Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teologia w świeckich uczelniach.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-05-2010 17:46Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Teologia w świeckich uczelniach.
Ocena 5 na 5
Ostatnio porozmawialiśmy sobie z Madame de Montsegur oraz z Darlove o teologii. Madame zakończyła wypowiedzią:

"Teologia jest koherencyjną teorią prawdy, wewnętrznie spójną i niesprzeczną, której przedmiot prawdopodobnie nie istnieje. A sensie praktycznym jest królową nauk. Ci, którzy żyją ze sprzedawania naiwnym Pałacu Kultury, mogą się wiele nauczyć od czarnej armii zajmującej się sprzedażą miejscówek w Królestwie Niebieskim. Gigant marketing, gigant kampania promocyjna. Każdej firmie życzyłabym takiego product manager jak Mr St Paul. Chapeau bas."

Uważam, że warto się zastanowić czy teologia jest nauką i jaka jest jej rola na świeckich /państwowych/ uczelniach oraz czy i ile dzięki temu nasze uczelnie zyskują na światowej reputacji naukowej.

Mam w swojej bibliotece "Wprowadzenie do teologii" Jose Moralesa.
W rozdziale I książki pt. Teologia autor zaczyna od wyjaśnienia "Znaczenia i natury działalności teologicznej"

"Teologią nazywamy działanie wierzących, mające na celu głębsze zrozumienie Słowa Bożego oraz przedstawienie go w sposób uporządkowany i usystematyzowany, w oparciu o Pismo Święte, Tradycję Kościoła i rozum ludzki oświecony przez wiarę.
Teologia zakłada wiarę w Boga Żywego, Boga Objawienia judeochrześcijańskiego, który jest Bogiem Abrahama, Izaaka, i Jakuba, a nade wszystko Bogiem i Ojcem Jezusa Chrystusa. Opiera się ona na zdolności rozumu ludzkiego do przybliżania tajemnic objawionych, kontemplowania ich i wykładania z możliwie największą ścisłością i religijnym szacunkiem na jakie zasługują.
Teologia jest refleksją nad Słowem Bożym. Jest wiarą poszukująca rzeczywistości i racji. Jej tworzywem jest Objawienie. Do teologii przynależy zarówno wierzenie, jak i myślenie. Bez obydwu tych czynności - wierzyć i myśleć -
złączonych w tym samym akcie chrześcijanina nie sposób mówić o teologii"

I tak dalej przez 400 stron, a każde słowo na wagę złota.
To nie jakiś tam "głupi marksizm", to prawdziwa uniwersytecka nauka. Uprawiana na wolnych uniwersytetach.

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 Dalej..
Madame de Montsegur (1910 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi prof. Grabowska
>Ale to nadal nie usprawiedliwia istnienia na uniwersytetach wydziałów filozofii, teologii tudzież.

Veto ! Filozofia to królowa nauk. Ja bym je dała pierwszeństwo nawet przed matematyką, chociaż uwielbiam matematykę.

#137
01-06-2010 13:12
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
>"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki.
>Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".

Na tych, którzy chodzą na skróty ( omijając rozum ), najlepiej zarabiają cyniczni twórcy owych skrótów. Jak ktoś woli być jeleniem niż homo sapiens, to cóż, szerokiej drogi.

#138
01-06-2010 13:15
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi prof. Grabowska
.
>>To co zajmuje się roztrząsaniem tych i podobnych kwestii - to właśnie etyka.
>I jedni etycy (homofobiczni) dochodzą do wniosku, że gejów można zabijać, tak jak można zabijać zygoty, a inni etycy dowodzą, że lepiej dawać im śluby.
Jestem za dawaniem ślubów zygotom, nawet jak są gejami.

>A mówiąc poważnie, etyka chrześcijańska uważa, że homoseksualizm jest złem moralnym (nie mylić ze słowem grzech - bo tym teologia się zajmuje).
Muszę sprawdzić, gdyż zło lub grzech czyni się świadomie, a słyszałem w TV zaperzonych katolików, którzy twierdzili, że homoseksualizm to wyleczalna choroba.

>No i co Panie Sylwku kochany, ma Pan tu coś "roztrząśnięte"? Jest Pan mądrzejszy po przestudiowaniu odpowiedzi etykina temat kwestii homoseksualizmu?
Dla inteligentnego wrażliwego człowieka homoseksualizm to poważny problem etyczny. Nawet wówczas, gdy w pełni akceptuje homoseksualistów.

Czytałem kilka rozpraw etycznych na ten temat - od starożytności po współczesność i pomimo że sam nie jestem gejem, to bardzo mnie one wzbogaciły.
Czy wszystko już zostało przemyślane i opisane? Geje twierdzą, że nie, a przecież to problem, który głównie ich dotyczy.

Są ludzie, którzy wszystko wiedzą, wszystko jest dla nich jasne i nawet bez matury zostają profesorami supernadzwyczajnymi, a inni przygłupiaści całe życie się uczą i umierając jeszcze narzekają, że tak mało się nauczyli.

@@@
.

#139
01-06-2010 13:16
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi Adamiak
>PS Z Twojego milczenia mi wynika, że odpowiedzi na pytania:
> Cytat:
A co to ma wspólnego z obligatoryjnym, w podtekście, szacunkiem?
> Dlaczego jeśli ktoś jest "dobry gościu, bo ma zdanie", to automatycznie zasługuje na szacunek?

>   ... się nie doczekam?

Doczekasz się. Jak ktoś ma zdanie, to znaczy, że myśli albo przynajmniej próbuje. Taka osoba dla mnie zawsze zasługuje na szacunek.
A co do wdzięczności - może to i dług, ale i tak wolę dług wdzięczności niż kredyt w banku. Odsetki nie rosną i nieruchomości nie zajmuje.

#140
01-06-2010 13:18
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
>>Ale na uważne wysłuchanie zasługuje każdy. Tak myślę.
>Na pewno tak, ale gdy przekracza to wszystkie możliwości słuchającego. Gdy dostrzega więcej intelektualnej refleksji u innych prymatów, niż u tego konkretnego człowieka. Gdy odczuwa się, że cała rozmowa polega tylko na wysłuchaniu bełkotu nadającego, a twoje argumenty spływają po nim jak woda po kaczkach.
> To też na wysłuchanie każdy zasługuje?

Tak, bo żeby stwierdzić, że mamy do czynienia z bełkotem, trzeba najpierw tego wysłuchać. Wtedy możemy dokonać oceny faktu, a nie subiektywnych wrażeń słuchającego.


#141
01-06-2010 13:32
 0 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi Madame de Montsegur
> No to życzę Nobla w tej dziedzinie
A słyszała Pani, żeby dostał ktoś Nobla w "dziedzinie" filozofii, bo ja nie.
Camus dostał Nobla, ale za literaturę.
> Byt - to, co istnieje, każda określona zdeterminowana w sobie treść
Nie widzi Pani, że to jakiś bełkot? To tak jak "Bóg - to duch nieskończenie doskonały"
Po co nam ten bełkot skoro wiemy, z czego składa się wszechświat i każda rzecz. Z atomów, których budowę znamy i jeszcze w CERN coraz dokładniej poznajemy.
> "Sięga " to dużo powiedziane.
Czy chce Pani powiedzieć, że jałowe spekulacje filozoficzne mogą nam więcej o wszechświecie powiedzieć niż współczesne badania astronomiczne?
> gdzie mieści się to, co nazywają "psychiką".
Trwają prace nad AI(Artificial intelligence). Zagadnieniem świadomości zajmuje się nauka, neurologia itp. Prowadzone są eksperymenty. Filozofia ze swoimi dywagacjami nie ma tu nic do roboty. Do lamusa!! Do skansenu!! Najwyżej jako przedmiot pt. historia filozofii, czyli jak myśleli nasi przodkowie.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi prof. Grabowska
>>Pani Profesor oczywiście, że dokładnie myślałem o tym z dowcipu, a nie o jakiś tam "pęcherzykach mózgowych".
>Umyka Pan konkretnej odpowiedzi! W którym momencie człowiek ma taki mózg, że wypełnia on dla Pana znamiona mózgu człowieka.

Nie umykam, tylko to wątek poświęcony jest teologii. Na jednym z wątków poświęconych aborcji już udzieliłem Pani odpowiedzi na ten temat. Jak zawsze nawet go Pani nie przeczytała, gdyż i tak Pani wie lepiej, ale skoro Pani pyta to jeszcze raz powtarzam:

Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy. Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku. Wiele przyczyn może spowodować, że prenatalny proces może zostać w sposób naturalny przerwany. Wiele też przyczyn może ten przebieg zakłócić. Biologiczny rozwój od pojedynczej komórki do dojrzałego osobnika jest jednym z cudownych procesów jakie permanentnie przebiegają w naturze, ale rozwój mózgu doprowadził nas do granicy, za którą sama biologia nie jest w stanie wyjaśnić w pełni złożonej ludzkiej natury. Nasze instynkty, a nawet wygląd, są pewną genetyczną predyspozycją, na którą wpływają warunki środowiskowe, ingerując w ludzki los już we wczesnych etapach życia płodowego.

Po urodzeniu następuje wieloletni proces socjalizacji, w którym środowisko wyzwala inklinowane genetycznie osobnicze cechy psychosomatyczne. Obserwując rozwój dziecka można najłatwiej prześledzić ewolucję procesów umysłowych. Na przykład w początkowym okresie dzieci stosują równoczesną niewerbalną obróbkę informacji, dominującą u małp człekokształtnych i niektórych wyższych ssaków. Wówczas żadna z półkul mózgowych nie jest przeważająca. W drugim roku wraz z rozwojem mowy zwiększająca się istota szara zaczyna dominować w jednej z półkul (najczęściej w lewej), a późniejsza nauka czytania i pisania popycha dalej rozwój umysłu w kierunku myślenia sekwencyjnego przeważającego u ludzi. Doświadczenia z szympansami pokazały, że można ich umysły pobudzić do zwiększenia roli myślenia sekwencyjnego. Przez analogię można sądzić, że u człowieka wychowanego wśród małp wzrosłaby rola myślenia równoczesnego - ważniejszego dla przetrwania w ich środowisku.

Szanowna Pani Profesor, w nauce nie ma prostych odpowiedzi, tu trzeba naprawdę dużo wiedzieć, aby mieć świadomość jak mało się wie. Nie wiem, kiedy mózg już można nazywać ludzkim, ale z moralnym własnym spokojem mogę powiedzieć, że nie wcześniej niż zarodek nazywamy płodem. Gdyż tak naprawdę dzieje się to koło siódmego miesiąca.

Co wcale nie znaczy, że wywołanie aborcji uważam za coś dobrego. Czasem jest tylko mniejszym złem.

@@@
.

#143
01-06-2010 13:53
 Ocena 1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
> Geje twierdzą, że nie, a przecież to problem, który głównie ich dotyczy.
Problem nie dotyczy gejów tylko tych, którzy mają problem z gejami. To właśnie jest ich problem. I to oni robią problemy gejom, więc dla gejów jest to problem wtórny.
>Muszę sprawdzić, gdyż zło lub grzech czyni się świadomie
Zło można czynić nieświadomie. A grzech jest to świadome obrażenie Pana Boga. Skoro zaś nie ma Pana Boga to i nie ma grzechu.
>słyszałem w TV zaperzonych katolików, którzy twierdzili, że homoseksualizm to wyleczalna choroba.
Mylili się. Ani wyleczalna ani choroba. Byli niedoinformowani lub kłamali.
> Dla inteligentnego wrażliwego człowieka homoseksualizm to poważny problem etyczny.
Gdzie tu Pan widzi problem? I to jeszcze poważny. I etyczny.
> Czytałem kilka rozpraw etycznych na ten temat i bardzo mnie one wzbogaciły.
W co wzbogaciły? Czy po ich przeczytaniu jest Pan za tym aby homoseksualiści mieli prawo adoptować dzieci?

#144
01-06-2010 13:55
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi Adamiak

>PS Z Twojego milczenia mi wynika, że odpowiedzi na pytania:

Co tam pytania....

Tobie, kochany Adamiaku i wszystkim innym dzieciom tu pisującym z okazji Dnia Dziecka
duzo zdrowia i usmiechow
zycze.

#145
01-06-2010 13:58
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi prof. Grabowska
>>   No to do roboty!
>Podziwiam waszą logikę.

   Nas jest raz!

>Rodem od księdza Rydzyka.

   Rodem od księdza Rydzyka to jest Twoje pojęcie o bioetyce. Niezwykle zbieżne z treścią wypocin jednego z radiomaryjnych dyżurnych profesorów od wszystkiego.

>Jak się o cokolwiek zapytać ojca dyrektora to on zawsze odpowiada:

   Rydzyk jest ostatnią osobą, którą byłbym skłonny pytać o cokolwiek.

>Ja się pytam konkretnie

   Ty się najpierw przyznaj konkretnie, że nie wiesz o czym piszesz, choć za wszelką cenę strasz się sprawić wrażenie, że jest inaczej.

>oczekuję konkretnej odpowiedzi.

   Odpowiedzi możesz znaleźć bez trudu w literaturze przedmiotu. Nie znasz takiej? To napisz to wyraźnie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli

#146
01-06-2010 14:01
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi Madame de Montsegur
>>Muszę powiedzieć, że nie rozumiem? Dział historii? Czyli historia teologii? A historię magii (ma wielkie niezaprzeczalne zasługi dla początków nauki) też wprowadzić?
>Historia Kościoła po prostu. I jego bazy ideologicznej, czyli teologii. Siły propagandowej wspierającej władzę Kościoła. To naprawdę niezły kawał historii. Z powodu tej ideologii toczono wojny, popełniano zbrodnie, ale też i tworzono dzieła sztuki, budowano cuda architektury. Wciąż poruszamy się w uniwersum pojęć wygenerowanych przez teologię. Używamy ich nieświadomie na co dzień. Niebo, piekło, świętość, zbawienie itp. funcjonują dziś w języku potocznym w całkowitym oderwaniu od spraw wiary, ale wszyscy kojarzą je bezbłędnie, bo wszyscy na nich wyrośli, i to od pokoleń. Dlatego warto znać teologię. Moim zdaniem - w aspekcie historii.

Oczywistym jest dla mnie, że warto znać historię Kościoła Katolickiego, a nawet całego judeo-chrześcijaństwa wraz z jego ideologiami. Na ile mogłem intelektualnie na tyle starałem się tą wiedzę sobie przyswoić. Łudziłem się, że to choć trochę znać.

Natomiast warto starać się o bycie komunikatywnym i moje pytanie dotyczyło tylko niezrozumienia Pani postulatu.
>
@@@
.

prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
>Co wcale nie znaczy, że wywołanie aborcji uważam za coś dobrego. Czasem jest tylko mniejszym złem.
I tu się wreszcie pogodziliśmy. Ja też to samo uważam. Jednocześnie przyznał Pan, że aborcja jest złem, tylko czasami mniejszym. I ja o tym pisałam, aż do znudzenia, że aborcja jest złem, co sprowadzało gromy niektórych forumowiczów na moją starą, siwą głowę. Z aborcją mamy do czynienia kiedy w konflikt wchodzą dwie wartości; jedną z nich jest rozwijające się życie ludzkie, a drugą jakaś inna wartość. I teraz musimy wyważyć jaka wartość jest cenniejsza. Czy dalsze życie tego dziecka, czy ta inna wartość, dla której chcemy je poświęcić.
Jeżeli sądzi Pan, że aborcja jest mniejszym złem, w określonych okolicznościach, to musi Pan sobie jednocześnie odpowiedzieć na pytanie dlaczego ją w ogóle za zło uważa.

#148
01-06-2010 14:44
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi prof. Grabowska
.
>Problem nie dotyczy gejów tylko tych, którzy mają problem z gejami. To właśnie jest ich problem. I to oni robią problemy gejom, więc dla gejów jest to problem wtórny.
Kobieto wytknij nos ze swojego grajdołka. Przeczytaj jakąś poważniejszą gazetę, bo o książce nie wspomnę. Tam czasem "inni" opisują swoje problemy. To są poważne sprawy i tylko dla prostaków są wtórne.

>>Muszę sprawdzić, gdyż zło lub grzech czyni się świadomie.
>Zło można czynić nieświadomie.
I za zło uczynione całkowicie nieświadomie ponosi się odpowiedzialność? Gdyż o odpowiedzialności tu mówiłem.

>A grzech jest to świadome obrażenie Pana Boga. Skoro zaś nie ma Pana Boga to i nie ma grzechu.
Średnio inteligentny człowiek mający mierne pojęcie o etyce, wie że grzech niezależnie od istnienia Boga stanowi poważny problem dla ludzi wierzących. Chyba, że przyjmiemy, iż wierzący nie są ludźmi.

>>słyszałem w TV zaperzonych katolików, którzy twierdzili, że homoseksualizm to wyleczalna choroba.
>Mylili się. Ani wyleczalna ani choroba. Byli niedoinformowani lub kłamali.
Bzdura, to była katolicka inteligencja - oczytana, poinformowana i nie kłamiąca. Oni tak samo jak Profesor Grabowska mieli własne silne przekonania oparte na ugruntowanej wierze.

>Czy po ich przeczytaniu jest Pan za tym aby homoseksualiści mieli prawo adoptować dzieci?
Nie sposób, ani nie mam ochoty opisywać tu wszystkich refleksji związanych z lekturą pism genialnych homoseksualistów. Zresztą byłyby to rozważania dla bardzo inteligentnych i tych którzy tą literaturę ze zrozumieniem przeczytali.
A czy po ich przeczytaniu uważam tak lub inaczej?
Odpowiem - po prostu i zgodnie z prawdą - nie wiem.

I tu właśnie jest ogromna różnica miedzy nami. Pani w większości wszystko wie, a ja ciągle nie wiem i stale poszukuję przybliżenia do optymalnej odpowiedzi, której najprawdopodobniej nigdy nie osiągnę.

@@@
.
>

#149
01-06-2010 14:50
 Ocena 2 na 2
lipschitz (1674 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
A ja odnoszę wrażenie, że teologia istnieje jedynie po to, aby nie wysunąć podstawowego żądania - udowodnienia, że ktoś rzeczywiście reprezentuje boga. Bo jak się okazuje, nie tylko powinniśmy wierzyć w boga, ale także w to, że ci często konkretni ludzie mają z nim jakąś formę porozumienia, przy czym ten drugi wątek jest według mnie zdecydowanie ważniejszy od pierwszego.
Boscy przedstawiciele czują się jak ryby w wodzie, kiedy przed zgromadzeniem zaczynają rozprawiać nad bogiem i niezbyt pewnie, kiedy muszą uzasadnić konieczność wiary w ich pośrednictwo. Im więcej będziesz snuł wątków, więcej rozprawiał, filozofował tym większa jest szansa, że nikt nie zada podstawowych, najważniejszych pytań, a jeśli nawet zada, to łatwo będzie je utopić, w tym przypadku w teologicznej głębinie. Powiedziałbym - bóg być może istnieje, ale czy brałeś pod uwagę, że reprezentują go zwyczajni naciągacze?
Jakoś nie przemawia do mnie, że część z nich reprezentuje boga w dobrej wierze, gdyż wewnętrzna uczciwość wymaga, aby odpowiedzieć sobie na proste pytanie - czy rzeczywiście mam jakiś, jakikolwiek kontakt z bogiem, czy tylko wierzę innym, że oni go mieli, ale nawet jeśli mieli, to nadal nie czyni mnie to upoważnionym do reprezentowania, bo pewności nigdy mieć nie będę. Jak można podawać się za kogoś nie mając czarno na białym, że tym kimś się rzeczywiście jest? I co, będą się potem jak dzieci tłumaczyć się przed bogiem - bo on mi powiedział, że mogę być pasterzem ludzi? W takich chwilach zaczynam myśleć, że jeśli komuś rzeczywiście zależy na nieistnieniu boga, to są to przede wszystkim jego przedstawiciele, tylko w ten sposób uda im się zakończyć uprawianie procederu bezkarnie.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Teologia w świeckich uczelniach.
W odpowiedzi prof. Grabowska
>>Co wcale nie znaczy, że wywołanie aborcji uważam za coś dobrego. Czasem jest tylko mniejszym złem.I tu się wreszcie pogodziliśmy. Ja też to samo uważam. Jednocześnie przyznał Pan, że aborcja jest złem, tylko czasami mniejszym. I ja o tym pisałam, aż do znudzenia, że aborcja jest złem, co sprowadzało gromy niektórych forumowiczów na moją starą, siwą głowę. Z aborcją mamy do czynienia kiedy w konflikt wchodzą dwie wartości; jedną z nich jest rozwijające się życie ludzkie, a drugą jakaś inna wartość. I teraz musimy wyważyć jaka wartość jest cenniejsza. Czy dalsze życie tego dziecka, czy ta inna wartość, dla której chcemy je poświęcić.
Zdecydowanie nie ma zgody między nami!
Nie zgadzam się na nazywanie płodu dzieckiem! Nie mówiąc już o absolutnej bzdurze nazywania dzieckiem zarodka.
To tylko wredna, obłudna ideologia, aby pobudzić emocje używa takich określeń nie umotywowanych ani językowo, ani naukowo.
Naukowo już opisałem, a historycznie od wieków:
kobieta w ciąży zawsze spodziewała się dziecka i miała je dopiero po porodzie, a nie zaraz po p....niu!
Wystarczy trochę polskiej literatury poczytać!

>Jeżeli sądzi Pan, że aborcja jest mniejszym złem, w określonych okolicznościach, to musi Pan sobie jednocześnie odpowiedzieć na pytanie dlaczego ją w ogóle za zło uważa.
Tylko dlatego, że potrafię sobie wyobrazić świat idealny, że wszystkie dzieci są chciane, rodzą się zdrowe i mają zapewnione prawidłowy rozwój.
Ale ponieważ dobrze wiem, że taki świat jest niemożliwym, to odpowiedzialni ludzie muszą podejmować trudne, a czasem bardzo trudne decyzje.

Niczyją winą (no może poza Panem Bogiem) nie jest to, że część płodów jest kaleka. Złem jest, że takowe istnieją, ale dla mnie potwornym złem jest świadome dopuszczenie do urodzin z takiego płodu kalekiego dziecka.
To nie są sprawy proste i każda jest indywidualna. Tylko głupek może przyjąć, że on ogólnie wie jak należy w konkretnej sprawie postąpić i dlatego prawo powinno pozostawić decyzję matce i aidelogicznym lekarzom.

Jak dwoje mówi to samo, to jeszcze wcale nie musi to, to samo znaczyć.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365