 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-10-2014 13:42 | atannazy (19 punktów) | J 2, 1-12
-2 na 2 | J 2, 1-12
Pierwszy znak w Kanie Galilejskiej
2 1 Trzeciego1 dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. 2 Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. 3 A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». 4 Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?2 Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja2?» 5 Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie»3. 6 Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń4, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. 7 Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. 8 Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli. 9 A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego 10 i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». 11 Taki to początek znaków5 uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. 12 Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.
Jakie macie pytania?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 Dalej..#166 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | > Przyjdzie czas i na kreacjonizm ewolucyjny i genezę człowieka na ziemi.> I wg różnych faktów jest to okres między 8 000, a mniej niż 6 000 lat temu.Autorzy natchnieni w Biblii bardzo sie pomylili. Skąd bowiem mieli znać prawdę, skoro podstawowej wiedzy o kosmologii, fizyce, biologii, archeologii i geologii nie mieli? Gorzej, że spora cześć ludzkości w to wierzyła. Na szczęście dziś jest już inaczej - nawet co bardziej światli katolicy tego nie kwestionują (że tamci się pomylili). Atanazy, zapamiętaj kilka liczb: Według współczesnych oznaczeń, wiek Wszechświata wynosi około 13,8 miliardów lat. Wiek Ziemi to około 4,5 miliarda lat. Życie na Ziemi - najstarsza znana nam ziemska materia pochodzenia biogenicznego datowana jest na 3,7 miliarda lat Najstarsze żyjące istoty uznawane za ludzi żyły około 2.5 milionów lat temu. Człowiek myślący żyje na naszej planecie niecałe 200 tys lat. Ciekaw jestem Twoich "różnych faktów"  ale na to zapewne przyjdzie czas. A ja jestem cierpliwy, bylem nie musiał czekać 8000 - 6000 lat. Z pozdrowieniami
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#167 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | > >(1) Zgodnie z J 2, 11 rzekomy cud polegający na zamianie wody w wino był pierwszym cudem dokonanym przez Jezusa. Należy zapewne sądzić, że z tego właśnie powodu cud ten zasługuje na szczególną uwagę. Jak zatem wytłumaczyć fakt, że o cudzie tym nie wspomnieli pozostali trzej ewangeliści, tzn. - chronologicznie - Marek, Mateusz i Łukasz?> Może ich przy tym nie było?Ewangelie to dzieła anonimowe, powstałe wiele, wiele lat po śmierci Jezusa (pierwsza nie wcześniej niż w roku 70, ostatnia, właśnie Jana, pomiędzy 100 a 110). Zgodnie z powszechnie panującą opinią żaden z ewangelistów nie znał Jezusa i nie był świadkiem wydarzeń, o których pisał. Jeśli nawet uznamy, że zamiana wody w wino na weselu w Kanie (J 2, 1-11) opisuje autentyczne wydarzenie, to i tak żadnego z ewangelistów przy tym nie było. Ale "cud" zamiany wody w wino nie ma historycznego podłoża. To opowieść zmyślona. Tym bardziej więc nikogo przy tym nie było. Bajki nie mają świadków. > >Czy w związku z powyższym faktem można uznać, że scena opisana przez Jana jest nieautentyczna?> Uznać można.Pełna zgoda. Fakt, iż tylko Jan opisał ten rzekomo pierwszy cud Jezusa jest bardzo mocnym argumentem przemawiającym za nieautentycznością tej sceny. Ale w kwestii autentyczności tego cudu nieco inny argument ma decydujące znaczenie. Otóż cudów nie ma, panie Brzostowski, i nawet Jezus wody w wino zamienić by nie potrafił. Domyślam się jednak, że teraz między nami zgody już nie ma, bo Ty zapewne sądzisz inaczej. Pamięć cudu w kanie Galilejskiej czci się w Kościele w dniu 6 stycznia, w Święto Epifanii, czyli "objawienia/pojawienia się". Tego dnia - znacznie przed Jezusem - świętowano objawienie boskiej mocy innego boga, a mianowicie Dionizosa, boga wina. Według autora czwartej ewangelii cud przemiany wody w wino był pierwszym cudem Jezusa (Jan nazywa ten cud pierwszym znakiem): Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w niego jego uczniowie (J 2, 11). I tak oto ewangelista Jan przyczynił się do zamiany Święta Epifanii Dionizosa na analogiczne święto Epifanii Jezusa. I jeszcze jedno. Dziwnym trafem miejscowość Kana Galilejska, wymieniona w Ewangelii Jana co najmniej dwukrotnie, nie występuje w pozostałych trzech ewangeliach. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#168 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | > >(2) Jezus zwracając się do swojej matki użył słowa "niewiasta", zamiast słowa "mama/matka". Podobnie Jezus zwraca się do swojej matki również w J 19, 26. W ten sposób dzieci raczej nie zwracają się do swoich matek. W pozostałych ewangeliach znajduje się również kilka scen potwierdzających niezbyt elegancki sposób zwracania się Jezusa do matki. Czy potrafisz wyjaśnić, dlaczego Jezus źle traktował swoją matkę?> NAzwał matkę "niewiasta" to znaczy że źle ją traktował? Kurdę! Kiedyś mówili matka, dziś też to brzydko dosyć brzmi, co nie?A według mnie słowo "matka" nie brzmi ani brzydko, ani dość brzydko. Weź pod uwagę pewną scenę z ewangelii synoptycznych (Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21), w której występuje matka Jezusa. Daremnie ona i jego bracia liczyli na to, że będzie ich traktował jeśli nawet nie w sposób uprzywilejowany, to przynajmniej w taki, na jaki zasługują członkowie najbliższej rodziny. Pewnego dnia - w scenie, której numerację podałem powyżej - przybyli do miejsca, w którym Jezus nauczał. Myśleli, że na wieść o ich przybyciu Jezus przerwie swoje nauczanie, lecz srodze się zawiedli. Jezus odtrącił ich, mówiąc: Któż jest moją matką i którzy są braćmi?. A następnie wskazując na słuchających go ludzi, dodał: Oto moja matka i moi bracia (...). Jak widzisz bliżsi mu byli ci, którzy go słuchali, niż matka i bracia. Powtarzam: Jezus źle traktował swoją matkę. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#169 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | > >(3) Jezus zamienił na wino wodę w sześciu stągwiach kamiennych, z których każda zawiera dwie lub trzy miary. Czy wiesz może, ile litrów wina Jezus ofiarował zapewne już nieźle wstawionym gościom weselnym?> A to takie ważne?Niezbyt ważne. Bo cóż ważnego może być w bajce? Ale niewątpliwie ciekawe. Cuda Jezusa przedstawione w ewangeliach synoptycznych wyraźnie różnią się od cudów z czwartej ewangelii, a szczególnie od pierwszego znaku w Kanie. W ewangeliach synoptycznych Jezus albo cudownie kogoś wskrzesił z martwych, albo choćby wyleczył lub wygnał z złe duchy, albo też przynajmniej za jednym zamachem nakarmił kilka tysięcy ludzi. Wprawdzie nie uzgodniono jeszcze, czy tych nakarmionych było pięć, czy też tylko cztery tysiące, ale nie czepiajmy się szczegółów. Widać jednak wyraźnie, że cuda te spowodowane były współczuciem synoptycznego Jezusa dla chorych i nieszczęśliwych. Natomiast cuda Jezusa z czwartej ewangelii mają zdecydowanie odmienny charakter, są nacelowane teologicznie. To już nie cuda, to znaki służące budowaniu chwały Jezusa, wykazaniu jego odmienności, niebiańskiego pochodzenia i nadprzyrodzonej natury. Widać to szczególnie na przykładzie cudu z Kany Galilejskiej. Zamiana wody w wino niczemu wzniosłemu nie służy, a przy cudach z pierwszych trzech ewangelii ten znak prezentuje się raczej kiepsko. Jedyną korzyścią było bowiem wybawienie gospodarza wesela z kłopotliwej sytuacji wywołanej nagłym brakiem mocnych trunków w trakcie weselnej uczty. Ale nadprzyrodzona moc Jezusa została objawiona, chwała została wykazana - Jezus objawił swoją chwałę i uczniowie uwierzyli w niego (J 2, 11). Może właśnie dlatego warto sprawdzić, ileż to litrów wybornego trunku trzeba było zaserwować weselnym gościom. Bez zagłębiania się w szczegóły zaspokoję Twoją ciekawość, która, w co nie wątpię, stopniowo wzrasta. Otóż - zależnie od tego, ile miar mogła pomieścić jedna stągiew, a było tych stągwi aż sześć - goście weselni otrzymali w prezencie około 470 lub 710 litrów wina. Po co aż tyle? Czyż dla objawienia chwały nie wystarczyłoby kila butelek? > >(4) Czy jesteś przekonany, że Jezus - którego zapewne uważasz za Boga czy też Syna Bożego - powinien objawiać swoją chwałę za pomocą prostych sztuczek cyrkowych, które dla Davida Copperfielda i jemu podobnym są niczym chleb powszedni?> Jeśli zakładasz z góry, że to była sztuczka... skąd to niby wiesz?Bo z cyrkową sztuczką ten cud mi się kojarzy. Zresztą podobną, ale na znacznie mniejszą skalę, bardzo dawno temu widziałem, naprawdę w cyrku. Ale tej, o której piszemy, nie było. Jezus wody w wino nie zamienił. > >Czy aby nie sądzisz, że taki sposób prezentacji swojej mocy nie przystoi bogom?> Zależy jaki bóg ma cel...No to zastanów się, jakim celom służy picie wina. I to w takiej ilości! Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#170 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | > >A to takie ważne?> Niezbyt ważne. Bo cóż ważnego może być w bajce?Wiele. Cytat: Dawno, dawno temu... - kto z nas nie zna uczucia wewnętrznego poruszenia towarzyszącego nam, gdy słyszymy pierwsze zdanie baśniowych opowieści? Baśnie zabierają nas w obszar fantazji, świat bohaterów, dobrych, lub złych duchów, mówiących zwierząt i przedziwnych przygód. Archetypowy charakter baśniowych obrazów i bohaterów wywołuje w nas poczucie, że jesteśmy prowadzeni przez nieznane obszary naszej duszy. Możemy zidentyfikować się z nimi i stać się Kopciuszkiem, czy Królem Żabą. To co wydarza się w baśniach jest żywą rzeczywistością psychiczną. Zrozumienie jej oznacza zrozumienie samego siebie, ponieważ baśniowe postaci są częścią najgłębszej warstwy naszej osobowości.
Baśnie są nośnymi symbolami wyrażającymi doświadczenia wielu stuleci i epok. Dzięki nim możemy odkryć zakorzenienie naszych życiowych problemów w zbiorowej, egzystencjalnej przestrzeni. Za takim sposobem ich rozumienia stoi pojęcie nieświadomości zbiorowej - można powiedzieć, że baśnie są zbiorowymi snami ludzkości. Twórcza komunikacja w obrębie tego obszaru wyraża się przede wszystkim poprzez działanie archetypów. Pozwala ona pacjentowi poczuć, że nie jest sam ze swoim problemem i pozostaje w powiązaniu do ludzkiej społeczności zakorzenionej we wspólnej nieświadomości zbiorowej. Baśnie są najprostszym i najbardziej żywym wyrazem zbiorowej nieświadomości, i dzięki temu umożliwiają nam wgląd we wzorce ludzkiej psychiki. Każda kultura czy naród ma swój własny sposób na doświadczanie rzeczywistości psychicznej, a jednak motywy, czy nawet działania baśniowych postaci są często zaskakująco podobne, co może stanowić dowód na istnienie zbiorowej nieświadomości. (..)
Dr. Irene Berkenbusch-Erbe Baśnie w analitycznej praktyce Wykład w ramach wewnętrznej konferencji Polskiego Towarzystwa Psychoanalizy Jungowskiej 03.03.2013, Kraków
Całość tu: analizajun(*)yce-dr-irene-berkenbusch-erbe/Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#171 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | > Idą nie za mną, a za Bogiem i od ok 6 000 lat, od pierwszych rodziców Adama i Ewy. Idą lewitując nad dołkami.  Czasami tylko jakiś biskup w tylnym szeregu np. Wesłowowski w nie wpada, albo inny papież próbuje zepchnąć najnowsze odkrycia nauki do dołka - vide bp. bulla Aleksandra VII "Speculatores domus Israel" która jako wstęp do wydanego przez niego Indeksu (Index librorum prohibitorum Alexandri VII Pontificis Maximi jussu editus) potępia wszelkie dzieła utrzymującye, że Ziemia się porusza. Ale co tam. Szafa gra i choć niejeden jeszcze wpadnie lub wpadł - sam Pracojciec lewituje teraz i zawsze. A tymczasem z historii wpadania XX w.: Cytat:"Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację." "Hitler jest doskonałym znawcą psychologii tłumu i twórcą nowej, genialnej taktyki." "Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec." "Dzisiejsza III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim." "Dzisiejsza Trzecia Rzesza reprezentuje nie tylko określony system polityczny. Podejmuje ona tytaniczną próbę urzeczywistnienia wielkich idei, mających przynieść odrodzenie ludzkości (...) Dzięki swej antykomunistycznej postawie niemiecki narodowy socjalizm przyczynił się do tego, aby położyć tamę zagrożeniu Europy przez bolszewizm. W tym względzie ma zasługi dla całej ludzkości." "Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich (...) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej przez szczere, bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa."
ks. Stefan Wyszyński "Ateneum Kapłańskie" lata 1932-1939 Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: J 2, 1-12 |
1. >A według mnie słowo "matka" nie brzmi ani brzydko, ani dość brzydko. > Weź pod uwagę pewną scenę z ewangelii synoptycznych (Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21), w której występuje matka Jezusa. Daremnie ona i jego bracia liczyli na to, że będzie ich traktował jeśli nawet nie w sposób uprzywilejowany, to przynajmniej w taki, na jaki zasługują członkowie najbliższej rodziny. Pewnego dnia - w scenie, której numerację podałem powyżej - przybyli do miejsca, w którym Jezus nauczał.Myśleli, że na wieść o ich przybyciu Jezus przerwie swoje nauczanie, lecz srodze się zawiedli. Jezus odtrącił ich, mówiąc: Któż jest moją matką i którzy są braćmi?. A następnie wskazując na słuchających go ludzi, dodał: Oto moja matka i moi bracia (...). > Jak widzisz bliżsi mu byli ci, którzy go słuchali, niż matka i bracia.2. >Powtarzam: Jezus źle traktował swoją matkę. W jaki sposób z 1 wynika 2? Jak Jezus powinien był się zachować? Jakie postępowanie byłoby Pana zdaniem właściwe? Chętnie się dowiem. Ta przypowieść to dowód na to, że wiara wiąże się (albo może się wiązać) z wyrzeczeniami i decyzjami nierzadko bolesnymi dla obu stron. Jest w tym chyba wiele prawdy. |
#173 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: J 2, 1-12 | hej Przerażające !! Ale absolutnie zrozumiałe i logiczne a nawet rozsądne - dla człowieka wierzącego w biblie , boga biblijnego , duchy , demony , przeznaczenia , kary piekielne , grzechy pierworodne ... Przerażające !!! Do takich wniosków doprowadza człowieka ślepa wiara , bezwarunkowe zaufanie do swoich poglądów !!! makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
#174 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: J 2, 1-12 |
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,638616#w6387092. Powtarzam: Jezus źle traktował swoją matkę.> W jaki sposób z 1 wynika 2? Jak Jezus powinien był się zachować?Daremnie ona i jego bracia liczyli na to, że będzie ich traktował jeśli nawet nie w sposób uprzywilejowany, to przynajmniej w taki, na jaki zasługują członkowie najbliższej rodziny.> Jakie postępowanie byłoby Pana zdaniem właściwe? Chętnie się dowiem.www.teologia.pl/m_k/kkk1c05.htmpl.wikipedia.org/wiki/Maria_z_Nazaretu Czwarte przykazanie Boże przypomina nam o obowiązku szacunku wobec takich rodziców, jakich mamy. Z pewnością mają oni również i wady, ale przykazanie nie nakazuje nam szacunku wobec jakichś wydumanych, idealnych rodziców, ale poleca ono nam czcić naszych konkretnych rodziców. @@@ . |
#175 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: J 2, 1-12 | hej Jak na razie to co tu zaprezentowałeś to oszustwa , kłamstwa , manipulacja ... Dlaczego mnie to nie dziwi ? Dobrze , czego będziemy wspólnie dociekać ? Może porozmawiamy o prawdzie dotyczącej wymordowania niewiniątek ? Narodziny Jezusa sprowokowały Heroda do wyrżnięcia ( różnie o tym piszą ) x - niewiniątek . Bóg tego chciał ... chciał ponieważ miał plan , w tym planie był punkt ; Wyrżnięcie niewiniątek . Plan ten został zrealizowany , cudzymi rękoma ( jak prawie zawsze - bozia rąk sobie nie brudzi - charakterystyczna jest też bezczelność apologetów , którzy twierdzą , że kościół nie mordował podczas inkwizycji - mordowało państwo - jakaż niewyobrażalna , ohydna hipokryzja ) . Aby świętować przybycie na świat swego syna bóg wymordował niewiniątka . Jeżeli zechcesz się skompromitować opowiadaniem o tym jak to bóg szanuje naszą wolność i nie może się wtrącać w nasze sprawy to podetkne ci pod oczy pana Jezusa ... jakim prawem posłał go tutaj ? Tutaj już dał sobie pozwolenie na ingerencje ? Tam dopuścił , pozwolił ( według mnie sprowokował a nawet był to jego plan ) na wymordowanie niewiniątek bo nie mogł ingerować a tutaj wysyla na świat Jezusika i już ingerować może i to jak ... A jaka jest twoja prawda ??? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
#176 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | > > Czy jesteś przekonany, że Jezus - którego zapewne> > uważasz za Boga czy też Syna Bożego - powinien objawiać> > swoją chwałę za pomocą prostych sztuczek cyrkowych, które> > dla Davida Copperfielda i jemu podobnym są niczym chleb powszedni?> Jeśli zakładasz z góry, że to była sztuczka... skąd to niby wiesz?Może już po prostu wyrósł? > > Czy aby nie sądzisz, że taki sposób prezentacji> > swojej mocy nie przystoi bogom?> Zależy jaki bóg ma cel...Cel ma oczywiście szczytny. Ale czyżby cel uświęcał środki? Np. dywagacje o kłamstwie św. Pawła, albo przeinaczanie historii z procesem Jezusa (że mógł być uwolniony przed świętem Paschy przez lud żydowski). Oj Panie Brzostowski, tak łatwo dajecie się zagonić w zaułki, gdzie wyjściem jest tylko ślepa ufność i wiara pomimo faktów.. Z takich typowo szołmeńskich metod zachęcania wiernych można się również sporo domyślić, kogo Bóg preferuje na swoich wyznawców, a kogo nie. Chce prostych, żądnych cudu i łatwowiernych ludzi. Bo łatwiej? Bo wie, że ich życie owocuje w podstawowe dylematy i nie będzie się musiał produkować bardziej, jak taki np. Budda? Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#177 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: J 2, 1-12 | hej, Rzetelna , uczciwa , merytoryczna , celnie punktująca absurdy wiary - wypowiedż BRAWO makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
#178 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | > >1. A według mnie słowo "matka" nie brzmi ani brzydko, ani dość brzydko.> >Weź pod uwagę pewną scenę z ewangelii synoptycznych (Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21), w której występuje matka Jezusa. Daremnie ona i jego bracia liczyli na to, że będzie ich traktował jeśli nawet nie w sposób uprzywilejowany, to przynajmniej w taki, na jaki zasługują członkowie najbliższej rodziny. Pewnego dnia - w scenie, której numerację podałem powyżej - przybyli do miejsca, w którym Jezus nauczał. Myśleli, że na wieść o ich przybyciu Jezus przerwie swoje nauczanie, lecz srodze się zawiedli. Jezus odtrącił ich, mówiąc: Któż jest moją matką i którzy są braćmi?. A następnie wskazując na słuchających go ludzi, dodał: Oto moja matka i moi bracia (...).> >Jak widzisz bliżsi mu byli ci, którzy go słuchali, niż matka i bracia.> >2. Powtarzam: Jezus źle traktował swoją matkę.> W jaki sposób z 1 wynika 2? Jak Jezus powinien był się zachować? Jakie postępowanie byłoby Pana zdaniem właściwe? Chętnie się dowiem.Pan Andrzej Bogusławski odpowiedział już na zasadniczą część Twojej wypowiedzi. Trudno tu jeszcze cokolwiek dodać. Ja jednak wtrącę kilka swoich uwag. Nie mogę się powstrzymać przed napisaniem, że Twoja wypowiedź wprawiła mnie w stan szczerego zdziwienia, podobnie zresztą, jak wiele innych Twoich wypowiedzi. Albo naprawdę nie rozumiesz tego, co piszą Twoi adwersarze (a ja jestem jednym z nich), albo tylko udajesz, że tego nie rozumiesz. Nie wierzę w to, by słuszna była ta pierwsza ewentualność. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie zdawał sobie sprawy z tego, jak powinny wyglądać w miarę poprawne stosunki między rodzicami i dziećmi. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie potrafił zrozumieć, że w obu opisanych scenach - zarówno tej z ewangelii Jana, jak i szczególnie tej z ewangelii synoptycznych - zachowanie Jezusa w stosunku do matki było - delikatnie mówiąc - niewłaściwe. Nie chcę tu używać nadmiernie górnolotnych słów, więc napiszę krótko - rodzicom należy się ze strony dzieci co najmniej szacunek. Resztę możesz sobie sam dopisać. Oczywiście zakładam, że nie zaistniały żadne negatywne wydarzenia czy też okoliczności, które mogłyby zaburzyć normalne stosunki między dziećmi i rodzicami. Pytasz, w jaki sposób z 1 wynika 2. Odpowiem również krótko - wynika w sposób oczywisty. Pytasz dalej, jak Jezus powinien się zachować (mowa tu oczywiście o scenie Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21). Również odpowiem. Powinien zachować się tak, jak na przykład Ty byś się zachował powiadomiony w trakcie spotkania ze znajomymi i przyjaciółmi o przybyciu matki i braci, którzy wyrazili chęć widzenia się z Tobą ( Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie), a Ty nie widziałeś się z nimi dłuższy już czas (takie założenie można śmiało przyjąć na podstawie treści ewangelii). Na koniec pytasz, jak moim zdaniem powinien zachować się Jezus, jakie jego zachowanie byłoby według mnie właściwe. Lepiej byłoby jednak, jakbyś sam sobie na to odpowiedział. A ja postaram się ułatwić Ci to i zadam kilka pytań: (1) Czy powiadomiony o przybyciu matki i braci przeprosiłbyś swoich znajomych mówiąc np., że dawno już nie widziałeś się z rodziną, więc chciałbyś wyjść przywitać się z nimi i choć chwilę porozmawiać? Mógłbyś przecież zaprosić matkę i braci, by wzięli udział w rozmowie z Twoimi znajomymi. Jeśliby charakter spotkania na to zezwalał, to cóż mogłoby stać na przeszkodzie, by członkowie Twojej najbliższej rodziny wzięli w nim udział? (2) A może publicznie zlekceważyłbyś swoją matkę i braci, mówiąc do swoich znajomych: "Wy jesteście moją matką i braćmi. Kto słucha tego, co mam mu do powiedzenia, ten jest mi bratem, siostrą i matką"? Konsekwentnie po takich słowach prawdopodobnie nie wyszedłbyś nawet przywitać się z matką (bo takie zachowanie Jezusa wynika z treści przekazów ewangelicznych). Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#179 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | > Ta przypowieść (...)Żadna ze scen, o których piszemy, nie jest przypowieścią. Scena z ewangelii Jana (J 2, 1-11) jest opisem pewnego wydarzenia, tj. wesela w Kanie Galilejskiej, na którym przebywał m.in. Jezus ze swoją matką i uczniami. Najprawdopodobniej scena ta nie jest zbudowana na wydarzeniu autentycznym. Natomiast scena z ewangelii synoptycznych (Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21) została najprawdopodobniej oparta na wydarzeniu autentycznym. Taka jest w miarę zgodna opinia uczonych o historyczności tej sceny. Przez przypowieść (inaczej: podobieństwo) - charakterystyczny sposób wypowiedzi Jezusa - rozumie się kompozycję literacką posługującą się obrazowym stylem, która ma na celu przekazanie doktrynalnej nauki o królestwie Bożym, albo wyłożenie kwestii moralnej (niekoniecznie z odniesieniem eschatologicznym). Jak widać, żadna z tych dwóch scen nie spełnia powyższej "definicji". > (...) to dowód na to, że wiara wiąże się (albo może się wiązać) z wyrzeczeniami i decyzjami nierzadko bolesnymi dla obu stron.Tylko źle rozumiana wiara wiąże się, lub może się wiązać z wyrzeczeniami lub przykrymi decyzjami. Wiara prawidłowo pojmowana nie powinna ludziom o różnym do niej stosunku przeszkadzać w normalnym współżyciu. > Jest w tym chyba wiele prawdy.Podstawowa prawda, która wynika w sposób oczywisty z obu opowieści (również z J 2, 1-11) jest następująca (powtórzę ją): Jezus źle traktował swoją matkę. Należy tu jednak rozważyć dwie ewentualności, o których wspomniałem wyżej. Po pierwsze - nie zaistniały żadne negatywne wydarzenia czy też okoliczności, które mogłyby zaburzyć normalne stosunki między Jezusem i jego matką. W tym przypadku jest oczywiste, że (użyję tu słów Christophera Hitchensa) religia zatruwa wszystko, nawet dobre stosunki między członkami najbliżej rodziny. Po drugie - zaistniały jakieś przykre wydarzenia czy też okoliczności, które zburzyły normalne między nimi więzi. Nie wiem, o jakie wydarzenia mogłoby tu chodzić. Badacze są w tej kwestii bardzo ostrożni i raczej nie poruszają tego tematu. Są jednak wśród nich tacy, którzy sugerują, że może chodzić np. o to: J 8, 41b. Inni jednak negują autentyczność tego wersetu, jak i całej sceny, z której werset ten pochodzi. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#180 1 na 3 | Elasp (6859 punktów) | Odp: J 2, 1-12 |
> Nie wierzę w to, by słuszna była ta pierwsza ewentualność. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie zdawał sobie sprawy z tego, jak powinny wyglądać w miarę poprawne stosunki między rodzicami i dziećmi. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie potrafił zrozumieć, że w obu opisanych scenach - zarówno tej z ewangelii Jana, jak i szczególnie tej z ewangelii synoptycznych - zachowanie Jezusa w stosunku do matki było - delikatnie mówiąc - niewłaściwe. Zanim zacznie Pan pouczać mnie (to akurat "małe piwo", że użyję takiego określenia wiedząc, że czyta ten post p. Bogusławski), ale i samego Jezusa (!, szkoda, że nie żył Pan w czasach Jezusa, to by Pan przywołał tego niewychowanego cieślę do porządku), niech Pan zwróci uwagę, że całe Pańskie uzasadnienie opiera się na analogii między stosunkami, jakie powinny - Pana zdaniem - panować w rodzinie, i które powinny być dla nas (nawet dla mnie) oczywiste, a stosunkami, panującymi w rodzinie Jezusa, odbiegającymi (Pana zdaniem) za sprawą postępowania Jezusa od tych pierwszych. To początek Pańskiego rozumowania, ale i szybki i dramatyczny koniec, z powodów, które tym razem Pan powinien uznać za oczywiste. 1. Jezus uważał się za syna Boga, więc jego ziemska rodzina nie była (z punktu widzenia Jezusa) zwykłą ziemską rodziną (chyba nie w każdej rodzinie rodzi się Mesjasz). Analogia, o której powyżej, nie musi więc zachodzić. Wraz z upadkiem tej analogii upada cały Pański wywód. Inaczej mówiąc: nie ma żadnej sprzeczności między sposobem, w jaki zwykły człowiek (nie będący Jezusem) powinien traktować swoją rodzinę, a sposobem, w jaki Jezus potraktował swoją np. w tym przypadku. Nasi przodkowie mawiali "co wolno wojewodzie...". Zapomina Pan, że Jezus był właśnie takim wojewodą, a przynajmniej za takiego się uznawał i jest przez chrześcijan uznawany. 2. O tym, jak bardzo śmieszny i niedorzeczny jest zarzut, że "Jezus źle traktował swoją matkę" świadczy najlepiej fakt, że można w ten sposób zakwestionować ofiarę Jezusa na krzyżu, skoro tym czynem, któremu nie zapobiegł i do którego (być może) świadomie dążył, pogrążył swoją rodzinę w smutku, nie szanując uczuć swoich najbliższych, nie licząc się zbytnio z najbliższymi i ich losem. Myślę, że w ogóle nie rozumie Pan, kim był (lub kim chciał być) Jezus i co chciał osiągnąć. 3. Opisywana przez ewangelistów sytuacja (Ł 8, 19-21 i in.) oznacza konflikt między powinnością Jezusa względem Ojca (nie: ojca, tzn. Józefa), a jego (Jezusa) matką. Jezus więc wybiera właściwie, a przynajmniej miał prawo uważać, że właściwie wybiera. Zresztą w czasach antycznych szacunek należał się najpierw ojcu (w Rzymie idea "pater familias", itp.) a potem dopiero matce - w przypadku ewentualnego "konfliktu interesów". To także powinien Pan wiedzieć. Dlatego w formule "Czcij ojca swego i matkę swoją" nieprzypadkowo słowo "ojciec" pojawia się jako pierwsze. Powinien Pan zauważyć, że nie mówi się tam: "czcij rodziców". 4. Jedyne, co może Pan zrobić (i de facto robi Pan), to argumentować, że konflikt był pozorny. Problem polega jednak na tym, że nie wiemy dokładnie, czego chciała od niego matka - przekaz jest lakoniczny i nie musi podawać wszystkich okoliczności ("Oto Twoja Matka i twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą", Mt 12, 47. W jakiej sprawie? - można by zapytać). Mogła to więc być sytuacja, w której musiał wybierać między nie dającymi się pogodzić racjami jego ziemskiej rodziny, a racjami, które uważał za wyższe. Pan zakłada, że jeżeli o czymś nie wspomina Ewangelia, to tego nie było, co jest oczywistym fałszem także w świetle NT (por. chociażby: "Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać", J 21, 25). 5. To, co mówię powyżej, można z łatwością zastosować do J 2, 1-11. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|