Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
17-06-2014 21:18KORUND (4922 punktów)Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
Ocena 14 na 14
Cytat:
Ksiądz profesor Michał Heller otrzymał tytuł doctora honoris causa Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Jest to wyróżnienie, które potwierdza wkład osoby w rozwój nauki.


Cytat:
Zauważył też, że przyroda rozważana na ziemi jest częścią kosmosu, dlatego - jak powiedział - "to współgra ze sobą".

-A mi tu ni cholery nic nie współgra i bezczelnie ośmielam się zasugerować, że wcale nie chodzi o wkład księdza "profesora" w rozwój nauki, lecz zdecydowanie, o jego wkład w nadawanie religii intelektualnej wiarygodności, na którą ta, w żadnej mierze nie zasługuje. I jeśli już ma być ta słynna NOMA, czyli niezachodzące na siebie magisteria, to byłoby miło, gdyby klechy nie zachodziły do uniwersytetów, w szczególności przyrodniczych. No, ale skoro go zaproszono, to zaszedł....
-Uniwersytecie Przyrodniczy w Lublinie, wstyd i żenada!

wiadomosci(*)-uniwersytetu-w-lublinie/w1er5
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..
#136
22-06-2014 20:35
 Ocena 5 na 5
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi Episode_2
>Nie ma dowodów na nieistnienie Boga więc na dobrą sprawę każdego, kto jak Ty uważa, że Boga nie ma, można nazwać wierzącym w nieistnienie Boga.
Nie. Nie ma dowodów na istnienie boga (abstrahując od tego, iż nie wiadomo co to w zasadzie jest ten bóg i jakie to miałyby być dowody), nic nie świadczy o istnieniu jakiegokolwiek nadnaturalnego świata, wreszcie np. bóg chrześcijan jest sprzeczny i jako taki jest tylko wytworem ludzkiej wyobraźni. Polecam Juliana Bagginiego i jego "Ateizm, bardzo krótkie wprowadzenie". Tłumaczy on to cokolwiek zgrabniej niż ja
>Takie myślenie jest na rękę osobom religijnym i nie ma sensu im ułatwiać życia, lansując pogląd o "wierzących w nieistnienie."
Nie do końca. Jestem z lekka rozdarty w tej kwestii. Z jednej strony w jaki niby sposób można wierzyć w nieistnienie boga? Toż to puste słowo, bez określonej definicji, fantastyczny byt zamieszkujący różne mitologie. Taki pćmukl tyle, że ze znacznym ładunkiem kulturowym. Mimo wszystko do niewiary wystarcza zdrowy rozsądek. Z drugiej strony ateizm bez żadnej naukowej podbudowy wydaje mi się jednak z lekka naiwny, takie zdroworozsądkowe bóg nie istnieje bo nie nie do końca mnie satysfakcjonuje, choć w mojej ocenie jest to twierdzenie odpowiadające prawdzie. Rozsądniejszym jest powiedzieć nic nie świadczy o istnieniu boga, nie ma na to dowodów, nie wiadomo czym ów bóg jest, nauka zaś potrafi wyjaśnić przynajmniej część tego co kiedyś bogami właśnie wyjaśniano.
>Tym bardziej, że słowo wierzyć ma dość szerokie znaczenie, łatwo więc o nieporozumienia i manipulacje.
>Co to w ogóle znaczy wierzyć w nieistnienie?
>Jeśli dziecko zapyta mnie, czy istnieją zielone latające krowy odpowiem krótko - nie.
Wedle mnie to sprawa z bogiem wygląda tak samo, jest on takim samym absurdem jak zielone, latające krowy. Tylko to, że wielu ludzi wierzy w ów dziwny, nieokreślony i nieznany nauce byt sprawia, że trzeba w ogóle mówić, iż się weń nie wierzy. Tymczasem jest to oczywistość - nauki przyrodnicze boga nie znają, bardziej znane bogi mają sprzeczne cechy, nie jest bóg potrzebny do tłumaczenia różnych zjawisk, wreszcie nic nie tłumaczy przesuwa tylko odpowiedź o jeden stopień w tył.
Swoją drogą jakby jednak na przekór wszystkiemu potraktować bozię jako poważną hipotezę to Victor Stenger w swojej "God - The Failed Hypothesis" doskonale się z nią rozprawia.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

#137
22-06-2014 21:38
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
.
>>>>Nie ma dowodów na nieistnienie Boga więc na dobrą sprawę każdego, kto jak Ty uważa, że Boga nie ma, można nazwać wierzącym w nieistnienie Boga.
>Nie. Nie ma dowodów na istnienie boga (abstrahując od tego, iż nie wiadomo co to w zasadzie jest ten bóg i jakie to miałyby być dowody), nic nie świadczy o istnieniu jakiegokolwiek nadnaturalnego świata, wreszcie np. bóg chrześcijan jest sprzeczny i jako taki jest tylko wytworem ludzkiej wyobraźni.
"Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości
na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia."

www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,406043#w406140
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,506302#w506918

>>>>Takie myślenie jest na rękę osobom religijnym i nie ma sensu im ułatwiać życia, lansując pogląd o "wierzących w nieistnienie."
>Nie do końca.
Uczeni i racjonaliści szukają wiedzy (prawdy) o istniejącej obiektywnie rzeczywistości, a nie sposobów aby dokopać wierzącym. Wierzący walczą, tak jak im intelekt pozwala i zupełnie nie rozumieją jak można odrzucić wiarę, choć potrafią zrozumieć, że można wierzyć w innych bogów:

Wiara w niewiarę

Czasem spotykamy się ze zdziwieniem, że ateista się nawrócił, a tak naprawdę on tylko zmienił wyznanie. Przed tym wierzył, że Boga nie ma, a teraz wierzy, że On jest. Jeszcze niedawno spotykaliśmy się z "osobistymi wrogami Pana Boga" walczącymi z wszelkimi przejawami religijności i gnębiącymi ludzi za udział obrządkach. Dzisiaj ci sami, z nie mniejszym zapałem, prześladują jednostki, indyferentne religijnie, pragnące w praktyce przestrzegać rozdziału kościołów od państwa.

Do wszelakiej działalności społeczno-politycznej oraz wszystkich idei podchodzę dosyć krytycznie, uważając, że w praktyce życia nie jest możliwe pełne osiągnięcie jakiegokolwiek ideału. Czy mając tak krytyczne podejście do rzeczywistości mogę nazwać się sceptykiem? Chyba nie, gdyż - na przykład - mocno wierzę (lub jestem głęboko przekonanym), że poprawa bytu ludzi społecznie dyskryminowanych jest możliwa. Zgodnie z tym poglądem znajomi "pragmatycy" nazywają mnie wierzącym idealistą. Znowu, z tym określeniem nie zgadzają się ci, którzy wierzą w Boga i nazywają mnie niewierzącym, I już wydawałoby się, że zostałem sklasyfikowany, ale po chwili otrzymuję od nich pytanie: - "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".

Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
. Ja na pewno nie należę do wrogów tego co nie istnieje. Także nie jestem wrogiem żadnych ludzi, choć na pewno walczę z głupotą oraz zwalczam tak jak umiem, niektóre ekstremalne poglądy - takie, jak np. religianctwo, klerykalizm, ksenofobię itp.

>Z jednej strony w jaki niby sposób można wierzyć w nieistnienie boga?
Napisałem o tym wielokrotnie, tu w linkach znajdzie Pan odpowiedź: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,624150#w624324

>Z drugiej strony ateizm bez żadnej naukowej podbudowy wydaje mi się jednak z lekka naiwny, takie zdroworozsądkowe bóg nie istnieje bo nie nie do końca mnie satysfakcjonuje, choć w mojej ocenie jest to twierdzenie odpowiadające prawdzie.
Całkowita zgoda, dlatego często piszę, iż choć nazwanie mnie ateistą wcale mnie nie obraża, to ateistą nie jestem tylko naturalistą ontologicznym, a ta postawa poznawcza pozwala odrzucić wiarę w świat nadprzyrodzony na gruncie filozoficzno-naukowym.

>Rozsądniejszym jest powiedzieć nic nie świadczy o istnieniu boga, nie ma na to dowodów, nie wiadomo czym ów bóg jest, nauka zaś potrafi wyjaśnić przynajmniej część tego co kiedyś bogami właśnie wyjaśniano.
Tak.

>Tymczasem jest to oczywistość - nauki przyrodnicze boga nie znają, bardziej znane bogi mają sprzeczne cechy, nie jest bóg potrzebny do tłumaczenia różnych zjawisk, wreszcie nic nie tłumaczy przesuwa tylko odpowiedź o jeden stopień w tył.
Dokładnie tak, ale odrzucenie wiary wymaga intelektualnego procesu: www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,618781#w620130 i dlatego bardzo rozróżniam ateizm oparty na wierze, że jakiegoś boga lub nawet wszystkich bogów nie ma od ateizmu racjonalistycznego - odrzucającego wiarę na podstawie racjonalnych przemyśleń w oparciu o dorobek nauki.

Pozdrawiam.

@@@
.

Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi Harpun
.
Aby się odwoływać do czyichś tekstów, to po pierwsze trzeba je znać, a po drugie, to odwoływać się konkretnie je cytując.
Tu nie piaskownica, gdzie można błotem się obrzucać. To w miarę poważne forum dla samodzielnie myślącej inteligencji.
>- Zapytaj Bogusławskiego, to jego teksty i teorie, że wiara i niewiara to taki sam fideizm i to równie głupi.
Wielce Szanowny Panie - głupoty, to poszukał bym jednak gdzie indziej. Na przykład wśród tak bardzo zacietrzewionych wierzących tylko w swoje racje, że aż nie potrafią zrozumieć jasnej wypowiedzi interlokutora. Ponadto wypowiedzi powtarzanej wielokrotnie. Każda wiara - niezależnie od jej podmiotu/przedmiotu ogranicza nas intelektualnie, głęboka ogranicza absolutnie.

@@@
.

#139
22-06-2014 22:25
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
> "Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości
>na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia."

>www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,406043#w406140
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,506302#w506918
Zgadzam się. To jak w Kubusiu Puchatku - im bardziej go szukamy tym bardziej go nie ma. Z tym, że nauka niebycie boga poświadcza raczej przez odkrywanie tego co jest, eliminując kolejne schowki, gdzie postulowany przez wierzących bóg mógłby się ukrywać.
>Uczeni i racjonaliści szukają wiedzy (prawdy) o istniejącej obiektywnie rzeczywistości, a nie sposobów aby dokopać wierzącym.
Wcale temu nie zaprzeczam. Tym niemniej można by uznać, że wierzący obrywają rykoszetem, bo jak mniemam coraz ciężej zachować wiarę wobec eliminowania boga z kolejnych sfer życia, czy pokazywania jak to było z "cudami". Zniknął w tym dążeniu do prawdy bóg stwórca, został jedynie bóg dziur. Pan zastępów został zredukowany do objawiania się na tostach, choć i dziś można się spotkać z ludźmi tłumaczącymi rozmaite wydarzenia wolą boga.
>Wierzący walczą, tak jak im intelekt pozwala i zupełnie nie rozumieją jak można odrzucić wiarę, choć potrafią zrozumieć, że można wierzyć w innych bogów: [url=http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971/q,Confessiones]
Nie żebym się specjalnie dziwił, jeśli przynajmniej podświadomie zdają sobie sprawę z irracjonalizmu własnej wiary, to pewną ulgą jest chyba mniemanie, iż przeciwna strona też wierzy, tyle że w co innego.
>Ja na pewno nie należę do wrogów tego co nie istnieje. Także nie jestem wrogiem żadnych ludzi, choć na pewno walczę z głupotą oraz zwalczam tak jak umiem, niektóre ekstremalne poglądy - takie, jak np. religianctwo, klerykalizm, ksenofobię itp.
Ze zrozumiałych względów wrogiem boga nie jestem, lecz nawet jako postać mityczna nie budzi mojej sympatii. Wrogiem ludzi także nie jestem - uważam, że każdy powinien żyć jak chce, wierzyć (lub nie) w co chce byle innym nie szkodził i swoich wierzeń nie narzucał.
>Całkowita zgoda, dlatego często piszę, iż choć nazwanie mnie ateistą wcale mnie nie obraża, to ateistą nie jestem tylko naturalistą ontologicznym, a ta postawa poznawcza pozwala odrzucić wiarę w świat nadprzyrodzony na gruncie filozoficzno-naukowym.
Jest to według mnie rozsądne podejście. O ile pamiętam wspomniany już przeze mnie Baggini łączył ateizm z naturalizmem, nadto zaś postrzegał go nie jako pogląd negatywny a afirmujący życie i jego radości. Jest to podejście, z którym się zgadzam, choć i innych nie wykluczam.
> Dokładnie tak, ale odrzucenie wiary wymaga intelektualnego procesu: www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,618781#w620130 i dlatego bardzo rozróżniam ateizm oparty na wierze, że jakiegoś boga lub nawet wszystkich bogów nie ma od ateizmu racjonalistycznego - odrzucającego wiarę na podstawie racjonalnych przemyśleń w oparciu o dorobek nauki.
Zgadzam się.
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

#140
22-06-2014 22:26
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
>Każda wiara - niezależnie od jej podmiotu/przedmiotu ogranicza nas intelektualnie, głęboka ogranicza absolutnie.

Oprócz oczywiście tej, którą można wytłumaczyć logicznie i poznać empirycznie. Wtedy pomimo takiej wiary (w powiedzmy na przykład zmartwychwstanie) można nadal uchodzić za nieograniczonego racjonalistę

#141
22-06-2014 22:47
 Ocena 2 na 2
Harpun (167 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
>Aby się odwoływać do czyichś tekstów, to po pierwsze trzeba je znać, a po drugie, to odwoływać się konkretnie je cytując.

>Tu nie piaskownica, gdzie można błotem się obrzucać. To w miarę poważne forum dla samodzielnie myślącej inteligencji.

-Pomyśl pan racjonalnie, skąd błoto w piaskownicy?

>>- Zapytaj Bogusławskiego, to jego teksty i teorie, że wiara i niewiara to taki sam fideizm i to równie głupi.
>Każda wiara - niezależnie od jej podmiotu/przedmiotu ogranicza nas intelektualnie, głęboka ogranicza absolutnie.

-I konkretnie ciąg dalszy Bogusławskiego: "niezależnie od jej przedmiotu i głęboko wierzący w to, iż Bóg istnieje nie różni się poziomem zidiocenia od wierzących w to, że Boga nie ma."
www.racjon(*)m.php/s,624150/z,0/d,7#w624532

-Jaki poziom zidiocenia jest potrzebny, żeby własnych zdań nie pamiętać? I jaki musi on być, by za jednakowo zidiociałych uważać, tych którzy głęboko wierzą w coś czego nigdy nie widzieli i brak jest na to racjonalnych przesłanek, z tymi którzy zwyczajnie w to nie wierzą z tej samej przyczyny?

#142
23-06-2014 00:24
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi Harpun
.
>-Pomyśl pan racjonalnie, skąd błoto w piaskownicy?
Ja trochę już z niej wyrosłem, a Pan dalej w niej siedzi. Nawet psie gówna nie mówiąc o błocie można w niej znaleźć,
a gdy chce się psa uderzyć, to kij zawsze się znajdzie, a można też czym innym przywalić.

>- Zapytaj Bogusławskiego, to jego teksty i teorie, że wiara i niewiara to taki sam fideizm i to równie głupi.
>>>>Każda wiara - niezależnie od jej podmiotu/przedmiotu ogranicza nas intelektualnie, głęboka ogranicza absolutnie.
>-I konkretnie ciąg dalszy Bogusławskiego: "niezależnie od jej przedmiotu i głęboko wierzący w to, iż Bóg istnieje nie różni się poziomem zidiocenia od wierzących w to, że Boga nie ma."
>www.racjon(*)m.php/s,624150/z,0/d,7#w624532
>-Jaki poziom zidiocenia jest potrzebny, żeby własnych zdań nie pamiętać?
Ja pamiętam.
A Pan jak teraz tu podaje, to z tego kawałka coś wykastrował i nową niby moją myśl zmajstrował?:
A o jakiej drugiej stronie Pan tu mówi? Ja napisałem o jednej stronie, o wierze.
>-A ja o niewierze.
A ja o tym pisałem:
Uważam, iż nic bardziej intelektualnie nie ogranicza człowieka od wiary niezależnie od jej przedmiotu i głęboko wierzący w to, iż Bóg istnieje nie różni się poziomem zidiocenia od wierzących w to, że Boga nie ma.
A Panu nawet w ten zaznaczony granatem link nie chce się kliknąć.

Przedstawia Pan własne projekcje: Zapytaj Bogusławskiego, "to jego teksty i teorie, że wiara i niewiara to taki sam fideizm i to równie głupi" jako moje wypowiedzi. Gdzie ja pisałem o N I E W I E R Z E? Nie dość, iż niewiele potrafi Pan zrozumieć z moich wypowiedzi, to jeszcze nimi Pan kręci i manipuluje. Wyjdź Pan z poziomu piaskownicy, to poważne forum.

>I jaki musi on być, by za jednakowo zidiociałych uważać, tych którzy głęboko wierzą w coś czego nigdy nie widzieli i brak jest na to racjonalnych przesłanek, z tymi którzy zwyczajnie w to nie wierzą z tej samej przyczyny?
Tak, widzę zdecydowane podobieństwo mentalne pomiędzy Panem, a na przykład Panem Elaspem, czy innymi wierzącymi w przeróżne zestawy bzdur i to podobieństwo, to sam Pan to tu udowadnia z uporem wartym lepszej sprawy. Inteligentnym ludziom podałem link do wątku wierze poświęconemu, ale po co trudzić się czytaniem, gdy można sobie ot tak popieprzyć. "Baje to co mi się zdaje i kto mi coś zrobi".

Wikipedia: Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Owo subiektywne prawdopodobieństwo nigdy nie osiąga wartości 100%, gdyż wtedy wiara staje się wiedzą. Jeśli subiektywne prawdopodobieństwo jest małe, to potocznie taką wiarę nazywamy przypuszczeniem, a przy znikomym prawdopodobieństwie mówimy, że czegoś nie wykluczamy. Zupełnie tu nie ma znaczenia zestaw głupot, czy mądrości,
w które się wierzy.

Nauka opiera się na niewierze!

Najprościej mówiąc hipotezy naukowe, to nie mity religijne i podaje się ich do wiary tylko pod krytyczną ocenę innych kompetentnych uczonych. Hipotezy naukowe są pewnymi intelektualnymi spekulacjami, ale powinny być budowane na dotychczasowych osiągnięciach nauki, a nie na czystej fantazji uczonych.

Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

@@@
.

Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi rafal73
.
Każda wiara - niezależnie od jej podmiotu/przedmiotu ogranicza nas intelektualnie, głęboka ogranicza absolutnie.
>Oprócz oczywiście tej, którą można wytłumaczyć logicznie i poznać empirycznie.
Nie istnieje żadna wiara, na rzecz której można przedstawić dowody *. Gdy mamy dowody nie musimy w nic wierzyć: pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)

>Wtedy pomimo takiej wiary (w powiedzmy na przykład zmartwychwstanie) można nadal uchodzić za nieograniczonego racjonalistę
Trzeba być mocno ograniczonym irracjonalistą, aby wierzyć, iż moja wiara jest słuszniejszą od wiary drugiego człowieka.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,496609#w496975
www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739#w558746
www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739#w558747
www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739#w558750

I na co Pan więcej liczy z mojej strony? Tak współczuję Panu bardzo, iż tak niewiele zrozumieć potrafi. Nie jestem zupełnie w stanie wielu osób nauczyć czytania ze zrozumieniem i umiejętności myślenia. Nie jestem też zupełnie w stanie polemizować z niczyją wiarą. Spokojnie może Pan sobie wierzyć we wszystko co mu się żywnie podoba. Mnie nic do Pańskich wierzeń. Podałem swoje argumenty tylko tym, którzy je zrozumieć potrafią i cieszę się, że jeszcze na tym forum stanowią oni większość.

* Logika formalna jest algebrą myślenia, a więc nauką ścisłą i jako taka jest luźno powiązana z bogactwem życia społecznego. Jest ona wyrazem racjonalności myślenia, ale nie udziela nam odpowiedzi na wiele pytań egzystencjalnych (zwrócił na to uwagę prof. Kazimierz Ajdukiewicz), a ponadto jest chyba tak, że gdy w jej ramach przyjmiemy aksjomat np. o istnieniu Boga, to w następstwie i dalsze rozważania teologicznie mogą zachować walor logicznej racjonalności. Idąc tym tropem przez historię logiki filozoficznej dostrzegamy jak wielu wśród największych myślicieli godziło logiczne myślenie z fideistyczną postawą światopoglądową, Mówiąc krócej założenie istnienia absolutu (Bóg filozofów na ogół bardzo różni się od Boga teologów) nie przeszkadzało im w posługiwaniu się logiką, a nawet odkrywaniu zasad logicznego myślenia i tworzeniu własnych systemów logicznych.

Wchodząc do czasów nowożytnych warto sięgnąć do Johna Henry'ego Newmana z jego Logiką wiary z 1870r. (choć sam autor nie był przekonany co do logicznej mocy swoich dowodów), a także do współczesnego filozofa analitycznego - a więc przywiązującego wagę do logiki - Alwina Platinga, który używając sprawnie własnego rozumu, sugestywnie (choć mnie nie przekonał) broni racjonalnej akceptowalności twierdzenia o istnieniu Boga. Na polskim gruncie za logików związanych z Kościołem katolickim uznawani są między innymi: ks. prof. Jan Salamucha, sławny Ojciec Innocenty, czyli ks. prof. Józef Maria Bocheński oraz żyjący prof. Andrzej Grzegorczyk. Moim zdaniem, wszyscy oni wychodząc od nieprawdziwych (nieweryfikowalnych) przesłanek w konsekwencji wyciągali mylne wnioski. Ale uważam, że to ludzie mądrzy - warci tego, aby poznawać ich przemyślenia oraz podejmować polemikę z ich poglądami.

Tu też rodzi się kłopot z definicją racjonalności. Wszak ratio to: rachunek; osąd; rozum; metoda. Tu przyjąłem, że racjonalny to: rozumny; oparty na zasadach poprawnego myślenia i skutecznego działania; uzasadniony; wyrozumowany. Co prawda np. Joachim Wehler rozróżnia i definiuje: racjonalność, intelekt i rozum, ale wydaje się, że jak na publicystykę to zbyt szczegółowe.


@@@
.

#144
23-06-2014 01:54
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
>Mimo wszystko do niewiary wystarcza zdrowy rozsądek.
>Z drugiej strony ateizm bez żadnej naukowej podbudowy wydaje mi się jednak z lekka naiwny, takie zdroworozsądkowe bóg nie istnieje bo nie nie do końca mnie satysfakcjonuje,
Też tu jestem trochę rozdarty.
Powiedzmy że ktoś nie wie, na jakiej zasadzie działają antybiotyki ani jak działa placebo. Ale widzi, że antybiotyki działają, natomiast nie działa talizman. Więc uważa, że antybiotyki działają a talizman nie działa. Czy można jego przekonanie nazwać naiwnym? Według mnie jest bardzo rozsądny, jeśli mimo braku wiedzy potrafi zauważyć fakty.
Inna sprawa, co kogo satysfakcjonuje. Ja też lubię dużo wiedzieć, co, jak, dlaczego ale zagłębianie się w temat istnienia/nieistnienia Boga to kwestia filozoficzna i nie bardzo mi się chce. Tym bardziej, że wierzący i tak powie, że jestem naiwny a nawet głupi, bo przecież Bóg jest. No i słynny zakład Pascala, przy którym mi już ręce opadają.
Natomiast zastanawiam się, czy są tacy ludzie, którzy uważają, że Bóg nie istnieje, bo nie. To byłoby trochę bez sensu, ale chyba każdy ma jakiś powód, jakieś uzasadnienie.
Jeszcze jedno. Jeśli ktoś nie wierzy w Boga, bo nie został zindoktrynowany w dzieciństwie, to chyba nie można go nazwać naiwnie wierzącym w nieistnienie?
>Rozsądniejszym jest powiedzieć nic nie świadczy o istnieniu boga, nie ma na to dowodów, nie wiadomo czym ów bóg jest, nauka zaś potrafi wyjaśnić przynajmniej część tego co kiedyś bogami właśnie wyjaśniano.
Tylko że taki pogląd też można uznać za naiwny, bo kiedyś nic nie świadczyło o istnieniu elektronów, nikt nie wiedział, co to jest, a one były.
Wszystko jest względne

#145
23-06-2014 09:58
 Ocena 6 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi Episode_2
>Powiedzmy że ktoś nie wie, na jakiej zasadzie działają antybiotyki ani jak działa placebo. Ale widzi, że antybiotyki działają, natomiast nie działa talizman. Więc uważa, że antybiotyki działają a talizman nie działa. Czy można jego przekonanie nazwać naiwnym? Według mnie jest bardzo rozsądny, jeśli mimo braku wiedzy potrafi zauważyć fakty.
Trochę źle to sformułowałeś. Skoro widzi, że antybiotyki działają to nie uważa, a wie, iż one działają. Skoro zaś działają i on jest tego świadom to nie można nazwać tego przekonania naiwnym. To czego mu brakuje to wiedza dlaczego i jak działają a tu można dorobić sobie najdziksze teorie nic z rozsądkiem wspólnego nie mające.
>Inna sprawa, co kogo satysfakcjonuje. Ja też lubię dużo wiedzieć, co, jak, dlaczego ale zagłębianie się w temat istnienia/nieistnienia Boga to kwestia filozoficzna i nie bardzo mi się chce. Tym bardziej, że wierzący i tak powie, że jestem naiwny a nawet głupi, bo przecież Bóg jest. No i słynny zakład Pascala, przy którym mi już ręce opadają.
Nie trzeba się nadmiernie zgłębiać żeby zauważyć sprzeczność postulowanego przez katolików boga, czy bezsens "dowodu" Tomasza z Akwinu. Pełniejsze jednak będzie odwołanie się do nauki, tam tymczasem boga i nadnaturalnego świata ni widu ni słychu.
>Natomiast zastanawiam się, czy są tacy ludzie, którzy uważają, że Bóg nie istnieje, bo nie. To byłoby trochę bez sensu, ale chyba każdy ma jakiś powód, jakieś uzasadnienie.
Jeśli ktoś taki by istniał to byłby właśnie wierzącym ateistą. Bóg jest bo tak to domena wierzących. Ateiści to raczej boga (czego?) nie ma bo... czy nic nie świadczy o istnieniu bytu zwanego bogiem ponieważ...
>Jeszcze jedno. Jeśli ktoś nie wierzy w Boga, bo nie został zindoktrynowany w dzieciństwie, to chyba nie można go nazwać naiwnie wierzącym w nieistnienie?
Powiedziałbym, że nie. Do czasu gdy nie pozna tego słowa i idącego z nim bagażu to nawet nie ma potrzeby nazywania się ateistą, bo jest to dla niego stan naturalny nie zaprzeczenie.
>Tylko że taki pogląd też można uznać za naiwny, bo kiedyś nic nie świadczyło o istnieniu elektronów, nikt nie wiedział, co to jest, a one były.
Żeby ten pogląd uznać za naiwny trzeba mieć pewne problemy z przyjęciem do wiadomości rozwoju nauki. Kiedyś nic nie świadczyło o istnieniu elektronów, względnie ludzie tego świadczenia nie potrafili rozpoznać, nikt nie wiedział, że one były bo nie było ich jak wykryć. Problem w tym, że nie można było nawet powiedzieć, że nic nie świadczy o ich istnieniu bo do tego trzeba by mieć jakieś o nich pojęcie. Mówiąc krótko w świadomości żyjących kiedyś ludzi nie było czegoś takiego jak elektrony i było to zgodne z ówczesnym poziomem wiedzy naukowej.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

#146
23-06-2014 11:12
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi Iwan Denisowicz

Wierzący walczą, tak jak im intelekt pozwala i zupełnie nie rozumieją jak można odrzucić wiarę, choć potrafią zrozumieć, że można wierzyć w innych bogów:
>Nie żebym się specjalnie dziwił, jeśli przynajmniej podświadomie zdają sobie sprawę z irracjonalizmu własnej wiary, to pewną ulgą jest chyba mniemanie, iż przeciwna strona też wierzy, tyle że w co innego.
www.wprost.pl/ar/147383/W-co-wierza-uczeni/
lubimyczytac.pl/ksiazka/132589/jak-wierza-uczeni
www.opoka.(*)eka/F/FR/wierzacy_ateisci.html
Odrzucenie Boga, czy całego świata nadprzyrodzonego dla fideistów jest jakoś tam zrozumiałe, gdyż ich zdaniem różni ludzie różnie wierzą. Nie zrozumiałą i całkowicie nie do przyjęcia jest postawa odrzucenia wszelkiej wiary afideizm, czy jak w moim przypadku antyfideizm.

Z filozoficznego punktu widzenia jestem przeciwnikiem każdej wiary, ale wiary, a nie np. naukowych hipotez.
A z pragmatycznej, codziennej perspektywy jestem wszelkiej przeciwnikiem głupoty, która prawie zawsze z wiarą w jedynosłuszność własnych racji jest połączoną.

Pozdrawiam.

@@@
.

#147
23-06-2014 11:35
 Ocena 6 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
>www.wprost.pl/ar/147383/W-co-wierza-uczeni/
>lubimyczytac.pl/ksiazka/132589/jak-wierza-uczeni
>www.opoka.(*)eka/F/FR/wierzacy_ateisci.html
>Odrzucenie Boga, czy całego świata nadprzyrodzonego dla fideistów jest jakoś tam zrozumiałe, gdyż ich zdaniem różni ludzie różnie wierzą. Nie zrozumiałą i całkowicie nie do przyjęcia jest postawa odrzucenia wszelkiej wiary afideizm, czy jak w moim przypadku antyfideizm.
Oczywiście. Wierzący nie potrafią zrozumieć, iż ktoś może nie wierzyć, że może całkowicie wiarę odrzucać jako niepotrzebną. Wobec tego mówienie, że ateiści też wierzą jest z ich strony próbą sprowadzenia oponenta do swojego poziomu, a następnie wykazania, że to ich fideistów wiara jest bardziej sensowna, co zresztą postuluje ks. Drzewiecki w podlinkowanym przez Pana artykule.
>A z pragmatycznej, codziennej perspektywy jestem wszelkiej przeciwnikiem głupoty, która prawie zawsze z wiarą w jedynosłuszność własnych racji jest połączoną.
Bardziej niż głupota przeszkadza mi podłość czy chęć narzucania innym swoich poglądów, szczególnie gdy jest powiązana z obłudą co pięknie egzemplifikuje kościół. Dlatego też drażni mnie część rodaków uznająca, iż wie lepiej jak kto ma żyć, sprzeciwiająca się czy to dopuszczalności aborcji, małżeństw homoseksualnych bądź eutanazji lub antykoncepcji. Ich bozia i pasterze im zabraniają a oni żeby nie być gorsi próbują swoje prymitywne tabu narzucić innym.
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

#148
23-06-2014 12:05
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
.
>Bardziej niż głupota przeszkadza mi podłość czy chęć narzucania innym swoich poglądów, szczególnie gdy jest powiązana z obłudą co pięknie egzemplifikuje kościół.
Promowanie własnych przekonań jest naturalną cechą większości ludzi, ale do ich narzucania - szczególnie takiego bezwzględnego - konieczną jest wiara. Im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, tym jest groźniejszą, gdyż usprawiedliwia każdą podłość czynioną w jej imieniu. Kościół jest tu prekursorem i mistrzem większości podłych technik podporządkowania innych swojej władzy oraz doktrynie. Pomysłodawcą i twórcą całej rozbudowanej maszynerii policji myśli, ale później uczniów miał doskonałych choćby w NKWD i Gestapo.

Pozdrawiam.

@@@
.

#149
23-06-2014 14:03
 Ocena 1 na 1
Harpun (167 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
>Wikipedia: Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Owo subiektywne prawdopodobieństwo nigdy nie osiąga wartości 100%, gdyż wtedy wiara staje się wiedzą. Jeśli subiektywne prawdopodobieństwo jest małe, to potocznie taką wiarę nazywamy przypuszczeniem, a przy znikomym prawdopodobieństwie mówimy, że czegoś nie wykluczamy. Zupełnie tu nie ma znaczenia zestaw głupot, czy mądrości,
> w które się wierzy.
> Nauka opiera się na niewierze!
> Najprościej mówiąc hipotezy naukowe, to nie mity religijne i podaje się ich do wiary tylko pod krytyczną ocenę innych kompetentnych uczonych. Hipotezy naukowe są pewnymi intelektualnymi spekulacjami, ale powinny być budowane na dotychczasowych osiągnięciach nauki, a nie na czystej fantazji uczonych.

-Może się pan do woli bawić terminami wiara, niewiara i uznawać ateistów za wierzących w nieistnienie boga, tylko po co powołuje się na na naukę i mówi o uzasadnieniu i prawdopodobieństwie, by w ogóle tego nie brać pod uwagę. Specjalnie dla pana jestem ateistą, czyli wierzącym w nieistnienie boga. Swoją wiarę opieram na przesłankach naukowych, o których sam pan wspomina, na biologii, w szczególności ewolucji, paleontologii, genetyce. Uważam, wierzę, że te nauki lepiej wyjaśniają obserwowaną rzeczywistość, niż wszystkie święte pisma. Mam do tego podstawy? Żadne zjawiska, ani teorie naukowe istnienia boga nie wymagają, a tego bajkowego, biblijnego wręcz wykluczają. I teraz uważa pan, że moja wiara w nieistnienie boga jest równie głupia i w tym samym stopniu mnie ogranicza jak czyjaś wiara w boga stwórcę, kierującego ludzkimi losami i wymagającego kultu? Zauważa pan różnice w uzasadnieniu tych poglądów, tych wiar? Czy uzasadnienie nie gra roli?

#150
23-06-2014 14:13
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)Odp: Kolejne wyróżnienie dla księdza profesora
W odpowiedzi Harpun
>Specjalnie dla pana jestem ateistą, czyli wierzącym w nieistnienie boga.
Ateista nie jest "wierzącym w nieistnienie bogów", tylko niewierzącym w istnienie. w opozycji teista-ateista nie chodzi o przeciwstawienie istnieniu nieistnienia, tylko wierze niewiary.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365