Racjonalista - Strona głównaDo treści
Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-08-2016 20:40Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
Ocena 7 na 7
.
W marcu 2006 roku wywołano kolejną aferę propagandową opartą jak zwykle na "niezwykle niepodważalnych faktach medialnych". "Ktoś ze szpitala powiadomił media. Według Telewizji Republika, która jako pierwsza poinformowała o sprawie, dziecko przez "ponad godzinę płakało i krzyczało" przy biernej postawie lekarzy. Potem zmarło.
Wybuchła potworna wrzawa medialna o "zbrodniarzach w białych kitlach". Dwa dni po zabiegu ks. Ryszard Halwa z Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia zawiadomił prokuraturę. Wtórował mu Piotr Liroy Marzec z klubu Kukiz'15. Dochodzenie wszczęto w sprawie nieudzielenia pomocy nowo narodzonemu dziecku, ale też legalności samego zabiegu przerwania ciąży".


Napisał o niej wtedy pan Romaro: Po wywołanym szumie przez Fundacje SOS Obrony Poczętego Życia, która twierdzi, że doszło do złamania prawa w szpitalu im. Świętej Rodziny, mam powody sądzić, że lekarze dla własnego spokoju będą odmawiać wykonywania legalnych aborcji częściej niż to miało miejsce do tej pory.

W ostatniej "Polityce" nr 33, 10.08 - 16.08.2016. Joanna Onoszko w artykule "Ocalić od życia" opisuje dalszy przebieg tej "afery": "O tym, co się wtedy w szpitalu faktycznie zdarzyło, wypowiedzieli się właśnie konsultanci krajowi w dziedzinie położnictwa i ginekologii, perinatologii oraz neonatologii.....". Warto tę publikację przeczytać, gdyż mamy wiele podobnych dętych afer przy wspólnych zamierzeniach: "...to lipa, ale jedziemy w to, bo ciemny lud to kupi"

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Episode_2
>>Czy uważa Pan, że to dziecko, po wymuszonym porodzie, wg PAŃSKIEJ opinii żyło, czy nie?
>Jak wyglądała sytuacja chyba już wiesz.
>Chodzi Ci więc, czy to coś można nazwać życiem.
>No, pozazdrościć nie ma czego. Lepsze byłoby pytanie, czy było żywe.
>No, było trochę żywe.
Można być trochę żywym?
>Jakie to ma znaczenie dla Ciebie?
A jakie dla Ciebie znaczenie ma niechęć do udzielenia odpowiedzi?
>Jesteś zwolennikiem uporczywej terapii umierających?
Nie.
>Jeśli nie, to o ci Ci chodzi?
Chcę wiedzieć, czy wg Ciebie to dziecko było żywe czy nie?
>Jeśli tak, to co sądzisz o JPII?
No, w porzo koleś.
>PS. Zapomniałeś zapytać, czy to coś można nazwać dzieckiem.
Też dobre pytanie, może odpowiesz?
>Rozumiem, klerykały tak mają.

Na pluł się tutaj, napluł, ale na pytanie nie odpowiedział!


Rozmawiam merytorycznie. Gdy wyczuwam nieuczciwość i intelektualne kombinatorstwo, ostrzegam, a potem dziękuję za rozmowę.

#122
22-08-2016 14:31
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?

>Tyle, że to bez znaczenia, bo istota naszego sporu ma charakter logiczny, nie semantyczny.
Naszego sporu?
Ja się z Panią nie spieram, gdyż już dawno zauważyłem, iż wszelakie tu spory z Panią szybko przybierają - o ile od początku nie mają - charakter idiotyczny.

Miłego dnia.

@@@
.

#123
22-08-2016 19:04
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?

>spory z Panią szybko przybierają [...] charakter idiotyczny.
Taki charakter przybierają nie spory ze mną, lecz moi oponenci.

>Miłego dnia.
Wzajemnie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

#124
22-08-2016 19:20
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
.
Bardzo trudno traktować poważnie osobę, która już z własnego założenia zawsze ma rację! > A jeszcze lubi mieć ostatnie słowo. Zawsze mnie zastanawia upór trolli aby dokonywać pełnej samokompromitacji, ale ludzka natura to ciekawe zjawisko. www.racjonalista.pl/forum.php/s,716930#w717028
________

>Tyle, że to bez znaczenia, bo istota naszego sporu ma charakter logiczny, nie semantyczny.
Naszego sporu?
Ja się z Panią nie spieram, gdyż już dawno zauważyłem, iż wszelakie tu spory z Panią szybko przybierają - o ile od początku nie mają - charakter idiotyczny.

>Taki charakter przybierają nie spory ze mną, lecz moi oponenci.
Przecież dla wszystkich, którzy znają Pani tu działalność, jest to oczywiste.
www.racjon(*)m.php/s,718861/z,0/d,7#w719436

Miłego dnia.

@@@
.

#125
22-08-2016 19:24
 Ocena 4 na 4
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Brzostowski

>Można być trochę żywym?
Oczywiście. Jak u kogoś pojawiają się pojedyncze uderzenia serca i nie oddycha to raczej pełnią życia nie tryska. Można powiedzieć, że resztki życie się w nim jeszcze tlą.

>Chcę wiedzieć, czy wg Ciebie to dziecko było żywe czy nie?
Można powiedzieć, że było żywe.
No i?

>>PS. Zapomniałeś zapytać, czy to coś można nazwać dzieckiem.
>Też dobre pytanie, może odpowiesz?
Biorąc pod uwagę, że nie było zdolne do samodzielnego życia z powodu braku wykształconych płuc oraz było niechciane, nie nazwałbym go dzieckiem.

>Na pluł się tutaj, napluł, ale na pytanie nie odpowiedział!
Teraz ja czekam na odpowiedź. To co z tym rozpaczliwym ratowaniem?

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?

>Miłego dnia.
Miłych rozmówców.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Episode_2
>>Można być trochę żywym?
>Oczywiście. Jak u kogoś pojawiają się pojedyncze uderzenia serca i nie oddycha to raczej pełnią życia nie tryska. Można powiedzieć, że resztki życie się w nim jeszcze tlą.
NO tak.
>>Chcę wiedzieć, czy wg Ciebie to dziecko było żywe czy nie?
>Można powiedzieć, że było żywe.
>No i?
Za chwilę.
>>>PS. Zapomniałeś zapytać, czy to coś można nazwać dzieckiem.
>>Też dobre pytanie, może odpowiesz?
>Biorąc pod uwagę, że nie było zdolne do samodzielnego życia z powodu braku wykształconych płuc oraz było niechciane, nie nazwałbym go dzieckiem.
No pięknie! Czyli o tym czy ktoś jest dzieckiem (szerzej człowiekiem), decyduje brak lub nie wykształcenia u niego jakiegoś organu i fakt czy jest przez kogoś chciane?
To jest właśnie jeden z powodów, dla których niektórzy "mędrcy" nie chcą o tym rozmawiać, wiedza oni bowiem, że dyskusja doprowadzi do takich sytuacji i jej nie podejmują. Ty przynajmniej masz w sobie tę odwagę.
Widzisz co się dzieje, gdy relatywizujemy pojęcia podstawowe? Gdy bez głębszej refleksji pilnujemy tylko własnej ideologii (to nie o Tobie).
Dla mnie sprawa jest jasna: urodziło się, żyło, było zatem żywym dzieckiem, bez płuc lub ze słabo wykształconymi, tak jak czasem nie mają nóg, rąk.
>>Na pluł się tutaj, napluł, ale na pytanie nie odpowiedział!
>Teraz ja czekam na odpowiedź. To co z tym rozpaczliwym ratowaniem?
Ano właśnie. Urodziło się żywe (zgadzasz się ze mną) dziecko (tu masz inne zdanie) i mimo oceny, przez lekarzy iż szanse są małe (zerowe) powinny je ratować.

Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że oni mieli tylko kilka minut na to, aby się zastanawiać czy to było żywe, czy pół żywe, czy to było dziecko czy półdziecko, czy chciane lub niechciane. Nie mieli komfortu "przemyślenia" sprawy, a wtedy wg mnie nie ma się co zastanawiać, tylko trzeba szybko podjąć ratowanie, choćby i rozpaczliwe.

#128
23-08-2016 16:41
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Brzostowski
.
>No pięknie! Czyli o tym czy ktoś jest dzieckiem (szerzej człowiekiem), decyduje brak lub nie wykształcenia u niego jakiegoś organu i fakt czy jest przez kogoś chciane?
Decydują o tym przeróżne czynniki: www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,3#w705047 ale najgorzej, gdy o tym decyduje jakaś ideologia/religia, a nie wiedza naukowa - tu medyczna.

>To jest właśnie jeden z powodów, dla których niektórzy "mędrcy" nie chcą o tym rozmawiać, wiedza oni bowiem, że dyskusja doprowadzi do takich sytuacji i jej nie podejmują. Ty przynajmniej masz w sobie tę odwagę.
Jedną z przyczyn braku ochoty na merytoryczną rozmowę są braki w nawet podstawowej wiedzy ze strony ideologów usiłujących wpierać na siłę argumenty wynikające tylko z ich wiary w słuszność religijnych (choć nie tylko religijnych) dogmatów. Nie sposób dyskutować tu na przykład z Panem, gdy Pan nie tylko nie rozumie procesów, ale nawet pojęć.

>Widzisz co się dzieje, gdy relatywizujemy pojęcia podstawowe?
Relatywizację trzeba udowodnić, a nie obrzucać nią jak gównem swoich przeciwników. Ponadto pod pojęciem relatywizacji rozumie Pan coś innego (jak to u Pana bardzo często bywa) niż słowniki. Tak, należy nazywać rzeczy po imieniu, a to prawie zawsze jest wspólne z naukowym opisem rzeczy i zjawisk.

> Gdy bez głębszej refleksji pilnujemy tylko własnej ideologii (to nie o Tobie).
Tak, gdyż to pilnowanie to się najbardziej pana Brzostowskiego (choć nie tylko jego) trzyma.

>Dla mnie sprawa jest jasna: urodziło się, żyło, było zatem żywym dzieckiem, bez płuc lub ze słabo wykształconymi, tak jak czasem nie mają nóg, rąk.
No właśnie. Nic Pan nie wie, a zabiera autorytatywnie tu głos. Nie urodziło się. Nie żyło, nie było żywym dzieckiem tylko abortowanym płodem, nie tylko, iż mającym nie wykształtowane płuca, ale też inne (dokładnie nie opisane) ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Może brak właśnie rąk i nóg, a może części mózgu?
Przypomnijmy: na izbę przyjęć zgłosiła się pacjentka na zabieg aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Prawo wymaga podpisania zgody przez dwóch lekarzy - tym razem komisja w poszerzonym, 5-osobowym składzie orzekła, że wyniki badań uprawniają kobietę do poddania się zabiegowi. Po wywołanym porodzie lekarz usłyszał pojedyncze uderzenia serca płodu. To stan agonalny, stan zawieszenia: nie można stwierdzić zgonu dziecka, ale już wiadomo, że je straciliśmy - mówią lekarze. Tony ucichły po 20 minutach. Ktoś ze szpitala powiadomił media. Według Telewizji Republika, która jako pierwsza poinformowała o sprawie, dziecko przez "ponad godzinę płakało i krzyczało" przy biernej postawie lekarzy. Potem zmarło.

>Na pluł się tutaj, napluł, ale na pytanie nie odpowiedział!
Teraz ja czekam na odpowiedź. To co z tym rozpaczliwym ratowaniem?
>Ano właśnie. Urodziło się żywe (zgadzasz się ze mną) dziecko (tu masz inne zdanie)
Ano właśnie! Nie urodziło się żadne żywe dziecko tylko abortowany płód wykazywał pewne oznaki życia będąc w stanie agonii.

> i mimo oceny, przez lekarzy iż szanse są małe (zerowe) powinny je ratować.
I relacji wynika, iż taki ratunek podjęli. Choć była to decyzja emocjonalna, a nie racjonalna, wynikająca z medycznej wiedzy.

>Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że oni mieli tylko kilka minut na to, aby się zastanawiać czy to było żywe, czy pół żywe, czy to było dziecko czy półdziecko, czy chciane lub niechciane.
Znowu uprawia Pan gdybologię na podstawie swojej fantazji i ideologicznej propagandy, a nie opisanych faktów. Lekarze nie zastanawiali się - pomimo iż moim zdaniem powinni - nad sensem podtrzymywania życia, tylko takie działania podjęli.

> Nie mieli komfortu "przemyślenia" sprawy, a wtedy wg mnie nie ma się co zastanawiać, tylko trzeba szybko podjąć ratowanie, choćby i rozpaczliwe.
Nie, nie mieli i dlatego zachowali się nie pełnie w sposób profesjonalny podejmując ratunek, gdy nie było nawet najmniejszych szans na uratowanie, a do tego ratowanie to mogło przynieść jakiś tam ból.

Jak tu najczęściej bywa, iż ktoś kto ma najmniej wiedzy o sprawie wydaje najbardziej autorytatywne sądy. Wypisuje Pan tu całe steki bzdur wynikające tylko z Pańskiej głębokiej, bezrefleksyjnej i fundamentalistycznej wiary we własną rację. To co Pan tu pisze podparte jest bardzo powierzchowną wiedzą, raczej ze słyszenia niż z oczytania i własnego przemyślenia, a to jest jednak racjonalistyczne forum. Choć tu różne trolle, jak ostatnio pan Šemū' el Lönneberg, mają zwyczaj usuwania merytorycznych wątków przeczących ich głębokiej wierze we własną rację.

@@@
.

#129
23-08-2016 16:15
 Ocena 6 na 6
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Brzostowski
>>Biorąc pod uwagę, że nie było zdolne do samodzielnego życia z powodu braku wykształconych płuc oraz było niechciane, nie nazwałbym go dzieckiem.
>No pięknie! Czyli o tym czy ktoś jest dzieckiem (szerzej człowiekiem), decyduje brak lub nie wykształcenia u niego jakiegoś organu i fakt czy jest przez kogoś chciane? ...
>Widzisz co się dzieje, gdy relatywizujemy pojęcia podstawowe?
Bycie dzieckiem to kwestia nie tylko wieku, ale też relacji. Np. dla swoich rodziców jesteś dzieckiem, dla mnie nie jesteś. Podobnie płód dla jego rodziców może być dzieckiem, jeśli chcą go tak nazywać. Niczego tu nie trzeba relatywizować, niektóre pojęcia same w sobie są względne.

>Dla mnie sprawa jest jasna:
Czy aby na pewno? Zdajesz sobie sprawę z tego, że ssaki lądowe bez płuc żyć nie mogą?
Porównanie do rąk i nóg nasuwa mi pewne podejrzenia. Czy aby nie przytrafiło Ci się pilnowanie własnej ideologii bez głębszej refleksji?

>mimo oceny, przez lekarzy iż szanse są małe (zerowe) powinny je ratować.
No i popatrz, jak ładnie sobie przeczysz. Przed chwilą nie byłeś zwolennikiem uporczywej terapii umierających, a już jesteś.
To co, podzielisz się opinią o JPII?

>Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że oni mieli tylko kilka minut na to, aby się zastanawiać
Ale tu nie było nad czym myśleć. Na podstawie wieku płodu mogli ocenić szanse na przeżycie.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Episode_2
>Bycie dzieckiem to kwestia nie tylko wieku, ale też relacji. Np. dla swoich rodziców jesteś dzieckiem, dla mnie nie jesteś. Podobnie płód dla jego rodziców może być dzieckiem, jeśli chcą go tak nazywać. Niczego tu nie trzeba relatywizować, niektóre pojęcia same w sobie są względne.
Próbujesz się bronić, chyba sam widzisz jak to wygląda. Dziecko to znane pojęcie, odnosi się do czlowieka. Nie brnij w to, bo to chluby nie przynosi. Za chwilę Ci wyjdzie że zabicie dziecka - sieroty, nie jest zabiciem dziecka.
>>Dla mnie sprawa jest jasna:
>Czy aby na pewno? Zdajesz sobie sprawę z tego, że ssaki lądowe bez płuc żyć nie mogą?
>Porównanie do rąk i nóg nasuwa mi pewne podejrzenia. Czy aby nie przytrafiło Ci się pilnowanie własnej ideologii bez głębszej refleksji?
No nie mogą, z tego nic nie wynika.
>>mimo oceny, przez lekarzy iż szanse są małe (zerowe) powinny je ratować.
>No i popatrz, jak ładnie sobie przeczysz. Przed chwilą nie byłeś zwolennikiem uporczywej terapii umierających, a już jesteś.
Nie rozumiesz co piszesz. Nie rozróżniasz uporczywej terapii od nagłego ratowania życia. Dziecko które się urodziło, wymagało nagłej natychmiastowej pomocy, a nie uporczywej terapii. Uporczywa terapia to mogłaby być po ustabilizowaniu stanu krytycznego. To że nie posiadało płuc lub miało słabo wykształcone nie zmienia faktu, że w nagłym przypadku (a z takim mieliśmy do czynienia), trzeba ratować co się da i jak się da. Rozmyślać można potem.
>To co, podzielisz się opinią o JPII?
Nie wiem o co Ci chodzi, możesz przybliżyć swoje wielkoprzemyślne madróści.
>>Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że oni mieli tylko kilka minut na to, aby się zastanawiać
>Ale tu nie było nad czym myśleć. Na podstawie wieku płodu mogli ocenić szanse na przeżycie.
Tak zrobili. Pytanie tylko, czy rzeczywiście tak powinni robić? Czy w takiej sytuacji kryzysowej nalezy ratować, skoro żyje, czy nie ratować? I czy byli w stanie to ocenić? Czy wiedzieli o tych płucach na pewno? To mam nadzieję zbada prokuratura i zobaczymy.

#131
23-08-2016 17:18
 Ocena 6 na 6
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Brzostowski
>Próbujesz się bronić,
Skąd, od początku to miałem na myśli. Dla swoich rodziców nie było dzieckiem. Dla prawa było abortowanym płodem niezdolnym do życia.

>No nie mogą, z tego nic nie wynika.
Wynika, że kierujesz się ideologią a nie rozsądkiem.

>Nie rozróżniasz uporczywej terapii od nagłego ratowania życia. Dziecko które się urodziło, wymagało nagłej natychmiastowej pomocy, a nie uporczywej terapii. Uporczywa terapia to mogłaby być po ustabilizowaniu stanu krytycznego.
W tym przypadku to to samo. Ratowanie kogoś z zerową szansą to uporczywa terapia.

>Rozmyślać można potem.
Chciałbyś, żeby lekarz najpierw Cię leczył, a potem myślał?

>Czy wiedzieli o tych płucach na pewno? To mam nadzieję zbada prokuratura i zobaczymy.
Byłoby dziwne, gdyby nie wiedzieli, skoro nawet ja wiem, że w razie przedwczesnego porodu trzeba ciężarnej podać środek przyspieszający rozwój płuc, bo inaczej nici z dziecka.

#132
23-08-2016 18:29
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Brzostowski
.
> Dziecko to znane pojęcie, odnosi się do człowieka.
sjp.pwn.pl/slowniki/dziecko.html
pl.wikisou(*)y_języka_polskiego/dzieci
Tak, to pojęcie znane jest już od dawna, ale teraz na potrzeby ideologiczne jest maksymalnie manipulowane. Ze strony nauki dzieckiem jesteśmy dopiero urodzeniu, choć już z prawie rzymskim się zastanawiano nad prawem nasciturusa do dziedziczenia. W obowiązującym prawie polskim przyznawane jest prawo do dziedziczenia "od poczęcia", tyle tylko, iż termin ten jest religijnym i może być prawnym, ale jest niezgodny z nauką, gdzie życie ludzkie zostaje zainicjowane w procesie zapłodnienia.
To tylko w Pańskim rozumowaniu tak się dzieje, w moim opartym na dorobku nauk przyrodniczych wszystko jest procesem. Stawanie się człowiekiem jest procesem. Istota stawania się istotą. I przestawanie nim być też jest procesem. "Momenty" to dobre są tylko w kinach.

Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką.
Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy.


> Nie brnij w to, bo to chluby nie przynosi.
Chlubą jest zacietrzewienie zamykające całkowicie na wiedzę i podawane informacje Pana Brzostowskiego. Jego nikt nie przekona, że białe jest białe a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. On na wszelkie argumenty jest całkowicie teflonowy i klepie swoje jak młynek modlitewny albo jak aktywista PiS-u.

> Za chwilę Ci wyjdzie że zabicie dziecka - sieroty, nie jest zabiciem dziecka.
Ani za Pańską wyobraźnię, ani za Pańską argumentację nikt tu nie odpowiada. Tu nikt z nikogo głupka nie zrobi, tu każdy musi dokonać tego sam.

>Nie rozumiesz co piszesz.
A Pan rozumie, czy tylko święcie wierzy, iż rozumie?

>Nie rozróżniasz uporczywej terapii od nagłego ratowania życia.
Rozróżniam: www.ptb.or(*)banski_uporczywa_terapia_1.pdf Tu o ratowaniu życia w znaczeniu medycznym, a nie ideologicznym, nie mogło być mowy.

> Dziecko które się urodziło,
Ile razy można powtarzać, iż w tym przypadku nie było żadnego dziecka, które się urodziło, a mieliśmy do czynienia z abortowanym, nieodwracalnie uszkodzonym płodem. Dalej Pan tu wciska swój ideologiczny kit, nie mający nic wspólnego z rzeczywistym zdarzeniem.

> wymagało nagłej natychmiastowej pomocy, a nie uporczywej terapii.
Wymagało tylko na zezwolenie mu na dokończenie agonii. Może wtedy byłaby znacznie krótszą.

> Uporczywa terapia to mogłaby być po ustabilizowaniu stanu krytycznego.
Znowu nie rozumie Pan nawet słów jakich Pan używa, nie mówiąc już o procesach i chce Pan merytorycznie rozstrzygać zagadnienie? Straszne bzdury Pan tu wypisuje, podobne zresztą do Pańskich autorytetów.

> To że nie posiadało płuc lub miało słabo wykształcone nie zmienia faktu, że w nagłym przypadku (a z takim mieliśmy do czynienia), trzeba ratować co się da i jak się da.
Ogromnie to zmienia wszystko, gdyż ewidentnie wykazuje prymitywną propagandę ideologiczną opartą na Kościelnej propagandzie i ogromnej niewiedzy. Pytaniem moim jest tu od początku, zasygnalizowanym już w tytule wątku, czy płód o niewykształconych płucach "ponad godzinę płakał i krzyczał". Gdyż jeżeli tak nie było to jest kolejny przykład katolickiej niemoralnej, a wprost ohydnej, gdyż wykorzystującej naturalne emocje, propagandy opartej na kłamstwach.

>Rozmyślać można potem.
Jak widać Pan też potem - już na spokojnie przy możliwości poznania faktów - też nie myśli. Przynajmniej nie myśli racjonalnie. Pieprzyć głupoty można zaś nieskończenie i w tym jest Pan tu mistrzem.

@@@
.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Episode_2
Ja mam w tym przypadku jasną opinię:

Urodziło się dziecko (bo niby co?), żyło (bo przecież żyło), i w sytuacji gdy było zagrożone życie, nawet jeśli były zerowe szanse, to trzeba szybko ratować. Nie ma to nic wspólnego z żadną ideologią czy uporczywą terapią.

Ideologię to raczej widzę w próbie ucieczki od nazwania dziecka dzieckiem, i życia życiem. W tym dostrzegam lewactwo.

#134
23-08-2016 17:59
 Ocena 5 na 5
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Brzostowski
>w sytuacji gdy było zagrożone życie, nawet jeśli były zerowe szanse, to trzeba szybko ratować
Dlaczego?

>Ideologię to raczej widzę w próbie ucieczki od nazwania dziecka dzieckiem, i życia życiem. W tym dostrzegam lewactwo.
I co ja Ci mam napisać? Że widzę ideologię w nazywaniu płodu dzieckiem?
Ale o tym chyba wiesz i nie tym teraz piszemy, tylko o potrzebie ratowania w tym konkretnym przypadku.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Aborcja. Czy "ponad godzinę płakało i krzyczało"?
W odpowiedzi Episode_2
>>w sytuacji gdy było zagrożone życie, nawet jeśli były zerowe szanse, to trzeba szybko ratować
>Dlaczego?
>>Ideologię to raczej widzę w próbie ucieczki od nazwania dziecka dzieckiem, i życia życiem. W tym dostrzegam lewactwo.
>I co ja Ci mam napisać? Że widzę ideologię w nazywaniu płodu dzieckiem?
Jak się urodziło to juz nie jest płód.
>Ale o tym chyba wiesz i nie tym teraz piszemy, tylko o potrzebie ratowania w tym konkretnym przypadku.

My już tutaj nic dalej nie wskóramy, każdy ma swoje zdanie i tyle.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365