 |
Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-11-2012 15:42 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa
11 na 11 | . Nie ukrywam, że do zainicjowania tego wątku zainspirował mnie mało wiarygodny tekst: Sfałszowane pochodzenie Nowego Testamentu Australijczyka Tonyego Bushby , który pisze: Pierwszy sobór nicejski i "zagubione zapisy" W ten sposób zostało zwołane pierwsze w historii kościelne zgromadzenie, które dzisiaj znane jest jako sobór nicejski. Było to dziwaczne wydarzenie, które dostarcza wielu szczegółów o myśleniu wczesnego kleru i przedstawia wyraźny obraz intelektualnego klimatu panującego w tamtym czasie. To właśnie na tym zgromadzeniu narodziło się chrześcijaństwo, a konsekwencje decyzji tam podjętych są trudne do wymierzenia. Około cztery lata przed przewodniczeniem soborowi Konstantyn został inicjowany w religijnym zakonie Sol Invictus, jednym z dwóch prosperujących kultów, który uznawał Słońce jako jedynego Najwyższego Boga (ten drugi kult to perskiego pochodzenia mitraizm). W związku z czczeniem Słońca, polecił Euzebiuszowi zwołać pierwsze z trzech posiedzeń w dniu przesilenia letniego, 21 czerwca 325 r. (...) W materiałach z przebiegu konklawe kapłanów zebranych w Nicei, Sabinius, biskup Hereclei, który uczestniczył w synodzie, powiedział: "Z wyjątkiem samego Konstantyna i Eusebiusza Pamphilisa, była to zgraja analfabetów, prostych stworzeń, które nic nie rozumiały" (...). oraz wypowiedzi pana Bieleckiego: Nie warto odnosić się do każdej bzdury - życie jest za krótkie. Bo życie jest takie krótkie - szkoda czasu na czytanie byle czego. I tylko prawda jest ciekawa.Do każdej, to na pewno nie, ale czy okres formowania się doktryny chrześcijańskiej, budowania struktur organizacyjnych i wreszcie narodzin Boga Chrystusa jest mało ciekawym?*************** Dosyć dokładnie omówiliśmy tu historyczność Jezusa, a także wiarygodność "Nowego Testamentu" i jego autorytetProf. A Doninini napisał: Wyniki tej zbiorowej pracy konstrukcyjnej dają się dostrzec już od samych początków. Kodyfikacja pism ewangelicznych jako powszechnej reguły nowej wiary, czyli powstanie Nowego Testamentu, datuje się zaledwie z końca II wieku n.e. Aż do tamtej pory nauka przekazywana była głównie jako tradycja ustna; w tym samym czasie mnożyły się rozmaite, nieraz sprzeczne między sobą, redakcje pierwszych tekstów, których nie uważano za utwory własne tych, którzy je rozprzestrzeniali, lecz za własność wspólnot, które teksty te przyjmowały, przystosowywały i przerabiały*.
* Ewangelie będące w użyciu u pierwszych wspólnot chrześcijańskich liczyły się na setki, a wybór, który zredukował ich liczbę do czterech, musiał być dokonany niezmiernie pracowicie (patrz: E. Buonaiuti, Detti extracanonici di Gesu, Roma 1925). Mniej więcej w połowie V wieku n.e. pewien biskup wschodni, Teodoretos z Kyrrhos stwierdził, że ponad 200 ksiąg "niekanonicznych" krąży jeszcze na terenie jego diecezji, i kazał je usunąć, zastępując je czterema ewangeliami.Prof. Ehrman Heretycy, kobiety, czarnoksiężnicy i mistycy
Walka o jedną prawdziwą wiarę Najwcześniejsza historia chrześcijaństwa to historia w większym stopniu ustna niż pisana, przekazywana najpierw od apostoła do apostoła, od osoby do osoby, z pokolenia na pokolenie, a w niektórych przypadkach także przekładana z jednego języka na drugi. Nie istniały kościoły ani formalne miejsca zgromadzeń: Słowo rozchodziło się za pośrednictwem listów i wędrujących wyznawców. Nie było jednego Kościoła ani hierarchii kościelnej. Małe grupki, zarzucone po różnych krainach, wierzyły, każda na swój sposób, w którąś z odmian przesłania pochodzącego przez apostołów i uczniów od Jezusa - albo w jakąś odmianę amalgamatu pogaństwa, starego systemu wierzeń i nowej nauki. Brak spójnej doktryny, do której mogliby się stosować wszyscy wierni, odpowiadał wielu, ale nie wszystkim. Wkrótce mniejszość zorganizowała się: sformowała gminy, wprowadziła hierarchię i aktywnie, za pośrednictwem apostołów, zaczęła przekazywać Słowo "niewiernym". Pod koniec I stulecia już znaleźli się ludzie, którzy twierdzili, że wiedzą, co jest słuszne, i domagali się, by wszystko co słuszne nie jest, jako niebezpieczne, zostało natychmiast wytrzebione. Owe datujące się na początki naszej ery wysiłki w celu wykorzenienia herezji z Kościoła zapowiadały krucjaty i inkwizycję.
Żarliwa wiara jednego człowieka jest dla drugiego herezją i tak było z Ireneuszem, Tertulianem i Euzebiuszem, trzema z wczesnych eklezjastów, którzy pomagali określać, co jest chrześcijaństwem, i eliminować to, co nim nie jest.
***************
To fakt, że istniało wiele różnych odnóg alternatywnej tradycji w chrześcijaństwie. Najlepszy chyba przykład stanowią trzy formy wczesnego chrześcijaństwa: sekty ebionitów, marcjonitów i gnostyków. Ebionici, judeochrześcijanie, podkreślali znaczenie zarówno żydowskiej, jak i chrześcijańskiej tradycji. Marcjonici byli zdecydowanie antyżydowscy: wierzyli, że wszystko, co żydowskie, wiąże się z bogiem ze Starego Testamentu, który nie jest prawdziwym Bogiem. Gnostycy sądzili, że istnieje pewna liczba różnych bogów. Wszystkie te grupy utrzymywały, że ich wiara wzięła początek od Jezusa, co znaczy, że prawdopodobnie powstały wkrótce po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa albo nie później niż w ciągu kilku następnych dekad. Mamy na naszym forum ludzi naprawdę kompetentnych o ogromnej wiedzy. Porozmawiajmy w jaki sposób i kiedy zrodził się Chrystus i jak wykształciło się chrześcijaństwo? Pozdrawiam serdecznie. @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Józef Keller Drogi i kierunki kształtowania katolicyzmu starożytnego
Historia chrześcijaństwa w początkowym okresie polegała na stopniowym zespalaniu Ewangelii z pojęciami, zwyczajami, moralnością i religiami późnej starożytności. Pewien etap tego procesu dokonał się już w I w. n.e., ale w II i III wieku problem był nadal otwarty, stając się przyczyną dramatycznych napięć i konfliktów.
Na przełomie I i II wieku, jak świadczy Terturian, chrześcijanie reprezentowali stanowisko praktycznie fanatyczne, wyrażające się w żarliwej wierze w rychłe nadejście "królestwa bożego", a z nim absolutnej sprawiedliwości. Takie chrześcijaństwo kształtowało się przede wszystkim w Afryce. W Azji Mniejszej formowało się chrześcijaństwo mistyczne, którego wyrazem były listy Ignacego i Polikarpa, a obok tego kierunek ekstatyczny i apokaliptyczny znajdujący wyraz w pismach Papiasza, w Didache oraz w apokryfach apokaliptycznych. Poza tym oddziaływały silne wpływy popularnej wówczas filozofii stoickiej i neoplatońskiej, co uwydatniło się w liście Klemensa i liście do Diogneta. Pogańskie wyobrażenia religijne wpływały początkowo bez przeszkód do chrześcijaństwa za pośrednictwem licznych ewangelii apokryficznych. W tym czasie jednak zaczął się kształtować kanon Nowego Testamentu jako obowiązująca reguła wiary.
Kościół II wieku nie posiadał jeszcze znamiona katolicyzmu. Chrześcijaństwo, które wyłoniło się z gmin żydowskich w diasporze, było związane z judaizmem nastawionym ekskluzywnie i zamkniętym w ramach legalizmu biblijno-rabinicznego. Katolicyzm rodził się stopniowo wskutek wchłaniania rozmaitych elementów filozoficznych, religijnych i obyczajowych synkretyzmu hellenistycznego. Kościół II wieku nie był jeszcze dostatecznie przygotowany do przyjmowania tych pierwiastków, ale napór religii synkretycznych był bardzo silny. Ludzie przychodzący do Kościoła wnosili do niego swoje dotychczasowe wyobrażenia i zwyczaje, swoje pojęcia ukształtowane na podstawie ówczesnej nauki i filo- zofii, a swoim wierzeniom nadawali formy chrześcijańskie.
Na tym tle zrodził się ostry kryzys w Kościele II wieku. Chodziło bowiem o zdecydowanie, czy nowa religia ma pozostać w swoich dotychczasowych granicach, czy też ma się stać religią uniwersalną, światową, "katolicką. Jedna i druga tendencja miała swoich reprezentantów wśród kierowników i teoretyków ówczesnego Kościoła. Ewangelia Jana i listy Pawła otwarły już drzwi dla idei i rytów hellenizmu, ale dopuszczały do chrześcijaństwa tylko takie z nich, które nie były sprzeczne z głównymi tezami uznawanymi wtedy za ewangeliczne. Drzwi jednak pozostały otwarte, mimo że większa część pism Nowego Testamentu wyrażała odmienne tendencje i zmierzała do utrzymania wiary w izolacji, w ciasnych granicach tradycji judaistycznej.
Tendencja zmierzająca do szybkiego kształtowania katolicyzmu groziła rozpłynięciem się chrześcijaństwa w ogólnym nurcie synkretyzmu hellenistycznego, natomiast tendencja ograniczająca je do tradycji zmierzała do zamknięcia go w wąskich ramach religii lokalnej o charakterze eschatologicznym i apokaliptycznym.
Ów kryzys w Kościele II wieku przejawiał się w dwóch głośnych zjawiskach, a mianowicie w gnostycyzmie i marcjonizmie. Gnostycyzm reprezentował jedną tendencję, a marcjonizm drugą. Gnostycyzm dążył do związania chrześcijaństwa z nurtem synkretyzmu religijnego, a marcjonizm chciał je zamknąć w wąskich ramach "tradycji".
@@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Pogańskie wyobrażenia religijne wpływały początkowo bez przeszkód do chrześcijaństwa za pośrednictwem licznych ewangelii apokryficznych. W tym czasie jednak zaczął się kształtować kanon Nowego Testamentu jako obowiązująca reguła wiary. To "jednak" jest ogromnie tendencyjne. Autor zakłada chyba, że bóg natchnął historię, aby Nowy Testament nie był, w przeciwieństwie do apokryfów, synkretyczny wobec jakiejś pierwotnej doktryny (której - uzupełnię - być może nigdy nie było). W ten właśnie sposób chrześcijańskie nawyki wpływają na wielu autorów.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
Józef Keller:Pogańskie wyobrażenia religijne wpływały początkowo bez przeszkód do chrześcijaństwa za pośrednictwem licznych ewangelii apokryficznych. W tym czasie jednak zaczął się kształtować kanon Nowego Testamentu jako obowiązująca reguła wiary. > To "jednak" jest ogromnie tendencyjne.Ja "jednak" podziwiam profesora za ogromną wiedzę i dążenie do obiektywności. Nie wolno zapominać, że jeszcze parę lat wcześniej był księdzem i profesorem na KUL-u.> Autor zakłada chyba, że bóg natchnął historię, aby Nowy Testament nie był, w przeciwieństwie do apokryfów, synkretyczny wobec jakiejś pierwotnej doktryny (której - uzupełnię - być może nigdy nie było).Moim zdaniem to nadinterpretacja. Ja też uważam, że wraz postępującym uporządkowaniem pism następowało ograniczanie w manipulacjach ich zapisami. Dlatego okres do II połowy IV wieku, gdy jeszcze wiele można było pozmieniać oraz poustalać (i to czyniono) uważam za niezmiernie ciekawy. > W ten właśnie sposób chrześcijańskie nawyki wpływają na wielu autorów.Wszyscy autorzy mają jakieś "nawyki" i ideologiczne skrzywienia. My obaj także. Chodzi tylko aby dążyć do obiektywizmu i zbytnio nie naciągać faktów pod własne koncepcje. Uważam Kellera za jednego z najlepszych polskich świeckich znawców chrześcijaństwa. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim nawykiem w tym względzie jest tylko sceptycyzm. Uważam, że badacze początków chrześcijaństwa, często nawet Ci najbardziej świeccy, uzupełniają braki w źródłach narracją przekazywaną przez chrześcijaństwo religijno - mityczne. A naprawdę należy sobie zadawać pytania typu: 1. Jakie są dowody na to, że Jezus był autorem treści z kazania na górze? 2. Jakie są dowody, że nie doszło do urealnienia w pełni mitycznej historii? 3. Co jest rzeczywiście realistyczne w procesie ukrzyżowania? etc.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Moim nawykiem w tym względzie jest tylko sceptycyzm. Moim też, ale bardzo proszę wrócić do tematu wątku. Tu nie mówimy ani o Jezusie, ani o Ewangeliach. Ten wątek to "Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa". Tamte tematy były już na forum omawiane.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Aby ustalić jak zmieniono, trzeba ustalić co zmieniono...
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Aby ustalić jak zmieniono, trzeba ustalić co zmieniono... Szkoda, że Pan nie czytał, gdy o tym pisałem. Tu nie o tym mowa.
@@@ .
|
|
4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Świecki zapał, który charakteryzował pierwotne chrześcijaństwo, nie był właściwie żadną nowością. Stanowił on prostą kontynuację entuzjazmu misyjnego kultu Dionizosa, Izydy, hellenistycznej synagogi, cyników, z którymi łączył chrześcijańskich kaznodziejów nawet strój. Potem dokonał się również w przypadku chrześcijaństwa proces typowy dla każdej religii: przejścia od epoki rewolucyjnego rozmachu do fazy zmieszczanienia, zawężenia, zastoju. Wkrótce stało się tak - o czym pisze Herder - "że każda powolna fala pociągała za sobą falę powolniejszą, po czym wszystkie one łagodnie znikały na spokojnej powierzchni dawnego, tradycyjnego obyczaju chrześcijan". Dla większości chrześcijan oznaczało to - wcześnie - coraz znaczniejszą nietolerancję w stosunku do wszystkich, którzy wierzyli i nauczali nie po myśli Kościoła.
Epoka charyzmatyczna przemienia się w ciągu II i III wieku powoli, ale niepowstrzymanie, w epokę dogmatyczną; prachrześcijańska ekstaza - w oportunizm hierarchii; żywiołowa wiara - w konfesję kontrolowaną przez Kościół. Łaska zostaje podporządkowana prawu, duch - przepisom prawa kanonicznego, człowiek świecki - kapłanowi. Impuls religijny zanika, głowę podnosi instancja sądownicza. Następuje koniec wolnej wspólnoty miłości, wypiera ją instytucja klerykalna. Królestwo Boże staje się strukturą służącą realizacji ludzkich celów, dobrze funkcjonującym aparatem hierarchiczno-politycznym, określonym przez dogmaty, kult i prawodawstwo - aparatem pozostającym w rażącej sprzeczności z nauką Jezusa. Obcowanie ludzi z Bogiem odbywa się już tylko za pośrednictwem funkcjonariuszy.
Musimy teraz odtworzyć ów proces, w którym coraz bardziej oddalano się od Jezusa, a w pierwszej kolejności trzeba odpowiedzieć na często stawiane pytanie o to, kto stworzył Kościół. (...)
Z synagogi wywodzi się też kościelna liturgia w tych swoich elementach, które nie mają rodowodu pogańskiego. Dotyczy to zwłaszcza tak istotnych części nabożeństwa jak czytanie Pisma, kazanie i modlitwa14. Również katolicka teologia moralna ma swą poprzedniczkę w kazuistyce rabinackich doktryn moralnych. Judaistyczną spuściznę stanowiły także kościelne formuły wyklinania i ekskomuniki, chętnie stosowane od zarania dziejów Kościoła, mimo propagowania miłości bliźniego i miłości do wroga. Nawet kościelna administracja finansowa miała podobną strukturę, jak administracja żydowskiego funduszu sakralnego. Innymi ważnymi zapożyczeniami z judaizmu zajmiemy się później.
Wpływ judeochrześcijaństwa na gminę rzymską był niezaprzeczalnie doniosły i zdeterminował nawet dzieje powszechne, bo - jak pisze teolog Seeberg - "przyczynił się on w niemałym stopniu do tego, iż chrześcijaństwo w swoim całokształcie zostało zdegradowane do poziomu religii prawnej".
Wpływ afrykańskich prawników Kontynuacją tego wcześnie zapoczątkowanego procesu było stworzenie dogmatyki katolickiej przez rzymsko-afrykańskich prawników i retorów, przez Tertuliana, Cypriana, Augustyna. Afryka była zresztą właściwą kolebką katolicyzmu. Niemalże schrystianizowany, gdy Italia pozostawała na poły pogańska, tam-ten kontynent przez dłuższy czas stanowił główny ośrodek zachodniego katolicyzmu.
Na przełomie III i IV wieku istniało w Afryce czterysta siedemdziesiąt biskupstw. I afrykańscy teologowie z okresu od III do V wieku - począwszy od Tertuliana, a na Augustynie skończywszy - rozstrzygają o obliczu Kościoła. Tutaj zaczęto w kościołach używać łaciny. Tutaj rzymskie pojęcia wojskowe i prawne były przemieniane w chrześcijańskie. Tu stworzono prawną podstawę dominacji papieży, po czym tu również zwalczano ich prymat. Tutaj chrześcijaństwo stało się zbiorem praw, etos miłości przeistoczył się w etykę prawną, biskup stał się urzędnikiem, towarzyszące obrzędowi chrztu wyznanie wiary - przysięgą na wierność sztandarowi, wiara - służbą wojskową. Tutaj Kościół zakazał bezpośredniego obcowania ludzi z Bogiem i za jedyną legalną formę obcowania uznał to praktykowane w kościelnej wspólnocie. Tu Kościół oznajmił, iż każdy, kto nie akceptuje dogmatów, jest kacerzem. Tutaj został przez Kościół zniewolony duch. "Koścista ręka prawnika ima się nawet męczeńskiego heroizmu: męczennikiem jest tylko ten, kto staje się ofiarą jako członek wspólnoty kościelnej; kto ginie męczeńską śmiercią poza Kościołem, ten w istocie nie jest męczennikiem, a jego śmierć stanowi sprawiedliwą karę za naruszenie praw Kościoła". [K. Deschner]
@@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Następuje koniec wolnej wspólnoty miłości, wypiera ją instytucja klerykalna. Skąd wiadomo, że na początku była jakaś wspólnota miłości, a nie na przykład ktoś straszący piekłem, do którego ktoś później dopisał (dopowiedział) bardziej humanitarne i nie spójne wobec tych pierwszych przesłania? Cytat:Tutaj został przez Kościół zniewolony duch. Z pewnością Kościół uczynił chrześcijaństwo instytucyjną strukturę. Lecz gromienie heretyków mamy już w najwcześniejszych tekstach chrześcijańskich (listy apostolskie są starsze od Ewangelii). Ów "zniewolony duch" jest dla mnie wyznaniem żarliwie wierzącego protestanta, a nie opinią naukową. Skąd wiadomo, iż na wstępie nie było drastycznej i fanatycznej sekty a la salafici?
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Karlheinz Deschner:Następuje koniec wolnej wspólnoty miłości, wypiera ją instytucja klerykalna. > Skąd wiadomo, że na początku była jakaś wspólnota miłości, a nie na przykład ktoś straszący piekłem, do którego ktoś później dopisał (dopowiedział) bardziej humanitarne i nie spójne wobec tych pierwszych przesłania?Myślę, że sporo wiadomo. Są poważne opracowania. Ten cytat jest w poetyce, ale moim zdaniem - jest także oparty na ogromnej wiedzy Deschnera. Cytat:Tutaj został przez Kościół zniewolony duch. > Z pewnością Kościół uczynił chrześcijaństwo instytucyjną strukturę. Lecz gromienie heretyków mamy już w najwcześniejszych tekstach chrześcijańskich (listy apostolskie są starsze od Ewangelii). Ów "zniewolony duch" jest dla mnie wyznaniem żarliwie wierzącego protestanta, a nie opinią naukową. Skąd wiadomo, iż na wstępie nie było drastycznej i fanatycznej sekty a la salafici?Panie Jacku, post inicjujący wątek zakończyłem słowami: Mamy na naszym forum ludzi naprawdę kompetentnych o ogromnej wiedzy. Porozmawiajmy w jaki sposób i kiedy zrodził się Chrystus i jak wykształciło się chrześcijaństwo? I dlatego mam prośbę, gdy Pan coś wie o sekcie "a la salafici", to niech Pan napisze. Moje długie cytaty są tylko inspiracją do wypowiedzi. Rozbudowy i uszczegółowienia. Zapraszam wszystkich do rozmowy. Pozdrawiam seredecznie. @@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Poza tekstami Ewangelii, które łączą łagodność z sekciarską nienawiścią, nie ma żadnych materiałów źródłowych, mówiących o tym, że chrześcijanie pierwotnie byli ludźmi łagodnymi, związanymi wzajemną miłością i szacunkiem. Z Listów Apostolskich łatwo natomiast można odczytać chęć walki z heretykami i odstępcami, nie brak tam też wewnętrznych konfliktów. Jak i owego pawłowego kłamania dla dobra wiary. Jezus mówi o porzucaniu rodzin, o tym, że "kto nie ze mną, ten przeciwko mnie". Owe wspólnoty miłości to tylko hipoteza, bazująca na religijnej tradycji. Luter też tak myślał i... www.racjon(*)p/s,7868/q,Czy.Luter.byl.dobry (w tekście powołuję się na cytaty z dzieł i listów Lutra, który chciał odtworzyć "pierwotną wspólnotę "miłości"").
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Poza tekstami Ewangelii, które łączą łagodność z sekciarską nienawiścią, nie ma żadnych materiałów źródłowych, mówiących o tym, że chrześcijanie pierwotnie byli ludźmi łagodnymi, związanymi wzajemną miłością i szacunkiem.Nie ma, a ja nie wierzę aby różnili się zbytnio od innych ludzi epoki niezależnie od ich wyznania. Teraz też żadna wiara nie ma wpływu na etyczność zachowań. Ludzie są dobrzy lub źli niezależnie od religii, w którą wierzą. Natomiast wszystkich wierzących w innych bogów uważają za gorszych od siebie. > Z Listów Apostolskich łatwo natomiast można odczytać chęć walki z heretykami i odstępcami, nie brak tam też wewnętrznych konfliktów.Znowu norma. Każdy sceptycznie nastawiony jest już podejrzany, a wierzący w innych bogów to wróg. To nie religie uczyniły nas lepszymi, tylko rozwój humanistycznej cywilizacji. > Luter też tak myślał i... www.racjon(*)p/s,7868/q,Czy.Luter.byl.dobry (w tekście powołuję się na cytaty z dzieł i listów Lutra, który chciał odtworzyć "pierwotną wspólnotę "miłości"").Dziękuje za odesłanie do tej interesującej publikacji i ciekawej koncepcji. Zdecydowanie warta jest refleksji. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Panie Andrzeju, ja tylko uważam, iż nie ma żadnych dowodów na to, że najbardziej pierwotne chrześcijaństwo polegało na jakichś "wspólnotach miłości", nawet w sensie dogmatycznym. Możliwe, że nastawianie drugiego policzka jest wtórne wobec wizji potępienia tych, którzy nie pójdą za Synem Bożym. Możliwe, niekoniecznie pewne. Stąd nie cenię zbytnio argumentacji, jakoby chrześcijaństwo przekształcając się w Kościół stało się gorsze. Nie wiemy tego. Jest wiele przesłanek za tym, że już na starcie mogła to być brutalna, pełna przekrętów mała religia, coś w stylu sekty Moon, albo wyznawców Sai Baby. Trochę pięknych słów, zgapionych z innych źródeł, dorzuconych do żądzy władzy i podziwu. Mogło tak być, choć oczywiście nie musiało. Od obiektywnych badaczy wymagam naszkicowania wątpliwości wobec startowego punktu dogmatyki chrześcijańskiej - może tym startowym punktem wcale nie było kazanie na górze etc.
Lutra podałem za przykład jednego z wielu chrześcijan, którzy wierzyli w koncepcję "zepsutego przez Kościół pierwotnego chrześcijaństwa". A to, co Luter pisał, niech mówi samo za siebie. Być może Kościół niczego nie zepsuł, lecz po prostu kontynuował w podobnie drapieżnym i nieetycznym stylu zdobywając coraz więcej władzy. Być może - nie jest to pewne. Ale koncepcja "pięknych początków" też jest tylko hipotezą.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Panie Andrzeju, ja tylko uważam, iż nie ma żadnych dowodów na to, że najbardziej pierwotne chrześcijaństwo polegało na jakichś "wspólnotach miłości", nawet w sensie dogmatycznym. Tak jak już napisałem wszyscy mamy jakieś "nawyki" i ideologiczne skrzywienia. Ja też mam. Jestem demokratą o dużej wrażliwości społecznej, dlatego uważam, że każda centralizacja, dogmatyzacja i kostnienie struktur przynosi pogorszenie wolności. Na ile znam historię chrześcijaństwa, tak było i w tym przypadku.
Wraz z budową kościelnych struktur rzymskie pojęcia wojskowe i prawne były przemieniane w chrześcijańskie (...) stworzono prawną podstawę dominacji papieży, po czym (...) również zwalczano ich prymat (...) chrześcijaństwo stało się zbiorem praw, etos miłości przeistoczył się w etykę prawną, biskup stał się urzędnikiem, towarzyszące obrzędowi chrztu wyznanie wiary - przysięgą na wierność sztandarowi, wiara - służbą wojskową (...) Kościół zakazał bezpośredniego obcowania ludzi z Bogiem i za jedyną legalną formę obcowania uznał to praktykowane w kościelnej wspólnocie (...) Kościół oznajmił, iż każdy, kto nie akceptuje dogmatów, jest kacerzem (...) [i wówczas] został przez Kościół zniewolony duch. Tak nie tylko twierdzi Karlheinz Deschner - podobnie opisuje ten okres większość obiektywnych historyków.
Na przykład prof. Zygmunt Poniatowski napisał: Spróbujmy teraz dokonać krótkiej periodyzacji dziejów wczesnego chrześcijaństwa i wyróżnić w nich główne etapy rozwoju, ujmując je w przybliżone ramy dat chronologii bezwzględnej oraz podając kryteria cezur pomiędzy fazami:
1) 28/30 - 30/33: faza "kręgu uczniów" (cezura: śmierć założyciela).
2) 30/33 - 42/44: faza "gmin pierwotnych" (cezura: pogrom "hellenistów" w Judei).
3) 42/44 - 66/70: faza dominacji judeochrześcijaństwa jerozolimskiego oraz sukcesów misji pod Judeą (cezura: klęska powstania żydowskiego).
4) ok. 70 - ok. 135: faza dominacji chrześcijaństwa diaspory (cezura: ostateczna klęska Żydów w II powstaniu).
Jak już zaznaczyliśmy we wstępie do całości naszych rozważań, odtąd, (tzn. po roku 135) mamy do czynienia z procesem przejścia od wczesnego chrześcijaństwa do etapu wczesnego Kościoła. [...]
* * * * * * *
W miarę rozrostu gmin i zwiększania się ciężaru ich administracji sytuacja ulega powoli zmianie; następuje przejście do trzeciej fazy rozwoju każdej religii - do okresu Kościoła. Charyzmatycko-demokratyczny charakter kierownictwa i autorytetu gmin ustępuje miejsca "charyzmatowi urzędowemu" i hierarchii. Przejście do stadium Kościoła obserwujemy wtedy, gdy wykształca się warstwa kapłańska nowej religii, gdy rozrasta się ona liczebnie, różnicując się i tworząc hierarchię funkcji.
Jak wiadomo, hierarchia powstaje na tym etapie, kiedy zachodzi konieczność opanowania całokształtu zjawisk wierzeniowych, kultowych i społecznych związanych z rozrostem nowej wiary (np. administracja majątkiem, miejscami kultu, stosunki z władzami itp.). Warto tu zwrócić uwagę na mechanikę zwycięstwa hierarchii nad dotychczasowym, charyzmatyczko-demokratycznym profilem gmin. Już w początkowym, "apostolskim" okresie, obok wędrownych misjonarzy, nadających główny ton życiu gmin pierwotnych, zaczyna się wykształcać zalążek późniejszej, "stacjonarnej" hierarchii.
>Być może Kościół niczego nie zepsuł, lecz po prostu kontynuował w podobnie drapieżnym i nieetycznym stylu zdobywając coraz więcej władzy. Być może, ale nie ma to potwierdzenia w analizach wszelkich ruchów społecznych i nie ma to potwierdzenia w historii chrześcijaństwa pierwszych wieków.
>Ale koncepcja "pięknych początków" też jest tylko hipotezą. Ja nie uznaję ani nie użyłem sformułowania "pięknych początków". Natomiast uważam, że strukturalizacja i dogmatyzacja psuła, a nie naprawiała chrześcijańską ideologię. Proszę o przedstawienie jakiś dowodów, iż było inaczej. Nie mogę dyskutować z Pańską wiarą. Wszystko "Być może". Ja opieram się na dostępnych mi książkach historycznych.
Zresztą interesuje mnie to w tym wątku w niewielkim stopniu, gdyż najbardziej jest interesującym ten kociołek, w którym chrześcijaństwo się ugotowało i w którym każdy chrześcijański myśliciel był świecie przekonanym, że to on i tylko on ma patent na racje i za własne przekonania gotów był się dać pokroić (dosłownie, gdyż za przekonania oddawano życie po torturach). Z dnia na dzień z ortodoksa stawało się heretykiem, a święta doktryna była nie tylko kwestią przemyśleń, ale i przypadku.
Znamy z tego okresu setki myślicieli, którzy przedstawili tysiące koncepcji. Gnostycyzm, marcjonizm, arianizm. Po arianizmie przyszła kolej nestorianizm, monofityzm, monoteletyzm i przecież nie było wiadome jaki pogląd zostanie uznany za heretycki, a która idea odniesie zwycięstwo. Zażarte spory czy Jezus jest Bogiem, czy Syn jest jest współistotny i współwieczny Ojcu. Czy po śmierci dusza rozkłada się jak ciało. Jak się obiera i jaką role ma odgrywać biskup, papież, sobór itd. itp. To nie tylko interesujące, to wprost fascynujące i dla większości katolików zupełnie niepojęte.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tutaj mamy zarzuty wobec chrześcijan Celsusa. Przetrwały dzięki polemice z nim, więc najmocniejsze mogły nie przetrwać: Cytat:Najważniejsze zarzuty jakie formułuje Celsus to: barbarzyństwo i nierozumność tej religii. Filozof widział w chrześcijaństwie nie tylko krok wstecz, ale przede wszystkim zagrożenie dla kultury greckiej i rzymskiej. celowe oszustwa (Wszystkie wasze opowieści są tylko baśniami, którym nie potraficie nadać nawet pozorów prawdopodobieństwa, chociaż doskonale wiadomo, że przerabialiście trzy, cztery, a nawet więcej razy tekst waszej ewangelii, aby wykręcić się od stawianych wam zarzutów i oskarżeń). sprzeczności logiczne, łatwowierność (utrzymuję, że niedorzecznym jest przedstawiać nam Boga, który występuje ze swej wieczności dla stworzenia świata i puszcza go potem na los szczęścia; Boga, który lud i świat, przez wprowadzenie zła, karze potem za to, w czym sam tylko zawinił i za co sam jest odpowiedzialny). banalność przekazu chrześcijańskiego (Bóg tchnął w człowieka swego ducha; z żebra jego wyciągnął niewiastę i parze tej wydaje rozkazy, przeciwko którym wąż powstaje. Podszepty tego węża zwyciężają przykazania Boże. Czyż nie jest to bajka dobra dla starych bab?) antropomorfizmy (Żydowski Bóg jest podobny do nich; mówi głosem, ustami, jak gdyby Bóg miał głos, usta lub cokolwiek, o czym możemy mieć jakieś pojęcie. To też śmiesznym jest utrzymywać, jak to czynią oni, że ciało ludzkie zrobione jest na obraz Boga, który nie ma kształtu, ani barwy, ani substancji). synkretyzm, zapożyczenia z wierzeń różnorakich ludów i krążących opowiadań o zmartwychwstaniu. śmieszność tez chrześcijaństwa, ich nielogiczność, absurdalność w zderzeniu z rzeczywistością i zdrowym rozsądkiem. spory doktrynalne między chrześcijanami, ciągłe kłótnie o sprawy nieistotne, szczegóły (cień osła). Celsus próbuje też brutalnie obalić tezę o dziewictwie Maryi i nadprzyrodzonym poczęciu Jezusa (pochodził z małej wioski w Judei, zrodził się z biednej wiejskiej dziewicy, którą sąsiedzi niezbyt szanowali. Mąż jej, z zawodu cieśla, wypędził ją, dowiódłszy jej cudzołóstwa z żołnierzem Panterą. Wypędzona błąkała się tu i ówdzie i we wstydzie porodziła tajemnie). zagrożenie dla państwa wynikające z tajemniczości i elitarności spotkań chrześcijańskich i ich działalności (Chrześcijanie wykonują swe praktyki i nauczają potajemnie, Czczą aniołów i trudnią się czarnoksięstwem, którego ich nauczył Mojżesz). wiara w cuda (Wszystko, co napisano o uzdrowieniach, zmartwychwstaniu czy rozmnożeniu kilku chlebów, z których po nakarmieniu całej rzeszy ludzi pozostało jeszcze wiele ułomków, oraz wszystkie cudy, o których z przesadą opowiadali jego uczniowie. Przypuśćmy, że naprawdę dokonałeś tego wszystkiego. Nie przewyższa to nawet naszych kuglarzy jarmarcznych, którzy obiecują dokonywać rzeczy jeszcze bardziej zadziwiających, toż samo potrafią egipscy magicy, którzy za kilka oboli sprzedają na rynku swe cudowne umiejętności, wypędzają demony, zamawiają choroby). pl.wikipedia.org/wiki/Prawdziwe_słowoTu omówienie Mariusza na Racjonaliście: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1067Z tego tekstu jak zwalczano Porfiriusza za jego krytyki: Cytat:Porfiriusz oskarżał ewangelistów o łgarstwa i fałszerstwa, zarzucał im produkowanie mitów, wykazywał liczne sprzeczności w ewangeliach. I jego chrześcijanie obrzucali licznymi epitetami: "zbrodniarz", "oszczerca", "szaleniec", "wściekły pies" - to tylko niektóre z nich. Ten epitety padały na ponad półtora wieku przed objęciem władzy przez Konstantyna.
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Tu omówienie Mariusza na Racjonaliście: Znamy, czytaliśmy. Czy nie mógłby Pan napisać coś na temat wątku?
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Do każdej, to na pewno nie, ale czy okres formowania się doktryny chrześcijańskiej, budowania struktur organizacyjnych i wreszcie narodzin Boga Chrystusa jest mało ciekawym? Oczywiście, że jest ciekawy. Ale - czy Jezus od razu nie uważał się za boga, albo czy jego twórcy nie uczynili go od razu bogiem? Czy ten punkt, ta wątpliwość są już odhaczone? Struktury organizacyjne z pewnością były budowane. A jak ewoluowała doktryna? Czy była wcześniej bardziej tolerancyjna? Czy chrześcijanie mordowali innowierców dopiero jak stanęli u sterów, czy już wcześniej? Czy to była zmiana myślenia, czy tylko skorzystanie z oczekiwanych możliwości? Czy nie zaprowadzono ostatecznie nieznanej wcześniej w Rzymie teokracji? Czy jej postulaty nie są zawarte w najwcześniejszych tekstach chrześcijańskich? Czy różnica między I a IV wiekiem była ogromna czy też mała, jeśli chodzi o aspiracje chrześcijan?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Cytat:Do każdej, to na pewno nie, ale czy okres formowania się doktryny chrześcijańskiej, budowania struktur organizacyjnych i wreszcie narodzin Boga Chrystusa jest mało ciekawym? > Oczywiście, że jest ciekawy.No to o nim porozmawiajmy. > Ale - czy Jezus od razu nie uważał się za boga,Myślę, iż nigdy, ale o tym już mówiliśmy i to nie ten temat. > albo czy jego twórcy nie uczynili go od razu bogiem?Moim zdaniem proces deifikacji - zaczyna się dosyć późno. Ma Pan dowody (argumenty, iż było inaczej.) > Czy ten punkt, ta wątpliwość są już odhaczone?Jaki punkt i jakie wątpliwości. Wątpliwości są zawsze, a ja opieram się na dorobku nauki, który przyswoiłem. Po to rozpocząłem wątek aby dowiedzieć się czegoś więcej, ale w temacie wątku. > Struktury organizacyjne z pewnością były budowane. A jak ewoluowała doktryna? Czy była wcześniej bardziej tolerancyjna? Czy chrześcijanie mordowali innowierców dopiero jak stanęli u sterów, czy już wcześniej? Czy to była zmiana myślenia, czy tylko skorzystanie z oczekiwanych możliwości? Czy nie zaprowadzono ostatecznie nieznanej wcześniej w Rzymie teokracji? Czy jej postulaty nie są zawarte w najwcześniejszych tekstach chrześcijańskich? Czy różnica między I a IV wiekiem była ogromna czy też mała, jeśli chodzi o aspiracje chrześcijan?No nareszcie Pan zrozumiał. Rozmawiamy o okresie ograniczonym latami 135 - [(Cezura: ostateczna klęska Żydów w II powstaniu). Po roku 135 mamy do czynienia z procesem przejścia od wczesnego chrześcijaństwa do etapu wczesnego Kościoła.] + - 350 [Cezura: wdrożenie ustaleń I Soboru Nicejskiego.] Właśnie na ten temat jest ten wątek i liczę na Pana, że Pan coś istotnego do tej rozmowy wniesie. Stać na to Pana, ale trochę trzeba oderwać się od stereotypów walki z ideologią chrześcijańską. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moja hipoteza głosi, że różnica jakościowo - doktrynalna między I wiekiem ne, a IV wiekiem ne chrześcijaństwa była mała. Na uzasadnienie podałem cytaty z Ewangelii zawierające słowa Jezusa. Pasują do działań Kościoła w IV wieku n.e. Panie Andrzeju - proszę też nie ulegać stereotypom i uszanować ten argument, tą moją hipotezę. Brzmi ona "niewielka różnica między I wiekiem naszej ery a IV wiekiem naszej ery, gdyż - tu poglądy Jezusa na temat życia rodzinnego i społecznego (przytoczone niżej)".
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Przeczytałem. Nadal nie zakładam "z nieomal pewnością" jakby powiedziało wielu "biblioznawców", że na początku było coś więcej niż mit fanatyków, to wszystko. >Punkt wyjściowy zmienia charakter pytań: "co było z czego zmieniane, jak i przez kogo"!
>Wydaje mi się, że analogie do innych przemian chrześcijaństwa mogą być pomocne do odtwarzania mutacji i ewolucji, jakie miały miejsce pomiędzy II wiekiem a IV wiekiem ne/
>Moja hipoteza głosi, że różnica jakościowo - doktrynalna między I wiekiem ne, a IV wiekiem ne chrześcijaństwa była mała. Na uzasadnienie podałem cytaty z Ewangelii zawierające słowa Jezusa. Pasują do działań Kościoła w IV wieku n.e. Panie Andrzeju - proszę też nie ulegać stereotypom i uszanować ten argument, tą moją hipotezę. Brzmi ona "niewielka różnica między I wiekiem naszej ery a IV wiekiem naszej ery, gdyż - tu poglądy Jezusa na temat życia rodzinnego i społecznego (przytoczone niżej)". Panie Jacku, zbyt długo Pana znam abym jakiś innych odpowiedzi się spodziewał. Nie mam do Pańskich wywodów żadnych kontrargumentów. Przyznaję - Pan wie lepiej, a że uczeni sądzą inaczej, to widać durnie, a nie uczeni.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Teraz należy przeanalizować różne drogi, jakimi próbowało się rozwijać chrześcijaństwo w zadanym przez Pana okresie. Ja mam teraz na głowie katarów ( PSR czwartkowy, we Wrocławiu), ale może przy okazji napiszę parę uwag. Jeśli chodzi o moją ocenę obiektywności badaczy Nowego Testamentu nie jest ona najwyższa. Zbyt łatwo sugerują oni znany z religii scenariusz. Nie da się ukryć, że utrudnia to ocenę zakresu późniejszych zmian i tego, który nurt wczesnego chrześcijaństwa był daleki/bliski od jego żródeł.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Teraz należy przeanalizować różne drogi, jakimi próbowało się rozwijać chrześcijaństwo w zadanym przez Pana okresie.Zdecydowanie liczę na Pana, ale na przemyślaną wypowiedź. > Ja mam teraz na głowie katarów (PSR czwartkowy, we Wrocławiu), ale może przy okazji napiszę parę uwag.Tak, na szybko może mała synteza: www.racjon(*)ymskie.oczyszczenie.z.czystychI jako wprowadzenie w temat katarów: www.racjon(*)q,Gnoza..chrzescijanstwa.grozawww.racjon(*)iniona.katolickosc.manicheizmu> Jeśli chodzi o moją ocenę obiektywności badaczy Nowego Testamentu nie jest ona najwyższa. Zbyt łatwo sugerują oni znany z religii scenariusz.Dajmy sobie tu spokój z badaczami Pisma Świętego. Zastanówmy się - na podstawie znanych nam źródeł - nad jego interpretatorami w II - IV wieku. Przecież to fascynujące jak na przeróżne sposoby można ten sam tekst przeczytać i jak na przeróżne sposoby można go zinterpretować. Wszakże ogromną bzdurą jest chrześcijański kit, iż istniała jakakolwiek jedna doktryna pierwotna. Uważam, że właśnie pokazanie gotowania się tej chrześcijańskiej zupy na różnych składnikach i różnych ingrediencjach jest ciekawe. Kiedy jak i dla kogo Jezus stał się Chrystusem, jak zbudowano Trójcę Świętą itd itp. Dokładne zacytowanie Ojców Kościoła i ważniejszych heretyków pokazuje racjonalistycznej inteligencji cały absurd, na którym zbudowane jest chrześcijaństwo. Dlatego proszę się nie dziwić, iż tak bardzo staram się trzymać tematu wątku. Wiem, że to trudny temat, ale jeszcze trudniejsze były tu podejmowane. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | > Słusznie stara się Pan trzymać tematu, ale musiałem trochę pomarudzić na temat "stanu wyjściowego".Tyle tylko, iż stan wyjściowy został już wcześniej omówiony, a lata 135 - 350 nigdy. > Jeśli chodzi o katarów, to ładnych kilka lat przemieszkiwałem grając muzykę średniowieczną w tzw. "Kraju Katarów" (Pays Cathare), nad rzeką Aude, w Carcassonne. Widziałem też nieraz Montsegur  Też tam byłem (szkoda, iż tak krótko) i dobre wino piłem. Sporo o nich czytałem i może za jakiś czas warto zainicjować na temat katarów nowy wątek. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | cd. Tu Celsus zauważa na przykład arogancję, tak znaną z późniejszych wieków: Cytat:Autor tekstu: Celsus, Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1067[Dalej Celsus kpi z Żydów i chrześcijan, porównując jednych i drugich do gromady nietoperzy, do mrówek wypełzających z mrowiska, do żab zebranych wokół bagna, do robaków zgromadzonych w kałuży, spierających się między sobą o to, kto z nich jest największym grzesznikiem i twierdzących  To nam Bóg wszystko odkrywa i przepowiada, to o nas troszczy się i zabiega. lekceważąc świat cały, nie zajmując się ruchami gwiazd i wielką ziemią, do nas posyła ciągle swoich wysłanników zatroskany o to, byśmy połączyli się z nim na zawsze. [W jego przedstawieniu podobni są oni do robaków, które mówią  Bóg istnieje, my zaś zajmujemy drugie miejsce po nim, a jesteśmy zupełnie podobni do Boga. Wszystko jest nam podległe: ziemia, woda, powietrze, gwiazdy; wszystko istnieje dla nas, wszystko jest na nasze usługi. [I powiadają dalej te robaki  Ponieważ istnieją między nami grzesznicy, Bóg sam przybędzie albo ześle swego Syna, aby wydać na płomienie niesprawiedliwych, a my będziemy mieli z nim życie wieczne. Łatwiej znieść takie głupstwa, gdy rozprawiają o nich robaki i żaby, niż kiedy mówią tak Żydzi i chrześcijanie [4,23] Ostry zaświatyzm i nienawiść do materialnego świata, świetne źródło przemocy: Cytat:Autor tekstu: Celsus, Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1067Niełatwo jest poznać pochodzenie zła człowiekowi, który nie jest filozofem. Ludziom prostym zaś wystarczy powiedzieć, że zło nie pochodzi od Boga, lecz tkwi w materii i mieści się w istotach śmiertelnych. Periodyczne powroty bytów śmiertelnych są podobne do siebie od początku do końca, a biegu określonych cykli z konieczności przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są zawsze tym samym. [4,65] Cytat:Autor tekstu: Celsus, Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1067Jeśli twierdzisz, że one (mianowicie rośliny, drzewa, zioła i ciernie) rosną dla ludzi, czemu sądzisz, że rosną w większym stopniu dla ludzi, niż dla dzikich zwierząt pozbawionych rozumu? [4,75] Cytat:Autor tekstu: Celsus, Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1067Jeżeli zaś przytoczysz wiersz Eurypidesa, że "słońce i noc służą ludziom" czemu sądzisz, że służą one bardziej nam niż mrówkom albo muchom? Przecież i dla nich noc jest przeznaczona na odpoczynek, a dzień do pracy i patrzenia. [4,77] Cytat:Jeśli kto stwierdzi, że jesteśmy panami zwierząt, ponieważ polujemy na nie i żywimy się ich mięsem, odpowiem: a może raczej my zostaliśmy stworzeni dla zwierząt, skoro zwierzęta również polują na nas i pożerają nas? Przecież, aby upolować jakieś zwierzę potrzebujemy sieci, broni, pomocy wielu ludzi i psów, zwierzętom zaś natura z własnej woli dała broń, dzięki której łatwo górują nad nami. [4,78]
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tu znów udajmy się do rzekomego twórcy chrześcijaństwa, Jezusa. Co mówił? Jakie z tego powstawały relacje społeczne? Czy pojawienie się Kościoła je "zepsuło", czy raczej utrwaliło? Cytat:"Nie mniemajcie, że przyszedłem, by przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem, by przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową. Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego. Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien" (Mt 10, 34-37).
"Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (...) Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi , a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej" (BT, Łk 12, 49-53).
"Do drugiego zaś rzekł: Pójdź za mną! A ten rzekł: Pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać ojca mego. Odrzekł mu: niech umarli grzebią umarłych swoich, lecz ty idź i głoś Królestwo Boże. Powiedział też inny: Pójdę za Tobą, Panie, pierwej jednak pozwól mi pożegnać się z tymi, którzy są w domu moim. A Jezus rzekł do niego: Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego" (Łk 9, 59-62; podobnież Mt 8, 21-22).
Zwieńczeniem powyższych cytatów jest ten oto: "A szły z Nim wielkie tłumy. On odwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem" (BT, Łk 14, 25-26). W tym świetle zupełnie dwuznacznie prezentuje się uwaga katolickiego apologetyo tym, że sekty "wszczepiają im nienawiść do rodziny (...) izolują ich od rodziny"... Cytat:"Nie jesteś związany z żoną? Nie szukaj żony (...) Mówię, bracia, czas jest krótki; dopóki jednak trwa winni również ci, którzy mają żony, żyć tak, jakby ich nie mieli, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata" (1 Kor 7, 29-31).
"A teraz wy, bogacze, płaczcie i narzekajcie nad nieszczęściami, jakie na was przyjdą" (Jk 5, 1; NTI), bowiem: "Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi" (Jk 5, 5; BT)
"przybliżył się koniec wszystkiego" (1 P 4, 7) Cytat:A gdyby kto was nie przyjął i nie słuchał słów waszych, wychodząc z domu lub z miasta tego, strząśnijcie proch z nóg swoich. Zaprawdę powiadam wam: Lżej będzie w dzień sądu ziemi sodomskiej i gomorskiej niż temu miastu. Mat. 10:14-15 Czy z tego wyrasta obraz kochającej się wspólnoty, którą zepsuł czas? Czy to jest lepsze od Kościoła? (nie mówię, że jest gorsze...)
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Zresztą interesuje mnie to w tym wątku w niewielkim stopniu, gdyż najbardziej jest interesującym ten kociołek, w którym chrześcijaństwo się ugotowało i w którym każdy chrześcijański myśliciel był świecie przekonanym, że to on i tylko on ma patent na racje i za własne przekonania gotów był się dać pokroić (dosłownie, gdyż za przekonania oddawano życie po torturach). Z dnia na dzień z ortodoksa stawało się heretykiem, a święta doktryna była nie tylko kwestią przemyśleń, ale i przypadku.
Znamy z tego okresu setki myślicieli, którzy przedstawili tysiące koncepcji. Gnostycyzm, marcjonizm, arianizm. Po arianizmie przyszła kolej nestorianizm, monofityzm, monoteletyzm i przecież nie było wiadome jaki pogląd zostanie uznany za heretycki, a która idea odniesie zwycięstwo. Zażarte spory czy Jezus jest Bogiem, czy Syn jest jest współistotny i współwieczny Ojcu. Czy po śmierci dusza rozkłada się jak ciało. Jak się obiera i jaką role ma odgrywać biskup, papież, sobór itd. itp. To nie tylko interesujące, to wprost fascynujące i dla większości katolików zupełnie niepojęte. Tu wypada zauważyć, że niezłomność pierwszych chrześcijan jest dość przesadzona, a i dziś nie brakuje chrześcijan, którzy prędzej zginą, niż wyrzekną się swoich "prawd". O tym, jaki nurt wygrywał, to niemal do dzisiaj decydował łut szczęścia. Na przykład franiszkanie - o mało co nie stali się heretykami. Albo losy jezuitów i templariuszy. Obok fanatycznego przekonania o "prawdzie wiary", chrześcijaństwo niemal zawsze dwoiło się i troiło na różne odnogi i tylko zbiegi okoliczności decydowały o tym, którędy popłynie ta mogąca skuteczniej palić i torturować większość. Na przykład Loyola - ciężko o nim myśleć jak o heretyku na tle historii Kościoła, raczej wręcz przeciwnie, ale przecież zaproponował elementy odstające od dawniejszego nauczania znacznie bardziej, niż popisy być może większości nieszczęsnych heretyków. Kult maryjny napłynął w dużej mierze pod wpływem kultury świeckiej islamu, ale nie musiał tego robić. Zamiast palić na stosie czcicieli nowej niemal-bogini zaczęto budować katedry, które przecież niemal zawsze musiały być poświęcone także Marii (stąd kaplice mariackie na głównej osi, symbolika róży etc).
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Tu wypada zauważyć, że niezłomność pierwszych chrześcijan jest dość przesadzona, Gdzie? W literaturze chrześcijańskiej, to oczywiste.
>a i dziś nie brakuje chrześcijan, którzy prędzej zginą, niż wyrzekną się swoich "prawd". Może i są tacy, ale na pewno nie powszechnie i ja raczej w to wątpię.
>O tym, jaki nurt wygrywał, to niemal do dzisiaj decydował łut szczęścia. Wątpię, ale nie rozmawiamy o dzisiaj tylko o II - IV wieku.
>Na przykład franiszkanie - o mało co nie stali się heretykami. Albo losy jezuitów i templariuszy. Można prosić na temat ani Franciszkanie, ani Jezuici, ani Templariusze nie są tematem tego wątku. Dalej też nie, to nie ta epoka.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wydaje mi się, że analogie do innych przemian chrześcijaństwa mogą być pomocne do odtwarzania mutacji i ewolucji, jakie miały miejsce pomiędzy II wiekiem a IV wiekiem ne/
|
|
2 na 2 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | > ....co znaczy, że prawdopodobnie powstały wkrótce po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa ...
To jest sedno, które cytowani badacze biblii przyjmują jako aksjomat: Jezus, syn Boży, zmarł i zmartwychwstał - reszta to tylko konsekwencje tego faktu. Czy raczej - kłamstwa założycielskiego. To jest podstawa teologii, biblistyki, podstawa Chrześcijaństwa. Gdy to zostanie dowiedzione, teologia może być uznana za naukę. Póki co, to fantasy.
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nawet tego nie zauważyłem, skupiając się na mniej żenujących wątpliwościach. Moim zdaniem "biblioznawca", który plecie o czymś, co zdarzyło się "po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa" powinien być pozbawiany tytułów naukowych w tej dziedzinie, a zarobione na "byciu biblioznawcą" pieniądze zwracać pod groźbą kar sądowych, jak każdy oszust.
Wydaje mi się, że inżynier samolotów wierzący w latające dywany i doprowadzający do katastrofy nie uniknąłby kary - podobnie widzę "biblioznawcę" piszącego, że coś się stało po zmartwychwstaniu Jezusa w sensie historycznym, a nie mityczno - literackim.
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Nawet tego nie zauważyłem, skupiając się na mniej żenujących wątpliwościach. Moim zdaniem "biblioznawca", który plecie o czymś, co zdarzyło się "po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa" powinien być pozbawiany tytułów naukowych w tej dziedzinie, a zarobione na "byciu biblioznawcą" pieniądze zwracać pod groźbą kar sądowych, jak każdy oszust. Panie Jacku, napisał Pan to już wiele razy na naszym forum, ale to nie wątek na ten temat.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Fakt, to rzeczywiście było oftopic. Ale reszta nie, gdyż uważam, iż aby prześledzić zmiany chrześcijaństwa w II - IV wieku, trzeba omówić punkt wyjściowy pod tym kątem, co też czynię.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Fakt, to rzeczywiście było oftopic.Tak zdecydowanie było. > Ale reszta nie, gdyż uważam, iż aby prześledzić zmiany chrześcijaństwa w II - IV wieku, trzeba omówić punkt wyjściowy pod tym kątem,Tak, dlatego we wprowadzeniu podałem linki do wątków, gdzie zostało to dokładnie omówione. Cytuję: Dosyć dokładnie omówiliśmy tu historyczność Jezusa, a także wiarygodność "Nowego Testamentu" i jego autorytet Można podesłać jeszcze kilka innych wątków, ale te wystarczą. "Punkt wyjściowy" zastał tu już dokładnie "przemłócony". Czas powiedzieć coś nowego. > co też czynię.A więc może zamiast omówienia stanu wyjściowego wystarczyło przeczytać post wprowadzający i jego dwa uzupełnienia w następnych postach. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przeczytałem. Nadal nie zakładam "z nieomal pewnością" jakby powiedziało wielu "biblioznawców", że na początku było coś więcej niż mit fanatyków, to wszystko. Punkt wyjściowy zmienia charakter pytań: "co było z czego zmieniane, jak i przez kogo"!
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >> ....co znaczy, że prawdopodobnie powstały wkrótce po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa ... >To jest sedno, które cytowani badacze biblii przyjmują jako aksjomat: Jezus, syn Boży, zmarł i zmartwychwstał - reszta to tylko konsekwencje tego faktu. Czy raczej - kłamstwa założycielskiego. To jest podstawa teologii, biblistyki, podstawa Chrześcijaństwa. Gdy to zostanie dowiedzione, teologia może być uznana za naukę. Póki co, to fantasy. Ma Pan rację, ale w tym wątku nie rozmawiamy ani o "badaczach Biblii", ani o Biblii samej. Warto przeczytać o czym jest wątek przed włączeniem się w dyskusję. Na tematy, które Pan tu poruszył było już wiele wątków na naszym forum. Niektóre są jeszcze otwarte.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 4 na 4 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Klasyka!
"Nie wiemy, czy Jezus-Bóg istniał (to po cichutku), ale -(to już gromko, pełnym głosem) - podyskutujmy naukowo o jego narodzinach" !
Nie o "Narodzinach mitu Chrystusa". Nie o "Narodzinach chrzescijaństwa". Nie o "Powstawaniu religii opartej na legendzie Chrystusa". O "Narodzinach Chrystusa", co w sposób oczywisty implikuje: Narodziny J.Ch. są faktem, ergo, chrześcijaństwo to jedynie słuszna ideologia ludzkości. W sztuce erystyki KK osiągnął absolutne mistrzostwo świata.
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Klasyka! >"Nie wiemy, czy Jezus-Bóg istniał (to po cichutku), ale -(to już gromko, pełnym głosem) - podyskutujmy naukowo o jego narodzinach" ! Można i o tym, ale to nie ten wątek. Podstawą wszelkiej naukowości jest zrozumienie tematu, a nie danie głosu na każdy temat.
>Nie o "Narodzinach mitu Chrystusa". Nie o "Narodzinach chrzescijaństwa". Nie o "Powstawaniu religii opartej na legendzie Chrystusa". O "Narodzinach Chrystusa", co w sposób oczywisty implikuje: Narodziny J.Ch. są faktem, ergo, chrześcijaństwo to jedynie słuszna ideologia ludzkości. Duży sukces, gdy Pan sam rozumie co tu napisał. Chrystus jest Bogiem i dla racjonalisty dodawanie, iż jest mitem nie jest koniecznym. (Jest to ważne przy Jezusie-człowieku.). Tak, proszę Szanownego Pana dla mnie narodziny Chrystusa i narodziny chrześcijaństwa są faktami naukowo poświadczonymi, a istnienie Jezusa jest prawdopodobne, choć nie pewne. Panu zaś proponuję trochę poczytać. (Nawet tylko wątki zalinkowane w inicjującym poście) zanim zabierze Pan głos. Racjonaliści już tak mają, że więcej czytają (ze zrozumieniem), niż piszą.
>W sztuce erystyki KK osiągnął absolutne mistrzostwo świata. Ja się erystyki Kościelnej nie boję, ale aby się jej nie bać, to trzeba trochę rozumieć o czym mowa i o czym rozmowa.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 ratus (4786 punktów) (zablokowany) |
>Duży sukces, gdy Pan sam rozumie co tu napisał. Chrystus jest Bogiem i dla racjonalisty dodawanie, iż jest mitem nie jest koniecznym. (Jest to ważne przy Jezusie-człowieku.). >Tak, proszę Szanownego Pana dla mnie narodziny Chrystusa i narodziny chrześcijaństwa są faktami naukowo poświadczonymi, a istnienie Jezusa jest prawdopodobne, choć nie pewne.
Sugeruje Pan, że nie rozumiem, co napisałem. Ja próbuję zrozumieć to, co Pan pisze. Nie rozumiem. Ale wiem, dlaczego Pan to pisze.
Otóż przeogromny gmach teologii, biblistyki, także całe państwo, a w wymiarze światowym cesarstwo, z ekonomią, biurokracją, logistyką; tysiące popełnionych ksiąg, mnogość tytułów naukowych; miliony straconych istnień ludzkich - to wszystko opiera się na dogmacie zawartym w jednej linijce tekstu: "Chrystus, Syn Boga urodził się jako człowiek, umarł i zmartwychwstał, powrócił do swego Ojca". Dogmacie, który przez z górą dwa tysiące lat nie został uwiarygodniony, a obowiązuje do dziś. To jest fundament (jakże słaby!) gmachu, o którym wspomniałem i wcale się nie dziwię, że ludziom związanym z religią nie chce się przy nim majstrować. Także ludzie nie będący chrześcijanami, ale którzy całą życiową karierę zbudowali na dyskusjach (bardzo głębokich, bardzo filozoficznych) z teologami, boją się przyznać, że dyskutowali o niczym. Sądzę, że Pan do nich należy. Bynajmniej nie imputuję, że jest Pan głupkiem, co Pan uważał za wskazane wypomnieć mnie i innym dyskutantom, którzy ośmielili się skręcić z wytyczonej ścieżki. Ale, ponieważ to Pana ścieżka - przestaję na niej zawadzać. Dziękuję za dyskusję.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Sugeruje Pan, że nie rozumiem, co napisałem. Nie o "Narodzinach mitu Chrystusa". Nie o "Narodzinach chrzescijaństwa". Nie o "Powstawaniu religii opartej na legendzie Chrystusa". O "Narodzinach Chrystusa", co w sposób oczywisty implikuje: Narodziny J.Ch. są faktem, ergo, chrześcijaństwo to jedynie słuszna ideologia ludzkości. Cieszę się, że potrafi zrozumieć Pan sam siebie. Natomiast ja nawet tu nie sugeruję, a jestem wprost o tym przekonanym, iż w tych zdaniach nie tylko myli Pan pojęcia, ale wszystko się Panu poplątało.
>Ja próbuję zrozumieć to, co Pan pisze. Nie rozumiem. No tak, to czyste racjonalne podejście, Nie rozumiem o czym mowa, ale wypowiedzieć się mogę. Przecież jestem mądrym.
>Ale wiem, dlaczego Pan to pisze. Właśnie nie rozumiem o co chodzi, ale znam pańskie niecne intencje.
>Otóż przeogromny gmach teologii, biblistyki, także całe państwo, a w wymiarze światowym cesarstwo, z ekonomią, biurokracją, logistyką; tysiące popełnionych ksiąg, mnogość tytułów naukowych; miliony straconych istnień ludzkich - to wszystko opiera się na dogmacie zawartym w jednej linijce tekstu: "Chrystus, Syn Boga urodził się jako człowiek, umarł i zmartwychwstał, powrócił do swego Ojca". Dogmacie, który przez z górą dwa tysiące lat nie został uwiarygodniony, a obowiązuje do dziś. A może poda Pan źródło skąd Pan to wziął. Konkretne słowa mają konkretne znaczenia. Słyszałem, że tak mówią, to trochę za mało. Zacząłem szukać. Najpierw zajrzałem do najnowszego Katechizmu Kościoła Katolickiego (wprowadzonego mocą Konstytucji Apostolskiej Fidei Depositum z 1992 r.), gdzie znalazłem Symbol Nicejsko-Konstantynopolski. Jest to połączenie Nicejskiego wyznania wiary (325), symbolu który "nie dawał żadnego określenia Ducha Świętego; nie rozróżniał jasno hypostasis od ousia", z Symbolem Konstantynopolskim (381), uzupełniającym braki, oraz dodatkiem "filioque", czyli wyraźnym orzeczeniem pochodzenia Ducha Świętego wprowadzonym na soborze w Toledo (589), wraz z dodatkami stosowanymi obecnie. Brzmi on: "Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.(...) Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. (...)". W Brewiarium Fidei, czyli wyborze doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, znalazłem dopełnienie katolickiego rozumienia Boga pochodzące z Soboru Powszechnego Laterańskiego w 1215 roku, gdzie został On opisany w poniższy sposób: "Całą mocą wierzymy i bez zastrzeżenia wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, odwieczny i nieskończony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny i niewymowny, Ojciec, Syn i Duch Święty: Trzy wprawdzie Osoby, ale jedna istota, substancja, czyli natura zupełnie niezłożona. Ojciec od nikogo nie pochodzi, syn tylko od Ojca, Duch Święty od Obydwóch, i to bez początku, zawsze i bez końca. Ojciec Rodziciel, Syn zrodzony, Duch Święty pochodzący: współistotni i równi sobie, wszechmocni i współwiekuiści. Są jedynym wszystkich rzeczy początkiem, stwórcą wszystkiego co widzialne i niewidzialne, co duchowe i materialne. [Ten jeden Bóg] wszechmocną swoją potęgą równocześnie, od początku czasu, stworzył z nicości jeden i drugi rodzaj stworzeń, tj. istoty duchowe i materialne: aniołów i ten świat, a na koniec naturę ludzką łączącą te dwa światy, złożoną z duszy i ciała". Chcąc porównać tamte, wywodzące się ze starożytności, opisy z opisem wyrażonym dzisiejszym językiem przez współczesnych teologów zajrzałem do kilku encyklopedii i słowników, które już w założeniach dążą do lapidarności tekstu. Były to: Mały słownik teologiczny pod redakcją K. Rahnera i H. Vorgrimlera, Słownik teologiczny pod redakcją A. Zuberbiera oraz Leksykon religii pod redakcją F. Königa i H. Waldenfelsa, znajdując chyba najbardziej typowy dla filozofii chrześcijańskiej opis charakterystyki Boga w Małym słowniku terminów i pojęć filozoficznych "dla studiujących filozofię chrześcijańską": "[Bóg] byt pierwszy, rozpoznawany dzięki analizie struktury bytów niesamoistnych, (...). Będąc samoistnym istnieniem, jest na mocy tego realny sam z siebie i jest czystym aktem. Nie przenikniony możnością ani nie uzupełniony przypadłościami, także fizycznymi, jest bytem duchowym. Różni się od innych bytów odrębnym obszarem bytowym (...), posiada tożsame z samym sobą własności transcendentalne". Ale najbardziej encyklopedycznie streścił uniwersalistyczną ideę Boga zgodnie z teraźniejszym, tradycyjnym teizmem R. Swinburne w Spójności teizmu, gdzie określa go jako "osobę bez ciała, tj. ducha, który jest wieczny, wolny, zdolny do zrobienia wszystkiego, wszystko wiedzący, doskonale dobry, będący odpowiednim obiektem ludzkiej czci i posłuszeństwa oraz stwórcą i podstawą wszechświata".
> boją się przyznać, że dyskutowali o niczym. >Sądzę, że Pan do nich należy. >Bynajmniej nie imputuję, że jest Pan głupkiem, Tak, to bardzo spójne i bardzo mądre. Całe życie dyskutowałem o niczym. Wszechwiedzący Pan Ratus mi to uświadamia, ale wcale nie imputuje mi, że jestem głupkiem. Tylko dlaczego Pan też chce o niczym podyskutować?
>co Pan uważał za wskazane wypomnieć mnie i innym dyskutantom, Szanowny Panie, nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami. Nie błąd nas dyskredytuje intelektualnie, ale w nim trwanie.
>Ale, ponieważ to Pana ścieżka - przestaję na niej zawadzać. Dziękuję, gdyż chcę porozmawiać na ciekawy dla mnie temat, ale gdyby Pan miał coś w tym temacie do powiedzenia, to zapraszam.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| DyktaFon (9281 punktów) | Niektórzy na tym forum to faktycznie mają problemy... Naukowe oczywiście... Aż musiałem szczegółowo sprawdzić, czy przypadkiem na Frondę nie wszedłem... Ale nie. A może bardziej naukowe wątki są właśnie tam? Przenieść się? ...albo wątek?...
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Niektórzy na tym forum to faktycznie mają problemy... Czy na każdy każdy musi zabrać głos?
>Naukowe oczywiście... Aż musiałem szczegółowo sprawdzić, czy przypadkiem na Frondę nie wszedłem... Ale nie. A może bardziej naukowe wątki są właśnie tam? Przenieść się? ...albo wątek?... Muszę powiedzieć, że ma Pan ciekawą tezę, której nawet komuniści nie mieli. Wyznacza Pan, co jest naukowe i uznaje, iż np. religioznawstwo nauką nie jest, gdyby Pan zechciał ze zrozumieniem przeczytać rozmowę, to chyba uznałby Pan, że zarówno Jackowi Tabiszowi, Ratusowi, jak mnie do Frondy daleko, ale kto wie? Niektórzy mają specjalne zdolności w rozumieniu tekstów.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
|  | | DyktaFon (9281 punktów) | Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem... Pierwsze wrażenie  Pierwsza, odruchowa reakcja na niezwykle racjonalistyczne wątki... Nieraz tak mi na tym portalu się dzieje.... Wchodzę tu, aby poczytać jakieś naprawdę wartościowe rzeczy... a jak muszę sprawdzić, czy to Fronda, czy Racjonalista, to tak mój mózg szwankuje...
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem...Mnie Pan nie uraził. > Pierwsze wrażenie Pierwsza, odruchowa reakcja na niezwykle racjonalistyczne wątki...Racjonaliści tak mają, że najpierw czytają (ze zrozumieniem), a dopiero później odpowiadają. > Nieraz tak mi na tym portalu się dzieje....Tak, nieraz na tym portalu różne rzeczy się dzieją, ale dotyczą one głównie tych, którzy wierzą święcie w swoje racje i muszą je głosić niezależnie od tematu wątku, a dzieje się tak niezależnie od przedmiotu wiary i może nią być nawet racjonalizm. > Wchodzę tu, aby poczytać jakieś naprawdę wartościowe rzeczy...Ja też i w większości przypadków znajduje, ale ani nie czytam wszystkiego, ani nie zabieram na każdy temat głosu. Najpierw muszę zrozumieć o czym jest rozmowa, a następnie zastanowić się, czy mam coś istotnego w niej do powiedzenia. > a jak muszę sprawdzić, czy to Fronda, czy Racjonalista, to tak mój mózg szwankuje...Jeżeli Pański mózg szwankuje od sprawdzania, to może rzeczywiście portale Pan pomylił, gdyż moim zdaniem racjonalizm - między innymi - właśnie na sprawdzaniu każdej informacji polega, a jak można sprawdzić nie rozumiejąc o czym mowa, to już przekracza moją racjonalną umysłowość. Choć rzeczywiście spotykamy tu i takich, którzy wiedzą lepiej zanim czyiś post ze zrozumieniem przeczytają. Mam nadzieję, iż Pan do takich nie należy. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
6 na 6 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >jak wykształciło się chrześcijaństwo?<
Odpowiem metodą Jezusa, za pomocą alegorii.
Owego razu przyleciała kukułka do obcego gniazda i złożyła w nim jajo. Gospodyni gniazda, w którym były też jej własne jaja, wysiedziała wszystkie jaja bez wyjątku. Gdy podrzutek się wykluł, wyrzucił wszystkich współbraci i siostry z gniazda. Gospodyni łapała w mozole muszki i inne owady karmiąc podrzutka. I takim sposobem podrzutek się rozrósł, obrósł w piórka dostał skrzydeł.
Jeżeli ktoś dostrzega zbieżność z pewną religią, robi to na własną odpowiedzialność.
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >>>>jak wykształciło się chrześcijaństwo?< >Odpowiem metodą Jezusa, za pomocą alegorii. Zgoda, ale przy Pańskiej wiedzy liczę, iż napisze Pan coś jak to pisklę się rozrastało zanim ptaszkiem nie zostało. (O "podrzuconym jaju", to już sporo wątków było.)
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 5 na 5 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Panie Andrzeju! Wykręcam się jak mogę od tej dyskusji a pan wywołuje mnie do tablicy. Ilość tematów które Pan zawarł wystarczyłaby na kilka wątków. Ja widzę tu trzy oddzielne tematy: 1.Obraz Kościoła chrześcijańskiego w II,III i IV w. 2.Sobór nicejski 325 3.Konstantyn Wielki. Dodatkowo pytania szczegółowe: o hipotezie polecenia przez Konstantyna wykreowania Nowego Boga w Pismach, oraz o stanie biskupim jako zbiorowisku analfabetów i głupków. Przyznaję że po przeczytaniu dwóch wierszy tego Australijczyka do którego Pan zalinkował, zaprzestałem dalszego czytania tych oczywistych bzdur, przeplecionych faktami historycznymi. Zgwałcił mnie Pan jednak żebym przeczytał całość, co zrobiłem. Dla mnie jest to propaganda antychrześcijańska, nie mająca potwierdzenia w faktach. Myślę że te wszystkie sprzeczności w tym tekście sam Pan wyłapał. Autor nie zna też historii i przebiegu Soboru nicejskiego. Zajmijmy się wpierw kociołkiem. Dokładne omówienie jest niemożliwe. Historia Dogmatyki Kościoła składa się z wielu tomów, obojętnie którego autora. Weźmy parę imion: Eunomius, Macedomius, Apolinarius, Nestorius, Eutyches, Arius, Sabellius, ebionici, manichejczycy, montaniści, utylitaryści. Przedstawić założenia nauk tych wszystkich wymienionych i paru niewymienionych, to już widać że wpuścił nas Pan w kanał z tym obszernym tematem. Ciekawe że historyczność Jezusa w ogóle ich nie interesowała. Dyskusje prowadzono na temat istoty boskiej, jej cech, stosunku do ojca, jej początku. Wiek II to okres gmin-wspólnot chrześcijańskich. Jacek nie ma racji że nic nie wiemy, bo nie mamy żadnych źródeł. Weźmy chociażby Dzieje Apostolskie. Jest to Księga apologetyczna, zawierająca opis cudów, ale podobnie jak ewangelie, posiadająca swoją topografię. I mamy tam opis pierwszych gmin. Jej formy zachowały się do pewnego stopnia do dziś, w tzw. "sektach". Co wiemy o tych wspólnotach "miłości"? Były z całą pewnością autonomiczne. Nauczaniem zajmowali się starsi gminy, prezbiterzy. Każda gmina miała swoją naukę która mogła się różnić od nauk braci gminy sąsiedniej. Zanim dotarł do nich jakikolwiek egzemplarz ewangelii,(taki egzemplarz ewangelii to był majątek), które Jacek cytuje jako kontrprzykład, uczono na podstawie przekazów ustnych. Ponieważ starsi gminy byli też najczęściej starsi wiekowo,(wiedza przychodzi z wiekiem), wybierali jednego, sprawniejszego, prowadzącego sprawy organizacyjne. Ten zwał się biskupem. Do jego zadań należało również dzielenie datków pośród najbardziej potrzebujących we wspólnocie. Z czasem część z tego zatrzymywał dla siebie jako rekompensatę za trud. Żeby nauki się za bardzo nie "rozjechały", konsultował je z innymi biskupami na okresowych konferencjach które się przeobraziły w sobory. Przed wyjazdem na sobór, prezbiterzy nakładali ręce na jego głowę, żeby duch święty go prowadził i dyktował mu prawdziwe nauki. Po powrocie gmina mogła przyjąć nowe nauki lub je odrzucała. Z czasem jednak biskupi zaczęli się bronić przed kontrolą nauk przez wspólnotę argumentując że posłali go z duchem św. więc o omyłce tak i tak nie ma mowy. I tak ze starszego brata w wierze powstał urząd kapłański. O urząd ten zaczęto też się ubiegać bo, jak ta kukułka, "nie orali, nie siali,..." Pierwotnie urzędy biskupie dotyczyły tylko miast, na prowincji gmin początkowo nie było. Mogę sobie wyobrazić że przy konkurencji, urząd otrzymywał najlepiej wykształcony i oczytany. I taki jeden czy drugi biskup mógł tworzyć swoje teorie. Chrześcijaństwo było w pierwszych dwóch wiekach bardzo atrakcyjną religią, dlatego przybywało mu wiernych. Miało to związek z obietnicą paruzji, która tu w dyskusji nie została uwzględniona. Pierwsi chrześcijanie autentycznie wierzyli w bliskie ponowne nadejście Chrystusa, przynoszącego sprawiedliwość i nowy porządek.
Panie Andrzeju, jutro gotujemy zupkę dalej. Najchętniej ograniczyłbym się do Soboru w Nicei, bo ten temat mam obskakany.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Wiek II to okres gmin-wspólnot chrześcijańskich. Jacek nie ma racji że nic nie wiemy, bo nie mamy żadnych źródeł. Weźmy chociażby Dzieje Apostolskie. Jest to Księga apologetyczna, zawierająca opis cudów, ale podobnie jak ewangelie, posiadająca swoją topografię. I mamy tam opis pierwszych gmin. Jej formy zachowały się do pewnego stopnia do dziś, w tzw. "sektach". Ja nie pisałem, że nic nie wiemy o wspólnotach chrześcijan w II wieku (choć dokumenty, w tym Listy Apostolskie, mogły być znacznie bardziej zmienione, niż zakłada to obecny konsensus badaczy). Ja tylko zauważyłem, iż te wspólnoty w II wieku niekoniecznie były miłe i pełne miłości, niekoniecznie odbiegały aż tak drastycznie od wojującego chrześcijaństwa państwowego. Porównałem tych pierwotnych chrześcijan do sekty Moona, wydaje mi się to bardzo prawdopodobne. Wezwanie ewangelicznego Jezusa do nienawiści wobec niepopierających jego idei członka rodziny i sąsiada wydaje się być prawdziwą wskazówką co do etyki pierwszych wspólnot chrześcijańskich. Póżniej mamy tę samą nienawiść mającą pod swoją władzą aparat państwa. Z mojej analizy wynika, że niekoniecznie chrześcijaństwo w I wieku n.e. było drastycznie odmienne od tego z IV w. n.e.
|
|
| | |  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Ja tylko zauważyłem, iż te wspólnoty w II wieku niekoniecznie były miłe i pełne miłości, niekoniecznie odbiegały aż tak drastycznie od wojującego chrześcijaństwa państwowego.< Nie miały takiej możliwości. Sami byli w mniejszości i po części prześladowani. Z tą "miłością" chciałbym coś uzupełnić. P. Andrzej zacytował Deschnera, prawdopodobnie z "Znów zapiał kur". Ten cytat to sarkazm autora, który wcale nie wnika jacy byli ci pierwsi chrześcijanie, on powołuje się na głoszoną tradycję przez Kościół i przeciwstawia tej "miłości" zachowanie chrześcijan po Konstantynie. Wszystkie swoje twierdzenia Deschner opiera w oparciu o teologów lub źródła kościelne, dlatego jest uodporniony na krytykę Kościoła. Zwalczając jego twierdzenia, Kościół musiałby zwalczać własnych teologów i własne nauki. >Porównałem tych pierwotnych chrześcijan do sekty Moona, wydaje mi się to bardzo prawdopodobne.< Coś w tym jest. >Wezwanie ewangelicznego Jezusa do nienawiści wobec niepopierających jego idei członka rodziny i sąsiada wydaje się być prawdziwą wskazówką co do etyki pierwszych wspólnot chrześcijańskich.< Poza antyjudaizmem który występował od samego początku w ideologii chrześcijaństwa, nie wiemy co kiedy uzupełniono, poprawiono lub 'dokładniej przetłumaczono' w ewangeliach. >Z mojej analizy wynika, że niekoniecznie chrześcijaństwo w I wieku n.e. było drastycznie odmienne od tego z IV w. n.e.< Było odmienne bo odmienne były możliwości. Ch. musiało stać się religią państwową żeby móc rabować, palić synagogi, tępić heretyków. Tu mi się przypominają słowa tego prof. z W-wy, po zdjęciu krzyża przez rektora w (Bydgoszczy?) "Jak tam już był, to należało zostawić". Wtedy skojarzyłem sobie niszczenie obcych świątyń po 381 przez chrześcijan, "które już tam były".
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Poza antyjudaizmem który występował od samego początku w ideologii chrześcijaństwa, nie wiemy co kiedy uzupełniono, poprawiono lub 'dokładniej przetłumaczono' w ewangeliach. Ale ciężko mi uwierzyć, że zmieniano na gorsze. Szukam w moich szpargałach przykładów morderstwa, profanacji i podpaleń, jakich dokonywali chrześcijanie przed III w n.e. Obok tego, co rzekomo zdenerwowało Nerona, jest tego więcej.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Cytat:Poza antyjudaizmem który występował od samego początku w ideologii chrześcijaństwa, nie wiemy co kiedy uzupełniono, poprawiono lub 'dokładniej przetłumaczono' w ewangeliach. > Ale ciężko mi uwierzyć, że zmieniano na gorsze.<Co masz na myśli, lepsze lub gorsze? Jeżeli w pierwszych wydaniach Jezus nie jest synem Dawida ani nie został zrodzony, tzn. nic na ten temat nie ma, pojawia się za to w późniejszych, to ja nie wiem czy to jest gorsze czy lepsze. Ale na pewno odpowiadające rozwijającej się doktrynie. W tę historię z podpaleniem Rzymu i wynikłymi stąd prześladowaniami, żaden poważny historyk już nie wierzy. Odpowiedni wpis u Tacyta pochodzi z V w. Jeżeli masz przykłady pochodzące z II w., to trzeba rozróżnić czy jest to pojedynczy przypadek czy był to system? Moim zdaniem, system dopiero się rodził.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Możliwe, że fanatycy przyciągali do siebie ludzi obietnicami, ale też zastraszeniem i przemocą, aby wreszcie wykorzystać moment i przejąć (wpierw częściowo, później w całości) aparat władzy państwa, do którego zniszczenia swym fanatyzmem się przyczynili. Czytając tekst pierwszych chrześcijan widzimy obraz pełen autorytaryzmu, mocnych sądów, wymogu bezgranicznego poszłuszeństwa, pogardy dla świata i dla innego. Odpowiednio ukierunkowana energia już była. Aby chrześcijaństwo ewoluowało dalej, musiało sięgnąć po władze, co w pewnym momencie okazało się zdumiewająco proste. Czy to dekadencja Rzymu sprawiła, że było to tak proste? A może po prostu Rzymianie byli zbyt tolerancyjni, aby docenić zagrożenie związane z mentalnością chrześcijan? A może już wtedy wielu ludzi było zastraszonych przez chrześcijan? Historia Konstantynopola zdaje się potwierdzać tę opinię.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Panie Andrzeju!> Wykręcam się jak mogę od tej dyskusji a pan wywołuje mnie do tablicy.Zdecydowanie tak. Staram się jak mogę i cieszę się, iż się Pan zdecydował. To bardzo ciekawy temat - a w aspekcie narzucania przez popularną historiozofię katolicką (oczywiście są i poważniejsi historycy kościelni, jak np. ks. Starowieyski, ks. Myszor i kilku innych. Nie sposób pominąć tu ich dorobku, a także opracowań źródeł ) dogmatu o istnieniu jakiejś tam doktryny pierwotnej - prawie konieczny do omówienia na naszym forum. Mamy tu - co najmniej - kilkanaście osób zainteresowanych i kilka sporo wiedzących. > Ilość tematów które Pan zawarł wystarczyłaby na kilka wątków.> Ja widzę tu trzy oddzielne tematy:> 1.Obraz Kościoła chrześcijańskiego w II,III i IV w.> 2.Sobór nicejski 325> 3.Konstantyn Wielki.Zgadzam się z Panem, ale już postawienie moich szerszych cezur oraz problematyki stanowiło, dla niektórych, problem. > Przyznaję że po przeczytaniu dwóch wierszy tego Australijczyka do którego Pan zalinkował, zaprzestałem dalszego czytania tych oczywistych bzdur, przeplecionych faktami historycznymi. (...)> Dla mnie jest to propaganda antychrześcijańska, nie mająca potwierdzenia w faktach. Myślę że te wszystkie sprzeczności w tym tekście sam Pan wyłapał. Autor nie zna też historii i przebiegu Soboru nicejskiego.Spodobały mi się te bzdury jako oczywista prowokacja antychrześcijańska i chyba to wyraźnie zaznaczyłem? Np. tu: www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,528137#w531630> Zajmijmy się wpierw kociołkiem.> Dokładne omówienie jest niemożliwe. Historia Dogmatyki Kościoła składa się z wielu tomów, obojętnie którego autora. Weźmy parę imion: Eunomius, Macedomius, Apolinarius, Nestorius, Eutyches, Arius, Sabellius, ebionici, manichejczycy, montaniści, utylitaryści. Przedstawić założenia nauk tych wszystkich wymienionych i paru niewymienionych, to już widać że wpuścił nas Pan w kanał z tym obszernym tematem.Zdecydowanie nie. Zajmowałem się dydaktyką i upowszechnianiem wiedzy. Nasz portal - moim zdaniem - ma podobne zadania. Chodzi mi o syntezy i "smaczki" aby zainteresować problematyką czytelników. Inteligentni zainteresowani chętnie pogłębią wiedzę, a irytowanie zadufanych durni sprawia mi satysfakcję. > Ciekawe że historyczność Jezusa w ogóle ich nie interesowała. Dyskusje prowadzono na temat istoty boskiej, jej cech, stosunku do ojca, jej początku.No właśnie! Od kiedy Jezus stał się Chrystusem w powszechnej świadomości chrześcijan i kto to wymyślił na podstawie jakich przesłanek? Bóg, człowiek-Bóg, czy cała Trójca naraz. Czy Bóg jadł i wydalał i czy go bolało jak go przybijali. Przecież to były istotne tematy. > Wiek II to okres gmin-wspólnot chrześcijańskich. Jacek nie ma racji że nic nie wiemy, bo nie mamy żadnych źródeł. Weźmy chociażby Dzieje Apostolskie. Jest to Księga apologetyczna, zawierająca opis cudów, ale podobnie jak ewangelie, posiadająca swoją topografię. I mamy tam opis pierwszych gmin. Jej formy zachowały się do pewnego stopnia do dziś, w tzw. "sektach".Pan Jacek - jak na inteligentnego i dużo wiedzącego człowieka - jest niezwykle uparty i ma swoje idee fixe, których często broni jak fideista, a nie racjonalista, ale to wartościowy interlokutor i zwyczajnie go lubię. > Co wiemy o tych wspólnotach "miłości"? Były z całą pewnością autonomiczne.Pan Nietsche: Nauczaniem zajmowali się starsi gminy, prezbiterzy. Każda gmina miała swoją naukę która mogła się różnić od nauk braci gminy sąsiedniej. Zanim dotarł do nich jakikolwiek egzemplarz ewangelii,(taki egzemplarz ewangelii to był majątek), które Jacek cytuje jako kontrprzykład, uczono na podstawie przekazów ustnych. Ponieważ starsi gminy byli też najczęściej starsi wiekowo,(wiedza przychodzi z wiekiem), wybierali jednego, sprawniejszego, prowadzącego sprawy organizacyjne. Ten zwał się biskupem. Do jego zadań należało również dzielenie datków pośród najbardziej potrzebujących we wspólnocie. Z czasem część z tego zatrzymywał dla siebie jako rekompensatę za trud. Żeby nauki się za bardzo nie "rozjechały", konsultował je z innymi biskupami na okresowych konferencjach które się przeobraziły w sobory. Przed wyjazdem na sobór, prezbiterzy nakładali ręce na jego głowę, żeby duch święty go prowadził i dyktował mu prawdziwe nauki. Po powrocie gmina mogła przyjąć nowe nauki lub je odrzucała. Z czasem jednak biskupi zaczęli się bronić przed kontrolą nauk przez wspólnotę argumentując że posłali go z duchem św. więc o omyłce tak i tak nie ma mowy. I tak ze starszego brata w wierze powstał urząd kapłański. O urząd ten zaczęto też się ubiegać bo, jak ta kukułka, "nie orali, nie siali,..." Pierwotnie urzędy biskupie dotyczyły tylko miast, na prowincji gmin początkowo nie było. Mogę sobie wyobrazić że przy konkurencji, urząd otrzymywał najlepiej wykształcony i oczytany. I taki jeden czy drugi biskup mógł tworzyć swoje teorie. Chrześcijaństwo było w pierwszych dwóch wiekach bardzo atrakcyjną religią, dlatego przybywało mu wiernych. Miało to związek z obietnicą paruzji, która tu w dyskusji nie została uwzględniona. Pierwsi chrześcijanie autentycznie wierzyli w bliskie ponowne nadejście Chrystusa, przynoszącego sprawiedliwość i nowy porządek. Ja tu nie mam nic do dodania. Właśnie o takie syntezy i lapidarność mi chodzi. > Panie Andrzeju, jutro gotujemy zupkę dalej.Już się cieszę. > Najchętniej ograniczyłbym się do Soboru w Nicei, bo ten temat mam obskakany.Proszę na razie trzymać się lat od 135 do powiedzmy 240 (śmierć Terturiana), na Sobór przyjdzie czas później. Może nawet w nowym wątku? Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | |  | 5 na 5 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >No właśnie! Od kiedy Jezus stał się Chrystusem w powszechnej świadomości chrześcijan i kto to wymyślił na podstawie jakich przesłanek? Bóg, człowiek-Bóg, czy cała Trójca naraz. Czy Bóg jadł i wydalał i czy go bolało jak go przybijali. Przecież to były istotne tematy.< Żebyśmy to wiedzieli? Tylko w 19 w. powstało 60 tys. książek na temat Jezusa. W 20 w. doszło jeszcze parę tysięcy. Możliwe było to tylko dlatego że nic nie wiemy. Wszyscy spekulują, tworzą własne teorie. My też możemy spekulować. Ja stawiam zdecydowanie na Pawła lub tych którzy się za niego podawali. Bez Pawła nie byłoby Chrystusa. Spotkałem się kiedyś z tezą że Paweł ideę odkupiciela zapożyczył gdzieś w Azji Mniejszej. W każdym razie gdy był w Jerozolimie, nie dowiadywał się nic o życiu Jezusa, czy cierpiał itd. A spotykał się przecież z Piotrem, Jakubem więc mógł zapytać u źródła. To go najwidoczniej nie interesowało. (On nawet nie wiedział że Jezus powierzył Piotrowi misję stworzenia Kościoła. Inaczej by go tak nie traktował.) Bezpośrednio po śmierci Jezusa nie wiedziano o nim nic. Im dalej w czasie, tym więcej. Bajkopisarze nie byli żydami, nie znali Palestyny, mówili klasyczną greką, ale nie znali ani aramejskiego ani rabini stycznego hebrajskiego, mimo tego wiedzieli gdzie Jezus był, gdzie kogo spotkał i co powiedział w nieznanym języku.
Do II w. trzeba uzupełnić że powstawały już kanony, reguły wiary, pierwsze struktury kościelne, urzędy, nabożeństwa, sakramenty. Powstanie synodów datuje się na 170/190. Pojawili się pierwsi apologeci Justyn, Ireneusz, Tertulian. Gdyby Rydzyk wtedy żył powiedziałby, Alleluja i do przodu.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Żebyśmy to wiedzieli? Tylko w 19 w. powstało 60 tys. książek na temat Jezusa. W 20 w. doszło jeszcze parę tysięcy. Możliwe było to tylko dlatego że nic nie wiemy. Wszyscy spekulują, tworzą własne teorie. My też możemy spekulować.> Ja stawiam zdecydowanie na Pawła lub tych którzy się za niego podawali. Bez Pawła nie byłoby Chrystusa. Spotkałem się kiedyś z tezą że Paweł ideę odkupiciela zapożyczył gdzieś w Azji Mniejszej. W każdym razie gdy był w Jerozolimie, nie dowiadywał się nic o życiu Jezusa, czy cierpiał itd. A spotykał się przecież z Piotrem, Jakubem więc mógł zapytać u źródła. To go najwidoczniej nie interesowało. (On nawet nie wiedział że Jezus powierzył Piotrowi misję stworzenia Kościoła. Inaczej by go tak nie traktował.)> Bezpośrednio po śmierci Jezusa nie wiedziano o nim nic. Im dalej w czasie, tym więcej.> Bajkopisarze nie byli żydami, nie znali Palestyny, mówili klasyczną greką, ale nie znali ani aramejskiego ani rabini stycznego hebrajskiego, mimo tego wiedzieli gdzie Jezus był, gdzie kogo spotkał i co powiedział w nieznanym języku.Ogólnie się bardzo zgadzamy, ja też widzę to podobnie, ale poszukajmy w tamtych czasach (II - IV wiek) odpowiedzi na te pytania i im podobne: No właśnie! Od kiedy Jezus stał się Chrystusem w powszechnej świadomości chrześcijan i kto to wymyślił na podstawie jakich przesłanek? Bóg, człowiek-Bóg, czy cała Trójca naraz. Czy Bóg jadł i wydalał i czy go bolało jak go przybijali. Przecież to były wówczas istotne tematy.> Do II w.www.racjonalista.pl/forum.php/s,531808/z,0#w531828Rozmawiamy tu oczywiście o procesie przejścia od wczesnego chrześcijaństwa do etapu wczesnego Kościoła - po 135 roku. > Trzeba uzupełnić że powstawały już kanony, reguły wiary, pierwsze struktury kościelne, urzędy, nabożeństwa, sakramenty. Powstanie synodów datuje się na 170/190. Pojawili się pierwsi apologeci Justyn, Ireneusz, Tertulian.> Gdyby Rydzyk wtedy żył powiedziałby, Alleluja i do przodu.______________________ Większość dogmatów ( dwanaście) zostało wyrażonych w symbolu nicejsko - konstantynopolskim (381). Ustalono i określano wtedy podstawy zasad wiary. Ale co było wcześniej? Już za czasów apostolskich miały miejsce pierwsze napięcia i nieporozumienia w gminach chrześcijańskich. Powodem były błędy jednych, które wywoływały protest u innych. "Żarliwa wiara jednego człowieka jest dla drugiego herezją".W pierwszych trzech stuleciach różnice wynikały z trudności z wyborem licznych zapisów, interpretacji prawd wiary w nich zawartych, praktyki życia kościelnego, oraz wpływów innych religii. Jak wiemy, pisma nowotestamentowe rzadko i tylko w niewielu sprawach (prawie można uznać, iż nigdy) wypowiadają się rozstrzygająco. Pozostają więc ogromne możliwości różnych interpretacji. Mogą one być i często były całkowicie rozbieżne - tak jak rozbieżne są wyobrażenia i potrzeby ludzi płynące z obcowania z religią. Pomimo bezwzględnego niszczenia dorobku - uznanego za herezję - przez Kościół zostało nam sporo źródeł bezpośrednich i pośrednich i jest się do czego odwoływać. Dlatego też uważam, że poza nurtem uznanym później za ortodoksję warto zająć zająć się największą bolączką Kościoła znaną nam pod terminem "herezja". Słowo "herezja" jak wiemy wywodzi się z greckiego hairesis - co oznacza branie dla siebie , wybór . W czasach starożytnych mianem hairesis nazywano poszczególne myśli filozoficzne.Tym terminem dosyć szybko zaczęto określać grupy chrześcijan, których poglądy i interpretacja doktryny odstępowały od ortodoksji ustalonej przez zwierzchność grupy silniejszej. Obok tego pojawiło się też określenie schizma - czyli rozłam. Pierwszym ważnym zagrożeniem dla późniejszego nurtu był chyba gnostycyzm. www.racjon(*)m.php/s,531808/z,0/d,2#w532024Dlatego podałem tu przykład Walentego, ale później przyszli następni... Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | |  | 5 na 5 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >No właśnie! Od kiedy Jezus stał się Chrystusem w powszechnej świadomości chrześcijan i kto to wymyślił na podstawie jakich przesłanek?< [Oczywiście dalej tylko spekulujemy, bez pretensji do posiadania prawdy.] Pan wie że mnie interesuje bardziej historia Kościoła niż traktaty czy Logos było ciałem lub odwrotnie. Czy syn i ojciec pochodzili z tej samej substancji, czy był zrodzony czy też stworzony? Ale odpowiadając powiem tak: Idea Chrystusa mogła pochodzić od gnostyków. >Bóg, człowiek-Bóg, czy cała Trójca naraz.< Zależy od szkoły, ale cała Trójca była na samym końcu. >Czy Bóg jadł i wydalał i czy go bolało jak go przybijali. Przecież to były wówczas istotne tematy.[/color]< Chyba tylko w kazaniach. Czy komunia była kiedykolwiek istotnym tematem? Komunia jako akt kanibalizmu, akt w którym chrześcijanie jedzą ciało swojego Boga i później wydalają go w postaci brązowej masy.
Panie Andrzeju! Koronnym argumentem w dyskusjach z misyjnie nastawionymi kolegami pojawiają się zawsze dwa: 1.Gdyby Jezus nie istniał, nie powstałby tak wielki ruch religijny jakim jest chrześcijaństwo. 2.Gotowość pierwszych chrześcijan do śmierci męczeńskiej. Odpowiedź na pierwszy argument jest łatwa. Inne bóstwa nie istniały a też miały rzesze wyznawców. Ale co z drugim argumentem? Skąd brała się ta gotowość do poświęcenia życia za wiarę?
Żebyśmy nie zgubili wątku. W II w. (ok.160) wprowadzono do liturgii wodę święconą. Niestety jest to fakt na korzyść opcji Jacka. Kapłani jeszcze nie ustalili dokładnej definicji odkupiciela a już zaczęli swoje czary-mary.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > >>>No właśnie! Od kiedy Jezus stał się Chrystusem w powszechnej świadomości chrześcijan i kto to wymyślił na podstawie jakich przesłanek?<> [Oczywiście dalej tylko spekulujemy, bez pretensji do posiadania prawdy.]Oczywiście! > Pan wie że mnie interesuje bardziej historia Kościoła niż traktaty czy Logos było ciałem lub odwrotnie. Czy syn i ojciec pochodzili z tej samej substancji, czy był zrodzony czy też stworzony?Mnie bardziej strona filozoficzno-teologiczna. Mamy tu pod ręką "Patrologię" ks. Franciszka Drączkowskiego: Okres pierwszy dzieli się zazwyczaj na dwie części: a) od I w. do 202 (data śmierci św. Ireneusza); b) od 202 do 325.
a. Tematyka literatury pierwszej części pierwszego okresu koncentruje się głównie wokół organizacji życia kościelnego oraz obrony chrześcijaństwa przed atakami z zewnątrz (prześladowania), jak i wewnątrz (herezje); powstają pierwsze teksty liturgiczne, przepisy prawodawstwa kościelnego (Skład Apostolski, Didache) oraz apokryfy Nowego Testamentu; pojawiają się nazwiska pierwszych pisarzy, których ze względu na bliskość czasów apostolskich nazwano Ojcami Apostolskimi (autor Didache, Klemens Rzymski, Ignacy Antiocheński, Polikarp ze Smyrny, Papiasz z Hierapolis, Hermas oraz autor Listu Barnaby).
W związku z prześladowaniami i atakami pisarzy pogańskich (Fronton z Cyrty, Lukian z Samosaty, Celsus) powstają pierwsze akta męczenników (Acta martyntm, Passiones et Martyna) oraz apologie (apologeci gr.: Kwadratus, Arystydes z Aten, Justyn, Tacjan Syryjczyk, Atenagoras z Aten, Teofil Antiocheński, autor Listu do Diogneta); w łonie chrześcijaństwa rodzą się liczne herezje (Bazylides, Izydor, Marcjon, Walentyn, Karpokrates, Epifanes, Montanus), które przyczyniły się do powstania literatury antyheretyckiej (Hegezyp, Ireneusz z Lyonu),
b. Druga część pierwszego okresu (202-325) charakteryzuje się krystalizacją myśli teologicznej, skupionej w czterech wielkich ośrodkach: aleksandryjskim (Pantajnos, Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Ammoniusz), małoazjatycko-syryjsko-palestyńskim (Grzegorz Cudotwórca, Paweł z Samosaty, Lucjan z Antiochii), rzymskim (Minucjusz Feliks, Hipolit, Nowacjan) oraz afrykańskim (Tertulian, Cyprian, Arnobiusz, Laktancjusz).mikolaj.bydgoszcz.pl/czytelnia/patrologia.pdf> Ale odpowiadając powiem tak:> Idea Chrystusa mogła pochodzić od gnostyków.Nie wiem skąd, ale warto tu przypomnieć imię Χρηστος - Chrestos. Jest ono częste wśród Greków ale nie występuje wśród Żydów. Czyli społeczność Żydów w Rzymie podburzał Grek - ciekawe. No i wreszcie problem z greką. W tym okresie używa się koine w której głoski: jota, eta i dyftong epsilon-jota były wymawiane tak samo. Innymi słowy Christos (Christus) można było zapisać: Χρηστος lub Χριστος. W koine oba te słowa byłyby wymawiane tak samo. Oczywiście czytający je Rzymianin, znający grekę klasyczną i klasyczne metody transliteracji greki zapisze je inaczej.www.przegl(*)l/artykul/zagadka-czary-jezusaEwangelia według świętego Marka 13,32 Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.
Ewangelia według świętego Marka 10,18 Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg.
Ewangelia według świętego Jana 20,17 Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego.Wyniesienie Jezusa do rangi Boga i Syna Bożego dokonało się według autora prezentowanej książki stosunkowo późno, ponieważ idea ta była obca Ewangeliom synoptycznym i Dziejom Apostolskim, uznającym Jezusa za Pomazańca, męża Bożego, świętego Sługę czy też ostatniego prorockiego rzecznika Boga ( por. s. 186). Argumentem przemawiającym na korzyść wysuniętej tezy jest to, zdaniem Vermesa, że dla Żydów żyjących w I wieku "żadna istota ludzka, nawet ktoś sławiony jako "Syn Boży", nie mogła wyobrażalnie dzielić natury Najwyższego" (s. 260). Deifikacja Jezusa była wynikiem zetknięcia się i zastosowania do interpretacji osoby Jezusa i Jego dzieła pojęć zaczerpniętych z filozofii greckiej, co otworzyło drogę i umożliwiło zrównanie Jezusa z Bogiem.tygodnik.o(*)390,twarze_jezusa,artykul.htmlwww.religia.yoyo.pl/deifikacja.html> Panie Andrzeju!> Koronnym argumentem w dyskusjach z misyjnie nastawionymi kolegami pojawiają się zawsze dwa:> 1.Gdyby Jezus nie istniał, nie powstałby tak wielki ruch religijny jakim jest chrześcijaństwo.Mnie to nie przekonuje, choć jestem za istnieniem jednego lub kilku ludzi, którzy stanowili podstawę mitu. > 2.Gotowość pierwszych chrześcijan do śmierci męczeńskiej.Ale w bardzo szerokim rozumieniu "chrześcijan". Także z religijnymi myślicielami - dziś uznawanymi za heretyków - wcale nie było inaczej. > Odpowiedź na pierwszy argument jest łatwa. Inne bóstwa nie istniały a też miały rzesze wyznawców.Tak. > Ale co z drugim argumentem? Skąd brała się ta gotowość do poświęcenia życia za wiarę?Fundamentalizm i fanatyzm może być podpowiedzią, ale precyzyjnie skąd jest ciekawostką? > Żebyśmy nie zgubili wątku. W II w. (ok.160) wprowadzono do liturgii wodę święconą.Tej ciekawostki nie znałem. > Niestety jest to fakt na korzyść opcji Jacka.Jacek jest mądrym człowiekiem, ale tylko (tak jak my obaj zresztą) człowiekiem. > Kapłani jeszcze nie ustalili dokładnej definicji odkupiciela a już zaczęli swoje czary-mary.Często byli magikami wcześniej niż zostawali kapłanami, a te role od pradziejów po dzień dzisiejszy zawsze się zlewały w jedno. Pozdrawiam serdecznie.  [Słow
|
|
| | | | | | |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Mnie bardziej strona filozoficzno-teologiczna. Mamy tu pod ręką "Patrologię" ks. Franciszka Drączkowskiego<To filozofujmy dalej. Podział wczesnego chrześcijaństwa każdy teolog robi wg własnego uznania. Mam wykłady dwóch profesorów z których każdy definiuje na początku jaki podział on stosuje. Najczęściej dzieli się na trzy okresy: prachrześcijaństwo, wczesny katolicyzm, stary Kościół (Altkirche). > Nie wiem skąd, ale warto tu przypomnieć imię Χρηστος - Chrestos.> [Jest ono częste wśród Greków ale nie występuje wśród Żydów. Czyli społeczność Żydów w Rzymie podburzał Grek - ciekawe.<To jest ciekawe tylko wg takiej interpretacji. Suetona może Pan sobie darować, to nie jest żaden dowód. W Rzymie w czasach Suetona nie odróżniano między Żydami i chrześcijanami, to po pierwsze primo. Chrestos było popularnym imieniem wśród niewolników, a chrześcijaństwo było wśród niewolników popularne, to po drugie primo. > Wyniesienie Jezusa do rangi Boga i Syna Bożego dokonało się według autora prezentowanej książki stosunkowo późno, ponieważ idea ta była obca Ewangeliom synoptycznym i Dziejom Apostolskim, uznającym Jezusa za Pomazańca, męża Bożego, świętego Sługę czy też ostatniego prorockiego rzecznika Boga ( por. s. 186). Argumentem przemawiającym na korzyść wysuniętej tezy jest to, zdaniem Vermesa, że dla Żydów żyjących w I wieku "żadna istota ludzka, nawet ktoś sławiony jako "Syn Boży", nie mogła wyobrażalnie dzielić natury Najwyższego" (s. 260). Deifikacja Jezusa była wynikiem zetknięcia się i zastosowania do interpretacji osoby Jezusa i Jego dzieła pojęć zaczerpniętych z filozofii greckiej, co otworzyło drogę i umożliwiło zrównanie Jezusa z Bogiem.<A argumentem przeciw wysuwanej tezie jest fakt że chrześcijaństwo rozwijało się najbardziej wśród pogan którzy nie mieli kłopotów z Bogiem-człowiekiem. Każdy kto pisze książkę chce żeby schodziła z półek. Wcześniej-później, jest relatywne. Problem nie polegał na tym kiedy powstała idea człowiek-Bóg, problem polegał na tym jak to razem pogodzić, co doprowadziło do problematyki trójcy świętej. Tej kwadratury koła nie udało się rozwiązać do dziś i dlatego ogłoszono ją tajemnicą. > Ale w bardzo szerokim rozumieniu "chrześcijan". Także z religijnymi myślicielami - dziś uznawanymi za heretyków - wcale nie było inaczej.<Ja nie rozróżniam heretyków i prawych wyznawców. Katolik jest heretykiem dla gnostyków lub św. Jehowy i vice-versa. > Fundamentalizm i fanatyzm może być podpowiedzią, ale precyzyjnie skąd jest ciekawostką?<Zastanawiałem się kiedyś nad tym i ukułem taką teorię na własny użytek. Chrześcijaństwo nie było "łatwą" religią. Spełnić wszystkie wymagania było praktycznie niemożliwe. A Kościół jeszcze nie wiedział że może odpuszczać grzechy. Jedynym sposobem na zmazanie grzechów był chrzest. A jak wytrwać dalej po chrzcie? Dlatego chrzest starano się przeciągać w czasie, popularna była praktyka przyjmowania chrztu tuż przed śmiercią. Tylko kiedy ta nadejdzie? Pewien filozof francuski (17-18w.) przepowiedział datę swojej śmierci. Gdy nadszedł ten dzień a śmierć sama nie przyszła to się powiesił. Nie każdy jest jednak filozofem. Opóźnianie terminu chrztu było swoistą rosyjską ruletką. Takim coitus interruptus, tylko cena była wyższa. Tak więc niebo było trudno osiągalne. Natomiast śmierć męczeńska była 100% gwarancją osiągnięcia nieba. Parę słów do Didache. Ja to czytałem, nie jest nawet zbyt długie. Jeżeli faktycznie powstało w latach 90 - 180 (rozrzut duży, przyzna Pan), to wiele zostało dopisane później co potwierdzają też kościelni teolodzy. Cytat:Nie masz zabijać, nie masz łamać małżeństwa, nie masz gwałcić chłopców,... (Sectio Evangelica ( 2,1:2) Sądzi Pan że to nadal obowiązuje?
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > To filozofujmy dalej.> Podział wczesnego chrześcijaństwa każdy teolog robi wg własnego uznania.Nie tylko teolog - religioznawca także. Mnie akurat najbardziej przekonuje podział prof. Poniatowskiego i dlatego go wyżej przytoczyłem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,531808/z,0#w531874 i staram się aby tu nasza rozmowa dotyczyła głównie etapu wczesnego Kościoła. "Po roku 135 mamy do czynienia z procesem przejścia od wczesnego chrześcijaństwa do etapu wczesnego Kościoła.
W miarę rozrostu gmin i zwiększania się ciężaru ich administracji sytuacja ulega powoli zmianie; następuje przejście do trzeciej fazy rozwoju każdej religii - do okresu Kościoła. Charyzmatycko-demokratyczny charakter kierownictwa i autorytetu gmin ustępuje miejsca "charyzmatowi urzędowemu" i hierarchii. Przejście do stadium Kościoła obserwujemy wtedy, gdy wykształca się warstwa kapłańska nowej religii, gdy rozrasta się ona liczebnie, różnicując się i tworząc hierarchię funkcji.
Jak wiadomo, hierarchia powstaje na tym etapie, kiedy zachodzi konieczność opanowania całokształtu zjawisk wierzeniowych, kultowych i społecznych związanych z rozrostem nowej wiary (np. administracja majątkiem, miejscami kultu, stosunki z władzami itp.). Warto tu zwrócić uwagę na mechanikę zwycięstwa hierarchii nad dotychczasowym, charyzmatyczko-demokratycznym profilem gmin. Już w początkowym, "apostolskim" okresie, obok wędrownych misjonarzy, nadających główny ton życiu gmin pierwotnych, zaczyna się wykształcać zalążek późniejszej, "stacjonarnej" hierarchii".
********************* .... zdaniem Vermesa, że dla Żydów żyjących w I wieku "żadna istota ludzka, nawet ktoś sławiony jako "Syn Boży", nie mogła wyobrażalnie dzielić natury Najwyższego" (s. 260). Deifikacja Jezusa była wynikiem zetknięcia się i zastosowania do interpretacji osoby Jezusa i Jego dzieła pojęć zaczerpniętych z filozofii greckiej, co otworzyło drogę i umożliwiło zrównanie Jezusa z Bogiem.> A argumentem przeciw wysuwanej tezie jest fakt że chrześcijaństwo rozwijało się najbardziej wśród poganOd Pawła coraz bardziej, ale poglądu Vermesa bym nie odrzucał - co najwyżej przyznał mu mniejszą wagę. > którzy nie mieli kłopotów z Bogiem-człowiekiem.A tu już mam bardzo duże wątpliwości, gdyż pamiętam przeróżne spekulacje na ten temat jeszcze nawet w średniowieczu. > Każdy kto pisze książkę chce żeby schodziła z półek.Tak, było od zawsze. Tu - powiedzmy od Pawła po dzień dzisiejszy. > Wcześniej-później, jest relatywne.Jest bezwzględne. Strzałka czasu biegnie w jednym kierunku. > Problem nie polegał na tym kiedy powstała idea człowiek-Bóg, problem polegał na tym jak to razem pogodzić,Przecież problem pojawił się wraz z ideą. To jakoś trzeba było jakoś tam pogodzić. > co doprowadziło do problematyki trójcy świętej.Chop siup i z dwójcy mamy trójcę. Naprawdę sporo mędrców tamtych czasów nad tymi problemami się głowiło i ich propozycje rozwiązań są ciekawe. > Tej kwadratury koła nie udało się rozwiązać do dziś i dlatego ogłoszono ją tajemnicą.100% zgody. Ale rozwiązywać próbowano i to też jest ciekawe. > >>>Ale w bardzo szerokim rozumieniu "chrześcijan". Także z religijnymi myślicielami - dziś uznawanymi za heretyków - wcale nie było inaczej.<> Ja nie rozróżniam heretyków i prawych wyznawców.Chyba to jednoznacznie wynika, że ja też nie, ale tu te dookreślenia są potrzebne. > Katolik jest heretykiem dla gnostyków lub św. Jehowy i vice-versa.Cytat wyraźnie podkreśliłem: "Żarliwa wiara jednego człowieka jest dla drugiego herezją"> Zastanawiałem się kiedyś nad tym i ukułem taką teorię na własny użytek.> Chrześcijaństwo nie było "łatwą" religią. Spełnić wszystkie wymagania było praktycznie niemożliwe..............Teoria ciekawa i dla mnie do zaakceptowania, ale jako jeden z czynników. > Parę słów do Didache. Ja to czytałem, nie jest nawet zbyt długie.Najlepiej przytoczyć: www.apolog(*)idache-nauka-dwunastu-apostoow> Jeżeli faktycznie powstało w latach 90 - 180 (rozrzut duży, przyzna Pan), to wiele zostało dopisane później co potwierdzają też kościelni teolodzy.> Cytat:Nie masz zabijać, nie masz łamać małżeństwa, nie masz gwałcić chłopców,... (Sectio Evangelica ( 2,1:2)> Sądzi Pan że to nadal obowiązuje?Dobrze, że Pan ma poczucie humoru. _____________________________ PS. Natomiast zauważam tu pewną ciekawostkę. Nasi racjonaliści widocznie nie znają problematyki tego okresu, gdyż się nie odzywają, a nasi chrześcijanie tego okresu się zwyczajnie i słusznie boją. Wątek nie cieszy się zbytnią popularnością. Liczyłem i na pana Andrzeja.51 i na pana Darkside i na pana Big-zyda i kilka innych osób, ale się przeliczyłem. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przecież nie brakowało wcześniej kultów ekstatycznych, których wyznawcy okaleczali się (kult Kybele na przykład), lub ryzykowali życie swoje i innych, a nawet popełniali samobójstwo (kulty orfickie).
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Przecież nie brakowało wcześniej kultów ekstatycznych, których wyznawcy okaleczali się (kult Kybele na przykład), lub ryzykowali życie swoje i innych, a nawet popełniali samobójstwo (kulty orfickie).< Owszem, ale to nie jest odpowiedź na pytanie. Męczennicy nie popełniali samobójstwa, nie dokonywali też samokastracji obojętne czy miało to miejsce tylko w mitologii czy w realu.(Orygenesa wyklucz, on znalazł motywację swego czynu u Mateusza a nie w kulcie Kybele.) Ekstazy też u nich nie podejrzewam. To by była dobra odpowiedź w przypadku eremitów, słupiarzy i innych psycholi. Ale nie zgody na śmierć za cenę wierności przekonaniom. Co z G. Bruno? Też się nie wyparł swoich przekonań. Chyba nie pomogły mu w tym kulty orfickie?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . To nie jest dwóch facetów z ptaszkiem. To jest "Trójca Święta".
 . Pani Vassula Ryden napisała, że JEZUS CHRYSTUS osobiście jej powiedział: Nie, niewielu rozumie Świętą niepodzielną Trójcę, tymczasem My jesteśmy jedną Substancją, jedną Potęgą i jednym Poznaniem, tylko jednym Bogiem... i jesteśmy wolni w udzielaniu Siebie każdej duszy i w każdym czasie. Ojciec i Ja, i Duch Święty, My Trzej, zstępujemy jak trzej świadkowie, aby ponownie przesylabizować Nasze Słowo i aby ponownie nauczyć was żyć prawdziwym życiem w Nas. [fragmenty Orędzi od Najświętszej Trójcy : "Prawdziwe Życie w Bogu"]Pstryk i wszystko jasne.------------------------------- > >>>Bóg, człowiek-Bóg, czy cała Trójca naraz.<> Zależy od szkoły, ale cała Trójca była na samym końcu.Tak. Trójca została zaakceptowana przez Sobór w Nicei w 325 r. Czyli 300 lat po Jezusie. Ale skąd ona się wzięła?Na przykład: Po dwóch miesiącach burzliwych sporów Konstantyn postanowił uciąć debaty i zastraszonych biskupów zmusił do uchwalenia wyznania wiary, według którego Jezus jest równy pod względem natury, mocy i substancji Bogu.
Tak więc twórcą podwalin nauki o Trójcy był pogański cesarz! Warto też zaznaczyć, że na sobór przybyło ok. 300, a więc niewielka część z ogólnej liczby biskupów, a z nich tylko dwóch nie udało się zastraszyć cesarzowi.
Po ustaleniach soboru nicejskiego spory trwały nadal, nawet Ariusz na jakiś czas powrócił do łask. Jednak w roku 381 cesarz Teodozjusz zwołał sobór w Konstantynopolu, na którym sprecyzowano nicejskie wyznania wiary i zrównano Ducha Świętego z Bogiem i Chrystusem. Trójca była adaptacją elementów wielu różnych pogańskich religii do potrzeb ówczesnego kościoła. Triadę Wielkich Bogów spotykamy w starożytnej Asyrii (Anu, Enlil, Ea), Babilonii (Isztar, Sin, Szamasz), Egipcie (Horus, Ozyrys, Izyda). Szczególnie wyraźne podobieństwo do Trójcy występuje w Hinduizmie. Siwa jest jednym z bogów trójcy. Mówi się o nim, że jest niszczycielem. Dwaj inni bogowie to Brahma, stwórca i Wisznu, zachowawca. Chcąc wskazać, że te trzy procesy niczym się nie różnią, połączono tych trzech bogów w jedną postać.www.racjonalista.pl/forum.php/s,527000/z,0www.racjonalista.pl/kk.php/s,1233www.gotquestions.org/Polski/Trojca-Swieta.htmlPan Bielecki i spółka to na pewno bardzo dobrze wszystko wiedzą, ale ja jestem cały pełen ciekawości i wątpliwości? Gdyż tak na pewno to wiemy tylko tyle, iż "tak na pewno" - to wiemy niewiele. Wiemy tylko - tak na pewno, że parudziesięciu, czy też paruset - mądrych religijnie "Wacków" ówczesności - siedziało i wymyślało, to co dziś jest przedmiotem niepodważalnych dogmatów wiary chrześcijaństwa. To ludzie stworzyli całe chrześcijaństwo, które dziś tak bardzo kształtuje ludzi.Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Lepiej napisać: "Być może 300 lat po Jezusie, albo od czasu utworzenia Jezusa jako postaci literackiej." Jowisz i Mars oraz Kwirinus - to była jedna z głównych triad kapitolińskich. en.wikipedia.org/wiki/Capitoline_TriadWięc do chrześcijaństwa nie musiano szukać triady w dalekich Indiach. Późny kult bogów olimpijskich zmierzał ku takim triadom.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Więc do chrześcijaństwa nie musiano szukać triady w dalekich Indiach. Późny kult bogów olimpijskich zmierzał ku takim triadom. Triady "od zawsze" istniały także w Egipcie (memficka Ptah-Sachmet-Nefertum, tebańska Amon-Mut-Chonsu czy choćby główna triada Ozyrys-Izyda-Horus). Ale zawsze byli to bóg, bogini i ich syn. Odnoszę chwilami wrażenie, że wczesne chrześcijaństwo miało wiele wspólnego ze śródziemnomorskimi, głównie egipskimi, szkołami mistyki.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No właśnie w triadach rzymskich już nie zawsze byli to ojciec, matka, dziecko.
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >No właśnie w triadach rzymskich już nie zawsze byli to ojciec, matka, dziecko. No nie. Ale zmarły dwa lata temu znawca tematyki Nowego Testamentu, ewangelii apokryficznych, gnostycyzmu i wczesnego chrześcijaństwa prof. Robert McLachlan Wilson twierdzi, że Duch Święty był początkowo pierwiastkiem żeńskim w tej triadzie, Sophią. Może tak, nie wnikałam w to aż tak dogłębnie, ale analogie pomiędzy opowieściami o życiu Jezusa a egipską szkołą mistyki, związaną z kultem Izydy są zbyt duże, by być przypadkowe.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Lepiej napisać:> "Być może 300 lat po Jezusie, albo od czasu utworzenia Jezusa jako postaci literackiej."To niech Pan sobie pisze. Mnie interesuje wiedza naukowa, a nie idee fixe, Pana Jacka. Wiem co myślę i co chcę napisać. Cytat z wyższego postu: Pan Nietsche o poglądzie wierzących: >1.Gdyby Jezus nie istniał, nie powstałby tak wielki ruch religijny jakim jest chrześcijaństwo.
Bogusławski: Mnie to nie przekonuje, choć jestem za istnieniem jednego lub kilku ludzi, którzy stanowili podstawę mitu.
Ten sam pogląd mam od ponad pół wieku i jak na razie nie spotkałem się z racjonalnym argumentem, który mógłby go podważyć. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeszcze raz - mówiąc w sposób naukowy, należy mówić, że Jezus BYĆ MOŻE był postacią historyczną, a nie NA PEWNO był postacią historyczną. Jest to warte podkreślenia tym bardziej, że zupełnie nienaukowo przyjmuje się PEWNOŚĆ historyczności tej postaci. Ani Sokrates, ani Budda, ani Jezus nie są NA PEWNO postaciami historycznymi. Juliusz Cezar jest natomiast NA PEWNO postacią historyczną. Tzn. - takie kryterium pewności jakie mamy w przypadku Juliusza Cezara jest całkowicie wystarczające, aby nie podnosić tematu jego historyczności.
Wydaje mi się natomiast, że druga uwaga na temat triad bogów olimpijskich w późnym okresie ich kultu nie jest warta pominięcia w komentarzu. Mógłbym wręcz stwierdzić, że zależy Panu na uległości wobec koncepcji historyczności Jezusa, co mnie dziwi. To, że Jezus, Sokrates, Budda nie byli na 100%, a nawet na 70% postaciami historycznymi powinno być oczywiste dla każdego szanującego się badacza. Oczywiście - w przypadku Sokratesa znaleziono być może dwóch historycznych Sokratesów, z których być może żaden nie był TYM Sokratesem. Zaś Budda znaczy "przebudzony", a budzenie się to dość znany u ludzi element życia... Ale wiadomo - ludzie zastanawiają się nad historycznością TEGO Buddy. Moim zdaniem jest ona bardziej prawdopodobna niż u Jezusa, dlatego, że za TYM Buddą (księciem Gautamą być może) leży oryginalna i WEWNĘTRZNIE SPÓJNA koncepcja filozoficzno - teologiczna, podobnie jest z Sokratesem, niepodobnie z Jezusem. Jak mamy jakieś wyjątkowe dzieło, koncepcję, możemy wnosić, że ktoś to musiał zrobić. Jak mamy kogoś kto porwał tłumy wiernych starymi obietnicami w niespójnym sosie, mógł to być każdy i każdzi (niekoniecznie jeden człowiek).
|
|
| | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Jeszcze raz - mówiąc w sposób naukowy, należy mówić, że Jezus BYĆ MOŻE był postacią historyczną, a nie NA PEWNO był postacią historyczną. Jest to warte podkreślenia tym bardziej, że zupełnie nienaukowo przyjmuje się PEWNOŚĆ historyczności tej postaci. Jeszcze raz - Mnie interesuje wiedza naukowa, a nie idee fixe, Pana Jacka. Nie widzę ani takiej potrzeby, ani tym bardziej żadnej konieczności takiego podkreślania. Kto przyjmuje sobie pewność istnienia/nieistnienia niech sobie podkreśla. Ja przyjmuję naukowy sceptycyzm i mówię, że nie wiem? Jednocześnie przychylając się do poglądu o historyczności wielu elementów tego mitu.
>Wydaje mi się natomiast, że druga uwaga na temat triad bogów olimpijskich w późnym okresie ich kultu nie jest warta pominięcia w komentarzu. Komentuję tylko wtedy, gdy mam na jakiś temat sprecyzowane zdanie. Nie pisuję tu tylko po to aby sobie pogadać.
>Mógłbym wręcz stwierdzić, że zależy Panu na uległości wobec koncepcji historyczności Jezusa, co mnie dziwi. To, że Jezus, Sokrates, Budda nie byli na 100%, a nawet na 70% postaciami historycznymi powinno być oczywiste dla każdego szanującego się badacza. Przypomina mi to pana Bieleckiego. On też lubi imputować innym poglądy przez nich nie wyrażane. Panu wolno stwierdzać przeróżne rzeczy tylko racjonalista raczej będzie swoje poglądy argumentować, niż imputować. Ponadto w tym wątku chciałbym mówić o Chrystusie, a nie o Sokratesie czy Buddzie. Po prostu lubię mówić tylko o tym o czym mam jako tako wyrobione pojęcie. Tu nawet nie jest wątek o Jezusie tylko o Chrystusie i chrześcijaństwie II -IV wieku.
Mimo, iż bardzo bym chciał, to artystą nie jestem i nawet we własnych spekulacjach staram się trzymać ziemi.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Drogi Panie Andrzeju - mówimy o narodzinach mitu Chrystusa, do jakich doszło w okresie 100 - 300 lat po pojawieniu się pierwszych przebłysków religii protochrześcijańskiej. Bardzo istotne jest uzasadnienie faktu z czego ów Chrystus się rodził i kiedy. Istnieją hipotezy mówiące, iż nie było żadnej żywej postaci ludzkiej przed jej ubóstwieniem. Że Chrystus nie wyrósł z Jezusa, ale był tylko Chrystus. Poparciem dla tych tez jest to, co pisywał św. Paweł, a są to, jakby nie było, wedle wielu badaczy najstarsze teksty chrześcijańskie. Posłużę się analogią - nie zawsze trzeba podkreślać, na ile historyczność Soktratesa jest wątpliwa. Ale z pewnością trzeba to robić, gdy rozpatruje się genezę tych jego idei, które mają związek z jego hipotetycznym życiorysem. Myślę, że każda racjonalna osoba się z tym zgodzi. O ile o ideach Sokratesa można mówić również pomijając jego z pewnością w dużej mierze legendarny życiorys, o tyle Chrystus przemawia do wiernych głównie swoim życiorysem (ukrzyżowanie, zmarwychwstanie, cuda, przyklejanie ucha, wypędzanie ze świątyni, wjazd na osiołku etc. + kilka niespójnych, nieoryginalnych i sprzecznych ze sobą opinii na temat moralności i zaświatów).
Moim zdaniem już św. Paweł postulował ubóstwienie Chrystusa. Nastąpiło to przed II wiekiem n.e. Taka jest moja teza. Czy ma pan coś na obronę tezy, iż zdaniem św. Pawła Jezus nie był synem bożym, Chrystusem, tylko zwykłym prorokiem?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Drogi Panie Andrzeju - mówimy o narodzinach mitu Chrystusa, do jakich doszło w okresie 100 - 300 lat po pojawieniu się pierwszych przebłysków religii protochrześcijańskiej.Tak. > Bardzo istotne jest uzasadnienie faktu z czego ów Chrystus się rodził i kiedy.Nie. Wiemy, że Chrystus zrodził się z mitu Jezusa, który w II wieku, a szczególnie po 135 roku istniał już na pewno. > Istnieją hipotezy mówiące, iż nie było żadnej żywej postaci ludzkiej przed jej ubóstwieniem.Istnieją, ale obecnie są rzadkim ewenementem, ale nie Jezus i jego historyczność - co powtarzam tu Panu już po raz enty - są przedmiotem tego wątku. O historyczności Jezusa i nowotestamentowych pism rozmawialiśmy już tu wielokrotnie. Można nawet powiedzieć, iż przemłóciliśmy ten temat dokładnie. (Można dorzucić jeszcze parę linków)Specjalnie w poście inicjującym wątek to przypomniałem: Dosyć dokładnie omówiliśmy tu historyczność Jezusa, a także wiarygodność "Nowego Testamentu" i jego autorytet (Szkoda, iż nie znalazł Pan czasu na przeczytanie postów wprowadzających)Gdy Pan dalej czuje niedosyt, to przecież może Pan założyć nowy wątek. > Że Chrystus nie wyrósł z Jezusa, ale był tylko Chrystus.Powtarzam rozmawiamy tu o chrześcijaństwie po 135 roku. W tym czasie istnienie Jezusa było faktem, którego chrześcijanie nie kwestionowali - nawet kłócąc się o jego naturę. > Moim zdaniem już św. Paweł postulował ubóstwienie Chrystusa.Moim też, ale nie Chrystusa tylko Jezusa i sama konstrukcja jego koncepcji jest ciekawa. Tyle tylko, że to nie jest przedmiotem tego wątku. > Nastąpiło to przed II wiekiem n.e.Co jest najlepszym dowodem, że nie jest to przedmiotem tego wątku. > Taka jest moja teza.Znam Pańską tezę od wielu lat, tylko mam z tym problem. Jeżeli nie potrafi się Pan w myśleniu o czymkolwiek oderwać od tej tezy, to jak tam z Pańskim racjonalizmem. > Czy ma pan coś na obronę tezy, iż zdaniem św. Pawła Jezus św. Paweł nie był synem bożym, Chrystusem, tylko zwykłym prorokiem?Tylko tyle, że sam sobie Pan przeczy. Bo albo św. Paweł postulował ubóstwienie Jezusa, albo jego zdaniem Jezus nie był synem bożym, Chrystusem, tylko zwykłym prorokiem?Ale to nie jest przedmiotem tego wątku. Po 135 roku Pawłowe teksty były już znane i to one podlegały dalszej obróbce. Czy naprawdę nic Pan nie może powiedzieć w temacie wątku. Może zechce Pan przeczytać moje posty i to Pana zainspiruje do wypowiedzi jednak na temat wątku. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Drugi element mojej wypowiedzi to: czy triada kapitolińska miała wpływ na powstanie Trójcy Świętej, czy też raczej egipskie ruchy gnostyczne, jak zasugerowała Meretseger? Albo może obydwie rzeczy? A jeśli chodzi o ewentualne sprzeczności wewnętrzne u św. Pawła, to przecież ludzie wiary nie dbają o takie rzeczy...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Drugi element mojej wypowiedzi to: czy triada kapitolińska miała wpływ na powstanie Trójcy Świętej, czy też raczej egipskie ruchy gnostyczne, jak zasugerowała Meretseger? Albo może obydwie rzeczy?Ja nie jestem żadna Alfa - omega internetowa omnisciencja i po prostu zwyczajnie bardzo wielu rzeczy nie wiem. Stąd miedzy innymi udział w naszym forum. Liczę, że tu mądrzy ludzie wiedzą i mi powiedzą. Najczęściej się tak zdarza. Wzajemnie się uczymy. Nie wiem skąd wzięła się ta koncepcja. Jak Pan wie, to niech Pan napisze? Katolicy twierdzą, że od Mateusza: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Tylko po co by było później tyle kłótni na ten temat? > A jeśli chodzi o ewentualne sprzeczności wewnętrzne u św. Pawła, to przecież ludzie wiary nie dbają o takie rzeczy...  Czy Pan jest człowiekiem wiary? Nie sądzę, a Pan mnie o to posądza? Wydaje mi się, że dążymy tu do poznania w miarę obiektywnej prawdy na podstawie istniejących źródeł. Po 135 roku wszystkie znane i nieznane nam pisma nowotestamentowe istniały (nawet w nadmiarze) i chrześcijanie wierzyli w to co one zawierają, choć po ludzku wybierali z nich to co ich zdaniem było słuszne i po swojemu je interpretowali. Dla mnie jest to bardzo ciekawy okres. Podaję link do artykułu jednego z największych polskich znawców tego okresu. Ks. prof. Wincentego Myszora Jest to człowiek wiary, który choć trochę "dba o takie rzeczy". Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Człowiekiem wiary nazwałem św. Pawła i zasugerowałem, że wewnętrzne sprzeczności w jego poglądach to nic dziwnego. Jeśli chodzi o Trójcę Świętą w Ewangeliach, to proszę spojrzeć jeszcze raz na zmiany w Nowym Testamencie, jakie zostały przytoczone jakiś czas temu (krętacz Bielecki wyłapał wtedy tylko przecinki, "nie zauważając" istotnych zmian). Jakieś 15% tych zmian polega na dopisywaniu Trójcy Świętej...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Człowiekiem wiary nazwałem św. Pawła i zasugerowałem, że wewnętrzne sprzeczności w jego poglądach to nic dziwnego.Dla mnie nie. Tym bardziej, że trudno wyłuskać z tego to co jest tak na pewno jego. Więc po co o tym pisać do mnie. Po 135 roku "Listy" były gotowe do dalszej obróbki. > Jeśli chodzi o Trójcę Świętą w Ewangeliach, to proszę spojrzeć jeszcze raz na zmiany w Nowym Testamencie, jakie zostały przytoczone jakiś czas temu (krętacz Bielecki wyłapał wtedy tylko przecinki, "nie zauważając" istotnych zmian). Jakieś 15% tych zmian polega na dopisywaniu Trójcy Świętej...  Panie Jacku, wątek dotyczący wiarygodności ewangelii jest jeszcze nie zamknięty. Może Pan tam wnieść swoje uwagi i na temat ich wiarygodności i temat pana Bieleckiego. Sądzę, że przedstawiłem tam swoje jednoznaczne stanowisko. Na przykład tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,528137/z,0#w528146www.racjon(*)m.php/s,528137/z,0/d,1#w528242www.racjon(*)m.php/s,528137/z,0/d,3#w530213Abym mógł teraz przejść do innego tematu. Tu interesują mnie koncepcje "Trójcy", a także "dwójcy" (ludzko-boska natura Jezusa), ale po 135 roku. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No to warto prześledzić, w których manuskryptach pojawiły się najwcześniejsze dopiski dotyczące Trójcy Świętej... Ja właśnie wyjeżdżam, ale może Pan przejrzy ten materiał?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > No to warto prześledzić, w których manuskryptach pojawiły się najwcześniejsze dopiski dotyczące Trójcy Świętej...Na przykład Atenagoras około 177 roku pisze: Za "Antologią patrystyczną. Światła ekumeny" Andrzeja Bobera S.J.> ale może Pan przejrzy ten materiał?Jaki materiał? -------------- PS. Mówiąc o Trójcy - moim zdaniem - konieczną jest także lektura - w wielkim osiągnięciu PWN już Wolnej Polski: "Encyklopedii >>Religia<<", hasła temu poświęconego, napisanym przez profesora Michała Wojciechowskiego  Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Istnieją hipotezy mówiące, iż nie było żadnej żywej postaci ludzkiej przed jej ubóstwieniem. Że Chrystus nie wyrósł z Jezusa, ale był tylko Chrystus.< Też tak uważam. Wpierw stworzono Chrystusa, nowego Boga; stąd moje podejrzenie na gnostyków, a później pomysł przechwycono, dorobiono życiorys w którym 30 l. nic się nie działo.Uta Ranke Heidemann pisze że Jezus mógł w tym czasie rozwiązywać krzyżówki, bo nic o nim nie wiemy. Ktoś dopisał ewangelię Tomasza o młodym Jezusie. Dzisiaj za te złośliwości trafiłby przynajmniej do poprawczaka. Chrystusa połączono z mesjaszem ST, chociaż proroctwa nie pasują lub są naciągnięte, i tak powstała nowa religia.
|
|
| | | | | | |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Trójca została zaakceptowana przez Sobór w Nicei w 325 r. Czyli 300 lat po Jezusie.<Tu się Pan grubo myli. Definicja była kompromisowa i spory trwały jeszcze długie lata. Nicea nie mogła niczego zaakceptować ponieważ nie było gotowej teorii trójcy, były tylko różne warianty. Celem powołania soboru było zażegnanie sporu między arianami i trynitarianami. Po sporze z donatystami 313-314, który ostatecznie zakończył się schizmą, po synodzie w Antiochii, na którym ekskomunikowano tymczasowo Ariusza i trzech jego zwolenników, groziła znowu schizma. Żeby utrzymać jedność Kościoła Konstantyn był zmuszony powołać sobór w Nicei. W Nicei wypracowano nową regułę która mogła zadowolić wszystkie strony a nie zadowoliła żadnej. > Ale skąd ona się wzięła?<Spór trynitarny, początkowo był sporem binarnym(?), duch św. w tym sporze był jeszcze aniołem. > /b>Na przykład:Po dwóch miesiącach burzliwych sporów Konstantyn postanowił uciąć debaty i zastraszonych biskupów zmusił do uchwalenia wyznania wiary, według którego Jezus jest równy pod względem natury, mocy i substancji Bogu.> Tak więc twórcą podwalin nauki o Trójcy był pogański cesarz! Warto też zaznaczyć, że na sobór przybyło ok. 300, a więc niewielka część z ogólnej liczby biskupów, a z nich tylko dwóch nie udało się zastraszyć cesarzowi.<Nie wiem skąd Pan wziął ten cytat, ale nie zgadzam się z nim. Cytat:Tak więc twórcą podwalin nauki o Trójcy był pogański cesarz! To jest kompletna bzdura. Po raz pierwszy trójcę powołał do życia Atenagoras z Aten. Ideę podchwycił Tertulian i rozwinął tzw. oikonomiczną ( oikonomia) teorię trójcy św. Una substantia ale każda inna (tres persona). W żadnym z dostępnych źródeł nie ma wzmianki o presji Konstantyna na biskupów. Cytat:tylko dwóch nie udało się zastraszyć cesarzowi To oznaczałoby że wszyscy byli zwolennikami arianizmu, tylko dali się zastraszyć. Po co więc w ogóle sobór skoro nie było żadnego sporu? > Po ustaleniach soboru nicejskiego spory trwały nadal, nawet Ariusz na jakiś czas powrócił do łask. Jednak w roku 381 cesarz Teodozjusz zwołał sobór w Konstantynopolu, na którym sprecyzowano nicejskie wyznania wiary i zrównano Ducha Świętego z Bogiem i Chrystusem.<Taki skrót pomijający ważny fakt z 357 r. kiedy Konstantius zabrania używania pojęć hypostasa i homousios> Trójca była adaptacją elementów wielu różnych pogańskich religii do potrzeb ówczesnego kościoła<. Triadę Wielkich Bogów spotykamy w starożytnej Asyrii (Anu, Enlil, Ea), Babilonii (Isztar, Sin, Szamasz), Egipcie (Horus, Ozyrys, Izyda). Szczególnie wyraźne podobieństwo do Trójcy występuje w Hinduizmie. Siwa jest jednym z bogów trójcy. Mówi się o nim, że jest niszczycielem. Dwaj inni bogowie to Brahma, stwórca i Wisznu, zachowawca. Chcąc wskazać, że te trzy procesy niczym się nie różnią, połączono tych trzech bogów w jedną postać.<Trójca nie była żadnym wypełnieniem magiczno-mistycznych 3 z innych religii. Jej źródło leży wewnątrz chrześcijaństwa. Była próbą wyjścia z problemu Boga-człowieka i odkupiciela, pozostając jednocześnie religią monoteistyczną.
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Tu się Pan grubo myli.Ani grubo, ani cienko, gdyż ja jeszcze na ten temat zdania nie wyraziłem, już choćby z tego powodu, że jeszcze nie mam żadnego. Podaję jako inspirację różne stanowiska i różne przykłady. Zaznaczam je najczęściej kolorem. > Definicja była kompromisowa i spory trwały jeszcze długie lata. Nicea nie mogła niczego zaakceptować ponieważ nie było gotowej teorii trójcy, były tylko różne warianty.No właśnie. Mnie najbardziej interesują spekulacje na temat "dwójcy" i "trójcy" przed jeszcze soborem. Gdyż jednak różni mędrcy taką koncepcję i jej warianty wypracowywali. Znowu ja nie robię tu za alfa-omegę, tylko szukam odpowiedzi, licząc na bardziej na pomoc niż na krytykę moich poglądów, które są tu mocno niesprecyzowane. > Celem powołania soboru było zażegnanie sporu między arianami i trynitarianami. Po sporze z donatystami 313-314, który ostatecznie zakończył się schizmą, po synodzie w Antiochii, na którym ekskomunikowano tymczasowo Ariusza i trzech jego zwolenników, groziła znowu schizma. Żeby utrzymać jedność Kościoła Konstantyn był zmuszony powołać sobór w Nicei. W Nicei wypracowano nową regułę która mogła zadowolić wszystkie strony a nie zadowoliła żadnej.Dlatego pytam: > >>>Ale skąd ona się wzięła?> Spór trynitarny, początkowo był sporem binarnym(?), duch św. w tym sporze był jeszcze aniołem.Właśnie to jest ciekawe jak ten spór wyglądał. > Nie wiem skąd Pan wziął ten cytat, ale nie zgadzam się z nim.Z internetu i wcale nie chodziło mi aby ktokolwiek się z nim zgodził, ale aby pokazać inne od katolickiego spojrzenie i wywołać jakieś interpretacje. Choć zdecydowanie nie na zasadzie "nie zgadzam się z nim". Cytat:Tak więc twórcą podwalin nauki o Trójcy był pogański cesarz! > To jest kompletna bzdura. I tym okrzykiem przedstawił Pan zasadniczy kontrargument. Mnie ta antytrynitarna prowokacja się spodobała, ale właśnie tylko jako prowokacja i gdyby krzyknął - "to bzdura" jakiś trynitarysta, to jeszcze bym rozumiał, ale Pan? Ja też uważam, że Konstantyn w tym zakresie (teologiczno-filozoficznym) był po prostu za głupi na to i interesowały go głównie aspekty polityczne, a nie religijne. Dla mnie to oczywistość.> Po raz pierwszy trójcę powołał do życia Atenagoras z Aten.Nie tylko to zauważyłem, ale wyżej nawet zacytowałem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,531808#w533337 gdyż krótka. > Ideę podchwycił Tertulian i rozwinął tzw. oikonomiczną ( oikonomia) teorię trójcy św. Una substantia ale każda inna (tres persona).Czytają nas nie tylko specjaliści, ale i ja się za żadnego specjalistę nie uważam. Przydałoby się jakieś omówienie, jakieś cytaty. Staram się aby nasza rozmowa była jak najbardziej merytoryczną i jednak trochę dydaktyczną. Wielu z nas szuka odpowiedzi, a nie posiada jakiejś tam danej im mądrości. > Taki skrót pomijający ważny fakt z 357 r. kiedy Konstantius zabrania używania pojęć hypostasa i homousios--------------------- > Trójca nie była żadnym wypełnieniem magiczno-mistycznych 3 z innych religii.Ja nie wiem skąd się wzięła koncepcja Trójcy w chrześcijaństwie i dlatego podałem linki i zacytowałem różnych autorów. O adaptacji mitu to raczej mówił p. Tabisz: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,531808#w533022 a odpowiedziała mu p. Meretseger: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,531808#w533029Ja w ogóle więcej nie wiem, niż wiem. Ja jestem tylko ciekawym. Tylko nikt mi nie wmówi, że ówcześni chrześcijańscy mędrcy niczego nie czytali ani o niczym nie słyszeli, a gdy wydawało im się, iż może służyć na chwałę Boga, to tego nie adaptowali. Takie jest życie. > Jej źródło leży wewnątrz chrześcijaństwa.Źródło - czy problem, który jakoś należało rozwiązać? > Była próbą wyjścia z problemu Boga-człowieka i odkupiciela, pozostając jednocześnie religią monoteistyczną.Nie, nie była próbą, gdyż tych prób było wiele i one są ciekawe. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >No właśnie. Mnie najbardziej interesują spekulacje na temat "dwójcy" i "trójcy" przed jeszcze soborem. Gdyż jednak różni mędrcy taką koncepcję i jej warianty wypracowywali.< Gdy chrześcijanie ogłosili Chrystusa Bogiem, stwierdzili nagle że mają dwóch Bogów. Gnostycy poradzili sobie prosto. Starego Boga zrecyclingowali. Przyznali mu jego zasługi w stworzeniu świata, ale koniec końców był on złym Bogiem, ot, takim demiurgiem. Jezusa załatwili jako "pozorne ciało" - (doketyzm). Przed pozostałymi stanęły dwa pytania: 1.Jak przyjąć Chrystusa jako Boga, nie popadając w politeizm i pozostać wiernym żydowskiej tradycji "jednego Boga". (Marcion) 2.Jak ustalić stosunek Ojca-Boga do Chrystusa, nie wprowadzając między nimi hierarchii - (Subordynacjonizm) oraz nie zaprzeczyć boskości ojca i syna w jedności. Skąd przyszło zbawienie ludzkości (soteriologia) i jeżeli od Chrystusa, jak interpretować ontologicznie jego boskość. Hakiem było bowiem że ofiarą (barankiem) nie mógł być Bóg, musiał być człowiek. Później powstało pytanie jak zachowuje się boskość i człowieczeństwo w Chrystusie, wzajemnie wobec siebie. (Nauka o "dwóch naturach" Chrystusa.) To były wyjściowe pytania do dalszych teorii które doprowadziły do trynitatu. >Właśnie to jest ciekawe jak ten spór wyglądał< Zamiast jutro iść na mszę, mogę siąść do komputera i to Panu po kolei opisać, ale zdaje Pan sobie sprawę jaka to jest długa historia? To musiałaby być msza śpiewana z wystawieniem i nie wiem czy to by wystarczyło. >I tym okrzykiem przedstawił Pan zasadniczy kontrargument.< Panie Andrzeju! jeżeli ktoś umieszcza jakiś tekst, powinien trochę być zapoznany z tematem. To stwierdzenie które nazwałem bzdurą ładnie brzmi: pogański cesarz ustala chrześcijańskiego Boga, ale nie ma nic wspólnego z historią. homousios zaproponowane przez Konstantyna miało pogodzić strony, było próbą kompromisu. Fakt że pozostało w dogmatyce ale to nie było zamiarem cesarza. On chciał mieć spokój w cesarstwie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > >>>No właśnie. Mnie najbardziej interesują spekulacje na temat "dwójcy" i "trójcy" przed jeszcze soborem. Gdyż jednak różni mędrcy taką koncepcję i jej warianty wypracowywali.<> Gdy chrześcijanie ogłosili Chrystusa Bogiem, stwierdzili nagle że mają dwóch Bogów.Ot i kłopot. > Gnostycy poradzili sobie prosto.Jest gnoza chrześcijańska, ale sięga wstecz znacznie dalej. Może dlatego było im łatwiej. > Starego Boga zrecyclingowali. Przyznali mu jego zasługi w stworzeniu świata, ale koniec końców był on złym Bogiem, ot, takim demiurgiem. Jezusa załatwili jako "pozorne ciało" - (doketyzm).Właśnie tak. > Przed pozostałymi stanęły dwa pytania:> 1.Jak przyjąć Chrystusa jako Boga, nie popadając w politeizm i pozostać wiernym żydowskiej tradycji "jednego Boga". (Marcion)> 2.Jak ustalić stosunek Ojca-Boga do Chrystusa, nie wprowadzając między nimi hierarchii - (Subordynacjonizm) oraz nie zaprzeczyć boskości ojca i syna w jedności. Skąd przyszło zbawienie ludzkości (soteriologia) i jeżeli od Chrystusa, jak interpretować ontologicznie jego boskość. Hakiem było bowiem że ofiarą (barankiem) nie mógł być Bóg, musiał być człowiek. Później powstało pytanie jak zachowuje się boskość i człowieczeństwo w Chrystusie, wzajemnie wobec siebie. (Nauka o "dwóch naturach" Chrystusa.)Trafna synteza. > To były wyjściowe pytania do dalszych teorii które doprowadziły do trynitatu.Zgoda. > >>>Właśnie to jest ciekawe jak ten spór wyglądał<> Zamiast jutro iść na mszę, mogę siąść do komputera i to Panu po kolei opisać, ale zdaje Pan sobie sprawę jaka to jest długa historia?Nie będę Pana namawiał do grzechu, tym bardziej, iż chodzi mi o syntezy i smaczki, a to wymaga znacznie więcej pracy. > >>>I tym okrzykiem przedstawił Pan zasadniczy kontrargument.> Panie Andrzeju! jeżeli ktoś umieszcza jakiś tekst, powinien trochę być zapoznany z tematem.Ej tam, ej tam. Internetu Pan nie zna, tu różne religie się produkują (choć katolicyzm najbardziej). Człowiekowi wierzącemu wystarcza, że zna Prawdę. Ja jak już wspominałem wkleiłem ten tekst jako prowokację. > To stwierdzenie które nazwałem bzdurą ładnie brzmi: pogański cesarz ustala chrześcijańskiego Boga, ale nie ma nic wspólnego z historią. homousios zaproponowane przez Konstantyna miało pogodzić strony, było próbą kompromisu.Ładnie to tak nazywać czyjąś wiarę bzdurą? Nie prawda, że nie ma nic wspólnego z historią. Istniał i Konstantyn i zwołał sobór, a reszta to wyginanie historii pod potrzeby. Wszystkie ideologie tak czynią. > Fakt że pozostało w dogmatyce ale to nie było zamiarem cesarza. On chciał mieć spokój w cesarstwie.To już wyżej napisałem. Przecież nasza ocena jest podobną. Natomiast liczę na Pańską wiedzę. Szczególnie tam, gdzie mi jej brakuje. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Może warto jeszcze dodać co napisał prof. Edward Potkowski o tym okresie:    "Zarys dziejów religii" Iskry 1986. @@@ .
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zdaniem Maccobiego św. Paweł nie był Żydem, ale miłośnikiem judaizmu z kręgów politeistów. Stąd wzięła się koncepcja Boga - Człowieka, znana z kultów hellenistycznych. Pytanie, czym było chrześcijaństwo przed św. Pawłem? I czy nurt synkretyzmu hellenistyczno - judaistycznego nie był po prostu źródłem w wypadku chrześcijaństwa? Jeśli tak, nie było nigdy chrześcijaństwa czysto judaistycznego, albo istniało w bardzo wąskim zakresie, jak sugeruje Maccoby - po św. Pawle nie miało już wiele do gadania i nie istniało poza terenami Izraela.
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Zdaniem Maccobiego św. Paweł nie był Żydem, ale miłośnikiem judaizmu z kręgów politeistów. Stąd wzięła się koncepcja Boga - Człowieka, znana z kultów hellenistycznych. Pytanie, czym było chrześcijaństwo przed św. Pawłem? I czy nurt synkretyzmu hellenistyczno - judaistycznego nie był po prostu źródłem w wypadku chrześcijaństwa? Jeśli tak, nie było nigdy chrześcijaństwa czysto judaistycznego, albo istniało w bardzo wąskim zakresie, jak sugeruje Maccoby - po św. Pawle nie miało już wiele do gadania i nie istniało poza terenami Izraela. A nie uważa Pan, iż przypomina Pan tu Pana Bieleckiego. Niezależnie co, kto, by nie napisał, to on i tak swoje. Nas w tym wątku nie interesuje Paweł, a tym bardziej to co przed Pawłem, tylko to, co po Pawle. Interpretacje doktrynalne (oraz organizowanie się struktur wczesnego Kościoła) po 135 roku, co wyraźnie napisałem i jest nawet w tytule wątku.
PS. Maccobyego też czytałem. Ciekawe koncepcje, tyle że ja niewierzący jestem i nikomu nie wierzę. Wolę sam sobie wyrabiać poglądy na podstawie wielu lektur i wielu autorytetów.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To jednak ma znaczenie, czy mówimy o osobach w 100% zanurzonych w judaizmie, którzy rozleźli się po Imperium Rzymskim i dopiero tam ich uczniowe stworzyli synkretyczne z hellenizmem doktryny, czy też mówimy o osobach już synkretycznych, które rozlazły się po Imperium Rzymskim. Ważne jest gdzie te synkretyzmy powstawały i na jaką warstwę pierwotną się nakładały.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >To jednak ma znaczenie, czy mówimy o osobach w 100% zanurzonych w judaizmie, Ma znaczenie, ale po 135 roku takich na 100%, to moim zdaniem nie było wcale.
>którzy rozleźli się po Imperium Rzymskim i dopiero tam ich uczniowie stworzyli synkretyczne z hellenizmem doktryny, No właśnie, gdzie się rozeszli i co stworzyli?
>czy też mówimy o osobach już synkretycznych, które rozlazły się po Imperium Rzymskim. Które to grupy, pod czyim przewodnictwem, co twierdzili?
>Ważne jest gdzie te synkretyzmy powstawały i na jaką warstwę pierwotną się nakładały. Tak, ważne jest: gdzie, jak, dlaczego, a najważniejsze - co głosili i co z tego pozostało, a co zostało odrzucone?
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | To dodajmy że z tych dwóch wielkich "Ojców Kościoła" zwalczających montanizm, pierwszy opuścił katolików i dołączył do nich, a drugi zaczynał u nich swoją karierę. Tam nabawił się swojej neurozy seksualnej, której skutki muszą ponosić katolicy u których wyrósł na wielkiego świętego i mędrca.
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > To dodajmy że z tych dwóch wielkich "Ojców Kościoła" zwalczających montanizm, pierwszy opuścił katolików i dołączył do nich, a drugi zaczynał u nich swoją karierę. Tam nabawił się swojej neurozy seksualnej, której skutki muszą ponosić katolicy u których wyrósł na wielkiego świętego i mędrca.Wchodzi ordynator zakładu psychiatrycznego na salę. Pacjenci rzucają liczby i wybuchają śmiechem. Ordynator pyta - z czego się śmiejecie? Jeden z chorych - jesteśmy już tu tak długo razem, iż ponumerowaliśmy dowcipy. Ordynator - 67 i nie słysząc żadnej reakcji pyta - czemu się nie śmiejecie? - Bo panie doktorze dowcipy, to trzeba umieć opowiadać.Niech Pan podzieli się z nami wiedzą i coś nam - choć krótko - o tym opowie. Chodzi Panu tu prawdopodobnie o pl.wikipedia.org/wiki/Ireneusz_z_Lyonu i pl.wikipedia.org/wiki/Tertulian, ale odwołanie - 'tych dwóch wielkich "Ojców Kościoła"' - nie jest tak zupełnie jasne. Naprawdę my się tylko tu uczymy i cieszę się, gdy możemy robić to wzajemnie. Nie można z lapidarnością przesadzać. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >- Bo panie doktorze dowcipy, to trzeba umieć opowiadać< Aluzju paniał, prijadu. Zna Pan ten? Chodzi mi o Tertuliana który, prawdopodobnie w 207, dołączył do montanistów, według Hieronima założył tam własny Kościół (sektę). Tym drugim był Augustyn, gdzieś mi on mignął w tych pana tekstach, ale dokładnie w tym tekście go teraz nie widzę. Za młodu był członkiem Kościoła manicheistycznego który wchłonął montanizm. Później krytykował manicheizm. Będąc członkiem tego Kościoła, musiał przestrzegać surowych zasad dotyczących seksu, nabawiając się neurozy. To skrzywienie odbiło się później w jego nauce o moralności seksualnej już jako katolika. To właśnie miałem na myśli.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Chodzi mi o Tertuliana który, prawdopodobnie w 207, dołączył do montanistów, według Hieronima założył tam własny Kościół (sektę). Tak sądziłem i to napisałem. Myślę też, że to trochę bardziej niż prawdopodobne.
>Tym drugim był Augustyn, gdzieś mi on mignął w tych pana tekstach, ale dokładnie w tym tekście go teraz nie widzę. Nie w tym wątku go nie przywoływałem. Facet urodził się już po soborze w Nicei.
>Za młodu był członkiem Kościoła manicheistycznego który wchłonął montanizm. Później krytykował manicheizm. Będąc członkiem tego Kościoła, musiał przestrzegać surowych zasad dotyczących seksu, nabawiając się neurozy. To skrzywienie odbiło się później w jego nauce o moralności seksualnej już jako katolika. Co dalej, to już zgoda.
>To właśnie miałem na myśli. Tyle, że bardzo proszę choć trochę swoje myśli bardziej rozwijać, tak aby ci trochę mniej lotni też mogli się połapać o co chodzi.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Nie w tym wątku go nie przywoływałem. Facet urodził się już po soborze w Nicei.< Może zbzikowałem na punkcie mojego ulubionego autora? Urodził się po soborze, ale na temat trójcy, a jakże by inaczej, pisał traktaty. Rozwinął psychologiczną teorię trójcy.
|
|
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mamy zatem Walentynian: pl.wikipedia.org/wiki/Walentynianie Cytat:Walentynianie - gnostycka grupa religijna istniejąca w II i III wieku stworzona około 135 roku przez Walentyna i jego uczniów: Herakleona, Ptolemeusza, Markosa i Teodora.
Głosili oni, iż Najwyższa Istota (pleroma - gr. pełnia) wyemanowała z siebie 15 par różnopłciowych eonów. Jeden z najniższych eonów męskich i eon żeński Sofia wskutek niewiedzy i połączenia o charakterze seksualnym, tzw. syzygies (po syryjsku Małżeństwo) stworzyli Demiurga (miał nim być starotestamentowy Jahwe), który to następnie stworzył świat. Walentynianie łączyli w swoich poglądach chrześcijaństwo z grecką spekulacją i egipską gnozą. Początkowo istnieli tylko w Aleksandrii i w Rzymie, gdzie znajdował się ich główny ośrodek, lecz z czasem (choć na krótko) rozprzestrzenili się w całym Cesarstwie.
Sekta ta zanikła na skutek krytyki ze strony chrześcijaństwa oraz działań władz w krótkim czasie po powstaniu. Zwalczał ich Tertulian w traktacie Przeciw Walentynianom (Adversus Valentinianos), Ireneusz z Lyonu wspomina o nich jako o herezji w Przeciw herezjom (Adversus heareses), III,4,3[1]. W Credo zostały wprowadzone uzupełnienia, aby uniknąć na przyszłość błędów głoszonych przez walentynian. Twierdzili oni, że Stary Testament jest dziełem diabolicznym, a sami za objawione uznawali tylko dwa dokumenty: Ewangelię Prawdy i Kazanie Piotra. W sporach z ortodoksją posiłkowali się także Ewangelią Jana, która według nich poświadczała eoniczny charakter stworzenia. Jezusa uważali za idealnego człowieka i wzór dla gnostyków, którzy aby osiągnąć zbawienie powinni poznać, iż cała prawda znajduje się w ich wnętrzu.
Ludzie w wierzeniach walentynian mieli zostać stworzeni z 3 różnych substancji: ciało z materii dusza z demonicznej ciemności duch (pneuma) z boskiej światłości
Dzielili ludzi na 3 kategorie: 1.pneumatyków (gnostyków), którzy zostaną (lub już są) zbawieni; 2.hylików (ludzi materialnych), czyli skazanych na zagładę; 3.psychików, którzy mogą doświadczyć częściowego zbawienia, o ile będą odpowiednio postępować.
Świat według walentynian zakończy się powrotem wszystkiego do pierwotnej Jedności I ich konkurencję, manichejczyków. Cytat:Manicheizm - system religijny stworzony w III wieku przez Babilończyka Maniego (Manesa). Był syntezą wielu religii: staroirańskiego zoroastryzmu, buddyzmu i chrześcijaństwa. Dwa podstawowe elementy systemu filozoficzno-religijnego manicheizmu to dualizm i podkreślanie poznania w procesie wyzwalania się spod wpływu zła. Początkującym adeptem (373-382), a później, po nawróceniu i przyjęciu chrztu zdecydowanym oponentem manicheizmu był Święty Augustyn. Manicheizm objął swoim zasięgiem znaczne obszary Azji, północnej Afryki i Europy.
Podobnie do staroirańskiego zoroastryzmu i irańskiej myśli religijnej podstawowym elementem manicheizmu jest dualizm. W świecie toczy się walka między dwoma przeciwstawnymi pierwiastkami: światłem (dobrem) i ciemnością (złem). Historia kosmosu dzieli się na trzy etapy: przeszłość - złoty wiek, gdy pierwiastki te współistniały odrębnie, teraźniejszość - gdy pierwiastki te są wymieszane i walczą o dominację w kosmosie oraz przyszłość, w której nastąpi oczyszczenie: rozdzielenie wyznawców światła i ciemności. Przejawem zła jest materia. Walka między dobrem i złem toczy się w każdym człowieku. Człowiek ma dwie dusze: jedną związaną z dobrem i drugą związaną ze złem. Odpowiedź manicheizmu na jeden z centralnych dylematów chrześcijaństwa jest radykalna: zło jest wszędzie i jest wieczne. Manicheizm dzieli w ten sposób z gnostycyzmem pesymizm co do kondycji człowieka i świata. Doktrynę Maniego ilustruje bogata kosmogoniczna i antropogeniczna mitologia, której przykładem jest mit powstania świata, opisujący walkę między Dobrym Bogiem (wraz z pięcioma eonami, którymi emanował: rozumu, intelektu, postu, poznania i myśli) i Złym Bogiem, Demiurgiem, twórcą materialnych rzeczy, w wyniku której powstają Adam i Ewa. Mitologia manicheizmu czerpie z wielu tradycji, przemawiających do ludzi różnych kultur.
Dzieje świata wg Manichejczyków polegały na ciągłym uwalnianiu duszy z ciemności ku światłości (dusza przebywała w ciemności), natomiast grzechem był każdy kontakt z materią. Również prokreacja była uważana za złą, ponieważ w wyniku poczęcia dziecko, istniejące dotąd jako eon, musiałoby przyjąć powłokę cielesną, a materia była zła. Manichejczycy nie uznawali krzyża za symbol oddania i cierpienia Jezusa za zbawienie ludzi, lecz za symbol krzywdy i zepsucia ludzkiego, jako że jest to narzędzie, materia.
Drogą wyzwolenia spod wpływu zła jest poznanie. Zbawienie może być osiągnięte nie tylko dzięki wierze i moralności, ale przede wszystkim dzięki własnemu rozumowi. Dzięki zdobywaniu wiedzy o sobie i Bogu można zrozumieć naturę siebie, świata i przeznaczenia, to skąd przychodzimy, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Ten aspekt manicheizmu zbliża go do gnostycyzmu, czyniąc go czymś więcej niż systemem religijnym: mieszaniną systemu religijnego i filozoficzno-naukowego Ogólnie chrześcijaństwo przejęło sporo z kultów irańskich. Kiedy to się zaczęło? Czy na pewno po 135 roku?
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Mamy zatem Walentynian:> pl.wikipedia.org/wiki/WalentynianieJak napisał Ireneusz nie byłoby Walentynian, gdyby nie było Walentego. Zobaczmy zatem co możemy znaleźć o Walentynie w "Słowniku herezji w Kościele katolickim" Herve Massona: Tak czy owak Walentyn jest bezsprzecznie najsłynniejszym z Doktorów gnostyckich. Urodził się w Egipcie, gdzie odbył studia; starał się o biskupstwo, nim zaczął głosić własną doktrynę w rodzinnym kraju. Udał się potem do Rzymu i prawdopodobnie żył tam w latach 136-165, po czym wyjechał na Cypr, gdzie ślad po nim zaginął. Doktryna walentyniańska charakteryzuje się nadzwyczaj złożoną eontologią i niezwykłym emanatyzmem, którego szczegółowy opis zostawili nam Ireneusz z Lyonu i Hipolit Rzymski. Jak we wszystkich systemach gnostyckich walentyniański mit o stworzeniu świata jest obrazową i drobiazgową opowieścią teogoniczną połączoną z kosmogonią, która z niej bezpośrednio wynika. Nie ma w niej luk, choć za wszelką cenę starano się zachować transcendentny charakter Boga. Walentyn system swój oparł na rozle¬głej hierarchii idącej od rzeczy nieznanych do znanych, od niezbadanych do w pełni wymiernych. Na jej szczycie, w nieskończonych głębiach wieczności, przebywał doskonały Eon zwany Najwyższym Ojcem, Propatorem lub Otchłanią (Bythos).
  Jak dla mnie jest to piękne, a nie warto zapominać, iż o mało co Walenty nie zostałby biskupem Rzymu (czyli papieżem?) i jakby dziś chrześcijaństwo wyglądało? Warto też przeczytać i wziąć pod uwagę ten tekst: www.racjon(*)q,Gnoza..chrzescijanstwa.grozaPozdrawiam. @@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > I ich konkurencję, manichejczyków.Przy wspaniałych manichejczykach wartych osobnego wątku, można wziąć pod uwagę poniższy tekst: www.racjon(*)iniona.katolickosc.manicheizmu> Ogólnie chrześcijaństwo przejęło sporo z kultów irańskich. Kiedy to się zaczęło? Czy na pewno po 135 roku?Kiedy, co się zaczęło, to tego nie wiedzą nawet najwybitniejsi uczeni. W kulturze prawie wszystko ma jakieś starsze źródła i zbudowane jest na starszych mitach. Religie są permanentnym warzeniem mistycznej zupy, z której co jakiś czas wylewają specyficzne mieszanki. Dlatego postawiłem cezury, które wcale nie oznaczają, iż to co było wcześniej i to co było później było mniej ciekawe. Tylko to, że trudno mówić o wszystkim na raz. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
|  | 1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Na przykład kuszenie na pustyni z Ewangelii jest znacznie mniej monistyczne niż obecny katolicyzm. Można przypuszczać, że ewolucja chrześcijaństwa szła w pewnej mierze od dualizmu "dobro"/"zło" (cudzysłowy dlatego, że są to wartości umowne, dalekie od racjonalnej etyki, podobnie zresztą jak manicheizm) po boga jako w pełni świadomego twórcę jednego i drugiego.
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Na przykład kuszenie na pustyni z Ewangelii jest znacznie mniej monistyczne niż obecny katolicyzm.Nie wiem, jak obliczać mniejszość w politeizmach? W ilościach bogów? > Można przypuszczać, że ewolucja chrześcijaństwa szła w pewnej mierze od dualizmu "dobro"/"zło" (cudzysłowy dlatego, że są to wartości umowne, dalekie od racjonalnej etyki, podobnie zresztą jak manicheizm) po boga jako w pełni świadomego twórcę jednego i drugiego.A po co przypuszczać, gdy sporo na ten temat wiadomo i napisałem trochę nawet w naszych postach w tym wątku (wraz z zawartymi tam linkami) wystarczy poczytać. Naprawdę warto czasem odejść od problemu mityczności/historyczności Jezusa inne sprawy dotyczące powstania chrześcijaństwa są równie ciekawe, choć mniej znane. Ogromne wpływy na chrześcijaństwo pierwszych wieków miały koncepcje gnostyczne. Załączyłem wyżej link do artykułu Andrzeja Izdebskiego. Załączam jeszcze raz: Gnoza - chrześcijaństwa groza. Naprawdę do rozmów w tym wątku warto go przeczytać. Ewolucja chrześcijaństwa wcale nie szła od dualizmu, tylko bardzo się z nim w pierwszych wiekach mieszała. Tak bardzo, że koncepcje dualistyczne mogły nawet zwyciężyć i stać się dominującymi. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|