 |
Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-07-2014 21:50 | Marcin Mleczek (125 punktów) | Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika
5 na 5 | Bóg biblijny jest sprzeczny sam w sobie i nie może istnieć. Przykłady: 1. Bóg stwarza coś z niczego. Mamy tu jakby logiczną sprzeczność 0+0=1. Czy można stworzyć coś z niczego? 2. Bóg jest wszechwiedzący i od dnia Twojego urodzenia wie czy pójdziesz do nieba czy do piekła. Poza tym daje ci wolną wolę. Jak to możliwe byś miał wolną wolę gdy bóg wie co zrobisz jutro, czy pójdziesz do nieba czy piekła? 3. Bóg jest nieśmiertelny i wszechmogący. Skoro może wszystko to może popełnić samobójstwo ale nie może tego zrobić bo jest nieśmiertelny. Może więc popełnić samobójstwo czy nie? Inne przykłady i wyjaśnienia można znaleźć na filmie youtube (mojego autorstwa): www.youtube.com/watch?v=lw-5M6lgCM8 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 Dalej..#16 4 na 4 | Marcin Mleczek (125 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | Ulderico napisałeś > Jesteś zapewne osobą bardzo młodą, na co wskazuje Twój ognisty temperament neofity, więc pewne rzeczy i tak ujdą Ci płazi>Po co wnosić do dyskusji uwagi wiekowe? Nie powinniśmy traktować ludzi jednakowo biorąc pod uwagę argumenty nie wiek? Niczego tak nie wnosisz do dyskusji, chcesz pokazać, że nie mam racji z uwagi na wiek? Brak Ci argumentów? Uważasz, że tylko osoby starsze posiadają umiejętności do oceny i wyjaśnień pewnych zagadnień? Twierdzisz dodatkowo, że pewne rzeczy z tego powodu ujdą mi płazem? Raczej kulturowo przyjmuje się, że osoby starsze mogą skarcić młodego bo w końcu co może wiedzieć o świecie. Rozumiem, że chcesz by mi to nie uszło płazem. Wymyśliłeś jakąś karę? > ale uważam, że nie powinieneś zbyt pochopnie stawiać pewnych diagnoz>Jeśli chodzi o pochopną diagnozę- gdy ktoś uważa, że siedzi w nim inna osoba, która jeszcze może nim kieruje, przyznam, że obawiam się tej osoby. Jeśli uważasz to za pochopne, trudno. Może się okazać, że niczego złego nie zrobi, ja natomiast obawiałbym się, że taka osoba może zaatakować kogoś niewinnego tłumacząc się, że ktoś nią kierował. > Nawet jeśli uznamy, że wiara w boga jest wytłumaczalna za pomocą jakiejś teorii psychologicznej i wypracowanego na jej gruncie aparatu pojęciowego, to jeszcze nie oznacza, że jest ona chorobą.>Dlatego szanowny starszy Panie napisałem, że jeśli jakiś mistyk lub osoba chora psychicznie uważa, że jakaś inna osoba w niej jest. Nie napisałem, że każdy mistyk jest chory psychicznie, za to w danej kwestii jest nieracjonalny. Sam termin choroby psychicznej nie jest jednoznaczny, > Poza tym, skąd w zasadzie wiadomo, czym jest ta "osoba", o której posiadasz niby tak wielką wiedzęGdzieś napisałem, że wiem czym jest ta ,,osoba"? Myślę, że jasno dałem do zrozumienia, że bóg nie istnieje, to skąd pytanie zakładające, że wiem czym jest. Wiem czym nie może być. Jeśli ktoś się mnie spyta skąd wiesz jakiego koloru są kwadratowe koła? Odpowiem, że żadnego koloru bo takowe nie istnieją. > Sądzisz, że zostało to już na gruncie naukowym tak doskonale wyjaśnione, że nie pozostawia miejsca na żadne wątpliwościNa gruncie logicznym dość jasno można stwierdzić które teorie boga są niemożliwe. > Czym według Ciebie jest więc "osoba"? Jak powstaje, jak istnieje, jak rozwija się, działa? Rozwiń, proszę, tę myśl tak wyczerpująco, jak potrafisz.>Termin osoba jest związany ze stanem fizycznym, psychicznym danej jednostki. Gdy mówimy, że ktoś ma ciekawą osobowość odwołujemy się do zachowań danej osoby. To, że nawet jeśli coś by miało przenikać (typu bóstwa) w komórki czyjeś nie oznacza, że to coś byłoby osobą. To tak jak po wypiciu soku pomidorowego ten sok nie staje się osobą. Osobowość jest subiektywną oceną czyjegoś postępowania, myślenia, a to wymaga posiadania umysłu. Sok pomidorowy, wiatr, piorun ani rzekomy przenikający bóg nie mają umysłu, i nie mają osobowości. Osoba jest kształtowana od urodzenia przez bodźce zewnętrzne. W przypadku boga biblijnego, początkowo był on wszystkim istniejącym i poza nim nie było niczego. Nic go nie kształtowało, był nijaki. Nie stworzył niczego nowego bo nie miał z czego. Jeśli wszystko co istnieje jest nim wciąż nie ma niczego co by kształtowało jego osobowość, tym samym nie może jej posiadać. Osobę kształtuje to jakie predyspozycje odziedziczyła dana jednostka, oraz to czego doświadczyła- czynnik zewnętrzny. Czyli mózg który się rozwinął tak a nie inaczej z uwagi na odziedziczone predyspozycje odbiera zewnętrzne informacje kształtując przez to daną osobowość. Bez mózgu, bez zewnętrznych czynników nie będzie osobowości. Gdy osobowość u człowieka jest rozwinięta to występują wtedy cechy które trudno zmienić. > Przepraszam, ale już zwracałem uwagę, że płeć nie odnosi się tylko do tego biologicznego wycinka rzeczywistości>Przepraszam ale odniosłem się też do przykładów płci psychologicznej, społecznej... > Dla mistyka bóg może być wszechprzenikający - wtedy posiada wszelkie komórki, jakie istnieją we Wszechświecie.>Dla chorego psychicznie też. Co to zmienia? Napiszę ponownie- to, że przejdzie przeze mnie piorun nie znaczy, że można przyjąć, że ma moją płeć. Napisałem, że takowy byt musiałby być organizmem, musiałby wytwarzać przyjęte w obrębie nauki komórki. Odpowiedziałeś: ,,Skąd pewność, że tego nie robi?" Bo nie jest organizmem, nie ma materii. Komórki nie powstają z braku materii. > Dlaczego zakładasz, że idea boga musi być wytłumaczalna za pomocą pojęć dostępnych ludzkiemu umysłowi i inteligencjiZ tego samego powodu dla którego Ty używając inteligencji twierdzisz, że nie musi być wytłumaczalna. > Gdyby zapytać większość ludzi, gdzie w tej rzeźbie jest chłopak, a gdzie dziewczyna, to jak myślisz, mieliby podobne dylematy, co TyW rzeźbie nie ma chłopaka ani dziewczyny, tylko rzeźba przedstawia chłopaka i dziewczynę. Wciąż próbujesz przekonać ludzi, że jak się odpowiednio wydłubie kamień to będzie mieć on płeć. > Jesteś trochę mało oczytany. Trzeba się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. I mieć trochę bardziej otwarty umysł.>Jesteś trochę mało logiczny. Trzeba myśleć, myśleć, i jeszcze raz myśleć. (Panie oczytany, od kiedy zdanie zaczyna się literą ,,i") Proponuję samemu ,,otworzyć" umysł. |
#17 -2 na 2 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Po co wnosić do dyskusji uwagi wiekowe? Nie powinniśmy traktować ludzi jednakowo biorąc pod uwagę argumenty nie wiek? Niczego tak nie wnosisz do dyskusji, chcesz pokazać, że nie mam racji z uwagi na wiek? Brak Ci argumentów? Uważasz, że tylko osoby starsze posiadają umiejętności do oceny i wyjaśnień pewnych zagadnień?To oczywiste. Nastolatki i młodzi dorośli mają predylekcję do myślenia formalnego i nadmiernego moralnego pryncypializmu. Dobrze to widać z pozycji myślenia postformalnego i metaetyki nieco starszego od Ciebie osobnika. > Twierdzisz dodatkowo, że pewne rzeczy z tego powodu ujdą mi płazem? Raczej kulturowo przyjmuje się, że osoby starsze mogą skarcić młodego bo w końcu co może wiedzieć o świecie. Rozumiem, że chcesz by mi to nie uszło płazem. Wymyśliłeś jakąś karę?Przecież mówię, że ze względu na Twój młody wiek nikt nie może mieć Ci pewnych rzeczy za złe. > Jeśli chodzi o pochopną diagnozę - gdy ktoś uważa, że siedzi w nim inna osoba, która jeszcze może nim kieruje, przyznam, że obawiam się tej osoby. Jeśli uważasz to za pochopne, trudno. Może się okazać, że niczego złego nie zrobi, ja natomiast obawiałbym się, że taka osoba może zaatakować kogoś niewinnego tłumacząc się, że ktoś nią kierował.Bez przesady. Takie doświadczenia są częstsze niż by się wydawało i nikt od tego od razu nie zostaje pacjentem szpitala psychiatrycznego. Podobnie ma się rzecz z halucynacjami - nie demonizujmy tak wszelkich doświadczeń psychotycznych, skoro ewolucja nas w nie tak hojnie wyposażyła. > Dlatego szanowny starszy Panie napisałem, że jeśli jakiś mistyk lub osoba chora psychicznie uważa, że jakaś inna osoba w niej jest. Nie napisałem, że każdy mistyk jest chory psychicznie, za to w danej kwestii jest nieracjonalny. Sam termin choroby psychicznej nie jest jednoznaczny.Pewnie że nie jest chory psychicznie, nawet jeśli nie jest mistykiem. (Patrz akapit wyżej). > Gdzieś napisałem, że wiem czym jest ta ,,osoba"?No właśnie nigdzie. > Myślę, że jasno dałem do zrozumienia, że bóg nie istnieje, to skąd pytanie zakładające, że wiem czym jest. Wiem czym nie może być. Jeśli ktoś się mnie spyta skąd wiesz jakiego koloru są kwadratowe koła? Odpowiem, że żadnego koloru bo takowe nie istnieją.Mam nadzieję, że bóg choć trochę się przejął Twoim zdaniem na jego temat. > Na gruncie logicznym dość jasno można stwierdzić które teorie boga są niemożliwe.Znów ta fiksacja na myśleniu czysto formalnym. A przecież logika klasyczna jest tworem czysto ludzkim i ma też swoje słabe strony. W każdym razie można znaleźć wielu jej krytyków. Zresztą, jako logiczny dogmatyk na pewno o tym dobrze wiesz. > Termin osoba jest związany ze stanem fizycznym, psychicznym danej jednostki...A wiesz, że w Warszawie jest tablica upamiętniająca Ignacego Rzeckiego, bohatera powieści Prusa? Można ją znaleźć na kamienicy przy ul. Krakowskie Przedmieście 7. Oto, co jest na niej napisane Tu mieszkał Ignacy Rzecki, postać powołana do życia przez Bolesława Prusa w powieści pt "Lalka", były oficer piechoty węgierskiej - uczestnik kampanji roku 1948, handlowiec, sławny pamiętnikarz zmarły w roku 1879. Chcesz mi powiedzieć, że Rzecki dla autorów tej tablicy nie był osobą? Taki Roman Ingarden miał na to nieco inne zapatrywania. > Napisałem, że takowy byt musiałby być organizmem, musiałby wytwarzać przyjęte w obrębie nauki komórki. Odpowiedziałeś: ,,Skąd pewność, że tego nie robi?"> Bo nie jest organizmem, nie ma materii. Komórki nie powstają z braku materii.Podobno istnieje nieznana liczba Wszechświatów. Skąd wiesz, jakie prawa natury w nich obowiązują? > Z tego samego powodu dla którego Ty używając inteligencji twierdzisz, że nie musi być wytłumaczalna.Wytłumaczalna to ona może być, tylko zależy dla kogo. > W rzeźbie nie ma chłopaka ani dziewczyny, tylko rzeźba przedstawia chłopaka i dziewczynę. Wciąż próbujesz przekonać ludzi, że jak się odpowiednio wydłubie kamień to będzie mieć on płeć.To chyba oczywiste. > Proponuję samemu ,,otworzyć" umysł.Cały czas to robię, na okrągło...
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton |
#18 2 na 4 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | >Bóg biblijny jest sprzeczny sam w sobie i nie może istnieć. >Przykłady: >1. Bóg stwarza coś z niczego. Mamy tu jakby logiczną sprzeczność 0+0=1. Czy można stworzyć coś z >niczego? >2. Bóg jest wszechwiedzący i od dnia Twojego urodzenia wie czy pójdziesz do nieba czy do piekła. >Poza tym daje ci wolną wolę. Jak to możliwe byś miał wolną wolę gdy bóg wie co zrobisz jutro, czy >pójdziesz do nieba czy piekła? >3. Bóg jest nieśmiertelny i wszechmogący. Skoro może wszystko to może popełnić samobójstwo ale nie >może tego zrobić bo jest nieśmiertelny. Może więc popełnić samobójstwo czy nie?
Za nim ustosunkuję się do Twoich punktów, zwróć uwagę na dwie sprawy:
a) że my, ludzie gdy mówimy o nieskończoności czegokolwiek, jesteśmy w tym zupełnie bezradni, ponieważ neiskończoność prawie zawsze prowadzi do sprzeczności z inną nieskońocznością lub obserwacją.
b) jeśli zakładasz roboczo (na potrzeby dyskusji), że istnieje bóg (jakiś wszech...), nie pisz w tym samym zdaniu (wprost lub pośrednio), że musi On być dla Ciebie zrozumiały, bo nie musi.
A teraz wg punktów:
1. W tym pierwszym zdaniu, zawierasz już założenie o tym że istnieje bóg, który ma coś stworzyć. Zatem istnieje bóg, czyli już "COŚ", zatem nie stwarza On z niczego, tylko z czegoś (z siebie). Nie ma tutaj zatem żadnej sprzeczności (oczywiście przy założeniu, że On istnieje, a takowe przecież zrobiłeś).
2. Jeśli w jednym zdaniu mówisz o wszechwiedzy boga, musisz też w tym samym zdaniu założyć, że Boga nie rozumiemy (to logiczna konsekwencja wszechwiedzy: my przecież nie jesteśmy wszechwiedzący, zatem być może nie rozumiemy jak to jest, że bóg jest wszechwiedzacy, a my mamy wolną wolę). Sprzeczność pojawia się wtedy, gdy Ty nie możesz pojąć jak to możliwe, prawda? A to że nie możesz pojąć jest oczywiste, bo Ty nie ejsteś wszechwiedzący, a Bóg tak (Twoje założenie pierwotne). Zatem, przy założeniu wszechwiedzy boga (Twoim założeniu) oczywiste jest, że jest dla nas niepojęty. Zatem nie ma sprzeczności, albo przynjamniej być nie musi, a to już wystarczy, aby wszystko było logiczne (istnienie boga).
3.1. Ten sam problem co w punkcie 2. 3.2. Generalny kłopot z nieskończonością (punkt a). My ludzie nie radzimy sobie z nieskończonością, dotyczy to religii (tych atrybutów boga) ale też nauki, jesteśmy bezradni. Bezradność polega na tym, że modelując świat, chętnie do wzorów wpisujemy nieskońoczność, podobnie przyjmjjemy w religii. Nigdy jednak nie obserwowaliśmy nieskończoności i jest ona faktycznie sprzeczna z naszym poznaniem: nieskońoczona gęstość osobliwości (to możliwe?), nieskończony czas (a przecież BB), co zatem przed?, itd...
Zupełnie jesteśmy bezradni, zatem nie można, w sytuacji, gdy sami nie rozumiemy pojęć, wnioskować na ich podstawie o tym, że coś (bóg) nie istnieje.
Tyle na poziomie ogólnym, który wg mnie jest najważniejszy dla oceny tego, czy bóg może istnieć.
Na poziomie szczegółów, też można próbować wyjaśnić te rzekome sprzecznosci, które wskazałeś, ale to już tylko dla celów intelektualnej zabawy, bo sprawę, w mojej ocenie, rozstrzyga w sposób spójny i logiczny, poziom ogólny.
|
#19 5 na 5 | Marcin Mleczek (125 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | Brzostowski napisałeś: > jeśli zakładasz roboczo (na potrzeby dyskusji), że istnieje bóg (jakiś wszech...), nie pisz w tym samym zdaniu (wprost lub pośrednio), że musi On być dla Ciebie zrozumiały, bo nie musi.>Nie pisz też na matematyce, że 2+2= 4 bo według Twoich założeń nie musi tak być. Może nikt tego nie rozumie a Ty wiesz, że może być inaczej. Może w innym wszechświecie jest to 5. Podobnie wygląda Twoje stwierdzenie, że bóg sprzeczny sam w sobie może się tylko taki wydawać. 2+2=4 może większości się też tylko wydawać tak? Podobnie bóg który może istnieć w Twoim mniemaniu i stworzyć coś z niczego, może dawać wolną wolę i wiedzieć co zrobisz, może popełnić samobóstwo będąc nieśmiertelnym. > W tym pierwszym zdaniu, zawierasz już założenie o tym że istnieje bóg, który ma coś stworzyć. Zatem istnieje bóg, czyli już "COŚ", zatem nie stwarza On z niczego, tylko z czegoś (z siebie).>Siebie można zmienić, to nie znaczy, że coś stworzył. By coś stworzyć potrzeba zewnętrznych czynników. Jeśli bóg jest układem zamkniętym i tylko on istniał a teraz wszystko co istnieje byłoby jego odmienioną formą to wciąż niczego poza bogiem by nie było. Tym samym jest to sprzeczne z bogiem biblijnym który ma pretensje do ludzi i ich każe. Jak mógłby mieć pretensje do ludzi skoro ludzie stanowiliby jego część. Sam do siebie ma pretensje i każe część samego siebie? > że my, ludzie gdy mówimy o nieskończoności czegokolwiek, jesteśmy w tym zupełnie bezradni, ponieważ neiskończoność prawie zawsze prowadzi do sprzeczności z inną nieskońocznością lub obserwacją.>To, że piszesz, że prowadzi do sprzeczności nie znaczy, że tak jest. Co to za argument, że nieskończoność prawie zawsze prowadzi do sprzeczności z inną nieskończonością? Skąd Ci się wzięło kilka nieskończoności? Jeśli mówię wszystko, to chodzi mi o wszystko i nie mówię później kilka wszystkiego... > My ludzie nie radzimy sobie z nieskończonością... Nigdy jednak nie obserwowaliśmy nieskończoności i jest ona faktycznie sprzeczna z naszym poznanii>To, że nigdy jej nie zaobserwowaliśmy nie znaczy, że nie istnieje. Masz lepsze założenie niż nieskończoność? Jedynym innym jest obecność nicości gdzieś. Możesz to rozwinąć? Zacytuję jak sam siebie w tym punkcie atakujesz ze swoją teorią: ,,A to że nie możesz pojąć jest oczywiste, bo Ty nie ejsteś wszechwiedzący". Też mogę napisać, że nie wiesz jak to działa ale wypowiadasz się jakie nie jest. > Jeśli w jednym zdaniu mówisz o wszechwiedzy boga, musisz też w tym samym zdaniu założyć, że Boga nie rozumiemy>Żeby czegoś nie rozumieć to wpierw musi istnieć. Wpierw musiałbyś wiedzieć, że istnieje żeby tego nie rozumieć. Kiedy ktoś się ciebie spyta czy istniej omboateraloskufiniematolyzoaliteroananana? Ty powiesz, że może to istnieć ale wszyscy musimy założyć, że być może tego nie rozumiemy. Jeśli natomiast przypiszemy temu cechy jak niewidzalny wygląd o sylwetce Jessicy Alby, grawitację koloru brązowego, powstanie z niczego, bycie nieskończenie dobrym i stwarzanie czegoś złego to myślę, że możemy wnioskować, że nie istnieje ten rzekomy omboateraloskufiniematolyzoaliteroananana. Podobnie sam twierdzisz, że go nie rozumiesz ale wychodzisz z założenia, że jest. Jeśli boga (dla ułatwienia skupmy się na biblijnym) nie rozumiemy dlaczego jest tak szczegółowo, sprzecznie opisywany w biblii? Nie rozumiemy go ale jest opisany? > my przecież nie jesteśmy wszechwiedzący>skoro nie jesteś wszechwiedzący to dlaczego zabierasz głos? Nie zrozum mnie źle, nie mam nic do tego, że się tu udzielasz. Problem w tym, że sam nie stosujesz się do swoich założeń które są błędne. Może jesteś tylko snem tej istoty? W końcu wszystkiego nie wiesz. Ja natomiast myślę, że nikt nie jest wszechwiedzący ale możemy na podstawie pewnych danych wyciągać wnioski. Gdyby myśleć nie jesteśmy wszechwiedzący dlatego nie będziemy wyciągać wniosków na podstawie jasnych danych wtedy niczego nigdy by się nie osiągnęło. Nawet jeśli coś jest bardzo prawdopodobne, że miało miejsce lub nie Twoje podejście, że nie jest się wszechwiedzącym jest nawet szkodliwe. Jeśli Trynkiewicza uznano za winnego mając mocne dowody nikt nie wychodzi z założeniem, cóż nie jesteśmy wszechwiedzący może go ktoś wrobił. Jeśli sam się przyzna nikt nie mówi, cóż nie jesteśmy wszechwiedzący może ktoś go nastraszył, że zabije mu rodzinę. > zatem być może nie rozumiemy jak to jest, że bóg jest wszechwiedzacy, a my mamy wolną wolę>zatem może nie rozumiemy, że kwadratowe koła teraz prowadzą dyskusje a nam się wydaje, że to my. Skoro bóg wie co zrobimy jutro a ty możesz teoretycznie to zmienić to on nie mógłby tego wiedzieć. Widzę, że przyjmujesz każdą możliwość, nawet jeśli jest logicznie sprzeczna. Skoro jest wszystko na taki sposób możliwe to może ty nie istniejesz. Chcesz ogólnie powiedzieć, że nielogika (jak to w przypadku boga było uzasadniane) może istnieć. Jeśli tak to po co używasz logiki by pokazać, że nielogika istnieje. To tak jakbym używał języka żeby polazać, że język nie istnieje. Skup się proszę na argumencie wolnej woli i boskiej wiedzy, a nie uciekasz od niego twierdząc, że nikt tego nie może zrozumieć ale jest zasadny. Takie coś by można było wtedy mówić o wszystkim. Może baśnie są prawdziwe a ludzie nie potrafią tego zrozumieć bo nie są wszechwiedzący, podobnie może jest z elfami, skrzatami, wampirami, muminkami. Czyli uważasz, że istnieją kwadratowe koła? Uważasz, że logika może nie istnieć? > Zatem nie ma sprzeczności, albo przynjamniej być nie musi, a to już wystarczy, aby wszystko było logiczne (istnienie boga).>Piszesz, że sprzeczności być nie musi, czyli dajesz do zroumienia, że sprzeczność może być obecna. Skoro uważasz, że sprzeczność może być obecna to dlaczego w tym samym zdaniu dodajesz, że to wystarczy by wszystko było logiczne. To, że coś może być sprzeczne wystarczy by wszystko było logiczne? Co to ma być? |
#20 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > gdy mówimy o nieskończoności czegokolwiek, jesteśmy w tym zupełnie bezradni, ponieważ nieskończoność prawie zawsze prowadzi do sprzeczności z inną nieskończonością lub obserwacją.Chyba nie jesteśmy całkiem bezradni w operowaniu nieskończonościami. Pomimo że nie są one obserwowane (lecz tylko wyobrażane), to jednak można się nimi w sposób miarodajny posłużyć. Np. w rachunku całkowym sumuje się nieskończenie wiele nieskończenie małych wielkości, co przy zachowaniu staranności takiego rozbicia i złożenia daje poprawne wyniki (potwierdzalne empirycznie). [O co chodzi ze sprzecznością między nieskończonościami? Wiadomo, że niektóre są sobie równe a niektóre różne - ale żeby sprzeczne?] > Nigdy jednak nie obserwowaliśmy nieskończoności i jest ona faktycznie sprzeczna z naszym poznaniemTo poniekąd prawda - skoro nasze poznanie skończone (tak co do ilości doświadczeń jak i zakresu rejestrowanych wielkości), to jest ono niewspółmierne z możliwymi do pomyślenia 'rzeczami bez końca'. Należy jednak pamiętać, że nieskończoności wyróżnia się więcej niż jedną (i nie ma największej!), oraz że ich ew. sprzeczności z realiami pewnie sami produkujemy przez nie dość zdyscyplinowaną wyobraźnię. |
| Hejtibeats (210 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika |
> Chyba nie jesteśmy całkiem bezradni w operowaniu nieskończonościami. Pomimo że nie są one obserwowane (lecz tylko wyobrażane), to jednak można się nimi w sposób miarodajny posłużyć. Np. w rachunku całkowym sumuje się nieskończenie wiele nieskończenie małych wielkości, co przy zachowaniu staranności takiego rozbicia i złożenia daje poprawne wyniki (potwierdzalne empirycznie).Zapewne, ale może być tak, że nierozumianą nieskończonością coś liczymy, i wychodzi nam coś, co nazywamy empirycznym, ale o czym mówimy, skoro aksjomaty matematyki są bezwymiarowe, a tworzą wymiary ? Sprawa wygląda tak, że przyjęliśmy taki opis świata, bo JAKIŚ trzeba było przyjąć, aby w nim się poruszać, ale mogliśmy przyjąć też inne, i również byłyby logiczne, gdybyśmy nie znali tego opisu. Tworzymy uproszczone modele świata, aby jakoś je opisać, aby stały się dla nas użyteczne, ale jaka jest prawda o nich ? Nikt nie wie, to jedyne co wiemy. Wszystko liczymy tak, aby zgadzało się z tym co widzą nasze oczy, ale co widzą nasze oczy ? Co to jest ? Czy 1 cm to 10 mm czy może 47 centynomilimetrów ? |
#22 -2 na 2 | Hejtibeats (210 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Bóg biblijny jest sprzeczny sam w sobie i nie może istnieć.> Przykłady:> 1. Bóg stwarza coś z niczego. Mamy tu jakby logiczną sprzeczność 0+0=1. Czy można stworzyć coś z> niczego?Postawienie pytania na samym początku o to, skąd wzięły się cząsteczki, z których wszystko jest zbudowane jest zbyt trudnym pytaniem, po prostu. Nie rozumiemy siebie, mamy problem ze zrozumieniem sąsiada, pytanie o to kim jest Bóg, skąd się wziął, jak stworzył wszystko jest po prostu zbyt trudne dla nas do pojęcia na tym etapie świadomości i poziomie wiedzy i świecie. Biblia mówi, że wiedza jest zakryta, a mądrość tego świata jest marnością, możesz jednak poczuć to, czego nie możesz fizycznie dotknąć, co Ci to mówi ? W ogóle coś Ci to mówi ? > 2. Bóg jest wszechwiedzący i od dnia Twojego urodzenia wie czy pójdziesz do nieba czy do piekła.Biblia nigdzie nie mówi, że Bóg wie, gdzie pójdziesz. Wolna wola byłaby zbędna, a Bóg nie czerpałby radości ze świadomości, iż to co stworzył kocha go samo z siebie, że jest mu wdzięczne za życie. Słowo "wszechwiedzący" oznacza posiadający ogromną wiedzę w stosunku do tej, którą my posiadamy. Bóg natomiast posiadając wiedzę o całym świecie, na podstawie zdarzeń, które obserwuje jest w stanie przewidzieć co się stanie dalej, ale wciąż możesz go zaskoczyć, dokonując wyboru. Przykład: młody chłopak zaczyna pić, pije coraz więcej - jak nie masz doświadczenia, to myślisz, pewnie zostanie pijakiem, jak masz większą wiedzę, to wiesz, że ludzie wychodzą z nałogów, ale nie muszą, a jak masz wiedzę o całym jego życiu, jakich ludzi spotkał, co na co miało wpływ na jego losy, wtedy byś mógł już powiedzieć coś więcej o tym co może się z nim stać i do czego jest zdolny, a tak to możesz jedynie powiedzieć, będzie pił a może przestanie i w sumie tyle > 3. Bóg jest nieśmiertelny i wszechmogący. Skoro może wszystko to może popełnić samobójstwo ale nie> może tego zrobić bo jest nieśmiertelny. Może więc popełnić samobójstwo czy nie?To jedno z tych wielkich pytań opartych na przeciętnej logice i malutkiej wiedzy ludzkości, pycha może sprawić, że człowiek zapragnie odrzucić Boga, ponieważ ten nie daje mu na tacy odpowiedzi, a wymaga swojego poznania. Chcesz znać odpowiedzi na pytania, które dałyby Ci wiedzę Boga, czyż nie tak ? Tak właśnie upadły pierwsze istoty, nie doceniły miłości "króla", chciały stać z nim na równi, a nawet same zarządzać, kto wie czy nie obalić "króla". Ja uznaję "króla", dał mi życie, a teraz daje mi nadzieję, niczego więcej nie potrzebuję.  Co oznacza dla nas nieśmiertelny? To samo co wszechwiedzący, odpowiedź punkt 1, a nie sorry, punkt 2, gdyby to był 1, to nie byłoby logiczne, a może byłoby, skoro 1 i 2 zawierają się w tej samej odpowiedzi ? Może wystarczy, że CZUJESZ, że odpowiedź jest tutaj i wiesz gdzie jej szukać i nie potrzebny jest prefiks, ludzka wskazówka typu gdzie patrzeć, jaką ogniskowa nastawić żeby to ostro widzieć, może wystarczy czuć i to samo w sobie jest piękne. Czymże jest nasza logika, jak nie tylko tym co wydaje nam się, że jest. Logika jest subiektywna, jest związana z emocjami. Jest tu paru takich co im się wydaje, że posiedli wiedzę i dostęp do logiki uniwersalnej, nadrzędnej, dającej władzę kreślić inne w ich oczach głupie, ale to nic innego jak emocjonalne związanie się z innego rodzaju logiką, innego rodzaju odczuciami i emocjami. Nie będzie nam dane w tym życiu dowiedzieć się nic więcej, poza uznaniem Go i zgłębianiem uczuć lub odrzuceniem Go i spłyceniem naszego życia do tego co możesz dotknąć i zobaczyć lub płytko poczuć. |
#23 1 na 1 | Marcin Mleczek (125 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | Hejtibeats napisałeś: > Postawienie pytania na samym początku o to, skąd wzięły się cząsteczki, z których wszystko jest zbudowane jest zbyt trudnym pytaniem, po prostu.>OK, ale wiemy na pewno, że nie wzięły się z niczego. Bóg natomiast wytwarza je z niczego. Tak jak odpowiedziałem komuś jeśli nawet bóg by wytworzył cząsteczki sam z siebie to by niczego nie stworzył tylko sam się zmienił (bo był jedynym co istniało) tym samym wszystko byłoby nim tylko w odmiennej formie. Takie rozumowanie jest zdecydowanie sprzeczne względem wizji boga biblijnego. Na przykładzie karania- Jeśli chciałby karać ludzi to tak naprawdę karałby siebie za swoje błędy bo ludzie stanowiliby jakąś jego część. Tworzenie, a raczje zmianę siebie przez boga (czyli utożsamianie go ze wszechświatem) ma się nijak do biblijnego boga który się denerwuje na ludzi, stwarza możliwość wrzucenia do piekła kogoś. Wtedy gdy jest to odmieniona forma jego samego to chce sam siebie karać? Osoba która zdając sobie konsekwencje z tego co robi, robi coś specjalnie źle by później za to karać siebie? To jest niedorzeczne. > Nie rozumiemy siebie, mamy problem ze zrozumieniem sąsiada, pytanie o to kim jest Bóg, skąd się wziął, jak stworzył wszystko jest po prostu zbyt trudne dla nas do pojęcia na tym etapie świadomości i poziomie wiedzy i świecie>Po pierwsze sąsiad istnieje i możemy to sprawdzić mając spójne dane. Wszystko jest logicznie poprawne względem tego co doświadczyliśmy. Gdy ktoś mi mówi, że mam niewidzialnego sąsiada (który wie co zrobię i daje mi wolną wole= co jest niemożliwe), to automatycznie neguję istnienie takiej istoty bo jest sprzeczna sama w sobie. Jeśli ktoś wymyśli sobie natomiast historyjkę, że istniej ktoś niewidzialny, bez sprzeczności ( w teorii), i dlatego, że technologia wszystkiego nie uchwyci ktoś będzie się tym zasłaniał wciąż argument będę uzwględniać jako błędny gdyż prawie wszystko co mamy dostępne naukowo wskazuje, że jest inaczej. Więc, dlatego, że nigdy nie będziemy mieć idealnej technologii zasłanianie się tym jest bezzasane. Gdy ktoś mówi, że istnieje bóg, który ucieka przed byciem zarejestrowanym przez najnowszy sprzęt technologiczny i ktoś mówi, cóż sprzęt nie jest idealny, jest tłumaczeniem dość komicznym. Można więc założyć, że bóg (na pewno nie biblijny) jest co najwyżej tak prawdopodobny jak to, że gdy wyjdę z mieszkania zostanę przeteleportowany na księżyc. Nikt racjonalny nie będzie więc wychodzić co chwilę z domu mając w razie czego butlę z tlenem i zapas jedzenia na miesiąc. Wciąż nie możesz wykluczyć teoretycznie (z uwagi na nieidealny sprzęt technologiczny), że się nie przeteleportujesz na księżyc. Nikt tak nie postępuje mając tak nikłe prawdopodobieństwo. Natomiast w odniesieniu do religii mnóstwo osób tak postępuje. Zawsze musimy dokonać jakiegoś wyboru, i nierozsądne jest dokonywanie takiego wyboru na zupełnie małoprawdopodobnych wyobrażeniach. To tak jakby mi się przyśniło, że za tydzień będzie koniec świata i wydałbym wszystkiego oszczędności, sprzedał dom po to by wydać na wakacje na pięknych plażach. Po tygodniu NAJPRAWDOPODOBNIEJ (na jakieś 99,9999...%) okazałoby się, że nie ma końca świata a ja bym okazał się niesamowicie irracjonalnym przegranym. Czy sprzeda dom wierzący w takie nikłe prawdopodobieństwo? Nie. Czy tracisz czas, energie na boga, wydajesz pieniądze na świątynie? Tak... Tylko, że wierzący tego nie zauważają. |
#24 2 na 4 Władysława_Rybnik (-74 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | >Bóg stwarza coś z niczego.
Według ogólnej teorii względności Einsteina, przestrzeń ma właściwości więc nie może być niczym. Biblijna nicość mogła oznaczać: nic widzialnego zmysłem wzroku człowieka. Mogły to być atomy.
Poza tym papież Leon XII o Biblii: "Pisarze zamiast badać prawa natury, same rzeczy niekiedy opisują na sposób pewnej przenośni, albo tak jak o nich wówczas ogólnie sądzono."
>Czy można stworzyć coś z niczego?
Można, dowodem tego jest istnienie świata. Z tym że owym "niczym" mogły być atomy niewidzialne dla człowieka,lecz wszakże istniejące. >Jak to możliwe byś miał wolną wolę gdy bóg wie co zrobisz jutro, czy pójdziesz do >nieba czy piekła?
Masz wolną wolę, Bóg zna twój wybór,objawienia boże pokazują jedną z tych dróg. Wybierasz sam. Jeśli ni teraz lub za tydzień na pewno na łożu śmierci.
>Skoro może wszystko to może popełnić samobójstwo ale nie może tego zrobić bo jest >nieśmiertelny. Może więc popełnić samobójstwo czy nie
Bóg nie jest organizmem biologicznym by "popełniać samobójstwo". Antropomorfizujesz Boga. |
#25 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | >1. Bóg stwarza coś z niczego. Mamy tu jakby logiczną sprzeczność 0+0=1. Czy można stworzyć coś z >niczego?
No, tak! Biorąc pod uwagę fakt, że kiedy pisano Biblię nie znano zera łatwo nam teraz naleźć lukę w wiedzy, która doprowadziła do tego zamieszania.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje" |
#26 4 na 4 | Marcin Mleczek (125 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | Władysława Rybik napisałaś: > Biblijna nicość mogła oznaczać: nic widzialnego zmysłem wzroku człowieka. Mogły to być atomy.>Dowolna kwestia interpretacji tego co napisane jest w biblii jest chyba najsłabszym argumentem. Wtedy możemy każdy fragment biblii interpretować na dowolny sposób. Mogę w taki sposób napisać, że słowo bóg w biblii nie oznacza boga ale samego siebie, i że każdy jest dla siebie bogiem, a przekazanie nie będziesz mieć bogów cudzych przede mną oznacza będziesz dla siebie najważniejszy, nie cudzołóż oznacza nie korzystaj podczas seksu z cudzego łóżka, pamiętaj abyś dzień święty święcił- imprezuj, i tak dowoli sobie wymyślać... Dlatego stosowanie dowolnego zamiennika słów niewiele wnosi do dyskusji. Tak można zrobić z mein kamf romansidło gdy pozamienia się znaczenia (twierdząc, że to matefory) i na siłę wytłumaczy. Nicość to brak wszystkiego, a nie brak możliwości zobaczenia czegoś. To, że nie widzę Jowisza nie znaczy, że niczego tam nie ma. Jednak Jowisz w przeciwieństwie do boga posiada szereg cech pośrednich bądź bezpośrednich które można na podstawie najróżniejszych badań wykryć. > Poza tym papież Leon XII o Biblii: "Pisarze zamiast badać prawa natury, same rzeczy niekiedy opisują na sposób pewnej przenośni, albo tak jak o nich wówczas ogólnie sądzono.">Rozumiem, że przykazania to też przenośnia i nie trzeba się do nich stosować bo oznaczają coś zupełnie innego. Czy wybierasz co jest przenośnią tak by Ci było wygodniej? Zadałem pytanie: Czy można stworzyć coś z niczego? Odpowiedziałaś > Można, dowodem tego jest istnienie świata. Z tym że owym "niczym" mogły być atomy niewidzialne dla człowieka>Atomy to już coś. Nicość to brak wszystkiego. Napisałaś też > Masz wolną wolę, Bóg zna twój wybór,objawienia boże pokazują jedną z tych dróg. Wybierasz sam. Jeśli ni teraz lub za tydzień na pewno na łożu śmierci.>Wyobraź sobie, że bóg wie, że jutro np. jakaś osoba zabije kogoś. Nadchodzi jutro. Dana osoba ma wolny wybór i postanawia nie zabić nikogo. Co to oznacza? Oznaczałoby to, że bóg się pomylił bo wiedział, że ta osoba zabije kogoś. Bóg z założenia wierzących nie może się pomylić. Skoro nie może się pomylić to ta osoba jutro musi kogoś zabić i nie ma wolnego wyboru. Jak to wyłumaczysz? > Bóg nie jest organizmem biologicznym by "popełniać samobójstwo".>Opisz proszę z czego się więc składa, tym bardziej gdy wspominasz o tym, że stworzył Wszechświat z atomów. Moje pytanie czy obok boga znajdowały się te atomy czy były w nim? Jeśli gdzieś obok stanowiłyby odrębny zbiór i bóg wszystkiegoby nie stworzył bo coś już by istniało (w tym przypadku atomy). Tym samym, mam pytanie- skoro istniały atomy bez boga, dlaczego by nie mogły istnieć pierwiastki, związki chemiczne, gwiazdy, planety, komórki, rośliny, zwierzęta itd... Dlaczego akurat na płaszczyźnie atomów robić wyjątek? |
#27 6 na 8 | Sygnał (4252 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Według ogólnej teorii względności Einsteina, przestrzeń ma właściwości więc nie może być niczym.> Biblijna nicość mogła oznaczać: nic widzialnego zmysłem wzroku człowieka.> Mogły to być atomy.To najstarszy trik religijnych hierarchów: jak nauka odkryje coś niezgodnego z Pismem, należy tak zakręcić interpretację Pisma, żeby wyszło, że wymyśliło to co naukowcy wieki przed nimi samymi. To właśnie dlatego największym z mędrców świata wg. muzułmanów jest Mahomet. > Poza tym papież Leon XII o Biblii:> "Pisarze zamiast badać prawa natury, same rzeczy niekiedy opisują na sposób pewnej przenośni, albo tak jak o nich wówczas ogólnie sądzono."Pogrubienie moje. Innymi słowy: fundamentalnie błędnie. Literatura to nie jest żadne źródło wiedzy o świecie i tylko kretyn w powieściach literackich będzie szukał obiektywnej prawdy. Reszta to urojenia na temat przymiotów Boga chrześcijan. Bełkot najwyższych lotów. |
#28 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Bóg biblijny jest sprzeczny sam w sobie i nie może istnieć.> Przykłady:> 1. Bóg stwarza coś z niczego. Mamy tu jakby logiczną sprzeczność 0+0=1. Czy można stworzyć coś z> niczego?> 2. Bóg jest wszechwiedzący i od dnia Twojego urodzenia wie czy pójdziesz do nieba czy do piekła.> Poza tym daje ci wolną wolę. Jak to możliwe byś miał wolną wolę gdy bóg wie co zrobisz jutro, czy> pójdziesz do nieba czy piekła?> 3. Bóg jest nieśmiertelny i wszechmogący. Skoro może wszystko to może popełnić samobójstwo ale nie> może tego zrobić bo jest nieśmiertelny. Może więc popełnić samobójstwo czy nie?> Inne przykłady i wyjaśnienia można znaleźć na filmie youtube (mojego autorstwa):> www.youtube.com/watch?v=lw-5M6lgCM8> Logika to tylko narzędzie do ściśłego rozumowania. Jest używana w (poprawnych) teoriach do wnioskowania i udowadniania twierdzeń lub chociaż potocznie w zdaniach, które są dobrze (mniej więcej) zdefiniowane. Żadna religia nie jest teorią. Dlatego logika NIE APLIKUJE się do religii. Problem uwidacznia się już w podstawach - bo to co jest "prawdą" w religi nie ma nic (poza nazwą) wspólnego z "prawdą" w logice. Udowadniając więc przy pomocy logiki, że religia (taka czy inna) jest nieprawdziwa (lub, że bóg czy jakikolwiek koncept religijny nie istnieje), co najwyżej udowadniasz, że religia nie jest teorią co nie jest odkrywcze. Musisz jednak pamiętać, że jeśli czegoś nie da się logiką "opisać" to NIE OZNACZA to, że to coś nie istnieje. Bo niestety samo pojęcie "istnienia" już jest problematyczne w logice. Nie myl modelu z opisywanym obiektem. Obiekt może istnieć i bez teorii na jego temat ani bez żadnej logiki. Paradoksalnie więc jakakolwiek logiczna dyskusja o prawdziwości Boga jest nielogiczna. A poza tym, wg mnie, w odniesieniu do religii ludzie dzielą się na 3 kategorie: 1) ignorujący temat, tj pozostawiający kwestie religijne zainteresowanym, podobnie jak plotki na temat życia celebrytów, reagujący tylko wtedy gdy jakaś religia próbuje zmieniać im życie 2) wierzący i niecierpiący gdy ktoś nie wierzy (podświadomie czując, że historia "kupy się nie trzyma" i widząc kogoś kto nie wierzy ta podświadomość ich męczy) 3) Ci co udowodnili sobie, że religie są 'nieprawdziwe' i niecierpiący gdy ktoś wierzy (świadomie bądź nie, wiedzą, że nie mogą niczego udowodnić a sami nie są na tyle pewni by nie przejmować się faktem, że ktoś sobie wierzy) 2 i 3 kategoria wcale nie jest tak od siebie odległa jakby się wydawało i gdyby upraszczać nadal można by ich wspólnie nazwać religijnymi. |
#29 3 na 3 | Marcin Mleczek (125 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Udowadniając więc przy pomocy logiki, że religia (taka czy inna) jest nieprawdziwa (lub, że bóg czy jakikolwiek koncept religijny nie istnieje), co najwyżej udowadniasz, że religia nie jest teorią co nie jest odkrywcze.>To, że w taki sposób piszesz też nie jest odkrywcze. Wątpię, że napisałeś lub napiszesz coś na co nikt w całej historii ludzkości nie wpadł. Nie miałem zamiaru niczego odkryć, sam też niczego nie odkryłeś. Moim zamiarem jest zwrócenie uwagi wierzących na zagadnienia które nie mogą być prawdziwe, w myśl jedna bzdura mniej można czas zagodpodarować lepiej. > Musisz jednak pamiętać, że jeśli czegoś nie da się logiką "opisać" to NIE OZNACZA to, że to coś nie istnieje.>Czyli istnieją kwadratowe koła. Ciekawe... > Bo niestety samo pojęcie "istnienia" już jest problematyczne w logice.>To samo twierdzisz o istnieniu czegoś samowykluczającego się? Zróć uwagę, że nie piszę o istnieniu Ciebie czy telewizora ale o niemożliwości istnienia czegoś sprzecznego. Nie trzymasz się poza tym dokładnie tematu. To tak jakbym mówił o wartościach odżywczych bananów, a Ty odpowiadasz, że niczego nowego nie odkryłem bo prócz jedzenia trzeba też oddychać. > Obiekt może istnieć i bez teorii na jego temat ani bez żadnej logiki.>No i? Wiem, że w epoce kamienia łupanego przodkowie nie mieli teorii na istnienie atomów ale atomy i tak istniały. Co z tego? Co to ma do tego co napisałem? > Paradoksalnie więc jakakolwiek logiczna dyskusja o prawdziwości Boga jest nielogiczna.>Co? Skąd Ci się to raptem wzięło? Paradoksalnie to raczej Twoje argumenty do niczego nie prowadzą. > >A poza tym, wg mnie, w odniesieniu do religii ludzie dzielą się na 3 kategorie:> 1) ignorujący temat...> 2) wierzący i niecierpiący gdy ktoś nie wierzy...> 3) Ci co udowodnili sobie, że religie są 'nieprawdziwe' i niecierpiący gdy ktoś wierzy...>Rozumiem, że wpychasz mnie w 3 punkt. Być może zapomniałeś stworzyć podpunktu dla samego siebie. Czyli osób uważających, że nikt nie potrafi niczego udowodnić mimo, że jasno pokazywane są wyklczuające się dane i tkwią swoich założeniach, nie otwierając się na inne. Takie osoby też nie zwracają uwagi na to ktoś faktycznie może zmienić podejście (sam kiedyś wierzyłem) i przestanie męczyć psychikę pokrętną religią, przestanie traktować siebie jak przedmiot dostarczający przyjemności pewnemu złudzniu bez którego jest się rzekomo nikim. Ciekaw jestem czy grupy w której się znajdusze nie tworzą osoby nieprzejmujące się, że inni wierzą mimo, że sama religia jest niszcząca i jak historia pokazuje ludzie przez to wiele stracili. Dodatkowo przez religię wciąż ludzie tracą, głównie naiwni i Ci którzy się nad tym mało zastanawiali, i przez jasno przedstawiane argumenty lepiej się nad sensem religii zastanowią. Rozumiem, że dotrę do małej ilości ludzi, i jedynie zaledwie garstkę przekonam ale Twoje podejście, że ,,nie mogę niczego udowodnić" jest nie tylko nieprawdziwe ale też godne conajmniej ignorancji. Machnąć ręką na Twoje podejście, i robić coś faktycznie ważnego dla ludzi, ,,uzbrajać" siebie w mocne argumenty, mówić prawdę, mimo że dociera się do zaledwie garstki. |
| Hejtibeats (210 punktów) | Odp: Bóg nie może istnieć - wyklucza go logika | > Hejtibeats napisałeś:> >OK, ale wiemy na pewno, że nie wzięły się z niczego.Skąd się wzięły lub nie wzięły, nic nie wiemy, i racjonalnym byłoby to przyznać. Jedynie spekulujemy skąd by mogły / nie mogły się wziąć. > >Bóg natomiast wytwarza je z niczego. Tak jak odpowiedziałem komuś jeśli nawet bóg by wytworzył cząsteczki sam z siebie to by niczego nie stworzył tylko sam się zmienił (bo był jedynym co istniało) tym samym wszystko byłoby nim tylko w odmiennej formie. Takie rozumowanie jest zdecydowanie sprzeczne względem wizji boga biblijnego.Nie wiem z czego może wytwarzać je Bóg, bo może je tworzyć z czegoś, czego my nie jesteśmy w stanie zaobserwować na obecnym poziomie świadomości / nauki, a może sam z siebie, nie wiem. > >Na przykładzie karania- Jeśli chciałby karać ludzi to tak naprawdę karałby siebie za swoje błędy bo ludzie stanowiliby jakąś jego część.Jeżeli tak, to i tak nic w tym złego, ponieważ ojciec karze dziecko, które jest częścią jego. Ukaranie dziecka jest również nauczką dla ojca, aby zastanowił się jak je wychowywać, aby nie musiał go karać. Prosty wniosek. Bóg się rozwija. Być może sam zadziwił się, gdy udało mu się nas stworzyć i uczy się jak z nami postępować. > >Tworzenie, a raczej zmianę siebie przez boga (czyli utożsamianie go ze wszechświatem) ma się nijak do biblijnego boga który się denerwuje na ludzi, stwarza możliwość wrzucenia do piekła kogoś. Wtedy gdy jest to odmieniona forma jego samego to chce sam siebie karać? Osoba która zdając sobie konsekwencje z tego co robi, robi coś specjalnie źle by później za to karać siebie? To jest niedorzeczne.Ty to Ty, mimo, że przy założeniu, że pochodzisz od Boga, to wciąż Ty, a nie Bóg. Ty to nie Twój ojciec, chociaż jesteś jego częścią. Odpowiedź jest wyżej. Ponadto Bóg biblijny dopuścił istnienie zła celowo, celowo pozwolił żyć istotom, które mu się sprzeciwiły na ziemi wśród ludzi, może miał plan, żeby przeszkolić charaktery, poddać ciężkiej próbie swoje stworzenia, sprawdzić kto ma predyspozycje do wierności, a kto do egoizmu. A może liczy na to, że wrócą i wyznają akt skruchy Ci, którzy pierwsi go odrzucili jako Boga, w każdym razie biblia mówi, że ich czas się kończy. > >Po pierwsze sąsiad istnieje i możemy to sprawdzić mając spójne dane. Wszystko jest logicznie poprawne względem tego co doświadczyliśmy.Co z tego, że on istnieje (drugi człowiek), skoro tak ciężko nam go zrozumieć w pełni, wyrzekając się swojego egoizmu. Bóg jeżeli ukazałby się JEDNOZNACZNIE i niepodważalnie zaprzeczyłby darowi jakim jest wolna wola, a tak masz prawo doświadczyć życia bez niego w pełnym tego słowa znaczeniu i decydować, czy tego chcesz, czy jednak za nim tęsknisz. > >Gdy ktoś mi mówi, że mam niewidzialnego sąsiada (który wie co zrobię i daje mi wolną wole= co jest niemożliwe), to automatycznie neguję istnienie takiej istoty bo jest sprzeczna sama w sobie.Wytłumaczyłem słowo "wszechwiedzący" - Bóg nie wie co zrobisz, ale ma wiele informacji, aby być w stanie wiele przewidzieć. Zgadzam się, że taka definicja jak podałeś wyżej jest sprzeczna. Gdyby miał wiedzieć co zrobi człowiek, stworzyłby roboty człekopodobne, posłuszne, ale i nudne, nie dające nic od siebie. > >Jeśli ktoś wymyśli sobie natomiast historyjkę, że istniej ktoś niewidzialny, bez sprzeczności ( w teorii), i dlatego, że technologia wszystkiego nie uchwyci ktoś będzie się tym zasłaniał wciąż argument będę uzwględniać jako błędny gdyż prawie wszystko co mamy dostępne naukowo wskazuje, że jest inaczej.Co zatem wskazuje, że jest inaczej, bo ja chyba coś przeoczyłem. Teoria ewolucji ? Teoria powstawania świadomości w mózgu ? Jakaś inna teoria ? |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|