 |
Ojejku! Może jednak istnieje! Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-10-2015 17:57 | Brzostowski (7067 punktów) | Ojejku! Może jednak istnieje!
-1 na 3 | Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Dotyczy to materii i energii w ogóle, nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:
1. Świat miał przyczynę. 2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.
ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest logiczne. Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko, skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie można mu przypisać.
ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), którego nazywamy umownie bogiem. Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej. Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia. Obserwacja chociażby człowieka – najpotężniejszego znanego nam gatunku, wskazuje, że mamy ogromny pęd to wiedzy, do opanowywania świata. Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń. ……. Argumenty z braku dobrej definicji boga, podważające rzekomo zaprezentowany tutaj sposób myślenia, uważam za niezasadne. Zgodnie z moim sposobem myślenia, nie ma możliwości określenia lepszej definicji, i co więcej, nie jest ona konieczna. Dodatkowo są dowody na to, iż byty/rzeczy niezdefiniowane istnieją i mogą istnieć, zatem argument uważam za w oczywisty sposób niezasadny.
Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och! …… A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
12 na 12 | Jacholek (5699 punktów) | >1. Świat miał przyczynę. W kwantowej teorii pola procesy fluktuacji próżni nie maja żadnej przyczyny i jak na razie nie istnieje bardziej fundamentalna teoria deterministyczna która by tę przyczynowość wprowadzała. Czyli przyczynowość Świata jest jedynie słabą hipotezą
>2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny. Możliwe iż w czasie jaki pozostaje ludzkości ewolucja technologiczna uczyni nas (pół)bogami. Wtedy nawet w perspektywie "śmierci" naszego wszechświata uda się nam przetunelować do innego, równoległego wszechświata lub wykreować zupełnie nowy wszechświat. Tyle że znów jest to hipoteza bardzo chwiejna, rodem raczej z science fiction.
|
|
 | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>1. Świat miał przyczynę. >W kwantowej teorii pola procesy fluktuacji próżni nie maja żadnej przyczyny i jak na razie nie istnieje bardziej fundamentalna teoria deterministyczna która by tę przyczynowość wprowadzała. Skąd biorą się procesy fluktuacji próżni? >Czyli przyczynowość Świata jest jedynie słabą hipotezą Jest to tylko teoria. Natomiast w skali makro mamy obserwacje, że wszystko ma przyczyny. Bardziej wairygodne są jednak obserwacje prawda? Nawet gdyby powiedzieć, że nie zaobserwowano przyczyn, to uwzględniajac szeroką wiedzę naukową, raczej należy sądzić, iż to nasze (ludzkie) możliwości są zbyt słabe niż, że tych przyczyn faktycznie nie ma. >>2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny. >Możliwe iż w czasie jaki pozostaje ludzkości ewolucja technologiczna uczyni nas (pół)bogami. Wtedy nawet w perspektywie "śmierci" naszego wszechświata uda się nam przetunelować do innego, równoległego wszechświata lub wykreować zupełnie nowy wszechświat. Tyle że znów jest to hipoteza bardzo chwiejna, rodem raczej z science fiction. Przejście do innego świata to faktycznie odległa perspektywa z SF, ale ewolucja technolgiczna? Wyobrażasz sobie świat za 20 tys. lat? A za 1 mln lat? W stosunku do tego jacy jesteśmy dziś, możemy być rzeczywiscie pół-bogami.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów. Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam antyklerykalnych idiotyzmów.
|
|
|  | 6 na 6 | Jacholek (5699 punktów) | > Jest to tylko teoria. Natomiast w skali makro mamy obserwacje, że wszystko ma przyczyny.Trudno powiedzieć o Wszechświecie w erze Plancka iż był to obiekt makroskopowy. pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Plancka- No ale tego okresu nie potrafimy jeszcze opisywać bez pomocy kwantowej grawitacji która jeszcze nie powstała. > Przejście do innego świata to faktycznie odległa perspektywa z SF, ale ewolucja technolgiczna?Oczywiście wszelkie ekstrapolacje są tutaj bardzo ryzykowne. Fakt iż Wszechświat milczy wskazuje raczej na małe prawdopodobieństwo takiej daleko idącej ewolucji naukowo-technologicznej. Z etnografii natomiast znane są przypadki kiedy to biały człowiek ze swoimi cudami technologicznymi był brany za pół-boga. Czyli dla tych "prymitywnych" ludzi bóg naprawdę się ujawniał.
|
|
11 na 13 | sebg (208 punktów) | Odp: Ojejku! Może jednak NIE istnieje! |
> Argumenty z braku dobrej definicji boga, podważające rzekomo zaprezentowany tutaj sposób myślenia,> uważam za niezasadne. Zgodnie z moim sposobem myślenia, nie ma możliwości określenia lepszej> definicji, i co więcej, nie jest ona konieczna. Dodatkowo są dowody na to, iż byty/rzeczy> niezdefiniowane istnieją i mogą istnieć, zatem argument uważam za w oczywisty sposób niezasadny.> Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och!> ......> A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi> się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo> prawdopodobne, prawie pewne.Tonący Brzytwy się chwyta  , Pan do takich wniosków dochodzi, a to zasadnicza kwestia, spekulując na tematy, o których nie ma pan pojęcia, czyli zjawisk, które prowadziły do powstania BB, wysnuwa Pan twierdzenie, że bóg prawie na pewno musi istnieć, tylko, o jakim bogu pan tu mówi? W takiego boga nie ma sensu wierzyć, ani go wyznawać a tym bardziej nie ma sensu tworzenie organizacji, które ściągają haracze od ludzi, którym wmawiają swój punkt widzenia. Z tego typu argumentacją mam pewien problem, po pierwsze mówi Pan, że wszechświat mógł mieć początek i wtedy pewne jest, że jedyną możliwością zajścia tego początku jest akt stworzenia, jak rozumiem ma Pan na myśli akt stwarzania przez byt, który posiada swego rodzaju intelekt, który programuje prawa w naszym świecie, ale to rozwiązanie ma pewien problem, z jednej strony twierdzi Pan, że wszechświat, który jak wiemy jest bardzo złożony, powstaje poprzez kreacje a nie może powstać ot tak spontanicznie, a równocześnie wprowadza Pan byt jeszcze bardziej złożony, zdolny wykreować wszechświat i nie wydaje się Panu dziwne, skąd wziął się ten Byt? Co sprawiło, że sam akt stworzenia mógł zajść, wprowadzasz boga, bo twierdzisz, że wszechświat nie może powstać spontanicznie, ale to rozwiązanie nie wprowadza nic, bo zastępujesz spontaniczne pojawienie się wszechświata, spontanicznym pojawieniem się boga! Bóg nic a nic nie wyjaśnia panie Brzostowski. W przypadku drugim, uważasz, że jeżeli wszechświat istnieje wiecznie, co jak wiemy nie ma żadnych podstaw, gdyż tak jak napisałem, nie mamy zielonego pojęcia zgodnie z obecnym stanem wiedzy, co było przed wielkim wybuchem, są pewne hipotezy, ale to wciąż niepotwierdzone spekulacje, może tak być, ale nie musi, to bóg mógł wyewoluować, nieskończoność czasu i przestrzeni wcale nie oznacza możliwości, powstania nieskończonej różnorodności bytów, w takim wszechświecie, choć materii i czasu nie brak, to obowiązują ściśle określone prawa, wiec istnieje skończona ilość możliwych bytów, co najwyżej oznaczałoby, że każdy z nich powtarza się w nieskończoność, wiec argument nieskończonego wszechświata, wcale nie oznacza konieczność powstania istoty, boga, zresztą, jeżeli wszechświat jest nieskończony, to, jaką role miałby w nim pełnić bóg? Przecież nie jest on potrzebny do niczego? Każdy świat, każda możliwa konfiguracja materii, pojawi z prawdopodobieństwem 100% i żadna istota nie jest nam do istnienia potrzebna. Stworzył Pan boga, który jest po prostu super zaawansowaną cywilizacją technologiczną i tylko jawi się nam niczym boska istota, brawo zdegradował Pan właśnie boga i to bardzo, już niewiele brakuje żeby się go całkowicie pozbyć. Pozdrawiam
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | > Tonący Brzytwy się chwyta  Szkoda, że pierwsze Twoje zdanie jest aż tak ocenne. > Pan do takich wniosków dochodzi, a to zasadnicza kwestia, spekulując na tematy, o których nie ma pan pojęcia, czyli zjawisk, które prowadziły do powstania BB...Argumentuję i wskazuje uczciwie sposób myślenia. To, że nie wiemy co działo się przed BB, nie uniemożliwia wnioskowania o świecie. > wysnuwa Pan twierdzenie, że bóg prawie na pewno musi istnieć, tylko, o jakim bogu pan tu mówi?No, tak wychodzi, proszę ewentualnie odszukać błąd w tym rozumowaniu lub dorzucić coś od siebie. > W takiego boga nie ma sensu wierzyć, ani go wyznawać a tym bardziej nie ma sensu tworzenie organizacji, które ściągają haracze od ludzi, którym wmawiają swój punkt widzenia.A ja w ogóle nie mam zamiaru w niego wierzyć, w ogóle nie odnoszę się tutaj do wiary. Prezentuję pogląd oparty na obserwacji i wnioskowaniu. > Z tego typu argumentacją mam pewien problem, po pierwsze mówi Pan, że wszechświat mógł mieć początek i wtedy pewne jest, że jedyną możliwością zajścia tego początku jest akt stworzenia, jak rozumiem ma Pan na myśli akt stwarzania przez byt, który posiada swego rodzaju intelekt, który programuje prawa w naszym świecie, ale to rozwiązanie ma pewien problem, z jednej strony twierdzi Pan, że wszechświat, który jak wiemy jest bardzo złożony, powstaje poprzez kreacje a nie może powstać ot tak spontanicznie, a równocześnie wprowadza Pan byt jeszcze bardziej złożony, zdolny wykreować wszechświat i nie wydaje się Panu dziwne, skąd wziął się ten Byt?Otóż chodzi własnie o to, że bóg taki, jak to bóg - istnieje od zawsze (ten jedyny może). Nie ma taki początku, to jego cecha. > Co sprawiło, że sam akt stworzenia mógł zajść, wprowadzasz boga, bo twierdzisz, że wszechświat nie może powstać spontanicznie, ale to rozwiązanie nie wprowadza nic, bo zastępujesz spontaniczne pojawienie się wszechświata, spontanicznym pojawieniem się boga!Bóg nic a nic nie wyjaśnia panie Brzostowski. A co ma wyjaśniać? Nic nie musi wyjaśniać, poza tym, że w tym akurat przypadku (ad1) dał początek światu. Powstanie spontaniczne nie zachodzi w przyrodzie, wszystko ma przyczyny. > W przypadku drugim, uważasz, że jeżeli wszechświat istnieje wiecznie, co jak wiemy nie ma żadnych podstaw...Ja dostrzegam dwie racjonalne do pomyślenia możliwosci: albo akt stworzenia (przyczyna) albo wieczność. I dwie rozważam. W dwóch z nich dochodzę do wniosku iż istnieje bóg. Innych opcji nie dostrzegam. To, że swiat istnieje od zawsze to poważna naukowe rozważania, na nich się opieram. > ... to bóg mógł wyewoluować, nieskończoność czasu i przestrzeni wcale nie oznacza możliwości, powstania nieskończonej różnorodności bytów, w takim wszechświecie, choć materii i czasu nie brak, to obowiązują ściśle określone prawa, wiec istnieje skończona ilość możliwych bytów...Na jakie podstawie sądzisz, iż ilość bytów jest ograniczona? Wg mnie, skoro świat trwa nieskończenie, to i ilość bytów jest nieskończona. To wg mnie jest logiczne. > co najwyżej oznaczałoby, że każdy z nich powtarza się w nieskończoność, wiec argument nieskończonego wszechświata, wcale nie oznacza konieczność powstania istoty, boga, zresztą, jeżeli wszechświat jest nieskończony,byty takie mogłyby faktycznie też powtarzać się w nieskończoność, to też jest logiczne. > to, jaką role miałby w nim pełnić bóg? Przecież nie jest on potrzebny do niczego? Każdy świat, każda możliwa konfiguracja materii, pojawi z prawdopodobieństwem 100% i żadna istota nie jest nam do istnienia potrzebna.A dlaczego zakładasz że miałby pełnić jakąś rolę? No, skoro by istniał, to by pewnie chciał. Ale ja nie rozstrzygam o jego roli. Owszem, nie byłby potrzebny do zaistnienia świata, ani być może do wielu innych rzeczy. No, i co? Nie zmienia to jednak mojej argumentacji o jego zaistnieniu w wersji ad2. > Stworzył Pan boga, który jest po prostu super zaawansowaną cywilizacją technologiczną i tylko jawi się nam niczym boska istota,Zgadza się, w wersji ad2, w zasadzie tak jest. > brawo zdegradował Pan właśnie boga i to bardzo, już niewiele brakuje żeby się go całkowicie pozbyć.Nie rozumiem dlaczego jest to dla boga jakaś degradacja. Uwzględniając bowiem nieskończony ciąg zdarzeń, to ta cywilizacja, niczym w zasadzie nie musi się różnić od nawet tych bogów wyidealizowanych, które rzekomo degraduję tutaj. Jedynie pozbawiam boga aktu stworzenia. > PozdrawiamRównież
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 2 na 2 | sebg (208 punktów) |
>>Pan do takich wniosków dochodzi, a to zasadnicza kwestia, spekulując na tematy, o których nie ma pan pojęcia, czyli zjawisk, które prowadziły do powstania BB... >Argumentuję i wskazuje uczciwie sposób myślenia. To, że nie wiemy co działo się przed BB, nie uniemożliwia wnioskowania o świecie.
Ale pan spekuluje o tym co działo się przed powstaniem świata.
>>wysnuwa Pan twierdzenie, że bóg prawie na pewno musi istnieć, tylko, o jakim bogu pan tu mówi? >No, tak wychodzi, proszę ewentualnie odszukać błąd w tym rozumowaniu lub dorzucić coś od siebie.
Właśnie to zrobiłem. Szkoda tylko, że pan nie potrafi tego zauważyć.
>>W takiego boga nie ma sensu wierzyć, ani go wyznawać a tym bardziej nie ma sensu tworzenie organizacji, które ściągają haracze od ludzi, którym wmawiają swój punkt widzenia. >A ja w ogóle nie mam zamiaru w niego wierzyć, w ogóle nie odnoszę się tutaj do wiary. Prezentuję pogląd oparty na obserwacji i wnioskowaniu.
Skoro nie ma pan zamiaru w niego wierzyć, to niech pan nie wierzy i przestanie się zadręczać takimi bezsensownymi pojęciami. Szkoda tylko, że duchowni na całym świecie, wykorzystują pojęcie boga do manipulowania, władania i gromadzenia majątków.
>Otóż chodzi własnie o to, że bóg taki, jak to bóg - istnieje od zawsze (ten jedyny może). Nie ma taki początku, to jego cecha.
Może dotrę do pana posługując się pańską logiką. Otóż wszechświat jak to wszechświat istnieje od zawsze, nie ma taki początku, taka jego cecha, ot po prostu i co mi teraz udowodnisz?
>A co ma wyjaśniać? Nic nie musi wyjaśniać, poza tym, że w tym akurat przypadku (ad1) dał początek światu.
Nie prawda przecież Świat sam dał sobie początek, taka jego cecha.
>Powstanie spontaniczne nie zachodzi w przyrodzie, wszystko ma przyczyny.
Wszystko ma przyczyny, w naszej skali, w skali makroskopowych obiektów, toteż taka nasza intuicja, proszę nie wyciągać takich ogólnych wniosków bez danych obserwacyjnych, przed Einsteinem też nam się wydawało, że składanie prędkości jest takie oczywiste! Poza tym, wszechświat może, kto mu zabroni? taka jego cecha, bo ja tak mówię.
>Na jakie podstawie sądzisz, iż ilość bytów jest ograniczona? Wg mnie, skoro świat trwa nieskończenie, to i ilość bytów jest nieskończona. To wg mnie jest logiczne.
ilość bytów!! istnieje skończona możliwość kombinacji, a to w nieskończonej ilości czasu i przestrzeni oznacza jedynie, że każda z kombinacji pojawi się i będzie się nieskończenie wiele razy powielać.
>byty takie mogłyby faktycznie też powtarzać się w nieskończoność, to też jest logiczne.
Nie mogłyby, lecz na pewno powtarzałyby się w nieskończoność, prawdopodobieństwo wynosi dokładnie 100%.
>A dlaczego zakładasz że miałby pełnić jakąś rolę? No, skoro by istniał, to by pewnie chciał. Ale ja nie rozstrzygam o jego roli. Owszem, nie byłby potrzebny do zaistnienia świata, ani być może do wielu innych rzeczy. No, i co? Nie zmienia to jednak mojej argumentacji o jego zaistnieniu w wersji ad2.
No i co no i nic, mamy boga który całą wieczność siedzi i nic nie robi. Nie stworzył świata, ani nie ingeruje w nasze sprawy, po co wiec dajesz na tace?
>>brawo zdegradował Pan właśnie boga i to bardzo, już niewiele brakuje żeby się go całkowicie pozbyć. >Nie rozumiem dlaczego jest to dla boga jakaś degradacja. Uwzględniając bowiem nieskończony ciąg zdarzeń, to ta cywilizacja, niczym w zasadzie nie musi się różnić od nawet tych bogów wyidealizowanych, które rzekomo degraduję tutaj. Jedynie pozbawiam boga aktu stworzenia.
Jedynie pozbawiasz boga aktu stworzenia, no faktycznie to nic wielkiego, co tam taki akt stworzenia.
A tak na poważnie, w przypadku pierwszym, nie ma żadnego powodu, aby wciskać boga, równie dobrze można uznać, że wszechświat powstał ot tak, i ten model jest o wiele prostszy, a wyjaśnia tyle samo a może i nawet więcej w otaczającym nas świecie. Jeśli chodzi o drugą wersje, to nie ma boga w niej wcale, są tylko cywilizacje z bardzo rozwinięta technologią, a to ważne rozróżnienie, gdyż na ziemi, mamy instytucje, które powołując się na te bóstwa, mamią ludzi i de facto dosłownie nimi władają czerpiąc korzyści materialne, wiec chyba określenie, że bóg to tylko ufoludki, ma ogromne znaczenie dla wielu ludzi na ziemi, i proszę w końcu intelektualnie dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za swoje przekonania, bo my tu możemy się sprzeczać o takie pierdoły, a rzeczywistość jest taka, że z powodu ignorancji, ignorancji na racjonalne myślenie, na świecie sytuacja milionów ludzi jest dramatyczna! Z powodu idiotycznych religijnych praw, ginęły i giną, są pozbawiane godności, gwałcone i poniżane istoty ludzkie i kurczę mam głęboko gdzieś czy istnieje jakiś nadnaturalny intelekt, lepiej żeby nie istniał, bo jeśli istnieje to byłby największym zwyrodnialcem, jaki można sobie wyobrazić. Zegnam Panie Brzostowski, nie chce mi się więcej uczestniczyć w tej pańskiej dziecinadzie.
Mimo wszystko Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | idefiks (158 punktów) | > Na jakie podstawie sądzisz, iż ilość bytów jest ograniczona? Wg mnie, skoro świat trwa nieskończenie, to i ilość bytów jest nieskończona. To wg mnie jest logiczne.Powtarzając w nieskończoność losowanie lotto (6 z 49) otrzymamy nieskończenie wiele kombinacji? No chyba że kul jest nieskończenie wiele... A jest, czy nie jest?
|
|
11 na 11 | farmer (22440 punktów) | Odp: Ojejku! Może jednak istnieje! | >Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny >powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Dotyczy to materii i energii w ogóle, >nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:
Wcześniej? Ja bym powiedział że już wcześniej to słyszałem.
>Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och!
>A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym >wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego >bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.
A nie lepiej napisać choćby skały srały musi być bóg.?
Wiem merytoryczność kultura. Sorry ale ja nie widzę tu nic nowatorskiego czego już nie było.
Mógłbyś choć Brzostowski próbować wytłumaczyć czemu posługując się danymi naukowymi ci którzy je dostarczyli nie wykazali się tą samą "logiką" co Ty?
To bułka z masłem dla nich.....
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >A nie lepiej napisać choćby skały srały musi być bóg.?Wiem merytoryczność kultura. Sorry ale ja nie widzę tu nic nowatorskiego czego już nie było. Może i było, ale nie było też rzetelnej dyskusji. >Mógłbyś choć Brzostowski próbować wytłumaczyć czemu posługując się danymi naukowymi ci którzy je dostarczyli nie wykazali się tą samą "logiką" co Ty? >To bułka z masłem dla nich..... Musisz zapytać o to ich samych. Ja prezentuję, to, co prezentuję. Staram się być logiczny, uczciwy w argumentacji i skłonny do dyskusji.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 13 na 13 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Ja prezentuję, to, co prezentuję. Staram się być logiczny, uczciwy w argumentacji i skłonny do dyskusji.Przy czym "konsensusem" rozmowy z Toba jest zawsze " Bog musi istniec"
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Ja prezentuję, to, co prezentuję. Staram się być logiczny, uczciwy w argumentacji i skłonny do dyskusji.> Przy czym "konsensusem" rozmowy z Toba jest zawsze " Bog musi istniec"  Nie prawda. Wskaż błąd w mojej argumentacji, podaj własną w miare spójną - godną rozważania, zastanawienia się i merytorycznej dyskusji. Dopóki takiej nie podasz, ja będę się trzymał własnej. Dopóki nie znajdziesz błędu w mojej argumentacji, będę się jej trzymał. To chyba dość racjonalne podejście. To, że akurat, wynik mojego rozumowania może Ci nie odpowiadać, to rozumiem, ale staraj się szukać w nim luk, a nie zbywać dyskusji.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >>Ja prezentuję, to, co prezentuję. Staram się być logiczny, uczciwy w argumentacji i skłonny do dyskusji.> >Przy czym "konsensusem" rozmowy z Toba jest zawsze " Bog musi istniec"  > Nie prawda. Wskaż błąd w mojej argumentacji, podaj własną w miare spójną - godną rozważania, zastanawienia się i merytorycznej dyskusji. Dopóki takiej nie podasz, ja będę się trzymał własnej. Dopóki nie znajdziesz błędu w mojej argumentacji, będę się jej trzymał. To chyba dość racjonalne podejście. To, że akurat, wynik mojego rozumowania może Ci nie odpowiadać, to rozumiem, ale staraj się szukać w nim luk, a nie zbywać dyskusji.> Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.Twoja argumentacja nie posiada bledow (wedlug Ciebie). Do tej pory ani interlokutorzy na fR ani zaden naukowiec nie potrafil Ci wykazac, ze Twoja argumentacja jest bledna. Ty miales dotychczas ZAWSZE racje. Dlatego pozwol, ze minimalnie poprawie moj poprzedni wpis: Przy czym "konsensusem" rozmowy z Toba bylo zawsze "bog musi istniec".
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Twoja argumentacja nie posiada bledow (wedlug Ciebie). Do tej pory ani interlokutorzy na fR ani zaden naukowiec nie potrafil Ci wykazac, ze Twoja argumentacja jest bledna. >Ty miales dotychczas ZAWSZE racje. >Dlatego pozwol, ze minimalnie poprawie moj poprzedni wpis: >Przy czym "konsensusem" rozmowy z Toba bylo zawsze "bog musi istniec". Chętnie dowiem się, gdzie popełniam błąd. Także jeśli jestes w stanie coś napisać merytorycznie, to zachęcam, a jesli nie, to proszę nie pisać postów nie na temat lub tylko samych kpin.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| |  | 4 na 4 tom36 (229 punktów) (zablokowany) | > Przy czym "konsensusem" rozmowy z Toba jest zawsze " Bog musi istniec"  No ba. Gyby takie myslenie zyczeniowe konczylo sie tylko 'tym' konsensusem - ok. Doskonale rozumiem ze sa ludzie dla ktorych brak 'nadrzednego' sensu zycia jest przytlaczajacy, a pytanie bez natychmiastowej i prostej odpowiedzi skutkuje tupaniem i krzykiem. Gorzej, ze nagle sie okazuje ze tego 'panabuka' swedzi za uchem jak jem mieso w piatek, plemniki sa swiete, a 'panbuk' nie dosyc ze ma obsesje seksualna to (chociaz nic nie dzieje sie bez jego woli) homoseksualisci wywoluja u niego niekonczaca sie migrene... i jak nic lada chwila okaze nam ogrom swojej 'nieskonczonej milosci' i zafunduje PotopPro albo SodomeAndGomore2.0... Chociaz w sumie to od zawsze wie kiedy swoj nieudany projekt "czlowiek" zamknie.. zapewne z mocnym postanowieniem zeby 'po pijaku' juz nic wiecej nie 'tworzyc'
|
|
| | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Zachęcam do merytorycznej dyskusji.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | |  | 3 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Zachęcam do merytorycznej dyskusji. A o tym czy dyskusja jest merytoryczna decyduje teflonowy Pan Brzostowski.
>Ignoruję ideologicznych antyklerykałów. Znowu czyste ple-ple zacietrzewionego klerykała. Antyklerykalizm jest ideologią, a więc wszyscy antyklerykałowie, dokładnie tak samo jak klerykałowie są ideologiczni.
> Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Szkodliwą nie tylko dla racjonalizmu i ateizmu, ale dla całej ludzkości, jest głupota i warto aby Pan przestał tu trollować i rozpowszechniać klerykalne oraz fideistyczne idiotyzmy.
Czytelnik 'Duch Prawdy', który twardo pozostaje zwolennikiem rozpowszechniania idiotyzmów na racjonalistycznym forum, oddał na tą wypowiedź głos negatywny.
Panie Brzostowski, na pańskie wywody jednak reaguję i jakoś tam odpisuję, a na panów ZbyszekzWarszawy oraz Duch Prawdy już od dawna nie. Powinien Pan wyciągnąć z tego wnioski pozytywne dla siebie.
@@@ .
|
|
|  | 5 na 5 | farmer (22440 punktów) | >>A nie lepiej napisać choćby skały srały musi być bóg.?Wiem merytoryczność kultura. Sorry ale ja nie widzę tu nic nowatorskiego czego już nie było. >Może i było, ale nie było też rzetelnej dyskusji.
I nie będzie.
Dla Ciebie wcześniej zaczyna się konkretnie....bóg. A wcześniej? Jeszcze za wcześnie?
>>Mógłbyś choć Brzostowski próbować wytłumaczyć czemu posługując się danymi naukowymi ci którzy je dostarczyli nie wykazali się tą samą "logiką" co Ty? >>To bułka z masłem dla nich..... >Musisz zapytać o to ich samych. Ja prezentuję, to, co prezentuję. Staram się być logiczny, uczciwy w argumentacji i skłonny do dyskusji.
Nie. To Ty używasz ich danych a nie oni Twoich. Równie dobrze mógłbyś wykazać im jakieś głupoty.... Prezentujesz ledwie, skończony repertuar możliwości.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Przykro mi, że nie chcesz podjąć dyskusji.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | > Przykro mi, że nie chcesz podjąć dyskusji.Nie mogę.....czekam na dane. Będzie ciężko z tym pewnie. Moje widzimisię i moja logika lata mi koło pióra w tym względzie. Od tego jest kto inny. Ja sobie czekam. Uważasz że wysyłając to:  Powinniśmy wpisać coś więcej?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Uważasz że wysyłając to:....Powinniśmy wpisać coś więcej?<< Najlepiej dopisać, że ta postać po prawej to Doda. Zresztą szansa na to, że ktokolwiek/cokolwiek to zobaczy, jest praktycznie zerowa. Najprawdopodobniej ta sonda skończy swój żywot we wnętrzu jakiejś gwiazdy.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Przykro mi, że nie chcesz podjąć dyskusji. >Nie mogę.....czekam na dane. Będzie ciężko z tym pewnie. >Moje widzimisię i moja logika lata mi koło pióra w tym względzie. >Od tego jest kto inny. Ja sobie czekam. Oryginalne podejście.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >>>Przykro mi, że nie chcesz podjąć dyskusji. >>Nie mogę.....czekam na dane. Będzie ciężko z tym pewnie. >>Moje widzimisię i moja logika lata mi koło pióra w tym względzie. >>Od tego jest kto inny. Ja sobie czekam. >Oryginalne podejście.
Richard Feynman
Jeśli chcesz jako fizyk zrobić kawałek naprawdę dobrej roboty, to musisz ją robić nieprzerwanie. A to dlatego, że jeśli układa się w całość pomysły mgliste i trudne do zapamiętania, to tak jakby budowało się domek z kart, bardzo chwiejny, a zapomnienie choćby jednej z nich powoduje rozsypanie się całej konstrukcji. Nie wiesz, jak doszedłeś do tego, co już miałeś i musisz zaczynać budowę od początku. a jeśli masz obowiązki administracyjne lub coś w tym rodzaju, to zawsze coś ci przerywa.
Masz tyle czasu? Ja nie. Nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ot taka ciekawostka jak to było. Dla Ciebie ma to umocowanie w religii wierze więc szukasz podpórek gdzie się da. I racjonalizujesz swoją wiarę. Modlić się do boga chodzić do kościoła wierzyć że jest a potem napisać: >Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och!
Spina Ci się to? Bo mi nie. Ja nie selekcjonuje wiary wiarą. Ani na bogów z religii czy nie religii.
Powiem Ci że uczciwiej by było gdybyś ostał się przy tym w co wierzysz.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Masz tyle czasu? Ja nie. Nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ot taka ciekawostka jak to było. Dyskusje prowadzi się na różne tematy, i z pewnością czas zajmują. Na tym portalu, wielu użytkowników, w tym też i Ty, i ja, od czasu do czasu, prowadzi nieraz zupełnie wg mnie mało znaczące dyskusje o pierdołach: dziewictwie Maryi, znajomości wszystkich odpowiedzi przez Ducha Prawdy, itp... Spędzają czas, pyskują do siebie. Myślę więc, że i na mój wątek, gdybyś chciał to czas byś znalazł. Zwłaszcza, że jak widzisz, udaje się prowadzić dyskusje dość rzetelnie i kulturalnie. >Dla Ciebie ma to umocowanie w religii wierze więc szukasz podpórek gdzie się da. >I racjonalizujesz swoją wiarę. Nie jest to tematem wątku i nie jest też w pełni prawdą, ale gdyby jednak było dokładnie jak piszesz, to cóż w tym złego? Czy to w jakikoliwek sposób osłabia moją argumentację? Jestem pewien, że nie. > Modlić się do boga chodzić do kościoła wierzyć że jest a potem napisać:>Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och! >Spina Ci się to? Bo mi nie. Tobie nie musi. Z resztą jesteś w błędzie, nie ze swojej winy. Trudno jest przełamać stereotypowe myślenie. Ja, potrafię i wierzyć, i myśleć. Na potrzeby wątku nie odnoszę się do wiary, bo watek i argumentacja jej nie dotyczą. >Ja nie selekcjonuje wiary wiarą. Ani na bogów z religii czy nie religii. To wg mnie duży błąd. Rozważania nad tzw absolutem nie muszą być związane z żadną religią. >Powiem Ci że uczciwiej by było gdybyś ostał się przy tym w co wierzysz. Ja, jestem wobec siebie oraz boga zupełnie uczciwy. Może kiedyś, gdy bedzie okazja, w innym wątku, wyjaśnię Ci, dlaczego jest to możliwe, mimo rozważań które tutaj prowadzę.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | > >Masz tyle czasu? Ja nie. Nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ot taka ciekawostka jak to było.> Dyskusje prowadzi się na różne tematy, i z pewnością czas zajmują.Wiesz. Ja rozumiem jakbyś Ty był tu po raz pierwszy ale TY jesteś ty już 7 czy 8 lat. Zobacz. Ten temat Twój teraz. > Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och!Niemal dokładnie 6 lat temu Ty w Twoim temacie niemal identycznym.... www.racjon(*)m.php/z,0/d,0/s,259381#w259478> Nie chodzi o Boga w sensie religijnym, ale jakąś superistotę, superświadomość, której niby nie maGadać można. Ale jeśli Ty przez te 6 lat ani nie drgnąłeś. To czego oczekujesz po tej rozmowie?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Aby zmienić swój pogląd, trzeba dowiedzieć się o nowych argumentach. Ja o takich nie dowiedziaem się mimo stałego czytania różnych ksiązek, opinii i dyskusji. Nie możesz czynić mi zarzutu z tego, że nie zmieniłem zdania, skoro nie usłyszałem nowych arguemntów w tym zakresie.
Wątek zainicjowałem, bo może akurat dowiem się czegoś nowego, może ktoś podważy moją argumentację, itd...
Ty zapewne też masz takie poglądy, których nie zmieniasz od lat, a pogadać masz ochotę.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 6 na 6 | KORUND (4922 punktów) | >Musisz zapytać o to ich samych. Ja prezentuję, to, co prezentuję. Staram się być logiczny, uczciwy w argumentacji i skłonny do dyskusji.
-Chcesz "wydyskutować" Boga, nawet jeśli go nie ma? I będziesz tak długo, konsekwentnie, uparcie i oczywiście "logicznie" argumentował, aż się pojawi? Myślisz, że w końcu Bóg wyjdzie z podniesionymi rękami i powie OK Brzostowski, "wydyskutowałeś" mnie tak logicznie i uczciwie, że dalsze ukrywanie się nie ma sensu? Czy wystarczy, że ktoś przyzna Ci rację, by zaspokoić Twój głód logicznego utwierdzania się w nielogicznej wierze?
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Musisz zapytać o to ich samych. Ja prezentuję, to, co prezentuję. Staram się być logiczny, uczciwy w argumentacji i skłonny do dyskusji. >-Chcesz "wydyskutować" Boga, nawet jeśli go nie ma? I będziesz tak długo, konsekwentnie, uparcie i oczywiście "logicznie" argumentował, aż się pojawi? Myślisz, że w końcu Bóg wyjdzie z podniesionymi rękami i powie OK Brzostowski, "wydyskutowałeś" mnie tak logicznie i uczciwie, że dalsze ukrywanie się nie ma sensu? Czy wystarczy, że ktoś przyzna Ci rację, by zaspokoić Twój głód logicznego utwierdzania się w nielogicznej wierze? Zaskakuje mnie trochę gdy Ty i wielu użytkowników, zamiast próbować jakoś kontrargumetować uciekacie w ocenę wiary i jakieś personalne (fakt - nieatakujące) wątki. Po co to? Może z braku argumentów?
Zaprezentowalem sposób myślenia, który prowadzi do określonych wniosków, zalożenia oparłem o naukowe przesłanki, na tyle ile to możliwe w takim temacie. Oczekuję czegoś merytorycznego od Ciebie Korund.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | |  | 9 na 9 | KORUND (4922 punktów) | >Zaskakuje mnie trochę gdy Ty i wielu użytkowników, zamiast próbować jakoś kontrargumetować uciekacie w ocenę wiary i jakieś personalne (fakt - nieatakujące) wątki. Po co to? Może z braku argumentów?
-Dokładnie tak. Na Twoją wiarę nie ma żadnych argumentów, poza argumentem z chciejstwa, dlatego nazywa się to wiarą, więc można ją sobie jedynie pooceniać. >Zaprezentowalem sposób myślenia, który prowadzi do określonych wniosków, -Ciebie prowadzi, mnie ten sposób myślenia nie zaprowadził do takich wniosków. >zalożenia oparłem o naukowe przesłanki, -Nauka opiera się na doświadczeniach i dowodach potwierdzajacych teorie. Na teorię boga nie ma nawet naukowych przesłanek nie mówiąc o dowodach. Natomiast żadna teoria, proces, prawo które odkryto nie wymaga istnienia Boga.
>Oczekuję czegoś merytorycznego od Ciebie Korund. -Ale ja tu nie usiłuję niczego udowodnić, a nawet obalać nie mam czego.
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Zaskakuje mnie trochę gdy Ty i wielu użytkowników, zamiast próbować jakoś kontrargumetować uciekacie w ocenę wiary i jakieś personalne (fakt - nieatakujące) wątki. Po co to? Może z braku argumentów? >-Dokładnie tak. Na Twoją wiarę nie ma żadnych argumentów, poza argumentem z chciejstwa, dlatego nazywa się to wiarą, więc można ją sobie jedynie pooceniać. Dziwne, ja nie piszę o wierze. Mam podejrzenie, że mój sposób myślenia jest dość spójny i nie za bardzo można logicznie się do czegoś przyczepić i dlatego część użytkowników ucieka w zarzucanie mi wiary, aby się "jakoś" wybronić sami przed sobą. Gdydby bowiem moje wnioskowanie było logicznie błedne, to już bym popłynął... >>Zaprezentowalem sposób myślenia, który prowadzi do określonych wniosków, >-Ciebie prowadzi, mnie ten sposób myślenia nie zaprowadził do takich wniosków. Wykaż mi błędy w rozumowaniu, samo takie gadanie nie ma w sobie nic merytorycznego. >>zalożenia oparłem o naukowe przesłanki, >-Nauka opiera się na doświadczeniach i dowodach potwierdzajacych teorie. Na teorię boga nie ma nawet naukowych przesłanek nie mówiąc o dowodach. Natomiast żadna teoria, proces, prawo które odkryto nie wymaga istnienia Boga. Nauka opiera się na obserwacjach, doświadczeniu i rozumowaniu. Tam gdzie nie mamy dowodów w sensie naukowym, spekulujemy, tworzymy teorie oparte najlepiej maksymalnie na przesłankach z obsrwacji. Nauka nie opiera się tylko na dowodach, pierwotne wobec dowodów jest rozumowanie, które dopiero doprowadza do dowodów. >>Oczekuję czegoś merytorycznego od Ciebie Korund. >-Ale ja tu nie usiłuję niczego udowodnić, a nawet obalać nie mam czego. A może się obawiasz, że rozumowanie jest dość spójne i nie za bardzo jest się do czego przyczepić. Dlatego może lepiej uciec?
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Mam podejrzenie, że mój sposób myślenia jest dość spójny i nie za bardzo można logicznie się do czegoś przyczepić i dlatego część użytkowników ucieka w zarzucanie mi wiary, aby się "jakoś" wybronić sami przed sobą.To tylko podejrzenie. Twoj sposob myslenia nie jest spojny. Jest teflonowo-zyczeniowy. - Dzis bylo jakos tak zimno --> ergo bog istnieje. - O 20-tej lecial fajny film --> ergo bog istnieje - Ta szarlotka jakas niedopieczona byla --> ergo bog istnieje - Boga nie ma --> ergo bog istnieje. Jak sam twierdzisz nie wiesz co to bog, nie umiesz podac definicji ale wiesz, ze wszystko na tym swiecie udowadnia jego istnienie  Twoj bog wybiega ponda logike, racjonalizm i empirie --> ergo logika, racjonalzm i empiria potwierdza (ba, wrecz zmusza do stwierdzenia) ze bog istnieje. I tak od siedmiu lat
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | KORUND (4922 punktów) | >Dziwne, ja nie piszę o wierze. -Już tego nie zauważasz. Wierzysz, że czegoś logicznie dowodzisz, że musiała być pierwsza przyczyna, którą musiał być Bóg, który sam już pierwszej przyczyny nie potrzebował. Przebąkujesz nawet o akcie stworzenia. Jak wiemy, dzięki obserwacjom, logicznemu wnioskowaniu i dowodom, wszystko powstało na drodze ewolucji, przemian w jednostce czasu, to proces który trwa, natomiast akt oznacza coś już dokonanego, jednorazowo. Chyba, że ten Twój akt stworzenia jeszcze trwa? Dla wierzącego nic trudnego. Akt stworzenia rok 14-15 mld. któryś tam? Czy już jesteśmy podobni do stwórcy? A może jesteśmy tylko formą przejściową?
>Mam podejrzenie, że mój sposób myślenia jest dość spójny i nie za bardzo można logicznie się do czegoś przyczepić -Bo hmmm "z wiarą dyskusji nie ma"?
>i dlatego część użytkowników ucieka w zarzucanie mi wiary, aby się "jakoś" wybronić sami przed sobą. -Dopóki nie ma dowodów, a jak na razie nie ma, to pozostajemy w sferze wiary, domysłów, prawdopodobieństwa.
>Gdyby bowiem moje wnioskowanie było logicznie błedne, to już bym popłynął... -I nie czujesz, że płyniesz?
>Nauka opiera się na obserwacjach, doświadczeniu i rozumowaniu. Tam gdzie nie mamy dowodów w sensie naukowym, spekulujemy, tworzymy teorie oparte najlepiej maksymalnie na przesłankach z obsrwacji. Nauka nie opiera się tylko na dowodach, pierwotne wobec dowodów jest rozumowanie, które dopiero doprowadza do dowodów.
-I Twoje rozumowanie doprowadziło do dowodów? To działa w obydwie strony. Można zarówno tworzyć teorie na podstawie dowodów (artefaktów, zjawisk), jak choćby teorię ewolucji na podstawie znajdowanych skamieniałości, jak też znajdować dowody na poparcie danej teorii, i tu też ewolucja pasuje. Ale w Twoim przypadku, czy raczej w przypadku Boga, żadna z tych prawidłowości nie zachodzi. Teoria Boga nie powstała na podstawie dowodów tylko pobożnych życzeń i obserwacji zjawisk kiedyś niezrozumiałych, a szukanie dowodów dotychczas nic nie dało. To przelewanie z pustego w próżne.
>>-Ale ja tu nie usiłuję niczego udowodnić, a nawet obalać nie mam czego. >A może się obawiasz, że rozumowanie jest dość spójne i nie za bardzo jest się do czego przyczepić. Dlatego może lepiej uciec? -A można tak gadać do końca świata, tylko w imię czego? Nieistniejących bytów nie "wydyskutujesz". Ostatecznie pozostaje Ci wiara. Błogosławieni, którzy nie znaleźli dowodów, a uwierzyli. Pozostaję "niebłogosławiony".
|
|
9 na 9 | eipi (774 punktów) | >1. Świat miał przyczynę.
Po pierwsze: sama kategoria przyczyny jest w miarę dobrze określona jedynie w odniesieniu do zjawisk istniejących w świecie. Mówienie o przyczynie samego świata jest nieuprawnioną ekstrapolacją.
>2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.
"od zawsze" nie musi oznaczać "nieskończony" i vice versa - ale mniejsza z tym.
>Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). >Stworzenia mógł dokonać tylko byt określany jako bóg,
Zaiste, same oczywistości.
> niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest >zdolny do takich rzeczy.
Sęk w tym, że właściwie wszystkie religie twierdzą o nim znacznie więcej, np. że ów niepojęty byt narodził się z Maryi Dziewicy, będzie torturować zmarłych ogniem po wieczne czasu z powodu jedzenia wieprzowiny, albo domaga się ofiar z czarnej kozy.
Swoją drogą, jeśli nie za bardzo można o nim coś powiedzieć, to nie można także wykluczyć, że nie jest on różny od świata (nie jestem oryginalny, wiem).
>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to >znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), >którego nazywamy umownie bogiem.
A czemu bogiem, a nie hipopotokalafioroplanem? Czy może dlatego, że słówko "bóg" niesie określone konotacje? A więc miałbym pytanie, czy taki "wyewoluowany bóg", to bóg taki sam, czy inny niż ten bóg-stwóca z pkt. 1. Dlaczego miałby być taki sam, jeśli nie miał nic wspólnego ze stworzeniem? Jeśli inny, to dlaczego nazywać go tak samo? I co miałby mieć z tamtym wspólnego? I skąd to wiemy? A tak w ogóle, to czy może być dwóch bogów / dwa rodzaje bogów???
>Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie >metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej.
Oczywiście stosowanie rachunku prawdopodobieństwa do całego, w dodatku istniejącego wiecznie wszechświata jest kolejną karkołomną ekstrapolacją. Zgódźmy się jednak wielkodusznie, że tak można. Wówczas istotnie, wyewoluowanie w takim wszechświecie DOWOLNEGO bytu jest zdarzeniem PEWNYM. Są tylko dwie zagwozdki:
1. z faktu, że dany byt zaistniał kiedykolwiek w nieskończonej historii nie wynika, że istnieje obecnie. Przykładów jest nieskończona mnogość: lemowskie murkwie i pćmy, czy choćby bliższe nam tyranozaury.
2. wyewoluować, choćby na przestrzeni nieskończenie długiego czasu mogło tylko to, co jest w ogóle możliwe. A więc np. nie niewidzialny różowy jednorożec. Jeśli rozważyć hipotetyczny "najdoskonalszy" byt (cokolwiek by to miało znaczyć), nie znaczy to automatycznie iż jest on NIESKOŃCZENIE doskonały.
W istocie, całkiem możliwe do pomyślenia jest, że najdoskonalszym (np. pod względem inteligencji) bytem istniejącym aktualnie we wszechświecie jest właśnie człowiek. Jakkolwiek do pełni doskonałości i wszechmocy trochę mu jednak brakuje (ok, przynajmniej ja do boskości się nie poczuwam).
>Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och!
Jasne, tak naprawdę w ogóle nie musi to być żaden bóg (w końcu nie ma definicji, więc nikt nie będzie mógł zaprzeczyć) - ważne że istnieje!
>się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.
Powiem więcej: 2 + 3 = 7, a zatem bóg istnieje! (przy czym moje rozumowanie jest przynajmniej poprawne)
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >>1. Świat miał przyczynę. >Po pierwsze: sama kategoria przyczyny jest w miarę dobrze określona jedynie w odniesieniu do zjawisk istniejących w świecie. Mówienie o przyczynie samego świata jest nieuprawnioną ekstrapolacją. Masz sporo racji. Tyle, że jest bardziej racjonalnie zakłądać przycyznowość (skoro jest w naszym świecie powszechna) niż jej brak. A zatem przyjmuję to, co jest rozsądniejsze. >>2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny. >"od zawsze" nie musi oznaczać "nieskończony" i vice versa - ale mniejsza z tym. dlatego dookreśliłem co mam na myśli - nieskończony ciąg zdarzeń. >>Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). >>Stworzenia mógł dokonać tylko byt określany jako bóg, >Zaiste, same oczywistości. Nie ma innej logicznej możliwości w wersji ad1. Jeśli masz pomysł - napisz. >> niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest >>zdolny do takich rzeczy. >Sęk w tym, że właściwie wszystkie religie twierdzą o nim znacznie więcej, np. że ów niepojęty byt narodził się z Maryi Dziewicy, będzie torturować zmarłych ogniem po wieczne czasu z powodu jedzenia wieprzowiny, albo domaga się ofiar z czarnej kozy. W moim wywodzie nie ma miejsca na religie, ani wiarę, jak się chyba zorientowałeś mój sposób myslenia staraem się oprzeć wyłącznie o przesłanki z obserwacji świata i logiczne myślenie. >Swoją drogą, jeśli nie za bardzo można o nim coś powiedzieć, to nie można także wykluczyć, że nie jest on różny od świata (nie jestem oryginalny, wiem). W pewnym sensie tak, ale do aktu stworzenia potrzebny jest rozumny bóg - inteligentny. >>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to >>znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), >>którego nazywamy umownie bogiem. >A czemu bogiem, a nie hipopotokalafioroplanem? >Czy może dlatego, że słówko "bóg" niesie określone konotacje? A więc miałbym pytanie, czy taki "wyewoluowany bóg", to bóg taki sam, czy inny niż ten bóg-stwóca z pkt. 1. Dlaczego miałby być taki sam, jeśli nie miał nic wspólnego ze stworzeniem? Jeśli inny, to dlaczego nazywać go tak samo? I co miałby mieć z tamtym wspólnego? I skąd to wiemy? A tak w ogóle, to czy może być dwóch bogów / dwa rodzaje bogów??? Nazwa nie jest ważna, tu chodzi o kategorię tego bytu. Wersja ad1 i ad2 jest alternatywna, także nie może być jeden bóg z wersji ad1 i drugi z ad2 i nie moga razem istnieć. >>Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie >>metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej. >Oczywiście stosowanie rachunku prawdopodobieństwa do całego, w dodatku istniejącego wiecznie wszechświata jest kolejną karkołomną ekstrapolacją. Zgódźmy się jednak wielkodusznie, że tak można. Wówczas istotnie, wyewoluowanie w takim wszechświecie DOWOLNEGO bytu jest zdarzeniem PEWNYM. Otóż to. Są tylko dwie zagwozdki: >1. z faktu, że dany byt zaistniał kiedykolwiek w nieskończonej historii nie wynika, że istnieje obecnie. Przykładów jest nieskończona mnogość: lemowskie murkwie i pćmy, czy choćby bliższe nam tyranozaury. Słusznie. Tylko że gdyby już wyewoluował taki byt jak bóg, to by się raczej nie dał zabić. Pfrzecież jako taki byt, panowałby całkowicie lub w dużym zakresie nad materią. No, chyba że byłby w depresji. >2. wyewoluować, choćby na przestrzeni nieskończenie długiego czasu mogło tylko to, co jest w ogóle możliwe. A więc np. nie niewidzialny różowy jednorożec. Jeśli rozważyć hipotetyczny "najdoskonalszy" byt (cokolwiek by to miało znaczyć), nie znaczy to automatycznie iż jest on NIESKOŃCZENIE doskonały. No jest to rozsądne, dlatego też i ja nie postuluję dosknałości. >W istocie, całkiem możliwe do pomyślenia jest, że najdoskonalszym (np. pod względem inteligencji) bytem istniejącym aktualnie we wszechświecie jest właśnie człowiek. Jakkolwiek do pełni doskonałości i wszechmocy trochę mu jednak brakuje (ok, przynajmniej ja do boskości się nie poczuwam). Jest to możliwe, ale uwzględniając nieskończony ciąg zdarzeń, to jednak bardziej prawdopoodbne jest, iż jest coś "lepszego". >>Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och! >Jasne, tak naprawdę w ogóle nie musi to być żaden bóg (w końcu nie ma definicji, więc nikt nie będzie mógł zaprzeczyć) - ważne że istnieje! Niestety, mogłem na tyle tego boga "zdefiniować" na ile pozwalały mi założenia i uczciwość. Ponad to nie da sie przeskoczyć. >>się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne. >Powiem więcej: 2 + 3 = 7, a zatem bóg istnieje! >(przy czym moje rozumowanie jest przynajmniej poprawne) Nie zauważyłem abyś Ty lub ktoś inny podważył to moje rozumowanie. Mam świadomość ograniczeń tego wywodu, jednak na tę chwilę nadal to rozumowanie jest spójne.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 5 na 5 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Nie zauważyłem abyś Ty lub ktoś inny podważył to moje rozumowanie. Nie obraź się, ale podważanie takiego rozumowania jest trochę bez sensu...
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Nie zauważyłem abyś Ty lub ktoś inny podważył to moje rozumowanie. >Nie obraź się, ale podważanie takiego rozumowania jest trochę bez sensu... Ja też uważam, że to zadanie może być bardzo trudne i dla wielu zakończone porażką, czyli bez sensu. Liczyłem jednak, że większa grupa osób podejmie to ryzyko.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Lilly Amina (4723 punktów) | >>>Nie zauważyłem abyś Ty lub ktoś inny podważył to moje rozumowanie. >>Nie obraź się, ale podważanie takiego rozumowania jest trochę bez sensu... >Ja też uważam, że to zadanie może być bardzo trudne i dla wielu zakończone porażką, czyli bez sensu. >Liczyłem jednak, że większa grupa osób podejmie to ryzyko. To ja może poprawię to swoje zdanie: Nie obraź się, ale podważanie takiego rozumowania jest trochę bez sensu...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Nie obraź się, ale podważanie takiego rozumowania jest trochę bez sensu... A co w nim jest bez sensu: założenia, wnioskowanie? Napisz. Taka ogólna ocena nie wnosi nic.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | |
|
6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >1. Świat miał przyczynę.
Nawet jeśli, to ta przyczyna też jest elementem świata.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>1. Świat miał przyczynę. >Nawet jeśli, to ta przyczyna też jest elementem świata. Zgadza się. Jeśli jednak przczyną jest coś co nie jest bogiem, to musi mieć przyczynę, itd... A bóg z istoty swojej nie musi - jest wieczny. Wiem, wiem, stare to stare, ale nie dostrzegam innej możliwości w wersji ad1.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >A bóg z istoty swojej ...
Czyżby swojej? Kto określił ową istotę? Czyj to produkt? To po pierwsze. Po drugie i już chyba po setne ... z założonej istoty nie wynika istnienie. Itd...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>A bóg z istoty swojej ... >Czyżby swojej? >Kto określił ową istotę? Czyj to produkt? >To po pierwsze. Po drugie i już chyba po setne ... >z założonej istoty nie wynika istnienie. Itd...
Oczywiście, że nie wynika, byłoby to absurdalne. Należy jednak patrzeć na cały mój wywód, a nie na wybrany element, tak przynajmniej uważam jest własciwie, skoro cały wywód prowadzi do wniosku koncowego, a nie jego fragment.
Przy założeniu alternatyw ad1 i ad2, w oparci o przesłanki naukowe i zgdonie z logiką dochodzimy do takiego wniosku i jedynego wniosku. Wniosek ten jest obarczony ryzykiem, ale innego wniosku, przy tych założeniach, a wydają się uczciwe i oparte o naukowe przesłanki, nie ma. Zatem, mimo ryzyka błędu, jest to najlepsze rozwiązanie jakie mamy. Nie tak to działa?
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Niestety kolego, Twoje argumenty są tutaj po prostu bez sensu, oparte na dwóch sprzecznych założeniach. Ja posiadam już dość bogate doświaczenie w podobnych dyskusjach, i wiem, że tak jest wygodnie, bo jak nie z tej, to z tamtej strony można coś wyśmiać. A czy to logiczne, rzecz wtórna.> W każdym razie, ja jako teista, jestem otwarty na każdą dyskusję, nie boję się żadnych prawd, ani naukowych odkryć.> Gdy będziesz miał kiedyś ochotę się włączyć w merytoryczną dyskusję ze mną, zapraszam.www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,668549#w670474> Jeśli jednak przczyną jest coś co nie jest bogiem,Co to znaczy "bóg"? > to musi mieć przyczynę, itd...A dlaczego? Proszę o dowód tego? > A bóg z istoty swojej nie musi - jest wieczny.Co to jest "bóg"? Proszę o weryfikowaną naukowo definicję. Skąd Pan wie, iż jest wiecznym? www.racjonalista.pl/forum.php/s,668549/z,0> Wiem, wiem, stare to stare, ale nie dostrzegam innej możliwości w wersji ad1.www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,679171#w680620> Zachęcam do merytorycznej dyskusji.A o tym czy dyskusja jest merytoryczna decyduje teflonowy Pan Brzostowski. > Ignoruję ideologicznych antyklerykałów.Znowu czyste ple-ple zacietrzewionego klerykała. Antyklerykalizm jest ideologią, a więc wszyscy antyklerykałowie, dokładnie tak samo jak klerykałowie są ideologiczni. > Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu.Szkodliwą nie tylko dla racjonalizmu i ateizmu, ale dla całej ludzkości, jest głupota i warto aby Pan przestał tu trollować i rozpowszechniać klerykalne oraz fideistyczne idiotyzmy. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > >Jeśli jednak przczyną jest coś co nie jest bogiem,> Co to znaczy "bóg"?Wyjaśniłem w wątku inicjującym. Na potrzeby tej dyskusji nie da się podać lepszej definicji, ponieważ jej nie ma. Proszę nie żądać zatem definicji boga, bo Pan sam pisał, że dobrej definicji nie ma w ogóle. Także i ja Panu jej nie napiszę. Dalsze oczekiwanie takiej definicji, przy jednoczesnej wiedzy, iż takiej nie ma, uznam za trollowanie wątku. > >to musi mieć przyczynę, itd...> A dlaczego? Proszę o dowód tego?To wynik naukowego poznania świata. W obserwowanym świecie wszystko ma swoje przyczyny, zatem zakłądanie w dyskusji iż świat też ma, jest racjonalnie uzasadnione. > > A bóg z istoty swojej nie musi - jest wieczny.> Co to jest "bóg"? Proszę o weryfikowaną naukowo definicję. Skąd Pan wie, iż jest wiecznym?Nie wiem. Jednak cały mój wywód w wersji ad1, do tego właśnie prowadzi. Cóż począć? > > Wiem, wiem, stare to stare, ale nie dostrzegam innej możliwości w wersji ad1.> www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,679171#w680620Proszę, aby Pan nie wklejał linków bez komentarza o co Panu chodzi. > >Zachęcam do merytorycznej dyskusji.> A o tym czy dyskusja jest merytoryczna decyduje teflonowy Pan Brzostowski.Jeśli będzie Pan atakował mnie personalnie, będę usuwał pańskie posty. > >Ignoruję ideologicznych antyklerykałów.> Znowu czyste ple-ple zacietrzewionego klerykała. Antyklerykalizm jest ideologią, a więc wszyscy antyklerykałowie, dokładnie tak samo jak klerykałowie są ideologiczni.Za chamowate odzywki będę usuwał posty. Jak Pan widzi, mimo że wiele osób ze mną dyskutuje i są raczej moimi przeciwnikami światopoglądowymi, zachowujemy przyzwoity poziom dyskusji, zarówno merytorycznie, jak i jeśli chodzi i kulturę wypowiedzi. Niech Pan nie niszczy tej dyskusji atakujacymi postami. Tak, antyklerykalizm jest ideologią, tyle że ja używam pojęcia "ideologiczny antyklerykalizm" i do niego odnoszę pojęcie "ideologicznych antyklerykałów", czyli skrajnie wściekłych, wojująych z religią, teistami, bogiem itd...a nie tylko z klerykalizmem. W stosunku do normalnych, ideowych antyklerykałów, wystarczy termin "antyklerykalizm", "antyklerykał", nie trzeba wściekłych epitetów. Słowo antyklerykałm wg mnie brzmi nawet dobrze, sam jestem umiarkowanym antyklerykałem. Ideologiczny antyklerykał - wg mnie bardzo pejoratywnie. Z resztą, drażni to tylko tych, do których się odnosi. > > Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu.> Szkodliwą nie tylko dla racjonalizmu i ateizmu, ale dla całej ludzkości, jest głupota i warto aby Pan przestał tu trollowaći rozpowszechniać klerykalne oraz fideistyczne idiotyzmy.Proszę udowodnić, że w tym wątku rozpowszechmiam klerykalne lub fideistyczne idiotyzmy. Jak Pan może zauważyć, ja tutaj opieram się na logice i przesłankach naukowych. To raczej, czasem inni zapędzają się w jakieś zakamarki wiary, ja chcę tego unikać.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Proszę udowodnić, że w tym wątku rozpowszechmiam klerykalne lub fideistyczne idiotyzmy. Jak Pan może zauważyć, ja tutaj opieram się na logice i przesłankach naukowych. To raczej, czasem inni zapędzają się w jakieś zakamarki wiary, ja chcę tego unikać.Tak, rozumiem! Czyni tak np. pan Oportunista: Nie przeczę istnieniu Boga bynajmniej, proponuję jednak poszukanie bardziej przekonywujących argumentów na udowodnianie swych tez. A może warto skorzystać z jego rady i gdy już Pan zupełnie nie potrafi zrozumieć współczesnej nauki, to chociaż poczytać coś z filozofii chrześcijańskiej i nie tylko, sięgając aż do starożytnej filozofii greckiej i okolic. Co nie podoba się czytelnikowi 'Duch Prawdy', który łaskawie zechciał oddać na tą wypowiedź głos negatywny. Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,680652#w680943
Warto brać przykład z poziomu tego czytelnika: www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,66272 Ja nawet przy nich już zaniemówiłem i podobnie jak na wypowiedzi pana Zbyszkazwarszawy nie reaguję. Ich intelektualne możliwości dalece przekraczają moje możliwości percepcji.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Spring (1174 punktów) | >>to musi mieć przyczynę, itd... >A dlaczego? Proszę o dowód tego?
Wierzy pan w króliki z kapelusza?
|
|
3 na 3 | sawra (286 punktów) |
> 1. Świat miał przyczynę.> 2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.> ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat> mógł mieć przyczynę jest logiczne.> Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt> określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest> zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko,> skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie> można mu przypisać. <A czemu od razu w ten sposob? A dlaczegoz to rozwiazanie zagadki powstania wszechswiata nie ma byc rownie prozaiczne co wszelkie inne wyjasnione juz zjawiska? Czy cos tam rozdelo czy wciaglo, jakkolwiek niepojete sie wydaje nawet najwiekszym wyjadaczom fizyki czy innej matematyki, jedyne co o tym wiemy, to fakt ze jest. No jest kurka, i dziala, ale czy to jest powod, aby wyciagac za nogi jakies teorie, ktore poza owa nierozwiazana jeszcze zagadka nigdzie sie nie utrzymaly? > ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to> znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!),> którego nazywamy umownie bogiem.<Mogl. Mogl byc "wszech" lub "nawet wszech" a nawet "nic nie mogacy" na swojej planecie, ukladzie, galaktyce, wszechswiecie a nawet - mrowisku. Mozliwosci jest wiele, ale co z tego? Co mnie ziemskiej istocie do tego? > Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia.> Obserwacja chociażby człowieka - najpotężniejszego znanego nam gatunku, wskazuje, że mamy> ogromny pęd to wiedzy, do opanowywania świata.<Najpotezniejszy w jakim sensie? Bo w tym huzarskim, to zdominowal w niezbyt rozsadny sposob i rozpieprzyl miejsce w ktorym zyje, zanim chociazby zabezpieczyl sobie droge ucieczki.  Czlowiek to tylko gatunek ktory zawiera w sobie i Czeska organiste i Einsteina. Jednokomorkowiec - to jest dopiero zawodnik! > Argumenty z braku dobrej definicji boga, podważające rzekomo zaprezentowany tutaj sposób myślenia,> uważam za niezasadne. Zgodnie z moim sposobem myślenia, nie ma możliwości określenia lepszej> definicji, i co więcej, nie jest ona konieczna.<W takim razie dlaczego bog a nie np. Dr. Who? Czemu sie uparles na pojecie "bog" skoro definicji nie ma? Nie wiadomo co to jest, gdzie jest, jak jest ani nawet w jakim zakresie? > Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och!<Bog to religijny konstukt, i nikt, kto nie jest religijnie nawiedzony, nie wciska idei boga w zwyklych/niezwyklych ewentualnych alienow, czy innych naturalnych zjawisk.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > A czemu od razu w ten sposob? A dlaczegoz to rozwiazanie zagadki powstania wszechswiata nie ma byc rownie prozaiczne co wszelkie inne wyjasnione juz zjawiska? Czy cos tam rozdelo czy wciaglo, jakkolwiek niepojete sie wydaje nawet najwiekszym wyjadaczom fizyki czy innej matematyki, jedyne co o tym wiemy, to fakt ze jest. No jest kurka, i dziala, ale czy to jest powod, aby wyciagac za nogi jakies teorie, ktore poza owa nierozwiazana jeszcze zagadka nigdzie sie nie utrzymaly?Mogą być rózne rozwiązania tej zagadki. Staram się jednak zaproponować rozwiązanie najbliższe temu co o świecie wiemy. Uważam, że to racjonalne podejscie > >ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to> >znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!),> >którego nazywamy umownie bogiem.<> Mogl. Mogl byc "wszech" lub "nawet wszech" a nawet "nic nie mogacy" na swojej planecie, ukladzie, galaktyce, wszechswiecie a nawet - mrowisku. Mozliwosci jest wiele, ale co z tego? Co mnie ziemskiej istocie do tego?Nie mam pomysłu na odpowiedź. > >Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia.> >Obserwacja chociażby człowieka - najpotężniejszego znanego nam gatunku, wskazuje, że mamy> >ogromny pęd to wiedzy, do opanowywania świata.<> Najpotezniejszy w jakim sensie? Bo w tym huzarskim, to zdominowal w niezbyt rozsadny sposob i rozpieprzyl miejsce w ktorym zyje, zanim chociazby zabezpieczyl sobie droge ucieczki. Czlowiek to tylko gatunek ktory zawiera w sobie i Czeska organiste i Einsteina. Jednokomorkowiec - to jest dopiero zawodnik!Wydaje mi się, iż słowo "najpoteżniejszy" w kontekście o jakim tu piszę powinno być dośc dobrze zrozumiane. A zatem chodzi o kierowany wpływ na otoczenie. > >Argumenty z braku dobrej definicji boga, podważające rzekomo zaprezentowany tutaj sposób myślenia,> >uważam za niezasadne. Zgodnie z moim sposobem myślenia, nie ma możliwości określenia lepszej> >definicji, i co więcej, nie jest ona konieczna.<> W takim razie dlaczego bog a nie np. Dr. Who? Czemu sie uparles na pojecie "bog" skoro definicji nie ma? Nie wiadomo co to jest, gdzie jest, jak jest ani nawet w jakim zakresie?Ponieważ chodzi tutaj o kategorię bytu bardzo zaawansowanego, słowo bóg tu pasuje. Ale może być coklwiek, abyś pod tym Dr Who rozumiała to co ja. Nazwa nie ma tutaj najmniejszgo znaczenia. > >Nie jest to bóg żadnej z religii, nie jest lub nie musi być wszech, ach i och!<> Bog to religijny konstukt, i nikt, kto nie jest religijnie nawiedzony, nie wciska idei boga w zwyklych/niezwyklych ewentualnych alienow, czy innych naturalnych zjawisk.Skoro tak piszesz, to pewnie tak jest.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 3 na 3 | sawra (286 punktów) | > >A czemu od razu w ten sposob? A dlaczegoz to rozwiazanie zagadki powstania wszechswiata nie ma byc rownie prozaiczne co wszelkie inne wyjasnione juz zjawiska? Czy cos tam rozdelo czy wciaglo, jakkolwiek niepojete sie wydaje nawet najwiekszym wyjadaczom fizyki czy innej matematyki, jedyne co o tym wiemy, to fakt ze jest. No jest kurka, i dziala, ale czy to jest powod, aby wyciagac za nogi jakies teorie, ktore poza owa nierozwiazana jeszcze zagadka nigdzie sie nie utrzymaly?> Mogą być rózne rozwiązania tej zagadki. Staram się jednak zaproponować rozwiązanie najbliższe temu co o świecie wiemy. Uważam, że to racjonalne podejscie.A co takiego wiemy o świecie, że skłania nas do uznania istnienia boga, chociaż nikt nie wie co to znaczy? > >>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to> >>znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!),> >>którego nazywamy umownie bogiem.<> >Mogl. Mogl byc "wszech" lub "nawet wszech" a nawet "nic nie mogacy" na swojej planecie, ukladzie, galaktyce, wszechswiecie a nawet - mrowisku. Mozliwosci jest wiele, ale co z tego? Co mnie ziemskiej istocie do tego?> Nie mam pomysłu na odpowiedź.Zadając tego typu pytania, powinieneś. Przynajmniej w ogólnym zarysie.  > >>Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia.> >>Obserwacja chociażby człowieka - najpotężniejszego znanego nam gatunku, wskazuje, że mamy> >>ogromny pęd to wiedzy, do opanowywania świata.<> >Najpotezniejszy w jakim sensie? Bo w tym huzarskim, to zdominowal w niezbyt rozsadny sposob i rozpieprzyl miejsce w ktorym zyje, zanim chociazby zabezpieczyl sobie droge ucieczki. Czlowiek to tylko gatunek ktory zawiera w sobie i Czeska organiste i Einsteina. Jednokomorkowiec - to jest dopiero zawodnik!> Wydaje mi się, iż słowo "najpoteżniejszy" w kontekście o jakim tu piszę powinno być dośc dobrze zrozumiane. A zatem chodzi o kierowany wpływ na otoczenie.W kontekście planety Ziemia i poczynań organizmów ją zamieszkujących, czy boga? > >>Argumenty z braku dobrej definicji boga, podważające rzekomo zaprezentowany tutaj sposób myślenia,> >>uważam za niezasadne. Zgodnie z moim sposobem myślenia, nie ma możliwości określenia lepszej> >>definicji, i co więcej, nie jest ona konieczna.<> >W takim razie dlaczego bog a nie np. Dr. Who? Czemu sie uparles na pojecie "bog" skoro definicji nie ma? Nie wiadomo co to jest, gdzie jest, jak jest ani nawet w jakim zakresie?> Ponieważ chodzi tutaj o kategorię bytu bardzo zaawansowanego, słowo bóg tu pasuje. Ale może być coklwiek, abyś pod tym Dr Who rozumiała to co ja. Nazwa nie ma tutaj najmniejszgo znaczenia.Bytów "bardzo zaawansowanych", może być w tym naszym wszechświecie od groma. Wszystko zależy od obserwatora owego bytu i stopnia jego rozeznania w otaczającym go świecie. Z jakiej racji, mam uznać za boga jakąkolwiek formę życia czy istnienia, która wyewoluowała w naszym wszechświecie? Zresztą... Mówisz, że bóg nie posiada definicji, a jednak każdy - od najprostszego człowieka po geniusza, "wymaga" od tejże postaci/bytu przynajmniej dwóch rzeczy - samoświadomości i umiejętności bezkarnego łamania, zmieniania, wpływania na prawa rządzące swoim dziełem. Można powiedzieć - stworzył i odszedł, stworzył i tylko się przygląda, stworzył i nawet nie wie o nas, bo akurat nie my byliśmy jego celem, zmienia wszystko jak mu pasuje tylko my tego nie widzimy; wiele rzeczy można powiedzieć i filozofować do woli, ale jedno jest pewne - człowiek nie potrafi wyobrazić sobie czegoś, czego wcześniej nie widział lub nie doświadczył. Nawet ta osławiona wszechmoc upada na pysk, gdy zadać klasyczne pytanie o bogu i kamieniu. A co, jeśli nasz wszechświat stworzył alien z innego wymiaru, istota tak zaawansowana, że się filozofom i fizjologom nie śniło, a jednak w swoim własnym wymiarze proste bydlę? Co z tego wynika? Nie ukrywam, że to ostatnie pytanie najbardziej mnie frapuje.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Mówisz, że bóg nie posiada definicji, a jednak każdy - od najprostszego człowieka po geniusza, "wymaga" od tejże postaci/bytu przynajmniej dwóch rzeczy - samoświadomości i umiejętności bezkarnego łamania, zmieniania, wpływania na prawa rządzące swoim dziełem.Ja nie "wymagam" umiejętności bezkarnego łamania, zmieniania, wpływania, uważam, że Bóg ustalił prawa i one są niezmienne. Wyobrażenia Boga czyniącego cuda sprzeczne z prawami rządzącymi światem uważam za fałszywe. > Można powiedzieć - stworzył i odszedł, stworzył i tylko się przygląda, stworzył i nawet nie wie o nas, bo akurat nie my byliśmy jego celem,Nie stworzył, lecz nieustannie stwarza, ewolucja to Jej\Jego program, jest w swoim stworzeniu i wie o nas, bo jest Świadomością i my istoty Świadome jesteśmy Jej\Jego celem. > zmienia wszystko jak mu pasuje tylko my tego nie widzimy;Widzimy, ewolucja fizyczna i psychiczna trwa. > wiele rzeczy można powiedzieć i filozofować do woli, ale jedno jest pewne - człowiek nie potrafi wyobrazić sobie czegoś, czego wcześniej nie widział lub nie doświadczył.Spróbujmy sobie wyobrazić; Bóg Duch Wieczna Świadomość, obecna w energii świata jak program w komputerze, która swoją mocą stwarza wszystko. W Biblii są takie słowa: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie,", które powinny brzmieć tak: "Na początku była Myśl, a Myśl była u Boga, i Bogiem była Myśl. Ona była na początku u Boga. Wszystko przez Nią się stało, a bez Niej nic się nie stało, co się stało. W Niej było życie," > Nawet ta osławiona wszechmoc upada na pysk, gdy zadać klasyczne pytanie o bogu i kamieniu.Nic nie upada: sites.goog(*)zagadka-paradoksu-omnipotencji> A co, jeśli nasz wszechświat stworzył alien z innego wymiaru, istota tak zaawansowana, że się filozofom i fizjologom nie śniło, a jednak w swoim własnym wymiarze proste bydlę? Co z tego wynika? Nie ukrywam, że to ostatnie pytanie najbardziej mnie frapuje.A kto stworzył aliena?
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | |  | 3 na 3 | sawra (286 punktów) |
> Ja nie "wymagam" umiejętności bezkarnego łamania, zmieniania, wpływania, uważam, że Bóg ustalił prawa i one są niezmienne. Wyobrażenia Boga czyniącego cuda sprzeczne z prawami rządzącymi światem uważam za fałszywe.<> Nie stworzył, lecz nieustannie stwarza, ewolucja to Jej\Jego program, jest w swoim stworzeniu i wie o nas, bo jest Świadomością i my istoty Świadome jesteśmy Jej\Jego celem.<> Widzimy, ewolucja fizyczna i psychiczna trwa.<> Spróbujmy sobie wyobrazić; Bóg Duch Wieczna Świadomość, obecna w energii świata jak program w komputerze, która swoją mocą stwarza wszystko.> W Biblii są takie słowa: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie,", które powinny brzmieć tak: "Na początku była Myśl, a Myśl była u Boga, i Bogiem była Myśl. Ona była na początku u Boga. Wszystko przez Nią się stało, a bez Niej nic się nie stało, co się stało. W Niej było życie,"<> >Nawet ta osławiona wszechmoc upada na pysk, gdy zadać klasyczne pytanie o bogu i kamieniu.> Nic nie upada:> sites.goog(*)dka-paradoksu-omnipotencji<Nic mi do tego. Z całym szacunkiem. > >A co, jeśli nasz wszechświat stworzył alien z innego wymiaru, istota tak zaawansowana, że się filozofom i fizjologom nie śniło, a jednak w swoim własnym wymiarze proste bydlę? Co z tego wynika? Nie ukrywam, że to ostatnie pytanie najbardziej mnie frapuje.> A kto stworzył aliena?Np. - ja, w swojej głowie. I co dalej?
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Np. - ja, w swojej głowie. I co dalej?"Nic mi do tego. Z całym szacunkiem." 
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sawra (286 punktów) | > >Np. - ja, w swojej głowie. I co dalej?> "Nic mi do tego. Z całym szacunkiem."  Ja również jestem zdania, że niewiele wynika z tego typu dyskusji, gdzie ktoś udaje że nie wie o co chodzi. Cieszę się, że szybko doszliśmy do porozumienia. 
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >A kto stworzył aliena?
A ktoś musiał? W końcu niektórzy wierzą, że jest taka Osoba, która była i jest wieczna. Odrobinę konsekwencji. Analogicznie hipotetyczny alien w różnych rozwijających się i zanikających formach życia może żyć wiecznie.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | | Drobner (19539 punktów) | > >Mówisz, że bóg nie posiada definicji, a jednak każdy - od najprostszego człowieka po geniusza, "wymaga" od tejże postaci/bytu przynajmniej dwóch rzeczy - samoświadomości i umiejętności bezkarnego łamania, zmieniania, wpływania na prawa rządzące swoim dziełem.> Ja nie "wymagam" umiejętności bezkarnego łamania, zmieniania, wpływania, uważam, że Bóg ustalił prawa i one są niezmienne.Duchu, dlaczego nie uprzedzasz lojalnie forumowicza sawra i innych, że Twoje słowo "Bóg" oznacza zupełnie co innego, niż słowo "bóg" używane przez sawrę i wszystkich innych? Ostrzegałem już kiedyś przed Twoją 'uczciwością' i 'lojalnością' w dyskusji: www.racjonalista.pl/forum.php/s,645485#w657911Twoje prymitywne i nędznej jakości preteksty inicjowania 'dyskusji' nic a nic się nie zmieniły. Lecz ludzie już Cię poznali i bez moich ostrzeżeń! sawra modelowo olał i Ciebie i 'wyziewy Twojego Ducha': www.racjonalista.pl/forum.php/s,680652#w681878 (tu, ciut powyżej). Jak widać: i boskie strategie 'ewangelizacji' zawodzą... Drobner, 'światło niosący'
|
|
| | | |  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) |
>Jak widać: i boskie strategie 'ewangelizacji' zawodzą... >Drobner, 'światło niosący'
To ty jesteś ten "niosący światło" ? ... teraz już wiem dlaczego walczysz z Duchem Prawdy . Nie traktuj użytkowników jak niedorozwiniętych umysłowo , oni wiedzą o czym rozmawiają ... no chyba że taki pogląd zagraża tobie, bo zapominają kto tu rządzi Światem.
Pozdrawiam (21październik2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | > >Jak widać: i boskie strategie 'ewangelizacji' zawodzą...> >Drobner, 'światło niosący'> To ty jesteś ten "niosący światło" ? ... teraz już wiem dlaczego walczysz z Duchem Prawdy . Nie traktuj użytkowników jak niedorozwiniętych umysłowo , oni wiedzą o czym rozmawiają ... no chyba że taki pogląd zagraża tobie, bo zapominają kto tu rządzi Światem.#1 Twierdzisz, że w temacie: bóg > oni [użytkownicy] wiedzą o czym rozmawiają ...Właśnie dlatego > traktuję użytkowników jak niedorozwiniętych umysłowo#2 Duch sam wciąż jednak głosi, że nie wie... Uzgodnijcie zeznania... #3 > ...walczysz z Duchem PrawdyPrzeciwstawiam się nieracjonalnemu bełkotowi na fR i nie tylko. Nie tylko od Ducha... #4 > To ty jesteś ten "niosący światło" ?a. Czasami. Tu 'rozjaśniam' podstępne ekwiwokacje Ducha. b. Znów dla Ciebie od razu prawdą i faktem jest Twój własny domysł oparty na Twoim skojarzeniu związanym z tym, co ktoś napisał.Spróbuj poszerzyć swoje horyzonty o 'normalną', udokumentowaną wiedzę. A wtedy: #5 Jeśli tylko zechcesz możesz śmiało pomodlić się do Lucyfera! Przepraszam: do świętego Lucyfera! Dokładniej: do Lucyfera - świętego Kościoła katolickiego. Oto on: files.aren(*)000098-5f20160171/lucifero.jpgWięcej np. tu: 2guysreadi(*)-sorrowful-sage-of-athanasius/pl.wikipedia.org/wiki/Lucyfer_z_CagliariOwocnych modłów życzę! #6 > ...bo zapominają kto tu rządzi Światem.Jak tu zapomnieć: Sumerowie sprzed '10 tyś lat' w 'podwodnych wimanach' o napędzie telepatycznym, wspomagani przez Armię Dusz Wszystkich ZmarłychDrobner, rozjaśniający... mimo wszystko
|
|
2 na 2 | wsx666 (1067 punktów) | Najbardziej bez sensowne w idei Boga, jest fakt, że w zasadzie nie można podawać Żadnych argumentów świadczących o bez sensie takiej idei, bo zawsze one są zbywane tym, że Bóg jest...i tu się zaczyna... poza światem, poza czasem, materią, może a nie musi być wszechwiedzący, choroby i zło na świecie to nie jego sprawka, diabła nie może pokonać bo...i tak dalej. Bóg jest tak plastyczny w debatach, że nie ważne z której strony i jaki argument wysunie się aby podważyć sens jego osoby i tak nawiedzony zawsze powie, że Boga nie da się zrozumieć i inne takie tam znane z setek tysięcy dyskusji pierdoły.
Ja natomiast chciał bym usłyszeć od 'Brzostowski', jak może wytłumaczyć mi w kilku zdaniach swoją teorię, lub przekazać mi swoją wiedzę, w temacie takim jak, skąd wziął się Bóg, kto go stworzył, i dla czego, skoro obserwacje podpowiadają intuicji, że wszystkiego jest dużo, i że być może wszechświatów jest dużo, to czemu mieli byśmy wspierać takie dziwne wierzenie, że istnieje akurat tylko jeden Bóg. No właśnie i tu moje pytanie o podzielenie się swoją wiedzą w tym temacie do 'Brzostowski'
1. Kto stworzył Boga ? 2. Dlaczego jest tylko JEDEN ???
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Najbardziej bez sensowne w idei Boga, jest fakt, że w zasadzie nie można podawać Żadnych argumentów świadczących o bez sensie takiej idei, bo zawsze one są zbywane tym, że Bóg jest...i tu się zaczyna... poza światem, poza czasem, materią, może a nie musi być wszechwiedzący, choroby i zło na świecie to nie jego sprawka, diabła nie może pokonać bo...i tak dalej. Bóg jest tak plastyczny w debatach, że nie ważne z której strony i jaki argument wysunie się aby podważyć sens jego osoby i tak nawiedzony zawsze powie, że Boga nie da się zrozumieć i inne takie tam znane z setek tysięcy dyskusji pierdoły. Niestety dyskusje o bogu są obarczone wieloma niewiadomymi i to jest fakt. Nie można jednak obrażać się na to - tak po prostu jest i jeśli się chce, można próbować jakoś wyjaśniać, kim jest, jesli w ogóle jest, itd... Ja, w tym wątku chciałem podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat możliwosći jego istnienia, przy akceptowalnych racjonalnie wersjach pochodzenia świata. Nie chciałbym jakoś szczególnie w tym watku podejmować innych zagadnień (zło, diabel, itd...), bo to tematy - rzeki i boję się, że umknie sprawa kluczowa, którą tu omawiam - kwestia prawdopodobieństwa jego istnienia. >Ja natomiast chciał bym usłyszeć od 'Brzostowski', jak może wytłumaczyć mi w kilku zdaniach swoją teorię, lub przekazać mi swoją wiedzę, w temacie takim jak, skąd wziął się Bóg, kto go stworzył, i dla czego, skoro obserwacje podpowiadają intuicji, że wszystkiego jest dużo, i że być może wszechświatów jest dużo, to czemu mieli byśmy wspierać takie dziwne wierzenie, że istnieje akurat tylko jeden Bóg. No właśnie i tu moje pytanie o podzielenie się swoją wiedzą w tym temacie do 'Brzostowski' Odchodzisz istotnie od wątku. Ja nie piszę o wierzeniach, starałem się to wyraźnie nakreślić. Starałem się wykazać, że bóg może istnieć na podsatwie logiki i obserwacji. >1. Kto stworzył Boga ? Nikt. W wersji pierwszej (ad1) jego cechą jest istnienie odwieczne. Nie ma bowiem innej możliwej do pomyślenia przyczyny w tym przypadku. Nie jest to żaden dowód w sensie naukowym na jego istnienie, ale wg mnie to jedyna możiwośc w wersji ad1. W wersji ad2 wyewoluował, więc nikt go nie stworzył. >2. Dlaczego jest tylko JEDEN ??? Tego nie wiem. Ale logika wskazuje, że jest albo jeden, albo jest wielu/kilku, ale główny jest jeden. Przy czym nie chodzi o Jahwe, tylko dokładnie o takiego boga, o jakim pisałem w poscie inicjującym. W wersji ad1 nic logicznego na ten temat napisać nie mogę. Nie mam żadnych przesłanek. W wersji ad2 jest wyjaśnienie na bazie obserwacji świata. Ewolucja na Ziemi wskazuje, że organizmy (byty) dominujące albo się dogadują i żyją/rządzą razem lub zostaje 1 zwycięzca. Ektrapolowanie tego na bogów jest ryzykowne, ale tylko tyle mamy, więc posługuję się tym co jest. A zatem jeśli w drodze ewolucji powstały byty - bogi, to albo powstał jeden, albo kilku się dogadało, albo się pozabijali poza jednym.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 9 na 9 | Lilly Amina (4723 punktów) | >A zatem jeśli w drodze ewolucji powstały byty - bogi, to albo powstał jeden, albo kilku się dogadało, albo się pozabijali poza jednym. No i co mamy robić w związku z tym? Po pierwsze nie wiadomo, co to jest ten bóg/bogowie (jeśli się pozabijali, tym gorzej dla nich), gdzie jest, skąd jest, a skoro podlega/ją ewolucji, to co z niego/ich za wieczny gość? Wiecznie ewoluuje? Dobrze, ale do ewolucji potrzebna jest jakaś forma wyjściowa. Jaka jest forma wyjściowa boga? >Starałem się wykazać, że bóg może istnieć na podsatwie logiki i obserwacji. I co mianowicie mamy z nim, z tym hipotetycznym bogiem, zrobić? Uznać jego istnienie? Bez sensu, żadnego dowodu na jego istnienie nie mamy. Logika sprawdza się wyłącznie tam, gdzie mamy dane, a tu co mamy? Zaobserwowane istnienie świata, na podstawie którego wnioskujesz, że "bóg istnieje"? Marna to podstawa do wyciągania takich wniosków. Nic dziwnego, że i wniosek, mówiąc delikatnie, średnio rozsądny.
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>A zatem jeśli w drodze ewolucji powstały byty - bogi, to albo powstał jeden, albo kilku się dogadało, albo się pozabijali poza jednym. >No i co mamy robić w związku z tym? Nie potrafię odpowiedzieć. >Po pierwsze nie wiadomo, co to jest ten bóg/bogowie (jeśli się pozabijali, tym gorzej dla nich), gdzie jest, skąd jest, a skoro podlega/ją ewolucji, to co z niego/ich za wieczny gość? Wiecznie ewoluuje? Dobrze, ale do ewolucji potrzebna jest jakaś forma wyjściowa. Jaka jest forma wyjściowa boga? Nie wiem. A jakie to ma znaczenie? A jaka była forma wyjściowa człowieka, krowy, mrówki? Ewolucja to proces, nie ma form wyjściowych, są pośrednie. >>Starałem się wykazać, że bóg może istnieć na podsatwie logiki i obserwacji. >I co mianowicie mamy z nim, z tym hipotetycznym bogiem, zrobić? Uznać jego istnienie? Bez sensu, żadnego dowodu na jego istnienie nie mamy. Logika sprawdza się wyłącznie tam, gdzie mamy dane, a tu co mamy? Zaobserwowane istnienie świata, na podstawie którego wnioskujesz, że "bóg istnieje"? Marna to podstawa do wyciągania takich wniosków. Nic dziwnego, że i wniosek, mówiąc delikatnie, średnio rozsądny. Wniosek opeira się na naukowych przesłankach i logice. To czy jest rozsądny nie powinno być przedmiotem oceny. Ważne aby był logiczny i oparty o naukowe przesłanki.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Nie wiem. A jakie to ma znaczenie? A jaka była forma wyjściowa człowieka, krowy, mrówki? Ewolucja to proces, nie ma form wyjściowych, są pośrednie. To wskaż, proszę, jakąkolwiek formę pośrednią w tej ewolucji bogów. Jeśli chodzi o człowieka, krowę, mrówkę można to zrobić bez trudu. A co z bogiem? >Ważne aby był logiczny i oparty o naukowe przesłanki. Tu się zgadzam, ale czy aby na pewno dotyczy to Twojego wniosku?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Nie wiem. A jakie to ma znaczenie? A jaka była forma wyjściowa człowieka, krowy, mrówki? Ewolucja to proces, nie ma form wyjściowych, są pośrednie. >To wskaż, proszę, jakąkolwiek formę pośrednią w tej ewolucji bogów. Jeśli chodzi o człowieka, krowę, mrówkę można to zrobić bez trudu. A co z bogiem? Takiej formy pośredniej nie widziałem. I co z tego wynika? To nie jest argument. Równie dobrze możesz oczekiwac po prostu wskazania boga. U mnie, w moim wywodzie bóg jest wynikiem rozumowania, nie można żądać wyniku rozumowania jako założenia. To byłoby nielogiczne. >>Ważne aby był logiczny i oparty o naukowe przesłanki. >Tu się zgadzam, ale czy aby na pewno dotyczy to Twojego wniosku? Jak dotychczas trzyma się nieźle.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Lilly Amina (4723 punktów) |
> >Tu się zgadzam, ale czy aby na pewno dotyczy to Twojego wniosku?> Jak dotychczas trzyma się nieźle.Zobaczymy. Cytat:1. Świat miał przyczynę. W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest logiczne. Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Dość beztroskie. Przyczyna (o ile była) pozostaje nieznana i NIC nikogo nie uprawnia do nazwania jej "stworzeniem (aktem)". To nie jest wywód logiczny ("z a wynika b"), tylko spekulacja. Cytat:2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny. Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), którego nazywamy umownie bogiem. Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej. Kolejna spekulacja. Co to znaczy "mógł"? Co to znaczy "prawie pewne"? Nic nie jest pewne i Twoja metodologiczna szansa ulega odwróceniu. Jeśli coś "mogło" albo jest " prawie pewne", to żaden logiczny wniosek z gdybania nie może wypływać. Informatycy mówią "garbage in, garbage out". Et voilà tout.
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >>Tu się zgadzam, ale czy aby na pewno dotyczy to Twojego wniosku?> >Jak dotychczas trzyma się nieźle.> Zobaczymy.> Cytat:1. Świat miał przyczynę. >W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest logiczne. Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). > Dość beztroskie. Przyczyna (o ile była) pozostaje nieznana i NIC nikogo nie uprawnia do nazwania jej "stworzeniem (aktem)". To nie jest wywód logiczny ("z a wynika b"), tylko spekulacja.Przyczyna pierwotna, o ile była, nie mogła mieć swojej przyczyny. Skoro nie mogła mieć swoej przyczny, a dała początek światu, czym mogła być? Jakie jest jedyne rozsadne wyjaśnienie? Jedyne do pomyślenia? Ja dostrzegam tylko jedno - bóg. Masz inne - zaproponuj! Skoro zatem jedynym możliwym jest bóg, to mi rozum podpowiada, iż mimo że trzeba szukać innych, to te jedyne rozwiązanie jest najbardzeij prawdopodobne wg dzisiejszej wiedzy. A nazwy nie mają znaczenia; czy to przyczyna, czy stworzenie czy pierdnięcie... zwał jak zwał. > Cytat:2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny. >Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), którego nazywamy umownie bogiem. >Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej. > Kolejna spekulacja. Co to znaczy "mógł"? Co to znaczy "prawie pewne"? Nic nie jest pewne i Twoja metodologiczna szansa ulega odwróceniu. Jeśli coś "mogło" albo jest "prawie pewne", to żaden logiczny wniosek z gdybania nie może wypływać.No to ciekawe masz podejście... właśnie wykazałaś że racjonalizm naukowy nie może prowadzić do żadnych wniosków ... Wiesz przynajmniej dlaczego? Odwrócenie, jak to napisałaś "szansy" działa w dwie strony... Po prostu genialnie... Bogusławski się ucieszy - kiedyś sam dawał metodologiczna szansę istnienia nadrzeczywistosci oraz bogu... Z Twojej logiki wynika, że skoro nie ma dowodów naukowych na istnienie boga, a jak piszesz "nic nie jest pewne", to z tego wynika, że nie można stwierdzić, że bóg nieistnieje. Ciekawe rozumowanie. Oznacza to jednoczenie że nic nie można stwierdzić! I jak tu żyć?
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 6 na 6 | KORUND (4922 punktów) | >>1. Kto stworzył Boga ? >Nikt. W wersji pierwszej (ad1) jego cechą jest istnienie odwieczne. Nie ma bowiem innej możliwej do pomyślenia przyczyny w tym przypadku. -Czy według tej samej "logiki" nie można uznać, że odwieczne jest istnienie materii i nikt nie musiał jej stwarzać?
>Nie jest to żaden dowód w sensie naukowym na jego istnienie, -Ale jak ktoś bardzo potrzebuje wierzyć, to wystarczy mu brak dowodów na nieistnienie. Obłęd się zaczyna, gdy próbuje z tego robić dowód na istnienie.
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>>1. Kto stworzył Boga ? >>Nikt. W wersji pierwszej (ad1) jego cechą jest istnienie odwieczne. Nie ma bowiem innej możliwej do pomyślenia przyczyny w tym przypadku. >-Czy według tej samej "logiki" nie można uznać, że odwieczne jest istnienie materii i nikt nie musiał jej stwarzać? Oczywiście, dlatego jest to w wersji ad2. >>Nie jest to żaden dowód w sensie naukowym na jego istnienie, >-Ale jak ktoś bardzo potrzebuje wierzyć, to wystarczy mu brak dowodów na nieistnienie. Obłęd się zaczyna, gdy próbuje z tego robić dowód na istnienie. Nie rozmawiamy tutaj o wierze. Skup się na arguemntach racjonalnych i logicznych. Ja nie wykazuję tutaj żadnyc dowodów na nieistnienie, ani dowodów na istnienie. Opieram się na naukowych obserwacjach i pzresłankach oraz logice i prezentuję wywód, a nie dowód w sensie naukowym.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
5 na 5 oregani (375 punktów) (zablokowany) | >ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat >mógł mieć przyczynę jest logiczne.
W świecie, który badamy nie stwierdzono obecności boga, na żadnym z jego poziomów - logiczne będzie więc także założenie, iż siła wyższa nie istnieje. Ponieważ stan złożoności wszechświata wzrasta, w czasie, w od najprostszych form do coraz bardziej złożonych, nie jest logicznym twierdzić, że pierwsza przyczyna była złożona.
Można się w to bawić bez końca, dlatego ostatecznie liczą się fakty. Jeśli logika nie potrafi wskazać sposobu na ich ujawnienie, to nie ma potrzeby traktować jej nazbyt poważnie.
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat >>mógł mieć przyczynę jest logiczne. >W świecie, który badamy nie stwierdzono obecności boga, na żadnym z jego poziomów - logiczne będzie więc także założenie, iż siła wyższa nie istnieje. To jest absurdalne podejście. Człowiek poszukuje i myśli, stawia tezy, udowadnia, wykazuje. Gdydby trzymać się Twojej logiki, to ludzie nie zeszli by z przysłowiowych drzew. Oczekujesz od ludzi myślących, aby zakładali, że coś nie istnieje na podstawie tego, iż istnienia tego nie stwierdzono?
A co z osobliwością z której powstał BB? A co z całą filozofią, matematyką, itd...
Wybacz, ale to mało racjonalne podejscie.
Poza tym wniosek o prawdopodobnym istnieniu tej siły jest WYNKIEM rozumowania, może być założeniem do kolejnych wywodów, ale nie założeniem pierwotnym.
>Ponieważ stan złożoności wszechświata wzrasta, w czasie, w od najprostszych form do coraz bardziej złożonych, nie jest logicznym twierdzić, że pierwsza przyczyna była złożona.
Pozornie jest to logiczne. Tyle że to tak jak powiedzieć - jednak ta pierwsza pryczyna musi mieć przyczynę. Pierwsza przyczyna już nie musi być zgodna z naszą logiką. Dlatego, że jest pierwsza i niewyjaśnialna. I tylko ona ma tę cechę. Jeśli pozbawimy jej tej cechy, nie będzie już pierwszą przyczyną. No niestety, tylko tak można do tego podejść.
Wiem, to słabość wersji ad1, ale jedyne możliwe wyjaśnienie, a skoro jedyne, to i najlepsze na dzisiaj. Tu własnie jest problem albo nie, w tym wnioskowaniu.
>Można się w to bawić bez końca, dlatego ostatecznie liczą się fakty. Jeśli logika nie potrafi wskazać sposobu na ich ujawnienie, to nie ma potrzeby traktować jej nazbyt poważnie.
Niestety jest to słabość naszej logiki.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
5 na 5 | Grimar (1210 punktów) | Gdyby Bóg istniał to już dawno by umarł ze wstydu, czytając po raz pierdyliardowy wciąż te same, wielokrotnie obalane argumenty za jego istnieniem.
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Gdyby Bóg istniał to już dawno by umarł ze wstydu, czytając po raz pierdyliardowy wciąż te same, wielokrotnie obalane argumenty za jego istnieniem. A możesz zatem je ponownie obalić? Męczymy się trochę. A tak rach, ciach i zamkniemy wątek!
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> A możesz zatem je ponownie obalić? Męczymy się trochę. A tak rach, ciach i zamkniemy wątek!Nie zamkniemy watku. Urojen nie obala sie. Urojenia sie leczy
|
|
|  | 3 na 3 | Grimar (1210 punktów) |
>A możesz zatem je ponownie obalić?
Móc mogę, ale chcieć - nie chcę, bo robienie danej rzeczy po raz enty jest tak pasjonujące jak skręcanie części na taśmie fabrycznej: przez pierwsze pół godziny może być fajnie, ale po 8 godzinach nie chce się już żyć.
>Męczymy się trochę.
Nie dziwi mnie to, już Marks zauważył, że praca przy taśmie alienuje i męczy.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Trochę się pogubiłem, ale po kolei. O uszy mi się obiło, że materia to energia, a świat zrobiony jest z energii i przestrzeni, ale co ja tam wiem. "byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć" Wybacz ale o Bogu i Bogach to się dużo mówi, to to , to tamto, wszędzie go pełno i wszystkim zawiaduje. W punkcie pierwszym poruszasz wątek, co było pierwsze - kurczak czy jajko. Nie Ty pierwszy nie ostatni, poczytaj starożytnych myślicieli, filozofów. Dość przystępnie wykładają kierunki myślenia idealistycznego - idealizmu, myśli przed materią. Materializmu, czyli materii jako początku wszystkiego. W drugim punkcie degradujesz Boga jako siłę sprawczą - niech się stanie. Sprowadzasz go do produktu materii, który nią zawładnął. Starożytni byli bardziej konsekwentni. Przykro mi to pisać, ale twój sposób myślenia kupy się nie trzyma, chciałbyś zjeść ciasteczko i nadal je trzymać w ręce. Bardzo polecam lekturę starożytnej filozofii greckiej i okolic. Z początku lektura wyda się Tobie trudna, jednak przy pewnej dozie cierpliwości można się wciągnąć. Nie ufaj swemu logicznemu myśleniu, prowadzi Cię ono na manowce jak na razie. Nie przeczę istnieniu Boga bynajmniej, proponuję jednak poszukanie bardziej przekonywujących argumentów na udowodnianie swych tez.
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Dziękuję za porady co poczytać. Jednak skoro, Ty, jak sądzę już dużo poczytałeś, to może bardziej spróbuj po prostu podważyć konkretnie mój sposób myślenia: albo założenia podważ jako nieprawdopodobne/ nieprawdziwe albo wykaż błąd we wnioskowaniu.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 3 na 3 | wsx666 (1067 punktów) | > albo wykaż błąd we wnioskowaniu.
Błędem jest to, że w ogóle wyciągasz jakiekolwiek wnioski, z faktu, że wszechświat istnieje. Wszechświat istnieje bez żadnej przyczyny i sensu.
Tak trudno to zrozumieć? To tak jak byś dopatrywał się sensu i przyczyny, tego że cukier jest słodki.
Raz, że to odczucie subiektywne, dwa umowne, a trzy, że poprzez budowę chemiczną cukru i w oparciu o to jak nasze receptory smakowe i w końcu mózg go czuje, czyli słodki. Można w pewnym naukowym sensie wykazać 'dlaczego' cukier JEST dla nas 'słodki'. Ale nigdy nie wytłumaczymy samego 'sensu' słodkości. To pewnego rodzaju abstrakcja, która ma znaczenie tylko w specyficznym modelu świata, zbudowanym przez nasz MÓZG. Próbować wytłumaczyć dlaczego Boga nie ma, czy jest, to tak jak debatować nad SENSEM słodkości cukru, nie w odniesieniu do naszego smaku a w odniesieniu do chmur na niebie czy dziury w drodze. Jest to po prostu pozbawione sensu.
Tak samo jest z Bogiem i Wszechświatem, nauka bada wszechświat empirycznie i buduje jego MODEL, na razie nie jest całkowity i spójny, ale badania trwają, MODEL wszechświata zostaje coraz bardziej poszerzany i wyszczególniany, poznajemy go coraz lepiej, lub precyzyjniej...w naszych mózgach powstaje coraz bardziej precyzyjny, dokładny model.
Każda debata na temat istnienia Boga kończy się argumentem, którym sam się posłużyłeś tu cytat z twojej wypowiedzi:
"Pierwsza przyczyna już nie musi być zgodna z naszą logiką. Dlatego, że jest pierwsza i niewyjaśnialna. I tylko ona ma tę cechę."
To jest tak dziecinnie durne, że aż ręce opadają i nie chce się więcej klikać w te klawisze. Jak można w ogóle polemizować, debatować z człowiekiem, który na poważnie podchodzi do tematu w taki właśnie sposób.
Z całym szacunkiem, jeżeli Bóg nie jest zgodny z naszą logiką i jest 'niewyjaśniony' to po prostu olejmy jego obecność w budowanym przez nas MODELU wszechświata. Zapewniam, że model ten nie zubożeje ani odrobinę poprzez usunięcie z niego nieprawdopodobnego, nie do zbadania, nielogicznego i nie do wyjaśnienia BYTU istniejącego i tak z samego założenia POZA nim.
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >> albo wykaż błąd we wnioskowaniu. >Błędem jest to, że w ogóle wyciągasz jakiekolwiek wnioski, z faktu, że wszechświat istnieje. Wszechświat istnieje bez żadnej przyczyny i sensu. A na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski? W obserwowanym przez nas świecie, rzeczy dzieją się jednak z powodu jakichś przyczyn. Dlaczego akurat powsatnie świata nie miałoby mieć przyczyny? Dalczego akurat w tym wypadku ma być inaczej? Wyjasnij to. Ja nic o sensie wszechświata nie pisałem w tym wątku, coś trochę zmyślasz. Także zarzut w tym zakresie jest kompletnie chybiony. >Tak trudno to zrozumieć? To tak jak byś dopatrywał się sensu i przyczyny, tego że cukier jest słodki. JW > Raz, że to odczucie subiektywne, dwa umowne, a trzy, że poprzez budowę chemiczną cukru i w oparciu o to jak nasze receptory smakowe i w końcu mózg go czuje, czyli słodki. Można w pewnym naukowym sensie wykazać 'dlaczego' cukier JEST dla nas 'słodki'. Ale nigdy nie wytłumaczymy samego 'sensu' słodkości. To pewnego rodzaju abstrakcja, która ma znaczenie tylko w specyficznym modelu świata, zbudowanym przez nasz MÓZG. Próbować wytłumaczyć dlaczego Boga nie ma, czy jest, to tak jak debatować nad SENSEM słodkości cukru, nie w odniesieniu do naszego smaku a w odniesieniu do chmur na niebie czy dziury w drodze. Jest to po prostu pozbawione sensu. Nie mam pojęcie dlaczego piszesz o sensie cukru w konteście wyjaśniania mi, iż wszechświat moze nie mieć sensu, skoro ja NIC nie pisałem o sensie wszechświata. Nie za bardzo wiem jak z Tobą dyskutować. Równie dobrze możesz zacząć przekonywać że ziemniaki w mundurkach są bez sensu, tylko że to nei jest polemika ze mną, tylko ewentualnie z kimś kto twierdzi, iż ziemniaki lub wszechświat mają sens. Ja tak nie twierdzę. > Tak samo jest z Bogiem i Wszechświatem, nauka bada wszechświat empirycznie i buduje jego MODEL, na razie nie jest całkowity i spójny, ale badania trwają, MODEL wszechświata zostaje coraz bardziej poszerzany i wyszczególniany, poznajemy go coraz lepiej, lub precyzyjniej...w naszych mózgach powstaje coraz bardziej precyzyjny, dokładny model. No, OK, zgadzam się. > Każda debata na temat istnienia Boga kończy się argumentem, którym sam się posłużyłeś tu cytat z twojej wypowiedzi: > "Pierwsza przyczyna już nie musi być zgodna z naszą logiką. Dlatego, że jest pierwsza i niewyjaśnialna. I tylko ona ma tę cechę." >To jest tak dziecinnie durne, że aż ręce opadają i nie chce się więcej klikać w te klawisze. Jak można w ogóle polemizować, debatować z człowiekiem, który na poważnie podchodzi do tematu w taki właśnie sposób. To nie jest durne, to jest wniosek z rozumowania. Jesli nie pasuje Ci pierwsza przyczyna, podstaw za nią niezwykle zaawansowaną technologicznie cywilizację lub jakiś świat równoległy których istnienei polstulują teorie naukowe. Takie światy mogą działąć wg innych zasad i innej logiki. Czy to jest durne? Nie sądzę. To jest prawdopodobne. >Z całym szacunkiem, jeżeli Bóg nie jest zgodny z naszą logiką i jest 'niewyjaśniony' to po prostu olejmy jego obecność w budowanym przez nas MODELU wszechświata. Zapewniam, że model ten nie zubożeje ani odrobinę poprzez usunięcie z niego nieprawdopodobnego, nie do zbadania, nielogicznego i nie do wyjaśnienia BYTU istniejącego i tak z samego założenia POZA nim.
No, to jest jakiś, całkiem być może rozsądny postulat. Tyle tylko, że Ty masz ochotę olać takiego boga, a ktoś inny ma ochotę o nim mimo wszsytko gadać. Co w tym złego?
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | |  | 3 na 3 | wsx666 (1067 punktów) |
>To nie jest durne, to jest wniosek z rozumowania. Jesli nie pasuje Ci pierwsza przyczyna, podstaw za nią niezwykle zaawansowaną technologicznie cywilizację lub jakiś świat równoległy których istnienei polstulują teorie naukowe. Takie światy mogą działąć wg innych zasad i innej logiki. Czy to jest durne? Nie sądzę. To jest prawdopodobne.
Zgadzam się, że możliwe jest istnienie wszystkiego co sobie wymyślisz. Nie da się temu nijak zaprzeczyć. Wszakże, któż może komukolwiek zabraniać wymyślać cokolwiek?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>To nie jest durne, to jest wniosek z rozumowania. Jesli nie pasuje Ci pierwsza przyczyna, podstaw za nią niezwykle zaawansowaną technologicznie cywilizację lub jakiś świat równoległy których istnienei polstulują teorie naukowe. Takie światy mogą działąć wg innych zasad i innej logiki. Czy to jest durne? Nie sądzę. To jest prawdopodobne. >Zgadzam się, że możliwe jest istnienie wszystkiego co sobie wymyślisz. Nie da się temu nijak zaprzeczyć. Wszakże, któż może komukolwiek zabraniać wymyślać cokolwiek? To z pewnościa. Tyle tylko, ze Ty zarzucasz mi durnowatość poglądu, a na tej samej zasadzie, poważni fizycy tworzą swoje modele i teorie. To nie fair.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | wsx666 (1067 punktów) |
>To z pewnościa. Tyle tylko, ze Ty zarzucasz mi durnowatość poglądu, a na tej samej zasadzie, poważni fizycy tworzą swoje modele i teorie. To nie fair.
Nie chodziło mi o obrażanie Ciebie. Możesz mieć i głosić jakie chcesz poglądy i wierzyć w co chcesz. Cofam tamto, albo inaczej, w MOIM mniemaniu to 'durne' dla MNIE. Dla kogoś innego może to być ciekawa idea.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | A ja wcale nie odebrałem tego jako probę obrażania i się nie obraziłem. Pojęcie "durnowatość" poglądu nie obraża mnie.
Wskazuje tylko Ci, że sposób myślenia który zaprezentowałem w kontekście tworzenia teorii czy nawet tylko naukwoych spekulacji jest w nauce obecny.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Lubie do oślej ławki zaglądać, prawdziwe tu rarytasy.Pełna zgoda. " Pan Brzostowski jest całkowicie odpornym na wszelkie racjonalne argumenty i od wielu, wielu lat wszelkimi dostępnymi mu metodami próbuje tu nawrócić racjonalistów na łono Kościoła Katolickiego. Wydumał sobie też jakiegoś swojego "boga", w którego święcie wierzy i którego usiłuje wcisnąć do nauki. Ze swoimi ideowymi przeciwnikami twardo walczy, tak jak mu jego poziom intelektualny i kulturalny oraz regulamin forum pozwala" > No nie wątpię,A ja nie mam żadnych wątpliwości do co tego, gdyż Szanownemu Panu pod każdym względem bliżej do Brzostowskiego niż do Bogusławskiego. To chyba normalne, iż ludzie mają rożną wiedzę i różne sposoby myślenia. Ktoś tu komuś plusy klika, kogoś innego ma za przeciwnika. > szczególnie w Twoim wykonaniu.www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,680999#w681265> Jesteś całkowicie pozbawiony umiejętności ustosunkowywania się do myśli zawartej w wypowiedziach jako całości.Wielu rzeczy jestem pozbawionym w mniejszym lub większym stopniu, ale jakoś zupełnie średnio mnie interesuje tu Pańska opinia, do której oczywiście, jak każdy czytelnik, ma Pan prawo. > Być może jest to zamierzony wybieg,Mam zwyczaj zastanawiania się nad merytorycznością i formą każdej swojej wypowiedzi. > ale nie ma nic wspólnego z prowadzeniem dyskusji na poziomie i na argumenty, czy stanowiska. Tak , to zwyczajne trolowanie i o racjonalnych argumentach mowy być nie może w żadnym wypadku.Tak, próbowałem podjąć z Wielce Szanownym Panem rozmowy: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,672935#w673339www.racjon(*)m.php/s,668549/z,0/d,6#w668761Ale jak widać z zupełnie innych planet jesteśmy i prawie wcale się nie rozumiemy. > Komuż szkodzi ewangelizowanie w wykonaniu Brzostowskiego, to dzięki takim jak on, ktokolwiek jeszcze tu zagląda i daje się ponieść emocjom.Szanowny Panie, nie jest Pan tu wcale jedynym. Wielu wprost promuje głupotę - szczególnie w tradycjach chrześcijańskich. Może warto poczytać. > Gdyby na tym forum nie było śmiesznie, to pies z kulawą nogą by tu nie zajrzał.Czy ma Pan tak wielkie poczucie humoru i aż tak nisko Pan się ocenia, iż tylko śmiesznostki i różne śmichy chichy Szanownego Pana tu przyciągają. > Twoje wpisy ani śmieszne ani poważne nie są.Statystycznie trzy plusy na każdą wypowiedź, to dosyć przyzwoity wynik, a to iż niektórzy spalili by wprost mnie na stosie jakoś tam mało mi przeszkadza. Już raczej elementów - oczekiwanego przez Pana - humoru tu przydają. Pan Oportunista: Dla mnie na przykład teoria wielkiego wybuchu jest tak samo wiarygodna co biblijna opowieść o stworzeniu świata. Pan Fizyk: Szczerze współczuję.www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,511985#w515336www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,557342#w558399www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,557342#w558406www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,557342#w558410www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,557342#w558412Uważam, iż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami. Dlatego wypisywanie jacy to inni są brzydcy nie ma większego sensu. Czytelnik i tak nas oceni. Panu plusa kliknie p. Brzostowski, a mnie np. Malinowski i tak jest dobrze. @@@ .
|
|
2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >ad1) Bez sensu.
>ad2) Może istnieje taki byt. Ale co z tego dla nas wynika?
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>ad1) >Bez sensu. Wyjaśnij. >>ad2) >Może istnieje taki byt. >Ale co z tego dla nas wynika? Nic nie musi, poza wnioskiem że może i sobie istnieje.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
|  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >>Bez sensu. >Wyjaśnij. Nie żartuj.
>Nic nie musi, poza wnioskiem że może i sobie istnieje. Sobie może istnieć. Tu chodzi o to, czy dla nas istnieje.
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>>Bez sensu. >>Wyjaśnij. >Nie żartuj. Próbuj. >>Nic nie musi, poza wnioskiem że może i sobie istnieje. >Sobie może istnieć. Tu chodzi o to, czy dla nas istnieje. Skoro może istnieć, to i może dla nas, jak zechce, nie? W końcu kurna bóg.
Przy okazji, która opcja jest Ci bliższa: świat bez przyczyny, czy mający przyczynę?
|
|
| | |  | 4 na 4 | Episode_2 (3284 punktów) | >Próbuj. Skoro nalegasz... >>> W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Rzeczywiście, zgodnie z naszą percepcją tak jest. Ale nie wszystkie przyczyny są osobowe. Więc skąd ten Bóg? >>>Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie Dlaczego?
>Skoro może istnieć, to i może dla nas, jak zechce, nie? Tylko coś mu się nie chce. Ani znaku istnienia.
>W końcu kurna bóg. Nie spełnia definicji.
>Przy okazji, która opcja jest Ci bliższa: świat bez przyczyny, czy mający przyczynę? Jeśli chodzi o nasz wszechświat, sądzę, że miał jakąś przyczynę, skoro się zaczął. Ale ogólnie świat, myślę, nie ma przyczyny. Ciągle zachodzą procesy.
|
|
5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest logiczne. Skąd przejście od liczby mnogiej (przyczyny) do pojedynczej (przyczyna)? Zdaje się, że rzeczy czy zdarzenia bardziej złożone zależą do większej liczby czynników. Zatem zjawiska maksymalnie złożone powinny mieć mnóstwo przyczyn (w granicy świat mógłby zależeć od nieskończenie wielu infinitezymalnych przyczynków). Nieuprawnione wydaje się też wnioskowanie o całości na podstawie zachowania się części. Jeśli np. każdy obiekt materialny oddziałuje grawitacyjnie z sąsiednimi obiektami, to nie wynika stąd, że "wszechświat" oddziałuje z czymś "na zewnątrz", bo świat im bardziej "wszech", tym bardziej nie istnieje "zewnątrz".
> Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko, >skoro potrafił stworzyć świat. Wizja kosmitów, których stworzyli superkosmici, których stworzyli supersuper kosmici.. prowadzi donikąd.
>.. są dowody na to, iż byty/rzeczy niezdefiniowane istnieją i mogą istnieć Można prosić o przykłady?
|
|
3 na 3 | ROBINSON (137 punktów) | >nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej: >1. Świat miał przyczynę. >2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny. >ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat
Jeśli wszystko ma swoją przyczynę to również powinien ją mieć bóg, stworzyciel, uruchomiciel Świata. Nie sposób bowiem uważać, że stworzyciel istniał zawsze i przez nieskończoność czasu nic nie robił a dopiero przed chwilą wpadł na pomysł z naszym światem. Ponieważ bardzo łatwo poznać przyczynę powstania, powstawania bogów sprawa się nieco gmatwa bo okazuje się, ze najpierw był świat a potem stworzyciel. Może więc nic nie musi mieć przyczyny, choć nieraz może. Tak jak wczoraj nie jest przyczyną dzisiaj. To nasze prymitywne myślenie zmusza nas do wstawiania wszędzie początku i końca, wymiarów, czasu.
|
|
3 na 3 | Belfer00 (720 punktów) | >Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny powstania świata [...]: >1. Świat miał przyczynę. >2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny. >ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest logiczne. >Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko, skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie można mu przypisać. >ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), którego nazywamy umownie bogiem. Spróbuję odpowiedzieć (niektóre argumenty przytaczane były tu wcześniej). 1) Wymienione możliwości nie wyczerpują repertuaru. Obie zakładają liniowy charakter czasu. Możliwa jednak jest sytuacja, że po fazie ekspansji nastąpi faza kontrakcji, zakończona Wielkim Kolapsem. Czas zamyka się i Kolaps staje się Wybuchem, ale wcale nie następnym, tylko tamtym, "naszym". Wszechświat jest w tym modelu Uroborosem. Obecnie co prawda wydaje się, że gęstość materii jest zbyt mała by zapoczątkować kurczenie się Wszechświata, ale taki model jest do pomyślenia. 2) Terminy "bóg", "stworzenie" mają określone językowe konotacje religijne. W większości religii bóg to byt nadnaturalny, o pewnych określonych cechach. W pierwszej możliwości bóg jest bytem nadnaturalnym, ale żadnych cech charakterystycznych dla bogów różnych religii nie sposób mu przypisać. Nawet wszechmocy. Faktycznie jedyne cechy to odwieczność i możność stworzenia tzw. pierwotnej osobliwości (a może zmienienia się w nią). To nie jest byt, jaki ludzie określają terminem "bóg". Nawet bóg deistów, to Wielki Projektant, a tu nie sposób wskazać projektu. To tak jakby konia nazwać psem, bo ma cztery nogi. Przedmioty mają określone nazwy, a niezwracanie uwagi na ich zakres prowadzi do zamętu. W drugiej możliwości bóg jest naturalny (powstał w drodze ewolucji). Tu jest jeszcze mniej zasadne stosowanie nazwy "bóg". Owszem były religie z bogami naturalnymi, ale współcześnie takie byty nazywa się inaczej (np. "Bardzo Wysoko Rozwinięci Kosmici"). W obu więc możliwościach użycie terminu "bóg" jest niezasadne i prowadzi do bezpłodnej dyskusji. Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|