 |
Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-05-2026 13:08 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? 0 na 2 | . Jeżeli nie mamy naukowej definicji (tego wydumanego przez ludzi stwora) wszelkie dywagacje na temat jego istnienia, w nauce, pozbawione są sensu. To tylko takie ecie pecie.> Ostateczny dowód na istnienie Boga (dowód może być tylko rozumowy, oparty na abstrakcyjnym> myśleniu, nie może być dowodem opartym np. na doświadczeniu zmysłowym), istoty stwórczej, można> wyprowadzić wprost z koniecznych cech samego istnienia. Oto on:> 1. Istnienie to nie tylko fakt, ale fakt, który wymaga swojego stwierdzenia. Ta konieczność> zawiera się w samej intuicji istnienia.> 2. Nie będąc istnieniem stwierdzonym - równie dobrze może nie być, na jedno wychodzi (kamień sam dla> siebie nie istnieje - jak więc istnieje?).> 3. Stwierdzić istnienie może tylko jakaś świadomość.> 4. Byt ten musi być bytem nie tylko świadomym, ale przynajmniej zdolnym do budowania abstrakcyjnej> wiedzy, bo bez tego byłby niezdolny do objęcia całości istnienia.> 5. Ten świadomy byt nie mógłby pojawić się dopiero w ramach już jakiegoś istnienia, gdyż on musi je> potwierdzać w całej jego rozciągłości, a tym samym musi być mu przynajmniej jednoczesnym.> 6. Jako że istnienia nigdy nie mogło nie być, bo już nie byłoby z tej sytuacji odwrotu, tym samym> nigdy nie mogło nie być bytu go stwierdzającego.> 7. Jako, że to stwierdzenie nie może być dopiero na podstawie już jakiegoś istnienia, bo nie mogłoby> być mu przynajmniej jednoczesne, musi być zatem je uprzedzające, gdyż inaczej nie mogło by dotyczyć> istnienia w całej jego rozciągłości, a nie tylko jakiegoś konkretnego. Musi je więc uprzedzać, żeby> móc je objąć w całej jego rozciągłości, a nie tylko lokalnie.> 8. Stwierdzenie nie może być zatem tylko reakcją na istnienie, bo to wtedy ono by je uprzedzało,> musi więc być czymś więcej, niż reakcją wtórną wobec istnienia.> 9. Nie mogąc więc być tylko reakcją na istnienie już będące faktem, bo bez niego istnienie nie mogłoby być faktyczne ani przez moment (patrz pkt 2), musi być czymś to istnienie jednocześnie wprowadzającym, a nie tylko stwierdzającym.> 10. Znamy tylko jedno określenie na taki byt, który spełniałby wszystkie opisane powyżej warunki:> bycia bytem intelektualnym (pkt 4), jednoczesnym z istnieniem (pkt 5), je uprzedzającym (pkt 7) i wprowadzającym (pkt 9): ludzkość nazywa go stwórcą, bogiem.> Interesuje mnie TYLKO krytyka poszczególnych punktów, nie ogólna refleksja choćby i w temacie etc.> Wypowiedzi niepoważne, kpiarskie będę stąd usuwał.www.racjonalista.pl/forum.php/s,957671/z,0- ======= 25-01-2007 Andrzej Bogusławski Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?Wielce Szanowni Racjonaliści ateiści, dajecie się wmanewrować w twierdzenie, iż - tak jak nie ma dowodów na istnienie Boga - tak nie ma dowodów na jego nieistnienie. i Albo jesteście wierzącymi i wtedy ta wiara jest lepsza, która jest mocniejszą, albo stoicie na gruncie nauki, gdzie dowód istnienia (czegokolwiek) spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym. ( Nauka nie zajmuje się żadnymi dowodami "na nieistnieję" ani Pana Boga, ani Baby Jagi, ani krasnoludków). Ponieważ nie znam, nie tylko żadnego dowodu, ale nawet dającej się logicznie udowodnić przesłanki, iż Bóg istnieje. (Jego istnienie można przyjąć tylko na wiarę - jako aksjomat.) To oczywistym jest, że dla racjonalisty opierającego konsekwentnie swój światopogląd na nauce (naturalizmie metodologicznym) Bóg istnieć nie może. Co więcej, mówiąc o Bogu istniejącym - oddziaływującym na rzeczywistość - należałoby przedstawić definicję tego bytu oraz wskazać sposoby Jego oddziaływania, także możliwości tego sprawdzenia. To co wyżej przedstawiłem jest pośrednim dowodem, iż taki byt nie istnieje, a nawet gdyby istniał nie miałoby to żadnego znaczenia dla człowieka. Duże znaczenie dla ludzi ma idea Boga i wszystkie mity z tą ideą związane. Organizacje religijne i ich struktury, kulty itp. sprawy, ale to już inna bajka. www.racjonalista.pl/forum.php/s,70619/z,0= 07-11-2010 Wielokrotnie na naszym forum wzywano do rzetelnego przedstawienia intelektualnych racji za istnieniem Boga. Nie wiem, czy już w samych założeniach jest to możliwe, gdyż najpierw należałoby ustalić rozumienie "bytu" i "materii" czyli tego co istnieje. www.racjonalista.pl/forum.php/s,373243/z,0== 06-10-2011 Podczas rozmowy z przyjacielem na temat naszego stosunku do Boga zaczęliśmy się zastanawiać: to znaczy do czego? Cóż znaczy ten termin? Czy obaj tak samo go rozumiemy i czy takie rozumienie jest powszechne? Żyjemy w Polsce, a więc najważniejszym dla nas jest, jak to pojęcie jest rozumiane przez wiernych Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz chrześcijan innych wyznań, ale dla lepszego zrozumienia koniecznym jest zarówno sięgnięcie do jego genezy, jak i dokonania religioznawczych porównań, gdyż w takim wywodzie z jednej strony należy odnosić się do specyfiki określonej religii z drugiej zaś uniwersalistycznych koncepcji Boga zawartych w europejskiej kulturze. www.racjonalista.pl/forum.php/s,454359/z,006-10-2011 Pan Brzostowski, co prawda nigdy sam Boga, w którego wierzy nie zdołał nam jakoś tam sensownie opisać, ale kilkakrotnie zarzucił mi, iż to ja jestem ograniczonym i nie jestem w stanie nawet mniej więcej zrozumieć kim jest Bóg: www.racjonalista.pl/forum.php/s,672935/z,0.  . | (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..#151 1 na 1 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | . > I na tym kończy Pan polemikę na temat Ewangelii XXI wieku autorstwa A Bogusławskiego> Na kolana chamy i słuchać bez dyskusji> A szkoda, bo to ciekawa lektura dająca co-nie-co wiedzy i skłaniająca do myślenia, ale skoro samodzielne myślenie nad tą lekturą jest kompromitacją, a polemika jest zakazana....> Pisze Pan o nauce.> Nigdy nie widział Pan laboratorium, przydałoby się trochę uważania wobec kogoś, kto prowadził wiele eksperymentów i dziś nieźle żyje z ich efektów. Szkoda, że Pan ten dorobek lekceważy z pozycji własnej nieomylności- Czy mam napisać, iż nie przeczytał, nie mówiąc już o przestudiowaniu, Pan tysiąca książek z zakresu historii myśli ludzkiej? Przecież to widać. Przeczytanie pozwala na zrozumienie, iż widzenie czegoś nie jest świadectwem udziału w tym, a tym bardziej zrozumienia zagadnień. Wiem, iż możliwe jest prowadzenie badań w laboratorium przez ludzi ograniczonych intelektualnie, gdyż bywają bardziej dokładni w każdej czynności. Widziałem to na własne oczy. Wiem, iż nadzór i wykonanie żmudnych badań można zlecić AI i wykona je lepiej od człowieka niczego nie rozumiejąc. Piszę o nauce na podstawie naukowych publikacji, które przeczytałem ze zrozumieniem, a tego rozumienia nauczyli mnie wybitni uczeni podczas wieloletnich studiów formalnych i nieformalnych. Recenzenci widzą to w mojej książce, ale Pan i tak wie lepiej i w swojej mądrości zarzuca mi chamstwo i głupotę. Panie Hanku, tego nie warto robić. To jest widocznym w naszych wypowiedziach i inteligentny czytelnik bez trudności to dostrzega, a na tych mniej inteligentnych to mi mniej zależy. - PROMOCJA KSIĄŻKI
To książka o sceptycyzmie jako formie intelektualnej pokory. O tym, że największym zagrożeniem dla wolności człowieka nie są religie ani ideologie same w sobie, lecz wiara w ich absolutną nieomylność.
===== 10 cytatów
1. "Teologia ateisty nie jest książką przeciw religii. Jest książką przeciw dogmatyzmowi." 2. "Największym zagrożeniem dla wolności myślenia nie są błędne poglądy, lecz pewność posiadania prawdy absolutnej." 3. "To nie manifest ateizmu, lecz refleksja nad naturą ludzkiej wiary - religijnej i świeckiej." 4. "Izdebski pokazuje, że religie i ideologie często działają według tych samych mechanizmów psychologicznych." 5. "Sceptycyzm nie jest negacją prawdy. Jest warunkiem jej uczciwego poszukiwania." 6. "Religia w tej książce nie jest traktowana jako błąd, lecz jako zjawisko kulturowe i psychologiczne." 7. "Historia religii okazuje się historią sporów, reinterpretacji i nieustannego poszukiwania sensu świata." 8. "Sekularyzacja nie zawsze oznacza zanik religijności - czasem oznacza jedynie zmianę przedmiotu wiary." 9. "Teologia ateisty to esej o ludzkiej potrzebie absolutu - i o niebezpieczeństwach, które ta potrzeba niesie." 10. "To książka dla tych, którzy wolą zadawać trudne pytania, niż przyjmować łatwe odpowiedzi."
-------------------- Pięć zdań - myśli przewodnie książki
1. "Najgroźniejsze dla człowieka nie są błędne poglądy, lecz przekonanie, że posiadło się prawdę absolutną." 2. "Sceptycyzm nie jest zaprzeczeniem prawdy - jest świadomością, że nasze poznanie pozostaje zawsze niepełne." 3. "Religie i ideologie różnią się treścią, ale często działają według tych samych mechanizmów wiary." 4. "Człowiek nie jest istotą czystej racjonalności - jego przekonania powstają z emocji, tradycji i doświadczenia." 5. "Sekularyzacja nie usuwa potrzeby wiary - często tylko zmienia jej przedmiot."
= Autor wielokrotnie podkreśla, że podobny mechanizm działa zarówno w religiach, jak i w świeckich ideologiach. Historia XX wieku pokazała przecież, że systemy polityczne również potrafią przybierać formę quasi-religii: z własnymi dogmatami, herezjami i "wiernymi", którzy w imię jedynej prawdy gotowi są narzucać ją innym.
Dlatego sceptycyzm - rozumiany jako gotowość do wątpienia, krytycznego myślenia i korygowania własnych przekonań - jawi się w tej książce jako jedna z najważniejszych cnót intelektualnych. Nie oznacza on rezygnacji z poszukiwania prawdy, lecz świadomość, że nasze poznanie jest zawsze ograniczone i prowizoryczne.
Styl książki jest eseistyczny i osobisty. Autor nie ukrywa własnych przekonań, ale też nie próbuje ich narzucać czytelnikowi. Zamiast tego zaprasza do dialogu prowadzonego według reguł racjonalnej argumentacji. W świecie coraz bardziej spolaryzowanym światopoglądowo jest to propozycja szczególnie cenna.
Teologia ateisty to książka dla czytelników zainteresowanych filozofią, religioznawstwem i debatą o roli nauki we współczesnym świecie. Nie daje ona prostych odpowiedzi - raczej zachęca do samodzielnego myślenia i zadawania pytań. A to być może najważniejsza funkcja każdej dobrej książki filozoficznej.www.facebo(*)7981886/posts/1449399816629498. |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | . > Niemniej, skoro polemika z Pańską książką jest "rżnięciem głupa" to rezygnuję z dalszej polemiki- Nie, nie tylko polemiki, ale nawet najostrzejsze merytoryczne krytyki wszystkiego tego co napisałem są wielce wskazane, ale Pańskie manipulacje moimi wypowiedziami są ordynarnym "rżnięciem głupa" - co teraz, w tej grupie, jest teraz zjawiskiem powszechnym. Nie ma Pan po co rezygnować z polemiki, gdy Pan jej nigdzie nie podjął. Do tego koniecznym jest zrozumienie tekstu, a Panu - jak na razie - jakoś nijak się to nie udaje. Niech Pan zacznie polemizować z moimi wypowiedziami, a nie z tym co Panu na ich i mój temat się wydaje. . |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | . Panie Szarley, pozwolę sobie zauważyć, że w wielu miejscach przypisuje mi Pan poglądy, których nigdy i nigdzie nie wyraziłem. Podobne są Pańskie niczym nie uzasadnione zarzuty o zadufanie, brak otwartości, zrozumienia i tolerancji.
==== Gdyby znajomość historii nauki była warunkiem koniecznym prowadzenia badań, każdy fizyk musiałby być zarazem historykiem fizyki, każdy biolog historykiem biologii, a każdy chemik historykiem chemii. Tak jednak nie jest. Zdecydowana większość badaczy zna historię swojej dyscypliny jedynie w ograniczonym zakresie, a mimo to prowadzi wartościowe badania.
Podobnie wygląda kwestia bezpieczeństwa. Oczywiście znajomość dawnych wypadków może być bardzo cenna, ale współczesne bezpieczeństwo badań opiera się przede wszystkim na procedurach, normach i standardach wypracowanych na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Badacz korzysta z rezultatów tej historycznej wiedzy nawet wtedy, gdy nie zna wszystkich wydarzeń, które doprowadziły do ich powstania.
Odnosząc się natomiast do kwestii wolności badań naukowych, mam wrażenie, że polemizuje Pan nie z moim stanowiskiem, lecz z jego uproszczoną interpretacją.
Na przykład w poście "Suwerenność nauki i wolność uczonych", do którego tu załączam link www.racjonalista.pl/forum.php/s,600722#w603912, nie twierdzę, że naukowcy powinni mieć nieograniczoną swobodę prowadzenia eksperymentów. Przeciwnie, wyraźnie wskazuję, że współczesna refleksja nad nauką obejmuje również problematykę etyczną, a działalnością taką zajmują się między innymi odpowiednie instytucje naukowe i komisje etyczne.
Istotą tej wypowiedzi nie jest pytanie o to, czy eksperymenty powinny podlegać regulacjom prawnym, lecz o to, czy na ustalanie prawdy naukowej powinny wpływać naciski ideologiczne, religijne lub polityczne.
Kiedy piszę o wolności uczonych, mam na myśli przede wszystkim wolność stawiania pytań, formułowania hipotez, prowadzenia badań i publikowania wyników bez ingerencji autorytetów światopoglądowych. Nie oznacza to prawa do ignorowania norm etycznych, zasad bezpieczeństwa czy obowiązującego prawa.
Można przecież jednocześnie uważać, że badania na ludziach i zwierzętach powinny podlegać ścisłym regulacjom oraz bronić autonomii nauki wobec nacisków religijnych, politycznych czy ideologicznych.
Te stanowiska nie są ze sobą sprzeczne.
========== Dlatego nadal odnoszę wrażenie, że w znacznie większym stopniu niż kiedyś dzisiaj się nie rozumiemy i tylko dlatego ze sobą polemizujemy. (Jestem wprost porażonym dzisiejszym poziomem forum Racjonalisty.) Oczywiście jest to możliwym, iż to ja teraz stałem się niekomunikatywnym.> Jeśli komunikatywność polega na tym:"Czy naprawdę Pan tylko "rżnie głupa" czy już naprawdę Pan nim został? Naprawdę zrozumienie prostego tekstu już przekracza Pańskie możliwości intelektualne. Moje książki, o czym piszą recenzenci, całkowicie zaprzeczają Pańskim prostackim zarzutom."- Jak choćby tu widać zupełnie nie na tym, ale to nijak nie jest moją winą, iż tylko tyle z moich wypowiedzi potrafi Pan zrozumieć. - > To ja jej nie potrzebuję_ Ale ja naprawdę się nie narzucam. Cały czas piszę, iż swoje wypowiedzi kieruję tylko do inteligencji zdolnej je zrozumieć. To sam Pan sobie musi odpowiedzieć czy potrafi zrozumieć to co publikuję. > Odkąd wrócił Pan na fR także Pan odpowiada za jego poziom.- Demagogia, ja niczego tu zrobić nie mogę. Cala władza należy tu do red. Gawlika. > Ja odniosłem się do tego cytatu:"Do uprawiania nauki nie potrzebna jest znajomość jej historii" > I, także na podstawie własnego doświadczenia, próbowałem polemiki- Merytorycznie na Pańską krytykę odpowiedziałem. Nie zauważył Pan? To jest to dowód, iż merytorycznie rozmawiać nie możemy. > argument o "rżnięciu głupa" nie jest argumentem. Podobnie argumenta recenzentów, ponieważ mam zwyczaj, jeśli już sięgnę po książkę, recenzować ją sam na mój użytek.- Jest takim samym argumentem jak wszystko inne. Ważnym jest co za nim stoi. Ja przedstawiłem mocne uzasadnienie tej mojej oceny Pańskich manipulacji. - > Podobnie argumenta recenzentów, ponieważ mam zwyczaj, jeśli już sięgnę po książkę, recenzować ją sam na mój użytek.- Mam inny zwyczaj. Czytam recenzje gdy są dostępne. Chce wiedzieć czy warto sięgać po tą pozycję. - > Niemniej, skoro polemika z Pańską książką jest "rżnięciem głupa" to rezygnuję z dalszej polemiki- To Pański wybór. Ja zauważam, iż obecna merytoryczna rozmowa z Panem jest trudna na granicach moich możliwości. Prowadzę ją gdyż kiedyś taka rozmowa była możliwą i dziwię się co się z Panem stało. Naprawdę moje teksty przekraczają obecne możliwości rozumienia? Ja naprawdę w to nie wierzę - znałem i pamiętam inteligentnego Szarleya. . |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | . Panie Szarley,
nie twierdziłem, że znajomość historii nauki jest szkodliwa albo zbędna. Twierdzę jedynie, że nie jest ona warunkiem koniecznym do uprawiania nauki.
To są dwie różne kwestie.
Oczywiście dobrze jest, gdy badacz zna historię swojej dyscypliny. Pozwala to lepiej rozumieć drogę rozwoju pojęć, unikać powtarzania dawnych błędów, dostrzegać kontekst odkryć i czasem oszczędzać czas. Jednak zdecydowana większość współczesnych uczonych nie prowadzi badań historycznych nad własną dyscypliną, lecz korzysta z aktualnego stanu wiedzy zawartego w podręcznikach, artykułach i opracowaniach.
Przykładowo chemik nie musi znać szczegółowej historii sporów wokół flogistonu, cieplika czy świetlika, aby poprawnie stosować współczesną termodynamikę. Fizyk nie musi studiować wszystkich błędnych teorii eteru, aby korzystać z elektrodynamiki Maxwella i teorii względności. Biolog nie musi znać całej historii przedgenetycznych koncepcji dziedziczenia, aby prowadzić badania nad genomem.
Właśnie dlatego napisałem, że "to, co było w nauce obiektywne, wolne od uwarunkowań kulturowych, zostało włączone do teorii szerszych albo dokładniej wyrażone we współczesnym języku". Nauka jest wiedzą kumulatywną. Każde pokolenie nie zaczyna od zera, lecz korzysta z rezultatów pracy poprzedników.
Podany przez Pana argument o konieczności znajomości historii nauki, aby nie powtarzać dawnych błędów, jest tylko częściowo trafny. W praktyce współczesny naukowiec nie unika błędów dlatego, że zna całą historię swojej dyscypliny, lecz dlatego, że korzysta z aktualnej wiedzy naukowej, która już zawiera rezultaty wcześniejszych sukcesów i porażek. Nie musi samodzielnie odkrywać, że cieplik nie istnieje, ponieważ informację tę otrzymuje już w ramach współczesnego wykształcenia.
(...)
Co więcej, gdyby znajomość historii nauki była warunkiem koniecznym uprawiania nauki, to każdy specjalista musiałby najpierw opanować historię swojej dyscypliny w stopniu porównywalnym z historykiem nauki. Tymczasem świat nauki funkcjonuje inaczej. Fizycy, chemicy, biolodzy czy lekarze uczą się przede wszystkim aktualnego stanu wiedzy, a historię poznają zwykle jedynie w zakresie pomocniczym. Sam fakt, że nauka rozwija się skutecznie, pokazuje więc, iż historia nauki jest bardzo wartościowym uzupełnieniem wykształcenia badacza, ale nie niezbędnym fundamentem jego pracy.
Można nawet powiedzieć więcej. Im bardziej rozwinięta staje się nauka, tym mniej możliwe jest indywidualne poznanie całej historii własnej dyscypliny. Współczesny badacz jest zmuszony opierać się na ogromnym dorobku poprzedników skondensowanym w aktualnych teoriach, podręcznikach i publikacjach. To właśnie jedna z największych zalet nauki: nie wymaga od każdego pokolenia ponownego przechodzenia całej drogi, lecz pozwala rozpoczynać badania od miejsca, do którego dotarli poprzednicy.
Dlatego podtrzymuję swoje stanowisko: znajomość historii nauki jest cenna i pożyteczna, lecz nie jest warunkiem koniecznym uprawiania nauki. Jest ogromną zaletą, ale nie niezbędnym elementem warsztatu każdego badacza.
Natomiast gdy chcemy zrozumieć, jak nauka zdobywała autonomię, jak kształtowały się jej metody i dlaczego odniosła tak spektakularny sukces poznawczy, wtedy historia nauki staje się
Gdyby do uprawiania nauki konieczna była znajomość jej historii, to większość doktorantów pierwszego roku nie mogłaby prowadzić badań, a jednak prowadzi je z powodzeniem, korzystając przede wszystkim z aktualnego stanu wiedzy swojej dyscypliny.
= Staram się o maksymalną komunikatywność i pisać jak najprostszym językiem. Pan swoim niezrozumieniem, mojego przekazu wprost mnie przeraża. Ja co innego piszę - Pan coś innego czyta.
========== Dlatego nadal odnoszę wrażenie, że w znacznie większym stopniu niż kiedyś dzisiaj się nie rozumiemy i tylko dlatego ze sobą polemizujemy. (Jestem wprost porażonym dzisiejszym poziomem forum Racjonalisty.) Oczywiście jest to możliwym, iż to ja teraz stałem się niekomunikatywnym.> Jeśli komunikatywność polega na tym:"Czy naprawdę Pan tylko "rżnie głupa" czy już naprawdę Pan nim został? Naprawdę zrozumienie prostego tekstu już przekracza Pańskie możliwości intelektualne. Moje książki, o czym piszą recenzenci, całkowicie zaprzeczają Pańskim prostackim zarzutom."- Jak choćby tu widać zupełnie nie na tym, ale to nijak nie jest moją winą, iż tylko tyle z moich wypowiedzi potrafi Pan zrozumieć. - > To ja jej nie potrzebuję_ Ale ja naprawdę się nie narzucam. Cały czas piszę, iż swoje wypowiedzi kieruję tylko do inteligencji zdolnej je zrozumieć. To sam Pan sobie musi odpowiedzieć czy potrafi zrozumieć to co publikuję. > Ja odniosłem się do tego cytatu:"Do uprawiania nauki nie potrzebna jest znajomość jej historii" > I, także na podstawie własnego doświadczenia, próbowałem polemiki- Merytorycznie na Pańską krytykę odpowiedziałem. Nie zauważył Pan? To jest to dowód, iż merytorycznie rozmawiać nie możemy. > argument o "rżnięciu głupa" nie jest argumentem. Podobnie argumenta recenzentów, ponieważ mam zwyczaj, jeśli już sięgnę po książkę, recenzować ją sam na mój użytek.- Jest takim samym argumentem jak wszystko inne. Ważnym jest co za nim stoi. Ja przedstawiłem mocne uzasadnienie tej mojej oceny Pańskich manipulacji. - > Podobnie argumenta recenzentów, ponieważ mam zwyczaj, jeśli już sięgnę po książkę, recenzować ją sam na mój użytek.- Mam inny zwyczaj. Czytam recenzje gdy są dostępne. Chce wiedzieć czy warto sięgać po tą pozycję. - > Niemniej, skoro polemika z Pańską książką jest "rżnięciem głupa" to rezygnuję z dalszej polemiki- To Pański wybór. Ja zauważam, iż obecna merytoryczna rozmowa z Panem jest trudna na granicach moich możliwości. Prowadzę ją gdyż kiedyś taka rozmowa była możliwą i dziwię się co się z Panem stało. Naprawdę moje teksty przekraczają obecne możliwości rozumienia? Ja naprawdę w to nie wierzę - znałem i pamiętam inteligentnego Szarleya. . |
#155 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | > .> >I na tym kończy Pan polemikę na temat Ewangelii XXI wieku autorstwa A Bogusławskiego> >Na kolana chamy i słuchać bez dyskusji> >A szkoda, bo to ciekawa lektura dająca co-nie-co wiedzy i skłaniająca do myślenia, ale skoro samodzielne myślenie nad tą lekturą jest kompromitacją, a polemika jest zakazana....> >Pisze Pan o nauce.> >Nigdy nie widział Pan laboratorium, przydałoby się trochę uważania wobec kogoś, kto prowadził wiele eksperymentów i dziś nieźle żyje z ich efektów. Szkoda, że Pan ten dorobek lekceważy z pozycji własnej nieomylności> Czy mam napisać, iż nie przeczytał, nie mówiąc już o przestudiowaniu, Pan tysiąca książek z zakresu historii myśli ludzkiej?Nie musi Pan tego pisać, ja to sam wiem. I wiem, też, że praca naukowca to nie tylko biblioteka, ale też laboratorium > Wiem, iż możliwe jest prowadzenie badań w laboratorium przez ludzi ograniczonych intelektualnie,Podobnie jak pisanie książek > Wiem, iż nadzór i wykonanie żmudnych badań można zlecić AI i wykona je lepiej od człowieka niczego nie rozumiejąc.Pan żartuje? Naukowe badania to nie tylko proste analizy i pomiary. Nie zjechałbym do kopalni, w której zabezpieczenia projektowała AI Owszem analizy gazów wykonuje dziś GC spięte z komputerem, a nie stary orsat, ale interpretacja wyników i DECYZJA o wiarogodności wyników badań należy do człowieka > Piszę o nauce na podstawie naukowych publikacji, które przeczytałem ze zrozumieniem, a tego rozumienia nauczyli mnie wybitni uczeni podczas wieloletnich studiów formalnych i nieformalnych.Nie podważam tego. Sugeruję jedynie, żeby pisząc o nauce zastanowić się też nad tym, że nauka to nie tylko książki > Recenzenci widzą to w mojej książce, ale Pan i tak wie lepiej i w swojej mądrości zarzuca mi chamstwo i głupotę.Nie zarzucam Panu głupoty. Wprost przeciwnie, uważam Pańskie wielkie oczytanie. Jednak nie dostrzegam Pańskiego doświadczenia w zakresie prowadzenia naukowego eksperymentu. Wprost dostrzegam lekceważenie dla tej części naukowej działalności A uprzejmością Pan raczej nie grzeszy > 10 cytatówCzekam na jeden krytyczny, z którym Pan się zgodzi Nie polemizuję z tym, z czym się zgadzam, więc pomijam recenzje, ale mimo ich pozytywnego znaczenia, daję sobie prawo do samodzielnej oceny Pańskiej książki, choć wyłącznie na własny użytek. > Styl książki jest eseistyczny i osobisty.Dopisałbym, że pisze Pan lekkim piórem (jak to jest poprawnie po polsku?) > Podobnie jest z bezpieczeństwem badań. Oczywiście historia katastrof i wypadków ma znaczenie dydaktyczne, ale współczesny badacz nie opiera swojego bezpieczeństwa na studiowaniu kronik dawnych tragedii, lecz przede wszystkim na obowiązujących procedurach, normach i standardach bezpieczeństwa, które właśnie z tych doświadczeń zostały wyprowadzone.1 Obowiązujące procedury opracowują naukowcy. To nie jest BHP w mleczarni 2 Bardzo często poruszając się po nieznanym naukowo terenie nie mamy takich procedur. Nie zawsze prowadzanie naukowego eksperymentu jest bezpieczne 3 W mojej działalności, a zajmowałem się badaniami nad bezpieczeństwem pracy, znajomość historii w tym historii naukowych badań nad bezpieczeństwem jest bardzo ważne. Jeśli uważa Pan że jest "trochę" ważne to mamy protokół rozbieżności, ale to nie czyni żadnego z nas niesprawnym intelektualnie, tylko wskazuje na odmienne zawodowe doświadczenia To nie jest Pańska specjalność, tak jak moją nie jest religioznawstwo. Dlatego ja korzystam z okazji, żeby się czegoś nauczyć, jeśli mnie to interesuje (także z Pańskiej książki i pańskich wpisów) a Pan? > >I, także na podstawie własnego doświadczenia, próbowałem polemiki> Merytorycznie na Pańską krytykę odpowiedziałem. Nie zauważył Pan?Owszem i nadal polemizuję z Pańską odpowiedzią
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby |
#156 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | "Do uprawiania nauki nie potrzebna jest znajomość jej historii" > nie twierdziłem, że znajomość historii nauki jest szkodliwa albo zbędna.> Dlatego podtrzymuję swoje stanowisko: znajomość historii nauki jest cenna i pożyteczna,Ja tu dostrzegam sprzeczność. I powtórzę: mamy różne zawodowe ścieżki, różne zawodowe doświadczenia. W niczym Pańskie nie jest lepsze. A różnica zdań nie jest aż tak wielka, żeby trzeba było pisać o "rżnięciu głupa" Przy tym jest to różnica zdań, nie na poziomie nagich faktów > >Podobnie argumenta recenzentów, ponieważ mam zwyczaj, jeśli już sięgnę po książkę, recenzować ją sam na mój użytek.> Mam inny zwyczaj. Czytam recenzje gdy są dostępne. Chce wiedzieć czy warto sięgać po tą pozycję.Każdy ma swoje zwyczaje. > >Niemniej, skoro polemika z Pańską książką jest "rżnięciem głupa" to rezygnuję z dalszej polemiki> To Pański wybór. Ja zauważam, iż obecna merytoryczna rozmowa z Panem jest trudna na granicach moich możliwości.Może dlatego, że mało uważnie Pan czyta to, co ja piszę? Proszę zauważyć, że powtarza Pan w swoich wpisach nawet to, z czym napisałem, że się zgadzam Nadal jednak podtrzymuję, że dyskusję warto prowadzić w warunkach wzajemnego szacunku (co także Pan pisze w swojej książce) Może Pan przyjąć, że się mylę i spokojnie wyjaśnić, ale czasem warto zastanowić się nad tym czy to nie Pan się myli Chwali się Pan, że podczas niebytności na fR przeczytał Pan "kilka" książek. Nie tylko Pan. Nie zmieniłem znacząco poglądów, ani nie ubyło mi wiedzy czy też zdolności rozumienia świata
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | . > Czy mam napisać, iż nie przeczytał, nie mówiąc już o przestudiowaniu, Pan tysiąca książek z zakresu historii myśli ludzkiej?- Nie musi Pan tego pisać, ja to sam wiem. - A ja aby coś napisać to przeczytałem znacznie więcej. 5 tys. tytułów mam w domowej bibliotece. - > I wiem, też, że praca naukowca to nie tylko biblioteka, ale też laboratorium- Naprawdę? pl.wikiped(*)i_dyscyplin_naukowych_w_PolsceWiem, iż możliwe jest prowadzenie badań w laboratorium przez ludzi ograniczonych intelektualnie, - > Podobnie jak pisanie książek- Tylko tyle, iż 99% książek napisanych przez ludzi z deficytami intelektualnymi będzie zwyczajnie głupich i to nawet tych pisanych przez ludzi naukowo utytułowanych. Natomiast dostrzeżony przez ze mnie przypadek dokonywał niezwykle użytecznych badań, tyle, iż wolniej, gdyż wszystko musiało być całkowicie zgodne z instrukcją. > Wiem, iż nadzór i wykonanie żmudnych badań można zlecić AI i wykona je lepiej od człowieka niczego nie rozumiejąc.Pan żartuje? - Zupełnie nie żartuje mam znacznie większe zaufanie do badan przesiewowych wykonanych przez AI niż przez człowieka. > Naukowe badania to nie tylko proste analizy i pomiary.- Pan żartuje, czy traktuje mnie jak idiotę. To oczywisty banał. - > Nie zjechałbym do kopalni, w której zabezpieczenia projektowała AI- Nie jestem inżynierem i wiem, Iż AI to narzędzie i jak każde narzędzie ma swoje ograniczenia, a do tego w rękach głupka może być całkiem groźnym. Piszę o nauce na podstawie naukowych publikacji, które przeczytałem ze zrozumieniem, a tego rozumienia nauczyli mnie wybitni uczeni podczas wieloletnich studiów formalnych i nieformalnych.> Nie podważam tego. Sugeruję jedynie, żeby pisząc o nauce zastanowić się też nad tym, że nauka to nie tylko książki.- Znowu banał. Zupełnie nie rozumiem dlaczego traktuje mnie Pan jak głupka? Gdzie dałem tego przyczynę. Proszę o zalinkowany cytat? > Jednak nie dostrzegam Pańskiego doświadczenia w zakresie prowadzenia naukowego eksperymentu. Wprost dostrzegam lekceważenie dla tej części naukowej działalności- Proszę o zalinkowany cytat? > A uprzejmością Pan raczej nie grzeszy- Jestem bardzo uprzejmym, ale zawsze: - "Amicus Plato, sed magis amica veritas" (pol. "Platon przyjacielem, lecz większą przyjaciółką prawda"). - > 10 cytatów> Czekam na jeden krytyczny, z którym Pan się zgodzi.- Ja też. To były cytaty promocyjne i jako takie tu przedstawione. Zawsze można je podważyć. > W mojej działalności, a zajmowałem się badaniami nad bezpieczeństwem pracy, znajomość historii w tym historii naukowych badań nad bezpieczeństwem jest bardzo ważne. Jeśli uważa Pan że jest "trochę" ważne to mamy protokół rozbieżności, ale to nie czyni żadnego z nas niesprawnym intelektualnie, tylko wskazuje na odmienne zawodowe doświadczenia> To nie jest Pańska specjalność, tak jak moją nie jest religioznawstwo. Dlatego ja korzystam z okazji, żeby się czegoś nauczyć, jeśli mnie to interesuje (także z Pańskiej książki i pańskich wpisów) a Pan?Uważam Pańską działalność za ważniejszą od mojej, ale ludzie nie tylko Pańską działalności się zajmują. Ja wybrałem inne zagadnienia, które są zasadniczym przedmiotem (przynajmniej w założeniu) dyskusji na tym portalu. Nigdy nie deprecjonuję żadnej działalności, choć całe życie walczę z głupotą, a ta rozlewa się bardzo szeroko i mniej dotyczy ludzi prostych niż wielce utytułowanych. . |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | . > A różnica zdań nie jest aż tak wielka, żeby trzeba było pisać o "rżnięciu głupa"- Zawsze lepiej sprawdzić w słowniku znaczenie słów, a już szczególnie idiomów. "Rżnięcie głupa" to potoczne, dość dosadne wyrażenie oznaczające udawanie niewiedzy, niezrozumienia lub naiwności po to, by uniknąć odpowiedzialności, odpowiedzi albo niewygodnej konfrontacji z faktami.
Ktoś "rżnie głupa", gdy doskonale wie, o co chodzi, ale zachowuje się tak, jakby nie rozumiał sprawy. Na przykład:
- "Dlaczego nie oddałeś dokumentów?" - "Jakich dokumentów? Nie wiedziałem, że miałem coś oddać." - "Nie rżnij głupa, sam o nich wczoraj mówiłeś."
Wyrażenie ma charakter pejoratywny - sugeruje, że rozmówca działa nieszczerze lub manipulacyjnie.
Bliskie znaczeniowo są zwroty:
"udawać Greka", "udawać, że się nie wie", "grać naiwnego", "robić z siebie idiotę" (choć to ostatnie bywa używane także w innym sensie).
Etymologicznie czasownik "rżnąć" w tym związku frazeologicznym nie ma związku ze współczesnym wulgarnym znaczeniem seksualnym. Jest to starsze użycie oznaczające "grać", "odgrywać rolę", podobnie jak w dawnych zwrotach "rżnąć bohatera" czy "rżnąć ważniaka".
W języku publicystycznym można to ująć bardziej elegancko jako: "świadomie udawać niezrozumienie", "pozorować niewiedzę" lub "stosować unik oparty na deklarowanej niewiedzy".. |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | . Dlatego podtrzymuję swoje stanowisko: znajomość historii nauki jest cenna i pożyteczna, lecz nie jest warunkiem koniecznym uprawiania nauki. Jest ogromną zaletą, ale nie niezbędnym elementem warsztatu każdego badacza.
Gdyby do uprawiania nauki konieczna była znajomość jej historii, to większość doktorantów pierwszego roku nie mogłaby prowadzić badań, a jednak prowadzi je z powodzeniem, korzystając przede wszystkim z aktualnego stanu wiedzy swojej dyscypliny. - > Ja tu dostrzegam sprzeczność.- I cóż ja mogę z tym uczynić? Ale dobrze by było, już nie dla mnie, a dla innych czytelników, jakoś racjonalnie uzasadnić dlaczego i w czym Pan ze mną się tu nie zgadza? > I powtórzę: mamy różne zawodowe ścieżki, różne zawodowe doświadczenia. W niczym Pańskie nie jest lepsze.- A gdzie jak tak twierdziłem? Spokojnie może Pan uznawać, iż Pańskie jest lepsze, gdyż ja nie mam zamiaru tego kwestionować. Ja tylko napisałem, iż ten portal już w założeniu miał być poświęcony dyskusjom światopoglądowym, a ja w takiej publicystyce się specjalizuje i o tym są moje książki. - > Może dlatego, że mało uważnie Pan czyta to, co ja piszę?- Przez wiele lat pracowałem jako redaktor i nauczony jestem rzetelnego czytania ze zrozumieniem, a do tego odwołuję do długich (nie wyrwanych z kontekstu) cytatów, bardzo często podlinkowanych. - > Proszę zauważyć, że powtarza Pan w swoich wpisach nawet to, z czym napisałem, że się zgadzam- Nie rozumiem co Pan tu napisał? Może coś rzeczywiście źle zrobiłem, ale ja w takim przypadku cytuję i linkuję. Tak zarzut jest pustym zarzutem. - > Nadal jednak podtrzymuję, że dyskusję warto prowadzić w warunkach wzajemnego szacunku (co także Pan pisze w swojej książce) Może Pan przyjąć, że się mylę i spokojnie wyjaśnić, ale czasem warto zastanowić się nad tym czy to nie Pan się myli- Kiedyś sporo, a teraz zupełnie niewiele osób pisuje tu na porównywalnym z moim poziomem intelektualnym. Moje wypowiedzi, choć czasem złośliwe, to prawie zawsze są merytoryczne. - > Chwali się Pan, że podczas niebytności na fR przeczytał Pan "kilka" książek.- Chwalę się, iż od piątego roku życia, kiedy nauczyłem się czytać, przeczytałem tysiące książek, ale jeżeli tego nie widać - to znaczy, iż nie ma o czym mówić. - > Nie tylko Pan.- Na całe szczęście nie tylko ja. Uważam, iż podobnych mi tu ludzi jest tysiące. (Choć żałuję, iż nie miliony.) > Nie zmieniłem znacząco poglądów, ani nie ubyło mi wiedzy czy też zdolności rozumienia świata- Ależ ja tu chyba niczego (a jeżeli nawet to bardzo niewiele) o Pańskich poglądach napisałem. Nie zgadzam się z wieloma i nimi polemizuję, ale Pańskie poglądy są Pańską sprawą i nic mi do tego. Pan tylko prawie całkowicie zmienił sposób i merytoryczny poziom swoich rozmów. Może zamiast moim, najpierw przyjrzał by się Pan swoim tu wypowiedziom i to nie tylko skierowanym do mnie. Wszystkie Pańskie zarzuty można odwrócić i jeszcze jest sporo do dołożenia. . |
#160 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | > Nie próbuję Cię nawracać - tylko pytam, czy fakt, że nie istnieje naukowa definicja Boga ma oznaczać, że nie można na temat Boga rozmawiać? Wiem też, że można to skwitować zdaniem, że skoro nie ma definicji to nie ma o czym rozmawiać. Ale i tu moje kolejne pytanie, czy Ty tak właśnie uważasz? Można się podjąć rozmowy czy nie ma o czym?> .Definicja Boga jest potrzebna jeśli ktoś podchodzi do rozmowy naukowo. Ja traktuję rozmowy jako możliwość poznania świata z punktu widzenia drugiej osoby, więc definicji nie wymagam. Żyjemy w jednym świecie ale różnie go postrzegamy. Napisałem o tym w cytacie pod linkiem www.racjonalista.pl/forum.php/s,959443#w959558Dowiedziałem się że według Ciebie Bóg może mieć zamysł, z tego wnioskuję że jest zdolny do myślenia, więc prawdopodobnie jest osobą. W ten sposób uzyskałem zarys Twojej definicji Boga. Jestem gotowy rozmawiać dalej i poznawać Twoją wizję Boga. Ja postrzegam Boga jako Świadomość Kosmiczną, jako energię nie jako osobę. Bliski jest mi pogląd że cała Natura jest bogiem- mój nick panTeista jest od wyznania "panteizm". > Pozdrawiam> .> |
#161 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | > .> >Czy mam napisać, iż nie przeczytał, nie mówiąc już o przestudiowaniu, Pan tysiąca książek z zakresu historii myśli ludzkiej?> Nie musi Pan tego pisać, ja to sam wiem.> -> A ja aby coś napisać to przeczytałem znacznie więcej. 5 tys. tytułów mam w domowej bibliotece.I na tym polega Pańska praca. Jeden naukowiec pracuje tylko w bibliotece inny też w laboratorium Ja nie nazywam swoich prac nauką, ale świadom jestem użyteczności wykonanych przez siebie doświadczeń > >I wiem, też, że praca naukowca to nie tylko biblioteka, ale też laboratorium> Naprawdę?> pl.wikiped(*)i_dyscyplin_naukowych_w_PolsceTak. Naprawdę. > Wiem, iż możliwe jest prowadzenie badań w laboratorium przez ludzi ograniczonych intelektualnie,> -> >Podobnie jak pisanie książek> -> Tylko tyle, iż 99% książek napisanych przez ludzi z deficytami intelektualnymi ...Tylko tyle Pan zrozumiał? Tym razem odpowiedziałem złośliwością na Pańskie pogardliwe głupstwo Ograniczony intelektualnie może być laborant, który myje szkło, ale nie badacz, który projektuje eksperymenta, interpretuje ich wyniki i zadaje kolejne pytania > Natomiast dostrzeżony przez ze mnie przypadek dokonywał niezwykle użytecznych badań, tyle, iż wolniej, gdyż wszystko musiało być całkowicie zgodne z instrukcją.I któż to był? Laborant? Analityk? Przy książce też może pracować ograniczony introligator > >Wiem, iż nadzór i wykonanie żmudnych badań można zlecić AI i wykona je lepiej od człowieka niczego nie rozumiejąc.> Pan żartuje?> Zupełnie nie żartuje mam znacznie większe zaufanie do badan przesiewowych wykonanych przez AI niż przez człowieka.Na tym się nie znam, ale w mojej dziedzinie trzeba myśleć własną a nie sztuczną inteligencją > >Naukowe badania to nie tylko proste analizy i pomiary.> Pan żartuje, czy traktuje mnie jak idiotę. To oczywisty banał.Mam wrażenie, że Pan tego nie odróżnia. Skoro ograniczony intelektualnie człowiek robiła badania.... > >Nie zjechałbym do kopalni, w której zabezpieczenia projektowała AI> Nie jestem inżynierem i wiem, Iż AI to narzędzie i jak każde narzędzie ma swoje ograniczenia, a do tego w rękach głupka może być całkiem groźnym.Dokładnie! Najgroźniejsze jest zaufanie do AI w dziedzinach, które dla człowieka są mało znane Terra incognita wymaga człowieka > Piszę o nauce na podstawie naukowych publikacji, które przeczytałem ze zrozumieniem, a tego rozumienia nauczyli mnie wybitni uczeni podczas wieloletnich studiów formalnych i nieformalnych.> >Nie podważam tego. Sugeruję jedynie, żeby pisząc o nauce zastanowić się też nad tym, że nauka to nie tylko książki.> Znowu banał.Tak, ale mam wrażenie, że Pan go lekceważy > Zupełnie nie rozumiem dlaczego traktuje mnie Pan jak głupka?Ani myślę tak Pan traktować > >Jednak nie dostrzegam Pańskiego doświadczenia w zakresie prowadzenia naukowego eksperymentu. Wprost dostrzegam lekceważenie dla tej części naukowej działalności> Proszę o zalinkowany cytat?Nazwał mnie Pan ograniczonym do młynów , ale o tym nie warto dalej rozmawiać. Poruszył Pan temat AI. Bardziej ciekawi mnie Pańska opinia o perspektywach rozwoju i znaczeniu w naukowych badaniach (w przyrodniczych naukach) Wolałbym się czegoś nauczyć niż młócić plewy > >A uprzejmością Pan raczej nie grzeszy> Jestem bardzo uprzejmym, ale zawsze: - "Amicus Plato, sed magis amica veritas"Stąd i ja mam prawo Pana krytykować > >10 cytatów> >Czekam na jeden krytyczny, z którym Pan się zgodzi.> Ja też. To były cytaty promocyjne i jako takie tu przedstawione. Zawsze można je podważyć.O tym już pisałem > >W mojej działalności, a zajmowałem się badaniami nad bezpieczeństwem pracy, znajomość historii w tym historii naukowych badań nad bezpieczeństwem jest bardzo ważne. Jeśli uważa Pan że jest "trochę" ważne to mamy protokół rozbieżności, ale to nie czyni żadnego z nas niesprawnym intelektualnie, tylko wskazuje na odmienne zawodowe doświadczenia> >To nie jest Pańska specjalność, tak jak moją nie jest religioznawstwo. Dlatego ja korzystam z okazji, żeby się czegoś nauczyć, jeśli mnie to interesuje (także z Pańskiej książki i pańskich wpisów) a Pan?> Uważam Pańską działalność za ważniejszą od mojej,Z tym się nie zgadzam, każda praca jest potrzebna.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby |
#162 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | > .> Dlatego podtrzymuję swoje stanowisko: znajomość historii nauki jest cenna i pożyteczna, lecz nie jest warunkiem koniecznym uprawiania nauki. Jest ogromną zaletą, ale nie niezbędnym elementem warsztatu każdego badacza. >Gdyby do uprawiania nauki konieczna była znajomość jej historii, to większość doktorantów pierwszego roku nie mogłaby prowadzić badań, a jednak prowadzi je z powodzeniem, korzystając przede wszystkim z aktualnego stanu wiedzy swojej dyscypliny. > -> >Ja tu dostrzegam sprzeczność.> -> I cóż ja mogę z tym uczynić?Udowodnić, że nie ma sprzeczności lub pogodzić się z błędem W Pańskim mieście jest piękne miejsce, gdzie są sami nieomylni. Powązki > >Proszę zauważyć, że powtarza Pan w swoich wpisach nawet to, z czym napisałem, że się zgadzam> Nie rozumiem co Pan tu napisał? Może coś rzeczywiście źle zrobiłem, ale ja w takim przypadku cytuję i linkuję. Tak zarzut jest pustym zarzutem.Serio? Warto rozmawiać o takich pomyłeczkach? > >Nadal jednak podtrzymuję, że dyskusję warto prowadzić w warunkach wzajemnego szacunku (co także Pan pisze w swojej książce) Może Pan przyjąć, że się mylę i spokojnie wyjaśnić, ale czasem warto zastanowić się nad tym czy to nie Pan się myli> Kiedyś sporo, a teraz zupełnie niewiele osób pisuje tu na porównywalnym z moim poziomem intelektualnym.Superbia graditur ante lapsum > >Nie zmieniłem znacząco poglądów, ani nie ubyło mi wiedzy czy też zdolności rozumienia świata> Ależ ja tu chyba niczego (a jeżeli nawet to bardzo niewiele) o Pańskich poglądach napisałem. Nie zgadzam się z wieloma i nimi polemizuję, ale Pańskie poglądy są Pańską sprawą i nic mi do tego.> Pan tylko prawie całkowicie zmienił sposób i merytoryczny poziom swoich rozmów.Z Panem? Nie.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | . A ja aby coś napisać to przeczytałem znacznie więcej. 5 tys. tytułów mam w domowej bibliotece. > I na tym polega Pańska praca.- Mogła polegać, gdyż teraz już jestem emerytem, ale nijak nie polegała. Mam znacznie ciekawszą biografię zawodową i nie tylko - niżbym chciał. - > Tym razem odpowiedziałem złośliwością na Pańskie pogardliwe głupstwo- Lubię złośliwości, ale wtedy najbardziej dbam o merytoryczność aby się nie skompromitować. - > Ograniczony intelektualnie może być laborant, który myje szkło, ale nie badacz, który projektuje eksperymenta, interpretuje ich wyniki i zadaje kolejne pytania- No cóż tak Pan uważa? Wolno Panu. Natomiast dostrzeżony przez ze mnie przypadek dokonywał niezwykle użytecznych badań, tyle, iż wolniej, gdyż wszystko musiało być całkowicie zgodne z instrukcją. > I któż to był?> Laborant? Analityk?- Nie wiem pracownik na wydziale biochemii Uniwersytetu Warszawskiego aby było to ciekawsze miał doktorat i to rzetelnie zdobyty. Życzliwi ludzie nad nim pracowali i pozwolili mu na sukces. Zupełnie nie żartuje mam znacznie większe zaufanie do badan przesiewowych wykonanych przez AI niż przez człowieka. > Na tym się nie znam, ale w mojej dziedzinie trzeba myśleć własną a nie sztuczną inteligencją- Cholera i znowu te książki i oczytanie. - > Najgroźniejsze jest zaufanie do AI w dziedzinach, które dla człowieka są mało znane- Jestem zachwycony możliwościami tego narzędzia, ale mam pełną świadomość, iż to tylko narzędzie. Piszę o nauce na podstawie naukowych publikacji, które przeczytałem ze zrozumieniem, a tego rozumienia nauczyli mnie wybitni uczeni podczas wieloletnich studiów formalnych i nieformalnych.> Nie podważam tego. Sugeruję jedynie, żeby pisząc o nauce zastanowić się też nad tym, że nauka to nie tylko książki.- Znowu banał. > Tak, ale mam wrażenie, że Pan go lekceważy- > Jednak nie dostrzegam Pańskiego doświadczenia w zakresie prowadzenia naukowego eksperymentu.- To dobrze Pan zauważa. Nie mam żadnych kwalifikacji do prowadzenia naukowych eksperymentów. Jest jeszcze gorzej ja ich nigdy nie chciałem mieć. > Wprost dostrzegam lekceważenie dla tej części naukowej działalności- Naprawdę Pan choć przejrzał moją książkę. Ja jestem wprost zafascynowany nauką. . |
#164 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | > .> A ja aby coś napisać to przeczytałem znacznie więcej. 5 tys. tytułów mam w domowej bibliotece.> >I na tym polega Pańska praca.> -> Mogła polegać, gdyż teraz już jestem emerytem,Cudowne życie ! Mnie też już Republika płaci za sam fakt istnienia, ale jakoś nie chcę poprzestawać ma ogródku i pomocy przy krowach (tak , nadal pomagam w gospodarstwie!) Stąd pomysł na kolejne przekłady i nadzieję, e komuś się przydam, że komuś pokażę kawałek nowego dlań świata Czyż nie z tego powodu Pan pisze? > >Ograniczony intelektualnie może być laborant, który myje szkło, ale nie badacz, który projektuje eksperymenta, interpretuje ich wyniki i zadaje kolejne pytania> No cóż tak Pan uważa? Wolno Panu.Tak, tak uważam, bo pracowałem w laboratorium (nawet jeśli to był eksperymentalny przodek w Petroșani lub Mikołowie) > Natomiast dostrzeżony przez ze mnie przypadek dokonywał niezwykle użytecznych badań, tyle, iż wolniej, gdyż wszystko musiało być całkowicie zgodne z instrukcją.> >I któż to był?> >Laborant? Analityk?> Nie wiem pracownik na wydziale biochemii Uniwersytetu Warszawskiego aby było to ciekawsze miał doktorat i to rzetelnie zdobyty. Życzliwi ludzie nad nim pracowali i pozwolili mu na sukces.Nie podważam, ale jednak był to wyjątek > >Jednak nie dostrzegam Pańskiego doświadczenia w zakresie prowadzenia naukowego eksperymentu.> To dobrze Pan zauważa. Nie mam żadnych kwalifikacji do prowadzenia naukowych eksperymentów. Jest jeszcze gorzej ja ich nigdy nie chciałem mieć.To może czegoś się Pan ode mnie nauczy, lub z poleconych ode mnie książek? Przecież nauka to też praktyka > >Wprost dostrzegam lekceważenie dla tej części naukowej działalności> Naprawdę Pan choć przejrzał moją książkę.jeszcze nie do końca > Ja jestem wprost zafascynowany nauką.Ja też
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby |
#165 1 na 1 | Kautilja (6853 punktów) | Odp: Czy istnieje naukowa (weryfikowalna) definicja boga? | > >Nie próbuję Cię nawracać - tylko pytam, czy fakt, że nie istnieje naukowa definicja Boga ma oznaczać, że nie można na temat Boga rozmawiać? Wiem też, że można to skwitować zdaniem, że skoro nie ma definicji to nie ma o czym rozmawiać. Ale i tu moje kolejne pytanie, czy Ty tak właśnie uważasz? Można się podjąć rozmowy czy nie ma o czym?> >.> Definicja Boga jest potrzebna jeśli ktoś podchodzi do rozmowy naukowo. Ja traktuję rozmowy jako możliwość poznania świata z punktu widzenia drugiej osoby, więc definicji nie wymagam. Żyjemy w jednym świecie ale różnie go postrzegamy. Napisałem o tym w cytacie pod linkiem> www.racjonalista.pl/forum.php/s,959443#w959558. Mnie też takowa definicja nie jest potrzebną by móc wymienić się z kimś poglądem na ten temat. Wystarczy domysł, że chodzi o siłę wyższą, czyli taką która stoi ponad człowiekiem i całą naturą. Oczywiście z perspektywy naukowej czy też filozoficznej to ja mogę wychodzić na głupca w tym temacie, ale uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania, również zdania, które dotyczy Boga, życia i umierania. . > Dowiedziałem się że według Ciebie Bóg może mieć zamysł, z tego wnioskuję że jest zdolny do myślenia, więc prawdopodobnie jest osobą. W ten sposób uzyskałem zarys Twojej definicji Boga.> Jestem gotowy rozmawiać dalej i poznawać Twoją wizję Boga. Ja postrzegam Boga jako Świadomość Kosmiczną, jako energię nie jako osobę. Bliski jest mi pogląd że cała Natura jest bogiem- mój nick panTeista jest od wyznania "panteizm".> Mój nick też pochodzi z Indii. Mnie z kolei przyświecało zwrócenie uwagi na fakt, że realizm polityczny to coś co nie jest ograniczone geografią i kulturą. Zanim Machiavelli napisał "Księcia" to Kautilja napisał "Arthaśastra". Co do Boga. Bóg to według mnie duch. Ten duch kieruje się miłością i ogólnie pojętym dobrem, i jego wszelkie atrybuty dobrze opisywane są przez religie. Myślę, że on myśli i czuje, to dlatego ludzie myślą i czują, ponieważ stworzył on nas na swój obraz i podobieństwo. Weź w takim razie wyjaśnij mi czym jest ludzka świadomość wobec - jak to ująłeś: "Boga jako Świadomości Kosmicznej"? . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|