 |
Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-08-2014 21:58 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami
6 na 6 | Taki oto obrazek* dedykowała Racjonaliście Myśl Anarchistyczna z następującą pretensją: Cytat:Z dedykacją dla Racjonalista.pl, bo od jakiegoś czasu ten "racjonalny" portal próbuje (?) uskuteczniać propagandę anarcho-kapitalistyczną. Wszystko dlatego, że wstawiliśmy jeden (!) cytacik z Murray'a Rothbarda, który na dodatek można interpretować na różne sposoby. Na podobnej zasadzie Racjonalistę krytykuje wiele różnych środowisk ideo-politycznych. Socjaliści za to, że pokazujemy także sposób argumentowania i myślenia kapitalistów. Kapitaliści za to, że pokazujemy argumenty na rzecz socjalizmu. Tym razem foch od anarchisty za pokazanie anarchokapitalizmu. Racjonalizm uczy myśleć, nie wyznawać. Racjonalista, który jest politycznym realistą może dojść do wniosku, że w każdej doktrynie politycznej może się kryć mniej lub więcej ziaren prawdy i dorzeczności. Nie ma ideologii, która jest uniwersalna czasowo i geograficznie, takiej która zawsze i wszędzie będzie dobrze działać, lecz każda ideologia może trafić na swój czas i miejsce w których działać będzie lepiej niż ideologie konkurencyjne. Dlatego racjonaliści muszą wśród wszystkich ideologii poszukiwać tej optymalnej na nasz czas i miejsce. Jeśli zaś wśród istniejących nie odnajduje optymalnej dla naszego miejsca i czasu - wypada zaproponować nową ideę lub nową syntezę. Jeśli zaś idzie o owe święte oburzenia, którymi raczą nas co jakiś czas Wyznawcy takiej czy innej doktryny, nie zamierzamy ubiegać się o certyfikaty czystości ideologicznej. Racjonalista chce jednak móc prowadzić twórczy intelektualnie dialog z przedstawicielami wszystkich doktryn, które mają na celu udoskonalenie naszego społeczeństwa i państwa. W żadnym razie nie wyłączając nurtów antysystemowych. Poza tym im więcej udaje się znajdować płaszczyzn do rozmowy pomiędzy skłóconymi wyznawcami grup politycznych i religijnych, tym więcej generuje się synergii w społeczeństwie, tym mniej patologii ze strony grup interesów wykorzystujących media do skłócania ze sobą różnych grup społecznych. Coraz więcej szczerych ideowców zauważa, że fundamentalistyczne odmiany ich idei są wykorzystywane w polityce "divide et impera" na nieco wyższych szczeblach drabiny społecznej. I dotyczy to wszelkich możliwych idei. Ideowe środowiska francuskiej lewicy ogłosiły niedawno, że zerwanie z sektowością ideowej lewicy, pozwoli jej przezwyciężyć dominację lewicy cynicznej i kawiorowej. Zachęcamy do zrywania z sektowością i szukania tego, co nas łączy, by zacząć poważnie zmieniać otaczającą nas rzeczywistość. [*] Przedstawieni superbohaterowie to personifikacje anarchizmu (barwy czarno-czerwone) oraz anarchokapitalizmu (barwy czarno-żółte) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..#91 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | > > Ale tu pytałem się o o wyznacznik moralności czynu, a nie wyznacznik> > szczęścia. Nad tym właśnie trzeba się zastanowić. Wyznacznik moralności powinien też być w. szczęścia.A co wtedy, jeśli tylko powinien? Jak jest w rzeczywistości? > To określenie wydaje mi się jednak zbyt szerokie - nie każdy stan> trwałego zadowolenia zasługuje na miano szczęścia.Zgadzam się. Większość z nas chyba czuje, że szczęście waży nieco więcej. I nie zdobywa się go małym nakładem sił. > Można bowiem np. sprawić, że ludzie w obozach pracy - po> podwyższeniu im racji żywnościowych - będą trwale zadowoleni.Niekoniecznie. Apetyt przecież rośnie w miarę jedzenia. > Czy jednak patrząc, jak cieszą się ci ludzie z dodatkowej porcji> chleba, nazwiemy ich szczęśliwymi, czy raczej nieszczęśliwymi,> którym należy pomóc (wyzwalając ich)?Zależy, o jakim poziomie szczęścia mówimy. Nie jestem jakimś szczególnym zwolennikiem jogi kunadlini, ale przeczytałem kiedyś ksiazkę w której jeden rozdział traktował właśnie o tym. Był dla mnie sugestywny, myślę że warto go tutaj choć zgrubnie nakreślić. Poniższe omówienie bazuje na podstawie znalezionego w Internecie tekstu, który jest mniej-więcej zgodny z tym, co pamiętam. 1. Korzeń: Bezpieczeństwo, Strach, Zdrowie. Poziom ten odpowiada za nasze poczucie BEZPIECZEŃSTWA i PRZETRWANIE w sensie fizycznym i materialnym. Nierównowaga może objawiać się na przykład: chronicznymi chorobami, otyłością. Jest światem nawyków. Jest to kraina automatycznych zachowań. Jest składnicą głębokich instynktownych wzorców, których używamy dla przetrwania. Problemy związane z tym poziomem: a) Czujesz się niepewnie i słabo. b) Cały czas masz problemy zdrowotne. c) Masz w sobie dużo obaw i nieuzasadnionego strachu. 2. Seksualność: Kreatywność i wyrażanie siebie. Poziom ten odpowiada za nasze NAMIĘTNOŚCI, PASJE, MOTYWACJE i OPINIE. Są tu wymieszane razem pragnienia, rozkosze oraz bóle i zmagania. Gdy na poziomie pierwszym odczuwamy zrównoważenie i wchodzimy na poziom 2, nasza seksualność staje się radosna, zróżnicowana, pełna ekspresji. Gdy mamy problemy z wejściem na 2, wtedy świat wydaje się mdły, jest niewiele pasji. Nasze ciało nie wykazuje pociągu do miłości fizycznej, zmysłów i ruchu. Gdy jesteśmy na tym poziomie nadaktywni, wtedy nie ma niczego, co nie byłoby seksualne. Ktoś z dominującym poziomem 2 może mieć trudności z utrzymaniem relacji biznesowych. Przekracza granice, nie może się utrzymać w ryzach. Celem praktyki jest zrównoważenie i włączenie tego poziomu do gry z pozostałymi. Problemy związane z tym poziomem: a) Zahamowania seksualne. b) Słabo wyrażasz siebie i nie radzisz sobie z emocjami. c) Brak Ci kreatywności i pasji. d) Twoje życie jest nudne i monotonne. 3. Siła woli i złość. Jest to poziom życiowej siły, woli, poczucia KONTROLI i KOORDYNACJI. Poziom jest odpowiedzialny za tworzenie wizji i wyobrażeń. Wzrok i widzenie daje nam poczucie kontroli. Podczas funkcjonowania na tym poziomie budujemy możliwość realizacji naszych wizji dotyczących naszego życia i naszej przyszłości. Osoba, która ma silnie zintegrowane podstawowe emocje, ma poczucie, iż jej życie oraz jego jakość zależą od tego, co robi. Jest to człowiek czynu, potrafi kształtować, kierować i rozwijać to, co wydarza się w jego życiu. Nawet najmniejsze intencje tworzą wtedy działania i zaczynają poruszać innych. Gdy osoba doświadcza na tym poziomie zaburzeń, musi to kompensować, korzystając z innych źródeł stymulacji (na przykład: jedzenie, narkotyki). Bez mocnego osadzenia w emocjach tego poziomu możemy mieć wiele dobrych pomysłów i zamiarów, lecz nic z nich nie powstaje. Problemy związane z tym poziomem: a) Brakuje Ci siły woli i determinacji. b) Masz problemy z uczuciem złości. c) Masz problemy z kontrolą i siłą. 4. Poziom serca: Miłość, Smutek, Wybaczenie. Czwarty poziom reprezentuje UCZUCIA, WSPÓŁODCZUWANIE i MIŁOŚĆ. Otwarcie się na niego oznacza nowy związek z naszymi uczuciami. Wiemy, jakie są nasze uczucia, potrafimy je rozpoznać i nimi odpowiednio pokierować. Jest to miejsce związków i powiązań, jeśli jest się tutaj zbyt aktywnym, można być przedmiotem zbyt wielkiej sympatii, a gdy z wymienionymi tu uczuciami jest problem, możesz być uzależniony od innych i nie mieć poczucia swojej tożsamości. Trudności: a) Przebaczanie innym stanowi barierę, masz wielu wrogów. b) Często jesteś w depresji i odczuwasz smutek. c) Nie odczuwasz zbytnio empatii i współczucia dla innych. d) Nie jesteś wyrozumiały i wspaniałomyślny. 5. Komunikacja, Myślenie. (..) I tak to leci do do kolejnych poziomów, z których każdy jest coraz bardziej abstrakcyjny (dla mnie mniej zrozumiały). Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | > A co byś wiedział, gdybym np. odpowiedział "tak"?  Och to proste. Wtedy zapytałbym Cię, co to właściwie jest to cholerne oświecenie, oraz "odnalezienie prawdziwego ja". > >A o czym konkretnie?> A o co pytałeś?  Ej. Przecież wyżej jak wół stoi. Nie rozmawiasz ze mną uważnie. Pisałeś, że u Ciebie poziom odczuwalnego szcześcia nie jest po tej lekturze stały i często Ci umyka. I że jeśli chesz być znów szczęśliwy, to musisz o tym sobie przypomnieć. Zapytałem Cię, o czym konkretnie musisz sobie przypomnieć. Bo nie bardzo to wynika z treści. > >Chyba też może wybić z rytmu, jak coś się ważnego robi.> Czytałeś uważnie? Na zawołanie, a nie kiedy robię coś, czego nie chcę przerywać.Ok, rozumiem. Wszystko pod kontrolą. > Jak dla mnie, zbyt wysoki stopień abstrakcji: 'to', 'tamto' itp.> Ty chyba abstrakcji nie widziałeś.Nie jest to całkiem wykluczone. Ale też trochę tu z kol. Elaspem i Markiem Bieleckim jednak rozmawiałem. Mam również kolegów - księży. Poza tym miałem matematykę wyższą na studiach  > > Bardzo często ludzie idący tzw. ścieżką duchową tylko wmawiają sobie, że są szczęśliwi.> Nie chcę Cię martwić, ale ludzie mający rodzinę, pracę i wielki dorobek też> czasem, a może i często wmawiają sobie, że są szczęśliwi.Ależ ja tego nie kwestionuję. Oczywiśce, że i Ty masz rację. > > Budowanie fikcyjnych światów w głowie> Nic nie pisałem o fikcyjnych światach, ale i tak nie widzę sensu dyskutowania> z kolejna osobą, które ma gotową receptę na szczęście dla wszystkich.Oj nie nie, tego mi nie zarzucisz. Ja nie mam gotowej recepty na Twoje szczęście, ani na szczęscie innych. I nic nie zamierzam Ci wmawiać. A że czasem w to, czy inne powątpiewam, nie musisz brać od razu do siebie. Ot piszę tak po prostu, sobie-a-muzom  > Myślę, że dowiedziałeś się już ode mnie tego, co chciałeś wiedzieć.> Kończmy więc ten irracjonalny temat. Chyba, że chcesz coś jeszcze dodać, to czekam.Właściwie, to nie. Wiem już wszystko. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#93 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | > Och to proste. Wtedy zapytałbym Cię, co to właściwie jest to cholerne oświecenie, oraz "odnalezienie prawdziwego ja".A ja się nie dałem w to wrobić.  > Nie rozmawiasz ze mną uważnie.Zemsta po minutach? > Pisałeś, że u Ciebie poziom odczuwalnego szcześcia nie jest po tej lekturze stały i często Ci umyka. I że jeśli chesz być znów szczęśliwy, to musisz o tym sobie przypomnieć.> Zapytałem Cię, o czym konkretnie musisz sobie przypomnieć. Bo nie bardzo to wynika z treści.O szczęściu, o byciu szczęśliwym. > > Ty chyba abstrakcji nie widziałeś.> Nie jest to całkiem wykluczone. Ale też trochę tu z kol. Elaspem i Markiem Bieleckim jednak rozmawiałem.> Mam również kolegów - księży. Poza tym miałem matematykę wyższą na studiach  I co. I nie widziałeś większej abstrakcji niż to na filmiku? Przecież to wcale nie jest abstrakcja. > Ot piszę tak po prostu, sobie-a-muzom  OK. > Właściwie, to nie. Wiem już wszystko.Cieszę się. Pozdrowienia |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | > Kiedyś byłem w górach. Wiatr był tak straszny że potargał mi pelerynę> foliową, w końcu strzępki odfrunęły. Zimno, idę parę minut, patrzę, a na> szlaku leży inna peleryna, nie zniszczona. Wziąłem sobie i byłem zadowolony.Kiedyś byłem na biwaku z kolegą. Wracmy z nad wody do namiotów, przebieramy się, aż tu kolega stwierdza, że ktoś mu zwinął śpiwór. Niestety przepdał bez wieści. Trochę chodził potem zmartwiony, ale wieczorem widzę, że ma inny. Tej sprawy już więcej nie poruszaliśmy 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | > I co. I nie widziałeś większej abstrakcji niż to na filmiku? Przecież to wcale nie jest abstrakcja."Czyli miałem rację, że jeśli odpowiem, to i tak nic z tego nie będziesz wiedział". Miałeś rację.  A na serio - nie, abstrakcją nie jest. Gdybym się zaciekawił panem Eckhartem Tolle, miałbym możliwość porozmaiwać z nim - zadałbym mu pytanie, co jest osią jego dociekań i całkowicie czymś innym, niż u pozostałych filozofów, psychoterapeutów, czy też mistrzów innych ścieżek. Co go od tamtych odróżnia. Serdecznie pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | > "Czyli miałem rację, że jeśli odpowiem, to i tak nic z tego nie będziesz wiedział".> Miałeś rację.  A czego konkretnie nie wiesz? > Gdybym się zaciekawił panem Eckhartem Tolle, miałbym możliwość porozmaiwać z nim - zadałbym mu pytanie, co jest osią jego dociekań i całkowicie czymś innym, niż u pozostałych filozofów, psychoterapeutów, czy też mistrzów innych ścieżek. Co go od tamtych odróżnia.Zakładasz, że powinien znać dorobek wszystkich wymienionych? Przecież nawet sami filozofowie różnią się między sobą. A jakby jeszcze psychoterapeutów do tego dorzucić... A poważnie - nie sądzę, żeby Tolle odkrył coś oryginalnego. Podałem go jako przykład, bo jest dość znanym autorem, a jego książki są dostępne i zrozumiałe dla Europejczyków. |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | > A czego konkretnie nie wiesz?Wszystkiego  > Zakładasz, że powinien znać dorobek wszystkich wymienionych?> Przecież nawet sami filozofowie różnią się między sobą. A jakby> jeszcze psychoterapeutów do tego dorzucić...Przede wszystkim zauważ, że pisałem o sobie. Ja już trochę z nich poznałem i niebardzo chciałbym tracić czas, jeśli u Tolle nie znajdę czegoś oryginalnego. Wszak oryginał od kopii przeważnie lepszy. Nie przeczę, że w ogólności może być to dobry trop - popularyzacja wiedzy z zakresu psychologii może zachodzić różnymi ścieżkami i poprzez różnych ludzi. > A poważnie - nie sądzę, żeby Tolle odkrył coś oryginalnego.Ja jego twórczści nie znam, ale w tych kilku cytatach nic oryginalo faktycz nie nie było. Przynajmniej dla mnie. > Podałem go jako przykład, bo jest dość znanym autorem,Pierwsze słyszę, ale ok. > a jego książki są dostępne i zrozumiałe dla Europejczyków.Rozumiem. Pozdrawiam.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#98 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | > Nad tym właśnie trzeba się zastanowić. Wyznacznik moralności powinien też być w. szczęścia.Ma Pan wszechstronne zainteresowania i bierze Pan udział w wielu nowych, fascynujących dyskusjach. To bardzo dobrze, ale mam do Pana prośbę. Apelował Pan do mnie niedawno, bym szanował Pański czas: www.racjonalista.pl/forum.php/s,630910#w631345Chyba trochę rozumiem jak cenny jest Pański czas, gdy jego stratą jest dla Pana przeczytanie wypowiedzi krytycznie odnoszącej się do Pańskich twierdzeń. Tymczasem, moja prośba polega na tym, aby Pan przekonał mnie, że czas, który ja zainwestowałem w napisanie moich postów odnoszących się do Pańskich wypowiedzi nie poszedł na marne. Chodzi mi o dwie poniższe wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,630910#w631436www.racjonalista.pl/forum.php/s,630910#w631438W szczególności interesowałaby mnie Pańska odpowiedź w poniższych kwestiach: Cytat:Zgadzam się z podstawowym przedstawionym tu twierdzeniem scjentyzmu, wedle którego prawdziwą i w pełni uzasadnioną wiedzę o rzeczywistości dostarczają jedynie nauki przyrodnicze. Pan się z nim nie zgadza? Cytat:Czy zauważył Pan, że racjonalizm wedle tej definicji [zaproponowanej przez Pana - z Wikipedii] wcale nie odnosi się tylko i wyłącznie do nauki (a już zupełnie nie tylko do nauk przyrodniczych)? Ciekawiłoby mnie również Pańskie ustosunkowanie się do mojego poniższego stwierdzenia: Cytat:Posiadamy zazwyczaj ograniczoną wiedzę o okolicznościach istotnych dla podjęcia przez nas decyzji i wówczas operujemy prawdopodobieństwem co do warunków niepewnych. Jest to całkowicie racjonalne, a ponadto racjonaliści wiedzą, że ich założenia mogą być wobec niepełnej wiedzy błędne. W nagrodę za czas, który Pan poświęcił lekturze tego mojego wpisu pozwolę sobie wkleić fragment artykułu zamieszczonego na portalu "Racjonalista": Autor tekstu: Andrzej B. Izdebski; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971 Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu " na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.Polecam caly artykuł, a tu interesuje mnie również Pańska opinia na temat zacytowanego fragmentu. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami |
> Cytat:Zgadzam się z podstawowym przedstawionym tu twierdzeniem scjentyzmu, wedle którego prawdziwą i w pełni uzasadnioną wiedzę o rzeczywistości dostarczają jedynie nauki przyrodnicze. Pan się z nim nie zgadza? Nie, nie zgadzam się. 1. Istnieją nauki matematyczne. Scjentysta musi więc wykazać albo że nie dostarczają one wiedzy o rzeczywistości, albo że dają się zredukować do nauk przyrodniczych (wyprowadzić z nich). 2. Żadna z nauk nie głosi twierdzenia, że tylko nauka dostarcza wiedzy. Scjentysta powinien więc odrzucić twierdzenie "prawdziwą i w pełni uzasadnioną wiedzę o rzeczywistości dostarczają jedynie nauki przyrodnicze" jako nienaukowe. Scjentyzm jest więc samoobalający. > Cytat:Czy zauważył Pan, że racjonalizm wedle tej definicji [zaproponowanej przez Pana - z Wikipedii] wcale nie odnosi się tylko i wyłącznie do nauki (a już zupełnie nie tylko do nauk przyrodniczych)? Z "Wikipedii": "Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania." Do czego więcej odnosi się tak rozumiany racjonalizm? Co najwyżej do logiki i matematyki, co rozwiązuje problem nr 1. Co to w ogóle znaczy, że racjonalizm się do czegoś "odnosi się". "Odnosić się" to bardzo pojemne wyrażenie. > Ciekawiłoby mnie również Pańskie ustosunkowanie się do mojego poniższego stwierdzenia:> Cytat:Posiadamy zazwyczaj ograniczoną wiedzę o okolicznościach istotnych dla podjęcia przez nas decyzji i wówczas operujemy prawdopodobieństwem co do warunków niepewnych. Jest to całkowicie racjonalne, a ponadto racjonaliści wiedzą, że ich założenia mogą być wobec niepełnej wiedzy błędne. To twierdzenie to pewna sztuczka myślowa, mająca procedurę podejmowania decyzji w kwestiach szczegółowych ("najprawdopodobniej będzie deszcz, więc wezmę parasol") ukradkiem rozciągnąć na sferę problemów ogólnych ("jest bardzo mało prawdopodobne, że Bóg istnieje, więc żyję jak człowiek świecki). To taka indukcja racjonalności, mająca pokazać, że wiara w Boga jest nieracjonalna i że racjonalista nie może wierzyć. Jest to sztuczka dlatego, że o ile moje uprzednie doświadczenie pozwala mi na ocenę prawdopodobieństwa deszczu (ileś raczy widziałem podobne chmury i tyle a tyle razy padał z nich deszcz), o tyle nie mam analogicznego doświadczenia w przypadku świata. Musiałbym zaobserwować ileś światów podobnych do naszego i zobaczyć, że nie towarzyszył tym światom żaden Bóg. Wtedy mógłbym powiedzieć: świat wygląda na taki, któremu nie towarzyszy istnienie Boga. Tymczasem nasze doświadczenie świata jest jednostkowe (doświadczyliśmy tylko tego jednego świata), przeto ocena prawdopodobieństwa istnienia Boga jest pozbawiona sensu. > W nagrodę za czas, który Pan poświęcił lekturze tego mojego wpisu pozwolę sobie wkleić fragment artykułu zamieszczonego na portalu "Racjonalista":> Autor tekstu: Andrzej B. Izdebski; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971> [color=blue] Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę". Jeżeli jest tu mowa o wierze w znaczeniu metodologicznym, jest mała szansa na to, by można było w nic nie wierzyć. Całe mnóstwo tez akceptujemy na podstawie uzasadnienia, które ktoś inny uzna za niedostateczne. Jeżeli mowa o pewnej postawie psychologicznej, pewnych uczuciach towarzyszących twierdzeniom nieuzasadnionym, to jest całkiem możliwe, że ktoś takich uczuć nie żywi. Nie ma to jednak większego znaczenia. > Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". "Na wiarę", tzn, na podstawie niedostatecznych informacji. Obdarzamy jednak zaufaniem naukę jako całość i dlatego widząc egzemplarz czasopisma np. z nieznanej nam gałęzi chemii wstępnie uznajemy prawdziwość zamieszczonych tam twierdzeń. Jest to więc albo ukryty argument z indukcji, albo z autorytetu. > A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu " na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".> Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Dobrze, ale praktycznie istotne twierdzenia mówią nie tylko o tym jak jakieś rzeczy się mają (tu oczywiście nauka jest nierzadko bezcenna), ale także jak powinny się mieć. "Powinienem postąpić tak a tak" - jak takie twierdzenie oprzeć na wiedzy naukowej? > Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji... Czy w ten sposób mogę wiedzieć, co powinienem czynić, tzn. co jest moralnie dobre? Nauka nie dostarcza informacji na temat rozwiązań dylematów moralnych, a takie dylematy ma każdy człowiek pod wpływem wielu sytuacji życiowych. Religia nie zastąpi nauki - zgoda - ale może ją uzupełnić, tzn. wypełnić te obszary, do których nauka nie sięga (= do obszaru problemów etycznych). Nie istnieje bowiem (wedle mojej wiedzy) naukowa etyka. Owszem, istnieje etyka świecka, ale nie jest to nauka. |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | > praktycznie istotne twierdzenia mówią nie tylko o tym jak jakieś rzeczy> się mają (tu oczywiście nauka jest nierzadko bezcenna), ale także> jak powinny się mieć.Skąd w twierdzeniach pewność, że rzeczy powinny się mieć akurat tak (choć nie mają) a nie inaczej? W historii ludzkości było mnóstwo przypadków, że ktoś ordynował jakiś "lek" a później okazywał się on destruktywny. Przechodząc od słów do zastosowania ich w praktyce: pewność powinna być wysoka, do tego poparta solidnymi argumentami. Skąd bierze się w nas pewność, że to o czym myślimy (jakie powinno być) - takie rzeczywiście być powinno? Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami |
Wydaje mi się, że nie powinniśmy rościć sobie praw do (absolutnej) pewności ani w pierwszym, ani w drugim przypadku. |
#102 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami | Nie odpowiedział Pan na moje pytanie. Pytanie brzmiało, skąd bierze się w nas pewność, że to o czym myślimy (jakie powinno być) takie rzeczywiście być powinno. Nie było tu mowy o absolutnej pewności, a jedynie o pewności. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#104 -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami |
> Nie odpowiedział Pan na moje pytanie.> Pytanie brzmiało, skąd bierze się w nas pewność, że to o czym myślimy (jakie powinno być) takie rzeczywiście być powinno. Nie było tu mowy o absolutnej pewności, a jedynie o pewności. - Skąd wiem, że kierunek, w jakim płynę, jest dobry? - zapytała ryba w ławicy. - Jeżeli wszystkie płyniemy w tym kierunku, to oznacza, że jest dobry - usłyszała w odpowiedzi. Ryba, która będzie pływać "na własną rękę" (a raczej: "na własną płetwę"), szybko zginie. |
#105 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: Szkoła myśli ponad doktrynalnymi podziałami |
> Ryba, która będzie pływać "na własną rękę" (a raczej: "na własną płetwę"), szybko zginie.hej, Ryba to symbol Chrystusa Chrystus szedł na własną płetwę Chrystus szybko zginął ( z wyroku swojego ojca czyli swojego własnego - obaj byli natchnieni duchem świętym ) I co teraz ? Trzeba iść z ławicą czy w pojedynke ? > Pytanie brzmiało, skąd bierze się w nas pewność, że to o czym myślimy (jakie powinno być) takie rzeczywiście być powinno.makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|