 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-01-2016 11:40 | JanuszJurkowski (6 punktów) | Co to jest wiara?
1 na 1 | Wiara to naturalna funkcja mózgu wykształcona do przewidywania przyszłości. W tym momencie należy zastanowić się nad podstawowymi pojęciami: przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. O ile przeszłość i przyszłość są w miarę zrozumiałe o tyle teraźniejszość stanowi problem. Nie jest punktem w czasie, trwa jakiś czas ale to inna historia. W każdym razie z punktu widzenia ludzkiego mózgu obserwowane zjawisko istnieje jako swego rodzaju połączenie przeszłości i przyszłości. Wiara to przewidywanie przyszłości w różnej skali. Mam nadzieję, czyli wierzę, że kupię chleb gdy skończę to pisać. Oznacza to, że przewiduję przy okazji całe mnóstwo wydarzeń. Począwszy od tego, że buty nie rozlecą mi się przy zakładaniu, zamek w drzwiach będzie działał podobnie jak ten w furtce. Że nie będzie dziury w chodniku i sklep będzie otwarty a samochód z pieczywem nie rozjedzie mnie na przejściu... Gdy lepiej się przyjrzeć okaże się, że przewidujemy całkiem trafnie ogromną ilość zdarzeń. Mój mózg wierzy w to co przewiduje i na ogół się to sprawdza. Tam gdzie się nie sprawdza potrzebna jest nauka przewidująca to bardziej trafnie. Z faktu, że automatycznie, bez zwracania na to uwagi, przewidujemy ogromną ilość zdarzeń wynika, że nasz mózg opiera się na wierze. Wierze w to, że to co było, będzie. Wierze, że jeśli postanowię pójść po chleb wszystkie zdarzenia do tego niezbędne nastąpią włącznie z tym, że słońce będzie świecić a powódź nie nastąpi. Podobnie działają mózgi zwierząt, kot widząc mysz umykającą do jakiejś dziury siada i czeka wierząc, że mysz z tej dziury wyjdzie. Nie zawsze się to sprawdza ale najczęściej tak. Mózg ludzki jest trochę bardziej złożony, na tyle bardziej, że z wiary potrafi zbudować religię.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 8 | Spring (1174 punktów) | > Wiara to naturalna funkcja mózgu wykształcona do przewidywania przyszłości.> Wiara to przewidywanie przyszłości w różnej skali.Dlaczego więc istnieją osoby, które wierzą, że Ziemię stworzył Bóg? > Mam nadzieję, czyli wierzę, że kupię chleb gdy skończę to pisać.Wygląda na planowanie, przy czym pewnie zdajesz sobie sprawę, że chleba może w tym czasie w sklepie nie być. Gorszą sytuacją jest, gdy ktoś wierzy, że kupił chleb, ale nawet nie wychodził z domu (nie robił zakupów). > Począwszy od tego, że buty nie rozlecą mi się przy zakładaniu, zamek w drzwiach będzie działał podobnie jak ten w furtce. Że nie będzie dziury w chodniku i sklep będzie otwarty a samochód z pieczywem nie rozjedzie mnie na przejściu...Wierzyć oczywiście można we wszystko, jednak rzeczywistość wyprowadza nas z błędu (nie mam jadnak tu na myśli nałogowych hazardowców). > Wierze w to, że to co było, będzie.Echh, chciałbym znów być młody i piękny  > Wierze, że jeśli postanowię pójść po chleb wszystkie zdarzenia do tego niezbędne nastąpią włącznie z tym, że słońce będzie świecić a powódź nie nastąpi.Ja zbyt wiele nie zakładam i nie oczekuję, wiem że czasem shit happens...> Podobnie działają mózgi zwierząt, kot widząc mysz umykającą do jakiejś dziury siada i czeka wierząc, że mysz z tej dziury wyjdzie. Nie zawsze się to sprawdza ale najczęściej tak.Jeżeli jednak nie zawsze, to można z tego wyciągnać wniosek, nawet będąc kotem nie zagłodzić się na śmierć. > Mózg ludzki jest trochę bardziej złożony, na tyle bardziej, że z wiary potrafi zbudować religię.Wyobraźnia ludzka służy też do pożytecznych rzeczy.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Dlaczego więc istnieją osoby, które wierzą, że Ziemię stworzył Bóg?Bardzo ciekawe pytanie, tylko warto je sprecyzować, czy chodzi o wykształtowanie się postaw wiary w naszych umysłach w ewolucyjnym procesie antropogenezy? www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierzewww.racjon(*)/q,Malpi.ogon.homo.teologicusawww.racjonalista.pl/forum.php/s,509829/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,524117/z,0Czy o osobowość kształtowaną w procesie genetyczno-socjologicznym? www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041www.racjonalista.pl/forum.php/s,643658@@@ .
|
|
|  | | Spring (1174 punktów) | >> Dlaczego więc istnieją osoby, które wierzą, że Ziemię stworzył Bóg? > Bardzo ciekawe pytanie, tylko warto je sprecyzować, czy chodzi o wykształtowanie się postaw wiary w naszych umysłach w ewolucyjnym procesie antropogenezy? > Czy o osobowość kształtowaną w procesie genetyczno-socjologicznym?
Nietrudno zauważyć, że pytanie miało charakter retoryczny. Zostało użyte, by wykazać, że wiara nie dotyczy jedynie przyszłości. Nic ponad to.
Co do pańskich pytań, to mogę jedynie powiedzieć, że skłonność do wiary jest cechą powszechną u ludów pierwotnych. Wynika ona ze znikomej wiedzy o świecie, strachu przed nieznanym, łatwemu uleganiu autorytetom i podatności na wszelkie cuda-błyskotki. Społeczeństwa ludzkie w miarę ewolucji świadomościowej powoli odchodzą od wiary i częściej korzystają z wiedzy.
Natomiast większość współczesnych systemów religijnych powstała w sposób raczej rewolucyjny niż ewolucyjny. Były one zapoczątkowane przez pojedyńcze osoby bądź nieliczne grupy.
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Dlaczego więc istnieją osoby, które wierzą, że Ziemię stworzył Bóg? Bardzo ciekawe pytanie, tylko warto je sprecyzować, czy chodzi o wykształtowanie się postaw wiary w naszych umysłach w ewolucyjnym procesie antropogenezy? Czy o osobowość kształtowaną w procesie genetyczno-socjologicznym?> Nietrudno zauważyć, że pytanie miało charakter retoryczny. Retoryka, to umiejętność dobrego i rzetelnego przekonywania rozmówców Pan mógł użyć swojego stwierdzenia tylko w celu wywołania silniejszego wrażenia, ale na czytelnik ma prawo do własnego jego rozumienia. > Zostało użyte, by wykazać, że wiara nie dotyczy jedynie przyszłości. Nic ponad to.Tak, to zupełnie oczywiste, iż aż banalne, że "wiara nie dotyczy jedynie przeszłości", ale mam ogromne wątpliwości, czy tym swoim pytaniem Pan to wykazał? > Co do pańskich pytań, to mogę jedynie powiedzieć, że skłonność do wiary jest cechą powszechną u ludów pierwotnych.Ależ ja nie mam do Pana żadnych pytań i właśnie moje powyższe przywołania pełniły rolę retoryczną (dobrego i rzetelnego przekonywania słuchaczy). Były poważnym merytorycznie odniesieniem się do problemów wynikających z Pańskiego pytania i do tych odniesień mógłby się Pan ewentualnie odnieść, gdyby Pan je ze zrozumiem przeczytał i miał coś w tych tematach do powiedzenia. > Wynika ona ze znikomej wiedzy o świecie, strachu przed nieznanym, łatwemu uleganiu autorytetom i podatności na wszelkie cuda-błyskotki. Społeczeństwa ludzkie w miarę ewolucji świadomościowej powoli odchodzą od wiary i częściej korzystają z wiedzy.> Natomiast większość współczesnych systemów religijnych powstała w sposób raczej rewolucyjny niż ewolucyjny. Były one zapoczątkowane przez pojedyńcze osoby bądź nieliczne grupy.Jak widać Panu szkoda było czasu na poznanie ich zawartości i Pan ich nie przeczytał lub nic z nich nie zrozumiał, ale tu publikujemy pod krytyczną ocenę wielu czytelników i sądzę, iż moja wypowiedź do nich dotarła. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
 | | JanuszJurkowski (6 punktów) |
>> Mózg ludzki jest trochę bardziej złożony, na tyle bardziej, że z wiary potrafi zbudować religię. >Wyobraźnia ludzka służy też do pożytecznych rzeczy.
Interesująca dyskusja. To, co napisałem jest moimi własnymi wnioskami. Mój własny światopogląd. Dodam do tego, że według mnie (mojego światopoglądu) człowiek różni się od zwierząt właściwie jedną cechą: umiejętnością zapisywania czyli utrwalania informacji połączoną z przekazywaniem umiejętności jej odczytania. Jak wszyscy wiemy, człowiek ani żadne inne zwierzę nie rodzi się z wrodzonymi cechami takimi jak język, którym później się posługuje ... , bez tego co nabywa w ciągu życia. Rodzi się z umiejętnością mówienia ale nie z wbudowanym konkretnym językiem. Zastawiałem się czy istnieje jakaś inna cecha np. wiara. Niestety, jak wspomniałem, wiara czyli przewidywanie przyszłości jest obecna u zwierząt. Religia to po prostu przekazywanie przedmiotu wiary ale nie o tym tutaj. Wiara jest więc funkcją mózgu a religia jednym ze skutków wiary wynikających z umiejętności zapisywania i przekazywania informacji. Oraz wyobraźni. Człowiek rodzi się z wyobraźnią bez gotowych, wbudowanych wyobrażeń. Podobnie jak językiem. Dlatego nikt się nie rodzi z wbudowaną koncepcją boga. Nabywa, uczy się tego w ciągu życia.
|
|
|  | 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | > Człowiek rodzi się z wyobraźnią bez gotowych, wbudowanych wyobrażeń. Podobnie jak językiem. Dlatego nikt się nie rodzi z wbudowaną koncepcją boga. Nabywa, uczy się tego w ciągu życia.Przy okazji szumu wokół premiery najnowszych Gwiezdnych Wojen natknęłam się na artykuł, krótko wyjaśniający, za czym kryje się fenomen serii. Lucas przed nakręceniem czerpał inspiracje z prac Campbella, przede wszystkim "Bohatera o tysiącu twarzy". Campbell, mitoznawca i religioznawca, rozwijał koncepcję monomitu, czyli z grubsza zbioru archetypów, wspólnych dla mitów i wierzeń powstałych na naszym globie, których treść zachowała się do dzisiaj. Przy oczywistych rozbieżnościach odnośnie wyszczególnionych przez niego elementów, np. oparcie mitu o kilka opisanych faz, wszystkie znajdują odzwierciedlenie w uniwersalnej strukturze monomitu, gdzie jednym ze stałych punktów jest wpływ sił nadprzyrodzonych. W oparciu o te uniwersalne dla wszystkich kultur motywy powstała seria Gwiezdnych Wojen, ciesząca się zaskakującą popularnością na całym świecie, a także jeszcze przed udzieleniem przez Lucasa wywiadu w 1999, studio Disney'a podobno bazując na teoriach Campbella opracowało wzorzec wykorzystywany m.in. do Króla Lwa, kolejnego kasowego hitu. Można również przypuszczać, że Tolkien też wzorował się na pracy mitoznawcy, ponieważ Władca Pierścieni ukazał się kilka lat po wspomnianej publikacji, a Frodo Baggins w sposób modelowy odtwarza opisaną tam podróż bohatera. Przy licznych potwierdzeniach dla monomitu pozostaje do ustalenia przyczyna takiego zjawiska. Jedną z nich również sformułował Campbell, czyli wspólna kolebka znanych nam kultur, gdzie raz wyrażone idee rozpełzły się po świecie i były tylko redagowane. A może jednak Człowiek rodzi się z wyobraźnią pełną gotowych, wbudowanych wyobrażeń  , co możnaby postawić za tezę np. w oparciu o koncepcje Tylora, który początków myślenia o nadprzyrodzoności (i wywodzącej się z tego myślenia wiary) dopatrywał się w analizie marzeń sennych i halucynacjach, a dopiero te widziane niezależnie w snach obrazy posłużyły do stworzenia "pierwomitu", który przeobraził się w różnie przedstawiany, ale ten sam co do głównego wątku monomit... Tak czy inaczej wiara jako wytwór ludzkiej wyobraźni i jej pochodzenie dalej jest przedmiotem dociekań antropologów, ale w oparciu o najnowsze odkrycia dotyczące choćby strachu np. przed pająkami (czyli że lęk jest wyuczony, nabyty po urodzeniu) raczej można spodziewać się wniosku, że w genach nie znajdziemy fragmentu zawierającego koncepcję boga i wiary, który by dochodził do głosu nawet bez zetknięcia się w trakcie życia z pokrewną tematyką.
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
|
|
 | | JanuszJurkowski (6 punktów) |
>> Mózg ludzki jest trochę bardziej złożony, na tyle bardziej, że z wiary potrafi zbudować religię. >Wyobraźnia ludzka służy też do pożytecznych rzeczy.
Interesująca dyskusja. To, co napisałem jest moimi własnymi wnioskami. Mój własny światopogląd. Dodam do tego, że według mnie (mojego światopoglądu) człowiek różni się od zwierząt właściwie jedną cechą: umiejętnością zapisywania czyli utrwalania informacji połączoną z przekazywaniem umiejętności jej odczytania. Jak wszyscy wiemy, człowiek ani żadne inne zwierzę nie rodzi się z wrodzonymi cechami takimi jak język, którym później się posługuje ... , bez tego co nabywa w ciągu życia. Rodzi się z umiejętnością mówienia ale nie z wbudowanym konkretnym językiem. Zastawiałem się czy istnieje jakaś inna cecha np. wiara. Niestety, jak wspomniałem, wiara czyli przewidywanie przyszłości jest obecna u zwierząt. Religia to po prostu przekazywanie przedmiotu wiary ale nie o tym tutaj. Wiara jest więc funkcją mózgu a religia jednym ze skutków wynikających z umiejętności zapisywania i przekazywania informacji. Oraz wyobraźni. Człowiek rodzi się z wyobraźnią bez gotowych, wbudowanych wyobrażeń. Podobnie jak językiem. Dlatego nikt się nie rodzi z wbudowaną koncepcją boga. Nabywa, uczy się tego w ciągu życia.
|
|
|  | | lusaka (178 punktów) | > >> Mózg ludzki jest trochę bardziej złożony, na tyle bardziej, że z wiary potrafi zbudować religię.> >Wyobraźnia ludzka służy też do pożytecznych rzeczy.> Interesująca dyskusja.> To, co napisałem jest moimi własnymi wnioskami. Mój własny światopogląd. Dodam do tego, że według mnie (mojego światopoglądu) człowiek różni się od zwierząt właściwie jedną cechą: umiejętnością zapisywania czyli utrwalania informacji połączoną z przekazywaniem umiejętności jej odczytania. Jak wszyscy wiemy, człowiek ani żadne inne zwierzę nie rodzi się z wrodzonymi cechami takimi jak język, którym później się posługuje ... , bez tego co nabywa w ciągu życia. Rodzi się z umiejętnością mówienia ale nie z wbudowanym konkretnym językiem. Zastawiałem się czy istnieje jakaś inna cecha np. wiara. Niestety, jak wspomniałem, wiara czyli przewidywanie przyszłości jest obecna u zwierząt.> Religia to po prostu przekazywanie przedmiotu wiary ale nie o tym tutaj.> Wiara jest więc funkcją mózgu a religia jednym ze skutków wynikających z umiejętności zapisywania i przekazywania informacji. Oraz wyobraźni.> Człowiek rodzi się z wyobraźnią bez gotowych, wbudowanych wyobrażeń. Podobnie jak językiem. Dlatego nikt się nie rodzi z wbudowaną koncepcją boga. Nabywa, uczy się tego w ciągu życia.jeden taki post w zupełności by wystarczył  > Dlatego nikt się nie rodzi z wbudowaną koncepcją boga.Nawet nie musi jej budować.
|
|
2 na 4 | piotr35 (1843 punktów) | >do przewidywania przyszłości. A nie łatwiej jest zapytać wróżki? Efekt ten sam, a zaoszczędzony czas można przeznaczyć na pożyteczniejsze rzeczy. Realne.
|
|
4 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Wiara to naturalna funkcja mózgu wykształcona do przewidywania przyszłości. To wprost genialne! Sam Pan to odkrył, czy opiera się Pan na jakimś - nie daj Boże naukowym - autorytecie?
@@@ .
|
|
-1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Wiara to podatność na sugestie.
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
|  | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Mnie najbardziej dziwi, gdy "wierzący" mówi: "Bóg jest". Wiara jest przypuszczeniem, nie jest pewnikiem. Jeżeli wiarę miałbym określić w % to jest to przedział od 51% do 99%. A od 1% do 49% to przypuszczenie, że Boga niema. W skali Dawkinsa (gdzie 7 to przekonanie, że Boga nie ma) wiara to 2 i 3.
|
|
| ROBINSON (137 punktów) | >Wiara to naturalna funkcja mózgu wykształcona do przewidywania przyszłości. Pochwaliłem tekst choć nie do końca się z nim zgadzam ale chodzi mi o sam kierunek, który wielokrotnie był na tym portalu poruszany. W skrócie, można przyjąć, że wiara to naturalna funkcja mózgu bo tak naprawdę bez wiary człowiek nie mógł by funkcjonować i nie ma tu znaczenia jak szeroko wiarę będziemy rozumieć. Wiem, że to poruszy grono tak zwanych ateistów ale nawet nie będę tego stwierdzenia uzasadniał, proszę zaglądnąć do literatury psychologicznej, antropologicznej, memetycznej i tak dalej. Zauważyłem, że popularny tu ateizm bardziej wygląda na dziecięcą przekorę czy powoływanie się na racjonalizm, z definicji opierający się na głównie rozumie. To "opieranie się" to duży minus bo rozum jest bardzo względnym pojęciem. Wiara w naszym życiu była i jest powszechna, dogmaty i autorytety opanowały również współczesną "naukę". Dobrze będzie zrozumieć funkcję wiary bo tylko tak można ograniczyć ją do marginesu naszego życia do stanu przejściowego czy chwilowego.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > W skrócie, można przyjąć, że wiara to naturalna funkcja mózguA skąd Pan to wziął? Nigdzie się z taką funkcją nie spotkałem: Mózg:( Lewa półkula, zawiera więcej istoty szarej. Uważana jest za dominującą. Odpowiedzialna za język mówiony i pisany. Ma charakter sekwencyjny, matematyczny i dosłowny. Myśli w sposób logiczny i ustala relacje między obiektami a faktami. Kontroluje prawą stronę ciała - wraz z kontrolą prawej półkuli i unifikacją świadomości.
Prawa półkula dominuje w sferze umysłowej. Odbiera wiele informacji jednocześnie. Zawiera więcej materii białej (dłuższe połączenia). Przestrzeń pojmuje w sposób globalny i intuicyjny. Kieruje oczami i rękami. Znajdują się w niej ośrodki odpowiedzialne za wyobraźnię, przestrzenność, metaforyczność, emocjonalność, uduchowienie, muzykalność, uzdolnienia plastyczne, seks i sny. Jej interpretacja świata jest realistyczna, a widzenie zdarzeń kompleksowe. Poza tym kontroluje lewą stronę ciała.
Trzeba jednak pamiętać, że mózg, pomimo jego skomplikowanej złożoności, począwszy od molekuł i białek, poprzez wyspecjalizowane struktury wewnątrzmózgowe, aż po korę obu półkul i konkretne obszary płatów korowych - jest jedną całością i sztucznie rozdzielone (nigdy całkowicie) półkule - nawet pomimo nieodczuwania przez pacjentów zmian w swojej świadomości - tracą wiele ze swojej dotychczasowej funkcjonalności. Mimo badań i doświadczeń, jeszcze bardzo długo nie będziemy mogli precyzyjnie określić szkód wywołanych chorobą lub ingerencją.) - w tzn. płatach których jest 4 w mózgu zawiera: - ośrodki: ruchowe, pisania, kojarzące (płat czołowy) - czuciowe, odbierają dotyk ciepło chłód (płat ciemieniowy) - ośrodek słuchu, mowy (płat skroniowy) - ośrodek wzroku (płat potyliczny)
Móżdżek: - reguluje utrzymanie równowagi i pionowej postawy ciała - utrzymuje napięcie mięśniowe - koordynuje ruchy mięśni, odpowiada za harmonijną współpracę mięśni i precyzje wykonywanych ruchów.
Rdzeń przedłużony: - reguluje czynność oddechowa (ośrodek oddechowy) - reguluje stan napięcia ścian naczyń krwionośnych (ośrodek naczynioruchowy) - istnieją również ośrodki: wymiotne, regulacji przemian materii, serca,
Rdzeń kręgowy: - Przesyła bodźce do mięśni - Przewodzi impulsy z i do mózgu - Unerwia skórę, mięśnie, gruczoły, układ Naczyniowy - Znajdują się w nim ośrodki odruchów bezwarunkowychZgadzam się, iż umysł jest funkcją mózgu, co obejmuje całokształt naszego myślenia (intelektu), ale od tego do uznania, iż wiara, sceptycyzm, racjonalizm światopoglądowy, fobie itp ludzkie przypadłości są funkcjami mózgu jeszcze droga daleka. www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadziwww.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwywww.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,665367#w666115www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,665367#w666166www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,665367#w666172www.racjon(*).php/s,665367/z,0/d,12#w667017Według mnie wiara jest jedną z kilku podstawowych postaw poznawczych rzeczywistości występujących wśród ludzi i oczywiście, że tak jak wszystkie postawy jest wytworem mózgu, ale mam spore wątpliwości, czy można takie różne wszakże postawy nazywać funkcjami? @@@ .
|
|
|  | |
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | |  | 2 na 2 | ROBINSON (137 punktów) | Odp: Co to jest wiara? Coś bardzo potrzebnego. | >A skąd Pan to wziął? Nigdzie się z taką funkcją nie spotkałem.... Niechętnie odpowiadam na komentarze moich postów. Cechuje je zwykły trolling, podważanie każdego zdania, każdego słowa bez jakiejkolwiek refleksji nad całością wypowiedzi. Ale niech będzie. Napisałem: "... choć nie do końca się z nim zgadzam (tekstem)...." "W skrócie, można przyjąć..." i to już powinno zwolnić z szukania takiej dosłownej funkcji w literaturze przedmiotu. Dwa, 100% ludzi i część zwierząt posługuje się stale wiarą w zrozumieniu psychologicznym a ponad 90% (ludzi) wiarą religijną i niby z działania jakiego to organu wynika? Wiara (również religijna) zapewnia bezpieczeństwo, równowagę, możliwość funkcjonowania w społeczności i identyfikowania się z nią, ogranicza dysonans poznawczy. Utrzymanie jednostki przy życiu to podstawowa funkcja mózgu. Trudno się poruszać w świecie niepewności wiedzy. Można by powiedzieć - zamieńmy dogmaty religijne na naukowe ale strach pomyśleć o konsekwencjach. Czy lepiej żyć dla boga czy jako nosiciel samolubnego genu? Może jeszcze z tym poczekajmy. Nie walczmy z wiarą religijną ale nie pozwólmy jej wykorzystywać do niecnych celów (dotyczy to też nauki).
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Co to jest wiara? | . A skąd Pan to wziął? Nigdzie się z taką funkcją nie spotkałem. Zgadzam się, iż umysł jest funkcją mózgu, co obejmuje całokształt naszego myślenia (intelektu), ale od tego do uznania, iż wiara, sceptycyzm, racjonalizm światopoglądowy, fobie itp ludzkie przypadłości są funkcjami mózgu jeszcze droga daleka.
Według mnie wiara jest jedną z kilku podstawowych postaw poznawczych rzeczywistości występujących wśród ludzi i oczywiście, że tak jak wszystkie postawy jest wytworem mózgu, ale mam spore wątpliwości, czy można takie różne wszakże postawy nazywać funkcjami?> Niechętnie odpowiadam na komentarze moich postów.Na szczęście tu nie ma takiego przymusu. Wystarczy własną mądrość wygłosić. > Cechuje je zwykły trolling, podważanie każdego zdania, każdego słowa bez jakiejkolwiek refleksji nad całością wypowiedzi.Tak, powyższe zdanie jest bardzo dobrą ilustracja tego co w nim Pan chce przekazać. > Ale niech będzie.Dzięki za łaskawość. > Napisałem: Pochwaliłem tekst choć nie do końca się z nim zgadzam ale chodzi mi o sam kierunek, który wielokrotnie był na tym portalu poruszany. W skrócie, można przyjąć, że wiara to naturalna funkcja mózgu bo tak naprawdę bez wiary człowiek nie mógł by funkcjonować i nie ma tu znaczenia jak szeroko wiarę będziemy rozumieć. Wiem, że to poruszy grono tak zwanych ateistów ale nawet nie będę tego stwierdzenia uzasadniał, proszę zaglądnąć do literatury psychologicznej, antropologicznej, memetycznej i tak dalej. Zauważyłem, że popularny tu ateizm bardziej wygląda na dziecięcą przekorę czy powoływanie się na racjonalizm, z definicji opierający się na głównie rozumie. To "opieranie się" to duży minus bo rozum jest bardzo względnym pojęciem. Wiara w naszym życiu była i jest powszechna, dogmaty i autorytety opanowały również współczesną "naukę". Dobrze będzie zrozumieć funkcję wiary bo tylko tak można ograniczyć ją do marginesu naszego życia do stanu przejściowego czy chwilowego. i to już powinno zwolnić z szukania takiej dosłownej funkcji w literaturze przedmiotu.A dlaczego? Na racjonalistycznym forum wypada jakoś tam racjonalnie własne przekonania uargumentować. Może Pan stwierdzić, iż to Pańska własna teza - nie mająca odniesienia do dorobku nauki, ale i wtedy argumenty na jej obronę wypada podać. Oczywiście Pan nie musi, każdy tu się wypowiada na własną odpowiedzialność. > Dwa, 100% ludzi i część zwierząt posługuje się stale wiarą w zrozumieniu psychologicznym a ponad 90% (ludzi) wiarą religijną i niby z działania jakiego to organu wynika? Wiara (również religijna) zapewnia bezpieczeństwo, równowagę, możliwość funkcjonowania w społeczności i identyfikowania się z nią, ogranicza dysonans poznawczy.Bardzo proszę o podanie własnej definicji wiary. Osobiście uważam, iż jest to termin bardzo wieloznaczny i dlatego poświeciłem mu cały wątek: www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469 W nim przedstawiłem dosyć dokładnie własne stanowisko. > Utrzymanie jednostki przy życiu to podstawowa funkcja mózgu.Może być, choć tylko trochę mniej ważnym jest przekazanie genów potomstwu. > Trudno się poruszać w świecie niepewności wiedzy.Rozumiem pewność daje tylko wiara, ale choć Panu trudno w to uwierzyć spora grupa ludzkości - szczególnie ta bardziej wykształcona - wybrała niepewność wiedzy naukowej i uznała ją za większą wartość od pewności wiary. > Można by powiedzieć - zamieńmy dogmaty religijne na naukoweNie można tak powiedzieć. Nauka już z założenia jest antydogmatyczna. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,676953#w677282> ale strach pomyśleć o konsekwencjach.Jakoś radzą sobie z tym ludzie bardziej wykształceni, w bardziej cywilizowanych państwach, a całkowity zanik wiary ani nie jest możliwym, ani nie jest koniecznym. [Załącznik]> Czy lepiej żyć dla boga czy jako nosiciel samolubnego genu?A co ma piernik do wiatraka. Uważa Pan, iż miliardy ludzi wierzących, czy niewierzących w świat nadprzyrodzony ma jakiekolwiek pojęcie o teologii lub biologii, czy Pan potrafi podać weryfikowalną definicję Boga i opisać koncepcję samolubnego genu: Koncepcja samolubnego genu nie jest nowym poglądem, a kolejnym etapem rozwoju teorii ewolucji. Oskarżenie o kontrowersyjność mogą więc wynikać nie tylko z niedogłębnej znajomości koncepcji, lecz także z niedogłębnej znajomości pojęć, za pomocą których się oskarża. Myśląc i dysponując teoriami można w nauce przewidywać wiele ciekawych zjawisk, a przynajmniej stawiać hipotezy, które z dużym prawdopodobieństwem się sprawdzą. Naukowcy, zajmujący się teorią ewolucji, czeka jeszcze na pewno wiele pasjonujących odkryć i burzliwych sporów. Dalsze poznanie mechanizmów cech ewolucji będzie możliwe dopiero dzięki nowym danym oraz nowym koncepcjom. Na przykład z dziedziny zwanej biologią molekularną. > Może jeszcze z tym poczekajmy.Z czym? Z rozwojem nauki oraz z naukowym poznaniem i zrozumieniem otaczającej nas rzeczywistości? > Nie walczmy z wiarą religijnąWalka z wiarą podobnie jak z głupotą u ludzi dorosłych jest walką z wiatrakami. Postawę poznawczą wynosi się z dzieciństwa, a światopogląd kształtujemy sobie w młodości. www.racjonalista.pl/forum.php/s,511985#w517041> ale nie pozwólmy jej wykorzystywać do niecnych celów (dotyczy to też nauki).www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,557342#w558361www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiarywww.racjonalista.pl/forum.php/s,649005#w649154Aby nie pozwolić, to najpierw trzeba mieć wiedzę, a wiedzę zdobywa się tylko w warunkach wolności, tak głoszenia jak i nabywania różnorodnych przekonań, opartych na różnej podbudowie intelektualnej. Żadne reżymy ideologiczne na taką wolność nie pozwolą. @@@ .
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | JanuszJurkowski (6 punktów) | >. >Według mnie wiara jest jedną z kilku podstawowych postaw poznawczych rzeczywistości występujących wśród ludzi i oczywiście, że tak jak wszystkie postawy jest wytworem mózgu, ale mam spore wątpliwości, czy można takie różne wszakże postawy nazywać funkcjami?[/color][/url]
Postawa jest wyuczona a wiara wrodzona i cechuje nie tylko ludzi. Jest funkcją przyporządkowującą wartości ze zbioru otaczającej i dostępnej nam rzeczywistości zbiorowi wyobrażonemu. Funkcja jest realizowana przez układ nerwowy człowieka. Zbiorem wyobrażonym może być bóg, grupa bogów, czy dowolna inna idea. Może nim też być konfiguracja najbliższego otoczenia jak krzesło pozostające w tym samym miejscu gdy z niego wstanę. Itd. Pański błąd polegający na uznawaniu wiary za postawę można porównać do twierdzenia że Słońce krąży naokoło Ziemi. Niestety samo słowo wiara zostało zawłaszczone przez różne kościoły, u nas katolicki, i dlatego choć istnieje słowo "religia" powszechnym jest pytanie "czy jesteś wierzący?" a nie czy "jesteś religijny?".
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Zgadzam się, iż umysł jest funkcją mózgu, co obejmuje całokształt naszego myślenia (intelektu), ale od tego do uznania, iż wiara, sceptycyzm, racjonalizm światopoglądowy, fobie itp ludzkie przypadłości są funkcjami mózgu jeszcze droga daleka.www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadziwww.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwywww.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,665367#w666115www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,665367#w666166www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,665367#w666172www.racjon(*).php/s,665367/z,0/d,12#w667017Według mnie wiara jest jedną z kilku podstawowych postaw poznawczych rzeczywistości występujących wśród ludzi i oczywiście, że tak jak wszystkie postawy jest wytworem mózgu, ale mam spore wątpliwości, czy można takie różne wszakże postawy nazywać funkcjami? >Postawa jest wyuczona a wiara wrodzona i cechuje nie tylko ludzi.I Pan w to wierzy? Trudno ja nic z tym zrobić już nie mogę, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Wierzącego nikt nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041Przecież Szanownemu Panu nawet nie chciało się przeczytać ze zrozumieniem wypowiedzi Pańskich oponentów w tym wątku i zastanowić się nad przedstawianymi przez nich argumentami. > Jest funkcją przyporządkowującą wartości ze zbioru otaczającej i dostępnej nam rzeczywistości zbiorowi wyobrażonemu. Funkcja jest realizowana przez układ nerwowy człowieka. Zbiorem wyobrażonym może być bóg, grupa bogów, czy dowolna inna idea. Może nim też być konfiguracja najbliższego otoczenia jak krzesło pozostające w tym samym miejscu gdy z niego wstanę. Itd.Może to i bardzo mądre stwierdzenia, ale ja nie umiem w nim żadnego sensu się doszukać i jest to dla mnie tylko bełkot. Każdy z nas ma swoje autorytety. Pan ma wiarę we własną słuszność, dla mnie najwyższym autorytetem jest aktualny dorobek nauk przyrodoznawczych. Nigdzie w naukach przyrodoznawczych, ale także społecznych nie znajduję potwierdzenia dla Pańskich tez. Gdy się mylę to proszę o konkretne źródła. > Pański błąd polegający na uznawaniu wiary za postawę można porównać do twierdzenia że Słońce krąży naokoło Ziemi.Wielce Szanowny Panie, mój zasadniczy błąd polega na tym, iż nie pieprzę to co mi się zdaje i w co wierzę, tylko na potwierdzenie swoich poglądów przedstawiam poważne argumenty oparte na badaniach uczonych zajmujących się określoną problematyką. Panu zaś nawet nie chciało ich się przejrzeć, gdyż już z założenia wierzy Pan w jedynosłuszność swojej racji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469 Ale nie musi Pan, gdyż ja wszystkie swoje posty, kieruję tylko do inteligencji zdolnej je zrozumieć. > Niestety samo słowo wiara zostało zawłaszczone przez różne kościoły, u nas katolicki, i dlatego choć istnieje słowo "religia" powszechnym jest pytanie "czy jesteś wierzący?" a nie czy "jesteś religijny?".I Pan z tym kościelnym zawłaszczeniem swoją jeszcze głębszą wiarą konkuruje? To odwrotnie ode mnie, gdy ja sceptyczne samodzielne myślenie (właśnie niewiarę) preferuję. Naprawdę Pan wierzy, iż potrafi Pan swoją wiarę wmusić racjonalistom? I to tak prymitywnie bez poważnych argumentów merytorycznych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,680953#w681339Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | | JanuszJurkowski (6 punktów) |
>> Jest funkcją przyporządkowującą wartości ze zbioru otaczającej i dostępnej nam rzeczywistości zbiorowi wyobrażonemu. Funkcja jest realizowana przez układ nerwowy człowieka. Zbiorem wyobrażonym może być bóg, grupa bogów, czy dowolna inna idea. Może nim też być konfiguracja najbliższego otoczenia jak krzesło pozostające w tym samym miejscu gdy z niego wstanę. Itd. >Może to i bardzo mądre stwierdzenia, ale ja nie umiem w nim żadnego sensu się doszukać i jest to dla mnie tylko bełkot. Każdy z nas ma swoje autorytety. Pan ma wiarę we własną słuszność, dla mnie najwyższym autorytetem jest aktualny dorobek nauk przyrodoznawczych. Nigdzie w naukach przyrodoznawczych, ale także społecznych nie znajduję potwierdzenia dla Pańskich tez. Gdy się mylę to proszę o konkretne źródła.
Drogi Panie jest Pan po prostu analfabetą. Przyporządkowanie wartości jednego zbioru wartościom drugiego to właśnie jest funkcja lecz Pan nie widzi w tym sensu. Dokonał Pan rewelacyjnego odkrycia: Leibniz, Fermat, Newton, Kartezjusz i cała reszta im podobnych zwyczajnie bełkoczą. Jestem pełen podziwu i na tym kończę dyskusję.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Wiara to naturalna funkcja mózgu wykształcona do przewidywania przyszłości.> W skrócie, można przyjąć, że wiara to naturalna funkcja mózgu A skąd Pan to wziął? Nigdzie się z taką funkcją nie spotkałem: (...) ______________ > Jest funkcją przyporządkowującą wartości ze zbioru otaczającej i dostępnej nam rzeczywistości zbiorowi wyobrażonemu. Funkcja jest realizowana przez układ nerwowy człowieka. Zbiorem wyobrażonym może być bóg, grupa bogów, czy dowolna inna idea. Może nim też być konfiguracja najbliższego otoczenia jak krzesło pozostające w tym samym miejscu gdy z niego wstanę. Itd. Może to i bardzo mądre stwierdzenia, ale ja nie umiem w nim żadnego sensu się doszukać i jest to dla mnie tylko bełkot. Każdy z nas ma swoje autorytety. Pan ma wiarę we własną słuszność, dla mnie najwyższym autorytetem jest aktualny dorobek nauk przyrodoznawczych. Nigdzie w naukach przyrodoznawczych, ale także społecznych nie znajduję potwierdzenia dla Pańskich tez. Gdy się mylę to proszę o konkretne źródła.> Drogi Panie jest Pan po prostu analfabetą.Możliwe, ale raczej nie jestem idiotą. > Przyporządkowanie wartości jednego zbioru wartościom drugiego to właśnie jest funkcja lecz Pan nie widzi w tym sensu.Zupełnie nie widzę, gdyż nikt tu o matematycznych funkcjach nie pisał. Rozmawialiśmy tu o funkcjach mózgu: Funkcja 1. «zadanie, które spełnia lub ma spełnić jakaś osoba lub rzecz» 2. «czyjeś stanowisko lub zakres obowiązków» 3. «możliwość wykonania określonej operacji przez urządzenie lub program komputerowy» 4. «wzajemny stosunek zjawisk, z których jedno wynika z drugiego» > Dokonał Pan rewelacyjnego odkrycia: Leibniz, Fermat, Newton, Kartezjusz i cała reszta im podobnych zwyczajnie bełkoczą.Nie, w przeciwieństwie do Pana to byli geniusze, tyle tylko, iż tu ani ja, ani też nikt inny funkcjami matematycznymi się nie zajmował, a żaden z nich Pana nie przewidział. Funkcja 5. matematyczna. «przyporządkowanie elementom pewnego zbioru elementów innego lub tego samego zbioru»
funkcja całkowalna mat. «funkcja, której całka istnieje» funkcja ciągła mat. «funkcja, której wykresem jest linia ciągła» Mam ogromne wątpliwości czy Pan zrozumiał temat, który próbował Pan tu zainicjować? > Jestem pełen podziwu i na tym kończę dyskusję.Wypadałoby, gdyż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | >Postawa jest wyuczona i cechuje nie tylko ludzi< ... można by się zgodzić...
>a wiara wrodzona...< >...Jest funkcją przyporządkowującą wartości ze zbioru otaczającej i dostępnej nam rzeczywistości zbiorowi wyobrażonemu...< ... totalna bzdura. Myli pan wiarę (zawsze nabytą) z potrzebą wierzenia (powtarzam, z potrzebą wierzenia, a nie z potrzebą wiary), jaka rzeczywiście wydaje się być jedną z potrzeb instynktownych. Jest to związane (wraz z innymi instynktami) z okresem nauki i dojrzewania do samodzielnego życia. W tym okresie młode potrzebuje "wierzyć", iż to co przekazują mu dorosłe osobniki jest prawidłowe i potrzebne do samodzielnego przeżycia. Warto zauważyć, że rola instynktu i potrzeby "wierzenia", u różnych gatunków nie jest taka sama. U gatunków "prymitywnych" (zwłaszcza u tych gdzie nikt nie opiekuje się "potomstwem") do nauki zasad przeżycia wystarczy sam instynkt. Natomiast u naczelnych (zwłaszcza u człowieka) rola instynktu w nauce jest dużo mniejsza... ... co do wiary, czyli (można by powiedzieć) "wyższego stadium przekonania" to zawsze jest nabyta, czy to przez doświadczenie własne, czy to poprzez nauki i przekazy innych. Poza tym "wiara" podlega ewolucji i zmianie. Inaczej nie byłaby możliwa tresura a pan, tak jak w średniowieczu, wierzyłby w geocentryzm. Gdyby wiara (zwłaszcza w coś czego samemu nie można zbadać i doświadvczyć) nie podlegała zmianom to któż by się interesował dziełem Kopernika, kto by je promował i przekazywał potomnym?... ... kościół dobrze wie, że wiara podlega zmianom, dlatego tak bardzo broni dogmatów i sprzeciwia się nauce naruszającej te dogmaty. Dlatego kiedyś stworzył "czarną listę" na której umieścił również dzieło Kopernika. Dlatego tak bardzo stara się odrzucić datrwinizm, lub chociaż pogodzić go z kreacjonizmem. Tylko że tak naprawdę chodzi tylko o jeden dogmat. Dogmat nawet nie spisany i oficjalnie nie promowany. Dogmat mówiący o tym, że bez kleru wiara w Boga jest niemożliwa. Jeżeli zaczną upadać dogmaty, to w końcu ktoś zada pytanie -czy kler jest koniecznie potrzebny?...
>Funkcja jest realizowana przez układ nerwowy człowieka.< ... realizowanym, w jakim sensie? Układ nerwowy nie może sam czegokolwiek tworzyć (wiary również), ani czegokolwiek nadzorować (również wiary), skoro jedynie przekazuje bodźce i sygnały do i z jednego do drugiego miejsca/ośrodka...
>Zbiorem wyobrażonym może być bóg, grupa bogów, czy dowolna inna idea.< ... fakt, mogą i są tylko wyobrażeniem...
>Pański błąd polegający na uznawaniu wiary za postawę można porównać do twierdzenia że Słońce krąży naokoło Ziemi.< ... a nie odwrotnie?...
>Niestety samo słowo wiara zostało zawłaszczone przez różne kościoły, u nas katolicki, i dlatego choć istnieje słowo "religia" powszechnym jest pytanie "czy jesteś wierzący?" a nie czy "jesteś religijny?".< ... to zabieg psychologiczny i socjologiczny mający przekonać, że tylko przynależność religijna i posłuszeństwo klerowi jest wyznacznikiem wiary. A przy okazji, każdego "wierzącego" powinno się spytać "czy wierzy Bogu, skoro na każdym kroku potrzebuje gwaranta oraz nadzorcy z batem i marchewką, w postaci kościoła i kleru"...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
|  | | JanuszJurkowski (6 punktów) | > .> > W skrócie, można przyjąć, że wiara to naturalna funkcja mózgu> A skąd Pan to wziął? Nigdzie się z taką funkcją nie spotkałem: Spotyka się Pan codziennie tylko nie zauważa Pan tego. Proszę zwrócić uwagę na to co napisałem na początku: czas. Powszechnie definiowany jako przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Pojęcia pozornie w miarę zrozumiałe. Proszę spróbować zdefiniować teraźniejszość. Tak naprawdę nie istnieje jakaś chwila którą można tak nazwać gdyż staje się przeszłością w momencie jej nazwania. Z przeszłością nie możemy nic zrobić z przyczyn oczywistych, to samo dotyczy teraźniejszości. Mamy jakiś wpływ na przyszłość. Jaki to inne pytanie. Wiara jest naturalną funkcją mózgu umożliwiającą świadome (?) prognozowanie przyszłej teraźniejszości  w sposób najbardziej prawdopodobny. Funkcja jest obecna właściwie wszędzie; cały znany nam wszechświat opiera się na niej. Można by długo ciągnąć te rozważania chciałem się skupić na tym, że tę funkcję można wykorzystać do stworzenia religii czy dowolnej ideologii za którą ludzie podążają uważając ją za najbardziej prawdopodobną. Jak by nie patrzeć ta funkcja czy jak kto woli zjawisko istnieje a religia itd. jest jedną z jej form.
|
|
| |  | 2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | >Wiara jest naturalną funkcją mózgu umożliwiającą świadome (?) prognozowanie przyszłej teraźniejszości
Przeczą temu badania duńskiego neurologa Uffe Schjødta, który przeskanował mózg wielu osób w laboratorium na uniwersytecie w Aarhus. Badał on wpływ modlitwy na prace mózgu. Raz uczestnik badania wysłuchiwał modlitwy ateisty, a za drugim razem tej samej modlitwy osoby głęboko wierzącej z umiejętnościami uzdrawiającymi. Tak przynajmniej go poinformowano, bo oczywiście żadnych uzdrawiaczy nie było.
W pierwszym przypadku u uczestnika badania pracowała intensywnie kora przedczołowa (prefrontal cortex), odpowiedzialna za myślenie krytyczne. Było to znakiem sceptycyzmu i podejrzeń u badanego. Przy "charyzmatycznym uzdrawiaczu" natomiast ta część mózgu ulegała wyłączeniu. Znikał sceptycyzm i podejrzenia.
Dowodzi to tego, ze twoje "prognozowanie przyszłej teraźniejszości" jest uzależnione od naiwności "prognozującego" i uleganiu programowalnemu wpływowi otoczenia. Jest nieświadomym skutkiem religijnego prania mózgu.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > To, co napisałem jest moimi własnymi wnioskami.Szkoda tylko, iż nie uwzględnił Pan wniosków nauk przyrodniczych dotyczących badań człowieka i jego mózgu wraz ze zmysłami. Nie uwzględnił Pan badań nauk społecznych dotyczących wiary. Nie przeczytał nawet tego co inni na zdany przez Pana temat napisali. Czy myśli Pan, iż różne projekcje są ważniejsze od naukowych faktów? www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,676953#w677282Nie jest Pan tu jedynym, który głosi swoją wiarę. www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,687033#w698967Było i jest takich osób wiele. > Mój własny światopogląd.Możliwe: www.racjonalista.pl/forum.php/s,621512#w621575Ale jak na razie to przedstawił Pan kilka własnych poglądów opartych na wierze we własną rację. www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,393342#w393737_____________ > W skrócie, można przyjąć, że wiara to naturalna funkcja mózguA skąd Pan to wziął? Nigdzie się z taką funkcją nie spotkałem: (...) Zgadzam się, iż umysł jest funkcją mózgu, co obejmuje całokształt naszego myślenia (intelektu), ale od tego do uznania, iż wiara, sceptycyzm, racjonalizm światopoglądowy, fobie itp ludzkie przypadłości są funkcjami mózgu jeszcze droga daleka. (...) Według mnie wiara jest jedną z kilku podstawowych postaw poznawczych rzeczywistości występujących wśród ludzi i oczywiście, że tak jak wszystkie postawy jest wytworem mózgu, ale mam spore wątpliwości, czy można takie różne wszakże postawy nazywać funkcjami?> Spotyka się Pan codziennie tylko nie zauważa Pan tego.Dobra ja nie zauważam i nie zauważają uczeni, z których dorobkiem udało mi się zapoznać i człowiek, który doznał iluminacji musi mnie oświecić. > Proszę zwrócić uwagę na to co napisałem na początku: czas. Powszechnie definiowany jako przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.Niepowszechne źródło Wikipedia: Czas - skalarna (w klasycznym ujęciu) wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy między zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu. Czas może być rozumiany jako: chwila, punkt na osi czasu, odcinek czasu, trwanie, zbiór wszystkich punktów i okresów czasowych, czwarta współrzędna czasoprzestrzeni w teorii względności.> Pojęcia pozornie w miarę zrozumiałe. Proszę spróbować zdefiniować teraźniejszość. Tak naprawdę nie istnieje jakaś chwila którą można tak nazwać gdyż staje się przeszłością w momencie jej nazwania. Z przeszłością nie możemy nic zrobić z przyczyn oczywistych, to samo dotyczy teraźniejszości. Mamy jakiś wpływ na przyszłość. Jaki to inne pytanie.Tak, ma Pan rację "czas" jest ciągle bardziej pozornie niż faktycznie pojęciem zrozumiałym, ale Pańskie tu rozważania niczego bardziej od rozważań fizyków teoretycznych z wiedzy o czasie nam nie przybliżają. > Wiara jest naturalną funkcją mózgu umożliwiającą świadome (?) prognozowanie przyszłej teraźniejszości w sposób najbardziej prawdopodobny. Funkcja jest obecna właściwie wszędzie; cały znany nam wszechświat opiera się na niej. Można by długo ciągnąć te rozważania chciałem się skupić na tym, że tę funkcję można wykorzystać do stworzenia religii czy dowolnej ideologii za którą ludzie podążają uważając ją za najbardziej prawdopodobną.Wyżej do funkcji mózgu odniosłem się bardziej poważnie, ale Pan albo nie przeczytał, albo nie zrozumiał - co na jedno wychodzi. Tu jest prościej: Mózg funkcje To dzięki mózgowi odbierasz bodźce nie tylko ze świata zewnętrznego, ale także z wnętrza swojego ciała, przetwarzasz informacje i adaptujesz swój organizm do zmieniających się warunków. To swoiste centrum sterowania sprawdza Twoją temperaturę, położenie ciała, pracę narządów wewnętrznych i koryguje ewentualne wypaczenia.
Mózg jest odpowiedzialny za wszelkie procesy poznawcze. Funkcje mózgu to nie tylko proste sytuacje typu bodziec - reakcja, takie jak błyskawiczne odwrócenie się, gdy usłyszysz głośno wypowiadane swoje imię, zanim jeszcze zorientujesz się co tak naprawdę się stało (kto woła, skąd woła, czy chodzi o Ciebie etc.). To także tak skomplikowane procesy jak obliczanie ryzyka giełdowego, wymyślanie nowych teorii o wszechświecie czy pisanie opowiadań.> Jak by nie patrzeć ta funkcja czy jak kto woli zjawisko istnieje a religia itd. jest jedną z jej form.Nigdzie nie tylko, iż nie przeczyłem, to nawet nie wątpiłem, że zjawisko wiary istnieje. Poświeciłem temu problemowi parę wątków (wyżej je zalinkowałem) i kilkaset wypowiedzi, uważając go za bardzo poważny. Moja wątpliwość dotyczyła tu określenia wiary jako funkcji. Dlatego napisałem: Według mnie wiara jest jedną z kilku podstawowych postaw poznawczych rzeczywistości występujących wśród ludzi i oczywiście, że tak jak wszystkie postawy jest wytworem mózgu, ale mam spore wątpliwości, czy można takie różne wszakże postawy nazywać funkcjami?@@@ .
|
|
| |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | Nie jestem wybitnie inteligentny i nie łapię wszystkiego od razu. Co ma zdolność do przewidywania przyszłości na podstawie doświadczeń z przeszłości, obecna w jakimś zakresie także u niektórych zwierząt, z uznawaniem za prawdę tego, że dwa tysiące lat temu pewien prorok, który był swoim własnym ojcem, rozmnażał martwe ryby, pędził bimber z czystej wody i regenerował tkankę mózgu po śmierci (ale skóry po przebiciu gwoździami już nie)?
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | |  | 3 na 3 | piotr35 (1843 punktów) | >zdolność do przewidywania przyszłości Nie ma żadnych zdolności do przewidywania przyszłości (prekognicja). To tylko interpretacja istniejących doświadczeń życiowych. Statystycznie rzecz biorąc, nawet ślepej kurze trafia się czasem ziarno.
|
|
| | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > >zdolność do przewidywania przyszłości> Nie ma żadnych zdolności do przewidywania przyszłości (prekognicja).> To tylko interpretacja istniejących doświadczeń życiowych.> Statystycznie rzecz biorąc, nawet ślepej kurze trafia się czasem ziarno.Spokojnie, nie mieszajmy pojęć. Przewiduję, że dzisiaj późnym popołudniem słońce zajdzie i nie ma to nic wspólnego z prekognicją. Mowa potoczna bywa mylna, ale wiemy o co chodzi 
Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | piotr35 (1843 punktów) | > Przewiduję, że dzisiaj późnym popołudniem słońce zajdzie i nie ma to nic wspólnego z prekognicją.Bo to nie prekognicja, tylko wyciąganie właściwych wniosków z wiedzy i doświadczenia.
|
|
| 誰も Dare mo (2 punktów) | > Wiara to naturalna funkcja mózgu wykształcona do przewidywania przyszłości. Może też być okłamywaniem siebie bo masz wątpliwości a mimo to brniesz dalej. > W tym momencie należy zastanowić się nad podstawowymi pojęciami: przeszłość, przyszłość i> teraźniejszość. O ile przeszłość i przyszłość są w miarę zrozumiałe o tyle teraźniejszość stanowi> problem. Nie jest punktem w czasie, trwa jakiś czas ale to inna historia. W każdym razie z punktu> widzenia ludzkiego mózgu obserwowane zjawisko istnieje jako swego rodzaju połączenie przeszłości i> przyszłości.Przeszłość i przyszłość istnieje tylko w naszych umysłach. Z tej trójki teraźniejszość jest najbardziej prawdziwa. > Wiara to przewidywanie przyszłości w różnej skali. Mam nadzieję, czyli wierzę, że kupię chleb gdy> skończę to pisać. Oznacza to, że przewiduję przy okazji całe mnóstwo wydarzeń. Począwszy od tego, że> buty nie rozlecą mi się przy zakładaniu, zamek w drzwiach będzie działał podobnie jak ten w furtce.> Że nie będzie dziury w chodniku i sklep będzie otwarty a samochód z pieczywem nie rozjedzie mnie na> przejściu... Gdy lepiej się przyjrzeć okaże się, że przewidujemy całkiem trafnie ogromną ilość> zdarzeń. Mój mózg wierzy w to co przewiduje i na ogół się to sprawdza. Tam gdzie się nie sprawdza> potrzebna jest nauka przewidująca to bardziej trafnie. Z faktu, że automatycznie, bez zwracania na> to uwagi, przewidujemy ogromną ilość zdarzeń wynika, że nasz mózg opiera się na wierze. Wierze w to,Wiara nie jest planowaniem samym w sobie. > że to co było, będzie. Wierze, że jeśli postanowię pójść po chleb wszystkie zdarzenia do tego> niezbędne nastąpią włącznie z tym, że słońce będzie świecić a powódź nie nastąpi.> Podobnie działają mózgi zwierząt, kot widząc mysz umykającą do jakiejś dziury siada i czeka wierząc,> że mysz z tej dziury wyjdzie. Nie zawsze się to sprawdza ale najczęściej tak.> Mózg ludzki jest trochę bardziej złożony, na tyle bardziej, że z wiary potrafi zbudować religię.  Dobry temat, dużo musiałem pogłówkować
|
|
5 na 5 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Wiara to naturalna funkcja mózgu wykształcona do przewidywania przyszłości. Wiara to stan świadomości polegający na przekonaniu o istnieniu czegoś nie dającego się zweryfikować, np. zazwyczaj wierzymy, że krzesło z którego tylko co unieśliśmy się, by sięgnąć po leżący pośrodku stołu np. widelec, stoi tuż za nami nadal...
>Mózg ludzki [...] z wiary potrafi zbudować religię. Religia to zjawisko społeczne, do zaistnienia którego nie musi zajść ani jedno indywidualne przekonanie o prawdziwości głoszonych przez nią doktryn, ale konieczna jest wiara, że takie przekonanie jest udziałem pozostałych wyznawców. I proponuję pod tym kątem przeanalizować różnice naszego postrzegania pastafarian i np. katolików.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
 | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | > Religia to zjawisko społeczne, do zaistnienia którego nie musi zajść ani jedno indywidualne przekonanie o prawdziwości głoszonych przez nią doktryn, ale konieczna jest wiara, że takie przekonanie jest udziałem pozostałych wyznawców. Chyba nawet wiara w wiarę pozostałych wiernych nie jest dla religii konieczna - wystarczy sama (być może pusta) deklaracja uznawania doktryn. Kościoły istnieją wtedy, gdy ich działalność jest opłacalna ekonomicznie (przynajmniej dla zarządu)) i dlatego tłumią ew. konkurencję w postaci innych lub nowych (nomen omen) wyznań. Religia plotką i fasadą stoi podobnie jak reklama jakiegoś rodzaju makaronu - nie muszą za nią stać konkretne realia ani faktyczne przekonanie.
|
|
|  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> > Religia to zjawisko społeczne, do zaistnienia którego nie musi zajść ani jedno indywidualne przekonanie o prawdziwości głoszonych przez nią doktryn, ale konieczna jest wiara, że takie przekonanie jest udziałem pozostałych wyznawców.> Chyba nawet wiara w wiarę pozostałych wiernych nie jest dla religii koniecznaA znasz przypadek, by religia zaistniała mimo poczucia zespołowego pajacowania? > Kościoły istnieją wtedy, gdy ich działalność jest opłacalna ekonomicznieFenomen religii m.in. w tym, że kasa nie jest do jej zaistnienia konieczna. Ostatecznie więc element wiary w religii zachodzi, tyle, że nie wobec doktryny, lecz w wymiarze społecznym. A naszych skłonności do takich wyborów dowiódł Stanley Milgram.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) |
>> Kościoły istnieją wtedy, gdy ich działalność jest opłacalna ekonomicznie >Fenomen religii m.in. w tym, że kasa nie jest do jej zaistnienia konieczna.<<
... oba zdania nie są sprzeczne. Do zaistnienia kasa nie jest potrzebna. Ale do utrzymania w dłuższym czasie, do rozwoju i rozprzestrzeniania, owszem kasa jest już dość przydatna. A już na pewno jest potrzebna do utrzymania "nadzorców" tejże wiary i samych wiernych...😂
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
1 na 1 | psychotezjusz (10 punktów) | Po mojemu wiara to wybiórcze przyjęcie niesprawdzonej czasem nawet niesprawdzalnej z pośród jakiejś ilości zbioru koncepcji/idei. Osoba nie wybiórcza przyzna rację istnienia każdej z możliwości. Zaś wybiórcza nada wagę jednej z koncepcji,to chyba lżejszy przypadek bo ekstremalnie jedna z wielu koncepcji będzie już tylko jedyną możliwą.
|
|
-2 na 4 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Człowiek to istota religijna. Nie ma człowieka, który by nie wierzył w rzeczywistość ostateczną, a przynajmniej ja takiego człowieka nie spotkałem. Tak naprawdę nawet zapiekli ateiści wierzą - i żyją tak, jakby ta rzeczywistość wyższa naprawdę istniała. Ci ludzie wypowiadają sądy wartościujące, operują kategoriami etycznymi, estetycznymi, itp. Dla ateisty konsekwentnego wszelkie normy moralne to bełkot.
|
|
 | 7 na 7 | ZaKotem (8733 punktów) | >Człowiek to istota religijna. Nie ma człowieka, który by nie wierzył w rzeczywistość ostateczną, a przynajmniej ja takiego człowieka nie spotkałem. Tak naprawdę nawet zapiekli ateiści wierzą - i żyją tak, jakby ta rzeczywistość wyższa naprawdę istniała. Ci ludzie wypowiadają sądy wartościujące, operują kategoriami etycznymi, estetycznymi, itp. Dla ateisty konsekwentnego wszelkie normy moralne to bełkot.
Dla mnie bełkot to to, co ty piszesz. Może lepiej napisz, co to jest ta "rzeczywistość ostateczna" i co jej istnienie lub nie ma do życia i sądów wartościujących?
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
|  | 5 na 5 | Fiedia (1636 punktów) | >>Człowiek to istota religijna. Nie ma człowieka, który by nie wierzył w rzeczywistość ostateczną, a przynajmniej ja takiego człowieka nie spotkałem. Tak naprawdę nawet zapiekli ateiści wierzą - i żyją tak, jakby ta rzeczywistość wyższa naprawdę istniała. Ci ludzie wypowiadają sądy wartościujące, operują kategoriami etycznymi, estetycznymi, itp. Dla ateisty konsekwentnego wszelkie normy moralne to bełkot. >Dla mnie bełkot to to, co ty piszesz. Może lepiej napisz, co to jest ta "rzeczywistość ostateczna" i co jej istnienie lub nie ma do życia i sądów wartościujących?
Przecież to elementarne, ateiści tak naprawdę wierzą w bozie, nieba czy inne śmiesznostki. Gdyby nie wierzyli to cóż niby powstrzymywałoby ich przed mordowaniem dziewic i gwałceniem księży? Jak nie ma boga to wszystko wolno a skoro wszystkiego nie wolno to wniosek nasuwa się sam.
Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami. Michaił Bakunin.
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>>Człowiek to istota religijna. Nie ma człowieka, który by nie wierzył w rzeczywistość ostateczną, a przynajmniej ja takiego człowieka nie spotkałem. Tak naprawdę nawet zapiekli ateiści wierzą - i żyją tak, jakby ta rzeczywistość wyższa naprawdę istniała. Ci ludzie wypowiadają sądy wartościujące, operują kategoriami etycznymi, estetycznymi, itp. Dla ateisty konsekwentnego wszelkie normy moralne to bełkot. >>Dla mnie bełkot to to, co ty piszesz. Może lepiej napisz, co to jest ta "rzeczywistość ostateczna" i co jej istnienie lub nie ma do życia i sądów wartościujących? >Przecież to elementarne, ateiści tak naprawdę wierzą w bozie, nieba czy inne śmiesznostki. Gdyby nie wierzyli to cóż niby powstrzymywałoby ich przed mordowaniem dziewic i gwałceniem księży? Jak nie ma boga to wszystko wolno a skoro wszystkiego nie wolno to wniosek nasuwa się sam.
Nie koniecznie w Boga. Ale wierzą że jest coś więcej poza tym, co widać. Masz jakieś zasady moralne? Jak masz, to powiedz: są to zasady obiektywne, czy subiektywne?
|
|
| | |  | 4 na 4 | Fiedia (1636 punktów) | >Nie koniecznie w Boga. Ale wierzą że jest coś więcej poza tym, co widać.
Coś więcej czyli co dokładnie? No i skąd to wiesz? Sondaże jakieś wśród ateistów przeprowadzałeś? Czy tak sobie napisałeś i liczysz, że na piękne oczy to przejdzie?
>Masz jakieś zasady moralne?
Jakieś mam.
>Jak masz, to powiedz: są to zasady obiektywne, czy subiektywne?
Obiektywne to chyba tylko w bajkach lub religijnych mitach się pojawiają, w realnym świecie to raczej subiektywne choć w dużej mierze pokrywające się występują, vide zakaz morderstwa (od, którego są wyjątki) czy potępienie kradzieży (również są wyjątki).
Teraz będziesz starał się "udowodnić", że nie jestem ateistą? Nie wierzę w kosmicznego czarodzieja więc nie powinienem mieć żadnych zasad?
Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami. Michaił Bakunin.
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Czyli masz zasady subiektywne. Ale pedofil i morderca też mają swoje subiektywne zasady. Skoro twoje są subiektywne i ich też są subiektywne, to chyba są tak samo wartościowe. Zgadza się?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | >Czyli masz zasady subiektywne. >Ale pedofil i morderca też mają swoje subiektywne zasady. Skoro twoje są subiektywne i ich też są subiektywne, to chyba są tak samo wartościowe. Zgadza się?
Tak samo wartościowe WEDŁUG KOGO? Według mnie moje wartości są mojsze, niż twojsze, więc są najlepsze, gdyż najmojsze. Inni ludzie zaś wcale tego zdania nie podzielają i często wolą coś innego. No i cóż? Muszę się dostosować do wartości tych, którzy mają siłę, ze względu na władzę lub samą liczność, ale moje zdanie też w jakimś stopniu przyczynia się do tego, co obowiązuje. Jeszcze coś niejasne?
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Póki co sam nic nie rozumiesz. Więc najpierw trochę edukacji ci nie zaszkodzi. Po pierwsze: jeśli twoje są dobre dla ciebie, a moje są dobre dla mnie, to obiektywnie rzecz biorąc nie ma żadnego zniewalającego argumentu, żebym musiał przestrzegać akurat twoich, a nie swoich własnych. To że ty coś uważasz za dobre to jedno. Pytanie czy to, co uważasz za dobre, jest dobre obiektywnie, czy tylko jest tak w twojej głowie.
Ale mniejsza. Zapytam inaczej. Wartości moralne każdy sobie wymyśla sam, czy są jednak jakieś zasady obiektywne, których po prostu należy przestrzegać?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | >Póki co sam nic nie rozumiesz. Więc najpierw trochę edukacji ci nie zaszkodzi. >Po pierwsze: jeśli twoje są dobre dla ciebie, a moje są dobre dla mnie, to obiektywnie rzecz biorąc nie ma żadnego zniewalającego argumentu, żebym musiał przestrzegać akurat twoich, a nie swoich własnych.
Jeśli zagrożę ci, że z pomocą kolegów stłukę cię na kwaśne jabłko, jeśli nie będziesz przestrzegał moich wartości, to będzie to właśnie ZNIEWALAJĄCY argument.
>To że ty coś uważasz za dobre to jedno. Pytanie czy to, co uważasz za dobre, jest dobre obiektywnie, czy tylko jest tak w twojej głowie.
To, że ja coś uważam za dobre, jest zjawiskiem istniejącym tylko w mojej głowie.
>Ale mniejsza. Zapytam inaczej. >Wartości moralne każdy sobie wymyśla sam, czy są jednak jakieś zasady obiektywne, których po prostu należy przestrzegać?
Wartości moralne przyjmujemy w większości ze środowiska, a następnie każdy je sobie modyfikuje na swój indywidualny sposób. Czy to jeszcze jest niejasne?
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | No więc nie ma wartości obiektywnych. Czyli wszystko jedno, czy się zabija czy nie. Zaprawdę, jesteś prawdziwym konsekwentnym ateistą.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | >No więc nie ma wartości obiektywnych. >Czyli wszystko jedno, czy się zabija czy nie.
DLA KOGO wszystko jedno? Dla mnie nie wszystko jedno, bo ja subiektywnie nie lubię zazwyczaj zabijania. Dla ludzi z mojego otoczenia nie wszystko jedno, z podobnego powodu. Dla mordercy wszystko jedno, bo on nie ma nic przeciwko, Dla Boga wszystko jedno, bo Boga nie ma. Dla diabła, diabli wiedzą. Czy jakoś z tego wynika, czy DLA CIEBIE to wszystko jedno?
>Zaprawdę, jesteś prawdziwym konsekwentnym ateistą.
No widzisz, jednak tacy istnieją. Cieszę się, że jednak coś przyjmujesz do wiadomości.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | tarkos (10757 punktów) | > Wartości moralne każdy sobie wymyśla sam, czy są jednak jakieś zasady obiektywne, których po prostu należy przestrzegać? Zasady sformułowane przez Jehowę lub Allacha są zapewne wymyślone indywidualnie, więc należy je zaliczać do skrajnie subiektywnych. O obiektywizacji norm moralnych można mówić wtedy, gdy jest zachowana przynajmniej zasada wzajemności (której w pańszczyźnianych konstrukcjach religijnych brak).
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Fiedia (1636 punktów) | >Czyli masz zasady subiektywne.
Powiedzmy.
>Ale pedofil i morderca też mają swoje subiektywne zasady. Skoro twoje są subiektywne i ich też są subiektywne, to chyba są tak samo wartościowe. Zgadza się?
Nie, nie zgadza się. Tak się składa, że molestowaniu czy morderstwom jest przeciwna większa liczba ludzi niż ilość ludzi pochwalająca te czyny. Nadto ja uważam je za czyny godne potępienia i nie widzę żadnego powodu, dla którego przeciwne sądy miałyby mieć tą samą wartość, zważywszy na to jak na ogólny dobrostan wpływają.
Zresztą żeby mordować nie trzeba uznawać morderstwa za coś dobrego, czego przykładem są zabójstwa impulsywne. Nadto morderstwo może być uznawane ogólnie za złe w ramach danej kultury, lecz w określonych przypadkach za usprawiedliwione, vide honorowe zabójstwa.
Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami. Michaił Bakunin.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Nie, nie zgadza się. Tak się składa, że molestowaniu czy morderstwom jest przeciwna większa liczba ludzi niż ilość ludzi pochwalająca te czyny.
Większość ludzi uważa homoseksualizm za niemoralny. Ty - jakbyś chciał być konsekwentny - też musiałbyś tak uważać. Ale nie przypominam sobie żeby moralność miała coś wspólnego z większością. Palenie czarownic było zniesione wbrew woli większości.
>Nadto ja uważam je za czyny godne potępienia i nie widzę żadnego powodu, dla którego przeciwne sądy miałyby mieć tą samą wartość, zważywszy na to jak na ogólny dobrostan wpływają.
Przeczysz sam sobie. Albo każdy ma wartości subiektywne - a więc mają wartość tylko subiektywną, albo istnieją wartości OBIEKTYWNE, które mają wartość obiektywną. Ty zaś mówisz, że masz wartości subiektywne, ALE SĄDY PRZECIWNE NIE MAJĄ TEJ SAMEJ WARTOŚCI. Ale nie mają tej samej wartości = są obiektywnie gorsze. Więc jednak uznajesz jakieś wartości obiektywne.
>Zresztą żeby mordować nie trzeba uznawać morderstwa za coś dobrego, czego przykładem są zabójstwa impulsywne. Nadto morderstwo może być uznawane ogólnie za złe w ramach danej kultury, lecz w określonych przypadkach za usprawiedliwione, vide honorowe zabójstwa.
Zgadza się. Ale ja akurat mówię o mordercach, którzy po prostu lubią zabijać, i nic złego w tym nie widzą.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Fiedia (1636 punktów) | > Większość ludzi uważa homoseksualizm za niemoralny.Udowodnij. To wprawdzie co innego bo można być za owymi związkami i wciąż uznawać homoseksualizm za niemoralny ale, ponad 50% Polaków popiera prawnie uregulowanie związków homoseksualnych.> Ty - jakbyś chciał być konsekwentny - też musiałbyś tak uważać.Bynajmniej. Mi tam bajeczki o grzechach czy obrzydliwościach niezbyt pasują, więc jako człowiek cywilizowany w robieniu czegoś co innym nie szkodzi nic złego nie widzę. > Ale nie przypominam sobie żeby moralność miała coś wspólnego z większością. Palenie czarownic było zniesione wbrew woli większości.Było? A może większość zmieniła zdanie, zmieniła się atmosfera moralna i dlatego właśnie zaprzestano owego palenia? > Przeczysz sam sobie. Albo każdy ma wartości subiektywne - a więc mają wartość tylko subiektywną, albo istnieją wartości OBIEKTYWNE, które mają wartość obiektywną.Pieprzysz. Ja swoje wartości (tyczące się morderstw i pedofilii) uważam, za ważniejsze a rojenia oszołomów popierających owe zjawiska za mało ważne. Oszołomy owe mogą myśleć inaczej, ale szczęśliwe podobnie jak ja uważa społeczeństwo, a jeszcze szczęśliwiej prawo leje na sądy moralne przestępców. > Ty zaś mówisz, że masz wartości subiektywne, ALE SĄDY PRZECIWNE NIE MAJĄ TEJ SAMEJ WARTOŚCI. Ale nie mają tej samej wartości = są obiektywnie gorsze.Co w tym chłopie sprzecznego? Poglądom, podług których morderstwa są dobre nie przyznaje żadnej wartości bo nie ma żadnego powodu, dla którego powinienem to robić. Jeśli uważam niemordowanie za dobre to jakim cudem powinienem przyznawać jakąkolwiek wartość poglądowi mówiącemu o morderstwie jako czymś dobrym? > Więc jednak uznajesz jakieś wartości obiektywne.Nie. Ale wątpię iżbym był cię w stanie przekonać skoro zdaje ci się, że wiesz lepiej. Uznaje istnienie wartości (nie cierpię tego słowa) subiektywnych choć wspólnych dla wielkiej liczby ludzi.
Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami. Michaił Bakunin.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Ale nie masz też powodów, by zabijanie czy pedofilię uważać za złe. To irracjonalne, nieoparte na faktach przekonanie.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fiedia (1636 punktów) | >Ale nie masz też powodów, by zabijanie czy pedofilię uważać za złe.
Nie mam? Pogratulowałbym umiejętności czytania w myślach gdyby nie to, że srodze się mylisz.
>To irracjonalne, nieoparte na faktach przekonanie.
Jeśli takie założenie pozwala ci lepiej spać to kimże jestem aby się sprzeciwiać.
Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami. Michaił Bakunin.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nie masz. Bo takie powody nie istnieją. Chyba że się mylę, wtedy wymień jeden powód, żeby pedofilia była zła.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fiedia (1636 punktów) | >Nie masz. Bo takie powody nie istnieją.
Nie istnieją? Ot ciekawostka. Tylko jakoś niespecjalnie chce mi się wierzyć ci na słowo.
>Chyba że się mylę, wtedy wymień jeden powód, żeby pedofilia była zła.
Ty się nie mylisz. Ty najzwyczajniej w świecie majaczysz, bajdurzysz i pleciesz. Uroiłeś sobie niemoralnych ateistów i nie możesz pojąć, iż mogę molestowanie za złe/szkodliwe/krzywdzące uważać bo stanowi ono naruszenie nietykalności cielesnej i wykorzystanie osoby nie w pełni dojrzałej. Mógłbym jeszcze dodać, że mój pogląd jest rezultatem wychowania w takiej a nie innej kulturze i takich a nie innych czasach ale to chyba zbyteczne.
Napisz może, że według ciebie jak nie ma bozi to nie ma moralności, jeśli rzecz jasna tak uważasz. Uczciwiej będzie a ja nie będę musiał czasu na rozmowę z ideologicznie zaimpregnowanym tracić; wierzącego przecież nikt nie przekona, że czarne jest czarne, kiedy on sądzi inaczej.
Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami. Michaił Bakunin.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nic nie rozumiem z tego bełkotu. Naucz się najpierw polskiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fiedia (1636 punktów) | >Nic nie rozumiem z tego bełkotu. Naucz się najpierw polskiego.
Nieuczonyś widać chłoptasiu więc to czegóż pojąć nie jesteś w stanie bełkotem zwiesz. Ale tak po prawdzie nie musiałeś nawet pisać, że nie rozumiesz jako że twoje posty są najlepszym owego nierozumienia świadectwem.
W kwestii języka - jakież to niedostatki dostrzegłeś o mistrzu?* Zbyt skomplikowane słownictwo? Zważywszy na twój poziom intelektualny winien byłem napisać, że pedofilia jest be a brak takich skłonności jest cacy, ale mylić się jest rzeczą ludzką.
*To pytanie retoryczne. Po tym co pokazałeś za grosz mnie twoje majaki nie interesują.
Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami. Michaił Bakunin.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Nie masz. Bo takie powody nie istnieją. Nie istnieją? Ot ciekawostka. Tylko jakoś niespecjalnie chce mi się wierzyć ci na słowo. >Chyba że się mylę, wtedy wymień jeden powód, żeby pedofilia była zła. Ty się nie mylisz. Ty najzwyczajniej w świecie majaczysz, bajdurzysz i pleciesz. Uroiłeś sobie niemoralnych ateistów i nie możesz pojąć, iż mogę molestowanie za złe/szkodliwe/krzywdzące uważać bo stanowi ono naruszenie nietykalności cielesnej i wykorzystanie osoby nie w pełni dojrzałej. Mógłbym jeszcze dodać, że mój pogląd jest rezultatem wychowania w takiej a nie innej kulturze i takich a nie innych czasach ale to chyba zbyteczne.
Napisz może, że według ciebie jak nie ma bozi to nie ma moralności, jeśli rzecz jasna tak uważasz. Uczciwiej będzie a ja nie będę musiał czasu na rozmowę z ideologicznie zaimpregnowanym tracić; wierzącego przecież nikt nie przekona, że czarne jest czarne, kiedy on sądzi inaczej.________________ > Nic nie rozumiem z tego bełkotu.Tak, jest to widocznym: www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,51013www.racjon(*)m.php/s,694399/z,0/d,4#w699212> Naucz się najpierw polskiego.A Szanowny Pan mniema, iż zna polski dużo lepiej i jego spójne i sensowne wywody są zawsze wyartykułowane jasną oraz piękną polszczyzną? Gratuluję dobrego mniemania, mnie się to nie udaje i zawsze jakieś tam wątpliwości pozostają. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>>Człowiek to istota religijna. Nie ma człowieka, który by nie wierzył w rzeczywistość ostateczną, a przynajmniej ja takiego człowieka nie spotkałem.
To więc widać z kim przestajesz. Ja Tobie powiem, że ta Twoja "wieczność ostateczna" polega na tym, że wracasz do NATURY, a raczej atomy z jakich zostałeś zbudowany przez tą samą NATURĘ. Robaki mają krótkotrwałą radość z wyżerki, bo też zdychają i jako atomy wracają do NATURY. Taki jest cykl zamknięty na tym największym znanym ludzkości statku kosmicznym nazywanym przez widoczną, ludzką zarozumiałość, Ziemią. W procesie krążenia materii, taki obieg jest naturalny. Tak więc nie wiesz czy jakiś atom nie był składnikiem ciała chorego na leprę, a Twoje atomy np. bakterii gruźliczych nie będą kiedyś tam wykorzystane przy tworzeniu nowego życia. Tak można to widzieć, bo atomy nie chorują na ludzkie przypadłości! W tym więc tkwi Twoje "wieczne trwanie". Oczywiście, że nie masz pojęcia kto dysponuje akurat Twoimi atomami. Może następne pokolenia tych robaków? Takie pojęcia wprowadzają smutne refleksje i u słabszych psychicznie mogą wywoływać stresy lękowe na granicy paranoi i totalną beznadzieję. W każdym bądź razie bilans materii winien, przynajmniej teoretycznie jak w księgowości, wyjść na zero. Uciekają się więc do tych, którzy mają dokładną "wiedzę" na ten temat i wciskają Tobie kit o duszy (zauważ niematerialnej), byś był pewien, że nie wszystek umrzesz. Umrzesz wtedy "zdrowszy" psychicznie.
>Tak naprawdę nawet zapiekli ateiści wierzą - i żyją tak, jakby ta rzeczywistość wyższa naprawdę istniała. Ci ludzie wypowiadają sądy wartościujące, operują kategoriami etycznymi, estetycznymi, itp. Dla ateisty konsekwentnego wszelkie normy moralne to bełkot.
Moje stanowisko określiłem poniżej.
>>>Dla mnie bełkot to to, co ty piszesz. Może lepiej napisz, co to jest ta "rzeczywistość ostateczna" i co jej istnienie lub nie ma do życia i sądów wartościujących? >>Przecież to elementarne, ateiści tak naprawdę wierzą w bozie, nieba czy inne śmiesznostki. Gdyby nie wierzyli to cóż niby powstrzymywałoby ich przed mordowaniem dziewic i gwałceniem księży? Jak nie ma boga to wszystko wolno a skoro wszystkiego nie wolno to wniosek nasuwa się sam.
Co za kapitalnie genialna logika!
>Nie koniecznie w Boga. Ale wierzą że jest coś więcej poza tym, co widać. >Masz jakieś zasady moralne? >Jak masz, to powiedz: są to zasady obiektywne, czy subiektywne?
Ale motasz! Jeśli Ty masz zasady jakieś tam, to oczywistym, że są subiektywnymi. A co to jest obiektywizm? Suma , czy też średnia wszystkich subiektywizmów? Tym bardziej, że mówisz o zasadach moralnych mogących być bardzo różnymi. Np. wg zasad moralnych katolika grzeczne dziewczynki idą do nieba. Ale niegrzeczne mają niebo na ziemi. W islamie niegrzeczne dziewczynki są kamieniowane. Wszystko wg zasad moralnych. Obiektywnych czy subiektywnych? Twoich czy powszechnych? No to przekazuję Wam znak pokoju.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
|
|
|  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Ma bardzo dużo. Jeśli coś wartościuję, to uznaję, że istnieje rzeczywistość wyższa, a mówiąc dokładnie: rzeczywistość wartości. Że wartości istnieją realnie, tak jak istnieje Nowy Jork. Bo inaczej wartości byłby urojeniem. Kiedy więc mówisz, że pedofilia jest zła, to znaczy że uznajesz że istnieje jakieś obiektywne zło. A nauka tego nie potwierdza. Więc powinieneś przestać wierzyć, że cokolwiek jest złe.
|
|
| |  | 5 na 5 | ZaKotem (8733 punktów) | >Ma bardzo dużo. >Jeśli coś wartościuję, to uznaję, że istnieje rzeczywistość wyższa, a mówiąc dokładnie: rzeczywistość wartości. Że wartości istnieją realnie, tak jak istnieje Nowy Jork. >Bo inaczej wartości byłby urojeniem. >Kiedy więc mówisz, że pedofilia jest zła, to znaczy że uznajesz że istnieje jakieś obiektywne zło. >A nauka tego nie potwierdza. Więc powinieneś przestać wierzyć, że cokolwiek jest złe.
Chłopie, jeśli mówię, że coś jest złe, na przykład pedofilia albo religia, to znaczy, że moim prywatnym zdaniem to coś jest szkodliwe dla ludzi. Moje zdanie istnieje obiektywnie i nie potrzeba żadnej nadrzeczywistosci, żeby mieć i wyrazić opinię na jakiś temat. Każdy, kto omija studnię, zamiast do niej wpaść, wartościuje, bo swym zachowaniem wykazuje, że uważa niewpadnięcie do studni za lepsze od wpadnięcia. Nawet osioł dokonuje takiego wartościowania. Czy osioł, omijając studnię, zamiast do niej wpaść, wykazuje świadomość nadrzeczywistosci?
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Sytuacja ze studnią nie ma wiele wspólnego z wartościowaniem. To po prostu doświadczenie: coś jest nieprzyjemne więc tego unikam. Tylko zastanów się nad ocenianiem wyborów innych ludzi w kategoriach moralnych. Powiedzmy ktoś zabił sąsiada dla 5 zł. Twoim subiektywnym zdaniem nie powinien tego robić. Ale skoro to zdanie jest subiektywne, to jest też niezobowiązujące: czemu morderca miałby słuchać czyichś subiektywnych opinii, co do których słuszności nie ma dowodów?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | >Sytuacja ze studnią nie ma wiele wspólnego z wartościowaniem. To po prostu doświadczenie: coś jest nieprzyjemne więc tego unikam.
Serio uważasz, że trzeba wpaść do studni, żeby potem tego unikać? Nie trzeba doświadczenia. Wystarczy naturalny odruch, nakazujacy unikać niebezpieczeństwa.
>Tylko zastanów się nad ocenianiem wyborów innych ludzi w kategoriach moralnych. Powiedzmy ktoś zabił sąsiada dla 5 zł. >Twoim subiektywnym zdaniem nie powinien tego robić. Ale skoro to zdanie jest subiektywne, to jest też niezobowiązujące: czemu morderca miałby słuchać czyichś subiektywnych opinii, co do których słuszności nie ma dowodów?
A dlatego, że takich, co myślą jak ja, jest kilkadziesiąt milionów, a takich jak on zaledwie tysiące. Więc jak się nie dostosują, spuszczamy im wp... i wsadzamy do paki. Po co nam DOWODY SŁUSZNOŚCI, które nie istnieją, skoro mamy siłę? Do tego, żeby PRZESTRZEGAĆ społecznych norm, nie trzeba argumentów bardziej finezyjnych, niż pała. Argumentów potrzeba, aby przekonać kogoś do uznaniaza słuszne czegoś innego. Co właśnie dowodzi, że wartości są subiektywne. Argumentami nie przekonasz człowieka do tego, żeby czerwone widział tak, jak zielone, a można przekonać kogoś do tego, aby dłubanie w nosie oceniał tak, jak gwałt na dziewicy.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >A dlatego, że takich, co myślą jak ja, jest kilkadziesiąt milionów, a takich jak on zaledwie tysiące. Więc jak się nie dostosują, spuszczamy im wp... i wsadzamy do paki. Po co nam DOWODY SŁUSZNOŚCI, które nie istnieją, skoro mamy siłę? Do tego, żeby PRZESTRZEGAĆ społecznych norm, nie trzeba argumentów bardziej finezyjnych, niż pała. Argumentów potrzeba, aby przekonać kogoś do uznaniaza słuszne czegoś innego. Co właśnie dowodzi, że wartości są subiektywne. Argumentami nie przekonasz człowieka do tego, żeby czerwone widział tak, jak zielone, a można przekonać kogoś do tego, aby dłubanie w nosie oceniał tak, jak gwałt na dziewicy.
Po pierwsze: argumentum ad populum. Jeden z podstawowych błędów logicznych. Po drugie: rozumiem, że nie ma więc obiektywnych wartości, jest tylko przewaga silniejszych nad słabszymi. Ale to, że ludzie niezabijający mają przewagę nad zabijającymi wcale nie znaczy, że mają rację. Czyli w sumie wszystko jedno, czy się zabija, czy nie. Moralnie to nie ma znaczenia.,
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Po pierwsze: argumentum ad populum. Jeden z podstawowych błędów logicznych.
Załamujesz mnie. Stwierdzenie faktu: ludzie przestrzegają prawa, bo boją się policji to dla ciebie "argumentum ad populum"?
>Po drugie: rozumiem, że nie ma więc obiektywnych wartości, jest tylko przewaga silniejszych nad słabszymi. Ale to, że ludzie niezabijający mają przewagę nad zabijającymi wcale nie znaczy, że mają rację.
No, załapałeś! Alleluja!
>Czyli w sumie wszystko jedno, czy się zabija, czy nie. Moralnie to nie ma znaczenia.
DLA KOGO to nie ma znaczenia?
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Pytanie "dla kogo" jest źle postawione. Bo na pewno nie dla ludzi - w sumie co mnie obchodzi, że ktoś nie chce być zabity. Chodzi o to, że nie ma znaczenia obiektywnie, ogólnie. Czyli jak kogoś zabiję to nie stanę się przez to gorszym człowiekiem, najwyżej mnie ktoś niezobowiązująco uzna za gorszego. Ale to nie powód, by brać to do siebie.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Chodzi o to, że nie ma znaczenia obiektywnie, ogólnie. Czyli jak kogoś zabiję to nie stanę się przez to gorszym człowiekiem, najwyżej mnie ktoś niezobowiązująco uzna za gorszego.
Tak jest. Obiektywnie nie ma znaczenia, tak samo jak obiektywnie nic nie jest smaczne ani seksowne.
>Ale to nie powód, by brać to do siebie.
A to już zależy od ciebie, czy bierzesz do siebie to, co ludzie o tobie myślą, czy nie.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
 | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | >Człowiek to istota religijna.
Człowiek to istota głupia. Takie przypadki chodzą po ludziach.
>... a przynajmniej ja takiego człowieka nie spotkałem.
Nie spotkałeś się jeszcze z wieloma faktami. Lecz nie wywołuje to w Tobie żadnej konstruktywnej refleksji.
Drobner, poza 'bełkotem' o 'rzeczywistości ostatecznej'
|
|
|  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nie spotkałeś się jeszcze z wieloma faktami. >Lecz nie wywołuje to w Tobie żadnej konstruktywnej refleksji. A w Tobie jakie konstruktywne refleksje wywołują nienapotkane fakty?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >>Nie spotkałeś się jeszcze z wieloma faktami. >>Lecz nie wywołuje to w Tobie żadnej konstruktywnej refleksji. >A w Tobie jakie konstruktywne refleksje wywołują nienapotkane fakty?
A choćby potrzeba wstrzemięźliwości w operowaniu kwantyfikatorami ogólnymi ('dużymi').
Drobner, wymijająco...
|
|
| | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Nie spotkałeś się jeszcze z wieloma faktami. >>>Lecz nie wywołuje to w Tobie żadnej konstruktywnej refleksji. >>A w Tobie jakie konstruktywne refleksje wywołują nienapotkane fakty? >A choćby potrzeba wstrzemięźliwości w operowaniu kwantyfikatorami ogólnymi ('dużymi'). >Drobner, wymijająco... Faktycznie.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > wymijająco...
... bo późno i 'śpiąco'... ====
Nieśmiało proponuję jednak zwrócić uwagę na właściwy, (ukryty) podmiot mojego ostatniego zdania. "To", to nie "one".
====
Teraz już zamilczę, by nie "rozwiać wszelkich wątpliwości".
Drobner, 'to one'
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nieśmiało proponuję jednak zwrócić uwagę na właściwy, (ukryty) podmiot mojego ostatniego zdania.> "To", to nie "one".Zatem jakie konstruktywne refleksje miałoby wywoływać nienapotykanie wielu faktów? > Teraz już zamilczę, by nie "rozwiać wszelkich wątpliwości".A ja nie, jako że dopiero teraz napisałam to, co pomyślałam wtedy, kiedy nie napisałam tego, , co pomyślałam... Czy jakoś tak. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > Zatem jakie konstruktywne refleksje miałoby wywoływać nienapotykanie wielu faktów?W tym konkretnym Przypadku sugerowałbym aktywne inicjowanie 'napotykania' faktów np. poprzez zwiększenie częstotliwości spacerów do bibliotek, księgarń, a przez to interakcji z książkami i zawartymi w nich różnymi ideami naukowymi oraz filozoficznymi, światopoglądowymi, religioznawczymi tudzież religijnymi. Proponowałbym również zamierzone 'spotkanie' i wniknięcie w logikę (choćby formalną), próbującą opisać sposoby funkcjonowania 'umysłu' ludzkiego. [Drobner: Implikacja...  ] Jest to podstawowy warunek do możliwości 'oglądu' swojej własnej wiedzy w aspekcie epistemologicznym (np. w celu uchwycenia charakteru jej 'mojszości'). Spodziewałbym się przynajmniej dysonansu poznawczego. Obiektywnej rewizji światopoglądu opartego [również] na nieuświadomionych dogmatach, bezwiednych stereotypach, 'nibynaukowych' 'konkretach' - w tym Przypadku nie przewiduję. Drobner, niewymijajaco napisałem to, co pomyślałem wtedy, kiedy nie napisałem tego, , co pomyślałem. Właśnie tak!
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Zatem jakie konstruktywne refleksje miałoby wywoływać nienapotykanie wielu faktów? >W tym konkretnym Przypadku sugerowałbym... Szukam dla tego przypadku większego kwantyfikatora, może to być np. Zasada (ale nie Sobiesław).
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > >>Zatem jakie konstruktywne refleksje miałoby wywoływać nienapotykanie wielu faktów?> >W tym konkretnym Przypadku sugerowałbym... >Szukam...!  (Miałem świadomość, że istnieją 'retoryczne pytania'. Tu i teraz nauczyłem się od Ciebie, że istnieją również retoryczne odpowiedzi. Dziękuję.) > Szukam większego niż ten przypadek kwantyfikatora...A to dowodzi, że... znalazłaś, mimo pełnej świadomości, że... go nie ma. Drobner, w pełnym podziwu ukłonie
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>  Raczej  Ty, albowiem mój opozycyjny apel o Zasadę na własną przekułeś chwałę. Taki to z Ciebie Sobie-sław.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > > > Raczej Ty, albowiem> mój opozycyjny apel o Zasadę na własną przekułeś chwałę.> Taki to z Ciebie Sobie-sław.A jakaż to chwała dla mnie, kiedy przyznaję, że Zasad czy Kwantyfikatorów 'objawiać' Ci nie mogę z co najmniej trzech oczywistych powodów: 1. 'nauk' takich i 'objawień' Ty już nie potrzebujesz, znając je; 2. kimże jestem ja, bym się tak czynić ośmielał?; 3. nie istnieje nic, co mogłoby być 'objawione'. Możemy zatem sobie wspólnie pomilczeć, jak wszyscy ci, którzy znają Odpowiedź na to jedyne Pytanie... Drobner, chętnie milczący
|
|
 | 8 na 8 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> zapiekli ateiści [...] żyją tak, jakby ta rzeczywistość wyższa naprawdę istniała.Tylko Ci się wydaje, bo choć faktycznie Wy wierzący i my ateiści żyjemy podobnie, to dzieje się tak nie dlatego, że ateiści żyją, jakby wierzyli, lecz dlatego, że wierzący żyją, jakby nie wierzyli. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
 | 5 na 5 | Irracja (4721 punktów) | >Człowiek to istota religijna.< >Nie ma człowieka, który by nie wierzył w rzeczywistość ostateczną, a przynajmniej ja takiego człowieka nie spotkałem. Tak naprawdę nawet zapiekli ateiści wierzą - i żyją tak, jakby ta rzeczywistość wyższa naprawdę istniała.<
... Badura. Następny, kurde la'belle, co chce z siano zamienić w złoto. Człowiek to przede wszystkim istota strachliwa gdy staje przed czymś czego nie wie, czego nie ogarnia. A czymś takim jest śmierć i to co po niej. Dlatego jest podatny na wyobrażenia z pogranicza mistyki. To naturalne, że nawet ateiści czują pewien lęk przed śmiercią i nieznanym przychodzącym z nią. Każdy wolny i nie bojący się wolności człowiek kreuje swój światopogląd i zmienia go pod wpływem otaczającej rzeczywistości którą stara się zbadać i rzetelnie wyjaśnić. Tylko niewolnik bojacy się nieznanej sobie wolności stara się "wtłoczyć" rzeczywistość w ramy własnej mistyki. I dlatego prezentowana przez pana opinia jest tylko nieuzasadnioną nadinterpretacją, próbą dostosowania nie rozumianych przesłanek w ramy jakiejś tam mistyki...
>Ci ludzie wypowiadają sądy wartościujące, operują kategoriami etycznymi, estetycznymi, itp. Dla ateisty konsekwentnego wszelkie normy moralne to bełkot.<
... dla konsekwentnego ateistą bełkotem jest wiązanie powstania i przestrzegania wartości moralnych z nieistniejącym, a na pewno z nie realnym pojęciem Boga. Wiara w moralność, etykę czy praworządność nie jest tożsama z wiarą w jakiegokolwiek nadprzyrodzoność. Wręcz przeciwnie, to ludzie wierzący w Boga wydają się bardziej skłonnymi do odrzucenia moralności skoro potrzebują do jej przestrzegania niskich pobudek i instynktów w postaci strachu przed piekłem, czy pożądaniem nagrody w niebie. Widać tutaj nieuzasadnione przypisywanie własnych postaw osobom trzecim, w tym wypadku ateistom...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
|  | -2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Ale żeś popłynął. Zupełnie nie wiesz o czym piszesz. Moralność to nie mistyka? Właśnie to mistyka pełną gębą, a mówiąc dokładniej: wiara w rzeczywistość wyższą. Bo jeśli prawdy moralne są subiektywne, to znaczy że znajdują się tylko w mojej głowie, i nie mają odpowiednika w rzeczywistości. Są więc urojeniem. Żeby jakaś zasada moralna obowiązywała, musi być obiektywna - realnie istniejąca. Dlatego wg. ateistycznego światopoglądu nie ma żadnych zasad moralnych, bo nie może ich być. Dlatego też ateistów prawie nie ma, a ci co się nimi nazywają, tak naprawdę są wierzący.
|
|
| |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Moralność to nie mistyka? Właśnie to mistyka pełną gębą, a mówiąc dokładniej: wiara w rzeczywistość wyższą. >Bo jeśli prawdy moralne są subiektywne, to znaczy że znajdują się tylko w mojej głowie, i nie mają odpowiednika w rzeczywistości. Są więc urojeniem.
Może w twojej głowie znajdują się tylko urojenia, nawet to prawdopodobne. W mojej prócz urojeń jest miejsce na inne SUBIEKTYWNE rzeczy: opinie, gusty, preferencje, oceny. Wszystkie te rzeczy nie mają żadnego odpowiednika POZA MNĄ, więc są subiektywne, ale jako część mojej osoby istnieją OBIEKTYWNIE. To, że lubię frytki, nie jest zadnym urojeniem, tylko obiektywnym faktem. UROJENIEM byłoby natomiast, gdybym z faktu, że lubię frytki, wyciągnął wniosek, że frytki są dobre same w sobie, a ci, co nie lubią frytek, są zboczeńcami.
>Żeby jakaś zasada moralna obowiązywała, musi być obiektywna - realnie istniejąca.
Żeby zasada obowiązywała, wystarczy żeby ktoś, kto tego chce, zaopatrzył się w solidną pałę i używał jej sprawniej niż ci, co tego nie chcą.
> Dlatego wg. ateistycznego światopoglądu nie ma żadnych zasad moralnych, bo nie może ich być.
Nie ma "ateistycznego światopoglądu " tak samo jak nie ma światopoglądu bezalkoholowego albo wegetariańskiego.
>Dlatego też ateistów prawie nie ma, a ci co się nimi nazywają, tak naprawdę są wierzący.
Wegetarian też nie ma, bo przecież rośliny są z tego samego, co zwierzęta, więc ci co nazywają się wegetarianami, tak naprawdę są mięsożerni.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >To, że lubię frytki, nie jest zadnym urojeniem, tylko obiektywnym faktem. UROJENIEM byłoby natomiast, gdybym z faktu, że lubię frytki, wyciągnął wniosek, że frytki są dobre same w sobie, a ci, co nie lubią frytek, są zboczeńcami.
No właśnie. Czyli mogę nie lubić zabijać, ale mówić, że nikt nie powinien zabijać innych dla 5 złotych to jest już urojenie. Mogę nie lubić wiary w Boga, ale jeśli powiem, że muzułmanie nie powinni ścinać ateistów, to wtedy popadam w urojenie. Bo nie ma czegoś takiego jak obowiązujące powinności.
>Żeby zasada obowiązywała, wystarczy żeby ktoś, kto tego chce, zaopatrzył się w solidną pałę i używał jej sprawniej niż ci, co tego nie chcą.
Aha. Czyli jak chcę kogoś zabić, i mam gwarancję, że nic mi się za to nie stanie (bo np. mam raka więc i tak został mi tydzień życia), to nie ma powodu bym tego nie robił.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | >>To, że lubię frytki, nie jest zadnym urojeniem, tylko obiektywnym faktem. UROJENIEM byłoby natomiast, gdybym z faktu, że lubię frytki, wyciągnął wniosek, że frytki są dobre same w sobie, a ci, co nie lubią frytek, są zboczeńcami. >No właśnie. Czyli mogę nie lubić zabijać, ale mówić, że nikt nie powinien zabijać innych dla 5 złotych to jest już urojenie.
MÓWIENIE to nadal fakt. Jeśli kogoś swoim mówieniem przekonasz, to jego przekonanie też będzie faktem. To, że zabijanie za 5 zł OBIEKTYWNIE jest złem, nawet jeśli nikt by tak nie uwazał - to jest urojeniem.
>>Żeby zasada obowiązywała, wystarczy żeby ktoś, kto tego chce, zaopatrzył się w solidną pałę i używał jej sprawniej niż ci, co tego nie chcą. >Aha. Czyli jak chcę kogoś zabić, i mam gwarancję, że nic mi się za to nie stanie (bo np. mam raka więc i tak został mi tydzień życia), to nie ma powodu bym tego nie robił.
OBIEKTYWNIE nie ma powodu, żebyś tego nie robił. Można się odwoływać tylko do twoich subiektywnych przekonań, żeby cię od tego odwieść, albo przeciwnie, namówić.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | No, zgadzam się ze wszystkim. To jest właśnie myślenie ateistyczne, gdzie nie ma miejsca na przekonania metafizyczne. Ateista może mieć tylko takie stanowisko jak ty, inaczej byłby niekonsekwentny: problem w tym, ze większość ateistów, także na tym forum, cały czas ma w sobie myślenie chrześcijańskie, nawet jeśli już formalnie nie wierzą w Boga. Na przykład ludzie jednym chórem odpowiadają, że zdrada małżeńska jest niemoralna. Albo, że homoseksualizm jest moralny. Itp, itd. Prawda ateistyczna jest jednak taka, że ani nie są to rzeczy moralne, ani niemoralne, tylko po prostu są różne gusta - wszystkie subiektywne, a więc wszystkie sobie równe.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | >No, zgadzam się ze wszystkim. >To jest właśnie myślenie ateistyczne, gdzie nie ma miejsca na przekonania metafizyczne. >Ateista może mieć tylko takie stanowisko jak ty, inaczej byłby niekonsekwentny: problem w tym, ze większość ateistów, także na tym forum, cały czas ma w sobie myślenie chrześcijańskie, nawet jeśli już formalnie nie wierzą w Boga. >Na przykład ludzie jednym chórem odpowiadają, że zdrada małżeńska jest niemoralna. >Albo, że homoseksualizm jest moralny.
Cholewka, jeszcze tu żadnego chóru nie spotkałem, coś mnie ominęło. Możesz podać linki do tych choralnych wypowiedzi?
>Itp, itd. Prawda ateistyczna jest jednak taka, że ani nie są to rzeczy moralne, ani niemoralne, tylko po prostu są różne gusta - wszystkie subiektywne, a więc wszystkie sobie równe. >
Różne są gusta i wszystkie subiektywne, ale SKUTKI subiektywnych przekonań istnieją obiektywnie. Przekonanie, że nie wolno kraść, nie jest samo w sobie jakoś lepsze od tego, że wolno kraść. Na bezludnej wyspie Robinson moze sobie myśleć tak albo siak i nic z tego nie wynika. Ale społeczeństwo, w którym wolno kraść, przegra w konfrontacji z takim, w którym nie wolno, i to będzie obiektywne. Racjonalista (nie: ateista, bo nie ma ateistycznej etyki) kiedy rozważa np. czy należy bić dzieci, czy raczej nie, nie odwołuje się do żadnych obiektywnych wartości, tylko próbuje ustalić, jakie skutki społeczne wywołują dane działania i na tej podstawie coś nakazać, czegoś zakazać a coś innego tolerować.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Irracja (4721 punktów) | >To jest właśnie myślenie ateistyczne, gdzie nie ma miejsca na przekonania metafizyczne.<
... no fakt, ateista nie zaprząta sobie głowy urojeniami...
>Ateista może mieć tylko takie stanowisko jak ty, inaczej byłby niekonsekwentny: problem w tym, ze większość ateistów, także na tym forum, cały czas ma w sobie myślenie chrześcijańskie, nawet jeśli już formalnie nie wierzą w Boga.<
... a powiedz dlaczego właśnie chrześcijańskie a nie islamskie czy mojżeszowe?. Te religie również wierzą w tego samego Boga. A ateiści nie tylko z chrześcijaństwa się wywodzą. A wiesz ile jest jeszcze innych religii w których wyznaje się Boga? Czyżbyś był "rasistą religijnym"?...
>Na przykład ludzie jednym chórem odpowiadają, że zdrada małżeńska jest niemoralna.<
... którzy ludzie? Wszyscy? No i znam nawet katolików zdradzających przy każdej okazji, bo wierzą iż spowiedź załatwi wszystko, a partner/partnerka nie mogą i tak ich opuścić - wszak w katolicyzmie rozwodów się nie uznaje. To dopiero "wspaniała katolicka moralność"...😂
>Prawda ateistyczna jest jednak taka, że ani nie są to rzeczy moralne, ani niemoralne, tylko po prostu są różne gusta - wszystkie subiektywne, a więc wszystkie sobie równe.<
... a to prawda, dotycząca nie tylko ateistów. Nie ma rzeczy, czynów, itp moralnych i niemoralnych, wszystkie są więc sobie równe w tym względzie. Ich wydźwięk zależy od okoliczności i skutków, a dokładnie od ich interpretacji. Katolicy tak samo postępują. W myśl przykazania "nie zabijaj" potępiają morderców, co nie przeszkadzało im nigdy w rozpalaniu stosów i eksterminacji tzw? pogan i niewiernych. Kara śmierci im również nie przeszkadza, zwłaszcza gdy sami ucierpią...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Bo przykazanie "nie zabijaj" nie dotyczy kary śmierci.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Bo przykazanie "nie zabijaj" nie dotyczy kary śmierci.
Wg jakiej religii?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >>Bo przykazanie "nie zabijaj" nie dotyczy kary śmierci. >Wg jakiej religii? <
... szarley, może mu chodzi o to, że kler i klerykałowie nigdy sami za kata nie robili. Stać ich na wynajęcie kata, ewentualnie zawsze się znajdzie oszołom gotowy za nich zabijać?...😂
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >>Bo przykazanie "nie zabijaj" nie dotyczy kary śmierci.> >Wg jakiej religii? <> ... szarley, może mu chodzi o to, że kler i klerykałowie nigdy sami za kata nie robili. Stać ich na wynajęcie kata, ewentualnie zawsze się znajdzie oszołom gotowy za nich zabijać?...😂Cóż, Łk 18,20 Cytat:Znasz przykazania : Nie cudzołóż! nie zabijaj! Nie kradnij! Nie mów świadectwa fałszywego! Nie czyń zdrady! Czcij ojca twego i matkę?
Co prawda niektórzy bardziej kochają Jana Pawła niż Jezusa, ale... Cytat: Papież Jan Paweł II jest przeciwny stosowaniu kary śmierci za ewentualnie możliwe zbrodnie. Głosi pogląd, iż każdy człowiek - także największy grzesznik - ma swą zakorzenioną w Bożym zamyśle niezbywalną godność, podkreśla w związku z tym istniejącą zawsze możliwość nawrócenia przestępcy. Jan Paweł II nie lekceważy przy tym i samej owej tezy o konieczności ochrony ludzkiej godności i praw człowieka przed potencjalnymi czynami przestępcy. Godząc troskę o porządek społeczny z respektowaniem prawa do życia wskazuje na inne możliwości ochrony przed przestępcą i na konieczność poszukiwania takich środków owej obrony, które zapewniając spokój publiczny nie naruszają jednocześnie swego podstawowego prawa człowieka. Podstawowym z nich wydaje się na przykład eliminacja przestępcy przez skazanie go na karę dożywotniego więzienia bez możliwości jego wcześniejszego opuszczenia, jak przewiduje się to w przygotowanym projekcie nowego kodeksu karnego w Polsce, oraz bez możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym.
Małgorzata Piskorek Starotestamentalne prawo odwetu a "Evangelium vitae" wobec kary śmierci Rzadko zgadzam się z JP II ale tym razem jesteśmy zgodni. Chrześcijaństwo wyklucza funkcję kata
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Bo przykazanie "nie zabijaj" nie dotyczy kary śmierci. Tak, ma Pan tu rację. Drogowskazy są od tego aby wskazywać, a nie od tego aby tą drogą iść.
Warto tu przypomnieć postać słynnego kata watykański Giovanniego Battistę (Jan Chrzciciel) Bugattiego zwanego Janem Chrzcicielem Ściętym, który miał w swoim dorobku ponad 500 egzekucji:
Tak opisał jedną z egzekucji angielski poeta Lord Byron, który w 1813 roku miał okazję spektakl śmierci "wystawiany" przez Bugattiego oglądać:
"Cała ceremonia, zamaskowani księża, półnagi kat, owinięci w bandaże skazańcy, sztandary z Chrystusem, szafot, żołnierze, powolna procesja i gwałtownie spadające ostrze topora, tryskająca krew, pokazana tłumowi odcięta głowa - wszystko to sprawia większe wrażenie niż niedżentelmeńskie i upokarzające angielskie metody egzekucji".
Spektakle śmierci w wykonaniu Jana Chrzciciela Ściętego musiały naprawdę przemawiać swą grozą do zebranych, szybko bowiem wykształcił się nieco "szokujący" dziś zwyczaj. Oto ojcowie przyprowadzali swoje dzieci na egzekucję i w momencie, kiedy Bugatti opuszczał topór lub młot na głowę skazańca, wymierzali dzieciom tęgiego klapsa, by zapamiętały, jak łatwo wpaść w tarapaty i żyjąc niegodziwie, trafić w ręce kata.
Nic też dziwnego, że zarówno Pius VI (który zatrudnił Bugattiego), jak i później Pius VII, Leon XII, Pius VIII, Grzegorz XVI i wreszcie Pius IX - chętnie korzystali z usług mistrza, wynagradzając go sowicie i obdarzając licznymi przywilejami. Najważniejszym było zwolnienie z płacenia podatków.
Zezwolono też, by jego żona i dwoje dzieci mogły sprzedawać malowane przez Bugattiego parasolki podczas egzekucji. Pius IX wyznaczył też swoisty dodatek dla mistrza topora za, jak byśmy to dziś nazwali, pracę w trudnych warunkach. Mógł też Jan Chrzciciel Ścięty, za specjalną zgodą watykańskich władz, dorobić sobie nieco na boku, wykonując wyroki śmierci wydane przez inne niż papieskie sądy. Na brak pracy nie mógł narzekać, jako że jego sława dotarła do najdalszych zakątków Europy.
Po jakimś czasie stał się Bugatti ówczesnym celebrytą, a plotki i wiadomości na jego temat stanowiły ważki temat wśród rozmów wszystkich warstw społecznych. Kiedy po rewolucji francuskiej wojska Napoleona wkroczyły na dwa lata do Rzymu, mistrz został przez francuskiego namiestnika wyposażony w najnowszą zdobycz śmiertelnej techniki - gilotynę. Na pierwszą egzekucję dokonaną za pomocą tego wynalazku przyszły nieprzebrane tłumy, by zobaczyć, jak mistrz poradzi sobie z nowym urządzeniem. Mistrz poradził sobie znakomicie i gilotyny używał już do końca swojej kariery, która zakończyła się w 1864 roku. Pius IX uznał, że sześćdziesięcioośmioletni staż pracy Bugattiego, w czasie której wykonał osobiście 516 wyroków, zasługuje na godną emeryturę, którą wypłacał mu przez następne pięć lat, aż do chwili śmierci mistrza.
Na nieszczęście, zakłopotanego teraz, papieża Pawła VI, mistrz Bugatti raz jeszcze przyszedł do pracy, przerywając na chwilę swój emerytalny wypoczynek, by dokonać egzekucji dwóch zamachowców z roku 1868. Właśnie tych, o których nakręcono film. Zrobił to jak zwykle po mistrzowsku, nie domyślając się zapewne, że jest to nie tylko ostatnia egzekucja, jakiej dokonał, ale i ostatnia egzekucja, jaka została wykonana w Państwie Watykańskim. Na szczęście dla Pawła VI film nigdy nie trafił na ekrany. Wszystkie kopie zostały wykupione przez watykański wywiad i zniszczone. Oryginał (choć nie ma pewności) spoczywa podobno w bezpiecznych mrokach Biblioteki Watykańskiej.
Paweł VI mógł spokojnie wydać swoją encyklikę, zasugerować niestosowność kary śmierci i... nie zabronić oficjalnie jej wykonywania w Watykanie. Nie znieśli też kary śmierci jego następcy i choć nikt jej już w Watykanie nie wykonuje, to przecież obowiązuje ona nadal.
@@@ .
|
|
| |  | 3 na 3 | Irracja (4721 punktów) | >Moralność to nie mistyka? Właśnie to mistyka pełną gębą, a mówiąc dokładniej: wiara w rzeczywistość wyższą.<
... mistyka to rzeczywistość wyższa? Ty zejdź na ziemię bo na wysokości jest niedostatek tlenu, a to szkodzi mózgowia...
>Bo jeśli prawdy moralne są subiektywne, to znaczy że znajdują się tylko w mojej głowie, i nie mają odpowiednika w rzeczywistości. Są więc urojeniem.<
... oczywiście, że są subiektywne... oczywiście, że znajdują się tylko w głowie (choć nie wiem czy w twojej, nie będę tego dochodził), a dokładniej w ośrodku odpowiedzialnym za psychikę i osobowość... oczywiście, że nie mają odpowiednika w rzeczywistości, bo tak jak myśli i słowa odnoszą się do rzeczywistości, same nie będąc rzeczoną rzeczywistością... i nie są urojeniem, gdyż urojenie to coś co odnosi się do rzeczy i faktów nigdy nie zaistniałych w rzeczywistości. To właśnie mistycyzm, jasnowidztwo czy wróżbiarstwo są urojeniami...
>Żeby jakaś zasada moralna obowiązywała, musi być obiektywna - realnie istniejąca.<
... człowieku, czy Ty w ogóle znasz znaczenie terminów subiektywny i obiektywny? W tym konkretnym przypadku (odnośnie moralności) to terminy określające interpretację i sposób stosowania zasad moralnych. Moralność obiektywna to moralność jednakowa wobec wszystkich, bez względu na konsekwencje oraz korzyści lub straty własne. Zaś moralność subiektywna to moralność wybiórcza stosowana w zależności od okoliczności oraz z uwzględnieniem własnych korzyści lub strat. I właśnie taką moralnością subiektywną jest moralność katolicka. Twoje poglądy również są subiektywne, bo uwzględniają wyłącznie poglądy i interesy kleru...
>Dlatego wg. ateistycznego światopoglądu nie ma żadnych zasad moralnych, bo nie może ich być. Dlatego też ateistów prawie nie ma, a ci co się nimi nazywają, tak naprawdę są wierzący.<
... echhh, "chłopie" przestań przyjmować komunię pod dwoma postaciami, bo Ci wino mszalne szkodzi. A tak a propos, nie wiedziałem, że wino mszalne działa na człowieka jak absynt... 😂
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Charakterystyką poznawczą wszelakich wierzących - niezależnie od przedmiotu wiary - jest zamknięcie się na rzeczywistość wykraczającą poza obręb ich wiary. W zależności od jej głębokości, w zacietrzewieniu, nie zwracając uwagi na wypowiedzi i argumenty innych, klepią bez opamiętania - jak młynki modlitewne - bajdy, w które święcie wierzą, gdyż sama postawa wiary jest zawsze nie dostateczną. Oni muszą się w wierze stale utwierdzać i wymuszać taką postawę na innych. www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,19#w496673Stąd tylu różnych wierzących na portalach wiarę odrzucających. www.racjonalista.pl/forum.php/s,616397#w616429Ludzie w procesie socjalizacji zostają ukształtowani w różnych postawach poznawczych wobec otaczającej ich rzeczywistości. Największą grupę, dobrze powyżej 90%, stanowią ci, którym zakodowano głęboko w świadomości wiarę, a z tej postawy wyzwolić jest się bardzo trudno i udaje się to tylko nielicznym. www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041Gdy już zostają wierzącymi - szczególnie głęboko wierzącym - to nikt ich nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy oni wierzą inaczej. Natomiast zdarza się, iż wiarę zmieniają. Znany przykład: chrześcijanie → komuniści → chrześcijanie. ______________ > Człowiek to istota religijna.www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469Nie ma człowieka, który by nie wierzył w rzeczywistość ostateczną, www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,680953#w681339> a przynajmniej ja takiego człowieka nie spotkałem.Jak może cokolwiek usłyszeć głuchy, a zobaczyć ślepy? Wiara ogłusza, oślepia i ogłupia. > Tak naprawdę nawet zapiekli ateiści wierząAteizm to jedno z wielu przekonań odrzucających Boga. www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110Alternatywą dla fideizmu jest a- lub nawet anty-fideizm. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,668549#w669841> - i żyją tak, jakby ta rzeczywistość wyższa naprawdę istniała.A może poza Pańską wiarą jakieś dowody o tym świadczące? > Ci ludzie wypowiadają sądy wartościujące, operują kategoriami etycznymi, estetycznymi, itp.Wszelkie badania pokazują, iż religijność bądź jej brak nie mają żadnego wpływu na zachowania moralne. (Choć jest minimalna przewaga wśród ludzi uznających się za ateistów).> Dla ateisty konsekwentnego wszelkie normy moralne to bełkot.Nie, dla racjonalisty bełkotem jest to co Pan tu wypisuje, a przecież nie musi. Jest tyle książek - może warto by było się otworzyć i coś mądrzejszego poczytać? www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816Panu szkoda zaś czasu na czytanie ze zrozumieniem nawet postów do Pana skierowanych. www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,690785#w697081Miłego dnia. @@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|