 |
Sens życia i inne pokrewne pytania Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-04-2017 12:45 | Max Golonko (1811 punktów) | Sens życia i inne pokrewne pytania
2 na 2 | Odnośnie życia ludzkiego. Jakiekolwiek pytania jak, dlaczego, po co są bez sensu. Jesteśmy produktem 3 mld lat ewolucji.
Smaczne rzeczy i seks oraz ciekawość poznawcza (i estetyczna) świata, a także pomaganie podobnym istotom (w tym dzieciom) to naturalne i oczywiste działania.
Brednie o 5 poziomach rozwoju to wymysł przefilozofowanych psychologów z mylnej epoki psychologii. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Dalej..| szarley (54913 punktów) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > >>To tym lepiej, bo w takim razie moja teza nie koliduje z tezami Korczaka,> >Niestety mocno koliduje, ale skoro nie czytałeś Korczaka....> 1. Udowodnij, że mocno koliduje. Bez tego nie można przyjąć tego stwierdzenia w tej dyskusji.Biblioteka w najbliższym powiatowym miasteczku. Chcesz adres? Bilet na PKS zafundować? Nie rozpoznajesz nawet cytatów z ich pism. > Czyli szarley stawia tezę, że nie należy nauczać dogmatów.Nie szarley, ale Janusz Korczak i Benjamin Spock (i kilku innych wykładowców UK, ale ich nie podaję bo ogranicza Cię językowa bariera) Przeciwko nim mam "teorię" absolwenta prywatnej podstawówki, który nie poradzi nawet podać autora jednej (!!!) publikacji którą przeczytałPrzeciwko nim mam dogmat 2+2=4, co jest górna granicą arytmetycznej wiedzy Olsona |
| szarley (54913 punktów) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > >>Czyli szarley stawia tezę, że nie należy nauczać dogmatów.> >Nie szarley, ale Janusz Korczak i Benjamin Spock (i kilku innych wykładowców UK, ale ich nie podaję bo ogranicza Cię językowa bariera)> Korczak twierdził tak o dogmatach w tym drugim znaczeniu,Tego nie wiesz, skoro nie czytałeś Korczak nie zajmował się religijnymi dogmatami > >Przeciwko nim mam "teorię" absolwenta prywatnej podstawówki, który nie poradzi nawet podać autora jednej (!!!) publikacji którą przeczytał> Nie. Przeciwko masz argumenty, których nie umiesz podeprzeć,Które obaliłem. Przypomnę (częściowo): 1 Twój dogmat, że dodawanie oznacza się znakiem + ; jak dodajesz zbiory? 2 Twój dogmat, że należy dogmatycznie nauczać że 2354+3652=6006 jest nie do obrony bo ilość matematycznych równań jest nieskończona 3 No nadal nie odpowiedziałeś na pytanie "Snorri Sturluson pisze " Flota Słowian liczyła pięć i pół setki okrętów" Zastosuj dogmat... (Poza tym, to Ty powinieneś podeprzeć swoje argumenty ode mnie wymagasz cytatu, więc może też jakiś cytat?) Nadal czekam na źródło Twoje wiedzy i z braku Twojej odpowiedzi wnoszę, że sam siebie uznajesz za nieomylnego dawcę dogmatów Nadal czekam na metodę falsyfikacji Twojej "teorii" > więc w bezsilności chciałeś się podeprzeć autorytetami (erystyka ad verecundiam), ale ci nie wyszło i nawet nie umiałeś dobrze zacytować. Żałosny narcyzm.1 Daruj sobie impertynencje, nie robią na mnie wrażenia 2 Cytowałem > A od dobrej podstawówki to ty się odwal, bo to moja wyższość nad tobą, że ja chodziłem do prywatnej podstawówki, a ty do państwowego molochu.Kolejny dogmat? 1 Nie wiedziałeś mojej szkoły, skąd proroczku wiesz czy była molochem? 2 Tak się chwalisz tą swoją podstawówką... cóż ja skończyłem także uniwersyteckie studia > >Nie wierzę w dogmat o nieomylności Olsona.> Ja też nie.To po co dogmaty głosisz? Jeśli Twoja teoria nie jest dogmatem, podaj metodę falsyfikacji > Dlatego wróćmy do tematu, bo tym cytatem tylko potwierdzasz swój narcyzm,Cytując Korczaka dowodzę swojego narcyzmu? Rozbawiasz  > bo jak Bogusławski uciekasz od meritum i konfabulujesz na temat rozmówcy pisząc, że nie wierzysz w jego nieomylność, tak jakby on sam, albo ktokolwiek inny miał wierzyć. Żałosna ucieczka od tematu w bezsilność.Bogusławskiemu mógłbyś buty czyścić. Nigdy nie miał problemów z podaniem jakie książki czytał i skąd czerpał wiedzę. Ty po prostu wziąłeś swoją teorię z... głowy  |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > >Korczak twierdził tak o dogmatach w tym drugim znaczeniu,> Tego nie wiesz, skoro nie czytałeśOdnoś się do argumentów. Emocjonalnemu narcyzowi ich brakuje, to mówi "nie czytałeś" kompromitując się po raz n-ty. > Korczak nie zajmował się religijnymi dogmatamiDogmaty typu religijnego, czyli narzucony z góry zestaw wierzeń. Nie znaczy, że mówił stricte o religii. Po to właśnie falsyfikacja, która właśnie temu rodzajowi dogmatów przeczy. Ale nie przeczy pewnikom i wręcz przeciwnie - korzysta z nich. > >Nie. Przeciwko masz argumenty, których nie umiesz podeprzeć,> Które obaliłem.Narcystyczne kłamstwo. > Przypomnę (częściowo):I znów produkujesz pustosłowie i nie odnosisz się do moich argumentów, tylko przed nimi uciekasz. > 1 Twój dogmat, że dodawanie oznacza się znakiem + ; jak dodajesz zbiory?Nie brnij, tylko odnieś się do tego co opisuje mój przykład, zamiast udawać, że nie rozumiesz. > 2 Twój dogmat, że należy dogmatycznie nauczać że 2354+3652=6006 jest nie do obrony bo ilość matematycznych równań jest nieskończonaNie mówię, że należy dogmatycznie nauczać, że 2354+3652=6006, tylko zasady, a wynik tego działania to pewnik w systemie dziesiętnym. Nie umiesz obalić. Bezsilny, żałosny szaleniec. > 3 No nadal nie odpowiedziałeś na pytanie "Snorri Sturluson pisze " Flota Słowian liczyła pięć i pół setki okrętów" Zastosuj dogmat...wykaż, że odnosi się to do tematu, ale najpierw odpowiedz na resztę argumentów, które leżą odłogiem i są nadal w mocy, a wobec których szaleniec jest bezsilny. > (Poza tym, to Ty powinieneś podeprzeć swoje argumenty ode mnie wymagasz cytatu, więc może też jakiś cytat?)Jaki cytat, skoro ja nie powoływałem się na żaden autorytet? Roi ci się w tej narcystycznej główce, bo nie umiesz odpowiedzieć na argumenty, które podałem, ani się wycofać. > Nadal czekam na źródło Twoje wiedzyPodałem samą wiedzę i można ją skonfrontować najwyżej z kontrargumentami. Źródło jest nieistotne w tym momencie, bo próbujesz się o nie na siłę pytać, bo nie umiesz odnieść się do moich argumentów, więc jak to masz w zwyczaju formułujesz pytania w bezsensowny, odchodzący od meritum sposób, co jest dowodem na twoją bezsilność w dyskusji. > i z braku Twojej odpowiedzi wnoszę, że sam siebie uznajesz za nieomylnego dawcę dogmatówtypowa narcystyczna projekcja, zastępująca ci odniesienie się do meritum. > Nadal czekam na metodę falsyfikacji Twojej "teorii"A niby której? odnieś się do dedukcyjnych argumentów jakie podałem explicite. Sam fakt, że próbujesz nie zgadzać się z tezą, że 2+2=4 jest wymowny. > >więc w bezsilności chciałeś się podeprzeć autorytetami (erystyka ad verecundiam), ale ci nie wyszło i nawet nie umiałeś dobrze zacytować. Żałosny narcyzm.> 1 Daruj sobie impertynencje, nie robią na mnie wrażeniaBezsilność i projekcja pod-trollskiego narcyzika > 2 Cytowałem to gdzie cytat na to jak Korczak albo Popper jest przeciwko nauczaniu matematyki? Czekam kłamczuszku. > >A od dobrej podstawówki to ty się odwal, bo to moja wyższość nad tobą, że ja chodziłem do prywatnej podstawówki, a ty do państwowego molochu.> Kolejny dogmat?Nie. kolejna kompromitacja szarleya > 1 Nie wiedziałeś mojej szkoły, skąd proroczku wiesz czy była molochem?Nie widziałes mojej szkoły, więc skąd wiesz jaka była? Dogmatycznie założyłeś, że jak prywatna to zła, bo jesteś zacietrzewionym socjalistą (hmm bycie socjalistą to jeszcze nie wada, ale ideologiczny fanatyk to już gorzej), który wierzy w dogmaty socjalistycznej propagandy. > 2 Tak się chwalisz tą swoją podstawówką... cóż ja skończyłem także uniwersyteckie studiaNiczym się nie chwalę, tylko przyczepiłeś się tego, bo: - jesteś bezsilny co do meritum - jesteś narcyzem i szukasz na siłę czegoś żeby po mnie pojechać, a fakt, że czepiasz się prywatnej szkoły, czy wymyślasz pod moim adresem zarzuty, że nie uprawiam seksu, albo nie mam znajomych, świadczy o tym dobitnie > >>Nie wierzę w dogmat o nieomylności Olsona.> >Ja też nie.> To po co dogmaty głosisz?Nie głoszę. Podaję ich przykłady jako argumenty, do których nie umiesz się odnieść, więc uciekasz w stwierdzenie, że głoszę dogmaty i że nie wierzysz w moją nieomylność - typowe stwierdzonka jakie ci zostały po ucieczce od meritum. > Jeśli Twoja teoria nie jest dogmatem, podaj metodę falsyfikacjiKtórej teorii? 2+2=4? A jaki konkretnie dowód by cię zadowalał? Przecież wiesz jak wygląda falsyfikacja takiego działania, więc nie ośmieszaj się. > >Dlatego wróćmy do tematu, bo tym cytatem tylko potwierdzasz swój narcyzm,> Cytując Korczaka dowodzę swojego narcyzmu? Rozbawiasz  Cytując to co zacytowałeś, czyli cytat z jakim się zgadzam i który nie zawiera tego co miał zawierać, czyli stanowiska niezgodności z nauczaniem matematyki, czy dat historycznych i gramatyki. > Bogusławskiemu mógłbyś buty czyścić.to ma być argument? Bogusławski został zjedzony na przekąskę, bo głosił swoje dogmaty i powoływał się na stanowisko jakichś paranaukowców, którzy metodą głosowania ustalili, że homoseksualizm to nie choroba i twierdził, że skoro ci sami ludzie twierdzą, że upodobanie do kobiet z nadwagą, które uniemożliwia miłość to nie choroba. Podawałem mu kontrargumenty w punktach, ale on zamiast odpowiedzi pisał cos w stylu "jestem mądrzejszy a ty głupszy i czytają mnie ludzie mądrzy i dają mi plusy, a tobie dają je głupi i ja bym takich plusów nie chciał" i podkreślał wypowiedzi na kolorowo, jakby to miało mu zastąpić argument. Z drugiej strony to mógłbyś mu buty czyścić, bo ty się zaorałeś bardziej. > Nigdy nie miał problemów z podaniem jakie książki czytał i skąd czerpał wiedzę.No widzisz, a ja mam problem z wymienieniem moich ulubionych piosenek, bo czuję się zażenowany gdy ktoś zadaje podobne pytania, a ty w tym momencie próbujesz uciec od meritum i chwalić się jakie to książki przeczytałeś, tak jakby miało to zmazać twoją plamę jaką jest narcystyczne brnięcie w zaparte i ucieczki od meritum. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > Ty po prostu wziąłeś swoją teorię z... głowyA ty z tyłu, bynajmniej nie głowy. Dlatego ja mam argumenty, a tobie się wydawało, że rozumiesz tezy z książek, których tak naprawdę nie rozumiesz. Ja umiem podać argumenty na swoje stwierdzenia, a ty jedynie nazwiska i wycierasz sobie nimi gębę, żałośnie wypaczając ich słowa i moje słowa, z którymi porównujesz wypowiedzi. W dodatku nie umiesz podać dokładnego cytatu, a kłamiesz, że umiesz. |
| szarley (54913 punktów) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > Odnoś się do argumentów.Odniosłem się. Udowodniłem, że nie można nauczać 2+2=4 jako dogmatu, podobnie z gramatyką i historią > >Korczak nie zajmował się religijnymi dogmatami> Dogmaty typu religijnego, czyli narzucony z góry zestaw wierzeń.Korczak nie zajmował się dogmatami, w tym co pisał nie znajduję śladu zbieżności z Twoim pisaniem > >1 Twój dogmat, że dodawanie oznacza się znakiem + ; jak dodajesz zbiory?> Nie brnij, tylko odnieś się do tego co opisuje mój przykład, zamiast udawać, że nie rozumiesz.Twierdzisz, że należy nauczać DOGMATU, że dodawanie oznacza się jako + 1 Uczysz dziecko dodawania bez użycia znaków, na paluszkach 2 jak oznaczasz dodawanie zbiorów? Wniosek: Dogmat o dogmatycznym nauczaniu że dodawanie oznacza się jako + został obalony > >2 Twój dogmat, że należy dogmatycznie nauczać że 2354+3652=6006 jest nie do obrony> Nie mówię, że należy dogmatycznie nauczać, że 2354+3652=6006, tylko zasady, a wynik tego działania to pewnikI tego pewnika nie należy nauczać! Twoja pierwsza teza brzmiała, że dziecko należy nauczać dogmatów np że 2+2=4 > Nie umiesz obalić. Bezsilny, żałosny szaleniec.I nie zamierzam obalać wyniku matematycznego równania Obaliłem Twoją "teorię" że należy nauczać dogmatu że 2354+3652=6006 lub 2+2=4 > >3 nadal nie odpowiedziałeś na pytanie: Sturluson pisze " Flota Słowian liczyła pięć i pół setki okrętów" Zastosuj dogmat...> wykaż, że odnosi się to do tematu,Nie musisz wiedzieć kim był Sturluson. Dostajesz proste arytmetyczne równanie ile to jest pięć i pół setki łodzi i nie możesz odpowiedzieć w oparciu o "pewniki" jakimi są wyniki obliczeń. Nawet TY nie jesteś tak odważny żeby skorzystać z dogmatu (pewnika) Nawet wyniku prostego obliczenia nie można traktować jako pewnika, ba nawet Olson, autor tej koncepcji boi się takiego obliczenia. O czym to świadczy? Że nie ma pewników, tym bardziej, nie wolno opierać nauczania na pewnikach Nie ma powodu do wstydu. Nawet Gerard Labuda źle policzył okręty. Zakładam, że wiesz kim był  > ale najpierw odpowiedz na resztę argumentów,Żeby obalić teorię wystarczy jeden kontrargument. Użyłem kilku, nie odniosłeś się do nich redukując rzecz do równania. Nie piszemy o matematyce, ale o nauczaniu matematyki > >Nadal czekam na źródło Twoje wiedzy> Podałem samą wiedzęGratuluję. Zaprzeczyłeś Spockowi i Korczakowi (i wszystkim znanym mi pedagogom.) > Źródło jest nieistotne w tym momencie,W Porównaniu z Olsonem każdy blask przygasa > >Nadal czekam na metodę falsyfikacji Twojej "teorii"> A niby której?... że należy nauczać w oparciu o dogmaty Każda naukowa teoria musi być falsykowalna > odnieś się do dedukcyjnych argumentów jakie podałem explicite. Sam fakt, że próbujesz nie zgadzać się z tezą, że 2+2=4 jest wymowny.Nazywasz mnie szaleńcem bo rzekomo podważam że 2+2=4. Nie, nie podważam. Podważam Twoją teorię, że należy tego nauczać jako dogmatu. Podważyłem argumentoma > >1 Daruj sobie impertynencje, nie robią na mnie wrażenia> Bezsilność i projekcja pod-trollskiego narcyzikaDaruj sobie impertynencje, nie robią na mnie wrażenia > >2 Cytowałem> to gdzie cytat na to jak Korczak albo Popper jest przeciwko nauczaniu matematyki? Czekam kłamczuszku.Nie o matematyce rozmawiamy, ale nauczaniu matematyki Na pewno Korczak nie był przeciwny nauczaniu matematyki, ale nie był zwolennikiem nauczania czegokolwiek w oparciu o dogmaty. Ty mu przeczysz > >1 Nie wiedziałeś mojej szkoły, skąd proroczku wiesz czy była molochem?> Nie widziałes mojej szkoły, więc skąd wiesz jaka była?Nie wiem jaka była Twoja, o mojej napisałeś że była molochem Skąd ta wiedza proroczku? > >Jeśli Twoja teoria nie jest dogmatem, podaj metodę falsyfikacji> Której teorii? 2+2=4?Teorii, że należy tego nauczać jako dogmatu Podaj metodę falsyfikacji. Chyba że znów chcesz zaprzeczyć Popperowi > >Bogusławskiemu mógłbyś buty czyścić.> to ma być argument? Bogusławski został zjedzony na przekąskę,Gratuluję > >Nigdy nie miał problemów z podaniem jakie książki czytał i skąd czerpał wiedzę.> No widzisz, a ja mam problem z wymienieniem moich ulubionych piosenekNie pytam o piosenki tylko o źródła wiedzy, dałem Ci też pierwszeństwo wyboru kryteriów oceny publikacji. Nie korzystałeś. > >Ty po prostu wziąłeś swoją teorię z... głowy> A ty z tyłu, bynajmniej nie głowy. Dlatego ja mam argumenty,Teoria Olsona Wyników działań matematycznych należy uczyć jako dogmatów Argumenty Olsona obalone > Ty po prostu wziąłeś swoją teorię z... głowy> A ty z tyłu,Ja nie głoszę żadnej teorii. Mam niewielką wiedzę wyniesioną z wykładów, książek i praktyki. I mam przeciwko tej wiedzy Teorię Olsona pochodzącą od Olsona, niefalsyfikowalną, głoszoną jako dogmat, przez nikogo nie popartą, niepublikowaną nie przyjmującą obalających ją kontrargumentów, a jej głosiciel jest narcyzem który w innych widzi narcyzm kiedy go krytykują Widzisz, ja naprawdę wolę zaufać Korczakowi, Spockowi (nie mogę podać więcej nazwisk, bo nawet nie wiem, czy zostały przetłumaczone na polski język - to Twoja przewaga, Ty możesz podać wszystkie, ja Twój szkolny język rozumiem) i moim akademickim wykładowcom, niż... komuś, kto nawet nie poradzi zacytować jednej publikacji. Wielki Olson głosi teorię dogmatycznego nauczania mając jako podstawę: Literaturę? Jaką! Wykłady? Gdzie! Praktykę? Gdzie! Tak, wiem, jestem narcyzem, bo wymagam od Ciebie podania źródła wiedzy. a przecież Olson Wielki nie potrzebuje źródeł wiedzy, Olson Wielki sam jest krynicą mądrości wszelakiej, co tam profesorowie UK, czy Spock. Olson Wielki zaorał wszystkich. O, hołd Ci Olsonie Wielki !  To ci dopiero narcyzm, gdzie mnie do tego skromnej konwalijce  > W dodatku nie umiesz podać dokładnego cytatu, a kłamiesz, że umiesz.Podałem cytat. Niedokładny, bo Korczaka nie czytałem po polsku, więc na powrót muszę przełożyć. Jeśli Ty znasz ten cytat z polskiego źródła, będę wdzięczny za podanie oryginału |
| John Doe (782 punktów) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania |
> >>1 Twój dogmat, że dodawanie oznacza się znakiem + ; jak dodajesz zbiory?> >Nie brnij, tylko odnieś się do tego co opisuje mój przykład, zamiast udawać, że nie rozumiesz.> Twierdzisz, że należy nauczać DOGMATU, że dodawanie oznacza się jako +> 1 Uczysz dziecko dodawania bez użycia znaków, na paluszkach> 2 jak oznaczasz dodawanie zbiorów?Odwrotna notacja polska (nie stosuje się nawiasu do określenia kolejności działań tylko pojęcie stosu)  Język Forth i Postscript  FORTH widziałem w bootloaderze serwera opartego o procesory RISC, Postscript to codzienność wręcz (zwłaszcza publikacje) |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > >Odnoś się do argumentów.> Odniosłem się. Udowodniłem, że nie można nauczać 2+2=4 jako dogmatu, podobnie z gramatyką i historiąNie udowodniłeś niczego poza swoim narcyzmem i niezdolnością do rozumienia argumentów i odpowiadania na nie. Ja się pytam gdzie obaliłeś dogmaty, a nie nauczanie jako dogmat czegokolwiek, bo tu już mamy 2 definicję, a ja piszę o tej dogmat - pewnik. Kłamałeś, że odpowiadasz na nią, a teraz okazuje się, że piszesz o tej drugiej, czyli nadal powtarzasz błąd ekwiwokacji. Wypociłeś coś, ale chcąc podważyć przecież moje argumenty dotyczące pewników niezbędnych w myśleniu, a skoro w myśleniu, to także w nauczaniu. Obaliłem to i wręcz zostałeś wyśmiany, a twoja próba negacji, że 2+2=4 to narcystyczne brnięcie w zaparte, a ty jesteś hiperbolą narcyzów. Oznacza to, że gdy komuś zarzucam narcyzm, to na twoim przykładzie mogę mu w jaskrawy sposób pokazać o co chodzi, tzn co mu zarzucam. > Korczak nie zajmował się dogmatami, w tym co pisał nie znajduję śladu zbieżności z Twoim pisaniemTo, że nie znajdujesz, to już wada twojej psychiki. Dlatego wymagane jest w dyskusji podanie dokładnych cytatów, aby zachować sens wypowiedzi Korczaka i zestawić to z moim sensem wypowiedzi. Wyjdzie, że są pod wieloma względami zbieżne, a już na pewno co do tego, że należy nauczać samodzielnego myślenia. Sprowadza się to jednak nadal do sposobu i reguł, tylko są one inne niż w przypadku narzucania dogmatów "z ambony". Jeśli uznasz je za pewnik, to sam sobie przeczysz, a jeśli nie uznasz, to przeczysz tym stwierdzeniom Korczaka, co wtedy wyszłoby na to, że sam sobie przeczysz i w dodatku projekcja na mnie byłaby tu opisem twojego zachowania. Przecząc więc istnieniu pewników w myśleniu, przeczysz też wszystkiemu co na bieżąco mówisz, bo opierasz się choćby o uproszczone reguły logiki i semantyki (no ok, logiki to ty może akurat nie i dlatego wychodzi ci to co wychodzi). > Twierdzisz, że należy nauczać DOGMATU, że dodawanie oznacza się jako +tak, ponieważ jeśli tego nie zrobimy, dziecko nie nauczy się dodawać, bo uzna "ten + to jakiś dogmat, ja tu zamiast tego wstawię - i w dodatku zamiast dodawać, to sobie podzielę. I pyk - wychodzi 2-2=10 (bo wynik dzielenia 2-2 nie musi dać dogmatycznego 1). A skoro tak, to przecząc sobie wykazujesz, że jesteś sprzeczny, więc możesz mówić dowolne rzeczy, bo one i tak nie mają żadnej wartości logicznej. > 1 Uczysz dziecko dodawania bez użycia znaków, na paluszkachJakiego dodawania, skoro wywaliłeś je z myślenia bo to pewnik, a pewników nie ma, bo się ich pozbyłeś? Na jakich paluszkach, skoro to sposób liczenia, czyli pewnik? Jak uczyć, skoro lepiej iść się napić śliwowicy ze szwagrem w garażu?  Typku, popadasz w fundamentalną sprzeczność próbując negować pewniki. Umysł musi założyć, że coś jest pewnikiem i musi się jakimiś pewnikami posługiwać, by być systemem niesprzecznym i posiadać wartość logiczną swoich osądów. > 2 jak oznaczasz dodawanie zbiorów?Po co zadałeś to pytanie? Bez sensu. Znaki można sobie zastąpić dowolnymi innymi, nazwę "dodawanie" można zastąpić inną, a czynność jaką wykonasz nadal będzie ta sama, bo to działanie jest dogmatem i wyniki wynikają z tych dogmatów, dzięki czemu nie są dowolne, dzięki czemu mają wartość dla nas. > Wniosek: Dogmat o dogmatycznym nauczaniu że dodawanie oznacza się jako + został obalonyWniosek: szarley znów się zbłaźnił i narcystyczne wysokie ego szaleńca myśli, że coś obalił, a to tylko śliwowica szumi po przepalonych synapsach. > >Nie mówię, że należy dogmatycznie nauczać, że 2354+3652=6006, tylko zasady, a wynik tego działania to pewnik> I tego pewnika nie należy nauczać!Nie należy? Jeśli nauczyciel napisze takie działanie na tablicy, to wg ciebie (i Korczaka) powinien wylecieć ze szkoły, za nauczanie dogmatów?  > Twoja pierwsza teza brzmiała, że dziecko należy nauczać dogmatów np że 2+2=4szarley aka mr straw man  Moja teza brzmiała, że dogmaty są niezbędne w myśleniu, więc i w nauce. > >Nie umiesz obalić. Bezsilny, żałosny szaleniec.> I nie zamierzam obalać wyniku matematycznego równaniaCzyli ten pewnik jednak przyjmujesz? > Obaliłem Twoją "teorię" że należy nauczać dogmatu że 2354+3652=6006 lub 2+2=4żenujące Jak widać powoli wycofujesz się ze swojego stwierdzenia. Szykujesz furtkę, że niby ja pisałem co innego niż pisałem i co innego chcesz "obalać". Narcyzm nie pozwala ci się przyznać do błędu, podobnie jak w przypadku dyskusji o ideach demokracji i dyktatury i pytaniu o przyczyny chemii, którego nie zrozumiałeś i próbowałeś wmówić, że pytam o co innego niż pytam. > >>3 nadal nie odpowiedziałeś na pytanie: Sturluson pisze " Flota Słowian liczyła pięć i pół setki okrętów" Zastosuj dogmat...> >wykaż, że odnosi się to do tematu,> Nie musisz wiedzieć kim był Sturluson.Nawet o to nie pytam. Pytam jak twoje pytanie odnosi się do tematu. > Dostajesz proste arytmetyczne równanie ile to jest pięć i pół setki łodzi5 łodzi + 50 czyli 55, albo 550 łodzi. Nie ma tu arytmetycznego równania tylko niesprecyzowane zdanie - błąd semantyczny. Więc pytam jak ten błąd miałby odnosić się do tematu. W bezsilności chwytasz się jakiejś głupiej sztuczki, którą się tylko pogrążasz. > i nie możesz odpowiedzieć w oparciu o "pewniki" jakimi są wyniki obliczeń.bo nie ma podanego działania do obliczania, więc kompromitujesz się tym przykładem, bo nie umiałeś odpowiedzieć na moje argumenty. > Żeby obalić teorię wystarczy jeden kontrargument. Użyłem kilku,co z tego, że użyłeś, skoro były błędne i się tylko nimi skompromitowałeś, a ja to poobalałem i moje argumenty są nadal w mocy, a ty nie umiesz się do nich odnieść bez narcystycznej negacji wszystkiego co pisze adwersarz |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > Żeby obalić teorię wystarczy jeden kontrargument. Użyłem kilku, nie odniosłeś się do nich redukując rzecz do równania. Nie piszemy o matematyce, ale o nauczaniu matematykiNauczanie matematyki jest mową także o matematyce. Nie użyłeś żadnego argumentu tylko narcystyczne racjonalizacje, które od ręki poobalałem. Ignorujesz to i nadal powtarzasz dawno ośmieszone tezy. To twój standardowy sposób dyskusji. Drugim jest zadawanie bezsensownych pytań, których zasadność oddaliłem i pytanie o nazwiska i książki, zamiast o samo meritum. > >>Nadal czekam na źródło Twoje wiedzy> >Podałem samą wiedzę> Gratuluję. Zaprzeczyłeś Spockowi i Korczakowi (i wszystkim znanym mi pedagogom.)Kłamiesz. Aby wykazać swoją tezę, musiałbyś podać te cytaty Korczaka i Spocka, ale ty ich nie rozumiesz, podobnie jak nie rozumiesz moich tez. Sprzeczne jest więc jedynie twoje pojmowanie i próbujesz to projektować na mnie, bo jesteś narcystycznym pod-trollem. > >Źródło jest nieistotne w tym momencie,> W Porównaniu z Olsonem każdy blask przygasaszalony narcyzm szarleya, który pisze o olsonie (bez sensownie), bo nie umie odpowiedzieć na to co pisze olson. Jeszcze gdybyś pisał, że manipuluję w taki i taki sposób i być to wytknął, to byłby to argument odnoszący się do meritum, tak jak ja tobie udowadniam tego typu manipulacje. Ale ty ad personam umiesz tylko na chama "brak seksu", "brak znajomych", "prywatna szkoła", "olson autorytet" - to typowe cechy przegranego. Przegrany jest bezsilny i dlatego sięga po takie coś. Oczywiście jeśli jest narcyzem. > >odnieś się do dedukcyjnych argumentów jakie podałem explicite. Sam fakt, że próbujesz nie zgadzać się z tezą, że 2+2=4 jest wymowny.> Nazywasz mnie szaleńcem bo rzekomo podważam że 2+2=4. Nie, nie podważam.Jeśli nie podważasz, to z automatu zgadzasz się z moją tezą, że dogmaty są niezbędne w myśleniu, albo nie myślisz nic na ten temat, czyli nie masz zdania i wtedy możesz nie używać dogmatu i zachować niesprzeczność, ale nie możesz wtedy negować mojej tezy, że pewniki są niezbędne. > >>1 Daruj sobie impertynencje, nie robią na mnie wrażenia> >Bezsilność i projekcja pod-trollskiego narcyzika> Daruj sobie impertynencje, nie robią na mnie wrażeniaBezsilność i projekcja pod-trollskiego narcyzika > Nie o matematyce rozmawiamy, ale nauczaniu matematyki  czyli o matematyce śmieszny narcyzik  > >>1 Nie wiedziałeś mojej szkoły, skąd proroczku wiesz czy była molochem?> >Nie widziałes mojej szkoły, więc skąd wiesz jaka była?> Nie wiem jaka była Twoja, o mojej napisałeś że była molochem> Skąd ta wiedza proroczku?Skoro nie wiesz jaka była moja, to dlaczego wydaje ci się, że to zarzut, że była prywatna? Nie wiem jaka była twoja, ale publiczne szkoły to albo wiejskie przybytki bez merytorycznego przygotowania, albo molochy, w których jest dużo patologii. Mogłem się pomylić, bo pisząc to, zapomniałem, że jesteś obcokrajowcem i może u was szkoły państwowe są lepsze niż w Polsce. > >>Jeśli Twoja teoria nie jest dogmatem, podaj metodę falsyfikacji> >Której teorii? 2+2=4?> Teorii, że należy tego nauczać jako dogmatuNo jeśli należy nauczać, to jest to pewnik, a jeśli nie, to nie należy tego nauczać wcale. Sam sobie przeczysz. > >>Bogusławskiemu mógłbyś buty czyścić.> >to ma być argument? Bogusławski został zjedzony na przekąskę,> GratulujęSam się zżarł, więc jemu "pogratuluj". Podajcie sobie rączki  > >No widzisz, a ja mam problem z wymienieniem moich ulubionych piosenek> Nie pytam o piosenki tylko o źródła wiedzy, dałem Ci też pierwszeństwo wyboru kryteriów oceny publikacji. Nie korzystałeś.Ze źródłami wiedzy jest jak z piosenkami. Wolę mówić o wiedzy niż o źródłach, bo nie chcę wyjść na takiego bufona jak ty, który chwali się tym, że jest oczytany. Ja wolę podawać argumenty mądrych ludzi, bez pisania czyj to argument. Używam go roboczo jako swojego i do tego się odnoś, zamiast uciekać w erystykę ad verecundiam. I wykazałem ci kolejny przejaw narcyzmu. Tzn sam sobie wykazujesz, a ja to tylko opisuję. > Tak, wiem, jestem narcyzem, bo wymagam od Ciebie podania źródła wiedzy. a przecież Olson Wielki nie potrzebuje źródeł wiedzy, Olson Wielki sam jest krynicą mądrości wszelakiej, co tam profesorowie UK, czy Spock. Olson Wielki zaorał wszystkich. O, hołd Ci Olsonie Wielki ! To ci dopiero narcyzm, gdzie mnie do tego skromnej konwalijce  narcystyczne emocje > >W dodatku nie umiesz podać dokładnego cytatu, a kłamiesz, że umiesz.> Podałem cytat. Niedokładny, bo Korczaka nie czytałem po polsku, więc na powrót muszę przełożyć. Jeśli Ty znasz ten cytat z polskiego źródła, będę wdzięczny za podanie oryginałunarcystyczne emocje A cytatu o obaleniu przez Korczaka matematyki nadal nie ma. |
| szarley (54913 punktów) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | Olson: Cytat:Moja teza brzmiała, że dogmaty są niezbędne w myśleniu, więc i w nauce. Dowody Olsona: > Nie udowodniłeś niczego poza swoim narcyzmem i niezdolnością do rozumienia argumentów> narcystyczne brnięcie w zaparte, a ty jesteś hiperbolą narcyzów.> Jak uczyć, skoro lepiej iść się napić śliwowicy ze szwagrem w garażu?  > Typku,> Wniosek: szarley znów się zbłaźnił i narcystyczne wysokie ego szaleńca myśli, że coś obalił, a to tylko śliwowica szumi po przepalonych synapsach.> szalony narcyzm szarleya,> Bezsilność i projekcja pod-trollskiego narcyzika> śmieszny narcyzik  > Bogusławski został zjedzony na przekąskę,>Sam się zżarł,> nie chcę wyjść na takiego bufona jak ty, który chwali się tym, że jest oczytany.> narcystyczne emocje> narcystyczne emocjeCóż z takimi dowodami i nie ma dyskusji. Innych bark Stanowczo wolę zaufać Popperowi, Korczakowi i Spockowi i kilku innym uznanym w świecie naukowcom, (w tym moim nauczycielom pedagogiki na UK), niż uwierzyć w dogmat kogoś, dla kogo jedynym źródłem wiedzy jest objawienie Olsona Pa |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > Olson:> Cytat:Moja teza brzmiała, że dogmaty są niezbędne w myśleniu, więc i w nauce. > Dowody OlsonaNie zacytowałeś moich dowodów, tylko znów się błaźnisz i potwierdzasz to, że jeteś narcyzem i że nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Cytat:Ja się pytam gdzie obaliłeś dogmaty, a nie nauczanie jako dogmat czegokolwiek, bo tu już mamy 2 definicję, a ja piszę o tej dogmat - pewnik. Kłamałeś, że odpowiadasz na nią, a teraz okazuje się, że piszesz o tej drugiej, czyli nadal powtarzasz błąd ekwiwokacji. Cytat:Wypociłeś coś, ale chcąc podważyć przecież moje argumenty dotyczące pewników niezbędnych w myśleniu, a skoro w myśleniu, to także w nauczaniu. Obaliłem to i wręcz zostałeś wyśmiany, a twoja próba negacji, że 2+2=4 to narcystyczne brnięcie w zaparte, Cytat:wymagane jest w dyskusji podanie dokładnych cytatów, aby zachować sens wypowiedzi Korczaka i zestawić to z moim sensem wypowiedzi. Wyjdzie, że są pod wieloma względami zbieżne, a już na pewno co do tego, że należy nauczać samodzielnego myślenia. Sprowadza się to jednak nadal do sposobu i reguł, tylko są one inne niż w przypadku narzucania dogmatów "z ambony". Jeśli uznasz je za pewnik, to sam sobie przeczysz, a jeśli nie uznasz, to przeczysz tym stwierdzeniom Korczaka, co wtedy wyszłoby na to, że sam sobie przeczysz i w dodatku projekcja na mnie byłaby tu opisem twojego zachowania. Przecząc więc istnieniu pewników w myśleniu, przeczysz też wszystkiemu co na bieżąco mówisz, bo opierasz się choćby o uproszczone reguły logiki i semantyki Cytat:tak, ponieważ jeśli tego nie zrobimy, dziecko nie nauczy się dodawać, bo uzna "ten + to jakiś dogmat, ja tu zamiast tego wstawię - i w dodatku zamiast dodawać, to sobie podzielę. I pyk - wychodzi 2-2=10 (bo wynik dzielenia 2-2 nie musi dać dogmatycznego 1).
A skoro tak, to przecząc sobie wykazujesz, że jesteś sprzeczny, więc możesz mówić dowolne rzeczy, bo one i tak nie mają żadnej wartości logicznej.
Cytat:Jakiego dodawania, skoro wywaliłeś je z myślenia bo to pewnik, a pewników nie ma, bo się ich pozbyłeś? Na jakich paluszkach, skoro to sposób liczenia, czyli pewnik? Jak uczyć, skoro lepiej iść się napić śliwowicy ze szwagrem w garażu? Typku, popadasz w fundamentalną sprzeczność próbując negować pewniki. Umysł musi założyć, że coś jest pewnikiem i musi się jakimiś pewnikami posługiwać, by być systemem niesprzecznym i posiadać wartość logiczną swoich osądów. Cytat:Po co zadałeś to pytanie? Bez sensu. Znaki można sobie zastąpić dowolnymi innymi, nazwę "dodawanie" można zastąpić inną, a czynność jaką wykonasz nadal będzie ta sama, bo to działanie jest dogmatem i wyniki wynikają z tych dogmatów, dzięki czemu nie są dowolne, dzięki czemu mają wartość dla nas. Cytat:Nie należy? Jeśli nauczyciel napisze takie działanie na tablicy, to wg ciebie (i Korczaka) powinien wylecieć ze szkoły, za nauczanie dogmatów? Cytat:Jak widać powoli wycofujesz się ze swojego stwierdzenia. Szykujesz furtkę, że niby ja pisałem co innego niż pisałem i co innego chcesz "obalać". Narcyzm nie pozwala ci się przyznać do błędu, podobnie jak w przypadku dyskusji o ideach demokracji i dyktatury i pytaniu o przyczyny chemii, którego nie zrozumiałeś i próbowałeś wmówić, że pytam o co innego niż pytam. Cytat:5 łodzi + 50 czyli 55, albo 550 łodzi. Nie ma tu arytmetycznego równania tylko niesprecyzowane zdanie - błąd semantyczny.
Więc pytam jak ten błąd miałby odnosić się do tematu. Cytat:bo nie ma podanego działania do obliczania Cytat:Nauczanie matematyki jest mową także o matematyce. Cytat:Jeśli nie podważasz, to z automatu zgadzasz się z moją tezą, że dogmaty są niezbędne w myśleniu, albo nie myślisz nic na ten temat, czyli nie masz zdania i wtedy możesz nie używać dogmatu i zachować niesprzeczność, ale nie możesz wtedy negować mojej tezy, że pewniki są niezbędne. Cytat:No jeśli należy nauczać, to jest to pewnik, a jeśli nie, to nie należy tego nauczać wcale. Sam sobie przeczysz. Podałem tezę i przykłady, a ty w bezsilności nazywasz moimi argumentami poboczne wstawki, które argumentami nie są. Niby nie dostrzegasz moich argumentów, a jednak wiesz, które to, skoro tak skrzętnie je pominąłeś cytując same konkluzje dowodów na to, że jesteś narcyzem. Fakt albo superexpress chętnie by cię zatrudniły  > Cóż z takimi dowodami i nie ma dyskusji. Innych barkBrak, czy faktycznie bark? A może barek ze śliwowicą?  Typku, dla tego co teraz zrobiłeś założę osobny temat, żeby każdy forumowicz widział jaki jest sposób dyskusji szarleya. I tak nikt już cię tu nie traktuje poważnie, ale ten babol był epicki i zasługuje na swój wątek w bazgrołach  > Stanowczo wolę zaufać Popperowi, Korczakowi i Spockowi i kilku innym uznanym w świecie naukowcom, (w tym moim nauczycielom pedagogiki na UK), niż uwierzyć w dogmat kogoś, dla kogo jedynym źródłem wiedzy jest objawienie OlsonaArgumentum ad verecundiam trollobufonka, który tupie nóżką. |
#176 1 na 1 | John Doe (782 punktów) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania |
> >narcystyczne emocje> Cóż z takimi dowodami i nie ma dyskusji. Innych barkTrzeba się było jeszcze o polska notacje odwrotna zapytać przy okazji notacji matematycznej (nie używa się nawiasu, jest stos czy sterta itp.). Olson powinien coś (przynajmiej w zarysie) wiedzieć o języku FORTH czy kalkulatorach bodajrze HP których niektóre modele miały taka notację. > Stanowczo wolę zaufać Popperowi, Korczakowi i Spockowi i kilku innym uznanym w świecie naukowcom, (w tym moim nauczycielom pedagogiki na UK), niż uwierzyć w dogmat kogoś, dla kogo jedynym źródłem wiedzy jest objawienie Olsona> PaAle krzepę to Ty masz  Podziwiam. |
| szarley (54913 punktów) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > >>narcystyczne emocje> >Cóż z takimi dowodami i nie ma dyskusji. Innych bark> Trzeba się było jeszcze o polska notacje odwrotna zapytaćNie ma sensu pytać o cokolwiek Każde pytanie jest "bezzasadne"  Założył nowy temat, ale przecież nie ma sensu pisać u cenzora. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > >Trzeba się było jeszcze o polska notacje odwrotna zapytaćNie wiem w jaki niby sposób notacja miałaby mieć coś wspólnego z samym mechanizmem dodawania. > Nie ma sensu pytać o cokolwiek> Każde pytanie jest "bezzasadne"  O "cokolwiek" faktycznie nie. Trzeba zadać pytanie na temat, aby odpowiedź na nie miała sens. W realu, jeśli przeciwnikiem jest jakiś dres, za próby szarleyowskiej paraargumentacji dostaje się w zęby. Jeśli nie jesteś fizycznym fighterem, to bankowo nie rozmawiasz z ludźmi w ten sposób, bo byłbyś bity i opluwany. Raczej też nie daliby ci dojść do głosu. Być może dlatego próbujesz krzyczeć w internecie. Ja z kolei w realu nie mam ludzi tak cierpliwych, by chciało by się poświęcać tyle czasu na tego typu rozmowy, bo jedyne takie osoby to te, z którymi już właśnie od dawna nie dyskutuję, bo się zgadzam, więc rozmawiamy w bardzo skrótowy sposób, a jeśli chodzi o wiedzę to niestety łatwiej wysłać linka lub podać nazwisko i tytuł, bo to nie wymaga myślenia i utożsamia ego z jakimś autorytetem. Poza tym w realu jest takie zjawisko, że ludzie po jakiejś odpowiedzi milczą i to akurat te wypowiedzi, na które w internecie najbardziej protestują. W części przypadków to głupota tych ludzi powoduje milczenie. Nie wiedzą co odpowiedzieć, bo nie rozumieją, więc zaczynają milczeć, albo zmieniają temat. W innej części przypadków wydaje im się, że są Schopenhauerami. Wielcy erudyci i filozofowie, którzy łyknęli informacyjną papkę i już nie analizują. Najczęściej są to ludzie po 40-tce. Zazwyczaj typy i ta część kobiet typu moherowo-religijno-misjonarskiego, bo im się wydaje, że wszystko wiedzą najlepiej (poza tym kolesie w tym wieku zaczynają tracić dawną bystrość, bo ewolucji dawniej byliśmy potrzebni do zapłodnienia jak największej ilości kobiet i więcej ryzykowaliśmy, poza tym byliśmy bardziej agresywni, więc nasz zegar biologiczny płynie szybciej). Gdy milczą po argumencie, to wydaje im się, że mają rację, a ja jestem głupi i nie ma sensu ze mną dyskutować. Nie rozumieją, że kolejne pokolenie jest mądrzejsze od poprzedniego, tak jak oni i ich rówieśnicy byli mądrzejsi od pokolenia swoich rodziców. Wracając do tematu, to jest jeszcze jeden typ ludzi, którzy milczą po usłyszeniu argumentów. Ci, którzy je rozumieją. Nie każdy umie bezpośrednio przyznać się do błędu. Zgadnij jaki typ ludzi odpowiada i nie zauważa argumentu, brnąc dalej, krzycząc, gestykulując i emocjonalnie zniekształcając sens moich wypowiedzi, by odnieść się do strawmana lub przeskoczyć nagle swobodnie z tematu na temat i próbować odwrócić prymitywnie kota ogonem. Jaki typ ludzi musi mieć ostatnie zdanie, niezależnie od tego co powie adwersarz? Jaki typ ludzi reaguje na emocjonalne skojarzenia ze słowami, a nie na sens zdań? Jaki typ ludzi przypisuje swoje cechy rozmówcy, z którym się nie zgadza? Sam pattern nazwijmy szarleyowskim i dla przykładu załóżmy, że posługuje się nim Krzysiek, a jego rozmówcą jest Bartek. Chciałem prowokacyjnie przypisać Krzyśkowi poglądy typowe dla olsona, a Bartkowi typowe dla szarleya, żeby ten drugi mógł jakoś zrozumieć pattern i nie przyczepić się jakiegoś zdania, z którym się nie zgadza  K musiałby spełnić warunek posiadania poglądów olsona, co powoduje sprzeczność w samym założeniu zamiany poglądów z patternami wynikającymi z psychiki konkretnej osoby. Na starcie jest sytuacja, że szarley nie posiada meta-teorii olsona, ale olson posiada meta-teorię tez szarleya, które obala. Z poziomu olsona sytuacja jest jasna, bo szarley sam sobie przeczy. Jest to łatwe do wykazania, ale gdy ktoś nie rozumie argumentacji, to ciężko, by mógł się do niej odnieść. Przykład patternu szarleya na oczywistym przykładzie, gdzie szarley pewnie się ze mną zgodzi: B: HRE ze 100% skutecznością przewiduje rynek, gdyż pracują nad tym najlepsi fachowcy, więc nie ma możliwości ich przechytrzyć. Jest tak ponieważ ceny są kształtowane przez przewidywania HRE. Dlatego HRE jest skuteczna, bo jest nieskuteczna i jest nieskuteczna, bo jest skuteczna, bo jednocześnie teorią HRE jest to, że żaden gracz nie może przechytrzyć rynku, ponieważ nie jest w stanie przewidzieć w pełni decyzji innych ludzi. I gdy jest kryzys, to "eksperci" HRE tłumaczą, że przecież mieli rację, bo wg teorii jaką posiadają nie mogli przewidzieć kryzysu (spowodowanego spekulacjami). K: sprzeczność! Zaorałeś Poppera! B: Ja? Nie odnosiłem się do Poppera. K: A więc nie czytałeś Poppera! Podaj tytuły i nazwiska autorytetów, na które się powołujesz! Kto ocenia czy HRE jest skuteczne? Skąd wiesz, że żaden gracz nie może przechytrzyć rynku? Jesteś narcyzem i to świadczy o tym, że nie uprawiasz seksu i nie masz znajomych i chodziłeś do prywatnej szkoły!B: Nie pisałem nic o Popperze. Nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Odnieś się do całości tego co napisałem, a nie do wycinków, bo przecież to właśnie one są obalone ad hominem w argumencie o HRE. K: To ja obalam w ten sposób twoje projekcje, bo zaorałeś Poppera! Przeczysz sobie. Podaj tytuły książek. Czekam na odpowiedź na pytanie! B: Projektujesz na mnie swoje sprzeczne myślenie i projektujesz, że projektujesz. Tak właśnie robią narcyzi. K: A jakieś argumenta? To twoje jedyne argumenta: Cytat:Nie umiesz czytać ze zrozumieniem Ty tylko atakujesz ad personam!* B: Podałem argumenty, ale ty ich nie widzisz i się do nich nie odnosisz. * xD I tak można w kółko, bo nie odpowiadasz na moje argumenty i nie rozumiesz tego co do ciebie piszę, projektując na mnie swoje cechy. Dokładnie ten sam pattern stosuje Jan Bednarski w dyskusji o tym czy mózg działa algorytmicznie. |
| szarley (54913 punktów) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | Olson: Cytat:Moja teza brzmiała, że dogmaty są niezbędne w myśleniu, więc i w nauce. Karl Popper: Cytat:Nauka nie uznaje dogmatów > Nie zacytowałeś moich dowodów,Zacytowałem to, co w Twojej wypowiedzi było najistotniejsze, tym przykryłeś brak argumentów > Ja się pytam gdzie obaliłeś dogmaty, a nie nauczanie jako dogmat czegokolwiek,Nie zajmuję się dogmatami, rozmawiamy o pedagogice. Ty twierdzisz, że należy nauczać dogmatów, ja jestem temu przeciwny i podaję przykłady niedogmatycznego nauczania > Wypociłeś coś,Znów pokrywasz swój brak argumentów > wymagane jest w dyskusji podanie dokładnych cytatów, aby zachować sens wypowiedzi KorczakaBiblioteka w najbliższym powiatowym miasteczku. Od siebie nie wymagasz nawet podania autora publikacji jaką przeczytałeś. > tak, ponieważ jeśli tego nie zrobimy, dziecko nie nauczy się dodawać, bo uzna "ten + to jakiś dogmat,Po raz kolejny powtarzam: dziecko nie używa znaku + podczas nauki dodawania. > Jakiego dodawania, skoro wywaliłeś je z myślenia bo to pewnik,Dodawanie jest dogmatem? > Nie należy? Jeśli nauczyciel napisze takie działanie na tablicy, to wg ciebie (i Korczaka) powinien wylecieć ze szkoły, za nauczanie dogmatów?Nie, bo nie naucza dogmatów. > 5 łodzi + 50 czyli 55, albo 550 łodzi. Nie ma tu arytmetycznego równania tylko niesprecyzowane zdanie - błąd semantyczny.660, a teraz dojdź wg Twoich dogmatów jak to możliwe. > Nauczanie matematyki jest mową także o matematyce.Tylko z pozoru. Nawet wiara w dogmaty a nauczanie dogmatów to nie to samo. > No jeśli należy nauczać, to jest to pewnik, a jeśli nie, to nie należy tego nauczać wcale. Sam sobie przeczysz.To nie jest pewnik, możesz to podważyć. Nawet próbujesz przedstawiając swoją pseudonaukową teorię. Pseudo... bo naukowa musi mieć metodę falsyfikacji. Tego nie przedstawiłeś. > Brak, czy faktycznie bark? A może barek ze śliwowicą?  Ad personam > Typku,Ad personam > dla tego co teraz zrobiłeś założę osobny temat,Nie licz na moje wpisy, wystarczająco cenzurujesz. (inni jakoś też się nie kwapią) > >Stanowczo wolę zaufać Popperowi, Korczakowi i Spockowi i kilku innym uznanym w świecie naukowcom, (w tym moim nauczycielom pedagogiki na UK), niż uwierzyć w dogmat kogoś, dla kogo jedynym źródłem wiedzy jest objawienie Olsona> Argumentum ad verecundiam trollobufonka, który tupie nóżką.Stanowczo wolę zaufać Popperowi, Korczakowi i Spockowi i kilku innym uznanym w świecie naukowcom, (w tym moim nauczycielom pedagogiki na UK), niż uwierzyć w dogmat kogoś, dla kogo jedynym źródłem wiedzy jest objawienie Olsona. Dowód: Brak materiałów źródłowych Twojej "wiedzy", Brak metody falsyfikacji Twojej "teorii" Trzeba być strasznie narcystycznym bufonem, żeby przy dzisiejszym stanie wiedzy wymyślać bez jakichkolwiek teoretycznych/doświadczalnych podstaw nową naukową teorię. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania | > Założył nowy temat, ale przecież nie ma sensu pisać u cenzora.Cenzor to ten kto cenzuruje. Ja tego nie robię, więc znów kłamiesz. Jedynie wywaliłem duble, które były trollingiem. Wywalając te posty miałem pewność, że to te same, które usuwałem wcześniej, a one były po prostu takie same. Jak podasz mi datę to może nawet odnajdę to na mailu. Byłoby zabawne to wkleić, byś ujrzał po czasie o jaki bełkot ci chodziło. A poza tym zaorałeś Kanta  Teraz ja przyjmę na kilka postów twoją retorykę i podyskutujmy. Na dowolny z tematów jakie poruszaliśmy na forum we wspólnych dyskusjach. No dobra, ale jednak skoro mam się bawić w ciebie to ja zacznę. Nie dam ci dojść do głosu, zakrzyczę cię i pominę twoje argumenty. Jeśli jakieś będą, bo podejrzewam cię raczej o to, że nie umiałbyś celnie parodiować mojego sposobu dyskusji i jeśli przyjmiesz wyzwanie to stworzysz karykaturę, która nawet w oczach czytelników tego forum nie będzie adekwatna. Wyjmiesz jakieś pojedyncze zdanka z kontekstu i będziesz się brandzlował, przypisując mi je i myśląc, że tryumfujesz. Możliwe też, że twój styl łatwiej kopiować, bo ja myślę nad swoimi wypowiedziami. Więc jak, przyjmujesz to wyzwanie na mentalny pojedynek, czy uciekniesz? |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|