 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-12-2014 09:48 | Brzostowski (7067 punktów) | Idą święta... 0 na 4 | Idą, idą...
Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
21 na 21 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | A co na ten temat ma do powiedzenia katolik? Przecież w Biblii nie ma słowa o Świętach Bożego Narodzenia, o choinkach czy dawaniu sobie prezentów 24 czy też 25 grudnia.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >A co na ten temat ma do powiedzenia katolik? Przecież w Biblii nie ma słowa o Świętach Bożego Narodzenia, o choinkach czy dawaniu sobie prezentów 24 czy też 25 grudnia.
Jest tradycja, ściśle związana z religią. O świętach w Biblii nic nie ma, fakt, jest jednak informacja o narodzinach Jezusa - Boga w stajence... a nam jako wierzącym świętować jego narodziny wolno i nawet trzeba. W Biblii jest też o królach co dary przynieśli narodzonemu Bogu... także i jest nawiązanie do prezentów..
O choince nic nie ma, bo i nie o choinkę chodzi, ot taki tam dodatek...
Chociaż wbrew temu co plotą przeróżni, choinka - drzewo jest też symbolem chrześcijańskim, jako drzewo dobra i zła, pierwsze choinki były strojone właśnie jabłkami. Związek co prawda luźny, ale jest. Tradycja kszatłtuje się wiekami...
Także u nas, wierzących, wszystko w miarę OK z tymi świętami...
A u ateistów? "Gul" nie staje dawać prezenty w dniu świętowania narodzin nielubianego Boga, ktory w dodatku nie istnieje?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
|  | 6 na 6 | farmer (22440 punktów) | >>A co na ten temat ma do powiedzenia katolik? Przecież w Biblii nie ma słowa o Świętach Bożego Narodzenia, o choinkach czy dawaniu sobie prezentów 24 czy też 25 grudnia. >Jest tradycja, ściśle związana z religią. O świętach w Biblii nic nie ma, fakt, jest jednak informacja o narodzinach Jezusa - Boga w stajence... a nam jako wierzącym świętować jego narodziny wolno i nawet trzeba.
Przecież Ty nie wierzysz w narodzenie z Maryi. To co niby świętujesz?
COŚ MUSI co to było ostatnio.
Na forum to się nie zająkniesz o Jezusie czy Maryi. Tylko jakieś pitolenie o szopenie.
Wstydzisz się czy co? Teraz to pojechałeś.
>A u ateistów? "Gul" nie staje dawać prezenty w dniu świętowania narodzin nielubianego Boga, ktory w dodatku nie istnieje?
Zwariowałeś. Nie wiesz nawet jaki to komfort stać przy stole wigilijnym gdy wiesz że nie musisz udawać. Możesz wyjść możesz przyjść. Nie musisz chować się po kątach.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>A u ateistów? "Gul" nie staje dawać prezenty w dniu świętowania narodzin nielubianego Boga, ktory w dodatku nie istnieje? >Zwariowałeś. Nie wiesz nawet jaki to komfort stać przy stole wigilijnym gdy wiesz że nie musisz udawać. Możesz wyjść możesz przyjść. >Nie musisz chować się po kątach. No to super.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
>No to super.
No i widzisz Panie Brzostowski. Jak to będzie z tą Maryją? Bo z tego co widzę to Ty głównie Ty będziesz robił coś wbrew swojej wierze.
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>No to super. >No i widzisz Panie Brzostowski. Jak to będzie z tą Maryją? >Bo z tego co widzę to Ty głównie Ty będziesz robił coś wbrew swojej wierze. U mnie jako teisty wiele rzeczy jest nieracjonalnych, także nic to mi nie szkodzi. Gorzej jak ateista świętuje BOże Narodzenie.
A jak tam u Ciebie? Będą kolędy?
Aha, i nie wiem o co Ci chodzi z tą Maryją, możesz przypomnieć? Jak znam już Ciebie, to zapewne coś żeś źle zrozumiał lub sobie nadintepretował.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | farmer (22440 punktów) | >>>No to super. >>No i widzisz Panie Brzostowski. Jak to będzie z tą Maryją? >>Bo z tego co widzę to Ty głównie Ty będziesz robił coś wbrew swojej wierze. >U mnie jako teisty wiele rzeczy jest nieracjonalnych, także nic to mi nie szkodzi. Gorzej jak ateista świętuje BOże Narodzenie.
Prawdę mówiąc to żona przekonywała mnie na wyjazd...ale dam się pokroić za barszcz z uszkami i całą resztę jedzenia. Ale przyszły rok to faktycznie trzeba zabrać się i wyjechać.
>A jak tam u Ciebie? Będą kolędy?
U mnie w domu nie, a u gospodarzy do których pojadę to pewnie tak.
>Aha, i nie wiem o co Ci chodzi z tą Maryją, możesz przypomnieć? Jak znam już Ciebie, to zapewne coś żeś źle zrozumiał lub sobie nadintepretował.
Nie, to raczej jak sam napisałeś: >U mnie jako teisty wiele rzeczy jest nieracjonalnych Być może ciężko Ci potem dojść co jest realne a co nie.
Strasznie generalizujesz. Rośnie pokolenie dla którego ten czas nie będzie miał juz kompletnie znaczenia. I są już osoby świadome tego dnia.
To wierzącym się zdaje że tkwi w nas mnie nostalgia. Absolutnie nie. Ja nie potrzebuję takiej protezy. Tak jak nie potrzebuję nazywać się ateistą.
To protezy i umiem bez nich żyć czego Ty nie potrafisz. Nadpisując co się da. To Twój problem jak widzisz. Gdyż miałeś potrzebę założenia tego tematu.
|
|
| | | | | |  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >Prawdę mówiąc to żona przekonywała mnie na wyjazd...ale dam się pokroić za barszcz z uszkami i całą resztę jedzenia. No to smacznego. >Ale przyszły rok to faktycznie trzeba zabrać się i wyjechać. Eeee... pamiętaj: barszczyk! >>A jak tam u Ciebie? Będą kolędy? >U mnie w domu nie, a u gospodarzy do których pojadę to pewnie tak. Będziesz słuchaj z obrzydzeniem? Czy jednak to po prostu już część tradycji, którą akceptujesz? >>Aha, i nie wiem o co Ci chodzi z tą Maryją, możesz przypomnieć? Jak znam już Ciebie, to zapewne coś żeś źle zrozumiał lub sobie nadintepretował. >Nie, to raczej jak sam napisałeś: >>U mnie jako teisty wiele rzeczy jest nieracjonalnych >Być może ciężko Ci potem dojść co jest realne a co nie. Uwierz, że daje sobie radę. A z tą Maryją, to naprawdę nie wiem o co Ci chodzi. >Strasznie generalizujesz. Rośnie pokolenie dla którego ten czas nie będzie miał juz kompletnie znaczenia. >I są już osoby świadome tego dnia. >To wierzącym się zdaje że tkwi w nas mnie nostalgia. >Absolutnie nie. Ja nie potrzebuję takiej protezy. Tak jak nie potrzebuję nazywać się ateistą. >To protezy i umiem bez nich żyć czego Ty nie potrafisz. Nadpisując co się da. >To Twój problem jak widzisz. Gdyż miałeś potrzebę założenia tego tematu.
Pokolenia rosły od wieków, różne, a wiara w Boga, w tym chrześciajństwo istnieje od poczatku powstania i ma się dobrze...
Ja nie wiem co w Tobie tkwi, ja o to pytam.
Ja nie mam żadnego problemu ze sobą, wątek założyłem, trochę z ciekawości, a trochę złośliwie, bo wiedziałem, że mniej rozgarnięci będą się wkurzać.
Zakładanie wątku nie oznacza, że ma się z czymś problemy, może być wiele powodów.
Swoją drogą, mam wrażenie, że te tysiące antyklerykalnych postów na fR, są potrzebne właśnie Wam dla poprawy komfortu, prawdziwej wiary to nie ruszy nawet o milimetr. Wiary w Boga, nie da się podważyć błahostkami, złośliwością, odkryciami naukowymi. To nieporozumienie, powinniście to wreszcie zrozumieć, w końcu jestescie w miarę inteligentni.
Wiara to jak 6 zmysł, ja Boga "widzę" i "czuję". To dla Was doświadczenie niezrozumiałe, być może nieosiągalne.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | DyktaFon (9281 punktów) |
> Swoją drogą, mam wrażenie, że te tysiące antyklerykalnych postów na fR, są potrzebne właśnie Wam dla poprawy komfortu, prawdziwej wiary to nie ruszy nawet o milimetr. Wiary w Boga, nie da się podważyć błahostkami, złośliwością, odkryciami naukowymi. To nieporozumienie, powinniście to wreszcie zrozumieć, w końcu jestescie w miarę inteligentni.> Wiara to jak 6 zmysł, ja Boga "widzę" i "czuję". To dla Was doświadczenie niezrozumiałe, być może nieosiągalne.Myślę, że to szczere wyznanie wiary  Trochę pewnie z rozpędu i nieświadomości, co się mówi, ale zawsze... Żadne fakty nie dadzą rady wierze. Niech tam się dzieje co chce, ja wierzę i wszystko inne nie ma znaczenia. Czy bóg jest, czy go nie ma, czy ma trzy głowy, czy jest kotem... to nie moja sprawa: ja wierzę w to, co mi w dzieciństwie wmówiono i schowajcie się ludzie myślący!
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | farmer (22440 punktów) |
> >U mnie w domu nie, a u gospodarzy do których pojadę to pewnie tak.> Będziesz słuchaj z obrzydzeniem? Czy jednak to po prostu już część tradycji, którą akceptujesz?Zależy jak bardzo będą fałszować. Bo jak będą ładnie śpiewać (he he w co wątpię) to posłucham ich jak tego? youtu.be/eC2hn5mfw70W. A. Mozart: Gloria - part I (Missa solemnis C-moll KV 139) > Uwierz, że daje sobie radę. A z tą Maryją, to naprawdę nie wiem o co Ci chodzi.Oj tam oj tam. Było. > Wiara to jak 6 zmysł, ja Boga "widzę" i "czuję". To dla Was doświadczenie niezrozumiałe, być może nieosiągalne.No fakt. Tak samo jak reszta objawień których również i dla Ciebie jest niedostępna. A co do świąt to proponuje ta pozycję Od sasa do lasa Janusza Tazbira. Od sasa do lasa to zbiór artykułów i szkiców historycznych obejmujących trzy obszary badań profesora Janusza Tazbira. Pierwszy to istniejący od dawna proceder tworzenia i wykorzystywania falsyfikatów historyczno-literackich - rzekomych pamiętników, listów i relacji. Na ogół były to dzieła historyków i pisarzy zafascynowanych przeszłością do tego stopnia, że podejmowali próby opisu przeważnie wymyślonych sytuacji w językowej i stylistycznej manierze Polaków z minionych epok. Cykl drugi obejmuje studia nad kulturą sarmacką poprzez analizę dorobku kronikarskiego i badawczego autorów takich jak: Jędrzej Kitowicz, Władysław Łoziński, Aleksander Brückner, Jan Stanisław Bystroń czy Stanisław Wasylewski. W trzeciej części książki profesor Tazbir przypomina biografie i dorobek swych ulubionych autorów, m.in. Jana Potockiego, Henryka Rzewuskiego, Józefa Korzeniowskiego, Henryka Sienkiewicza, Marii Dąbrowskiej. Wnikliwa analiza, błyskotliwy styl i polemiczna pasja Autora nadaje prezentowanym tekstom, oprócz walorów poznawczych, cechy najwyższej jakości prac popularyzujących historię narodową. Proponuje kupić sobie pod choinkę. Poczytasz choćby o tym jak tworzyły się obyczaje przy stole
|
|
| | | | | | |  | 23 na 23 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Wiara to jak 6 zmysł, ja Boga "widzę" i "czuję". To dla Was doświadczenie niezrozumiałe, być może nieosiągalne.
Widzę, że nadal do otumanionego biedactwa nie dociera, że to nie żaden szósty zmysł, tylko zwyczajne ćpanie, czyli podawanie sobie hormonów do układu nagrody w mózgu za pomocą rozmaitych projekcji. Wierzący pochłonięty modlitwą lub transcendentalną medytacją aktywuje sobie odpowiednie rejony mózgu i pakuje. Czy sobie zaprojektujesz widzenie i czucie bozi, czy fajnej laski, która klęczy przed tobą i robi ci dobrze, to efekt jest podobny, bo do odpowiednich, zaaktywizowanych struktur w mózgu będą dopływać ci odpowiednie, rozkoszujące substancje. A że to lubimy, to to sobie robimy. Na różne sposoby. Pobieramy poprzez zmysły lub sami projektujemy w swojej w wyobraźni rozmaite historie, bo nam napięcie popędowe rośnie i trzeba się rozładować. A że jesteś wytresowany w wywoływaniu, "widzeniu" i "czuciu" bozi, to się akurat tym jarasz. No, ale ciesz się, że jesteś lepszy, piękniejszy i bogatszy. Dotknięty, naznaczony i wybrany. Obłaskawiony wglądem w największe tajemnice bytu i świata. Ale to tylko majaczenia zindoktrynowanego i uwiedzionego żałosnymi praktykami biedactwa. Ty naprawdę nie widzisz, że jesteś uwiedzioną sprytnie ofiarą losu?
Religia dość szybko zmieniła się w atrakcyjny dla naszej gospodarki hormonalnej, można powiedzieć, popkulturowy produkt. Chyba był to pierwszy tak atrakcyjny, powszechny kulturowy hak na nasz mózg. To po prostu działa na ludzi niczym narkotyk, który tutaj za pomocą szybkich, prostych, mocnych bodźców uzależnia go od kolejnych, chemicznych dawek. Ten mechanizm dzisiaj znakomicie powielają spece od muzyki, czy literatury popularnej. Od filmów, gier, programów rozrywkowych, czy urządzania galerii handlowych. Trzeba błyskawicznie wprowadzić mózg w strefę endorfin, dopaminy, oksytocyny i ich koleżanek. I go zewsząd pobudzać, by był w ciągłej potrzebie. Takim pierwszym masowym produktem i często jedynym była kiedyś właśnie religia. Dziś często już przegrywa z rozbudowaną konkurencją, ale nadal znakomicie uwodzi, jak coraz bardziej prostacka muzyka popularna, gdzie generowany jest najlepiej, najszybciej i najmocniej upuszczający hormony do naszego układu nagrody zakres dźwięków. Dlatego też najbardziej poczytnymi pozycjami literackimi są harlequiny, kryminały, zakochane wampiry i inne Greye, a filmami jakieś banalne filmy romantyczne albo sprawnie udające dzieła wyższe "Zielone mile", "Gladiatory", czy "Skazani na Shawshank". Tak samo jest z produktami religijnymi. Fanatyka disco polo czy Rihanny nie przekonasz do Beethovena czy jakiegoś wyrafinowanego jazzu, bo jego mózg został wyszkolony w pobieraniu określonych, prostych linii melodycznych, z niewielka liczbą akordów i instrumentów muzycznych. Z czegoś bardziej złożonego umysł takiego delikwenta nie umie już przedostać się do przyjemnej strefy. Literatura też ma działać na emocje i uczucia, a nie dostarczać wiedzy. Ma robić za wibrator dla układu nagrody, a nie poszerzać horyzonty, z czego satysfakcja jest odłożona w czasie, więc jest mało atrakcyjna, bo tu już trzeba cały czas szybko pakować hormony w układ nagrody. Mózg jest już zazwyczaj zaprogramowany przez spryciarzy na działanie w trybie natychmiastowym.
Tak samo masz z religią. Zazwyczaj od dziecka programujesz mózg określonymi działaniami, obiektami, myślami, obrazami, dźwiękami, od których uzależniany jest twój mózg. A gdybyś chciał to odstawić, to będziesz czuł dyskomfort, energetyczne rozchwianie, często rozbicie, chyba że podłapiesz sprawnie działające na ciebie zamienniki. Gdy ludziom coś się wdrukuje w dzieciństwie do głowy, to z nabytych iluzji i głupot nie umieją zrezygnować, bo na ich podstawie zorganizowane mają całe wyobrażenie świata i wedle tego utrzymują swoją hormonalną równowagę. A to daje poczucie poukładania, sensu i celu, czyli bezpieczeństwa. Psychika wedle tego schematu znajduje swoja stabilizację. No i tak to się wciąż kula. Produkt, jak wiele innych. Zdecydowana większość operuje sobie w religijnej, prostackiej popkulturze, choć są tutaj oczywiście ludzie, którzy parają się tym tematem w bardziej wyspecjalizowany sposób. Ci niby wyrafinowani, uzależnieni od czegoś bardziej złożonego i wysublimowanego są tutaj o tyle tylko interesujący, że mają nieco bardziej skomplikowane i ciekawsze ścieżki dojścia do strefy hormonalnej satysfakcji. Ale to nie oznacza, że mają jakąś wartościowszą wiedzę na temat świata, życia i człowieka. Po prostu potrzebują tej większej złożoności, bo ich mózg tak został ustawiony, ukształtowany, wychowany. Gdzieś się nauczyli bardziej złożonego myślenia i to ich kręci. Ale wcale nie daje im jakiejś prawdy czy obiektywnej mądrości. Mają tylko wypracowane przydatne ścieżki dla technicznie wyrafinowanego myślenia, co zresztą przydatne jest w rzetelnym myśleniu naukowym. Jednak tacy ludzie wykorzystują to nie dla rzetelnego poznania, ale dla religijnej kulminacji, do której muszą dojść w inny sposób niż prostsza większość.
I tak to sobie działa. Na takim powszechnym, można powiedzieć popkulturowym poziomie, potrzebna jest w religii i czasami też innych dziedzinach (filmy, książki) jakaś wyidealizowana postać, albo ich zestaw, a z drugiej strony jakieś szwarccharaktery. To wszystko wpływa na nasz mózg, kręci nas, syci, wywołuje silne emocje, uzależnia. Do tego rytuały, obrzędy, święta, uroczystości. Wszystko ma nas karmić. A najskuteczniejsze są proste, emocjonalnie silne, romantyczne narracje operujące na poziomie miłości, więzi, chwalebnych czynów, ckliwego piękna i dobra z jednej strony i okrucieństwa, cierpienia, niesprawiedliwości, jakiejś utraty, czy rozstania z drugiej. Do tego jakaś romantyczna, ostateczna wizja spełnienia na koniec i człowiek nabombiony hormonami do bólu. Nigdy z tego narkotyku i takiej zabawy nie zrezygnuje. Albo prawie nigdy. A już na pewno się w tym cwaniactwie nie połapie i jeszcze będzie wrzeszczał, że ma wielką, ostateczna prawdę i boga za sobą.
>
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | paganus (731 punktów) | >... Zazwyczaj od dziecka programujesz mózg określonymi działaniami, obiektami, myślami, obrazami, dźwiękami, od których uzależniany jest twój mózg. A gdybyś chciał to odstawić, to będziesz czuł dyskomfort, energetyczne rozchwianie, często rozbicie, chyba że podłapiesz sprawnie działające na ciebie zamienniki. Gdy ludziom coś się wdrukuje w dzieciństwie do głowy, to z nabytych iluzji i głupot nie umieją zrezygnować, bo na ich podstawie zorganizowane mają całe wyobrażenie świata i wedle tego utrzymują swoją hormonalną równowagę.
Aż strach pomyśleć, jak postrzegać rzeczywistość będą dzieci, które swe najpiękniejsze chwile dzieciństwa spędzały na siedzonkach hipermarketowych wózków, wśród regałów pełnych cipsów, batoników, kolorowych napojów itp.
Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
|
|
| | | | | | | |  | | starog (359 punktów) |
> Widzę, że nadal do otumanionego biedactwa nie dociera, [...] > Nie sądziłem, że komukolwiek z tego forum przyznam punkt ponieważ z zasady nie oceniam opinii innych ludzi. Jednak Twój wpis uważam za wyjątkowo celny.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Wiara to jak 6 zmysł, ja Boga "widzę" i "czuję". To dla Was doświadczenie niezrozumiałe, być może nieosiągalne. > Widzę, że nadal do otumanionego biedactwa nie dociera...
1. Uodporniłem się na "taką" krytykę już dawno. 2. Do każdego wpisu antkelrykalnego podchodzę z dużą podejrzliwością, bo wielokrotnie jest w nich ewidentny fałsz i kłamstwo indukowane ideologicznie.
a teraz do rzeczy...
Podałeś jedno z możliwych wyjaśnień wiary w boga i w ogóle idei boga, powiedzmy dość spójne, składne, tak że ktoś mniej zorientowany mógłby krzyknąć: kurdę! tak jest!
Tyle tylko, że nie masz na to żadnych dowodów. Co więcej, nie możesz nawet wyakzać, że jest to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie. Ot, po prostu logiczna koncepcja na wyjaśnienie boga.
A ja mam inną, prostszą: On po prostu istnieje, nie wszyscy to jednak "czują", też nie mam dowodów naukowych.
Tak jak nie wszyscy mają talent do lepienia z gliny, do kochania innych, do filozofowania ...
Ty możesz mnie nazwać tumanem, bo "wierzę" i "czuję" że On istnieje, a ja Ciebie upośledzonym, bo Ty nie "czujesz".
Jako człowiek roztropny zastanowiłbym się, czy moja wiara to nie choroba, gdyby nas wierzących było powiedzmy 2% (jak homoseksualistów), ale skoro moje "czucie" jest też elementem "czucia" innych ludzi (miliardów ludzi), a odkrycia naukowe i wnioski z nich płynące wg aktualnej wiedzy co najmniej nie zaprzeczają istnieniu takiego bytu jak bóg (a wg mnie uprawdopodabniają istnienie takiego bytu), to wierzę, czuję się dobrze i postrzegam ateistów jako właśnie pozbawionych pewnego zmysłu (nie w sensie intelektualnym, ale medycznym). Ateiśći nie powinni jednak czuć się tym urażeni, bo przecież nie uznają oni istnienia takiego zmysłu (wg nich nie istnieje), to też i jego brak nie powinien ich denerwować.
To co tutaj napisałeś wskazuje jedynie, że nie rozumiesz tego "czucia", nie pojmujesz jego istoty, wg mnie nie masz tego "czegoś", co pozwala na zrozumienie wiary.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . > 1. Uodporniłem się na "taką" krytykę już dawno. Nie Pan jeden. Podziela Pan tą umiejętność z wszystkimi fideistami> 2. Do każdego wpisu antkelrykalnego podchodzę z dużą podejrzliwością, bo wielokrotnie jest w nich ewidentny fałsz i kłamstwo indukowane ideologicznie.Z wierzącymi nie ma dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe, gdy on wierzy inaczej. Jeżeli jakieś fakty przeczą wierze, to tym gorzej dla faktów. > a teraz do rzeczy...> Podałeś jedno z możliwych wyjaśnień wiary w boga i w ogóle idei boga, powiedzmy dość spójne, składne, tak że ktoś mniej zorientowany mógłby krzyknąć: kurdę! tak jest!> Tyle tylko, że nie masz na to żadnych dowodów. Co więcej, nie możesz nawet wyakzać, że jest to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie. Ot, po prostu logiczna koncepcja na wyjaśnienie boga.> A ja mam inną, prostszą: On po prostu istnieje, nie wszyscy to jednak "czują", też nie mam dowodów naukowych.> Tak jak nie wszyscy mają talent do lepienia z gliny, do kochania innych, do filozofowania ...> Ty możesz mnie nazwać tumanem, bo "wierzę" i "czuję" że On istnieje, a ja Ciebie upośledzonym, bo Ty nie "czujesz".A cóż mądrego opierając się na dorobku nauki pan Darkside napisać, gdy pan Brzostowski czuje się depozytariuszem Prawdy otrzymanej od Boga? Jakie można mieć kontrargumenty na jego "czucie"? (Przypominam, że ta dyskusja toczy się na racjonalistycznym forum.) > Jako człowiek roztropny zastanowiłbym się, czy moja wiara to nie choroba, gdyby nas wierzących było powiedzmy 2% (jak homoseksualistów), ale skoro moje "czucie" jest też elementem "czucia" innych ludzi (miliardów ludzi),"Gówno jest smaczne miliardy much nie mogą się mylić." www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,503845#w504250Jakoś dziwnie też się składa, że Bóg mądrością nierówno dzielił i tych najmądrzejszych jest garstka, a wśród nich ateistów najwięcej. Zaś głębokość wiary jest statystycznie paralelna z poziomem wykształcenia. Im wykształcenie niższe tym wiara głębsza. > a odkrycia naukowe i wnioski z nich płynące wg aktualnej wiedzy co najmniej nie zaprzeczają istnieniu takiego bytu jak bóg (a wg mnie uprawdopodabniają istnienie takiego bytu), to wierzę, czuję się dobrze i postrzegam ateistów jako właśnie pozbawionych pewnego zmysłu (nie w sensie intelektualnym, ale medycznym).Ten akapit świadczy tylko o Pańskiej całkowitej nieprzemakalności na naukową wiedzę i racjonalne argumenty - czyli jest stanem normalnym dla ludzi zaślepionych wiarą. > Ateiśći nie powinni jednak czuć się tym urażeni, bo przecież nie uznają oni istnienia takiego zmysłu (wg nich nie istnieje), to też i jego brak nie powinien ich denerwować.Racjonaliści nie czują się obrażeni dosyć powszechną społecznie głupotą, choć czasem wypisywane, czy wypowiadane publicznie brednie obrażają ich inteligencję. Po prosu wiemy, że właśnie taką jest rzeczywistość. > To co tutaj napisałeś wskazuje jedynie, że nie rozumiesz tego "czucia", nie pojmujesz jego istoty, wg mnie nie masz tego "czegoś", co pozwala na zrozumienie wiary.Przypominam sobie swoje kontakty z ludźmi znajdującymi się w stanach różnych psychoz. Dla nich doświadczana przez nich rzeczywistość zawsze była bardziej prawdziwą od tej weryfikowalnej doświadczalnie. > Ignoruję BogusławskiegoNormalnie, jak to ignorant. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | To jak rozmowa z ciężko zakochanym nastolatkiem albo alkoholikiem. Bez sensu. Ale ja tak o tych psychozach poopowiadać chciałem, bo miałem sąsiada, który zawsze po mnie latał, kiedy u niego w domu działy się niesamowite rzeczy. A był to bardzo inteligentny, oczytany człowiek, z zawodu lekarz, z przekonania ateista. Czasami było kilka miesięcy spokoju, to znowu trzeba było latać co dziesięć minut, ale nigdy nie narzekałem, bo było ciekawie, a byłem dla niego jak cudotwórca od przepędzania niechcianych gości, więc czułem się jak jakiś Indiana Jones. Kiedyś wpadł do mnie ekstremalnie przerażony, roztrzęsiony, na granicy paniki, tak że w pierwszym momencie sam się wystraszyłem jego widokiem. No ale błyskawicznie się zorientowałem, że jest w akcji. "Chodź do mnie, bo u mnie siedzi diabeł" oznajmił. No to mówię mu, że jestem świetny w kwestii wypędzania diabłów i od razu idę. On totalnie wystraszony, wepchał mnie do domu pierwszego i kazał iść do salonu. Wszedłem, nie ma nikogo. On wszedł: "No siedzi!". Gdzie?. No tutaj! Ale tu nie ma nikogo. Ty nie rób ze mnie wariata, bo ja głupi nie jestem. Przecież widzę, że siedzi, a ty jesteś z nim chyba w zmowie  No to jak on wygląda? Łysy jest i z bródką. Tu mnie zaraz oświeciło, bo był TV włączony, a w nim program "Młodzież kontra" z Korwinem. Nie zastanawiałem się długo, tylko podszedłem i wyłączyłem pudło. "Nie ma go! Uciekł! Wystraszyłeś go? Jak to zrobiłeś?". Wyłączyłem telewizor. Aha. Wróciłem do siebie, ale za chwilę był kolejny alarm, bo "czterdziestu Żydów u mnie siedzi". I co robią? Nic. Siedzą i nie chcą wyjść, ale jest strasznie ciasno i nie da się ruszyć. Poszedłem, wygoniłem towarzycho, ale nie udało mi się ustalić skąd wizja. Za chwilę była trzecia. Dwóch młodych ludzi siedziało mu w domu, chłopak i dziewczyna z Krakowa (?) i naradzali się, żeby go zamordować i wziąć wszystkie jego pieniądze. Kiedy znowu weszliśmy do salonu krzyknął tylko: "Zobaczyli cię i uciekają!". A gdzie? Tam! - wskazał na szybę w meblościance, a tam nasze odbicia się poruszały. I tak to sobie czasami leciało, ale to jego całkowite przekonanie o realności tych sytuacji wymalowane na twarzy, robiło zawsze na mnie duże wrażenie. >
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >To jak rozmowa z ciężko zakochanym nastolatkiem albo alkoholikiem. Bez sensu.
Więc nie gadaj.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | W sumie nie gadam za wiele, ale czasami wygrywasz casting na dobre tło dla pokazania tego czy tamtego.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > .> >1. Uodporniłem się na "taką" krytykę już dawno. Nie Pan jeden. Podziela Pan tą umiejętność z wszystkimi fideistamiTo rezultat trolowania z Panem. > Z wierzącymi nie ma dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe, gdy on wierzy inaczej. Jeżeli jakieś fakty przeczą wierze, to tym gorzej dla faktów.To oklepane i w gruncie rzeczy dość głupie powiedzonko powtarzane przez Pana w kółko. > A cóż mądrego opierając się na dorobku nauki pan Darkside napisać, gdy pan Brzostowski czuje się depozytariuszem Prawdy otrzymanej od Boga?I znowu Pan wypisuje głupoty, urojone, bo ja nigdzie nie pisałem, że jestem depozytariuszem Prawdy. JEdynie odniosłem się do tego co pisał Darkside. Pan jak zwykle ma jakąś swoją wizję interlokutora i Pan pozostaje w tej percepcji... Cieszę się, że ma Pan swój świat... > >Jako człowiek roztropny zastanowiłbym się, czy moja wiara to nie choroba, gdyby nas wierzących było powiedzmy 2% (jak homoseksualistów), ale skoro moje "czucie" jest też elementem "czucia" innych ludzi (miliardów ludzi),> "Gówno jest smaczne miliardy much nie mogą się mylić."Skoro ma Pan takie doświadczenia kulinarne, to OK. Ja próbował nie będę. Powiedzonko to jest podwórkowe, przedszkolakowe, godne forumowicza onetu i pasujące do pańskiego poziomu kultury oraz hipokryzji intelektualnej. Powiedzonko to nie ma się nijak do mojego przykładu, trzeba bowiem rozumieć różnicę pomiędzy człowiekiem i muchą. Nie każdy musi to widzieć. > Jakoś dziwnie też się składa, że Bóg mądrością nierówno dzielił i tych najmądrzejszych jest garstka, a wśród nich ateistów najwięcej. Zaś głębokość wiary jest statystycznie paralelna z poziomem wykształcenia. Im wykształcenie niższe tym wiara głębsza.Jest to możliwe. I co z tego wynika? Myśli Pan że jest Pan przez to mądrzejszy ode mnie? Otóż informuję Pana, że ststystyka nie dotyczy pojedynczych przypadków. > Ten akapit świadczy tylko o Pańskiej całkowitej nieprzemakalności na naukową wiedzę i racjonalne argumenty - czyli jest stanem normalnym dla ludzi zaślepionych wiarą.Była już o tym dyskusja wielokrotnie, jeśli Pan zna jakieś naukowe dowody, badania lub chocby spójne koncepcje logiczne, które likwidują problem pierwszej przyczyny, to chętnie poznam. > Racjonaliści nie czują się obrażeni dosyć powszechną społecznie głupotą, choć czasem wypisywane, czy wypowiadane publicznie brednie obrażają ich inteligencję. Po prosu wiemy, że właśnie taką jest rzeczywistość.Nic nie poradzę na pańskie stany emocjonalne. > >To co tutaj napisałeś wskazuje jedynie, że nie rozumiesz tego "czucia", nie pojmujesz jego istoty, wg mnie nie masz tego "czegoś", co pozwala na zrozumienie wiary.> Przypominam sobie swoje kontakty z ludźmi znajdującymi się w stanach różnych psychoz. Dla nich doświadczana przez nich rzeczywistość zawsze była bardziej prawdziwą od tej weryfikowalnej doświadczalnie.Każdy ma jakieś doświadczenia, miło że Pan się zwierza.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . > I znowu Pan wypisuje głupoty, urojone, bo ja nigdzie nie pisałem, że jestem depozytariuszem Prawdy. JEdynie odniosłem się do tego co pisał Darkside. Pan jak zwykle ma jakąś swoją wizję interlokutora i Pan pozostaje w tej percepcji...Dyskutować z zacietrzewionymi fideistycznymi trollami to zupełnie się nie da. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,647715#w649050www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,647715#w649053Nikt nas nie potrafi bardziej skompromitować niż uczynimy to sami. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>To co tutaj napisałeś wskazuje jedynie, że nie rozumiesz tego "czucia", nie pojmujesz jego istoty, wg mnie nie masz tego "czegoś", co pozwala na zrozumienie wiary.
Kurde...to już nie MUSI? Sifiksowałbym przez te wszystkie czucia.
Stara szkoła Panie Brzostowski wierzyła konkretnie w Jezusa Matkę Boską Ducha Św. i Boga. Raz mniej raz więcej ale konkretnie. Aż pojawił się Duch Prawdy....żartowałem, sam przestałeś w to wierzyć. Ostało Ci się jedynie czucie.
Czy czucie wynika to z czucia czy z nauki? Jasne że z nauki. Czujesz na tyle na ile wiesz i ani grama więcej ani mniej.
Czujesz tak jak czuli ludzie od zawsze. Jak było mało nauki to było wh.j czucia...drzew kamieni ptaków co tam sobie dusza pragnie.
Jak jest dużo nauki to czucie gaśnie. Nie oddajesz czci drzewom kamieniom itd. Bo....czucie słabe? Bo duchy się ulotniły? Co się stało Panie Brzostowski?
To chyba jedna ze słabszych koncepcji...nie, one wszystkie są takie same. Bla bla wiara nie rozumiesz.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>To co tutaj napisałeś wskazuje jedynie, że nie rozumiesz tego "czucia", nie pojmujesz jego istoty, wg mnie nie masz tego "czegoś", co pozwala na zrozumienie wiary. >Kurde...to już nie MUSI? Sifiksowałbym przez te wszystkie czucia.
Rozmowa z Wami jest generalnie bez sensu. I Ty to potwierdziłeś wielokrotnie. Ja bez problemu potrafię założyć, że boga nie ma i wyyjść tylko z tego co widzę + logika. Wy nie potraficie nawet o dupie maryni gadać bez plucia na religię i boga.
Wielokrotnie tutaj pisałem, że jestem nietypowym teistą, ale i tak nikt nie chciał tego wziąć na poważnie. Nie będę się kopał z wariatami... niech wierzą w co chcą.
Farmerze, mój drogi znajomy z fR, informuję Cię, że:
1. U mnie wszystko jest poukładane w sprawie boga od ok. kilkunastu lat. 2. Czytam książki, fR, rozmawiam i jakoś od kilkunastu lat NIC nie może wstrząsnąć moim światem. 3. Bawią mnie i śmieszą w wiekszości przypadków Wasze "odkrycia", sprzeczności, itd... "rozkminione" już przeze mnie w wieku kilkunastu lat, a i znane po prostu z literatury. Wasze "dowody" na rzekome nieistnenei boga, albo istnienei świata z "Niczego", które są warte funta kłaków, a powtarzane w kółko, mogą co prawda nastolatków zbałamucić... 4. Denerwują Wasze manipulacje antyklerykalne lub eweidentne kłamstwa. 5. Smieszy to łapanie za "slówka", jako rzekomy wynik "głębokiego" rozumienia istoty rzeczy. 6. Pisałem już o swojej wierze i o argumentach logicznych na istnienie boga. Jest On prawdpodobny, wystarczy obserwować świat.
Tak farmer bóg musi istnieć, nie ma bowiem innego znanego i spójnego na dzień dzisiejszy rozwiazania problemu zaistnienia świata.
Pierwsza przyczyna cały czas jest aktualna. Wasz świat z "Niczego" jest śmieszną koncepcją, na siłę próbującą wykazać, że jednak coś powstaje z niczego, mimo że cała wiwdza temu przeczy. To żałosne.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | |  | 9 na 9 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Pierwsza przyczyna cały czas jest aktualna. Wasz świat z "Niczego" jest śmieszną koncepcją, na siłę próbującą wykazać, że jednak coś powstaje z niczego, mimo że cała wiwdza temu przeczy. To żałosne.Zapomniales o Twoim bogu - on powstal z niczego  No chyba, ze istnial od zawsze. Jesli Twoj bog powstal z niczego to i swiat mogl powstac z niczego. Jesli Twoj bog istnial od zawsze to i swiat mogl istniec od zawsze. A nie, przepraszam. Zapomnialem o stochastyce, ktora udowadnia, ze istnieje Twoj bog i latajace krowy
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Odpowiem na tego posta, ponieważ podejmuje przynajmniej w większej cześci sprawy dość ważne. > >Pierwsza przyczyna cały czas jest aktualna. Wasz świat z "Niczego" jest śmieszną koncepcją, na siłę próbującą wykazać, że jednak coś powstaje z niczego, mimo że cała wiwdza temu przeczy. To żałosne.> Zapomniales o Twoim bogu - on powstal z niczego  > No chyba, ze istnial od zawsze.> Jesli Twoj bog powstal z niczego to i swiat mogl powstac z niczego.Bóg nie mógł powstać z niczego, On po prostu istniał od zawsze. > Jesli Twoj bog istnial od zawsze to i swiat mogl istniec od zawsze.Tak, to możliwe. Nic w tym odkrywczego.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Bóg nie mógł powstać z niczego, On po prostu istniał od zawsze.
A z czegos mogl powstac? Skoro z niczego nie mogl to musial z czegos.
Czy po prostu jak zwykle arbitralnie (dla potrzeb wlasnego, juz wczesniej zalozonego wniosku) oznajmiasz, ze wszystko mialo poczatek ino Twoj bog go nie potrzebowal bo byl od poczatku, eehm od zawsze.
Apropos: co to jest "zawsze"? Czas tez byl od zawsze (pomimo, ze przed czasem nie moglo istniec cos takiego jak "zawsze")? Czy bog stworzyl czas? Jesli tak to jak sie nazywa byt boga przed "zawsze"?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | farmer (22440 punktów) |
>Tak farmer bóg musi istnieć, nie ma bowiem innego znanego i spójnego na dzień dzisiejszy rozwiazania problemu zaistnienia świata.
"Miałem na myśli, że wiedzielibyśmy wszystko co wiedziałby Bóg, gdyby Bóg istniał. Jednak on nie istnieje. Jestem ateistą. Religia wierzy w cuda, ale one nie są zgodne z nauką."
eeee to tylko jakiś fizyk nie ma co podawać nawet nazwiska.
Jak się mnie dziecko spyta to powiem że Brzostowski z forum gadali co innego. A fizyki to gupki.
W końcu na forum Brzostowski napisali ponad 2700 razy a ten fizyk to tylko gapili się w niebo i szukali dziur.
Taaaa musi.
"Wy" tu chyba myślicie że siedzą debile z rozdziawionymi gębami i na każde wasze słowo klaszczą bo we wsi jest jeden telewizor a ksiądz to dalej alfa i omega lokalnej społeczności.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | artem2035 (141 punktów) (zablokowany) |
religia wiezrzy w cuda dobre:D poziom przedszkola hehe
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Taaaa musi.
No musi, farmer, jest to logiczne i spójne:
Świat z niczego jest niezgodny z wiedzą naukową, musiał zatem powstać z czegoś, musiał mieć przyczynę...
no, chyba że istniał od zawsze...
a zatem też w końcu wyewoluował byt który potrafi robić z materią wszystko lub prawie wszystko, czyli... bóg...
Bóg nie ma innego wyjścia - musi istnieć.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Bóg nie ma innego wyjścia - musi istnieć.
>Miałem na myśli, że wiedzielibyśmy wszystko co wiedziałby Bóg, gdyby Bóg istniał. Jednak on nie >istnieje. Jestem ateistą. Religia wierzy w cuda, ale one nie są zgodne z nauką."
Orzeł czy reszka? Brzostowski czy Hawking?
Brzostowski...uczyli by tego na studiach (q...a ale nie teologicznych jakby co) Goście łamią sobie głowy nad takimi sprawami nad którymi Twoja i moja sprawność umysłowa łapie "zwiechę" na dzień dobry.
Po za tym sporo już dziś wiemy o ludziach ich tęsknotach strachach itd. To nie XV pne wiek na jakiejś wsi i nie bo nie.
To Twój problem nie mój. youtu.be/XVUyESzoQNY?t=56m25s
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Brzostowski...uczyli by tego na studiach (q...a ale nie teologicznych jakby co) >Goście łamią sobie głowy nad takimi sprawami nad którymi Twoja i moja sprawność umysłowa łapie "zwiechę" na dzień dobry. Są takie rzeczy, że faktycznie łapię "zwiechę", ale przy tych sprawach akurat u mnie wszystko działa. Napisałem dlaczego tak myślę, nie jest to na zasdzie "tak, bo tak" tylko mam pewne argumenty. >Po za tym sporo już dziś wiemy o ludziach ich tęsknotach strachach itd. To nie dowody farmer, jedynie pewne koncepcje które próbują coś wyjaśnić, nie są lepsze od innych. >To nie XV pne wiek na jakiejś wsi i nie bo nie. Ja staram się argemntować, jak ktoś chce się pochlić i zroumieć, można wtedy pogadać. >To Twój problem nie mój. Ja nie mam z tym problemu, farmer.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | Orzeł czy reszka?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > Świat z niczego jest niezgodny z wiedzą naukową, musiał zatem powstać z czegoś, musiał mieć przyczynę...Widzę, Brzostowski, że Święta Ci się udały. Odnowiły nadwątloną wiarę, wymazały z pamięci herezje przeczytane na Racjonaliście i napełniły misjonarską energią do ponownego wysunięcia starego argumentu wielokrotnie tu sfalsyfikowanego. www.racjonalista.pl/forum.php/s,527428#w527581www.racjonalista.pl/forum.php/s,527428#w527769www.racjonalista.pl/forum.php/s,542907#w550622www.racjonalista.pl/forum.php/s,559919#w560941www.racjonalista.pl/forum.php/s,635198#w638045
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Pierwsza przyczyna cały czas jest aktualna. Wasz świat z "Niczego" jest śmieszną koncepcją, na siłę próbującą wykazać, że jednak coś powstaje z niczego, mimo że cała wiwdza temu przeczy. To żałosne. A z czego Bóg stworzył świat?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Pierwsza przyczyna cały czas jest aktualna. Wasz świat z "Niczego" jest śmieszną koncepcją, na siłę próbującą wykazać, że jednak coś powstaje z niczego, mimo że cała wiwdza temu przeczy. To żałosne. >A z czego Bóg stworzył świat?
Skoro Bóg już istniał, gdy stwarzał świat... zatem z siebie samego.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | |  | 9 na 9 | Fizyk (17637 punktów) | > > Widzę, że nadal do otumanionego biedactwa nie dociera, że to nie żaden szósty zmysł, tylko zwyczajne ćpanie, czyli podawanie sobie hormonów do układu nagrody w mózgu za pomocą rozmaitych projekcji.> ... nie masz na to żadnych dowodów.Dowody są w tym naukowym artykule. Autorzy wykazali, że religijne przeżycia są związane z wydzielaniem seratoniny, neurotransmitera podobnego w działaniu do LSD i aktywnych związków znajdujących się w grzybach halucynogennych.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | > >> Widzę, że nadal do otumanionego biedactwa nie dociera, że to nie żaden szósty zmysł, tylko zwyczajne ćpanie, czyli podawanie sobie hormonów do układu nagrody w mózgu za pomocą rozmaitych projekcji.> > ... nie masz na to żadnych dowodów.> Dowody są w tym naukowym artykule. Autorzy wykazali, że religijne przeżycia są związane z wydzielaniem seratoniny, neurotransmitera podobnego w działaniu do LSD i aktywnych związków znajdujących się w grzybach halucynogennych.To są takie dowody, jak te Twoje o świecie z "niczego". Przeżycia religijne Fizyk, są elementem rzeczywistosci, także mogą być sztucznie wywołane, nie ma w tym nic dziwnego i nie jest to dowód na NIC. To antykleryjkalny swiatopogląd pozwala Ci wyciągnąć z tego artykułu jedyny słuszny pogląd. Krótko mówiąc: gdy ktoś Cię kopał w dupę 100 razy, a Ty się raz odwróciłeś, to wyciągnąłęś wniosek, że ten co cię kopnął 100 raz, to kopał Cie za każdym razem. I teraz za każdym razem jak dostaneisz kopa w dupę to już tak będziesz myślał. Taki oto dowód.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | > gdy ktoś Cię kopał w dupę 100 razy...
Mówisz o przeżyciach religijnych?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >> gdy ktoś Cię kopał w dupę 100 razy... >Mówisz o przeżyciach religijnych?
Jako riposta niezłe, dowcipne, ale sam wiesz, że mało merytoryczne. Poczułeś, że Twój dowód jest do niczego? I zamieniłeś w dowcip. Mi też pasuje.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Ty możesz mnie nazwać tumanem, bo "wierzę" i "czuję" że On istnieje, a ja Ciebie upośledzonym, bo Ty nie "czujesz".> Jako człowiek roztropny zastanowiłbym się, czy moja wiara to nie choroba, gdyby nas wierzących było powiedzmy 2% (jak homoseksualistów), ale skoro moje "czucie" jest też elementem "czucia" innych ludzi (miliardów ludzi)(...), to wierzę, czuję się dobrze i postrzegam ateistów jako właśnie pozbawionych pewnego zmysłu (nie w sensie intelektualnym, ale medycznym). Ateiśći nie powinni jednak czuć się tym urażeni, bo przecież nie uznają oni istnienia takiego zmysłu (wg nich nie istnieje), to też i jego brak nie powinien ich denerwować.> To co tutaj napisałeś wskazuje jedynie, że nie rozumiesz tego "czucia", nie pojmujesz jego istoty, wg mnie nie masz tego "czegoś", co pozwala na zrozumienie wiary.Zanim napisałbym coś takiego, upewniłbym się, ile procent ludzi naprawdę "coś" czuje. Bo może być tak, że czują nieliczni, a reszta wierzących wierzy i modli się na zasadzie "Mówił dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu". Wierzą, bo polegają na czuciu innych. "Coś musi być, przecież objawiło się temu i tamtemu" Ale nawet jeśli prawie 100% ludzi coś widzi czy czuje, nie znaczy to, że to jest prawda. przykład
|
|
|  | 5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Jest tradycja, ściśle związana z religią. Jest tradycja, ale starsza niż chrześcijańska. Dobrze wiesz, że chrześcijaństwo odeszło od starotestamentowych świąt i podpięło się pod terminy świąt pogańskich.
>O świętach w Biblii nic nie ma, fakt, jest jednak informacja o narodzinach Jezusa - Boga w stajence... Mógłbyś podać, w którym miejscu w Biblii znajduje się opis narodzin Jezusa w stajence?
>W Biblii jest też o królach co dary przynieśli narodzonemu Bogu... także i jest nawiązanie do prezentów.. Czyż to nie jest co najmniej dziwne, że obecnie prezenty dają sobie goście na urodzinach, a nie solenizantowi?
>Chociaż wbrew temu co plotą przeróżni, choinka - drzewo jest też symbolem chrześcijańskim, jako drzewo dobra i zła, pierwsze choinki były strojone właśnie jabłkami. Związek co prawda luźny, ale jest. Tradycja kszatłtuje się wiekami... No właśnie, współczesna tradycja niewiele ma wspólnego z chrześcijaństwem, a więc twoje zjadliwe pytanie (poniżej) do ateistów jest bez sensu.
>A u ateistów? "Gul" nie staje dawać prezenty w dniu świętowania narodzin nielubianego Boga, ktory w dodatku nie istnieje?
|
|
| |  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Jest tradycja, ściśle związana z religią. >Jest tradycja, ale starsza niż chrześcijańska. Dobrze wiesz, że chrześcijaństwo odeszło od starotestamentowych świąt i podpięło się pod terminy świąt pogańskich. Chrześciajństwo ustaliło datę świąt, ale nie o datę tu idzie, lecz o rodzaj święta, to chyba wiesz. >>O świętach w Biblii nic nie ma, fakt, jest jednak informacja o narodzinach Jezusa - Boga w stajence... >Mógłbyś podać, w którym miejscu w Biblii znajduje się opis narodzin Jezusa w stajence? O kurdę, w żłobie! Może w stajence, może w grocie! I co teraz będzie? Mój świat legł z gruzach! Dobrze wykazujesz się taką precyzją. >>W Biblii jest też o królach co dary przynieśli narodzonemu Bogu... także i jest nawiązanie do prezentów.. >Czyż to nie jest co najmniej dziwne, że obecnie prezenty dają sobie goście na urodzinach, a nie solenizantowi? Teraz precyzja za precyzję: a jak można dać solenizantowi? Prosta rzecz: zwyczaj dawnia prezentów ma korzenie biblijne, rozpowszechnuone dzięki św. Mikołajowi (temu prawdziwemu). >>Chociaż wbrew temu co plotą przeróżni, choinka - drzewo jest też symbolem chrześcijańskim, jako drzewo dobra i zła, pierwsze choinki były strojone właśnie jabłkami. Związek co prawda luźny, ale jest. Tradycja kszatłtuje się wiekami... >No właśnie, współczesna tradycja niewiele ma wspólnego z chrześcijaństwem, a więc twoje zjadliwe pytanie (poniżej) do ateistów jest bez sensu. Istota tej tradycji jest właśnie chrześcijańska, tylko jej eleemnty, i w dodatku powierzchowne, są zaadaptowwane. >>A u ateistów? "Gul" nie staje dawać prezenty w dniu świętowania narodzin nielubianego Boga, ktory w dodatku nie istnieje? Pytanie jest złośliwe, owszem. Z Twoich wypowiedzi jednak, jest jeszcze bardziej złośliwy wniosek: Nawet ateista znajdzie wytłumaczenie na akceptację religijnej tradycji, jeśli tylko mu się po prostu podoba.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) |
> Istota tej tradycji jest właśnie chrześcijańska,O jakiej tradycji Pan mówi? O niespełna 200 letniej, gdyż o niespełna 2 000 letniej, to zupełnie mówić nie można? Ani Jezus, ani gmina chrześcijańska, to zupełnie w zespole współczesnych Rzymsko-katolickich wierzeń by się nie rozpoznali. > tylko jej eleemnty, i w dodatku powierzchowne, są zaadaptowwane.A które elementy chrześcijaństwa nie są zaadaptowane? Gdyż nawet z samym jądrem, trzema latami życia Jezusa, to nie wiadomo jak było i co jest oryginalne, a co zaadaptowane? www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegamiwiadomosci(*)/na-obraz-i-podobienstwo/3r8vkwww.racjonalista.pl/forum.php/s,461490www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,638906#w640094Wierzyć można w bzdury wszelakie, ale tu jest racjonalistyczne forum i potrzebnymi są racjonalne argumenty, a nie wciskanie nam religijnego kitu. > Ignoruję BogusławskiegoNormalne, jak to ignorant. @@@ .
|
|
|  | 9 na 9 | Grzegorz (5685 punktów) | >Jest tradycja, ściśle związana z religią. O świętach w Biblii nic nie ma, fakt, jest jednak informacja o narodzinach Jezusa - Boga w stajence...
Ech.. jak już chcesz wprowadzać "prawa autorskie" do świąt to sprawdź od kogo ściągnięto choćby ustawienie ich na koniec grudnia. I czy obdarowywanie się prezentami nie pochodzi np. od rzymskich Saturnaliów.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | A może zwyczaj ten pochodzi od tego kto po prostu dał pierwszy prezent? Ustal to i daj znać.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 8 na 8 | Grzegorz (5685 punktów) | >A może zwyczaj ten pochodzi od tego kto po prostu dał pierwszy prezent? Ustal to i daj znać.
Taa... parę postów wyżej sam coś gadasz o związku tej tradycji z chrześcijaństwem, a teraz kiedy okazuje się że jest inaczej to zmiana tematu na "ustal to"? Czyli niby to ja mam ustalać czy temu co piszesz bliżej do chciejstwa czy do faktów?
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . > A może zwyczaj ten pochodzi od tego kto po prostu dał pierwszy prezent?> Ustal to i daj znać.Współczesne badania nad szympansami wskazują nam, iż musiało się to zdarzyć przed dwoma milionami lat, a wtedy nasi przodkowie jeszcze żadnego boga sobie nie stworzyli. ____________ Małżeństwo paleontologów, Louis Leakey i Mary Leakey, w latach 60. XX w. postawiło hipotezę, że przed ok. 1,9 miliona lat temu Homo habilis (człowiek zręczny) dał początek gatunkowi Homo erectus (człowiek wyprostowany), z którego mniej więcej 190 tys. lat temu wyewoluowali obecni ludzie. Korzystali oni z odkryć dokonanych w wykopaliskach prowadzonych przez ich synów, Jonathana i Richarda Leakeyów w Wąwozie Olduvai w Tanzanii.
Obecnie większość naukowców zgadza się, że Homo habilis jest przodkiem wszystkich późniejszych gatunków z rodzaju Homo, w tym również - choć nie bezpośrednio - człowieka rozumnego._____________ To bardzo stara tradycja i niemająca niczego wspólnego z jakąkolwiek religią, choć chyba wszystkie ten zwyczaj zawłaszczyły. PS. www.racjon(*)/q,Malpi.ogon.homo.teologicusa> Ignoruję BogusławskiegoNormalne, jak to ignorant. @@@ .
|
|
|  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . > Jest tradycja, ściśle związana z religią. O świętach w Biblii nic nie ma, fakt, jest jednak informacja o narodzinach Jezusa - Boga w stajence... a nam jako wierzącym świętować jego narodziny wolno i nawet trzeba. W Biblii jest też o królach co dary przynieśli narodzonemu Bogu... także i jest nawiązanie do prezentów..Żyjemy w wolnym kraju i wierzącym wolno wierzyć we wszystko i wypisywać bzdury wszelakie - nawet na racjonalistycznym forum. www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,635357#w638359> Ignoruję BogusławskiegoNormalne, jak to ignorant. @@@ .
|
|
|  | 11 na 11 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Jest tradycja, ściśle związana z religią. O świętach w Biblii nic nie ma, fakt, jest jednak informacja o narodzinach Jezusa - Boga w stajence... a nam jako wierzącym świętować jego narodziny wolno i nawet trzeba. W Biblii jest też o królach co dary przynieśli narodzonemu Bogu... także i jest nawiązanie do prezentów..> O choince nic nie ma, bo i nie o choinkę chodzi, ot taki tam dodatek...> Chociaż wbrew temu co plotą przeróżni, choinka - drzewo jest też symbolem chrześcijańskim, jako drzewo dobra i zła, pierwsze choinki były strojone właśnie jabłkami. Związek co prawda luźny, ale jest. Tradycja kszatłtuje się wiekami...> Także u nas, wierzących, wszystko w miarę OK z tymi świętami...> A u ateistów? "Gul" nie staje dawać prezenty w dniu świętowania narodzin nielubianego Boga, ktory w dodatku nie istnieje?Czyli nie wierzysz w tego boga, ktory wyszedl Ci w wyliczaniu rachunku prawdopodobienstwa (uniwersalny stworca swiata) a w tego katolickiego, ktory urodzil samego siebie w stajence  A ja tam prezenty kupilem, bo z tych swiat to takie swieta bozego narodzenia jak z mysiej pipki torba  A gul to chyba Tobie skacze bo ciagle p*****lisz o tym nieistniejacym, stochastycznym bogu, bojac sie, ze jak przestaniesz o nim p*****lic to on zginie smiercia naturalna
|
|
|  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Jest tradycja, ściśle związana z religią. O świętach w Biblii nic nie ma, fakt, jest jednak informacja o narodzinach Jezusa - Boga w stajence... a nam jako wierzącym świętować jego narodziny wolno i nawet trzeba.
W Biblii jest rzeczywiście informacja o narodzinach Jezusa. Nie jest jednak pewne, czy narodził się w żłobie, czyli stajence. O narodzinach w tym raczej nietypowym jak dla ludzi miejscu mowa jest wyłącznie w Ewangelii Łukasza. Mateusz natomiast nie wspomina, gdzie doszło do rozwiązania, należy więc przypuszczać, że według niego poród nastąpił w jakimś pomieszczeniu przeznaczonym dla ludzi, a nie dla zwierząt.
Pozostali ewangeliści, tzn. Marek i Jan, nie wspomnieli ani słowem o narodzinach Jezusa. Szczególne znamienne jest milczenie Marka, autora najstarszej ewangelii, który nic nie napisał o dziewiczym poczęciu i narodzinach w żłobie pośród zwierząt. Najprawdopodobniej w czasach, w których pisał, te legendy jeszcze nie funkcjonowały.
Podobnie jak Marek, również Paweł z Tarsu przemilczał niezwykłe "fakty" związane z dziewiczym poczęciem i narodzinami w żłobie. A przecież jego listy są najstarszymi pismami Nowego Testamentu, które wyprzedziły ewangelie Mateusza i Łukasza o około 40 a może i więcej lat. Paweł znał jeśli nie wszystkich, to co najmniej kilku apostołów. Powinien zatem wiedzieć właśnie od nich o tych niezwykłych wydarzeniach. Dlaczego zatem nie wspomniał o tym w swoich listach kierowanych do pierwszych Kościołów?
>W Biblii jest też o królach co dary przynieśli narodzonemu Bogu... także i jest nawiązanie do prezentów..
Mylisz się. W Biblii nie ma żadnych informacji o królach, którzy przynieśli dary maleńkiemu Jezusowi. Mateusz napisał o mędrcach, którzy przynieśli dary małemu Jezusowi. Nie o królach, lecz o mędrcach. Pozostali ewangeliści o mędrcach, a tym bardziej o królach, nic nie napisali. Oni tej legendy nie znali. Łukasz, autor drugiej ewangelii dzięcięctwa Jezusa, pisał o przybyciu do maleńkiego Jezusa pasterzy. O pasterzach zaś nic nie wiedział Mateusz. A poza tym, gdzież pasterzom do mędrców, że o królach nie wspomnę.
Wracam do mędrców, których do domu Jezusa (nie do żłobu) doprowadziła niezwykła gwiazda. Ci, po przybyciu do Jerozolimy nie pytali, "gdzie jest nowo narodzony bóg?", lecz gdzie jest ten nowo narodzony król żydowski? (Mt 2, 2). Czyżby zostali niewłaściwie poinformowani? I dlaczego zdecydowali się na długa wędrówkę, by złożyć pokłon i dary przyszłemu królowi jakiegoś maleńkiego państewka, być może niewiele dla nich znaczącego?
Mateusz nie napisał, ilu mędrców przybyło do małego Jezusa. Z ilości darów, które owi mędrcy złożyli Jezusowi (złoto, kadzidło i mirra) wydedukowano, że mędrców było trzech. Na tym jednak jeszcze nie koniec. Ponieważ we fragmencie psalmu, który wedle Mateusza zapowiadał złożenie darów nowo narodzonemu Jezusowi (Ps 72, 10.15), mowa jest o królach, a nie o mędrcach, zatem i w tradycji chrześcijańskiej trzech mędrców już na przełomie II i III wieku zastąpili trzej królowie ze wschodu. Dość długo byli jednak bezimienni. Dopiero od VIII wieku zaczęli nosić imiona (Kacper, Melchior i Baltazar). Poznano nawet ich wiek, wprawdzie przybliżony, ale wiadomo już było, że jeden z nich to człowiek młody, drugi to człowiek, a trzeci to człowiek starszy. Nie osiągnięto natomiast pełnej zgody, z jakich kontynentów, czy też krajów przybyli owi mędrcy-królowie, by złożyć hołd i dary maleńkiemu Jezusowi. Najpopularniejsza jest wersja głosząca, że trzej królowie symbolizują trzech synów Noego, czyli Jafeta, Sema i Chama, reprezentujących niejako trzy rasy ludzkie i trzy części znanego przed wiekami świata. W tej zatem wersji jeden z nich przybył z Europy (Melchior), drugi z Azji (Kacper), zaś trzeci z Afryki (Baltazar). Znane są również takie wersje, w których żaden z trzech króli nie pochodzi z Europy, bądź też takie, w których cała trójka to mieszkańcy różnych rejonów Azji. Jak widzisz, same problemy z tymi niby-królami.
A dla Ciebie wszystko jest takie oczywiste. Od razu królowie, tak jakby mędrcy nie byli godni składać dary Jezusowi.
>Tradycja kształtuje się wiekami...
Właśnie napisałem, że aż osiem wieków mędrcy musieli czekać, by nadano im królewskie imiona. Tradycja naprawdę kształtuje się wiekami. A jaka jest jej wartość?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Tradycja kształtuje się wiekami... >Właśnie napisałem, że aż osiem wieków mędrcy musieli czekać, by nadano im królewskie imiona. >Tradycja naprawdę kształtuje się wiekami. >A jaka jest jej wartość? Napisałeś dużo, zwróciłeś uwagę na wiele aspektów i dzięki Ci za to. Jednak jak zwykle nie wniosło to zbyt wiele do istoty sprawy. Rozmawialiśmy tu bowiem o świętowaniu narodzin Jezusa (a te miały miejsce) i pochodzeniu zwyczaju dawania prezentów (co też miało miejsce, a czy to byli pasterze, któlowie czy mędrcy, ma drugorzędne znaczenie dla tej akurat sprawy, podobnie jak to czy się narodził w stajence czy grocie).
Tradycja jest tylko nośnikiem istoty rzeczy, rdzenia wiary i jako taka ma wartość. Myślisz, że dla Boga (o ile istnieje), ma znaczenie, czy świętujesz narodziny Jezusa pamiętajac o grocie czy stajence, czy to że święta uczynią w tobie odmianę duchową? Ja tego tez nie wiem. Przypuszczam jednak, że to drgie jest kluczowe.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 10 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>>Tradycja kształtuje się wiekami... >>Właśnie napisałem, że aż osiem wieków mędrcy musieli czekać, by nadano im królewskie imiona. Tradycja naprawdę kształtuje się wiekami. A jaka jest jej wartość? >Napisałeś dużo, zwróciłeś uwagę na wiele aspektów i dzięki Ci za to.
Miło mi to czytać. Starałem się.
>Jednak jak zwykle nie wniosło to zbyt wiele do istoty sprawy.
Ale tu już się różnimy. Z wrodzoną mi skromnością zauważę, że w mojej ocenie to, co napisałem wnosi do sprawy wiele, a może i bardzo wiele. Jak widzisz, wrodzona skromność to mój silny atut.
>Rozmawialiśmy tu bowiem o świętowaniu narodzin Jezusa (a te miały miejsce)
Pełna zgoda. Jezus jest postacią historyczną, a więc kiedyś musiał się urodzić. A stało się to orientacyjnie pomiędzy 7 a 4 rokiem p.n.e., ale raczej nie w Betlejem, lecz w niewielkim Nazarecie, w Galilei. Nie mam natomiast pewności, czy stało się to akurat zimą, pod koniec grudnia, bo takiej dacie narodzin przeczy nawet baśniowa ewangelia dziecięctwa autorstwa Łukasza.
>i pochodzeniu zwyczaju dawania prezentów (co też miało miejsce, a czy to byli pasterze, królowie czy mędrcy, ma drugorzędne znaczenie dla tej akurat sprawy, podobnie jak to czy się narodził w stajence czy grocie).
A tu znowu nasze poglądy się różnią. Dla jednych to ma znaczenie, dla innych nie. Ci pierwsi chcą poznać prawdę o wszystkim, co ich otacza, ci drudzy zadowalają się legendami i baśniami z krainy tysiąca i jednej baśni. Wydaje mi się, że zaliczam się do tych pierwszych. Od wielu, wielu lat trudzę się, by zrozumieć to, co się wydarzyło około dwa tysiące kat temu w Izraelu, a Ty mnie karcisz, bo dla Ciebie baśnie i legendy są ważniejsze od prawdy. Łatwo się jednak nie poddaję i z przyjemnością wrócę do bożonarodzeniowych opowieści.
Śmiem twierdzić, że żadni mędrcy czy też królowie maleńkiego Jezusa nie odwiedzili i prezentów żadnych mu nie dali. To legenda, baśniowa opowieść, którą przelał na papier Mateusz, lub późniejszy redaktor jego ewangelii. Nie przybyli do Jezusa, bo niby dlaczego mieli przybyć do maleńkiego dziecka, syna biednych niewiele znaczących rodziców z wioski Nazaret, o której mało kto w tamtych czasach wiedział. Nie przybyli również dlatego, bo o jego narodzinach nic nie wiedzieli, no bo skąd niby mieli wiedzieć, że gdzieś daleko od nich urodził się jakiś żydowski chłopczyk, któremu rodzice postanowili dać na imię Jezus. Żadna gwiazda, ani betlejemska ani jakakolwiek inna, o tych narodzinach mędrców czy tez królów nie poinformowała, bo gwiazdy mówić nie umieją i o takich akurat rzeczach nikogo nie informują. Gwiazda ta nie zatrzymała się również nad domem Jezusa i miejsca jego pobytu mędrcom w ten właśnie sposób nie wskazała - jak próbuje nam to wmówić Mateusz - bo tego też gwiazdy robić nie potrafią. Nawet te betlejemskie.
Najprawdopodobniej Jezus w żadnej stajence czy też w żłobie się nie urodził, jak twierdzi inny z kolei ewangelista, czyli Łukasz. Bo niby dlaczego miałby się tam urodzić, a nie w rodzinnym domu. Wprawdzie rodzice Jezusa - Józef i Maria - zaliczali się raczej do ludzi biednych, ale swój dom w Nazarecie najprawdopodobniej mieli i zapewne w nim właśnie Jezus przyszedł na świat. I wcale jego rodzice nie musieli - jak wymyślił to Łukasz - wędrować z rodzinnego Nazaretu do odległego o około 140 km w linii prostej judejskiego Betlejem. A przyczyną tej bezsensownej wędrówki, której na pewno nie było, nie był żaden spis ludności, bo w czasie narodzin Jezusa spis taki się nie odbył, a Łukasz - lub ktoś przed nim - wymyślił go tylko dlatego, by Jezus mógł się urodzić w Betlejem, miejscu narodzin żydowskiego króla Dawida. Zresztą, gdyby nawet taki spis odbył się w Izraelu kilka lat przed naszą era, to nikt rozsądny nie nakazałby ludziom udanie się całymi rodzinami (starcy, małe dzieci, chorzy, kobiety ciężarne) do miejsca narodzin przodków sprzed setek czy też tysięcy lat. Określenie takiego polecenia mianem absurdu czy też głupoty jest zdecydowanie niewystarczające.
>Tradycja jest tylko nośnikiem istoty rzeczy, rdzenia wiary i jako taka ma wartość.
Z tego, co napisałem powyżej wynika, że znowu się różnimy.
>Myślisz, że dla Boga (o ile istnieje), ma znaczenie, czy świętujesz narodziny Jezusa pamiętając o grocie czy stajence, czy to że święta uczynią w tobie odmianę duchową? Ja tego tez nie wiem. Przypuszczam jednak, że to drugie jest kluczowe.
A ja przypuszczam inaczej, niż Ty. Sadzę bowiem, że dla Boga - o ile by rzeczywiście istniał - miałaby znaczenie prawda, a nie fikcja. Sadzę również, że Bóg nie łudziłby się, że w przeciętnym chrześcijaninie święta wywołują jakąś odmianę duchową. Pomyśl sam, ile odmian duchowych musiałby przeżyć przeciętny chrześcijanin w ciągu około pięćdziesięciu lat dorosłego życia? Co najmniej sto, jeśli weźmie się pod uwagę tylko dwa główne święta w roku. Nie wydaje Ci się aby, że to absurd? Zapewniam Cię, że Bóg - o ile by rzeczywiście istniał - również w takie przemiany duchowe by nie wierzył. Nie wypada przecież posądzać go o infantylizm.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Na tym jednak jeszcze nie koniec. Ponieważ we fragmencie psalmu, który wedle Mateusza zapowiadał złożenie darów nowo narodzonemu Jezusowi (Ps 72, 10.15), mowa jest o królach, a nie o mędrcach, zatem i w tradycji chrześcijańskiej trzech mędrców już na przełomie II i III wieku zastąpili trzej królowie ze wschodu.Nie jest to jednak powszechny w chrześcijaństwie pogląd Etiopscy prawosławni chrześcijanie uznają, że mędrców było 60. Ormianie, widzą ich 12 (w tym jeden z Armenii) > A dla Ciebie wszystko jest takie oczywiste. Od razu królowie, tak jakby mędrcy nie byli godni składać dary Jezusowi.Zwyczaj obdarowywania się prezentami, w znacznej części Europy pochodzi z XVII wieku z czasów trzydziestoletniej wojny i pochodzi z praskiej legendy. www.racjonalista.pl/forum.php/s,582528#w583968
|
|
16 na 16 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no> i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?Z kolei ja chciałbym się zapytać skąd taki jad, ale niezbyt mnie odpowiedź obchodzi. Być może w sobie jakiś fałsz wyczuwasz i innym chcesz go zarzucić? Prezenty niekupione, choinki brak, a w Wigilię to nawet z kolacji zrezygnuję, żeby czasem jakiś religiant mi krypto katolicyzmu nie zarzucił 
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no >>i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie? >Z kolei ja chciałbym się zapytać skąd taki jad, ale niezbyt mnie odpowiedź obchodzi. Nie jest to szczególnie duży jad, może "jadzik", to się zgodzę. Niemniej ukryte jest w nim pytanie dużej wagi, wbrew pozorom: jak radzicie sobie z takim okresem i jak ów okres spędzacie. Na forum bowiem, duża część ateistów pisze bardzo stanowczo o swoich poglądach, wyśmiewa też tradcyję religijną i wszystko prawie co z tym jest związane.
Pytam zatem, trochę "wrednie" jak to faktycznie z tym jest w życiu? Bo z tego co widzę dookoła, to moi znajomi ateiści robią "normalne" święta. Czasem ktoś "ucieka" na narty ..., ale generalnie świętują, kupuja prezenty...
A zatem akceptują tę część tradycji chrześcijańskiej, która im się podoba, czyż nie? Niektórzy z powodu uelgłości rodzinie, inni z powodów dzieciństwa, itd...
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
|  | 13 na 13 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Niemniej ukryte jest w nim pytanie dużej wagi, wbrew pozorom: jak radzicie sobie z takim okresem i jak ów okres spędzacie. Ta duża waga to może dla ciebie jest, bo ja nie widzę powodu do oceniania ludzi po tym jak spędzają kilkudniowe wolne. A jak sobie radzą i jak spędzają to już mnie nie obchodzi. >Na forum bowiem, duża część ateistów pisze bardzo stanowczo o swoich poglądach, wyśmiewa też tradcyję religijną i wszystko prawie co z tym jest związane. Nie dziwi mnie to, ale święta mają więcej wspólnego z grubym, amerykańskim Mikołajem z reklam Coli względnie z rodzinnym spędem niż z religią. >Pytam zatem, trochę "wrednie" jak to faktycznie z tym jest w życiu? Bo z tego co widzę dookoła, to moi znajomi ateiści robią "normalne" święta. Czasem ktoś "ucieka" na narty ..., ale generalnie świętują, kupuja prezenty... A co mają robić? Nie jeść i nie spotykać się z rodziną bo komuś się uroi, iż świętują i to po katolicku na dodatek? A okazja do kupna prezentów dobra jak każda inna. >A zatem akceptują tę część tradycji chrześcijańskiej, która im się podoba, czyż nie? Nie wiem jak inni, ale ja nie akceptuję.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Ta duża waga to może dla ciebie jest, bo ja nie widzę powodu do oceniania ludzi po tym jak spędzają kilkudniowe wolne. A jak sobie radzą i jak spędzają to już mnie nie obchodzi. Ja nikogo nie oceniam, tylko pytam, wolno chyba pytać? >>Na forum bowiem, duża część ateistów pisze bardzo stanowczo o swoich poglądach, wyśmiewa też tradcyję religijną i wszystko prawie co z tym jest związane. >Nie dziwi mnie to, ale święta mają więcej wspólnego z grubym, amerykańskim Mikołajem z reklam Coli względnie z rodzinnym spędem niż z religią. Święta mają wspólnego z różnymi rzeczami tyle, ile ktoś sobie życzy i sobie tak je zorganizuje. Wbrew temu co piszesz, większść wierzacych idzie w tym czasie do spowiedzi (jest zatem pewien rodzaj odnowy duchowej), jest czas "zatrzymania" się od codzziennych spraw, czas refleksji, ludzie stają się w tym czasie trochę lepsi dla innych, bardziej wrażliwi, itd... I jest to ściśle związane właśnei ze świętami chrześciajńskimi.
>>Pytam zatem, trochę "wrednie" jak to faktycznie z tym jest w życiu? Bo z tego co widzę dookoła, to moi znajomi ateiści robią "normalne" święta. Czasem ktoś "ucieka" na narty ..., ale generalnie świętują, kupuja prezenty... >A co mają robić? Nie jeść i nie spotykać się z rodziną bo komuś się uroi, iż świętują i to po katolicku na dodatek? A okazja do kupna prezentów dobra jak każda inna. To i właśnei o to pytam, jak spędzacie święta? To takie straszne pytanie? >>A zatem akceptują tę część tradycji chrześcijańskiej, która im się podoba, czyż nie? >Nie wiem jak inni, ale ja nie akceptuję. No to teraz nie rozumiem. Piszesz wcześniej tak jakbyś świętował "normalnie" jak teiści (poza eleemntem religijnym), ale całe to "zamieszanie" świąteczne jest eleemntem tej religii, zatem uczestniczysz w tej tradycji, czyli musisz chyba ją akceptować? W innym wypadku strasznie chyba cierpisz.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 8 na 8 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Ja nikogo nie oceniam, tylko pytam, wolno chyba pytać? Wolno, wolno ja nie inkwizycja. >Święta mają wspólnego z różnymi rzeczami tyle, ile ktoś sobie życzy i sobie tak je zorganizuje. Wbrew temu co piszesz, większść wierzacych idzie w tym czasie do spowiedzi (jest zatem pewien rodzaj odnowy duchowej), jest czas "zatrzymania" się od codzziennych spraw, czas refleksji, ludzie stają się w tym czasie trochę lepsi dla innych, bardziej wrażliwi, itd... I jest to ściśle związane właśnei ze świętami chrześciajńskimi. Z pewnością. Widziałem wczoraj te refleksje i zadumy gdy poszedłem kupić jedzenie na kolację. Miłości bliźniego też było co nie miara a wrażliwość to aż się ze wszystkich wylewała. Mówiąc krótko opisujesz chyba swoją wyidealizowaną wizję świąt a nie rzeczywistość. >To i właśnei o to pytam, jak spędzacie święta? To takie straszne pytanie? To złośliwe pytanie z tezą. >No to teraz nie rozumiem. Nie dziwi mnie to. >Piszesz wcześniej tak jakbyś świętował "normalnie" jak teiści (poza eleemntem religijnym), Abstrahując od sposobu świętowania teistów, to jak spędzenie wolnego w domu można nazwać normalnym a choćby nawet "normalnym" świętowaniem? Wyobrażasz ty sobie może, że jak się na te parę dni w szafie nie schowam to świętuje? >ale całe to "zamieszanie" świąteczne jest eleemntem tej religii, zatem uczestniczysz w tej tradycji, czyli musisz chyba ją akceptować? W innym wypadku strasznie chyba cierpisz. Co mają kolejki w sklepach wspólnego z jakąś tradycją, z religią? Co niby (i dlaczego) muszę akceptować (poza wolnym)? Nie akceptuje, w poważaniu mam kaznodziejskie gadki o odnowach i wrażliwościach a moje "świętowanie" to czas spędzony nad książką czy pracą magisterską. Cierpienia zaś brak, do udziału w szamańskich obrzędach szczęśliwie nikt zmuszać nie próbuje.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Z pewnością. Widziałem wczoraj te refleksje i zadumy gdy poszedłem kupić jedzenie na kolację. Miłości bliźniego też było co nie miara a wrażliwość to aż się ze wszystkich wylewała. Mówiąc krótko opisujesz chyba swoją wyidealizowaną wizję świąt a nie rzeczywistość. Ja też widzę goraczkę przedświąteczną, ale też widzę to czego ty nie widzisz. >>To i właśnei o to pytam, jak spędzacie święta? To takie straszne pytanie? >To złośliwe pytanie z tezą. Nie sądzę. To raczej po prostu kłopotliwe pytanie dla ateistów. Z jednej strony chociażby na fR tak opluwają tę tradcyję, a z drugiej gdy święta, to w niej uczestniczą. I oto pytam. Jak to pogodzić? Jak sobie z tym radzicie. Jak widzisz w tym wątku, pytanei to wywołuje u wielu agresję, dlatego, że wg mnie cześć ateistów żyje w pewnym "stresie" obyczajowym. >>No to teraz nie rozumiem. >Nie dziwi mnie to. >>Piszesz wcześniej tak jakbyś świętował "normalnie" jak teiści (poza eleemntem religijnym), >Abstrahując od sposobu świętowania teistów...
Nie rozumiem, tego, że z jednej strony ktoś (może nie do końca Ty, bo nie znam szczegółów) nie akceptuje tradycji chrześcijańskiej, a z drugiej strony idzie na wigilię lub w niej uczestniczy, dzieli się opłatkiem, slucha kolęd, ubiera choinkę, kupuje prezenty, itd...
Zatem jak to jest? Albo faktycznie akceptuje część tej tradycji, albo cierpi w tym czasie, dostosowujac się do otoczenia/rodziny, które oczekuje określonych postaw.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | |  | 8 na 8 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Ja też widzę goraczkę przedświąteczną, ale też widzę to czego ty nie widzisz. Obawiam się, że "widzisz" to czego nie ma. >Nie sądzę. To raczej po prostu kłopotliwe pytanie dla ateistów. Nie widzę w nim nic kłopotliwego, chyba, że próby nadinterpretacji odpowiedzi. >Z jednej strony chociażby na fR tak opluwają tę tradcyję, a z drugiej gdy święta, to w niej uczestniczą. I oto pytam. Jak to pogodzić? Jak sobie z tym radzicie. Jak widzisz w tym wątku, pytanei to wywołuje u wielu agresję, dlatego, że wg mnie cześć ateistów żyje w pewnym "stresie" obyczajowym. Skąd wiesz, że uczestniczą? Co rozumiesz przez słowo uczestniczą? Jak dla mnie to Ty sobie powiedziałeś, że ateiści to niby na święta plują ale jak przyjdzie co do czego to z chęcią świętują i stąd te widzenie jakichś agresji i stresów, kiedy odpowiedzi innych nie zgadzają się z Twoją tezą. >Nie rozumiem, tego, że z jednej strony ktoś (może nie do końca Ty, bo nie znam szczegółów) nie akceptuje tradycji chrześcijańskiej, a z drugiej strony idzie na wigilię lub w niej uczestniczy, dzieli się opłatkiem, slucha kolęd, ubiera choinkę, kupuje prezenty, itd... Może jacyś ktosie tak robią, ale ja ani kolęd nie słucham, opłatkiem się nie dzielę, ani prezentów nie kupuje. Nie będę zaś rezygnował z jedzenia aby czasem komuś się nie uroiło, że "świętuje" i "uczestniczę". Nie mówiąc już o tym ile "święta" mają wspólnego z religią i tradycją, a ile z kilkoma dniami wolnego, świątecznymi zakupami i pretekstem do wydawania kasy oraz okazją do zabawy. >Zatem jak to jest? Albo faktycznie akceptuje część tej tradycji, albo cierpi w tym czasie, dostosowujac się do otoczenia/rodziny, które oczekuje określonych postaw. Nie mam zamiaru za wyimaginowanego kogoś odpowiadać, ja jednak nie akceptuje i nie dostosowuje się, cierpieć też nie cierpię.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Może jacyś ktosie tak robią, ale ja ani kolęd nie słucham, opłatkiem się nie dzielę, ani prezentów nie kupuje.
I oto właśnie pytałem, a że zjeść trzeba to rzecz pewna, z religia niewiele to ma wspólnego, to raczej oczywiste.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >I oto właśnie pytałem, a że zjeść trzeba to rzecz pewna, z religia niewiele to ma wspólnego, to raczej oczywiste. Jak dla mnie to całe te święta niewiele mają z religią wspólnego, ale myślę, że nie ma co dalej tej dyskusji ciągnąć.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
5 na 5 | KORUND (4922 punktów) | >Idą, idą... >Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no >i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie? -Odpowiem jako "zwykły" ateista, nie antyklerykał, zaś co do wojowniczości, to już zależy od sytuacji i kto to ocenia. Nie przygotowuję się do świąt, bo dla mnie takowe nie istnieją. To tylko czas wolny. Zakupy robię ciut większe, bo jakiś czas sklepy są nieczynne. W żaden sposób nie cierpię szczególnie w tym okresie. W tzw. wigilię zasiadam do stołu, ale tylko u siebie, nikogo nie odwiedzam, bo musiałbym coś udawać. A tak, mój dom, moje zasady. Po prostu kolację trzeba zjeść, tylko, że tym razem nie samemu. Nie modlę się, nie śpiewam i nie słucham kolęd. Coś zjem, trochę wypiję i pogadam z rodziną, która już dawno wie z kim ma do czynienia. Prezenty są, ale nic religijnego w nich nie widzę.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >-Odpowiem jako "zwykły" ateista, nie antyklerykał, zaś co do wojowniczości, to już zależy od sytuacji i kto to ocenia. Nie przygotowuję się do świąt, bo dla mnie takowe nie istnieją. To tylko czas wolny. Zakupy robię ciut większe, bo jakiś czas sklepy są nieczynne. W żaden sposób nie cierpię szczególnie w tym okresie. W tzw. wigilię zasiadam do stołu, ale tylko u siebie, nikogo nie odwiedzam, bo musiałbym coś udawać. A tak, mój dom, moje zasady. Po prostu kolację trzeba zjeść, tylko, że tym razem nie samemu. Nie modlę się, nie śpiewam i nie słucham kolęd. Coś zjem, trochę wypiję i pogadam z rodziną, która już dawno wie z kim ma do czynienia. Prezenty są, ale nic religijnego w nich nie widzę.
Nie znam szczegółów rodzinnych i nie muszę znać. Chodzi mi jednak o samopoczucie, o ten dysonans pomiędzy poglądem na świat, a jednak w jakiś sposób uczestnictwem w świętach chrześcijańskich.
Nie wiem jak u Ciebie jest, ale znam ateistów, którzy żyją w rodzinach chrześciajńskich, cała rodzina zalatana - bo święta, jest goraczka przedświąteczna, jest choinka, prezenty, tradycyjne potrawy, jest opłatek, są kolędy, pasterka ...
Tych ateistów, których znam, czują się dziwnie, wyalienowani, jakby "obcy" we własnym domu, jakby obok czegoś, w pewnym sensie obok rodziny (chociaż to za mocne być może, mam jednak nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi).
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
|  | 15 na 15 | zet^2 (531 punktów) | >Tych ateistów, których znam, czują się dziwnie, wyalienowani, jakby "obcy" we własnym domu, jakby obok czegoś, w pewnym sensie obok rodziny (chociaż to za mocne być może, mam jednak nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi). > Ja takie poczucie świątecznej alienacji miewałem od kiedy pamiętam. To takie wrażenie, że jestem na oddziale psychiatrycznym, na którym zaprzestano podawania leków pacjentom. Osoby, które w innych, nieświątecznych okolicznościach były całkiem normalne, zaczynały się zachowywać jak w amoku. Wzajemne pretensje (o brak właściwej współpracy w organizacji imprezy), powarkiwania o dyrdymały, wyprawy po łupy sklepowe, narzekanie na pogodę (za ciepło - za zimno, za dużo śniegu - za mało śniegu) i tłok w mieście - to była podstawa przygotowań do świąt. Jako dziecko starałem się trzymać z daleka od tego rozpirzu, chociaż obserwacja awantur dostarczała mi pewnych emocji, które obecnie można znaleźć przede wszystkim oglądając seriale telewizyjne. W ciągu kilku dni przedświątecznych napięcie cały czas rosło, osiągając maksimum tuż przed wigilijną kolacją. A potem zwykle następował dosyć szybki spadek natężenia emocji. Z każdym łykiem barszczyku i kęsem karpia atmosfera poprawiała się, nastroje stawały się coraz lepsze. Zwykle ktoś proponował śpiewanie kolęd, jednak ta część rytuału była realizowana za pomocą adapteru lub magnetofonu. A potem były prezenty. Po odfajkowaniu części oficjalnej rodzina grzebała flegmatycznie przy upominkach, nastrój stawał się coraz bardziej senny. Najtwardsi szli jeszcze na pasterkę. Zwykle towarzystwo wracało nieźle narąbane (Co ksiądz daje ludziom na pasterce? Chyba kiedyś sam się wybiorę..). Następne dni to było leżenie bykiem i przeżuwanie smakołyków + podsypianie cały dzień. Święta są fajne.
|
|
| |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Tych ateistów, których znam, czują się dziwnie, wyalienowani, jakby "obcy" we własnym domu, jakby obok czegoś, w pewnym sensie obok rodziny (chociaż to za mocne być może, mam jednak nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi). >> >Ja takie poczucie świątecznej alienacji miewałem od kiedy pamiętam. To takie wrażenie, że jestem na oddziale psychiatrycznym, na którym zaprzestano podawania leków pacjentom. Osoby, które w innych, nieświątecznych okolicznościach były całkiem normalne, zaczynały się zachowywać jak w amoku. Ja się nie dziwię, że niektórzy stali się ateistami, takie przeżycia? Rozumiem, że rodzinka?
>Wzajemne pretensje (o brak właściwej współpracy w organizacji imprezy), powarkiwania o dyrdymały, wyprawy po łupy sklepowe, narzekanie na pogodę (za ciepło - za zimno, za dużo śniegu - za mało śniegu) i tłok w mieście - to była podstawa przygotowań do świąt. Dziwne. U mnie w domu też zawsze była pewna goraczka przedswiateczna, nikt jednak na nikogo nie warczał, nie miał pretensji, nie chodził na łupy, nie narzekał wiecej niż zwykle, tłok był w mieście (chociaz własciwie na wsi, takze trudno mówić o tłoku, raczej o sympatycznym rozgardiaszu miejskim.
>Jako dziecko starałem się trzymać z daleka od tego rozpirzu, chociaż obserwacja awantur dostarczała mi pewnych emocji...
Dziwna dosyć rodzina, ale co tam kto lubi...
>W ciągu kilku dni przedświątecznych napięcie cały czas rosło, osiągając maksimum tuż przed wigilijną kolacją. A potem zwykle następował dosyć szybki spadek natężenia emocji. Z każdym łykiem barszczyku i kęsem karpia atmosfera poprawiała się, nastroje stawały się coraz lepsze.
Z tym sie zgodzę.
>Zwykle ktoś proponował śpiewanie kolęd, jednak ta część rytuału była realizowana za pomocą adapteru lub magnetofonu.
U mnie się modlono, śpiewano i przezywano realnie wigilię.
>A potem były prezenty.
To zawsze miłe.
> Po odfajkowaniu części oficjalnej rodzina grzebała flegmatycznie przy upominkach, nastrój stawał się coraz bardziej senny. No tak bywa.
>Najtwardsi szli jeszcze na pasterkę. Zwykle towarzystwo wracało nieźle narąbane (Co ksiądz daje ludziom na pasterce? Chyba kiedyś sam się wybiorę..).
Fajna rodzinka... >Następne dni to było leżenie bykiem i przeżuwanie smakołyków + podsypianie cały dzień. Święta są fajne.
Nawet raz nie wspomniałeś o istocie świąt, stąd może i u Ciebie tak one wyglądały... i dlatego zostałeś ateistą.
Kurdę? Może większość ateistów miała takie przygody w dzeiciństwie jak kolega? Nie dziwę się zatem Wam, że jestescie ateistami? W sumie mogło być znacznie gorzej: trochę jakby zakład psychiatryczny, powarkujaca na siebie rodzina, awantury, potem po kolacji już fajnie i miło, a potem w nocy chodzili się gdzieś narąbać...
Dobrze że skończyło się tylko na utracie wiary...
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 14 na 14 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Usiłujesz w żenujący sposób zdezawuować ateistów jako w jakiś sposób gorszych od teistów. Jeszcze tylko brakuje, żebyś wyskoczył z tezą, że ateiści nie mają zasad moralnych i z pytaniem dlaczego ateiści 25 i 26 grudnia nie idą do pracy. Jak uwielbiają mówić wierzący - dajesz świadectwo, tyle że o sobie. Jakoś ta moralność, rzekomo pochodząca od Boga oraz nakaz miłości bliźniego nie powstrzymują cię od czystej złośliwości, od prymitywnego ataku na tych, którzy nie wierzą w istnienie tylko jednego boga więcj niż ty. Weź się chłopie ogarnij, skup się na religijnych aspektach dni wolnych 25, 26 grudnia, skoro twierdzisz, że te dni są wyjątkowe dla wierzących.
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >[color=#330000]Usiłujesz w żenujący sposób zdezawuować ateistów jako w jakiś sposób gorszych od teistów....
Kolega powyżej sam siebie zdezawuował... jak tylko złośliwie skomentowałem...
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 16 na 16 | zet^2 (531 punktów) | >Dobrze że skończyło się tylko na utracie wiary... Takie a nie inne święta raczej nie miały wpływu na mój światopogląd. Religią zostałem zarażony w dzieciństwie. Trudno mi określić, kiedy wyzdrowiałem. Trwało to latami, ale będąc już osobą dorosłą nie miałem wątpliwości, że bajdurki religijne (dotyczy to wszystkich religii, z którymi miałem okazję się zetknąć) służą do zarządzania tzw. "bydełkiem" (z góry przepraszam krowy, owce i innych przedstawicieli pożytecznych gatunków zwierząt). Ateizm (brak wiary w bogów/ boginie) jest normalnym stanem umysłu. Tak samo jak akrasnalizm (brak wiary w krasnale), aelfizm (brak wiary w elfy), czy też uznanie poglądu o serowej budowie Księżyca za absurdalny. Życzę miłych świąt i szybkiego powrotu do zdrowia.
|
|
|  | 5 na 5 | KORUND (4922 punktów) | >Nie znam szczegółów rodzinnych i nie muszę znać. Chodzi mi jednak o samopoczucie, o ten dysonans pomiędzy poglądem na świat, a jednak w jakiś sposób uczestnictwem w świętach chrześcijańskich. -Samopoczucie wyjątkowe. Patrzę sobie na świętujących z takim lekkim pobłażaniem, jak na te plemiona gdzieś w Amazonii, tańczące wokół umajonych słupów. Człowiek wówczas czuje się taki wolny i normalny....trzeźwy. Nie musi udawać, że podobają mu się "kolędowe wyjce" w TV, ani jakieś jasełka, żłóbki, dzieciątka, jagniątka, pasterki, itp. infantylne pierdoły.
>Tych ateistów, których znam, czują się dziwnie, wyalienowani, jakby "obcy" we własnym domu, jakby obok czegoś, w pewnym sensie obok rodziny (chociaż to za mocne być może, mam jednak nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi).
-Zapewne sporo jest i takich. Słabe charaktery. Mają problem.
|
|
5 na 5 | Duch Prawdy (14790 punktów) | >Idą, idą... >Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no >i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie? ...przyszliście ze swoją figurką na krzyżu i zawłaszczyliście wszystko..., ale pamięci nie zabijecie i przyjdzie taki czas, że odejdziecie... 21-23 grudnia: Święto Godowe (Zimowe Staniesłońca) Czczenie Swarożyca, uroczyste spożywanie świętej wieczerzy. Przewidywanie pogody na kolejny rok. 23 grudnia: Święto Roda Wygłaszanie zamówień ku czci Roda ("niech rodzi się wszystko dobre"), wypiekanie ciast, warzenie piwa i miodu. 24 grudnia: Święto Kolady Wszystko co zostało upieczone i uwarzone dzień wcześniej, było konsumowane na wielkiej plemiennej wieczerzy, która składała się z dziewięciu potraw. Podczas posiłku, śpiewano pieśni, a potem następowały wróżby. Teraz wszyscy znamy to święto jako wigilię Bożego Narodzenia.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | -1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Idą, idą... >>Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no >>i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie? >...przyszliście ze swoją figurką na krzyżu i zawłaszczyliście wszystko..., ale pamięci nie zabijecie i przyjdzie taki czas, że odejdziecie...
Jakiś dzień na świętowanie trzeba było wybrać... to cłkiem rozsadny dzień.
A jesli chodzi o pamieć... to możesz przecież sam zacząć odnawiać te zwyczaje...
Rozumiem, że Ty właśnie tych starych bogów czcisz w święta? Czy kogo tam?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
|  | 7 na 7 | Duch Prawdy (14790 punktów) | >>...przyszliście ze swoją figurką na krzyżu i zawłaszczyliście wszystko..., ale pamięci nie zabijecie i przyjdzie taki czas, że odejdziecie... >Jakiś dzień na świętowanie trzeba było wybrać... to cłkiem rozsadny dzień. No właśnie, najważniejszy dzień w dziejach ludzkości, a wy nawet nie wiecie kiedy to było..., trzej królowie się pokłonili, ale daty nie zapisali?, a może tego wydarzenia nie było w rzeczywistości, tylko jest w religijnym micie? ...wielu mitycznych zbawicieli rodziło się w dniu "rodzenia" się Słońca... >A jesli chodzi o pamieć... to możesz przecież sam zacząć odnawiać te zwyczaje... >Rozumiem, że Ty właśnie tych starych bogów czcisz w święta? Dlaczego starych, Twój jest młody? >Czy kogo tam? Boga.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>>...przyszliście ze swoją figurką na krzyżu i zawłaszczyliście wszystko..., ale pamięci nie zabijecie i przyjdzie taki czas, że odejdziecie... >>Jakiś dzień na świętowanie trzeba było wybrać... to cłkiem rozsadny dzień. >No właśnie, najważniejszy dzień w dziejach ludzkości, a wy nawet nie wiecie kiedy to było..., trzej królowie się pokłonili, ale daty nie zapisali?, a może tego wydarzenia nie było w rzeczywistości, tylko jest w religijnym micie? ...wielu mitycznych zbawicieli rodziło się w dniu "rodzenia" się Słońca...
Zgodnie z badaniami nukowymi wiadomo mniej więcej, i rozczaruję Cię, nie było to w dniu przesilenia...
Daty nie zapisano, kurdę, taki pech! Jak mogli nie zapisać! To rujnuje całe chrześcijaństwo! >>A jesli chodzi o pamieć... to możesz przecież sam zacząć odnawiać te zwyczaje... >>Rozumiem, że Ty właśnie tych starych bogów czcisz w święta? >Dlaczego starych, Twój jest młody? Ty jakiś nawiedzony, że prostych zdań nie rozumiesz? Antyklerykały tutejsze (niektóre) wrednawe, ale umne przynajmniej. >>Czy kogo tam? >Boga. To Ty wierzący? A w co/kogo?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 4 na 4 | Duch Prawdy (14790 punktów) | >Zgodnie z badaniami nukowymi Nazwiska i wyniki badań tych naukowców poproszę? >wiadomo mniej więcej, i rozczaruję Cię, nie było to w dniu przesilenia... Mniej więcej znany jest dzień? tzn. mniej więcej w jakim dniu to było?, a miesiąc i rok dobrze są znane, czy tylko mniej więcej? >Daty nie zapisano, kurdę, taki pech! Jak mogli nie zapisać! No, bardzo dziwne, opuszczają swe kraje i podążają za gwiazdą by narodzonemu bogu złożyć mirrę, kadzidło i złoto i nic nie odnotowują w swych królewskich?\królowie?, magicznych?\magowie?, księgach? No właśnie tak na marginesie, królowie to byli, czy magowie, a może astrolodzy...? >To rujnuje całe chrześcijaństwo! To na szczęście rujnuje całe pseudochrześcijaństwo, którym niszczycie Chrześcijaństwo od czasu, gdy zawarliście alians z Cesarzem Rzymu i ustanowiliście religię państwową. >>>Rozumiem, że Ty właśnie tych starych bogów czcisz w święta? >>Dlaczego starych, Twój jest młody? >Ty jakiś nawiedzony, że prostych zdań nie rozumiesz? Antyklerykały tutejsze (niektóre) wrednawe, ale umne przynajmniej. Rozumiem, że Ty właśnie czcisz tego starego boga sprzed 2000 lat? Są tysiące młodszych. >>>Czy kogo tam? >>Boga. >To Ty wierzący? A w co/kogo? Nie umiesz czytać? Wierzę w Boga.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | Duchu a Ty jak tam sobie radzisz. Duch prawdy to chyba nie musi siadać do wigilii?
|
|
|  | 3 na 3 | Duch Prawdy (14790 punktów) | >Duchu a Ty jak tam sobie radzisz. Dziękuję dobrze, a Ty? >Duch prawdy to chyba nie musi siadać do wigilii? Nie wiem czego nie musi Duch prawdy, ja jestem Duch Prawdy. zakładam, że pomyłka w pisowni i pytanie skierowane jednak do mnie..., jak to nie muszę, a PIEROGI, KARP, CZERWONY BARSZCZ...!
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > pytanie skierowane> jednak do mnie..., jak to nie muszę, a> PIEROGI, KARP, CZERWONY BARSZCZ...!Hm, Duchu. A te pierogi, karp, czerwony barszcz to zwyczaj przed aliansem z Cesarzem Rzymu, czy.. już po?  > zakładam, że pomyłka w pisowniPewnie pomyłka. Kolega nie przywiązuje Aż Takiego znaczenia do Twojego nicka.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
9 na 9 | galvani (1345 punktów) | >Idą, idą... >Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no >i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?
Czepialstwo, ukradliście poganom te święta. Razem z obrzędowością, szatami liturgicznymi i całymi dodatkami. I jeszcze czelność macie robić kretyńskie wymówki. Jedyne Wasze świeto to zaśmiecanie ulic na Boże Ciało. Możecie być spokojni, nie podczepimy się pod to brzydactwo. A swoją droga, czy te zawłaszczone świeta dla Was to tylko chlanie, żarcie i przekupywanie dzieci prezentami? Niby święto miłości a tu wojującemu katolikowi zebrało się na agresje. Swoją drodą, czy na tym pustym miejscu z nakryciem, które zawsze zostawiacie przy wigilijnym stole zasiądzie jakiś bezdomny? Napewno brudasa nie wpuścicie do domu w tak doniosłym dniu. Mimo tego wszstkiego życzę wesołych świąt.
|
|
 | -2 na 4 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Idą, idą... >>Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no >>i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie? >Czepialstwo, ukradliście poganom te święta... No tak, ukradliśmy poganom święto narodzenia Jezusa, odnowy duchowej, itd... Tak, tak... galvani, tak, tak, a świstak siedzi i zawija to w te sreberka...
>Niby święto miłości a tu wojującemu katolikowi zebrało się na agresje. Jaka wrażliwość! Latami wypisuejcie tutaj jad na religię i teistów, a teraz jaka wrażliwość? To pewnie MAGIA świąt tak działa.
>Swoją drodą, czy na tym pustym miejscu z nakryciem, które zawsze zostawiacie przy wigilijnym stole zasiądzie jakiś bezdomny? Napewno brudasa nie wpuścicie do domu w tak doniosłym dniu. Tradycja ta powstala w innym momencie rozwoju cywilizacji. Dzisiaj, to wolne nakrycie jest w Caritas, jest "Szlachetna Paczka" itd... Dzisiaj już bezdomni mają gdzie zjeść kolację. zauważ, że ateiści jakoś nie organizują takiej czy innej pomocy dla ubogich, przynajmniej nie słyszałem...
Ale jak kto przyjdzie, nie odmówię posiłku.
>Mimo tego wszstkiego życzę wesołych świąt.
Ja Tobie też.
To jak tam u Ciebie ze świętami? Będzie choinka, prezenty i kolędy?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
|  | 7 na 7 | galvani (1345 punktów) | >> Latami wypisuejcie tutaj jad na religię i teistów, a teraz jaka wrażliwość? To pewnie MAGIA świąt tak działa Mamy może Was pod kościołami i na ulicach opluwać jadem? Wzstarcz, że Wz Chrześcijanie potraficie się nawet mordować za różnice w dogmatach. Nam wystarczy jak sie trochę z Was pośmiejemy.
>Tradycja ta powstala w innym momencie rozwoju cywilizacji. Dzisiaj, to wolne nakrycie jest w Caritas, jest "Szlachetna Paczka" itd... Dzisiaj już bezdomni mają gdzie zjeść kolację. zauważ, że ateiści jakoś nie organizują takiej czy innej pomocy dla ubogich, przynajmniej nie słyszałem... Wy słyszycie i widzicie tylko to co chcecie, nic nowego.. >Ale jak kto przyjdzie, nie odmówię posiłku. >>Mimo tego wszstkiego życzę wesołych świąt. >Ja Tobie też. >To jak tam u Ciebie ze świętami? Będzie choinka, prezenty i kolędy? To tak jakbym ja Ciebie zapytał, czy wybierasz sie na pielgrzymkę do Mekki. Swoją drogą warto poświęcić na to trochę czasu i pieniędzy. Może postawiłeś na niewłaściwego boga? Jak się przejesz na święta to pójdziesz do lekarza czy pomodlisz sie o zdrowie?
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>To jak tam u Ciebie ze świętami? Będzie choinka, prezenty i kolędy? >To tak jakbym ja Ciebie zapytał, czy wybierasz sie na pielgrzymkę do Mekki.
Ja się nie wybieram do MEkki.
A u Ciebie jak ze świętami? Będzie choinka, prezenty i kolędy?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 5 na 5 | galvani (1345 punktów) |
>Ja się nie wybieram do MEkki. >A u Ciebie jak ze świętami? Będzie choinka, prezenty i kolędy?
No to może pojedziesz wykąpać się w Gangesie? Obejdź górę Kajlash? Szukaj aż znajdziesz.Zero Waszej świątecznej tandety. Kolędy mają estetykę wojtyłowej Barki. Do niedawna odprowadzałem matkę na pasterkę. Dla niej to była ważna sprawa, sama bała się wracać wieczorem do domu. To też magia świąt.
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Ja się nie wybieram do MEkki. >>A u Ciebie jak ze świętami? Będzie choinka, prezenty i kolędy? >No to może pojedziesz wykąpać się w Gangesie? Obejdź górę Kajlash? Szukaj aż znajdziesz.Zero Waszej świątecznej tandety. Kolędy mają estetykę wojtyłowej Barki.
Nie kupujesz prezentów? Nie masz choinki w domu? Prawdziwy z Ciebie ateista.
>Do niedawna odprowadzałem matkę na pasterkę. Dla niej to była ważna sprawa, sama bała się wracać wieczorem do domu. To też magia świąt. Matce trzeba pomóc.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | galvani (1345 punktów) |
>Nie kupujesz prezentów? Nie masz choinki w domu? Prawdziwy z Ciebie ateista. Z Ciebie stuprocentowy katolik. Pewnie z tych toruńskich. Ale czy chrześcijanin? Tylko z definicji. >>Do niedawna odprowadzałem matkę na pasterkę. Dla niej to była ważna sprawa, sama bała się wracać wieczorem do domu. To też magia świąt. >Matce trzeba pomóc. Aby to pojąć nie potrzeba wypocin katolickiego trola
|
|
 | | niestadny (2492 punktów) |
> Czepialstwo, ukradliście poganom te święta.Aby na pewno?Ja tam niewierzący jestem, więc w sumie to mi zwisa  , ale znalazłem cosik polemicznego.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
|  | 6 na 6 | galvani (1345 punktów) | > >Czepialstwo, ukradliście poganom te święta.> Aby na pewno?Ja tam niewierzący jestem, więc w sumie to mi zwisa , ale znalazłem cosik polemicznego.Z całym szacunkiem dla niewierzącego, ale co ksiądz "profesor" mógł innego udowodnić? Nibawem udowodni, że Wojtyła zmartwychwstał. Mało szopki było i jest z cudem w sokółce? Jakie autorytety moralne taka moralność.
|
|
| |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
Skoro twierdzisz, że chrześcijanie ukradli poganom te święta, warto byłoby podeprzeć się faktami historycznymi. Wobec braku powyższych liczyłem na kontrargumenty do tez zaprezentowanych przez ks. prof. Józefa Naumowicza/merytoryczną odpowiedź, ale zamiast tego pojawiła się niezawodna w niewygodnych sytuacjach erystyka. Trudno. Może kto inny stanie na wysokości zadania?
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | |  | 4 na 4 | galvani (1345 punktów) | >Skoro twierdzisz, że chrześcijanie ukradli poganom te święta, warto byłoby podeprzeć się faktami historycznymi. Wobec braku powyższych liczyłem na kontrargumenty do tez zaprezentowanych przez ks. prof. Józefa Naumowicza/merytoryczną odpowiedź, ale zamiast tego pojawiła się niezawodna w niewygodnych sytuacjach erystyka. Trudno. >Może kto inny stanie na wysokości zadania? > stado czyni myślących bezmyślnymi >/Zbyszek Bryłowski/
Szukaj a znajdziesz Bracie Ateisto. Co chcesz abym Ci odpowiedział? Wojujący religiant chce, abz mu odpowiedzieć, dlaczego na święta nie chcę jeść cuchnącego mułem karpia, Ty domagasz się odpowiedzi, która jest w zasięgu reki w dobie internetu. Co zrobisz? Takie czasy, każdy gna Cię do spowiedzi. Ja ani spowiednik, ani misjonarz. Nie szukaj niczego u innych. Przegrałeś jeśli tak zrobisz. Tak jak ten pajac, co czepia się chlania i żarcia przy wigilijnym stole.Pozdrowienia
|
|
| | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Szukaj a znajdziesz Bracie Ateisto.Rzecz jasna wystarczy zajrzeć do Wiki. Trudno mi jednak wyobrazić sobie by ks. Józef Naumowicz nie wiedział o tej możliwości weryfikacji jego tez. > Nie szukaj niczego u innych. Przegrałeś jeśli tak zrobisz.A to dlaczego? Szukam w różnych źródłach, słucham różnych ludzi, porównuję, analizuję, wyciągam wnioski. Bez dystansu - niedostępnego wierzącym w ideologie wszelakie - jest to niemożliwym.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | |  | 3 na 3 jamci (4752 punktów) (zablokowany) | >stado czyni myślących bezmyślnymi >/Zbyszek Bryłowski/ Do jakiegoś trafił ty stada???
|
|
|  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . Czepialstwo, ukradliście poganom te święta.> Aby na pewno?Nie ma to jak obiektywne i niezależne źródło. > Ja tam niewierzący jestem, 15 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. 16 Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? 17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. 18 Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. 19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. 20 A więc: poznacie ich po ich owocach. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,493492#w494146www.racjon(*)m.php/s,493492/z,0/d,8#w497245www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,635357#w637595> więc w sumie to mi zwisa,Mnie tam jeszcze nie zwisa. Za młody jestem. > ale znalazłem cosik polemicznego.Każdy baje jak mu się zdaje, a jak jeszcze z tego żyje, to już pieprzy wszystko na chwałę Mamony. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
> Czepialstwo, ukradliście poganom te święta.> > Aby na pewno?> Nie ma to jak obiektywne i niezależne źródło.Oczekuję na merytoryczne argumenty, a nie na opinię. > >ale znalazłem cosik polemicznego.> Każdy baje jak mu się zdaje, a jak jeszcze z tego żyje, to już pieprzy wszystko na chwałę Mamony.j.w. > www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,493492#w494146Nic się nie zmieniło. Pozostaję zwolennikiem pluralizmu - nie tylko w mediach. > >więc w sumie to mi zwisa,> Mnie tam jeszcze nie zwisa. Za młody jestem.Eee tam, żarcik taki... 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . Czepialstwo, ukradliście poganom te święta.> Aby na pewno?Nie ma to jak obiektywne i niezależne źródło.> Oczekuję na merytoryczne argumenty, a nie na opinię.Merytoryczne argumenty? * A do czego? Do tego "zwisającego co sika"? > Ja tam niewierzący jestem, więc w sumie to mi zwisa, ale znalazłem cosik polemicznego. W swojej najnowszej książce "Prawdziwe początki Bożego Narodzenia" ks. Józef Naumowicz, jako pierwszy naukowiec, podejmuje publiczną dyskusję z dominującym dzisiaj poglądem, uważając takie założenie za bezpodstawne.
Historyk literatury wczesnochrześcijańskiej tłumaczył w Jedynce, że święto to po raz pierwszy było obchodzone w Betlejem, gdzie narodził się Jezus Chrystus, dopiero w 328 roku. Było to związane z powstaniem tam Bazyliki Narodzenia Pańskiego, zbudowanej nad grotą narodzenia.
- Powstaje bazylika, by uczcić tajemnicę narodzenia Jezusa, a nie po to, by zastąpić jakieś święto pogańskie, narodzin słońca, Mitry, Horusa czy innego pogańskiego boga. Ta świątynia zostaje tu wybudowana ze względu na znacznie tego miejsca - tłumaczył gość "Sygnałów dnia".
Ks. Józef Naumowicz podkreślił, że 25 grudnia, wbrew powtarzanym opiniom, nie był dniem narodzin Mitry i żadne źródło historyczne takiej daty nie podaje. - Nie był w tym dniu jakoś bardzo rozpowszechniony czy najbardziej rozwinięty kult słońca. To było jedno z wielu świąt rzymskich, drugorzędnych czy nawet trzeciorzędnych. Gdyby chrześcijanie chcieli schrystianizować jakieś święto pogańskie, to by znaleźli wiele innych świat - zauważył kierownik Katedry Historii Starożytnej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. A więc: poznacie ich po ich owocach.www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,493492#w494146www.racjon(*)m.php/s,493492/z,0/d,8#w497245www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,635357#w637595> Nic się nie zmieniło.To wiem. > Pozostaję zwolennikiem pluralizmuJa też i dlatego uważam, że w dość już mediach nachalnej jednostronnej propagandy fideistycznej. Jest znacznie bardziej prymitywna niż komunistyczna do 56 roku. > - nie tylko w mediach.W głowach, to jestem za spójnością światopoglądową, a nie za pluralizmem. ______________ *Racjonaliści, to tak dziwnie mają, że najpierw zbierają informację z różnorodnych źródeł, a później sami sobie wyrabiają zdanie na ten temat: ksiegarnia(*)e-swiat-chrzescijanskich-13373www.racjonalista.pl/forum.php/s,151758/z,0manofcraft.w.interia.pl/swieta_p.htmlkritikos.p(*)orzenie-chrzescijanskich-swiatwww.cai.or(*)-biblijne/boże-narodzenieJakiś tam księżulo coś tam walnął zgodnie z jego świętą wiarą, pan Niestadny go tu wrzucił, a wy racjonalisty, tak na wyprzódki podajcie poważne argumenty, a oparciu o poważne źródła. Najlepiej własne aktualne badania. www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,635357#w636898@@@ .
|
|
|  | 4 na 4 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > >Czepialstwo, ukradliście poganom te święta.> Aby na pewno?Ja tam niewierzący jestem, więc w sumie to mi zwisa , ale znalazłem cosik polemicznego.No skoro ksiądz tak twierdzi, to musi być prawda. W dodatku historyk literatury wczesnochrześcijańskiej, która w całości jest średniowieczną fałszywką.
|
|
| |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
>No skoro ksiądz tak twierdzi, to musi być prawda. Skoro tak uważasz... Jeśli chodzi o mnie, miast drwin wolałbym przeczytać rzetelną i celną krytykę.
>W dodatku historyk literatury wczesnochrześcijańskiej, która w całości jest średniowieczną fałszywką. Czy w linkowanej rozmowie minął się z prawdą - a jeśli tak, to gdzie konkretnie?
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . No skoro ksiądz tak twierdzi, to musi być prawda.> Skoro tak uważasz...> Jeśli chodzi o mnie, miast drwin wolałbym przeczytać rzetelną i celną krytykę.Tyle tylko, że to nie dział "ABC Racjonalisty" i tu trzeba ździebko poważniej W dodatku historyk literatury wczesnochrześcijańskiej, która w całości jest średniowieczną fałszywką.> Czy w linkowanej rozmowie minął się z prawdą - a jeśli tak, to gdzie konkretnie?A co w linkowanej rozmowie można konkretnego przeczytać, czego by Pan chciał tu bronić? Wiem, że Pan lubi podpuszczać i uciekać, ale zasada jest taka, że cytuje się się różne stanowiska, czy poglądy dla wyrażenia zgody lub nie zgadzania się z nimi. To wprost nieładnie zepsuć atmosferę i uciec zrzucając na biednego księdza, którego tu nie ma, że to on zepsuł powietrze. A więc zgadza się Pan z księdzem, czy nie zgadza? Proszę konkretnie to wyartykułować, to sobie poważnie podyskutujemy @@@ .
|
|
| | |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Czy w linkowanej rozmowie minął się z prawdą - a jeśli tak, to gdzie konkretnie?
Niekoniecznie on, raczej literatura wczesnochrześcijańska na której się opiera.
Długo by pisać jak na taki wątek. W skrócie treść tej literatury nie ma pokrycia w znaleziskach archeologicznych, a w części dotyczącej okolic panowania Konstantyna jest wręcz z nimi sprzeczna, i zawiera sporą dawkę opisów zjawisk nadprzyrodzonych.
Literatura ta w całości pochodzi z okresu średniowiecza (rzekomo są to kopie wcześniejszych pism), kiedy to działała chrześcijańska fabryka fałszerstw - praktyka tworzenia tekstów wyglądających na antyczne, czy też wzbogacania tekstów antycznych o twórcze rozwinięcia jest dobrze udokumentowana.
Przy założeniu że ksiądz wierzy w treść tej literatury, można go posądzić co najwyżej o myślenie życzeniowe i wyciąganie nieuzasadnionych wniosków.
|
|
|  | 3 na 3 jamci (4752 punktów) (zablokowany) | Ponoć wszyscy inni ukradli to animistom! Problem w tym, że animiści mają słaby dostęp do Polskiego Radia.
|
|
 | 3 na 3 | paganus (731 punktów) | >Czepialstwo, ukradliście poganom te święta.
Tak czułem, że coś mi kurde jakiś czas temu zginęło.
Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
|
|
8 na 8 | Mortimer (1359 punktów) | Jeżeli żyje się w gronie katolików, którzy przeżywają duchowo sytuację narodzenia boga, to czy jest coś złego, by usiąść z nimi do stołu, zjeść kolację, ale nie aferować się świętami? Swoją drogą w większości katolicy będą składać sobie życzenia w stylu: wszystkiego co najlepsze, zdrowia, szczęścia (żebyś był biedniejszy ode mnie), pomyślności (zwolniliby cię w końcu z pracy), pociechy z dzieci, sukcesów (jakiś skandalik by się przydał), czego tylko najlepszego sobie zażyczysz!
Odczuwanie duchowe świąt, a zwykłe przebywanie w gronie osób, które deklarują, że tak robią, nie jest czymś złym. Nie każdy ma rodzinę w 100 procentach ateistyczną.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >Jeżeli żyje się w gronie katolików, którzy przeżywają duchowo sytuację narodzenia boga, to czy jest coś złego... A ja nic takiego nie twierdzę. Rozumiem, że po prostu świętujesz prawie "normalnie"? I oto pytam. Nic złego w tym nie widzę. A pytam, bo wiem, że nie każdy ateista sobie z tym radzi.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
|  | 2 na 2 | Mortimer (1359 punktów) | Dużym plusem jest to, że choć dla mnie wigilia to zwykły dzień, to miło jest widzieć sporą część ludzi z rodziny przy jednym stole, kiedy zazwyczaj trudno się z nimi wszystkimi w ciągu roku spotkać. Przeszkadza też okropny fałsz, który wybija się i mocno mnie uderza. I chyba tylko mnie, bo nikt nie ma ochoty tego zauważyć, cieszą się, że są święta, że można wywalić sporo kasy, pochodzić po przelewających się komercją hipermarketach, galeriach handlowych, centrach i ulicach miast, składać sobie bezsensowne życzenia, żałując, że w ręku zamiast noża, trzymają opłatek.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Dużym plusem jest to, że choć dla mnie wigilia to zwykły dzień, to miło jest widzieć sporą część ludzi z rodziny przy jednym stole, kiedy zazwyczaj trudno się z nimi wszystkimi w ciągu roku spotkać.
To fakt.
>Przeszkadza też okropny fałsz, który wybija się i mocno mnie uderza. I chyba tylko mnie, bo nikt nie ma ochoty tego zauważyć, cieszą się, że są święta, że można wywalić sporo kasy, pochodzić po przelewających się komercją hipermarketach, galeriach handlowych, centrach i ulicach miast, składać sobie bezsensowne życzenia, żałując, że w ręku zamiast noża, trzymają opłatek.
Komercja jest zawsze, w święta i bez świąt, tyle ze w świeta bardziej widać.
Ja nie sądzę aby życzenia były bezsensowne, po prostu życzy się ludziom wszystkiego dobrego, jak na urodziny czy imieniny, dlaczego to jest bezsenswone?
>...żałując, że w ręku zamiast noża, trzymają opłatek.
Ja na Twoim miejscu nie chodziłbym do takich ludzi na wigilię.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
|  | 7 na 7 | galvani (1345 punktów) | >> A pytam, bo wiem, że nie każdy ateista sobie z tym radzi. > Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
Naprawdę? A skąd to wiesz? To raczej kolejna Wasza fanaberia typu: ateista nie ma moralności i ma mordercze zapędy bo brak mu dożej bojaźni czy podobnej bzdury.
|
|
| |  | -4 na 6 | Brzostowski (7067 punktów) | >>> A pytam, bo wiem, że nie każdy ateista sobie z tym radzi. >Naprawdę? A skąd to wiesz? To raczej kolejna Wasza fanaberia typu: ateista nie ma moralności i ma mordercze zapędy bo brak mu dożej bojaźni czy podobnej bzdury. Musisz odpocząć, gorączka przedświąteczna Cię chyba dopadła.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 2 na 2 | galvani (1345 punktów) |
>Musisz odpocząć, gorączka przedświąteczna Cię chyba dopadła.
To wszystko? Nie błysnąłeś zbytnio. Tylko mi snickersa nie proponuj.
|
|
| | | |  | -2 na 6 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Musisz odpocząć, gorączka przedświąteczna Cię chyba dopadła. >To wszystko? Nie błysnąłeś zbytnio. Tylko mi snickersa nie proponuj.
Aby błyszcześć potrzeba odpowiedniego rozmówcy, a tak się człowiek dostosowuje, aby być zrozumianym.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | galvani (1345 punktów) | >>>Musisz odpocząć, gorączka przedświąteczna Cię chyba dopadła. >>To wszystko? Nie błysnąłeś zbytnio. Tylko mi snickersa nie proponuj. >Aby błyszcześć potrzeba odpowiedniego rozmówcy, a tak się człowiek dostosowuje, aby być zrozumianym. > Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
No widzisz, gdybym stał koło kościoła i robiłbym sobie durne żarty z katolickiej szopki to dopiero zniżyłbym sie do poziomu plugawego prowokatora jakim jesteś.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . Szanowny Pan, jak to ignorant na poziomie "ignoruje Bogusławskiego"!
Może też mam tu "za błyszcześć", jak to katolicki inteligent! > Aby błyszcześć potrzeba odpowiedniego rozmówcy, a tak się człowiek dostosowuje, aby być zrozumianym. Całkowita zgoda!www.racjon(*)m.php/s,645033/z,0/d,4#w645601@@@ .
|
|
11 na 11 | finerbijk (17282 punktów) | Co roku te same gadki i przekomarzania czyje to święta. Każdy świętuje sobie, co chce. Jako ateista mogę wymówić nawet słowo "Bożenarodzenie", bez przesadnych mdłości. Coż, taka pamiątka po dzieciństwie (własnym i szerzej ludzkości). Nikt rozsądny nie będzie się na siebie zżymał, że jako brzdąc wierzył, że to Św. Mikołaj przynosi prezenty. Jeśli tak twierdzą dorośli, to już trochę żałosno-komiczne.
|
|
10 na 10 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . > Idą, idą...> Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów,www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,504046#w504164> czy prezenty już kupione, choinka stoi, no i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?Ateizm jest sprzecznym z uczestnictwem w tradycjach kulturowych, a tym bardziej rodzinnych, tylko dla umysłów mocno ograniczonych wiarą. Wszelkich ignorantów o odwrotnie proporcjonalnej wiedzy do głębokości wiary. www.racjonalista.pl/forum.php/s,379879#w379926www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,579693#w579928Bardzo lubiłem święta tak Bożego Narodzenia, jak i Wielkiej Nocy, gdy jeździłem je obchodzić do swoich bardzo religijnych teściów, a teraz mam je w takim samym poważaniu, jak wypisywane tu - pełne nienawiści do inaczej myślących - katolickie bzdury. Reprezentuje Pan tu katolickie religianctwo mające bardzo niewiele wspólnego z wartościami chrześcijańskimi. www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,556927#w557306@@@ .
|
|
3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, > czy prezenty już kupione, choinka stoi, no > i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?
Wigilii? Choinka? A... chulerka, chyba Święta Bożego Narodzenia idą. Przecie dziś już 20.12. Na śmierć zapomniałem, dzięki żeś wątek wrzucił i przypomniał.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
5 na 5 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Idą, idą...Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?<< Nie ma choinki, nie ma prezentów, nie będzie wigilii. A święta... niech se idą.
|
|
13 na 13 | makoshika (1454 punktów) | >Idą, idą... >Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no >i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?
U mnie po staremu, czyli jak u moich indoeuropejskich antenatów - zbierzemy się rodzinnie w zimny, grudniowy wieczór, by napawać się miłością, przyjaźnią i dobrym jedzonkiem. Obdarowujemy się prezentami, rozmawiamy i słuchamy fajnej muzyki. Narasta w nas wtedy przeświadczenie, że czas płynie nieubłaganie i niebawem nadejdzie wiosna, a wraz z nią więcej światła, zieleni i radości. I tak do następnego przesilenia zimowego. Podobno są ludzie - co zawsze wywołuje u mnie uśmieszek na twarzy - którzy wierzą, że o tej porze roku gdzieś, kiedyś w jakiejś galilejskiej dziurze narodziło się cudowne dziecko. Bez jego "nauk", które są w większości semickim omówieniem pewnych etycznych zagadnień w wersji dla prostaczków, byliby zbirami. Tak uważają. To bardzo przykre. Bardzo mi ich żal. Na szczęście świadomość, że Ziemia obiega Słońce poprawia mi nastrój.
|
|
4 na 4 | Appenzeller (3118 punktów) | No tak, przypominam sobie zloty rodziny mojej (byłej) żony. Oczywiście, miło się było spotkać z niewidzianą na co dzień rodziną. Smaczne jedzenie. Jednak w pewnym momencie przychodziło do śpiewania kolęd. Czy to resztki mojej wrażliwości antygrafomańskiej, czy coś innego, ale z roku na rok coraz gorzej to znosiłem. Zasłużone dla kultury, starodawne, głupie do bólu teksty (poza Stille nacht). A tych tekstach pozycja na kolanach i czołobitność, i bzdury jako prawdy objawione. Tfu. Wyleczyło mnie to gruntownie z miłości do takiej "kultury" rzymskokatolickiej. Nadal (to sporo wolnych dni) łatwiej wtedy spotkać się z rodziną, bardzo lubię drzewka z lampkami, i w domu, i przed domem. Dzieci i wnuki też to lubią. To zresztą zwyczaj świeży. Lubię w pewnym stopniu atmosferę świąteczną, ale to wszystko ma już zero podtekstu religijnego; to raczej consuetudo altera natura.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
4 na 4 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > no i jak tam przygotowania do Wigili
Wódka już się chłodzi, mięso zamówione.
|
|
 | 2 na 2 | Mortimer (1359 punktów) | Dużo wódki, sporo ości w gardle i wezwań pogotowia. W końcu jest co świętować! Dzień robi się dłuższy 
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
10 na 10 | pawel1618 (611 punktów) | > Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów [...]Pana pytanie dotyczy raczej "chrześcijanofobów". Kultywowanie tradycji nie jest wyznaniem wiary. Inaczej ateista nie kultywowałby żadnych tradycji, bo chyba wszystkie wywodzą się z takiej lub innej religii lub wierzeń. Ale rzeczywiście zaskakująco często spotykam się z pytaniem "skoro nie wierzysz to dlaczego ubierasz choinkę?". Żeby uświadomić sobie absurdalność tego pytania proszę sobie odpowiedzieć na pytanie następujące: skoro nie wierzysz, że Zeus jest najpotężniejszym bogiem to dlaczego oglądasz transmisje z igrzysk olimpijskich? Wszak jest to tradycja wywodząca się w prostej linii ze starożytnych igrzysk organizowanych w Grecji co cztery lata właśnie na cześć boga Zeusa. Pytanie to kieruję przede wszystkim do chrześcijan, bo przecież "1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną"
|
|
3 na 3 | Heremis (587 punktów) | Wojujący nie jestem, Kościół nie stanowi dla mnie po prostu żadnej autorytetu,w końcu jestem heretykiem. Można powiedzieć, że są obchodzone w duchu tradycji katolickiej, lubię śpiewać i posłuchać kolęd. Jest choinka choć świecidełek tego typu nie lubię, oczywiście sztuczna. Potraw wigilijnych jest kilka, nigdy nie ma 12, kto by to zjadł. Karpia nie jem od lat, teraz szykuje się wegetariańska Wigilia. Czas ten spędzam w gronie najbliżej rodziny: 2-3 osoby, nie jestem zbyt rodzinną osobą, jest wieczorny spacer, trochę rozmów z bliskimi. Generalnie nie czuję tak tych świąt duchowo jak choćby Wielkanocy, Boże Narodzenie dość silnie jest przesiąknięte komercją, prezentami itp. Niemniej jednak pod względem religijnym widzę w tym Święcie metaforę tego, że Bóstwo zamieszkało w swoim stworzeniu, ciągle pamiętam także słowa Mickiewicza: "Wierzysz, że Bóg narodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada ci człowieku, jeśli nie narodził się w tobie". Tak postrzegam duchowy sens tych Świąt.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
6 na 6 jamci (4752 punktów) (zablokowany) | > Idą, idą...> Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no> i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?Zrobię sobie i innym czytelnikom prezent pod choinkę. 24 grudnia siądę przed komputerem i będę wlepiał minusy Brzostowskiemu - taka miłość bliźniego
|
|
5 na 5 | mrSpock (2845 punktów) | >Idą, idą... >Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no >i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?
Ja siedzę teraz w Holandii na pokoju hotelowym w 6 osób. Jakoś średnio czujemy "magię świąt" Jakiś chaszcz stoi na lodówce, co to za choinkę robi. Prezentów nie będzie opłatkiem dzielić się nie będziemy. Ja się cieszę życiem ( bo prawie je straciłem). Przygotowań do wigilii nie będzie, bo nam się nie chce. Chciałbym tylko się dowiedzieć, ile tak naprawdę jest chrześcijańskiej tradycji w tych świętach. Zawsze mnie zastanawiało jak to wojujący chrześcijanie chętnie podpisują się pod tradycjami, które nie pochodzą z ich wiary. Sami plagiatowali zarzucając ateistom obłudę. Ale pytanie do Ciebie: ty już kupiłeś, że tak dopytujesz?
|
|
1 na 1 artem2035 (141 punktów) (zablokowany) |
dobre hehe
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|