Racjonalista - Strona głównaDo treści
Światopogląd ateisty jest samowywrotny

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
18-01-2016 13:03gurardo (13 punktów)Światopogląd ateisty jest samowywrotny
Ocena -2 na 8
Naturalizm podkopuje racjonalną podstawę dla poprawnego logicznego wnioskowania ponieważ redukuje "racjonalne" procesy do neurochemicznych reakcji fizycznego mózgu. Jednak czy jeden stan elektrochemiczny, który prowadzi do innego stanu elektrochemicznego, może produkować poprawne wnioski logiczne? Jeśli tak, to jak? Jak jest to możliwe, że jeśli różne mózgi posiadają odmienne neurochemiczne uzwojenie to jednak tam gdzieś wydaje się istnieć zestaw praw logiki do których różne mózgi muszą odwoływać się aby uzasadnić lub obalić swoje konkluzje? To sugeruje, że różne fizyczne mózgi albo odwołują się do tych logicznych praw, odkrywają je, ale nie tworzą ich. Jednak to obala niezbędne naturalistyczne założenie, że fizyczne mózgi są w stanie w jakiś sposób tworzyć poprawne logicznie wnioski

Ponadto, kolejnym problemem jest to, że jeśli tak zwana "logiczna konkluzja" jest tworzona w mózgu osoby, to wtedy ta konkluzja jest automatycznie "prawdziwa" dla tegoż fizycznego mózgu ponieważ jest to rezultatem koniecznym dla tego poszczególnego mózgu i jego neurochemicznego uzwojenia. Jednak w tym momencie nie istnieje sposób na zweryfikowanie prawdy lub fałszu tejże konkluzji jeśli nie zostanie przywołane jakieś zewnętrzne niezależne źródło istniejące poza tą osobą, z którym można by tę konkluzję skonsultować. To oznacza, że osoba musi odwołać się do standardów logiki, które są absolutne i niezależne od tej osoby i neurochemicznego uzwojenia jej mózgu. Ale jak to jest możliwe w naturalizmie?

Mówiąc jeszcze prościej, "naturalizm podkopuje poprawne logicznie wnioskowanie redukując zachowania mózgu do praw fizyki, ale prawa fizyki same w sobie nie są w stanie tworzyć poprawnych logicznie wniosków"

Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny

Więcej

https://carm. org/naturalism-is-self-refuting

Żeby link działał, trzeba usunąć spację przed org
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Duch Prawdy (14787 punktów)
>Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
ZaKotem (8733 punktów)
>to jednak tam gdzieś wydaje się istnieć zestaw praw logiki do których różne
>mózgi muszą odwoływać się aby uzasadnić lub obalić swoje konkluzje? To sugeruje, że różne fizyczne
>mózgi albo odwołują się do tych logicznych praw, odkrywają je, ale nie tworzą ich.

Owszem, prawa logiki istnieją obiektywnie, jak prawa matematyki.

Jednak to obala
>niezbędne naturalistyczne założenie, że fizyczne mózgi są w stanie w jakiś sposób tworzyć poprawne
>logicznie wnioski

Za cholerę nie rozumiem, jak obala. Jak twierdzenie "istnieją obiektywne prawa " może obalać twierdzenie "obiekt x działa zgodnie z tymi prawami"?

>Mówiąc jeszcze prościej, "naturalizm podkopuje poprawne logicznie wnioskowanie redukując zachowania
>mózgu do praw fizyki,

Redukcja nie jest żadnym podkopywaniem czegoś, tylko próbą wyjaśnienia. Jeśli stwierdzę, że kamień składa się z atomów, to nie jest to przecież jednoznaczne ze stwierdzeniem, że kamienia nie ma.

>ale prawa fizyki same w sobie nie są w stanie tworzyć poprawnych logicznie
>wniosków"
>
Prawa nie są w stanie, natomiast fizyczne obiekty, działające zgodnie z tymi prawami, np. Kalkulator, są w stanie.

A tak w ogóle, to co wszystko powyższe w ogóle ma cokolwiek wspólnego z ateizmem bądź teizmem? Bo ja prosty człowiek jestem i rzadko tak od razu pojmuję subtelne aluzje.
18-01-2016 14:37 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>ale prawa fizyki same w sobie nie są w stanie tworzyć poprawnych logicznie
>>wniosków"
>Prawa nie są w stanie, natomiast fizyczne obiekty, działające zgodnie z tymi prawami, np. Kalkulator, są w stanie.
Kalkulator nie tworzy wniosków tylko mechanicznie odtwarza zaprogramowane przez człowieka.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
18-01-2016 15:04 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>>>ale prawa fizyki same w sobie nie są w stanie tworzyć poprawnych logicznie
>>>wniosków"
>>Prawa nie są w stanie, natomiast fizyczne obiekty, działające zgodnie z tymi prawami, np. Kalkulator, są w stanie.
>Kalkulator nie tworzy wniosków tylko mechanicznie odtwarza zaprogramowane przez człowieka.

Naprawdę, w pamięci szkolnego kalkulatorka ktoś zapisał wyniki wszystkich możliwych działań na wszystkich możliwych liczbach z obsługiwanego zakresu?
18-01-2016 15:09 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Naprawdę, w pamięci szkolnego kalkulatorka ktoś zapisał wyniki wszystkich możliwych działań na wszystkich możliwych liczbach z obsługiwanego zakresu?
Kalkulator to martwy przedmiot, nie myśli, nie wnioskuje tylko wykonuje operacje tak jak został skonstruowany przez istotę inteligentną - człowieka, który myśli samodzielnie i wnioskuje.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
18-01-2016 15:21 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>Naprawdę, w pamięci szkolnego kalkulatorka ktoś zapito martwy przedmiot, nie myśli, nie wnioskuje tylko wykonuje operacje tak jak został skonstruowany przez istotę inteligentną - człowieka, który myśli samodzielnie i wnioskuje.

No, a czym te operacje różnią się od wnioskowania? Co musiałby jakiś obiekt zrobić, zebyś uznał, że posługuje się logiką?
18-01-2016 15:34 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>No, a czym te operacje różnią się od wnioskowania? Co musiałby jakiś obiekt zrobić, zebyś uznał, że posługuje się logiką?
Samodzielnie świadomie wyciągać wnioski, a nie mechanicznie wykonywać operacje, kalkulator nie posiada mózgu, świadomości tylko zestaw guzików i drucików logicznie połączonych przez człowieka. Jeśli pozamieniasz cyfry na guzikach kalkulatora, a nie przepniesz w środku drucików to wyniki będą nielogiczne, bo kalkulator to mechaniczne wykonywanie operacji, a nie myślenie i wnioskowanie. Człowiek, gdy doda 2 + 2 to wynik logiczny = 4, a kalkulator z zamienionymi guziczkami, gdzie 2 będzie w miejscu 3 operację 2 + 2 pokaże jako = 6, czyli wynik nielogiczny, bo kalkulator samodzielnie nie wnioskuje, że wynik jest błędny.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
18-01-2016 15:52 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
>>No, a czym te operacje różnią się od wnioskowania? Co musiałby jakiś obiekt zrobić, zebyś uznał, że posługuje się logiką?
>Samodzielnie świadomie wyciągać wnioski, a nie mechanicznie wykonywać operacje,

ŚWIADOMIE wyciągać wnioski to chyba nieco więcej niż po prostu wyciągać wnioski, nie uważasz?

> kalkulator nie posiada mózgu, świadomości tylko zestaw guzików i drucików logicznie połączonych

Mózg też jest "zestawem drucików logicznie połączonych". O świadomości tu nie mówimy, nikt przecież nue twierdził, ze kalkulator ma świadomość.

>. Jeśli pozamieniasz cyfry na guzikach kalkulatora, a nie przepniesz w środku drucików to wyniki będą nielogiczne,

Nieprawda. Wyniki będą logiczne, tylko moja interpretacja symboli będzie różna od interpretacji kalkulatora. Działanie "5+1=5" jest zupełnie logiczne a jego wynik prawidłowy, jeśli tylko znak + oznacza mnożenie. A to juz tylko kwestia umowy, nie logiki. Nikt nue twierdzi, że kalkulator potrafi się umawiać.

>bo kalkulator to mechaniczne wykonywanie operacji, a nie myślenie i wnioskowanie. Człowiek, gdy doda 2 + 2 to >wynik logiczny = 4, a kalkulator z zamienionymi guziczkami, gdzie 2 będzie w miejscu 3 operację 2 + 2 pokaże jako = >6, czyli wynik nielogiczny, bo kalkulator samodzielnie nie wnioskuje, że wynik jest błędny.

Bo OCZÓW nie ma i nie widzi znaków, jakimi się posługujesz. Wynik jest prawidłowy, natomiast nie jest zgodny z twoimi intencjami, bo niezgodnie z nimi było przetłumaczone twoje działanie na język kalkulatora. Nikt nie twierdzi, że kalkulator umie rozpoznać twoje intencje.
18-01-2016 16:08 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
Ręce i nogi opadają z Tobą..., wnioskowanie to proces myślowy, kalkulator nie myśli tylko wykonuje mechaniczne operacje, a wyniki są logiczne tylko dlatego, że człowiek - istota inteligentna, myśląca tak go skonstruował.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
18-01-2016 16:18 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)
>Ręce i nogi opadają z Tobą..., wnioskowanie to proces myślowy, kalkulator nie myśli tylko wykonuje mechaniczne operacje, a wyniki są logiczne tylko dlatego, że człowiek - istota inteligentna, myśląca tak go skonstruował.
>

no, tak mówisz, ale nijak tego nie uzasadniasz. Można i tak:

A: Do chodzenia konieczna jest świadomość.
B: Hm. No, ale roboty chodzą, a nie mają świadomości.
A: Oczywiście że nie chodzą, one tylko mechanicznie poruszają nogami i w ten sposób się przemieszczają.
B: A czym różni się przemieszczanie się za pomocą poruszania nogami od chodzenia?
A: To oczywiste, brakiem świadomości, która jest konieczna do chodzenia! Teraz już jarzysz, czy mam ci to jeszcze raz powtórzyć?
Duch Prawdy (14787 punktów)
Wnioskowanie to proces myślowy, nie mechanicznie poruszanie nogami.
Teraz już jarzysz, czy mam ci to jeszcze raz powtórzyć?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i na jakiej podstawie łączysz wnioskowanie ze świadomością? Czyżby przez brak świadomości, czy może przez błędy we wnioskowaniu?

Świadomość nie jest koniecznym warunkiem do wykonywania logicznych obliczeń.
18-01-2016 16:51 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
Wnioskujesz i świadomie podejmujesz decyzję.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i?

Podobnie myślę żeby gdzieś iść i chodzę. Ale robot może chodzić bez tego myślenia i może liczyć bez myślenia.
18-01-2016 16:54 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
Bo robot to zaprogramowana maszyna, nie wnioskuje.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i ? Nadal nie wiem jaka jest z tego konkluzja.
18-01-2016 16:08 
 Ocena 1 na 1
gurardo (13 punktów)
Skąd mózg zna prawa logiki? Według naturalizmu ontologicznego mózg jest jedynie bezcelową wibracją atomów i z definicji ta wibracja nie ma wbudowanego żadnego mechanizmu "odkrywania prawdy" skoro nikt go tam po prostu nie wbudował jeśli życie jest tylko ślepym i bezcelowym procesem, zgodnie z darwinizmem.

A nawet gdyby logika była tworem mózgu, to oznaczałoby, że nie jest w stanie zagwarantować jakiejkolwiek jej prawdziwości a więc logika nie istniałaby już w tym momencie niezależnie od mózgu jako zbiór niezależnych prawd

Coś nie może wyjaśnić samego siebie dlatego epistemologia ateisty już na starcie melduje się w błędnym kole. Co gorsza, wedle ateistów jesteśmy tylko wytworem ewolucji darwinowskiej czyli procesu ślepego i podążającego gdzieś bez celu a więc nasz mózg finalnie jest tylko kłębowiskiem atomów drgających również bez celu. Ateista nie ma żadnego dowodu na to że taki bezładny układ atomów w mózgu może wygenerować nam jakąkolwiek prawdę o świecie gdyż kto miałby tam wbudować uporządkowany mechanizm rozpoznawania takiej prawdy? Skoro z punktu widzenia ateisty nasz umysł to jedynie mózg w którym dokonują się elektrochemiczne zmiany stanów to jak to ma samo w sobie stanowić o "odkrywaniu prawdy"? Czy reakcje chemiczne mają coś wspólnego z odkrywaniem prawdy? Jak to ma się niby dokonywać?

Żeby to sobie unaocznić wystarczy wyobrazić sobie prozaiczny przykład tygrysa przed którym nasi przodkowie mogli uciekać z powodu dowolnej ilości błędnych osądów o świecie. Ich zachowanie sprzyjało jednak ich przetrwaniu i było adaptacyjne, tak więc ateista nie ma żadnego dowodu na to że jego mózg w ogóle generuje jakiekolwiek prawdziwe osądy o świecie, nawet jeśli sprzyja przetrwaniu.
18-01-2016 16:51 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)
>Skąd mózg zna prawa logiki? Według naturalizmu ontologicznego mózg jest jedynie bezcelową wibracją atomów i z definicji ta wibracja nie ma wbudowanego żadnego mechanizmu "odkrywania prawdy" skoro nikt go tam po prostu nie wbudował jeśli życie jest tylko ślepym i bezcelowym procesem, zgodnie z darwinizmem.

Skąd kamień zna prawa fizyki? Według naturalistów to tylko kupa molekuł, a jakoś, cwaniak, wie, że po upuszczeniu ma spaść, a nie, dajmy na to, zaśpiewać. Skąd on to wie, powiadam?

>Żeby to sobie unaocznić wystarczy wyobrazić sobie prozaiczny przykład tygrysa przed którym nasi przodkowie mogli uciekać z powodu dowolnej ilości błędnych osądów o świecie. Ich zachowanie sprzyjało jednak ich przetrwaniu i było adaptacyjne, tak więc ateista nie ma żadnego dowodu na to że jego mózg w ogóle generuje jakiekolwiek prawdziwe osądy o świecie, nawet jeśli sprzyja przetrwaniu.

Wprost przeciwnie. Jeśli ktoś błędnie uznał, że tygrysy są niegroźne, to nie został naszym przodkiem. Aczkolwiek naszym przodkiem mógł zostać ten, który POWIEDZIAŁ mu, że tygrysy są niegroźne, a potem ożenił się z młodą wdową po nim. Właśnie zdolność do rozpoznawania prawdy sprzyja przetrwaniu.
18-01-2016 18:17 
 Ocena 2 na 2
gurardo (13 punktów)
Kamień nie myśli, a ja pytam skąd mózg zna prawdę skoro jest tylko przypadkowym zlepkiem neuronów dążącym do przekazania genów i przetrwania, a nie do poznawania prawdy.

Przodek nie musiał wiedzieć, że tygrys jest groźny. Ewolucyjnie wystarczyło żeby zabił lub unikał tygrysa i nieważne o czym myślał.
18-01-2016 15:11
 Ocena 11 na 13
Drobner (19539 punktów)
#1
>https://carm. org/naturalism-is-self-refuting

"carm" = Chrześcijańscy Apologeci ...

I wszystko jasne...

#2
b) Klasyk: "A co ty, ...., wiesz o logice?"
a) Klasyk: "A co ty, ...., wiesz o światopoglądzie ateistycznym?"

To w zasadzie pełna już odpowiedź.
============
ad #2 a)
>Naturalizm podkopuje racjonalną podstawę dla poprawnego logicznego wnioskowania ponieważ redukuje "racjonalne" procesy do neurochemicznych reakcji fizycznego mózgu.

Zaraz tam "redukuje".
Po prostu: w badaniach nie znajduje w tym naturalnym zjawisku tego, czego w nim nie ma. Żadnych 'religijnych ubogaceń', żadnych wyimaginowanych 'darów' wyimaginowanych 'bogów'.

ad #2 b)
Jak widać, religianci nadal sądzą, że 'światopogląd ateistyczny' powstaje ze 'światopoglądu religijnego' przez prościutkie 'usunięcie' 'boga'.
I z takim sobie dyskutują.
Ale oni już tak mają: są wręcz 'wyspecjalizowani' w badaniu nieistniejących 'bytów'.

Drobner, 'zredukowany'...
18-01-2016 16:17 
 0 na 4
gurardo (13 punktów)
>ad #2 a)

Jak mózg może wydawać osąd o samym sobie, skoro jest tylko przypadkowym zlepkiem atomów, których zadaniem jest przetrwanie, a nie poznawanie prawdy?

Mózg musi odwoływać się do zewnętrznej obiektywnej logiki, której sam nie mógł wytworzyć, albo jeśli logika powstała w mózgu, to nie jest narzędziem do badania świata, tylko wyrafinowaną reprezentacją mentalną służącą przetrwaniu. Tygrys też nie musiał wiedzieć prawdy żeby przetrwać i równie dobrze może przypadkowo myśleć, że atakuje zwierzynę dla zabawy, bo dla ewolucji liczy się skutek, a nie to czy organizmy poznają prawdę.

>ad #2 b)
>Jak widać, religianci nadal sądzą, że 'światopogląd ateistyczny' powstaje ze 'światopoglądu religijnego' przez prościutkie 'usunięcie' 'boga'.
>I z takim sobie dyskutują.
>Ale oni już tak mają: są wręcz 'wyspecjalizowani' w badaniu nieistniejących 'bytów'.
>Drobner, 'zredukowany'...
>

Światopogląd ateistyczny jest samowywrotny, co udowodniłem w pierwszym poście.

Drobner, zaorany.
18-01-2016 17:18 
 Ocena 4 na 4
Rainard (321 punktów)
>Jak mózg może wydawać osąd o samym sobie, skoro jest tylko przypadkowym zlepkiem atomów, których zadaniem jest przetrwanie, a nie poznawanie prawdy?

Ponieważ w drodze ewolucji wykształcił narzędzia umożliwiające mu 'poznanie prawdy'. Wykształcił rozum, wykształcił samoświadomość - wszystko to czyni nasze umysły poniekąd 'wyjątkowymi'. W tym sensie, że pozwala nam na m. in. logiczne wnioskowanie.

Owe narzędzia nie są przez kogoś 'wbudowane', a, jak mówiłem, wykształciły się w procesie ewolucji. I nie, nie powstały, celem 'odkrywania prawdy', ale ich 'efektem ubocznym' było umożliwienie nam tego po części.

Polecam ten tekst: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1106

>Mózg musi odwoływać się do zewnętrznej obiektywnej logiki, której sam nie mógł wytworzyć, albo jeśli logika powstała w mózgu, to nie jest narzędziem do badania świata, tylko wyrafinowaną reprezentacją mentalną służącą przetrwaniu.

Oczywiście, że to nie mózg wytwarza logikę. Z logiką jest poniekąd jak z matematyką. To człowiek ją opracował. Zrobił to jednak w oparciu o obserwację obiektywnej rzeczywistości. Mózg przetwarzał dochodzące do niego informacje z 'zewnątrz', analizując je.

Jest właściwie tak, że 'operujemy' w mentalnej reprezentacji/modelu rzeczywistości, który wytwarza nasz mózg w oparciu o bodźce dochodzące do niego z zewnątrz. Wszelkie wnioskowanie polega właśnie na przetwarzaniu tych informacji, jakie do niego docierają.

Polecam zagłębienie się trochę w kognitywistykę, która dokładnie opisuje działanie ludzkiego mózgu i umysłu. Ciekawe wykłady po polsku prowadzi np. p. Włodzisław Duch. Są dostępne w internecie.
www.fizyka.umk.pl/~duch/indexpl.html
www.youtube.com/watch?v=gaVmf4nUS7I

>Tygrys też nie musiał wiedzieć prawdy żeby przetrwać i równie dobrze może przypadkowo myśleć, że atakuje zwierzynę dla zabawy, bo dla ewolucji liczy się skutek, a nie to czy organizmy poznają prawdę.

Jeśli już mówisz o ewolucji, to dobór naturalny tym bardziej powinien 'preferować' umiejętność wyciągania logicznych wniosków. Umożliwia to bowiem lepsze przewidywanie efektów swych działań.

A dlaczego dwie różne osoby dojdą do tych samych wniosków, kierując się logiką? Mózgi jednej i drugiej działają na tych samych zasadach. Co z tego, że nie są dokładnie takie same, skoro działają podobnie?

Kluczowym błędem Twoich wywodów jest natomiast założenie, iż naturalizm opiera się przede wszystkim na logicznym wnioskowaniu. To nieprawda. Podłożem naturalizmu jest metoda naukowa, która opiera się głównie na obserwacji obiektywnej rzeczywistości oraz falsyfikacji.
pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
Jeśli nie wspomniałbyś nic o naturalizmie w swoim tekście pomyślałbym raczej, że krytyka dotyczy tego:
pl.wikipedia.org/wiki/Racjonalizm_filozoficzny

Próbujesz dowieść, że naturalistyczne poglądy są błędne, bo dochodzi się do nich samą logiką, a naturalizm dowodzi przecież, że wywodzi się ona z mózgu i polega na różnych procesach w nim zachodzących, co ma rzekomo dowieść, że wnioski do jakich się doszło podważają metodologię. Błędem, jaki popełniasz jest nieznajomość tej metodologii. Nie opiera się ona bowiem na samej logice, a przede wszystkim - metodzie naukowej.
18-01-2016 18:04 
 0 na 2
gurardo (13 punktów)
>Ponieważ w drodze ewolucji wykształcił narzędzia umożliwiające mu 'poznanie prawdy'. Wykształcił rozum, wykształcił samoświadomość - wszystko to czyni nasze umysły poniekąd 'wyjątkowymi'. W tym sensie, że pozwala nam na m. in. logiczne wnioskowanie.
>Owe narzędzia nie są przez kogoś 'wbudowane', a, jak mówiłem, wykształciły się w procesie ewolucji. I nie, nie powstały, celem 'odkrywania prawdy', ale ich 'efektem ubocznym' było umożliwienie nam tego po części.
>Polecam ten tekst: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1106

Błędne kółeczko: skoro mózg wykształcił mechanizmy gwarantujące przetrwanie, to skąd nagle pomysł, że możemy poznać prawdę?

>Oczywiście, że to nie mózg wytwarza logikę. Z logiką jest poniekąd jak z matematyką. To człowiek ją opracował. Zrobił to jednak w oparciu o obserwację obiektywnej rzeczywistości. Mózg przetwarzał dochodzące do niego informacje z 'zewnątrz', analizując je.

Skąd wiesz, że dobrze przetwarzał? Jeszcze raz: skoro to zlepek przypadkowych neuronów, to nie potrzebował rozwinąć mechanizmu poznającego prawdę, ale może mu się tak wydawać.

>Jest właściwie tak, że 'operujemy' w mentalnej reprezentacji/modelu rzeczywistości, który wytwarza nasz mózg w oparciu o bodźce dochodzące do niego z zewnątrz. Wszelkie wnioskowanie polega właśnie na przetwarzaniu tych informacji, jakie do niego docierają.

Skąd wiesz, że przetworzone przez mózg bodźce to prawda?

>Polecam zagłębienie się trochę w kognitywistykę, która dokładnie opisuje działanie ludzkiego mózgu i umysłu. Ciekawe wykłady po polsku prowadzi np. p. Włodzisław Duch. Są dostępne w internecie.
>www.fizyka.umk.pl/~duch/indexpl.html
>www.youtube.com/watch?v=gaVmf4nUS7I

Znam i to tylko wyznania wiary i błędne kółeczka profesora.

>Jeśli już mówisz o ewolucji, to dobór naturalny tym bardziej powinien 'preferować' umiejętność wyciągania logicznych wniosków. Umożliwia to bowiem lepsze przewidywanie efektów swych działań.

To tylko wewnętrzne mechanizmy służące przetrwaniu, a ja się pytam skąd wiesz, że to prawda?

>A dlaczego dwie różne osoby dojdą do tych samych wniosków, kierując się logiką? Mózgi jednej i drugiej działają na tych samych zasadach. Co z tego, że nie są dokładnie takie same, skoro działają podobnie?

Skąd wiesz, że te zasady właściwie odzwierciedlają prawdę, skoro to tylko wewnętrzne zasady działania mózgu?

>Kluczowym błędem Twoich wywodów jest natomiast założenie, iż naturalizm opiera się przede wszystkim na logicznym wnioskowaniu. To nieprawda. Podłożem naturalizmu jest metoda naukowa, która opiera się głównie na obserwacji obiektywnej rzeczywistości oraz falsyfikacji.
>pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
>Jeśli nie wspomniałbyś nic o naturalizmie w swoim tekście pomyślałbym raczej, że krytyka dotyczy tego:
>pl.wikipedia.org/wiki/Racjonalizm_filozoficzny
>Próbujesz dowieść, że naturalistyczne poglądy są błędne, bo dochodzi się do nich samą logiką, a naturalizm dowodzi przecież, że wywodzi się ona z mózgu i polega na różnych procesach w nim zachodzących, co ma rzekomo dowieść, że wnioski do jakich się doszło podważają metodologię. Błędem, jaki popełniasz jest nieznajomość tej metodologii. Nie opiera się ona bowiem na samej logice, a przede wszystkim - metodzie naukowej.
>

Ta metodologia to tylko wymysł umysłu, a nie prawda.
18-01-2016 18:44 
 Ocena 5 na 5
Rainard (321 punktów)
>>Ponieważ w drodze ewolucji wykształcił narzędzia umożliwiające mu 'poznanie prawdy'. Wykształcił rozum, wykształcił samoświadomość - wszystko to czyni nasze umysły poniekąd 'wyjątkowymi'. W tym sensie, że pozwala nam na m. in. logiczne wnioskowanie.
>>Owe narzędzia nie są przez kogoś 'wbudowane', a, jak mówiłem, wykształciły się w procesie ewolucji. I nie, nie powstały, celem 'odkrywania prawdy', ale ich 'efektem ubocznym' było umożliwienie nam tego po części.
>>Polecam ten tekst: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1106
>Błędne kółeczko: skoro mózg wykształcił mechanizmy gwarantujące przetrwanie, to skąd nagle pomysł, że możemy poznać prawdę?

Ewolucja wykształciła. A pomysł stąd, że wytworzona przez nas metodologia naukowa się sprawdza i pozwala nam poznawać rzeczywistość. Nikt nie wie, czy prawdę (w sensie absolutnym) poznać możemy, ale z pewnością pewne aspekty rzeczywistości są nam dostępne i na ich podstawie możemy dokonywać szerzej idących wniosków.

www.racjon(*)solut.jako.odniesienie.urojone

>Skąd wiesz, że dobrze przetwarzał? Jeszcze raz: skoro to zlepek przypadkowych neuronów, to nie potrzebował rozwinąć mechanizmu poznającego prawdę, ale może mu się tak wydawać.
>To tylko wewnętrzne mechanizmy służące przetrwaniu, a ja się pytam skąd wiesz, że to prawda?
>Skąd wiesz, że te zasady właściwie odzwierciedlają prawdę, skoro to tylko wewnętrzne zasady działania mózgu?

Na wszystkie pytania mam jedną odpowiedź:
pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa

>Ta metodologia to tylko wymysł umysłu, a nie prawda.

Ta metodologia to sposób dochodzenia do jak największej zgodności z rzeczywistością, czyli stopniowego zbliżania się do prawdy o niej. Dzięki niej możemy mówić o wiedzy, o tym, że coś jest prawdziwe. Odróżniać fałszywe twory naszego umysłu niemające się nijak do obiektywnego świata od tego, co zgodne z rzeczywistością. Owszem, jest to dzieło człowieka, jednak sprawdza się. Ma Pan tego dowody dookoła. Nawet w tym momencie pisze Pan na komputerze, będącym tworem, którego stworzenie umożliwiła nam ta właśnie metodologia.

Z pewnością metodologia naukowa jest najlepszym sposobem na poznanie rzeczywistości*, jaki człowiek do tej pory stworzył. Więc, jeśli chcemy cokolwiek powiedzieć o rzeczywistości i mieć pewność, że będzie z nią zgodne, to powinno się opierać właśnie na tejże metodologii.

*Jeśli zna Pan lepszy, proszę go podać. Czekam z niecierpliwością.
18-01-2016 19:11 
 0 na 2
gostyx (347 punktów)
>>Błędne kółeczko: skoro mózg wykształcił mechanizmy gwarantujące przetrwanie, to skąd nagle pomysł, że możemy poznać prawdę?
>Ewolucja wykształciła. A pomysł stąd, że wytworzona przez nas metodologia naukowa się sprawdza i pozwala nam poznawać rzeczywistość.
No nie, nie pozwala poznawać prawdy bo skoro logika to wytwór mózgu (naturalizm ontologiczny), to nie ma czegoś takiego jak "prawda" bo nigdy nie będziesz mógł udowodnić, czy to po prostu nie kolejna adaptacja służąca przetrwaniu.

>Nikt nie wie, czy prawdę (w sensie absolutnym) poznać możemy, ale z pewnością pewne aspekty rzeczywistości są nam dostępne.
No nie są dostępne, bo zgodnie z tym, co wyżej - mogą to być jedynie adaptacyjne fałsze, które jednakże przez zupełny przypadek sprzyjają przetrwaniu.

>Na wszystkie pytania mam jedną odpowiedź:
>pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
Przykro mi - fanatzym, czy co? Metoda naukowa ma też swoje ograniczenia

>>Ta metodologia to tylko wymysł umysłu, a nie prawda.
>Ta metodologia to sposób dochodzenia do jak największej zgodności z rzeczywistością, czyli stopniowego zbliżania się do prawdy o niej.
Nie rozumiesz po raz trzeci - skoro logika to wytwór mózgu, to nie istnieje coś takiego jak "prawda logiczna" - wszystko, co uważasz, że wiesz może okazać się bzdurą, ale bzdurą, która sprzyja Twojemu przetrwaniu. Kropa.

>Dzięki niej możemy mówić o wiedzy, o tym, że coś jest prawdziwe. Odróżniać fałszywe twory naszego umysłu niemające się nijak do obiektywnego świata od tego, co zgodne z rzeczywistością.
Po raz czwarty - nie. Bo nie istnieje obiektywne i bezpośrednie kryterium (niezależne od mózgu!!), do którego możesz odnieść swoje oceny.

>Owszem, jest to dzieło człowieka, jednak sprawdza się.
O, a to zabawne - jak kiedyś napisałem na tym portalu, że nauka jest o tyle dobra, że się sprawdza, to od razu zarobiłem parę minusów..

>Ma Pan tego dowody dookoła.
Nie ma, bo żeby był "dowód" potrzebne jest kryterium prawdy, którego brak, gdy logika jest wytworem mózgu.

>Nawet w tym momencie pisze Pan na komputerze, będącym tworem, którego stworzenie umożliwiła nam ta właśnie metodologia.
Czyli co? Albo logika jest niezależna od mózgu i prawda jako taka istnieje, pozwalając nam manipulować rzeczywistością, albo nie możesz być pewny, że to nie jedynie kolejny adaptacyjny wymysł Twojego mózgu, który przez przypadek akurat w jakiś tam sposób działa.

>Więc, jeśli chcemy cokolwiek powiedzieć o rzeczywistości i mieć pewność, że będzie z nią zgodne, to powinno się opierać właśnie na tejże metodologii.
Ależ nie o to chodzi - tutaj idzie o to, czy jesteśmy w stanie wywieść definicję prawdy (która jest nieodzowna w metodzie naukowej) z procesów biochemicznych mózgu. Bo inaczej nie mając kryterium prawdy, skąd wiesz, czy jest nią to, co twierdzisz?

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
18-01-2016 20:13 
 Ocena 3 na 3
Rainard (321 punktów)
Wyjaśniłem, że za kryterium prawdy/prawdziwości przyjmuję zgodność z metodologią naukową z racji tego, iż świetnie się sprawdza i odnosi bezpośrednio do obiektywnej rzeczywistości poprzez stosowanie eksperymentów, doświadczeń, obserwacji, etc.

Czy jest to prawda absolutna? Oczywiście, że nie. Ale nie wiadomo, czy taką w ogóle możemy poznać.

I owszem, każdy element naszej wiedzy może okazać się fałszywy. To, co badała nauka może okazać się jedynie wyobrażeniem naszego mózgu (co jest jednak niezwykle mało prawdopodobne). Jeśli jednak istotnie jest tak, że nie mamy nawet pośredniego dostępu do rzeczywistości, który umożliwiłby wejście w 'posiadanie' prawdy, to w takim razie owe wyobrażenia są dla nas rzeczywistością. Jeżeli działają wobec jakichś stałych zasad - można je badać i zdobywać wiedzę/prawdę przynajmniej o nich, co ma ważne znaczenie praktyczne.

Z drugiej strony - nawet jeśli rzeczywiście byłoby tak, że mamy dostęp tylko do wyobrażeń i w nich żyjemy, to i tak moglibyśmy coś o rzeczywistości wnioskować - bowiem to z niej tak czy siak musiałyby się owe wyobrażenia wywodzić.

Ponadto, w samej nauce nie funkcjonuje pojęcie 'prawdy', a 'stopnia zgodności z rzeczywistością'. Właśnie z tego powodu, że do żadnego twierdzenia o rzeczywistości nie możemy mieć stuprocentowej pewności, wyznacza się prawdopodobieństwo tego stwierdzenia. Pojęcie prawdy jako takie nie ma zatem większego znaczenia ani w nauce, ani w światopoglądzie naturalistycznym wynikającym z nauki.

I małe sprostowanie. Pisząc:
>Na wszystko mam jedną odpowiedź (...)

Chodziło mi o zadane przez p. Gurardo pytania, nie wszystkie pytania ogólnie.
gostyx (347 punktów)
Tak, ja się ze znakomitą większością zgadzam, mam bardzo podobne wnioski, tylko, że nadal będę raczej zdania, że skoro "jeśli jednak istotnie jest tak, że nie mamy nawet pośredniego dostępu do rzeczywistości, który umożliwiłby wejście w 'posiadanie' prawdy, to w takim razie owe wyobrażenia są dla nas rzeczywistością" nie oznacza, że jest ona prawdziwa w sensie hmm.. jak to nazwać..? 'absolutnym'. Raczej o to mi chodzi.

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Toteż Ci mówię, że jako wycinek jest, bo to się redukuje.

Absolutna rzeczywistość redukuje nam się do poznawalnej, doświadczalnej obecnie rzeczywistości empirycznej, a 100% pewność zamienia się w racjonalne przekonania.
18-01-2016 20:25 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No nie, nie pozwala poznawać prawdy bo skoro logika to wytwór mózgu (naturalizm ontologiczny), to nie ma czegoś takiego jak "prawda" bo nigdy nie będziesz mógł udowodnić, czy to po prostu nie kolejna adaptacja służąca przetrwaniu.

A wiesz w ogóle czym jest prawda?

Prawda - według klasycznej definicji właściwość sądów polegająca na ich zgodności z faktycznym stanem rzeczy, których dotyczą. W potocznym rozumieniu jest to stwierdzenie w formie zdania oznajmiającego, wyrażone o określonym fakcie, tak jak ma czy miało to miejsce w rzeczywistości.

Rzeczywistość - w znaczeniu potocznym to "wszystko, co istnieje". Termin rzeczywistość w najszerszym znaczeniu zawiera wszystkie byty, zarówno obserwowalne, jak i pojęciowe, wprowadzone przez naukę czy filozofię.

W zachodniej filozofii istnieje hierarchia poziomów pojęć rzeczywistości: od subiektywnej i fenomenologicznej przez obiektywną opisywaną za pomocą faktów aż do matematycznych modeli rzeczywistości wyrażanych za pomocą równań i aksjomatów. Inne podejście do rzeczywistości występuje we wschodnich filozofiach, takich jak hinduizm i buddyzm. Rzeczywistość opisywana jest za pomocą pojęć, takich jak np. dharma, paramattha dhamma, samsara i maja.


To wszystko są wytwory logiki. Więc jak mogą nie istnieć? Prawda to pojęcie intersubiektywne. W pojęciu obiektywnym nie możemy mówić o prawdzie absolutnej, bo nie mamy narzędzi do jej poznawania. To tym bardziej wyklucza teizm połączony z zasadami moralnymi.

>No nie są dostępne, bo zgodnie z tym, co wyżej - mogą to być jedynie adaptacyjne fałsze, które jednakże przez zupełny przypadek sprzyjają przetrwaniu.

Taaa przez zupełny przypadek I skąd masz takie twierdzenia? Halucynujesz, albo kłamiesz i zastanawiam się teraz co gorzej o Tobie świadczy.

Udowodnij, że cechy sprzyjają przetrwaniu przez przypadek. Musiałbyś podważyć teorię ewolucji, która mówi, że nie przez przypadek, a dzięki przystosowaniu genów do środowiska. Np jutro może nastąpić katastrofa i okaże się, że przetrwają zupełnie inne osoby niż wydaje się to obecnie (np tylko osoby chore, bo choroba może okazać się przystosowaniem do nowych warunków), a dostosowanie się do środowiska nie jest żadnym uniwersalnym kosmicznym prawem, tylko zjawiskiem występującym na planecie Ziemia. Na innej planecie może być zupełnie inne przystosowanie, lub życie może się nie przystosowywać, a także może nie powstać.

Prawda jest taka, że poznawanie zasad logiki i rejestrowanie faktów, a także kreatywność i syntetyczne myślenie, to dostosowania do obecnego środowiska. Nie możemy mówić nic o środowiskach, których nie znamy.

Przeciwstawiasz sobie takie twierdzenia:
- człowiek przez przypadek posiadł zdolność do logicznego myślenia
- człowiek posiadł zdolność do logicznego myślenia, bo dawało to lepsze dostosowanie do środowiska

Częściowo składał się na to przypadek, ale na dłuższą metę selekcja uformowała to co jest i mniej więcej tak być musiało w przypadku tej planety, jeśli życie miało powstać. Równie dobrze życie mogło już dawno zginąć, ale skoro żyjemy w opcji, w której życie trwa tyle ile trwa, to nie pytamy się czy to było możliwe, a jedynie dlaczego stało się tak jak się stało.

>Przykro mi - fanatzym, czy co? Metoda naukowa ma też swoje ograniczenia

A czy ktoś pisał, że nie ma? Znasz może lepszą metodę?

>Nie rozumiesz po raz trzeci - skoro logika to wytwór mózgu, to nie istnieje coś takiego jak "prawda logiczna" - wszystko, co uważasz, że wiesz może okazać się bzdurą, ale bzdurą, która sprzyja Twojemu przetrwaniu. Kropa.

W jaki sposób istnienie mózgu miałoby przeczyć istnieniu wytworu mózgu? Co to za "logika"? Raczej jest odwrotnie: logiczne, że to mózg stworzył pojęcie prawdy logicznej. Prędzej prawda niż bzdura sprzyja przetrwaniu. Sądzisz, że bardziej sprzyja bzdura? Choć na dobrą sprawę to pojedyncze komórki nie muszą znać prawdy i przetrwają. Prawda sprzyja nie tyle przetrwaniu, co rozwojowi, a skoro jesteśmy najbardziej rozwiniętym gatunkiem na tej planecie, to znaczy, że naszym przystosowaniem do przetrwania wcale nie byłą siła fizyczna, tylko właśnie logika, umiejętność myślenia kazualnego i kreatywność.

>Po raz czwarty - nie. Bo nie istnieje obiektywne i bezpośrednie kryterium (niezależne od mózgu!!), do którego możesz odnieść swoje oceny.

Istnieje: metoda naukowa i obalanie bzdur żeby wykrystalizować pojęcia nieobalalne.

>O, a to zabawne - jak kiedyś napisałem na tym portalu, że nauka jest o tyle dobra, że się sprawdza, to od razu zarobiłem parę minusów..

I kogo to obchodzi?

>Nie ma, bo żeby był "dowód" potrzebne jest kryterium prawdy, którego brak, gdy logika jest wytworem mózgu.

Mózg tworzy kryteria prawdy i kieruje się logiką (ale nie tylko, na co dowodem są wpisy takie jak Twój).

>Czyli co? Albo logika jest niezależna od mózgu i prawda jako taka istnieje, pozwalając nam manipulować rzeczywistością, albo nie możesz być pewny, że to nie jedynie kolejny adaptacyjny wymysł Twojego mózgu, który przez przypadek akurat w jakiś tam sposób działa.

Zdefiniuj sobie własne pojęcia, wypisz na kartce dla każdego konieczne warunki zaistnienia. Jeśli czegoś nie jesteś pewien to pytaj o przyczynę zaistnienia danego poglądu lub pytania. Dzięki temu zrozumiesz dlaczego te twierdzenia są absurdem i są samowywrotne.

>Ależ nie o to chodzi - tutaj idzie o to, czy jesteśmy w stanie wywieść definicję prawdy (która jest nieodzowna w metodzie naukowej) z procesów biochemicznych mózgu. Bo inaczej nie mając kryterium prawdy, skąd wiesz, czy jest nią to, co twierdzisz?

Nie z procesów biochemicznych mózgu (mechanizmu działania), tylko z treści działania, której doświadczamy. Pojęcie prawdy to treść, której doznajemy intersubiektywnie. Może ono nawet nie istnieć poza ludzkimi umysłami, tak jak sama lingwistyka.
18-01-2016 21:48 
 0 na 2
gostyx (347 punktów)
>A wiesz w ogóle czym jest prawda?
Ty rozumiem owszem? Bo z tego, co ja wiem definicji prawdy jest mnóstwo...

>To wszystko są wytwory logiki. Więc jak mogą nie istnieć?
Chromolisz, aż wizg idzie... A matematykę to się wymyśla, czy odkrywa?
Wylatujesz mi z implikacją: "coś jest logiczne => coś istnieje (naprawdę)". Gdyby tak było, to pierwsza lepsza z brzegu teoria naukowa byłaby natychmiast prawdziwa i niepotrzebna byłaby cała metoda naukowa i sprawdzanie hipotez, bo wszystko byśmy wiedzieli na samej mocy tego, że jest logiczne. I dokładnie na tej samej zasadzie funkcjonuje twoja obrona "prawdy" i "logiki" w sensie wytworu mózgu, a moja ich krytyka.

>To tym bardziej wyklucza teizm połączony z zasadami moralnymi.
A kogo to obchodzi? Przecież to nie jest tematem mojej wypowiedzi?

>>No nie są dostępne, bo zgodnie z tym, co wyżej - mogą to być jedynie adaptacyjne fałsze, które jednakże przez zupełny przypadek sprzyjają przetrwaniu.
>Taaa przez zupełny przypadek I skąd masz takie twierdzenia? Halucynujesz, albo kłamiesz i zastanawiam się teraz co gorzej o Tobie świadczy.
>Udowodnij, że cechy sprzyjają przetrwaniu przez przypadek. Musiałbyś podważyć teorię ewolucji, która mówi, że nie przez przypadek, a dzięki przystosowaniu genów do środowiska.
Chłopie! Ale samobój!! Dziękuję!!! Przemyślałeś sobie to, co napisałeś??
Jakbyś to zrobił, to zobaczyłbyś, że idealnie zgadza się to z teoria ewolucji,która mówi, że mutacje/cechy są przecież losowe i właśnie przypadkiem niektórym udaje się być takimi, które przystosowują... I niczego nie muszę podważać!

>Np jutro może nastąpić katastrofa i okaże się, że przetrwają zupełnie inne osoby niż wydaje się to obecnie (np tylko osoby chore, bo choroba może okazać się przystosowaniem do nowych warunków), a dostosowanie się do środowiska nie jest żadnym uniwersalnym kosmicznym prawem, tylko zjawiskiem występującym na planecie Ziemia. Na innej planecie może być zupełnie inne przystosowanie, lub życie może się nie przystosowywać, a także może nie powstać.
Super, ale jak się to ma do tego czy, czemu i jak postrzegamy prawdę?

>Prawda jest taka, że poznawanie zasad logiki i rejestrowanie faktów
A skąd wiesz, co jest tym faktem, a co tylko Twoim ich wyobrażeniem??

>>Przykro mi - fanatzym, czy co? Metoda naukowa ma też swoje ograniczenia
>A czy ktoś pisał, że nie ma? Znasz może lepszą metodę?
A czy twierdzę, że znam? Ale jak ktoś pisze, ze na wszystko ma jedną odpowiedź, czy naukę, czy religię, to mi się od razu włącza dzwon alarmowy "uwaga! fanatyk!"

>W jaki sposób istnienie mózgu miałoby przeczyć istnieniu wytworu mózgu? Co to za "logika"? Raczej jest odwrotnie: logiczne, że to mózg stworzył pojęcie prawdy logicznej.
W jaki sposób oceniasz, że 'logiczne' i 'prawdziwe'? Za pomocą mózgu, który stworzył pojęcie 'logika'? Przecież to tautologia: mózg mówi, że logiką jest to, co mózg za logikę uzna... Brak niezależnego (od mózgu) punktu odniesienia, który pozwoli na weryfikację.

>Prędzej prawda niż bzdura sprzyja przetrwaniu.
Skąd to wiesz? Czy to aby nie tylko Twoje założenie? Cały czas staram się pokazywać, że może być bzdurą, a może służyć przetrwaniu.

>Sądzisz, że bardziej sprzyja bzdura? Choć na dobrą sprawę to pojedyncze komórki nie muszą znać prawdy i przetrwają. Prawda sprzyja nie tyle przetrwaniu, co rozwojowi, a skoro jesteśmy najbardziej rozwiniętym gatunkiem na tej planecie, to znaczy, że naszym przystosowaniem do przetrwania wcale nie byłą siła fizyczna, tylko właśnie logika, umiejętność myślenia kazualnego i kreatywność.
Ale to, że to, co nazywamy 'logiką' pomaga nam przetrwać nie implikuje tego, że musi być zgodne z prawdą...

>>Nie ma, bo żeby był "dowód" potrzebne jest kryterium prawdy, którego brak, gdy logika jest wytworem mózgu.
>Mózg tworzy kryteria prawdy i kieruje się logiką (ale nie tylko, na co dowodem są wpisy takie jak Twój).
Daruj sobie ad personam. Merytorycznie - powiedz mi lepiej skąd wiesz i jak ocenisz, czy to, uważasz za prawdę nią rzeczywiście jest?

>Nie z procesów biochemicznych mózgu (mechanizmu działania), tylko z treści działania, której doświadczamy. Pojęcie prawdy to treść, której doznajemy intersubiektywnie.
Nie rozumiem - "według klasycznej definicji właściwość sądów polegająca na ich zgodności z faktycznym stanem rzeczy, których dotyczą".
Ponownie: skoro to treść intersubiektywna, to jak możesz definiować na podstawie zgodności z faktycznym stanem rzeczy, skoro to tylko zgodność z Twoim doświadczaniem tejże rzeczy?


True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
18-01-2016 22:34 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A wiesz w ogóle czym jest prawda?
>Ty rozumiem owszem? Bo z tego, co ja wiem definicji prawdy jest mnóstwo...

To co się z początku odwołujesz do jakiejś jednej własnej definicji, a teraz pod wpływem argumentów zmieniasz zdanie?

>>To wszystko są wytwory logiki. Więc jak mogą nie istnieć?
>Chromolisz, aż wizg idzie... A matematykę to się wymyśla, czy odkrywa?
>Wylatujesz mi z implikacją: "coś jest logiczne => coś istnieje (naprawdę)".

Serio? Dobrze wiedzieć. A teraz pokaż mi w którym miejscu napisałem coś co świadczy o takiej implikacji. Natomiast jest odwrotnie: coś co jest nielogiczne => nie może istnieć naprawdę. NIE MOŻE. Wszystko co istnieje wytłumaczysz za pomocą logiki.
To czego jeszcze nie wiemy też jest logiczne i istnieje - prawda absolutna. Tylko, że nie poznaliśmy całej prawdy absolutnej, bo posiadanie narzędzia nie oznacza jeszcze wykonania roboty i nie oznacza tego, że narzędzie jest pozbawione błędów.

>Gdyby tak było, to pierwsza lepsza z brzegu teoria naukowa byłaby natychmiast prawdziwa i niepotrzebna byłaby cała metoda naukowa i sprawdzanie hipotez, bo wszystko byśmy wiedzieli na samej mocy tego, że jest logiczne. I dokładnie na tej samej zasadzie funkcjonuje twoja obrona "prawdy" i "logiki" w sensie wytworu mózgu, a moja ich krytyka.

Bzdura, nie ma tu żadnej analogii. Moja obrona prawdy jest przedstawieniem Ci znanych nam faktów, których raczej nie zanegujesz: ludzki mózg pojawił się na świecie dzięki ewolucji. Zdobył właściwość miary świata, którą jest logika, bo dzięki temu poznawał mechanizmy i mógł je wykorzystywać, a to dawało mu przewagę i było dostosowaniem człowieka do dominacji nad planetą. Badanie prawdy to tworzenie modeli ze znanych faktów i proces weryfikacji teorii, a także wymyślanie alternatywnych, lepszych teorii. Historia teizmu to w zasadzie początek ludzkości, a mimo to nauka nie natrafiła na żadne fakty, które świadczyłyby o prawdziwości teizmu. Natomiast ateistyczne teorie są zgodne z obserwowanymi faktami i wewnętrznie spójne.

>>To tym bardziej wyklucza teizm połączony z zasadami moralnymi.
>A kogo to obchodzi? Przecież to nie jest tematem mojej wypowiedzi?

Autora tematu pewnie obchodzi, co sugeruje jego link.

>Chłopie! Ale samobój!! Dziękuję!!! Przemyślałeś sobie to, co napisałeś??
>Jakbyś to zrobił, to zobaczyłbyś, że idealnie zgadza się to z teoria ewolucji,która mówi, że mutacje/cechy są przecież losowe i właśnie przypadkiem niektórym udaje się być takimi, które przystosowują... I niczego nie muszę podważać!

Co za ignorancja. Nie żaden przypadek, tylko dostosowanie się organizmów do środowiska. Środowisko przyjmuje lub odrzuca konfiguracje genów i losowość odgrywa tutaj tylko część roli.

>Super, ale jak się to ma do tego czy, czemu i jak postrzegamy prawdę?

Tak, że prawda jest uniwersalnym i podstawowym przystosowaniem i dowodem na tego jest świadomość człowieka. My nie mamy pytać jak to się stało, bo to błędnie postawione pytanie. My pytamy o to jak to się stało i tu można szukać różnych teorii, wyjaśnień. Bo fakt mamy przed sobą, a jeśli ktoś nie ma to serio pisałem o tej wizycie u psychiatry.

>A skąd wiesz, co jest tym faktem, a co tylko Twoim ich wyobrażeniem??

Metoda naukowa. Logika i obalanie bzdurnych hipotez żeby wykrystalizować te nieobalalne lub bardzo prawdopodobne i odrzucić te fantasmagorie, które zaśmiecają umysł. W pewnych prostszych rzeczach prawda jest oczywista, bo dotyczy wąskiego zakresu znanej nam części rzeczywistości, a czasem musimy uczciwie przyznać, że czegoś nie wiemy i wymyślać weryfikowalne teorie.

>A czy twierdzę, że znam? Ale jak ktoś pisze, ze na wszystko ma jedną odpowiedź, czy naukę, czy religię, to mi się od razu włącza dzwon alarmowy "uwaga! fanatyk!"

A co kogo interesuje Twój osąd, który jest typowym dla fanatyków szufladkowaniem? Zgadzasz się z metodą naukową, czy nie i masz jakąś lepszą? Czekam na odpowiedź na to pytanie.

>W jaki sposób oceniasz, że 'logiczne' i 'prawdziwe'? Za pomocą mózgu, który stworzył pojęcie 'logika'? Przecież to tautologia: mózg mówi, że logiką jest to, co mózg za logikę uzna... Brak niezależnego (od mózgu) punktu odniesienia, który pozwoli na weryfikację.

A po co Ci taki punkt, skoro jest mnóstwo mózgów, które się ze sobą nie zgadzają i muszą coś wspólnie ustalić? Mózg STWORZYŁ pojęcie logiki i prawdy, więc nie ma w tym żadnej tautologii, tylko jest informacja o faktycznych zależnościach kazualnych. Jednocześnie logika odwołuje się do obiektu zewnętrznego, który można weryfikować zgodnie z narzędziami logiki. Czego nie rozumiesz?

>Skąd to wiesz? Czy to aby nie tylko Twoje założenie? Cały czas staram się pokazywać, że może być bzdurą, a może służyć przetrwaniu.

Użyj LOGIKI. Może Ci się w głowie rozjaśni i do wiesz się do czego ona służy.

>Ale to, że to, co nazywamy 'logiką' pomaga nam przetrwać nie implikuje tego, że musi być zgodne z prawdą...

Udowodnij więc, że nie implikuje - musisz odnieść się do dowodu, że implikuje. A póki co takiego dowodu nie przedstawiłeś.

>Daruj sobie ad personam. Merytorycznie - powiedz mi lepiej skąd wiesz i jak ocenisz, czy to, uważasz za prawdę nią rzeczywiście jest?

O którą prawdę pytasz? Nie ad personam, tylko stwierdzam fakt, który sam przecież potwierdzasz swoimi wpisami.

>Nie rozumiem

Właśnie widzę i masz to nie po raz pierwszy.

>"według klasycznej definicji właściwość sądów polegająca na ich zgodności z faktycznym stanem rzeczy, których dotyczą".
>Ponownie: skoro to treść intersubiektywna, to jak możesz definiować na podstawie zgodności z faktycznym stanem rzeczy, skoro to tylko zgodność z Twoim doświadczaniem tejże rzeczy?

To proste. Rzeczywistość obiektywna nie może być przez nas poznawana, bo żeby cokolwiek poznawać trzeba odbierać to przez jakieś filtry. Ten filtr to intersubiektywnie poznawana rzeczywistość, a to co poznajemy w ten sposób pokrywa się z prawdziwymi zdarz
gostyx (347 punktów)
>To co się z początku odwołujesz do jakiejś jednej własnej definicji, a teraz pod wpływem argumentów zmieniasz zdanie?
Ja mam wrażenie, że ja cały czas się jedynie zastanawiam, co to jest prawdą i mi wychodzi, że nijak nie mogę jej na 100% określić..

>>>To wszystko są wytwory logiki. Więc jak mogą nie istnieć?
>>Wylatujesz mi z implikacją: "coś jest logiczne => coś istnieje (naprawdę)".
>Serio? Dobrze wiedzieć. A teraz pokaż mi w którym miejscu napisałem coś co świadczy o takiej implikacji.
"To wszystko są wytwory logiki. Więc jak mogą nie istnieć?"

>Natomiast jest odwrotnie: coś co jest nielogiczne => nie może istnieć naprawdę. NIE MOŻE. Wszystko co istnieje wytłumaczysz za pomocą logiki.
Tylko wytłumacz mi logiką jeszcze samą logikę.

>To czego jeszcze nie wiemy też jest logiczne i istnieje - prawda absolutna.
Ciekaaawe... 'Paru' filozofów twierdzi inaczej...

>Tylko, że nie poznaliśmy całej prawdy absolutnej, bo posiadanie narzędzia nie oznacza jeszcze wykonania roboty i nie oznacza tego, że narzędzie jest pozbawione błędów.
To jedynie wyraz Twojego przekonania. Nie możemy tego zrobić, bo narzędzie ma błędy.

>>Gdyby tak było, to pierwsza lepsza z brzegu teoria naukowa byłaby natychmiast prawdziwa i niepotrzebna byłaby cała metoda naukowa i sprawdzanie hipotez, bo wszystko byśmy wiedzieli na samej mocy tego, że jest logiczne. I dokładnie na tej samej zasadzie funkcjonuje twoja obrona "prawdy" i "logiki" w sensie wytworu mózgu, a moja ich krytyka.
>Bzdura, nie ma tu żadnej analogii.
Polecam filozofię nauki - dokształć się, bardzo Cię proszę.

>Moja obrona prawdy jest przedstawieniem Ci znanych nam faktów, których raczej nie zanegujesz: ludzki mózg pojawił się na świecie dzięki ewolucji. Zdobył właściwość miary świata, którą jest logika, bo dzięki temu poznawał mechanizmy i mógł je wykorzystywać, a to dawało mu przewagę i było dostosowaniem człowieka do dominacji nad planetą.
Fajnie, ja nic do tego nie mam, podoba mi się wszystko, poza tylko jednym - to nie są fakty, jak usilnie przedstawiasz, tylko wnioski wyciągnięte z faktów. Ja mam tego świadomość, a Ty nie. Ponownie - polecam filozofię nauki.

>Historia teizmu to w zasadzie początek ludzkości, a mimo to nauka nie natrafiła na żadne fakty, które świadczyłyby o prawdziwości teizmu. Natomiast ateistyczne teorie są zgodne z obserwowanymi faktami i wewnętrznie spójne.
Co mnie obchodzi początek teizmu? Zaczynasz mnie już lekko irytować...

>Co za ignorancja. Nie żaden przypadek, tylko dostosowanie się organizmów do środowiska. Środowisko przyjmuje lub odrzuca konfiguracje genów i losowość odgrywa tutaj tylko część roli.
O, kur... ja pier... Kto tutaj jest ignorantem??! To, że dana konfiguracja genów akurat zdolna jest do dopasowania organizmu do warunków, jest przypadkowe!! Nie ma nic do rzeczy z 'dostosowaniem' czegokolwiek - środowisko jest jakie jest, a mutacja jest jaka jest! Uda się organizmowi przeżyć lub nie - i tyle! Czysty przypadek! Ewolucja nie ma celu, którym byłoby jakieś mityczne 'dostosowanie' organizmów! Jest przy-pad-ko-wa!! To, co uważasz za "dostosowanie" to efekt przypadku!

>>Super, ale jak się to ma do tego czy, czemu i jak postrzegamy prawdę?
>Tak, że prawda jest uniwersalnym i podstawowym przystosowaniem i dowodem na tego jest świadomość człowieka.
To Twoje własne wyobrażenie.

>My nie mamy pytać jak to się stało, bo to błędnie postawione pytanie. My pytamy o to jak to się stało i tu można szukać różnych teorii, wyjaśnień. Bo fakt mamy przed sobą, a jeśli ktoś nie ma to serio pisałem o tej wizycie u psychiatry.
O ja pier... po raz drugi! Jak czytam "my nie mamy pytać, jak to się stało" a za moment (w tej samej wypowiedzi!!) "my pytamy o to, jak się to stało i tu można szukać różnych teorii wyjaśnień", to baaaaardzo głęboko zastanawiam się, komu tu psychiatra jest potrzebny...

>>A skąd wiesz, co jest tym faktem, a co tylko Twoim ich wyobrażeniem??
>Metoda naukowa.
Dowiodłeś właśnie swojej zupełnej ignorancji metody naukowej...
Stary, w metodzie naukowej fakty (czyli to, co zaobserwujemy) służą tylko i wyłącznie do formułowania wniosków czyli hipotez, z których każda jest obarczona błędem! I na 100% nie jest prawdziwa. Jest TYLKO I WYŁĄCZNIE przybliżeniem, mapą terytorium, czyli rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Nie można tego zbyt dużo podkreślić!!

>A co kogo interesuje Twój osąd, który jest typowym dla fanatyków szufladkowaniem? Zgadzasz się z metodą naukową, czy nie i masz jakąś lepszą? Czekam na odpowiedź na to pytanie.
Stary, tym fanatykiem to mnie rozbawiłeś! Naprawdę! Tak, zgadzam się z metoda naukową, bo nie mam na tą chwilę nic lepszego, i którą, jak mi się zdaje po tej dyskusji, rozumiem o wiele głębiej od Ciebie, bo sam jestem naukowcem i znam dobrze jej wady i zalety z autopsji, nie teorii.

Metoda naukowa to dla mnie użyteczne narzędzie z wadami zaletami i ograniczeniami, a nie wyrocznia w sprawach wszelakich i maszyna do konstruowania światopoglądu. Jedyne, do czego ona prowadzi to stwierdzenie: 'wiem, że nic nie wiem'. Sokrates był geniuszem.

>A po co Ci taki punkt, skoro jest mnóstwo mózgów, które się ze sobą nie zgadzają i muszą coś wspólnie ustalić?
Pewnie po to, że KAŻDY z tych mózgów może się mylić.


True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
19-01-2016 00:31 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ja mam wrażenie, że ja cały czas się jedynie zastanawiam, co to jest prawdą i mi wychodzi, że nijak nie mogę jej na 100% określić..

Bo myślisz o jakichś durnych 100%, których i tak nie możesz poznać z definicji...

>>>>To wszystko są wytwory logiki. Więc jak mogą nie istnieć?
>>>Wylatujesz mi z implikacją: "coś jest logiczne => coś istnieje (naprawdę)".
>>Serio? Dobrze wiedzieć. A teraz pokaż mi w którym miejscu napisałem coś co świadczy o takiej implikacji.
>"To wszystko są wytwory logiki. Więc jak mogą nie istnieć?"

Ale ja pytałem o coś co świadczy o takiej implikacji jaką tu zarzucasz. Pisałem tylko, że definicja prawdy wynikła z logiki i z ludzkiego umysłu, więc jak ma nie istnieć? Chyba, że nie mówisz o prawdzie, a o faktach, czyli o desygnatach prawdy. W takim razie CO Twoim zdaniem robią nasze mózgi żeby przetrwać i przekazać geny?

> Tylko wytłumacz mi logiką jeszcze samą logikę.

Czy to żart? Psychiatra w takich momentach przepisuje tabletki. Serio.

>Ciekaaawe... 'Paru' filozofów twierdzi inaczej...

Mają prawdo wierzyć w co im się podoba. Nic mi do tego dopóki mnie nie zmuszają.

>To jedynie wyraz Twojego przekonania. Nie możemy tego zrobić, bo narzędzie ma błędy.

Narzędzie ma błędy, ale z tego w żaden sposób nie wynika, że nie można tego zrobić. Tak jak tępymi nożyczkami można jednak wyciąć prostą linię jeśli się przyłożysz.

>Polecam filozofię nauki - dokształć się, bardzo Cię proszę.

Polecasz mi ją po tym jak wytknąłem Ci błędne zrozumienie mojej tezy? No pięknie

>Fajnie, ja nic do tego nie mam, podoba mi się wszystko, poza tylko jednym - to nie są fakty, jak usilnie przedstawiasz, tylko wnioski wyciągnięte z faktów. Ja mam tego świadomość, a Ty nie. Ponownie - polecam filozofię nauki.

Poleć ją sobie i wreszcie poczytaj ze zrozumieniem. To są teorie wyjaśniające fakty, co do których nie ma lepszych alternatyw. Naprawdę mam wrażenie, że nie rozumiesz czym jest metoda naukowa.

>Co mnie obchodzi początek teizmu? Zaczynasz mnie już lekko irytować...

To nie krytykuj podstaw ateizmu, który jest jedynie konsekwencją istnienia teizmu, albowiem bez teisty ateista żyje w nieświadomości, że jest ateistą.

>O, kur... ja pier... Kto tutaj jest ignorantem??! To, że dana konfiguracja genów akurat zdolna jest do dopasowania organizmu do warunków, jest przypadkowe!! Nie ma nic do rzeczy z 'dostosowaniem' czegokolwiek - środowisko jest jakie jest, a mutacja jest jaka jest! Uda się organizmowi przeżyć lub nie - i tyle! Czysty przypadek! Ewolucja nie ma celu, którym byłoby jakieś mityczne 'dostosowanie' organizmów! Jest przy-pad-ko-wa!! To, co uważasz za "dostosowanie" to efekt przypadku!

Zamiast krzyczeć zacznij czytać ze zrozumieniem. Mutacje są przypadkowe, ale ewolucja nie, ponieważ to DOSTOSOWANIE DO ŚRODOWISKA. Wiesz na czym polega to dostosowanie, czy mam Ci tłumaczyć? Otóż przypadkowo wylosowane mutacje są sprawdzane przez realne życie i jeżeli mutacje okazują się niekorzystne, to przepadają, a korzystne przejmują dominację i przechodzą dalej.

>To Twoje własne wyobrażenie.

Nie masz nic na udowodnienie tej tezy.

>O ja pier... po raz drugi! Jak czytam "my nie mamy pytać, jak to się stało" a za moment (w tej samej wypowiedzi!!) "my pytamy o to, jak się to stało i tu można szukać różnych teorii wyjaśnień", to baaaaardzo głęboko zastanawiam się, komu tu psychiatra jest potrzebny...

To kiepsko u Ciebie z myśleniem, bo w tym przypadku ewidentnie widać, że to zwykła pomyłka w zapisie, a nie w toku myślenia.

Miałem napisać (co już pisałem w innym poście, wcześniej), że nie mamy pytać czy to się mogło stać, tylko pytamy jak to się stało, bo faktów nie negujemy bez powodu. Nie ma sensu zgadywanie prawdopodobieństwa na podstawie odrzucenia faktów i stwierdzenia "co by było gdyby"

> Dowiodłeś właśnie swojej zupełnej ignorancji metody naukowej...
>Stary, w metodzie naukowej fakty (czyli to, co zaobserwujemy) służą tylko i wyłącznie do formułowania wniosków czyli hipotez, z których każda jest obarczona błędem! I na 100% nie jest prawdziwa. Jest TYLKO I WYŁĄCZNIE przybliżeniem, mapą terytorium, czyli rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Nie można tego zbyt dużo podkreślić!!

Kolejny raz odwołujesz się do braku 100% pewności. Powiedz mi, czy masz jakieś natręctwa?

>Stary, tym fanatykiem to mnie rozbawiłeś! Naprawdę! Tak, zgadzam się z metoda naukową, bo nie mam na tą chwilę nic lepszego, i którą, jak mi się zdaje po tej dyskusji, rozumiem o wiele głębiej od Ciebie, bo sam jestem naukowcem i znam dobrze jej wady i zalety z autopsji, nie teorii.
>Metoda naukowa to dla mnie użyteczne narzędzie z wadami zaletami i ograniczeniami, a nie wyrocznia w sprawach wszelakich i maszyna do konstruowania światopoglądu. Jedyne, do czego ona prowadzi to stwierdzenie: 'wiem, że nic nie wiem'. Sokrates był geniuszem.

A skąd wiesz, że nic nie wiesz?

Jeżeli masz lepsze sposoby formułowania światopoglądu niż metoda naukowa i własne doświadczenie, oraz logika, to może przedstaw co to za sposoby. Bo krytykować to sobie można, ale jeśli to jest takie niekonstruktywne i ma się odwoływać do tego, że nie wiemy nic na 100% to ja podziękuję za taką rozmowę.

>Pewnie po to, że KAŻDY z tych mózgów może się mylić.

Ale wszystkie naraz nie mylą się co do wielu elementów rzeczywistości. I pewne rzeczy można ustalić normalnie, bez odwoływania się do tego czego nie wiemy na 100%.
19-01-2016 11:25 
 Ocena 1 na 1
gostyx (347 punktów)
>> Tylko wytłumacz mi logiką jeszcze samą logikę.
>Czy to żart? Psychiatra w takich momentach przepisuje tabletki. Serio.
Słuchaj, kończyłeś studia? Logika jest na nich (chyba) obowiązkowa.
To uświadom sobie, mój drogi, że tłumaczenie logiką logiki to jest klasyczny błąd idem per idem.
pl.wikiped(*)99dne_koło_w_definiowaniu

>>Ciekaaawe... 'Paru' filozofów twierdzi inaczej...
>Mają prawdo wierzyć w co im się podoba. Nic mi do tego dopóki mnie nie zmuszają.
Problem w tym, że Ty tez jedynie wierzysz, a wydaje Ci się, że wiesz, bo 'wyciągasz logiczne wnioski'. Ślepy jesteś, że z tego sobie sprawy nie zajesz?
Wierzysz, że twój osąd świata przybliża Cie do jakiejś 'prawdy', a nie ma takiego prawa natury, które by to nakazywało!

>>Fajnie, ja nic do tego nie mam, podoba mi się wszystko, poza tylko jednym - to nie są fakty, jak usilnie przedstawiasz, tylko wnioski wyciągnięte z faktów. Ja mam tego świadomość, a Ty nie. Ponownie - polecam filozofię nauki.
>Poleć ją sobie i wreszcie poczytaj ze zrozumieniem. To są teorie wyjaśniające fakty, co do których nie ma lepszych alternatyw. Naprawdę mam wrażenie, że nie rozumiesz czym jest metoda naukowa.
Kur...! Ręce opadają.. Nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz i jeszcze polecasz mi, żebym się dokształcił.. 'Nie ma lepszych alternatyw' oznacza 'nie ma lepszych alternatyw na naszym etapie rozumowania' nie zaś 'nie ma lepszych alternatyw w ogóle'
Twój sposób rozumowania wsnuwa wniosek, że to co wiemy jest zawsze jakąś 'prawdą', co jest bezsensem.
Czy w takim razie teoria względności nie obowiązywała przed Einsteinem, bo jej nie znaliśmy? Oczywiście, że obowiązywała. Więc czy teoria Newtona była 'prawdziwa'? Nie, błędnie opisywała świat i nawet z definicji 'teorii' nie mogła być prawdziwa.
Ba, teoria Einsteina wprowadza zupełnie inny wymiar rozumienia wszechświata w stosunku do teorii Newtona, ukazuje, że ma on zupełnie inną naturę niż sądziliśmy.

To oznacza, że choćby nie wiem jak Ci się wydawało, że coś "wiesz", to nie będziesz w stanie stwierdzić, czy nie masz totalnie błędnego podejścia do sprawy. Ale na to jesteś ślepy, bo bardzo chcesz mieć jakieś 'prawdy'.

>Zamiast krzyczeć zacznij czytać ze zrozumieniem. Mutacje są przypadkowe, ale ewolucja nie, ponieważ to DOSTOSOWANIE DO ŚRODOWISKA. Wiesz na czym polega to dostosowanie, czy mam Ci tłumaczyć? Otóż przypadkowo wylosowane mutacje są sprawdzane przez realne życie i jeżeli mutacje okazują się niekorzystne, to przepadają, a korzystne przejmują dominację i przechodzą dalej.
Ty naprawdę jesteś ślepy i do tego na swoje własne argumenty... Skoro ewolucja jest wynikiem przypadkowych zmian, sama musi być przypadkowa. Nie dopatruj się celu czy sensu tam, gdzie go nie ma. To 'DOSTOSOWANIE DO ŚRODOWISKA' na swoim podstawowym poziomie ma charakter przypadkowy. Nie istnieje odgórnie narzucony proces zwany ewolucją, który w jakimkolwiek sensie 'kieruje' rozwojem życia na tej planecie. Wszystko, co się dzieje ma charakter przypadkowy!
Pojecie 'ewolucji' to tylko NASZ WYMYSŁ, SKRÓT MYŚLOWY, SZUFLADKA, KATEGORIA, która pozwala nam opisać w zrozumiały DLA NAS sposób procesy zachodzące w przyrodzie.

>> Dowiodłeś właśnie swojej zupełnej ignorancji metody naukowej...
>>Stary, w metodzie naukowej fakty (czyli to, co zaobserwujemy) służą tylko i wyłącznie do formułowania wniosków czyli hipotez, z których każda jest obarczona błędem! I na 100% nie jest prawdziwa. Jest TYLKO I WYŁĄCZNIE przybliżeniem, mapą terytorium, czyli rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Nie można tego zbyt dużo podkreślić!!
>Kolejny raz odwołujesz się do braku 100% pewności. Powiedz mi, czy masz jakieś natręctwa?
Nie, ja po prostu rozumiem metodę naukową. I tyle. A Ty nie i wydaje Ci się, że możemy poznać jakieś 'prawdy' mniej lub bardziej absolutne czy intersubiektywne.

>Ale wszystkie naraz nie mylą się co do wielu elementów rzeczywistości.
Taaaak? A skąd to przekonanie?? To Twoje zwykłe chciejstwo, a nie wymóg praw natury.

>I pewne rzeczy można ustalić normalnie, bez odwoływania się do tego czego nie wiemy na 100%.
Ale co masz na myśli pisząc 'normalnie'?


True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
19-01-2016 16:06 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
www.racjonalista.pl/forum.php/s,693782#w694003

Tutaj opisałem na czym polega manipulacja trolla gostyx.

>Skoro ewolucja jest wynikiem przypadkowych zmian, sama musi być przypadkowa.

Skoro jesteś wynikiem wkładania ku..sa w dziurę to sam musisz być ch..wy i mieć dziury w mózgu wg tej "logiki".

Ciężko odpowiadać na tego typu trolling i ciężko zachować kulturę kiedy ma się przed sobą chama nastawionego tylko na manipulację. Ale ten cytat tak naprawdę jest tylko dowodem na to, że jesteś nieuczciwy. Ewentualnie masz objawy paranoi i obłędu (odwołanie się do niewiedzy i podważanie na tej zasadzie wszystkiego).

Dostosowanie się do środowiska to proces: geny mutują się przypadkowo, ale DOSTOSOWANIE NIE JEST PRZYPADKOWE, tylko uzależnione od środowiska. Dlatego ryby mają płetwy (dostosowanie do przetrwania w wodzie), a człowiek posługuje się logiką (dostosowanie do poznawania mechanizmów rządzących światem).

Jeżeli uważasz, że NIC nie wiemy i nie znamy ŻADNEJ prawdy, to udowodnij. Czekam

Edit:
Poza tym odwołaniem do niewiedzy wymuszamy wyjaśnienie poszczególnych teorii, a gostyx i gurardo nie kwapili się żeby odpowiedzieć na pytanie o źródło ich urojeń, kiedy wyciągali z kapelusza teorie o tygrysach. A tam akurat wyjaśnienie toku rozumowania było potrzebne.
gostyx (347 punktów)
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,693782#w694003
>Tutaj opisałem na czym polega manipulacja trolla gostyx.
Taki ze mnie troll jak z Ciebie osoba wystarczająco inteligentna, żeby mnie zrozumieć...

>>Skoro ewolucja jest wynikiem przypadkowych zmian, sama musi być przypadkowa.
>Skoro jesteś wynikiem wkładania ku..sa w dziurę to sam musisz być ch..wy i mieć dziury w mózgu wg tej "logiki".
>Ciężko odpowiadać na tego typu trolling i ciężko zachować kulturę kiedy ma się przed sobą chama nastawionego tylko na manipulację.
www.racjon(*)orum.php/s,693782/i,61#w693920
Przeczytaj sobie jeszcze raz, kto tu jest chamem. Plus Twoja powyższą wypowiedź.

>Ale ten cytat tak naprawdę jest tylko dowodem na to, że jesteś nieuczciwy. Ewentualnie masz objawy paranoi i obłędu (odwołanie się do niewiedzy i podważanie na tej zasadzie wszystkiego).
Mhm, bo się z tobą nie zgadzam i daję Ci to odczuć poprzez konkretne argumenty? Skoro jestem paranoikiem, to czemu nie jestem atakiem zmasowanej nagonki, jak inni, którzy głoszą, nazwijmy to eufemistycznie, nieweryfikowalne teorie na tym portalu? A tu nie dość że nie ma nagonki, to jeszcze nawet i plusy czasem za wypowiedź dostanę, a minus to z rzadka..

>Dostosowanie się do środowiska to proces: geny mutują się przypadkowo, ale DOSTOSOWANIE NIE JEST PRZYPADKOWE, tylko uzależnione od środowiska. Dlatego ryby mają płetwy (dostosowanie do przetrwania w wodzie), a człowiek posługuje się logiką (dostosowanie do poznawania mechanizmów rządzących światem).
Naprawdę jesteś bezmyślny! Dostosowanie jest przypadkowe, bo przypadkowe są jego początki, nie ma celu ani planu. Powiedziałem Ci - to tylko wygodne pojęcie do opisu zdarzeń. Nic więcej. Co najwyżej nie rozumiesz znaczenia przytoczonego tu słowa "przypadkowe".

Jeśli zaś chodzi o to, że człowiek wydaje się być w stanie poznawać mechanizmy rządzące światem , to jest to przedmiotem zdumienia filozofów i naukowców od niepamiętnych czasów, a Ty sobie nad tą NAJDONIOŚLEJSZĄ I ABSOLUTNIE ZDUMIEWAJĄCĄ CECHĄ przechodzisz jak gdyby chodziło o niedzielną wycieczkę na grzyby. Uważasz to za jak najbardziej naturalny efekt dostosowania. Gratuluję bezmyślności i braku pokory intelektualnej. Spieprzać przed tygrysem to jedno, ale stworzyć teorię względności i mechanikę kwantową oraz w ogóle stosować abstrakcyjną matematykę do opisu mechanizmów świata to zupełnie co innego, nieuku!

>Jeżeli uważasz, że NIC nie wiemy i nie znamy ŻADNEJ prawdy, to udowodnij. Czekam
Och, aleś się nadął... Argumenty za tym stanowiskiem już wielokrotnie przedstawiałem - czytałeś je nieraz, przeczytaj sobie moje posty jeszcze raz. Poza tym wiesz, że NIE MOGĘ udowodnić, bo NIE MUSZĘ mieć racji.

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
20-01-2016 00:20 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Taki ze mnie troll jak z Ciebie osoba wystarczająco inteligentna, żeby mnie zrozumieć...

Co tu jest do rozumienia? Rzucasz banałem, który każdy wie, czyli "nic nie można udowodnić na 100% w odniesieniu do prawdy absolutnej i obiektywnej" (nawet poprawnie sformułować nie umiałeś). I na podstawie tego banału wydaje Ci się, że coś podważasz, a każdego kto się z Tobą nie zgadza uważasz za głupiego. Śmieszne

Możemy natomiast badać prawdę absolutną intersubiektywną dla ludzi.

>Przeczytaj sobie jeszcze raz, kto tu jest chamem. Plus Twoja powyższą wypowiedź.

Ojciec mnie uczył, że na chamstwo trzeba odpowiadać chamstwem. Postanowiłem nie negować tego przekonania

>Naprawdę jesteś bezmyślny! Dostosowanie jest przypadkowe, bo przypadkowe są jego początki, nie ma celu ani planu. Powiedziałem Ci - to tylko wygodne pojęcie do opisu zdarzeń. Nic więcej. Co najwyżej nie rozumiesz znaczenia przytoczonego tu słowa "przypadkowe".

No właśnie to Ty nie rozumiesz tutaj tego, że przypadkowy początek nie musi oznaczać tego, że proces jest przypadkowy. Podobnie jak masz liczby losowe na ruletce, ale przy większej ilości prób wyniki rozkładają się tak jak można to przewidzieć wg szerszych reguł. Jeśli nie rozumiesz takich oczywistości to jesteś kompletnym dyletantem.

Albo dobrą analogią jest firma rekrutująca pracowników, która ma określone wymagania, ale celowo ukrywa je przed pracownikami żeby nie sugerować im formy autoprezentacji. Pracownicy są dobierani przypadkowo, ale selekcja wybiera dokładnie takie osoby jakich potrzebuje. Na mocy Twojego stwierdzenia firma dobiera pracowników przypadkowo, bo szukała pracowników wśród przypadkowych ludzi. I jak mam rozmawiać z kimś kto nie rozumie takich podstaw i upiera się przy błędzie, za który gani nawet pani w 4 klasie szkoły podstawowej?

Ewolucja nie jest przypadkowa - mutacje genów są przypadkowe, a to tylko element ewolucji. I to ja tu miałem być za głupi żeby coś zrozumieć?

>Jeśli zaś chodzi o to, że człowiek wydaje się być w stanie poznawać mechanizmy rządzące światem , to jest to przedmiotem zdumienia filozofów i naukowców od niepamiętnych czasów,

Gdyby ktoś postawił tak sformułowaną tezę, a miał na myśli całość mechanizmów, to faktycznie. Tylko, że nikt tutaj takiej tezy nie stawia, więc po raz kolejny odnosisz się do własnej wymyślonej tezy żeby ją obalić. Natomiast my poznajemy prawdę w sposób wycinkowy i jeżeli powiem, że grawitacja jest jednym z mechanizmów rządzących światem, to mówię o prawdzie absolutnej. Dlaczego? Bo to banał i możemy sobie zbadać tę siłę eksperymentalnie. Oczywiście na jakimś wyższym poziomie może istnieć szersza prawda dotycząca grawitacji, ale to nie podważa badanego przez nas poziomu.

Poza tym kolejna rzecz. W jaki sposób odkrycia i teorie naukowe przyczyniają się do przetrwania? Serio nie widzisz, że poznawanie prawdy to właśnie przystosowanie do środowiska? Jeśli nie to czym są te odkrycia? Z niecierpliwością czekam na odpowiedź
gostyx (347 punktów)
>No właśnie to Ty nie rozumiesz tutaj tego, że przypadkowy początek nie musi oznaczać tego, że proces jest przypadkowy. Podobnie jak masz liczby losowe na ruletce, ale przy większej ilości prób wyniki rozkładają się tak jak można to przewidzieć wg szerszych reguł.
Co nie zmienia tego, że te 'reguły' są determinowane w sposób całkowicie przypadkowy, bo są skutkiem, wnioskiem wyciągniętym z przypadkowych obserwacji
Przykład - wylosowałeś 1000 reszek pod rząd - co jest bardziej prawdopodobne - to, że wylosujesz orła, czy reszkę w następnym rzucie??

>Albo dobrą analogią jest firma rekrutująca pracowników, która ma określone wymagania, ale celowo ukrywa je przed pracownikami żeby nie sugerować im formy autoprezentacji.
>Pracownicy są dobierani przypadkowo, ale selekcja wybiera dokładnie takie osoby jakich potrzebuje. Na mocy Twojego stwierdzenia firma dobiera pracowników przypadkowo, bo szukała pracowników wśród przypadkowych ludzi.
Dostajesz karnego "Głupka" po raz drugi i do tego jeszcze "Odznakę Wymądrzającej Się Pierdoły"!
O ile, ty bambaryło intelektualna, firma ma swój cel w selekcji określonych kandydatów, bo odpowiada to jej określonym potrzebom, to proces ewolucji NIE POSIADA POTRZEB, WYMAGAŃ, CELÓW I PLANÓW NA PRZYSZŁOŚĆ. Skutkiem czego wszelkie zmiany są w pełni przypadkowe.

NIE ISTNIEJE ŻADEN UKRYTY WYMÓG na mocy którego organizmy MAJĄ dostosować się właśnie tak, aby przetrwać! Czy poprawniej - nie istnieje powód, dla którego życie ma w ogóle trwać! To, że organizmom udaje się dostosować na tyle, że nie wyginą, TO CZYSTY PRZYPADEK!!

Wiesz... ja zawsze myślałem, że przypadkowość czegoś określa się patrząc na przyczyny, nie skutki...

>Ewolucja nie jest przypadkowa - mutacje genów są przypadkowe, a to tylko element ewolucji. I to ja tu miałem być za głupi żeby coś zrozumieć?
Tak, patrz wypowiedź wyżej...

>Natomiast my poznajemy prawdę w sposób wycinkowy
Jesteś beznadziejnym przypadkiem... Nie poznajemy żadnej 'prawdy', tylko formułujemy wnioski i ustalamy relacje co do których nie ma 100% pewności.

>Poza tym kolejna rzecz. W jaki sposób odkrycia i teorie naukowe przyczyniają się do przetrwania?
No więc właśnie - dlatego jest to przedmiotem zdziwienia. Widzę, że tego nie rozumiesz, więc wyjaśnię Ci to: o ile nikogo nie dziwi wyciąganie prozaicznych wniosków z sytuacji dnia i życia codziennego, bo to może być przystosowanie do przeżycia, to CZEMU MIAŁOBY NAM SIĘ UDAWAĆ WYJAŚNIAĆ TAJEMNICE POCHODZENIA I STRUKTURY WSZECHŚWIATA? Z tego, co udało nam się do tej pory uważam, że jesteśmy w tym nawet nieźli. Ale NIE MA PRAWA NATURY, które nakazuje nam je rozumieć, żeby przeżyć. Wiedza o np. istnieniu atomów NIE JEST CZYNNIKIEM NIEZBĘDNYM, WARUNKUJĄCYM PRZETRWANIE!!

Małpy, słonie, ośmiornice i pantofelki w dupie mają takie koncepcje (może nie wszystkie - pantofelek i ośmiornica nie mają dupy) i są im po prostu zbędne w walce o byt. A czemu nam się to raczej udaje? Ciebie to nie dziwi, tylko uważasz za jakieś dostosowanie?? To czemu małpa nie wyskoczy z fizyką kwantową? Tylko nie pieprz, że mamy lepszy mózg, bo większy mózg nie tłumaczy tego, że w ogóle miałoby nam się udawać coś takiego! Jest listkiem figowym, którym zasłaniasz swoją niewiedzę. "No nie wiem, czemu, fakt - to dziwne, ale to musi z powodu większego i lepszego mózgu, który umożliwia nam bardziej abstrakcyjne myślenie" A teraz, panie mistrzu dowodów - UDOWODNIJ mi prawdziwość powyższej wypowiedzi w cudzysłowie. Tylko weź pod uwagę to, że umiejętność abstrakcyjnego myślenia nie jest warunkiem koniecznym do rozumienia wszechświata. Wszystko, co potrafi w jakikolwiek sposób przewidywać skutki swoich działań - jest w stanie myśleć abstrakcyjnie. W tym szympansy i inne takie.

>Serio nie widzisz, że poznawanie prawdy to właśnie przystosowanie do środowiska? Jeśli nie to czym są te odkrycia?
Pewnymi relacjami, wnioskami które formułujemy na podstawie skończonego, a zetem z definicji niepełnego zbioru obserwacji. Skoro zbiór obserwacji jest niepełny, brak 100% pewności co do prawdziwości owych odkryć. Jedyne, co możesz zrobić, to przekonywać kogoś do nich, a nie je udowadniać.

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Po tym poście mam już pewność, że to zamierzony psychopatyczny trolling, który polega na wprowadzaniu zamętu i używaniu erystyki.

Dziękuję za dyskusję, wnioski każdy może sobie wyciągnąć
18-01-2016 22:56 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Na wszystkie pytania mam jedną odpowiedź:
>url=https://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa]https://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa[/url]
>Z pewnością metodologia naukowa jest najlepszym sposobem na poznanie rzeczywistości*, jaki człowiek do tej pory stworzył. Więc, jeśli chcemy cokolwiek powiedzieć o rzeczywistości i mieć pewność, że będzie z nią zgodne, to powinno się opierać właśnie na tejże metodologii.

Czy jest możliwe, że w otaczającym nas świecie, zdarzają się rzeczy, których nie da się zbadać zgodnie z metodologią naukową?

Jest to wg mnie rzecz pewna, uwzględniając poziom naszej wiedzy o świecie i ogrom tegoż świata. Zatem zjawiska mogą zachodzić, a metodologia może być na nie "ślepa". Czy jest możliwe, że takie zjawiska mogą być dostępne (obserwowalne) tylko przez jednostki? Np wariatów? Wiemy, że to się zdarza.

Zatem, nie trzeba opierać się na metodologii naukowej, aby stwierdzić coś prawdziwego o świecie.
Więcej, stosowanie metodologii naukowej jako pewnego rodzaju "ideologii" może zasłonić nam prawdę.


Śmieszą mnie lemingi.
18-01-2016 23:17 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Gdybać każdy może. Wariaci też czasem mają wybitne odkrycia, ale w znacznej większości to idioci lub zwykli ludzie tylko z chorobą psychiczną. Metoda naukowa pozwala odsiać ziarno od plew. A to, że wiele rzeczy jeszcze nam się wymyka, to dlatego, że świat jest bardzo złożony i wielu rzeczy jeszcze nie poznaliśmy. Jednak nowe wynalazki zawsze okazywały się logiczne i zgodne z prawdą. Cóż, inaczej nie byłyby wynalazkami, tylko kupą złomu. A innej prawdy niż znana nam prawda... nie znamy, więc nie możemy o tym mówić, poza samym stwierdzeniem, że wielu rzeczy jeszcze nie wiemy. Tylko czy to coś odkrywczego i czy rzeczywiście pokrywa się z postami autora?
18-01-2016 23:30 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Gdybać każdy może.
To nie gdybanie, tylko logiczny wywód, prowadzący do wniosku, że metodologia naukowa nie jest niezbędna do odkrycia prawdy. Gdybyś poszedł do lasu na grzyby, spotkał tam ladujący spodek i kosmitów (i byłbyś trzeźwy), to wiedziałbyś że kosmici istnieją. A co na to metodologia naukowa? Byłaby bezradna, gdyby nikt nic nie widział poza Tobą. Co uznałbyś wówczas za prawdę: to co widziałeś, czy to co wynika z użycia metodologii naukowej?

Śmieszą mnie lemingi.
18-01-2016 23:36 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Metodologia naukowa "powiedziałaby" w takiej sytuacji, że grzyby były bardzo srogie.
18-01-2016 23:57 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Metodologia naukowa "powiedziałaby" w takiej sytuacji, że grzyby były bardzo srogie.

Czyli nie przyjąłbyś do wiadomości tego, co widziałeś? Odrzuciłbyś wynik obserwacji, w imię ideologii? Można i tak.

Pamiętaj jednak, że miliony much nie muszą mieć racji...


Śmieszą mnie lemingi.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie zakładam możliwości doświadczenia takiej sytuacji. Tzn w 100% nie mogę tego odrzucić, ale na tej zasadzie nie można odrzucić żadnego niesprzecznego wewnętrznie twierdzenia
19-01-2016 00:22 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Nie zakładam możliwości doświadczenia takiej sytuacji. Tzn w 100% nie mogę tego odrzucić, ale na tej zasadzie nie można odrzucić żadnego niesprzecznego wewnętrznie twierdzenia
Uciekasz od odpowiedzi. Pytanie nie dotyczy czy doświadczysz faktycznie, tylko co gdyby tak się stało realnie byś zrobił. Zaufał sobie, czy metodologii?


Śmieszą mnie lemingi.
18-01-2016 23:39 
 Ocena 1 na 5
lusaka (178 punktów)
Gdybyś poszedł do lasu na grzyby, spotkał tam ladujący spodek i kosmitów (i byłbyś trzeźwy), to wiedziałbyś że kosmici istn

Przepraszam że się wtrącę. Osobiście pierwsze co bym uczynił, to wybrał się do psychiatry w obawie o stan swojego zdrowia psychicznego.
19-01-2016 00:01 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Przepraszam że się wtrącę. Osobiście pierwsze co bym uczynił, to wybrał się do psychiatry w obawie o stan swojego zdrowia psychicznego.

A gdyby takich wariatów ,którzy widzieli kosmitów było więcej? A gdyby dało się zbadać ,że faktycznie byli to kosmici? Wtedy uznał byś to za prawdę? Ale gdy sam jej (tylko Ty jeden) doświadczysz, to uznałbyś się za wariata? A zatem prawdą nie jest to co jest prawdą, tylko to co da się wykazać za pomocą metody naukowej. CBDU


Śmieszą mnie lemingi.
19-01-2016 01:24 
 Ocena 2 na 2
lusaka (178 punktów)
>>Przepraszam że się wtrącę. Osobiście pierwsze co bym uczynił, to wybrał się do psychiatry w obawie o stan swojego zdrowia psychicznego.

>A gdyby takich wariatów ,którzy widzieli kosmitów było więcej?<

Takich wariatów jest całe mnóstwo.

>A gdyby dało się zbadać ,że faktycznie byli to kosmici? Wtedy uznał byś to za prawdę?<

Gdyby się dało zbadać, że byli to faktycznie.. Chyba nie miał bym wyjścia innego.

>Ale gdy sam jej (tylko Ty jeden) doświadczysz, to uznałbyś się za wariata?<

Bardzo możliwe, że tak bym się czuł.

>A zatem prawdą nie jest to co jest prawdą, tylko to co da się wykazać za pomocą metody naukowej. CBDU<

Prawdą nie jest, subiektywne spostrzeżenie wariata, który twierdzi że widział obcą cywilizację w lesie.

Pozdrawiam, Piotrek.
18-01-2016 19:30 
 Ocena 9 na 9
Marian Forewa (906 punktów)
> Jak mózg może wydawać osąd o samym sobie, skoro jest tylko przypadkowym zlepkiem atomów, których zadaniem jest przetrwanie, a nie poznawanie prawdy?

Poznanie prawdy o tym, co dzieje się w otoczeniu, bywa kluczowe dla przetrwania mózgu i jego nosiciela, więc poznanie prawdy jako środek umożliwiający przetrwanie jest jednym z zadań mózgu.

Możesz zapoznać się ze współczesnymi przykładami przypadków obniżonej zdolności przetrwania mózgów, które nie poznały prawdy w stopniu wystarczającym. Nagrody Darwina.

> Światopogląd ateistyczny jest samowywrotny, co udowodniłem w pierwszym poście.

W pierwszym poście zadałeś tylko serię naiwnych pytań, i wyciągnąłeś klika nielogicznych, samowywrotnych wniosków.
18-01-2016 20:03 
 Ocena-1 na 3
gostyx (347 punktów)
>Poznanie prawdy o tym, co dzieje się w otoczeniu, bywa kluczowe dla przetrwania mózgu i jego nosiciela, więc poznanie prawdy jako środek umożliwiający przetrwanie jest jednym z zadań mózgu.
Bzdury, mistrzu. Nie ma żadnego powodu, dla którego to, co umożliwia nam przetrwanie musiałoby być w jakikolwiek sposób związane z poznawaniem prawdy. Ja mogę sp... ee.. uciekać przed tygrysem, bo mi się może wydawać, że wyjdą z niego włochate krasnoludki i zabiorą mnie do krainy Mara-Mara, gdzie wyrosną mi włosy na stopach, przez co wszyscy się będą ze mnie śmiać. Sprzyja to mojemu przetrwaniu, a jakże, tylko z prawdą (czymkolwiek to jest) ma mało wspólnego.

Więc czemu twierdzisz, że poznanie prawdy o tym, co się dzieje w otoczeniu bywa kluczowe? Absolutnie nie ma takiego wymogu, bo to sprzyja przetrwaniu może mieć dość mało wspólnego z 'prawdą' sensu largo. A skoro nie ma wymogu - skąd wiesz, że to, co Ci się wydaje, jest prawdą w jakimkolwiek sensie, a nie po prostu ogłupiającym Cię czynnikiem adaptacyjnym?


True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
18-01-2016 20:27 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Niestety, miszczu, pudło.

Co było bardziej prawdopodobne?
Że organizmy myślące logicznie dostrzegą realne proste zjawiska?
Czy to, że organizmy wytworzą skomplikowany system omijający te zjawiska, a dające taki sam efekt praktyczny w zachowaniu, który sprzyja przetrwaniu?

Poza tym poznanie pewnych realnych mechanizmów otwiera drogę do poznawania innych realnych mechanizmów i tym samym większa jest szansa przetrwania i rozwoju tego kto poznaje prawdę, od tego kto powtarza losowe sekwencje, lub wykonuje swój stały, przewidywalny plan. Mózg cały czas "przymierza" różne teorie i przyjmuje je lub odrzuca i im bardziej te teorie pokrywają się z prawdą, tym łatwiej o przetrwanie.

Jeżeli masz osobę z IQ 200, to ona prędzej rozpozna mechanizmy od osoby z IQ 40, która do tej pory przetrwała dzięki losowym sekwencjom akurat pasującym do przetrwania. To tak samo jak Messi prędzej strzeli 20 goli w sezonie niż jakiś napastnik ostatniej drużyny polskiej ekstraklasy. Ewolucja promuje umiejętności, a nie przypadkowe dopasowanie.

Jeśli czujesz się zmasakrowany, to przepraszam, ale prawda czasem boli i jest gorzka
18-01-2016 20:58 
 Ocena 1 na 1
gostyx (347 punktów)
>Co było bardziej prawdopodobne?
>Że organizmy myślące logicznie dostrzegą realne proste zjawiska?
Logicznie? Tylko co to znaczy 'myśleć logicznie'? Jesteś zdolny myśleć jedynie w taki sposób, w jaki pozwalają na to martwe atomy składające się na Twój mózg.

Gdzie jest powiedziane, że stany kwantowe elektronów tworzących atomy Twojego mózgu mogą i mają powodować jakiekolwiek wytłumaczenie jakichkolwiek zjawisk zgodne z prawdą, czyli stanem, który faktycznie zachodzi w świecie?
Mózg służy do zbierania bodźców i ich analizy, nie zaś logicznej (słowo-klucz) weryfikacji słuszności założeń.

>Czy to, że organizmy wytworzą skomplikowany system omijający te zjawiska, a dające taki sam efekt praktyczny w zachowaniu, który sprzyja przetrwaniu?
Po co mówić o jakimś 'systemie'? A jeszcze do tego "skomplikowanym" i "omijającym"? Wystarczy, że będą zachowywać się tak, że przetrwają. Szluss.
A ich tłumaczenie sobie, czyli (nomen-omen?) racjonalizacja postępowania? - a to już może być zupełnie z czapy i niezależne od czegokolwiek. Mózg ma pomagać przetrwać. Niezależnie, w jaki sposób to robi.

Wychodzicie z implikacji - 'służy przetrwaniu, ergo jest prawdziwe'. A nie ma powodu, dla którego taka implikacja musi zachodzić. Musi, to służyć przetrwaniu, a nie być prawdziwe.

Ba, w historii nauki ile razy były takie historie (pytanie retoryczne), że uważaliśmy, że coś wiemy, no już na niemalże 100%, a potem brało w łeb i okazywało się, że jest o 180 stopni inaczej?

>Jeśli czujesz się zmasakrowany, to przepraszam, ale prawda czasem boli i jest gorzka
Ależ skądże - zmasakrowany w żadnym razie Pogadać zawsze można, nie czuję się zobligowany do 'mania' jakiejkolwiek prawdy o świecie - dlatego nadal jestem zdania założyciela wątku.

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
18-01-2016 21:21 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Logicznie? Tylko co to znaczy 'myśleć logicznie'?

Psychiatra w takim momencie nie tłumaczy, tylko zapisuje leki.

>Jesteś zdolny myśleć jedynie w taki sposób, w jaki pozwalają na to martwe atomy składające się na Twój mózg.
>Gdzie jest powiedziane, że stany kwantowe elektronów tworzących atomy Twojego mózgu mogą i mają powodować jakiekolwiek wytłumaczenie jakichkolwiek zjawisk zgodne z prawdą, czyli stanem, który faktycznie zachodzi w świecie?
>Mózg służy do zbierania bodźców i ich analizy, nie zaś logicznej (słowo-klucz) weryfikacji słuszności założeń.

Popełniasz ten sam błąd co gurardo: atomy składające się na mój mózg to mechanizm działania, a nie funkcja. Słuszność założeń jest sprawdzana w realnym świecie za pomocą metody naukowej. Koniec kropka, dopóki nie masz lepszej, to nie powinieneś się odzywać.

>Po co mówić o jakimś 'systemie'? A jeszcze do tego "skomplikowanym" i "omijającym"? Wystarczy, że będą zachowywać się tak, że przetrwają. Szluss.
>A ich tłumaczenie sobie, czyli (nomen-omen?) racjonalizacja postępowania? - a to już może być zupełnie z czapy i niezależne od czegokolwiek. Mózg ma pomagać przetrwać. Niezależnie, w jaki sposób to robi.

Udowodnij te bzdury. Czekam z ciekawością.

Oczywiste jest, że największe szanse przetrwania ma najbliższy prawdzie układ i już o tym pisałem. Nadal się do tego nie odniosłeś i ten argument jest aktualny.

>Wychodzicie z implikacji - 'służy przetrwaniu, ergo jest prawdziwe'. A nie ma powodu, dla którego taka implikacja musi zachodzić. Musi, to służyć przetrwaniu, a nie być prawdziwe.

Nikt nie wychodzi z takiej implikacji, przynajmniej nie na tym forum. Natomiast to Ty wymyśliłeś sobie, że skoro służy przetrwaniu to nie może być prawdziwe i zachodzę w głowę jakim cudem wymyśliłeś takie mundrości.

>Ba, w historii nauki ile razy były takie historie (pytanie retoryczne), że uważaliśmy, że coś wiemy, no już na niemalże 100%, a potem brało w łeb i okazywało się, że jest o 180 stopni inaczej?

No i co z tego? Ty jesteś tym kto podważa znane teorie? Super, to przedstaw nowe, bo metoda naukowa ma to do siebie, że jeśli przedstawisz lepszą teorię wyjaśniającą zjawiska i wyjaśniającą niesłuszność poprzednich teorii i przyczyny ich zgodności z faktami obserwowalnymi to SUPER. To właśnie różni naukowców od teistów, którzy stawiają swoje tezy a priori i głoszą je z ambony domagając się tolerancji swoich poglądów. W dodatku te tezy zazwyczaj są totalitarne i wyprane z ludzkich uczuć.

>Ależ skądże - zmasakrowany w żadnym razie

A szkoda. Myślałem, że do rozmówców coś dociera, ale widocznie nie do fideistów.
18-01-2016 22:15 
 Ocena 1 na 1
gostyx (347 punktów)
>>Logicznie? Tylko co to znaczy 'myśleć logicznie'?
>Psychiatra w takim momencie nie tłumaczy, tylko zapisuje leki.
Mhm, zaś filozof popycha filozofię do przodu...

>>Mózg służy do zbierania bodźców i ich analizy, nie zaś logicznej (słowo-klucz) weryfikacji słuszności założeń.
>Popełniasz ten sam błąd co gurardo: atomy składające się na mój mózg to mechanizm działania, a nie funkcja. Słuszność założeń jest sprawdzana w realnym świecie za pomocą metody naukowej.
Nie! Nie żadna 'słuszność założeń', tylko zdolność mózgu do zwiększania szans przetrwania. Kto przetrwa - ten, co spieprzy przed wałkowanym dziś tygrysem z powodu Mara-Mara, czy ten, który będzie chciał sprawdzać słuszność swoich założeń, że to drapieżnik i sobie koło niego usiądzie, żeby sprawdzić, czy się na niego rzuci?

>Koniec kropka, dopóki nie masz lepszej, to nie powinieneś się odzywać.
Skąd ten zamordyzm? Bo Ci się moje zdanie nie podoba? Krytykuję i mam do tego prawo - nie muszę być geniuszem z gotową odpowiedzią na wszystko, żeby wygłosić konstruktywną krytykę...

>>Po co mówić o jakimś 'systemie'? A jeszcze do tego "skomplikowanym" i "omijającym"? Wystarczy, że będą zachowywać się tak, że przetrwają. Szluss.
>>A ich tłumaczenie sobie, czyli (nomen-omen?) racjonalizacja postępowania? - a to już może być zupełnie z czapy i niezależne od czegokolwiek. Mózg ma pomagać przetrwać. Niezależnie, w jaki sposób to robi.
>Udowodnij te bzdury. Czekam z ciekawością.
Oczywiście, jak tylko udowodnisz swoje:
"Oczywiste jest, że największe szanse przetrwania ma najbliższy prawdzie układ" - to, że coś wydaje Ci się logiczne i tak nieodparcie pociągające, nie znaczy, że jest prawdziwe. Czekam na dowód ww. tezy oraz dyskusji z argumentem ją, moim zdaniem, zbijającym:

>Oczywiste jest, że największe szanse przetrwania ma najbliższy prawdzie układ i już o tym pisałem. Nadal się do tego nie odniosłeś i ten argument jest aktualny.
Nie! Największe szanse przetrwania ma ten, który będzie potrafił najlepiej się przystosować do środowiska. Niezależnie od tego, jak to zrobi. To, że potrzeba do tego jakiejś 'prawdy', to Twoje założenie i podstawowa przesłanka, którą na dodatek traktujesz jako oczywistą i nie podlegająca dyskusji, bo wydaje Ci się, że to logiczne...

>>Wychodzicie z implikacji - 'służy przetrwaniu, ergo jest prawdziwe'. A nie ma powodu, dla którego taka implikacja musi zachodzić. Musi, to służyć przetrwaniu, a nie być prawdziwe.
>Nikt nie wychodzi z takiej implikacji, przynajmniej nie na tym forum. Natomiast to Ty wymyśliłeś sobie, że skoro służy przetrwaniu to nie może być prawdziwe i zachodzę w głowę jakim cudem wymyśliłeś takie mundrości.
Upfff.. Zacznij czytać ze zrozumieniem, bardzo Cię proszę... Gdzie ja wymyślam sobie, że "skoro służy przetrwaniu, to nie może być prawdziwe"? Dyskutujesz z wypowiedzią, która nigdy nie padła - twierdzę, że nie musi to być prawdziwe, a Ty nie będziesz w stanie rozróżnić, co jest prawdą, a co nie.

>>Ba, w historii nauki ile razy były takie historie (pytanie retoryczne), że uważaliśmy, że coś wiemy, no już na niemalże 100%, a potem brało w łeb i okazywało się, że jest o 180 stopni inaczej?
>No i co z tego? Ty jesteś tym kto podważa znane teorie? Super, to przedstaw nowe, bo metoda naukowa ma to do siebie, że jeśli przedstawisz lepszą teorię wyjaśniającą zjawiska i wyjaśniającą niesłuszność poprzednich teorii i przyczyny ich zgodności z faktami obserwowalnymi to SUPER.
No ja wiem, tylko krytyka jakiejś teorii nie wymusza przedstawiania własnej. Mogę widzieć dziury, a nie być w stanie ich załatać. I co? Czy to znaczy, że nie mam racji w swojej krytyce?

>To właśnie różni naukowców od teistów, którzy stawiają swoje tezy a priori i głoszą je z ambony domagając się tolerancji swoich poglądów. W dodatku te tezy zazwyczaj są totalitarne i wyprane z ludzkich uczuć.
A co mnie to obchodzi? My tutaj nadal rozmawiamy o prawdzie i mózgu? Skąd Ci się pojawiają jakieś teizmy?? Skąd ten nagły przeskok? Czy naprawdę krytykę jakiegoś stanowiska potrafisz tylko przyrównać do religii? Troszkę intelektualnym zaduchem to trąci...

>A szkoda. Myślałem, że do rozmówców coś dociera, ale widocznie nie do fideistów.
I znowu, jak zaczarowana różdżka - nie zgadzam się z kimś, a nawet (co widać po wypowiedzi) niedokładnie go rozumiem, może nieco nie nadążam, to go chociaż od fideistów pojadę, żeby było na moje?

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
18-01-2016 23:04 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie! Nie żadna 'słuszność założeń', tylko zdolność mózgu do zwiększania szans przetrwania. Kto przetrwa - ten, co spieprzy przed wałkowanym dziś tygrysem z powodu Mara-Mara, czy ten, który będzie chciał sprawdzać słuszność swoich założeń, że to drapieżnik i sobie koło niego usiądzie, żeby sprawdzić, czy się na niego rzuci?

Kiepska próba manipulacji. Szanse przetrwania najbardziej zwiększa poznawanie prawdy, tzn bardziej je zwiększa poznawanie prawdy niż mylne przekonania. I rzeczywistość selekcjonuje tu ludzi, którzy potrafią rozpoznawać realne mechanizmy i ich preferuje. To oznacza też, że dzięki takim jak my, tacy jak Wy w ogóle żyją i mogą sobie pójść do sklepu Człowiek otrzymał od ewolucji takie przystosowania, które zmuszają go do poznawania prawdy. Nasze umysły są zbyt skomplikowane żeby tylko dzięki losowym projekcjom działały w tak skomplikowanym świecie. Do tego w takiej wersji myślenie człowieka byłoby bardzo ograniczone. Rozumiem, że znasz takie myślenie z autopsji? Jeśli nie to kłamiesz, więc od której strony by nie ugryźć to leżysz i kwiczysz z argumentacją podważającą logikę.

10 kolesi i 1 kobieta widzą pierwszy raz lwa: kobieta postanowiła pogłaskać kiciusia i została zjedzona. Jeden z mężczyzn podszedł z kijkiem i został zjedzony. Tamci logicznie uznali, że trzeba uciekać i przetrwało 9 facetów. W analogicznej sytuacji gdyby każdy losowo wykonywał jakąś sekwencję zachowań, to przetrwałby tylko ten, który miałby prawidłowy kod. W kolejnych sytuacjach odpadałyby kolejne losowe kody i w końcu zostają tylko te, które przetwarzają dane i myślą:
- logicznie,
- zgodnie z prawdą
- kreatywnie
- samoświadomie
- z myślą o przyszłości

Mówimy tu o ściśle wyselekcjonowanych cechach, a nie o przypadkowym zbiorze neuronów! I dalej już nie będziesz miał argumentów, wiem o tym. Ciekawe czy chociaż przyznasz się do błędu.

>Skąd ten zamordyzm? Bo Ci się moje zdanie nie podoba? Krytykuję i mam do tego prawo - nie muszę być geniuszem z gotową odpowiedzią na wszystko, żeby wygłosić konstruktywną krytykę...

Trzeba mieć coś konstruktywnego do powiedzenia jeśli chce się krytykować mądrzejszych. Bo póki co zachowujesz się jak dziecko z ADHD, które neguje na głos to co mówi nauczycielka i zadaje głupie pytania o rzeczy, które wszyscy wiedzą.

>>Udowodnij te bzdury. Czekam z ciekawością.
>Oczywiście, jak tylko udowodnisz swoje:
>"Oczywiste jest, że największe szanse przetrwania ma najbliższy prawdzie układ" - to, że coś wydaje Ci się logiczne i tak nieodparcie pociągające, nie znaczy, że jest prawdziwe. Czekam na dowód ww. tezy oraz dyskusji z argumentem ją, moim zdaniem, zbijającym:
>>Oczywiste jest, że największe szanse przetrwania ma najbliższy prawdzie układ i już o tym pisałem. Nadal się do tego nie odniosłeś i ten argument jest aktualny.
>Nie! Największe szanse przetrwania ma ten, który będzie potrafił najlepiej się przystosować do środowiska. Niezależnie od tego, jak to zrobi. To, że potrzeba do tego jakiejś 'prawdy', to Twoje założenie i podstawowa przesłanka, którą na dodatek traktujesz jako oczywistą i nie podlegająca dyskusji, bo wydaje Ci się, że to logiczne...

Tak samo jak to, że oddychamy. Widziałeś kiedyś tlen? To co się odzywasz!

A na poważnie, to już nie wiem co napisać, ręce opadają. Przecież już to tłumaczyłem kilka razy. Prosta matematyka prowadzi do zrozumienia tego o czym pisałem.

Prawda to w uproszczeniu zbiór X, składający się z elementów {1,..., 99999}.
Każdy z poznawalnych elementów można zapisać w sposób logiczny. Do każdego prowadzi inne działanie matematyczne. Może istnieć organizm losowo znający wynik działania 1 i on przetrwa na najniższym poziomie egzystencji. Może istnieć organizm znający losowo 1 i 2, ale to już jest mniej prawdopodobne. Rzeczywistość szybko weryfikuje takie organizmy. Jednak prawdopodobne jest, że jeżeli organizm pozna regułę, która stoi za mechanizmami, to będzie mógł poruszać się po dużo większym zakresie prawdy. I właśnie te kryteria poznawania świata spełnia nasz mózg. Oczywiście nie wiemy wszystkiego, ale nie można odwoływać się do tej niewiedzy po to żeby mówić, że nic nie wiemy, lub żeby przedstawić własne sprzeczne poglądy przyjęte bez analizy.

>>Nikt nie wychodzi z takiej implikacji, przynajmniej nie na tym forum. Natomiast to Ty wymyśliłeś sobie, że skoro służy przetrwaniu to nie może być prawdziwe i zachodzę w głowę jakim cudem wymyśliłeś takie mundrości.
>Upfff.. Zacznij czytać ze zrozumieniem, bardzo Cię proszę... Gdzie ja wymyślam sobie, że "skoro służy przetrwaniu, to nie może być prawdziwe"? Dyskutujesz z wypowiedzią, która nigdy nie padła - twierdzę, że nie musi to być prawdziwe, a Ty nie będziesz w stanie rozróżnić, co jest prawdą, a co nie.

Czyli odwołujesz się do pozycji "nic nie wiadomo", czyli sam siebie obalasz. A jakie masz dowodu na to, że nie musi być prawdziwe? Przedstaw tok rozumowania, który doprowadził Cię do takiego wniosku. Oczywiście odwołując się do wiedzy na temat działania ludzkiego mózgu, ale obawiam się, że możesz takowej nie posiadać

>No ja wiem, tylko krytyka jakiejś teorii nie wymusza przedstawiania własnej. Mogę widzieć dziury, a nie być w stanie ich załatać. I co? Czy to znaczy, że nie mam racji w swojej krytyce?

Może tak właśnie być. Bardzo często krytykują osoby, które nie rozumieją, a są na tyle bufonowate, że nie dopuszczają, że mogą się mylić i wtedy właśnie podważają bezpodstawnie i nie da się im wytłumaczyć. Myślę, że właśnie teraz dyskutuję z kimś kto tak robi. Teorie spiskowe i przewrotne wyjaśnienia mają to do siebie, że są niewiarygodne.

>Skąd Ci się pojawiają jakieś teizmy??

Ateizm wynika z odrzucenia teizmu, a Ty krytykujesz ateizm, więc jesteś teistą. Dlaczego więc miałbym tu nie pisać o Twojej teorii? Innych pokrytykujesz bezpodstawnie, a od własnych twierdzeń umywasz rączki? To się nazywa trolling.
gostyx (347 punktów)
>Człowiek otrzymał od ewolucji takie przystosowania, które zmuszają go do poznawania prawdy. Nasze umysły są zbyt skomplikowane żeby tylko dzięki losowym projekcjom działały w tak skomplikowanym świecie.
Pieeeprzysz... Jeśli naturalizm ontologiczny jest prawdziwy, to wszystko powstało w wyniku losowości i przypadku, więc nie widzę powodu dla którego tutaj nie mogłoby być przez przypadek ( ) tak samo.

>Rozumiem, że znasz takie myślenie z autopsji?
Daruj sobie...

>10 kolesi i 1 kobieta widzą pierwszy raz lwa: kobieta postanowiła pogłaskać kiciusia i została zjedzona. Jeden z mężczyzn podszedł z kijkiem i został zjedzony. Tamci logicznie uznali, że trzeba uciekać i przetrwało 9 facetów. W analogicznej sytuacji gdyby każdy losowo wykonywał jakąś sekwencję zachowań, to przetrwałby tylko ten, który miałby prawidłowy kod. W kolejnych sytuacjach odpadałyby kolejne losowe kody i w końcu zostają tylko te, które przetwarzają dane i myślą:
>- logicznie,
>- zgodnie z prawdą
>- kreatywnie
>- samoświadomie
>- z myślą o przyszłości
>Mówimy tu o ściśle wyselekcjonowanych cechach, a nie o przypadkowym zbiorze neuronów! I dalej już nie będziesz miał argumentów, wiem o tym. Ciekawe czy chociaż przyznasz się do błędu.
Dowiodłeś tylko tego, że potrafimy dostosować się tak, aby przeżyć. Twój "właściwy kod" to "przetrwanie", nie "prawda" w sensie logicznym.

>>Skąd ten zamordyzm? Bo Ci się moje zdanie nie podoba? Krytykuję i mam do tego prawo - nie muszę być geniuszem z gotową odpowiedzią na wszystko, żeby wygłosić konstruktywną krytykę...
>Trzeba mieć coś konstruktywnego do powiedzenia jeśli chce się krytykować mądrzejszych. Bo póki co zachowujesz się jak dziecko z ADHD, które neguje na głos to co mówi nauczycielka i zadaje głupie pytania o rzeczy, które wszyscy wiedzą.
Stary, na tym polega rozwój. Mogę się mylić,nie uzurpuję sobie racji w czymkolwiek, czego nie zweryfikowałem osobiście.

Ale krytyczna postawa jest postawą naukowca - nie ma rzeczy, które należy przyjmować na wiarę. A TY taką służalczą postawę przyjmujesz wobec autorytetów, najlepiej naukowych. Jak ktoś (słusznie) krytykuje teistów, to "Och tak, tak, dobrze mu, jeszcze mu raz! Niech wie, że nie ma prawd niepodważalnych!" Natomiast jak się krytykuje coś, co Ty uważasz za prawdę, to się zasłaniasz dzieckiem z ADHD i nauczycielką, jakby nauczycielka była 100% wyrocznią. Zamieniłeś sobie jedynie kościół na uczelnię, ale boisz się po prostu myśleć samodzielnie i potrzebujesz takich samych przewodników jak ci, których krytykujesz.

>>>Oczywiste jest, że największe szanse przetrwania ma najbliższy prawdzie układ i już o tym pisałem. Nadal się do tego nie odniosłeś i ten argument jest aktualny.
>>Nie! Największe szanse przetrwania ma ten, który będzie potrafił najlepiej się przystosować do środowiska. Niezależnie od tego, jak to zrobi. To, że potrzeba do tego jakiejś 'prawdy', to Twoje założenie i podstawowa przesłanka, którą na dodatek traktujesz jako oczywistą i nie podlegająca dyskusji, bo wydaje Ci się, że to logiczne...
>Tak samo jak to, że oddychamy. Widziałeś kiedyś tlen? To co się odzywasz!
Czy ten argument jakoś obala moją wypowiedź?

>Prawda to w uproszczeniu zbiór X, składający się z elementów {1,..., 99999}.
... taaak..

>A jakie masz dowodu na to, że nie musi być prawdziwe?
Bo nic mnie nie zmusza do przyjmowania tego założenia.

>>No ja wiem, tylko krytyka jakiejś teorii nie wymusza przedstawiania własnej. Mogę widzieć dziury, a nie być w stanie ich załatać. I co? Czy to znaczy, że nie mam racji w swojej krytyce?
>Może tak właśnie być. Bardzo często krytykują osoby, które nie rozumieją, a są na tyle bufonowate, że nie dopuszczają, że mogą się mylić i wtedy właśnie podważają bezpodstawnie i nie da się im wytłumaczyć. Myślę, że właśnie teraz dyskutuję z kimś kto tak robi. Teorie spiskowe i przewrotne wyjaśnienia mają to do siebie, że są niewiarygodne.
Masz rację. Podpiszę się pod tym obiema rękami. Przykro mi bardzo, zostanę przy swoim zdaniu - nie przekonałeś mnie po prostu. Najłatwiej zarzucić rozmówcy ignorancję.

>>Skąd Ci się pojawiają jakieś teizmy??
>Ateizm wynika z odrzucenia teizmu, a Ty krytykujesz ateizm, więc jesteś teistą.
<facepalm>
Hast Du echt alle Tassen im Schrank, mein Freund?
Twoja argumentacja jest równie prymitywna, co logika, która się za nią kryje. Przepraszam, ale ciężko mi dalej wierzyć w sensowność tej dyskusji...


True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pieeeprzysz... Jeśli naturalizm ontologiczny jest prawdziwy, to wszystko powstało w wyniku losowości i przypadku, więc nie widzę powodu dla którego tutaj nie mogłoby być przez przypadek ( ) tak samo.

Teraz to Ty pieprzysz wprowadzając z kapelusza swoje założenia. Kolejny raz mylisz przypadek przy powstaniu z wykrystalizowaniem się z tego faktu i szerszych zasad, które już nie są takie przypadkowe.

>Dowiodłeś tylko tego, że potrafimy dostosować się tak, aby przeżyć. Twój "właściwy kod" to "przetrwanie", nie "prawda" w sensie logicznym.

Dostosować się tak żeby przeżyć to potrafią bakterie, a ja podałem Ci inne przystosowania, które dały nam rozwój do obecnego stanu i możliwość poznawania wiedzy.

>Stary, na tym polega rozwój. Mogę się mylić,nie uzurpuję sobie racji w czymkolwiek, czego nie zweryfikowałem osobiście.

Rozwój nie polega na sofizmatach i spłycaniu wszystkiego w bezsensowny sposób.

>Ale krytyczna postawa jest postawą naukowca - nie ma rzeczy, które należy przyjmować na wiarę. A TY taką służalczą postawę przyjmujesz wobec autorytetów, najlepiej naukowych. Jak ktoś (słusznie) krytykuje teistów, to "Och tak, tak, dobrze mu, jeszcze mu raz! Niech wie, że nie ma prawd niepodważalnych!" Natomiast jak się krytykuje coś, co Ty uważasz za prawdę, to się zasłaniasz dzieckiem z ADHD i nauczycielką, jakby nauczycielka była 100% wyrocznią. Zamieniłeś sobie jedynie kościół na uczelnię, ale boisz się po prostu myśleć samodzielnie i potrzebujesz takich samych przewodników jak ci, których krytykujesz.

Zero merytorycznej treści, a sam jakiś emocjonalny bełkot. Zarzucasz mi tu nieprawdę i wyciągasz błędne wnioski. Mój światopogląd wynika ze zrozumienia stanowiska naukowego i odrzucenia teoryjek, które są wyciągane z kapelusza i nieweryfikowalne. W dodatku mimo braku 100% pewności szukam najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień wydarzeń.

>>Tak samo jak to, że oddychamy. Widziałeś kiedyś tlen? To co się odzywasz!
>Czy ten argument jakoś obala moją wypowiedź?

To była humorystyczna analogia do Twojej wypowiedzi.

>>A jakie masz dowodu na to, że nie musi być prawdziwe?
>Bo nic mnie nie zmusza do przyjmowania tego założenia.

Mało tego - nic Cię nie zmusza do zakładania czegokolwiek, a jednak w codziennym życiu zakładasz różne rzeczy i okazuje się, że to prawda. No chyba, że nie to sorry.
gostyx (347 punktów)
>Kolejny raz mylisz przypadek przy powstaniu z wykrystalizowaniem się z tego faktu i szerszych zasad, które już nie są takie przypadkowe.
To TY SIĘ MYLISZ uznając to stwierdzenie za FAKT, do czego nie masz NAJMNIEJSZEGO PRAWA, bo to jedynie WNIOSEK Z FAKTÓW (OBSERWACJI) - zrozumże to wreszcie!!

>W dodatku mimo braku 100% pewności szukam najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień wydarzeń.
Ehe... Twoje chciejstwo, bo bez definicji 'prawdziwego stanu rzeczy" nie będziesz w stanie określić, co jest (naj)bardziej prawdopodobne.

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
19-01-2016 15:55 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jesteś oszustem i manipulantem. Miło mi to Tobie wytknąć

Po pierwsze odwołujesz się do niewiedzy. Pierwsza manipulacja, która Cię dyskwalifikuje z racjonalnej dyskusji i już o tym wspominałem. Jeżeli odwołujesz się do niewiedzy, czyli do faktu, że nic nie wiemy na 100%, to w ten sposób można podważyć dosłownie WSZYSTKO. W takiej sytuacji jako dyskutant nie możesz postawić żadnej pozytywnej tezy, ponieważ do każdej można napisać ten "argument". Ty dodatkowo unikasz tu stawiania pozytywnych tez, czyli ukrywasz swoje poglądy. Oznacza to nieuczciwość i w zasadzie każdy powinien za to ignorować Twoje posty.

Sytuacja zmieni się kiedy oczywistość, że nic nie można udowodnić na 100% jest przyjęta przez wszystkie strony dyskusji i nikt o tym nie wspomina. Wtedy mówiąc o faktach mówimy o najbardziej prawdopodobnej ustalalnej wersji i wymieniamy się POGLĄDAMI. Wtedy dyskusja byłaby uczciwa.
19-01-2016 16:41 
 Ocena-1 na 1
gostyx (347 punktów)
>Jesteś oszustem i manipulantem. Miło mi to Tobie wytknąć
A ty ślepcem i wielkim głupcem, miło mi również Tak też zaczynam się do Ciebie odnosić.

>Po pierwsze odwołujesz się do niewiedzy. Pierwsza manipulacja, która Cię dyskwalifikuje z racjonalnej dyskusji i już o tym wspominałem. Jeżeli odwołujesz się do niewiedzy, czyli do faktu, że nic nie wiemy na 100%, to w ten sposób można podważyć dosłownie WSZYSTKO.
No tak - bo dosłownie wszystko można podważać. Boli Cię to w jakikolwiek sposób?? Bo co? Nie będziesz mógł w ten sposób bronic swojego światopoglądu, który uważasz za nie do podważenia? Ba, ja doskonale zdaję sobie sprawę, że mój światopogląd to tylko mój światopogląd, nie zaś stuprocentową czysta prawda (czy chociażby po prostu prawda - zawsze mogę się mylić) i dlatego nie prezentuję postawy godnej kretyna: "ach, jaki mój ateistyczny światopogląd jest naukowy i zgodny z logiką, a zatem nie do podważenia", która aż z Ciebie bije.

>W takiej sytuacji jako dyskutant nie możesz postawić żadnej pozytywnej tezy, ponieważ do każdej można napisać ten "argument".
No tak, przecież nie stawiam żadnej w tym wątku... Na tym polega metoda naukowa - do wszystkiego się można bezkarnie przypieprzyć. Choćby skały srały nie istnieje nic takiego jak "niezbity fakt naukowy", na którym Ci bardzo zależy - chyba tylko po to, żebyś miał na czym, biedaku, oprzeć swój pożal-się-boże-jakże-głęboko-przemyślany-ateizm, którego tak zajadle i nieskutecznie bronisz, mój ty bulterierze.

I jak widać nie przyjdzie Ci nawet, ignorancie, do głowy, że jakiekolwiek budowanie światopoglądu na metodzie naukowej to budowanie na piasku, bo każdy światopogląd opiera się koniec końców na nieweryfikowalnych założeniach metafizycznych, których nie obalisz metodą naukową. To są podstawy filozofii, których nawet jak widać nie liznąłeś, nie przemyślałeś, a uważasz się za nie wiadomo kogo i wyzywasz dyskutantów od oszustów...

>Ty dodatkowo unikasz tu stawiania pozytywnych tez, czyli ukrywasz swoje poglądy.
Głupek Sam w linijce wyżej przyznałeś, że nie mogę postawić żadnej pozytywnej tezy, a za chwilę to, że tego nie czynię (a przecież nie mogę!) traktujesz jako ukrywanie moich poglądów oraz nieuczciwość...

>Oznacza to nieuczciwość i w zasadzie każdy powinien za to ignorować Twoje posty.
Kolejne myślenie życzeniowe... Ignorować to powinno się Twoje wypociny, bo są po prostu nieprzemyślane i pełno w nich dziur logicznych, których nawet nie widzisz, a jak Ci je wytknąć, to odmawiasz zastanowienia się nad nimi.

>Sytuacja zmieni się kiedy oczywistość, że nic nie można udowodnić na 100% jest przyjęta przez wszystkie strony dyskusji i nikt o tym nie wspomina. Wtedy mówiąc o faktach mówimy o najbardziej prawdopodobnej ustalalnej wersji i wymieniamy się POGLĄDAMI. Wtedy dyskusja byłaby uczciwa.
"Mówiąc o faktach"?? Ty chyba naprawdę jesteś jakiś pokręcony... Jeśli to, że nic nie można udowodnić na 100% uznane zostanie za oczywistość, to jak można tu mówić o jakichkolwiek FAKTACH, głupcze, skoro z definicji FAKT to coś, co jest stwierdzone ze 100% pewnością?? Wszystko wtedy to OPINIE a nie FAKTY, choćbyś je sobie 'FAKTAMI' nazywał, a nawet tak traktował..

Podsumowując - nie znasz się i nie wyrobiłeś sobie zdania w podstawowych kwestiach. Boli Cie atakowanie ateizmu i wszystko do tego sprowadzasz, a nawet nie zdajesz sobie sprawy, pierdoło, z tego, że to po prostu jeden z wielu równoprawnych metafizycznych światopoglądów, bo żadnego z nich nie uda się do końca udowodnić i można co najwyżej do niego przekonywać, a nie uważać za w 100% potwierdzony.

Choćbyś się zesrał - tego nie zmienisz.
Naprawdę - dawno nie czytałem większych głupot niż Twoje...

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
19-01-2016 17:22 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie rozumiesz najprostszego faktu. Nic nie można udowodnić na 100%, bo zawsze trzeba zostawić sobie margines błędu. Wiem (i to jest niepodważalne), że w tym momencie siedzę na krześle, ale teoretycznie mogę spać, a to siedzenie może mi się wydawać. Równie dobrze krzesło może nie istnieć, a ja mogę mieć halucynacje i równie dobrze mógłbym być teraz sterowany zdalnie przez UFO za pomocą mikrochipu, który wszczepili mi podczas nocnego porwania.

Tylko z tego powodu nie możemy wiedzieć na 100% niektórych rzeczy.

Natomiast gdyby tak zanegować logikę jako źródło poznawania prawdy, to nawet zdanie, że nic nie wiadomo na 100% staje się bełkotem. Nie możesz powiedzieć, że nic nie wiemy na 100% i nic nie da się udowodnić z całkowitą pewnością, bo musiałbyś też podważyć w ten sposób swoje zdanie i tworzysz błędne koło.

Poza tym ignorujesz to co wiemy na pewno, np:
skoro napisałem post, to musiałem użyć liter.

Takie zdanie to prawda i oczywistość. Jednak i to można rozbić erystyką udając, że się tego nie rozumie i odwołując się do niemożliwości poznania prawdy na 100%. Można przedstawić alternatywę: pomyślałem o treści posta, a ta sama się pojawiła jako treść, a litery są jedynie deskryptorem treści, której nie użyłem, ponieważ wystarczył przekaz moich myśli do Twoich myśli i równie dobrze zamiast liter mogłaby Ci się pokazać grafika, albo inna forma przekazu.

I na tej zasadzie można się bawić w sofistykę. Tylko po co?

Kolejny błąd, który popełniasz to uznanie, że skoro coś podważasz, to masz rację. A tu pudło, bo możesz ją mieć i możesz jej nie mieć. Co jest bardziej prawdopodobne? Pogląd X, czy pogląd Y? Przedstawiasz więc to co wiadomo jako wątpliwość. I robisz z tego wybór między "wiadomo" i "nie wiadomo", co sugeruje rozkład prawdopodobieństwa 50 na 50 - albo ja mam rację, albo Ty. Tymczasem jeśli masz rację, to wg czego? Wg logiki? Przecież ją podważasz. Wg prawdy? Jakiej prawdy, skoro ta nie istnieje, więc nikt nie może mieć racji? No sam siebie negujesz w ten sposób.


>No tak, przecież nie stawiam żadnej w tym wątku... Na tym polega metoda naukowa - do wszystkiego się można bezkarnie przypieprzyć. Choćby skały srały nie istnieje nic takiego jak "niezbity fakt naukowy", na którym Ci bardzo zależy - chyba tylko po to, żebyś miał na czym, biedaku, oprzeć swój pożal-się-boże-jakże-głęboko-przemyślany-ateizm, którego tak zajadle i nieskutecznie bronisz, mój ty bulterierze.

To nie metoda naukowa, tylko trolling.

>Głupek Sam w linijce wyżej przyznałeś, że nie mogę postawić żadnej pozytywnej tezy, a za chwilę to, że tego nie czynię (a przecież nie mogę!) traktujesz jako ukrywanie moich poglądów oraz nieuczciwość...

Czyli nie masz żadnych poglądów? Tym gorzej to o Tobie świadczy, ale co kto woli



>"Mówiąc o faktach"?? Ty chyba naprawdę jesteś jakiś pokręcony... Jeśli to, że nic nie można udowodnić na 100% uznane zostanie za oczywistość, to jak można tu mówić o jakichkolwiek FAKTACH, głupcze, skoro z definicji FAKT to coś, co jest stwierdzone ze 100% pewnością?? Wszystko wtedy to OPINIE a nie FAKTY, choćbyś je sobie 'FAKTAMI' nazywał, a nawet tak traktował..

No popatrz jacy prawie wszyscy są głupi, skoro mówią o jakichś faktach, a tylko Ty jeden wiesz, że fakty nie istnieją
gostyx (347 punktów)
>Wiem (i to jest niepodważalne), że w tym momencie siedzę na krześle, ale teoretycznie mogę spać, a to siedzenie może mi się wydawać. Równie dobrze krzesło może nie istnieć, a ja mogę mieć halucynacje i równie dobrze mógłbym być teraz sterowany zdalnie przez UFO za pomocą mikrochipu, który wszczepili mi podczas nocnego porwania.
Czyli, bałwanie morski, NIE JEST TO NIEPODWAŻALNE, bo właśnie sam zaproponowałeś ALTERNATYWNE WYJAŚNIENIA!!!! A to, jak oceniasz ich prawdopodobieństwo i które uznasz z nich sobie za 'prawdę' zależy tylko od TWOJEGO WIDZIMISIĘ!!!! Ty naprawdę tego nie widzisz?????

>Natomiast gdyby tak zanegować logikę jako źródło poznawania prawdy, to nawet zdanie, że nic nie wiadomo na 100% staje się bełkotem.
Gdzie ja neguję logikę?? Znajdź mój wpis i mi przed pysk przedstaw! Twierdzę, że logika nie musi dawać odpowiedzi ze 'stanem faktycznym', bo może być ewolucyjnym dostosowaniem Twojego mózgu do przetrwania, a nie narzędziem do poznawania jak ten 'stan faktyczny' wygląda!! Może on być dla nas niepojęty!

PRZYZNAJĘ JEJ UŻYTECZNOŚĆ W PEWNYM ZAKRESIE, a nie NEGUJĘ CAŁKOWICIE. Ale lepiej zamiast dyskusji z tezą, której się nie potrafi/nie chce zrozumieć wstawić dyskutantowi wypowiedź, której nie powiedział i z nią walczyć, tak? I kto tu jest trollem?

>Nie możesz powiedzieć, że nic nie wiemy na 100% i nic nie da się udowodnić z całkowitą pewnością, bo musiałbyś też podważyć w ten sposób swoje zdanie i tworzysz błędne koło.
Twierdząc jedynie, że to moje zdanie i nie roszcząc sobie prawa do końcowej słuszności poglądu? Ja bym to raczej nazwał byciem konsekwentnym światopoglądowo, a nie błędnym kołem. Ja NIE TWIERDZĘ, że MAM KONIECZNIE rację.

>Poza tym ignorujesz to co wiemy na pewno, np:
>skoro napisałem post, to musiałem użyć liter.
Udowodnij mi zatem z niezbitą, stuprocentową pewnością, że napisałeś jakiś post, a nie wydaje Ci się tylko. Aha - nie przyjmuję uzasadnień w stylu "przecież to oczywiste", "właśnie to zrobiłem", "lecz się". Poproszę DOWODY na to, że nie jestem Twoim wymysłem!

Ba! Udowodnij może, że nie jesteś mózgiem Boltzmanna!
pl.wikipedia.org/wiki/Mózg_Boltzmanna

>Kolejny błąd, który popełniasz to uznanie, że skoro coś podważasz, to masz rację.
Dyskutujesz ponownie sam ze sobą - ja cały czas twierdzę, że mogę, ale nie muszę mieć racji.

>A tu pudło, bo możesz ją mieć i możesz jej nie mieć.
Zaiste, odkrywcze..

>Przedstawiasz więc to co wiadomo jako wątpliwość.
NIE PRZEDSTAWIAM "TEGO, CO WIADOMO", BO TWIERDZĘ, ŻE O NICZYM NIE MOŻEMY TAK Z PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ POWIEDZIEĆ!! Jeśli chcesz się uprzeć, to masz tutaj moją 'pozytywną tezę'!

>Tymczasem jeśli masz rację, to wg czego? Wg logiki? Przecież ją podważasz. Wg prawdy? Jakiej prawdy, skoro ta nie istnieje, więc nikt nie może mieć racji?
Ty naprawdę nie rozumiesz... Nie NIE MOŻE tylko NIE MUSI! PRAWDA (albo raczej: 'stan faktyczny') może być zupełnie inna niż wszyscy ludzie do tej pory myśleli i przez wszystkie następne pokolenia zdołają wymyśleć. I na tej podstawie, że NIE MUSISZ mieć racji mogę zanegować wszystko, co powiesz.

>To nie metoda naukowa, tylko trolling.
Mhm, bo Ci się moje przemyślenia nie podobają?

>Czyli nie masz żadnych poglądów? Tym gorzej to o Tobie świadczy, ale co kto woli
Ja poglądy mam - jednym z nich jest właśnie ten, że we wszystkim mogę się mylić i nie ma się co przywiązywać do jakiegoś stanowiska, bo NIGDY nie będę miał gwarancji, że mam rację.

>No popatrz jacy prawie wszyscy są głupi, skoro mówią o jakichś faktach, a tylko Ty jeden wiesz, że fakty nie istnieją
Bicie się z chochołem... Ja jeden? Nadal nie dociera prosta prawda? W nauce jako FAKTY przyjmuje się tylko OBSERWACJE, KTÓRYCH DOKONASZ. CAŁA reszta to WNIOSKI Z NICH WYPROWADZONE!
A żeby było jeszcze śmieszniej: to, że Ty coś zaobserwujesz nie oznacza, że tak jest naprawdę i inni są zobowiązani Ci wierzyć na słowo - po to w publikacjach naukowych podaje się opisy eksperymentów, żeby inni też mogli SAMI SIĘ PRZEKONAĆ że tak jest.

A żeby było jeszcze zupełnie śmieszniej, to właśnie dlatego, że NIGDY nie będziesz mieć pewności, że masz rację, jako kryterium NAUKOWOŚCI Popper zaproponował nie WERYFIKOWALNOŚĆ, bo to niemożliwe, tylko FALSYFIKOWALNOŚĆ...

Powiedziałem - poczytaj, doucz się, potem pyskuj.

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
19-01-2016 23:57 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czyli, bałwanie morski, NIE JEST TO NIEPODWAŻALNE, bo właśnie sam zaproponowałeś ALTERNATYWNE WYJAŚNIENIA!!!! A to, jak oceniasz ich prawdopodobieństwo i które uznasz z nich sobie za 'prawdę' zależy tylko od TWOJEGO WIDZIMISIĘ!!!! Ty naprawdę tego nie widzisz?????

Serio uważasz, że wybór między uznaniem, że siedzę na krześle i piszę post (który czytasz) jest tak samo prawdopodobny jak porwanie mnie przez UFO i wszczepienie mikrochipu?

Już pisałem: psychiatra w takim momencie nie tłumaczy i wypisuje leki.

Jeżeli uważasz, że rozstrzyganie, która teza jest bardziej prawdopodobna, to coś co zależy od "widzimisię", to nie mamy o czym dyskutować, ponieważ w takiej sytuacji może Ci się uwidzieć dowolny zwid i możesz to forsować. Równie dobrze możesz dostać prawdą w twarz, a mimo to odrzucisz ją z powodu "widzimisię". Gdy do psychiatry przychodzi Napoleon, albo Jezus, to psychiatra nie tłumaczy, bo pacjent i tak niczego nie przyjmie. Nie przyjmie też argumentów kiedy milion osób przedstawi mu prawdę - wtedy powstaną nowe racjonalizacje, teoria uciemiężonego przez wszystkich geniusza itd. Dlatego psychiatra ma takie "widzimisię", że przepisuje neuroleptyki.

>>Natomiast gdyby tak zanegować logikę jako źródło poznawania prawdy, to nawet zdanie, że nic nie wiadomo na 100% staje się bełkotem.
>Gdzie ja neguję logikę?? Znajdź mój wpis i mi przed pysk przedstaw! Twierdzę, że logika nie musi dawać odpowiedzi ze 'stanem faktycznym', bo może być ewolucyjnym dostosowaniem Twojego mózgu do przetrwania, a nie narzędziem do poznawania jak ten 'stan faktyczny' wygląda!! Może on być dla nas niepojęty!

No i co z tego, że tak mogłoby być? To równie dobrze mógłbyś teraz być naćpany narkotykiem i masz taki lot, że tego nie pamiętasz, Twój mózg tworzy alternatywne wersje rzeczywistości, a Ty je tu przedstawiasz, a kiedy to przeczytasz to złapiesz się za głowę. Jeśli nie negujesz logiki, to znaczy, że ją uznajesz jako narzędzie poznawania prawdy. Bo jeśli nie to CO poznawałby człowiek? Pomyśl przez chwilę logicznie i spróbuj wyciągnąć konsekwencje przyjęcia innych metod niż naukowa, innych teorii niż obecnie uznawane i rozważane przez naukę. Np rozważmy teorię, którą przedstawiasz, czyli że człowiek rozwinąłby się żeby przetrwać, więc nie może poznawać prawdy. Oczywiście to jest baaaardzo naciągana hipoteza i ciekawe czemu co do niej nie masz takich wątpliwości, jakie masz co do teorii uznawanych przez większość świata naukowego za najlepsze. Wyciągnij wnioski z tego rozumowania i sam zobaczysz, że to absurd. Podobnie jak zestawienie nauki i ateizmu z teizmem i dogmatami - czy sądzisz, że obie opcje są prawdopodobne 50 na 50? W takim razie być może u Ciebie ewolucja wytworzyła tylko mechanizmy służące przetrwaniu

>Twierdząc jedynie, że to moje zdanie i nie roszcząc sobie prawa do końcowej słuszności poglądu? Ja bym to raczej nazwał byciem konsekwentnym światopoglądowo, a nie błędnym kołem. Ja NIE TWIERDZĘ, że MAM KONIECZNIE rację.

No i co z tego, że tak nie twierdzisz? Czy bardziej prawdopodobny jest pogląd "wiem, że mam rację co do tego, że trawa jest zielona", czy może "UFO mnie porwało, ale nie twierdzę, że mam koniecznie rację"? Myślisz, że taki dodatek do zdania dodaje Ci wiarygodności, albo racji? Gdybyś był konsekwentny światopoglądowo, to jeżeli wprowadzasz do własnego światopoglądu założenie, że nic nie wiadomo na 100%, to nie możesz się wypowiadać na żaden inny temat. A skoro już twierdzisz, że nic nie wiadomo, to negując cudze stwierdzenia nie możesz mówić o implikacjach danych założeń, bo przecież nie wiesz jakie one są.

>Udowodnij mi zatem z niezbitą, stuprocentową pewnością, że napisałeś jakiś post, a nie wydaje Ci się tylko.

Tym zdaniem pokazałeś właśnie absurd proszenia na każdym kroku o dowody. Zmasakrowałeś w ten sposób taką filozofię, którą roboczo nazwijmy dowodeizm. Stworzyłeś ją sam żeby ją obalić A polega ona na tym, że najważniejszym aksjomatem jest proszenie rozmówcy o dowody i odwoływanie się do tego, że nic nie wiadomo na 100%. Dowodeizm to coś ala solipsyzm - kompletny banał, ograniczenie się tylko do 100% pewników i całkowita pustka poznawcza takiego poglądu. Ale dowodeizm podobnie jak solipsyzm to twierdzenia nieobalalne, a w zasadzie solipsyzm wynika z dowodeizmu

Poza tym chciałbym dodać, że ja nie muszę udowadniać, że nie jestem czymkolwiek co mi zarzucisz, dopóki to Ty nie przedstawisz na to dowodów.

>NIE PRZEDSTAWIAM "TEGO, CO WIADOMO", BO TWIERDZĘ, ŻE O NICZYM NIE MOŻEMY TAK Z PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ POWIEDZIEĆ!! Jeśli chcesz się uprzeć, to masz tutaj moją 'pozytywną tezę'!

Teza w tej formie jak ją przedstawiłeś jest niestety samowywrotna. Nie możesz na jej mocy stawiać takiej tezy z pełną odpowiedzialnością. Chyba, że stawiasz ją ot tak, bez brania odpowiedzialności za swoje słowa
gostyx (347 punktów)
>Serio uważasz, że wybór między uznaniem, że siedzę na krześle i piszę post (który czytasz) jest tak samo prawdopodobny jak porwanie mnie przez UFO i wszczepienie mikrochipu?
KOLEJNY RAZ imputujesz mi wypowiedź zgodną z Twoimi wyobrażeniami, a nie tym, co rzeczywiście powiedziałem.
Nie uważam, że JEST TAK SAMO PRAWDOPODOBNY, ale MAM ŚWIADOMOŚĆ, że to tylko mój preferencyjny wybór, którego nie będę mógł naukowo i w 100% udowodnić.

>Jeżeli uważasz, że rozstrzyganie, która teza jest bardziej prawdopodobna, to coś co zależy od "widzimisię", to nie mamy o czym dyskutować, ponieważ w takiej sytuacji może Ci się uwidzieć dowolny zwid i możesz to forsować.
No niestety tak! Niezależnie od tego, jak trudno Ci to zaakceptować, jak bardzo tego odmawiasz i jak bardzo uważasz to za 'absurdalne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem' - WSZYSTKO podpada pod taki tryb rozumowania, bo finalnie zależy od Twojego wyboru, która interpretacja faktów Ci się bardzie podoba!
Chciałbym nadmienić, że wbrew Twoim imputacjom to nie ja wpadłem na ten tok rozumowania, tylko mądrzejsi ode mnie. Ja tylko przeczytałem o nim i uważam za słuszny. Naprawdę polecam filozofię.. Feyerabend, Popper...

>Równie dobrze możesz dostać prawdą w twarz, a mimo to odrzucisz ją z powodu "widzimisię".
Czy posiadasz choć odrobinę wyobraźni i umiesz dostrzegać mechanizmy? A uświadomiłeś sobie chociażby, ile razy w historii nauki zdarzały się takie właśnie wyparcia? Wyszydzenie Newtona, gdy twierdził, że światło białe to synteza świateł barwnych, Galileusza, gdy twierdził, że na księżycu są kratery, Semmelweissa, gdy kazał myć ręce lekarzom z powodu zarazków... Można mnożyć w nieskończoność.
Każdy z tych szyderców dostał mówiąc brzydko ''prawdą' po ryju' i tylko spłynęło po nim jak po kaczce. Bo jego interpretacja mówiła mu coś innego.

"Ludzie często potykają się o 'prawdę', lecz szybko wstają i idą dalej, jak gdyby nic się nie stało." - idealny cytat w tym temacie. WSZYSTKO sprowadza się w ostatecznym rachunku do tego, co uznasz za bardziej prawdopodobne, bo ten sam zestaw 'faktów' może służyć za uzasadnienie nieskończenie wielu interpretacji, niezależnie od tego, jak bardzo absurdalne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem by się one wydawały. Co pokazałeś sam na przykładzie siedzenia na krześle, UFO i mikrochipa.

>No i co z tego, że tak mogłoby być? To równie dobrze mógłbyś teraz być naćpany narkotykiem i masz taki lot, że tego nie pamiętasz.
Tak, tylko UZNAJĘ to za nieskończenie mało prawdopodobne.

>Podobnie jak zestawienie nauki i ateizmu z teizmem i dogmatami - czy sądzisz, że obie opcje są prawdopodobne 50 na 50? W takim razie być może u Ciebie ewolucja wytworzyła tylko mechanizmy służące przetrwaniu
Nie, NIE SĄDZĘ, że są. "Sądzisz" - słowo-klucz, zacznij to wreszcie dostrzegać...

>Czy bardziej prawdopodobny jest pogląd "wiem, że mam rację co do tego, że trawa jest zielona"
Jak owad widzi w UV, to dla niego trawa nie jest zielona, więc spokojnie mogę mówić, że dla mnie trawa jest zielona... Tu jest Twój problem - nie potrafisz zrelatywizować, uważasz, że TWÓJ osąd świata jest koniecznie prawdziwy, bo nie potrafisz inaczej i sam się na tak banalnych rzeczach wykładasz...

>Gdybyś był konsekwentny światopoglądowo, to jeżeli wprowadzasz do własnego światopoglądu założenie, że nic nie wiadomo na 100%, to nie możesz się wypowiadać na żaden inny temat.
Bzdura - wypowiadać się mogę, mogę podawać argumenty, tylko nie mogę dowodzić. Czemu równasz wypowiedź na jakiś temat z dowodzeniem jej słuszności?

>A skoro już twierdzisz, że nic nie wiadomo, to negując cudze stwierdzenia nie możesz mówić o implikacjach danych założeń, bo przecież nie wiesz jakie one są.
Niejasno sformułowane dla mnie zdanie. Których 'danych założeń' i co to znaczy, że nie wiem, jakie one są? Nie rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć.

>>Udowodnij mi zatem z niezbitą, stuprocentową pewnością, że napisałeś jakiś post, a nie wydaje Ci się tylko.
>Tym zdaniem pokazałeś właśnie absurd proszenia na każdym kroku o dowody.
No tak - przecież ja NIGDY NIE PROSZĘ O DOWODY, BO UWAŻAM, ŻE TO NIEMOŻLIWE. Zgadzam się, że w ostatecznym rozrachunku istnieją OPINIE, ale nie 100&% DOWODY... To NIE JA chcę dowodów, tylko TY cały czas mówisz o dowodzeniu czegokolwiek, i że coś zostało dowiedzione

>polega ona na tym, że najważniejszym aksjomatem jest proszenie rozmówcy o dowody
NIE PROSZĘ O ŻADNE DOWODY! Istnieją ARGUMENTY, nie DOWODY. To Ty masz wbity na stałe w głowę pogląd, że dowody istnieją i chcesz z nimi wyskakiwać. Oducz się tego.

>Poza tym chciałbym dodać, że ja nie muszę udowadniać, że nie jestem czymkolwiek co mi zarzucisz, dopóki to Ty nie przedstawisz na to dowodów.
Po raz kolejny... Ja przecież nie wymagam DOWODÓW jakichś racji, bo UWAŻAM, że one jako takie nie istnieją. To TY ciągle chcesz przedstawiać na coś dowody. Uważam, że się mylisz i podaję argumenty, ale argumenty to nie dowody. A dla Ciebie to jedno i to samo.

>Nie możesz na jej mocy stawiać takiej tezy z pełną odpowiedzialnością.
Zgadza się, przecież cały czas o tym piszę. Uważam, że ZAWSZE mogę się mylić. To jest MOJE ZDANIE, a nie TWIERDZENIE. Przeczytaj sobie moje posty i znajdź fragment, w którym twierdzę inaczej...

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odpowiadasz już na to na co odpowiadałem po kilka razy. Żeby móc dyskutować obie strony muszą starać się zrozumieć drugą osobę. Nie przedstawiasz tu merytorycznie nic, tylko przyszedłeś potrollować. Myślę, że to by było na tyle
gostyx (347 punktów)
>Odpowiadasz już na to na co odpowiadałem po kilka razy.
Oj, mam wielką, szczerą wątpię! Po Twoich wypowiedziach widzę, że nadal nic a nic nie chwytasz z tego, co Ci usiłuje przedstawić...

>Żeby móc dyskutować obie strony muszą starać się zrozumieć drugą osobę.
Oj, prawda, tylko, że ja Ciebie rozumiem i widzę błędy w Twoim rozumowaniu, formułuję na nie odpowiedzi, a Ty zaś nie potrafisz stanąć w moim położeniu.

>Nie przedstawiasz tu merytorycznie nic, tylko przyszedłeś potrollować.
Ja natomiast mam wrażenie, że merytorycznie biję Cię na głowę, a Tobie skończyły się argumenty i wycofujesz się z dyskusji. Standard. Nie mnie siebie oceniać - inni czytają i widzą, ocenią w cichości ducha dla siebie, co im się bardziej widzi.

>Myślę, że to by było na tyle
Nie do końca, jeszcze to, wczoraj nie zauważyłem:
www.racjon(*)orum.php/s,693782/i,32#w694219

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oj, mam wielką, szczerą wątpię! Po Twoich wypowiedziach widzę, że nadal nic a nic nie chwytasz z tego, co Ci usiłuje przedstawić...

To ja Ci coś usiłuję przedstawić, bo część Twoich poglądów to przedszkole, a część (jeżeli oczywiście popierasz autora wątku) to po prostu bełkot.

>Oj, prawda, tylko, że ja Ciebie rozumiem i widzę błędy w Twoim rozumowaniu, formułuję na nie odpowiedzi, a Ty zaś nie potrafisz stanąć w moim położeniu.

Ato dobre Od kilku postów tłumaczę Ci co jest nie tak w Twoim podejściu, właśnie dlatego, że rozumiem jakie błędy popełniasz. Nie zostało Ci już nic, a dalej piszesz, jakbyś nie zauważył, że odpowiadasz tym co już zostało obalone.

>Ja natomiast mam wrażenie, że merytorycznie biję Cię na głowę, a Tobie skończyły się argumenty i wycofujesz się z dyskusji. Standard.

Tego akurat nikt Ci nie broni Wrażenie zawsze można mieć, kiedy nie ma się argumentów.
18-01-2016 23:24 
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)

>Ba, w historii nauki ile razy były takie historie (pytanie retoryczne), że uważaliśmy, że coś wiemy, no już na niemalże 100%, a potem brało w łeb i okazywało się, że jest o 180 stopni inaczej?

Nie wiem, co Wy uważaliście i nie wiem też, ile razy były takie historie w historii nauki.

Dlatego uprzejmie proszę o podanie odpowiednich przykładów i kontynuację listy:

1. Ziemia jest płaska.
2. Wokół Ziemi krążą Słońce, Księżyc i inne planety.
3. ...
...
...
18-01-2016 20:37 
 Ocena 3 na 3
Marian Forewa (906 punktów)
> Ja mogę sp... ee.. uciekać przed tygrysem, bo mi się może wydawać, że wyjdą z niego włochate krasnoludki i zabiorą mnie do krainy Mara-Mara, gdzie wyrosną mi włosy na stopach, przez co wszyscy się będą ze mnie śmiać.

Uciekniesz przed nim na drzewo, zgłodniejesz, i pomyślisz "a niech się śmieją".
Albo znajdziesz zgrzewkę kremu do depilacji stóp.
Albo wyśmieją cię za to, że wierzysz w krasnoludki, i następnym razem będziesz stał jak kołek.

Poza tym, skoro nie znasz prawdy o tygrysach i jesteś aż tak łatwowierny, łatwo będzie cię przekonać, że jeżeli go pociągniesz za ogon wydali garniec złota.

Jednak poznanie prawdy to najskuteczniejsza strategia przetrwania.
18-01-2016 21:08 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
> Ja mogę sp... ee.. uciekać przed tygrysem, bo mi się może wydawać, że wyjdą z niego włochate krasnoludki i zabiorą mnie do krainy Mara-Mara

Coś mi mówi że na widok tygrysa będziesz się modlił do włochatych krasnoludków żeby cię zabrali do krainy Mara-Mara niż spierdalał przed nimi bo ci tam zabiorą.

Na pierwszy ryk będziesz miał kupę w gaciach. Zadba o to Twój mózg. Potem ustali że bezpiecznie będzie zwiększyć dystans między Tobą a tygrysem jeśli nie będzie żadnej przeszkody między Tobą a nim lub czegoś co może utrzymać ten dystans.

Oczywiście powstaje pytanie co robisz koło tygrysa?

Aha.

krótki film o "prawdzie"....w zasadzie od 1'55
www.cda.pl/video/1221419a
18-01-2016 22:42 
 Ocena 1 na 1
gostyx (347 punktów)
>Coś mi mówi że na widok tygrysa będziesz się modlił do włochatych krasnoludków żeby cię zabrali do krainy Mara-Mara niż spierdalał przed nimi bo ci tam zabiorą.
Miej sobie jakie chcesz wyobrażenia, ale przyjmij uwagę, że są błędne.

>Na pierwszy ryk będziesz miał kupę w gaciach. Zadba o to Twój mózg. Potem ustali że bezpiecznie będzie zwiększyć dystans między Tobą a tygrysem jeśli nie będzie żadnej przeszkody między Tobą a nim lub czegoś co może utrzymać ten dystans.
No i tylko spełni swoją rolę - umożliwi mi przetrwanie. Ale skąd ma czerpać przesłanki do tego, że lepiej zwiać? To nie jest kwestia intelektualnego namysłu, tylko instynktu. Gdybym się zastanawiał, że może lepiej się oddalić, to by mnie dawno nie było. Ten mechanizm ma działać (co zresztą robi), ja nie muszę wiedzieć, dlaczego działa.

I mogę to sobie rozmaicie racjonalizować. Skąd więc zatem założenie, że mózg będzie w stanie wyjaśnić mi, które z tych racjonalizacji jest prawdziwa? Skoro jedyne, co mam do dyspozycji to (obrobione uprzednio przezeń!) bodźce?!

Przykład z tygrysem jest tu zbyt banalny, bo wpisuje się w funkcję mózgu jako narzędzia przetrwania - weźmy inny, mniej oczywisty przykład: system helio- i geocentryczny:

1) Na początku "oczywistą oczywistością" było to, że słońce krąży wokół Ziemi. 'Widać' to w końcu gołym okiem.
2) Potem Kopernik postawił bardzo nieintuicyjną tezę i okazała się bardziej zgodna ze stanem faktycznym.
3) Następnie jednak okzało się, że słońce nie jest 'w środku' tylko w jednym z ramion galaktyki.
4) I po pewnym czasie znów okazało się, że Wszechświat to nie tylko jedna, nasza, galaktyka, a zbiór miliardów miliardów galaktyk.
5) Teraz zastanawiamy się, czy nasz wszechświat to czasem nie tylko jeden z miliardów miliardów wszechświatów.
6) ...?

I teraz odpowiedzcie sami sobie - mózg służy znakomicie jako narzędzie przetrwania, ale jak się ma do 'prawdy'? Który z podpunktów 1-5 jest "stanem faktycznym"? A może prawdziwy jest podpunkt 6 i wszechświat jest o wiele bardziej dziwny?

Może aż na tyle skomplikowany, że nigdy nie będziemy w stanie w pełni go pojąć, a metoda naukowa nas może jedynie przybliżać, dając fałszywe złudzenie tego, że jest on poznawalny, bo pewien jego fragment daje się pojąć, a przynajmniej wydaje nam się, że na to pozwala?

I skąd mamy wiedzieć, jaką gwarancję możemy dać sami sobie, że pojmujemy go właściwie, a nie tylko w taki sposób, na jaki pozwala nam mózg wykształcony do zupełnie innego celu?

Jaśniej już o co chodzi mnie i autorowi wątku (co do mnie na pewno, za niego ręczyc nie mogę.)

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
18-01-2016 23:13 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>I teraz odpowiedzcie sami sobie - mózg służy znakomicie jako narzędzie przetrwania, ale jak się ma do 'prawdy'? Który z podpunktów 1-5 jest "stanem faktycznym"? A może prawdziwy jest podpunkt 6 i wszechświat jest o wiele bardziej dziwny?

Znów manipulujesz przedstawiając przykład na to jak sprawdza się metoda naukowa jako coś złego. Dziś mamy dużo większą wiedzę niż wtedy i są pewne rzeczy, które wiemy. Są też takie, których nie wiemy, a to co wiemy może okazać się tylko niektórymi właściwościami jakiegoś wycinka świata. Ale to nie jest żadne odkrycie Ameryki, tak jak to, że można dojść do punktu w dyskusji, z którego przyjmuje się postawę "nic nie wiadomo" i "ja niczego nie udowadniam, tylko podważam". Bo z tego podważania ma się wykrystalizować coś czego już nie podważysz i do tego służy metoda naukowa - zgodnie z obecnym stanem wiedzy mamy jakieś informacje o prawdzie. Nie oznacza to przecież, że znamy całą prawdę, więc nie manipuluj.

>Może aż na tyle skomplikowany, że nigdy nie będziemy w stanie w pełni go pojąć, a metoda naukowa nas może jedynie przybliżać, dając fałszywe złudzenie tego, że jest on poznawalny, bo pewien jego fragment daje się pojąć, a przynajmniej wydaje nam się, że na to pozwala?

I tak można dosłownie ze wszystkim. To do niczego nie prowadzi.

>I skąd mamy wiedzieć, jaką gwarancję możemy dać sami sobie, że pojmujemy go właściwie, a nie tylko w taki sposób, na jaki pozwala nam mózg wykształcony do zupełnie innego celu?

Nigdy nie ma 100% gwarancji, w zasadzie co do żadnego twierdzenia. Nie mamy jednak alternatywnej metody pojmowania świata, więc nie zajmujemy się pierdołami, tylko staramy się wiedzieć jak najwięcej, zamiast siedzieć i biadolić, że niczego nie można udowodnić na 100%.
gostyx (347 punktów)
>Znów manipulujesz przedstawiając przykład na to jak sprawdza się metoda naukowa jako coś złego.
Zaczadziło Cię. Masz swoje wyobrażenia i tylko z nimi sobie dyskutujesz.

>Bo z tego podważania ma się wykrystalizować coś czego już nie podważysz i do tego służy metoda naukowa - zgodnie z obecnym stanem wiedzy mamy jakieś informacje o prawdzie.
Idiota! Wybacz, nie lubię obrażać ludzi, ale naprawdę prosi się o dosadny komentarz. Powtórzę jeszcze raz, wielkimi wołami:

W METODZIE NAUKOWEJ NIE MA NIEPODWAŻALNYCH FAKTÓW, WIĘC NIE MOŻE SIĘ Z NICH WYKRYSTALIZOWAĆ NIC, CZEGO NIE MOŻNA PODWAŻYĆ!!

CHCESZ NIEPODWAŻALNYCH RZECZY - ZAPRASZAM DO NAJBLIŻSZEGO KOŚCIÓŁKA!!!

>>Może aż na tyle skomplikowany, że nigdy nie będziemy w stanie w pełni go pojąć, a metoda naukowa nas może jedynie przybliżać, dając fałszywe złudzenie tego, że jest on poznawalny, bo pewien jego fragment daje się pojąć, a przynajmniej wydaje nam się, że na to pozwala?
>I tak można dosłownie ze wszystkim. To do niczego nie prowadzi.
ALE JEST SEDNEM RZECZYWISTOŚCI, W KTÓREJ ŻYJEMY!

>>I skąd mamy wiedzieć, jaką gwarancję możemy dać sami sobie, że pojmujemy go właściwie, a nie tylko w taki sposób, na jaki pozwala nam mózg wykształcony do zupełnie innego celu?
>Nigdy nie ma 100% gwarancji, w zasadzie co do żadnego twierdzenia. Nie mamy jednak alternatywnej metody pojmowania świata, więc nie zajmujemy się pierdołami, tylko staramy się wiedzieć jak najwięcej, zamiast siedzieć i biadolić, że niczego nie można udowodnić na 100%.
Nie biadolę tylko zdaję sobie sprawę z braków metody i nie mylę mapy z terytorium!

True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i już nic mądrego nie napisałeś, zacząłeś obrażać. Szkoda, wypadałoby się przyznać do winy, ale nie masz na tyle klasy.

Robisz sedno z pobocznego faktu, który jest jedną z tych wykrystalizowanych prawd i nie potrafisz zrobić użytku z umysłu.

To, że niczego nie udowodnisz na 100% należy zredukować, bo taki argument można by przypisać każdemu stwierdzeniu, a konkretnie każdej krytyce argumentu oponenta. Jednak on może użyć tego samego argumentu, więc się to redukuje. To są podstawy.
gostyx (347 punktów)
>No i już nic mądrego nie napisałeś, zacząłeś obrażać. Szkoda, wypadałoby się przyznać do winy, ale nie masz na tyle klasy.
Mhm, raz nazwałem Cię idiotą i jeszcze zaraz potem przeprosiłem. Tutaj zaś próbka z Twojej ogłady, za którą nawet "ugryź się w nos" nie było..

A co kogo interesuje Twój osąd, który jest typowym dla fanatyków szufladkowaniem?

Mózg tworzy kryteria prawdy i kieruje się logiką (ale nie tylko, na co dowodem są wpisy takie jak Twój)

Psychiatra w takim momencie nie tłumaczy, tylko zapisuje leki.

Do tego w takiej wersji myślenie człowieka byłoby bardzo ograniczone. Rozumiem, że znasz takie myślenie z autopsji?

póki co zachowujesz się jak dziecko z ADHD, które neguje na głos to co mówi nauczycielka i zadaje głupie pytania o rzeczy, które wszyscy wiedzą.





True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen.
It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research.
Axel D. Becke
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No i już nic mądrego nie napisałeś, zacząłeś obrażać. Szkoda, wypadałoby się przyznać do winy, ale nie masz na tyle klasy.
>Mhm, raz nazwałem Cię idiotą i jeszcze zaraz potem przeprosiłem.

Haha, wielkie gratulacje!

I po co cytujesz momenty, w których Cię wypunktowałem? Pamiętaj, że nie każde ad personam jest bezpodstawne.
19-01-2016 08:17 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)
>>Coś mi mówi że na widok tygrysa będziesz się modlił do włochatych krasnoludków żeby cię zabrali do krainy Mara-Mara niż spierdalał przed nimi bo ci tam zabiorą.
>Miej sobie jakie chcesz wyobrażenia, ale przyjmij uwagę, że są błędne.

Twój tygrys Twój problem.
Przyjmij do wiadomości że twoje wyobrażenia na temat mózgu są błędne niż wyobrażenia kolesi którzy spieprzają przed tygrysem.

Mógłbym powiedzieć że maja nawet przewagę nad Tobą gdyż oni już wiedzą że trzeba uciekać. Natomiast Ty zaledwie tykasz "kotka" kijkiem i opowiadasz nam tu jaki to "ślicny kotecek" "jeden" tu nawet coś udowodnił.

>6) ...?
>I teraz odpowiedzcie sami sobie - mózg służy znakomicie jako narzędzie przetrwania, ale jak się ma do 'prawdy'? Który z podpunktów 1-5 jest "stanem faktycznym"? A może prawdziwy jest podpunkt 6 i wszechświat jest o wiele bardziej dziwny?

Typowa korelacja odległości do wiedzy. Chodzi Ci o to że masz dopiero kijek którym tykasz tygryska i się niecierpliwisz "co to".
19-01-2016 18:42 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)
>Ale skąd ma czerpać przesłanki do tego, że lepiej zwiać?
Jak zobaczy tygrysa konsumującego antylopę, to będzie na drugi raz wiedział, co robić.
19-01-2016 22:49 
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)

>Jak zobaczy tygrysa konsumującego antylopę, to będzie na drugi raz wiedział, co robić.

A i ja, jak na drugi raz zobaczę Tygrysa, to też będę wiedział, co robić.


18-01-2016 20:06 
 Ocena 1 na 1
gostyx (347 punktów)
Nadmiarowy komentarz - proszę o usunięcie
18-01-2016 21:20 
 Ocena 7 na 7
Drobner (19539 punktów)
>>ad #2 a)
>Jak mózg może wydawać osąd o samym sobie, skoro jest tylko przypadkowym zlepkiem atomów, których zadaniem jest przetrwanie, a nie poznawanie prawdy?

#1
>... jest tylko przypadkowym zlepkiem atomów...
Skąd w Twoim 'zlepku' takie bzdury. Wagarowałeś na tej lekcji biologii w szkole?

#2
>... których zadaniem jest przetrwanie...
Jeśli ma jakiekolwiek zadanie, to na pewno teraz nie jest 'przypadkowym zlepkiem atomów' (np. stopa też). Niniejszym przeczysz sam sobie (p.#1).

#3
... zadaniem jest przetrwanie, a nie poznawanie prawdy
Poznawanie czego?
Zdefiniuj, proszę.
======

>Mózg musi odwoływać się do zewnętrznej obiektywnej logiki, której sam nie mógł wytworzyć

Jest w naszym kraju wolność religijna.
Każdy może sobie wierzyć w absolutnie wszystko, w co tylko sobie zechce.
Nawet nic udowadniać nie musi. Ale tylko sobie.

>... albo jeśli logika powstała w mózgu, to nie jest narzędziem do badania świata, tylko wyrafinowaną reprezentacją mentalną służącą przetrwaniu.

Otóż właśnie jest narzędziem do 'badania' świata, przydatnym w przetrwaniu. Choć niekoniecznym:


Że nie wspomnę o jednokomórkowcach i nie tylko...
========
> Tygrys też nie musiał wiedzieć prawdy żeby przetrwać i równie dobrze może przypadkowo myśleć, że atakuje zwierzynę dla zabawy, bo dla ewolucji liczy się skutek, a nie to czy organizmy poznają prawdę.

Patrz #3.
===========

>Światopogląd ateistyczny jest samowywrotny, co udowodniłem w pierwszym poście.
#4
>... udowodniłem w pierwszym poście.

Czy naprawdę poprzez samo przetłumaczenie na polski i wklejenie masz poczucie sprawstwa osobniczego w kwestii dowodzenia czegokolwiek?

#5
>Światopogląd ateistyczny...

Nic o nim nie wiesz, o czym dobitnie świadczą Twoje posty.
Czy ">nadal sądzisz, że 'światopogląd ateistyczny' powstaje ze 'światopoglądu religijnego' przez prościutkie 'usunięcie' 'boga'?

Jeśli prościutko 'usuniesz' sobie 'boga' ze swojego 'światopoglądu religijnego' (czego nawet nie umiesz wykonać), to rzeczywiście wszystko w nim się wywróci, ale nie będzie to 'światopogląd ateistyczny'.
Bardziej to świadczy o konstrukcji i kondycji 'światopoglądu religijnego' niż o czymkolwiek innym...

'Światopogląd ateistyczny' zaś - ma się całkiem dobrze.
Jeśli chcesz cokolwiek o nim mówić, to wypadałoby poznać go choć odrobinę.
Nie przeczę, że dla niektórych jest to niewykonalne.
=========

>Drobner, zaorany.
#6
Jest w naszym kraju wolność religijna.
Każdy może sobie wierzyć w absolutnie wszystko, w co tylko sobie wymyśli.
#7
Wybacz szczerość: nie masz czym tego zrobić. I nieprędko będziesz miał...

Drobner, 'bez zlepka'...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Naturalizm podkopuje racjonalną podstawę dla poprawnego logicznego wnioskowania ponieważ redukuje
>"racjonalne" procesy do neurochemicznych reakcji fizycznego mózgu.

Nie redukuje, tylko wyjaśnia powiązanie fizycznego mózgu i jego części z życiem psychicznym danej jednostki. Wykazanie mechanizmów działania obiektu nie jest tożsame z obaleniem ich funkcji.

>Jednak czy jeden stan elektrochemiczny, który prowadzi do innego stanu elektrochemicznego, może produkować poprawne
>wnioski logiczne? Jeśli tak, to jak? Jak jest to możliwe, że jeśli różne mózgi posiadają odmienne
>neurochemiczne uzwojenie to jednak tam gdzieś wydaje się istnieć zestaw praw logiki do których różne
>mózgi muszą odwoływać się aby uzasadnić lub obalić swoje konkluzje?

To, że mózg odwołuje się do logiki to fakt, a nie przypuszczenie, więc słusznie pytasz o to JAK to się dzieje. Nauka stara się odpowiedzieć na to pytanie. Logika to ludzki sposób miary rzeczywistości i to jest fakt.

>To sugeruje, że różne fizyczne
>mózgi albo odwołują się do tych logicznych praw, odkrywają je, ale nie tworzą ich. Jednak to obala
>niezbędne naturalistyczne założenie, że fizyczne mózgi są w stanie w jakiś sposób tworzyć poprawne
>logicznie wnioski

Błędne wnioskowanie. Niczego to nie obala.

>Ponadto, kolejnym problemem jest to, że jeśli tak zwana "logiczna konkluzja" jest tworzona w mózgu
>osoby, to wtedy ta konkluzja jest automatycznie "prawdziwa" dla tegoż fizycznego mózgu ponieważ jest
>to rezultatem koniecznym dla tego poszczególnego mózgu i jego neurochemicznego uzwojenia. Jednak w
>tym momencie nie istnieje sposób na zweryfikowanie prawdy lub fałszu tejże konkluzji jeśli nie
>zostanie przywołane jakieś zewnętrzne niezależne źródło istniejące poza tą osobą, z którym można by
>tę konkluzję skonsultować. To oznacza, że osoba musi odwołać się do standardów logiki, które są
>absolutne i niezależne od tej osoby i neurochemicznego uzwojenia jej mózgu. Ale jak to jest możliwe
>w naturalizmie?

Normalnie. Czemu miałoby nie być możliwe?

>Mówiąc jeszcze prościej, "naturalizm podkopuje poprawne logicznie wnioskowanie redukując zachowania
>mózgu do praw fizyki, ale prawa fizyki same w sobie nie są w stanie tworzyć poprawnych logicznie
>wniosków"

Naturalizm niczego nie redukuje, tylko wyjaśnia mechanizm.

>Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny

Nie jest.
18-01-2016 18:11 
 Ocena 2 na 2
gurardo (13 punktów)
>Nie redukuje, tylko wyjaśnia powiązanie fizycznego mózgu i jego części z życiem psychicznym danej jednostki. Wykazanie mechanizmów działania obiektu nie jest tożsame z obaleniem ich funkcji.

Wiemy tylko, że fizyczny mózg czyli zlepek neuronów powoduje wewnętrzne doznania psychiczne i jest skorelowany z funkcjami kognitywnymi. Skąd wiesz, że to jakaś prawda?

>To, że mózg odwołuje się do logiki to fakt, a nie przypuszczenie, więc słusznie pytasz o to JAK to się dzieje. Nauka stara się odpowiedzieć na to pytanie. Logika to ludzki sposób miary rzeczywistości i to jest fakt.

Jakie fakty? Udowodnij je. Mózg odwołuje się do logiki, która jest jego tworem, masło maślane i błędne kółeczko.

>Błędne wnioskowanie. Niczego to nie obala.

To twój festiwal wiary i kolejne błędne kółeczko.

>Normalnie. Czemu miałoby nie być możliwe?

Co to znaczy, że normalnie, ty żartujesz sobie? Pytam się o to jak to możliwe i nie potrafisz udowodnić, bo twój światopogląd jest samowywrotny i to udowodniłem w pierwszym poście.

>Naturalizm niczego nie redukuje, tylko wyjaśnia mechanizm.

Skąd wiesz że to realny mechanizm, a nie projekcja twojego mózgu?

>>Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny
>Nie jest.

Jest.
18-01-2016 20:49 
 Ocena 1 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wiemy tylko, że fizyczny mózg czyli zlepek neuronów powoduje wewnętrzne doznania psychiczne i jest skorelowany z funkcjami kognitywnymi. Skąd wiesz, że to jakaś prawda?

Bo mózg wytworzył pojęcie prawdy. Ale generalnie to każdy z mózgów podlega temu pojęciu, które sam odkrył. Co innego niż mózg może służyć do odkrywania prawdy?

>>To, że mózg odwołuje się do logiki to fakt, a nie przypuszczenie, więc słusznie pytasz o to JAK to się dzieje. Nauka stara się odpowiedzieć na to pytanie. Logika to ludzki sposób miary rzeczywistości i to jest fakt.
>Jakie fakty? Udowodnij je. Mózg odwołuje się do logiki, która jest jego tworem, masło maślane i błędne kółeczko.

Nie będę udowadniał takich oczywistości, tak samo jak nie będę udowadniał, że jeśli dodasz 2 do 2, to wyjdzie 4. Jeśli faktycznie masz takie pytania, to proponuję na serio odwiedzenie psychiatry.

>>Błędne wnioskowanie. Niczego to nie obala.
>To twój festiwal wiary i kolejne błędne kółeczko.

Nic podobnego.

>Co to znaczy, że normalnie, ty żartujesz sobie? Pytam się o to jak to możliwe i nie potrafisz udowodnić, bo twój światopogląd jest samowywrotny i to udowodniłem w pierwszym poście.

Zacna erystyka milordzie. To Ty masz udowodnić swoją tezę, ja swojej nie muszę.

>Skąd wiesz że to realny mechanizm, a nie projekcja twojego mózgu?

Bo mam zdolność do weryfikacji.

>>>Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny
>>Nie jest.
>Jest.
>
Nie jest.
zinnyck (182 punktów)
>Jednak czy jeden stan elektrochemiczny, który prowadzi do innego stanu elektrochemicznego, może produkować poprawne
>wnioski logiczne? Jeśli tak, to jak? Jak jest to możliwe, że jeśli różne mózgi posiadają odmienne
>neurochemiczne uzwojenie to jednak tam gdzieś wydaje się istnieć zestaw praw logiki do których różne
>mózgi muszą odwoływać się aby uzasadnić lub obalić swoje konkluzje?

Prowadzące ręce dwóch odmiennych tenisistów (mistrzów) mogą prowadzić wyrównany mecz.
Na czym to polega?
Dlaczego dają wet za wet?
Dlaczego się tak "niegrzecznie" dopasowują w grze? I mecz trwa 2 godziny?
18-01-2016 18:12 
 Ocena 1 na 1
gurardo (13 punktów)
Zupełnie nietrafiona analogia, a nie potrafisz odnieść się do moich tez.
18-01-2016 23:14 
 Ocena 1 na 1
zinnyck (182 punktów)
>Zupełnie nietrafiona analogia, a nie potrafisz odnieść się do moich tez.

Ależ odnoszę się.
Uderzasz w intersubiektywizm.
Tyle, że na poziomie synaps.
18-01-2016 16:06
 Ocena 8 na 10
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny
>Więcej
>https://carm. org/naturalism-is-self-refuting
>Żeby link działał, trzeba usunąć spację przed org
Rozumiem. Pan swój zestaw mądrości przekazuje nam tu za Mattem Slickiem, który jest prezesem i założycielem "Chrześcijańskiej apologetyki i Ministerstwa Badań". Tyle tylko, iż to, że on głupoty wypisuje, to wcale nie upoważnia Pana do przenoszenia ich "żywcem" na forum racjonalisty. Warto zastanowić się na tym co się pisze i zweryfikować własną wiedzę w literaturze fachowej, a znaczenie używanych terminów w słownikach i encyklopediach. Po prostu Pański zestaw bzdur nie nadaje się nawet do polemiki, gdyż nawet pojedyncze w nim zdania nie mają sensu.

@@@
.
18-01-2016 18:15 
 Ocena 1 na 3
gurardo (13 punktów)
To, że nie rozumie Pan argumentów bo nie podoba się Panu źródło było do przewidzenia. Żaden ateista nie potrafi się do tego odnieść więc wymyśla chwyty erystyczne żeby z tego wybrnąć, ale i tak każdy widzi tutaj festiwal wyznań wiary ateusza i błędne kółeczka w jego myśleniu, bo ateiści wierzą, że ich mózgi to tylko przypadkowy zlepek neuronów mający przetrwać i się rozmnożyć, a nie poznawać prawdę. Pański bezsensowny nihilizm i ateizm został obalony w pierwszym poście.
18-01-2016 19:06 
 Ocena 5 na 9
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>To, że nie rozumie Pan argumentów bo nie podoba się Panu źródło było do przewidzenia.
Jakich argumentów? Nie rozumiem bełkotu jakim jest Pański post napisany:
Naturalizm podkopuje racjonalną podstawę dla poprawnego logicznego wnioskowania ponieważ redukuje "racjonalne" procesy do neurochemicznych reakcji fizycznego mózgu. Jednak czy jeden stan elektrochemiczny, który prowadzi do innego stanu elektrochemicznego, może produkować poprawne wnioski logiczne? Jeśli tak, to jak? Jak jest to możliwe, że jeśli różne mózgi posiadają odmienne neurochemiczne uzwojenie to jednak tam gdzieś wydaje się istnieć zestaw praw logiki do których różne mózgi muszą odwoływać się aby uzasadnić lub obalić swoje konkluzje? To sugeruje, że różne fizyczne mózgi albo odwołują się do tych logicznych praw, odkrywają je, ale nie tworzą ich. Jednak to obala niezbędne naturalistyczne założenie, że fizyczne mózgi są w stanie w jakiś sposób tworzyć poprawne logicznie wnioski

Ponadto, kolejnym problemem jest to, że jeśli tak zwana "logiczna konkluzja" jest tworzona w mózgu osoby, to wtedy ta konkluzja jest automatycznie "prawdziwa" dla tegoż fizycznego mózgu ponieważ jest to rezultatem koniecznym dla tego poszczególnego mózgu i jego neurochemicznego uzwojenia. Jednak w tym momencie nie istnieje sposób na zweryfikowanie prawdy lub fałszu tejże konkluzji jeśli nie zostanie przywołane jakieś zewnętrzne niezależne źródło istniejące poza tą osobą, z którym można by tę konkluzję skonsultować. To oznacza, że osoba musi odwołać się do standardów logiki, które są absolutne i niezależne od tej osoby i neurochemicznego uzwojenia jej mózgu. Ale jak to jest możliwe w naturalizmie?

Mówiąc jeszcze prościej, "naturalizm podkopuje poprawne logicznie wnioskowanie redukując zachowania mózgu do praw fizyki, ale prawa fizyki same w sobie nie są w stanie tworzyć poprawnych logicznie wniosków"

Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny

__________

>Naturalizm podkopuje racjonalną podstawę dla poprawnego logicznego wnioskowania ponieważ redukuje "racjonalne" procesy do neurochemicznych reakcji fizycznego mózgu.
Co Pan rozumie pod terminem "naturalizm"? Skąd pomysł, iż naturalizm "redukuje "racjonalne" procesy do neurochemicznych reakcji fizycznego mózgu".

>Jednak czy jeden stan elektrochemiczny, który prowadzi do innego stanu elektrochemicznego, może produkować poprawne wnioski logiczne?
Skąd Pan zaczerpnął taką głupotę, kto tak, poza Panem i jego mentorem, twierdzi?

>Jeśli tak, to jak? Jak jest to możliwe, że jeśli różne mózgi posiadają odmienne neurochemiczne uzwojenie to jednak tam gdzieś wydaje się istnieć zestaw praw logiki do których różne mózgi muszą odwoływać się aby uzasadnić lub obalić swoje konkluzje?
Gdzie mózgi posiadają "uzwojenie", dlaczego "odmienne" i dlaczego musiałby "istnieć zestaw praw logiki"? Czy można bardziej nielogiczną głupotę napisać?

>To sugeruje, że różne fizyczne mózgi albo odwołują się do tych logicznych praw, odkrywają je, ale nie tworzą ich.
Za Pańskie projekcje nie odpowiadam, ale to ma się nijak do rzeczywistości.

>Jednak to obala niezbędne naturalistyczne założenie, że fizyczne mózgi są w stanie w jakiś sposób tworzyć poprawne logicznie wnioski.
Skąd Pan wziął takie "naturalistyczne założenie"? Przecież to brednie!

>Ponadto, kolejnym problemem jest to, że jeśli tak zwana "logiczna konkluzja" jest tworzona w mózgu osoby, to wtedy ta konkluzja jest automatycznie "prawdziwa" dla tegoż fizycznego mózgu ponieważ jest to rezultatem koniecznym dla tego poszczególnego mózgu i jego neurochemicznego uzwojenia.
Tak się ma tylko w wypadku nieweryfikowalnych racjonalnie projekcji. Człowiek jest zwierzęciem stadnym i permanentnie weryfikuje wytwory swojego umysłu. Przeszkodą bywają tylko upośledzenia i choroby.

>Jednak w tym momencie nie istnieje sposób na zweryfikowanie prawdy lub fałszu tejże konkluzji jeśli nie zostanie przywołane jakieś zewnętrzne niezależne źródło istniejące poza tą osobą, z którym można by tę konkluzję skonsultować.
Jeżeli nie istnieje sposób weryfikacji zawsze nam pozostaje telefon do psychiatry.

>To oznacza, że osoba musi odwołać się do standardów logiki, które są absolutne i niezależne od tej osoby i neurochemicznego uzwojenia jej mózgu.
Myślenie logiczne możliwe jest tylko w przypadku sprawnych mózgów. Natomiast złudzenie myślenia logicznego może występować nawet w stanach głębokiej psychozy. Nie zależy to od żadnego "uzwojenia", których w mózgach po prostu nie ma.

> Ale jak to jest możliwe w naturalizmie?
A co tu ma piernik do wiatraka? Pan rozumie czym jest naturalizm?

>Mówiąc jeszcze prościej, "naturalizm podkopuje poprawne logicznie wnioskowanie redukując zachowania mózgu do praw fizyki, ale prawa fizyki same w sobie nie są w stanie tworzyć poprawnych logicznie wniosków"
Tyle tylko, iż naturalizm wcale nie redukuje zachowań mózgu do praw fizyki.
www.racjon(*)m.php/s,693782/z,0/d,5#w693981

CDN
__________

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie 2 głosy negatywne głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Światopogląd ateisty jest samowywrotny' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,693782#w693811 oraz www.racjonalista.pl/forum.php/s,693782#w693844

Pan "mgr inż Zbyszek Gliński, absolwent Politechniki Warszawskiej, specjalizacja - Maszyny Robocze i Pojazdy. Od 40 lat interesuje się zjawiskami niewyjaśnionymi przez nauke. Wieloletnie badania uwieńczone sukcesem rozpoznania mechanizmu funkcjonowania jasnowidzenia i telepatii w oparciu o posiadane dowody rzeczowe" - zechciał łaskawie oddać na mnie 70 głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź. 'Odp: Światopogląd ateisty jest samowywrotny' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,693782#w693844

@@@
.
20-01-2016 12:05 
 Ocena 4 na 4
PerverserPerser (579 punktów)
>ateizm został obalony w pierwszym poście.<
Ateizm nie jest żadną teorią dlatego nie można go obalić. Ateizm jest światopoglądem. Nawet jeżeli istniałby bóg, nie gwarantuje to wiary w niego. Jedynym sposobem obalenia poglądu ateistycznego jest pokazanie boga. Innego sposobu nie ma. Jeżeli w tym bełkocie autora wątku bóg został pokaz pokazany to pytam się gdzie go można zobaczyć naocznie. Na papierze widać tylko to co zostało na nim zapisane.
20-01-2016 13:18 
 Ocena 2 na 2
piotr35 (1843 punktów)
>Ateizm jest światopoglądem
Światopogląd to wg. Wiki względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata.
Ateizm zaś to brak wiary w boga, bogów i boginie.
Brak czegoś nie jest światopoglądem.

Niegranie w piłkę nożną nie jest sportem!
20-01-2016 13:27 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Ateizm jest światopoglądem
>Światopogląd to wg. Wiki względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata.

A jednak...mamy tu pewne niuanse. Ateizm to sposób oglądu świata i zestaw opinii o tym świecie oparty na tym oglądzie.



Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
20-01-2016 15:16 
 Ocena 2 na 2
piotr35 (1843 punktów)
>A jednak...mamy tu pewne niuanse. Ateizm to sposób oglądu świata i zestaw opinii o tym świecie oparty na tym oglądzie.
Światopogląd to zbiór podstawowych założeń odnośnie oglądu świata.
Ateizm jest tylko jednym z wielu elementów tego zbioru, ale sam w sobie brak czegoś nie jest światopoglądem.
20-01-2016 18:26 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>Światopogląd to zbiór podstawowych założeń odnośnie oglądu świata.
>Ateizm jest tylko jednym z wielu elementów tego zbioru, ale sam w sobie brak czegoś nie jest światopoglądem.<
Zakładać to Pan sobie może w pieczarze Platona. Jak Pan już z niej wyszedł to kształtuje Pan swój ogląd o świecie na podstawie poznania, subiektywnego i obiektywnego. Ateizm nie jest żadnym założeniem. Same to stwierdzenie jest tak płaskie że nie wymaga komentarza. Ateizm jest konkluzją a nie założeniem. Posługuje się Pan definicją ateizmu skrojoną na własne potrzeby i nieadekwatną do rzeczywistości. Gdy idę do piekarni i słyszę: bułek brak, to oznacza to że nie ma bułek. Jeżeli Pan definiuje ateizm jako brak wiary to oznacza to że wiara nie istnieje. Nie ma jednorodnej definicji światopoglądu a to zdanie które Pan przytoczył z wiki jest definicją dogmatyzmu a nie ateizmu. Ponadto podaje Pan definicję światopoglądu którą się Pan w dalszych postach nie posługuje.
20-01-2016 14:36 
 Ocena 3 na 3
tarkos (10757 punktów)
>>Ateizm jest światopoglądem
>Światopogląd to wg. Wiki względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata.
>Ateizm zaś to brak wiary w boga, bogów i boginie.
Tak, ateizm ogranicza się do sądów o świecie z wyłączeniem bóstw postulowanych w zaświatach.
>Brak czegoś nie jest światopoglądem.
Nieuwzględnianie zaświatów w żaden sposób nie umniejsza przekonań o świecie. Przeciwnie - umysły wolne od przesądów miewają lepsze rozeznanie w realiach.
[Za to fideistów (w tym teistów) zajmują chyba bardziej rozliczne, także nieprzystające do świata, 'zaświatopoglądy'.]
>Niegranie w piłkę nożną nie jest sportem!
A niewątpienie nie jest rozumnością?
piotr35 (1843 punktów)
>ateizm ogranicza się do sądów o świecie
Ateizm ogranicza się wyłącznie do braku wiary w boga, bogów, boginie.

>A niewątpienie nie jest rozumnością?
Niewiara i wiara są dwiema stronami tego samego irracjonalizmu.
Brak wiary jest czymś zupełnie innym niż niewiara.
20-01-2016 16:59 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Niewiara i wiara są dwiema stronami tego samego irracjonalizmu.
>Brak wiary jest czymś zupełnie innym niż niewiara.
A dlaczego?
Sjp. podaje, iż niewiara, to «brak wiary w coś, brak zaufania do kogoś, czegoś» i według mnie "niewiara" nie jest wiarą
w coś przeciwnego, tylko sceptycznym brakiem wiary.

www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,691610#w691818

@@@
.
21-01-2016 08:48 
 Ocena 1 na 1
piotr35 (1843 punktów)
>A dlaczego?
>według mnie "niewiara" nie jest wiarą w coś przeciwnego, tylko sceptycznym brakiem wiary

Wyraziłem się mało precyzyjnie, łącząc czynność z postawą, skorygowałbym to tak:
"Nie wierzę" i "wierzę" są dwiema stronami tego samego irracjonalizmu.
"Brak wiary" jest czymś zupełnie innym niż "nie wierzę".

Według mnie to "dlaczego" wynika z pańskiego posta sprzed 2 lat:
>język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji

Dokładnie takie samo odczucie mam porównując dwa określenia: "niewiara" (jako postawa) i "nie wierzę" (jako czynność).
Aczkolwiek etymologicznie identyczne, to jednak w zwyczajnej rozmowie znaczeniowo są one różne.
Odróżniłbym zwłaszcza dwie pary przeciwieństw:
- "wierzę" i "nie wierzę" jako jednakowo irracjonalne na gruncie dysput filozoficznych
- "wiara" i "niewiara", przy czym drugie określenie oznaczające faktycznie "brak wiary" już irracjonalne nie jest

Dodam tylko, ze nie jestem językoznawcą i to tylko moje subiektywne odczucie.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Niewiara i wiara są dwiema stronami tego samego irracjonalizmu.
>Brak wiary jest czymś zupełnie innym niż niewiara.
A dlaczego?
Sjp. podaje, iż niewiara, to «brak wiary w coś, brak zaufania do kogoś, czegoś» i według mnie "niewiara" nie jest wiarą
w coś przeciwnego, tylko sceptycznym brakiem
wiary.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,691610#w691818
____________

>Dokładnie takie samo odczucie mam porównując dwa określenia: "niewiara" (jako postawa) i "nie wierzę" (jako czynność).
>Aczkolwiek etymologicznie identyczne, to jednak w zwyczajnej rozmowie znaczeniowo są one różne.
>Odróżniłbym zwłaszcza dwie pary przeciwieństw:
>- "wierzę" i "nie wierzę" jako jednakowo irracjonalne na gruncie dysput filozoficznych

>Dodam tylko, ze nie jestem językoznawcą i to tylko moje subiektywne odczucie.
Ja też nie jestem językoznawcą, ale zawsze musiałem zastanawiać się nad używanymi przez innych oraz samego siebie publicznymi wypowiedziami i używanymi tam terminami. Swoje stanowisko opisałem wyżej. Tu proponuję aby jednak zastanowił się Pan nad zestawieniem: wierzę, jako postawy fideistycznej niezależnie od jej przedmiotu oraz nie wierzę, jako postawy sceptycznej niezależnie od jej przedmiotu. Uważam stanowisko sceptyczne za racjonalne. Zupełnie podobnie jak w poniższym zestawieniu:
>- "wiara" i "niewiara", przy czym drugie określenie oznaczające faktycznie "brak wiary" już irracjonalne nie jest

@@@
.
piotr35 (1843 punktów)
>proponuję aby jednak zastanowił się Pan nad zestawieniem: wierzę, jako postawy fideistycznej niezależnie od jej przedmiotu oraz nie wierzę, jako postawy sceptycznej niezależnie od jej przedmiotu
Dlaczego miałbym założyć przy wierzę prymat wiary nad poznaniem rozumowym, a przy nie wierzę już wykluczyć to założenie? Dlaczego etymologicznie jednakowe znaczenia rozpatrywać całkiem inaczej?

Mam nadzieje, ze nadal rozpatrujemy "wiarę" jako uważanie czegoś za prawdziwe, mimo braku dowodów na prawdziwość. Zupełnie inne znaczenie ma oczywiście "wiara" np. w znaczeniu ufać komuś.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Dodam tylko, ze nie jestem językoznawcą i to tylko moje subiektywne odczucie.
Ja też nie jestem językoznawcą, ale zawsze musiałem zastanawiać się nad używanymi przez innych oraz samego siebie publicznymi wypowiedziami i używanymi tam terminami. Swoje stanowisko opisałem wyżej. Tu proponuję aby jednak zastanowił się Pan nad zestawieniem: wierzę, jako postawy fideistycznej niezależnie od jej przedmiotu oraz nie wierzę, jako postawy sceptycznej niezależnie od jej przedmiotu. Uważam stanowisko sceptyczne za racjonalne. Zupełnie podobnie jak w poniższym Pańskim zestawieniu:
>- "wiara" i "niewiara", przy czym drugie określenie oznaczające faktycznie "brak wiary" już irracjonalne nie jest
________________

>Dlaczego miałbym założyć przy wierzę prymat wiary nad poznaniem rozumowym, a przy nie wierzę już wykluczyć to założenie?
Dlatego, iż mają inne znaczenie. Tak jak wyżej napisałem: wierzę, jest postawą fideistyczną niezależnie od przedmiotu wiary, a nie wierzę, jest postawą sceptyczną, znowu niezależnie od przedmiotu niewiary. Ale wierzyć w moje wywody nikomu nie każę i spokojnie może Pan pozostać przy własnym zdaniu.

>Dlaczego etymologicznie jednakowe znaczenia rozpatrywać całkiem inaczej?
Myślę, iż tu warto wyjść od zrozumienia terminu etymologia i zastanowić się jak ma się znaczenie pierwotne, wynikające z budowy morfologicznej wyrazu i jego struktury słowotwórczej, do jego znaczenia używanego aktualnie?
portalwied(*)tymologiczne_wyrazu,haslo.html
www.poradn(*)_archiwum.php?TEMAT=Etymologia
Tu niezbyt często zdarzają się proste zależności.

>Mam nadzieje, ze nadal rozpatrujemy "wiarę" jako uważanie czegoś za prawdziwe, mimo braku dowodów na prawdziwość.
Próbie odpowiedzi jak ja rozumiem wiarę poświeciłem cały wątek, do którego wyżej się odwołałem: Sjp. podaje, iż niewiara, to «brak wiary w coś, brak zaufania do kogoś, czegoś» i według mnie "niewiara" nie jest wiarą w coś przeciwnego, tylko sceptycznym brakiem wiary.
Wyjaśniam to też w zalinkowanym tam poście, wraz z zawartymi w nim dalszymi linkami. Tu link powtarzam: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,691610#w691818

Warto zawsze uważnie przeczytać o czym nasz polemista pisze i postarać się zrozumieć jego poglądy przed ustosunkowaniem się do jego wywodów.

@@@
.
piotr35 (1843 punktów)
>Dlatego, iż mają inne znaczenie.

To może z innej beczki.
Brak wiary nie jest ani wiarą, ani niewiarą, ani anty-wiarą, tak samo jak ciemność nie jest ani światłem, ani nieświatłem, ani anty-światłem, tylko prostym do zrozumienia brakiem światła.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>To może z innej beczki.
>Brak wiary nie jest ani wiarą, ani niewiarą, ani anty-wiarą, tak samo jak ciemność nie jest ani światłem, ani nieświatłem, ani anty-światłem, tylko prostym do zrozumienia brakiem światła.
Przecież wyżej napisałem: wierzę, jest postawą fideistyczną niezależnie od przedmiotu wiary, a nie wierzę, jest postawą sceptyczną, znowu niezależnie od przedmiotu niewiary. Ale wierzyć w moje wywody nikomu nie każę i spokojnie może Pan pozostać przy własnym zdaniu.

Napisałem też: Warto zawsze uważnie przeczytać o czym nasz polemista pisze i postarać się zrozumieć jego poglądy przed ustosunkowaniem się do jego wywodów. I Panu zastanawianie się zajęło aż całe 15 minut.

W poście wyżej napisałem: Proszę jeszcze raz przeczytać wraz z zawartością linków moje tu wypowiedzi i zastanowić nad przedstawioną tam argumentacją. Może to pozwoli Panu na trochę uporządkowanie sobie własnych przekonań światopoglądowych. Rzeczywistość, a za tym i jej opis, jest bardziej złożonym niż nam się wydaje.
Jeżeli Pan wie lepiej, to rzeczywiście szkoda czasu na czytanie i refleksję. Opisałem swoje sądy i postarałem się jakoś racjonalnie je uargumentować. Jeżeli Pana nie przekonałem, to już nie przekonam i pozostaniemy przy własnych zdaniach.

Pozdrawiam.

@@@
.
20-01-2016 17:56 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)
>>ateizm ogranicza się do sądów o świecie
>Ateizm ogranicza się wyłącznie do braku wiary w boga, bogów, boginie.
Ale nie twierdzisz chyba, że ateiści nie mają światopoglądu, bo odbierają go sobie wraz z odrzuceniem bóstw?
>Niewiara i wiara są dwiema stronami tego samego irracjonalizmu.
Sceptycyzm wydaje się jednak bliższy racjonalizmowi niż brak sceptycyzmu. Chodzi o postawę poznawczą, z której wynika taki lub inny światopogląd.
21-01-2016 17:30 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Sceptycyzm wydaje się jednak bliższy racjonalizmowi niż brak sceptycyzmu.

Sceptycyzm ma swe źródło w potocznym życiu. Ludzie muszą być ostrożni we wszystkich wymiarach, a naiwność, przesadna wiara w siebie, (w przekonania, możliwości, siłę, słowa, innych ludzi, itp.) zostaje często ukarana. Znaczeniowo słowo wywodzi się z greckiego σκέπτεσθαι sképtesthai (patrzeć, śledzić, czatować, rozpatrywać, badać ...). Wiele potocznych zwrotów i przysłów zachęca do sceptycyzmu (np. nie kupuj kota w worku, nie chwal dnia przed zachodem słońca,...). Niestety ludzie są sceptyczni w wybiórczy sposób: nieufność w jednej materii często idzie w parze z kompletną naiwnością w innej: dobrym przykładem jest tu wiara religijna, gdzie korzyść własna (np. nieśmiertelność) lub zwykły konformizm pozbawia ludzi sceptycznego instynktu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
20-01-2016 16:46 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Ateizm jest światopoglądem
>Światopogląd to wg. Wiki względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,621512#w621583
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,619649#w619850
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,558739#w562213

>Ateizm zaś to brak wiary w boga, bogów i boginie.
Historia tego pojęcia jest bardzo długa i znamy przeróżne intelektualne formy odrzucenia możliwości istnienia świata nadprzyrodzonego. www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110 Ateizm, też może być wiarą w to, iż poszczególni, bądź wszyscy bogowie nie istnieją. Taką wiarą był np komunistyczny ateizm: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,555861#w556535

>Brak czegoś nie jest światopoglądem.
Tak, brak czegoś nie jest światopoglądem, ale np racjonalny sceptycyzm naukowy, czy też naturalizm, które prowadzą nas do stwierdzenia, iż żadna transcendencja do stworzenia i podtrzymywania świata nie była i nie jest potrzebną - już tak.

>Niegranie w piłkę nożną nie jest sportem!
A może warto pójść trochę dalej i uznać, że nazywanie kogoś ateistą, jest tak samo uzasadnione jak nazywanie kobiet a-mężczyznami.

Pozdrawiam.

@@@
.
21-01-2016 10:25 
 Ocena 1 na 1
piotr35 (1843 punktów)
>A może warto pójść trochę dalej i uznać, że nazywanie kogoś ateistą, jest tak samo uzasadnione jak nazywanie kobiet a-mężczyznami.
Mogę tylko bardzo głośno przyklasnąć.
Doszedłem do podobnego analizując przykład narciarza.

Ateizm jest nazwą, która nie powinna w zasadzie zaistnieć, bo jak ładnie ktoś to napisał, jest to tylko reakcja rozsądnych ludzi w obliczu religijnego obłędu.

Jakoś nikt nie musi określać się jako nie-astrolog, nie-alchemik, nie-satanista. Dlatego też nie mamy nazw na ludzi, którzy zaprzeczają zasadności tych pseudo-dyscyplin - bo nie ma ani a-alchemisty, ani a-astrologa i a-satanisty też nie ma.

Wracając do narciarza: określenie cech osoby nazwanej ateistą, jest równie idiotyczne, co określanie cech osoby nazwanej anarciarz.
O ile narciarz to najprawdopodobniej ktoś wysportowany, z dobrym zmysłem równowagi, płynnością ruchów, itd., to jak moglibyśmy opisać anarciarza? Co moglibyśmy powiedzieć o jego światopoglądzie i jego cechach?
NIC, kompletnie NIC. To może być ktoś wysportowany, albo i nie, może ze zmysłem równowagi, albo bez niego, może mieć jakąś inną pasje, albo nie mieć żadnej. NIC nie wiesz, bo to określenie tylko jednej jedynej cechy - anarciarz nie jeździ na nartach. Może nawet i umie, ale nie jeździ.

Dokładnie tak samo ateista to człowiek, któremu brak wiary w bogów i to koniec określeń. Może to być osoba wykształcona, albo niewykształcona, normalna, albo nawet chora psychicznie, może w swoim życiu kierować się naukami ścisłymi, naukami humanistycznymi, albo żadnymi naukami. Ateizm to brak wiary w bogów i tylko tyle. Żadnego skojarzenia z wykształceniem, płcią, hobby, ulubioną muzyką, czy jest dobry, albo zły, czarny czy biały, Chińczyk czy Japończyk, NIC, wielkie kompletne NIC. Brak mu wiary w bogów. Tyle i aż tylko tyle. NIC więcej.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Historia tego pojęcia jest bardzo długa i znamy przeróżne intelektualne formy odrzucenia możliwości istnienia świata nadprzyrodzonego. www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110
Ateizm, też może być wiarą w to, iż poszczególni, bądź wszyscy bogowie nie istnieją. Taką wiarą był np komunistyczny ateizm: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,555861#w556535

>Brak czegoś nie jest światopoglądem.
Tak, brak czegoś nie jest światopoglądem, ale np racjonalny sceptycyzm naukowy, czy też naturalizm, które prowadzą nas do stwierdzenia, iż żadna transcendencja do stworzenia i podtrzymywania świata nie była i nie jest potrzebną - już tak.

>Niegranie w piłkę nożną nie jest sportem!
A może warto pójść trochę dalej i uznać, że nazywanie kogoś ateistą, jest tak samo uzasadnione jak nazywanie kobiet a-mężczyznami.
________________

>Mogę tylko bardzo głośno przyklasnąć.
Nie bardzo rozumiem czemu? Trochę żartobliwej tezie Alfreda Rachalskiego, czy stwierdzeniu, iż historia tego pojęcia jest bardzo długa i znamy przeróżne intelektualne formy odrzucenia możliwości istnienia świata nadprzyrodzonego.

>Ateizm jest nazwą, która nie powinna w zasadzie zaistnieć,
A dlaczego miałaby nie zaistnieć?

>bo jak ładnie ktoś to napisał, jest to tylko reakcja rozsądnych ludzi w obliczu religijnego obłędu.
Co ateizm, czy termin? Jeżeli chodzi o termin, to w starożytnej Grecji ateistą nazywano każdego, kogo uznano za wierzącego w fałszywych bogów, nie wierzącego w bogów lub wyznającego doktryny wchodzące w konflikt z ówczesnymi religiami, inaczej pogan, a dziś jest różnie uzasadnianym intelektualne przekonaniem (podobnie zresztą jak teizm).
Zgoda z tym co Pan napisał, iż ateizm światopoglądem nie jest, ale jako przekonanie stanowi bardzo istotną część światopoglądu.

>Dokładnie tak samo ateista to człowiek, któremu brak wiary w bogów i to koniec określeń.
A tu nie zgoda. Koncepcji odrzucających istnienie świata nadprzyrodzonego jak wyżej napisałem jest wiele,
a jedną z nich - obejmująca ogromnie liczbowo grupę - są wierzący, iż bogowie nie istnieją.

Proszę jeszcze raz przeczytać wraz z zawartością linków moje tu wypowiedzi i zastanowić nad przedstawioną tam argumentacją. Może to pozwoli Panu na trochę uporządkowanie sobie własnych przekonań światopoglądowych. Rzeczywistość, a za tym i jej opis, jest bardziej złożonym niż nam się wydaje.

Pozdrawiam.

@@@
.
21-01-2016 12:03 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>Jakoś nikt nie musi określać się jako nie-astrolog, nie-alchemik, nie-satanista. Dlatego też nie mamy nazw na ludzi, którzy zaprzeczają zasadności tych pseudo-dyscyplin - bo nie ma ani a-alchemisty, ani a-astrologa i a-satanisty też nie ma.

Myślę, że gdyby 90% jakiegoś społeczeństwa na serio traktowało astrologię i gdyby astrologowie w widoczny sposób wplywali na działanie państwa, byłby sens mówić o ludziach a-astralnych czy bezgwiazdowych. Niezależnie od tego, czy Bóg jest realny, czy fikcyjny, faktem jest, że wiara w Boga realnie wpływa na relacje między ludźmi, wobec tego brak tej wiary wywołuje zmiany w tych relacjach. Brak czegoś nazywa się osobnym słowem, jeśli ten brak jakoś jest istotny. Ludzie łysi są łysi, chociaż jeden wylysial jako blondyn, a inny jako szatyn, i to oznacza coś realnego, nieważne, że pod każdym innym względem się różnią.
piotr35 (1843 punktów)
>faktem jest, że wiara w Boga realnie wpływa na relacje między ludźmi, wobec tego brak tej wiary wywołuje zmiany w tych relacjach
Przesada. Połowę swego życia bylem osoba wierzącą, połowę jestem ateistą. Nie zauważyłem żadnej różnicy w relacjach z innymi znanymi mi ludźmi, a są to przeważnie osoby wierzące. Nic się nie zmieniło nawet wtedy, gdy otwarcie przyznałem się do ateizmu.
Marian Forewa (906 punktów)
>Ponadto, kolejnym problemem jest to, że jeśli tak zwana "logiczna konkluzja" jest tworzona w mózgu osoby, to wtedy ta konkluzja jest automatycznie "prawdziwa" dla tegoż fizycznego mózgu.

O ileż prościej to wygląda w przypadku teistów, których mózgi przechowują "logiczne konkluzje" wytworzone w mózgach innych osób.
tarkos (10757 punktów)
>Naturalizm podkopuje racjonalną podstawę dla poprawnego logicznego wnioskowania ponieważ redukuje "racjonalne" procesy do neurochemicznych reakcji fizycznego mózgu.
Co to ma wspólnego z ateizmem? Czy tytuł wątku nie powinien dotyczyć (skrajnych) naturalistów?
[Bezbożny obraz świata nie musi wtłaczać logicznego wnioskowania do procesów fizycznych. Ateista niekoniecznie myli 'hardłer' z 'softłerem'. Pominięcie bóstw nie przeszkadza (a może pomagać) w odróżnianiu samoistnej natury natury od jej wtórnego opisu lub wytworów abstrakcyjnego myślenia.]

> Jak jest to możliwe, że jeśli różne mózgi posiadają odmienne
>neurochemiczne uzwojenie to jednak tam gdzieś wydaje się istnieć zestaw praw logiki do których różne
>mózgi muszą odwoływać się aby uzasadnić lub obalić swoje konkluzje?
Poprzez komunikację między mózgami - wymianę informacji (choćby w postaci języka)?

> To sugeruje, że różne fizyczne
>mózgi albo odwołują się do tych logicznych praw, odkrywają je, ale nie tworzą ich.
Może być tak, że naturalne prawa są odkrywane a niektóre (umowne) tworzone?

>.. zostanie przywołane jakieś zewnętrzne niezależne źródło istniejące poza tą osobą, z którym można by
>tę konkluzję skonsultować. To oznacza, że osoba musi odwołać się do standardów logiki, które są
>absolutne i niezależne od tej osoby i neurochemicznego uzwojenia jej mózgu.
Konsultacja z inną osobą nie jest odwołaniem się do standardów "absolutnych", skoro nie konsultujemy się z osobami boskimi.

> Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny
A jak się sprawy mają z ew. naturalizmem teistycznym - byłby .. samoprostujący?
Spring (1174 punktów)
Chcę zwrócić uwagę, że naturalizm nie obowiązkowo zakłada, że świat jest materialistyczny. Zakłada jedynie, że wszystko jest częścią natury.

Na zalinkowanej stronie carm.org jest taka definicja:

Cytat:
Naturalism is the position that nature is all there is, and there is no supernatural realm. It says that all of human experience can be described and understood through natural laws, science, and human reason. It asserts that biological evolution is true and that there are no supernatural realities.


Otóż krytyka naturalizmu w opozycji do zjawisk ponadnaturalnych nie ma wielkiego sensu. Jeżeli logicznie dopuszczamy zjawiska "z ponad", to nie jesteśmy w stanie stwierdzić, kiedy i gdzie jaki królik wyskoczy...
19-01-2016 12:00 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Chcę zwrócić uwagę, że naturalizm nie obowiązkowo zakłada, że świat jest materialistyczny. Zakłada jedynie, że wszystko jest częścią natury.
Naturalizm jest doktryną, że w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza zjawiska i prawa przyrody. Naturalizm metafizyczny głosi to, ponieważ odrzuca istnienie jakichkolwiek przedmiotów lub zdarzeń leżących poza przyrodą. "Naturalizm [metodologiczny] nie utrzymuje, że wszystkie przedmioty są materialne, ale że cokolwiek istnieje, może zadowalająco być wyjaśnione w terminologii przyrodniczej, to znaczy naukowo. Naturalizm [metodologiczny] jest faktycznie proklamacją wszechkompetencji czy najwyższej kompetencji nauki". Uczeni bardzo łatwo przechodzą od naturalizmu metodologicznego do naturalizmu metafizycznego.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,344734#w346656
www.racjonalista.pl/forum.php/s,648854#w648934
www.racjonalista.pl/forum.php/s,648854#w648878
Zgadzam się tu też z panem Fizykiem: Pojęcie materii jest rzadko używane w nauce, bo nauka nie napotkała innych bytów oprócz materii. W nauce w zasadzie wszystko jest materią. Wynika to z dążenia do unifikacji wszystkich teorii. Na przykład, w teorii pola wszystko jest polem i pole zastępuje pojęcie materii.
________________

PS. I tak przy okazji:
Moim zdaniem - tak jak racjonalizm nie przeczy empiryzmowi, tak redukcjonizm nie przeczy emergencji. Istniejącą obiektywnie rzeczywistość należy opisywać taką jaką ona jest, przy pomocy narzędzi jakie się posiada. To co można zredukować należy redukować, ale gdy dostrzega się efekty wynikające ze złożoności, to też należy przyjmować je do wiadomości, choć warto zastanawiać się dlaczego i jak to się dzieje.

> Jak wyznaczyć granice redukcji?
To proste. Dopóki za jej pomocą możemy otrzymać jakieś sensowne odpowiedzi.
>Nie wydaje mi się to proste.
To się różnimy w poglądach. Nie uważam żeby trzeba było wychodzić z redukcjonizmem ponad jego wyjaśniającą rolę, ale tam gdzie coś wyjaśnia należy z niego korzystać i w tym zakresie uważam to za proste. Uważam też, iż nie należy używać do wyjaśniania emergencji, tam gdzie nie jest to koniecznym.


@@@
.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Ciąg dalszy:

>Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny
Nie, to tylko Pan dokonał tu samokompromitacji, choć oczywiście konsekwentny naturalizm prowadzi od odrzucenia możliwości istnienia jakiegokolwiek świata nadprzyrodzonego (transcendencji). www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,693782#w693981

> Żaden ateista
W przeciwieństwie do Pana nie znam wszystkich ateistów.

> nie potrafi się do tego odnieść
Tu wystarcza wiedza elementarna, aby wykazać ogrom Pańskiej niewiedzy w problematyce, w której Pan się tu zechciał wypowiedzieć.

> więc wymyśla chwyty erystyczne żeby z tego wybrnąć,
www.racjonalista.pl/forum.php/s,664981#w665147

> ale i tak każdy widzi tutaj festiwal wyznań wiary ateusza i błędne kółeczka w jego myśleniu,
www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,27#w615073
Moim zdaniem nie każdy, gdyż są też tacy, którzy klikają Panu plusy a racjonalistom minusy, ale większość racjonalnych czytelników dostrzega Pańskie projekcje zbudowane na mocno pogmatwanej, choć niewielkiej wiedzy własnej.

> bo ateiści wierzą,
Różnie z tymi ateistami bywa: www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110 ale racjonalni ateiści to raczej nie wierzą: www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642687

>że ich mózgi to tylko przypadkowy zlepek neuronów mający przetrwać i się rozmnożyć, a nie poznawać prawdę.
Elementarz naturalistycznej wiedzy o mózgach i umyśle:
www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadzi
www.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwy
www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze

>Pański bezsensowny nihilizm i ateizm
Znowu Pan używa słów, których znaczenia nie rozumie. Nie jestem ani nihilistą, ani ateistą. Używa Pan tu tylko - w Pańskim mniemaniu dyskredytujących - epitetów.

> został obalony w pierwszym poście.
Nie ponoszę odpowiedzialności za czyjeś psychozy. Ludziom się przeróżne rzeczy wydają: www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,693170#w693966 Trudno być sędzią we własnej sprawie i ja oddaję swoje wypowiedzi pod osąd większości samodzielnie myślących czytelników - pamiętając przy tym, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

Internet ma bardzo dużo zalet i jedną zasadniczą wadę, tu każdy może się swoją mądrością pochwalić.
Przez co jest ogromnym śmietnikiem i aby coś wartościowego z niego wydobyć trzeba informacje umiejętnie przesiewać przez intelektualne sito. Tak, moim zdaniem, jeżeli ktoś tu przekazuje zestaw mądrości przekazuje nam za Mattem Slickiem, który jest prezesem i założycielem "Chrześcijańskiej apologetyki i Ministerstwa Badań". To już budzi moje poważne zastrzeżenia. Ponadto to, iż ktoś gdzieś głupoty wypisuje, to wcale nie upoważnia nikogo do przenoszenia ich "żywcem" na forum racjonalisty. Warto zastanowić się na tym co się pisze i zweryfikować własną wiedzę w literaturze fachowej, a znaczenie używanych terminów w słownikach i encyklopediach.

Na Pańskie specjalne życzenie tu wykazałem ewidentnie, iż po prostu Pański zestaw bzdur nie nadaje się nawet do merytorycznej polemiki, gdyż nawet pojedyncze w nim zdania nie mają sensu. Nie rozumie Pan o czym pisze i nie zna znaczenia terminów, których używa.

@@@
.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
> To oznacza, że osoba musi odwołać się do standardów logiki, które są
>absolutne i niezależne od tej osoby i neurochemicznego uzwojenia jej mózgu. Ale jak to jest możliwe
>w naturalizmie?
>Mówiąc jeszcze prościej, "naturalizm podkopuje poprawne logicznie wnioskowanie redukując zachowania
>mózgu do praw fizyki, ale prawa fizyki same w sobie nie są w stanie tworzyć poprawnych logicznie
>wniosków"
>Tak więc, ateistyczny naturalizm jest w ostatecznym rozrachunku samowywrotny
>Więcej
>https://carm. org/naturalism-is-self-refuting
>Żeby link działał, trzeba usunąć spację przed org

Dwa jednakowe, niezależnie działające urządzenia osiągają ten sam wynik.
Prawo odwołuje się do przymusu a czy urządzenie musi osiągnąć określony wynik czy może go osiągnąć?
Kto powiedzial, ze działanie maszyn nie jest jednocześnie ich myśleniem tak jak działanie człowieka jest jego myśleniem.
diogenes (42753 punktów)
>Naturalizm ... redukuje "racjonalne" procesy do neurochemicznych reakcji fizycznego mózgu.

Teza ta postuluje istnienie ("racjonalnych") procesów, które nie mają naturalistycznego charakteru. Co takiego jest np. w logicznym wnioskowaniu, co zmuszałoby badacza do przyjęcia supranaturalistycznych przesłanek? Logika obchodzi się bez teologii, chociaż niektórzy jej wybitni twórcy popadali w pseudologiczny mistycyzm. Logika badania naukowego jest naturalistyczna, chociaż inspiracje czerpać może z różnych źródeł. Kontekst odkrycia naukowego bywa zabawny, ale z tego nie wynikają żadne egzystencjalne tezy co do bytów, o których kontekst ten mówi. Jeśli zbuduję teorię społeczną raju i okaże się, że - przy okazji - dobrze opisze ona (jako model) strukturę jakiegoś społeczeństwa, nie wynika stąd, że bóg, anioły, serafiny, itp. istnieją w jakimś nienaturalistycznym sensie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365