Maja dlaczego nie piszesz co sama o tym myślisz? Prosiłem o samodzielne zastanowienie się. Co zyskasz kiedy będziesz po środku dwóch osób obrzucających się argumentami nad którymi sama się nie zastanawiasz. Prosiłem żebyś nie pisała co ma do powiedzenia Pani od religii. Tym bardziej pisze to czego się prawie wszyscy tu spodziewamy po takich osobach... Ty wciąż swoje: wiecie co ,,a Pani od religii..." Kogo ona obchodzi? Ona nie zmieni się, szkoda na nią czasu. Ponownie proszę o zaprzestanie pisania tego co rzekoma Pani od religii powiedziała... Ochłoń, obejrzyj jakieś debaty, najlepiej przetłumaczone z języka angielskiego. Są tam osoby zarówno reprezentujące poglądy religijne, jak i antyreligijne. Dodatkowo są uważani za specjalistów w tego typu poglądach. Sama pomyśl kto miał lepsze argumenty, nie tam jakaś Pani X spod Rybników.
Polecam chociażby ze strony religijnej- Kent Hovind, Denish D'Souza, Lane Craig.
Ze strony ateistów- Christopher Hitchens, Richard Dawkins, Michael Shermer, Dan Barker.
Nie polecam raczej polskich debat...
Co więcej możesz zobaczyć ogólnie krytykę religii w necie. Pomyśl samodzielnie, poszukaj dobrych materiałów, zastanów się nad nimi sama.
Jeśli chodzi o coś komicznego to polecam:
Dave Allan
www.youtube.com/watch?v=W_rx1Ex2FqYRicky Gervais
www.sadist(*)rvais-czyta-biblie-vt22605.htmEhh to może jakaś dobra strona, że katolicy dostarczają nam trochę śmiechu

Wrcając do tematu, obawiam się, że nigdy nie poznasz prawdy, bo racjonalne życie wymaga dużo samodzielnego, krytycznego myślenia a większość osób tego albo nie chce albo nie potrafi i szukają byle odpowiedzi typu ,,a pan bóg, a jezus, a pani od religii, a św walenty..." Wydaje mi sie, że życie dla wiekszosci jest koszmarem gdy zauwazaja ze nie mają rozkazów żeby być robotami. Ogólnie wykonując rozkazy nie będziesz dobrą osobą. To tak jakby ktoś groził mnie, że będzie mnie torturować jeśli czegoś nie zrobię.
Niestety nikt Ciebie tutaj nie przekona bo widać skutek wielu lat wmawiania Ci czegoś. To tak jakby oczekiwać od uzależnionego żeby po 10 latach nałogowego palenia rzucił to. Tylko nieliczni to potrafią. Ci którzy dalej palą myślą o mój boże jak rzucę to jak będę mógł sobie radzić ze stresem, podobnie z myśleniem o niewidzialnym przyjacielu- jak nie ma niewidzialnego przyjaciela to jak będe mieć rozkosze przez wieczność, przecież na nie zasługuję tylko myśląc o takiej istocie. Bo pomyślenie o czymś niewidzialnym przecież robi z Ciebie lepszego człowieka no nie? Ja wiem, że nie jesteś lepszym człowiekiem bo myślisz o jakieś niewidzialnej istocie, która jest mistrzem gry w chowanego. To jest aż uderzające w rozsądne myślenie- jak możesz traktować osobę za lepszą bo sobie pomyślała o przezroczystej istocie.
Po prostu uważam, że najprawdopodobniej nie potrafisz się nad tym zastanowić, jesteś zbyt zmanipulowana. Nikt Ciebie tu raczej nie przekona. To tak jakbym miał weteranowi wojennemu mówić, że nie powinien się rzucać na ziemię w momencie gdy na ziemię spada łyżka. On będzie już miał taki odruch i nie zastanowi się logicznie nad tym. Tak działa, jak robot. Podobnie Ty. Masz odruch, nie chcesz lub nie potrafisz się zastanowić nad religią. Ciągłe głupoty typu:
,,Cierpienie uszlachetnia, ale to nie znaczy że mamy na nie patrzeć bezczynnie."
Co to ma w ogóle znaczyć? To tak jakby napisać bycie dobrym uszlachetnia ale to nie znaczy, że mamy być dobrzy.
Pisanie o tym, że cierpienie jest dobre ale mamy zapobiegać cierpieniu jest niedorzeczne, bo po co zapobiegać czemuś co uważa się za dobre? Bezsens.
Potem o bogu piszesz:
,,On jest Miłosierdziem i widocznie z miłosierdzia zrobił potop żeby ludzie nie grzeszyli i nie trafiali do piekła smucąc Pana Boga."
I co nie grzeszą już? Coś mu nie wyszło.