 |
Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-04-2015 18:21 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
4 na 4 | . Pan Klaio za kościelnymi ideologami pyta: chciałbym usłyszeć jaka jest ocena Autora [Mariusza Agnosiewicza] (...) anty-nietzscheańskiego eseju Kołakowskiego "Jezus ośmieszony", upatrujący klęskę w tym, w czym Autor wiąże nadzieje na nowy początek. Za Nietzschem widzi przyszłość w dekonstrukcji, która odsłoni zdrowy fundament, Kołakowski natomiast uważa, że nic się nie wyłoni, zostaną tylko ruiny. Przekonanie Autora to czysta wiara, której na racjonalista.pl do tej pory nie było. To Kołakowski ma jakieś przesłanki racjonalne - do niedawna wszystko co Nietzsche niszczy działało. Na rzecz Nietzschego nie przemawiają żadne pozytywne dowody, a jedynie więdnięcie poprzedniego porządku rzeczy.Kołakowski broni chrześcijaństwa nie jako Prawdy, a jako pożytecznego "porządku rzeczy". Nie jestem więc jego obrońcą, ale szukając Prawdy biorę pod uwagę różne kierunki - dlatego nie przesądzając rezultatu byłoby ciekawe skonfrontowanie przez M.Agnosiewicza swoich poglądów o Nietzschem z tym, co napisał L.K. Zaproponowany przez Pana [Andrzeja Bogusławskiego] tekst razi mnie szukaniem drugiego dna u L.K, ukrytych motywacji jego poglądów że to jakieś "polityczne" uwikłania każą mu uważać, co uważa. Ja mógłbym zarzucić autorowi, że nie szuka prawdy tylko broni swojej wiary w postępowy liberalizm, któremu solą w oku jest zwrot L.K. Takie metody prowadzą tylko do wzajemnego niezrozumienia, a czasem wrogości. Mędrzec powiedział: oczyść poglądy adwersarza z emocji, popraw błędy, które potrafisz poprawić i uzupełnij o te elementy, które ten pogląd wzmacniają i dopiero wtedy polemizuj. Tego o zaproponowanej krytyce L.K nie da się powiedzieć. Stawianie znaku zapytania przy nim jako filozofie jest bardzo "młodzieńcze". A co, jeżeli L.K. widzi dalej, już rozumie, że filozofia nie daje na wszystko odpowiedzi, że trzeba ją przekroczyć? Brak respektu dla doświadczeń i porażek L.K. obniża wagę tekstu. Lepsza krytyka L.K. jest tu www.krytyk(*)zapiski-czlowieka-spod-podlogiAGATA BIELIK-ROBSON "Nie wstydzę się Jezusa", czyli Kołakowski spod podłogi Wbrew pozorom, ten niedokończony esej Leszka Kołakowskiego o Jezusie wcale nie zaskakuje. Tę samą strategię apologetyczną wobec chrześcijaństwa da się już wyczytać w jego poprzedniej książce poświęconej tematyce religijnej, której polski tytuł brzmiał Jeżeli Boga nie ma. Kołakowski, sam z temperamentu raczej sceptyk i pozytywistyczny racjonalista, broni wiary na sposób bliski Blaise'owi Pascalowi, religii instytucjonalnej natomiast na sposób bliski Josephowi de Maistre'owi. Wiara jest tym, co wyciąga jednostkę ze stanu rozumowych sprzeczności, dając jednoznaczne rozpoznanie dobra i zła. Religia zaś wspiera cywilizację, osadzając ją na mocnych etycznych fundamentach. Wedle Kołakowskiego nienaruszalność tej podstawowej orientacji moralnej, gwarantowana transcendentnym objawieniem, jest największym osiągnięciem myśli chrześcijańskiej, bez którego nie powstałaby kultura Zachodu; dlatego też obrona chrześcijaństwa ma tu głównie charakter kulturalistyczny. Kołakowski obawia się, że tracąc te solidne podwaliny, cywilizacja zachodnia podcina swoje własne korzenie, rozpływając się w nijakości. Na sposób typowy dla swojej formacji, jaką należy nazwać neokonserwatywną, Kołakowski, idąc tropem jej założyciela, Leo Straussa, na głównego "szkodnika", od którego zaczyna się proces cywilizacyjnej autodestrukcji, desygnuje Nietzschego. Zdekonstruował on bowiem nienaruszalność objawienia, twierdząc, że wszelkie ideały i wartości tworzymy my sami, łącznie z wyobrażeniem boskiej transcendencji: "Nietzsche powiedział wszystko - i tym samym naprawdę położył koncepcyjny fundament pod nową cywilizację; tym fundamentem była otchłań" (s. 55). Warto zajrzeć też do Wyborczej: wyborcza.p(*)16861186,Jezus_osmieszony.htmlDoceniam udział ideologii judeochrześcijańskiej w cywilizacji europejskiej i nie chciałbym wcale się tego udziału pozbywać, ale mam duże wątpliwości co do konieczności jego znaczącego dalszego udziału. Podkreślam, że chodzi mi tylko o "konieczność", gdyż wcale nie uważam, że możliwe jest pozbycie się wpływów tej ideologii w możliwej do przewidzenia przyszłości: [Załącznik]Oczywiście warto się zastanawiać - tak nad przyszłością Unii, jak to np. Adam Krzemiński: www.polity(*),jeszcze-unia-nie-zginela.read oraz całego świata, jak to czynią inni myśliciele: www.racjonalista.pl/forum.php/s,661496Ale czy konieczną jest nam do tego religia i Chrystus, to ja już mam spore wątpliwości? PS. Nie jestem też wielkim zwolennikiem poglądów Nietzschego, choć poznać go warto. Tu głównie "Z genealogii moralności" i "Antychrysta". @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej..#106 2 na 2 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Przedstawię sprawę inaczej aby lepiej wyrazić mój punkt widzenia. Ja nie postuluję powrotu do chrześcijaństwa, doceniam tylko jego wagę i decydującą rolę. Henri Bergson najlepiej wyjaśnił problem ewolucji społeczeństwa. Czyta się go trudno dlatego mało znany. Racjonalne myślenie, stan mentalny nie wyjdzie po za biegunowość, dialektykę, dualizm, dlatego każde próby ujednolicenia i sprowadzenia poznania do jednego czynnika kończą się szaleństwem (tak skończył Nietzsche zapominając, że jest prócz materii i duch). Bergson zauważył dwie tendencje w ewolucji społeczeństwa, jedna oddolna, naturalna, wynikająca z przyrody, materii charakteryzująca się tendencją stadną, powrotem do stanu zwierzęcego, zamknięciem się, oddzieleniem gromadzeniem zapasów, obroną itp. Druga tendencja wynika z abstrakcyjnego myślenia, jest to pociąg metafizyczny do nowych horyzontów, do wykroczenia poza naturę, poznania czegoś wyższego, boskiego, otwarcia się itp. Dzięki tej drugiej świadomość przeszła ze stanu zwierzęcego do stanu ludzkiego, a że człowiek nie jest istotą skończoną, ciągle się tworzy, obie nadal odgrywają rolę w ewolucji. Ta druga stworzyła pojęcie ludzkości jako całości. Teraz patrząc na problem kultury/cywilizacji to pojęcia naturalizmu i transcendentalizmu nabierają trochę innego znaczenia, mieszają i nakładają się na siebie. Uproszczając, bez wchodzenia w detale w które niepotrzebnie się w tej dyskusji wchodzi: Świat antyczny Grecji i Rzymu najpierw łączył i scalał ludy wobec idei transcendentalnej którą była potęga imperium, polityczna jak i kulturalna ale też się naturalizował odcinając się od reszty świata. Chrystus z Sokratesem to pierwsze "lewaki" w Europie. Tak jak Grecja dochodząc do szczytu swojego potencjału wydaje Polis i filozofie co owocuje narodzinami Rzymu który potem dojdzie do swojego szczytu w postaci Republiki, tak Państwo Boże dochodzi do swojego szczytu w momencie Renesansu który owocuje narodzinami humanizmu, kolonii i daje początek pojęciom państw narodowych (oczywiście to wszystko są mocne uogólnienia). Tak jak Sokrates "zniszczył" Grecję, tak jak Chrystus "zniszczył" Rzym, tak Leonardo Da Vinci, Kopernik i Galileusz "zniszczyli" Państwo Kościelne, czyli chrześcijańską Europę aby potem mógł ją dobić Darwin (niszcząc dają w zamian coś nowego). Co się dzieje dalej? Rozpada się chrześcijańska Europa, przez pół wieku, tak jak Grecja i Rzym rozpadały się pół wieku. Rzym się podzielił na 2 części, Europa po reformacji na 3. Tak jak okres do V-VI wieku n.e. dawał początek imperium Wschodu owocujące następnie Osmańskim, tak od Renesansu i Oświecenia zaczęło nam się tworzyć imperium Amerykańskie. Rzym upadł brutalnie, zdziesiątkowany przez najazdy barbarzyńców. Tak samo brutalnie upadła Europa zdziesiątkowana przez 2 wojny światowe. Od tamtego momentu Europy już nie ma, mamy tzw Zachód, na który składa się część Europy i Ameryka północna która odgrywa tu rolę dominującą. Jaka będzie przyszłość, jeśli popatrzymy z tej perspektywy? To zależy jakie będzie zagrożenie i jakie będą nasze marzenia. Zagrożenie zdecyduje o tym jak zadziała naturalizm, i jak nas ujednolici. Może to być zagrożenie natury ekologicznej, co przyśpieszy globalizacje i powstanie rządu światowego. W mojej opinii miną stulecia zanim ono nadejdzie. Bardziej realne jest potworzenie sie ostatnich kultur i cywilizacji w klasycznym sensie znaczenia tych pojęć. Zagrożeniem może być cywilizacja Azjatycka, i to ta Azja dalsza a nie bliższa, i to zagrożenie może mieć charakter gospodarczy a nie militarny (zabiorą nam pałeczkę postępu i pracy) co zaowocuje powstaniem Zjednoczonych Stanów Świata Zachodu, a nie samej Europy. Analogicznie porównując, jesteśmy w chwili wieków ciemnych (stawiałbym na to, że tak określi historia naszą epokę), można to porównać do V-X wieku n.e. Renesans dopiero nadejdzie, chwilowo jesteśmy jeszcze pod działaniem tendencji transcendentalnej, czyli pod wpływem Renesansu i Oświecenia z przeszłości, tak jak pierwsze średniowiecze było pod wpływem Chrystusa i Judaizmu. Humanizmu nowego nie widać (oprócz New Age), króluje i zadomawia się nihilizm, który ma postać min naturalizmu. Pytanie tylko czy nowa Zjednoczona cywilizacja świata Zachodu, do którego można wliczyć nawet Australię a może i Indie i Brazylię, będzie cywilizacją dominującą? Europa w wiekach ciemnych oddała pola Arabom, to oni byli najwyżej rozwinięci, można powiedzieć aż do końca średniowiecza. Moim zdaniem historia się powtórzy i Zachód przegra z Chinami, i całą "żółtą" Azją. Moim zdaniem będzie to też ostatni podział między ludzki, następny renesans będzie dotyczył całej planety i zaowocuje cywilizacją planetarną wobec zagrożeń natury ekologicznej, żywnościowej itp. Postawiłby więc tezę, że Europy już nie ma, mamy Zachód który łączy kilka kontynentów. Postawiłbym tezę, że Europa tak jak Rzym, czy Grecja istniała około tysiące lat, z momentem szczytowym w Renesansie który bym porównał do Polis i Republiki. Postawiłbym tezę, że zachód wszedł w okres wieków ciemnych i przez kilka stuleci będzie przegrywał z "żółtą" Azją. Postawił bym tezę, że zachód już się nie odrodzi, a bardziej społeczeństwo całej planety. Postawiłbym tezę że tendencja naturalistyczna zamyka społeczeństwa na rozwój, potem konsoliduje dzięki idei transcendentalnej aby potem przez tą idee upaść i zniknąć. Postawiłbym tezę, że właśnie tak działa ewolucja. Oczywiście wszystko jest tylko moim abstrahowaniem, dość swobodnym, dlatego nie ma sensu aby Pan Andrzej mnie łapał za słówka i poprawiał w detalach, bo to nie o to chodzi  Filozofujemy, nie badamy w laboratorium. |
#107 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | . > Czy jest coś takiego jak tożsamość całej Europy?Moim zdaniem wśród elity intelektualnej "niby coś takiego" już od wieków istnieje, ale jest to tak płynne i zróżnicowane, że przedstawiciele jednych poglądów mogą całkowicie odrzucać poglądy innych. Wartością kultury europejskiej jest jej ogromna złożoność. Zbudowana została na ideach bardzo wielu kultur o źródłach czasem zanikających w zamierzchłej przeszłości, jak i na dorobku własnych europejskich myślicieli. Samo judeochrześcijaństwo przecież ani nie jest europejskim wymysłem, ani z europejskich tradycji się nie wywodzi i zostało tu przeszczepione z cywilizacji śródziemnomorskiej.> "Niby coś takiego" i raczej trudne do zdefiniowania. Definicja intuicyjna?Gorzej to takie "ni pies ni wydra coś na kształt świdra". Warto tu też zaznaczyć trudności pojęciowe, gdyż czy np. każdego mieszkańca Europy mamy nazywać Europejczykiem, czy Europejczykiem jest ktoś, kto nigdy nie przekroczył granic swojego powiatu i nie przeczytał żadnej książki? A jak był raz w województwie i przeczytał książek 10 lub 100, to wtedy co? Mnie się wydaje, iż do poczucia się Europejczykiem - jako minimum - przydałaby jakaś tam znajomość Mądrości (filozofii) Zachodu, począwszy od starożytnej, religii i kultur śródziemnomorskich (choćby tylko takie małe omówienie) skończywszy na aktualiach: www.racjonalista.pl/forum.php/s,661496 Koniecznym jest poznanie historii państwa i prawa, też zaczynając od starożytnych Greków i Rzymian. Znajomość europejskich kultur: Średniowiecza, Odrodzenia, Oświecenia, a także Romantyzmu i Pozytywizmu. Rewolucyjnych prób wyzwolenia człowieka przez zorganizowanie państwa od Rewolucji Francuskiej. Gdzie szukać opisów "cywilizacji europejskiej" i prób jej zrozumienia. W u księdza katechety, czy w internecie, gdzie każdy kto chce to swoje głupoty plecie. Według mojego skrzywienia szukać go należy u intelektualistów - umysłów wybitnych, a nie wśród własnego otoczenia - grupy społecznej, czy wyznaniowej. Np. - "konserwatystów budujących swój światopogląd o tradycję katolicką". Polaków - Katolików - Prawdziwych Patriotów itp.) _______________ > Spróbujmy zdefiniować choć trochę tego ?.?.?> Europa - pojęcie geograficzne - niezbyt zresztą precyzyjne (Wg czeskich podręczników najwyższym szczytem Europy jest Elbrus), ale tożsamość Europy obejmuje przecież także nie przez wszystkich do Europy zaliczanych Gruzinów i Ormian. Na pewno olbrzymi wpływ na tę tożsamość mieli pochodzący przecież z Azji Żydzi. O wiele mniejszy Cyganie, zresztą, czy przodkowie większości Europejczyków nie przyszli z Azji a wprzódzi z Afryki? z drugiej strony czy zaliczymy dziś do europejskiej tożsamości Nieńców? Komiaków? Ale już Finów z pewnością tak, a czy Lapończyków?No właśnie i co nam z tej próby definicji wynika? > Czy nie manifestowali przez wielki całe swojej europejskości koloniści w Indiach, Australii, Amerykach, nad Amurem?I to jeszcze jak. > Przecież mając w sobie europejską tożsamość dźwigali "brzemię białego człowieka" Do dziś w wielu afrykańskich rezerwatach uczą Afrykanów jak dbać o przyrodę walcząc z kłusownikami.A najpierw sami wybili większość tego co wybić się dało. > Do dziś w wielu amazońskich rezerwatach wypalają dżunglę skazując Indian na śmierć.Od początku tępili tubylców, nawet przez wybijanie bizonów. > Geografia okazuje się więc słabo przydatna.Zdecydowanie słabo przydatna. > Historia?> Gdyby przyjąć jako źródło europejskie tożsamości granice Imperium, Europa byłaby na trzech kontynentach, ale Słowianie, Germanie byliby poza jej granicami> Późniejsze granice cesarstwa wykluczyłyby Skandynawię, RosjęJakiego Imperium? Było kilka prób ich tworzenia - na szczęście wszystkie prawie wszystkie upadły, choć tworzą się wciąż nowe. > Granice chrześcijaństwa? W Hiszpanii i na Bałkanach było w głębokim odwrocie na rzecz islamu.Były i wcale to nie był upadek tych regionów ani kulturowy, ani kulturalny. Wartością kultury europejskiej jest jej ogromna złożoność.> Tak. Dzisiejsza Europa ma szerokie korzenie, to chyba jej największe bogactwo. Ma je wśród starogreckich filozofów, w Starym Testamencie, w rzymskim prawie i rzymskim przekonaniu o wyjątkowości obywatelstwa, w chrześcijaństwie, ale też bibliotekach Kordowy, w myśli Lutra, Zwingliego, ale też w pogańskich tradycjach świąt letniego przesilenia. U Smitha i u Marksa, ale też u Torquemaqdy i Hitlera.Całkowita zgoda. > Holenderska pracowitość, szwajcarska precyzja, czeski humor, polska improwizacja... EuropaZgoda. > Europa wykorzystała swoją przewagę (i wizję chrześcijańskiego misjonarstwa) do narzucenia światu swojego kalendarza, alfabetu, (choć sama jednego nie ma) zapisu chemicznego, nutowego i paru jeszcze praktycznych rzeczy. To jednak, co w mojej całkowicie subiektywnej (!) ocenie nadaje ton europejskiej tożsamości to myśl oświecenia, skutkująca zarówno gilotyną jak i amerykańską konstytucją, ale w sumarycznej ocenie jest tym co stara ciotka Europa dała światu najlepszego. Dzisiaj określenie "jestem Europejczykiem" niesie w sobie trochę tej samej nuty co "Ich bin ein Berliner" i mimo, że nie podejmuję się ( i nie widzę celowości ) precyzyjnego definiowania europskiej tożsamości, to ta duma z tradycji wolnościowych zakorzenionych w Oświeceniu jest chyba najbliższa wspólności EuropejczykówZnowu zgoda. Cywilizacja europejska składa się bardzo wielu elementów - co stanowi jej wielką wartość - i koniecznym byłoby tu przedstawienie poważnej bibliografii przedstawiającej wagę poszczególnych elementów składowych.> Sama taka bibliografia liczyłaby kilkadziesiąt stron  Nie wiem ile, ale sam mogę podać kilkadziesiąt wartościowych pozycji. @@@ . |
#108 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Jeśli niewiele pan przeczytał a jeszcze mniej zrozumiał to jak może pan stwierdzić, że piszę bzdury i nie abstrahuje? Można ocenić książkę czytając połowę i niewiele z tego rozumiejąc? To raczej o panu świadczy a nie o mnie. Taki mamy poziom intelektualny na tym forum  Pisze pan: > Mnie się wydaje, iż do poczucia się Europejczykiem - jako minimum - przydałaby jakaś tam znajomość Mądrości (filozofii) Zachodu, począwszy od starożytnej, religii i kultur śródziemnomorskich (choćby tylko takie małe omówienie) skończywszy na aktualiach: www.racjonalista.pl/forum.php/s,661496 Koniecznym jest poznanie historii państwa i prawa, też zaczynając od starożytnych Greków i Rzymian. Znajomość europejskich kultur: Średniowiecza, Odrodzenia, Oświecenia, a także Romantyzmu i Pozytywizmu. Rewolucyjnych prób wyzwolenia człowieka przez zorganizowanie państwa od Rewolucji Francuskiej.> Nie potrafi pan jednak wykazać, czym to miałoby zaowocować. Edukacja współczesnej Europy,postępowo-liberalna w którą pewnie pan wierzy, jest zaprzeczeniem tego wszystkiego, coraz mniej się uczy teorii w klasycznym sensie, coraz to częściej lewica postuluje aby o przeszłości zapomnieć, bo to same dyskryminacje, różnice, podziały (doskonale opisał to Alan Bloom w książce "Umysł Zamknięty"). Świat zachodu jest opanowany przez pragmatyzm i to właśnie konserwatywne środowiska, jako jedyne zabiegają o to aby z tym pragmatyzmem walczyć i przywróci Uniwersytetom minioną wartość. Świat zachodu pod tym względem UPADA, a naturalizm filozoficzny i wzrost znaczenia nauk przyrodniczych nie sprzyja pańskim tezom, sprzyja procesowi upadku. Dodatkowo nie wykazał pan ani razu, jak powszechna edukacja nawet jeśli byłaby realizowana w "poprawny" sposób (co jest już chyba tylko marzeniem), czyli uczyła o dorobku intelektualnym Europy, tak jak to pan przedstawia, miałaby się przyczynić do wzrostu poczucia tożsamości europejskiej? Jak to by miało wyglądać, jakie dokładnie uczucie by się pojawiło? Miałbym przywoływać w głowie i się utożsamiać z Nietzschem, Sokratesem, Rousseau, czy może A.Comte skoro mieli przeciwne światopoglądy? Jak pan pojedzie do Azji i ktoś pana zapyta - co to znaczy, że jest pan Europejczykiem? To Pan zacznie odpowiadać, że utożsamia się z dziedzictwem intelektualnym Grecji, Rzymu, Średniowiecza, z Humanizmem, z dorobkiem Oświecenia itd itd? Będzie Pan budował taki długi wywód? A jak ktoś panu odpowie - ale to wszystko to jest przecież mnogość różnych przeciwstawnych i zwalczających się postaw, to tak jakbym ja Azjata miał czuć tożsamość arabską, hinduską i buddyjską jednocześnie i twierdzić, że właśnie to mnie buduje, przecież panie to jest jeden wielki bełkot! - dokładnie to pan usłyszy jak zacznie pan głosić swoje wewnętrznie sprzeczne teorie światu. Zauważa pan budulec, ale nie dostrzega pan budowli. Pańska teza to - drzewo o nazwie X może owocować jabłkiem, gruszką, bananem, śliwką i szyszką, ale jest to jedno drzewo o wspólnym korzeniu. Guzik prawda Panie Andrzeju Bogusławski, Nietzsche wygrywa, Europa zmierza do ruiny i po dekonstrukcji nadejdzie nowa epoka, Wygrywa też Kołakowski bo bez Chrystusa Europa jest drzewem owocującym mnogością owoców, choć nie mógłbym się zgodzić, że to Nietzsche cokolwiek zainicjował i zniszczył. On tylko stwierdzał fakty. |
#109 2 na 2 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? |
> Mnie się wydaje, iż do poczucia się Europejczykiem - jako minimum - przydałaby jakaś tam znajomość Mądrości (filozofii) Zachodu, począwszy od starożytnej, religii i kultur śródziemnomorskich (choćby tylko takie małe omówienie) skończywszy na aktualiach: www.racjonalista.pl/forum.php/s,661496 Koniecznym jest poznanie historii państwa i prawa, też zaczynając od starożytnych Greków i Rzymian. Znajomość europejskich kultur: Średniowiecza, Odrodzenia, Oświecenia, a także Romantyzmu i Pozytywizmu. Rewolucyjnych prób wyzwolenia człowieka przez zorganizowanie państwa od Rewolucji Francuskiej.Co pan tutaj nawymyślał? Jakim się pan poczuje europejczykiem jeśli utożsami się pan z Pozytywizmem, Romantyzmem, Intuicjonizmem, chrześcijańską scholastyką i np Gnozą? Wszystko wyrosło w Europie, jeśli teraz ktoś panu zada pytanie - Panie Andrzeju, co dla Pana oznacza bycie Europejczykiem? To odwoła się pan do wszystkich tradycji, choć się zwalczają i sobie przeczą? Będzie pan twierdził, że jest dziedzicem Nietzschego i Sokratesa, choć ten pierwszy poświęcił życie na krytykowanie dorobku tego drugiego? Będzie się pan utożsamiał z geocentryzmem i heliocentryzmem? Europa ma tożsamość geocentryczno-heliocentryczną? Wrocławianin znając historię miasta i wiedząc, że należało kiedyś do Monarchii Habsburskiej poczuje większą polską tożsamość? Ślązacy też? To, że widzi pan budulec nie oznacza, że widzi pan budowlę. Wychodzi panu drzewo które owocuje i jabłkiem i gruszką i bananem i szyszką. Kołakowski miał racje, miał ją i Nietzsche, gdyż on nie postulował, on przewidział rozpad i przewidział, że na zgliszczach powstanie coś nowego. Obydwaj panowie zgadzają się, że bez Chrystusa Europa zmierza ku ruinie, Nietzsche jednak idzie dalej twierdząc, że idea nadczłowieka może wyłonić alternatywę i rozpad był/jest koniecznością. Kołakowski tej alternatywy nie dostrzega. p.s. Dodatkowo postępowo-liberalna edukacja robi wszystko aby nie wychowywać ludzi w duchu, jaki pan postuluje. Doskonale opisał to Alan Bloom w książce "Umysł zamknięty". |
#110 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Co pan tutaj nawymyślał? Jakim się pan poczuje europejczykiem jeśli utożsami się pan z Pozytywizmem, Romantyzmem, Intuicjonizmem, chrześcijańską scholastyką i np Gnozą? Wszystko wyrosło w Europie, jeśli teraz ktoś panu zada pytanie - Panie Andrzeju, co dla Pana oznacza bycie Europejczykiem? To odwoła się pan do wszystkich tradycji, choć się zwalczają i sobie przeczą?Pytanie nie do mnie, ale odpowiem. TAK! Bo Europa to właśnie wolność sporu  To jedna z tych najcenniejszych rzeczy, które ta stara ciotka, dała światu, choć heretyków paliła na stosach lub wysyłała do Gułagów To w Europie, z wielkim trudem wolność sporu stała się wartością dla siebie. |
#111 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | . > Co pan tutaj nawymyślał? Jakim się pan poczuje europejczykiem jeśli utożsami się pan z Pozytywizmem, Romantyzmem, Intuicjonizmem, chrześcijańską scholastyką i np Gnozą? Wszystko wyrosło w Europie, jeśli teraz ktoś panu zada pytanie - Panie Andrzeju, co dla Pana oznacza bycie Europejczykiem? To odwoła się pan do wszystkich tradycji, choć się zwalczają i sobie przeczą? Będzie pan twierdził, że jest dziedzicem Nietzschego i Sokratesa, choć ten pierwszy poświęcił życie na krytykowanie dorobku tego drugiego? Będzie się pan utożsamiał z geocentryzmem i heliocentryzmem? Europa ma tożsamość geocentryczno-heliocentryczną? Wrocławianin znając historię miasta i wiedząc, że należało kiedyś do Monarchii Habsburskiej poczuje większą polską tożsamość? Ślązacy też? Moim zdaniem wśród elity intelektualnej "niby coś takiego" już od wieków istnieje, ale jest to tak płynne i zróżnicowane, że przedstawiciele jednych poglądów mogą całkowicie odrzucać poglądy innych. Wartością kultury europejskiej jest jej ogromna złożoność.
Zbudowana została na ideach bardzo wielu kultur o źródłach czasem zanikających w zamierzchłej przeszłości, jak i na dorobku własnych europejskich myślicieli. Samo judeochrześcijaństwo przecież ani nie jest europejskim wymysłem, ani z europejskich tradycji się nie wywodzi i zostało tu przeszczepione z cywilizacji śródziemnomorskiej.Dorobkiem "cywilizacji europejskiej" jest wolność słowa i permanentny spór na merytoryczne argumenty, a nie zamykanie ust krytykom/heretykom (np. minusowanie i banowanie niepokornych). Jej dorobkiem jest liberalna demokracja szanująca poglądy i głos wszelkich mniejszości. Tak, właśnie dlatego czuję się Europejczykiem, iż wszelkie tu wymienione (oraz inne nie wymienione) krytycznie przemyślałem. Część ich zaakceptowałem jako własne, a część z nich odrzuciłem, ale o każdym z nich coś tam powiedzieć mogę lub przynajmniej wiem, gdzie szukać na ich temat informacji. Jestem ich wszystkich dziedzicem pomimo tego, iż tylko z niektórymi się utożsamiam, a nawet są takie, które całkowicie odrzucam. Na naszym forum też tylko przedstawiam własną opcję pod refleksję tych, którzy mnie zrozumieć potrafią, których moje poglądy mogą zainspirować do samodzielnych przemyśleń, tak jak mnie zainspirowały myśli innych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,587356#w588248@@@ . |
#112 2 na 2 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Wolność słowa i wolność sporu? Czyli Polacy dzielący się na konserwatystów i liberałów, plujący na siebie przez to na ulicach i kłócący się nieustannie, swoją tożsamość wiążą właśnie z tym, ze swobodą sporu? Powiem tak, wolność sporu istnieje wszędzie, są tylko miejsca gdzie za powiedzenie nie tego co trzeba albo dostaje się kulę w łeb, albo wyrok w więzieniu, albo jest się wyśmianym oplutym. Tylko w tym różnica, bo dzisiaj Europejczyk nie może się swobodnie odwoływać do swojej tożsamości faszystowskiej, do tradycji palenia czarownic, do greckiego czy rzymskiego niewolnictwa, a to wszystko Europa. Nie przekonuje mnie taka opinia zupełnie. Panowie piszą o budulcu, o cegłach ale nie wskazują na zaprawę która te cegły miałaby połączyć. |
#113 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > >"Niby coś takiego" i raczej trudne do zdefiniowania. Definicja intuicyjna?> Gorzej to takie "ni pies ni wydra coś na kształt świdra".> Warto tu też zaznaczyć trudności pojęciowe, gdyż czy np. każdego mieszkańca Europy mamy nazywać Europejczykiem, czy Europejczykiem jest ktoś, kto nigdy nie przekroczył granic swojego powiatu i nie przeczytał żadnej książki? A jak był raz w województwie i przeczytał książek 10 lub 100, to wtedy co?Spór o definicję to raczej słowna zabawa (równie rozwijająca!), niż pole śmiertelnie poważnej dyskusji "Definicja" Berlińczyka wg Kennedy'ego, czy też słowa "Ślązakiem jest każdy, kto posadził na Śląsku choć jedno drzewo" (cyt z pamięci, tłum moje) Też mogłyby kandydować do miana składników jakiejś-tam definicji. > Mnie się wydaje, iż do poczucia się Europejczykiem - jako minimum - przydałaby jakaś tam znajomość Mądrości (filozofii) Zachodu, począwszy od starożytnej, religii i kultur śródziemnomorskich (choćby tylko takie małe omówienie) skończywszy na aktualiach: www.racjonalista.pl/forum.php/s,661496 Koniecznym jest poznanie historii państwa i prawa, też zaczynając od starożytnych Greków i Rzymian. Znajomość europejskich kultur: Średniowiecza, Odrodzenia, Oświecenia, a także Romantyzmu i Pozytywizmu. Rewolucyjnych prób wyzwolenia człowieka przez zorganizowanie państwa od Rewolucji Francuskiej.Sporo Pan wymaga. A ja może jeszcze więcej. Sama znajomość Mądrości Zachodu to za mało.(Grecja to wschód czy zachód?) Europa byłaby bardzo uboga, bez XIX-wiecznej (i późniejszej trochę też) rosyjskiej literatury, a bez rosyjskiej nauki to chyba do dziś loty w kosmos byłyby fantastyką. Jednak budując definicję na takich wymaganiach, doprowadzamy do sytuacji, w której Europejczycy w Europie stanowią zdecydowaną mniejszość. Każdemu z nas można znaleźć książkę, której nie przeczytał, a sporo jest takich, którzy nie czytają wcale. Powiedzą o sobie "jesteśmy Europejczykami" ale nie będzie w tym tej mądrej dumy ze swoich korzeni. (Głupa duma to zwykła pycha) Ale budując definicję na takich wymaganiach, odcinamy tę mniej godną chwały część korzeni. Europa to także inkwizycja, Опричнина i Dachau. > Gdzie szukać opisów "cywilizacji europejskiej" i prób jej zrozumienia.> u księdza katechety,Znalazłbym i takich: krakow.dominikanie.pl/> Według mojego skrzywienia szukać go należy u intelektualistów - umysłów wybitnych, a nie wśród własnego otoczenia - grupy społecznej, czy wyznaniowej.Tak. Na Stolarskiej to raczej wyjątek Pan znajdzie, ale wart uwagi. > Cywilizacja europejska składa się bardzo wielu elementów - co stanowi jej wielką wartość - i koniecznym byłoby tu przedstawienie poważnej bibliografii przedstawiającej wagę poszczególnych elementów składowych.> >Sama taka bibliografia liczyłaby kilkadziesiąt stron  > Nie wiem ile, ale sam mogę podać kilkadziesiąt wartościowych pozycji.Zaczynamy? cs.wikipedia.org/wiki/Arno_Anzenbacher Żartuję oczywiście.  Jednorazowe tworzenie takiego wykazu jest bez sensu, a przerzucanie nazwiskami poradzi pachnieć bufonadą, ale... kiedyś obiecałem Panu odwzajemnić za rekomendację Ehrmana, Jedna powieść (!), która o Ślązakach powie więcej niż kilka naukowych publikacji. Tylko czy temat Pana zainteresuje? |
#114 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | . > To, że widzi pan budulec nie oznacza, że widzi pan budowlę.Zdecydowanie nie, ale może być jeszcze gorzej: A patrząc - widzą wszystko oddzielnie Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo... Że cegła, że kamień, że cement, że papa. Że chrześcijanin, że muzułmanin, że żyd, że ateista lub co najgorsze, iż komunista. > Wychodzi panu drzewo które owocuje i jabłkiem i gruszką i bananem i szyszką.To nie kwestia drzewa, tylko kwestia zrozumienia. Banan nie jest drzewem, a jedno drzewo nigdy nie będzie ogrodem (czy też sadem). Tylko dla prostaków wszystko jest proste. Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach Strasznie mieszkają straszni mieszczanie. Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach Zgroza zimowa, ciemne konanie.
Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą, Że deszcz, że drogo, że to, że tamto. Trochę pochodzą, trochę posiedzą, I wszystko widmo. I wszystko fantom.
Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie, Krawacik musną, klapy obciągną I godnym krokiem z mieszkań - na ziemię, Taką wiadomą, taką okrągłą.
I oto idą, zapięci szczelnie, Patrzą na prawo, patrzą na lewo. A patrząc - widzą wszystko oddzielnie Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...
Jak ciasto biorą gazety w palce I żują, żują na papkę pulchną, Aż papierowym wzdęte zakalcem, Wypchane głowy grubo im puchną.
I znowu mówią, że Ford... że kino... Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna... Warstwami rośnie brednia potworna, I w dżungli zdarzeń widmami płyną.
Głowę rozdętą i coraz cięższą Ku wieczorowi ślepo zwieszają. Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, Spodnie na tyłkach zacerowane, Własność wielebną, święte nabytki, Swoje, wyłączne, zapracowane.
Potem się modlą: "od nagłej śmierci... ...od wojny... głodu... odpoczywanie" I zasypiają z mordą na piersi W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.Jaka budowla w Europie odda nam całą Europejskość. Jakie miasto, a nawet kraj jaki. Miałem szczęście i widziałem ich sporo. Wszystkie są europejskie, choć różnice pomiędzy nimi ogromne. To nasze wspólne europejskie dziedzictwo i aby być Europejczykiem trzeba je w swom umyśle zapisać. @@@ . |
#115 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Dorobkiem "cywilizacji europejskiej" jest wolność słowa i permanentny spór na merytoryczne argumenty, a nie zamykanie ust krytykom/heretykom (np. minusowanie i banowanie niepokornych). Jej dorobkiem jest liberalna demokracja szanująca poglądy i głos wszelkich mniejszości.Przy okazji takich tematów tak bardzo brakuje mądrych wypowiedzi pewnego pana z Kielc.... |
#116 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Wolność słowa i wolność sporu? Czyli Polacy dzielący się na konserwatystów i liberałów, plujący na siebie przez to na ulicach i kłócący się nieustannie, swoją tożsamość wiążą właśnie z tym, ze swobodą sporu?Ależ mowa jest nie o Polakach ale o Europejczykach  > Powiem tak, wolność sporu istnieje wszędzie, są tylko miejsca gdzie za powiedzenie nie tego co trzeba albo dostaje się kulę w łeb, albo wyrok w więzieniu, albo jest się wyśmianym oplutym. Tylko w tym różnica, bo dzisiaj Europejczyk nie może się swobodnie odwoływać do swojej tożsamości faszystowskiej, do tradycji palenia czarownic, do greckiego czy rzymskiego niewolnictwa, a to wszystko Europa. Nie przekonuje mnie taka opinia zupełnie. Panowie piszą o budulcu, o cegłach ale nie wskazują na zaprawę która te cegły miałaby połączyć.Twoja zaprawa (chrześcijaństwo*) jakoś mnie nie przekonuje, to już bardziej uważam, za spoiwo europejskości tradycję oświecenia, o czym już napisałem *Żebyś nie miał wątpliwości, ja jestem chrześcijaninem. |
#117 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | . > Spór o definicję to raczej słowna zabawa (równie rozwijająca!), niż pole śmiertelnie poważnej dyskusjiTu zdecydowanie tak, ale definicje to poważna sprawa, godna najtęższych umysłów. > "Definicja" Berlińczyka wg Kennedy'ego, czy też słowa "Ślązakiem jest każdy, kto posadził na Śląsku choć jedno drzewo" (cyt z pamięci, tłum moje) Też mogłyby kandydować do miana składników jakiejś-tam definicji.Dobra, ale zbyt szeroka - nawet przy moim poczuciu tolerancji. > Sporo Pan wymaga.Mam od kogo. > A ja może jeszcze więcej.Zdaje się, iż obaj lubimy poszukiwać własnych odpowiedzi i inspiracje nas cieszą. > Sama znajomość Mądrości Zachodu to za mało.Zdecydowanie za mało. > (Grecja to wschód czy zachód?)www.racjonalista.pl/ks.php/k,405i przy okazji tego samego pana: lubimyczyt(*)22/dzieje-zachodniej-filozofii> Europa byłaby bardzo uboga, bez XIX-wiecznej (i późniejszej trochę też) rosyjskiej literatury, a bez rosyjskiej nauki to chyba do dziś loty w kosmos byłyby fantastyką.Tego bzu to całe krocie. Nie wymienimy ich tu choćbyśmy i bardzo tego chcieli. > Jednak budując definicję na takich wymaganiach, doprowadzamy do sytuacji, w której Europejczycy w Europie stanowią zdecydowaną mniejszość.Nie bardzo się tu z Panem zgadzam, gdyż dla mnie podstawową cechą europejskości jest otwartość na świat i jego złożoność, a nie zamykanie się w jakimkolwiek - choćby i religijnym - zaścianku. Mam i miałem przyjaciół wśród profesorów o sporym dorobku - często po osiemdziesiątce. Często opowiadają jakie mają jeszcze naukowe plany - czego chcą się jeszcze nauczyć i co jeszcze zrozumieć. Ten, któremu się wydaje, iż wie wszystko, to powinien już umierać. > Każdemu z nas można znaleźć książkę, której nie przeczytał,Książki? Są tysiące wartościowych książek których ani nie przeczytałem, ani nigdy nie przeczytam. Tyle, iż ja nie znam żadnej, której nie przeczytanie by nas intelektualnie dyskwalifikowało. Natomiast dyskwalifikuje nas ogólny brak oczytania. > a sporo jest takich, którzy nie czytają wcale.I daj im Boże dużo zdrowia, ale jest gorzej - oni publicznie zabierają głos, a nawet nami rządzą. > Powiedzą o sobie "jesteśmy Europejczykami"I będą mieli rację, gdyż urodzili się w Europie. > Powiedzą o sobie "jesteśmy Europejczykami", ale nie będzie w tym tej mądrej dumy ze swoich korzeni. (Głupa duma to zwykła pycha).Można takie wypowiedzi poczytać w mediach i naprawdę nie jestem uprzedzony, gdy napiszę, że głównie z kościelno-prawicowej strony. > Ale budując definicję na takich wymaganiach, odcinamy tę mniej godną chwały część korzeni. Europa to także inkwizycja, Опричнина i Dachau.W moich wymaganiach nie można być Europejczykiem odcinając się od masowych zbrodni na terenie Europy, a nawet w całym świecie przez ludzi reprezentujących "europejską cywilizację. Trzeba je wziąć do siebie i poważnie przemyśleć swój stosunek do tych, którzy byli za nie odpowiedzialni. Jestem gotów dużo wybaczyć tym, którzy zbrodnie własnego narodu (religii/ideologii) dostrzegają, z nich się rozliczają i potrafią potępić. Oczywiście ludzkich bestii nigdy i nic usprawiedliwić nie może. Gdzie szukać opisów "cywilizacji europejskiej" i prób jej zrozumienia. W u księdza katechety, czy w internecie, gdzie każdy kto chce to swoje głupoty plecie. Według mojego skrzywienia szukać go należy u intelektualistów - umysłów wybitnych, a nie wśród własnego otoczenia - grupy społecznej, czy wyznaniowej. u księdza katechety,> Znalazłbym i takich: krakow.dominikanie.pl/Mam węższe pojęcie tego określenia. Nie myślałem tu o intelektualistach chrześcijańskich potrafiących się zdobyć na szerszą refleksję. Cywilizacja europejska składa się bardzo wielu elementów - co stanowi jej wielką wartość - i koniecznym byłoby tu przedstawienie poważnej bibliografii przedstawiającej wagę poszczególnych elementów składowych.> Sama taka bibliografia liczyłaby kilkadziesiąt stron Nie wiem ile, ale sam mogę podać kilkadziesiąt wartościowych pozycji.> Zaczynamy?Raczej nie. Wolę bardziej wąsko do tematu aktualnej rozmowy. cs.wikipedia.org/wiki/Arno_Anzenbacher:) Pierwsze słyszę. Należy on najprawdopodobniej właśnie do tej grupy wartościowych myślicieli, z których dorobkiem nie zapoznam się nigdy. Wczoraj kupiłem: Marcina K. Zwierżdżyńskiego "Gdzie jest religia" oraz Jürgena Habermasa "Miedzy naturalizmem a religią". Nawet poważne przejrzenie zajmie mi sporo czasu. > Żartuję oczywiście.  > Jednorazowe tworzenie takiego wykazu jest bez sensu, a przerzucanie nazwiskami poradzi pachnieć bufonadą,Bardzo rzadko polecam książki, których jeszcze nie przeczytałem i znam je tylko z recenzji lub poprzez opinię o innych publikacjach tego samego autora. Najczęściej pozycje, do których się odwołuję mam nie tylko przeczytane, ale nawet przemyślane. > ale... kiedyś obiecałem Panu odwzajemnić za rekomendację Ehrmana, Jedna powieść (!), która o Ślązakach powie więcej niż kilka naukowych publikacji. Tylko czy temat Pana zainteresuje?Mam taką wadę, iż zupełnie nie jestem odpornym na nową wiedzę. Ślązacy interesują mnie średnio, ale jeżeli trafi się do mnie polecana przez Pana książka, to prawie na pewno ją przeczytam. Tak, iż o tytuł proszę. @@@ . |
#118 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | . > Wolność słowa i wolność sporu?A gdzie taka jest? W Polsce to im mniejszy placyk, to większy kacyk i albo będzie się Pan wypowiadał zgodnie z oczekiwaniami właściciela danego medium, albo będzie Pan mógł tylko sobie swobodnie u siebie w domu pogadać. Praktycznie cenzura właścicielska jest bardziej restrykcyjna niż były PRL-owskie urzędy cenzury. Mogę więc za Janem Chrzcicielem powiedzieć - "Jam jest głos wołającego na pustyni", gdyż staram się dotrzeć do racjonalnych umysłów, w czasach gdy dostęp do nich zostaje dla mnie praktycznie zamkniętym. > Powiem tak, wolność sporu istnieje wszędzie, są tylko miejsca gdzie za powiedzenie nie tego co trzeba albo dostaje się kulę w łeb, albo wyrok w więzieniu, albo jest się wyśmianym oplutym.To Pańskie rozumienie wolności, dla mnie wolnością jest możliwość swobodnego głoszenia własnych poglądów i merytorycznego przekonywania do nich, ale bez prawa narzucania komukolwiek jakichkolwiek własnych - nawet tych jedynie słusznych. Żenującymi są dla mnie wszyscy - nawet na najwyższych stanowiskach i/lub mocno utytułowani, którzy uważają, że jakiś tam patent na wieczną rację mają, a tak naprawdę to tylko pałę w garści trzymają i kto nie posłuszny tego w łeb. > Tylko w tym różnica, bo dzisiaj Europejczyk nie może się swobodnie odwoływać do swojej tożsamości faszystowskiej, do tradycji palenia czarownic, do greckiego czy rzymskiego niewolnictwa, a to wszystko Europa.Znowu to tylko Pańska opinia, dla mnie nikt kto nie potrafi krytycznie przemyśleć całości europejskich dziejów i wybrać z nich to co najcenniejsze (według mnie właśnie np. liberalna demokracja oraz wolność wypowiedzi) nie jest Europejczykiem, tylko jest mieszkańcem Europy. (Najczęściej skołtuniałego europejskiego zaścianka) Megalomania tylko nas ośmiesza. > Nie przekonuje mnie taka opinia zupełnie.Tak jak mnie Pańska. > Panowie piszą o budulcu, o cegłach ale nie wskazują na zaprawę która te cegły miałaby połączyć.Budulec, to cały materiał budowlany i zaprawa do niego też należy. Choć trudno budować domy bez zaprawy, to takie istnieją, ale domów z samej zaprawy to ludzie nie budują. Zresztą my odwoływaliśmy się głównie tu do fundamentów, a one choć składają się z różnorodnych elementów, to stanowią mocny fundament i wszystkie razem są właśnie swoistymi dla cywilizacji europejskiej. Są tak mocne, że wznoszą się w górę i stanowią zarazem lepiszcze dla całej konstrukcji. Różne projekty ludzie tworzą, ale po pewnym czasie one wszystkie umierają, choć na szczęście pozostają po nich idee, które trwają i do których mogą odwoływać się ich następcy. www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,609206#w610486www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145@@@ . |
#119 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Jestem źle rozumiany. Chrześcijaństwa już nie ma i nie będzie, ono nie wróci. Panowie proponujecie budowę domu w którym każdy mieszkaniec przesuwa sobie ściany, okna i drzwi tak jak mu się podoba, wedle opinii. Tak rozumiecie wolność. Nie twierdzę, że to głupie, nie twierdzę, że nierealne ale nie dostrzega się tutaj jednej trudności. Bez inteligentnego projektu, bez idei transcendentalnej zamiast domu wyjdą nam slumsy. Bo slumsy właśnie tak wyglądają, totalna samowolka. Kiedyś inteligentną ideą scalającą było Chrześcijaństwo, to ono było zaprawą (Przecież chrześcijańska Rzeczpospolita potrafiła być ostoją tolerancji). Dziś idąc za Nietzschem nasza kultura rozkłada się i przypomina właśnie slumsy ze swoją komercjalizacją i trywializacją. Idee tolerancji, wolności, równości i braterstwa są materiałem na zaprawę ale nie samą zaprawą, to na chwilę obecną wyprzedza trochę swoją epokę, nie ma wiedzy czyli inteligencji jak to zmieszać razem. Moim zdaniem taki świat jest możliwy tylko jako świat globalny z rządem światowym, bo jak człowiek tolerancyjny ma tolerować tego nietolerancyjnego? Bez globalizacji to się nie uda. Zanim jednak dojdzie do globalizacji należy pokonać inne trudności. Po pierwsze -materie i naturę, czyli sposoby produkcji, nasza praca, nasza technologia itp, to wszystko jest za młode na świat globalny, ludzie ciągle się biją ze sobą o chleb, pracę i zasoby i mają różne usposobienia. Dwa - brak idei scalającej, przekraczającej naturę. Samo hasło tolerancja nie wystarcza do zaistnienia tolerancji. Europejczycy nie tolerują całej masy zachowań, które są tolerowane poza Europą. Język racjonalny i rozum praktyczny tej trudności nie pokona. Operujemy w dialektyce, w dualizmie przeciwieństwa i aby tolerować musimy być nietolerancyjni wobec zachowań innych niż nasze. Jedynym sposobem jest tutaj zmiana języka, zmutowanie się do nadczłowieka i uda się to tylko dzięki Azji, bo tam jest inny język, nie zdań a znaków i symboli, który lepiej sobie radzi z dualizmem. Zresztą widać tu już w komunikacji internetowej i smsowej, coraz mniej zdań, coraz więcej znaczków, jak w Chinach. Dlatego uważam, że Azja musi nas pokonać i zdominować, abyśmy mogli wkroczyć w nowy etap rozwoju jednego równego świata.Proszę zobaczyć jak łączą przeciwieństwa - kapitalizm z komunizmem.( Polecam lektury Jean Gebser, doskonale pokazują ewolucja świadomości od stanu magicznego, przez mityczny do dzisiejszego mentalnego/dualnego który po rozpadzie zrodzi a-perspektywiczny stan świadomości. to jest zawsze związane z ewolucją i mutacją języka. Greka i Łacina musiały ustąpić językom racjonalnym i umrzeć, tak i nasze będą musiały ustąpić językowi znaków i symboli a nie zdań.) Ja staram się patrzeć na historię jako liniowo-cykliczną i dostrzegam duże podobieństwa i powtórzenia. Kiedyś chrześcijaństwo rozpoczęło się od Gnozy, Manicheizmu, Alchemii, Magii, Neoplatonizmu po to aby natura wybrała z tego co łatwe i szybkie tworząc Kościół Rzymskokatolicki i scholastykę. Kościół w rzeczywistości zwalczając herezje, zwalczał swoje dziedzictwo. To co robi współczesna postępowa lewica jest powtórką z rozrywki. Czerpią z dokonań humanizmu i rozumu praktycznego ale jednocześnie chcą zwalczać całą tradycje, właściwie to ją wymazać bo to im przeszkadza w wprowadzaniu haseł tolerancji i równości. Czasy herezji są już nam bliskie, wykorzystuje się dogmat naukowości, "wiedzy eksperckiej" aby zagarniać dla siebie wyłączność prawdy. Resztę się nazywa pseudo-nauką, albo oszołomstwem, Tymczasem wszyscy twórcy humanizmu i racjonalnej nauki czerpali z dziedzin ezoterycznych i metafizyki. Tak jak Kościół palił książki i osądzał heretyków, tak dziś krytyków naturalizmu, krytyków GMO, t. ewolucji, globalnego ocieplenia, materializmu, eutanazji i aborcji będzie się wykluczać z kultury i przestrzeni publicznej ( patrz prof. Chazan), nazywać pseudonaukowcami albo innymi określeniami. Tak jak Kościół tolerował wyznawców Boga i zabijał wyznawców Szatana, tak nauka toleruje wyznawców Rozumu, a dyskredytuje wyznawców Głupoty, gdzie wszystkie 4 pojęcia to czyste abstrakcje z którymi można sobie robić wszystko. Kościół stworzył chrześcijaństwo egzoteryczne aby wydało owoce i upadło. To samo zrobi postępowa nauka, czy lewica liberalna. Stworzy świat postępu, rozumu i równości aby wydać owoce i samemu się potem unicestwić. Dlatego powtarzam swoją tezę - jesteśmy w wiekach ciemnych, początek kolejnego średniowiecza. Azja nas dominuje, podsunie nam pomysły i umożliwi zbudowanie domu z ruchomymi ścianami dla każdego, czyli równy i tolerancyjny ale najpierw jednak trzeba przeżyć etap rozkładu. Egalitaryzm, relatywizm, tolerancja nie są złe. Wyznawał to Chrystus, wyznawał Budda. Rzecz w tym ,że nie można z tego zrobić absolutu tak jak się zrobiło absolut z wyobrażenia monistycznego Boga Ojca. Aby wartości mogły być relatywne, to muszą najpierw stać się wartością. Aby można było tolerować postawy, to najpierw trzeba przyjąć postawę. Postawa z samej definicji jest nietolerancyjna wobec wszystkiego co tą postawę rozkłada i niszczy. Także nie róbmy z haseł Absolutu bo będziemy mieli powtórkę z inkwizycji. Lewica dziś do tego zmierza. |
#120 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | . > Tylko czy temat Pana zainteresuje?Jako wolnomyśliciel nieustająco polecam "Oślą ławkę" i do strony ciekawostek ludzkich osobowości i od strony merytorycznej. Wypowiedzi źle widziane, czasem są o wiele ciekawsze i mądrzejsze od tych dobrze widzianych, czy nawet wprost preferowanych. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|