Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-03-2011 21:09mateo3340 (16 punktów)Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
Ocena 1 na 3
Skoro definicja boga jako bytu niematerialnego nie pozwala na empiryczne potwierdzenie istnienia to i nieistnienie nie może być empirycznie stwierdzone. Reasumując, czy zarówno twierdzenie o istnieniu Boga jak i o jego braku są oparte na wierze?? Czy przypadkiem najbardziej 'naukowe' podejście do tematu mają angostycy??
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..
Marcuch (664 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi big_zyd
>Z tym autorytetem Paula "Spankera" Johnsona to raczej dość ostrożny byłbym...
Jeśli chodzi o moralność i religię, to gada jak nawiedzony katol, ale z drugiej strony np. "Historia Żydów" to spora, fachowo napisana praca. Zresztą, nieważne, bo się jakiś poemat dygresyjny nt. pisarza robi.

#137
28-03-2011 12:23
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Marcuch
> np. "Historia Żydów" to spora, fachowo napisana praca.

Tej akurat nie znam, ale Historia chrześcijaństwa czy Historia świata od roku 1917 do lat 90-tych - mimo pewnych skrzywień ideologicznych - i owszem, przyzwoite. Niestety, na Intelektualistach wyłożył się od stóp do głów.

>Zresztą, nieważne, bo się jakiś poemat dygresyjny nt. pisarza robi.

Rozumiem, że tym samym temat Socjologiczny fakt: 80% naukowców to ludzie wierzący. "Pogięło ich?" zamykasz uroczyście?


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim

#138
28-03-2011 12:24
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Marcuch
>Panu się ciągle wydaje, że istnieje tylko jedna metodologia naukowa na "całym bożym świecie"... Rany, niechże Pan wystawi nos z tego małego kantorka.
>O jakiej metodologii Pan pisał?
Tak, uważam że zasadniczo istnieje tylko jedna metoda naukowa i jest nią naturalizm metodologiczny.
Pisałem o tym wielokrotnie, ale jeszcze raz dla Pana powtórzę:
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.

Czy wiedza jest nauką?
Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.

Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku.

Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.
Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej.

Wiem, że fideiści nie są zdolni do zakceptetowania tej oczywistości i próbują podważyć ją wszelakimi sposobami.
Moim "małym kantorkiem" jest permanetntna próba rozumienia wszechświata, bez udziału bogów, duchów, diabłów i czarownic.

To po pierwsze.

@@@
.

#139
28-03-2011 12:36
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Parys
>Czyżbyś negował podstawowe twierdzenie nauki, racjonalizmu że " to co realnie istnieje ma przyczynę istnienia"?

Żeby to jedną...

Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim

#140
28-03-2011 13:05
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Marcuch
>O jakiej metodologii Pan pisał? Którego filozofa? Arystotelesa? Lakatosa? Kuhna? Bayesa? A może Groblera i Placka?
W rozważaniach o metodologii, myślę, że warto rozpoczynać od rewolucji darwinowskiej (nie mylić z teorią ewolucji), postulującej naturalizm metodologiczny jako jedyną metodę naukowych badań.

A o rozwoju metodologi na przykład pisałem tak:
Myślę, że należy rozpocząć od racjonalisty Kartezjusza, który twierdził, że poznanie prawdy dostępne jest każdemu dobrze poprowadzonemu umysłowi. Dlatego ściśle naukowe i pewne jest tylko to, co da się wywieść drogą rozumową z rozważań abstrakcyjno-logicznych - a więc dobra filozofia to matematyka i logika. Pozostałe dziedziny wiedzy są tym bardziej naukowe, im bardziej korzystają z dokonań tych nauk. Przeciwnie twierdzili empirycy brytyjscy z Lock'em na czele, dla których wiedzą jest tylko to, co zostało potwierdzone eksperymentalnie za pomocą naszych zmysłów i dostępnych narzędzi, a wszystko, czego się nie da dowieść w ten sposób - jest tylko czystą spekulacją.
Stanowiska te połączył twórca filozofii krytycznej Immanuel Kant, który zauważył, że ani same zbiory faktów potwierdzonych eksperymentalnie, ani rozważania czysto spekulacyjne nie prowadzą zazwyczaj do rzetelnej, użytecznej wiedzy. Wiedzę naukową osiągamy przez zastosowanie odpowiedniej metody polegającej na świadomym, początkowo czysto spekulacyjnym tworzeniu logicznie spójnych hipotez, a następnie ich empirycznemu weryfikowaniu. Same poświadczane empirycznie fakty są tylko zbiorami faktów, z których jeszcze nic nie wynika i dopiero właściwa teoria (gdyż spójnych logicznie hipotez można tworzyć nieskończoną ilość) pozwala zrobić z nich użytek. Ale nie można się obejść bez weryfikacji empirycznej hipotez, która jest niezbędna do odrzucania błędnych teorii. Tak więc dla Kanta wiedza naukowa to dobra teoria oraz jej empiryczne potwierdzenie.
W XIX w. nauka pojmowana jako wiedza zostaje poddana rygorom metodologicznym charakterystycznym dla nauk matematyczno-przyrodniczych. Pod koniec wieku Auguste Comte wprowadza termin filozofii pozytywnej. Jego zdaniem filozofia wobec rozwoju nauki traci rację bytu, ponieważ cały ciężar wiedzy o świecie przejmują poszczególne nauki. Ma gromadzić fakty i ustalać związki między nimi, czyli określać ogólne prawa świata faktów. Nauce nie wolno wykraczać poza fakty i wypowiadać żadnych twierdzeń poza fakty wykraczających. Dla pozytywistów poznanie prawdziwe, do którego dochodzi się przez indukcyjną konfrontację twierdzeń naukowych z doświadczeniem stanowi fundamentalną wartość. Scjentyzm chce uznać poznanie naukowe za poznanie absolutne i łączyć z nim nadzieje na rozwiązanie najważniejszych problemów ludzkości. Z kolei utylitaryści twierdzili, że o tym, czy dana teoria jest naukowa czy nie decyduje jej użyteczność. Jeśli w praktyce zastosowanie jakiejś teorii przynosi pozytywne rezultaty, to znaczy, że teoria jest dobra i naukowa niezależnie od tego, w jaki sposób udało się do niej dojść.
Neopozytywiści (empiryści logiczni) uściślili poglądy Kanta tworząc pojęcie falsyfikowalnej teorii. Teorie, a nawet tylko zdania, wtedy mają znaczenie, jeśli daje się empirycznie sprawdzić ich sens, ale ponieważ wiele teorii naukowych - zwłaszcza tych podstawowych - w ogóle nie ma szans być dowiedzionych eksperymentalnie, to należy wykazać metody, którymi można to sprawdzić. Ich zdaniem naukowe teorie to właśnie te, które da się w ten sposób poddać falsyfikacji. Jeśli teoria jest zbudowana tak, że nie da się wymyślić żadnego eksperymentu, który by ją obalił, to nie jest naukowa. Czołową rolę wśród austriackich neopozytywistów zwanych też Kołem Wiedeńskim odgrywał Rudolf Carnap ("sprawdź prawdziwość"). Pod wpływem pozytywizmu rozwinęła się brytyjska szkoła filozofii analitycznej. (Moore, Russel).
Pomimo, że nie zaliczał się do Koła Wiedeńskiego, a nawet się od niego dystansował, to Karl Popper i jego myśl jest z nimi powiązany. Piętnuje indukcję jako niezawodną metodę rozumowania przeciwstawiając jej metodę dedukcyjno-hipotetyczną. Według niego badania naukowe są "niekończącym się poszukiwaniem", metodą prób i błędów, przypuszczeń i krytyki, a nie obiektywnym poznaniem. Ale tak jak oni zamiast weryfikacji, czyli potwierdzania, zaleca falsyfikację, czyli szukanie testów daną hipotezę obalających.
Jeden z jego kontynuatorów, Imre Lakatos, logik i filozof węgierski zauważył, że gdy nawet komuś uda się wykonać eksperyment falsyfikujący, to reszta naukowców wcale tak szybko ze starej teorii nie rezygnuje. Zauważył też, że można każdą teorię tak zmodyfikować, aby falsyfikujący ją eksperyment jakoś jednak z nią pogodzić. I gdy na przykład okazało się, że rozpad jąder atomów nie spełnia zasady zachowania energii, wymyślono "ad hoc" nową cząstkę elementarną o nazwie neutrino tylko po to, aby "uratować" tę zasadę.
Lakatos wymyślił więc pojęcie programu badawczego, który tworzy zbiór teorii podstawowych, zwanych paradygmatem. Na ich bazie buduje się teorie szczegółowe, które są testowane i odtwarzane, a więc poddawane weryfikacji i falsyfikacji. Nie dotyczy to paradygmatu, uznanego zwykle za "święty" i nienaruszalny. Jeśli jakieś fakty wydają się mu zaprzeczać, to szybko "dorabia" się teorię, która stara się jakoś wyjaśnić nowe fakty w ramach starego paradygmatu. Naukowy paradygmat musi jednak spełniać szereg kryteriów: musi być jak najprostszy pojęciowo, logicznie spójny oraz kreatywny - to znaczy zawierać potencjalne możliwości budowy na jego podstawie falsyfikowalnych i weryfikowalnych teorii, które dobrze tłumaczyłyby znane fakty empiryczne. Paradygmat naukowy nie jest też do końca "święty" - zawsze można, a nawet należy go "podgryzać", jeśli zaś wymyśli się lepszy i bardziej kreatywny niż poprzedni, to nowy zastępuje dotychczasowy. Tak więc nauka to poprawnie skonstruowany paradygmat wraz z potwierdzanymi eksperymentalnie teoriami szczegółowymi.

Ciag dalszy w następnym poście.

@@@
.

#141
28-03-2011 14:09
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Marcuch

.
Ciąg dalszy z poprzedniego postu:

>O jakiej metodologii Pan pisał? Którego filozofa? Arystotelesa? Lakatosa? Kuhna? Bayesa? A może Groblera i Placka?
Wywodząca się z pozytywizmu filozofia analityczna oraz fenomenalizm i marksizm należały do najważniejszych - choć uznawanych za sprzeczne - wpływających na naukę orientacji filozoficznych XX wieku. Dla rozpoczętego jeszcze w XIX w. marksizmu praktyka była ponad wszelkimi teoriami i dlatego empirycznie sprawdzalne osiągnięcia naukowe ustawiono w nim ponad myślą filozoficzną, która odtąd miała określać tylko podstawowe dyrektywy. Zaliczono do nich materialność świata (pierwszeństwo materii nad psychiką), jego obiektywne istnienie (niezależne od podmiotu poznającego) oraz poznawalność (bezpośrednio za pośrednictwem zmysłów lub pośrednio przy użyciu narzędzi materialnych i intelektualnych). Metodologicznie ważną była też konieczność postawy krytycznej postawy uczonego wobec całego - łącznie z marksizmem - dotychczasowego dorobku. Wyniesienie na tak wysoki piedestał nauki spowodowało, że w krajach socjalistycznych zawłaszczano termin światopogląd naukowy tylko dla poglądów zgodnych z obowiązującą ideologią. Myślę, że dziś warto podjąć próbę, choćby częściowego, odideologizowania tego terminu, pozostawiając go tym, którzy w próbach opisania i zrozumienia rzeczywistości, wiedzę naukową oraz naukową metodologię dochodzenia do prawdy, stawiają na pierwszym miejscu.
Pisałem więc o metodologii, przez którą żadne nadnaturalne dziwolągi przecisnąć się nie mogą.

>A może Pan nie wie, że fundamentami nauki nie zajmuje się nauka lecz filozofia?
Cholera, ale Pan mądry - pierwszy raz od Pana o tej uzurpacji (nie do końca dziś uzasadnionej) słyszę.
A może tak poczytać trochę wątków na ten temat na naszym forum, albo znaleźć rozważania o roli filozofii we współczesnej nauce napisanych przez filozofów o znaczącym dorobku. Jest tego trochę.
Naprawdę czas już wyjść z tego przedszkola.
______________________________________________________

>To dobrze, że Pan tak pisze. Widać, że szanuje Pan światopogląd naukowców.
Ale źle, że tak niewiele Pan potrafi zrozumieć. Szanuję ludzi, niezależnie od ich światopoglądu i zupełnie nie szanuję zadufanych mędrków, też niezależnie od ich poglądów.
Nie interesuje mnie światopogląd uczonego dopóki efekty jego pracy są weryfikowane przez naukową metodologię.

>I bardzo słusznie, więc nie Pan już nie wypisuje takich rzeczy.
Wielce Szanowny Panie, co ja wypisuję to nawet tu na przestrzeni kilku lat można przeczytać.
Wiem co piszę i biorę za to odpowiedzialność. Czy jest to sensowne ma prawo Pan oceniać i krytykować, ale jako jeden z wielu czytelników. Staram się zawsze pamiętać, że nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami.

>Profesor Łągiewka na pewno wierzy w swój wynalazek.
Nie jeden profesor Łgiewka wierzy. Ja mam swojego ulubionego fizyka teoretycznego profesora zw. dr hab. Zbigniewa Jacynę-Onyszkiewicza jeszcze bardziej wierzy. Tylko co z tego wynika?

>To też kwestia słownikowa, co Pan bierze za "podstawowe przekonanie". Bo w mojej opinii przekonanie jest podstawowe wtedy, gdy nie może mieć podstaw. To chyba logiczne?
No właśnie, to specyficzna logika fideistów "przekonanie jest podstawowe wtedy, gdy nie może mieć podstaw". Nie mój Panie podstawa to fundamenty, tak aby to łatwiej Panu wytłumaczyć - bliskie to jest "zawierzeniu". Pan zawierza Bogu, a ja nauce, ale tu już pojawiają się zasadnicze różnice naszych wiar - Pańska wymaga ufności Prawdzie, a zawierzenie nauce - sceptycyzmu z stałą weryfikacją zmieniających się prawd. To są właśnie te fundamentalne i nie do pogodzenia różnice.

Po za tym dlaczego wyrwał Pan to zdanie z kontekstu, gdy w akapicie najważniejszym jest zdanie wyłuszczone?
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.
I dopiero cały akapit pokazuje różnice pomiędzy rozumieniem terminu wiara w religii i nauce.

Dlaczego dana osoba ma takie lub inne przekonania światopoglądowe próbuje z różnym skutkiem odpowiedzieć wiele nauk szczegółowych? Odpowiedzi są ciekawe i ważkie, ale w mojej ocenie podstawą jest proces socjalizacji i prosta odpowiedź. Najwięcej katolików rodzi się w rodzinach katolickich, a muzułmanów w muzułmańskich. Zamienione dziecko przyjmuje religię rodziców. Polecam wspaniałe dziełka i dzieła intelektualistów, którzy opisali swój proces odrzucania religii rodziców.

@@@
.

rajcelem (383 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
> czy życie pozaziemskie możemy poddać procedurze falsyfikacji?

Pytam Pana o zdanie. Można czy nie?

>Ja akurat uważam, że jest ono w miarę prawdopodobne (powyżej promila). Pytaniem jest dla mnie raczej, jakie formy i w jakiej odległości. Naukowcy zajmują się tym problemem i moim zdaniem czynią to słusznie.

Napisał Pan wcześniej:
"Nauka nie zajmuje się zaprzeczaniem wyspekulowanych czy wyfantazjowanych wytworów ludzkiego umysłu."

Życie pozaziemskie nie jest wyspekulowanym wytworem ludzkiego umysłu?
Na jakiej podstawie naukowcy powinni się zajmować tym problemem?

#143
28-03-2011 15:53
 Ocena 3 na 3
Tibor (1012 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Marcuch
>Oczywiście, wszak co post na "racjonaliście", to odnośnik do pisanych źródeł.
>Paul Johnson "W poszukiwaniu Boga", wyd. Świat książki, Wawa 1997.
> Tu jest "recenzja" tej książki, ale nędzna niestety. Właściwie to jest dyskutowanie, nie recenzja.
A w Pacanowie kozy kują. Źródło: "120 przygód Koziołka Matołka", autor Kornel Makuszyński.

Parys (592 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi big_zyd
>>Czyżbyś negował podstawowe twierdzenie nauki, racjonalizmu że " to co realnie istnieje ma przyczynę istnienia"?
>Żeby to jedną...

O! Czyżbyś podłożył sam sobie nogę?

Przecież zgadzając się z tym że " to co realnie istnieje ma przyczynę istnienia i to niejedną" podważasz stanowisko materialistów, którzy twierdzą ,że materia jest odwiecznie bez przyczyny , potwierdzając tym samym stanowisko , że
materia ma swoją przyczynę i to niematerialną nazywaną Bogiem (materialna przyczyna materii to przecież oczywisty absurd).

Wnioskuję zatem,że tym razem jesteś teistą lub deistą.

#145
28-03-2011 20:46
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi rajcelem
.
Bardzo jestem zbudowany, że aż tak wysoko ceni Pan Bogusławskiego, ale polecam raczej książki. Gdy Pana interesuje życie pozaziemskie, to może niech Pan zacznie od "Wielkiego początku", który napisali Neil deGrase Tyson oraz Donald Goldsmith.
Te sprawy nie są aż takie proste. Najpierw był wiecznie stary pan z siwą brodą, któremu się nudziło.... Tu - nawet dla pobieżnej wiedzy - katecheta i Internet nie wystarczy. Potrzebne jest jakie takie oczytanie w literaturze przedmiotu.

>>czy życie pozaziemskie możemy poddać procedurze falsyfikacji?
>Pytam Pana o zdanie. Można czy nie?
No właśnie, ściągnąłem specjalnie dla Pana opis procedury falsyfikacji. Może teraz Pan się wypowie? Można czy nie? Potrafi Pan samodzielnie myśleć, czy nie?

>>Ja akurat uważam, że jest ono w miarę prawdopodobne (powyżej promila). Pytaniem jest dla mnie raczej, jakie formy i w jakiej odległości. Naukowcy zajmują się tym problemem i moim zdaniem czynią to słusznie.
To jest moje zdanie. Wypracowane po przeczytaniu wielu lektur. Ma Pan inne niech Pan nam przedstawi.
Tylko bez starych bajeczek z Genesis.

>Napisał Pan wcześniej:
"Nauka nie zajmuje się zaprzeczaniem wyspekulowanych czy wyfantazjowanych wytworów ludzkiego umysłu."
Podtrzymuję to w stu procentach.

>Życie pozaziemskie nie jest wyspekulowanym wytworem ludzkiego umysłu?
Spekulacje naukowe, czyli hipotezy budowane są zupełnie inaczej od spekulacji intelektualnych. Nawet tych poddanych metodologii filozoficznej, nie mówiąc już o mitach, łączonych później w systemy religijne.
Nie, nie jest wyspekulowanym wytworem ludzkiego umysłu. Istnienie życia pozaziemskiego jest mocno uzasadnioną naukową hipotezą, ze sporym prawdopodobieństwem doświadczalnej weryfikacji.

>Na jakiej podstawie naukowcy powinni się zajmować tym problemem?
Na podstawie naukowych hipotez, które są narzędziem naukowej metodologii.
Bez sporego oczytania i intelektualnej refleksji nad przyswajanym materiałem pozostaje Panu tylko wiara, a wierzyć to już można w każdą bzdurę.
Poczytaj Pan trochę. Może, by nie opowiadał Pan takich bajeczek o "życiu" warto zajrzeć do "Granic życia" Johna Postgate.

@@@
.

#146
28-03-2011 22:05
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Parys
Zlituj się, Parys, i zmieńże płytę . Mało to razy Dobrzy Ludzie (wśród nich i ja) cierpliwie i dokładnie tłumaczyli Ci na czym absurdalność Twej idee fixe polega? Już tylko ten wątek przypomnę...


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim

#147
28-03-2011 22:23
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Meretseger
>>Paul Johnson "W poszukiwaniu Boga", wyd. Świat książki, Wawa 1997.
>Przepraszam, to żart?
Najgorsze, że to wcale nie jest żart. Jest to źródło podane całkowicie poważnie.
A później są pretensje do racjonalistów, że fideistów traktują niepoważnie.

Taka jest też Polska XXI wieku i taki poziom intelektualny dużej części naszego społeczeństwa. Proszę zajrzeć do mediów i posłuchać lub poczytać wypowiedzi "telewizyjnych intelektualistów", bądź "redaktorskich celebrytów".
Wszędzie i na okrągło jest nachalnie promowany jedynie słuszny religijny światopogląd, sprzeczny ze światopoglądem racjonalistycznym.

Dlatego podziwiam tu wszystkich, którym chce się łopatologicznie powtarzać oczywiste dla ludzi myślących prawdy.
Sam również, w miarę czasu, swojej wiedzy i możliwości intelektualnych staram się pomagać racjonalistom w samodzielnym poszukiwaniu własnej prawdy o rzeczywistości, a też i samemu nauczyć się od innych jeszcze tu mogę i korzystam z tego.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#148
28-03-2011 22:35
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Parys

>Zależy od definicji Boga: jeśli Bóg to przyczyna istnienia świata materialnego to istnienie tego świata (a to jest oczywiste dla każdego) ,dowodzi istnienia Boga.
>
Z tego wynika tyle i tylko tyle, że istnienie świata zależy od definicji Boga!

Prawo przechodniości implikacji, choć nieco ekstrawagancko potraktowane.
Cóż... fajny pomysł! Na opowiadanie fantasy

#149
28-03-2011 22:42
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi Drobner

>To prawie połowa mojej rodziny.

Pierwszą (drugą?)połowę, jak mniemam, unicestwiła (unicestwi?) Maszyna, która robiła (zrobi?) wszystko na literę n ("Jak ocalał świat", Cyberiada).

#150
28-03-2011 22:43
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)Odp: Czy jedynie wierzymy, że boga nie ma??
W odpowiedzi big_zyd
>Zlituj się, Parys, i zmieńże płytę .

   Absolutnie się Parys nie lituj i płyty nie zmieniaj! Big to element wywrotowy, szeroko znany w środowisku. Do legendy już przeszedł jego występ na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Zielonej Górze. Zaśpiewał i wygrał. Tydzień później się okazało, że nie był w wojsku. Gierek się wściekł i kazał go wcielić do armii, ale okazało się, że Big był już za stary, więc go wysłali do Ułan Bator na wystawę rękodzielnictwa. Zajął tam drugie miejsce za pracę pod tytułem "Wioślarz wykuwający w znoju bryły węgla w wodzie". Rok później był już I sekretarzem NZS Solidarność Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.


W 1986 roku byłam z Dawkinsem na nartach w St. Moritz. Nie potrafił wytłumaczyć, skąd ma kombinezon. Ja też się nie przyznałam do pinezek.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365