 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-10-2012 09:28 | alabaster (92 punktów) | Sens istnienia
4 na 4 | Witam, to mój pierwszy post na tym forum i wogóle odnośnie filozofii skierowany do innych.
Wiem że już takie pytania padały niejednokrotnie ale zadam je ponownie. Jaki jest sens życia człowieka i wogóle życia? Wiem że na to pytanie do końca jeszcze nikt nie odpowiedział i być może nie da się na to odpowowiedzieć ale ciekawy jestem jakie znacie możliwości co do sensu życia człowieka. A czy to nie jest tak że człowiek się pyta o sens istnienia z powodu lęków? I czy da się żyć kiedy sensem istnienia staje się poszukiwanie sensu życia? A co jeśli się okaże że poszukuję czegoś czego nie ma?
Pozdrawiam forumowiczów | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..#181 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | Odp: Sens istnienia | > >>Gatunek , jak by go nie definiować, nie reprodukuje się.> >To jak to nazwać - trwa? To ostatnio kojarzy mi się głównie z mediami.  > >Ale faktycznie - mówi się o "przetrwaniu gatunku". Z tym, że jeżeli sensem istnienia jest trwanie (tautologia), to znaczy, że ... w ogóle nie ma sensu.> Nie rozumiem poszukiwania sensu. Mówię poważnie. Jak myślą sięgnę, nigdy, naprawdę nigdy, nie trapiło mnie pytanie o "sens życia". Może dlatego, że zanim dorosłem do tego etapu rozwoju emocjonalnego byłem świadkiem śmierci kolegi oraz sam też o włos jej uniknąłem. Po prostu organicznie nie jestem w stanie zadać sobie tego pytania. Wystarczy być.W tym może tonie. Sens a cel to jednak dwie, odmienne sprawy. Sensu nie widzę, cel widzę, chociaż każdy nadaje go indywidualnie, moje cele nie muszą się sprawdzać u innego. I nie chodzi mi absolutnie o magiczne byty, a o prozaiczne sprawy. Rodzina, bliscy, praca, samorealizacja, poznanie świata chociaż troszkę itd. |
#182 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | Odp: Sens istnienia | > Nie rozumiem poszukiwania sensu. Mówię poważnie. Jak myślą sięgnę, nigdy, naprawdę nigdy, nie trapiło mnie pytanie o "sens życia".A ja w dzieciństwie obejrzałam Sens życia wg Monty Pythona i to zaspokoiło moje (pewnie niewygórowane  ) potrzeby intelektualne w zakresie refleksji ontologicznej. Zresztą obawiam się, że zgłębianie tematu może prowadzić równie dobrze w objęcia religii, jak i do myśli samobójczych (oby tylko myśli  ). |
#183 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: Sens istnienia | > >Nie rozumiem poszukiwania sensu. Mówię poważnie. Jak myślą sięgnę, nigdy, naprawdę nigdy, nie trapiło mnie pytanie o "sens życia".> A ja w dzieciństwie obejrzałam Sens życia wg Monty Pythona i to zaspokoiło moje (pewnie niewygórowane ) potrzeby intelektualne w zakresie refleksji ontologicznej.Monty P. to moi faworyci w dziedzinie humoru. Jeśli humor, to dobry angielski pure nonsense. Jeśli coś stanowi o smaku życia, to zdrowy śmiech jest jedną z tych rzeczy. A teraz coś z zupełnie innej beczki. > Zresztą obawiam się, że zgłębianie tematu może prowadzić równie dobrze w objęcia religii, jak i do myśli samobójczych (oby tylko myśli ).Skłonności samobójcze, takie odnoszę wrażenie nie będąc przecież psychiatrą, są związane z pewnym brakiem czynników wyzwalających naturalne mechanizmy walki o przetrwanie. Wydaje mi się, że bardziej na takie myśli jest narażony ktoś, kto prowadzi ustabilizowane, bezpieczne życie i ma bezstresową pracę za biurkiem niż ktoś, kto prowadzi aktywny tryb życia i zaznał przynajmniej raz w życiu sytuacji zagrożenia, która całkowicie przewartościowała jego spojrzenie na wiele spraw. Nie twierdzę, że wśród np. osób uprawiających sporty wyczynowe, związane z jakąś ekspozycją na ryzyko takie tragedie się nie zdarzają, ale podejrzewam, że są mniej częste wśród tych osób, dla których proste, egzystencjalne sprawy nabrały waloru spełnienia warunków bycia szczęśliwym. Wolę się za bardzo w tej materii nie wymądrzać, ale ktoś, kto nigdy nie zaznał uczucia szczęścia z powodu widoku błękitnego nieba, zapachu wilgotnej ziemi na zaoranym polu itp. itd. może tego nie zrozumieć. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#184 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | Odp: Sens istnienia | > Skłonności samobójcze, takie odnoszę wrażenie nie będąc przecież psychiatrą, są związane z pewnym brakiem czynników wyzwalających naturalne mechanizmy walki o przetrwanie. ..."W Polsce codziennie 11 osób popełnia samobójstwo, a 10 razy tyle dokonuje próby samobójczej. Liczba samobójstw przekroczyła liczbę śmierci w wypadkach drogowych" - to informacja medialna sprzed kilku dni. Znając polską mentalność (poczucie wstydu z powodu "skandalu w rodzinie") oraz, obowiązujący nadal w niektórych parafiach zwyczaj odmawiania katolickiego pochówku samobójcom, liczbę samobójstw należy zwiększyć o jakieś przynajmniej 25% - śmierci oficjalnie z innych przyczyn. Do tego, wg. francuskiego socjologa J.Baudrillarda, część wypadków drogowych też może wynikać z zachowań autodestrukcyjnych i podświadomego pragnienia śmierci. Nie sądzę, aby wszystkie te osoby miały wcześniej bezpieczną, stabilną pracę za biurkiem. Pewnie duża część nie miała żadnej i znajdowały się pod wpływem silnego, długotrwałego stresu. Przy czym należy rozróżnić - sytuacja zagrożenia, będąca wynikiem świadomego wyboru oddziaływuje na psychikę zdecydowanie inaczej, niż sytuacja zagrożenia biologicznej egzystencji, zwłaszcza gdy nie ma się na nią wpływu. Zresztą, jak oceniają specjaliści, depresja (podstawowa przyczyna samobójstw, chociaż wg wyżej cytowanej informacji medialnej wymieniona, jako trzecia) jest w większości przypadków wynikiem poczucia braku wpływu na własne życie. I jeszcze muszę wspomnieć o jednym micie, niedawno dopiero zakwestionowanym oficjalnie - w obozach koncentracyjnych było wiele przypadków samobójstw, ludzie rzucali się na druty pod napięciem albo wybiegali w zasięg strzału wartowników. Po wojnie właśnie obozy podawane były jako przykłady sytuacji ekstremalnych, w których najsilniej ujawniał się instynkt samozachowawczy. |
| Hodża (11172 punktów) | Odp: Sens istnienia | > >Skłonności samobójcze, takie odnoszę wrażenie nie będąc przecież psychiatrą, są związane z pewnym brakiem czynników wyzwalających naturalne mechanizmy walki o przetrwanie. ...> "W Polsce codziennie 11 osób popełnia samobójstwo, a 10 razy tyle dokonuje próby samobójczej. Liczba samobójstw przekroczyła liczbę śmierci w wypadkach drogowych" - to informacja medialna sprzed kilku dni.O ile pamiętam, to chyba w "Wiadomościach" - 12 osób średnio dziennie w wypadkach, 17 na skutek samobójstw. > Znając polską mentalność (poczucie wstydu z powodu "skandalu w rodzinie") oraz, obowiązujący nadal w niektórych parafiach zwyczaj odmawiania katolickiego pochówku samobójcom,Kilka lat temu słuchałem w mediach wypowiedzi jakiegoś księdza, który mówił, że Kościół odszedł od tej praktyki, gdyż obecnie uznaje się osobę, która targa się na własne życie za pozbawioną możliwości dokonywania ocen swoich czynów. Z tego, co sam wiem, kilka znanych mi przypadków samobójstw zakończyło się normalnymi pochówkami i - pomimo tego, że wiadomość o samobójstwie była publiczna - księża nie robili z tego powodu żadnych przeszkód. Śpiewa się tylko taką pieśń na początek "Wybacz mi, Panie" czy coś w tym rodzaju, ewidentnie zarezerwowaną dla takich delikwentów. > Nie sądzę, aby wszystkie te osoby miały wcześniej bezpieczną, stabilną pracę za biurkiem. Pewnie duża część nie miała żadnej i znajdowały się pod wpływem silnego, długotrwałego stresu. Przy czym należy rozróżnić - sytuacja zagrożenia, będąca wynikiem świadomego wyboru oddziaływuje na psychikę zdecydowanie inaczej, niż sytuacja zagrożenia biologicznej egzystencji, zwłaszcza gdy nie ma się na nią wpływu. Zresztą, jak oceniają specjaliści, depresja (podstawowa przyczyna samobójstw, chociaż wg wyżej cytowanej informacji medialnej wymieniona, jako trzecia) jest w większości przypadków wynikiem poczucia braku wpływu na własne życie.Tak, zgodzę się - osoby mające poczucie, że kontrolują sytuację, są mocno "osadzone w życiu", jeśli tak można powiedzieć. > I jeszcze muszę wspomnieć o jednym micie, niedawno dopiero zakwestionowanym oficjalnie - w obozach koncentracyjnych było wiele przypadków samobójstw, ludzie rzucali się na druty pod napięciem albo wybiegali w zasięg strzału wartowników. Po wojnie właśnie obozy podawane były jako przykłady sytuacji ekstremalnych, w których najsilniej ujawniał się instynkt samozachowawczy.Niewątpliwie tak było. Dochodziło też do sytuacji, w których ludzie przydzielani do Sonderkommando odmawiali roboty przy zwłokach, wiedząc, że oznacza to natychmiastowy wyrok śmierci.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
| Anna Salman (16360 punktów) | Odp: Sens istnienia | > O ile pamiętam, to chyba w "Wiadomościach" - 12 osób średnio dziennie w wypadkach, 17 na skutek samobójstw.To akurat była jakaś Superstacja (tak to było chyba podpisane) i widziałam w przelocie, ale jestem tzw. "słuchowcem", więc jeden przekaz mi wystarczył. > Kilka lat temu słuchałem w mediach wypowiedzi jakiegoś księdza, który mówił, że Kościół odszedł od tej praktyki, gdyż obecnie uznaje się osobę, która targa się na własne życie za pozbawioną możliwości dokonywania ocen swoich czynów. ...Lepiej późno, niż później - przez stulecia samobójcy nie byli chowani w ziemi poświęconej. Widocznie teraz, wskutek zwiększającego się udziału procentowego takich przypadków działa zasada - "Sorry Winnetou, business is business"  Z kolei niektóre nowe kościoły chrześcijańskie nadal uznają samobójstwo za grzech. > Tak, zgodzę się - osoby mające poczucie, że kontrolują sytuację, są mocno "osadzone w życiu", jeśli tak można powiedzieć. ...Jest jeszcze inna strona medalu - nieco dziwna. Jako permanentna depresantka wiem na pewno, że niektóre przynajmniej osoby z depresją odczuwają mniejszy stres w obliczu zagrożenia i są bardziej zdystansowane wobec własnej śmierci, a dopuszczenie (chocby w myślach) możliwości popełnienia samobójstwa zwiększa poczucie kontroli. Stąd wydaje mi się, że dopuszczenie w prawie "eutanazji na życzenie" paradoksalnie mogłoby zmniejszyć skutki tej choroby. Zresztą z czymś podobnym eksperymentuje się w Danii - poradnia dla samobójców. |
| Hodża (11172 punktów) | Odp: Sens istnienia | > Jest jeszcze inna strona medalu - nieco dziwna. Jako permanentna depresantka wiem na pewno, że niektóre przynajmniej osoby z depresją odczuwają mniejszy stres w obliczu zagrożenia i są bardziej zdystansowane wobec własnej śmierci, a dopuszczenie (chocby w myślach) możliwości popełnienia samobójstwa zwiększa poczucie kontroli.Ja osiągnąłem krótkotrwale taki stan po zażyciu pewnego specyfiku własnej produkcji. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że do samobójstwa można doprowadzić metodą chemiczną, również więc i chemia pozwala znaleźć antidotum na samobójcze skłonności. Co ciekawe, jednym z pierwszych kroków terapeutycznych w doprowadzaniu niedoszłych samobójców do normalności jest... nakarmienie ich. Okazuje się, że depresja poprzedzająca krok samobójczy zazwyczaj bezpośrednio przed samym aktem doprowadza do samonakręcającej się spirali, polegającej na coraz mniejszym zaspokajaniu naturalnych potrzeb żywieniowych organizmu (co spowodowane chyba być może osłabieniem odczuwania głodu i pragnienia) co dodatkowo jeszcze pogarsza warunki funkcjonowania mózgu. Kilka miesięcy temu zmarł w Australii pewien staruszek, mieszkający w pobliżu "klifu samobójców" nieopodal Sydney (czy Melbourne), który uratował około setki osób. Podchodził do nich, kiedy widział, jak się kręcą nad urwiskiem i proponował im gorącą herbatę. Podobno wystarczyło, że delikwent napił się gorącego płynu z cukrem, by odchodziła myśl o śmierci. > Stąd wydaje mi się, że dopuszczenie w prawie "eutanazji na życzenie" paradoksalnie mogłoby zmniejszyć skutki tej choroby. Zresztą z czymś podobnym eksperymentuje się w Danii - poradnia dla samobójców.A może by spróbować jeszcze czegoś innego - samobójcom powinno się oferować możliwość zejścia przez powolne podtapianie w lodowatej wodzie, aby mogli zasmakować radości rozstawania się ze swoją cielesną powłoką, ewentualnie - do wyboru - przez powolne smażenie w jakiejś dużej mikrofali, też odpowiednio rozciągnięte w czasie, by żegnający się ze światem miał czas dokonać rachunku sumienia i zastanowić się, czy rzeczywiście nie chce nacisnąć czerwonego przycisku z napisem " STOP". Kiedyś w radiu słuchałem wywiadu z samobójcą wysokościowym. Ciekawostka, jako że ten gatunek suicydalny jest wyjątkowo rzadko reprezentowany przez jednostki żywe. Przypuszczam, że ma to jakiś związek z wartością przyśpieszenia ziemskiego, to znaczy z masą Matki Ziemi. Tak czy siak, twierdził, że nigdy od czasu tego skoku do głowy mu nie przyszła żadna samobójcza myśl. Podobno są badania potwierdzające to, że ci, którzy przeżyli spadanie z dużej wysokości na skutek skoku samobójczego nigdy go już nie powtarzają. Może jest to spowodowane bolesnością nieudanej próby, nie wiem. Jednak wierzę tym relacjom psychiatrów, którzy twierdzą, że skoczkowie przed upadkiem zaczynają odczuwać zwierzęcy lęk przed śmiercią i przechodzą coś w rodzaju krótkotrwałej fazy "otrzeźwienia". Podobnie, jak wisielcy - ci, którzy nie skoczyli skutecznie (powodując pęknięcie kręgów szyjnych) są znajdowani z zadrapaniami na szyi świadczącymi o tym, że próbowali uwolnić się od pętli wisielczej.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#188 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | Odp: Sens istnienia | > ... Nie ulega dla mnie wątpliwości, że do samobójstwa można doprowadzić metodą chemiczną, również więc i chemia pozwala znaleźć antidotum na samobójcze skłonności.Nie zgadzam się. To jest równie skuteczna metoda, jak leczenie depresji alkoholem lub narkotykami - też chemia (zresztą wszyscy jesteśmy chemią). > Co ciekawe, jednym z pierwszych kroków terapeutycznych w doprowadzaniu niedoszłych samobójców do normalności ...Skąd sugestia, że skłonności samobójcze są czymś nienormalnym? > jest... nakarmienie ich. Okazuje się, że depresja poprzedzająca krok samobójczy zazwyczaj bezpośrednio przed samym aktem doprowadza do samonakręcającej się spirali, polegającej na coraz mniejszym zaspokajaniu naturalnych potrzeb żywieniowych organizmu ...Nie słyszałam o tym nigdy. > ... Kilka miesięcy temu zmarł w Australii pewien staruszek, ... Podobno wystarczyło, że delikwent napił się gorącego płynu z cukrem, by odchodziła myśl o śmierci.A może raczej wystarczyło, że okazał zainteresowanie? Może jako pierwsza osoba od dłuższego czasu? > A może by spróbować jeszcze czegoś innego ...Chyba nie powinnam w ogóle wchodzić w ten temat - z przyczyn osobistych. |
| Hodża (11172 punktów) | Odp: Sens istnienia | > Skąd sugestia, że skłonności samobójcze są czymś nienormalnym?Normą jest to, że ludzie jednak chcą żyć i do takiej normy dobrze jednak nawiązywać. > > ... Kilka miesięcy temu zmarł w Australii pewien staruszek, ... Podobno wystarczyło, że delikwent napił się gorącego płynu z cukrem, by odchodziła myśl o śmierci.> A może raczej wystarczyło, że okazał zainteresowanie? Może jako pierwsza osoba od dłuższego czasu?Też może tak być i osobiście przypuszczam, że w decydującej chwili pojawienie się jakiejkolwiek osoby wykazującej zainteresowanie jest najważniejsze. > >A może by spróbować jeszcze czegoś innego ...> Chyba nie powinnam w ogóle wchodzić w ten temat - z przyczyn osobistych.Przepraszam, nie chciałem Cię urazić. Wiesz, ja mam głębokie przekonanie, że samobójstwo - pomijając szczególne sytuacje, związane z wielkim cierpieniem w przypadku nieuleczalnej choroby - jest swego rodzaju kapitulacją. Gdyż życie, cokolwiek by o nim nie opowiadali różni etycy, jest jednak silnie zdeterminowane biologicznie, a to oznacza, że jest walką. Tak, ciągłą walką i tak naprawdę masz tylko tyle prawa do istnienia, ile sama dla siebie wyrwiesz albo ile dadzą ci inni. Samobójstwo ma bowiem, niestety, pewien sens - zwalniasz miejsce dla innego życia, które ciągle czyha na okazję, by się jak najszerzej rozprzestrzenić. Niby jest tak, że ludzie to nie sępy, ale czymkolwiek są, źle jest tym, którzy mają zbyt cienką skórę i zbyt wielką wrażliwość, niestety.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#190 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | Odp: Sens istnienia | > Normą jest to, że ludzie jednak chcą żyć i do takiej normy dobrze jednak nawiązywać.Wpaja się nam takie przekonanie. Tyle, że ... rzeczywistość skrzeczy. Istnieje zbyt dużo zachowań autodestrukcyjnych, w tym wojny. Obawiam się, że skłonności samobójcze są po prostu dodatkowym mechanizmem samoregulacji liczebności gatunku w sytuacji deficytu pewnych zasobów. Ale to temat na inną dyskusję. > ... Wiesz, ja mam głębokie przekonanie, że samobójstwo ... jest swego rodzaju kapitulacją. Gdyż życie, cokolwiek by o nim nie opowiadali różni etycy, jest jednak silnie zdeterminowane biologicznie, a to oznacza, że jest walką. ...Nie poczułam się urażona, raczej irytuje mnie ciągłe operowanie stereotypami. Życie nie jest walką. Natomiast podtrzymuję opinię, że nie powinniśmy kontynuować tematu - ze względu na inne osoby, które mogą przypadkiem ten komentarz przeczytać i poczuć się urażone. > Samobójstwo ma bowiem, niestety, pewien sens - zwalniasz miejsce dla innego życia, które ciągle czyha na okazję, by się jak najszerzej rozprzestrzenić. ...I sam sobie wyjaśniłeś, a zarazem zaprzeczyłeś pierwotnej tezie - to jest mechanizm samoregulacji, w nieco łagodniejszej formie, niż zabójstwo. |
#191 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | Odp: Sens istnienia | > Nie ma. Ciesz się życiem i nie szukaj sensu na siłę. Gdy nadejdzie pora, sens sam się znajdzie. Albo i nie znajdzie się. Jeżeli uważasz, że sensem życia jest samo życie, to twoje życie ma sens, ale gdy będziesz szukał sensu życia poza życiem, to twoje życie sensu mieć nie będzie. |
#192 1 na 1 | alabaster (92 punktów) | Odp: Sens istnienia | > Masz chęć "pofilozofować" odwiedź portal filozoficzny.> Tam Ci "zlasują mózg" sensami-celami i będziesz się mógł pławić w ich absolutystycznych i nieabsolutystycznych rodzajach i wymiarach.Artur@R A myślałem, że tematyka tego forum też obejmuje tematykę filozofii... |
#193 1 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | Odp: Sens istnienia | > A myślałem, że tematyka tego forum też obejmuje tematykę filozofii...<I obejmuje, ale treść tego wątku wyczerpała Meretseger w swojej wypowiedzi, więc o czy chcesz dyskutować? (to retoryczne pytanie) A filozofowanie w oderwaniu od najnowszych osiągnięć nauki, od nauki w ogóle - to strata czasu i zabawa tylko. Over 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody." |
#194 1 na 3 | alabaster (92 punktów) | Odp: Sens istnienia | > Over Artur@R Taki tekst przypomina mi wypowiedź osoby niedojrzałej. > A filozofowanie w oderwaniu od najnowszych osiągnięć nauki, od nauki w ogóle - to strata czasu i zabawa tylko.Artur@R Skoroś taki naukowy to nie widzę sensu, abyś się udzielał w tym wątku. |
| Irracja (4721 punktów) | Odp: Sens istnienia | ... co jest sensem życia?. Nie cel, którego żaden nie widzi i nie zna. Sensem jest sama "droga życia". Wygra nie ten co w istnienie celu wierzy, lecz ten co drogę najsprawniej i najuczciwiej pokona. Choćby nagrodą miała być tylko samoświadomość "dobrze przeżytego życia"... |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|