Racjonalista - Strona głównaDo treści
Biblia każe zabić za seks przed ślubem i za zdradę!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
20-10-2014 14:12Marcin Mleczek (125 punktów)Biblia każe zabić za seks przed ślubem i za zdradę!
Ocena 1 na 1
Dawka kolejnych nakazów zbrodniczej księgi biblii.
Zabijać za seks przed ślubem kobiety przestające być dziewicami?
Za gwałt mężczyzn na dziewicach, wystarczy, że zapłacisz ojcu zgwałconej i będzie ona twoją żoną do końca życia (nawet jeśli tego nie che)?
Homoseksualistów praktykujących należy zabić?
Jeśli nie zabijasz Twoja wiara jest słaba?
Witaj w świecie zrbodi i niesprawieliwości! Witaj w świecie biblii!
Nierówne traktowanie, surowsze kary za seks dla kobiet i homoseksualistów.
Dołączam film mojego autorstwa.
www.youtube.com/watch?v=cIaj-UM9efc
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Zamiast ekscytować się niektórymi zapisami w Starym Testamencie, których nikt już dziś nie przestrzega, może warto pomyśleć o tym, co wyrabiają islamscy fanatycy, którzy obecnie mordują ludzi powołując się na Koran?
PS Pisząc, mówiąc o Piśmie Świętym żydów i chrześcijan używa się formy Biblia, a nie biblia, panie psorze.
21-10-2014 22:41 
 Ocena 3 na 3
Marcin Mleczek (125 punktów)
Może by tak ogólnie spojrzeć na fakt, że katolicy nie mają pojęcia w co wierzą. Warto mieć podczas rozmowy kilka ważnych cytatów i zestawienia ich dających spójne kontrargumenty. Nie raz rozmawiam z katolikami i ukazują natychmiast zdziwienie odnośnie tego co jest tam napisane. Propozycja odnośnie islamskich fanatyków jest słaba. W Polsce prawie nikt nie odczuwa wpływu islamskiego, natomiast widzimy ogrom głupot katolickich. Miałem i tak zamiar odnieść się do tematu koranu, co nie znaczy, że niepotrzebnie odniosłem się do biblii. Słowo ,,biblia" piszę umyślnie małą literą. Jesteś osobą która nie ma zbyt dużo argumentów więc próbuje się doczepić pisowni, przecinków, czcionki, kropeczek i to z miernym skutkiem. Polecałbym zamiast zachwycania się językiem głównie skupiać się na treści. Wolę się ekscytować kwestiami niedorzecznymi w biblii, którą tak wiele osób szanuje i nie zna, niż krytykowaniem rzeczy nie związanych z poruszaną problematyką, tym bardziej z użyciem tak mało pomysłowych wyrażeń jak ,,panie psorze".
21-10-2014 23:05 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Może by tak ogólnie spojrzeć na fakt, że katolicy nie mają pojęcia w co wierzą. Warto mieć podczas rozmowy kilka ważnych cytatów i zestawienia ich dających spójne kontrargumenty...

Zwróć jednak uwagę, że na tym forum nie ma zbyt wielu moherowych babć lub głupich katolików, a wiekszość tutaj to ateiści i racjonaliści. Nie ma zatem sensu pisac tutaj o rzeczach, które sa OCZYWISTE dla większości, zarówno dla kumatych teistów, jak i racjonalistów.

Ekscytuj się czym chcesz, ale uwierz (sic!), że większość już się tym ekscytowała, kiedyś.

Dlatego otrzymujesz odpowiedzi nie do końca poważne, bo trochę z Ciebie żartują, ponieważ my tutaj od lat o tym piszemy, a Ty przychodzisz i "odkrywasz" Amerykę!
21-10-2014 23:09 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Może by tak ogólnie spojrzeć na fakt, że katolicy nie mają pojęcia w co wierzą.
To mądre zdanie. Jest tak, ponieważ bóg przechodzi wszelkie pojęcie...
21-10-2014 23:18 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Może by tak ogólnie spojrzeć na fakt, że katolicy nie mają pojęcia w co wierzą.
>To mądre zdanie. Jest tak, ponieważ bóg przechodzi wszelkie pojęcie...

Oczywiscie pojecie ateisty. Pojecia wierzacego nie przechodzi
Wierzacy wie, ze bog istnieje, wie co bog chce, wie ze nie lubi homoseskuwalistow, wie ze nie chce aby geje i lesbijki brali sluby, wie po prostu wszystko o bogu.

Ino jak trzeba cos dokladniej wytlumaczyc to z wiedzy zostaje sie metafora, hiperbola i rachunek prawdopodobienstwa
22-10-2014 00:17 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Może by tak ogólnie spojrzeć na fakt, że katolicy nie mają pojęcia w co wierzą.
>>To mądre zdanie. Jest tak, ponieważ bóg przechodzi wszelkie pojęcie...
>Oczywiscie pojecie ateisty. Pojecia wierzacego nie przechodzi
Mylisz się, pojęcie wierzącego właśnie przechodzi. Ateisty nie, bo dla ateisty bóg nie istnieje. Nie może zatem przechodzić pojęcia ateisty. Prosta logika.
>Wierzacy wie, ze bog istnieje,
Mylisz się. Wierzący nie wie. Po prostu wierzy, ma takie niezrozumiałe przekonanie, "czuje" tak, czasami wspiera się logiką, obserwacją, refleksją, po prostu wierzy.

>wie co bog chce,
Znów się mylisz. W pewnym zakresie wierzacy ma konkrente dosyć wskazówki (np dekalog), ale w gruncie rzeczy wierzący tylko podejrzewa czego chce Bóg, poprzez swoją wolną wolę stara się "wyczuć" czego chce bóg.

>wie ze nie lubi homoseskuwalistow, wie ze nie chce aby geje i lesbijki brali sluby,
ja jestem wierzący i jakoś tego nie wiem, co więcej jestem za tym aby homoseksualiści mogli normalnie żyć w związkach (śluby) i adoptować dzieci na dodatek.

nigdzie nie znalazłem, aby bóg (katolicki) był temu przeciwny, a wręcz przeciwnie.

>wie po prostu wszystko o bogu.
już wiesz że się mylisz?
>Ino jak trzeba cos dokladniej wytlumaczyc to z wiedzy zostaje sie metafora, hiperbola i rachunek prawdopodobienstwa

To oczywiste, jak coś przechodzi ludzkie pojęcie, to trudno to dokładnie wytłumaczyć. Nie ma co się dziwić.
22-10-2014 00:31 
 Ocena 6 na 6
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Znów się mylisz. W pewnym zakresie wierzacy ma konkrente dosyć wskazówki (np dekalog), ale w gruncie rzeczy wierzący tylko podejrzewa czego chce Bóg, poprzez swoją wolną wolę stara się "wyczuć" czego chce bóg.

Tak, tak. Podejrzewa
I dlatego tak namietne domagaja sie wypelniania tych pedejrzen
Wypelniania przez wszystkich bez wyjatku. Pedejrzewam, ze moj bog nie lubi eutanazji wiec prawo w Polsce musi tej eutanazji zabornic KAZDEMU.
22-10-2014 00:41 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Tak, tak. Podejrzewa
>I dlatego tak namietne domagaja sie wypelniania tych pedejrzen
>Wypelniania przez wszystkich bez wyjatku. Pedejrzewam, ze moj bog nie lubi eutanazji wiec prawo w Polsce musi tej eutanazji zabornic KAZDEMU.

Są "podejrzenia" mniej i bardziej prawdopodobne, są wskazówki mniej lub bardziej ważne. A demokracja umożliwia takie kształtowanie prawa.
22-10-2014 00:52 
 Ocena 6 na 6
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Tak, tak. Podejrzewa
>>I dlatego tak namietne domagaja sie wypelniania tych pedejrzen
>>Wypelniania przez wszystkich bez wyjatku. Pedejrzewam, ze moj bog nie lubi eutanazji wiec prawo w Polsce musi tej eutanazji zabornic KAZDEMU.
>Są "podejrzenia" mniej i bardziej prawdopodobne, są wskazówki mniej lub bardziej ważne. A demokracja umożliwia takie kształtowanie prawa.

Acha

A kto ustala, ze podejrzenia sa mniej lub bardziej prawdopodobne?

Dekalog to podejrzenie mniej lub bardziej prawdopodobne?
A to, ze krnabrne dziecko mozna zabic jest mniej czy bardziej prawdopodobne?

A to, ze p*****lisz glupoty jest mniej czy bardziej prawdopodobne?
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Tak, tak. Podejrzewa
>>>I dlatego tak namietne domagaja sie wypelniania tych pedejrzen
>>>Wypelniania przez wszystkich bez wyjatku. Pedejrzewam, ze moj bog nie lubi eutanazji wiec prawo w Polsce musi tej eutanazji zabornic KAZDEMU.
>>Są "podejrzenia" mniej i bardziej prawdopodobne, są wskazówki mniej lub bardziej ważne. A demokracja umożliwia takie kształtowanie prawa.
>Acha
>A kto ustala, ze podejrzenia sa mniej lub bardziej prawdopodobne?
Zorro quwa!

Sam wierzący przy pomocy KK.
>Dekalog to podejrzenie mniej lub bardziej prawdopodobne?
Nie, to ważna wskazówka.
>A to, ze krnabrne dziecko mozna zabic jest mniej czy bardziej prawdopodobne?
Oj rafałku, manipulancie... nieładnie

"Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, 19 ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, 20 i powiedzą starszym miasta: «Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się ROZPUŚCIE i PIJAŃSTWU». 21 Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze. Usuniesz zło spośród siebie, a cały Izrael, słysząc o tym, ulęknie się.

Taka kultura była, za rozpustę i pijaństwo była bardzo surowa kara.

>A to, ze p*****lisz glupoty jest mniej czy bardziej prawdopodobne?
Zorro! Nie? Mała łódka na lewo?

PS. Wysiadam, nie da się rozmawiać.
22-10-2014 17:51 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Oj rafałku, manipulancie... nieładnie
>"Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, 19 ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, 20 i powiedzą starszym miasta: «Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się ROZPUŚCIE i PIJAŃSTWU». 21 Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze. Usuniesz zło spośród siebie, a cały Izrael, słysząc o tym, ulęknie się.
>Taka kultura była, za rozpustę i pijaństwo była bardzo surowa kara.

Czyli Duch Swiety dyktowal nie o boskich rzeczach tylko podporzadkowal sie kulturze?

Kiedys zabicie krnabrnego syna bylo tak wazne, ze Duch Swiety opisal to w swojej najwaznjeszej ksiazce a potem wszystko sie zmienilo i slowa Ducha Swietego sa funta klakow warte.

Czyli te mityczne i slawne wartosci chrzescijanskie nie sa jakimis stalymi, uniwersalnymi wartosciami. Zmieniaja sie wraz z kultura
Dzis gej jest be ale za pare lat moze byc tak samo w porzo jak niezabicie krnabrnego syna

Chrzescijanstwo to Taki specyficzny poker. Katolik siedzi przy stole z kartami, trabi ze ma niesamowite karty a jak ateista powie "sprawdzam" to sie okazuje, ze katolik blefowal. Ze jego karty nie sa niesamowite. Z uniwersalnego, zawsze wygrywajacego pokera krolewskiego robi sie nagle slaba parka. Z uniwersalnej wartosci dla calego swiata (wartosci, przez ktora swiat sie wzajemnie nie wyrznal) robi sie "no wiesz - metafora. Inne czasy inna kultura"
22-10-2014 17:51 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Oj rafałku, manipulancie... nieładnie
>"Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, 19 ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, 20 i powiedzą starszym miasta: «Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się ROZPUŚCIE i PIJAŃSTWU». 21 Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze. Usuniesz zło spośród siebie, a cały Izrael, słysząc o tym, ulęknie się.
>Taka kultura była, za rozpustę i pijaństwo była bardzo surowa kara.

Czyli Duch Swiety dyktowal nie o boskich rzeczach tylko podporzadkowal sie kulturze?

Kiedys zabicie krnabrnego syna bylo tak wazne, ze Duch Swiety opisal to w swojej najwaznjeszej ksiazce a potem wszystko sie zmienilo i slowa Ducha Swietego sa funta klakow warte.

Czyli te mityczne i slawne wartosci chrzescijanskie nie sa jakimis stalymi, uniwersalnymi wartosciami. Zmieniaja sie wraz z kultura
Dzis gej jest be ale za pare lat moze byc tak samo w porzo jak niezabicie krnabrnego syna

Chrzescijanstwo to Taki specyficzny poker. Katolik siedzi przy stole z kartami, trabi ze ma niesamowite karty a jak ateista powie "sprawdzam" to sie okazuje, ze katolik blefowal. Ze jego karty nie sa niesamowite. Z uniwersalnego, zawsze wygrywajacego pokera krolewskiego robi sie nagle slaba parka. Z uniwersalnej wartosci dla calego swiata (wartosci, przez ktora swiat sie wzajemnie nie wyrznal) robi sie "no wiesz - metafora. Inne czasy inna kultura"
Brzostowski (7067 punktów)
>Czyli Duch Swiety dyktowal nie o boskich rzeczach tylko podporzadkowal sie kulturze?
O boskich, tylko takim językiem aby zrozumieli.
>Kiedys zabicie krnabrnego syna bylo tak wazne, ze Duch Swiety opisal to w swojej najwaznjeszej ksiazce a potem wszystko sie zmienilo i slowa Ducha Swietego sa funta klakow warte.
Pisałem przecież, że nie chodzi o zabicie krnąbrnego dziecka, manipulancie, tylko o wyplenienie niemoralności.
>Czyli te mityczne i slawne wartosci chrzescijanskie nie sa jakimis stalymi, uniwersalnymi wartosciami. Zmieniaja sie wraz z kultura
Dekalog się zmienił? Nie słyszałem?
>Dzis gej jest be ale za pare lat moze byc tak samo w porzo jak niezabicie krnabrnego syna
Gdzie jest napisane, że gej jest be?
>Chrzescijanstwo to Taki specyficzny poker. Katolik siedzi przy stole z kartami, trabi ze ma niesamowite karty a jak ateista powie "sprawdzam" to sie okazuje, ze katolik blefowal. Ze jego karty nie sa niesamowite. Z uniwersalnego, zawsze wygrywajacego pokera krolewskiego robi sie nagle slaba parka. Z uniwersalnej wartosci dla calego swiata (wartosci, przez ktora swiat sie wzajemnie nie wyrznal) robi sie "no wiesz - metafora. Inne czasy inna kultura"

Niczego nie zrozumiałeś, albo nie chcesz zrozumieć. Ja niestety lepiej wyjaśnić nie potrafię.
Karty są te same, cały czas, mocne. Żadne uniwersalne wartości się nie zmieniają, nie wiem o czym piszesz.
22-10-2014 18:15 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>>Kiedys zabicie krnabrnego syna bylo tak wazne, ze Duch Swiety opisal to w swojej najwaznjeszej ksiazce a potem wszystko sie zmienilo i slowa Ducha Swietego sa funta klakow warte.
>Pisałem przecież, że nie chodzi o zabicie krnąbrnego dziecka, manipulancie, tylko o wyplenienie niemoralności.

Jak wyplenic niemoralnosc z krnabrnego dziecka? Poprzez zabice. To wlasnie ten podyktowany przez Ducha Swietego akapit.
Kiedys byla to wartosc tak doniosla i piekna, ze Duch Swiety postanowil ja podyktowac aby ludzie na wieki wiekow mogli sie onaninowaz ta wartoscia.

DZis mi mowisz, ze ta wartosc nie jest wartoscia. Dlaczego? Kto postanowil, ze slowa DUcha Swietego nie sa juz wazne?

>>Czyli te mityczne i slawne wartosci chrzescijanskie nie sa jakimis stalymi, uniwersalnymi wartosciami. Zmieniaja sie wraz z kultura
>Dekalog się zmienił? Nie słyszałem?

Ja o tej wartosci o krnabrnym dziecku. Dekalog zostawmy na razie w spokoju.
Zabicie krnabrnego dziecka bylo wartoscia majaca na celu wyplenienie niemoralnosci? Bylo. Jest nia dzisiaj? Nie. Czyli wartosc sie zmienila? Zmienila sie. CBDU.

>>Chrzescijanstwo to Taki specyficzny poker. Katolik siedzi przy stole z kartami, trabi ze ma niesamowite karty a jak ateista powie "sprawdzam" to sie okazuje, ze katolik blefowal. Ze jego karty nie sa niesamowite. Z uniwersalnego, zawsze wygrywajacego pokera krolewskiego robi sie nagle slaba parka. Z uniwersalnej wartosci dla calego swiata (wartosci, przez ktora swiat sie wzajemnie nie wyrznal) robi sie "no wiesz - metafora. Inne czasy inna kultura"
>Niczego nie zrozumiałeś, albo nie chcesz zrozumieć. Ja niestety lepiej wyjaśnić nie potrafię.

Tak. Pobelkotaj, popierdol a jesli oponent nie da sie na te rozancowa erystyke nabrac to zarzuc mu, ze nic nie rozumie. Stare jak swiat

>Karty są te same, cały czas, mocne. Żadne uniwersalne wartości się nie zmieniają, nie wiem o czym piszesz.

Zabicie krnabrnego dziecka bylo wartoscia majaca na celu wyplenienie niemoralnosci? Bylo. Jest nia dzisiaj? Nie. Czyli wartosc sie zmienila? Zmienila sie. CBDU.
22-10-2014 18:41 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Pisałem przecież, że nie chodzi o zabicie krnąbrnego dziecka, manipulancie, tylko o wyplenienie niemoralności.

Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, 19 ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, 20 i powiedzą starszym miasta: «Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się ROZPUŚCIE i PIJAŃSTWU». 21 Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze. Usuniesz zło spośród siebie, a cały Izrael, słysząc o tym, ulęknie się.

To Ty manipulujesz: Wyraznie Duch Swiety podyktowal:

Cytat:
Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny,


Syn jest nieposluszny i krnabrny. Nie wazne czy pijak czy po prostu pokoju nie chcial posprzatac.

O pijanstwie i rozpuscie to tylko bonus. Syn jest nieposluszny a do tego pijak. Zabic mozna go bylo za same nieposluszenstwo.
22-10-2014 23:33 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Syn jest nieposluszny i krnabrny. Nie wazne czy pijak czy po prostu pokoju nie chcial posprzatac.
>O pijanstwie i rozpuscie to tylko bonus. Syn jest nieposluszny a do tego pijak. Zabic mozna go bylo za same nieposluszenstwo.

Należy czytać akapity do końca, a nie wybrane zdania, manipulancie. Cóż ja mogę na Ciebie poradzić, nienawiść którą w sobie nosisz do KK zaślepia Ci racjonalny osąd. Dyskusja z Tobą nie ma sensu, niestety.Po chrześcijańsku pomodlę się za Ciebie, może co pomoże, ale wątpię, bo i Ty sam musiałbyś odrobinę dobrej woli wykrzesać z siebie. A z tym, jak wiemy trudno...
23-10-2014 00:14 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Należy czytać akapity do końca, a nie wybrane zdania, manipulancie. Cóż ja mogę na Ciebie poradzić, nienawiść którą w sobie nosisz do KK zaślepia Ci racjonalny osąd. Dyskusja z Tobą nie ma sensu, niestety.Po chrześcijańsku pomodlę się za Ciebie, może co pomoże, ale wątpię, bo i Ty sam musiałbyś odrobinę dobrej woli wykrzesać z siebie. A z tym, jak wiemy trudno...

Czyli zeby zabic syna musi on byc:

- nieposłuszny
- krnąbrny
- nie słuchający upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny
oraz oddawac sie ROZPUŚCIE i PIJAŃSTWU.

I dopiero gdy wszystkie punkty beda przez tego syna spelnione, rodzice beda mogli/musieli go zabic. Sama rozpusta lub same pijanstwo nie wystarczy??????
22-10-2014 10:25 
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)
> wierzący tylko (..) stara się "wyczuć" czego chce bóg.
Czucie i wiara silniej mówi do niego - widocznie to wieczny romantyk. Dlaczego jednak inni mieliby ufać trafności jego przeczuć, które (jak sam twierdzi) próbuje tylko zgadywać? Niechby sobie wierzył, skoro woli "myśl" bezkrytyczną, ale nie powinien chyba blokować podejścia racjonalnego. Nie wszyscy muszą być romantyczni.
Brzostowski (7067 punktów)
>> wierzący tylko (..) stara się "wyczuć" czego chce bóg.
>Czucie i wiara silniej mówi do niego - widocznie to wieczny romantyk. Dlaczego jednak inni mieliby ufać trafności jego przeczuć, które (jak sam twierdzi) próbuje tylko zgadywać? Niechby sobie wierzył, skoro woli "myśl" bezkrytyczną, ale nie powinien chyba blokować podejścia racjonalnego. Nie wszyscy muszą być romantyczni.

Owszem. Tyle tylko, że żyjemy w takim miejscu i czasie, że tych romantyków więcej, zatem oni tworzą prawo, bo takie uważają za słuszne. I może się niektorym to niepodbać. I tak po prostu jest.

To nie jest tylko zgadywanie, są też dość jasne wskazówki.
22-10-2014 19:37 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> żyjemy w takim miejscu i czasie, że tych romantyków więcej, zatem oni tworzą prawo
Ale z przewagi politycznej nie wynika chyba wartość etyczna prawa?
> są też dość jasne wskazówki.
Wskazówki z obszaru szkiełka i oka czy znów z przeczucia?
Brzostowski (7067 punktów)
>> żyjemy w takim miejscu i czasie, że tych romantyków więcej, zatem oni tworzą prawo
>Ale z przewagi politycznej nie wynika chyba wartość etyczna prawa?
Nie wynika. Tyle tylko, że etyka jest zależna od światopoglądu...
>> są też dość jasne wskazówki.
>Wskazówki z obszaru szkiełka i oka czy znów z przeczucia?
Dekalog.
23-10-2014 09:42 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> etyka jest zależna od światopoglądu...
Z kolei światopogląd buduje się w oparciu o wiedzę albo wedle niejasnych przeczuć, przy czym tu także słabą wskazówką byłoby naginanie poglądów do wiel(k)ości autorytetów.

>>Wskazówki z obszaru szkiełka i oka czy znów z przeczucia?
>Dekalog.
Pozostaje pytanie czy autorzy Dekalogu (ktokolwiek by to nie był) kierowali się natchnieniem czy rozsądkiem (a może wyrachowanym pomieszaniem jednego z drugim)?
Wyczuwasz może jakie przesłanki stały za Dekalogiem, byśmy mogli sprawdzić jakość powstałych wskazówek?
>
Brzostowski (7067 punktów)
>> etyka jest zależna od światopoglądu...
>Z kolei światopogląd buduje się w oparciu o wiedzę albo wedle niejasnych przeczuć, przy czym tu także słabą wskazówką byłoby naginanie poglądów do wiel(k)ości autorytetów.
No i tak to jest.
>>>Wskazówki z obszaru szkiełka i oka czy znów z przeczucia?
>>Dekalog.
>Pozostaje pytanie czy autorzy Dekalogu (ktokolwiek by to nie był) kierowali się natchnieniem czy rozsądkiem (a może wyrachowanym pomieszaniem jednego z drugim)?
>Wyczuwasz może jakie przesłanki stały za Dekalogiem, byśmy mogli sprawdzić jakość powstałych wskazówek?
Z tego co wiem, Autor dekalogu, to niejaki Jahwe, a zatem kierował się wg mnie swoim osądem sytuacji. A to ,że z punktu widzenia ateisty Dekalog jest w gruncie rzeczy dość rozsądny, to nic w tym dziwnego nie ma: ateista bowiem, jako człowiek też jest podobny do Boga i do wierzacych.
23-10-2014 14:02 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> Z tego co wiem, Autor dekalogu, to niejaki Jahwe, a zatem kierował się wg mnie swoim osądem sytuacji.
Chyba raczej z tego, w co wierzysz (a nie wiesz), bo nie ma specjalnie jak sprawdzić istnienia Jahwe (może to być jedynie konstrukt poetycki).
> A to ,że z punktu widzenia ateisty Dekalog jest w gruncie rzeczy dość rozsądny, to nic w tym dziwnego nie ma: ateista bowiem, jako człowiek też jest podobny do Boga i do wierzacych.
Podobieństwo jest może i znaczące, ale pominąłbym co najmniej trzy pierwsze przykazania jako nie wynikłe z rozsądku i nieistotne etycznie (choć zapewne bardzo istotne ustrojowo) dodatki.
Chodzi o to, że już sam Dekalog, przyjmowany przez ufnych jako pewna wskazówka, może być rozsądny/rozsądzany tylko częściowo.
22-10-2014 12:46 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Znów się mylisz. W pewnym zakresie wierzacy ma konkrente dosyć wskazówki
> (np dekalog), ale w gruncie rzeczy wierzący tylko podejrzewa czego chce Bóg,
> poprzez swoją wolną wolę stara się "wyczuć" czego chce bóg.

Jest pewien niuans.
Podaj mi choć jedno pozytwne stwierdzenie "czego chce bóg", nie będącym głupotą "ciemnego ludu żydowskiego" (jak wiesz, w Biblii oprócz rzeczy pozytywnych jest również wiele niezrozumiałych, czasem śmiesznych, czasem strasznych zaleceń) a podam Ci racjonalne wtyłumaczenie, dlaczego tak jest i jaką korzyść to daje.

W końcu okaże sie, że tego w głębi duszy właśnie chce człowiek, a nie bóg.

Jeden z przykładów: nie zabijaj.

Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>> Znów się mylisz. W pewnym zakresie wierzacy ma konkrente dosyć wskazówki
>> (np dekalog), ale w gruncie rzeczy wierzący tylko podejrzewa czego chce Bóg,
>> poprzez swoją wolną wolę stara się "wyczuć" czego chce bóg.
>Jest pewien niuans.
>Podaj mi choć jedno pozytwne stwierdzenie "czego chce bóg", nie będącym głupotą "ciemnego ludu żydowskiego" (jak wiesz, w Biblii oprócz rzeczy pozytywnych jest również wiele niezrozumiałych, czasem śmiesznych, czasem strasznych zaleceń) a podam Ci racjonalne wtyłumaczenie, dlaczego tak jest i jaką korzyść to daje.
>W końcu okaże sie, że tego w głębi duszy właśnie chce człowiek, a nie bóg.
>Jeden z przykładów: nie zabijaj.

Cały dekalog i przykazanie miłości.

Oczywiście, że dekalog i wskazówki boskie są w wielu aspektach racjonalne, a człowiek jako byt stworzony na wzór boga, w głębi duszy pragnie właśnie czynić dobro.

Co w tym dziwnego? Chcesz na tej podstawie wysnuć wniosek, że bóg niepotrzebny, zbędny?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Cały dekalog i przykazanie miłości

Zbyt mało precyzyjne. Podaj jedno konkretne. Nie potrzebuje rozwijać całości, żeby uzasadnić moja konkluzje.

> człowiek jako byt stworzony na wzór boga,
> w głębi duszy pragnie właśnie czynić dobro.

Twój pobratymiec w wierze kol. Elasp twierdzi coś wręcz przeciwnego, ale ok.

> Co w tym dziwnego?

Nic w tym dziwnego, jeśli mówisz o tej cząstce zasad i potrzeb, która rzeczywiście służy relacjom międzyludzkim, przedłużaniu gatunku, homeostazie itp. Nakazy i zakazy boskie są jednak pomieszane ze względu na przydatność człowiekowi i z definicji nieracjonalne zalecenia typu jak dostać się do raju.

> Chcesz na tej podstawie wysnuć
> wniosek, że bóg niepotrzebny, zbędny?

Ze względu na zalecenia odnoszące się do życia typu 'nie kradnij', czy 'miłuj bliźniego swego' - tak. Człowiek to wiedział od wieków bez religii. Sądzę, że będzie to czuł w duszy w przyszłości także po jej zaniknięciu. A czy w przeszłości był bardziej moralny, dobry, szlachetny itp. pod jej moralizatorskimi naciskami - też jest b. wątpliwe.
Jak widzisz, kwestionuję tu aspekt utylitarny religii. Ani to nowe, ani szczególnie efektywne. Zostawiam w spokoju zakres zasad odnoszący się do pojęć abstrakcyjnych, czy rzeczywistość imitujących, takich jak raj. Tu już można się spełniać, z zamiłowaniem zaganiać swój mozg do ulubionych dywagacji w stylu 'co zrobić by osiągnąć raj' które niewiele więcej dają oprócz treningu i poczucia bycia częścią danej ciągle zmieniającej się wspólnoty. Jeśli ktoś to lubi i uważa że tego potrzebuje, czuje lek jeśli nie zadba o (w jego mniemaniu realne) zbawienie, czy 'maksymalna zgodność własnego życia z naukami Jezusa' - ok, czemu nie.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>Zbyt mało precyzyjne. Podaj jedno konkretne. Nie potrzebuje rozwijać całości, żeby uzasadnić moja konkluzje.
Nie musisz ich nawet pisać, domyślam się ich.
>> człowiek jako byt stworzony na wzór boga, w głębi duszy pragnie właśnie czynić dobro.
>Twój pobratymiec w wierze kol. Elasp twierdzi coś wręcz przeciwnego, ale ok.
Cóż, zatem różnimy się pięknie z kolegą Elaspem.
>> Co w tym dziwnego?
>Nic w tym dziwnego...
No właśnie.
>Jak widzisz, kwestionuję tu aspekt utylitarny religii...
I masz do tego prawo, jest to nawet uzasadnione, bo i sam KK to częściowo czyni. Przecież życie ziemskie służy wierzącym tylko przygotowaniu do życia w raju, a zatem religia i jej zalecenia są trochę "oderwane" od rzeczywistosci, ponieważ koncentrują się nie tylko na życiu ziemskim, ale też na życiu w raju.

To co jest dobre z punktu widzenia boga, jest też dobre z ludzkiego punktu widzenia (np: nie kradnij), ale nie wyklucza to iż są takie zalecenia boskie (np nie będziesz brał imienia boga na daremno), które nie są do końca przydatne w życiu człowieka na ziemi, ale przydadzą się (przygotowują) do życia w raju.

Oczywiście dla ateisty to zupełnie nieprzydatne.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie musisz ich nawet pisać, domyślam się ich.

Ok

>>Twój pobratymiec w wierze kol. Elasp twierdzi coś wręcz przeciwnego, ale ok.
>Cóż, zatem różnimy się pięknie z kolegą Elaspem.

W tym względzie jestem podobnego zdania, jak Ty

> I masz do tego prawo, jest to nawet uzasadnione, bo i sam
> KK to częściowo czyni. Przecież życie ziemskie służy wierzącym
> tylko przygotowaniu do życia w raju, a zatem religia i jej zalecenia
> są trochę "oderwane" od rzeczywistosci, ponieważ koncentrują
> się nie tylko na życiu ziemskim, ale też na życiu w raju.

Wiesz, szczerze mówiąc wolałbym, alby te zalecenia dotyczące rzeczywistości, relacji itp. mocno stąpały po ziemi i były z nią związane. A z tym, jak uczy historia kiepsko. Do tego niesttey lepiej służy szkiełko i oko doświadczenia i wyciąganie z niego wniosków, niż objawienie.
Po prostu szkoda mi czasem ludzi wierzących wiarą gminną. Im kościół robi czasem krzywdę i do tego za nią nie odpowiada.
Swojego czasu wśród seksuologów powstał pomysł, aby ograniczać naukę kościoła o seksualnosci, lub całkowicie ją uniemożliwić penalizując. Podobnie jak znachor idzie do więzenia, jeśli coś się stanie jego klientowi.

>Oczywiście dla ateisty to zupełnie nieprzydatne.

A dla teisty? Pytam Cię nie o to co kiedyś po śmierci będzie lub nie będzie, ale co z tego masz tu i teraz.
Miłego dnia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
Nie da się rozdzielić zaleceń religijnych od tych dla tego świata i tych co mają przynieśc korzyści na tamtym świecie. To jest właśnie jeden z kluczowych problemów w rozumeinu świata pomiędzy ateistami i teistami.

Ateiści przyjęliby z ulgą religię, gdyby ta dawała zalecenia, które przynoszą korzyści tutaj, na ziemi. A religia właśnie daje zalecenia, aby główną korzyść osiągnąć po śmierci.

I tutaj nigdy nie będzie pozrozumienia, zgody. No bo jak?
23-10-2014 12:33 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Nie da się rozdzielić zaleceń religijnych od tych dla tego świata i tych co mają przynieśc korzyści na tamtym świecie. To jest właśnie jeden z kluczowych problemów w rozumeinu świata pomiędzy ateistami i teistami.
pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm
pl.wikipedia.org/wiki/Teizm
Czy według Pana ateizm, apateizm, ignostycyzm, indyferentyzm, można wrzucić do jednego wora?
A co np. z ateizmem racjonalistycznym, czy naturalizmem ontologicznym?
Nie można ze ślepym rozprawiać o kolorach, a z głuchym o muzyce. Tak, racjonalne myślenie daje nam zupełnie inny sposób widzenia i rozumienia rzeczywistości, formułowania myśli, język, uczucia i zachowanie. Przecież to widać nawet
na tym forum, ludzie tej samej narodowości, mówiący tym samym językiem, a jakby z dwóch planet byli
.

Ateizm więc jest tylko zwyczajnym przekonaniem, że - mniej lub bardziej określony - Bóg/bogowie (świat nadprzyrodzony) nie istnieje i może mieć przeróżne uzasadnienia, które należy jakoś tam intelektualnie (najlepiej racjonalnie, choć można i przez wiarę) uargumentować.

> Ateiści przyjęliby z ulgą religię, gdyby ta dawała zalecenia, które przynoszą korzyści tutaj, na ziemi. A religia właśnie daje zalecenia, aby główną korzyść osiągnąć po śmierci.
A skąd Pan to wie? Czytałem wiele wypowiedzi wielce uczonych fideistów na temat ateizmu i nigdzie nie mogłem odnaleźć nawet przybliżenia się do zrozumienia jego istoty. W polemicznej dyskusji fideiści czasem stwierdzają, że również racjonaliści nie potrafią zrozumieć wiary. Tylko tak dziwnie się składa, że prawie cała śmietanka klasycznych religioznawców była albo kapłanami, albo miała choć teologiczne wykształcenie.

>I tutaj nigdy nie będzie pozrozumienia, zgody. No bo jak?
A dlaczego? Akurat tu pełna zgoda, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,618781#w619290

@@@
.
23-10-2014 12:09 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie da się rozdzielić zaleceń religijnych od tych dla tego świata i tych
> co mają przynieśc korzyści na tamtym świecie.

Oczywiscie, że się da.

> To jest właśnie jeden z kluczowych problemów w rozumeinu świata pomiędzy ateistami i teistami.

To nie jest kluczowy problem. Wczoraj napisałem, jak ja widzę jedno i drugie.

> Ateiści przyjęliby z ulgą religię, gdyby ta dawała zalecenia,
> które przynoszą korzyści tutaj, na ziemi.

Nie. Przyjęliby zalecenia, jeśli mogliby dowiedzieć się z rzetelnego źródła, że zalecenia przynoszące korzyści w zaświatach nie są wymysłem rządzących duszami w wiadomym celu.
Och, gdyby byłb jakiś jeszcze argument, leżący poza osobą twierdzącą "za prawdę powiadam wam"..

> A religia właśnie daje zalecenia, aby główną korzyść osiągnąć po śmierci.

Które to zalecenia, korzyści i życie po śmierci sama wymyśliła. Ok.

>I tutaj nigdy nie będzie pozrozumienia, zgody. No bo jak?

Masz rację. Jest jeszcze jeden powód. Ateiści widzą, po co te wszystkie zalecenia i teologie.
Ale wierzący w nie wciąż w tym tkwią, to określa ich sens istnienia.
Kwestionujesz ten sens - katolik chowa się głębiej w skorupie, bo niewielu podejmuje się rewitalizacji szkieletu swojego istnienia na bardziej ludzki, płynący w głębszym i rozumnym nurcie rzeczywistego życia tu na ziemi. To wyzwanie zanadto boli i wyzwala zbyt duży lęk.
A szkoda, bo w skorupie trochę jednak niewygodnie i ciasno.
Ale co tam. Zawsze można sobie zaśpiewać zwrotkę z piosenki J.Radka "Pocztówka z Avignon":

Mur, milcząca straż
przed obcym światem chronią.
Może przed czymś więcej, kto wie?
My na pewno nie.

Nocami reflektorów flesz
rysuje ostre szczyty wież.
Pytanie rodzi się:
czy zachowało tamten blask
Prowansji niebo pełne łask
czy może dawno puste jest?


Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
21-10-2014 23:34 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Może by tak ogólnie spojrzeć na fakt, że katolicy nie mają pojęcia w co wierzą.
Może byś tak zrozumiał różnicę między tym, co katolikom dają do wierzenia hierarchowie ich Kościoła, a tym, co zapisane jest w Piśmie Świętym?
Może byś tak zrozumiał, że w Polsce większość katolików nie kieruje się wiarą religijną, a wyłącznie tradycją?


>Nie raz rozmawiam z katolikami i ukazują natychmiast zdziwienie odnośnie tego co jest tam napisane.
Czyż nie o tym napisałem powyżej? Ameryki nie odkryłeś choć może wydawać ci się inaczej.

>Propozycja odnośnie islamskich fanatyków jest słaba. W Polsce prawie nikt nie odczuwa wpływu islamskiego, natomiast widzimy ogrom głupot katolickich.
Słabe to jest ogłaszanie rzekomej sensacji, że katolicy nie znają Pisma Świętego, podwójnie słabe jest ignorowanie zbrodni islamistów, którzy mają ogromny wpływ na to, co dzieje się we współczesnym świecie.

>Miałem i tak zamiar odnieść się do tematu koranu, co nie znaczy, że niepotrzebnie odniosłem się do biblii.
Nie tyle niepotrzebnie, co bez sensu, szczególnie po ukazaniu się, także i w Polsce, kilka lat temu np. książki "Bóg urojony". Wyważasz otwarte drzwi, po co? Odkrywcą nie będziesz, choćbyś nie wiem ile raz w swoich filmikach nie używał słowa "fuc...ing", nauczycielu języka angielskiego.

>Słowo ,,biblia" piszę umyślnie małą literą.
Nie ma na to żadnego uzasadnienia, panie psorze.

>Jesteś osobą która nie ma zbyt dużo argumentów więc próbuje się doczepić pisowni
Pocieszaj się w ten sposób, skoro musisz się dowartościować usprawiedliwijąc swoje dziecinne zabiegi.

>przecinków, czcionki, kropeczek i to z miernym skutkiem.
Konfabulacje, ale rozumiem, że z braku rzeczowych argumentów bronisz się jak umiesz.

>Polecałbym zamiast zachwycania się językiem głównie skupiać się na treści.
Żenujące wyznanie jak na rzekomego nauczyciela, który na dodatek odrzuca treść zdania swojego interlokutora i koncentruje się wyłącznie na sprawach pisowni, na dodatek dopuszczając się zmyśleń - patrz wyżej.

>Wolę się ekscytować kwestiami niedorzecznymi w biblii, którą tak wiele osób szanuje i nie zna, niż krytykowaniem rzeczy nie związanych z poruszaną problematyką, tym bardziej z użyciem tak mało pomysłowych wyrażeń jak ,,panie psorze".
A ekscytuj się czym chcesz!
Marcin Mleczek (125 punktów)
>Może byś tak zrozumiał różnicę między tym, co katolikom dają do wierzenia hierarchowie ich Kościoła, a tym, co zapisane jest w Piśmie Świętym??
Nie zmienia to niczego bo i tak głównym źródłem jest biblia. Kolejna rzecz to nie kierują się wyłącznie tradycją jak piszesz, ale wiarą też. Nazywaj sobie pokrętnie jak chcesz nie zmieni to głównego problemu.
>Słabe to jest ogłaszanie rzekomej sensacji, że katolicy nie znają Pisma Świętego, podwójnie słabe jest ignorowanie zbrodni islamistów, którzy mają ogromny wpływ na to, co dzieje się we współczesnym świecie.>
Skąd Ci się wzięło raptem rzekome ignorowanie zbrodni islamistów? Często tak komuś coś narzucasz niezgodnego z prawdą? Piszesz, że to co zrobiłem jest bezsensu bo nie odkryłem niczego nowego. Możesz napisać co odkyrłeś Ty? Czy Ty ,,odkrywco" jako pierwszy zauważyłeś zbrodnie muzułmanów którymi się tak zachwycasz?
Dalej napisałeś:
>Odkrywcą nie będziesz, choćbyś nie wiem ile raz w swoich filmikach nie używał słowa "fuc...ing",>
ALe wiesz, że piszesz od rzeczy? Co ma sposób wyrażenia emocji do odrkywania czegoś?
Pisanie biblii małą literą może mieć uzasadnienie chociażby takie, że nie szanuję tej księgi, i to, że denerwuje takich jak ty.
>,,Pocieszaj się w ten sposób, skoro musisz się dowartościować usprawiedliwijąc swoje dziecinne zabiegi.">
Co do słowa ,,dziecinne" nie wrzucałbym tego do działu- negatywnie nacechowane. Jestem pewien , że znalazłby się dzieci które w pewnych kwestiach Cię prześcigają... Swoją drogą nie podchwyciłeś słowa ,,psor" od dzieci?
>,,Żenujące wyznanie jak na rzekomego nauczyciela, który na dodatek odrzuca treść zdania swojego interlokutora i koncentruje się wyłącznie na sprawach pisowni, na dodatek dopuszczając się zmyśleń - patrz wyżej.">
Przypominam, że to ty wyskoczyłeś z krytyką pisania małych liter, używania słowa ,,fuck" w konteście odkyrwania. Zupełnie od czapy i nie na temat.
>,,A ekscytuj się czym chcesz!">
Jaki ty łaskawy, że pozwoliłeś.
pawel_wr (4297 punktów)
>Dawka kolejnych nakazów zbrodniczej księgi biblii.

Tego typu film powinno się kręcić w Poznaniu, a nie we Wrocławiu.
( Chociaż Rafi Dudi też się mizdrzy do kleru ).

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
KORUND (4922 punktów)
>Witaj w świecie zrbodi i niesprawieliwości! Witaj w świecie biblii!

-Ja wiem, że Biblia jest zbiorem starych, często okrutnych bajek, pełna sprzeczności, absurdów i kłamstw. Wiem, że w żaden sposób nie przystaje do obserwowanej rzeczywistości, współczesnej cywilizacji, praw i norm społecznych. Wiedzą też o tym wierzący, dlatego mają na swych usługach specjalistów od wykręcania kota ogonem, teologów i egzegetów. Można by im jedynie zadać pytanie (i nawet trzeba) dlaczego nie byli w stanie wymyślić sobie ładniejszej i choć odrobinę mądrzejszej bajki, skoro już w jakąś wierzyć muszą. Oczywiście są też tacy, którzy traktują biblijne bzdury dosłownie, więc im należałoby zadawać Twoje pytania. Podobnie zresztą jak wojującym religiantom islamskim, choć nie sądzę, by ci ostatni byli skłonni do "dialogowania".
starog (359 punktów)
>Dawka kolejnych nakazów zbrodniczej księgi biblii.
Kolejna dawka? Wydano część trzecią? A to się Jezus zdziwi.

>Dołączam film mojego autorstwa.
>www.youtube.com/watch?v=cIaj-UM9efc
Oglądałem. Szkoda czasu. Nic nowego.
Jezus zdziwiony nie będzie.
Brzostowski (7067 punktów)
>Dawka kolejnych nakazów zbrodniczej księgi biblii...

Panie Mleczek, znamy to, wiemy...
Wiemy też, że to stare zapiski, taka kultura Panie była...
U nas na ten przykład, przed wojną, Żydzi mieli specjalne ławki na uniwersytecie... kultura Panie taka była...
A już po wojnie w USA segregacja rasowa Panie do lat 60 XX wieku była...
A w takiej Szwajcarii Panie, to dopiero w 1990 roku we wszystkich kantonach kobiety uzyskały czynne prawo wyborcze! Taka Panie... kultura była...

A Pan tu wyciągasz co było kilka tysiecy lat temu?

21-10-2014 20:17 
 Ocena 9 na 9
KORUND (4922 punktów)
>Panie Mleczek, znamy to, wiemy...
>Wiemy też, że to stare zapiski, taka kultura Panie była...
>U nas na ten przykład, przed wojną, Żydzi mieli specjalne ławki na uniwersytecie... kultura Panie taka była...
>A już po wojnie w USA segregacja rasowa Panie do lat 60 XX wieku była...
>A w takiej Szwajcarii Panie, to dopiero w 1990 roku we wszystkich kantonach kobiety uzyskały czynne prawo wyborcze! Taka Panie... kultura była...

-Nie takie to proste panie Brzostowski i nie ma tak lekko. Był też faszyzm, komunizm i cała masa innych zbrodni, idiotyzmów, krzywd i niesprawiedliwości. Tylko dzisiaj stosunek do tego, normalnych, cywilizowanych ludzi, jest jednoznacznie negatywny. Było oby nie wracało. A co z religiami? Ano wciąż niezmiennie opierają się na tych samych starych księgach, "prawdach" i "wartościach".

>A Pan tu wyciągasz co było kilka tysiecy lat temu?
-Akurat nie on to wyciąga. Jedynie przedstawia to, czego wyznawcy nie chcą schować, bo byłoby to przyznaniem się do błędu, w którym tkwią tysiące lat. Wolą więc interpretować, dopasowywać, usprawiedliwiać uwznioślać, doskonale się przy tym ośmieszjąc.
21-10-2014 22:24 
 Ocena 1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>>Panie Mleczek, znamy to, wiemy...
>>Wiemy też, że to stare zapiski, taka kultura Panie była...
>>U nas na ten przykład, przed wojną, Żydzi mieli specjalne ławki na uniwersytecie... kultura Panie taka była...
>>A już po wojnie w USA segregacja rasowa Panie do lat 60 XX wieku była...
>>A w takiej Szwajcarii Panie, to dopiero w 1990 roku we wszystkich kantonach kobiety uzyskały czynne prawo wyborcze! Taka Panie... kultura była...
>-Nie takie to proste panie Brzostowski i nie ma tak lekko. Był też faszyzm, komunizm i cała masa innych zbrodni, idiotyzmów, krzywd i niesprawiedliwości. Tylko dzisiaj stosunek do tego, normalnych, cywilizowanych ludzi, jest jednoznacznie negatywny. Było oby nie wracało. A co z religiami? Ano wciąż niezmiennie opierają się na tych samych starych księgach, "prawdach" i "wartościach".
Trochę można od Ciebie wymagać więcej Korund, ale skoro muszę Ci to wyjaśniać, to wyjaśnię.

KK nie nawołuje dzisiaj do zabijania niewiernych kobiet, ani innych kretynizmów, które tutaj zaprezentował Mleczek, jakoby były częscią dzisiejszego stanowiska KK.

Religia chrześcijańska, owszem, uznaje księgi testamentowe, ale nie jako nakazy do okrucieństw, które tam są napisane. Są w tej sprawie stanowiska KK i można sobie wyczytać w Katechizmie.

Religie operają się na tych księgach, w taki sam sposób jak dzisiejszy socjalizm na dziełąch Marksa i Engelsa. Religie czerpią z nich (czasami wprost), ale w wielu przypadkach nie.

Biblia jest, poza historią relacji boga z człlwiekiem, także opisem stanu umyslów, zwyczajów i kultury czasów których dotyczy.

Dzisiaj są komuniści, ale nie mordują jak Stalin, są faszyści, ale nie morduja jak Hitler, są katolicy, którzy nie mają nic wspólnego z zabijaniem niewiernych kobiet i są racjonaliści, którzy nie mają nic wspólnego z idiotyzmami głoszonymi przez naukowców w XVIII wieku.

Czasy się zmieniają, religie też, tylko Mleczek, jakby się zatrzymał.

>>A Pan tu wyciągasz co było kilka tysiecy lat temu?
>-Akurat nie on to wyciąga. Jedynie przedstawia to, czego wyznawcy nie chcą schować, bo byłoby to przyznaniem się do błędu, w którym tkwią tysiące lat. Wolą więc interpretować, dopasowywać, usprawiedliwiać uwznioślać, doskonale się przy tym ośmieszjąc.

Nie ma potrzeby niczego chować. To co jest w Biblii zapisane jest też opisem tamtej rzeczywistosci, nie ma tutaj żadnego błędu, niczego nie trzeba dopasowywać.

Natomiast blędem jest wyciąganie zwyczajów/opinii sprzed kilku tysięcy lat i opowiadanie że dotyczy to dzisiejszych czasów. To zwykła głupota.
To tak jak by wyciągnąć jakiś naukowy artykuł z XIX wieku i chichrać się, że głupoty pisali.
21-10-2014 23:14 
 Ocena 7 na 7
Marcin Mleczek (125 punktów)
Brzostowski nie wiem na ile jest sens odpowiadać na Twoje argumenty przy których najwidoczniej się gubisz...
Pisałeś tu do kogoś, że można więcej od tej osoby wymagać. Wymagać to Ty możesz od siebie. Nikomu nie musisz też tłumaczyć niczego tym bardziej w tak zadufanym, przemądrzałym, prostackim stylu.
Jak sam stwierdziłeś kościół faktycznie nie nawołuje do zabijania niewiernych kobiet ale kościół nie mówi o tych kwestiach i wciąż uważa biblię za podstawę moralną katolików. Co więcej większość wierzących o tym nie wie, a takie filmy pozwolą im zastanowić się nad problemem. Z drugiej strony nie widzę problemu gdy ateista powiąże pewne wątki i będzie bardziej gotowy na kontrargumenty poprzez przypomnienie sobie jakichś cytatów.
Piszesz, że religia chrześcijańska nie uznaje ksiąg jako nakaz okrucieństw. Jakbyś uważnie oglądał film to podałem argument, że wybiórcze tłumaczenie jest niedorzeczne bo wtedy nie mamy punktu odniesienia co uznawać za metaforę a co nie. Najwidoczeniej nie dotarło do Ciebie.
Argumenty masz niesamowicie banalne. Co z tego, że katolicy dziś nie mordują. Nie zmienia to faktu, że ich księga, którą popierają tego nakazuje. Uświadamiając to niektórzy kwestionują religię, zdarza się, że ją odrzucają, zmieniają życie na lepsze. Wspomniałem też na filmie, że mnóstwo osób przez takowe biblijne nakazy zostało niewinnie wymordowanych. Do Ciebie jednak to też nie dociera. W ogóle nie zrozumiałeś założenia. Czy ktoś na filmie mówił, że dziś tak katolicy postępują? Film miał przedstawić to, że więszkość katolików nie ma pojęcia w czym tkwi. Napisałeś: ,,To tak jak by wyciągnąć jakiś naukowy artykuł z XIX wieku i chichrać się, że głupoty pisali." Może byś się zastanowił nad tym, że obecnie nikt nie twierdzi, że taki artykuł jest idealnym źródłem do wyciągania wniosków i nikt nie mówi, że takie artykuły są prawdziwe mimo, że ich nie czytają. W przypadku biblii ludzie wyciągają wybiórczo nakazy (do czego się odniosłem i co jest niedorzeczne), oraz twierdzą, że jest to prawdziwe mimo, że nie przeczytali większości tej księgi.
21-10-2014 23:29 
 Ocena-1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
Chciałem Ci m.in. przekazać, że Twój filmik i to co piszesz, to przedszkole intelektualne, a Ty stary chłop jesteś...

Zamiast robić filmiki, przeczytaj jakieś dyskusje o tych sprawach na fR (coś na pewno znajdziesz), wtedy Twoje filmiki będą mniej infantylne...

Podejmujesz tematy, o których napisano dziesiątki książek, robili to wybitni ludzie, a Ty w sposób dziecinny odnosisz się do tych szerokich problemów, jawiąc się jak zbawca madrości... To po prostu budzi uśmiech na twarzy.

Chcesz pogadać? Wybierz jeden z problemów, który podejmujesz i zobaczymy jak to jest faktycznie. Napisałeś np. :"mnóstwo osób przez takowe biblijne nakazy zostało niewinnie wymordowanych".

Porozmawijamy o tym. Napisz proszę kto, kiedy, ilu ludzi niewinnych zostało zamordowanych z powodu nakazu w Biblii?
22-10-2014 09:19 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>
>Podejmujesz tematy, o których napisano dziesiątki książek, robili to wybitni ludzie, a Ty w sposób dziecinny odnosisz się do tych szerokich problemów, jawiąc się jak zbawca madrości... To po prostu budzi uśmiech na twarzy.
>Chcesz pogadać? Wybierz jeden z problemów, który podejmujesz i zobaczymy jak to jest faktycznie.

Autocharakterystyka?
Brzostowski (7067 punktów)
>Autocharakterystyka?
Nie poczuwam się.
21-10-2014 23:31 
 Ocena 8 na 8
KORUND (4922 punktów)
>KK nie nawołuje dzisiaj do zabijania niewiernych kobiet, ani innych kretynizmów, które tutaj zaprezentował Mleczek, jakoby były częscią dzisiejszego stanowiska KK.

-No, jakoś nie wypada do tego nawoływać, choć czasem, któremuś z mocniej wierzących lub hierarchów się coś wyrwie. I czyż nie o tym piszę, że dlatego KK musi kombinować, interpretować i "teologizować"? Mleczek sam sobie tego nie wymyślił. Tak odebrałby to każdy człowiek, który przeczytałby Biblię, nie będąc wcześniej zaznajomiony religią powstałą na jej bazie.

>Religia chrześcijańska, owszem, uznaje księgi testamentowe,
-Jak to uznaje? Ona wprost z nich wypływa, bez nich nie istnieje. Przecież to słowo boże! Czego uczy się na lekcjach religii, co czyta się na mszach, jak nie fragmenty Biblii? Kubusia Puchatka? Niestety to pierwsze.

>Religie operają się na tych księgach, w taki sam sposób jak dzisiejszy socjalizm na dziełąch Marksa i Engelsa. Religie czerpią z nich (czasami wprost), ale w wielu przypadkach nie.
-No widzisz, nawet dzisiejszy socjalizm wyrzeka sie tego co złe, bez sensu i co zostało negatywnie zweryfikowane, nie licząc takich "Ikonowiczów". A relgia wciąż uważa biblię za święta księgę i źródło prawdy.

>Biblia jest, poza historią relacji boga z człlwiekiem, także opisem stanu umyslów, zwyczajów i kultury czasów których dotyczy.
-Ciekawe, że Bóg miał takie prymitywne relacje z ludźmi jak to opisuje Biblia. Dał je sobie narzucić? Do dziś nie zmienił poglądów? Czy jest jakiś suplement Biblii? Ależ skąd:
"Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni." - Mt. - Kazanie na Górze.

>Dzisiaj są komuniści, ale nie mordują jak Stalin, są faszyści, ale nie morduja jak Hitler,
-Bo nie mają takich możliwości. Bo póki co nie stanowią prawa w większości cywilizowanych krajów. Islamiści mordują, bo mogą i bedą to robić, póki ktoś ich nie wymorduje.

>Czasy się zmieniają, religie też,
-To raczej czasy zmieniają religie. I czy tym samym przyznajesz, że kiedys były złe? Czy teraz już są dobre, czy jeszcze troche muszą się pozmieniać? Ile to potrwa, jeszcze z 100 lat? I jak widzisz na przykładzie islamu, wcale się aż tak bardzo nie zmieniają, dopóki mają ten sam stary fundament, Biblię czy Koran. Dostosowują się tylko do okliczności i czekają na okazje.

>Nie ma potrzeby niczego chować. To co jest w Biblii zapisane jest też opisem tamtej rzeczywistosci,
-Rzeczywistość jest jedna, nie było żadnej "tamtej". To tylko "tamci" inaczej ją postrzegali. W sposób o wiele bardziej ułomny niż my.

>nie ma tutaj żadnego błędu, niczego nie trzeba dopasowywać.
-Bez dopasowywaia "tamta" rzeczywiśtość to jeden wielki błąd.

>Natomiast blędem jest wyciąganie zwyczajów/opinii sprzed kilku tysięcy lat i opowiadanie że dotyczy to dzisiejszych czasów. To zwykła głupota.
-Powiedz to hierarchom kościelnym i katechetom. No i wszystkim religijnym rodzicom, wciskającym ten kit sprzed tysięcy lat swoim dzieciom.

>To tak jak by wyciągnąć jakiś naukowy artykuł z XIX wieku i chichrać się, że głupoty pisali.
-I chichramy się szczerze nie raz. Nauka nie upiera się przy teoriach, które sama obaliła i zastąpiła lepszymi.
Brzostowski (7067 punktów)
>-No, jakoś nie wypada do tego nawoływać, choć czasem, któremuś z mocniej wierzących lub hierarchów się coś wyrwie...
Nie ma tu miejsca na żadne szczególne kombinowanie. Wiadomo, że niektóre zapisy są tylko odzwierciedleniem kultury tamtych czasów. I tyle.

>>Religia chrześcijańska, owszem, uznaje księgi testamentowe,
>-Jak to uznaje? Ona wprost z nich wypływa, bez nich nie istnieje...
Tak wypływa, masz rację, źle się wyraziłem. Ale nie oznacza to, że to co tam wprost zapisano trzeba robić lub porzyjmować za pewnik. Są stosowne wyjasnienia do tego.

>>Religie operają się na tych księgach, w taki sam sposób jak dzisiejszy socjalizm na dziełąch Marksa i Engelsa. Religie czerpią z nich (czasami wprost), ale w wielu przypadkach nie.
>-No widzisz, nawet dzisiejszy socjalizm wyrzeka sie tego co złe, bez sensu i co zostało negatywnie zweryfikowane, nie licząc takich "Ikonowiczów". A relgia wciąż uważa biblię za święta księgę i źródło prawdy.
Religia uważa Biblię za świętą księgę i się jej nie wyrzeka, tak jak nikt nie wyrzeka się dzieł Marksa. Po co to robić?
>-Ciekawe, że Bóg miał takie prymitywne relacje z ludźmi jak to opisuje Biblia. Dał je sobie narzucić? Do dziś nie zmienił poglądów? Czy jest jakiś suplement Biblii? Ależ skąd:
>"Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni." - Mt. - Kazanie na Górze.
Nieładnie jest kolego tak robić. Kazanie to dotyczy przecież Dekalogu. Czy dekalog się zmienił?
>>Dzisiaj są komuniści, ale nie mordują jak Stalin, są faszyści, ale nie morduja jak Hitler,
>-Bo nie mają takich możliwości. Bo póki co nie stanowią prawa w większości cywilizowanych krajów. Islamiści mordują, bo mogą i bedą to robić, póki ktoś ich nie wymorduje.
Nie, nie mordują ponieważ jesteśmy na innym poziomie rozwoju. A islamiści też nie mordują, mordują tylko Ci z ISIS. W Turcji jakoś spokojnie, w Arabii też...
>>Czasy się zmieniają, religie też,
>-To raczej czasy zmieniają religie. I czy tym samym przyznajesz, że kiedys były złe? Czy teraz już są dobre, czy jeszcze troche muszą się pozmieniać? Ile to potrwa, jeszcze z 100 lat? I jak widzisz na przykładzie islamu, wcale się aż tak bardzo nie zmieniają, dopóki mają ten sam stary fundament, Biblię czy Koran. Dostosowują się tylko do okliczności i czekają na okazje.
Religie nie były złe i nie są dobre, były takie (lub podobne) do ludzi. Bo to ludzie je tworzą. Religie nie są jakimś bytem poza człowiekiem, który czeka na "okoliczności i okazje".
>>Nie ma potrzeby niczego chować. To co jest w Biblii zapisane jest też opisem tamtej rzeczywistosci,
>-Rzeczywistość jest jedna, nie było żadnej "tamtej". To tylko "tamci" inaczej ją postrzegali. W sposób o wiele bardziej ułomny niż my.
>>nie ma tutaj żadnego błędu, niczego nie trzeba dopasowywać.
>-Bez dopasowywaia "tamta" rzeczywiśtość to jeden wielki błąd.
Nie wiem o czym piszesz. Użyłem słowa rzeczywistość jako poziomu rozwoju, kultury i obrazu świata jaki wówczas był. Nie był to żaden błąd, tylko po prostu taki był wówczas świat, w którym żyli ludzie.
>>Natomiast blędem jest wyciąganie zwyczajów/opinii sprzed kilku tysięcy lat i opowiadanie że dotyczy to dzisiejszych czasów. To zwykła głupota.
>-Powiedz to hierarchom kościelnym i katechetom. No i wszystkim religijnym rodzicom, wciskającym ten kit sprzed tysięcy lat swoim dzieciom.
Dla osób niewierzących to kit, dla wierzacych zupełnie nie. Przez wieki zmieniło się postrzeganie zapisów Biblii, ale nie istota rzeczy.
>>To tak jak by wyciągnąć jakiś naukowy artykuł z XIX wieku i chichrać się, że głupoty pisali.
>-I chichramy się szczerze nie raz. Nauka nie upiera się przy teoriach, które sama obaliła i zastąpiła lepszymi.
A kościół się nie zmienia? Też się zmienia, powoli co prawda, ale pozostaje też element niezmienny w kościele.
To żaden zarzut.
22-10-2014 08:11 
 Ocena 3 na 3
KORUND (4922 punktów)
>Nie ma tu miejsca na żadne szczególne kombinowanie. Wiadomo, że niektóre zapisy są tylko odzwierciedleniem kultury tamtych czasów. I tyle.
-To ciągłe kombinowanie. Dzisiejsi wierzący opierając się na "wartościach" z tamtych czasów muszą piekielnie kombinować, aby nie wyjść na durni i psychopatów.

>>-Jak to uznaje? Ona wprost z nich wypływa, bez nich nie istnieje...
>Tak wypływa, masz rację, źle się wyraziłem. Ale nie oznacza to, że to co tam wprost zapisano trzeba robić lub porzyjmować za pewnik. Są stosowne wyjasnienia do tego.
-Więc się zdecyduj, czy jest to dopasowywanie i "wyjaśnianie" czy nie? Jeśli nie, to wówczas tekst Mleczka należałoby traktować całkiem serio, bo sam go sobie nie wymyślił. I czym niby zajmuje się teologia i egzegeza jeśli nie ciągłym "wyjaśnianiem".

>Religie nie były złe i nie są dobre, były takie (lub podobne) do ludzi. Bo to ludzie je tworzą.
-Tylko że to źli ludzie tworzą religie, które pozwalają na zabijanie odszczepieńców, czy choćby na na samo istnienie takiego zapisu, by potem różni wariaci mogli je sobie tak zinterpretować, by usprawiedliwiać zabijanie. ISIS nie spadli z kosmosu. Stworzyła ich religia.
>Religie nie są jakimś bytem poza człowiekiem, który czeka na "okoliczności i okazje".
-Ale religianci taki bytami są. I jest dokładnie tak jak pisał Steven Weinberg: "Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."

>>>To tak jak by wyciągnąć jakiś naukowy artykuł z XIX wieku i chichrać się, że głupoty pisali.
>>-I chichramy się szczerze nie raz. Nauka nie upiera się przy teoriach, które sama obaliła i zastąpiła lepszymi.
>A kościół się nie zmienia?
-W podstawach zupełnie się nie zmienia. Tu nie chodzi o to co komu wolno, czy KK będzie kochał homoseksualistów i rozwodników. Religia bazuje na tych samych "prawdach": stworzenie świata, pierwsi rodzice, grzech pierworodny, potop, arka Noego, zbawienie poprzez śmierć i rzekome zmartwychwstanie Jezusa. To jakby nauka z uporem trzymała się teorii flogistonu i zamiast ją zwyczajnie odrzucić zajęła się ciągłym jej interpretowaniem. Oczywiście Kościół nie może tak uczynić, nawet gdy wiadomo, że coś jest kłamstwem, wymysłem, czy pomyłką, bo przestałby istnieć. Dlatego musi bajdurzyć w sposób podobny do Twojego, że takie były czasy, taka była kultura, nie należy tego brać dosłownie, teraz jest inaczej, wszystko się zmienia. Nikt nigdy nie upierał się mocniej przy niezmienności świata niż przedstawiciele Kościoła i wyznawcy religii.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Nie ma tu miejsca na żadne szczególne kombinowanie. Wiadomo, że niektóre zapisy są tylko odzwierciedleniem kultury tamtych czasów. I tyle.
>-To ciągłe kombinowanie...
>-Więc się zdecyduj, czy jest to dopasowywanie i "wyjaśnianie" czy nie?
Czym innym jest kombinowanie, a czym innym wyjaśnianie.

>-Tylko że to źli ludzie tworzą religie, które pozwalają na zabijanie odszczepieńców, czy choćby na na samo istnienie takiego zapisu, by potem różni wariaci mogli je sobie tak zinterpretować, by usprawiedliwiać zabijanie. ISIS nie spadli z kosmosu. Stworzyła ich religia.
>-Ale religianci taki bytami są. I jest dokładnie tak jak pisał Steven Weinberg: "Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że za złe postępowane dobrych ludzi odpowiadają inni źli ludzie, a nie religie. Łatwo jednak tak to dopasować, do religii, jest to jednak tylko element naszej kultury. W Dekalogu Bóg wyraził czego oczekuje od ludzi, Jezus też dość wyraźnie to artykułował. To że źli lub głupi ludzie błędnie coś rozumieją, nie jest winą religii jako całości.

>>A kościół się nie zmienia?
>-W podstawach zupełnie się nie zmienia...
Inaczej chyba rozumiemy podstawy. Podstawą istnienia KK, a więc wiary w boga i dażenia do zbawienia nie jest relacja stworzenia świata, ani to co się w koło czego kręci czy co obiega.

Biblia była pisana wieki temu, i dzisiaj już wiemy, że część tych zapisów jest wewnętrznie sprzeczna, niezgodna z wynikami badań, nieprzystajaca do dzisiejszego świata itd... Tyle tylko, że nie o taki przekaz chodzi w Biblii.

Przekaz jest uniwersalny: świat został stworzony przez Boga, w tym człowiek, Bóg dał pewne wsakzówki człwiekowi jak postępować i nagrodzi go za własciwe postępowanie, ale każdy ma wolną wolę.

To jest przekaz Biblii, a nie to czy i kiedy był potop.

Natomiast to, że kościół pewnych rzeczy nie zmienia, jest oczywiste. Zmiana nie polega na tym, aby jej dokonywać bo np Ty tak chcesz, zmiany się dokonują jeśli Kościół tego chce.

Kościół jest oczywiście zachowawczy, przy realizacji zmian. Nie jest to jednak tylko wada, ale tez zaleta. Kosciół nie ryzykuje, taki po prostu jest.
22-10-2014 15:17 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>>-Ale religianci taki bytami są. I jest dokładnie tak jak pisał Steven Weinberg: "Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
>Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że za złe postępowane dobrych ludzi odpowiadają inni źli ludzie, a nie religie.

-Nie. Poza wrodzonymi skłonnościami, człowieka kształtuje środowisko, w tym ideologie na jakie się on natknie. Dzisiejsi mordercy z ISIS, nie byliby nimi, gdyby wzrastali bez indoktrynacji radykalnym islamem. Po prostu wychowani w naszym środowisku wcale by się od nas nie różnili. Winna jest religia, oczywiście poprzez tych, którzy ją rozpowszechniają.
Brzostowski (7067 punktów)
>>>-Ale religianci taki bytami są. I jest dokładnie tak jak pisał Steven Weinberg: "Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
>>Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że za złe postępowane dobrych ludzi odpowiadają inni źli ludzie, a nie religie.
>-Nie. Poza wrodzonymi skłonnościami, człowieka kształtuje środowisko, w tym ideologie na jakie się on natknie. Dzisiejsi mordercy z ISIS, nie byliby nimi, gdyby wzrastali bez indoktrynacji radykalnym islamem. Po prostu wychowani w naszym środowisku wcale by się od nas nie różnili. Winna jest religia, oczywiście poprzez tych, którzy ją rozpowszechniają.

No właśnie nie bardzo tak jest. Bardzo łatwo zrobić sobie zlepek - ISIS - Islam i tak kojarzyć.

Piszesz o radykalnym islamie, wszystko co radykalne jest najczęściej niezdrowe. Mówimy tutaj ogólnie o religii, a nie o radykalnych odłamach.
Mordercy z ISIS byliby prawdopodobnie mordercami, tylko w przypadku braku religii, znaleźliby sobie inną pożywkę, tak jak kibole, zawsze jest jakiś powód...

Owszem, religia może pewne rzeczy ułatwiać, radykalizować itd... to dość jasne. Jednak teza, że za złe postępowanie dobrych ludzi odpowiadają religie jest mocno naciągana. Islam to ponad 1 mld ludzi, a terroryzm nie rodzi się z religii lecz z innych powodów.

W Polsce jest 95% wierzących. Czy coś tu się dzieje szzególnie złego, bardziej niż w Rosji(85% teistów), Francji(75% teistów), Niemcy(65% teistów - głownie na wschodzie), Dania (75% teistów), USA (88% teistów). itd...

Religia jest elementem naszej kultury, cywilizacji i znajduje się w bardzo złożonej siatce relacji z innnymi zjawiskami i trendami. Stwierdzenie, że reigia odpowiada za zło dobrych ludzi jest nie do wykazania. Mozna oczywiście pkazać ograniczone przykłady (ISIS), ale nie pozwala to na tak daleko idący wniosek. Można bowiem z łatwością dać przykłady, że religia ma także dobry wpływ na złych ludzi, z tego jednak nie wynika gberalna zasada.
22-10-2014 19:46 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
> Stwierdzenie, że religia odpowiada za zło dobrych ludzi jest nie do wykazania.

Czyżby? Z pobudek religijnych Jan Paweł II uśmiercił tysiące ludzi rozpowszechniając bzdury o zapobieganiu AIDS. Chyba nie uważasz, że był to z natury nikczemny człowiek?
Brzostowski (7067 punktów)
>> Stwierdzenie, że religia odpowiada za zło dobrych ludzi jest nie do wykazania.
>Czyżby? Z pobudek religijnych Jan Paweł II uśmiercił tysiące ludzi rozpowszechniając bzdury o zapobieganiu AIDS. Chyba nie uważasz, że był to z natury nikczemny człowiek?
Musisz wyjaśnić krótko o co Ci chodzi, bo nie wiem.
23-10-2014 06:05 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
>>> Stwierdzenie, że religia odpowiada za zło dobrych ludzi jest nie do wykazania.
>> Czyżby? Z pobudek religijnych Jan Paweł II uśmiercił tysiące ludzi rozpowszechniając bzdury o zapobieganiu AIDS. Chyba nie uważasz, że był to z natury nikczemny człowiek?
> Musisz wyjaśnić krótko o co Ci chodzi, bo nie wiem.

Cytat:
Gdy zebrani w kościele chcieli usłyszeć, dlaczego tak wielu z nich umiera na tę dziwną, zmieniającą ludzi w szkielety chorobę, papież oświadczył, że użycie prezerwatywy to grzech i jedynym lekarstwem jest wierność lub wstrzemięź­li­wość seksualna - gazeta "The Times" przywołuje spotkanie Jana Pawła II z mieszkańcami rejonu świata, gdzie wykluwała się epidemia AIDS.
www.sfora.(*)kazaly-miliony-na-smierc-a4126
Brzostowski (7067 punktów)
>Cytat:
Gdy zebrani w kościele chcieli usłyszeć, dlaczego tak wielu z nich umiera na tę dziwną, zmieniającą ludzi w szkielety chorobę, papież oświadczył, że użycie prezerwatywy to grzech i jedynym lekarstwem jest wierność lub wstrzemięź­li­wość seksualna - gazeta "The Times" przywołuje spotkanie Jana Pawła II z mieszkańcami rejonu świata, gdzie wykluwała się epidemia AIDS.


Przemknęło mi przez myśl, że może Ci chodzić o odpowiedzialność KK za rozprzestrzenianie się AIDS. Pamiętam jednak Ciebie z dyskusji kiedyś, i nie przypuszczałem, że przywołasz ten argument. Jest on bowiem fałszywy, z łatwością jednak rozpowszzechniany, bo to takie proste skojarzenie: gumka ratuje przed AIDS, a KK jest przeciw gumkom, znaczy odpowiada za rozptrzestrzenianie sie choroby.

To "onetowa" logika Fizyk. Pomyśl:

KK jest za wstrzemieźliwością (gdy jest się zarażonym) i wiernością, a rozpusta i niewierność to poważne grzechy, grzechem jest też stosowanie gumek.

Jeśli ludzie słuchają się papieża, to nie grzeszą - nie ma rozprzestrzeniania sie AIDS.

Jesli się nie słuchają i będą grzeszyć, to też wbrew zaleceniom nałożą gumkę - nie ma rozprzestrzeniania sie AIDS.

Jedynie w sytuacji, gdy ktoś zdecyduje się na grzech pierwszy, a nie na drugi, wówczas występuje ów problem. Byłoby jednak dość idiotyczne zakłądać, że ktoś kto decyduje się na jeden grzech, nie popełni drugiego, gdy w zasadzie robi się to w tym samym czasie.

Odpowiedzialność KK za AIDS to antyklerykalne kłamstwo. Wystarczy prosta logika.

Oczywiście są też wątki dodatkowe, np co z takimi, którzy nie wiedzą, że są zarażeni, a są małżeństwem. To jednak raczej problem badań i opieki państwa lub WHO, a nie stanowiska KK.

PS. Czy Ty Fizyk, jesteś cały czas tym samym Fizykiem? Bo jakoś mi te Twoje odpowiedzi nie pasują, do Ciebie z kiedyś.
24-10-2014 08:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> KK jest za wstrzemieźliwością (gdy jest się zarażonym) i wiernością, a rozpusta
> i niewierność to poważne grzechy, grzechem jest też stosowanie gumek.
> Jeśli ludzie słuchają się papieża, to nie grzeszą - nie ma rozprzestrzeniania sie AIDS.

Rozumowanie małego Jasia.
Rozmnażanie się, seksualność to podstawowe rzeczy wśród plemion w Afryce. Tam tak żyli przez miliony lat, zostali na tym poziomie do czasów nowożytnych. Jeśli choć trochę można ograniczyć AIDS (jako pierwszy krok do dalszej edukacji, być może i seksualnej) przez gumki, należało to zrobić i argumenty doktrynalne schować do kieszeni w obliczu zagrożenia śmiercią.

Naprawdę dziwię się, że Ty w miare światły polski katolik nie dostrzegasz dysproporcji.

Papież JP II lekką ręką mówi bogobojnym murzynom, że niewierność to poważne grzechy i grzechem jest też stosowanie gumek. Mówi, wyjeżdża i "problem z głowy".
Ale oni zostają. I jaki tak naprawdę mają wybór? Wielkiemu Białemu Czarownikowi (w ich mniemaniu) się nie sprzeciwią, bo to sprowadzi na nich jeszcze większe boskie plagi.
A kochać się nie przestaną, bo to podstawa ich egzystencji i naturalna biologiczna skłonność, która nigdy tam nie była obkładana zakazami przez ichniejszą kulturę.

Ale nie, bo gumka to wielki grzech. Kolego Brzostwoski, dorośnij.

Ludziom nie można coś kazać nie zastanawiając się nad konsekwencjami, czy mogą to realizować, czy nie mogą i w jakim czasie.
To znaczy można, ale będzie to z góry skazane na niepowodzenie Cytat:
Dziś ponad 28 procent afrykańskich dzieci straciło z powodu AIDS jednego z rodziców. Gdy Jan Paweł II przemawiał w Tanzani, w 1990 roku, dzieci tych było około 2 procent - wylicza gazeta."


Ach ten nasz genialny rodak Jan Paweł II ...
Niech jedynym komentarzem tutaj będą słowa jego następcy, który stara się widzieć ten złożony problem edukującej się Afryki bardziej całościowo:
Cytat:
"W książce "Światłość świata" Benedykta XVI kwestia prezerwatyw pojawia się przy okazji rozmowy o papieskich pielgrzymkach. Peter Seewald pyta o podróż do Afryki w 2009 r., podczas której Benedykt XVI powiedział, że nauka Kościoła sprawdziła się jako jedyna pewna droga do zahamowania wirusa HIV, co wywołało falę krytyki. Odpowiadając, Papież najpierw ubolewa, że media sprowadziły jego podróż do tego stwierdzenia. Po czym potwierdza nauczanie Kościoła w kwestii prezerwatyw. Mówi, że "nie da się rozwiązać tego problemu HIV, rozdając prezerwatywy. Musi zostać zrobione dużo, dużo więcej". Benedykt XVI zauważa, że działacze świeckich organizacji zajmujących się w Afryce HIV/AIDS "rozwinęli tzw. teorię ABC", gdzie "A" to abstynencja, "B" - wierność (ang. be faithful), a "C" to prezerwatywy (ang. condom). A skoro doceniają oni znaczenie abstynencji i wierności, kondomy oferując dopiero jako wyjście ostateczne, "gdy nie można już odwołać się do pozostałych dwóch punktów", potwierdza to linię Kościoła.
Następnie padają zdania: "Być może istnieją uzasadnione pojedyncze przypadki, gdy np. mężczyzna uprawiający prostytucję używa prezerwatywy w sytuacji, gdy takie postępowanie może być pierwszym krokiem na drodze do umoralnienia, jakimś zalążkiem odpowiedzialności, aby na nowo rozwinąć świadomość tego, iż nie wszystko jest dozwolone i nie wolno robić wszystkiego, na co ma się ochotę. Ale nie jest to rzeczywisty sposób na poradzenie sobie ze złem, jakim jest infekcja HIV. Taki rzeczywisty sposób może polegać natomiast na uczłowieczeniu seksualności"
Seewald dopytuje: "Czy oznacza to więc, że Kościół katolicki nie jest już zasadniczo przeciwny używaniu prezerwatyw?". Odpowiedź: "Kościół oczywiście nie postrzega ich jako autentycznego i moralnego rozwiązania. W jednym czy drugim przypadku może to być jednak - zakładając intencję danego człowieka, jaką jest zmniejszenie ryzyka zakażenia - pierwszy krok na drodze do inaczej przeżywanej, bardziej ludzkiej seksualności".

Całość tu:
tygodnik.o(*)enedykt-o-prezerwatywach/lf8ys

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
26-10-2014 00:33 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Rozumowanie małego Jasia.
Ignorujesz podstawowy fakt i elementarne zasady logiki.

Jeśli ktoś nie słucha się KK w jednej sprawie (wstrzemieźliwość, wierność), to nie posłucha i w sprawie gumek. To oczywiste. Dlatego nie odnosicie się do tego, tylko wybieracie z mojego postu pojedyncze zdania.

Nie pasuje do koncepcji, co?

Ech... racjonaliści, z bożej łaski.
26-10-2014 00:52 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Rozumowanie małego Jasia.
>Ignorujesz podstawowy fakt i elementarne zasady logiki.
>Jeśli ktoś nie słucha się KK w jednej sprawie (wstrzemieźliwość, wierność), to nie posłucha i w sprawie gumek. To oczywiste. Dlatego nie odnosicie się do tego, tylko wybieracie z mojego postu pojedyncze zdania.
>Nie pasuje do koncepcji, co?
>Ech... racjonaliści, z bożej łaski.

HIV mozna zarazic sie bedac wiernym. Partner moze zarazic sie "bezgrzesznie" (szpital,knajpa gra w pilke) a podczas konsumpcji wiernego zwiazku zarazi zdrowego partnera.

No chyba ze chcesz powiedziec, ze kazdy nowo zarazony to niewierny cudzoloznik

Wstrzemiezliwosc? To ma to byc naturalne prawo o ktorym bez ustanku p*****la katolicy? Wstrzemiezliwosc ma byc naturalnym odruchem? Czyli nie "rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną: abyście panowali (...) nad wszystkimi zwierzętami" a "badzcie wstrzemiezliwi i nie bzykajcie sie bo prezerwatywa to grzech"?

A moze bog, tak jak rozpoznal swoich podczas krucjaty przeciw Katarom, bedzie wiedzial, ze Afrykanczyk chce sie tylko rozmozyc i sprawi tak, ze ten nie zarazi sie HIV podczas naturalnego stosunku bez prezerwatywy??
26-10-2014 07:43 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Jeśli ktoś nie słucha się KK w jednej sprawie (wstrzemieźliwość, wierność), to nie posłucha i w sprawie gumek.

Nonsens. Normalne zachowanie to seks bez prezerwatywy. W Afryce równikowej trzeba nakłaniać ludzi żeby używali prezerwatyw, tym bardziej że jest to dla nich znaczny koszt. A tu przychodzi papież i mówi żeby nie używać, bo czeka ich za to ogień piekielny. No to kto by tam słuchał lekarzy! A że papież też mówi coś o wstrzemięźliwości? No to już przesada!
29-10-2014 14:37 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>> Jeśli ktoś nie słucha się KK w jednej sprawie (wstrzemieźliwość, wierność), to nie posłucha i w sprawie gumek.
>Nonsens. Normalne zachowanie to seks bez prezerwatywy. W Afryce równikowej trzeba nakłaniać ludzi żeby używali prezerwatyw, tym bardziej że jest to dla nich znaczny koszt. A tu przychodzi papież i mówi żeby nie używać, bo czeka ich za to ogień piekielny. No to kto by tam słuchał lekarzy! A że papież też mówi coś o wstrzemięźliwości? No to już przesada!

Żenująca argumentacja, już tak kręcisz, tak mącisz, że wyłazi to na każdym kroku, jak można tak manipulować? Jak można napisać, że za prezerwatywy to "ogień piekielny" grozi, a za seks to już tylko papież mówi "coś".

Racjonalna uczciwość dyskusji co nie? Ech, Ty...

Możecie sobie żyć w przeświadczeniu że KK odpowiada za AIDS w Afryce, tyle że to nie prawda. Możecie nawet to sobie wałkować na fR lub gdzie indziej, nie zmieni to jednak fałszywości tego poglądu. A dla racjonalisty, któremu antyklerykalizm przesłania rozum, to upadek. Staje się bowiem wówczas taki sam jak ci którymi tak się brzydzi.
30-10-2014 11:44 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
>> Normalne zachowanie to seks bez prezerwatywy. W Afryce równikowej trzeba nakłaniać ludzi żeby używali prezerwatyw, tym bardziej że jest to dla nich znaczny koszt. A tu przychodzi papież i mówi żeby nie używać, bo czeka ich za to ogień piekielny. No to kto by tam słuchał lekarzy! A że papież też mówi coś o wstrzemięźliwości? No to już przesada!

> Jak można napisać, że za prezerwatywy to "ogień piekielny" grozi, a za seks to już tylko papież mówi "coś".

Tak to wygląda dla normalnie myślącego człowieka. W Afryce równikowej mniej niż 50% ludności jest katolikami. A i katolicy wybierają z tej wiary tylko to co im pasuje. Jak pasuje nieużywanie prezerwatyw, no to wszystko gra. A jak niepasuje wstrzemięźliwowość, to wystarczy słowa papieża puszczać mimo uszu.

> Możecie sobie żyć w przeświadczeniu że KK odpowiada za AIDS w Afryce, tyle że to nie prawda. Możecie nawet to sobie wałkować na fR lub gdzie indziej, nie zmieni to jednak fałszywości tego poglądu. A dla racjonalisty, któremu antyklerykalizm przesłania rozum, to upadek.

Antyklerykalizm? No chyba muszę Ci przynać rację, bo w kwestii AIDS jest on całkowicie uzasadniony. Bo w tym wypadku kler nie tylko wymyśla grzechy przynoszące mu korzyści materialne, ale wręcz posuwa się do rozpowszechniania fałszywych informacji, które skutkują śmiercią tysięcy ludzi.

Badania naukowe wykazały, że stosowanie prezerwatywy dziesięciokrotnie zmniejsza ryzyko zachorowania na AIDS. [Cayley, W.E. & Davis-Beaty, K. (2007). "Condom effectiveness in reducing heterosexual HIV transmission". In Weller, Susan C. "Effectiveness of Condoms in Reducing Heterosexual Transmission of HIV (Review)". John Wiley & Sons, Ltd.] Natomiast klerycy, tacy jak kardynał Alfonso López Trujillo czy arcybiskup Nairobi, Raphael Ndingi Nzeki opowiadali, że wirusy HIV przenikają przez gumę prezerwatyw i że ich używanie wręcz rozprzestrzenia epidemię AIDS. www.theguardian.com/world/2003/oct/09/aids

Takie pseudonaukowe bzdury były głoszone za pontyfikatu Jana Pawła II i niemożliwe jest aby to zło nie działo się to za cichym jego przyzwoleniem. I jak widać z Twojej wypowiedzi, te bzdury wciąż pokutują wśród ciemnego ludu. Sprawa Galileusza wiecznie żywa.
30-10-2014 15:21 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>A i katolicy wybierają z tej wiary tylko to co im pasuje. Jak pasuje nieużywanie prezerwatyw, no to wszystko gra. A jak nie pasuje wstrzemięźliwość, to wystarczy słowa papieża puszczać mimo uszu.
I aby to potwierdzić wcale nie trzeba jechać do Afryki. Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej napisał: "Polacy wierzą dziś w sposób selektywny, wybierają z wiary to, co im pasuje, tak jak wybiera się towar z półek w supermarketach". [Załącznik]

Wystarczy na naszym forum poczytać jaki "katolicyzm" wyznają np. nasi klerykałowie panowie Brzostowski i Elasp. To jest ich specyficzna religia, w której wybrali z katolicyzmu tylko to co im pasuje, choć jednocześnie bronią instytucji Kościoła Rzymskokatolickiego oraz fideistycznej postawy światopoglądowej w formie narzucanej przez zhierarchizowany kler.
Od papieża po wikarego - każdego w "sukience" wciskają tu mam za, co najmniej, pół-świętego. Autorytet intelektualny oraz moralny, czy też odwrotnie.

@@@
.
30-10-2014 17:45 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>
>Antyklerykalizm? No chyba muszę Ci przynać rację, bo w kwestii AIDS jest on całkowicie uzasadniony. Bo w tym wypadku kler nie tylko wymyśla grzechy przynoszące mu korzyści materialne, ale wręcz posuwa się do rozpowszechniania fałszywych informacji, które skutkują śmiercią tysięcy ludzi.

Itd.

Twierdzi się, że gdyby nie działania Kościoła Katolickiego, w Afryce nie zginęłoby tak wiele tysięcy osób, albowiem potępiane przez Kościół prezerwatywy znacząco zmniejszają ryzyko zachorowania na AIDS.

Należy jednak zapytać: czy gdyby Kościół nie potępiał używania prezerwatyw, byłby one w Afryce znacząco częściej używane niż dotychczas? Czym innym jest przecież prezerwatywa oraz jej pożądane własności, czym innym jej faktyczne użycie; można powiedzieć, że z pierwszego jeszcze nie wynika drugie. Jeżeli odpowiedź na to pytanie okaże się negatywna, będzie to oznaczać, że liczba zgonów na AIDS w Afryce jest wielkością niezależną od działań (bądź zaniechań) Kościoła Katolickiego, od jego zaleceń bądź przestróg.

Przynajmniej dwa argumenty wskazują na to że liczba zachorowań byłaby niestety dokładnie taka sama, albo bardzo podobna.

Po pierwsze, mieszkańcy Afryki są przeważnie biedni i biedota z przyczyn ekonomicznych (a nie światopoglądowych czy religijnych) nie będzie używać prezerwatyw przed każdym stosunkiem. Chyba że przyjmiemy, że prezerwatywy te będą refundowane chociażby przez bogatszą (i postępową) Europę i np. co roku będzie odpływać np. z portu w Anglii wielki statek z kontenerami prezerwatyw fundowanymi przez podatnika angielskiego, a więc i p. Fizyka. Jestem ciekaw, czy zgodziłby się Pan na takie samarytańskie rozwiązanie, oznaczałoby to bowiem konieczność porzucenia tak przecież wygodnego "armchair-rationalism".

Po drugie, obecna liczba zachorowań wynika z tendencji do zachowań ryzykownych, jakimi są kontakty z przypadkowymi partnerami w przypadkowych sytuacjach. Mała szansa na to, że człowiek skłonny do tego typu przypadkowych zachowań będzie się mieć na baczności i zawsze przezornie zaopatrzy się zawczasu w paczkę świeżuteńkich prezerwatyw (data przydatności do użycia tez przecież ma znaczenie). Gdyby mieszkańcy Afryki byli zdolni do takiej przezorności i przewidywalności, AIDS nie rozprzestrzeniałoby się już teraz. Rozumiem więc, że p. Fizyk nie miałby nic przeciwko pokryciu (oczywiście na koszt bogatej i postępowej Europy) całej Afryki siecią odpornych na zniszczenie automatów z prezerwatywami, najlepiej wydającymi te środki bezpłatnie. Problem nie tkwi w prezerwatywach czy też ich braku, ale w prymitywnej mentalności wielu mieszkańców Afryki, jakiej najwyraźniej nie zdołał wykorzenić nawet kolonializm (widać to zresztą po katastrofalnym upadku RPA i m.in. oszałamiającej statystyce popełnianych tam rokrocznie zabójstw). Właśnie tę mentalność próbuje zwalczyć Kościół Katolicki. Trzeba zmienić to, co jest w głowie, a nie to, co jest - lub nie - w kieszeni spodni.
30-10-2014 20:00 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Problem nie tkwi w (...) prymitywnej mentalności wielu mieszkańców Afryki, jakiej najwyraźniej nie zdołał wykorzenić nawet kolonializm (widać to zresztą po katastrofalnym upadku RPA i m.in. oszałamiającej statystyce popełnianych tam rokrocznie zabójstw). Właśnie tę mentalność próbuje zwalczyć Kościół Katolicki.
Cóż tu jeszcze dodawać - taką właśnie mentalność reprezentuje spora część katolickiej inteligencji w Polsce.

@@@
.
30-10-2014 21:33 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
>> ... w tym wypadku kler nie tylko wymyśla grzechy przynoszące mu korzyści materialne, ale wręcz posuwa się do rozpowszechniania fałszywych informacji, które skutkują śmiercią tysięcy ludzi.
> Należy jednak zapytać: czy gdyby Kościół nie potępiał używania prezerwatyw, byłby one w Afryce znacząco częściej używane niż dotychczas?

Raczej należy zapytać dlaczego Kościół jest źródłem fałszu? I to w tak żywotnej sprawie jak ochrona zdrowia?
30-10-2014 23:19 
 Ocena-1 na 3
Elasp (6859 punktów)

>> Należy jednak zapytać: czy gdyby Kościół nie potępiał używania prezerwatyw, byłby one w Afryce znacząco częściej używane niż dotychczas?Raczej należy zapytać dlaczego Kościół jest źródłem fałszu? I to w tak żywotnej sprawie jak ochrona zdrowia?

Jedno pytanie nie wyklucza drugiego, więc Pana "raczej" jest trochę pozbawione sensu. Poza tym "ochrona zdrowia" nakazywałaby tak samo np. zabijać ludzi podejrzanych o ebolę. Nie robimy tego w imię wyższych wartości, chociaż wskutek takiej polityki priorytetowego traktowana wyższych wartości liczba zarażonych zapewne będzie się powiększać i umrą niewinni ludzie. Generalnie w imię wolności pozwalamy ludziom na ryzykowne przedsięwzięcia, które pociągają za sobą tysiące ofiar (np. prowadzenie samochodu -> wypadki samochodowe -> ofiary liczone w setkach tysięcy, nierzadko dzieci, które nikomu i niczemu nie zawiniły). Jak rozumiem, jest Pan przeciwnikiem wolności w imię owej "ochrony zdrowia"? Nie pojmuję więc, dlaczego w imię pewnych wyższych wartości nie można zakazywać używania prezerwatywy. Jeżeli uznajemy zakaz za bezsensowny, bo motywowany wiarą w "Boga" i jego "przykazania", to może zakwestionujmy uregulowania motywowane przekonaniem o istnieniu "wolności"? Wszak wolność (rozumiana jako niezdeterminowanie) jest nie mniejszym (przednaukowym) mitem i anachronizmem, jak rzekome istnienie jakiegoś boga. Można nawet powiedzieć, że nasza "wolność" to taki "bóg" w pomniejszeniu, swego rodzaju niezależny i autonomiczny decydent czy też kreator.

Paralityk nie powinien siadać za kółkiem, bo zaszkodzi sobie i innym. Chory wenerycznie lub na AIDS nie powinien podejmować życia seksualnego, bo zaszkodzi sobie i innym. Zycie seksualne nie jest prawem bezwarunkowym, (jak być może Pan mniema), tak jak nie jest nim prawo do prowadzenia samochodu. Sprawa jest nader prosta i niech Pan nie stosuje zasady "warum einfach wenn man komplizieren kann?".
30-10-2014 23:30 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
> Zycie seksualne nie jest prawem bezwarunkowym, (jak być może Pan mniema), tak jak nie jest nim prawo do prowadzenia samochodu. Sprawa jest nader prosta i niech Pan nie stosuje zasady "warum einfach wenn man komplizieren kann?".

Zycie seksualne jest prawem naturalnym Tak, tak. Tym mitycznym, przez katolikow do granic mozliwosci rozdmuchiwanym prawem naturalnym
To Twoj bog tak sobie wymslil. To nie czlowiek obdarzyl siebie samego popedem seksualnym. To Twoj kolezka-fetyszysta na gorze tak sobie wykombinowal.
31-10-2014 12:12 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To Twoj bog tak sobie wymslil. To nie czlowiek obdarzyl siebie samego
> popedem seksualnym. To Twoj kolezka-fetyszysta na gorze tak sobie wykombinowal.

Tyle, że nasz Kolega postuluje zdaje się związanie lduzi pętami sumień, tudzież moralności. Z nadzieją, że można seksualność - dar Boży - "w razie jakby co" okiełznać. Cholernie chciałbym go kiedyś zobaczyć dajacego przykład..
Oczywiście, wszystko to w imię wartości, człowieczeństwa i dla dobra

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
31-10-2014 11:43 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Raczej należy zapytać dlaczego Kościół jest źródłem fałszu.
> więc Pana "raczej" jest trochę pozbawione sensu.
Tym razem pełna zgoda, Szanowny Panie Elasp, pytanie dlaczego Kościół jest źródłem fałszu jest pozbawione sensu.
To jest naturalna i niezbywalna cecha wszystkich instytucji religijnych/ideologicznych. Po prostu to taki typ, a ten typ tak ma.
(Reszta wywodu jest dosyć typowym przykładem "logiki katolika".)

@@@
.
31-10-2014 12:07 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Pana wywód to jak zwykle dowód, jak bardzo można zagubić się w czystej logice, która nie trzyma się ludzkich realiów i zasad rządzących życiem.

> Nie pojmuję więc, dlaczego w imię pewnych wyższych wartości nie można
> zakazywać używania prezerwatywy.

Ponieważ te "wyższe wartości" tak naprawdę nimi nie są. Tzn. nie stoją na straży życia, a jedynie wspólnoty, która wierzy, iż moralność wymyślania czy interpretowana w Watykanie jest wielka, święta, napełniona duchem itp.
A skoro wierzy - trzyma ją to razem, co jest celem samym w sobie.
Te "wartości" nie służą ludziom, jeno utrzymaniu wspólnoty.

> zakaz (..) motywowany wiarą w "Boga" i jego "przykazania"

W religiach tak się właśnie mówi, by ukryć dużo bardziej przyziemną rzecz.
Jeśli prezes mówi o cięciu kosztów, to później to robi. Jeśli mówi o podwyżce, to mówi.

> może zakwestionujmy
> uregulowania motywowane przekonaniem o istnieniu "wolności"?

A z jakiego to powodu?

> Wszak wolność (rozumiana jako niezdeterminowanie) jest nie mniejszym
> (przednaukowym) mitem i anachronizmem, jak rzekome istnienie jakiegoś boga.

Pytanie, czy uregulowania prawne motywowane są "wolnością", czy wolnością.
Z pewnością słyszał Pan o terminie anarchia. Świadomy i racjonalny człowiek w swoich wyborach jest wolny i niewolny jednocześnie. Jeśli może wybierać - wybierze rozwiązanie wg niego optymalne, choć teoretycznie mógłby inne. Ale tego nie robi, bo wie, że przyniosłoby mu to większą szkodę.
Elasp (6859 punktów)

>Ponieważ te "wyższe warości" tak naprawdę nimi nie są. Tzn. nie stoją na straży życia, a jedynie wspólnoty, która wierzy, iż moralność wymyślania czy interpretowana w Watykanie jest wielka, święta, napełniona duchem itp.

Trzeba to pokazać, tzn. nie wystarczy powiedzieć, że coś jest "tak naprawdę" takie a nie inne. Poza tym cele indywidualne nie muszą się rozmijać z ogólnymi. Grupa może dbać o własną integralność promując hasła korzystne dla wszystkich.

>A z jakiego to powodu?

Z tego, o którym powiedziałem. Nie czyta Pan uważnie, stąd takie pytanie.

>Z pewnoscią słyszął Pan o terminie anarchia. Świadomy i racjonalny człowiek w swoich wyborach jest wolny i niewolny jednocześnie. Jeśli może wybierać - wybierze rozwiązanie wg niego optymalne, choć teoretycznie mógłby inne. Ale tego nie robi, bo wie, że przyniosłoby to mu większą szkodę.

Również nie o to chodzi. Chodzi o to, że wybiera raczej nasz mózg niż nasze świadome "ja". Powtarzam: z racjonalistycznego punktu widzenia teza o ludzkiej "wolności" jest mitem, zabobonem. Mam nadzieję, że racjonaliści będą i z nim walczyć w imię krzewienia światopoglądu naukowego.

31-10-2014 12:48 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Trzeba to pokazać, tzn. nie wystarczy powiedzieć, że coś jest "tak naprawdę" takie a nie inne.

Jeśli ktoś jest zainteresowany, to nic nie stoi na przeszkodzie, by mu ukazać.
Po drugie z pokazywaniem dobrze by była równowaga, a w Pana przypadku i jego rozmówców jej nie ma.

> Poza tym cele indywidualne nie muszą się rozmijać z ogólnymi.

Znów uciekanie w czystą teorię. Czyżby tam bezpieczniej?

> Grupa może dbać o własną integralność promując hasła korzystne dla wszystkich.

Jak wyżej.

> Również nie o to chodzi.

Z reguły mówię o co mi chodzi i nawiązuję tym do posta poprzednika. Tak było i w tym przypadku.

> Chodzi o to, że wybiera raczej nasz mózg niż nasze świadome "ja".

To nie ma większego znaczenia, jak Pan to ujmuje - biologicznie, czy psychologicznie. Ważne, żeby wybór wychodził od Pana, nie od innej osoby.
Poleganie na innych w przypadku, gdy jednostka jest zdolna do własnego autonomicznego rozrachunku jest poniżej jej godności. Po prostu nie przystoi. I o to m.in. apelują racjonaliści.

> Powtarzam: z racjonalistycznego punktu widzenia teza o ludzkiej "wolności"
> jest mitem, zabobonem. Mam nadzieję, że racjonaliści będą i z nim walczyć
> w imię krzewienia światopoglądu naukowego.

Nie bardzo rozumiem, co Pan insynuuje. Mój pogląd na temat wolności i "wolności" wyraziłem wyżej. Jak chce, może Pan to ocenić czy jest z racjonalistycznego punktu widzenia, czy nie.
A propos - ciekawi mnie, czym jest ta teza z punktu widzenia religii. Bo wolna wola to jednak pojęcie często w religii katolickiej używane, a nawet eksploatowane.
Miłego popołudnia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
31-10-2014 12:20 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
Naprodukowałeś się nieźle, żeby bronić instytucji stanowiącej zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. A jeszcze niedawno chciałeś zamknąć w więzieniu kobietę, która zabiła psa, bo według Ciebie stwarzała zagrożenie dla swojego dziecka.

>Poza tym "ochrona zdrowia" nakazywałaby tak samo np. zabijać ludzi podejrzanych o ebolę.
Wystarczyłaby kwarantanna. Chyba, że ktoś bardzo chce zabijać.

>Chory wenerycznie lub na AIDS nie powinien podejmować życia seksualnego
Jw. Wystarczy, że nie będzie współżył ze zdrowymi.

> Nie pojmuję więc, dlaczego w imię pewnych wyższych wartości nie można zakazywać używania prezerwatywy.
Jakie wartości masz na myśli? I czy na pewno nie da się ich osiągnąć mniej drastycznymi metodami?
Elasp (6859 punktów)

>Wystarczyłaby kwarantanna. Chyba, że ktoś bardzo chce zabijać.

Jeżeli uważasz, ze wystarczyłaby kwarantanna, zgłoś się proszę do obsługi przechodzących kwarantannę. Obawiam się, że twój sceptycyzm co do bezpieczeństwa kwarantanny niepomiernie wzrósłby.

>>Chory wenerycznie lub na AIDS nie powinien podejmować życia seksualnego
>Jw. Wystarczy, że nie będzie współżył ze zdrowymi.

To tak, jakby powiedzieć: paralityk ma prawo jeździć pustymi ulicami, a psychopata strzelać, ale tylko na odludziu.

>Jakie wartości masz na myśli? I czy na pewno nie da się ich osiągnąć mniej drastycznymi metodami?

Tę, która przeciwstawia się dewaluacji przyjemności seksualnej. Jest ona szczególną, bardzo cenną nagrodą za pewnego rodzaju zachowania (prokreacyjne lub pro-partnerskie), a nie czymś, co mamy prawo otrzymywać tylko dlatego, że bardzo tego chcemy. Głodny nie ma prawa do kromki chleba tylko dlatego, że jest głodny. Musi wykonać pewną pracę, zarobić, zasłużyć na ten chleb - wtedy jedzenie mu się słusznie należy i wtedy może się nim delektować do woli.
31-10-2014 13:39 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>>Wystarczyłaby kwarantanna. Chyba, że ktoś bardzo chce zabijać.
> Jeżeli uważasz, ze wystarczyłaby kwarantanna, zgłoś się proszę do obsługi przechodzących kwarantannę. Obawiam się, że twój sceptycyzm co do bezpieczeństwa kwarantanny niepomiernie wzrósłby.
A w jaki sposób chcesz ich zabijać?

>>>Chory wenerycznie lub na AIDS nie powinien podejmować życia seksualnego
>>Jw. Wystarczy, że nie będzie współżył ze zdrowymi.
> To tak, jakby powiedzieć: paralityk ma prawo jeździć pustymi ulicami, a psychopata strzelać, ale tylko na odludziu.
Tak na poważnie przeszkadza Ci to, że dwójka chorych na AIDS utworzy parę i będą razem uprawiać seks? Ale dlaczego?

>>Jakie wartości masz na myśli? I czy na pewno nie da się ich osiągnąć mniej drastycznymi metodami?
> Tę, która przeciwstawia się dewaluacji przyjemności seksualnej.
Sądzisz, że Kościołowi o to chodzi? Zabrania prezerwatyw, bo troszczy się o przyjemność seksualną, aby się nie zdewaluowała?
Nawet jeśli, to czy to jest ważniejsze od życia ludzi? Mówię o sytuacji, kiedy to zagrożenie życia jest szczególnie duże, jak w przypadku epidemii AIDS.
A może chodzi o to, żeby za seks była kara, np. zarażenie się ciężką chorobą?

Pytałem też, czy tego celu nie można osiągnąć innymi metodami.
Sądzisz, że zamiast zakazów nie byłoby lepiej ukazywać piękno miłości i partnerstwa?
Elasp (6859 punktów)

>A w jaki sposób chcesz ich zabijać?

Nie mówię, że chcę, tylko że "ochrona zdrowia", jeżeli by ją traktować jako wartość nadrzędną (jak czyni to pogubiony kompletnie w tej materii p. Fizyk) prowadziłaby właśnie do takich konsekwencji.

>>>>Chory wenerycznie lub na AIDS nie powinien podejmować życia seksualnego
>>>Jw. Wystarczy, że nie będzie współżył ze zdrowymi.

No więc na co im prezerwatywy? Jeżeli "chory nie będzie współżyć ze zdrowymi", choroba nie będzie się rozprzestrzeniać. Cyba że chodzi o to, aby nie rodziły się dzieci chore na AIDS. Jak więc rozumiem, chory chce mieć przyjemność, ale zero obowiązków. Nie mam zamiaru zgadzać się na czyjeś wygodnictwo i jeszcze do niego dopłacać.

>Tak na poważnie przeszkadza Ci to, że dwójka chorych na AIDS utworzy parę i będą razem uprawiać seks? Ale dlaczego?

Dlatego, że nawet gdy zajmie się nimi pomoc społeczna, która zadba, żeby prezerwatyw był u nich dostatek, i tak będą się tam rodzić chore dzieci, którym będzie musiało pomóc państwo, a więc wszyscy podatnicy, także ci, którzy nie chodzili po domach publicznych i nie zarazili się AIDS. Uważam to za bardzo niesprawiedliwe.

>Sądzisz, że Kościołowi o to chodzi? Zabrania prezerwatyw, bo troszczy się o przyjemność seksualną, aby się nie zdewaluowała?

Tak mi się wydaje, jakkolwiek w tej sprawie powinna się wypowiedzieć osoba duchowna. Wypowiadam sąd, który (mnie przynajmniej) wydaje m się słuszny.

>Nawet jeśli, to czy to jest ważniejsze od życia ludzi? Mówię o sytuacji, kiedy to zagrożenie życia jest szczególnie duże, jak w przypadku epidemii AIDS.

Nie wiem, czy "życie ludzi" jest największą wartością. Myślę, że jako racjonalista (więc zapewne i darwinista) powinieneś powiedzieć, że jeżeli pewien odsetek ludzi sam się wyeliminuje wskutek własnej uporczywej bezmyślności, wyjdzie to tylko na dobre rodzajowi ludzkiemu. Ludzie rozważni nie są nic wini pozbawionym rozwagi i nie umiejącym się pohamować. Jeżeli ktoś dla własnej zachcianki notorycznie spaceruje po krawędzi, niech nie oczekuje, że ktoś inny zawsze przybiegnie i będzie go cierpliwie podtrzymywać. Niech się zatem nie dziwi, gdy - spada.

>A może chodzi o to, żeby za seks była kara, np. zarażenie się ciężką chorobą?

Nie podejrzewam, żeby o to chodziło, ale powinien wypowiedzieć się przedstawiciel Kościoła.

>Pytałem też, czy tego celu nie można osiągnąć innymi metodami.
>Sądzisz, że zamiast zakazów nie byłoby lepiej ukazywać piękno miłości i partnerstwa?

Zdawało mi się, że to właśnie stanowi politykę KK w tym względzie.
31-10-2014 18:17 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
> Nie mówię, że chcę, tylko że "ochrona zdrowia", jeżeli by ją traktować jako wartość nadrzędną (jak czyni to pogubiony kompletnie w tej materii p. Fizyk) prowadziłaby właśnie do takich konsekwencji.
OK.
Chodzi mi o to, w jaki sposób należałoby ich zabić, żeby nie zarazić się przy tym.
Skoro obsługiwanie kwarantanny jest takie niebezpieczne, to zabicie (nawet przy założeniu, że nie będą się bronić), sprzątnięcie trupów i wszystkich skażonych przedmiotów też powinno. Wobec tego równie dobrze można zrobić kwarantannę.

> No więc na co im prezerwatywy? Jeżeli "chory nie będzie współżyć ze zdrowymi", choroba nie będzie się rozprzestrzeniać.
Prezerwatywa jest najbardziej potrzebna w sytuacji, kiedy nie wiadomo, kto jest zarażony, a kto nie.

>Dlatego, że nawet gdy zajmie się nimi pomoc społeczna, która zadba, żeby prezerwatyw był u nich dostatek, i tak będą się tam rodzić chore dzieci, którym będzie musiało pomóc państwo,
No ale jeśli zabronisz im seksu to też mogą się urodzić chore dzieci, bo nikt ich chyba nie będzie pilnował. Więc lepiej już pozwolić na te prezerwatywy. Mniej dzieci będzie.

>a więc wszyscy podatnicy, także ci, którzy nie chodzili po domach publicznych i nie zarazili się AIDS. Uważam to za bardzo niesprawiedliwe.
Niesprawiedliwe jest również traktowanie w ten sposób ludzi, którzy nie chodzili do burdelu, a zarazili się od jednego partnera lub jeszcze jakoś inaczej.

>>Sądzisz, że Kościołowi o to chodzi? Zabrania prezerwatyw, bo troszczy się o przyjemność seksualną, aby się nie zdewaluowała?
> Tak mi się wydaje, jakkolwiek w tej sprawie powinna się wypowiedzieć osoba duchowna. Wypowiadam sąd, który (mnie przynajmniej) wydaje m się słuszny.
To nie dobrze. Zacząłeś bronić Kościoła, dlatego zainteresowało mnie, jakich wartości Kościół tak broni z narażeniem życia (cudzego, oczywiście). Mniej istotne jest, czego według Ciebie powinien bronić.

> Nie wiem, czy "życie ludzi" jest największą wartością. Myślę, że jako racjonalista (więc zapewne i darwinista) powinieneś powiedzieć, że jeżeli pewien odsetek ludzi sam się wyeliminuje wskutek własnej uporczywej bezmyślności, wyjdzie to tylko na dobre rodzajowi ludzkiemu. Ludzie rozważni nie są nic wini pozbawionym rozwagi i nie umiejącym się pohamować. Jeżeli ktoś dla własnej zachcianki notorycznie spaceruje po krawędzi, niech nie oczekuje, że ktoś inny zawsze przybiegnie i będzie go cierpliwie podtrzymywać. Niech się zatem nie dziwi, gdy - spada.
Niestety, ale właśnie tacy ludzie, ryzykanci są potrzebni społeczeństwu, żeby pchać je do przodu, wnosić wkład w rozwój cywilizacji. Marazm i ostrożność powodują stagnację. Co byłoby, gdyby nasi przodkowie bali się zejść z drzewa albo wyjść z jaskini? Skoro do tej pory ryzykanci nie wyginęli, uważam, że głupotą byłoby eliminowanie ich. Wręcz przeciwnie, należy ich nawet trochę hołubić.

Poza tym uważam, że w razie wielkiej epidemii AIDS i tak przetrwają ci, którzy uodpornią się na wirusa. Już dziś są ludzie, którzy są zarażeni ale choroba bardzo długo się u nich nie rozwija. Myślę, że do nich może kiedyś należeć Afryka, a nie do ludzi ostrożnych albo moralnych.

>>Sądzisz, że zamiast zakazów nie byłoby lepiej ukazywać piękno miłości i partnerstwa?
> Zdawało mi się, że to właśnie stanowi politykę KK w tym względzie.
No więc po co ten zakaz?
Sądzisz, że jak komuś odbierzesz prezerwatywę, to od tego stanie się kochającym partnerem?
31-10-2014 14:33 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Jakie wartości masz na myśli? I czy na pewno nie da się ich osiągnąć mniej drastycznymi metodami?
> Tę, która przeciwstawia się dewaluacji przyjemności seksualnej.
> Jest ona szczególną, bardzo cenną nagrodą za pewnego rodzaju zachowania
> (prokreacyjne lub pro-partnerskie), a nie czymś, co mamy prawo otrzymywać
> tylko dlatego, że bardzo tego chcemy.

Dodatkowo mamy:
a) uznany w zaawansowanych cywilizacjach monogamizm
b) biologię człowieka, która jest nastawiona na wiele zachowań prokreacyjnych
c) przyjęty w krajach zaawansowanych cywilizacyjnie model rodziny 2+2

> Głodny nie ma prawa do kromki chleba tylko dlatego, że jest głodny.
> Musi wykonać pewną pracę, zarobić, zasłużyć na ten chleb
> - wtedy jedzenie mu się słusznie należy i wtedy może się nim delektować do woli.

Tu pełna zgoda. Dlatego to robi. Czy zabroni Pan mężowi wykonać pewną pracę "w celu zachęcenia żony do częstego współżycia"? Mam nadzieję, że nie sądzi Pan iż w małżeństwie jest to raz na zawsze dane i starać się nie trzeba.

Jeszcze jedna rzecz. Z materiałów prywatnej służby zdrowia Medicover Cytat:
Czy osoby zakażone HIV mogą mieć dzieci?
TAK. Jeśli kobieta zakażona HIV wie o swojej infekcji, podczas ciąży pozostaje pod opieką nie tylko ginekologa-położnika, ale także specjalisty od terapii AIDS, wówczas szanse na urodzenie zdrowego dziecka wynoszą ponad 98%. W przypadku pary, w której zakażony HIV jest mężczyzna również możliwe jest bezpieczne posiadanie dzieci. Plemniki nie przenoszą wirusa, który znajduje się w innych komórkach płynu nasiennego. Dokładne "wypłukanie" plemników (opracowano metody pozwalające na to) i podanie ich kobiecie chroni ja przed zakażeniem. A jeśli kobieta nie będzie zakażona HIV dziecku nic nie grozi.


Ostatnia sprawa: nikt przeciwko dewaluacji Pana przyjemności seksualnej nie zrobi niczego lepiej i więcej, niż sam Pan Elasp. Żadna religia, żadna ideologia, żadna nawet najbardziej wysublimowana argumentacja.

Warto pamiętać, że higiena fizyczna, psychiczna i etyczna wykracza poza religie i światopogląd.

Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
31-10-2014 16:30 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

Ze wszystkimi Pana uwagami się zgadzam, poza tą poniżej, brzmiącą niczym werdykt wyroczni delfickiej:

>Nikt przeciwko dewaluacji Pana przyjemności seksualnej nie zrobi niczego lepiej i więcej, niż sam Pan Elasp.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Rozumiem i życzę miłego dnia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
01-11-2014 08:21 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
>>> Należy jednak zapytać: czy gdyby Kościół nie potępiał używania prezerwatyw, byłby one w Afryce znacząco częściej używane niż dotychczas?
>> Raczej należy zapytać dlaczego Kościół jest źródłem fałszu? I to w tak żywotnej sprawie jak ochrona zdrowia?
> Jedno pytanie nie wyklucza drugiego, więc Pana "raczej" jest trochę pozbawione sensu.

Obawiam się, że nie znajdzie Pan sensu uciekając od odpowiedzi na zasadnicze pytanie:
Dlaczego Kościół jest źródłem fałszu?
01-11-2014 11:46 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Obawiam się, że nie znajdzie Pan sensu uciekając od odpowiedzi na zasadnicze pytanie:
>Dlaczego Kościół jest źródłem fałszu?

Odpowiadam: bo tego fałszu ludzie najwyraźniej potrzebują. Dzieci potrzebują bajek, pewnego rodzaju bajek potrzebują także i ludzie dorośli. Jeżeli homoseksualizm jest OK, bo jest naturalny, to religia także jest OK, bo jest naturalna i nie ma najmniejszego sensu, aby tracił Pan czas i energię na walkę z nią, gdyż walki tej i tak Pan nie wygra (tak jak nie wygrano z homoseksualizmem tępiąc go). Nawet jeżeli ateizm wygrałby na całym świecie, za 200-400 lat powstałyby i tak zaczątki Kościoła Ateistycznego, a pierwszych ateistów zaczęto by otaczać religijną czcią (likwidatorzy pewnej religii bardzo często stają się założycielami nowej, nawet jeżeli nieświadomie). Jeżeli religii (i temu, co ona głosi) sprzeciwia się budowa świata, to za religią przemawia budowa naszego umysłu. Niechże Pan to w końcu zrozumie. Do likwidacji religii potrzebna byłaby ingerencja w ludzki umysł - nie polegająca na dostarczaniu mu odpowiedniej informacji (którą ten umysł i tak przetworzy w sobie właściwy sposób, tzn. w ostateczności dedukując z niej jakieś bóstwo), ale na zmianie jego fizycznej budowy (w wyniku manipulacji genetycznej). Byłby to (będzie?) już jednak nowy gatunek, a nie dotychczasowy homo sapiens.
01-11-2014 12:48 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

> Do likwidacji religii potrzebna byłaby ingerencja w ludzki umysł - nie polegająca na dostarczaniu mu odpowiedniej informacji (którą ten umysł i tak przetworzy w sobie właściwy sposób, tzn. w ostateczności dedukując z niej jakieś bóstwo), ale na zmianie jego fizycznej budowy (w wyniku manipulacji genetycznej). Byłby to (będzie?) już jednak nowy gatunek, a nie dotychczasowy homo sapiens.

Cześć jestem nowym gatunkiem....a nie czekaj, wróciłem do normalności. Mózg naturalnie odrzuca brednie. Sam jesteś tego przykładem. Jednak jak go zasypujesz nowymi bredniami nie licz na szybką rekonwalescencję.

Porównujesz zhierarchizowaną strukturę jaką jest religia gdzie pozyskuje się nowych członków poprzez długoletnie szkolenia do homoseksualizmu którego jak żyję nie słyszałem by ktoś nauczał.

I tu pojawia się problem.
Pisanie o MUSI jest łatwe. Pisanie o czymś na czymś się nie zna już nie.
01-11-2014 13:19 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Obawiam się, że nie znajdzie Pan sensu uciekając od odpowiedzi na zasadnicze pytanie:
Dlaczego Kościół jest źródłem fałszu?

>Odpowiadam: bo tego fałszu ludzie najwyraźniej potrzebują.
Pan Molier się Panu kłania. Mówi Panu tu znienawidzonym przez siebie Marksem i tego nie zauważa. Tylko warto
w swoich refleksjach pójść odważnie dalej. Phil Zuckerman napisał: ...nie zamierzam sugerować, że powszechna wiara lub niewiara w Boga staje się przyczyną zdrowia społecznego lub społecznych patologii. Staram się po prostu jasno pokazać,
że wysoki poziom niewiary w Boga w danym społeczeństwie nie doprowadza społeczeństwa do ruiny, a wysoki poziom wiary w Boga nie zapewnia społeczeństwu pomyślności. Należy to wyraźnie podkreślić, ponieważ aktywni politycznie teiści często zrównują ateizm z przestępczością, niemoralnością i społecznym rozkładem. Zarówno islamscy fundamentaliści w Iranie, jak i chrześcijańscy fundamentaliści w stanie Indiana głośno przekonują, że wiara w Boga jest "dobra dla społeczeństwa" - jako największe panaceum - a odrzucenie wiary w Boga jest dla społeczeństwa złe. Powyższa analiza pokazuje, że taka teza jest zdecydowanie błędna.


Choć racjonalizowanie własnych przekonań jest powszechne, to już myślenie racjonalne jest rzadkością, gdyż wymaga oderwania się od zmitologizowanych stereotypów poglądów środowiska, w którym żyjemy. Wymaga myślenia samodzielnego opartego na dorobku nauki, a nie na jakiejkolwiek wierze nawet w najpiękniejsze bajki.

@@@
.
02-11-2014 02:22 
 Ocena 4 na 4
Episode_2 (3284 punktów)
>>Dlaczego Kościół jest źródłem fałszu?
> Odpowiadam: bo tego fałszu ludzie najwyraźniej potrzebują. Dzieci potrzebują bajek, pewnego rodzaju bajek potrzebują także i ludzie dorośli.
Niech będzie. Ale zgodzisz się chyba, że są pewne granice, nie każde kłamstwo jest dopuszczalne. Nie każdy cel uświęca każde środki, tylko musi być jakiś dodatni bilans.
Pytanie dotyczyło konkretnego kłamstwa, mianowicie tego, że wirusy HIV przenikają przez gumę prezerwatyw i że ich używanie wręcz rozprzestrzenia epidemię AIDS.
Więc pytam w jakim celu to zostało rozpowszechnione.
Jeśli nie wiesz, a chcesz dalej bronić Kościoła, to się dowiedz, a nie lej wody i nie rozwadniaj tematu.
02-11-2014 09:28 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
>>Obawiam się, że nie znajdzie Pan sensu uciekając od odpowiedzi na zasadnicze pytanie:
>>Dlaczego Kościół jest źródłem fałszu?
> Odpowiadam: bo tego fałszu ludzie najwyraźniej potrzebują. Dzieci potrzebują bajek, pewnego rodzaju bajek potrzebują także i ludzie dorośli.

Aha. Czyli Kościół katolicki rozpowszechnia bajki. Bajki o zapobieganiu AIDS, bajki o seksualności człowieka, bajki o niebie i piekle. Teolodzy piszą scenariusze tych bajek, kler jest ich dystrybutorem, a ciemny lud ma ucztę duchową. Ad maiorem Dei gloriam.

> Jeżeli homoseksualizm jest OK, bo jest naturalny, to religia także jest OK, bo jest naturalna i nie ma najmniejszego sensu, aby tracił Pan czas i energię na walkę z nią, gdyż walki tej i tak Pan nie wygra (tak jak nie wygrano z homoseksualizmem tępiąc go).

Ja nie walczę z religią, ja walczę z tylko z ignorancją i fałszem. A że religii przy tym się obrywa, to już Pan powiedział dlaczego.

> Nawet jeżeli ateizm wygrałby na całym świecie, za 200-400 lat powstałyby i tak zaczątki Kościoła Ateistycznego, a pierwszych ateistów zaczęto by otaczać religijną czcią (likwidatorzy pewnej religii bardzo często stają się założycielami nowej, nawet jeżeli nieświadomie).

Tak, wiem o tym od dawna, od czasu gdy jako nastolatek przeczytałem Jerzego Żuławskiego "Na srebrnym globie".

> Jeżeli religii (i temu, co ona głosi) sprzeciwia się budowa świata, to za religią przemawia budowa naszego umysłu. Niechże Pan to w końcu zrozumie.

Ależ ja to doskonale rozumię!

> Do likwidacji religii potrzebna byłaby ingerencja w ludzki umysł - nie polegająca na dostarczaniu mu odpowiedniej informacji (którą ten umysł i tak przetworzy w sobie właściwy sposób, tzn. w ostateczności dedukując z niej jakieś bóstwo), ale na zmianie jego fizycznej budowy (w wyniku manipulacji genetycznej).

A kto tu mówi o likwidowaniu religii? Na pewno nie ja. Niech sobie religia będzie, ale niech będzie czym naprawdę jest: bajką, może nawet bardzo dobrą bajką, ale nie więcej niż bajką. I aby tym była, nie potrzeba żadnej manipulacji genetycznej, wystarczy o tym wiedzieć. Tak jak wystarczy wiedzieć, że Ziemia nie jest centrum Wszechświata. Niech kościoły pozostaną i niech konkurują na równych prawach z cyrkiem i kinami. Niech się dzieci nawet dowiedzą o tych bajkach w szkole, ale niech nie tracą czasu na branie ich na serio, bo ukrywanie prawdy to fałsz.
02-11-2014 12:04 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>A kto tu mówi o likwidowaniu religii? Na pewno nie ja. Niech sobie religia będzie, ale niech będzie czym naprawdę jest: bajką, może nawet bardzo dobrą bajką, ale nie więcej niż bajką. I aby tym była, nie potrzeba żadnej manipulacji genetycznej, wystarczy o tym wiedzieć. Tak jak wystarczy wiedzieć, że Ziemia nie jest centrum Wszechświata. Niech kościoły pozostaną i niech konkurują na równych prawach z cyrkiem i kinami. Niech się dzieci nawet dowiedzą o tych bajkach w szkole, ale niech nie tracą czasu na branie ich na serio, bo ukrywanie prawdy to fałsz.

Pan Fizyk: Istnienie Boga - czyli boga osobowego komunikującego się z ludźmi - zostało wykluczone.

Pan Elasp: Niestety nie ma Pan racji i to z wielu powodów. Ograniczę się do najważniejszych.

I można tak w koło Wojtek w nieskończoność tylko po co?

@@@
.
02-11-2014 13:56 
 Ocena-1 na 3
Elasp (6859 punktów)

Napisałem: "pewnego rodzaju bajek potrzebują także i dorośli". W bajkach dla dorosłych jest zazwyczaj pewna szczypta prawdy, i o tę szczyptę prawdy tu chodzi.

Jeżeli walczy Pan z głupotą, to jak rozumiem można liczyć na to, że będzie Pan tak samo walczyć np. z fanatykami idei tolerancji oraz relatywistami, którzy coraz usilniej i nachalniej przekonują, że wszystkie kultury są równie dobre i tak samo pożądane, że wszystkie obyczaje tak samo właściwe, itp. i że każdy powinien wszystko (lub prawie wszystko) tolerować. Mam nadzieję, że wygra Pan tę wojnę zanim rozprawią się z nami muzułmanie, bynajmniej nie tracący czasu na dywagacje, czy "wiara ogranicza", czy nie i nie silący się na "walkę z głupotą".

Jeżeli jakaś głupota decyduje o naszej tożsamości, a przy tym daje siłę do zmagania się z przeciwnościami losu, a zwłaszcza zewnętrznymi niebezpieczeństwami ze strony barbarzyństwa, trzeba być pozbawionym rozumu, aby z nią walczyć. Człowiek, który w coraz bardziej muzułmańskiej Europie AD 2014 walczy z Kościołem (z takich czy innych pobudek), po prostu jest idiotą, nie można nazwać tego inaczej. Z punktu widzenia muzułmanów jest jednak pożytecznym idiotą, albowiem z zapałem prostuje i skraca ścieżki dla religii islamu.

Załóżmy jednakowoż najbardziej optymistyczny scenariusz, tzn. że głupota wszystkich religii na świecie zostanie kiedyś nazwana po imieniu, a ich rola zredukowana do opłotków swoistego folkloru, literatury czy sztuki. Załóżmy ponadto, że nauka wreszcie święci tryumfy i wszyscy ludzie na świecie są racjonalistami, korzystającymi z materialnych i intelektualnych dobrodziejstw nauki. Przypuśćmy, ze poziom życia wszystkich ludzi jest maksymalnie wysoki, choroby przez naukę wyeliminowane, życie wydłużone do 130 lat. Moje pytanie brzmi: co właściwie pozostanie wtedy człowiekowi do zrobienia, gdy już po brzegi napełni własny żołądek, zaspokoi najlepiej jak można wszystkie popędy, wolny od niewiedzy i religijnych urojeń? Do czego będzie zmierzać, czemu się miałby oddawać? Takiemu człowiekowi pozostanie już tylko bezmyślne, pełne sytości, leniwe trwanie. Ze swej strony mogę zatem powiedzieć: odrzucam ateistyczny racjonalizm także z pobudek estetycznych. Taka wizja człowieka jest bowiem dla mnie najzwyczajniej odpychająca.
02-11-2014 16:18 
 Ocena 4 na 4
Episode_2 (3284 punktów)
> Człowiek, który w coraz bardziej muzułmańskiej Europie AD 2014 walczy z Kościołem (z takich czy innych pobudek), po prostu jest idiotą,
Mam koleżankę. Wierząca, chodzi do kościoła całą rodziną. Powiedziała niedawno, że jeśli przyjdą tu muzułmanie, to ona przejdzie na islam, żeby mieć spokój. Bo to i tak ten sam Bóg, tylko oni inaczej wierzą.
Sporo ludzi zmienia też wiarę, żeby poślubić kogoś z innej wiary.
Jest głupotą myśleć, że Polacy będą masowo walczyć w obronie katolicyzmu. Już prędzej w obronie wolności i bezpieczeństwa. I na tym trzeba się skupić - ukazywać islam jako zagrożenie dla wolności i komfortu życia. Nagłaśniać przypadki takie jak pobicie kogoś za zjedzenie kanapki z szynką lub za picie piwa. To każdemu da do myślenia.

> Załóżmy jednakowoż najbardziej optymistyczny scenariusz, tzn. że głupota wszystkich religii na świecie zostanie kiedyś nazwana po imieniu, a ich rola zredukowana do opłotków swoistego folkloru, literatury czy sztuki. Załóżmy ponadto, że nauka wreszcie święci tryumfy i wszyscy ludzie na świecie są racjonalistami, korzystającymi z materialnych i intelektualnych dobrodziejstw nauki. Przypuśćmy, ze poziom życia wszystkich ludzi jest maksymalnie wysoki, choroby przez naukę wyeliminowane, życie wydłużone do 130 lat. Moje pytanie brzmi: co właściwie pozostanie wtedy człowiekowi do zrobienia, gdy już po brzegi napełni własny żołądek, zaspokoi najlepiej jak można wszystkie popędy, wolny od niewiedzy i religijnych urojeń? Do czego będzie zmierzać, czemu się miałby oddawać? Takiemu człowiekowi pozostanie już tylko bezmyślne, pełne sytości, leniwe trwanie. Ze swej strony mogę zatem powiedzieć: odrzucam ateistyczny racjonalizm także z pobudek estetycznych. Taka wizja człowieka jest bowiem dla mnie najzwyczajniej odpychająca.
Twoja wizja istotnie jest odpychająca. Tylko co ona ma wspólnego z rzeczywistością?
Nie da się zapewnić maksymalnie wysokiego poziomu życia, bo człowiek zawsze będzie chciał więcej, niż ma. Opanuje całą Ziemię, to zacznie sięgać Księżyca. Taka natura. Ludzie zawsze znajdą sobie wyzwania. Pisałem o tym tu:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,639072#w639098

A jeśli miałbyś rację - to powiedz, co będziemy robić w niebie? Przecież tam wszystkie nasze potrzeby będą zaspokojone. Ta wizja nie jest dla Ciebie odpychająca?
Elasp (6859 punktów)

>Mam koleżankę. Wierząca, chodzi do kościoła całą rodziną. Powiedziała niedawno, że jeśli przyjdą tu muzułmanie, to ona przejdzie na islam, żeby mieć spokój. Bo to i tak ten sam Bóg, tylko oni inaczej wierzą.

Przede wszystkim nie wiem, czy będzie miała jakiś wybór. A jeżeli będzie mieć, następne pokolenia już nie. Ponadto, ten wybór (jeżeli do niego dojdzie) znacząco wpłynie na całe jej życie, w sposób niekoniecznie przez nią pożądany. Nie podejrzewam więc, by osiągnęła wymarzony spokój.

>Sporo ludzi zmienia też wiarę, żeby poślubić kogoś z innej wiary.

>Jest głupotą myśleć, że Polacy będą masowo walczyć w obronie katolicyzmu. Już prędzej w obronie wolności i bezpieczeństwa. I na tym trzeba się skupić - ukazywać islam jako zagrożenie dla wolności i komfortu życia. Nagłaśniać przypadki takie jak pobicie kogoś za zjedzenie kanapki z szynką lub za picie piwa. To każdemu da do myślenia.

Nie rozumiem, dlaczego islam miałby stanowić zagrożenie dla komfortu życia. Poza tym, może nasz komfort jest przesadny i polega na otaczaniu się zbędnymi przedmiotami, których tak naprawdę nie potrzebujemy? Argument z "możliwości utraty komfortu" nie wydaje się więc przekonujący.

A wolność? Wolność dotycząca wszystkich (przysługująca wszystkim wolna wola), to przecież idea chrześcijańska, której nie udaje się uzasadnić przy przyjęciu innych założeń. Jeżeli chcesz uratować piętro (wolność), musisz ocalić fundamenty (chrześcijaństwo).

>Twoja wizja istotnie jest odpychająca. Tylko co ona ma wspólnego z rzeczywistością?
>Nie da się zapewnić maksymalnie wysokiego poziomu życia, bo człowiek zawsze będzie chciał więcej, niż ma. Opanuje całą Ziemię, to zacznie sięgać Księżyca. Taka natura. Ludzie zawsze znajdą sobie wyzwania. Pisałem o tym tu:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,639072#w639098

Myślę, że nie doceniasz nowoczesnej techniki i farmakologii, które kiedyś z pewnością uporają się z tym jakże prymitywnym i surowym popędem zdobywania, przyczyną wielu konfliktów i nieporozumień.

>A jeśli miałbyś rację - to powiedz, co będziemy robić w niebie? Przecież tam wszystkie nasze potrzeby będą zaspokojone. Ta wizja nie jest dla Ciebie odpychająca?

Powiedziałbym, że niebo, znajdujące się poza światem fizycznym, jeżeli w ogóle istnieje, rządzi się odmiennymi prawami niż to, co znajduje się w świecie empirycznym i o czym możemy mieć jakieś wyobrażenie wychodząc od empirycznych przesłanek. Ponieważ nie wiem, czym jest ów stan, nie mogę go oceniać.
03-11-2014 02:18 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Przede wszystkim nie wiem, czy będzie miała jakiś wybór. A jeżeli będzie mieć, następne pokolenia już nie. Ponadto, ten wybór (jeżeli do niego dojdzie) znacząco wpłynie na całe jej życie, w sposób niekoniecznie przez nią pożądany. Nie podejrzewam więc, by osiągnęła wymarzony spokój.
Zgadza się. Dlatego trzeba ludziom to uświadamiać, zamiast liczyć na "cud chrześcijański". Z resztą moi znajomi katolicy sami bronią islamu twierdząc, że to dobra religia, tylko jest źle postrzegana z powodu nielicznych fanatyków.

>Nie rozumiem, dlaczego islam miałby stanowić zagrożenie dla komfortu życia. Poza tym, może nasz komfort jest przesadny i polega na otaczaniu się zbędnymi przedmiotami, których tak naprawdę nie potrzebujemy? Argument z "możliwości utraty komfortu" nie wydaje się więc przekonujący.
Zależy jak ktoś rozumie komfort. (Co mu jest potrzebne do odczucia komfortu) Zaryzykuję twierdzenie, że przeciętny Polak prędzej będzie bronił prawa do wypicia piwa niż prawa do pójścia na mszę. Polka prędzej będzie bronić prawa do chodzenia bez burki niż prawa do noszenia krzyżyka.
Nie chodziło mi o to, żeby Ciebie przekonać do dawania odporu muzułmanom, tylko przekonać większość ludzi.

> A wolność? Wolność dotycząca wszystkich (przysługująca wszystkim wolna wola), to przecież idea chrześcijańska, której nie udaje się uzasadnić przy przyjęciu innych założeń. Jeżeli chcesz uratować piętro (wolność), musisz ocalić fundamenty (chrześcijaństwo).
Nie widzę takiego przymusu. Ludzie cenią wolność niezależnie od fundamentów.

> Myślę, że nie doceniasz nowoczesnej techniki i farmakologii, które kiedyś z pewnością uporają się z tym jakże prymitywnym i surowym popędem zdobywania, przyczyną wielu konfliktów i nieporozumień.
Dziś też są takie środki np. heroina. Ile osób ją bierze? A jeśli, jak w Twojej wizji ludzie nie będą mieli skłonności do uleganie iluzji, to raczej nie będą naużywali farmakologii do rozwiązywanie problemów.
Ja się zgodzę z tym, że jakiś procent ludzi zgnuśnieje i wymrze jak myszy Calhouna, ale to tylko selekcja. Ci, którzy zostaną będą sobie radzić w nowej sytuacji.
Nie sądzę też, żeby rozsądni, racjonalni ludzie zdecydowali się tłumić naturę ludzką przy pomocy farmakologii.

> Powiedziałbym, że niebo, znajdujące się poza światem fizycznym, jeżeli w ogóle istnieje, rządzi się odmiennymi prawami niż to, co znajduje się w świecie empirycznym i o czym możemy mieć jakieś wyobrażenie wychodząc od empirycznych przesłanek. Ponieważ nie wiem, czym jest ów stan, nie mogę go oceniać.
To jak chcesz przekonać ludzi, żeby zabiegali o zbawienie?
02-11-2014 17:01 
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Energii popędowej nie da się ostatecznie i na zawsze zaspokoić. Taka jej charakterystyka, że się odbudowuje. Wańka wstańka. Zaspokajasz się seksem, a ochota/potrzeba/pragnienie powraca, bo energia popędowa się odbudowuje. Nie da się leżeć, nic już nie robić i być zadowolonym. Skończyłoby się depresją, ale ludzie znajdą sobie sposoby na rozlokowanie nieustannie odbudowującej się energii (seks, rozrywka, sztuka, nowe umiejętności). Świat Elaspa to oczywiście bzdura. Straszenie muzułmanami kolejna, bo instynkt samozachowawczy ostatecznie zadziała, chyba że muzułmanom uda się przekonać Zachód pokojowo do swoich racji, co wydaje się mrzonką. Jak to spróbują zrobić mordowaniem i zastraszaniem, to źle się to dla nich skończy, bo potencjał militarny jest znakomicie po stronie Zachodu. I nic nie wskazuje na to, że może to się zmienić. Oczywiście jakieś zamachy, ataki są możliwe. I jeszcze jedno. Katolicka/chrześcijańska bajka/głupota nie decyduje już o naszej tożsamości. Ta tożsamość jest już dzisiaj czymś innym, znacznie bardziej złożonym, rozbudowanym, zmienionym, a samo chrześcijaństwo jest już właściwie sprowadzone do jednego z czynników założycielskich. Na szczęście coraz mniej potrzebnych. Ewolucja kulturowa się kłania. Postulat, że należy ludzi oszukiwać, robić z nich idiotów widzących świat, życie i człowieka poprzez pryzmat czegoś tak szalonego jak piekło, niebo, dusza, anioły, diabły, demony, opętania, święci, grzech, w tym pierworodny, pośmiertna wieczność, zbawienie, rodzące dziewice, zmartwychwstanie trupów, cuda, sąd ostateczny, wieczne potępienie, męki, cierpienie, kult życia po śmierci, czyli zbawienie w wiecznych i doskonałych zaświatach - bo to jest czymś racjonalnym, bo inaczej większe ciemniaki, buraki, barbarzyńcy nas przejmą, jest absurdalny. Damy sobie radę bez otumaniania ludzi i robienia z nich wariatów, czyli marnowania, niszczenia im życia poprzez implementację w ich umysły kompletnych bredni.

Wybacz Elasp, że nie bezpośrednio, ale tak mi jakoś wyszło.
02-11-2014 17:38 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Napisałem: "pewnego rodzaju bajek potrzebują także i dorośli". W bajkach dla dorosłych jest zazwyczaj pewna szczypta prawdy, i o tę szczyptę prawdy tu chodzi.
Biblia głęboko sięga swymi korzeniami w historię ludzkości. Pomimo zapożyczeń, niezliczonych sprzeczności, przytaczania mitów i legend, ma ogromne znaczenie kulturowe i kulturotwórcze, gdyż przekazuje potomnym specyficzny dla swoich wyznawców system wartości. Jest dziełem swoistym, acz nie wyjątkowym. "Biblia starotestamentowa nie jest jedyną księgą świętą w ludzkich dziejach, nie można też twierdzić, że tylko ona jest dziełem 'do głębi etycznym'. Inne bowiem księgi święte, powstałe na gruncie innych religii, cechuje także wielka głębia etyczna. Nie ma zatem prawa wyłączności na świętość. Albowiem i inne religie mają swoje księgi święte i w nich tak jak w Biblii znalazła swój wyraz nie tylko ludzka myśl, ale także odbicie zwykłej człowieczej egzystencji na tym naszym 'najlepszym ze światów'.

Wszystkie te księgi, jak cały Stary Testament, zostały bowiem napisane przez ludzi. Są dziełem adresowanym do człowieka, i dla niego przeznaczone". I dlatego też nie ulega wątpliwości, iż Biblia - obok starożytnych świętych pism innych religii - jest literackim pomnikiem ludzkości. Czy największym i najważniejszym? Dla nas, Europejczyków, związanych z cywilizacją judeochrześcijańską zapewne tak. Ale wrodzona przekora zaraz budzi pytanie: Która z późniejszych ksiąg, tak pod względem ogólnoludzkim, lepiej uzupełnia Tanach - Stary Testament? Które z pism - nowych testamentów - pełniej oddaje humanistyczny, ponadczasowy przekaz uniwersalistycznych wartości? Ewangelie czy Talmud? Może obydwa dokumenty mają taką samą wielką i niepowtarzalną wartość? A gdy tak uważam, to jak ogromną jest ta herezja?


> Jeżeli walczy Pan z głupotą, to jak rozumiem można liczyć na to, że będzie Pan tak samo walczyć np. z fanatykami idei tolerancji oraz relatywistami, którzy coraz usilniej i nachalniej przekonują, że wszystkie kultury są równie dobre i tak samo pożądane, że wszystkie obyczaje tak samo właściwe, itp. i że każdy powinien wszystko (lub prawie wszystko) tolerować.
Już choćby dlatego, że W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii. (...)

Chociaż każdy pogląd racjonalisty może ulec zmianie, to czym lepiej sprawdzona jest dana hipoteza, tym mniejsze są szanse na jej podważenie, a więc jest ona bardziej trwała. Dlatego racjonaliści najbardziej sobie cenią dobrze sprawdzone informacje i teorie naukowe (na przykład potwierdzone przez wielu niezależnych badaczy), a odrzucają te niesprawdzone lub negatywnie zweryfikowane. Odrzucenie polega tu - w przypadku niesprawdzonych lub słabo sprawdzonych hipotez - nie na negacji, lecz na braku zaufania do takiego poglądu, nie przyjmowaniu go.
Niejest nam potrzebnym autorytet pana Elaspa aby nam wyznaczał fanatyków idei tolerancji oraz relatywistów i określał rozumienie swoich epitetów.

>Mam nadzieję, że wygra Pan tę wojnę zanim rozprawią się z nami muzułmanie, bynajmniej nie tracący czasu na dywagacje, czy "wiara ogranicza", czy nie i nie silący się na "walkę z głupotą".
> Człowiek, który w coraz bardziej muzułmańskiej Europie AD 2014 walczy z Kościołem (z takich czy innych pobudek), po prostu jest idiotą, nie można nazwać tego inaczej.
Dzieci na podwórku mówią. Nie strasz, nie strasz bo się zesr.... Oddając rząd dusz - ograniczonym intelektualnie oraz moralnie - wyznawcom jednej religii (dlatego, iż została trochę ucywilizowana od czasów sprzed Oświecenia) obronimy się przed fanatykami innej religii. Tak, fundamentaliści islamscy stanowią zagrożenie dla naszej cywilizacji, ale nie Jahwe z Chrystusem obronią nas przed Allahem.

> Załóżmy jednakowoż najbardziej optymistyczny scenariusz, tzn. że głupota wszystkich religii na świecie zostanie kiedyś nazwana po imieniu, a ich rola zredukowana do opłotków swoistego folkloru, literatury czy sztuki. Załóżmy ponadto, że nauka wreszcie święci tryumfy i wszyscy ludzie na świecie są racjonalistami, korzystającymi z materialnych i intelektualnych dobrodziejstw nauki. Przypuśćmy, ze poziom życia wszystkich ludzi jest maksymalnie wysoki, choroby przez naukę wyeliminowane, życie wydłużone do 130 lat.
Religijna bajda. [Załącznik]

> Moje pytanie brzmi: co właściwie pozostanie wtedy człowiekowi do zrobienia, gdy już po brzegi napełni własny żołądek, zaspokoi najlepiej jak można wszystkie popędy, wolny od niewiedzy i religijnych urojeń? Do czego będzie zmierzać, czemu się miałby oddawać? Takiemu człowiekowi pozostanie już tylko bezmyślne, pełne sytości, leniwe trwanie. Ze swej strony mogę zatem powiedzieć: odrzucam ateistyczny racjonalizm także z pobudek estetycznych. Taka wizja człowieka jest bowiem dla mnie najzwyczajniej odpychająca.
Dlatego nie potrzeba czekać do realizacji Pańskiej fantazji - ja już dziś Panu współczuję ograniczeń spowodowanych religijnym ukształtowaniem umysłu. www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041 Nikt nie weźmie więcej niż jest w stanie udźwignąć.

02-11-2014 17:59 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)
Nikt nie weźmie więcej niż jest w stanie udźwignąć.[/url]

Potrafi Pan udźwignąć sporo cytatów, które wklejał Pan po sto razy przy innych okazjach. Można by nawet napisać program "Andrzej Bogusławski 1.0", który zacznie generować posty za Pana na podstawie dotychczasowych Pańskich wypowiedzi. Nikt się nie zorientuje, że to nie Pan. Zaoszczędzi Pan sporo czasu i będzie Pan mógł np. spokojnie pogawędzić z wnukami nt. ograniczeń, jakie niesie ze sobą wiara.
02-11-2014 20:08 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Nikt nie weźmie więcej niż jest w stanie udźwignąć.
> Potrafi Pan udźwignąć sporo cytatów, które wklejał Pan po sto razy przy innych okazjach.
Ważniejszym jest czy czyniłem to z sensem dla "laickich racjonalistów", (gdyż tylko do tych, którzy potrafią mnie zrozumieć kieruję swoje wypowiedzi), czy bez sensu. Ograniczeni intelektualnie wiarą uparli się na ewangelizację naszego forum,
a czynią to na dostępnym im poziomie - czyli stale klepiąc to samo, dlatego odwoływania się do wcześniejszych wypowiedzi ma zdecydowanie merytoryczny sens. Tyle, iż aby się odnieść do meritum sama wiara we własne racje nie wystarcza, trzeba jeszcze coś wiedzieć i mieć umiejętność samodzielnego sprawnego myślenia.

Udowodnił Pan tu już wielokrotnie, iż zupełnie Pana nie stać aby mi sprostać, a więc stara się Pan jak może aby mnie swoim jadem opluć, ale to też kiepsko Panu wychodzi. Szanowny Panie Elasp z Bogusławskim może Pan sobie dać spokój, ale Pańskie prymitywne ataki na ludzi, z którymi Pan się nie zgadza całkowicie Pana kompromitują.

>Można by nawet napisać program "Andrzej Bogusławski 1.0", który zacznie generować posty za Pana na podstawie dotychczasowych Pańskich wypowiedzi. Nikt się nie zorientuje, że to nie Pan. Zaoszczędzi Pan sporo czasu i będzie Pan mógł np. spokojnie pogawędzić z wnukami nt. ograniczeń, jakie niesie ze sobą wiara.
Proszę Szanownego Pana, moje wnuki - po dziadkach i rodzicach - dużo czytają ze zrozumiem i są tak nauczone, że samodzielnie wyrabiają sobie opinię, na każdy temat. Wystarczy, że np. na naszym forum przeczytają Pańskie wypowiedzi, czy też panów Brzostowskiego, Konowala, Worka kości - lub wcześniejsze Marka Bieleckiego, Gegebege, 876543 i innych aby już żaden komentarz nie był potrzebnym.

www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,639085#w639899

@@@
.
02-11-2014 22:55 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Ważniejszym jest czy czyniłem to z sensem dla "laickich racjonalistów", (gdyż tylko do tych, którzy potrafią mnie zrozumieć kieruję swoje wypowiedzi), czy bez sensu.

Moim zdaniem bez sensu. Produkuje Pan setki postów, w których nie ma Pan nic do powiedzenia. Po raz setny - "Dziwny kraj - Polska", po raz tysięczny - pl.wikiped(*)izm_światopoglądowy. No ile można? Jest Pan niczym kawalarz, opowiadający kawały, które wszyscy znają (kilka osób uśmiechnie się przez grzeczność).
03-11-2014 01:01 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Ważniejszym jest czy czyniłem to z sensem dla "laickich racjonalistów", (gdyż tylko do tych, którzy potrafią mnie zrozumieć kieruję swoje wypowiedzi), czy bez sensu.
Ograniczeni intelektualnie wiarą uparli się na ewangelizację naszego forum, a czynią to na dostępnym im poziomie
- czyli stale klepiąc to samo, dlatego odwoływania się do wcześniejszych wypowiedzi ma zdecydowanie merytoryczny sens.

Tyle, iż aby się odnieść do meritum sama wiara we własne racje nie wystarcza, trzeba jeszcze coś wiedzieć i mieć umiejętność samodzielnego sprawnego myślenia.

>Moim zdaniem bez sensu.
Przecież to oczywiste. Nikt nie weźmie więcej niż jest w stanie udźwignąć.
Prymitywna pyskówka, ping-pong, próby dyskredytacji oraz obraźliwego epitetowania, w tym zakresie jest Pan chyba na naszym forum najlepszym. Natomiast zdecydowanie marnie wychodzą Panu merytoryczne dyskusje z kimkolwiek na jakikolwiek temat.

>Produkuje Pan setki postów, w których nie ma Pan nic do powiedzenia.
A co ja biedny mogę, że intelektualnie Pana stać tylko na zrozumienie głupot i trochę poważniejsze wypowiedzi, to już są poza Pańskim zasięgiem. Znowu dla mnie jest to oczywiste i dlatego swoich wypowiedzi nie kieruję do każdego, kto tylko czytać potrafi, tylko do ludzi, którzy czytają moje wypowiedzi ze zrozumieniem.

>Po raz setny - "Dziwny kraj - Polska", po raz tysięczny - pl.wikiped(*)izm_światopoglądowy.
Po raz 100 000 ewidentnie wykazałem Panu, że Pan tu głupoty wypisuje. No i co z tego, gdy Pan jest teflonowy, a przecież mógłby Pan choć w jednym z podejmowanych przez siebie tematów wykazać się odrobiną poważniejszej wiedzy. To, iż Pan ma wszystkich z Panem się nie zgadzających za głupków, świadczy tylko o Pańskim poziomie, a nie o poziomie tych ludzi.

>No ile można?
Myślę, iż długo. Na razie jeszcze mam cierpliwość wykazywaniu bzdur, które tu Pan i jego ideologiczni przyjaciele tu wypisują, a Pana zupełnie nie jest stać na podważenie moich (i nie tylko moich) wywodów i zamiast merytorycznych stosuje chamskie personalne ataki. Liczy Pan, iż uda się Panu co słabszych psychicznie wziąć na tzw "huki", albo tak jak w stosunku do mnie wyciągnąć jakieś wydumane przez Pana "haki". Przecież to jest zachowanie moralnie wprost obrzydliwe.

>Jest Pan niczym kawalarz, opowiadający kawały, które wszyscy znają (kilka osób uśmiechnie się przez grzeczność).
Prawie wszystko nas dzieli. Poczucie humoru też. Mnie wypisywane przez Pana bzdury - stanowiące światopogląd dużej grupy Polaków - wcale nie śmieszą. Wprost odwrotnie wydają się groźne i dlatego właśnie się im przeciwstawiam - wykazując miałkość Pańskiej argumentacji. Wiem, iż Szanownemu Panu się to nie podoba, ale wiem także, że dociera do ludzi, na których mi zależy.

A może zamiast tych ataków ad personam napisze Pan coś - cokolwiek nawet - ad rem. Gdy napisze Pan tu coś nowego, coś co nie zostało na tym forum dokładnie przemłócone, daję Panu słowo, że niczego z naszego archiwum nie zalinkuję - co najwyżej - odwołam się do źródeł znajdujących się w przestudiowanych przeze mnie ogólnodostępnych publikacjach. Tak mnie już nauczono aby poważnie, z odpowiedzialnością za słowo, traktować swoje wypowiedzi.
____________

www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,635357#w638556

@@@

.
03-11-2014 07:42 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> Mam nadzieję, że wygra Pan tę wojnę zanim rozprawią się z nami muzułmanie, bynajmniej nie tracący czasu na dywagacje, czy "wiara ogranicza", czy nie i nie silący się na "walkę z głupotą".

A więc nie chodzi tu ani o prawdę, ani o dobro, a jedynie o mniejsze zło. Zaraz, zaraz, skąd ja to pamiętam: mniejsze zło...

Gdy fałsz wciskano do programów szkolnych, to było to mniejsze zło.
Gdy fałszowano statystyki poparcia oficjalnej ideologii, to było to mniejsze zło.
Gdy fałsz i obłuda dawała korzyści materialne, to było to mniejsze zło.
Gdy w końcu wojnę wypowiedziano własnemu narodowi, to było to mniejsze zło.

Upadło czerwone mniejsze zło, upadnie i czarne mniejsze zło.
03-11-2014 12:04 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Upadło czerwone mniejsze zło, upadnie i czarne mniejsze zło.
Ale przed tym ludzie typu Pan Elasp zdrowo innym krwi napsują.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,579693#w579921
www.racjonalista.pl/forum.php/s,625608#w625830
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,624150#w625222

@@@
.
03-11-2014 15:34 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
> Jeżeli jakaś głupota decyduje o naszej tożsamości, a przy tym daje siłę do zmagania się z przeciwnościami losu, a zwłaszcza zewnętrznymi niebezpieczeństwami ze strony barbarzyństwa, trzeba być pozbawionym rozumu, aby z nią walczyć.
Proszę zwrócić uwagę na to, co Pan pisze:
Cytat:
Jeżeli jakaś głupota decyduje o naszej tożsamości [...] trzeba być pozbawionym rozumu, aby z nią walczyć.

To jest tak mądre, że naprawdę trudno się nie uśmiechnąć.

Ja aż tak mądry nie jestem i mi się tylko wydaje - zwyczajnie zupełnie - że jeżeli jakaś głupota decyduje o naszej tożsamości to rzeczywiście trzeba być pozbawionym rozumu.

>Człowiek, który w coraz bardziej muzułmańskiej Europie AD 2014 walczy z Kościołem (z takich czy innych pobudek), po prostu jest idiotą, nie można nazwać tego inaczej. Z punktu widzenia muzułmanów jest jednak pożytecznym idiotą, albowiem z zapałem prostuje i skraca ścieżki dla religii islamu.
Albowiem oczywiście agresywy islam wynika z racjonalizmu.

> Załóżmy jednakowoż najbardziej optymistyczny scenariusz, tzn. że głupota wszystkich religii na świecie zostanie kiedyś nazwana po imieniu, a ich rola zredukowana do opłotków swoistego folkloru, literatury czy sztuki.
Religią to najpełniej zajmuje się areligijne reiligioznawstwo i ja się tu jakoś nie spotkałem ani z takim nazwaniem religii, ani z takim jej zredukowaniem, choć lepiej by było, gdyby wypowiedzieli się na ten temat religioznawcy.

>Załóżmy ponadto, że nauka wreszcie święci tryumfy i wszyscy ludzie na świecie są racjonalistami, korzystającymi z materialnych i intelektualnych dobrodziejstw nauki. Przypuśćmy, ze poziom życia wszystkich ludzi jest maksymalnie wysoki, choroby przez naukę wyeliminowane, życie wydłużone do 130 lat. Moje pytanie brzmi: co właściwie pozostanie wtedy człowiekowi do zrobienia, gdy już po brzegi napełni własny żołądek, zaspokoi najlepiej jak można wszystkie popędy, wolny od niewiedzy i religijnych urojeń? Do czego będzie zmierzać, czemu się miałby oddawać?
>Takiemu człowiekowi pozostanie już tylko bezmyślne, pełne sytości, leniwe trwanie.

Jakoś mam wrażenie, że racjonalni ateiści - tacy którzy zastanawiają się nad sprawami światopoglądowymi - nie tylko więcej wiedzą na temat religii od fideistów, ale także mają znacznie bogatsze od nich przeżycia duchowe (choć zapewne jest to indywidualnie zróżnicowane).

Pan natomiast sądzi, że klepanie w kółko jedno i to samo co niedzielę to jest to właściwe ludzkie "zmierzanie i oddawanie się".

>Ze swej strony mogę zatem powiedzieć: odrzucam ateistyczny racjonalizm także z pobudek estetycznych. Taka wizja człowieka jest bowiem dla mnie najzwyczajniej odpychająca.

Pan uważa, że wiara jest lepsza od wolnomyślicielstwa, to Pański wybór, ale ja Panu nie zazdroszczę.
03-11-2014 07:11 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Ależ ja to doskonale rozumię!
   A ja rozumiem.
03-11-2014 07:44 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Ależ ja to doskonale rozumię!
> A ja rozumiem.

Dziękuję, postaram się pamiętać.
30-10-2014 16:16 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Nonsens. Normalne zachowanie to seks bez prezerwatywy. W Afryce równikowej trzeba nakłaniać ludzi żeby używali prezerwatyw, tym bardziej że jest to dla nich znaczny koszt. A tu przychodzi papież i mówi żeby nie używać, bo czeka ich za to ogień piekielny. No to kto by tam słuchał lekarzy! A że papież też mówi coś o wstrzemięźliwości? No to już przesada!
>Żenująca argumentacja, już tak kręcisz, tak mącisz, że wyłazi to na każdym kroku, jak można tak manipulować? Jak można napisać, że za prezerwatywy to "ogień piekielny" grozi, a za seks to już tylko papież mówi "coś".
Nic nowego ten Nasz Papież tu nie powiedział, gdyż kler już od wieków swoje owieczki naucza: Jedyny skuteczny środek antykoncepcyjny oraz przeciwdziałający wszelkim chorobom przenoszonym drogą płciową to szklanka wody. Nie przed, nie po, tylko zamiast. Tyle, że jakoś barany nie chcą tego słuchać, a i sam kler najlepszego przykładu tu wcale nie daje tylko pieprzy jak może.

Jan Paweł II: "Kościół nie ma innego lekarstwa na AIDS jak tylko prawdziwą chrześcijańską czystość".

>Racjonalna uczciwość dyskusji co nie? Ech, Ty...
A co mają nawet najmocniejsze racjonalne argumenty do czyjejś wiary? Przecież Pan tu wszystkim racjonalistom udowodnił, iż jest Pan teflonowym i cała racjonalna argumentacja spływa po Panu jak woda po kaczce.

>Możecie sobie żyć w przeświadczeniu że KK odpowiada za AIDS w Afryce, tyle że to nie prawda.
No właśnie, typowa fideistyczna zagrywka. Najpierw jakiś pogląd sobie wymyślę i przypiszę go moim wrogom, a następnie ostro go zwalczę. Kto, gdzie twierdzi, że "Kościół odpowiada za ADIS w Afryce"? Czy zdanie "Z pobudek religijnych Jan Paweł II uśmiercił tysiące ludzi rozpowszechniając bzdury o zapobieganiu AIDS" mówi, że to Kościół lub papież odpowiadają z AIDS w Afryce, czy też mówi, iż Kościół oraz papież przyczynili się do wielu zachorowań i śmierci z powodu AIDS? Fideistyczna uczciwość dyskusji co nie? Ech, Ty..

>Możecie nawet to sobie wałkować na fR lub gdzie indziej,
Dziękujemy w imieniu własnym oraz redakcji za łaskawe pozwolenie.

>nie zmieni to jednak fałszywości tego poglądu.
Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Na nic fakty, dowody, racjonalna argumentacja. Nikt świętej wiary Pana Brzostowskiego nie wzruszy.

>A dla racjonalisty, któremu antyklerykalizm przesłania rozum, to upadek.
Ło Boże! Ło Jezusicku, nie ma to jak chrześcijańskie miłosierdzie. Popatrza ludzie jak się Pan Brzostowski o nasz upadek martwi.

>Staje się bowiem wówczas taki sam jak ci którymi tak się brzydzi.
Ja brzydzę się najbardziej głupotą, a ocenę jej stopnia oraz tego kogo ona dotyczy pozostawiam ogółowi czytelników.
Z subiektywnych ich ocen bierze się racjonalna obiektywizacja.

@@@
.
31-10-2014 12:43 
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>No właśnie, typowa fideistyczna zagrywka. Najpierw jakiś pogląd sobie wymyślę i przypiszę go moim wrogom, a następnie ostro go zwalczę.

1. Najpierw jakiś pogląd sobie wymyślę:

Wszystkie kubki są zielone.

albo

Ateiści to idioci.

2. Przypiszę go moim wrogom:

Bogusławski jest kubkiem.
Bogusławski jest ateistą.

3. A następnie ostro go zwalczę:

Bogusławski jest zielony.
Bogusławski jest idiotą.

I można krzyczeć, że logika jest zachowana. Bo rzeczywiście jest. Ale... I to jest taktyka albo "umiejętność" rozumowania Elaspa.
Przepraszam, że Pana do tego wykorzystałem.
31-10-2014 15:11 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>I można krzyczeć, że logika jest zachowana. Bo rzeczywiście jest. Ale...
> I to jest taktyka albo "umiejętność" rozumowania Elaspa.
To nie tylko logika i taktyka, takie jest wyobrażenie społecznej rzeczywistości przez ludzi małych mentalnie i intelektualnie, wyładowującym agresywnie i po chamsku swoje kompleksy oraz frustracje na przedstawicielach innych poglądów, czy nie daj Boże na dokładkę oponentów reprezentujących coś lepszego od nich w jakiejkolwiek dziedzinie.
Według nich biali chrześcijanie (głównie rzymscy) nieśli postęp cywilizacyjny i moralny na całym świecie i Pan Elasp
(tak jak np. p. Cejrowski) uważa się za przedstawiciela wyższej rasy białej oraz tak mądrego jak ks. Dariusz Oko.

PS. Leander Heldring, James A. Robinson:
Biorąc pod uwagę te tendencje, a także możliwe, odmienne scenariusze historii, dochodzimy do wniosku, że w dwóch rodzajach kolonii ich podbój przez białych niewątpliwie opóźnił rozwój gospodarczy. Dotyczy to kolonii o scentralizowanej władzy państwowej w czasie rozdrapywania Afryki oraz kolonii z osadnictwem Europejczyków.

Co do pierwszej grupy kolonii, wystarczy założenie, że utrzymałby się wcześniejszy schemat zmian politycznych, aby wnioskować, iż te państwa byłyby obecnie na wyższym poziomie rozwoju. Kolonializm nie tylko uniemożliwił dalszy rozwój polityczny, ale także doprowadził do tego, że przez rządy pośrednie elity miejscowe w mniejszym stopniu odpowiadały przed obywatelami. Po uzyskaniu niepodległości w państwach tych - nawet jeśli cechowały się spójnością, której brakowało innym krajom - rządzili władcy znacznie drapieżniejsi.

Te organizmy polityczne ucierpiały również wskutek spuścizny po kolonizatorach. Biali pozostawili po sobie rasizm, stereotypy i błędne przekonania, których Afrykańczycy być może w ogóle wcześniej nie podzielali. Spowodowało to później ogromne problemy, przede wszystkim w Burundi i Rwandzie.

W drugiej grupie najistotniejszym czynnikiem było to, że rządy kolonialne, prowadzące łupieżczą politykę i wydzierające ziemię rdzennym mieszkańcom, doprowadziły, o czym wspominaliśmy, do poważnego zubożenia Afrykańczyków. Z powodu rozprzestrzeniania się i upowszechniania technologii oraz względnego braku niewolnictwa w zajętej przez białych części Afryki można przypuszczać, że poziom życia powoli by się tam podnosił, gdyby nie było kolonializmu.

W dodatku to epoka kolonializmu doprowadziła na tych terenach do ogromnego wzrostu nierówności oraz pogłębiła konflikty na tle rasowym i etnicznym. Wszystko to prowadzi do wniosku, że prawdopodobnie takie państwa, jak Zimbabwe, byłyby obecnie na wyższym poziomie rozwoju, bo rozwijałyby się w ubiegłym stuleciu szybciej, gdyby nie były koloniami.(...)

W sumie trudno byłoby na podstawie dostępnych informacji oraz dopuszczając mocno prawdopodobną możliwość odmiennego biegu historii wywodzić, że na południe od Sahary leży choć jedno państwo, które jest obecnie na wyższym poziomie rozwoju dzięki temu, że jego terytoria były kolonią europejską. Przeciwnie.


Ks. Jan Kracik: Papież Mikołaj V bullą z 1452 roku pozwolił Alfonsowi V, królowi Portugalii, na zajmowanie państw, ziem i dóbr zamieszkałych przez pogan i wrogów Chrystusa oraz "obracanie ich osób w wieczystą niewolę". Te same uprawnienia przyznał trzy lata później temuż władcy wobec mieszkańców ziem w Afryce, które Alfons zdobył lub zdobędzie. Papieża (chorego wówczas i raczej słabo zdającego sobie sprawę, co jest w podpisywanej bulli) przekonano bowiem, że nabywanie Murzynów za towary przez panów chrześcijańskich to jedyna droga, by wyrwać ich z rąk pogańskich panów, ochrzcić i cywilizować. Stan portugalskiego posiadania w Afryce potwierdzili papieże Kalikst III i Sylwester IV (1456, 1481).

Łączenie podboju z chrystianizacją dobrze było znane Europejczykom (Karol Wielki, inni władcy, krzyżacy). Walka z niewiernymi była przy tym wręcz organiczną specjalnością Hiszpanów, którzy po siedmiu stuleciach wojen, pod koniec XV wieku wyparli wreszcie (ciągle w aurze krucjat) Maurów z Półwyspu Iberyjskiego. Nie tylko chciwość, nieokrzesanie, ale i poglądy kierowały konkwistadorami. Indian uważali za barbarzyńców i dzikusów, czasem za rasę raczej zwierzęcą niż ludzką. Część misjonarzy hiszpańskich zastanawiała się, czy można Indian dopuszczać do chrztu. Trzeba było, by papież Paweł III stwierdził w 1537 roku, że Indianie są ludźmi, więc są w stanie przyjąć wiarę chrześcijańską i nie wolno ich, także jako pogan, pozbawiać wolności i mienia, pod karą ekskomuniki.


______________

Wszędzie to samo. Oni są mądrzejsi i moralniejsi, gdyż inspirowani są Boską mąrością i działają w jego imieniu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0

@@@
.
26-10-2014 11:16 
 0 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Ignorujesz podstawowy fakt i elementarne zasady logiki.
>Jeśli ktoś nie słucha się KK w jednej sprawie (wstrzemieźliwość, wierność), to nie posłucha i w sprawie gumek. To oczywiste. Dlatego nie odnosicie się do tego, tylko wybieracie z mojego postu pojedyncze zdania.
Odpowiadałem Ci już kiedyś na całość, nie odpisałeś.
Powtórzę, bo chyba jaśniej się nie da:
Są 2 zakazy:
1. Nie używać gumek.
2. Nie uprawiać seksu poza małżeństwem.
Ludzie w Afryce traktują oba bardzo poważnie i próbują je wypełniać.
W przypadku gumek było łatwo więc się udało.
W przypadku seksu im nie wyszło, bo natura im przeszkodziła, słaba wola, bo ludzie są grzeszni czy coś tam.

>Nie pasuje do koncepcji, co?
>Ech... racjonaliści, z bożej łaski.
Oj, Brzostowski.
Jeśli ktoś postanowi grzeszyć, to rzeczywiście jest tak, jak piszesz.
Ale jeśli nie chce grzeszyć, to - znasz kogoś, kto nie grzeszy, bo tak sobie postanowi?

Żeby nie było zarażeń każdy musiałby mieć jednego partnera na całe życie. 3 związki średnio w życiu już mogą spowodować epidemię, jeśli choroba jest popularna w jakiejś społeczności.
To nazywasz rozpustą? Przecież chyba wiesz, że nie zawsze pierwszy związek jest udany. O tym, że nie każdy wie, że jest zarażony chyba już nie trzeba pisać.
Ale podstawowym problemem może być brak zainteresowania gumkami i niewiedza o korzyściach, bo skoro to jest złe...
Łatwo wmówić ciemnym ludziom z Afryki, że jakiś nowy wynalazek ze zgniłej Europy jest zły. Trudniej wmówić, że seks jest zły, skoro doświadczenie mówi im coś innego.

>Ignorujesz podstawowy fakt i elementarne zasady logiki.
Dlaczego zakładasz, że ciemni ludzie z czarnej Afryki będą kierować się logiką?

Logicznie rzecz biorąc masz rację. Jeśli już iść do piekła, do nie za jeden grzech, tylko za możliwie jak najwięcej. Jak szaleć, to szaleć, żeby jak najwięcej skorzystać. To jak ze szwedzkim stołem - ile nabierzesz, tyle Twoje, a cena ta sama. Zgadzasz się z takim ujęciem sprawy?
Brzostowski (7067 punktów)
Nie zgadzam się z taką argumentacją. Zakaz używania gumek przez KK i zakaz seksu są wg KK grzechem. Nie jestem w stanie logicznie przyjąć, że ktoś grzeszy (uprawiajac seks) i nie chce grzeszyć (nie nakłada gumki).

>Jeśli ktoś postanowi grzeszyć, to rzeczywiście jest tak, jak piszesz.
>Ale jeśli nie chce grzeszyć, to - znasz kogoś, kto nie grzeszy, bo tak sobie postanowi?

Jak ktoś idzie do łóżka z nieswoją babą i grzeszy, to wg Ciebie nie założy gumki aby nie grzeszyć?

Episode_2? Nie obrażajmy swojej inteligencji, proszę Cię.

>Ale podstawowym problemem może być brak zainteresowania gumkami i niewiedza o korzyściach, bo skoro to jest złe...
O właśnie! A kto to powinien robić? KK?
>Łatwo wmówić ciemnym ludziom z Afryki, że jakiś nowy wynalazek ze zgniłej Europy jest zły. Trudniej wmówić, że seks jest zły, skoro doświadczenie mówi im coś innego.
Owszem, tyle tylko że skoro Ci sami mówią, to albo się im ufa, albo nie.
>>Ignorujesz podstawowy fakt i elementarne zasady logiki.
>Dlaczego zakładasz, że ciemni ludzie z czarnej Afryki będą kierować się logiką?
O kolego! Pojechałeś teraz.
>Logicznie rzecz biorąc masz rację. Jeśli już iść do piekła, do nie za jeden grzech, tylko za możliwie jak najwięcej. Jak szaleć, to szaleć, żeby jak najwięcej skorzystać. To jak ze szwedzkim stołem - ile nabierzesz, tyle Twoje, a cena ta sama. Zgadzasz się z takim ujęciem sprawy?
Nikt tego tak nie kalkuluje. Ludzie nawet gdy słyszą że coś jest grzechem (seks, gumka) to i tak grzeszą, bo np ciągną ich instynkty. Powtórzę:
w mojej ocenie zakłądanie, że ktoś grzeszy i uprawia seks, ale nie zgrzeszy i nie założy gumki, jest po prostu głupie.

Mogłoby być coś takiego gdyby założenie gumki było cięższym grzechem niż seks, ale tak nie jest.
28-10-2014 21:32 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Nie obrażajmy swojej inteligencji, proszę Cię.
Rozważę to.

>Jak ktoś idzie do łóżka z nieswoją babą i grzeszy, to wg Ciebie nie założy gumki aby nie grzeszyć?
Pominąłeś istotny fragment mojej wypowiedzi:
>>Żeby nie było zarażeń każdy musiałby mieć jednego partnera na całe życie. 3 związki średnio w życiu już mogą spowodować epidemię, jeśli choroba jest popularna w jakiejś społeczności.
>To nazywasz rozpustą? Przecież chyba wiesz, że nie zawsze pierwszy związek jest udany.
To nie musi być cudza baba.

>>Ale podstawowym problemem może być brak zainteresowania gumkami i niewiedza o korzyściach, bo skoro to jest złe...
>O właśnie! A kto to powinien robić? KK?
Wystarczyłoby, żeby nie przeszkadzał.
Chociaż uważam, że gdyby troszczyli się o ludzi, powiedzieliby:
Nie uprawiajcie seksu poza małżeństwem, ale jeśli nie jesteście jeszcze gotowi żyć po bożemu, to używajcie gumek.
Chyba po takiej wypowiedzi szlag nie trafiłby Kościoła?

>Nikt tego tak nie kalkuluje. Ludzie nawet gdy słyszą że coś jest grzechem (seks, gumka) to i tak grzeszą, bo np ciągną ich instynkty.
A to ciekawe. Jaki instynkt ciągnie ludzi do zakładania gumek?

>Mogłoby być coś takiego gdyby założenie gumki było cięższym grzechem niż seks, ale tak nie jest.
Nie ma pewności, że ludzie w Afryce o tym wiedzą.
Poza tym mogą myśleć, że lepiej mieć jeden grzech, niż 2. Zawsze to większa szansa na zbawienie.
Brzostowski (7067 punktów)
>>O właśnie! A kto to powinien robić? KK?
>Wystarczyłoby, żeby nie przeszkadzał.
>Chociaż uważam, że gdyby troszczyli się o ludzi, powiedzieliby:
> Nie uprawiajcie seksu poza małżeństwem, ale jeśli nie jesteście jeszcze gotowi żyć po bożemu, to używajcie gumek.

Wg mnie skutek stanowiska KK jest dokładnie taki sam.

Jeśli Ty wierzysz, w to, że ktoś grzeszy poza małżeństwem i jednoczesnie nie zakłada gumki bo to grzech, to nic na to nie poradzę. Dla mnie to absurdalne, a jest podstawą zarzutu w stsounku do KK i dlatego uważam ten zarzut jako rozpowszchniane kłamstwo.

Ilość partnerów nie ma znaczenia. Jak ktoś żyje w grzechu (ma 2 i 3 partnera) to uważasz, że będzie bał sięgrzechu i daltego nie będzie gumek używał?

To są bzdury. Problemem jest dostępnosć do gumek i świadomość ludzi. A to jest zadanie dla państwa. Stanowisko KK wpływa na całe zjawisko AIDS pozytywnie, ale nieznacznie, ponieważ ludzie wcale się tego KK nie słuchają.

Istnieje jeszcze kilka innych istotnych arguemntów za tym staonwiskiem, skupiłem się tutaj tylko na najważniejszym (podstawowa logika).

Czy wiesz ile % społeczeństw afrykańskich słucha się KK? A ilu tam muzułmanów?

Za 10 lat prawdopodobnie problem AIDS w Afryce będzie zredukowany znacznie, głównie dzieki dzaiłaniom ONZ, NGO i państw zainteresowanych.

A KK będzie dalej mówił o wiernosći i wstrzemięźliwości, gumki niech rozdaje ktoś inny, wówczas efekt walki z AIDS będzie skuteczniejszy.

Zarzut dot. AIDS w stosunku (sic!) do KK jest zdumiewajacy biorąc pod uwagę w jakich środowiskach virus rozprzestrzenia się bardziej (LGBT).

Można powiedzieć, że KK piętnująć zachowabia LGBT przycyznia się do zmniejszenia ryzyka zachorowań? Podobnie przez swój konserwatyzn również przycyznia się do zmniejszenia ryzyka zachorowań? I są na to dowody.
W krajach zachodniej Europy ponad 50% wszystkich zakażeń HIV dotyczy gejów, w Polsce to tylko kilkanaście procent. Z czego to wynika? Z konsrwatyzmu kraju, a ten z czego wynika? Z postawy i siły KK.

Ilość chorych na AIDs w Europie rośnie, w Polsce wolno, a zatem poziom życia (Europa zachodnia) ani religia (więcej tam ateistów) nie ma wpływu na liczbę zachorowań i zakażeń. Wpływ ma sposób życia. KK zatem pooprzez swoją postawę redukuje zjawisko rozpowszechaniani tego virusa. Widać to bardzo dobrze, gdy popatrzy się na samą Polskę (regiony konserwatywne - wschód):

www.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/hiv_aids/index.htm

29-10-2014 12:05 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Ilość partnerów nie ma znaczenia. Jak ktoś żyje w grzechu (ma 2 i 3 partnera) to uważasz, że będzie bał sięgrzechu i daltego nie będzie gumek używał?
Mam znajomych. Oboje po rozwodzie, mają drugi ślub.
Czyli żyją w grzechu. Mimo to co tydzień chodzą do kościoła, wystrzegają się wszelkich innych grzechów i są bardziej "święci" od tych, którzy mają ślub kościelny.
Po co im to, skoro i tak żyją w grzechu? Po co chodzą ma mszę, skoro nie mogą przyjąć komunii? Dla mnie to idiotyzm i brak honoru, ale ludzie naprawdę tak postępują. Też bym chciał, żeby ludzie trochę więcej rozumu mieli.
A może naturalna selekcja idiotów powinna być, chociaż w Afryce?

>Problemem jest dostępnosć do gumek i świadomość ludzi. A to jest zadanie dla państwa.
(...)
>Za 10 lat prawdopodobnie problem AIDS w Afryce będzie zredukowany znacznie, głównie dzieki dzaiłaniom ONZ, NGO i państw zainteresowanych.
Więc sam rozumiesz, że do rozwiązania problemu AIDS nie wystarczy p*****lenie o wstrzemięźliwości.
Teraz pytanie, dlaczego Kościół miałby się przyłożyć do tych działań.
Słyszałeś o grzechu przez zaniechanie?
Jeśli dowiesz się, że komuś znajomemu grozi niebezpieczeństwo to nie pomożesz mu, bo to nie Twoje zadanie?

Powiedzmy, że dowiesz się, że Twój znajomy ma uszkodzony samochód. Ale Ty nie jesteś mechanikiem samochodowym, więc nie jest Twoim obowiązkiem o tym mówić. Zamiast powiedzieć napraw sobie samochód mówisz nie jeździj, bo to niebezpieczne.
Jeśli on jednak pojedzie i będzie miał wypadek uznasz, że zrobiłeś to co trzeba, bo jakby Cię posłuchał to nie miałby wypadku?
szarley (54911 punktów)
>Mam znajomych. Oboje po rozwodzie, mają drugi ślub.
>Czyli żyją w grzechu. Mimo to co tydzień chodzą do kościoła, wystrzegają się wszelkich innych grzechów i są bardziej "święci" od tych, którzy mają ślub kościelny.
>Po co im to, skoro i tak żyją w grzechu? Po co chodzą ma mszę, skoro nie mogą przyjąć komunii? Dla mnie to idiotyzm i brak honoru, ale ludzie naprawdę tak postępują. Też bym chciał, żeby ludzie trochę więcej rozumu mieli.

Może być kilka wytłumaczeń. Jak wiele razy słyszalem chodzenie do kościoła w Polsce jest obowiązkowe, to ich tłumaczy, choć moje tłumaczenie jest o wiele prostsze: po prostu chcą.
Nie rozumiem co to ma wspólnego z honorem.
Oczywiście możesz oceniać każdego człowieka udziałującego we mszy jako człowieka bez rozumu i honoru. Znam wielu ludzi, którzy czują sie lepsi od innych
29-10-2014 16:42 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Nie rozumiem co to ma wspólnego z honorem.
Jak ktoś Cię nie chce, odrzuca (brak dostępu do sakramentów jest pewnego rodzaju wykluczeniem ze wspólnoty) to uważam, że honorowy człowiek nie pcha się tam, gdzie go nie chcą. Albo gdzie go traktują jak kogoś gorszego.
Ale pewnie dali sobie wmówić, że na to zasługują.
szarley (54911 punktów)
>>Nie rozumiem co to ma wspólnego z honorem.
>Jak ktoś Cię nie chce, odrzuca (brak dostępu do sakramentów jest pewnego rodzaju wykluczeniem ze wspólnoty) to uważam, że honorowy człowiek nie pcha się tam, gdzie go nie chcą. Albo gdzie go traktują jak kogoś gorszego.
>Ale pewnie dali sobie wmówić, że na to zasługują.
>
Czy sądzisz , że jesteś kompetentny do oceniania czyjejś religjności?
Episode_2 (3284 punktów)
>Czy sądzisz , że jesteś kompetentny do oceniania czyjejś religjności?
Przecież wiesz, że do mnie trzeba jasno kawę na ławę, bo nie czytam ze zrozumieniem tak jak typowy użytkownik forum. Wobec tego nie bardzo wiem, o co Ci chodzi.

Dlaczego zakładasz, że oceniam czyjąś religijność?
Oceniłem postępowanie, może też charakter.
Chyba że według Ciebie religijność byłaby wytłumaczeniem dla takiego zachowania, na tej zasadzie jak miłość jest wytłumaczeniem dla kobiety, która pozwala się bić partnerowi.

Po drugie, czy według Ciebie ocena czyjejś religijności wymaga jakichś szczególnych kompetencji? Czy tak ogólnie ocena czegokolwiek wymaga kompetencji?

Jeszcze jedno:
>>>Oczywiście możesz oceniać każdego człowieka udziałującego we mszy jako człowieka bez rozumu i honoru.
Miło, że pozwoliłeś.
Nie napisałem, że oceniam tak każdego, kto chodzi na mszę. Nie sądzę też, żeby to wynikało z mojej wypowiedzi.
Wobec tego muszę się zastanowić, czy traktować Cię jak poważnego dyskutanta.
>>>Znam wielu ludzi, którzy czują sie lepsi od innych
A co mnie obchodzi, kogo Ty znasz?
29-10-2014 13:57 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Mam znajomych. Oboje po rozwodzie, mają drugi ślub.
>Czyli żyją w grzechu. Mimo to co tydzień chodzą do kościoła, wystrzegają się wszelkich innych grzechów i są bardziej "święci" od tych, którzy mają ślub kościelny.
>Po co im to, skoro i tak żyją w grzechu? Po co chodzą ma mszę, skoro nie mogą przyjąć komunii? Dla mnie to idiotyzm i brak honoru, ale ludzie naprawdę tak postępują. Też bym chciał, żeby ludzie trochę więcej rozumu mieli.
Znowu, patrzysz jak ateista, gdy spojrzysz jak teista, wszysto to jest bardzo proste.
Twoi znajomi mają prawdopoodbnie dylemat, przed którym stoi wielu ludzi, w tym i ateistów wiele razy: problem wyboru, pomiędzy mnijeszym złem lub większym dobrem lub celem który uświęca środki...

Twoi znajomi wierzą w boga, a zatem ufają, iż mimo tego że żyją w związku niesakramentalnym (grzech), a ich uczucie jest szczere wobec siebie (kochają się) bóg im wybaczy grzech, ponieważ miłość jest prawem najważniejszym. Głęboko w to wierząc, chodząc do kościoła, mają na to bardzo duże szanse.

Nie są idiotami, ani ludźmi pozbawionymi honoru, raczej są bardzo świadomi istoty chrześcijaństwa i wiedzą, że to zawierzenie bogu może doprowadzic ich do zbawienia.

Często spotykam się z podobnymi problemami, dlatego tak pozwolilem sobie na wizualizację cech Twoich znajomych, na podstawie doświadczeń z ludźmi.

>Więc sam rozumiesz, że do rozwiązania problemu AIDS nie wystarczy p*****lenie o wstrzemięźliwości.
>Teraz pytanie, dlaczego Kościół miałby się przyłożyć do tych działań.
>Słyszałeś o grzechu przez zaniechanie?
Kościół przykłada się do tego zadania, mówi o wstrzemięźliwości i wiernosci, a to eliminuje problem używania gumek. Jak się będziesz słuchał KK nie będzie problemu.
Gdyby KK rozdawał też gumki zaprzeczałby sam sobie i jego skuteczność też nie byłaby zapewne wysoka. Dlatego też aby skutecznie zwalczać AIDS potrzebny jest i KK mówiaący o wstrzemięźliwości (bo kto posłucha nie zarazi sie) i państwo, które zapewni gumki (kto nie posłcuha KK użyje gumki).
>Jeśli dowiesz się, że komuś znajomemu grozi niebezpieczeństwo to nie pomożesz mu, bo to nie Twoje zadanie?
>Powiedzmy, że dowiesz się, że Twój znajomy ma uszkodzony samochód. Ale Ty nie jesteś mechanikiem samochodowym, więc nie jest Twoim obowiązkiem o tym mówić. Zamiast powiedzieć napraw sobie samochód mówisz nie jeździj, bo to niebezpieczne.
>Jeśli on jednak pojedzie i będzie miał wypadek uznasz, że zrobiłeś to co trzeba, bo jakby Cię posłuchał to nie miałby wypadku?
Twoja analogia nie jest odpowiednia, nie zakłada bowiem, iż wg mojej oceny samochód jest tak zepsuty, że nie da się go dobrze naprawić. Dlatego też, nie mogę zgodnie ze swoim sumieniem doradzać naprawy, tylko zakaz jazdy. Nie mogę jednak zmusić nikogo do tego, aby nie jeździł takim podreperowanym, ale będę o tym głośno mówił, bo uważam, że to nadal niebezpieczne.
29-10-2014 16:29 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Twoi znajomi mają prawdopoodbnie dylemat, przed którym stoi wielu ludzi, w tym i ateistów wiele razy: problem wyboru, pomiędzy mnijeszym złem lub większym dobrem lub celem który uświęca środki...
>Twoi znajomi wierzą w boga, a zatem ufają, iż mimo tego że żyją w związku niesakramentalnym (grzech), a ich uczucie jest szczere wobec siebie (kochają się) bóg im wybaczy grzech, ponieważ miłość jest prawem najważniejszym. Głęboko w to wierząc, chodząc do kościoła, mają na to bardzo duże szanse.
>Nie są idiotami, ani ludźmi pozbawionymi honoru, raczej są bardzo świadomi istoty chrześcijaństwa i wiedzą, że to zawierzenie bogu może doprowadzic ich do zbawienia.
I o to chodzi, Brzostowski. Więc skąd pewność, że Afrykańczycy nie rozumują podobnie? Zawierzają Bogu, że wybaczy im, że kochają drugą lub trzecią żonę, jeśli nie będą popełniać innych grzechów. I mimo, że żyją w związku niesakramentalnym, nie założą gumki. Bo uznają, że nie chcą obrażać Boga dodatkowym grzechem.

>Gdyby KK rozdawał też gumki zaprzeczałby sam sobie i jego skuteczność też nie byłaby zapewne wysoka.
Zgadza się, dlatego nie mówię o rozdawaniu gumek, tylko o informowaniu, że seks z gumką w pewnych okolicznościach jest mniejszym złem, niż bez gumki. Nie na odwrót.
A w ogóle co to za grzech zakładanie gumek? Skąd pewność, że Bóg będzie za to karał?
Wystarczy, że ukarze za seks pozamałżeński.

>Twoja analogia nie jest odpowiednia,
Chyba masz rację.
Więc dobrze.
Zauważyłeś, że Twój znajomy ma uszkodzony samochód. Albo dowiedziałeś się przypadkiem, że ktoś mu uszkodził. Ale Twój znajomy nie wie, że ma uszkodzony samochód. Albo nie jesteś pewny, czy on wie. Nie informujesz go o tym, co wiesz. Tylko mówisz Nie jeździj, bo to niebezpieczne, w ogóle za dużo samochodów jeździ, zatrucie środowiska. itp. kazanie mu mówisz.

PS. Nie odpowiedziałeś na pytanie, jaki instynkt ciągnie ludzi do zakładania gumek.
Czyżbyś zrozumiał, jaki problem wynika z tego, że pociąg do zakładania gumek nie współistnieje z pociągiem seksualnym?
26-10-2014 17:31 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Rozumowanie małego Jasia.
>Ignorujesz podstawowy fakt i elementarne zasady logiki.

Wręcz przeciwnie. Biorę je pod uwagę, mając również w świadomości realia Czarnego Lądu.
Może przedstawię rozumowanie małego Jasia jeszcze inaczej: serpentyny górskie mają to do siebie, że można na nich się rozpędzić i wylecieć podczas zakrętu.
W południowej Polsce jest ich sporo - a ja właśnie przed chwilą wróciłem z Podhala i stąd ten przykład. W zasadzie można by sprawę bezpieczeństwa 'załatwić' prosto: postawić przy nich znak ograniczenia prędkości - przy zjeździe na prostej do 40 km / h, na zakrętach do 20 km / h.
Bardzo łatwy i dość tani sposób, prawda?
Jednak to nie wystarcza.
Wzdłuż drogi zainstalowane są stalowe bandy. Czasami podwójne, czasami są słupki z przeplecionymi wzdłuż linami.

Zawsze obserwuję wgniecenia na tych bandach, które niejednemu uratowały życie.
Najwięcej chyba widziałem ich tu:
www.google.pl/maps/place/49°45'31.2"N+20°57'56.3"E/@49.758659,20.965629,17z/data=!3m1!4b1!4m2!3m1!1s0x0:0x0?hl=pl

Papież JP II z przyczyn doktrynalnych bał się użyć niektórych narzędzi sprzyjających ochrony zdrowia. Uważam to za brak wyważenia między doktryną a rzeczywistością, wynikająca z niedojrzałości. Zresztą nie tylko jeden brak w katolicyzmie.

>Jeśli ktoś nie słucha się KK w jednej sprawie (wstrzemieźliwość,
> wierność), to nie posłucha i w sprawie gumek.

Po pierwsze zauważ, że mówimy tu również o sytuacjach, w których jedno w małżeństwie jest chore, a drugie nie. Zarazić się można niekoniecznie przez stosunek płciowy, ale zarażać przez niego już z powodzeniem.
Po drugie: gumki nie mają takiej wagi, jak seksualność. Wzięcie gumki i założenie dla człowieka który nie uległ wcześniej ostrzeżeniu stygmatyzacji to nie jest jakiś wielki problem. Wstrzemięźliwość w Afryce bywa problemem zawsze.

>Nie pasuje do koncepcji, co?
>Ech... racjonaliści, z bożej łaski.

Z braku swoich argumentów, lub bojaźni przed uchwyceniem logiki w moich chwyciłeś się retoryki ad personam. Argumentacja ad personam jest nieetyczna.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
25-10-2014 13:14 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> ... gumka ratuje przed AIDS, a KK jest przeciw gumkom, znaczy odpowiada za rozprzestrzenianie sie choroby. To "onetowa" logika.

To nie jest "onetowa" logika, to jest elementarna wiedza medyczna: stosowanie prezerwatyw jest skuteczną metodą zapobiegającą rozprzestrzenianiu się AIDS. Jest ona na pierwszym miejscu zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia dotyczącej tej choroby. www.who.int/hiv/pub/guidelines/keypopulations/en/

> KK jest za wstrzemieźliwością

Decydenci KK dobrze wiedzą, że jest to niewykonalne i w swojej przewrotności właśnie takie grzechy wymyślają - wymyślają po to aby gwarantowani grzesznicy do nich przyszli i za rzekome rozgrzeszenie utrzymywali firmę KK. A że wskutek takiej cynicznej polityki tysiące ludzi umrze i tysiące dzieci zostanie sierotami? Żaden problem! Wystarczy wykombinować taką "logikę" jak Ty nam tu zaserwowałeś i dalej pretendować do moralnych wyżyn.

>PS. Czy Ty Fizyk, jesteś cały czas tym samym Fizykiem?

A czy ja kiedykolwiek pisałem, że seks jest grzechem? Może rzadko wypowiadam się na temat moralności, bo jest to temat w dużym stopniu subiektywny, ale pewne aspekty religii są tak niemoralne, że milczenie byłoby obłudą.
Brzostowski (7067 punktów)
>> ... gumka ratuje przed AIDS, a KK jest przeciw gumkom, znaczy odpowiada za rozprzestrzenianie sie choroby. To "onetowa" logika.
>To nie jest "onetowa" logika, to jest elementarna wiedza medyczna: stosowanie prezerwatyw jest skuteczną metodą zapobiegającą rozprzestrzenianiu się AIDS. Jest ona na pierwszym miejscu zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia dotyczącej tej choroby.
Bardzo to nieładnie Fizyk, tak naprawdę to wręcz żenujące, że cytujesz tylko jedno moje zdanie, sugerując iż moje okreslenie "onetowa logika" odnosi się do oczywistego faktu. Jest to żenujące. Taka jest Twoja uczciwość intelektualna? Taka jest uczciwość racjonalistów/ateistów?
>> KK jest za wstrzemieźliwością
>Decydenci KK dobrze wiedzą, że jest to niewykonalne i w swojej przewrotności właśnie takie grzechy wymyślają - wymyślają po to aby gwarantowani grzesznicy do nich przyszli i za rzekome rozgrzeszenie utrzymywali firmę KK. A że wskutek takiej cynicznej polityki tysiące ludzi umrze i tysiące dzieci zostanie sierotami? Żaden problem! Wystarczy wykombinować taką "logikę" jak Ty nam tu zaserwowałeś i dalej pretendować do moralnych wyżyn.
I znowu? Nie cytujesz całości? Wybierasz jedno zdanie?
>>PS. Czy Ty Fizyk, jesteś cały czas tym samym Fizykiem?
>A czy ja kiedykolwiek pisałem, że seks jest grzechem? Może rzadko wypowiadam się na temat moralności, bo jest to temat w dużym stopniu subiektywny, ale pewne aspekty religii są tak niemoralne, że milczenie byłoby obłudą.
Gdy Wam, ateistom pokazać, że się mylicie, w sposób oczywisty i jest to wbrew powierzchownym antyklerykalnym poglądom, to wówczas pokazujecie, jak silna jest ideologia, a rozum stoi na drugim miejscu. Jest to po prostu żenujące.
26-10-2014 08:01 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> I znowu? Nie cytujesz całości? Wybierasz jedno zdanie?

To prawda, że nie napisałem kawa na ławę jaki błąd popełniasz, bo każdy widzi jak nielogiczna jest Twoja logika. No ale skoro zaślepiony wiarą dalej brniesz w ten nonsens, to zrobiłem to w innym miejscu.
25-10-2014 14:00 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>To "onetowa" logika Fizyk. Pomyśl:
>KK jest za wstrzemieźliwością (gdy jest się zarażonym) i wiernością, a rozpusta i niewierność to poważne grzechy, grzechem jest też stosowanie gumek.
Kościół jak drogowskaz jest od tego aby wskazywać, a nie od tego aby iść.
www.racjonalista.pl/ks.php/k,1905
www.racjonalista.pl/ks.php/k,30
www.racjonalista.pl/ks.php/k,1791
www.racjonalista.pl/ks.php/k,82
www.racjonalista.pl/forum.php/s,581382
www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0
www.racjonalista.pl/ks.php/k,2146

Pan Brzostowski: "Religia nie ma aż tak wielkiego wpływu na ludzkie zachowania jak to chętnie Pan przyjmuje, w historii działy się rzeczy straszne z udziałem i bez udziału religii, ale za sprawą człowieka i jego rządz."
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,582217#w582443

>Jeśli ludzie słuchają się papieża, to nie grzeszą - nie ma rozprzestrzeniania sie AIDS.
"Qui bibit, dormit, qui dormit, non peccat, qui non peccat, sanctus est, ergo: qui bibit, sanctus est."
Kto pije, ten śpi; kto śpi, nie grzeszy; kto nie grzeszy, jest święty; zatem: kto pije, jest święty.

Papież Franciszek: "W jakim sensie Kościół jest święty, skoro widzimy, że w swej historii, przez wieki miał tyle trudności, problemów, mrocznych chwil? Jak może być święty Kościół, który tworzą grzeszni ludzie; mężczyźni grzesznicy, kobiety grzesznice, kapłani grzesznicy, zakonnice grzesznice, biskupi grzesznicy, kardynałowie grzesznicy, papieże grzesznicy, wszyscy grzesznicy?".

- "Kościół jest święty, ponieważ jest prowadzony przez Ducha Świętego, który oczyszcza go, przekształca, odnawia. Nie jest on święty z racji naszych zasług, lecz dlatego, że to Bóg czyni go świętym, jest owocem Ducha Świętego i Jego darów".


Aby nadążyć za fideistyczną logiką trzeba być świętym lub choć pijanym.

@@@
.
Brzostowski (7067 punktów)
>Aby nadążyć za fideistyczną logiką trzeba być świętym lub choć pijanym.
Z braku argumentów w odpowiedzi na mój post pozostaje Panu tylko przywołanie innych moich postów, zmiksowanie, manipiulacja i może coś tam wyjdzie sensownego.

Porażka, Panie Bogusławski, porażka i żenada.
26-10-2014 09:46 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Aby nadążyć za fideistyczną logiką trzeba być świętym lub choć pijanym.
>Z braku argumentów
Jakich argumentów? Pan i pan Elasp wraz z przyjaciółmi stosujecie argumenty z piaskownicy:
Racjonalni ateiści (Bogusławski) są głupi i brzydcy, a my jesteśmy piękni i mądrzy!

Pan Brzostowski w tym wątku:
Ignorujesz podstawowy fakt i elementarne zasady logiki.

Jeśli ktoś nie słucha się KK w jednej sprawie (wstrzemieźliwość, wierność), to nie posłucha i w sprawie gumek.
To oczywiste. Dlatego nie odnosicie się do tego, tylko wybieracie z mojego postu pojedyncze zdania.

Nie pasuje do koncepcji, co?

Ech... racjonaliści, z bożej łaski
.

_____________

Bardzo to nieładnie Fizyk, tak naprawdę to wręcz żenujące, że cytujesz tylko jedno moje zdanie, sugerując iż moje okreslenie "onetowa logika" odnosi się do oczywistego faktu. Jest to żenujące. Taka jest Twoja uczciwość intelektualna? Taka jest uczciwość racjonalistów/ateistów?

>w odpowiedzi na mój post pozostaje Panu tylko przywołanie innych moich postów, zmiksowanie, manipiulacja i może coś tam wyjdzie sensownego.
Sensownego, a dla kogo dla Pana i jego przyjaciół? Nie widzę takiej możliwości. Jest Pan zupełnie nieprzemakalnym.
Racjonaliści starają się nie podejmować prób z góry skazanych na porażkę. Nie widzę najmniejszych możliwości oświecenia Pana w czymkolwiek. Profesjonaliści o ogromnej wiedzy i znacznie większej niż moja sprawności intelektualnej próbowali
i im się nie udało. Dlatego nie widzę też najmniejszych szans dla mnie. Zresztą w Pańskim przypadku merytoryczna rozmowa jest wielce wątpliwą satysfakcją. Pan jest całkowicie nieprzemakalny na racjonalne argumenty i jak młynek modlitewny cały czas terkocze swoje. Ot czasem dla zabawy można odbić parę piłeczek w ping-pongu, który Pan przez
cały czas tu uprawia.


www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,638616#w639882
>Porażka, Panie Bogusławski, porażka i żenada.
Normalne! Dla każdego wierzącego wszystko co przeczy jego wierze jest do dupy. Z wiarą nie ma dyskusji, gdyż wierzącego nikt nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Panowie fideiści jesteście na wszelakie argumenty teflonowi. Nic do Was nie dociera. Własne zaślepienie wiarą nie jest tu żadnym merytorycznym argumentem.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,639163#w639879
www.racjon(*).php/z,0/d,41/s,635357#w639692

@@@
.
22-10-2014 09:12 
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)
>Nie ma tu miejsca na żadne szczególne kombinowanie. Wiadomo, że niektóre zapisy są tylko odzwierciedleniem kultury tamtych czasów. I tyle.
>>>Religia chrześcijańska, owszem, uznaje księgi testamentowe,
>>>Nie ma potrzeby niczego chować. To co jest w Biblii zapisane jest też opisem tamtej rzeczywistosci,
>Dla osób niewierzących to kit, dla wierzacych zupełnie nie. Przez wieki zmieniło się postrzeganie zapisów Biblii, ale nie istota rzeczy.
>A kościół się nie zmienia? Też się zmienia, powoli co prawda, ale pozostaje też element niezmienny w kościele.
>To żaden zarzut.

-Skoro Kościół się zmienia i odrzuca wartości z tamtych czasów, to po co dzisiaj, w XXI wieku, czyta się w świątyniach ludziom, w tym dzieciom takie kawałki, których mnóstwo w "świętej księdze":

"Lb 31:14-18
14. I rozgniewał się Mojżesz na dowódców wojska, na tysiączników i setników, którzy wracali z wyprawy wojennej.
15. Rzekł do nich: Jakże mogliście zostawić przy życiu wszystkie kobiety?
16. One to za radą Balaama spowodowały, że Izraelici ze względu na Peora dopuścili się niewierności wobec Pana. Sprowadziło to plagę na społeczność Pana.
17. Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną.
18. Jedynie wszystkie dziewczęta, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, zostawicie dla siebie przy życiu."

-Oto słowo boże panie Brzostowski. Pozostawiamy to bez zbędnych interpretacji i kombinowania.
Brzostowski (7067 punktów)
>-Skoro Kościół się zmienia i odrzuca wartości z tamtych czasów, to po co dzisiaj, w XXI wieku, czyta się w świątyniach ludziom, w tym dzieciom takie kawałki, których mnóstwo w "świętej księdze":
>"Lb 31:14-18
>14. I rozgniewał się Mojżesz na dowódców wojska, na tysiączników i setników, którzy wracali z wyprawy wojennej.
>15. Rzekł do nich: Jakże mogliście zostawić przy życiu wszystkie kobiety?
>16. One to za radą Balaama spowodowały, że Izraelici ze względu na Peora dopuścili się niewierności wobec Pana. Sprowadziło to plagę na społeczność Pana.
>17. Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną.
>18. Jedynie wszystkie dziewczęta, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, zostawicie dla siebie przy życiu."
>-Oto słowo boże panie Brzostowski. Pozostawiamy to bez zbędnych interpretacji i kombinowania.

Czyta się bo jest to fragment księgi, fragemnt zapisów relacji człowieka z bogiem. Gdy ten fragment powstawał był dostosowany do odbiorców. Fragment o którym piszesz, dotyczy wskazania, że tylko w Bogu jesteśmy prawi, a Ci którzy nie są (są niemoralni) będą wytępieni (zabici). To dość dramatyczne gdy się tego dzisiaj słucha, ale było to dostosowane do odbiorców.
22-10-2014 14:57 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Fragment o którym piszesz, dotyczy wskazania, że tylko w Bogu jesteśmy
> prawi, a Ci którzy nie są (są niemoralni) będą wytępieni (zabici).

Nie będą zabici, tylko zabijemy ich. To drobna różnica, ale jednak.
Spójrz na przekaz tego cytatu: wszyscy wierzący w naszego Boga mają prawo do życia, a inni (np. poganie ) nie.
W myśl tego zabijano do późnego średniowiecza.
Czy wydaje Ci się to sformuowaniem szczęśliwym? Nisącym pokój? Zbawiajacym?

Jeśli jednak nie, to w jakiej cześci chociaż dobrym? No i jakiej?

Przecież to ESENCJĄ nieprawości i niemoralnosc, zabijanie z bobudek ideowych i obyczajowych. Obcy nam nie zagrażają realnie, tylko myślą, czy innymi od naszych obyczajami - to my ich zabijemy, bo nasz Bóg tak pozwala, a nawet nakazuje.

Gdzieś tu widzisz jakąkolwiek moralność?? Prawość??
Ło Boże..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>Nie będą zabici, tylko zabijemy ich. To drobna różnica, ale jednak.
O to samo chodzi.
>Spójrz na przekaz tego cytatu: wszyscy wierzący w naszego Boga mają prawo do życia, a inni (np. poganie ) nie.
>W myśl tego zabijano do późnego średniowiecza.
No i ten przekaz właściwie do dzisiaj jest aktualny. Idzie bowiem wierzącym o prawo do życia wiecznego, a życie doczesne ma wartość małą.
Zabijano, ale to nie wina zapisu w Biblii, tylko ludzi. Zapis jest osadzony w pewnym kontekście, jak ktoś się tym błlędnie inspirował, to cóż począć.
>Czy wydaje Ci się to sformuowaniem szczęśliwym? Nisącym pokój? Zbawiajacym?
>Jeśli jednak nie, to w jakiej cześci chociaż dobrym? No i jakiej?
>Przecież to ESENCJĄ nieprawości i niemoralnosc, zabijanie z bobudek ideowych i obyczajowych. Obcy nam nie zagrażają realnie, tylko myślą, czy innymi od naszych obyczajami - to my ich zabijemy, bo nasz Bóg tak pozwala, a nawet nakazuje.
>Gdzieś tu widzisz jakąkolwiek moralność?? Prawość??

Niezrozumienie wynika z innej optyki patrzenia. Dla ateisty, może to wyglądać tak jak piszesz. Dla wierzącego nie ma w tym już takiej dramaturgii, ponieważ wierzący wie, że życie na ziemi praktycznie rzecz biorąc nie ma znaczenia, ma tylko o tyle znaczenie, że jest przygotowaniem do życia wiecznego, nie jest to jednak wartość sama w sobie.

Dla teisty kluczowe jest życie w raju, a prawość i moralność jest właściwa o tyle o ile temu służy.

Obcych też nie zabija się (w tym przykładzie też tak jest) dla zabijania, tylko z powodu zagrożenia od nich płynącego (zła).

Faktycznie jednak nie chodzi tutaj o zabijanie, tylko o przekaz, że zło zostanie wytępione. Język używany do tego jest oczywiście dość dramatyczny. Takich zapisów w Biblii jest bardzo wiele, służą one jednak nie mordowaniu, tylko bardzo wyraźnemu określeniu przekazu. Dziś to szokuje, ale w tamtych czasach zabijanie było na porządku dziennym, taka była moralność tamtych czasów, taka kultura.
23-10-2014 01:13 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Niezrozumienie wynika z innej optyki patrzenia. Dla ateisty, może to wyglądać tak jak piszesz. Dla wierzącego nie ma w tym już takiej dramaturgii, ponieważ wierzący wie, że życie na ziemi praktycznie rzecz biorąc nie ma znaczenia, ma tylko o tyle znaczenie, że jest przygotowaniem do życia wiecznego, nie jest to jednak wartość sama w sobie.

Czyli Ty jako wierzacy nie gniewal bys sie na kogos, kto zamordowal by cala Twoja rodzine? Ich zycie mialo mala wartosc i cieszyl bys sie, ze tak wczesnie trafili do nieba????

>Dla teisty kluczowe jest życie w raju, a prawość i moralność jest właściwa o tyle o ile temu służy.

Wiemy, wiemy. Cel uswieca srodki

>Obcych też nie zabija się (w tym przykładzie też tak jest) dla zabijania, tylko z powodu zagrożenia od nich płynącego (zła).

A to co innego. Geje (lub dowolny inny wrog) przynosza zlo wiec dla zapewnienia sobie biletu do raju (lub jak to wyraziles aby nie zagrozic sobie wstepu do tego raju) trzeba ich zabic. Ale to nie zabicie ino obrona orzed zlem

>Faktycznie jednak nie chodzi tutaj o zabijanie, tylko o przekaz, że zło zostanie wytępione. Język używany do tego jest oczywiście dość dramatyczny. Takich zapisów w Biblii jest bardzo wiele, służą one jednak nie mordowaniu, tylko bardzo wyraźnemu określeniu przekazu. Dziś to szokuje, ale w tamtych czasach zabijanie było na porządku dziennym, taka była moralność tamtych czasów, taka kultura.

Taka kultura

Wiec nie ma co plakac nad Koptami w Egipcie - taka kultura
23-10-2014 08:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Nie będą zabici, tylko zabijemy ich. To drobna różnica, ale jednak.
>O to samo chodzi.

Na tym świecie wśród ludzi samo nic się nie dzieje.
Unikanie rozumienia tej drobnej różnicy tworzy nieustannie konflikty i dominację jednych grup nad drugimi.
"Moje jest prawdzwsze od Twojego, więc cię za to ze spokojem sumienia zabiję."
Podoba Ci się?

>>Spójrz na przekaz tego cytatu: wszyscy wierzący w naszego Boga mają prawo do życia, a inni (np. poganie ) nie.
>>W myśl tego zabijano do późnego średniowiecza.
>No i ten przekaz właściwie do dzisiaj jest aktualny. Idzie bowiem wierzącym o prawo do życia wiecznego, a życie doczesne ma wartość małą.

Ty naprawdę uważasz, że Twoje obcne życie mało znaczy i z tym do nas na portal Racjonalista.pl przychodzisz?
Tego właśnie przyznam nidy nie rozumiałem. Wierzący odwracają powiedzenie "lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu". Nie powiem, jak głupie i wbrew wszelkim zasadom etyki to jest, bo brak mi słów. Ale ok - ich prawo.
Swoją drogą myślę, że rozwój religii katolickiej pójdzie właśnie w tą stronę: docenianie wartości i jakości życia doczesnego. Kiedyś pogarda, później umniejszanie wartosci życia, w przyszłości docenianie.

>Zabijano, ale to nie wina zapisu w Biblii, tylko ludzi. Zapis
> jest osadzony w pewnym kontekście, jak ktoś się tym błlędnie inspirował, to cóż począć.

Jeśli uważnie czytasz w Stary Testament, to może zobaczysz, że to nie Bóg reaguje na brutalność ludzi, tylko ją inspiruje, a od ludzi wymaga tylko podporządkowania się.

> Dla wierzącego nie ma w tym już takiej dramaturgii, ponieważ wierzący wie,
> że życie na ziemi praktycznie rzecz biorąc nie ma znaczenia,

Treść mojej uwagi jak wyżej.

> Dla teisty kluczowe jest życie w raju, a prawość i moralność jest właściwa o tyle o ile temu służy.

Niewygodnie Ci żyć tu i teraz? Nie wiesz, jak to robić? Zbyt dużo cierpienia?
Po co od tego uciekasz? Zastanawiam się jeszcze, jak takie myślenie wpływa na kondycję naszych dzieci. I szczerze Ci powiem - od wniosków i obserwacji aż włos się jeży.

> Obcych też nie zabija się (w tym przykładzie też tak jest) dla zabijania,
> tylko z powodu zagrożenia od nich płynącego (zła).

Przeciez zabijanie nic nie rozwiązuje, nie niweluje zła i krzywdy, tylko je pogłębia.
Bóg o tym kilka tysięcy lat temu nie wiedział?

>Faktycznie jednak nie chodzi tutaj o zabijanie, tylko
> o przekaz, że zło zostanie wytępione.

Nie można wytępić zła, to pomiesznie z poplątaniem.
Zło można pokazywać, czniącego zło resocjalizować, tłumaczyć prawdziwe źródła zła, agresji itp. "Zło dobrem zwyciężaj" a ST wyraźnie poucza "zło zabijaniem zwycieżaj".
No cóż, chyba żadna czerwona lampka Ci się nie zapala

> w tamtych czasach zabijanie było na porządku dziennym,
> taka była moralność tamtych czasów, taka kultura.

Wiesz, szczerze mówiąc jeśli Bóg istnieje (a ponoć istniał w tamtych czasach bardzo namacalnie, czego dowodem dla wierzących zapisy ST) to dziwię się, że był taki bierny właśnie ze względu na ułomną moralność i kulturę. A jeszcze czasem "z troski" dolewał oliwy do ognia. Niepojęte.
Miłego dnia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie ma tu miejsca na żadne szczególne kombinowanie. Wiadomo, że
> niektóre zapisy są tylko odzwierciedleniem kultury tamtych czasów. I tyle.

A to ciekawe, że nie uwzględnił tego (a może o tym nie wiedział) Paweł VI.
Z akt Świętego Soboru Watykańskiego II:
Cytat:

PAWEŁ BISKUP
SŁUGA SŁUG BOŻYCH
RAZEM Z OJCAMI ŚWIĘTEGO SOBORU
NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ

KONSTYTUCJA
DOGMATYCZNA O OBJAWIENIU BOŻYM
(...)
Rozdział III

O BOSKIM NATCHNIENIU PISMA ŚW.
I O JEGO INTERPRETACJI


(...) 11. Prawdy przez Boga objawione, które są zawarte i wyrażone w Piśmie Świętym, spisane zostały pod natchnieniem Ducha Świętego. Albowiem święta Matka-Kościół, uważa na podstawie wiary apostolskiej księgi tak Starego, jak Nowego Testamentu w całości, ze wszystkimi ich częściami za święte i kanoniczne dlatego, że spisane pod natchnieniem Ducha Świętego Boga mają za autora i jako takie zostały Kościołowi przekazane. Do sporządzenia Ksiąg Świętych wybrał Bóg ludzi, którymi jako używającymi własnych zdolności i sił posłużył się, aby przy Jego działaniu w nich i przez nich, jako prawdziwi autorowie przekazali na piśmie to wszystko i tylko to, co On chciał.

Ponieważ więc wszystko, co twierdzą autorowie natchnieni, czyli hagiografowie, winno być uważane za stwierdzone przez Ducha Świętego, należy zatem uznawać, że Księgi biblijne w sposób pewny, wiernie i bez błędu uczą prawdy, jaka z woli Bożej miała być przez Pismo św. utrwalona dla naszego zbawienia. Dlatego każde Pismo przez Boga natchnione użyteczne jest do pouczania, do przekonywania, do napominania, do kształcenia w sprawiedliwości: by człowiek Boży stał się doskonały i do wszelkiego dobrego dzieła zaprawiony (...)

Ja, PAWEŁ, Biskup Kościoła Katolickiego
(Następują podpisy Ojców)



Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>> Nie ma tu miejsca na żadne szczególne kombinowanie. Wiadomo, że
>> niektóre zapisy są tylko odzwierciedleniem kultury tamtych czasów. I tyle.
>A to ciekawe, że nie uwzględnił tego (a może o tym nie wiedział) Paweł VI.
>Z akt Świętego Soboru Watykańskiego II...

No i..?

Bo nie bardzo rozumiem, co chcesz wykazać? To, że tak utrzymuje KK, iż to Bóg jest autorem (tutaj też chodzi o przekaz, a nie każde słowo faktycznie zapisane), nie oznacza, iż niektóre zapisy nie są tylko odzwierciedleniem kultury tamtych czasów. Pismo spisywane wtedy, musiało być przesiąknięte kulturą tamtych czasów.

Istotą jest tutaj to, że pismo ma uczyć PRAWDY DLA ZBAWIENIA, i ta prawda jest WIECZNA.

A Ty i inni próujecie wyciagać z Biblii nie tę prawdą (o którą chodzi) tylko poejdyncze zdania najczesciej osadzone w określonym czasie historycznym i poprzez konfrontację tychże ze światem współczesnym wyrokować o bogu i religii.

Gdyby Autor chciał przekazać ową prawdę dziś, użył by innnych słów i przykładów, osadził by wszystko w innym czasie, ale powiedział by to samo.

22-10-2014 14:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Bo nie bardzo rozumiem, co chcesz wykazać? To, że tak utrzymuje KK,
> iż to Bóg jest autorem (tutaj też chodzi o przekaz, a nie każde słowo
> faktycznie zapisane), nie oznacza, iż niektóre zapisy nie są tylko
> odzwierciedleniem kultury tamtych czasów.

Ogólnie masz rację. Tylko wyłumacz mi celowość instrukcji boskich służących do zabijania tych i tamtych, a oszczędzania innych.
Czy to też jest "odzwierciedlenie kultury Boga tamtych czasów"?

>Istotą jest tutaj to, że pismo ma uczyć PRAWDY DLA ZBAWIENIA, i ta prawda jest WIECZNA.

W tamtych czasach by pójśc do nieba i głosić prawdę, należało.. zabjać / torturować obcych? Jesteś pewien, że to właśnie chcesz nam powiedzieć, mówiąc prostym tekstem?

> A Ty i inni próujecie wyciagać z Biblii nie tę prawdą (o którą chodzi) tylko
> poejdyncze zdania najczesciej osadzone w określonym czasie historycznym
> i poprzez konfrontację tychże ze światem współczesnym wyrokować o bogu i religii.

Znów się panie Brzostwoski nie rozumiemy.
Przypominam, że to one same (te zdania) wyrokują o Bogu i religii w całości w sposób święty i kanoniczny, spisane są pod natchnieniem Ducha Świętego a Boga mają za autora i wszystko co twierdzą autorowie natchnieni winno być uważane za stwierdzone przez Ducha Świętego.
Te księgi biblijne w sposób pewny, wiernie i bez błędu uczą prawdy z woli Bożej.

> Gdyby Autor chciał przekazać ową prawdę dziś, użył by innnych
> słów i przykładów, osadził by wszystko w innym czasie, ale powiedział by to samo.

Że obcych można zabjać (tylko np. innymi metodami) a swoich chronić?
Naprawdę nieograniczony ten Twój optymizm.

A może coś by dzisiaj jednak zmienił?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
Rzecz nie idzie o słowa, zdania, tylko o istotę PRAWDY dla zbawienia. Aby to zrozumieć w Biblii jest szereg różnych zapisów, w tym dramatycznych które służą m.in. do przekazania tej PRAWDY.
Instrukcje dotyczące zabijania i samo zabijanie służy najczęściej pokazaniu odbiorcom drogi, którą mają iść, a nie zabijaniu. To zabijanie opisane w Biblii jest narzędziem do pokazania kierunku życia ludziom wtedy żyjącym.

Innymi słowy, aby wyjaśnić ludziom kiedyś że pijaństwo jest złem, trzeba im napisać, że jak się pijak nie opamięta to będzie kamieniowanie, a nie że powinien iść na terapię. Bo ludzie sprzed kilku tysiącleci nie zrozumieją drugiej odpowiedzi.

Kultura sprzed kilku tysięcy lat, była taka właśnie.

>> Gdyby Autor chciał przekazać ową prawdę dziś, użył by innnych słów i przykładów, osadził by wszystko w innym czasie, ale powiedział by to samo.
>Że obcych można zabjać (tylko np. innymi metodami) a swoich chronić?
Właśnie cały czas się nie rozumiemy. Przekaz o którym piszę to wskazówki aby zbawić ludzi.
Biblia nie nakazuje/ nie mówi o zabijaniu dla zabijania, tylko jest to robione po coś. Po to aby np wyniszczyć zgniliznę moralną, uratować naród wybrany (czyli w domyśle pewną wartość, moralność).

>Naprawdę nieograniczony ten Twój optymizm.
>A może coś by dzisiaj jednak zmienił?

Nic by nie zmienił, ponieważ Autor mówi tak (w skrócie): bądźcie dobrzy, pójdziecie do nieba. I potem jest opisane generalnie jak być dobrym, jak się ustrzec przed złem itd... W gamie tych metod jest też zabijanie innych (niemoralnych np).

A Ty cały czas analizujesz język. Dziś autor powiedział by to samo (taki sam przekaz) ale w gamie metod byłyby terapie z psychologiem, a nie zabijanie.
23-10-2014 08:20 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Instrukcje dotyczące zabijania i samo zabijanie służy najczęściej
> pokazaniu odbiorcom drogi, którą mają iść, a nie zabijaniu.

Dobrze. Niby miały im pokazać drogę.. a w rzeczywistosci zrobiły z nich morderców.
Gitara gra, co?

> To zabijanie opisane w Biblii jest narzędziem do pokazania
> kierunku życia ludziom wtedy żyjącym.

Do świętości, czy do tego jak cierpieć później wyrzuty sumienia, skazując na śmierć obcych nam kulturowo?
Widzisz, poruszasz się w świecie fantazji, a ja mówię o tym co jest i było.
Teraz trochę jaśnieszym się staje dla mnie, dlaczego teiści ciągle chcą od tego swiata uciekać. Boją się efektów swoich własnych czynów, bo liczyli na całkiem coś innego. A zareklamowac nie mogą, procedur Biblii jakby brak..

>Innymi słowy, aby wyjaśnić ludziom kiedyś że pijaństwo jest złem,
> trzeba im napisać, że jak się pijak nie opamięta to będzie kamieniowanie,
> a nie że powinien iść na terapię.

To z ludzkiego puntu widzenia.
Ale zapominasz, że wielkim dydaktykiem jest tu Bóg, a nie człowiek.

> Bo ludzie sprzed kilku tysiącleci nie zrozumieją drugiej odpowiedzi.

I sugerujesz, że Bóg albo nie chciał albo nie mógł tego zmienić w inny sposób, niż ludzki?
W takim razie jaki to Bóg? Dyć to wszystko człowiek, wszędzie czai się jakaś ludzka forma rozumowa.

>Kultura sprzed kilku tysięcy lat, była taka właśnie.

Jasne, Bóg był bezsilny, "bo to przecież kultura i do niej muszę się dopasować"

> Biblia nie nakazuje/ nie mówi o zabijaniu dla zabijania, tylko jest to
> robione po coś. Po to aby np wyniszczyć zgniliznę moralną, uratować naród
> wybrany (czyli w domyśle pewną wartość, moralność).

W obiektywnej reczywistosći zngnilizny moralnej w ten spsoób nie da się wyniszczyć. To tylko powięsza jej rozmiary, albo wzmaga poczucie winy, że nie jest się dość odważnym (na miarę Biblii).

> I potem jest opisane generalnie jak być dobrym, jak się ustrzec przed złem itd...

Dzięuję za takie "bycie dobrym " i "wystrzeganie się zła".
Często właśnie taki jest efekt, gdy dzieci bawią się zapałkami.

> Dziś autor powiedział by to samo (taki sam przekaz) ale w gamie
> metod byłyby terapie z psychologiem, a nie zabijanie.

Jasne, Bóg nie miał innych metod, tylko powolne i pełne cierpenia dopasowywanie swoich wymagań i nakazów do zastanej kultury.
Straszny konformista ten twój Wszechmocny..
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>> Dziś autor powiedział by to samo (taki sam przekaz) ale w gamie
>> metod byłyby terapie z psychologiem, a nie zabijanie.
>Jasne, Bóg nie miał innych metod, tylko powolne i pełne cierpenia dopasowywanie swoich wymagań i nakazów do zastanej kultury.
>Straszny konformista ten twój Wszechmocny..

Powtarzamy już jak widzisz te same argumenty, dlatgo raczej już nic się wzajemnie od siebie nie dowiemy.

Wg mnie tak właśnie było: przekaz jest uniwersalny, dopasowany do zastanej kultury i świata, co z resztą też potem ma miejsce w przypadku Jezusa.

Dlaczego akurat Bóg tak to zrobił? Dziś niektóre tresci ST też mnie dziwią i szokują, ale postrzegam to przez pryzmat tamtej kultury. Nie mam pojęcia dlaczego akurat bóg tak to wymyślił.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dlaczego akurat Bóg tak to zrobił? Dziś niektóre tresci ST też mnie
> dziwią i szokują, ale postrzegam to przez pryzmat tamtej kultury. Nie
> mam pojęcia dlaczego akurat bóg tak to wymyślił.

Daję plusa za odwagę powiedzenia "nie wiem".
Teraz już otwarta droga do zadania sobie pytania, a może kiedyś zrozumienia, z jakiego powodu akurat takie treści się utrwaliły. Te i inne pytania zadaje religioznawstwo i stara się to racjonalnie tłumaczyć.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>> Dlaczego akurat Bóg tak to zrobił? Dziś niektóre tresci ST też mnie
>> dziwią i szokują, ale postrzegam to przez pryzmat tamtej kultury. Nie
>> mam pojęcia dlaczego akurat bóg tak to wymyślił.
>Daję plusa za odwagę powiedzenia "nie wiem".
Dzięki, chociaż nic to szczeólnego.
>Teraz już otwarta droga do zadania sobie pytania, a może kiedyś zrozumienia, z jakiego powodu akurat takie treści się utrwaliły. Te i inne pytania zadaje religioznawstwo i stara się to racjonalnie tłumaczyć.
A myślisz, że nigdy nie zadawałem sobie takiego pytania? Nic tu nie poradzi religioznawstwo, nawet bowiem racjonalne wyjaśnienie nie wykluczy istnienia boga, bo nie może.

Niestety, trudny przypadek!
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Daję plusa za odwagę powiedzenia "nie wiem".
> Dzięki, chociaż nic to szczeólnego.

Wręcz przeciwnie.

> A myślisz, że nigdy nie zadawałem sobie takiego pytania?

Sądzę że wątpię iż zrobiłeś to z pełną powagą i naprawdę odtworzyłeś się na płynące wnioski, ale ok, oczywiście mogę się mylić.

> Nic tu nie poradzi religioznawstwo, nawet bowiem racjonalne
> wyjaśnienie nie wykluczy istnienia boga, bo nie może.

Dla umysłu ogarniętego żywą wiarą żadne racjonalne tłumaczenia nie są nic warte. Nawet gdyby zebrano wszystkie fotony, które lecą sobie teraz gdzieś w galaktyki, fotony odległe 2 z kawałeczkiem tysiące lat świetlnych od naszej Ziemi, a ich obraz polazłby, że Jezus był, ale kompletnie inny od przedstawianego, właściwie całkiem ludzki, grzeszny ludzką miarą - to też nic nie zmieniłoby w ludziach, dla których esencją, kręgosłupem i sensem jest wiara wyssana z mlekiem matki.
C'est la vie - ja to rozumiem i nie kwestionuję.

> Niestety, trudny przypadek!

Tu znów pełna zgoda
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>Dla umysłu ogarniętego żywą wiarą żadne racjonalne tłumaczenia nie są nic warte. Nawet gdyby zebrano wszystkie fotony, które lecą sobie teraz gdzieś w galaktyki, fotony odległe 2 z kawałeczkiem tysiące lat świetlnych od naszej Ziemi, a ich obraz polazłby, że Jezus był, ale kompletnie inny od przedstawianego, właściwie całkiem ludzki, grzeszny ludzką miarą - to też nic nie zmieniłoby w ludziach, dla których esencją, kręgosłupem i sensem jest wiara wyssana z mlekiem matki.
>C'est la vie - ja to rozumiem i nie kwestionuję.
Ale tutaj nie oto chodzi.
Wiara jest silna właśnie słabością naszego rozumu. Bóg z definicji jest nie do ogarnięcia, a wiele z ewentualnych dowodów na nieboskość Jezusa niemożliwych do przedstawienia.

To co odkryje nauka, tylko przesuwa u tych powierzchownie wierzących, boga trochę dalej. U tych prawdziwie wierzących to nic nie zmienia.

Chodzi o to, że dopóki nauka nie udowodni, że boga nie ma, bóg ma cały czas szansę na istnienie.

A nauka tego nie udowodni, bo się nie da.

>> Niestety, trudny przypadek!
>Tu znów pełna zgoda
>Serdecznie pozdrawiam!
Pozdro
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To co odkryje nauka, tylko przesuwa u tych powierzchownie
> wierzących, boga trochę dalej. U tych prawdziwie wierzących
> to nic nie zmienia.

Czyli są ci prawdziwie wierzący i ci nieprawdziwie.
A Ty do kogo się zaliczasz? Jak sądzisz, w niebie będą tylko katolicy, czy ktoś jeszcze?

> Chodzi o to, że dopóki nauka nie udowodni, że boga nie
> ma, bóg ma cały czas szansę na istnienie.

Po pierwsze nauka nie zajmuje się istnieniem Boga, więc siłą rzeczy tego nie udowodni.
Zajmuje się tylko zjawiskami, o których czasem sądzi się, ze są wynikiem celowego działania Boga, albo wprost jego emanacją. Zwykle okazuje się później, ze to trywialny mechanizm przyczynowo-skutkowy.
Ale można powiedzieć, że nauka niejako robi przysługę teistom, bo spycha Boga w te rejony, gdzie już nie jest łatwo im się skompromitować przypisując mu jakieś konkretne cechy.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>> To co odkryje nauka, tylko przesuwa u tych powierzchownie
>> wierzących, boga trochę dalej. U tych prawdziwie wierzących
>> to nic nie zmienia.
>Czyli są ci prawdziwie wierzący i ci nieprawdziwie.
Trochę tak, chodzi o wierzących powierzchownie (jakby z tradycji, przyzwyczajenia) i tych prawdziwie przekonanych.
>A Ty do kogo się zaliczasz?
No co to za pytanie?! Jak "prawdziwek" jestem!
>Jak sądzisz, w niebie będą tylko katolicy, czy ktoś jeszcze?
Przypuszczam, że będą tam nie tylko katolicy.
>Po pierwsze nauka nie zajmuje się istnieniem Boga, więc siłą rzeczy tego nie udowodni.
Otóż to.
>Zajmuje się tylko zjawiskami, o których czasem sądzi się, ze są wynikiem celowego działania Boga, albo wprost jego emanacją. Zwykle okazuje się później, ze to trywialny mechanizm przyczynowo-skutkowy.
Tak się zdarza.
>Ale można powiedzieć, że nauka niejako robi przysługę teistom, bo spycha Boga w te rejony, gdzie już nie jest łatwo im się skompromitować przypisując mu jakieś konkretne cechy.
Owszem, ale to powierzchowne stawianie sprawy. Jeśli ktoś z teistów myśli, że bóg mógłby chować się w atomach, albo poza czasem, albo gdzieś jeszcze... to jest to bardzo ograniczone pojmowanie boga.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> No co to za pytanie?! Jak "prawdziwek" jestem!

Tak myślałem - każdy katolik tak o sobie mówi

>> Jak sądzisz, w niebie będą tylko katolicy, czy ktoś jeszcze?
> Przypuszczam, że będą tam nie tylko katolicy.

A najbliżej Boga kto?

> Owszem, ale to powierzchowne stawianie sprawy. Jeśli
> ktoś z teistów myśli, że bóg mógłby chować się w atomach,
> albo poza czasem, albo gdzieś jeszcze... to jest to bardzo
> ograniczone pojmowanie boga.

Bardzo fajnie, że do tego doszedłeś. Czyli jesteś już blisko zrozumienia problematyczności wiązania się na całe życie (śmiertelnie serio traktowane słowa przysięgi "nie opuszczę Cię aż do śmierci"), coraz dalej od powagi spraw typu Maryja Zawsze Dziewica Niepokalanie Poczęta itp.

Bardzo mnie to cieszy

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Brzostowski (7067 punktów)
>> No co to za pytanie?! Jak "prawdziwek" jestem!
>Tak myślałem - każdy katolik tak o sobie mówi
Tyle, że nie każdy jest prawdziwek.
>>> Jak sądzisz, w niebie będą tylko katolicy, czy ktoś jeszcze?
>> Przypuszczam, że będą tam nie tylko katolicy.
>A najbliżej Boga kto?
Ci, którzy najsilniej wierzyli.
>> Owszem, ale to powierzchowne stawianie sprawy. Jeśli
>> ktoś z teistów myśli, że bóg mógłby chować się w atomach,
>> albo poza czasem, albo gdzieś jeszcze... to jest to bardzo
>> ograniczone pojmowanie boga.
>Bardzo fajnie, że do tego doszedłeś. Czyli jesteś już blisko zrozumienia problematyczności wiązania się na całe życie (śmiertelnie serio traktowane słowa przysięgi "nie opuszczę Cię aż do śmierci"), coraz dalej od powagi spraw typu Maryja Zawsze Dziewica Niepokalanie Poczęta itp.
>Bardzo mnie to cieszy
Nie znasz mnie, pewne rzeczy o których tu piszesz, są mi znane od 30 lat.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Tyle, że nie każdy jest prawdziwek.

A kto o tym decyduje?

>>>> Jak sądzisz, w niebie będą tylko katolicy, czy ktoś jeszcze?
>>> Przypuszczam, że będą tam nie tylko katolicy.
>>A najbliżej Boga kto?
>Ci, którzy najsilniej wierzyli.

Segregacja - im jest zazwyczaj łatwiej przez ślepą, fundamentalną i pełną emocji wiarę (najmocniejsza, żywa i niepodatna na wątpliwości)

>> Czyli jesteś już blisko zrozumienia problematyczności
>> wiązania się na całe życie (śmiertelnie serio traktowane
>> słowa przysięgi "nie opuszczę Cię aż do śmierci"),
>> coraz dalej od powagi spraw typu Maryja Zawsze Dziewica
>> Niepokalanie Poczęta itp.
>Nie znasz mnie, pewne rzeczy o których tu piszesz, są mi znane od 30 lat.

Nie rozumiem. No i co w tym kontekście?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
25-10-2014 15:21 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Owszem, ale to powierzchowne stawianie sprawy. Jeśli ktoś z teistów myśli, że bóg mógłby chować się w atomach, albo poza czasem, albo gdzieś jeszcze... to jest to bardzo ograniczone pojmowanie boga.
Tak ludzka wyobraźnia prawie nie ma granic. Jak napisał Albert Einstein - "Tyl­ko dwie rzeczy są nies­kończo­ne: ....".

Pan Brzostowski: A dlaczego zakładasz, że bóg/Bóg nie może być materialny? Przy takim założeniu, że bóg jest niepoznawalny, bo jest z "innego świata" to ja też się z Tobą zgodzę, bo nie ma innego wyjścia. Tutaj przebiega zasadnicza różnica w postrzeganiu boga przez Ciebie (i zapewne większość racjonalistów) i mnie. Ja uważam, że o ile bóg istnieje jest częścią przyrody, nie ma żadnej "nadnaturalnej" rzeczywistości. Oczywiście trzeba by wówczas pobawić się definicjami i okiełznać boskie atrybuty. Jak zauważyłeś ja piszę bóg, a Ty Bóg i stąd jak sadzę inne spojrzenie na sprawę.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,634952#w635162
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,634952#w635168
Jak wszy­scy wie­dzą, mamy co nie­mia­ra do­wo­dów na ist­nie­nie Boga.
www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,562660#w567831
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,611775#w612704
www.racjonalista.pl/forum.php/s,634952#w635350

@@@
.
23-10-2014 21:38 
 Ocena-1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Dziś autor powiedział by to samo (taki sam przekaz) ale w gamie metod byłyby terapie z psychologiem, a nie zabijanie.
Tylko dziwnym trafem Kościół nie namawia do terapii z psychologiem. Nie mówiłem - nie nadąża za społeczeństwem. Może trzeba założyć nową religię, bo KK bardzo zabetonowany?

>I potem jest opisane generalnie jak być dobrym, jak się ustrzec przed złem itd...
To znaczy jak być dobrym? Konkrety proszę.
>W gamie tych metod jest też zabijanie innych (niemoralnych np)
Rozumiem, że według Boga zło jest zaraźliwe i dlatego trzeba zlikwidować źródło zarazy. Trochę w tym racji.
Ale czy to zło, o którym mówimy jest aż tak straszne, że trzeba je tępić wszelkimi dostępnymi metodami?
(Dziś w Polsce zabijanie nie jest dostępną metodą rozwiązywania problemów, ale unieszczęśliwianie ludzi i wpływanie na prawodawstwo ciągle tak. Jakie czasy, takie sposoby.)
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej
Daje plusa z wyłączeniem opinii o Ikonowiczu , którego ja bardzo szanuje , którego dziłalność jest społecznie wartościowa
ma kuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie ma potrzeby niczego chować. To co jest w Biblii zapisane jest też
> opisem tamtej rzeczywistosci, nie ma tutaj żadnego błędu, niczego nie trzeba dopasowywać.

W sumie to nawet masz rację. W Biblii ST mamy w wielu miejscach instruktaż pochodzący od samego Boga, kiedy można męczyć obcych, dręczyć, zabijać a nawet powinno się, w czyje imię itp.

I nie ma tutaj żadnego błędu. Howgh!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
21-10-2014 20:44 
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej
W Szwajcarii prawa wyborcze kobiety mają od lat 70-tych ...
Gdyby nie ludzie sprzeciwiający się dyktaturom religijnym nadal mielibyśmy niewolnictwo , kamienowanie kobiet , bicie dzieci , stosy , prześladowania homoseksualistów itd.
Biblia została napisana przez ducha świętego a więc nie ma usprawiedliwienia dla zbrodni tam wychwalanych i dla ludzi którzy w to wierzą również nie !
Dla ludzi czasy , poziom wiedzy ,środowisko zawsze jest jedynym kontekstem i dlatego tym właśnie często tłumaczy się postawy i zachowania
Ale dla dokumentu redagowanego przez boga a potem kościół święty !!!
Usprawiedliwienia NIE MA !!!!
Albo jest się wszechwiedzącym i wszechmocnym doskonałym świętym dobrem albo jest się dewiantem i degeneratem i zboczeńcem
Nie można być jednym i drugim
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
21-10-2014 22:35 
 Ocena 1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>hej
>W Szwajcarii prawa wyborcze kobiety mają od lat 70-tych ...
potrafisz czytać ze zrozumieniem? skup się.
>Gdyby nie ludzie sprzeciwiający się dyktaturom religijnym nadal mielibyśmy niewolnictwo , kamienowanie kobiet , bicie dzieci , stosy , prześladowania homoseksualistów itd.
Jest to oczywiscie bzdura, bo niewolnictwo było już przed religiami, a sostunek społeczenstwa do dzieci i generalnie tolerancja dla odmienności jest związana z rozwojem społeczeństw, a nie z religią. Itd... makuś.
>Biblia została napisana przez ducha świętego a więc nie ma usprawiedliwienia dla zbrodni tam wychwalanych i dla ludzi którzy w to wierzą również nie !
Przecież Ty jesteś niewierzacy.
>Dla ludzi czasy , poziom wiedzy ,środowisko zawsze jest jedynym kontekstem i dlatego tym właśnie często tłumaczy się postawy i zachowania
>Ale dla dokumentu redagowanego przez boga a potem kościół święty !!!
>Usprawiedliwienia NIE MA !!!!
Przecież nie wierzysz chyba że to duch świaęty pisał, skoro On wg Ciebei nie istnieje?
>Albo jest się wszechwiedzącym i wszechmocnym doskonałym świętym dobrem albo jest się dewiantem i degeneratem i zboczeńcem
>Nie można być jednym i drugim
itd...

Dyskusja z Tobą nie ma żadnego sensu, ponieważ Twoje posty to tylko próba wytrząsania się nad religią. W końcu jak to jest z Tobą, Ty wierzysz w boga czy nie? Bo raz piszesz jak byś wierzył, a chwilę potem, jkaby nie? Nie odpowiadaj.
21-10-2014 23:09 
 Ocena 3 na 3
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Kilka słów prawdy o twoich wypowiedziach
Charakteryzyje je bezczelność , nieuczciwość , manipulacja . Oraz niezdolność do prowadzenia partnerskiego dialogu .
Pozostajesz zamknięty w bańce mydlanej swoich fantazji i pokrętnych pseudologicznych kostruktów
Twoje wypowiedzi są najczęściej , dla mnie kompletnie bezwartościowe !
Denerwujące jednak są twoje cyniczne przekłamywania i brak refleksji nad swymi poglądami
Tworzysz niby skomplikowane systemy logiczne z których wynikać mają dla świata bardzo ważne wnioski a uciekasz aż się kurzy przed wydawać by się mogło prostymi pytaniami i udajesz , że nic nie kapujesz - takie zachowanie jest prymitywne i dziecinne , niedojrzałe ale taki już widać twój niby-styl
Z tobą już nie rozmawiam

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
21-10-2014 23:11 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Jezu Drogi...
22-10-2014 01:01 
 Ocena 6 na 6
Marcin Mleczek (125 punktów)
Brzostowski napisał do makusia
>potrafisz czytać ze zrozumieniem? skup się.
Jeśli uważasz, że nie potrafi to po co do niego piszesz? Pytanie w stylu czy Ty Brzostkowski potrafisz myśleć? Tego typu poziom trzymasz.

Makuś napisał:
>>Gdyby nie ludzie sprzeciwiający się dyktaturom religijnym nadal mielibyśmy niewolnictwo , kamienowanie kobiet , bicie dzieci , stosy , prześladowania homoseksualistów itd.

Brzostowski odpowiedział:
>Jest to oczywiscie bzdura, bo niewolnictwo było już przed religiami, a sostunek społeczenstwa do dzieci i generalnie tolerancja dla odmienności jest związana z rozwojem społeczeństw, a nie z religią. Itd... makuś.
Co z tego, że było przed religią niewolnictwo? Czy wtedy przeciwstawianie się ludzi religiom nie ma sensu? Piszesz od rzeczy.

Makuś napisał:
>>Biblia została napisana przez ducha świętego a więc nie ma usprawiedliwienia dla zbrodni tam wychwalanych i dla ludzi którzy w to wierzą również nie !

Brzostowski odpowiedział:
>Przecież Ty jesteś niewierzacy.
>Przecież nie wierzysz chyba że to duch świaęty pisał, skoro On wg Ciebei nie istnieje?... Bo raz piszesz jak byś wierzył, a chwilę potem, jkaby nie? Nie odpowiadaj.

Dyskusja z nim często bezsensownie sprowadza się do naginania tego co ktoś napisał tak aby zrobić z kogoś idiotę mimo, że wszyscy dookoła wiedzą o co chodzi. Odnoszę wrażenie, że gdy jest spokojne i nie rzadko rozsądne dyskutowanie wtedy Brzostowski czuje się nieswojo i potrzebuje usłyszeć trochę pocisków żeby poczuć ,,domową" atmosferę.
22-10-2014 14:32 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Brzostowski napisał do makusia
>>potrafisz czytać ze zrozumieniem? skup się.
>Jeśli uważasz, że nie potrafi to po co do niego piszesz? Pytanie w stylu czy Ty Brzostkowski potrafisz myśleć? Tego typu poziom trzymasz.
Poziom trzymam, jaki trzymam, Ty skup się na swoim, lepiej na tym wyjdziesz.
Makuś już nie raz udowodnił, że niestety ma problem z logiką, stąd mu doradziłem. Fakt może niegrzecznie, ale "w normie".

>Co z tego, że było przed religią niewolnictwo? Czy wtedy przeciwstawianie się ludzi religiom nie ma sensu? Piszesz od rzeczy.
A czy ja coś takiego napisałem? Piszesz jakieś zdanie, które rzekomo ja napisałem i potem oceniasz je iż jest to "od rzeczy"! Mogę Ci poradzić to co Makusiowi.
>Makuś napisał:
>>>Biblia została napisana przez ducha świętego a więc nie ma usprawiedliwienia dla zbrodni tam wychwalanych i dla ludzi którzy w to wierzą również nie !
>Brzostowski odpowiedział:
>>Przecież Ty jesteś niewierzacy.
>>Przecież nie wierzysz chyba że to duch świaęty pisał, skoro On wg Ciebei nie istnieje?... Bo raz piszesz jak byś wierzył, a chwilę potem, jkaby nie? Nie odpowiadaj.
>Dyskusja z nim często bezsensownie sprowadza się do naginania tego co ktoś napisał tak aby zrobić z kogoś idiotę mimo, że wszyscy dookoła wiedzą o co chodzi. Odnoszę wrażenie, że gdy jest spokojne i nie rzadko rozsądne dyskutowanie wtedy Brzostowski czuje się nieswojo i potrzebuje usłyszeć trochę pocisków żeby poczuć ,,domową" atmosferę.
Naginanie wpisów, to niestety domena Makusia który raz pisze tak jak by bóg istniał, innym razem jakby nie istniał, wyciaga sobie z jednego założęnia i drugiego argumenty, jak z kapelusza tak aby zawsze pasowało. Ty z resztą czynisz podobnie.

Skup się. Skoro boga nie ma, Biblia nie jest spisana pod jego natchnieniem. Nie może być zatem to arguemntem w dyskusji że "nie ma usprawidliwienia dla zbrodni tam wychwalanych". Jest usprawiedniliwiem, bo skoro boga nie ma to po prostu jakaś książka jest i tyle.

A jeśli bóg jest i księga natychał, to nic dziwnego że ludzie wierzą.
22-10-2014 07:19 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Gdyby nie ludzie sprzeciwiający się dyktaturom religijnym nadal mielibyśmy
>> niewolnictwo , kamienowanie kobiet , bicie dzieci , stosy , prześladowania
>> homoseksualistów itd.
> Jest to oczywiscie bzdura, bo niewolnictwo było już przed religiami, a sostunek
> społeczenstwa do dzieci i generalnie tolerancja dla odmienności jest
> związana z rozwojem społeczeństw, a nie z religią.

Spokojnie. Czy przed religiami było tego nie wiemy, bo religie są b. stare.
Patrząc na świat zwierząt raczej nie było, ale ok.
Z Twoim ostatnim zdaniem się jednak zgodzę. Stosunek społeczenstwa do dzieci i generalnie tolerancja dla odmienności jest związana z rozwojem społeczeństw, a nie z religią.

Pomimo to, że religia - przynajmniej chrześcijańska - ma wielkie ambicje wpływać na relacje społeczne, zjawisko niewolenia jednych ludzi przez drugich zagrzebała niczym przysłowiowe gruszki w popiele. Po prostu zachwalała zastany układ, a niewolnikom radziła "być grzecznymi wobec pana i władcy".

Jest nawet jeszcze trochę gorzej: obrońcy niewolnictwa ciągle powoływali się na Biblię NT i ST.

To jest spora słabość wykładni chrześcijańskiej, która ma być ponoć uniwerslana, a przynajmniej o takich aspiracjach ciągle słyszę.
Miłego dnia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-10-2014 10:21 
 Ocena 5 na 5
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)

>Z Twoim ostatnim zdaniem się jednak zgodzę. Stosunek społeczenstwa do dzieci i generalnie tolerancja dla odmienności jest związana z rozwojem społeczeństw, a nie z religią.

hej
Trzeba to powiedzieć wyraźnie :
Gdyby nie ludzie sprzeciwiający się totalitarnej , dogmatycznej , pełnej tabu , uprzedzeń , strachu , nienawiści władzy pochodzącej od samego boga to społeczeństwa nie rozwijały by się

I jeszcze jedno bardzo ważne : ktoś kto wierzy w to , że biblia została napisana z boskiej inspiracji wychodzi na idiote lub cynika gdy tłumaczy się okolicznościami , aktualną sytuacją , upływem czasu - próbując bronić ohydne treści tam z inspiracji boga przecież umieszczone
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Brzostowski (7067 punktów)
>I jeszcze jedno bardzo ważne : ktoś kto wierzy w to , że biblia została napisana z boskiej inspiracji wychodzi na idiote lub cynika gdy tłumaczy się okolicznościami , aktualną sytuacją , upływem czasu - próbując bronić ohydne treści tam z inspiracji boga przecież umieszczone
Głupcem jest ten, kto nie dostrzega ISTOTY przekazu biblijnego, która jest taka sama kilka tysięcy lat temu jak dziś (i o nią chodzi KK), a skupia się na formie przekazu i okolicznościach, bezmyślnie przenoszac to do czasów dzisiejszych, które nie mają dla KK większego znaczenia, ani dla ISTOTY przeakazu.

Makusiowi będzie trudno to zrozumieć, więc trzeba na przykładzie.

Oto wiersz Tuwima:

Murzynek Bambo w Afryce mieszka,
Czarną ma skórę ten nasz koleżka.

Uczy się pilnie przez całe ranki
Ze swej murzyńskiej Pierwszej czytanki.

A gdy do domu ze szkoły wraca,
Psoci, figluje - to jego praca.

Aż mama krzyczy: "Bambo, łobuzie!"
A Bambo czarną nadyma buzię.

Mama powiada: "Napij się mleka",
A on na drzewo mamie ucieka.

Mama powiada: "Chodź do kąpieli",
A on się boi, że się wybieli.

Lecz mama kocha swojego synka,
Bo dobry chłopak z tego Murzynka.

Szkoda, że Bambo czarny, wesoły,
Nie chodzi razem z nami do szkoły.

Co pisząc ów wiersz, autor chciał przekazać odbiorcom? Specjalnie dla Makusia, krótko:
trzeba być pracowitym, uczyć się, pić mleczko, myć się, itd...

Przekaz ten jest dość jasny, wiele lat temu i dzisiaj. Dzisiaj jednak nikt już nie użył by takich słów i przykładów, bo byłby nazwany rasistą.

I podobnie jest z Biblią, przekaz ten sam, ale inne słowa i przykłady.

Już prościej nie umiem wyjaśnić.
22-10-2014 17:22 
 Ocena 2 na 2
gondor (146 punktów)
>Co pisząc ów wiersz, autor chciał przekazać odbiorcom? Specjalnie dla Makusia, krótko:
>trzeba być pracowitym, uczyć się, pić mleczko, myć się, itd...
>Przekaz ten jest dość jasny, wiele lat temu i dzisiaj. Dzisiaj jednak nikt już nie użył by takich słów i przykładów, bo byłby nazwany rasistą.
>I podobnie jest z Biblią, przekaz ten sam, ale inne słowa i przykłady.
>Już prościej nie umiem wyjaśnić.

Sorry Brzostowski... kluczysz, zwodzisz, gubisz się... Wierszyk może z niefortunnymi sformułowaniami ale jednak sympatyczny. Złej woli autorowi nawet dzisiaj nikt nie zarzuci.
Czyżbyś to samo chciał powiedzieć o tym kto "natychał" (haha) skrybów od ST i NT ?

Mówisz o "głównym przesłaniu" Biblii"... przecież to jest codziennie co innego i dla każdego co innego.
Jak "Nieskończona Miłość i Dobroć i Mądrość i Wszechmoc w jednym" mogła dopuścić w natchnionym przez siebie "dziele" do takiej ogromnej ilości interpretacji ? Ale tylko jedna prowadzi do zbawienia... taki DAR

I niech Cię nie zwiedzie forma poprzedniego zdania... że może piszę raz jako wierzący a raz jako niewierzący. Prawie nikt z wypowiadających się tutaj nie pozostawia wątpliwości co to swojego stosunku do religii. Czytaj między wierszami !
Brzostowski (7067 punktów)
>>Co pisząc ów wiersz, autor chciał przekazać odbiorcom? Specjalnie dla Makusia, krótko:
>>trzeba być pracowitym, uczyć się, pić mleczko, myć się, itd...
>>Przekaz ten jest dość jasny, wiele lat temu i dzisiaj. Dzisiaj jednak nikt już nie użył by takich słów i przykładów, bo byłby nazwany rasistą.
>>I podobnie jest z Biblią, przekaz ten sam, ale inne słowa i przykłady.
>>Już prościej nie umiem wyjaśnić.
>Sorry Brzostowski... kluczysz, zwodzisz, gubisz się...
Nie sądzę, wyjaśniam swój pogląd jak najlepiej umiem.
Wierszyk może z niefortunnymi sformułowaniami ale jednak sympatyczny. Złej woli autorowi nawet dzisiaj nikt nie zarzuci.
Złej woli nie, właśnie o to chodzi kolego, dokładnie utrafiłeś, złej woli nie, ale jak ten wierszyk dzisiaj wygląda każdy widzi.
Tutaj możesz poczytać:
wpolityce.(*)orzy-z-unii-jednak-dopna-swego

>Czyżbyś to samo chciał powiedzieć o tym kto "natychał" (haha) skrybów od ST i NT ?
Nie to samo, ale przez analogię wyjaśniłem o co chodzi.
>Mówisz o "głównym przesłaniu" Biblii"... przecież to jest codziennie co innego i dla każdego co innego.
Aha... to faktycznie mądrość przez Ciebie przemówiła. Sorry nie mogłem się powstrzymać.
>Jak "Nieskończona Miłość i Dobroć i Mądrość i Wszechmoc w jednym" mogła dopuścić w natchnionym przez siebie "dziele" do takiej ogromnej ilości interpretacji ? Ale tylko jedna prowadzi do zbawienia... taki DAR
Taaaaak? Ja myślę, że cały czas jest jedna droga do zbawienia. Weź napisz tu tę drugą, dowiem się czegoś nowego.
>I niech Cię nie zwiedzie forma poprzedniego zdania... że może piszę raz jako wierzący a raz jako niewierzący. Prawie nikt z wypowiadających się tutaj nie pozostawia wątpliwości co to swojego stosunku do religii. Czytaj między wierszami !
Umiem czytać i wiem to. Moje uwagi do MAkusia wynikały zupełnie z czegoś innego, z dyskusji którą z nim prowadziłem kiedyś, w której "skakał" po światach.
22-10-2014 22:47 
 Ocena 2 na 2
gondor (146 punktów)
>Wierszyk może z niefortunnymi sformułowaniami ale jednak sympatyczny. Złej woli autorowi nawet dzisiaj nikt nie zarzuci.
>Złej woli nie, właśnie o to chodzi kolego, dokładnie utrafiłeś, złej woli nie, ale jak ten wierszyk dzisiaj wygląda każdy widzi.
>Tutaj możesz poczytać:
>wpolityce.(*)orzy-z-unii-jednak-dopna-swego

No to mamy jasność ? Banujemy dzieła wybrane autorów Tuwima i Jahwe ?
Dekretem czy tylko konsumenckim bojkotem ?

>>Czyżbyś to samo chciał powiedzieć o tym kto "natychał" (haha) skrybów od ST i NT ?
>Nie to samo, ale przez analogię wyjaśniłem o co chodzi.

Czyli jak ? Tuwim miał dobre intencje ale średnio to teraz wygląda ? A Jahwe ? Chciał zaprosić wszystkich na łąki niebieskie tylko ups... wymsknęło mu się żeby jedni wycieli w pień drugich ? I dobrze to wygląda ??? CZy może jednak mamy odwagę powiedzieć że to jest skrajnie okrutne i absolutnie nie na miarę Nieskończonej Miłości...

Czy może po prostu ja w swojej ludzkiej ograniczoności nie jestem w stanie pojąć Boskiego Planu ?
Jak zrozumieli ci którzy wycinali wiemy...
Brzostowski (7067 punktów)
>No to mamy jasność ? Banujemy dzieła wybrane autorów Tuwima i Jahwe ?
Ja niczego nie banuję, bo rozumiem to, iż tekst powstaje w określonym czasie historycznym i posaida określone słowa i zwroty, typowe dla tego okresu.
>Dekretem czy tylko konsumenckim bojkotem ?
Twój ban, Twoje woły...
>>>Czyżbyś to samo chciał powiedzieć o tym kto "natychał" (haha) skrybów od ST i NT ?
>>Nie to samo, ale przez analogię wyjaśniłem o co chodzi.
>Czyli jak ? Tuwim miał dobre intencje ale średnio to teraz wygląda ? A Jahwe ? Chciał zaprosić wszystkich na łąki niebieskie tylko ups... wymsknęło mu się żeby jedni wycieli w pień drugich ? I dobrze to wygląda ??? CZy może jednak mamy odwagę powiedzieć że to jest skrajnie okrutne i absolutnie nie na miarę Nieskończonej Miłości...
Analogię wyjaśniłem, mądry zrozumie, nie każdy jednak musi.
>Czy może po prostu ja w swojej ludzkiej ograniczoności nie jestem w stanie pojąć Boskiego Planu ?
To rzecz pewna.
>Jak zrozumieli ci którzy wycinali wiemy...
Cóż poradzić... byli i tacy.
24-10-2014 01:50 
 Ocena 3 na 3
Marcin Mleczek (125 punktów)
Brzostowski napisał:
>Biblia była pisana wieki temu, i dzisiaj już wiemy, że część tych zapisów jest wewnętrznie sprzeczna, niezgodna z wynikami badań, nieprzystajaca do dzisiejszego świata itd... >
No więc pozostaje czekać (a może lepiej działać) by większa jej część była uznana za sprzeczną.
>Przekaz jest uniwersalny: świat został stworzony przez Boga, w tym człowiek, Bóg dał pewne wsakzówki człwiekowi jak postępować i nagrodzi go za własciwe postępowanie, ale każdy ma wolną wolę.>
No tak ładnie wybierasz co ci odpowiada. To, że bóg stworzył świat to nie metafora, bo ot tak Brzostowskiemu odpowiada, ale jednak kwestia zabijania za seks przed ślubem, no cóż tu już każdy wie, że to tylko zasada na jakiś czas, potem bóg musiał wprowadzić aktualizacje bo zbyt łatwo ludzie by mieli gdyby jasną listę nakazów dostali, musiał trochę im pomącić by przypadkowo pozabijali z tego powodu, zeby pozniej miec kogo wrzucic do piekła... I ten bełkot wierzacych o tym, że nie wiadomo co bóg chciał przez to pokazać. Ale na pewno coś dobrego. Yhymmm... Moze przez psychopatow tez chce cos pokazac więc nie reagujmy? Boga trzeba zawsze bronić inaczej nie zaklepiesz sobie miejscówki w raju. Jakby dalej zabijali, dalej by była odpowiednia zasada! To tak jakby powiedzieć zła zasada biblijna staje się zła jeśli wszyscy źli przestaną ją wykonywać. Czyli w takim zestawieniu póki gwałcisz jest dobrze, ale jak przestaniesz, no cóż taka zasada obejmowała tamten czas. W biblii wciąż widnieją zapiski zbrodni więc któż to wie może znowu stare zasady będą powtórnie przyjęte. Dlaczego? Ot tak bo może znowu czas taki być, i taki bezmyślny fanatyk ciągle będzie tak pokrętnie się tłumaczyć. Na ten okres historyczny jednak gwałcenie lub zabijanie noworodków jest dobre, ale teraz nie, chociaż kto wie może taka moda boga kiedyś wróci... Pomieszane równo, jak to bywa w mózgownicach wierzących...
Poza tym znowu pełno naginania ze strony Brzostowskiego. Co za bełkot! Doszukał się teraz rasizmu w murzynku bambko by pokazać makusiowi, że nie ma pojęcia o interpretacji biblii. Tekst w którym mamy zwroty typu: ten nasz koleżka, bo dobry chłopak z tego Murzynka, uważa, że jest odbierany przez innych jako rasistowski. Zestawia ten tekst z biblią w której mamy fragmenty w stylu: ,, Błogosławiony, kto pochwyci i roztrzaska niemowlęta twoje o skałę" (Ps 137)". I Ty Brzostowski tu radzisz makusiowi jak ma logicznie myśleć i jak ma coś interpretować? Ośmieszasz się. Nie zauważasz nawet prostych różnic.
Gdy makuś pisał:
>Biblia została napisana przez ducha świętego a więc nie ma usprawiedliwienia dla zbrodni tam wychwalanych i dla ludzi którzy w to wierzą również nie !>
Brzostowski zaczął znowu bezowocną polemikę w stylu: przecież nie wierzysz w ducha świętego...
Rozpiszę to tobie to tak jak ty chciałeś z wierszykiem rozpisać makusiowi zarzucając mu brak logiki i nieumiejętność skupienia się.
1. Niech będzie - załóżmy, że jest sobie bóg
2. Jest on wszechmogący i dobry
3. Przez jego wpływ ma się rozpowszechniać księgę w której mamy zbrodnie- w stylu zabijania niemowlaków, kobiety za seks przed ślubem...
4. Historycznie przez to osoby małointeligentne zabijają, wierzą w to (gdyby nie ta księga by małointeligentne osoby nie posłużyły za narzędzie do takich zbrodni)
5. Wystarczyło napisać księgę niesprzeczną, pełną szacunku, logicznych zasad, i jeśli bóg tego nie przewidział to nie jest wszechwiedzący, albo jeśli to przewidział nie jest dobry bo historycznie się by przyczynił do tego przez takową księge.
6. Wniosek- bóg takowy nie może istnieć gdyż pewne założenia są sprzeczne same w sobie.
Brzostowski (7067 punktów)
>Rozpiszę to tobie to tak jak ty chciałeś z wierszykiem rozpisać makusiowi zarzucając mu brak logiki i nieumiejętność skupienia się.
>1. Niech będzie - załóżmy, że jest sobie bóg
>2. Jest on wszechmogący i dobry
>3. Przez jego wpływ ma się rozpowszechniać księgę w której mamy zbrodnie- w stylu zabijania niemowlaków, kobiety za seks przed ślubem...
>4. Historycznie przez to osoby małointeligentne zabijają, wierzą w to (gdyby nie ta księga by małointeligentne osoby nie posłużyły za narzędzie do takich zbrodni)
>5. Wystarczyło napisać księgę niesprzeczną, pełną szacunku, logicznych zasad, i jeśli bóg tego nie przewidział to nie jest wszechwiedzący, albo jeśli to przewidział nie jest dobry bo historycznie się by przyczynił do tego przez takową księge.
>6. Wniosek- bóg takowy nie może istnieć gdyż pewne założenia są sprzeczne same w sobie.

Wniosek Twój jest nieuprawniony, ponieważ Ty, jak to ma wielu ateistów i tych którzy bogu chcą dokopać w zwyczaju, ignorują Oni swoje założenia.

Twój punkt pierwszy zakłada istnienie boga. Czy bóg MUSI być dla Ciebie zrozumiały? No raczej nie prawda? A zatem z tego, że nie rozumiesz jego czynów, nie MUSI wynikać sprzeczność faktyczna, a zatem bóg może sobie istnieć.
22-10-2014 19:29 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Jest to oczywiscie bzdura, bo niewolnictwo było już przed religiami,
Za to "nie zabijaj" i "nie kradnij" nie było przed religiami i ludzie pozabijaliby się, gdyby nie religie. Gdyby Bóg im tego nie powiedział.

>a sostunek społeczenstwa do dzieci i generalnie tolerancja dla odmienności jest związana z rozwojem społeczeństw, a nie z religią.

W innym poście:
> Gdy ten fragment powstawał był dostosowany do odbiorców.
(O zabijaniu niewiernych)
Kiedyś to było dobrze. Przekaz religijny był dostosowany do odbiorców. A dziś religia ciągle nie nadąża za odbiorcami. Ciągle próbuje hamować rozwój społeczeństwa, zamiast się dostosować. W tym jest problem. Aby społeczeństwo mogło się swobodnie rozwijać, musi walczyć z religią. No inaczej się nie da.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Jest to oczywiscie bzdura, bo niewolnictwo było już przed religiami,
>Za to "nie zabijaj" i "nie kradnij" nie było przed religiami i ludzie pozabijaliby się, gdyby nie religie. Gdyby Bóg im tego nie powiedział.
Niczego takiego nie pisałem. Człowiek został stworzony na podobiństwo boskie, zatem nic dziwnego, że i sam człowiek potrafi określić pewne zasady, które się bogu podobają.
>>a sostunek społeczenstwa do dzieci i generalnie tolerancja dla odmienności jest związana z rozwojem społeczeństw, a nie z religią.
>W innym poście:
>> Gdy ten fragment powstawał był dostosowany do odbiorców.
>(O zabijaniu niewiernych)
>Kiedyś to było dobrze. Przekaz religijny był dostosowany do odbiorców. A dziś religia ciągle nie nadąża za odbiorcami. Ciągle próbuje hamować rozwój społeczeństwa, zamiast się dostosować. W tym jest problem. Aby społeczeństwo mogło się swobodnie rozwijać, musi walczyć z religią. No inaczej się nie da.

A czemu Ty się dziwisz? Przecież Biblia była napisana DAWNO, to wtedy gdy była pisana, była dostosowana do odbiorców. A dzisiaj jej język, sopsób prezentacji przesłania nie do końca odpowiada dzisiejszemu odbiorcy. Jak każda ksiażka napisana dawno. Po to mamy rozum, aby to wiedzieć.

Natomiast to, że religia i KK jest generalnie konserwatywny to fakt. Nie musi to być wadą, patrząc na historię to raczej zaleta, ponieważ KK istnieje od początku swego powstania, zawsze był konserwatywny i trwa. Tymczasem różne -izmy i ideologie (nowe i dobre, jak się wydawało ówczesnym) są już tylko (a niektóe dzieki Bogu) przeszłościa.
Episode_2 (3284 punktów)
>>Za to "nie zabijaj" i "nie kradnij" nie było przed religiami i ludzie pozabijaliby się, gdyby nie religie. Gdyby Bóg im tego nie powiedział.
>Niczego takiego nie pisałem.
Jest to bardzo popularny argument, więc o nim wspomniałem, ale jeśli Ty tak nie myślisz, to bardzo się cieszę.
Skoro tak, to jaka jest Twoim zdaniem funkcja religii?
Pisałeś chyba kiedyś, że dobry człowiek może być zbawiony, jeśli nie wie o Bogu.
Więc może mówiąc mu o Bogu odbieramy mu szansę na zbawienie, bo zawsze jest ryzyko odrzucenia wiary?

>A czemu Ty się dziwisz? Przecież Biblia była napisana DAWNO
Dziwią mnie kazania biskupów i papieży, które są pisane w naszych czasach.

>Natomiast to, że religia i KK jest generalnie konserwatywny to fakt. Nie musi to być wadą, patrząc na historię to raczej zaleta, ponieważ KK istnieje od początku swego powstania, zawsze był konserwatywny i trwa.
Mam pytanie:
Czy uważasz, że od czasów biblijnych społeczeństwo rozwinęło się we właściwym kierunku?

>raczej zaleta, ponieważ KK istnieje od początku swego powstania, zawsze był konserwatywny i trwa.
Trwanie Kościoła jest raczej zaletą dla Kościoła. Czy on istnieje dla siebie?
Brzostowski (7067 punktów)
>Jest to bardzo popularny argument, więc o nim wspomniałem, ale jeśli Ty tak nie myślisz, to bardzo się cieszę.
>Skoro tak, to jaka jest Twoim zdaniem funkcja religii?
Religia jest tylko "operacjonalizacją" drogi do zbawienia. Znowu myślisz jak niewierzący, wciel się chwilowo w rolę teisty. Chodzi przede wszystkim o życie wieczne, a nie ziemskie.
>Pisałeś chyba kiedyś, że dobry człowiek może być zbawiony, jeśli nie wie o Bogu.
Tak.
>Więc może mówiąc mu o Bogu odbieramy mu szansę na zbawienie, bo zawsze jest ryzyko odrzucenia wiary?
Istnieje taka możliwość w pojedynczych przypadkach: możliwe jest że ktoś nie znając religii, jest dobrym człowiekiem, poznał religię i stał się złym. To możliwe.

Jednak wg mnie, poznanie religii, np chrześciajńskiej i jej zrozumienie, umożliwia łatwiejesze zbawienie.
>>A czemu Ty się dziwisz? Przecież Biblia była napisana DAWNO
>Dziwią mnie kazania biskupów i papieży, które są pisane w naszych czasach.
KK jest konserwatywny, zatopiony w tradycji, zatem dla kogoś liberalnego, nowoczesnego (jak Ty - przypuszczam), to normalne.
>>Natomiast to, że religia i KK jest generalnie konserwatywny to fakt. Nie musi to być wadą, patrząc na historię to raczej zaleta, ponieważ KK istnieje od początku swego powstania, zawsze był konserwatywny i trwa.
>Mam pytanie:
>Czy uważasz, że od czasów biblijnych społeczeństwo rozwinęło się we właściwym kierunku?
Tak.
>>raczej zaleta, ponieważ KK istnieje od początku swego powstania, zawsze był konserwatywny i trwa.
>Trwanie Kościoła jest raczej zaletą dla Kościoła. Czy on istnieje dla siebie?
Kościół to ludzie.
28-10-2014 22:00 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>>Pisałeś chyba kiedyś, że dobry człowiek może być zbawiony, jeśli nie wie o Bogu.
>Tak.
>>Więc może mówiąc mu o Bogu odbieramy mu szansę na zbawienie, bo zawsze jest ryzyko odrzucenia wiary?
>Istnieje taka możliwość w pojedynczych przypadkach: możliwe jest że ktoś nie znając religii, jest dobrym człowiekiem, poznał religię i stał się złym.
Nie o to chodzi. Nie musi stawać się zły.
Jeśli pozna Boga i go odrzuci to może być potępiony tylko za to, mimo że nie zmieni postępowania. Więc mówiąc mu o Bogu stwarzamy ryzyko, że tak się stanie.

>>Czy uważasz, że od czasów biblijnych społeczeństwo rozwinęło się we właściwym kierunku?
>Tak.
No więc, jeśli społeczeństwo ogólnie rozwija się we właściwym kierunku to chyba hamowanie przemian nie jest niczym pozytywnym. Jest jest szkodliwe, bo opóźnia rozwój.

>>>raczej zaleta, ponieważ KK istnieje od początku swego powstania, zawsze był konserwatywny i trwa.
>>Trwanie Kościoła jest raczej zaletą dla Kościoła. Czy on istnieje dla siebie?
>Kościół to ludzie.
Czy ci ludzie przestaną istnieć, gdy nie będzie Kościoła?

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365