 |
Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-04-2015 18:21 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
4 na 4 | . Pan Klaio za kościelnymi ideologami pyta: chciałbym usłyszeć jaka jest ocena Autora [Mariusza Agnosiewicza] (...) anty-nietzscheańskiego eseju Kołakowskiego "Jezus ośmieszony", upatrujący klęskę w tym, w czym Autor wiąże nadzieje na nowy początek. Za Nietzschem widzi przyszłość w dekonstrukcji, która odsłoni zdrowy fundament, Kołakowski natomiast uważa, że nic się nie wyłoni, zostaną tylko ruiny. Przekonanie Autora to czysta wiara, której na racjonalista.pl do tej pory nie było. To Kołakowski ma jakieś przesłanki racjonalne - do niedawna wszystko co Nietzsche niszczy działało. Na rzecz Nietzschego nie przemawiają żadne pozytywne dowody, a jedynie więdnięcie poprzedniego porządku rzeczy.Kołakowski broni chrześcijaństwa nie jako Prawdy, a jako pożytecznego "porządku rzeczy". Nie jestem więc jego obrońcą, ale szukając Prawdy biorę pod uwagę różne kierunki - dlatego nie przesądzając rezultatu byłoby ciekawe skonfrontowanie przez M.Agnosiewicza swoich poglądów o Nietzschem z tym, co napisał L.K. Zaproponowany przez Pana [Andrzeja Bogusławskiego] tekst razi mnie szukaniem drugiego dna u L.K, ukrytych motywacji jego poglądów że to jakieś "polityczne" uwikłania każą mu uważać, co uważa. Ja mógłbym zarzucić autorowi, że nie szuka prawdy tylko broni swojej wiary w postępowy liberalizm, któremu solą w oku jest zwrot L.K. Takie metody prowadzą tylko do wzajemnego niezrozumienia, a czasem wrogości. Mędrzec powiedział: oczyść poglądy adwersarza z emocji, popraw błędy, które potrafisz poprawić i uzupełnij o te elementy, które ten pogląd wzmacniają i dopiero wtedy polemizuj. Tego o zaproponowanej krytyce L.K nie da się powiedzieć. Stawianie znaku zapytania przy nim jako filozofie jest bardzo "młodzieńcze". A co, jeżeli L.K. widzi dalej, już rozumie, że filozofia nie daje na wszystko odpowiedzi, że trzeba ją przekroczyć? Brak respektu dla doświadczeń i porażek L.K. obniża wagę tekstu. Lepsza krytyka L.K. jest tu www.krytyk(*)zapiski-czlowieka-spod-podlogiAGATA BIELIK-ROBSON "Nie wstydzę się Jezusa", czyli Kołakowski spod podłogi Wbrew pozorom, ten niedokończony esej Leszka Kołakowskiego o Jezusie wcale nie zaskakuje. Tę samą strategię apologetyczną wobec chrześcijaństwa da się już wyczytać w jego poprzedniej książce poświęconej tematyce religijnej, której polski tytuł brzmiał Jeżeli Boga nie ma. Kołakowski, sam z temperamentu raczej sceptyk i pozytywistyczny racjonalista, broni wiary na sposób bliski Blaise'owi Pascalowi, religii instytucjonalnej natomiast na sposób bliski Josephowi de Maistre'owi. Wiara jest tym, co wyciąga jednostkę ze stanu rozumowych sprzeczności, dając jednoznaczne rozpoznanie dobra i zła. Religia zaś wspiera cywilizację, osadzając ją na mocnych etycznych fundamentach. Wedle Kołakowskiego nienaruszalność tej podstawowej orientacji moralnej, gwarantowana transcendentnym objawieniem, jest największym osiągnięciem myśli chrześcijańskiej, bez którego nie powstałaby kultura Zachodu; dlatego też obrona chrześcijaństwa ma tu głównie charakter kulturalistyczny. Kołakowski obawia się, że tracąc te solidne podwaliny, cywilizacja zachodnia podcina swoje własne korzenie, rozpływając się w nijakości. Na sposób typowy dla swojej formacji, jaką należy nazwać neokonserwatywną, Kołakowski, idąc tropem jej założyciela, Leo Straussa, na głównego "szkodnika", od którego zaczyna się proces cywilizacyjnej autodestrukcji, desygnuje Nietzschego. Zdekonstruował on bowiem nienaruszalność objawienia, twierdząc, że wszelkie ideały i wartości tworzymy my sami, łącznie z wyobrażeniem boskiej transcendencji: "Nietzsche powiedział wszystko - i tym samym naprawdę położył koncepcyjny fundament pod nową cywilizację; tym fundamentem była otchłań" (s. 55). Warto zajrzeć też do Wyborczej: wyborcza.p(*)16861186,Jezus_osmieszony.htmlDoceniam udział ideologii judeochrześcijańskiej w cywilizacji europejskiej i nie chciałbym wcale się tego udziału pozbywać, ale mam duże wątpliwości co do konieczności jego znaczącego dalszego udziału. Podkreślam, że chodzi mi tylko o "konieczność", gdyż wcale nie uważam, że możliwe jest pozbycie się wpływów tej ideologii w możliwej do przewidzenia przyszłości: [Załącznik]Oczywiście warto się zastanawiać - tak nad przyszłością Unii, jak to np. Adam Krzemiński: www.polity(*),jeszcze-unia-nie-zginela.read oraz całego świata, jak to czynią inni myśliciele: www.racjonalista.pl/forum.php/s,661496Ale czy konieczną jest nam do tego religia i Chrystus, to ja już mam spore wątpliwości? PS. Nie jestem też wielkim zwolennikiem poglądów Nietzschego, choć poznać go warto. Tu głównie "Z genealogii moralności" i "Antychrysta". @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej..darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Jednak jesteś mocno naiwny i potwierdzasz wszystko to co piszę. znasz takie powiedzenie jak - mierzyć swoją miarą? To, ze Twój tata jest happy (ciekawe dlaczego już nie Ty?) Ha. No to teraz Cię zaskoczę odpowiadając na pytanie w nawiasie. Bo jestem bardziej podobny do Ciebie, niż do niego. Problem leży w tym, że Tobie się wydaje, że coś rozumiesz, ale nie rozumiesz tak naprawdę nic. Bo to Ty (tak jak ja) potrzebujesz mitu (zapewne nieco innego niż ja), spoiwa, nie widząc tego, że innym ludziom nie jest to specjalnie, albo i wcale potrzebne i za wielkimi znaczeniami i mitami po prostu nie pójdą. Bo mają zwyczajnie inną konstrukcję, co kształtuje się w bardzo wczesnym dzieciństwie (oczywiście możesz ich zmusić albo pozabijać, co już wielokrotnie przerabialiśmy dzięki wielu jedynie słusznym mitomanom). Do tego to strasznie mocno tu wartościujesz, odmawiając tym innym od siebie właściwie jakiejkolwiek wartości, w tym zdolności do pozytywnego kreowania rzeczywistości. A ja Ci tylko pokazuje, że ludzie, którymi wiedzie zwyczajna przyjemność potrafią robić sympatyczne albo i fantastyczne rzeczy, wcale nie wiedzeni wielkim mitami, wiekopomnymi prawdami, ani nie rozbuchaną chciwością, ale zwyczajną satysfakcją. Wystarczy, że lubią ludzi, świat, życie i robią fajne, dobre rzeczy dla innych. Jak właśnie mój ojciec, który był całe życie przyjaznym innym i uczynnym społecznikiem. A wielkich mitów, prawd i wartości nigdy przed sobą nie stawiał. Nie interesowało go to. Takich ludzi jest wokół nas mnóstwo, tylko trzeba ich zobaczyć zza swoich Wielkich Opłotków. Ja też potrzebuję nadać swojemu światu mocnego znaczenia i zorganizować go w swój kosmos, ale nie sądzę, że bez tego nie da się tworzyć pozytywnego świata. To jest przede wszystkim moja potrzeba, z którą mogę się dzielić, ale nie będę tego schematu funkcjonowania uznawał za jedyny właściwy, bo widzę, że ten inny typ ludzi może fajnie organizować rzeczywistość wokół nas. Żadnych wielkich znaczeń tu nie potrzeba, choć wszelkie inspiracje, podpowiedzi zawsze się mogą przydać. Sądzę też, że pewna łagodna, spokojna, ogólna narracja mogłaby być pożyteczna, nakreślać jakieś ogólne kierunki, które spora grupa ludzi by zaakceptowała. Coś takiego jest o.k., nic więcej. Europa obywa się już bez heroicznych i kosmicznych czy też niekosmicznych znaczeń i jest w niej dziś najlepiej, niż kiedykolwiek. Wystarczy codzienna, sumienna praca i mądrość w systematycznym poprawianiu warunków życia jak największej ilości ludzi i będzie z grubsza dobrze. To dobry kierunek i strategia. Dla mnie niesatysfakcjonująca w pełni, bo muszę sobie poukładać większy obszar, więc próbuję sobie poogarniać jeszcze inne rzeczy na swój własny użytek. Bo tak mam i tak muszę (owo wczesne dzieciństwo). Zupełnie inaczej, niż mój ojciec i cała masa ludzi. Ty chcesz koniecznie totalności, wielkiego spoiwa dla wszystkich. Ja się takich radykalnych totalistów i mitomanów boję. |
#167 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Dalej nie rozumiesz - ludzie kupując Mit nie wiedzą że to jest Mit, nikt też nie tworzy go jako Mit. Dziś wszyscy biegną za swoim mitem ale nie ma mitu scalającego daną kulturę razem. Maklerzy z Wall Street okradają ludzkość bo uwierzyli w mit bezsensu wszechświata, uwierzyli że prócz tego życia tu i teraz nic nie ma i moralność jest domeną słabych. Z ich perspektywy patrzenia jest to mądre a nie głupie, jakbym to podzielał, to sam bym kradł i wyzyskiwał ile wlezie. Mit scalający nie wyklucza ani nie zabrania nikomu czerpania przyjemności z realizacji własnych celów, mit scalający ma taką siłę, że daje nadzieje i motywacje dla tych którzy nie widzą celu i sensu w życiu, dla biedaków, ludzi zagubionych, poetów, artystów ale też szaleńców i zdobywców. Ci ludzie cierpią najwięcej ale dzięki pozytywnej sile mitu, przezwyciężają to cierpienie robiąc z niego pożytek. Jesteś uprzedzony i pojęcie scalania wyobrażasz sobie tylko na wzór narzuconego od góry dogmatu który wiąże ludziom ręce. To czy ten dogmat będzie ograniczał czy motywował zależy już od jego treści i zastosowania, scalanie nie oznacza z zasady brak wolności. Kolumb nie odkryłby Ameryki gdyby nie wierzył, że Bóg go poprowadzi, nie dostałby na to środków gdyby nie przekonał, że rozniesie Słowo Boskie na inne światy. Sama racjonalna kalkulacja i pragnienie zysku, samo analityczne przemyślenie sytuacji jest niewystarczające od odkrycia nieznanego, bo rozum racjonalny każe bardziej dbać o własny tyłek, niż podejmować ryzyko. To pierwiastek abstrakcyjny, mityczny, metafizyczny popycha ludzi do działań z pozoru szalonych a w efekcie wybitnych. Jak podzielisz chleb po równo to każdy dostanie równy kawałek. Nie ma biednego i bogatego. Dlatego w tym świecie przy takim podziale dóbr (czyli na fragmenty) nigdy nie stworzysz warunków aby każdy mógł spokojnie realizować swoje marzenia i osiągać to "mądrą" pracą. Na chwilę obecną nadmiar 20% ludzi generuje niedobór pozostałych 80% i ta tendencja jest można powiedzieć zamrożona od wieków. Nawet socjalizmem i powszechną komuną tego nie rozwiążesz, bo jej właśnie brak dobrego mitu który by motywował ludzi do pracy w zamian za równe wynagrodzenia. Nie twierdzę, że powinniśmy się zająć kreowaniem jakiegoś mitu. Mity nie wyłaniają się z racjonalnego rozumu. Powinniśmy jednak umożliwiać i wspierać ludzi szukających sensu naszej egzystencji. Współczesna liberalna edukacja, takich ludzi zwalcza, właśnie z powodu tego uprzedzenia które Ty posiadasz, w ich wyobraźni od razu pojawia się straszny zniewalający dogmat. Szkoda, że nie wiedzą jak są zniewalani przez współczesne dogmaty, które codziennie dokarmiają. |
| Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Wiesz co, my tutaj sobie dyskutujemy na poważne tematy, tak z definicji. Czym innym jest osiągnięcie porozumienia, aby dojść do czegoś tam praktycznego, co wydaje mi się chciałbyś postulować, czym innym jest wyczerpanie tematu do granic możliwości, czyli do maksimum zgodności logicznej. Może dlatego często brzmię jakbym "grubo popłyną z tematem", jak to się czasem powszechnie mówi. Nie jestem doskonały, nie twierdzę, że tutaj na forum stworzymy doskonałą teorię, dlatego moje pisanie z pewnością, z perspektywy praktycznego codziennego życia może wydawać się przesadą, zbyt dosadnym obrazowaniem sytuacji itp. Ale z drugiej strony niedoskonała praktyka jest tym bardziej doskonała im lepsza jest teoria (tutaj moglibyśmy naprawdę długo dyskutować). Dlatego wyginam logikę do maksimum, a jak nie do maksimum, to na tyle na ile mnie stać.  No dobrze. Tylko krytykujesz utopijność ideałów, a sam nie proponujesz nic bardziej możliwego do osiągnięcia. Trudno było to przemilczeć. > >1. Nie do końca się zgodzę, bo nie wszyscy chcą tego samego. Bez sensu jest obdarowywać kogoś tym, co ja bym chciał dostać, a nie on.> Czy nie wszyscy chcą tego samego? Czy może "TO SAMO" nazywamy inaczej?Czyli co? Co to jest to, czego wszyscy chcą? > Tutaj warto się temu przyglądnąć z bliska. Czym jest język i jak wpływa na chcenie? Ja zainteresowałem się ostatnio Gnozą, Alchemią, Kabałą, Buddyzmem Zen. Powiem szczerze, że ten problem rozwiązany jest dogłębnie w tych naukach i to tak jakby miało się nim zająć małe dziecko. Tzw rozum praktyczny jest narzędziem ewolucji, nie jest absolutny i patrzenie ze swojej perspektywy czasowo-przestrzennej jest względne. Minie czas i po rozumie praktycznym może pozostać taki ślad jaki dziś został po mitach i magii.No zgoda. Ale właśnie - pisałeś wyżej coś o uniwersalnym i wiecznym dobru. Skąd wiesz, że ono jest uniwersalne i że będzie wieczne? > wiem co to są kolory i to mi służy tylko za przykład w dyskusji.A myślisz, że po co chciałem ciągnąć ten temat? To przykładów nie można analizować?  > ...nie oznacza, że znalazłeś sposób na stworzenie dobrej kultury dla wszystkich.Żadna kultura nie jest dla wszystkich, tylko dla ludzi tworzących tą kulturę a także dla tych, którym się podoba bardziej niż ich własna. Świat zachodni stawia na prawa człowieka i umiłowanie wolności. Wystarczy porównać się z innymi, choćby kulturą islamską, żeby przekonać się, że wcale tak być nie musi. Być może budujemy coś unikalnego na skalę całego wszechświata. Może dałoby się zrobić coś lepszego. Tylko po co? Bądźmy sobą - to jest najlepsze. > Moim zdaniem dawanie "swoich owoców" światu to już pewna odpowiedzialność. Często mistycy nauczają - aby nauczyć się mówić, najpierw potrzeba nauczyć się milczeć.No niestety racja. Trzeba liczyć się z odbiorcą i z tym, do czego wykorzysta wiedzę i pomysły. Spróbować wyobrazić sobie: "Jak zrozumie moje słowa ktoś, kto nie wie tego, co ja wiem?" Tylko, że czasem wyobraźni brakuje. > Na chwilę obecną jako filozof z zamiłowania, hobbystycznie staram się osiągać "prawdy" za pomocą surowej dyscypliny logicznej. Nic więcej.No ale napisałeś swoje przemyślenia na forum a ja uznałem je za interesujące i zacząłem analizować. A tymczasem mam wrażenie, że zaskoczyła Cię moja ostatnia wypowiedź. |
#169 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Znalazłem jeszcze coś co mnie uzupełnia. Kultura twórcza z celem vs kultura nihilistyczna, bezcelowa.wolnemedia(*)ludzkosci-ze-czas-sie-obudzic/Trochę enigmatyczne. O jaki cel autorowi chodzi? O jakikolwiek? A jaki cel Ty proponujesz? I czy metoda osiągania celu musi być skuteczna, czy może to być cel na zasadzie marchewki nie do złapania? wolnemedia(*)ludzkosci-ze-czas-sie-obudzic/Zaciekawiło mnie coś: Cytat:Po przeprowadzeniu wielu prób dowiedziono, że myślenie intencjonalne bezsprzecznie wpływa na wyniki eksperymentu, jednakże wpływ ten jest nieznaczny. Na przykład rzucając kostkami do gry, przyjmuje się, że prawdopodobieństwo wyrzucenia liczby z przedziału 1-3, i analogicznie z przedziału 4-6, wynosi 50%. Gdy jednak uczestniczy próbowali świadomie wpłynąć na wynik rzutu w określonym kierunku, prawdopodobieństwo wzrosło do około 51,2%. Na pierwszy rzut oka zmiana ta może wydawać się statystycznie nieistotna, ale ma ona znaczenie, biorąc pod uwagę, że jest to metawynik z 2,6 miliona rzutów kostką, pochodzących ze 148 niezależnych doświadczeń, przeprowadzonych przez 52 różnych badaczy. Dalsze eksperymenty wykazały, że efekt jest silniejszy, gdy jednocześnie wiele osób usiłuje intencjonalnie wpłynąć na wynik rzutu, a zwłaszcza jeśli się znają. Jeśli to byłaby prawda to byłoby coś. Tylko dlaczego nie ma źródeł, metody, nazwisk badaczy? |
#170 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Ty po prostu chcesz leczyć syfilis pudrem. Jak komu źle, to nie promujesz racjonalnych działań dla niego, ale chcesz mu wsunąć kit. Jak biedakowi źle, to nie proponujesz działań, żeby nie był biedakiem i mógł żyć na chociaż przyzwoitym poziomie, jak poecie źle, to nie podsuwasz mu pomysłu i nie pomagasz znaleźć innego miejsca w życiu, jak komuś w związku źle, to nie robisz niczego, żeby pomóc mu to rzetelnie przepracować albo zmienić sytuację i zacząć od nowa, jak komuś styl egzystencji nie odpowiada i się dołuje, to nie pokazujesz i nie chcesz stwarzać dla niego nowych możliwości tylko proponujesz im wszystkim puder na ich syfilis. Żeby łyknęli jakąś baję jak do dzisiaj wielu łyka, a to wyjście z kręgu samsary za pokorne życie, a to krzyż na plecach jak Jezus, a to 72 dziewice w raju, a to praca dla dobra ojczyzny i chwalebny patriotyzm, a to wielkie miejsce w historii jego kraju i narodu. Amerykańce są najlepsze z tym swoim patriotyzmem i umiejętnością przekonania tych co są na dole, że to tylko ich wina, że im się nie powodzi i nikogo, niczego więcej. Coś takiego chcesz wymyślić. Nie dość, że to głupie, to jeszcze mrzonka. Bo ilu ludzi da sobie taki kit wcisnąć, kiedy to nie średniowiecze i coraz lepiej rozumieją mechanizmy, przyczyny, skutki i ewentualne sposoby zmiany swojego położenia. Polacy nie niosą krzyża tylko ładują cztery litery w troki i robią pa pa. Jakoś krzyża nie niosą, choć w większości katolicy. Ale ty byś im chętnie pocisnął jakiś zmodyfikowany, nowoczesny i skuteczny kit. Nie zrobisz nic, żeby ktoś zarabiał nie 1000 czegoś tam a 2000 żeby się nie dołował, nie wyślesz kogoś do psychoterapuety, nie zbudujesz i nie wskażesz możliwości zmiany dla nikogo, tylko dasz im wszystkim zbawienny, złoty puder. Dopóki miałoby to być coś tylko wzmacniającego, scalającego i inspirującego do nowych, lepszych rzeczy w sposób delikatny, to mógłbym się zastanawiać, ale jak Ty to chcesz stosować jako puder i kit na bolączki czyjejś egzystencji zamiast podjąć racjonalne działania, to ja za takich lekarzy i nauczycieli dziękuję. |
#171 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > >Znalazłem jeszcze coś co mnie uzupełnia. Kultura twórcza z celem vs kultura nihilistyczna, bezcelowa.> wolnemedia(*)ludzkosci-ze-czas-sie-obudzic/> Trochę enigmatyczne. O jaki cel autorowi chodzi? O jakikolwiek?> A jaki cel Ty proponujesz? I czy metoda osiągania celu musi być skuteczna, czy może to być cel na zasadzie marchewki nie do złapania?> wolnemedia(*)ludzkosci-ze-czas-sie-obudzic/> Zaciekawiło mnie coś:> Cytat:Po przeprowadzeniu wielu prób dowiedziono, że myślenie intencjonalne bezsprzecznie wpływa na wyniki eksperymentu, jednakże wpływ ten jest nieznaczny. Na przykład rzucając kostkami do gry, przyjmuje się, że prawdopodobieństwo wyrzucenia liczby z przedziału 1-3, i analogicznie z przedziału 4-6, wynosi 50%. Gdy jednak uczestniczy próbowali świadomie wpłynąć na wynik rzutu w określonym kierunku, prawdopodobieństwo wzrosło do około 51,2%. Na pierwszy rzut oka zmiana ta może wydawać się statystycznie nieistotna, ale ma ona znaczenie, biorąc pod uwagę, że jest to metawynik z 2,6 miliona rzutów kostką, pochodzących ze 148 niezależnych doświadczeń, przeprowadzonych przez 52 różnych badaczy. Dalsze eksperymenty wykazały, że efekt jest silniejszy, gdy jednocześnie wiele osób usiłuje intencjonalnie wpłynąć na wynik rzutu, a zwłaszcza jeśli się znają. > Jeśli to byłaby prawda to byłoby coś. Tylko dlaczego nie ma źródeł, metody, nazwisk badaczy?> Nie proponuję jasnych odpowiedzi na temat alternatywy, oscyluje wokoło problemu - dobra kultura vs zła kultura, budowanie i rozpad. Zasugerowałem New Age bo to jedyny ruch który może coś wyłonić. Moim zdaniem w kulturze współczesnej zachodu wszystko łącznie z deklaracją praw człowieka i wolnościami zbudowane jest na przesadnej analizie racjonalnej i przesadnym trzymaniu się materii, czyli świata który ograniczony jest tylko do 5 zmysłów. Linkowany artykuł sugeruje, że brak dyskusji nad sensem życia i prób zdefiniowania tego co po śmierci prowadzi ludzkość do depresji i wyjałowienia. Ja bym do tego dodał jeszcze - usprawiedliwia złodziejstwo i kłamstwo. Samo naukowe postrzeganie ewolucji, jako przypadkowe mutowanie się materii aż do stanu równowagi termicznej jest grubą półprawdą, czymś niekompletnym a dodatkowo destrukcyjnym dla wielu umysłów. Dlatego też pisałem o odpowiedzialności, bo upieranie się przy tym jakoby teorie naukowe wyczerpująco i prawdziwie odpowiadały na główne pytania dotyczące rzeczywistości jest po pierwsze mitem, po drugie czymś destrukcyjnym. Ja z tego mogę wyciągnąć każdy wniosek, równie taki, że zacznę strzelać i ci których zabiłem nie zdążyli się zmutować, przystosować do nowych warunków, losowanie się odbyło. Człowiek nie żyje wyłącznie w naturze, nie jest wyłącznie materia i tutaj losuje się coś więcej, sfera ducha, czyli kultura, sfera myśli i intelektu, która (w odpowiedzi na zacytowany fragment) prawem rezonansu może wpływać na zachowanie materii. Myśli, intencje wprawiają cząsteczki w drgania i te drgania szukają podobnych częstotliwości. Nie ma na ten temat wielu badań bo współczesna nauka mocno walczy ze takimi teoriami. Jedyne co jest to nauki ezoteryczne (z którymi New Age nie chce walczyć i to jest główny plus). Nauki ezoteryczne są oparte o doświadczenia indywidualne różnych mistyków jak i o surową dyscyplinę logiczną. Tam poznając całość trudno znaleźć jakąkolwiek nieścisłość. Widzę w tym nadzieję, bo są to początki próby zdefiniowania sensu życia, nie jako dogmatu bądź jednej teorii, jest to uzupełnienie ewolucji o eschatologie, czyli odpowiedź na pytanie - co po śmierci. Nie jest to odpowiedź wyłaniająca się z tradycji monoteistycznych, jakoby miało na nasz czekać jakieś bóstwo. W ezoteryce Bóg jest tylko pojęciem, czymś co pochodzi z języka, jest za to jaźń, jako symbol, czyli pewne inne niż materialne spojrzenie na świadomość, która tutaj nie jest ulokowana w mózgu a rozlewa się na wszystko, mózg jest tylko radioodbiornikiem. Z tego punktu zmienia się nam cała kognitywistyka, cała biologia a co najważniejsze cała medycyna i psychologia. Jest to wyniesienie nauki na nowy poziom, który nie tworzy obrazu przypadkowego i bezsensownego świata i równocześnie nie tworzy dogmatu bóstwa przed którym mielibyśmy się pochylać. Tworzy się "dogmat" PRAW kosmicznych, czyli praw które nie dotyczą samej materii ale i ducha i łączą te dwa przeciwstawne pierwiastki. Musiałbym założyć osobny temat aby to lepiej wyjaśnić. Polecam zapoznać się z Kabałą albo Gnozą/Alchemią to są Nauki, zajmują się ustalaniem praw, ale materie traktują w przeciwieństwie do współczesnej nauki, jako najmniej istotną i wartą zainteresowania, jako podległą myśli a nie nadrzędną dla myśli. Wprawdzie posługują się pojęciem Stwórcy ale nie w sensie monoteistycznym a panteistycznym. Prawa dotyczące ducha są ważniejsze, duch to nic innego jak nasza psychika, czyli są to prawa psychologiczne które wiążą się nierozerwalnie z prawami materialnymi. Naukowcy są od dawna na tropie tych praw (np efekt placebo). Z racji jednak tego, że dominuje nad nimi ideologia, XIXwieczny dogmat pozytywizmu nie potrafią z tego wyciągać właściwych wniosków. Jedyne co proponuję, to uwolnić kulturę od dogmatu naturalizmu. Pozwolić ludziom wynosić naukę na wyższy szczebel. To jednak wymaga akceptacji nowej teorii ewolucji, tej która głosi, że śmierć jest końcem materii ale nie ducha, a duch jest niczym innym jak 6 ukrytym zmysłem człowieka do odbierania którego można się zmutować, przystosować albo i nie, przez co umiera się ostatecznie. Niestety aby tego dokonać współczesna filozofia umysłu jak i biologia musiałaby się poddać nowemu przewrotowi kopernikańskiemu, czyli stwierdzić, że świadomość nie wyłania się z mózgu (co jest idiotyczne i błędne z perspektywy logicznej) a to mózg i materia wyłania się ze świadomości. Dzięki takim zmianom, wytworzy nam się kultura w której istnienie ma wyższy niż indywidualny/egoistyczny cel. |
| Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | No nie tyle zaskoczyło, co wydaje mi się chciałbyś przeczytać o propozycjach a nie tylko krytyce. Ja się skupiłem na krytyce. Co do alternatywnej propozycji to uważam, że należy zacząć od założenia, iż człowiek nie jest istotą skończoną, że może, musi albo nawet będzie ewoluował dalej i to nie w tym sensie, że wyrośnie nam nowa kończyna, akurat tutaj na poziomie materii jest rozpad. Może za to wyrobić w sobie nowy zmysł poznania i może to być zmysł duchowy czyli połączenie rozumu i intuicji w jedno, albo coś w stylu zmysłu wirtualnego. Ja mam w domu prawie wszystkie książki Nietzschego, nie we wszystkim się zgadzamy ale uważam, że coś a la Nadczłowiek jest możliwe (niekoniecznie w wersji jaką sugerował Nietzsche) i być może ci co tego nie pojmą, nie zmutują się i wymrą. Trochę więcej napisałem o tym w odp. poniżej ale to i tak nowy spory temat. |
#173 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Puder to widzisz przez swoje okulary, czyli uprzedzenia. Tymczasem Twoje "realne działanie" jest właśnie pudrem, tylko tego nie dostrzegasz. Chcesz naprawiać symptomy a nie przyczynę, tymczasem przyczyna znajduje się w naszej wyznawanej mitologi, w naszej kondycji duchowej, czyli psychologicznej. Poczytaj C.G. Junga, J. Campbella albo coś z Buddyzmu Zen, wtedy lepiej mnie zrozumiesz. Nie ma sensu abym Ci to tutaj wyjaśniał dalej bo masz tak grubo uformowane postrzeganie tylko na jedne, określone tory, że musiałbym zakładać nowy wątek aby to wyjaśnić. |
#174 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Denerwujesz mnie, bo widzę w Tobie siebie sprzed iluś tam lat. Idziesz bardzo podobną ścieżką, lektury masz te same i podobne. I tak samo tracisz czas na uniwersalizacje swojego problemu, rzutowanie go na wszystkich, bo Ci się wydaję, że masz globalna receptę. Spoiwo. Przykro mi, ale to jest ślepa uliczka. Do niczego nie dojdziesz, co najwyżej do rozrostu ego. Oczywiście sam dla siebie możesz być skutecznym albo chociaż przydatnym lekarzem. Im szybciej zrozumiesz, że nie ma globalnego rozwiązania, tylko najwyżej jakieś grupowe dla podobnych sobie ludzi, tym mniej czasu stracisz. Ja straciłem za dużo. Ludzie są bardzo różni, mają bardzo różne potrzeby, bo to, co w ich głowie (a może i w genach - nie wiem) w różnych kierunkach ich popycha. I to, co dla Ciebie i dla mnie bardzo ważne, dla innych jest zupełnie nieistotne, choć by się nam wydawało fundamentalne i kluczowe. I za nic ich do tego nie przekonasz. Bo oni mają inaczej. Inaczej są ukształtowani na bardzo podstawowym, psychicznym, neuronalnym poziomie. Dlatego to Twoje globalne spoiwo nie zadziała, choć może zadziałać na podobnych Tobie, ale o uniwersalizmie zapomnij. To, że ja lubię i potrzebuję pewnych rzeczy dotyczących funkcjonowania ludzkiej psychiki i mam jakiś swój sentyment z tym związany z buddyzmem, choć wolę współczesną literaturę dotyczącą bezpośrednio tego tematu, to nie znaczy, że to komuś innemu jest do czegokolwiek potrzebne. Tak samo z ogarnianiem całości, kosmosu. Nie każdy będzie lubił czytać czy słuchać Alana Wattsa jak ja, bo w ogóle czegoś takiego nie potrzebuje. Większość ludzi ma inaczej i realizuje się inaczej. Te bajki, że ludzie potrzebują jakichś eschatologicznych rozważań, a jak ich nie ma to mają deprechę, to są właśnie mity. To jest rzutowanie swojego problemu na innych. Większość ludzi wcale nie musi rozkminiać tego, co po śmierci (np. ja zupełnie nie). Wcale ich to nie interesuje. Nawet większości katolików to generalnie zwisa. Chodzą do kościoła bo lubią, czasami sobie myślą, że lepiej chodzić, bo a nuż to wszystko prawda i po śmierci może być cienko, ale generalnie żyją zupełnie innymi, zazwyczaj błahymi sprawami. Żadnej wielkiej duchowości ani tego typu znaczących rozważań nie potrzebują. A podstawą ludzkich problemów nie jest brak poczucia kosmicznej jedności (co może być fajne i przydatne), ale relacja ich psychiki z zewnętrzem. To jest najbardziej pierwotne i podstawowe. A jak to sobie zrobią (bardzo różnorodnie) i jak sobie z tym radzą i na ile utrudnia im to cywilizacja, to już inny temat. Nie podciągniesz wszystkich pod jedno spoiwo, nie masz szans zastosowania jednej, uniwersalnej recepty. Im szybciej to zrozumiesz, tym mniej czasu stracisz. I dlatego Ci piszę, że coś bardzo ogólnego, sensownie i fajnie poukładanego, to i owszem, może i mogłoby się udać, pozytywnie inspirować, przynajmniej w ramach jakiejś szerszej grupy. Ale uniwersalnego, globalnego rozwiązania nie ma. Bo się bardzo różnimy na najbardziej podstawowym poziomie. A tym jest nasza głowa, być może nawet geny. |
| Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Globalne rozwiązanie? Rozwiązanie czego? Ja szukam kultury która będzie owocowała rzeczami wielkimi, pchała ludzi ku lepszemu w sensie estetycznym i etycznym, a nie raju na ziemi. Oczywiście, że można to osiągać indywidualnie, ale jeśli bym się skupiał na indywidualności to bym tutaj nie pisał, Ty także. A jednak jesteśmy na forum i interesujemy się kształtem naszej kultury, więc chcemy aby była jakaś. Skoro teoretyzujemy, to ja tutaj przedstawiam swój pogląd na sprawę. Znam Alan Wattsa - lepiej nic nie robić. Jest w tym sporo racji, nawet pięknej racji, ale jak sobie wyobrażasz jeśli każdy by przyjął taką postawę? Dla zwykłej zabawy, gry, zabicia nudy (zresztą to kosmologia Alana - świat powstał dla zabawy) wymyślilibyśmy sobie mit, kulturę aby jednak robić Coś, a to coś może być albo piękne albo brzydkie. Nie wiem dlaczego czytasz u mnie wszystko, jako próby znalezienia recepty na bolączki świata. Ja tego nie szukam, szukam kultury która będzie pchała ludzi do czegoś lepszego niż pogoni za pieniędzmi przy destrukcji planety. |
#176 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Ja tego nie szukam, szukam kultury która będzie pchała ludzi do czegoś lepszego niż pogoni za pieniędzmi przy destrukcji planety.Ale co robisz? Szukasz spoiwa, mitu, narracji. I im więcej w ramach tego napiszesz, a piszesz sporo i to bardzo indywidualnych i ryzykownych rzeczy (to samo jest pod linkami) to tym bardziej ludzi do siebie zniechęcasz. Zdanie za zdaniem, idea za ideą, kolejny pomysł za kolejnym pomysłem w ramach tego i ludzie będą ci stopniowo odpadać. Tak to działa, bo jesteśmy ogromnie zróżnicowani i nasze ścieżki rozjeżdżają się przy byle szczególe, a uwarunkowane jest to bardzo głęboko, jak już pisałem. Jak Mariusz założył ostatni wątek www.racjonalista.pl/forum.php/s,663936, to się z nim w całości zgadzam, ale jak pociska opowiastkę o wielkiej Polsce sarmackiej to spadam w siną dal i nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Rozumiesz już jak to działa? A Ty chcesz aż całej kultury? Judaizm stworzył coś, co powinno Ci się spodobać. Idea Tikkun Olam brzmi wspaniale, doskonalenie świata, witalizm, afirmacja i etyka przed wszystkim. Sens życia człowieka poddanego tej idei, to nieustanne poprawianie świata (swoją drogą judaizm ma w głębokim poważaniu kwestie życia po śmierci). Przypuszczam, że mamy obaj podobnie z tą chęcią polepszania, tylko że Ty chcesz kultury z mocny spoiwem i opowiadasz przy tym całą masę różnych, ryzykownych rzeczy. Jak wierzący Żydzi, którzy muszą w to wplątać oczywiście postać Boga, narzucą jeszcze od razu halachę i 613 przykazań, Torę, Talmud, Midrasze i opinię rabina. To niech spadają. To jest ta droga donikąd. To wszystko musi być dużo bardziej oszczędne, biorące pod uwagę ogromne zróżnicowanie ludzi, którego się nie przeskoczy. Coś delikatnie może ich spoić, jak bardzo ogólna zasada tikkun olam bez Boga i często dziwacznych, religijnych opowieści, absurdalnie szczegółowo rozbuchanej etyki, a i tak kierunki ewentualnego działania muszą być poddane nieustannym negocjacjom i otwartemu dyskursowi. Bo Ci ludzie zaczną błyskawicznie odpadać, chyba że ich czymś sterroryzujesz. Bogiem, śmiercią, więzieniem, czymkolwiek skutecznym. Co z tego, że mi się Twój kierunek polepszania czy idea tikkun olam podobają, jak za chwilę są szczegóły i odpadam? Totalnie. Pewne rzeczy muszą być schowane w sferę indywidualną, bo na większości pól się nie pogodzimy, nawet w ramach jednej idei i w jednym środowisku kulturowym ludzie się wadzą, że hej. I nie ma na to bata. Ja to kiedyś zrozumiałem, Ty jeszcze najwyraźniej nie. |
| Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > No nie tyle zaskoczyło, co wydaje mi się chciałbyś przeczytać o propozycjach a nie tylko krytyce. Ja się skupiłem na krytyce.Aha. Próbujesz ludziom obrzydzić naturalizm, uwolnić od niego kulturę. Ale krytyka, która nic pozytywnego nie wnosi, niczego nie proponuje, żadnych ulepszeń to krytyka destruktywna. A pisałeś, że niszczenie jest złe. > Co do alternatywnej propozycji to uważam, że należy zacząć od założenia, iż człowiek nie jest istotą skończoną, że może, musi albo nawet będzie ewoluował dalej i to nie w tym sensie, że wyrośnie nam nowa kończyna, akurat tutaj na poziomie materii jest rozpad. Może za to wyrobić w sobie nowy zmysł poznania i może to być zmysł duchowy czyli połączenie rozumu i intuicji w jedno, albo coś w stylu zmysłu wirtualnego.Bardzo możliwe, ale co w związku z tym? Chcesz kierować tą ewolucją czy przewidywać kierunek zmian, by tworzyć już dziś zasady dla nowego człowieka, czy co? Nie sądzisz, że zmutowani ludzie sami sobie poradzą, gdy już będą? |
#178 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Zaraz, ale przecież takie nauki kwitły przez tysiące lat. I nadal kwitną, są przecież uczelnie psychotroniczne, kursy czy choćby podlinkowane przez Ciebie badania... A raju i nadczłowieka jak nie było tak nie ma. Jeśli coś budować, to nie na kłamstwie tylko na aktualnej wiedzy. A tymczasem dowody na telekinezę są równie tajemnicze jak samo zjawisko. Pisałeś o micie scalającym. Współczesne mity nie muszą kolidować z naturalizmem. To oddzielne magisteria  (Istnienie kultury czy psychiki nie oznacza istnienia świata nadprzyrodzonego.) |
#179 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Zaraz, ale przecież takie nauki kwitły przez tysiące lat. I nadal kwitną, są przecież uczelnie psychotroniczne, kursy czy choćby podlinkowane przez Ciebie badania... A raju i nadczłowieka jak nie było tak nie ma.> Jeśli coś budować, to nie na kłamstwie tylko na aktualnej wiedzy.> A tymczasem dowody na telekinezę są równie tajemnicze jak samo zjawisko.Są nauki które nie potrzebują "dowodów" w racjonalnym sensie. W racjonalnym sensie nie ma dowodu na to, że ja myślę, bo mój mózg może to robić za mnie. Pojęcie dowodu jest umowne. > Pisałeś o micie scalającym. Współczesne mity nie muszą kolidować z naturalizmem. To oddzielne magisteria (Istnienie kultury czy psychiki nie oznacza istnienia świata nadprzyrodzonego.)> A czy Europa zbudowana na chrześcijaństwie była zbudowana w oparciu o wiedzę i stworzyła raj dla człowieka? To nie o to chodzi, proszę zauważyć - my poznajemy świat/rzeczywistość ale go jeszcze nie poznaliśmy (moim zdaniem tutaj nie ma progresu, każde poznanie to i zarazem zapominanie ale to osobny temat). Dlatego nigdy nie stworzymy teorii wyjaśniającej kompletnie rzeczywistość i w oparciu o nią kultury, bo to by oznaczało koniec poznania, wolności, historii jak i świata + plus to by oznaczało wszechwiedzę i boskość. W dyskusji z @darkside podkreślam, że cokolwiek się nie stworzy będzie zawsze miało charakter mitu bo na mitach a nie na wiedzy buduje się cywilizacje i kulturę. Samo pojęcie wiedzy odnosi się tylko do określonego wycinka rzeczywistości. Aby już ująć ją całościowo potrzeba mitu, albo ew. boskiej wszechwiedzy. Takze ja to świata nie chce zbawiać ani naprawiać, chce mieć mit który wyciąga z naszej potencji (naszej czyli europejczyków) to co najlepsze, a nie to co najprostsze i najłatwiejsze. Naturalizm jest jałowy, ja nie go nie wykluczam, stwierdzam tylko że nie może być podstawą budowania kultury, ew. tylko dodatkiem, bo nie posiada wiedzy, posiada zbiór pojęć, faktów z których potrzeba dopiero wyciągać wnioski. To wnioskowanie powinno odbywać się już wedle innej metodologi niż samo badanie pojedynczych faktów. Jak mamy tęczę to naturalizm nie zauważy w niej piękna, tylko iluzję którą rozłoży na części składowe i składając wyjdzie mu znowu tylko złudzenie, nic więcej. Tymczasem tęcza to nie tylko złudzenie, to inspiracja, piękno, natchnienie, im więcej będzie miała w sobie z magii, z "boskiego znaku" tym lepiej inspiruje ludzi. Język jest budulcem kultury i piękne niebieskie oczy nie są i nie mogą być zaburzeniem, błędem, złą mutacją, brakiem "poprawnego barwnika" itp. Nauka nie ma nic do powiedzenia na temat koloru oczu co by mogło naszą kulturę uczynić lepszą, właściwie nie powinni tego co poznają wygłaszać poza ośrodki badawcze bo dla nich miłość to tylko proces chemiczny, myślenie i świadomość to tylko efekt pobudzeń nerwowych itd itd. Język to nie tylko komunikacja, to również pobudzanie i inspiracja i język nauki niszczy kulturę, osłabia jej potencję. Im więcej w kulturze "wiedzy" na temat tego czym "na prawdę" jest tęcza, tym gorzej dla samej kultury. Obecnie głupim mitem "scalającym" kulturę zachodu i odróżniającym ją od reszty świata jest mit WIEDZY. Poznanie racjonalne, naukowe, naturalistycznie nie zdobywa żadnej wiedzy, dlatego że atom jest pojęciem umownym/względnym, cząsteczka jest pojęciem umownym, materia jest pojęciem umownym więc tym samym są prawa fizyki i chemii. Tak jak do zobaczenia tęczy, należy ustawić się w określonym miejscu o określonym czasie, inaczej jej nie widać, tak samo aby badać cząsteczki materii należy przyjąć wcześniej pewne założenia które stworzą z nas, poznających, obserwatora a z rzeczy obserwowanej, przedmiot badania. Współczesne fizyka kwantowa, a wcześniej t. względności zauważają, że jest to względne a nie obiektywnie bezwzględne. Do racjonalnej wiedzy można dojść tylko poprzez zaprzeczenia, a nie poprzez zdania twierdzące, bo te mają charakter półprawd, cokolwiek się powie (łączne z tym co ja tu piszę) jest słuszne tylko z określonej perspektywy. Kultury na zaprzeczeniach nie zbudujemy, bo wyjdzie nam to co mówił Freud, że nam hamuje popędy więc lepiej nie mieć żadnej. |
| Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Aby już nie przeciągać to krótko: Ja nie podałem skonkretyzowanej propozycji mitu który miałby nas scalać, więc nie wiem dlaczego tak mnie czytasz? Podaje tylko przykłady pozwalające rozróżnić co scala a co rozkłada. Zrozum, że człowiek nie jest wszechwiedzący i nigdy nie stworzy "prawdy" bezwzględnie obiektywnej i stałej na amen. Dlatego piszę - mit - aby mieć świadomość, że nasze pomysły jak urządzić ten świat zawsze będą tylko naszym pomysłem i nie ma co się wczuwać w pojęcie - prawdziwości. To uznanie względności i niedoskonałości człowieka może być budulcem kultury, jeśli uznamy to nie za błąd ewolucji, za przeszkodę tak jak to się robi współcześnie ale za niezbędną część naszej natury. Wtedy przestaniemy walczyć z wiarą, dla jakiejś niby "wiedzy" a zaczniemy korzystać z wiary i fantazji aby tworzyć rzeczy piękne. Proponuję inżynierie społeczną która nie robi z ludzi tylko "naukowców", ludzi racjonalnych ale tworzy i inspiruje poetów i artystów. dlatego krytykuje naturalizm i obecną tendencje do unikania mitu za wszelką cenę. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|