Jeszcze raz apeluję o niepieklenie się z powodu definicji, one nie mają tutaj żadnego znaczenia. Zgadzam się że
rozszerzanie agnostycyzmu jest błędem i rozumiem, gdy ktoś jest "de facto" ateistą (6 w skali Dawkinsa) to może się
denerwować gdy ktoś nazywa go agnostykiem. Rozumowanie przeprowadziłem dla takiej szerokiej definicji agnostycyzmu bo Ty sam taką wprowadziłeś do naszej dyskusji: "niemożliwość dowiedzenia się, czy Bóg lub bogowie istnieją czy też nie", owszem dopisałeś, że "logicznie oznaczającą proporcje 50/50", ale ten dopisek jest kontrowersyjny, nawet sam Dawkins, na swojej skali agnostykami nazywa postawy od 3 do 5.
Skala Dawkinsa ma charakter praktyczny, nie ideologiczny, jest określona na potrzeby oceny faktycznych postaw
ludzkich. Dlatego nr 6 na skali nazywa "de facto" ateizmem, a nie po prostu ateizmem.
Dajmy jednak spokój tym definicjom, bo nie one idzie. Idzie o to czy:
Racjonalista, "de facto" ateista, pozostawia w ogóle jakąś szansę na to, że Bóg może istnieć.
Odpowiedź jaką dostrzegam u Dawkinsa brzmi: TAK! Oczywiście wskazuje on stanowczo, że istnienie takiego bytu jest niezwykle mało prawdopodobne. Taka postawa to "de facto" ateizm, ale nie ideologiczny tylko praktyczny, tzn taki
(cytat z Dawkinsa):
"Bardzo niskie prawdopodobieństwo (ale jednak nie pewność). De facto ateista. Nie mam pewności, ale istnienie Boga
uważam za mało prawdopodobne i na tym założeniu opiera się moje życie".
Dodatkowo proszę zauważyć, że Dawkins twierdzi, że niewielu ateistów ma postawę ideologiczną nr 7, pzreciwnie niż
teistów - nr 1. Na tym właśnie opiera się cała różnica między teistami i ateistami, że Ci ostatni pozostawiają sobie
ten promil lub procent (jak Dawkins) niepewności (czy lepiej prawdopodobieństwa). Na tym właśnie polega mądrość
ateisty-racjonalisty i jego przewaga nad teistami (na skali nr 1).
Niestety Dawkins nie ustrzegł się niejasności, które potem także czytelnikom sprawiają kłopoty (cytat z Dawkinsa):
"Osobiście zaliczyłbym się do kategorii 6 (choć blisko mi do 7) - w kwestii Boga jestem agnostykiem w takim stopniu,
w jakim pozostaję agnostykiem w odniesieniu do istnienia wróżek."
I teraz zgadnij, czy:
a) ateizm kategorii 6 dopuszcza prawdopodobieństwo istnienia Boga w takim samym stopniu jak istnienie wróżek.
b) ateizm bliżej 7 dopuszcza powyższe.
Wg mnie odpowiedź b jest bliższa prawdzie (temu co chciał autor przekazać), bo pisał o sobie, do 6 się zaliczył bo 7
jest zbyt skrajna (i nic nie ma pomiędzy), ale gdyby było coś pomiędzy to byłby w kategorii pow. 6,5. Jednocześnie
pisał wcześniej że większosć ateistów to kategoria 6 (bo to racjonalne), a 7 jest prawie "niezasiedlona", w jego
opinii oczywiście. Uważam że zdanie o wróżkach napisał chyba tak z rozpędu, bo nie jest to spójne także z kolejnymi
treściami.
Dawkins pisze bowiem, że istnienie Boga jest hipotezą naukową, przynależną do CHAP (chwilowego agnostycyzmu, który polega na tym, że istnieje odpowiedź, ale "nie dysponujemy jeszcze wystarczającym materiałem dowodowym, by ją sformuować(bądź nie rozumiemy dowodów, albo też nie mieliśmy jeszcze czasu, by się z nimi zapoznać)".
Czy uważacie za naukowe hipotezy (przynależne do CHAP): "istnieją wróżki", "istnieją Gumisie"? No chyba nie. A może nie dysponujemy jeszcze wystarczającym materiałem dowodowym, by sformuować odpowiedź, że Gumisie nie istnieją?
No ale mniejsza z tym. Sam fakt uznania istnienia Boga za hipotezę naukową (CHAP) wskazuje jednoznacznie, że na daną chwilę "nie dysponujemy jeszcze wystarczającym materiałem dowodowym", czyli nie możemy dać jednoznacznej odpowiedzi, czyli NIE WIEMY. Oczywiście złośliwi mogą nazwać to agnostycyzmem (wg pewnych definicji), w kontekście jednak całej książki Dawkinsa, nie jest to jednak absolutnie agnostycyzm 50/50 lub bliski temu. I właśnie do takiego agnostycyzmu odnosi sie pisząc o jego nędzy.
Dawkins oczywiście wyraża pogląd, że rozwój nauki pozostawia Bogu coraz mniej miejsca i w rezultacie w ogóle tego
miejsca nie pozostawi (prognoza), czyli, że hipoteza o istnieniu Boga będzie nie do obrony. No i tutaj można się
zgodzić lub nie, bo jest to raczej opinia, uprawdopodobniona, zgoda. Ale czy pozwala na definitywne stwierdzenie, że
Boga nie ma? No nie, pozwala tylko, wg Dawkisna na określenie, że: Boga prawie na pewno nie ma.
Istnieją także inne wypowiedzi Dawkinsa, gdzie określa prawdopodobieństwo istnienia Boga na 1%.
Zatem moi drodzy, wysoce prawdopodobne jest, że Boga prawie na pewno nie ma, albo inaczej
Racjonalista, "de facto" ateista, pozostawia jakąś (bardzo niewielką) szansę (prawdopodobieństwo) na to, że Bóg może istnieć.
Przynajmniej taka postawa jest bliska Dawkinsowi i setkom ateistów których znam.