 |
Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-04-2015 18:21 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
4 na 4 | . Pan Klaio za kościelnymi ideologami pyta: chciałbym usłyszeć jaka jest ocena Autora [Mariusza Agnosiewicza] (...) anty-nietzscheańskiego eseju Kołakowskiego "Jezus ośmieszony", upatrujący klęskę w tym, w czym Autor wiąże nadzieje na nowy początek. Za Nietzschem widzi przyszłość w dekonstrukcji, która odsłoni zdrowy fundament, Kołakowski natomiast uważa, że nic się nie wyłoni, zostaną tylko ruiny. Przekonanie Autora to czysta wiara, której na racjonalista.pl do tej pory nie było. To Kołakowski ma jakieś przesłanki racjonalne - do niedawna wszystko co Nietzsche niszczy działało. Na rzecz Nietzschego nie przemawiają żadne pozytywne dowody, a jedynie więdnięcie poprzedniego porządku rzeczy.Kołakowski broni chrześcijaństwa nie jako Prawdy, a jako pożytecznego "porządku rzeczy". Nie jestem więc jego obrońcą, ale szukając Prawdy biorę pod uwagę różne kierunki - dlatego nie przesądzając rezultatu byłoby ciekawe skonfrontowanie przez M.Agnosiewicza swoich poglądów o Nietzschem z tym, co napisał L.K. Zaproponowany przez Pana [Andrzeja Bogusławskiego] tekst razi mnie szukaniem drugiego dna u L.K, ukrytych motywacji jego poglądów że to jakieś "polityczne" uwikłania każą mu uważać, co uważa. Ja mógłbym zarzucić autorowi, że nie szuka prawdy tylko broni swojej wiary w postępowy liberalizm, któremu solą w oku jest zwrot L.K. Takie metody prowadzą tylko do wzajemnego niezrozumienia, a czasem wrogości. Mędrzec powiedział: oczyść poglądy adwersarza z emocji, popraw błędy, które potrafisz poprawić i uzupełnij o te elementy, które ten pogląd wzmacniają i dopiero wtedy polemizuj. Tego o zaproponowanej krytyce L.K nie da się powiedzieć. Stawianie znaku zapytania przy nim jako filozofie jest bardzo "młodzieńcze". A co, jeżeli L.K. widzi dalej, już rozumie, że filozofia nie daje na wszystko odpowiedzi, że trzeba ją przekroczyć? Brak respektu dla doświadczeń i porażek L.K. obniża wagę tekstu. Lepsza krytyka L.K. jest tu www.krytyk(*)zapiski-czlowieka-spod-podlogiAGATA BIELIK-ROBSON "Nie wstydzę się Jezusa", czyli Kołakowski spod podłogi Wbrew pozorom, ten niedokończony esej Leszka Kołakowskiego o Jezusie wcale nie zaskakuje. Tę samą strategię apologetyczną wobec chrześcijaństwa da się już wyczytać w jego poprzedniej książce poświęconej tematyce religijnej, której polski tytuł brzmiał Jeżeli Boga nie ma. Kołakowski, sam z temperamentu raczej sceptyk i pozytywistyczny racjonalista, broni wiary na sposób bliski Blaise'owi Pascalowi, religii instytucjonalnej natomiast na sposób bliski Josephowi de Maistre'owi. Wiara jest tym, co wyciąga jednostkę ze stanu rozumowych sprzeczności, dając jednoznaczne rozpoznanie dobra i zła. Religia zaś wspiera cywilizację, osadzając ją na mocnych etycznych fundamentach. Wedle Kołakowskiego nienaruszalność tej podstawowej orientacji moralnej, gwarantowana transcendentnym objawieniem, jest największym osiągnięciem myśli chrześcijańskiej, bez którego nie powstałaby kultura Zachodu; dlatego też obrona chrześcijaństwa ma tu głównie charakter kulturalistyczny. Kołakowski obawia się, że tracąc te solidne podwaliny, cywilizacja zachodnia podcina swoje własne korzenie, rozpływając się w nijakości. Na sposób typowy dla swojej formacji, jaką należy nazwać neokonserwatywną, Kołakowski, idąc tropem jej założyciela, Leo Straussa, na głównego "szkodnika", od którego zaczyna się proces cywilizacyjnej autodestrukcji, desygnuje Nietzschego. Zdekonstruował on bowiem nienaruszalność objawienia, twierdząc, że wszelkie ideały i wartości tworzymy my sami, łącznie z wyobrażeniem boskiej transcendencji: "Nietzsche powiedział wszystko - i tym samym naprawdę położył koncepcyjny fundament pod nową cywilizację; tym fundamentem była otchłań" (s. 55). Warto zajrzeć też do Wyborczej: wyborcza.p(*)16861186,Jezus_osmieszony.htmlDoceniam udział ideologii judeochrześcijańskiej w cywilizacji europejskiej i nie chciałbym wcale się tego udziału pozbywać, ale mam duże wątpliwości co do konieczności jego znaczącego dalszego udziału. Podkreślam, że chodzi mi tylko o "konieczność", gdyż wcale nie uważam, że możliwe jest pozbycie się wpływów tej ideologii w możliwej do przewidzenia przyszłości: [Załącznik]Oczywiście warto się zastanawiać - tak nad przyszłością Unii, jak to np. Adam Krzemiński: www.polity(*),jeszcze-unia-nie-zginela.read oraz całego świata, jak to czynią inni myśliciele: www.racjonalista.pl/forum.php/s,661496Ale czy konieczną jest nam do tego religia i Chrystus, to ja już mam spore wątpliwości? PS. Nie jestem też wielkim zwolennikiem poglądów Nietzschego, choć poznać go warto. Tu głównie "Z genealogii moralności" i "Antychrysta". @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej..#211 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Wczoraj było późno, a wypada mi wyjaśnić wątek Kabały wyczerpująco. Jak ja to widzę: Człowiek jest skutkiem, nie przyczyną. W tym sensie, że za jego pojedynczego życia wszystko co robi, to wypełnianie przyczyn z przeszłości jako skutek i zarazem tworzenie kolejnych przyczyn dla następnego pokolenia. Niezależnie od tego, co filozof stworzy w teorii, jaką da receptę na rozwiązanie problemów świata, to: po pierwsze wypełni tylko to do czego zostaje zmuszony przez pamięć, inaczej genetykę, uwarunkowania, inaczej materię. Po drugie zasieje nowe ziarno ale na nieokreślonym jeszcze polu, które wytworzy się dopiero w kolejnym pokoleniu, przez co jego plan nigdy nie zrealizuje się tak jak sobie to wyobraził, jest przecież tworzony na gruncie współczesnym a nie przyszłym. Tak działa ewolucja i historia w sposób liniowy, czyli materialny. Kognitywistyka przewidując determinizm, brak wolnej woli i pełną mechaniczność procesów myślowo-czuciowych dostrzega półprawdę, czyli tą liniowość. Istnieje jednak druga oś, która przesuwa się w kierunkach przyszłość-przyszłość, przód-tył, ale jest to oś prostopadła góra-dół. Jest to linia rozwoju świadomości, nie ilościowa a jakościowa która jest właściwą wolnością. Człowiek będąc przysłowiową kostką domina, rzucony w wir determinizmu świata materialnego nie potrafi się z tych więzów uwolnić za pomocą narzędzi myślowo-czuciowych, gdyż ich działanie i kondycja to skutek determinizmu. Potrafi jednak sobie to uświadamiać, przez co unosi się coraz to wyżej, do tzw szerszej perspektywy patrzenia, uwalniając się z pod więzów skutku. To uwalnianie przybiera postać zwalniania czasu materialnego przy równoczesnym przyśpieszaniu czasu kosmicznego (bo czasy są dwa, postrzegany zmysłowo i realny). Im szersza perspektywa tym lepiej widać jakim skutkiem jest nasze ciało a co za tym idzie jak działają procesy myślowo-czuciowe, tym pełniejsze poznanie. Podobno, można unieść się tak wysoko, czyli dostąpić takiej samoświadomości, że osiąga się całkowitą wolność od praw rządzących ciałem (Chrystus nazwał to Królestwo Niebieskie, Budda Nirvaną). Wtedy zaczyna się przesuwanie gór i chodzenie po wodzie, bo wtedy jest się kreatorem materii a nie jej ofiarą/skutkiem. Tworzy się cuda tylko z miłości do ludzi, czyli tylko po to aby ich zachęcić do dostąpienia prawdziwej wolności. Tego uczą religie ezoteryczne, nie te z poziomu egzoterycznego. Jak ja widzę teraz np Kabałę na uniwersytetach? Nie w ten sposób, że się ją wykłada jako naukę, bo to bez sensu. Widzę rozbudowane religioznawstwo jako podstawowy przedmiot wykształcenia, ponad antropologią, ponad filozofią, ponad psychologią. Człowiek wykształcony powinien zapoznać się z koncepcjami wolności i rozwoju świadomości zanim zacznie tworzyć teorie filozoficzne czy antropologiczne i badać naturę. Człowiek musi się zmierzyć osobiście z twierdzeniem, jakoby był skutkiem a nie przyczyną. Nie oznacza to, że powinien się zgadzać z tym wszystkim, powinien mieć świadomość takiej perspektywy patrzenia, perspektywy która mówi - nie myślisz samodzielnie, tobie się tylko zdarzają spontaniczne przebłyski myślenia kiedy sam uświadamiasz sobie siebie (obecnie jakoś dziwnie kognitywistyka chce nauczać, że nie myślimy samodzielnie w sposób totalny, co przecież przeczy pojęciu - nauczania. To mam właśnie na myśli, jak piszę o jałowości naturalizmu). To czy ludzie kupią np Kabałę, czy ją odrzucą, to już jest ich sprawa osobista. Dobra kultura powinna jednak im umożliwić zapoznanie się z tymi naukami, bo to często odmienia całe życie szybciej i lepiej niż niejeden wynalazek technologii. |
#212 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Oczywiście kabała jest tutaj przykłademWiem, tym bardziej, że wcześniej wymieniłeś również inne systemy. > Oczywiście też, że w pewnym sensie jest narzędziem, skoro działa, rzecz w tym, że przygotowuje do życia po śmierci więc nie da się jej ani weryfikować ani używać częściowo tak jak się używa narzędzi stworzonych przez naukę.To oczywiste, że nie da się weryfikować tego, czy jesteśmy przygotowani do życia po śmierci. Wcześniej jednak pisałeś o uzdrawianiu albo leczeniu. Znam przepadek, kiedy komuś po ciężkich przeżyciach ujawniła się wada serca. Zniknęła po kilku miesiącach brania leków psychiatrycznych. Jak widzisz po tym przykładzie, nie próbuję na siłę tu udowadniać, że piszesz bzdury. Psychika czasem czyni cuda i dlatego warto sprawdzić, jak działają na ludzi konkretne sposoby rozwoju duchowego. > Nauka empiryczna więc nie może stać się kabałą, nie mogą też badać tego co po śmierci, ani nawet o tym rozprawiać bo to już robiono i temat wybitnie wyczerpany,Nauka może badać wszystko, chyba, że czegoś nie ma, wtedy rzeczywiście jest trudno. > Rzecz tylko w tym aby się z takiej kabały czegoś uczyć i uzupełniać swoje badania + aby znaleźć w kulturze odpowiednie dla niej miejsca. Do czasu internetu była w podziemiach. Dziś jeszcze długo czasu minie zanim będzie na uniwersytetach, o ile będzie kiedyś. Jej przydatność to lepsze poznanie samego siebie a to sprawia, że jesteśmy lepszym obserwatorem zjawiska a z czasem jego współtwórcą.Właściwie zgoda. > Odkrycie w sobie nowych zmysłów to wyzbycie się uwarunkowania.Jakie nowe zmysły? Raczej powiedziałbym, że inne przetwarzanie informacji, ale zmysły te same. > Wystarczy jednego dnia pytać siebie szczerze i wyczerpująco - po co robię to co właśnie robię?OK. Ale rozmawiamy o tworzeniu kultury. Ty chcesz, żeby dokonywać rzeczy wielkich. A przecież jak ludzie nad każdą rzeczą będą się zastanawiać - po co to robią, to mogą dojść do wniosku, że nie warto. > Przestaje go obchodzić zewnętrzny świat, teraz się liczy zagadka własnego wnętrzaO to właśnie pytałem. To co z tymi wielkimi rzeczami? > Podobno, można unieść się tak wysoko, czyli dostąpić takiej samoświadomości, że osiąga się całkowitą wolność od praw rządzących ciałem (Chrystus nazwał to Królestwo Niebieskie, Budda Nirvaną). Wtedy zaczyna się przesuwanie gór i chodzenie po wodzie, bo wtedy jest się kreatorem materii a nie jej ofiarą/skutkiem.Podobno  Są takie legendy. We wpływ umysłu/świadomości na materię nie wierzę. Nie mniej jednak ciekawi mnie, jaki poziom samoświadomości można maksymalnie osiągnąć. > Człowiek musi się zmierzyć osobiście z twierdzeniem, jakoby był skutkiem a nie przyczyną.Jest skutkiem, ale przyczyną też. Ja mówię, że człowiek jest produktem, swoich rodziców, epoki, środowiska, historii życiowej... Ale przecież to my ludzie budujemy rzeczywistość. Każdy dokłada cegiełkę, dokłada siebie. > ...nie myślisz samodzielnie, tobie się tylko zdarzają spontaniczne przebłyski myślenia kiedy sam uświadamiasz sobie siebie (obecnie jakoś dziwnie kognitywistyka chce nauczać, że nie myślimy samodzielnie w sposób totalnyTrudno tu powiedzieć ostatnie słowo. Weź jednak pod uwagę to, że nie każdy ma te przebłyski a jak już ma, to są one spontaniczne. Pewnie nie każdy ma predyspozycje, potrzebę, zainteresowanie... Więc te przebłyski też są czymś uwarunkowane. Gdzie jest granica między tym, co samodzielne co a niesamodzielne? > To czy ludzie kupią np Kabałę, czy ją odrzucą, to już jest ich sprawa osobista. Dobra kultura powinna jednak im umożliwić zapoznanie się z tymi naukami, bo to często odmienia całe życie szybciej i lepiej niż niejeden wynalazek technologii.Zgoda. Ale przecież dziś właśnie kultura umożliwia realizowanie takich zainteresowań. Właśnie teraz nauki ezoteryczne przestały być wiedzą tajemną dostępną wybranym. Zastanowić się można nad upowszechnianiem tej wiedzy, a raczej jakiejś nowoczesnej wersji, połączenia wiedzy starej i najnowszej, by ludzie mogli jak najlepiej realizować swój potencjał. |
| Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Z tym zaglądaniem wewnątrz siebie to refleksja dodatkowa, niedotycząca budowania kultury. Chciałem uzasadnić drogę jaką można odkryć w sobie większy potencjał niż 5 zmysłowy. Wszystko jest jednak o wiele bardziej skomplikowane i zaglądanie wewnątrz siebie tak samo wpływa na kulturę, jak i nie zaglądanie. Z tym nowym zmysłem to tak, nie mam na myśli nowego w sensie biologicznym, a bardziej syntezy tych 5 i wyniesienie ich na wyższy poziom. Zwierzęta mają pojedyncze zmysły na wyższym poziomie, człowiek może wynieść wszystkie. Najlepiej przyjąć sobie umownie podział na poznanie egzoteryczne i ezoteryczne. To pierwsze bada rzeczywistość dostępną każdemu, więc zewnętrzną, to drugie bada to co wewnątrz nas i działa to tak, że najpierw ktoś coś doświadcza (pierwszy mistyk/prorok) opowiada to innym, inny próbuje i jeśli doświadcza podobnie, to przyznaje racje i z czasem wytwarza się system i tradycja. To można weryfikować w pewnym sensie, bo można powiedzieć -spróbuj zmienić swoje postępowanie a zobaczysz, że zmieni się to i tamto. Ale to tylko taka marchewka na kiju. Tutaj mamy uzupełnienie ewolucji o jej cel, i jeśli tego celu nie zaakceptujemy to wyniki doświadczeń są zupełnie przypadkowe, nawet jeśli ktoś się czasami sam uleczy to i tak nie da się tego zastosować uniwersalnie na wszystkich, jeśli wszyscy nie przyjmą celu i nauk w sposób kompletny. Cel jest tutaj metafizyczny, czyli zjednać się z Absolutem który jest czystą Miłością, czyli przetransformować się z egoisty w altruistę. Nie da się go osiągnąć kierując się potrzebą praktyczną bo ta jest skierowana na zachowanie życia, a tutaj chodzi o to aby się życia pozbyć i dostąpić życia prawdziwego, wolnego od uwarunkowań. Osiąga się to wspinając się na osi świadomości w górę. Uświadamianie to nic innego jak uwalnianie, a uwalnia się człowiek od uwarunkowań czyli od życia. Uwarunkowania to prawa przyczyny i skutku materii które są budulcem egoizmu. Człowiek nie jest przyczyną, jemu się wydaje że jego działanie inicjuje kolejne, ale pobudka, bodziec do myśli i działania pochodzi z zewnątrz w 99%, niekoniecznie bezpośrednio, więc to co on tworzy jest zawsze wypadkową przeszłości, nigdy jego, bo nie ma czegoś takiego jak JA w oryginale. JA jest kosmiczne, wspólne, panteistyczne i takie samo dla każdego, Ja jest próżnią a nie czymś indywidualnym. Indywidualizm to tylko funkcja, to unikatowe perspektywa postrzegania tego co wszyscy. Uświadamianie to nic innego jak odczarowywanie, uwolnienie się od tej perspektywy. Ono nie kreuje niczego nowego, ono tylko uwalnia, to tak jak obieranie się ze skóry aż się dojdzie do poziomu eteru/próżni. Eter/próżnia ma swoją właściwość czystego altruizmu ale o tym nie chce się rozpisywać. Rzecz tylko w tym, że nie można weryfikować na próbę uświadamiania bo tutaj mamy pobudkę egoistyczną, tymczasem prawdziwe uświadamianie to zauważanie swojego egoizmu, to oświetlanie go, przez co się spala i znika, pobudka tutaj wychodzi nie z myślenia, praktyki, potrzeby działania ale z serca czyli intuicji o charakterze panteistycznym. Nie piszę tego aby przekonywać, bo to jest moja kosmologia zbieżna tylko z naukami Kabały i podobnymi. Chcę zauważyć, że nauk ezoterycznych nie można chcieć weryfikować tak jak przyrodniczych. Ktoś chce, niech testuje fragment, zachowa sceptycyzm ale efekt będzie czysto przypadkowy. Tutaj nie można się kierować praktyką, użytecznością, być "obiektywnym", a jedynie potrzebą serca aby nadać swojemu istnieniu wyższy sens. Doskonale temat rozgryzł Henri Bergson, polecam tego filozofa. Jak więc nauki ezoteryczne pogodzić z egzoterycznymi? Dokładnie nie wiem. To się okaże w praktyce dopiero wtedy jeśli te pierwsze będą dominowały nad tymi drugimi a nie odwrotnie jak obecnie. Kowalski odpalając TV nie będzie widział reklamy leku, tylko będzie widział panią/pana tłumaczących jak jego codzienne postępowanie wpływa na rozwój danej choroby i ile on sam ma w sobie mocy aby ją pokonać. Niestety wielu osobom może się to nie podobać, ale taka kultura będzie przypominała bardzo kulturę współczesnych muzułmanów. Tan w Tv ogląda się dyskursy teologiczne. Zresztą ja myślę, że świat się zaczął na Bliskim Wschodzie i tam się też skończy, lepiej ich poznawać niż z nimi walczyć, ale to osobny temat. Tutaj jest przykład przymiarki do nowego spojrzenia na naukę i kulturę. Nie ręczę za ten portal, nie znam go jeszcze dobrze, ale jest to projekt którego forma za kilka albo kilkanaście dekad może przybrać miano codzienności: hiperia.org/ |
| Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Mogę tutaj jeszcze dopisać jedno ważne prawo wszechświata, uzasadniające wagę ezoteryki. Człowiek mierzy na podstawie swoich doświadczeń. To co osiągną/doświadczył najlepszego w życiu jest dla niego punktem od którego zaczyna ocenę całej reszty. Im "lepszej" rzeczy się doświadczy, tym mniejszą wartość ma cała reszta. Tak działa każdy z nas. Teraz, na czym może też polegać uświadamianie, na pytaniu - czy to już wszystko? Np dla 35 latka? Czy to już max co przeżyłem, i teraz pasuje mi się zabezpieczyć materialnie aby w spokoju doczekać starości i śmierci? Większość osób analizuje racjonalnie, kalkuluje i uważa, że w połowie życia, lepsze jest zabezpieczenie niż szukanie dalej, wyżej, dochodzenie do nowych granic. Są jednak tacy którzy odrzucają tzw mieszczaństwo i szukają dalej. Dużo osób uważa, że dziecko to max, to punkt najwyższy i poświęca się dla swoich dzieci. Są jednak ludzie, którzy doświadczają czegoś tak silnego, że cała reszta wydaje się być bzdurą. Wszyscy więc szukamy sposobu na umieranie, i każdy chce umierać jakoś i dla czegoś. Większość z nas chce dla swoich dzieci i dla wygody, bo w wygodzie i dziecku upatrują maksymalnie pozytywne doświadczenie. Od czego więc zależy kto jest kim? Od tego jak silny w nas jest bodziec każący nam szukać dalej i wyżej (tutaj genetyka i przeszłość odkrywają decydującą rolę), oraz od tego czego doświadczmy za życia, bo doświadczenia życiowe mogą albo osłabiać ten bodziec (nazwijmy go metafizycznym) albo go nakręcać. Jaką rolę tutaj może odegrać kultura? Będzie to rola nie bezpośrednia ale pośrednia. Kultura zbudowana np. na Chrystusie mówiącym - ten co kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swojego życia na tym świecie, zachowa je. Taka kultura człowiekowi nieustannie dostarcza bodźca do refleksji i do pytania - czy to już wszystko, co ja właściwie kocham i po co żyję? Taka kultura sprawia, że populacja jest wyregulowana nie przez naturę, czyli żywność, pracę, eugenikę, politykę itd. tylko przez prawo ewolucji ale w sensie ezoterycznym, czyli celem jest samo-świadomość. Człowiek w takiej kulturze jest zmuszany do refleksji a przez to jest zmuszany do uświadamiania sobie własnego postępowania i zadawania sobie pytania - czy ja chcę dziecko z miłości, z altruizmu, czy to tylko materia, moje ego chce dalej trwać i chce mieć dziecko aby załatać pustkę, aby miał kto pracować na moją emeryturę, abym się nie nudził itp. Ziemia wszystkich nie pomieści i nie ma co się wczuwać w dogmat - każdy ma mieć rodzinę i w zdrowiu i dobrobycie każdy ma dożyć do starości. To jest przepis na kataklizm. U ludzie konserwatywnych, u katolików w Polsce w wielu przypadkach dzieci się rodzi z zasady, koniecznie przed 30'. Kreuje to więc sam obyczaj a nie świadome działanie. Mamy więc inżynierię. Możemy albo ją zostawić naturze, i katastrofy ekologiczne lub wojny same sprawę rozwiążą, albo tradycji co wyjdzie na to samo bo tradycja zmieniać się nie chce a przyroda jest wieczną zmianą, albo możemy sami ŚWIADOMIE wpływać na swoje życie. Z tym Chrystusem to taki przykład/propozycja, nie ma sensu się w to wczuwać bo sprawa aż tak prosta nie jest. Świadomość jednak jest elementarnym pojęciem związanym z wolnością, jeśli chcemy być wolni musimy się skupiać na takich właśnie treściach a nie na tworzeniu mechanizmów i systemów bo to kiedy przestaje być tylko narzędziem do celu, a staje się celem/absolutem, niszczy i szkodzi. |
#215 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Z tym zaglądaniem wewnątrz siebie to refleksja dodatkowa, niedotycząca budowania kultury. Chciałem uzasadnić drogę jaką można odkryć w sobie większy potencjał niż 5 zmysłowy. Wszystko jest jednak o wiele bardziej skomplikowane i zaglądanie wewnątrz siebie tak samo wpływa na kulturę, jak i nie zaglądanie.Oczywiście, wszystko wpływa. (przy założeniu, że dotyczy znacznej części społeczeństwa) Zastanawiam się właśnie, w jaki sposób wpływa. Bo może wyjść z tego eksperyment na żywym organizmie. > Z tym nowym zmysłem to tak, nie mam na myśli nowego w sensie biologicznym,O, właśnie. Myślę, że dobrze byłoby przetłumaczyć nauki ezoteryczne na język współczesny. Powstały one, gdy nauka jeszcze nie słyszała o psychice, więc siłą rzeczy trzeba było wymyślić jakieś terminy, żeby nazwać to, o czym się mówi. Dziś używanie przestarzałych terminów nie ma sensu. Większość ludzi popuka się w głowę na wstępie, gdy usłyszy o dodatkowych zmysłach. > Jak więc nauki ezoteryczne pogodzić z egzoterycznymi?W ezoteryce funkcjonuje powiedzenie "Jak w górze, tak na dole, Jak wewnątrz, tak na zewnątrz." Trzeba sobie uświadomić, że nie ma podziału. To co robimy w świecie zewnętrznym wynika z naszego wnętrza. Ewentualnie, tak jak piszesz, my też jesteśmy częścią świata zewnętrznego. Pozostaje kwestia, jak to przetłumaczyć dla młodych, którzy zamiast filozofować mogliby zająć się zdobywaniem świata. > Kowalski odpalając TV nie będzie widział reklamy leku, tylko będzie widział panią/pana tłumaczących jak jego codzienne postępowanie wpływa na rozwój danej choroby i ile on sam ma w sobie mocy aby ją pokonać.Popierałbyś takie przekazy, gdyby nie było żadnych empirycznych dowodów na to, że jakieś postępowanie rzeczywiście wpływa na rozwój jakiejś choroby? > Niestety wielu osobom może się to nie podobać,Jeśli zamiast rzetelnej informacji będą nakazy, zakazy i obwinianie ludzi za ich np. chorobę, to na pewno wielu ludziom to się nie będzie podobać. > ale taka kultura będzie przypominała bardzo kulturę współczesnych muzułmanów. Tan w Tv ogląda się dyskursy teologiczne. Zresztą ja myślę, że świat się zaczął na Bliskim Wschodzie i tam się też skończy, lepiej ich poznawać niż z nimi walczyć,Co kto lubi. Zawsze można do nich wyjechać, żeby ich lepiej poznać, a nie czekać. > Tutaj jest przykład przymiarki do nowego spojrzenia na naukę i kulturę. Nie ręczę za ten portal, nie znam go jeszcze dobrze, ale jest to projekt którego forma za kilka albo kilkanaście dekad może przybrać miano codzienności:> hiperia.org/Jeśli chodzi o kulturę, to byłoby całkiem spoko. Ale węszę jakieś totalitarne zapędy... |
#216 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Zastanawiam się właśnie, w jaki sposób wpływa. Bo może wyjść z tego eksperyment na żywym organizmie.Wszystko co robimy jest już takim eksperymentem. Ważna jest uczciwość, a do tego trzeba mieć przygotowanie filozoficzne bo ono uczy gramatyki myślenia. Współczesnym przyrodnikom bardzo tego brakuje, dlatego tyle sprzeczności. > O, właśnie. Myślę, że dobrze byłoby przetłumaczyć nauki ezoteryczne na język współczesny. Powstały one, gdy nauka jeszcze nie słyszała o psychice, więc siłą rzeczy trzeba było wymyślić jakieś terminy, żeby nazwać to, o czym się mówi. Dziś używanie przestarzałych terminów nie ma sensu. Większość ludzi popuka się w głowę na wstępie, gdy usłyszy o dodatkowych zmysłach.To już jest, przykładem jest ten portal hiperia. Zamiast Boga mamy pojęcie Rdzenia, mamy siatki świadomości, gęstości świadomości jako etapy ewolucji pokrywające się z 7 procesami transmutacji jakie mamy np w alchemii, matryce zamiast materii, matrix zamiast praw przyrody, studnie energetyczne itd. itd. Nie obędzie się też i bez politeizmu, który współcześnie jest tłumaczony pojęciami istot pozaziemskich i innych cywilizacji zamiast bogów czy tytanów. Anioły też istnieją, są to istoty bez natury posiadające tylko funkcje, czyli pewne zdarzenia ewolucyjne które wpychają człowieka w określone okoliczności owocujące określonym stanem emocjonalnym (sam tego doświadczyłem, pokryło się z definicją działania anioła co do joty). Można też wszystko tłumaczyć dosłownie językiem informatyki i zamiast bóstw i aniołów wstawić sobie funkcje programu. Pytanie tylko czy chcielibyśmy np. miłość tłumaczyć sobie językiem programisty? To się sprawdza doskonale w laboratorium bo naleciałości kulturalne są minimalizowane. W życiu codziennym ludzie jednak chcą czuć pewną magię (i to też nie bez powodu, tzw magia to 2 poziom rozwoju świadomości odpowiadający za wywoływanie emocji, psychologia umieściła to w podświadomości) i dlatego efekty odkryć nauk przyrodniczych powinny być tłumaczone światu nie przez samych przyrodników, ale przez humanistów/poetów, wtedy kultura jest kompletna. To się odbywa ale w coraz to mniejszym stopniu, co w mojej ocenie jest niebezpieczną radykalizacją języka, wyjałowieniem. (Co ciekawe potrzeba mitu jest wpisana w 3 etap rozwoju świadomości, który jest potrzebny aby poprawnie wdrożyć 4 etap, czyli rozum analityczny. Czyli mamy 1 instynktowne zdarzenie bezpośrednie tzw odczucie z poziomu ciała/zwierzęcia, potem 2, emocje jaka się z niego wyłania, 3 próba zrozumienia jej z perspektywy światopoglądowej, czyli wytłumaczenie sobie emocji językiem mitu a nie faktu, potem dopiero 4 analiza racjonalna, czyli wyodrębnienie faktów i przejście do działania praktycznego. Jest też 5,6 i 7 ale to już odległa przyszłość. Każdy kto chce wpływać na innych musi dać coś albo z poziomu 1 czyli rzecz realną, namacalną albo zaczarować czyli dotrzeć do poziomu 2 psychiki/świadomości w którym rodzą się emocje. Docieranie tylko do 3 lub 4 poziomu owocuje niepełnym skutkiem co widać po współczesnej polityce. Ludzi sam argument potrafi przekonać tylko częściowo, aby ich przekonać całościowo trzeba ich oczarować, czyli wywołać silną emocje. Sprawę doskonale opisuje Jean Gebser w "The Ever-Present Origin" - moim zdaniem książka "musisz mieć" dla każdego kto się interesuje pojęciem ewolucji świadomości) > Popierałbyś takie przekazy, gdyby nie było żadnych empirycznych dowodów na to, że jakieś postępowanie rzeczywiście wpływa na rozwój jakiejś choroby?Zależy co mamy na myśli mówiąc - dowód? Nie ma dowodu na to, że jedzenie soli koniecznie podwyższa ciśnienie, tak jak i na to, że jedzenie chrupek powoduje raka a wszyscy to kupują. Podobnie kupują magiczne recepty z reklam na to i tamto choć nie ma dowodów, są tylko prawdopodobieństwa. Czas już wiele razy pokazał, że to prawdopodobieństwo się waha jeśli dojdzie do tego nowa informacja i popatrzymy na sprawy z innej perspektywy. |
| Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > To już jest, przykładem jest ten portal hiperia. Zamiast Boga mamy pojęcie Rdzenia, (...)Rzeczywiście, w pewnym sensie. Ale nie o to mi chodziło. Tylko o to żeby przetłumaczyć to język obecnie używany, a tymczasem strona tworzy nowy słownik. To nic nie wnosi, chyba tylko tyle, że sprawia wrażenie nowoczesności. > efekty odkryć nauk przyrodniczych powinny być tłumaczone światu nie przez samych przyrodników, ale przez humanistów/poetów, wtedy kultura jest kompletna.Nie mam nic przeciwko, pod warunkiem, że dobrze rozumieją zagadnienie, które tłumaczą. Sporo książek popularnonaukowych pisanych jest z polotem, czasem też z poczuciem humoru. Nie każdy przyrodnik jest popularyzatorem nauki, tylko ci, którzy mają talent do tego. Natura nic nie traci na tym, że zostaje opisana i wytłumaczona w interesujący sposób. Owszem, można tłumaczyć, zwłaszcza młodym, że ludzie dziś nie muszą przestrzegać prawa dżungli i tym podobne rzeczy. > Zależy co mamy na myśli mówiąc - dowód? Nie ma dowodu na to, że jedzenie soli koniecznie podwyższa ciśnienie, tak jak i na to, że jedzenie chrupek powoduje raka a wszyscy to kupują. Podobnie kupują magiczne recepty z reklam na to i tamto choć nie ma dowodów, są tylko prawdopodobieństwa. Czas już wiele razy pokazał, że to prawdopodobieństwo się waha jeśli dojdzie do tego nowa informacja i popatrzymy na sprawy z innej perspektywy.Rozumiem  Ja nie popieram straszenia ludzi solą, cholesterolem, cukrem, kawą. Co innego rzeczowe i konkretne informacje, żeby każdy mógł sam ocenić, czy chce podjąć jakieś ryzyko. |
| Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Aby podsumować mój punkt widzenia. Oczywiście trzeba trzymać się faktów ale jeszcze bardziej trzeba trzymać się logiki która nierzadko oświetla fakty innym światłem. Poprawnego myślenia logicznego można się nauczyć dzięki filozofii i niepotrzebnie ta dziedzina ostatnio tak traci na wartości, właśnie przez utylitaryzm który jest przecież tylko jedną z postaw filozoficznych, nie jedyną. Nie zależy mi nawet na samym upowszechnianiu ezoteryki. Chodzi bardziej o to aby tzw intelektualiści ją znali i się z nią zmierzyli, bo ona uczy nas jednego - pokory, tego że poznanie naturalistyczne, poznanie świata materii nie jest pełne i wyczerpujące, jest mocno uwarunkowane potrzebą natury pragmatycznej a nie potrzebą czysto poznawczą. W ten sposób unika się, przynajmniej do pewnego stopnia, błędnego tworzenia mitu. Mit musi wynikać z natury, czyli z ludzkiej głębi bo jego rolą jest uzupełnienie i oświetlenie rzeczywistości jeszcze nie zdobytej i nie odkrytej. I tak mit Humanizmu jest pozytywnym mitem, nie da się na chwilę obecną udowodnić godności ludzkiej, ale w głębi duszy jej pragniemy, pragniemy świata pokoju i równości choć nie pojmujemy dlaczego i jak niby miałby ten świat funkcjonować. Jest to więc popęd wewnętrzny człowieka z którego coś się kiedyś zbuduje. Tymczasem mit Darwinizmu już jest wytworzony przez sam intelekt, nie ma w nim tego pierwiastka komplementarnego z podświadomości, jest to zwykłe wnioskowanie oparte na przesadnym uwydatnianiu pewnych aspektów przy równoczesnym ignorowaniu innych. Intelekt zawsze tak będzie działał, bo potrafi ogarniać tylko fragmenty, nie ma zdolności wyobrażania sobie i pojmowania całości. Dlatego też unikałem podawania konkretnych odpowiedzi, bo nie mogą one wypływać wyłącznie z rozumowania. Jestem za tym aby nasza natura, ewolucja sama załatwiła sprawę, czyli w naszych sercach automatycznie wytworzy się pragnienie czegoś jeszcze nie pojętego, czegoś transcendentalnego, o ile nie będziemy tego serca blokować i zagłuszać przesadną intelektualizacją naszego codziennego życia. Perspektywa makrokosmosu jest perspektywą wyjściową dla pojmowania pozostałych aspektów naszego życia. Intelekt wytworzył nam perspektywę bezkresnej czarnej pustki w której dominuje przypadek czyli chaos. Nie jest to nieprawdą jakby np chcieli ludzie religijni, nie jest to też prawdą jakby chciała nauka. To tylko perspektywa patrzenia, bo skoro jest Świadek, który stwierdza pustkę i stwierdza chaos, to znaczy że to nie wszystko. Ten świadek ma serce, czyli czuje Coś patrząc na tą pustkę. Co intelekt ma do powiedzenia na temat tego Czegoś? Nic, bo jak rozłoży to na fragmenty to znowu zobaczy chaos i pustkę ale nie usłyszy ani nie zobaczy Tego uczucia. Tutaj jedyna opcja aby zrozumieć to Coś co do spostrzeżenia dodaje też i czucie, to zamknąć się i słuchać. Tak właśnie tworzą się dowody bezpośrednie i czyste wynikające z potrzeby poznania, a nie z potrzeby zużytkowania. |
| Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Daniel Dennett jest najlepszym przykładem kondycji współczesnej kultury zmieszanej z nauką. Mamy klasycznego mitomana który swoje mity po prostu wymyśla w głowie, nie ma w sobie nic z naukowca. Jego książki sprzedają się w milionach, zapisuje się więc w historii, tymczasem problemy wolnej woli i świadomości jakie porusza i stwierdzenia do jakich dochodzi nie dotyczą świadomości i wolnej woli. Ten człowiek nie zadał sobie pytania co pojęcie świadomości i wolnej woli właściwie oznacza. Nie przeanalizował tego z czysto logicznej perspektywy, rozprawia się z POTOCZNYM rozumieniem tych pojęć przez masy, czyli rozprawia się z MITEM o wolności i świadomości, a nie ze zjawiskiem. Mity bardzo łatwo się obala patrząc na nie z perspektywy analitycznej, czysto rozumowej i o ile można dokonać ich dekonstrukcji, to już nie można w ich miejsce skonstruować czegoś prawdziwszego, można je zastąpić tylko kolejnym mitem. Mit jest tam gdzie jeszcze nie doszliśmy, to jest jak pochodnia w jaskini, dotyczy rzeczywistości której jesteśmy już świadomi ale jej jeszcze nie poznaliśmy. Dennett nie wie więc, że niszcząc jeden mit, tworzy następny i nie wie także, że tworząc go w oparciu o zwykły intelekt zubaża go, bo człowiek idąc po ciemku w jaskini, mając tylko pochodnie, widzi same cienie na ścianie. Jeśli będzie wnioskował tylko w oparciu o intelekt o tym co jest dalej w jaskini to robi to niekompletnie, bo nasza natura nadal w pewnym stopniu jest zwierzęca, mamy więc jeszcze instynkt, intuicje, możemy też wyczuwać co się kryje za rogiem. |
| Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | W większości zgoda. > Tymczasem mit Darwinizmu już jest wytworzony przez sam intelekt, nie ma w nim tego pierwiastka komplementarnego z podświadomości,Nic dziwnego, że nie ma, bo darwinizm nie ma być mitem, tylko teorią opisującą, jak jest. Ale nie chcę tu wnikać, co jest mitem, a co nie jest. Chodzi o to, że teorie naukowe mówią o zastanym świecie, opisują go. Natomiast np. humanizm mówi, jak powinno być, do czego mamy dążyć. To jest podstawowa różnica. I teraz można się zastanawiać, czy chcemy, żeby popularyzowanie nauki było opatrzone jakimiś komentarzami filozoficznymi, czy raczej żeby prezentowano same fakty w oddzieleniu od świata idei. > Jestem za tym aby nasza natura, ewolucja sama załatwiła sprawę, czyli w naszych sercach automatycznie wytworzy się pragnienie czegoś jeszcze nie pojętego, czegoś transcendentalnego, o ile nie będziemy tego serca blokować i zagłuszać przesadną intelektualizacją naszego codziennego życia.No racja, ale nie martwiłbym się tą przesadną intelektualizacją, to dotyczy mniejszości. Poza tym uważam, że nie jest tak, że jedna osoba coś napisze i narzuci swój mit społeczeństwu. Może być najwyżej katalizatorem, ale jeśli nie trafi w oczekiwania większości to nic nie zrobi, zostanie odrzucona. > (...)Tutaj jedyna opcja aby zrozumieć to Coś co do spostrzeżenia dodaje też i czucie, to zamknąć się i słuchać. Tak właśnie tworzą się dowody bezpośrednie i czysteTo jest bezpośrednie doświadczenie czegoś, swojej reakcji, swojego odbioru. Jeśli to jest dowód, to na co? Piszesz o potrzebie nauczenia się pokory. Po co? Czy nie sądzisz, że wielkich rzeczy dokonują ludzie zuchwali? |
| Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Wydaje się, że nie dostrzegasz mojej głównej myśli. Teorie mają mówić o tym co jest, Darwinizm tego nie mówi, współczesna nauka nie mówi jak jest, bo połowę bardzo istotnych rzeczy i problemów przemilcza tak jakby nie istniały. Pozytywizm jest ideologią i na podstawie tej ideologi stworzono dogmat mówiący, że zajmować się można tylko tym co empirycznie dostrzegalne. Tymczasem atom czy elektron to już nie byty dostrzegalne przez zmysły, podobnie jak DNA więc przeczą tej teorii. Nauka obecnie jest przesadnie intelektualizowana a przez to nasza kultura, z tego powodu, że uznaje rzeczywistość tylko postrzeganą zmysłowo i materialną. Pola magnetyczne to nie materia, grawitacja też nie, świadomość także. To wszystko rozbija obecne teorie w pył. Aby to lepiej zobrazować polecam obadać te dwa linki: Nowa Fizyka: imaginariu(*)catid=45:po-pierwsze&Itemid=53Nowa Biologia (tutaj jest 6 części, polecam oglądnąć całość): www.youtube.com/watch?v=BBh0u7fcSwY |
#222 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Wydaje się, że nie dostrzegasz mojej głównej myśli.Dostrzegam. > Teorie mają mówić o tym co jest, Darwinizm tego nie mówi, współczesna nauka nie mówi jak jest, bo połowę bardzo istotnych rzeczy i problemów przemilcza tak jakby nie istniały.Teorie naukowe właśnie mówią, jak jest. Chyba, że się mylą, wtedy nie mówią jak jest. Ale to chyba oczywiste. Może to dziwnie zabrzmi, ale każda teoria mówi o tym, o czym mówi, a nie mówi o tym, o czym nie mówi. Czyli pomija to, czym się nie zajmuje. Jak dotąd nie istnieje "Teoria Wszystkiego", chociaż wielu naukowców usilnie nad nią pracuje. Póki co musimy zadowolić się teoriami cząstkowymi, z różnych obszarów wiedzy. > Pozytywizm jest ideologią i na podstawie tej ideologi stworzono dogmat mówiący, że zajmować się można tylko tym co empirycznie dostrzegalne.Nikt Ci nie zabrania zajmować się tym, co niedostrzegalne. Ale w jaki sposób nauka miałaby badać to, co empirycznie niedostrzegalne? Masz jakiś pomysł? > Tymczasem atom czy elektron to już nie byty dostrzegalne przez zmysły, podobnie jak DNA więc przeczą tej teorii.To tak, jakbyś powiedział, że ktoś, kto kopie rowy nie utrzymuje się z pracy rąk, bowiem kopie łopatą a nie rękami. > Nauka obecnie jest przesadnie intelektualizowana a przez to nasza kultura, z tego powodu, że uznaje rzeczywistość tylko postrzeganą zmysłowo i materialną.Sporo piszesz o tym przeintelektualizowaniu. Mnie się to kojarzy z akademickimi dyskusjami, ale obawiam się, że masz na myśli coś innego. W każdym razie pytałem już o to, czy chcesz, aby wiedza naukowa była mieszana ze sztuką i filozofią. > Pola magnetyczne to nie materia, grawitacja też nie, świadomość także. To wszystko rozbija obecne teorie w pył.Aż mnie oczy zaszczypały od tego pyłu. Ale to tylko siła sugestii, bo żadnego pyłu nie ma. Według najszerszej definicji materia to wszystko co ma niezerową energię. > imaginariu(*)catid=45:po-pierwsze&Itemid=53Jeśli zostanie udowodniony związek świadomości z fizyką kwantową lub istnienie szamańskich wibracji to w porządku. Byle tylko badania były rzetelne bez wciskania kitu. Sporo można osiągnąć działając na podświadomość, ale to nie dowodzi istnienia zjawisk nadprzyrodzonych, dopóki takie oddziaływanie odbywa się w sposób naturalny (za pośrednictwem zmysłów) |
#223 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | Czy grawitacja lub pole magnetyczne są dostrzegalne empirycznie (albo proton i elektron)? Nie, bo to nie rzeczowniki a czasowniki. Takim samym czasownikiem jest świadomość i dusza. Teorie dlatego przemilczają bo nie dostrzegają niektórych czasowników, czyli procesów, tak jakby ich nie było. To tak jak tworzyć teorie o lataniu ptaków pomijając grawitacje. Tak jak kiedyś używano antropomorfizacji nadając zjawiskom przyrody ludzkie cechy, tak dziś mamy automatyzacje, czyli przypisujemy procesom i rzeczom cechy maszyn. To się sprawdzało w XIX wieku ale już się sprawdzać nie będzie dzięki odkryciom fizyki i biologii z XX wieku, tymczasem teorie, takie jak np t. ewolucji są nadal oparte o myślenie XIX wieczne, czyli atomistyczne. TO mam właśnie na myśli. Istnienia duszy nie można weryfikować empirycznie bo to tak jak weryfikować grawitacje. Dusza i świadomość są żywe czyli w wiecznym ruchu i zmienne i są to tylko nazwy oddające unikatowość i indywidualność pewnych algorytmów zdarzeń odbywających się na płaszczyźnie subatomowej. Dusza to tylko nazwa kulminacji energii w pewnym zakresie zdarzeniowym. Teorie naukowe przemilczają więc własne odkrycia a nie zjawiska nadprzyrodzone. Z perspektywy subatomowej żywy byt przestaje być maszyną, zaczyna być twórczy, potencjalny o danej liczbie możliwości, tak jak potencjalne jest położenie neutronów czy protonów itp. To wymaga nowego zrozumienia ewolucji, pracy organizmu, pojęcia postrzegania i pamięci, pojęcia woli i świadomości. Nauka jest w tyle, jest trupem bo podtrzymuje XIX wieczny sposób myślenia, dziś to nawet podtrzymuje sztucznie bo kapitalizm i chęć zysku blokuje rozwój i uniemożliwia badania nad technikami np samouzdrawiania bo to niszczy przemysł farmaceutyczny warty miliardy. Blokować się jednak nie da, bo energia i tak znajdzie ujście, a wracając do tematu kultury, to odblokowanie może nadjeść ze strony innej cywilizacji jeśli nasza nadal pozostanie cywilizacją śmierci. Pisałem wcześniej o tym, że jesteśmy skutkiem a nie przyczyną ale mamy też wolną wolę. O tym samym mówi II zasada termodynamiki. Jako całość nie mamy wolności, musimy dążyć jak i wszechświat do wyzerowania entropii, do wiecznej harmonii i spokoju, do krainy Boga. To skala makroskopowa, nieodwracalna. Ale w skali mikroskopowej zjawiska mogą być odwracalne. Dzięki temu mamy potencjalne możliwości dróg którymi będziemy dążyć do wspólnego celu, czyli do równowagi termodynamicznej bo tylko w tym stanie nie ma tarcia i oporu czyli nie występuje uczucie bólu i niedostatku. Współczesna fizyka już ma możliwości aby udowadniać że wszystkie religie ezoteryczne w swych dogmatach są poprawne i zgodne z nauką. Nikt tego nie robi, bo rządzi dziś pieniądz a nie pragnienie poznania. To się kiedyś zmieni. Od fizyki kwantowej wypadałoby też zacząć tworzyć nową t. ewolucji, bo życie nie polega na przetrwaniu tylko na rozwoju. Jest niczym innym jak wzrostem entropii do stanu maksymalnego aby potem powrócić do zera. Wszechświat jest jednym wielkim oddychaniem, rodzi się i umiera i tak w koło. |
#224 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | > Czy grawitacja lub pole magnetyczne są dostrzegalne empirycznie (albo proton i elektron)?Eh... Zmysły to nie tylko wzrok. Nie czujesz tego, że Ziemia Cię przyciąga? Zwłaszcza, gdy jesteś zmęczony masz potrzebę usiąść albo położyć się. Nie wiesz dlaczego? Jeśli chodzi o elektrony - dotknij przewodu pod napięciem, to doświadczysz empirycznie istnienia elektronów. Kiedyś ludzie lizali baterie, żeby sprawdzić, czy elektrony są na swoim miejscu. Da się? > Nie, bo to nie rzeczowniki a czasowniki. Takim samym czasownikiem jest świadomość i dusza. Teorie dlatego przemilczają bo nie dostrzegają niektórych czasowników, czyli procesów, tak jakby ich nie było.Które teorie pomijają świadomość? Konkretnie. Nikt chyba nie przeczy, że ewolucja jest procesem. Ja uważam, że może nawet wszystko jest procesem, a rzeczy to widziana przez nas chwilowa stagnacja. Ale nauka przecież bada procesy. Obawiam się jednak, że większość tego, co piszesz to pseudonauka. (Według Ciebie nowa nauka) Jak pisałem wcześniej, będą dowody, będzie OK. > Teorie naukowe przemilczają więc własne odkryciaAle zaraz. Skąd wiesz o takich odkryciach, które są przemilczane? I skąd wiesz, że wnioski z nich są słuszne? > życie nie polega na przetrwaniu tylko na rozwojuSkąd wiesz? > Wszechświat jest jednym wielkim oddychaniem, rodzi się i umiera i tak w koło.Skąd wiesz? Edit. Przeczytałem właśnie ciekawy artykuł: www.racjon(*)wiadomosc.bez.religijnej.wiaryMożesz się tu przekonać, że nauka jednak bada świadomość. |
#225 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? | No skoro coś przyciąga i nazywamy to grawitacją, to tak samo coś sprawia że żyjesz i nazywamy to duszą. Dusza jest tak samo "empiryczna" jak i grawitacja, to nie obiekt do badania/obserwacji to wnioskowanie o procesie na podstawie badania obiektów podległych tym procesom. Która nauka niby zajmuje się duszą tak jak grawitacją? Która teoria? Wszystkie przemilczają tak jakbyś mieli być żywi dzięki... no właśnie czemu? Co ożywia materię i sprawia, że np oddycha? T.Ewolucji mówi nam, że osobnik stara się dostosować do warunków w tym celu aby jak najdłużej przetrwać i przekazać swoje cechy potomstwu. Teraz pytanie za 100? Czy ktoś widział i stwierdził istnienie bytu stałego i niepodlegającego zmianom? Z tego co ja wiem istnieje tylko proces rozwoju i proces umierania, nie ma stanu bycia. Kto/Co więc stara się przetrwać i dostosować? Komu się to udało kiedykolwiek? Nawet liście zielenią się po to aby uschnąć, nawet kamienie się tworzą po to aby ulec erozji? Kto/Co więc pragnie przetrwać i się dostosować? Czy ciało człowieka w procesie starzenia się uczestniczy w rozwoju o którym mówi ewolucja? Kto/Co więc się rozwija? Czy atom, komórka, tkanka lub kończyna wie, że jest częścią gatunku i chce przetrwać za wszelką cenę? Dlaczego obumierają? Dlaczego nie naśladują komórek rakowych które się mnożą bez przerwy? Dlaczego nic na przestrzeni biologicznej nie chce być nieśmiertelne tylko w pewnym momencie zaprzestaje rozwoju i spokojnie obumiera? T. ewolucji mówi więc o duchach, bo ten tzw osobnik, byt, gatunek itp nie istnieje materialnie. Nie ma psa, jest tylko społeczność atomów, komórek, tkanek, kończyn i zachowań które dają nam twór natury duchowej, albo intelektualnej, czyli psa i to tylko pies chce żyć jak najdłużej, jego ciało wcale tego nie chce i nie ma ani jednej obserwacji potwierdzającej aby miało być inaczej. Wszystko się rozwija do swojego maksimum i potem obumiera dobrowolnie. Można powiedzieć więcej, nie ma nawet komórek itp. bo to też procesy rozwoju i obumierania a nie byty stałe i niezmienne. To się właśnie przemilcza i ja nie widzę tutaj nigdzie pseudonauki, to zwykłe logiczne rozumowanie które samo dla siebie jest dowodem, a jak nie, to proszę obalać. Co do tekstu Sam'a Harrisa to przekładanie na inny język prawd dawno już odkrytych i trywialnych nie nazwałbym nauką tylko sztuką propagandy. Zresztą On i jego koledzy ateiści to analfabeci intelektualni. Nie rozumieją słów których używają, bo o ile ego jest iluzją to Jaźń nie może być iluzją, bo jest tym Świadkiem który iluzje stwierdza. Bezosobowa świadomość która stwierdza OSOBOWO swoje własne istnienie/przejawianie się to przykład zdania nielogicznego, bo jak może być bezosobowa i być świadoma? To by oznaczało, że pojęcie świadomości nie jest związane z osobowością, więc co oznacza? Harris sam zaprzecza temu, że Jest i świadomie do nas mówi/pisze i podobnie jak jego koledzy nie rozumie pojęć którymi się posługuje, dlatego uznaje go za analfabetę. Tymczasem religie uczą nas, że człowiek tylko bywa, czyli to czasownik, a bycie, czyli stanie się rzeczownikiem to cel istnienia i koniec rozwoju, są po prostu mądrzejsze od naukowców, bo lepiej potrafią wyrażać to co chcą. Nie tworzą konstrukcji językowych typu - osobnik chce przetrwać, choć wszyscy wiemy że osobnika z perspektywy materialnej nie ma i być nie może, są tylko procesy i tylko to jest obserwowane. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|