 |
W jakiego Boga bym uwierzył ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-07-2010 18:05 | wsx666 (1067 punktów) | W jakiego Boga bym uwierzył ?
3 na 3 | Moim zdaniem obraz Boga jest wypaczany w bitwach nauka kontra religia.Mało tego uważam że wszystkie religie jak i ateizm wypaczają obraz Boga (ateizm w sposób zaprzeczający jego istnieniu).Moje przemyślenia na temat Boga są następujące: W świecie jakim żyjemy możemy jedynie polegać na własnym doświadczeniu i obserwacjach (danych) jakie do nas docierają nic więcej.Istniejąc doświadczamy istnienia czegokolwiek,wszystkiego co nas otacza mając więc tego typu doświadczenie (istnienia czegokolwiek) moim zdaniem logiczniejsze wydaje się nie negowanie bytu jeszcze innego czyli np Boga tylko założenie że jeżeli istniejemy my,nasz wszechświat wymiary których mamy świadomość istnienia i być może co jest zgodne z nurtem obecnej nauki wymiary których nie jesteśmy w stanie zmysłami odczuć więc skoro to wszystko istnieje i jest dla nas (realne) to dlaczego nie moglibyśmy założyć istnienia również Boga.Tylko moim zdaniem nie takiego o jakim uczą nas religie Boga dobrego wszech....itp ale po prostu istoty powiedzmy (ponad nami) w jakiejś tam hipotetycznej hierarchii bytów.Boga który wcale nie musi być jakimś bytem niesamowitym ale na przykład zakładam istnienie całej populacji Bogów,świata Bogów,społeczeństwa Bogów.Być może to właśnie taki byt (ponad nami) stworzył wszechświat nadał mu takie a nie inne wartości fizyczne i chemiczne materii,zaprogramował(stworzył)wszystko po swojemu.Mogę jedynie uwierzyć w Boga jako istotę z populacji wielu Bogów istotę z innego (wymiaru) istotę faktycznie ponad czasem i materia jakiej doświadczamy,ale nie istotę dobrą raczej w naszej skali pojmowania neutralną.Uważam także,że nawet jeżeli taka postać istnieje to stwarzając wszechświat i ludzi (ja piszę to ogólnie) to dając nam możliwość przeżywania naszych żyć zakończył sprawę na tym! Sama idea życia wiecznego po śmierci jest ideą chorą nierealną i kompletnie pozbawioną jakiegokolwiek sensu.Kończąc powiem tak mogę uwierzyć w (jakiś) byt (ponad nami) ale nie w bajeczki na jego temat. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 Dalej..#106 12 na 12 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > Wszechmogący to też nie znaczy całkowicie swobodny i arbitralnie postępujący. Chociaż Bóg jest wszechmogący to nie może uczynić niektórych rzeczy (tego co jest logicznie niemożliwe).Ale to Ty tak twierdzisz, co wcale nie oznacza, że trzeba się z tym zgadzać. Powielasz wprawdzie to, co kiedyś głosił Leibniz (i chyba Tomasz z Akwinu), ale to Twojej wypowiedzi nie czyni jedynie słuszną. Usprawiedliwiasz swojego Boga (z oczywistych powodów) nakładając ograniczenia na jego "wszechmoc", a jednocześnie twierdzisz, że jest wszechmocny. Wydaje się oczywiste, że jeśli - bo tak sama zakładasz - boska moc nie jest mocą nieograniczoną, to znaczy nie umożliwia mu czynienia absolutnie wszystkiego, to tej mocy nie można nazwać wszechmocą. Innymi słowy - jest absolutnie nielogiczne, by zdejmować z Boga odpowiedzialność za pewne czyny (lub brak tych czynów) tłumacząc to niemożnością wykonania absolutnie wszystkiego, a jednocześnie twierdzić, że jest wszechmocny. Skoro zatem Bóg jest wszechmocny, a jego wszechmoc nie ma żadnych ograniczeń - bo wszechmoc ograniczeń mieć nie może - to powinien móc czynić wszystko. Nawet to, co ludziom wydaje się nielogiczne i niemożliwe do wykonania. W przeciwnym wypadku można w odniesieniu do Boga mówić wyłącznie o "wszechmocy ograniczonej". > Np. Bóg nie może chcieć zła, gdyż jest samym dobrem.Ta Twoja teza nie ma zbyt mocnego uzasadnienia w Biblii. Niewątpliwym faktem jest, iż można zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie znaleźć szereg scen z naszym Stworzycielem w roli głównej, które dowodzą tezy akurat odwrotnej do Twojej. Opisane w wielu z nich boskie czyny nie mieszczą się bowiem nawet w dość obszernie rozumianych granicach czynów moralnie dobrych, czy choćby akceptowalnych i to nawet przy założeniu bardzo dużej wyrozumiałości oceniającego. Przykłady, o których piszę - i których dość dużą ilość mogę Ci bez większego problemu dostarczyć - są dla krytycznego czytelnika bulwersujące i budzą jego zdecydowany sprzeciw. Oczywistym dla mnie jest, iż wszelkie oceny, czy choćby analizy boskiej działalności powinny być dokonywane z perspektywy znanych nam i dość powszechnie akceptowanych praw moralnych, które - w moim odczuciu - nie tylko ludzi winny obowiązywać. > Bóg nie może tez uchylać praw moralnych.A dlaczego niby nie może. Zapewne jest to dla nas trudne to wyobrażenia, czy też zrozumienia, ale osobiście nie widzę przeszkód, by Bóg mógł uchylić pewne prawa moralne, a w ich miejsce - mocą swej niepodważalnej decyzji - wprowadzić inne, będące choćby nawet jaskrawym przeciwieństwem tych uchylonych, czy też pozostające w sprzeczności z istniejącymi. Z faktu, że dla nas takie "absurdy" są trudne do zrozumienia nie wynika bynajmniej, by i dla Boga takimi być musiały. Nie widzę zatem powodu usilnego ograniczania boskiej wszechmocy. Czyżbyś twierdziła, że Bóg sam sobie własną decyzją narzucił granice własnych możliwości? Bo przecież nikt inny mu tych ograniczeń nie mógł narzucić. > Ale branie na siebie cierpienia z własnej woli i dla dobra innych (w celu przywrócenia równowagi, którą zniszczyło zło) jest to akt akceptowany w każdym kodeksie moralnym.Przecież Bóg w swej wszechmocy mógł nie dopuścić "do zakłócenia równowagi, którą zniszczyło zło". Dlaczego zatem tego nie zrobił? Dlaczego nie ingerował wcześniej? Na co czekał? Nie chciał? Podobało mu się to, co jest? A może nie zrozumiał odpowiednio wcześnie, że dzieje się źle? A może po prostu nie potrafił, bo to przerastało jego możliwości? Czy w takim razie jest wszechmocny? I - co być może najważniejsze - dlaczego właśnie w taki sposób? A poza tym - wyjaśnij, kto według Ciebie wziął na siebie cierpienie i na czym ono polegało? Wbrew pozorom to moje pytanie nie jest bezzasadne. Dopiero gdy wypowiesz się w tej kwestii - o ile oczywiście zechcesz mi odpowiedzieć - będę mógł ustosunkować się do tego fragmentu Twojej wypowiedzi. |
#107 11 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > >wszechwiedzący a niewiedzący, że ludzie których stworzył skosztują zakazanego owocu sprzeczność)....> Jak to niewiedzący? Czy ktoś z wyznawców (i oczywiście oprócz racjonalistów) tak uważa?Przecież oczywiste jest, że jakaś część "wyznawców" tak nie uważa? Według wielu "wyznawców" Bóg jest oczywiście wszechdobry i wszechwiedzący, kocha ludzi nieograniczoną miłością, czyni tylko dobrze i brzydzi się złem. To nic, że Biblia tego nie potwierdza, bo ci akurat "wyznawcy" mają swoje prawdy, które niekoniecznie wynikają ze świętych ksiąg. Po co zatem zadajesz Alicji takie pytanie? To Ty powinnaś odpowiedzieć, czy Bóg wiedział, że Adam i Ewa - których dopiero co stworzył - skosztują zakazanego im owocu, czy też nie wiedział? Przewidział to, czy nie? Jest wszechwiedzący, czy też nie? Potrafisz odpowiedzieć na te pytania? Te pytania są skierowane do Ciebie, a nie do Alicji. To nie jest jej problem, lecz Twój. > Rozumiem, ze to Ty tak uważasz, że Bóg zarazem wiedział i nie wiedział -Nie wiem dlaczego starasz się kpić z wypowiedzi Alicji? Nie chcę być jej obrońcą, ale ja w jej wypowiedzi nie dostrzegam stwierdzenia, "że Bóg zarazem wiedział i nie wiedział". Ona tego nie napisała. Przeczytaj dokładnie jej zdanie i zastanów się nad tym, co piszesz. > ale to nie musi być sprzeczność,Jeśli dobrze rozumiem intencje Alicji polegające na wyraźnym podkreśleniu wzajemnego przeciwieństwa słów "wszechwiedzący a niewiedzący" - a wydaje mi się, że dobrze rozumiem - to jest to oczywista sprzeczność. > bo może np. zbyt dosłownie interpretujesz opowiadanie o wypadkach w rajskim ogrodzie?A Ty osobiście jak interpretujesz to opowiadanie? Dosłownie, czy też niedosłownie? A jak interpretujesz inne opowiadania ze Starego i Nowego Testamentu? Dosłownie, czy niedosłownie? Które opowiadania interpretujesz dosłownie, a które niedosłownie? Jakimi kryteriami się kierujesz? Czy są jakieś wytyczne w tym zakresie? Czy ktoś je określił i na jakiej zasadzie? Czy miał do tego prawo i z czego ono wynika? Czy interpretacja dosłowna polega na tym, iż przyjmuje się prawdziwość biblijnego opowiadania, a interpretacja niedosłowna wynika z faktu, że jakieś opowiadanie nie jest prawdziwe (w całości lub części)? Chrześcijanie twierdzą - a Ty o tym zapewne wiesz - że Biblia jest rzekomo dziełem natchnionym przez Boga, czy też Ducha Świętego, co ponoć na jedno wychodzi. Wprawdzie ludzie ją napisali, ale to Bóg ich wybrał i niejako dyktował im, co mają pisać. On zatem, a nie skrybowie, jest autorem Biblii. Jakie zatem masz prawo dokonywać dowolnej - bo dla Ciebie właściwej - interpretacji tego, co Bóg napisał. Jakie masz prawo decydować, które opowieści biblijne należy traktować dosłownie, a które są tylko pewnymi alegoriami czy też przypowieściami o umownym jedynie znaczeniu. |
#108 11 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > >>Jednym słowem pudło, bo np. w teologii chrześcijańskiej (jak i filozofii) Bóg jako duch nie ma koloru ani kształtu, itp.(czyli cech bytów materialnych).A czy to, co zostało określone w "teologii chrześcijańskiej" można w ogóle rozpatrywać w kategoriach "prawda - fałsz"? Bo w takim aspekcie odbieram użycie przez Ciebie słowa "pudło". Czy da się jakoś zweryfikować (np. doświadczalnie) to, co "zostało określone w teologii chrześcijańskiej? Czy można jakoś udowodnić, że "Bóg jest duchem i jako taki nie ma koloru ani kształtu"? > >Ale stworzył ludzi na obraz i podobieństwo..> Pismo mówi tez: "Boże któż będzie podobny do Ciebie?" [Psaml 35,10] albo "Do kogóż przyrównacie Boga lub jaki obraz zastosujecie do Niego? (Izajasz 40). Czyli ludzie trochę są a trochę nie są podobni do Boga  Alicja ma rację. Przecież w ST pisze: Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas [...] I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich" (Rdz 1, 26-27). Przy okazji zwracam uwagę na liczbę mnogą w pierwszym zdaniu cytatu. Wyraźnie napisano, że Bóg stworzył Adama i Ewę, czyli mężczyznę i kobietę, na swój obraz. Po co tu kombinować i przytaczać jakieś nic nie znaczące wersety? > Po drugie to ludzie mają być podobni do Boga, a nie Bóg do ludzi.Tego Twojego zdania nie rozumiem. Wyjaśnij, o ile zechcesz, o co w tym zdaniu chodzi i jaki ma ono związek z wypowiedzią Alicji. > Czy aby ludzie byli podobni do Boga naprawdę nie wystarczy, że mają dusze nieśmiertelną (niewidzialną)?A skąd Ty wiesz, że autorowi zacytowanych przeze mnie zdań chodziło wyłącznie o duszę? Czy ten autor Ci to powiedział? Czy masz może jakieś w tej kwestii wiadomości? Ponownie zatem pytam: dlaczego nie oceniasz literalnie fragmentu o stworzeniu przez Boga pierwszych ludzi? Dlaczego stosujesz jakieś własne kryteria. Dlaczego podważasz prawdziwość słowa bożego. Przecież w tej opowieści nie pisze, że podobieństwo między Bogiem a człowiekiem polega wyłącznie na podobieństwie dusz. Czy sama to sobie wymyśliłaś? > No, i już po sprzeczności Raczej nie po sprzeczności. Nie tak szybko! Za wcześnie i zdecydowanie bezpodstawnie sama odtrąbiłaś swój wydumany sukces. Pozdrawiam Cię. |
#109 7 na 7 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > Witam Cię!Po kilkudniowej zwłoce postanowiłem jednak włączyć się do Twojej dyskusji z Teresą. Przed chwilą zamieściłem dość obszerną odpowiedź na ostatni jej post. Być może odpisze? Piszesz, że ona ma nad Tobą przewagę. Ja tak nie sądzę. Ona tylko stwarza pozory, iż swoimi wypowiedziami nokautuje swych adwersarzy. Ale to tylko pozory. To tylko jej pobożne, lecz niezrealizowane życzenia. Masz racje pisząc o umysłowych fikołkach wykonywanych nieustannie przez Kk, by tylko "dopasować wyobrażenie boga krwawych żydowskich plemion do współczesnego świata". Wypowiedzi Teresy nie są również od tych fikołków wolne. Dość umiejętnie lawiruje w tekście Biblii i wybiera tylko wygodne dla niej fragmenty sprytnie omijając te, które takimi nie są, bądź też - jak słusznie zauważyłaś - niewygodne dla siebie fragmenty interpretuje według własnego widzimisię. Kk jej to wybaczy, bo sam bezsilny robi to samo. Mam nadzieję, że swym łaskawym okiem zerkniesz na odpowiedź, którą udzieliłem Teresie. Pozdrawiam serdecznie. |
#110 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | Dzięki!! To była uczta. Mam nadzieję , że Teresa nie zrejteruje i będzie dokładka. Pozdrawiam Cię serdecznie Alicja |
#111 5 na 5 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | Witam Andrzeju! Boję się, że wystraszyliśmy Teresę. A szkoda. Miałam nadzieję na ciekawą dyskusję. Zawsze zastanawiała mnie u katolików a właściwie chrześcijan ta łatwość przeinaczania biblijnych faktów. Zawsze tak było, jak wygodnie to zgodnie z Biblią jak wykazuje się fałsz czy wręcz zbrodniczość Biblii to alegoria. Najlepiej dla chrześcijan - nie myśleć. Od myślenia można wpaść w obłęd. Pozdrawiam serdecznie. |
#112 3 na 3 | lotrek (14275 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? |
> Boję się, że wystraszyliśmy Teresę.Byś może zadałem jej jedno pytanie za dużo, ale byłem ciekaw jak z niego wybrnie.
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam" |
#113 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > > "Tajemniczy" w religii oznacza stan rzeczy, którego nie jesteśmy w stanie w pełni uchwycić, gdy nie ma pełnego zrozumienia. A tu nie mamy do czynienia z takim przypadkiem.> Dlaczego tak uważasz? IPU to nie jest po prostu święte zwierzę, to bogini, która przyjmuje postać niewidzialnego jednorożca. Paradoks zwierzęcej postaci i jednoczesnej niemożności dostrzeżenia jej, ma podkreślić jej wyjątkowość.> Coś jak Trójca Święta.Nie, nawet bogini nie może taka być. No chyba, ze uważasz, ze Bóg może być "ponad" logika i gdyby chciał to mógłby nawet sprawić ze 4+7=2. Jeśli tak uważasz to chyba nikt i nic Cie nie przekona. Jednak żyjemy w świecie, w którym to jest niemożliwe i innego nie znamy, ani nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Przypomniał mi się film "Predator" ( pl.wikipedia.org/wiki/Predator) . Widziałas kiedys? O niewidzialnym mordercy który poluje na amerykańskich żołnierzy w dżungli. Na końcu jednak stał się widzialny (i kolorowy). On chyba jednak działał jak doskonały kameleon, czyli tak naprawdę nie był niewidzialny (tylko nieodróżnialny), czyli odpada. > >To nie jest (nie musi być) od razu sprzeczność. Było paru myślicieli, który zajmowali się np. rozwiązaniem problemu cierpienia zwierząt. Wg jednej z tych teorii to szatan podburzył zwierzęta, aby pożerały się nawzajem przez co świat zwierząt uległ zepsuciu.> Jesteś jedyna, która w odpowiedzi na to pytanie, nie zaczęła mi opowiadać o winie ludzi. I przyznam, że się tego nie spodziewałam. Plus za to.  Dziękuję. Możesz mi dawać mi wiecej plusów - nie krepuj się  > Ale wróćmy do meritum. Dlaczego wszechmogący Bóg nie powstrzyma szatana? Przecież w tym przypadku mógłby. Nie ogranicza go chyba wolna wola zwierząt?Są dwie możliwości wolna wola (i zwierząt i szatana) jak i prawa (logika). Im bardziej dany organizm jest rozwinięty (stoi wyżej w procesie ewolucji) tym ma więcej wolności. Prostszy ma mniej wolności, ale ma też zarazem prostszy układ nerwowy przez co mniej odczuwa a więc i cierpi (rośliny chyba nie cierpią?) ale prosty jest też bardziej zdeterminowany (przez prawa). > >Ależ jestem przekonana o tym, że znaleziono wiele logik dla różnych religii (na przykład takich, jak z kuszeniem zwierząt przez szatana ). Tylko jak takie ulogicznianie nielogiczności ma się do rzeczywistości?Nie ma wielu logik tylko jest wiele systemów logicznych, a nawet "cale rodziny" logik, ale są to podsystemy tej samej logiki. Logika jest jedna. Ale logika (czy też jej podsystemy) jest niezależna od filozofii czy religii. To raczej odwrotnie, do wyjaśniania wiary stosuje się (powinno się stosować ) najlepszą logikę jaka istnienie, np. do Trójcy św. (owszem pewnie tez rozwijano logike na potrzeby religii). > >>Rzeczą wiary jest, żeby działała. A działa, jeżeli realnie istnieje (owa wiara). Przedmiot wiary nie jest najbardziej istotny.> >Nie odwracaj kota ogonem.> Niczego nie odwracam. Uważam, że wiara góry przenosi.>Ja też, ale to zdanie jest logiczne, a gdyby ktoś powiedział w sposób sprzeczny (alogiczny): wiara zarazem przenosi góry jak i gór nie przenosi. to takie zdanie byłoby znaczeniowo puste i niczego by nie komunikowało. A wiara, która głosiłaby same takie zdania nie potrafiłaby niczego zakomunikować . To tylko praktyka wiary, np. uwielbienie, śpiewanie Psalmów, itp. nie potrzebuje logiki, gdyz sa to czynnosci ktore (podobnie jak np. praktyka miłości ) nie wymagają żadnego dowodzenia. Ale jeśli chodzi o twierdzenia religijne, "credo", itp to stosuje się do nich logike . |
| Teresa (2693 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > Tereso, masz nade mną przewagę bo ty wierzysz i cały czas upewniasz się w swojej wierze, ja sprawę Boga rozstrzygnęłam w swoim sumieniu ostatecznie gdzieś czterdzieści parę lat temu. Nie jestem więc na bieżąco z fikołkami umysłowymi (...)Kościół katolicki robi to cały czas. Gdy nauka wykazuje oczywistą fałszywość przekazu zmieniają interpretację dostosowując odczytywanie Biblii. I coś co dotychczas miało być rozumiane dosłownie staje się "zbyt dosłowną interpretacją opowiadania o wypadkach w rajskim ogrodzie".Przez ostatnie czterdzieści lat - od jakiegoś czasu - nauka chyba utrzymuje kurs prokościelny - weź np. Wielki Wybuch. W związku z tym "Fikołki" wykonują też ateiści np. Hawking w "Krótkiej historii czasu". To dziwne, bo można powiedzieć, ze Kościół Katolicki jest krytykowany przez racjonalistow za to, że kieruje się w interpretacji Biblii również rozumem (stosuje metody naukowe, chce usuwac sprzecznosci miedzy Pismem a wiedza o swiecie, bo sprzecznosci byc nie moze bo świat też zostal stworzony przez Boga) . > Jak znajdę trochę czasu to powrócę do dyskusji z Tobą a może podejmie ją ktoś inny za mnie.Liczę na to i dziękuję za rozmowę  |
| Teresa (2693 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > >Jak mam z Tobą rozmawiać kiedy przypisujesz wyznawcom poglądy ich przeciwników? > Oj nie trzeba daleko szukać. Tutaj na forum udziela wierzący w boga Parys który co chwila wspomina o niepoznawalności boga.> Rozumiem że jest przeciwnikiem poglądów wyznawców boga.> Typowe.Najprawdopodobniej jest jak i nie jest przeciwnikiem poglądów wyznawców boga w zależności od tego o którego "boga" chodzi.  > >Bóg nie jest sam dla siebie przyczyną istnienia gdyz istota Boga utożsamia się z istnieniem (byłoby tak gdyby jego istota odpowiadała istnieniu).> Można oczywiście przyjąć że jakiś byt jest pierwszą przyczyną względem czegoś, ale wtedy powstaje pytanie co jest przyczyną tego bytu.Odpowiedz podałam powyżej "gdyż istota Boga utożsamia się z istnieniem" to jest jedyny taki byt, dla którego nie ma sensu pytać o jego przyczynę. Skoro jest istnieniem (ma istnienie) nie potrzebuje nikogo/niczego co by mu dawało istnienie tak samo jak nieruchomy poruszyciel nie potrzebuje aby ktos/cos nim poruszał/poruszało. > >Znowu pudło. Coś cholera ... chyba nie doceniacie przeciwnika, myślisz, ze żaden wyznawca/ teolog nie zauważyłby tego typu sprzeczności przez tyle wieków?> Zauważają i próbują te sprzeczności usuwać, ale jak do tej pory nie udało się im usunąć wszystkich sprzeczności. >Potrafią zaś tworzyć nowe. W tym są mistrzami.Czyżbyś silił się na ironię? To samo można by powiedzieć o filozofach i naukowcach. > Natomiast ci wszyscy którzy opis stworzenia Adama odczytują metaforycznieMetaforycznie lub symbolicznie. .. > mają problem z innym dogmatem związanym ze zbawieniemJaki problem ? > Tak to już jest z wiarą, że nie da się wybrać poglądów zgodnych z wiarą nie popadając równocześnie w sprzeczności.Póki co nic takiego nie wykazałeś. |
#116 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > >może np. zbyt dosłownie interpretujesz opowiadanie o wypadkach w rajskim ogrodzie?> Wybacz Tereso, ale bardzo zainteresowało mnie to Twoje zbyt dosłownie interpretujesz. Chciałbym wiedzieć które rzeczy, albo wypadki w Piśmie ludzie nie powinni interpretować "zbyt dosłownie" a które tak, jak podaję Pismo, ewentualnie kto o tym decyduję. Przecież ludzie wierząc powinni to wiedzieć, by nie błądzić. Nie można Biblii traktować wybiórczo, a może ja się mylę?Nie, nie mylisz się. Wszystkie (cale Pismo) należy interpretować dosłownie, ale nie zbyt dosłownie w sensie fundamentalistycznie (literalistycznie) w sposob uniemozliwiajacy zastosowanie metod naukowych do badania Biblii. Proszę oto wytyczne: biblia.wia(*)ACJA-PISMA-SWIETEGO-W-KOSCIELEJa natomiast jestem ciekawa tego, co Ty napisałeś: "które rzeczy, albo wypadki w Piśmie ludzie nie powinni interpretować "zbyt dosłownie" a które tak, jak podaję Pismo," Jak to? To (samo) Pismo podaje jak je należy interpretować? Bo widzisz niektóre fragmenty są dla wszystkich oczywiste ( np. w księdze Sędziów (9,9-15) jest opis jak drzewa wybierają króla ale jakoś nikt nie odrzuca z tego powodu Biblii , że jest w niej twierdzenie, że drzewa mówią, tylko jest to traktowane jak bajka), ale nie wszystko jest takie proste .... Ale robimy offtop. Może jeśli zechcesz mi to wytlumaczyc to w nowym watku  . |
| Teresa (2693 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > >Chocby na takiej podstawie, że byt niewidzialny nie może byc jednoczesnie różowy. To jest sprzecznośc.> Dokładnie tak samo, jak jeden nie może być trzema.3 x nieskończoność = nieskończoność. |
#118 3 na 3 | Klapaucjusz (3379 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? | > Najprawdopodobniej jest jak i nie jest przeciwnikiem poglądów wyznawców boga w zależności od tego o którego "boga" chodzi. Otóż to. Jeżeli wam coś nie pasuje to twierdzicie że chodzi o innego boga, aby za chwilę stwierdzić że wierzycie w tego samego.. > Odpowiedz podałam powyżej "gdyż istota Boga utożsamia się z istnieniem" to jest jedyny taki byt, dla którego nie ma sensu pytać o jego przyczynę. Skoro jest istnieniem (ma istnienie) nie potrzebuje nikogo/niczego co by mu dawało istnienie tak samo jak nieruchomy poruszyciel nie potrzebuje aby ktos/cos nim poruszał/poruszało.(pogrubienie moje) Jeżeli zdefiniujemy że FSM jest pierwszą przyczyną to nie ma sensu pytać co jest przyczyną FSM? Sądzisz że wystarczy coś zdefiniować aby nagle stało się sensowne? Przecież to absurd. W ten sposób można udowodnić wszystko. > >Zauważają i próbują te sprzeczności usuwać, ale jak do tej pory nie udało się im usunąć wszystkich sprzeczności. Potrafią zaś tworzyć nowe. W tym są mistrzami.> Czyżbyś silił się na ironię? To samo można by powiedzieć o filozofach i naukowcach.Ironia? Mówię wprost co myślę o opowiadaczach bajek, którzy zwą siebie teologami. Filozofowie faktycznie niekiedy niewiele się różnią od teologów. Choć niekiedy efekty ich działań okazują się pożyteczne. W bajaniach teologów nie ma zaś nic pożytecznego. Jeżeli zaś chodzi o naukowców to umieszczenie ich obok teologów jest nieporozumieniem którego nawet nie skomentuję. > >mają problem z innym dogmatem związanym ze zbawieniem> Jaki problem ? wiki: Grzech pierworodny zmywany jest przez przyjęcie odkupieńczej ofiary Jezusa Chrystusa, [..]Czy Jezus zmarł za grzechy ludzi których nie było? Za uczynki które są tylko symboliczne? Gdzie tu sens? Istnieją zresztą wierzący, którzy wprost mówią o tym że traktowanie opisu stworzenia jako przekaz symboliczny jest herezją. Do tego dochodzi do sytuacji wręcz komicznych: Watykan rozpoczął oficjalny proces monitoringu do jego artykułów.Wynikiem obserwacji były liczne krytyki błędów popełnianych - zdaniem watykańskich urzędników - przez ks. Valdesa, takich jak zaprzeczenie historycznemu istnieniu Adama i Ewy, [..]
> >Tak to już jest z wiarą, że nie da się wybrać poglądów zgodnych z wiarą nie popadając równocześnie w sprzeczności.> Póki co nic takiego nie wykazałeś.Pewnie. Kwadratowe koło niczym się nie różni od wszechmocnej pierwszej przyczyny która równocześnie jest niepoznawalna. Nie można pytać się o przyczynę boga, bo on jest zdefiniowany jako pierwsza przyczyna i już. Chrześcijanie twierdzą że wierzą w tego samego boga, ale gdy jakiś chrześcijanin opiszę tego boga w sposób który akurat nie pasuje do ich wiary to okazuje się że wierzą jednak w innych bogów. Jedni twierdzą że ewolucja to bzdura, inni że opis stworzenia człowieka przez ich boga jest tylko symboliczny. Wystarczy zaś aby tych pierwszych zapytać czy bóg stworzył dinozaury, lub tych drugich czy Jezus umarł za symboliczny grzech to udają głupa. Co tu wykazywać? Aby wierzyć trzeba nauczyć się ignorować takie sprzeczności. Ja nie umiem. Pozdrawiam. |
#119 2 na 2 | lotrek (14275 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? |
> Ale robimy off top. Może jeśli zechcesz mi to wytłumaczyć to w nowym wątku .Faktycznie trochę odbiegliśmy od tematu wątku, załóż więc nowy. Pozdrawiam
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam" |
#120 6 na 6 | i.czaplicka (5782 punktów) | Odp: W jakiego Boga bym uwierzył ? |
> 3 x nieskończoność = nieskończoność.3 porcje makaronu= jedna duża. Ale co z pulpetami? Na serio- pastafarianizn jest jedyną religią, której przyjęcie wyszło by na dobre ludzkości. Ich przykazania są naprawdę niegłupie. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|