Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie do Jana Lewandowskiego

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-09-2005 17:41outsider (2469 punktów)Pytanie do Jana Lewandowskiego
Wątek "Odpowiedź Janowi Lewandowskiemu" osiągnął już masę krytyczną - struktura stron forum sprzyja dyskusjom poważnym, nie przepychankom słownym, koło setki "tłustych" wypowiedzi zaczynaja się problemy techniczne, przynajmniej jeśli chudzi o Netscape'a.
Kontynuujmy zatem - jeśli warto - zaczynając od pewnego wyłozonego przez Jana Lewandowskiego w tamtym watku stanowiska (zapewne sam Jan Lewandowski wyłożyłby je lepiej, ja jednak spróbuję - i myslę, że zaprzeczyć się nie da):

1. Racjonalizm ateistyczny oparty o poznanie naukowe nie jest nową, lepszą jakościowo drogą poznania w porównaniu z teistycznym fideizmem.

2. Wszelkie paradygmaty naukowe są wątpliwe - w szczególności wątpić należy, aby materia była zbudowana z atomów.


Własnego paradygmatu Jan Lewandowski nie prezentuje - odrzuca jedynie w punkcie 2. dla wsparcia tezy z punktu 1. paradygmaty powszechnie przyjęte. Pisze o Kuhnie, o paradygmacie - winien zatem wiedzieć, że krytyka paradygmatu ugruntowanego winna byc krytyką konstruktywną; jaki paradygmat Jan Lewandowski chciałby nam zaserwować? Niewątpliwe jakiś, domyślamy sie nawet jaki - ani mi w głowie jednak Jana Lewandowskiego w tej mierze wyręczać. Zatem trzymając sie faktu, że w poprzednim wątku najbardziej zdecydowanie odrzucał "wiarę" w atomistyczna koncepcje materii - ciekaw jestem paradygmatu, jaki Jan Lewandowski owemu paradygmatowi przeciwstawi: rzecz jasna jego współczesnej postaci a nie na przykład wizji Demokryta, który pierwszy atomistyczną hipotezę raczył był postawić.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej..
#16
08-09-2005 19:54
 Ocena 1 na 1
Marcin Klapczyński (3149 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Jeśli tak, to ciekawe czemu racjonaliści nie przedstawili jasnych i klarownych zdjęć tych atomów. Przedstawili tylko jakieś bochomazy, które mogą być nawet dowodem na istnienie Obcego.



Technika robienia zdjęć polega na bardzo krótkich pulsacjach lasera, który błyskawicznie jonizuje cząsteczkę azotu, która składa się z dwóch atomów azotu. Kiedy atomy odskakują sprężyście elektron emituje światło, które interferuje ze światłem lasera na różne sposoby, zależnie gdzie znajduje się elektron i gdzie laser trafił w cząstkę. Mierzenie tej interferencji dla tysięcy takich jonizacji pozwala naukowcom określić kształt zewnętrznej orbity w azocie.

Tutaj calość zredagowana przez Celecrina:
www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,3020

> >ale rówież zmierzyć spin składowych jądra, a nawet wykonać pomiar prędkosci
przeskoku elektronu pomiedzy atomami!
>Kiedy ostatnio to mierzyłeś? Po prostu ci powiedziano, że tak mozna zrobić, ale z tego jeszcze nic nie wynika.

Nie, asystowałem przy eksperymencie czynnościowego rezonansu magnetycznego. Spin protonów jest bezpośrenio mierzalny za pomocą wygenerowanego pola magnetycznego, bedącego skutkiem pola idnukującego, którze wymusza uszeregowanie spinów. Ale gdyby Pana tam nawet posadzić, zapewne stwierdziłby że cała maszyneria jest mistyfikacją, a naukowcy po wyjściu świadków oglądają pornosy na ekranach komputerów.

Co do pomiaru prędkości przeskoku, Grzegorz również o tym pisał:
www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,4913
Polecam czytanie naszych nowinek. Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy

Ale zaraz, zaraz. Czy Panu też nie powiedziano że Big Bang miał miejsce? Czy może siedział Pan na stołku obok Stwórcy? Ale zaraz, nie istniało żadne obok, ani stołek, ani Stwórca... to temat na inną dyskusję.

>>Atomami i ich składowymi można bawic się jak klockami - rozłupywać je w zderzaczach, odsiewać antymaterię od materii w kolektorach antyprotonów, może i wkrótce poddawać fuzji w tokamakach.
>Kiedy to robiłeś? Powiedziano ci jedynie, że ktoś tak zrobił, ale nigdy tego nie sprawdziłeś.

Byłem w pokoju kontrolnym w Fermi National Accelerator (Fermilab) w Batavii pod Chicago. Wchodziłem również do tunelu kolektora antyprotonów. Widziałem wyniki badań i uczestniczyłem w wykładach je omawiających. Ale oczywiście fizycy (tak jak biolodzy ewolucjoniści) to bezbożna szajka oszustów.

>>Może warto się chociaż raz przyznać do błędu?
>Vice versa.

Panie Lewandowski, niech Pan oszczędzi sobie wstydu. Fakt że przynajmniej coś się na forum dzieje, ale przyzwoitość ma swoje granice...

Celecrin (11895 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
Z atomami jest tak, jak z językiem suahili.
Nie umiesz go.
Nie słyszałeś.
Jeżeli napiszę, ależ istnieje: "Dżambo, Kiboko", znaczy "Witajcie hipopotamy".
Odpowiesz, przecież to może znaczyć cokolwiek. W internecie napisali, ale to niesprawdzalne kłamstwa, itd.itd.
Widzisz, problem tkwi w Tobie, nie we mnie.
Wkracza intersubiektywność.
Język suahili istnieje, jest dostępny dla wszystkich. Jest jeden problem, trzeba go się nauczyć. Dostępny jest dla specjalistów (ludzi stykających się z nim).
Twierdzenie zatem, iż on nie istnieje jest brakiem wiedzy, nie roztropnością Scholastyku.
Można, się go nauczyć.
Twierdzenie, iż on istnieje, nie jest sofistyką, a wiarą opartą na rzeczywistości. [Mogę dać linka z kursem suahili]

Wiedza o istnieniu atomów istnieje. Wiedza jak odkryto atomy. Czym są i jakie mają właściwości. Trzeba się tego nauczyć.
Potrzeba odrobiny wiary w rzeczywistość i chęci do nauki.

Cieszę się, że się dobrze bawisz. Ja też. Scholastyku zaprawdę powiadam Ci, rozmowy z Tobą są inspirujące.

Lacho calad, drego morn

Celecrin (11895 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Była więc technologicznym sukcesem, choć zarazem kompletnym błędem. Jest to idealny argument przeciw racjonalistycznej tezie, która próbuje dowodzić, że sukces technologiczny jest potwierdzeniem epistemologicznego postępu nauki. Jak widać nie musi być.
Nie można jednak twierdzić na jednym przykładzie, że nie jest. Historia daje setki dowodów odwrotnych.
To, że dyskutujemy Scholastyku możliwe jest dzięki pracy dziesiątek, jeżeli nie setek naukowców nad tranzystorem.
Droge jaką odbyto od Teorii złącza prostującego do technologii CMOS podałem ze szczegółami.
Technologia CMOS jest bezpośrednim spadkobiercą postępu epistemologicznego.
Technika:
1. Technika (z gr. echn, sztuka, umiejętność) to - w znaczeniu ogólnym - całokształt środków i czynności wchodzących w zakres działalności ludzkiej związanej z wytwarzaniem dóbr materialnych, a także reguły posługiwania się nimi.
2.Wraz z rozwojem techniki oraz postępem nauki nastąpiło rozszerzenie pojęcia techniki na nauki techniczne (między innymi maszynoznawstwo, materiałoznawstwo). Techniką więc nazywamy też dziedzinę nauki
3. Technika to umiejętność bądź sposób wykonywania określonych czynności
Uwaga suplement:Wiedza, której przedmiotem badań jest technika, to inżynieria.
Technologia
całokształt wiedzy dotyczącej konkretnej metody wytworzenia jakiegoś dobra lub uzyskania określonego efektu.
Uwaga suplement
Biotechnologia jest nauką wykorzystującą procesy biologiczne na skalę przemysłową.
Inżynieria genetyczna to nauka zajmująca się ingerowaniem i tworzeniem nowych konstrukcji kwasu deoksyrybonukleinowego (tj.DNA) tworząc zupełnie nowe organizmy lub tylko je w małym stopniu zmieniając.
Lacho calad, drego morn

Celecrin (11895 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Wyżej piszecie, że atomu zobaczyć się nie da, za chwilę, że można go obserwować. Te wywody są sprzeczne.
Chyba łatwo proste zdanie: Atomów bezpośrednio zaobserwować się nie da?
Obserwacja bezpośrednia (ang. direct observation), obserwacja, którą można przeprowadzić gołym okiem. To są podstawowe pojęcia! Ej Jasiu podciągnij poziom dyskusji.
(Zobacz w PWN)

Lacho calad, drego morn

Jan LewandowskiOdp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Celecrin
>Z atomami jest tak, jak z językiem suahili.
>Nie umiesz go.
>Nie słyszałeś.
>Jeżeli napiszę, ależ istnieje: "Dżambo, Kiboko", znaczy "Witajcie hipopotamy".
>Odpowiesz, przecież to może znaczyć cokolwiek. W internecie napisali, ale to niesprawdzalne kłamstwa, itd.itd.
>Widzisz, problem tkwi w Tobie, nie we mnie.
>Wkracza intersubiektywność.
>Język suahili istnieje, jest dostępny dla wszystkich. Jest jeden problem, trzeba go się nauczyć. Dostępny jest dla specjalistów (ludzi stykających się z nim).
>Twierdzenie zatem, iż on nie istnieje jest brakiem wiedzy, nie roztropnością Scholastyku.
>Można, się go nauczyć.
>Twierdzenie, iż on istnieje, nie jest sofistyką, a wiarą opartą na rzeczywistości. [Mogę dać linka z kursem suahili]

Fałszywa analogia. Język suahilli słychać, atomów nie widać.

>Wiedza o istnieniu atomów istnieje. Wiedza jak odkryto atomy. Czym są i jakie mają właściwości. Trzeba się tego nauczyć.

Istnieje wszystko, wiedza o atomach, ale nie wiadomo, czy istnieją same atomy. To dopiero heca.

Celecrin (11895 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Fałszywa analogia. Język suahilli słychać, atomów nie widać.
Nagle racjonalna uwaga? A skąd wiesz, że to suahili, może to przypomina tylko suahili?
>Istnieje wszystko, wiedza o atomach, ale nie wiadomo, czy istnieją same atomy. To dopiero heca.
Będzie i o tym

Lacho calad, drego morn

Jan LewandowskiOdp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Celecrin

>Technologia CMOS jest bezpośrednim spadkobiercą postępu epistemologicznego.

Powtarzanie w kółko tej samej raqcjonalistycznej mantry nie sprawi, że teza zostanie uzasadniona. Jak pisałem, w nauce istniały błędne teorie co do danego wycinka rzeczywistości, które umożliwiały postęp technologiczny i jego skuteczność. Same te teorie nie stały się przez to bardziej prawdziwe, przeciwnie, wykazano potem ich błędność i inaczej zinterpretowano to co działa w danej gałęzi technologii. A więc odsyłanie w kółko do tranzystorów nic nie pomoże. To, iż odktryto pewne zależności w półprzewodnikach, które wykorzystujemy w technologii nie oznacza, że prawidłowo zinterpretowaliśmy to, co w nich siedzi. Wcale nie było to bezwzględnie potrzebne. Wystarczyło odkryć kilka zależności technologicznych, a nie co naprawdę w półprzewodniku siedzi. Reszta to dorobiona ideologia.

V0lrath (3440 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
> Fałszywa analogia. Język suahilli słychać, atomów nie widać.

Gdzie słychać?
Nigdy nie słyszałem.
Tak samo słychać jak atomy widać - obserwacja słuchowa języka suahili jest dostępna małemu gronu osób - pewnie mniejszemu niż obserwacja wzrokowa (pośrednia) atomów.

P.S. jeśli język suahili idzie przez głośniki to są to podobne dowody na jego istnienie jak zdjęcia atomów.

> Istnieje wszystko, wiedza o atomach, ale nie wiadomo, czy istnieją same atomy. To dopiero heca.

Wiadomo, wiadomo.

Na czym polega obserwacja?
Obserwacja najczęściej polega na tym, że w coś uderza się pewną ilością mniejszego czegoś i obserwuje się pędy i rozkład przestrzenny tego co wraca. Jeśli coś, czym "rzucamy" jest mniejsze niż obserwowany obiekt, to można ten obiekt z pewną dokładnością opisać.
Oczy tak obserwują dzięki światłu (i też nie idealnie dokładnie - by stwierdzić istnienie drzewa nie trzeba widzieć mikroskopijnych komórek oraz cząstek np. DNA itd. gólym okiem).
Mikroskop elektronowy - dzięki elektronom (przy czym obraz jest przetwarzany na "fotonowy" - mikroskop jest pośredni).

Jan LewandowskiOdp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Marcin Klapczyński
>>Jeśli tak, to ciekawe czemu racjonaliści nie przedstawili jasnych i klarownych zdjęć tych atomów. Przedstawili tylko jakieś bochomazy, które mogą być nawet dowodem na istnienie Obcego.
>
>Technika robienia zdjęć polega na bardzo krótkich pulsacjach lasera, który błyskawicznie jonizuje cząsteczkę azotu, która składa się z dwóch atomów azotu. Kiedy atomy odskakują sprężyście elektron emituje światło, które interferuje ze światłem lasera na różne sposoby, zależnie gdzie znajduje się elektron i gdzie laser trafił w cząstkę. Mierzenie tej interferencji dla tysięcy takich jonizacji pozwala naukowcom określić kształt zewnętrznej orbity w azocie.
>Tutaj calość zredagowana przez Celecrina:
>www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,3020

To zdjęcie już na forum ktoś wrzucał. Nie wynika z niego absolutnie nic. Równie dobrze może to być opis snu po LSD zrobiony przez kogoś farbami plakatowymi. Tak samo jest z tekstem do jakiego odsyłasz. Nie wynika z niego absolutnie nic, co jest empirycznie sprawdzalne. Wiązka teoretycznych sądów, które wcale nie wiadomo, czy są prawdziwe i czy są efektem poprawnej interpretacji bochomaza jaki widać.

>> >ale rówież zmierzyć spin składowych jądra, a nawet wykonać pomiar prędkosci
>przeskoku elektronu pomiedzy atomami!
>>Kiedy ostatnio to mierzyłeś? Po prostu ci powiedziano, że tak mozna zrobić, ale z tego jeszcze nic nie wynika.
>Nie, asystowałem przy eksperymencie czynnościowego rezonansu magnetycznego. Spin protonów jest bezpośrenio mierzalny za pomocą wygenerowanego pola magnetycznego, bedącego skutkiem pola idnukującego, którze wymusza uszeregowanie spinów. Ale gdyby Pana tam nawet posadzić, zapewne stwierdziłby że cała maszyneria jest mistyfikacją, a naukowcy po wyjściu świadków oglądają pornosy na ekranach komputerów.

Nie stwierdziłbym tak, spytałbym natomiast skąd wiedzą, że wygenerowane pole elektromagnetyczne mierzy akurat spin protonów, a nie np. spin czegoś zupełnie innego, np. cząsteczki hjrwbfhrbwebrwejbfrewjvfewv. Póki nie da się w sposób bezsporny zobaczyć atomu każde twoje twierdzenie o atomach jest tautologiczne, tak samo jak wspomniana interpretacja protonu spinu, ponieważ wyjaśnia otrzymane dane na bazie wcześniej przyjętej teorii atomistycznej. To jest błędne koło, bo "dowodzisz" czegoś na mocy wcześniej przyjętego założenia, że to istnieje i właśnie tak ma się zachowywać. Dokładnie tak samo wygladały wyjaśnienia oparte na teorii flogistonowej. Czemu ciała ulegają spalaniu? Bo zawierają flogiston - tłumaczono. Dlaczego metale mają znacznie więcej cech wspólnych niż rudy? Bo zawierają flogiston - tłumaczono. Czemu węgiel i siarka po spaleniu tworzą kwasy? Bo zawierają flogiston - tłumaczono (za T. Kuhn, "Struktura rewolucji naukowych", Warszawa 2001, s. 179). I tak w nieskończoność. Wprost wszystko co widziano było "potwierdzeniem" teorii flogistonowej, tylko dlatego, że wcześniej przyjęto, że wszystko jest flogistonem, którego jednak nikt nie widział. Podobnie wygląda twoje uzasadnienie, które nie jest tak naprawdę żadnym uzasadnieniem. Póki bezpośrednio nie zobaczymy atomów i nie będziemy o ich istnieniu wnioskować na podstawie poszlak, co do których tautologicznie jedynie zakładamy, że je potwierdzają, nigdy nie będziesz w stanie zagwarantować, że twe wyjaśnienia nie unikają takiego samego błędnego koła.

>Co do pomiaru prędkości przeskoku, Grzegorz również o tym pisał:
>www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,4913
>Polecam czytanie naszych nowinek. Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy

Nie wątpię. Ale watpię zarazem, czy można dowiedzieć się z nich prawdy.

>Ale zaraz, zaraz. Czy Panu też nie powiedziano że Big Bang miał miejsce? Czy może siedział Pan na stołku obok Stwórcy? Ale zaraz, nie istniało żadne obok, ani stołek, ani Stwórca... to temat na inną dyskusję.

Big Bang do szczęścia potrzebny mi nie jest. Zresztą, ja jetem wierzący. To wy macie się zaś wybronić przed zarzutem o łatwowierność, dlatego ta dyskusja.

>>>Atomami i ich składowymi można bawic się jak klockami - rozłupywać je w zderzaczach, odsiewać antymaterię od materii w kolektorach antyprotonów, może i wkrótce poddawać fuzji w tokamakach.
>>Kiedy to robiłeś? Powiedziano ci jedynie, że ktoś tak zrobił, ale nigdy tego nie sprawdziłeś.
>Byłem w pokoju kontrolnym w Fermi National Accelerator (Fermilab) w Batavii pod Chicago. Wchodziłem również do tunelu kolektora antyprotonów. Widziałem wyniki badań i uczestniczyłem w wykładach je omawiających.

Znów można postawić zarzut, że zinterpretowałeś wraz z nimi, iż coś jest tym, co zakładałeś wcześniej. Odsyłam do mojego obszernego wywodu wyżej.

>Ale oczywiście fizycy (tak jak biolodzy ewolucjoniści) to bezbożna szajka oszustów.

Czemu nie? Mogą się też wszyscy tak samo mylić z powodu przyjęcia wcześniejszego paradygmatu. Wszystko jest dla nich atomowe z założenia tak jak wszystko było flogistonowe dla fizyków Oświecenia.

>>>Może warto się chociaż raz przyznać do błędu?
>>Vice versa.
>Panie Lewandowski, niech Pan oszczędzi sobie wstydu. Fakt że przynajmniej coś się na forum dzieje, ale przyzwoitość ma swoje granice...

Wstyd to pojęcie subiektywne, proszę pamiętać.

Jan LewandowskiOdp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi V0lrath
>> Fałszywa analogia. Język suahilli słychać, atomów nie widać.
>Gdzie słychać?
>Nigdy nie słyszałem.
>Tak samo słychać jak atomy widać - obserwacja słuchowa języka suahili jest dostępna małemu gronu osób - pewnie mniejszemu niż obserwacja wzrokowa (pośrednia) atomów.
>P.S. jeśli język suahili idzie przez głośniki to są to podobne dowody na jego istnienie jak zdjęcia atomów.

No ale co z tego. Nic. Nawet jak analogia jest poprawna, to sama w sobie dopwodem na nic być nie może.

>> Istnieje wszystko, wiedza o atomach, ale nie wiadomo, czy istnieją same atomy. To dopiero heca.
>Wiadomo, wiadomo.

Bezpodstawnie jak widać.

>Na czym polega obserwacja?
>Obserwacja najczęściej polega na tym, że w coś uderza się pewną ilością mniejszego czegoś i obserwuje się pędy i rozkład przestrzenny tego co wraca. Jeśli coś, czym "rzucamy" jest mniejsze niż obserwowany obiekt, to można ten obiekt z pewną dokładnością opisać.
>Oczy tak obserwują dzięki światłu (i też nie idealnie dokładnie - by stwierdzić istnienie drzewa nie trzeba widzieć mikroskopijnych komórek oraz cząstek np. DNA itd. gólym okiem).
>Mikroskop elektronowy - dzięki elektronom (przy czym obraz jest przetwarzany na "fotonowy" - mikroskop jest pośredni).

Zgrabny wywód, ale jak zwykle nic empirycznie nie uzasadnia. Mnóstwo pustych słów.

J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
> zaczynaja się problemy
>techniczne, przynajmniej jeśli chudzi o Netscape'a.

tutejszy Webmaster podpowiedział:
Czytając wątki z J.L. w Netscape i Mozillach Ctrl+, Ctrl- ratuje sytuację

Pozdrawiam

J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
Szanowny Panie Lewandowski

Tu jest coś o "niewidzianych atomach" www.wiw.pl(*)tka/esej.asp?base=r&cp=1&ce=6, warto pokusić się i przeczytać całość.
Polecam gorąco!

Miłego wieczoru

Celecrin (11895 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski

Dobra z grubsza wiem o co Ci TU chodzi. Jednak zwracam Ci uwagę na charakter obserwacji, które czyni dziś nauka. Przede wszystkim oparcie o precyzyjny język matematyki i sukcesy w przewidywaniu przyszłych odkryć. (sukces epistemologiczny Modelu Standardowego). Teoria flogistonu była na poły alchemiczna i raczej nie sądzę, że coś przewidziała. Techniki metalurgiczne, które wspomniałeś znane były na długo przed nią. Teoria była raczej metafizyczną próbą tłumaczenia zjawisk.

Zarzuciłeś zresztą Daltonowi, że nic nie udowodnił.
Prawda. Dalton postawił hipotezę. Jednak jedyną konkurentką w tamtych czasach była metafizyczna, filozoficzna teoria Dynamizmu Kanta.
Dalton natomiast swoje badania poparł solidnymi danymi empirycznymi tlenków SO2, SO3 i innych.
Istnienie struktury atomowej, cząsteczkowej udowodnił kto inny.

Rozwój techniki jednak wypływa bezpośrednio ze zrozumienia, odkrycia, kolejnych zjawisk przez naukę.
Im głębiej i pełniej rozumiemy te zjawiska tym lepiej i tym więcej korzyści osiągamy.
Bez teorii względności GPS dawał by za duże błędy, a więc powstać nie mógł. W tym sensie uwiarygadnia on teorię względności, że opiera się na efektach, które przewidziała przecież matematycznie. Zarzuca się bowiem nauce często, jej abstrakcyjność podważając sens rozwoju nauk podstawowych.

Dziś, kiedy nauka stała się częścią techniki, Twoje argumenty mają mniejsza siłę.
Nadal rozróżniamy nauki podstawowe, takie jak fizyka, lecz zauważ że powstał potężny dział fizyki stosowanej.

Nauka się uwiarygadnia przez technikę czy tego chcesz czy nie.
Przykro mi.
Co ja piszę, sama jest już techniką!

Lacho calad, drego morn

Celecrin (11895 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>No ale co z tego. Nic. Nawet jak analogia jest poprawna, to sama w sobie dopwodem na nic być nie może.
Twoje sądy zatem nie są żadnym argumentem.

Wywód Volratha uzasadnia widzenie atomów tak jak Ty widzisz drzewa.
(Kiedy brakuje Ci argumentu, używasz różnych odmian słowa "pusty")


Lacho calad, drego morn

#30
08-09-2005 23:30
 Ocena 1 na 1
Marcin Klapczyński (3149 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>To zdjęcie już na forum ktoś wrzucał. Nie wynika z niego absolutnie nic.

Dla Pana. Dla naukowców dostarcza cennych informacji.

>Równie dobrze może to być opis snu po LSD zrobiony przez kogoś farbami plakatowymi.

A może to ufoludek z plasteliny? Nieważne w jak dziecinny sposób strywializuje Pan te dane, nie zmieni to faktu, że orbital elektornowy został sfotografowany.

A moze ta fotka: (po prawej przewidywany układ atomów w cząsteczce, całość to obraz kryształu. Odległość pomiędzy dwoma żółtymi kropkami to 5 angstroemów)



To co tym razem: pudełeczko czekoladek, czy sen po marihuanie? Proszę trzymać poziom dyskusji. Powtarzam - pańska trywializacja nie dowodzi niczego i nie podważa ani trochę wartości dowodowej zdjęć.

>Nie stwierdziłbym tak, spytałbym natomiast skąd wiedzą, że wygenerowane pole elektromagnetyczne mierzy akurat spin protonów

Proton to realna, niewirtualna cząsteczka. Da się rozbić na kwarki. Udowodniono to miliony razy.

>a nie np. spin czegoś zupełnie innego, np. cząsteczki hjrwbfhrbwebrwejbfrewjvfewv.

Nazwano ją już protonem. Niezależnie jakby ją nazwano zawsze będzie zbudowana z kwarków i równoważyła ładunek elektronu. Gdyby drzewo nazwano traktorem, nadal rosłoby a nie ciągnęłó klatkę ze świnkami.

>Póki nie da się w sposób bezsporny zobaczyć atomu każde twoje twierdzenie o atomach jest tautologiczne.

Zapewne zna Pan, mniej lub więcej, w jaki sposób powstaje światło ale przypomnijmy - po zmianie stanu energetycznego elektronu (lub powiedzmy "orbity") generowany jest foton. Dlatego "patrząc" na atom widzimy jedynie generowane fotony poprzez jego elektron(y).

Dlatego też nie można uzyskać całościowego obrazu atomu, należy więc spowodować wielokrotne jego wzbudzenie, aby uzyskać serię danych o jego budowie. I to już jest "widzenie" atomu - bo Pan żąda jak najbardziej widzenia w sensie uderzania fotonów w pręciki i czopki pańskiej siatkówki.

Tak lubiPan porównania. Nie słyszy Pan, że nietoperze wydają dźwięki, prawda? Dlatego do ich śledzenia używa się aparatu, który przetwarza ultradźwięki na dźwięki słyszalne. Tak samo używamy mikroskopu elektronowego aby dostrzec atomy.

>Póki bezpośrednio nie zobaczymy atomów

Nie zobaczymy. Oko ludzkie nie jest w stanie wykryć emisji pojedynczych fotonów. Tak jak bezpośrednio nie zobaczymy czap polarnych na Marsie, gdyż potrzebny jest do tego teleskop. J.W.

>>Ale zaraz, zaraz. Czy Panu też nie powiedziano że Big Bang miał miejsce? Czy może siedział Pan na stołku obok Stwórcy? Ale zaraz, nie istniało żadne obok, ani stołek, ani Stwórca... to temat na inną dyskusję.
>Big Bang do szczęścia potrzebny mi nie jest. Zresztą, ja jetem wierzący. To wy macie się zaś wybronić przed zarzutem o łatwowierność, dlatego ta dyskusja.

Nie odpowiedział Pan na pytanie. Ta dyskusja ciut inaczej wygląda z zewnątrz - to Pan się broni, wijąc się jak piskorz. I to ja (nie wiem jak inni) zabawiam się Pana kosztem. Należy się zastanowić zanim wetknie się kij w mrowisko.

>>Ale oczywiście fizycy (tak jak biolodzy ewolucjoniści) to bezbożna szajka oszustów.
>Czemu nie? Mogą się też wszyscy tak samo mylić z powodu przyjęcia wcześniejszego paradygmatu. Wszystko jest dla nich atomowe z założenia tak jak wszystko było flogistonowe dla fizyków Oświecenia.

Nudny ten flogiston. Teoria flogistonu legła z hukiem. Atomy wciąż trzymają się wręcz kowalencyjnie

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365