 |
Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-07-2014 21:50 | Marcin Mleczek (125 punktów) | Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika
5 na 5 | Bóg biblijny jest sprzeczny sam w sobie i nie może istnieć. Przykłady: 1. Bóg stwarza coś z niczego. Mamy tu jakby logiczną sprzeczność 0+0=1. Czy można stworzyć coś z niczego? 2. Bóg jest wszechwiedzący i od dnia Twojego urodzenia wie czy pójdziesz do nieba czy do piekła. Poza tym daje ci wolną wolę. Jak to możliwe byś miał wolną wolę gdy bóg wie co zrobisz jutro, czy pójdziesz do nieba czy piekła? 3. Bóg jest nieśmiertelny i wszechmogący. Skoro może wszystko to może popełnić samobójstwo ale nie może tego zrobić bo jest nieśmiertelny. Może więc popełnić samobójstwo czy nie? Inne przykłady i wyjaśnienia można znaleźć na filmie youtube (mojego autorstwa): www.youtube.com/watch?v=lw-5M6lgCM8 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 Dalej..#136 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > >W każdym mieście w kostnicach leży mnóstwo tego typu tkanek.> Próbkę pobrano z hostii więc pańska mantra nie ma sensu.Materiał łatwo dostepny, podrzucono go do hiostii. A oczym tu dłużej rozprawiać. > W Krwi odnalezione zostały proteiny z takimi stosunkami procentowymi, jakie> znajdują się w obrazie osoczo-proteinowym normalnej, świeżej krwi.Podrzucono stosunkowo święzą tkankę, lub jakoś zakonserwowaną. Proste. Co z Policją i wątkiem kryminalnym, bo nie napisała Pani. > W Krwi odnaleziono także minerały: chlorki, fosfor, magnez, potas, sód i wapń.> Dobra konserwacja Ciała i Krwi, pozostawionych w stanie naturalnym przez dwanaście wieków i wystawionych na działanie czynników atmosferycznych i biologicznych, jest zjawiskiem nadzwyczajnymByłoby nadzwyczajne, gdyby rzeczywiście miało miejsce. Lubi Pani takie historie, proszę się przyzanć. > Stwierdzono: po 1200 latach nie było rozpadu tkanek lecz tkanki ŻYWE.Ile lat wcześniej badano tą tkankę i jakimi metodami? Skąd wiadomo, że miałą 1200 lat? Czy to jakoś wynikało np. z zawartości węgla C14? Lub innej metody oznaczania? A jest ich trochę. > Proszę to wytłumaczyć z naukowego punktu widzenia.Pani jak narazie nie wyłumaczyła tego z prawdziwie naukowego, to gdzież mnie maluczkiemu się za to zabierać. > >Skąd wiadomo, że naukowcy w tej materii byli godni zaufania?> Wybitni naukowcy, specjaliści w swej dziedzinie:> prof. Odoardo Linoli, specjalista anatomii i histologii patologicznej oraz chemii i mikroskopii klinicznej., ordynator i dyrektor Laboratorium Analiz Klinicznych i Anatomii Patologicznej w szpitalu Riuniti w Arezzo.Pani znów wchodzi w kółko różańcowe, opiewajace autorytety. A ja nie o tym. Skąd wiadomo, że naukowcy w tej materii byli godni zaufania? Zweryfikował ich ktoś, robiąc równolegle badania? > Wykazał też, że mięsień sercowy i grudki krwi, chociaż przechowywane> były w relikwiarzu przez setki latKto to sprawdzał że on tam jest (niepodmieniony) i ile tat wcześniej? > Swoje badanie Profesor powtórzył w 1981 r. Wynik był ten sam.Czy ktoś inny tzn. szef innego instytutu to jeszcze powtarzał? > Profesor był zaszokowany wynikiem badania.Też pewnie byłbym, gdybym uległ TAKIEJ autosugestii. > Za każdym razem jednak uzyskiwał ten sam rezultat. 500 analiz!Gdyby nawet nie podrzuco no próbki: niedawno fizycy w CERN 'wykryli' cząstkę lecącą niby szybciej niż światło. Odpowiedzialny za przeprowadzenie jednego z najdroższych eksperymentów świata Antonio Ereditato z CERN przewodził projektowi OPERA, którego rezultaty podważały teorię względności Einsteina. 15 tysięcy prób wykazało, że neutrina były szybsze od światła!!! Wie Pani, jaki był ostatecznie wynik tego eksperymentu? Gdzież tu prof. Odoardo Linoli do pedanterii prof. Antonio Ereditato. > Linoli, potwierdził we wszystkich punktach ekspertyzę swojego kolegi po fachu......Powtarzam jak mantrę - co na to Policja? Czy sprawdzano w ogóle wątek kryminalny podłożenia próbki? > Ciało pochodzi z tkanki mięśniowej, należącej do mięśnia sercowego (śródsierdzia),> na co wskazują syncytia (wielojądrowe komórki) włókien kurczliwych. Wykryto obecność> naczyń tętniczych i żylnych oraz podwójną gałązkę nerwu błędnego. Ponadto odnaleziono> fragmenty wsierdzia z charakterystyczną, pofałdowaną powierzchnią, jak w normalnie> unaczynionym mięśniu sercowym (śródsierdziu). Test strącania warstwowego Uhlenhutha> potwierdził, że Ciało i Krew pochodzą od gatunku ludzkiego. Test na określenie grupy krwi> metodą absorpcji płynu elucyjnego potwierdził, że Krew i Ciało mają tę samą grupę (AB).> W płynie elucyjnym Krwi znaleziono frakcję białek bardzo zbliżoną do zawartości w normalnej> świeżej krwi, z nieznacznymi tylko odstępstwami spowodowanymi wiekiem próbki".Czy jakiś niezależny instytut weryfikował te dane? Np. z Niemiec, Francji, USA, Korei? Co stało się z próbkami? Pani Władysławo - mam tylko wrażenie, że nasi rodzimi architekci tzw. "Cudu w Sokółce" mieli się od kogo uczyć..
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#137 7 na 7 | maceox (6766 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika |
> Na pewno wiemy że katolicy ( i nie tylko oni wśród wierzących) mają PRECYZYJNY kodeks postępowania moralnego.I jakość tego kodeksu niestety doświadczamy na codzień. > Ateiści go nie posiadają chyba że coś przeoczyłam.Przeoczyła Pani prawie całe prawo obowiązujące w Polsce. Przyznaję, że ma ono niestety niebezpieczne styki z religią, ale tak ogólnie jest jednak świeckie. |
#138 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Nie ufa Pan nauce Panie Głodzik. Szkoda.Ufam nauce, ale Pani raczej nie zdaje sobie sprawy, co to jest właściwa nauka i myli ją z naprędce i w ukryciu przeprowadzonym eksperymentem dwójki wierzących pracowników jednego z Uniwersytetów. W ukryciu - widać mających się czego wstydzić.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#139 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > >Jednocześnie wspomniany hierarcha Kościoła Katolickiego nie zgodził się na badania genetyczne,> Ryzyko profanacji ciała osoby ważnej dla katolików co powiedział jasno.Szanowna Pani Władysławo dobrodziejko, ponawiam pytanie: skąd wniosek, że mogła to być akurat TA ważna osoba? > Panie Jacku Głodzik.> Stan wiedzy NAUKOWEJ na temat fragmentów ciała "wrośniętych" z hostią z Sokółki to:> FRAGMENT SERCA W STANIE AGONALNYM> Przebywając długo najpierw w wodzie, a później na korporale powinna ulec procesowi martwicy, czyli obumierania.Przepraszam, ale ten różańcowy łańcuszek już czytałem. Cierpliwie proszę odpowiedzieć na moje pytania. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#140 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > >> Po badaniu obu naukowców z którego wynika że tkanka do fragment> >> serca w agonii istnieje prawdopodobna możliwość że jest to fragment ciała Jezusa >>Chrystusa.> Istnieje pojęcie transsubstancjacji. Przeistoczenie hostii w krew i ciało Jezusa Chrystusa.Pani uważa, że ten dekret dotyczy osób niewierzących na równi z wierzącymi? I chce to używać, jako argument? Przecieram oczy ze zdumienia (więcej nie powiem, żeby Pani się nie zraziła) Miesza Pani wiarę z dotykalnym światem fizycznym i jeszcze używa jako argumentu skierowanego do osoby nie wierzącej w to, co Pani. Ha dobre! Ale ok, proszę się teraz skoncentrować. Sprawa dotyczy właśnie Dekretu o Eucharystii z czasów Soboru Trydenckiego, cytat z encykliki Pawła VI Mysterium fidei: "(...) po przemianie substancji, czyli istoty chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, nie pozostaje już nic z chleba i wina poza samymi postaciami, pod którymi przebywa Chrystus cały i nieuszczuplony, w swej fizycznej "rzeczywistości", obecny nawet ciałem, chociaż nie w ten sam sposób, w jaki ciała są umiejscowione w przestrzeni""Nie w ten sam sposób" można różnie interpretować, ale zapewne Papieżowi chodziło tutaj o zupełni inny sposób, nie kawałkami.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#141 8 na 8 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Na pewno wiemy że katolicy ( i nie tylko oni wśród wierzących) mają PRECYZYJNY kodeks postępowania moralnego. Kodeksy i normy są tylko powierzchownym ujęciem drugiego człowieka w kategorycznych, jedynosłusznych ramach inspirujących bardziej opresję, przymus i potępienie, niż dobro. Kodeks i norma to bezosobowość, możliwość działania wobec innych i podejmowania w ich sprawach decyzji w trybie arbitralnym (jak patologiczne bydlaki w "sprawie Chazana"). Co pompuje osobiste ego. To prosty mechanizm prowadzący do zła, krzywdy, opresji, odmawiania wartości i wykluczenia. To mechanizm służący zaspokajaniu własnych popędów poprzez realizacje własnej interpretacji dobra, piękna i tego, czym ma być drugi, a najlepiej każdy człowiek. Prawdziwej miłości w tym nie ma, bo inna, obca przestrzeń w drugim człowieku nie jest tutaj naszym celem. Tym jest nakarmienie i zaspokojenie własnego ego. Tym głodniejszego, im mocniej inspirowanego silną, religijną wiarą i wytycznymi własnego Boga. Nakazy i zakazy kodeksowe twojej religii nie tworzą więc konstrukcji moralnej, tylko działają kusząco i strasząco. Człowiek inspirowany jest własnym egoizmem, stratą, korzyścią, grą w wieczne piekło-niebo. To konstrukcja zastraszonego bydlęcia, a nie człowieka moralnego. Pisano o tym od Schopenhauera do Kołakowskiego. Taka miłość bliźniego jest interesowna, egoistyczna, w końcu wieczność i nieśmiertelność się tutaj w zamian obiecuje. Kryje się za tym fałsz, bo własny interes jest tutaj pierwszorzędnym celem. Kodeks poucza nas też często jak zostać świętym, a raczej, co gorsze, jak zdobyć buńczuczną pewność, że jest się świętym, prawym i dobrym, a nawet miłym Bogu, co przyczynia się do utrwalenia fanatyzmów w konfrontacjach odmiennych doktryn i likwiduje w świadomości rezerwę niepewności, dzięki której możliwe jest współistnienie odmiennych poglądów na świat i życie. Każdy wyznawca religii, czy też jakiejkolwiek innej ideologii walczącej ze złem w imię jedynego dobra i jedynej prawdy, kiedy załapie się do grupy elitarnych wojowników, zmienia się w niebezpiecznego osobnika, na którego trzeba szczególnie uważać. Normy głoszone przez nauczycieli moralności wyrażane są w formułach uniwersalnych. Są one zazwyczaj mocno brzmiącymi ogólnikami (nigdy nie są precyzyjne, jak byś chciała), ujętymi ramami prawa kodeksowego, które nie odnosi się nigdy do kontekstu jednostkowego. To coś oddalonego, nieprzeżytego wewnętrznie, nieprzetrawionego jednostkowo, niedoświadczonego samym sobą, czyli nie z siebie i w sobie stworzonego. To coś zaakceptowanego, przyjętego, ale zewnętrznego, obcego. Wziętego za swoje głównie na zasadzie autorytetu i czasami pewnych, osobistych, raczej tylko powierzchownych przesłanek. Nie inspiruje to indywidualnego doświadczenia i wglądu w drugiego człowieka, lecz wymaga podporządkowania, ćwiczy jedynie cnoty uległości i dyscypliny. W taki sposób nie rozwiniemy autonomicznej wrażliwości moralnej, osiągniemy jedynie zastraszone podporządkowanie. Troska i zainteresowanie innych osób rozbudza w nas ochotę nawiązywania, utrzymywania i pielęgnowania więzi społecznych. Praca nad tym już od dziecka ogromnie zwiększa szanse na to, że jako dorośli będziemy po prostu lubić ludzi, ufać sobie, chętniej współpracować. Będziemy życzliwi i ciepli. Położenie nacisku na spotkanie, zwiększanie interakcji osobowej, inspirowanie współpracy i bliskiego, intymnego, przyjaznego doświadczania się jest mądrym działaniem w sensie etycznym. Wcielenie w życie takich zasad doprowadzić może do sytuacji, w której ludzie będą rzeczywiście żyć etycznie, a nie tylko identyfikować się z tymi czy innymi normami, wymachiwać kodeksami i obnosić się swoją z nimi zgodnością. To niezwykle ważne rozwinięcie w procesie rozwoju każdego człowieka. Pogłębiające jego wrażliwość, uważność względem drugiego, czułość i czujność wobec czyjejś krzywdy, bólu czy cierpienia. Zwłaszcza tego cierpienia, które sami możemy zadać, a czego cała masa polskich katolików kompletnie nie potrafi, bo mają kodeksy, które służą do opresji względem innego, różniącego, niepasującego, odmiennego, niepostępującego i nieżyjącego tak, jak by się im to widziało. Beznadziejny katolicyzm gardzi wszystkim tym, co go nie wyznaje, posiada inne wartości. W najlepszym przypadku spogląda z politowaniem i współczuciem, ale często agresywnie szykanuje, piętnuje, dyskredytuje, dyskryminuje, stygmatyzuje, poniża, opluwa, wysyła do piekła, potępia na wieczność, obraża, a bywały mordy, tortury, eksterminacje. Mechanizm opresji zawarty w tej religii jest dla wielu jej wyznawców niezbędnym artykułem pierwszej potrzeby. Czasami najważniejszym, bo poprzez agresję, szykanę, poniżenie i tak dalej, można świetnie rozładować się i zaspokoić swoje popędy. Tutaj nie ma miejsca na wielość, inność, odmienność, różnicę, wątpliwość, weryfikację, zmianę. Prawda, dobro i piękno mają tylko jedno oblicze. Odmienne jest złe, pogubione, głupie, zdemoralizowane, grzeszne, obraża nasz smak, gust, nasze wartości i naszego Boga. Wzbudza wstręt, nadaje się do leczenia, schowania, zamknięcia, wyeliminowania. To jest myślenie prymitywnych społeczności, prymitywnych ludzi. Kierowanie się kodeksami rodzi permanentne ocenianie innych we wszystkim i z każdej strony względem siebie. I jak coś się nie zgadza to krytyka, potępienie, wytykasz, żądasz zmiany, czasami poniżasz, dyskredytujesz, stygmatyzujesz, wykluczenie, odmawianie człowieczeństwa, elementarnej przyzwoitości. Nie umiesz współżyć z tym co inne, odmienne, różniące się. To fatalna narracja postępowania w świecie, bezpośrednio podłapana od systemów religijnych. Tutaj nie ma moralności, humanizmu i przyzwoitości, chociaż bez przerwy się o tym trąbi i się z tym obnosi. Dlatego też w Polsce jest tak, jak jest, bo idiotyczna instytucja ze swoimi idiotycznym metodami, kodeksami, normami i "wartościami" zajmuje się kształtowaniem ludzi. |
#142 6 na 6 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > >Czy relacja odwrotna ( tzn. wierzący w wiarę katolicką jest moralny )> Na pewno wiemy że katolicy ( i nie tylko oni wśród wierzących) mają PRECYZYJNY kodeks postępowania moralnego.> Ateiści go nie posiadają chyba że coś przeoczyłam.I dlatego polskie wiezienia sa pelne katolikow a nie ateistow  Bo katolicy maja PRECYZYJNY kodeks, ktorym codziennie podcieraja sobie swoja katolicka dupe  |
#143 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > >naukowcy z dala od spraw wiary i weryfikacji praktycznej teologii> Badano tkankę z hostii. To tyle jeśli chodzi o mieszanie teologii z nauką.> Reszta to badanie naukowe.Parę wątków wcześniej poleciłem Pani zastanowić się, co nazywamy nauką i jaka jest różnica między badaniem kogoś pretendującym do miana nauki, a nauką. > >Nikt oprócz tej kompromitującej się garstki pracowników Uniwersytetu> > tak naprawdę nie >wie, co tam zostało zrobione> Naukowców.Naukowcy to nie nauka, to po pierwsze. Poza tym naukowcem się bywa, ale nie jest się nim zawsze, tak jak podaje mój przykład z Newtonem, który Pani zbyła milczeniem. > Nie ufa Pan naukowcom?Ufam nauce, ale nie wybranym przez kogoś arbitralnie naukowcom. Nauka to coś więcej niż naukowiec i jego pojedynczy wynik eksperymentu. Widzę, że słabo Pani się w tym orientuje. > Prof. Sulkowski wyklucza udział osób trzecich w sokólskim cudzie: - Po przeprowadzonych badaniach, mam przekonanie, że manipulacji nie było.Na jakiej podstawie wyklucza? Proszę konkretniej. > Prof. Sulkowski dla "Tygodnika Powszechnego".> Komisja Kościelna ustaliła czy nie jest to jakaś mistyfikacja, czy ktoś nie podrzucił Hostii lub nie podmienił> spoczywającego w vasculum konsekrowanego Komunikantu.Przede wszystkm Komisja Kościelna była zainteresowana takim, a nie innym wynikiem i to w ogóle należy pominąć. A Policja? W ogóle była tam? Czy nikt o niej nie pomyślał? > Przedstawiciele komisji - wybitni profesorowie> białostockiego Wyższego Seminarium Duchownego - przepytali wszystkich świadków, sprawdzili> ich prawdomówność.Znów tylko autorytety - i to zainteresowane taką, a nie inną konkluzją. Wie Pani, z jakiego powodu w procesie sądowym osoby powiązane eliminuje się ze sprawy? Np. sędzią nie może być krewny ofiary, czy oskarżonego. A propos prawdomówności - proszę powiedzieć, w jaki spośób czcigodni księża profesorowie to badali? Czy stosowany był, choć wykrywacz kłamstw? Czy to było tylko takie towarzyskie i amatorskie przepytywanie + subiektywna ocena? > Efektem pracy Komisji Kościelnej było orzeczenie, że "Komunikant, z którego> została pobrana próbka do ekspertyzy jest tym samym, który został przeniesiony> z zakrystii do tabernakulum w kaplicy na plebanii. Ingerencji osób postronnych nie stwierdzono".Bardzo niewiarygodne. Nauce z zasady wierzę, samym naukowcom mniej, ale księdzom Wyższego Seminarium Duchownego (bez obrazy) to już moja niewiara z definicji jest oddana dość sumiennie. > >ja mam wierzyć prof. Sobaniec-Łotowskiej, która robiła swoje badania.. w tajemnicy >i po cichu?> W tajemnicy i po cichu można zrobić krzesło. Nie zmienia to faktu że krzesło powstaje.> Nie ufa Pan nauce. Nie jest to racjonalne.Jest racjonalne, tylko nie potrafi Pani za bardzo nadążyć. Ufam nauce, ale pojedynczym naukowcom (zwłaszcza działającym nietransparentnie i w ukryciu) mniej. Stąd moje pytania i wątpliwości. Polecam jeszcze raz przemyślenie sprawy, czym różni się nauka od poszczególnego badania naukowego i od naukowca. Dziękuję za zdjęcia, które już kiedyś widziałem. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#144 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Mało to naukowe stwierdzenie nie godne racjonalisty.Ironia na bok, bo rozmawiamy poważnie. Przynajmniej ja. Terminy określające normalne cechy zwykłych ludzi, choć może Pani mało znane. Ale dla mnie bardzo konkretne.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#145 3 na 3 | Marcin Mleczek (125 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > >czyli że albo ktoś próbki podmienił, albo badania zostały zamanipulowane.> Wykluczono podmianę próbek.> Nie ma dowodów na zmanipulowanie badań.> >"ktoś spreparował próbki"> Trzeba podać kto, kiedy. Precyzyjnie udowodnić spreparowanie próbek.> Próbkę z Lanciano badano..................500 razy i zawsze wychodziło to samo. Tkanka ŻYWA.> Nawet po 10 latach od badania czyli w roku 1981.> >próbka ulega rozkładowi> W 1971 i 1981 badania wykazały że to żywa tkanka.> Pani Wladyslawo, chce Pani powiedziec, ze ma Pani dowody na cudy? Jesli sa dowody to juz Pani nie wierzy w boga tylko o nim wie. Czyz to nie paradoks? Za co wiec bog teraz Pania wynagrodzi? Za to, ze spojrzala Pani do gazety i przeczytala rzekome fakty? |
Władysława_Rybnik (-74 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > ma Pani dowody na cudy?To wynika z badań naukowych uznanych naukowców- specjalistów w swej dziedzinie. |
#147 6 na 6 | maceox (6766 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > >ma Pani dowody na cudy?> To wynika z badań naukowych uznanych naukowców- specjalistów w swej dziedzinie.Swoją drogą niezły kawalarz z tego Boga, że takie numery wywija. Nie przyjdzie normalnie jakoś sie przedstawić, a miast tego gdzie niegdzie jakieś krwawe i zakamuflowane ślady zostawia. Dobrze, że znaleźli się naukowcy, którzy potwierdzili cud. Bez nich moglibyśmy tego jeszcze nie zauważyć... |
#148 7 na 7 | maceox (6766 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > >No właśnie, a co Pani wie o historii i genezie mitów chrześcijańskich?> To jest synteza i przyjęcie idei z różnych religii. Wszystko to co najlepsze.A skąd Pani wie, co jest najlepsze? Ma Pani bliższy kontakt z Bogiem i zna jego opinię na ten temat? |
#149 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > >> Po badaniu obu naukowców z którego wynika że tkanka do fragment> >> serca w agonii istnieje prawdopodobna możliwość że jest to fragment ciała Jezusa >>Chrystusa.> Istnieje pojęcie transsubstancjacji. Przeistoczenie hostii w krew i ciało Jezusa Chrystusa.No i chodzi Pani zapewne też o jedzenie Boga. O to, że w pewnych wypadkach Jezus może być po Przemienieniu skonsumoway, a czasem nie od razu. Dobrze, że Pani ten temat poruszyła. Jest szansa czegoś dowiedzieć się o fizyce tego postulowanego zjawiska (tu uczciwie dodajmy, że przedstawianej przez Watykan) i jego historii. Cytat:Czasami bowiem kapłan umieszcza go w specjalnym pojemniku wysadzanym klejnotami i złotem, który zwie się monstrancją. Cały lud klęka wówczas przed nią i kłania się jej jako bogu. Najpodnioślej oddaje się temu bogu cześć raz do roku w czasie święta zwanego Bożym Ciałem (co zrozumiałe). Kapłan wówczas wyprowadza lud przed kościół, sam zaś podtrzymywany przez notabli lokalnej władzy oprowadza boga po ulicach parafii zatrzymując się tu i ówdzie.
Czytając to musimy dojść do wniosków, że władza kapłana nad Bogiem jest ogromna, że bóg jest tylko przedmiotem. Kapłani również zdają sobie z tego sprawę. Francuski święty katolicki J.B.N. Vianncy rzekł: "Tam, gdzie nie ma księdza, tam nie ma ofiary, a tam gdzie nie ma ofiary, tam nie ma religii... bez księdza śmierć i cierpienie naszego Pana nie przyniosłoby nam żadnych korzyści... widzicie więc, jaką moc ma ksiądz! Przez jedno słowo wypowiedziane przez siebie, przemienia on kawałek chleba w Boga! Jest to większe dokonanie niż stworzenie świata".
Fizyczny aspekt dogmatu. Jeśli kto ciekaw naukowego objaśnienia tego dogmatu, warto zapoznać się z fragmentem wywodów periodyku teologicznego najsłynniejszej papieskiej uczelni we Włoszech Gregorianum: "Stosując w odniesieniu do dogmatu o Eucharystii określone kryteria, musimy stwierdzić, że w czasie przeistoczenia za sprawą słów Chrystusa, cała substancja chleba i wina przemienia się w Ciało i Krew Pańską. Tym samym protony, neutrony i elektrony wchodzące w skład zakonserwowanej materii, jej atomy, cząstki, jony, zespoły molekularne, mikrokryształy - słowem całość składników, z których składa się chleb i wino, przestaje istnieć, przekształcając się w Ciało i Krew Chrystusa. Pozostają natomiast wszystkie formy zewnętrzne charakterystyczne dla tych substancji: rozmiar, masa, ładunki elektryczne wraz ze związaną z tym całą aktualną i potencjalna energią magnetyczną, elektryczna i tym samym wszystkie efekty optyczne, akustyczne, termodynamiczne, elektromagnetyczne, które te siły mogą wytworzyć. Wszystko to razem stanowi cechy eucharystyczne, czyli całość zjawisk bezpośrednio eksperymentalnych...". (lipiec 1957 r., tłum. Z. Morawski). Ci "fizycy" nie rozstrzygnęli jednak czy chleb przemienia się w ciało już wraz z wymówieniem słów konsekracji: "Oto jest ciało moje", czy też opłatek czeka z przemianą na wino (to jest prawdziwy spór jaki toczyli około 1150 r. teologowie francuscy!).
W takie rewelacje wierzyć musi każdy prawowierny katolik, jeśli nie chce być odesłany na samo dno piekła. Obok doktryny o Trójcy, jest to najsłabszy element systemu teologicznego skonstruowanego przez uczonych katolickich.
Pochodzenie. Swoje pochodzenie chrześcijańska eucharystia z "jedzeniem boga" ma zapewne jeszcze w pradawnych praktykach totemicznych Żydów. W dawnych czasach pascha była ucztą w której występowała komunia, w czasie której bóg brał swoją część ofiary, wywodziła się ona z uczty totemicznej, w której pożywiano się świętym jagnięciem w celu odnowienia i umocnienia świętości klanu. "Jedzenie boga"występowało w bardzo wielu wcześniejszych wierzeniach przedchrześcijańskich (np. mitraizm, mandeizm, orfizm, misteria eleuzyjskie, w Egipcie kapłani piekli specjalne ciastka, które po poświęceniu miały się przemienić w ciało Ozyrysa). Idea jej to spożywanie boga. W komunii greckich misteriów z Eleuzys występowało nawet spożycie Boga pod dwoma postaciami: poświęconej mąki i boskiego napoju, podobnie w mitraizmie, gdzie występował sakrament ciasta i napoju "Haoma". Tak samo podobna była Eucharystia morderczych Azteków (czyniono zaczyn z ciasta mający być wyrazem bóstwa, który następnie wierni spożywali). Teofagia występowała również u Germanów, Skandynawów i Saracenów C.D.N.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#150 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Istnieje pojęcie transsubstancjacji. Przeistoczenie hostii w krew i ciało Jezusa Chrystusa.Ciąg dalszy: Cytat: Kość niezgody. Kwestia transsubstancjacji dzieliła wszystkich z wszystkimi, to była największa teologiczna kość niezgody XVI w. Jak pisze Wolter: "Luter zatrzymywał jedną część tajemnicy, a odrzucał drugą. Uznaje, że ciało Jezusa Chrystusa jest w poświęconych postaciach, lecz jest tam jak ogień w rozpalonem żelazie; żelazo i ogień istnieją razem obok siebie. Jest to właśnie to, co nazwano impanacją, inwinacją, konsubstancjacją. To też, podczas, gdy ci, których nazywano papistami, jadali Boga bez chleba, Luteranie jadali chleb i Boga; wkrótce potem przyszli Kalwiniści, którzy jadali chleb, a nie jadali wcale Boga". Jak istotny jest to fragment wiary chrześcijańskiej wyjaśnia Richard MacKenny w Europie XVI wieku: "Trudno nam dzisiaj pojąć wielkie znaczenie rozprawy o transsubstancjacji. Mówienie o tym jako o «źródle podziału między protestantami» w małym stopniu przywołuje namiętności, które ten problem rozniecał w atmosferze duchowego zamętu. Rozłam między Lutrem a Zwinglim w tej kluczowej kwestii miał nieodwracalnie rozbić protestantyzm, mimo iż czyniono rozpaczliwe wysiłki, ażeby zniwelować to pęknięcie. Filip Heski, któremu po sejmie w Spirze bardzo zależało na poszerzeniu i zacieśnieniu przymierza protestantów, ściągnął dwóch reformatorów do Marburga w roku 1529: nie była to desperacka gra hazardowa, ale przedsięwzięcie o niezwykłej wadze dla postępu reformy. Okazało się, że ponad przepaścią nie da się przerzucić mostu."
Wiem, że ten opis może mieć znamiona obrazy, ale w istocie jest ona nie moim dziełem, lecz teologów; cały ten dogmat, tak tajemniczo i podniośle brzmiący, ma charakter po tysiąckroć obraźliwy i uwłaczający dla Boga i dla Biblii, ale to nie ja powinienem stawać w jej obronie, ja bronię jedynie obrazy rozumu, czego przyczyną jest to rozpowszechnione mniemanie teologiczne; sądzę, że niemożebnym jest, aby inteligentny katolik myślał inaczej, jeśli zapozna istotę niewinnie wyglądającej Eucharystii. Ale zawsze rozum można odłożyć do lamusa, kiedy przychodzi rozmawiać nam o tych kwestiach... Proszę Was o szczerą odpowiedź na jedno tylko pytanie: Czy Eucharystię postrzegaliście symbolicznie, czy też realnie?!! Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1240
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|