Nieczęsto się wypowiadam ale... tak już jest

Sporo pracy a czasem zwykłe zniechęcenie.
Cytat:>Jestem w stanie zaakceptować każdą religię (ale nie samemu przyjąć), która głosi chęć poznawania świata, w którym przyszło nam żyć dla naszego wspólnego dobra.
A ja nie mam zamiaru Cię "na siłę" przekonywać. Nie ważne, czy mam rację, ważne, jaka jest prawda. Jeśli Ty ją masz i dowody to jednoznacznie wykażą, pozostanie mi powiedzieć:
"myliłem się, od dziś jestem ateistą". Period.
Cytat:>Nie ma takiej! Są pojedyncze osoby wierzące, nie narzucające absurdalnych ram nauce.
A tu muszę się z Tobą w 100% zgodzić. W swojej wędrówce w poszukiwaniu prawdy "odwiedziłem" chyba wszystkie zorganizowane religie. Widzę biznes, żądzę władzy i samouwielbienie. Widzę pychę, kłamstwo i złodziejstwo. Wszystko, tylko nie uczciwość, szczerość i prawdę. Cokolwiek oprócz sprawiedliwości, miłości i pokory. Znajduję pojedyncze osoby, dla których te właśnie wartości się liczą. Czasami "u Was", ateistów, a czasem wśród "religiantów". Jeśli nauka wykazała, że ziemia jest okrągła i mogę to sprawdzić, to każdy "bóg" który przeczy faktom jest zwykłym kłamcą...
Cytat:>Jest mi bardzo przykro, gdy wlicza się Ciebie między religijnych bigotów, ale nie potrafił bym potępić bez szczegółowej wiedzy o sytuacji żadną z osób, które tak zrobiły. Wynika to z tego prostego faktu, że to my, niewierzący i agnostycy, jesteśmy w mniejszości i na co dzień musimy użerać się z absurdami religii w przestrzeni publicznej. Kształtują nas spory z religiantami i naprawdę często wyglądają one jak walka ze stadem bawołów - umysłowo jesteśmy górą, ale gdy stado rusza w naszym kierunku nic to nie znaczy. Uczymy się więc, by szybko i brutalnie przyłożyć bawołowi w łeb, zanim przywoła stado na pomoc. Czasem trafi się przyłożyć nie bawołowi, za co przepraszam.
Nawet nie wiem, czy mi jest przykro ale doceniam Twoją chęć rozmawiania. Przyzwyczaiłem się chyba do bycia outsiderem

. W pewnym sensie to rozumiem. Nawet teraz zdarza mi się oceniać kogoś pochopnie, wyciągać nieprzemyślane do końca wnioski i przyprawiać ludziom "gęby". Zwłaszcza tym, których uważam za "upupionych" biorąc przykład z pana Gombrowicza.
Zdaję sobie sprawę z tego, że czasem znacznie łatwiej umieszcza się ludzi w "odpowiedniej szufladce", niż zagłębia w ich życiorys. Mam określone poglądy i zdaję sobie sprawę z tego, że każda moja wypowiedź tutaj to trochę jak "wkładanie kija w mrowisko". Doskonale rozumiem to, że sprzeciw wobec kłamstw kleru i głośne i wyraźne nazywanie pedofilii pedofilią a nie "specjalnymi względami" spotyka się z ostracyzmem. Tak się składa, że jestem chrześcijaninem a nie katolikiem. Czy jestem bigotem ? Może

Jeśli mój Bóg kłamie, to jest kłamcą a jeśli nie istnieje - ułudą. Doskonale Was rozumiem, bo w gruncie rzeczy jedziemy na tym samym wózku. Dla naszego "świętego" "kościoła" katolickiego nie ważne, w co wierzysz, ważne, że chcesz dawać pieniądze. Każdy, kto ma w sobie odrobinę uczciwości powinien zareagować obrzydzeniem na ukrywanie pedofilii i maybachy kościelnych guru. Tak samo jak Wy odczuwam odruch wymiotny, kiedy widzę "nieomylnego ojca" Benedykta, który ubolewa nad cierpieniem niedożywionych dzieci z Afryki, uginając się pod ciężarem złota i drogich kamieni, z których najmniejszy mógłby ulżyć ich losowi na wiele miesięcy.
Nie dziwię się też wcale, że wrzucacie mnie do "tego samego wora", co Rydzyka i Petza.
Wszak mówimy "prawie" to samo. Uwierz mi, że kiedy wyjdę na ulicę, staję się dokładnie takim samym "heretykiem" jak każdy ateista. Okazuje się, że nieważne w co wierzysz ani po co ten Jezus "bez sensu" oddał życie na krzyżu. Ważne, żeby kasa wpływała... Właściwie, nie mam do Was pretensji o to, że nazywacie mnie niedouczonym i zabobonnym wyznawcą mitologii. Mimo wszystko, od czasu do czasu BĘDĘ tu pisywał, choćby po to, by usłyszeć takie zdania:
Cytat:Jest mi bardzo przykro, gdy wlicza się Ciebie między religijnych bigotów, ale nie potrafił bym potępić bez szczegółowej wiedzy o sytuacji żadną z osób, które tak zrobiły.
dowiedzieć się, że niektórzy z Was wyznają zasadę:
"Jn 7:24
24. Nie sądźcie z zewnętrznych pozorów, lecz wydajcie wyrok sprawiedliwy.
(BT)"
Pięćset lat temu, najprawdopodobniej mój stos stałby obok Twojego pomimo tego, że dzieli nas tak wiele. Jeśli nie będziemy próbowali ustalić, jaka jest prawda a tylko ograniczymy się do wykazania wyższości swoich argumentów, z pewnością pozostaniemy po różnych stronach muru, który sami między sobą budujemy.
Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.