>
Witam!>
Przeczytałem bardzo fajny artykuł (źródło pierwotne PAP):>
wiadomosci(*)karzy,1,4158501,wiadomosc.html>
W Wielkiej Brytanii rzecz dotyczy polityki rządu, ale jak dla mnie ma też szerszy kontekst. Uderza>
w tezy kapitalistów i skrajnych liberałów pokazując, że państwo opiekuńcze ma swoje zalety.>
PozdrawiamWybacz, ale ten "eksperyment" nie dowidzi niczego, nie spełnia żadnych standardów metody naukowej - próbka jest mała, eksperyment trwał za krótko, a cel eksperymentu nie został oddzielony od społeczeństwa
Po kolei, w punktach:
1. ludzie ci wiedzieli, że wszystko wróci do normy po 6 tygodniach i służby przyjadą i posprzątają
2. W 6 tygodni ilość śmieci mogła nie narosnąć tak, by zaczęło to stanowić realny problem
3. 6 tygodni, to za mały czas, żeby prywatna firma sprzątająca mogła podpisać umowę z mieszkańcami, opracowała wycenę, zorganizowała wywózkę i JESZCZE NA TYM ZAROBIŁA. Po prostu za krótko.
4. Poza tym, ta firma I TAK MUSIAŁABY płacić podatki, m.in. na służby miejskie, za które robi brudną robotę. Chyba że działałyby w szarej strefie. No ale wtedy na pewno byłaby bardziej konkurencyjna, nawet socjaliści nie zaprzeczą temu.
5. Aha, jeszcze to: z artykułu: "Aby dać im możliwość wykazania się, BBC podrzucała zdezelowane kanapy, zepsute lodówki, wraki samochodów i "artystów" upiększających ściany graffiti. Eksperyment przewidywał, że władze lokalne - z braku środków - nie kiwną palcem, by porządkować okolicę.Eksperyment szedł dobrze i ulica szybko przekształcała się w slums, dopóki któryś z producentów programu nie wpadł na pomysł, że najlepszą ilustracją zapuszczenia okolicy będą widoczne wokół psie odchody. Kilkunastu mieszkańcom polecono, by dużo spacerowali z psami i nie ingerowali w ich czynności fizjologiczne."
czyli producenci CELOWO ZAFAŁSZOWALI wyniki eksperymentu, SPECJALNIE nawożąc CUDZE śmieci i CUDZE psy.Gdzie tu bezstronność? A co, jakbym zrobił podobny eksperyment udowadniający indolencję władz municypialnych i bym zwoził wraki na twoją ulicę i płacił graficiarzom za malowanie po twoim domu? Myślisz, że by się wyrobili ze sprzątaniem?
A co jeśliby mieszkańcy wprowadziliby zasadę: "tego to śmieci na naszej ulicy - odstrzelić?" Takie rozwiązanie nie jest możliwe w brytyjskim systemie prawnym, ale np. w systemie prawa prywatnego - jak najbardziej.
Jeśli ktoś chce zobaczyć taki eksperyment w skali makro, proponuję dwa dużo większe, dużo bardziej ekstremalne przykłady.
Pierwszy przykład - to, że państwo opiekuńcze nie zawsze jest skuteczne
dowód: Neapol we Włoszech
banzajpl.p(*)tony-smieci-na-ulicach-neapoluDrugi - że ludzie potrafią się zorganizować bez pomocy państwa, a czasem nawet wbrew niemu i przeszkodom rzucanym przez nie:
dowód: dzielnica Dharavi w Mombaju, Indiach
Neapol to milionowe miasto w środku jednej z największych gospodarek świata, a przez 2 lata służby sprzątające nie uporały się z problemem wywózki śmieci! ludzie palą góry odpadków, a rząd zastanawia się nad wprowadzeniem wojska.
Dharavi to największy slums Azji ( i prawdopodobnie na świecie), zamieszkały przez ok. 600 tys. do miliona osób, może więcej. Przez ok. 40 lat istnienia, jedyną inwestycją, jaką się doczekało od władz miasta, było doprowadzenie 4 rur z czystą wodą. Cztery hydranty na milion ludzi! Dodatkowo dodajmy, że slumsy zamieszkują pariasowie - a więc "wyklęci" ze środowiska na mocy okrutnego, wspieranego przez hinduistyczną religię systemu kastowego.
I tymczasem widzimy tam takie widoki:
www.panoramio.com/photo/31818527 - ciężarówki wywożące śmieci
en.wikipedia.org/wiki/File:Mumbai_Slum_Economy.jpg - ludzi prowadzących biznesy
Ba! A nawet więcej! wiecie na czym opiera się ich gospodarka? Na garncarstwie (patrz zdj.), tekstyliach, oraz... na recyklingu śmieci(!!!)
en.wikipedia.org/wiki/Dharavi#EconomyMam nadzieję, że dałem do przemyślenia. Pozdrawiam