Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
20-01-2012 15:46Marek Matejewski (3695 punktów)Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
Ocena 26 na 28
Mnóstwo się mówi o prześladowaniu chrześcijan na całym świecie. O tym, że są tak bardzo pokrzywdzeni bo to przecież najbardziej prześladowana religia... no właśnie - religia. A co z tymi, którzy odcinają się od wszelkich religii? Czy mogą się czuć bezpiecznie? Czy racjonalny ateista umieściłby za kratkami chrześcijanina albo muzułmanina na 5 lat tylko dlatego, że sobie w coś wierzy? Czy może tłum ateistów rzuciłby się z kamieniami na osobę wierząca tylko dlatego że wierzy w Boga?

Czarno na białym widać co religia robi z ludźmi i w co ich zamienia. Gdyby Hitchens żył musiałby uzupełnić nowe wydanie swojej znakomitej rozprawy "Bóg nie jest wielki" o niniejszy materiał

Zatem kto prześladuje wierzących? Kto prześladuje ateistów? Czy wzajemnie wyświadczają sobie tą nikczemną przysługę?

Odpowiedź brzmi: Tylko religijny umysł jest zdolny do tego by terroryzować zarówno przedstawicieli innych wyznań jak i ateistów nie tyle za ich poglądy ale za brak poglądów identycznych z jego własnymi!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..
#136
27-01-2012 13:40
 Ocena 6 na 6
Chlodwig (10939 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi katechetka
>Kompletne bzdury. Komunizm to nie religia.
>Tutaj sie Pan doksztalci.
>pl.wikipedia.org/wiki/Stalinizm


#137
27-01-2012 13:41
 Ocena 5 na 5
Chlodwig (10939 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi katechetka
>Obecnie ateisci przesladuja chrzescijan,Wietnam,Chiny to tylko pojedyncze przyklady. Co do tego nie ma watpliwosci. Ateisci maja swoje stowarzyszenia,statuty.Pisza co im sie podoba. Sa w o niebo lepszej sytuacji niz chrzescijanie na swiecie.


#138
27-01-2012 14:01
 Ocena 6 na 6
setarkos (10757 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi katechetka
>Obecnie ateiści prześladują chrześcijan
W Polsce pewnie mają zagwarantowaną prawną ochronę wartości świeckich, a sądy będące na ich usługach dręczą chrześcijan wyrokami za obrazę uczuć ateistycznych.

[Nie mówiąc już o tym, że nocami wieszają swoje symbole nad drzwiami kancelarii prymasa i gotowi pobić za próbę ich usunięcia.]

#139
27-01-2012 19:16
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi maceox

Pan Maceox:Cytat:
Teraz proszę Cię, żebyś przeczytał dwa zdania:

"Nie obejrzałem prognozy pogody i nie zakładam, że jutro spadnie śnieg"
"Nie obejrzałem prognozy pogody i zakładam, że jutro nie spadnie śnieg"

Czy dostrzegasz różnicę między tymi dwoma zdaniami?

A teraz takie dwa zdania:

"nie wierzę w Boga"
"wierzę, że Boga nie ma"

Są one dokładnie tak samo różne, jak zdania o śniegu, które przytoczyłem powyżej.
W pierwszym przypadku ktoś nie przyjmuje żadnego twierdzenia bez uzasadnienia.
A w drugim jak najbardziej.

I to nie jest żadna gra słów. Po prostu nie można dowieść NIEISTNIENIA czegoś, czego nie da się zweryfikować.
Dlatego wiara w nieistnienie Boga jest prawie taka sama, jak każda inna, tyle że ukierunkowana na negację.

Zupełnie inaczej ma się sprawa z kimś, kto mówi, że "nie wierzy w Boga" - on po prostu nie zakłada tego Boga bez uzasadnienia.


>nie można dowieść NIEISTNIENIA czegoś, czego nie da się zweryfikować.
Dowieść "nieistnienia" raczej nie można, ale przyjąć "nieistnienie" na podstawie różnorodnych naukowych weryfikacji, to już jest możliwym - a wówczas łączy się to ze stwierdzeniem
>on po prostu nie zakłada tego Boga bez uzasadnienia.

>>>>>Deklaracja, [...]. Mają tą samą wartość, gdyż opierają się na wierze.
>Nie do końca rozumiem. Czy chodzi o to, że ktoś, kto deklaruje, że nie wierzy w Boga może tak na prawdę nie być całkiem szczery, a w rzeczywistości tylko wierzy, że Bóg nie istnieje?
Gdzie tu nieszczerość deklaracji? Człowiek mówi o tym, w co wierzy! Że brak precyzji? Toż to zwyczajna deklaracja w rozmowach, a nie ścisła definicja.

>Bo gdyby rzeczywiście - zgodnie ze swą deklaracją - po prostu nie wierzył w Boga (np. dlatego, że w ogóle w nic nie wierzy), to ja nie widzę możliwości, żeby deklarację tę opierał na wierze.
Ni jak, nie widzę żadnych przeszkód do szczerej niewiary w krasnoludki, tak jak i szczerej niewiary w istnienie krasnoludków.

>Chodzi mi wyłącznie o precyzję wypowiedzi: Jeśli zakładamy, że ktoś nie wierzy (w Boga) to jest afideistą (przynajmniej co do Boga) i wtedy trudno mu imputować, że opiera to twierdzenie ... na wierze.
A dlaczego, ktoś kto twierdzi, że nie wierzy z boga, to musi zaraz być afideistą - nie wystarcza, że jest ateistą - głęboko wierzącym w nieistnienie świata nadprzyrodzonego?

>Zupełnie czymś innym jest założenie, że ktoś wierzy, że nie ma Boga. To twierdzenie rzeczywiście jest oparte na wierze.
Tak, bez mieszania w to sił nadprzyrodzonych, to jaka różnica jest w stwierdzeniach - wierzę i nie wierzę? Przecież oba stwierdzenia opierają się tylko na wierze. Są fideistyczne.
Niech Pan w takim razie wyjaśni co to w ogóle praktycznie znaczy: "po prostu wierzy w boga" lub "nie wierzy w Boga" czy . Dla mnie każdy w miarę sprawny intelektualnie człowiek ma różne poglądy (przekonania) w różny sposób nabyte. Podstawowym procesem ich nabywania jest proces socjalizacji. Teraz niech Pan sięgnie do psychologii i pedagogiki i popatrzy jak te procesy się odbywają i jakie wytwarzają różne typy osobowości. Jedne osobniki są bardziej podatne na indoktrynacje inne odwrotnie wszystko kwestionują. Teraz na osobowość trzeba nałożyć otrzymywaną wiedzę. Naprawdę nie ma tu miejsca na rozpisywanie się w tym temacie, a ja też nie czuję się najbardziej tu kompetentnym.

>Ale w tych dwóch deklaracjach jest mowa jeszcze o kimś innym, a mianowicie o kimś, kto NIE WIERZY w Boga. Taki przykład w rodzinie Pan miał? Bo to zupełnie nie to samo, co ktoś, kto wierzy, że Bóg nie istnieje.
Nie bardzo dostrzegam różnicę pomiędzy deklaracjami - "NIE WIERZĘ" w Boga od "nie wierzę, że Bóg istnieje", gdyż oba przypadki są deklaracjami wiary, a wierzyć można w zupełnie przedziwne rzeczy.
Bardzo często usłyszy Pan deklarację - "jestem niewierzącym" lub "ja w Boga nie wierzę" i czego Pan jeszcze tu oczekuje? Konkretnej wypowiedzi "wierzę", że bóg nie istnieje"?
Uważa Pan, że ktoś nie ma prawa tak lub inaczej powiedzieć o swej niewierze lub, że jest wtedy nieszczerym. Szczere są tylko deklaracje - ja w Boga wierzę?
Ludzie mają prawo do różnych przekonań i różnego uzasadniania ich zasadności, a my każde z nich powinniśmy przyjąć za prawdziwe, gdyż dotyczy to określonej osoby, która wie jakie ma poglądy.

>Pełna zgoda - podobnie należałoby przeanalizować nawet podstawę BRAKU JAKIEJKOLWIEK WIARY,
Postawę czy podstawę, gdyż to tu spora różnica?

>albo przynajmniej braku wiary w Boga - trochę to inny temat, bo Pan mówi fideistach (wierzących, że Bóg istnieje lub nie istnieje), a ja teraz mówię o afideistach (niewierzących).
Wydaje mi się, że się właśnie nie rozumiemy, gdyż ja mówiąc o fideistach/afideistach mówię właśnie o postawie poznawczej, w którą nie należy wciskać przedmiotu wiary/niewiary (np. Boga), gdyż tu alternatywne są teizm/ateizm.

>Czasem oczyszczanie może być trudniejsze od zamącania.
Jest zawsze.

>Sądzę, że chodzi tylko o nie do końca precyzyjne sformułowanie.
Nie jest precyzyjne. Precyzyjne wymaga wielozadaniowości.

>Jeżeli w jednym zdaniu zakładamy, że ktoś nie wierzy, to nie możemy w następnym zdaniu zakładać czegoś przeciwnego. Tylko o to mi chodzi.
???

>Co innego by było jak by Pan napisał tak:
>"Deklaracja, że ktoś wierzy, że boga nie ma, od deklaracji, że ktoś w boga wierzy. Mają tą samą wartość, gdyż opierają się na wierze".
>Wtedy nie miałbym zastrzeżeń, poza tym, że nikt by pewnie nie wygłaszał tak skomplikowanej deklaracji.
Jeżeli mamy czepiać precyzji, to też się Pan pogubił, gdyż wtedy należałoby zapisać to tak: "Deklaracja, że ktoś wierzy, że boga nie ma, od deklaracji, że ktoś wierzy, że bóg jest. [...]". Albo właśnie "Deklaracja, że ktoś wierzy, w boga - od deklaracji, że ktoś nie wierzy w boga. [...]." Gdyż chodzi tu o postawę (wiarę), a obie części zdania złożonego powinny być równe, aby wyciągnąć z nich logiczny wniosek dotyczący postawy światopoglądowej (wiary).

Pozd

#140
27-01-2012 18:06
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi katechetka
.
>Kompletne bzdury. Komunizm to nie religia.
>Tutaj sie Pan doksztalci.
Niektórym, jak widać i dokstalcanie nie pomaga.
Ten Pani trollizm jest tu nie tylko żenującym, on staje się już nudnym.
Niedługo zaczniemy tu określać, że coś jest na poziomie Katechetki, powyżej poziomu Katechetki i z rzadka, że poniżej poziomu Katechetki.

Miłego dnia.

@@@
.

#141
27-01-2012 19:31
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi finerbijk

>Wiem, że niektórzy na słowo "wiara" dostają biegunki. Sorry memory, niech będzie "racjonalne postępowanie w obliczu niepełnej wiedzy"
Wierzę, że Ona mnie kocha. Kiedyś tak mówiłem i dopiero teraz widzę jak głupio to musiało brzmieć.
Od teraz będę mówił ; w obliczu niepełnej wiedzy na temat Jej uczuć zakładam, że być może mnie kocha.

PS. Coś żle ucelowałem finerbijk. Się już poprawiłem z tym minusem

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington

#142
28-01-2012 13:23
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi perun
>Od teraz będę mówił ; w obliczu niepełnej wiedzy na temat Jej uczuć zakładam, że być może mnie kocha.
Jej lepiej chyba w ten sposób nie mówić, heh.

>PS. Coś żle ucelowałem finerbijk. Się już poprawiłem z tym minusem
Spoko, na minusy i tak się nie obrażam, jak niektórzy tutaj.

#143
28-01-2012 20:26
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi finerbijk

>Zgadza się, nigdzie na napisałem, że ateizm jest motywem. Tylko tyle, że ateiści również bywają sprawcami prześladowania za poglądy.
Chyba pierwszy raz się na tym Forum zgadzamy.
Jednakże, jeśli ateizm nie jest motywem działania, mitycznego już dla nas, chińskiego komunisty-ateisty z rządu, to nie ma sensu pisać, że ateista wsadza do więzienia za jakieś poglądy. Komunista wsadza. Natomiast kolega Matejewski pisał o ateistycznych pobudkach działania (nie myślał o polityce).

maceox (6766 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi finerbijk
>Ktoś, kto wierzy, że bogowie nie istnieją, nie może być nazywany fideistą (jak sugerowano w tym wątku).
Jeśli on w to WIERZY, to on nie tylko może być nazwany fideistą, ale on jest fideistą.

>"Fideizm (od łac. fides - wiara) to pogląd filozoficzny i teologiczny głoszący prymat wiary nad poznaniem rozumowym i teoriami naukowymi".
Dokładnie tak!

>Według fideisty poznanie religijne [ oparte na wierze] w postaci objawienia wyprzedza poznanie rozumowe, a jedynym źródłem wiedzy w kwestiach wiary i etyki może być jedynie stała tradycja ludzkości oparta ostatecznie na pierwotnym Bożym Objawieniu [ wierze]. Jest to więc antyracjonalizm i irracjonalizm, bo przyjmuje się istnienie prawd niedostępnych poznaniu rozumowemu."
Poprawiłem tę definicję, bo miała tendencję do zbytniego czepiania się akurat jednego rodzaju fideizmu, a mianowicie fideizmu religijnego.

>Niewierzący w istnienie bogów nie powołuje się na żadne objawienia
Niewierzący raczej na pewno tego nie czyni, pytanie co robi wierzący. Na co powołuje się wierzący w nieistnienie Boga?

>czy tradycje
właśnie tu jest pies pogrzebany. Otóż sądzę, że o ile rzadko poprzez objawienie, o tyle już całkiem prawdopodobnie wierzący w nieistnienie Boga przyjmuje taką postawę np. ze względu na tradycję, np. po rodzicach, albo ze względu na WPŁYW OTOCZENIA. Jest wszak fideistą.

>ani nie twierdzi, że w inny sposób nadprzyrodzony uzyskał swoje przekonanie,
To, że nie twierdzi, że w sposób nadprzyrodzony je uzyskał, to tylko tyle znaczy, że nie jest na maksa pogięty, ale to jeszcze nie znaczy, że nie jest fideistą. Jeśli np. zakochał się w ateistce i tylko z tego względu - chcąc się jej przypodobać - wciąż czynnie poświadcza swój ateizm, to jest wypisz wymaluj fideistą - wierzącym w nieistnienie Boga.

>a więc w sensu lato można go z powodzeniem zrównać z osobą, która nie ma żadnego zdania na istnienie takich bytów z przyczyn braku doświadczeń empirycznych.
Jak widać nie można. Ateista przez WPŁYW OTOCZENIA nie ma nic wspólnego z wolnomyślicielem.

>Wiara w Boga implikuje cały szereg konsekwencji dla wierzącego, podczas gdy wiara w niestnienie Boga kończy się tym samym, czym w przypadku osoby odrzucającej Boga z powodu braku dowodów na jego istnienie, czyli na niczym.
Guzik prawda. Wiara jest zawsze okłamywaniem samego siebie. Chodzi o postawę poznawczą. DLACZEGO ON JEST ATEISTĄ? Bardzo liczy się to, jak on do tego doszedł. Dopiero droga rozumowania świadczy o jego fideiźmie lub afideiźmie. Jeśli przyjął to na wiarę, bo twierdzi, że tak jest fajowo, bo Behemot, który podarł biblię tak śpiewa, a w oazie to same cnotki siedzą (notabene zupełny fałsz) - to on jest fideistą.

>Niewiarę taką możemy określić jako stanowisko bliższe pewności, że bogowie nieistnieją, niż w drugim przypadku.
Im kto większą ma pewność w kwestii Boga, z tym większym dystansem do niego podchodzę. Pachnie mi z daleka fideizmem. Np. w nauce mamy tylko wciąż coraz bardziej doskonałe modele rzeczywistości. I bardzo daleko im jeszcze do doskonałości. Gdzie tam pewność.

>Odrzucenie teizmu przez agnostyka daje te same konsekwencje, jak stanowisko ateisty, że bogowie nie istnieją, chociaż wynikać może z odmiennego sposobu myślenia.
Wszystko zależy od sposobu myślenia. Są religijni agnostycy i są wierzący ateiści.

>>To ma duże znaczenie w praktyce. Pisałem coś o idei fixe. Chodzi o to, że jak ktoś wierzy, (nawet w to, że Boga nie ma), to staje się to dla niego obsesją, racją bytu, a nawet jedyną słuszną prawdą.
>To trochę daleko posunięte twierdzenia. Konieczność wiary napotykamy na każdym kroku w życiu codziennym i niekoniecznie musi to prowadzić do jakichś obsesji. Wjeżdżając na most przyjmuję na wiarę, że został dobrze zbudowany i nie zawali się, itd., itp.
Tu mamy do czynienia z wieloznacznością pojęcia wiary. Wiara w to, że most wytrzyma nie jest NIEUZASADNIONYM TWIERDZENIEM, a więc nie jest wiarą z naszej definicji, którą chyba przyjęliśmy. W każdym razie jej nie zakwestionowałeś.

>Całkowite wyrzeczenie się wiary prowadzi do paranoi.
Są tacy, którzy rozumują odwrotnie, a mianowicie, że:
Tylko całkowite wyrzeczenie się wiary nie prowadzi do paranoi

>Wiara w nieistnienie może z powodzeniem pozostawać jedyną słuszną prawdą, dopóki ktoś nie udowodni, że jest inaczej.
Jedyna słuszna prawda to gówno prawda. Np. nauka nic nie wie o prawdzie. Ewentualnie się do niej zbliża.

>Wiara zastępuje wiedzę, kiedy brakuje tej ostatniej
A po co zastępować wiedzę? Nie wystarczy powiedzieć "nie wiem"?

>(oczywiście nie powinna jej zastępować)
oczywiście

>kiedy nie ma możliwości bezpośredniego doświadczenia.
To masz wtedy obserwacje pośrednie (patrz czarne dziury), poparte obliczeniami. Ewentualnie hipotezy - również oparte na tym, co już wiemy i na racjonalnym rozumowaniu. Wierzyć to znaczy przyjmować coś bez uzasadnienia. Niektórzy mówią, że im taka postawa do niczego nie jest potrzebna.

>>Jeśli na prawdę głęboko wierzy w negację czegoś, czego nie da się dowieść, to prawdę mówiąc nie wiem, czy bardziej współczuć jemu, czy temu, który wierzy w coś, czego nie da się dowieść.
>>>Póki, co to jeden pies.
>>Ale co? Niewierzący ateiści i agnostycy?
>Różnica to kwestie estetyki i emocji.
A jest między nimi w ogóle jakaś różnica?

>[...] uważam, że sama wiara w nieistnienie zaświatów nie jest w niczym niebezpieczna, bo sama taka wiara nie każe podejmować jakichkolwiek działań na szkodę myślących inaczej.
Sama wiara teoretycznie niby nigdy nie jest niebezpieczna. Np. wiara w chrześcijaństwo albo w komunizm sama w sobie nikomu nic złego nie zrobiła. Tylko zobacz co się w konsekwencji dzieje z ludźmi indoktrynowanymi i ślepo wierzącymi w słuszność przedmiotu ich wiary. Z wierzącymi w ateizm może być dokładnie tak samo. Dzisiaj tylko obsikają kościół i podrą biblię, a jutro ...? Fideista jest w stanie zrobić wszystko dla obrony swojej JEDYNIE SŁUSZNEJ PRAWDY ... i wtłoczenia jej innym.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#145
30-01-2012 00:43
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi finerbijk
>Miałem na myśli, że wiara w nieistnienie jest jakościowo zbieżna z nie wiarą w istnienie.
Doprawdy nie potrafię pojąć jak niewiara (nieobecność wiary) miałaby świadczyć o wierze. Nie sądzę, by wątpliwość zastosowana wobec wątpliwości skutkowała olśnieniem pewności. Być może wolno i należy wierząc w swą wiarę utwierdzać się w wierze, nie sposób jednak zachować sceptycyzm rezygnując z niego.
Co mi przychodzi do głowy, to tylko, że przedmiot/podmiot wiary jest tu kluczem - w tym wypadku tajemniczy "Bóg".
Ci, którzy mówią, że weń wierzą nie wskazują go jednak w sposób sprawdzalny, lecz sugerują wpierw uwierzyć, by odkryć go jakoby w sobie. Może te bogi to sny o potędze ich rozmarzonych eg?
[czy jak to się odmienia]
> Reszta to przystawki ideologiczne.
W swoim względem wierzących zagubieniu dopuszczam myśl, że sam obiekt ich wiary może być ideologiczną przystawką - takim zmyślonym gruppenfuhrerem VOLFem (z serialu z Hansem Klosem), o którego im dokładniej ich pytać, tym bardziej (śmiejąc się w kułak) mówią, że nieuchwytny. A jak im co zarzucać, to zasłaniają się poleceniami "szefa".

[Pardon, jeśli uraziłem czyjeś religijne uczucia - to tylko efekt rozchwiania logiki.]

finerbijk (17282 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi setarkos
>Doprawdy nie potrafię pojąć jak niewiara (nieobecność wiary) miałaby świadczyć o wierze. Nie sądzę, by wątpliwość zastosowana wobec wątpliwości skutkowała olśnieniem pewności. Być może wolno i należy wierząc w swą wiarę utwierdzać się w wierze, nie sposób jednak zachować sceptycyzm rezygnując z niego.
To ma zastosowanie tylko w przypadku wiary w nieistnienie, nigdy do wiary w istnienie. Wiara w nieistnienie to, można powiedzieć, sceptycyzm posunięty do przekonania.

maceox (6766 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
Spróbuję to ująć po swojemu i proszę mi powiedzieć, czy Pana dobrze zrozumiałem:

Deklaracja "wierzę w x" jest zawsze fideistyczna

Deklaracja "nie wierzę w x (w tym również w nic nie wierzę)" może być fideistyczna albo afideistyczna w zależności od uzasadnienia i postawy.

Przykład: jeśli ktoś opiera swoją deklarację niewiary (np. w Boga) na bezmyślnym naśladowaniu otoczenia, gdzie akurat to jest w modzie, to jest fideistą.
Jeśli natomiast ktoś uzasadnia swą niewiarę postawą racjonalno-empirycznego sceptycyzmu, to przynajmniej jest duża szansa, że jest afideistą.

Gdyby było inaczej i zawsze prawdziwe było to:
">Jaka różnica jest w stwierdzeniach - wierzę i nie wierzę? Przecież oba stwierdzenia opierają się tylko na wierze. Są fideistyczne."

to wtedy poniższa, często cytowana przez Pana deklaracja jest w pełni fideistyczna:

Cytat:
Czy koniecznie trzeba wierzyć?
Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym


Dlatego właśnie mam wątpliwości do tego Pana zdania:
>Deklaracja, że ktoś nie wierzy w boga, od deklaracji, że ktoś w boga wierzy. Mają tą samą wartość, gdyż opierają się na wierze.
Ja sądzę, że może się zdarzyć, że deklaracja, że ktoś nie wierzy (np. w boga) nie opiera się wcale na wierze. Sądze, że do takich osób zalicza się autor przytoczonego cytatu i również Pan. Jeśli się mylę, to nic już z tego nie rozumiem.

Pozdrawiam serdecznie


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#148
30-01-2012 18:56
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi maceox
>Spróbuję to ująć po swojemu i proszę mi powiedzieć, czy Pana dobrze zrozumiałem:
>Deklaracja "wierzę w x" jest zawsze fideistyczna
Tak!

>Deklaracja "nie wierzę w x (w tym również w nic nie wierzę)" może być fideistyczna albo afideistyczna w zależności od uzasadnienia i postawy.
Nie!

"Wierzę" i "nie wierzę" - zawsze jest deklaracją fideistyczną, gdyż oparta jest na wierze.
[...]język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".[...] i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
www.racjon(*)m.php/s,477419/z,0/d,7#w478571

>Przykład: jeśli ktoś opiera swoją deklarację niewiary (np. w Boga) na bezmyślnym naśladowaniu otoczenia, gdzie akurat to jest w modzie, to jest fideistą.
Tak!

>Jeśli natomiast ktoś uzasadnia swą niewiarę postawą racjonalno-empirycznego sceptycyzmu, to przynajmniej jest duża szansa, że jest afideistą.
Nie, "niewiarę", a "wiedzę": "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji"

>Gdyby było inaczej i zawsze prawdziwe było to:
>>>>Jaka różnica jest w stwierdzeniach - wierzę i nie wierzę? Przecież oba stwierdzenia opierają się tylko na wierze. Są fideistyczne."
Dokładnie tak.

>to wtedy poniższa, często cytowana przez Pana deklaracja jest w pełni fideistyczna:
Zupełnie nie łapię? To jakaś inna logika".
Moim zdaniem - deklaracja ta, dosyć precyzyjnie i jednoznacznie, odrzuca wiarę wszelaką. Proszę o ponowne jej przeczytanie.

>Dlatego właśnie mam wątpliwości do tego Pana zdania: [...]
>>>>Deklaracja, że ktoś nie wierzy w boga, nie różni się od deklaracji, że ktoś w boga wierzy. Mają tą samą wartość, gdyż opierają się na wierze.
>Ja sądzę, że może się zdarzyć, że deklaracja, że ktoś nie wierzy (np. w boga) nie opiera się wcale na wierze.
Wierzę ludzkim deklaracjom, choć odróżniam język zwyczajnych rozmów, od języka dysput filozoficznych.
Deklaracja "wiary" i "niewiary", choć są przeciwstawne, to mają tą samą wartość logiczną. (Chyba, że jest to "język zwyczajnych rozmów" i pod deklaracją - "nie wierzę", kryje się "refleksja ateistyczna").

Staram się opierać swój światopogląd na naukowej wiedzy, a nauka nie może opierać się na wierze. Wynika to już ze naturalizmu metodologicznego, przyjętego dosyć powszechnie jako paradygmat.

>Sądzę, że do takich osób zalicza się autor przytoczonego cytatu i również Pan.
Tak! "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".[...] i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

>Jeśli się mylę, to nic już z tego nie rozumiem.
Jeżeli Pan tak właśnie myśli, to nie myli się Pan wcale.

Pozdrawiam serdecznie

@@@
.

#149
31-01-2012 00:51
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
\>>Deklaracja "nie wierzę w x (w tym również w nic nie wierzę)" może być fideistyczna albo afideistyczna w zależności od uzasadnienia i postawy.
>Nie!
>"Wierzę" i "nie wierzę" - zawsze jest deklaracją fideistyczną, gdyż oparta jest na wierze.
> [...]język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".[...] i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Przepraszam,
Na razie dwa twierdzenia, które do mnie docierają z Pana wypowiedzi to te:

1. >"Wierzę" i "nie wierzę" - zawsze jest deklaracją fideistyczną, gdyż oparta jest na wierze.
a jednocześnie to:
2. [...] i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Czyli dalej redukując te słowa:
1. "nie wierzę"
i
2. "w nic nie wierzę"

ale to ostatnie uprościliśmy już do samego "nie wierzę"
mamy więc:
1. "nie wierzę"
i
2. "nie wierzę"

Proszę mi powiedzieć, dlaczego to pierwsze jest fideistyczne, a to drugie niefideistyczne.
Czy dlatego, że to drugie jest filozoficzne, a to pierwsze nie? Czy z jakichś innych przyczyn? Bo że chodzi o sposób uzasadnienia, albo o postawę, to już Pan zaprzeczył.
Ale też Pan napisał, że to pierwsze ZAWSZE jest fideistyczne.
To jakim CUDEM to drugie może być niefideistyczne?

>>Jeśli się mylę, to nic już z tego nie rozumiem.
>Jeżeli Pan tak właśnie myśli, to nie myli się Pan wcale.
Jest za piętnaście pierwsza w nocy. W tym tu dialogu z Panem o "nie wierzę" i "nie wierzę", z których pierwsze nigdy nie może, a drugie zawsze może - czuję się już prawie całkiem nieźle napruty i przywąchany - przeprowadza mnie Pan tu przez jakieś kruca fuks Himalaje mistycyzmu.

>Pozdrawiam serdecznie
PEACE!
P.S. Wnoszę o powołanie do życia emotikonu jarającego skręta.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#150
31-01-2012 15:39
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Sezon polowania na ateistów rozpoczęty!
W odpowiedzi maceox
.
Izdebski napisał: Cytat:
Czy koniecznie trzeba wierzyć?

Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".
Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym
.

I moim zdaniem jest to wypowiedź spójna i jasna. Próby teologicznego jej pokręcenia są dla mnie zupełnie nieprzekonywujące. Izdebskiego tu rozumiem bez trudu, a Pana zastrzeżeń nawet z trudem zrozumieć mi się tu nie udaje.
_______________________________________

>Proszę mi powiedzieć, dlaczego to pierwsze jest fideistyczne, a to drugie niefideistyczne.
Bardzo proste, Pan z jasnej wypowiedzi publicystystycznej, chce zrobić definicję filozoficzną, a raczej nawet teologiczną. W całej wypowiedzi są zawarte jasne stwierdzenia: "język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych" oraz "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji" i potrzebna jest wyraźnie zła wola aby nie zrozumieć o co, bardzo konkretnie, autorowi chodziło.

Stwierdzenie: >> i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".<< jest, zupełnie uprawnionym w publicystyce, zwrotem retorycznym (choć merytorycznym) uzupełniającym całą wypowiedź. Zgodnym, tak z logiką, jak i z językiem polskim.

>>>>Jeżeli Pan tak właśnie myśli, to nie myli się Pan wcale.
>Jest za piętnaście pierwsza w nocy. W tym tu dialogu z Panem o "nie wierzę" i "nie wierzę", z których pierwsze nigdy nie może, a drugie zawsze może - czuję się już prawie całkiem nieźle napruty i przywąchany - przeprowadza mnie Pan tu przez jakieś kruca fuks Himalaje mistycyzmu.
No i widzi Pan zyskał Pan pewność, że mój autor bredzi, a ja zwątpiłem w Pańską sprawność intelektualną.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365