Racjonalista - Strona głównaDo treści
Laickie korzenie Europy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
06-03-2010 18:09Ronin83 (156 punktów)Laickie korzenie Europy
Ocena 2 na 2
W ostatni czwartek miałem przyjemność po raz pierwszy uczestniczyć w spotkaniu PSR w Krakowie.

W trakcie rozmowy Mateusz wspomniał o planach zorganizowania... wykładów/spotkań (nie pamiętam dokładnie) mających na celu obalenie mitu o stricte chrześcijańskich korzeniach kultury europejskiej.
Kultura ta opiera się, wg tego co powiedział Mateusz, na trzech rewolucjach (buntach przeciw religii i Kościołowi), z których pierwszą był Renesans...

Mateuszu / Inni "Świadomi",
czy moglibyście przybliżyć nieco ten temat?

Bardzo mnie to zaintrygowało...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 Dalej..
#166
17-03-2010 12:45
 Ocena 6 na 6
placownik (17853 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi spray

>Zbyszek z gołą dupą w otoczeniu rodziny chyba jest bardziej na miejscu.

   Tylko dlaczego miejscem na goła dupę Zbyszka w otoczeniu jego rodziny musi być akurat to forum?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli

#167
17-03-2010 13:33
 0 na 4
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi placownik
>>Zbyszek z gołą dupą w otoczeniu rodziny chyba jest bardziej na miejscu.
>   Tylko dlaczego miejscem na goła dupę Zbyszka w otoczeniu jego rodziny musi być akurat to forum?
Podejrzewam, że odpowiedź na to pytanie znajdziesz w wątku Dupa.


Myślę, mówię i kształtuję się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.

#168
17-03-2010 16:55
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi lontri
Patrzymy na ten problem z zupełnie innych stron. Owszem pojęcie "cywilizacji" ostre może nie jest, nie potrafimy wyznaczyć ścisłych granic, początku i końca cywilizacji zarówno na płaszczyźnie przestrzennej, jaki i historycznej. Możemy jednak określić cechy, które odróżniają cywilizację od innych struktur społecznych. Ludzki umysł działa w ten sposób, że tworzymy nowe pojęcia w chwili, gdy dotychczasowy system pojęć przestaje być wystarczający do opisu rzeczywistości. Pytanie czy dana rzecz istnieje przed jej nazwaniem jest dla mnie problemem czysto filozoficznym i na tym polu niestety ze mną nie podyskutujesz.
W oświeceniu wobec zaistniałych przemian pojawiła się potrzeba odróżnienia stopnia rozwoju danej wspólnoty posiadającej pewne cechy, od innych wspólnot, które tych cech nie posiadały. Podział my/oni przestał być wystarczający, ponieważ był podziałem suchym, niecharakteryzującym tych społeczności. Dodatkowo w ramach wspólnoty "my" pojawiły się podziały dotyczące systemów wartości. Trzeba wiec było jakoś nazwać całość danej struktury ponad owym podziałem, wszak dalej Europa tworzyła jakąś zamkniętą wspólnotę (nie tylko w sensie geograficznym), odmienną od innych znanych już wspólnot. Wymyślono sobie, więc termin "cywilizacja". Z biegiem czasu okazało się, że "oni" też nie są po prostu jednorodną masą dzikusów i barbarzyńców, a tworzą podobne struktury charakteryzujące się odmiennymi systemami wartości. Termin ten, więc zaczęto stosować dla określenia grup nie tylko istniejących w danym czasie, ale i grup istniejących w różnych momentach czasu, które cechowały się specyficzną dla siebie organizacją, instytucjami, kulturą materialną i niematerialną, a także charakterystycznym dla siebie systemem wartości tradycji i wzorów życia. Uwzględniając te cechy możemy wyodrębnić te wspólnoty z całości ludzkości zarówno na płaszczyźnie historycznej jak i przestrzennej. Dla mnie, więc cywilizacje jako takie istnieją.

Odnośnie filarów, dla mnie to pojęcie samo w sobie jest błędne. Tak jak tłumaczyłam, rozumiem je jako podstawę, z której wyrosła dana cywilizacja, a nie coś, co ją wspiera. Każda cywilizacja ma jakieś korzenie, nie wzięła się znikąd. To, co ową podstawą jest, to jest kwestią badawczą. Jeśli twierdzisz, że te cztery filary nie są tymi właściwymi, to z miła chęcią podyskutuję na temat tego, co innego stanowi podstawę cywilizacji łacińskiej. Nauka ma to do siebie, że ciągle weryfikujemy nasz stan wiedzy.

Jako, że żadna ze struktur społecznych nie jest strukturą niezmienną, a podlega ciągłym przemianom, pytanie o to czy obserwator wpłynął na cywilizację jest dla mnie też problemem bez znaczenia. Gdyby nie wpłynął to i tak dana cywilizacja nie byłaby identyczna jak przed dniem, rokiem czy wiekiem. Nieodłącznym elementem życia społecznego jest ciągła zmiana.
Pomimo wielkiej złożoności zjawisk społecznych możemy zaobserwować zachodzące zmiany i wpływ danych czynników na te struktury. Praca Huntingtona sama w sobie nie jest na tyle znaczącym czynnikiem, by wywołać rozpad jakiejkolwiek cywilizacji czy znaczące zmiany w jej strukturze. Nie możemy porównywać jej wpływu do np. tez Lutra, ponieważ miała za mały wpływ oddziaływania w każdej z cywilizacji. Nie postawiła żadnych znaczących tez by przebudować systemy wartości w obrębie cywilizacji. Jest jedynie jednym z wielu paradygmatów badawczych w naukach społecznych. Czy jego prace np. spowodowały ustanie konfliktów wewnątrzcywilizacyjnych? Nie. Dodatkowo to nie Huntington wyodrębnił "cywilizacje" jako strukturę społeczną i ustalił filary np. cywilizacji łacińskiej. Zajmowali się przed min tym tematem np. Oswald Spengler, Arnold Toynbee, Feliks Koneczny, czy John Roberts czy Fernand Braudel. Czy ich prace zmieniły funkcjonowanie cywilizacji? Nie. Czy prace np. Fukuyamy wszak nie mniej znane i dyskutowane zmieniły świat? Nie. Wszak nie mamy jednego neoliberalnego świata. Zmienić mogły, co najwyżej nasz paradygmat badawczy, a i tego nie dokonały, ponieważ prace wszystkich tu wymienionych w tym i Huntingtona zostały poddane krytyce, np. Edward Said stwierdził w swej pracy pt. "The Clash of Ignorance", że Huntington całkowicie pomija kwestię wewnętrznej dynamiki i różnorodności kultur oraz stosunków między nimi, podobnie jak Fouad Ajami w pracy pt."The Summoning", który podkreślił, że państwa narodowe dalej są znaczącym czynnikiem kształtującym stosunki międzynarodowe. Nawet na naszym polskim gruncie znajdziemy polemikę z jego tezami.

Nikt z nas badaczy cywilizacji nie stosuje paradygmatu zderzenia cywilizacji bezkrytycznie, cały czas poddajemy go weryfikacji. Mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że stosując ten paradygmat do analizy konfliktu w Kosowie napotkałam wiele elementów, które świadczyły o tym, że model ten nie jest wystarczający by wytłumaczyć całość zjawisk i można go stosować tylko na gruncie pewnych uogólnień.


"Colorless green ideas sleep furiously"

#169
17-03-2010 16:59
 Ocena 4 na 4
awitu (7627 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi lontri
Huntington dokonał jednej znaczącej rzeczy: przedstawił najbardziej funkcjonalny i pełny paradygmat badawczy, w chwili, gdy był on potrzebny, a mianowicie pod koniec lat 90tych, kiedy wcześniejszy funkcjonujący i opisujący paradygmat dwubiegunowości stosunków międzynarodowych stracił swą ważność. Paradygmat ten ma wiele wad, jak to w swych krytykach podkreślali między innymi wymienieni przeze mnie badacze, ale jak na razie jest jedynym, który obejmuje całość problemu. Jednocześnie jak każda "teoria wielkiego zasięgu", operuje on daleko idącymi uproszczeniami i uogólnieniami. Przez samą złożoność swej materii problematyka ta wymaga wypracowania upraszczającego paradygmatu, który będzie stanowić jedynie szkielet badawczy, inaczej będziemy mogli badać tę tematykę jedynie w sposób wyrywkowy, nie odnosząc się i nie próbując formułować żadnych praw ogólnych.
Zauważmy, że ów paradygmat nie tylko tłumaczył wydarzenia, które miały miejsce przed opublikowaniem "Zderzenia cywilizacji", ale i te, które miały miejsce po jego opublikowaniu. Więc nie można mówić, że tezy Huntingtona coś zmieniły. Sam Huntington podchodził z dystansem do swoich tez w wywiadzie po 11 września stwierdził:

Cytat:
"Powracamy do sytuacji, z XIX wieku, okresu regularnych konfliktów między krajami muzułmańskimi a państwami Zachodu. Na szczęście żaden z nich, jak dotychczas, nie osiągnął rozmiarów zderzenia cywilizacji"


"Idzie na burze, "Forum", 29/2004.

Jako, że nauka jest procesem, to życzyłabym sobie by pojawił się ktoś kto nie tylko poddałby krytyce tezy Huntingtona, ale i w miejsce nich przedstawił własną, dopracowaną, równie kompleksową teorię.

"Colorless green ideas sleep furiously"

#170
17-03-2010 17:34
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi awitu
>Jako, że nauka jest procesem, to życzyłabym sobie by pojawił się ktoś kto nie tylko poddałby krytyce tezy Huntingtona, ale i w miejsce nich przedstawił własną, dopracowaną, równie kompleksową teorię.

[paluszki w górze]
Psze Pani, psze Pani! A mogę ja?

#171
17-03-2010 17:37
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi big_zyd
>[paluszki w górze]
>Psze Pani, psze Pani! A mogę ja?

Big pewnie jestem jak najbardziej za!!! Ja się tak wielkiego wyzwania nie podejmę za maluczka jestem.


"Colorless green ideas sleep furiously"

#172
17-03-2010 17:48
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi awitu
>Big pewnie jestem jak najbardziej za!!! Ja się tak wielkiego wyzwania nie podejmę za maluczka jestem.
Ja też - ale trochę koło tego mimo to majstruję. Rzecz jest długa, więc prześlę Ci na priva - w wolnej chwili przeczytasz, ok?

#173
17-03-2010 17:53
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi big_zyd
>Ja też - ale trochę koło tego mimo to majstruję. Rzecz jest długa, więc prześlę Ci na priva - w wolnej chwili przeczytasz, ok?

Pewnie, że przeczytam. Jakbym sobie przyjemności mogła odmówić? Wszak hedonizm to moje drugie (tfu trzecie) imię jest.


"Colorless green ideas sleep furiously"

#174
17-03-2010 18:03
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi awitu
> .. Podział my/oni przestał być wystarczający, ponieważ był podziałem suchym, niecharakteryzującym tych społeczności. Dodatkowo w ramach wspólnoty "my" pojawiły się podziały dotyczące systemów wartości. Trzeba wiec było jakoś nazwać całość danej struktury ponad owym podziałem, wszak dalej Europa tworzyła jakąś zamkniętą wspólnotę (nie tylko w sensie geograficznym), odmienną od innych znanych już wspólnot. Wymyślono sobie, więc termin "cywilizacja". Z biegiem czasu okazało się, że "oni" też nie są po prostu jednorodną masą dzikusów i barbarzyńców, a tworzą podobne struktury charakteryzujące się odmiennymi systemami wartości.

Bardzo zgrabnie i mądrze napisane /plus/

>Odnośnie filarów, dla mnie to pojęcie samo w sobie jest błędne. Tak jak tłumaczyłam, rozumiem je jako podstawę, z której wyrosła dana cywilizacja, a nie coś, co ją wspiera.

Wyklucza Pani możliwość zdziczenia cywilizacji (gdy jej nie wspierać)?

> .. Nikt z nas badaczy cywilizacji nie stosuje paradygmatu zderzenia cywilizacji bezkrytycznie, cały czas poddajemy go weryfikacji. Mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że stosując ten paradygmat do analizy konfliktu w Kosowie napotkałam wiele elementów, które świadczyły o tym, że model ten nie jest wystarczający,

Zdarzyło mi się rozmawiać z kilkoma emigrantami z byłej Jugosławii, osobiście dotkniętymi tamtą wojną - zapewne potwierdziliby większą komplikację zjawiska niż wynikającą ze "zderzenia cywilizacji".

> .. by wytłumaczyć całość zjawisk i można go stosować tylko na gruncie pewnych uogólnień.

Zapewne nie istnieje paradygmat tłumaczący "całość", a te, którymi zajmują się analitycy, można stosować na gruncie pewnych uproszczeń raczej niż uogólnień.

#175
17-03-2010 18:52
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi setarkos

>Wyklucza Pani możliwość zdziczenia cywilizacji (gdy jej nie wspierać)?

Dziwnie staro się poczułam Aż tak się wymądrzam? hihi
Nie nie wykluczam możliwości regresu cywilizacji. W historii mieliśmy takie przykłady, np cywilizacja rzymska w swoich schyłkowych wiekach. Moim zdaniem regres najczęściej jednak prowadzi do upadku danej cywilizacji.

>Zdarzyło mi się rozmawiać z kilkoma emigrantami z byłej Jugosławii, osobiście dotkniętymi tamtą wojną - zapewne potwierdziliby większą komplikację zjawiska niż wynikającą ze "zderzenia cywilizacji".

Stwierdzenie, że jest to jedynie zderzenie cywilizacji jest zbytnim uproszczeniem. Uważam jednak, że jako paradygmat w badaniu tego konfliktu się sprawdza, choćby dlatego, że zmusza do prześledzenia historii konfliktu na dwóch płaszczyznach: czasowej i przestrzennej. Stosując ten paradygmat, swoją analizę musimy zacząć od starożytności, a nie jedynie się skupiać na czasach nowożytnych. Dodatkowo wyodrębniamy dość ostro strony konfliktu, nie zawężając ich do państw aktywnie uczestniczących w walce zbrojnej. Paradygmat ten umożliwia nam także wyodrębnienie czynników, które pośrednio i bezpośrednio doprowadziły do konfliktu,(nie tylko na gruncie politycznym, ale i kulturowym, społecznym, światopoglądowym, religijnym itd.) specyficznych metod działań politycznych i metod walki. Specyficznych mechanizmów działających w ramach tych cywilizacji przesądzających o dynamice tego konfliktu.

>Zapewne nie istnieje paradygmat tłumaczący "całość", a te, którymi zajmują się analitycy, można stosować na gruncie pewnych uproszczeń raczej niż uogólnień.

Poszukujemy takiego paradygmatu który tłumaczyłby całość, na tej samej zasadzie jak fizycy poszukują TOE. Istniejące paradygmaty działają na zasadzie zarówno uproszczeń (sprowadzając np procesy społeczne do pewnych schematów) jaki uogólnień (np przyjmując że cywilizacje przechodzą pewne fazy swego istnienia; czy formułując np. Prawa cywilizacyjne jak to robił Koneczny).


"Colorless green ideas sleep furiously"

#176
17-03-2010 19:47
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi awitu

Twoja argumentacja cechuje się dużą elegancją, wynikającą z tego, że huntingtonizm traktowany jest w niej jako paradygmat i w ten sposób zrównany z innymi modelami naukowego rozumienia cywilizacji i kultury. Pojęcie paradygmatu daje sygnał, że refleksja o problemie odbywa się w ramach jakiegoś naukowego nawiasu czy też cudzysłowu, co pozwala (rzeczywiście czy pozornie?) wyprowadzić poruszaną problematykę poza zawirowania typowe dla ideologicznych i politycznych sporów. Warto w tym miejscu wrócić do posta tytułowego, który wskazuje, że może być zupełnie inaczej - spór o źródła, początki czy korzenie cywilizacji to spór, który jest narzędziem walki ideologicznej i politycznej i niewiele ma wspólnego ze sterylnym klimatem akademickich debat.
Z punktu widzenia wojującego ateisty czy antyklerykała politycznie niewygodny jest każdy paradygmat, który wskazuje na istotny wkład religii i Kościoła w rozwój cywilizacji Europejskiej. Niebezpieczeństwo to wynika z tendencji do odruchowego darzenia szacunkiem i sentymentem tego co dawne, tradycyjne, starożytne.
Politycznie bardziej użyteczny byłby paradygmat, który w jakiś sposób omija kwestię religii i Kościoła postawioną wprost, a ujmuje ją na przykład w ramy bardziej ogólnych procesów społecznych lub przesuwa akcenty na inne ich aspekty. Taki walor posiada między innymi marksizm.
Ja proponowałbym, aby filary Europy zdefiniować inaczej, mniej optymistycznie niż Huntington, a nieco bardziej drapieżnie. Pierwszym z tych filarów byłby nacjonalizm, przyjmujący formę najczytelniej widoczną w dominacji państw narodowych nad jakimikolwiek federacjami wielonarodowymi. Drugim z tych filarów byłby kolonializm, którego następstwa do dziś kształtują europejskie postawy i wyobrażenia o roli Europy w świecie i rzutują na poczucie wyższości i elitaryzmu w relacjach z innymi, mniej "oświeconymi" czy "dojrzałymi" narodami i kulturami; kolejnym byłby socjalizm, który jest naturalną konsekwencją demokratycznych i populistycznych rządów (socjaldemokracja) ukształtowanych w toku całego szeregu przemian społeczno-politycznych w XIX-XX w.; kolejnym kapitalizm, który jednak w Europie przyjmuje znacznie mniej agresywne formy dzięki niezaprzeczalnemu wpływowi różnych nurtów marksizmu na kształt życia politycznego w największych krajach; kolejnym - pozytywizm i scjentyzm, industrializacja i urbanizacja.
Moja propozycja nie ma kształtu zwartej koncepcji. Jest to raczej punkt wyjścia do dalszej dyskusji. W każdym razie widziałbym "filary" europejskiej cywilizacji czasowo znacznie bliżej nas - najpóźniej w XIX w. Filary wskazane przez Huntingtona jawią mi się czymś zupełnie martwym, nieobecnym, nierzeczywistym, fasadowym. Fasada gmachu giełdy na Wall Street wprawdzie bardzo przypomina grecką świątynię, ale rzeczywisty kształt cywilizacji zachodu znajdziemy zaglądając do środka. I nie dajmy się oszukać sloganom "In God We Trust" wydrukowanym na każdym banknocie dolarowym - to naprawdę nie jest i nigdy nie był świat dla prawdziwych chrześcijan.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT

#177
17-03-2010 20:47
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi setarkos
>'Duch' Europy różni się od ducha Ameryki czy Azji. Pytanie czym się różni prowadzi do pytania o jego fundamenty.

Stwierdzając różnicę, zakładasz, że coś łączy elementy rózniące się między sobą. Mawiam czasem do siebie: nawet sprzeczne brzegi podają sobie dno.

>Pierwszy (skromność) zaznacza się w myśli ascetycznej, drugi (miłość?, tolerancja?) przypisuje się Jezusowi (a wtedy jeszcze Chrześcijaństwa nie było).

Zauważ, że monastyczne tradycje wschodu i zachodu są do siebie podobne: mistrz Eckhart mógłby medytować na strychu Tybetu. W tej materii podążam za szóstym patriarchą zenu: ludzie są z południa i północy, prawda nie. Wniosek jest prosty: myślenie łączy, wiara dzieli.

>...laickie korzenie Europy...

Nie ma innych. Również katolik jest tym, co (z)je.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#178
17-03-2010 21:07
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi lontri
>Twoja argumentacja cechuje się dużą elegancją, wynikającą z tego, że huntingtonizm traktowany jest w niej jako paradygmat i w ten sposób zrównany z innymi modelami naukowego rozumienia cywilizacji i kultury. Pojęcie paradygmatu daje sygnał, że refleksja o problemie odbywa się w ramach jakiegoś naukowego nawiasu czy też cudzysłowu, co pozwala (rzeczywiście czy pozornie?) wyprowadzić poruszaną problematykę poza zawirowania typowe dla ideologicznych i politycznych sporów. Warto w tym miejscu wrócić do posta tytułowego, który wskazuje, że może być zupełnie inaczej - spór o źródła, początki czy korzenie cywilizacji to spór, który jest narzędziem walki ideologicznej i politycznej i niewiele ma wspólnego ze sterylnym klimatem akademickich debat.
Jakby Ci to lontri wyjaśnić, bo ja jestem politolog, a nie polityk czy ideolog. Ja działania polityków, ideologiczne i polityczne spory traktuję jako materiał badawczy, a nie instrument poznawczy. Tak jak entomolog by poznać swą dziedzinę nie staje się biedronką jeno tę biedronkę bada. Wybacz ale zarzut, że naukowość jest mniej poznawczą postawą, niż ideologiczny czy polityczny spór jest po prostu dla mnie jakimś absurdem. Teza Huntingtona jest tezą badawczą a nie manifestem ideowym.

>Z punktu widzenia wojującego ateisty czy antyklerykała politycznie niewygodny jest każdy paradygmat, który wskazuje na istotny wkład religii i Kościoła w rozwój cywilizacji Europejskiej. Niebezpieczeństwo to wynika z tendencji do odruchowego darzenia szacunkiem i sentymentem tego co dawne, tradycyjne, starożytne.
Ano jest niewygodny, ale czy nauka wygodna być musi? Nauka ma badać fakty, a nie układać się z ludem. Na tę prawdę obdzierać z mitów wszelakich, uprzedzeń i światopoglądowych poduszeczek. Uważam, że uczciwy politolog powinien rozdzielać (na tyle ile się uda) swój światopogląd od pracy badawczej. Mogę być ateistką, katoliczką, socjalistką, neoliberałem - fakt ten nie powinien mieć wpływu na wnioski badawcze.

>Politycznie bardziej użyteczny byłby paradygmat, który w jakiś sposób omija kwestię religii i Kościoła postawioną wprost, a ujmuje je na przykład w ramy bardziej ogólnych procesów społecznych lub przesuwa akcenty na inne ich aspekty. Taki walor posiada między innymi marksizm.

Może dla polityka taki paradygmat byłby użyteczniejszy, ale nie dla politologa. To wszak ty zarzuciłeś, że paradygmat Huntingtona jest narzędziem w rękach polityków. Swój zarzut teraz, chcesz przekuć w zaletę? Paradygmat omijający tak ważne zjawisko jak religia, byłby paradygmatem kulawym, u swych podstaw już zubożonym, a więc badawczo nieprzydatnym.

>Ja proponowałbym, aby filary Europy zdefiniować inaczej, mniej optymistycznie niż Huntington, a nieco bardziej drapieżnie. Pierwszym z tych filarów byłby nacjonalizm, przyjmujący formę najczytelniej widoczną w dominacji państw narodowych nad jakimikolwiek federacjami wielonarodowymi.
Nie zgodzę się ponieważ nacjonalizm jest zjawiskiem zbyt świeżym. Przypomnijmy ukształtował się dopiero w XVIII/XIX w. i jest pojęciem sztucznie wykreowanym, pokłosiem myśli oświeceniowej. Już w chwili obecnym pojęcie to traci na znaczeniu w dobie globalizacji i UE. A więc wpływał na kształtowanie się cywilizacji europejskiej zaledwie przez dwa wieki czyniąc raczej więcej spustoszenia niż jednocząc cywilizację europejską.

>Drugim z tych filarów byłby kolonializm, którego następstwa do dziś kształtują europejskie postawy i wyobrażenia o roli Europy w świecie i rzutują na poczucie wyższości i elitaryzmu w relacjach z innymi, mniej "oświeconymi" czy "dojrzałymi" narodami i kulturami;
Też, nie ponieważ kolonializm wpływał tylko na część cywilizacji europejskiej - np jak kolonializm wpłynął na Polskę? Kolonializm kształtował nie zasady cywilizacji łacińskiej, a raczej był próbą zaszczepienia łacińskich wartości poza terenem Europy, a więc formą ekspansji cywilizacyjnej. To mechanizm działania cywilizacji, a nie czynnik kreujący.

>kolejnym byłby socjalizm, który jest naturalną konsekwencją demokratycznych i populistycznych rządów (socjaldemokracja) ukształtowanych w toku całego szeregu przemian społeczno-politycznych w XIX-XX w.;
Jakie wartości socjalistyczne w obecnej dobie są wartościami scalającymi cywilizację europejską?

>kolejnym kapitalizm, który jednak w Europie przyjmuje znacznie mniej agresywne formy dzięki niezaprzeczalnemu wpływowi różnych nurtów marksizmu na kształt życia politycznego w największych krajach;
Kapitalizm sam w sobie nie. Zgadzam się jednak na kategorię szerszą - Reformację, którą ja za jeden z korzeni współczesnej cywilizacji łacińskiej uważam.

>kolejnym - pozytywizm i scjentyzm, industrializacja i urbanizacja.
Toż to właśnie zawiera się w oświeceniu, które dało podwaliny wszystkiemu o czym w tym punkcie piszesz.
Twoje filary nic nie mówią jednak o podstawach cywilizacji łacińskiej. Czyżbyś uważał, że do wyłonienia się owych czynników cywilizacja łacińska nie istniała? Nie mówią nic o pochodzeniu wartości, które kształtują nas jako odrębną cywilizację. Czy nacjonalizm mógłby się ukształtować gdyby nie prawo rzymskie i wywodząca się z niego koncepcja państwa? Czy reformacja (kapitalizm) mogłaby zaistnieć gdyby nie byłoby chrześcijaństwa? Itd...
I wreszcie czy wymienione przez Ciebie "filary" stworzyły system wartości, który pozwala wyodrębnić cywilizację łacińską spośród innych cywilizacji? Czy wartości przez te wydarzenia ukształtowane jednoczą ludzi wchodzących w skład cywilizacji łacińskiej? Moim zdaniem nie.

lontri (16088 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi diogenes

Zauważmy, że ekstremizm islamski nie widzi zagrożenia w chrześcijaństwie, ale w zachodnim - przede wszystkim amerykańskim - imperializmie.
Zagadka: Dlaczego niektórym opłaca się tego imperializmu nie widzieć a za to w zamian bardzo opłaca się opowiadać innym bajki o refleksyjnych starożytnych Grekach, wojowniczych i szlachetnych Rzymianach, dobrotliwych chrześcijanach i rozumnych synach i córkach Oświecenia ?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT

#180
17-03-2010 21:22
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)Odp: Laickie korzenie Europy
W odpowiedzi lontri
> Filary wskazane przez Huntingtona jawią mi się czymś zupełnie martwym, nieobecnym, nierzeczywistym, fasadowym. Fasada gmachu giełdy na Wall Street wprawdzie bardzo przypomina grecką świątynię, ale rzeczywisty kształt cywilizacji zachodu znajdziemy zaglądając do środka. I nie dajmy się oszukać sloganom "In God We Trust" wydrukowanym na każdym banknocie dolarowym - to naprawdę nie jest i nigdy nie był świat dla prawdziwych chrześcijan.

Mówisz, że są martwe. Odeślę Cię więc do mego wątku gdzie sobie o owych wartościach i ich zmianie dyskutujemy.


"Colorless green ideas sleep furiously"

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365