Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-04-2015 18:21Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
Ocena 4 na 4
.
Pan Klaio za kościelnymi ideologami pyta: chciałbym usłyszeć jaka jest ocena Autora [Mariusza Agnosiewicza] (...) anty-nietzscheańskiego eseju Kołakowskiego "Jezus ośmieszony", upatrujący klęskę w tym, w czym Autor wiąże nadzieje
na nowy początek. Za Nietzschem widzi przyszłość w dekonstrukcji, która odsłoni zdrowy fundament, Kołakowski natomiast uważa, że nic się nie wyłoni, zostaną tylko ruiny. Przekonanie Autora to czysta wiara, której na racjonalista.pl do tej pory nie było. To Kołakowski ma jakieś przesłanki racjonalne - do niedawna wszystko co Nietzsche niszczy działało. Na rzecz Nietzschego nie przemawiają żadne pozytywne dowody, a jedynie więdnięcie poprzedniego porządku rzeczy.


Kołakowski broni chrześcijaństwa nie jako Prawdy, a jako pożytecznego "porządku rzeczy". Nie jestem więc jego obrońcą, ale szukając Prawdy biorę pod uwagę różne kierunki - dlatego nie przesądzając rezultatu byłoby ciekawe skonfrontowanie przez M.Agnosiewicza swoich poglądów o Nietzschem z tym, co napisał L.K.

Zaproponowany przez Pana [Andrzeja Bogusławskiego] tekst razi mnie szukaniem drugiego dna u L.K, ukrytych motywacji jego poglądów że to jakieś "polityczne" uwikłania każą mu uważać, co uważa. Ja mógłbym zarzucić autorowi,
że nie szuka prawdy tylko broni swojej wiary w postępowy liberalizm, któremu solą w oku jest zwrot L.K. Takie metody prowadzą tylko do wzajemnego niezrozumienia, a czasem wrogości. Mędrzec powiedział: oczyść poglądy adwersarza
z emocji, popraw błędy, które potrafisz poprawić i uzupełnij o te elementy, które ten pogląd wzmacniają i dopiero wtedy polemizuj. Tego o zaproponowanej krytyce L.K nie da się powiedzieć. Stawianie znaku zapytania przy nim jako filozofie jest bardzo "młodzieńcze". A co, jeżeli L.K. widzi dalej, już rozumie, że filozofia nie daje na wszystko odpowiedzi, że trzeba
ją przekroczyć? Brak respektu dla doświadczeń i porażek L.K. obniża wagę tekstu. Lepsza krytyka L.K. jest tu
www.krytyk(*)zapiski-czlowieka-spod-podlogi

AGATA BIELIK-ROBSON
"Nie wstydzę się Jezusa", czyli Kołakowski spod podłogi
Wbrew pozorom, ten niedokończony esej Leszka Kołakowskiego o Jezusie wcale nie zaskakuje. Tę samą strategię apologetyczną wobec chrześcijaństwa da się już wyczytać w jego poprzedniej książce poświęconej tematyce religijnej, której polski tytuł brzmiał Jeżeli Boga nie ma. Kołakowski, sam z temperamentu raczej sceptyk i pozytywistyczny racjonalista, broni wiary na sposób bliski Blaise'owi Pascalowi, religii instytucjonalnej natomiast na sposób bliski Josephowi de Maistre'owi. Wiara jest tym, co wyciąga jednostkę ze stanu rozumowych sprzeczności, dając jednoznaczne rozpoznanie dobra i zła. Religia zaś wspiera cywilizację, osadzając ją na mocnych etycznych fundamentach. Wedle Kołakowskiego nienaruszalność tej podstawowej orientacji moralnej, gwarantowana transcendentnym objawieniem, jest największym osiągnięciem myśli chrześcijańskiej, bez którego nie powstałaby kultura Zachodu; dlatego też obrona chrześcijaństwa ma
tu głównie charakter kulturalistyczny. Kołakowski obawia się, że tracąc te solidne podwaliny, cywilizacja zachodnia podcina swoje własne korzenie, rozpływając się w nijakości
. Na sposób typowy dla swojej formacji, jaką należy nazwać neokonserwatywną, Kołakowski, idąc tropem jej założyciela, Leo Straussa, na głównego "szkodnika", od którego zaczyna się proces cywilizacyjnej autodestrukcji, desygnuje Nietzschego. Zdekonstruował on bowiem nienaruszalność objawienia, twierdząc, że wszelkie ideały i wartości tworzymy my sami, łącznie z wyobrażeniem boskiej transcendencji: "Nietzsche powiedział wszystko - i tym samym naprawdę położył koncepcyjny fundament pod nową cywilizację; tym fundamentem była otchłań" (s. 55).
Warto zajrzeć też do Wyborczej: wyborcza.p(*)16861186,Jezus_osmieszony.html

Doceniam udział ideologii judeochrześcijańskiej w cywilizacji europejskiej i nie chciałbym wcale się tego udziału pozbywać, ale mam duże wątpliwości co do konieczności jego znaczącego dalszego udziału. Podkreślam, że chodzi mi tylko o "konieczność", gdyż wcale nie uważam, że możliwe jest pozbycie się wpływów tej ideologii w możliwej do przewidzenia przyszłości: [Załącznik]

Oczywiście warto się zastanawiać - tak nad przyszłością Unii, jak to np. Adam Krzemiński: www.polity(*),jeszcze-unia-nie-zginela.read oraz całego świata, jak to czynią inni myśliciele: www.racjonalista.pl/forum.php/s,661496
Ale czy konieczną jest nam do tego religia i Chrystus, to ja już mam spore wątpliwości?

PS. Nie jestem też wielkim zwolennikiem poglądów Nietzschego, choć poznać go warto. Tu głównie "Z genealogii moralności" i "Antychrysta".

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej..
#196
05-05-2015 22:11
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
>>Jeśli coś budować, to nie na kłamstwie tylko na aktualnej wiedzy.
>>A tymczasem dowody na telekinezę są równie tajemnicze jak samo zjawisko.
>Są nauki które nie potrzebują "dowodów" w racjonalnym sensie. W racjonalnym sensie nie ma dowodu na to, że ja myślę, bo mój mózg może to robić za mnie. Pojęcie dowodu jest umowne.
Trudno to nazwać nauką. Powiedzmy, że są rzeczy, które nie potrzebują dowodów.
Podam taki przykład:
Większość ludzi nie potrzebuje dowodu na to, że lepiej mieszkać w ładnym, przyjemnym mieszkaniu. Tak wolą i już.
Powiedzmy, że nie czujesz się w swoim mieszkaniu zbyt dobrze, jakoś przygnębia Cię, stajesz się znużony.
Nasz do wyboru:
1. Pomalować ściany na jakiś przyjemny kolor, posprzątać, przewietrzyć, na stole postawić kwiaty.
2. Wezwać bioterapeutę, który pomacha rękami, zrobi jakieś tajemne znaki, coś tam odmówi żeby poprawić energetykę mieszkania.

Drugi przykład masz w Twoim linku.

> chce mieć mit który wyciąga z naszej potencji (naszej czyli europejczyków) to co najlepsze, a nie to co najprostsze i najłatwiejsze.
Z tym się zgodzę.
Tylko tu zapytam - co według Ciebie jest najlepsze, co chciałbyś z ludzi wyciągnąć?
Jaki potencjał zrealizować?

>Tymczasem tęcza to nie tylko złudzenie, to inspiracja, piękno, natchnienie, im więcej będzie miała w sobie z magii, z "boskiego znaku" tym lepiej inspiruje ludzi.
Ale czy Ty chcesz, żeby wszyscy byli poetami?
A może kogoś tęcza inspiruje do poznawania świata a nie do pisania wierszy? To źle?
Czy dla Ciebie tęcza przestaje być piękna, gdy dowiesz się, z czego jest "zrobiona"?

Widzę, że naturalizm jakoś źle na Ciebie wpływa. Tu nawet na forum zauważyłem parę osób, którym wiedza szkodzi. Ale to nieliczne jednostki.
Każdy system ma swoje ofiary.

>Tak jak do zobaczenia tęczy, należy ustawić się w określonym miejscu o określonym czasie, inaczej jej nie widać,
No więc sam widzisz, że wiedza przydaje się nawet do obserwacji tęczy

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Episode_2
- Mogę powiedzieć, że jest nauka która poznaje niekoniecznie zewnętrzne zależności przyczynowo skutkowe. Dlatego też dowód nie musi być eksperymentalnie powtarzalny i weryfikowalny. Kabała to podobno nauka, w tym sensie, że bada i tłumaczy ale nie daje możliwości weryfikowania bez osobistego zaangażowania. To wymaga zlania się obserwatora z przedmiotem obserwacji, tymczasem klasyczna nauka stara się ustawiać obserwatora tylko w pozycji obserwatora, kogoś biernego na zewnątrz. To są dwa rodzaje poznania, dwa rodzaje dowodu wykluczające się wzajemnie - zaobserwowany i przeżyty od wewnątrz. Fizyka kwantowa dochodzi do punktu w którym albo będzie musiała te przeciwieństwa pogodzić albo zacznie popełniać błędy średniowiecznych scholastyków i rozprawiać nad chimerami.

- Nie znam skonkretyzowanych odpowiedzi, potrafię (w swoim mniemaniu które tutaj staram się uzasadniać) jedynie wskazać na mechanizmy które taką odpowiedź budują samoczynnie. Czyli mechanizmy budujące kulturę. Nie jestem przeciwnikiem racjonalnego, analitycznego poznania, wiedzy, nie chcę tworzyć wszystkich ani poetami, ani naukowcami, nie chcę właśnie tworzyć wszystkich, uważam tylko, że dominuje współcześnie groźny redukcjonizm języka, właściwie na jedno kopyto, na jeden sposób postrzegania zjawiska. To nie jest język budujący ale redukujący, ograniczający, zawężający. Jest niekompletny, brak mu drugiego pierwiastka, mózg ma dwie połówki a nie jedną analityczną, ta druga abstrakcyjna jest równie przydatna, potężna i wartościowa. Naturalizm jest o tyle groźny, że zagarnia całe miejsce na podium dla siebie, zagarnia sobie pojęcie wiedzy i prawdy w kulturze. Nie dosyć, że większość teorii jest zbudowana na atomizmie który dzięki f. kwantowej jest już nieaktualny i czyni je wewnętrznie sprzecznymi, zresztą od zawsze takie były, to jeszcze zwalczają wszystko i wszystkich którzy próbują na materię patrzeć inaczej niż się przyjęło. Naturaliści za to potrafią patrzeć na "prawą połowę mózgu" z perspektywy "lewej połowy" czyli analitycznie, ale odmawiają takich praw tym, którzy patrzą na lewą z perspektywy prawej, czyli symbolicznie, nazywając to iluzją i nieważna igraszką wyobraźni. Poeci/artyści/metafizycy odkrywają tyle samo prawd o życiu co naukowiec empirysta, ani grama mniej i ich miejsce jest przy tym samym stole przy którym siedzą tzw eksperci. W naszej rzeczywistości jest za mało kultury, a za dużo technokracji, pojęcia wiedzy, planu i analizy. Sam utylitaryzm czyni życie wygodnym ale wygoda nie tworzy wspaniałych ludzi, a leniwych i słabych. To jest istna kakofonia, nie rozwiązujemy problemów, plączemy się jak kot we włóczce (patrz system finansowy, który jest już właściwie samopiszącym się wirusem poza ludzką kontrolą).

#198
05-05-2015 23:30
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
To, co piszesz jest zwyczajnie niebezpieczne. Ale o tym za chwilę.

Zaczniemy od tych WIELKICH rzeczy. Oczywiście nie dochodzi to do Twojej głowy, że żyjemy w świecie, w którym dzieją się i tworzą nieustannie WIELKIE rzeczy. Codziennie. Na taką skalę, że starożytnym czy średniowiecznym czachy by porozrywało. Dzisiaj nie śledziłem mediów, ale tylko to, co pamiętam z wczoraj:

1.Pierwsze zdjęcia z Plutona.
2.Szczepionka na malarię.
3.Nawet w groteskowym kraju nad Wisłą też coś było, a mianowicie przeszczep większej części szyi i karku z tarczycą, węzłami chłonnymi i jeszcze różnymi narządami, nie pamiętam.

Cienko, nie? A tylko tyle zauważyłem. Wczoraj. Ale dla Ciebie to lipa. Wzdychasz za Kolumbem. I za bandą wyszkolonych psychopatów, morderców, wiedzionych nie mitem, który może był tu jakimś pretekstem, ale rozbuchanym testosteronem. Bo szli kraść, palić, mordować, zdobywać, burzyć, gwałcić. Nawet dzisiaj możesz namiastkę takich testosteronowych mitomanów znaleźć, ostatni popis był w Knurowie w niedzielę. Jedna ofiara wprawdzie tylko, jaj nie urywa, ale chłopaki mają przecież swoje mity i swoje wielkie rzeczy: barwy, klub, braterstwo krwi. Fajne masz wzorce. A takich Kolumbów to mamy dziś na pęczki, tylko trzeba ich widzieć. No i niestety nie produkuje ich gorący mit, a chłodna, metodyczna nauka, choć czasami pomysł jest "gorący". Ta niedobra, nudna nauka. Nie to co mit. Ale Ciebie to nie interesuje, bo Ciebie interesuje gorąca idea porywająca masy. Mit. Problem tylko w tym, że Ty tego potrzebujesz, a inni jakoś tak nie bardzo. Bo oni wegetują, a Ty żyjesz. Jak woje w starożytności i współcześni kibole. Ale wiesz, powiem Ci na pocieszenie, że wtedy też żyło mnóstwo zwyczajnych ludzi, którzy ani specjalnie nie nakręcali się mitami, tylko żyli swoim prostym, codziennym życiem, ze swoimi błahymi problemami, choć ich życie było zapewne cięższe i straszniejsze, krótkie, zmaltretowane chorobami i do dupy. Tych co rzeczywiście żyją i żyli mitami jest garstka. Właściwie trudno powiedzieć, że oni nimi żyją, zazwyczaj czasami się do nich odnoszą, czasami w czymś z tym związanym uczestniczą, a żyją czymś innym, zwyczajnym, codziennym. Tzn.wegetują. Każdy mit oczywiście ma swoich gorliwych kiboli, jak nasz kościół część nakręconych radiomaryjowców, ale to tylko niezrównoważone popędy i hormony. Jest jeszcze jakiś ułamek procenta tych kombinujących, budujących, rozkminiających, konstruujących. Myślałem, że do nich należysz, ale teraz to już nie jestem pewien.

Ja widzę w naszym świecie nieustannie ujawniające się rzeczy wielkie i piękne. Atakują mnie zewsząd. Teraz pracuję na komputerze pisząc do człowieka, którego nie znam, oddalonego ode mnie o ileś tam kilometrów. Spójrz na swój telefon, telewizor, samochód. Rozejrzyj się. Ja wiem, że ten świat ma wiele wad i ogrom rzeczy jest jeszcze do zrobienia, a my jesteśmy irytujący chciwi, często głupi i podli. I z tym trzeba coś zrobić. Ale mit tu nie jest specjalnie potrzebny, a raczej ten "beznadziejny" rozum.

Oczywiście rozumiem Cię, że chcesz lepszego świata, chciałbyś go poprawić, naprawić, udoskonalić. Ale ja takich mitów, jak Ty proponujesz nie chcę. To jest już niepotrzebne w dzisiejszym świecie, a zdecydowana większość ludzi wcale ich nie potrzebuje, a już na pewno nie wykorzystają ich do do rzeczy wielkich i pięknych. Szybciej użyją ich do czynów podłych. Już Ci pisałem, że jakaś z grubsza ogólna, afirmująca, witalizująca inspiracja mogłaby być fajna i pożyteczna. Ale Ty chcesz ognia. To się zazwyczaj źle w historii kończyło. A zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlaczego właściwie tak masz, że nad tym kombinujesz, kiedy inni żyją sobie zwyczajnym, niewiele znaczącym życiem, bez wielkich i znaczących idei? Zadałeś sobie kiedyś takie pytanie? Co Cię tak naprawdę do tego pcha?

>

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi darkside
To porównanie z kibicami z Knurowa świadczy albo o Twojej słabości, o braku argumentu albo o kompletnym niezrozumieniu.

Chcesz powiedzieć, że ludzkość żyje teraz odkryciem leku na malarie, lub zdjęciem Plutona? Bo ja myślę, że 99,9% ludzi ma to daleko gdzieś. Tak samo jakby mieli daleko gdzieś odkrycie leku na dżumę w średniowieczu, lub malunek nowego świata, czyli Ameryki. Skorzystaliby utylitarnie, podtarli tyłki i wyrzucili do kosza. Tym są i takie jest miejsce rzeczy "wielkich" w Twoim rozumieniu. Platon był wielki bo zmienił świat, Rzym był wielki, Chrystus był wielki, wielki był Kolumb, Napoleon a nawet Hitler (choć ten to desperat i ofiara głupiego mitu naturalistów), wielkie było stworzenie kolei, kina, internetu, wielki był Goethe, Szekspir, Da Vinci, Monet, Mozart, Beethoven. To są rzeczy Wielkie, rzeczy które sprawiają że nic już nigdy nie będzie takie same i musi zmienić się całe twoje życie jeżeli się z nimi stykasz.

Ty teraz sam szminkujesz, wielkimi nazywasz urozmaicenia nudnej i jałowej codzienności, za chwile nowy Iphone będzie czymś wielkim i wspaniałym. Szminkujesz i nic więcej.

Nie twierdzę, że wszyscy tego pragnęli z taką samą siłą jak ja i że powinni. Twierdze, że w zdrowej kulturze nie przeszkadzali. Dziś przeszkadzają bo cały wysiłek, cała praca, cała uwaga ludzkości idzie w jednym kierunku - jak zrobić delikatniejszy papier do podcierania tyłka. Chcą szminkować, urozmaicać i upiększać sobie wygodne trwanie i unikać ryzyka. Dlatego każdy kto pragnie czegoś innego jest odbierany jako zagrożenie, co potwierdziłeś sam pierwszym zdaniem.

Gdyby nie wojny pewnie nie mielibyśmy internetu, więc tutaj się potwierdza moja teza, że mit coraz to słabszy. Gdyby nie dogorywający XIX wieczny mit rozumu, postępu technologicznego (który teraz przez skrajne sprowadzenie do utylitaryzmu się wypala, i podpali go tylko kolejna wojna) to nie mielibyśmy kolei, żarówki i kina. Taka jest siła mitu, sprawia że Maria Curie Skłodowska nabawia się raka goniąc swoją wizje. Dziś takiej nie znajdziesz, zabroni jej tego bhp. Możesz się karmić swoim szminkowaniem i zdjęciem kolejnej planety, ale przełomowe odkrycie wobec tak słabej kultury, dokona się tylko przy tragicznym zagrożeniu lub niechcący. Innej motywacji w utylitarnej kulturze nie znajdziesz.

#200
06-05-2015 12:08
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
No tak to jest, że wolę spokojnych ewolucjonistów od rozgorączkowanych rewolucjonistów. Dlatego cały czas powtarzam, że lekka, afirmująca, rozsądna, pracująca na rzeczywistości, ale nie bojąca się też różnych hipotez narracja, mogłaby być pożyteczna. Ogólnie witalizujący kierunek. Bez szalonego żaru i Wielkich Znaczących Celów, często bezmyślnych i niebezpiecznych, gdzie namiętności panują nad rozumem, a nie odwrotnie (prędzej czy później - raczej prędzej). Taka fajna, sympatyczna, bardzo otwarta, nieortodoksyjna, nie jedynie słuszna (często w drobnych szczegółach) inspiracja ku pięknemu doskonaleniu świata jako powszechna narracja, to i owszem. Najbardziej twórcze jednostki i tak będą pchały świat do przodu. Masy niech lepiej się zbytnio nie gorączkują i rozgorączkowaniu nie poddają. Niech ich i unosi jakaś ogólna, afirmująca narracja pozwalająca na powiększenie w sobie radości z życia, dumy z człowieczeństwa i naszych osiągnięć, choć i tak głównym celem i szczęściem takich ludzi, będą sprawy ulokowane na zdecydowanie bardziej przyziemnym poziomie. Tak było, jest i będzie. Takie osoby jak Ty, to margines. O ile rzeczywiście jesteś bardziej twórczy, niż kibolski. Bo rozgorączkowanych kiboli, tych zawsze aktywnych albo chociaż potencjalnych, jest już znacznie więcej. Oczywiście można połączyć jedno z drugim i wtedy też nie jest za ciekawie.

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi darkside
Nie opowiadam się przeciwko lekkiej i rozważnej narracji. Uważam, że jest niewystarczająca w świecie w którym istnieje takie pojęcie jak - siła. Umieranie to długi proces, w przypadku kultury to całe pokolenia, więc łatwo go przeoczyć.

Raspail'a nigdy nie czytałem, ale jak widać z poniższych recenzji, myśli podobnie:

wnas.pl/ar(*)o-nie-wierzymy-w-cuda-recenzja
wnas.pl/ar(*)francja-nieistniejaca-recenzja

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
>Nie opowiadam się przeciwko lekkiej i rozważnej narracji. Uważam, że jest niewystarczająca w świecie w którym istnieje takie pojęcie jak - siła. Umieranie to długi proces, w przypadku kultury to całe pokolenia, więc łatwo go przeoczyć.
>Raspail'a nigdy nie czytałem, ale jak widać z poniższych recenzji, myśli podobnie:
>wnas.pl/ar(*)o-nie-wierzymy-w-cuda-recenzja
>wnas.pl/ar(*)francja-nieistniejaca-recenzja

Jeszcze jeden kolega w opinii:
wnas.pl/ar(*)kracja-zabija-intelektualistow

darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
>Nie opowiadam się przeciwko lekkiej i rozważnej narracji. Uważam, że jest niewystarczająca w świecie w którym istnieje takie pojęcie jak - siła.

A ja twierdzę, że tylko taka ścieżka jest sensowna. Mądra, spokojna praca systemowa. Cudów nie będzie, ale zawsze może być lepiej. Szkoda tylko, że jest masa dobrych publikacji, artykułów i książek krytycznych (moja ulubiona - uniaeuropejska.org/benjamin-r-barber-skonsumowani/), a właściwie nie ma niczego, co by pokazywało jak mądrze sobie z tym poradzić, jaki precyzyjnie, a nie ogólnikowo kierunek obrać i jak go wdrożyć. Za to głupich i czasami dodatkowo gorących, populistycznych pomysłów albo anachronicznych i dawno skompromitowanych/zużytych (patrz polski katolicyzm) jest bez liku. Dlatego odrzucam rozgorączkowanie. No ale wiadomo, krytykować, opluwać, kontestować i mamić głupstwami jest łatwiej, niż coś sensownego zbudować.

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi darkside
Nadal mnie w pełni nie zrozumiałeś. Rozgorączkowanie wynikające z intelektu jest oczywiście destrukcyjne. Pokazał nam to wiek XX. Dlatego ja nie proponuję planowania, teorii, sztucznego wykreowania mitu jak to sobie odczytywałeś, bo teorie są tylko dobre jeżeli są przeprowadzane w sposób jaki sam proponujesz, racjonalny. Staram się jednak zauważyć, że rzeczywistość to coś więcej niż świat postrzegany racjonalnie i rozgorączkowanie wynikające z serca nie może być tłumione i zwalczane w imię planu. Przynajmniej nie zawsze i bezwzględnie, tutaj musi być równowaga. Niezależnie jak rozsądnie podejdziesz do sytuacji, to jeśli nie zostawisz sobie miejsca na element zaskoczenia, zauroczenia, oczarowania to pozbawiasz się tego co najpiękniejsze. Maszyna działa zawsze zgodnie z planem, człowiek nie chce matrixa, nie chce być maszyną.

Kończąc naszą dyskusję mogę powiedzieć, że nie przeczę Twojej postawie, uważam ją tylko za niekompletną. Naszą współczesność uważam za niekompletną. To co warte życia nam się poukrywało, porozlewało i porozpraszało na drobne kawałeczki.

Episode_2 (3284 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
>- Mogę powiedzieć, że jest nauka która poznaje niekoniecznie zewnętrzne zależności przyczynowo skutkowe. Dlatego też dowód nie musi być eksperymentalnie powtarzalny i weryfikowalny. Kabała to podobno nauka, w tym sensie, że bada i tłumaczy ale nie daje możliwości weryfikowania bez osobistego zaangażowania.
Bardzo wygodne. To nawet wróżka czy uzdrowiciel robią coś, co można zweryfikować.
Mnisi buddyjscy przychodzą na badania aktywności mózgu.
A takim kabalistą może być każdy, bo kto mu udowodni, że on nic nie robi?
A teraz - jakich osiągnięć spodziewasz się po kulturze kabalistów?

>- Nie znam skonkretyzowanych odpowiedzi, potrafię (w swoim mniemaniu które tutaj staram się uzasadniać) jedynie wskazać na mechanizmy które taką odpowiedź budują samoczynnie. Czyli mechanizmy budujące kulturę.
Wskazujesz. Chociaż masz problem z akceptacją np. naturalizmu, więc nie ograniczasz się do wskazywania.
Ale pytałem, co Ty chciałbyś z ludzi wyciągnąć?
Jaki potencjał zrealizować? Taka odpowiedź może powstać tylko w Twojej głowie, żadne mechanizmy jej nie zbudują. Jeśli sam nie wiesz, czego oczekujesz to może być tak, że nigdy nie będziesz zadowolony. No, chyba że zgodnie ze swoim ideałem chcesz zaakceptować, cokolwiek wyjdzie. Ale na to się nie zanosi.

>że dominuje współcześnie groźny redukcjonizm języka, właściwie na jedno kopyto, na jeden sposób postrzegania zjawiska.
Nie bardzo wiem, co masz na myśli.

Co do reszty - artyści mają sporo miejsca w kulturze, wywierają wpływ na ludzi, są poważani i często bardziej znani i podziwiani niż naukowcy. No i jest ich więcej. Tak że nie widzę tu jakiegoś braku równowagi, zwłaszcza takiego, jak sugerujesz.

Episode_2 (3284 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
>Platon był wielki bo zmienił świat, Rzym był wielki, Chrystus był wielki, wielki był Kolumb, Napoleon a nawet Hitler (choć ten to desperat i ofiara głupiego mitu naturalistów), wielkie było stworzenie kolei, kina, internetu, wielki był Goethe, Szekspir, Da Vinci, Monet, Mozart, Beethoven. To są rzeczy Wielkie, rzeczy które sprawiają że nic już nigdy nie będzie takie same i musi zmienić się całe twoje życie jeżeli się z nimi stykasz.
>... Taka jest siła mitu, sprawia że Maria Curie Skłodowska nabawia się raka goniąc swoją wizje. Dziś takiej nie znajdziesz, zabroni jej tego bhp. Możesz się karmić swoim szminkowaniem i zdjęciem kolejnej planety, ale przełomowe odkrycie wobec tak słabej kultury, dokona się tylko przy tragicznym zagrożeniu lub niechcący. Innej motywacji w utylitarnej kulturze nie znajdziesz.

Widziałeś to: pl.wikipedia.org/wiki/Mars_One
202 586 zgłoszonych kandydatur. Spora części pochodzi z kultury według Ciebie umierającej. Ty ciągle o jakimś Kolumbie, a oni walczą i bilet w jedną stronę, żeby zdobyć dla ludzkości nową planetę.

A jeśli chodzi o Marię Skłodowską to...
Jej "mitem" była miłość do wiedzy, do nauki, która tak Ci się nie podoba.

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Episode_2
Miłość do wiedzy i poznania mi się podoba, nie podawałbym Skłodowskiej za przykład gdyby było inaczej. Nie podoba mi się miłość do przekonania, że się to wiedzę już posiada z samej zasady jej pragnienia (co jest obecnie normą wśród intelektualistów) bo to nie jest miłość tylko ignorancja i pycha. Mądrość nauki naturalistycznej nie zaowocuje lepszym cudem niż..."dynamit Nobla". To cudo tyle pomogło co i zniszczyło. To jest błędne koło i skutek zawężania mądrości wyłącznie do racjonalnego myślenia. Za to Nietzsche krytykował Sokratesa (i nasze czasy), moim zdaniem trochę błędnie, bo ten miał raczej na myśli mądrość w szerszym znaczeniu, kiedy wypowiedział sławne słowa - wiem, że nic nie wiem. Technologia (materia) urozmaica, szminkuje ale nie uszczęśliwia. Dlatego samo umiłowanie poznania racjonalnego nie zaspokaja w pełni, bo to owocuje tylko przedmiotem lub systemem. Trudno kochać w pełni przedmiot lub system czy teorie. Kocha się idee (mit), czyli platonicznie bo tylko wtedy się kocha bez pychy. Ludzie kochając tylko to co osiągalne i realne stają się egoistami. O tym pisał Schopenhauer.

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Episode_2
Co chciałbym osiągnąć? To tak jak oglądać utalentowanego młodego piłkarza na treningu i smucić się wiedząc, że ma problem z alkoholem i nigdy wielki nie będzie. Nie mam w głowie jego konkretnej wizji wielkości, ale z samego potencjału widać, że może coś z tego wyjść pięknego. Dziś ludzkość pije do bólu, pije wygodę i konformizm i marnuje swój naturalny potencjał. Widzę to na pojedynczych przykładach z mojego otoczenia, widzę to np po kondycji kina i literatury, widzę to u naszych, zachodnich polityków szczególnie, widzę to po chorobach psychicznych.

Co Ty byś chciał osiągać dowodem? Po co chciałbyś innym coś udowadniać? Tylko w jednym celu, aby stworzyć narzędzie lub mechanizm do powielania, który każdy kupi i sobie wciśnie przycisk aby działał. U wróżki to tak nie działa, u kabalistów także. Idziesz i dostajesz sugestie, podpowiedź jak się uczyć, potem się uczysz i sprawdzasz samemu doświadczając i nie osiągasz mechanizmu, systemu, narzędzia, transformujesz się w coś innego bez tego. Narzędzi używa się do tych samych celów, jeśli Kabała twierdzi, że leczy, to robi to pomijając proces narzędzia, czyli lekarstwa materialnego, bo słowo i idea są silniejsze niż materia. Kabała oszczędza czas i pomija stronę materialną, daje ci natychmiastowy efekt. Po co badać całe ciało, komórki, tworzyć różne leki, skoro można się uzdrowić samodzielnie? Tysiące lat temu ludzie medytując odkryli to samo co odkrywa dziś nauka. Bo wiedza nie jest ukryta, nie odnajduje jej się gdzieś tam, ją sobie człowiek przypomina, ma ją kompletną w sobie od zawsze. Chyba Cyceron pisał, że człowiek nie wiedzący nic o tym co się działo przed jego urodzeniem, pozostaje zawsze dzieckiem. Poznanie to przypominanie.

Owszem, ktoś może zawsze powiedzieć - nie ma dowodów, więc to sobie można zmyślić. To ja na to łatwo odpowiem - proszę zmyślić coś co od tysięcy lat jest przekazywane z pokolenia na pokolenie i wciąga na całego miliony ludzi. Dla mnie jak komputer nie działa, to nie siedzą latami przy nim ludzie i nie wmawiają sobie, że ten komputer działa. Nikt nie jest aż tak głupi i tradycja która nie wymiera, jest wieczna, mądra i prawdziwa. Nauka się tym nie pochwali, teorie naukowe wymierają szybko, technologia także.
Ja kabałę dopiero poznaje a już skutków doświadczyłem na sobie. Jeśli ktoś mi powie, że to placebo, że to tylko takie triki psychiki, to ja proszę o więcej, bo są za darmo i do osiągania samodzielnie. Zresztą we współczesnej psychologii też nie ma za wiele dowodów, są tylko teorie.

Tym jest właśnie redukcjonizm języka. Sprowadzenie pojęcia prawdy i dowodu do przedmiotu. Coś jest prawdzie i udowodnione jeśli owocuje mechanizmem lub narzędziem realnym, bezpośrednio namacalnym przez nasze 5 zmysłów. Zmysłów jest więcej niż 5 i można podróżować w czasie i przestrzeni bez problemu, można chodzić po wodzie, można leczyć dłonią, można przesuwać góry, trzeba tylko umieć uciszyć tą podstawową piątkę. Kabaliści są pewni, że fizyka prędzej czy później na to wpadnie. Pytanie tylko która, bo świat zachodu jest skostniały i ja stawiam na to, że będzie to fizyka Azjatów. Mają bogatszy język, niech się jeszcze tylko trochę od nas poduczą podstaw i będziemy robić na nich. W tym właśnie ja upatrywałbym też i przyszłość. W połączeniu nauki naturalistycznej z naukami o duchu i psychice ale rozumianej inaczej niż jako przedłużenie materie, odwrotnie, psychice która tworzy materię. To jest przewrót kopernikański, ktoś tego dokona prędzej czy później bo już o tym mówi f. kwantowa, a zrobi to cywilizacja najsilniejsza.

#209
06-05-2015 21:18
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
>Co Ty byś chciał osiągać dowodem? Po co chciałbyś innym coś udowadniać? Tylko w jednym celu, aby stworzyć narzędzie lub mechanizm do powielania,
Oczywiście.
>który każdy kupi i sobie wciśnie przycisk aby działał.
Niekoniecznie od razu wcisnąć guzik. Można się napracować z narzędziem, ważne, żeby w ogóle działało.

>Kabała twierdzi, że leczy, to robi to pomijając proces narzędzia,
Sądziłem, że Kabała jest takim narzędziem. Narzędzie przecież nie musi być namacalnym przedmiotem.
Jeśli leczy ciało, to już coś, można to sprawdzić.

>Ja kabałę dopiero poznaje a już skutków doświadczyłem na sobie. Jeśli ktoś mi powie, że to placebo, że to tylko takie triki psychiki, to ja proszę o więcej, bo są za darmo i do osiągania samodzielnie. Zresztą we współczesnej psychologii też nie ma za wiele dowodów, są tylko teorie.
Nie wątpię. Ale teraz wyobraź sobie, że kabała staje się oficjalną nauką, wszyscy ją poznają. Co takie społeczeństwo osiągnie? Jakich wielkich rzeczy dokona? Czy samo zgłębianie kabały nie daje wystarczającego komfortu psychicznego?

>Zmysłów jest więcej niż 5 i można podróżować w czasie i przestrzeni bez problemu, można chodzić po wodzie, można leczyć dłonią, można przesuwać góry,
Jakoś od czasów Jezusa krucho z tym. Podobno św. Paweł to odwołał.

>W tym właśnie ja upatrywałbym też i przyszłość. W połączeniu nauki naturalistycznej z naukami o duchu i psychice
Ja też w tym upatruję przyszłość.

>ale rozumianej inaczej niż jako przedłużenie materie, odwrotnie, psychice która tworzy materię. To jest przewrót kopernikański,
Ale po co ten przewrót? Co on wniesie?

#210
06-05-2015 23:26
 Ocena 1 na 1
Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Episode_2
Oczywiście kabała jest tutaj przykładem, nie warto tylko do niej wszystkiego zawężać.

Oczywiście też, że w pewnym sensie jest narzędziem, skoro działa, rzecz w tym, że przygotowuje do życia po śmierci więc nie da się jej ani weryfikować ani używać częściowo tak jak się używa narzędzi stworzonych przez naukę. Nauka empiryczna więc nie może stać się kabałą, nie mogą też badać tego co po śmierci, ani nawet o tym rozprawiać bo to już robiono i temat wybitnie wyczerpany, jak już to dla poetów i mistyków. Rzecz tylko w tym aby się z takiej kabały czegoś uczyć i uzupełniać swoje badania + aby znaleźć w kulturze odpowiednie dla niej miejsca. Do czasu internetu była w podziemiach. Dziś jeszcze długo czasu minie zanim będzie na uniwersytetach, o ile będzie kiedyś. Jej przydatność to lepsze poznanie samego siebie a to sprawia, że jesteśmy lepszym obserwatorem zjawiska a z czasem jego współtwórcą. Nauka nie widzi nas, widzi tylko nasze ciała. To niekompletne.

Jeśli człowiek będzie chciał użyć góry do celów praktycznych to na pewno jej nie przesunie. Odkrycie w sobie nowych zmysłów to wyzbycie się uwarunkowania. Uwarunkowanie tworzy pamięć inaczej genetyka. Współcześnie jesteśmy uwarunkowani praktycznie, na działanie krótkie, gwałtowne i skuteczne, bo w głowie mamy labirynt celów które mają nas niby gdzieś doprowadzić. Wynika to z kondycji świadomości i sposobu postrzegania czasu. Gdyby człowiek zapomniał o praktyce i przyjrzał się tak z góry tym wszystkim celom które realizuje praktyką, to zobaczyłbym że zdecydowana większość prowadzi z powrotem na linie startu a nie do żadnej mety. Wystarczy jednego dnia pytać siebie szczerze i wyczerpująco - po co robię to co właśnie robię? I tak dręczyć tym pytaniem kolejną odpowiedź, czar wtedy pryska i wychodzi - dzień się skończył, więc jutro zapytam dalej. Pytając dalej człowiek dochodzi do swej istoty, czyli eteru, pustki, czarnej materii albo próżni, różnie to się nazywa. Ta istota to duch i nie może być pusty skoro pustkę dostrzega, więc się przestawia z praktyki na kogoś kto szuka odpowiedzi o naturę ducha. Przestaje go obchodzić zewnętrzny świat, teraz się liczy zagadka własnego wnętrza i zaczyna przesuwanie gór.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365