladowania niewinnych niewiast...
Ale "duch" agresji, prześladowania ludzi jest wciąż obecny i na tyle mocny, że, mając do dyspozycji potężniejsze narzędzia niż stos, zagraża ludzkiej cywilizacji. Treści się zmieniają, ale struktura pozostaje, i, momo że ropoznana w swej zbrodniczości, ma się dobrze. Hitler i jego Mein Kampf to jeden z etapów tej ponurej historii.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Język, w tym teksty książek, jest podstawowym narzędziem kształtowania świadomości. Tak, ale chyba nie do końca tak. Książka jest zapisem ludzkich myśli i poprzez fakt zapisu jest mniej ulotną od myśli nie zapisanych, ale jak było w historii z umiejętnością czytania? Zawsze, nawet i współcześnie książki czyta mniejszość, a więc literatura pisana jest prawie zawsze na język mówiony przekładana, a każdy przekład jest większą lub mniejszą interpretacją oryginału i wówczas okazuje się, że te same dzieła co innego różnym ludziom w różnych czasach przekazują.
Ponadto znacznie powszechniejszą jest wiara w słuszność jakiegoś zapisu od jego znajomości, a chyba wtedy to już zupełnie nie oryginał jest czemuś tam winien tylko jego interpretacja.
>Jeśli jest/ są "niebezpieczne" - to i kaształtowana przez nie świadomość ludzi jest niebezpieczna, a jak trzeba - to i zbrodnicza. Nie wiem na ile można określić niebezpieczeństwo wynikające z zapisów Biblii i Koranu, natomiast wiem, że ich interpretacje - przekład na "mówione" ideologie - bywały i bywają bardzo niebezpieczne, a więc ja mam spore wątpliwości co do niebezpiecznych książek i żadnej co do groźby wynikającej z wiary w ich głoszone interpretacje. Tak, książki są wykorzystywane jako kije, gdy się chce jakiemuś psu przywalić, ale kij i książka często są tu podobnie winne. (Oczywiście uogólniam, ale nie generalizuję.)
>Ale "duch" agresji, prześladowania ludzi jest wciąż obecny i na tyle mocny, że, mając do dyspozycji potężniejsze narzędzia niż stos, zagraża ludzkiej cywilizacji. Treści się zmieniają, ale struktura pozostaje, i, momo że ropoznana w swej zbrodniczości, ma się dobrze. Hitler i jego Mein Kampf to jeden z etapów tej ponurej historii. Tu całkowita zgoda.
@@@ .
|
|
| |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >literatura pisana jest prawie zawsze na język mówiony przekładana,...
To potwierdza tezę o fundamentalnej roli języka w kształtowaniu świadomości. Niektórzy poszli tak daleko, że utożsamili umysł z językiem. Kwestia rodzaju języka (mówiony, pisany, inny) jest z tego punktu widzenia wtórna. Nic dziwnego, że wszelka władza - świecka i religijna - dba o propagandę.
>te same dzieła co innego różnym ludziom w różnych czasach przekazują.
Trudno mówić o "tych samych dziełach" (jak o niezmiennych "substancjach"). Mein Kampf sprzed wojny to nie Mein Kampf po wojnie, to dwie różne książki. To samo jest z Biblią, Koranem czy Manifestetm komunistycznym. Czas, historia zmieniają "istotę" tego, co minione. Dlatego wszelkie fundamentalistyczne powroty do "korzeni", do "źródeł" są żałosne: nie można abstrahowac od historii, od przeszłości. A jeśli to robimy, to nie ujmujemy czegoś jako historycznego: tak postępuje żołdak wysadzający zabytek w powietrze.
>ja mam spore wątpliwości co do niebezpiecznych książek...
Ja nie. Dzieciom nie czytałem wszystkich bajek Grimma, bo są okrutne. Są treści (sensy), które deprawują, uczą agresji, czynią agresywnym. Żeby być dobrze zrozumianym - nie jestem za paleniem Mein Kampf, ale uważam, że trzeba być na ich lekturę dobrze przygotowanym (nasza edukacja tego nie robi).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > Dzieciom nie czytałem wszystkich bajek Grimma, bo są okrutne.A ja nie pokazywałam dziecku wszystkich bajek Disneya bo niektóre deprawują, są zboczone. Je suis une bombe
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Prawda, że nie można nie doceniać wagi słów, ale tworzenie wykazu ksiąg zakazanych jest nieskuteczne i przestarzałe, tym bardziej dzisiaj, w dobie nowych technik. Ani kościół, ani komuna nie osiągnęły wiele skazując niektórych autorów czy dzieła na banicję, a czasem skutek był przeciwny. Biegu historii się nie zmienia wymazując jej rozdziały, ale biorąc z nich lekcję.
|
|
|  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Język, w tym teksty książek, jest podstawowym narzędziem kształtowania świadomości. Jeśli jest/ są "niebezpieczne" - to i kaształtowana przez nie świadomość ludzi jest niebezpieczna, a jak trzeba - to i zbrodnicza. Słowa mogą, trawestując Słowackiego, uczynić z człowieka nie tylko anioła, ale i diabła.
To zależy chyba w dużej mierze od kultury. Kultura, w której słowo pisane prawa jest traktowane jak świętość zaś idea rozumiana nieco inaczej, niż w naszej - jako doskonałość, do której należy się maksymalnie zbliżać - będzie bardziej podatna na "przełomowe" pomysły społeczne. Ta czy inna pojedyncza książka to jeszcze za mało; aby powstały warunki sprzyjające powstaniu wielkiego zbrodniczego ruchu potrzebne są lata, ba, pokolenia kształtowania mentalności społecznej - przez duchownych, polityków, dziennikarzy, przekupki na targowiskach i robotników przy piwie po robocie. Tak powstaje ten "Zeitgeist", w którym to, co w innym czasie niewyobrażalne, staje się możliwe a nawet nieuniknione.
Ale masz rację - słowa wyznaczają tory, po których biegną ludzkie myśli.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| |  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Ta czy inna pojedyncza książka to jeszcze za mało; aby powstały warunki sprzyjające powstaniu wielkiego zbrodniczego ruchu potrzebne są lata, ba, pokolenia kształtowania mentalności społecznej - przez duchownych, polityków, dziennikarzy, przekupki na targowiskach i robotników przy piwie po robocie.
Oczywiście. Jedna ulotka NSDAP nie zmieniłaby światopoglądu Heideggera, ale ta wszechobecność ideologii, którą zaczyna się niemalże oddychać - zrobiła swoje (by ograniczyc się do tego kuriozalnego przypadku). Dobrze to zjawisko opisał na przykładzie faszystowskich Niemiec Victor Klemperer. Z jakimś natężeniem tego zjawiska jesteśmy ciągle konfrontowani (reklama, partyjna propaganda).
>>Ale masz rację - słowa wyznaczają tory, po których biegną ludzkie myśli.
Bo słowa - to myśli. Grecy mieli na to jedno słowo: logos. Na poczatku był logos (Jan). Od sposobu tłumaczenia zależy, czy tym początkiem uczynimi myśl, czy słowo (te uwagi zawdzięczam Cieszkowskiemu). Ja mam pewne idealistyczne odchyły, więc wolę - myśl, ale prawda leży gdzieś pośrodku (aspekt werbalny myśli, aspekt mentalny?).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | niestadny (2492 punktów) |
> Ale "duch" agresji, prześladowania ludzi jest wciąż obecny i na tyle mocny, że, mając do dyspozycji potężniejsze narzędzia niż stos, zagraża ludzkiej cywilizacji.Był, jest i będzie. Komu jak komu - ale ateistom zasady, na jakich funkcjonuje ewolucja, nie powinny być obce: pl.wikipedia.org/wiki/Darwinizm_społeczny Tradycyjnie winna jest wiara; tym razem w ideologię humanistyczną.Niektórym trudno wyjść z siebie i stanąć obok.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Komu jak komu - ale ateistom zasady, na jakich funkcjonuje ewolucja, nie powinny być obce...
Z ewolucją jest jak z grawitacją: jeśli ją rozumiesz, możesz poza nią wyjść.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
> Z ewolucją jest jak z grawitacją: jeśli ją rozumiesz, możesz poza nią wyjść.Praw grawitacji się nie zmieni. Podobnie praw ewolucji nie da się zmienić pięknymi słowami - no, chyba że jest się człowiekiem wielkiej wiary(wierzącym ateistą?). Wolna wola to mit dla wierzących, że duch jest silniejszy od materii. Decydują geny. Wyjściem "poza", tworzeniem "lepszego" człowieka może być jedynie ingerowanie w te prawa, chociażby za pomocą eugenikiCytat:Współcześnie jest to bardziej neutralny ideowo system poglądów zakładający możliwość doskonalenia cech dziedzicznych człowieka, którego celem jest tworzenie warunków pozwalających na rozwój dodatnich cech dziedzicznych i ograniczenie cech ujemnych. Tymczasem jest jak jest. Dominują najlepiej przystosowani: silni fizycznie i psychicznie, o doskonałym garniturze genów, przedsiębiorczy, inteligentni, cwani, rozpychający się łokciami, przebiegli, agresywni, okrutni. Słabi, ułomni, cisi, skromni, łagodni mogą liczyć jedynie na nagrodę w zaświatach(jeśli w nie wierzą). Zamykanie oczu na rzeczywistość rzeczywistości nie zmieni.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | |  | | diogenes (42753 punktów) | >>Z ewolucją jest jak z grawitacją: jeśli ją rozumiesz, możesz poza nią wyjść. >Praw grawitacji się nie zmieni.
Napisałem "wyjść", w sensie "wykorzystać", a nie "anulować", co byłoby bezsensem (nie kwestionuję konieczności przyrodniczej).
>Podobnie praw ewolucji nie da się zmienić pięknymi słowami...
Jak wyżej.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Ale "duch" agresji, prześladowania ludzi jest wciąż obecny i na tyle mocny, że, mając do dyspozycji potężniejsze narzędzia niż stos, zagraża ludzkiej cywilizacji.> Był, jest i będzie. Komu jak komu - ale ateistom zasady, na jakich funkcjonuje ewolucja, nie powinny być obce: pl.wikipedia.org/wiki/Darwinizm_społecznyZ ateistami to przeróżnie bywa - w wielu przypadkach są to ludzie głęboko wierzący, ale racjonaliści to powinni wiedzieć, że "darwinizm społeczny" ma tyle samo wspólnego z "darwinowską teorią ewolucji" - co ma wspólnego krzesło z krzesłem elektrycznym. Racjonaliści dużo czytają ze zrozumieniem i dlatego odróżniają zasady darwinizmu społecznego od zasad teorii ewolucji. Teorię ewolucji akceptują jako oczywistość, a chore pomysły darwinizmu społecznego całkowicie odrzucają. > Tradycyjnie winna jest wiara; tym razemw ideologię humanistyczną.Już się rozpędziłem i pędzę do biblioteki aby poznać jak ważne refleksje przekazała nam pani Anna Szweycer w "Więzi" z 1968 roku. Różnie z ludźmi bywa, ja jestem przeciwnikiem wiar wszelakich, co zupełnie nie przeszkadza mi w posiadaniu poglądów i opowiadania się za wybranymi przez siebie ideologiami. Na przykład za racjonalizmem światopoglądowym , czy za humanizmem . > Niektórym trudno wyjść z siebie i stanąć obok.Znowu różnie to bywa. Niektórym to już trudno mieć własne poglądy i być samym sobą, ale na szczęście tu każdy sam siebie reprezentuje i wiemy co sobą nam tu prezentuje. @@@ .
|
|
5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > P.S. Metauwaga co do dyskusji - chciałbym uniknąć, na ile to możliwe, skupiania się na osobie AH, a wolałbym zająć się tematem szerszym i innego rodzaju - czy i jak publikować tego rodzaju bądź co bądź niebezpieczne teksty.W czasach PRL-u należało poprzedzić je słusznym wstępem, który często chętnie czytałem już po lekturze książki. Mein Kampf dokładnie przejrzałem, czytając różne fragmenty: www.ksiazka.net.pl/?id=archiwum09&uid=4729 Kogo to interesuje też przejrzeć sobie może. Miłego czytania. Racjonaliści mogą sobie sami wyrobić zdanie, tylko bardzo trudno teraz racjonalistę spotkać (np. ludzie uważający się za racjonalistów potrafią zestawić Marksa z Hitlerem) i znowu konieczne są wstępy wyjaśniające dlaczego tych groźnych bzdur czytać nie należy, a inne można poznać tylko z należytą ostrożnością. @@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Kogo to interesuje też przejrzeć sobie może. Miłego czytania. To dość trudny, by nie powiedzieć gorący, tekst. Cytat:Ten problem zaczął wrzeć w moim dziecięcym umyśle.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 2 na 2 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > Cytat:Ten problem zaczął wrzeć w moim dziecięcym umyśle. Fragment przedmowy do Indeksu Ksiąg Zakazanych: Nie wolno również twierdzić, że zakaz dotyczący szkodliwych książek jest naruszeniem wolności, kampanią przeciwko światłu prawdy, oraz że 'Lista' jest występkiem przeciw erudycji i nauce (...) Ateistyczne i niemoralne książki są często pisane w ujmującym stylu, poruszają tematy pobudzające żądze cielesne, zarozumiałość ducha i zawsze są zamierzone jako ziarno zepsucia w umysłach i sercach czytelników, przez swą ozdobność i chwytliwość; dlatego Kościół, jako troskliwa matka, strzeże wiernych przez stosowne zakazy, ażeby nie przykładali warg do czary z trucizną.
Je suis une bombe
|
|
| Arminius (25555 punktów) | popularność wodza | "Subjected to proper critical analysis, Mein Kampf reads like an absurd, paranoid, semi-illiterate pamphlet - it debunks itself. George Orwell's scathing review nailed it: "The initial, personal cause of [Hitler's] grievance against the universe can only be guessed at; but at any rate the grievance is here. He is the martyr, the victim, Prometheus chained to the rock, the self-sacrificing hero who fights single-handed against impossible odds. If he were killing a mouse he would know how to make it seem like a dragon. One feels, as with Napoleon, that he is fighting against destiny, that he can't win, and yet that he somehow deserves to". "...czy i jak publikować tego rodzaju bądź co bądź niebezpieczne teksty" Dzieło zrecenzowane jak powyżej - a fragment ów został zaczerpnięty z materiału przez Pana podlinkowanego - nie może być niebezpieczne. Taka paranoiczna, absurdalna, pisana przez połowicznego analfabetę księga jeżeli już jest dla kogoś niebezpieczna - w tym ujęciu - to dla nazistów. Bo ich kompromituje tą swoja absurdalnością. Chyba że owa recenzja nie jest stwierdzeniem faktu, a projekcją życzeń jej autora? Bo dzieło Hitlera chyba nadal ma jednak sporą siłę rażenia. Nie ze względu na swoją treść - ona jest rzeczywiście drętwa - ale ze względu na osobę autora. Zwłaszcza teraz gdy następuje w Europie antysystemowy bunt, Hitler ze swoim megacudem wyprowadzenia Niemiec z szamba weimarskiego kryzysu - musi budzić pozytywne skojarzenia. Że nie wspomnę o Turcji, Indiach, Brazylii, Chinach i wielu innych krajach. Decyzja o opublikowaniu jego dzieła jest konsekwencją jego ogólnej dostępności via internet. Nic tak bardzo nie demoralizuje jak zakaz, który pozostaje martwym. Stąd ta decyzja - jak najbardziej logiczna. A propos popularności Hitlera. Równie popularna okazuje się jego spuścizna artystyczna. Ostatnio, akwarela wyszła spod jego pędzla ( jakiś kościół w Wiedniu - Hitler miał świetną kreskę do świątyń) została sprzedana na aukcji w USA za sumę trzykrotnie większą aniżeli szkic Picassa. Niebywałe ale jednak prawdziwe. www.washin(*)imes-a-picasso/article/2560214
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | Odp: popularność wodza | >Decyzja o opublikowaniu jego dzieła jest konsekwencją jego ogólnej dostępności via internet.
Oraz uprzedzeniem konsekwencji wygaśnięcia praw autorskich do utworu dzierżonych przez rząd Bawarii.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | tego rodzaju niebezpieczne | "Metauwaga co do dyskusji - chciałbym uniknąć, na ile to możliwe, skupiania się na osobie AH, a wolałbym zająć się tematem szerszym i innego rodzaju - czy i jak publikować tego rodzaju bądź co bądź niebezpieczne teksty".
Problem jest w tym co to znaczy "tego rodzaju" oraz "niebezpieczne". Quot homines tot sententiae. Co dla Pana jest "tego rodzaju" dla innego będzie "tamtego rodzaju" i niekoniecznie tak bardzo niebezpieczne. Wniosek jest chyba dosyć oczywisty: zabrania się zabraniać, a wszelkie ciągątki do recenzowania czyichkolwiek myśli należy w sobie bezwględnie powściagnąć ze wzgledu na zasadę wolności słowa i prawa do ekspresji. W przeciwnym wypadku nie będzie większej różnicy między nazistami palącymi zdegenerowane książki a wrogami nazistów przywalających stempel cenzury na książki (wypowiedzi i myśli), które w ICH SUBIEKTYWNEJ OPINII są nazistowskie
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | Odp: tego rodzaju niebezpieczne | >Problem jest w tym co to znaczy "tego rodzaju" oraz "niebezpieczne".
Powiedzmy, "kultowe" inaczej.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech | W 2005 wrocławskie wydawnictwo wydało Mein Kampf też z naukowym opracowaniem. Nakład 20 tys. - bardzo duży, pokazuje, że nawet u nas skala zainteresowania jest bardzo duża. W przypadku dzieł oddziaływających w dużej mierze na emocje dodanie opracowania naukowego - jedynie w ograniczonym zakresie zmieni jego odbiór. Pozwala natomiast na ominięcie zakazu propagowania nazizmu. Ale w tym roku wygasają prawa majątkowe Bawarii do książki Hitlera, więc siłą rzeczy znajdzie się ona w obiegu.
|
|
 | 2 na 2 | pawel_wr (4297 punktów) | > [..]. Ale w tym roku wygasają prawa majątkowe Bawarii do książki Hitlera, więc siłą rzeczy znajdzie się ona w obiegu.Mein Kampf od wielu lat jest dostępne w internecie. Czytałem w oryginale - jest to mieszanina demagogii i pseudofilozoficznych rozważań, podpartych quasi-socjologią i politologią. Wszystko w pangermańskim sosie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,549049#w550328
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
4 na 4 | Bragiel (220 punktów) | Czytałem Mein kampf.
Wołabym przeczytać 10 tomów dzieł Lenina, niż jeszcze raz czytać Mein Kampf. Poza wszyskim, że jest to obrzydliwe, to jest to niemiłosierny bełkot, pisany bardzo kiepskim językiem. Czyta to się to koszmarnie.
|
|
 | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >Czytałem Mein kampf. >Wołabym przeczytać 10 tomów dzieł Lenina, niż jeszcze raz czytać Mein Kampf. >Poza wszyskim, że jest to obrzydliwe, to jest to niemiłosierny bełkot, pisany bardzo kiepskim językiem. Czyta to się to koszmarnie.
Tak, też miałem takie wrażenie. Wersja zalinkowana wyżej to trochę lepsze tłumaczenie od tej wersji, którą wcześniej przeglądałem. Zdołałem przebrnąć przez fragmenty, dłuższa lektura była niemiła. To są ewidentnie wynurzenia człowieka zaburzonego, takie odnoszę osobiście wrażenie.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Fenomen człowieka zaburzonego | "To są ewidentnie wynurzenia człowieka zaburzonego, takie odnoszę osobiście wrażenie".
Zeszło jednak na autora dzieła - co nie dziwi, bo trudno jest mówić o dziele w oderwaniu całkowitym od jego autora Z Hitlerem jest ten problem, iż do tej pory trudno było o obiektywną biografię jego osoby - w myśl zasady, iż historię - subiektywnie - zawsze piszą zwycięzcy. Powoli zaczyna się to zmieniać w związku z upływem czasu i w rezultacie coraz częściej otrzymujemy coraz bardziej obiektywne i znniuansowane opracowania jego sylwetki. Nie ma bowiem nic gorszego w pracy zawodowego historyka, niż dopuszczenie do głosu swoich własnych osobistych uczuć i emocji - bez względu na to jak szlachetne byłyby ich pobudki. Hitler fascynuje nadal bo bardzo wyraźnie odstaje od standardu. W 1920 roku był on - jak to jest podkreślone w podlinkowanym artykule - zerem, złamanym człowiekiem przeżywającym swoją wojenną i powojenną traumę. w 1933 roku był kanclerzem Niemiec, stworzył w międzyczasie bardzo prężną partię i ruch oraz sformułował zasady nowej, oryginalnej ideologii. To wszystko w ciagu 13 lat - zakrawa to na cud. Z punktu widzenia socjalnej inżynierii i skuteczności politycznej był on absolutnym geniuszem. Fakt, iż były okoliczności mu sprzyjające nie wyjaśnia tego fenomenu. Bo przecież te okoliczności były eksploatowane przez innych graczy i inne ruchy, mające na starcie znacznie lepsze zaplecze niż Hitler. Jego wyjątkowość szczególnie klarownie rysuje się na tle innych wielkich polityków jego okresu. Jednakże Churchill, Roosvelt czy Stalin pozostają z anim daleko w tyle. Nie stworzyli oni bowiem od początku nowej ideologii, a w przypadku dwóch z nich (Churchill, Roosvelt) można mówić o byciu skazanym na sukces, zważywszy na ich pochodzenie, zaplecze, koneksje i środki finansowe jakie mieli do dyspozycji. Stalin lepiej się sytuuje w tym zakresie bo rzeczywiście sam z nizin wielkich - jak Hitler - dochodził do wszystkiego, jednakże jego stalinizm jest raczej pochodną specyficzną istniejącego już ruchu - do którego Stalin dołączył - niż całkiem odrębną jakością, a poza tym raczej pogrążył on gospodarkę ZSRR a nie wyprowadził ją na prostą. Nazizm pod Hitlerem osiągnąl niewyobrażlany sukces. Wyciągnął w ciagu 4 lat Niemcy z bagna kryzysu meimarksiego. i to wyciągnął w wielkim stylu. Okazał się więc bardzo skuteczną ideologią. Twierdzenia pseudohistoryków, iż stało się tak bo Hitler uruchomił zbrojenia są klasycznym propagandowym kłamstwem. Program zbrojeń ruszył w 1936 r., gdy gospodarka Rzeszy stała już mocno na nogach. Warto w tym kontekscie dodać, iż roosveltowski New Deal - odtrąbiony wielkim sukcesiem - jest dosyć nieudolną wersją nazistowskiego programu wychodzenia z kryzysu. Sam wielki Keynes - autor jego teoretycznych założeń - wprost to przyznawał. Wyjątkowość fenomenu Hitlera ilustruje - w jakiejś tylko mierze - następujący fakt: Churchill ani razu w swoim życiu nie jechał środkiem masowej komunikacji (autobus, tramwaj, regularny pociąg, samolot pasażerski). Hitlera zaś przez długie lata jego wiedeńskiej biedy nie było stać na bilet do środka masowej komunikacji typu tramwaj. Musiał chodzić pieszo po Wiedniu - i takie są perypatetyczne pierwociny nazizmu. Fakty powyższe, które piórkiem muskają cały problem, przesądzają o tym, iż Hitler jest tematem ciągle żywym, ciągle na jego temat i nazizmu powstaje mnóstwo prac, a ich autorzy prowokowani zagadką owych 13 lat, nieustannie usiłują rozwikłać ów fenomen, chociaż zazwyczaj nie stawiają problemu wprost - tak jak ja to zrobiłem - aby nie narazić się na zarzut sympatii do nazizmu.
|
|
| |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Fenomen człowieka zaburzonego | . > Z Hitlerem jest ten problem, iż do tej pory trudno było o obiektywną biografię jego osoby - w myśl zasady, iż historię - subiektywnie - zawsze piszą zwycięzcy.Przecież to na bank pewne, że Pan Arminius napisał by zupełnie inną od dotychczasowych biografii Hitlera, podobnie jak historię Niemiec i Niemców w latach 1918 - 1948. To byłaby nareszcie ta obiektywna historia.www.racjonalista.pl/forum.php/s,474361/z,0@@@ .
|
|
| | |  | | Arminius (25555 punktów) | biografia na bank | "Przecież to na bank pewne, że Pan Arminius napisał by zupełnie inną od dotychczasowych biografii Hitlera, podobnie jak historię Niemiec i Niemców w latach 1918 - 1948". Podaję pod spodem link do recenzji takiej biografii, zamieszczając równocześnie jej fragment: "Yet this biography does not dwell on the commonly perceived shortcomings of Hitler, or Hitler's Germany; the focus remains on the man.. Stolfi has given us a remarkable portrait of one of history's unique personalities. Hitler was on occasion, a Caesar, a messiah, a prophet, a charismatic orator, a Metternich, and on any given day he played these individual roles to perfection, but he was always 100 percent Hitler. We also are exposed to a Hitler who brought opera and art to the masses, who pioneered the modern interstate highway concept, who-following Henry Ford's lead-brought the Volkswagen to Germany, and who-according to Liddell-Hart-fostered the development of the most efficient armed forces in history". afri.au.af.mil/review_full.asp?id=295
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: biografia na bank | . "Przecież to na bank pewne, że Pan Arminius napisał by zupełnie inną od dotychczasowych biografii Hitlera, podobnie jak historię Niemiec i Niemców w latach 1918 - 1948".> Podaję pod spodem link do recenzji takiej biografii, zamieszczając równocześnie jej fragment:Ależ ja wiem od początku Pana udziału w naszym forum, iż Pan czytuje i cytuje tylko dzieła wybrane. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,656951#w657031Ja też już od dziecka sam sobie wybieram to co czytam i dokonuję samodzielnych ocen poznanych przez siebie tekstów. Ani Hitler, ani hitleryzm nie są przedmiotem mojej fascynacji, a ilość książek, które jeszcze chciałbym przeczytać jest ogromna. @@@ .
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech | . > Zdołałem przebrnąć przez fragmenty, dłuższa lektura była niemiła. To są ewidentnie wynurzenia człowieka zaburzonego, takie odnoszę osobiście wrażenie. Najważniejszym jest to, iż jest to Pańskie osobiste wrażenie, a nie wiedza na podstawie tego co Panu inni opowiadali.
@@@ .
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | >. >> Zdołałem przebrnąć przez fragmenty, dłuższa lektura była niemiła. To są ewidentnie wynurzenia człowieka zaburzonego, takie odnoszę osobiście wrażenie. >Najważniejszym jest to, iż jest to Pańskie osobiste wrażenie, a nie wiedza na podstawie tego co Panu inni opowiadali.
Tak, zawsze, kiedy jakiś temat historyczny czy polityczny rozpala wielkie emocje, ciekawią mnie właściwe źródła a nie dalekie echa. Co do osobistych wrażeń natomiast, może wpływ na to miała moja wiedza na temat przejść AH na froncie, gdzie był przez dwa tygodnie oślepiony chlorem oraz cytowane w sieci materiały amerykańskiego Biura Służb Strategicznych (odtajnione w 1968), w którym rozpatrywano kwestię seksualności Hitlera. Dość szokujące informacje autorstwa żydowskiego historyka S. Igry dotyczące pobytu Hitlera w Wiedniu i Monachium, poświadczane przez D. Sewarda (Napoleon and Hitler), że AH w obu tych miastach zarabiał jako homoseksualna prostytutka, drugi twierdzi, że istnieje wpis w archiwach policji wiedeńskiej umieszczający go na liście homoseksualistów. To wszystko są kwestie dotyczące osoby, które być może mogą mieć jakiś wpływ na sposób odbierania tego, co pisała. Mogły to być wyssane z palca, propagandowe zagrania, Seward jest znany ze swego konserwatywnego katolicyzmu, ale też nie jestem przekonany, czy nie ma w tym ziarna prawdy; tu kończą się moje kompetencje, zatem pozostaje zawieszenie sądu.
To są pewne "uprzedzenia", które nieuchronnie wpływają na recepcję tekstów, ale jestem pewien, że w czysto naukowym sensie ten tekst wymaga krytycznej analizy i publikacji jej wyników, gdyż wszelkie tabu i niejasności stwarzają tylko pożywkę dla dalszego podtrzymywania różnych niezdrowych emocji krążących wciąż wokół tego człowieka i tego, co po sobie zostawił.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > To są pewne "uprzedzenia", które nieuchronnie wpływają na recepcję tekstów,Sporo w swoim życiu przeczytałem i nie znalazłem ani jednego w pełni obiektywnego tekstu. Już z samej natury jesteśmy subiektywni i na całą rzeczywistość patrzymy z własnej perspektywy. We mnie najwięcej zaufania budzą teksty - poza weryfikacją naukową - w których autor już we wstępie informuje o swoich poglądach i tylko obiecuje, że o jakimś tam obiektywizm będzie się starał. Zaś tam, gdzie ktoś twierdzi, że jest obiektywnym i pisze samą prawdę, to ja wiem z góry, że będzie nam tylko ideologiczny - zgodny z własną wiarą - kit wstawiał. Najbardziej zabawnymi intelektualnie są osoby, które wprost mówią, że czegoś tam nie czytały, ale wiedzą, że to jest złe. Nawet wtedy, gdy uważają się oni za racjonalistów, to mnie przypominają bardziej wściekłe dewoty stojące pod kinami, czy teatrami i żądające zakazu przedstawienia - pomimo tego, że go nie widziały, to one i tak wiedzą lepiej. www.racjon(*)m.php/s,656951/z,0/d,1#w657017> ale jestem pewien, że w czysto naukowym sensie ten tekst wymaga krytycznej analizy i publikacji jej wyników, gdyż wszelkie tabu i niejasności stwarzają tylko pożywkę dla dalszego podtrzymywania różnych niezdrowych emocji krążących wciąż wokół tego człowieka i tego, co po sobie zostawił.Zupełnie się tu z Panem nie zgadzam, gdyż Pan widzi jakąś tam możliwość dokonywania przez społeczeństwo racjonalnych ocen w irracjonalnym, pełnym religijno/ideologicznych manipulacji świecie. Ludzie literatury pięknej nie czytają, a Pan uważa, że jakaś krytyczna naukowa analiza do nich dotrze. Przecież wystarczy poczytać wiele wypowiedzi z naszego - stojącego na trochę wyższym intelektualnym poziomie - forum aby stwierdzić na jakim poziomie możliwa jest społeczna refleksja intelektualna. Kabaret w III RP sięgnął dna, ale prawie wszystkie media można nazwać teraz kabaretem i wspomnieć tu Boya: "Otruł gościa kotletem, nazwał to kabaretem, A cierpliwa publika łyka i łyka".@@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >>ale jestem pewien, że w czysto naukowym sensie ten tekst wymaga krytycznej analizy i publikacji jej wyników, gdyż wszelkie tabu i niejasności stwarzają tylko pożywkę dla dalszego podtrzymywania różnych niezdrowych emocji krążących wciąż wokół tego człowieka i tego, co po sobie zostawił. >Zupełnie się tu z Panem nie zgadzam, gdyż Pan widzi jakąś tam możliwość dokonywania przez społeczeństwo racjonalnych ocen w irracjonalnym, pełnym religijno/ideologicznych manipulacji świecie. Ludzie literatury pięknej nie czytają, a Pan uważa, że jakaś krytyczna naukowa analiza do nich dotrze.
Nie, nie, na to nie liczę, ale myślę o tej niewielkiej części społeczeństwa, dla której obiektywne naświetlenie tła i treści tej książki stanowiłoby wartościowe poszerzenie wiedzy - być może mające praktyczne konsekwencje, biorąc pod uwagę to, że przecież różne para-nazistowskie i krypto-rasistowskie ruchy w Europie ostatnio zyskują na znaczeniu, co z kolei jest spowodowane narastającymi konfliktami kulturowymi, rozwarstwieniem ekonomicznym itp. Publicyści od kilku lat dzwonią na alarm, że sytuacja w Europie zaczyna przypominać tę sprzed 80 lat - dlatego właśnie trzeba "brać byka za rogi" raczej, niż pozostawić temat w rynsztoku historii.
Wracając do zapowiadanego wydania w Niemczech: interesujące jest, jakie podejście przyjmą redaktorzy. Czy potraktują ten tekst jako program polityczny i ograniczą się tylko do wykazania jego uzasadnień, błędów i absurdów; czy będzie to ujęcie najbardziej się narzucające - kształtowania się nurtu faszystowskiego i pewnego etapu w procesie historycznym, który doprowadził do rządów nazistów i wojny; czy wreszcie zostanie tu ukazany w jakimś stopniu czynnik osobowościowy. Być może wszystkie te rozmaite aspekty zostaną uwzględnione; tak czy inaczej, jest to szalenie trudne zadanie i nikłe są zapewne szanse na to, by zespół, który wszedł do tej stajni Augiasza ustrzegł się srogiej krytyki. Jeśli jednak będzie to opracowanie rzetelne pod względem naukowym, będzie to na pewno ważne wydarzenie i w nauce, i kulturze.
Dla mnie jest ważny jeszcze jeden, rzadko chyba rozważany aspekt tej książki: że autor wtedy, kiedy ją pisał, nie miał jeszcze na swoim sumieniu tych wszystkich zbrodni, które dziś obciążają jego konto. Jeśli jest ktoś, kto potrafi przeczytać tę książkę jako książkę napisaną przez człowieka, który nie był jeszcze wtedy dyktatorem, ale tylko ambitnym, dążącym do wybicia się byłym żołnierzem i człowiekiem bądź co bądź sponiewieranym przez życie, podobnie, jak setki tysięcy w owym czasie, może jest w stanie odczytać więcej, niż ci, którzy będą ją czytać przez klisze czarno-białych wojennych kronik.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Zło jakoś dziwnie przyciąga i publikacji na temat ludzi czyniących zło jest znacznie więcej niż publikacji na temat ludzi czyniących dobro. Zastanawiając się na fenomenem Hitlera należy moim zdaniem wziąć pod uwagę jego osobiste uwarunkowania psychiczne: pl.wikiped(*)sobowość_dyssocjalnapl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Seryjni_mordercyniewiarygo(*)djecie.html?smgajticaid=6146adi nałożyć na to sytuację społeczno-polityczną w ówczesnej Europie oraz Niemczech. Warto przy tym pamiętać, że im "mniejszego formatu człowiek" zostaje przez splot okoliczności obdarzony większą mocą czynienia zła, tym zakres jego zbrodni i podłości jest większym. Hitler, Stalin, Pol-Pot i wielu innych to naprawdę tylko "małe ludziki", którym los i własna przebiegłość pozwoliły na zdobycie władzy absolutnej, a ich chora wiara w słuszność własnych poglądów doprowadziła do masowych zbrodni. Poważnej literatury opisującej ich "osiągnięcia" jest naprawdę dużo. Na naszym forum był wątek na ten temat, z przeróżnymi odwołaniami. Warto go dokładnie przejrzeć: www.racjonalista.pl/forum.php/s,474361/z,0 (Pana Hodży wypowiedzi też tam można zresztą znaleźć.)Gorzej, że nadal istnieją ludzie zafascynowani ich dorobkiem i gloryfikujących ich osiągnięcia i choć różne małe "Hitlerki" są bardziej intelektualnie żenującymi od Hitlera. Wypisują przeróżne bzdury - nawet i tu - a inni ich wypociny czytają i bez protestu ten kit łykają. @@@ .
|
|
| | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | geniusz męskiej prostytutki | "Dość szokujące informacje autorstwa żydowskiego historyka S. Igry dotyczące pobytu Hitlera w Wiedniu i Monachium, poświadczane przez D. Sewarda (Napoleon and Hitler), że AH w obu tych miastach zarabiał jako homoseksualna prostytutka, drugi twierdzi, że istnieje wpis w archiwach policji wiedeńskiej umieszczający go na liście homoseksualistów".
Podobnie pikantnym - i chyba bardziej prawdopodobnym, choć pewności rzecz jasna nie ma - jest wątek Hitlera jako żydowskiego Mischlinga w 1/4. Istnieje bowiem teza, iż jego dziadek po mieczu, ojciec jego ojca Alojza - był Żydem o nazwisku Leopold Frankenberger, u którego jego babka Maria Schickelgruber była służącą i którą ów uwiódł zostawiając z nieślubnym dzieckiem. Wątek ten wyśmienicie wpisywałbysię w teorię odreagowywania traumy okresu dzieciństwa przez dorosłego już człowieka - w myśl teorii wiedeńskiego Żyda - Zygmunta Freuda. Przyjmując ten wątek wiedzielibyśmy dlaczego Hitler miał taki a nie inny stosunek do Zydów: po prostu brał odwet za hańbę swojej babki. Rozważania powyższe są interesujące ale nie wnoszą nic wartościowego do meritum sprawy, tj. fenomenalnego zaistnienia Hitlera z niczego - jak feniks z popiołów - w okresie 13 lat. Zrezstą take założenia ( tj, Hitler męska prostytutka, Hitler którego dziadek był bękartem) tym większym czynią jego sukces, czynią go tym większym geniuszem. Bo te popioły w takim ujęciu byłyby tym bardziej sypkie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: geniusz męskiej prostytutki | >Podobnie pikantnym - i chyba bardziej prawdopodobnym, choć pewności rzecz jasna nie ma - jest wątek Hitlera jako żydowskiego Mischlinga w 1/4.
Już w czasie wojny, o ile wiem, krążyła taka pogłoska - "największa tajemnica III Rzeszy", jak to się o tym mówiło.
Jak wspomniałem kiedyś na tym Forum, dla oceny Niemiec i społeczeństwa niemieckiego w okresie dyktatury hitlerowskiej w moim mniemaniu nie ma znaczenia to, że ten czy ów dygnitarz miał czy mógł mieć żydowskie korzenie. Owszem, bardzo możliwe, że tak było w kilku przypadkach, może nie u Hitlera, ale przecież Żydzi byli w Niemczech obecni od wielu wieków i nawet Ustawy Norymberskie musiały wyznaczyć granice, do których tych przodków wyszukiwały; Żydzi często z powodów pragmatycznych przyjmowali chrześcijaństwo, więc nie powinno dziwić, że mit o "czystej nordyckiej krwi" w wielu przypadkach był właśnie tylko mitem.
Natomiast rzeczą niezaprzeczalną jest to, że hitleryzm rozwinął pewne wątki obecne w historii Prus i Niemiec i jako taki przynależy w całości do historii tego obszaru językowego i do kultury niemieckiej, a nie żydowskiej czy jakiejś innej.
>Przyjmując ten wątek wiedzielibyśmy dlaczego Hitler miał taki a nie inny stosunek do Zydów: po prostu brał odwet za hańbę swojej babki.
Byłby to nawet śmieszny przykład humoru absurdalnego, gdyby nie to, że nie ma tu nic do śmiechu.
>Zrezstą take założenia ( tj, Hitler męska prostytutka, Hitler którego dziadek był bękartem) tym większym czynią jego sukces, czynią go tym większym geniuszem.
A już myślałem, że obejdzie się bez minusa. Niestety.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | Komu minus? | "A już myślałem, że obejdzie się bez minusa. Niestety".
Analizowanie Hitlera przez pryzmat tylko jednego schematu - tak jak to Pan uprawia - schematu typu: Hitler wielkim zwyrodniałym zbrodniarzem był - jest po pierwsze nieproduktywne ( bo od kilkudziesięciu lat tak się robiło i robi i w tym zakresie do niczego nowego się nie dojdzie) po drugie, jest tylko połową prawdy. Nikt nie neguje zbrodni Hitlera i ciemnych stron jego rządów. Ale jest inny fenomen niezwykle interesujący, a mianowicie jak to się stało, że w ciągu 13 lat takie zero jak Hitler, człowiek tak zdruzgotany jak on w 1920 roku - w ciągu następnych 13 lat odniósł tak gigantyczny sukces. Jest to zagadnienie z zakresu cybernetyki społecznej, które wymyka się próbom ujarzmnienia go instrumentami analizy historycznej. Czy Pan wie, iż w 1930 r., po gigantycznym sukcesie wyborczym NSDAP w wyborach parlamentarnych w Niemczach wielu teoretyków marksistowskich przeżyło ciężki kryzys intelektualny, a część z nich przeszła z marksizmu na nazizm? A wie Pan dlaczego? Otóż to co stało się w 1930 roku nie mieściło się w ramach marskistowskiej dialektyki historii. To się nie mogło wydarzyć - w świetle żelaznych marksistowskich reguł rządzących procesami historycznymi. A jednak stało się. O geniuszu Hitlera - w tym zakresie - pisało wielu mu współczesnych a także wielu najwybitniejszych jego biografów. Opinia Churchilla:"When the terrible German armies, which had held half of Europe in their grip, recoiled on every front, and sought armistice from those upon whose lands even then they still held as invaders; when the pride and will-power of the Prussian race broke into surrender and revolution behind the fighting lines; when that Imperial Government, which had been for more than fifty fearful months the terror of almost all nations, collapsed ignominiously, leaving its faithful subjects defenceless and disarmed before the wrath of the sorely-wounded, victorious Allies; then it was that one corporal, a former Austrian house-painter, set to regain all". I jeszcze raz Churchill o sukcesach Hitlera: "Whatever else may be said about these exploits, they are certainly among the most remarkable in the world". Opinia historyka Saula Friedlandera: "The rise of Hitler defies all customary interpretation and can never be explained coherently within the framework of a historiography in which political, social, or economic explanations predominate". Opinia wybitnego historyka Trevor - Rupera: "there is something irrational at the heart of Hitler's appeal, something not explicable by the ordinary tools and methods of rational historical and psychological analysis". Opinia historyka Emila Fackenheima: "The systems of explanation, historical and psychological, that we employ to explain ordinary human behavior, however extreme, cannot explain Hitler". Opinia historyka Sebastiana Hafnera o zwycięstwie w 1930 r.: "No matter how long one searches, one will never find anything comparable in history" Opinia historyka Joachim Festa o Hitlerze: "an individual once again demonstrated the stupendous power of a solitary person over the historical process". Opinia historyka Iana Kershawa, obecnie chyba najwybitniejszego biografa Hitlera: "Hitler is one of the few individuals of whom it can be said with certainty: without him, the course of history would have been different". Historyk John Luckas o Hitlerze: "the peak figure of the twentieth century", "the greatest revolutionary of the twentieth century", "the most popular revolutionary in the history of the world" Opinia historyka Williama L. Shirera o Hitlerze: "the last of the great adventurer-conquerors in the tradition of Alexander, Caesar and Napoleon". Opinia historyka Harolda J. Gordona o Hitlerze: "one of the three great 'common men' in the "century of the common man", "an incomparable asset to any political organization", "a person with the talents and characteristics of Demosthenes, Ferdinand of Aragon, and Robert the Bruce". Opinia Karola Radka, najwybitniejszego sowieckiego publicysty żydowskiego pochodzenia o sukcesie wyborczym nazistów w 1930 r.: "Nothing is more characteristic than to note that neither the bourgeois literature nor the socialist literature has said anything about this party, which ranks second in German politics. It is a party without a history, which has suddenly risen up in the political life of Germany, like an island that emerges in the middle of the ocean through the effect of volcanic forces"
I mógłbym taką wyliczankę prowadzić jeszcze bardzo długo. Proszę sobie zweryfikować podane wyżej nazwiska. Są to uznani na niwie międzynarodowej historycy, spece od biografii Hitlera i nazizmu. Wszyscy oni - jak równiez postacie historyczne, swiadkowie epoki - w zacytowanych wypowiedziach potwierdzają ów fenomen 13 lat Hitlera, na który zwróciłem uwagę. Dając mi minusa - daje Pan im minusa, niestety. A jak to świadczy o Panu? Niech Pan sobie sam odpowie na to pytanie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: Komu minus? | >"A już myślałem, że obejdzie się bez minusa. Niestety". >Analizowanie Hitlera przez pryzmat tylko jednego schematu - tak jak to Pan uprawia - schematu typu: Hitler wielkim zwyrodniałym zbrodniarzem był - jest po pierwsze nieproduktywne ( bo od kilkudziesięciu lat tak się robiło i robi i w tym zakresie do niczego nowego się nie dojdzie) po drugie, jest tylko połową prawdy. Nikt nie neguje zbrodni Hitlera i ciemnych stron jego rządów. Ale jest inny fenomen niezwykle interesujący, a mianowicie jak to się stało, że w ciągu 13 lat takie zero jak Hitler, człowiek tak zdruzgotany jak on w 1920 roku - w ciągu następnych 13 lat odniósł tak gigantyczny sukces.
Odpowiedź na to może być banalnie prosta. Hitler, jak Panu zapewne wiadomo, polityczną karierę zaczynał jako szpicel w Bayerische Reichswehr Gruppenkommando. Zwykle jest tak, że kto raz wdepnie w wywiad, pozostaje z nim związany na zawsze.
Nie jest możliwe, jeszcze raz powtarzam, aby człowiek o tak ograniczonych horyzontach i elementarnych brakach w wiedzy, których świadectwem jest jego książka pełna prymitywnych uproszczeń i uogólnień, swój sukces i stanowisko, do którego doszedł zawdzięczał wyłącznie tego rodzaju przymiotom charakteru i intelektu. Od samego początku musiał posiadać zaplecze, dzięki któremu mógł się wybić i liczyć przede wszystkim na ochronę w niebezpiecznym i niestabilnym politycznie środowisku, w którym morderstwa na tle politycznym były dość częste.
Powtarzanie tezy o rzekomym "geniuszu" Hitlera, co czynią też cytowani przez Pana historycy, to nic innego jak tworzenie jakiejś zasłony dymnej, mającej przesłonić zasadnicze pytanie - czy Hitler byłby w stanie zaistnieć bez silnego i wpływowego lobby związanego z wojskiem, które od samego początku go wspierało i torowało mu drogę przez poszczególne szczeble politycznej kariery. Jest bowiem bardzo możliwe, że Hitler był tylko figurantem, za którym stał sztab ludzi związanych z wywiadem i wojskiem, który stanowił faktyczne ciało decyzyjne.
Dlatego właśnie rzetelne rozpatrzenie czynnika osobowościowego posiada tak wielką wagę: czy rzeczywiście Hitler był osobą o tak nadludzkiej inteligencji i talentach organizacyjnych, aby samodzielnie kierować całą państwową machiną? Wystarczy poczytać "Mein Kampf", żeby zrozumieć, że ten intelektualny prymityw nie miał kompetencji, aby kierować choćby małą firmą, o wielkim państwie nie wspominając.
I dlatego też zadanie, przed którym stoją wydawcy zbliżającego się wydania niemieckiego, jest tak trudne i odpowiedzialne, a co więcej - ma swój polityczny i historyczny wymiar.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Nie jest możliwe, jeszcze raz powtarzam, aby człowiek o tak ograniczonych horyzontach i elementarnych brakach w wiedzy, których świadectwem jest jego książka pełna prymitywnych uproszczeń i uogólnień, swój sukces i stanowisko, do którego doszedł zawdzięczał wyłącznie tego rodzaju przymiotom charakteru i intelektu.Abstrahując od mocno kategorycznego stwierdzenia Hitler nie doszedł do władzy dzięki li tylko swoim przymiotom, co zapewne jest Panu wiadome. Starczy wymienić sytuację Niemiec i późniejsze próby elit uczynienia Hitlera figurantem, których rezultatem było jego kanclerstwo. > Od samego początku musiał posiadać zaplecze, dzięki któremu mógł się wybić i liczyć przede wszystkim na ochronę w niebezpiecznym i niestabilnym politycznie środowisku, w którym morderstwa na tle politycznym były dość częste.> Powtarzanie tezy o rzekomym "geniuszu" Hitlera, co czynią też cytowani przez Pana historycy, to nic innego jak tworzenie jakiejś zasłony dymnej, mającej przesłonić zasadnicze pytanie - czy Hitler byłby w stanie zaistnieć bez silnego i wpływowego lobby związanego z wojskiem, które od samego początku go wspierało i torowało mu drogę przez poszczególne szczeble politycznej kariery.Nie wszyscy mówią o geniuszu Hitlera. Weźmy choćby Iana Kershawa na tapetę - stwierdza on, iż historia wyglądała by inaczej bez Hitlera co jak dla mnie nie ulega wątpliwości. Nie jest to jednak uznanie Hitlera za geniusza - Kershaw w swojej biografii AH pisze o tym, iż nie dostrzega w nim wielkości i jednocześnie ostrzega przed demonizowaniem owej postaci historycznej. > Jest bowiem bardzo możliwe, że Hitler był tylko figurantem, za którym stał sztab ludzi związanych z wywiadem i wojskiem, który stanowił faktyczne ciało decyzyjne.Czyżby teza o tzw. słabym dyktatorze? Zdaje się, że obecnie się od niej odchodzi. Nie zgadza się z nią też Ian Kershaw, a zważywszy na jego dorobek i argumentację jestem skłonny mu uwierzyć. Jako materiał poglądowy wywiad z Kershawem na temat Hitlera. > Dlatego właśnie rzetelne rozpatrzenie czynnika osobowościowego posiada tak wielką wagę: czy rzeczywiście Hitler był osobą o tak nadludzkiej inteligencji i talentach organizacyjnych, aby samodzielnie kierować całą państwową machiną?Zapewne nie, ale to jego charyzma i publiczny wizerunek były - według mnie przynajmniej - ważniejsze. Nadto miał pomocników skłonnych "pracować dla fuhrera" i fachową biurokrację. Hitler nie kierował całą machiną państwową, ani też nie musiał tego robić. W późniejszych zaś latach mocno zaangażował się w działania wojenne.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > >Nie jest możliwe, jeszcze raz powtarzam, aby człowiek o tak ograniczonych horyzontach i elementarnych brakach w wiedzy, których świadectwem jest jego książka pełna prymitywnych uproszczeń i uogólnień, swój sukces i stanowisko, do którego doszedł zawdzięczał wyłącznie tego rodzaju przymiotom charakteru i intelektu.> Abstrahując od mocno kategorycznego stwierdzenia Hitler nie doszedł do władzy dzięki li tylko swoim przymiotom, co zapewne jest Panu wiadome. Starczy wymienić sytuację Niemiec i późniejsze próby elit uczynienia Hitlera figurantem, których rezultatem było jego kanclerstwo.Tak - ale wskazuję tu bardziej szczegółowe zagadnienie, dlaczego właśnie ten konkretnie człowiek - bo to, że w zmieniającej się radykalnie sytuacji politycznej pojawiłby się w ogóle jakiś lider jest dla mnie dość oczywiste, i tu chyba się zgadzamy. Gwałtowne przemiany miały swoje źródło w ogólnej sytuacji, ale ukierunkowanie tych przemian, na co, jak Pan pisze, miała niewątpliwie silny wpływ osoba AH, z czym po namyśle jednak się zgadzam, to temat wart dokładniejszego zbadania. > >Jest bowiem bardzo możliwe, że Hitler był tylko figurantem, za którym stał sztab ludzi związanych z wywiadem i wojskiem, który stanowił faktyczne ciało decyzyjne.> Czyżby teza o tzw. słabym dyktatorze? Zdaje się, że obecnie się od niej odchodzi.Na poparcie swoich podejrzeń - że to grupa osób związana, przynajmniej ideologicznie, z armią stała "za plecami" dyktatora - mam pewien argument w osobie kajzera Wilhelma II, który już w roku 1916 został praktycznie (choć nie formalnie) odsunięty od władzy, a bardzo możliwe, że wiodąca polityczna rola armii w Prusach miała swój początek dużo wcześniej. I tu też mogłoby być pomocne przeanalizowanie zachowania władcy, jego wypowiedzi publicznych, relacji świadków i jego rozmówców itd. itp. Nie zgłębiałem tego tematu na tyle gruntownie, by móc służyć jakimiś źródłami, ale sądzę, że sytuacja w przypadku obydwu aktorów historycznej sceny była bardzo podobna. Pewien trop wskazuje Liga Pangermańska (zał. 1891), której jeden z prominentnych działaczy Heinrich Class już w 1913 roku opublikował tekst ("Gdybym był cesarzem") stanowiący w zasadzie ogólny zarys późniejszego Generalnego Planu Wschodniego, w innych swoich opracowaniach ta organizacja propagowała teorie rasowe i zakaz mieszania Niemców z Żydami; silne antysemickie idee rozwijały się w Niemczech od końca XIX w., żeby tylko wspomnieć nie najmniej w tym ważną książkę słynnego i wybitnego jednak mimo wszystko kompozytora Ryszarda Wagnera "O żydostwie w muzyce" (1869). Możliwe, że ukształtował się w łonie tej nacjonalistycznej sekty jakiś think-tank powiązany ze strukturami siłowymi i częściowo je infiltrujący. Taka "kopuła", jak na to mówią Sycylijczycy. To oczywiście spekulacje, ale wydaje mi się, że uzasadnione. Ciekawe są przypisy w polskim haśle w Wiki: pl.wikipedia.org/wiki/Liga_Pangermańska> >Dlatego właśnie rzetelne rozpatrzenie czynnika osobowościowego posiada tak wielką wagę: czy rzeczywiście Hitler był osobą o tak nadludzkiej inteligencji i talentach organizacyjnych, aby samodzielnie kierować całą państwową machiną?> Zapewne nie, ale to jego charyzma i publiczny wizerunek były - według mnie przynajmniej - ważniejsze.Też niewykluczone.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Tak - ale wskazuję tu bardziej szczegółowe zagadnienie, dlaczego właśnie ten konkretnie człowiek - bo to, że w zmieniającej się radykalnie sytuacji politycznej pojawiłby się w ogóle jakiś lider jest dla mnie dość oczywiste, i tu chyba się zgadzamy.Ogólnie się raczej zgadzamy. Co do pytania dlaczego. Miał duże poparcie, elitom zdawał się osobą łatwą do manipulacji, był dobrym mówcą. Podejrzewam też, iż nikt nie sądził, że ewentualne jego pozbycie się sprawi problemy. > Gwałtowne przemiany miały swoje źródło w ogólnej sytuacji, ale ukierunkowanie tych przemian, na co, jak Pan pisze, miała niewątpliwie silny wpływ osoba AH, z czym po namyśle jednak się zgadzam, to temat wart dokładniejszego zbadania.Owszem. Z tego co wiem Niemcy zmierzały ku pewnej formie autorytaryzmu, niewątpliwie bez Hitlera los tego kraju wyglądałby inaczej, ale jak to nie sposób ocenić. Osobiście jednak uważam Zagładę za mało prawdopodobną bez wodza z wąsikiem. > Na poparcie swoich podejrzeń - że to grupa osób związana, przynajmniej ideologicznie, z armią stała "za plecami" dyktatora - mam pewien argument w osobie kajzera Wilhelma II, który już w roku 1916 został praktycznie (choć nie formalnie) odsunięty od władzy, a bardzo możliwe, że wiodąca polityczna rola armii w Prusach miała swój początek dużo wcześniej. I tu też mogłoby być pomocne przeanalizowanie zachowania władcy, jego wypowiedzi publicznych, relacji świadków i jego rozmówców itd. itp. Nie zgłębiałem tego tematu na tyle gruntownie, by móc służyć jakimiś źródłami, ale sądzę, że sytuacja w przypadku obydwu aktorów historycznej sceny była bardzo podobna.Spotykam się w literaturze z tezą, iż to armia była jedyną siła zdolną wysadzić Hitlera z siodła, że zręcznie wykorzystał jej popularność, ale nie spotkałem się z tezą iżby to armia rządziła a wódz panował. Pozbycie się Kurta von Schleichera w czasie nocy długich noży, afera Blomberga-Fritscha też raczej nie o armii czy jej ideologicznych przyjaciołach pociągających za sznurki świadczy, choć zapewne różnie można to interpretować. > Pewien trop wskazuje Liga Pangermańska (zał. 1891), której jeden z prominentnych działaczy Heinrich Class już w 1913 roku opublikował tekst ("Gdybym był cesarzem") stanowiący w zasadzie ogólny zarys późniejszego Generalnego Planu Wschodniego, w innych swoich opracowaniach ta organizacja propagowała teorie rasowe i zakaz mieszania Niemców z Żydami; silne antysemickie idee rozwijały się w Niemczech od końca XIX w., żeby tylko wspomnieć nie najmniej w tym ważną książkę słynnego i wybitnego jednak mimo wszystko kompozytora Ryszarda Wagnera "O żydostwie w muzyce" (1869). Możliwe, że ukształtował się w łonie tej nacjonalistycznej sekty jakiś think-tank powiązany ze strukturami siłowymi i częściowo je infiltrujący. Taka "kopuła", jak na to mówią Sycylijczycy.To, że Hitler nie wziął swojego antysemityzmu znikąd i że wcześniej w Niemczech on istniał jest oczywiste. Tak samo jest wiadome, że mniej więcej do puczu uważał się raczej za dobosza niż przywódcę rewolucji. Również idea przestrzeni życiowej była znana. Powiedziałbym jednak, że świadczy to o upodobaniu Hitlera do kopiowania raczej niż o kierowaniu nim z tylnego siedzenia. > Też niewykluczone.Jak dla mnie przesądzone. Niezależnie od inteligencji czy jej braku nie zdziałałby tak wiele gdyby nie umiejętność oddziaływania na masy i zręczne wykorzystywanie utworzonego na potrzeby propagandy wizerunku. Przy okazji - w marcu ma się ukazać w Polsce nowa biografia AH pióra Ullricha Volkera, pokazująca go jakoby w nowym świetle.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | intelektualny prymityw znjadujący rozkosz w muzyce Wagnera | "Odpowiedź na to może być banalnie prosta. Hitler, jak Panu zapewne wiadomo, polityczną karierę zaczynał jako szpicel w Bayerische Reichswehr Gruppenkommando. Zwykle jest tak, że kto raz wdepnie w wywiad, pozostaje z nim związany na zawsze".
To nie jest odpowiedź na postawiony problem. To jest ponowne obsmarowanie Hitlera w stylu "Hitler męska prostytutka", "Hitler mający ojca bękarta" i tak dalej. I ja w takim razie nów muszę podkreślic, iż jeżeli Hitler miał taK SKROMNE I FATALNE POCZĄTKI ( DOCHODZI NAM BYCIE SZPICLEM) TO JEGO SUKSEC JEST TYM WIĘKSZY.
"Nie jest możliwe, jeszcze raz powtarzam, aby człowiek o tak ograniczonych horyzontach i elementarnych brakach w wiedzy, których świadectwem jest jego książka pełna prymitywnych uproszczeń i uogólnień, swój sukces i stanowisko, do którego doszedł zawdzięczał wyłącznie tego rodzaju przymiotom charakteru i intelektu. Od samego początku musiał posiadać zaplecze, dzięki któremu mógł się wybić i liczyć przede wszystkim na ochronę w niebezpiecznym i niestabilnym politycznie środowisku, w którym morderstwa na tle politycznym były dość częste".
To jest pańskie subiektywne przekonanie ukształtowane niechęcią do Hitlera, która uniemożliwia Panu obiektywną analizę jego fenomenu. Legion historyków ( a jest całe mnóstwo innych też), których zacytowałem szukało tego zaplecza, o którego istnieniu jest Pan tak bardzo przekonany - i go nie znalazło. Stąd ich opinie które Panu in extenso zacytowałem. Historycy owi nie są żadnymi nazistowskimi maniakami. Prezentują najlepszych znawów przedmiotu, na którym znają się o niebo lepiej niż ja i Pan. Skoro jest Pan tak bardzo pewien swoich tez - proszę opisać szczegółowo owe "zaplecze".
"..czy Hitler byłby w stanie zaistnieć bez silnego i wpływowego lobby związanego z wojskiem, które od samego początku go wspierało i torowało mu drogę przez poszczególne szczeble politycznej kariery. Jest bowiem bardzo możliwe, że Hitler był tylko figurantem, za którym stał sztab ludzi związanych z wywiadem i wojskiem, który stanowił faktyczne ciało decyzyjne".
Taką opinią dyskredytuje się Pan jako znawca debatowanej problematyki. Wiadomo jest bowiem powszechnie, iż kręgi wojskowe - z bardzo nielicznymi wyjątkami - miały do Hitlera stosunek, niechętny, pogardliwy, czy też wręcz wrogi. Hitler osiągnął sukces nie dzięki wojsku lecz raczej w opozycji do niego, wyniesiony do władzy ruchem społecznym który stworzył, i którego fenomen powstania - jak świadczą opinie zacytowanych historyków - wymyka się analizie historycznej. Oczywiście później gdy Hitler juz mocno siedział w siodle, wojsko mu się podporzadkowało, chociaż należy pamiętać, iż to właśnie z kręgów wosjkowych wyszły próby jego obalenia.
"Dlatego właśnie rzetelne rozpatrzenie czynnika osobowościowego posiada tak wielką wagę: czy rzeczywiście Hitler był osobą o tak nadludzkiej inteligencji i talentach organizacyjnych, aby samodzielnie kierować całą państwową machiną? Wystarczy poczytać "Mein Kampf", żeby zrozumieć, że ten intelektualny prymityw nie miał kompetencji, aby kierować choćby małą firmą, o wielkim państwie nie wspominając".
Z lektury "Mein Kampf" nic nie można wyczytać jeżeli chodzi o to czy Hitler był w stanie czymś kierować czy nie. Talent literacki a zdolności z zakresu cybernetyki społecznej to dwie różne sprawy. Z kolei wiadomo jest, iż Hitler był wyśmienitym mówcą ( a więc miał zdolności wielkie oratorskie, a nie miał literackich), porywającym tłumy i wprawiającym je w stan rozegzaltowania. Wsyscy, nawet jego zatwardziali wrogowie, przyznawali mu ten talent. Czy intelektualny prymityw jest w stanie być tak genialnym oratorem? To stwierdzenie ("intelektualny prymityw") jest z kategorii irracjonalnych kalumnii, typu "Hitler męska dziwka", "Hitler szeregowy tajniak". Ma służyć nie wiedzy, lecz daniu upustu emocjom. A fakty raczej świadczą o czymś innym. Hitler był wielkim oratorem, miał niezłą kreskę do landszaftów z zabytkami na pierwszym planie (ja takiej nie mam, Pan ma?), znał się nieźle na architekturze ( wspomnienia A. Speera)., jego księgozbiór przechwycony przez armię USA pod koniec wojny i częściowo do tej pory zachowany świadczy o tym, iż sporo czytał, wreszcie - last but not least - znał się na muzyce w stopniu znacznie lepszym niż przeciętnym, a jeżeli chodzi o klasykę niemiecka, w stopniu wybornym. Na festiwalach w Bayrouth Hitler potrafił bezbłędnie rozpoznawać ad hoc jaka partia, jakiej opery Wagnera jest śpiewana w danym momencie i jaki śpiewak/śpiewaczka to czyni. Miał też swoje bardzo klarowne opinie na ten temat. Jego to zasługą jest też to, iż w III rzeszy muzyka klasyczna najwyższych lotów stała się dostępna zwykłym śmietelinikom. Jak na człowieka z nizin społecznych, nie mającym szans an dobrą formalną edukację, po wielkich traumatycznych przejściach jest to zadziwiająco dużo. Życzyłby sobie aby obecniei inteligenci opuszcający nasze renomowane uczelnie prezentowali taki poziom intelektualny jak Hitler. I znów wymusza Pan na mnie pytanie, kto w takim razie kierował III Rzeszą, skoro Hitler nie był w stanie kierować nawet małą firmą? Takie założenie - nota bene - prowadzi do ekskulpowania Hitlera, bo czyni z niego tylko marionetkę w rękach prawdziwego winowajcy. Czy zdaje Pan sobie sprawe z konsekwencji takiego założenia?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: intelektualny prymityw znjadujący rozkosz w muzyce Wagnera | >Czy intelektualny prymityw jest w stanie być tak genialnym oratorem?
Czym się różni wróbelek?
>miał niezłą kreskę do landszaftów z zabytkami na pierwszym planie (ja takiej nie mam, Pan ma?)
Znając jako tako malarstwo AH, nie popadając w zbytnią skromność mogę zapewnić, że, jakkolwiek rysunek stanowił dla mnie zawsze jedynie rozrywkę, "kreskę" mam lepszą.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | kreska Hitlera | "Znając jako tako malarstwo AH, nie popadając w zbytnią skromność mogę zapewnić, że, jakkolwiek rysunek stanowił dla mnie zawsze jedynie rozrywkę, "kreskę" mam lepszą".
To gratuluję! Świetnie się składa, iż ma Pan lepszą kreskę od Hitlera i zna się Pan na technikach rysowania i malowania. Bo jako Taki musi Pan przyznać, iż, jakkolwiek oceniać "kreskę" Hitlera - trudno zakładać, iż świadczy ona o jego prymitywźmie intelektualnym. Nota bene, na temat "kreski" Hitlera wypowiadali się już artyści i krytycy sztuki. Wielu z nich przyznawało, iż z takim talentem Hitler nie miałby w czasach obecnych problemu z trafieniem do solidnej akademii sztuk pięknych. Wniosek z tego taki, iż albo wówczas poziom był wyższy albo - z jakichś innych pozamerytorycznych względów - Hitlera odrzucono.
Pytania o wróbelka nie rozumiem
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: kreska Hitlera | > Wielu z nich przyznawało, iż z takim talentem Hitler nie miałby w czasach obecnych problemu z trafieniem do solidnej akademii sztuk pięknych.Czasy się zmieniają. > Wniosek z tego taki, iż albo wówczas poziom był wyższy albo - z jakichś innych pozamerytorycznych względów - Hitlera odrzucono.Niestety, zasmucę Pana - może miał pewną smykałkę, raczej zamiłowanie, do architektury, ale w jego kompozycjach uderza całkowity brak wyczucia głębi, pionu i "sztywność" ręki, jakiś wyczuwalny lęk o to, żeby zachować standardy poprawności. To naprawdę daje się wyczuć, a poświęciłem oglądaniu zdjęć jego akwarel w wysokiej rozdzielczości jakiś czas. A szczerze mówiąc, również jego zdolności do odwzorowywania brył pozostawiają dużo do życzenia. Przykładem jest jego "Zamek Neuschwanstein", w którym nie potrafi zastosować zasad geometrii rzutowej i linie w naturze równoległe mu się rozchodzą, chociaż to jest widoczne dopiero przy uważnym oglądaniu akwareli. Na obu poniższych akwarelach widać, jak mu się "rozjeżdżają" piony; może miało to jakiś związek ze wzrokiem, bo z całą pewnością nie jest to celowe artystyczne zamierzenie: Kościół św. K. Boromeusza w Wiedniu Zamek Neuschwenstein> Pytania o wróbelka nie rozumiemJa też nie.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Pytania o wróbelka nie rozumiem> Ja też nie.Był podobnie "genialnym malarzem", jak i "genialnym oratorem" oraz niewątpliwym posiadaczem wielu innych wielkości przypisywanych mu przez różnych zafascynowanych nim pogrobowców, ale dla ludzkości lepiej by było, gdy jednak malarzem pozostał. Tak, naprawdę był tylko - pełnym frustracji - niedouczonym psychopatą, który stając się tyranem doprowadził do śmierci około 50 milionów osób oraz niewyobrażalnych zniszczeń w całej Europie. Nie warto z zachwytami nad tą postacią pomimo ogromu zbrodni przez niego spowodowanych wychodzić ponad Ludwika Sempolińskiego Ciekawszym, według mnie, jest problem, jak zdawałoby się kulturalne społeczeństwo wraz z jego intelektualną elitą daje się zaczadzić jakąś tam religią polityczną i wykorzystać? Co z racjonalnych wykształconych ludzi czyni z ludzi wiara? Jak bardzo wiara potrafi stłumić samodzielne, krytyczne myślenie o rzeczywistości? W Rosji powstał teraz Kościół Putina, w Polsce mamy "religię smoleńską" - ta część ludzkiej natury wcale nie minęła wraz ze śmiercią minionych potworów. Ciągle rodzą się nowe. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | baszarteg (2319 punktów) |
> ta część ludzkiej natury wcale nie minęła wraz >ze śmiercią minionych potworów.> Ciągle rodzą się nowe.Tacy ludzie rodzili się rodzą i będą rodzić,jednak ja osobiście uważam że ludzie którzy czerpią przyjemność z zadawania bólu innym ludziom ,niszczenia innych ludzi ,mordowania itp(czyli posiadający te przymioty które czynią w potocznym rozumieniu z ludzi potworów) to tak naprawdę promil i chyba margines poruszanego problemu. Poważniejszym zagrożeniem jest chyba to co Philip Zimbardo ujął w tych słowach - Cytat:"Dehumanizacja występuje wtedy, gdy pewne istoty ludzkie uważają inne istoty ludzkie za wykluczone z kategorii moralnej, jaką stanowi osoba ludzka (...) W takich warunkach staje się możliwe, by normalni, zdrowi moralnie, a zwykle nawet idealistycznie myślący ludzie dokonywali aktów destrukcyjnego okrucieństwa." Myśl że do tego aby krzywdzić drugiego człowieka nie są potrzebne żadne potwory(o jakichś nadzwyczajnych atrybutach ) ,wydaje mnie się tyleż prawdziwsza co o wiele bardziej niepokojąca . Skrzywdzić kogoś ? żaden problem ,mniejsza o powody (te mogą być odległe o lata całe ,ktoś nie zachował się zgodnie z naszym oczekiwaniem ,nie jest idealny ,jest inny ,ma swoje za uszami itp itd to bzdury tak naprawdę ) Jedyne co jest potrzebne to zwykła heca/"zabawa" i przyzwolenie z góry ,to wszystko.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . www.racjon(*)m.php/s,656951/z,0/d,3#w657146 Tak, naprawdę [Hitler] był tylko - pełnym frustracji - niedouczonym psychopatą, który stając się tyranem doprowadził do śmierci około 50 milionów osób oraz niewyobrażalnych zniszczeń w całej Europie. Ciekawszym, według mnie, jest problem, jak zdawałoby się kulturalne społeczeństwo wraz z jego intelektualną elitą daje się zaczadzić jakąś tam religią polityczną i wykorzystać? Co z racjonalnych wykształconych ludzi czyni z ludzi wiara? Jak bardzo wiara potrafi stłumić samodzielne, krytyczne myślenie o rzeczywistości? W Rosji powstał teraz Kościół Putina, w Polsce mamy "religię smoleńską" - ta część ludzkiej natury wcale nie minęła wraz ze śmiercią minionych potworów. Ciągle rodzą się nowe.> Tacy ludzie rodzili się rodzą i będą rodzić, jednak ja osobiście uważam że ludzie którzy czerpią przyjemność z zadawania bólu innym ludziom ,niszczenia innych ludzi ,mordowania itp. (czyli posiadający te przymioty które czynią w potocznym rozumieniu z ludzi potworów) to tak naprawdę promil i chyba margines poruszanego problemu.Tak Pan sądzi? pl.wikiped(*)sobowość_dyssocjalnapl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Seryjni_mordercyniewiarygo(*)djecie.html?smgajticaid=6146adJa zaś uważam, że choć rodzi się - a jeszcze bardziej ich osobowość zostaje ukształtowana w procesie socjalizacji - takich ludzi sporo. W każdym społeczeństwie i każdym czasie żyją sobie różne małe sfrustrowane ludziki. Wystarczy sięgnąć do mediów, a nawet i przyjrzeć się różnym wypowiedziom na naszym forum, ale tylko garstka otrzymuje możliwość samorealizacji, a pełnej to już tylko jednostki, które na skutek sprzyjających im okoliczności otrzymują absolutną władzę nad jakąś częścią społeczeństwa. Hitler, czy Stalin, to właśnie takie potwornie groźne intelektualne krasnoludki. > Poważniejszym zagrożeniem jest chyba to co Philip Zimbardo ujął w tych słowach -Cytat: "Dehumanizacja występuje wtedy, gdy pewne istoty ludzkie uważają inne istoty ludzkie za wykluczone z kategorii moralnej, jaką stanowi osoba ludzka (...) W takich warunkach staje się możliwe, by normalni, zdrowi moralnie, a zwykle nawet idealistycznie myślący ludzie dokonywali aktów destrukcyjnego okrucieństwa." Wbrew temu co by się wydawało mądrych ludzi jest też sporo i ostrzegają jak mogą, ale najczęściej jest to "wołanie na puszczy" - ci którzy ich czytają tych problem najczęściej nie dotyczy, a nie myślę tu o tych którzy wykonują jakieś pożyteczne prace fizyczne, ale o tych, którzy nami rządzą. > Myśl że do tego aby krzywdzić drugiego człowieka nie są potrzebne żadne potwory (o jakichś nadzwyczajnych atrybutach), wydaje mnie się tyleż prawdziwsza co o wiele bardziej niepokojąca.Myślę, iż jest jednak inaczej. Potworów jest znacznie więcej niż nam się wydaje, tylko nie każdy z nich się ujawnia i nie wszyscy umiemy ich dostrzec. Osobowościowo Putin to podobny typ do Hitlera i Stalina, choć mamy zupełnie inną epokę. > Skrzywdzić kogoś? żaden problem, mniejsza o powody (te mogą być odległe o lata całe ,ktoś nie zachował się zgodnie z naszym oczekiwaniem, nie jest idealny, jest inny,ma swoje za uszami itp. itd. to bzdury tak naprawdę.)A dla kogo? Nie słyszał Pan o np. wielkoduszności o umiejętności przebaczania? Każdy z nas wplątany w okoliczności życia krzywdzi w większym lub mniejszym stopniu, w sposób bardziej lub mniej świadomy, różnych ludzi, ale są ludzie, którzy nawet wtedy mają wyrzuty sumienia. > Jedyne co jest potrzebne to zwykła heca/"zabawa" i przyzwolenie z góry, to wszystko.Różnie to bywa, są tacy, sami sobie wyznaczają kryterium przyzwoitości i przeżywają swoje życie godnie. Znamy takich wielkich ludzi. Ale są także mali ludzie, których los oraz własna przebiegłość postawiła w miejscu, że sami są tą górą i wszystko im wolno, a na dokładkę masy wyją z zachwytu. "To nasz wódz, to zbawca narodu". On wprowadził, albo zwyciężył komunizm, wyprowadził nas z "czarnej dziury" i steki podobnych bzdur. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | baszarteg (2319 punktów) |
>Tak Pan sądzi?
Dokładnie tak jak napisałem ,na poruszoną przez pana "religie Smoleńską" patrzę też trochę inaczej (jak mniemam ) Nie jest ona dla mnie dowodem na odradzanie się jakichś najciemniejszych kart historii ale świadectwem tego że proces transformacji ustrojowej miał i ma w Polsce bardzo dużą liczbę ofiar .To są ludzie którym się nie udało i to niekoniecznie z przyczyn od nich zależnych ,to są ludzie pozostawieni sami sobie na których wszyscy się przepraszam za wyrażenie wypieli .To że paru politycznych cwaniaków + kilka być może osób którym osobiste tragedie ,przyćmiły zdrowy osąd rzeczywistości ,chcę na tym ubić własny interes ,to też inna sprawa . Sam znam kilka wspaniałych osób które po otrzymaniu od życia sporo razów i cięgów i które nie miały tyle szczęścia bądź znajomości aby zapewnić godne życie swojej rodzinie ,dziwaczeje i dewocieje pod wpływem tych doświadczeń . Ja w tym obrazie nie widzę potworów.
>Myślę, iż jest jednak inaczej. Potworów jest znacznie więcej niż nam się wydaje, tylko nie każdy z nich się ujawnia i nie wszyscy umiemy ich dostrzec.
Podane przez pana linki odsyłają wprost do aberracji które są ilościowym promilem na tle populacji .Psychopaci ,socjopaci ,seryjni mordercy to jakby na to nie patrzeć zaledwie znikomy ludzki procent.W tej kwestii zgadzam się z panem Zimbardo nie potrzebni są wcale "urodzeni mordercy " aby czynić zło (gdyż pomijając nawet lepszą inklinacje do tego typu uczynków ,jest ich zwyczajnie za mało )Heinrich Himmler uważany przez wielu ludzi za wcielenie "zła" i potwora ,potrafił na widok postrzelonej i zasypywanej żywcem kobiety zwymiotować ...Zapewniam pana że taka reakcja wywołałby u prawdziwego "biologicznego potwora" jak np:Richard Kuklinski( gdyby był jej świadkiem ),jedynie zdziwienie może uśmiech i niedowierzanie.
>tylko nie każdy z nich się ujawnia i nie wszyscy umiemy ich dostrzec.
Może i tak jest a może tego typu myślenie służy nam jedynie samouspokojeniu i wygładzaniu chropowatości własnej rzeczywistości ,gdyż w przeciwnym razie groziła by nam konstatacja że i my sami w pewnych warunkach zachowalibyśmy się jak wspomniany powyżej pan Himmler.To że ludzie łacniej wolą dostrzegać pewne cechy u innych niż kierować swój wzrok na siebie ,jest za to dla mnie faktem.
> Osobowościowo Putin to podobny typ do Hitlera i Stalina, choć mamy zupełnie inną epokę.
Nie wiem ,nie znam się na tyle aby wyrokować w tej materii ,na pewno porównanie współczesnego polityka do największych ludobójców w historii jest efektowne, dla mnie jednak osobiście ,niesie ze sobą zbyt mało rzeczowej treści.
>A dla kogo? Nie słyszał Pan o np. wielkoduszności o umiejętności przebaczania?
Słyszeć słyszałem ,własna eksperiencja słabo jednak poświadcza to co słyszałem .Gdy jest przyzwolenie z góry z ludzi wychodzą najgorsze instynkty ,raz coś takiego wyzwolone trudno jest stłumić ,wtedy nawet gdy "góra" zdanie zmienia ludzie zaczynają wykazywać tzw .inwencje własną .
>Różnie to bywa, są tacy, sami sobie wyznaczają kryterium przyzwoitości i przeżywają swoje życie godnie. Znamy takich wielkich ludzi. Ale są także mali ludzie,
Różnie to bywa ,to chyba faktycznie najlepsze podsumowanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Tak Pan sądzi? (...) Ja zaś uważam, że choć rodzi się - a jeszcze bardziej ich osobowość zostaje ukształtowana w procesie socjalizacji - takich ludzi sporo. W każdym społeczeństwie i każdym czasie żyją sobie różne małe sfrustrowane ludziki. Wystarczy sięgnąć do mediów, a nawet i przyjrzeć się różnym wypowiedziom na naszym forum, ale tylko garstka otrzymuje możliwość samorealizacji, a pełnej to już tylko jednostki, które na skutek sprzyjających im okoliczności otrzymują absolutną władzę nad jakąś częścią społeczeństwa. Hitler, czy Stalin, to właśnie takie potwornie groźne intelektualne krasnoludki. (...)
Myślę, iż jest jednak inaczej. Potworów jest znacznie więcej niż nam się wydaje, tylko nie każdy z nich się ujawnia i nie wszyscy umiemy ich dostrzec. Osobowościowo Putin to podobny typ do Hitlera i Stalina, choć mamy zupełnie inną epokę. > Dokładnie tak jak napisałem, na poruszoną przez pana "religie Smoleńską" patrzę też trochę inaczej (jak mniemam) Ja też tak mniemam.> Nie jest ona dla mnie dowodem na odradzanie się jakichś najciemniejszych kart historiiJak napisałem mamy zupełnie inną epokę i nową jakość starych potworów. Teraz mamy telefony komórkowe, internet, prawie wszyscy potrafią czytać. > ale świadectwem tego że proces transformacji ustrojowej miał i ma w Polsce bardzo dużą liczbę ofiar.Wszyskie tranformacje niosą ofiary, ale Polacy to naród wybrany nie to co inne barany. Warto zestawić ilość ofiar tranformacji w różnych krajach. > To są ludzie którym się nie udało i to niekoniecznie z przyczyn od nich zależnych,Szanowny Panie, gdy się podejmuje działanie wypada mieć choćby tylko mizerne pojęcie co te działania przyniosą. To społeczeństwa dają władzę swoim wodzą, którzy ich prowadzą. Jak to są to ludzie, którym się nie udało? Krzyczeli przecz z komuną i komuny już nie ma. Krzyczeli ZOMO - Gestapo i już milicja ich nie leje. Mają wolność, każdy może mieć paszport w domu i wyjechać, gdzie mu się podoba. Domagali się szacunku dla robotników i mają siedząc na bezrobociu i Pan mówi, iż się im nie udało. > to są ludzie pozostawieni sami sobie na których wszyscy się przepraszam za wyrażenie wypieli.Biedni ludzie, żaden nie mógł dowiedzieć się lub skumać na czym kapitalizm polega. > To że paru politycznych cwaniaków + kilka być może osób którym osobiste tragedie, przyćmiły zdrowy osąd rzeczywistości, chcę na tym ubić własny interes, to też inna sprawa.Cała historia ludzkości pokazuje nam, że cwaniacy zawsze, gdy tylko mogli, wykorzystywali tych mniej cwanych. Najbardziej żałosnym jest to, że to ci którzy uważają się za skrzywdzonych wszelkie prawa im do tego dali. > Sam znam kilka wspaniałych osób które po otrzymaniu od życia sporo razów i cięgów i które nie miały tyle szczęścia bądź znajomości aby zapewnić godne życie swojej rodzinie, dziwaczeje i dewocieje pod wpływem tych doświadczeń.Mam wątpliwości co do wpaniałości dewot - niezależnie od wyznawanej religii. > Ja w tym obrazie nie widzę potworów.Aby zostać potworem same chęci nie wystarczą, a nawet potencjalne możliwości, musi powstać faktyczna możliwość samorealizacji. > >Myślę, iż jest jednak inaczej. Potworów jest znacznie więcej niż nam się wydaje, tylko nie każdy z nich się ujawnia i nie wszyscy umiemy ich dostrzec.> Podane przez pana linki odsyłają wprost do aberracji które są ilościowym promilem na tle populacji .Psychopaci ,socjopaci ,seryjni mordercy to jakby na to nie patrzeć zaledwie znikomy ludzki procent.W tej kwestii zgadzam się z panem Zimbardo nie potrzebni są wcale "urodzeni mordercy " aby czynić zło (gdyż pomijając nawet lepszą inklinacje do tego typu uczynków ,jest ich zwyczajnie za mało )Heinrich Himmler uważany przez wielu ludzi za wcielenie "zła" i potwora ,potrafił na widok postrzelonej i zasypywanej żywcem kobiety zwymiotować ...Zapewniam pana że taka reakcja wywołałby u prawdziwego "biologicznego potwora" jak np:Richard Kuklinski( gdyby był jej świadkiem ),jedynie zdziwienie może uśmiech i niedowierzanie.> >tylko nie każdy z nich się ujawnia i nie wszyscy umiemy ich dostrzec.> Może i tak jest a może tego typu myślenie służy nam jedynie samouspokojeniu i wygładzaniu chropowatości własnej rzeczywistości ,gdyż w przeciwnym razie groziła by nam konstatacja że i my sami w pewnych warunkach zachowalibyśmy się jak wspomniany powyżej pan Himmler.To że ludzie łacniej wolą dostrzegać pewne cechy u innych niż kierować swój wzrok na siebie ,jest za to dla mnie faktem.> > Osobowościowo Putin to podobny typ do Hitlera i Stalina, choć mamy zupełnie inną epokę.> Nie wiem ,nie znam się na tyle aby wyrokować w tej materii ,na pewno porównanie współczesnego polityka do największych ludobójców w historii jest efektowne, dla mnie jednak osobiście ,niesie ze sobą zbyt mało rzeczowej treści.> >A dla kogo? Nie słyszał Pan o np. wielkoduszności o umiejętności przebaczania?> Słyszeć słyszałem ,własna eksperiencja słabo jednak poświadcza to co słyszałem .Gdy jest przyzwolenie z góry z ludzi wychodzą najgorsze instynkty ,raz coś takiego wyzwolone trudno jest stłumić ,wtedy nawet gdy "góra" zdanie zmienia ludzie zaczynają wykazywać tzw .inwencje własną .> >Różnie to bywa, są tacy, sami sobie wyznaczają kryterium przyzwoitości i przeżywają swoje życie godnie. Znamy takich wielkich ludzi. Ale są także mali ludzie,> Różnie to bywa ,to chyba faktycznie najlepsze podsumowanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | baszarteg (2319 punktów) | > Wszyskie tranformacje niosą ofiary, ale Polacy to naród wybrany nie to co inne >barany. Warto zestawić ilość ofiar tranformacji w różnych krajach. Nic tak nie podnosi na duchu ofiar transformacji jak odesłanie ich do statystyk .Najlepiej jeszcze gdy robi to np wypasiony polityk który coś sobie mlaskając wskarze paluchem innych mówiąc -"Tee nie podskakuj bo w Afryce to mają gorzej " > Mam wątpliwości co do wpaniałości dewot - niezależnie od wyznawanej religii.Dla mnie ludzie są jednostkami na tyle złożonymi ,które potrafią mieścić w sobie tak różne przeciwności ,godzić najróżniejsze ,często sprzeczne cechy charakteru że ocena ich pod jednym tylko kątem np:owej dewocyjności ociera się o śmieszność ...nie ocenianego rzecz jasna a oceniającego . Nawet nie chcę zaczynać tak myśleć bo kto wie ,być może skończył bym jak zidiociały przeciwnik literatury(np:literatury fantasy) ,oceniając książki i ludzi ich czytających nie ze względu na treść a jedynie gatunek ...  Skoro jakiś fabrykant który należał do NSDAP i który ciężko pracował na pomyślność III Rzeszy (może być wzorem do naśladowania , o ile nazywa się Oskar Schindler)to dlaczego nie np:jakaś babulinka która częściej niż inni biega do kościoła ? Bo co ? Bo mnie z religią nie pod drodze ? mnie także (staram się jednak oddzielić punkt widzenia jedynie od własnego punktu przytwierdzenia ) Z resztą podejrzewam że gdyby prześledzić biografię Polaków którzy zostali nagrodzeni odznaczeniem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata (co jest istotne w kontekście omawianego tematu ) to myślę że większość z odznaczonych była zapewne osobami wierzącymi (pewnie jakieś formy zdewocenia też by się wśród nich znalazły) Kim ja jestem aby autorytatywnie wypowiadać się co do wartości takich ludzi ? Pan ma wątpliwości ? W sumie co mnie do tego ? takie pana prawo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Najpierw przepraszam, gdyż przez pośpiech i nieuwagę został opublikowany "brudnopis", a nie tak jak staram się czynić przed każdą publikacją - wypowiedź przeczytana i zweryfikowana. Tak napisałem, ale to nie do końca jest tym co na ten temat myślę, ale trudno słówko się rzekło i trzeba ponosić konsekwencję. Wszystkie transformacje niosą ofiary, ale Polacy to naród wybrany nie to co inne barany. Warto zestawić ilość ofiar transformacje w różnych krajach.> Nic tak nie podnosi na duchu ofiar transformacji jak odesłanie ich do statystyk.Ależ to nie mój problem. Ja wcale nie narzekam. Nie jestem beneficjentem przemian, ale w sumie to na transformacji zyskałem. Miałem krytyczny stosunek do PRL-u i mam nie mniej krytyczny do III RP - wystarczy poczytać moje wypowiedzi na naszym forum. www.racjonalista.pl/forum.php/s,342849/z,0Ofiary transformacji nadal po ćwierćwieczu przemian najbardziej podnosi na duchu okrzyk "precz z komuną" lub "sierpem i młotem w czerwoną hołotę" i zamiast myśleć (oraz np. sprawdzić jak to w innych krajach przeprowadzono) niech dalej sobie krzyczą - mają teraz zagwarantowaną wolność demonstracji. Mnie nauczono racjonalnie myśleć i z tej umiejętności korzystam. Piszę i do niektórych to dociera, że nie do wszystkich, to oczywiste są przecież mądrzejsi i oni wiedzą lepiej. > Najlepiej jeszcze gdy robi to np wypasiony polityk który coś sobie mlaskając wskarze paluchem innych mówiąc - "Tee nie podskakuj bo w Afryce to mają gorzej" W Afryce?Najczęściej mówią o Białorusi, Rosji, Ukrainie. Ponadto mają takie prawo, gdyż dzięki ich przedsiębiorczości im się udało i się "załapali" w przeciwieństwie do różnych nieudaczników. Kapitalizm to wolny rynek i liczą się na nim, ci którzy kapitał mają, a reszta to niech się stara przeżyć. Niech Pan sobie chociaż nasze forum poczyta, zamiast dziwnych pretensji do Bogusławskiego za nazywanie rzeczy po imieniu. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,595666#w596780www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,599713#w602537 Mam wątpliwości co do wspaniałości dewot - niezależnie od wyznawanej religii.> Dla mnie ludzie są jednostkami na tyle złożonymi ,które potrafią mieścić w sobie tak różne przeciwności ,godzić najróżniejsze ,często sprzeczne cechy charakteru że ocena ich pod jednym tylko kątem np:owej dewocyjności ociera się o śmieszność ...nie ocenianego rzecz jasna a oceniającego . (Nie rozumiem o co Panu tu chodzi?)> Nawet nie chcę zaczynać tak myśleć bo kto wie ,być może skończył bym jak zidiociały przeciwnik literatury(np:literatury fantasy) ,oceniając książki i ludzi ich czytających nie ze względu na treść a jedynie gatunek ... (Nie rozumiem o co Panu tu chodzi?)> Skoro jakiś fabrykant który należał do NSDAP i który ciężko pracował na pomyślność III Rzeszy (może być wzorem do naśladowania , o ile nazywa się Oskar Schindler)to dlaczego nie np:jakaś babulinka która częściej niż inni biega do kościoła ? Bo co ? (Nie rozumiem o co Panu tu chodzi?)> Bo mnie z religią nie pod drodze ? mnie także (staram się jednak oddzielić punkt widzenia jedynie od własnego punktu przytwierdzenia ) (Nie rozumiem o co Panu tu chodzi?)> Z resztą podejrzewam że gdyby prześledzić biografię Polaków którzy zostali nagrodzeni odznaczeniem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata (co jest istotne w kontekście omawianego tematu ) to myślę że większość z odznaczonych była zapewne osobami wierzącymi (pewnie jakieś formy zdewocenia też by się wśród nich znalazły) Kim ja jestem aby autorytatywnie wypowiadać się co do wartości takich ludzi ? (Nie rozumiem o co Panu tu chodzi?)> Kim ja jestem aby autorytatywnie wypowiadać się co do wartości takich ludzi ?(Znowu nie bardzo rozumiem o co Panu tu chodzi, ale to Pan sam musi się określić kim Pan jest. Ja jestem polskim patriotą zaniepokojonym o los mojej ojczyzny i dobrostan moich rodaków?)> Pan ma wątpliwości ? W sumie co mnie do tego ? takie pana prawo.  Mam poczynając od tego, czy tak samo rozumiemy słowo dewot (tu jeszcze synonimy dewota) Ponadto napisałem, że "niezależnie od wyznawanej religii", a więc niezależnie od tego, czy ktoś jest katolikiem, muzułmaninem, żydem, komunistą, antykomunistą, faszystą lub wyznawcą którejś z całego ogromu wiar. Dla mnie dewotami nie są ludzie religijni tylko religianci. (Proponuję znaczenia sprawdzić w słownikach)Mam też wątpliwości, czy tak ogólnie zostałem przez Pana zrozumiany, ale to już wina mojej komunikatywności @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) |
> (Nie rozumiem o co Panu tu chodzi?)Sporo tych nie zrozumień ,widać oceniający ten nasz krótki dialog zrozumieli go lepiej niż my siebie.Ale wolę to tak zostawić ,nie na wszystko co pan wczoraj napisał panu odpowiedziałem ,zbyt chyba inaczej patrzymy na wiele spraw a ja nie mam obecnie ani chęci ani czasu aby się o to spierać ,może kiedyś w lepszych czasach. Może jedynie dodam parę uwag abym został lepiej zrozumiany . > Mam poczynając od tego, czy tak samo rozumiemy słowo dewot (tu jeszcze synonimy dewota)No tak ,widzę że dewoci czy to ujęciu potocznym czy podręcznikowej definicji nie mają zbyt wysokich notowań (pewnie z resztą słusznie ) Tyle że rozmawiając o dość specyficznej książce i jeszcze bardziej specyficznych czasach z nią związanych . Tak naprawdę nikt do tej pory nie podał bezbłędnego przepisu na to jak cechy charakteru musi spełniać człowiek aby w określonej skrajnej sytuacji zachował się bądź to jako złoczyńca bądź też jako bohater .Zbyt wiele zmiennych zaangażowanych jest w taką sytuacje . Dlatego w kontekście akurat tej rozmowy małe ma dla mnie znaczenie definicja i synonimy słowa "dewot" .Może bowiem zdarzyć się i tak (i jak sądzę zdarzało się w życiu) iż bohaterami zostają ludzie których byśmy o to nie podejrzewali a nawet tacy których poglądy na inne rzeczy(niezwiązane z czynem jakiego dokonali ) jawią się nam jako głupie , czy nawet paskudne.Tak samo w analogicznej sytuacji ludzie którzy deklarowali się jako humaniści,racjonaliści pełni tych czy innych ideałów w sytuacji życiowej próby zachowają się jak świnie ,ludzie mali i podli . Zimbardo pytany o to skąd się biorą bohaterowie odpowiedział tak Cytat:Może liczą się tu indywidualne cechy? Może to efekt wychowania religijnego? Dobrego przykładu rodziców? Tego nie wiemy i prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, ponieważ by zbadać to doświadczalnie, należałoby stworzyć "sytuację złą". Oczywiście, w każdym kraju byli ludzie, którzy na przykład pomagali Żydom w czasie Holocaustu. Ale po 30 - 40 latach otrzymuje się tylko retrospektywne odpowiedzi, dlaczego tak postępowali, co sprawiło, że zachowali się w sposób bohaterski. A pamięć ludzka jest zawodna. Dlatego też ja w przeciwieństwie do pana ,nie mam wątpliwości że osoby z którymi światopoglądowo mnie nie po drodze ,czy nawet te które z jakichś tam względów nie poważam ,mogą zachować się "wspaniale" Na koniec tego mojego dość przydługiego wpisu odnośnie tego co pan wczoraj napisał i co chyba przeoczyłem . > Aby zostać potworem same chęci nie wystarczą, a nawet potencjalne możliwości, musi powstać faktyczna możliwość samorealizacji.Według mnie musi dojść do czynu a nie "możliwości ".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Dlatego w kontekście akurat tej rozmowy małe ma dla mnie znaczenie definicja i synonimy słowa "dewot" . Nie umiem rozmawiać bez wspólnego rozumienia treści, a nawet i słów, gdyż wtedy jedna z osób mówi o czym innym, a druga o czym innym i tak jest w naszym przypadku.
>Dlatego też ja w przeciwieństwie do pana ,nie mam wątpliwości że osoby z którymi światopoglądowo mnie nie po drodze ,czy nawet te które z jakichś tam względów nie poważam ,mogą zachować się "wspaniale" A gdzież Szanowny Pan się u mnie tego "przeciwieństwa" doczytał?
>Na koniec tego mojego dość przydługiego wpisu odnośnie tego co pan wczoraj napisał i co chyba przeoczyłem . Aby zostać potworem same chęci nie wystarczą, a nawet potencjalne możliwości, musi powstać faktyczna możliwość samorealizacji. >Według mnie musi dojść do czynu a nie "możliwości ". A według mnie aby doszło do czynu muszą być możliwości jego dokonania. Potwór zakuty w kajdany dopóki się z nich nie wyzwoli nic złego uczynić nie może. Same chęci nie wystarczą - nawet i potencjalne możliwości, musi powstać faktyczna możliwość samorealizacji. Czyli aby dokonać jakiegoś czynu najpierw musi się mieć możliwość jego dokonania. _________________
PS. >widać oceniający ten nasz krótki dialog zrozumieli go lepiej niż my siebie Jakoś zbyt bardzo tego pewien nie jestem i jakoś mam dziwne wrażenie, że te plusy dla Pana wynikają głównie z braku sympatii do mnie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) |
> Jakoś zbyt bardzo tego pewien nie jestem i jakoś mam dziwne wrażenie, że te plusy dla Pana wynikają głównie z braku sympatii do mnie.Dziękuje ,przyznam że przez jedną chwilę zaświtała mnie w głowie myśl iż mógł ktoś moją wypowiedź ocenić pozytywnie że względu na jej walory ...oczywiście szybko odrzuciłem tę myśl jako absurdalna .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Jakoś zbyt bardzo tego pewien nie jestem i jakoś mam dziwne wrażenie, że te plusy dla Pana wynikają głównie z braku sympatii do mnie.> Dziękuje ,przyznam że przez jedną chwilę zaświtała mnie w głowie myśl iż mógł ktoś moją wypowiedź ocenić pozytywnie że względu na jej walory ...oczywiście szybko odrzuciłem tę myśl jako absurdalna .  Znowu Pan ma kłopoty ze zrozumieniem tego co ja piszę. Oczywiście, że plusy są tylko i wyłącznie za Pańskie walory, ja tylko napisałem: (Jakoś zbyt bardzo tego pewien nie jestem i jakoś mam dziwne wrażenie, że te plusy dla Pana wynikają głównie z braku sympatii do mnie.) o swoim dziwnym wrażeniu. Aby mnie upewnić jak bardzo się w swoim dziwnym wrażeniu mylę, to niech Pan się pochwali, kto Pana zechciał tu splusować. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) |
> Oczywiście, że plusy są tylko i wyłącznie za Pańskie walory, ... wynikają głównie z braku sympatii do mnie.Tzn co ? Uważa pan że napisałem swój post w superpozycji kwantowej  i że jednocześnie jego ocena wynika głównie i wyłącznie z jednego oraz głównie z drugiego ? Przyznam że(tak jak Pan napisał) nie do końca rozumiem ?  > o swoim dziwnym wrażeniu. Aby mnie upewnić jak bardzo się w swoim dziwnym wrażeniu mylę, to niech Pan się pochwali, kto Pana zechciał tu splusować.Nie pochwalę się gdyż wiem jedynie jak sprawdzać zbiorczą tabelkę punktów ,po drugie aby to uczynić nawet przy założeniu że doszedł bym kto mnie oceniał ,wpierw musiał bym zapytać osoby które mnie oceniły o zgodę .Zbyt wiele zachodu jak na taką błahostkę .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nie pochwalę się gdyż wiem jedynie jak sprawdzać zbiorczą tabelkę punktów , W opcjach konta można ustawić wysyłanie powiadomień o ocenach. >po drugie aby to uczynić nawet przy założeniu że doszedł bym kto mnie oceniał ,wpierw musiał bym zapytać osoby które mnie oceniły o zgodę . Słusznie. Wyjdę jednak przed szereg i przyznam się do ocenienia pańskich wypowiedzi pozytywnie. Niechże sobie Bogusławski wyciąga wnioski jakie chce, ale jak dla mnie nieeleganckim jest sugerowanie (albo pisanie o dziwnych wrażeniach), iż interlokutor jest oceniany pozytywnie z powodu niechęci do jego rozmówcy. Rzekłbym nawet, że zakrawa to na obrazę.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | baszarteg (2319 punktów) |
> W opcjach konta można ustawić wysyłanie powiadomień o ocenach.Dziękuje za informacje i docenienie .  > Rzekłbym nawet, że zakrawa to na obrazę. Jeśli nawet coś w tym jest to trudno, jakoś będzie musiał to znieść mój majestat .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Dziękuje za informacje i docenienie . Nie ma za co. Jakbym wypowiedzi za godne + nie uznał to i bym ich nie dawał.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Niechże sobie Bogusławski wyciąga wnioski jakie chce, ale jak dla mnie nieeleganckim jest sugerowanie (albo pisanie o dziwnych wrażeniach), iż interlokutor jest oceniany pozytywnie z powodu niechęci do jego rozmówcy.Ależ skąd? O jakiej osobistej niechęci pana Iwana Denisowicza może tu być mowa? On jak zawsze w swoich wypowiedziach jest śliczny i w pełni merytoryczny, a tu - tak dla ilustracji - tylko ostatnie wypowiedzi jego na temat Bogusławskiego: www.racjon(*)m.php/s,648182/z,0/d,3#w648379www.racjon(*)m.php/s,648182/z,0/d,3#w648388Więcej - choć jeszcze jest sporo podobnych - to szukać mi się nie chce. > Rzekłbym nawet, że zakrawa to na obrazę.Tak, na próbę obrazy inteligencji czytelników. Racjonaliści myślą samodzielnie i samodzielnie wyciągają wnioski oraz dokonują ocen. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Ależ skąd? O jakiej osobistej niechęci pana Iwana Denisowicza może tu być mowa? On jak zawsze w swoich wypowiedziach jest śliczny i w pełni merytoryczny, a tu - tak dla ilustracji - tylko ostatnie wypowiedzi jego na temat Bogusławskiego:> www.racjon(*)m.php/s,648182/z,0/d,3#w648379> www.racjon(*)m.php/s,648182/z,0/d,3#w648388Prawda boli, czyż nie? Jednakże po człowieku uważającym, iż porównywanie III Rzeszy do ZSRR jest spowodowane nienawiścią do raju robotników głębszej refleksji się nie spodziewam. Żeby nie pozostać dłużnym pokaże Bogusławskiego pojmowanie kultury i to jak traktuje rozmówców z nim się nie zgadzających, ot wiarę zarzuca i po pomoc wysyła: www.racjonalista.pl/forum.php/s,657062#w657590www.racjonalista.pl/forum.php/s,657062#w657607www.racjonalista.pl/forum.php/s,657062#w657622www.racjonalista.pl/forum.php/s,657062#w657738A to tylko próbka rozmowy z użytkownikiem Farmer. Bogusławski jednak na tym nie przestaje, sugeruje (z niezwykła wprost subtelnością i cokolwiek asekurancko), że wypowiedzi jego oponenta w dyskusji są oceniane pozytywnie w związku z niechęcią do Bogusławskiego co zaprawdę jest pięknym przykładem arogancji oraz chamską próbą dezawuowania oponenta - www.racjonalista.pl/forum.php/s,656951#w657388> Więcej - choć jeszcze jest sporo podobnych - to szukać mi się nie chce.Szukać za daleko nie trzeba, komicznym przykładem Bogusławskiego na sobie skupienia są fochy o minusy. Jak minus, to trzeba się pochwalić na forum, może ktoś się użali - www.racjonalista.pl/forum.php/s,653245#w654219> Tak, na próbę obrazy inteligencji czytelników. Racjonaliści myślą samodzielnie i samodzielnie wyciągają wnioski> oraz dokonują ocen.Raczej na próbę zdezawuowania dyskutanta, co jakoby plusy dostaje za niechęć do Bogusławskiego, który najwidoczniej jest przekonany, iż wszystko się wokół niego kręci.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Prawda boli, czyż nie? Bardzo boli i ten ból doskonale Pan sobą ilustruje.
> komicznym przykładem Bogusławskiego na sobie skupienia są fochy o minusy. Każdy ma własne poczucie komizmu. Mnie wcale Pańskie żenujące poziomem wypowiedzi nie bawią, a merytorycznie to nigdy nie przedstawił Pan argumentów podważających moje wywody i stąd cała Pańska wściekłość.
Tak, na próbę obrazy inteligencji czytelników. Racjonaliści myślą samodzielnie i samodzielnie wyciągają wnioski oraz dokonują ocen. >Raczej na próbę zdezawuowania dyskutanta, Tak, tu jest zasadnicza różnica pomiędzy nami, ja uważam, że większość naszych czytelników, to samodzielnie myśląca inteligencja nie potrzebująca żadnych instrukcji, Pan uważa, że sami nie potrafią myśleć i to Pan musi im powiedzieć. Tu jest właśnie zasadniczy spór pomiędzy nami, gdyż mnie żaden kit ideologiczny - nawet ten najbardziej słuszny się nie podoba. Ja jestem niewierzącym w najszerszym rozumieniu tego słowa.
>Bogusławskiego, który najwidoczniej jest przekonany, iż wszystko się wokół niego kręci. I znowu pełna merytoryka w rozumieniu pana Denisowicza i jak mocno uargumentowana, to już żadne tam "dziwne wrażenia". Udowodnił Pan tu chyba w sposób oczywisty, że o żadnej osobistej niechęci w Pańskim przypadku mowy być nie może, gdyż w osobistych pyskówkach to daje Pan sobie radę wprost znakomicie.
"Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami"
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Bardzo boli i ten ból doskonale Pan sobą ilustruje.Dokładnie to samo mógłbym o Panu powiedzieć. > Każdy ma własne poczucie komizmu. Mnie wcale Pańskie żenujące poziomem wypowiedzi nie bawią,Tu się więc różnimy. Mnie Pana żenujące przekonanie o własnej racji i komiczne wprost próby zarzucania innym wiary gdy brak Panu argumentów bawią wprost niesłychanie. > a merytorycznie> to nigdy nie przedstawił Pan argumentów podważających moje wywody i stąd cała Pańska wściekłość.Wierzącego przekonać nie sposób, a ja z pańską wiarą dyskutować zamiaru nie mam. > Tak, tu jest zasadnicza różnica pomiędzy nami, ja uważam, że większość naszych czytelników, to samodzielnie myśląca inteligencja nie potrzebująca żadnych instrukcji, Pan uważa, że sami nie potrafią myśleć i to Pan musi im powiedzieć.Zapomniał Pan jeszcze napisać o oddawaniu się pod osąd racjonalistycznej inteligencji. Zresztą jak widać nie ja jeden pańskie próby nieuczciwego z oponentami postępowania zauważyłem - pozytywne oceny tej wypowiedzi jednoznacznie o tym świadczą. > Tu jest właśnie zasadniczy spór pomiędzy nami, gdyż mnie żaden kit ideologiczny - nawet ten najbardziej słuszny się nie podoba. Ja jestem niewierzącym w najszerszym rozumieniu tego słowa.Pewnie. Panu jak to wierzący mają w zwyczaju jedynie własny kit odpowiada, a argumentacja, która Panu nie pasuje to przejaw wiary tudzież niewiedzy. > I znowu pełna merytoryka w rozumieniu pana Denisowicza i jak mocno uargumentowana, to już żadne tam "dziwne wrażenia".Twierdzenie (czy asekuranckie pisanie o wrażeniach), iż pańskiego oponenta w dyskusji plusuje z niechęci do Pana to nie przejaw skupienia na sobie? Paradne. > "Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami"Owszem. Ale jak już pisałem Pan w kompromitowaniu się najwidoczniej znajduje upodobanie i robi to z uporem godnym lepszej sprawy.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Nasze forum skierowane jest do ludzi na pewnym - trochę wyższym niż przeciętność - poziomie intelektualnym i ja swoje wypowiedzi kieruję tylko do ludzi, którzy potrafią mnie zrozumieć. Kto mógł i chciał ten zrozumiał, a do ludzi zaślepionych wiarą w jedynosłusznośc swych racji i tak nic nie dotrze o czym już napisałem: Tak, tu jest zasadnicza różnica pomiędzy nami, ja uważam, że większość naszych czytelników, to samodzielnie myśląca inteligencja nie potrzebująca żadnych instrukcji, Pan zaś uważa, że sami nie potrafią myśleć i to Pan musi im powiedzieć.
> Zresztą jak widać nie ja jeden pańskie próby nieuczciwego z oponentami postępowania zauważyłemNie, zdecydowanie nie tylko Panu ewidentnie wykazałem głupotę w wypisywanych tu tekstach, a nawet muszę przyznać, że prymu w głupocie wywodów Pan tu nie dzierży - są i lepsi i gorsi od Pana. Bardziej i mniej zaślepieni swoją wiarą w jedynosłusznoość własnych racji oraz potrafiący znaleźć mniej lub więcej argumentów. > pozytywne oceny tej wypowiedzi jednoznacznie o tym świadczą.Szanowny Panie, uważający się za racjonalistę - uważa Pan, iż o Pańskiej racji świadczą pokazane tu Pańskie plusy? No cóż, każdy ma własne poczucie żenady i śmieszności. Moim zdaniem, plusy na tym poście są tylko świadectwem tego, że mam na naszym forum oprócz przyjaciół także i wrogów - na których, tak samo jak Pańskim przypadku, całkowicie sobie zasłużyłem. Tyle tylko, że robię to, będąc racjonalistą, całkowicie świadomie, gdyż choć przyjemnie otrzymywać plusy popierające własne wywody, to ja dalibóg nie dla plusów tu pisuję, tylko dla przeciwstawieniu się wierze wszelkiej i pokazania racjonalnych opcji dla wszelkich religii/ideologii i jak na razie jestem przez znakomitą tu większość - i to pomimo odejścia z naszego forum w ostatnim roku bardzo wielu znakomitości - zrozumianym. Nie, nie martwią mnie plusy stawiane przy głupich wypowiedziach, tak samo jak nie martwią mnie i głupie wypowiedzi. Natomiast martwi mnie znaczny ubytek tu racjonalistów i zwiększanie się dominacji głupoty - na którą powinno się reagować, nawet wtedy, gdy wywołuje się nienawiść głupców, a coraz mniej jest tu komu. "Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami"> Owszem. Ale jak już pisałem Pan w kompromitowaniu się najwidoczniej znajduje upodobanie i robi to z uporem godnym lepszej sprawy.Ależ, Wielce Szanowny Pan, wcale nie musi pisać, że dla Pana jestem całkowicie skompromitowanym, to oczywiste jest nawet dla tych mało inteligentnych. Jest tu wprost cała parafia ludzi mnie nienawidzących, podzielających z Panem ten pogląd. Już niejednemu tu dobrze zaszedłem za skórę, tyle tylko, że ja wcale tego nie żałuję i mam zamiar tak czynić dopóty racjonaliści będą stanowili tu większość, czyli dopóki będzie jeszcze komu rozumieć moje racje. Dlatego ocenę mojej kompromitacji pozostawiam ogółowi, a nie moim wrogom. ______________ PS. Żałuję, że - w mojej ocenie - nawet w 20% nie jest Pan tak dobry w merytorycznych polemikach, jak w osobistych pyskówkach. Wiara - choćby i najgłębsza - we własną rację to słabiutki argument, a to, że Pan się z moimi ideowymi przeciwnikami wymieni plusami, jeszcze wcale nie świadczy, iż macie słuszność. Przynajmniej nie na naszym forum. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Nasze forum skierowane jest do ludzi na pewnym - trochę wyższym niż przeciętność - poziomie intelektualnym i ja swoje wypowiedzi kieruję tylko do ludzi, którzy potrafią mnie zrozumieć.Jak widać ludzie na poziomie nie mają problemu z zauważeniem pańskich nieeleganckich zagrywek. Ale nie, to pewnie sami wrogowie, nienawiścią do Pana kierowani, bo że może Pan się chwytać nieładnych zagrywek to przecież niemożliwe. > Kto mógł i chciał ten zrozumiał, a do ludzi zaślepionych wiarą w jedynosłusznośc swych racji i tak nic nie dotrze o czym już napisałemOczywiście. Z powodu tegoż zaślepienia nic do Pana nie dociera. Zabawnym jest tylko zarzucanie go innym. > Nie, zdecydowanie nie tylko Panu ewidentnie wykazałem głupotę w wypisywanych tu tekstach,Ot ciekawe. Inni pańskie manipulacje zauważyli ale dziwnym jakimś sposobem Pan mi jakąś w tekstach głupotę wynalazł. A może zarzuty trafił zbyt blisko tarczy aby był Pan w stanie nań uczciwie odpowiedzieć? Lepiej próbować chachmęcić, popisać coś o wierze, rzucić banałami o kompromitowaniu się i zarzut odparty. > a nawet muszę przyznać, że prymu w głupocie wywodów Pan tu nie dzierży - są i lepsi i gorsi od Pana. Bardziej i mniej zaślepieni swoją wiarą> w jedynosłusznoość własnych racji oraz potrafiący znaleźć mniej lub więcej argumentów.W zaślepieniu to Pan jest w czołówce, nijak mi z Panem o palmę pierwszeństwa w tej kategorii walczyć. A i jeśli głupotę miałbym koronować to daleko od podium by się Pan nie znalazł. > Szanowny Panie, uważający się za racjonalistę - uważa Pan, iż o Pańskiej racji świadczą pokazane tu Pańskie plusy?W tej jednej kwestii? Jak najbardziej. > No cóż,> każdy ma własne poczucie żenady i śmieszności.Istotnie. Nasze są zdecydowanie odmienne. To, że swojej śmieszności Pan nie zauważa nijak mnie nie dziwi. > Moim zdaniem, plusy na tym poście są tylko świadectwem tego, że mam na naszym forum oprócz przyjaciół także i wrogów - na których, tak samo jak Pańskim przypadku, całkowicie sobie zasłużyłem.Jakoś mnie takie podejście nie dziwi. Moim zdaniem zaś są one ewidentnym świadectwem tego, iż nie ja jeden pańską zagrywkę za nieelegancką uznałem. > Nie, nie martwią mnie plusy stawiane przy głupich wypowiedziach, tak samo jak nie martwią mnie i głupie wypowiedzi. Natomiast martwi mnie znaczny ubytek tu racjonalistów i zwiększanie się dominacji głupoty - na którą powinno się reagować, nawet wtedy, gdy wywołuje się nienawiść głupców, a coraz mniej jest tu komu.Skoro głupie wypowiedzi tak Pana martwią to czyż nie powinien ich Pan ograniczyć? Mniej wiary w jedynosłuszność własnej racji to dobry początek. > Ależ, Wielce Szanowny Pan, wcale nie musi pisać, że dla Pana jestem całkowicie skompromitowanym, to oczywiste jest nawet dla tych mało inteligentnych.Pańskie kompromitowanie się to powiedziałbym generalnie jest oczywiste, choć z dziwnych jakichś względów całkowicie dla Pana niewidoczne. > Już niejednemu tu dobrze zaszedłem za skórę, tyle tylko, że ja wcale tego nie żałuję i mam zamiar tak czynić dopóty racjonaliści będą stanowili tu większość, czyli dopóki będzie jeszcze komu rozumieć moje racje.Zamiast o zajściu za skórę napisałby Pan raczej o rozdrażnieniu wywoływanym u innych przez pretendowanie do posiadania jedynie słusznej racji, oraz przez próby zarzucania oponentom wiary gdy Panu argumentów brak. Byłoby to bliższe prawdy. > Dlatego ocenę mojej kompromitacji pozostawiam ogółowi, a nie moim wrogom.Z pewnością z tym, że jakakolwiek negatywna ocena to sprawka wroga, więc własnej kompromitacji Pan do wiadomości nie przyjmie. > PS. Żałuję, że - w mojej ocenie - nawet w 20% nie jest Pan tak dobry w merytorycznych polemikach, jak w osobistych pyskówkach.Ja tam z kolei nie żałuje, że u Pana merytoryczność kuleje bo i dlaczego miałbym się czyimiś niedostatkami przejmować? > Wiara - choćby i najgłębsza - we własną rację to słabiutki argument...Doceniam samokrytykę. Trafna diagnoza to pierwszy krok w kierunku wyleczenia.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Panowie, panowie. Proszę zakończyć tę dyskusję, przynajmniej w tym wątku, będę bowiem zmuszony do dalszego usuwania wypowiedzi.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Panowie, panowie. Proszę zakończyć tę dyskusję. Zdecydowanie Pan ma tu rację, tyle że nazywajmy rzeczy po imieniu osobista agresywna pyskówka żadną dyskusją nie jest. Gorzej, że podobny poziom "rozmów" teraz zdominował nasze forum i już jest tu coraz mniejsza grupa, z którą poza pyskówki wyjść można, a nawet taka, która potrafi czytać ze zrozumieniem. Prawie sami najmądrzejsi już tu prym wiodą, a więc - choć bardzo szkoda i z trudnością mi to przychodzi, ciągle z wiarą w zmiany - czas zakończyć tę dyskusję.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Tacy ludzie rodzili się rodzą i będą rodzić,jednak ja osobiście uważam że ludzie którzy czerpią przyjemność z zadawania bólu innym ludziom ,niszczenia innych ludzi ,mordowania itp(czyli posiadający te przymioty które czynią w potocznym rozumieniu z ludzi potworów) to tak naprawdę promil i chyba margines poruszanego problemu. Jak to w ogólności wygląda to jedno, ale w kontekście tego wątku i zbrodni nazistów warto wspomnieć, iż liczbę nazistowskich zbrodniarzy-psychopatów szacowano nisko (Newman i Erber "Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu", Browning "Zwykli ludzie. 101. Policyjny Batalion Rezerwy", również Hilberg w "Zagładzie Żydów europejskich" poruszą tą kwestię). Do popełniania zbrodni nie potrzeba potworów, starczą zwykli ludzie, odpowiednie warunki i motywacja. >Myśl że do tego aby krzywdzić drugiego człowieka nie są potrzebne żadne potwory(o jakichś nadzwyczajnych atrybutach ) ,wydaje mnie się tyleż prawdziwsza co o wiele bardziej niepokojąca . O ile nie mam większych wątpliwości co do prawdziwości twierdzenia to już w skłonność ogółu do przyjęcia takiego punktu widzenia szczerze wątpię. Przekonanie, iż do krzywdzenia trzeba potwora jest bardzo wygodne i pozwala uniknąć niekomfortowych pytań o własną naturę. Ciekawi mnie też na ile (i czy) założenie o wyjątkowości sprawców koreluje z obwinianiem ofiary.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Hodża (11172 punktów) | > Ciekawszym, według mnie, jest problem, jak zdawałoby się kulturalne społeczeństwo wraz z jego intelektualną elitą daje się zaczadzić jakąś tam religią polityczną i wykorzystać? Co z racjonalnych wykształconych ludzi czyni z ludzi wiara?Co do tej "kulturalności" Niemców miałbym bardzo poważne wątpliwości. Przeciętny mieszczuch niemiecki - sądząc po obrazie Niemiec lat 30-tych, który wyłania mi się z kilku filmów i powieści Remarque'a - był dość gruboskórnym, prostym typem, a z pewnością mowa o "narodzie filozofów" to duże intelektualne nadużycie. Natomiast pojawia się pytanie, dlaczego intelektualne elity - uczeni, artyści - nie zareagowały. Chyba to one szczególnie uległy wtedy demoralizacji pod naporem połączonego strachu i uwodzicielskich haseł. A ogólnie należy oddzielić rozumienie pojęcie "kultura" w znaczeniu potocznym od tego w naukowym; w tym drugim rozwinięta "kultura" niekoniecznie musi oznaczać coś obiektywnie lepszego. Starożytni Majowie mieli kulturę bardziej rozwiniętą od Słowian, ale przecież nie uważamy chyba okrutnych technik składania ofiar z ludzi za coś zachwycającego i godnego zazdrości, nawet, jeśli się to dokonywało na szczytach piramid schodkowych. Nietzsche uważał, że to norma: okrucieństwo jest w samych trzewiach kultury. Cóż, może kiedyś wyłoni się silna kultura łagodnych ludzi... Ależ absurd, lecz jakże pociągający!
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Co do tej "kulturalności" Niemców miałbym bardzo poważne wątpliwości.> (...) a z pewnością mowa o "narodzie filozofów" to duże intelektualne nadużycie.Może Pan, tym bardziej, że takie wątpliwości mają i niektórzy Niemcy, ale ja proponuję wziąć pod refleksję powojenny stosunek do Niemiec wśród ocalałych niemieckich Żydów, choćby i samej Hannah Arendt > Natomiast pojawia się pytanie, dlaczego intelektualne elity - uczeni, artyści - nie zareagowały.Skoro już Arendt przywołałem, to może warto zajrzeć do "Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła", czy "Korzeni totalitaryzmu". > Chyba to one szczególnie uległy wtedy demoralizacji pod naporem połączonego strachu i uwodzicielskich haseł. Oczywiście. Jedna ulotka NSDAP nie zmieniłaby światopoglądu Heideggera, ale ta wszechobecność ideologii, którą zaczyna się niemalże oddychać - zrobiła swoje (by ograniczyc się do tego kuriozalnego przypadku).Mam zdecydowane wątpliwości do wszelkiego ideologicznego kitu, ale obaj i nie tylko obaj, na szczęście je mamy. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | Odp: kreska Hitlera i jego perspektywa | > Niestety, zasmucę Pana - może miał pewną smykałkę, raczej zamiłowanie, do architektury, ale w jego kompozycjach uderza całkowity brak wyczucia głębi, pionu i "sztywność" ręki, jakiś wyczuwalny lęk o to, żeby zachować standardy poprawności. To naprawdę daje się wyczuć, a poświęciłem oglądaniu zdjęć jego akwarel w wysokiej rozdzielczości jakiś czas. A szczerze mówiąc, również jego zdolności do odwzorowywania brył pozostawiają dużo do życzenia. Przykładem jest jego "Zamek Neuschwanstein", w którym nie potrafi zastosować zasad geometrii rzutowej i linie w naturze równoległe mu się rozchodzą, chociaż to jest widoczne dopiero przy uważnym oglądaniu akwareli. Na obu poniższych akwarelach widać, jak mu się "rozjeżdżają" piony; może miało to jakiś związek ze wzrokiem, bo z całą pewnością nie jest to celowe artystyczne zamierzenie: O braku wyczucia głębi u wielu fenomenalnych artystów możemy podyskutować, o smykałce do rysunku także. Wielkiego zamiłowania do architektury nie mam ale coś tam potrafię o niej powiedzieć. Teraz jednak skupmy się na perspektywie. W zaprezentowanych przez ciebie obrazkach widać coś jakby linie pionowe zbiegały się gdzieś w niewidocznym punkcie ponad obrazem. Na poniższym zdjęciu jest odwrotnie a mimo tego autorki nikt jeszcze za psychicznie chorą nie uznał (oficjalnie). Oczywiście możemy powiedzieć, że Adolf nie posiadł wiedzy i zamiłowania renesansowych mistrzów stosujących z powodzeniem perspektywę linearną, ani też wiary pisarzy ikon, którzy punkt zbiegu linii perspektywicznych umieszczali przed płaszczyzną obrazu tak, że przedstawione przedmioty rozszerzają się w miarę oddalenia od obserwatora. Możemy powiedzieć, że eksperymentował z perspektywą, ale też nie wykluczone, że owe zniekształcenia wynikają z jakieś choroby psychicznej. Czy Hitler wyczuwał jakiś lęk o to, żeby zachować standardy klasycznej poprawności? Obejrzyj sobie jego późniejsze obrazy przedstawiające wnętrza, a przekonasz się że człowiek ten poświęcił trochę czasu na studiowanie zasad odwzorowania swojego punktu widzenia. Je suis une bombe
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: intelektualny prymityw znjadujący rozkosz w muzyce Wagnera | >Z kolei wiadomo jest, iż Hitler był wyśmienitym mówcą ( a więc miał zdolności wielkie oratorskie, a nie miał literackich), porywającym tłumy i wprawiającym je w stan rozegzaltowania. Wsyscy, nawet jego zatwardziali wrogowie, przyznawali mu ten talent. Czy intelektualny prymityw jest w stanie być tak genialnym oratorem? To fakt, jedno w czym był naprawdę dobry to w gadaniu. Gorszym od malowania był w pisaniu, jeszcze gorszym w polityce, a na szczęście dla ludzkości najgorszym w dowodzeniu armią. Na pewno był dobrym aktorem, ale tylko w jednej roli, a to nie świadczy o jakimś geniuszu, czy choćby wyżynach intelektualnych. Konkurent Stalin był o wiele lepszym manipulatorem, zręczniejszym graczem, chociaż mówcą kiepskim.
|
|
4 na 4 | Christos (2696 punktów) | Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech | Mein Kampf mam na półce, wydane przez Wydawnictwo Książki Niezwykłej XXL w 2005 roku z komentarzem prof. Bogdana Michalskiego. Książka, pomijając bełkotliwy język, stanowi dobre świadectwo realiów miejsca i czasów, do których się odnosi. I może po za garstką łysych oszołomów, nikt przy zdrowych zmysłach nie doszuka się analogii pomiędzy Niemcami dwudziestolecia międzywojennego, a współczesnymi czasami. Oczywiście niektóre obserwacje Hitlera i wnioski są słuszne po dziś dzień ale to dlatego, że dotyczą socjologii i psychologii. Całość jest anachronizmem, odnosi się do realiów z przed prawie stu lat. Zresztą i dla neofaszystów Mein Kampf ma wartość bardziej kultową niż ideową. W rankingu ksiąg będących natchnieniem rzeźników ludzkości Biblia bije Mein Kampf na głowę.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Nie wypowiadając się na temat tego konkretnego wydania, o którym brak bliższych informacji, >uważam, że tego rodzaju potraktowanie tematu jest niezbędne i jeśli zostanie przepracowane przez >fachowych historyków, socjologów, psychologów czy filozofów, może unieszkodliwić dużą część >trującego potencjału tego tekstu, który, bez komentarzy, funkcjonując w sieciowym podziemiu trochę >na zasadzie "dzieła kultowego" dużą część swojego powabu zawdzięcza syndromowi "owocu zakazanego", >któremu dają się skusić umysły nie wyposażone w świadomość, czym w rzeczywistości był faszyzm. Wprawdzie "Mein Kampf" tylko z opowieści i internetowych opinii znam, ale czy naprawdę ryzyko zarażenia się bakcylem nazizmu jest duże przy sięgnięciu po tak (podobno) rynsztokowe dzieło? Niebezpieczniejszym zdaje mi się mówienie, iż za niemieckie zbrodnie są odpowiedzialni naziści - bez wgłębiana się w temat, zupełnie jakby owi naziści znienacka w '33 się pojawili a potem w '45 znikli. Innymi słowy zrzucanie winy na Hitlera przy całkowitym usprawiedliwianiu narodu niemieckiego. > Mam nadzieję, że ta krytyczna edycja stanie się ważnym i pozytywnym wkładem w edukację i >pozbawienie apologetów nazizmu oręża w postaci sugerowanych przez nich spisków, które rzekomo >fałszują obraz wodza III Rzeszy. Wątpię. Jeśli ktoś wierzy w "dobrego Hitlera" i spisek mający na celu ukazywanie jego i stworzonego przezeń reżimu w złym świetle to kolejna książka będzie jedynie wodą na młyn dla takich spiskolubnych osobników. >Myślę też, że tego rodzaju ponurych świadectw chorób cywilizacji >nie powinno się zamiatać pod dywan, gdyż teksty tego rodzaju, jeśli nie zostaną "ujarzmione", nadal >będą żyć swoim własnym, groźnym życiem. Nie mam pojęcia czy publikacja w czymś pomoże, ale wątpię iżby zaszkodziła, szczególnie, że owa książka już od dosyć dawna jest dostępna.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
1 na 1 jamci (4752 punktów) (zablokowany) | Przegrali... Jak dobrze wyglądać po 40-ce - Krzysztof IbiszJuż dostępne  Dla Hitlera 45 okazało się granicą nie do przejścia! A Polak potrafi! www.youtube.com/watch?v=8HZiaG10oYI
|
|
3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >... uważam, że tego rodzaju potraktowanie tematu jest niezbędne i jeśli zostanie przepracowane przez fachowych historyków, socjologów, psychologów czy filozofów, może unieszkodliwić dużą część trującego potencjału tego tekstu ... Posiadam ową książkę, wydaną (bez zezwolenia) przez jakieś wydawnictwo dolnośląskie, czytałam ją i zapewniam - nie ma żadnego "potencjału", ani trującego, ani emocjonalnego nawet. O jej rzeczywistej wartości, tak politycznej, jak literackiej może świadczyć fakt, że pierwsze wydanie rozeszło się w nakładzie aż ... dwóch tysięcy (!) egzemplarzy. To jest bełkot, obudowany mitem, bo każdy Niemiec w czasie wojny musiał ją mieć. Stąd taka niby popularność tego gniota. Była wręczana młodym parom w prezencie ślubnym (tak jak w ZSRR był zwyczaj odwiedzania po ślubie mumii Lenina). Jedna przykra rzecz może się okazać - ta książka nie porywa i nie jest tak krwiożercza, jak się twierdzi. Broń zyskają osoby pokroju JKM, twierdzące, że autor mógł nie wiedzieć o Zagładzie (nie ma w tej książce sugestii "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej", jaka później powstała), alibi stracą ci, co zasłaniali się posłuszeństwem wobec fuhrera.
|
|
 | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Jedna przykra rzecz może się okazać - ta książka nie porywa i nie jest tak krwiożercza, jak się twierdzi. Broń zyskają osoby pokroju JKM, twierdzące, że autor mógł nie wiedzieć o Zagładzie (nie ma w tej książce sugestii "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej", jaka później powstała),To nic nie znaczy, bo osobom negującym odpowiedzialność Hitlera za Zagładę byle pierdoła wystarczy. To, że książka jego wzmianek o "rozwiązaniu kwestii żydowskiej" nie zawiera w niczym nie zmienia późniejszych działań Hitlera. Skądinąd wiadomo, że jego poglądy w ww. kwestii ewoluowały - przesiedlenie istotnie było przesiedleniem... do czasu co prawda. > alibi stracą ci, co zasłaniali się posłuszeństwem wobec fuhrera.Dlaczego? Niechby nawet w zawoalowanej formie Hitler nie wspominał o swoich planach wobec Żydów w książce, to i tak pozostają późniejsze działania. O ile książka jaki piszesz odniesień do Zagłady miała nie zawierać, to w żaden sposób osobnik ją piszący nie jawi się jako niewiniątko. Inna rzecz, że interpretacja słów autora wtedy zapewne wyglądała inaczej niż obecnie. Cytat:Dla Hitlera głównymi przeciwnikami w walce o rasową supremację byli Żydzi. Niemal z każdego akapitu Mein Kampf emanuje wrogość, a jej przytłaczający ciężar jest skierowany na nich. "On [Żyd] pozostanie zawsze pasożytem - pisał Hitler - darmozjadem, który jak trujący prątek zaczyna się rozprzestrzeniać, gdy tylko przyjmie go sprzyjające środowisko". I choć nie nawoływał do zabicia wszystkich Żydów, stwierdził otwarcie, że "ofiara" niemieckich żołnierzy na frontach pierwszej wojny światowej "nie poszłaby na marne", gdyby "dwanaście lub piętnaście tysięcy tych hebrajskich korumpujących ludzi łapowników zostało potraktowanych trującym gazem...". Łączył również judaizm z marksizmem, twierdząc, że "los" wzywa Niemców do skolonizowania kraju w "Rosji i jej wasalnych państwach przygranicznych". Wzywał swych czytelników, by "nigdy nie zapomnieli, że władający obecnie Rosją są pospolitymi, splamionymi krwią kryminalistami". Cały artykuł - tutaj.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Jedna przykra rzecz może się okazać - ta książka nie porywa i nie jest tak krwiożercza, jak się twierdzi. Broń zyskają osoby pokroju JKM, twierdzące, że autor mógł nie wiedzieć o ZagładzieMyślę, że nie masz racji: Cytat:W końcu znalazłem powiązanie pomiędzy tą destrukcyjną doktryną, a charakterystycznymi cechami rasy do tej pory mi nie znanej. Zrozumienie Żydów jest jedynym kluczem do właściwego poznania wewnętrznych, a więc rzeczywistych celów socjaldemokracji.
(...)
W Linzu mieszkało bardzo mało Żydów. W ciągu stuleci upodobnili się do Europejczyków i nie różnili się wyglądem od innych ludzi: wówczas rzeczywiście patrzyłem na nich jak na Niemców. Nie była dla mnie jasna błędność tej koncepcji, ponieważ jedynym wyróżniającym ich szczegółem, który dostrzegałem, była odrębność religijna. Wówczas myślałem, że to była przyczyna ich prześladowania, a niechęć, jaką do nich czułem,przeradzała się w odrazę do siebie. O istnieniu żydowskiej wrogości nie miałem wówczas pojęcia.
(...)
Czytelnikowi żydowskich gazet trudno sobie wyobrazić zło spowodowane przez nowoczesne instytucje demokracji, kontrolowane przez parlament, chyba że nauczył się samodzielnie myśleć i badać. Jest to podstawowa przyczyna zalania naszego politycznego życia najbardziej bezwartościowymi zjawiskami naszych czasów.
(...)
Trend myślenia żydostwa jest jasny. Trzeba zbolszewizować Niemcy, czyli wyniszczyć niemiecką narodową inteligencję, a przez to rozkruszyć siły niemieckiego świata pracy pod jarzmem żydowskich Światowych finansów, co ma być wstępem do dalszego rozszerzenia żydowskiego planu podbicia świata Itp., itd. Piana na ustach chorego na wściekliznę socjopaty.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | passus ciekawy | A coż miał sobie myśleć taki zdruzgotany mały człowieczek po traumatycznych przejściach, kiedy dowiadywał się o rewolucji boilszewckiej w Rosji z kluczową rolą Żydów w niej, rewolucji węgierskiej z jeszcze bardziej zarysowaną w niej rolą Żydów i wreszcie - przede wszystkim - po doświadczeniu niemalże na własnej skórze rewolucji w Bawarii(po I wojnie), na której czele stal Kurt Eisner i Ernst Toller - obydwaj - niech Pan zgadnie - z jakiej nacji się wywodzący?
A panu chyba nie muuszę tlumaczyć co w konsekwencji oznaczał udany bolszewicki przewrót?
"W Linzu mieszkało bardzo mało Żydów. W ciągu stuleci upodobnili się do Europejczyków i nie różnili się wyglądem od innych ludzi: wówczas rzeczywiście patrzyłem na nich jak na Niemców. Nie była dla mnie jasna błędność tej koncepcji, ponieważ jedynym wyróżniającym ich szczegółem, który dostrzegałem, była odrębność religijna. Wówczas myślałem, że to była przyczyna ich prześladowania, a niechęć, jaką do nich czułem,przeradzała się w odrazę do siebie. O istnieniu żydowskiej wrogości nie miałem wówczas pojęcia".
Świetnie że Pan zacytował ów passus. Pokazuje on boiwiem, iż poglądy Hitlera na sprawę Żydów nie były jakoś z góry zadekretowane, że kształtowały się pod wpływem wydarzeń, najpewniej właśnie roli Żydów we wszelkich ówczesnych bolszewickich rewolucjach.
|
|
|  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech | >Itp., itd. Piana na ustach chorego na wściekliznę socjopaty. Ziemuś, czytałeś kiedyś Dmowskiego (również na temat Ukraińców)? A czytujesz współczesne artykuły wydawnictwa p. Bubla? Naprawdę AH wychodzi przy nich prawie na filosemitę. Jeśli owe cytaty są krwiożercze, to chyba nie wiesz, co to krwiożerczość. Poza tym zanim czytelnik przebrnie przez pierwszy bełkot i dotrze do owych złotych myśli, to już będzie miał salceson zamiast mózgu i nie przyswoi treści.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Poza tym zanim czytelnik przebrnie przez pierwszy bełkot i dotrze do owych złotych myśli, to już będzie miał salceson zamiast mózgu i nie przyswoi treści. "Bo dzieło Hitlera chyba nadal ma jednak sporą siłę rażenia. Nie ze względu na swoją treść - ona jest rzeczywiście drętwa - ale ze względu na osobę autora. Zwłaszcza teraz gdy następuje w Europie antysystemowy bunt, Hitler ze swoim megacudem wyprowadzenia Niemiec z szamba weimarskiego kryzysu - musi budzić pozytywne skojarzenia".
"Z punktu widzenia socjalnej inżynierii i skuteczności politycznej był on absolutnym geniuszem. Fakt, iż były okoliczności mu sprzyjające nie wyjaśnia tego fenomenu. Bo przecież te okoliczności były eksploatowane przez innych graczy i inne ruchy, mające na starcie znacznie lepsze zaplecze niż Hitler. Jego wyjątkowość szczególnie klarownie rysuje się na tle innych wielkich polityków jego okresu. Jednakże Churchill, Roosvelt czy Stalin pozostają z anim daleko w tyle. Nie stworzyli oni bowiem od początku nowej ideologii, a w przypadku dwóch z nich (Churchill, Roosvelt) można mówić o byciu skazanym na sukces, zważywszy na ich pochodzenie, zaplecze, koneksje i środki finansowe jakie mieli do dyspozycji. Stalin lepiej się sytuuje w tym zakresie bo rzeczywiście sam z nizin wielkich - jak Hitler - dochodził do wszystkiego, jednakże jego stalinizm jest raczej pochodną specyficzną istniejącego już ruchu - do którego Stalin dołączył - niż całkiem odrębną jakością, a poza tym raczej pogrążył on gospodarkę ZSRR a nie wyprowadził ją na prostą. Nazizm pod Hitlerem osiągnąl niewyobrażlany sukces".
"O geniuszu Hitlera - w tym zakresie - pisało wielu mu współczesnych a także wielu najwybitniejszych jego biografów. (...) Są to uznani na niwie międzynarodowej historycy, spece od biografii Hitlera i nazizmu. Wszyscy oni - jak równiez postacie historyczne, swiadkowie epoki - w zacytowanych wypowiedziach potwierdzają ów fenomen 13 lat Hitlera, na który zwróciłem uwagę".
"Jak na człowieka z nizin społecznych, nie mającym szans an dobrą formalną edukację, po wielkich traumatycznych przejściach jest to zadziwiająco dużo. Życzyłby sobie aby obecniei inteligenci opuszcający nasze renomowane uczelnie prezentowali taki poziom intelektualny jak Hitler".Jak Pani tak może "salceson zamiast mózgu"? A co takim razie mają w głowach absolwenci renomowanych polskich uczelni? My to nawet do Pana Arminiusa nie możemy się równać, nie mówiąc już geniuszu Hitlera . Führera aryjskiej rasy panów zorganizowanej w Großdeutschland? Ich genialność wprost rzuca przedstawicieli ras niewolniczych na kolana. @@@ .
|
|
| | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | Nie wiem, kogo Pan cytuje, ale niektóre stwierdzenia są trafne. Bo to nie owa książczyna - polityczna Curtis-Mahler (żeby nie obrażać Mniszkówny), ale osoba autora miała siłę rażenia. Był jednym z nielicznych, ostatnich już tzw. charyzmatycznych polityków (i zaraz mnie zjedzą, jeśli ktoś jeszcze czyta ten wątek), które to określenie nie jest aż tak pozytywne w dzisiejszych czasach. Wiek XX, przynajmniej pierwsza połowa to była złota era dla trybunów ludowych wszelkiej maści. Teraz po prostu inaczej uprawia się politykę. Wtedy znaczenie miał gest, głos, sposób mówienia i psychologowie do tej pory analizują filmy dokumentalne z tamtego okresu, żeby przekonać się, co przemawia do tłumu. Tyle, że ... tłum też się zmienił. Z pewnymi stwierdzeniami z cytatów zdecydowanie się nie zgadzam: >"... Jednakże Churchill, Roosvelt czy Stalin pozostają z anim daleko w tyle. Nie stworzyli oni bowiem od początku nowej ideologii, ... On też nie - zmodyfikował to, co już istniało. >... Nazizm pod Hitlerem osiągnął niewyobrażalny sukces". To Niemcy osiągnęły chwilowy sukces i to na kredyt, który miał być spłacony zdobyczami wojennymi. Sukces prawdziwy osiągnęli, zmieniając sposób myślenia.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >Z pewnymi stwierdzeniami z cytatów zdecydowanie się nie zgadzam:
Hm, tak lekko odrzucając niepodważalne argumenty Arminiusa możesz doprowadzić do tego, że nie zaproponuje Ci wpisania na jego Volkslistę.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Hm, tak lekko odrzucając niepodważalne argumenty Arminiusa możesz doprowadzić do tego, że nie zaproponuje Ci wpisania na jego Volkslistę. Dzięki za sugestię ... przemyślę ...
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Nie wiem, kogo Pan cytuje, Pana Arminiusa.
> ale niektóre stwierdzenia są trafne. Bo to nie owa książczyna - polityczna Curtis-Mahler (żeby nie obrażać Mniszkówny), ale osoba autora miała siłę rażenia. Był jednym z nielicznych, ostatnich już tzw. charyzmatycznych polityków (i zaraz mnie zjedzą, jeśli ktoś jeszcze czyta ten wątek), które to określenie nie jest aż tak pozytywne w dzisiejszych czasach. Wiek XX, przynajmniej pierwsza połowa to była złota era dla trybunów ludowych wszelkiej maści. Teraz po prostu inaczej uprawia się politykę. Wtedy znaczenie miał gest, głos, sposób mówienia i psychologowie do tej pory analizują filmy dokumentalne z tamtego okresu, żeby przekonać się, co przemawia do tłumu. Tyle, że ... tłum też się zmienił. Najprawdopodobniej jest to mój błąd, że ahistorycznie dokonałem oceny tego bełkotu (hitlerowskich przemówień) z dzisiejszej perspektywy. Nie przekonuje mnie ani charyzma Hitlera, ani też wywody pana Arminusa.
>Z pewnymi stwierdzeniami z cytatów zdecydowanie się nie zgadzam: "... Jednakże Churchill, Roosvelt czy Stalin pozostają z anim daleko w tyle. Nie stworzyli oni bowiem od początku nowej ideologii, ...
>On też nie - zmodyfikował to, co już istniało. ... Nazizm pod Hitlerem osiągnął niewyobrażalny sukces". >To Niemcy osiągnęły chwilowy sukces i to na kredyt, który miał być spłacony zdobyczami wojennymi. Sukces prawdziwy osiągnęli, zmieniając sposób myślenia. Miałem dokładnie taki sam pogląd dopóki nie zacząłem tu czytać pana Arminusa. On mi uświadomił, że musi istnieć jeszcze duża grupa Niemców myśląca podobnie, gdy można podobne poglądy próbować wciskać na polskim racjonalistycznym forum.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Miałem dokładnie taki sam pogląd dopóki nie zacząłem tu czytać pana Arminusa. ... Po co? Przy tym jako społeczeństwo jesteśmy nieco w ogonie Europy, więc niektórzy przerabiają to, co tam już w większości odeszło do lamusa.
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | >Ziemuś, czytałeś kiedyś Dmowskiego (również na temat Ukraińców)? A czytujesz współczesne artykuły wydawnictwa p. Bubla? Naprawdę AH wychodzi przy nich prawie na filosemitę.
W tej książce "wyczuwa się" złowróżbną atmosferę, ale trudno właśnie oddzielić to, co jest uprzedzeniem czytelnika, który ma wiedzę o późniejszych wydarzeniach od tego, co jest właściwością samego tekstu. Pomijając już rozważania na temat samej książki - spotkałem dwóch ludzi, a były to osoby wykształcone, których pogląd na Zagładę był dużo bardziej jednoznaczny od tego, co AH wyłuszczył w swoim gniocie. Poniekąd więc miałem styczność z osobami, które w sensie etycznym niczym się nie różniły od tego "potwora" a w odpowiednich warunkach politycznych wedle wszelkiego prawdopodobieństwa mogłyby robić bardzo brzydkie rzeczy. Takich potencjalnych "Hitlerów" na świecie wciąż chodzą tysiące, dziesiątki tysięcy.
W tym sensie AH był osobowością niezbyt oryginalną i nie wyróżniającą się specjalnie na tle innych. Ba, sądzę, że nawet w jego politycznym środowisku byli antysemici pałający dużo większą nienawiścią do Żydów od niego. Jego pismo było tyleż wyrazem jego osobistych poglądów, co - i to dużo istotniejsze - wypowiedzeniem i wykorzystaniem znanych mu poglądów znacznej części niewykształconej, prostackiej tłuszczy do osobistej politycznej kariery i sukcesu ruchu, który animował.
Najważniejszy wkład AH w proces kształtowania się ruchu faszystowskiego polega na jego frenetycznych mowach, w których wykorzystując techniki stopniowania napięcia i wchodząc w sprzężenie z uwagą i nastrojem tłumu doprowadzał do zbiorowej histerii. Pod tym względem posiadał pewien wrodzony talent, ale też talent ten miał wartość względną, bowiem mógł "zaskoczyć" tylko w społeczeństwie, w którym tresura poprzez krzyk stanowiła powszechny składnik procesu socjalizacji, zwłaszcza podczas szkolenia wojskowego, przez które przechodziła cała praktycznie zdrowa część męskiej populacji.
>Poza tym zanim czytelnik przebrnie przez pierwszy bełkot i dotrze do owych złotych myśli, to już będzie miał salceson zamiast mózgu i nie przyswoi treści.
To zależy od wcześniejszego przygotowania. Jeśli ktoś poćwiczy nieco np. na tekstach Heideggera i nie zrobi sobie z mózgu salcesonu, takie miazmaty nie wzruszą go wielce.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >W tej książce "wyczuwa się" złowróżbną atmosferę, ale trudno właśnie oddzielić to, co jest uprzedzeniem czytelnika... No właśnie - ja zaczęłam to czytać, jako książkę i już na trzeciej stronie wymiękłam. Grafomaństwo szczytujące tyle że polityczne. I nie wyciągałabym z tego jedynie wątku Zagłady, bo z tego, co pamiętam, to o Słowianach wypowiadał się z prawie taką samą pogardą. Pomysł całkowitej eksterminacji Żydów pojawił się później, co do Słowian, nie daliby rady - za dużo nas było (samych Rosjan ponad 100 milionów, ale mordowani byli z jeszcze większą bezwzględnością, niż Żydzi, choć bardziej spontanicznie, niż planowo). >...Takich potencjalnych "Hitlerów" na świecie wciąż chodzą tysiące, dziesiątki tysięcy. Bynajmniej - ilu ma taką charyzmę? >Najważniejszy wkład AH w proces kształtowania się ruchu faszystowskiego polega na jego frenetycznych mowach, ... Tu się też nie zgadzam - to jest skuteczne tam, gdzie ludzie mają poczucie głębokiego poniżenia. Tak się stało w Niemczech po I w. św. i jakoś mało kto widzi związek pomiędzy rozgoryczeniem społecznym, a podatnością na socjotechnikę. Hitler (jak teraz Putin) podniósł swój naród z kolan. Tyle, że pierwszy wprost mówił o ekspansji terytorialnej, drugi ... terytorialnych roszczeń zaspokajać nie ma po co. >... Jeśli ktoś poćwiczy nieco np. na tekstach Heideggera ... A nie wystarczy, że poczyta trochę dobrej literatury?
|
|
| | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | > Hitler (jak teraz Putin) podniósł swój naród z kolan.Putin powalił Rosjan na kolana i zakleił usta, chociaż większość narodu jeszcze tego nie widzi. > Tyle, że pierwszy wprost mówił o ekspansji terytorialnej, drugi ... terytorialnych roszczeń zaspokajać nie ma po co.Ekspansja terytorialna to główny cel Putina: www.dw.de/(*)-się-na-krymie/a-17514739
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >Putin powalił Rosjan na kolana i zakleił usta, chociaż większość narodu jeszcze tego nie widzi. Dobrze, że chociaż mają takich bystrych sąsiadów jak Polacy ... >Ekspansja terytorialna to główny cel Putina: Nie dzwonił do mnie w tej sprawie, więc nie wiem, jakie ma zamiary ...
|
|
| | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >>Ekspansja terytorialna to główny cel Putina: >Nie dzwonił do mnie w tej sprawie, więc nie wiem, jakie ma zamiary ... Do Czeczeńców, Gruzinów, Mołdawian, Ukraińców też nie dzwonił, po prostu wjechał czołgami ...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >Do Czeczeńców, Gruzinów, Mołdawian, Ukraińców też nie dzwonił, po prostu wjechał czołgami ... Czy oni byli w UE/NATO? Czy przez kilkadziesiąt lat łączyły nas z Rosją tak specyficzne stosunki? A jeśli chodzi o Gruzinów, czy Ukraińców, to na pewno prowokowali taką sytuację. Realizowali czyjś interes i się przejechali.
|
|
| | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >>Do Czeczeńców, Gruzinów, Mołdawian, Ukraińców też nie dzwonił, po prostu wjechał czołgami ... >Czy oni byli w UE/NATO? To znaczy, że kraje, które nie są w UE/NATO można najeżdżać czołgami i zabijać ich mieszkańców? >Czy przez kilkadziesiąt lat łączyły nas z Rosją tak specyficzne stosunki? Specyficzne stosunki łączą nas z Rosją od setek lat, że przypomnę tylko zabory i komunizm. >A jeśli chodzi o Gruzinów, czy Ukraińców, to na pewno prowokowali taką sytuację. W jaki sposób prowokowali, napadali na przygraniczne wioski i miasta rosyjskie? >Realizowali czyjś interes i się przejechali. Narody, które chcą samo stanowić o sobie czyj interes realizują? Rosyjskie czołgi mają stanowić czyj interes mamy realizować np. my Polacy, albo inne Narody? Już kiedyś rosyjskie czołgi stanowiły o Polakach od 17 września 1939 do 1989 roku, warto by było wrócić do tego stanowienia, żebyśmy się nie "przejechali"?
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | > To znaczy, że kraje, które nie są w UE/NATO można najeżdżać czołgami i zabijać ich mieszkańców?No cóż, Stany od lat udowadniają, że tak (zresztą od jakiegoś czasu przy naszym współudziale). Nie podważam decyzji największej demokracji świata. > Specyficzne stosunki łączą nas z Rosją od setek lat, że przypomnę tylko zabory i komunizm.No i właśnie przypomniałeś mi, że to car rosyjski zniósł niewolnictwo w Kongresówce (a władcy Prus i Austro-Węgier w swoich zaborach), a powszechny dostęp do edukacji pojawił się dopiero w PRL - pod "radzieckim butem". To niezły obciach dla Polaków, że jakikolwiek postęp dokonywał się przy użyciu obcych wojsk - takie mieliśmy elity. Teraz UE stara się, już pokojowo, żebyśmy nadrobili 200 lat zacofania. I nadal jest opór ze strony "elit". > W jaki sposób prowokowali, napadali na przygraniczne wioski i miasta rosyjskie?Szykanując mniejszości. Nasze władze mają ukraińskich Polaków w d..., ale na wschodzie mieszka liczna mniejszość, która otrzymała wsparcie ze strony rodaków z zagranicy. Taki scenariusz był do przewidzenia. > Narody, które chcą samo stanowić o sobie czyj interes realizują? ...Bronisz równie żarliwie Palestyńczyków, czy Kurdów? A czyj niby władze Ukrainy realizują "interes"? Rozpętały wojnę domową, rzucają na własnych obywateli bomby kasetowe, a handlują nadal z Rosją, nawet broń im wysłali w ubiegłym roku, bo ... zakontraktowana.  > Rosyjskie czołgi mają stanowić ...JW. - amerykańskie samoloty stanowią niejednokrotnie. Jak się milczało przez tyle lat w tamtych sprawach, to teraz też trzeba zamknąć buzie na kłódkę. > Już kiedyś rosyjskie czołgi stanowiły o Polakach ...Z przerażeniem patrzę, jak polscy mężczyźni strasznie boją się tych rosyjskich czołgów, a na dźwięk nazwiska Putin prawie mdleją. Wy macie odwagę, tylko wtedy, kiedy można zbić słabszego (dziecko/żonę) albo rzucić się kupą na jednego. A już samo wyobrażenie sobie wojny, powoduje omdlenia.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >No cóż, Stany od lat udowadniają, że tak (zresztą od jakiegoś czasu przy naszym współudziale). Nie podważam decyzji największej demokracji świata. To błąd, każdej agresji, która jest uzasadniana wątpliwymi motywami należy się przeciwstawić. >powszechny dostęp do edukacji pojawił się dopiero w PRL - pod "radzieckim butem". Tak, Pamiętamy! jak radziecki but edukował naszych patriotów... >żebyśmy nadrobili 200 lat zacofania. 146 lat niewoli od pierwszego rozbioru do odzyskania niepodległości plus 50 lat od 17 września 1939 do 1989 roku plus drobniejsze najazdy wschodnich nauczycieli to rzeczywiście 200, a nawet więcej lat zacofania..., ale jak nie wjadą po raz kolejny to nadrobimy..., obecnie cała nadzieja w Ukraińcach, że powstrzymają ten Świetlisty Marsz na Europę... >Szykanując mniejszości. W jaki sposób, tak jak Łukaszenka szykanuje mniejszość polską na Białorusi? >Bronisz równie żarliwie Palestyńczyków, czy Kurdów? Oczywiście! Każdy Naród ma prawo do samo stanowienia! >A czyj niby władze Ukrainy realizują "interes"? Nie Ukraińców? >Rozpętały wojnę domową Ukraina wysłała na Krym zielone ludziki i ukraińskie czołgi wjechały z Rosji na Ukrainę i strzelają do siebie? >JW. - amerykańskie samoloty stanowią niejednokrotnie. Jak się milczało przez tyle lat w tamtych sprawach, to teraz też trzeba zamknąć buzie na kłódkę. Rozumiem, mamy zamknąć buzie na kłódkę i spokojnie patrzeć jak silniejsze państwa zabijają ludzi w słabszych... >Z przerażeniem patrzę, jak polscy mężczyźni strasznie boją się tych rosyjskich czołgów, a na dźwięk nazwiska Putin prawie mdleją. Wy macie odwagę, tylko wtedy, kiedy można zbić słabszego (dziecko/żonę) albo rzucić się kupą na jednego. A już samo wyobrażenie sobie wojny, powoduje omdlenia. Rozumiem, Ty wojny się nie boisz i czekasz z utęsknieniem na rosyjskie czołgi i Putina. Спасибо, товарищ, у меня нет больше вопросов.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | >To błąd, każdej agresji, która jest uzasadniana wątpliwymi motywami należy się przeciwstawić. To ewentualnie poczytam sobie jakieś stanowcze wpisy na ten temat. Bo nigdy się nie zetknęłam z taką krytyką. >Tak, Pamiętamy! jak radziecki but edukował naszych patriotów... Ale ta pamięć nie obejmuje już faktu, że w okres powojenny wchodziliśmy z 60%-owym analfabetyzmem? Że przed wojną w wielu regionach oraz dzielnicach robotniczych nie było w ogóle szkół, a połowa szkół elementarnych była ... jednoklasowa? >146 lat niewoli od pierwszego rozbioru do odzyskania niepodległości ... Prawie 500 lat od Reformacji, która przebudowała struktury wielu państw europejskich i ponad 500 lat od czasu, gdy 70% populacji na naszych ziemiach zostało ... niewolnikami zdanymi na łaskę i niełaskę "jaśniepaństwa". To nie najeźdźcy doprowadzili ten kraj do ruiny, lecz jego elity, realizując swoją prywatę. Zaborcy znieśli poddaństwo, umożliwiając rozwój gospodarki. Nawet władca równie zacofanego kraju - Rosji okazał się łaskawszy dla chłopów (czy raczej sprytniejszy), niż ślachta, która przeboleć nie mogła, że jej odebrano niewolników. Ukraińcy byli w takiej samej sytuacji - ich elity się spolonizowały, skolonizowano cały kraj i upodlono naród. Teraz mają "powtórkę z rozrywki", nas uchroniła UE. >W jaki sposób, tak jak Łukaszenka szykanuje mniejszość polską na Białorusi? Sięgnij po wypowiedzi ks. Isakowicza-Zalewskiego - jednego z nielicznych tu znawców tematyki ukraińskiej. Nawet on musiał przyznać, że akurat na Białorusi sytuacja Polaków, choć odległa od ideału, jest znacznie lepsza, niż choćby na Litwie, nie mówiąc już o Ukrainie, gdzie zamykane są polskie szkoły. >... Każdy Naród ma prawo do samo stanowienia! No to - jw., chętnie kiedyś poczytam. >Nie Ukraińców? A nie swój własny - oligarchiczny? Tak się tam obywatelom poprawiło? >Ukraina wysłała na Krym zielone ludziki i ukraińskie czołgi wjechały z Rosji na Ukrainę i strzelają do siebie? Na Krymie było referendum, a wojska rosyjskie stacjonowały już wcześniej - na mocy umowy z bodajże 1993r. Natomiast nikt mi nie wmówi, że separatyści strzelają sami do siebie i do swoich rodzin, a także zrzucają na siebie bomby kasetowe. Czy Poroszenko proponował jakieś rozmowy? Pierwszy wystąpił z ofertą Łukaszenko, a banderowcy dopiero, gdy zobaczyli, że nie dają rady. >Rozumiem, mamy zamknąć buzie na kłódkę i spokojnie patrzeć jak silniejsze państwa zabijają ludzi w słabszych... A do tej pory protestowałeś? Chociażby w sprawie wysłania polskich wojsk do Iraku? >Rozumiem, Ty wojny się nie boisz ... Po prostu nie przyłączam się do czyjejś paranoi. Tego typu obsesje zostawiam osobom, które boją się zmierzyć z rzeczywistymi problemami. A na rosyjskie czołgi to sam czekasz i chyba nie w smak, że oni się tak "spieszą pomału".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >>Tak, Pamiętamy! jak radziecki but edukował naszych patriotów... >Ale ta pamięć nie obejmuje już faktu, że w okres powojenny wchodziliśmy z 60%-owym analfabetyzmem? Że przed wojną w wielu regionach oraz dzielnicach robotniczych nie było w ogóle szkół, a połowa szkół elementarnych była ... jednoklasowa? Co to ma wspólnego z zabijaniem Polaków przez sowieckiego okupanta? >To nie najeźdźcy doprowadzili ten kraj do ruiny Oczywiście, czołgami się buduje, a nie niszczy... >Zaborcy znieśli poddaństwo Wywożąc Polaków na sybir... >nas uchroniła UE. Nie bądź taka pewna, jak nie zatrzymamy ruskich czołgów na Ukrainie to wjadą do Polski, UE nie pomoże, jedyna nadzieja w NATO. >Sięgnij po wypowiedzi ks. Isakowicza-Zalewskiego - jednego z nielicznych tu znawców tematyki ukraińskiej. Nawet on musiał przyznać, że akurat na Białorusi sytuacja Polaków, choć odległa od ideału, jest znacznie lepsza, niż choćby na Litwie, nie mówiąc już o Ukrainie, gdzie zamykane są polskie szkoły. Ale to ruskie czołgi wjechały na Ukrainę, nie polskie. >>Nie Ukraińców? >A nie swój własny - oligarchiczny? Tak się tam obywatelom poprawiło? Dlatego Naród Ukraiński obalił prorosyjskiego prezydenta, bo kradł i reprezentował interesy Rosji, nie Ukrainy. >>Ukraina wysłała na Krym zielone ludziki i ukraińskie czołgi wjechały z Rosji na Ukrainę i strzelają do siebie? >Na Krymie było referendum Pod lufami karabinów. >a wojska rosyjskie stacjonowały już wcześniej - na mocy umowy z bodajże 1993r. W wydzielonych bazach stacjonowały na Krymie, który był integralną częścią Ukrainy, a teraz jest okupowany przez Rosję. > Natomiast nikt mi nie wmówi, że separatyści strzelają sami do siebie i do swoich rodzin, a także zrzucają na siebie bomby kasetowe. Oczywiście, że nie. Prorosyjscy separatyści strzelają wraz z żołnierzami rosyjskimi do Ukraińców i spuszczają na nich bomby kasetowe, zabili już tysiące ludzi, cywilów i żołnierzy ukraińskich broniących swój kraj. >Czy Poroszenko proponował jakieś rozmowy? Z najeźdźcą się nie rozmawia, tylko walczy. >>Rozumiem, mamy zamknąć buzie na kłódkę i spokojnie patrzeć jak silniejsze państwa zabijają ludzi w słabszych... >A do tej pory protestowałeś? Chociażby w sprawie wysłania polskich wojsk do Iraku? Zawsze protestuję, gdy niczym nieuzasadniona przemoc ma miejsce. >>Rozumiem, Ty wojny się nie boisz ... >Po prostu nie przyłączam się do czyjejś paranoi. Tego typu obsesje zostawiam osobom, które boją się zmierzyć z rzeczywistymi problemami. A na rosyjskie czołgi to sam czekasz i chyba nie w smak, że oni się tak "spieszą pomału". To co piszesz to jest właśnie paranoja, odwracanie kota ogonem. Товарищ Спасибо, до свидания.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >Co to ma wspólnego z zabijaniem Polaków przez sowieckiego okupanta? Tylko tyle, że u nas czyjaś okupacja niekoniecznie przynosiła samo zło. >Oczywiście, czołgami się buduje, a nie niszczy... Nie wiedziałam, że w XVIII w. już były czołgi. A co do tego wywożenia na sybir - ilu Polaków dotykały takie represje? Dotyczyły jednego zaboru, zazwyczaj szlachty a i to drobnej jej części. Przecież żyje jeszcze wielu, którzy szczycą się tytułami hrabiów, które to tytuły przodkowie otrzymali z rąk carów (zresztą w innych zaborach też otwarcie kolaborowali i też zostawali baronami, czy hrabiami). Przed zaborami takich tytułów nie było. >Nie bądź taka pewna, jak nie zatrzymamy ruskich czołgów na Ukrainie ... Sytuacji na Ukrainie winni są głównie tamtejsi oligarchowie, a jak już doprowadzili kraj do ruiny, to zaczęli szukać winnych. Jak i u nas - Żydzi, masoni, cykliści, a teraz gender. >Ale to ruskie czołgi wjechały na Ukrainę, nie polskie. Co chyba lepiej świadczy o Rosjanach - o swoich się upomnieli. Nasze elity wespół w zespół z banderowcami rechoczą nad daniem mięsnym "Rzeź wołyńska". >Dlatego Naród Ukraiński obalił prorosyjskiego prezydenta, bo kradł i reprezentował interesy Rosji, nie Ukrainy. Był takim samym oligarchą, jak jego poprzednicy i obecny prezydent. Ten też reprezentuje interes "Poroszenkowy", a nie ukraiński. >>Na Krymie było referendum >Pod lufami karabinów. A w Kosowie nawet tego nie zrobiono. >W wydzielonych bazach stacjonowały na Krymie, który był integralną częścią Ukrainy, a teraz jest okupowany przez Rosję. Wiesz, tam żyje ponoć ponad 60% Rosjan, trochę Białorusinów, sporo rosyjskojęzycznych Ukraińców - nie sądzę, aby czuli się "okupowani". Przecież Krym dostał się Ukrainie (ponoć za flaszkę wódki) dopiero w latach 50-tych, czy 60-tych. >Oczywiście, że nie. Prorosyjscy separatyści strzelają wraz z żołnierzami rosyjskimi do Ukraińców i spuszczają na nich bomby kasetowe, zabili już tysiące ludzi, cywilów i żołnierzy ukraińskich broniących swój kraj. Akurat tam, gdzie są separatyści, tam żyją ich rodziny i tam giną ludzie. Nie rżnij głupa, że sami strzelają do siebie i swoich rodzin. >Z najeźdźcą się nie rozmawia, tylko walczy. ??? Przecież ci separatyści to obywatele Ukrainy ... Z nimi nie chciał rozmawiać, dopiero, jak włączyła się Rosja zaczął mięknąć. Czyli jednak z chamem trzeba z pozycji siły. >Zawsze protestuję, gdy niczym nieuzasadniona przemoc ma miejsce. Czyli czytałeś raport HR ze wschodniej Ukrainy i się oburzyłeś? >To co piszesz to jest właśnie paranoja, odwracanie kota ogonem. Zacznij myśleć, zamiast cytować media głównego nurtu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | > >Ale to ruskie czołgi wjechały na Ukrainę, nie polskie.> Co chyba lepiej świadczy o RosjanachTak, świadectw jest bardzo dużo: www.google(*)4VNmtLc2xae_ZgpgM&ved=0CB8QsAQТоварищ Спасибо, до свидания.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >Товарищ Спасибо, до свидания. I to takie niby celne (i dowcipne rzecz jasna) podsumowanie, jakobym była Rosjanką ... Rzeczywiście, na poziomie rzymskiego katolika.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Duch Prawdy (14788 punktów) | >I to takie niby celne (i dowcipne rzecz jasna) podsumowanie, jakobym była Rosjanką ... W kontekście Twoich słów bardzo celne: > Z przerażeniem patrzę, jak polscy mężczyźni strasznie boją się tych rosyjskich czołgów, a na dźwięk nazwiska Putin prawie mdleją. Wy macie odwagę, tylko wtedy, kiedy można zbić słabszego (dziecko/żonę) albo rzucić się kupą na jednego. A już samo wyobrażenie sobie wojny, powoduje omdlenia. ... Twoja pogarda dla nas Polaków świadczy, że zupełnie nas nie znasz, potrafimy pokonać każdego wroga, choćby jego siły przewyższały nasze kilkukrotnie, o czym możesz poczytać na wielu kartach historii, że przypomnę rozgromienie bolszewików w 1920, Monte Casino 1944, albo słowa Napoleona: "po wydaniu przez Napoleona rozkazu zdobycia Somosierry gen. Montbrun zameldował Cesarzowi, że szarża wprost na armaty nie jest możliwa. Wtedy Napoleon wypowiedział słowa: Zostawcie to Polakom!" >Rzeczywiście, na poziomie rzymskiego katolika. Nie wiem jaki jest poziom rzymskiego katolika, ale Twój jest żenujący.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >Twoja pogarda dla nas Polaków świadczy, że zupełnie nas nie znasz, potrafimy pokonać każdego wroga, choćby jego siły przewyższały nasze kilkukrotnie, o czym możesz poczytać na wielu kartach historii, że przypomnę rozgromienie bolszewików w 1920, Monte Casino 1944, albo słowa Napoleona: "po wydaniu przez Napoleona rozkazu zdobycia Somosierry gen. Montbrun zameldował Cesarzowi, że szarża wprost na armaty nie jest możliwa. Wtedy Napoleon wypowiedział słowa: Zostawcie to Polakom!"
Lista sukcesów polskiego narodu jest bardzo długa, sam bym kilka stron drobnym druczkiem zapełnił, ale czytając Twoje argumenta, żałość bierze. Sukcesy militarne o niczym nie przesądzają a Somosierra , o której piszesz niczego Polakom nie przyniosła. Patriotyzm nie polega na bezmyślnym uwielbieniu dla swojego narodu. Wolę podejście Anny, która lepiej swojemu narodowi się przysługuje, krytykując go.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Duch Prawdy (14788 punktów) | >Sukcesy militarne o niczym nie przesądzają a Somosierra , o której piszesz niczego Polakom nie przyniosła. Mylisz się, dzięki walce o wolność innych Narodów jesteśmy dzisiaj wolni.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>Sukcesy militarne o niczym nie przesądzają a Somosierra , o której piszesz niczego Polakom nie przyniosła. >Mylisz się, dzięki walce o wolność innych Narodów jesteśmy dzisiaj wolni.
Pipcys jak Inuit po samogonie O czyją wolność walczyli Twoi przodkowie pod Somosierrą? Hiszpanów?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Duch Prawdy (14788 punktów) | >O czyją wolność walczyli Twoi przodkowie pod Somosierrą? Polska była pod zaborami i Polacy walczyli w wielu krajach o Wolność i Demokrację i dzięki Puławskiemu, Kościuszce, Bemowi i wielu innym... po I wojnie światowej świat się o nas upomniał i Polska odzyskała niepodległość, gdyby nie nasza walka w wielu wojnach i na różnych frontach dzisiaj żylibyśmy w faszystowsko-stalinowskich krajach, a świat nie wiedziałby co to Wolność i Demokracja. Jak Ci się tak podoba ruska demokracja i ruska wolność to jedź, nikt Cię na siłę w Polsce nie trzyma, nie masz pojęcia co znaczą słowa: "Polska Mesjaszem Narodów", to dzięki naszym bohaterom na różnych frontach walki z barbarzyństwem świat jest dzisiaj częściowo Wolny i Demokratyczny, ale walka jeszcze nie skończona, co widać na wschodzie Ukrainy, teraz tam jest front walki Wolnego Świata z barbarzyństwem i oby się tam zakończył. Rosja to imperium zła, pijani Rosjanie biją żony i dzieci, zabijają opozycję polityczną, wtrącają do łagrów na podstawie fałszywych oskarżeń itd..., nas też rozpijali w PRL-u, może stąd oskarżenie Anny, że Polacy to tchórze i damscy bokserzy, może Panią Salman pijany ojciec bił..., w moim domu wódki nie było nigdy, a ojciec był prześladowany przez komunistyczne władze, mam inne spojrzenie kto jest Prawdziwym Polakiem, a kto sowiecką pijaną wydmuszką, która myśli, że jest Polakiem, a jest bezmózgim pijanym ślepcem... Walka o Wolność i Prawdę trwa na wielu frontach, nie tylko z ruskim barbarzyństwem, ale z watykańską ciemnotą również..., ja jestem już stary, więc na front nie pojadę, ale w internecie też można i trzeba walczyć, bo sowieckie trolle tutaj robią ludziom wodę z mózgu... i nie spocznę, aż do zwycięstwa, tak mi dopomóż Bóg.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >>O czyją wolność walczyli Twoi przodkowie pod Somosierrą? >Polska była pod zaborami Na własną prośbę. To też doliczasz do listy polskich sukcesów?
>i Polacy walczyli w wielu krajach o Wolność i Demokrację Toż pytam czy tam walczyli o wolność Hiszpanii?
>i dzięki Puławskiemu, Kościuszce, Bemowi i wielu innym... po I wojnie światowej świat się o nas upomniał i Polska odzyskała niepodległość, Jasne...
>Jak Ci się tak podoba ruska demokracja i ruska wolność udowodnij, że mi się podoba. Cytat z mojej wypowiedzi proszę
>to jedź, Pojadę. Nie pierwszy raz. Za rosyjskie ruble można ładnie chleb masłem posmarować
>nikt Cię na siłę w Polsce nie trzyma A ja nasłuchałem się legend o polskiej gościnności
>nie masz pojęcia co znaczą słowa: "Polska Mesjaszem Narodów", Mam pojęcie: to po prostu propagandowa brednia
>to dzięki naszym bohaterom na różnych frontach walki z barbarzyństwem świat jest dzisiaj częściowo Wolny i Demokratyczny, np Somosierra?
>Rosja to imperium zła, pijani Rosjanie biją żony i dzieci, Pacz pan, a w Polsce biją tylko po trzeźwemu
>w moim domu wódki nie było nigdy, A w moim jest zawsze
>a ojciec był prześladowany przez komunistyczne władze, za bicie żony?
>mam inne spojrzenie kto jest Prawdziwym Polakiem podaj mi nazwiska tych "Prawdziwych Polaków". Chcę wiedzieć kogo się bać
Zamiast argumentów, zniewagi i potwarze. Jeśli to jest metoda działania prawdziwych Polaków, to cieszę się, że Polakiem nie jestem
Zawnioskowałem o ban dla Ciebie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Duch Prawdy (14788 punktów) | >>Jak Ci się tak podoba ruska demokracja i ruska wolność >udowodnij, że mi się podoba. Cytat z mojej wypowiedzi proszę Poparłeś Panią Salman, a ona napisała, że my Polacy mamy odwagę, tylko wtedy, kiedy można zbić słabszego (dziecko/żonę) albo rzucić się kupą na jednego..., to mi wystarczy po czyjej stronie stoisz..., trzeba jeszcze dodać, że za swoją wypowiedź dostała 5 plusów..., zaczynam się zastanawiać, czy na Racjonaliście nie zakotwiczyła się ruska tuba propagandowa Putina...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | mayolina (2278 punktów) | >>udowodnij, że mi się podoba. Cytat z mojej wypowiedzi proszę >Poparłeś Panią Salman, a ona napisała, że my Polacy mamy odwagę, tylko wtedy, kiedy można zbić słabszego (dziecko/żonę) albo rzucić się kupą na jednego..., to mi wystarczy po czyjej stronie stoisz..., trzeba jeszcze dodać, że za swoją wypowiedź dostała 5 plusów..., zaczynam się zastanawiać, czy na Racjonaliście nie zakotwiczyła się ruska tuba propagandowa Putina... niezgoda z twoją definicją patriotyzmu znaczy, że ktoś jest tubą propagandową Putina? Gratuluję komiksowego postrzegania rzeczywistości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >niezgoda z twoją definicją patriotyzmu znaczy, że ktoś jest tubą propagandową Putina? Gratuluję komiksowego postrzegania rzeczywistości. Przeczytaj całą rozmowę od początku, jak chwali się Putina i jego agresję na Ukrainie, a krytykuje Polaków i wtedy się wypowiadaj...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mayolina (2278 punktów) | >>niezgoda z twoją definicją patriotyzmu znaczy, że ktoś jest tubą propagandową Putina? Gratuluję komiksowego postrzegania rzeczywistości. >Przeczytaj całą rozmowę od początku, jak chwali się Putina i jego agresję na Ukrainie, a krytykuje Polaków i wtedy się wypowiadaj... a skąd wiesz że nie przeczytałam? Dodam też, że podzielam poglądy Anny i jestem jedną z tych osób, które jej argumenty punktowały plusami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >> Przeczytaj całą rozmowę od początku, jak chwali się Putina i jego agresję na Ukrainie, a krytykuje Polaków i wtedy się wypowiadaj... >a skąd wiesz że nie przeczytałam? Dodam też, że podzielam poglądy Anny i jestem jedną z tych osób, które jej argumenty punktowały plusami. Rozumiem.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Jeśli to jest metoda działania prawdziwych Polaków, to cieszę się, że Polakiem nie jestem. Nie jestem żadnym "prawdziwym", nawet i racjonalistą. Jestem zwyczajnym Polakiem, ale nie daje to mi nawet najmniejszego powodu do uciechy, że nie jestem Czechem, Żydem, Rosjaninem, czy też Niemcem. Wg mnie wszyscy ludzie niezależnie od narodowości, kultury czy religii/ideologii, z której się wywodzą mają tą samą wartość. To konkretny człowiek, ze swoimi poglądami na świat może być kanalią lub bohaterem. (Humaniści już tak mają, iż znaczenia słów się czepiają.)
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >>Jeśli to jest metoda działania prawdziwych Polaków, to cieszę się, że Polakiem nie jestem. >Nie jestem żadnym "prawdziwym", nawet i racjonalistą. Jestem zwyczajnym Polakiem, ale nie daje to mi nawet najmniejszego powodu do uciechy, że nie jestem Czechem, Żydem, Rosjaninem, czy też Niemcem.
Jest różnica między zwyczajnym Polakiem a Prawdziwym Polakiem wg definicji Ducha Prawdy. Zwyczajnych Polaków, zwyczajnych polskich patriotów nie mam powodu się bać. Pańskiego patriotyzmu się nie boję, tak jak Pan nie boi się mojego. Obawy budzi szowinizm, "Polska dla Polaków" "Mesjasz narodów" "My pod Somosierrą..."
>Wg mnie wszyscy ludzie niezależnie od narodowości, kultury czy religii/ideologii, z której się wywodzą mają tą samą wartość. Tak, ale to raczej Ducha Prawdy trzeba przekonać, że bycie Polakiem, Ślązakiem, Żydem, czy Cyganem nie czyni człowieka, ani lepszym, ani gorszym
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jeśli to jest metoda działania prawdziwych Polaków, to cieszę się, że Polakiem nie jestem. Nie jestem żadnym "prawdziwym", nawet i racjonalistą. Jestem zwyczajnym Polakiem, ale nie daje to mi nawet najmniejszego powodu do uciechy, że nie jestem Czechem, Żydem, Rosjaninem, czy też Niemcem.> Jest różnica między zwyczajnym Polakiem a Prawdziwym PolakiemOgromna i dlatego zaznaczyłem, iż ja żadnym "prawdziwym" nie jestem, ale uciecha, że jest się np. Ślązakiem, a nie Podlasiakiem lub Mazurem, też mi najlepiej nie pachnie. Tak jak wyżej napisałem - dla humanisty słowa mają znaczenie chyba jeszcze większe niż dla inżyniera cyfry i liczby, a ja na wszelkie wartościowania ludzi według narodowości, wyznania lub jego braku, koloru skóry, płci lub orientacji seksualnej jestem bardzo wyczulonym. > Zwyczajnych Polaków, zwyczajnych polskich patriotów nie mam powodu się bać. Pańskiego patriotyzmu się nie boję, tak jak Pan nie boi się mojego.Nie musi Pan się obawiać ani mojego patriotyzmu, ani mojego racjonalnego ateizmu, gdyż łączą się one z szacunkiem dla innych ludzi, wraz z ich innościami. (Gorzej, że nie nie nabyłem szacunku dla głupoty połączonej z nietolerancją dla wszystkich nie zgadzających się z wiarą fanatyka - niezależnie od jej przedmiotu/podmiotu oraz zakresu.) > Tak, ale to raczej Ducha Prawdy trzeba przekonać,Jest to zupełnie niemożliwym: Każda wiara nas ogranicza intelektualnie, a im jest głębsza, fundamentalistyczna, to tym bardziej, a podejmowanie bezefektywnych wysiłków jest irracjonalne. Wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Jak pokazuje historia ludzkości wierzyć można prawie we wszystko i wykaz bzdur, w które ludzie wierzyli i wierzą jest przeogromnym. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Duch Prawdy (14788 punktów) | >>>Jeśli to jest metoda działania prawdziwych Polaków, to cieszę się, że Polakiem nie jestem. >Nie jestem żadnym "prawdziwym", nawet i racjonalistą. Jestem zwyczajnym Polakiem, ale nie daje to mi nawet najmniejszego powodu do uciechy, że nie jestem Czechem, Żydem, Rosjaninem, czy też Niemcem. >Jest różnica między zwyczajnym Polakiem a Prawdziwym Polakiem wg definicji Ducha Prawdy. Proszę nie pisać kłamstw, wg "definicji" Ducha Prawdy nie ma żadnej różnicy między zwyczajnym Polakiem a Prawdziwym Polakiem. >Obawy budzi szowinizm, "Polska dla Polaków" "Mesjasz narodów" "My pod Somosierrą..." Proszę nie wklejać kłamstw, nigdy nie napisałem, cytuję: ""Polska dla Polaków""!, Polska jest krajem otwartym i przyjaznym dla wszystkich mniejszości narodowych, w odróżnieniu od Rosji i Białorusi, gdzie mniejszość polska jest prześladowana. >>Wg mnie wszyscy ludzie niezależnie od narodowości, kultury czy religii/ideologii, z której się wywodzą mają tą samą wartość. >Tak, ale to raczej Ducha Prawdy trzeba przekonać, że bycie Polakiem, Ślązakiem, Żydem, czy Cyganem nie czyni człowieka, ani lepszym, ani gorszym Raczej Ciebie trzeba przekonać, że źle rozumiesz wypowiedzi Ducha Prawdy, a ponadto kłamiesz, wmawiając czytelnikom jakobym głosił szowinizm: ""Polska dla Polaków""! Skoro nie rozumiesz słów wieszcza "Polska Mesjaszem Narodów" i naszej chwały pod Somosierrą, i robisz z tego szowinizm, to ja mogę Tobie tylko współczuć "racjonalnego" myślenia i wniosków!
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>Jest różnica między zwyczajnym Polakiem a Prawdziwym Polakiem wg definicji Ducha Prawdy. >Proszę nie pisać kłamstw, wg "definicji" Ducha Prawdy nie ma żadnej różnicy między zwyczajnym Polakiem a Prawdziwym Polakiem.
Jest. Prawdziwy Polak jest kimś lepszym niż ktokolwiek inny. Nie pije, nie bije kobiet, walczy o wolność innych narodów. Prawdziwy Polak krytykę swojego narodu nazywa rosyjską tubą, uważa, że krytykować Prawdziwych Polaków nie wolno Zwyczajny Polak, za nikogo lepszego się nie uważa (za gorszego nie ma powodów) ale, co ważne, dostrzega w swoim narodzie wady, jak Anna.
> Polska jest krajem otwartym i przyjaznym dla wszystkich mniejszości narodowych, Muszę tę wypowiedź wysłać moim cygańskim przyjaciołom. Niech przyjeżdżają do Polski. Większość, zdecydowana większość znanych mi Polaków, to ludzie tolerancyjni, otwarci na inność, ale na murach Łodzi widziałem napisy Jude raus, tego krasnoludki nie zrobiły. Meczetu w Kruszynianach, też nie sprofanowały krasnoludki.
>w odróżnieniu od Rosji i Białorusi, gdzie mniejszość polska jest prześladowana. Jakieś dowody?
>Raczej Ciebie trzeba przekonać, że źle rozumiesz wypowiedzi Ducha Prawdy, a ponadto kłamiesz, wmawiając czytelnikom jakobym głosił szowinizm: ""Polska dla Polaków""! Skoro nie rozumiesz słów wieszcza "Polska Mesjaszem Narodów" i naszej chwały pod Somosierrą, i robisz z tego szowinizm, to ja mogę Tobie tylko współczuć "racjonalnego" myślenia i wniosków!
Rozumiem: "Polska Mesjaszem Narodów" - hasło romantycznej, narodowej propagandy Nie rozumiem: W czym Ty widzisz tę chwałę szwoleżerów Kozietulskiego. W zwalczaniu wolności Hiszpanów? Gdzie ta chwała? Potem jeszcze gdzieś na Karaibach walczyli z Murzinami. O ich wolność? Może współpraca z Hitlerem w 1938 to powód do chwały?
Polskość nie jest nieskazitelnym kryształem (żadna inna narodowość też nie) ale jakoś przy Tobie rysy na tym krysztale rysy mocniej widać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Zwyczajny Polak, za nikogo lepszego się nie uważa (za gorszego nie ma powodów) ale, co ważne, dostrzega w swoim narodzie wady, jak Anna.
Beczkę soli zjesz z nim to się dowiesz jaki jest Polak. A o jego wadach dowiesz się jak zaczniesz z nim pracować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Twoja pogarda dla nas Polaków ... Po tym komentarzu proponuję skończyć. Jest pewien poziom, poniżej którego nie zejdę. Gdybym chciała, mogłabym dodać - wracaj do siebie, bo p. P. robi nabór do wojska, a większość dezerteruje. Jedno tylko "Polaku" - przestańże molestować ludzi tą swoją urojoną wojenką, gdy w tle rozgrywają się sprawy naprawdę istotne dla Polaków (ale "nas Polaków") - protest opiekunów osób niepełnosprawnych, dyskusja nad TTIP, finalizacja CETO. Za racjami związanymi z rzekomym zagrożeniem militarnym przemawiają jedynie miliardy, jakie Polska ma do wydania na zbrojenia i kolejka chętnych do ich wyłudzenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >I jeszcze to odwoływanie się do Kavkaz Center... Tego nawet nie wyłapałam ...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Ale ta pamięć nie obejmuje już faktu, że w okres powojenny wchodziliśmy z 60%-owym analfabetyzmem?portalwied(*)076,,,,analfabetyzm,haslo.htmlCytat:W Polsce 1921 było 33,1% analfabetów, 1931 - 23,1%. 1960, na skutek kampanii zwalczania a., przeprowadzonej 1949-1951 oraz rozwoju szkolnictwa, wskaźnik analfabetyzmu spadł do poziomu 2,7%, a 1978 wynosił 1,2%. Źródło nie jest wiarogodne, ale rozrzut do Twoich danych spory....
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Źródło nie jest wiarogodne, ale rozrzut do Twoich danych spory....Jak zawsze i jak wszędzie słyszy się w zależności od miejsca do którego ucho się przystawi: Można tu: wlaczpolsk(*)me=true&width=1000&height=100% a można i tu: www.tygodnikprzeglad.pl/byla-inna-polska/Zaś ocena i wybór informacji zależy od inteligencji i preferencji czytelnika. Co bardziej krytyczni poszukają dodatkowych źródeł informacji, a co bardziej zacietrzewieni uprą się przy swojej racji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,617090#w617382Kuba Wojewódzki w ostatniej "Polityce" /4.3.2015/: "Oto lista najczęściej czytanych gazet w Polsce - od początku roku. Dziennik "Fakt", później "Tele Tydzień", a na trzecim miejscu miesięcznik "Twój Styl". Z raportu Biblioteki Narodowej wynika, że ponad 60 proc. Polaków nie czyta nic. Jak widać pozostali też".
Umiejętność czytania, czy nawet pisania na portalach społecznościowych wcale jeszcze świadczy o rozumieniu tekstu i istnieje dosyć szeroko tzw. "wtórny analfabetyzm", ale jak niektórzy uważają teraz jest bardzo dobrze, a przed wojną to było jeszcze lepiej. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | >Źródło nie jest wiarogodne, ale rozrzut do Twoich danych spory.... Źródło może i jest wiarygodne, ale nie uwzględniłeś zmian demograficznych w okresie wojny: 1/ dużą część polskiej inteligencji przed wojną stanowili Żydzi i wśród tej grupy etnicznej poziom scholaryzacji był najwyższy. Na przykład w moim rodzinnym mieście już od połowy XIX w. wszystkie dzieci żydowskie - obu płci były objęte nauczaniem podstawowym w szkole kilkuletniej. Dla porównania liczba szkół wiejskich wynosiła wówczas - O. Co się stało z większością polskich Żydów w czasie wojny oraz w pierwszych latach powojennych nie muszę przypominać. 2/ wysoki poziom scholaryzacji był również wśród Niemców (głównie luteranie), których część zmuszona została do opuszczenia naszego kraju. Na ich miejsce w dawnych Prusach Wschodnich przybyli osadnicy z Kresów, grupy Ukraińców, Łemków i Bojków, przesiedlanych w ramach akcji Wisła oraz biedota z Mazowsza. 3/ niszczenie polskiej inteligencji było jednym z elementów niszczenia polskiej kultury zarówno przez Niemców, jak i ZSRR. Kadra uniwersytecka już w pierwszych dniach wojny była zabijana, wywożona do obozów lub na Syberię. Niemcy wprowadzili zakaz działania uniwersytetów oraz szkół ponadpodstawowych, za wyjątkiem szkół zawodowych, gdzie zresztą nielegalnie przerabiano szerszy materiał, ale w razie wpadki szkoła była zamykana, a nauczyciele ... 4/ część inteligencji, która z różnych względów znalazła się w czasie wojny za granicą, nie wróciła, spora część po wojnie wyemigrowała.
I ostatnia rzecz - dane sprzed wojny mogły oznaczać stopień scholaryzacji, w tym owe jednooddziałowe szkoły elementarne na wsiach, przy czym nie uwzględniały tzw. wtórnego analfabetyzmu wskutek braku kontaktu ze słowem pisanym. Doceniam, że w okresie międzywojennym podejmowano inicjatywy mające na celu edukację dzieci i młodzieży, ale wyglądało to różnie. Tam gdzie działało PSL powstawały szkoły na wsiach, ale np. w dzielnicy robotniczej w moim mieście aż do wojny nie udało się utworzyć szkoły elementarnej, a napływ ludności do miast na Mazowszu od drugiej połowy XIXw był bardzo duży.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | Zapomniałam o jeszcze jednym, bardzo ważnym czynniku. 5/ po wojnach zmienia się struktura demograficzna wieku. Największe "ubytki" dotyczą grupy 16-40 lat. To są ci, którzy biorą bezpośredni udział w walkach - wojsko, partyzantka, różne formy pracy konspiracyjnej, wywózki na roboty. W przypadku młodzieży wiejskiej było to w dużej mierze pierwsze pokolenie, które miało dostęp do edukacji, bo aczkolwiek PSL tworzyło szkoły wiejskie od końca XIX w., to wskutek działań krk, niechętnemu oświacie, szerszy dostęp miał miejsce już po I w.św. No i przytaczane statystyki mogą nie być wiarygodne w odniesieniu do terenów Galicji, gdzie szkoły pewnie były, ale z uwagi na obrzydliwą politykę polskich władz wobec mniejszości (szkoły pewnie były polskie) ludność miejscowa mogła nie chcieć posyłać tam dzieci. To już moje spekulacje, ale nie ulega wątpliwości, że Galicja była najbardziej zacofanym pod każdym względem regionem II RP. Najbardziej rozwinięte gospodarczo i edukacyjnie były tereny dawnego zaboru pruskiego. Czyli ... taka to krzywda była te zabory? A jeśli już to dla kogo?
Sorry Hanek, że ja się nie zadymam na nutę typowego polskiego patriotyzmu, ale wydaje mi się, że najlepiej to własne błędy samemu dostrzegać (zanim inni nas wyprzedzą), a nie szukać winnego - sąsiada. Dlatego i na Ukrainę patrzę inaczej - my jesteśmy bardzo do siebie podobni.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Bynajmniej - ilu ma taką charyzmę?Charyzma... to technika, Anno  To się da wyćwiczyć. Np. kiedy grałem Tartuffe'a sprawiłem, że Orgon naprawdę przeżył szok. A to było przecież tylko szkolne przedstawienie. Przygotowanemu aktorowi odegrać albo wywołać takie czy inne emocje nie jest trudno. A to, że tacy "charyzmatyczni" politycy się teraz nie ujawniają - myślę, że to tylko dobrze świadczy o społeczeństwach, czy raczej mediach, które instynktownie czują, czym taki szał uniesień może się zakończyć. > A nie wystarczy, że poczyta trochę dobrej literatury?Dobra literatura raczej utrudnia, niż ułatwia czytanie złej literatury. To kwestia smaku.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > Charyzma... to technika, Anno To się da wyćwiczyć.Bynajmniej, to się ma we krwi albo nie. Podobno z polskich polityków charyzmę miał jedynie ... Lepper. Ale to się dawało zaobserwować jedynie na wiecach, bo charyzma to cecha trybunów ludowych, którzy z reguły nie są szczególnie wykształceni, ani przygotowani do wystąpień. A typem "wyćwiczonego" polityka jest np. Kaczyński. Media charyzmę zabijają, to jest zupełnie inny typ przekazu. I żadna tu ich zasługa. Przekaz medialny jest sztuczny i kierowany do innego odbiorcy, wcale nie bardziej wykształconego, czy wyrobionego politycznie. > Dobra literatura raczej utrudnia, niż ułatwia czytanie złej literatury.No właśnie - można od razu stwierdzić, że to chała i nie tracić czasu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Podobno z polskich polityków charyzmę miał jedynie ... Lepper.Pffff... ha, ha, ha! Och, Anno. > Ale to się dawało zaobserwować jedynie na wiecach, bo charyzma to cecha trybunów ludowych, którzy z reguły nie są szczególnie wykształceni, ani przygotowani do wystąpień.> A typem "wyćwiczonego" polityka jest np. Kaczyński.Wracając do AH, Wiki podaje, w co wierzę, bo takie podejrzenia miałem zupełnie prywatnie w erze przed-internetowej, że ćwiczył on godzinami swoje wystąpienia, cyzelując dykcję, intonację, gesty - przed lustrem. Opierał się podobno w dużej mierze na dokonaniach niemieckich aktorów: Cytat:Większość oratorskich gestów przejął od monachijskiego komika, Ferdla Weissa, a inne triki aktorskie m.in. od niemieckiego aktora Fritza Langa. pl.wikipedia.org/wiki/Adolf_Hitler#SocjotechnikaĆwiczenie czyni mistrza, jak mawiają Chińczycy. > >Dobra literatura raczej utrudnia, niż ułatwia czytanie złej literatury.> No właśnie - można od razu stwierdzić, że to chała i nie tracić czasu.No właśnie, dobrze by było nie mieć powodów, by się tego tykać.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >Pffff... ha, ha, ha! >Och, Anno. Reakcja niezbyt zrozumiała. Był artykuł w Przekroju i autor sam był zaskoczony atmosferą wiecu. Też pojechał "obśmiać" (jak większość dziennikarzy) i musiał przyznać, że nawet na niego zadziałało, a tym bardziej na zgromadzonych. To co może śmieszyć, aczkolwiek mnie raczej osłabia, to wypowiedzi niektórych dziennikarzy, którzy "dorabiają" charyzmę ulubionym politykom, np. Tuskowi (seplun o twarzy szczura i mentalności kibola), czy obecnemu prezydentowi, nadętemu tak, że czasem się zastanawiam, czy mu przypadkiem hemoroidy nie pękają w trakcie wystąpienia. >Wracając do AH, ... Też czytałam, chociaż nie w Wiki i co z tego. Porównaj innych polityków, otoczonych przez tłum doradców od PR - wychodzi im tak samo? Bo AH miał coś, czego brakuje większości - intuicję polityczną. Poza tym oddziaływanie na ludzi rozpoznaje się po reakcji kobiet. AH był szpetny, a kobiety się w nim durzyły, i to bynajmniej nie kucharki, lecz nawet angielskie arystokratki. Więc nie wmawiajmy sobie, śladem "amerykańskich uczonych", że każdy może być liderem, każdy może osiągnąć szczyty. Po prostu - jeśli się nie ma tego czegoś, to się nie ma i już. >No właśnie, dobrze by było nie mieć powodów, by się tego tykać. Właśnie rozmawiałam z koleżanką, której pożyczyłam MK - twierdzi, że ją zmęczyła ta lektura. Przebrnęła tylko dzięki silnemu postanowieniu. Ta książka to mit z posmakiem owocu zakazanego. Wyjdzie na rynek i ... padnie.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Więc nie wmawiajmy sobie, śladem "amerykańskich uczonych", że każdy może być liderem, każdy może osiągnąć szczyty. Po prostu - jeśli się nie ma tego czegoś, to się nie ma i już.
Ano właśnie. Mnie nieco śmieszy jedynie używanie słowa "charyzma", tego publicystycznego wytrycha, sugerującego jakąś mistyczną tajemnicę kryjącą się rzekomo za sukcesem tego czy owego przywódcy. Jako racjonaliści powinniśmy bardziej analitycznie potraktować temat i rozpatrzeć go w kategoriach konkretu, nie poezji.
Czy o wybitnej sopranistce, święcącej tryumfy na największych scenach operowych świata powiedzielibyśmy, że ma "charyzmę"? Oczywiście, że nie. Powiemy zwyczajnie, że ma talent. A na to składają się cechy konieczne - barwa głosu, impostacja, oczywiście doskonały słuch muzyczny, i dostateczne - setki godzin ćwiczeń, predyspozycje psychiczne, umiejętność zapanowania nad tremą. Dlaczego tych samych prostych kryteriów nie odnosi się do mówców na politycznych wiecach? Czy przypadkiem nie jest to po prostu przejaw ignorancji, że tę sferę aktywności traktuje się jak jakąś wyjątkową, zupełnie odrębną dziedzinę, nie zauważając, że przecież jest ona przejawem pewnej artystycznej kreacji, sztuki, która przenika całe nasze życie nie tylko podczas koncertów w filharmonii czy wizyt w galeriach sztuki?
Czy polityk obarczony przez naturę piskliwym, słabym głosem mógłby mieć "charyzmę", czy byłby jakkolwiek w stanie porwać za sobą tłumy? Chyba nie, jeśli znasz taki przykład, to go podaj. Również ktoś, kto się jąka, raczej nie ma czego szukać w polityce. Jeśli jest niski, można mu jeszcze podsunąć stołek, jak to robiono podczas przemówień Stalina. Ale jeśli ktoś panicznie boi się wystąpień publicznych, raczej żadne środki znieczulające mu nie pomogą, chociaż, z drugiej strony, warto by dokładnie przyjrzeć się wystąpieniom AH pod kątem objawów towarzyszących zażywaniu amfetaminy, od której był uzależniony (być może wspomagał się tą substancją przed wystąpieniami, być może część jego "natchnienia" miała chemiczne źródła).
Tak więc jeżeli odrzucisz tę część populacji, która 1. nie ma ambicji bycia liderami wielkich ruchów społecznych (to chyba nieco więcej, niż połowa, zaryzykuję, że więcej niż 90%) 2. posiada lęk przed publicznymi wystąpieniami (też jest to cecha zdecydowanej większości) 3. posiada niedostatecznie dużą wiedzę na tematy polityki, społeczeństwa i ekonomii, aby móc sensownie formułować programy polityczne i mówić do rzeczy podczas długich wystąpień 4. posiada zbyt mały talent literacki, by wysmażyć choćby dziesięciominutowe przemówienie, po którym połowa słuchaczy nie zaśnie (znowu odsetki szybują bardzo wysoko) 5. nie posiada miłej, a jednocześnie dającej poczucie siły barwy głosu 6. nie potrafi operować oddechem i nie rozróżnia między mówieniem "z gardła" a mówieniem "na przeponie" (sądząc po naszych politykach to chyba całe bez mała społeczeństwo) 7. nie posiada umiejętności podkreślania mową ciała wypowiadanych zdań tak, żeby nie sprawiało to wrażenia lalki na korbkę (jak - znów - w przypadku wszystkich naszych "doszkalanych" liderów, na co sama zwróciłaś uwagę wspominając Kaczyńskiego)...
...to ci, którzy pozostaną, są właśnie owymi "charyzmatycznymi" liderami. A że ich nie ma, to znaczy po prostu, że te talenty czy umiejętności (bo niektóre z tych wyróżników można opanować)obecne w jednym indywiduum są bardzo rzadkie, tak, jak rzadko bardzo pojawia się w Polsce tenor, który potrafi zawojować Metropolitan Operę.
>Wyjdzie na rynek i ... padnie.
Podobno ostatnie polskie wydanie liczyło 20 000 sztuk. Ładny nakład, ale grzywna dla wydawcy (10 000) jak przypuszczam zżarła dochód.
Aczkolwiek gdyby wybuchł jakiś skandal z tą książką związany, przypuszczam, że mogłaby jeszcze "zaistnieć". Habent sua fata libelli.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > Czy o wybitnej sopranistce, święcącej tryumfy na największych scenach operowych świata powiedzielibyśmy, że ma "charyzmę"? ...Ona ma inny talent. Charyzma polityka to nie tylko warunki zewnętrzne, ale umiejętność pozyskania zaufania. Dziś charyzmatyczni przywódcy też nie są potrzebni, zresztą po obróbce medialnej wyglądają niekiedy śmiesznie (przywołany Lepper). > Czy polityk obarczony przez naturę piskliwym, słabym głosem mógłby mieć "charyzmę",A co Ziobro nie ma?  Stalin akurat w ogóle nie miał charyzmy, być może miał ją Lenin, choć filmy z tamtego okresu są kiepskiej jakości. Charyzmę miał zapewne Mussolini, prawdopodobnie de Gaulle, jednak żaden w takim stopniu, jak AH. I można oczywiście twierdzić, że to jest do wyuczenia, ale jakoś nikt takiego sukcesu nie powtórzył, przynajmniej nie w Europie (Castro? Gandhi?). > Podobno ostatnie polskie wydanie liczyło 20 000 sztuk. Ładny nakład, ale grzywna dla wydawcy (10 000) jak przypuszczam zżarła dochód.Zadziałał efekt owocu zakazanego. Też bym tego nie nabyła, gdybym nie usłyszała rano w radio, że nakład ma być wycofany. I kupiłam w drodze do pracy, już spod lady, jeden z ostatnich egzemplarzy. A grzywna dość niska, przecież jeden egzemplarz kosztował chyba ok. 30 PLN (pożyczyłam, nie sprawdzę).
|
|
| | | | | | | | | |  | Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > >Czy o wybitnej sopranistce, święcącej tryumfy na największych scenach operowych świata powiedzielibyśmy, że ma "charyzmę"? ...> Ona ma inny talent. Charyzma polityka to nie tylko warunki zewnętrzne, ale umiejętność pozyskania zaufania. Dziś charyzmatyczni przywódcy też nie są potrzebni, zresztą po obróbce medialnej wyglądają niekiedy śmiesznie (przywołany Lepper).Lepper nie był charyzmatykiem. Był popularnym populistą, gawędziarzem, który opowiadał tak, jak rozumował, czyli młócił cepem. Wcale nie był osobą wyjątkową na tle reszty społeczności z której się wywodził. > >Czy polityk obarczony przez naturę piskliwym, słabym głosem mógłby mieć "charyzmę",> A co Ziobro nie ma? > Stalin akurat w ogóle nie miał charyzmy, być może miał ją Lenin, choć filmy z tamtego okresu są kiepskiej jakości. Charyzmę miał zapewne Mussolini, prawdopodobnie de Gaulle, jednak żaden w takim stopniu, jak AH. I można oczywiście twierdzić, że to jest do wyuczenia, ale jakoś nikt takiego sukcesu nie powtórzył, przynajmniej nie w Europie (Castro? Gandhi?).(Lech Wałęsa?) Mu'ammar al-Kaddafi był tego bliski. > >Podobno ostatnie polskie wydanie liczyło 20 000 sztuk.> (pożyczyłam)To teraz trzeba liczyć, że przeczyta ją 200 000 sztuk. Ile z tych osób połknie bakcyla?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Lepper nie był charyzmatykiem. ... Oparłam się na opinii osoby, która miała okazję widzieć go w realu na spotkaniu z wyborcami. To, co my wiemy, to jego medialny image. Gdyby w swoim środowisku się nie wyróżniał, nie zostałby przywódcą. >(Lech Wałęsa?) Żart? Być może w takim stopniu, jak Lepper, ale gdy przedarł się do realnej polityki (czyt. dostał w tryby medialne), stał się groteskowy. >To teraz trzeba liczyć, że przeczyta ją 200 000 sztuk. Ile z tych osób połknie bakcyla? Pewnie nikt ...
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) |
> Cytat:Większość oratorskich gestów przejął od monachijskiego komika, Ferdla Weissa, a inne triki aktorskie m.in. od niemieckiego aktora Fritza Langa. A nie od Regana? Moim zdaniem trochę zalatuje Schwarzeneggerem.
|
|
 | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | czas teraźniejszy proszę!!! | "Była wręczana młodym parom w prezencie ślubnym (tak jak w ZSRR był zwyczaj odwiedzania po ślubie mumii Lenina)". Pani się myli. Jakże często Pani się myli! W Niemczech już nikt tej książki komukowliek nie wręcza. W Rosji zaś mnóstwo młodych par NADAL składa hołd zabalsamowanemu wodzowi rewolucji. Tak więc wadliwie użyła Pani czasu przeszłego piszą co tym zwyczaju. Ten banalny przykład egzemplifikuje głęboką rożnicę między zdenazyfikowanymi Niemcami a nie zdestalinizowaną Rosją - czego Pani zazwyczaj nie chce zauwazać, w kontekćie na przykład analizy kryzysu ukraińskiego i roli Moskwy w jego wygenerowaniu. A propos, czy Pani wie, iż jest poważny zamiar przywrócenia Wołgogradowi nazwy Stalingrad? Ale miałaby się Pani z pyszna, gdyby tak się stało! A oto świadectwo słów powyższych; wpis jest z listopada 2014 r.: "This visit will stick with you for a very long time. And while it's not easy to do, it's well worth it. Many young newly married couples come to pay honor.." Całość na: www.tripad(*)eum-Moscow_Central_Russia.html
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech | . >To jest bełkot, obudowany mitem, bo każdy Niemiec w czasie wojny musiał ją mieć. Stąd taka niby popularność tego gniota. Dokładnie o to tu chodzi, gdyż jakoś dziwnie tak się składa, że książki im bardziej są podziwiane tym mniej czytane. Fakty w polityce, a już szczególnie w ideologicznym kicie, mają zupełnie niewielkie znaczenie. Liczą się mity. Dlatego jestem i zawsze byłem wielkim przeciwnikiem cenzury. Jeżeli ktoś przedstawia argumenty, których nie jestem w stanie podważyć, to najprawdopodobniej ma rację, a przynajmniej ma ją do czasu, gdy zdołam je podważyć i też jest odwrotnie, gdy przedstawiam dostateczne argumenty krytyczne, to oponenta może obronić tylko wiara, że chociaż brak mu argumentów, to i tak ma rację, gdyż święcie w swoją rację wierzy oraz wierzą też ci, których on zawoje autorytety uważa. Mamy sporo tu takich fideistycznych trolli, a z żadną wiarą nie ma dyskusji.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | > >To jest bełkot, obudowany mitem, bo każdy Niemiec w czasie wojny musiał ją mieć. Stąd taka niby popularność tego gniota.> Dokładnie o to tu chodzi, gdyż jakoś dziwnie tak się składa, że książki im bardziej są podziwiane tym mniej czytane.Nie ulega wątpliwości, że Adolf Hitler znacznie lepiej zarobił sprzedając swojego gniota niż na malowaniu obrazków dla turystów. Pieniądze ze książki (ponad 10 milionów sprzedanych egzemplarzy) + honoraria za wygłaszane przemówienia pozwoliły mu wyrwać się z biedy o jakiej wspomina pan A. Prawdę mówi pan A, że Hitler cierpiał kiedyś niedostatek, ale działo sie tak dlatego, że prowadził rozrzutny tryb życia, był dandysem i kloszardem, człowiekiem ekscentrycznym, wymykającym się jednoznacznej ocenie. Podobny problem mamy z bełkotem Salvadora Dalego i jego ocierającym się o kicz malarstwem. Je suis une bombe
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | >Adolf Hitler znacznie lepiej zarobił sprzedając swojego gniota niż na malowaniu obrazków dla turystów. Pieniądze ze książki (ponad 10 milionów sprzedanych egzemplarzy)
Jeszcze jeden przykład na muszą naturę wolnego rynku.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jeszcze jeden przykład na muszą naturę wolnego rynku. Nie przesadzałbym z tym wolnym rynkiem w kwestii "Mein Kampf" w trakcie nazistowskich rządów.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Nie przesadzałbym z tym wolnym rynkiem w kwestii "Mein Kampf" w trakcie nazistowskich rządów.
No ale zwykle chyba nie zmuszano wprost do zakupu. Choć rzecz jasna zdaję sobie sprawę z tego, że kupowano często tylko po to, by tę książkę było widać gdzieś na eksponowanym miejscu w mieszkaniu. Tych wywnętrzeń chorego z nienawiści gościa, który nie potrafił sklecić jednego akapitu tak, aby zawierał jakiś spójny wywód, mało kto - jestem o tym przekonany - był w stanie przeczytać od deski do deski. A jeśli czytali, to bez zrozumienia, które było niemożliwe - rozbijało się o ewidentne braki stylu i logiki, które można wskazywać w każdym niemal zdaniu. No, ale to właściwość przysługująca wg niektórych również dziełom wielkiego Hegla. Zważywszy zatem na znany fakt, że literatura wydaje się czytelnikom tym bardziej intrygująca, im bardziej jest niezrozumiała, z punktu widzenia wydawcy jest to raczej zaleta, niż wada.
Tak czy siak autor wstrzelił się w zapotrzebowanie i znalazł niezagospodarowaną niszę. Można powiedzieć, że publikacje narodowo-socjalistyczne miały rynek byka... I znów pojawia się osobna kwestia, w jakiej mierze popyt kształtował podaż: idei, programów, czynów.
Euforia napędziła wzrosty. Akcje przedsięwzięcia poszybowały wysoko, ale w końcu okazało się, że była to kolejna bańka spekulacyjna, tyle, że wypełniona kwasem pruskim.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > No ale zwykle chyba nie zmuszano wprost do zakupu. Choć rzecz jasna zdaję sobie sprawę z tego, że kupowano często tylko po to, by tę książkę było widać gdzieś na eksponowanym miejscu w mieszkaniu.Zwykłych ludzi pewnie i nie zmuszano, ale z członkami partii mogło być inaczej. Zresztą presja środowiskowa i ubóstwianie wodza też zapewne robiły swoje, podobnie jak przez Pana wymieniona chęć eksponowania owego "dzieła". Angielskojęzyczna Wikipedia wspomina również o zwyczaju obdarowywania nowożeńców omawianą książką - en.wikipedia.org/wiki/Mein_Kampf#Popularity> Tych wywnętrzeń chorego z nienawiści gościa, który nie potrafił sklecić jednego akapitu tak, aby zawierał jakiś spójny wywód, mało kto - jestem o tym przekonany - był w stanie przeczytać od deski do deski.Bardzo możliwe, ale też niekoniecznie dla walorów literackich kupowano ową książkę. Mogła przecież służyć jako świadectwo wiary. > Tak czy siak autor wstrzelił się w zapotrzebowanie i znalazł niezagospodarowaną niszę. Można powiedzieć, że publikacje narodowo-socjalistyczne miały rynek byka... I znów pojawia się osobna kwestia, w jakiej mierze popyt kształtował podaż: idei, programów, czynów.Większość egzemplarzy sprzedano i rozdystrybuowano po dojściu Hitlera do władzy.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) |
>P.S. Metauwaga co do dyskusji - chciałbym uniknąć, na ile to możliwe, skupiania się na osobie AH, a >wolałbym zająć się tematem szerszym i innego rodzaju - czy i jak publikować tego rodzaju bądź co >bądź niebezpieczne teksty. A więc - bardziej o wolności słowa, o świadectwach historii i >współczesności, niż o konkretnej historii autora książki, o której tu mowa.
Bzdura, jakie niebezpieczne teksty? Czytałeś to w ogóle? Ja przeczytałem dwa razy w życiu, w całości i ze zrozumieniem. Tekst nie jest niebezpieczny, niebezpieczni, są lub raczej mogą być ludzie którzy "coś" tam przeczytają bez zrozumienia. Wzorują się potem jako bojówkarze bez powodu krzycząc Hitler to, Hitler tamto. Ta książka traktuje między innymi o spostrzeżeniach człowieka tamtych czasów i jest moim zdaniem ciekawym opisem sytuacji polityczno-społeczno-ekonomicznej Europy tamtych lat. Polecam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|