Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozpusta z etycznego punktu widzenia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-06-2014 15:41Jacek Przypadek (1069 punktów)Rozpusta z etycznego punktu widzenia
Ocena 1 na 1
Pytanie moje jest proste. Czy jeżeli jestem dorosły, nie mam zobowiązań i jestem rozpustnikiem - degraduję siebie i innych a więc postępuję w sposób niemoralny i niegodny człowieka? Mam na myśli sytuację, w której np. co piątek "wyrywam" inną młódkę na dyskotece lub zaglądam do domu publicznego. Spółkuję jedynie z osobami dorosłymi i chcącymi tego samego - niezobowiązującego seksu.

Czy takie zachowanie jest moralne?

Pytam, po jestem w trakcie lektury książki "Etyka w działaniu". Autorem jest ateistyczny filozof, prof. Jacek Hołówka, który zalicza tam rozpustę do zachowań niemoralnych.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Moralność istnieje tylko w ludzkich umysłach, więc jest bytem czysto iluzorycznym. Pytanie o moralność czy niemoralność jest nonsensowne. Człowiek, który traci czas na roztrząsanie takich nonsensownych kwestii, jest głupcem.

en.wikiped(*)with_the_most_children#Fathers


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
29-06-2014 16:06 
 Ocena 6 na 6
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Głupcem jest raczej ktoś, kto nie wie/nie rozumie, że w każdej społeczności istnieją kodeksy etyczne, które określają co jest, a co nie jest moralne.
29-06-2014 16:20 
 Ocena 7 na 7
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

W każdej nieco inne, w dodatku zróżnicowane dla poszczególnych grup osobników. W niektórych populacjach Homo sapiens samce o wysokim statusie (alfa, beta) mogą zupełnie bezkarnie kryć bardzo wiele samic, nie ponosząc z tego powodu żadnych negatywnych konsekwencji lub nawet wprost przeciwnie - potwierdzając w ten sposób swoją wysoką pozycję w hierarchii. Osobniki delta i omega muszą bardziej powściągać swoje apetyty seksualne lub nawet całkowicie zrezygnować z ich realizacji, ewentualnie zaspokajać je po kryjomu, w obawie przed agresją osobników alfa/beta.
Nie za bardzo względna ta małpia moralność, żeby postulować na jej podstawie istnienie jakichś uniwersalnych norm i zasad zachowania?


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Wątek nie dotyczy życia seksualnego małp, więc twoja wypowiedź jest bez sensu.
29-06-2014 17:12 
 Ocena 5 na 5
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
>Wątek nie dotyczy życia seksualnego małp (...).

Czyżby?
Różne panują na ten temat poglądy.
W każdym razie głupio to wygląda, jak jakiś osobnik gamma, któremu się dużo wydaje, stara się narzucać standardy moralne, obowiązujące inne gammy w jego grupie/klasie/kaście, wszystkim samcom i samicom swojego gatunku.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
30-06-2014 14:13 
 Ocena 4 na 4
qerfy (677 punktów)
>Nie za bardzo względna ta małpia moralność, żeby postulować na jej podstawie istnienie jakichś uniwersalnych norm i zasad zachowania?

To chyba dobry trop. W kontekście seksualności dostrzegam dwa konkurujące kodeksy moralne. Zdaje się, że ich postać jest konsekwencją realizowanych przez danego "osobnika" strategii seksualnych. Z jednej strony mamy grupę ludzi czerpiącą korzyści z "dobrodziejstw" promiskuityzmu, a z drugiej strony monogamistów. Słowo "dobrodziejstw" ująłem w cudzysłów. To dlatego, że u bonobo, który jest gatunkiem całkowicie promiskuitycznym, występuje mało zachowań agresywnych wśród samców. Zatem czysty promiskuityzm prawdopodonie łagodzi konflikty społeczne, przynajmniej u bonobo. Czy usunąłby je również w społecznościach ludzkich? Nie wiem, wiem natomiast, że wśród ludzi zarówno czysty promiskuityzm, jak i czysta monogamia są rzadkością. Bo czym jest czysty promiskuityzm? Zgodnie z definicją z wikipedii "Klasyczny promiskuityzm występuje u szympansa bonobo, gdzie każdy samiec ma dostęp do każdej samicy, niezależnie od pozycji w hierarchii społecznej". Niestety wśród ludzi to właśnie hierarcha społeczna decyduje. Toteż zwykle następuje mieszanie się tych strategii, a tym samym konflikt wyrosłych z nich systemów moralnych. Np. osobnik monogamiczny płci męskiej może nie chcieć budować związku z osobnikiem promiskuitycznym płci żeńskiej. Podobnie w drugą stronę, osobnik żeński monogamiczny może preferować do związku osobnika płci męskiej monogamicznego, ponieważ promiskuityczny mógłby część posiadanych zasobów materialnych przeznaczyć dla innej.
30-06-2014 15:26 
 Ocena 5 na 5
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Czytałem też niedawno wyniki badań nad śmiertelnością gorylątek z powodu dzieciobójstwa ze strony starszych samców. Okazało się, że w stadach czy populacjach, w których względnie pokojowo współżyje ze sobą wielu samców goryli o zbliżonym statusie, śmiertelność wśród gorylątek z powodu agresji starszych samców jest niższa, niż w stadach czy populacjach, w których wyraźnie dominuje jeden samiec alfa i bety. Wynika to prawdopodobnie stąd, że gdy prawie każdy samiec może być ojcem danego gorylątka, to nigdy do końca nie wiadomo, czyje nosi ono geny. Gorylice współżyjąc w takich bardziej egalitarnych stadach z wieloma samcami zabezpieczają więc siebie i swoje potomstwo przed ich agresją, a samce powstrzymują się od agresji wobec gorylątek, bo a nuż to ich własne.
Na tym przykładzie widać jasno, że seks bez zobowiązań, bezstresowe płodzenie potomstwa na lewo i prawo z kim popadnie, wymiana partnerów na wielką skalę i seks zbiorowy potrafią wznieść na wyższy poziom rozwoju moralnego nawet dzikie bestie.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
30-06-2014 17:35 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Na tym przykładzie widać jasno, że seks bez zobowiązań, bezstresowe płodzenie potomstwa na lewo i prawo z kim popadnie, wymiana partnerów na wielką skalę i seks zbiorowy potrafią wznieść na wyższy poziom rozwoju moralnego nawet dzikie bestie.

Obawiam się, że ta reguła nie przekłada się na społeczności ludzkie, ponieważ samice z gatunku homo sapiens są znacznie bardziej wybredne przy wyborze partnera do spółkowania niż bonobo
30-06-2014 18:27 
 Ocena 3 na 3
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Obawiam się, że ta reguła nie przekłada się na społeczności ludzkie, ponieważ samice z gatunku homo sapiens są znacznie bardziej wybredne przy wyborze partnera do spółkowania niż bonobo

Toteż nie we wszystkich populacjach kiedykolwiek samice Homo sapiens nawet pytano o zdanie czy zgodę na krycie przez tego czy innego samca. Nawet współcześnie można wskazać względnie wyizolowane populacje Homo sapiens, w których panują zwyczaje nie powalające samicy na wybieranie sobie samca. Żeby było ciekawiej, są to populacje, które często wytwarzają kulturę z bardzo restrykcyjnymi i wyrafinowanymi normami moralnymi. W takich populacjach wytwarza się nawet specjalna grupa/klasa/kasta specjalistów w dziedzinie norm moralnych, często podchodząca do tych kwestii bardzo surowo. Natomiast w populacjach, w których samica i samiec mają więcej do powiedzenia w kwestii wyboru partnera/partnerki do krycia, grupa strażników moralności wydaje się stopniowo zanikać. Sam nie wiem, co gorsze - puszczalskie samice i rozpustne samce poszukujące rozkoszy seksualnej bez strachu przez strażnikami moralności, a może właśnie samce i samice wręcz kryształowo prowadzący się, ale sfrustrowani seksualnie w obawie przed karą ze strony strażników? Zaiste, trudny wybór....


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
30-06-2014 18:44 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>można wskazać względnie wyizolowane populacje Homo sapiens, w których panują zwyczaje nie powalające samicy na wybieranie sobie samca.

Jak się już samicę powaliło to można sobie powalić nie pozwalając jej na wybór
(Wybacz kpinę )
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Czy to jest aby takie śmieszne? Przecież osobniki reprezentujące te populacje Homo sapiens mają swoich przedstawicieli w różnych szacownych gremiach, organizacjach międzynarodowych itp.!


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
30-06-2014 20:50 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>Czy to jest aby takie śmieszne?
Przeczytaj dokładnie swój wpis
01-07-2014 10:25 
 Ocena 1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Przeczytaj dokładnie swój wpis

Nadal nie widzę w nim nic śmiesznego. Przecież restrykcyjna moralność przyczynia się do rozplenienia się różnych dewiacji seksualnych, nawet wśród tzw. strażników moralności. Chodzi tu najbardziej o tzw. pedofilię zastępczą. Sfrustrowani seksualnie strażnicy moralności różne rzeczy kładą dzieciom do głowy, zwłaszcza do buzi, albo namiętnie uprawiają różne agresywne praktyki kastracyjne. Są na to liczne przykłady, nawet całkiem świeże. Od ręki można je znaleźć w internecie. Niektóre najbardziej drastyczne były nawet całkiem mocno nagłośnione.
Są to jasne dowody na to, że moralność demoralizuje!


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
baszarteg (2319 punktów)
>Od ręki można je znaleźć w internecie.

No to jest argument !

Sugeruje pan że pedofilia kształtuje się w wyniku restrykcji moralnych ? a może homoseksualizm także ?
01-07-2014 11:05 
 Ocena 2 na 2
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Sugeruje pan że pedofilia kształtuje się w wyniku restrykcji moralnych ? a może homoseksualizm także ?

Nie "pedofilia w ogóle", ale "pedofilia zastępcza", i nie "kształtuje się", tylko popęd seksualny w niektórych okolicznościach, do których powstania czasami przyczynia się restrykcyjna moralność, bywa przez niektóre osobniki rozładowywany w czynie pedofilskim, ponieważ dziecko jako dostępny obiekt zastępczy łatwiej może się stać ofiarą wykorzystania.

natemat.pl(*)-od-czynu-pedofilskiego-wywiad

Jak widzisz, powołuję się tu na opinię specjalisty, autorytetu w tej dziedzinie, a nie jakiś tam widzimisizm.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
baszarteg (2319 punktów)
>Jak widzisz, powołuję się tu na opinię specjalisty

Całe szczęście że specjalistą nie przysługuje nieomylność na wzór tej papieskiej w kwestii swojej specjalizacji że są różni specjaliści, których zdanie może się różnić itp

www.theatl(*)-done-about-pedophilia/279024/

"W badaniach, pedofile wykazywać oznaki, że ich interesy są związane z seksualnym struktury mózgu i że istniały przynajmniej pewne różnice w ich mózgach przed urodzeniem. "

Cytat ten wydaje mnie się bardzo znaczący ,oczywiście jak chce się zyskać aplauz najlepiej wybrać określone forum i tam wyładowywać swoje idee fixe .
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Cytat ten wydaje mnie się bardzo znaczący ,oczywiście jak chce się zyskać aplauz najlepiej wybrać określone forum i tam wyładowywać swoje idee fixe .

Dlaczego od razu "wyładowywać", a nie po prostu "objawiać światu" czy "prorokować"?

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
> Sam nie wiem, co gorsze - puszczalskie samice i rozpustne samce poszukujące rozkoszy seksualnej bez strachu przez strażnikami moralności, a może właśnie samce i samice wręcz kryształowo prowadzący się, ale sfrustrowani seksualnie w obawie przed karą ze strony strażników? Zaiste, trudny wybór....

Dla samca, który nie zamierza zakładać rodziny wybór jest oczywisty.
Oczywisty jest także dla samca omega oraz dla sfrustrowanych analfabetów seksualnych.
06-07-2014 09:43 
 Ocena 2 na 2
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
> To dlatego, że u bonobo, który jest gatunkiem całkowicie promiskuitycznym, występuje mało zachowań agresywnych wśród samców. Zatem czysty promiskuityzm prawdopodonie łagodzi konflikty społeczne, przynajmniej u bonobo.
Jestem ciekaw co by się stało gdyby jakiś szalony naukowiec w ramach eksperymentu wprowadził do grupy bonobo samca zmodyfikowanego genetycznie tak, że byłby osobnikiem dominującym. Czy bonobo uznałyby jego istnienie zagrożenie dla swej grupy i pozbyły się go czy też uległyby jego dominacji?
qerfy (677 punktów)
>Jestem ciekaw co by się stało gdyby jakiś szalony naukowiec w ramach eksperymentu wprowadził do grupy bonobo samca zmodyfikowanego genetycznie tak, że byłby osobnikiem dominującym. Czy bonobo uznałyby jego istnienie zagrożenie dla swej grupy i pozbyły się go czy też uległyby jego dominacji?

Celne pytanie. Prawdopodobnie nie uległyby jego dominacji. Bo co to jest dominacja? Żeby dominować trzeba uzyskać aprobatę grupy. Skoncentrujmy uwagę na samicach bonobo. Po pierwsze decydujący jest ich brak selektywności przy doborze partnera, czyli dopuszczanie do kopulacji wszystkich osobników. Druga przyczyna tkwi w sile zawiązywanych przez nie koalicji, które odpierają agresję samców.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
29-06-2014 20:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Miliony razy spotykałem się z nonsensownymi postulatami, że jeśli ktoś nie robi tego a tego to jest głupcem, debilem i generalnie jest be. Rozumiem, że wszyscy wielcy filozofowie łącznie z wielkim Kantem byli głupcami, którego przewyższa prosty forumowicz, jakim jesteś. Nie podzielam tego stanowiska. Kant z pewnością głupcem nie był, ja też się za takowego nie uważam.
29-06-2014 20:08 
 Ocena 1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Od głupca do debila bardzo daleka droga, w dodatku chyba zupełnie nie tędy.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Ani trochę mnie to nie zadowala. Nie można wyciągać jednego pospolitego zachowania z całego charakteru człowieka i oceniać go jako głupca. Rozumiem, że odpukiwanie w niemalowane jest głupie i bez sensu, ale nie uważam, że absolutnie każdy kto tak robi jest od razu głupi.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Głupiec jest tu tylko figurą retoryczną, skrótem myślowym, prowokacją. Nie uważam więc, że trzeba go w tym miejscu od razu brać tak dosłownie i na poważnie. Chodziło bardziej o wyraziste postawienie tezy w dyskusji (w oparciu o wskazaną argumentację) i o parodię pewnego specyficznego rodzaju argumentowania, niż o obrzucanie kogokolwiek epitetami.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Jacek Przypadek (1069 punktów)
W porządalu. W takim razie nie mam nic przeciwko stosowaniu figury głupca.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
>W porządalu. W takim razie nie mam nic przeciwko stosowaniu figury głupca.

Naprawdę nie było moją intencją obrażanie kogokolwiek. Nie mam problemów z przepraszaniem, więc jeśli ktoś poczuł się urażony, to oczywiście go przepraszam.
Zaznaczam jednak, że chodziło mi tylko o podkreślenie, za pomocą być może zbyt dosadnych środków retorycznych, że w świetle pewnego światopoglądu niektóre wysiłki intelektualne mogą być uznane niemal z definicji za zupełnie daremne i nonsensowne.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
04-07-2014 13:09 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie mam problemów z przepraszaniem, więc jeśli ktoś poczuł się urażony, to oczywiście go przepraszam.
Ponieważ tylko głupiec nie ma problemu z przepraszaniem, bezproblemowe przepraszanie za wskazywanie, że rozmówca mógłby być głupcem nie załatwia problemu.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Ponieważ tylko głupiec nie ma problemu z przepraszaniem, bezproblemowe przepraszanie za wskazywanie, że rozmówca mógłby być głupcem nie załatwia problemu.

Głupiec i głupota to figury retoryczne występujące w wielu sentencjach, powiedzeniach, przysłowiach czy argumentach.

pl.wikiquote.org/wiki/Głupiec

W podobnej, tradycyjnej roli głupiec występuje również w mojej wypowiedzi. Dla osoby dostatecznie inteligentnej nie powinno to być chyba zbyt trudne do zrozumienia?


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
07-07-2014 20:34 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Głupiec i głupota to figury retoryczne
Nie inaczej użyte zostały w mojej wypowiedzi, vice versa zatem, bezproblemowych przeprosin nie wyłączając.

>Dla osoby dostatecznie inteligentnej nie powinno to być chyba zbyt trudne do zrozumienia?
A tu nawet vice versa w stopniu wyższym.
29-06-2014 21:11 
 Ocena 6 na 8
Vytautas (4394 punktów)
>Moralność istnieje tylko w ludzkich umysłach, więc jest bytem czysto iluzorycznym. Pytanie o moralność czy niemoralność jest nonsensowne. Człowiek, który traci czas na roztrząsanie takich nonsensownych kwestii, jest głupcem.
   Wątek dotyczy seksu, a nie moralności. Jeżeli Ci się wydaje, że moralność to to samo, co unikanie seksu, to znaczy, że dałeś sobie zrobić wodę z mózgu. To prawdopodobnie robota katolickich katabasów, bo tylko oni chcą wszystkich zarazić zboczeniem, które nazywa się oziębłością płciową.
29-06-2014 21:22 
 Ocena 1 na 3
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

W moim odczuciu wątek dotyczy seksualności w kontekście moralności albo moralności w kontekście seksualności, albo jednego i drugiego jednocześnie. Nie można bowiem zaprzeczyć, że seksualność to sfera mocno zarośnięta moralnością, podobnie jak moralność podejrzanie często kręci się wokół seksualności.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
05-07-2014 05:31 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>W moim odczuciu wątek dotyczy seksualności w kontekście moralności albo moralności w kontekście seksualności, albo jednego i drugiego jednocześnie. Nie można bowiem zaprzeczyć, że seksualność to sfera mocno zarośnięta moralnością, podobnie jak moralność podejrzanie często kręci się wokół seksualności.
   Czyżby? Następny, który uważa "nieczystość" za grzech.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Czyżby? Następny, który uważa "nieczystość" za grzech.

A cóż to za onomatoidalna paplanina?


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
30-06-2014 13:48 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Moralność istnieje tylko w ludzkich umysłach, więc jest bytem czysto iluzorycznym.

Nawet jeśli moralność jest bytem tylko iluzorycznym, tym niemniej - jest bytem. W takim razie uwzględnianie jej w naszcych zachowaniach jest czymś naturalnym. Iluzje kierują ludzkim życiem podobnie jak domniemana obiektywność, ba, ludzie są skłonni (z różnych powodów) za takie iluzje oddać życie. W danej chwili realność jest dla człowieka wiązką dość chaotycznych doznań zmysłowych. Nasz świat stanowi w gruncie rzeczy byt mentalny, którego ostateczną racją jest pamięć, którą niektórzy utożsamiają wręcz ze świadomością (w sensie psychologicznym i neurofizjologicznym).
Iluzoryczność etyki nie dotyczy problemu jej (nie)obowiązywalności. Chodzi o bycie pośród iluzji, o mapę fikcji.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Iluzoryczność etyki nie dotyczy problemu jej (nie)obowiązywalności. Chodzi o bycie pośród iluzji, o mapę fikcji.

Ale "mapa to nie terytorium".

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
30-06-2014 20:39 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Ale "mapa to nie terytorium".

Oczywiście. Nie taka jest jej funkcja. W podobnym sensie mysz to nie "mysz", a jezyk o świecie to nie świat. Dobrze jest mieć na mapie naniesione wraki.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Ujmując rzecz z innej strony, nie jest przecież wcale rzeczą trudną stworzyć sobie zupełnie fantastyczną mapę nieistniejącego w rzeczywistości terytorium, z pozaznaczanymi na niej nieistniejącymi "skarbami" i "wrakami" oraz innymi, dowolnymi elementami czy "artefaktami", i traktować taką mapę jako odwzorowanie jakiejś zupełnie autentycznej krainy.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
02-07-2014 10:36 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>nie jest przecież wcale rzeczą trudną stworzyć sobie zupełnie fantastyczną mapę nieistniejącego w rzeczywistości terytorium,...

Owszem. Ale mapa piekła czy nieba jest równie fikcyjna jak to, co rzekomo odwzorowuje. To kwestia wyobraźni i jej reguł: model Ziemi w formie naleśnika nie jest globusem. Podobnie jest z etyką: ma ona realistyczne "korzenie", którymi są zachowania ludzkie, ich oceny, nasze na nie reakcje. Można sobie tworzyć fikcyjny kodeks moralny (np. ciastko za oko, piwo za ząb), ale tego rodzaju fikcje byłyby czymś innym niż faktyczne wybory zachowań i ich oceny. Moralność nie zależy chyba od przyjętej ontologii. Świnią można być nawet w niebie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-07-2014 11:28 
 Ocena 3 na 3
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Coś takiego, jak sensowna etyka normatywna jest w ogóle niemożliwe, a to dlatego, że ludzkie zachowania są z gruntu nieracjonalne i nielogiczne, więc próba poszukiwania dla nich jakichś niby-racjonalnych usprawiedliwień i uzasadnień jest niedorzecznością, wysiłkiem z góry skazanym na porażkę.
Trzeba odrzucić etykę jako bezużyteczną mrzonkę i zająć się przede wszystkim tym, co mówią nam o człowieku nauki o zachowaniu. Tylko w ten sposób można się dowiedzieć czegoś rzeczywiście nowego i ujrzeć "zachowanie moralne" człowieka w nowych perspektywach. Etyka sama w sobie - nie pożytkując się wynikami badań, obserwacji, eksperymentów i dowodami naukowymi jest równie jałowa co teologia.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
02-07-2014 13:27 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Coś takiego, jak sensowna etyka normatywna jest w ogóle niemożliwe,...

Etyka normatywna nie tylko jest możliwa, ale jest faktem. Mamy normy (nie zabijaj), mamy różne wobec nich zachowania (morderstwa). Ocena sensowności takiej etyki to kwestia przyjętego kontekstu, który definiuje sens czy nonsens.

>ludzkie zachowania są z gruntu nieracjonalne i nielogiczne, więc próba poszukiwania dla nich jakichś niby-racjonalnych usprawiedliwień i uzasadnień jest niedorzecznością, wysiłkiem z góry skazanym na porażkę.

Racjonalność zachowań zależy od miary, jaką je, te zachowania, "mierzymy". Ludzie na ogół stosują swoją wewnętrzną miarę zachowań i w swoich oczach (i oczach ziomali) wypadają racjonalnie. Alkoholik gaszący kaca wódką, wierny mamroczący modlitwę, hazardzista w kasynie, zakochani, zaciagający kredyty, itd....w systemie swoich wartości, definicji, itp. są subiektywnie racjonalni. Z zewnętrznego, "obiektywnego" punktu widzenia owe racjonalności okazuja się często zaledwie racjonalizacjami niewiedzy, braku uwzględnienia dodatkowych przesłanek, słowem - głupotą. Tak więc racjonalność nieracjonalność zależy od szerokości kontekstu, w jakim umieścimy nasze życie. Izolowane fragmenty zachowania nie są ani racjonalne, ani nieracjonalne. To analityczne fikcje.

>Trzeba odrzucić etykę jako bezużyteczną mrzonkę i zająć się przede wszystkim tym, co mówią nam o człowieku nauki o zachowaniu.

Zgoda. Myślę, że główny (tradycyjny) nurt etyki obarczony jest błędem religijnego źródła. O człowieku więcej dowiemy się z historii medycyny, współczesnych neuronauk niż z dzieł Platona czy wszystkich świętych ksiąg razem wziętych . Ale zmiana paradygmatu racjonalności nie odbywa się bez bólu: z tradycyjnego punktu widzenia sprowadzenie człowieka do strumienia ulotnych zachowań to zalatujący ateizmem redukcjonizm, pozbycie się wielu przyjemnych złudzeń (np. nieśmiertelność). Wydaje mi się, że perspektywa zachowań nie eliminuje problemu ich etyczności. Sednem etyki jest bowiem ocena zachowań (własnych i cudzych) pod kątem zagrożeń (cierpienia) i przyjemności (układ limbiczny). W tym sensie etyka nie jest (i nie była) luksusem religijnych konserwatystów, ale biologiczną koniecznością, nawet w świecie ulotnych gestów.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
qerfy (677 punktów)
>Moralność istnieje tylko w ludzkich umysłach, więc jest bytem czysto iluzorycznym.

Ciekawe czy twierdził byś to samo mając obok siebie terrorystę z tykającą bombą? 10, 9, 8, ...
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Ciekawe czy twierdził byś to samo mając obok siebie terrorystę z tykającą bombą? 10, 9, 8, ...

A co ma do tego moralność?

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
02-07-2014 10:35 
 Ocena 1 na 1
Harpun (167 punktów)
(zablokowany)
>>Ciekawe czy twierdził byś to samo mając obok siebie terrorystę z tykającą bombą? 10, 9, 8, ...
>A co ma do tego moralność?

-Właściwie to ma. Terrorysta może uważać, że działa on np. w imię swego boga, w słusznej sprawie, zabicie kogoś, niewiernego, będzie czynem moralnie uzasadnionym, a nawet chwalebnym. W jego chorym umyśle będzie to moralne, mimo iż dla normalnych ludzi będzie to totalnym idiotyzmem i zbrodnią.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Właściwie to ma.

Nie sądzę.

>Terrorysta może uważać, że działa on np. w imię swego boga, w słusznej sprawie, zabicie kogoś, niewiernego, będzie czynem moralnie uzasadnionym, a nawet chwalebnym. W jego chorym umyśle będzie to moralne, mimo iż dla normalnych ludzi będzie to totalnym idiotyzmem i zbrodnią.

Cały czas o tym mówię - taka czy inna moralność jest tylko iluzją w ludzkim umyśle. Oczywiście, warto ją czasami brać pod uwagę w swoich rachubach, gdy się ma do czynienia z mniej lub bardziej wściekłymi ludzkimi małpami, podobnie jak idąc do chlewa na obrządek, dobrze jest wiedzieć na podstawie dotychczasowego doświadczenia, jak zachowa się ta czy inna świnia - warchlak, locha albo knur.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
02-07-2014 13:17 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Cały czas o tym mówię - taka czy inna moralność jest tylko iluzją w ludzkim umyśle.

Ale dlaczego iluzją? Emocje są realne, a to one są bazą dla moralności. Właściwie to zależy co dla ciebie oznacza słowo "iluzja"
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Ale dlaczego iluzją? Emocje są realne, a to one są bazą dla moralności.

No przecież że nie logika.
Nikt tu nie przeczy, że emocje są naukowo obserwowalne. Chodzi o to, czy na pewno nie dałoby się wskazać czegoś lepszego jako bazy dla moralności?

>Właściwie to zależy co dla ciebie oznacza słowo "iluzja".

Dla mnie "iluzja" dokładnie nic nie znaczy. Jeszcze tego by brakowało, żebym sobie zaprzątał głowę jakimiś iluzjami!


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
03-07-2014 01:13 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>>Ale dlaczego iluzją? Emocje są realne, a to one są bazą dla moralności.
>No przecież że nie logika.
>Nikt tu nie przeczy, że emocje są naukowo obserwowalne. Chodzi o to, czy na pewno nie dałoby się wskazać czegoś lepszego jako bazy dla moralności?

Co masz na myśli, bo chyba nie słowo boże?
03-07-2014 11:05 
 Ocena 2 na 2
baszarteg (2319 punktów)

>Co masz na myśli, bo chyba nie słowo boże?

Może chodzi o "interes własny" albo "Aryjski kodeks moralny" Ten pierwszy to nawet chyba najpowszechniejsza baza "moralności" ,nie każdy zagłębia się w "mapy i terytoria" każdy natomiast instynktownie czuje że "dobre , słuszne i piękne " jest to , co jemu samemu dobrze robi .

Konkurencyjny "interes własny " rozpatruje się już tylko o tyle o ile , jeśli dana "świnia - warchlak, locha albo knur." może nam pobruździć .
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Co masz na myśli, bo chyba nie słowo boże?

A dlaczego pytasz?


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
03-07-2014 12:21 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>>Co masz na myśli, bo chyba nie słowo boże?
>A dlaczego pytasz?

Z ciekawości. Wydaje mi się, że każdy system moralny oparty jest na emocjach, nawet jeżeli nie respektuje szeroko pojętych praw człowieka, lecz tylko i wyłącznie interes własny. Podstawą takiego wypaczonego kodeksu może być np. chciwość czy zachłanność, czyli de facto emocje.


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Skoro emocje prowadzą nas na manowce, to w oparciu o jakie inne podstawy możemy "optymalizować" swoje zachowania?


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
baszarteg (2319 punktów)
>Skoro emocje prowadzą nas na manowce, to w oparciu o jakie inne podstawy możemy >"optymalizować" swoje zachowania?

Same emocje i sam rozum mogą prowadzić na manowce .Dlatego jeszcze raz przytoczę innego forumowicza który napisał "Największą siłą ludzkiego gatunku jest intelekt. Najlepszym stabilizatorem empatia."

www.racjonalista.pl/forum.php/s,573742#w573859

może więc rozum i emocje pospołu jest jakimś rozwiązaniem ?

Pan jak się zdaje unika odpowiedzi na postawione pytanie , pańskie alegorie są znaczące -" jak zachowa się ta czy inna świnia - warchlak, locha albo knur." ale co ponad to ?
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

> Same emocje i sam rozum mogą prowadzić na manowce. Dlatego jeszcze raz przytoczę innego forumowicza który napisał "Największą siłą ludzkiego gatunku jest intelekt. Najlepszym stabilizatorem empatia."

Są to zaledwie pusto brzmiące postulaty. Przetrwanie takiego czy innego gatunku jest ostatecznie kwestią przypadku, a nie intelektu czy empatii.

>Pan jak się zdaje unika odpowiedzi na postawione pytanie , pańskie alegorie są znaczące -" jak zachowa się ta czy inna świnia - warchlak, locha albo knur." ale co ponad to ?

Pytanie jest nonsensowne, a możliwość uzyskania na nie znaczącej odpowiedzi to sprawa po prostu beznadziejna, więc nie warto sobie tym głowy zawracać.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
04-07-2014 15:03 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)
>sprawa po prostu beznadziejna

Niektóre forumowe dialogi tudzież forumowiczów najlepiej właśnie tak podsumować . Kogo i dlaczego właśnie tak ,niech już każdy sobie sam osądzi.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Nie mnóżmy słów nad potrzebę. Skoro pewne rzeczy są niepojęte, to niech już takie pozostaną. Nasze ich ogadywanie w taki czy inne sposób niewiele jest w stanie tu zmienić.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Vytautas (4394 punktów)
>>Ciekawe czy twierdził byś to samo mając obok siebie terrorystę z tykającą bombą? 10, 9, 8, ...
>A co ma do tego moralność?
   Więcej, niż to, że masz ochotę przespać się z sąsiadką.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Pytanie moje jest proste. Czy jeżeli jestem dorosły, nie mam zobowiązań i jestem rozpustnikiem -
>degraduję siebie i innych a więc postępuję w sposób niemoralny i niegodny człowieka?
Masz pytanie z tezą? Nie widzę w takim postępowaniu nic złego czy niegodnego człowieka . W końcu jak piszesz partnerki są chętne. Jedyny problem może być z prostytutkami, podejrzewam, że tak nie całkiem dobrowolnie a już prawie na pewno nie z chęcią swoją pracę wykonują.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
29-06-2014 19:16 
 Ocena 7 na 7
Anna Salman (16360 punktów)
>... Jedyny problem może być z prostytutkami, podejrzewam, że tak nie całkiem dobrowolnie a już prawie na pewno nie z chęcią swoją pracę wykonują.
To zależy, oczywiście duża część działa pod przymusem, w tym ekonomicznym, ale badania na temat seksualności kobiet trochę zmieniają te optykę. Nie jesteśmy ani tak bierne, ani tak monogamiczne, jak nas przedstawiają, choć to oczywiście sprawa indywidualna i zapewne skalę potrzeb seksualnych można wypełnić od zera do maksimum.
29-06-2014 19:42 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>To zależy, oczywiście duża część działa pod przymusem, w tym ekonomicznym, ale badania na temat seksualności kobiet trochę zmieniają te optykę. Nie jesteśmy ani tak bierne, ani tak monogamiczne, jak nas przedstawiają, choć to oczywiście sprawa indywidualna i zapewne skalę potrzeb seksualnych można wypełnić od zera do maksimum.
Rozumiem. Tym niemniej mniemanie, iż prostytutki niekoniecznie pracują dobrowolnie wydaje mi się całkiem zasadne.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
29-06-2014 19:45 
 Ocena 8 na 8
baszarteg (2319 punktów)
>Nie jesteśmy ani tak bierne, ani tak monogamiczne, jak nas przedstawiają,

Pan "Jacek Przypadek" ma więc nie lichą zagwostkę jak odróżnić te panie które wykonują swój najstarszy zawód świata z mentalno-fizycznego powołania od tych których do owej pracy zmusił zły los .
29-06-2014 19:56 
 0 na 2
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Oj tam od razu "zawód". Między czystym interesem a czystą rozkoszą jest wiele motywacji pośrednich, nie mówiąc już o tym, że jedno wcale nie wyklucza drugiego i są tu możliwe różne logiczne koniunkcje i iloczyny.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
29-06-2014 20:29 
 Ocena 4 na 4
baszarteg (2319 punktów)
>... Między czystym interesem a czystą rozkoszą jest wiele motywacji pośrednich,

Czysta głupota,czysta zemsta, czyste zbydlęcenie (nie obrzażając zwierząt) Widziałem w życiu różne rzeczy ,nawet takie na tle których prostytutka (i prostytuowanie się )wydają się figurą wręcz szlachetną .

Tak więc ,trochę to taki banał że jedno drugiego nie wyklucza i motywacji pośrednich multum...Motywacji tyle co ludzi (co w samo sobie odkrywcze też w sumie nie jest
29-06-2014 20:46 
 Ocena-1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Banały - podstawowa pożywka etyków i moralistów.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
30-06-2014 12:23 
 Ocena 3 na 3
baszarteg (2319 punktów)
>Banały - podstawowa pożywka etyków i moralistów.

Bo ja wiem,mnie się zdawało że raczej podstawowa wymówka i usprawiedliwienie przeróżnych odrażających s****synów . (przepraszam za słownictwo ale czasem gdy musże wybrać między wulgaryzmem a rozmyciem sedna myśli ,rady nie rady godzę się na wulgaryzm )
30-06-2014 13:47 
 Ocena 1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Jedno drugiego nie wyklucza, a co więcej - jedno z drugim często idzie w parze. Moralista sq***syn, sypiący banałami i okrągłymi słówkami, to zaprawdę typ tak rzadko spotykany? Sądziłem, że jest ich na pęczki.

www.chamsk(*)_przez_rastafarayyy_middle.jpg


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
baszarteg (2319 punktów)
> Moralista sq***syn, sypiący banałami i okrągłymi słówkami, to zaprawdę typ tak >rzadko spotykany? Sądziłem, że jest ich na pęczki.

Faktycznie znałem i takich ,gotowych wybaczyć sobie i innym różne nieetyczne zachowania o ile było to zgodne z ich interesem ...publicznie pałających "świętym" oburzeniem po cichu zaś (pod określonym warunkiem )puszczającymi perskie oko ... obrzydliwe prawda ?

Nic to jednak przy jeszcze chyba częściej spotykanym typie w każdym bądź razie paskudniejszym jak mniemam ,otóż gdy w jednym człowieku "idzie w parze" ,odrażający sk*****syn z człowiekiem który kwestie moralne i etyczne za nonsens ma ,ludzi zaś kwestie etyczne roztrząsających za głupców.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Od początku pijesz do mnie. Zapewne nawet się domyślasz, jak głęboko mnie to obchodzi. Cóż zrobić? Namiętni amatorzy picia są wśród nas. Widać trzeba się z tym pogodzić.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
baszarteg (2319 punktów)
>Od początku pijesz do mnie. Zapewne nawet się domyślasz, jak głęboko mnie to obchodzi.

Dobrze się pan czuje ? W którym miejscu pije do pana ? Typ czy też typek o którym wspomniałem składa się z dwóch komponentów ,to iż jeden z tych komponentów można przypisać panu o niczym nie przesądza .Proszę nie być przewrażliwionym ,bo dopiero teraz po pana reakcji zaczynają przychodzić mnie do głowy przeróżne powiedzenia w skład których wchodzą stół i nożyce ...

>Widać trzeba się z tym pogodzić.

Czasem wystarczy wyjaśnić nieporozumienie .
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Tu nie ma żadnego nieporozumienia. Pisałem do siebie.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
baszarteg (2319 punktów)
>Tu nie ma żadnego nieporozumienia. Pisałem do siebie.

acha...
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>acha...

Taki zapis strumienia świadomości.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
01-07-2014 17:07 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)

>Taki zapis strumienia świadomości.

Taaak słyszałem o czymś podobnym "Writing therapy"(en.wikipedia.org/wiki/Writing_therapy) chociaż zawsze sądziłem iż lepiej do podobnych rzeczy nadaje się blog niż forum.

Mnie na przykład , raz na jakiś czas ktoś anonimowy i ewidentnie zaburzony przesyła linki do takiej pisaniny jak ta oto na przykład

kopiujmaka(*)caa-prawda-o-jego-smierci.html

Ciekawa lektura ... proszę przeczytać choć trudno stwierdzić co chcę mnie przez to ów anonim przekazać i co ja mogę mieć wspólnego z jakimś panem z siłowni !? Ktoś jednak chyba myśli inaczej bo od paru lat dostaje takie kwiatki.

Odbiegłem od tematu ,tak więc wracając do meritum blog wydaje mnie się czymś stosowniejszym niż forum na zapisy strumienia świadomości ,no ale wolnoć Tomku.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Bardzo wzruszająca historia. Aż czuć, jak neurony w mózgu się starają, aby ją jakoś upostaciowić, nadać jej jakiś jednoznaczny sens, umieścić w jakimś zrozumiałym kontekście, a może nawet odnaleźć w tekście jakąś "prawdę", ale - niestety - tym razem bezskutecznie.
Ciekawe, jak to może działać na poziomie mózgowym w przypadku innych tekstów, na przykład tych bardziej nawiedzonych pod kątem etyki i moralności?
Czy bełkot może się stać "objawieniem", "nauką", "świadectwem"?

No dobra, przyznaję, Zyzz drze mi bebechy!


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
01-07-2014 18:33 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)
>Bardzo wzruszająca historia.

Sama treść mnie jakoś specjalnie nie wzruszyła ,być może dlatego że po wielu latach przesyłania mnie podobnych rzeczy zdążyło mnie się to trochę znudzić. Kiedyś było w tych opowieściach więcej Cyganów,Żydów i pedałów ostatnio jednak historie uległy pewnemu spłaszczeniu ,mniej w nich odniesień seksualnych,ekskrementów itp no w każdym razie to już nie to co kiedyś .

>Czy bełkot może się stać "objawieniem", "nauką", "świadectwem"?

Myślę że "świadectwem " czegoś jest ewidentnie .

>No dobra, przyznaję, Zyzz drze mi bebechy!

No bo to z pewnego punktu widzenia jest dosyć zabawne.
01-07-2014 18:49 
 Ocena 1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
>No bo to z pewnego punktu widzenia jest dosyć zabawne.

Chodzi raczej o to, że mnie wzrusza,
Bo taka moja bratnia dusza.

(Tyle paplaniny z powodu jednego opuszczonego "z", w dodatku małego?)


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
29-06-2014 20:31 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Pan "Jacek Przypadek" ma więc nie lichą zagwostkę jak odróżnić te panie które wykonują swój najstarszy zawód świata z mentalno-fizycznego powołania od tych których do owej pracy zmusił zły los .
A tam, zagwostkę - przez wieki rodzice wydawali córki za mąż, żeby zapewnić im byt. Czy małżeństwo dla pieniędzy to nie jest forma prostytucji? Czy ich mężowie myśleli w tych kategoriach?
29-06-2014 20:34 
 Ocena 2 na 2
baszarteg (2319 punktów)
>Czy ich mężowie myśleli w tych kategoriach?

Pewnie wiele zależy od konkretnego męża .
30-06-2014 17:44 
 Ocena 3 na 3
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Dobrym pomysłem byłoby wybieranie tych droższych i "lepszej klasy". Większość pań (i panów) do towarzystwa pracuje z wyboru. Najczęściej jest to droga na skróty do zdobycia dóbr niekoniecznie podstawowych (ciuchy, kosmetyki, przedmioty luksusowe).
Natomiast panie przy drogach stoją z przymusu, i to nie tylko ekonomicznego.
29-06-2014 20:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Przymusu ekonomicznego do wykonywania prostytucji w Polsce nie ma. Nikt nikomu nie broni iść na kasę do biedronki albo na zmywak.
29-06-2014 20:39 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Przymusu ekonomicznego do wykonywania prostytucji w Polsce nie ma. Nikt nikomu nie broni iść na kasę do biedronki albo na zmywak.
Chodzi o pieniądze wystarczające na utrzymanie.
29-06-2014 21:45 
 Ocena 1 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
W Polsce nikt z głodu nie umiera, jeżeli chce pracować. Można najwyżej szukać wymówek i usprawiedliwień - ale nie ma poważnych okoliczności zmuszających do sprzedawania ciała.
29-06-2014 22:04 
 Ocena 7 na 7
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>W Polsce nikt z głodu nie umiera, jeżeli chce pracować.
Powiedzmy.
>Można najwyżej szukać wymówek i usprawiedliwień - ale nie ma poważnych okoliczności zmuszających do sprzedawania ciała.
Alboż to trzeba szukać jakichś wymówek czy usprawiedliwień w kwestii tego z kim się sypia i czy bierze za to pieniądze? Czy to może rozmaitym bigotom i oszołomom się wydaje, że mają prawo innym mówić co mają robić z własnym ciałem?


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
29-06-2014 22:11 
 0 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Naturalnie, każdy jest panem swojego ciała i nie musi się innym z tego tłumaczyć. To co pisałem odnosiło się do jednego z komentarzy; ktoś napisał, że kobiety są ekonomicznie zmuszane do prostytucji. Dlatego stwierdzam, że nie są zmuszane, mogą najwyżej tak się usprawiedliwiać, taką sobie znaleźć wymówkę. Nie uważam jednak że powinny się z tego tłumaczyć.
29-06-2014 22:19 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>ktoś napisał, że kobiety są ekonomicznie zmuszane do prostytucji.
Część może być. Praca za płacę minimalną dostatniego życia nie zapewni, egzystencję raczej i to taką dość ponurą.
>Dlatego stwierdzam, że nie są zmuszane, mogą najwyżej tak się usprawiedliwiać, taką sobie znaleźć wymówkę.
Nie wymówkę, bo bezrobocie i bieda to nie są zjawiska w Polsce nieznane. Psie płace są zaś jak mniemam zjawiskiem rozpowszechnionym, nic więc dziwnego, że znajdują się ludzie chcący żyć nie egzystować.
>Nie uważam jednak że powinny się z tego tłumaczyć.
Nie powinny też być piętnowane, ale w Polsce to chyba prędzej lew będzie pospołu z jagnięciem spał niż do tego dojdzie, czy raczej dochodzić przestanie.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
29-06-2014 22:43 
 Ocena 7 na 7
Anna Salman (16360 punktów)
>W Polsce nikt z głodu nie umiera, jeżeli chce pracować. ...
Ostrożniej z tym ferowaniem sądów, bo mieliśmy już kilka przypadków śmierci z głodu, mamy bezdomnych i dzieci odbierane z powodu biedy. Skąd wiesz, czy niektóre z tych kobiet nie prostytuują się, żeby zarobić na szkolną wyprawkę, bo tatuś się nie przejmuje albo jest po wypadku w pracy, w której nie był ubezpieczony?
29-06-2014 23:22 
 0 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Prostytuują się bo nie mają na wyprawkę dla dziecka... a może nie chce im się iść do normalnej pracy?
29-06-2014 23:45 
 Ocena 9 na 9
Anna Salman (16360 punktów)
>Prostytuują się bo nie mają na wyprawkę dla dziecka... a może nie chce im się iść do normalnej pracy?
A może zorientuj się dziecko, ile co kosztuje, bo dopóki jesteś na garnuszku u rodziców, to raczej nie jesteś partnerem do dyskusji w tych sprawach.
Poza tym najpierw sam coś osiągnij, zanim zaczniesz osądzać innych. A jak już naprawdę coś będziesz sobą stanowił, przekonasz się, że wtedy ... inklinacje w tym kierunku samoistnie zdychają.
29-06-2014 23:54 
 Ocena-3 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Z wypowiedzi twoich wnioskuję, że o życiu masz takie samo pojęcie jak o wspomnianych szkolnych wyprawkach. Może zamiast seksem bez zobowiązań zajmij się prokreacją - i sprawdź empirycznie czy zapracowanie na podręczniki dla dzieci jest tak nieosiągalne Gwarantuję, że się zdziwisz.
01-07-2014 09:01 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>zajmij się prokreacją - i sprawdź empirycznie czy zapracowanie na podręczniki dla dzieci jest tak nieosiągalne Gwarantuję, że się zdziwisz.
Żebyś Ty się nie zdziwił, dzieciaku. I nie mów osobom 45+ (albo i 55+ zgoła), że nie znają życia, bo się ośmieszasz.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nie każda osoba 40+ zna życie. Znajomość życia jest dla myślących, bejbi.
30-06-2014 08:07 
 Ocena 7 na 7
szarley (54913 punktów)
>Prostytuują się bo nie mają na wyprawkę dla dziecka... a może nie chce im się iść do normalnej pracy?

A ta "normalna praca" to praca sklepowej za 1200 miesięcznie przy 30 dniach roboczych?
Wyobraź sobie szczęśliwą matkę trójki dzieci w wieku jeszcze nie szkolnym, której mąż uległ wypadkowi pracując na czarno na budowie*.
Nawet takiej posady nie dostanie, bo "dzieci chorują"!

Już spotkałem się z opinią, że w Polsce praca leży na ulicy. Przecież jak plantator truskawek płaci po 80 groszy za koszyk, to tylko brać taką robotę i po dupie chlebodawcę całować!!!

*Czy jego praca też była "normalna"?
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
> Nie jesteśmy ani tak bierne, ani tak monogamiczne, jak nas przedstawiają, choć to oczywiście sprawa indywidualna i zapewne skalę potrzeb seksualnych można wypełnić od zera do maksimum.
A pani jaka jest? Pytam bo jestem z gatunku bonobo i chętnie z panią podyskutuję o ironii intertekstualnej.
06-07-2014 14:25 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>A pani jaka jest? ...
Kompletnie aseksualna i do tego przeterminowana, co zresztą raczył pan zauważyć, tytułując mnie "panią", chociaż w internecie dominuje forma "ty".
Intelektualnie natomiast jestem dewiantką (socjopatia).
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>>A pani jaka jest? ...
>Kompletnie aseksualna i do tego przeterminowana, co zresztą raczył pan zauważyć, tytułując mnie "panią", chociaż w internecie dominuje forma "ty".
>Intelektualnie natomiast jestem dewiantką (socjopatia).
Kompletnie mnie zaskoczyłaś. Dyskusję przy kawie o ironii intertekstualnej z osobą aseksualną jest tak samo bezowocna jak rozmowa o Bogu z ateistką. Wymiana zdań z pewnością nie doprowadziłaby nas do wymiany płynów ustrojowych, czyli do istoty rzeczy.
Muszę jednak podkreślić, że jestem miłośnikiem dojrzałych kobiet (a zwłaszcza intelektualnych socjopatek) i uważam, że dla dobra narodu nie powinnaś odrzucać zaproszenia. Postęp naukowo-techniczny dał nam przecież świetne lubrykanty, które skutecznie leczą nie tylko oziębłość seksualną, są też ulubionym kosmetykiem prostytutek (ze względu na ożywczą zawartość witamin i mikroelementów).
06-07-2014 15:33 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>... Dyskusję przy kawie o ironii intertekstualnej z osobą aseksualną jest tak samo bezowocna jak rozmowa o Bogu z ateistką. ...
Pełna zgoda. Jest do sprawdzenia, ze nie wdaję się w żadne dyskusje o bogach, ani innych nieistniejących bytach, bo istotnie - jako ateistka uważam takie dyskusje za bezowocne.
>... uważam, że dla dobra narodu ...

Wybacz, ale całkiem przyziemnie uważam, że tzw. naród (w swej masie) ma moje przemyślenia oraz wypowiedzi w ... (wielkim poważaniu?).
>... skutecznie leczą nie tylko oziębłość seksualną...
Aseksualność, tak samo jak homoseksualizm czy leworęczność, nie jest chorobą, więc nie musi być leczona.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Aseksualność, tak samo jak homoseksualizm czy leworęczność, nie jest chorobą, więc nie musi być leczona.
A rozwiązłość seksualna, nimfomania, pedofilia, BDSM, kompulsywna masturbacja, ekshibicjonizm, voyeuryzm, fetyszyzm, homofobia?

Seks analny, asslicking, ballbusting, biseksualizm, bodystocking, bondage, brafitting, bukake, bunga bunga, celibat, ciągnięcie za włosy, crempig, crossdressing, cuckold cumshot, cunnilingus, cybersex, deep throat, dirty talking, dogging, elekrostymulacja, facefuck, facesitting, finał z połykiem, foot job, gaging, Gang Bang... zwinny języczek, złoty deszcz... Naprawdę nic z tych rzeczy cie nie kręci?
06-07-2014 18:35 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>A rozwiązłość seksualna, ...
Z tych wszystkich jedynie pedofilię i homofobię uważam za kwalifikowane bezwzględnie do leczenia - bo jest to ze szkodą dla osób postronnych.
>Seks analny, ... Naprawdę nic z tych rzeczy cie nie kręci?
Szczerze? Zrozumiałam ze trzy rzeczy z w/w (a nie chce mi się skakać po wiki) i pewnie tu nie ma jednej jedynej - drapanie po plecach.
06-07-2014 21:43 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>A rozwiązłość seksualna, nimfomania, pedofilia, BDSM, kompulsywna masturbacja, ekshibicjonizm, voyeuryzm, fetyszyzm, homofobia?
>Seks analny, asslicking, ballbusting, biseksualizm, bodystocking, bondage, brafitting, bukake, bunga bunga, celibat, ciągnięcie za włosy, crempig, crossdressing, cuckold cumshot, cunnilingus, cybersex, deep throat, dirty talking, dogging, elekrostymulacja, facefuck, facesitting, finał z połykiem, foot job, gaging, Gang Bang...

Ależ Ty znasz obcych słów!!!!!

Młodzieńcze, jedno mnie nie kręci i nigdy nie kręciło. Zdradzanie tajemnic małżeńskiej alkowy. Większość ludzi dojrzałych emocjonalnie nie rozpowiada na lewo i prawo co robi w łóżku ze swoją partnerką/partnerem.

Jeśli Anna napisała Ci o drapaniu po plecach to powinieneś czuć się spuszczony w szambo.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli Anna napisała Ci o drapaniu po plecach to powinieneś czuć się spuszczony w szambo.

Podczas gdy w epoce wiktoriańskiej człowiek nie chciał, aby świat wiedział cokolwiek o jego problemach seksualnych, dziś jesteśmy zmartwieni, jeśli o naszych pragnieniach nic nikt nie wie. Rollo May
07-07-2014 09:38 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)
>>Jeśli Anna napisała Ci o drapaniu po plecach to powinieneś czuć się spuszczony w szambo.
>Podczas gdy w epoce wiktoriańskiej człowiek nie chciał, aby świat wiedział cokolwiek o jego problemach seksualnych, dziś jesteśmy zmartwieni, jeśli o naszych pragnieniach nic nikt nie wie. Rollo May

O pragnieniach czy o problemach?
Tylko jedna osoba zna moje pragnienia ( a i to tylko te, możlwe do spełnienia!!!)
O problemach mógłbym jeszcze w razie potrzeby rozmawiać z lekarzem.

Nie należę do tych, których martwi niewiedza osób trzecich o tajemnicach mojej sypialni i wcale mi rozpowiadania o tym nie brakuje. Czy to mnie cofa do czasów wiktoriańskich?
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>O pragnieniach czy o problemach?
Jedno wynika z drugiego.
>Nie należę do tych, których martwi niewiedza osób trzecich o tajemnicach mojej sypialni i wcale mi rozpowiadania o tym nie brakuje. Czy to mnie cofa do czasów wiktoriańskich?
Raczej do czasów purytanów z XVI i XVII wieku.
07-07-2014 11:38 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>O pragnieniach czy o problemach?
>Jedno wynika z drugiego.
Bzdura. Pewien polski polityk miał pragnienie ze znaną aktorką. Nie sądzę, aby było to dla niego problemem.
Mnie też się podobała Brigitte Bardot i co z tego?
A Valérie Kaprisky w "Roku meduz" (L'Année des méduses) doprowadziła mężczyznę do śmierci wartej zazdrości .
Ach, chciałbym tak umrzeć!

Posiadanie haremu też jest miłym marzeniem (pomijając liczność teściowych)
Nie widzę problemu nie spotkawszy ani Brigitte Bardot, ani haremu

>>Nie należę do tych, których martwi niewiedza osób trzecich o tajemnicach mojej sypialni i wcale mi rozpowiadania o tym nie brakuje. Czy to mnie cofa do czasów wiktoriańskich?
>Raczej do czasów purytanów z XVI i XVII wieku.

Młodzieńcze. XXI-wieczny dżentelmen (nawet herbu Widły o oborę oparte) tajemnice alkowy zachowuje dla żony i siebie i wcale nie czuję się cofnięty, ani nie będę czuł uwspółcześniony naśladując celebrytę z którego kpił A. Sikorowski (?)
"Łoł, tok szoł
Ktoś przed kamerą spodnie zdjął
powiedział ile razy może
i z kim od wczoraj dzieli łoże
Europejczyk a nie jakiś koł
Łoł, tok szoł"
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Mnie też się podobała Brigitte Bardot i co z tego?
A nic, taka zachcianka z której nic nie wyniknie.
>Młodzieńcze. [...] nie czuję się cofnięty, [...].
Starcze. Pewien badacz pisze, że "Purytański ideał stosunków między mężem a żoną można podsumować następująco: pełen czułości szacunek". A inny dodaje: "Pozostaje faktem, że wprowadzenie w Anglii bardziej liberalnych poglądów na miłość małżeńską w XVI i XVII wieku było w ogromnej mierze zasługą części angielskich protestantów zwanych purytanami". Wspaniałe, namiętne listy miłosne małżonków z tego okresu dowodzą, że zły pijar jaki mają dziś ówcześni purytanie to prawdopodobnie kolejny mit, jak z tym ciemnym średniowieczem.
Faktem jest, że purytanie nie epatowali seksem dla którego sceną była małżeńska alkowa, a jedynymi widzami sami aktorzy dramatu.
29-06-2014 19:11
 Ocena 12 na 12
Anna Salman (16360 punktów)
>Pytam, po jestem w trakcie lektury książki "Etyka w działaniu". Autorem jest ateistyczny filozof, prof. Jacek Hołówka, który zalicza tam rozpustę do zachowań niemoralnych.
Filozof - po prostu, nie ateistyczny. A jak ty definiujesz rozpustę? Bo dla mnie seks bez zobowiązań za zgodą obu stron nie jest rozpustą tak jak i korzystanie z usług prostytutek, czy prostytutków.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
No właśnie, rozpusta to rzecz różnie przez innych definiowana. Dla mnie rozpustny jest każdy akt seksualny odbywany bez miłości. Seks z prostytutką nie różni się pod tym kątem od seksu z dobrą koleżanką albo z przypadkową osobą.
29-06-2014 20:42 
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>No właśnie, rozpusta to rzecz różnie przez innych definiowana. Dla mnie rozpustny jest każdy akt seksualny odbywany bez miłości. Seks z prostytutką nie różni się pod tym kątem od seksu z dobrą koleżanką albo z przypadkową osobą.

Mam nadzieję, że jesteś nastolatkiem jeszcze. I masz całą biblioteczkę harlequinów. Napisz proszę, że tak właśnie jest.
29-06-2014 21:47 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Twoje personalne jazdy guzik mnie obchodzą. Widocznie sam jesteś rozpustnikiem i obraża cię nazywanie rzeczy po imieniu. Ale to już twój problem, nie mój.
29-06-2014 22:03 
 Ocena 3 na 3
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Rozpustnik to takie ładne archaizujące słowo! A ile interesujących dostarcza wyobraźni podniet. Trochę podszyte zepsuciem i nieobyczajnością, brakiem życiowego zrównoważenia, a jednak kojarzące się z pociągającym witalizmem, siłą i aktywnością. Jak to musiało być kusząco - być takim rozpustnikiem w zupełnie starym stylu. Trzeba chyba było mieć do tego jakieś specjalne moralne inklinacje, bo jakżeby inaczej?

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
29-06-2014 20:42 
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)
>... Dla mnie rozpustny jest każdy akt seksualny odbywany bez miłości. ...
Jeśli jesteś taki pruderyjny, to po co założyłeś taki wątek?
29-06-2014 21:50 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Po to, żeby dowiedzieć się, czy rozpusta jest etyczna. Bo, że seks bez miłości jest zachowaniem rozpustnym - jest dla mnie jasne. Pytanie jest: czy takie zachowanie jest godne człowieka i nie stoi w sprzeczności z racjonalnie pojętą etyką.

Można by się sprawie przyjrzeć bliżej. Zapewne każdy zgodzi się, że seks grupowy oparty na zdradzie rozpustą jest. Nie widzę powodu by seks bez miłości ograniczony do dwojga osób klasyfikować tu jakoś inaczej. Z jakiego to powodu?
29-06-2014 22:00 
 Ocena 5 na 5
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Bo, że seks bez miłości jest zachowaniem rozpustnym - jest dla mnie jasne.
Jest dla ciebie jasne bo tak? Czyli jest to rozpusta bo ty tak powiedziałeś.
>Pytanie jest: czy takie zachowanie jest godne człowieka i nie stoi w sprzeczności z racjonalnie pojętą etyką.
Dlaczego miałoby być niegodne? Co niby niegodnego jest w uprawianiu seksu z chętną choć bliżej nieznaną osobą?
>Nie widzę powodu by seks bez miłości ograniczony do dwojga osób klasyfikować tu jakoś inaczej. Z jakiego to powodu?
Z kolei ja nie widzę powodu aby seks jak to ujmujesz bez miłości nazywać rozpustą. W ogóle ta rozpusta to dla mnie jakieś stygmatyzujące słowo, oznaczające zbyt duże zainteresowanie sprawami łóżkowymi innych i być może jakieś problemy we własnym życiu erotycznym.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
29-06-2014 22:07 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Są ludzie, dla których seks jest siłą niszczącą. Uzależnieni, przegrani, jak w filmie "Nimfomanka" von Triera. Rozumiem, że słowo "rozpusta" kładzie nacisk na tę ciemną stronę seksu, ale nie tylko. Ja osobiście nie widzę w byciu łatwym/łatwą nic złego - jednakże wspomniany autor książki klasyfikuje rozpustę jako coś złego i pisze, że nie mamy zaufania do osób, które śpią z każdym. Dlatego rzecz mnie zastanawia i szukam odpowiedzi na pytanie jak to z tą rozpustą jest.

Masz rację, słowo to jest stygmatyzujące. Ale niech nas to nie zraża. Nie widzę osobiście problemu w stwierdzeniu: "orgie są oznaką rozpusty, ale w rozpuście nic złego nie ma".
29-06-2014 22:14 
 Ocena 6 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Są ludzie, dla których seks jest siłą niszczącą. Uzależnieni, przegrani, jak w filmie "Nimfomanka" von Triera.
Możliwe. Ale tak o wielu czynnościach można powiedzieć.
>Ja osobiście nie widzę w byciu łatwym/łatwą nic złego - jednakże wspomniany autor książki klasyfikuje rozpustę jako coś złego i pisze, że nie mamy zaufania do osób, które śpią z każdym. Dlatego rzecz mnie zastanawia i szukam odpowiedzi na pytanie jak to z tą rozpustą jest.
Zapoznałem się z recenzją książki, jej autorka stwierdza, że Hołówce najwyraźniej nie po drodze z etyką inną niż katolicką, co by wyjaśniało podejście do "rozpusty". Jak dla mnie jest z nią nijak, ktoś chce niech sypia z wieloma osobami, ktoś nie chce to niech nie sypia, żaden jednak nie jest lepszy.
>Masz rację, słowo to jest stygmatyzujące. Ale niech nas to nie zraża. Nie widzę osobiście problemu w stwierdzeniu: "orgie są oznaką rozpusty, ale w rozpuście nic złego nie ma".
Jest stygmatyzujące więc nie widzę powodu do używania go tym bardziej, że kojarzy mi się z niezdrowym zainteresowaniem czyimś życiem seksualnym.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jacek Hołówka jest zwolennikiem aborcji na życzenie, klonowania embrionów i eutanazji. Jaki z niego katolicki etyk?

No właśnie, też nie widzę powodu by czepiać się rozwiązłości. Chętnie poznałbym się z jakimiś racjonalnymi argumentami że jest to coś złego.
29-06-2014 22:27 
 Ocena 6 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jacek Hołówka jest zwolennikiem aborcji na życzenie, klonowania embrionów i eutanazji. Jaki z niego katolicki etyk?
Nie wszyscy katolicy są przeciwni wyżej wymienionym, ja zaś powtarzam to czego dowiedziałem się z recenzji. Ponadto podejście do "rozpusty" jak najbardziej pasuje do katolicyzmu.
>No właśnie, też nie widzę powodu by czepiać się rozwiązłości. Chętnie poznałbym się z jakimiś racjonalnymi argumentami że jest to coś złego.
Jak dla mnie nie ma takich chyba, że rzecz tyczy się roznoszenia chorób wenerycznych, albo rozwiązłości związanej ze zdradzaniem partnera. Póki jednak rzecz odbywa się bez kłamstw i wśród chętnych to nic złego w tym nie widzę.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Myślałem o tym i te argumenty są dość słabe ponieważ w prosty sposób można zabezpieczyć się przed chorobami, np. wymagać od partnerów badań lekarskich.

Hmm... kiedy mówię, że Hołówka popiera 3 rzeczy absolutnie sprzeczne z nauczaniem Kościoła, nie uważasz tego za przejaw nie-katolickości. Natomiast jedną rzecz, jaką jest podejście do seksu, w której ma podobne zapatrywania co KK - już uważasz za dowód wystarczający na jego katolickość. Odpowiedź tego paradoksu nasuwa się sama: masz obsesję. Widzisz katolików tam gdzie ich nie ma.

A to, że jacyś katolicy popierają np. aborcję wcale nie świadczy o tym, że popieranie jej nie jest nie-katolickie. Bo oficjalne stanowisko Kościoła tę sprawę rozstrzyga.
29-06-2014 22:56 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Hmm... kiedy mówię, że Hołówka popiera 3 rzeczy absolutnie sprzeczne z nauczaniem Kościoła, nie uważasz tego za przejaw nie-katolickości.
Z obecnym nauczaniem kościoła, które przypomnę część wiernych ma w głębokim poważaniu. Zresztą jak dla mnie polska katolickość to raczej obłuda, narzucanie swoich przekonań innym, brak refleksji i wierzenie bo ojce wierzyli niż konkretne stanowisko w jakichś sprawach. Nie zaprzeczam jednak, że generalnie podejście chociażby do aborcji jest niezłym katolickości wyznacznikiem.
>Natomiast jedną rzecz, jaką jest podejście do seksu, w której ma podobne zapatrywania co KK - już uważasz za dowód wystarczający na jego katolickość.
Czytanie ze zrozumieniem sprawia ci problem? Katolickie podejście zarzuciła Hołówce autorka czytanej przeze mnie recenzji, nie ja. Ja zauważyłem, że takie podejście może na katolicyzm wskazywać, szczególnie ten polski, niezbyt się liczący z nauką kościoła.
>Odpowiedź tego paradoksu nasuwa się sama: masz obsesję. Widzisz katolików tam gdzie ich nie ma.
Odpowiedź i owszem nasuwa się sama - widzisz to co sobie uroisz.
>A to, że jacyś katolicy popierają np. aborcję wcale nie świadczy o tym, że popieranie jej nie jest nie-katolickie. Bo oficjalne stanowisko Kościoła tę sprawę rozstrzyga.
Gucio nie rozstrzyga. Kościół swoje a owieczki swoje, nawet w tak jakoby kontrowersyjnej sprawie jak aborcja kler i laikat bynajmniej jednym głosem nie mówią. Słowem oficjalne stanowisko kościoła nie jest funta kłaków warte.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
29-06-2014 23:01 
 Ocena 9 na 9
Anna Salman (16360 punktów)
>... Bo, że seks bez miłości jest zachowaniem rozpustnym - jest dla mnie jasne.
A dla mnie nie.
>Pytanie jest: czy takie zachowanie jest godne człowieka i nie stoi w sprzeczności z racjonalnie pojętą etyką.
To chyba inaczej - ci, dla których jest to nieetyczne po prostu tak nie postępują. Ci natomiast, którzy nie postrzegają tego w kategoriach etycznych, nie mają wyrzutów sumienia, gdy tak postępują.
>... Zapewne każdy zgodzi się, że seks grupowy oparty na zdradzie rozpustą jest.
Nie - nie jest. Zdrada to zdrada - oszukiwanie kogoś i jest to nieetyczne. Ale jakie ma znaczenie, w jakiej konfiguracji? A może osoba zdradzana łatwiej by się pogodziła ze świadomością, że zdradzający / zdradzająca uprawia seks grupowy, bo ... ma takie nietypowe potrzeby seksualne. Natomiast zdrada, zwłaszcza wielokrotna, z jedną osobą, rodzi podejrzenia - bo dotyczy takiego samego zakresu potrzeb seksualnych, ale z innym partnerem.

A tak w ogóle, to czy mógłbyś zdefiniować "rozpustę"? Bo dla mnie to jakiś archaizm, rodem z epoki wiktoriańskiej, kiedy mąż nawet własnej żony nagiej nie mógł oglądać i wszystko, co było odsłonięte powyżej kostki, było nieprzyzwoite.
Poza tym - w którym miejscu (rozdział) prof. Hołówka wypowiada się tak na temat rozpusty / rozwiązłości?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
We wstępie wspomina o tym dwukrotnie. Natomiast z twojego postu wnioskuję, że w ogóle nie uznajesz żadnego zjawiska za rozpustę. Dziwi mnie to.

Natomiast definicja rozpusty wg. mnie wyglądałaby tak: oddawanie się kontaktom seksualnym wypranym z miłości.
29-06-2014 23:52 
 Ocena 5 na 5
Anna Salman (16360 punktów)
>We wstępie wspomina o tym dwukrotnie. Natomiast z twojego postu wnioskuję, że w ogóle nie uznajesz żadnego zjawiska za rozpustę. Dziwi mnie to.
Nie tyle nie uznaję, co nie widzę miejsca we współczesnym świecie na tak archaiczne określenia. Musiałyby być każdorazowo podawane z definicją. To brzmi jak sromota albo coś takiego.
>Natomiast definicja rozpusty wg. mnie wyglądałaby tak: oddawanie się kontaktom seksualnym wypranym z miłości.
No to byłbyś w niezgodzie z dawniejszym (oryginalnym) znaczeniem. Kiedyś seks był "małżeńskim obowiązkiem", dokonywanym w celu prokreacji, a małżeństwa były aranżowane. Jeszcze w latach 90-tych (już przywoływałam te statystyki) ok. 70% Polek twierdziło, że miłość nie jest niezbędna do zawarcia małżeństwa. Czyli ... kontakty małżeńskie to dla ciebie rozpusta
No to się wiktoriańscy moraliści przewracają w grobach.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To były inne czasy. Do nich trzeba stosować inną miarę. Ja mówię o sytuacji zastanej dzisiaj.
30-06-2014 00:26 
 Ocena 2 na 2
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>To były inne czasy. Do nich trzeba stosować inną miarę. Ja mówię o sytuacji zastanej dzisiaj.<<
Czyli moralność jest rzeczą względną. Zwolennicy demokracji niech sobie głosują nad tym, co jest moralne, a co nie. Liberałowie (może libertyni?) sami sobie definiować to będą.
01-07-2014 01:01 
 Ocena 4 na 4
Gbursson (106 punktów)
> To brzmi jak sromota albo coś takiego.

Sromota . Kocham archaizmy.

A w temacie, to póki jest zgoda obu stron to nie ma co w ogóle myśleć o tym co dorośli ludzie robią w sypialniach/kuchniach/samochodach/etc.

Odi profanum vulgus et arceo
01-07-2014 10:01 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)
>to póki jest zgoda obu stron to nie ma co w ogóle myśleć o tym co dorośli ludzie >robią w sypialniach/kuchniach/samochodach/etc.

Co się dzieje w samochodach o ile w ruch uliczny są włączone ,interesuje mnie żywotnie .
02-07-2014 03:22 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
Najważniejszą wiedzą jest wiedza na temat samego siebie. Pytanie podstawowe brzmi: Czy wiem dlaczego mam swobodny stosunek do seksu? Seks może przecież pełnić bardzo różne funkcje. Być może ktoś faktycznie ma naturę hedonisty, a może ma jakieś problemy ze sobą. Grunt to nawiązać kontakt z tym co się czuje i mieć świadomość skąd się to bierze.
Innymi słowy nie warto próbować dowiedzieć się czy rozpusta jest etyczna, dopóki się nie ustali jakie jest jej osobiste znaczenie. Tyle, że już ten temat jak wątek osobisty na forum się nie nadaje.
Odnośnie zdania:"Zapewne każdy zgodzi się, że seks grupowy oparty na zdradzie rozpustą jest" śpieszę dodać, że, hehe, prawdopodobnie nie każdy, ale to bez znaczenia.


dajmonion
30-06-2014 11:16 
 Ocena 3 na 3
Harpun (167 punktów)
(zablokowany)
>No właśnie, rozpusta to rzecz różnie przez innych definiowana. Dla mnie rozpustny jest każdy akt seksualny odbywany bez miłości.

-A jak kogoś nikt nie pokocha, nie licząc Jezusa, albo umrze w "czystości" albo będzie rozpustnikiem?

-Jesteśmy zwierzętami i popęd seksualny dotyczy nas tak samo jak przedstawicieli innych gatunków. Pojęcie seksualności i w ogólne cielesności człowieka zostało koszmarnie wypaczone przez religię, u nas akurat chrześcijańską, a islam wzniósł się już na wyżyny idiotyzmu w tej dziedzinie.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Tak, jeżeli nikt mnie nie pokocha (co generalnie jest bardzo możliwe) to oddając się kopulacji, jestem rozpustnikiem. W takim wypadku mamy do wyboru albo zrezygnować z seksu (nie polecam) albo zostać tym rozpustnikiem. Nie polecam natomiast oszukiwania siebie: śpię z przypadkowymi dziewczynami ale jestem w sferze seksualnej prawie ascetą.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
> Seks z prostytutką nie różni się pod tym kątem od seksu z dobrą koleżanką albo z przypadkową osobą.
Wiem z doświadczenia, że różnice są kolosalne.
baszarteg (2319 punktów)
>Spółkuję jedynie z osobami dorosłymi i chcącymi tego samego - niezobowiązującego seksu.
>Czy takie zachowanie jest moralne?

"Światem rządzą czyny, nie dobre intencje, to też jeden czynny grzesznik wart jest dziesięciu bezczynnych świętych i męczenników." George Bernard Shaw

Nie jestem pewien czy do końca na temat ...ale mam nadzieje że pomogłem . (w zanadrzu miałem jeszcze "ludzie ludziom zgotowali ten los" oraz "Ja byłem zwierzę. Ona święta. Ale szep­tała: - Lu­bię zwierzęta! " ale uznałem że Shaw bardziej pasuje
Degre (752 punktów)
Ile masz lat? Uprawiałeś kiedyś seks? Nie ma czegoś takiego jak rozpusta. Zgadzam się z przedmówcami - zdrada jest podła, to okazanie braku szacunku swemu partnerowi.
Seks bez miłości to "rozpusta" bo?
A gdy mnie i partnerkę naszła ochota na nasz koleżankę i nam się podobało, to do cholery co w tym złego?
Seks jest piękny. Czasem śmieszny. Z jedną, stałą partnerką dla mnie najlepszy, ale zwrot klucz - dla mnie.
Co człowiek to opinia i nie widzę niczego złego w znajomościach na jedną noc.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jak to nie ma czegoś takiego jak rozpusta. Oglądałeś "Pachnidło"? Jest tam scena orgii na placu, setki osób w szale namiętności spółkują ze sobą bez żadnej logiki.

Nie mówię, że jest w tym coś złego, bo nawet nie twierdzę, że bycie tym rozpustnikiem jest czymś złym. Po prostu w seksie bez miłości między dwoma osobami zachodzą te same mechanizmy co w orgii, stąd nazywam jedno i drugie rozpustą: czyli folgowaniem sobie, które poza przyjemnością niewiele ze sobą niesie. Nie uważam tego za nic złego, słowo "rozpusta" źle się kojarzy, to prawda. Ale nie mnie.
30-06-2014 12:21 
 Ocena 4 na 4
Harpun (167 punktów)
(zablokowany)
>Jak to nie ma czegoś takiego jak rozpusta. Oglądałeś "Pachnidło"? Jest tam scena orgii na placu, setki osób w szale namiętności spółkują ze sobą bez żadnej logiki.
>Nie mówię, że jest w tym coś złego, bo nawet nie twierdzę, że bycie tym rozpustnikiem jest czymś złym. Po prostu w seksie bez miłości między dwoma osobami zachodzą te same mechanizmy co w orgii, stąd nazywam jedno i drugie rozpustą: czyli folgowaniem sobie, które poza przyjemnością niewiele ze sobą niesie. Nie uważam tego za nic złego, słowo "rozpusta" źle się kojarzy, to prawda. Ale nie mnie.

-Chyba się plączesz w pojęciach i odczuciach. Jeżeli słowo rozpusta źle ci się kojarzy, to dlaczego nie widzisz w tym nic złego? I co ma niby nieść seks poza przyjemnością? Masz jakieś pojęcie o mechanizmach ewolucji? To ta przyjemność skłania nas do uprawiania seksu, nie powołanie do prokreacji. Miłość jest produktem ubocznym popędu. Pozwala lepiej wychować potomstwo, gdy oboje rodzice są ze sobą związani, a same geny tak nami sterują by dany rodzic dbał o ich rozpowszechnianie i przetrwanie w kolejnych kopiach. Ponadto unikanie przygodnego seksu zmniejsza ryzyko zachorowań na różne choroby przenoszone tą drogą, więc przyroda sama eliminuje nadmiar tej "rozpusty". Ale gdyby nagle seks przestał być przyjemny, nasz gatunek by wyginął.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Czytaj ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałem, że rozpusta źle MI się kojarzy. A to, że miłość jest ubocznym skutkiem popędu służącym wychowaniu potomstwa - ok, ale w takim razie co z miłością homoerotyczną? Nie ma jej?

Zastanawia mnie co wiesz na temat partnerstwa, że pytasz: co daje seks poza przyjemnością. Daje bardzo dużo.
30-06-2014 20:31 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)
>Zastanawia mnie co wiesz na temat partnerstwa, że pytasz: co daje seks poza przyjemnością. Daje bardzo dużo.

Niektórym tak, innym nie.
A co złego jest w orgiach, zakładając, że biorą w nich udział ludzie z wolnej woli i w dodatku pełnoletni!?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nie znam argumentów przeciw orgiom. Założyłem ten temat bo myślałem, że wszyscy będą przeciwni rozwiązłości i mi powiedzą czemu to coś złego. Okazuje się, że racjonaliści nie widzą w tym nic złego, dlatego dziwi mnie podejście profesora Hołówki - ale może rozjaśni to na dalszych kartach książki.
diogenes (42753 punktów)
>Rozpusta z etycznego punktu widzenia

Rozpusta ma już negatywne moralnie konotacje, a więc problem jest dość dziwacznie postawiony (czy niemoralność jest moralna).

>...co piątek "wyrywam" inną młódkę na dyskotece lub zaglądam do domu publicznego.

To niewartościujący opis. Trzeba podac konkretne konteksty, a przede wszsytkim - jakąś koncepcję moralności i etyki aby tego rodzaju zachowania wartościować. Mogę sobie wyobrazić różne opcje, od potępienia po gloryfikację.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
W jaki sposób coś co:
- jest świadomym i dobrowolnym aktem
- sprawia satysfakcję wszystkim uczestnikom
- nie narusza (realnych) interesów osób trzecich
może być niemoralne?

Oczywiście w przypadku naruszenia każdego z tych trzech warunków mamy do czynienia z zachowaniem niemoralnym, jednak nie widzę większej różnicy między np. gwałtem a ciężkim pobiciem lub molestowaniem a oszustwem finansowym.
06-07-2014 10:43 
 Ocena-2 na 2
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>W jaki sposób coś co:
>- jest świadomym i dobrowolnym aktem
>- sprawia satysfakcję wszystkim uczestnikom
>- nie narusza (realnych) interesów osób trzecich
>może być niemoralne?
W takim razie świadome wsadzanie partnerowi fallusa w odbyt, przy zgodzie ich obu, w miejscu publicznym (co sprawia im ogromną satysfakcje) nie jest czynem niemoralnym gdyż jedynym realnie naruszanym interesem jest interes wsadzającego
06-07-2014 12:26 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>W takim razie świadome wsadzanie partnerowi fallusa w odbyt, przy zgodzie ich obu, w miejscu publicznym (co sprawia im ogromną satysfakcje) nie jest czynem niemoralnym gdyż jedynym realnie naruszanym interesem jest interes wsadzającego

Mylisz chyba moralność z dziwnym konstruktem, jakim jest moralność publiczna. To powyższe jest przede wszystkim niezgodne z prawem.
06-07-2014 12:47 
 Ocena 2 na 2
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Zapewne można by było wypowiedzieć się bez chamstwa.

W tym wypadku naruszony jest interes osób postronnych, które mogą stać się biernymi współuczestnikami aktu.
Przy czym zasada ta dotyczy tylko miejsc publicznych ogólnie dostępnych. W przypadku np. zamkniętego spektaklu teatralnego o żadnym zgorszeniu nie ma mowy (o ile widzowie wcześniej byli poinformowani)
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Pytasz w jaki sposób coś co:
- jest świadomym i dobrowolnym aktem
- sprawia satysfakcję wszystkim uczestnikom
- nie narusza (realnych) interesów osób trzecich
może być niemoralne?

Odpowiadam:
W przypadku gdy naruszony jest interes osób postronnych, które mogą stać się biernymi współuczestnikami aktu rozpusty seksualnej. Nic nie jest tak demoralizujące jak bierność.
Przy czym zasada ta dotyczy tylko miejsc publicznych ogólnie dostępnych. W przypadku np. zamkniętego spektaklu teatralnego lub tańca GO GO w Cocomo o żadnym zgorszeniu nie ma mowy (o ile widzowie wcześniej byli poinformowani lub też zgorszenie zostało wliczone w cenę biletu razem z vatem). Jeżeli zaś podczas koncertu jakieś gwiazdy rock'n'rolla dojdzie na scenie do spontanicznego, nieplanowanego aktu kopulacji to... zgorszenie moralne części publiczności jest obowiązkowe.
06-07-2014 16:56 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Pytasz w jaki sposób coś co:
>- jest świadomym i dobrowolnym aktem
>- sprawia satysfakcję wszystkim uczestnikom
>- nie narusza (realnych) interesów osób trzecich>może być niemoralne?
>Odpowiadam:
>W przypadku gdy naruszony jest interes osób postronnych, które mogą stać się biernymi współuczestnikami aktu rozpusty seksualnej. Nic nie jest tak demoralizujące jak bierność.
>Przy czym zasada ta dotyczy tylko miejsc publicznych ogólnie dostępnych. W przypadku np. zamkniętego spektaklu teatralnego lub tańca GO GO w Cocomo o żadnym zgorszeniu nie ma mowy (o ile widzowie wcześniej byli poinformowani lub też zgorszenie zostało wliczone w cenę biletu razem z vatem). Jeżeli zaś podczas koncertu jakieś gwiazdy rock'n'rolla dojdzie na scenie do spontanicznego, nieplanowanego aktu kopulacji to... zgorszenie moralne części publiczności jest obowiązkowe.
>

Pipcys jak Inuit po samogonie
Toż sam napisałeś to, co podreśliłem, a potem tłumaczysz, że jest niemoralne bo interes osób trzecich został naruszony
Olek Mularski (3178 punktów)
>Pytanie moje jest proste. Czy jeżeli jestem dorosły, nie mam zobowiązań i jestem rozpustnikiem - degraduję siebie i innych a więc postępuję w sposób niemoralny i niegodny człowieka? Mam na myśli sytuację, w której np. co piątek "wyrywam" inną młódkę na dyskotece lub zaglądam do domu publicznego. Spółkuję jedynie z osobami dorosłymi i chcącymi tego samego - niezobowiązującego seksu.
>Czy takie zachowanie jest moralne?

Zależy kogo zapytać. Jeśli pytaną osobą będzie chrześcijanin, to odpowiedź będzie jedna- to grzech, rzecz straszliwie niemoralna, okropna, bóg tak nie każe, pójdziesz do piekła! Jednakże źródła tejże etyki są niezwykle wątpliwe i opierają się na strachu przed wyimaginowanym tworem zwanym Jahwe i jego trzema osobami, wcieleniami, czy jak kto to tam nazwał.

Prawdziwa, świecka etyka raczej nie powinna mieć nic przeciwko takiemu zachowaniu, pod warunkiem oczywiście, że jesteś osobą zdrową (nie zarażasz żadnymi chorobami wenerycznymi), robisz to za obopólną zgodą i z osobami pełnoletnimi oraz bierzesz na siebie obowiązek opłacania ewentualnych alimentów za dzieci będące skutkiem "wpadki" i używasz prezerwatyw (nie tylko ze względu na minimalizację ryzyka wpadki, ale i prewencję zakażeń WZW i HIV). Jeśli czynisz zgodnie z powyższymi zasadami, to ciężko nazwać to co robisz degradującym siebie- seks w takim wydaniu nie jest dla Ciebie, ani partnerki w żaden sposób szkodliwy. Nie odbierasz też w żaden sposób wolności drugiego człowieka, postępujesz więc w pełni etycznie i moralnie.

>Pytam, po jestem w trakcie lektury książki "Etyka w działaniu". Autorem jest ateistyczny filozof, prof. Jacek Hołówka, który zalicza tam rozpustę do zachowań niemoralnych.

Pytanie, czy ten filozof jest rzeczywiście ateistyczny i co według niego oznacza termin "rozpusta".
30-06-2014 18:46 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Etyka chrześcijańska jest błędna dlatego, że uznaje jakieś wartości za absolut i nie chce przyjąć do wiadomości, że inna osoba nie koniecznie będzie szczęśliwa jako wierny mąż i ojciec. Ze wszystkim się zgadzam.
waldeck77 (4307 punktów)
Co to w ogóle za pojęcie "rozpusta"? Wyciągnięte chyba z jakiegoś XIX-wiecznego poradnika dla świętojebliwych.
Jeśli dorosłe osoby dobrowolnie zgadzają się na seks nie zdradzajac przy tym nikogo i nie krzywdząc nikogo, to co w tym ma być nieetycznego i degradującego?
Marcin Mleczek (125 punktów)
Czyż to nie ciekawe jak wierzący mają popierdziel na punkcie seksu i jak wielu ludzi przez to jest mentalnymi kalekami... Maryja zawsze dziewica, jak sama nazwa wskazuje bez uprawiania seksu urodziła syna, który także był antyseksualny. Zabraniał nawet o tym myśleć, nie daj boże jakby komuś ustał... Jakie rozwiązanie dawał? Odciąć sobie oko, lub rękę. Hmmm jakież to przemyślane. No tak, w końcu kto by nie zrezygnował z uprawiania seksu przez całe życie żeby łatwiej otrzymać nagrodę jaką jest chwalenie przez wieczność tej osoby. Przecież wszyscy tego chcemy, ale jakimś dziwnym trafem nie wiemy o tym. Pomyśleć, że kultura w dużej mierze kształtuje się na takich zasadach spróbujmy teraz racjonalnie porozmawiać o przygodnym, nieprzymusowym seksie w którym ludzie zdają sobie sprawę z ryzyka i ewentualnych konsekwencji.
Draska (285 punktów)

Nie myl moralności z etyką lub z postrzeganiem dobra i zła. Myślę że wielu przedemną zastanawiało się czym jest moralność, czym jest etyka i czym jest dobro i zło.
Inną moralność mają inne kultury.
Tak w skrócie to moralność zależy od kultury w której żyjemy. Jeśli dana kultura pozwala na seks z 8 latkami to jest to moralne. Dla tej kultury. Jest to pewna obyczajowość.
Dlatego wnerwia konserwatywna tyrada o moralności. No cóż, jak we wszystkim, brak wiedzy. Często podstawowej.
Nie ma uniwersalnej moralności, jest chrześcijańska, taka, owaka, itp.
Czyli zachowanie w naszej kulturze wyrywanie kobiet dla seksu i zostawianie jej jest moralnie potępiane. Czy czynisz zło czy dobro? należy się odwołać do definicji zła i dobra. Przy czym należy pamiętać że nie ma żadnego czynu z definicji dobrego lub złego. Nic nie jest złe lub dobre - wszystko zależy od okoliczności czynu.

Często pojęcie dobra i zła nie ma nic wspólnego z moralnością w danej kulturze. Dajmy na to seks z kimkolwiek kto się napatoczy. Mamy gender, czyli róźnicowanie tych samych zachowań w kontekście płci w naszej kulturze. Facet bierze co popadnie to MEN jest, kobieta - puszczalska. W kontekście dobra i zła? nie zaszło zło. Chcieli seksu, mieli seks, nikt nikogo nie zmuszał. Moralnie naganne bo mamy mieć rodzinę wierną, katolicką i pełną dzieci. To jest moralność. A Dobro i Zło to co innego. Etyka - co innego.

Więc, odpowiadając na Pana pytanie, w naszej kulturze, tak. Jest Pan niemoralny. Na stos z Panem.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Hehe, dzięki za dość rozsądne wnioski. Nie wpadłem na to, żeby oddzielić moralność od dobra i zła istniejących obiektywnie. Natomiast myślę, że można racjonalnie pojętą etyką w życiu się kierować.
Hejtibeats (210 punktów)
>Pytanie moje jest proste. Czy jeżeli jestem dorosły, nie mam zobowiązań i jestem rozpustnikiem -
>degraduję siebie i innych a więc postępuję w sposób niemoralny i niegodny człowieka?

Przeanalizowanie tego zagadnienia w czasach gdy sam byłem rozpustnikiem jest jednym z tych, które sprawiły, że dopuściłem istnienie Boga, ale nie zamierzam o nim teraz mówić, ponieważ i bez niego da się zauważyć pewne sprawy.

Po pierwsze - jest to niemoralne (moim zdaniem w kontekście zła/dobra kultury/Boga i każdym innym, ponieważ prowadzi do zepsucia człowieka - może właściwym określeniem powinno być "sprzeczne z naturą człowieczeństwa, lecz zgodne z naturą zwierzęcą"), jeżeli ktoś uważa, że moralność / niemoralność, to bzdury albo porównuje nas do małp, to jego sprawa, teoria ewolucji coraz częściej jest kwestionowana, racjonalny racjonalista zastanowi się nad tym. Kiedyś racjonaliści wierzyli w płaskość ziemi, ale było tak jedynie z ich punktu widzenia. Nie jesteśmy zwierzętami, ale możemy zachowywać się jak one albo i gorzej, i to nas od nich różni. Rozmnażamy się jak zwierzęta, to prawda, ale jak widać sposób naszego myślenia, wyprzedza je znacząco.

Po drugie - prowadzi do zwiększania tolerancji na przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, zwiększenie egoizmu, ktoś nie wierzy ? Można sprawdzić, nie polecam. Takie zachowania wypaczają w nas poczucie przywiązania i odpowiedzialności za cokolwiek. Mówiąc wulgarnie "doszedłem, a teraz się ubieraj i spadaj, bo mam swoje sprawy".

Po trzecie - to samo co po drugie + konsekwencje, czyli nieplanowane potomstwo i wiążące się z tym problemy, spowodowane nieprzygotowaniem, a więc często niekompletna rodzina lub dom dziecka, i wpływ tego na dalszy rozwój świata lub bezmyślne wychowywanie dzieci, byle urosły.
03-07-2014 11:05 
 Ocena 3 na 5
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Po pierwsze - jest to niemoralne,
Dla kogo? Dla wyznawców krwawego tyrana tak ludzi kochającego, że aż im potopy urządza? Co niby jest złego w seksie bez poczucia winy, między chcącymi tego osobami?
>to jego sprawa, teoria ewolucji coraz częściej jest kwestionowana,
Przez kogo? Religijnych oszołomów, kreacjonistów, naukofcóf z bożej łaski?
>Nie jesteśmy zwierzętami,
A czym? Koroną stworzenia, bytami niebiańskimi, czystymi duszami zaklętymi w bezbożnych ciałach?
>Po drugie - prowadzi do zwiększania tolerancji na przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, zwiększenie egoizmu, ktoś nie wierzy ?
I do cywilizacji śmierci, bo przecież seks bez poczucia winy to samo zło o czym najlepiej wiedzą eksperci w sukienkach. I roją się z tego rozpusty czy inne sromoty bo jeden z drugim, samemu nie mogąc innym chce obrzydzić.
>Takie zachowania wypaczają w nas poczucie przywiązania i odpowiedzialności za cokolwiek. Mówiąc wulgarnie "doszedłem, a teraz się ubieraj i spadaj, bo mam swoje sprawy".
Jakie autorytatywne postawienie sprawy, myślałby kto, że stoją za nim wyniki wieloletnich badań co najmniej a tu zdaje się jedynie jednostkowe doświadczenie. Nie mówiąc już o tym, że co niby w tym złego, ot dwie dorosłe osoby uprawiające seks. Doprawdy katastrofa, ruja, poróbstwo i grzech. Jeszcze teraz te rozpustniki bezecne zadowolone będą chodzić, a cóż gryzie kler bardziej niż zadowolony człowiek niepotrzebujący ichniego mzimu?
>Po trzecie - to samo co po drugie + konsekwencje, czyli nieplanowane potomstwo i wiążące się z tym problemy, spowodowane nieprzygotowaniem, a więc często niekompletna rodzina lub dom dziecka, i wpływ tego na dalszy rozwój świata lub bezmyślne wychowywanie dzieci, byle urosły.
Po trzecie środki antykoncepcyjne czy w najgorszym razie aborcja, choć to raczej w normalnym kraju. W Polsce gdzie kler tak ukochał "życie nienarodzone" to raczej beczka do kiszenia kapusty, czy śliski kocyk.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
03-07-2014 13:16 
 Ocena-6 na 6
Hejtibeats (210 punktów)
>>Po pierwsze - jest to niemoralne,
>Dla kogo? Dla wyznawców krwawego tyrana tak ludzi kochającego, że aż im potopy urządza? Co niby jest złego w seksie bez poczucia winy, między chcącymi tego osobami?

Czy Bóg widząc upadek moralny swojego stworzenia nie miał prawa zwątpić ? Tak jak dał życie, ma prawo je odebrać lub nadać mu inną formę.

>>to jego sprawa, teoria ewolucji coraz częściej jest kwestionowana,
>Przez kogo? Religijnych oszołomów, kreacjonistów, naukofcóf z bożej łaski?

Rozejrzyj się trochę poza to forum, znajdziesz ludzi o wielkiej wiedzy, którzy mają podstawy do kwestionowania tej teorii.

>>Nie jesteśmy zwierzętami,
>A czym? Koroną stworzenia, bytami niebiańskimi, czystymi duszami zaklętymi w bezbożnych ciałach?

Jeżeli uważasz się za zwierze, żyj jak one i nie zabezpieczaj się środkami antykoncepcyjnymi, żyj jak one i zobaczymy. A nie sorry, wykorzystujesz przewagę bycia człowiekiem, do usprawniania postępowania zachowań zwierzęcych, ale z wykluczeniem odpowiedzialności jaka może za tym iść.

>>Po drugie - prowadzi do zwiększania tolerancji na przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, zwiększenie egoizmu, ktoś nie wierzy ?
>I do cywilizacji śmierci, bo przecież seks bez poczucia winy to samo zło o czym najlepiej wiedzą eksperci w sukienkach. I roją się z tego rozpusty czy inne sromoty bo jeden z drugim, samemu nie mogąc innym chce obrzydzić.

Zaściankowe podejście do tematów religijnych.

>>Takie zachowania wypaczają w nas poczucie przywiązania i odpowiedzialności za cokolwiek. Mówiąc wulgarnie "doszedłem, a teraz się ubieraj i spadaj, bo mam swoje sprawy".
>Jakie autorytatywne postawienie sprawy, myślałby kto, że stoją za nim wyniki wieloletnich badań co najmniej a tu zdaje się jedynie jednostkowe doświadczenie. Nie mówiąc już o tym, że co niby w tym złego, ot dwie dorosłe osoby uprawiające seks. Doprawdy katastrofa, ruja, poróbstwo i grzech. Jeszcze teraz te rozpustniki bezecne zadowolone będą chodzić, a cóż gryzie kler bardziej niż zadowolony człowiek niepotrzebujący ichniego mzimu?

Zaściankowe podejście do tematów religijnych po raz drugi.

>>Po trzecie - to samo co po drugie + konsekwencje, czyli nieplanowane potomstwo i wiążące się z tym problemy, spowodowane nieprzygotowaniem, a więc często niekompletna rodzina lub dom dziecka, i wpływ tego na dalszy rozwój świata lub bezmyślne wychowywanie dzieci, byle urosły.
>Po trzecie środki antykoncepcyjne czy w najgorszym razie aborcja, choć to raczej w normalnym kraju. W Polsce gdzie kler tak ukochał "życie nienarodzone" to raczej beczka do kiszenia kapusty, czy śliski kocyk.

Zaściankowe podejście do tematów religijnych po raz trzeci.

I to jest to o czym pisałem i jesteś tego świetnym przykładem. Postępujący egoizm, złość i nienawiść, do wszystkiego co zabrania Ci degradujących psychikę zachowań. Ruchasz co chcesz, a jak zajdzie dziewczyna w ciąże, to zabić nienarodzone dziecko, kurde, przecież to takie proste. Ale nie. Może jednak ta dziewczyna przeżyje szok na skutek aborcji, który wydawałoby się jej nie będzie dotyczył ? A może dojdzie do powikłań albo zakażenia ? Co Ciebie to obchodzi samcu alfa co ? Co siebie obchodzi drugi człowiek kiedy żyjesz jak zwierze ! Egoizm i marność. Kobieta w przypadku ciąży jest w wiele trudniejszej sytuacji, ale z takim podejściem młodego gnojka nie jesteś w stanie chyba dostrzec nic poza własnym organicznym wyciekiem z mniejszego mózgu.
03-07-2014 13:36 
 Ocena 1 na 7
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Czy Bóg widząc upadek moralny swojego stworzenia nie miał prawa zwątpić ?
Jaki bóg? Mzimu wymyślone przez pasterzy kóz chciałeś chyba napisać.
>Tak jak dał życie, ma prawo je odebrać lub nadać mu inną formę.
Pewnie, pewnie. Nie żeby takie postępowanie kłóciło się z mniemanym miłosierdziem tego wyimaginowanego bytu.
>Rozejrzyj się trochę poza to forum, znajdziesz ludzi o wielkiej wiedzy, którzy mają podstawy do kwestionowania tej teorii.
Podaj może przykłady. Czy nie chcesz być zabity śmiechem?
>Jeżeli uważasz się za zwierze,
A ty za co się uważasz? Za aniołka może?
>żyj jak one i nie zabezpieczaj się środkami antykoncepcyjnymi, żyj jak one i zobaczymy.
Co towarzyszu zobaczycie?
>Zaściankowe podejście do tematów religijnych.
Prawdziwe, co jak widzę bardzo cię boli.
>Zaściankowe podejście do tematów religijnych po raz drugi.
Poza tym żałosnym komunałem nie masz nic mądrzejszego do powiedzenia?
>Zaściankowe podejście do tematów religijnych po raz trzeci.
Widzę od ostatniej rozmowy nic a nic nie zmądrzałeś i bzdurzysz tylko, argumentów brak.
>Postępujący egoizm, złość i nienawiść, do wszystkiego co zabrania Ci degradujących psychikę zachowań.
O degradowaniu psychiki to na twoim miejscu bym nie pisał, jesteś bowiem świetnym tego przykładem. Ot religijny beton.
>Ruchasz co chcesz, a jak zajdzie dziewczyna w ciąże, to zabić nienarodzone dziecko, kurde, przecież to takie proste.
Brakuje ci czegoś, że komu innemu do łóżka zaglądasz? I to nienarodzone dziecko, klasyczne rojenie ciemnogrodu.
>Egoizm i marność. Kobieta w przypadku ciąży jest w wiele trudniejszej sytuacji, ale z takim podejściem młodego gnojka nie jesteś w stanie chyba dostrzec nic poza własnym organicznym wyciekiem z mniejszego mózgu.
Żałosny jesteś. Prezentujesz sobą poziom ścieku, zaślepiony swoją absurdalną wiarą śmieszny ewangelizatorze. Ulżyj sobie chłopaczku, wyrzuć chusteczki i będziemy mogli pogadać jak już spodnie wciągniesz i zmądrzejesz.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
04-07-2014 14:44 
 Ocena-1 na 3
Hejtibeats (210 punktów)
>Jaki bóg? Mzimu wymyślone przez pasterzy kóz chciałeś chyba napisać.

Prostactwem i ignorancją nic nie zdziałasz w dyskusji.

>>Tak jak dał życie, ma prawo je odebrać lub nadać mu inną formę.
>Pewnie, pewnie. Nie żeby takie postępowanie kłóciło się z mniemanym miłosierdziem tego wyimaginowanego bytu.

Ojciec każe dzieci, jeżeli postępują źle, zatem dlaczego Bóg miałby dać Ci na start wszystko czego chcesz, przyzwolenie na egoizm, rozpustę, zachcianki bez poznawania drugiego człowieka ? Czy w taki sposób zmusiłby Cię do myślenia, rozwoju, rozważania swoich czynów ? Czym dla Ciebie jest miłosierdzie ? Przyzwoleniem na dowolność czynów bez konsekwencji ponoszenia za nie odpowiedzialności ? Szukasz łatwizny i przez to nie podoba Ci się, że ktoś może wymagać dając coś.

>>Rozejrzyj się trochę poza to forum, znajdziesz ludzi o wielkiej wiedzy, którzy mają podstawy do kwestionowania tej teorii.
>Podaj może przykłady. Czy nie chcesz być zabity śmiechem?

Nie bądź ignorantem, materiałów do zastanowienia się jest cała masa. Jak już wspomniałem wielokrotnie, nie neguję całkowicie teorii ewolucji, ale neguję jej początek, czyli powstanie czegoś z niczego, na pewno zachodzi ewolucja jako taka, ale nie w takiej skali w jakiej próbuje nią się wszystko wyjaśniać, mam prawo mieć takie zdanie, ponieważ nikt nie przedstawił jednoznacznych dowodów, gdyby je przedstawił musiałby pojąć sposób powstania życia na ziemi, a więc długo długo jeszcze, a potem wcale.

>>Jeżeli uważasz się za zwierze,
>A ty za co się uważasz? Za aniołka może?

Nie wiem jak działa moje ciało, ale ja wierze, że moja życie pochodzi od Boga lub z Jego powodu możliwe było przekazanie mi go, nic nie dzieje się przypadkiem, nawet to, że jesteś tak negatywnie nastawiony do możliwości jego istnienia, zapewne miało swoją przyczynę

>>żyj jak one i nie zabezpieczaj się środkami antykoncepcyjnymi, żyj jak one i zobaczymy.
>Co towarzyszu zobaczycie?

Czy będziesz robił masowe aborcje czy weźmiesz odpowiedzialność za swoje egoistyczne czyny człowieku wobec praktycznie nieznanych partnerek, a może powinno być tak, że Ty ruchasz, a wychowywaniem zajmują się już kobiety i to ich problem ? Wygodnie, wygodnie, ale ja wierzę, że Bóg tego nie popiera. Widelec może służyć do jedzenia, podawania pokarmu choremu, ale można nim też zabić. Seks nie ma jednego celu, nie mówię, że służy jedynie rozmnażaniu, ale może być zatem źle używany (rozpusta).

>>Zaściankowe podejście do tematów religijnych.
>Prawdziwe, co jak widzę bardzo cię boli.

Nic mnie nie boli, masz płytkie podejście do tematu i tyle. Krzywdę robisz sobie i kobietom, którym kopulując te egoistyczne bzdury wmawiasz.

>O degradowaniu psychiki to na twoim miejscu bym nie pisał, jesteś bowiem świetnym tego przykładem. Ot religijny beton.

Nie żyję jedynie dla swoich zachcianek, nie spełniam każdej próżnej cielesnej zachcianki, a przez to rozumiem, że mam udane życie seksualne z partnerką, gdy mam gorsze, razem pracujemy aby odnaleźć się na nowo z jeszcze większą radością. Mógłbym oczywiście powiedzieć, że skoro się sypie to tak ma być, i wybrać łatwą drogę, czyli iść zaruchać na boku, lub żeby być uczciwym po prostu ją zostawić, ale co to da ? Za każdym razem mam zostawiać partnerkę jak mi się ruchanie znudzi ?

>>Ruchasz co chcesz, a jak zajdzie dziewczyna w ciąże, to zabić nienarodzone dziecko, kurde, przecież to takie proste.
>Brakuje ci czegoś, że komu innemu do łóżka zaglądasz? I to nienarodzone dziecko, klasyczne rojenie ciemnogrodu.

Pytam o Twoje poczucie odpowiedzialności, reszta mnie nie obchodzi. Czy jesteś w stanie każdej lasce która zaciągasz do wyra, w razie czego dać dom, możliwość wychowania dzieci, i ojcowską opiekę i solidne wychowanie, czy będziesz myślał o tym po fakcie ? A może aborcja, dom dziecka , samotnej matki ? Szczeniackie, egoistyczne podejście.

>>Egoizm i marność. Kobieta w przypadku ciąży jest w wiele trudniejszej sytuacji, ale z takim podejściem młodego gnojka nie jesteś w stanie chyba dostrzec nic poza własnym organicznym wyciekiem z mniejszego mózgu.
>Żałosny jesteś. Prezentujesz sobą poziom ścieku, zaślepiony swoją absurdalną wiarą śmieszny ewangelizatorze. Ulżyj sobie chłopaczku, wyrzuć chusteczki i będziemy mogli pogadać jak już spodnie wciągniesz i zmądrzejesz.

Ależ nienawiść... odpowiedzialność boli, według mojej wiary Ci pierwsi upadli, co chcieli mieć wieczny luz i przyjemności bez dbania o innych. Pozdrawiam.
04-07-2014 15:40 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Gdy zobaczyłem twojego posta miałem nań odpowiedzieć punkt po punkcie. Gdy go przeczytałem zrozumiałem, że to daremne - z osobami poniżej pewnego poziomu dyskutować nie należy, szkoda zdrowia. Nadto śpieszę donieść, iż ignorancja i prostactwo nie przykryją braku wiedzy czy indoktrynacji, wiara w coś nie jest zaś żadnym argumentem.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
07-07-2014 09:13 
 Ocena-3 na 3
Hejtibeats (210 punktów)
>Gdy zobaczyłem twojego posta miałem nań odpowiedzieć punkt po punkcie. Gdy go przeczytałem zrozumiałem, że to daremne - z osobami poniżej pewnego poziomu dyskutować nie należy, szkoda zdrowia. Nadto śpieszę donieść, iż ignorancja i prostactwo nie przykryją braku wiedzy czy indoktrynacji, wiara w coś nie jest zaś żadnym argumentem.
>
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

>

Gdy zobaczyłem tego posta zrozumiałem, że zapewne moje argumentowanie, jako seks nie jest jedynie zabawką, wymaga myślenia o partnerze, jego poznania, bycia zdolnym do wychowania ewentualnego potomstwa jest argumentacją niskich lotów w oczach waćpana. Nadto śpieszę donieść, iż popierana przez waćpana "w normalnych krajach" antykoncepcja i aborcja pańskich genów jest wskazana, ku chwale ludzkości.

Uwagi - poziom odpowiedzi został zawyżony do standardów interlokutora.
07-07-2014 09:49 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)
>Gdy zobaczyłem tego posta zrozumiałem, że zapewne moje argumentowanie, jako seks nie jest jedynie zabawką, wymaga myślenia o partnerze, jego poznania, bycia zdolnym do wychowania ewentualnego potomstwa jest argumentacją niskich lotów w oczach waćpana.

Seks nie jest zabawką, ale może być świetną zabawą, zwłaszcza z ukochaną osobą, nawet (a zwłaszcza!!) kiedy nastawia się także na "ewentualne potomstwo" Warunkiem jest jednak wola obojga, aby owo potomstwo mieć.
Scena z filmu:
Po bardzo udanej zabawie, w której małżonkowie wypróbowywali coś nowego i bardzo dziwnego kobieta mówi do męża: "Jeśli dziś nam się udało, to dziecko będzie akrobatą"

>Nadto śpieszę donieść, iż popierana przez waćpana "w normalnych krajach" antykoncepcja i aborcja pańskich genów jest wskazana, ku chwale ludzkości.
Jeśli na jednym wdechu mówisz "antykoncepcja i aborcja" to chyba z Tobą jest coś nie tak.

>Uwagi - poziom odpowiedzi został zawyżony do standardów interlokutora.
Poziom odpowiedzi został dostosowany do standardów interlokutora.
07-07-2014 10:06 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Gdy zobaczyłem tego posta zrozumiałem, że zapewne moje argumentowanie,
Twoje argumentowanie? Bełkotanie i rojenia, chochoł, którego sobie stworzyłeś aby "dyskutować" na charakterystycznym dla siebie, nad wyraz niskim poziomie.
>jako seks nie jest jedynie zabawką,
Czyżbym gdzieś pisał, że seks jest jednie zabawą? Czy to twoje rojenia, względnie próby budowania chochoła?
>wymaga myślenia o partnerze,
Wymaga kościelny ekspercie?
>jego poznania, bycia zdolnym do wychowania ewentualnego potomstwa jest argumentacją niskich lotów w oczach waćpana.
Religiant mówi, że seks musi się równać gotowości do wychowania potomstwa i wszyscy mają go słuchać. Bo nie przychodzi zacietrzewionemu religiantowi na myśl, że seks może być tylko i aż dobrą zabawą, między partnerami, którzy nic więcej od siebie nie chcą. Choć może raczej przychodzi, tylko religiant to za grzech uznaje i pluje jadem na ludzi, którzy mają w poważaniu jego śmieszne zasadki. Bo przecież religiant wie lepiej oświecony przez swoje mzimu.
>Nadto śpieszę donieść, iż popierana przez waćpana "w normalnych krajach" antykoncepcja i aborcja pańskich genów jest wskazana, ku chwale ludzkości.
I znów ci słoma z butów wychodzi. Jak widać świni latać nie nauczysz. Poza tym na biologii nie uważałeś? Gdy antykoncepcja jest skuteczna to o aborcji nie ma mowy, zresztą gdy nie jest to także żadnego przymusu nie ma. Czy może religiant uznaje również antykoncepcje za zabijanie mikroskopijnych Polaków-katolików?

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
03-07-2014 13:07 
 0 na 4
qerfy (677 punktów)
>Przeanalizowanie tego zagadnienia w czasach gdy sam byłem rozpustnikiem jest jednym z tych, które sprawiły, że dopuściłem istnienie Boga, ale nie zamierzam o nim teraz mówić, ponieważ i bez niego da się zauważyć pewne sprawy.

Nie żartuj
"Co zaru...ł to jego" - autor anonimowy

Wybacz, ale przypomniało mi się. Kwestia realizowanych strategii seksualnych to bardzo złożone zagadnienie, silnie zależne od kontekstu środowiskowego. Monogamiczny szympans bonobo w promiskuitycznej społeczności w jakiej przychodzi mu żyć poważnie ograniczyłby swój potencjał reprodukcyjny. Wyobraź sobie teraz osobnika nie monogamicznego, który dotychczas spłodził trochę potomstwa. W jego interesie jest przekonać innych osobników swojego gatunku do monogamii. Będzie miał kto wychowywać jego potomstwo. Takie moralizatorstwo to zew pierwotnych instynktów.

>Po pierwsze - jest to niemoralne (moim zdaniem w kontekście zła/dobra kultury/Boga i każdym innym, ponieważ prowadzi do zepsucia człowieka - może właściwym określeniem powinno być "sprzeczne z naturą człowieczeństwa, lecz zgodne z naturą zwierzęcą"), jeżeli ktoś uważa, że moralność / niemoralność, to bzdury albo porównuje nas do małp, to jego sprawa, teoria ewolucji coraz częściej jest kwestionowana, racjonalny racjonalista zastanowi się nad tym.

Teoria ewolucji to fundament całej biologii i psychologii. Nikt normalny jej nie kwestionuje, a jeśli kwestionuje to znaczy, że po prostu jej nie rozumie. I nic dziwnego, bo jest to teoria tak samo skomplikowana jak mechanika kwantowa.

>Kiedyś racjonaliści wierzyli w płaskość ziemi, ale było tak jedynie z ich punktu widzenia.

Racjonaliści zakwestionowali płaskość ziemi, zakwestionowali to, że ziemia jest w centrum wszechświata i wiele innych powszechnie obowiązujących prawd, łącznie z istnieniem boga, piekła i aniołków.

>Nie jesteśmy zwierzętami, ale możemy zachowywać się jak one albo i gorzej, i to nas od nich różni. Rozmnażamy się jak zwierzęta, to prawda, ale jak widać sposób naszego myślenia, wyprzedza je znacząco.

"Zwie go rozumem i na to go bierze, by się zwierzęciem gorszym stać niż zwierzę" - Goethe

To że nie zachowujemy się dziś jak zwierzęta to efekt rozwoju gospodarczego oraz zmian w mentalności. Sam rozum to narzędzie, które można wykorzystać zupełnie dowolnie.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
03-07-2014 13:28 
 Ocena-1 na 1
Hejtibeats (210 punktów)

>Teoria ewolucji to fundament całej biologii i psychologii. Nikt normalny jej nie kwestionuje, a jeśli kwestionuje to znaczy, że po prostu jej nie rozumie. I nic dziwnego, bo jest to teoria tak samo skomplikowana jak mechanika kwantowa.
>>Kiedyś racjonaliści wierzyli w płaskość ziemi, ale było tak jedynie z ich punktu widzenia.
>Racjonaliści zakwestionowali płaskość ziemi, zakwestionowali to, że ziemia jest w centrum wszechświata i wiele innych powszechnie obowiązujących prawd, łącznie z istnieniem boga, piekła i aniołków.

Aha. No to fundamenty się walą.. ciekawe, która grupa racjonalistów, bo kiedyś wręcz racjonalnym wydawało się, że jest płaska. Otóż racjonalistów można podzielić na racjonalistów i "racjonalistów" podobnie jak chrześcijan na chrześcijan i "chrześcijan" Zapewne myślisz, że jesteś w tej właściwej grupie, ale czy tak jest nie mi oceniać, bo za jakiś czas może się okazać coś, co może zadziwić wszystkich i zmienić moje i Twoje podejście jednocześnie.
03-07-2014 13:59 
 Ocena 2 na 4
qerfy (677 punktów)
>Aha. No to fundamenty się walą.. ciekawe, która grupa racjonalistów, bo kiedyś wręcz racjonalnym wydawało się, że jest płaska. Otóż racjonalistów można podzielić na racjonalistów i "racjonalistów" podobnie jak chrześcijan na chrześcijan i "chrześcijan"

Nie, nie można dokonywać tak naiwnych podziałów.


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
04-07-2014 11:44 
 Ocena-1 na 1
Hejtibeats (210 punktów)
>Nie, nie można dokonywać tak naiwnych podziałów.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd".
04-07-2014 12:51 
 Ocena 1 na 3
qerfy (677 punktów)
>>Nie, nie można dokonywać tak naiwnych podziałów.
>"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd".

Ta sentencja odnosi się do każdego, tak do ciebie jak i do mnie. Jeśli masz coś sensownego do powiedzenia to napisz, zamiast czepiać się stopki. Nie ustosunkowałeś się do większej części mojego komentarza. Co do podziałów, to uważam, że jeżeli już je wprowadzasz, to powinieneś przynajmniej podać zbiór cech koniecznych i wystarczających do tego, by zaklasyfikować kogoś do jednej z podanych przez ciebie grup.


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
04-07-2014 14:56 
 0 na 2
Hejtibeats (210 punktów)
>>>Nie, nie można dokonywać tak naiwnych podziałów.
>>"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd".
>Ta sentencja odnosi się do każdego, tak do ciebie jak i do mnie. Jeśli masz coś sensownego do powiedzenia to napisz, zamiast czepiać się stopki. Nie ustosunkowałeś się do większej części mojego komentarza. Co do podziałów, to uważam, że jeżeli już je wprowadzasz, to powinieneś przynajmniej podać zbiór cech koniecznych i wystarczających do tego, by zaklasyfikować kogoś do jednej z podanych przez ciebie grup.
>
"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"


Nie znam odpowiedzi, przez co, nie jestem w stanie nikogo zaklasyfikować, jestem jedynie obserwatorem ze sporym zapasem dystansu do wszystkich "wierzących" ale i także "wiedzących".
06-07-2014 15:57 
 Ocena 1 na 1
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>To że nie zachowujemy się dziś jak zwierzęta to efekt rozwoju gospodarczego oraz zmian w mentalności. Sam rozum to narzędzie, które można wykorzystać zupełnie dowolnie.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że pojęcia rozumu i intelektu opracowano jesienią w średniowieczu. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli ktoś twierdzi, że rozwój gospodarczy uczłowiecza, to wojny i holokaust z pewnością są zjawiskami czysto ludzkimi (humanistycznymi).
06-07-2014 17:09 
 Ocena 4 na 4
qerfy (677 punktów)
>>To że nie zachowujemy się dziś jak zwierzęta to efekt rozwoju gospodarczego oraz zmian w mentalności. Sam rozum to narzędzie, które można wykorzystać zupełnie dowolnie.
>Ktoś mi kiedyś powiedział, że pojęcia rozumu i intelektu opracowano jesienią w średniowieczu. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli ktoś twierdzi, że rozwój gospodarczy uczłowiecza, to wojny i holokaust z pewnością są zjawiskami czysto ludzkimi (humanistycznymi).

Moje stwierdzenie nie było bezpodstawne. Faktycznie notuje się postępujący spadek przemocy.

Cytat:
Niemcy hitlerowskie podczas wojny uzyskały liczbę 135 zabitych na 100 000 osób w skali roku, podczas gdy średnia z uwzględnionych 27 wspólnot tradycyjnych wynosiła 524 ofiar na 100 000 osób rocznie. W całym wieku dwudziestym Pinker podaje liczbę: 60 na 100 000, podczas gdy w pierwszej dekadzie XXI w. liczba ta wynosi mniej niż 0,0003.


www.granic(*)nioly-i-demony-ludzkiej-natury


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
06-07-2014 17:36 
 Ocena-2 na 2
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Moje stwierdzenie nie było bezpodstawne. Faktycznie notuje się postępujący spadek przemocy.
>Cytat:
Niemcy hitlerowskie podczas wojny uzyskały liczbę 135 zabitych na 100 000 osób w skali roku, podczas gdy średnia z uwzględnionych 27 wspólnot tradycyjnych wynosiła 524 ofiar na 100 000 osób rocznie. W całym wieku dwudziestym Pinker podaje liczbę: 60 na 100 000, podczas gdy w pierwszej dekadzie XXI w. liczba ta wynosi mniej niż 0,0003.


Słusznie prawisz. Aby zmniejszyć liczbę ofiar po swojej stronie trza mieć porządne czołgi, a bez sprawnie funkcjonującej gospodarki trudno takie wyprodukować. Jednocześnie aby zwiększyć liczbę ofiar po stronie przeciwnej należy mieć przemyślny system masowej zagłady. W przypadku nazistowskich Niemiec był to system niezwykle humanitarny. Dymiące kominy to wszak symbol prężnej gospodarki.
06-07-2014 17:59 
 Ocena 3 na 3
qerfy (677 punktów)
>Słusznie prawisz. Aby zmniejszyć liczbę ofiar po swojej stronie trza mieć porządne czołgi, a bez sprawnie funkcjonującej gospodarki trudno takie wyprodukować. Jednocześnie aby zwiększyć liczbę ofiar po stronie przeciwnej należy mieć przemyślny system masowej zagłady. W przypadku nazistowskich Niemiec był to system niezwykle humanitarny. Dymiące kominy to wszak symbol prężnej gospodarki.

Co do Niemiec, to straciły 10% populacji podczas drugiej wojny światowej pl.wikiped(*)ry_w_II_wojnie_światowej. Bardziej ucierpiały tylko Polska, ZSRR, Łotwa i Litwa. Jak widać wcale nie chodziło o zmniejszenie liczby ofiar po swojej stronie. Władza nie zawsze działa dla dobra swoich obywateli.

Co do artykułu, który zalinkowałem, to obliczona przez Pinkera wielkość śmiertelności we wspólnotach tradycyjnych jest nawet wyższa niż śmiertelność podczas drugiej wojny światowej.


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
03-07-2014 14:16 
 Ocena 3 na 3
baszarteg (2319 punktów)
>Nie jesteśmy zwierzętami

Coś tak naiwnego mógł chyba tylko napisać człowiek który nie zna historii ,nie był na wojnie albo zetknął się z internetową "paplaniną" bardzo pobieżnie ,nie wiedzieć czemu zawsze dostaje się "braciom mniejszym "

Złożoność ludzkich zachowań jest często porażająca ,bywali masowi mordercy którzy w prywatnym życiu okazywali się kochającymi mężami/żonami i ojcami/matkami .Nawet teraz gdy rozmawia pan z kimkolwiek z tego forum ,kulturalnie i ze swadą o moralności , nie ma pan żadnej pewności choćby do tego czy jej system etyczny tożsamy jest z pańskim (bądź ogólnie przyjętym ) w ułamku procenta.

Być może ten miły i elokwentny pan/pani z forum ,po godzinach i życiu prywatnym oddaje się od wielu lat prześladowaniem i niszczeniem innych ludzi ...
Dlaczego to robi ? na przykład dlatego że zachowali się niezgodnie z jego interesem albo po prostu bo lubi i może .

Dlatego ja zostawił bym już te biedne zwierzaki i nie wywyższał się tak nad nimi a spraw seksu nie traktował w oderwaniu od zgody i oczekiwań partnerów .
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Być może ten miły i elokwentny pan/pani z forum ,po godzinach i życiu prywatnym oddaje się od wielu lat prześladowaniem i niszczeniem innych ludzi ...
>Dlaczego to robi ? na przykład dlatego że zachowali się niezgodnie z jego interesem albo po prostu bo lubi i może .
Może też być tak, że ten miły i elokwentny pan po godzinach i życiu prywatnym oddaje się anonimowo publicznej masturbacji intelektualnej w Internecie i od wielu lat prześladuje i niszczy innych na forach.
Niektórzy ludzie w obawie przed kastracją intelektualną w realnym świecie tworzą swoje rozpustne alter ego aby dać upust swej fiksacji oralnej. Jestem tego doskonałym przykładem.
06-07-2014 16:57 
 Ocena 3 na 3
baszarteg (2319 punktów)

>Może też być tak, że ten miły i elokwentny pan po godzinach i życiu prywatnym oddaje się anonimowo publicznej masturbacji intelektualnej w Internecie i od wielu lat prześladuje i niszczy innych na forach.
>.... Jestem tego doskonałym przykładem.

A może być pan kim chce ("Trolem wiecznym tułaczem " "Napoleonem" itp i oddawać się czemu chce ,choćby był to "intelektualny rimming" co mnie do tego ? ocenie pana w tym miejscu na podstawie tego co przeczytam .

>Niektórzy ludzie w obawie przed kastracją intelektualną w realnym świecie tworzą >swoje rozpustne alter ego aby dać upust swej fiksacji oralnej. Jestem tego doskonałym >przykładem.

Pan nadaje skąd z zaświatów ? chodzi panu zapewne o podział na świat realny i internet ,podział nieco sztuczny zwłaszcza gdy w gre wchodzi jak to pan ujął "kastracja intelektualna" Co za różnica jak kto się stymuluje intelektualnie w obliczu takiej groźby Większość ludzi nie widzi potrzeby żadnej stymulacji intelektualnej a pan nawet jeszcze "ego" monoży ,no to chyba dobrze ,zuch !
05-07-2014 20:14 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
>Przeanalizowanie tego zagadnienia w czasach gdy sam byłem rozpustnikiem jest jednym z tych, które sprawiły, że dopuściłem istnienie Boga, ale nie zamierzam o nim teraz mówić, ponieważ i bez niego da się zauważyć pewne sprawy.

Zabawne, że stricte ludzkie i w stu procentach wytłumaczalne rzeczy skłoniły Cię do takiej refleksji.

>Po pierwsze - jest to niemoralne (moim zdaniem w kontekście zła/dobra kultury/Boga i każdym innym, ponieważ prowadzi do zepsucia człowieka - może właściwym określeniem powinno być "sprzeczne z naturą człowieczeństwa, lecz zgodne z naturą zwierzęcą"), jeżeli ktoś uważa, że moralność / niemoralność, to bzdury albo porównuje nas do małp, to jego sprawa, teoria ewolucji coraz częściej jest kwestionowana, racjonalny racjonalista zastanowi się nad tym.

1) Jesteśmy zwierzętami dość blisko spokrewnionymi genetycznie z małpami.
2) Tylko niedouczeni kretyni negują ewolucję.
3) Byłbyś ślepy bądź niesprawiedliwy uważając, że istnieje jedna, żelazna i niepodważalna moralność.

"Rozpusta" jest negatywnym terminem w przypadku co najwyżej Twojej wersji moralności.

>Kiedyś racjonaliści wierzyli w płaskość ziemi, ale było tak jedynie z ich punktu widzenia. Nie jesteśmy zwierzętami, ale możemy zachowywać się jak one albo i gorzej, i to nas od nich różni. Rozmnażamy się jak zwierzęta, to prawda, ale jak widać sposób naszego myślenia, wyprzedza je znacząco.

Racjonaliści mają to do siebie, że w obliczu faktów zmieniają zdanie, to tak a propos tej płaskiej Ziemi.
Z powyższego wynika, że jesteśmy jedynie trochę bardziej inteligentnymi zwierzętami, a nie, że jesteśmy jakąś nową gromadą.

>Po drugie - prowadzi do zwiększania tolerancji na przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, zwiększenie egoizmu, ktoś nie wierzy ? Można sprawdzić, nie polecam. Takie zachowania wypaczają w nas poczucie przywiązania i odpowiedzialności za cokolwiek. Mówiąc wulgarnie "doszedłem, a teraz się ubieraj i spadaj, bo mam swoje sprawy".

Ale z kolei zaspokajają seksualnie i sprawiają (mniejszą lub większą) przyjemność obu stronom. Nikt nie neguje, że zdrowe kontakty partnerskie, zaufanie i troska o drugą osobę to coś złego czy negatywnego. Jednak założenie, że ma być to "all inclusive" z kontaktami seksualnymi jest tylko konstruktem Twojej moralności. Dodam, że z bardzo kiepskimi fundamentami.

>Po trzecie - to samo co po drugie + konsekwencje, czyli nieplanowane potomstwo i wiążące się z tym problemy, spowodowane nieprzygotowaniem, a więc często niekompletna rodzina lub dom dziecka, i wpływ tego na dalszy rozwój świata lub bezmyślne wychowywanie dzieci, byle urosły.

Antykoncepcję ludzkość wynalazła lata temu, tylko pewni debile w tym pięknym kraju sprzeciwiają się edukacji o jej stosowaniu.
Dodam, że popęd seksualny u młodych ludzi jest rzeczą znacznie bardziej powszechną niż względna zdolność do efektywnego wychowania dziecka. Lepiej więc poczekać, aż osoba odrobinę dorośnie i ustatkuje się zanim weźmie się za dziecioróbstwo, czyż nie? W tym czasie popęd seksualny jest nadal, a frustracja z jego niespełnienia utrudnia normalne bytowanie.

Wychodzi więc, że nie dość, że fundamenty chwiejne, to i efekty marne. Masz coś na obronę swojej moralności?
08-07-2014 14:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Po pierwsze - jest to niemoralne (moim zdaniem w kontekście zła/dobra kultury/Boga i każdym innym, ponieważ prowadzi do zepsucia człowieka - może właściwym określeniem powinno być "sprzeczne z naturą człowieczeństwa, lecz zgodne z naturą zwierzęcą"), jeżeli ktoś uważa, że moralność / niemoralność, to bzdury albo porównuje nas do małp, to jego sprawa, teoria ewolucji coraz częściej jest kwestionowana, racjonalny racjonalista zastanowi się nad tym. Kiedyś racjonaliści wierzyli w płaskość ziemi, ale było tak jedynie z ich punktu widzenia. Nie jesteśmy zwierzętami, ale możemy zachowywać się jak one albo i gorzej, i to nas od nich różni. Rozmnażamy się jak zwierzęta, to prawda, ale jak widać sposób naszego myślenia, wyprzedza je znacząco.

Spójrzmy na rzecz racjonalnie: co to znaczy, że prowadzi do zepsucia człowieka i że jest sprzeczne z naturą człowieczeństwa? Co to znaczy? Jaka jest ta natura człowieczeństwa, co o niej można powiedzieć?

Póki co nie podajesz żadnych konkretów. Ludzie w ogromnej masie się "seksualizują", miliony a może nawet miliardy ludzi ogląda pornografię, masowo uprawiają seks z osobami, z którymi później nic ich nie łączy. Jeśli coś ma być zgodne z naturą człowieka to raczej TO zachowanie, jako że występuje powszechnie. Dziwne, aby za naturę ludzką uważać coś, co realizują tylko nieliczni.



>Po drugie - prowadzi do zwiększania tolerancji na przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, zwiększenie egoizmu, ktoś nie wierzy ? Można sprawdzić, nie polecam. Takie zachowania wypaczają w nas poczucie przywiązania i odpowiedzialności za cokolwiek. Mówiąc wulgarnie "doszedłem, a teraz się ubieraj i spadaj, bo mam swoje sprawy".
>Po trzecie - to samo co po drugie + konsekwencje, czyli nieplanowane potomstwo i wiążące się z tym problemy, spowodowane nieprzygotowaniem, a więc często niekompletna rodzina lub dom dziecka, i wpływ tego na dalszy rozwój świata lub bezmyślne wychowywanie dzieci, byle urosły.

A co, jeśli u mnie nie prowadzi? Nawet w seksie bez zobowiązań nie musi panować egoizm i przedmiotowość. Jeżeli jestem wobec mojej partnerki seksualnej kulturalny, wyczulony na jej potrzeby i taktowny, nie zachodzi okoliczność, o jakiej piszesz. Nie staję się zimnym draniem i egoistą. Po prostu razem zaspokajamy swoje pierwotne potrzeby. Bawimy się. Potem każdy idzie w swoją stronę, bez żadnego "spadaj, już doszedłem".
Q@zx1234 (2 punktów)
W pierwszym odruchu myślenia można stwierdzić ze nie,rozpusta w takim wykonaniu o jakim piszesz nie jest niczym złym.Dwoje dorosłych ludzi szuka sexualnych doznań bez zobowiązań.Analizując głębiej to zastanawiamy się czy taka osoba jest zdolna do jakiś wyrzeczeń dla celów wyższych?Czy można takiej osobie ufać nie tylko na gruncie osobistym ale tez zawodowym skoro tak lekko wchodzi intymne relacje i oddaje swoja osobę innym nieznanym ludziom. Skoro tak łatwo przychodzi mu/jej sprzedawanie swojego ciała to czy potrafi zachowac sekrety/dyskrecję?
03-07-2014 13:39 
 Ocena-2 na 2
Hejtibeats (210 punktów)
>W pierwszym odruchu myślenia można stwierdzić ze nie,rozpusta w takim wykonaniu o jakim piszesz nie jest niczym złym.Dwoje dorosłych ludzi szuka sexualnych doznań bez zobowiązań.Analizując głębiej to zastanawiamy się czy taka osoba jest zdolna do jakiś wyrzeczeń dla celów wyższych?Czy można takiej osobie ufać nie tylko na gruncie osobistym ale tez zawodowym skoro tak lekko wchodzi intymne relacje i oddaje swoja osobę innym nieznanym ludziom. Skoro tak łatwo przychodzi mu/jej sprzedawanie swojego ciała to czy potrafi zachowac sekrety/dyskrecję?
>

Otóż o tym cały czas mówię. Coś co powinno być nie tylko dawaniem życia, ale i wyrażaniem bliskości i oddania, staje się zwierzęcą maszyną, a nawet gorszą, bo usprawnioną przez czynnik ludzki i często prowadzi do coraz gorszych zachowań typu seks zbiorowy, a potem jeszcze gorsze warianty.

I wtedy są dwie drogi, albo ktoś to zauważa i chce zapełnić pustkę w sercu drugim człowiekiem (uczucia) albo brnie dalej. Jakie są efekty ? porozmawiacie z ekskluzywnymi dziwkami (18-22lat) w Warszawie. Mówią i zachowują się jak wyprane emocjonalnie lalki, nie są w stanie zbudować namiastki związku, strach jakby to miało wychować dziecko.
03-07-2014 13:51 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>W pierwszym odruchu myślenia można stwierdzić ze nie,rozpusta w takim wykonaniu o jakim piszesz nie jest niczym złym.
W drugim zaś odruchu odzywa się katolickie "wychowanie"? I nagle przyjemność staje się grzeszna nieprawdaż?
>Dwoje dorosłych ludzi szuka sexualnych doznań bez zobowiązań.Analizując głębiej to zastanawiamy się czy taka osoba jest zdolna do jakiś wyrzeczeń dla celów wyższych?
Nadto głęboka chyba ta analiza - lubi x seks więc jest niezdolny do jakichś wyrzeczeń dla jakichś wyższych celów. Cóż to za wyższe cele? Celibat, płodzenie nowych Polaków katolików, zakłamane podejście do seksu?
>Czy można takiej osobie ufać nie tylko na gruncie osobistym ale tez zawodowym skoro tak lekko wchodzi intymne relacje i oddaje swoja osobę innym nieznanym ludziom.
Oddaje? Niewątpliwie rozpustnik taki jeden nie będzie godzien zaufania, bo rozpustny i zły jest i niezdolny do wyrzeczeń dla wyższych celów.
>Skoro tak łatwo przychodzi mu/jej sprzedawanie swojego ciała to czy potrafi zachowac sekrety/dyskrecję?
Sprzedawanie? Jak widzę zwyczajnie niemożliwe jest to żeby dwie dorosłe osoby mogły uprawiać niezobowiązujący seks. Zaraz znajdzie się ktoś komu to nie pasuje i zacznie błotem rzucać. Z czego się to bierze jestem ciekaw.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Q@zx1234 (2 punktów)
>>W pierwszym odruchu myślenia można stwierdzić ze nie,rozpusta w takim wykonaniu o jakim piszesz nie jest niczym złym.
>W drugim zaś odruchu odzywa się katolickie "wychowanie"? I nagle przyjemność staje się grzeszna nieprawdaż?
>>Dwoje dorosłych ludzi szuka sexualnych doznań bez zobowiązań.Analizując głębiej to zastanawiamy się czy taka osoba jest zdolna do jakiś wyrzeczeń dla celów wyższych?
>Nadto głęboka chyba ta analiza - lubi x seks więc jest niezdolny do jakichś wyrzeczeń dla jakichś wyższych celów. Cóż to za wyższe cele? Celibat, płodzenie nowych Polaków katolików, zakłamane podejście do seksu?
>>Czy można takiej osobie ufać nie tylko na gruncie osobistym ale tez zawodowym skoro tak lekko wchodzi intymne relacje i oddaje swoja osobę innym nieznanym ludziom.
>Oddaje? Niewątpliwie rozpustnik taki jeden nie będzie godzien zaufania, bo rozpustny i zły jest i niezdolny do wyrzeczeń dla wyższych celów.
>>Skoro tak łatwo przychodzi mu/jej sprzedawanie swojego ciała to czy potrafi zachowac sekrety/dyskrecję?
>Sprzedawanie? Jak widzę zwyczajnie niemożliwe jest to żeby dwie dorosłe osoby mogły uprawiać niezobowiązujący seks. Zaraz znajdzie się ktoś komu to nie pasuje i zacznie błotem rzucać. Z czego się to bierze jestem ciekaw.
>
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

>
Katolikiem jestem tylko i wyłącznie dlatego że jeszcze nie dokonałam aktu apostazji.Reszta dogamtyki kościelnej ma dla mnie taką samą wartość jak dogmatyka wyznawców wielkiego potwora spaghetti
03-07-2014 16:27 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Katolikiem jestem tylko i wyłącznie dlatego że jeszcze nie dokonałam aktu apostazji.Reszta dogamtyki kościelnej ma dla mnie taką samą wartość jak dogmatyka wyznawców wielkiego potwora spaghetti
Patrząc na wcześniejszą wypowiedź niespecjalnie daję temu wiarę. Podejrzane coś wydaje mi się te podejście do "rozpusty", takie kościelne - rozpustniki złe i nieskłonne do poświęceń dla jakichś wyższych celów. A czy tak naprawdę ludzie mający swobodny stosunek do seksu komuś szkodzą, robią coś złego? Nie wydaje mi się, choć to, że takie podejście nie podoba się kawalerom w sukienkach czy przeróżnym moherom wcale mnie nie dziwi.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Hejtibeats (210 punktów)

>Patrząc na wcześniejszą wypowiedź niespecjalnie daję temu wiarę. Podejrzane coś wydaje mi się te podejście do "rozpusty", takie kościelne.

Podejrzane coś wydaje mi się to podejście do "rozpusty", takie antykościelne. Masz chyba spory problem z kościołem, bo koleżanki wypowiedź ni jak odnosi się do kościoła, a jedynie zdrowych rozważań.
07-07-2014 10:08 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Podejrzane coś wydaje mi się to podejście do "rozpusty", takie antykościelne.
Tobie to pewnie wszystko co się pod kleszą sukienką nie chowa zdaje się podejrzane.I co to niby jest ta "rozpusta"? Czyżby nie było to słówko służące kawalerom w sukienkach do piętnowania normalnych ludzi? Nie dziwi mnie, że tobie się podoba, co innego tak cieszy religianta jak możliwość wpieprzania się innym w życie pod pozorem troski o moralność?
>Masz chyba spory problem z kościołem, bo koleżanki wypowiedź ni jak odnosi się do kościoła, a jedynie zdrowych rozważań.
Pewnie, pewnie. Zdrowe rozważania, tak sobie mów jeśli ma to ukoić twoje skatoliczałe sumionko. Zdrowe rozważania gdzie prawie wszystko co złe to przez tą "rozpustę". Szkoda, że nie przez kobiety noszące spodnie albo koedukacyjne szkoły.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Powinienem ten temat zatytułować inaczej. "Czy seks bez zobowiązań jest moralny?". Zapomnijcie, że użyłem słowa "rozpusta". Pomyliłem się. Słowo na R ma faktycznie negatywne zabarwienie a nie taki był cel.
08-07-2014 13:27 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>"Czy seks bez zobowiązań jest moralny?".
Zależy według kogo. Prokościelni i tak powiedzą, że to ruja, poróbstwo i grzech, niezależnie od tego czy zapytasz o rozpustę czy nie. Jak dla mnie zaś nie ma nic złego w seksie bez zobowiązań o ile nikt nikogo nie oszukuje. Ani żadnej w tym krzywdy nie ma, tracenia godności czy co tam jeszcze, po prostu dwie osoby wiedzące czego chcą.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To jest jasne, nie warto powtarzać tego samego. Zaiste nie wiem czemu religia tak bardzo krąży wokół seksu, miałem nawet to samo podejrzenie co ty - że sami nie mogą, to innym bronią, ale po namyśle stwierdzam, że to nie to.
08-07-2014 14:13 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Zaiste nie wiem czemu religia tak bardzo krąży wokół seksu, miałem nawet to samo podejrzenie co ty - że sami nie mogą, to innym bronią, ale po namyśle stwierdzam, że to nie to.
To część problemu, ważniejsze jest wedle mnie wywoływanie poczucia winy, wmawianie, że seks to grzech. W końcu cóż by począł kościół bez grzeszników szukających przebaczenia? Piętnowanie seksu to część kościelnej walki o rząd dusz.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
08-07-2014 14:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To ma sens. Popęd seksualny jest tak silny, że prawie żadni katolicy nie są w stanie serio stosować się do kościelnych nakazów. Więc Kościół świadomie narzucając im wymagania nie do spełnienia, liczy na ich poczucie winy. I wtedy podły grzesznik dostanie rozgrzeszenie. Czuje, że nie podołał, wie, że ma jakieś wobec Kościoła obowiązki, przecież został ochrzczony.

Normalne, regularne działanie sekty. Szantaż emocjonalny i zniewalanie.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>To ma sens. Popęd seksualny jest tak silny, że prawie żadni katolicy nie są w stanie serio stosować się do kościelnych nakazów. Więc Kościół świadomie narzucając im wymagania nie do spełnienia, liczy na ich poczucie winy. I wtedy podły grzesznik dostanie rozgrzeszenie. Czuje, że nie podołał, wie, że ma jakieś wobec Kościoła obowiązki, przecież został ochrzczony.
>Normalne, regularne działanie sekty. Szantaż emocjonalny i zniewalanie.
Dokładnie tak. Szczęśliwie 100% skuteczności kościół nie ma.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
AdamC (94 punktów)
>To ma sens. Popęd seksualny jest tak silny, że prawie żadni katolicy nie są w stanie serio stosować się do kościelnych nakazów. Więc Kościół świadomie narzucając im wymagania nie do spełnienia, liczy na ich poczucie winy. I wtedy podły grzesznik dostanie rozgrzeszenie. Czuje, że nie podołał, wie, że ma jakieś wobec Kościoła obowiązki, przecież został ochrzczony.
>Normalne, regularne działanie sekty. Szantaż emocjonalny i zniewalanie.

Byl juz kiedys podobny temat i jak najbardziej zgadzam sie z powyzszym:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,620437#w620473
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>Pytanie moje jest proste. Czy jeżeli jestem dorosły, nie mam zobowiązań i jestem rozpustnikiem -
>degraduję siebie i innych a więc postępuję w sposób niemoralny i niegodny człowieka?

    Noo to zależy

Cytat:
Mam na myśli
>sytuację, w której np. co piątek "wyrywam" inną młódkę na dyskotece lub zaglądam do domu
>publicznego. Spółkuję jedynie z osobami dorosłymi i chcącymi tego samego - niezobowiązującego seksu.

Tu rodzi się pytanie:
-SKĄD WIESZ, że osoba z którą "spółkujesz" "chce tego samego - niezobowiązującego...." ???
Serio uważasz, że np. "dziewczęta" z domów publicznych uprawiają seks za pieniądze, bo chce "doświadczyć niezobowiązującego seksu" ?
A co, jeśli po prostu nie widzi "innej drogi", ma rachunki do zapłacenia, jest słabo wykształcona i przez cały ten "piątek" z Tobą przymyka oczy, brzydząc się sobą i Tobą, czekając, kiedy wreszcie "skończysz" ?
-SKĄD WIESZ, że "młódka z dyskoteki" "chce tego samego" ? A co, jeśli to dziewczyna, która szuka miłości, wsparcia, "motyli w brzuchu" ale jej środowisko wpoiło jej , że osiągnie to dając d.. nieznajomym w dyskotece ?

Cytat:
>Czy takie zachowanie jest moralne?

Hmm, no... sam sobie odpowiedz...
Jeżeli WIESZ NA PEWNO, że "młódka z dyskoteki" po prostu lubi sex z nieznajomymi, to moim zdaniem nie robisz niczego niemoralnego.
   Tylko... Skąd mógłbyś to wiedzieć ???

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
04-07-2014 07:27 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>   Tylko... Skąd mógłbyś to wiedzieć ???
Zaraz... jak to było?
"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa", prawda?
Trzeba to po prostu jasno ustalić. Nie domyślać się, tylko się wyjęzyczyć: "Seks bez zobowiązań? Tak". I wszystko jasne. Jeśli któraś ze stron później zmieni zdanie... cóż, nie ma w tym winy partnera.
Co do agencji towarzyskich zgoda, dalece nie zawsze jest to wolna decyzja osoby tam zatrudnionej.
04-07-2014 11:17 
 Ocena 3 na 3
baszarteg (2319 punktów)
Pewne rzeczy można ustalić w sposób dorozumiany ale to metoda zawodna ,najlepiej więc po prostu zaznaczyć (jeśli komuś na tym zależy ) że spotykamy się ,uprawiamy seks i nie życzysz sobie w tym czasie związków wielokrotnych w tym samym czasie . Partner nic na tym nie traci bo albo może temu sprostać i nie ma problemu albo nie może co też nie powinno być problemem gdyż "związku" spotykania nie ma i ludzie kulturalnie się rozchodzą. Jeśli jednak jedna osoba zna nasze pragnienia i oczekiwania a mimo tego ma je w ...no gdzieś oznacza to że i nas ma gdzieś .Reszta (wszystko ponad takie załatwienie sprawy )skutkuje tym iż będzie to już mniej lub bardziej ordynarne krzywdzenie drugiej strony (oszukiwanie jej )w tym momencie sprawę można już rozpatrywać od strony etycznej .

>Co do agencji towarzyskich zgoda, dalece nie zawsze jest to wolna decyzja osoby tam >zatrudnionej.

Jeśli więc komuś na tym zależy powinien raczej szukać bezpośrednio u dam prowadzących jednoosobową działalność na własną rękę albo poszukać przygód na portalach i w klubach na których ogłaszają się znudzone małżeństwa ,swingersi ,single itp przy dość atrakcyjnej aparycji raczej nie powinno być problemu.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Trzeba to po prostu jasno ustalić.
Tyle tylko, iż prawie nigdy nie udaje się tego zrobić. A jak się nie jest katolikiem i ksiądz rozgrzeszenia nie daje, to samemu trzeba poszukać usprawiedliwienia we własnym sumieniu, a to może być trudnym. "Tak, wyraziłem się jasno i precyzyjnie, ale czy jestem pewien, że druga strona dokładnie tak samo to zrozumiała i bez żadnych złudzeń pozostała". Całe nasze życie to wybory. Warto tak żyć aby skrzywdzić jak najmniej osób, ale czy można przeżyć życie nie krzywdząc nikogo? Czy zawsze dokonujemy tylko sprawiedliwych wyborów?

>I wszystko jasne. Jeśli któraś ze stron później zmieni zdanie... cóż, nie ma w tym winy partnera.
Fajnie! Można i tak, ale mnie się prawie nigdy tak nie udawało i nie tylko o seksie tu myślę.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
04-07-2014 11:09 
 Ocena 2 na 2
Marcin Mleczek (125 punktów)
>Tu rodzi się pytanie: SKĄD WIESZ, że osoba z którą "spółkujesz" "chce tego samego - niezobowiązującego.... >-SKĄD WIESZ, że "młódka z dyskoteki" "chce tego samego" ? " ??? /cytat]

Zwróć autorze uwagę, że chodzi o spółkowanie z osobami dorosłymi - jak to jest w wątku wyjściowym bo trochę za bardzo wg mnie odbiega się od tematu. Nie widzę też problemu by rozwijać temat jak Ty ale trudniej wtedy ogarnąć wyjściowe założenie... Co do wiedzy czy ktoś czegoś chce czy nie... Może i odpowiedź wyda się banalna ale można się spytać tej osoby dorosłej (która jest tu przytaczana) czy tego chce. Poza tym jeśli się nie wydziera, jest świadoma i niesparaliżowana to też dobra oznaka zgody.

>A co, jeśli to dziewczyna, która szuka miłości, wsparcia, "motyli w brzuchu" ale jej środowisko wpoiło jej , że osiągnie to dając d.. nieznajomym w dyskotece

Cóż istnieje ryzyko, że ktoś nie ma dostatecznego rozeznania w konsekwencjach i później będzie żałować. Trudno, życie... Gdy chcesz się popisać przed znajomymi i skaczesz na główkę w miejsce które okazuje się płytkie ponosisz tego konsekwencje- tej niewiedzy przez całe życie. Warto się rozeznać, warto innym mówić o tym ale samego zachowania po fakcie nie naprawisz. W przypadku niefortunnego popisowego skoku jesteś kaleką do końca życia- głównie z uwagi na brak rozeznania- czy możesz ten błąd cofnąć? Nie! Przez seks z byle kim, przez brak rozeznania też możesz mieć problemy (czy to ciąża, czy to jakiś podłapany syf). W każdym razie jeśli ktoś koniecznie chce ryzykować, w przypadku seksu takie ryzyko można dość znacząco zniwelować, ale nawet, jeśli komuś to odpowiada, jedyne rozwiązanie to ewentualna racjonalna rozmowa, niestety gdy ktoś nie słucha nie będę śledzić tej osoby i życia poświęcać, wolę czas spędzić z osobami racjonalnymi. Pozwólmy więc ludziom traktować życie poważnie i pozwolić im brać odpowiedzialność za samych siebie. Inaczej jakie rozwiązanie proponujesz? Zamykać takie osoby? Ścigać je? Strata czasu i pieniędzy... A to, że komuś hmmm ,,nie do smaku", że ktoś uprawia seks z wieloma osobami- kogo to obchodzi. To, że ktoś je coś co mi nie smakuje co ma pełno soli i mi jest nie do smaku co z tego, jedynie będzie sens to spróbuję pomóc takiej osobie przez wytłumaczenie ewentualnych konsekwencji nic więcej... To, że jakiś fanatyczny moher uważa seks dobrowolny i świadomy z wieloma osobami jest rozpustą (brzmi jak jakaś klątwa średniowieczna)- lub/czyli odczuwa jakiś niesmak, kogo to obchodzi. Równie dobrze mogą nie gustować w czyjejś grzywce, to nie znaczy, że trzeba zmieniać grzywkę tej osoby ale zwrócić uwagę na poprany światopogląd tego zniesmaczonego odbiorcy. Niech się zajmie w końcu w tym swoim patetycznym życiu czymś ważnym, uczciwym niż jak tępy robot kierowany boskimi księgami, kulturą, jakimś niesmakiem, się wpieprza w życie innych. Co za puste życie gdy ktoś szuka niesmaku w czyimś zachowaniu którego się nawet nie jest świadkiem ale się jest tylko świadomym...
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Serio uważasz, że np. "dziewczęta" z domów publicznych uprawiają seks za pieniądze, bo chcą "doświadczyć niezobowiązującego seksu"?
Prawdopodobnie uważa, że panny z Awinionu to istoty rozumne, które dokładnie wiedzą czego chcą, świadome swych potrzeb i konsekwentnie realizujące libertyńskie ideały.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>-SKĄD WIESZ, że "młódka z dyskoteki" "chce tego samego" ? A co, jeśli to dziewczyna, która szuka miłości, wsparcia, "motyli w brzuchu" ale jej środowisko wpoiło jej , że osiągnie to dając d.. nieznajomym w dyskotece ?

Jeśli ktoś oczekuje od karka na imprezie, którego zna 10 minut, i który jasno pyta: "seksik?" - że jest to ktoś, komu warto się oddać z miłości i mieć z nim gromadkę dzieci - jest naiwny do granic i głupi. Trudno, jest to osoba dorosła i nie ja jestem jej opiekunem ani tatusiem. Musi dbać o siebie i - skoro nie dawałem jej oznak miłości aż po grób - nie jestem za jej wybory odpowiedzialny.

Idąc twoim tokiem rozumowania można by zapytać: skąd wiesz, że fryzjerka, która cię strzyże, nie jest zmuszana przez swojego męża tyrana do tej znienawidzonej pracy, żeby on miał na piwo? Albo: skąd wiesz, że dziadek, któremu sprzedajesz karmę dla psów, tak naprawdę zapomniał, że ma kota i potrzebuje karmy dla kotów?

Poza tym można to ryzyko minimalizować, wybierając same ekskluzywne prostytutki, którym się po prostu nie chce inaczej zarabiać, które chcą szybkiego zysku i pławienia się w luksusie, a są wykształcone.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>jeżeli [...]zaglądam do domu publicznego [...] Czy takie zachowanie jest moralne?
Tylko w przypadku (zbieżność Przypadków jest całkowicie przypadkowa ) , gdy owe prostytutki są w stanie zarobione pieniądze przeznaczyć na kobiece przyjemności pozwalające stanąć przed analogicznym dylematem.
04-07-2014 13:08 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)

>Tylko w przypadku (zbieżność Przypadków jest całkowicie przypadkowa ) , gdy owe >prostytutki są w stanie zarobione pieniądze przeznaczyć na kobiece przyjemności >pozwalające stanąć przed analogicznym dylematem.

Płacąc więc za "usługę" należy użyć następującego zwrotu -"Skarbie nie wydaj tych pieniążków na waciki ,sprawy bytowe i inne głupotki ,zabaw się jako i ja się zabawiłem " ? i wtedy będzie moralnie ? a jak lubi inne zabawy ?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>zabaw się jako i ja się zabawiłem " ? i wtedy będzie moralnie ? a jak lubi inne zabawy ?
No właśnie takie stawiam pytanie: co adekwatnego do seksu może za otrzymane za seks pieniądze nabyć kobieta?
04-07-2014 13:21 
 Ocena 2 na 2
baszarteg (2319 punktów)

>No właśnie takie stawiam pytanie: co adekwatnego do seksu może za otrzymane za seks pieniądze nabyć kobieta?

Zanim postawiła pani to konkretne pytanie ,sugerowała pani jak się zdaje iż moralnie będzie gdy kobieta zarobione w ten sposób pieniądze wyda na kupienie podobnej "usługi
" Jak to rozumieć ?

>co adekwatnego do seksu może za otrzymane za seks pieniądze nabyć kobieta?

Nie rozumiem tej potrzeby "symetrii" jeden/na wyda na grzyby drugi na ryby ,co w związku z tym ?
04-07-2014 13:50 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>sugerowała pani jak się zdaje iż moralnie będzie gdy kobieta zarobione w ten sposób pieniądze wyda na kupienie podobnej "usługi
Tak sugerowałam.

>" Jak to rozumieć ?
A co tu niezrozumiałego?

>Nie rozumiem tej potrzeby "symetrii" jeden/na wyda na grzyby drugi na ryby ,co w związku z tym ?
Grzybobranie jest tym dla amatora grzybów, czym wędkowanie dla amatora ryb, podobnie jest z ryb i grzybów konsumpcją. Ale między seksem a wacikami takiej symetrii nie ma, bo seks jest celem dla mężczyzny, a waciki dla kobiety - nie.
04-07-2014 14:35 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)

>A co tu niezrozumiałego?

No na przykład to ,dlaczego osoba nie pozbawiona wolnej woli i zdrowa na umyślę ma robić cokolwiek co akurat "chętnie racjonalistka" uważa za słuszne i moralne ? Dlaczego osoba która np:seksu nie lubi , w tej chwili nie potrzebuje etc a na gwałt potrzebuje wacików ! ma sobie odmówić przyjemności ich kupienia i używania ?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>A co tu niezrozumiałego?
>No na przykład to ,dlaczego osoba nie pozbawiona wolnej woli i zdrowa na umyślę ma robić cokolwiek co akurat "chętnie racjonalistka" uważa za słuszne i moralne ?
Skąd pomysł, że ktokolwiek miałby cokolwiek robić wg moich wskazań?

>Dlaczego osoba która np:seksu nie lubi , w tej chwili nie potrzebuje etc a na gwałt potrzebuje wacików ! ma sobie odmówić przyjemności ich kupienia i używania ?

A gdzie ja komukolwiek bronię kupowania sobie jakichkolwiek wacików?
04-07-2014 15:11 
 Ocena 3 na 3
baszarteg (2319 punktów)

>A gdzie ja komukolwiek bronię kupowania sobie jakichkolwiek wacików?

Odmawia pani wacikom statusu celu w życiu kobiety (przynajmniej jednego z wielu celów),podczas gdy dla mojej koleżanki (Elwirka,fajna ,życiowa i całkowicie aseksualna kobieta )dobrej jakości waciki są sprawą priorytetową ( kosmetyczka z powołania )
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Odmawia pani wacikom statusu celu w życiu kobiety
Gdyż bez wacików całkiem skutecznie się obywano.
04-07-2014 19:29 
 Ocena 2 na 2
baszarteg (2319 punktów)

>Gdyż bez wacików całkiem skutecznie się obywano.

Bez prądu ,lekarstw ,bieżącej wody w kranie także, ergo nie budujmy elektrowni zaś zaoszczędzone pieniądze należy przeznaczyć na "realne cele "

Można by też stworzyć "indeks celów kobiety" i raz na zawsze wykreślić z niego waciki . Elwirka będzie niepocieszona .
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Gdyż bez wacików całkiem skutecznie się obywano.
>Bez prądu ,lekarstw ,bieżącej wody w kranie także
Dlatego prąd, lekarstwa i woda z kranu także aktowi seksualnemu nie dorównują.

Płatny seks jest niemoralny jako nie mający adekwatnego do swej rangi wynagrodzenia. Mężczyzna bierze coś dla siebie ważnego, ale dać może tylko na takie lub inne, ale jednak tylko waciki.
04-07-2014 21:48 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>nie mający adekwatnego do swej rangi wynagrodzenia.

Niemoralne jest to co szkodzi drugiej osobie. Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Niemoralne jest to co szkodzi drugiej osobie.
Kobiety nie będąc w stanie zyskać na prostytucji tyle, ile zyskują ich klienci, relatywnie do nich tracą, czyli ponoszą tzw. szkodę moralną.

>Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.
Prostytucja to seks za pieniądze, czy więc kobiety czerpią przyjemność z dawania przyjemności za pieniądze? A na czym polega taka przyjemność?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Kobiety nie będąc w stanie zyskać na prostytucji tyle, ile zyskują ich klienci,
> relatywnie do nich tracą, czyli ponoszą tzw. szkodę moralną.

Skąd to założenie, że nie są w stanie zyskać?

> czy więc kobiety czerpią przyjemność
> z dawania przyjemności za pieniądze?

Oczywiście.

> A na czym polega taka przyjemność?

Na tym samym, na czym przyjemność w kontaktach małżeńskich, w konkubinacie, w "zaliczaniu baz" podczas chodzenia ze sobą etc. Na biologicznym odruchu orgazmu.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Kobiety nie będąc w stanie zyskać na prostytucji tyle, ile zyskują ich klienci,
>> relatywnie do nich tracą, czyli ponoszą tzw. szkodę moralną.
>Skąd to założenie, że nie są w stanie zyskać?
Ponieważ mężczyźni nie prostytuują się na rzecz kobiet.

>Na biologicznym odruchu orgazmu.
Orgazm to przyjemność z seksu, nie z prostytucji.
07-07-2014 20:53 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Skąd to założenie, że nie są w stanie zyskać?
> Ponieważ mężczyźni nie prostytuują się na rzecz kobiet.

Mówisz, że zysk ma tu jakiś związek ze wzajemnoscią między płciami... hm, ciekawa teoria.

>> Na biologicznym odruchu orgazmu.
> Orgazm to przyjemność z seksu, nie z prostytucji.

Prostytucja to nie seks?
chętnie racjonalistka 7.07.2014, 20:44
Cytat:
Może jednak idzie o to, że czerpały te panie przyjemność z seksu uprawianego w ramach prostytuowania się?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>ciekawa teoria.
Pewnie.

>Prostytucja to nie seks?
Nie.
08-07-2014 08:11 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Prostytucja to nie seks?
> Nie.

Tja.. A co Twoim zdaniem się tam robi?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 11:09 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>> Prostytucja to nie seks?
>> Nie.
>Tja.. A co Twoim zdaniem się tam robi
Kupczy się ciałem.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Kupczy się ciałem.

Hm, to też.
Sądzisz, że istnieje możliwość 100% oddzielenia ciała od emocji, uczuć i siebie?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 16:25 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Sądzisz, że istnieje możliwość 100% oddzielenia ciała od emocji, uczuć i siebie?
Istoty prostytucji to nie zmienia, nadal jest ona szczególnego rodzaju transakcją, a nie seksem jako takim. Ta sama prostytutka ze swoim kochankiem nie prostytuuje się, choćby to samo odczuwała, jak również nie prostytuuje się gdy jest gwałcona, choćby to samo odczuwała.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Co konkretnie ona ma odczuwać?
Wybacz moją wrodzoną ciekawość, ale wciąż nie bardzo rozumiem jak w praktyce transakcja między klientem a prostytutją wyklucza seks jako taki.

W praktyce. Chodzi mi o opis odczuć, uczuć, stanów ludzkich soma-psyche, relacji klient-prostytutka, a nie definicję czegoś tam.

Cytat:
Witam wszystkich po mojej dość długiej nieobecności tutaj. Postaram się najważniejsze wydarzenia z tego okresu opisać w skrócie...

Po pierwsze to wreszcie postanowiłam zrezygnować z pracy w agencji. Pojutrze idę tam nie pracować ale ostatecznie się zwolnić. Jak na razie to pozostaje przy sponsoringu ale poważnie myśle nad tym, żeby zdać mature i poszukać sobie lepszej pracy. Może lepszej nie w sensie zarobków ale wole zarabiać mniej niż dalej upokarzać się w burdelu. Mniejsze zło. Naprawde bardzo chciałabym zrealizować te marzenia. Przecierz prosze o tak niewiele...
Po drugie na dobre zerwałam z amfą. Nie byłam aż tak uzależniona żebym musiała udać się na odwyk. Ćpałam tylko kiedy byłam naprawde zestresowana (..)
Od niedawna spotykam się z pewnym facetem. Bardzo mnie zaintrygował a szczególnie powód dla którego spotyka się ze mną. 2 razy zaprosił mnie na kolacje do restauracji a wtedy zdążył mi opowiedzieć chyba całe swoje życie. Ma 31 lat, jest żonaty i ma synka. Powiedział wprost że żona toleruje go w domu tylko dlatego, że on daje na nią i dziecko pieniądze. Czuje się tam przez to zupełnie niekochany i odtrącony. Poprostu jak obcy w swojej własnej rodzinie. Żona go zwyczajnie wykorzytuje. Na początku małżeństwa niby wszystko fajnie się układało, ale z biegiem czasu i narodzinami dziecka żona zaczęła interesować się tylko jego kasą. Dlatego ja osobiście uważam że małżeństwo jest chorą instytucją... On chciałbyć wreszcie zauwarzony przez jakąś piękna młodą kobietę która rozumiała by jego, jego potrzeby, pragnienia, marzenia. Niezbyt wierzył że znajdzie taką poprostu ze zwykłej miłości w tym wieku kiedy ma żone i dziecko... Więc przyszedł do mnie. Powiedział że zapłaci za wszystko co będzie trzeba byle by kobieta która mu się podoba poświęciła mu tylko niewielką część swojego czasu. Niewiedzieć czemu spodobała mi się jego propozycja. Ale prawie wcale się wtedy nie odzywałam tylko siedziałam i starałam się uwarznie wsłuchiwać w jego słowa. Przypuszczałam również, że nie życzyłby sobie żeby mu wtedy cokolwiek mówić, pocieszać, radzić. Chciał się wyżalić i być wysłuchanym... Kiedy spytałam- dlaczego właśnie mnie wybrał? odpowiedział: "Kolega mi o Tobie opowiadał a pozatym... bardzo ładna jesteś." i dotknął mojej dłoni. Nie wiem czemu ale w tym momencie zrobiło mi się okropnie gorąco. Facet zaskakiwał mnie z każdą chwilą naszego spotkania. Niebrzydki, inteligentny, nie chodziło mu tylko o sex jak większości napaleńców a za te dwie kolacje razem zapłacił mi jak za dwie noce bzykania. Na trzecim spotkaniu byliśmy na spacerze w parku. Wyglądaliśmy jak prawdziwa para, albo ja byłam w jego objęciach albo trzymaliśmy się za ręce. Potem pojechaliśmy do hotelu w którym wynajął dla nas pokój. Wypiliśmy szampana a potem poraz pierwszy się z nim kochałam. Całą noc. Tego też żona mu nie daje ani odrobiny. W pewnej chwili wydawało mi się że miałam orgazm... Prawdziwy, nie udawany. Nie musiałam nic udawać, facet był dość dobry i moje reakcje były zupełnie naturalne. Krzyknęłam kilka razy zbyt głośno a wtedy zrobiło mi się strasznie wstyd, bo czułam jak się czerwienie. Pierwszy raz coś takiego mi się przydażyło, bo kiedy zazwyczaj udaję takie reakcje to jakoś mi nie jest wstyd, przecierz nie ma w udawanym żadnych emocji... Kiedy rano opuszczaliśmy hotel i nadszedł czas pożegnania i zapłaty facet uśmiechnął się nie wyraźnie i powiedział: "nie musiałaś aż tak udwać że Ci się podoba". Miał już odchodzić kiedy wyszeptałam- "nie udawałam". Pamiętam to jak dziś momo że minął już grubo ponad tydzień ale kiedy to wypowiadałam czyłam jak zalewa mnie gorąca fala. Zdziwiony podszedł do mnie, objął i pocałował w usta... Boże, co się ze mną złego dzieje? Pierwszy raz w życiu nie udawałam zadowolenia z mojej "pracy", wszystko było jak najbardziej spontaniczne i taka właśnie była moja prawdziwa reakcja? Wstyd? Za moje emocje i odczucia?...


prostytutka.blog.pl/
08-07-2014 20:08 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>nie bardzo rozumiem jak w praktyce transakcja między klientem a prostytutją wyklucza seks jako taki.
Nie twierdzę, że wyklucza, a jedynie że nie seks jest istotą prostytucji, jest nią bowiem owego seksu odpłatność. A przecież to nie płacenie daje satysfakcję, o to wszak się spieramy.
08-07-2014 21:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>nie bardzo rozumiem jak w praktyce transakcja między klientem a prostytutją wyklucza seks jako taki.
> Nie twierdzę, że wyklucza [seks - przyp JG], a jedynie że nie seks jest istotą prostytucji,
> jest nią bowiem owego seksu odpłatność.

Zapytałem:
- Prostytucja to nie seks?
Odpowiedziałaś:
- Nie

Jeśli załatwiasz odpowiedź w taki sposób, bardzo często zamykasz sobie i innym możliwość naświetlenia tematu w całej złożoności. I wprowadzasz w błąd.
To jest potem niezrozumiałe, uczestncy rozmowy wyczuwają, że coś w tym jest więcej, nie tylko transakcja jak w "Biedronce". I również nie tylko seks.

> A przecież to nie płacenie daje satysfakcję, o to wszak się spieramy.

Ale również. Tzn nie zawsze, ale czasem jednak w prostytucji seks daje satysfakcję fizyczną, a anwet i uczuciową.
Na marginesie - nie mam na tym polu osobistych doświadczeń, ale wydaje mi się, że doświadczenia prostytutek jak w powyższym cytacie nie będą wcale czymś odosobnionym.
Kiedyś był w TV program o genezie prostytucji, padły słowa różnych prostytutek decyzdujacych się na swój zawód z wyboru, że właściwie łączą przyjemne z pożytecznym. Poza tym chcą poznać kogoś naprawdę ich wartego.. i na swój sposób szukają (na marginesie bardzo to naiwne, ale tutaj nie w tym rzecz)

Zapewne znajdują, później gościu się jakoś gubi (proza życia) znajdują nowego itd.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2014 00:07 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Zapytałem:
>- Prostytucja to nie seks?
>Odpowiedziałaś:
>- Nie
>Jeśli załatwiasz odpowiedź w taki sposób, bardzo często zamykasz sobie i innym możliwość naświetlenia tematu w całej złożoności.
Po pierwsze nie forsuję tu żadnej złożoności, chodziło mi o precyzję wypowiedzi.

Po drugie takie odpuszczanie jest jednak sprzeniewierzaniem się prawdzie i nierzadko spycha rozmowę na manowce.

A po trzecie to ja miałam rację, więc dopij wódkę i idź spać.
09-07-2014 00:24 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Nie mówiłem ani o forsowaniu, ani o złożoności którą tworzysz.
To temat jest złożony, nie Twój opis. Pokuszę się o stwierdzenie, że Twój iopis jest nawet zbyt mało złożony.

> Chodziło mi o precyzję wypowiedzi.

Jeśli tak, to efekt przeciwny do zamierzonego.

> Po drugie takie odpuszczanie jest jednak sprzeniewierzaniem
> się prawdzie i nierzadko spycha rozmowę na manowce.

Jakie znów odpuszczanie? Możesz mnie chętna racjonalistko oświecić?

>A po trzecie to ja miałam rację, więc dopij wódkę i idź spać.

Owszem, Ty masz zawsze rację

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2014 00:32 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Twój iopis jest nawet zbyt mało złożony.
A jaki opis, przecież ja tu niczego nie opisuję.

>Jakie znów odpuszczanie? Możesz mnie chętna racjonalistko oświecić?
Że prostytucja to nie seks. Nie jest ona seksem, jest sprzedawaniem.

>Owszem, Ty masz zawsze rację
Chyba wolno, nie?
07-07-2014 20:58 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Ponieważ mężczyźni nie prostytuują się na rzecz kobiet.

www.dzienn(*)-nawet-gimnazjalisci,id,t.html
www.dzienn(*)wet-kilkaset-zlotych,id,t.html
www.sfora.(*)e-na-meskie-prostytutki-a34126
forum.o2.pl/temat.php?id_p=5699382&start=150

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 01:16 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Ponieważ mężczyźni nie prostytuują się na rzecz kobiet.
>www.dzienn(*)-nawet-gimnazjalisci,id,t.html [i dalsze linki]
Tylko skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? No dlaczego panowie płacą, skoro mogliby - jak sam linkujesz - jeszcze zarobić? Więc odpowiem: bo jak na razie męska prostytucja to margines. Kiedy się szale wyrównają, "problem moralny" autora wątku i jemu podobnych zniknie.
08-07-2014 07:48 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Tylko skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Nie powiedziałbym, że jest źle. Skoro ja mam porzebę zjeść jabłko, to czasem hoduję sobie w domu, a czasem idę do sklepu i kupuję. A skoro jestem producentem jabłek, to sprzedaję.. amatorowi jabłek, który jest jednocześnie plantatorem marchewek które ja z kolei lubię itd.

> No dlaczego panowie płacą, skoro mogliby - jak sam linkujesz - jeszcze zarobić?

Niektórzy płacą, niektórzy zarabiają. Popyt kształtuje podaż, czasem też odwrotnie.

> Więc odpowiem: bo jak na razie męska prostytucja to margines.

Widocznie nie ma aż tak dużego popytu na męskie prostytutki.

> Kiedy się szale wyrównają, "problem moralny" autora wątku i jemu podobnych zniknie.

A jeśli się nie wyrównają, to będą problemy moralne i niesprawiedliwość?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 11:09 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Tylko skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
>Nie powiedziałbym, że jest źle.
Nie chodzi w tym powiedzeniu o ocenę moralną, lecz o Twoją przesadę, męska prostytucja przy kobiecej, to śladowe zjawisko, które nie zmienia postaci rzeczy.

>Widocznie nie ma aż tak dużego popytu na męskie prostytutki.
Bardzo widocznie.

>A jeśli się nie wyrównają, to będą problemy moralne i niesprawiedliwość?
Najpewniej właśnie tak.

Symetrię tę jednak skomplikował Andrzej Bogusławski, który w obszarze prostytucji wyodrębnił "kurewstwo", opierając swój podział na zasadach, wg których mężczyźni siłą rzeczy działają w jego obszarze, jako że męska wydolność seksualna w zakresie klasycznego aktu seksualnego nie obywa się bez pewnej formalnej choćby korzyści usługodawcy.

Ale nawet gdyby w przyszłości męskie kurewstwo miało rozwinąć skrzydła, to samo jego określenie pozostaje powiązane z żeńskością; ja z tego powodu już dziś zacznę promować na innym forum podpatrzone zgrabne określenie "kutasiarz".
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Nie chodzi w tym powiedzeniu o ocenę moralną, lecz o Twoją przesadę,
> męska prostytucja przy kobiecej, to śladowe zjawisko, które nie zmienia postaci rzeczy.

Zależy, o jakiej konkretnie "postaci rzeczy" mowa.
Ilosciowo - zgoda.
Nie mniej nie przypominam sobie, abym gdziekolwiek przesadzał np. mówił, że męskich prostytutek jest więcej.

>>A jeśli się nie wyrównają, to będą problemy moralne i niesprawiedliwość?
> Najpewniej właśnie tak.

Możesz to jakoś przyblizyć / wytłumaczyć?

> Symetrię tę jednak skomplikował Andrzej Bogusławski, który w obszarze
> prostytucji wyodrębnił "kurewstwo", opierając swój podział na zasadach, wg
> których mężczyźni siłą rzeczy działają w jego obszarze, jako że męska wydolność
> seksualna w zakresie klasycznego aktu seksualnego nie obywa się bez pewnej
> formalnej choćby korzyści usługodawcy.

Zgadza się. Jak już kiedyś nadmieniłem, od dłuższego czasu czytam p. Bogusławskiego z zainteresowaniem, to człowiek o sporej wiedzy i zakresie kompetencji.

> Ale nawet gdyby w przyszłości męskie kurewstwo miało rozwinąć
> skrzydła, to samo jego określenie pozostaje powiązane z żeńskością;
> ja z tego powodu już dziś zacznę promować na innym forum
> podpatrzone zgrabne określenie "kutasiarz".

Wyczuwam, że podoba Ci się ograniczone rozróżnienie prostytutka / k***a i chcesz mieć tu jakiś wkład w j. polskim..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 13:56 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Ilosciowo - zgoda.
Ilościowo właśnie.

>>>A jeśli się nie wyrównają, to będą problemy moralne i niesprawiedliwość?
>> Najpewniej właśnie tak.
>Możesz to jakoś przyblizyć / wytłumaczyć?
W europejskiej kulturze współistnieje negatywna ocena prostytucji, niska pozycja kobiet oraz przewaga kobiecych prostytutek, więc już tylko z tego powodu możliwe jest, że te trzy elementy korelują, a w takim razie zmiana w zakresie jednego zaważy na pozostałych.

>od dłuższego czasu czytam p. Bogusławskiego z zainteresowaniem, to człowiek o sporej wiedzy i zakresie kompetencji.
Twój problem, ja się do tego fan clubu nie tylko nie zapisuję, ale nawet odczuwam pewną satysfakcję, że swojego idola promujesz w okolicznościach etycznych rozterek.

>Wyczuwam, że podoba Ci się ograniczone rozróżnienie prostytutka / k***a i chcesz mieć tu jakiś wkład w j. polskim..
Podoba się to Andrzejowi Bogusławskiemu, ale co do wkładu w - było nie było - kulturę, to zawsze miło móc się takowym poszczycić.
08-07-2014 15:05 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Czy nie wydaje Ci się to trochę sztuczną i uproszczoną zmianą: zróbmy więcej męskich prostytutek aby kobiece prostytutki czuły się lepiej - zlikwidujemy tym problemy moralne i niesprawiedliwość.


> odczuwam pewną satysfakcję, że swojego idola
> promujesz w okolicznościach etycznych rozterek.

Ani to dla mnie idol, ani etyczne rozterki. Ale intencję rozumiem: ogólnie nie lubisz ludzi o większej wiedzy od Twojej

>Podoba się to Andrzejowi Bogusławskiemu,

Nie tylko.
Ty problem drążysz i promujesz na innych portalach zupełnie przypadkiem

> ale co do wkładu w - było nie było - kulturę, to zawsze miło
> móc się takowym poszczycić.

Zawsze to miło mieć inteligentną koleżankę z rosnącym wkładem w kulturę, choćby to była koleżanka wirtualno-forumowa
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 16:24 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Czy nie wydaje Ci się to trochę sztuczną i uproszczoną zmianą: zróbmy więcej męskich prostytutek aby kobiece prostytutki czuły się lepiej
Nie postuluję takich zmian, jedynie wskazuję co mogą przynieść.

>ogólnie nie lubisz ludzi o większej wiedzy od Twojej
Ogólnie to każdy ma większą wiedzę od całej reszty.

>Ty problem drążysz i promujesz na innych portalach zupełnie przypadkiem
Drążysz Ty, ja Ci tylko odpowiadam, gdzie indziej nie spotkałam tego tematu.

>miło mieć inteligentną koleżankę z rosnącym wkładem w kulturę
Coś mi się zdaje, że fan cluby to Twoja specjalność.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Nie postuluję takich zmian, jedynie wskazuję co mogą przynieść.

Nie łudź się. Nie może przynieść. W takich przypadkach szukanie ulgi poza sobą samą (prostytutką) zawsze przynosi fiasko.

>> ogólnie nie lubisz ludzi o większej wiedzy od Twojej
> Ogólnie to każdy ma większą wiedzę od całej reszty.

Racja. Jeśli już ktoś tak sądzi, to co dodam - na świecie jest aż jeden człowiek, który tak sądzi

>> miło mieć inteligentną koleżankę z rosnącym wkładem w kulturę
> Coś mi się zdaje, że fan cluby to Twoja specjalność.

Hm
Ale przecież miało nie chodzić o mnie, tylko o argumenty..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 19:56 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie łudź się. Nie może przynieść. W takich przypadkach...
Takich czyli jakich? Nie łudź się, że będę zgadywała czego zaimek dotyczy.

>Ale przecież miało nie chodzić o mnie, tylko o argumenty..
A gdzież Ci ich u mnie zabrakło?
08-07-2014 20:26 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Takich czyli jakich?

Zrobienia więcej męskich prostytutek, aby kobiece prostytutki czuły się lepiej.

> Nie łudź się, że będę zgadywała czego zaimek dotyczy.

Ale przecież odnośniki to Twoja specjalność!!
Broń Panie Boże od łudzenia się. Tu prawie każdemu łatwo wywnioskować to z kontekstu..

>> Ale przecież miało nie chodzić o mnie, tylko o argumenty..
> A gdzież Ci ich u mnie zabrakło?

Oto owe brakujące mi miejsce:
"Coś mi się zdaje, że fan cluby to Twoja specjalność".

Uf...

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 20:46 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Zrobienia więcej męskich prostytutek, aby kobiece prostytutki czuły się lepiej.
Nie planuję tego, lecz antycypuję.

>>> Ale przecież miało nie chodzić o mnie, tylko o argumenty..
>> A gdzież Ci ich u mnie zabrakło?
>Oto owe brakujące mi miejsce:
>"Coś mi się zdaje, że fan cluby to Twoja specjalność".
Jeśli zdołasz podważyć mój sąd jako niezgodny z faktami, znajdę argumenty by się obronić.
08-07-2014 21:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Nie planuję tego, lecz antycypuję.

Rozumiem i skoryguję o to moje następne wypowiedzi.

>Jeśli zdołasz podważyć mój sąd jako niezgodny z faktami, znajdę argumenty by się obronić.

Nie będę podważał domniemanej prawdziwości Twojego sądu. Po pierwsze prozaicznie mi się nie chce.
Po drugie dowód prawdziwości twierdzenia należy do podającego go.
Inaczej trzeba by na tym forum podważać 'prawdziwość' istnienia krasnoludków, potwora z Loch Ness, bździąkwy, licha itd.


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2014 00:18 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie będę podważał domniemanej prawdziwości Twojego sądu.
Słusznie, mój sąd jest prawdziwy przez to, że ja go przedstawiam.
Pytanie o co Ci szło z tymi argumentami.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Pytanie o co Ci szło z tymi argumentami.

Argumenty na rzecz tezy o "mojej domniemanej fanklubowej specjalności" i terapeutycznej działalności świadomości rzeszy męskich prostytutek (porównywalnej z kobiecymi) na samopoczucie kobiecych.

>Słusznie, mój sąd jest prawdziwy przez to, że ja go przedstawiam.

Howgh. Ty masz zawsze rację, więc po co polemizować?
Dobranoc!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2014 09:59 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Pytanie o co Ci szło z tymi argumentami.
>Argumenty na rzecz tezy o "mojej domniemanej fanklubowej specjalności"
Przesuń ekran kilka postów w górę, a zobaczysz, że była to tylko kurtuazja.

>i terapeutycznej działalności świadomości rzeszy męskich prostytutek (porównywalnej z kobiecymi) na samopoczucie kobiecych.
Hę?

>Ty masz zawsze rację, więc po co polemizować?
Dlatego nie polemizuję ze mną.
09-07-2014 18:28 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Argumenty na rzecz tezy o "mojej domniemanej fanklubowej specjalności"
> Przesuń ekran kilka postów w górę, a zobaczysz, że była to tylko kurtuazja.

Z mojej strony mało ważki przytyczek.
Tak naprawdę sedno jest tu niżej:

>>i terapeutycznej działalności świadomości rzeszy męskich prostytutek
>> (porównywalnej z kobiecymi) na samopoczucie kobiecych.
> Hę?

Mam pisać:
a) wielkimi literami
b) jak do dwulatka
c) inne
?


>>Ty masz zawsze rację, więc po co polemizować?
>Dlatego nie polemizuję ze mną.

.. a inni, nie będacy Tobą mogą się tylko od Ciebie uczyć

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2014 19:45 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>i terapeutycznej działalności świadomości rzeszy męskich prostytutek
>>> (porównywalnej z kobiecymi) na samopoczucie kobiecych.
>> Hę?
>Mam pisać:
>a) wielkimi literami
>b) jak do dwulatka
>c) inne
>?
c): Podlinkuj post, w którym piszę o "terapeutycznej działalności świadomości rzeszy męskich prostytutek (porównywalnej z kobiecymi) na samopoczucie kobiecych".
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Podlinkuj post, w którym piszę o "terapeutycznej działalności świadomości rzeszy
> męskich prostytutek (porównywalnej z kobiecymi) na samopoczucie kobiecych".

Piszesz, że antycypujesz:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w626243

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
10-07-2014 23:52 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>> Podlinkuj post, w którym piszę o "terapeutycznej działalności świadomości rzeszy
>> męskich prostytutek (porównywalnej z kobiecymi) na samopoczucie kobiecych".
>Piszesz, że antycypujesz:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w626243
Ale i tak nie to antycypuję tam przecież.

Ani nawet nie to, co tam przedstawiłeś jako moją myśl, na co Ci też wcześniej zwróciłam uwagę pisząc iż "nie postuluję takich zmian, a jedynie wskazuję co mogą przynieść"...

No przecież nigdzie nie chodziło mi o to, "żeby prostytutki żeńskie czuły się lepiej". Pisałam, że prostytucja przestanie być deprecjonowana, gdy proporcje męskich i kobiecych prostytutek wyrównają się, a wyraziłam to słowami "jak na razie męska prostytucja to margines. Kiedy się szale wyrównają, "problem moralny" autora wątku i jemu podobnych zniknie."

I z tego twierdzenia mogę się ew. tłumaczyć, gdyż są to moje słowa, przypomnij tylko o co Ci w związku z nimi chodziło.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Pisałam, że prostytucja przestanie być deprecjonowana, gdy proporcje męskich i
> kobiecych prostytutek wyrównają się, a wyraziłam to słowami "jak na razie męska
> prostytucja to margines. Kiedy się szale wyrównają, "problem moralny" autora wątku
> i jemu podobnych zniknie."
> I z tego twierdzenia mogę się ew. tłumaczyć, gdyż są to moje słowa, przypomnij
> tylko o co Ci w związku z nimi chodziło.

Określiliśmy to również słowami, "kobiece prostytutki czułyby się wtedy lepiej" - w zasadzie tego oczekujesz, prawda?

Uzasadnij swoje twierdzenie tzn. skąd się niby ma wziąć:
a) zanik deprecjonowania prosytucji kobiecej
b) zanik poczucia robienia czegoś złego, czy wręcz grzesznego u prostytutek w związku ze swoim zawodem.

Prosto: ja w tą arytmetykę nie wierzę, że spowoduje to "magicznie" wyrównanie procentów.
Według mnie potrzeba zmiany innego rodzaju: uznanie, że zawodu prostytucji (meskiej, czy żeńskiej - wsjo rawno) jako pożyteczny społecznie przez wszystkich.

A i to raczej nie spowoduje całkowitego wyrugowania negatywnych konotacji wewnątrz "pracowników".

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
11-07-2014 16:27 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Określiliśmy to również słowami, "kobiece prostytutki czułyby się wtedy lepiej"
To Twoje określenie, ja tylko zaniedbałam zanegowania tej nieścisłości.

>skąd się niby ma wziąć:
>a) zanik deprecjonowania prosytucji kobiecej
>b) zanik poczucia robienia czegoś złego
a) Relatywizm: prostytucja męska okaże się od kobiecej nie lepsza, więc siłą logiki kobieca zacznie być postrzegana jako "od męskiej nie gorsza", a ponieważ wcześniej od żadnej nie była lepszą, odnotujemy poprawę.
b)Dzięki tendencji wzrostowej zapoczątkowanej mechanizmem z pkt.a).

>uznanie, że zawodu prostytucji (meskiej, czy żeńskiej - wsjo rawno) jako pożyteczny
Pożytek z danej usługi zależy od zapotrzebowania na nią, a nie od jakiegoś "uznania", zresztą to uznanie jak niby miałoby się osiągać, prostytutów płci obojga wpisaniem w preambułę konstytucji?
11-07-2014 17:48 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Pożytek z danej usługi zależy od zapotrzebowania na nią, a nie od jakiegoś
> "uznania", zresztą to uznanie jak niby miałoby się osiągać, prostytutów płci
> obojga wpisaniem w preambułę konstytucji?

Sprzątaczka niewątpliwie jest potrzebna w każdym bloku, osiedlu, biurze, insytucji państwowej, zakładzie pracy, a niekiedy nawet w co bogatszych domach.
Co nie przekłada się jakoś na postrzeganie jej w sposób porównywalny od zawodu prezesa dużej i dobrze prosperujacej firmy.

Na uznanie niestety metody nie mam. Po prostu stwierdzam suchy wniosek, który mi się jawi po tym zalożeniu.
Uznanie np. wzorem średniowiecznej Japonii, w której pozycja kurtyzany i gejszy była wysoka (niewatpliwie zakłuceniem jest tu nie w pełni analogiczna procedura przyjęć klientów, działań i w ogóle życia nowożytnych pań / panów z Polski i średniowiecznej z Japonii).

Jeszcze odnosząc się do Twojej mysli - pożytek z danej usługi widzę nie tyle w liczbowoym na nią zapotrzebowaniu, co na dostarczanych przez daną profesję gratyfikacjac i ich jakości, oraz zakresie usług.
Spodziewam się, że Pan produkujacy w Bawarii 100 tys. gwoździ dziennie (bardzo przydatnych w kazdym gospodarstwie) będzie miał mnieszy prestiż, niż inny Pan produkujacy w Północnej Westfalii nierdzewne kołki, nakrętki, gwoździe, śruby, haki, zawiasy, kształtowniki itp w sumarycznej liczbie tychże 100 tys., a ten z kolei mniejszy prestiż niż Joachim Löw (trener reprezentacji Niemiec w piłce).

> a) Relatywizm: prostytucja męska okaże się od kobiecej nie lepsza,
> więc siłą logiki kobieca zacznie być postrzegana jako "od męskiej nie gorsza",
> a ponieważ wcześniej od żadnej nie była lepszą, odnotujemy poprawę.
> b)Dzięki tendencji wzrostowej zapoczątkowanej mechanizmem z pkt.a).

To, co napisałaś brzmi kusząco.
Zejdźmy jednak na ziemię. Kto postrzega lepiej prostytucję męską, niż żeńską? Pytanie stawiam w sensie fenomenologicznym, nie teoretycznym czy ogólnym.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
11-07-2014 20:50 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Zejdźmy jednak na ziemię.
Grymasisz, niewdzięczniku, dostałeś rzetelne uzasadnienie!

>Kto postrzega lepiej prostytucję męską, niż żeńską?
Zabawię się i rzucę na rybkę, że Andrzej Bogusławski.
12-07-2014 12:49 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
I Ty to nazywasz rzetelne Jasne.
Nie mam pytań.

>> Kto postrzega lepiej prostytucję męską, niż żeńską?
> Zabawię się i rzucę na rybkę, że Andrzej Bogusławski.

Ok - skoro niknie ostatni bastion powagi, a wszystko ogrania wszędobylska rozrywka i żart, pora kończyć temat.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-07-2014 19:14 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Według mnie potrzeba zmiany innego rodzaju: uznanie, że zawodu prostytucji (meskiej, czy żeńskiej - wsjo rawno) jako pożyteczny społecznie przez wszystkich.
Pożytki pożytkami, a mężczyźni nawet myśleć o prostytuowaniu się swoich żon nie są w stanie, a zdaniem niektórych z płatnego seksu wyniknąć może seksualna przyjemność żony, co byłoby niedopuszczalne jako jej "kurewstwo". Dla mnie to całkowicie mętne, ale jak się zdaje, takim pozostanie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Przeczytałem całe drzewo, które linkujesz.
Dla mie całkiem naturalnym jest, że poważni mężczyźni myśleć o prostytuowaniu się swoich żon nie są w stanie.
Bez mydła: zupełnie nie rozumiem tego, że niektóre kobiety myśleć o prostytuowaniu się swoich mężów są w stanie.

Prostytutki, jako przedstawicielki (przedstawiciele) wolnego zawodu zazwyczaj są wolne.

Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 03:20 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>poważni mężczyźni myśleć o prostytuowaniu się swoich żon nie są w stanie.
Każdy to wie. A jeszcze też wiadomo, że ci sami mężczyźni chętnie obrażają kobiety określając ich neutralne życiowe wybory jako kurewstwo. Odwetowo takich "dżentelmenów" nazwę tu "kutasiarzami".

>niektóre kobiety myśleć o prostytuowaniu się swoich mężów są w stanie.
Takich kobiet nie znam.

Na koniec pokuszę się o wykazanie niedokładności Twojej analogii:

niektórzy mężczyźni myśleć o prostytuowaniu się swoich żon nie są w stanie

poważne kobiety myśleć o prostytuowaniu się swoich mężów są w stanie

I po co Ci To było szowinisto męski?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A jeszcze też wiadomo, że ci sami mężczyźni chętnie obrażają kobiety
> określając ich neutralne życiowe wybory jako kurewstwo.

Gdzie tu obrażono Twoją kobiecość?
Na Twoje "Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji" uzyskałaś odpowiedź "rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą".
Sama to później neutralnie doprecyzowałaś "kurewstwo zachodzi, gdy usługodawczyni w swym braku profesjonalizmu ośmieli się czerpać seksualną przyjemność z aktu wykupionego przez klienta. Porównując do innej usługi, to jakby kelner dosiadł się do gości".

> Odwetowo takich "dżentelmenów" nazwę tu "kutasiarzami".

Odwetowo za co? Żadnego obrażania tu nie widzę.

> niektórzy mężczyźni myśleć o prostytuowaniu się swoich żon nie są w stanie
> poważne kobiety myśleć o prostytuowaniu się swoich mężów są w stanie
> I po co Ci To było szowinisto męski?

Napisałem co napisałem, nie przekręcaj.
Twoja analogia niedokładna. Dodałbym do niej "niektórzy tzn. poważni" i dziękuję za przykład, jak można manipulować cudzym tekstem.
Moja myśl jest prosta: uważałem, że zarzucasz to komuś (tu AB) bez hipokryzji. Widac się myliłem.
A propos: ileż to razy inni, 'mniej poważni' tak myślą, a nawet nie omieszkają tego wykrzyczeć?
www.youtube.com/watch?v=yDIcmNZOlk0
C'est la vie.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 12:23 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Gdzie tu obrażono Twoją kobiecość?
A gdzie piszę o swojej kobiecości?

>Napisałem co napisałem, nie przekręcaj.
Podkreśliłam co przekręciłam, nie insynuuj.
13-07-2014 16:35 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Napisałem co napisałem, nie przekręcaj.
>Podkreśliłam co przekręciłam, nie insynuuj.

Nie przekręcaj i nie zmieniaj, ale podkreślać możesz.

>>Gdzie tu obrażono Twoją kobiecość?
>A gdzie piszę o swojej kobiecości?

Nigdzie nie napisałaś. Ale to wprost wynika z Twoich słów:
"jeszcze też wiadomo, że ci sami mężczyźni chętnie obrażają kobiety (..)"
" odwetowo takich "dżentelmenów" nazwę tu (..)

Wczytaj się dobrze. Szukasz odwetu, ale nie utoższamiasz się z kobietami.. hm dość oryginalna teza

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 02:09 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie przekręcaj i nie zmieniaj, ale podkreślać możesz.
Sparafrazowałam Twój tekst, udawanie mojego wydawcy sobie daruj.

>Wczytaj się dobrze. Szukasz odwetu, ale nie utoższamiasz się z kobietami.. hm
Gdy AB brał na mnie odwet napisałeś, że "mężczyźni myśleć o prostytuowaniu się swoich żon nie są w stanie" - hm?
14-07-2014 08:26 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Sparafrazowałam Twój tekst, udawanie mojego wydawcy sobie daruj.

Dzięki, że teraz to precyzujesz.

> Gdy AB brał na mnie odwet napisałeś, że "mężczyźni myśleć
> o prostytuowaniu się swoich żon nie są w stanie" - hm?

Tak napisałem i to prawda. Przecież m.in. dlatego się na Ciebie wkurzył (moim zdaniem słusznie).
Pierwsza uskuteczniłaś brutalny atak ad personam w czystej postaci, to czego się spodziewać - kropienia wodą kolońską?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 10:45 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Dzięki, że teraz to precyzujesz.
Objaśniam Ci, czegoś nie wiedział.

>uskuteczniłaś brutalny atak ad personam w czystej postaci
Zacytuj mi atak personalny o którym piszesz, bo nie widzę.
14-07-2014 11:39 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Dzięki, że teraz to precyzujesz.
>Objaśniam Ci, czegoś nie wiedział.

Dobrą regułą jest, byś załączała za każdym razem takie objaśnienia do swoich manipulacji cudzym tekstem.

>Zacytuj mi atak personalny o którym piszesz, bo nie widzę.

Proszę bardzo:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w626803

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 11:52 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Dobrą regułą jest, byś załączała za każdym razem takie objaśnienia do swoich manipulacji cudzym tekstem.
Pokaż więc gdzie ja manipuluję cudzym tekstem.

>>Zacytuj mi atak personalny o którym piszesz, bo nie widzę.
>Proszę bardzo:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w626803
Gdzie ten atak, skoro niczego o nikim (no, prócz siebie) tam nie twierdzę?
14-07-2014 16:53 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Dobrą regułą jest, byś załączała za każdym razem takie objaśnienia do swoich manipulacji cudzym tekstem.
>Pokaż więc gdzie ja manipuluję cudzym tekstem.

Nie nie, już Ci zbyt dużo pokazywałem - dalej ciągnąć to bez sensu.

>> www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w626803
> Gdzie ten atak, skoro niczego o nikim (no, prócz siebie) tam nie twierdzę?

Najzupełniej. I tak doszliśmy w naszej miłej pogawędce do końca.
Bywaj!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
06-07-2014 22:02 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

>Prostytucja to seks za pieniądze, czy więc kobiety czerpią przyjemność z dawania >przyjemności za pieniądze? A na czym polega taka przyjemność?

Nie tylko dają. Znam wiele prostytutek, obecnie nawróconych. Każda czerpała przyjemność fizyczną z nierządu.
07-07-2014 00:52 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Znam wiele prostytutek, obecnie nawróconych. Każda czerpała przyjemność fizyczną z nierządu.
Ale dotyczy to tylko tych kurew, które się nawróciły. Prostytutka to ciężki zawód i najczęściej mocno niedopłacony. Te panie znacznie więcej ze swojego życia dają niż zarabiają.

@@@
.
07-07-2014 21:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Prostytutka to ciężki zawód i najczęściej mocno niedopłacony.
> Te panie znacznie więcej ze swojego życia dają niż zarabiają.

Ostatecznie niestety na to wychodzi (intuicyjnie).
Jestem zwolennikiem odgraniczania życia zawodowego od prywatnego. Na tyle, na ile się da.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
07-07-2014 20:44 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Znam wiele prostytutek, obecnie nawróconych. Każda czerpała przyjemność fizyczną z nierządu.
Może jednak idzie o to, że czerpały te panie przyjemność z seksu uprawianego w ramach prostytuowania się?
06-07-2014 12:28 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Niemoralne jest to co szkodzi drugiej osobie.
A konkretniej można?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0
www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816

>Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.
Czy takie są Pani doświadczenia?
Rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą.

Miłego dnia.

@@@
.
07-07-2014 20:40 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.
>[...]
>Rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą.
O, i to jest dobre: kurewstwo zachodzi, gdy usługodawczyni w swym braku profesjonalizmu ośmieli się czerpać seksualną przyjemność z aktu wykupionego przez klienta. Porównując do innej usługi, to jakby kelner dosiadł się do gości.

Podział klasowy to podstawa prostytucji, bez niego opcja, że trafi się na własną żonę, która poczuła biznesową smykałkę byłby po prostu jednym z możliwych scenariuszy.



07-07-2014 21:13 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> kurewstwo zachodzi, gdy usługodawczyni w swym braku profesjonalizmu
> ośmieli się czerpać seksualną przyjemność z aktu wykupionego przez klienta.
> Porównując do innej usługi, to jakby kelner dosiadł się do gości.

Ludzie są różni. Zapewne bywa tak, bywa bardziej profesjonajnie i bez emocji. Ale tak naprawdę nie do końca wiadomo, co lepsze dla klienta.
Niektórzy wolą na zimno, niektórzy z emocjami, ale nie ośmielę się przypuścić, że ci z emocjami lubią je tylko udawane.
Wszak bywali klienci, którzy chcieli się z kurwą żenić.

> Podział klasowy to podstawa prostytucji

Z tym to różnie bywa. W Japoni kilkaset lat temu kurtyzana stała w hierarchii bardzo wysoko, a do dzisiejszej k***y było jej bardzo daleko.

> bez niego opcja, że trafi się na własną żonę, która poczuła biznesową
> smykałkę byłby po prostu jednym z możliwych scenariuszy.

W Japonii żony stroiły mężów, zeby dobrze zaprezentował się kurtyzanie, by wstydu nie było.
Co kraj, to obyczaj.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 01:18 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ludzie są różni.
>[...]
>Co kraj, to obyczaj
Ludzie już tu, na forum są różni i nie trzeba aż w Japonii k******iego zróżnicowania szukać. Np. Andrzej Bogusławski dostrzegł kurewstwo tam, gdzie Ty zwyczajną praktykę zaledwie, mianowicie w czerpaniu przyjemności z seksu serwowanego klientowi.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Np. Andrzej Bogusławski dostrzegł kurewstwo tam, gdzie Ty
> zwyczajną praktykę zaledwie, mianowicie w czerpaniu
> przyjemności z seksu serwowanego klientowi.

Ludzie są różni, w konsekwencji ja nie jestem wierną kopią p. Andzej Bogusławskiego.
Moim zdaniem to kwestia gustu i głębokości kieszeni. To tak trochę, jak z samochodami: na rynku możesz kupić odnowionego old-skula, możesz zaniedbanego 30letniego małego fiata który sika olejem z miski na odległość, możesz nówkę TATA (takie indyjskie kiepskiej jakości auto) albo nówke Mercedesa klasy S.

Ja np. źle się czuję w Mercedesach i wolę Peugeota czy Mazdę.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 11:08 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>ja nie jestem wierną kopią p. Andzej Bogusławskiego.
Skoro podjąłeś polemikę z jemu udzieloną odpowiedzią, nie dziw się memu wskazaniu na jego osobę.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
To Andrzej Bogusławski. Ciekawe, co Ty dostrzegasz

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 16:20 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Ciekawe, co Ty dostrzegasz
Sama bywam tego ciekawa, ale zawsze idzie mi wówczas o konkrety, nie o mnie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Mnie również chodzi o konkrety, niekoniecznie o Ciebie.
A Andrzeja Bogusławskiego sam czytam bez pomocy.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 19:54 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Mnie również chodzi o konkrety
Więc podajże jakieś, zamiast się w uogólniony sposób moimi spostrzeżeniami zaciekawiać.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
A konkretnie jakie?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 20:36 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>A konkretnie jakie?
Te, o które chodziło Ci dwa posty wyżej, o 17:53.
07-07-2014 21:24 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

>Czy takie są Pani doświadczenia?

Tak. Ponad dziesięć nawróconych prostytutek czyli wszystkie podkreślało że czerpało przyjemność z nierządu.

O dziwo. Co za niespodzianka dla Pana.
Ateizm nie był motywacją do przestania kupczenia ciałem. Tylko......zbrodniczy katolicyzm!
07-07-2014 23:25 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Czy takie są Pani doświadczenia?
>Tak. Ponad dziesięć nawróconych prostytutek czyli wszystkie podkreślało że czerpało przyjemność z nierządu.
>O dziwo. Co za niespodzianka dla Pana.
Wielce Szanowna Pani, prostytutek to ja trochę widziałem na filmach i trochę w oryginale, ale bliżej nie poznałem żadnej. Natomiast przeczytałem sporo książek, wśród nich także takie o prostytutkach i stąd odrobina mojej wiedzy na ten temat. Zupełnie odmiennej od Pani doświadczeń.

>Ateizm nie był motywacją do przestania kupczenia ciałem.
Jakoś zupełnie nie wydaje mi się, aby światopogląd miał tu znaczenie, choć jestem przekonany, że około 90% polskich prostytutek, to głębiej lub powierzchowniej wierzące katoliczki, tak jak np. wśród niemieckich będzie około 40% katoliczek i około 40% ewangeliczek oraz ze 20% indyferentnych religijnie. Ateizm raczej nie bywa motywacją ani w jedną, ani w drugą stronę, gdyż wymaga on czasu na refleksję intelektualną, a tam go brak. Jednak prostytutki, to nie kurtyzany.

>Tylko......zbrodniczy katolicyzm!
Zbrodniczy katolicyzm to był przez wieki:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0
Dziś - począwszy od "Oświecenia" cywilizacja już mu większość zębów powyrywała i została tylko pazerność na dobra
(w tym uciechy) doczesne wśród większości kleru.

@@@
.
08-07-2014 17:15 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Zbrodniczy katolicyzm to był przez wieki

Każda ideologia nosiła ze sobą zbrodnię. Człowiek nie jest doskonały. Zaś mistrzami w unicestwianiu samych siebie byli ateiści. Tym się różnią od innych ideologii.
niestadny (2492 punktów)

Z pierwszą częścią się zgadzam, ale to "mistrzostwo" w wykonaniu akurat ateistów...
No nie wiem.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
13-07-2014 06:21 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Z pierwszą częścią się zgadzam, ale to "mistrzostwo" w wykonaniu akurat ateistów...

Uhm. Wojny religijne najlepszym przykładem tego, jak mistrzowsko ateisci siebie unicestawiją .
Terminu "cywilizacja śmierci" wypromowany przez JP II przecież nie trzeba w żadem sposób uzasadniać.
Przecież to dogmat / aksjomat jest. Jakieś jeszcze pytania?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 21:24 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

>Uhm. Wojny religijne najlepszym przykładem tego, jak mistrzowsko ateisci siebie unicestawiją .
Myślę, że przykład przyszedł z góry.

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
11-07-2014 23:22 
 Ocena 1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>widziałem na filmach i trochę w oryginale, ale bliżej nie poznałem żadnej

Jest kluczem do nie zrozumienia przez Pana sytuacji tych biednych kobiet.
Z upadku moralnego podnosi je "ta zbrodnicza" religia.

>Zbrodniczy katolicyzm to był przez wieki

Katolicyzm, islam, ateizm.

Każda ideologia nosiła za sobą zbrodnię.
W każdej społeczności są degeneraci. To po prostu........ludzie.
12-07-2014 00:01 
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Każda ideologia nosiła za sobą zbrodnię.
Nie ideologia a wiara, gdyż każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie - usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Im wiara jest bardziej głęboka, fundamentalistyczna tym jest społecznie groźniejsza. Tak wierzący w przeróżne religie/ideologie uczynili wiele zła na świecie, ale Kościół Rzymski jest tu niedoścignionym mistrzem i nauczycielem. www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0 W dzisiejszej Polsce zacietrzewiona ideologiczna głupota przedstawicieli Kościoła Katolickiego jest społecznie bardzo groźna. A Pani poglądy i poziom intelektualny oraz zoologiczna wprost nienawiść do inaczej myślących jest tego wspaniałą egzemplifikacją.

Miłego dnia

@@@
.
21-07-2014 18:14 
 Ocena 1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Nie ideologia a wiara, gdyż każda wiara ogranicza nas intelektualnie,

Zgadzam się z Panem.
Wiara w bożków, rozum, w człowieka.
Taka jest ludzka natura.

Nie można nie wierzyć po prostu.

>Pani poglądy i poziom intelektualny oraz zoologiczna wprost nienawiść do inaczej >myślących jest tego wspaniałą egzemplifikacją.

Nie noszę nienawiści do ludzi nie wierzących w Boga. Myli się Pan.
Za to Pan nosi pogardę myśląc że wierząc w rozum jest Pan lepszy od innych i posiada Pan monopol na prawdę. To niebezpieczny fanatyzm.
Trzeba być otwartym.
12-07-2014 10:56 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Z upadku moralnego podnosi je "ta zbrodnicza" religia.
Ot, takie Marie Magdaleny z przedmieścia.
Czy wie Pani, ile prostytutek zrezygnowało z zawodu z pobudek innych niż religijne? Bardzo dużo. Po prostu trafiły im się inne możliwości - inna praca, wyjazd, czasem też facet, którego nie zraziła ich przeszłość. Takich sytuacji można liczyć na setki. A że czasem któraś doznaje olśnienia religijnego? Też się zdarza. I proszę pamiętać, że znakomita większość tych biednych kobiet to katoliczki z urodzenia, wychowania, wiary i praktyki. Jak w prawie każdym zawodzie, niewymagającym akademickiej wiedzy o otaczającym nas świecie.
12-07-2014 11:47 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>facet, którego nie zraziła ich przeszłość [...] większość tych biednych kobiet
Dlaczego niby facet miałby się do prostytutek zrażać, toż one wszystkie dla niego, a też dlaczego prostytutka miałaby rezygnować z zawodu w przypadku wejścia w związek, z lenistwa? Oraz skąd pomysł z biedąw tym zawodzie, skoro jak wieść niesiepod latarnią można nieźle zarobić?
12-07-2014 12:06 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Dlaczego niby facet miałby się do prostytutek zrażać
Bywają tacy.
>dlaczego prostytutka miałaby rezygnować z zawodu w przypadku wejścia w związek
Z wyboru. Są urzędniczki, ekspedientki, pielęgniarki, co rezygnują z pracy po wyjściu za mąż, dlaczego nie prostytutki?
>Oraz skąd pomysł z biedą w tym zawodzie
To nie mój pomysł, powtórzyłam za Władysławą_Rybnik, ją o to spytaj. Jej chyba nie o biedę materialną chodziło, ale paznokcia sobie za to uciąć nie dam. Pytaj u źródła.
12-07-2014 12:40 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
A gdzie tu jest "podnoszenie się z upadku moralnego" do którego się odniosłaś?
12-07-2014 13:04 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.
>Czy takie są Pani doświadczenia?
>Rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą.
Wobec tak srogiej oceny mam pomysł - test psychologiczny. Dodam tytułem ostrzeżenia, iż skrajnie demaskatorskie testy stały się na tym forum niemal moją wizytówką.

Mianowicie: gdyby Pani Bogusławska podjęła działalność zawodową jako prostytutka, to czy w przypadku usługi świadczonej własnemu mężowi (bo i czemu nie?) również fakt czerpania przyjemności ze wspólnego seksu zasługiwałby na miano kurewstwa?
12-07-2014 13:17 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>tytułem ostrzeżenia, iż skrajnie demaskatorskie testy stały się na tym forum niemal moją wizytówką.
Tak, nawet zupełny tępak, to zauważy, iż Pani mniemanologia na własny temat już nawet skrajność przekroczyła. Jest Pani wprost ekstremalnie mądrą, dowcipną i demaskującą tu głupotę innych. Oczywiście to zupełnie nic z tym nie ma wspólnego No, bo i dlaczego?

Miłego dnia.

@@@
.
12-07-2014 13:45 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Jest Pani wprost ekstremalnie mądrą, dowcipną i demaskującą tu głupotę innych.
Ku chwale tego forum, znanego już w całym polskim internecie z popularyzowanej tu zasady iż "nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami".
12-07-2014 15:00 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Jest Pani wprost ekstremalnie mądrą, dowcipną i demaskującą tu głupotę innych.
>Ku chwale tego forum, znanego już w całym polskim internecie z popularyzowanej tu zasady iż "nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami".
Pani Oliwia Sandra Nowak 05 sierpnia 2011 tak mądrze tu zaczęła: Oprócz natury obdarzającej nas mózgiem miewamy też i kulturę eliminującą chamstwo. A tak mądrze zakończyła: Czyli nie chcesz by córuś była prostytutką, bo za małe zarobki.
Ale jak gdzie indziej nie zarobi więcej, to niech już idzie pod tę latarnię?


Zaś od stycznia 2014 roku poucza nas jak winniśmy zachowywać się na forum już pani "Chętna racjonalistka", a jej skrajnie demaskatorskie testy stały się na tym forum niemal jej wizytówką. 07 marca 2014 zadała nam ważkie pytanie czy Idioci wypisują bzdury, czy może sprawy mają się inaczej?

To zupełnie nie ma znaczenia - Wielce Szanowna Pani - czy taki idiota jak ja wypisuje bzdury, czy tak nieskończenie mądra osoba jak Pani wypisuje swoje genialnie i błyskotliwe refleksje, ważnym jest nasz inteligentny czytelnik, przed którym
"nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami".

Miłego dnia.

@@@
.
12-07-2014 19:02 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
Rozumiem, że na pytanie
gdyby Pani Bogusławska podjęła działalność zawodową jako prostytutka, to czy w przypadku usługi świadczonej własnemu mężowi (bo i czemu nie?) również fakt czerpania przyjemności ze wspólnego seksu zasługiwałby na miano kurewstwa?
odpowiedź sformułować niełatwo, a już na pewno trudniej, niż prawić morały na temat - cytuję - "kurewstwa".

Zatem test uważam za zakończony, a jego rezultat dedykuję Jackowi Głodzikowi, który prostytucję postrzega jako po prostu pożyteczną usługę.
12-07-2014 20:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Rozumiem, że na pytanie
>gdyby Pani Bogusławska podjęła działalność zawodową jako prostytutka, to czy w przypadku usługi świadczonej własnemu mężowi (bo i czemu nie?) również fakt czerpania przyjemności ze wspólnego seksu zasługiwałby na miano kurewstwa?
Wielce Szanowna Pani - mnie, a sądzę, że i innych forumowiczów także nie bardzo interesuje Pani kurewstwo i odczuwanie lub jego brak w związku z nim przyjemności. Ponadto uważam to za zbyt osobiste Pani przeżycie abym śmiał Panią o to pytać. Trzeba być niezłym ćwokiem do zadawania takich pytań. Nie sądzę też aby Pani logika miała sens dla każdego czytelnika, ale paru, to rzeczywiście ma tu Pani adoratorów.

>odpowiedź sformułować niełatwo,
Bardzo łatwo takie chamskie i głupie pytanie całkowicie kompromituje Panią w mojej ocenie.

>a już na pewno trudniej, niż prawić morały na temat - cytuję - "kurewstwa".
Nie dość, iż popisuje się tu Pani własną głupotą, to jeszcze innych zrozumieć nie potrafi. To miał być jakiś morał?

Pani Władysława:
Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.
Bogusławski:
Czy takie są Pani doświadczenia?
Rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą.

Dalej Pani nic nie rozumie? Nie szkodzi - Pani jest tu specjalistką od pieprzenia, a nie od czegokolwiek rozumienia.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w625889
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,519983#w520236
Mnie Pani zupełnie nie bawi i dlatego grzecznie proszę - weź się Pani odstosunkuj ode mnie!

@@@
.
12-07-2014 20:20 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>, ale paru, to rzeczywiście ma tu Pani adoratorów.

Klientów, Panie Andrzeju, klientów. W tym przypadku adorator to klient
Adorator nie płaci
16-07-2014 09:26 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Przepraszam
Przeprosiny przyjmuję w miejscu, w którym mają one przynajmniej jakiś sens.
12-07-2014 21:03 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Pani kurewstwo
>Pani jest tu specjalistką od pieprzenia
>weź się Pani odstosunkuj ode mnie!
Nawet nie biorę tego do siebie, ot, nerwy puściły, to i finezja zawiodła.

Czy wskazać, że ja kogoś obrażam da się?

A może jaki przyboczny burek co wywęszy?
12-07-2014 20:26 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
To nie do końca bzdury Panie Adndrzeju, lub nie tylko. Nastąpił Pan kobiecie na odcisk, ośmielił się mieć swoje zdanie, a jeszcze ze swadą je tu (o zgrozo) wyraził - i to nie byle komu
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-07-2014 22:34 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Nastąpił Pan kobiecie na odcisk, ośmielił się mieć swoje zdanie, a jeszcze ze swadą je tu (o zgrozo) wyraził - i to nie byle komu
Mamusia co prawda powtarzała - nie rusz gówna bo śmierdzi i pamiętając mamusine pouczenie, omijam je jak mogę,
ale czasem tak podejdzie pod nogę, iż człowiek jednak wdepnie i smrodu sobie i innym narobi.

Serdecznie pozdrawiam!

@@@
.
13-07-2014 02:27 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Mamusia co prawda powtarzała - nie rusz gówna bo śmierdzi
Sapere aude napisał Horacy do tych, którzy z rad mamusi wyrośli.
qerfy (677 punktów)
>Płatny seks jest niemoralny jako nie mający adekwatnego do swej rangi wynagrodzenia. Mężczyzna bierze coś dla siebie ważnego, ale dać może tylko na takie lub inne, ale jednak tylko waciki.

Zarobki prostytutek są astronomicznie wysokie, jeżeli weźmie się pod uwagę to, że miliony Polaków ciężko pracują przy stawkach 4zł za godzinę.


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
05-07-2014 00:52 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Zarobki prostytutek są astronomicznie wysokie
Z powodu małej podaży ich usług, co z kolei zawdzięczamy tych usług dezawuowaniu, podobnie bezpodstawnie drogie są np. narkotyki. Ale nawet dobrze zarabiające prostytutki są w takiej sytuacji, że za "nieco grosza na waciki" dają rzecz dla mężczyzny istotną. I właśnie ta nierówna zamiana - a wcale nie pozycja w hierarchii dochodów danej społeczności - przesądza o moralnym wymiarze korzystania z prostytucji.
qerfy (677 punktów)
>>Zarobki prostytutek są astronomicznie wysokie
>Z powodu małej podaży ich usług, co z kolei zawdzięczamy tych usług dezawuowaniu, podobnie bezpodstawnie drogie są np. narkotyki. Ale nawet dobrze zarabiające prostytutki są w takiej sytuacji, że za "nieco grosza na waciki" dają rzecz dla mężczyzny istotną.

To co ma powiedzieć przysłowiowy Kowalski zarabiający te 4zł/h? "Nieco grosza na jedną dwudziestą wacika"?

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
07-07-2014 20:37 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>To co ma powiedzieć przysłowiowy Kowalski zarabiający te 4zł/h? "Nieco grosza na jedną dwudziestą wacika"?
Niech więc idzie przysłowiowy Kowalski pod przysłowiową latarnię.
07-07-2014 22:29 
 Ocena 3 na 3
qerfy (677 punktów)
>>To co ma powiedzieć przysłowiowy Kowalski zarabiający te 4zł/h? "Nieco grosza na jedną dwudziestą wacika"?
>Niech więc idzie przysłowiowy Kowalski pod przysłowiową latarnię.

Dziennikarz: Uwaga, uwaga, świeże doniesienia z Polski. Od dwóch dni tłumy Polaków okupują miejscowe latarnie. Ten szaleńczo desperacki akt rozpaczy to efekt beznadziejnej sytuacji w polskiej gospodarce. Panie Kowalski, dlaczego zaczął Pan stać pod latarnią?
Kowalski: Pomyślałem, że skoro już mnie dymają, to niech przynajmniej płacą tyle ile płaci się prostytutkom. Przecież daję rzecz dla społeczeństwa cenną, a nie stać mnie nawet na waciki.

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
08-07-2014 20:30 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Kowalski: Pomyślałem, że skoro już mnie dymają, to niech przynajmniej płacą...
No świetne to było.

I tak czekałam aż się plusiki posypią, daremnie jednak.

Czasem aż nie mogę się nadziwić, że teksty z polotem tak nisko są tu oceniane, bywa, że na minus, a taka np. niewybredna sugestia o kurewstwie choć marne dwa punkty, ale jednak dostała.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Kilkoma słowami: marnujesz się na tym forum.
PS ja dałem plusik

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-07-2014 21:48 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Kilkoma słowami: marnujesz się na tym forum.
>PS ja dałem plusik
1. I jeszcze na innym też.
2. Jestem Ci wdzięczna.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Fakt, i jeszcze na innych

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jestem Ci wdzięczna.

Polubiłaś qerfy'ego?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 12:21 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>> Jestem Ci wdzięczna.
>Polubiłaś qerfy'ego?
Czyż nie ocenia się postów?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ty tego wpisu nie oceniłaś

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 16:29 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Ty tego wpisu nie oceniłaś

Zdaje się, że chętnie racjonalista w ogóle jeszcze nikomu nie przyznała żadnego punktu

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
13-07-2014 16:43 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Chyba racja. Jak myślisz, kto pierwszy dostąpi jej względów?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 17:16 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>Chyba racja. Jak myślisz, kto pierwszy dostąpi jej względów?

Swoją drogą, to zdumiewające, taka bezstronność w ocenie. Może chętnie racjonalistka napisze, dlaczego w ogóle nie ocenia postów?

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jej własny osąd nas okłamie

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
niestadny (2492 punktów)

>Zdaje się, że chętnie racjonalista w ogóle jeszcze nikomu nie przyznała żadnego punktu
I nie przyzna; taką przyjęła zasadę. Oceniać można na różne sposoby.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
06-07-2014 10:05 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Płatny seks jest niemoralny jako nie mający adekwatnego
> do swej rangi wynagrodzenia.

Jesteś chętnie_racjonalistko pewna, że kobiety nie mają z tego wynagrodzenia (przyjemności) dorównującego, a nawet przewyższającego przyjemnosć mężczyzn?

Kiedyś był w TVN'ie program o trzech koleżankach - licealistkach, które na długich przerwach w szkole oddawały się zawodowi prostytucji z 30-40-50 latkami w wynajętym nieopodal mieszkaniu.
Wieczorami, po drugiej stronie miasta tańczyły w klubach gogo.
Odniosłem wrazenie że pieniądze dla nich nie były aż tak ważne, jak domniemana większa dojrzałośc od nudnych rówieśników (ich słowa), dzielenie tajemnicy no i przyjemność oraz dobra zabawa.

Program był zrobiony profesjonalnie, ich naiwne i wzniosłe słowa (np. "kiedyś z tym skończę, będę miała męża i dom z ogródkiem") przeplatane były komentarzem prostytutki bogatej w doświadczenie.

Płatny seks wbrew pozorom ma adekwatne do swej rangi wynagrodzenie: prostytutka właściwie na tym zyskuje, robi to co chce i lubi, klient robi to co chce i lubi, ale pieniążki idą tylko w jedną stronę.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
07-07-2014 20:36 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>prostytutka właściwie na tym zyskuje, robi to co chce i lubi, klient robi to co chce i lubi
Skoro taka zachodzi równowaga, to dlaczego mężczyźni - zasadniczo - nie prostytuują się na rzecz kobiet? Rynkowy mechanizm tylko czeka, a tu ni popytu, ni podaży...
07-07-2014 20:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
"Bo to złe kobiety są"

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-07-2014 21:12 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Skoro taka zachodzi równowaga, to dlaczego mężczyźni - zasadniczo - nie
> prostytuują się na rzecz kobiet? Rynkowy mechanizm tylko czeka, a tu
> ni popytu, ni podaży...

Zadam Ci pytanie, wymagające trochę wiedzy technicznej (ale nie bardzo dużo - jedynie orientacji)

Na górze Żar, nieopodal miejscowości Żywiec nasze Państwo zainwestowało kiedyś w przepompownię wody, zwaną elektrownią szczytowo-pompową.
Wybudowano tam owalny zbiornik wodny
który zobaczysz na zdjęciach. W nocy, przez środek góry pompuje się do niego wodę z Jeziora Żywieckiego, położonego znacznie niżej, a w dzień spuszcza na dół.

Byłem na tej górze kilka razy, raz w środku.

Jaki to ma sens?

Turbiny o mocy w sumie 400 MW maja pewną dodatnią sprawność, oznacza to ni mniej ni więcej, że moc odzyskana ze spuszczania wody jest mniejsza, niż zainwestowana w pompowanie w górę, (czego należało się spodziewać, bo perpetum mobile przecież nie istnieje)

Patrząc na to obiektywnie: strata energii, kol. Fizyk z pewnością to potwierdzi.

Wszystko, co tu napisałem istnieje naprawdę, pracuje, ludzie dostają wypłaty, realizowane są remonty etc.

Jaki to ma sens?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-07-2014 21:54 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jaki to ma sens?
A bo widzisz, w nocy prąd jest tańszy...
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> w nocy prąd jest tańszy...

Zgadza się. . Takie postulaty:
1. Kobiety mniej cenią płatny seks z mężczyzną, niż mężczyźni z kobietą.
2. Są bardziej nastawione na uczuciowość, choć w tym przypadku należałoby raczej napisać emocjonalność i na początku łapią się na lep łatwych i przyjemnych pieniążków.
3. Mężczyźni widzą inne, lepiej płatne i bardziej interesujące zawody. A skoro mają już te pieniążki..

Różnice ewidentne, jak dzienno-nocna cena prądu: ludzie rano szykują się do pracy, po południu do obiadu, obowiązków i rozrywki, w nocy śpią, stąd mniejsza konsumpcja energii w nocy.
Przemysł usiłuje jakoś łatać tą dziurę, używając w nocy tańszego prądu (wyłączyć i włączyć blok energetyczny atomowy czy węglowy nie taka prosta sprawa), czy pompując wodę z powrotem np. do Jeziora Solińskiego (nota bene też sporą rurą, można by pojeździć samochodem).

Myślę, że zmienić przyzwyczajenia mężczyzn i kobiet w dziedzinie seksu będzie tak samo trudno, jak przyzwyczajenie, że w nocy śpimy, a w dzień nie.

Co gorsza, nocny seks nie wymaga kto wie jak dużych nakładów prądu. Wystarczy jedna, energooszczędna nastrojowa lampa a czasem zgoła nic.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 12:22 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>> w nocy prąd jest tańszy...
>Zgadza się.
Zagadnienie było więc nie techniczne, a ekonomiczne.

Tyle, że omawiany w wątku aspekt prostytucji nie ma charakteru ekonomicznego, nie dobijamy wszak targu, a rozwiązujemy problem etyczny.

>Kobiety mniej cenią płatny seks z mężczyzną, niż mężczyźni z kobietą.
Bez atrybutu płatności nawet, choć ten wzmiankowana wycena wygenerowała.

>zmienić przyzwyczajenia mężczyzn i kobiet w dziedzinie seksu będzie [...] trudno
Zwłaszcza, że nikt się tego nie podejmuje, ani o to nie zabiega (ze mną włącznie).
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Nie ściśle ekonomiczne, a techniczno-ekonomiczne. Nie ma ekonomii oderwanej od socjologii, psychologii, kulturoznastwa, techniki itp. Wg mojej percepcji lepiej znać temat odrobinę szerzej, niz pole widzenia zawiężać.

> Tyle, że omawiany w wątku aspekt prostytucji nie ma charakteru
> ekonomicznego, nie dobijamy wszak targu, a rozwiązujemy problem etyczny.

Rozwijając temat postawiłaś tezę biską z natury rachunkowi ekonomicznemu (jeśli liczba x dorówna y, to wtedy itp). Tym samym odeszłaś nieco od pierwotnego zagadnienia kwalifikwoania moralnego uczynków.

>>Kobiety mniej cenią płatny seks z mężczyzną, niż mężczyźni z kobietą.
>Bez atrybutu płatności nawet, choć ten wzmiankowana wycena wygenerowała.

Owszem. Ale i są kobiety, które bardzo cenią seks, ale to już odbiega od tematu wątku.

>>zmienić przyzwyczajenia mężczyzn i kobiet w dziedzinie seksu będzie [...] trudno
>Zwłaszcza, że nikt się tego nie podejmuje, ani o to nie zabiega (ze mną włącznie).

A wymieniona jedynie antycypuje
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-07-2014 22:24 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jaki to ma sens?
W dzień przemysł potrzebuje więcej energii niż w nocy.

@@@
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> co adekwatnego do seksu może za otrzymane za seks pieniądze nabyć kobieta?

Czy aby na pewno pytanie jest skierowane do właściwiej osoby? Skąd mężczyzna może to wiedzieć?
Mężczyzna np. uważa, że bicie się jest adekwatne (słowa kolegi z przed wieliu lat).
Parę rzeczy jeszcze przychodzi mi do głowy, ale wszystko "kręci" się wokół mężczyzny.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
07-07-2014 20:35 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>> co adekwatnego do seksu może za otrzymane za seks pieniądze nabyć kobieta?
>Czy aby na pewno pytanie jest skierowane do właściwiej osoby? Skąd mężczyzna może to wiedzieć?
A skąd kobieta wie, że może się prostytuować? (Ponieważ jednak skądś ona to wie, niechaj i mężczyzna nie udaje w tej materii Greka.)

>Mężczyzna np. uważa, że bicie się jest adekwatne
No - to mi wygląda na dobry trop.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> co adekwatnego do seksu może za otrzymane za seks pieniądze nabyć kobieta?
>> Czy aby na pewno pytanie jest skierowane do właściwiej osoby? Skąd mężczyzna może to wiedzieć?
> A skąd kobieta wie, że może się prostytuować?

Gdy już nadeszła pora że wie, to wie. No wiesz.

> (Ponieważ jednak skądś ona to wie, niechaj i mężczyzna nie udaje w tej materii Greka.)

Nie udaje. Skąd to oskarżenie, że udaje? Napisałem zgodnie ze stanem faktycznym, iż gratyfikację za seks już ma (nie pieniężną).
Natomiast pieniążki to tylko swoisty bonus. Za coś trzeba żyć, prawda?

>> Mężczyzna np. uważa, że bicie się jest adekwatne
> No - to mi wygląda na dobry trop.

Źle się trochę wyraziliśmy. Bicie się w sensie z kimś.

Zacytowałem kolegę, który miał wtedy jakieś 22 lata. To prosty chłopak jest.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 01:12 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie udaje. Skąd to oskarżenie, że udaje?
Z Twojego pytania "skąd mężczyzna ma to wiedzieć".
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Nie udaje. Skąd to oskarżenie, że udaje?
>Z Twojego pytania "skąd mężczyzna ma to wiedzieć".

Pytałaś "co adekwatnego do seksu może za otrzymane za seks pieniądze nabyć kobieta?"
Męzczyzna nie wie i nie widzi potrzeby, by się nad tym zastanawiać.
Chyba, że kobieta potrzebuje w tym dylemacie pomocy..
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 11:09 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Męzczyzna nie wie i nie widzi potrzeby, by się nad tym zastanawiać.
>Chyba, że kobieta potrzebuje w tym dylemacie pomocy..
Moje pytanie, na które swoim z kolei odpowiedziałeś, było retoryczne, a potrzebę dostrzegł i zgłosił autor wątku, mężczyzna, jemu właśnie odpowiadałam.

Oraz nie mam tu dylematu wymagającego pomocy ani jako kobieta, ani jako człowiek.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> potrzebę dostrzegł i zgłosił autor wątku, mężczyzna, jemu właśnie odpowiadałam.

Potrzebę czego? Czy na pewno tego samego, o czym sama piszesz?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 16:23 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>> potrzebę dostrzegł i zgłosił autor wątku, mężczyzna, jemu właśnie odpowiadałam.
>Potrzebę czego? Czy na pewno tego samego, o czym sama piszesz?
Odpowiedziałam pytaniem, więc się dowiemy, gdy na nie odpowie.
08-07-2014 18:20 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Odpowiedziałam pytaniem, więc się dowiemy, gdy na nie odpowie.

Jeśli odpowie baszarteg (opornik jeden mężczyzna).
Tak na marginesie, wybacz ale jakoś nie przypominam sobie, abyś zadawała pytanie autorowi wątku.
Czyli potrzeby ani nie dostrzegł, ani nie zgłosił mężczyzna. Potrzeba ot tak sobie nagle zawisła w powietrzu. Sama skądsik przyszła. Nieproszona. Coś jakby ją pan Bóg stworzył.. albo nagle wzięła się z niczego (nic jest niestabilne)
Pytanie, co adekwatnego do seksu może za otrzymane za seks pieniądze nabyć kobieta postawiłaś Ty.
Na razie nie widać, czy ktokolwiek potrzebuje jeszcze na to odpowiadać..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 20:04 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>nie przypominam sobie, abyś zadawała pytanie autorowi wątku.
Masz rację, autorowi wątku wypaliłam jakże brutalnego gotowca, ale nie on podjął temat, lecz baszarteg i to jemu odpowiedziałam pytaniem.

>Czyli potrzeby ani nie dostrzegł, ani nie zgłosił mężczyzna.
Autor wątku pyta czy prostytucja jest moralną, a moje retoryczne pytanie jest tropem do odpowiedzi, więc i potrzeba była, i jej zgłoszenie.

>Pytanie, co adekwatnego do seksu może za otrzymane za seks pieniądze nabyć kobieta postawiłaś Ty.
>Na razie nie widać, czy ktokolwiek potrzebuje jeszcze na to odpowiadać.
Gdy odpowiedź zawstydza pytanego, potrzeba odpowiadania bywa spychana do podświadomości, odpowiedzi padają gęsto, gdy jest szansa, że skompromitują one pytającego. A zauważ, że sam ze mną walczysz.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Autor wątku pyta czy prostytucja jest moralną, a moje retoryczne pytanie
> jest tropem do odpowiedzi, więc i potrzeba była, i jej zgłoszenie.

Potrzeba potrzebie nierówna.
Autor wątku miał potrzebę zapytania o kwalifikację moralną (etyczną) czynu przekroczenia progów agencji.

> Gdy odpowiedź zawstydza pytanego, potrzeba odpowiadania bywa
> spychana do podświadomości, odpowiedzi padają gęsto, gdy jest szansa,
> że skompromitują one pytającego. A zauważ, że sam ze mną walczysz.

Jeśli już rozmawiamy: walczę o porządek i odpowiedzialność w deklaracjach, a nie o to, by Ciebie lub kogokolwiek skompromitować. Jak mawia mój idol: nikt nie skompromituje nas bardziej, niż uczynimy to sami
Co do meritum: ogólnie masz rację.
Ale:
- pierwsze primo: skąd wiesz, że tu zawstydza?
- drugie primo: wg mnie raczej uznano Twoje pytanie (trop?) za niezrozumiałe, a to bynajmniej nie doprowadzi do eskalacji pytań. Co gorsza, nie doprowadzi również do oczekiwanej konkluzji w Twojej retorycznej kwestii wzajemności

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2014 11:18 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Autor wątku miał potrzebę zapytania o kwalifikację moralną
A ponieważ ani wtedy, ani później nie wykluczył on żadnej z form odpowiedzi, mój domysł, że jego akceptacja obejmuje także moje pytanie jest uprawniony. Choć oczywiście w każdej chwili może to zrobić... Tyle, że nie będzie to łatwe, jako że "wszytko co się na forum opublikuje może zostać wykorzystane przeciwko publikującemu".

>skąd wiesz, że tu zawstydza?
Nie wiem, ale wykluczać opcji, która jest sensownym wyjaśnieniem nie ma powodu.

>wg mnie raczej uznano Twoje pytanie (trop?) za niezrozumiałe, a to bynajmniej nie doprowadzi do eskalacji pytań.
Możesz się mylić, w przypadku pytania retorycznego brak odpowiedzi nie oznacza porażki.
09-07-2014 18:36 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> ani później nie wykluczył on żadnej z form odpowiedzi, mój domysł,
> że jego akceptacja obejmuje także moje pytanie jest uprawniony.

O, znów masz rację Co nie jest zabronione - jest dozwolone. A ja akceptuję wszystkie Twoje pytania i odpowiedzi (te nielogiczne, infantylne, niemądre, mądre, błyskotliwe, męczące etc.)

> Choć oczywiście w każdej chwili może to zrobić...

No cóż. Ryzyko-fizyko.

> Tyle, że nie będzie to łatwe, jako że "wszytko co się na forum
> opublikuje może zostać wykorzystane przeciwko publikującemu".

Znów racja. Co dodam: chyba znam kogoś, kto w tym wykorzystywaniu przoduje

>>skąd wiesz, że tu zawstydza?
>Nie wiem, ale wykluczać opcji, która jest sensownym wyjaśnieniem nie ma powodu.

Racja.

>> wg mnie raczej uznano Twoje pytanie (trop?) za niezrozumiałe, a to bynajmniej nie doprowadzi do eskalacji pytań.
> Możesz się mylić

Oby

> w przypadku pytania retorycznego brak odpowiedzi nie oznacza porażki.

Porażki nie. Broń boże. Tylko brak eskalacji pytań jest taki jakiś.. niefajny

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-07-2014 19:45 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>akceptuję wszystkie Twoje pytania i odpowiedzi..
Bądź jednak czujny, dobrze radzę.

>> Choć oczywiście w każdej chwili może to zrobić...
>No cóż. Ryzyko-fizyko.
Liczę na to, że jego, nie moje.

>brak eskalacji pytań jest taki jakiś.. niefajny
Tyle, że oficjalnie tego właśnie pragniemy: ideału.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Liczę na to, że jego, nie moje.

Oczywiście jego. Wykluczenie danej formy Twojej odpowiedzi zawsze i dla wszystkich jest sporym ryzykiem straty
Niech zatem kol. Jacek P nie wyklucza. Zgadzasz się ze mną?

>> brak eskalacji pytań jest taki jakiś.. niefajny
> Tyle, że oficjalnie tego właśnie pragniemy: ideału.

Hm. A w jakiej ilości ta zasypka byłaby idealna?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
11-07-2014 00:34 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Oczywiście jego. Wykluczenie danej formy Twojej odpowiedzi
Czyjejkolwiek.

>Niech zatem kol. Jacek P nie wyklucza. Zgadzasz się ze mną?
Nie zgadzam się, niech robi co chce.

>Hm. A w jakiej ilości ta zasypka byłaby idealna?
Ideał to jest zawsze 100%. Idealnego świata chcemy, choć taki nas nie potrzebuje.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Oczywiście jego. Wykluczenie danej formy Twojej odpowiedzi
>> [zawsze i dla wszystkich jest sporym ryzykiem straty]
> Czyjejkolwiek.
>>Niech zatem kol. Jacek P nie wyklucza. Zgadzasz się ze mną?
> Nie zgadzam się, niech robi co chce.

Czyli jesteś za pozwoleniem na ludzką słabość i grzeszność, o ile dobrze rozumiem.

>> Hm. A w jakiej ilości ta zasypka byłaby idealna?
> Ideał to jest zawsze 100%. Idealnego świata chcemy, choć taki nas nie potrzebuje.

A nieoficjalnie czego pragniemy?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
11-07-2014 16:31 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Czyli jesteś za pozwoleniem na ludzką słabość i grzeszność, o ile dobrze rozumiem.
Nie rozumiem dlaczego tak rozumiesz (na szczęście to jest trzeciorzędna kwestia).

>A nieoficjalnie czego pragniemy?
Akceptacji, uznania i władzy... Albo zdrowia, szczęścia i pomyślności.

Pozdrawiam (a co!)
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Nie rozumiem dlaczego tak rozumiesz (na szczęście to jest trzeciorzędna kwestia).

Widzę w Twoim nierozumieniu słabość, co do której jestem nastawiony raczej przyjaźnie


>> A nieoficjalnie czego pragniemy?
> Akceptacji, uznania i władzy... Albo zdrowia, szczęścia i pomyślności.

A czasem upić się nie pragniemy? Albo na chwilę schować przed wszystkimi?

Wiesz, lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę


>Pozdrawiam (a co!)
.........

11-07-2014 20:53 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>A czasem upić się nie pragniemy?
Upić się, to jakoś nie bardzo.

>Wiesz, lubię wieczory
>Lubię się schować na jakiś czas
>I jakoś tak, nienaturalnie
>Trochę przesadnie, pobyć sam
>Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
>Tak zwyczajnie, tylko że
>Tutaj też wiem kolejny raz
>Nie mam szans być kim chcę

Myslowitz.
12-07-2014 12:50 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Pragniemy pragniemy - my grzeszne istoty

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Czy jeżeli jestem dorosły, nie mam zobowiązań i jestem rozpustnikiem

Uważam że w aspekcie definicyjnym: babiarz jest Pan rozpustnikiem. Nie jest to postawa moralnie zła do momentu w którym skrzywdzi Pan w jakikolwiek sposób osoby które mają z Panem do czynienia. Wówczas uczyni Pan zło.
06-07-2014 09:25 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Termin "rozpustnik" został ukuty przez purytańskie środowiska religijne, nie widzę powodu aby go dziś używać.
Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, niż biskup z kilkoma księżmi i nobliwymi paniami w radzie parafialnej sądzi, czy nawet nasz forumowy zwolennik odgórnego kiełznania rządz kol. Elasp.

Z drugą częścią wpisu się zgadzam: nie jest to postawa moralnie zła, do momentu, w którym delikwent skrzywdzi osoby z którymi uprawia swój sport, czy skrzywdzi samego siebie.
Pozdraw

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 06:24 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Pani Władysławo, kiedy odpowie Pani na moje pytania?
Źle to będzie wyglądać, jeśli tylko będzie Pani chciała tu ewangelizować i "bronić", a zwyczajnie porozmawiać nie.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 17:09 
 Ocena 1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Pani Władysławo, kiedy odpowie Pani na moje pytania?
Które?
14-07-2014 17:39 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Które?

Kilka razy linkowałem już posty w których były te pytania, ale nie szkodzi. Powtórzę je.
1. Skoro embrion może prowadzić do człowieka, czy automatycznie oznacza to, że mamy zmuszać kobietę w ciąży do urodzenia dziecka?
2. Czy chce Pani nakłaniać kogoś do zrobienia czegoś, czego konsekwencji Pani sama nie poniesie?
3. Komu odda brzemienna kobieta swój zarodek, jeśli nie chce z osobistych powodów urodzić? (analogia do oddawania dzieci do ochronek lub rodzinnych domów dziecka)

Edit:
Jeszcze jedno pytanie
4. Czy sądzi Pani, że Bóg ukaże kobiety, które poddały się aborcji?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 18:00 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

Dziękuję za cierpliwość

>Skoro embrion może prowadzić do człowieka

Embrion jest człowiekiem, zawiera jego geny, powstaje z połączenia upraszczając człowieka z człowiekiem.

Odpowiadając.
Należy pozostawić wybór kobiecie, zaś zabieg powinna wykonać osoba wyprofilowana w kierunku profesjonalnego zabijania.
Przed zabiegiem należy pokazać kobiecie na zdjęciach lub materiałem filmowym jak wygląda aborcja.

Materiał poglądowy:


Bez tekstu o prof.Chazanie. Innego nie mam chwilowo.

>Czy chce Pani nakłaniać kogoś do zrobienia czegoś, czego konsekwencji Pani sama nie >poniesie?

Chcę ocalić życie ludzkie w porozumieniu z osobą rodzącą.
Nie chcę lekarzy zabijających z powodu arbitralnej decyzji o niskiej jakości życia dziecka nienarodzonego.

>Komu odda brzemienna kobieta swój zarodek, jeśli nie chce z osobistych powodów >urodzić?

Istnieje wiele par pragnących mieć dzieci, kobiety chcą rodzić, nie chcą mieć dzieci. Tu jest główny problem. Odpowiednie prawo ureguluje tę sytuację.
>Czy sądzi Pani, że Bóg ukaże kobiety, które poddały się aborcji?

Nie wiem, nie jestem Bogiem.
Wiem że aborcja dla kobiety to trauma. Daje niewyobrażalne cierpienie psychiczne. Każda kobieta dokonująca aborcji prędzej czy później się z nim mierzy.
14-07-2014 18:23 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Dziękuję za cierpliwość
>>Skoro embrion może prowadzić do człowieka
>Embrion jest człowiekiem

Jak już tu ustaliliśmy, embrion nie jest człowiekiem, a jedynie może prowadzić do człowieka, lub do czegoś innego (patologia).

> zawiera jego geny, powstaje z połączenia upraszczając człowieka z człowiekiem.

Tu się zgadzam. A precyzując: powstaje ze stosunku płciowego ludzi tzn. połączenia komórki jajowej kobiety z plemnikiem mężczyzny.
Proszę się nie bać mówić dzieciom takie rzeczy. Tym bardziej tutaj jest to widziane normalnie.
Piszę tak dlatego, bo trochę dostrzegam Pani profesję przez Pani wpisy.

> Należy pozostawić wybór kobiecie, zaś zabieg powinna wykonać
> osoba wyprofilowana w kierunku profesjonalnego zabijania.
>Przed zabiegiem należy pokazać kobiecie na zdjęciach lub materiałem filmowym jak wygląda aborcja.
>Materiał poglądowy (..)

Jestem zdecydowanie przeciwny dodatkowemu traumatyzowaniu (sic!) Kobiet w ciąży, uważam to za ohydne wynaturzenie ludzi wierzących. Nie mam złudzeń, że dokładanie cierpienia i w imię ideologii (oprócz tego, które już te kobiety mają) jest wstrętne i amoralne. Czyniące tak osoby powinny za to w jakiś sposób odpowiedzieć.
Robić tak chyba może ktoś, kto nie ma serca, nie mówiąc o empatii.

>>Czy chce Pani nakłaniać kogoś do zrobienia czegoś, czego konsekwencji Pani sama nie >poniesie?
>Chcę ocalić życie ludzkie w porozumieniu z osobą rodzącą.

O jakiej rodzącej osobie tu mówimy? Raczej o osobie nie chcącej urodzić.
I jak już odniesie Pani sukces (bo i tak bywa) - co Pani wówczas mówi takim osobom bez środków do życia, często umiejętności wychowywania dziecka? Czy ponosi Pani dalej jakieś konsekwencje, np. wychowania dziecka?

Bez miłości do niego (obydwoje wiemy, że kobiety zgwałcone czasem nie mogą się na tą miłość zdobyć i to niestety jest od nich zniezależne) to dziecko cierpi - nieraz całe życie..

>Nie chcę lekarzy zabijających z powodu arbitralnej decyzji o niskiej jakości życia dziecka nienarodzonego.

Rozumiem. Wielu ludzi tutaj też nie chce lekarzy zmuszających kobietę do wielomiesięcznej traumy, jak prof. Chazan.
Traumy, która w zasadzie nigdy całkowicie nie mija i której prawdopodobnie nigdy Pani nie przeżyła i nie przeżyje.
Co prawdopodobnie nie przeszkodzi Pani straszyć kobiety w ciąży obrazkami kawałkowania dużego płodu (sic!) tak jakby nie były onedostatecznie sfrustrowane sytuacją, w któą zagnał je los.
Ohydne i wstrętne, brak mi słów.

>>Komu odda brzemienna kobieta swój zarodek, jeśli nie chce z osobistych powodów >urodzić?
>Istnieje wiele par pragnących mieć dzieci, kobiety chcą rodzić, nie chcą mieć dzieci. Tu jest główny problem. Odpowiednie prawo ureguluje tę sytuację.

Proszę uważniej przeczytać moje pytanie. Komu odda brzemienna kobieta swój zarodek, jeśli nie chce z osobistych powodów urodzić? Mowa była o zarodku, nie o dziecku.
Kobieta, o której mówimy nie chce nawet przeżywać ciąży. To ważne rozróżnienie. Mam wrażenie, ze niedostatecznie zrozumiała Pani moje pytanie.

>>Czy sądzi Pani, że Bóg ukaże kobiety, które poddały się aborcji?
>Nie wiem, nie jestem Bogiem.

Nie pytam o Pani pewność, czy osobistą wiedzę.
Pytam o przypuszczenia, luźny osąd wyprowadzony z wielu lat Pani aktywnej wiary.

> Wiem że aborcja dla kobiety to trauma. Daje niewyobrażalne cierpienie psychiczne.

To mit. Proszę dać mi czas na podanie odpowiednich badań.

> Każda kobieta dokonująca aborcji prędzej czy później się z nim mierzy.

Nie każda, kolejny mit. Robiono na ten temat badania, których najwyraźniej pani nie zna, co z reszta jest zrozumiałe -
nie jest Pani lekarzem, a katechetką.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 20:09 
 Ocena-2 na 2
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Jak już tu ustaliliśmy, embrion nie jest człowiekiem, a jedynie może prowadzić do >człowieka

Ustaliliśmy że jest człowiekiem.
Bo nie jest pół-człowiekiem, człowiekiem w 1/8 czy 1/10 lub podczłowiekiem.

Profesorowie nauk medycznych z PAN, lub światowych prestiżowych instytutów naukowych uparcie nie zgadzają się z Panem niewiadomego wykształcenia Jackiem Głodzikiem oraz lekarką w czasie nauki Panią liliac.
Nauka kontra ideologiczna dehumanizacja.

>Co prawdopodobnie nie przeszkodzi Pani straszyć kobiety w ciąży obrazkami kawałkowania >dużego płodu

Nie straszyć lecz uświadamiać.

>nie chcącej urodzić

>co Pani wówczas mówi takim osobom bez środków do życia, często umiejętności >wychowywania dziecka?

To samo co powie Pan matce z pięciorgiem dzieci bez środków do życia. Zakładam że nie namówi jej Pan do zamordowania dzieci.
>nie chce nawet przeżywać ciąży.

Nie ma wyboru. Natura.

>zarodek

Czyli człowiek. Polecam wnioski z naukowej konferencji w Poznaniu na ten temat: biotechnol(*)-kiedy-relacje-i-refleksje,848

>To mit

Fakt.
W Finlandii wykazano że samobójstwa z powodu aborcji kobiet w latach 1987-94 występowały dwa razy częściej niż u kobiet które samoczynnie poroniły i SZEŚCIOKROTNIE częściej niż u kobiet po udanym porodzie. www.bmj.co(*)31.abstract?ijkey=o2njWBDkmGz5

Oraz przypadki:

www.telegr(*)news/2008/02/22/nartist122.xml

oraz polecam książkę Karin Struck "Widzę moje dziecko we śnie" która dokonała aborcji w 1975 i nie mogła się od tej traumy uwolnić przez całe życie.
14-07-2014 20:32 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Ustaliliśmy że jest człowiekiem.

Nic takiego. Nie czyta Pani z uwagą wpisów forumowiczów, albo w ogóle nie czyta, lub po prostu czyta pobieżnie i z ideologicznych przyczyn (lub ze strachu) nie chce poddać swojego stanowiska cudzej argumentacji.

>Bo nie jest pół-człowiekiem, człowiekiem w 1/8 czy 1/10 lub podczłowiekiem.

Oczywiscie, nic z wymienionych. Jest embrionem, tudzież zarodkiem. Kręci się Pani w kółko.

>Profesorowie nauk medycznych z PAN, lub światowych prestiżowych
> instytutów naukowych uparcie nie zgadzają się z Panem niewiadomego
> wykształcenia Jackiem Głodzikiem oraz lekarką w czasie nauki Panią liliac.

Tak, profesorowie nauk medycznych, psychologii, biologii, nauk społecznych m.in. z The Royal Society of London for Improving Natural Knowledge i National Academy of Sciences i innych twoarzystw, uczelni, stowarzyszeń naukowych, pism profesjonalnych oraz elity intelektualnej świata - cała śmietanka uparcie nie zgadzają się z Panią niewiadomego wykształcenia i pochodzenia Władysławą.
Dobrze sie Pani bawi?

>Nauka kontra ideologiczna dehumanizacja.

Pani wybaczy, ale pozostawię to bez kometarza.

>>Co prawdopodobnie nie przeszkodzi Pani straszyć kobiety w ciąży obrazkami kawałkowania >dużego płodu
>Nie straszyć lecz uświadamiać.

Bzdura.
Proszę otworzyć oczy na efekt takiego zastraszenia, o ile jeszcze to możliwe.

>> co Pani wówczas mówi takim osobom bez środków do życia, często
>> umiejętności >wychowywania dziecka?
> To samo co powie Pan matce z pięciorgiem dzieci bez środków do
> życia. Zakładam że nie namówi jej Pan do zamordowania dzieci.

Dobrze Pani zakłada. Jestem przeciwnikiem aborcji.

>>nie chce nawet przeżywać ciąży.
>Nie ma wyboru. Natura.

Dziś ma wybór. Proszę szerzej otworzyć oczy, ewent. wyciągnąć głowę z piasku, Pani wiadomego wykształcenia i pochdzenia Władysławo.

>>To mit
>Fakt.

I znów pochopność.. hm.
Jako lekarstwo zalecana jest lektura moich dwóch poniższych wpisów.

>W Finlandii wykazano że samobójstwa z powodu aborcji kobiet w latach 1987-94 występowały dwa razy częściej niż u kobiet które samoczynnie poroniły i SZEŚCIOKROTNIE częściej niż u kobiet po udanym porodzie. www.bmj.co(*)31.abstract?ijkey=o2njWBDkmGz5

Przyjrzę się temu bacznie.

>Oraz przypadki:
>www.telegr(*)news/2008/02/22/nartist122.xml
>oraz polecam książkę Karin Struck "Widzę moje dziecko we śnie" która dokonała aborcji w 1975 i nie mogła się od tej traumy uwolnić przez całe życie.

Świadectw, wyskakujacych jak królik z kapelusza to zazwyczaj mamy tutaj bez liku.
Ale nie kwestionuję tego całkiem. Tak też bywa.
Serdecznie pozdrawiam Panią, Pani Władysławo wiadomego wykształcenia. I na przyszłosć proszę troszkę stonować z tym straszeniem.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-07-2014 20:04 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Profesorowie nauk medycznych z PAN, lub światowych prestiżowych
> instytutów naukowych uparcie nie zgadzają się z Panem

Pani Władysławo, przy okazji czytania Pani wpisów popatrzyłem sobie z ciekawości, czy tak nie jest również w przypadku moich poglądów na temat prawa do aborcji i stanowiska PAN w sprawie tzw. klauzuli sumienia. Stanowisko to wydano 12 listopada 2013 r.
[Załącznik]

Oto szczególnie interesujący wycinek:
Cytat:
23. W opinii Komitetu, przedstawiciel zawodu medycznego nie może, powołując się na klauzulę sumienia, odmówić podjęcia działań, których celem jest dostarczanie pacjentowi informacji lub innych środków niezbędnych do podjęcia przez niego świadomej decyzji dotyczącej dalszego postępowania medycznego, które jest legalne, uzasadnione w świetle aktualnej wiedzy medycznej i sytuacji zdrowotnej pacjenta. Takie działanie profesjonalisty medycznego pozbawiałoby, bowiem pacjenta możliwości samodzielnego dokonania wyboru i podjęcia czynności nakierowanych na uzyskanie pożądanego świadczenia.
Udzielenie pacjentowi informacji lub środków, pozwalających mu na podjęcie autonomicznej decyzji w tej sprawie nie godzi ani nie stwarza bezpośredniego zagrożenia dla dobra, które profesjonalista uznaje za godne ochrony. Dlatego też okoliczność, że działanie, które pacjent zamierza podjąć na podstawie informacji uzyskanych od profesjonalisty medycznego jest w przekonaniu tego ostatniego moralnie naganne, nie daje mu podstaw do skorzystania z klauzuli sumienia. Ostateczna decyzja o podjęciu bądź zaniechaniu dalszego działania należy wyłącznie do pacjenta i obciąża wyłącznie jego sumienie.

24. Zdaniem Komitetu Bioetyki, powyższa interpretacja jest nie tylko moralnie właściwa, ale także zgodna z intencja polskiego ustawodawcy. Za twierdzeniem tym przemawiają dwa następujące argumenty.

Po pierwsze, ustawowa regulacja klauzuli sumienia wprost nakłada na lekarza, pielęgniarkę i położną obowiązek wskazania pacjentowi realnej możliwości uzyskania świadczenia, które jest sprzeczne z ich sumieniem. Oznacza to, że działania profesjonalisty medycznego, które tylko w sposób pośredni i przy udziale innych podmiotów, w szczególności samego pacjenta, mogą doprowadzić do powstania sytuacji, która profesjonalista uważa za złą, nie są objęte klauzulą sumienia. (..)

25. Konkludując, Komitet Bioetyki uważa, iż lekarz nie ma prawa, powołując sie na racje sumienia, odmówić wykonania w szczególności następujących czynności medycznych:
- udzielenia pacjentowi informacji o stanie jego zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających sie przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu (z zastrzeżeniem sytuacji wyjątkowej określonej w art. 31 ust 4 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty);
- udzielenia pacjentowi informacji o prawach pacjenta określonych w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz w przepisach odrębnych (sposób realizacji tego obowiązku określa art. 11 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta);
- udzielenia pacjentowi informacji o rodzaju i zakresie świadczeń zdrowotnych udzielanych przez podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych, w tym o realizowanych przez ten podmiot profilaktycznych programach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych (sposób realizacji tego obowiązku określa art. 11 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta)


Na koniec cytat z prof. Szawarskiego (naukowiec z PAN), który udzielił niedawno wywiadu GW
Cytat:
(..) Etyk mocno ocenia również sytuację premiera.
- Donald Tusk ma związane ręce przez doktrynę etyczną Kościoła katolickiego. To kościół de facto decyduje, który pogląd bioetyczny jest słuszny, a który nie - podkreśla.
W wywiadzie znalazło się również odniesienie do reakcji, jaką wywołało stanowisko PAN w sprawie nadużywania klauzuli sumienia. Chodzi o ostrą ripostę Episkopatu i organizacji lekarskich oraz "Deklarację wiary" lekarzy. Pytany, czy PAN nie zaszkodził sprawie, Szawarski odpowiada: Ten efekt jest przerażający, ale na dłuższą metę korzystny. Mamy wreszcie spór, który być może uświadomi wszystkim, że znajdujemy się w punkcie zwrotnym. Pora już podjąć decyzję, w jakiego rodzaju społeczeństwie chcielibyśmy żyć - mówi profesor. Jeden model to według niego "społeczeństwo ludzi wiary ", którzy roszczą sobie prawo do narzucania innym sposobu życia, a drugi oparty jest na założeniu, że wszystkie sumienia są równe i każdy ma prawo żyć zgodnie z własnym.
- Nie widzę powodów, aby grupka fanatyków przemocą troszczyła się o zbawienie mojej duszy - zaznacza Szawarski. Według niego, w imię sumienia wolno nie tylko kwestionować prawo państwowe, ale także nadprzyrodzone. - Nie potępiłbym Abrahama, gdyby kierując się racjami sumienia i miłości, odmówił złożenia Bogu w ofierze syna Izaaka - przyznaje. Dodatkowo, naukowiec podkreśla, że ważne jest "zorganizowane debaty nad przyszłością polskiego systemu ochrony zdrowia, który się załamuje".

Całość tu:
wiadomosci(*)y-sie-w-punkcie-zwrotnym/8kxx0

Serdecznie pozdrawiam panią Władysławę, dla której wybrane przez jej wiarę autorytety są ważniejsze, niż etyka i prawo

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-07-2014 08:52 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Profesorowie nauk medycznych z PAN, lub światowych prestiżowych instytutów naukowych
> uparcie nie zgadzają się z Panem niewiadomego wykształcenia
> Jackiem Głodzikiem oraz lekarką w czasie nauki Panią liliac.
> Nauka kontra ideologiczna dehumanizacja. (..)

To może teraz dla odmiany, z kim i z czym nie zgadza się Episkopat Polski:
natemat.pl(*)-kosciol-chce-jej-rozszerzenia

>Czyli człowiek. Polecam wnioski z naukowej konferencji w Poznaniu na ten temat: biotechnol(*)-kiedy-relacje-i-refleksje,848

Przeczytałem z uwagą, czego niestety nie mogę powiedzieć o Pani i lekturze moich linków i wpisów.
Ciekawe, że tematem tej konferencji wprost zajmowali się głównie księża, swoje stanowisko zajmując.. głównie w sposób arbitralny. Co warto dodać, czasem ma miejsce tutaj również niczym nie uprawniona, uprzedzona krytyka potencjalnych osiągnięć strony naukowej. Skąd my to znamy?
W cytatach wytłuszczenia i podkreśleenia moje:

Cytat:
zdaniem ks. Morcińca dostrzec można w ostatnim czasie zjawisko swoistego poszukiwania alibi dla działań naukowych. Być może dlatego powstają kolejne komisje, rady oraz komitety etyczne, które maja niejako wyważyć co jest dobre, a co źle w chwili, w której to podejmujemy sie działań, których skutków nie jesteśmy w stanie ocenić. W sytuacji tej nie da sie jednak stworzyć zwartej miary, która z dokładnością oceni i uzasadni co moralnym jest, a co z moralnością nie ma nic wspólnego. Jak wiec odnaleźć wspólny mianownik? Co może nim być w coraz donioślejszym wielogłosie?
Zdaniem ks. Morcińca cechą taka może być godność człowieka. Opolski bioetyk zaznacza jednak stanowczo, że godność nie może być traktowana jako jedna z wielu cech, równoważnych z innymi ludzkimi atrybutami. Godność posiada charakter wyjątkowy, przynależy każdemu człowiekowi, bez względu na jego stan zdrowia, kondycję fizyczną, czy też psychiczną.

Bardzo odkrywcze, ale chyba głównie dla księdza.
Dalej:
Cytat:
Ks. Morciniec w tym kontekście zwraca uwagę, iż w dyskusjach społecznych bardzo często formułuje się fałszywe poglądy podkreślające, że człowiek posiada nie tyle godność bezwzględnie przyrodzoną, ile raczej wypracowaną dzięki swej pozycji, pracy, osiągnięcia itd. Często spotkać się można ze zdaniem, które zaznacza, że owa wyjątkowa cecha przynależna jest tylko osobom świadomym. Zdaniem ks. profesora poglądom takim przeciwstawia się nie tylko założenie mówiące, iż zarodkowi winna być przypisana ochrona prawna przynależna osobie ludzkiej. Zdaniem naukowca, doskonałym dowodem na wyjątkowość człowieka jest zaprezentowany przez ww. genetyków dokładny opis "powstania" człowieka, opis niezwykle precyzyjny, mówiący o pojawieniu się zupełnie nowej postaci. Cecha godności przypisana winna być osobie ludzkiej także z racji na istniejąca w procesach biochemicznych tajemnice. [dość orginalne - przyp. JG] Bez względu na stopień udoskonalenia technik biomedycznych, badacze, także na omawianej konferencji zwracali uwagę, że pewnych rzeczy jeszcze nie rozumieją, pewne zjawiska pozostają tajemnicą.


Dalej czytamy:
Cytat:
drugim bioetykiem, który podjął się wygłoszenia wykładu w ramach dwugłosu był ks. prof. Andrzej Muszala. Krakowski badacz zdecydował się odpowiedzieć na....tytułowe pytanie: Od kiedy człowiek?
Już na początku wystąpienia profesor zwraca uwagę, iż obecnie dominują trzy poglądy, które na pytanie: czy o człowieku możemy mówić od chwili poczęcia udzielają następujących odpowiedzi: TAK, NIE, BYĆ MOŻE. Na początku ks. Muszala bardzo dokładnie przedstawił w ramach wystąpienia głos orędowników drugiego poglądu, którzy starają się określić precyzyjny moment, w którym możemy mówić o człowieku. Mamy tutaj zatem 7 dzień życia zarodka (zakończenie okresu funkcjonowania komórek totipotencjalnych), 14 dzień (okres, do którego może dojść do podziału zarodka, "twin- bliźniak"), 40 dzień (pojawienie się zalążków CUN- centralnego układu nerwowego), 6- 7 miesiąc, (moment potencjalnym możliwości samodzielnego oddychania) itd. Jako przeciwwaga wobec powyższego stanowiska zostaje przedstawione stanowisko, w którym podkreślone zostaje, że dziecko jest osobą od chwili poczęcia. Ks. Muszala zaznacza, że stanowisko takie dowodzić można w związku z: przynależnością gatunkową zarodka, jego ciągłością rodzajową, tożsamością oraz potencjałem rozwojowym jaki posiada w sobie każdy zarodek.

Ksiądz Muszala powiedział, że można dowodzić, ale nie powiedział w jaki konkretnie sposób, dowodu nie przeprowadziwszy.
Przynależności gatunkowej zarodka oraz potencjału rozwojowego nikt z nas tu obecnych przecież nie kwestonuje.

Po odsączeniu znów mamy tylko gołe arbitralne stanowisko Kościoła.
C.D.N.
21-07-2014 19:05 
 Ocena-2 na 2
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
Wybrał Pan tylko stanowiska księży profesorów pomijając stanowiska profesorów świeckich. Bardzo to niezręczna manipulacja.
21-07-2014 19:46 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wybrał Pan tylko stanowiska księży profesorów pomijając stanowiska
> profesorów świeckich. Bardzo to niezręczna manipulacja.

Manipulacja - czyżby? Proszę samej napisać, co na ten temat mówili profesorowie świeccy.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-07-2014 08:52 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ciąg dalszy:
Cytat:
W tym miejscu krakowski bioetyk sformułował dość zaskakujący pogląd.
Ks. Muszala podkreślił bowiem, że Kościół nigdy nie twierdził, że posiada dowód świadczący, że zarodek jest osobą (nie ma jednak także dowodów negatywnych). Nie jest zadaniem wspólnoty religijnej formułowanie empirycznych dowodów. Zdaniem naukowca, także wykłady z pierwszej części świadczą, iż proces "powstania" człowieka jest tajemnicą. Owa tajemnica i szacunek dla wyjątkowości człowieka powodują, iż Kościół stoi na stanowisku, głoszącym, że: człowiek zawsze winien być celem, badacz powinien postępować w sposób, w który sam chciałby być traktowanym, w przypadkach wątpliwych, mogących wyrządzić szkodę powinno się powstrzymać od podejmowania działań, w tych samych przypadkach należy pamiętać, ze racja leży po stronie osoby potencjalnie poszkodowanej.


Ostatnia cześć argumentacji opisuje tylko stanowisko Kościoła, częściami jest zbieżna z założeniami humanizmu. Kwestią otwartą jest, kto od kogo ściągał.
Mimo wszystko koncówka nie rozstrzyga o interesującej nas kwestii, a jedynie pedagogicznie przestrzega, że naukowiec eksperymentujący na zarodku powinien pamiętać, że ma do czynienia z osobą taką jak on sam (znów założenie a priori).
Ta 'szkoda' również jest dość pobieżnie potraktowana, prelegent nie rozwija komu lub czemu ta szkoda ma być wyrządzona, w jaki sposób, kto poniesie (ponosi) jej konsekwencje itp.

Życzę udanej niedzieli p. Władysławo, mam nadzieję ze znów nie naraziłem się na minusy od nauczycielki-katechetki z misją.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 18:51 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wiem że aborcja dla kobiety to trauma. Daje niewyobrażalne cierpienie psychiczne.
> Każda kobieta dokonująca aborcji prędzej czy później się z nim mierzy.

Statystyka i psychologia tego niestety nie potwierdza.
Przykładowy opis badania na ten temat:
phys.org/news204549702.html
Tutaj moze Pani znaleźć raport zbiorczy APA (American Psychological Association):
www.apa.org/pi/women/programs/abortion/index.aspx

Wybrane cytaty:
Cytat:

The best scientific evidence published indicates that among adult women who have an unplanned pregnancy the relative risk of mental health problems is no greater if they have a single elective first-trimester abortion than if they deliver that pregnancy. The evidence regarding the relative mental health risks associated with multiple abortions is more equivocal. Positive associations observed between multiple abortions and poorer mental health may be linked to co-occurring risks that predispose a woman to both multiple unwanted pregnancies and mental health problems.

The few published studies that examined women's responses following an induced abortion due to fetal abnormality suggest that terminating a wanted pregnancy late in pregnancy due to fetal abnormality appears to be associated with negative psychological reactions equivalent to those experienced by women who miscarry a wanted pregnancy or who experience a stillbirth or death of a newborn, but less than those who deliver a child with life-threatening abnormalities.

The differing patterns of psychological experiences observed among women who terminate an unplanned pregnancy versus those who terminate a planned and wanted pregnancy highlight the importance of taking pregnancy intendedness and wantedness into account when seeking to understand psychological reactions to abortion.


I dalej:
Cytat:

This review identified several factors that are predictive of more negative psychological responses following first-trimester abortion among women in the United States. Those factors included:
-Perceptions of stigma, need for secrecy, and low or anticipated social support for the abortion decision;
-A prior history of mental health problems;
-Personality factors such as low self-esteem and use of avoidance and denial coping strategies; and
-Characteristics of the particular pregnan cy, including the extent to which the woman wanted and felt committed to it.
Across studies, prior mental health emerged as the strongest predictor of postabortion mental health. Many of these same factors also predict negative psychological reactions to other types of stressful life events, including childbirth, and, hence, are not uniquely predictive of psychological responses following abortion.


Dla nie znających angielskiego, poniżej streszczenie raportów APA po polsku:
www.charak(*)iczne/744/Aborcja-nie-szkodzi/

Dalsze przykłady:
Abortion and long-term mental health outcomes: a systematic review of the evidence:
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19014789

Cytat:

Claims that women who have elective abortions will experience psychological distress have fueled much of the recent debate on abortion. It has been argued that the emotional sequelae of abortion may not occur until months or years after the event. Despite unclear evidence on such a phenomenon, adverse mental health outcomes of abortion have been used as a rationale for policy-making. We systematically searched for articles focused on the potential association between abortion and long-term mental health outcomes published between January 1, 1989 and August 1, 2008 and reviewed 21 studies that met the inclusion criteria. We rated the study quality based on methodological factors necessary to appropriately explore the research question. Studies were rated as Excellent (no studies), Very Good (4 studies), Fair (8 studies), Poor (8 studies), or Very Poor (1 study). A clear trend emerges from this systematic review: the highest quality studies had findings that were mostly neutral, suggesting few, if any, differences between women who had abortions and their respective comparison groups in terms of mental health sequelae. Conversely, studies with the most flawed methodology found negative mental health sequelae of abortion

C.D.N.
14-07-2014 18:51 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ciąg dalszy.
Abortion does not increase mental health problems in women, shows review
www.bmj.co(*).d8045?view=long&pmid=22155724

Cytat:

In the latest review, the researchers identified 180 potentially relevant studies published between 1990 and 2011, 44 of which, involving many hundreds of thousands of women, met their inclusion criteria. All of these studies measured mental health outcomes in women more than 90 days after they had had an abortion or had given birth.

The review concluded that it makes no difference to a woman's mental health whether she chooses to have an abortion or to continue with an unwanted pregnancy. However, it also found that about a third of women who have an unwanted pregnancy have mental health problems, whether it results in an abortion or a birth. This is three times higher than the rate of 11-12% of people with mental health problems among the general population.

"This [mental health problem] could have been there before [the unwanted pregnancy], or it could be there because of the pregnancy," said Professor Kendall.

Women who have had mental health problems before an abortion are at greater risk of mental health problems after the abortion, says the review. And some other factors may be associated with mental health problems after an abortion, such as a woman having a negative attitude towards abortion in general, being under pressure from her partner to have an abortion, or experiencing other stressful life events.


Owszem są pewne osoby, które przeżywają aborcję jako cieżką traumę, ma na to jednak spory wpływ kultura w której żyją i stygmatyzowanie aborcji.

Źródła i cytaty z wpisów liliac, z która rozmowę na ten temat prowadziłem dwa lata temu.
Linki na życzenie.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 19:36 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>>Abortion does not increase mental health problems in women, shows review
>>www.bmj.co(*).d8045?view=long&pmid=22155724

Amerykańscy naukowcy 50 lat temu byli skłonni przysiąc, że palenie papierosów nie zwiększa ryzyka zachowania na raka.

Jest Pan dobrodusznym, ale naiwnym (jak, nomen omen, dziecko) człowiekiem, w tym przypadku zapominającym o ścisłym związku między badaniami naukowymi w USA a amerykańskim przemysłem, a w najlepszym razie nie chcącym o takim związku pamiętać. Jest np. znaną rzeczą, że za rozlicznymi badaniami wskazującymi na nieszkodliwość diety wegetariańskiej stoi przemysł zbożowy.

Można powiedzieć: nie istnieje nic takiego, jak czysta nauka. Badania naukowe we współczesnym, nowoczesnym świecie są powiązane z biznesem silnymi więzami: jedna strona daje (pieniądze), ale i czegoś oczekuje (na pewno nie wyników sprzecznych z jej interesami). "Racjonalista.pl", wierzący w naukę jako na wskroś obiektywny obraz rzeczywistości, albo o tym nie wie, albo nie chce wiedzieć.

>Owszem są pewne osoby, które przeżywają aborcję jako cieżką traumę, ma na to jednak spory wpływ kultura w której żyją i stygmatyzowanie aborcji.

A może to właśnie na nie przeżywanie traumy ma wpływ kultura, np. specyfika materialistycznej i konsumpcjonistycznej kultury amerykańskiej? Dlaczego nie jest Pan w stanie zadać sobie takiego pytania? Przecież wniosek uprawomocniony przez powyższe badanie brzmi raczej: kobiety w Ameryce nie cierpią pod względem psychologicznym w wyniku aborcji.

Radzę Panu, niech Pan nie robi ludziom wody z mózgu i przestanie wprost porażać naiwnością.
14-07-2014 20:08 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jest np. znaną rzeczą, że za rozlicznymi badaniami wskazującymi na
> nieszkodliwość diety wegetariańskiej stoi przemysł zbożowy.

Dobra dobra. Zamiast pisać po próżnicy, chętnie zaznajomię sie z kontr-przykładami.
Opowiadać, to może Pan właściwie wszystko.. swojemu dziecku do spania.

>Można powiedzieć:

Oczywiscie, że można. Powiedzieć można właściwie wszystko.

> nie istnieje nic takiego, jak czysta nauka. Badania naukowe we współczesnym,
> nowoczesnym świecie są powiązane z biznesem silnymi więzami:

Zaczynam się niepokoić. Zawsze lubiłem słuchać teoryje spiskowe, a nawet towarzyszy mi przy tym pewien dreszczyk Dalej, słucham z ciekawością.

> jedna strona daje (pieniądze), ale i czegoś oczekuje (na pewno nie
> wyników sprzecznych z jej interesami). "Racjonalista.pl", wierzący w naukę
> jako na wskroś obiektywny obraz rzeczywistości, albo o tym nie wie, albo
> nie chce wiedzieć.

Tak. Panie Elaspie, pozostaje to jeszcze udowodnić zestawem innych badań, gdzie.. niech zgadnę: interesy będą przeciwne?

> A może to właśnie na nie przeżywanie traumy ma wpływ
> kultura, np. specyfika materialistycznej i konsumpcjonistycznej kultury amerykańskiej?

Może, kto wie? Zabierze sie Pan za szukanie poparcia tej tezy w badaniach, czy jednak odpuści?
Jeśli jednak zabierze, chętnie się z nimi zaznajomię.

> Dlaczego nie jest Pan w stanie zadać sobie takiego pytania?

Zostawiam to Panu. Jestem otwarty i nigdy nie walczyłem z czymś dłużej, jeśli pogląd czy też teza - odpowiednio uzasadniona - jest przekonująca. Przecwnie do tego co Pan sugeruje - z pokorą przyjmuję wtedy naukę, która z tego płynie.
Czekam na Pana argumenty.

> Przecież wniosek uprawomocniony przez powyższe badanie brzmi raczej:
> kobiety w Ameryce nie cierpią pod względem psychologicznym w wyniku aborcji.

Ano właśnie. I jaki z kolei wniosek z tego płynący? Z innej gliny Ci ludzie są? Nie przypłynęli tam kiedyś żaglowcami i parowcami z Europy? Jacyś może mało religijni?

> Radzę Panu, niech Pan nie robi ludziom wody z mózgu i przestanie wprost porażać naiwnością.

Panie Elaspie, daruj sobie ataki ad personam, staje się to już bardzo nudne.
Ktoś wlożył niemały wysiłek, żeby przedstawić linkowane pzreze mnie badania.
A Pan tylko klepie w klawiaturę o mojej domniemanej naiwnosci, motywacjach itp. chyba tylko się mało ambitnie bawiąc i zabijając swój cenny czas.
Może znajdźże Pan bardziiej ambitne zadanie i poszukaj zestawienia badań, które mój wpis dezawuują - wtedy może porozmawiamy.
Tymczasem pozdrawiam ciepło

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 21:54 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Opowiadać, to może Pan właściwie wszystko.. swojemu dziecku do spania.

5 sekund szukania:

www.google(*)unhealthy connection&f=false

www.mother(*)cs-to-make-your-food-unhealthy

authorityn(*)s-much-worse-than-big-tobacco/

www.washin(*)2-be82-c3411b7680a9_story.html

Niech Pan ruszy w końcu mózgownicą.
15-07-2014 08:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Czytał Pan tą internetową sieczkę, odszukaną w całe 5 sekund?
Panie Elaspie, podziwiam i pozdrawiam.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Episode_2 (3284 punktów)
> A może to właśnie na nie przeżywanie traumy ma wpływ kultura, np. specyfika materialistycznej i konsumpcjonistycznej kultury amerykańskiej? Dlaczego nie jest Pan w stanie zadać sobie takiego pytania? Przecież wniosek uprawomocniony przez powyższe badanie brzmi raczej: kobiety w Ameryce nie cierpią pod względem psychologicznym w wyniku aborcji.
Powiedzmy, że jedna kultura wpływa na przeżywanie traumy, inna na nieprzeżywanie. Czyli ogólnie kultura wpływa na przeżywanie.
I czy nasza kultura różni się tak bardzo od amerykańskiej?

Ale nie to jest tu najbardziej istotne.
Chodzi o to, że skoro nie wszystkie kobiety przeżywają traumę, to znaczy, że nie jest ona konieczna, nie jest jakimś nieodłącznym elementem aborcji.
Czyli nie wynika z aborcji tylko z innych czynników.
Uczciwie byłoby zatem powiedzieć:
Jedne kobiety przeżywają traumę, inne nie.
Elasp (6859 punktów)

>Ale nie to jest tu najbardziej istotne.
>Chodzi o to, że skoro nie wszystkie kobiety przeżywają traumę, to znaczy, że nie jest ona konieczna, nie jest jakimś nieodłącznym elementem aborcji.

W takim oderwanym znaczeniu także np. praca nie jest potrzebna do bogactwa, bo mogę wygrać w Lotto. Nie wynika stąd jednak, że będziemy kogoś namawiać do gry, a odradzać mu pracę.

Ukryte założenie, którym się posługujesz, brzmi: różne kultury są równie dobre (naturalne, wartościowe, itp.) i to co się dzieje w jednej, znajduje przeciwwagę w postaci tego, co dzieje się w innej. Przeciwnik aborcji oczywiście odrzuci to założenie (nieprzypadkowo mówi on czasem o "cywilizacji śmierci").
14-07-2014 22:30 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
> Ukryte założenie, którym się posługujesz, brzmi: różne kultury są równie dobre (naturalne, wartościowe, itp.) i to co się dzieje w jednej, znajduje przeciwwagę w postaci tego, co dzieje się w innej.
Trochę masz racji, ale nie do końca. Są kultury lepsze i gorsze.
Gorsze są te bardziej opresyjne. Lepsze dopuszczające różnorodność stylów życia bez poczucia winy.
To wszystko kwestia oceny, ja uważam akurat tak.

Ale faktem jest, że nie wszystkie kobiety przeżywają traumę i chodzi mi tylko o to, że jest nadużyciem straszenie traumą bez uczciwego informowania, że nie dotyczy to wszystkich.
19-07-2014 17:22 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Chodzi o to, że skoro nie wszystkie kobiety przeżywają traumę, to
>> znaczy, że nie jest ona konieczna, nie jest jakimś nieodłącznym elementem aborcji.
> W takim oderwanym znaczeniu także np. praca nie jest potrzebna do
> bogactwa, bo mogę wygrać w Lotto. Nie wynika stąd jednak, że będziemy
> kogoś namawiać do gry, a odradzać mu pracę.

Pytanie , czy mogę jest tu realne.
Problem w tym, że nieodczuwanie traumy aborcyjnej jest dużo (wielokrotnie) bardziej prawdopodobne, niż wygrana w totka, więc tu już podstawowy błąd w założeniu. Taka oderwana nawet analogia nie ma miejsca.

Druga sprawa: nie słyszałem nigdy, by ktoś namawiał, czy nie namawiał kogoś do gry, czy odradzał lub doradzał mu pracę. To są rzeczy, które każdy średniorozgarnięty człowiek sam ogarnia w życiu.

Mówienie wprost "idź do pracy" odbierane jest jako nieprzyjemne poganianie.

Jeden drugiemu może ewent. się chwalić, jak ma dobrze w swojej pracy (czym zachęca go w sposób pośredni do jeszcze większego starania się w pośredniaku) i tak to czasem bywa.
Albo chwalić się, że ma sytem w totka (czym akurat zniechęca go do gry, ponieważ ten widzi niezdrowe emocje)

> Ukryte założenie, którym się posługujesz, brzmi: różne kultury są równie dobre
> (naturalne, wartościowe, itp.) i to co się dzieje w jednej, znajduje przeciwwagę
> w postaci tego, co dzieje się w innej. Przeciwnik aborcji oczywiście odrzuci
> to założenie (nieprzypadkowo mówi on czasem o "cywilizacji śmierci").

Odrzuci to załozenie, ponieważ tkwiąc w jednej kulturze i nie zauważając w ogóle osiągnięć innych uważa, że posiadł jedyną i słuszną prawdę.
Osoba szczególnie głośno akcentujaca określenie "cywilizacja śmierci" była reprezentantem właśnie takiej wybranej kultury. Jej wypowiedzi np. na temat buddystów, dość dokładnie diagnozowały jej wiedzę i 'zainteresowanie' innymi kulturami, czy religiami.

Moim zdaniem Pana interlokutor nie to miał na myśli (ukrywał?) że różne kultury są równie dobre (naturalne, wartościowe, itp.)

Chodzi mu raczej o to (choć może się mylę) iż różne kultury mają bardziej optymalne podejścia do danego zagadnienia, niż inne, a vice versa w innym zagadnieniu.
Oto całe bogactwo wypływajace ze znajomosci kultur i ich różnorodnosci: podziw, rozumienie i umiejętność wybierania, oraz stosowania ich optymalnch rozwiązań, po ich uprzednim przetrawieniu bez uprzedzeń.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
19-07-2014 18:17 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Chodzi mu raczej o to (choć może się mylę) iż różne kultury mają bardziej optymalne podejścia do danego zagadnienia, niż inne, a vice versa w innym zagadnieniu.
Tak, chociaż z tym vice versa różnie może być.

Ogólnie jednak chodzi o to, że gdyby trauma poaborcyjna była uwarunkowana biologicznie, to pojawiałaby się prawie zawsze i niezależnie od kultury, podobnie jak rozpacz matki po śmierci dziecka. Stąd wniosek, że jest uwarunkowana kulturowo. Elasp chyba postulował, że jest inaczej.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> gdyby trauma poaborcyjna była uwarunkowana biologicznie, to
> pojawiałaby się prawie zawsze i niezależnie od kultury, podobnie jak
> rozpacz matki po śmierci dziecka. Stąd wniosek, że jest uwarunkowana
> kulturowo. Elasp chyba postulował, że jest inaczej.

Tak. Elasp zdaje się postulował również, że brak traumy poaborcyjnej uwarunkowany jest przez mechanizm obronny wyparcia (czasami też indukowany społecznie).
Nie jestem naukowcem i trudno mi orzec, czy są jakieś metody na uwzględnienie tego w ankiecie, ale mam koleżanki, które dopiero po długich latach bardzo intensywnie przeżywały aborcję przypłacajac to wcześniej przewlekłymi stanami depresyjnymi i z czasem dochodząc do źródła problemów na psychoterapii (towarzyszyły temu olbrzymie emocje).

Elasp może mieć więc częściowo rację, choć to znów tylko założenie bez szerszych podstaw statystycznych.

Osobiście myślę, że - oprócz niewątpliwego kontekstu kulturowego - grają tu rolę dwie rzeczy:
1) wyobrażenia kobiety w ciąży. Jeśli otoczenie, czy jej charakter w niej to wzmaga - trauma będzie, a wtedy albo można ją od razu przeżyć, albo na długie lata przykryć (ze szkodą na zdrowiu).
2) więź z embrionem /płodem. Do momentu, gdy go nie wyczuwa (jego ruchów) o żadnej realnej więzi nie może być mowy, chyba że wyobraźnia - wtedy patrz punkt 1. Później już, gdy jakaś rzeczywista więź powstaje, a decyzja o aborcji jest silniejsza - trauma będzie miała wymiar osobisty, albo kulturowy i osobisty.

Wydaje mi się że najłatwiej jest, gdy kobieta przez kilka tygodni nie wiedziała że jest w ciaży, później dowiaduje się i od razu ją usuwa. Wtedy 'szanse' na traumę ma głównie z uwagi na punkt 1 i to zalezy własnie od tego, w jakim społeczeństwie żyje, jaki ono ma pogląd na kwestie zachodzenia w ciążę, rodzenia itp.

Oczywiscie tego wszystkiego nie sposób regulować ani mówić o tym czysto teoretycznie. To się po prostu staje - w każdym przypadku jest inaczej.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Episode_2 (3284 punktów)
A ja myślę, że można próbować coś regulować. Zalecać kobietom standardową wizytę u psychologa, aby sprawdzić, czy traumy nie ma, czy jest wyparta. Oczywiście, musi on się na tym znać.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
To tak nie działa. Psycholog-psychoterapeuta nie diagnozuje, czy w człowieku coś jest, czy nie.
Pacjent przychodzi z cierpieniem i wtedy zaczynają pracę. U nas jak na razie nie przyjął się model chinski, że lekarz ma utrzymywać człowieka w zdrowiu.
Pozdrawiam
PS tak na marginesie: tylko o tym modelu słyszałem. Byłem 2x w przychodni chińskiej w Chinach. W realu działa to bardzo podobnie, jak u nas.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Episode_2 (3284 punktów)
>To tak nie działa. Psycholog-psychoterapeuta nie diagnozuje, czy w człowieku coś jest, czy nie.
Co znaczy nie działa?
Ktoś sprawdzał i nie da się odróżnić braku traumy od traumy wypartej?
I w razie potrzeby nie da się pomóc pacjentce?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jeśli ona sama na poziomie emocjonalnym nie wie i nie ma w niej choćby śladu zaczepienia, oprócz słów - nie.
Jeśli nie ma jakiegokolwiek śladu po traumie wypartej - nie da się rozróżnić i nie można wnioskować, że pacjentka potrzebuje pomocy, czy nie potrzebuje.
Czytałem sporo opisów sytuacji, gdzie co bardziej gorliwi "terapeuci" z różnych subiektywnych przyczyn doszukiwali się w pacjentach śladów molestowania seksualnego w dzieciństwie. Później, jak już to wmówili, usiłowali mu "pomagać" tylko cierpienie pogłębiając.
Niektórzy z tych pacjentów później takiego "terapeutę"-teoretyka skarżyli do sądu.
Żaden profesjonalista nie podejmie ryzyka, aby leczyć na ślepo tylko na podstawie swojego światopoglądu.

W konsekwencji istnieje możliwość, że pacjent chory zostanie odesłany, bo nie ma punktu zaczepienia.
Mimo wszystko jego szanse na uzdrowienie się nie kończą. Czas dużo zmienia.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Episode_2 (3284 punktów)
Rozumiem, dziękuję za wyjaśnienia.
Zastanawiają mnie teraz następujące rzeczy:
>W konsekwencji istnieje możliwość, że pacjent chory zostanie odesłany, bo nie ma punktu zaczepienia.
Tylko czy taki pacjent jest chory i na czym ta choroba polegałaby?

>Jeśli ona sama na poziomie emocjonalnym nie wie i nie ma w niej choćby śladu zaczepienia, oprócz słów - nie.
>Jeśli nie ma jakiegokolwiek śladu po traumie wypartej - nie da się rozróżnić i nie można wnioskować, że pacjentka potrzebuje pomocy, czy nie potrzebuje.
Czy to możliwe, aby nie było śladu po istniejącej, choć wypartej traumie?
A może te osoby są zdrowe a zaczynają chorować później pod wpływem jakiegoś czynnika zewnętrznego?

>Żaden profesjonalista nie podejmie ryzyka, aby leczyć na ślepo tylko na podstawie swojego światopoglądu.
Oczywiście, jeśli nie ma diagnozy nie powinno być mowy o leczeniu.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Rozumiem, dziękuję za wyjaśnienia.
>Zastanawiają mnie teraz następujące rzeczy:
>>W konsekwencji istnieje możliwość, że pacjent chory zostanie odesłany, bo nie ma punktu zaczepienia.
>Tylko czy taki pacjent jest chory i na czym ta choroba polegałaby?

Choroba polega na traumie, która nie jest wyrażona, a która wtedy powoli daje się we znaki.
Czy jest chory - tego właśnie do końca nie wiadomo. I dlatego z reguły nie podejmuje się leczenia.

> Czy to możliwe, aby nie było śladu po istniejącej, choć wypartej traumie?

Trudno mi na to odpowiedzieć. Nie jestem psychoterapeutą. W literaturze spotkałem się ze sporym obszarem poświęconym rozpoznawaniu znaczenia tzw. mikroruchów (tiki) uruchamiania własnej intuicji itp.
To jest chyba kwestia czasu. Jeśli pacjent przychodziłby przez dłuższy czas do psychoterapeuty i pomimo dobrej fizycznej i psychicznej kondycji obciążałby go swoimi teoriami i fantazjami - ten najpewniej by go raczej odesłał, niż doszukiwał się z nim jakichś szczegółów świadczących o chorobie. Ale teoretycznie miałby więcej czasu na lepszą diagnozę.

To oczywiście tylko potencjalna i wydumana możliwość. W praktyce raczej tak sie nie zdarza.

> A może te osoby są zdrowe a zaczynają chorować później
> pod wpływem jakiegoś czynnika zewnętrznego?

No właśnie. Dlatego lepiej jest zaczynać od konkretnego objawu, aby nie tracić czasu i energii.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Episode_2 (3284 punktów)
>Choroba polega na traumie, która nie jest wyrażona, a która wtedy powoli daje się we znaki.
Czyli są dolegliwości, ale nie wiadomo, z jakiego powodu?
Nie znam się ale wydaje mi się, że w takiej sytuacji człowiek powinien reagować nerwowo na poruszanie jakiegoś tematu. I wtedy ten temat można by z nim przepracować.
Jeśli nie ma dolegliwości, to nie ma tematu.
20-07-2014 16:23 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> wydaje mi się, że w takiej sytuacji człowiek powinien reagować nerwowo
> na poruszanie jakiegoś tematu. I wtedy ten temat można by z nim przepracować.

Tak, wtedy jest już jakiś ślad. Jeśli dodatkowo pacjent wyraża determinację i pojawia się regularnie na wizytach - można zacząć i próbować za tym iść.

> Jeśli nie ma dolegliwości, to nie ma tematu.

Dokładnie tak.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-07-2014 11:52 
 Ocena 3 na 3
mayolina (2278 punktów)
>A ja myślę, że można próbować coś regulować. Zalecać kobietom standardową wizytę u psychologa, aby sprawdzić, czy traumy nie ma, czy jest wyparta. Oczywiście, musi on się na tym znać.
mając na uwadze polskie realia, wskazane również byłoby sprawdzenie, czy przypadkiem psycholog nie podpisał sławetnego jasnogórskiego dokumentu lub czy nie należy do stowarzyszenia psychologów chrześcijańskich (tych, którzy 'leczą' z homoseksualizmu i mają 'na stanie' egzorycystów), gdyż może się okazać, że z obiektywizmem i dobrem kobiety może być różnie.

Córka przyjaciółki zdecydowała się na aborcję. Na szczęście było to w Bawarii a nie w Polsce. Dziewczyna musiała iść do psychologa, gdyż jest to wymagane. Psycholog był związany z kościołem protestanckim. Nie mniej jednak przyjaciółka, która towarzyszyła córce, była pod wrażeniem rzeczowości i profesjonalizmu psychologa. Rozmowa z psychologiem trwała dwie godziny, pytano o motywacje, nastawienie psychiczne itp, ale też poinformowano na czym polega sam zabieg, dlaczego tabletki poronne mogą nie być najlepszym rozwiązaniem. Ale nawet w tolerancyjnych Niemczech, lista lekarzy przeprowadzających zabieg była dostępna dopiero po rozmowie z psychologiem.
20-07-2014 12:07 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>mając na uwadze polskie realia, wskazane również byłoby sprawdzenie, czy przypadkiem psycholog nie podpisał sławetnego jasnogórskiego dokumentu lub czy nie należy do stowarzyszenia psychologów chrześcijańskich (tych, którzy 'leczą' z homoseksualizmu i mają 'na stanie' egzorycystów), gdyż może się okazać, że z obiektywizmem i dobrem kobiety może być różnie.
Tak, to absolutna podstawa.
Przecież niektórzy mogą nawet uważać, że kobieta powinna odczuwać wyrzuty, bo jakieś konsekwencje muszą być.

>Córka przyjaciółki zdecydowała się na aborcję. Na szczęście było to w Bawarii a nie w Polsce. Dziewczyna musiała iść do psychologa, gdyż jest to wymagane. Psycholog był związany z kościołem protestanckim. Nie mniej jednak przyjaciółka, która towarzyszyła córce, była pod wrażeniem rzeczowości i profesjonalizmu psychologa. Rozmowa z psychologiem trwała dwie godziny, pytano o motywacje, nastawienie psychiczne itp, ale też poinformowano na czym polega sam zabieg, dlaczego tabletki poronne mogą nie być najlepszym rozwiązaniem. Ale nawet w tolerancyjnych Niemczech, lista lekarzy przeprowadzających zabieg była dostępna dopiero po rozmowie z psychologiem.
Też uważam, że myśleć trzeba przed popełnieniem uczynku, a nie dopiero po.
Ale nie zaszkodzi skontrolować stan psychiczny po fakcie. Tylko to już nie musi być obowiązkowe.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Też uważam, że myśleć trzeba przed popełnieniem uczynku, a nie dopiero po.
> Ale nie zaszkodzi skontrolować stan psychiczny po fakcie. Tylko to już nie musi być obowiązkowe.

Z tym jest trochę tak, jak z kontrolą piersi. Uważna i dbajaca o sibie kobieta robi to codziennie, żaden lekarz jej do tego nie jest potrzebny.
Podobnie zawracanie uwagi na swój stan psychiczny (byle nie obsesyjne). Czujesz się źle, zastanawiasz się nad tym, próbujesz instrospekcją to jakoś powiązać, aż w końcu, gdy objaw nie ustępiuje, decydujesz się na wizytę konsultacyjną.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Episode_2 (3284 punktów)
>Z tym jest trochę tak, jak z kontrolą piersi. Uważna i dbajaca o siebie kobieta robi to codziennie,
Poważnie??

>Podobnie zawracanie uwagi na swój stan psychiczny (byle nie obsesyjne). Czujesz się źle, zastanawiasz się nad tym, próbujesz instrospekcją to jakoś powiązać, aż w końcu, gdy objaw nie ustępuje, decydujesz się na wizytę konsultacyjną.
No tak, tylko sporo ludzi, zwłaszcza młodych nie zwraca uwagi na swój stan psychiczny a często i fizyczny dopóki nie padnie na pysk. Dlatego wspomniałem o zaleceniu.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Poważnie??

Nie, tylko żartuję
Edit: faktycznie robi sie to trochę rzadziej niż napisałem. Najlepiej, aby kobieta sprawdziła częstotliwość i technikę u swojego lekarza.

> sporo ludzi, zwłaszcza młodych nie zwraca uwagi na swój stan psychiczny
> a często i fizyczny dopóki nie padnie na pysk. Dlatego wspomniałem o zaleceniu.

Naprawdę uważasz, że delikwent nie zwracający uwagi ani na swój stan psychiczny, ani fizyczny dostosuje się do jakiegoś cudzego zalecenia? Jesteś optymistą

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Episode_2 (3284 punktów)
>Naprawdę uważasz, że delikwent nie zwracający uwagi ani na swój stan psychiczny, ani fizyczny dostosuje się do jakiegoś cudzego zalecenia? Jesteś optymistą
Tak, jestem optymistą. (może niesłusznie, ale kto to wie)
Trzeba tu odróżnić ludzi, którzy świadomie lekceważą swoje zdrowie od ludzi, którzy lekceważą zdrowie, bo nie myślą. Albo myślą, że są nie do zdarcia.
Taka akcja uświadamiająca.
20-07-2014 16:12 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Trzeba tu odróżnić ludzi, którzy świadomie lekceważą swoje zdrowie od ludzi,
> którzy lekceważą zdrowie, bo nie myślą. Albo myślą, że są nie do zdarcia.
> Taka akcja uświadamiająca.

Gdyby moja potencjalna partnerka chciała przerwać ciążę, a wykazywałaby daleko idącą lekkomyślność np. w temacie siły, z jaką kształtuje nas tradycia i kultura, próbowałbym jej to delikatnie uświadomić. Że przerwanie ciąży może nie być dla jej psychiki neutralne (właśnie może, choć nie musi).
Myślę, że próbowalibyśmy dojść do tego, co obydwoje o tym myślimy.

W przypadku pokazywania obrazków pokawałkowanego płodu ani nie zwraca się uwagi na ludzi którzy świadomie lekceważą swoje zdrowie, ani na ludzi, którzy lekceważą zdrowie bo nie myślą.
Zwraca się uwagę przede wszystkim na swój głód bycia tzw. obrońcą życia, na swój idealizm, na czyn obsadzający ich głębiej w danej grupie osób wierzących, co w konsekwencji pozwala czuć się więszym, ważniejszym, pozwala patrzeć z góry na innych.

Przyszła matka, czy też kobieta poddajaca się aborcji w zasadzie nie ma tu znaczenia. Również sam płód. Ona zawsze pozostaje anonimowa, zwłaszcza przyrównana do "osiągnięcia" jakim jest zwycięstwo tzn. namówienie ją na zaniechanie decyzji o aborci. W zasadzie to przedstawia nam tu p. Władysława i to mnie przyznam najbardziej w tym wq..

Urodzone z tego dzieci mogą być co najwyżej owieczkami w Owczarni Pana.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-07-2014 21:15 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Gdyby moja potencjalna partnerka chciała przerwać ciążę, a wykazywałaby daleko idącą lekkomyślność np. w temacie siły, z jaką kształtuje nas tradycia i kultura, próbowałbym jej to delikatnie uświadomić. Że przerwanie ciąży może nie być dla jej psychiki neutralne (właśnie może, choć nie musi).
To powinna być wiedza powszechna.
Dobrym sposobem też jest wyobrazić sobie, że już to zrobiła i jak się z tym czuje.
No i każdy powinien umieć bronić się przed manipulacją.

>(...) W zasadzie to przedstawia nam tu p. Władysława i to mnie przyznam najbardziej w tym wq..
Ciekawe, czy dałoby się przekierować ambicje takich osób na inne tory, mniej szkodliwe.
21-07-2014 11:21 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Dobrym sposobem też jest wyobrazić sobie, że już to zrobiła i jak się z tym czuje.

To chyba w tym wypadku nie jest takie proste.

> Ciekawe, czy dałoby się przekierować ambicje takich osób na inne tory, mniej szkodliwe.

Próbowałeś kiedyś przekierować ambicje osób wierzących na inne tory?
U mnie zawsze to kończyło sie porazką. Teraz nie próbuję, tylko mówię / piszę swoje.
Uświadomienie takim osobom, że są inne, mocne argumenty (choćby ich moc dyskawlifikowali, a tylko ją czuli na swojej obrażonej dumie) to już spory sukces.
Nasza Katechetka milczy, bo albo brakło jej argumentów, albo strzeliła focha, albo poszła ewangelizować gdzie idziej i tak ma widać być.
Dotychczas ich poglądy spotykały się albo z powszechną aprobatą, albo milczeniem. Stawianie granic dla każdego jest korzystne.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Episode_2 (3284 punktów)
>To chyba w tym wypadku nie jest takie proste.
To chyba zależy, jaką się ma wyobraźnię.

>Próbowałeś kiedyś przekierować ambicje osób wierzących na inne tory?
>U mnie zawsze to kończyło sie porazką.
Jakie próby podejmowałeś?
21-07-2014 17:11 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>To chyba w tym wypadku nie jest takie proste.
>To chyba zależy, jaką się ma wyobraźnię.

Wg mnie to raczej nie kwestia wyobraźni, a doświadczenia.

>Jakie próby podejmowałeś?

Raz rok koresponowałem ze znajomą lekarką - ultra zaangażowaną religijne do tego stopnia że np. wybierała lokalizację mieszkania pod ulubiony kościół w Warszawie, często ganiła zdegenerowanych pacjentow (nie chcących sie leczyć) aby porozmawiali o tym osobiście z Jezusem.

Skończyło się oczywiście porażką z agresją w tle.
Tyle się z tego nauczyłem, to że pod maską łagodności i poddania tli się wulkan energii.
Niestety była to nauka tylko dla mnie.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Czyli tutaj psycholog chrześcijański zrobił dobrą robotę.
W ogóle z tym bywa różne. Z lektury artykułów ks. dr Jack Prusaka SJ (psychologa) da się wyczytać profesjonalizm i bezstronność (choć lektura oczywiście jeszcze o niczym nie przesądza).

Co ciekawe, ten ksiądz swojego czasu dość rzeczowo wypunktował w "Tygodniku Powszechnym" innego ks. dr Oko, wykazując jego indolencję w sprawie m.in. zjawiska homoseksualizmu i pedofilii.
forum.gaze(*)e_Homoobsesje_ksiedza_Oko.html
Od tej pory ks. Oko chodził obrażony, zaczął nawet zarzucać ks. Prusakowi kontestowanie nauk Watykanu.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-07-2014 10:03 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Owszem są pewne osoby, które przeżywają aborcję jako ciężką traumę, ma na to jednak spory wpływ kultura w której żyją i stygmatyzowanie aborcji.
> A może to właśnie na nie przeżywanie traumy ma wpływ kultura, np. specyfika materialistycznej i konsumpcjonistycznej kultury amerykańskiej? Dlaczego nie jest Pan w stanie zadać sobie takiego pytania? Przecież wniosek uprawomocniony przez powyższe badanie brzmi raczej: kobiety w Ameryce nie cierpią pod względem psychologicznym w wyniku aborcji.
> Radzę Panu, niech Pan nie robi ludziom wody z mózgu i przestanie wprost porażać naiwnością.
Tak, do radzenie i do pouczania to Pan pierwszy, ale to pouczenie "niech Pan nie robi ludziom wody z mózgu", to konkretnie się tu do Pana odnosi. Przecież Pański wniosek zupełnie nie przeczy socjologicznie potwierdzonym faktom, iż na kobiety, które przeżywają aborcję jako ciężką traumę ma spory wpływ kultura (zdominowana przez katolicyzm),
w której żyją i stygmatyzowanie aborcji.


@@@
.
14-07-2014 20:14 
 0 na 2
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>które przeżywają aborcję jako cieżką traumę, ma na to jednak spory wpływ kultura w >której żyją i stygmatyzowanie aborcji.

Kłamstwo.

Jak podałam Finlandii Mika Gissler, Elina Hemminki, Jouko Lonnqvist: "Suicides after pregnancy in Finland", 1987-94 1996. SAMOBÓJSTWA kobiet po aborcji 6 RAZY częściej niż u kobiet które urodziły, 2 razy częściej od tych które samoczynnie poroniły.

Ponadto badania porównawcze z Kalifornią wykazały że liczba zgonów związanych z ciążą jest 2-4 razy wyższa u kobiet po zabiegu aborcji niż u kobiet, które donosiły ciążę. www.aftera(*)athsAssocWithAbortionJCHLP.pdf
14-07-2014 20:36 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>które przeżywają aborcję jako cieżką traumę, ma na to jednak spory wpływ kultura w >której żyją i stygmatyzowanie aborcji.
>Kłamstwo.

Pozostaje jeszcze całkiem drobna sprawa: uzasadnić, że to kłamstwo.

>Jak podałam Finlandii Mika Gissler, Elina Hemminki, Jouko Lonnqvist:
> "Suicides after pregnancy in Finland", 1987-94 1996. SAMOBÓJSTWA
> kobiet po aborcji 6 RAZY częściej niż u kobiet które urodziły, 2 razy
> częściej od tych które samoczynnie poroniły.

Badanie dość stare, bo z przed 20 lat. Proszę podać jakieś bliższe informacje o tych kobietach. Wiek, status społeczny itp. Oraz metodologię dobierania próbki reprezentatywnej i jej rozmiar.

Podejrzewam, że wyznanie autorów będzie również miało tu znaczenie, jak w przypadku posła Macierewicza i jego 'badań' nad Katastrofą Smoleńską.

Jednakowoż nie obala to wcale tezy, że odczuwanie traumy może być warunkowane (stygmatyzowane) kulturowo.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
14-07-2014 20:49 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> liczba zgonów związanych z ciążą jest 2-4 razy wyższa u kobiet po zabiegu
> aborcji niż u kobiet, które donosiły ciążę.

To badanie zdaje się być bardzo tendencyjne.
Cytat:
Elizabeth G. Raymond i David A. Grimes, lekarze od lat zajmujący się kwestiami zarówno ginekologii i położnictwa, jak i zdrowia publicznego, postanowili ocenić na ile rzeczywiste są czyhające na poddające się temu zabiegowi kobiety niebezpieczeństwa - wszak polityka zdrowotna powinna opierać się na możliwie najlepszym i najbardziej aktualnym materiale dowodowym.

Liczbę zgonów i poważnych zaburzeń zdrowotnych związanych z legalnymi zabiegami przerwania ciąży porównano z liczbą tychże wikłających porody (pominięto naturalne poronienia, ciąże zaśniadowe czy ciąże pozamaciczne, by nie zawyżać statystyk ryzyka ciążowego), opierając się na danych zebranych przez CDC (Centers for Disease Control and Prevention's Pregnancy Mortality Surveillance System) oraz danych epidemiologicznych uzyskanych z placówek zdrowotnych oferujących usługę legalnego przerwania ciąży. Zebrano także dane z wszystkich odbywających się w badanym okresie badań populacyjnych dotyczących umieralności okołoporodowej i poaborcyjnej.

Badanie objęło dane z okresu 1998-2005. Był to czas, w którym nastąpiło kilka znaczących zmian dotyczących problematyki ciąży i aborcji. W roku 2000 FDA zaaprobowała mifepriston (RU-486) do użytku medycznego, co spowodowało rosnącą częstość aborcji farmakologicznej i tendencję spadkową chirurgicznych zabiegów przerwania ciąży. Jednocześnie zaczął się zmieniać profil populacyjny ciężarnych - rosnący odsetek kobiet z nadwagą, coraz wyższy wiek pierworódek, etc wpływają też na zmiany ryzyka zdrowotnego ciąży i porodu. Tego typu zmiany zawsze wymagają aktualizacji danych epidemiologicznych.

Na przestrzeni omawianych 7 lat umieralność ciężarnych wynosiła 8,8 zgonów na 100 000 żywych urodzeń, przy czym stanowi to zaledwie 71% zgonów okołociążowych - uwzględnienie dodatkowo odpowiednio 71% przypadków, gdy nie było dostępnych danych o stanie noworodka (urodzenia żywe lub martwe), podniosłoby tę liczbę do 10,4 zgonów na 100 000. W tym samym okresie umieralność związana z legalnymi, wykonywanymi pod kontrolą lekarską zabiegami przerwania ciąży wynosiła zaledwie 0,6 zgonów na 100 000 aborcji, z czego wypływa wniosek, iż donoszenie ciąży wiąże się z 14.7-krotnym wzrostem ryzyka zgonu dla żywych urodzeń (i 17.3-krotnym przy uwzględnieniu danych z ciąż o nieznanym statusie rozwiązania).

Ocena innych konsekwencji zdrowotnych przerwania tudzież donoszenia ciąży była nieco trudniejsza ze względu na ograniczoną dostępność danych. Tu autorzy oparli się głównie na opublikowanym wcześniej przez epidemiologów z CDC raporcie z lat 1998-2001 obejmującym dane na temat 24 481 ciąż, spośród których 16 824 zakończyło się żywymi urodzeniami, 4192 zaś legalnymi indukowanymi poronieniami. Zaburzenia zdrowotne bezpośrednio wywołane ciążą bądź przez ciążę zaostrzone wystąpiły w ok. 5% przypadków. Każda z uwzględnionych komplikacji (niedokrwistość, zaburzenia natury psychicznej, nadciśnienie, infekcje, etc) występowała znacząco częściej w populacji, która donosiła ciążę niż w populacji, która decydowała się na aborcję.

Dane zebrane przez Raymond i Grimesa jednoznacznie wskazują, że - jeśli wziąć pod uwagę jedynie zdrowie ciężarnej - legalna, kontrolowana medycznie aborcja jest bezpieczniejszym dla kobiety rozwiązaniem. Nie jest to wynik dziwny w obliczu rosnącej w stosunku do aborcji chirurgicznej proporcji procedur przerwania ciąży wykorzystujących jedynie metody farmakologiczne. Nie dziwi też mniejsza liczba innych niż zgon powikłań zdrowotnych związanych ze sztucznymi poronieniami - ciąża nie jest stanem obojętnym dla organizmu, a jej przerwanie zazwyczaj znacząco skraca czas narażenia na zmiany hormonalne i ich konsekwencje, praktycznie wykluczając te z nich, które charakterystyczne są dla ciąży późnej.

Źródło: The comparative safety of legal induced abortion and childbirth in the United States., Raymond EG, Grimes DA; Obstetrics & Gynecology, vol. 119, no. 2, part 1, 2012, pp 215-9. Abstrakt
Komentarz do badania: Abortion, Pregnancy, and Public Health, Mitchell D. Creinin; Obstetrics & Gynecology, vol. 119, no. 2, part 1, 2012, pp 212-14.

Paulina Łopatniuk

www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,39516

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-07-2014 17:27 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Przed zabiegiem należy pokazać kobiecie na zdjęciach lub materiałem filmowym jak wygląda aborcja.
Tak, straszenie ludzi, to Wasza najlepsza metoda.
"Ponadto nie pozwól, by ktoś wzbudził w Tobie wyrzuty sumienia. Podjęłaś tą decyzję świadomie i nie jesteś jedyną kobietą, która to zrobiła. Życie jest bardzo skomplikowane i nie wszystkie decyzje są łatwe. Dokonujemy różnych wyborów i mamy do nich pełne prawo. Postaraj się teraz maksymalnie zrelaksować, dbaj o siebie, otaczaj tym, co lubisz i ludźmi, z którymi się doskonale czujesz". www.aborcja-polska.org/poradnik

>Materiał poglądowy: (...)
Kłamstwo poprzez manipulację. Typowe metody wszelakich ideologów.
Najpierw, gdy to jeszcze możliwe, stosujemy aborcję farmakologiczną, a później to:

Ewa Siedlecka:
Prof. Chazan powiedział publicznie, że aborcja byłaby dla takiego dziecka związana z wielkim bólem,
bo robi się ją przez kawałkowanie płodu.


Prof. Łucjusz Jakubowski:
- To znowu nadużycie obliczone na granie na emocjach. Normalnie w takich sytuacjach dąży się do wywołania porodu,
a jeśli to niemożliwe, podaje się środek na zatrzymanie funkcji życiowych i usuwa martwy już płód.
To są jednak kompetencje ginekologów.


@@@
.
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Tak, straszenie ludzi, to Wasza najlepsza metoda.

Nie straszenie, a uświadamianie.
Jak wygląda malutka obcięta rączka, nóżka dziecka po aborcji itd. To pomaga podjąć decyzję.

>Najpierw, gdy to jeszcze możliwe, stosujemy aborcję farmakologiczną

W Polsce bardzo rzadko.

>podaje się środek na zatrzymanie funkcji życiowych

Eufemistycznie mówiąc: truciznę.
Nabój do pistoletu to pewnie wg.Prof. Łucjusza- środek na zatrzymanie funkcji życiowych serca lub mózgu (zależy gdzie wycelowany).

>usuwa martwy już płód.

Kawałkując go ostrymi narzędziami. Sadyzm.
15-07-2014 21:31 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Tak, straszenie ludzi, to Wasza najlepsza metoda.
>Nie straszenie, a uświadamianie.
Tak, rozumiem:
Czytelnik 'Władysława_Rybnik' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w627310

Czytelnik 'Władysława_Rybnik' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Lekarze coraz chętniej podpisują "deklarację wiary"?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,620444#w627292

Czytelnik 'Władysława_Rybnik' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Lekarze coraz chętniej podpisują "deklarację wiary"?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,620444#w627238

Czytelnik 'Władysława_Rybnik' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Lekarze coraz chętniej podpisują "deklarację wiary"?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,620444#w626330

Czytelnik 'Władysława_Rybnik' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Lekarze coraz chętniej podpisują "deklarację wiary"?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,620444#w627242

Może To Pani nazwać uświadamianiem, gdyż choć głupota mnie mierzi a nawet przeraża, to jakoś wcale się Pani nie boję. Jeszcze ani tortur, ani stosu zgotować Pani mi nie może.

>Jak wygląda malutka obcięta rączka, nóżka dziecka po aborcji itd. To pomaga podjąć decyzję.
Uświadamianie dla mnie to mówienie prawdy. Płód to nie jest taka piękna laleczka.



A noworodek też nie jest lalką. Człowiek to ma mózg: www.racjonalista.pl/forum.php/s,622763#w622990 i to go wyróżnia z martwego świata, tak jak wielkość mózgu i jego złożoność wyróżnia go ze świata zwierząt, do którego należy.

Tak, należy uświadamiać kobiety co im grozi, gdy nie przeprowadzą badań prenatalnych, ale czy należy to zaraz ilustrować, to wcale nie jestem taki pewny?
[Załącznik] [Załącznik] [Załącznik][Załącznik] [Załącznik] [Załącznik]
Jednorazowy odbiór porodu zdrowego dziecka wystarczy mi na całe życie. Dla niezwyczajnego, a wrażliwego człowieka jest to ogromne przeżycie. Szczególnie, gdy musi dokonać tego szesnastolatek pod kierunkiem rodzącej na głębokiej wsi w Bieszczadach.

>>>>Najpierw, gdy to jeszcze możliwe, stosujemy aborcję farmakologiczną
>W Polsce bardzo rzadko.
A dlaczego?

>>>>podaje się środek na zatrzymanie funkcji życiowych
>Eufemistycznie mówiąc: truciznę.
Znowu używa Pani słów których znaczenia nie rozumie: pl.wikipedia.org/wiki/Eufemizm a nie rozumie Pani nawet znaczenia słów powszechnie przez inteligencję używanych. Eufemistycznie mówiąc - w stanie pełnej błogości przenosi się powolutku duszę do raju.

>Nabój do pistoletu to pewnie wg.Prof. Łucjusza- środek na zatrzymanie funkcji życiowych serca lub mózgu (zależy gdzie wycelowany).
(Przed tymi, z którymi podziela Pani wiarę, to pada Pani na kolana, zaś pozwala sobie Pani na lekceważenie człowieka, który poglądów z Panią nie podziela. Nie prof. Łucjusza, a prof. Łucjusza Jakubowskiego.) Jak można przeczytać, to wiedzy u Pani prawie żadnej nie ma, za to wyobraźnia duża. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,605109#w605463

>>>>usuwa martwy już płód.
>Kawałkując go ostrymi narzędziami.
Tak, martwy płód się usuwa, ale najczęściej przez wysysanie, a nie przy pomocy ostrych narzędzi. Zanim zacznie się Pani wymądrzać dobrze choć podstawy wiedzy złapać.

>Sadyzm.
I znowu to samo. pl.wikipedia.org/wiki/Sadyzm Przemielenie trupa przez maszynkę do mielenia mięsa żadnym sadyzmem nie jest. Natomiast używanie słów, których znaczenia się nie rozumie głupotą jest na pewno. To czysta żenada, to co Pani tu wypisuje, to z naukowego punktu widzenia, nawet na poziomie szkoły podstawowej, same brednie.

@@@
.
Elasp (6859 punktów)

A co z tymi ludźmi (ludźmi?)?

Dlaczego i w jakim celu utrzymywać ich przy życiu? Przecież jeden bezbolesny zastrzyk przerwałby tę straszną i beznadziejną egzystencję.

Może odpowiedzieć na to pytanie jakiś zwolennik przerywania ciąży?

Na zdjęciach autorstwa G. Georgiu pensjonariusze zakładów psychiatrycznych znajdujących się na terenach byłej Jugosławii.



















(
15-07-2014 23:34 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> A co z tymi ludźmi (ludźmi?)?
Jak dla mnie ludźmi - bez żadnego znaku zapytania.

> Dlaczego i w jakim celu utrzymywać ich przy życiu? Przecież jeden bezbolesny zastrzyk przerwałby tę straszną i beznadziejną egzystencję.
Swoje zdanie na ten temat przedstawiłem już tu precyzyjnie: Odwiedzałem zakłady psychiatryczne wielokrotnie
i osobiście oglądałem przeróżne poczucie humoru Pana Boga. Nigdy nie zgodziłbym się nie tylko na eutanazję tych chorych, ale nawet na jakiekolwiek eksperymenty medyczne wykonywane na tych ludziach, ale tam na końcu [filmu] pada pytanie - czy chciałbyś tak żyć?

Niech każdy sam sobie na nie odpowie. Ja nie chciałbym żyć nawet z umysłem mocno ograniczonym religijnie, choć zapewne miałbym większe poczucie zadowolenia. Szczęśliwych idiotów jest sporo.


(Różni głupcy, to najpierw powtarzanie wymuszają, a później przeciwko powtarzaniu protestują.)

> Może odpowiedzieć na to pytanie jakiś zwolennik przerywania ciąży?
Może i może? Ja do zwolenników przerywania ciąży nie należę. Natomiast zdecydowanie jestem zwolennikiem jej dopuszczalności ze względów społecznych i medycznych w zakresie dopuszczalnym przez prawo, które powinno być liberalizowane do poziomu przyjętego w cywilizowanych krajach europejskich.

@@@
.
16-07-2014 10:11 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>.
>> A co z tymi ludźmi (ludźmi?)?
>Jak dla mnie ludźmi - bez żadnego znaku zapytania.

Ale i bez żadnego uzasadnienia.

>>Dlaczego i w jakim celu utrzymywać ich przy życiu? Przecież jeden bezbolesny zastrzyk przerwałby tę straszną i beznadziejną egzystencję.

>Swoje zdanie na ten temat przedstawiłem już tu precyzyjnie...

>Odwiedzałem zakłady psychiatryczne wielokrotnie i osobiście oglądałem przeróżne poczucie humoru Pana Boga. Nigdy nie zgodziłbym się nie tylko na eutanazję tych chorych, ale nawet na jakiekolwiek eksperymenty medyczne wykonywane na tych ludziach, ale tam na końcu [filmu] pada pytanie - czy chciałbyś tak żyć?

Może więc po zwiedzeniu klinik aborcyjnych stanie się Pan przeciwnikiem aborcji? Rozumuje Pan dokładnie jak Chazan lub Piecha, którzy nie zgodzą się na usunięcie płodów, bo napatrzyli się na (usuwane przez siebie) płody.

>Niech każdy sam sobie na nie odpowie. Ja nie chciałbym żyć nawet z umysłem mocno ograniczonym religijnie, choć zapewne miałbym większe poczucie zadowolenia. Szczęśliwych idiotów jest sporo.

Ma Pan umysł mocno ograniczony ideologicznie. Racjonalizm jest ideologią i to sprzeczną samą w sobie, bo programowe odrzucanie wszelkich ideologii (i opieranie się na faktach) też jest ideologią. Wbrew pozorom jest Pan więc nie bardziej logiczny jak człowiek wierzący w jednego Boga w trzech Osobach.

>>Może odpowiedzieć na to pytanie jakiś zwolennik przerywania ciąży?
>Może i może? Ja do zwolenników przerywania ciąży nie należę. Natomiast zdecydowanie jestem zwolennikiem jej dopuszczalności ze względów społecznych i medycznych w zakresie dopuszczalnym przez prawo, które powinno być liberalizowane do poziomu przyjętego w cywilizowanych krajach europejskich.

Przecież w przypadku upośledzonych też mogą zaistnieć względy społeczne i medyczne. Opieka nad nimi obciąża np. budżet państwa, u rodzin też może istnieć trauma, że ich ojciec, syn, brat czy córka prowadzą tak upokarzający żywot, na który nie ma żadnego środka zaradczego.

Jaki ma Pan argument za tym, żeby dopuszczać aborcję, a zarazem nie dopuszczać eutanazji na ciężko upośledzonych? Przecież ma Pan chyba jakiś argument i nie opiera Pan swojego osądu jedynie na wspomnieniach z wizytacji szpitali psychiatrycznych.
16-07-2014 12:42 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A co z tymi ludźmi (ludźmi?)?
>>>>Jak dla mnie ludźmi - bez żadnego znaku zapytania.
> Ale i bez żadnego uzasadnienia.
Dla kogo? Dla Pana? Przecież to oczywiste! Dla innych uzasadniałem to wielokrotnie i to Pan narzeka, gdy Panu to nie pasuje, iż się powtarzam. A może warto coś poczytać ze zrozumieniem, zamiast głupot tu pieprzeniem?
www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,622763#w623876

> Może więc po zwiedzeniu klinik aborcyjnych stanie się Pan przeciwnikiem aborcji?
To jest nie konieczne - są propagandowe filmiki "Pro life". Aby coś wiedzieć, to i takie głupoty pobieżnie obejrzałem
i te barwne horrory widziałem.

>Rozumuje Pan dokładnie jak Chazan lub Piecha, którzy nie zgodzą się na usunięcie płodów, bo napatrzyli się na (usuwane przez siebie) płody.
Pan wybaczy, ale etycznego kurestwa proszę nie porównywać z wiedzą. Długo, bardzo długo hipokryci musieli się przyglądać, robiąc kasę przy okazji, aby dość do wniosku, iż teraz będą ratować własne sumienie własnym kosztem.
Ot i to cała moralność katolicka.

> Ma Pan umysł mocno ograniczony ideologicznie.
A cóż biednemu Elaspowi mocno ograniczonemu intelektualnie oraz moralnie przez wiarę pozostało niż próba odbicia piłeczki. Parę osób wierzących w podobne jak Pan bzdury nawet Panu uwierzy i parę osób nienawidzących Bogusławskiego nawet plusa Panu kliknie. Dla mnie to nie ma żadnego znaczenia, gdyż ja i tak wszystkie swoje wypowiedzi kieruję tylko do inteligencji potrafiącej mnie zrozumieć.

>Racjonalizm jest ideologią i to sprzeczną samą w sobie, bo programowe odrzucanie wszelkich ideologii (i opieranie się na faktach) też jest ideologią. Wbrew pozorom jest Pan więc nie bardziej logiczny jak człowiek wierzący w jednego Boga w trzech Osobach.
Znamy tu dobrze Pańskie poglądy, a kto ich nie zna to może sobie tu doczytać: www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739 , www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,616621#w618556 Rozumiem, że gdy tak niewielu Pana tu rozumie, to musi się Pan jakoś sam dowartościować.

> Przecież w przypadku upośledzonych też mogą zaistnieć względy społeczne i medyczne. Opieka nad nimi obciąża np. budżet państwa, u rodzin też może istnieć trauma, że ich ojciec, syn, brat czy córka prowadzą tak upokarzający żywot, na który nie ma żadnego środka zaradczego.
Dlatego tak się boję głupoty, która jest społecznie bardziej kosztowną niż cała służba zdrowia wraz z wszystkimi instytucjami opieki społecznej. Wszyscy razem zdiagnozowani psychicznie upośledzeni nie uczynią nam tyle krzywdy
co jeden - nie mówiąc już o paru - głupi minister.

Rak w postaci polskiego Kościoła Katolickiego, też ogromnie dużo kosztuje, a godzimy się społecznie na jego utrzymanie. Choć ja zdecydowanie wolałbym aby moje podatki szły na bardziej potrzebne społecznie cele. Choćby i na zakłady dla psychicznie upośledzonych.

> Jaki ma Pan argument za tym, żeby dopuszczać aborcję, a zarazem nie dopuszczać eutanazji na ciężko upośledzonych?
Z kim miałbym o tym podyskutować - z Panem? Z panią Władysławą? Pan sobie chyba raczy żartować? Pan chciałby poznać argumenty "głośnego krzykacza" - "Jakiego znowu formatu? Nie ofiary, ale ofiarki, ofiarątka, ofiarąteńki. Bogusławski niczym się nie wyróżnia. A na pewno nie wyróżnia się in plus. Jest tylko głośnym krzykaczem." Przecież Pan je odrzuca wcześniej niż zostaną wyartykułowane.

>Przecież ma Pan chyba jakiś argument i nie opiera Pan swojego osądu jedynie na wspomnieniach z wizytacji szpitali psychiatrycznych.
Nie jedynie, ale te wizytacje bardzo dużo mi dały w zrozumieniu człowieczeństwa, a także w zrozumieniu czym jest głupota i upośledzenie umysłowe. Same wizyty nie przyniosły by takiego skutku, gdybym nie połączył ich z literaturą tematu. Stoją jeszcze sobie te książki w domowej biblioteczce i gdy jest taka potrzeba, to sięgam i sprawdzam.

Dzieliłem się - gdy była taka potrzeba - na naszym forum refleksjami na te tematy. Można sobie poszukać w wyszukiwarce, ale z Panem, który z braku argumentów prawie każdą rozmowę - nie tylko ze mną - przekształca w osobistą pyskówkę zupełnie rozmawiać się nie da.

Jest tyle Waszych stron w internecie, gdzie Państwo: Elasp, Brzostowski, Konowal Vancalar, Bielecki, Władysława itd. pogadać sobie możecie i Wasza wiara zostanie tam doceniona. Czy musicie tu poważnym - choć bezbożnym ludziom dupę zawracać Waszymi religijnymi wypocinami.

Tak, oczywiście, iż są wśród wierzących racjonaliści, z którymi warto rozmawiać, ale Pan do nich na pewno nie należy. Oczywiście forum racjonalisty jest otwartym forum i każdy może tu wejść i podzielić się własnymi refleksjami, ale na Boga, aby było to ciekawe, to przemyślenia powinny być własne, a nie nachalne wciskanie prymitywnej fideistycznej propagandy. Tu żadna ewangelizacja nikomu się nie uda.

@@@
.
16-07-2014 14:38 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)

Nie stać Pana na nic poza krzykami. Tak to jest, jak się swój "światopogląd" oparło na (negatywnych) emocjach, a nie na racjach. Gdyby Pan się urodził w kraju arabskim, wykrzykiwałby Pan "Allach Akbar!", a nie "Wiara ogranicza!" i walczyłby Pan nie "z głupotą", ale "z niewiernymi". Jak Pan zapewne wie, przeciwieństwa często się utożsamiają, i to niestety to ma miejsce w Pana przypadku. Pański "racjonalizm" to jego karykaturalna, "islamska" odmiana.

Może ktoś inny poda jakiś argument.
16-07-2014 15:21 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Nie stać Pana na nic poza krzykami. Tak to jest, jak się swój "światopogląd" oparło na (negatywnych) emocjach, a nie na racjach. Gdyby Pan się urodził w kraju arabskim, wykrzykiwałby Pan "Allach Akbar!", a nie "Wiara ogranicza!" i walczyłby Pan nie "z głupotą", ale "z niewiernymi". Jak Pan zapewne wie, przeciwieństwa często się utożsamiają, i to niestety to ma miejsce w Pana przypadku. Pański "racjonalizm" to jego karykaturalna, "islamska" odmiana.
Od dawna tu powtarzam, że nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami, a Pan z uporem godnym lepszej sprawy udowadnia, iż w tym stwierdzeniu mam rację.

> Może ktoś inny poda jakiś argument.
Wszystkie tu dyskusje z Panem (podobnie jak z innymi fideistami) - jak długo by nie trwały - pokazują, iż w wyniku rozmów każda ze stron pozostaje i tak przy swoim zdaniu.

Jesteście tak jak młynki modlitewną z udoskonaleniem pryskania słownym gównem po Waszych interlokutorach,
a więc zapytajmy trochę za wieszczem. Kto ma ochotę na poważną dyskusję z głupotą niech się odważy.
Pan Elasp ciągle gotowy. Może wyklepać swoje prawdy jeszcze tu raz:

Amerykańska, mechaniczna
Słynna strzelnica elektryczna!
Proszę spróbować! Ta zabawa
Jest i ciekawa, i bezkrwawa.
Kto z państwa odda celny strzał,
Będzie uciechę wielką miał!
Oto tancerka. Gdy tancerce
Nabojem trafić prosto w serce,
Ona nóżkami wdzięcznie fika,
Przy czym wesoło gra muzyka.
Obywatelu! Strzel i traf!
Pif-paf!

Bardzo proszę! Bardzo proszę!
Jeden strzał 20 groszy!
Pośród kurkowych luminarzy
Może się znaleźć każdy z was.
Bardzo proszę! Bardzo proszę!
Trzy wystrzały 50 groszy!
Kto się odważy, kto się odważy,
Kto się odważy jeszcze raz?

Trafisz dobosza w centrum tarczy,
A zaraz bęben mu zawarczy.
Trafisz Anioła między oczy,
A para skrzydeł mu wyskoczy.
Pies będzie szczekać, kogut piać,
A pozytywka walca grać.
Uwaga! Spoza automatów
Widmo wynurza się z zaświatów.
Pierś malowniczo poszarpana,
Wspaniały cel - ta wielka rana.
Ten pan odziany w krwawą rdzę,
Był za automat pod Verdun.
Świetny mechanizm zegarowy,
Ot, coś strzeliło mu do głowy,
Ze znów zabawy takiej pragnie,
Bo na wojence bardzo ładnie.
Obywatelu! Strzel i trafi
Pif-paf!

Bardzo proszę! Bardzo proszę!
Jedno życie za 2 grosze!
Miliony trupów po 3 grosze!
Puszczać szrapnele, kule, gaz!
Ale kto się odważy, kto się odważy,
Kto się odważy jeszcze raz?!


Miłego dnia.

@@@
.
Episode_2 (3284 punktów)
> Dlaczego i w jakim celu utrzymywać ich przy życiu? Przecież jeden bezbolesny zastrzyk przerwałby tę straszną i beznadziejną egzystencję.
Takie jest prawo.
Elasp (6859 punktów)

>Takie jest prawo.

Prawo można zmienić.
Episode_2 (3284 punktów)
> Prawo można zmienić.
No tak.
Ale pytałeś dlaczego, a nie czy...
16-07-2014 21:00 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A co z tymi ludźmi (ludźmi?)?

Zupenie nie rozumiem skąd te pytajniki, ale tak widać musi być.

> Dlaczego i w jakim celu utrzymywać ich przy życiu? Przecież
> jeden bezbolesny zastrzyk przerwałby tę straszną i beznadziejną egzystencję.

Humanizm. Życie i dobro człowieka jest ważne samo w sobie, ale również człowiek ma prawo stanowić świadomie o własnym losie.

> Może odpowiedzieć na to pytanie jakiś zwolennik przerywania ciąży?

Rozumiem, że chodzi Panu raczej o zwolennika prawa do przerywania ciąży.
Wyczuwam tu jakiś lęk, związany z domniemaną możliwością rozlania się straumatyzowanej kobiecej woli decydowania o własnym losie, na osoby chore umysłowo.
Mogę odpowiedzieć w własnym imieniu.
Jedno nic nie ma z drugim wspólnego. Innymi słowy boi się Pan na próżno.
Jakie ja mam prawo, aby decydować o czymś losie tzn. drugiego człowieka? Osoby chorej umysłowo? Żadnego.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-07-2014 21:53 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>> A co z tymi ludźmi (ludźmi?)?
>Zupenie nie rozumiem skąd te pytajniki, ale tak widać musi być.

>>Dlaczego i w jakim celu utrzymywać ich przy życiu? Przecież
>>jeden bezbolesny zastrzyk przerwałby tę straszną i beznadziejną egzystencję.

>Humanizm. Życie i dobro człowieka jest ważne samo w sobie, ale również człowiek ma prawo stanowić świadomie o własnym losie.

Humanizm obejmuje ludzi. Dlaczego jednak te bezrozumne istoty mamy określać mianem ludzi? Jeżeli, jak Pan mówi, zarodek "może rozwinąć się w coś patologicznego" i dlatego nie jest człowiekiem, to dlaczego człowiekiem miałaby być istota mająca patologiczne cechy umysłowe i fizyczne, jak te istoty, które są pokazane na załączonych przeze mnie zdjęciach?

Czym te istoty różnią się od patologicznie wynaturzonych płodów, pomijając wielkość oraz to, że nie znajdują się w macicy?

Większość z nich była zresztą patologicznymi płodami, albo wyewoluowała z takich płodów.

Jeżeli bycie człowiekiem polega na posiadaniu pewnego rodzaju DNA, zarodek jest człowiekiem. Jest nim także istota upośledzona.

Jeżeli bycie człowiekiem polega na zdolności do samodzielnego istnienia - zarówno zarodek, jak i istota głęboko upośledzona nie jest człowiekiem.

Jeżeli bycie człowiekiem polega na samoświadomości, zarówno zarodek, jak i istota głęboko upośledzona nie jest człowiekiem.

Zarodek i istota głęboko upośledzona jadą na tym samym wózku. Niekonsekwencją jest zrzucanie z tego wózka pierwszego, a zostawianie drugiej.

Można zatem zarzucić racjonalistom brak odwagi intelektualnej - obawę przed akceptacją wniosków, wypływających z ich założeń. Akceptują A (aborcję w pewnych przypadkach) ale odrzucają B (eutanazję istot głęboko upośledzonych, w pewnych przypadkach).
16-07-2014 22:45 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Humanizm obejmuje ludzi. Dlaczego jednak te bezrozumne istoty
> mamy określać mianem ludzi?

Odpowiedź zawierałem na stronicach tego wątku wiele razy. Nie tylko ja.
Skoro nie potrafi Pan jej przemyśleć i zrozumieć, czy sądzi Pan, że po raz 20-ty się to uda?
Ja nie sądzę. Nie widzę sensu odpowiadania po raz kolejny.

> Jeżeli, jak Pan mówi, zarodek "może rozwinąć się w coś patologicznego"
> i dlatego nie jest człowiekiem,

Nie tylko dlatego. Czy słowo "redukcjonizm" coś Panu mówi?

> to dlaczego człowiekiem miałaby być istota mająca patologiczne
> cechy umysłowe i fizyczne, jak te istoty, które są pokazane na
> załączonych przeze mnie zdjęciach?

Między innymi, dlatego, że ma układ nerwowy, mózg. Czuje.

> Czym te istoty różnią się od patologicznie wynaturzonych płodów,
> pomijając wielkość oraz to, że nie znajdują się w macicy?

Tak, nawet gołym okiem widać różnice.
a) wiek
b) złożoność organizmu

> Jeżeli bycie człowiekiem polega na posiadaniu pewnego rodzaju DNA,
> zarodek jest człowiekiem. Jest nim także istota upośledzona.

Jeśi. Ale nie polega tylko na tym.

> Jeżeli bycie człowiekiem polega na zdolności do samodzielnego
> istnienia - zarówno zarodek, jak i istota głęboko upośledzona
> nie jest człowiekiem.

Panie Elaspie, proszę mi wierzyć, że gdyby nie znalazły się osoby opiekujące się tymi osobami, te nie przeżyły by.
Podobnie, gdyby nie znalazła się osoba, która Pana na wczesnym etapie zarodkowym życia żywiła, też by Pan nie przeżył. Ale różnica polega na tym, że ona decyzję o dalszych losach ciąży podejmuje sama, a na świecie jest dużo więcej szpitali, niż jeden. Rozumie Pan?
O co więc toczy się dyskusja? O definicje czy o fakty, które nieustannie się na tym świecie zdarzają?
Ten akapit był o samodzielnym, lub niesamodzielnym (zależnym / nie-wyłącznie-jedno-zależnym) istnieniu i proszę go tylko tak traktować. Nie jako wyczerpanie wszelkich aspektów.

Jedna kobieta w ciąży mówi o niej "moje przyszłe dziecko, mały człowieczek". Druga mówi "to coś".
W jednym i drugim przypadku medycznie jest to zarodek.

Przyjrzyjmy się temu, z jakiego powodu chce Pan leksykalnie uzasadnić komuś swoją tezę. Sądzi Pan, że przekona tym bajdurzeniem pt. "zarodek i chory psychiczne = człowiek" kobietę, która nie chce urodzić? Albo mnie do odebrania jej prawa do aborcji?
Naprawdę, Pana siła charakteru jest wielka, ale idzie tu całkowicie w gwizdek.
Zastanawiam sie, kiedy Pan to wreszcie zrozumie, o co w tym idzie. Przykro mi, ale nie wbije Pan na siłę w kobietę chęci, czy siły do donoszenia ciąży. Nie tędy droga.

> Jeżeli bycie człowiekiem polega na samoświadomości, zarówno
> zarodek, jak i istota głęboko upośledzona nie jest
> człowiekiem.

Oczywiście, ze nie polega na samoświadomości. Dziecko nawet w wieku kilku lat nie ma jeszcze samoświadomości. Pana błędne założenia chyba idą już w setki.

> Zarodek i istota głęboko upośledzona jadą na tym samym wózku.

Kompletna bzdura, pozostawię ją bez komentarza.

> Można zatem zarzucić racjonalistom brak odwagi intelektualnej (chiach)

Dajże już Pan spokój i wstydu sobie oszczędź. Niedobrze się od Pana gadania robi. I to nie dlatego, że narusza to w jakiś sposób mój pogląd nt. prawa do aborcji, czy biorę sobie do serca błyskotliwą uwagę o "braku intelektualnej odwagi".
Cała ta Pana obsesyjna spekulacja ma niestety (i to smutne) mało wspólnego z kobietą i jej ewent. przyszłym dzieckiem.
A bardzo dużo z tym, ze chce podłączyć na siłę obecnych tu, inteligentnych ludzi do Pana naiwnej i szkodliwej linii rozumowania, ponieważ tylko wtedy poczuje się Pan na chwilę lepiej. Niestety rozczaruję Pana: nic z tego. Naprawdę lepiej, aby patrzył Pan kobietom w oczy, niż wierzył w swoje pseudologiczne wyliczanki przy błędnych założeniach, do tego stojące bardzo daleko od meritum. Nie można uważać zarodka, jako niezależnego i w minimalnym stopniu rozwiniętego człowieka. Zarodek tak naprawdę fizycznie i psychicznie to część matki. Przykro mi, ale taka jest prawda. Tylko dalsze tego konsekwencje mogą doprowadizć do zrozumienia, w czym rzecz. Ale chyba już nie Pana.

> Akceptują A (aborcję w pewnych przypadkach)

Po pierwsze, akceptacja dla prawa do aborcji nie jest równoważna z akceptacją aborcji.
Po drugie miejmy odwagę rozszyfrować, co kryje się pod Pana magicznym "akceptowaniem aborcji".
Jest to ni mniej, ni więcej, tylko świadomy wybór kobiety, która nie czuje się na siłach, by urodzić. Ona podejmuje ewent. odpowiedzialność psychologiczną i nikt tego za nią nie poniesie, bo nie może ponieść. Akceptowanie tego, czy nieakceptowanie jest sprawą drugorzędną. Lepiej sam akt oczywiście zaakceptować, jeśli ma już miejsce. Z wszelkimi jego konsekwencjami.
A Pan się tu wpieprza ze swoimi pseudo-logicznymi rozważaniami między wódkę a zakąskę.
Czysta żenada.

> ale odrzucają B (eutanazję istot głęboko upośledzonych,
> w pewnych przypadkach).

W pewnych, czyli jakich? Ja wcale nie jestem pewien, czy ludziom w pełni świadomym swojego losu, czy choroby należy zabronić eutanazji.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-07-2014 23:59 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>> Humanizm obejmuje ludzi. Dlaczego jednak te bezrozumne istoty
>> mamy określać mianem ludzi?

>Odpowiedź zawierałem na stronicach tego wątku wiele razy. Nie tylko ja.
>Skoro nie potrafi Pan jej przemyśleć i zrozumieć, czy sądzi Pan, że po raz 20-ty się to uda?

Pytanie było kierowane nie tylko do Pana.

>Ja nie sądzę. Nie widzę sensu odpowiadania po raz kolejny.

>> Jeżeli, jak Pan mówi, zarodek "może rozwinąć się w coś patologicznego"
>> i dlatego nie jest człowiekiem,
>Nie tylko dlatego. Czy słowo "redukcjonizm" coś Panu mówi?

Nic w tym kontekście.

>> to dlaczego człowiekiem miałaby być istota mająca patologiczne...

>Między innymi, dlatego, że ma układ nerwowy, mózg. Czuje.

Ma patologicznie rozwinięty układ nerwowy, a odczuć nie zbierze w sensowną całość, ani nie odniesie do własnego "ja". "Świadomość" i "czucie" trzeba tu wziąć w cudzysłów.

>>Czym te istoty różnią się od patologicznie wynaturzonych płodów,
>>pomijając wielkość oraz to, że nie znajdują się w macicy?

>Tak, nawet gołym okiem widać różnice.
>a) wiek
>b) złożoność organizmu

Chodzi o różnice istotne. Niech Pan nie robi ludziom wody z mózgu.

>> Jeżeli bycie człowiekiem polega na posiadaniu pewnego rodzaju DNA,
>> zarodek jest człowiekiem. Jest nim także istota upośledzona.

>Jeśli. Ale nie polega tylko na tym.

>> Jeżeli bycie człowiekiem polega na zdolności do samodzielnego
>> istnienia - zarówno zarodek, jak i istota głęboko upośledzona
>> nie jest człowiekiem.

>Panie Elaspie, proszę mi wierzyć, że gdyby nie znalazły się osoby opiekujące się tymi osobami, te nie przeżyły by.

Przecież właśnie tak twierdzę.

>Podobnie, gdyby nie znalazła się osoba, która Pana na wczesnym etapie zarodkowym życia żywiła, też by Pan nie przeżył. Ale różnica polega na tym, że ona decyzję o dalszych losach ciąży podejmuje sama, a na świecie jest dużo więcej szpitali, niż jeden. Rozumie Pan?

Nie chodzi o to, kto podejmuje decyzję, ale o to, kto powinien podjąć (i jaką).

>O co więc toczy się dyskusja? O definicje czy o fakty, które nieustannie się na tym świecie zdarzają?

>Ten akapit był o samodzielnym, lub niesamodzielnym (zależnym / nie-wyłącznie-jedno-zależnym) istnieniu i proszę go tylko tak traktować. Nie jako wyczerpanie wszelkich aspektów.

>Jedna kobieta w ciąży mówi o niej "moje przyszłe dziecko, mały człowieczek". Druga mówi "to coś".

Co z tego? Ważne jest to, jak powinna mówić.

>W jednym i drugim przypadku medycznie jest to zarodek.

Słowo "zarodek" nie wyklucza się z "człowiek". Medycznie mam "kończyny górne" i "kończyny dolne", ale mam prawo powiedzieć, że mam ręce i nogi. A może chce mnie Pan przekonać, że to, że mam ręce i nogi zależy od mojego widzimisię?

Co do terminologii, za "Wikipedią" (podkreślenie moje)

The word embryon derives from Medieval Latin embryo, itself from Greek ἔμβρυον (embruon), plural ἔμβρυα (embrua), lit. "young one",[1] which is the neuter of ἔμβρυος (embruos), lit. "growing in",[2] from ἐν (en), "in"[3] + βρύω (bruō, "swell, be full";[4] the proper Latinised form of the Greek term would be embryum.

www.perseu(*)4.0057:entry=e)/mbruon

"Embrion" etymologicznie znaczy więc: młody (organizm).

>Przyjrzyjmy się temu, z jakiego powodu chce Pan leksykalnie uzasadnić komuś swoją tezę. Sądzi Pan, że przekona tym bajdurzeniem pt. "zarodek i chory psychiczne = człowiek" kobietę, która nie chce urodzić? Albo mnie do odebrania jej prawa do aborcji?

Nie ma to żadnego znaczenia dla sprawy. Moje rozważania są czysto teoretyczne. Pytanie brzmi: czy aborcja jest moralnie uprawniona.

Tak samo mogę się zastanawiać, czy kradzież jest moralnie nieuprawniona, nie mając wcale środków po temu, by swoimi argumentami zniechęcić do kradzieży tych, co chcą coś ukraść.

>Naprawdę, Pana siła charakteru jest wielka, ale idzie tu całkowicie w gwizdek.

Nie, po prostu nie rozumie Pan, w czym przypomina Pan swojego mentora, "racjonalistę" Bogusławskiego.

>Zastanawiam sie, kiedy Pan to wreszcie zrozumie, o co w tym idzie. Przykro mi, ale nie wbije Pan na siłę w kobietę chęci, czy siły do donoszenia ciąży. Nie tędy droga.

Uwaga jak wyżej. Po prostu ręce opadają. Rozmowa z Panem to strata czasu.

>> Jeżeli bycie człowiekiem polega na samoświadomości, zarówno
>> zarodek, jak i istota głęboko upośledzona nie jest> człowiekiem.

>Oczywiście, ze nie polega na samoświadomości. Dziecko nawet w wieku kilku lat nie ma jeszcze samoświadomości. Pana błędne założenia chyba idą już w setki.

Rozumie Pan przynajmniej słowo "jeżeli"? Jako inżynier powinien Pan je znać.

>>Zarodek i istota głęboko upośledzona jadą na tym samym wózku.
>Kompletna bzdura, pozostawię ją bez komentarza.

Bo nie ma Pan jakichkolwiek argumentów, poza pseudo-racjonalistycznym bajaniem. Wcześniej bez komentarza pozostawił te pytania Bogusławski. Prezentujecie mniej więcej ten sam poziom racjonalności. To racjonalność deklaratywna ("Szanowni Państwo, proszę o uwagę: otóż jestem racjonalistą!").

Tak jak w Polsce są deklaratywni katolicy (tacy jak ja), tak na "Racjonaliście" są deklaratywni racjonaliści.

>Jest to ni mniej, ni więcej, tylko świadomy wybór kobiety, która nie czuje się na siłach, by urodzić...

"Jest to ni mniej, ni więcej, tylko świadomy wybór kobiety". To że JEST, nie oznacza, że POWINIEN być. Mówimy o tym, co być powinno, a nie o tym, co jest.

>A Pan się tu wpieprza ze swoimi pseudo-logicznymi rozważaniami między wódkę a zakąskę.
>Czysta żenada.

Dobra rada: niech Pan się zajmie innymi problemami (np. technicznymi), bo racjonalizm chyba nie na Pana głowę. Poczekam na argumenty kogoś innego.
17-07-2014 07:32 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Pytanie było kierowane nie tylko do Pana.

Rozumiem. Życzę powodzenia z innymi.

>>Nie tylko dlatego. Czy słowo "redukcjonizm" coś Panu mówi?
> Nic w tym kontekście.

No właśnie. A szkoda.

> Ma patologicznie rozwinięty układ nerwowy, a odczuć nie zbierze
> w sensowną całość, ani nie odniesie do własnego "ja". "Świadomość"
> i "czucie" trzeba tu wziąć w cudzysłów.

Ale jednak rozwinięty. I czuje ból. W żaden cudzysłów.

>> gołym okiem widać różnice.
>>a) wiek
>>b) złożoność organizmu
> Chodzi o różnice istotne. Niech Pan nie robi ludziom wody z mózgu.

Nawzajem. To są istotne różnice.

>>Panie Elaspie, proszę mi wierzyć, że gdyby nie znalazły się osoby opiekujące się tymi osobami, te nie przeżyły by.
> Przecież właśnie tak twierdzę.

100 razy mówiłem Panu, aby nie kawałkować mojej wypowiedzi, odebierać ją jako całość. Pan jednak dalej swoje.

>> różnica polega na tym, że ona decyzję o dalszych losach ciąży podejmuje
>> sama, a na świecie jest dużo więcej szpitali, niż jeden. Rozumie Pan?
> Nie chodzi o to, kto podejmuje decyzję, ale o to, kto powinien podjąć (i jaką).

Naprawdę, proszę mi nie mówić o co mnie chodzi, a co nie.

>>Jedna kobieta w ciąży mówi o niej "moje przyszłe dziecko, mały człowieczek". Druga mówi "to coś".
> Co z tego? Ważne jest to, jak powinna mówić.

Nie. W tym wypadku najważniejsze jest, jak mówi, co czuje i jakie są tego przyczyny.
Pan chce jej na siłę wmawiać, jak powinna czuć i jak myśleć ponieważ uważa że "wie" jak powinna myśleć.
Najłagodniejsze określenie tego typu postawy, które przychodzi mi do głowy, to droga do nikąd.

>>W jednym i drugim przypadku medycznie jest to zarodek.
> Słowo "zarodek" nie wyklucza się z "człowiek".

Wyklucza. Już o tym rozmawialiśmy.

> Medycznie mam "kończyny górne" i "kończyny dolne", ale
> mam prawo powiedzieć, że mam ręce i nogi. A może chce mnie
> Pan przekonać, że to, że mam ręce i nogi zależy od mojego widzimisię?

O sobie może Pan myśleć cokowiek Pan chce, zupełnie mi to nie przeszkadza.
Pana po prostu nie można przekonać, zbyt mocno uodpornił się na racjonalną argumentację. W konsekwencji i ja również nie mogę.

>"Embrion" etymologicznie znaczy więc: młody (organizm).

Oczywiscie, ze organizm. Dodam nawet, że żywy.

>> Przyjrzyjmy się temu, z jakiego powodu chce Pan leksykalnie uzasadnić
>> komuś swoją tezę. Sądzi Pan, że przekona tym bajdurzeniem pt. "zarodek
>> i chory psychiczne = człowiek" kobietę, która nie chce urodzić? Albo
>> mnie do odebrania jej prawa do aborcji?
> Nie ma to żadnego znaczenia dla sprawy.

No właśnie. Nad tym dokładnie ubolewam.

> Moje rozważania są czysto teoretyczne.

Przykro mi, ale czysto teoretyczne rozważania mnie kompletnie nie interesują.

> Tak samo mogę się zastanawiać, czy kradzież jest moralnie nieuprawniona,
> nie mając wcale środków po temu, by swoimi argumentami zniechęcić
> do kradzieży tych, co chcą coś ukraść.

Po co zastanawiać się nad rzeczą, w której wie Pan iż nie ma ona ani zastosowania, ani wpływu na innych?
Już Panu kilka razy mówiłem: jestem fenomenologiem. Sugeruję znaleźć sobie innego teoretyka i z nim pogadać, a Pan ciągle z Bogusławskim czy Głodzikiem.
Teoretyzowanie oderwane nieraz prowadzi do błędnych wniosków.
Żeby tylko - czasem prowadzi do zła w czystej postacji.

> nie wbije Pan na siłę w kobietę chęci, czy siły do donoszenia ciąży. Nie tędy droga.
> Uwaga jak wyżej. Po prostu ręce opadają. Rozmowa z Panem to strata czasu.

Ale Pan ją jednak usiłuje pchać do przodu i "ciągle wychodzi z tego forum".
Ja naprawdę nie mam ani radości, ani astysfakcji w tej rozmowie. Na tym etapie zazwyczaj odpowiadam już tylko przez grzeczność.

>>> Jeżeli bycie człowiekiem polega na samoświadomości, zarówno
>>> zarodek, jak i istota głęboko upośledzona nie jest> człowiekiem.
>>Oczywiście, ze nie polega na samoświadomości. Dziecko nawet w wieku kilku lat nie ma jeszcze samoświadomości. Pana błędne założenia chyba idą już w setki.
> Rozumie Pan przynajmniej słowo "jeżeli"? Jako inżynier powinien Pan je znać.

Uf. Jeszcze raz: po co zakładać (słowo "jeżeli") skoro z góry wiadomo, że założenie jest fałszywe? "Jeśli założymy, że 2+2=5". Szedł Pan kiedyś ślepą uliczką? Jeśli tak, to gdzie doszedł?

> nie ma Pan jakichkolwiek argumentów, poza pseudo-racjonalistycznym
> bajaniem. Wcześniej bez komentarza pozostawił te pytania Bogusławski.
> Prezentujecie mniej więcej ten sam poziom racjonalności. To racjonalność
> deklaratywna ("Szanowni Państwo, proszę o uwagę: otóż jestem racjonalistą!").
> Tak jak w Polsce są deklaratywni katolicy (tacy jak ja), tak na "Racjonaliście" są deklaratywni racjonaliści.

Nic tu Pan w tym akapicie nie wniósł, same argumenty ad personam deklaratywnego katolika.
Argumenty ad personam są nieetyczne.
Deklaratywni katolicy sa nieetyczni.

>>Jest to ni mniej, ni więcej, tylko świadomy wybór kobiety, która nie czuje się na siłach, by urodzić...
> To że JEST, nie oznacza, że POWINIEN być.

Jest naturalny i dobry. I tym właśnie się rożnimy.

> Mówimy o tym, co być powinno, a nie o tym, co jest.

Ja mówię o tym co jest, próbuję to zrozumieć i nie powiększać cierpenia. Pan zastanawia się nad teorią, światem który istnieje w Pana głowie, głowie księży, biskupów, papieży i doktorów kościoła oraz świętych. W konsekwencji cierpienie powiększając.
Życzę powodzenia w tym doborowym towarzystwie.

> niech Pan się zajmie innymi problemami (np. technicznymi), bo
> racjonalizm chyba nie na Pana głowę.

Nie zwykłem innym ludziom mówić co mają robić, ponieważ między innymi to bardzo niegrzeczne, ale rozumiem, że niektóre środowiska katolickie mają to jakby wrośnięte (aluzja do "jak powinno być"). Pozostaje mi tylko wzruszyć ramionami na Pana typową arogancję.

> Poczekam na argumenty kogoś innego.

Proszę bardzo. Tu nasza rozmowa dobiegła końca. Dziękuję.
17-07-2014 07:58 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

> Nie chodzi o to, kto podejmuje decyzję, ale o to, kto powinien podjąć (i jaką).
> Co z tego? Ważne jest to, jak powinna mówić.
Oczywiście powinna/powinien robić i mówić dokładnie to, co ubzdura sobie Pan Elasp.
>Pytanie brzmi: czy aborcja jest moralnie uprawniona.
Proszę sobie zatem wyobrazić, że bywają takie sytuacje, w których TAK, aborcja jest moralnie uprawniona. I to wcale nie jest mało takich sytuacji.
>Po prostu ręce opadają. Rozmowa z Panem to strata czasu.
Po co zatem Pan rozmawia? Niech Pan idzie na forum katolickie, tam nie będzie Pan tracił czasu.
>"Jest to ni mniej, ni więcej, tylko świadomy wybór kobiety". To że JEST, nie oznacza, że POWINIEN być. Mówimy o tym, co być powinno
Według Pana Elaspa, rzecz jasna. Bo dla Pana Elaspa kobieta nie ma prawa wyboru. Jest bowiem tylko sprzętem domowym, służącym do sprzątania i rodzenia dzieci. Pan Elasp wie lepiej, co kobieta powinna.
>Dobra rada: niech Pan się zajmie innymi problemami (np. technicznymi), bo racjonalizm chyba nie na Pana głowę. Poczekam na argumenty kogoś innego.
Ręce opadają. A idźże Pan sobie pogadać z Panią Władysławą_Rybnik. Ten sam poziom (na równi z trawą).
I uważam, że porównując z Panem np. Brzostowskiego, czyni mu się (B.) krzywdę. Od dziś naprawdę zacznę bardziej doceniać Brzostowskiego. Jego teksty przy Pańskich to jak belgijska czekolada przy peerelowskich wyrobach czekoladopodobnych.
Proszę się już nie fatygować odpowiedzią.
EOT
19-07-2014 17:01 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Po prostu ręce opadają. Rozmowa z Panem to strata czasu.
>Po co zatem Pan rozmawia? Niech Pan idzie na forum katolickie, tam nie będzie Pan tracił czasu.

Pan Elasp nie może pójść na forum katolickiie, bo tam wszyscy zewangelizowani
Swoją drogą w paru kwestiach Elasp przyznał się do błędu, gdy nie mógł czyjegoś spostrzeżenia użyć jako trampoliny, bo było ewidentnie jednoznaczne (nawet dla niego).

Zawsze towarzyszył temu foch, czy też pośpieszna zmiana tematu, a najczęściej żenujące milczenie. Nigdy z życzliwością nie podziękował. O kimś i o czymś to świadczy, z resztą nie tylko o nim samym.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
19-07-2014 19:54 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Swoją drogą w paru kwestiach Elasp przyznał się do błędu, gdy nie mógł czyjegoś spostrzeżenia użyć jako trampoliny, bo było ewidentnie jednoznaczne (nawet dla niego).
>Zawsze towarzyszył temu foch, czy też pośpieszna zmiana tematu, a najczęściej żenujące milczenie. Nigdy z życzliwością nie podziękował. O kimś i o czymś to świadczy, z resztą nie tylko o nim samym.

Przyznanie się do błędu to chwalebna sprawa.
Niektórzy napiszą bzdurę i idą w zaparte do upadłego, kręcą, rzucają ad personami i zmieniają temat zamiast przyznać się do błędu. Więc ja bym nie narzekał.
20-07-2014 08:05 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Nie chodzi o narzekanie. Dla mnie takie postawy są jasne. Tu jak na dłoni widać, co za nimi idzie, czego można się po takim człowieku czy tez grupie jaką reprezentuje spodziewać, a czego nie można.

Patrzenie na sposób prowadzenia rozmowy znacznie pomgaga w orientacji w życiu z kim i z czym mamy do czynienia, czy przy nim mogę się pożywić itp.

Z moich doświadczen wynika, że u nas osobom aktywnie wierzącym głównie chodzi o zdobywanie terenu. Takie wojny krzyżowe w werbalnej mikroskali. A czasem w skali makro:
natemat.pl(*)-kosciol-chce-jej-rozszerzenia
Jakieś 95% katolików.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-07-2014 08:00 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie chodzi o to, kto podejmuje decyzję, ale o to, kto powinien podjąć (i jaką).

Zakonnica w szkółce niedzielnej położyła na stole jabłka. I karteczkę z napisem "Weź jedno, Bóg patrzy".
Na drugim stole Jaś położył stos ciasteczek, a obok karteczke z napisem "Bierz ile chcesz, Bóg pilnuje jabłek".


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-07-2014 08:06 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
> Dobra rada: niech Pan się zajmie innymi problemami (np. technicznymi), bo racjonalizm chyba nie na Pana głowę. Poczekam na argumenty kogoś innego.
>

Dziwnym trafem na moje w tej sprawie argumenty nie potrafiłeś odpowiedź.
17-07-2014 13:50 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Dziwnym trafem na moje w tej sprawie argumenty nie potrafiłeś odpowiedź.

Nie spodziewajmy się wiele. Pan Elasp już kiedyś nam tu oznajmił ( wprawdzie nie wprost ), że argumenty których nie rozumie, albo nie uznaje, uważa za niebyłe (brakujące).
Moim skromnym zdaniem nasz formowy kolega minął się z powołaniem, powinien być.. Super-Stwórcą.
"To że coś JEST nie oznacza jeszcze, że takie POWINNO być.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-07-2014 12:17 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> dlaczego człowiekiem miałaby być istota mająca patologiczne cechy umysłowe i fizyczne, jak te istoty, które są pokazane na załączonych przeze mnie zdjęciach?
Człowiek ma mózg. Czego dowodem w przypadku tych ludzi jest ich życie. Nie może istnieć proces ludzkiego życia
(oraz prawie wszystkich zwierząt) bez posiadania mózgu. www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,620444#w625880
_______________________

>>>>Między innymi, dlatego, że ma układ nerwowy, mózg.
> Ma patologicznie rozwinięty układ nerwowy, a odczuć nie zbierze w sensowną całość, ani nie odniesie do własnego "ja". "Świadomość" i "czucie" trzeba tu wziąć w cudzysłów.
Kurtka nać, specjalista się znalazł. Przestań Pan pieprzyć Panie Elasp. Każdy z tych przypadków jest inny i każdy wymaga dla jego określenia bardzo specjalistycznych badań. Takich, o jakich Pan nawet nie ma pojęcia.

>>>>Czym te istoty różnią się od patologicznie wynaturzonych płodów,
Mózgiem.

>pomijając wielkość oraz to, że nie znajdują się w macicy?
Ależ to jest ogromnie istotne. Oni już są faktem, a nie tylko potencją.

> Słowo "zarodek" nie wyklucza się z "człowiek".
Człowiek, to ma mózg i przysługuje mu inne prawo niż plemnikom, zygotom, gametom i innym potencjalnościom, z których może się ewentualnie człowiek rozwinąć. Religijni idioci niedługo doprowadzą do chrzczenia oraz katolickich pogrzebów zarodków z samoistnych poronień (około 60%), a może i plemników, gdy taka to logika.

>"Embrion" etymologicznie znaczy więc: młody (organizm).
Tak, istotnie słowo embrion - zapożyczone z greki - wywodzi się ze średniowiecznej łaciny, a Pańskim marzeniem jest nas do średniowiecza cofnąć. Dzisiaj termin zarodek ma jednak inne znaczenie.

> Nie ma to żadnego znaczenia dla sprawy. Moje rozważania są czysto teoretyczne.
Tak, jak wszystkich księży i zawodowych katolików dopóki dramat ich osobiście nie dotknie. Każda sytuacja jest swoista
i wymaga podjęcia działań stosownie do okoliczności.

>Pytanie brzmi: czy aborcja jest moralnie uprawniona.
Nie, większość z nas tu mówi o moralnej dopuszczalności aborcji w ściśle określonych przypadkach, a zawodowi katolicy manipulują i kłamią.

> Nie, po prostu nie rozumie Pan, w czym przypomina Pan swojego mentora, "racjonalistę" Bogusławskiego.
W Pańskim, mocno ograniczonym przez wiarę, umyśle już niedługo nie tylko racjonalizm, ale i cała naukowa wiedza, która przeczy Pańskiej wierze, będzie się Panu ze znienawidzonym Bogusławskim kojarzyła. Pan to już taki typ, a ten typ tak ma.

> Uwaga jak wyżej. Po prostu ręce opadają. Rozmowa z Panem to strata czasu.
Uwaga jak wyżej. Po prostu ręce opadają. Rozmowa z Panem to strata czasu.

> Bo nie ma Pan jakichkolwiek argumentów, poza pseudo-racjonalistycznym bajaniem.
Bo nie ma Pan jakichkolwiek argumentów, poza religijnym bajaniem.

>Wcześniej bez komentarza pozostawił te pytania Bogusławski.
Pan jeszcze nigdy się nie udało zrozumieć tego co pisał tu Bogusławski, ale też wcale albo bardzo niewiele zrozumiał Pan
z tego co pisali tu inni racjonaliści. Większość przedstawionych przez Pana tu zagadnień wynika z Pańskiego religijnego światopoglądu i jest po prostu głupia, ale żadne z nich nie stanowiło trudności w udzieleniu racjonalnej odpowiedzi.

To, że moja odpowiedź Pana nie satysfakcjonowała to oczywiste, gdyż była niezgodna z Pańską wiarą. Zaś z całego Pańskiego tu dorobku wynika, iż tylko takie jest Pan w stanie zaakceptować. Pańskie zamknięcie na racjonalne argumenty
i zacietrzewienie, to już zupełnie inne zagadnienie.

>Prezentujecie mniej więcej ten sam poziom racjonalności.
Wszyscy łeb w łeb - poza Pańską forumową parafią, jak np. panami Brzostowskim, Konowalem Vancalarem, Bieleckim oraz panią Władysława - reprezentujemy ten sam - nieakceptowalny przez Pana - poziom racjonalności?

>To racjonalność deklaratywna ("Szanowni Państwo, proszę o uwagę: otóż jestem racjonalistą!").
A kto może to ocenić? Pan Elasp, czy pani Władysława? Fideiści irracjonaliści mają oceniać poziom racjonalności. Dobre to!

> Tak jak w Polsce są deklaratywni katolicy (tacy jak ja),
Pan tu już przeróżne rzeczy deklarował, nawet sprzeczne ze sobą i najczęściej bez pokrycia, w wypisywanych tu tekstach. Każdy kto czyta Pańskie teksty dostrzega, iż Pański światopogląd jest mocno ograniczony wiarą, głównie katolicką, oraz że jest Pan klerykałem, który chciałby nas cofnąć mentalnie i intelektualnie do średniowiecza.

>>>> "Jest to ni mniej, ni więcej, tylko świadomy wybór kobiety".
>To że JEST,
Nie bardzo - a na pewno nie zawsze - jest.
>nie oznacza, że POWINIEN być.
A POWINIEN być!

>Mówimy o tym, co być powinno, a nie o tym, co jest.
Kto mówi? Ludzie mocno ograniczeni intelektualnie, a także i moralnie przez wiarę? Ludzie, którym się wydaje, że mówią
w imieniu Boga? Jak dla mnie bzdura. Próba narzucenia "dyktatury ciemniaków". Niech najpierw określą naukowo co termin "Bóg" znaczy, a później udowodnią jego istnienie, gdyż inaczej to zwykłe pieprzenie, gdzie każdy baje jak mu się wydaje.

>>>>A Pan się tu wpieprza ze swoimi pseudo-logicznymi rozważaniami między wódkę a zakąskę.
>>>>Czysta żenada.
> Dobra rada: niech Pan się zajmie innymi problemami (np. technicznymi), bo racjonalizm chyba nie na Pana głowę.
Takie rady, to niech Pan sobie głęboko wsadzi i zachowa dla siebie. Może Pan podałby nam swoją specjalizację zakres wiedzy, w której jest Pan kompetentny, gdyż jak na razie, to we wszystkich Pan tylko bredzi - na poziomie seminarzysty
z niższego seminarium duchownego

>Poczekam na argumenty kogoś innego.
www.pro-life.pl/
www.fronda.pl/
pl.wikipedia.org/wiki/Dariusz_Oko
Itd.

@@@
.
18-07-2014 16:16 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> nie ma Pan jakichkolwiek argumentów, poza pseudo-racjonalistycznym bajaniem.
> (..) To racjonalność deklaratywna ("Szanowni Państwo, proszę o uwagę: otóż jestem racjonalistą!").

Oczywiście, za to bardzo racjonalnym jest głoszenie, iż z sieczki starej religii judaistycznej może powstać nowa moralna religia ewangelii.
Panie Elaspie, może lepiej w końcu poza zawierzeniem samemu sprawdzić, czy cyt. "poza chrześcijaństwem jest dobro"
www.youtube.com/watch?v=xFntFdEGgws
..zamiast tylko je sobie obrzydzać. Kobiety na Pana patrzą i czytają.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-07-2014 23:30 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Humanizm obejmuje ludzi.
pl.wikipedia.org/wiki/Humanizm
Sądzę, iż inne zwierzęta poza człowiekiem idei humanizmu nie zrozumieją.

> Można zatem zarzucić racjonalistom brak odwagi intelektualnej
Panu wszystko wolno!

> - obawę przed akceptacją wniosków, wypływających z ich założeń.
To są Pańskie założenia, a nie racjonalistów i one z racjonalnością mają niewiele wspólnego. Buduje Pan swoje umysłowe labirynty i chciałby Pan, aby inni się w nich mieścili. Nie może Pan przyjąć do wiadomości, że inni używają innych struktur
i mają Pańskie "labirynty" w głębokim poważaniu.

>Akceptują A (aborcję w pewnych przypadkach) ale odrzucają B (eutanazję istot głęboko upośledzonych, w pewnych przypadkach).
Tak dopuszczam aborcję zarodków i płodów, ale także dopuszczam eutanazję ludzi w bardzo precyzyjnie określonych prawem przypadkach. Opieram swoje poglądy na dorobku nauk przyrodniczych i uważam, iż istnieje stopniowalność zła
i dobra, zaś racjonalizm i humanizm mnie ideowo do czegoś zobowiązuje.

@@@
.
17-07-2014 13:55 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
> Zarodek i istota głęboko upośledzona jadą na tym samym wózku.
Nie jadą, bo nie o to chodzi w byciu człowiekiem.
Człowiekiem jest ten, kogo ludzie uznają za człowieka.
Wszelkie kryteria są tylko pomocnicze, żadne nie jest rozstrzygające. I nie powinno być. Bo niby dlaczego miałoby być takie kryterium, a nie inne? Według czego wybrać kryterium? Można by tak dyskutować w nieskończoność.
Rozstrzygająca jest decyzja. Człowiek po urodzeniu ma przyznany status człowieka niezależnie od stanu zdrowia. Zarodek nie ma. To byłoby na tyle.

Sztywne kierowanie się jakąś zasadą zwykle prowadzi na manowce. Domagasz się konsekwencji, a czy człowiek ma być niewolnikiem swoich zasad? One mają ułatwiać życie, a nie komplikować. Zdecydowanie lepiej kierować się rozumem i/lub sercem niż regułami.

Jeśli chodzi o eutanazję, to inna sprawa. Nie polega to na pozbawieniu kogoś człowieczeństwa, tylko chodzi o prawo do godnej śmierci lub do zakończenia bezsensownej egzystencji.
18-07-2014 17:18 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Kierowanie się sztywnymi zasadami i regułami jest zdecydowanie łatwiejsze. Zdejmuje odpowiedzialność, nie trzeba samemu ani myśleć, ani ważyć wobec ważkich życiowych decyzji.

Zamiast myślenia o dylemacie kobiety, ewent. co tak naprawdę robi lekarz dokonujący aborcji, pozostaje tylko obrona zasad wyssanych z mlekiem matki.
Nie trzeba nikomu patrzeć w oczy, za to można oddać się akademicko-teoretycznym dowodom, czy zarodek jest człowiekiem.

Moim zdaniem religie i ideelogie to wybieg, by nie iśc dalej w swoim człowieczeństwie, tylko zostać w bezpiecznej wspólnocie łączącej wyznawców danymi obowiązkami, regułami i rytuałami.
Jeśli nie praktycznie - to mentalnie.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
19-07-2014 17:55 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Tak, straszenie ludzi, to Wasza najlepsza metoda.
> Nie straszenie, a uświadamianie.

Osobiście, gdybym był kobietą we wczesnej ciąży, przyjąłbym ten warunek uświadomienia w zamian za kilka innych:
a) uświadomienie Panią, czy proces Jezusa był możliwy w rzeczywistości rzymskiego prawa
b) czy Jezus chciał założyć Kościół w dzisiejszym rozumieniu tego słowa
c) czy wszystkie nauki Jezusa są nadal aktualne, czy może są jakieś inne, przynoszące lepszy skutek
d) treść dokumentu z 1922 roku, wydanego przez watykańskie Święte Oficjum (obecna Kongregacja Nauki Wiary) "Crimen sollicitationis"
e) wizja kobiety w nauczaniu katolickim

A wracając - zupełnie nie mam pojęcia, kto i na jakiej podstawie miałby Panią i inne osoby do Pani podobne wpuścić do szpitala, do kobiety czekającej na zabieg. Lub wcześniej, do jej domu.
Na szczęście swoje straszenie możecie głównie uskuteczniać na kursach przedmałżeńskich i.. w trakcie marszów feministek (transparenty).
Ewentualnie w trakcie nauki religii w szkołach, co inteligentne dzieci i tak kiedyś poddadzą krytycznemu zmysłowi równowagi.

>Jak wygląda malutka obcięta rączka, nóżka dziecka po aborcji itd. To pomaga podjąć decyzję.

Zamiast wspierania i próby zrozumienia dramatu kobiety - szantaż i manipulacja. Och, jak ja lubię fundamentalistów-katolików..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-07-2014 17:23 
 Ocena 3 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wiem że aborcja dla kobiety to trauma. Daje niewyobrażalne cierpienie
> psychiczne. Każda kobieta dokonująca aborcji prędzej czy później się z nim mierzy.

Choć powiedzieliśmy już tutaj, iż to stereotyp (badania tego nie potwierdzają) podaję jedno, głośne ostatnio świadectwo na temat niewyobrażalnych cierpień psychicznych o innym podłożu, które są niestety faktem.
Mam nadzieję, że doceni Pani możliwość zapoznania się z nimi, w mediach katolickich i tzw. patriotycznych bowiem temat jest szeroko pomijany.

Cytat:

Marcin Dubieniecki, pełnomocnik kobiety, której prof. Chazan odmówił aborcji, zapowiada wniosek o zadośćuczynienie. "Wierzę, że ta sprawa ma szanse zakończyć się ugodą, by nie przyczyniać niepotrzebnego stresu mojej klientce" stwierdził Dubieniecki.
Pytany o samopoczucie jego klientki, powiedział, że jest pod opieką psychologów. "Jest w bardzo ciężkim stanie psychicznym, ten uraz narasta, śmierć dziecka pogłębia ten stan, a przede wszystkim fakt, że aborcja nie została wykonana, choć zgodnie z prawem powinna być przeprowadzona" dodał pełnomocnik.
Tymczasem mokotowska prokuratura w Warszawie prowadzi śledztwo ws. "narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez lekarza szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie".

wiadomosci(*)PL,wid,16745020,wiadomosc.html

Z pozdrowieniami

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
Śmierć dziecka to śmierć dziecka. Zmasakrowane dłońmi lekarza czy umierające po urodzeniu. To jest to samo. Śmierć.
15-07-2014 19:10 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Embrionu, i to chwilowa.
Matka cierpi znacznie dłużej i głębiej - za siebie i za dziecko.
Mając jeszcze inne swoje dzieci, udziela to cierpienie również im.

O mężu już nie wspominam.

A dziecko na końcu umiera w bólach. Olbrzymich i długich.
Gratuluję metod wnioskowania Pani Władysławo. Bardzo wnikliwe i daleko idące w empatii.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)

>A dziecko na końcu umiera w bólach. Olbrzymich i długich.

Bo nie jest mordowane przez innego człowieka.
Takie są standardy cywilizacyjne.

>Matka cierpi znacznie dłużej i głębiej - za siebie i za dziecko.

Cierpi zawsze, gdy masakruje się jej dziecko w jej łonie czy gdy dziecko umiera po urodzeniu.

Proszę zapytać dowolnej matki kogo/co noszą. Embrion czy dziecko/człowieka.
15-07-2014 19:41 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)
>Proszę zapytać dowolnej matki kogo/co noszą. Embrion czy dziecko/człowieka.

Życzę każdej brzemiennej kobiecie, aby nosiła w sobie małego, od początku bardzo kochanego i chcianego człowieka. Niestety Pani Katechetko, osoby takie jak Pani wciskając od wczesnego dziecieństwa kit, jakoby antikoncepcja była zabójstwem, przyczyniają się do wielu, bardzo wielu niechcianych ciąż, do mnóstwa dramatów.
15-07-2014 19:44 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>A dziecko na końcu umiera w bólach. Olbrzymich i długich.
>Bo nie jest mordowane przez innego człowieka.

Oczywiście. Nikt zresztą ze zwolenników aborcji nie morduje dzieci.

>>Matka cierpi znacznie dłużej i głębiej - za siebie i za dziecko.
>Cierpi zawsze, gdy masakruje się jej dziecko w jej łonie czy gdy dziecko umiera po urodzeniu.

Okłamuje Pani tylko siebie.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w627141

>Proszę zapytać dowolnej matki kogo/co noszą. Embrion czy dziecko/człowieka.

Subiektywna ocena kobiety w ciąży to całkiem inna sprawa.
Jedna powie że jest w ciąży i ma w środku "to coś", druga będzie się cieszyć, że będzie miała dziecko (że nosi dziecko) - w zależnosci od tego, w jakich okolicznościach życiowych nastąpiło poczęcie.
Pani Władysławo, nakłaniam by stanąć na wysokości zadania i nie stygmatyzować tych kobiet, które mówią i czują inaczej, niż Pani - katechetka - myśli i oczekuje.

Życie jest bogatsze, niż chce tego jedna czy druga religia.
Nawet niż autorytet-papież.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-07-2014 07:16 
 Ocena 6 na 6
szarley (54913 punktów)
>Oczywiście. Nikt zresztą ze zwolenników aborcji nie morduje dzieci.
Czy znasz kogoś, kto powiedziałby o sobie, że jest zwolennikiem aborcji? Bo ja nie.
Ty też zapewne nie jesteś zwolennikiem aborcji, ale prawa do aborcji.
To spora różnica
16-07-2014 07:29 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Masz rację Szarleyu, dziękuję za korektę. Widzę, że nieprecyzyjnie się wyraziłem.
Nie, nie jestem zwolennikiem aborcji (zrobiłbym wszystko, aby moja partnerka nie musiała jej dokonywać).
Ale gdyby powzięła taką decyzję pomimo moich wysiłków - uszanowałbym jej zdanie, a już na pewno nie stygmatyzował.
Po co dokładać jeszcze cierpienia? I tak na świecie jest wystarczajaco dużo osób pokroju p. Władysławy, które opanowały tą sztukę do perfekcji.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-07-2014 10:24 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Czy znasz kogoś, kto powiedziałby o sobie, że jest zwolennikiem aborcji? Bo ja nie.
>Ty też zapewne nie jesteś zwolennikiem aborcji, ale prawa do aborcji.
>To spora różnica
Dokładnie tak, ale czy Pan zrozumiał pana Jacka
- Nikt zresztą ze zwolenników [prawa do /AB/] aborcji nie morduje dzieci. Aborcje dotyczą zarodków, albo płodów do 22 tygodnia, a nie żadnych dzieci. Dzieckiem się jest dopiero po (nawet przedwczesnym, ale jednak) urodzeniu. Określania nawet zygoty dzieckiem wynika tylko z ideologii:
Dla chrześcijaństwa człowiek jest bytem. Bytem przejętym, w odróżnieniu od Boga, który jest bytem absolutnym. Został stworzony z natury, zdolny jest dzięki łasce poznać i umiłować Boga. Jest bytem jednostkowym (substantia), w którym można wyróżnić "istotę" (essentia) i "istnienie" (existentia). Ale choć jest bytem złożonym, to żywe ciało człowieka wraz z duszą stanowi psychofizyczną jedność. Nieśmiertelna dusza stwarzana dla każdego ludzkiego bytu w chwili poczęcia stanowi za życia samą istotę ciała. Jest jego przyczyną i organizacją, a więc to dusza stanowi o mózgu, a nie mózg o duszy. Po śmierci oddziela się od materii przechodząc w istnienie wieczne.

Magisterium Kościoła Katolickiego mówi, że każdą poszczególną duszę Bóg stwarza z niczego, jednocząc ją z komórkami rodzicielskimi łączącymi się w akcie prokreacji. Chrystianizm zapłodnione jajo utożsamia z człowiekiem. W całym życiu doczesnym dusza wraz z ciałem stanowi jedność, stanowiąc wyraz duchowej osobowości człowieka. Prowadząc go do wypełnienia losu życia w drodze do zmartwychwstania. Duszy nie można wyprowadzać z materii, gdyż jest ona substancją - to znaczy bytem, który "opiera się na samym sobie" - materię organizującym. Bóg jest substancją w stopniu najwyższym, substancja duszy ludzkiej jest zależna od Boga. Dusza raz stworzona uzyskuje nieśmiertelność.


Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
16-07-2014 10:56 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
Przypuszczam, że dobrze zrozumiałem, a odpowiedź Jacka moje przypuszczenie przybliża do pewności.
Chodziło wszak o "zwolenników aborcji" a ja takich nie znam. (Pan również nie jest jej zwolennikiem)

Nie znam, ale po zastanowieniu, zapewne do zwolenników aborcji można zaliczyć mężczyzn, którzy na wiadomość "jestem w ciąży" odpowiadają:
To twój problem bo:
- To nie moje dziecko
- Jeszcze nie mam matury
- Trzeba było uważać
- Nie licz na alimenty
- Rodzice mi nie zapiszą firmy jak się z tobą ożenię
- wiesz... z tym rozwodem to ja nie powiedziałem wszytskiego
- Żona mnie zostawi w skarpetkach jak sie dowie
- Proboszcz mnie wyrzuci z plebanii.

Wpis Jacka zawiera bardzo ważne słowa o odpowiedzialności :
Cytat:
(zrobiłbym wszystko, aby moja partnerka nie musiała jej dokonywać).

Precyzyjne stwierdzenie dojrzałego, odpowiedzialnego mężczyzny, za które można jedynie skłonić głowę z szacunkiem.

Zwolenniczką (!) aborcji jest p. Władysława głosząca na codzień biskupie nauczanie, że nie wolno z prezerwatywą, nie wolno z tabletkami, stosunek przerywany to zabójstwo, a seks oralny to...

Nauczanie kościoła w tej materii znam, ale dzięki staraniom wielu duchownych jestem odrobinę heretykiem

Pozdrawiam
16-07-2014 11:51 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Przypuszczam, że dobrze zrozumiałem, a odpowiedź Jacka moje przypuszczenie przybliża do pewności.
>Chodziło wszak o "zwolenników aborcji" a ja takich nie znam. (Pan również nie jest jej zwolennikiem)
Dlatego moją odpowiedź zacząłem od słów - "dokładnie tak", a dopiero później wyraziłem wątpliwość - "ale czy Pan zrozumiał pana Jacka" i starałem się ją uzasadnić.

Pozdrawiam.

@@@
.
16-07-2014 21:19 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Nie znam, ale po zastanowieniu, zapewne do zwolenników aborcji można zaliczyć mężczyzn, którzy na wiadomość "jestem w ciąży" odpowiadają:
>To twój problem bo:
> - To nie moje dziecko (ciach)

Ja bym tych mężczyzn zaliczył do grona osób mających nadzieję na ostatnią deskę ratunku, jaką jest dla nich aborcja.
I jako żywo, są tej deski zwolennikami.

Nasuwa mi się tu pewna analogia:
Jeden z psychoterapeutów którego cenię, a który był w zakonie 17 lat (później złożył akt apostazji) ujął to trochę podobnymi słowy, ale w odniesieniu do pewnej grupy chrześcijan.
Powiedział "Ci ludzie w swoim życiu żywią goracą wiarę, że piekło jednak istnieje".

Oczyma wyobraźni widzę tu Panią Władysławę, jak swoimi obrazkami robi piekło już zdesperowanym kobietom.
I szczerze mówiąc szlag mnie od tego trafia, nijak nie mogę się z tym pogodzić..
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-07-2014 21:30 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)

>Powiedział "Ci ludzie w swoim życiu żywią goracą wiarę, że piekło jednak istnieje".
>Oczyma wyobraźni widzę tu Panią Władysławę, jak swoimi obrazkami robi piekło już zdesperowanym kobietom.
>I szczerze mówiąc szlag mnie od tego trafia, nijak nie mogę się z tym pogodzić..

Mnie jest jeszcze trudniej się z tym pogodzić. Jestem katolikiem (w przeciwieństwie do owej katechetki) Dlatego się nie godze.

>Pozdrawiam
Wzajemnie
16-07-2014 21:41 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Pisałem o " pewnej grupie chrześcijan" Czytajac Cię przez te miesiące wydaje mi się, że Ty do tej konkretnej nie należysz..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-07-2014 19:35 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)
>Śmierć dziecka to śmierć dziecka. Zmasakrowane dłońmi lekarza czy umierające po urodzeniu. To jest to samo. Śmierć.
... a przeżycia matki, ojca? a jej/jego szanse na drugie dziecko?
Czy sądzi Pani, że kobieta, która pod przymusem urodziła tak kalekie dziecko, jak to urodzone dzięki Chazanowi zdecyduje się znów zajść w ciążę? Czy odważy się na decyzję , która mogłaby ją uczynić szczęśliwą matką?

Chazan ma na sumieniu jej dalsze życie.
Można parafrazując poglądy Terlikowskiego powiedzieć, że zabił jej drugie, trzecie dziecko, zabił jej nadzieję na szczęśliwe macieżyństwo. To jest zbrodnia!
15-07-2014 19:58 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Czy sądzi Pani, że kobieta, która pod przymusem urodziła tak kalekie dziecko,
> jak to urodzone dzięki Chazanowi zdecyduje się znów zajść w ciążę?

Czytałem kiedyś w ksiażce Eichlebergera, bodajże "Pomóż sobie, daj swiatu odetchnąć" o kobiecie, której zmarło dziecko tuż po urodzeniu.
Terapeuta opowiada, że przez lata ta matka zmagała się z traumą i ze strachem i nijak nie mogła sobie poradzić, również rozmowa twarzą w twarz z terapeutą nic nie dawała.
Kiedyś w grupie terapeutycznej opowiedziała o tym, a cała grupa nagle poczuła to brzemię.. czytajac prawie się to czuje.

Terapeuta nie widząc metody uniesienia sprawy przez grupę zalecił kobiecie, by ta poszła w ustronne miejsce i w ciszy nad tym pomedytowała.

Parę tygodni później kobieta wybrała się wieczorem do lasu.
W ciemności ponoć usiadła na trawie i.. wtedy miała wizję dziecka, które przyszło do niej uśmiechnięte. Wg opisu, wzięła jego ręce w swoje, dziecko wtedy popatrzyło na nią ostatni raz.. odwróciło się i wolnym krokiem odeszło.
Odczuła ulgę.

Parę miesiecy później zaszła ponownie ze swoim mężem w ciążę

Pytanie: ile osób stać na wyjazdy do Eichelbergera, czy innego dobrego terapeuty i ile osób w ogóle to zrobi mając świadomość co się dzieje (nawet jeśli ich stać).
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-07-2014 08:02 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
> zabił jej nadzieję na szczęśliwe macieżyństwo. To jest zbrodnia!
To zbrodnia na ortografii, cała nadzieja w szczęśliwej moderacji.
16-07-2014 08:53 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>> zabił jej nadzieję na szczęśliwe macieżyństwo. To jest zbrodnia!
>To zbrodnia na ortografii, cała nadzieja w szczęśliwej moderacji.
>
Przepraszam
16-07-2014 09:26 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Przepraszam
Oj tam...
Jacek Głodzik (35558 punktów)
W mojej odpowiedzi nie chcę się wdawać w akademicką dyspusję.
Jeśli nie krzywdzisz w tym innego, on robi z tobą też tylko to, co chce, z pełną chęcią - jest ok.
Sytuacja, którą opisujesz zdaje się implikować spore libido jego właściciela. Tak też bywa.
Od kwalifikacji takiego zachowania jako moralne / niemoralne widzę bardziej ważką kwestię.

Jeśli masz w życiu jakies inne cele, czy to ci w nich przypadkiem nie przeszkadza?
"Młodość musi się wyszmieć" - to jest jedna odpowiedź. I ok.
Druga: to może z czasem stać się użależnieniem.

Kiedyś widziałem program z facetami, którzy skaczą z wysokich stromych gór (parę tys m). Mają pod pachami i między nogami takie błony materiału, które pozwalają im "lecieć" w powietrzu i kierować swoim lotem w różne strony.
To ponoć wyzwala spore ilości adrenaliny. Facet, który udzielał wywiadu mówił, że najbardziej emocjonujące dla niego są chwie, gdy leci pionowo w dół 1-2m od pionowej skały.

Po jakims czasie wywiadu wyszło na jaw, że w tym "sporcie" bardzo dużo ludzi traci życie. Bo przecież wiadomo: im dłużej ludzie skaczą, tym bardziej brawurowo i coraz większe jest niebezpieczeństwo że albo spadochron im się nie odtworzy, albo uderzą w jakiś wystający kawałek skały z prędkością 200 km / h.

Wniosek? Z chwilą, gdy zaliczasz wszystkie młódki na dyskotece i robi się to nudne, monotonne, myślisz o czymś innym - a tyłka się nie chce ruszyć żeby pójść za marzeniami, naturalnymi obowiązkami czy głosem rozsądku - można powiedzieć, że czynisz niemoralnie.

Jest taka fajna książka, której bohaterka brutalnie wyrwana jest ze świata który opisujesz: dyskoteka, seks, narkotyki i nocne balangi. Wyrwana w brutalną rzeczywistość.
Ono
Polecam i pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2014 13:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Czytałem! Kilka lat temu, ale wszystko pamiętam.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jak wrażenia?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Elasp (6859 punktów)

>Czy takie zachowanie jest moralne?

1. Należy zapytać: czy chciałbym, żeby wszyscy ludzie (znajdujący się na moim miejscu) tak postępowali? Jeżeli moralność składa się z zasad zobowiązujących wszystkich (a wydaje się, że jest tak właśnie), rozpusta jest niemoralna.

2. Rozpusta jest nieracjonalna, rodzi bowiem przesyt (jak każdy nadmiar), a następnie zobojętnienie. Jeżeli istota moralna jest eo ipso istotą racjonalną (a wydaje się, ze tak właśnie jest), to rozpusta jest niemoralna.

3. Należy wziąć pod uwagę potoczne rozumienie słowa "moralność" (tak jak w innych przypadkach weźmiemy wzgląd na znaczenie np. słowa "biały"). Biorąc to znaczenie pod uwagę należy uznać, rozpusta jest niemoralna.
13-07-2014 02:02 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Czy takie zachowanie jest moralne?
> 1. Należy zapytać: czy chciałbym, żeby wszyscy ludzie (znajdujący się na moim miejscu) tak postępowali?
To imperatyw kategoryczny Kanta, mówi owa zasada iż należy postępować według takiej reguły, co do której chciałoby się, aby stosowana była powszechnie. Na tym forum raczej mało kto o Kancie nie słyszał, ale teoria to jedno, a do zasad ukutych dla innych przymierzyć siebie - drugie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To imperatyw kategoryczny Kanta, mówi owa zasada iż należy
> postępować według takiej reguły, co do której chciałoby się, aby
> stosowana była powszechnie (..) ale teoria to jedno a do zasad ukutych dla innych przymierzyć siebie - drugie.

Dokładnie tak. Dlatego nie mam zbytniego poważania dla teorii.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w626914

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 12:17 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w626914

Zaczerpnęłam więc z linka frazę arcyniesłuszną...
>gdyby wszyscy udzie postępowali tak samo [...] nie byłoby od kogo się uczyć...
I dobrze, bo od nauki lepszy jest jej cel - wiedza.
Elasp (6859 punktów)

>>>Czy takie zachowanie jest moralne?
>>1. Należy zapytać: czy chciałbym, żeby wszyscy ludzie (znajdujący się na moim miejscu) tak postępowali?

>To imperatyw kategoryczny Kanta, mówi owa zasada iż należy postępować według takiej reguły, co do której chciałoby się, aby stosowana była powszechnie.

Tak, to imperatyw kategoryczny.

>Na tym forum raczej mało kto o Kancie nie słyszał, ale teoria to jedno, a do zasad ukutych dla innych przymierzyć siebie - drugie.

Dlaczego dla innych? Dla wszystkich.
13-07-2014 12:24 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>a do zasad ukutych dla innych przymierzyć siebie - drugie.
> Dlaczego dla innych? Dla wszystkich.
Rozmówca do którego odniosłam linkowaną wypowiedź powściąganie seksualnej satysfakcji zalecał nie wszystkim, lecz świadczącym usługę prostytutkom, zaszło więc szykowanie rygorów dla innych. A ponieważ pokazałam, że nie zdołał on sformułować zasady, wg której rygor ten nie miałby dotyczyć i jego, piętno "kurewstwa" którego życzył sobie dla innych, odcisnęło się nieoczekiwanie blisko niego.
13-07-2014 15:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>>>> Dlaczego dla innych? Dla wszystkich.
>Rozmówca do którego odniosłam linkowaną wypowiedź powściąganie seksualnej satysfakcji zalecał nie wszystkim, lecz świadczącym usługę prostytutkom, zaszło więc szykowanie rygorów dla innych.
Aby podjąć rozmowę na forum dla samodzielnie myślącej inteligencji - jeszcze tak niedawno, w czasach moderacji przez panią Meretseger - należało zrozumieć wypowiedź, do której się odnosimy, a upierdliwi trolle jednak byli banowani.

Nikomu nie zalecałem powściąganie seksualnej satysfakcji - jeżeli miałbym coś zalecać, to zupełnie odwrotnie, gdyż to fajne uczucie. (Nawet nie napiszę, że Pani kłamie, gdyż do tego też inteligencja jest potrzebna).

Biedna pani dwojga imion nic z moich wywodów nie zrozumiała - poza tym, iż wielce sobie wypisywane tu przez nią dyrdymały lekceważę - i dlatego jest wściekła. Stara się na wszelakie sposoby odgryźć, ale jej to marnie wychodzi.

>A ponieważ pokazałam,
W swojej projekcji, to mogła Pani i pokazać mi wszystko, ale tu faktycznie to wykazuje tylko Pani pełne niezrozumienie tego co piszę oraz próby chamskiego mnie obrażenia.

>że nie zdołał on sformułować zasady, wg której rygor ten nie miałby dotyczyć i jego, piętno "kurewstwa" którego życzył sobie dla innych, odcisnęło się nieoczekiwanie blisko niego.
Toż to czysty bełkot, z którego trudno przy najlepszej woli wywieść jakiekolwiek treści, ale dobrze teraz sobie Szanowna Pani na interlokutora trafiła. Tak, pan Elasp należy do tej samej grupy co i Pani osób, które prawie mnie nie rozumieją,
ale za to mocno nienawidzą, gdyż ich głupotę bez parady ewidentnie tu wykazuję.

Ponawiam moją grzeczną prośbę - odstosunkuj się Pani ode mnie - gdyż i tak niewiele Pani potrafi zrozumieć i z moich tekstów i z moich poglądów.

@@@
.
13-07-2014 16:36 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Tak, pan Elasp należy do tej samej grupy co i Pani osób, które prawie mnie nie rozumieją,
>ale za to mocno nienawidzą, gdyż ich głupotę bez parady ewidentnie tu wykazuję.
>Ponawiam moją grzeczną prośbę - odstosunkuj się Pani ode mnie - gdyż i tak niewiele Pani potrafi zrozumieć i z moich tekstów i z moich poglądów.

Przede wszystkim nie jest prawdą, że Pana nienawidzę, jedynie nie zgadzam się radykalnie z Pańskimi poglądami. Może mi Pan wierzyć bądź nie, ale nie ma właściwie osoby, którą bym nienawidził, nie licząc niektórych postaci historycznych takich jak np. trójca Marks, Lenin, Hitler, którą faktycznie darzę daleko idącą - i chyba zrozumiałą - antypatią. Sądzę nawet, że umiejętność puszczania wszelkich urazów w niepamięć jest jedną z (nielicznych) zalet mojego charakteru.

Ponadto, po raz drugi mówi Pan do p. Chętnie Racjonalistki "odstosunkuj się", co jest oczywiście nieco złagodzoną formą zwrotu "odpieprz się" (który tym sposobem pozostawia Pan jej domyślności). Sądzę, że kierowanie takich słów do kobiety jest bardzo nieeleganckie. Uważam więc, że powinien Pan za te słowa - wypowiedziane w gniewie - po dżentelmeńsku przeprosić.

Proponowałbym także wrócić do tematu wątku.
13-07-2014 18:59 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Tak, pan Elasp należy do tej samej grupy co i Pani osób, które prawie mnie nie rozumieją, ale za to mocno nienawidzą, gdyż ich głupotę bez parady ewidentnie tu wykazuję.
Ponawiam moją grzeczną prośbę - odstosunkuj się Pani ode mnie - gdyż i tak niewiele Pani potrafi zrozumieć i z moich tekstów i z moich poglądów.

> Przede wszystkim nie jest prawdą, że Pana nienawidzę, jedynie nie zgadzam się radykalnie z Pańskimi poglądami.
Tak, tak każdy ma swoją "prawdę" i każdy swojej broni.

>Może mi Pan wierzyć bądź nie, ale nie ma właściwie osoby, którą bym nienawidził,
Mnie przekonują bardziej fakty niż deklaracje.

>nie licząc niektórych postaci historycznych takich jak np. trójca Marks, Lenin, Hitler, którą faktycznie darzę daleko idącą - i chyba zrozumiałą - antypatią.
Jakby Pan choć dołożył Tomása de Torquemadę, to by to trochę lepiej zabrzmiało.

>Sądzę nawet, że umiejętność puszczania wszelkich urazów w niepamięć jest jedną z (nielicznych) zalet mojego charakteru.
Nielicznych? www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624056

> Ponadto, po raz drugi mówi Pan do p. Chętnie Racjonalistki "odstosunkuj się", co jest oczywiście nieco złagodzoną formą zwrotu "odpieprz się" (który tym sposobem pozostawia Pan jej domyślności). Sądzę, że kierowanie takich słów do kobiety jest bardzo nieeleganckie.
Wielce Szanowny Panie, może Pan i jest poliglotą, ale ja dobrze znam język polski wraz całym bogactwem jego słów. Niektórzy zauważają, iż nie mam zbytniego kłopotu z dobrem odpowiednich słów do tego co chcę wyrazić. Ani Pan nie musi, ani nie ma najmniejszych podstaw aby mnie pouczać.

Pan Elasp: Owszem, chętnie bym z Panem porozmawiał, problem jednak polega na tym, że nie jest Pan racjonalistą, tylko "człowiekiem lewicy" z warszawskiego SLD, któremu kiedyś dość skutecznie wyprano mózg (albo, co na jedno wychodzi, który jest do dziś wdzięczny PRL-owi, że udało się kupić pralkę...) i który swoje niespełnione ambicje wymieszane z marksistowskimi bredniami próbuje wtłoczyć w racjonalistyczne forum pod kiepsko naklejoną etykietą "naturalizmu ontologicznego". Może Pan trykać jak ten baran, ale nie uda się Panu nic zdziałać. Za późno na wszystko i najlepiej będzie, jeżeli się Pan z tym pogodzi. PRL nie wróci, a marksizm odszedł na śmietnik historii. Marne szanse, ze znajdzie się coś grzebiąc na śmietniku, a i czasu szkoda.

Dotąd miał Pan asekurację w postaci moderatorek oraz kliki, jednakże te czasy szczęśliwie minęły. Warto odnotować, że wyraźnie spokorniał Pan i przycichł - to pocieszające. Nawet i Pan, zwolennik Darwina, potrafi w swej postawie ewoluować.

Zamiast przesiadywać na "Racjonaliście" niech Pan się weźmie np. za naukę języków obcych. Daję słowo, że nikomu to jeszcze nie zaszkodziło.


Pani Władysława_Rybnik:
Znam wiele prostytutek, obecnie nawróconych. Każda czerpała przyjemność fizyczną z nierządu.
Niemoralne jest to co szkodzi drugiej osobie. Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.


Bogusławski:
Czy takie są Pani doświadczenia?
Rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą.


Pani Władysława_Rybnik:
Tak. Ponad dziesięć nawróconych prostytutek czyli wszystkie podkreślało że czerpało przyjemność z nierządu.

Pani Chętnie racjonalistka: Wobec tak srogiej oceny mam pomysł - test psychologiczny. Dodam tytułem ostrzeżenia, iż skrajnie demaskatorskie testy stały się na tym forum niemal moją wizytówką.

Mianowicie: gdyby Pani Bogusławska podjęła działalność zawodową jako prostytutka, to czy w przypadku usługi świadczonej własnemu mężowi (bo i czemu nie?) również fakt czerpania przyjemności ze wspólnego seksu zasługiwałby na miano kurewstwa?


>Uważam więc, że powinien Pan za te słowa - wypowiedziane w gniewie - po dżentelmeńsku przeprosić.
To co Szanowny Pan na mój temat i temat moich powinności uważa, to interesuje mnie mniej niż średnio. Natomiast ja swoich słów użyłem zupełnie bez gniewu adekwatnie do okoliczności po jej dwukrotnym
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,625242#w626852
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,625242#w626853
nawiązaniu do swojego chamskiego tekstu. Cham, chama łatwo zrozumie, ale nie każdy chce i musi.

> Proponowałbym także wrócić do tematu wątku.
A jakie prawo - pieprząc tu niedorzeczne głupoty - ma Pan tu do dyscyplinowania i pouczania innych uczestników forum. Najpierw to może sam skończyłby Pan tu trollowanie i rozpoczął sensowne rozmawianie.

Miłego dnia.

@@@
.
13-07-2014 20:36 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>>Uważam więc, że powinien Pan za te słowa - wypowiedziane w gniewie - po dżentelmeńsku przeprosić.
>To co Szanowny Pan na mój temat i temat moich powinności uważa, to interesuje mnie mniej niż średnio. Natomiast ja swoich słów użyłem zupełnie bez gniewu adekwatnie do okoliczności po jej dwukrotnym
>www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,625242#w626852
>www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,625242#w626853
> nawiązaniu do swojego chamskiego tekstu. Cham, chama łatwo zrozumie, ale nie każdy chce i musi.

Nie lepiej napisać: "oko za oko, ząb za ząb?" Cofnęlibyśmy się przed cholerną etykę chrześcijańską, którą Pan (nieprzypadkowo) krytykuje. Skończmy z tymi naiwnymi bzdurami, jak ta o nadstawianiu drugiego policzka.

Podkreślenie moje. Rozumiem więc, że nie ma Pan sobie nic do zarzucenia. Winni są wszyscy, tylko nie Pan. Cóż, można i tak.

>>Proponowałbym także wrócić do tematu wątku.
>A jakie prawo - pieprząc tu niedorzeczne głupoty - ma Pan tu do dyscyplinowania i pouczania innych uczestników forum. Najpierw to może sam skończyłby Pan tu trollowanie i rozpoczął sensowne rozmawianie.

Nie pouczam i nie dyscyplinuję, tylko najzwyczajniej w świecie proponuję. Jest Pan naprawdę przewrażliwiony na swoim punkcie. Myślę, że więcej dystansu do samego siebie wyszłoby Panu na dobre.

Nawiasem mówiąc, wraca Pan do mojej wypowiedzi pod Pana adresem, za którą przecież Pana przeprosiłem.
14-07-2014 12:33 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie lepiej napisać: "oko za oko, ząb za ząb?"
Pan uparcie wraca do swoich metod. Poucza wszystkich jak mają myśleć i jak mają pisać. Ja naprawdę daję sobie radę
z wysłowieniem się w piśmie i na ogół piszę to co chciałem napisać.

>Cofnęlibyśmy się przed cholerną etykę chrześcijańską, którą Pan (nieprzypadkowo) krytykuje.
Do wielu spraw i poglądów odnoszę się krytycznie, także do etyki chrześcijańskiej, ale nigdzie nie napisałem - cholerna etyka chrześcijańska - znowu Pan mi imputuje.
Tak, moje krytyczne oceny nie są przypadkowe, a wynikają z lektur i przemyśleń.

>Skończmy z tymi naiwnymi bzdurami, jak ta o nadstawianiu drugiego policzka.
Do kogo ten apel anim ja taki głupi, ani nie namawiam innych do tego.

> Rozumiem więc, że nie ma Pan sobie nic do zarzucenia.
A skąd Pan powziął taką wiedzę? Chyba z własnych wyobrażeń?

>Winni są wszyscy, tylko nie Pan. Cóż, można i tak.
Znowu stara Pańska metoda. Zarzucanie interlokutorom własnej postawy. To Pan gotów jest zaprzeczyć nawet własnym poglądom aby nie przyznać rozmówcy racji. To Pan zarzuca ludziom "brak głębszego zrozumienia dla tych spraw" lub wprost pisze "przecież to jest kompletna idiotka, co z tego, że z profesorskim tytułem?" itd.

>Proponowałbym także wrócić do tematu wątku.
>>>>A jakie prawo - pieprząc tu niedorzeczne głupoty - ma Pan tu do dyscyplinowania i pouczania innych uczestników forum. Najpierw to może sam skończyłby Pan tu trollowanie i rozpoczął sensowne rozmawianie.
> Nie pouczam i nie dyscyplinuję, tylko najzwyczajniej w świecie proponuję.
W moim odbiorze cały Pański tu dorobek, to nieukrywana pogarda dla racjonalizmu i ateizmu oraz pouczanie i nauczanie. Żenadą jest to, iż czyni Pan to przy minimalnej wiedzy i słabej umiejętności samodzielnego myślenia.
Ot klepie Pan streszczenia lub ukradzione cytaty innych ludzi. Wśród nich i moje spostrzeżenia dotyczącej Pańskiej postawy
i postępowania, które przenosi Pan pod moim adresem.

>Jest Pan naprawdę przewrażliwiony na swoim punkcie.
Tak Pan sądzi? To i tak bardzo delikatne oskarżenie.

>Myślę, że więcej dystansu do samego siebie wyszłoby Panu na dobre.
A ja mam wątpliwości co do Pańskiej sprawności myślenia i pewność, że żadnego dobra dla mnie Pan nie pragnie nie mogąc doprowadzić do nawrócenia na Pańską wiarę. Tu nie ambona - naprawdę z tym pouczaniem, to tylko Pan się kompromituje.

> Nawiasem mówiąc, wraca Pan do mojej wypowiedzi pod Pana adresem, za którą przecież Pana przeprosiłem.
To tak jak z pytaniem - czy Pańska żona się kurwi? Nie!? To bardzo przepraszam. W moralności katolickiej do przebaczenia jest potrzebnym żal za grzechy. Nie może być żalu u człowieka, który swoją małą podłość powtarza.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,611775#w612758
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,621939#w622358
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,621939#w622548
Szanowny Panie Elasp, nie czuję się przez Pana obrażonym ani przeproszonym. Pan tak już po prostu tak ma, że pomimo pustych deklaracji życzliwości wprost się zapluwa jadem we wprost zoologicznej nienawiści do wszystkich inaczej myślących z Bogusławskim na tym form na czele.

Znane są mi tradycje takiej mentalności - przecież na stosach palono nie tylko na "chwałę Boga", ale także dla dobra palonego, gdyż "oczyszczano jego duszę z ziemskich grzechów" i oczyszczona ogniem dusza mogła dostać się do nieba. Żaden czyn nie może być określony złem, gdy fideista czyni go z woli i na chwałę "Boga"?

Miłego dnia.

@@@
.
14-07-2014 13:25 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Ja naprawdę daję sobie radę
>z wysłowieniem się w piśmie i na ogół piszę to co chciałem napisać.

To chyba inni powinni ocenić. Jak na mój gust, ma Pan bardzo kiepski styl i fatalną interpunkcję. Nie czuje Pan języka polskiego - ani jego znaczeń, ani jego melodyki.

>>Cofnęlibyśmy się przed cholerną etykę chrześcijańską, którą Pan (nieprzypadkowo) krytykuje.
>Do wielu spraw i poglądów odnoszę się krytycznie, także do etyki chrześcijańskiej, ale nigdzie nie napisałem - cholerna etyka chrześcijańska - znowu Pan mi imputuje.

Czy ja napisałem, że to Pan napisał "cholerna etyka chrześcijańska"?

>Tak, moje krytyczne oceny nie są przypadkowe, a wynikają z lektur i przemyśleń.
>>Skończmy z tymi naiwnymi bzdurami, jak ta o nadstawianiu drugiego policzka.
>Do kogo ten apel anim ja taki głupi, ani nie namawiam innych do tego.

>> Rozumiem więc, że nie ma Pan sobie nic do zarzucenia.
>A skąd Pan powziął taką wiedzę? Chyba z własnych wyobrażeń?

Nie, z Pańskich postów, zdradzających całkowity brak samokrytycyzmu. Zarzuca Pan innym "nieprzemakalność" - niech Pan wskaże własny post dowodzący, że kiedykolwiek zmienił Pan zdanie w ciągu ośmioletniej nasiadówki na forum. Ze świecą szukać takiego postu pośród tysięcy przez Pana napisanych. Bogusławski AD 2006 = Bogusławski AD 2014.

>>Winni są wszyscy, tylko nie Pan. Cóż, można i tak.
>Znowu stara Pańska metoda. Zarzucanie interlokutorom własnej postawy. To Pan gotów jest zaprzeczyć nawet własnym poglądom aby nie przyznać rozmówcy racji. To Pan zarzuca ludziom "brak głębszego zrozumienia dla tych spraw" lub wprost pisze "przecież to jest kompletna idiotka, co z tego, że z profesorskim tytułem?" itd.

Te opinie były trafne, niestety.

>>Proponowałbym także wrócić do tematu wątku.
>>>>>A jakie prawo - pieprząc tu niedorzeczne głupoty - ma Pan tu do dyscyplinowania i pouczania innych uczestników forum. Najpierw to może sam skończyłby Pan tu trollowanie i rozpoczął sensowne rozmawianie.
>> Nie pouczam i nie dyscyplinuję, tylko najzwyczajniej w świecie proponuję.
>W moim odbiorze cały Pański tu dorobek, to nieukrywana pogarda dla racjonalizmu i ateizmu oraz pouczanie i nauczanie. Żenadą jest to, iż czyni Pan to przy minimalnej wiedzy i słabej umiejętności samodzielnego myślenia.

Trudno.

>Ot klepie Pan streszczenia lub ukradzione cytaty innych ludzi. Wśród nich i moje spostrzeżenia dotyczącej Pańskiej postawy

Myślę, że Pan tu jest głównym linkowym i naczelnym cytatowym. Nawyk ten sprawia, że chętnie cytuje Pan nawet samego siebie (Izdebskiego) i to po wielokroć (artykuł "Dziwny kraj - Polska" bodaj ze dwadzieścia razy za mojej bytności).

>i postępowania, które przenosi Pan pod moim adresem.
>>Jest Pan naprawdę przewrażliwiony na swoim punkcie.
>Tak Pan sądzi? To i tak bardzo delikatne oskarżenie.

Dlaczego oskarżenie? Ocena. Pan ma prawo do ocen, mam i ja.

>>Myślę, że więcej dystansu do samego siebie wyszłoby Panu na dobre.
>A ja mam wątpliwości co do Pańskiej sprawności myślenia i pewność, że żadnego dobra dla mnie Pan nie pragnie nie mogąc doprowadzić do nawrócenia na Pańską wiarę. Tu nie ambona - naprawdę z tym pouczaniem, to tylko Pan się kompromituje.

Nie pouczenie, tylko rada.

>>Nawiasem mówiąc, wraca Pan do mojej wypowiedzi pod Pana adresem, za którą przecież Pana przeprosiłem.
>To tak jak z pytaniem - czy Pańska żona się kurwi? Nie!? To bardzo przepraszam. W moralności katolickiej do przebaczenia jest potrzebnym żal za grzechy. Nie może być żalu u człowieka, który swoją małą podłość powtarza.

>www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,611775#w612758
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,621939#w622358
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,621939#w622548

To, że jest Pan "człowiekiem lewicy" to przecież prawda. Ale zgadzam się: wyznawać lewicowość to trochę obciach.

>Szanowny Panie Elasp, nie czuję się przez Pana obrażonym ani przeproszonym. Pan tak już po prostu tak ma, że pomimo pustych deklaracji życzliwości wprost się zapluwa jadem we wprost zoologicznej nienawiści do wszystkich inaczej myślących z Bogusławskim na tym form na czele.

Niech Pan nie robi z siebie ofiary lub męczennika i zamiast nieustannie użalać się nad sobą, niechże Pan się wreszcie weźmie w garść. Naprawdę zaczyna się to robić irytujące. Zachowuje się Pan jak baba, a nie jak facet.

>Znane są mi tradycje takiej mentalności - przecież na stosach palono nie tylko na "chwałę Boga", ale także dla dobra palonego, gdyż "oczyszczano jego duszę z ziemskich grzechów" i oczyszczona ogniem dusza mogła dostać się do nieba. Żaden czyn nie może być określony złem, gdy fideista czyni go z woli i na chwałę "Boga"?

Co to ma ze mną wspólnego? Niedorzeczna uwaga.
14-07-2014 15:51 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ja naprawdę daję sobie radę z wysłowieniem się w piśmie i na ogół piszę to co chciałem napisać.
> To chyba inni powinni ocenić.
I oceniają. Co nie zauważył Pan?

> Jak na mój gust,
Moim zdaniem ma Pan bardzo kiepski gust, ale o gustach nie warto dyskutować.

> ma Pan bardzo kiepski styl i fatalną interpunkcję. Nie czuje Pan języka polskiego - ani jego znaczeń, ani jego melodyki.
Łot logika katolika - nawet w jednym akapicie nie potrafi zachować konsekwencji. Niby inni powinni, a wszędzie narzuca innym swoje oceny.

> Nie, z Pańskich postów, zdradzających całkowity brak samokrytycyzmu.
Jak zawsze ma Pan 100% racji, gdyż inaczej być nie może, tylko szkoda, iż czytelnicy tą wielką Pańską mądrość tylko jako wymądrzania się trolla odbierają.

>Zarzuca Pan innym "nieprzemakalność" - niech Pan wskaże własny post dowodzący, że kiedykolwiek zmienił Pan zdanie w ciągu ośmioletniej nasiadówki na forum.
Wielce Szanowny Panie Elasp, na swoje zdanie to ja pracowałem przez wiele lat i na ogół potrafię je racjonalnie uargumentować. Nie odwołuję się przy tym do własnej wiary, tylko do weryfikowalnych naukowo faktów.

>Ze świecą szukać takiego postu pośród tysięcy przez Pana napisanych. Bogusławski AD 2006 = Bogusławski AD 2014.
Słusznie Pan to zauważył. Wiem co piszę, gdyż zwykłem przed publikacją sprawdzać czy jakiejś głupoty nie napisałem. Nauczono mnie odpowiedzialności za słowo, a to wymaga permanentnej weryfikacji własnej wiedzy. Pośród tysięcy znajdzie się może tylko kilkadziesiąt, gdzie musiałem zweryfikować swoje zdanie, a nawet przeprosić, ale nie robię żadnych ceregieli z przyznaniem się do błędu. Nigdy nie tkwię w oślim uporze, w którym tkwią wszyscy przedkładający wiarę ponad naukę. Oczywiście choć wszyscy, to w bardzo nierównym stopniu. Im ktoś bardziej ograniczony intelektualnie wiarą, tym bardziej upartym. Tak, Pan zdecydowanie - według mnie - w czołówce upartych trolli się tu mieści.

> Te opinie były trafne, niestety.
Tak, zdecydowanie podtrzymuję wszystkie swoje opinie dotyczące fideistycznych trolli, a szczególnie te, które dotyczyły Pana.

>>>>Ot klepie Pan streszczenia lub ukradzione cytaty innych ludzi. Wśród nich i moje spostrzeżenia dotyczącej Pańskiej postawy
> Myślę, że Pan tu jest głównym linkowym i naczelnym cytatowym.
Wolno Panu tak myśleć. Potwierdzam, iż mam zawodowy nawyk rzetelności wypowiedzi, a wiec odwoływania się i odsyłania do źródeł. Nie jestem tak mądry jak Pan z boskiego natchnienia i swoją wiedzę czerpię z dorobku całego ogromu poznanych publikacji innych. Gdy się z takiego dorobku korzysta, to wypada konkretnie podać miejsce, gdzie można go odnaleźć.

>Nawyk ten sprawia, że chętnie cytuje Pan nawet samego siebie (Izdebskiego) i to po wielokroć (artykuł "Dziwny kraj - Polska" bodaj ze dwadzieścia razy za mojej bytności).
Chyba ze sto razy już napisałem, iż nie odpowiadam za Pańskie projekcje, ale oprócz inteligentnych czytelników mamy tu też upierdliwych trolli i trzeba to samo powtarzać wielokrotnie. Pan jako nowa kadra inkwizycyjno-ubowska uparł się aby mój nick rozszyfrować i upublicznić ukrywając jako dobry agent służb specjalnych własną tożsamość.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,611775#w612758
>>www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,621939#w622358
>>www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,621939#w622548
Nie zauważa Pan, iż w ten sposób bardziej informuje Pan o swojej mentalnej małostkowości zakompleksionego fideisty niż podaje jakieś istotne dla dyskursu informacje na mój temat.

>Nawiasem mówiąc, wraca Pan do mojej wypowiedzi pod Pana adresem, za którą przecież Pana przeprosiłem.
>>>>W moralności katolickiej do przebaczenia jest potrzebnym żal za grzechy. Nie może być żalu u człowieka, który swoją małą podłość powtarza.
> To, że jest Pan "człowiekiem lewicy" to przecież prawda.
Prawda - pisałem o tym wielokrotnie i nie widzę najmniejszego powodu aby się tego wstydzić.

>Ale zgadzam się: wyznawać lewicowość to trochę obciach.
Dla każdego co innego jest obciachem. Dla mnie podstawowym obciachem jest głupota, a ona mocno z wiarą w jedynosłuszność własnych poglądów jest powiązana: Głupota - niedostatek rozumu przejawiający się brakiem bystrości, nieumiejętnością rozpoznawania istoty rzeczy, związków przyczynowo-skutkowych, przewidywania i kojarzenia. Charakteryzuje się pychą, śmiałością, podejrzliwością, niskim lub nieistniejącym samokrytycyzmem, niezdolnością do zdziwienia, dążnością do ekspansji..
Obciachem dla mnie jest też taka deklaracja: Tylko tyle ma nam do zaproponowania socjalizm, i dlatego należy z nim walczyć. Bliżej mi do Kongresu Nowej Prawicy i Ruchu Narodowego niż do innych partii, ale żyjemy w demokracji i każdy ma prawo wyboru.

>>>>Szanowny Panie Elasp, nie czuję się przez Pana obrażonym ani przeproszonym. Pan tak już po prostu tak ma, że pomimo pustych deklaracji życzliwości wprost się zapluwa jadem we wprost zoologicznej nienawiści do wszystkich inaczej myślących z Bogusławskim na tym form na czele.
> Niech Pan nie robi z siebie ofiary lub męczennika i zamiast nieustannie użalać się nad sobą, niechże Pan się wreszcie weźmie w garść.
Jak na razie, to się bawię z zacietrzewionym trollem.

> Naprawdę zaczyna się to robić irytujące.
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624056

>Zachowuje się Pan jak baba, a nie jak facet.
www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,622763#w624012

>>>>Znane są mi tradycje takiej mentalności (...) Żaden czyn nie może być określony złem, gdy fideista czyni go z woli i na chwałę "Boga"?
> Co to ma ze mną wspólnego? Niedorzeczna uwaga.
Tak, jak każda uwaga, w której inni Pana krytykują.

@@@
.
14-07-2014 16:33 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Łot logika katolika - nawet w jednym akapicie nie potrafi zachować konsekwencji. Niby inni powinni, a wszędzie narzuca innym swoje oceny.

Inni, czyli "inni niż Pan".

>>Zarzuca Pan innym "nieprzemakalność" - niech Pan wskaże własny post dowodzący, że kiedykolwiek zmienił Pan zdanie w ciągu ośmioletniej nasiadówki na forum.

>Wielce Szanowny Panie Elasp, na swoje zdanie to ja pracowałem przez wiele lat i na ogół potrafię je racjonalnie uargumentować. Nie odwołuję się przy tym do własnej wiary, tylko do weryfikowalnych naukowo faktów.

Jak to "na ogół"? Ma Pan przekonania, których nie potrafi Pan racjonalnie uargumentować? Przecież nieustannie deklarował Pan, że nie uznaje Pan niczego, czego nie potrafi Pan racjonalnie uargumentować, i że na tym właśnie polega Pański racjonalizm.

>>Ze świecą szukać takiego postu pośród tysięcy przez Pana napisanych. Bogusławski AD 2006 = Bogusławski AD 2014.

>Słusznie Pan to zauważył. Wiem co piszę, gdyż zwykłem przed publikacją sprawdzać czy jakiejś głupoty nie napisałem. Nauczono mnie odpowiedzialności za słowo, a to wymaga permanentnej weryfikacji własnej wiedzy. Pośród tysięcy znajdzie się może tylko kilkadziesiąt, gdzie musiałem zweryfikować swoje zdanie, a nawet przeprosić, ale nie robię żadnych ceregieli z przyznaniem się do błędu. Nigdy nie tkwię w oślim uporze, w którym tkwią wszyscy przedkładający wiarę ponad naukę. Oczywiście choć wszyscy, to w bardzo nierównym stopniu. Im ktoś bardziej ograniczony intelektualnie wiarą, tym bardziej upartym. Tak, Pan zdecydowanie - według mnie - w czołówce upartych trolli się tu mieści.

Podkreślenie moje. Pańska nieprzemakalność jest więc prawie idealna, gdzieś 99,9%.
Dobrze, że sam się Pan przyznaje do czegoś, co w Pana przekonaniu jest wadą (tzn. do nieprzemakalności na argumenty).

>> Myślę, że Pan tu jest głównym linkowym i naczelnym cytatowym.
>Wolno Panu tak myśleć. Potwierdzam, iż mam zawodowy nawyk rzetelności wypowiedzi, a wiec odwoływania się i odsyłania do źródeł. Nie jestem tak mądry jak Pan z boskiego natchnienia i swoją wiedzę czerpię z dorobku całego ogromu poznanych publikacji innych. Gdy się z takiego dorobku korzysta, to wypada konkretnie podać miejsce, gdzie można go odnaleźć.

Szczerze powiedziawszy, pod względem liczby wybijają się na plan pierwszy linki z "Wikipedii".

>Chyba ze sto razy już napisałem, iż nie odpowiadam za Pańskie projekcje, ale oprócz inteligentnych czytelników mamy tu też upierdliwych trolli i trzeba to samo powtarzać wielokrotnie. Pan jako nowa kadra inkwizycyjno-ubowska uparł się aby mój nick rozszyfrować i upublicznić ukrywając jako dobry agent służb specjalnych własną tożsamość.

Próbuje mnie Pan obrazić, ale ja nie jestem obrażalski.

>Nie zauważa Pan, iż w ten sposób bardziej informuje Pan o swojej mentalnej małostkowości zakompleksionego fideisty niż podaje jakieś istotne dla dyskursu informacje na mój temat.

Uwaga jak wyżej.

>>Ale zgadzam się: wyznawać lewicowość to trochę obciach.
>Dla każdego co innego jest obciachem. Dla mnie podstawowym obciachem jest głupota, a ona mocno z wiarą w jedynosłuszność własnych poglądów jest powiązana: Głupota - niedostatek rozumu przejawiający się brakiem bystrości, nieumiejętnością rozpoznawania istoty rzeczy, związków przyczynowo-skutkowych, przewidywania i kojarzenia. Charakteryzuje się pychą, śmiałością, podejrzliwością, niskim lub nieistniejącym samokrytycyzmem, niezdolnością do zdziwienia, dążnością do ekspansji..

Dążność do ekspansji wytyka mi człowiek, który siedzi 8 lat na Racjonaliście, napisał tysiące postów i wtrąca się do każdej rozmowy.

>Obciachem dla mnie jest też taka deklaracja: Tylko tyle ma nam do zaproponowania socjalizm, i dlatego należy z nim walczyć. Bliżej mi do Kongresu Nowej Prawicy i Ruchu Narodowego niż do innych partii, ale żyjemy w demokracji i każdy ma prawo wyboru.

No więc wszystko w porządku.

>>Niech Pan nie robi z siebie ofiary lub męczennika i zamiast nieustannie użalać się nad sobą, niechże Pan się wreszcie weźmie w garść.
>Jak na razie, to się bawię z zacietrzewionym trollem.

Myślę, że za wiele nerwów Pana taka zabawa kosztuje. Jak będzie Pan tak emocjonalnie podchodzić do wymiany zdań, wyląduje Pan w szpitalu (albo w Tworkach).
15-07-2014 16:49 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Łot logika katolika - nawet w jednym akapicie nie potrafi zachować konsekwencji. Niby inni powinni, a wszędzie narzuca innym swoje oceny.
> Inni, czyli "inni niż Pan".
Szanowny Panie, jest Pan tu już półtora roku i niczego mądrego tu nie opublikował. Jedyne na co Pana stać to intelektualny ping-pong zacietrzewionego fideistycznego trolla. Z braku merytorycznych argumentów przechodzi Pan
w osobiste epitety i jeszcze nikomu nie udało się tu z Panem porozmawiać, gdy występowała różnica zdań. Jednoczy Pana
tu z niektórymi tylko zbliżoność poglądów, albo wspólny wróg, ale ciągle na szczęście stanowicie mniejszość.

>>>>Jak na razie, to się bawię z zacietrzewionym trollem.
> Myślę, że
Tak, każdy kto ma mózg, to jakoś tam myśli, ale tu chodzi o jakość tego myślenia.

>za wiele nerwów Pana taka zabawa kosztuje.
Tak uporczywa głupota jest irytująca, (przyznaję, iż raz się nawet Panu udało mnie zdenerwować) ale to tylko chwilowo, gdy uświadomimy sobie z kim faktycznie mamy do czynienia, to przestaje to nas denerwować.

>Jak będzie Pan tak emocjonalnie podchodzić do wymiany zdań, wyląduje Pan w szpitalu (albo w Tworkach).
A Pan ciągle opisuje tu swoje chore wyobrażenia. Tak Panu się wszystko we wściekłości pieprzy, iż plącze się Pan we własnych stwierdzeniach - "w szpitalu (albo w Tworkach)", to tak jakbym napisał w zakonie (albo w Krakowie), a przecież gdy napiszę, iż konsultacja w Kobierzynie by się Panu przydała, to wszystko będzie jasne.

Miłego dnia.

@@@
.
14-07-2014 18:14 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
> Niech Pan nie robi z siebie ofiary lub męczennika i zamiast nieustannie użalać się nad sobą, niechże Pan się wreszcie weźmie w garść. Naprawdę zaczyna się to robić irytujące. Zachowuje się Pan jak baba, a nie jak facet.
Hola, Elaspie, jako poniekąd baba pozwalam sobie w tym miejscu stanowczo zaprotestować! Już lepiej niech mi kto zarzuci postawę na miarę czerpania satysfakcji ze sprzedajnego seksu niż miałabym jako przedstawicielka z taką swadą przez Ciebie wskazanej płci uosabiać jojczenia naszego forumowego druha.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Lepiej

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-07-2014 13:58 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> nie czuję się przez Pana obrażonym ani przeproszonym. Pan tak już po
>> prostu tak ma, że pomimo pustych deklaracji życzliwości wprost się
>> zapluwa jadem we wprost zoologicznej nienawiści do wszystkich inaczej
>> myślących z Bogusławskim na tym form na czele.
> Niech Pan nie robi z siebie ofiary lub męczennika i zamiast nieustannie
> użalać się nad sobą, niechże Pan się wreszcie weźmie w garść.

Jakoś nie zauważyłem robienia z siebie ofiary przez p. Bogusławskiego, ni użalania.
Jak widzę w powyższym akapicie, kreśli swoją ocenę sytuacji. I tyle (patrz pogrubienie)
To Pan chciał z jakiegoś powodu odejść z naszego forum. I - o ile dobrze pamiętam - jest to wciąż aktualne..
Proszę poprawić, jeśli się mylę.

Oprócz powyższego (co niczym znowu nowym nie jest) ośmielę się na pewną dygresję: posiadanie ofiary na koncie i to takiego formatu, zdaje się byłoby Komuś tutaj bardzo na rękę

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-07-2014 16:30 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Jakoś nie zauważyłem robienia z siebie ofiary przez p. Bogusławskiego, ni użalania.

To proszę iść od lekarza, tego od oczu.

>Jak widzę w powyższym akapicie, kreśli swoją ocenę sytuacji. I tyle (patrz pogrubienie)
>To Pan chciał z jakiegoś powodu odejść z naszego forum. I - o ile dobrze pamiętam - jest to wciąż aktualne..
>Proszę poprawić, jeśli się mylę.

Tak, cały czas odchodzę.

>Oprócz powyższego (co niczym znowu nowym nie jest) ośmielę się na pewną dygresję: posiadanie ofiary na koncie i to takiego formatu, zdaje się byłoby Komuś tutaj bardzo na rękę

Jakiego znowu formatu? Nie ofiary, ale ofiarki, ofiarątka, ofiarąteńki. Bogusławski niczym się nie wyróżnia. A na pewno nie wyróżnia się in plus. Jest tylko głośnym krzykaczem.

Niech Pan przestanie nieustannie podlizywać się Bogusławskiemu, to doprawdy żenujące.
15-07-2014 17:08 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Jakoś nie zauważyłem robienia z siebie ofiary przez p. Bogusławskiego, ni użalania.
> To proszę iść od lekarza, tego od oczu.

Nigdy nie ociagałem się w chodzeniu do lekarzy. Moja wada wzroku jest b. mała i stabilna. Na nosie mam wspaniale sprawdzajace się okulary od firmy Filemann (oprawki jeszcze z Lynxa, choć drugie leżą w pracy już nowe od Raybana) na receptę zeralizowaną niespełna 2-mce temu. Filemann realizuje również kompleksowo badania wzroku na najwyższym poziomie, jakiego doświadczyłem w Polsce. Jeśli nie da się Pan do reszty ogarnąć swoim uprzedzeniom i jest w potrzebie - polecam.
Proszę nie zapomnieć również o refundacji kosztów okularów przez zatrudniającą pracownika firmę.

>>Proszę poprawić, jeśli się mylę.
> Tak, cały czas odchodzę.

Nie rozumiem, ale rozumiem.

> Niech Pan przestanie nieustannie podlizywać się Bogusławskiemu, to doprawdy żenujące.

Moja motywacja jest inna. Zbyt często widzę w Panu różnorodne projekcje, niekoniecznie związane z forumowiczami, choć też.
I różne inne cechy, których Pan albo nie dostrzega, albo nie chce dostrzec.
Choć może nie powinienem - czasem którąś z nich pokazuję.

Taki jestem, lubię zwłaszcza wypuszczać powietrze z balona (choć nie za dużo). Późniejsza reakcja tylko potwierdza celność. Teraz mam (niestety dla Pana) trochę wiecej czasu, ponieważ znów jestem w Rosji. Ale to wkrótce się zmieni.

Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-07-2014 17:38 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Jakiego znowu formatu? Nie ofiary, ale ofiarki, ofiarątka, ofiarąteńki. Bogusławski niczym się nie wyróżnia. A na pewno nie wyróżnia się in plus. Jest tylko głośnym krzykaczem.
Czy potrzebnym mi lepsze wyróżnienie, gdy walcząc z fideistyczną głupotą jej przedstawicieli w zapiekłą wściekłość wprowadzam. (Znowu Pan napisze, że wszelka nienawiść jest Panu obcą i pani Władysława oraz paru innych ideowych parafian Panu w to uwierzy.)

> Niech Pan przestanie nieustannie podlizywać się Bogusławskiemu, to doprawdy żenujące.
Według Pana wszyscy na naszym forum, którzy się zrozumieć potrafią to tylko się sobie podlizują i nie głębszego zrozumienia dla Pana Elaspa wywodów.

@@@
.
14-07-2014 19:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> nie ma właściwie osoby, którą bym nienawidził, nie licząc niektórych
> postaci historycznych takich jak np. trójca Marks, Lenin, Hitler, którą
> faktycznie darzę daleko idącą - i chyba zrozumiałą - antypatią.
> Sądzę nawet, że umiejętność puszczania wszelkich urazów w niepamięć
> jest jedną z (nielicznych) zalet mojego charakteru.

Wszelkich hm.. dobre.
A Leninowi?
Myślę, że ma Pan wiele zalet, których nie zna i nie jest w tym wyjątkiem.
Jedną z nich jest, jak sądzę siła życiowa. Drugą niezły w sumie gust do specyficznych horrorów.
Trzecią zaletą - proszę mi wierzyć - jest wiek, który doceni sporo niewiast.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Elasp (6859 punktów)

>Jedną z nich jest, jak sądzę siła życiowa. Drugą niezły w sumie gust do specyficznych horrorów.

Jedna z moich ulubionych scen, a zarazem coś na temat dzieci -

youtu.be/mDHisWRsE98

Zresztą cały film jest wielkim arcydziełem.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Gdyby to miało jakiś sens, mógłbym Pana zarzucić moimi ulubionymi scenali i filmami, utworami muzycznymi etc.
Na to trzeba jednak założyć nowy wątek, do czego w razie potrzeby gorąco zachęcam i pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-07-2014 17:13 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jedna z moich ulubionych scen, a zarazem coś na temat dzieci

Ciekawe. Pana gust w stosunku do takich scen (i innych podobnych, które tu już linkował) oraz filmów dużo o Panu mówi.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 20:36 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nikomu nie zalecałem powściąganie seksualnej satysfakcji
"Kurewstwo" w tym użyciu sprowadza się do takiego właśnie zalecenia.

>Ponawiam moją grzeczną prośbę - odstosunkuj się Pani ode mnie
Te "grzeczności" proszę sobie darować, zwykłam dyskutować rzeczowo, a w tym wypadku odpowiadam na post skierowany do mnie.
13-07-2014 21:56 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
Cytat:
Pani Władysława_Rybnik:
Znam wiele prostytutek, obecnie nawróconych. Każda czerpała przyjemność fizyczną z nierządu.
Niemoralne jest to co szkodzi drugiej osobie. Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.


Bogusławski:
Czy takie są Pani doświadczenia?
Rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą.


Pani Władysława_Rybnik:
Tak. Ponad dziesięć nawróconych prostytutek czyli wszystkie podkreślało że czerpało przyjemność z nierządu.

Pani Chętnie racjonalistka: Wobec tak srogiej oceny mam pomysł - test psychologiczny. Dodam tytułem ostrzeżenia, iż skrajnie demaskatorskie testy stały się na tym forum niemal moją wizytówką.
Mianowicie: gdyby Pani Bogusławska podjęła działalność zawodową jako prostytutka, to czy w przypadku usługi świadczonej własnemu mężowi (bo i czemu nie?) również fakt czerpania przyjemności ze wspólnego seksu zasługiwałby na miano kurewstwa?

____________________

Nikomu nie zalecałem powściąganie seksualnej satysfakcji - jeżeli miałbym coś zalecać, to zupełnie odwrotnie, gdyż to fajne uczucie.
Pani Chętnie racjonalistka: 'Kurewstwo' w tym użyciu:
>Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.
Czy takie są Pani doświadczenia?
Rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą.

>sprowadza się do takiego właśnie zalecenia.

Ależ ja zupełnie nie odpowiadam za Pani nieumiejętności zrozumienia czyichś tekstów. Zanim Pani napisała należało zrozumieć wypowiedź, do której się Pani odniosła. Ja tylko nie zgadzam się na przypisywanie mi czyichś projekcji, o tym co ja myślę, jako moich myśli. Dla znakomitej większości czytelników jestem całkowicie komunikatywnym.
Wykazałem tu też ewidentnie, że choćby tylko w tym zakresie, który dotyczy moich wypowiedzi - bzdury Pani wypisuje.

W poście, który tak Panią rozdrażnił odniosłem się do doświadczeń pani Władysławy jako ewangelizatorki prostytutek
(i tak to ona zresztą odebrała) oraz do starego wielce trafnego powiedzenia - "Prostytutka to zawód, a k***a to charakter".

> zwykłam dyskutować rzeczowo,
Szkoda, iż mnie nie udaje się tego zauważyć. W tym zakresie, który mnie dotyczy zdecydowanie ochota intelektualnego ugryzienia mnie Panią zaślepia.

>a w tym wypadku odpowiadam na post skierowany do mnie.
Szkoda tylko, iż uparcie obrabiała Pani w nim mój tyłek.
(Nasze posty są publiczne i można do każdego się publicznie odnosić oraz go krytykować.)

@@@
.
14-07-2014 03:16 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>odniosłem się do [...] starego wielce trafnego powiedzenia - "Prostytutka to zawód, a k***a to charakter"
To także, ale owo odniesienie miało postać następującą:

Cytat:

Władysława Rybnik:
Kobiety czerpią przyjemność z prostytucji.

Andrzej Bogusławski:
Czy takie są Pani doświadczenia?
Rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą.


Z czego wynika jasno, iż prostytutki czerpiące przyjemność z seksu z klientami zasługują na pogardę, gdyż słowo "kurewstwo" jest określeniem silnie pejoratywnym.

Czyli mamy tu odmawianie prostytutkom prawa do przeżywania satysfakcji seksualnej pod rygorem nazwania ich postępowania kurewstwem.

>Nikomu nie zalecałem powściąganie seksualnej satysfakcji...
Wskazując, że niepowściągliwość w tym zakresie przesądza o kurewstwie - owszem.
14-07-2014 12:19 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Rzadkie, ale się zdarza i wówczas kurewstwo jest bardziej adekwatną nazwą.
>Z czego wynika jasno,
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,625242#w626857

>iż prostytutki czerpiące przyjemność z seksu z klientami zasługują na pogardę,
U mnie na pogardę zasługują tylko głupcy - nie mylić z niewiedzą. Nie mam zwyczaju gardzenia ludźmi, a do ludzi ciężko borykających się z własnym losem mam szacunek. Nawet, gdy czasem świadomie dokonują złych wyborów.

>gdyż słowo "kurewstwo" jest określeniem silnie pejoratywnym.
Zdecydowanie tak i dotyczy zresztą nie tylko kobiet i nie tylko seksu, ale wszelakiego sprzedawania się.

>Czyli mamy tu odmawianie prostytutkom prawa do przeżywania satysfakcji seksualnej
Ja naprawdę nie ponoszę żadnej odpowiedzialności ani za Pani doświadczenia, ani za umiejętności myślenia. Niczego prostytutkom nie odmawiam, to ich życie. Natomiast czerpanie przyjemności ze sprzedawania się uważam za kurestwo, gdyż do tego koniecznym jest stosowny charakter. Pani w oparciu o własne doświadczenia i rozumienie tematu może mieć inne zdanie, ale to w żadnym stopniu nie upoważnia Panią do chamskich osobistych wycieczek. Tą cechę charakteru macie wspólną z panem Elaspem.

>pod rygorem nazwania ich postępowania kurewstwem.
Nikomu nie zalecałem powściąganie seksualnej satysfakcji - jeżeli miałbym coś zalecać, to zupełnie odwrotnie, gdyż to fajne uczucie.
Rygor (określony, jako bardziej adekwatna nazwa) rygorem, ale ja jestem zwolennikiem moralności relatywnej, w której czyny ocenia się biorąc pod uwagę okoliczności. Dlatego sprzedawanie się dziewczyny przymuszonej okolicznościami - za w sumie marne grosze - oceniam inaczej niż sprzedajnego polityka sprzedającego się za setki tysięcy i czerpiącego z tego powodu różne przyjemności. Mam inna wiedzę niż Pani i inne doświadczenia życiowe.

>Wskazując, że niepowściągliwość w tym zakresie przesądza o kurewstwie - owszem.
Co ja mogę na Pani upierdliwość, przy braku zrozumienia jeszcze zrobić? Co najwyżej powtórzyć:
Biedna pani dwojga imion nic z moich wywodów nie zrozumiała - poza tym, iż wielce sobie wypisywane tu przez nią dyrdymały lekceważę - i dlatego jest wściekła. Stara się na wszelakie sposoby odgryźć, ale jej to marnie wychodzi.

>A ponieważ pokazałam,
W swojej projekcji, to mogła Pani i pokazać mi wszystko, ale tu faktycznie to wykazuje tylko Pani pełne niezrozumienie tego co piszę oraz próby chamskiego mnie obrażenia.

Szanowna Pani sądzę, że wszyscy, którym jest dana umiejętność czytania ze zrozumieniem wszystko co było tu do zrozumienia, to już zrozumieli, a dorobek oraz poglądy Pani i mój na naszym forum jest też już znany i każdy inteligentny czytelnik już sobie wyrobił na temat tego sporu zdanie, a więc daj Pani już spokój i przestań kręcić tu, jak panowie Elasp, czy Brzostowski, gdyż to żałosne.

Miłego dnia.

@@@
.
14-07-2014 13:06 
 0 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
> daj Pani już spokój i przestań
Z ogromną satysfakcją, jako że mimo usiłowań przeciwnika racje moje pozostały niepodważone.
14-07-2014 19:51 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> mimo usiłowań przeciwnika racje moje pozostały niepodważone.

Co i tak bardziej bezstronnie ocenią czytelnicy
Przeciwnika - brzmi ambitnie.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 06:39 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> 1. Należy zapytać: czy chciałbym, żeby wszyscy ludzie (znajdujący się na moim miejscu) tak postępowali?

W praktyce jest to zwyczajnie niemożliwe (takie postępowanie). Poza tym już w samym pytaniu tkwi sprzeczność: gdyby wszyscy udzie postępowali tak samo i tego chciałbym, nie byłoby różnorodności, nie byłoby od kogo się uczyć i kogo uczyć. Zła metoda, która naiwnie prowadzi do konkluzji, że to co popularne i powszechnie akceptowalne, jest dobre.
"Takie samo postępowanie" zawsze jest złe, niezależnie od intencji i konsekwencji jednostkowych postępowań.

> Jeżeli moralność składa się z zasad zobowiązujących wszystkich (a wydaje się, że jest tak właśnie),

W sporym uproszczeniu tak, choć w praktyce to znacznie bardziej skomplikowana sprawa.

> 2. Rozpusta jest nieracjonalna, rodzi bowiem przesyt (jak każdy nadmiar), a następnie zobojętnienie.

.. a następnie czasem przychodzi tzw. nawrócenie. Właśnie trafia Pan na trop autoregulacji.
Homo sum; humani nihil a me alienum puto, jak mawiał Seneka, co również nie było obce np. św. Augustynowi w kontekście kobiet.
Jednak u jednostek skłonnych do uzaleznień faktycznie można z tego nadmiaru nie wyjśc i tu również tkwi niebezpieczeństwo.

> Jeżeli istota moralna jest eo ipso istotą racjonalną (a wydaje się,
> ze tak właśnie jest), to rozpusta jest niemoralna.

Problem w tym, że istota rozpustna niekoniecznie musi być racjonalna.

> 3. Należy wziąć pod uwagę potoczne rozumienie słowa "moralność"
> (tak jak w innych przypadkach weźmiemy wzgląd na znaczenie np. słowa "biały").

W praktycznych przypadkach spłycanie terminów do potocznych, zbyt szybkie generalizowanie, mała ambicja obserwatora w dokładnieszym widzeniu za i przeciw, do zadowalajacych rezulatów nie doprowadzi.
Należy zwracać uwagę na drobiazgi, szczegóły, ponieważ to one mogą o czymś zadecydować - diabeł tkwi w szczegółach.

Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 10:01 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>> 1. Należy zapytać: czy chciałbym, żeby wszyscy ludzie (znajdujący się na moim miejscu) tak postępowali?

>W praktyce jest to zwyczajnie niemożliwe (takie postępowanie).

Nie ma to jednakowoż żadnego znaczenia.

>Poza tym już w samym pytaniu tkwi sprzeczność: gdyby wszyscy udzie postępowali tak samo i tego chciałbym, nie byłoby różnorodności, nie byłoby od kogo się uczyć i kogo uczyć.

Jak rozumiem, jest Pan przeciwnikiem np. kodeksu o ruchu drogowym i cieszy się Pan, gdy jakiś kierowca zdobędzie się na "różnorodność" na drodze. Na pewno byłby Pan lepszym kierowcą, gdyby nie było kodeksu drogowego i gdyby codziennie musiał się Pan zdobywać na nieszablonowe postępowanie na drodze.

>Zła metoda, która naiwnie prowadzi do konkluzji, że to co popularne i powszechnie akceptowalne, jest dobre.

Myli Pan implikacje. Nie chodzi o to, że to, co popularne i powszechnie akceptowalne, jest dobre, ale o zależność odwrotną.

>"Takie samo postępowanie" zawsze jest złe, niezależnie od intencji i konsekwencji jednostkowych postępowań.

Niby dlaczego miałoby być zawsze złe? Dlatego, że "nie ma różnorodności i nie ma czego się od kogo uczyć"? Nawet jeżeli (chociaż tak nie jest), to czy różnorodność i nauka są celami samymi w sobie?

>>Jeżeli moralność składa się z zasad zobowiązujących wszystkich (a wydaje się, że jest tak właśnie),
>W sporym uproszczeniu tak, choć w praktyce to znacznie bardziej skomplikowana sprawa.

Temu wcale nie przeczę.

>>2. Rozpusta jest nieracjonalna, rodzi bowiem przesyt (jak każdy nadmiar), a następnie zobojętnienie.

>.. a następnie czasem przychodzi tzw. nawrócenie. Właśnie trafia Pan na trop autoregulacji.
>Homo sum; humani nihil a me alienum puto, jak mawiał Seneka, co również nie było obce np. św. Augustynowi w kontekście kobiet.
>Jednak u jednostek skłonnych do uzaleznień faktycznie można z tego nadmiaru nie wyjśc i tu również tkwi niebezpieczeństwo.

Pańskie spostrzeżenie są (niestety) banalne, więc tym bardziej zgadzam się z ich treścią.

>>Jeżeli istota moralna jest eo ipso istotą racjonalną (a wydaje się
>>ze tak właśnie jest), to rozpusta jest niemoralna.
>Problem w tym, że istota rozpustna niekoniecznie musi być racjonalna.

Przecież właśnie twierdzę, że człowiek rozpustny jest nieracjonalny.

>>3. Należy wziąć pod uwagę potoczne rozumienie słowa "moralność"
>> (tak jak w innych przypadkach weźmiemy wzgląd na znaczenie np. słowa "biały").

>W praktycznych przypadkach spłycanie terminów do potocznych, zbyt szybkie generalizowanie, mała ambicja obserwatora w dokładnieszym widzeniu za i przeciw, do zadowalajacych rezulatów nie doprowadzi.
>Należy zwracać uwagę na drobiazgi, szczegóły, ponieważ to one mogą o czymś zadecydować - diabeł tkwi w szczegółach.

Niestety banalne spostrzeżenia. Zgadzam się, że "diabeł śpi w szczegółach". Myślę, że grę wchodzi pewnego rodzaju nieporozumienie - traktuje Pan normy moralne jako opis ludzkiego postępowania, i ten opis musi być dokładny, uwzględniający różnorodność, itd. Jest to błąd. Normy moralne nie mówią, jak ludzie postępują, ale jak powinni postępować.

Jeżeli reguła matematyczna mówi mi, że 2+2=4, to czy będzie Pan optować za różnorodnością? Wolałby Pan chyba, żeby np. robotnicy na budowie Pańskiego domu respektowali tę regułę. Matematyka mówi jak należy liczyć, moralność - jak należy postępować.
13-07-2014 11:06 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie ma to jednakowoż żadnego znaczenia.

Jak juz napisałem, "takie samo postępowanie" zawsze jest złe, niezależnie od intencji i konsekwencji jednostkowych postępowań. Z trywialnie prostego myślowego eksperymentu wyciągamy tylko taką konkluzję, jak my chcielibyśmy to widzieć u wszystkich. Nic więcej, nic mniej. Z aspiracją do obiektywności i konkretną historią (która bywa różna) ma to niezmiernie mało wspólnego, nie mówiąc o realnych korzyściach jednostkowych, czy społecznych.

> Jak rozumiem, jest Pan przeciwnikiem np. kodeksu o ruchu drogowym i cieszy się Pan,
> gdy jakiś kierowca zdobędzie się na "różnorodność" na drodze. Na pewno byłby
> Pan lepszym kierowcą, gdyby nie było kodeksu drogowego i gdyby codziennie
> musiał się Pan zdobywać na nieszablonowe postępowanie na drodze.

Nie jestem zwolennikiem zestawień gruszek z jabłkami, poza tym nawet kodeks drogowy nie ujmuje wszystkich zachowań na drodze, w których trzeba myśleć i wykazać się np. osobistym refleksem.
W przypadku pytań o moralność uważam za najlepsze poprzestanie na swojego rodzaju zaleceniach i wskazówkach, ale nie nakazach i karach, jak w kodeksie drogowym. I odwrotnie: to, że w kodeksie niektóre zakazy i nakazy oraz kary działają nie oznacza, że będzie ta zasada wprost przeszczepiona działać w duszy ludzkiej.

>> Zła metoda, która naiwnie prowadzi do konkluzji, że to co popularne
>> i powszechnie akceptowalne, jest dobre.
> Myli Pan implikacje. Nie chodzi o to, że to, co popularne i powszechnie
> akceptowalne, jest dobre, ale o zależność odwrotną.

Skąd Pan wie, co dobre? Czy nie powiedział Pan przypadkiem, że "dobre" chciałby widzieć u wszystkich ludzi i przez to staje się to jakoś magicznie dobrym bez cudzysłowia?
To co dobre dla Pana, dla mnie takie być nie musi.
Dobre jest zmienne i dynamicznie, żadne reguły nigdy tego nie zamkną w środku. Trzeba patrzeć na konkretne zdarzenia, porównywać je ze swoimi odczuciami, z historią innych ludzi a rozwiązanie i tak jest tylko jednostkowe. W nowym przypadku, czy dylemacie trzeba zaczynać zawsze od nowa.

>>"Takie samo postępowanie" zawsze jest złe, niezależnie od intencji i konsekwencji jednostkowych postępowań.
> Niby dlaczego miałoby być zawsze złe?

Ponieważ w dalszej konsekwencji prowadzi do ideologii i zaniku indywidualności. Ludzie już samodzielnie nie myślą jak żyć (a to jest właśnie dobroczynna różnorodność) tylko kopiują cudze zachowania nie wnikając w sedno i nie podejmując własnej odpowiedzialności, ni wysiłku.

> Dlatego, że "nie ma różnorodności i nie ma czego się od kogo uczyć"? Nawet
> jeżeli (chociaż tak nie jest), to czy różnorodność i nauka są celami samymi w sobie?

Nie, różnorodność i nauka nie są celami samymi w sobie, tak jak celem samym w sobie nie jest kodeks drogowy, tylko bezpieczne i komfortowe przemieszczanie się z miejsca na miejsce.

> Pańskie spostrzeżenie są (niestety) banalne, więc tym bardziej zgadzam się z ich treścią.

Skoro nie potrafi Pan sięgnąć głębiej do ich znaczenia - trudno.

>>>Jeżeli istota moralna jest eo ipso istotą racjonalną (a wydaje się
>>>ze tak właśnie jest), to rozpusta jest niemoralna.
>>Problem w tym, że istota rozpustna niekoniecznie musi być racjonalna.
> Przecież właśnie twierdzę, że człowiek rozpustny jest nieracjonalny.

Przedstawione przez Pana rozumowanie jedynie nalepia łatkę na bazie kodeksu moralności, który wykuł Pan na blachę (notabene, który aspiruje do bycia jedynie słusznym).
W konsekwencji to bardzo niewiele daje osobie, która ma daną wątpliwości.

> Niestety banalne spostrzeżenia.

Znamy się już tyle Panie Elaspie, że w tym miejscu nie spodziewałem się innej konkluzji.

> Zgadzam się, że "diabeł śpi w szczegółach". Myślę, że grę wchodzi pewnego
> rodzaju nieporozumienie - traktuje Pan normy moralne jako opis ludzkiego
> postępowania, i ten opis musi być dokładny, uwzględniający różnorodność, itd.

Bynajmniej nie chodzi mi o opis. Chodzi o poznanie źródeł danego zachowania. Sam opis norm moralnych to jedynie wstęp. Ważne, co się dalej robi, czy się myśli nad konsekwencjami swoich wyborów, patrzy na innych bardziej "zaawansowanych "w dziele nieustannego zaliczania panienek na imprezach itp. Próbuje mierzyć się z konsekwencjami.
Jak zwykle podchodzi Pan do tej sprawy sucho i akademicko. Uważam, że nie tędy droga.
Przy sprzyjających wiatrach można na ten temat napisać traktat filozoficzno-moralizatorski, który spocznie na zakurzonej półce w bibliotece. Tylko, po co?

> Jest to błąd. Normy moralne nie mówią, jak ludzie postępują, ale jak powinni postępować.

Jak już napisałem, zbytnia precyzyjność norm moralnych, oraz karanie za ich przekroczenie jest w tym wypadku b. niekorzystne z wielu względów. M.in. robi krzywdę temu, kto jest z ich dominującą 'pomocą' wychowywany, również temu, kto ich używa do oceny postępowania bliźniego.
Zawsze należy od początku patrzeć na bliźniego i jego historię. Normy to sprawa drugorzędna, a może i trzecio.

> Jeżeli reguła matematyczna mówi mi, że 2+2=4, to czy będzie
> Pan optować za różnorodnością?

Zestawia Pan kompletnie różne światy matematyki i dynamicznych zdarzeń rządzących światem człowieka.
Uwagi - patrz wyżej.

> Wolałby Pan chyba, żeby np. robotnicy na budowie Pańskiego domu respektowali tę regułę.

Zależy, o jakiej regule Pan mówi.

> Matematyka mówi jak należy liczyć, moralność - jak należy postępować.

Choć Panu zapewne trudno będzie to zrozumieć, uważam, że pochopne mówienie komuś precyzyjnie jak należy postępować ma więcej złych stron, niż dobrych.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 11:14 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Jeżeli reguła matematyczna mówi mi, że 2+2=4, to czy będzie Pan optować za różnorodnością? Wolałby Pan chyba, żeby np. robotnicy na budowie Pańskiego domu respektowali tę regułę. Matematyka mówi jak należy liczyć, moralność - jak należy postępować.
Matematyka jest jedna a moralności wiele.
Jedynym problemem, jaki wówczas pozostał, była groźba ingerowania Unii w ważne dla nas kwestie moralne i kulturowe. Chodziło szczególnie o konstytucyjnie gwarantowaną ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz o obronę rodziny i małżeństwa definiowanego jako trwały związek jednego mężczyzny z jedną kobietą. Kościół oczekiwał w tej sprawie jasnego zapisu w traktacie akcesyjnym albo specjalnej klauzuli na wzór tej, którą wynegocjowały sobie choćby Irlandia czy Malta. Niestety, temat został całkowicie pominięty w negocjacjach i w samym dokumencie. Dopiero wobec obaw o wynik referendum rząd SLD dołączył do traktatu jednostronną deklarację o pierwszeństwie w sprawach moralnych i kulturowych prawa polskiego przed prawem unijnym. Był to jednak gest wyłącznie na użytek propagandy wewnętrznej, ponieważ taka deklaracja nie ma żadnej mocy prawnej. /ks. Henryk Zieliński/

skowronski(*)y Relatywizm kulturowy.htm
eur-lex.eu(*)OJ:C:2010:083:0389:0403:pl:PDF
www.jarosl(*)ja-moralnosci-europejskiej.pdf
www.janski.edu.pl/file/upload/1241df_3335.pdf

PS. Nie uważam abym był mniej moralnym od pani Władysławy, czy panów Elaspa i Brzostowskiego, a z ich koncepcjami moralnymi nie zgadzam się w ogromnym stopniu.

@@@
.
13-07-2014 11:43 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie uważam abym był mniej moralnym od pani Władysławy, czy
> panów Elaspa i Brzostowskiego, a z ich koncepcjami moralnymi
> nie zgadzam się w ogromnym stopniu.

W tym właśnie różnica, że Pan mówi o sobie, a oni zamiast mówienia o sobie referują innym z poczuciem pewności siebie zaczerpniętej z nieba, jak żyć.. o sobie i o innych zapominając.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-07-2014 15:13 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Nie uważam abym był mniej moralnym od pani Władysławy, czy panów Elaspa i Brzostowskiego, a z ich koncepcjami moralnymi nie zgadzam się w ogromnym stopniu.
>W tym właśnie różnica, że Pan mówi o sobie, a oni zamiast mówienia o sobie referują innym z poczuciem pewności siebie zaczerpniętej z nieba, jak żyć.. o sobie i o innych zapominając.
Trafił Pan w rzeczy sedno. Mam wypracowany własny otwarty system filozoficzny, którego częścią są zagadnienia etyczne. Nie mam żadnego poczucia misji i nie pragnę nikogo ewangelizować. Pisanie na naszym forum uważam za wartościową zabawę intelektualną, która - przez konfrontację moich poglądów z poglądami inteligentnych i sporo wiedzących forumowiczów - pozwala mi na bardziej precyzyjne wyrażanie własnych koncepcji oraz na ich permanentną optymalizację.

Przedstawiam tu też własne koncepcje oparte na przeczytanych lekturach i przemyśleniach - jako głos w filozoficznym dyskursie o otaczającej nas rzeczywistości. Jestem otwarty na świat oraz jego różnorodność intelektualną i kulturową, ale drażni mnie ogromny udział w tym dyskursie głupoty, wynikającej z przeróżnych wiar, zastępujących racjonalne zrozumienie i osąd.

Pan Elasp:
1. Zgodnie z którą moralnością jest Pan zatem moralny, jeżeli moralności jest wiele?

Zgodnie z własną moralnością Bogusławskiego. W jej budowie pomogło mi wielu poważnych myślicieli (wspominałem o nich na naszym forum wielokrotnie), którym ogromnie wiele zawdzięczam, ale żaden z nich nie jest dla mnie autorytetem ostatecznym. Za wszystkie swoje czyny (ponad odpowiedzialność społeczną, wynikającą z obowiązującego prawa) odpowiadam sam przed sobą i wszystkie muszę rozważyć we własnym sumieniu, a to sędzia surowy.

Pan Elasp:
2. Wielość moralności może mieć część wspólną - to będzie moralność w ścisłym tego słowa znaczeniu.

Tak, uważa Kościół Katolicki i tam, gdzie nie może podporządkować ludzi moralności katolickiej, tam stara się narzucić moralność niby uniwersalną, ale opartą na koncepcjach chrześcijańskich:
kosciol.wiara.pl/doc/492222.Etyka-dla-swiata
forumprawn(*)80cbc1ea085df1a5f579d51a63.pdf
Mnie bliższy jest pogląd poniższy:
Niestety, nie ma uniwersalnej etyki i uniwersalnych zasad moralnych. Twierdzenie o uniwersalności np. Dekalogu (dziesięciu przykazań), jako zbioru zasad moralnych, jest naiwne. Bo od każdej z tych zasad są liczne wyjątki, zależne od okoliczności. Poza tym bazują te zasady na określonym systemie wartości. W rezultacie zasady okazują się relatywne (zmienne, względne, uwarunkowane okolicznościami), nie absolutne. Powyższe dotyczy wszelkich zbiorów zasad moralnych. Łatwo zresztą niekiedy zauważyć (islamscy terroryści), że ich absolutność i niezmienność są fikcją.

Jeśli nie ma uniwersalnej etyki i uniwersalnych zasad moralnych, to nikt nie ma podstaw ani prawa do narzucania ogółowi swojej etyki i swoich zasad.


Pozdrawiam.

@@@
.
13-07-2014 17:23 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wielość moralności może mieć część wspólną - to będzie moralność w ścisłym tego słowa znaczeniu.
>Tak, uważa Kościół Katolicki i tam, gdzie nie może podporządkować ludzi
> moralności katolickiej, tam stara się narzucić moralność niby uniwersalną,
> ale opartą na koncepcjach chrześcijańskich

Własnie. Mnie się wydaje, że część wspólna jest niezwykle mała, głównie opiera się na zdaniu "nie czynić zła drugiemu człowiekowi".

Blogger z Pana linka błyskotliwy, dość dokładnie wyraża wiekszość z moich przekoanń. Szczególnie mnie samemu bardzo podoba się to jego zdanie:
Cytat:
O ile jednak ogół, w zasadzie, zdaje sobie sprawę, że traktowanie własnego gustu jako jedynie słusznego, jest niemądre, o tyle mało kto uświadamia sobie, że narzucanie własnych zasad moralnych i poglądów jest gorzej niż niemądre. Moim zdaniem, to jeden z głównych czynników tworzących zło, które wcale nie jest bytem i to bytem od nas niezależnym.

Oj, spróbujmy tylko odebrać teistom diabła, wtedy się dopiero narazimy!

To jest jeszcze mocne, w praktycznym sensie - zbija z pantałyku tego, kto to do siebie dopuści:
Cytat:
Szanowni nosiciele właściwych (Waszym zdaniem) zasad moralnych! Uważacie, że zapłodnione jajeczko to istota ludzka? Nie korzystajcie z zapłodnienia in vitro. Twierdzicie, że kobiety mają rodzić wszystkie dzieci, także te mocno upośledzone fizycznie i psychicznie, skazane na krótkie, bolesne życie? Rodźcie sobie sami takie dzieci. Aborcja bezwarunkowo jest morderstwem? Nie dokonujcie aborcji i nie zmuszajcie do niej nikogo. Praca w niedzielę jest niedopuszczalna? Nie zatrudniajcie się tam, gdzie trzeba pracować w niedzielę. Noszenie futer zwierzęcych jest niemoralne, bo wymaga hodowania stosownych zwierząt i zabijania ich? Nie noście naturalnych futer. Jedzenie mięsa jest też niemoralne, bo hoduje się zwierzęta tylko po to by je zabić? Nie jedźcie mięsa. Ubój rytualny jest okrutny? Nie dokonujcie uboju rytualnego.


Dla mnie wszelkiej maści ideolodzy, którzy niosą "pokój i dobro" poza obręb swojej rodziny, czy otoczenia, w którym są zazwyczaj na bieżąco i bezpośrednio weryfikowani, to szyci grubymi nićmi altruiści-ewangelizatorzy.
Najgorzej wybrać sobie właśnie taki zawód, gdze kroczy się dumnie niosąc przed sobą stagiew prawdy wlanej tam wprost z nieba.

Nie zdają sobie biedacy sprawy, co przechodzi autentyczny kapłan, który służy ludziom. Przychodzi mi tu na myśl pewien chinduski mędrzec Ramana Maharishi, którego książkę kiedyś z ciekawości kupiłem. Człowieka podczas pierwszych lat medytacji prawie zjadły muchy i prawie umarł z głodu, a zaczął od prostych rad udzielanych okolicznym wieśniakom, którzy - co ważne - sami, nieprzymuszeni nikim i niczym do niego przychodzili.
pl.wikipedia.org/wiki/Ramana_Maharishi
Maharishi nigdy nie ruszył się z góry, na zboczu której miał ubogą chatkę z drewna, a jadł tylko to, co przynosili mu coraz to inni wdzięczni uczniowie i wieśniacy. 40letni Renault Fraciszka to przy nim pikuś.

Autorytet każdego mędrca, kapłana, czy też księdza powinien obronić się sam i to w każdej chwili jego życia - co niestety dawno zatracili polscy i zagraniczni biskupi, którzy tworzą tomy, które z kolei czytają tylko im podobni, a do wiernych i tak dociera tylko przetrawiona i gotowa papka.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Elasp (6859 punktów)

>Matematyka jest jedna a moralności wiele.

>Nie uważam abym był mniej moralnym od pani Władysławy, czy panów Elaspa i Brzostowskiego, a z ich koncepcjami moralnymi nie zgadzam się w ogromnym stopniu.

1. Zgodnie z którą moralnością jest Pan zatem moralny, jeżeli moralności jest wiele?

2. Wielość moralności może mieć część wspólną - to będzie moralność w ścisłym tego słowa znaczeniu.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Zgodnie z którą moralnością jest Pan zatem moralny, jeżeli moralności jest wiele?
www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,625242#w626967

@@@
.
13-07-2014 17:05 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
> 1. Należy zapytać: czy chciałbym, żeby wszyscy ludzie (znajdujący się na moim miejscu) tak postępowali? Jeżeli moralność składa się z zasad zobowiązujących wszystkich (a wydaje się, że jest tak właśnie), rozpusta jest niemoralna.
A co w sytuacji, kiedy połowa ludzi chciałaby, żeby wszyscy tak postępowali, a druga połowa chciałaby, żeby postępowali na odwrót? A jeśli 40%?
Jak wtedy ustalić, co jest moralne?
W przypadku kodeksu drogowego nie ma wątpliwości, ogromna większość zgadza się, że potrzebne są pewne reguły, ograniczenia dla dobra wszystkich.
Po drugie - poświęcenie związane z przestrzeganiem kodeksu drogowego jest niewielkie w porównaniu z korzyściami.
W przypadku spraw związanych z życiowymi decyzjami ten bilans nie jest tak oczywisty.
Jeśli zdania są podzielone to według mnie nie ma lepszego wyjścia jak dopuścić pewną różnorodność.

> 2. Rozpusta jest nieracjonalna, rodzi bowiem przesyt
A powściągliwość rodzi niedosyt.
Z przesytem łatwo sobie poradzić - wystarczy przestać konsumować na jakiś czas.
Niedosyt bywa irytujący ciągle.
Elasp (6859 punktów)

>A co w sytuacji, kiedy połowa ludzi chciałaby, żeby wszyscy tak postępowali, a druga połowa chciałaby, żeby postępowali na odwrót? A jeśli 40%?
>Jak wtedy ustalić, co jest moralne?

Myślę, że jest to sytuacja możliwa na pierwszy rzut oka, jednak w istocie niemożliwa. Tezę "X powinien w sytuacji Y postąpić w sposób Z" można poprzeć pewną liczba argumentów. Nie wierzę w sytuację, w której osoby o tym samym stopniu racjonalności i inteligencji będą sprzeczać się co jest, a co nie jest argumentem i nie zgodzą się także co do tego, czy argumenty te są wystarczające, czy nie. Niezgoda może w takim przypadku wynikać jedynie z braku informacji. Jeżeli tak samo inteligentne, racjonalne i poinformowane osoby będą różnie oceniać zasadność takiej tezy, oznaczać to będzie, że nie istnieje jedna racjonalność.

Wynika stąd, że jeżeli nie istnieje jedna moralność, nie istnieje jedna racjonalność. Osobiście uważam, że istnieje jedna racjonalność, właściwa istotom ludzkim. A zatem istnieje jedna moralność.

>> 2. Rozpusta jest nieracjonalna, rodzi bowiem przesyt
>A powściągliwość rodzi niedosyt.
>Z przesytem łatwo sobie poradzić - wystarczy przestać konsumować na jakiś czas.
>Niedosyt bywa irytujący ciągle.

Zbytnia, przesadna powściągliwość rodzi niedosyt (np. głodzenie się).
14-07-2014 15:46 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
> Myślę, że jest to sytuacja możliwa na pierwszy rzut oka, jednak w istocie niemożliwa.
Aby dowiedzieć się, czy to jest możliwe, trzeba by zrobić ankietę na różne kontrowersyjne tematy.
Sytuacje niemożliwe na ogół się nie zdarzają.

>Nie wierzę w sytuację, w której osoby o tym samym stopniu racjonalności i inteligencji będą sprzeczać się co jest, argumentem i nie zgodzą się także co do tego, czy argumenty te są wystarczające, czy nie.
Możesz mieć rację, ale co z tego? Ludzie nieracjonalni też mają swoje prawa. W końcu demokracja jest.
Tym bardziej, że w Twojej pierwszej wypowiedzi nie było mowy o argumentach, tylko o chceniu.
>>(Należy zapytać: czy chciałbym, żeby wszyscy ludzie (znajdujący się na moim miejscu) tak postępowali?)

>Osobiście uważam, że istnieje jedna racjonalność, właściwa istotom ludzkim.
Na czym ta jedna racjonalność polega?

> Zbytnia, przesadna powściągliwość rodzi niedosyt (np. głodzenie się).
Zbytnia na pewno, ale czy tylko zbytnia? I co to znaczy zbytnia?

Czy uważasz, że powinno się jeść posiłek do syta, tak żeby całkowicie zaspokoić potrzebę jedzenia?
Według mnie jeśli ktoś nie je do syta to jest to powściągliwość, która na dłuższą metę jest dyskomfortem
powodującym rozdrażnienie, odwracającym uwagę od innych spraw. Nawet jeśli to nie jest głodzenie się.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Według mnie jeśli ktoś nie je do syta to jest to powściągliwość, która na
> dłuższą metę jest dyskomfortem powodującym rozdrażnienie, odwracającym
> uwagę od innych spraw. Nawet jeśli to nie jest głodzenie się.

Zgadzam się. Znałem buddystę, który przez kilka miesięcy próbował dojść do zdolności opisywanej w wielu książkach Kena Wilbera. Zdolności świadomego śnienia, w której ponoć możemy świadomie kierować akcją snu i pamiętamy go od a do z.
Ponoć jest jakaś technika, mająca wprowadzić w ten rodzaj snu, a stosuje się ją przed zaśnięciem.
Buddysta przyznał mi, że efektu nie osiągnął, a tylko wprowadził się w stan w chronicznego niedoboru snu i umysłową ociężałość.

Wg mnie należy dbać głównie o swoje zdrowie. Człowiek zdrowy i spełniający się w życiu ani przesadnie nie zwraca uwagi na ilość konsumowanego jedzenia (w tą lub tamtą stronę) ani na ilość seksu, ponieważ reguluje mu to najlepiej osobisty regulator: organizm.
Natomiast "wrodzona człowiecza przesadność" zdaje się być głównym zarzutem p. Elaspa i jemu podobnych wobec ateizmu opartego na racjonalizmie.
Dla mnie to tylko sporo zdradza o takich ludziach.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-07-2014 16:17 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Zgadzam się. Znałem buddystę, który przez kilka miesięcy próbował dojść do zdolności opisywanej w wielu książkach Kena Wilbera. Zdolności świadomego śnienia, w której ponoć możemy świadomie kierować akcją snu i pamiętamy go od a do z. Ponoć jest jakaś technika, mająca wprowadzić w ten rodzaj snu, a stosuje się ją przed zaśnięciem.
Słyszałem o takiej praktyce buddyjskiej, to Joga Snu.
Ale są też metody świeckie. Czytałem ciekawy artykuł w Świecie Wiedzy na temat korzyści ze świadomego śnienia. Były eksperymenty na śniących w laboratorium.
Ja nie widzę w tym nic złego, tylko trzeba zachować umiar i ostrożność.
Jeśli jakieś hobby daje komuś dużo satysfakcji, to warto dla niego nawet trochę nadszarpnąć sobie zdrowie, w końcu zdrowia do grobu nie zabierzemy.
Twój znajomy chyba spartaczył robotę.

>Wg mnie należy dbać głównie o swoje zdrowie. Człowiek zdrowy i spełniający się w życiu ani przesadnie nie zwraca uwagi na ilość konsumowanego jedzenia (w tą lub tamtą stronę) ani na ilość seksu, ponieważ reguluje mu to najlepiej osobisty regulator: organizm.
Ale jakie to musiałoby być zdrowie!
Wystarczy drobna skłonność do nadwagi, zamiłowanie do późnego chodzenia spać lub siedzącego trybu życia, parę lat nie zwracania uwagi i organizm sam schodzi na manowce. No, ale parę lat luzu jest nie do pogardzenia.
Ale w niektórych przypadkach pewnie jest tak, jak piszesz.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czytałem ciekawy artykuł w Świecie Wiedzy na temat korzyści ze świadomego
> śnienia. Były eksperymenty na śniących w laboratorium.

Mógłbyś coś powiedzieć, lub podlinkować? Jestem tego ciekaw.

>Ja nie widzę w tym nic złego, tylko trzeba zachować umiar i ostrożność.

Dokładnie tak.

>Jeśli jakieś hobby daje komuś dużo satysfakcji, to warto dla niego
> nawet trochę nadszarpnąć sobie zdrowie, w końcu zdrowia do grobu nie zabierzemy.

Pierwsze pytania się nasuwające, to czy hobby owo jest na dłuższą metę zdrowe. W końcu amfa też daje sporo satysfakcji.
Ale ostatecznie tego nie odrzucam. Wyrażam jedynie wątpliwość.

>Twój znajomy chyba spartaczył robotę.

Zdaje się, że tak. Do tego sam to przyznał z pokorą i za to go cenię.
Ciekawi mnie, czy mając jakiegoś instruktora w świadomym śnieniu mógłby jednak do dojsć w tym do jakiejś wprawy. On zdaje się ćwiczył sam.
Robić coś samemu będąc jedynie zafascynowanym lekturą ksiażki, a uczestniczyć w treningu, gdzie arkana praktyki i wiedzy wyłoży Ci fachowiec w danej dziedzinie - to dwie różne rzeczy. Sam wiesz.

>>Wg mnie należy dbać głównie o swoje zdrowie. Człowiek zdrowy i spełniający
>> się w życiu ani przesadnie nie zwraca uwagi na ilość konsumowanego jedzenia
>> (w tą lub tamtą stronę) ani na ilość seksu, ponieważ reguluje mu to najlepiej osobisty regulator: organizm.
>Ale jakie to musiałoby być zdrowie!

Zwykłe. Zdrowe zdrowie

> Wystarczy drobna skłonność do nadwagi, zamiłowanie do późnego
> chodzenia spać lub siedzącego trybu życia, parę lat nie zwracania uwagi
> i organizm sam schodzi na manowce. No, ale parę lat luzu jest nie do pogardzenia.

Masz rację. A późńiej może wystarczyć trzeźwe spojrzenie w lustro, posłuchanie koleżanki, która mówi "Weźże Albin zadbaj o siebie, zrzuć trochę tej wagi m.in. z brzucha, kup jakieś fajne ciuchy, Ty ciągle w tych fatalnych bermudach i klapkach - nie wyglądasz najlepiej. Ogólnie przecież fajny z ciebie gosć, do tego dyrektor w sporej firmie. Naprawdę w twoim wypadku niedużo trzeba" (zasłyszane wśród przyjaciół, imię zmienione)
Czasem to wystarcza, jesli chce się słuchać siebie i jest się wrażliwym na otoczenie. A jeśli tego nie ma - niestety nie wystarczy i wtedy jest, jak mówisz. Organizm z psychiką schodzi na manowce, z których już odwrotu nie ma.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
26-07-2014 15:25 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Mógłbyś coś powiedzieć, lub podlinkować? Jestem tego ciekaw.
Tu jest link do zajawki: swiatwiedz(*)trolowac-swoje-sny,id,2,wyd,29
Artykuł mam na papierze. Właściwie nie do końca mam, bo pożyczyłem komuś parę miesięcy temu.
Chodzi o to, że trenując np. grę na instrumencie we śnie nabywamy realnych umiejętności, które można sprawdzić na jawie. Warunkiem jest przeplatanie sennych treningów treningami na jawie.

>Pierwsze pytania się nasuwające, to czy hobby owo jest na dłuższą metę zdrowe. W końcu amfa też daje sporo satysfakcji.
Ogólnej odpowiedzi już udzieliłem powyżej.
Co do samego świadomego śnienia też mam pewną wątpliwość, którą mam zamiar kiedyś wyjaśnić (tylko ciągle mam pilniejsze sprawy do zrobienia)
Jest faktem, że w czasie świadomego snu pewne części mózgu są trochę bardziej aktywne niż w czasie zwykłego snu. To rodzi obawy, że wtedy nie wypoczywamy efektywnie. Według mnie to nie powinien być duży problem, bo przecież śnienie nie trwa długo, większość nocy nie śnimy wcale, więc mózg powinien wypoczywać normalnie.
Poza tym myślę, jeśli ktoś bardzo dobrze opanuje sztukę świadomego śnienia, będzie mógł tą świadomość wyłączyć we śnie, jeśli uzna, że chce wypocząć.
Myślę, że całkowicie bezpieczne powinno być świadome śnienie 2 razy w tygodniu i unikanie go wtedy, gdy potrzebujemy być wyspani.

>Ciekawi mnie, czy mając jakiegoś instruktora w świadomym śnieniu mógłby jednak do dojsć w tym do jakiejś wprawy. On zdaje się ćwiczył sam.
>Robić coś samemu będąc jedynie zafascynowanym lekturą ksiażki, a uczestniczyć w treningu, gdzie arkana praktyki i wiedzy wyłoży Ci fachowiec w danej dziedzinie - to dwie różne rzeczy. Sam wiesz.
Sporo osób taką umiejętność posiada, więc jest to możliwe, ale nie wiem, czy każdy może się nauczyć.
Myślę, że on używał starożytnych technik, trudno w Polsce o mistrza.
Może niedługo będą dostępne urządzenia do wywoływania świadomego snu. Ale to zależy, jaki będzie popyt. Chyba na razie trzeba sobie radzić samemu.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365