Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie do Jana Lewandowskiego

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-09-2005 17:41outsider (2469 punktów)Pytanie do Jana Lewandowskiego
Wątek "Odpowiedź Janowi Lewandowskiemu" osiągnął już masę krytyczną - struktura stron forum sprzyja dyskusjom poważnym, nie przepychankom słownym, koło setki "tłustych" wypowiedzi zaczynaja się problemy techniczne, przynajmniej jeśli chudzi o Netscape'a.
Kontynuujmy zatem - jeśli warto - zaczynając od pewnego wyłozonego przez Jana Lewandowskiego w tamtym watku stanowiska (zapewne sam Jan Lewandowski wyłożyłby je lepiej, ja jednak spróbuję - i myslę, że zaprzeczyć się nie da):

1. Racjonalizm ateistyczny oparty o poznanie naukowe nie jest nową, lepszą jakościowo drogą poznania w porównaniu z teistycznym fideizmem.

2. Wszelkie paradygmaty naukowe są wątpliwe - w szczególności wątpić należy, aby materia była zbudowana z atomów.


Własnego paradygmatu Jan Lewandowski nie prezentuje - odrzuca jedynie w punkcie 2. dla wsparcia tezy z punktu 1. paradygmaty powszechnie przyjęte. Pisze o Kuhnie, o paradygmacie - winien zatem wiedzieć, że krytyka paradygmatu ugruntowanego winna byc krytyką konstruktywną; jaki paradygmat Jan Lewandowski chciałby nam zaserwować? Niewątpliwe jakiś, domyślamy sie nawet jaki - ani mi w głowie jednak Jana Lewandowskiego w tej mierze wyręczać. Zatem trzymając sie faktu, że w poprzednim wątku najbardziej zdecydowanie odrzucał "wiarę" w atomistyczna koncepcje materii - ciekaw jestem paradygmatu, jaki Jan Lewandowski owemu paradygmatowi przeciwstawi: rzecz jasna jego współczesnej postaci a nie na przykład wizji Demokryta, który pierwszy atomistyczną hipotezę raczył był postawić.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej..
nicram79 (460 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi outsider
>1. Trzebaby chyba nieco rozwinąć moją wypowiedź poniżej - o perspektywie malarskiej...
>To cecha ewolucyjna i ogólna...

Zgadzam się z tym co napisałeś, choć do "bezpośredniej" obserwacji rzeczywistości (w znaczeniu o jakim piszesz) dodał bym jeszcze odbiór mowy. Jednak w części nie nazwał bym tego wszystkiego zniekształceniami tylko wybiórczym odbiorem informacji i określonym jej wykorzystaniem. Oczywiście są też zjawiska które można nazwać złudzeniami, wynikające z budowy oka lub aparatu zmysłowego. Ale np. to co określa się jako złudzenie torów kolejowych to nie jest dla mnie złudzenie, tylko dostosowanie wzroku do widzenia trójwymiarowego. To, że powoduje to mylne widzenie czegoś na kartce to nie oznacza złudzenia tylko co najwyżej brak elastyczności i niedostosowanie naszego mózgu do oglądania rysunków na kartce i zajmowania się geometrią.

>Mam wrażenie, że mysl o rozmaitej obróbce intelektualnej postrzeżeń presłania Ci to, jak bardzo one same są już przetworzone. Obraz świata widzialnego jakim dysponujemy dobrze służy poruszaniu się w świecie rzeczywistym - gorzej znacznie jego geometrycznej interpretacji: jest bowiem podatny na zafałszowania, zobacz choćby jak wiele opisano złudzeń optycznych, najczęściej zafałszowujących własnie geometrię. Z tego powodu świadectwo zmysłów jest zawodne - w innych niż wzrokowa modalnościach jest zdecydowanie gorzej.

Ale ja skupiam się właśnie na tej obróbce dalszych etapów - i tego - tzn.występowania pewnej specyficznej jej formy - dotyczy moje rozróżnienie.
Jedno to bezpośrednie rozpoznawanie określonych wzorców w docierających do nas informacjach. Nie tu dla mnie znaczenia czy jest to "zniekształcone" czy nie - ważne że działa. Na tym opiera się używanie układu nerwowego u wszystkich organizmów - jak się odbierze taką konfigurację bodźców to robimy, to jak taką to coś innego. Oczywiście rozpoznawanie takie jest częściowo wrodzone a częściowo podlega uczeniu.

U ludzi można mówić o tym że nastąpiło rozpoznanie tego samego (w przybliżeniu) wzorca, jeśli pochodzą z tej samej kultury i zgadzają się co do tego co postrzegają - używają na określenie tego podobnych słów albo tak samo reagują niewerbalnie (choć tutaj trudniej stwierdzić że jest to "to samo"). I to - czyli rozpoznawanie wzorców w tym co bezpośrednio dociera do naszych zmysłów nazywam bezpośrednim postrzeganiem.

U ludzi występuje poza tym złożone przetwarzanie informacji z użyciem abstrahowania i wyobraźni, dokonywania nieoczywistych skojarzeń i uogólnień wyższego rzędu. Może najlepiej zacytuję fragment tekstu w którym to przeczytałem i który (przekonał mnie oczywiście cały tekst, a nie tylko ten fragment J) mnie do tego przekonał (Horton R. (1992). Tradycyjna myśl afrykańska a nauka zachodnia, w: E. Mokrzycki (red.), Racjonalność i styl myślenia (s. 396-453). Warszawa: Wydawnictwo IFiS PAN.). Ten fragment to wyliczenie cech które jego zdaniem charakteryzują teorie (zarówno naukowe jak i religijne) i różnią je od myślenia zdroworozsądkowego:

1. "Budowanie teorii wyjaśniającej polega w istocie na szukaniu jedności, która leży u podstaw powierzchownej różnorodności; prostoty w pozornej złożoności; porządku, stanowiącego podstawę powierzchownego bezładu, i prawidłowości, ukrytej w pozornej nieprawidłowości."
2. "Teoria sytuuje zjawiska w szerszym kontekście przyczynowym niż myślenie zdroworozsądkowe."
3. "W życiu codziennym myślenie zdroworozsądkowe i teoria uzupełniają się wzajemnie."
4. "Poziom ogólności teorii zmienia się wraz z kontekstem."
5. "Każda teoria dzieli pojedyncze przedmioty myślenia zdroworozsądkowego na aspekty i sytuuje powstałe tą drogą elementy w szerszym kontekście przyczynowym. Oznacza to, że najpierw ma miejsce abstrahowanie i analiza, potem zaś synteza."
6. "Rozwijając schemat teoretyczny, umysł ludzki zmuszony jest do czerpania z analogii między zjawiskami wymagającymi wyjaśnienia a faktami dobrze już znanymi."
7. "Opierając teorię na analogii między zaskakującymi obserwacjami a dobrze znanymi zjawiskami, bierzemy pod uwagę tylko pewien aspekt tych zjawisk."
8. "Rozwój modelu teoretycznego powoduje niekiedy zatarcie się analogii, na której jest oparty."
Horton uważa też, że "[...] teorie przychodzą i odchodzą a świat zdrowego rozsądku zmienia się bardzo powoli." oraz, że "teorię stosuje się tylko wtedy, gdy zdroworozsądkowy, przyczynowy obraz świata okazuje się zbyt ograniczony.".

nicram79 (460 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi outsider
>Gdy lupa nie wystarcza - sięgamy po mikroskop optyczny: czy coś się zmieniło? Zasada optyczna owszem - ale wiązka świetlna wchodząca do oka jest równoważna wiązce lupy; pojawiło się wypłaszczenie pola obsrwowanego, są jednak i mikroskopy stereoskopowe - zbudowne jak mikroskop złożony (obiektyw + okular), a zezwalające na obserwację przedmiotów przestrzennych. Tak czy owak, poza koniecznością w mikroskopie typowym przygotowania preparatu jako warstwy (lub powierzchni - w mikroskopii odbiciowej) płaskiej, nie ma zmiany resci obrazu ani występujących w nim relacji wzajemnych.

Zmieniło się to, że nie widzimy jak to co obserwujemy "wygląda" - bo to dla nas tak naprawdę nie "wygląda". Widzimy pewien obraz, który interpretujemy w określony sposób - uważamy, że tak by to wyglądało jeśli byśmy mogli widzieć dokładnie tak małe przedmioty. Widzimy coś, czego nie widzimy kiedy spojrzymy gołym okiem. To, że przyjmujemy że tam coś takiego faktycznie jest i to co widzimy przez mikroskop zależey jakoś od cech tego czegoś, jest już kwestią interpretacji i teorii. Oczywiście jest to teoria bardzo dobrze potwierdzona i nikt rozsądny raczej w nią nie zwątpi. Ale nie zmienia to faktu, że na poziomie psychologicznym dochodzi tu nowy element którego nie ma przy obserwacji gołym okiem.
To samo dotyczy dalszych opisywanych przez Ciebie etapów.

>Gdzie w tym ciągu oddzielisz obserwacje wiarygodne od watpliwych, Nicramie?

To co pisałem nie miało na celu oddzielania obserwacji wiarygodnych od wątpliwych, ani w ogóle oceniania, tylko pokazanie tego, że na poziomie psychicznym te dwie rzeczy się różnią.

>Podaj proszę, co nazywasz atomem - bo może w tym miejscu się nie rozumiemy.

Atomem nazywam konstrukt teoretyczny który określany jest tym słowem. Czyli innymi słowy to, co uważa się za atom we współczesnych teoriach fizycznych.

Jan LewandowskiOdp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Celecrin
> CIACH - CYTOWANIE CAŁEGO POSTU ZOSTAŁO USUNIĘTE PRZEZ MODERATORA

Problem w tym, że cały czas zakładasz atomową strukturę materii, definiując jej ciągłość i nieciąglość. A to jest tautologia, bo poza nią ciągłość i nieciągłość może być nieatomowa.

Jan LewandowskiOdp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Marcin Klapczyński
>>Nie widzę jednak nadal nigdzie na tych zdjęciach tego, co uważa się za atom.
>Atom oznacza niepodzielny. A na tych zdjęciach tak wygląda. Aby rozbić go na składowe potrzeba akceleratora i innych technik.

Nie, wcale nie wiadomo, czy na tych zdjęciach jest atom. Co najwyżej jest tam coś, co wedle obowiązującego paradygmatu chce być uważane za atom.

>>Zdjęcie, na którym bezspornie byłoby widać to co myśli się o atomie, protony, neutrony i wokół krążące elektrony o zawsze stałej liczbie dla każdego atomu, który nawet po ich "zgubieniu" dąży do uzupełnienia ich. Pokazywanie mi chmurek i kuleczek nie jest w żadnym wypadku dowodem na to.
>Protonów i neutronów nie da się zobaczyć dopóki nie zrobi im się krzywdy w akceleratorze. One nie emitują fotonów, dlatego ich rejestracja jest niemożliwa.

Tym gorzej dla zwolenników istnienia atomu, bo te elementy są właśnie jego nieodłączną składową.

>Obecność orbit i składowych części jądra potwierdzona została na różne sposoby - od prostych reakcji chemicznych poprzez rozpad radioaktywny izotopów niestabilnych aż do zjawiska fotoelektrycznego.

To, że ktoś powiedział, że została potwierdzona nie jest jeszcze dowodem na to, że została.

>>Stwierdzene, że udowodniono to w akceleratorach nie jest jeszcze dowodem na to, że istotnie to udowodniono.
>>Stwierdzenie, że proces ten został udowodniony doświadczalnie nie jest dowodem na to, że został udowodniony doświadczalnie.
>Dyskusja o dyskusji o dyskusji o dyskusji o dyskusji.... jestem naukowcem i lanie wody strasznie mnie irytuje.

Szkoda, bo tej dyskusji nie da się uniknąć. To dyskusja o fundamentach epistemologii. Nauka nie wykręci się od tego, przez zasłanianie się stwierdzenami o swej uczoności.

Pozdrawiam

Jan LewandowskiOdp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi suvorov
>>>ale rówież zmierzyć spin składowych jądra, a nawet wykonać pomiar prędkosci przeskoku elektronu pomiedzy atomami!
>>Kiedy ostatnio to mierzyłeś? Po prostu ci powiedziano, że tak mozna zrobić, ale z tego jeszcze nic nie wynika.
>Kiedy ostatnio byłes przy rozmnożeniu chleba?
>Po prostu powiedziano ci że ktoś kiedyś tak zrobił,
>ale z tego jeszcze nie wynika że tak było

Błąd logiczny tu quoque. Brak dowodu na rozmnożenie chleba nie jest dowodem na istnienie atomów.

>>>Atomami i ich składowymi można bawic się jak klockami - rozłupywać je w zderzaczach, odsiewać antymaterię od materii w kolektorach antyprotonów, może i wkrótce poddawać fuzji w tokamakach.
>>Kiedy to robiłeś? Powiedziano ci jedynie, że ktoś tak zrobił, ale nigdy tego nie sprawdziłeś.
>Kiedy ostatnio byłes przy wskrzeszeniu umarłego?
>Powiedziano ci jedynie, że ktoś tak zrobił,
>ale tego nigdy nie sprawdziłeś

Dokładnie tak jak wyżej.

>Podziwu godny sceptycyzm...

A twierdziłem, że jestem aż takim sceptykiem? Ja jedynie obnażam brak konsekwentnego sceptycyzmu u racjonalistów. Żaden ptrawdziwy scpetyk nie uzna teorii atomistycznej za potwierdzalną.

outsider (2469 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi nicram79
>Zmieniło się to, że nie widzimy jak to co obserwujemy "wygląda" - bo to dla nas tak naprawdę nie "wygląda" (...)

Prosta transformacja prepercepcyjna, z którą należy się pogodzić. Znacznie gorzej jest w przypadku obrazu w malarskiej perspektywie, zdjęcia czy ekranu telewizyjnego - to co postrzegamy jako okręgi ma tu postać elips, kwadraty - postać trapezów: to transformacja wysoce skomplikowana, i co gorsza, zalezna od nieznanego nam kąta widzenia obiektywu: a przecież żadna psychologiczna trudność sie nie pojawia, obserwujemy zdjęcie tak, jak byśmy obserwowali przestrzenny oryginał, a zarazem widzimy owe elipsy i trapezy, których nie jesteśmy w stanie dostrzec w naturze: malarze nie dostrzegali ich, musieli zastosować konstrukcje geometryczne i prosty pomocniczy przyrząd optyczny, rodzaj celownika z dużą ramą pola widzenia podzieloną na kwadraty. Wiele wysiłku kosztowało skonstruowanie takiego obrazu, jaki konstruują proste optyczne przyrządy - wtedy tych przyrządów nie było (mozna się było posłużyć camera obscura, ale myślenie poszło inna drogą); gdy jednak zasady poznano, ich efekt przyjmujemy bez najmniejszego psychologicznego wysiłku.

>To co pisałem nie miało na celu oddzielania obserwacji wiarygodnych od wątpliwych, ani w ogóle oceniania, tylko pokazanie tego, że na poziomie psychicznym te dwie rzeczy się różnią.

Ale dyskusja nie dotyczy psychologicznych aspektów poznania - dotyczy wniosków rozumowych.

>Atomem nazywam konstrukt teoretyczny który określany jest tym słowem. Czyli innymi słowy to, co uważa się za atom we współczesnych teoriach fizycznych.

No, najostrzejsze wyobrazalne kryterium - dlatego pewnie rozmawiamy cały czas o róznych rzeczach. Oednosiśz pojęcie atomu nawet nie do paradygmatu, a do "współczesnych teorii fizycznych" - pojecie może wygodne psychologicznie, ale nieostre. Niekompletnosć bowiem - tudzież lokalna błędność - całokształtu naszych poglądów na treśc pojęcia atom jest dla mnie niewątpliwa; można taką definicje przyjmować na potrzeby rozmowy, ale nie dyskusji czy sporu.

Jeśli spór idzie o to, czy materia składa się z atomów, nie jest istotne dla sporu, czym sa atomy; ten drugi spór nie byłby do końca rozstrzygalny. W takiej postaci jest: oponent winien przedstawić choćby hipotezę innej od uznanej struktury materii, nie inną definicje tego, co nazywamy atomem: w sposób wspólny dla fizyki i choćby chemii - inaczej mamy to co mamy, czyli bicie piany o nieznajnej styrukturze i składzie.

Moznaby na przykład uznać, że choćby przytoczona przeze mnie interferomietria rentgenowska dowodzi ściśle periodycznego rozmieszczenia w monokrysztale drobnych i identycznych w znacznej liczbie (przynajmniej pod pewnymi względami, istotnymi z punktu widzenia dyfrakcji promieni X) struktur, oddzielonych od siebie obszarami bardziej przezroczystymi - możnaby potem pójśc dalej, duskutować o atrybutach tym obiektom przypisywanym. Jan Lewandowski woli jednak puste zaprzeczenie - cóż, to jestem w stanie zrozumieć, bo dalej ytrzebaby wkroczyć w obszar wiedzy coraz bardziej specjalistycznej, co i tak lepsze niż dyskusja o niczym.

Chyba że chce się zakwestionować dość w końcu prostą tezę przeciwnika, nie chlubiąc sie jakąkolwiek własną kontrtezą.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}

Jan LewandowskiOdp: Róznica między głupota a sceptycyzmem
W odpowiedzi outsider
>"To nie muszą być atomy"... Muszą, Jasiu - albowiem tak nazywamy owe periodycznie rozmieszczone miejsca gęste w monokrysztale, o innej niż przestrzeń przezroczystości w promieniach X;

"Muszą, bo tak je nazywamy"? Chyba żartujesz. To nie jest żaden argument. TRównie dobrze ja bym mógl napisać, że gwiazdy na niebie muszą być aniołami, bo tak je ktoś tam nazywa. Gętsze miejsca w krysztale mogą być czymkolwiek innym, nawet nierozpoznaną jeszcze strukturą materii.

Jan LewandowskiOdp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Celecrin
>Problem w tym by dowieść i rozwiązać problem nieskończoności, by na niego trafić. Logika Mechaniki klasycznej prowadziła do nieskończonej prędkości. Teoria względności poprawiła ten błąd. Ma ona jednak również haczyk
Wynika z niej, że czarne dziury mogą mieć teoretycznie nieskończoną masę Tkwi w niej błąd. Czekamy na paradygmat, który go usunie

>Dynamizm materii Kanta, głosił, że materia dzieli się w niekończoność. Błąd. Teoria atomizmu wyjaśniła go. I tak dalej...

Sam więc widzisz chłopie, że jedne paradygmaty przeczą drugim. Są więc relatywnie prawdziwe, co oznacza, że są teoretycznie fałszywe. Proces ten jest nieskończony.

Jan LewandowskiOdp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi outsider
>Niestety Jasiu, Logiczne rozumowanie nie jest Twą mocną stroną. Dowiedziony paradygmat nie moze podlegać ewolucji?

(Ciach)

Lejesz wodę, z któej absolutnie nic nie wynika. Nawet jeśli paradygmat nie jest tym co dogmat, to jeszcze gorzej, bo w tym wypadku paradygmat jest relatywny co do prawdy, a więc jest potencjalnie fałszywy. Patrz zresztą co piętro wyżej odpowiedziałem Celecrinowi w oparciu o jego spostrzeżenia.

#100
12-09-2005 00:29
 Ocena 1 na 1
outsider (2469 punktów)Odp: Róznica między głupota a sceptycyzmem
W odpowiedzi Jan Lewandowski
Nooo Jasiu... zaczynamy się zgadzać? To już coś - choc piszesz jak zwykle warunkowo. Proponuję zatem podsumować.

1. Zgadzasz się, że wiemy z obserwacji i ich teoretycznej analizy, że materia ma w mikroskali miejsca bardziej i mniej gęste, p5xyanjmniej w stosunku do promieniowania rentgenowskiego?

2. Zgadzasz się, że owe miejsca gęste wykazują znaczne wzajemne podobieństwo: wszystkie w krysztale pierwiastka (i najlepiej jednego jego izotopu) - grupami według chemicznej tożsamości w krysztale związku złożonego?

3. Zgadzasz się, że w warunkach możliwych do uzyskania (monokryształ praktycznie wolny od dyslokacji i naprężeń, temperatura ciekłego azotu) ich układ przestrzenny jest wysoce regularny, jak prążków siatki dyfrakcyjnej, choć w przypadku kryształu nie sa to prążki na płaszczyźnie, a pewien przestrzenny rozkład w trzech wymiarach?

Prawda, że przyjemniej się dyskutuje o sprawach istotnie podstawowych, o stwierdzeniach tak prostych, jak tylko się da?



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}

outsider (2469 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Lejesz wodę, z któej absolutnie nic nie wynika. Nawet jeśli paradygmat nie jest tym co dogmat, to jeszcze gorzej, bo w tym wypadku paradygmat jest relatywny co do prawdy, a więc jest potencjalnie fałszywy. Patrz zresztą co piętro wyżej odpowiedziałem Celecrinowi w oparciu o jego spostrzeżenia.

No widzisz Jasiu - jak ładnie sam obaliłeś Twoje wcześniejsze stwierdzenie, ża racjonaliści wierzą w paradygmaty w ten sam sposób, w jaki teiści ulegają dogmatom - że to wiara wysoce podobna? Przytoczę jeszcze raz owo rozróznienie miedzy paradygmatem a dogmatem z wikipedii (wiem, nie cenisz jej - ale widze to bardzo podobnie jak wiki):

- nie jest on dany raz na zawsze - lecz jest wypracowany w toku wieloletnich, rzetelnych badań i przyjęty na zasadzie konsensusu większości badaczy;

- podlega on stałym, powolnym zmianom lub, od czasu do czasu, ulega bardzo głębokim przemianom zwanymi rewolucją naukową;

- nikt nie twierdzi, że jest on na pewno absolutnie słuszny, natomiast każdy kwestionujący go ma obowiązek udowodnienia tego zarzutu.


Widzę Jasiu, że zgadzamy się w coraz większej ilosći spraw. Popatrz: za pierwszym razem napisałeś "na predko" po powyższym cytacie, że wikipedia jest niepoważna - pomyślałeś, zrozumiałeś, i...

Moje gratulacje!



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}

outsider (2469 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Sam więc widzisz chłopie, że jedne paradygmaty przeczą drugim. Są więc relatywnie prawdziwe, co oznacza, że są teoretycznie fałszywe. Proces ten jest nieskończony.

No widzisz, Jasiu - nie da się twierdzić, że racjonaliści wierzą w paradygmaty: od tego wyszliśmy, nieprawdaż?


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}

Celecrin (11895 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Problem w tym, że cały czas zakładasz atomową strukturę materii, definiując jej ciągłość i nieciąglość. A to jest tautologia, bo poza nią ciągłość i nieciągłość może być nieatomowa.
Prosiłem Cię byś wyjaśnił, co znaczy "nie atomowa". Należy wiedzieć, co znaczą słowa, których się używa, prawda? Janie przedłużasz niepotrzebnie tę dyskusję.
* * *
Nie. Mogą być tylko dwa wyjścia. Pierwsze: materia jest ciągła. Nie ma wyróżnionych żadnych cząstek. A podstawowymi składnikami przyrody mogą być woda, ogień, powietrze, czy tlen, wodór itd. itp.
Drugie: materia jest nieciągła
Jeżeli materia jest ciągła wynikają z tego pewne implikacje.

Jak widziano ciągłość materii, możesz sobie poczytać na podstawie dynamizmu Kanta. To jest najdoskonalsza teoria (choć metafizyczna) z rodzaju "ciągła materia", bo była ostatnia. Zawarto w niej wiele informacji, które już wtedy wiedziano.

Musisz zdać sobie sprawę, o co chodzi. Wiedziano, że "reakcje chemiczne" zmieniają właściwości ciał. Wiedziano też, że mieszanina różni się od nowego związku. Z innych rzeczy: wiedziano, o próżni dzięki doświadczeniu z rtęcią (termometry).
Do tego dochodzi Dalton, który zauważył, że gazy mogą się łączyć w stosunkach S02, S03. Jedna część siarki na trzy części tlenu, lub jedna część siarki na dwie części tlenu. Potem doszły bardziej skomplikowane sole metali.
Przypominam Ci, że atom jest w istocie najmniejszą częścią danego pierwiastka. Czyli albo tlen jest w całości, albo składa się z klocków. Nie ma trzeciej drogi


Lacho calad, drego morn

V0lrath (3440 punktów)Odp: Róznica między głupota a sceptycyzmem
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>"Muszą, bo tak je nazywamy"?

Muszą, bo tak nazywamy coś, co spełnia pewną definicję.

A więc jak popatrzymy na niebo nocą i owe punkciki nazwiem gwiazdami, to tak już zostanie - nawet jeśli okaże się, że to wielkie kule rozgrzanego wodoru albo reflektory zostawione przez kosmitów.

Jeśli nazwiesz gwiazdy aniołami, to już Twoja sprawa. Nadal to będzie odpowiednik tego, co wszyscy nazywają "gwiazdy".
Będzie Ci ciężko się porozumieć z kimkolwiek, bo anioły mają już pewną "definicję", a raczej jest pewne wyobrażenie o nich.
Jednak chyba nie trudno znaleźć ludzi, którzy na gwiazdy nie mówią "gwiazdy". Np. w USA zwykle mówią na nie "stars".
Jednak "stars" znaczy to samo co "gwiazdy" i ewentualnie Twoje "anioły". To zwykłe lingwistyczne tłumaczenie, a nie zmiana definicji.

Nazwanie ich "aniołami" lub "krasnoludkami" nie powoduje, że część zwyczajowej definicji anioła lub krasnoludka nagle na nie przechodzi.

V0lrath (3440 punktów)Odp: Pytanie do Jana Lewandowskiego
W odpowiedzi Jan Lewandowski
Ale nieciągła musi być atomowa. To logiczne i proste.

Jeśli struktura jest nieciągła, to składa się z najmniejszych niepodzielnych chemicznie kawałków.

Definicją atomu jest bycie najmniejszym niepodzielnym chemicznie kawałkiem.

A to już jak atom wygląda w szczgółach - czy ma elektrony, czy znajdują się one na orbitach, czy orbity to chmury elektronów czy też może uśmiechnięte kuleczki krążące wokół jądra - to już są szczegóły budowy atomu wymagające kolejnych badań.

To tak jak z domem i cegłami.
Jaka cegła jest, każdy widzi. Dom składa się między innymi z cegieł.
A to czy cegły mają mikrodziurki (czy co tam jeszcze nie widzialnego gołym okiem mają), z jakich atomów się składają i tak dalej to szczegóły - to, czy coś uznamy za cegłę zależy od definicji i od tego, co widzimy na wyższym poziomie, a nie zależy od szczegółów budowy.
Atom dawniej wyobrażano sobie jako jądro i krążące po orbitach elektrony. Neutrony i protony nie składały się już z żadnych części. Obecnie wyobrażenie i szczegóły budowy są inne - znamy atomy bardziej szczegółowo, wiemy z czego zbudowane są neutrony i protony i jak są ze sobą powiązane. Jednak atom - ogólnie - pozostał tym samym atomem. Tak jak cegła - pozostała tą samą cegłą.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365