Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sens życia i inne pokrewne pytania

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
27-04-2017 12:45Max Golonko (1811 punktów)Sens życia i inne pokrewne pytania
Ocena 2 na 2
Odnośnie życia ludzkiego.
Jakiekolwiek pytania jak, dlaczego, po co są bez sensu.
Jesteśmy produktem 3 mld lat ewolucji.

Smaczne rzeczy i seks oraz ciekawość poznawcza (i estetyczna) świata, a także pomaganie podobnym istotom (w tym dzieciom) to naturalne i oczywiste działania.

Brednie o 5 poziomach rozwoju to wymysł przefilozofowanych psychologów z mylnej epoki psychologii.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Dalej..
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi ZXfi
>Jeśli przyroda działa bez celu/ sensu, to dlaczego stwarza rozumy działające z sensem i mające swoje cele?

Na zasadzie losowości. Zanim cokolwiek istniało na serio, zawsze istnieje teoretyczna przestrzeń wariantów możliwych do zaistnienia. Skoro rzeczywistość działa bez sensu i losowo, to następnie wyłania się z tego przejściowy sens, a właściwie jego namiastka, czyli jakieś uporządkowanie. Ponadto umysł ma zdolność do idealizowania tego co sobie wcześniej wyabstrahował i porównywania tego do rzeczywistości - przyspiesza to ewolucję i jest praktycznie mentalnym odwzorowaniem fizycznej ewolucji. Teorie ewoluują analogicznie jak ogranizmy.

szarley (54913 punktów)Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi olson
Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który

>>>>Wystarczy jedno nazwisko
>>>Mnie interesują argumenty, a nie nazwiska.
>>1 To dlaczego pytałeś o nazwiska ??
>Po to żebyś w konsekwencji podania nazwiska,
Raz piszesz, że podręczniki nie mają znaczenia, potem pytasz o cytaty....
Ode mnie chcesz nazwisk i cytatów, Ty nawet nazwiska nie podajesz

>>2 Argumenta podałem
>Ale poobalałem
Nie.

>>3 Nie interesują Cię nazwiska, bo... nie znasz żadnego
>Nie interesują mnie nazwiska, bo interesują mnie argumenty.
1 To je podaj.
2 to po co pytałeś?

>>>Pisałeś, że jadłeś kupę
>>Proponuję mniej chamstwa a więcej argumentów
>No to sam zacznij się do tego stosować, to nie będę odwracał sytuacji
Wreszcie przyznałeś że odwracasz

>>>Fakty są takie, że nie umiesz powtórzyć tego cytatu, bo go nie ma i żałośnie uciekasz.
>>1 Cytowałem , nie rozpoznałeś cytatu, podobnie jak u Poppera.
>Znów nie umiesz i uciekasz, a gdyby te cytaty były, to dawno byś je podał.
1 Podałem nawet w tym wpisie który teraz komentujesz, podawałem kilka razy, w tym wpisie też jest cytat z Korczaka
2 Całe pisanie Korczaka powoduje ten wniosek

>>2 Całe pisanie Korczaka powoduje ten wniosek
>Wykaż to, zamiast rzucać to jako dogmat.
Ja? Korczak sam się broni. Wystarczy poczytać

>>>Wynik obliczenia może być dogmatem.
>>Może, ale właśnie dlatego nie należy nauczać tego jako dogmatu, żeby uczeń poradził przeprowadzić kolejne obliczenie. Nauczony dogmatycznie nie poradzi (Korczak się kłania) Należy dać dziecku narzędzia do poznawania świata
>Narzędzia czyli sposób to też dogmat.
1 Bzdura zmierzająca do rozpaczliwej obrony obalonej teorii. Zostało to gdzieś opublikowane??
2 Podałeś jako pewnik 2+2=4, a ja (za wieloma znawcami pedagogiki) twierdzę, że nie należy tak uczyć matematyki. (gdybyś miał rację musiałbyś całą matematykę zdogmatyzować i kazać uczyć się wyników działań, zamiast metody obliczeń

>Nie unikniesz tego. I nie unikniesz tego, że człowiek uczy się dojść do czegoś mając podane explicite rozumowanie jakie ma pojąć.
1 Nie masz racji. Wielu ludzi do wiedzy dochodzi samodzielnie, i tylko co pchają myśl ludzką do przodu
2 Rozumowanie nie jest dogmatem

>Dlatego często najpierw podaje się przykłady prawidłowo rozwiązanych zadań, a potem daje się do rozwiązania inne zadania, bazujące na tych dogmatach.
Gdzie to wyczytałeś?

>Zaorałeś się
Masz na to świadków?

>>>Często wręcz musi nim być, jeśli obliczenia dotyczą ścisłych założeń, jak w przypadku tego działania.
>>Tylko w Twoim przekonaniu
>2+2=4 musi być pewnikiem,
Ale nie jest nauczane jako pewnik. Rozmawiamy o NAUCZANIU matematyki a nie o MATEMATYCE

>bowiem w przeciwnym przypadku nie istniałby sposób dochodzenia do tego działania. To już wiemy post factum, że 2+2=4 to pewnik. Podając kilka pewników można nauczyć kogoś liczyć, np uczysz dziecko potęgowania, to podajesz mu przykłady potęg, a ono wyciąga z tego regułę, czyli znów pewnik i potem odnosi ją do innych obliczeń.
Czyli uczysz liczyć a nie uczysz dogmatów.

>>>>2 Dziecko należy uczyć rachowania a nie dogmatycznego wyniku obliczeń, bo nie będzie umiało dodać 3+3
>>>Żałosne.
>>Tylko w Twoim przekonaniu
>Nie tylko.
To podaj autora, który się z Tobą zgadza.

>>>Odpowiadałem na to - należy go uczyć obliczania, aby umiało liczyć,
>>Czyli nie wolno go dogmatycznie uczyć wyników.
>Bzdura.

Pomyśl zanim coś napiszesz
Jeśli to bzdura, to należałoby uczyć dziecko że 2+2=4 1254+68765=... i niech zapamiętuje
Powtórzę: nie wolno dogmatycznie uczyć wyników. Należ dziecku dać narzędzia do poznawania świata

>>>ale do tego są potrzebne dogmaty, a wyniki obliczeń często są dogmatami.
>>Nie udowodniłeś tej teorii
>Udowodniłem.
Podaj kogoś, kto się z Tobą zgadza

>Nie umiesz jej zaprzeczyć. Podważ np zasady gramatyki,
Uzus. Podważone.

>albo zasady dodawania,
Nie podważam zasad dodawania, podważam sens dogmatycznego uczenia wyników.

Jak widzisz podważyłem Twoje argumenta, spełniłem Twoje warunki, czekam na autora, który się z Tobą zgadza.

>>Pipcys wasze. Każdy ma swój sposób podkreślania, jeśli jest inaczej proszę o przedstawienie Polskiej Normy.
>Na stronie głównej forum masz na dole netykietę forum i tam jest fragment o podkreśleniu. Natomiast capslock oznacza krzyk, podobnie jak wykrzyknik i są to powszechnie znane fakty internautom na całym świecie.
Jestem starszy od powszechności internetu i mam w nosie takie reguły

>Teraz nazywasz to innym stylem, bo wstydzisz się tych emocji i je wypierasz,
Po prostu.. tylko Ty je widzisz

>I właśnie stąd bierze się twój deficyt nauki.
Rozbawiłeś mnie(emocje).
Podaj nazwisko jednego autora prac z pedagogiki, który sugeruje dogmatyczne nauczanie, a potem pisz o moim deficycie nauki
Podaj swoje kompetencje do oceny deficytu nauki. Podaj autora choć JEDNEJ książki, którą przeczytałeś.

>A moje słowa cię bolą,
Pochlebiasz sobie

>bo czujesz, że to prawda i zamiast posłuchać dobrych rad,
Narcyzm.

PS Znalazłeś cytat Korczaka w tym wpisie?

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi szarley
W całym tym wpisie ani razu nie odniosłeś się do moich argumentów i tylko pokazujesz typowe narcystyczne mechanizmy.

Podajesz tezę X, udowadniam, że jest błędna, a ty znów wracasz do tezy X, tak jakbym nie podał argumentów i nawet nie podasz kontrargumentu. Zasługujesz jedynie na pogardę i miło mi, że dzięki tym dyskusjom ludzie uznali, że jesteś tak samo chamski jak ja, bo merytorycznie przegrałeś, więc jesteś na podwójnym minusie i próbujesz sobie wmówić, że to daje plus, a jest to krzyżyk na twojej forumowej drodze, bo teraz już nikt cię nie szanuje poza Głodzikiem i Wenancjuszem, czyli ludźmi, którzy nawet nie próbują używać wswoich emocjonalnych wypocinach argumentów.

szarley (54913 punktów)Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi olson
Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który

>W całym tym wpisie ani razu nie odniosłeś się do moich argumentów i tylko pokazujesz typowe narcystyczne mechanizmy.
>Podajesz tezę X, udowadniam, że jest błędna,
i sam w to uwierzyłeś

Przypomnę: twierdzisz, że należy uczyć dogmatów (pewników) i to od elementarnego nauczania po uniwersyteckie.

Twoim dowodem jest pewnik 2+2=4
Nie należy uczyć wyników arytmetycznych działań, ale metod obliczeń, a uczeń i tak wybierze swoją najdogodniejszą, niedogmatycznie, wbrew Twojemu twierdzeniu, że narzędzia są dogmatem, każdy może znaleźć własne. Rozmawiamy o nauczaniu matematyki a nie o matematyce

Twoim dowodem jest nauczanie historii
Nauczanie historii nie polega na wpajaniu dogmatów ale polega na pomocy uczniowi w znalezieniu logicznego ciągu przyczyn-skutków

Twoim dowodem jest nauczanie gramatyki, tymczasem w gramatyce nie ma dogmatów, zmienia je uzus

Odpowiedziałem na wszystkie Twoje argumenta i czekam na nazwisko poważnego autora naukowych publikacji, który się z Tobą zgadza

Napisałeś, że kiedy odniosę się do tego napiszesz wreszcie skąd Twoja wiedza o pedagogice. Czekam

Podważasz, co pisał Spock czy Korczak, kogo im przeciwstawiasz?
>I właśnie stąd bierze się twój deficyt nauki.
Czekam na nazwisko autora, którego publikacje są Twoim źródłem wiedzy.

PS Znalazłeś cytat Korczaka w moich wpisach?
PPS nie odniosłeś się do reszty mojego wpisu.

Powtórzę:
Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który

Nie ma takiego. Sam wymyśliłeś "teorie" w których "zaorałeś" Korczaka i Spocka.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi szarley
Znów brniesz w obalaną setki razy kompromitację, która polega na tym, że przyjmujesz, że uznanie czegoś za pewnik jest sprzeczne z nauczaniem samodzielnego myślenia. Obalałem to, a ty znów demencie powtarzasz swoje emocjonalne wypociny, co świadczy o tym, że nie zasługujesz na status człowieka.

#141
03-05-2017 20:15
 Ocena 1 na 1
John Doe (782 punktów)Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi olson

>>>Podałem konkretne przykłady niezbędnych dogmatów.
>>Tak, 2+2=4
>>1 To nie jest dogmat tylko wynik obliczenia
>Wynik obliczenia może być dogmatem. Często wręcz musi nim być, jeśli obliczenia dotyczą ścisłych założeń, jak w przypadku tego działania.

Ale bzdury. Było wcześniej zresztą.
2+2 = 4 tylko w układzie dziesiętnym (to w odniesieniu dodawania na palcach).
W układzie trójkowym (i były komputery oparte o taką logikę) będzie 11
To jest nauczane (jako zasady obliczeń i konwersji) co najmniej w szkole średniej.

Skasują czy nie skasują, oto jest pytanie

--
Jestem kopią tylko jeszcze nie wiem czyją

szarley (54913 punktów)Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi olson
Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który

Spełniłem Twoje warunki, czekam na nazwisko.

Brak odpowiedzi jest ostatecznym dowodem, że nie miałeś w ręku żadnego podręcznika.
Brak Ci WIEDZY.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi szarley
>Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który

Obaliłem twoje stwierdzenie dotyczące potrzeby podawania przykładu w ten sposób.

>Spełniłem Twoje warunki, czekam na nazwisko.

Nie odniosłeś się do moich argumentów, a w dodatku kompromitujesz się powtarzaniem tez, które obaliłem, a które dotyczą twoich strawmanów na mój temat. Dowodem na to, że nie masz racji jest to, że używasz tych strawmanów i nie rezygnujesz z nich, gdy tłumaczę ci gdzie popełniasz błędy semantyczne.

>Brak odpowiedzi jest ostatecznym dowodem, że nie miałeś w ręku żadnego podręcznika.
>Brak Ci WIEDZY.

Emocjonalny bełkot, bo brak ci argumentów, bo brak ci wiedzy i próbujesz mi przypisać swoją cechę.

#144
04-05-2017 07:13
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi olson
>>Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który
>Obaliłem twoje stwierdzenie dotyczące potrzeby podawania przykładu w ten sposób.
Nie.
Napisałeś:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,741277#w741577
Cytat:
Odpowiem gdy przestaniesz uciekać od moich przykładów potrzebnych dogmatów.

Podałeś trzy przykłady i odpowiedziałem na każdy
przypomnę:
Twoim dowodem jest pewnik 2+2=4
Nie należy uczyć wyników arytmetycznych działań, ale metod obliczeń, a uczeń i tak wybierze swoją najdogodniejszą, niedogmatycznie, wbrew Twojemu twierdzeniu, że narzędzia są dogmatem, każdy może znaleźć własne. Rozmawiamy o nauczaniu matematyki a nie o matematyce

Twoim dowodem jest nauczanie historii
Nauczanie historii nie polega na wpajaniu dogmatów ale polega na pomocy uczniowi w znalezieniu logicznego ciągu przyczyn-skutków

Twoim dowodem jest nauczanie gramatyki, tymczasem w gramatyce nie ma dogmatów, zmienia je uzus

Spełniłem Twoje warunki, czekam na nazwisko autora naukowej publikacji na której opierasz swoją wiedzę.

Powtórzę:
Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który

Jesteś w lepszej sytuacji niż ja, bo na nie mogę podać źródeł swojej wiedzy. Nie masz do nich dostępu z przyczyny językowej bariery, stąd mogę posłużyć się tylko tym, co wiem, że jest wydane po polsku.

Powtórzę:
Brak odpowiedzi jest ostatecznym dowodem, że nie miałeś w ręku żadnego podręcznika.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi szarley
>>>Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który
>>Obaliłem twoje stwierdzenie dotyczące potrzeby podawania przykładu w ten sposób.
>Nie.
>Napisałeś:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,741277#w741577
> Cytat:
Odpowiem gdy przestaniesz uciekać od moich przykładów potrzebnych dogmatów.


Napisałem tak, abyś był zmuszony odnieść się do moich przykładów, bo one są meritum. Wiedziałem jednak, że nie da się narcyzowi szarleyowi napisać wprost żeby odniósł się do tego, bo to meritum, bo szarleyek narcyzek by od tego jak zwykle uciekał w nieskończoność. No i okazało się, że i tak ucieka, bo podałem argumenty, on nieudolnie próbował je obalić, bo sobie a priori założył, że musi obalić wszystko to co napisze olson, albo uciec od jego argumentów, ale zawsze musisz się apodyktycznie nie zgadzać. Nie zgadzasz się nie ze mną, tylko z twoim własnym błędnym rozumieniem moich tez i argumentów. A to jest właśnie dowód na twój narcyzm i to, że emocje zniekształcają ci odbiór sytuacji.

>Podałeś trzy przykłady i odpowiedziałem na każdy
>przypomnę:
>Twoim dowodem jest pewnik 2+2=4
>Nie należy uczyć wyników arytmetycznych działań, ale metod obliczeń, a uczeń i tak wybierze swoją najdogodniejszą, niedogmatycznie, wbrew Twojemu twierdzeniu, że narzędzia są dogmatem, każdy może znaleźć własne. Rozmawiamy o nauczaniu matematyki a nie o matematyce

Rozmawiamy o twojej pomyłce dotyczącej znaczenia słowa "dogmat", która ciągnie się jeszcze odkąd bezpodstawnie chamsko zaatakowałeś Maxa Golonkę. Wątek pedagogiki jest tu poboczny. Nie rozumiesz tego co napisałem, a co brzmi tak: "zarówno dogmaty (rozumiane jako pewniki) są niezbędne w myśleniu (więc także w nauczaniu), jak i samodzielne myślenie. Natomiast dogmaty jako narzucona wersja, w którą ktoś MUSI wierzyć (czyli drugie znaczenie słowa dogmat) są negatywne i nie powinny być nauczane i o tym znaczeniu słowa mówił Korczak". Udowodniłem ci błąd ekwiwokacji przy słowie dogmat. Ty próbujesz panicznie od tego uciec, odpowiadając nie na moją wypowiedź, tylko na swoje emocjonalne karykaturalne zniekształcenie. Podobnie jak było z dyskusją o idei demokracji i eksperymencie myślowym "dobra dyktatura'.

Ja zazwyczaj podaję rekurencyjnie swój tok myślenia, tłumacząc znaczenie definicji jakich używam. Teksty są sformułowane tak, że aby je zrozumieć, trzeba poświęcić nad nimi trochę czasu. Nie przesadnie dużo, ale trzeba przeczytać cały tekst, zaparzyć sobie herbatę i wtedy jeśli człowiek jest wyluzowany, informacje i definicje użyte przeze mnie ładują się do mózgu i dopiero wtedy powinno nastąpić zrozumienie. Wtedy dopiero można stwierdzić czy ktoś się ze mną zgadza, czy nie.

Stosowanie takiego stylu wystawia mnie na atak narcyzów, którzy nie są zdolni pomyśleć. Źle zrozumiany strzęp mojej informacji odnoszą do swojej zrozumianej na swój sposób idei (wierzenia) i wtedy emocje narcyza (lub człowieka po prostu z zaburzeniami płatów czołowych i emocji w sposób impulsywny) odnoszą się do tego przeramowania, podczas gdy normalny człowiek też może początkowo negatywnie odebrać niektóre zdania, ale wtedy czyta drugi raz to co było napisane chwilę wcześniej i stara się zrozumieć całość. Dopiero wtedy się odnosi.

Narcyzowi można tłumaczyć, że źle zrozumiał, ale on i tak powtarza swoje jak bot. Nie przyzna się za nic do błędu i próbuje wmówić rozmówcy, że twierdzi coś czego nie twierdzi. Robi to z takim uporem, jakby chciał go przekonać, że jednak twierdzi i że ów narcyz lepiej to wie, bo on przecież rozumie. Przeczytał np słówko dyktatura i zareagował emocjonalnie, przypisując adwersarzowi bycie zwolennikiem dyktatur jako takich. Emocjonalnie miesza wszystko ze wszystkim, zamiast na spokojnie przemyśleć. Wydaje mu się, że jak przeczytał dużo książek, to jest tak mądry jak wiedza z nich. Nie odnosi się do meritum, czyli toku myślowego rozmówcy, tylko znajduje w wypowiedzi jakieś słówko, dorabia teorię, którą przypisuje rozmówcy, że rzekomo on tak twierdzi i odpowiada na to wypaczenie. I oczywiście unika bezpośredniej konfrontacji poglądów. Chce utrzymać przekonanie, które ma (silnie zakorzenione emocje), że jest lepszy, mądrzejszy, jego przekonania są prawdami objawionymi itd. Doszukuje się wszędzie ataku na siebie i nie widzi, że on sam atakuje innych. Nie dopuszcza możliwości krytyki, nie rozumie, że może się mylić. Gdzieś z tyłu głowy, podświadomie zdaje sobie z tego sprawę, ale nie dopuści do siebie świadomie tej myśli, bo to byłby dla niego koniec. Koniec tej szopki i narcystycznej mimikry i początek długiego cierpienia i oswajania się z tym jak wygląda świat bez tych narcystycznych zniekształceń. Narcyz to tak naprawdę największy tchórz, który boi się widzieć świat takim jaki jest, bo poglądy, wierzenia i pseudowartości, z którymi się utożsamia runęłyby mu wtedy jak domek z kart, a on straciłby poczucie bezpieczeństwa i bycia lepszym. Musiałby zdjąć maski i stać się sobą, a siebie przecież najbardziej nienawidzi.

szarley (54913 punktów)Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi olson
Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który

>>Napisałeś:
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,741277#w741577
>> Cytat:
Odpowiem gdy przestaniesz uciekać od moich przykładów potrzebnych dogmatów.

>Napisałem tak, abyś był zmuszony odnieść się do moich przykładów, bo one są meritum.
Napisałeś i teraz czekam na dotrzymanie słowa

>Rozmawiamy o twojej pomyłce dotyczącej znaczenia słowa "dogmat",
Przypomnę: zgodziłem się na Twoją definicję dogmatu, więc nie możesz widzieć mojej pomyłki

>"zarówno dogmaty (rozumiane jako pewniki) są niezbędne w myśleniu (więc także w nauczaniu), jak i samodzielne myślenie.

I to właśnie, w pierwszej części podważam. I na udowodnienie tej pierwszej części czekam. Cały czas uciekasz od podania źródła tego Twojego twierdzenia. Jako dowód podałem nauczanie arytmetyki u małego dziecka (Twój przykład) nauczanie historii (Twój przykład) nauczanie gramatyki (Twój przykład). Jeśli masz jakąkolwiek naukową publikację, która Twoją teorię potwierdza, to ją podaj.

>Natomiast dogmaty jako narzucona wersja, w którą ktoś MUSI wierzyć (czyli drugie znaczenie słowa dogmat) są negatywne i nie powinny być nauczane i o tym znaczeniu słowa mówił Korczak.
Nigdzie u Korczaka nie znalazłem słowa "dogmat" Uczył,że dziecku należy dawać narzędzia do poznawania świata, a to wyklucza dogmatyzm nauczania.

Zdanie: "Nauka nie uznaje dogmatów" należy do Poppera. Popper nie zajmował się religijnymi dogmatami

Nie ja jeden to wyczytałem u Poppera. Grzegorz Pacewicz:
Cytat:
Myśl taką znalazłem u Karla Poppera, który uważał, że tradycja naukowa różni się od przednaukowej (czy w ogóle nienaukowej) tym, że ma dwie warstwy: przekaźnikiem jej są uznane teorie, ale ma ona do nich stosunek krytyczny. Teorie są przekazywane nie jako dogmaty, lecz raczej jako wyzwanie do ich analizy i udoskonalenia.

(pogrubienie moje)

>Ja zazwyczaj podaję rekurencyjnie swój tok myślenia, tłumacząc znaczenie definicji jakich używam.
Powtórzę : przyjąłem Twoją definicję, a czekam na obiecane potwierdzenie Twojej teorii nazwiskiem naukowca, w którego publikacji można to przeczytać

Twoje pseudoanalizy moich rzekomych emocji mnie nie interesują.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi szarley
I znów powtarzasz swoje, nie odnosząc się do moich argumentów.

>Nigdzie u Korczaka nie znalazłem słowa "dogmat" Uczył,że dziecku należy dawać narzędzia do poznawania świata, a to wyklucza dogmatyzm nauczania.

Wyklucza dogmatyzm nauczania, ale nie wyklucza posługiwania się dogmatami (pewnikami) w nauce. Przecież ci piszę, że to ekwiwokacja - to jest mój argument. Ty się oczywiście do niego znów nie odnosisz, ale mój poprzedni post wyjaśnił wszelkie wątpliwości. Daj już sobie spokój, bo nikogo nie przekonasz, a sam sobie tym nie pomożesz.

>Zdanie: "Nauka nie uznaje dogmatów" należy do Poppera. Popper nie zajmował się religijnymi dogmatami

Dogmatami typu religijnego, czyli narzuconymi z góry tezami, które trzeba przyjąć na wiarę jako pewnik, bo jakiś autorytet tak twierdzi. To co innego niż dogmaty jako pewniki wynikające ściśle z przyjęcia jakiegoś rozumowania, a meta-ramy tego rozumowania są niezbędne do przyjęcia aby ludzie się wzajemnie rozumieli i myśleli na wspólnej płaszczyźnie. Nie unikniesz tego, a ekwiwokacja cię przed tym nie chroni, tylko pogrąża twoją argumentację.

szarley (54913 punktów)Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi olson
>I znów powtarzasz swoje, nie odnosząc się do moich argumentów.
Powtarzam, bo obiecanej przez Ciebie odpowiedzi nie doczekałem

>>Nigdzie u Korczaka nie znalazłem słowa "dogmat" Uczył,że dziecku należy dawać narzędzia do poznawania świata, a to wyklucza dogmatyzm nauczania.
>Wyklucza dogmatyzm nauczania, ale nie wyklucza posługiwania się dogmatami (pewnikami) w nauce.
Sprzeczność

>Daj już sobie spokój, bo nikogo nie przekonasz,
Ty możesz mnie przekonać. Odpowiadając na pytanie o źródło Twojej wiedzy. W jakiej publikacji, u jakiego autora znawcy pedagogiki wyczytałeś podstawę Twojej teorii?

>>Zdanie: "Nauka nie uznaje dogmatów" należy do Poppera. Popper nie zajmował się religijnymi dogmatami
>Dogmatami typu religijnego, czyli narzuconymi z góry tezami, które trzeba przyjąć na wiarę jako pewnik, bo jakiś autorytet tak twierdzi. To co innego niż dogmaty jako pewniki wynikające ściśle z przyjęcia jakiegoś rozumowania,
Sprzeczność. Popper wprost zalecał, żeby falsyfikować te teorie, które nam się najbardziej podobają.
Nauka nie uznaje dogmatów, nawet w wybranym przez Ciebie znaczeniu tego słowa.

Przykład: przedstawiłeś teorię, w myśl której nauczanie powinno być oparte na dogmatach, przedstaw sposób jego falsyfikacji. Jeśli nie podasz sposobu falsyfikacji, Twoja teoria nie jest naukową teorią. To samo dotyczy nawet powszechnie przyjętych teorii jak np teoria ewolucji gatunków. Jest falsyfikowalna.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi szarley
>>I znów powtarzasz swoje, nie odnosząc się do moich argumentów.
>Powtarzam, bo obiecanej przez Ciebie odpowiedzi nie doczekałem

znów kompromitujesz się powtarzaniem tego na co była już odpowiedź, bez odniesienia się do samej wypowiedzi. typowy szarlejowski unik.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,741277#w741768

W linku jest odpowiedź. Ile razy trzeba powtórzyć szarleyowi aby coś dotarło i aby zaczął odpowiadać na meritum?

Cytat:
Napisałem tak, abyś był zmuszony odnieść się do moich przykładów, bo one są meritum. Wiedziałem jednak, że nie da się narcyzowi szarleyowi napisać wprost żeby odniósł się do tego, bo to meritum, bo szarleyek narcyzek by od tego jak zwykle uciekał w nieskończoność. No i okazało się, że i tak ucieka, bo podałem argumenty, on nieudolnie próbował je obalić, bo sobie a priori założył, że musi obalić wszystko to co napisze olson, albo uciec od jego argumentów, ale zawsze musisz się apodyktycznie nie zgadzać. Nie zgadzasz się nie ze mną, tylko z twoim własnym błędnym rozumieniem moich tez i argumentów. A to jest właśnie dowód na twój narcyzm i to, że emocje zniekształcają ci odbiór sytuacji.


Pozostało to bez odpowiedzi i obaliło zasadność tego pytania, na które chcesz odpowiedzi. Pominąłeś argument i znów powtarzasz swoją mantrę. I tak w kółko.

>>>Nigdzie u Korczaka nie znalazłem słowa "dogmat" Uczył,że dziecku należy dawać narzędzia do poznawania świata, a to wyklucza dogmatyzm nauczania.
>>Wyklucza dogmatyzm nauczania, ale nie wyklucza posługiwania się dogmatami (pewnikami) w nauce.
>Sprzeczność

Aby orzec sprzeczność musisz ją wykazać. Póki co stwierdzasz autorytarnie sprzeczność, bo projektujesz sprzeczność swojego myślenia na problemy, które próbujesz interpretować. W mocy jest więc nadal mój argument, którego sprzeczności nie wykazałeś (mimo pobożnych życzonek):

Cytat:
Wyklucza dogmatyzm nauczania, ale nie wyklucza posługiwania się dogmatami (pewnikami) w nauce.


I poparłem to przykładami dogmatów niezbędnych. Niektóre z nich są wręcz umownie ustalone. Oczywiście też nie umiałeś odpowiedzieć na meritum.

>Ty możesz mnie przekonać.

Nie mogę, bo jesteś narcyzem, który brnie w zaparte, co udowodniłem. Też nie umiałeś się do tego odnieść. Do niczego się nie odnosisz, ale odpisujesz w emocjach.

>Odpowiadając na pytanie o źródło Twojej wiedzy.

Odpowiada się na meritum. Gdybym podał źródło wiedzy, musiałbym na podstawie meritum i racjonalnych argumentów uzasadnić, że jest ono prawidłowe. Dlatego więc nie ma sensu podawać książek i nazwisk, skoro i tak chodzi o argumenty z tych książek i podane przez te nazwiska, które są wybitne właśnie dlatego, że tak myśleli i mówili, a nie dlatego, że ktoś powołuje się na ich autorytet bo są autorytetami. Uciekasz od meritum, bo jesteś bezsilny i dlatego brniesz w pytanie z tą książką, choć nie umiałeś podważyć przykładów niezbędnych dogmatów, tylko wykazałeś się po raz kolejny narcystycznym brnięciem w zaparte w racjonalizowanie swoich wierzeń.

>>Dogmatami typu religijnego, czyli narzuconymi z góry tezami, które trzeba przyjąć na wiarę jako pewnik, bo jakiś autorytet tak twierdzi. To co innego niż dogmaty jako pewniki wynikające ściśle z przyjęcia jakiegoś rozumowania,
>Sprzeczność. Popper wprost zalecał, żeby falsyfikować te teorie, które nam się najbardziej podobają.

To, że zachęcał aby falsyfikować, wpisuje się w to co piszę, natomiast znów nie odnosisz się do argumentów, autorytarnie roisz sobie sprzeczność, której nie ma i której wykazać nie umiesz i w dodatku piszesz nie na temat o Popperze, z czym akurat się zgadzam, tylko nie ma to nic wspólnego z tym co cytujesz.

>Nauka nie uznaje dogmatów, nawet w wybranym przez Ciebie znaczeniu tego słowa.

Obal moje przykłady. Ciekawe jakbyś się porozumiewał bez wspólnych dogmatycznych ustaleń na temat np zasad gramatyki, albo odrzucając, że 2+2=4 i np znaczenie znaku dodawania.

>Przykład: przedstawiłeś teorię, w myśl której nauczanie powinno być oparte na dogmatach, przedstaw sposób jego falsyfikacji.

Wykazałem to metodą dedukcyjną na gruncie odrzucenia przeciwnego założenia jako samowywrotnej sprzeczności. Bowiem gdyby nauczanie nie mogło się opierać na żadnym dogmacie, nie można by było np zastosować metody dedukcyjnej, albo dodać jednej liczby do drugiej. Sposób falsyfikacji dotyczy teorii naukowych potwierdzalnych empirycznie. Ja natomiast udowodniłem nie wprost, że odrzucenie wszelkich pewników oznaczałoby, że nie dałoby się nic pomyśleć.

Umysł w którymś momencie musi roboczo założyć, że jakiś element X myślenia jest pewnikiem. Poza tym niektóre pewniki wynikają z przyjęcia jakichś założeń i wtedy pewnikiem jest ich wynik związany z przyjęciem tych założeń. Aby nauczyć kogoś tabliczki mnożenia trzeba nauczyć go pewnika jakim jest umowa, że mnożenie oznacza to co oznacza. I można mnożyć przykłady, ale nie ma po co, bo ta dyskusja jest jałowa i nic z niej nie wynika, poza tym, że kolejny raz narcystycznie brniesz w zaparte, bez zrozumienia tego co do ciebie piszę i bez odnoszenia się do głównych tez.

>Jeśli nie podasz sposobu falsyfikacji, Twoja teoria nie jest naukową teorią. To samo dotyczy nawet powszechnie przyjętych teorii jak np teoria ewolucji gatunków. Jest falsyfikowalna.

I dlatego, że jest falsyfikowalna, wiemy że tak jest. Nie wiemy czy każdy szczegół teorii jest prawidłowo przez nas opisany, ale pojmujemy ogólny zarys. Śmiało w ciemno można założyć (kolejny pewnik), że co do czegoś się mylimy. Wiemy jednak, że ogólna zasada ewolucji, którą obserwujemy to pewnik. Właśnie dzięki falsyfikacji, bo potwierdziliśmy to i odrzuciliśmy możliwość, że mogłoby być inaczej. Natomiast nawet nasze pojmowanie pewnika ewolucji, nie wyklucza kreacjonizmu, bo istota wyższa (nawet niekoniecznie Bóg) mogła stworzyć ewolucję (a między jednym i drugim wielu ludzi też doszukuje się sprzeczności).

szarley (54913 punktów)Odp: Sens życia i inne pokrewne pytania
W odpowiedzi olson
>znów kompromitujesz się powtarzaniem tego na co była już odpowiedź, bez odniesienia się do samej wypowiedzi. typowy szarlejowski unik.

Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który
Nie było odpowiedzi, żadnego nazwiska nie podałeś.
Uciekłeś

>W linku jest odpowiedź.
Nie ma tam, żadnego nazwiska a o to pytałem. Uciekłeś

>Ile razy trzeba powtórzyć szarleyowi aby coś dotarło i aby zaczął odpowiadać na meritum?
Ani razu, wystarczy raz odpowiedzieć. Uciekłeś
Jeśli którykolwiek autor poważnej naukowej pracy na temat pedagogiki popiera Twoje zdanie, to napisz który

>Pozostało to bez odpowiedzi i obaliło zasadność tego pytania,
W Twoim przekonaniu obaliło, jesteś mistrzem w obalaniu pytań, bo to zastępuje odpowiedzi

>>Sprzeczność
>Aby orzec sprzeczność musisz ją wykazać.
Cytat:
Wyklucza dogmatyzm nauczania, ale nie wyklucza posługiwania się dogmatami

To zdanie jest wewnętrznie sprzeczne

>I poparłem to przykładami dogmatów niezbędnych. Niektóre z nich są wręcz umownie ustalone. Oczywiście też nie umiałeś odpowiedzieć na meritum.
Podałeś trzy przykłady obaliłem wszystkie trzy
1 Matematyka
2 Historia.
3 Gramatyka
Są poniżej
Niniejszym spełniłem Twoje warunki podania nazwiska autora, u którego wyczytałeś o dogmatycznym nauczaniu.

>>Ty możesz mnie przekonać.
>Nie mogę, bo jesteś narcyzem, który brnie w zaparte, co udowodniłem. Też nie umiałeś się do tego odnieść.
Mam też udowodnić, że nie jestem wielbłądem?
Napisałem Ci jak mnie przekonać, zacytuj źródło Twojej wiedzy. Chyba ją masz.... nie rozumiem dlaczego tak się przed tym bronisz.

>>Odpowiadając na pytanie o źródło Twojej wiedzy.
>Odpowiada się na meritum.
Czyli źródłem wiedzy jest... Olson

>Gdybym podał źródło wiedzy, musiałbym na podstawie meritum i racjonalnych argumentów uzasadnić, że jest ono prawidłowe.
1 Więc podaj najpierw kryterium oceny do obopólnej akceptacji
1.1 Może częstość występowania w pedagogicznych bibliotekach? Ale pewnie masz swoje kryterium
2 Ja podałem autorów (a jest mi trudniej, bo nieliczni których czytałem mają polskie przekłady)

>Dlatego więc nie ma sensu podawać książek i nazwisk,
.. skoro się żadnej nie przeczytało

>>Sprzeczność. Popper wprost zalecał, żeby falsyfikować te teorie, które nam się najbardziej podobają.
>To, że zachęcał aby falsyfikować, wpisuje się w to co piszę,
Doprawdy??
Sugerujesz, że należy uczyć dogmatów. Może jeszcze napiszesz, że Twórczo myśl Poppera rozwinąłeś!

>>Nauka nie uznaje dogmatów, nawet w wybranym przez Ciebie znaczeniu tego słowa.
>Obal moje przykłady.
1 Matematyka: jeśli, co wg Ciebie jest pewnikiem, 2+2=4 i tego pewnika należy nauczać, to należy też nauczać że 2100+2205=4305 i jako pewników wyników wszystkich obliczeń, co jest niemożliwe, a to TY wymyśliłeś to jako pewnik!!
2 Historia. Nauczanie polega na pomaganiu w samodzielnym wyciąganiu wniosków przyczyna- skutek
3 Gramatyka - uzus. Nie ma dogmatów (popełniasz językowe błędy a mimo można Cię zrozumieć)

>Ciekawe jakbyś się porozumiewał bez wspólnych dogmatycznych ustaleń na temat np zasad gramatyki, albo odrzucając, że 2+2=4 i np znaczenie znaku dodawania.
1 Znaczenie znaku nie jest dogmatem, jest kwestią społecznej umowy wcale nie oczywistej. Nie wszyscy piszą "+" jako symbol dodawania
2 Dziecko na paluszkach liczy bez używania znaku
3 Zapis liczb nie jest jednakowy, mamy wiek XXI
4 System dziesiętny jest umowny.
Znów obaliłem Twoje argumenta. Umowa to nie dogmat (pewnik)

>>Przykład: przedstawiłeś teorię, w myśl której nauczanie powinno być oparte na dogmatach, przedstaw sposób jego falsyfikacji.
>Wykazałem to metodą dedukcyjną na gruncie odrzucenia przeciwnego założenia jako samowywrotnej sprzeczności.
1 Jeśli udowodniłeś to zaorałeś Korczaka. Gratuluję
2 Bez metody falsyfikacji, nie ma naukowej teorii. Zaorałeś Poppera. Gratuluję ponownie

>Sposób falsyfikacji dotyczy teorii naukowych potwierdzalnych empirycznie.
Pedagogika jest nauką w znacznym stopniu empiryczną, a to o czym Ty piszesz to właśnie empiria

>Umysł w którymś momencie musi roboczo założyć, że jakiś element X myślenia jest pewnikiem. Poza tym niektóre pewniki wynikają z przyjęcia jakichś założeń i wtedy pewnikiem jest ich wynik związany z przyjęciem tych założeń. Aby nauczyć kogoś tabliczki mnożenia trzeba nauczyć go pewnika jakim jest umowa, że mnożenie oznacza to co oznacza.
I co to ma wspólnego z dogmatami (pewnikami)?
Spełniłem Twoje warunki, czas żebyś dotrzymał słowa i podał nazwisko naukowca, który się z Tobą zgadza.
Przyznaję, nie rozumiem skąd Twoje opory i mam coraz silniejsze przekonanie, niemal pewnik ( ) że nie miałeś w ręku żadnej poważnej książki i dlatego lekceważysz literaturę tematu, narcystycznie uznając, że tezy Olsona przeważają nad nauczaniem Spocka

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365