 |
Dni Ateizmu oraz Festiwal Racjonalistyczny - co dalej? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-03-2014 12:04 | Ultron (2786 punktów) | Dni Ateizmu oraz Festiwal Racjonalistyczny - co dalej?
8 na 8 | W dniu dzisiejszym rozpoczynają się Warszawskie Dni Ateizmu tak przepełnione atrakcjami, że 2 dni z życia spokojnie można na to zarezerwować. Stratny na tym nikt na pewno nie będzie. Pomijając główny punkt wydarzenia czyli rekonstrukcja można wybrać się również na szereg paneli tematycznych, pokaz filmowy, bankiet ateistyczny czy okrągły stół organizacji inputujących sobie świeckość. Inaczej niż w poprzednim roku impreza ściągnęła na siebie uwagę mediów i społeczeństwa, a szczególnie prawej strony sceny politycznej. Katolickie media już od tygodni biją na alarm, młodzież wszechpolska skierowania do lekarza już pewnie szykuje, a posłanka, poseł czy kto ją wie p.Pawłowicz wzywa do zsyłki ateistów do Rosji. Widać, że mało wie na temat naszego wschodniego dalszego sąsiada i tego jak ostatnio się naród tam w kwestiach wiary zmobilizował. Jednocześnie w niedzielę odbędzie się festiwal Racjonalistyczny będący zwieńczeniem psrowskiego miesiąca ateizmu. Telewizja racjonalistyczna, również szereg wykładów i spotkania integracyjne. Ruch ateo i racjo chociaż ostatnio przeżywał i przeżywa ciężkie chwile jak widać dalej stara się iść do przodu. Sądzę, że jutro będziemy mogli z rana zobaczyć jak i nasz naród reaguje na to czyli budzący się intelekt z religijnego letargu.
Jakie są wasze opinie w kwestii weekendowych wydarzeń oraz reakcji społeczeństwa na nie? W jaką stronę powinniśmy iść dalej? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | KORUND (4922 punktów) | > Sądzę, że jutro będziemy mogli z rana zobaczyć jak i nasz naród reaguje na to czyli budzący się intelekt z religijnego letargu.-Trochę nie łapię czyj intelekt się będzie budził? Ci co organizują tę imprezę mają już intelekt obudzony, jak mniemam, natomiast ci, którym będzie to w jakikolwiek przeszkadzało, będą mieli intelekt oburzony.
|
|
5 na 5 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Super, uzupełnię dodając link do programu: lyszczynski.com/PS Brakuje mi atrakcji dla dzieci, a więc grupy społecznej najbardziej narażonej na wpływy indoktrynacji sekt i ruchów religijnych. Takie właśnie mi się nasuneło spostrzeżenie, że w ruchach racjonalistycznych / ateistycznych trochę jest zbyt wiele powagi, a zbyt mało zabawy i radości życia
|
|
| Jan Res (4015 punktów) | > główny >punkt wydarzenia czyli rekonstrukcja
A propos: 3 panów nie może uczestniczyć w rekonstrukcji. Pozostają mi 3 stroje WIEŚNIAKÓW Z XVII wieku.
Jeśli ktoś z uczestników rekonstrukcji ma ochotę się przebrać, to proszę się zwrócić przed 10.00 pod pomnikiem Kopernika na Krakowskim Przedmieściu do mnie (dziada proszalnego) lub Joanny, która dostarczy wszystkie stroje swym samochodem.
|
|
1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Ateizm generalnie, to nic innego jak brak wiary w boga. Koniec.
Robienie z ateizmu ideologii nie ma za bardzo sensu, jedynie antyklerykalizm daje szanse na dobrą imprezę, dlatego że rozgrzewa. Dlatego 3 na 4 panele w czasie tych "rekolekcji" dotyczy religii.
|
|
 | 3 na 3 | i. o. (1269 punktów) | Ateizm jak najbardziej daje szanse na dobrą imprezę. W końcu ci najsłynniejsi ateiści to raczej na ateizmie, nie na antyreligijności zrobili kariery. Samo pojęcie ateizm jest trudne do zdefiniowania. Za ateistów uważają się również osoby, które mimo iż nie wierzą w boga definiowanego przez którąkolwiek religię, wierzą w istnienie jakiejś siły wyższej. Podobnie za wierzących uznają się osoby, które w jakiegoś boga czy inną istotę nadprzyrodzoną wierzą, ale nie są religijne.
Samo przekonywanie nieprzekonanych, że zjawiska paranormalne nie istnieją, wypełniłoby po brzegi nie miesiąc tylko cały rok, albo i dłużej. Natomiast na ogłoszenie jakiegoś roku, rokiem ateizmu, to raczej przyjdzie nam długo czekać.
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Ateizm jak najbardziej daje szanse na dobrą imprezę. Owszem, czemu nie, podobnie jak setki innych -izmów. >W końcu ci najsłynniejsi ateiści to raczej na ateizmie, nie na antyreligijności zrobili kariery. Możliwe. >Samo pojęcie ateizm jest trudne do zdefiniowania. No nie wiem. >Za ateistów uważają się również osoby, które mimo iż nie wierzą w boga definiowanego przez którąkolwiek religię, wierzą w istnienie jakiejś siły wyższej. To dla mnie nowość, muszę przyznać. Myślałem, że ateiści nie wierzą w "siły wyższe". A tu okazuje się, że wierzą tylko w coś mniej opisanego niż bogi (sily wyższe) religijne. Kurdę, to może i ja jestem ateistą! Sorry za ironię, ale nie mogłem się powstrzymać. >Podobnie za wierzących uznają się osoby, które w jakiegoś boga czy inną istotę nadprzyrodzoną wierzą, ale nie są religijne. Ooooo tutaj pełna zgoda. Wiara w boga takiego, czy innego to jednak wiara. Nie trzeba być religijnym, aby wierzyć w boga. Nie ma tu jednak symetrii z ateistami. >Samo przekonywanie nieprzekonanych, że zjawiska paranormalne nie istnieją, wypełniłoby po brzegi nie miesiąc tylko cały rok, albo i dłużej. Natomiast na ogłoszenie jakiegoś roku, rokiem ateizmu, to raczej przyjdzie nam długo czekać. Skoro ateizm wg Ciebie dopuszcza wiarę w siły wyższe, to ... no nie wiem co napisać po prostu, chyba Amen.
|
|
| |  | 1 na 1 |
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
> To dla mnie nowość, muszę przyznać. Myślałem, że ateiści nie wierzą w "siły wyższe".www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2013/K_134_13.PDFwww.polity(*)kim-sa-polscy-niewierzacy.readwww.wiez.p(*)smo_szczegoly,id,543,art,15001Tu można znaleźć ciekawy referat dr Tyrały [Załącznik]Jak coś człowiek poczyta, to coś tam człowiek wie, tyle tylko, iż wtedy trudno popieprzyć sobie bez sensu. > A tu okazuje się, że wierzą tylko w coś mniej opisanego niż bogi (sily wyższe) religijne. Ateizm w przeciwieństwie do racjonalizmu, może być i bywał przedmiotem wiary: www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,7#w475646oraz www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,9#w475688> Kurdę, to może i ja jestem ateistą!Każdy - szczególnie w internecie - może nazywać się tak, jak sam zechce. > Sorry za ironię, ale nie mogłem się powstrzymać.Ironią byłoby, gdyby Pan chciał się do racjonalistów przypisać. > >>>Podobnie za wierzących uznają się osoby, które w jakiegoś boga czy inną istotę nadprzyrodzoną wierzą, ale nie są religijne.> Ooooo tutaj pełna zgoda. Wiara w boga takiego, czy innego to jednak wiara. Nie trzeba być religijnym, aby wierzyć w boga.Muszę przyznać, iż jakoś nie bardzo te spekulacje rozumiem. www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=179www.katedra.uksw.edu.pl/suma/suma_19.pdf Religijność bez wiary jest pusta, a wiara bez rytuału staje się - wcześniej czy później - iluzją. > Nie ma tu jednak symetrii z ateistami.A dlaczego, odrzucenie jednego boga jeszcze wcale nie przeczy głębokiej wierze w innego. > >>>Samo przekonywanie nieprzekonanych, że zjawiska paranormalne nie istnieją, wypełniłoby po brzegi nie miesiąc tylko cały rok, albo i dłużej. Natomiast na ogłoszenie jakiegoś roku, rokiem ateizmu, to raczej przyjdzie nam długo czekać.> Skoro ateizm wg Ciebie dopuszcza wiarę w siły wyższe, to ... no nie wiem co napisać po prostu, chyba Amen.Ateizm to tylko przekonanie, że - mniej lub bardziej określony - Bóg/bogowie (świat nadprzyrodzony) nie istnieje. Może mieć różne uzasadnienie intelektualne. Racjonalny ateizm odrzuca wiarę jako podstawę intelektualną i tu o wiarę w cokolwiek już trudno. To wcale nie takie trudne, wystarczy trochę poczytać i samodzielnie pomyśleć. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Ateizm to tylko przekonanie, że - mniej lub bardziej określony - Bóg/bogowie (świat nadprzyrodzony) nie istnieje. Przytoczył Pan właśnie badania, które temu przeczą. "Siły wyższe" to przecież "świat nadprzyrodzony"). Dlatego właśnie się tak dziwię. Ten kto jest ateistą nie może wierzyć w siły wyższe. >Może mieć różne uzasadnienie intelektualne. Racjonalny ateizm odrzuca wiarę jako podstawę intelektualną i tu o wiarę w cokolwiek już trudno. O wiarę trudno, ale już dopuszczanie świata nadprzyrodzonego wychodzi lepiej, prawda? >To wcale nie takie trudne, wystarczy trochę poczytać i samodzielnie pomyśleć. Proszę się zatem starać. >Miłego dnia. Wzajemnie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Bogusławski: Ateizm to tylko przekonanie, że - mniej lub bardziej określony - Bóg/bogowie (świat nadprzyrodzony) nie istnieje.
Może mieć różne uzasadnienie intelektualne. Racjonalny ateizm odrzuca wiarę jako podstawę intelektualną i tu o wiarę w cokolwiek już trudno.> Przytoczył Pan właśnie badania, które temu przeczą.Konkretnie jakie badanie, czemu przeczy? > "Siły wyższe" to przecież "świat nadprzyrodzony").Tak, to są różne nazwy "niewiadomoczego" > Dlatego właśnie się tak dziwię.Zdziwienie to dobra rzecz, ale czemu Pan się dziwi? > Ten kto jest ateistą nie może wierzyć w siły wyższe.Wierzyć można we wszystko. Zestaw bzdur, w które ludzie wierzą, jest przeogromny. Wyżej napisałem:Może mniej emocjonalnie spróbuje Pan tu wytłumaczyć o co Panu chodzi? Może warto jeszcze raz mój post przeczytać i postarać się zrozumieć to co napisałem? [Ateizm] Może mieć różne uzasadnienie intelektualne. Racjonalny ateizm odrzuca wiarę jako podstawę intelektualną i tu o wiarę w cokolwiek już trudno.> O wiarę trudno, ale już dopuszczanie świata nadprzyrodzonego wychodzi lepiej, prawda?A gdzie i u kogo tego Pan się doczytał. Cytuje Pan wyżej mnie, gdzie temu właśnie przeczę! > >>>To wcale nie takie trudne, wystarczy trochę poczytać i samodzielnie pomyśleć.> Proszę się zatem starać.Już od bardzo dawna nie muszę się starać jakoś samo i dość lekko mi to przychodzi, ale Pan znowu udowadnia, że z tym u Pana nietęgo. Znowu się Panu coś pokićkało i zaplątał się Pan we własne nogi. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >.>>Przytoczył Pan właśnie badania, które temu przeczą. >Konkretnie jakie badanie, czemu przeczy? >>"Siły wyższe" to przecież "świat nadprzyrodzony"). >Tak, to są różne nazwy "niewiadomoczego" Panie skoro sam Pan żeś podał linki do wyników badań w których jak wół stoi napisane, że niewierzący wierzą w "siły wyższe", rozumiem, żeś Pan to przeczytał. >>Dlatego właśnie się tak dziwię. >Zdziwienie to dobra rzecz, ale czemu Pan się dziwi? >>Ten kto jest ateistą nie może wierzyć w siły wyższe. >Wierzyć można we wszystko. Zestaw bzdur, w które ludzie wierzą, jest przeogromny. to i się dziwię ... tym "ateistom". >[Ateizm] Może mieć różne uzasadnienie intelektualne. Racjonalny ateizm odrzuca wiarę jako podstawę intelektualną i tu o wiarę w cokolwiek już trudno. Rozumiem, są ateiści wierzący i niewierzący ... Pan jest ten niewierzący. >>O wiarę trudno, ale już dopuszczanie świata nadprzyrodzonego wychodzi lepiej, prawda? >A gdzie i u kogo tego Pan się doczytał. Cytuje Pan wyżej mnie, gdzie temu właśnie przeczę! Cytat z Bogusławskiego: "Należę do tych ludzi, którzy w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje". "Ten promil promila jest pozostawiony tylko ze względów metodologicznych".
>Już od bardzo dawna nie muszę się starać jakoś samo i dość lekko mi to przychodzi, ale Pan znowu udowadnia, że z tym u Pana nietęgo. Znowu się Panu coś pokićkało i zaplątał się Pan we własne nogi. Radzę sobie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
>Cytat z Bogusławskiego: >"Należę do tych ludzi, którzy w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje". "Ten promil promila jest pozostawiony tylko ze względów metodologicznych". Należałoby zacząć od definicji. Czego nieistnienia jest pewny na 999,999 Pan Andrzej?
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Cytat z Bogusławskiego: >>"Należę do tych ludzi, którzy w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje". "Ten promil promila jest pozostawiony tylko ze względów metodologicznych". >Należałoby zacząć od definicji. Czego nieistnienia jest pewny na 999,999 Pan Andrzej?
Właśnie, albo czego istnienie dopuszcza na ten promil promila?
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Należałoby zacząć od definicji. Czego nieistnienia jest pewny na 999,999 Pan Andrzej?A może warto by przeczytać - co rzeczywiście napisał i do czego ten kawałek wyrwany z kontekstu się odnosi. Później odrobina refleksji i po niej dopiero własna wypowiedź, ot taki poziom, że starszej formy naszego forum. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,599333#w601919Może trochę Panu pan Brzostowski pomoże, który kiedyś dokonał takiego wyboru moich myśli: Cytaty z Bogusławskiego: "Należę do tych ludzi, którzy w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje. Ten promil promila jest pozostawiony tylko ze względów metodologicznych. (Konieczności pozostawienia jakiejś wątpliwości)". "Nie, tylko mówię, że ja mogę się mylić, również mówię, że nauka może się mylić. Więcej moje doświadczenie życiowe i przeczytane książki świadczą, że pomyłek i błędów w nauce zdarzyło się już niesłychanie wiele, ale prawdopodobieństwo istnienia jakiegoś świata nadprzyrodzonego ograniczam do promila z promila." "Mam 999 promili pewności, że żaden świat nadprzyrodzony nie istnieje, a w jednym promilu jestem agnostykiem". "Ten symboliczny promil pozostawiam na cały świat nadprzyrodzony. Łącznie z krasnalami, trollami i św. Mikołajem." "W tą znikomą (wprost symboliczną [gdy za dużo promil, to może być promil promila itd.]) możliwość istnienia czegoś dla nas zupełnie nieprawdopodobnego można wstawiać przeróżne bajeczne spekulacje. (Np. Boga jako zjawisko naturalne)." "Nauka bada (poznaje) rzeczywistość za pomocą ludzkich zmysłów uzbrojonych w narzędzia. Nauka nigdy, nigdzie, w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy ślad oddziaływania nadnaturalnego (niewytłumaczalnego naturalnie) na rzeczywistość. W metodologii nauki zapisany jest sceptycyzm poznawczy i stąd konieczność pozostawienia symbolicznego promila niepewności." "Wielokrotnie już tu powtarzałem, że ja nie jestem ateistą, tylko naturalistą ontologicznym. Co głównie znaczy, że nie przeczę istnienia nieistniejących bogów - tylko że do poznania i rozumienia świata żadne nadnaturalne byty nie są mi potrzebne."Czy o retoryce publicystycznej to Pan nic nie słyszał? To szkoda? Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Panie skoro sam Pan żeś podał linki do wyników badań w których jak wół stoi napisane, że niewierzący wierzą w "siły wyższe", rozumiem, żeś Pan to przeczytał. Wszyscy? Czy tylko niektórzy? Jak to jest duży procent? Potrafi Pan czytać ze zrozumieniem? To zobaczmy jak z drugiej strony to wygląda: Uogólniając dr Boguszewski mówi: Powszechna jest wprawdzie wiara w Boga (90% Polaków nie ma wątpliwości co do Jego istnienia), jednak przekonanie o istnieniu nieba wyraża już niespełna trzy czwarte badanych (74%). Jeszcze mniejsza jest wiara w życie po śmierci - deklaruje ją 70% respondentów, a niespełna dwie trzecie (65%) ma nadzieję na to, że w niebie ponownie spotka osoby, które kocha. Tylko ponad połowa Polaków (56%) wierzy w istnienie piekła, a jeszcze mniej (54%) wyraża przekonanie o istnieniu diabła. (...)W całej populacji badanych jedynie nieco więcej niż co trzeci respondent (38%) jest przekonany, że można mówić o istnieniu jasnych i mających zastosowanie do wszystkich - niezależnie od okoliczności - zasad, które określają, co jest dobre, a co złe.
Na tym tle ciekawie przedstawiają się opublikowane niedawno w Internecie wyniki badań OBOP-u, które mówią, że 53% wśród ogółu Polaków, a 43% wśród wierzących i praktykujących uważa, że ludzie powstali w wyniku procesu biologicznego, a tylko odpowiednio 30% i 36% uważa że zostali stworzeni w obecnej postaci. Tą niespójność dostrzega Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, gdy pisze: Polacy wierzą dziś w sposób selektywny, wybierają z wiary to, co im pasuje, tak jak wybiera się towar z półek w supermarketach. Wielokrotnie tu pisałem, że nasz światopogląd to taka "spójna niespójność". Jeżeli parę procent osób, które deklarują się jako niewierzące przyznaje się jednocześnie do jakiejś tam wiary, to dla mnie stan normalny.
>Dlatego właśnie się tak dziwię. >>>>Zdziwienie to dobra rzecz, ale czemu Pan się dziwi? >Ten kto jest ateistą nie może wierzyć w siły wyższe. A dlaczego nie może. Większość ludzi deklaruję coś innego, a czyni coś innego. W Polsce mamy ponad 90% chrześcijan, gdyby przestrzegali dekalogu mielibyśmy raj na ziemi. Znamy z historii smutne przypadki, gdy ogromne masy ludzi uwierzyły, iż - między innymi - są ateistami, a tak naprawdę stali się tylko wyznawcami innego boga i innej religii. Dlatego należy rozróżniać ateizm mający podłoże wiary, od ateizmu mającego racjonalne podłoże do którego dochodzi się drogą rozumową.
>>>>Wierzyć można we wszystko. Zestaw bzdur, w które ludzie wierzą, jest przeogromny. >to i się dziwię ... tym "ateistom". Ja też, ale jednocześnie już od wczesnej młodości wiem, że to stan naturalny.
[Ateizm] Może mieć różne uzasadnienie intelektualne. Racjonalny ateizm odrzuca wiarę jako podstawę intelektualną i tu o wiarę w cokolwiek już trudno. >Rozumiem, są ateiści wierzący i niewierzący ... Nie, jest ateizm oparty na wierze oraz ateizm oparty na racjonalistycznych przemyśleniach. Jest w ogóle wiele form odrzucenia i konkretnych bogów i całej nadprzyrodzoności.
>Pan jest ten niewierzący. Już tyle razy tu pisałem, że ja nie jestem ateistą, to już nudne, ale jeżeli już, to a, czy nawet atyfideizm jest mi ogromnie poglądowo bliski.
>O wiarę trudno, ale już dopuszczanie świata nadprzyrodzonego wychodzi lepiej, prawda? >>>>A gdzie i u kogo tego Pan się doczytał. Cytuje Pan wyżej mnie, gdzie temu właśnie przeczę! >Cytat z Bogusławskiego: "Należę do tych ludzi, którzy w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje". "Ten promil promila jest pozostawiony tylko ze względów metodologicznych". Jeszcze bardzo dobrze pamiętam co napisałem i nadal to podtrzymuję. Czy z tego zdania wyciąga Pan wniosek, że ja dopuszczam istnienie świata nadprzyrodzonego? O wiarę trudno, ale już dopuszczanie świata nadprzyrodzonego wychodzi lepiej, prawda? Do takich przypuszczeń konieczną jest albo choroba, albo ogrom złej woli.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >. >>Panie skoro sam Pan żeś podał linki do wyników badań w których jak wół stoi napisane, że niewierzący wierzą w "siły wyższe", rozumiem, żeś Pan to przeczytał. >Wszyscy? Czy tylko niektórzy? Jak to jest duży procent? Potrafi Pan czytać ze zrozumieniem? >To zobaczmy jak z drugiej strony to wygląda: > Uogólniając dr Boguszewski mówi... A czy ja pisałem, że wszyscy ateiści w coś tam wierzą? Pisałem, że ateiści. >>Ten kto jest ateistą nie może wierzyć w siły wyższe. >A dlaczego nie może. Większość ludzi deklaruję coś innego, a czyni coś innego. W Polsce mamy ponad 90% chrześcijan, gdyby przestrzegali dekalogu mielibyśmy raj na ziemi. Znamy z historii smutne przypadki, gdy ogromne masy ludzi uwierzyły, iż - między innymi - są ateistami, a tak naprawdę stali się tylko wyznawcami innego boga i innej religii. Dlatego należy rozróżniać ateizm mający podłoże wiary, od ateizmu mającego racjonalne podłoże do którego dochodzi się drogą rozumową. Właśnie o to chodzi, ateizm to brak wiary w coś. Jesli ktoś tylko nazwie się ateistą, a faktycznie w coś wierzy, to nie jest ateistą. Można oczywiście wyodrębnić wierzących ateistów i niewierzacych ateistów. To tylko słowa. >>to i się dziwię ... tym "ateistom". >Ja też, ale jednocześnie już od wczesnej młodości wiem, że to stan naturalny. Dalczego zatem się Pan dziwi, że ja się dziwię, skoro Pan też się dziwi? >>Rozumiem, są ateiści wierzący i niewierzący ... >Nie, jest ateizm oparty na wierze oraz ateizm oparty na racjonalistycznych przemyśleniach. Jest w ogóle wiele form odrzucenia i konkretnych bogów i całej nadprzyrodzoności. To jasne. >>Pan jest ten niewierzący. >Już tyle razy tu pisałem, że ja nie jestem ateistą, to już nudne, ale jeżeli już, to a, czy nawet atyfideizm jest mi ogromnie poglądowo bliski. Pan jest ten niewierzący ateista. >>O wiarę trudno, ale już dopuszczanie świata nadprzyrodzonego wychodzi lepiej, prawda? >>>>>A gdzie i u kogo tego Pan się doczytał. Cytuje Pan wyżej mnie, gdzie temu właśnie przeczę! >>Cytat z Bogusławskiego: >"Należę do tych ludzi, którzy w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje". "Ten promil promila jest pozostawiony tylko ze względów metodologicznych". >Jeszcze bardzo dobrze pamiętam co napisałem i nadal to podtrzymuję. Czy z tego zdania wyciąga Pan wniosek, że ja dopuszczam istnienie świata nadprzyrodzonego? O wiarę trudno, ale już dopuszczanie świata nadprzyrodzonego wychodzi lepiej, prawda? Do takich przypuszczeń konieczną jest albo choroba, albo ogrom złej woli. Proszę zatem to wyjaśnić bliżej. Wg mnie ten kto twierdzi, że bóg nie istnieje na 99,99%, daje mu szanse istnienia na 0,0001%, czyli na tyle % dopuszcza jego istnienie. To oczywiste. Jesli się mylę proszę wyjaśnić.
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > A czy ja pisałem, że wszyscy ateiści w coś tam wierzą? Pisałem, że ateiści.> Wg mnie ten kto twierdzi, że bóg nie istnieje na 99,99%, daje mu szanse istnienia na 0,0001%, czyli na tyle % dopuszcza jego istnienie. To oczywiste.> Pan jest ten niewierzący ateista.> Dalczego zatem się Pan dziwi, że ja się dziwię, skoro Pan też się dziwi?> Właśnie o to chodzi, ateizm to brak wiary w coś. Jesli ktoś tylko nazwie się ateistą, a faktycznie w coś wierzy, to nie jest ateistą. Można oczywiście wyodrębnić wierzących ateistów i niewierzacych ateistów. To tylko słowa.> Proszę zatem to wyjaśnić bliżej.Wielokrotnie już próbowałem wyjaśniać Panu na przeróżne sposoby. Robiłem wszystko co tylko mogłem. Tu i tu ostatnio. Jestem zupełnie nieskutecznym przy całkowitej Pańskiej nieprzemakalności na racjonalne argumenty. Większy skutek się odniesie rzucając grochem o ścianę.A czemu miałbym się jeszcze dziwić i co miałbym jeszcze Panu wyjaśniać? Przecież to co Pan pisze, to zupełnie oczywiste. Ma Pan swój poziom wiedzy, swoją logikę i swoją zdolność rozumienia, do którego ja przebijać się nie chcę, a nawet gdybym i bardzo chciał, to i tak nie mogę. Nikomu się to tu nie udało, to dlaczego ja miałbym być skuteczniejszym? Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Problem z Panem jest taki, że Pan będąc racjonalistą, musi pozostawić furtkę na nadprzyrodzoność. Wymaga tego właśnie racjonalne podejście. I tak Pan czyni. Nie wiadomo jednak co to jest ta nadprzyrodzoność. Co to jest bóg też wg Pana niewiadomo (brak dobrej definicji).
Z tego wynika wprost, że Pan musi też zostawić trochę szansy dla boga, który w tej nadprzyrodozności siedzieć może przecież. Ale tego nigdy Pan nie przyzna, bo nie pozwala Panu na to światopogląd.
Swoje oceny co do istnienia nadprzyrodzoności podaje Pan intuicyjnie (promil promila), bo dlaczego nie 1%, 10%, tylko akurat promil promila? Bo tak się Panu wydaje?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Problem z Panem jest taki, że Pan będąc racjonalistą,Rozumiem! Problem ze mną jest taki, że jestem racjonalistą i opieram swoje poglądy na dorobku nauki. > musi pozostawić furtkę na nadprzyrodzoność.Nie wiem czy muszę? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. > Wymaga tego właśnie racjonalne podejście.Tak. > I tak Pan czyni.Tak. > Nie wiadomo jednak co to jest ta nadprzyrodzoność.Tak, Nadprzyrodzoność? (podobnie do boga) to jedno z głupich (pustych znaczeniowo) pojęć metafizycznych. www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,31#w615303> Co to jest bóg też wg Pana niewiadomo (brak dobrej definicji). proszę konkretnie podać, gdzie napisałem, iż brak definicji (zresztą jakiej definicji, gdyż definicje religijne i religioznawcze sam tu podaję) jest dowodem nieistnienia.www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,562660#w567831> Z tego wynika wprost, że Pan musi też zostawić trochę szansy dla boga, który w tej nadprzyrodozności siedzieć może przecież. Ale tego nigdy Pan nie przyzna, bo nie pozwala Panu na to światopogląd.Myślę, że tyle ile - ze względów metodologicznych - "muszę", tyle pozostawiam. Promil z promila. > Swoje oceny co do istnienia nadprzyrodzoności podaje Pan intuicyjnie (promil promila),Nie intuicyjnie, a erystycznie aby wykazać znikomość tego prawdopodobieństwa. > bo dlaczego nie 1%, 10%, tylko akurat promil promila?Gdyż jeden procent przy promilu z promila, to już prawie pewność. > Bo tak się Panu wydaje?Tak, dlatego, że w oparciu o swoją wiedzę, podobnie "wydaje" się znakomitej większości współczesnych uczonych przyrodoznawców. Poleciłem Panu już parę tytułów popularyzujących współczesny dorobek nauki, ale gdyby miał Pan taką potrzebę, to forumowicze zapewne polecą więcej. www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,31#w615317Tyle, że Pan nie chce. Jest zamknięty na wszelakie argumenty i stale klepie to samo - dobrze już zmłócone - siano. Miłego dnia. @@@ .
|
|
2 na 2 | Jacholek (5699 punktów) | Super ! Dobrze dać sygnał światu że w tej, już symbolicznie, katol(skiej)ickiej Polsce żyją też ludzie nie żyjący pod dyktando dominującej (jak na razie) religii. A co dalej ? Może mniej spektakularnie ale bardziej intelektualnie - spotkania, dyskusje, wykłady (tego typu jakie daje np Michel Onfray na publicznym uniwersytecie w Caen -http://upc.michelonfray.fr/ ) itd by zaistnieć w końcu w świadomości społecznej i mediach.
|
|
4 na 4 | klaio (1068 punktów) | Uważam, że pamięć o losie Łyszczyńskiego powinna być zachowana przede wszystkim ze względu na katolików. Dlatego martwię się poważnym błędem organizatorów rekonstrukcji, która umożliwi wielu wierzącym łatwo wyprzeć tą zbrodnię, do jakiej byliśmy zdolni pod pozorem, że chodzi tu o politykę/interesy, a nie prawdę. Chodzi mi o obsadzenie w roli Łyszczyńskiego aktywnego polityka, kandydata do europarlamentu w trakcie kampanii wyborczej. Prof.Hartman zdążył już wielokrotnie niczym nie sprowokowany obrażać katolików niczym posłanka Pawłowicz niewierzących, chociażby wtedy gdy jako dowód nie oczyszczenia się Kościoła z nazizmu podawał przynależność 15-letniego Ratzingera do Hitlerjugend (przypomnę, że Sophie Scholl i jej brat zamordowani za podjęcie w 1942 r. heroicznej akcji rozrzucania ulotek przeciwko Hitlerowi też należeli do tej organizacji, bowiem członkostwo dla młodzieży szkolnej było obowiązkowe). Taki zarzut może stawiać tylko człowiek o złej woli, a nie filozof, "miłośnik mądrości". Budowa etyki laickiej w Polsce to maraton, ateiści mogą co najwyżej przyczynić się do rozkładu etyki chrześcijańskiej, zapanowania nihilizmu ale alternatywy nie zbudują, jeżeli sami nie będą stawiali sobie wysokich wymagań, pokazywali, że można nie wierzyć i nie kłamać. Profesor Hartman takich wymagań sobie nie stawia. Przez niego łatwo będzie podawać link do ekscesów Palikota, chociażby jego opieprzania swoich posłów, że nie potrafili politycznie wyzyskać kryzysu PO związanego z protestem rodziców dzieci niepełnosprawnych. Długofalowo prof.Hartman jest dla ruchu ateistycznego obciążeniem, tak jak większość "katolickich" polityków dla Kościoła, to prawda, za jego przyzwoleniem analogicznym do przywolenia, jakiego na instrumentalne wykorzystanie wartości laickich do kampanii wyborczej udzielili Hartmanowi organizatorzy rekonstrukcji. Owszem, widowiskowość będzie większa, ale jest to wybór łatwej drogi donikąd.
|
|
| Medieval (3004 punktów) | Mam problem z inscenizacją męczeńskiej śmierci Łyszczyńskiego. Od molestowania społeczeństwa bólem i cierpieniem są Oni, zaś My od afirmacji życia. A tutaj widzę radosny marsz uśmiechniętych ludzi z balonikami, zakończony egzekucją.
|
|
4 na 4 |
2 na 2 | Kaszman (396 punktów) | Jestem jak najbardziej za takimi eventami. Tylko jeden mankament - dlaczego to się nazywa "Dni Ateizmu", i to ateizm pisane z wielkiej litery ? Dlaczego nie "Dni Racjonalizmu" czy zdrowego rozsądku. Pisze się tu na forum, że ateizm to nie światopogląd itd., a tu jakieś wydarzenia z ateizmem w roli głównej. To, że ktoś jest ateistą O NICZYM nie świadczy. Nie trąci to hipokryzją ?
Where's your god now ?
|
|
 | 1 na 1 | Ultron (2786 punktów) | >Jestem jak najbardziej za takimi eventami. Tylko jeden mankament - dlaczego to się nazywa "Dni Ateizmu", i to ateizm pisane z wielkiej litery ? Dlaczego nie "Dni Racjonalizmu" czy zdrowego rozsądku. Pisze się tu na forum, że ateizm to nie światopogląd itd., a tu jakieś wydarzenia z ateizmem w roli głównej. To, że ktoś jest ateistą O NICZYM nie świadczy. Nie trąci to hipokryzją ? > Where's your god now ?
Nie wszyscy darzą sympatią racjonalizm w przeciwieństwie do prostego określenia o tym, że się nie wierzy czyli ateizmu. Sam często miewam agresywne podejście do racjonalizmu w pewnych kwestiach. No, ale nie o tym więc stawiając sprawę krótko - dni ateizmu przyciągną więcej osób niż dni racjonalizmu. Szczególnie, że wszystkie tematy związane są z religią i świeckością, a racjonalizm jest pojęciem o wiele szerszym.
Technological innovation is indeed important to economic growth and the enhancement of human possibilities. Leon Kass
|
|
|  | 3 na 3 | szarley (54911 punktów) | >Nie wszyscy darzą sympatią racjonalizm w przeciwieństwie do prostego określenia o tym, że się nie wierzy czyli ateizmu.
Przeczytaj to zdanie jeszcze raz
>stawiając sprawę krótko - dni ateizmu przyciągną więcej osób niż dni racjonalizmu.
Potwierdza to jakieś doświadczenie? Wyniki badań socjologicznych?
>Szczególnie, że wszystkie tematy związane są z religią i świeckością, a racjonalizm jest pojęciem o wiele szerszym. Przeczytaj raz jeszcze początek swojego wpisu
Zbiór ateistów i zbiór racjonalistów to nie jest ten sam zbiór, choć występuje iloczyn tych zbiorów.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Nie wszyscy darzą sympatią racjonalizmZdecydowanie nie wszyscy. > w przeciwieństwie do prostego określenia o tym, że się nie wierzy czyli ateizmu. Ateizm w przeciwieństwie do racjonalizmu, może być i bywał przedmiotem wiary: www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,7#w475646oraz www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,9#w475688> Sam często miewam agresywne podejście do racjonalizmu w pewnych kwestiach.Nie Pan jeden: www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739> No, ale nie o tym więc stawiając sprawę krótko - dni ateizmu przyciągną więcej osób niż dni racjonalizmu.A skąd Pan o tym wie? Taką Pan ma wiarę? > Szczególnie, że wszystkie tematy związane są z religią i świeckością, a racjonalizm jest pojęciem o wiele szerszym.Zdecydowanie szerszym: Ateizm jest tylko przekonaniem i może mieć różnorodne uzasadnienia intelektualne. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
 | 4 na 4 | i. o. (1269 punktów) | Raz, że te dni nie były organizowane przez polskie stowarzyszenie racjonalistów, dwa, o samym Łyszczyńskim też nie wiadomo, czy racjonalistą był. Wiadomo, że był ateistą. Z zachowanych fragmentów dzieła, za które głowę mu ścięli, można jedynie wysnuć przypuszczenie, że rozumowymi metodami próbował dochodzić, że boga nie ma. Nie mniej jednak zawarł tam też sporo antyklerykalnych treści. Prędzej można powiedzieć, że za antklerykalizm go ścięli, nie za ateizm i że de facto był skazańcem politycznym a nie ideologicznym. Kościół wtedy rządził i za głoszenie haseł w stylu, kler sobie wymyślił boga, w którego sam nie wierzy, żeby za jego pomocą wami manipulować i robić na tym interesy, to dziwne by było, żeby na szafocie nie skończył. I na dobrą sprawę, dopóki sobie pisał po cichu i nikomu nie wadził, to nikogo nie obchodziło co robi. W jakiejś wielkiej tajemnicy tego nie pisał. Dopiero jak się wdał z różnymi ówczesnymi szychami w konflikty na tle finansowym i zapewne również chodziło o zdobycie władzy na niższym bądź wyższym szczeblu, to mu wywlekli sprawę księgi.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Dlaczego nie "Dni Racjonalizmu"...
Na dni racjonalizmu mógłby wprosić się i teolog: oni też racjonalnie dowodzą istnienia boga. Ba, nawet Goedel usiłował dowieść istnienie "najwyższego".
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > W jaką stronę powinniśmy iść dalej?Niektórzy na naszym forum proponują dialog. Ja też jestem za dialogiem tylko na jakich warunkach? Na warunkach pani red. Lucyny Firla? Coraz bardziej głośny ateizm, nie przebierający w środkach, jeśli chodzi o walkę światopoglądową, nie ma do zaoferowania tego, czego współczesny człowiek potrzebuje najbardziej, nie ma nadziei. Warszawskie Dni Ateizmu są wyrazem bezsilności. Nie wiesz jak się modlić? Zobacz, jak Bóg uczy nas się modlić i na które modlitwy odpowiada.
Chrześcijaństwo zbudowane jest na osobie Jezusa, walcząc z chrześcijaństwem walczy się z Jezusem a z Jezusem nie można zwyciężyć, on już zwyciężył, oddał swoje życie za wszystkich ludzi, również za ateistów i zwyciężył. Dialog między ateistami a wierzącymi z wielu powodów nie może być owocny, przede wszystkim ateiści odwołują się wyłącznie do nauki a człowiekiem rządzą emocje. Jest w człowieku tęsknota za Bogiem, w każdym człowieku, ale u wielu ludzi to pragnienie jest nie uświadomione, nie odkryte co powoduje pustkę emocjonalną, dyskomfort, pogoń za rozrywką, nadmierna konsumpcję, materializm, alienację, ucieczkę w alkohol i narkotyki. Wiara w Boga zaspokaja podstawową potrzebę człowieka, potrzebę przynależności do Boga a ateizm nie zaspokaja nam tego duchowego, egzystencjalnego głodu.
Z racjonalnego i ziemskiego punktu widzenia, system etyczny, zaproponowany przez Jezusa w Kazaniu na Górze w Ewangelii Mateusza , rozdział 5 rozwiązuje wiele problemów, które nas obecnie gnębią. Ta moralność oparta na Chrystusie, nie była adresowana wyłącznie do jakiejś konkretnej grupy religijnej, Jezus zaprosił wszystkich ludzi, Żydów, Samarytan, Arabów, Ateistów aby wypróbowali na sobie jak można żyć w pokoju i sprawiedliwości tu i teraz. Czy jest możliwy dialog między ateistą i wierzącym? Aby dialog był możliwy obie strony muszą się szanować, muszą przestrzegać norm moralnych z Kazania na Górze, wymaga to osobowości zbudowanej na fundamencie Chrystusa. A jak ateista ma być łagodnie usposobiony, pokorny, cichy, miłosierny, pokojowo usposobiony, skory do przebaczenia skoro dla niego ideał Jezusa nie jest autorytetem. Nawet dla wierzącego taka łagodna osobowość to zadanie na całe życie.
Podsumowując, nie możemy się bać Dni Ateizmu, nawet Rok Ateizmu nie może konkurować z Jezusem, który jest naszym chlebem, naszym życiem, Zbawicielem. Syn Boży, cierpiący sługa Jahwe, pokazał, że nawet cierpienie i śmierć nie może pokonać potęgi jaką jest miłość. Czy jest możliwa harmonia i zgoda między ateistami a ludźmi wierzącymi w Boga, niestety nie, możemy nie wchodzić sobie w drogę, szanować wolność sumienia i wolną wolę drugiej strony ale dalej istnieje konflikt światopoglądowy, który w każdej dziedzinie życia, powoduje rozdźwięki i spory. Wolna wola człowieka to dobro ale i wielka odpowiedzialność za dokonane w życiu wybory a najważniejszym takim wyborem jest to czy jesteśmy ludźmi wierzącymi w Boga czy nie. www.wiadom(*)69de9e6c34d3784866cb6fb67d3f6fwww.wiadom(*)zm_czy_wiara_w_boga_51031.htmlCzy pani profesor Pawłowicz? Najgłośniej na stronie Fronda.pl, gdzie ciężkie armaty przeciw Dniom Ateizmu wytoczyła posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.
"Bezprzykładne chamstwo"
Na pierwszy cel wzięła organizatorów imprezy. "To ludzie chorzy na nienawiść do religii, polskiej tradycji chrześcijańskiej, Kościoła. (...) To osobnicy o skrajnie lewackich, bluźnierczych poglądach, awanturnicy występujący przeciwko polskiej tradycji, finansowani z zewnątrz. Pytanie tylko przez kogo. Jednak nie trzeba specjalnie szukać, bo takie bluźniercze inicjatywy z reguły wspierane są przez różne agendy Unii Europejskiej (...). Niech sobie ateiści pojadą na wycieczkę za miasto, ale nie mają prawa urządzać ateistycznej hucpy w centrum stolicy Polski. (...) Sympatyków tych awantur należy skierować do Rosji albo na Białoruś" - stwierdziła posłanka, po czym skierowała ostrzał na warszawski ratusz: "Zastanawiam się też, jak to możliwe, że pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, która swego czasu kreowała się na osobę bardzo religijną, posiadającą bezpośrednie kontakty z Duchem Świętym, pozwala teraz na tak bluźniercze inicjatywy (...) wymierzone w polski Kościół i obrażające uczucia większości Polaków". Na końcu tekstu zasugerowała, że może dojść "do jakiegoś spięcia z grupą zorganizowanych katolików, którzy zechcą uniemożliwić obelżywe działania w czasie 'dni ateistów'" na terenie, "którym zwykle idą procesje Bożego Ciała i patriotyczno-narodowe manifestacje".wyborcza.p(*)inicjatywa_.html#ixzz2xSny4uG3www.fronda(*)iek-tzw-dni-ateizmu,34913.htmlwiadomosci(*)jutro-odpowiemy-ateistom/0q93mPozdrawiam. @@@ .
|
|
 | 5 na 5 | i. o. (1269 punktów) | W momencie jak do głosu dochodzi polityka i walka o głosy wyborców, a co za tym idzie intratne posadki, koneksje i duże pieniądze, to o żadnym dialogu mowy być nie może. Są tylko demagogiczne pyskówki. Nie zdziwiłabym się gdyby zarówno Pawłowicz jak i pani Firla a nawet sam Terlikowski, z Cejrowskim i Hołownią na czele, byli ateistami. Ja to bym nawet, niczym Łyszczyński, głowę pod topór była gotowa włożyć, że i sam papież w żadnego boga nie wierzy, podobnie jak i cała rzesza jego biskupów. Być może niektórzy szeregowi księża i zakonnicy wierzą, ale nikt u góry. No to z czym tu dyskutować? Ich się przecież do niczego przekonać nie da, bo oni już dawno zostali przekonani. A oficjalna zmiana poglądów to dla nich jak upiłowanie gałęzi na której siedzą. I wszelkie antyklerykalne i ateistyczne działania, których bezpośrednim bądź pośrednim, zamierzonym bądź niezamierzonym celem, jest odciągnięcie ludzi od kościoła i co za tym idzie od ludzi, którzy z ramienia kościoła mają władzę i pieniądze, zawsze będą się spotykały ze zdecydowanym sprzeciwem. Nie negocjuje się w sytuacji, kiedy ktoś przy pomocy czarnego pr chce komuś wygodne życie odebrać. Walczy się na całego, z wykorzystaniem wszystkich dostępnych środków. Negocjuje się wtedy jakby ten ktoś chciał się do władzy i pieniędzy dorwać. Wtedy ewentualnie można na jakiś kompromis pójść, dać mu jakieś stanowisko, niech się cieszy i nie miesza innym. Ale jak chodzi wyłącznie o ideologię, to z ideologami i utopistami jeszcze nikt nie zasiadł do okrągłego stołu.
W związku z powyższym ja nie widzę żadnej możliwości dialogu. Nawet nie jestem pewna czy zwykli ludzie naprawdę są tym zainteresowani. Podejrzewam, że w rzeczywistości większość społeczeństwa to ateiści. A jak nie 100% ateiści, to ci którzy wierzą w niezwiązane z religiami siły wyższe. Tych naprawdę wierzących jest nieistotna statystycznie garstka. A niewierzący żyją swoim życiem, może im się coś nie podoba, albo podoba, ale ani myślą w politykę się angażować ani w jakieś ostentacje bawić. Dla świętego spokoju i dla tradycji pójdą do kościoła, dziecko poślą na religię wezmą ślub, zapłacą księdzu za pochówek, nawet święta będą obchodzić. Bo co im zależy, żeby nie. Zwłaszcza, że nic na takiej ostentacji nie zyskują. A jak tylko mają biznes z olewania kościelnych nakazów, to zaraz o nich zapominają. Stąd stosują antykoncepcję, dokonują aborcji, handlują w niedzielę, jak nie pochodzą z silnie tradycyjnych środowisk i nie lubią imprez, to nawet dzieci nie chrzczą bo im się nie chce, do kościoła nie chodzą, nie modlą się, na święta jadą na narty zamiast spędzić je rodzinnie, religijnie i tradycyjnie, głosują na lewicowe partie, gloryfikują stan wojenny, itp. Wystarczy zerknąć na dowolną statystykę dotyczącą religijności Polaków, żeby się przekonać, że ta religijność i wiara, są wyłącznie deklaratywne i w zakresie w jakim mają w tym interes. I kościół doskonale sobie z tego zdaje sprawę.
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
> W związku z powyższym ja nie widzę żadnej możliwości dialogu.Pani nie, ale inni widzą i to na poziomie zaleceń red. Firla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,606077#w606113www.racjon(*)m.php/s,606077/z,0/d,5#w606241www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,609206#w609564www.racjon(*).php/s,606077/z,0/d,28#w607348> Nawet nie jestem pewna czy zwykli ludzie naprawdę są tym zainteresowani.A kto to są "zwykli ludzie"? > Podejrzewam, że w rzeczywistości większość społeczeństwa to ateiści. A jak nie 100% ateiści, to ci którzy wierzą w niezwiązane z religiami siły wyższe. Tych naprawdę wierzących jest nieistotna statystycznie garstka.[Załącznik]Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | i. o. (1269 punktów) | >A kto to są "zwykli ludzie"?
Taki zwykły szaraczek Kowalski, który skromnie sobie żyje, gdzieś tam pracuje, lepiej lub gorzej wiąże koniec z końcem i chciałby sobie przeżyć to życie bez większych zawirowań. Takich jest większość. Im jest wszystko jedno kto rządzi i jakie obrządki się wokół nich odprawia, ważne, żeby żyć w miarę dostatnio i spokojnie.
Takim ludziom nie wadzi ani religia w szkole, ani ksiądz na ślubie, ani nic z tych rzeczy. W związku z tym, żeby zdobyć ich poparcie, trzeba im pokazać konkretne korzyści wynikające z tego, że nie będzie religii w szkole ani kapelanów w publicznych instytucjach, że kościół będzie opłacany z podatków a nie ze składek, itp. A takich konkretnych, na poziomie czysto materialnym to nie ma. Ot, pieniądze zostaną w budżecie, ale jak nie zostaną wydane na coś co Kowalskiemu byt poprawi, to palcem nie kiwnie.
Póki co, nie ma partii, która by obiecała wprost, że jak wygra to pieniądze przeznaczone na pensje dla katechetów i kapelanów, wyda na zasiłki dla bezrobotnych, albo na dodatki do najniższych emerytur, czy na cokolwiek innego co Kowalskiemu spędza sen z powiek. Oczywiście poparte stosownymi obliczeniami i liczbami, żeby wiedział, że jak wygra partia Iksińskiego, to jego babcia zamiast 1000PLN emerytury będzie miała 2tys. Można się jedynie zastanawiać dlaczego nikt nie poszedł w tę stronę. Nie da się z przyczyn np ekonomicznych, bo kasę przeznaczoną na pensje dla księży trzeba będzie wydać na zasiłki dla bezrobotnych księży bądź eksksięży, których kościół nie będzie już chciał utrzymywać i de facto wyjdzie na to samo? Czy może jest jakiś inny powód tego stanu rzeczy, np antyklerykalne partie to kościelny wytwór, żeby kościół miał kontrolowanego wroga? A może jeszcze coś innego?
|
|
 | 6 na 6 | szarley (54911 punktów) | > > W jaką stronę powinniśmy iść dalej?> Niektórzy na naszym forum proponują dialog. Ja też jestem za dialogiem tylko na jakich warunkach? Na warunkach pani red. Lucyny Firla?> Najgłośniej na stronie Fronda.pl, gdzie ciężkie armaty przeciw Dniom Ateizmu wytoczyła posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.Ani p. Firla, ani p. Pawłowicz zwolenniczkami dialogu nie są, wątpię nawet czy wiedzą co znaczy samo słowo "dialog" . Niemniej jednak, zapewne bez trudu poradzi Pan wskazać katolików, może nawet księży i biskupów, z którymi dialog jest możliwy. Ja nawet twierdzę, że dialog jest konieczny, skoro istnieje wspólna przestrzeń publiczna do zagospodarowania, skoro celem jest takie państwo, w którym jak największa część obywateli (ale też nieobywatelskich bytowników) czuje się po prostu dobrze. Żeby dialog mógł zaowocować jakimś kompromisem, trzeba umieć nie tylko mówić i słuchać (truizm), ale też słyszeć (truizm). Słyszeć muszą umieć obydwie strony (truizm). Nie jest triuzmem pogląd że trzeba wzajem znać swoje obawy i umieć przekonać partnera, że są bezzasadne. Mnie nie sprawiłoby trudności sporządzenie listy obaw, listy postulatów większości ateistów (większości, bo każdy człowiek samodzielnie myślący może mieć swoją listę) Świeckie państwo: Zaprzestanie organizowania katechezy przez publiczne placówki oświatowe Zaprzestanie finansowania kapelanów w wojsku, policji, szpitalach... Zaprzestanie finansowania budowy świątyń Równość praw (w tym karnych) dla wszytskich bez względu na stanowisko w hierarchii duchownej Równość praw bez względu na wyznanie (...) i najnowsze, w kontekście cytowanych przez Pana wypowiedzi : Prawo do publicznych zgromadzeń dla wszystkich bez względu na wyznanie lub jego brak Pora na prowokacyjne pytanie (zwłaszcza na tym forum, takie pytanie to prowokacja): czego boją się katolicy? Nie biskupi typu Hosera czy Dydycza, bo ci boją się utraty władzy, wpływów i pieniędzy Nie księża typu Rydzyka czy Oka, bo ci boją się równości wobec prawa i konieczności konfrontacji z innymi poglądami, a rozumu po temu brak Nie "przydupaśny laikat" - dziennikarze Gościa Niedzielnego, posłowie partii (...) czy publicznej TV, bo boją się, że będą musieli samodzielnie myśleć, a od tego główka boli. Czego boją się zwykli katolicy, ci sami, którzy z niechęcią patrzą na pazerność proboszcza, lub wrzucają na tacę wdowi grosz. Ci sami którzy chodzą do kościoła dwa razy w roku ale i ci, którzy każdy dzień zaczynają od mszy. Czego boją się ze strony zwolenników świeckiego państwa, skoro nie potrafią zaglosować na nich w wyborach? Czego boją się ci katolicy, których w państwie uwiera to samo co uwiera ateistów, ale nie zagłosują na antyklerykałów. Pytanie nie bez powodu wpisuję pod Pańskim wpisem, bo do dialogu należy wprowadzić warunek wstępny. Jeden, tylko jeden, ale konieczny: w dialogu nie moze być celem wygrana w dyskusji, ale kompromis, lub przekonanie partnera. Szanowanego partnera, a nie przeciwnika. Porozmawiamy?  > Pozdrawiam.Wzajemnie
|
|
|  | 2 na 2 | i. o. (1269 punktów) | Nikt się niczego nie boi, wszystko rozbija się o lenistwo. Czego chce statystyczny wyborca? Świętego spokoju, igrzysk i chleba. Chce mieć pracę w trybie czy się stoi czy się leży, albo zasiłek, jak jednak pracować nie będzie mógł, bądź mu się nie będzie chciało. Chce mieć zarobki/zasiłki adekwatne do cen produktów i usług masowej użyteczności. Żeby w niedzielę po kościele pojechać sobie do centrum handlowego, nawrzucać do koszyka wszystko co w oko wpadnie i żeby pieniędzy zostało na zakupy w kolejnym tygodniu, zapłacenie rachunków za kablówkę, internet, komórkę i resztę rzeczy, które mu tych igrzysk dostarczają. A po pracy czy zakupach chce się pogapić na taniec z gwiazdami, czy koty na yt pooglądać, nie martwiąc się o nic. Ani o rachunki, ani o pracę, ani o zdrowie, ani o dzieci, ani o dom, ani o nic innego.
A problem polega na tym, że na dzień dzisiejszy żadna partia nie jest w stanie mu tego zagwarantować, bo żadna nie jest bogiem, żeby dokonać cudu gospodarczego. Na to potrzeba czasu. W związku z tym każdy cuda obiecuje i wymyśla mniej bądź bardziej absurdalne powody, dla których te cuda jednak nie następują. Najłatwiej zwalać na konkurencyjne partie. I ludzie gdzieś to przez skórę czują, że czy to będzie Palikot, czy Kaczyński, czy Tusk, czy ktokolwiek inny, to nic się w ich życiu nie zmieni. Bo nie ma szans się zmienić. A to czy religia będzie w szkole czy salce katechetycznej, nie ma wpływu na poziom życia przeciętnego Kowalskiego. Bo nawet jak państwo nie wyda pieniędzy na katechetów, to wyda je na inne rzeczy, niekoniecznie związane z dobrostanem Kowalskiego. Np na większe pensje dla ministrów.
|
|
| |  | | szarley (54911 punktów) | Wszystko wszystkim wisi?
|
|
| | |  | 3 na 3 | i. o. (1269 punktów) | Czy wszystkim to nie wiem, ale zdecydowanej większości tak. Ludzie nie są jacyś szczególnie skomplikowani ani szczególnie chętni do obdarowywania innych swoją cenną energią i czasem. Rewolucji dokonywali zawsze niezadowoleni, nie ci, którzy wiedli wygodne życie. Jak ludziom jest w miarę wygodnie, to niemal niemożliwe jest zaangażować ich w jakieś działania pararewolucyjne. Nawet do wyborów nie chce im się chodzić. A Polakom do pełni szczęścia brakuje jedynie pieniędzy i ekonomicznej stabilizacji. I to ich wkurza. Wkurza ich wizerunek nadzianego księdza i jego nadzianych kacyków. Ale tak samo wkurza ich wizerunek nadzianych ludzi będących po drugiej stronie barykady. I jak tylko wyczują, że ani jeden ani drugi pieniędzy im nie da, to oleją jednego i drugiego.
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Porozmawiamy? Z Panem zawsze! Pan jest na dialog otwartym. (Później na posta odpiszę.)
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>Czego boją się ci katolicy, których w państwie uwiera to samo co uwiera ateistów, ale nie zagłosują na antyklerykałów.
Głównie to ostracyzmu czyli polskiego piekła. Sąsiadów układów i wytykania palcami. Na co dzień objawia się to kupowaniem na raty samochodów, mebli drogich ubrań ale nie dla siebie ale by sąsiada szlag trafił. I to sobie tak działa jak wahadło. Raz trzeba się pokazać, raz ukryć jak się córka rozwodzi.
"Nie bez powodu Mojżesz chodził 40 lat po pustyni z ludźmi". Tu trzeba zmiany pokoleniowej i to sporej. Może to nowe pokolenie "plejsteszyn" i internetu będzie miało więcej szczęścia. Może otrzaskają się z pojęciami typu ateizm racjonalizm w przeciwieństwie do mnie gdzie hasła tego typu wypływają dopiero na szersze wody.
Liczę też na te miliony które wyjechały na zachód. To w nich nadzieja na inna Polskę. Bo Polsce i Polakom trzeba zmian nie tylko na płaszczyźnie wiary ale głównie społecznej.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Niemniej jednak, zapewne bez trudu poradzi Pan wskazać katolików, może nawet księży i biskupów, z którymi dialog jest możliwy.www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,602634#w607918www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,577959#w578047www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,595686#w595850> Ja nawet twierdzę, że dialog jest konieczny, skoro istnieje wspólna przestrzeń publiczna do zagospodarowania, skoro celem jest takie państwo, w którym jak największa część obywateli (ale też nieobywatelskich bytowników) czuje się po prostu dobrze.www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,609206#w610157www.racjon(*).php/s,609206/z,0/d,11#w609871www.racjon(*).php/s,609206/z,0/d,11#w609929> Żeby dialog mógł zaowocować jakimś kompromisem, trzeba umieć nie tylko mówić i słuchać (truizm), ale też słyszeć (truizm). Słyszeć muszą umieć obydwie strony (truizm).No i co - sądzi Pan, że hierarchiczny Kościół chce słuchać kogokolwiek poza potakiewiczami? > Pytanie nie bez powodu wpisuję pod Pańskim wpisem, bo do dialogu należy wprowadzić warunek wstępny. Jeden, tylko jeden, ale konieczny: w dialogu nie może być celem wygrana w dyskusji, ale kompromis, lub przekonanie partnera.Jest mi bardzo przykro, ale nie umiem mieć szacunku dla głupoty, obłudy i pazerności, a taką postawę "od zawsze" reprezentuje kler wraz z zawodowymi jego obrońcami. Obecnie księża profesorowie nie zgadzają się na żaden publiczny dialog w obawie przed wewnętrznymi sankcjami. Polski episkopat mocno ich za buzię trzyma. O szacunek dla przychodzących tu nawiedzonych ewangelizatorów też trudno. Ich mała wiedza pokrywana ogromną pychą nie pozwala na to. > Szanowanego partnera, a nie przeciwnika.Pana uważam za partnera, a nie przeciwnika i jest bardzo dużo takich osób wśród wierzących, ale to zupełnie nie Wy stanowicie dominujący głos Kościoła ani nie reprezentujecie religijnego zła, z którym walczę. Jestem antyfideistą i antyklerykałem, ale zupełnie nie jestem przeciwko ludziom, dla których ich religia jest ważną, włącznie z ich pasterzami zajmującymi się dobrem wiernych i swojej parafii. Nie podzielam ich poglądów, ale je rozumiem i szanuję. Natomiast dopóki sił intelektualnych mi starczy, to zobowiązuję się wyśmiewać głupotę. > Porozmawiamy?Z Panem zawsze i na każdy temat, choć to będzie trudna rozmowa, gdyż więcej nas łączy niż dzieli. To, że Pan uważa, iż raczej coś istnieje i idzie tu za Pascalem, to zbyt mała różnica. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 6 na 6 | szarley (54911 punktów) | >>Żeby dialog mógł zaowocować jakimś kompromisem, trzeba umieć nie tylko mówić i słuchać (truizm), ale też słyszeć (truizm). Słyszeć muszą umieć obydwie strony (truizm). >No i co - sądzi Pan, że hierarchiczny Kościół chce słuchać kogokolwiek poza potakiewiczami? Zapewne nie, ale hierarchiczny kościół to tylko kilkadziesiąt tysięcy głosów w wyborach, a i w pełną dyscyplinę nie wierzę. Wg spisu powszechnego 84% polskich obywateli deklaruje religię katolicką, część z nich na pewno będzie głosować jak im każe z ambony radiomaryjny proboszcz, ale część z nich być może* boi się głosować na antyklerykalne partie, Boją się nawet ci, któych podejście do hierarchii kościelnej, czy całego duchowieństwa jest krytyczne. W Polsce obserwuję ciekawy, niedostrzegany przeze mnie w innych krajach dogmat: Dogmat o czwórcy świętej. (pomijając dyskusje o drugiej, trzeciej i czwartej osobie boskiej - bo tu inne zdanie ma Katechizm a inne Polityka) wg episkopatu, większości księży, a także "katolickich" mediów pierwszą i najważniejszą osobą boską jest ksiądz. Niemniej do tego "dogmatu" o boskim autorytecie każdego wikarego, nie każdy ma bezkrytyczne podejście. Nie można być katolikiem nie wierząc w Zmartwychwstanie, można nie wierząc w nieomylność proboszcza w sprawach finansowych parafii.
* słowo "być może" wynika z rozmów z ludźmi, w tym z młodymi ludźmi których uczyłem, o skrajnie zróżnicowanych światopoglądach. Nie dysponuję socjologicznymi analizami, ale mam oczy otwarte.
Zapewne rozumie Pan przyczynę, dla której większość katolików nie buntuje się bezpośredniio przeciwko duchowieństwu, choć coraz częściej "głosują nogami" omijając swój parafialny kościół, ale dlaczego nie buntują się przeciwko klerykalnym politykom? Tym bardziej, że jednak polska demokracja nie jest fasadą, daje wybór, daje prawa, zapewnia tajność wyborów. Stąd moje pytanie: czego/kogo/o co się boją?
Może Polacy chcą państwa wyznaniowego? Trudno w to uwierzyć.. A nawet jeśli chcą, to czy chce go aż tylu, ilu na klerykalne partie głosuje? Może bardziej niż rządów duchowieństwa, boją się świeckiego państwa??? Dlaczego? Co należy im zaproponować? Jakimi argumentami przekonać? Jakimi uspokoić ich obawy?
>>Pytanie nie bez powodu wpisuję pod Pańskim wpisem, bo do dialogu należy wprowadzić warunek wstępny. Jeden, tylko jeden, ale konieczny: w dialogu nie może być celem wygrana w dyskusji, ale kompromis, lub przekonanie partnera. >Jest mi bardzo przykro, ale nie umiem mieć szacunku dla głupoty, obłudy i pazerności, a taką postawę "od zawsze" reprezentuje kler wraz z zawodowymi jego obrońcami. Obecnie księża profesorowie nie zgadzają się na żaden publiczny dialog w obawie przed wewnętrznymi sankcjami. Polski episkopat mocno ich za buzię trzyma. Niestety zgadzam się z Panem. Pierwszym moim argumentem krytycznym wobec Jana Pawła II są skutki jego polityki personalnej - obecni polscy biskupi to owoce po których poznaje się drzewo
>O szacunek dla przychodzących tu nawiedzonych ewangelizatorów też trudno. Ich mała wiedza pokrywana ogromną pychą nie pozwala na to. Niestety, zgadzam się z Panem
>>Szanowanego partnera, a nie przeciwnika. >Pana uważam za partnera, a nie przeciwnika Dziękuję, domyśla się Pan zapewne wzajemności
>i jest bardzo dużo takich osób wśród wierzących, ale to zupełnie nie Wy stanowicie dominujący głos Kościoła Niestety, tu też się z Panem zgadzam, ale właśnie pytam o obawy takich ludzi, którzych jest wielu, do których nie trafia z argumentami kościelna hierarchia, ale też nie trafiają zorganizowani zwolennicy świeckiego państwa. Może właśnie Forum Racjonalistów - ludzi, którzy świeckie Państwo poczytują za wartość, powinno być miejscem w którym te obawy powinny zostać zdefiniowane i rozproszone?
>To, że Pan uważa, ż raczej coś istnieje i idzie tu za Pascalem, to zbyt mała różnica. Moja religijność, nie wynika z Pascala.
>Pozdrawiam. Wzajemnie
|
|
| | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . No i co - sądzi Pan, że hierarchiczny Kościół chce słuchać kogokolwiek poza potakiewiczami?> Zapewne nie, ale hierarchiczny kościół to tylko kilkadziesiąt tysięcy głosów w wyborach, a i w pełną dyscyplinę nie wierzę. Wg spisu powszechnego 84% polskich obywateli deklaruje religię katolicką, część z nich na pewno będzie głosować jak im każe z ambony radiomaryjny proboszcz, Wiara, to bardzo wieloznaczne pojęcie, a gdy mówimy nawet tylko o wierze religijnej, to istotną jest jej głębokość związana z osobowością. > ale część z nich być może* boi się głosować na antyklerykalne partie, Boją się nawet ci, których podejście do hierarchii kościelnej, czy całego duchowieństwa jest krytyczne.Jedyną - w miarę konsekwentną - antyklerykalną partią jest "Twój Ruch" i myślę, że warto mu zajrzeć w program, aby się przekonać, iż pod tym antyklerykalizmem, to i światli katolicy mogą się podpisać. SLD nie jest tylko klerykalny, a PO mocno zmieszane. PiS jest partią klerykalną. W sumie jest to ogromne skrzywienie na rzecz Kościoła i kleru. Ci którzy swój wybór uzasadniają strachem są po prostu - najczęściej z własnej winy - mocno niedoinformowani. > W Polsce obserwuję ciekawy, niedostrzegany przeze mnie w innych krajach dogmat: Dogmat o czwórcy świętej. (pomijając dyskusje o drugiej, trzeciej i czwartej osobie boskiej - bo tu inne zdanie ma Katechizm a inne Polityka) wg episkopatu, większości księży, a także "katolickich" mediów pierwszą i najważniejszą osobą boską jest ksiądz.Zgadza się. > Niemniej do tego "dogmatu" o boskim autorytecie każdego wikarego, nie każdy ma bezkrytyczne podejście.Zgadza się. > Nie można być katolikiem nie wierząc w Zmartwychwstanie, można nie wierząc w nieomylność proboszcza w sprawach finansowych parafii.Badania socjologiczne pokazują, że można być katolikiem nawet nie wierząc w Boga, choć oczywiście to bardzo rzadkie przypadki. [Załącznik]> Zapewne rozumie Pan przyczynę, dla której większość katolików nie buntuje się bezpośrednio przeciwko duchowieństwu, choć coraz częściej "głosują nogami" omijając swój parafialny kościół, ale dlaczego nie buntują się przeciwko klerykalnym politykom? Tym bardziej, że jednak polska demokracja nie jest fasadą, daje wybór, daje prawa, zapewnia tajność wyborów. Stąd moje pytanie: czego/kogo/o co się boją?Na postawy społeczne uwidoczniające się przy urnach wyborczych wpływa bardzo wiele czynników i są robione badania socjologiczno-politologiczne pokazujące pewne trendy. Kościół w Polsce miał od "zawsze" ogromny autorytet, choć zawsze ten autorytet falował. Dziś Kościół ten autorytet traci i poparcie dla Kościoła spada. > Może Polacy chcą państwa wyznaniowego?Jak będą chcieli, to będą go mieli. Już dziś mogą się cieszyć ze zwycięstwa "Solidarności". Co chcieli, to mają i tylko czasem się dziwię, iż po ćwierćwieczu jeszcze krzyczą "Precz z komuną"! > >>>Pana uważam za partnera, a nie przeciwnika i jest bardzo dużo takich osób wśród wierzących, ale to zupełnie nie Wy stanowicie dominujący głos Kościoła> Niestety, tu też się z Panem zgadzam, ale właśnie pytam o obawy takich ludzi, których jest wielu, do których nie trafia z argumentami kościelna hierarchia, ale też nie trafiają zorganizowani zwolennicy świeckiego państwa.Nasza osobowość kształtowana jest w pierwszych latach życia, fundamenty światopoglądowe to wykuwamy pomiędzy 12 a 25 rokiem życia. Dalej to już tylko "cyzelowanie". Osobiście uważam, że alternatywne zmiany światopoglądowe u dorosłych ludzi występują nader rzadko. > Może właśnie Forum Racjonalistów - ludzi, którzy świeckie Państwo poczytują za wartość, powinno być miejscem w którym te obawy powinny zostać zdefiniowane i rozproszone? Nie, gdyż te obawy nie mają nic wspólnego z racjonalizmem. Wraz ze wzrostem racjonalności obawy represyjności państwa spowodowane jego świeckością drastycznie maleją. Znakomita większość dyskutantów na naszym forum stara się wypracować własne poglądy i poszukuje tu trafniejszych od posiadanych argumentów. Jednocześnie nasze forum było niszą wolnych wypowiedzi dla dyskryminowanych w społeczeństwie antyklerykałów i ateistów. Preferencja dla ich poglądów musi powodować - moim zdaniem bezzasadne - poczucie dyskryminacji przez różnego rodzaju ewangelizatorów na własną religię. Podczas dyskusji - wraz z jej ostrością - poglądy polaryzują się i niektórzy zaplątują się we własne nogi. > Moja religijność, nie wynika z Pascala.Wszyscy się różnimy od siebie, a ja na Pański temat wiem tylko tyle, co sam Pan napisał. Motywy religijności mogą być przeróżne. Poniżej kilka autentycznych katolickich umotywowań: "Tylko bydło nie chodzi do kościoła". "I ty się uważasz mądrzejszym od księdza?" "Nawet profesorowie wierzą w Boga". "Mój tata wierzył, wierzyła moja mamusia, to dlaczego ja miałbym być bezbożnikiem." "To wiara naszych ojców i dziadów, jak Polak, to katolik"Zupełnie mi Pan do żadnego z nich nie pasuje, choć jestem prawie pewien, że tak, jak 999 promili wierzących nabył swoją postawę religijną w procesie socjalizacji i wzbogacił ją Pan intelektualnie w wieku młodzieńczym. Zaś "Zakład Pascala", to Pan poznał jako dorosły już człowiek. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | |  | 3 na 3 | szarley (54911 punktów) | > Jedyną - w miarę konsekwentną - antyklerykalną partią jest "Twój Ruch" i myślę, że warto mu zajrzeć w program, aby się przekonać, iż pod tym antyklerykalizmem, to i światli katolicy mogą się podpisać. SLD nie jest tylko klerykalny, a PO mocno zmieszane. PiS jest partią klerykalną. W sumie jest to ogromne skrzywienie na rzecz Kościoła i kleru. Ci którzy swój wybór uzasadniają strachem są po prostu - najczęściej z własnej winy - mocno niedoinformowani.Zagalopowałem się prowokując dyskusję w której musiały paść nazwy partii, a przecież nie mam wystarczającej wiedzy o polskiej polityce. Mam jednak pewne osobiste nawet doświadczenia, opisywałem sytuację, w której żądano od dyrektorki szkoły kary dyscyplinarnej dla mnie, bo wycieczce szkolnej pokazałem ołtarz Vita Stwosza... Z imieniem świeckiego państwa na ustach propagowano inne religie, tego Panu tłumaczyć nie muszę, bo Pan to świetnie zdefiniował w wielu swoich wpisach. W zupełnie innych warunkach się wychowywaliśmy i inaczej niektóre słowa rozumiemy, ale to polskie forum i ja tu muszę się dostosować. > Badania socjologiczne pokazują, że można być katolikiem nawet nie wierząc w Boga,To już przestaje być herezja  > Na postawy społeczne uwidoczniające się przy urnach wyborczych wpływa bardzo wiele czynników i są robione badania socjologiczno-politologiczne pokazujące pewne trendy.Tak, ale sprawy światopoglądowe mają wielki wpływ na dokonywanie wyborów. O gospodarce partie mówią niewiele, niewyraźnie, cicho... > >Może Polacy chcą państwa wyznaniowego?> Jak będą chcieli, to będą go mieli.I mają. Katolickie państwo i państwowy kościół. > >Może właśnie Forum Racjonalistów - ludzi, którzy świeckie Państwo poczytują za wartość, powinno być miejscem w którym te obawy powinny zostać zdefiniowane i rozproszone? > Nie, gdyż te obawy nie mają nic wspólnego z racjonalizmem.Ale ich zdefiniowanie wymaga racjonalnej analizy. Niewielu znam ludzi , którzy chcą finansowania kapelanów wojskowych, a jednak nawet do tych ludzi nie trafiają argumenta zwolenników świeckości państwa... Dlaczego? Bez zdefiniowania tych obaw nie można ich uśmierzyć, bez ich uśmierzenia, nie można wygrać wyborów. Może zbyt mało jest eksponowane założenie, że świeckość zwiększa zakres tolerancji i wolności wyborów? Ateiści powinni mieć takie same prawa do organizowania rekonstrukcji historycznej na warszawskim Krakowskim Przedmieściu co katolicy do procesji Bożego Ciała. Niestety ja słyszę że jedno to obraza boska, a drugie to tamowanie ruchu ulicznego Dlatego tak istotny jest kompromis w zagospodarowaniu przestrzeni publicznej, ważniejsze są głosy po obu stronach MOSTU nawołujące do tolerancji dla partnera, niż głosy po obu stronach BARYKADY nawołujące do ograniczania wolności przeciwnika. Jest takie czeskie przysłowie: Nie buduje się mostu na jednym brzegu Może diabeł śpi w jakichś szczegółach? Konkordat jest zbędny, ale prawo zawierania jednego ślubu zamiast dwóch jest wygodne W świeckim państwie, urzędnik powinien uczestniczyć w ceremonii pogrzebowej wielkiego kompozytora czy nie powinien? Naiwnością byłoby sądzić, że racjonaliści to karne wojsko udzielające chórem zgodnej odpowiedzi, wtedy przestaliby być racjonalistami, niemniej jaki głos środowisk racjonalistycznych dominuje? Nawet tu? Gość Niedzielny, Niedziela i kilka innych gazet buduje barykady, ale przecież Tygodnik Powszechny nadal jednak woli budować most, jak to jest po drugiej stronie rzeki? > Jednocześnie nasze forum było niszą wolnych wypowiedzi dla dyskryminowanych w społeczeństwie antyklerykałów i ateistów.Jest nią nadal, a czy będzie w przyszłości zależy także od Pana a trochę też ode mnie. > >Moja religijność, nie wynika z Pascala.> Wszyscy się różnimy od siebie, a ja na Pański temat wiem tylko tyle, co sam Pan napisał. Motywy religijności mogą być przeróżne. Poniżej kilka autentycznych katolickich umotywowań:Półżartem wybieram dwa: > "Mój tata wierzył, wierzyła moja mamusia, to dlaczego ja miałbym być bezbożnikiem."Mamusia owszem, tata... hmmmm z pochodzenia luter był, ale z przekonania ateista. > "To wiara naszych ojców i dziadów, jak Polak, to katolik"[/color]Na Cieszyńskim Śląsku brzmi pięknie  > Zupełnie mi Pan do żadnego z nich nie pasuje, Dziękuję > choć jestem prawie pewien, że tak, jak 999 promili wierzących nabył swoją postawę religijną w procesie socjalizacji i wzbogacił ją Pan intelektualnie w wieku młodzieńczym.Staram się mój ogląd świata wzbogacać cały czas. Także na tym forum warto czytać, warto było księdza Bonieckiego na rekolekcje zaprosić, w czeskobraterskiej cerkwi kazań posłuchać, pokłócić się w Iwanem Denisowiczem, poczytać Szostkiewicza, posłuchać wykładów Rakowskiego, Zemana, Belki, poczytać "Ekonomie dobra a zla" a z autorem napić się piwa, do Večeřadla zajrzeć i na spotkanie Humanistycznej partii... Jedynie skrajności mnie zniechęcają > Zaś "Zakład Pascala", to Pan poznał jako dorosły już człowiek.Tak, ale nie podejmuję tego zakładu. > Pozdrawiam.Wzajemnie
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Mam jednak pewne osobiste nawet doświadczenia,Wszyscy mamy osobiste jednostkowe doświadczenia, ale czy można je uogólniać i na ile? > żądano od dyrektorki szkoły kary dyscyplinarnej dla mnie, bo wycieczce szkolnej pokazałem ołtarz Vita Stwosza...Znam wiele przykładów fanatyzmu i głupoty i dlatego - w miarę swoich możliwości - zawsze z nimi walczyłem i nadal walczę. Na wycieczkę szkolną do Krakowa pojechałem w 1960 roku i nie tylko Kościół Mariacki zwiedzałem, ale pokazano mi także w kościele franciszkanów witraż Wyspiańskiego "Bóg Ojciec - Stań się", który mi dotychczas "w głowie siedzi". Mogę tylko powiedzieć, ze osobiście znałem ludzi, którzy najpierw przydrożne krzyże rąbali, a później je stawiali oraz takich oficerów, którzy zrywali żołnierzom medaliki, a później nawracali się brali śluby kościelne i leżeli krzyżem w kościele. > >>>Badania socjologiczne pokazują, że można być katolikiem nawet nie wierząc w Boga,> To już przestaje być herezja  Tak, ale pokazuje skalę możliwości ludzkich poglądów. > Może właśnie Forum Racjonalistów - ludzi, którzy świeckie Państwo poczytują za wartość, powinno być miejscem w którym te obawy powinny zostać zdefiniowane i rozproszone?> >>>Nie, gdyż te obawy nie mają nic wspólnego z racjonalizmem.> Ale ich zdefiniowanie wymaga racjonalnej analizy. Niewielu znam ludzi , którzy chcą finansowania kapelanów wojskowych, a jednak nawet do tych ludzi nie trafiają argumenty zwolenników świeckości państwa...To otwarte forum i gdy ktoś czuje taką potrzebę niech próbuje trafiać z argumentacją do nieprzekonanych. Ja staram się trafiać z argumentami tylko do poszukujących. > Dlaczego? Bez zdefiniowania tych obaw nie można ich uśmierzyć, bez ich uśmierzenia, nie można wygrać wyborów.Ale ja nie chcę wygrywać żadnych wyborów, a nie znam też żadnej partii, na którą głosowałbym z przekonaniem. Wybieram tylko moim zdaniem najmniejsze zło i nie głosuję na pierwszego z listy. > Może zbyt mało jest eksponowane założenie, że świeckość zwiększa zakres tolerancji i wolności wyborów?Tak mi się wydaje. > Jest takie czeskie przysłowie: Nie buduje się mostu na jednym brzegu.Dobre przysłowie, ale w Polsce bardziej trafnym by było. Buduj mosty, a nie konfesjonały i klęczniki. To co się dzieje w polskiej polityce wyznaniowej państwa po 1989 roku budzi niesmak u wszystkich racjonalnie myślących ludzi. > Naiwnością byłoby sądzić, że racjonaliści to karne wojsko udzielające chórem zgodnej odpowiedzi, wtedy przestaliby być racjonalistami, niemniej jaki głos środowisk racjonalistycznych dominuje? Nawet tu?Proszę popatrzeć ile racjonalistycznych organizacji na Dni Ateizmu się złożyło, a jeszcze były organizacje wykluczone. Pomysł mi się podobał. Dużą część organizatorów znam osobiście i nawet lubię, ale mnie tam nie było, gdyż mam jeszcze inne poglądy. > Gość Niedzielny, Niedziela i kilka innych gazet buduje barykady, ale przecież Tygodnik Powszechny nadal jednak woli budować most, jak to jest po drugiej stronie rzeki?Na przykład - "Forum Klubowe: czasopismo przyjazne rozumowi" "Jak dotąd w czasopiśmie publikują lub publikowali m.in. Jan Woleński, Bohdan Chwedeńczuk, Jerzy Drewnowski, Stanisław Obirek (co znamienne: pod pseudonimem ks. Michał), Barbara Stanosz, Maria Szyszkowska, Aleksander Merker, Dionizy Tanalski, Paweł Borecki, Mieczysław F. Rakowski, Mirosław Karwat, Stefan Opara, Jacek Zychowicz, Joanna Rawik, Przemysław Wielgosz, Ryszard Paradowski, Stefan Zgliczyński i in."krzysztofm(*)ubowe-nr-5-i-6-65-i-66-2012-r/www.google(*)TeBF3pPg&bvm=bv.63934634,d.bGEA tu referaty tych wstrętnych "wojujących ateistów" - polecam: [Załącznik]> Staram się mój ogląd świata wzbogacać cały czas. Także na tym forum warto czytać, warto było księdza Bonieckiego na rekolekcje zaprosić, w czeskobraterskiej cerkwi kazań posłuchać, pokłócić się w Iwanem Denisowiczem, poczytać Szostkiewicza, posłuchać wykładów Rakowskiego, Zemana, Belki, poczytać "Ekonomie dobra a zla" a z autorem napić się piwa, do Večeřadla zajrzeć i na spotkanie Humanistycznej partii...Dlatego żeś mi Pan partner, a prawie przyjaciel. > Jedynie skrajności mnie zniechęcają.A tu już problem, gdyż dla wielu jestem ekstremistą, a swoim odczuciu to tylko zadufanych durniów nie potrafię darzyć szacunkiem i drwię z każdej głupoty. Nie mam nic przeciwko temu aby i moją wyśmiewano, gdy ją się zauważy i wykaże, a zdarza się się nam wszystkim, tyle że jednym częściej, a innym rzadziej. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54911 punktów) | > Wszyscy mamy osobiste jednostkowe doświadczenia, ale czy można je uogólniać i na ile?Trudno jest ich nie uogólniać, a niemożliwym nie brać pod uwagę. Inaczej na temat dyskryminacji rozmawia się z polskim ateistą inaczej z czeskim Cyganem, właśnie dlatego, że ich doświadczenia są różne. > Mogę tylko powiedzieć, ze osobiście znałem ludzi, którzy najpierw przydrożne krzyże rąbali, a później je stawiali oraz takich oficerów, którzy zrywali żołnierzom medaliki, a później nawracali się brali śluby kościelne i leżeli krzyżem w kościele."Podziwu godna" konsekwencja poglądów. Zawsze z wiatrem  > >Jest takie czeskie przysłowie: Nie buduje się mostu na jednym brzegu.> Dobre przysłowie, ale w Polsce bardziej trafnym by było. Buduj mosty, a nie konfesjonały i klęczniki. To co się dzieje w polskiej polityce wyznaniowej państwa po 1989 roku budzi niesmak u wszystkich racjonalnie myślących ludzi.Do tego mnie nie trzeba przekonywać. Nieraz pisałem, że państwo powinno być świeckie, a kościół katolicki a nie odwrotnie, jednak dla mnie rozdział państwa i kościoła nie jest celem, a środkiem do celu, a do tego powinien to być "przyjazny rozdział" Niestety w budowaniu tego przyjaznego rozdziału najbardziej przeszkadzają pragliwi władzy biskupi. Powtórzę i rozwinę: Świeckie państwo: Zaprzestanie organizowania katechezy przez publiczne placówki oświatowe, ale prawo do organizowania katechezy przez kościoły Zaprzestanie finansowania kapelanów w wojsku, policji, szpitalach, ale prawo wstępu do szpitala dla księdza, jeśli chory życzy sobie sakramentów Zaprzestanie finansowania budowy świątyń, ale pozwalanie wiernym na budowę świątyń zgodnie z PZP Równość praw (w tym karnych) dla wszytskich bez względu na stanowisko w hierarchii duchownej tu nie ma "ale" Równość praw bez względu na wyznanie ale nawet w czasach stalinowskich prawo szanowało tajemnicę spowiedzi Do tego nawet świeckie państwo musi współpracować z kościołami np w zakresie dbałości o zabytki, nie wiem, czy widział Pan katedrę św Vita w Pradze, wspólnym obowiązkiem państwa i kościoła jest nie dopuścić wawelskiej katedry do takiego stanu. Synagog w Polsce wspólnoty żydowskie na pewno nie utrzymają, tu alternatywą dla roli państwa jest jedynie puszczenie w ruinę poważnej części polskiej kultury. > Dlatego żeś mi Pan partner, a prawie przyjaciel.Dziękuję, to bardzo miłe  > >Jedynie skrajności mnie zniechęcają.> A tu już problem, gdyż dla wielu jestem ekstremistą, a swoim odczuciu to tylko zadufanych durniów nie potrafię darzyć szacunkiem i drwię z każdej głupoty. Nie mam nic przeciwko temu aby i moją wyśmiewano, gdy ją się zauważy i wykaże,Nie, stanowczo nie nazwałbym Pana ekstremistą. Cegła może mieć kilka definicji, co dopiero ekstremizm. Wg mojej definicji, ekstremistą jest człowiek, który walczy z prawem innych ludzi do posiadania i wyrażania swoich poglądów. Od polemiki z głupotą do chęci wsadzania jej głosicieli do więzień jest bardzo daleka droga. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Powtórzę i rozwinę:> Świeckie państwo:> (...) alternatywą dla roli państwa jest jedynie puszczenie w ruinę poważnej części polskiej kultury.Podpisuję się pod tym wszystkimi łapami. Co tylko dowodzi, że porozumienie wierzących z ateistami jest możliwe
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Do tego mnie nie trzeba przekonywać. Nieraz pisałem, że państwo powinno być świeckie, a kościół katolicki a nie odwrotnie, jednak dla mnie rozdział państwa i kościoła nie jest celem, a środkiem do celu, a do tego powinien to być "przyjazny rozdział" Niestety w budowaniu tego przyjaznego rozdziału najbardziej przeszkadzają pragliwi władzy biskupi. Najbardziej przeszkadzają biskupi, czy może raczej politycy biskupom nadskakujący? A może społeczeństwo nie widzące w tym problemu? Należałoby też zapytać czy polskie społeczeństwo chce bardziej kościelnego kościoła, czy chce więcej wiary w wierze. Mam bowiem wrażenie, iż to nie o wiarę chodzi a o uczestnictwo we wspólnocie i strach przed tym co ludzie powiedzą. Uważam, że Polakom nie przeszkadza kościół gdzie ksiądz nadaje o przysłowiowej dupie Maryni, powiedziałbym nawet, że bardziej biblijne tematy kazań mogłyby obniżyć frekwencję. Co do państwa to póki kościół nie jest finansowany z kieszeni wiernych to sojusz tronu z ołtarzem skłoni co najwyżej do okazyjnego narzekania. Cóż znaczą dla przeciętnego Polaka te "wirtualne" miliony, skoro on bezpośrednio to daje tylko na tacę czy płaci za pogrzeb czy ślub?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >...twierdzę, że dialog jest konieczny, skoro istnieje wspólna przestrzeń publiczna do zagospodarowania,...
Religia monoteistyczna i misyjna nie zna pojęcia wspólnej przestrzeni "do zagospodarowania". Jest tylko jedna przestrzeń do ewangelizacji: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu...Jeden bóg, jedna religia, jedna prawda.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 3 na 3 | szarley (54911 punktów) | > >...twierdzę, że dialog jest konieczny, skoro istnieje wspólna przestrzeń publiczna do zagospodarowania,...> Religia monoteistyczna i misyjna nie zna pojęcia wspólnej przestrzeni "do zagospodarowania". Jest tylko jedna przestrzeń do ewangelizacji:Dogmat Diogenesa? Czyli rozmowa nie ma sensu.... > Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu...Jeden bóg, jedna religia, jedna prawda.Pierwsza część to Mt 28.19 , druga to Ewangelia wg św. Diogenesa? Nauczajcie, to słowo po polsku coś znaczy. Na pewno nie oznacza: walczcie o monopol swoich poglądów, ale skoro Cytat:Religia monoteistyczna i misyjna nie zna pojęcia wspólnej przestrzeni "do zagospodarowania". , to nie szukajmy sposobów zagospodarowania wspólnej przestrzeni. Co propnujesz w zamian?
|
|
| | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Dogmat Diogenesa? Czyli rozmowa nie ma sensu....
Ma sens. Ale należy jasno zdefiniować sens (w tym cel) rozmów, bo nie o jedną płaszczyznę rozmowy tu chodzi. Czy modelem społecznego dyskursu uczynimy rozmowy w ramach komisji rządowych i episkopatu? Czy modelem podejmowania decyzji ma być wprowadzenie konkoradatu? Zawieszenie krzyża w Sejmie? Jaki status ma obywatelska strona ewentualnego dialogu - bo akurat nie wierzę w tym przypadku w "wolny od władzy" dyskurs (Habermas).
>Nauczajcie, to słowo po polsku coś znaczy.
Czy lekcje religii w powszechnych szkołach mają status nauczania czy ewangelizacji (indoktrynacji)? Co ma Maryja zawsze dziewica do fizyki, biologii czy wychowania fizycznego?
>... nie szukajmy sposobów zagospodarowania wspólnej przestrzeni. Co propnujesz w zamian?
Wspólna przestrzeń jest ... wspólna. Nie powinny do niej -z definicji - należeć te treści religijnej (czy jakiejkolwiek innej) doktryny, których nie sposób przetłumaczyć na wspólnie zrozumiały język. To, co jest nieprzetłumaczlane, powinno mieć swoje miejsce w innym niż wspólne miejsce. Objawienia dostępne wybranym nie spełniają tego kryterium.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | szarley (54911 punktów) | > >Dogmat Diogenesa? Czyli rozmowa nie ma sensu....> Ma sens.Czyli warto rozmawiać, ale Ty stawiasz pierwsze piwo  > Ale należy jasno zdefiniować sens (w tym cel) rozmów, bo nie o jedną płaszczyznę rozmowy tu chodzi.Tak, należy najpierw skatalogować tematy rozmowy, ale pierwszy i najważniejszy krok został uczyniony skoro widzisz sens rozmowy. Dla mnie celem jest państwo, w którym jak największa grupa obywateli jest zadowolona, nie naruszając wolności współobyvateli. A dla Ciebie? > Czy modelem społecznego dyskursu uczynimy rozmowy w ramach komisji rządowych i episkopatu?Nie, należy przekonać katolicką większość wyborców, że świeckie państwo nie zagraża ich swobodom wyznaniowym. > Czy modelem podejmowania decyzji ma być wprowadzenie konkoradatu?Nie, ale w inym wpisie piszę, że wygodniej jest brać jeden ślub niż dwa Zawieszenie krzyża w Sejmie? Nie wypowiem się, ale tylko dlatego, że to nie mój Sejm Jaki status ma obywatelska strona ewentualnego dialogu - bo akurat nie wierzę w tym przypadku w "wolny od władzy" dyskurs (Habermas). ooops, nie rozumiem > >Nauczajcie, to słowo po polsku coś znaczy.> Czy lekcje religii w powszechnych szkołach mają status nauczania czy ewangelizacji (indoktrynacji)? Co ma Maryja zawsze dziewica do fizyki, biologii czy wychowania fizycznego?Ja jestem przeciwny katechezie w publicznej szkole (ale odpowiadam tylko za moje poglądy) > >... nie szukajmy sposobów zagospodarowania wspólnej przestrzeni. Co propnujesz w zamian?> Wspólna przestrzeń jest ... wspólna. Nie powinny do niej -z definicji - należeć te treści religijnej (czy jakiejkolwiek innej) doktryny, których nie sposób przetłumaczyć na wspólnie zrozumiały język. To, co jest nieprzetłumaczlane, powinno mieć swoje miejsce w innym niż wspólne miejsce. Objawienia dostępne wybranym nie spełniają tego kryterium.I tu się różnimy. Wspólna przestrzeń jest ... wspólna, czyli należy do wszytskich, Chcą ateiści urządzić rekonstrukcję kaźni? Zgoda Chcą homosekaualiści urządzić paradę ? Zgoda Chcą kibice Wisły urządzić fetę* ? Zgoda Chcą katolicy urządzić procesję? Zgoda Chcą luteranie przybić 95 tez? Zgoda Chcą feministki urządzić marsz szmat? Zgoda * Aż tak tolerancyjny nie jestem, żeby chamom z cracovii prawa przyznawać
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Dla mnie celem jest państwo, w którym jak największa grupa obywateli jest zadowolona, nie naruszając wolności współobyvateli. A dla Ciebie? Mniej więcej to samo, ale jeśli większość miałaby czuć się niezadowolona z powodu praw nadanym obecnie dyskryminowanym mniejszościom to owo niezadowolenie nad wyraz mało by dla mnie znaczyło. >Nie, należy przekonać katolicką większość wyborców, że świeckie państwo nie zagraża ich swobodom wyznaniowym. To coś jak walka z wiatrakami. Świeckie państwo nie zagraża swobodzie wyznania, ale jak przekonać do tego wierzących? Sformułowanie nie wygląda na takie narzucające określony styl życia, problem jest więc raczej w niechęci do bycia przekonanym. >Zawieszenie krzyża w Sejmie? >Nie wypowiem się, ale tylko dlatego, że to nie mój Sejm Sejmu też za swój nie uznaję za swój, ale krzyż nie ma tam racji bytu. >Jaki status ma obywatelska strona ewentualnego dialogu - bo akurat nie wierzę w tym przypadku w "wolny od władzy" dyskurs (Habermas). >ooops, nie rozumiem Nieważne co obywatele uradzą, ważne na co władza się zgodzi. Polska władza zaś tak nie do końca obywateli zdanie szanuje. Nie mówiąc już o braku reprezentatywności spowodowanej niską frekwencją wyborczą. >Ja jestem przeciwny katechezie w publicznej szkole (ale odpowiadam tylko za moje poglądy) Tu się zgadzamy. >I tu się różnimy. Wspólna przestrzeń jest ... wspólna, czyli należy do wszytskich, >Chcą ateiści urządzić rekonstrukcję kaźni? Zgoda To (chyba) reakcja na sklerykalizowanie kraju. >Chcą homosekaualiści urządzić paradę ? Zgoda Podejrzewam, że parady to też nie dla rozrywki a z powodu dyskryminacji, również zresztą z kościołem powiązanej. >Chcą katolicy urządzić procesję? Zgoda Wokół kościoła. Dlaczego inni mają znosić niewygody z powodu czyjejś wiary? >Chcą luteranie przybić 95 tez? Zgoda Na swoim kościele. >Chcą feministki urządzić marsz szmat? Zgoda Ponownie, dla rozrywki tego nie robią. Tylko "kompromis" aborcyjny wymienię.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54911 punktów) | >>Nie, należy przekonać katolicką większość wyborców, że świeckie państwo nie zagraża ich swobodom wyznaniowym. >To coś jak walka z wiatrakami. Świeckie państwo nie zagraża swobodzie wyznania, ale jak przekonać do tego wierzących? Sformułowanie nie wygląda na takie narzucające określony styl życia, problem jest więc raczej w niechęci do bycia przekonanym. Mam wrażenie, że Twój model państwa świeckiego nie oznacza tolerancji religijnej - patrz poniżej Czasem rozmawiając z katolikami, odnoszę wrażenie, że właśnie takiego modelu świeckiego państwa się boją (a skoro się boją, nigdy na taki model państwa nie zagłosują)
>>Zawieszenie krzyża w Sejmie? >>Nie wypowiem się, ale tylko dlatego, że to nie mój Sejm >Sejmu też za swój nie uznaję za swój, ale krzyż nie ma tam racji bytu. Czy Ci się to podoba, czy nie, to JEST Twój Sejm, dopóki nie wyjedziesz, zostawiając w stosownym urzędzie polski paszport.
>Nieważne co obywatele uradzą, ważne na co władza się zgodzi. Polska władza zaś tak nie do końca obywateli zdanie szanuje. Nie mówiąc już o braku reprezentatywności spowodowanej niską frekwencją wyborczą. Zdaje się, że niska frekwencja to też Twoja zasługa...
>>Chcą ateiści urządzić rekonstrukcję kaźni? Zgoda >To (chyba) reakcja na sklerykalizowanie kraju. >>Chcą homosekaualiści urządzić paradę ? Zgoda >Podejrzewam, że parady to też nie dla rozrywki a z powodu dyskryminacji, również zresztą z kościołem powiązanej. >>Chcą katolicy urządzić procesję? Zgoda >Wokół kościoła. Dlaczego inni mają znosić niewygody z powodu czyjejś wiary? >>Chcą luteranie przybić 95 tez? Zgoda >Na swoim kościele. >>Chcą feministki urządzić marsz szmat? Zgoda >Ponownie, dla rozrywki tego nie robią. Tylko "kompromis" aborcyjny wymienię.
Z Twoich komentarzy wynika, że każdy powinien mieć prawo do publicznej przestrzeni, oprócz ludzi wierzących. Kogo masz szanse przekonać do takiego państwa? Sądzę, że nawet wielu racjonalistów odmówi Ci poparcia, bo Twoje poglądy wykluczają tolerancję. Iwanie Denisowiczu... to co proponujesz to jest cisza. Cisza cmentarna.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Mam wrażenie, że Twój model państwa świeckiego nie oznacza tolerancji religijnej - patrz poniżej Masz złe wrażenie. Osobiście religii nie lubię, ale i dyskryminować jej nie mam zamiaru. Tak poza tym obecnie Polska jest państwem prawie że wyznaniowym, gdzie dominująca religia dyskryminuje innych. W takiej sytuacji mówienie o państwie świeckim a już szczególnie o jego zarazem mniemanych i ewentualnych nadużyciach to swego rodzaju groteska. To katolicy narzucają swoje zasady i wcale z tego rezygnować nie chcą, punktem odniesienia powinna więc być obecna cokolwiek patologiczna sytuacja, nie ewentualne przyszłe nadużycia. >Czasem rozmawiając z katolikami, odnoszę wrażenie, że właśnie takiego modelu świeckiego państwa się boją (a skoro się boją, nigdy na taki model państwa nie zagłosują) Powiedziałbym raczej, że boją się, iż zabraknie im pretekstu do wpieprzania się w czyjeś życie, nie mówiąc o pretensjach do czucia się lepszym. A kto wie czy nie doszłoby do wprowadzenia podatku kościelnego, co zapewne byłoby katastrofą dla polskich "wierzących". >Czy Ci się to podoba, czy nie, to JEST Twój Sejm, dopóki nie wyjedziesz, zostawiając w stosownym urzędzie polski paszport. Sejm w żadnym wypadku nie jest mój. Ludzie którzy się tam znajdują nie są przeze mnie popierani. Przy obecnej frekwencji sejm raczej uzurpuje sobie prawo do rządzenia niż rzeczywiście je posiada. >Zdaje się, że niska frekwencja to też Twoja zasługa... Owszem. Całkowicie świadomie nie popieram osobników w rodzaju tych w sejmie się znajdujących. >Z Twoich komentarzy wynika, że każdy powinien mieć prawo do publicznej przestrzeni, oprócz ludzi wierzących. Takie manifestacje to raczej wyjątki niż reguła, procesje na odwrót. Takie wyjścia są po coś, te katolickie, bóg jeden wie po co. Pochodziliby sobie wokół kościoła, życia innym nie utrudniali, czymś co jedynie dla nich jest ważne a i to nie dla wszystkich. Gdyby katolicy wychodzili w proteście przeciw realnemu ich dyskryminowaniu to nie widzę problemu. >Kogo masz szanse przekonać do takiego państwa? Kogo spośród wierzących mam szansę przekonać do zajęcia się swoim życiem i nie mamrotania o życiach poczętych czy boskim wstręcie wobec homoseksualizmu? Ja wcale nie chcę się dogadywać z takimi ludźmi. Chcę tylko aby prawo nie było naginane dla komfortu jednej z grup wyznaniowych. >Sądzę, że nawet wielu racjonalistów odmówi Ci poparcia, bo Twoje poglądy wykluczają tolerancję. Może i odmówi, ale cóż z tego? A moje poglądy wykluczają tolerancję dla nietolerancji. Wprawdzie to praktycznie nic nie znaczy, ale nie mam zamiaru się zgadzać na uciskanie innych czy utrudnianie im życia w imię religijnych tabu. Religia to sprawa prywatna, nic więcej, żadnego wpływu na państwo mieć nie powinna. >Iwanie Denisowiczu... to co proponujesz to jest cisza. Cisza cmentarna. To co proponuje to państwo wolne od oparów kadzidła. Problem w tym, że ludziom władnym to zmienić wcale na tym nie zależy. Społeczeństwu zaś jest to głęboko obojętne, toż ono ani ani na kościół bezpośrednio nie płaci, ani zakazami się nadmiernie nie przejmuje, ani nie odmawia mu się praw jak choćby homoseksualistom.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >...należy najpierw skatalogować tematy rozmowy,...
Tematy to pikuś. Chodzi o reguły dialogu. To one rozstrzygną o konkluzjach. Na marginesie: kiedy Paul Lorenzen ugruntował swoją logikę właśnie w formie dialogicznej, to okazało się, że jest to logika intuicjonistyczna, a więc logika węższa niż klasyczna. Czy i jak możliwy jest dialog z kimś, kto odwołuje się do racji niedostępnych rozmówcy? To fundamentalna sprawa. Intuicyjnie wyczuwam, że to raczej dialog pozorny. Powiedzmy dyskutujemy nad aborcją. Katolik odwoła się tu do wyłącznie swoich racji, które pozwalają określić mu zarodek jako człowieka obdarzonego duszą itd.
>Dla mnie celem jest państwo, w którym jak największa grupa obywateli jest zadowolona, nie naruszając wolności współobyvateli. A dla Ciebie?
Twój model państwa spełnia zdaje się każde państwo: zawsze pewna grupa obywateli uważa, że jest ową największą grupą zadowolonych i która nie życzy sobie, aby zadowoleni byli inni. Państwo to my - mówią zadowoleni u żłoba. A reszcie pozostaje kopać się z koniem.
> należy przekonać katolicką większość wyborców, że świeckie państwo nie zagraża ich swobodom wyznaniowym. Czy to nie jest w przekładzie na język kościoła relatywizacja ich religii, ograniczeniem jej obowiązywalności? Na końcu dyskusji usłyszysz, że świeckie państwo zostało stworzone przez boga - wszak stworzył go i wciąż stwarza -, więc krzyże muszą wisieć wszędzie. To podobna figura retoryczna jak z ewolucją, którą przecież - jak wyżej - kieruje... bóg.
>I tu się różnimy. Wspólna przestrzeń jest ... wspólna, czyli należy do wszytskich, >(...) >Chcą katolicy urządzić procesję? Zgoda >(...)
Wspólna, czyli przetłumaczalna dla innych, dla wszystkich. Chcesz robić procesję, to to rób, ale wokół kościoła, bo wspólną drogą będzie być może musiała jechać karetka po biskupa albo ateistę. I tak analogicznie z resztą gawiedzi. W twojej wizji państwa mogę sobie wyobrazić, że jedna manifa wejdzie w paradę innej i tylko policja utrzyma status quo. Co w pewnym sensie jest dość realistyczne.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54911 punktów) | >Tematy to pikuś. Powiedzmy dyskutujemy nad aborcją. Katolik odwoła się tu do wyłącznie swoich racji, które pozwalają określić mu zarodek jako człowieka obdarzonego duszą itd.
Czyli należy zacząć od odpowiedzi na pytanie od kiedy zaczyna się ludzkie życie? Bardzo trudne pytanie, nawet w krajach, w których aborcja jest "na życzenie" nie wolno jej wykonywać bez ograniczeń przez cały czas ciąży Przy tym, uprzedzam, to byłoby pytanie nie do mnie, nie jestem lekarzem. Nie jestem też zwolennikiem restykcyjnego prawa antyaborcyjnego.
>>Dla mnie celem jest państwo, w którym jak największa grupa obywateli jest zadowolona, nie naruszając wolności współobyvateli. A dla Ciebie? >Twój model państwa spełnia zdaje się każde państwo: zawsze pewna grupa obywateli uważa, że jest ową największą grupą zadowolonych i która nie życzy sobie, aby zadowoleni byli inni. Mojego modelu nie spełnia żadne państwo, to model nieosiągalny, ale warto do niego dążyć.
>> należy przekonać katolicką większość wyborców, że świeckie państwo nie zagraża ich swobodom wyznaniowym. >Czy to nie jest w przekładzie na język kościoła relatywizacja ich religii, ograniczeniem jej obowiązywalności? Nie, jeśli świeckie państwo naprawdę nie zagraża swobodom religinym. W moim przekonaniu, swobodom religijnym zagraża państwo ateistyczne, a nie świeckie.
>Na końcu dyskusji usłyszysz, że świeckie państwo zostało stworzone przez boga - wszak stworzył go i wciąż stwarza -, więc krzyże muszą wisieć wszędzie.
Proroctwo wg św Diogenesa? Wybacz kolejny złośliwy żart...
>To podobna figura retoryczna jak z ewolucją, którą przecież - jak wyżej - kieruje... bóg. Dobry przykład. Czy to podlega dyskusji? Jedni w to wierzą, inni nie wierzą... w szkołach naucza się o ewolucji jako o udowodnionej naukowo teorii, reszta to prywatna sprawa, w tolerancyjnym (świeckim) państwie nie podlegająca osądowi.
>>I tu się różnimy. Wspólna przestrzeń jest ... wspólna, czyli należy do wszytskich, >>(...) >>Chcą katolicy urządzić procesję? Zgoda >>(...) Wszystko inne wykreśliłeś !!!! >Wspólna, czyli przetłumaczalna dla innych, dla wszystkich. Chcesz robić procesję, to to rób, ale wokół kościoła, Chcesz robić marsz szmat, to w siedzibie feministek, chcesz świętować mistrzostwo Falubazu - tylko na stadionie.... Kpię, ale właśnie Tobie jak i Iwanowi chcę pokazać, że państwo świeckie nie jest celem. Celem jest państwo w którym jak największa liczba obywateli czuje się dobrze. Ty chcesz żeby z tej listy dobrze-się-czujących wykreślić sporą grupę obywateli Dlaczego? Bo są religijni? W świeckim państwie to ich prawo! Ale jeśli tego prawa im odmawiasz, to nie dziw się że świeckiego państwa nie chcą!
>bo wspólną drogą będzie być może musiała jechać karetka po biskupa albo ateistę. To akurat czysta demagogia. Parada równości też przeszkodziłaby karetce. Nawet zwykły pogrzeb...
>W twojej wizji państwa mogę sobie wyobrazić, że jedna manifa wejdzie w paradę innej i tylko policja utrzyma status quo. Co w pewnym sensie jest dość realistyczne. Przecież w Polsce jest to ćwiczone co roku 11 listopada...
Nie, nie wejdą na siebie dwie demonstracje, wystarczy kultura i mądre prawo. Jednak, jeśli zamierzasz pozbawić liczną grupę obywateli prawa bytowania w przestrzeni publicznej to ani kultury ani praworządności nie uświadczysz.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Czyli należy zacząć od odpowiedzi na pytanie od kiedy zaczyna się ludzkie życie? Bardzo trudne pytanie, nawet w krajach, w których aborcja jest "na życzenie" nie wolno jej wykonywać bez ograniczeń przez cały czas ciąży Należy zacząć od przyznania kobietom prawa do dysponowania swoim ciałem, a odpowiedzi co do początku ludzkiego życia szukać w medycynie, nie cokolwiek przestarzałych dziełach literackich. Nie ma w tym nic trudnego. Oczywiste jest też to, że nie chodzi o aborcję możliwą do 9 miesiąca - nikt normalny tego nie postuluje. >Przy tym, uprzedzam, to byłoby pytanie nie do mnie, nie jestem lekarzem. Nie jestem też zwolennikiem restykcyjnego prawa antyaborcyjnego. Tu nie chodzi o bycie lub nie lekarzem, a ustalanie prawa pod wpływem religijnego tabu i odbieraniu kobietom należnego im prawa. Prawa z którego skorzystają albo nie, wedle woli. >Mojego modelu nie spełnia żadne państwo, to model nieosiągalny, ale warto do niego dążyć. Moim zdaniem warto dążyć raczej do państwa gdzie jednostka będzie maksymalnie wolna, bez naruszania wolności innych. Zadowolenie większości nie powoduje też, że życie w danym państwie jest dobre - jeśli większość jest zadowolona z tego, że homoseksualiści nie mogą formalizować swego związku nie jest to raczej dobra sytuacja. >Nie, jeśli świeckie państwo naprawdę nie zagraża swobodom religinym. Przede wszystkim to religijne swobody zagrażają świeckiemu państwu i wolności a nawet życiu innych obywateli. Patrz choćby na klauzulę sumienia, na którą podobno nawet farmaceuci chcą się powoływać, czy problemy z legalnymi zabiegami aborcyjnymi. >Dobry przykład. Czy to podlega dyskusji? Jedni w to wierzą, inni nie wierzą... Zależy jak na to spojrzeć. Skoro nic nie świadczy o istnieniu boga to jak on ma kierować ewolucją? Powiedziałbym, że może to być raczej przedmiotem teologicznych wygibasów i czyimś przekonaniem. Ale o czym i jak tu dyskutować? >w szkołach naucza się o ewolucji jako o udowodnionej naukowo teorii, reszta to prywatna sprawa, w tolerancyjnym (świeckim) państwie nie podlegająca osądowi. Osądowi podlega tak samo jak każde inne twierdzenie wypowiedziane publicznie. >Chcesz robić marsz szmat, to w siedzibie feministek, chcesz świętować mistrzostwo Falubazu - tylko na stadionie.... Kibice to faktycznie na stadionie, ale marsz szmat jest po coś. Dyskusyjna w jego przypadku jest forma, nie cel. >Kpię, ale właśnie Tobie jak i Iwanowi chcę pokazać, że państwo świeckie nie jest celem. Jak dla kogo. Dla Ciebie może nim nie być, ale już dla innych niekoniecznie. >Celem jest państwo w którym jak największa liczba obywateli czuje się dobrze. Dobre samopoczucie większości nie gwarantuje sprawiedliwości ustroju. Swego czasu posiadacze niewolników zapewne byli całkiem zadowoleni. >Ale jeśli tego prawa im odmawiasz, to nie dziw się że świeckiego państwa nie chcą! Społeczeństwa nikt poważnie nie pyta jakiego państwa chce. To czego społeczeństwo chce jest raczej mało ważne - ciemny lud to kupi więc po co się wysilać.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >>Czyli należy zacząć od odpowiedzi na pytanie od kiedy zaczyna się ludzkie życie? Bardzo trudne pytanie, nawet w krajach, w których aborcja jest "na życzenie" nie wolno jej wykonywać bez ograniczeń przez cały czas ciąży >Należy zacząć od przyznania kobietom prawa do dysponowania swoim ciałem, a odpowiedzi co do początku ludzkiego życia szukać w medycynie, Przecież to właśnie napisałem. "Nie jestem lekarzem, więc pytanie nie do mnie"
>Oczywiste jest też to, że nie chodzi o aborcję możliwą do 9 miesiąca - nikt normalny tego nie postuluje. Skoro to jest oczywiste, to znaczy, że nie jest oczywiste do kiedy, to właśnie jest pytanie do lekarzy
>>Mojego modelu nie spełnia żadne państwo, to model nieosiągalny, ale warto do niego dążyć. >Moim zdaniem warto dążyć raczej do państwa gdzie jednostka będzie maksymalnie wolna, bez naruszania wolności innych. Czyli każdemu nadać 10 arów ziemi i ... pełny liberalizm i pełna cisza.
>Zadowolenie większości nie powoduje też, że życie w danym państwie jest dobre - jeśli większość jest zadowolona z tego, że homoseksualiści nie mogą formalizować swego związku nie jest to raczej dobra sytuacja. Nie pisałem o zadowoleniu większości, pisałem o zadowoleniu jak najliczniejszej grupy obywateli. To nie to samo. *
Wiele razy pisałem, że jestem zwoelnnikiem prawa homosekualistów do zawierania małżeństw, właśnie dlatego, że wtedy więcej osób będzie zadowolonych bez naruszania wolności inych ludzi.
>Przede wszystkim to religijne swobody zagrażają świeckiemu państwu i wolności a nawet życiu innych obywateli. Swobody religijne? Czy religijna dyktatura. Dla uściślenia: każda dyktatura zagraża....
>Patrz choćby na klauzulę sumienia, na którą podobno nawet farmaceuci chcą się powoływać, czy problemy z legalnymi zabiegami aborcyjnymi. Iwanie Denisowiczu! Przecież jestem zwolennikiem państwa świeckiego, to znaczy , że nie jestem zwolennikiem państwa wyznaniowego, tyle tylko, że nie jestem też zwolennikiem państwa ateistycznego. Czy naprawdę jedyną alternatywą dla restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej i klauzuli sumienia jest od razu zakaz procesji Bożego Ciała???
(W moim kraju weterynarz ma prawo do klauzuli sumienia)
>>Dobry przykład. Czy to podlega dyskusji? Jedni w to wierzą, inni nie wierzą... >Zależy jak na to spojrzeć. Skoro nic nie świadczy o istnieniu boga to jak on ma kierować ewolucją? Buntujesz się (i słusznie) przeciwko narzucaniu Ci światopoglądu , zostaw światopogląd innych w spokoju
>Powiedziałbym, że może to być raczej przedmiotem teologicznych wygibasów i czyimś przekonaniem. Ale o czym i jak tu dyskutować? A po co dyskutować? To już jest prywatna, osobista niemal intymna sprawa każdego człowieka. Szkoła naucza o ewolucji jako o fakcie. To wystarczy.
>>w szkołach naucza się o ewolucji jako o udowodnionej naukowo teorii, reszta to prywatna sprawa, w tolerancyjnym (świeckim) państwie nie podlegająca osądowi. >Osądowi podlega tak samo jak każde inne twierdzenie wypowiedziane publicznie. Tylko publicznie.
>Kibice to faktycznie na stadionie, ale marsz szmat jest po coś. Dyskusyjna w jego przypadku jest forma, nie cel. W Katowicach odbył się kiedyś wiec kilku tysięcy kobiet o imieniu Krystyna... po coś? Nie wiem, ale niech się spotykają, mnie nic do tego.
>>Kpię, ale właśnie Tobie jak i Iwanowi chcę pokazać, że państwo świeckie nie jest celem. >Jak dla kogo. Dla Ciebie może nim nie być, ale już dla innych niekoniecznie. Każdy ma prawo sam określać swoje cele i drogi do nich, nie sądzę, aby moje wybory kogokolwiek krzywdziły, więc mogę twierdzić publicznie , że państwo świeckie nie jest celem, a środkiem do celu. >>Celem jest państwo w którym jak największa liczba obywateli czuje się dobrze.
>Dobre samopoczucie większości nie gwarantuje sprawiedliwości ustroju. Swego czasu posiadacze niewolników zapewne byli całkiem zadowoleni. patrz wyżej, tam gdzie gwiazdka
>>Ale jeśli tego prawa im odmawiasz, to nie dziw się że świeckiego państwa nie chcą! >Społeczeństwa nikt poważnie nie pyta jakiego państwa chce. To czego społeczeństwo chce jest raczej mało ważne - ciemny lud to kupi więc po co się wysilać. Pyta, tylko Ty tego pytania nie słyszysz. Co cztery lata pyta. Nikt Ci nie broni założyć partii i kandydować, tylko co masz do zaproponowania? Zakazy przeciw zakazom w imię wolności jednostki? Wybacz, kiepski program, mojej kreski nie dostaniesz.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Przecież to właśnie napisałem. "Nie jestem lekarzem, więc pytanie nie do mnie" Pytanie powinno brzmieć nie czy aborcja jest dopuszczalna, lecz do kiedy jest dopuszczalna. Czyli pytania nie ma, w każdym razie nie w takiej formie jakiej chciałby kler i część wierzących. Niezależnie od tego jak to na samopoczucie obywateli wpłynie. >Skoro to jest oczywiste, to znaczy, że nie jest oczywiste do kiedy, to właśnie jest pytanie do lekarzy Właśnie. Do lekarzy, nie do szamanów. >Czyli każdemu nadać 10 arów ziemi i ... pełny liberalizm i pełna cisza. Lepiej wszystkich zapędzić do kołchozu a narzekających rozstrzelać? >Nie pisałem o zadowoleniu większości, pisałem o zadowoleniu jak najliczniejszej grupy obywateli. To nie to samo. * Bardzo liczna grupa obywateli może być niezadowolona z takiego rozwiązania. I co wtedy? Jak dla mnie lepszym kryterium są równe prawa i jak największa wolność. >Wiele razy pisałem, że jestem zwoelnnikiem prawa homosekualistów do zawierania małżeństw, właśnie dlatego, że wtedy więcej osób będzie zadowolonych bez naruszania wolności inych ludzi. Mnie tam zupełnie nie obchodzi czyjaś opinia na temat dopuszczalności lub nie związków homoseksualnych. Homoseksualiści są obywatelami tak jak inni i żadnych więcej powodów nie trzeba. >Swobody religijne? Czy religijna dyktatura. Dla uściślenia: każda dyktatura zagraża.... Swobody. Nadto swobodnie traktowane. >Iwanie Denisowiczu! Przecież jestem zwolennikiem państwa świeckiego, to znaczy , że nie jestem zwolennikiem państwa wyznaniowego, tyle tylko, że nie jestem też zwolennikiem państwa ateistycznego. Ja zaś jestem zwolennikiem państwa gdzie religia będzie siedzieć w domu albo kościele, nie w publicznej przychodni, a z pewnością nie w sejmie. >Czy naprawdę jedyną alternatywą dla restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej i klauzuli sumienia jest od razu zakaz procesji Bożego Ciała??? Dziwne zestawienie. Wolałbym strasznie pokrzywdzić lud boży zakazując procesji niż narażać ludzi na realne niebezpieczeństwa a przynajmniej niedogodności. >(W moim kraju weterynarz ma prawo do klauzuli sumienia) Jak dla mnie klauzula sumienia jest absurdem, szczególnie w świetle podziemia aborcyjnego. Wierzącym to sobie lekarz może być w domu, albo w prywatnym gabinecie. W przychodni publicznej jego wiara znaczenia mieć nie powinna, dobro pacjenta jest ważniejsze. >Buntujesz się (i słusznie) przeciwko narzucaniu Ci światopoglądu , zostaw światopogląd innych w spokoju Zostawiam. Niech sobie każdy wierzy w co zechce, ale nie widzę powodu do ukrywania swojej opinii. >A po co dyskutować? To już jest prywatna, osobista niemal intymna sprawa każdego człowieka. Szkoła naucza o ewolucji jako o fakcie. To wystarczy. Nie ma sensu dyskutować. Szkoła zaś powinna pozbyć się religii z programu nauczania, wtedy rzeczywiście by wystarczyło. >W Katowicach odbył się kiedyś wiec kilku tysięcy kobiet o imieniu Krystyna... po coś? Nie wiem, ale niech się spotykają, mnie nic do tego. Jak miały powód to niech się spotykają, jak nie niech nie utrudniają innym życia przemarszami i zawodzeniami. Bar niech sobie wynajmą - analogicznie wierzący niech w kościele posiedzą, albo wokół pochodzą. Jeśli ktoś będzie próbował odebrać im prawo do zawierania małżeństw, wtedy niech protestują. >Każdy ma prawo sam określać swoje cele i drogi do nich, nie sądzę, aby moje wybory kogokolwiek krzywdziły, więc mogę twierdzić publicznie , że państwo świeckie nie jest celem, a środkiem do celu. Pewnie, że możesz. Dla mnie z kolei celem jest państwo bez kadzidlanego dymu, szanujące wolność swoich obywateli. >Pyta, tylko Ty tego pytania nie słyszysz. Co cztery lata pyta. Widzę, że żarty się Ciebie trzymają. To jest pytanie w stylu kto jest Twoim autorytetem i dlaczego jest to JPII? >Nikt Ci nie broni założyć partii i kandydować, tylko co masz do zaproponowania? Na szczęście również nikt nie każe. Nie uważam tego kraju za wart takiego wysiłku. >Zakazy przeciw zakazom w imię wolności jednostki? >Wybacz, kiepski program, mojej kreski nie dostaniesz. Program lepszy niż bełkotliwe obietnice obecnych miłościwie panujących. Skoro jednak głosująca część społeczeństwa najwyraźniej lubi być oszukiwana to nic nie poradzę, ani też radzić nie mam zamiaru. Szczęśliwie granic nikt jeszcze nie zamknął. No i skoro podwyżka wieku emerytalnego, coraz wyższe ceny żywności, benzyny czy alkoholu, nie mówiąc już o gazie, niskie pensje, powszechna korupcja, niskiej jakości szkoły i służba zdrowia oraz durnowato uśmiechnięty premier i jego propaganda a także jego warta opozycja nie są w stanie zmusić ludzi do wyjścia na ulicę, albo choć głosowania na innych to i ja nic nie zmienię. Choćbym się Lenin zwał, tu października nie będzie. Wyklęty lud nie powstanie, tylko głowę schyli coraz niżej i najwyżej zaklnie przed telewizorem.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >>Przecież to właśnie napisałem. "Nie jestem lekarzem, więc pytanie nie do mnie" >Pytanie powinno brzmieć nie czy aborcja jest dopuszczalna, lecz do kiedy jest dopuszczalna. Czyli pytania nie ma, w każdym razie nie w takiej formie jakiej chciałby kler i część wierzących. Niezależnie od tego jak to na samopoczucie obywateli wpłynie. >>Skoro to jest oczywiste, to znaczy, że nie jest oczywiste do kiedy, to właśnie jest pytanie do lekarzy >Właśnie. Do lekarzy, nie do szamanów. PRZECIEŻ TO WŁAŚNIE NAPISAŁEM!
>Bardzo liczna grupa obywateli może być niezadowolona z takiego rozwiązania. I co wtedy? Jak dla mnie lepszym kryterium są równe prawa i jak największa wolność. Nie widzę w Twoich wpisach dążenie do jaknajwiększej wolności.
>>Swobody religijne? Czy religijna dyktatura. Dla uściślenia: każda dyktatura zagraża.... >Swobody. Nadto swobodnie traktowane. ???
>>Iwanie Denisowiczu! Przecież jestem zwolennikiem państwa świeckiego, to znaczy , że nie jestem zwolennikiem państwa wyznaniowego, tyle tylko, że nie jestem też zwolennikiem państwa ateistycznego. >Ja zaś jestem zwolennikiem państwa gdzie religia będzie siedzieć w domu albo kościele, nie w publicznej przychodni, a z pewnością nie w sejmie. >>Czy naprawdę jedyną alternatywą dla restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej i klauzuli sumienia jest od razu zakaz procesji Bożego Ciała??? >Dziwne zestawienie. Wolałbym strasznie pokrzywdzić lud boży zakazując procesji niż narażać ludzi na realne niebezpieczeństwa a przynajmniej niedogodności. A ja wolę państwo, w którym każdy bez względu na światopogląd, będzie czuł się jak w domu, pod warunkiem, że innym w domu nie przestawia mebli
>>A po co dyskutować? To już jest prywatna, osobista niemal intymna sprawa każdego człowieka. Szkoła naucza o ewolucji jako o fakcie. To wystarczy. >Nie ma sensu dyskutować. Szkoła zaś powinna pozbyć się religii z programu nauczania, wtedy rzeczywiście by wystarczyło. Przekonaj o tym większość wyborców, mnie przekonywać nie muszisz
>>W Katowicach odbył się kiedyś wiec kilku tysięcy kobiet o imieniu Krystyna... po coś? Nie wiem, ale niech się spotykają, mnie nic do tego. >Jak miały powód to niech się spotykają, jak nie niech nie utrudniają innym życia przemarszami i zawodzeniami. Bar niech sobie wynajmą - analogicznie wierzący niech w kościele posiedzą, albo wokół pochodzą. Jeśli ktoś będzie próbował odebrać im prawo do zawierania małżeństw, wtedy niech protestują. Czyli w przestrzeni publicznej wolno tylko manifestować niezadowolenie? Głupi kraj proponujesz...
>>Nikt Ci nie broni założyć partii i kandydować, tylko co masz do zaproponowania? >Na szczęście również nikt nie każe. Nie uważam tego kraju za wart takiego wysiłku. To wyjedź, wolno ci.
>>Zakazy przeciw zakazom w imię wolności jednostki? >>Wybacz, kiepski program, mojej kreski nie dostaniesz. >Program lepszy niż bełkotliwe obietnice obecnych miłościwie panujących. To go głoś, kandyduj. WOLNO CI! Nawet w klerykalnbym państwie, wolno Ci! Tylko zgodnie z zasadami demokracji musisz przekonać większość. Tego programem zakazów nie osiągniesz
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nie widzę w Twoich wpisach dążenie do jaknajwiększej wolności. Ja widzę. Przede wszystkim wolność od kadzidlanego dymu. Państwo gdzie brak wiary nie powoduje piętnowania, a łatwo obraźliwe uczucia wierzących nie są bronione paragrafami. >??? Religijne rozpasanie, wszystko (niemal) co pod płaszczykiem religii to dozwolone. Na szczęście jeszcze nie dyktatura. >A ja wolę państwo, w którym każdy bez względu na światopogląd, będzie czuł się jak w domu, pod warunkiem, że innym w domu nie przestawia mebli Utopia. Wierzący przy obecnym podejściu wcale nie czuliby się dobrze gdyby pozbyć się mieli choćby idiotycznego "kompromisu" aborcyjnego. Nic też nie zapowiada zmian. Dlaczego mieliby zrezygnować z uprzywilejowanej pozycji i możliwości ustalania co wolno? >Przekonaj o tym większość wyborców, mnie przekonywać nie muszisz Ciebie nie muszę, a większości wyborców nie zamierzam. >Czyli w przestrzeni publicznej wolno tylko manifestować niezadowolenie? Czyli przestrzeń publiczna nie powinna być wykorzystywana do odprawiania rytuałów służących jeno utrzymaniu dobrego samopoczucia a będących źródłem niedogodności dla innych. >Głupi kraj proponujesz... Skoro tak twierdzisz. >To wyjedź, wolno ci. Zapewne wyjadę. Podejrzewam, że nie sam. >To go głoś, kandyduj. WOLNO CI! Nawet w klerykalnbym państwie, wolno Ci! Tylko zgodnie z zasadami demokracji musisz przekonać większość. Tego programem zakazów nie osiągniesz Nie mam zamiaru przekonywać większości. Ani myślę męczyć się dla tego kraju. Myślę, że jeszcze kilka lat i wszystko walnie z hukiem, ci którym zależy wyjadą, a tu skansen i pola cebuli zostaną. Nie jest to jednak coś nad czym ubolewam.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Czyli należy zacząć od odpowiedzi na pytanie od kiedy zaczyna się ludzkie życie?
Nie, należy zacząć od warunków brzegowych dyskursu. Socjologia i biologia to różne przedmiotowo nauki, ale łączy je logika jako warunek racjonalności. Jak wyobrażasz sobie dialog, gdzie jedna ze stron odwołuje się do niesprawdzalnych (nie-intersubiektywnych) racji? Tym bardziej, że racje te są motywem praktycznego działania. Czy np. katolicy okroją swój dogamt o bogu stworzycielu, który mówiłby o stworzeniu kawałka świata, który wynegocjują w ewentualnym dialogu?
>Mojego modelu nie spełnia żadne państwo, to model nieosiągalny, ale warto do niego dążyć.
Zawsze jakaś grupa zadowolonych obywateli uważa się za największą i szczęśliwą zarazem i nie chce dzielić się szczęściem z innymi.
>W moim przekonaniu, swobodom religijnym zagraża państwo ateistyczne, a nie świeckie.
Nie chodzi o swobody religijne, ale o wolności człowieka. Czy religijna indoktrynacja dzieci nie jest ograniczeniem owych wolności? Dieta intelektualna jest równie ważna co przysłowiowe mleko matki. Tak więc chodzi o religię w ogóle. Oczywiście nie ma mowy o ustawowym ograniczaniu religii, ale o racjonalizację jej ewentualnego wyboru lub odrzucenia.
> w szkołach naucza się o ewolucji jako o udowodnionej naukowo teorii, reszta to prywatna sprawa, ...
Jaka prywatna sprawa? Reszta to plan lekcji, który po fizyce czy biologii zakłada lekcję religii.
> Celem jest państwo w którym jak największa liczba obywateli czuje się dobrze.
Deskrypcja "jak największa liczba obywateli" jest na tyle nieokreślona, że trudno włączyć ją do dyskursu. Dla rządowej propagandy zadowoleni są wszyscy. Proporcje zadowolenia uzależnione będą od pogody: nastanie susza i radosnych chłopów szlag trafi. Państwo powinno koncentrować się na obiektywnych warunkach życia: szczęście nie jest taką kategorią. Zakładam, że jeśli jest dobra sieć dróg, to ludzie sami wybiorą drogę ku szczęściu. To samo z podatkami, itp. Jeśli o mnie chodzi, to wolałbym, aby państwo nie interesowało się moim szczęściem.
>Ty chcesz żeby z tej listy dobrze-się-czujących wykreślić sporą grupę obywateli
Nikogo nie chcę skreślać z listy szczęśliwców.
> jeśli zamierzasz pozbawić liczną grupę obywateli prawa bytowania w przestrzeni publicznej to ani kultury ani praworządności nie uświadczysz.
Nic takiego nie zamierzam. Przestrzeń publiczna powinna być przestrzenią neutralną. Na przykład szkoła, w której religia (jedna z wielu) jest obowiązkowa przestaje być przestrzenią publiczną.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>> w szkołach naucza się o ewolucji jako o udowodnionej naukowo teorii, reszta to prywatna sprawa, ... >Jaka prywatna sprawa? Reszta to plan lekcji, który po fizyce czy biologii zakłada lekcję religii. Kiedy właśnie Szarley napisał wyżej, żeby religię wystawić za drzwi szkoły, a organizować bez przeszkód w kościołach. Ja się z nim zgadzam. Nie można zakazywać wolnym obywatelom nauczania swojej religii swoich własnych dzieci, tylko żeby to się nie odbywało w publicznej (państwowej w końcu) szkole. Taki plan lekcji w szkole (fizyka, biologia, religia) to coś wysoce pokręconego. A jak rodzice wytłumaczą dzieciom, dlaczego biologia i fizyka swoje, a religia swoje, to już inna sprawa...
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Kiedy właśnie Szarley napisał wyżej, żeby religię wystawić za drzwi szkoły,...
Napisał też coś takiego:
"jeśli zamierzasz pozbawić liczną grupę obywateli prawa bytowania w przestrzeni publicznej to ani kultury ani praworządności nie uświadczysz."
Ale "wystawianie religii za drzwi szkoły" to dla wielu katolików i księży "pozbawianie prawa bytowania w przestrzeni publicznej". Jeszcze raz podkreślam, że kłopoty dialogu między świeckim państwem a religiami pojawiaja się już w momencie konstrukcji ram owego dialogu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >>Kiedy właśnie Szarley napisał wyżej, żeby religię wystawić za drzwi szkoły,... >Napisał też coś takiego: >"jeśli zamierzasz pozbawić liczną grupę obywateli prawa bytowania w przestrzeni publicznej to ani kultury ani praworządności nie uświadczysz."
Podtrzymuję to, co napisałem. Przykład z innej beczki .... segregacja rasowa Teraz pomyśl nad moim argumentem jeszcze raz
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54911 punktów) | >Nie, należy zacząć od warunków brzegowych dyskursu. Socjologia i biologia to różne przedmiotowo nauki, ale łączy je logika jako warunek racjonalności. Jak wyobrażasz sobie dialog, gdzie jedna ze stron odwołuje się do niesprawdzalnych (nie-intersubiektywnych) racji? Tym bardziej, że racje te są motywem praktycznego działania. Czy np. katolicy okroją swój dogamt o bogu stworzycielu, który mówiłby o stworzeniu kawałka świata, który wynegocjują w ewentualnym dialogu?
Czy chcesz w dyskusji doprowadzić do tego, aby wszyscy mieli jenakowy światopogląd? Jeśi uważasz, że żaden bóg nie stworzył świataa ja uważam że Bóg stworzył świat, to możemy sobie o tym przy piwie pogadać , na model państwa nie ma to żadnego wpływu, w żadnym prawie nie musi to być zapisane. Konstytucja Twojego państwa ma w preambule zapis, który czyni obywateli wierzących i niewierzący jednako twórcami państwa. Dalsza dyskusja w kontekscie tworzenia prawa jest po prostu zbędna.
>>Mojego modelu nie spełnia żadne państwo, to model nieosiągalny, ale warto do niego dążyć. >Zawsze jakaś grupa zadowolonych obywateli uważa się za największą i szczęśliwą zarazem i nie chce dzielić się szczęściem z innymi. Dziwne, ale mój zapis o tym, że dobre państwo to takie w którym jak największa część obywateli jest zadowolona, bez ograniczania wolności innych jest tematem takiej polemiki (nie tylko z Twojej strony) Przecież to bardzo prosta teza.
>>W moim przekonaniu, swobodom religijnym zagraża państwo ateistyczne, a nie świeckie. >Nie chodzi o swobody religijne, ale o wolności człowieka. Czy religijna indoktrynacja dzieci nie jest ograniczeniem owych wolności? Dieta intelektualna jest równie ważna co przysłowiowe mleko matki. Tak więc chodzi o religię w ogóle. Oczywiście nie ma mowy o ustawowym ograniczaniu religii, ale o racjonalizację jej ewentualnego wyboru lub odrzucenia. To co napisałeś , to jest sprzeczność, albo moja znajomość polskiego wyklucz zrozumienie tego akapitu
>> w szkołach naucza się o ewolucji jako o udowodnionej naukowo teorii, reszta to prywatna sprawa, ... >Jaka prywatna sprawa? Reszta to plan lekcji, który po fizyce czy biologii zakłada lekcję religii. Powinienem Cię zbesztać za to zdanie, ale kulturalnie poproszę żebyś jeszcze raz przeczytam moje wpisy w tym wątku.
>> Celem jest państwo w którym jak największa liczba obywateli czuje się dobrze. >Deskrypcja "jak największa liczba obywateli" jest na tyle nieokreślona, że trudno włączyć ją do dyskursu. Jest wystarczająco precyzyjna, aby ją włączyć do dyskursu. Porównaj państwo w którym 10% ma prawa polityczne a reszta to chłopstwo z państwem powszechnych równych praw Porównaj państwo z kurialną ordynacją wyborczą z państwem powszechnych praw Porównaj państwo równouprawnienia płci, z państwem patriarchalnym...
>Dla rządowej propagandy zadowoleni są wszyscy. Nie polemizuję z propagandą
>> jeśli zamierzasz pozbawić liczną grupę obywateli prawa bytowania w przestrzeni publicznej to ani kultury ani praworządności nie uświadczysz. >Nic takiego nie zamierzam. Przestrzeń publiczna powinna być przestrzenią neutralną. Na przykład szkoła, w której religia (jedna z wielu) jest obowiązkowa przestaje być przestrzenią publiczną. Znów powinienem Cię zbesztać za to zdanie, ale znów kulturalnie poproszę żebyś jeszcze raz przeczytał moje wpisy, uprzedzam, że następnym razem będę niemiły.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Czy chcesz w dyskusji doprowadzić do tego, aby wszyscy mieli jenakowy światopogląd?
Nie dyskutujemy o światopoglądzie (światopoglądach), lecz o przestrzeni publicznej. Uważam, że przed wszelką dyskusją należy określić przynajmniej z grubsza jej warunki. To nie jest wygórowany postulat. Nauczyciel o religijnym poglądzie nie powinien na lekcji biologii mieszać pomysłów kreacjonistycznych z teorią ewolucji. To trudna sprawa: w jednym miejscu być za, a w innym przeciw.
>Jeśi uważasz, że żaden bóg nie stworzył świataa ja uważam że Bóg stworzył świat, to możemy sobie o tym przy piwie pogadać , ...
Nie, to nie jest temat do piwa. Dla mnie to temat na dyskusję z dziedziny psychologii rozwojowej, neurologii, psychologii, historii, ewolucjonizmu,...Chmiel zawarty w piwie spowalnia myślenie. Do piwa dobre są paluszki.
>Konstytucja Twojego państwa ma w preambule zapis, który czyni obywateli wierzących i niewierzący jednako twórcami państwa.
...jednako? Czy wykładanie publicznych pieniędzy (między innymi moich) na cele religijne uważasz za zgodne z tym zapisem? Ja płacę wbrew mojej woli - na państwo i na kościół. Płaćmy jednako na służbę zdrowia, oświatę, ale religię niech sobie fundują fani Rydzyka, Dziwisza i innych proboszczy.
>Przecież to bardzo prosta teza.
Filozofię można sprowadzić do dyskusji nad formułą x=x. To pozornie - jeszcze prostsza teza.
>To co napisałeś , to jest sprzeczność...
Które wypowiedzi przeczą sobie? Staram się być niesprzeczny....
>Dla rządowej propagandy zadowoleni są wszyscy. >>Nie polemizuję z propagandą
Nie chodzi o polemikę z propagandą, ale o analizę funkcjonowania państwa, którego propaganda jest ważnym elementem. To właśnie propaganda na tyle przekłamuje ilość zadowolonych obywateli, że usprawiedliwia kierowanie publicznych środków na zbrojenia, religie, biurokrację, przesadne zarobki funkcjonariuszy i państwa, i ducha.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54911 punktów) | >>Czy chcesz w dyskusji doprowadzić do tego, aby wszyscy mieli jenakowy światopogląd? >Nie dyskutujemy o światopoglądzie (światopoglądach), lecz o przestrzeni publicznej. Uważam, że przed wszelką dyskusją należy określić przynajmniej z grubsza jej warunki. To nie jest wygórowany postulat. Nauczyciel o religijnym poglądzie nie powinien na lekcji biologii mieszać pomysłów kreacjonistycznych z teorią ewolucji. To trudna sprawa: w jednym miejscu być za, a w innym przeciw.
Nie powinien i nie słyszałem, aby mieszał. Powinien przedstawiać uczniom wyłącznie naukowo udowodnione teorie.
>>Jeśi uważasz, że żaden bóg nie stworzył świataa ja uważam że Bóg stworzył świat, to możemy sobie o tym przy piwie pogadać , ... >Nie, to nie jest temat do piwa. Dla mnie to temat na dyskusję z dziedziny psychologii rozwojowej, neurologii, psychologii, historii, ewolucjonizmu,...Chmiel zawarty w piwie spowalnia myślenie. Do piwa dobre są paluszki. A dla mnie to nie jest wcale temat do rozmowy. Po co?
>>Konstytucja Twojego państwa ma w preambule zapis, który czyni obywateli wierzących i niewierzący jednako twórcami państwa. >...jednako? Czy wykładanie publicznych pieniędzy (między innymi moich) na cele religijne uważasz za zgodne z tym zapisem?
JEDNAK NALEŻY CI SIĘ BESZT Gdzie w konstytucji, zwłaszcza w przywołanej przeze mnie preambule jest o wykłdaniu publicznych pieniędzy na kościoły? Polemizujesz ze mną, to odwołuj się do moich wpisów
>Ja płacę wbrew mojej woli - na państwo i na kościół. Znajdź, choć jeden mój wpis w którym broniłbym takiego układu, a stawiam beczkę piwa
>>To co napisałeś , to jest sprzeczność... >Które wypowiedzi przeczą sobie? Staram się być niesprzeczny.... Więc moje niezrozumienie jest skutkiem bariery językowej
>>Dla rządowej propagandy zadowoleni są wszyscy. >>>Nie polemizuję z propagandą >Nie chodzi o polemikę z propagandą, ale o analizę funkcjonowania państwa, którego propaganda jest ważnym elementem. To właśnie propaganda na tyle przekłamuje ilość zadowolonych obywateli, że usprawiedliwia kierowanie publicznych środków na zbrojenia, religie, biurokrację, przesadne zarobki funkcjonariuszy i państwa, i ducha. Podtrzymuję: nie polemizuję z propagandą
|
|
10 na 10 | Adam Manterys (14275 punktów) | > Jednocześnie w niedzielę odbędzie się festiwal Racjonalistyczny będący zwieńczeniem psrowskiego miesiąca ateizmu.< Dni Ateizmu w Warszawie nie organizowało Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, lecz Koalicja Ateistyczna i Stowarzyszenie "Racjonalizm, Humanizm, Świeckość" w której PSR nie miało swoich przedstawicieli. Na zakończenie trzydniowej imprezy w niedzielę, przy tz. "okrągłym stole" środowisk ateistycznych i laickich zasiedli przedstawiciele organizacji: 1.Federacja Młodych Socjaldemokratów: Grzegorz Gruchalski 2.Fundacja im. Izabeli Jarugi-Nowackiej: Katarzyna Kądziela 3.Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego (Warszawa): Marek Łukaszewicz 4.Fundacja Nie lękajcie się: Maria Mucha 5.Fundacja Wolność od Religii 6. Fundacja Art Humanitatis - Paweł Perkowski 6.Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich - Tomasz Szypuła 7.Grupa nieformalna Marksistowska Młodzież Polski - Ludmiła Dobrzyniecka 8. Portal "wystąp.pl": Marcin Małecki 9. Stowarzyszenie "Koalicja Ateistyczna": Małgorzata Pawłowska 10.Kwartalnik Kulturalno-Polityczny Bez Dogmatu: Piotr Szumlewicz 11.Stowarzyszenie Dom Wszystkich Polska: Adrian Zwoliński 12.Stowarzyszenie Pro Femina: Ewa Dabrowska-Szulc 13.Stowarzyszenie Ruch Kapitału Społecznego: Agnieszka Stupkiewicz-Turek 14.Stowarzyszenie Równość i Nowoczesność: Wanda Nowicka 15.Stowarzyszenie "Neutrum": Czesław Janik 16.Stowarzyszenie "Racjonalizm, Humanizm, Świeckość": Anna Korzeniowska- Bihun 17.Stowarzyszenie Racjonalna Polska: Jacek Bartyzel 18.Stowarzyszenie Wszechnicy Oświatowo-Racjonalistycznej: Andrzej Jesion 19.Towarzystwo Humanistyczne: Andrzej Dominiczak Nie chcę się wypowiadać, dlaczego PSR nie zostało zaproszone do udziału...stwierdzam tylko fakt, jako uczestnik tych wydarzeń.
|
|
 | 1 na 1 | Ultron (2786 punktów) | Adamie, mała uwaga, kolegi Grzegorza nie było bo ja go zastępowałem 
Technological innovation is indeed important to economic growth and the enhancement of human possibilities. Leon Kass
|
|
|  | 2 na 2 | Adam Manterys (14275 punktów) | >Adamie, mała uwaga, kolegi Grzegorza nie było bo ja go zastępowałem< Przepraszam, faktycznie tak było. Widocznie nie zostało to poprawione na FB grupie DNI ATEIZMU W WARSZAWIE, z której wkleiłem ten wykaz.
|
|
2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | Byłem na marszu, wysłuchałem wszystkich debat, przysłuchiwałem się dyskusjom przy "Okrągłym stole". Najwyższe uznanie dla ogromnej pracy organizatorów, gratulacje za zgromadzenie licznej publiczności. Mam nadzieję, że organizatorzy mają pomysł na zdyskontowanie tegorocznego sukcesu i wiedzą, co chcą osiągnąć. Nie chcę w niczym umniejszać ich sukcesu, ale radzę przemyśleć wypowiedzi większości panalistów, którzy nie podzielili wizji walki o ateizm proponowanej przez organizatorów, ja też jej nie podzielam.
|
|
 | 3 na 3 | niestadny (2492 punktów) |
> Nie chcę w niczym umniejszać ich sukcesu, ale radzę przemyśleć wypowiedzi większości panalistów, którzy nie podzielili wizji walki o ateizm proponowanej przez organizatorów, ja też jej nie podzielam.No cóż, niejako przy okazji udzieliłeś szarleyowi odpowiedzi na jego pytania Cytat:Czego boją się zwykli katolicy, ci sami, którzy z niechęcią patrzą na pazerność proboszcza, lub wrzucają na tacę wdowi grosz. Ci sami którzy chodzą do kościoła dwa razy w roku ale i ci, którzy każdy dzień zaczynają od mszy. Czego boją się ze strony zwolenników świeckiego państwa, skoro nie potrafią zaglosować na nich w wyborach? Czego boją się ci katolicy, których w państwie uwiera to samo co uwiera ateistów, ale nie zagłosują na antyklerykałów. Ano właśnie tego, że hasło walki o laickie państwo to tylko przykrywka dla prawdziwego celu jakim jest dążenie do państwa bez religii. I wcale im się nie dziwię.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
|  | 7 na 7 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | Dla pewności wyjaśniam: nie jestem katolikiem; jestem ateistą. Głosowałem na antyklerykalną partię Palikota, ale już tego nie powtórzę, bo i on i jego drużyna są nieodpowiedzialni i niepoważni. Państwo bez religii jest taką samą utopią jak komunizm i nie widzę powodu uganiania się za utopią. Państwo świeckie już mieliśmy; nie było w nim religii, ale było mnóstwo ideologii; nie było w szkole katechezy, ale dzieciaki wyprowadzano na ulicę, żeby machali przyjeżdżającym "ukochanym przywódcom"; na pochodzie pierwszomajowym sprawdzano listę obecności .... Jestem za państwem neutralnym światopoglądowo w którym wiara i niewiara jest wyłącznie osobistą, prywatną sprawą jego obywateli.
|
|
| |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Zgadzam się z całym tym postem, dodam od siebie, że socjalistów uważam za bardziej szkodliwych i niebezpiecznych ludzi od religijnych.
Dodam jeszcze, że o ile z religijnymi mogę rozmawiać bez uszczerbku dla honoru (choć z niesmakiem), to nigdy bym nie usiadł przy jednym stole z marksistami (ani z nazistami, nawiasem mówiąc). Sojusz z marksistami przeciwko katolikom byłby zdradą idei racjonalizmu. Racjonalne było to, co doprowadziło do upadku ZSRR - racjonalny był sojusz ateistów i religijnych przeciwko socjalistom. Taki sojusz nadal jest racjonalny, dopóki istnieją takie kraje jak Syria czy KRLD, a Rosja odbudowuje Imperium. Socjalizm wciąż jest zagrożeniem gorszym niż teokracja.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
| |  | 3 na 3 | Klapaucjusz (3379 punktów) | Przecieram oczy ze zdumienia. Kiedy to niby TR postulował państwo bez religii, czy przywrócenie obchodów pierwszomajowych?? W ogóle jakikolwiek polityk postulował stworzenie państwa ateistycznego?? Chyba żyję w alternatywnej rzeczywistości, bo niczego takiego nie odnotowałem. Jeżeli się mylę to proszę o wyprowadzenie z błędu. Dodatkowo dziwi mnie w jaki sposób skonfrontowano ze sobą państwo świeckie i państwo neutralne światopoglądowo. Przecież państwo świeckie to nie jest państwo antyreligijne. Co potwierdza sam racjonalista.pl: www.racjonalista.pl/kk.php/s,6743www.racjon(*).z.kryzysu.braku.racjonalnosciwww.racjonalista.pl/kk.php/s,8786Z tego powodu nie rozumiem w czym problem. No, ale jeżeli uznamy roboczo że państwo świeckie wyraźnie różni się od państwa neutralnego światopoglądowo i co więcej państwo świeckie nie jest najlepszym rozwiązaniem, to spór o to do jakiego państwa racjonaliści powinni dążyć w obecnej rzeczywistości jest sporem urojonym. Prawdopodobnie wynika jedynie z powodów politycznych. No i nie rozumiem jaki w ogóle jest sens spierać się o takie niuanse jeżeli nie da się obecnie osiągnąć czegoś tak podstawowego jak zdjęcie krzyża z sali sejmowej? To mi wygląda trochę tak jakby jakaś grupa ludzi która chce podbijać kosmos spierała się o to czy wysłać rakiety na dwie równie odległe planety w innych układach planetarnych w sytuacji gdy nie zasiedlono ani jednej planety we własnym układzie planetarnym. Takie spory nie mają po prostu żadnego sensu. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >No, ale jeżeli uznamy roboczo że państwo świeckie wyraźnie różni się od państwa neutralnego światopoglądowo i co więcej państwo świeckie nie jest najlepszym rozwiązaniem, to spór o to do jakiego państwa racjonaliści powinni dążyć w obecnej rzeczywistości jest sporem urojonym. Prawdopodobnie wynika jedynie z powodów politycznych. > Państwo świeckie jest państwem bez religii i byłoby rozwiązaniem doskonałym tyle, że utopijnym, bo religie towarzyszą ludzkości od zarania i będą jej towarzyszyć zawsze. Państwo neutralne światopoglądowo pozostawia swoim obywatelom kwestie wiary lub jej braku oraz światopoglądu politycznego i takie państwo jest jak najbardziej realne.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Klapaucjusz (3379 punktów) | Aby niepotrzebnie nie rozwlekać dyskusji mam konkretne pytania. > Państwo świeckie jest państwem bez religii i byłoby rozwiązaniem doskonałym tyle, że utopijnym [..]Kto postuluje aby dążyć do tak zdefiniowanego państwa świeckiego? > [..]bo religie towarzyszą ludzkości od zarania i będą jej towarzyszyć zawsze.Kto chce ten stan rzeczy zmienić? > Państwo neutralne światopoglądowo pozostawia swoim obywatelom kwestie wiary lub jej braku oraz światopoglądu politycznego i takie państwo jest jak najbardziej realne.Skąd wiadomo co jest realne a co nie jest? Na dzisiaj nierealne jest nawet aby doprowadzić do przestrzegania prawa i nie da się usunąć krzyża z sali sejmowej, więc jak w tym kontekście określić co jest realne? Czy w obecnej sytuacji gdzie państwo wykonuje polecenia kościoła, to w ogóle planowanie zmian powinno polegać na ocenie realności postulowanych zmian? Według mnie przy takim podejściu to niczego się nie osiągnie. Cele w tym przypadku nie powinny zależeć od tego czy są realne do wykonania czy też nie, a od tego czy ich efekty będą w sposób wymierny korzystne. Co więcej cele powinny być nawet na początku formułowane w taki sposób, aby osiągnąć ukryty efekt. Tak jak na targu. Sprzedający na początku rzuca cenę której nawet on sam nie spodziewa się osiągnąć. Według mnie tylko taka strategia może przynieść jakieś korzyści. Trzeba brać przykład z Dawida, który walczył z Goliatem i po prostu przestać się bać. Już jeden taki Dawid dał przykład jak to robić i warto iść jego śladem.Kiedyś widziałem tutaj głosy że to jest nierealne i lepiej pokornie się udać do kościółka i poprosić o apostazję. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Państwo świeckie jest państwem bez religii i byłoby rozwiązaniem doskonałym tyle, że utopijnym, bo religie towarzyszą ludzkości od zarania i będą jej towarzyszyć zawsze. Państwo neutralne światopoglądowo pozostawia swoim obywatelom kwestie wiary lub jej braku oraz światopoglądu politycznego i takie państwo jest jak najbardziej realne.Może warto to przeczytać? Prof. Michał Pietrzak jest naprawdę ogromnym autorytetem w tej dziedzinie i wydaje mi się, że on wie czym jest i jak powinno wyglądać państwo świeckie. Moim zdaniem racjonaliści powinni dążyć do realizacji "demokratycznego państwa świeckiego" i to w praktyce, a nie w deklaracjach. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|