Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-04-2015 18:21Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
Ocena 4 na 4
.
Pan Klaio za kościelnymi ideologami pyta: chciałbym usłyszeć jaka jest ocena Autora [Mariusza Agnosiewicza] (...) anty-nietzscheańskiego eseju Kołakowskiego "Jezus ośmieszony", upatrujący klęskę w tym, w czym Autor wiąże nadzieje
na nowy początek. Za Nietzschem widzi przyszłość w dekonstrukcji, która odsłoni zdrowy fundament, Kołakowski natomiast uważa, że nic się nie wyłoni, zostaną tylko ruiny. Przekonanie Autora to czysta wiara, której na racjonalista.pl do tej pory nie było. To Kołakowski ma jakieś przesłanki racjonalne - do niedawna wszystko co Nietzsche niszczy działało. Na rzecz Nietzschego nie przemawiają żadne pozytywne dowody, a jedynie więdnięcie poprzedniego porządku rzeczy.


Kołakowski broni chrześcijaństwa nie jako Prawdy, a jako pożytecznego "porządku rzeczy". Nie jestem więc jego obrońcą, ale szukając Prawdy biorę pod uwagę różne kierunki - dlatego nie przesądzając rezultatu byłoby ciekawe skonfrontowanie przez M.Agnosiewicza swoich poglądów o Nietzschem z tym, co napisał L.K.

Zaproponowany przez Pana [Andrzeja Bogusławskiego] tekst razi mnie szukaniem drugiego dna u L.K, ukrytych motywacji jego poglądów że to jakieś "polityczne" uwikłania każą mu uważać, co uważa. Ja mógłbym zarzucić autorowi,
że nie szuka prawdy tylko broni swojej wiary w postępowy liberalizm, któremu solą w oku jest zwrot L.K. Takie metody prowadzą tylko do wzajemnego niezrozumienia, a czasem wrogości. Mędrzec powiedział: oczyść poglądy adwersarza
z emocji, popraw błędy, które potrafisz poprawić i uzupełnij o te elementy, które ten pogląd wzmacniają i dopiero wtedy polemizuj. Tego o zaproponowanej krytyce L.K nie da się powiedzieć. Stawianie znaku zapytania przy nim jako filozofie jest bardzo "młodzieńcze". A co, jeżeli L.K. widzi dalej, już rozumie, że filozofia nie daje na wszystko odpowiedzi, że trzeba
ją przekroczyć? Brak respektu dla doświadczeń i porażek L.K. obniża wagę tekstu. Lepsza krytyka L.K. jest tu
www.krytyk(*)zapiski-czlowieka-spod-podlogi

AGATA BIELIK-ROBSON
"Nie wstydzę się Jezusa", czyli Kołakowski spod podłogi
Wbrew pozorom, ten niedokończony esej Leszka Kołakowskiego o Jezusie wcale nie zaskakuje. Tę samą strategię apologetyczną wobec chrześcijaństwa da się już wyczytać w jego poprzedniej książce poświęconej tematyce religijnej, której polski tytuł brzmiał Jeżeli Boga nie ma. Kołakowski, sam z temperamentu raczej sceptyk i pozytywistyczny racjonalista, broni wiary na sposób bliski Blaise'owi Pascalowi, religii instytucjonalnej natomiast na sposób bliski Josephowi de Maistre'owi. Wiara jest tym, co wyciąga jednostkę ze stanu rozumowych sprzeczności, dając jednoznaczne rozpoznanie dobra i zła. Religia zaś wspiera cywilizację, osadzając ją na mocnych etycznych fundamentach. Wedle Kołakowskiego nienaruszalność tej podstawowej orientacji moralnej, gwarantowana transcendentnym objawieniem, jest największym osiągnięciem myśli chrześcijańskiej, bez którego nie powstałaby kultura Zachodu; dlatego też obrona chrześcijaństwa ma
tu głównie charakter kulturalistyczny. Kołakowski obawia się, że tracąc te solidne podwaliny, cywilizacja zachodnia podcina swoje własne korzenie, rozpływając się w nijakości
. Na sposób typowy dla swojej formacji, jaką należy nazwać neokonserwatywną, Kołakowski, idąc tropem jej założyciela, Leo Straussa, na głównego "szkodnika", od którego zaczyna się proces cywilizacyjnej autodestrukcji, desygnuje Nietzschego. Zdekonstruował on bowiem nienaruszalność objawienia, twierdząc, że wszelkie ideały i wartości tworzymy my sami, łącznie z wyobrażeniem boskiej transcendencji: "Nietzsche powiedział wszystko - i tym samym naprawdę położył koncepcyjny fundament pod nową cywilizację; tym fundamentem była otchłań" (s. 55).
Warto zajrzeć też do Wyborczej: wyborcza.p(*)16861186,Jezus_osmieszony.html

Doceniam udział ideologii judeochrześcijańskiej w cywilizacji europejskiej i nie chciałbym wcale się tego udziału pozbywać, ale mam duże wątpliwości co do konieczności jego znaczącego dalszego udziału. Podkreślam, że chodzi mi tylko o "konieczność", gdyż wcale nie uważam, że możliwe jest pozbycie się wpływów tej ideologii w możliwej do przewidzenia przyszłości: [Załącznik]

Oczywiście warto się zastanawiać - tak nad przyszłością Unii, jak to np. Adam Krzemiński: www.polity(*),jeszcze-unia-nie-zginela.read oraz całego świata, jak to czynią inni myśliciele: www.racjonalista.pl/forum.php/s,661496
Ale czy konieczną jest nam do tego religia i Chrystus, to ja już mam spore wątpliwości?

PS. Nie jestem też wielkim zwolennikiem poglądów Nietzschego, choć poznać go warto. Tu głównie "Z genealogii moralności" i "Antychrysta".

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej..
#241
25-05-2015 20:45
 Ocena-1 na 1
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? ... świadomość
W odpowiedzi Klopton
>Ja, czyli moja świadomość to właśnie mój widok między innymi, moje ciało.

Twoja świadomość to nie jest twoje ciało, ona obserwuje i dogląda twoje ciało.

>... Świadomość to siła woli, ona sama w sobie nie zawiera informacji, jest tylko mocą skupiającą uwagę na jakiś informacjach a nie informacją.

Świadomość jest wynikiem analizy myśli, a więc informacją.

>Jeśli obłok zawiera jakieś informacje to jest jakimś nowym zjawiskiem w rzeczywistości ale nie jest świadomością samą w sobie, bo ona jest tylko aktem uwagi.

Ten obłok jest świadomie zorganizowaną myślą (myślokształtem) ... jest wędrującą częścią świadomości w poszukiwaniu informacji.

(25maj2015-ZbyszekzWarszawy)

#242
25-05-2015 20:58
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
> aby pomyśleć o wielkim wybuchu musimy wcześniej założyć nicość z której on się wyłania.
Chyba równie dobrze można założyć 'wszystkość' redukującą się do lokalności. Nazwa "wielki wybuch" bierze się tylko z naszej relatywnej małości - w skali wszechświatowej "wielkość" traci sens, bo nie ma się z czym porównać.
> można przemilczeć pustą przestrzeń po której poruszają się elektrony ale chcąc wyczerpać temat musimy ją zauważyć, czyli nazwać i przypisać istnienie.
Przypisanie nazwy nie świadczy o stojącym za nią istnieniu - mało to zmyślonych "bytów"?
> przed rozpoczęciem musimy implikować stan kompletnego braku czy nicości.
Skąd taki przymus, skoro zwykle wychodzi się od (niezerowego) stanu obecnego?
> nieskończoność nie może zrodzić skończoności.
Czy nie za to spłonął Giordano Bruno (za nieznajomość szeregów zbieżnych)?
> Rzeczywistość jest zawsze na 99,99%
Jest jaka jest - to teoria (opis) nie jest stuprocentowo przystająca.
> dlatego gęstość obszaru nie musi a nawet nie może mieć absolutnie zerowej wartości.
Bo "zero absolutne" to tylko idealizacja.

>Świadomość zbiorowa to co innego niż dusza
Ale czy dusza może zaistnieć bez choćby kilku podmiotów?

__________________________________________________

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi setarkos
Wszystkość redukująca się do lokalności? Chyba można i tak to ująć.

Jak powiem lewo to z automatu implikuje też i prawo. Można mówić o lewym kierunku bez prawego? Tak samo jak się mówi byt to się implikuje niebyt. To jest dualizm który nie jest idealny bo idealny jest non-dualizm ale język współczesny i racjonalizm lepiej działa w dualizmie.

Przypisywanie nazwy świadczy o istnieniu... na początku było Słowo. Od nazwy zaczyna się istnienie, a jakie ono już jest, czy realne materialnie czy tylko jakiś twór intelektualny lub wyrób fantazji to już inna sprawa. Moim zdaniem wszystko zaczyna się od intuicji która rodzi uczucie i fantazję, a ta następnie szuka jakiejś formy materializacji. Życie jest twórcze a każdy artysta musi mieć wpierw chęć woli czyli intuicje rodzącą idee, czyli to biblijne Słowo/Logos, wtedy wchodzi dopiero w stan świadomości, jeśli ma już nazwy i potem rozpoznaje płótno czyli próżnie/eter na której maluje świat form. Pierwszy obraz to delikatna zmarszczka na idealnie naciągniętym płótnie, czyli pierwsza gęstość, która zainspirowała do stworzenia kolejnej zmarszczki itd. itd. Można nazwać to wielkim wybuchem jeśli sobie to wyobrazimy jako proces w krótkim czasie.

Jeśli dusza jest społecznością to tylko obok innych dusz. Jeśli więc świadomość zbiorowa miała by być duszą, to tylko wtedy kiedy istniałyby inne dusze, a to wymaga istnienia Obcych czyli innych cywilizacji. To jest wszystko na etapie fantazjowania, jeszcze chyba za wcześnie aby się nad tym zastanawiać ściśle.

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? ... świadomość
W odpowiedzi ZbyszekzWarszawy
Fala nie jest wynikiem ruchu wody tak jak świadomość nie jest wynikiem myślenia. Jest odwrotnie, to woda nabiera swoich właściwości dzięki temu, że faluje. Fala musi być pierwsza jako idea. Świadomość wyłania materię i jest nadrzędna wobec myślenia. To łatwo sprawdzić, wystarczy być obecnym bez analizowania i układania w myśli tego stanu. Podstawy medytacji.
www.bernar(*)at-of-panpsychism-warning.html

setarkos (10757 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
> Przypisywanie nazwy świadczy o istnieniu... na początku było Słowo.
Na początku epistemologii zapewne tak. Ale przecież niekoniecznie w sensie ontologicznym - małoż to bytów.. analfabetycznych (przed-słownych)?
>Jeśli dusza jest społecznością to tylko obok innych dusz.
Nie twierdzę, że jest tożsama ze społecznością, lecz przypuszczam, że z niej wynika (np. język nie obywa się bez rozmówców).
> to wymaga istnienia Obcych czyli innych cywilizacji.
Po co aż tak obce - może wystarczy kilka małpoludów przy ognisku, które ponazywały rzeczy wokół siebie i siebie nawzajem.
____________________________________________

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi setarkos
Właśnie, że w sensie ontologicznym. Być to znaczy mieć nazwę. Od idei zaczyna się akt twórczy. Nawet jeśli tworzymy coś przypadkiem to aby sobie uświadomić tego istnienie musimy to określić nazwą, czyli np plamą rozlanego mleka. Jeśli nie można określić bytu żadną nazwą, kolorem, kształtem, poprzez podobieństwo czy odniesienie do czegoś innego, to jak uświadomić sobie jego istnienie w sensie ontologicznym? W sensie epistemologicznym można doświadczać obecności bez nazywania, ale jest to akt na granicy świadomości i nieświadomości bo podmiot poznający zlewa się z poznawanym przedmiotem i zaciera się różnica. Status ontologiczny jednak powstaje w chwili rozdzielenia na podmiot i przedmiot.

Ja poprzez duszę rozumiem pewnego świadka/agenta który ma funkcję, a jest nią dokonywanie wyborów moralnych. Świadomość zbiorowa mając być duszą całej ludzkości jaką miałaby mieć funkcję? Można co najwyżej powiedzieć, że społeczności o charakterze narodowych mają duszę, wtedy Polacy podejmują decyzję, tj. Niemcy, Anglicy itd. Ale cała ludzkość jeszcze świadoma siebie nie jest, to jest stan noworodka jak już.

Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
.
>To że pojawiają się wątki poboczne nie oznacza, że na główny temat dyskusji nie było.
Była. Póki dałem radę i znajdywałem rozmówców mających jakąś tam wiedzę w temacie i jakieś przemyślenia to ją prowadziłem, ale jak bardzo często się zdarza w wiele rozmów na dowolny temat włączają się jacyś ewangelizatorzy
z misją nawrócenia ogółu na swoje jedynosłuszne poglądy i merytoryczne rozmowy się kończą, gdyż z wiarą (w cokolwiek) nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Tak też z tym wątkiem było.

@@@
.

#248
26-05-2015 12:30
 Ocena-1 na 1
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? -świadomość zbirowa
W odpowiedzi Klopton

>... Świadomość zbiorowa mając być duszą całej ludzkości jaką miałaby mieć funkcję? Można co najwyżej powiedzieć, że społeczności o charakterze narodowych mają duszę ... ludzkość jeszcze świadoma siebie nie jest, to jest stan noworodka jak już.

Dla świadomości zbiorowej nie ma znaczenia narodowość ... podobnie jak woda z różnie nazwanych rzek i mórz łączy się w oceanie tak i świadomość zbiorowa funkcjonuje dzięki współpracy świadomości poszczególnych bytów.

Jej funkcją jest przechowywanie zbiorowej wiedzy, funkcjonuje podobnie do "Biblioteki". W tym miejscu możesz pozyskać niezbędną tobie wiedzę, instrukcje postępowania oraz duchowe wsparcie.

Możesz myślami przywołać do siebie dowolną, znaną tobie (współcześnie i z przeszłości) osobę aby pomogła tobie w rozwiązaniu napotkanego problemu ... dzięki takiej możliwości możesz komuś uratować życie i nic nie szkodzi że nie będziesz nawet wiedział na czym polega to co właśnie zrobiłeś.

W ten sposób powracając do wątku, można wnioskować że nie jest ważne czy będziesz przywoływał do pomocy Chrystusa, czy sprawa dotyczy jedynie Europy. Świadomość zbiorowa jako "Biblioteka" funkcjonuje na całym globie ziemskim i skorzystać z niej mogą wszystkie żywe istoty, nawet nie będąc tego świadomym.

(26maj2015-ZbyszekzWarszawy)

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? -świadomość zbirowa
W odpowiedzi ZbyszekzWarszawy
Ja mam na myśli coś innego pisząc świadomość zbiorowa. Czy jest ona np świadoma tego, że jest biblioteką wiedzy? Bo mi się wydaje, że w tym co opisałeś tylko jej podzespoły, czyli my jesteśmy świadomi, że z niej korzystamy, ona świadoma tego że nam coś udostępnia, nie jest. Nie zapominajmy że posługujemy się pojęciem - świadomość. Dlatego ja wole pisać - nieświadomość zbiorowa czyli organizm którego komórki wiedzą, że są jego częścią ale on sam jeszcze nie wie że jest czymkolwiek, coś jak noworodek.

#250
26-05-2015 16:40
 Ocena-1 na 1
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? -świadomość zbirowa
W odpowiedzi Klopton
>Ja mam na myśli coś innego pisząc świadomość zbiorowa. Czy jest ona np świadoma tego, że jest biblioteką wiedzy? Bo mi się wydaje, że w tym co opisałeś tylko jej podzespoły, czyli my jesteśmy świadomi, że z niej korzystamy, ona świadoma tego że nam coś udostępnia, nie jest. ...

Z moich obserwacji wynika, że pomiędzy świadomością zbiorową a indywidualną zachodzą relacje dwustronne. Zbiorowa świadomość może z własnej inicjatywy informować nas na różne sposoby o istniejącym zagrożeniu ... może też podpowiadać poszukiwane rozwiązania, nazywane później wynalazkiem. Ona upowszechnia pozyskaną wiedzę i znalezione przez innych rozwiązania, również pomiędzy osobnikami świata zwierząt.

Tak dla przykładu, niektóre miejsca nazywamy "nawiedzonymi" nie wiedząc nawet o zaistniałym tam wcześniej nieszczęściu. W tym przypadku świadomość zbiorowa, a może jej składnik (świadomość indywidualna ofiary) ostrzega przed istniejącym zagrożeniem. Każdego dnia obserwuję (obok domu) zachowanie się zwierząt w takim miejscu "nawiedzonym", one nie wiedzą co wcześniej tam wydarzyło się.

(26maj2015-ZbyszekzWarszawy)

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa? -świadomość zbirowa
W odpowiedzi ZbyszekzWarszawy
Zachowanie mojego ciała też informuje moje komórki o różnych rzeczach, co nie oznacza że ja robię to świadomie i potrzebuje być świadomym. Komórki noworodka otrzymują rożne bodźce pomimo tego, że ten noworodek jeszcze świadomy siebie nie jest. My jako indywidualności jesteśmy tj. komórkami nie/świadomości zbiorowej zwanej ludzkością. Moje komórki nigdy nie będą mogły zweryfikować czy ja jestem świadomy, gdyż operują na niższych częstotliwościach świadomości, tak samo my indywidualne nie zweryfikujemy czy zbiorowość posiada świadomość siebie. Ludzkość jako całość wejdzie w stan świadomości zbiorowej tylko wtedy, kiedy jako całość będzie miała określoną funkcję i punkty odniesienia. To wymaga wyzbycia się poczucia indywidualności, odrębności i wyewoluowania do częstotliwości na której odbieramy siebie wszystkich bardziej kolektywnie. Dopiero wtedy stajemy się istotą kosmiczną pochodzącą z ziemskiej cywilizacji. Za wcześnie aby o tym dyskutować w profesjonalny sposób.

Episode_2 (3284 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
>No skoro coś przyciąga i nazywamy to grawitacją, to tak samo coś sprawia że żyjesz i nazywamy to duszą. Dusza jest tak samo "empiryczna" jak i grawitacja, to nie obiekt do badania/obserwacji to wnioskowanie o procesie na podstawie badania obiektów podległych tym procesom. Która nauka niby zajmuje się duszą tak jak grawitacją? Która teoria? Wszystkie przemilczają tak jakbyś mieli być żywi dzięki... no właśnie czemu? Co ożywia materię i sprawia, że np oddycha?
W tym samym wątku niedawno napisałeś:
"Ja poprzez duszę rozumiem pewnego świadka/agenta który ma funkcję, a jest nią dokonywanie wyborów moralnych."
Zanim odpowiem, chciałbym, żebyś się zdecydował, czym ta dusza jest. A jeśli tym i tym, to na jakiej podstawie uważasz, że to samo co nas ożywia, dokonuje też wyborów moralnych.

>T.Ewolucji mówi nam, że osobnik stara się dostosować do warunków w tym celu aby jak najdłużej przetrwać i przekazać swoje cechy potomstwu. Teraz pytanie za 100? Czy ktoś widział i stwierdził istnienie bytu stałego i niepodlegającego zmianom? Z tego co ja wiem istnieje tylko proces rozwoju i proces umierania, nie ma stanu bycia. Kto/Co więc stara się przetrwać i dostosować? Komu się to udało kiedykolwiek? Nawet liście zielenią się po to aby uschnąć, nawet kamienie się tworzą po to aby ulec erozji? Kto/Co więc pragnie przetrwać i się dostosować? Czy ciało człowieka w procesie starzenia się uczestniczy w rozwoju o którym mówi ewolucja? Kto/Co więc się rozwija? Czy atom, komórka, tkanka lub kończyna wie, że jest częścią gatunku i chce przetrwać za wszelką cenę? Dlaczego obumierają? Dlaczego nie naśladują komórek rakowych które się mnożą bez przerwy? Dlaczego nic na przestrzeni biologicznej nie chce być nieśmiertelne tylko w pewnym momencie zaprzestaje rozwoju i spokojnie obumiera? T. ewolucji mówi więc o duchach, bo ten tzw osobnik, byt, gatunek itp nie istnieje materialnie. Nie ma psa, jest tylko społeczność atomów, komórek, tkanek, kończyn i zachowań które dają nam twór natury duchowej, albo intelektualnej, czyli psa i to tylko pies chce żyć jak najdłużej, jego ciało wcale tego nie chce i nie ma ani jednej obserwacji potwierdzającej aby miało być inaczej. Wszystko się rozwija do swojego maksimum i potem obumiera dobrowolnie. Można powiedzieć więcej, nie ma nawet komórek itp. bo to też procesy rozwoju i obumierania a nie byty stałe i niezmienne. To się właśnie przemilcza i ja nie widzę tutaj nigdzie pseudonauki, to zwykłe logiczne rozumowanie które samo dla siebie jest dowodem, a jak nie, to proszę obalać.
1. To, że coś jest zmienne albo nietrwałe, nie znaczy, że nie istnieje. Czy według Ciebie cokolwiek istnieje, czy nic?
2. Tym czymś, co trwa, są geny.
3. Proponuję, żebyś przeczytał "Samolubny Gen", bo zbytnie uproszczenia prowadzą do błędnych wniosków. A widzę, że próbujesz zgłębić temat.

>Kto/Co więc się rozwija? Czy atom, komórka, tkanka lub kończyna wie, że jest częścią gatunku i chce przetrwać za wszelką cenę? Dlaczego obumierają? Dlaczego nie naśladują komórek rakowych które się mnożą bez przerwy?
??
Przecież "naśladują", a właściwie nie naśladują tylko stają się komórkami rakowymi.
Tyle, że to nie jest najlepsza strategia przetrwania, sam chyba wiesz.

>Co do tekstu Sam'a Harrisa(...) Nie rozumieją słów których używają,
Może używają innego słownika pojęć?
>bo o ile ego jest iluzją to Jaźń nie może być iluzją, bo jest tym Świadkiem który iluzje stwierdza. Bezosobowa świadomość która stwierdza OSOBOWO swoje własne istnienie/przejawianie się to przykład zdania nielogicznego, bo jak może być bezosobowa i być świadoma? To by oznaczało, że pojęcie świadomości nie jest związane z osobowością, więc co oznacza?
Obawiam się, że aby zrozumieć, co to znaczy, trzeba by tego doświadczyć. Pewnych rzeczy nie da się opisać, bo język nie jest przystosowany do opisu niecodziennych doświadczeń.

>Tymczasem religie uczą nas, że człowiek tylko bywa, czyli to czasownik, a bycie, czyli stanie się rzeczownikiem to cel istnienia i koniec rozwoju, są po prostu mądrzejsze od naukowców, bo lepiej potrafią wyrażać to co chcą. Nie tworzą konstrukcji językowych typu - osobnik chce przetrwać, choć wszyscy wiemy że osobnika z perspektywy materialnej nie ma i być nie może, są tylko procesy i tylko to jest obserwowane.
To jest kwestia interpretacji. Pisałeś, że dualizm jest ograniczonym sposobem rozumowania, no ale taki już nasz język. Dokładnie tak jest. Podział na rzeczowniki i czasowniki, podmiot i orzeczenie wynika z budowy języka. Nie patrz na słowa, tylko zastanów się, na co wskazują. Mam wrażenie, że za bardzo dosłownie wszystko rozumiesz.
PS. W jaki sposób człowiek miałby zacząć być?

Klopton (519 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Episode_2
- Być może źle się wyraziłem. Dusza nie jest siłą sprawczą powodującą życie, to jest funkcja ducha. Dusza jest warunkiem istnienia życia istoty indywidualnej, wolnej, czyli moralnej. Dusza wyłania się ducha i to sprawia, że żyjemy. Zwierzęta nie mają duszy, tylko Ducha bo nie są indywidualnościami, tylko z naszej perspektywy tak wyglądają. Duch to siła w rozumieniu panteistycznym, dusza to dysocjacja z Ducha. To mam ja na myśli, nie chcę tutaj spierać się o te definicje bo chodzi tylko o sam fakt zauważenia takich sił, można je nazwać inaczej jeśli ktoś chce.

- Geny nie trwają, trwa tylko informacja. Czyli to co niezmienne i trwałe jest tylko w świecie idei, w wyobrażeniowym, bo stałe są tylko nazwy i informacje. O tym pisał Platon a także Biblia - "na początku było Słowo". Gen nie jest jakimś małym ludzikiem złożonym z czegokolwiek, jest zjawiskiem z którego wyłania się pierwsza informacja i to ona jest samolubna bo aby być wolnym trzeba mieć pulę możliwości do wyboru. Te możliwości muszą trwać w swoim potencjale niezmienne, bez możliwości nie ma wyborów. Fizyka kwantowa też pierwsze co widzi to informacje, ale idzie o krok dalej, bo dostrzega, że ta informacja jest zależna od położenia obserwatora. W ten właśnie sposób można zmieniać nasze geny, wystarczy nie chcieć powielać idei i ona sama kiedyś ulegnie zapomnieniu, czyli gen "umrze".
Duch jest nośnikiem czystych idei, dlatego nic nie rodzi się ani nie umiera dosłownie, tylko jest we wiecznym bezczasowym trwaniu. Dusza jest wędrowcem który przemierza się po polach Ducha odkrywając nowe informacje a zapominając o tych które znikają za horyzontem. Duchem jest próżnia i to z niej wyłaniają się pierwsze informacje fizyczne. Próżnia jest żywa, nie jest zerem absolutnym choć ma z pozoru właściwości zera. To jest kosmologia wszystkich religii wyrażana tylko za pomocą innych metafor i symboli. Tutaj nie ma sprzeczności z nauką, jest tylko język wyczerpujący temat, albo przemilczający pewne aspekty i ten drugi to język nauki.

- Ludzie tacy jak Harris, Dennett czy Dawkins to nie badacze, a celebryci. Poświęcają swój czas aby "obalać" stare koncepcje i interpretacje, ale w zamian nie potrafią podać nic lepszego. Dlatego wymyślają różne twory typu -bezosobowa świadomość- choć to pierwsze słowo jest synonimem nieświadomości, a to drugie synonimem osobowości. Koło o kształcie kwadrata to wcale nie jest inny słownik pojęć, tylko bzdurą. Są niedouczeni, dlatego im wychodzi, że jesteśmy nieświadomą osobowością, czyli maszynami. Sami siebie za maszynę uznać nie chcą bo by wyszło, że np książka "Samolubny Gen" jest bzdurą - po co gen miałby dążyć do przetrwania i być samolubny skoro wszystko jest w pełni zdeterminowane? Czy tranzystor można nazwać samolubnym? A procesor? Dysk twardy? Biologia staje się dyscypliną bezużyteczną, i jedyną która ma sens pozostaje fizyka jako nauka o budowie komputera zwanego Wszechświatem. Już pisałem wcześniej - kiedyś była antropomorfizacja, dziś mamy automatyzacje. To są wszystko twory podmiotu obserwującego a nie właściwości przedmiotu obserwowanego. Zresztą tak szczerze, to nie ma przedmiotów obserwacji, to są tylko przedłużenia albo odbicia podmiotu. Napisano o tym wiele.

Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Klopton
.
www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,660262#w667067
> Dusza nie jest siłą sprawczą powodującą życie, to jest funkcja ducha. Dusza jest warunkiem istnienia życia istoty indywidualnej, wolnej, czyli moralnej. Dusza wyłania się ducha i to sprawia, że żyjemy. Zwierzęta nie mają duszy, tylko Ducha bo nie są indywidualnościami, tylko z naszej perspektywy tak wyglądają. Duch to siła w rozumieniu panteistycznym, dusza to dysocjacja z Ducha. To mam ja na myśli, nie chcę tutaj spierać się o te definicje bo chodzi tylko o sam fakt zauważenia takich sił, można je nazwać inaczej jeśli ktoś chce.
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,665367#w666947

> O tym pisał Platon a także Biblia - "na początku było Słowo".
pl.wikipedia.org/wiki/Święte_księgi
pl.wikipedia.org/wiki/Ezoteryka

> Ludzie tacy jak Harris, Dennett czy Dawkins to nie badacze, a celebryci. Poświęcają swój czas aby "obalać" stare koncepcje i interpretacje, ale w zamian nie potrafią podać nic lepszego. Napisano o tym wiele.
I jak tu nie powtarzać, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

@@@
.

#255
29-05-2015 14:16
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Czy możliwa jest Europa bez Chrystusa?
W odpowiedzi Duch Prawdy
>>Żeby pomagać, powinien mieć zatem niemało?
>Niemało czego, czasu, chęci, zapału, Miłości w Sercu, pieniędzy? O co pytasz?

To była zapewne sugestia. Powinien, w szczególnosci wszystkiego po trochu. A więc w konsekwencji powinien się również o to troszczyć.
Tu ciekawa zasada: na dłuższą metę efektywne jest nie tyle ślepe pomaganie innym, co pomaganie sobie i równoległe propagowanie zalecenia "pomóż sobie" wśród innych.
Każdy indywidualnie najlepiej wie, co mu potrzeba.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365