Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nie teista, nie ateista więc kto ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
20-10-2013 16:03Peruniec (298 punktów)Nie teista, nie ateista więc kto ?
0 na 2
Kolejny raz nie jestem pewien w jakim dziale umieści wątek, więc dam tutaj.
Ostatnio doszedłem do wniosku oglądając na YT wypowiedz pewnego ateisty, o tym jak nienaturalnie brzmią niektóre jego wypowiedzi.
Nienaturalne w sensie, że nie bardzo potrafię sobie wyobrazić jakąś luźną rozmowę w której wychodzi że ktoś jest ateistą.
I że większość ludzi nie rozmawia o takich tematach, nie zastanawia się, a ich religijność czy jej brak, jest powierzchowna i to element tradycji czy dopasowania się do społeczeństwa.
I ze mną jest podobnie, jestem Ateistą, mimo że nie da się tego udowodnić, więc jest to też w pewnym sensie wiara, więc może powinienem nazywać siebie gnostykiem ?
Ale to tez implikuje że jakoś specjalnie się zastanawiałem, że rozmyślam nad konceptem boga czy jego braku, ale jest to nie prawda.
Bo według mnie boga niema, ale jednak naprawdę ma to małe znaczenie dla mnie.
Oczywiście można twierdzić że jestem prostakiem, czy mam zamknięty umysł, ale ja naprawdę nie czuje potrzeby a na pewno ważnej potrzeby definiowania mojego stosunku do boga.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sabek (1444 punktów)
Domyślam się, że chodzi o Hitchensa albo Dawkinsa. Oni często rozważają czy są a-teistami, nie-teistami, agnostykami, panteistami. I chyba jeszcze parę wersji tego.

Wg Dawkinsa, naukowiec nie może powiedzieć, że jest Ateistą. Ateista jest bowiem na 100% pewny, a naukowiec niczego być nie może być pewien na 100%. Dawkins podzielił w "Bogu urojonym" stosunek do wiary na 7 stopni, 7 - to ateista, 6 - to ktoś, który myśli, że Boga nie ma, ale dopuszcza parę procent możliwości, że jednak jest. 1 to 100% teizm, 4 - 50/50.

Otóż Dawkins uważa się za bliskiego 7. Jako naukowiec dopuszcza możliwość istnienia Boga, jednak prawdopodobieństwo tego określa jako równe temu, że po przejściu huraganu nad złomowiskiem z różnymi częściami powstanie w pełni sprawny Boeing 747. Czyli jako 1 : 10 do potęgi... nie pamiętam jakiej, ale to chyba liczba większa niż jest atomów we wszechświecie.

Gnostyk to odmiana religii, wczesny odłam chrześcijaństwa, wytępiony przez "jedynie słuszną wersję" tegoż wyznania. Gnostycy kładli nacisk na wiedzę w poznaniu Boga, niczego nie narzucali siłą - każdy indywidualnie poznawał istotę Boga, oprócz wiedzy była tu medytacja, tak w największym uproszczeniu.

Polecam książkę Dawkinsa "Bóg urojony". To obowiązkowa lektura!
20-10-2013 16:52 
 Ocena 2 na 2
Peruniec (298 punktów)
Ale mi nie o to chodziło (A Boga urojonego czytałem).
Chodziło mi po prostu o to (tytuł trochę mylący), że dla mnie samo rozważanie o istnieniu bądź nieistnieniu boga, jest raczej mało ważne, a samo takie podejście powinno mieć jakąś nazwę, gdzie ja jestem po prostu obojętny na to zagadnienie bo nie uważam je za ważne.
20-10-2013 17:30 
 Ocena 4 na 4
sabek (1444 punktów)
>I ze mną jest podobnie, jestem Ateistą, mimo że nie da się tego udowodnić, więc jest to też w pewnym sensie wiara, więc może powinienem nazywać siebie gnostykiem ?

Tu chyba Ci chodziło o agnostyka - barak litery "a". Jeśli tak, to powinieneś się nazywać "ateistą agnostycznym", jeśli dobrze rozumiem (czy odwrotnie?). Czyli niewierzący, który jednak dopuszcza istnienie Boga. Chyba Dawkins też się za takiego czasem określa, ale on za każdym razem inaczej siebie określa www.youtube.com/watch?v=F6rtnhYE7M4 .

Wiem, nazewnictwo w "teologii ateistycznej" jest bardziej skomplikowane niż w teologii katolickiej. Oni używają w zasadzie określeń wierzący (koniecznie na 100%)-czyli katolik, niewierzący i wątpiący, przy czym 2 ostatnie to dla nich praktycznie to samo - obaj będę się smażyć w piekle.
20-10-2013 17:38 
 Ocena 6 na 6
Celecrin (6386 punktów)
>Chodziło mi po prostu o to (tytuł trochę mylący), że dla mnie samo rozważanie o istnieniu bądź nieistnieniu boga, jest raczej mało ważne, a samo takie podejście powinno mieć jakąś nazwę, gdzie ja jestem po prostu obojętny na to zagadnienie bo nie uważam je za ważne.
Jesteś agnostykiem, dokładnie ignostykiem.
"Ignostycyzm jest poglądem głoszącym, że pytanie o istnienie Boga jest pozbawione sensu, ponieważ nie ma ono weryfikowalnych (czy testowalnych) skutków i dlatego powinno być zignorowane."
Powinieneś zgodzić się z taką oto wypowiedzią Denisa Diderot:
"jest bardzo ważne, by nie pomylić cykuty z pietruszką, ale kwestia wierzyć czy nie, naprawdę nie ma większego znaczenia".
Peruniec (298 punktów)
Dziękuje, to naprawdę bardzo dobrze mnie określa, a i mogę sobie przypiąć taką łatkę
21-10-2013 13:01 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Jesteś agnostykiem, dokładnie ignostykiem.
>"Ignostycyzm jest poglądem głoszącym, że pytanie o istnienie Boga jest pozbawione sensu, ponieważ nie ma ono weryfikowalnych (czy testowalnych) skutków i dlatego powinno być zignorowane."

Czy agnostyk lub ignostyk jest teistą? Jeśli nie, to czy nie jest nie-teistą, czyli a-teistą?
21-10-2013 14:32 
 Ocena 4 na 4
Celecrin (6386 punktów)
>Czy agnostyk lub ignostyk jest teistą? Jeśli nie, to czy nie jest nie-teistą, czyli a-teistą?
Ja napisałem posta po kantońsku?

Definicja ateizmu jest naprawdę pojemna, ale co ważniejsze. ZMIENIA SIĘ. Ewoluuje. Tak jak definicja agnostyka. Agnostycy jednak generalnie nie wierzą i prawdę powiedziawszy definicja w WIKI mówiąca, iż może istnieć takie coś jak agnostyk-teista jest conajmniej wątpliwa dla mnie. Przepraszam bardzo ale teiści jednak "coś wiedzą".
Jest bozia, która się nami opiekuje. Ciekawe jak to można połączyć z agnostycyzmem?

Tudzież na tym Forum już parę razy przeczytałem, że agnostycy mówią "może". Pisał tak na przykład big-zyd i napisał coś podobnego Andrzej Koraszewski. Jest to oczywisty błąd.
To tak jak ja bym stwierdził, iż niewątpliwie istniejąca grupa ludzi, która na 100% jest przekonana że bóg nie istnieje reprezentuje ateistów. To tak zwany "twardy ateizm".
Tymczasem: www.youtube.com/watch?v=dfk7tW429E4
Cały sens agnostycyzmu, tutaj kładę nacisk, cały sens polega na twierdzeniu:
"nie jesteśmy w stanie udowodnić na 100%, iż bóg istnieje lub nie", a nie "może jest , może nie".
Kiedyś sądziłem, że podział jest prosty: ateista nie wierzy i zaprzecza, agnostyk nie jest przekonany do istnienia boga, ale też nie zaprzecza jego istnieniu.
Jednak definicje ewoluują. Ateiści rozpychają się trochę. Dawkins potrafi powiedzieć, iż jest agnostykiem, a potem chlastać agnostyków za "niezdecydowanie".

Na koniec: Dla mnie najsilniejszą postawą jest ignostycyzm, który po prostu stwierdza, że nie ma sensu w ogóle mówić o istnieniu boga. Jest najbardziej zbliżony do racjonalizmu {jest najbardziej odpowiedni dla racjonalisty} i zgodny w 100% z nauką, która po prostu boga IGNORUJE badając rzeczywistość. Często określam siebie jako ateistę i uważam to za duże OK. Chodzi tylko o drobną różnicę filozoficzną. Jestem po prostu niewierzącym, antyteistą {na 100% przekonanym, że bóg teistyczny nie istnieje}.

Dzięki za przeczytanie do końca
rysiek (4593 punktów)
>(...) Dzięki za przeczytanie do końca
Dzięki za obszerną odpowiedź.

Dwa wcześniejsze zdania napisałem, ponieważ odniosłem wrażenie - jak rozumiem błędne - sugestii iż ignostycyzm i agnostycyzm nie są rodzajami ateizmu.
Uważam że "na codzienny użytek" wystarczą cztery podstawowe rozróżnienia: teista, deista, panteista, ateista.
Celecrin (6386 punktów)
>Dwa wcześniejsze zdania napisałem, ponieważ odniosłem wrażenie - jak rozumiem błędne - sugestii iż ignostycyzm i agnostycyzm nie są rodzajami ateizmu.
Bo nie są.
rysiek (4593 punktów)
>Bo nie są.
Jeśli zastosuje się kryterium z poniższego postu Fizyka, to chyba jednak są.
22-10-2013 22:06 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>>Bo nie są.
>Jeśli zastosuje się kryterium z poniższego postu Fizyka, to chyba jednak są.
E tam. Nie posiadających wiary w boga nazywa się niewierzącymi.
A ja dam takie coś.
Ateizm - odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją
25-10-2013 17:00 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
Czy "niewierzący" nie zgadzają się z tym, że "bogowie nie istnieją"?, a jeśli się zgadzają, czy tym samym nie "odrzucają teizmu"?
h.mirek (2 punktów)
>Ale mi nie o to chodziło (A Boga urojonego czytałem).
>Chodziło mi po prostu o to (tytuł trochę mylący), że dla mnie samo rozważanie o istnieniu bądź nieistnieniu boga, jest raczej mało ważne, a samo takie podejście powinno mieć jakąś nazwę, gdzie ja jestem po prostu obojętny na to zagadnienie bo nie uważam je za ważne.
Obojętyzm ...jeśli chcesz...
A poważnie...musisz koniecznie jakoś się nazywać w tej materii akurat?
Nie wystarcza Ci, że masz swój pogląd na pewne sprawy?
Peruniec (298 punktów)
Ładnie brzmi takie określenie na koszulce
h.mirek (2 punktów)
>Ładnie brzmi takie określenie na koszulce
>
Teraz taka moda aby swoje poglądy artykułować na koszulce...a ich obrona jest łatwa, sprowadza się do ochrony przed wyblaknięciem lub całkowitym spraniem...
20-10-2013 17:50
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> Bo według mnie boga niema, ale jednak naprawdę ma to małe znaczenie dla mnie.

Raczej jesteś ateistą. Zadaj sobie kluczowe pytanie: "Czy wierzę, że Bóg istnieje?"
    Jeśli odpowiadasz "Tak, w to wierzę", to jesteś teistą.
    Jeśli odpowiadasz "Nie, nie mam takiej wiary", to jesteś ateistą.
I nie ma tu innej możliwości, bo jakieś kombinowanie w rodzaju "wierzę, że Bóg nie istnieje" prowadzi do bzdurnych wniosków, że jesteś... wierzącym ateistą.
21-10-2013 11:34 
 Ocena 1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Tylko że ja nie widzę potrzeby zadawania sobie takiego pytania, i tak kiedy je sobie zadam nie wierzę w istnienie boga, ale nie da się udowodnić że on nie istnieje.
A sama dyskusja nad tym jest dla mnie pozbawiona sensu.

No i pomijając wszystko, jeśli mimo niewystarczających dowodów uważa się jakąś tezę za prawdziwą to jest to jednak forma wiary.
21-10-2013 12:08 
 Ocena 5 na 5
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Tylko że ja nie widzę potrzeby zadawania sobie takiego pytania, i tak kiedy je sobie zadam nie wierzę w istnienie boga, ale nie da się udowodnić że on nie istnieje.
A jak chciałbyś udowadniać, że owa bozia nie istnieje? Albo inaczej: starasz się udowodnić, że krasnoludki nie istnieją czy może oczekujesz dowodów na ich istnienie od zwolenników tej tezy?
>A sama dyskusja nad tym jest dla mnie pozbawiona sensu.
Wyimaginowana bozia wpływa na umysły tak wielu ludzi, że dyskusje około religijne mają sens.
>No i pomijając wszystko, jeśli mimo niewystarczających dowodów uważa się jakąś tezę za prawdziwą to jest to jednak forma wiary.
Znowu? Ateizm to wiara? Żeby nie wgłębiać się w tłumaczenie: a-teizm, brak wiary nie wiara w nieistnienie. Ateizm to wiara w nieistnienie boga tak samo jak niełowienie ryb to hobby .
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
>Tylko że ja nie widzę potrzeby zadawania sobie takiego pytania, i tak kiedy je sobie zadam nie wierzę w istnienie boga, ale nie da się udowodnić że on nie istnieje.

Zabawne bo ja kiedyś używałem tego samego argumentu w kontekście nieistnienia boga, ale jest w tym jeden błąd, według logiki brak dowodu nie jest dowodem braku, i w taki sposób nie da się udowodnić lub zaprzeczyć istnieniu boga, dodając do tego że odpowiedzi jest więcej niż tylko tak i nie.

Mnie ta argumentacja przekonała, więc skoro nie da się czegoś wykazać, to jednak skoro nie można być pewnym w brak boga, to się wierzy w jego brak.
21-10-2013 17:19 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:
>Tylko że ja nie widzę potrzeby zadawania sobie takiego pytania, i tak kiedy je sobie zadam nie wierzę w istnienie boga, ale nie da się udowodnić że on nie istnieje.

Tak po pierwsze to dlaczego odpowiadasz na swoją wypowiedź?
>Zabawne bo ja kiedyś używałem tego samego argumentu w kontekście nieistnienia boga, ale jest w tym jeden błąd, według logiki brak dowodu nie jest dowodem braku, i w taki sposób nie da się udowodnić lub zaprzeczyć istnieniu boga, dodając do tego że odpowiedzi jest więcej niż tylko tak i nie.
Problem w tym, że to nie nieistnienie się udowadnia. Udowodnij mi nieistnienie krasnoludków, jednorożców i wielkiego żółwia podtrzymującego świat. Dlaczego bóg ma zasługiwać na specjalne traktowanie, kiedy nic nie świadczy o jego istnieniu? Nie ma żadnych dowodów na istnienie boga, to słowo nie ma nawet naukowej definicji, ma jakiś sens jedynie w religijnej obudowie.
>Mnie ta argumentacja przekonała, więc skoro nie da się czegoś wykazać, to jednak skoro nie można być pewnym w brak boga, to się wierzy w jego brak.
Ty możesz sobie wierzyć w nieistnienie boga, ale ja nie znam ateistów, którzy by w to wierzyli. Zresztą w co tu nie wierzyć? W słowo mające sens jedynie w teistycznym kontekście?
Peruniec (298 punktów)
Cytat:

Tak po pierwsze to dlaczego odpowiadasz na swoją wypowiedź?


Jakiś błąd cytowania

Cytat:
Problem w tym, że to nie nieistnienie się udowadnia. Udowodnij mi nieistnienie

Ale to nie chodzi o religię tylko o każdy konstrukt logicznym, jakim jest argumentowanie o niemożliwości udowodnienia nieistnienia, czyli jeśli traktować z punktu widzenia logiki, to całościowo w tym i ta zasada.
Szczególnie że biorąc zasadę braku dowodu na istnienie, więc.
Zakładając, że brak dowodu na istnienie jest dowodem nieistnienia - to brak dowodu na nieistnienie jest dowodem istnienia
I to jest czysta logika i dotyczy to wszystkiego, można sobie wstawić dowolną tezę zamiast boga.
Na gruncie logiki nie da się przeprowadzać "dowodów bytowych", typu "A istnieje" / "A nie istnieje".

Cytat:

Ty możesz sobie wierzyć w nieistnienie boga, ale ja nie znam ateistów, którzy by w to wierzyli. Zresztą w co tu nie wierzyć? W słowo mające sens jedynie w teistycznym kontekście?

Jeśli ktoś ma pewność na coś, na co pewność mieć nie można, to wierzy, a nie wie
21-10-2013 17:55 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Szczególnie że biorąc zasadę braku dowodu na istnienie, więc.
>Zakładając, że brak dowodu na istnienie jest dowodem nieistnienia - to brak dowodu na nieistnienie jest dowodem istnienia
Brak dowodu na istnienie jest wystarczającą przesłanką do nie uznawania danej tezy i nie traktowania jej poważnie. Nie ma powodu dla którego bozia miałaby być traktowana odmiennie. No i po raz kolejny, dostarcz mi dowód na nieistnienie tym razem nie krasnoludków, ale choćby krzesła. Może w końcu zobaczysz absurd rozumowania pod tytułem - nie można udowodnić, że nie istnieje.
>Jeśli ktoś ma pewność na coś, na co pewność mieć nie można, to wierzy, a nie wie
Mam wrażenie, że dyskutujesz sam ze sobą, a ściślej mówiąc, ze swoim wyobrażeniem ateisty który wierzy w nieistnienie bozi i innych mzimu. Tymczasem sprawa jest prosta, nie ma dowodów na istnienie, nie ma o czym dyskutować. Żądanie udowodnienia nieistnienia to ośmieszanie się.
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Brak dowodu na istnienie jest wystarczającą przesłanką do nie uznawania danej tezy


Według logiki nie, bo ciągle odnoszę się do logicznego rozumowania.
Zgrabny cytat z innej strony.

1. Nauka to coś, co da się udowodnić, czy to eksperymentem zwykłym, czy myślowym (typu Michelson-Morley) czy też matematycznie. Wiara to coś, co się przyjmuje - nomen omen- na wiarę, bez dowodu. Więc imho nie ma sensu mieszanie jednego z drugim. Nie można od nauki wymagać, żeby dowodziła - czy to istnienia czy to nie istnienia Boga/boga/Bogów/bogów. Bo tego się zrobić nie da. Przynajmniej tak długo, jak długo ktoś nie opracuje eksperymentu, który pozwoliłby prosto, jasno i jednoznacznie udowodnić Istnienie czy Nieistnienie.
Krótko - twierdzenie, że brak wiedzy o tym czy tamtym dowodzi czegokolwiek poza owym brakiem wiedzy - jest błędne. Oczywiście, mozna wierzyć że to czegoś dowodzi - ale z punktu widzenia nauki nie dowodzi.


Cytat:
Może w końcu zobaczysz absurd rozumowania pod tytułem - nie można udowodnić, że nie istnieje.

Zabawne jest to że ja używałem takich samych sformułowań.
Ale do rzeczy, dam prosty przykład z zupełnie innej dziedziny, w wieku powiedzmy 10 ludzie nie byli wstanie udowodnić kulistości ziemi, ergo brak dowodu świadczy o płaskości ziemi

Cytat:
Mam wrażenie, że dyskutujesz sam ze sobą, a ściślej mówiąc, ze swoim wyobrażeniem ateisty który wierzy w nieistnienie bozi i innych mzimu.


Wyżej podałem bardzo zgrabnie sformułowane zdanie, i jest to zdanie naukowe, podparte logiką, dlatego jedyny możliwą odpowiedzią na pytanie o istnienia boga, jest brak danych.
22-10-2013 10:45 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Według logiki nie, bo ciągle odnoszę się do logicznego rozumowania.
Dziwne jest to logiczne rozumowanie w twoim wydaniu. Nie ma dowodów na coś to nie ma potrzeby traktowania tego poważnie? Nie wierzysz chyba, we wszystko na słowo? Czy może uważasz, że to przeczący powinien udowadniać, że nie jest wielbłądem?
>Krótko - twierdzenie, że brak wiedzy o tym czy tamtym dowodzi czegokolwiek poza owym brakiem wiedzy - jest błędne.
W takim razie krasnoludki istnieją. Brak wiedzy o nich nie świadczy, że nie.
>Oczywiście, mozna wierzyć że to czegoś dowodzi - ale z punktu widzenia nauki nie dowodzi.
Nauką się nie zasłaniaj, bo gdzie w nauce twierdzenie bez dowodu jest uznawane?
>Ale do rzeczy, dam prosty przykład z zupełnie innej dziedziny, w wieku powiedzmy 10 ludzie nie byli wstanie udowodnić kulistości ziemi, ergo brak dowodu świadczy o płaskości ziemi
Ziemia była jest i będzie kulista, więc to co ludzie myśleli jest bez znaczenia. Póki jednak nie potrafili dowieść kulistości ich twierdzenia nie różniły się od wiary, a to, iż przypadkiem mieli rację nic nie zmienia.
>Wyżej podałem bardzo zgrabnie sformułowane zdanie, i jest to zdanie naukowe, podparte logiką, dlatego jedyny możliwą odpowiedzią na pytanie o istnienia boga, jest brak danych.
Pytanie o istnienie boga w ogóle nie ma sensu, bo to pojęcie stricte religijne, bez naukowej definicji; to puste słowo rozumiane jak komu wygodniej. Sensownym jest więc zostawienie go z resztą wytworów ludzkiej wyobraźni. Nikt normalny nie mówi, że brak mu danych na temat istnienia krasnoludków. Dlaczego katolickie mzimu traktować inaczej?

PS. Polecam post Vytautasa. Zgrabnie pokazuje gdzie jest miejsce mzimu i krasnoludków.
Peruniec (298 punktów)
>Dziwne jest to logiczne rozumowanie w twoim wydaniu.
Ależ nie w moim, bo to są proste zasady logiki.

>Nie ma dowodów na coś to nie ma potrzeby traktowania tego poważnie?
Nie ma dowodów na wielki wybuch nie ma potrzeby traktowania tego poważnie?
Nie ma dowodów na dowód na samoistne powstanie życia na ziemi nie ma potrzeby traktowania tego poważnie? itp,

>W takim razie krasnoludki istnieją. Brak wiedzy o nich nie świadczy, że nie.
W pewnym sensie tak, ale pewnym bo nie istnieją ale mogą istnieć, co jest podstawową zasadą logiki, nauki itp.
Szczególnie że można podać powody dlaczego krasnoludki nie istnieją, a z bogiem nie bardzo się (mówię o bogu deistycznym).

>Ziemia była jest i będzie kulista,
Nieprawda bo sam stwierdziłeś że brak dowodów istnienia, jest dowodem nieistnienia, ergo ziemia była płaska.

>Pytanie o istnienie boga w ogóle nie ma sensu,
Oczywiście że pytanie jest bez sensu, dlatego ateizm jest bez sensu.

>bo to pojęcie stricte religijne, bez naukowej definicji; to puste słowo rozumiane jak komu wygodniej.
To teraz jest to strzał w kolano bo sam przyznałeś, że logiką nie da zaprzeczyć bogu, czyli że sformułowanie że bóg tak chciał, rozwiązuje wszystko.
Szczególnie że to jakoś Ateiści zawsze zaczynają od logiki
23-10-2013 13:17 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ależ nie w moim, bo to są proste zasady logiki.
Niewątpliwie. Takiej katolickiej zapewne.
>Nie ma dowodów na wielki wybuch nie ma potrzeby traktowania tego poważnie?Nie ma dowodów na dowód na samoistne powstanie życia na ziemi nie ma potrzeby traktowania tego poważnie? itp,
Nie bądź śmieszny.
>W pewnym sensie tak, ale pewnym bo nie istnieją ale mogą istnieć, co jest podstawową zasadą logiki, nauki itp.
Wszystko może istnieć. Stosując takie rozumowanie dochodzi się do absurdów, które z logiką i nauką nic nie mają wspólnego.
>Szczególnie że można podać powody dlaczego krasnoludki nie istnieją, a z bogiem nie bardzo się (mówię o bogu deistycznym).
Tak? A jakie to dowody? Istnienie krasnoludków i bozi jest tak samo nieprawdopodobne.
>Nieprawda bo sam stwierdziłeś że brak dowodów istnienia, jest dowodem nieistnienia, ergo ziemia była płaska.
Bredzisz. Ale nie spodziewam się niczego mądrzejszego, w końcu krasnoludki mogą istnieć. Hefalumpy też?
>Oczywiście że pytanie jest bez sensu, dlatego ateizm jest bez sensu.
Czyli o to chodzi? Kolejny katolik w przebraniu? Zaprawdę wiele by to wyjaśniało.
>To teraz jest to strzał w kolano bo sam przyznałeś, że logiką nie da zaprzeczyć bogu, czyli że sformułowanie że bóg tak chciał, rozwiązuje wszystko.
Według katolickiej logiki z pewnością.
>Szczególnie że to jakoś Ateiści zawsze zaczynają od logiki
Ciekawe dlaczego? Może kiedyś to tego dojdziesz.

Ps. Polecam ten artykuł - www.racjonalista.pl/kk.php/s,9362, może trochę ci pomoże.
01-11-2013 15:43 
 Ocena-2 na 2
Peruniec (298 punktów)
>Niewątpliwie. Takiej katolickiej zapewne.
Ha ha, tylko dlatego że nagle nie podoba się tobie logika to jest katolicka ?

>Nie bądź śmieszny.
Cóż jest w tym śmiesznego ?

>Wszystko może istnieć. Stosując takie rozumowanie dochodzi się do absurdów, które z logiką i nauką nic nie mają wspólnego.

Błąd, nie ma to nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, a logika nie jest zdrowym rozsądkiem tylko właśnie logiką .
Szczególnie że często jako zaprzeczenie istnienia czegoś podaje się dowód negatywny , mogę podać przykład.

>Tak? A jakie to dowody? Istnienie krasnoludków i bozi jest tak samo nieprawdopodobne.
Jako coś co jest określone, bo przecież mówimy o jakimś wyobrażeniu krasnoludków, czyli coś tam że pomagają w gospodarstwie i inne głupstwa na co da się przedstawić dowody negatywne.
Gdzie bóg deistyczny, nie ma takich atrybutów, i jedyny sposób w jaki można to sprawdzić to mierząc zawartość boga () czego zrobić nie potrafimy.

>Bredzisz. Ale nie spodziewam się niczego mądrzejszego, w końcu krasnoludki mogą istnieć. Hefalumpy też?

Tylko piszę to co ty sam piszesz, jeśli tylko posiadanie dowodu świadczy że coś istnieje, w takim razie ziemia przestała być płaska a stała się kulą kiedy znaleziono na to dowody ?

>Czyli o to chodzi? Kolejny katolik w przebraniu? Zaprawdę wiele by to wyjaśniało.
Jakie to typowe kiedy ktoś ma inne zdanie nazywa się go jako przeciwnika , ja jeśli już chcesz wiedzieć jestem ignostykiem, ale nie zmienia to tego że logiką nie da się obalić/udowodnić istnienia i nie tylko boga, ale ogólnie.

>Według katolickiej logiki z pewnością.
Cytując ciebie Pytanie o istnienie boga w ogóle nie ma sensu, bo to pojęcie stricte religijne, bez naukowej definicji; to puste słowo rozumiane jak komu wygodniej.
Sam napisałeś że te pytanie jest bez sensu bo jest pojęcie religijny i nie da się go naukowo udowodnić, czyli sam stwierdziłeś że przykładanie nauki(logiki) do boga nie ma sensu, czyli sam wytrąciłeś cały oręż ateistom

>Ciekawe dlaczego? Może kiedyś to tego dojdziesz.
Ja wiem dlaczego, i tylko wytykam że jest zgodnie z logiką błędne
01-11-2013 16:18 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ha ha, tylko dlatego że nagle nie podoba się tobie logika to jest katolicka ?
Nie podoba mis się twoje dziwne podejście do logiki.
>Cóż jest w tym śmiesznego ?
Twoje ośmieszanie się porównywaniem wymysłów z nauką.
>Jako coś co jest określone, bo przecież mówimy o jakimś wyobrażeniu krasnoludków, czyli coś tam że pomagają w gospodarstwie i inne głupstwa na co da się przedstawić dowody negatywne.
Ponownie uczcijmy uszy - gówno prawda. Skupmy się np. na krasnoludkach sikających do mleka aby kisło. Jak udowodnisz, że tego nie robią jeśli dodam, iż owe krasnoludki są absolutnie niewykrywalne, itp. Taki czajniczek Russela w prymitywnej wersji. Absurdu nie da się obalić bo on nie na logice się opiera i falsyfikacji się nie poddaje.
>Tylko piszę to co ty sam piszesz, jeśli tylko posiadanie dowodu świadczy że coś istnieje, w takim razie ziemia przestała być płaska a stała się kulą kiedy znaleziono na to dowody ?
Znów bredzisz i to tak, że głowa boli. Przeczytaj to co napisałem, ale tak ze zrozumieniem.
>Jakie to typowe kiedy ktoś ma inne zdanie nazywa się go jako przeciwnika , ja jeśli już chcesz wiedzieć jestem ignostykiem, ale nie zmienia to tego że logiką nie da się obalić/udowodnić istnienia i nie tylko boga, ale ogólnie.
Ten pełzający teista całkiem zgrabnie cię określa.
>Cytując ciebie Pytanie o istnienie boga w ogóle nie ma sensu, bo to pojęcie stricte religijne, bez naukowej definicji; to puste słowo rozumiane jak komu wygodniej.Sam napisałeś że te pytanie jest bez sensu bo jest pojęcie religijny i nie da się go naukowo udowodnić, czyli sam stwierdziłeś że przykładanie nauki(logiki) do boga nie ma sensu, czyli sam wytrąciłeś cały oręż ateistom
Pieprzysz waść i pieprzysz a zrozumienia nie widać. Próba udowodnienia nie istnienia boga to absurd już choćby dlatego, że nie wiadomo co ktoś rozumie pod tym pojęciem, bo to słowo wytrych. Jednocześnie nic nie świadczy o jego istnieniu i powiedzenie, że boga (według obecnego stanu wiedzy) nie ma, nie jest wiarą, tylko rozsądkiem. Myślę, że jedynie przedmiot dyskusji powoduje, że niektórzy ludzie się przed tym wzbraniają. Przecież ludzi uważających, że krasnoludków nie ma nikt akrasnoludzistami nie nazywa, nikt poważny też nie kłóci się z tym stwierdzeniem.
>Ja wiem dlaczego, i tylko wytykam że jest zgodnie z logiką błędne
Być może z twoją.
Peruniec (298 punktów)
>Nie podoba mis się twoje dziwne podejście do logiki.
Dlaczego dziwne ?
I dlaczego się nie podoba ? bo nie potwierdza się z twoim zdaniem ?

>Twoje ośmieszanie się porównywaniem wymysłów z nauką.
Gdzie ja porównywałem wymysły z nauką ? (swoją drogą ad personam)

>Absurdu nie da się obalić bo on nie na logice się opiera i falsyfikacji się nie poddaje.
I tutaj jest błąd, bo logiką da się wiele absurdów udowodnić, bo logika nie jest tym samym co zdrowy rozsądek.

>Znów bredzisz i to tak, że głowa boli. Przeczytaj to co napisałem, ale tak ze zrozumieniem.
W którym miejscu bredzę? bo ja widzę że to ty nie potrafisz napisać dlaczego niby bredzę

>Ten pełzający teista całkiem zgrabnie cię określa.
Bo mam inne zdanie ?
Ale tak to przecież taki racjonalne podejście

>Pieprzysz waść i pieprzysz a zrozumienia nie widać. Próba udowodnienia nie istnienia boga to absurd już choćby dlatego, że nie wiadomo co ktoś rozumie pod tym pojęciem, bo to słowo wytrych.
Jakoś można bardzo łatwo określić o jakie boga chodzi jaki problem ?
Ja ciągle mówię o deistycznym, a ty ciągle o jakimś innym

>Jednocześnie nic nie świadczy o jego istnieniu i powiedzenie, że boga (według obecnego stanu wiedzy) nie ma, nie jest wiarą, tylko rozsądkiem.
Jeśli przyjmuje się coś na wiarę, bo pewności nie ma, to jedna jest to wiara, bo przecież nie wiedza ?
01-11-2013 16:57 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego dziwne ?
Na to pytanie ty musiałbyś odpowiedzieć.
>I dlaczego się nie podoba ? bo nie potwierdza się z twoim zdaniem ?
Bo jest durne.
>Gdzie ja porównywałem wymysły z nauką ? (swoją drogą ad personam)
Sugerujesz więc, że WW jest tak samo prawdopodobny jak bozia?
>I tutaj jest błąd, bo logiką da się wiele absurdów udowodnić, bo logika nie jest tym samym co zdrowy rozsądek.
Obal twierdzenie o zamachu smoleńskim. Absurd czystej wody. Chciałbym zobaczyć jak logika szturmuje ten bastion.
>W którym miejscu bredzę? bo ja widzę że to ty nie potrafisz napisać dlaczego niby bredzę
Bo nie napisałem, że brak dowodów na kulistość świadczył o płaskości. Twierdzenie, że ziemia jest kulista bez dowodów niczym nie różni się od wiary. Teraz już widzisz gdzie bredzisz?
>Bo mam inne zdanie ?
Tak. Rozgryzłeś mnie. Usilnie staram się ciebie dyskryminować wraz z resztą użytkowników forum.
>Ale tak to przecież taki racjonalne podejście
Bardziej od uważania się za tego prześladowanego bez żadnego ku temu powodu. Jak polski kościół, który nie potrafi zrozumieć, że krytyka to nie prześladowania.
>Jakoś można bardzo łatwo określić o jakie boga chodzi jaki problem ?
Wielki bo jakbyś chciał zdefiniować coś czego nie ma.
>Jeśli przyjmuje się coś na wiarę, bo pewności nie ma, to jedna jest to wiara, bo przecież nie wiedza ?
Christopher Hitchens - "To, co można stwierdzić bez dowodu, można odrzucić bez dowodu".
12-11-2013 17:00 
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Czyli o to chodzi? Kolejny katolik w przebraniu? Zaprawdę wiele by to wyjaśniało.

Odnoszę wrażenie, że osoba, która określasz mianem "katolika w przebraniu" uważa jedynie (podobnie jak Dawkins), że można mieć pewność wyłącznie w stosunku do faktów dających się udowodnić.

Faktu, że bóg nie istnieje nie da się udowodnić, podobnie jak faktu, że nie istnieją krasnoludki i jednorożce.

Zatem jedyną racjononalną odpowiedzią na pytanie o boga i krasnoludki jest: nie wiem (ale uważam, że to bardzo mało prawdopodobne).
Oczywiściej wcześniej trzeba by jakoś tego Boga i krasnoludki zdefiniować...
12-11-2013 17:14 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Odnoszę wrażenie, że osoba, która określasz mianem "katolika w przebraniu" uważa jedynie (podobnie jak Dawkins), że można mieć pewność wyłącznie w stosunku do faktów dających się udowodnić.
Ja zaś odnoszę zupełnie inne wrażenie. Ot kolejny katolik czy szerzej ujmując wierzący, piszący, że w zasadzie nie wierzy, ale...
>Faktu, że bóg nie istnieje nie da się udowodnić, podobnie jak faktu, że nie istnieją krasnoludki i jednorożce.
Za nieistnieniem boga przemawia brak jakichkolwiek dowodów jego działalności, oraz brak jakiekolwiek sensownej definicji owego czysto hipotetycznego bytu. Polecam też - www.racjonalista.pl/kk.php/s,9362.
>Zatem jedyną racjononalną odpowiedzią na pytanie o boga i krasnoludki jest: nie wiem (ale uważam, że to bardzo mało prawdopodobne).
Nie. Racjonalną odpowiedzią będzie wskazanie na to, że ów bóg nie ma żadnej definicji, nie ma żadnych dowodów jego działalności czy w ogóle istnienia (Victor Stenger - God: The Failed Hypothesis) istnieją przesłanki wskazujące na powstanie świata z niczego (m.in. Lawrence Krauss i jego - A Universe from Nothing: Why There is Something Rather than Nothing). Zaś co do boga deistycznego to to co można stwierdzić bez dowodów, bez dowodów można odrzucić. Krótko mówiąc wedle obecnego stanu wiedzy boga nie ma.
>Oczywiściej wcześniej trzeba by jakoś tego Boga i krasnoludki zdefiniować...
Może i tak, ale szkoda fatygi. Ów umysłowy konstrukt należy raczej pozostawić teistom, krasnoludki zaś niech dalej zamieszkują dziecięce bajki.
12-11-2013 19:40 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>Faktu, że bóg nie istnieje nie da się udowodnić, podobnie jak faktu, że nie istnieją krasnoludki i jednorożce.
Konsekwentnie byłoby napisać o nieistnieniu bogów (w liczbie mnogiej), tak jak jednorożców, których też nikt nie policzył.

Krasnoludki to chyba inna kategoria nie-istnień, no bo - jak ongi pytał Big_Zyd - "A mleko to niby samo kwaśnieje?".
21-10-2013 19:52 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
>> Zadaj sobie kluczowe pytanie: "Czy wierzę, że Bóg istnieje?"
> Tylko że ja nie widzę potrzeby zadawania sobie takiego pytania ...

Właśnie taka potrzeba nadarzyła się.

> ... i tak kiedy je sobie zadam nie wierzę w istnienie boga ...

A więc jesteś ateistą.

> ... ale nie da się udowodnić że on nie istnieje.

Nieważne, nie ma potrzeby udowadniania tu czegokolwiek.
22-10-2013 07:13 
 Ocena 5 na 5
Vytautas (4394 punktów)
>, ale nie da się udowodnić że on nie istnieje.
   Podobnie, jak nie da się udowodnić, że nie istnieją krasnoludki. Czy tę niemożność uważasz za dowód na istnienie krasnoludków? Jest taka stara rzymska zasada, stosowana w dogmatyce prawniczej, lecz także w logice. Nazywają ją ciężarem dowodu, w języku Rzymian onus probandi. Brzmi ona Ei incumbit probandi, qui dicit, non qui negat -- na tym spoczywa ciężar dowodu, kto twierdzi, nie kto przeczy.
   Krasnoludków nikt nie widział? -- słusznie, dlatego że one potrafią czytać myśli i chowają się szybko i bezszelestnie, gdy ktoś ma zamiar popatrzeć w ich stronę. Krasnoludków nikt nie słyszał? -- jakże mógłby słyszeć, przecież one porozumiewają się za pomocą telepatii... I tak dalej, i temu podobnie. Każdy argument można zbić ad hoc tworząc kolejny punkt definicji.
   Dowód na nieistnienie jakiegoś bytu musiałby wykazać, że definicja tego czegoś nie jest spełniona, tak więc nie da się udowodnić nieistnienia czegoś, co nie istnieje, ponieważ tego czegoś nie da się zdefiniować. Bóg jest nieokreślony (nieogarniony), nie posiada definicji, a więc to jego wyznawcy powinni udowadniać jego istnienie, a nie żądać od bezbożników dowodu na nieistnienie.
Grey (2102 punktów)
Ja też uważam, że powinna być oddzielna nazwa dla osób, które uznają tylko materialny świat i nie mają zamiaru odnosić się do bytów nadprzyrodzonych.
Nazwanie się ateistą to tak, jakby powiedzieć: "Wprawdzie nie wierzę w tego Boga, ale mam w głowie jego wizerunek i odnoszę się do tego wizerunku."
A nie o to chodzi. Chodzi o to, że nie tylko nie ma Boga, ale też nie ma pustego miejsca po nim. Niczego nie brakuje, wizja świata jest kompletna.

>nie bardzo potrafię sobie wyobrazić jakąś luźną rozmowę w której wychodzi
>że ktoś jest ateistą.

No na przykład:
Os.1: Dlaczego Bóg na to pozwolił?
Os.2: Ty jeszcze wierzysz w jakiegoś Boga?

Albo niedawno moja znajoma:
Boli mnie w klatce piersiowej, nie mam kiedy iść do lekarza, umrę i robaki mnie zjedzą i tyle tylko ze mnie zostanie.
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
No na przykład:
Os.1: Dlaczego Bóg na to pozwolił?
Os.2: Ty jeszcze wierzysz w jakiegoś Boga?


Ja nigdy nie słyszałem takich słów na żywo, w filmach czy serial tak, ale na żywo nigdy nie słyszałem tego wyrażenia, osoby które znam po prostu nie rozmawiają o takich rzeczach, może to winna że raczej znam ludzi w moim wieku czyli raczej młodych.
21-10-2013 12:55 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>Ja nigdy nie słyszałem takich słów na żywo
A ja przytoczyłem Ci własną rozmowę. Tak mi się jakoś wyrwało.
To było w parku. Jeszcze parę nieznajomych osób to słyszało i śmiali się po kątach. To znaczy za drzewami.

Ale faktem jest, że ludzie na ogół nie rozmawiają o takich sprawach.
25-10-2013 16:07 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ja też uważam, że powinna być oddzielna nazwa dla osób, które uznają tylko materialny świat i nie mają zamiaru odnosić się do bytów nadprzyrodzonych.
Jest są to naturaliści - metodologiczni lub ontologiczni: www.racjon(*).php/z,0/d,41/s,562660#w572192
Oczywiście, że są jego intelektualnym podłożem przeróżne podstawy światopoglądowe.

Spójna niespójność
Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.

Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.

Wiara w niewiarę

Do wszelakiej działalności społeczno-politycznej oraz wszystkich idei podchodzę dosyć krytycznie, uważając, że w praktyce życia nie jest możliwe pełne osiągnięcie jakiegokolwiek ideału. Czy mając tak krytyczne podejście do rzeczywistości mogę nazwać się sceptykiem? Chyba nie, gdyż - na przykład - mocno wierzę (lub jestem głęboko przekonanym), że poprawa bytu ludzi społecznie dyskryminowanych jest możliwa. Zgodnie z tym poglądem znajomi "pragmatycy" nazywają mnie wierzącym idealistą. Znowu, z tym określeniem nie zgadzają się ci, którzy wierzą w Boga i nazywają mnie niewierzącym, I już wydawałoby się, że zostałem sklasyfikowany, ale po chwili otrzymuję od nich pytanie: - "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".

Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.


Ateizm - jako odrzucenie istnienia nadprzyrodzoności - też przeróżnie wygląda:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,546248#w548487

Pozdrawiam.

@@@
.
Matix (5786 punktów)
>I ze mną jest podobnie, jestem Ateistą, mimo że nie da się tego udowodnić, więc jest to też w pewnym
>sensie wiara, więc może powinienem nazywać siebie gnostykiem ?
>Ale to tez implikuje że jakoś specjalnie się zastanawiałem, że rozmyślam nad konceptem boga czy jego
>braku, ale jest to nie prawda.

Polecam: www.racjonalista.pl/forum.php/s,393120
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Nienaturalne w sensie, że nie bardzo potrafię sobie wyobrazić jakąś luźną rozmowę w której wychodzi że ktoś jest ateistą.

Ja nie muszę sobie tego wyobrażać. Miałem setki takich rozmów. Zawsze zaczyna się od agresji strony drugiej. W trakcie rozmowy pada coś pozytywnego o bogach i później leci jakieś kłamstwo, typu wolna wola, wolność poprzez boga itd. Jest też wersja druga np. rozmowa o mszy w pracy lub ogólnie o kościele. Tobie się nie zdarzyło mi zdarzyło się setki razy.
Później zdziwienie, że ktoś mówi teistom, że nie znają swojej wiary i mówienie jakiś strasznych rzeczy typu prawda, później pytanie skąd się to wie. Moja ulubiona odpowiedź "Przeciętny ateista przeczytał święte teksty różnych religii, gdzie przeciętny teista nie przeczytał nawert swojego św. tekstu".
I nagle to ja narzucam się ze swoją religijnością, bo po wypowiedziach o czyjejś religijności powiedziałem o swojej i wytłumaczyłem im odrobinę ich własną.

>I że większość ludzi nie rozmawia o takich tematach, nie zastanawia się, a ich religijność czy jej brak, jest powierzchowna i to element tradycji czy dopasowania się do społeczeństwa.
>I ze mną jest podobnie, jestem Ateistą, mimo że nie da się tego udowodnić, więc jest to też w pewnym sensie wiara, więc może powinienem nazywać siebie gnostykiem ?

Wymień boga którego nieistnienia nie da się udowodnić.
Jedyny teoretycznie nie do obalenia jest deistyczny reszta pada jak mięczaki.

>Ale to tez implikuje że jakoś specjalnie się zastanawiałem, że rozmyślam nad konceptem boga czy jego braku, ale jest to nie prawda.
>Bo według mnie boga niema, ale jednak naprawdę ma to małe znaczenie dla mnie.
>Oczywiście można twierdzić że jestem prostakiem, czy mam zamknięty umysł, ale ja naprawdę nie czuje potrzeby a na pewno ważnej potrzeby definiowania mojego stosunku do boga.

Ja też nie potrzebuję potrzeby, ale niestety w Polsce wcześniej czy później:
- dostajesz zaproszenie na mszę w pracy,
- jedziesz samochodem i ktoś (u mnie mój szef) włącza Radio Maryja i zaczyna dyskusję na temat z programu,
- przy posiłku firmowym ludzie mówią i jakoś tak przemycają treści religijne,
- przy posiłku ludzie dziwią się, że nie modlisz się!!!!! przed jedzeniem,
- ludzie mówią "Tyle wiesz o religii powinieneś zostać księdzem" - "Ciężko być księdzem będąc ateistą",
- ludzie zaczynają mówić o swojej pozytywnej przemianie i wrzucają tam religie, egzorcyzmy itd.,

Mam siedzieć i się nie odzywać ?!? Mam tłamsić to w sobie ?!? Wszyscy dookoła mają wolność ja jej mieć nie mogę ?!?

Jestem i tak super zajebistym kolesiem, że to nie ja jestem stroną ewangelizującą. To ja reaguję na bodziec ze strony teistów.


Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
21-10-2013 11:39 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Mam siedzieć i się nie odzywać ?!? Mam tłamsić to w sobie ?!? Wszyscy dookoła mają wolność ja jej mieć nie mogę ?!?


Jeśli tak ciebie uwiera u innych ich religijność to po prostu ignoruj ich ?
Dla mnie religijność jest takim samym hmm zainteresowaniem czy jak to nazwać, jak poglądy polityczne, gust muzyczny itp, jeśli dana osoba mi nie odpowiada nie zadaje się z nią.
21-10-2013 11:51 
 Ocena 7 na 7
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Cytat:
Mam siedzieć i się nie odzywać ?!? Mam tłamsić to w sobie ?!? Wszyscy dookoła mają wolność ja jej mieć nie mogę ?!?
>

>Jeśli tak ciebie uwiera u innych ich religijność to po prostu ignoruj ich ?
>Dla mnie religijność jest takim samym hmm zainteresowaniem czy jak to nazwać, jak poglądy polityczne, gust muzyczny itp, jeśli dana osoba mi nie odpowiada nie zadaje się z nią.

Nie rozumiesz. Jak ktoś mówi przy tobie innym, że kęs odchodów leczy raka, reagujesz czy nie?

Nie pozwalam na debilizmy, nie pozwalam na kłamstwa, nie pozwalam na przekłamania. Na poniżanie określonych grup społecznych. Na zachęcanie do przestępstw. I setki innych złych rzeczy.

Czym innym jest mówienie, że lubi się nasturcje, Nirvanę, a czym innym jest mówienie, że niegrzeczne dzieci powinno się kamieniować, niewolnictwo jest ok, a chłosta tym bardziej, a już bzykanie 5-latek jest super.

Jeszcze czym innym jest mówienie, że normalność/świeckość z której wywodzi się większość zdobyczy cywilizacyjnych nie jest patriotyczna i jest niższa, mniej wartościowa niż religijność.

Religia nie jest nazwą. Religia niesie za sobą określone zagrożenia będąca częścią jej światopoglądu. Religie przestały zabijać, jak normalność to na nich wymusiła. Są regiony, gdzie normalność jest zawłaszczona przez 98-100% religijności i tam dalej się zabija z powodów religijnych.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
21-10-2013 12:59 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Nie rozumiesz. Jak ktoś mówi przy tobie innym, że kęs odchodów leczy raka, reagujesz czy nie?

Zależy jeśli jest to osoba znajomy i przyjaciel mogę się wtrącić, ale osobą która znam ale jest mi obojętna to jej sprawa, ja nie mam ochoty zbawiać świat, a za to bardzo przestrzegam swoje zasady że to nie moja sprawa.

Cytat:
Czym innym jest mówienie, że lubi się nasturcje, Nirvanę, a czym innym jest mówienie, że niegrzeczne dzieci powinno się kamieniować, niewolnictwo jest ok, a chłosta tym bardziej, a już bzykanie 5-latek jest super.


Czyli jak różne światopoglądy, jak różni panowie z łysymi głowami, rasiści, czy chociażby kibice piłkarscy.
A z mniej agresywnych, to np w grupie fanów metalu, wszelacy fani numetalu, power metalu są obiektem kpin, i tak jest z bardzo wieloma rzeczami.
Dla mnie jeśli ktoś chce wierzyć sobie w brodatego faceta na chmurce czy że modlitwa leczy, bo to tylko jego sprawa i nikomu poza nim nie szkodą, ba nawet jeśli ktoś ma idiotyczne poglądy co do np niewierzących czy kobiety, ale nie łamie przy tym prawa, to może sobie mieć, bo jest to część czegoś co się nazywa wolnością poglądów, i właśnie tolerancją.
21-10-2013 13:19 
 Ocena 5 na 5
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Zależy jeśli jest to osoba znajomy i przyjaciel mogę się wtrącić, ale osobą która znam ale jest mi obojętna to jej sprawa, ja nie mam ochoty zbawiać świat, a za to bardzo przestrzegam swoje zasady że to nie moja sprawa.
Ale jeśli lekarze zaczną stosować takie kuracje to już będzie twoja sprawa. Z religią jest podobnie. Najpierw hyc do szkoły, później hyc w ustawy, gdzie będzie następne hyc?Zgodzę się z tym, że to co kto prywatnie wyznaje to jego sprawa, ale to co wyznaje publicznie to już sprawa wszystkich.
>Czyli jak różne światopoglądy, jak różni panowie z łysymi głowami, rasiści, czy chociażby kibice piłkarscy.
>A z mniej agresywnych, to np w grupie fanów metalu, wszelacy fani numetalu, power metalu są obiektem kpin, i tak jest z bardzo wieloma rzeczami.
Porównujesz nieporównywalne. O ile kibole się tłuką między sobą to czy widziałeś kiedyś fanów rocka palących na stosach wielbicieli metalu?
>Dla mnie jeśli ktoś chce wierzyć sobie w brodatego faceta na chmurce czy że modlitwa leczy, bo to tylko jego sprawa i nikomu poza nim nie szkodą, ba nawet jeśli ktoś ma idiotyczne poglądy co do np niewierzących czy kobiety, ale nie łamie przy tym prawa, to może sobie mieć, bo jest to część czegoś co się nazywa wolnością poglądów, i właśnie tolerancją.
Poglądy to taki ktoś sobie może mieć jakie chce, za myślenie (lub jego brak) nie karzą. Problem jest wtedy gdy taki ktoś chce to wprowadzić w życie, co w Polsce jest widoczne. Ot choćby standardowy zestaw in vitro, aborcja związki homoseksualne. Sprzeciw wobec nich jest motywowany religijnie (nie tylko).
21-10-2013 11:59 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli tak ciebie uwiera u innych ich religijność to po prostu ignoruj ich ?
Żeby to tak się dało. Teoretycznie trzeba by ignorować 95% społeczeństwa, w praktyce znacznie mniej, ale jednak wciąż sporo.
>Dla mnie religijność jest takim samym hmm zainteresowaniem czy jak to nazwać, jak poglądy polityczne, gust muzyczny itp, jeśli dana osoba mi nie odpowiada nie zadaje się z nią.
Gust muzyczny nie wpływa na życie innych. Fani Iron Maiden dajmy na to nie postulują zakazu aborcji czy wieszania plakatów IM w sejmie. Zaś fani naszego katolicyzmu chcą tego i jeszcze więcej, co już ma wpływ na moje życie.
21-10-2013 13:02 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Żeby to tak się dało. Teoretycznie trzeba by ignorować 95% społeczeństwa, w praktyce znacznie mniej, ale jednak wciąż sporo.


Tzn że się jest chorobliwie czułym na punkcie religii, bo jednak większość z tym wierzący to magiczni wierzący niepraktykujący, czyli raczej nie rozmawiają o religii, non stop 24/7 .

Cytat:
Gust muzyczny nie wpływa na życie innych. Fani Iron Maiden dajmy na to nie postulują zakazu aborcji czy wieszania plakatów IM w sejmie. Zaś fani naszego katolicyzmu chcą tego i jeszcze więcej, co już ma wpływ na moje życie.

Ale jednak już np ludzie o konkretnym światopoglądzie jak prawica/lewica i dziwne pomysły jak zamach smoleński jak najbardziej wpisują się w ten schemat.
21-10-2013 13:12 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Tzn że się jest chorobliwie czułym na punkcie religii, bo jednak większość z tym wierzący to magiczni wierzący niepraktykujący, czyli raczej nie rozmawiają o religii, non stop 24/7 .
To, że ty nigdy nie słyszysz słowa o religii nie oznacza, że inni nie słyszą. To, iż część Polaków kościoła od środka nie widziała od bierzmowania nie znaczy, że nie używają argumentów religijnych w rozmowach.
>Ale jednak już np ludzie o konkretnym światopoglądzie jak prawica/lewica i dziwne pomysły jak zamach smoleński jak najbardziej wpisują się w ten schemat.
Jaki schemat? Co ma jedno do drugiego? O czym tak w zasadzie do mnie piszesz?
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
To, że ty nigdy nie słyszysz słowa o religii nie oznacza, że inni nie słyszą. To, iż część Polaków kościoła od środka nie widziała od bierzmowania nie znaczy, że nie używają argumentów religijnych w rozmowach.


Ja nie twierdzę że się nie zdarzają, tylko że się nie zdarzają często, bo przeciętny kowalski jednak bardziej się emocjonuje wynikiem meczu albo polityka niż religią.
Dlatego te wszystkie wypowiedzi różnych ateistów z filmików na YT wydaja mi się sztuczne, chociaż oczywiście większość dotyczy USA, więc jest to powód różnicy.

Cytat:

Jaki schemat? Co ma jedno do drugiego? O czym tak w zasadzie do mnie piszesz?

Było poruszane o szkodliwości religii i jak ona jest inwazyjna w życie (np chce wieszać wszędzie krzyże) i taki sam schemat działania mają ludzie z seksty smoleńskiej czy właściwie jakakolwiek opcja polityczna, religia czy KK w tym wypadku wyróżnia się raczej ilości ludzi którzy mają taki światopogląd, tradycją i ogólnie siła swojej organizacji, po prostu silne lobby.

Cytat:

Ale jeśli lekarze zaczną stosować takie kuracje to już będzie twoja sprawa. Z religią jest podobnie. Najpierw hyc do szkoły, później hyc w ustawy, gdzie będzie następne hyc?Zgodzę się z tym, że to co kto prywatnie wyznaje to jego sprawa, ale to co wyznaje publicznie to już sprawa wszystkich.

Tylko że takie dziwne pomysły po prostu nie przejdą, bo mimo tego co ludzie gadają większość katolików nie zamieni normalnego leczenia, na jakieś uzdrawiające ręce, szczególnie że to nie jest tylko kwestia katolików, wszystkie takie dziwne magiczne obrzędy czy rytuały, są właśnie piętnowane przez kościół, i ze stricte religią nie mają nic wspólnego, raczej ludzie źle wykształceni dają się nabierać na coś takiego.

Cytat:

Porównujesz nieporównywalne. O ile kibole się tłuką między sobą to czy widziałeś kiedyś fanów rocka palących na stosach wielbicieli metalu?

Ogólnie fani black/death którzy pobili się z fanami numetalu czy hip hop-u, słyszałem, oczywiście to są rzadkie incydenty ale się zdarzają.
A kibole leją wszystkich, szczególnie w miastach które ma nieszczęście mieć dwa kluby.

Cytat:
Poglądy to taki ktoś sobie może mieć jakie chce, za myślenie (lub jego brak) nie karzą. Problem jest wtedy gdy taki ktoś chce to wprowadzić w życie, co w Polsce jest widoczne. Ot choćby standardowy zestaw in vitro, aborcja związki homoseksualne. Sprzeciw wobec nich jest motywowany religijnie (nie tylko).

Tylko że w takim razie powinno się zakazywać wszystkich szkodliwych spowodowanych ideologicznie (przyjmy że religia to też światopogląd), nie tylko religii, jak różnych bredni prawicy czy lewicy.
21-10-2013 17:31 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ja nie twierdzę że się nie zdarzają, tylko że się nie zdarzają często, bo przeciętny kowalski jednak bardziej się emocjonuje wynikiem meczu albo polityka niż religią.
Widocznie znamy innych przeciętnych Kowalskich.
>Dlatego te wszystkie wypowiedzi różnych ateistów z filmików na YT wydaja mi się sztuczne, chociaż oczywiście większość dotyczy USA, więc jest to powód różnicy.
Dlaczego wypowiedzi ateistów są sztuczne?
>Było poruszane o szkodliwości religii i jak ona jest inwazyjna w życie (np chce wieszać wszędzie krzyże) i taki sam schemat działania mają ludzie zrd seksty smoleńskiej czy właściwie jakakolwiek opcja polityczna, religia czy KK w tym wypadku wyróżnia się raczej ilości ludzi którzy mają taki światopogląd, tradycją i ogólnie siła swojej organizacji, po prostu silne lobby.
Chcesz mi powiedzieć, że dajmy na to członek SLD musi codziennie odmawiać modlitwę do Lenina/Piłsudskiego czy Jaruzelskiego? Sugerujesz, iż Macierewiczowi eksperci spowiadają się z herezji antysmoleńskich? Po raz kolejny porównujesz nieporównywalne.
>Tylko że takie dziwne pomysły po prostu nie przejdą, bo mimo tego co ludzie gadają większość katolików nie zamieni normalnego leczenia, na jakieś uzdrawiające ręce, szczególnie że to nie jest tylko kwestia katolików, wszystkie takie dziwne magiczne obrzędy czy rytuały, są właśnie piętnowane przez kościół, i ze stricte religią nie mają nic wspólnego, raczej ludzie źle wykształceni dają się nabierać na coś takiego.
Główne źródło dziwnych rytuałów to sam kościół nic więc dziwnego, że walczy z konkurencją. Zaś co do lekarzy to już teraz homeopatia jest popularna. Oczywiście tak absurdalne przykłady nie wejdą w życie, ale mi chodziło raczej o to, że niesprzeciwianie się głupocie może szkodzić.
>Ogólnie fani black/death którzy pobili się z fanami numetalu czy hip hop-u, słyszałem, oczywiście to są rzadkie incydenty ale się zdarzają.
I co z tego? A własne sekty tworzą? Mają proroków? Wpływ na funkcjonowanie państwa?
>A kibole leją wszystkich, szczególnie w miastach które ma nieszczęście mieć dwa kluby.
I po raz kolejny co z tego? Kibole to zjawisko stosunkowo słabo rozpowszechnione, religia nie.
>Tylko że w takim razie powinno się zakazywać wszystkich szkodliwych spowodowanych ideologicznie (przyjmy że religia to też światopogląd), nie tylko religii, jak różnych bredni prawicy czy lewicy.
Nie. Religia po prostu nie powinna mieć nic wspólnego z debatą publiczną. Religia nie powinna wpływać na życie niewierzących. Tylko tyle i aż tyle.
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Widocznie znamy innych przeciętnych Kowalskich.

Zapewne , w sumie najlepsze by były jakieś dane statystyczne, ale nie mam pojęcia czy ktokolwiek takie przeprowadzał.

Cytat:
Dlaczego wypowiedzi ateistów są sztuczne?

Odnośnie ciągłych pytań o ateizm, czy potrzeby wyjaśniania tego, bo jak pisałem ja nigdy nie miałem takiej potrzeby.

Cytat:

Chcesz mi powiedzieć, że dajmy na to członek SLD musi codziennie odmawiać modlitwę do Lenina/Piłsudskiego czy Jaruzelskiego? Sugerujesz, iż Macierewiczowi eksperci spowiadają się z herezji antysmoleńskich? Po raz kolejny porównujesz nieporównywalne.

Ale jest to absurdalne porównanie, ale już pomysł PIS żeby codziennie w szkole śpiewać hymn, przypomina religię.
Tak samo obowiązkowe lekcje patriotyzmu, czy ogólnie nacisk na patriotyzm.

Cytat:
Główne źródło dziwnych rytuałów to sam kościół nic więc dziwnego, że walczy z konkurencją. Zaś co do lekarzy to już teraz homeopatia jest popularna. Oczywiście tak absurdalne przykłady nie wejdą w życie, ale mi chodziło raczej o to, że niesprzeciwianie się głupocie może szkodzić.


Jakoś większość magicznych uzdrowicieli nie jest związana z KK, szczególnie że co innego jeśli ktoś poza normalnym leczeniem będzie się modlił czy pójdzie na pielgrzymkę, to nic złego się nie stanie.
Szczególnie że KK nie stwierdzi - że ich leczenie wiarą jest lepsze niż normalna medycyna.

Cytat:
I co z tego? A własne sekty tworzą? Mają proroków? Wpływ na funkcjonowanie państwa?

Hmm sekty w pewnym sensie, tak fani konkretnych podgatunków metalu, a że nie mają duże wpływu, ich ilość jest raczej marginalna, ale gdyby było ich dużo, i byli bardziej zorganizowani, dlaczego nie ?
Szczególnie że zespoły mają taki wpływ na fanów, że oni mogli by nawet zabijać dla nich.

Cytat:
I po raz kolejny co z tego? Kibole to zjawisko stosunkowo słabo rozpowszechnione, religia nie.

A czy ekstremizm religijny jest szeroko rozpowszechniony ?
Ja się osobiście bardziej obawiam dostać po meczu za nie popieranie właściwej drużyny, niż a niechodzenie do kościoła.

Cytat:
Nie. Religia po prostu nie powinna mieć nic wspólnego z debatą publiczną. Religia nie powinna wpływać na życie niewierzących. Tylko tyle i aż tyle.

Co jest pewnym błędem logicznym, dużo ludzi jest religijnych więc maja prawo do próby wprowadzania własnych przekonań, bo w końcu mamy demokrację?
I odpowiadając na możliwe pytanie, tak mają prawo nawet do lobbowania tych szkodliwych zmian (oczywiście w jakichś granicach), analogicznie jak np wprowadzenie parytetów dla kobiet.
21-10-2013 18:16 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Zapewne , w sumie najlepsze by były jakieś dane statystyczne, ale nie mam pojęcia czy ktokolwiek takie przeprowadzał.
GUS w spisie powszechnym. Ale liczba ochrzczonych a liczba praktykujących to różne sprawy.
>Odnośnie ciągłych pytań o ateizm, czy potrzeby wyjaśniania tego, bo jak pisałem ja nigdy nie miałem takiej potrzeby.
Z kolei ja spotkałem się z pytaniami o ateizm, ale jednostkowy przykład o niczym nie świadczy.
>Ale jest to absurdalne porównanie, ale już pomysł PIS żeby codziennie w szkole śpiewać hymn, przypomina religię.
Wydaje ci się absurdalne bo go nie rozumiesz. Polityka czy muzyka nie wchodzi w życie tak jak religia.
>Jakoś większość magicznych uzdrowicieli nie jest związana z KK, szczególnie że co innego jeśli ktoś poza normalnym leczeniem będzie się modlił czy pójdzie na pielgrzymkę, to nic złego się nie stanie.
A czytałeś i zrozumiałeś co napisałem? Jak nazwiesz kościelne obrzędy jak nie dziwnym rytuałem? Czym różni się modlitwa w czyjejś intencji od obłaskawiania duchów przez szamana? A takie egzorcyzmy jakim mianem określisz?
>Szczególnie że KK nie stwierdzi - że ich leczenie wiarą jest lepsze niż normalna medycyna.
I cóż z tego?
>Hmm sekty w pewnym sensie, tak fani konkretnych podgatunków metalu, a że nie mają duże wpływu, ich ilość jest raczej marginalna, ale gdyby było ich dużo, i byli bardziej zorganizowani, dlaczego nie ?
>Szczególnie że zespoły mają taki wpływ na fanów, że oni mogli by nawet zabijać dla nich.
Niewątpliwie. Słyszałem nawet ostatnio o metalowej wyprawie krzyżowej. Wczoraj zaś czołowi polscy raperzy ogłosili amerykańskich raperów schizmatykami. Obie grupy szykują się do świętej wojny .
>A czy ekstremizm religijny jest szeroko rozpowszechniony ?
Zależy gdzie i jak to rozumiemy. Osobiście mohery w Polsce uznaje za ekstremistów, podobnie można powiedzieć, np. o posłance Pawłowicz.
>Ja się osobiście bardziej obawiam dostać po meczu za nie popieranie właściwej drużyny, niż a niechodzenie do kościoła.
To widać strachliwy jesteś. Niebezpieczeństwo ze strony religii wygląda inaczej, choć i tradycyjny wpieprz można dostać, ale to w innych krajach raczej.
>Co jest pewnym błędem logicznym, dużo ludzi jest religijnych więc maja prawo do próby wprowadzania własnych przekonań, bo w końcu mamy demokrację?
Mamy też konstytucję. Nie wspomina ona o Polsce jako państwie wyznaniowym.
>I odpowiadając na możliwe pytanie, tak mają prawo nawet do lobbowania tych szkodliwych zmian (oczywiście w jakichś granicach), analogicznie jak np wprowadzenie parytetów dla kobiet.
Nie mają. Religia jest (a w zasadzie powinna być) prywatną sprawą człowieka. W imię czego obywatele niewierzący i innej wiary mają żyć wedle wytycznych danej religii?
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
GUS w spisie powszechnym. Ale liczba ochrzczonych a liczba praktykujących to różne sprawy.


Ale nie chodzi o liczbę wierzących tylko jak częste są u nich sformułowania, rozmowy dotyczące religii.

Cytat:
Z kolei ja spotkałem się z pytaniami o ateizm, ale jednostkowy przykład o niczym nie świadczy.

Dlatego pisałem że to moje odczucie, które nie musi być reprezentatywne.

Cytat:
Wydaje ci się absurdalne bo go nie rozumiesz. Polityka czy muzyka nie wchodzi w życie tak jak religia.


Polityka jak najbardziej, przykłady chociażby z krajów jak III Rzesza, ZSRR, albo z mniej ekstremalnych rzeczy, różne dziwne pomysły Polskich polityków, jak chociażby ściganie wszystkich "winnych" komunistów, zabieranie im emerytur, czy pomysły antyimigracyjne (to bardziej na zachodzie), według mnie to tak sam wchodzi w moje życie.

Cytat:
A czytałeś i zrozumiałeś co napisałem? Jak nazwiesz kościelne obrzędy jak nie dziwnym rytuałem? Czym różni się modlitwa w czyjejś intencji od obłaskawiania duchów przez szamana? A takie egzorcyzmy jakim mianem określisz?

Jeśli nie jest to przymusowe, ale dobrowolne i nie jest szkodliwe, to jest to co najwyżej dziwne, tak samo jak "rytuały" innych ludzi jak picie samej wody mineralnej jest zdrowe, albo jedzenie wszystkich tych produktów z kulturami bakterii.
Dziwactwo ale nic mi do tego, szczególnie że takich zachowań można dużooo znaleźć.

Cytat:
I cóż z tego?

Tuż z tego że jest to element ich tradycji, światopoglądu ale niekolidującego z normalnym życiem, jednym słowem tylko ich sprawa.

Cytat:
Niewątpliwie. Słyszałem nawet ostatnio o metalowej wyprawie krzyżowej. Wczoraj zaś czołowi polscy raperzy ogłosili amerykańskich raperów schizmatykami. Obie grupy szykują się do świętej wojny .

Ładne nieadekwatne porównanie, bo jest to kwestia skali.
Dlaczego nie porównanie jakichś raperów (u których jak najbardziej zdarzają się strzelaniny)z jakimś małym odłamem chrześcijaństwa ?

Cytat:

Zależy gdzie i jak to rozumiemy. Osobiście mohery w Polsce uznaje za ekstremistów, podobnie można powiedzieć, np. o posłance Pawłowicz.

Głupota nie jest przestępstwem, a posłanki Pawłowicz mimo że jej nie lubię i uważam że jej wypowiedzi są głupie, to nie widziałem atakującej ateistów, gejów czy kogoś.

Cytat:

To widać strachliwy jesteś. Niebezpieczeństwo ze strony religii wygląda inaczej, choć i tradycyjny wpieprz można dostać, ale to w innych krajach raczej.

Ostrożny, i widzę po prostu różnicę, bo tak kościół czy religię chcą wprowadzać różne zmiany które jednak jakoś w życie nie wchodzą , a połączone to ze zmniejszającą się liczbą wierzących, nie traktuje religii jako największego zagrożenia.
Bo to zauważyłem że wielu wypowiadających się ateistów, ma podobnym syndrom oblężone twierdzy jak wierzący

Cytat:

Mamy też konstytucję. Nie wspomina ona o Polsce jako państwie wyznaniowym.

Mogą jednak dążyć do zmiany konstytucji, do czego mają prawo
Szczególnie że państwo niewyznaniowe nie równa się państwu świeckiemu, których jest tylko kilka.

Cytat:
Nie mają. Religia jest (a w zasadzie powinna być) prywatną sprawą człowieka. W imię czego obywatele niewierzący i innej wiary mają żyć wedle wytycznych danej religii?

W imię zasad demokracji, chyba że dyskryminujemy jakieś grupy które nam się nie podobają ?
Szczególnie że religia jest częścią światopoglądu, dla wielu ludzi ważną więc mają prawo, ten światopogląd wspierać.
22-10-2013 11:05 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ale nie chodzi o liczbę wierzących tylko jak częste są u nich sformułowania, rozmowy dotyczące religii.
Jeśli chodzi o pojedyncze sformułowania to zapewne całkiem ich sporo. Przynajmniej w moim otoczeniu.
>Polityka jak najbardziej, przykłady chociażby z krajów jak III Rzesza, ZSRR, albo z mniej ekstremalnych rzeczy,
To ideologia, nie polityka.
różne dziwne pomysły Polskich polityków, jak chociażby ściganie wszystkich "winnych" komunistów, zabieranie im emerytur, czy pomysły antyimigracyjne (to bardziej na zachodzie), według mnie to tak sam wchodzi w moje życie.
A to z koeli tylko gadanie, w przypadku Polski ideologią antykomunistyczną napędzane. Przynajmniej teraz nie ma to realnego wpływu na życie ludzi.
>Jeśli nie jest to przymusowe, ale dobrowolne i nie jest szkodliwe, to jest to co najwyżej dziwne, tak samo jak "rytuały" innych ludzi jak picie samej wody mineralnej jest zdrowe, albo jedzenie wszystkich tych produktów z kulturami bakterii.
>Dziwactwo ale nic mi do tego, szczególnie że takich zachowań można dużooo znaleźć.
To już groteska z twojej strony. Nie wiedzieć czemu nie chcesz przyznać, że religia wpływa na życie innych, zaś to czy pijesz Actimel czy coś innego dotyczy tylko ciebie.
>Tuż z tego że jest to element ich tradycji, światopoglądu ale niekolidującego z normalnym życiem, jednym słowem tylko ich sprawa.
Gdyby nie kolidowało z normalnym życiem to istotnie byłaby to ich sprawa.
>Ładne nieadekwatne porównanie, bo jest to kwestia skali.
>Dlaczego nie porównanie jakichś raperów (u których jak najbardziej zdarzają się strzelaniny)z jakimś małym odłamem chrześcijaństwa ?
Może dlatego, że takie porównanie jest bezsensowne?
>Głupota nie jest przestępstwem, a posłanki Pawłowicz mimo że jej nie lubię i uważam że jej wypowiedzi są głupie, to nie widziałem atakującej ateistów, gejów czy kogoś.
Fizycznie nikogo (chyba) nie atakowała, słownie już tak. Chyba faktycznie w innych krajach żyjemy.
>Ostrożny, i widzę po prostu różnicę, bo tak kościół czy religię chcą wprowadzać różne zmiany które jednak jakoś w życie nie wchodzą , a połączone to ze zmniejszającą się liczbą wierzących, nie traktuje religii jako największego zagrożenia.
Nie wchodzą bo już weszły. A tej zmniejszającej się liczby wiernych nie widać.
>Bo to zauważyłem że wielu wypowiadających się ateistów, ma podobnym syndrom oblężone twierdzy jak wierzący
Niewątpliwie. Absurdalne porównanie zważywszy na to, że w Polsce to jednak prokościelna retoryka dominuje.
>Mogą jednak dążyć do zmiany konstytucji, do czego mają prawo
Ale nie mogą dyskryminować innych, czego z kolei prawo zakazuje.
>Szczególnie że państwo niewyznaniowe nie równa się państwu świeckiemu, których jest tylko kilka.
Co to za twór te państwo niewyznaniowe?
>W imię zasad demokracji, chyba że dyskryminujemy jakieś grupy które nam się nie podobają ?
Chyba jakiejś specyficznie pojmowanej demokracji i szamańskiego tabu.
>Szczególnie że religia jest częścią światopoglądu, dla wielu ludzi ważną więc mają prawo, ten światopogląd wspierać.
Niech sobie wspierają. Prywatnie.
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Jeśli chodzi o pojedyncze sformułowania to zapewne całkiem ich sporo. Przynajmniej w moim otoczeniu.


Tylko czy odbierasz te sformułowania jako atak ? agresję religii ?

Cytat:
To już groteska z twojej strony. Nie wiedzieć czemu nie chcesz przyznać, że religia wpływa na życie innych, zaś to czy pijesz Actimel czy coś innego dotyczy tylko ciebie.

to ty napisałeś.
" Jak nazwiesz kościelne obrzędy jak nie dziwnym rytuałem? Czym różni się modlitwa w czyjejś intencji od obłaskawiania duchów przez szamana?"
Więc tak mam całkowite prawo to porównywać, co członkowie danego kościoła robią we własnych zakresie to tylko ich sprawa.

Cytat:
Gdyby nie kolidowało z normalnym życiem to istotnie byłaby to ich sprawa.

Czyli nakazują ci leczyć się magicznie ? chcą zniesienia służby zdrowia i palenia na stosach lekarzy ?

Cytat:
Może dlatego, że takie porównanie jest bezsensowne?

Właśnie jest bardzo sensowne, każda grupa która promuj jakiś styl życia (tak "prawdziwi" fani muzyki też) chce wpływać na zwyczaje i prawa, z tym że religie czy KK w tym wypadku są dużooo większe i potężniejsze, to mają więcej możliwości.

Cytat:

Fizycznie nikogo (chyba) nie atakowała, słownie już tak. Chyba faktycznie w innych krajach żyjemy.

Czyli jej atak podpada tylko pod oskarżenie cywilne o zniesławienie, szarganie imienia czy coś takiego i można to zrobić.
Więc ja tutaj nic niezwyczajnego nie widzę.

Cytat:
Nie wchodzą bo już weszły. A tej zmniejszającej się liczby wiernych nie widać.

A jakie to straszne kościelne rzeczy przeszły ?

Cytat:
Niewątpliwie. Absurdalne porównanie zważywszy na to, że w Polsce to jednak prokościelna retoryka dominuje.

Mimo to za bycie ateistą na razie nic nie grozi, a ja się jakoś specjalnie zagrożony nie czuje

Cytat:
Ale nie mogą dyskryminować innych, czego z kolei prawo zakazuje.

Dlatego tego robić nie mogą, bo takie przepisy nie przejdą, a gadać to akurat sobie mogą.

Cytat:

Co to za twór te państwo niewyznaniowe?

Ot Polska, czyli państwo bez oficjalnej religii, ale nie promującej jednocześnie świeckości.

Cytat:
Chyba jakiejś specyficznie pojmowanej demokracji i szamańskiego tabu.

W imię absolutnie podstawowych zasad demokracji.

Cytat:
Niech sobie wspierają. Prywatnie.

Zrobię mały test i zobaczymy czy się oburzysz.
Homoseksualizm to sprawa prywatna Niech sobie wspierają. Prywatnie.
Ateizm to sprawa prywatna Niech sobie wspierają. Prywatnie.
22-10-2013 16:23 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Tylko czy odbierasz te sformułowania jako atak ? agresję religii ?
Nie. Choć zależy jakie.
>to ty napisałeś.
>" Jak nazwiesz kościelne obrzędy jak nie dziwnym rytuałem? Czym różni się modlitwa w czyjejś intencji od obłaskawiania duchów przez szamana?"
Owszem. I co w związku z tym?
>Więc tak mam całkowite prawo to porównywać, co członkowie danego kościoła robią we własnych zakresie to tylko ich sprawa.
Znów piszesz głupoty. Widziałeś kiedyś taki dziwny katolicki rytuał jak procesja z okazjo Bożego Ciała? Nie zaprzeczysz chyba, że wpływa on na życie ludzi wokół?
>Czyli nakazują ci leczyć się magicznie ? chcą zniesienia służby zdrowia i palenia na stosach lekarzy ?
Sprzeciw wobec aborcji, eutanazji, in vitro jest przynajmniej po części motywowany religijnie. Kościół korzysta z państwowych pieniędzy, czyli również moich. Religia jest "nauczana" w szkole. Dalej nie rozumiesz?
>Właśnie jest bardzo sensowne, każda grupa która promuj jakiś styl życia (tak "prawdziwi" fani muzyki też) chce wpływać na zwyczaje i prawa, z tym że religie czy KK w tym wypadku są dużooo większe i potężniejsze, to mają więcej możliwości.
Faktycznie słyszałem ostatnio o discopolowym szariacie. Że nie wspomnę o tych bezczelnych amatorach muzyki klasycznej domagających się codziennego koncertu symfonicznego w sejmie.
>Czyli jej atak podpada tylko pod oskarżenie cywilne o zniesławienie, szarganie imienia czy coś takiego i można to zrobić.
Czyli jest motywowany religijnie.
>Więc ja tutaj nic niezwyczajnego nie widzę.
Nie dziwi mnie to.
>A jakie to straszne kościelne rzeczy przeszły ?
Konkordat, religia w szkołach, Fundusz Kościelny, kapelani. Ot takie małe nic nieprawdaż? Nie mówiąc o wszechobecnych krzyżach czy takich ekscesach jak modły o deszcz w sejmie.
>Mimo to za bycie ateistą na razie nic nie grozi, a ja się jakoś specjalnie zagrożony nie czuje
Na razie. Choć ostracyzm społeczny to jednak nic miłego (nie wszędzie rzecz jasna).
>Dlatego tego robić nie mogą, bo takie przepisy nie przejdą, a gadać to akurat sobie mogą.
Problem w tym, że nie tylko gadają.
>Ot Polska, czyli państwo bez oficjalnej religii, ale nie promującej jednocześnie świeckości.
Polska to na dobrą sprawę państwo wyznaniowe. Wszechobecna religijna retoryka i przywileje dla kleru to poświadczają.
>W imię absolutnie podstawowych zasad demokracji.
Spal heretyka?
>Zrobię mały test i zobaczymy czy się oburzysz.
>Homoseksualizm to sprawa prywatna Niech sobie wspierają. Prywatnie.Ateizm to sprawa prywatna Niech sobie wspierają. Prywatnie.
Ten mały test świadczy o tobie. I to nie na korzyść. To są twoje rojenia i fobie. Wspieranie homoseksualizmu? Gdzie i jak? Ci podli geje nie chcą być traktowani jak podludzie. Skandal. Co do wspierania ateizmu to nawet nie ma o czym dyskutować.
Peruniec (298 punktów)
>Nie. Choć zależy jakie.
Więc naprawdę trudno obiektywnie stwierdzić jak często dana osoba jest narażona na ataki religijne.

>Znów piszesz głupoty. Widziałeś kiedyś taki dziwny katolicki rytuał jak procesja z okazjo Bożego Ciała? Nie zaprzeczysz chyba, że wpływa on na życie ludzi wokół?
Widziałeś kiedyś taki dziwny rytuał jak parada wojskowa ? Nie zaprzeczysz chyba, że wpływa on na życie ludzi wokół?
I tak można w nieskończoność , bo o ile w Polsce zbyt lekko traktuje się rozdawanie pozwoleń na te procesje, ale prawda jest tak że mają wierzący do nich prawo, tak samo jak każdy pochód/manifestacja itp.

>Sprzeciw wobec aborcji
Który jest nie tylko motywowany religijnie, ale też po prostu brakiem wiedzy.

>eutanazji,
Co jest akurat głupie, jednak sama eutanazja wprowadza szereg problemów prawny, czy problemów w ogóle. Więc czy eutanazja jest dobrym pomysł jest oddzielną kwestią.

>in vitro
Które z tego co wiem, nie jest finansowane z państwowych pieniędzy a nie zakazane .
Z czym się akurat zgadzam, patrząc na to jak brakuje pieniędzy w służbie zdrowie, to jednak In vitro nie jest pierwszą potrzebą.

>Kościół korzysta z państwowych pieniędzy, czyli również moich.
Co jest oburzające, oczywiście i tu pełna zgoda.
Ale mnie np też oburzyła sytuacja z mojej okolicy, gdzie miasto za grube pieniądze wyremontowało budynek zajmowali przez anarchistów, potem in go oddało w użytkowanie !, mimo że budynek zajmowali nielegalnie, swoją drogą tacy to anarchiści
Ale jeszcze lepsze, jak finansowanie WKS Śląsk przez miasto.
Więc o ile samo finansowanie kościoła jest złe, o tyle wielu ludzi narzeka tylko na finansowanie kościoła, które swoją droga jest normalną praktyką, czyli każda organizacja kiedy może to chce jakieś ulgi, dofinansowanie itp.

>Religia jest "nauczana" w szkole. Dalej nie rozumiesz?
Co też jest złe.
Chociaż zabawne jest że najgorzej to służy kk, co nawet mądrzejszy księża zauważają.
No i ja na religii poza podstawówką, miałem albo robienie niczego, albo w liceum, z opowiadań tych którzy chodzili (swoją drogą śmiesznie mała liczba uczniów, że robili dla paru klas łączone), oglądali filmy

>Faktycznie słyszałem ostatnio o discopolowym szariacie. Że nie wspomnę o tych bezczelnych amatorach muzyki klasycznej domagających się codziennego koncertu symfonicznego w sejmie.
I znowu zła skala, bo jednak nie są oni zorganizowani, więc i nieliczni proste.
Szczególnie że jeśli tobie nie odpowiada opcja taka, wstaw sobie ideologię, politykę wtedy to już w ogóle nie jest śmieszne.

>Czyli jest motywowany religijnie.
Czyli należy zakazać, ideologi, czy różnych światopoglądów, bo kiedy ktoś nazywa innych ciemnogrodem, talibanem itp, robi mniej więcej to samo

>Nie dziwi mnie to.
Ja zauważyłem że wielu ludzie nie rozumie idei demokracji, wolności słowa itp.

>Konkordat, religia w szkołach, Fundusz Kościelny
Zgoda chociaż akurat fundusz kościelny miał podstawy prawne.
A konkordat jest o tyle ciekawy że uchwalili go ci którzy podobno nie lubią kościoła , a zrobili to z powodów strategicznych.

>kapelani.
Tu zgodzić się nie mogę, o ile liczebność (za duża), czy stopnie (w II RP, mieli jeden stopień) są dyskusyjne, to sama idea kapelanów nie, jest na nich zapotrzebowanie, w wojsku raczej spore.

>Ot takie małe nic nieprawdaż?
Z tym że jest to wszystko część demokracji, i o ile złe, czy szkodliwe, to jak najbardziej dopuszczalne, przecież naród może wybrać reprezentantów którzy zajmą odwrotne stanowisko.

>Na razie. Choć ostracyzm społeczny to jednak nic miłego (nie wszędzie rzecz jasna).
Jakoś ja nie zauważyłem tego ostracyzmu z moim przypadku, ba wielu młodych wykształconych, to jest powód do dumy.
Bo wszystko zależy od otoczenia i wcale bycie ateistą nie jest wyjątkiem

>Problem w tym, że nie tylko gadają.
To jako to zamach stanu robią ?

>Polska to na dobrą sprawę państwo wyznaniowe. Wszechobecna religijna retoryka i przywileje dla kleru to poświadczają.
pl.wikipedia.org/wiki/Państwo_wyznaniowe
Nie, nie jest, a to że się tak wydaje nie znaczy że tak jest.

>Spal heretyka?
Kiedy ostatnio palono heretyka ? bo ja mam wrażenie że tak za IRP

>Ten mały test świadczy o tobie. I to nie na korzyść. To są twoje rojenia i fobie.
Skandal i oburzenie, czyli reakcja jakiej się spodziewałem, bo to jest konstrukt teoretyczny który pokazuje twoje bezsensowne argumentowanie.
23-10-2013 14:29 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Widziałeś kiedyś taki dziwny rytuał jak parada wojskowa ? Nie zaprzeczysz chyba, że wpływa on na życie ludzi wokół?I tak można w nieskończoność , bo o ile w Polsce zbyt lekko traktuje się rozdawanie pozwoleń na te procesje, ale prawda jest tak że mają wierzący do nich prawo, tak samo jak każdy pochód/manifestacja itp.
Pieprzysz takie głupoty, że aż głowa boli. Dlaczego ktoś ma mieć utrudniony dzień z powodu szamańskich obrzędów? Dlaczego nie mogą się one odbywać w kościołach, nie na drogach?
>Który jest nie tylko motywowany religijnie, ale też po prostu brakiem wiedzy.
Patrząc na słowa posłów to bardziej religijnie. Dzieci nienarodzone to retoryka stricte religijna.
>Co jest akurat głupie, jednak sama eutanazja wprowadza szereg problemów prawny, czy problemów w ogóle. Więc czy eutanazja jest dobrym pomysł jest oddzielną kwestią.
Tak się zapytam, co masz do gadania w kwestii cudzej śmierci? Nie widzę żadnych przeciwwskazań co do eutanazji. Religia zaś mocno wpływa na tę kwestię.
>Które z tego co wiem, nie jest finansowane z państwowych pieniędzy a nie zakazane .
A przez kościół nie mile widziane, widzę sławne bruzdy księdza de Berier.
>Z czym się akurat zgadzam, patrząc na to jak brakuje pieniędzy w służbie zdrowie, to jednak In vitro nie jest pierwszą potrzebą.
Skoro państwo chce kolejnych obywateli mogłoby wspomóc tych, którzy chcą ich dostarczyć.
>Co jest oburzające, oczywiście i tu pełna zgoda...
Nie rozumiesz czy tylko głupa palisz?
>Co też jest złe...
Służy czy nie służy nauczana być nie powinna. Szkoła publiczna to nie szkoła wyznaniowa.
>I znowu zła skala, bo jednak nie są oni zorganizowani, więc i nieliczni proste.
>Szczególnie że jeśli tobie nie odpowiada opcja taka, wstaw sobie ideologię, politykę wtedy to już w ogóle nie jest śmieszne.
Nie zła skala tylko twoje pisanie głupot.
>Czyli należy zakazać, ideologi, czy różnych światopoglądów, bo kiedy ktoś nazywa innych ciemnogrodem, talibanem itp, robi mniej więcej to samo
Nazywanie ciemnogrodu ciemnogrodem to co najwyżej przykra prawda. Sami niech sobie żyją według wytycznych swojej religii, ale w życie publiczne nie powinni się mieszać.
>Ja zauważyłem że wielu ludzie nie rozumie idei demokracji, wolności słowa itp.
Ty recz jasna jesteś z tych co rozumieją?
>Zgoda chociaż akurat fundusz kościelny miał podstawy prawne.
>A konkordat jest o tyle ciekawy że uchwalili go ci którzy podobno nie lubią kościoła , a zrobili to z powodów strategicznych.
I co z tego? Nie ma znaczenia kto i po co się nań zgodził, ważne jest to, że Polsce nie służy.
>Tu zgodzić się nie mogę, o ile liczebność (za duża), czy stopnie (w II RP, mieli jeden stopień) są dyskusyjne, to sama idea kapelanów nie, jest na nich zapotrzebowanie, w wojsku raczej spore.
Po co? Kropienie broni pomaga w zabijaniu? Księże koszałki opałki o pacyfizmie usuwają żołnierskie wyrzuty sumienia?
>Z tym że jest to wszystko część demokracji, i o ile złe, czy szkodliwe, to jak najbardziej dopuszczalne, przecież naród może wybrać reprezentantów którzy zajmą odwrotne stanowisko.
Jaka część demokracji? Co kościelne praktyki mają wspólnego z demokracją? No i czy ktokolwiek naród pytał czy tego chce?
>Jakoś ja nie zauważyłem tego ostracyzmu z moim przypadku, ba wielu młodych wykształconych, to jest powód do dumy.
Wielu rzeczy nie zauważasz.
>Nie, nie jest, a to że się tak wydaje nie znaczy że tak jest.
Zostaw Wikipedię, rozejrzyj się wokół siebie bez klapek na oczach może zrozumiesz.
>Skandal i oburzenie, czyli reakcja jakiej się spodziewałem, bo to jest konstrukt teoretyczny który pokazuje twoje bezsensowne argumentowanie.
Zarzut o bezsensowne argumentowanie z twojej strony to komplement. Przeczytaj ze zrozumieniem swoje niechlujnie pisane teksty i pomyśl kto tu bezsensownie pisze.
Peruniec (298 punktów)
>Pieprzysz takie głupoty, że aż głowa boli.
Ciekawe dlaczego ?

>Dlaczego ktoś ma mieć utrudniony dzień z powodu szamańskich obrzędów? Dlaczego nie mogą się one odbywać w kościołach, nie na drogach?

Dlaczego nie mogą parad wojskowych na poligonach ?
To jest nawet zabawne, wiesz o tym, bo twoje argumenty są całkiem zabawne, i zmieniając słowo można tam wcisnąć cokolwiek.
I akurat przykład z procesją jest o tyle nietrafiony że on nikomu specjalnie nie szkodzi, a na pewno nie bardziej niż dowolna manifestacja, pochód itp, czyli coś co gwarantuje państwo demokratyczne.

>Tak się zapytam, co masz do gadania w kwestii cudzej śmierci? Nie widzę żadnych przeciwwskazań co do eutanazji. Religia zaś mocno wpływa na tę kwestię.
Nie do eutanazji ale do problemów prawny, były w Szwajcarii czy Holandii przypadki że bogaty staruszek/staruszka zostaje podany eutanazji bez swojej zgody, i tylko o to mi chodzi, nie o samą zasadę.

>A przez kościół nie mile widziane
I co z tego ? czy ktoś zabrania być głupim ?

>Skoro państwo chce kolejnych obywateli mogłoby wspomóc tych, którzy chcą ich dostarczyć.
Państwo chce, ale raz że słabo a dwa są lepsze sposoby niż in vitro.

>Służy czy nie służy nauczana być nie powinna. Szkoła publiczna to nie szkoła wyznaniowa.
Ja wiem we Francji można uczyć religii w szkole, tyle że za pieniądze rodziców chętnych dzieci, i ja w czymś takim nie widzę nic złego.

>Nie zła skala tylko twoje pisanie głupot.
Jasno bo jak podajesz przykład dużo mniejszej skali i się dziwisz że daje dużoo mniejsze efekty

>Sami niech sobie żyją według wytycznych swojej religii, ale w życie publiczne nie powinni się mieszać.
Bo totalitaryzm jest piękny

>Ty recz jasna jesteś z tych co rozumieją?
Nigdy nie nazywał bym zakazywania innym tego co się samemu chce robić demokracja
Kiedy się chce państwa ateistycznego jak Jugosławia, to trzeba tak mówić.
I być uczciwym, zakazać religii, chrztów itp.

>Po co? Kropienie broni pomaga w zabijaniu? Księże koszałki opałki o pacyfizmie usuwają żołnierskie wyrzuty sumienia?
Hmm bo może np żołnierze chcą tego ?, bo mam wrażenie że jednak większość żołnierzy chce mieć kapelana.

>Co kościelne praktyki mają wspólnego z demokracją? No i czy ktokolwiek naród pytał czy tego chce?
KK jako organizacja działająca legalnie w Polsce ma prawo lobbować za rozwiązaniami dla siebie korzystnymi, tak samo jak każda inna, ateiści, górnicy czy cykliści.

>Wielu rzeczy nie zauważasz.
Ciężko zauważać czegoś czego nie ma , chociaż jak pisałem w moim przypadku, bo żadnych danych na ten temat nie widziałem.

>Zostaw Wikipedię, rozejrzyj się wokół siebie bez klapek na oczach może zrozumiesz.
Tak wiem, a Polska jest krajem totalitarnym gorszym niż w PRL-u, definicje są po to żeby się ich trzymać, szczególnie że Polska w paru bardzo ważnych kwestiach nie jest państwem wyznaniowym.

>Zarzut o bezsensowne argumentowanie z twojej strony to komplement. Przeczytaj ze zrozumieniem swoje niechlujnie pisane teksty i pomyśl kto tu bezsensownie pisze.
Zauważyłeś że wiele twoich argumentów jest odnośnie mnie, a nie moich wypowiedzi ?
01-11-2013 16:32 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawe dlaczego ?
Też się zastanawiam. Takie dziwne poglądy znikąd się nie biorą.
>Dlaczego nie mogą parad wojskowych na poligonach ?
Kiedy ostatnio jakaś parada wojskowa przeszkadzała ci w poruszaniu się po mieście?
>To jest nawet zabawne, wiesz o tym, bo twoje argumenty są całkiem zabawne, i zmieniając słowo można tam wcisnąć cokolwiek.
Moje może i są zabawne dla osób o dziwnym poczuciu humoru, ale za to twoje są zwyczajnie słabe.
>I akurat przykład z procesją jest o tyle nietrafiony że on nikomu specjalnie nie szkodzi, a na pewno nie bardziej niż dowolna manifestacja, pochód itp, czyli coś co gwarantuje państwo demokratyczne.
Pieprzysz głupoty. Każdy kierowca z radością oczekuje przecież Bożego Ciała czy 1 listopada.
>Nie do eutanazji ale do problemów prawny, były w Szwajcarii czy Holandii przypadki że bogaty staruszek/staruszka zostaje podany eutanazji bez swojej zgody, i tylko o to mi chodzi, nie o samą zasadę.
To podaj te przypadki.
>I co z tego ? czy ktoś zabrania być głupim ?
Nie, ale namowy do bycia głupim to już inna sprawa. Zdaje się, że nie dostrzegasz tego, że kościół jednak ma wpływ na kształtowanie postaw społecznych.
>Państwo chce, ale raz że słabo a dwa są lepsze sposoby niż in vitro.
Ciekawe jakie? In vitro to procedura nie dla żartu wykonywana.
>Ja wiem we Francji można uczyć religii w szkole, tyle że za pieniądze rodziców chętnych dzieci, i ja w czymś takim nie widzę nic złego.
A ja widzę, choć to i tak rozwiązanie lepsze od polskiego.
>Jasno bo jak podajesz przykład dużo mniejszej skali i się dziwisz że daje dużoo mniejsze efekty
Problemem są twoje absurdalne porównania i to, że owego absurdu nie dostrzegasz. Choć tak po prawdzie to sądzę, że zwyczajnie palisz głupa i trollujesz a ja cię niepotrzebnie karmię.
>Bo totalitaryzm jest piękny
Tobie musi się podobać skoro go bronisz.
>Nigdy nie nazywał bym zakazywania innym tego co się samemu chce robić demokracja
Mało mnie obchodzi co i jak byś nazwał.
>Kiedy się chce państwa ateistycznego jak Jugosławia, to trzeba tak mówić.
Państwo ateistyczne? Ty tak na serio czy trolometr ci się rozregulował?
>I być uczciwym, zakazać religii, chrztów itp.
To takie twoje ciągotki jak rozumiem? Bo ja tego nie postulowałem, ale oczywiście najlepiej rozmawiać z chochołem.
>Hmm bo może np żołnierze chcą tego ?, bo mam wrażenie że jednak większość żołnierzy chce mieć kapelana.
A coś to wrażenie potwierdza?
>KK jako organizacja działająca legalnie w Polsce ma prawo lobbować za rozwiązaniami dla siebie korzystnymi, tak samo jak każda inna, ateiści, górnicy czy cykliści.
I masoni, nie zapominaj o masonach.
>Ciężko zauważać czegoś czego nie ma , chociaż jak pisałem w moim przypadku, bo żadnych danych na ten temat nie widziałem.
Jak widać wiele rzeczy ciężko ci zauważyć.
>Tak wiem, a Polska jest krajem totalitarnym gorszym niż w PRL-u, definicje są po to żeby się ich trzymać, szczególnie że Polska w paru bardzo ważnych kwestiach nie jest państwem wyznaniowym.
Tak, tak gadaj ze stworzonym przez siebie chochołem.
>Zauważyłeś że wiele twoich argumentów jest odnośnie mnie, a nie moich wypowiedzi ?
Nie zauważyłem
02-11-2013 12:07 
 Ocena-2 na 2
Peruniec (298 punktów)
>Też się zastanawiam. Takie dziwne poglądy znikąd się nie biorą.
A takie dziwne dlaczego ?

>Kiedy ostatnio jakaś parada wojskowa przeszkadzała ci w poruszaniu się po mieście?
Parada wojskowa akurat chyba nigdy, bo u nas się rzadko odbywają, ale różne marsze (jak wyzwolenia konopi), czy co roku marsz 11 listopada, i zadymy potem, to w sumie często.
Albo jeszcze bardziej kiedy po otwarci stadionu w Wrocławiu, samochody parkowały na drodze bo parkingi nie były skończone
Za to procesje o ile się odbywają to o dziwo jakoś mi nie utrudniają życia specjalnie
Zresztą katolicy mają do nich prawo, więc jest to całkowicie błędna argumentacja

>Moje może i są zabawne dla osób o dziwnym poczuciu humoru, ale za to twoje są zwyczajnie słabe.
Słabe ? Ani razu nie odniosłeś do moich tych argumentów z podmienionych słowem, mimo że jest to bardzo dobry przykład dlaczego twoje argumenty są złe.

>Pieprzysz głupoty. Każdy kierowca z radością oczekuje przecież Bożego Ciała czy
Tak jak 11listopada, czy dowolnej manifestacji w środku miasta

>1 listopada.
Czyli teraz jeszcze zabronisz im odprawiać ich rytuałów ?
Właście nie tylko ich, bo nie tylko katolicy wtedy odwiedzają groby, bo jest to część tradycji.

>Nie, ale namowy do bycia głupim to już inna sprawa.
Dlaczego inna sprawa ?
Ktoś chce namawiać innych że ziemia jest płaska, a szczytem mody jest noszenie arbuza na głowie, to ma do tego prawo, ot demokracja.

>Ciekawe jakie? In vitro to procedura nie dla żartu wykonywana.
Chociażby sensowniejsze wspieranie ludzi którzy już mają dzieci, bo to może więcej osób zachęcić do ich posiadania.
Szczególnie że mam wrażenie że z in Vitro korzystają bardziej osoby zamożniejsze, które mogę same pokryć tego koszty.

>A ja widzę, choć to i tak rozwiązanie lepsze od polskiego.
Czyli rozwiązanie kraju który jest konstytucyjnie świecki jest zbyt mało świeckie ?

>Problemem są twoje absurdalne porównania i to, że owego absurdu nie dostrzegasz.
Problemem jest to że to ty traktujesz KK jak jakiś wyjątek którym on nie jest, jest po prostu dużą organizacją, promującą kompleksowy światopogląd.

>Tobie musi się podobać skoro go bronisz.
To ty chcesz zakazywać wierzącym wszystkiego.
A z ciekawości możesz wskazać gdzie ja promuje totalitaryzm ?

>Państwo ateistyczne? Ty tak na serio czy trolometr ci się rozregulował?
Twoje słowa brzmią dokładnie jak jakbyś chciał promować państwo gdzie religii będzie tylko prywatną sprawą, a jakiekolwiek pokazywanie jej poza kościołem miało by być zakazane

>A coś to wrażenie potwierdza?
Lepiej to ty twierdzisz że nie są potrzebni kapelani, ale opiera się to na czym właśnie ?

>I masoni, nie zapominaj o masonach.
Tak masoni też, chociaż nieładnie to kpić zamiast odpowiadać argumentami

>Jak widać wiele rzeczy ciężko ci zauważyć.
Ha ha i teraz chcesz mi wmówić że mnie kk tak uciska.

>Tak, tak gadaj ze stworzonym przez siebie chochołem.
I jak zwykle czepianie się najmniej istotnej części wypowiedzi, bez odnoszenia się do meritum.
W ogóle większość twoich wypowiedzi w ogóle nie odnosi się do moich argumentów
02-11-2013 12:27 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A takie dziwne dlaczego ?
Skoro sam nie rozumiesz to nijak ci tego nie wytłumaczę
>Parada wojskowa akurat chyba nigdy, bo u nas się rzadko odbywają, ale różne marsze (jak wyzwolenia konopi), czy co roku marsz 11 listopada, i zadymy potem, to w sumie często.
Jak mniemam to, że są to świeckie "uroczystości" w świeckim państwie nie ma znaczenia? Nie dostrzegasz różnicy pomiędzy kościelnym obrzędem a świecką manifestacją?
>Albo jeszcze bardziej kiedy po otwarci stadionu w Wrocławiu, samochody parkowały na drodze bo parkingi nie były skończone
Tyś głupi czy udajesz
>Za to procesje o ile się odbywają to o dziwo jakoś mi nie utrudniają życia specjalnie
Bo w nich uczestniczysz ?
>Zresztą katolicy mają do nich prawo, więc jest to całkowicie błędna argumentacja
Według ciebie
>Słabe ? Ani razu nie odniosłeś do moich tych argumentów z podmienionych słowem, mimo że jest to bardzo dobry przykład dlaczego twoje argumenty są złe.
Do bełkotu nie ma się co odnosić
>Czyli teraz jeszcze zabronisz im odprawiać ich rytuałów ?
Ci biedni prześladowani katolicy
>Dlaczego inna sprawa ?
>Ktoś chce namawiać innych że ziemia jest płaska, a szczytem mody jest noszenie arbuza na głowie, to ma do tego prawo, ot demokracja.
A gdy ktoś chce namawiać innych do dyskryminacji danych osób to też tylko demokracja
>Chociażby sensowniejsze wspieranie ludzi którzy już mają dzieci, bo to może więcej osób zachęcić do ich posiadania.
Czyli tym co chcą a nie mogą to męski organ płciowy w miejsce poniżej krzyża?
>Szczególnie że mam wrażenie że z in Vitro korzystają bardziej osoby zamożniejsze, które mogę same pokryć tego koszty.
A niezamożnym czworonóg twarz lizał?
>Czyli rozwiązanie kraju który jest konstytucyjnie świecki jest zbyt mało świeckie ?
Może dlatego, że szkoła powinna edukować, nie indoktrynować. Ale to już prześladowania, nieprawdaż
>Problemem jest to że to ty traktujesz KK jak jakiś wyjątek którym on nie jest, jest po prostu dużą organizacją, promującą kompleksowy światopogląd.
Dlaczego więc ta organizacja ma mieć wyjątkowe prawa A KK wyjątkiem jest. Jakiej innej organizacji tak bardzo nadskakują polscy politycy?
>To ty chcesz zakazywać wierzącym wszystkiego.
I rzucać ich lwom na pożarcie
>A z ciekawości możesz wskazać gdzie ja promuje totalitaryzm ?
Może wspierając quasi totalitarną organizację opierającą się na indoktrynacji i wmawianiu poczucia winy
>Twoje słowa brzmią dokładnie jak jakbyś chciał promować państwo gdzie religii będzie tylko prywatną sprawą, a jakiekolwiek pokazywanie jej poza kościołem miało by być zakazane
Twoje słowa brzmią jak słowa nieuka nie potrafiącego zrozumieć prostego tekstu choć część się zgadza - mianowicie ta o religii będącej prywatną sprawą.
>Lepiej to ty twierdzisz że nie są potrzebni kapelani, ale opiera się to na czym właśnie ?
Na tym, że nie są właśnie. Czyżby Wojsko Polskie miało w planach krucjaty, że wsparcia religijnego potrzebuje? Czy może Polska jest po prostu krajem na wskroś skatoliczałym gdzie obecność księży gdziekolwiek nikogo nie dziwi
>Tak masoni też, chociaż nieładnie to kpić zamiast odpowiadać argumentami
W rozmowie z tobą argumenty nie mają sensu
>Ha ha i teraz chcesz mi wmówić że mnie kk tak uciska.
Jak widzę bardzo lubisz dyskutować sam ze sobą
>I jak zwykle czepianie się najmniej istotnej części wypowiedzi, bez odnoszenia się do meritum.
>W ogóle większość twoich wypowiedzi w ogóle nie odnosi się do moich argumentów
Bo ty w ogóle nie wiesz co to argument. Ujmując to dosadnie pieprzysz od rzeczy czego przykładem może być porównywanie muzycznych subkultur do KK Do ciebie można pisać a ty jak nie ignorujesz to chochoła próbujesz tworzyć
Peruniec (298 punktów)
>Jak mniemam to, że są to świeckie "uroczystości" w świeckim państwie nie ma znaczenia? Nie dostrzegasz różnicy pomiędzy kościelnym obrzędem a świecką manifestacją?
To teraz lepiej czym z prawnego punktu widzenia różni się dowolny świecki marsz (wyzwolenia konopi, 11listopada itp) od kościelnej procesji ?
Bo ty widzisz najwyraźniej jakaś różnicę.

>Tyś głupi czy udajesz
To nie jest udawane, na parę godzin zamknęli jedną z dróg wyjazdowych z miasta, i to gwarantuje tobie że przeszkadzało to zdecydowanie większej ilości ludzi (jest tam całe wielkie osiedle), niż jakieś procesje.

>Bo w nich uczestniczysz ?
Nie ma to jak zakładanie absurdalnych rzeczy, bez posiadania dowodów.

>Według ciebie
To dlaczego katolicy nie mają prawa ?

>Ci biedni prześladowani katolicy
Ty byś chciał ich prześladować, a przynajmniej tak wyglądają twoje wypowiedzi.

>A gdy ktoś chce namawiać innych do dyskryminacji danych osób to też tylko demokracja
Głupota nie jest przestępstwem, a same dyskryminujące, rasistowskie poglądy też nie są zakazane, bo mamy podobno demokrację.

>Dlaczego więc ta organizacja ma mieć wyjątkowe prawa A KK wyjątkiem jest. Jakiej innej organizacji tak bardzo nadskakują polscy politycy?
Tylko że ty chcesz poza dodatkowymi prawa (które się KK nie należą) zabrać im też takie jakie posiadają inne organizacje.

>Może wspierając quasi totalitarną organizację opierającą się na indoktrynacji i wmawianiu poczucia winy
Cytaty poproszę.

>Na tym, że nie są właśnie. Czyżby Wojsko Polskie miało w planach krucjaty, że wsparcia religijnego potrzebuje? Czy może Polska jest po prostu krajem na wskroś skatoliczałym gdzie obecność księży gdziekolwiek nikogo nie dziwi
Czyli twoim dowodem jest brak dowodu ?
I wyobraź sobie że jednak większość żołnierzy to osoby wierzące, a kapelan może poprawiać ich samopoczucie w sytuacjach kryzysowych, wysoko stresujących.
No i jeszcze jedna drobna uwaga, a WP są też prawosławni, protestanccy i nawet jeden muzułmański kapelan, więc skatoliczenie to złe określenie.
I jakoś Francja kraj świecki konstytucyjnie, też posiada kapelanów.
Tak samo Szwecja (ateiści +/- 80% społeczeństwa), więc widać inne kraje uznają potrzebę posiadania takowych, ale po prostu demokratyczne prawa swoich żołnierzy.

>Do ciebie można pisać a ty jak nie ignorujesz to chochoła próbujesz tworzyć
Jak na razie to większość twoich wypowiedzi to kpienie, jak w poście do którego się odnoszę, jeśli będzie tak dalej to po prostu skończę dyskusję.
03-11-2013 10:58 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Bo ty widzisz najwyraźniej jakaś różnicę.
Różnice widzę w tym, że jedno ma jakiś cel a drugie to bezsensowny religijny rytuał, którego celu żadnego nie ma. Może oprócz utrudnienia życia innym, połączonego z zakazem pracy z powodu mrzonek o jakimś mzimu.
>To nie jest udawane, na parę godzin zamknęli jedną z dróg wyjazdowych z miasta, i to gwarantuje tobie że przeszkadzało to zdecydowanie większej ilości ludzi (jest tam całe wielkie osiedle), niż jakieś procesje.
Ale tak szczerze trollujesz czy po prostu nie ogarniasz o czym piszesz ?
>Nie ma to jak zakładanie absurdalnych rzeczy, bez posiadania dowodów.
Napisał zwolennik deistycznej bozi.
>To dlaczego katolicy nie mają prawa ?
Do czego? Do modłów i obrzędów w granicach swoich budynków czy posesji - jak najbardziej. Do zawłaszczania przestrzeni publicznej (rozumianej również jako przestrzeń debaty) nie.
>Ty byś chciał ich prześladować, a przynajmniej tak wyglądają twoje wypowiedzi.
I lwom rzucać o tym nie zapominaj
>Głupota nie jest przestępstwem, a same dyskryminujące, rasistowskie poglądy też nie są zakazane, bo mamy podobno demokrację.
Wolałbym żebyśmy mieli państwo prawa gdzie za nawoływanie do nienawiści oszołomów spotyka kara. Choć przynajmniej w teorii nawet w Polsce mowa nienawiści jest zakazana prawnie.
>Tylko że ty chcesz poza dodatkowymi prawa (które się KK nie należą) zabrać im też takie jakie posiadają inne organizacje.
Cóż takiego chce im odebrać?
>Cytaty poproszę.
Skoro trzeba ci to tłumaczyć jak krowie na rowie. Chrzest, elementy religii w przedszkolach, przekazywanie religijnych bajek przez rodziców, religia w szkołach i wszechobecna religia w TV indoktrynacją nie jest według ciebie? A grzech pierworodny czemu niby służy jak nie wmawianiu poczucia winy. Zaprawdę powiadam trolla będącego takim ignorantem ciężko spotkać.
>Czyli twoim dowodem jest brak dowodu ?
Czyli ty tak piszesz te swoje głupotki dla sportu?
>I wyobraź sobie że jednak większość żołnierzy to osoby wierzące, a kapelan może poprawiać ich samopoczucie w sytuacjach kryzysowych, wysoko stresujących.
Niewątpliwie. Można też skorzystać z pomocy lekarskiej ale szamani są u nas popularni. Zapewne nic też tak nie poprawia humoru żołnierzowi, którego jednym z zadań jest zabijanie jak rozmowa z kapłanem religii pokoju i wybaczania.
>No i jeszcze jedna drobna uwaga, a WP są też prawosławni, protestanccy i nawet jeden muzułmański kapelan, więc skatoliczenie to złe określenie.
Zreligiałe będzie więc lepszym choć wygląda jak potworek językowy.
>I jakoś Francja kraj świecki konstytucyjnie, też posiada kapelanów.
Widać nawet tam nie potrafią się uwolnić.
>Tak samo Szwecja (ateiści +/- 80% społeczeństwa), więc widać inne kraje uznają potrzebę posiadania takowych, ale po prostu demokratyczne prawa swoich żołnierzy.
Albo po prostu żołnierzy nikt nie pytał a kapelan to relikt minionej epoki.
>Jak na razie to większość twoich wypowiedzi to kpienie, jak w poście do którego się odnoszę, jeśli będzie tak dalej to po prostu skończę dyskusję.
O mzimu najwyższe nie rób mi tego Peruniec. Skończysz dyskusję? Kto w takim razie dostarczy mi rozrywki w tym smutnym kraju?
Peruniec (298 punktów)
>Różnice widzę w tym, że jedno ma jakiś cel a drugie to bezsensowny religijny rytuał, którego celu żadnego nie ma.
Bezsensowny dla ciebie, co automatycznie stawia go jako gorsze.
Wiesz o tym że ludzie mają pewne prawa, niezależnie od poglądów.

>Ale tak szczerze trollujesz czy po prostu nie ogarniasz o czym piszesz ?
Poproszę merytorycznie.

>Napisał zwolennik deistycznej bozi.
Ad personam.

>Do czego? Do modłów i obrzędów w granicach swoich budynków czy posesji - jak najbardziej. Do zawłaszczania przestrzeni publicznej (rozumianej również jako przestrzeń debaty) nie.
Tylko że według ciebie np procesja jest zawłaszczaniem.

>I lwom rzucać o tym nie zapominaj
Poprosił bym merytorycznie.

>Wolałbym żebyśmy mieli państwo prawa gdzie za nawoływanie do nienawiści oszołomów spotyka kara. Choć przynajmniej w teorii nawet w Polsce mowa nienawiści jest zakazana prawnie.
Co jak sam zauważyłeś jest karalne, ale ty ciągle mówisz o prezentowaniu poglądów, a ja o posiadaniu

>Cóż takiego chce im odebrać?
Te nieszczęsne procesje, czy jak sam wspomniałeś nie przeszkadzał by tobie zakaz noszenia widocznych symboli religijnych.

>Skoro trzeba ci to tłumaczyć jak krowie na rowie.
Ciekawe że dopiero w trzecim poście doczekałem się odpowiedzi, która była naprawdę odpowiedzią a nie rzuconym hasełkiem, prosił bym częściej.
I jeszcze teraz jakoś to uzasadnij że ja wspieram KK.

>Czyli ty tak piszesz te swoje głupotki dla sportu?
Merytorycznie poproszę.

>Niewątpliwie. Można też skorzystać z pomocy lekarskiej ale szamani są u nas popularni. Zapewne nic też tak nie poprawia humoru żołnierzowi, którego jednym z zadań jest zabijanie jak rozmowa z kapłanem religii pokoju i wybaczania.
Skoro twierdzisz że masz prawo odbierać innym, coś co widać uznają za słuszne to kim ja jestem żeby z tobą dyskutować.

>Widać nawet tam nie potrafią się uwolnić.
Bardzo merytoryczny argument, nie potrafisz w żaden sposób uzasadnić dlaczego kapelani są źle, ale są źli bo mają coś wspólnego z religią.

>Albo po prostu żołnierzy nikt nie pytał a kapelan to relikt minionej epoki.
Oczywiście ty to wiesz lepiej, nie masz żadnych badań, danych statycznych itp, ale ty wiesz że kapelan się tam trzyma siła.

Na 12 moich wypowiedzi w tym poście, 4 były niemerytoryczne, czyli 30% twoich wypowiedzi jest tylko po to żeby sobie popisać.
02-11-2013 21:14 
 Ocena 1 na 1
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
Peruniec tą odpowiedzią potwierdzasz moje najgorsze przypuszczenia.
Jedyna możliwość nie związana z wiarą polega, że kłócisz się dla sportu.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
22-10-2013 09:22 
 Ocena 1 na 1
gumowaty8 (26 punktów)
>Cytat:
Nie. Religia po prostu nie powinna mieć nic wspólnego z debatą publiczną. Religia nie powinna wpływać na życie niewierzących. Tylko tyle i aż tyle.

>Co jest pewnym błędem logicznym, dużo ludzi jest religijnych więc maja prawo do próby wprowadzania własnych przekonań, bo w końcu mamy demokrację?
>I odpowiadając na możliwe pytanie, tak mają prawo nawet do lobbowania tych szkodliwych zmian (oczywiście w jakichś granicach), analogicznie jak np wprowadzenie parytetów dla kobiet.

Prawo powinno być neutralne światopoglądowo, czyli ani teistyczne ani ateistyczne. Cywilizowana demokracja nie polega na tym, że 51% łysych ma prawo uchwalić eksterminację 49% ludzi z włosami. Nie chodzi o to, kto ma większość, ale że większość powinna szanować prawa mniejszości. Wszyscy mają prawo czuć się w państwie jak u siebie, dlatego państwo nie może być ani wyznaniowe, bo wyklucza ludzi niereligijnych, ani promujące ateizm- bo wyklucza ludzi wierzących.

Świeckie państwo to nie ateistyczne państwo. Zasada świeckości jest kompromisem między państwem wyznaniowym a państwem jawnie ateistycznym
22-10-2013 09:33 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Prawo powinno być neutralne światopoglądowo, czyli ani teistyczne ani ateistyczne.
A jak wygląda prawo ateistyczne?
>Cywilizowana demokracja nie polega na tym, że 51% łysych ma prawo uchwalić eksterminację 49% ludzi z włosami. Nie chodzi o to, kto ma większość, ale że większość powinna szanować prawa mniejszości. Wszyscy mają prawo czuć się w państwie jak u siebie, dlatego państwo nie może być ani wyznaniowe, bo wyklucza ludzi niereligijnych, ani promujące ateizm- bo wyklucza ludzi wierzących.
Państwo promujące ateizm? To byłby wynalazek. I bez wyciągania ZSRR proszę, tam promowano marksizm-leninizm, ateizm tak przy okazji. Nie wspominając już o kulcie jednostki.
> Świeckie państwo to nie ateistyczne państwo. Zasada świeckości jest kompromisem między państwem wyznaniowym a państwem jawnie ateistycznym
Co to jest to państwo jawnie ateistyczne? Religia powinna być sprawą prywatną i tyle na ten temat.Problem rozwiązany.
22-10-2013 09:40 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

> Świeckie państwo to nie ateistyczne państwo. Zasada świeckości jest kompromisem między państwem wyznaniowym a państwem jawnie ateistycznym
No nie, to już jest tak jawna bzdura, że muszę zaprotestować.
Świeckie państwo to po prostu państwo bez odwołań do religii i bytów nadprzyrodzonych. Państwo tworzone przez człowieka, z jego urzędami, organami, konstytucją i ustawami. Żadnej bozi ani mzimu, po prostu ludzie, którzy ustanawiają sami dla siebie reguły. I tyle.
Ty chyba w ogóle nie rozumiesz pojęcia "ateizm".
22-10-2013 16:26 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>Cywilizowana demokracja nie polega na tym, że 51% łysych ma prawo uchwalić eksterminację 49% ludzi z włosami. Nie chodzi o to, kto ma większość, ale że większość powinna szanować prawa mniejszości.
Tak właśnie.
[Dodałbym jeszcze, że jak się dokładniej przyjrzeć, to każdy jest w mniejszości.]
>Świeckie państwo to nie ateistyczne państwo. Zasada świeckości jest kompromisem między państwem wyznaniowym a państwem jawnie ateistycznym.
Zasadę świeckości rozumiem inaczej. Państwo neutralne światopoglądowo nie powinno uzależniać praw od przekonań, lecz być jakby ślepe na religijność czy jej brak. W takim ujęciu (gwarantującym wolność sumienia i wyznania) nie byłoby nawet jak zacząć kompromisu.
22-10-2013 16:44 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)

> Świeckie państwo to nie ateistyczne państwo. Zasada świeckości jest kompromisem między państwem wyznaniowym a państwem jawnie ateistycznym

Świeckie państwo to takie, w którym każdy obywatel bez względu na wyznanie lub jego brak będzie się czuł jak w domu.
24-10-2013 15:21 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Świeckie państwo to takie, w którym każdy obywatel bez względu na wyznanie lub jego brak będzie się czuł jak w domu.
A jeśli taki obywatel do czucia się jak w domu potrzebuje szariatu i muezinów, albo zakazu aborcji i krzyży w miejscach użyteczności publicznej?
gumowaty8 (26 punktów)
Usunięte przez moderatora
21-10-2013 15:34 
 Ocena 3 na 3
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Tzn że się jest chorobliwie czułym na punkcie religii, bo jednak większość z tym wierzący to magiczni wierzący niepraktykujący, czyli raczej nie rozmawiają o religii, non stop 24/7 .

Człowieku rozumiesz, że pytania o żegnanie się/modlenie przed posiłkiem padło w pracy.
To była ocena, agresja, ingerowanie.

Gadasz bzdury, jakbyś w innym kraju mieszkał.

Ci agresywni to również ludzie nie chodzący do kościoła, ci słynni wierzący niepraktykujący.

Nie jesteś ateistą - jesteś pełzającym teistą.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Peruniec (298 punktów)
Cytat:

Gadasz bzdury, jakbyś w innym kraju mieszkał.


Ja piszę z mojego doświadczenia, gdzie rozmów o religii za bardzo nie słyszałem tak samo o ateizmie, i jest to prosty wniosek z moich obserwacji.

Cytat:
Człowieku rozumiesz, że pytania o żegnanie się/modlenie przed posiłkiem padło w pracy.
To była ocena, agresja, ingerowanie.


Ja tu nie widzę agresji, i to naprawdę, bo to trochę brzmi jak syndrom oblężone twierdzy.
I inna rzeczy ja już nigdy nie widziałem żeby ktoś się modlił przed posiłkiem, no może w jakieś tam święta.

Cytat:
Nie jesteś ateistą - jesteś pełzającym teistą.

A któż to jest pełzający teista ?
I sobie muszę to dorzucić do kolekcji, ciekawych określeń z forum .
21-10-2013 23:37 
 Ocena 4 na 4
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Cytat:
Człowieku rozumiesz, że pytania o żegnanie się/modlenie przed posiłkiem padło w pracy.
>To była ocena, agresja, ingerowanie.

>Ja tu nie widzę agresji, i to naprawdę, bo to trochę brzmi jak syndrom oblężone twierdzy.
>I inna rzeczy ja już nigdy nie widziałem żeby ktoś się modlił przed posiłkiem, no może w jakieś tam święta.

Jeśli to prawda to zazdroszczę. Ja mieszkałem na wschodzie Polski długo i około 7 lat w Poznaniu i w wielu miejscach Polski. Wszędzie widziałem pełno ludzie zmawiających krótką modlitwę lub przynajmniej żegnających się.

Ludzie nie mówią "O jaki ciekawe i normalne nie żegnasz się przed posiłkiem" tylko "Czemu nie żegnasz się/modlisz się przed posiłkiem?" jakby moje zachowanie jakoś strasznie odbiegało od normy.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
22-10-2013 09:02 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Wszędzie widziałem pełno ludzie zmawiających krótką modlitwę lub przynajmniej żegnających się.
Widuję ich codziennie w komunikacji miejskiej. Gdy autobus przejeżdża obok kościoła (a przejeżdża często; Lublin jest silnie ukościelniony), niektórzy pasażerowie żegnają się.
22-10-2013 10:56 
 Ocena 1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Jednak raz mi się zdarzyło widzieć osobę modlącą się, jakąś emerytkę która zaczęła się w tramwaju na mój widok modlić, bo jestem metalem, długie włosy, glany itp
sabek (1444 punktów)
>Lublin jest silnie ukościelniony
uhm, 2 kościoły na metr kwadratowy. U mnie jest gorzej - 2 i pół.
Peruniec (298 punktów)
Cytat:
Jeśli to prawda to zazdroszczę.


Może to kwestia wieku ?
Ja raczej znam osoby w moim wieku, które są bardzo mało zainteresowane religią, nawet kiedy deklarują się jako wierzący.
Co więcej religia w szkole jedynie kiedy była czymś innym niż śmiesznymi zajęcia na których się nic nie robiło, była podstawówka, i wredna siostra zakonna, którą do dzisiaj pamiętam
23-10-2013 08:49 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Może to kwestia wieku ?
Może trochę, w niektórych przypadkach, ale chyba bardziej sposobu myślenia.
PS. Gdy za 15-20 lat zacznę wypisywać religijne głupstwa, to mnie dobijcie
Celecrin (6386 punktów)
>Jedyny teoretycznie nie do obalenia jest deistyczny reszta pada jak mięczaki.
Wystarczy by nie być twardym ateistą, prawda?
23-10-2013 02:18 
 Ocena 3 na 3
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>>Jedyny teoretycznie nie do obalenia jest deistyczny reszta pada jak mięczaki.
>Wystarczy by nie być twardym ateistą, prawda?

Teoretycznie nie do obalenia znaczy, że nie ma za wiele informacji o nim i jest na tyle nieuchwytny, że te informacje są dowodem nie na istnienie boga deistycznego, co raczej Wszechświata czy też praw w naszym Wszechświecie.

W miejsce boga deistycznego można wstawić "ekierka", "segregator", "hefalump" i będzie miało zastosowanie.

Ateizm tzw. twardy jest po prostu logicznym wyjściem

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
23-10-2013 13:18 
 Ocena 2 na 2
Peruniec (298 punktów)
>Ateizm tzw. twardy jest po prostu logicznym wyjściem
Ale nie może być logicznym wyjściem, bo nie całkiem opiera się na logice, bo nie da się udowodnić istnienia boga to prawda, tak samo nie da się obalić możliwości jego istnienia, czyli twierdzenie że boga nie ma, jest wiarą nie logiką.
23-10-2013 20:38 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> nie da się obalić możliwości jego istnienia,
Podobnie jak istnienia milionów innych "bytów".
> czyli twierdzenie że boga nie ma, jest wiarą nie logiką.
Przeciwnie - jest kierunkiem ku logice zamiast 'pierdylionów' wiar.

[Czy nie ciekawsze byłoby zajmowanie się logiką (w tym wielowartościową - na ile redukowalna do dwuwartościowej), niż usilne odnoszenie się do (być może) wyimaginowanych bóstw?]
24-10-2013 17:35 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (6386 punktów)
>> nie da się obalić możliwości jego istnienia,
>Podobnie jak istnienia milionów innych "bytów".
>> czyli twierdzenie że boga nie ma, jest wiarą nie logiką.
Z filozoficznego i tylko z filozoficznego punktu widzenia jest "skokiem wiary".
Zapewne z matematyki wiesz o zbiorach dążących do nieskończoności. Pewność o nieistnieniu boga jest takim zbiorem. Funkcja dąży do zera, wynosi na przykład dla mnie
99,95% pewności, że żaden bóg nie istnieje.
Jednak żeby stwierdzić, że bóg nie istnieje potrzebujesz 0,05% procentowego "skoku wiary".
Ja z racjonalnych powodów NIE CHCĘ wykonać tego skoku choć w żadnego boga nie wierzę. Nawet deistycznego. Powiem więcej, uważam ze najmocniejszym stanowiskiem jest...ignorowanie CAŁEJ tej naszej gadaniny. Ignorowanie idei boga jako bablaniny. Dokładnie to robi nauka, nasza matka racjonalności i nasza nadzieja na przyszłość.
25-10-2013 13:13 
 Ocena 2 na 2
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Zapewne z matematyki wiesz o zbiorach dążących do nieskończoności. Pewność o nieistnieniu boga jest takim zbiorem. Funkcja dąży do zera, wynosi na przykład dla mnie
>99,95% pewności, że żaden bóg nie istnieje.

No widzisz Celecrin u mnie ta pewność jest naprawdę niższa niż 1/2000.
To jest naprawdę daleka granica. Ponieważ świat jest pełen dowodów na nieistnienie bogów, religie są pełne błędnych argumentów na nieistnienie bogów.
Wszystko wskazuje, że idea jest po prostu dalekim wymysłem z początków inteligencji człowieka i nie ma żadnego dowodu na istnienie bogów, więc wszystko to do kupy składa się na prawdopodobieństwo niewyobrażalnie niskie.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Celecrin (6386 punktów)
>Wszystko wskazuje, że idea jest po prostu dalekim wymysłem z początków inteligencji człowieka i nie ma żadnego dowodu na istnienie bogów, więc wszystko to do kupy składa się na prawdopodobieństwo niewyobrażalnie niskie.
Zgadzam się z Tobą w 100%
Niemniej jednak na gruncie filozoficznym pewności mieć nie możesz. Na sekundę wróćmy do podstaw.
Ja nie wierzę, to nie twierdzenie. Przecież nie wierzyć nie oznacza wiedzieć. I tyle.

Taka postawa Marku nie oznacza "pełzającego teizmu". Natomiast postawa "twardego ateizmu" jest pełzającym irracjonalizmem (z przymrużeniem oka).

Dzięki.
25-10-2013 18:19 
 Ocena 2 na 2
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>>Wszystko wskazuje, że idea jest po prostu dalekim wymysłem z początków inteligencji człowieka i nie ma żadnego dowodu na istnienie bogów, więc wszystko to do kupy składa się na prawdopodobieństwo niewyobrażalnie niskie.
>Zgadzam się z Tobą w 100%
>Niemniej jednak na gruncie filozoficznym pewności mieć nie możesz. Na sekundę wróćmy do podstaw.
>Ja nie wierzę, to nie twierdzenie. Przecież nie wierzyć nie oznacza wiedzieć. I tyle.
>Taka postawa Marku nie oznacza "pełzającego teizmu". Natomiast postawa "twardego ateizmu" jest pełzającym irracjonalizmem (z przymrużeniem oka).
>Dzięki.

Widzisz Celecrin czym innym jest komunikacja, argumentacja, uzasadnianie czym innym zabawa intelektualna, złośliwość czy zasada ściany na argumenty. Ja wcale pochopnie nie stworzyłem terminu "pełzający teizm". To ma za sobą kilka lat obserwacji, szczególnie wiele jest dowodów popierających to na Youtube.

Peruniec wyjeżdża z postawą, którą Ty okreslasz ignostycyzm, by za chwilę wyjeżdżać z postawami, których ja w życiu nie nazwałbym racjonalizmem (sam mam problem z racjonalizmem, gdyż we mnie emocje są bardzo ważne, więc staram się nie wyjeżdżać z 'pełzającym teizmem" do każdego) i które potem są jakoś dziwnie zawsze ukierunkowane na teizm.

Peruniec używa poniższych tricków i nawet na sekundę nie odchodzi od perpektywy teistycznej.

Cytat:
"według logiki brak dowodu nie jest dowodem braku"


2) Odwraca argument zapobiegający bzdurom i niby z uśmieszkiem przesuwa ciężar dowodu na stronę przyglądającą się w niedowierzaniu.

3) W poniższym udowadnia, że wcale nie jest ignostykiem, bo jego "ignorowanie tematu" zakłada jednak pozytywną stronę.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,590101#w590468

4) Braki dowodów i dochodzimy do sedna - "Ateizm jest bez sensu"
www.racjonalista.pl/forum.php/s,590101#w590714

5)Strona ewangelizująca może wszystko, ateiści powinni siedzieć cicho.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,590101#w590278

6) "Błąd logiczny" jak Ivan Denisowicz zauważał, że ważniejsza jest Konstytucja RP.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,590101#w590360

7) Polecam poczytać, gdzie się, oczywiście przypadkiem, Peruniec wypowiada, jakie wątki zakłada

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
01-11-2013 16:33 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Swoją drogą cały ten post jest ad personam.

Ale ja mam dobry dzień i powiem tylko dwie rzeczy, skoro moje argumentowanie jest takie złe, to wykaż w tym rozumowaniu błędy.

A drugie to pewne to że w ogóle udzielam się w tym temacie nie ma nic wspólnego z istnieniem, boga ale z argumentacją jednej strony, i wielkim katolickim uciskiem z drugiej.
01-11-2013 20:34 
 Ocena 4 na 4
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Swoją drogą cały ten post jest ad personam.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale Twój wątek jest odrobinę skupiony na Tobie , bo tak Ty go skonstruowałeś. Zwróć uwagę jak często mówisz o sobie

>Ale ja mam dobry dzień i powiem tylko dwie rzeczy, skoro moje argumentowanie jest takie złe, to wykaż w tym rozumowaniu błędy.
>A drugie to pewne to że w ogóle udzielam się w tym temacie nie ma nic wspólnego z istnieniem, boga ale z argumentacją jednej strony, i wielkim katolickim uciskiem z drugiej.

Peruniec ja zanim tutaj się odezwałem to sobie czytałem racjonalistę. Czytałem też na Youtube i tam szybciej nie zdzierżyłem, zacząłem dyskutować. Smutnie mnie to doświadczyło, że słowo "może" albo prawdopodobieństwo argumentu na poziomie 1/nieskończoność jest odczytywane jako 50%/50% albo jako pewnik.

Tak jak napisałem w innej odpowiedzi do Ciebie lubię historię, jeśli pomaga ona wyciągać nam wnioski. Wnioski z kilku tysięcy lat religii na Ziemi i kilku lat dyskusji w internecie są następujące:
1) Religia i "bogowie" jako temat to odpowiednik raka nie ma czegoś takiego jak pozostawienie jednej lub dwóch komórek, bo z tego następują przeżuty.
2) Teiści w kilku przypadkach na milion nie są idiotami. Wyciągają wnioski i argumentują inaczej. Wymyślają bzdury pod tytułem "nie wyjaśnienie fenomenu: oka, poczwarki/motyla, termodynamiki itd.". Na dodatek z uporem worka_kości :-D powstają po każdym druzgoczącym argumencie i albo ponownie ... mówią swoją bzdurę albo zmieniają podejście.
3) Ktoś kto nie zauważa elementów teistycznych dookoła jest albo niespostrzegawczy albo są po jego myśli albo uwolnił się od tego na poziomie dla mnie niewyobrażalnym.
4) Ktoś mówi o wykazywaniu błędów i z licem małego dziecka, niewinnym uśmiechem i wielkimi oczami kota w butach przechodzi nad argumentami prezentowanymi jakby nie istniały.
5) Teiści nie wiedzieć czemu próbują oderwać naukę od religii z jednej strony z drugiej koniecznie chcą nobilitować religię i w jakiś sposób przywiązać ją do nauki. Tłumaczę a)mówią, że religii nie da się badać/mierzyć/udowodnić czy inne bzdury, b)mówią że teologia to jakaś nauka
6) Ewidentne przestępstwa/grzechy religii są albo porównuje się do nich inne złe zachowania w głupi sposób albo pomijane przez teistów w dyskusji albo pkt 4.
7) Częsta u teistów, jak już są miażdżeni argumentami, jest ucieczka w absurd lub odwrócenie uwagi np. ostatnio Michalik w wywiadzie dla Rzeczpospolitej przeprowadził konstrukcję, która miała się połączyć w przekaz - kto krytykuje kościół głosuje na Hitlera.
8)....dużo dużo innych

Peruniec ciągle rzucasz słowem logika, ale tak naprawdę jej nie stosujesz. Może ze względu na jakieś skrzywienie historyczne nie czujesz i nie umiesz wartościować czy też inaczej to ujmując logicznie przypisać miar do pewnych argumentów.
Najlepiej powyższe wykazuje test z krasnoludkami i porównywaniem prawdopodbieństwa bogów do prawdopodobieństwa Wielkiego Wybuchu (WW można przypisać ignorancji, jednak jak napisałem nie przypuszczam, byś był ignorantem).
Już najgorsze jest Twoje "brak umiejętności badania zawartości" bogów (nie wiem czemu uparcie piszesz boga w liczbie pojedynczej). Ludzie potrafią zmierzyć zawartość bogów we wszystkich weryfikowalnych badaniach wynosi ona dokładnie 0.
Popełniłeś też gigantyczny błąd uciekając w absurd.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
03-11-2013 08:29 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
>Peruniec ciągle rzucasz słowem logika, ale tak naprawdę jej nie stosujesz.
Gdzie nie stosuje logiki ?
Przykłady poproszę.

>Ludzie potrafią zmierzyć zawartość bogów we wszystkich weryfikowalnych badaniach wynosi ona dokładnie 0.
Czy znasz test na istnienia boga ? bo ja nie znam, i zapewniam ciebie że gdyby istniał taki test to było by to największe odkrycie w dziejach

>bogów (nie wiem czemu uparcie piszesz boga w liczbie pojedynczej).
Jako że ja odnoszę się tylko do boga deistycznego, chociaż zauważyłem że jakoś nikt nie zwraca na to uwagi i ciągle daje argumenty przeciwko bogu osobowemu.

>Tak jak napisałem w innej odpowiedzi do Ciebie lubię historię, jeśli pomaga ona wyciągać nam wnioski. Wnioski z kilku tysięcy lat religii na Ziemi i kilku lat dyskusji w internecie są następujące:
Ja dla odmiany lubię historię dla historii, w sumie aspekty historii w ogóle nie związane z religią .
Szczególnie że historia uczy że religia miała pozytywne efekty.

>porównywaniem prawdopodbieństwa bogów do prawdopodobieństwa Wielkiego Wybuchu
Tylko że wielki wybuch, tak samo jak większość zaawansowanej fizyki kwantowej jest teoretyczna, są to hipotezy których nie da się udowodnić doświadczalnie (czyli właśnie naukowo), ale jednak są uważane za mądre i takie prawdziwie.
I teraz stawia się obok tezę o istnieniu boga deistycznego, która nie ma tak samo dowodów, ale nie ma też instrumentów do zbadania zawartości boga.
Ale kiedy pisze się o bogu, brak dowodów na boga jest automatycznym uznaniem jego niestanienia.
W tej samej sytuacji z wielkim wybuchem, czy czymś podobnym uważa się że teoria jest prawdopodobna, i absolutnie nie dyskredytuje się jej ze względu na brak dowodów.
Ja nie wiem jak inaczej to nazwać niż hipokryzją.
03-11-2013 10:38 
 Ocena 3 na 3
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Gdzie nie stosuje logiki ?
>Przykłady poproszę.

1) Temat krasnoludków. Nie bronisz tematu krasnoludków i kompletnie uciekasz od niego, bo kompletnie rozbraja temat bogów.
2) Mówisz ciągle o bogu nie o bogach. O wiele bardziej logiczne i prawdopodobne jest istnienie wielu wykluczających się bogów, niż jednego boga . Uznajesz bowiem bezpodstawne przekazy o istnieniu bogów, których nieistnienie jest proste do wykazania. Czemu uciekasz w boga to jest nielogiczne? Jeśli bowiem opierasz się na bzdurach czemu wybierasz jedną konkretną bzdurę ponad inne.

>Czy znasz test na istnienia boga ? bo ja nie znam, i zapewniam ciebie że gdyby istniał taki test to było by to największe odkrycie w dziejach

Test pierwszy - rozglądam się nie ma bogów - wykazałem 0 bogów w moim otoczeniu.
Test drugi - przeglądam źródła i literaturę nt. skuteczności modlitw, których ponoć bogowie wysłuchują. Literatura wykazuje nieskuteczność modlitw, a dokładniej skuteczność na poziomie lub odrobinę poniżej placebo. Wykazałem 0 bogów.
Test trzeci - biorę się za głupoty jakie wypisują różne święte księgi i szukam np. magazynów piorunów, filarów podtrzymujących płaską ziemię, kolejność tworzenia się tkanek (mięsnie, ścięgna, kości itd.), zwiedzam górę Olimp czy inne miejsca, gdzie ponoć mieszkają bogowie itd.. Bzdury te konfrontuję z rzeczywistością. Po raz kolejny wykazałem 0 bogów.
Test piąty czyli najważniejszy - przeprowadzam badanie skąd się wziął tzw. bóg deistyczny. Uzykuję następujący łańcuch a) bogowie pierowtni b) bogowie semiccy c) EL i jego odmiany d) Jahve e) Jezus f)potrzeba "God of Gaps", gdyż dotychczasowi są udowadniani jako nieistniejący g) najwyższa forma "God of Gaps" bóg deistyczny, tak jak napisałem teoretycznie nie do udowodnienia. Bóg deistyczny jest to potrzeba ludzi nie mogących zaakceptować nieistnienia bogów. Nie różni się niczym od bogów, których nieistnienie można wykazać bezpośrednio. Po raz kolejny wykazałem 0 bogów, tym razem w sposób niebezpośredni.

Testów mogą być setki/tysiące/miliony i przeprowadzane są na świecie przez około 6-7 miliardów świadomych laboratoriów plus kolejne nieskończone czujniki, kamery, urządzenia pomiarowe.

Jedyny problem to test piąty i moja uczciwość. Tak jak napisałem chcąc zachować czystość oraz w sposób bezpośredni dowieść brak boga deistycznego nie da się tak jak nie da się dowieść nieistnienia niewidzialnej wszechwładnej widelcewatości. Jednak wyciągając wnioski z historii, wyciągając wnioski z milionów badań bóg deistyczny również znika jako temat udowodniony jako nieistniejący.
I to nie jest słabość tego dowodu, a jego siła.

>Jako że ja odnoszę się tylko do boga deistycznego, chociaż zauważyłem że jakoś nikt nie zwraca na to uwagi i ciągle daje argumenty przeciwko bogu osobowemu.

Próbujesz uciekać w "God of Gaps" i jego najwyższą formę czyli tzw. boga deistycznego. I kolejny raz mamy Twoją nielogiczność. Czemu nie bogów deistycznych ? :-D

>Szczególnie że historia uczy że religia miała pozytywne efekty.

Wymień proszę, podyskutujemy. Chyba że tak jak napisałem wolisz "God of Gaps" to i "Religion of Gaps", gdzie wszelki wysiłek zrzucany jest na nieteistów. :-D
Od razu Ci napiszę to nie religia miała pozytywne aspekty to ludzie. Jest to pogląd odwrotny niż prezentują Ci, co mówią, że jak coś ma pozytywny skutek to bogowie, jak negatywny to człowiek. Bardzo dużo osób np. nie wie, że w islamie bardzo ważne jest miłosierdzie, z niego narodziły się darmowe szpitale, które później islam zarzucił, bo darmowe szpitale nie narodziły się z miłosierdzia islamu tylko miłosierdzia jednostek, które chciały podzielić się swoim bogactwem.

>>porównywaniem prawdopodbieństwa bogów do prawdopodobieństwa Wielkiego Wybuchu
>Tylko że wielki wybuch, tak samo jak większość zaawansowanej fizyki kwantowej jest teoretyczna, są to hipotezy których nie da się udowodnić doświadczalnie (czyli właśnie naukowo), ale jednak są uważane za mądre i takie prawdziwie.

Peruniec nie mówię, że rozumiem na eksperckim czy nawet niskim poziomie te zjawiska, jednak wystarczy poszukać i poczytać, co leży u podstaw takich np. tranzystorów. Dowody/przesłanki na jedno i drugie są obserwowalne.
Znajdź mi dowody na bogów, zastosowanie bogów i korzyści z nich i wtedy pogadamy.

>I teraz stawia się obok tezę o istnieniu boga deistycznego, która nie ma tak samo dowodów, ale nie ma też instrumentów do zbadania zawartości boga.
>Ale kiedy pisze się o bogu, brak dowodów na boga jest automatycznym uznaniem jego niestanienia.
>W tej samej sytuacji z wielkim wybuchem, czy czymś podobnym uważa się że teoria jest prawdopodobna, i absolutnie nie dyskredytuje się jej ze względu na brak dowodów.
>Ja nie wiem jak inaczej to nazwać niż hipokryzją.

W przypadku Wielkiego Wybuchu mamy przynajmniej przesłanki i obserwowalne zjawiska. Podczas gdy na najwyższą formę "God of Gaps" czyli boga deistycznego nie ma ani jednej przesłanki, a już nie ma obserwowalnych zjawisk. Ten konkretny "God of Gaps" składa się z tak małej ilości informacji, że nie można do niego przypisać praktycznie żadnych zjawisk.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Peruniec (298 punktów)
>1) Temat krasnoludków. Nie bronisz tematu krasnoludków i kompletnie uciekasz od niego, bo kompletnie rozbraja temat bogów.
Szczerze temat krasnoludów jest identyczny z istnieniem boga (deistycznego), z przeciwwskazaniami że skoro jest to jakaś wizja to można łatwiej znaleźć dowód negatywny, ale jeśli tak ci to przeszkadza to w mojej argumentacji o bogu wstaw sobie krasnoludka.

>2) Mówisz ciągle o bogu nie o bogach.
Mówię o bogu deistycznym, i właśnie tak się to zazwyczaj określa, może to wynik przyzwyczajenia, bo jednak tak się zazwyczaj mówi.
Zresztą tak samo jak wyżej, zamiana na bogów nie zmienia nic.

>Test pierwszy
I tutaj jest sedno tej dyskusji bo żaden z tych argumentów, nie jest argumentem przeciw bogu(bogom ) deistycznemu (pl.wikipedia.org/wiki/Deizm).
Jeśli pokażesz mi test na boga deistycznego przyznam ci rację.
Bo przecież ateista neguje istnienie boga w ogóle, nie tylko bogów osobowych, posiadających własną religię, ale też boga które nie da się zmierzyć.

>Test piąty czyli najważniejszy
Odrzucając jako pewnik coś na co nie ma się dowodu (brak testu), nie ważne jak mała była by to możliwość, nawet jeśli jest to 0,0001% to jest to wiara.

>Wymień proszę, podyskutujemy.
Proszę bardzo pierwsze z brzegu, chrzest Polski, przyjecie chrześcijaństwa, wprowadziło nowe technologie, lepsze sposoby zarządzania, podniosła prestiż władcy co doprowadziło do stabilniejsze sytuacji w kraju jak i zagranica.
Ba przyjęcia chrześcijaństwa w Polsce nie miało właściwie żadnej złej strony.

Stworzenie podstaw szkolnictwa (szkoły parafialne), czy uniwersytetów, które w odróżnieniu od starożytnego sposobu kształcenia były dużo bardziej powszechne nie tylko dla bogatych.

Dalej takie rzeczy jak zjednoczenie ludów arabskich czy potem wielka ekspansja i potęga państw muzułmańskich.

Pomijając takie powszechne rzeczy jak polepszenie samopoczucia wierzących, bo modlitwa o ile ktoś w to wierzy może działań na zasadzie placebo.

>nie mówię, że rozumiem na eksperckim czy nawet niskim poziomie te zjawiska, jednak wystarczy poszukać i poczytać, co leży u podstaw takich np.
Też nie jestem, więc ciężko mi dokładnie wymieniać co w fizyce kwantowej nie da się wyjaśnić, ale tego jest pełno bo sama fizyka kwantowa jest bardzo teoretyczna.
Ale w sumie mogę podać jeden przykład nie wymagający wiedzy fizycznej, czyli teorie co było przed big bang-iem, których jest multum i na które nie ma żadnych dowodów, nie ma żadnych przesłanek i w żaden sposób nie da się tego zbadać i czym jest to różne od boga ?
03-11-2013 11:37 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Szczerze temat krasnoludów jest identyczny z istnieniem boga (deistycznego), z przeciwwskazaniami że skoro jest to jakaś wizja to można łatwiej znaleźć dowód negatywny, ale jeśli tak ci to przeszkadza to w mojej argumentacji o bogu wstaw sobie krasnoludka.
Jedno i drugie jest twierdzeniem bez dowodu (a nawet bez przesłanek, absurdem czystej wody) i jako takie bez namysłu może być odrzucone. Polecam ten tekst J. Coyne'a - www.racjonalista.pl/kk.php/s,9362.
>Zresztą tak samo jak wyżej, zamiana na bogów nie zmienia nic.
Nic? Czyżby istnienie dwóch lub więcej wszech... bytów nie było mniej prawdopodobne niż jeden?
>I tutaj jest sedno tej dyskusji bo żaden z tych argumentów, nie jest argumentem przeciw bogu(bogom ) deistycznemu (pl.wikipedia.org/wiki/Deizm).
Bo przeciw niemu żadnych argumentów nie trzeba.
>Odrzucając jako pewnik coś na co nie ma się dowodu (brak testu), nie ważne jak mała była by to możliwość, nawet jeśli jest to 0,0001% to jest to wiara.
Brak dowodu to mały pikuś. Tutaj brak jakiekolwiek przesłanki, brak czegokolwiek świadczącego za, więc to nie żadna wiara ale rozsądek.
>Ba przyjęcia chrześcijaństwa w Polsce nie miało właściwie żadnej złej strony.
Czego najjaskrawszym przykładem była, tzw. reakcja pogańska - pl.wikipedia.org/wiki/Reakcja_pogańska
>Dalej takie rzeczy jak zjednoczenie ludów arabskich czy potem wielka ekspansja i potęga państw muzułmańskich.
Co musiało wielce ucieszyć choćby Bizancjum.
>Pomijając takie powszechne rzeczy jak polepszenie samopoczucia wierzących, bo modlitwa o ile ktoś w to wierzy może działań na zasadzie placebo.
Pomijając takie powszechne rzeczy jak dziesięcina, stosy, krucjaty.
>Też nie jestem, więc ciężko mi dokładnie wymieniać co w fizyce kwantowej nie da się wyjaśnić, ale tego jest pełno bo sama fizyka kwantowa jest bardzo teoretyczna.
To takie polskie. Nie znam się, ale się wypowiem. W naszym kraju to sami eksperci.
>Ale w sumie mogę podać jeden przykład nie wymagający wiedzy fizycznej, czyli teorie co było przed big bang-iem, których jest multum i na które nie ma żadnych dowodów, nie ma żadnych przesłanek i w żaden sposób nie da się tego zbadać i czym jest to różne od boga ?
Polecam "Krótką historię czasu" Hawkinga i oraz "A Universe from Nothing - Why There Is Something Rather Than Nothing" Kraussa.
Peruniec (298 punktów)
>jako takie bez namysłu może być odrzucone. Polecam ten tekst J. Coyne'a - www.racjonalista.pl/kk.php/s,9362.
Błąd ja nie twierdzę że istnieje jakikolwiek bóg, ale jest to możliwe.

>Nic? Czyżby istnienie dwóch lub więcej wszech
Co zmienia istnienie wielu bogów deistycznych z punktu widzenia logiki ?

>Bo przeciw niemu żadnych argumentów nie trzeba.
Z punktu widzenia trzeba, jeśli chcesz na gruncie logiki twierdzić że nie istnieje.

>Brak dowodu to mały pikuś. Tutaj brak jakiekolwiek przesłanki, brak czegokolwiek świadczącego za, więc to nie żadna wiara ale rozsądek.
A jakie przesłanki masz za tym co spowodowało wielki wybuch chociażby ?

>Czego najjaskrawszym przykładem była, tzw. reakcja pogańska - pl.wikipedia.org/wiki/Reakcja_pogańska
Swoją drogą to jest bardzo ładna nazwa, ale bardzo niekonkretna, bo to była akcja nie tyle religijny co społeczna, bo była przeciwko uciskowi feudalnemu i zmniejszaniu przywilejów chłopstwa.

>Co musiało wielce ucieszyć choćby Bizancjum.
I jak się to ma dobrych skutków dla państw arabskich czy szerzej muzułmańskich ?

>Pomijając takie powszechne rzeczy jak dziesięcina, stosy, krucjaty.
Wiesz że jest to bezsensowna argumentacja, ja nie twierdzę że religia nie miała negatywnych skutków, ale że miała też pozytywne, co jest chyba trudne do przyjęcia dla ciebie.

>To takie polskie. Nie znam się, ale się wypowiem. W naszym kraju to sami eksperci.
Czytałem wypowiedzi ludzi którzy się znają, i je powtarzam bo nie mam wiedzy że z nimi dyskutować, w ogóle nie zamierzam dyskutować o fizycznej stronie bo się nie znam.
03-11-2013 13:16 
 Ocena 4 na 4
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Szczerze temat krasnoludów jest identyczny z istnieniem boga (deistycznego), z przeciwwskazaniami że skoro jest to jakaś wizja to można łatwiej znaleźć dowód negatywny, ale jeśli tak ci to przeszkadza to w mojej argumentacji o bogu wstaw sobie krasnoludka.

Ok. Tylko jest to zabawna ewolucja od "jestem ignostykiem, mnie to nie obchodzi" do "bóg deistyczny może istnieć". Gdzie celem będzie to co napiszę poniżej.

>>2) Mówisz ciągle o bogu nie o bogach...zamiana na bogów nie zmienia nic...nie jest argumentem przeciw bogu(bogom ) deistycznemu (pl.wikipedia.org/wiki/Deizm...test na boga deistycznego przyznam ci rację....ateista neguje istnienie boga w ogóle, nie tylko bogów osobowych, posiadających własną religię, ale też boga które nie da się zmierzyć...Odrzucając jako pewnik coś na co nie ma się dowodu (brak testu)...0,0001% to jest to wiara.

Tak jak napisałem. Bóg deistyczny jest po prostu wyewoluowanym bogiem prymitywnym, wyewoluowanym bogiem semickim/sumeryjskim/babylońskim/egipskim/hinduskim itd, wyewoluowanym Elem, wyewoluowanym Jahve, wyewoluowanym Jezusem, wyewoluowanym jednym z Gods of Gaps.
To taki ostateczny lub ostateczni bogowie dziur, praktycznie nie zajmuje żadnej dziury. Bóg deistyczny pojawia się późno, ponieważ wcześniej nie był potrzebny. Wcześniej umysły ludzkie masturbowały się boskim krokodylem czy innymi konstruktami. Jednak wszystkie te konstrukty są bez problemu do obalenia.

Bóg deistyczny to taki szloch małego dziecka, to taka próba nieodpuszczenia, że jest Święty Mikołaj, Wróżka Zębuszka, taki plaster miodu. Bóg deistyczny to takie żebrzące spojrzenie jego wyznawcy, to tekst
"Proszę nie zabieraj mi tego, odrzuciłem wszystko: miłosierność, zawiść, dużego penisa, wielkie piersi, dziesięć rąk, wielkie miecze, zastępy niebieskie, płaską ziemię, magazyny piorunów, homeopatię, rasizm, niewolnictwo, pedofilię i miliony innych bzdur. Proszę zostaw mi przynajmniej ideę. To moja ostatnia działka kokainy. Jestem taki jak Ty i ja nie prześladuję, jak inne religie.".

O ile u agnostyków i ignostyków nie ma tego żebrania, bo im to zwisa.

O tyle u obrońców boga deistycznego, a w tym kierunku zmierza Twoja ewolucja, już to żebranie o tą ostatnią działkę kokainy jest.

>Proszę bardzo pierwsze z brzegu, chrzest Polski, przyjecie chrześcijaństwa, wprowadziło nowe technologie, lepsze sposoby zarządzania, podniosła prestiż władcy co doprowadziło do stabilniejsze sytuacji w kraju jak i zagranica.

Moja pierwsza reakcja to "Jajca sobie robisz?!?". Jednak ok odnieśmy się.

1) Technologie Chrześcijanie mieli patenty na nowe technologie i te patenty już wiele lat wcześniej były przestrzegane. Mieszko dostał razem z chrztem biblioteki, konsultantów i inżynierów. Widocznie to samo musiało nastąpić na plantacjach banana, kawy, tytoniu w koloniach. Nie byłoby to możliwe jako przepływ przez granice czy zwykła kradzież intelektualna tak popularna w tamtych czasach.

2) Lepsze zarządzanie ???? Znaczy chodzi Ci o niewolnictwo (zarządzanie wg Jahve i Jezusa), wielką i małą chłostę (zarządzanie wg Jezusa).

3) Prestiż, stabilniejsza sytuacja. Tu zgoda zmniejszyło (nie zniwelowało) to bowiem ilość zbrojnych odwiedzin od braci...chrześcijan. Oczywiście, jakby nie było chrześcijan to te wizyty zbrojne uzasadnione innością wiary mogłyby nie mieć miejsca.

>Ba przyjęcia chrześcijaństwa w Polsce nie miało właściwie żadnej złej strony.

Mieszkam od 2 miesięcy w Warszawie, jednak czuję się Suwalczaninem i przypuszczalnie zawsze będę się czuł. Nie muszę jechać do Ameryki czy Australii, by zobaczyć zmiecione cywilizacje. Jeśli interesujesz się rzeczywiście historią wojskowości i oręża, to słowo Jaćwingowie czy Prusowie, coś Ci pewnie powie. Nie mówię, że byli niewinni, bo zdecydowanie nie byli, jednak oni też nie powiedzą o żadnej złej stronie przyjęcia chrześcijaństwa w Polsce, bo już nie istnieją. Moja Mama urodziła się pod Wilnem, jest Polką, ale ja przez to mam szacunek do Litwinów. Litwini byli po prostu zbyt potężni, dokładniej potężniejsi, żeby chrześcijańska Polska poważnie próbowała coś im wmawiać. Nie muszę jechać na Litwę, by znaleźć pozostałości po wierze, którą wyznawali i są wśród nich prawdziwe znaki Słońca, a nie nazistowskie swastyki, które usprawiedliwiają zapewne "walcząco ateistyczni" prokuratorzy w Białymstoku.
Myślisz, że przy wprowadzaniu chrześcijaństwa nie dokonywano rzezi na Polakach, tak jak na Prusach, Jaćwingach, Indianach, Arabach, mieszkańcach Afryki itd.
Pomyśl czemu niewolnictwo w Polsce znikło dopiero w latach 20-tych XX wieku. Poczytaj Biblię, słowa Jezusa, może Ci się coś zapali.

>Stworzenie podstaw szkolnictwa (szkoły parafialne), czy uniwersytetów, które w odróżnieniu od starożytnego sposobu kształcenia były dużo bardziej powszechne nie tylko dla bogatych.

A chodzi Ci o wschodni wynalazek, który przywłaszczają sobie chrześcijanie. Jeden z wielu zresztą. Nie były powszechne. Wymagały przynależności do mniejszości chrześcijańskiej . Wielu ludzi nie ma pojęcia, że bardzo, bardzo, bardzo długo w Polsce chrześcijaństwo było mniejszością.

>Dalej takie rzeczy jak zjednoczenie ludów arabskich czy potem wielka ekspansja i potęga państw muzułmańskich.

Chrześcijaństwo w Polsce to spowodowało, a na Big Bang nie ma przesłanek. Szacun, szacun, szacun.

>Pomijając takie powszechne rzeczy jak polepszenie samopoczucia wierzących, bo modlitwa o ile ktoś w to wierzy może działań na zasadzie placebo.

Może, ale wiara w siebie jest lepsza.

>...żadnych dowodów, nie ma żadnych przesłanek i w żaden sposób nie da się tego zbadać i czym jest to różne od boga ?

Z tego co wiem, teorie "przed Bing Bangiem" nie są związane z "Bing Bangiem", który zakłada, że nie było "przed Bing Bangiem" Przesłanki na Big Bang są.
Tak jak pisałem religie/idea bogów nie dały światu nic poza złem.
Nauka dała światu wszystko.
03-11-2013 14:12 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tak jak napisałem. Bóg deistyczny jest po prostu wyewoluowanym bogiem prymitywnym, wyewoluowanym bogiem semickim/sumeryjskim/babylońskim/egipskim/hinduskim itd, wyewoluowanym Elem, wyewoluowanym Jahve, wyewoluowanym Jezusem, wyewoluowanym jednym z Gods of Gaps.
Ciekawym jest tu przypadek pana Brzostowskiego broniącego boga deistycznego.
www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,506302#w514162
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,573743#w575936
Z niektórymi można dyskutować długo i namiętnie, ale to tylko ruchy frykcyjne lub intelektualny ping-pong. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda, gdyż po wierzących cała racjonalna argumentacja spływa jak woda po kaczce.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Peruniec (298 punktów)
>Ok. Tylko jest to zabawna ewolucja od "jestem ignostykiem
Nie rozumiem co w tym sprzecznego, nie ma dowodów za, niema przeciw, więc według logiki jest szansa że istnieje i na tym się kończy moje rozmyślanie o bogu.
Cała ta dyskusja spowodowana jest tym że mam zastrzeżenia do argumentów i logiki ateistów, nie do samego zagadnienia.
Szczególnie że taka dyskusja mogła by się toczyć gdyby boga zastąpić czymś innym, np nie wiem chociażby rozumnym życiem na innych planetach, czy z mojej bajki czy Słowianie używali skórzanego uzbrojenia ochronnego.

>Jednak wszystkie te konstrukty są bez problemu do obalenia.
Właśnie nie jest taki łatwy, bo jako konstrukt logiczny, nie da się go obalić logiką, bo logika nie równa się rozsądkowi.

>1) Technologie Chrześcijanie mieli patenty na nowe technologie
Jeśli potrafisz w jakiś sposób zanegować to że chrzest sprowadził nowe technologię do Polski, to proszę bardzo, ale naprawdę nie widzę jak chcesz to udowodnić, bo jest to fakt, nie opina fakt.

>2) Lepsze zarządzanie ???? Znaczy chodzi Ci o niewolnictwo
Po pierwsze niewolnictwo było znane na terenach słowiańskich od dawna, a sami niewolnicy byli głównym towarem eksportowym.
Po drugie wzorce feudalne, dalej wprowadzanie ujednolicenia społecznego dla różnych ziem (i tak było ale mniejsze), wprowadzanie renty pieniężnej zamiast rozmaitych usług feudalnych.
Czy samo to że niezależna religijna organizacja kościelna była aparatem kontroli nad panami feudalnymi, co zmniejszało nadużycia.
No i jednak znajomość pisania, liczenia się przydawała.

>3) Prestiż, stabilniejsza sytuacja. Tu zgoda zmniejszyło (nie zniwelowało) to bowiem ilość zbrojnych odwiedzin od braci...chrześcijan. Oczywiście, jakby nie było chrześcijan to te wizyty zbrojne uzasadnione innością wiary mogłyby nie mieć miejsca.
Jasne bo wyznawcy religii pogańskich byli tacy pokojowi i w ogóle mili, a i jeszcze musiał byś udowodnić że chrześcijanie atakowali kogoś z powodu religii, co było by bardzo trudno obronić.
No i oczywiście zwiększenie prestiżu władcy, utrwalało jego władze, i władze jego synów, jako pomazańców bożych, co zmniejszało szansę na wojny domowe.

>Mieszkam od 2 miesięcy w Warszawie
Bardzo ładny długi tekst i w ogóle nie na temat, wprowadzenie chrześcijaństwa dało same plusy, jego nie wprowadzenie skutkowało, by degradacją tych ziem, podbój i na końcu chrystianizację, ale przymusową.
Szczególnie że chrześcijaństwo nie zastąpiło ateizmu , ale inną wiarę, wiarę która była politycznie niewystarczająca dla utrzymania władzy, czy stworzenia państwa.

>A chodzi Ci o wschodni wynalazek, który przywłaszczają
Który jednak przyszedł do nas wraz z chrześcijaństwem, a same szkoły/uniwersytety były prowadzone też przez duchownych.

>Chrześcijaństwo w Polsce to spowodowało
Nie rozumiem wypowiedzi, bo jest to przykład na dobre strony religii, bo przecież o religię ogólnie chodzi.

>Może, ale wiara w siebie jest lepsza.
Czy lepsza, jeśli dla kogoś to działa, to jest po prostu jego sprawa, tak samo ktoś może wierzyć w magiczne pierścienie atlantów, i jeśli czuje się z tym lepiej to tylko jego sprawa.

>Tak jak pisałem religie/idea bogów
Czego nie wykazałeś na żadnym w moich przykładów
03-11-2013 15:44 
 Ocena 4 na 4
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>>Jednak wszystkie te konstrukty są bez problemu do obalenia.
>Właśnie nie jest taki łatwy, bo jako konstrukt logiczny, nie da się go obalić logiką, bo logika nie równa się rozsądkowi.

Co Ty gadasz przecież zniszczyłem judeo-chrześcijaństwo (płaskość ziemi, filary, magazyny piorunów), islam (kolejność mięśni, ścięgien itd.), greckich bogów (widzalni bogowie na Olimpie jednak nieobecni) w jednym zdaniu ? Tylko trzeba mieć pojęcie o bzdurach, które twierdzą.
Tak samo padają bogowie deistyczni, jak prześledzi się z jaką potrzebą są związani, z czego wynikają i dlaczego pojawili się tak późno, czemu jest o nich tak mało informacji. Mało informacji to właśnie próba, żeby ktoś sam próbował te informacje dostarczać i wtedy mówi się, że to nie to. Nie ma czegoś takiego jak bóg deistyczny, bo wystarczy porozmawiać z jego wyznawcami, to widać że to ich taki misio którego chcą przytulić i nie jest on jednolity. I pozostaje król argumentów.
Skąd jest informacja o bogu deistycznym ? Ktoś był takim geniuszem, że ją wywnioskował ? Ktoś jest takim przygłupem, że wymyślił ? Ktoś jest takim durniem, że będzie próbował wmówić, że nie ingerujący bogowie deistyczni, jednak komuś to powiedzieli ??
Choćby to udowadnia, że to misio dla małych dzieci czyli ludzi nie potrafiących żyć bez idei bogów.
Boom!!! Idea boga deistycznego nakryła się nogami. Możesz tupać nóżką i płakać nic to nie zmieni.

>>1) Technologie Chrześcijanie mieli patenty na nowe technologie
>Jeśli potrafisz w jakiś sposób zanegować to że chrzest sprowadził nowe technologię do Polski, to proszę bardzo, ale naprawdę nie widzę jak chcesz to udowodnić, bo jest to fakt, nie opina fakt.

Oczywiście nie było jej wcześniej, nie przeniknęłaby tak samo bez chrześcijan i wcale nie wynikała z chrześcijańskości. Zwykła wymiana handlowa też, by to spowodowała.

>Po pierwsze niewolnictwo było znane na terenach słowiańskich od dawna, a sami niewolnicy byli głównym towarem eksportowym.

Jest niewolnictwo, gdzie dba się o towar, który przywozi się z wypraw. Jest niewolnictwo, gdzie 90% państwa to niewolnicy. Ale perspektywa teistyczna przeszkadza zauważyć takie drobnostki.

>Po drugie wzorce feudalne, dalej wprowadzanie ujednolicenia społecznego dla różnych ziem (i tak było ale mniejsze), wprowadzanie renty pieniężnej zamiast rozmaitych usług feudalnych.

Renta pieniężna to wymysł katolicyzmu ???????????? No to w Polsce naprawdę późno nastąpiło wprowadzenie katolicyzmu, bo renta pieniężna zamiast prac bardzo późno weszła do Polski.
Szczególnie zajebiście ujednoliciło Jaćwingów i Prusów.

>Czy samo to że niezależna religijna organizacja kościelna była aparatem kontroli nad panami feudalnymi, co zmniejszało nadużycia.

???? Tu już sobie lecisz w kulki. A Święta Inkwizycja zapobiegała pogromom religijnym.

>Jasne bo wyznawcy religii pogańskich byli tacy pokojowi i w ogóle mili, a i jeszcze musiał byś udowodnić że chrześcijanie atakowali kogoś z powodu religii, co było by bardzo trudno obronić.

Krucjaty. Prusi. Jaćwingowie. Litwini. I nie zapomnij, że religia/bogowie nie istnieją to jest tylko wymówka dla zysku/kradzieży/wykorzystywania/kontroli.

>No i oczywiście zwiększenie prestiżu władcy, utrwalało jego władze, i władze jego synów, jako pomazańców bożych, co zmniejszało szansę na wojny domowe.

Niczego nie zmniejszało, co pokazuje historia. Szczególnie poczytaj, jak lojalni byli religijni kacykowie, co do dziś się nie zmieniło, i jak łatwo sprzymierzali się z wrogami Polski dla własnej kabzy.

>...chrystianizację, ale przymusową.

Jak udowodniłem chrystianizacja, była sku....wem i jest odpowiedzialna za wielgachne minusy i wyrżnięcie cywilizacji na naszych ziemiach.
Litwa kopała na bieżąco dupę dla tej jakże potężnej chrystianizacji. Polska zresztą też.

>Który jednak przyszedł do nas wraz z chrześcijaństwem, a same szkoły/uniwersytety były prowadzone też przez duchownych.

Wschodni wynalazek przyszedł jednak w swej zniszczonej formie indoktrynacyjnej. Dlatego prowadzony był przez duchownych.

>>Może, ale wiara w siebie jest lepsza.
>Czy lepsza, jeśli dla kogoś to działa, to jest po prostu jego sprawa, tak samo ktoś może wierzyć w magiczne pierścienie atlantów, i jeśli czuje się z tym lepiej to tylko jego sprawa.

Jeszcze raz - poczytaj o sile modlitwy w opracowaniach naukowych.

>Czego nie wykazałeś na żadnym w moich przykładów

Wykazałem. Dobra ja od teraz też będę się bawił w system ściany.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
04-11-2013 10:33 
 Ocena-2 na 2
Peruniec (298 punktów)
>Skąd jest informacja o bogu deistycznym ?
Błąd argumentowania, bo ja twierdz co napisałem na samym początku że używając logiki , nie można stwierdzić istnienia boga (bogów, skoro tak bardzo chcesz) deistycznego.
Twoja argumentacja nie opiera się na logice tylko socjologicznych postawach o czym ja nie dyskutuje.
Znalazłem zresztą przypadkiem że na angielskiej wiki jest wyjaśniony ten problem, i to zdecydowanie jaśniej niż ja to robię.

en.wikiped(*)ce_of_absence#Existence_of_God
I
en.wikipedia.org/wiki/Argument_from_ignorance
Część Basic argument.
Zacytuje kawałek
This fallacy can be very convincing and is considered by some[2] to be a special case of a false dilemma or false dichotomy in that they both fail to consider alternatives. A false dilemma may take the form:

If a proposition has not been disproven, then it cannot be considered false and must therefore be considered true.
If a proposition has not been proven, then it cannot be considered true and must therefore be considered false.


the absence of evidence is not the evidence of absence

I to jest ogólnie argument o który mi chodzi, i dotyczy to każdego twierdzenia, nie tylko boga czy krasnoludków.

>Oczywiście nie było jej wcześniej, nie przeniknęłaby tak samo bez chrześcijan i wcale nie wynikała z chrześcijańskości. Zwykła wymiana handlowa też, by to spowodowała.
Piszesz o krainie być może, której jednak nie da się udowodnić szczególnie że łatwo można ją obalić przykładami jak związek wielecki (jest też dowodem na siłę wiążącą państwo razem), czy chociażby wszyscy Prusowie, Jaćwingowie itp.
I nie zdajesz chyba sobie sprawy jak ograniczone były prawa handlowe z poganami, a technologie by też magicznie nie spłynęły, bo budowniczowie ja byli bezpośrednim skutkiem chrztu, a nowe (wydajniejsze) techniki uprawy ziemi sprowadzili zakonnicy (chyba cystersi)

>Jest niewolnictwo, gdzie dba się o towar, który przywozi się z wypraw. Jest niewolnictwo, gdzie 90% państwa to niewolnicy. Ale perspektywa teistyczna przeszkadza zauważyć takie drobnostki.
Prosił bym to samo ale w zwiększą ilością sensu, bo ja naprawdę tego nie rozumiem.

>Renta pieniężna to wymysł katolicyzmu
To bonus z przyjęcia katolicyzmu, bo mimo tego co twierdzisz KK był nosicielem i propagatorem nowych technologii idei we wczesnym średniowieczu.

>Szczególnie zajebiście ujednoliciło Jaćwingów i Prusów.
A nie ?
Czym innym było państwo krzyżaków ? które z naprawdę zaścianka europy wyrosło na jego nowoczesną i prężnie rozwijającą się część, szczególnie dobrze widać to już później w wieku XVI i później.

>???? Tu już sobie lecisz w kulki. A Święta Inkwizycja zapobiegała pogromom religijnym.
Proszę, znajdź świętą w wieku X czy XI albo XII, i w ogóle radzę poczytać więcej o inkwizycji bo te mity jej wielkim wpływie czy okrucieństwie to mit.
Szczególnie że to co napisałeś nie ma nic wspólnego z tym co ja napisałem, więc trudno mi nie uważać że nie potrafisz tego obalić.

>Krucjaty. Prusi. Jaćwingowie. Litwini.
Więc teraz proszę o uzasadnienie że to religia była powodem tych walk.
Bo religia była casus belli, bardzo wygodnym, i wyprzedzając pytanie, były dużo głupsze powody wypowiadania wojen.
Szczególnie że głównym powodem wojen z Prusami były ich najazdy , ale przecież poganie byli tacy pokojowi.

>I nie zapomnij, że religia/bogowie nie istnieją to jest tylko wymówka dla zysku/kradzieży/wykorzystywania/kontroli.
Po pierwsze to trudno twierdzić że religią nie istnieje , a po drugie nie ma to nic wspólnego z tą częścią dyskusji, która nie ma nic wspólnego z bogiem jako takim, ale z pozytywnymi skutkami religii.

>Niczego nie zmniejszało, co pokazuje historia.
To poczytaj sobie historię jak wyglądało to w państwach pogańskich rejonu, były państewka które nie przetrwały, bo religia pogańska nie dawała powodu dlaczego dany ród jest lepszy, potężniejszy itp to byli tylko pierwsi między równymi, gdzie przy pomocy chrześcijańskiej legitymizacji władzy byli wybrani przez boga, specjalni, rządzili z nadania boga, co w oczach ludu, czy panów feudalnych znaczyło dużo.
Bo mimo tego co piszesz, jakoś do zakończenia tej lini władzę sprawowali ciągle piastowie, więc tak była zachowana jedność państwa.
Inny przykład Ruś, próbowano stworzyć tam państwo na podstawie pogańskiej ale nie było to możliwe, religia lokalna była zbyt słaba nieprzystosowana do wspierania wielkiego nowoczesnego państwa.

>Jak udowodniłem chrystianizacja, była sku....wem i jest odpowiedzialna za wielgachne minusy
Jakie to minusy niby podałeś ?
Bo ja nie widzę ani jednego.

>Litwa kopała na bieżąco dupę dla tej jakże potężnej chrystianizacji.
bardzo ciekawe jest to co mówisz, szczególnie że to Krzyżacy wjeżdżali na Litwę jak do siebie, a sama Litwa broniła się wielkimi lasami i słabą infrastrukturą, dodatkowo tym że Ruś została zniszczona i stała się częścią Litwy, a nie kimś kto by ją podgryzał i drugiej strony.
Zresztą wiekszość mieszkańców Litwy była chrześcijanami, wschodnimi ale chrześcijanami

>Polska zresztą też.
A Polska to niby kiedy ?

>Wschodni wynalazek przyszedł jednak w swej zniszczonej formie indoktrynacyjnej. Dlatego prowadzony był przez duchownych.
Wiesz że twoja argumentacja nie ma sensu, bo twierdzisz że to nie była zasługa chrześcijaństwa że zajmowała się nauką, bo był to czyjś inny wynalazek i w dodatku zindoktrynowany

>Jeszcze raz - poczytaj o sile modlitwy w opracowaniach naukowych.
Czy ktoś neguje efekt placebo modlitwy ?
Bo z tego co wiem to nie, więc jeśli komuś poprawia nastrój to jest to dobry skutek.

>Wykazałem. Dobra ja od teraz też będę się bawił w system ściany.
Wykazanie wymaga napisania jakichś argumentów, a cały twój wywód jest przesiąknięty religią i absolutnym byciem na anty wszystkiego co ma związek z religią.
Szczególnie że ja nie wiem czy znajdziesz historyka który będzie twierdził że różnorakie religie miały tylko zły wpływ, i nie miały dobrych strony.
05-11-2013 09:45 
 Ocena 3 na 3
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>>Skąd jest informacja o bogu deistycznym ?
>Błąd argumentowania, bo ja twierdz co napisałem na samym początku że używając logiki , nie można stwierdzić istnienia boga (bogów, skoro tak bardzo chcesz) deistycznego. Twoja argumentacja nie opiera się na logice tylko socjologicznych postawach o czym ja nie dyskutuje.
>Znalazłem zresztą przypadkiem że na angielskiej wiki jest wyjaśniony ten problem, i to zdecydowanie jaśniej niż ja to robię. en.wikiped(*)ce_of_absence#Existence_of_God I en.wikipedia.org/wiki/Argument_from_ignorance

Przepraszam Peruniec zmieniam zdanie - ad personam - jesteś ignorantem z teistyczną perspektywą nie potrafiącym czytać. I to co bardziej przykre czytać od góry.. Co udowadnia Twoje cytowanie Wikipedii, jako prawd objawionych, bez opisów z góry, jakie ja zamieszczę poniżej.

Cytat:
This article is written like a personal reflection or opinion essay rather than an encyclopedic description of the subject. Please help improve it by rewriting it in an encyclopedic style. (December 2011)
This article's factual accuracy is disputed. Please help to ensure that disputed statements are reliably sourced. See the relevant discussion on the talk page. (March 2013)


Socjologiczne podstawy nie mogą być oczywiście podstawą logicznych argumentów, bo jako takie niszczą bzdury, które piszesz.

Ciągle zapominasz, jak wszyscy broniący jednostek boskich czy boskości w ogóle. To nie są byty odrębne, to nie są byty ponad, to nie są byty logiczne oderwane od rzeczywistości czy to socjologicznej/psychologicznej czy też matematyczno-fizycznej. Jeśli już się upierają ludzie je promujący, że istnieją to istnieją z dobrodziejstwem inwentarza. Ten inwentarz choćby nie wiadomo jak mały je niszczy.

Po raz kolejny kłania się wyciąganie wniosków i nie chodzenie skróty. Szczególnie poprzez copy/paste bez przeczytania całości.

Ja przestaję być Iwanem Denisowiczem w stosunku do Ciebie.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
05-11-2013 13:40 
 Ocena 1 na 1
Peruniec (298 punktów)
>Przepraszam Peruniec zmieniam zdanie - ad personam - jesteś ignorantem z teistyczną perspektywą nie potrafiącym czytać. I to co bardziej przykre czytać od góry.

Ehh ja nie wiem jak to inaczej napisać, ty dyskutujesz ze mną używając argumentów które nie mają nic do mojej argumentacji, bo ja nie dyskutuje o istnieniu boga/bogów itp, tylko o metodzie logicznej która uniemożliwia jednooczną odpowiedz.
Szczególnie że ten proces logiczny nie dotyczy tylko boga, co raczyłeś zagranie pominąć, bo dokładnie te samy argumenty będą się odnosić do wszystkich problemów bytowych, czy nie wiem przedmiotowych, ale to ty masz jakąś dziwną perspektywę że wszędzie widzisz spisek teistów
I chyba w żadnym swoim poście nie powstrzymałeś się przed napisaniem czegoś o moim teistycznym podejściu, o pełzającym teizmie itp, co raczej źle świadczy o tobie, bo nie potrafisz nie brać do siebie prostej dyskusji.

Plus jak widzę w ogóle nie odniosłeś się do części historycznej (w które nie zaprzeczę, czuję się dużo bardziej swobodnie).
06-11-2013 10:05 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. ja nie dyskutuje o istnieniu boga/bogów itp, tylko o metodzie logicznej która uniemożliwia jednooczną odpowiedz.
>Szczególnie że ten proces logiczny nie dotyczy tylko boga, [..] bo dokładnie te samy argumenty będą się odnosić do wszystkich problemów bytowych, czy nie wiem przedmiotowych,
Przykładowo do jakich innych hipotetycznych bytów odnosiłaby się Twoja "metoda logiczna"?
Peruniec (298 punktów)
>Przykładowo do jakich innych hipotetycznych bytów odnosiłaby się Twoja "metoda logiczna"?

Nie musi to być stricte hipotetyczny byt, które zawsze się porównuje (krasnoludki ,czajniczek) a jest to absurdalne (chociaż nie nielogiczne), więc ja podam bardziej przyziemne przykłady, którym nie można zarzucić takiej absurdalności.

Czy w Radomiu w ulicy X, siedzi biały kot ?
A odpowiedz nie może być, ani tak, ani nie, bo jest brak danych.
Idąc tokiem rozumowania argumentu o bogu, brak dowodów na tego kota w tym miejscu świadczy o jego nieistnieniu.

Drugi przykład, prawdziwy z dyskusji na innym forum.
Czy słownie z terenów dzisiejszej Polski używali skórzanego uzbrojenia ochronnego ?
Nie posiadamy danych na ten tema, nie może tego sprawdzić, więc odpowiedz może byc, nie wiem, lub zgodnie z posiadanymi danymi nie używali.

Jednak w obu przypadkach nie może być mowy o pewności, nie można wiedzieć że kota nie ma.
Więc deklaracja ateistów jest właśnie nielogiczna.
W ogóle ciekawe jest to że sama kwestia takiego argumentu jest taka kontrowersyjna (że zostałem nazwany pełzający teista) ale nie oczekuje takiej reakcji po przykładzie białego kota.
Szczególnie że odpowiedzi możliwych na każde takie pytanie (w tym o boga) może mieć inne odpowiedzi niż tylko istnieje, nie istnieje.
08-11-2013 22:17 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> na każde takie pytanie (w tym o boga) może mieć inne odpowiedzi niż tylko istnieje, nie istnieje.
Czy do zbioru możliwych odpowiedzi możemy równie dobrze dołączyć:
1. istnieje 11 bogów,
2. bogów nie jest 11,
3. nie wiadomo czy 11?
Która odpowiedź jest bardziej hmm.. logiczna?
09-11-2013 09:17 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Tylko że to jest wariacja na temat jednej odpowiedzi.
Bo odpowiedzi możesz mieć np,
był kiedy a teraz go nie
nie ma go ale kiedy będzie
pojawia się i znika itp.

A co do twojego pytania, to nie jestem pewien czy zmienia to cokolwiek w samym ciągu logicznym, bo czy chodzi o boga czy bogów, to argument jest ten sam, brak testu na boga.

W ogóle ciekawe że nie odniosłeś się w ogóle do całego głównego tekstu
09-11-2013 18:07 
 Ocena 4 na 4
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>>> na każde takie pytanie (w tym o boga) może mieć inne odpowiedzi niż tylko istnieje, nie istnieje. Czy do zbioru możliwych odpowiedzi możemy równie dobrze dołączyć:
>>1. istnieje 11 bogów,
>>2. bogów nie jest 11,
>>3. nie wiadomo czy 11?
>>Która odpowiedź jest bardziej hmm.. logiczna?
>Tylko że to jest wariacja na temat jednej odpowiedzi. Bo odpowiedzi możesz mieć np,
>był kiedy a teraz go nie nie ma go ale kiedy będzie pojawia się i znika itp.
>A co do twojego pytania, to nie jestem pewien czy zmienia to cokolwiek w samym ciągu logicznym, bo czy chodzi o boga czy bogów, to argument jest ten sam, brak testu na boga.
>W ogóle ciekawe że nie odniosłeś się w ogóle do całego głównego tekstu

Jednak nie zdzierżyłem

Nie rozumiesz. Setarkos pięknie Ciebie spunktował, w ogóle szacun do Niego, że mu się jeszcze chce.

Czy to ma być test na boga:
- kiedyś,
- teraz,
- przed minutą,
- ma rozsądzać, że ten byt gdzies istnieje - na jakiej platformie, poziomie,
- czy ma umieć rozróżniać jego cechy - jakie,
- czy ma umieć rozróżniać różne jego awatary,
- czy ma umieć rozróżniać różnych bogów i określać, że to nie awatary jednego,
- czy co ważniejsze i tu Ciebie pięknie spunktował setarkos, jaka powinna być konstrukcja testu by Ciebie zadowoliła,

Widzę, że przynajmniej próbujesz kombinować w kluczenie i absurd, bo w sekundzie w której podasz jakąkolwiek cechę i sam o tym wiesz, byt znika, bo setarkos go wciągnie nosem za pomocą argumentów. Temu zresztą służy udawanie, że był i go nie ma.

Szacun, że to nazywasz logiką.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
11-11-2013 16:21 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Ciężko spunktować coś do czego się nie odnosi, a ty jak zwykle też nie odnosi się do moich argumentów, tylko wyskakujesz z absurdem, który nie jest określeniem logicznym, szczególnie że jakoś w ogóle nikt się nie odnosi do przykładów, nie boga/bogów gdzie działa ta sama zasada, która zresztą idealnie pokazuje dlaczego tok rozumowania z bogiem jest bez sensu.

Czy to ma być test na boga:
Nie dlaczego sądzisz że ma to być test na boga ?
Pokaż mi eksperyment którym można sprawdzić poziom/obecność boga, bo ja o takim wiekopomnym wynalazku nie słyszałem.
12-11-2013 00:53 
 Ocena 4 na 4
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Pokaż mi eksperyment którym można sprawdzić poziom/obecność boga, bo ja o takim wiekopomnym wynalazku nie słyszałem.

Opisałem Ci eksperyment, którym się sprawdza poziom/obecność bogów tylko Ty go nie akceptujesz. Tak jak Ci napisałem ponad 6 miliardów świadomych laboratoriów codziennie przeprowadza różnego rodzaju eksperymenty i nikt nie stwierdza boga.

Dlatego pytam, jaki rodzaj eksperymentu, by Ciebie zadowolił

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
12-11-2013 11:57 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dlatego pytam, jaki rodzaj eksperymentu, by Ciebie zadowolił
Przecież to elementarne drogi Watsonie . Podejrzewam, że zadowoliłby Peruńca eksperyment dający wynik: 100% boga w bogu i w świecie zarazem. Jednakowoż nie wydaje się to możliwe więc Peruniec na permanentne niezadowolenie jest skazany.
12-11-2013 19:52 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Bardzo ciekawe że wiesz co by mnie zadowoliło, i dlaczego akurat mnie ?
Czy to że naukowo, eksperymentalnie nie da się stwierdzić boga to znaczy tyle że nie da się stwierdzić w jedną czy drugą stronę.
Jak kolejny raz posłużę się przykładem z ziemią.
Kiedy nie znano testu na to jak sprawdzić kulistość ziemi, to znaczy automatycznie że ziemia nie jest okrągła ?
Peruniec (298 punktów)
Jakoś naprawdę nie widzę jak to co napisałeś można nazwać testem na boga ?
Czy mógłbyś rozwinąć ?

>Tak jak Ci napisałem ponad 6 miliardów świadomych laboratoriów codziennie przeprowadza różnego rodzaju eksperymenty i nikt nie stwierdza boga.
Nie wiedziałem że robiąc test na obecność kationów żelaza, można przypadkowo stwierdzić boga .
12-11-2013 07:58 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> Czy w Radomiu w ulicy X, siedzi biały kot ?
> W ogóle ciekawe jest to że sama kwestia takiego argumentu jest taka kontrowersyjna (że zostałem nazwany pełzający teista) ale nie oczekuje takiej reakcji po przykładzie białego kota.

Płonna Twoja nadzieja. Przypełznąłeś z tym białym kotem, bo takie istnieją. Gdybyś był uczciwym teistą, to byś spytał
Czy w Radomiu na ulicy Jana Pawła II siedzi pegaz?

Odpowiadać nie musisz.
Peruniec (298 punktów)
Ależ nie chodziło o istnienie w ogóle tego kota, tylko istnienie w tym miejscu, bo to jest taki sam konstrukt logiczny jak z bogiem.
13-11-2013 00:47 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Ależ nie chodziło o istnienie w ogóle tego kota, tylko istnienie w tym miejscu, bo to jest taki sam konstrukt logiczny jak z bogiem.

A konstrukt logiczny z bogiem jest taki sam jak i z pegazem. I co, musisz jechać do Radomia aby stwierdzić, że go tam nie ma?
Peruniec (298 punktów)
Ja naprawdę nie wiem jak to inaczej napisać, czy tak trudno jest zrozumieć o co mi chodzi ?
To jest prosty konstrukt logiczny, a przykładu białego kota użyłem bo jest neutralny (ale widać nie ).
Chodziło mi o to że aby stwierdzić czy ten biały kot jest tam, trzeba mieć do tego jakieś instrumenty, których w tym prostym przykładzie nie posiadamy, ale według tej samej metody rozumowania jak w przypadku boga, brak dowodu na to że jest tam ten kot, znaczy że go tam na pewno nie ma.
Co jest oczywistą bzdurą prawda ?
13-11-2013 11:17 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
Widzisz, przykład z białym kotem nie jest dobry, ponieważ białe koty naprawdę istnieją. Są dowody na istnienie białych kotów. To, czy ten kot siedzi tam, czy gdzie indziej, nie ma znaczenia. Do tego Twojego konstruktu lepiej użyć pegaza albo jednorożca. Albo krasnoludka, jak wolisz. Jeśli powiem, że mój telefon tkwi w kieszonce mojego plecaka, też nie musisz mi uwierzyć, bo nie masz na to dowodów, ale istnieją telefony i istnieją plecaki, a ja akurat posiadam jedno i drugie i choć nie musisz wierzyć mi na słowo, to moje twierdzenie jest wysoce prawdopodobne. Ale gdy Ci powiem, że mam w plecaku śpiewającego elfa w zielonej czapeczce, możesz z powodzeniem moje twierdzenie włożyć w buty.
Masz możliwości sprawdzić, czy w Radomiu, powiedzmy na Rynku, siedzi biały kot. Wystarczy, że tam pojedziesz albo zapytasz kogoś, kto tam przebywa. Kot może być albo nie, ale prawdopodobieństwo, że jest, wynosi 50%. Jakie jest prawdopodobieństwo obecności Boga w takim, dajmy na to, Szczecinie? Albo gdziekolwiek indziej?
Dlatego ten konstrukt logiczny jest zupełnie nielogiczny. Żeby coś porównywać z czymś, oba "cosie" muszą spełniać te same kryteria.
13-11-2013 14:52 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
Przykład z białym kotem jest dobry, bo celem tego porównania jest odwiedź czy w tym miejscu jest ten kot.
Czyli zaprezentowanie że
Brak dowodów nie równa się dowodowi braku, co w przykładzie kota widać, czy w sumie czego kol wiek innego, pancerzy skórzanych u Słowian, czy chociażby kosmitów (to sformułowanie widziałem u jakiegoś astronoma).
Bo według logiki z niestanieniem boga nic z wyżej wymienionych nie istnieje bo nie ma dowodów.

>Jeśli powiem, że mój telefon tkwi w kieszonce mojego plecaka, też nie musisz mi uwierzyć, bo nie masz na to dowodów, ale istnieją telefony i istnieją plecaki
Błąd według twojej logiki, nie ma telefonu w kieszonce twojego plecaka bo nie mam danych.
I czy teraz widzisz że to absurd ?
14-11-2013 07:01 
 Ocena 6 na 6
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Przykład z białym kotem jest dobry, bo celem tego porównania jest odwiedź czy w tym miejscu jest ten kot.
>Czyli zaprezentowanie że
>Brak dowodów nie równa się dowodowi braku, co w przykładzie kota widać, czy w sumie czego kol wiek innego, pancerzy skórzanych u Słowian, czy chociażby kosmitów (to sformułowanie widziałem u jakiegoś astronoma).
>Bo według logiki z niestanieniem boga nic z wyżej wymienionych nie istnieje bo nie ma dowodów.
>>Jeśli powiem, że mój telefon tkwi w kieszonce mojego plecaka, też nie musisz mi uwierzyć, bo nie masz na to dowodów, ale istnieją telefony i istnieją plecaki
>Błąd według twojej logiki, nie ma telefonu w kieszonce twojego plecaka bo nie mam danych.
>I czy teraz widzisz że to absurd ?

Po raz kolejny wychodzi Twoja teistyczna perspektywa.
Nie możesz przyjąć krasnoludka, elfa, jednorożca czy pegaza, bo one zmniejszają prawdopodobieństwo do 1/nieskończoność dokładnie jak bogowie.
Kot czyli zwierzę których na ziemi są przypuszczalnie miliardy jest dla ciebie przykładem prawdopodobieństwa porównywalnego z bogami.

Pamiętasz co pisałem nie potrafisz przyporządkować wag do swoich argumentów.

Zakrzywiasz swoje myślenie w stronę bogów i żyjesz w błędnym przekonaniu, że prawdopodobieństwo jest 50/50 podczas, gdy zbliża się ono do zera i to nie na poziomie 0,001, a zasadzie limensa 1/nieskończoność czyli "W temperaturze pokojowej jest masło twardsze od diamentu".

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Peruniec (298 punktów)
>Kot czyli zwierzę których na ziemi są przypuszczalnie miliardy jest dla ciebie >przykładem prawdopodobieństwa porównywalnego z bogami.

A czy ty rozumiesz że prawdopodobieństwo nie ma nic do rzeczy, do rzeczy metoda logiczna która jest błędna w przypadku boga co napisałem na przykładzie kota (który jednak okazał się niedoskonały).

Napiszę jeszcze raz, z kosmitami.
Nie ma dowodów na istnienia boga, ale brak nam sposobu zbadania tego = wniosek, bóg nie istnieje.
Nie ma dowodów na istnienie kosmitów, ale brak nam sposobu zbadanie tego = Wniosek, kosmicie nie istnieją.

Jednak, założę się że większość dyskutantów oburzy się na ten przykład.
14-11-2013 07:52 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Błąd według twojej logiki, nie ma telefonu w kieszonce twojego plecaka bo nie mam danych.
Jak Ci przyślę zdjęcie, będziesz miał dane.
Przyślesz mi zdjęcie jakiegokolwiek boga?
>I czy teraz widzisz że to absurd ?
Widzę, że się nie dogadamy, bo stawiasz znak równości między kotem a bogiem. Tymczasem pomiędzy brakiem obecności kota w jakimś miejscu a brakiem obecności boga (jakiegokolwiek) w jakimś miejscu zachodzi istotna różnica.
Ja już kończę tę dysputę, bo mnie na dłuższą metę męczy.
Peruniec (298 punktów)
>Jak Ci przyślę zdjęcie, będziesz miał dane.
>Przyślesz mi zdjęcie jakiegokolwiek boga?
Teraz do czegoś dochodzimy, może mi uwodnić że posiadasz telefon używać namacalnego dowodu, ale możesz mi go dostarczyć bo posiadamy odpowiednią technologię, w wypadku boga nie posiadamy takiej technologi, może kiedyś będzie dostępna, tak samo jak analogicznie kiedyś nie posiadaliśmy aparatów żeby móc zrobić zdjęcie.

>Widzę, że się nie dogadamy, bo stawiasz znak równości między kotem a bogiem. >Tymczasem pomiędzy brakiem obecności kota w jakimś miejscu a brakiem obecności boga
A jaka jest różnica logiczna ?
13-11-2013 22:10 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Masz możliwości sprawdzić, czy w Radomiu, powiedzmy na Rynku, siedzi biały kot. Wystarczy, że tam pojedziesz albo zapytasz kogoś, kto tam przebywa. Kot może być albo nie, ale prawdopodobieństwo, że jest, wynosi 50%.

N - ilość białych kotów w Radomiu
PR - powierzchnia Radomia
PRR - powierzchnia radomskiego rynku

Szacując prawdopodobieństwo znalezienia białego kota w dowolnej lokalizacji Radomia jako równe stosunkowi powierzchni tej lokalizacji do powierzchni całego Radomia (i niezależne od dystrybucji innych białych kotów), dostaniemy:

P(co najmniej jeden biały kot na rynku) =
= 1 - P(brak białych kotów na rynku) =
= 1 - [ (PR-PRR)/PR ]N

> Jakie jest prawdopodobieństwo obecności Boga w takim, dajmy na to, Szczecinie?

Byty transcendentne w Szczecinie nie bywają, z definicji.
Peruniec (298 punktów)
To jednak przykład z kotem nie jest dobrym przykładem, bo właśnie można go tak obliczyć, ale przykład Meretseger jest lepszy.
13-11-2013 11:41 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>.. brak dowodu na to że jest tam ten kot, znaczy że go tam na pewno nie ma.
A czy są tacy, co twierdzą, że on tam jest?
Jeśli tak, to powinni chyba podać przesłanki, by swą tezę uprawdopodobnić?
Twierdzenie o jego istnieniu bez pokazania sposobu sprawdzenia będzie czczą plotką lub (jak wolisz)
> oczywistą bzdurą.
Prawda?

Dlaczego oczekujesz od niewidzących kota, poważnego rozważania niepoważnej informacji?
Może powinniśmy także inaczej widzieć "Nowe szaty cesarza" i broń boże nie pysknąć, że król nagi?
Peruniec (298 punktów)
>A czy są tacy, co twierdzą, że on tam jest?
jest to konstrukt teoretyczny więc nie ma to znaczenia.

>Jeśli tak, to powinni chyba podać przesłanki, by swą tezę uprawdopodobnić?
Twierdzenie o jego istnieniu bez pokazania sposobu sprawdzenia będzie czczą plotką lub (jak wolisz)
Błąd oni muszą podać dowody aby udowodnić istnienie boga, nie aby była tak możliwość.
Bo ty chyba zakładasz że ja twierdzę że bóg istnieje, ale ja twierdzę tylko że jest to możliwe.
A jest możliwe bo nie posiadamy żadnego naukowo testu na boga.
A nie posiadamy bo jest możliwość że mamy zbyt niski poziom naukowy (tak samo jak udowodnienie kiedyś kulistości ziemi, czy istnienia atomów, kwarków itp.)

>Dlaczego oczekujesz od niewidzących kota, poważnego rozważania niepoważnej informacji?
Bo według logiki z bogiem, kota na pewno tam nie, bo brak na dowodów.
13-11-2013 23:19 
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)
> ale ja twierdzę tylko że jest to możliwe.
Toteż nie przeczę możliwości istnienia kotów. Mogą być w różnych miejscach nie wyłączając Radomia.
>A jest możliwe bo nie posiadamy żadnego naukowo testu na boga.
Jest możliwe istnienie kota tu a tu, bo posiadamy testy na istnienie kotów.
Jeśli twierdzisz, że możliwość istnienia czegoś nietestowalnego wynika z samego braku testu, to oczywiście masz rację - nietestowalne znaczy tyle co nietestowalne - przyznasz jednak, że to mało odkrywcze spostrzeżenie.

>Bo według logiki z bogiem, kota na pewno tam nie, bo brak na dowodów.
Trudno zrozumieć to zdanie. Podpowiedz lepiej jak potraktować wspomniane szaty cesarza - dopuścić możliwość ich istnienia (bo może nie mamy jeszcze dobrego testu), czy też uznać "krawców" za oszustów?
03-11-2013 12:26 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Mówisz ciągle o bogu nie o bogach. O wiele bardziej logiczne i prawdopodobne jest istnienie wielu wykluczających się bogów, niż jednego boga . Uznajesz bowiem bezpodstawne przekazy o istnieniu bogów, których nieistnienie jest proste do wykazania. Czemu uciekasz w boga to jest nielogiczne?
>Jeśli bowiem opierasz się na bzdurach czemu wybierasz jedną konkretną bzdurę ponad inne.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469

>Czy znasz test na istnienia boga ? bo ja nie znam, i zapewniam ciebie że gdyby istniał taki test to było by to największe odkrycie w dziejach.
>Próbujesz uciekać w "God of Gaps" i jego najwyższą formę czyli tzw. boga deistycznego.
>I kolejny raz mamy Twoją nielogiczność. Czemu nie bogów deistycznych?

www.racjon(*).php/s,577720/z,0/d,34#w586091
www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa
www.racjon(*)rum.php/z,0/d,2/s,68464#w71379
www.racjon(*).php/s,399997/z,0/d,26#w405593

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
03-11-2013 17:27 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>Czy znasz test na istnienia boga ? bo ja nie znam, i zapewniam ciebie że gdyby istniał taki test to było by to największe odkrycie w dziejach
Czyżby? Co by to zmieniało w praktyce?
>>bogów (nie wiem czemu uparcie piszesz boga w liczbie pojedynczej).
>Jako że ja odnoszę się tylko do boga deistycznego
A ile jest bogów deistycznych (z jakich rachunków wynika, że jeden)?
Celecrin (6386 punktów)
Cześć
Praca...
Nie chcę rozmawiać o Peruńcu, raczej Twoja, jak Ty to nazywasz, postawa zachęciła mnie do dyskusji. Sądzę, że wyjaśniliśmy sobie drobną sprawę bo "nasz" wątek porzuciłeś.

Dodam, że z "nowych ateistów żaden {znana mi wypowiedź}, nie powiedział wprost, że jest ateistą. Hitchens twierdził kilka razy, że jest "antyteistą", Harris podobnie, a Dawkins się mota, ale to jest dobry znak. Znaczy, że wie, iż problem istnieje.
Jeszcze raz, jeśli znasz angielski:
www.youtube.com/watch?v=dfk7tW429E4, a tu sobie "jedzie" po agnostykach
www.youtube.com/watch?v=EuVHh_3enUQ.

Ja to nazywam "pełzającym irracjonalizmem".

Generalnie potraktujmy temat luzacko, bo naprawdę...Choć bardzo bym się cieszył gdybyś troszkę skręcił z tego "boga nie ma" na "gówno mnie to obchodzi"
02-11-2013 22:08 
 Ocena 8 na 8
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
Widzisz, ja Dawkinsa szanuję za naukowe osiągnięcie i umiejętności pisarstwa i ateistą byłem zanim odkryłem Dawkinsa, Hitchensa, Harrisa, Coyne'a itd. Z podejścia najbliższe jest mi podejście Ricky'ego Gervaisa. Tak jak piszę z Peruńcem, ja codziennie badając rzeczywistość widzę zawartość boskości na poziomie dokładnie 0.

Celecrin byłem na "g.... mnie to obchodzi" tylko rzeczywistość mnie zawróciła. 8 miesięcy, gdy mieszkałem na Słowacji, było przepiękne. Tam naprawdę ludzie mają to głęboko w nozdrzach, powrót do Polski jednak mi uświadomił, że nad mieszkańcami Polski trzeba popracować. Dlatego zresztą mam plan przenieść się gdzieś w długim okresie. Jednak to nie powinno być tak, że ja mam uciekać przed wariatami tylko prawo mnie przed nimi chroni.

Tak jak piszę ludzie za często podchodzą do tego, że prawdopodobieństwo 1/nieskończoność jest porównywalne do niemal pewności.

Jednak nad tematem krasnoludków nie dyskutuje się w telewizji nie ma krasnoludkologów nie zabierają oni pomiędzy 10-25% z PITów osób indywidualnych. Nie ma tak, że od budowli kranowyznawców nie można pewnych typów przedsiębiorstw stawiać.

Na teizm nie ma żadnego, ale to żadnego argumentu poza tym, że niektórzy się z tym lepiej czują. Ja w stosunku do kilku osób jestem złym przyjacielem i kolegą. Tydzień temu moje 2 koleżanki pojechały do wróżki i naprawdę, naprawdę, naprawdę chcą swoją przyszłość oprzeć na 1 h jaką tam spędzą. Próbowałem im mówić, że równie dobrze mogą posłuchać mnie, nawet ja znając je lepiej jestem w stanie im lepiej podpowiedzieć, jednak po prostu stwierdziłem, że "g... mnie to obchodzi" i po 30 sekundach odpuściłem. Celecrin robiąc to według mnie jestem złym człowiekiem, a przynajmniej kolegą/przyjacielem.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
03-11-2013 04:58 
 Ocena 4 na 4
Luxuria (526 punktów)
> Harris podobnie, a Dawkins się mota, ale to jest dobry znak. Znaczy, że wie, iż problem istnieje.

>Ja to nazywam "pełzającym irracjonalizmem".

Czy przez "mota się" masz na myśli, że zmienia zdanie? To zabrzmiało, jakby Dawkins sam nie wiedział, co myśli. Moim zdaniem to nieporozumienie. On wie dokładnie, w co wierzy i dlaczego, tylko ma świadomość, że niektórzy nazywają to agnostycyzmem. Kiedy "jedzie" po agnostykach, to ma na myśli zupełnie inną postawę, niż jego własna. Zresztą to jest widoczne w twoim pierwszym linku, dokładnie mówi, jakim agnostykiem jest a jakim nie.
03-11-2013 11:01 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To zabrzmiało, jakby Dawkins sam nie wiedział, co myśli. Moim zdaniem to nieporozumienie. On wie dokładnie, w co wierzy i dlaczego, tylko ma świadomość, że niektórzy nazywają to agnostycyzmem.
Będąc raczej mocno przekonanym, iż Dawkins wie co pisze mam ogromne wątpliwości czy uważa się za agnostyka, gdy np. pisze: - Bóg nie istnieje. Wymyśliła go religia. Niektórzy potrafią bardzo dużo wymyślać, motać i kręcić dla obrony swoich mocno wątpliwych racji. Ot takie jest życie.
Może warto też zajrzeć do tych postów:
www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,562660#w567831
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102
www.racjonalista.pl/forum.php/s,506741#w508279
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,564406#w564773
Na temat światopoglądu Dawkinsa napisano już na naszym forum sporo i czasem warto do tego wrócić. Mamy wyszukiwarkę - wystarczy wrzucić problem i sama posty odnajdzie.

>Kiedy "jedzie" po agnostykach, to ma na myśli zupełnie inną postawę, niż jego własna. Zresztą to jest widoczne w twoim pierwszym linku, dokładnie mówi, jakim agnostykiem jest a jakim nie.
Odrzucenie postawy agnostycznej uzasadniła doskonale Barbara Stanosz, która w 44 numerze "Bez Dogmatu" napisała: (...) nie można dowieść nieistnienia żadnych, najbardziej nawet fantazyjnych obiektów (...) Jednakże nauka nie pretenduje do pewności; jej twierdzenia i teorie składowe mogą zostać podważone. Jest tu więc miejsce na agnostyczne "Nie wiem" - zarówno w sprawie chrześcijańskiego Boga, jak i w sprawie greckiego Zeusa (ale także Baby Jagi, Świętego Mikołaja itd.). I tak właśnie, tj. mitologicznie interpretują twierdzenia teistyczne racjonaliści, którzy deklarują się jako agnostycy.

Pozdrawiam.

@@@
.
03-11-2013 16:53 
 Ocena 2 na 2
Luxuria (526 punktów)
>Będąc raczej mocno przekonanym, iż Dawkins wie co pisze mam ogromne wątpliwości czy uważa się za agnostyka, gdy np. pisze: (...) - Bóg nie istnieje. Wymyśliła go religia.

Niemniej jednak on sam siebie tak czasem określa. Właśnie dlatego, że zostawia to miejsce na bardzo malutkie "nie wiem" z tego cytatu Stanosz. Nie ma tego akurat w tym wywiadzie, ale w innych wywiadach, gdy jest o to zapytany, owszem (tak jak w linkach YT powyżej).

> Niektórzy potrafią bardzo dużo wymyślać, motać i kręcić dla obrony swoich mocno wątpliwych racji. Ot takie jest życie.

Ale nie rozumiem, gdzie jest matactwo?

I dlaczego mielibyśmy sięgać do postów na forum, kiedy możemy z łatwością sięgnąć do tego, co mówi sam Dawkins?

>Odrzucenie postawy agnostycznej uzasadniła doskonale Barbara Stanosz, (...)

W jakim sensie jest to "odrzucenie" postawy? Dla mnie to po prostu wyjaśnienie, co niektórzy mają na myśli używając terminu. Niestety jest tak, że język nie zawsze jest idealny, słowa, które kiedyś rozumiano "tak mniej więcej" (agnostyk to taki, co nie wie, czy bóg istnieje) dzisiaj domagają się doprecyzowania. I niektórzy doprecyzowują je tak, a inni inaczej ("istnienie i nieistnienie boga jest tak samo prawdopodobne" vs. "używam terminu agnostyk tylko dlatego, że to nieuczciwe twierdzić, że się WIE coś na temat boga").
03-11-2013 19:42 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Będąc raczej mocno przekonanym, iż Dawkins wie co pisze mam ogromne wątpliwości czy uważa się za agnostyka, gdy np. pisze: (...) - Bóg nie istnieje. Wymyśliła go religia.
>Niemniej jednak on sam siebie tak czasem określa.
>Nie ma tego akurat w tym wywiadzie, ale w innych wywiadach, gdy jest o to zapytany, owszem (tak jak w linkach YT powyżej).
Czy mogę poprosić konkretnie?

>Właśnie dlatego, że zostawia to miejsce na bardzo malutkie "nie wiem" z tego cytatu Stanosz.
To żaden powód! Pozostawiam wszędzie ze względów metodologicznych "nie wiem" przeróżnych wielkości, a co do Boga, czy bogów praktycznie nie mam najmniejszych wątpliwości.

A. Izdebski: Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.

Tu więcej!

>>>> Niektórzy potrafią bardzo dużo wymyślać, motać i kręcić dla obrony swoich mocno wątpliwych racji. Ot takie jest życie.
>Ale nie rozumiem, gdzie jest matactwo?
Na przykład w robieniu z teisty deisty, a z ateisty agnostyka, ale nie dotyczyło to tu Pani tylko "niektórych".

>I dlaczego mielibyśmy sięgać do postów na forum, kiedy możemy z łatwością sięgnąć do tego, co mówi sam Dawkins?
100% zgody. Proszę o konkretne cytaty?
Myśmy tu wypowiedzi Dawkinsa już dosyć dokładnie żeśmy przemaglowali. Poniżej linki do wątków:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,401553/z,0
www.racjonalista.pl/forum.php/s,439038/z,0
www.racjonalista.pl/forum.php/s,456637#w456681
www.racjonalista.pl/forum.php/s,459090#w459161
www.racjonalista.pl/forum.php/s,483726/z,0
www.racjonalista.pl/forum.php/s,484652
Ale może Pani uda się coś ciekawego z jego przemyśleń jeszcze nam tu pokazać?

>>Odrzucenie postawy agnostycznej uzasadniła doskonale Barbara Stanosz, (...)
>W jakim sensie jest to "odrzucenie" postawy?
Jak dla mnie robi to po prostu, otwarcie i bardzo komunikatywnie.

>Dla mnie to po prostu wyjaśnienie, co niektórzy mają na myśli używając terminu.
Niektórzy? Sądzi Pani, że Pani profesor używa terminu agnostycyzm w innym rozumieniu niż podaje go Wikipedia i słowniki języka polskiego?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,129852#w129882

>Niestety jest tak, że język nie zawsze jest idealny,
Nie jest!

>słowa, które kiedyś rozumiano "tak mniej więcej"
Konkrety proszę!?

>(agnostyk to taki, co nie wie, czy bóg istnieje)
Agnostycyzm - pogląd filozoficzny, według którego obecnie niemożliwe jest całkowite poznanie rzeczywistości. Czasami agnostycyzm oznacza tylko niemożliwość dowiedzenia się, czy Bóg lub bogowie istnieją, czy też nie./Wiki/

>dzisiaj domagają się doprecyzowania.
Gdy komuś to konieczne niech precyzuje innym wystarcza rozumienie słownikowe i takie jest przyjęte, gdy nie zaznacza się specjalnie innego rozumienia.

>I niektórzy doprecyzowują je tak, a inni inaczej ("istnienie i nieistnienie boga jest tak samo prawdopodobne")
Każdy baje jak mu się wydaje, ale merytoryczna rozmowa może się odbywać tylko przy wspólnym rozumieniu terminów.

>(vs. "używam terminu agnostyk tylko dlatego, że to nieuczciwe twierdzić, że się WIE coś na temat boga").
Dlaczego Szanowna Pani zarzuca mi nieuczciwość? Czy dlatego, że nie zgadzam się z Panią? Wiem bardzo dużo na temat Boga/bogów. Jestem pewien (ludzką pewnością), że nie istnieje żadna nadrzeczywistość. Pisałem i uzasadniałem to na naszym forum wielokrotnie. Każdy, gdy go to zainteresuje, może sobie przeczytać. Mamy bardzo bogate archiwum, a ja nicka nie zmieniam.

Miłego dnia.

@@@
.
03-11-2013 22:13 
 Ocena 1 na 1
Luxuria (526 punktów)
>Czy mogę poprosić konkretnie?

Kopiując link Celecrina, dyskusja była już nawet wklejana na tym forum, widzę ją w starszych linkach:
www.youtube.com/watch?v=dfk7tW429E4

[Anthony Kenny]: Ty Richardzie, wydaje mi się, masz dowód obalający boga.
[Richard Dawkins]: Wcale nie. Mylisz się. W "Bogu Urojonym" nakreśliłem siedmiostopniową skalę, na której 1 to "wiem, że Bóg istnieje", 7 to "wiem, że Bóg nie istnieje" i określiłem siebie jako 6.
[AK]: Dlaczego więc nie określasz się mianem agnostyka?
[RD]: Określam.
[AK]: Mówią o tobie "najsławniejszy ateista na świecie"
[RD]: Ja tak nie mówię...
[AK]: Używasz swojego argumentu z Boeingiem, żeby zilustrować, że to zupełnie nieprawdopodobne
[RD]: Uważam, że kiedy mówi się o agnostycyzmie, bardzo ważne jest, by dokonać rozróżnienia pomiędzy "nie wiem, czy x jest prawdą, czy nie, a więc szanse na jedno i drugie są 50/50" - takim agnostykiem zdecydowanie nie jestem. Sądzę, że można oszacować prawdopodobieństwo tych twierdzeń, a szanse na to, że istnieje jakiś nadprzyrodzony stwórca są bardzo, bardzo małe.

A tu jest zrobiona kompilacja kilku filmików, gdzie się tak określa (wyjaśniając za każdym razem, co to znaczy). Więcej mi się nie chciało tłumaczyć, ale w razie potrzeby mogę to zrobić.

www.youtube.com/watch?v=fKgAqPZQz48

>To żaden powód! Pozostawiam wszędzie ze względów metodologicznych "nie wiem" przeróżnych wielkości, a co do Boga, czy bogów praktycznie nie mam najmniejszych wątpliwości.

No ok... Ani ja ani Dawkins też nie mamy wątpliwości. On po prostu twierdzi, że nie można powiedzieć "wiem, że bóg nie istnieje". Mówi to wyraźnie (drugi link: "I can't KNOW there's no God, but I think it's the same as fairies"]

>100% zgody. Proszę o konkretne cytaty?

Czy te powyżej wystarczą? Nie są z pewnością ani nowe ani odkrywcze, ale, miały być przykłady, gdzie Dawkins nazywa siebie agnostykiem.

>Niektórzy? Sądzi Pani, że Pani profesor używa terminu agnostycyzm w innym rozumieniu niż podaje go Wikipedia i słowniki języka polskiego?
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,129852#w129882

Sądzę, że agnostycyzm, o którym tu mówi pani profesor odpowiada definicji "ateizmu agnostycznego" z pana artykułu na wiki; ale wg mnie to jest po prostu opis tego, jak interpretuje grupa ludzi, a nie odrzucenie czegoś - "I tak właśnie, tj. mitologicznie interpretują twierdzenia teistyczne racjonaliści, którzy deklarują się jako agnostycy."

>Agnostycyzm - pogląd filozoficzny, według którego obecnie niemożliwe jest całkowite poznanie rzeczywistości. Czasami agnostycyzm oznacza tylko niemożliwość dowiedzenia się, czy Bóg lub bogowie istnieją, czy też nie./Wiki/

>Gdy komuś to konieczne niech precyzuje innym wystarcza rozumienie słownikowe i takie jest przyjęte, gdy nie zaznacza się specjalnie innego rozumienia.

No więc właśnie definicje słownikowe rozpoznały potrzebę doprecyzowania pewnych terminów, bo w artykule wiki jest "klasyfikacja agnostycyzmu" na sześć konkretnych postaw. Ktoś, kto używa terminu "agnostycyzm" może mieć na myśli którąkolwiek z nich.

I może pan dyskutować o znaczeniu każdego z tych terminów, ale to nie ze mną. Mnie znacznie bardziej obchodzi, w co konkretnie ktoś wierzy, a nie jakiego słowa używa. Dlatego też osobiście rzadko w ogóle używam terminu "agnostycyzm" czy "agnostyk", bo są często niezbyt pomocne.

>Dlaczego Szanowna Pani zarzuca mi nieuczciwość?

Przecież nie mówiłam o panu, pisząc tamten post nawet nie wiedziałam czy pan deklaruje jakąś wiedzę, czy nie. Wspomniałam tylko o dwóch odmiennych podejściach, o których mówi też Dawkins.

Moje przekonanie jest takie, że ja WIEDZY o bogu nie posiadam. Mogę być całkiem przekonana o tym, że boga nie ma, mogę nie mieć wątpliwości co do tego, i nadal nie będzie się to równało WIEDZY.
04-11-2013 17:04 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Czy mogę poprosić konkretnie?
>[RD]: Uważam, że kiedy mówi się o agnostycyzmie, bardzo ważne jest, by dokonać rozróżnienia pomiędzy "nie wiem, czy x jest prawdą, czy nie, a więc szanse na jedno i drugie są 50/50" - takim agnostykiem zdecydowanie nie jestem. Sądzę, że można oszacować prawdopodobieństwo tych twierdzeń, a szanse na to, że istnieje jakiś nadprzyrodzony stwórca są bardzo, bardzo małe.
Znam wszystkie dyskusje o Dawkinsie na naszym forum. W większości sam uczestniczyłem.
Czy rozumie Pani zacytowane przez siebie tu zdanie? Jako uczony, zgodnie z naukową metodologią wprost musi pozostawić jakieś - choćby tylko minimalne wątpliwości.
Wyżej napisałem: Pozostawiam wszędzie ze względów metodologicznych "nie wiem" przeróżnych wielkości, a co do Boga, czy bogów praktycznie nie mam najmniejszych wątpliwości. Warto też zauważyć, że na 224 stronie "Boga urojonego" Dawkins pisze: "Hipoteza Boga - jest nie do obrony. Bóg nieomal na pewno nie istnieje". Tylko - warto zauważyć - przy tej pewności istnienia Boga w "nieomal", główna wygrana z jednego zakładu w totka jest też nieomal pewnością. www.racjon(*)m.php/s,484652/z,0/d,1#w484854

>>>>To żaden powód! Pozostawiam wszędzie ze względów metodologicznych "nie wiem" przeróżnych wielkości, a co do Boga, czy bogów praktycznie nie mam najmniejszych wątpliwości.
>No ok... Ani ja ani Dawkins też nie mamy wątpliwości. On po prostu twierdzi, że nie można powiedzieć "wiem, że bóg nie istnieje".
Wyżej zalinkowałem Pani wątki do większości dyskusji na temat Dawkinsa i jego skali - tocznych na naszym forum. Też wyżej - w tym wątku - odesłałem do wypowiedzi pana Brzostowskiego broniącego istnienia boga deistycznego nawet w minimalnej skali, choć z ogromnym uporem.
www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,506302#w514162
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,573743#w575936
Jak z tego widać z niektórymi można dyskutować długo i namiętnie, ale to tylko intelektualny ping-pong i nie mam najmniejszej ochoty wdawać się w tego typu dyskusje.

>>>>Proszę o konkretne cytaty?
>Czy te powyżej wystarczą?
Mnie zupełnie nie wystarczą i to napisałem, ale gdy Panią satysfakcjonują, to mnie nic do tego.

>Nie są z pewnością ani nowe ani odkrywcze,
Podałem linki do sporych dyskusji, gdzie zostało to wszystko dokładnie przemaglowane.

>ale, miały być przykłady, gdzie Dawkins nazywa siebie agnostykiem.
Oczywiście jest agnostykiem. Takim samym jak najbardziej dogmatycznie fideiści.
Tyle, iż naturalizm jest i musi być " a", a nawet antyfideistyczny. W nauce niczego nie przyjmuje się na wiarę. Konieczną jest praktyczna weryfikacja twierdzeń.

>>>>Niektórzy? Sądzi Pani, że Pani profesor używa terminu agnostycyzm w innym rozumieniu niż podaje go Wikipedia i słowniki języka polskiego? www.racjonalista.pl/forum.php/s,129852#w129882
>Sądzę, że agnostycyzm, o którym tu mówi pani profesor odpowiada definicji "ateizmu agnostycznego" z pana artykułu na wiki; ale wg mnie to jest po prostu opis tego, jak interpretuje grupa ludzi, a nie odrzucenie czegoś - "I tak właśnie, tj. mitologicznie interpretują twierdzenia teistyczne racjonaliści, którzy deklarują się jako agnostycy."
A Pani sądzi, iż Dawkinsa należy zaliczyć do agnostyków religijnych Może to błąd, ale Dawkinsa zaliczam do racjonalistów i nawet jeżeli miałbym określać go nie jako konsekwentnego naturalistę ontologicznego ( - co dla mnie jest pewnym),
to - co najwyżej - właśnie można go zaliczyć właśnie do "ateistów agnostycznych".

Agnostycyzm - pogląd filozoficzny, według którego obecnie niemożliwe jest całkowite poznanie rzeczywistości. Czasami agnostycyzm oznacza tylko niemożliwość dowiedzenia się, czy Bóg lub bogowie istnieją, czy też nie./Wiki/
>>>>Gdy komuś to konieczne niech precyzuje innym wystarcza rozumienie słownikowe i takie jest przyjęte, gdy nie zaznacza się specjalnie innego rozumienia.
>No więc właśnie definicje słownikowe rozpoznały potrzebę doprecyzowania pewnych terminów, bo w artykule wiki jest "klasyfikacja agnostycyzmu" na sześć konkretnych postaw.
Tak Pani sądzi? Ja tego nie zauważyłem. Mnie zupełnie satysfakcjonują wyjaśnienia z Wiki. A wyżej napisałem: "Gdy komuś to konieczne niech precyzuje". Nie przeczytała Pani, czy nie zrozumiała?

>Ktoś, kto używa terminu "agnostycyzm" może mieć na myśli którąkolwiek z nich.
Może i co z tego?

>I może pan dyskutować o znaczeniu każdego z tych terminów, ale to nie ze mną.
Ja wcale nie chcę z Panią dyskutować, a już zupełnie nie o znaczeniu tych terminów. Nie jest to mi do niczego potrzebne. Natomiast www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,591504#w591691 wtrącam swoje krytyczne "trzy grosze" (zgodnie z panującymi tu zwyczajami) tylko w sprawach pewnych elementów, z którymi się nie zgadzam lub wymagających - moim zdaniem - bardziej dokładnego wyjaśnienia.

Zresztą wyżej przyznałem panu Markowi Okrągłemu 100% racji, gdy napisał: - "Akurat jego powinieneś szanować, bo ma więcej cierpliwości do Ciebie niż większość tutaj, bo z Tobą dyskutuje, co jest oznaką szacunku, gdyż zakłada, że można do Ciebie dotrzeć lub wymienić poglądy. Zaufaj mi, osoba nie pisząca z Tobą albo Ciebie nie zauważa albo Ciebie nie szanuje albo postawiła na Ciebie kreskę.

CDN.

@@@
.
04-11-2013 17:04 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

>Mnie znacznie bardziej obchodzi, w co konkretnie ktoś wierzy, a nie jakiego słowa używa.
Porozumiewamy się jednak za pomocą słów i za pomocą słów opisujemy rzeczywistość. Bez wzajemnego rozumienia słów rozmowy z dyskusji przekształcają się się w bełkot.

>Dlatego też osobiście rzadko w ogóle używam terminu "agnostycyzm" czy "agnostyk", bo są często niezbyt pomocne.
Za pomocą języka się komunikujemy i należy używać najprostszych słów, za pomocą których możemy najbardziej precyzyjnie przekazać swój komunikat. Językoznawcy twierdzą, iż niektórym wystarcza nawet 1500 słów. Starając się być komunikatywnym dla jak największej grupy osób, używam całego koniecznego mi mi do przekazu bogactwa języka polskiego. Zaś Pani może używać tylko słów jej potrzebnych.

Pani Luxuria:
W jakim sensie jest to "odrzucenie" postawy? Dla mnie to po prostu wyjaśnienie, co niektórzy mają na myśli używając terminu. Niestety jest tak, że język nie zawsze jest idealny, słowa, które kiedyś rozumiano "tak mniej więcej" (agnostyk to taki, co nie wie, czy bóg istnieje) dzisiaj domagają się doprecyzowania. I niektórzy doprecyzowują je tak, a inni inaczej ("istnienie i nieistnienie boga jest tak samo prawdopodobne" vs. "używam terminu agnostyk tylko dlatego,
że to nieuczciwe twierdzić, że się WIE coś na temat boga").

>>>> Dlaczego Szanowna Pani zarzuca mi nieuczciwość?
>Przecież nie mówiłam o panu, pisząc tamten post nawet nie wiedziałam czy pan deklaruje jakąś wiedzę, czy nie.
To, że Pani nie wiedziała, to pewne, ale objęła Pani tym zbiorem wszystkich, a więc i mnie.

>Wspomniałam tylko o dwóch odmiennych podejściach, o których mówi też Dawkins.
O jakich dwóch odmiennych podejściach mówi Dawkins?

>Moje przekonanie jest takie, że ja WIEDZY o bogu nie posiadam.
To o czym Pani mówi używając tego terminu? Nie należy używać słów, których znaczenia się nie rozumie.
Wyżej zalinkowałem napisany komunikatywnym językiem artykuł wprowadzającym w wiedzę o Bogu i bogach. www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa Może warto go przeczytać i coś tam jednak wiedzieć?

>Mogę być całkiem przekonana o tym, że boga nie ma, mogę nie mieć wątpliwości co do tego,
Co jest lub czego nie ma? Przecież sama Pani pisze, iż wiedzy o bogu nie posiada.

>i nadal nie będzie się to równało WIEDZY.
Znowu może warto przeczytać artykuł trochę tą wiedzę porządkujący: www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary

Czy wiedza jest nauką?

Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.

Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.


Dla mnie w intelektualnych rozmowach znaczenie ma tylko wiedza naukowa, a życiu tylko praktyka. Czyli wszelakie spekulację mogą być nawet bardzo inspirujące i wprost fascynujące, ale weryfikują je dopiero doświadczenia.

PS. Tu nie ma konieczności odpowiadania na wszystkie posty, ale gdy się już zdecydujemy, to warto przeczytać powoli dokładnie i ze zrozumieniem teksty, do których się odnosimy. Warto zajrzeć też do do linków oraz innych wypowiedzi interlokutora. Tu nie piekarnia spieszyć się z niczym nie trzeba. Pisząc chcę Panią inspirować, a nie atakować. Nie jest mi Pani w niczym (nawet w poglądach) wrogiem.

Miłego dnia.

@@@
.
Luxuria (526 punktów)
>Czy rozumie Pani zacytowane przez siebie tu zdanie? Jako uczony, zgodnie z naukową metodologią wprost musi pozostawić jakieś - choćby tylko minimalne wątpliwości.

Tak, cały czas to właśnie piszę - że mówi tak tylko ze względu na naukową metodologię. W czym dokładnie się pan ze mną nie zgadza?

>Mnie zupełnie nie wystarczą i to napisałem, ale gdy Panią satysfakcjonują, to mnie nic do tego.

Mnie wystarczą całkowicie. One miały być odpowiedzią na pytanie "czy Dawkins uważa siebie za agnostyka?". Moim zdaniem cztery cytaty, w których on odnosi to słowo do siebie rozwiązują tę kwestię, chyba, że istnieje jakaś nowsza wypowiedź, w której mówi wyraźnie "nie jestem agnostykiem".

>Oczywiście jest agnostykiem.

A więc się zgadzamy.

>Takim samym jak najbardziej dogmatycznie fideiści.

Zapewne nie takim samym - ale tu widać sedno problemu - "agnostyk" to bardzo pojemne słowo.

>A Pani sądzi, iż Dawkinsa należy zaliczyć do agnostyków religijnych

Ależ skąd! Dawkinsa do teistów? Nigdy nic takiego nie sugerowałam. Jeżeli odniósł pan takie wrażenie to jest to po prostu jakieś zaburzenie komunikacji. Dawkins jest ateistą agnostycznym.

>Tak Pani sądzi? Ja tego nie zauważyłem.

Ale to tam jest. Naprawdę. Proszę przeczytać całe zalinkowane przez siebie hasło. Wyraźnie dzielą tam agnostycyzm na kategorie. Wobec czego według definicji wiki "agnostycyzm" jest hiperonimem kilku bardziej szczegółowych terminów.

>Może i co z tego?
To, że będzie miał rację.

>wtrącam swoje krytyczne "trzy grosze" (zgodnie z panującymi tu zwyczajami) tylko w sprawach pewnych elementów, z którymi się nie zgadzam lub wymagających - moim zdaniem - bardziej dokładnego wyjaśnienia.

Musi pan precyzyjnie określać, które to elementy. Jeżeli odpowiada pan na to, co napisałam, podając kilka linków i pisząc "przerabialiśmy to, proszę sobie poczytać" to ja naprawdę nie wiem, z czym konkretnie pan się nie zgadza i co pan na ten temat myśli.

>Porozumiewamy się jednak za pomocą słów i za pomocą słów opisujemy rzeczywistość. Bez wzajemnego rozumienia słów rozmowy z dyskusji przekształcają się się w bełkot.

Jasne, ale istnieją słowa, które utrudniają komunikację zamiast ją ułatwiać i poniekąd nasza dyskusja to ilustruje, bo mam wrażenie, że co krok mamy jakiś problem z komunikacją.

>>Wspomniałam tylko o dwóch odmiennych podejściach, o których mówi też Dawkins.
>O jakich dwóch odmiennych podejściach mówi Dawkins?

O agnostycyzmie rozumianym jako "prawdopodowbieństwo wynosi 50%" i agnostycyzmie, który on sam reprezentuje, a który ja rozumiem właśnie jako "używam słowa agnostyk tylko ze względu na rzetelność naukową".

>Wyżej zalinkowałem napisany komunikatywnym językiem artykuł wprowadzającym w wiedzę o Bogu i bogach. www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa Może warto go przeczytać i coś tam jednak wiedzieć?

Nie taką wiedzę miałam na myśli. To, co mamy, to wiedza o naszych koncepcjach boga, których jest niezliczona liczba. Zresztą w samym artykule, który pan zalinkował, jest na wstępie mowa o tym, że nie wiemy w ogóle jak "boga" zdefiniować. Niektóre z cech boga możemy weryfikować, inne nie. Jestem więc zdania, że lepiej wstrzymać się ze stwierdzeniami "wiem x o bogu". Mnie wystarczy, podobnie jak Dawkinsowi, że mogę spokojnie przyjąć, że żaden z bogów nie jest prawdziwy.

Komuś, kto deklaruje, że posiada wiedzę na temat boga powiedziałabym "zademonstruj ją", ale wiem, że to doprowadzi do długiej, zagmatwanej dyskusji na temat tego, co to znaczy "wiedzieć", więc nie chcę ciągnąć tego wątku.

>PS. [color=brown]Tu nie ma konieczności odpowiadania na wszystkie posty, ale gdy się już zdecydujemy, to warto przeczytać powoli dokładnie i ze zrozumieniem teksty, do których się odnosimy.

Zapewniam, że gdy odpowiadam na coś, czytam każdą wypowiedź bardzo dokładnie. Jeżeli mimo wszystko coś źle zinterpretuję, doceniam, gdy ktoś bez focha i bez popadania w protekcjonalizm sparafrazuje lub wyjaśni, co miał na myśli.
A czy pan bierze pod uwagę możliwość, że niezrozumienie może być czasami po pana stronie?

Ja również nie jestem pana wrogiem, pozdrawiam.
05-11-2013 00:29 
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Dawkins jest ateistą agnostycznym.
Jest Pani tego pewną? Ja ma bardzo poważne wątpliwości. Jak sam pisze - w kwestii Boga jestem agnostykiem w takim samym stopniu, w jakim pozostaję agnostykiem w odniesieniu do istnienia wróżek. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,484652#w485189

Według Pani tak wygląda "ateizm agnostyczny"?
Czy czytała Pani "Boga urojonego", w którym całkowicie i pewnie odrzuca istnienie Boga chrześcijańskiego? Na przykład na 224 stronie pisze: "Hipoteza Boga - jest nie do obrony. Bóg nieomal na pewno nie istnieje". Tylko - warto zauważyć - przy tej pewności istnienia Boga w "nieomal", główna wygrana z jednego zakładu w totka jest też nieomal pewnością. Według Szanownej Pani to stwierdzenie pozwala zaliczyć go agnostyków, a według mnie to spokojnie wystarcza do określenia go ateistą i do takich - przez znakomitą większość ludzi - jest zaliczany.

Dawkins poza swoją działalnością publicystyczną krzewiącą ateizm jest uczonym o ogromnym dorobku w zakresie biologii ewolucyjnej. W swoich badaniach przyjmuje jako podstawę metodologiczną naturalizm ontologiczny , który jest związany z naturalizmem metodologicznym i głosi, że za realnie istniejące wolno nam uznać wyłącznie te byty, które mogą być poznane przy uwzględnieniu naturalistycznych zasad metodologicznych. Naturalizm ontologiczny nie wyklucza więc a priori istnienia jakichkolwiek bytów, przyjmuje natomiast, że istnienie to możemy prawomocnie stwierdzić o tyle tylko, o ile byty te są nam bezpośrednio lub pośrednio dostępne w jakimś doświadczeniu poddającym się intersubiektywnie zrozumiałemu opisowi oraz o ile twierdzenia składające się na taki opis zostaną sprawdzone w sposób intersubiektywnie dostępny. Ponieważ współczesne nauki empiryczne, a zwłaszcza nauki przyrodnicze w największym stopniu czynią zadość wymogom naturalizmu metodologicznego, więc naturalizm ontologiczny przyjmuje, że nauki te dostarczają nam najbardziej wiarygodnej i adekwatnej wiedzy na temat rzeczywistości - tego, co istnieje. A ja nie znam bardziej konsekwentnej postawy ateistycznej od naturalizmu ontologicznego. Pani wolno wierzyć w przeróżne cudeńka, a ja nie chcę bawić się w strzyżono-golono.

>>>>wtrącam swoje krytyczne "trzy grosze" (zgodnie z panującymi tu zwyczajami) tylko w sprawach pewnych elementów, z którymi się nie zgadzam lub wymagających - moim zdaniem - bardziej dokładnego wyjaśnienia.
>Musi pan precyzyjnie określać, które to elementy. Jeżeli odpowiada pan na to, co napisałam, podając kilka linków i pisząc "przerabialiśmy to, proszę sobie poczytać" to ja naprawdę nie wiem, z czym konkretnie pan się nie zgadza i co pan na ten temat myśli.
Staram się być jak najbardziej komunikatywnym, ale już bardziej nie mogę. Przykro mi, iż Pani nic lub niewiele rozumie z tego co piszę. Jaśniej już nie potrafię.

>>>>Porozumiewamy się jednak za pomocą słów i za pomocą słów opisujemy rzeczywistość. Bez wzajemnego rozumienia słów rozmowy z dyskusji przekształcają się się w bełkot.
>Jasne, ale istnieją słowa, które utrudniają komunikację zamiast ją ułatwiać i poniekąd nasza dyskusja to ilustruje, bo mam wrażenie, że co krok mamy jakiś problem z komunikacją.
Trafnie to Pani zauważa. Mamy poważne problemy i dlatego proponuję zakończyć tą rozmowę.

>>>>Wyżej zalinkowałem napisany komunikatywnym językiem artykuł wprowadzającym w wiedzę o Bogu i bogach. www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa Może warto go przeczytać i coś tam jednak wiedzieć?
>Nie taką wiedzę miałam na myśli.
Nie znam Pani myśli, a już szczególnie tych niewyartykułowanych?

>To, co mamy, to wiedza o naszych koncepcjach boga, których jest niezliczona liczba.
No to przynajmniej wiemy, iż istnieją w ludzkich umysłach różne koncepcje świata nadprzyrodzonego.

>Zresztą w samym artykule, który pan zalinkował, jest na wstępie mowa o tym, że nie wiemy w ogóle jak "boga" zdefiniować.
Gdzie - w jakim aspekcie? Przecież tam podane są definicje. Natomiast rzeczywiście nie znamy żadnej naukowej koncepcji "boga". Naukowej - to znaczy podającej się weryfikacji. Czyli w naukach przyrodniczych (science) nie został ten termin zdefiniowany.

Dawkins jako przyrodnik nie może być agnostykiem, gdyż zajmuje się tylko istniejącą (podającą się naukowej weryfikacji) rzeczywistością. On po prostu tu musi być ateistą, gdyż w ogóle nie rozumie co ten termin (bóg) znaczy.

>Niektóre z cech boga możemy weryfikować, inne nie.
Jakie cechy boga możemy zweryfikować, bez naukowej definicji tego terminu, a mity nie poddają się żadnej weryfikacji.

>Jestem więc zdania, że lepiej wstrzymać się ze stwierdzeniami "wiem x o bogu".
Pani może się wstrzymywać. Myślę, iż nawet warto, ale proszę na tym forum nie wstrzymywać dyskusji światopoglądowych innych użytkowników, gdy ono jest do tego właśnie powołane.

Wiem o Bogu, bogach i bóstwach bardzo dużo. Studiowałem religioznawstwo i teologię po to aby wiedzieć. Zawodowo zajmowałem się popularyzacją nauk przyrodniczych i spotkałem w literaturze oraz bezpośrednio wielu ludzi, których wiedza w tym zakresie była ogromną.

Sporo forumowiczy ta problematyka interesuje i dzielę się z nimi swoją wiedzą i przemyśleniami. A ponieważ jest tu grupa ludzi wiedzących bardzo wiele na przeróżne tematy, to wymieniając się wiedzą i przemyśleniami uczymy się wzajemnie. Mądrzy z tego korzystają, a głupcy to wymądrzaniem się określają. To otwarte forum i każdy może tu wejść i uczestniczyć w rozmowach, ale skierowane jest jednak do racjonalistycznej inteligencji i do takiej właśnie grupy kieruję swoje wypowiedzi.

CDN

@@@
.
05-11-2013 00:38 
 Ocena 2 na 2
Luxuria (526 punktów)
>Trafnie to Pani zauważa. Mamy poważne problemy i dlatego proponuję zakończyć tą rozmowę.

Dobrze.
05-11-2013 11:22Nie na temat 
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Czytelnik 'Luxuria' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nie teista, nie ateista więc kto ?'
Adres wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,590101#w592465

Czytelnik 'Luxuria' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nie teista, nie ateista więc kto ?'
Adres wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,590101#w592429

Cytat:
Staram się być jak najbardziej komunikatywnym, ale już bardziej nie mogę. Przykro mi, iż Pani nic lub niewiele rozumie z tego co piszę. Jaśniej już nie potrafię.
Porozumiewamy się jednak za pomocą słów i za pomocą słów opisujemy rzeczywistość. Bez wzajemnego rozumienia słów rozmowy z dyskusji przekształcają się się w bełkot.

>Jasne, ale istnieją słowa, które utrudniają komunikację zamiast ją ułatwiać i poniekąd nasza dyskusja to ilustruje, bo mam wrażenie, że co krok mamy jakiś problem z komunikacją.
Trafnie to Pani zauważa. Mamy poważne problemy i dlatego proponuję zakończyć tą rozmowę.

>Dobrze.
Nareszcie Pani coś zrozumiała?
Nikt nas nie potrafi skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.

Miłego dnia i wiele serdeczności, aby się zrewanżować klikam Pani plusa.
Nie ma Pani ich zbyt wiele.

@@@
.
05-11-2013 16:15 
 Ocena 5 na 7
Luxuria (526 punktów)
Oj, chyba jednak nie. Myślałam, że skończyliśmy rozmowę, a tu pan mi odpowiada, nic z tego nie rozumiem.

Pana plus jest mi zupełnie zbędny. Znacznie bardziej wolałabym chociaż szczyptę prawdziwego szacunku. Od początku tej dyskusji, którą zresztą pan sam zaczął, odnosi się pan do mnie bardzo protekcjonalnie. Udaje pan kulturalnego, jednocześnie w co drugim akapicie wtrącając jakąś uszczypliwość ("Nie przeczytała Pani, czy nie zrozumiała?", "Może warto go przeczytać i coś tam jednak wiedzieć?" itd.). W życiu nie widziałam, żeby którykolwiek z publicznie występujących ateistów pozwalał sobie na teksty typu "studiowałem x i wiem, mądrzy ludzie mnie słuchają, tylko tępi mnie nie rozumieją". Pana podejście jest okropnie aroganckie i nieszczere. Jednocześnie sam pan rozumie piąte przez dziesiąte z tego, co piszę, dopowiada sobie resztę, polemizując w ten sposób z twierdzeniami, które nigdy nie padły (Dawkins jest agnostykiem religijnym), i zamiast normalnie wyjaśniać te kwestie ironizuje pan, że to moja wina, bo się tak skomplikowanie wypowiadam.

Ale pewnie zasłużyłam sobie na to. Powiedziałam coś, co dla pana jest głupie, a że jest pan największym na świecie tropicielem głupoty...

>Nareszcie Pani coś zrozumiała?

>Miłego dnia i wiele serdeczności,

Właśnie o tym mówię.

Powodzenia w "inspirowaniu" kogoś w ten sposób.
05-11-2013 20:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Oj, chyba jednak nie. Myślałam, że skończyliśmy rozmowę, a tu pan mi odpowiada, nic z tego nie rozumiem.
Ja też tak myślałem, ale Pani (...) musiała jeszcze dać głos i wyrazić choć minusami swoją dezaprobatę.

>Pana plus jest mi zupełnie zbędny.
Stać mnie na to!

>Znacznie bardziej wolałabym chociaż szczyptę prawdziwego szacunku.
Tak o wszystkich, to on mało jest potrzebnym. Nawet mnie cieszy, gdy u niektórych go nie mam i minusy mi klikają, gdyż znaczą one, że trafiłem w rzeczy sedno. Trudno - aby zgodnie z linią portalu wykpiwać zadufanie rożnych mądrali i cieszyć się jeszcze ich szacunkiem: "Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. Oznacza więc sięgnięcie do świetnych wzorów oświeceniowych pamfletów, tak skutecznie i nieubłaganie, a przy tym wszystkim w tak lekkiej formie, tropiących relikty mentalności pierwotno-irracjonalnej we współczesnych im społeczeństwach" (Zygmunt Poniatowski). Sam Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: " Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne. Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba."

>Od początku tej dyskusji, którą zresztą pan sam zaczął,
Tak, rzeczywiście zacząłem, gdyż już zapomniałem, że Pani ma trudności ze zrozumieniem. Mój błąd - przyznaję.

>odnosi się pan do mnie bardzo protekcjonalnie.
Po prostu uznałem, że Pani wypowiedzi mogą stać się inspiracją do wyjaśnienia stanowiska światopoglądowego Dawkinsa , gdyż nie Pani jedna pisze o agnostycyzmie Dawkinsa, co według mnie jest oczywistą bzdurą świadczącą o niezrozumieniu jego ateistycznej postawy. Pani Luxuria:
"czy Dawkins uważa siebie za agnostyka?". Moim zdaniem cztery cytaty, w których on odnosi to słowo do siebie rozwiązują tę kwestię, chyba, że istnieje jakaś nowsza wypowiedź, w której mówi wyraźnie "nie jestem agnostykiem".
Ja (i nie tylko ja) już tu kilkakrotnie zadeklarowałem, iż jestem blondynką i nigdy się z tego nie wycofałem. Uważa mnie Pani za blondynkę?

>Udaje pan kulturalnego,
Widocznie kiepsko udaję, gdy Pani tak szybko mnie rozgryzła.

>jednocześnie w co drugim akapicie wtrącając jakąś uszczypliwość
Nawet muszę przyznać - że gdy ktoś prowokuje swoją niezbyt dużą wiedzą, a ogromnym zadufaniem - przekłuwanie baloników sprawia mi radość.

>W życiu nie widziałam, żeby którykolwiek z publicznie występujących ateistów pozwalał sobie na teksty typu "studiowałem x i wiem, mądrzy ludzie mnie słuchają, tylko tępi mnie nie rozumieją".
Nawet gdybym studiował tylko pingwinologię, to już bym widział o wymogu rzetelnego cytowania, gdyż manipulacja czyimiś wypowiedziami - mówiąc grzecznie - jest prymitywną manipulacją:
Cytat:
>Niektóre z cech boga możemy weryfikować, inne nie.
Jakie cechy boga możemy zweryfikować, bez naukowej definicji tego terminu, a mity nie poddają się żadnej weryfikacji.

>Jestem więc zdania, że lepiej wstrzymać się ze stwierdzeniami "wiem x o bogu".
Pani może się wstrzymywać. Myślę, iż nawet warto, ale proszę na tym forum nie wstrzymywać dyskusji światopoglądowych innych użytkowników, gdy ono jest do tego właśnie powołane.

Wiem o Bogu, bogach i bóstwach bardzo dużo. Studiowałem religioznawstwo i teologię po to aby wiedzieć. Zawodowo zajmowałem się popularyzacją nauk przyrodniczych i spotkałem w literaturze oraz bezpośrednio wielu ludzi, których wiedza w tym zakresie była ogromną.

Sporo forumowiczy ta problematyka interesuje i dzielę się z nimi swoją wiedzą i przemyśleniami. A ponieważ jest tu grupa ludzi wiedzących bardzo wiele na przeróżne tematy, to wymieniając się wiedzą i przemyśleniami uczymy się wzajemnie. Mądrzy z tego korzystają, a głupcy to wymądrzaniem się określają. To otwarte forum i każdy może tu wejść i uczestniczyć w rozmowach, ale skierowane jest jednak do racjonalistycznej inteligencji i do takiej właśnie grupy kieruję swoje wypowiedzi.
Ale widocznie tylko tyle potrafi Pani zrozumieć i tylko na tyle Panią stać!

>Pana podejście jest okropnie aroganckie i nieszczere.
Zapewne Pani ma rację, ale ja podkreślam, że nikt nas bardziej nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami i wolę zostawić ocenę czytelnikom nie zainteresowanym w sporze.

PS. Tak, odpowiadam tu jeszcze raz Pani, gdyż Pani mnie zainspirowała, ale tak naprawdę to wcale nie do Pani kieruję swoją wypowiedź, tylko do tych, którzy potrafią z niej, jakoś tam, skorzystać.

Miłego dnia.

@@@
.
Mod.: Przykro mi to pisać, ale Luxuria ma pełne prawo czuć się dotknięta. Nawet jeśli ktoś nie ma racji, nie wolno traktować go jak głupie, niedouczone dziecko.
Barbiel (1106 punktów)
>Czytelnik 'Luxuria' oddał na Ciebie głos negatywny
Bardziej mnie ciekawi, kto ci daje te plusy.
06-11-2013 13:31 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Czytelnik 'Luxuria' oddał na Ciebie głos negatywny
>Bardziej mnie ciekawi, kto ci daje te plusy.
Zacytowałbym Szanownemu Panu swoją wypowiedź z wyższego posta: - jest tu grupa ludzi wiedzących bardzo wiele na przeróżne tematy, to wymieniając się wiedzą i przemyśleniami uczymy się wzajemnie. Mądrzy z tego korzystają, a głupcy to wymądrzaniem się określają. To otwarte forum i każdy może tu wejść i uczestniczyć w rozmowach, ale skierowane jest jednak do racjonalistycznej inteligencji i do takiej właśnie grupy kieruję swoje wypowiedzi. Ale boję się słusznej interwencji moderacji, że każdego należy z szacunkiem traktować, a więc traktuję Szanownego Pana z należnym mu szacunkiem.

Uważam, że plusy klikają mi najmądrzejsi i najinteligentniejsi uczestnicy naszego forum. Jestem im ogromnie wdzięcznym za to, gdyż potwierdzają tym słuszność mojego myślenia, ale słuszność też potwierdzają, ci którzy klikają mi minusy, a jest taka grupa osób i przyznaję się, że nawet narażając się na dyscyplinujące mnie uwagi, często piszę tak aby ich właśnie drażnić i prowokować.

Nie, zdecydowanie nie dla wszystkich tu przedstawianych wywodów i stających za nimi racji chcę zachowywać szacunek. Często pozwalam sobie na kpiny i ironię. Nawet czasem jest mi trochę przykro, gdy ktoś - słabiej intelektualnie rozwinięty - czuje się tym dotkniętym, ale ja jestem wprost przewrażliwiony na głupotę, szczególnie tą zadufaną we własne racje.
(Nie uważam się też tu za mistrza w dosadnym tępieniu głupoty, niektórym to znacznie lepiej wychodzi, ale przyznaję,
że staram się, choć czynię to w swoim stylu, który - moim zdaniem - bardziej boli i rodzi jeszcze większą nienawiść).

Ciągle - może złudnie - wierzę, iż jesteśmy racjonalistycznym i przestrzegamy linii wyrażonej we "Wprowadzeniu", ale na moje szczęście nie ja tu rządzę. Ja np. przygłupiastych trolli bezwzględnie bym z forum wyrzucał.

Czytelnik 'Celecrin' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nie teista, nie ateista więc kto ?'
Adres wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,590101#w592498

Miłego dnia.

@@@
.
Barbiel (1106 punktów)
Słuszność potwierdzają osoby, które dają plusy, ale też słuszność
potwierdzają osoby które dają minusy?
Coś mi to przypomina.
12-11-2013 15:59 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Bogusławski: Uważam, że plusy klikają mi najmądrzejsi i najinteligentniejsi uczestnicy naszego forum. Jestem im ogromnie wdzięcznym za to, gdyż potwierdzają tym słuszność mojego myślenia, ale słuszność też potwierdzają, ci którzy klikają mi minusy, a jest taka grupa osób i przyznaję się, że nawet narażając się na dyscyplinujące mnie uwagi, często piszę tak aby ich właśnie drażnić i prowokować.

>Słuszność potwierdzają osoby, które dają plusy, ale też słuszność potwierdzają osoby które dają minusy?
>Coś mi to przypomina.
Mnie też Szanownego Pana wpisy na naszym forum coś tam przypominają.
Przypominają mi tych, którzy się śmieją ze zrozumieniem nawet do sera.



To otwarte forum i każdy tu może się swoją mądrością z innymi podzielić. Pańskie wpisy ogromnie nas intelektualnie wzbogacają. Trolli co prawda u nas dostatek, ale skoro Pan musi, to regulamin poziomu głupoty postów nie ogranicza.

Miłego dnia.

@@@
.
05-11-2013 00:29 
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

Ciąg dalszy:

>Mnie wystarczy,
Pani przeróżne rzeczy mogą wystarczać i mnie nic do tego.

>podobnie jak Dawkinsowi,
Nie dostrzegam żadnych podobieństw.

>że mogę spokojnie przyjąć, że żaden z bogów nie jest prawdziwy.
Co znaczy albo to, że tylko Pani zna tego prawdziwego, albo to pełen (100%) ateizm, a przecież twierdzi Pani, iż Dawkins to agnostyk.

>Komuś, kto deklaruje, że posiada wiedzę na temat boga powiedziałabym "zademonstruj ją",
Demonstrować - Szanowna Pani - to można sztuczki-magiczki, albo kształtną pierś. Nasz poziom intelektualny i związana z nim wiedza ujawnia się bardzo szybko w trakcie rozmowy i odwrotnie - nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

>ale wiem, że to doprowadzi do długiej, zagmatwanej dyskusji na temat tego, co to znaczy "wiedzieć", więc nie chcę ciągnąć tego wątku.
Dyskusji, na jaki temat? Demonstracji, agnostycyzmu Dawkinsa, czy boga, o którym jak sama Pani pisze nic nie wie?

Bogusławski:
PS. Tu nie ma konieczności odpowiadania na wszystkie posty, ale gdy się już zdecydujemy, to warto przeczytać powoli dokładnie i ze zrozumieniem teksty, do których się odnosimy. Warto zajrzeć też do do linków oraz innych wypowiedzi interlokutora. Tu nie piekarnia spieszyć się z niczym nie trzeba. Pisząc chcę Panią inspirować, a nie atakować. Nie jest mi Pani w niczym (nawet w poglądach) wrogiem.

>Zapewniam, że gdy odpowiadam na coś, czytam każdą wypowiedź bardzo dokładnie.
Nie potrzeba się chwalić, to się dostrzega w Pani wypowiedziach.

>Jeżeli mimo wszystko coś źle zinterpretuję, doceniam, gdy ktoś bez focha i bez popadania w protekcjonalizm sparafrazuje lub wyjaśni, co miał na myśli.
Wielce Szanowna Pani - jakoś tam do fochów, to jej znacznie bliżej niż mnie. Zaś co do protekcjonalizmu to trafnie tu napisał Pan Marek Okrągły: - "Akurat jego powinieneś szanować, bo ma więcej cierpliwości do Ciebie niż większość tutaj, bo z Tobą dyskutuje, co jest oznaką szacunku, gdyż zakłada, że można do Ciebie dotrzeć lub wymienić poglądy". Ale chyba w Pani przypadku trochę pomyliłem się?
Zupełnie też nie wiem jakbym miał sparafrazować Pani teksty? Po za tym, to niegrzeczne. Zaś jeżeli chodzi o moje wypowiedzi, to moim zdaniem (potwierdzanym przez wielu czytelników) dosyć jasno formułuję swoje myśli. Najmniej mnie rozumieją, ci którzy nie chcą mnie zrozumieć lub ludzie tępi, ale wszak Pani nie należy do żadnej z tych grup.

>A czy pan bierze pod uwagę możliwość, że niezrozumienie może być czasami po pana stronie?
No tak - Pani sposób formułowania myśli i bogactwo językowe może sprawić trudność w zrozumieniu nawet wyrobionemu czytelnikowi, a gdzie mnie do takiego?

>Ja również nie jestem pana wrogiem, pozdrawiam.
Cieszy mnie to ogromnie, gdyż już się bałem.

Miłego dnia.

@@@
.
06-11-2013 18:56 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>Czy przez "mota się" masz na myśli, że zmienia zdanie?
Nie. Chodzi o postrzeganie ateizmu w ogóle. W rozmowie, którą zechciałaś przytoczyć na piśmie i po polsku (DZIĘKUJĘ) wyraźnie widać, że ateista to ktoś kto jest postrzegany , że podobnie jak teista określa wyraźnie czy bóg istnieje czy nie.
Zgodnie z esejem Bertranda Russella z 1953 ateista jest jak teista utrzymuje, że wie czy bóg istnieje czy nie.
Może zacytujmy:
"The Christian holds that we can know there is a God; the atheist, that we can know there is not. The Agnostic suspends judgment, saying that there are not sufficient grounds either for affirmation or for denial. At the same time, an Agnostic may hold that the existence of God, though not impossible, is very improbable; he may even hold it so improbable that it is not worth considering in practice."
Czy stanowisko agnostyka z lat 50-tych nie przypomina Ci trochę stanowista Dawkinsa ateisty z 2005?
Tak jak pisałem wcześniej. Memy podlegają ewolucji, pojęcia rozszerzają się, zmieniają. Kwestią natomiast czy ateista zakładający szaty agnostyczne ROZUMIE czym jest agnostycyzm pozostaje dla mnie sprawą otwartą. Czy jest to tylko zabieg by odsraszyć "filozofów"? Nie wiem.
Ja przyjąłem mówić "na ulicy", że jestem ateistą, kiedy wiem, że znajduję sie pomiędzy "filozofami" mówię, że jestem agnostykiem. To też jest cytat z Russella.
Pozdrawiam
06-11-2013 21:28 
 Ocena 1 na 1
Luxuria (526 punktów)
>Czy stanowisko agnostyka z lat 50-tych nie przypomina Ci trochę stanowista Dawkinsa ateisty z 2005?

Tak, całkiem przypomina. Ale jak wiemy, ateiści w międzyczasie uwolnili się od "obowiazku" posiadania dowodu. Dzisiaj mogą mówić "nie mam dowodu i możesz mi naskoczyć, bo to teiści muszą udowodnić istnienie boga". W ten sposób niejako wleźli na teren agnostyków. Dzisiaj upowszechnia się raczej pogląd, w myśl którego ateizm i agnostycyzm to są stanowiska w dwóch zupełnie różnych sprawach.

Matt Dillahunty wyjaśnia to następująco:
"jedno (ateizm) dotyczy tego, w co wierzysz, drugie (agnostycyzm) tego, co wiesz".

Więc można być jednocześnie ateistą i agnostykiem. Dlatego Dawkins nie ma problemu, żeby deklarować się jako agnostyk, a jednocześnie krytykować INNE postawy agnostyczne. Na skali Dawkinsa "ateizm" to otoczenie 7, "agnostycyzm" to zbiór (1;7) (cała skala oprócz samej jedynki i siódemki), a Dawkins krytykuje wartości tak mniej więcej do 5. Tak ja to widzę.

>Ja przyjąłem mówić "na ulicy", że jestem ateistą, kiedy wiem, że znajduję sie pomiędzy "filozofami" mówię, że jestem agnostykiem. To też jest cytat z Russella.

Dzisiaj pomiędzy filozofami też możesz mówić, że jesteś ateistą, bo dylemat Russella zniknął - nie musisz mieć dowodu. A możesz też mówić, że jesteś ateistą agnostycznym (agnostic atheist).

> Kwestią natomiast czy ateista zakładający szaty agnostyczne ROZUMIE czym jest agnostycyzm pozostaje dla mnie sprawą otwartą.

Zależy o kim mówimy. Jeżeli o tych "publicznych" ateistach to moim zdaniem jak najbardziej tak. Natomiast pojedynczy ludzie mogą nie do końca wiedzieć, które terminy do nich pasują.

Pozdrawiam
08-11-2013 22:55 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>"jedno (ateizm) dotyczy tego, w co wierzysz, drugie (agnostycyzm) tego, co wiesz".
Zgoda. Jednak zarówno ateisci i agnostycy , w praktyce, nie wierzą. Obecnie także każda grupa twierdzi, w praktyce, nie wiem. Gdzie różnica?
W praktyce, bo "nędza agnostycyzmu" to 5 w dawkinsowej skali, ok? To kim są 7? Gdzie zatem jest "nędza ateizmu"?
Szczerze powiem, że nie spotkałem nigdy 5. Natomiast zdaje się ateisci spotykają agnostyków "może jest, może nie" nagminnie.
>bo dylemat Russella zniknął
Russell nie miał tego dylematu, bo sam go zwalczał. Podniebny czajniczek (celestial teapot) to jego wynalazek.

>Dzisiaj pomiędzy filozofami też możesz mówić, że jesteś ateistą, bo dylemat Russella zniknął
Nie. Natomiast pojęcie ateizmu się zmieniło. Jeśli twierdzisz, że ateista znaczy a-teista, czyli nie teista, to ja też jestem ateistą i deiści są ateistami, a także buddyści.
Dawkins jest "a-teistą". Jego krasnoludki czy jednorożce to odpowiedniki bogów teistycznych. Zobacz przyklad Andrzeja Boguslawskiego z Babą Jagą. Baba Jaga nie może (konkurować), błąd nie można jej porównywać,
z bogiem deistycznym, rozumiesz co chcę wyrazić? Dlatego wprowadzanie skali 1-7 i wyjaśnianie okolic 7 na przykładzie krasnoludków to błąd. Krasnoludki to skala max do 5, bo to konkretne spersonalizowane przypadki, a nie idea.
Pozdrawiam
Peruniec (298 punktów)
Jedna drobna uwaga, ja nie piszę o bogu katolickich czy ogólniej żadnym konkretnym antropomorficznym bogu ale bogu deistycznym.

>Przeciwnie - jest kierunkiem ku logice zamiast 'pierdylionów' wiar.
Jak może być jeśli jest niezgodne z logiką?:P
01-11-2013 19:23 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
> nie piszę o [..] żadnym konkretnym antropomorficznym bogu ale bogu deistycznym.
Jeśli mowa o bogu nieingerującym i głuchym na modły, to przepraszam za chybiony 'atak'. Taki bóg nie zajmuje żadnej wobec mnie pozycji i ateista nie ma nawet kogo (a raczej czego) skreślać.

>>> [ateizm] jest kierunkiem ku logice
>Jak może być, jeśli jest niezgodny z logiką?:P
Na czym polega ta niezgodność, gdzie błąd? Skoro bóg ignoruje świat, to ignorowanie boga byłoby chyba rozsądnym stanowiskiem (w pewnym sensie - boskim ).
02-11-2013 11:22 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
>Na czym polega ta niezgodność, gdzie błąd? Skoro bóg ignoruje świat, to ignorowanie boga byłoby chyba rozsądnym stanowiskiem (w pewnym sensie - boskim ).
Tylko że w takim razie nie jest to ateizm, bo ateizm zakłada nieistnienia boga, czyli też boga deistycznego.
A takiego boga nieistnienia można przyjmować tylko na wiarę, bo jak pisałem testu na boga brak .
I w sumie tylko o to mi chodzi, bo żadnego boga osobowego nie bronię, i bronić nie zamierzam, lepiej dla mnie cała ta dyskusja jest raczej hmm rozrywką niż wielką walką światopoglądów.
Coś jak dyskusja o tym czy trzecia rzesza mogła wygrać DWS
02-11-2013 11:36 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Tylko że w takim razie nie jest to ateizm, bo ateizm zakłada nieistnienia boga, czyli też boga deistycznego.
I słusznie zakłada, bo gdzie jakieś dowody czy przesłanki mówiące o istnieniu tego akurat mzimu? Ot twierdzenie rzucone bez dowodu i jako takie bez dowodu może być odrzucone.
>A takiego boga nieistnienia można przyjmować tylko na wiarę, bo jak pisałem testu na boga brak .
Nieistnienie Hefalumpów też można przyjmować tylko na wiarę bo brak testu na hefalumpowość.
>I w sumie tylko o to mi chodzi, bo żadnego boga osobowego nie bronię, i bronić nie zamierzam, lepiej dla mnie cała ta dyskusja jest raczej hmm rozrywką niż wielką walką światopoglądów.
I w tym problem bo bronisz absurdalnego stanowiska. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że wszechświat to esencja widelcowatości i z tejże widelcowaltości wynikają wszelkie prawa fizyki. Rzecz jasna widelcowatość jest niepoznawalna i poza stworzeniem widelcowatych praw nie ingeruje w świat.
03-11-2013 08:32 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
>Ot twierdzenie rzucone bez dowodu i jako takie bez dowodu może być odrzucone.
Jak większość fizyki kwantowej.

>I w tym problem bo bronisz absurdalnego stanowiska.
Bronie logiki, i hipokryzji ateistów pod tym względem.

>Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że wszechświat to esencja widelcowatości i z tejże widelcowaltości wynikają wszelkie prawa fizyki. Rzecz jasna widelcowatość jest niepoznawalna i poza stworzeniem widelcowatych praw nie ingeruje w świat.
I jest całkowicie zgodne z logiką co jest zabawne
03-11-2013 10:14 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jak większość fizyki kwantowej.
Niewątpliwie. Za fizyką kwantową nic nie przemawia, współczesna nauka pada na twarz a Peruniec zwycięsko wyciąga mzimu z rękawa.
>Bronie logiki, i hipokryzji ateistów pod tym względem.
Jeśli powiesz, że bronisz logiki katolickiej to i owszem. I wyrażaj się bardziej "po polskiemu" bo jak na razie wychodzi, że bronisz hipokryzji ateistów, nie wyjaśniając wszakże na czym miałaby ona polegać.
>I jest całkowicie zgodne z logiką co jest zabawne
Twoja logika musi być wyjątkowo zabawna
Peruniec (298 punktów)
Ostatni raz piszę o tym, albo kończę dyskusję.
Bądź z łaski swojej uprzejmy odnosić się do tego co piszę, ale nie ciągle kpić czy pisać krótkie hasełka.
Jeśli nie stosuje logiki, jeśli moja argumentacja jest zła.
Pokaż te racjonalistyczne podejście
03-11-2013 10:35 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ostatni raz piszę o tym, albo kończę dyskusję.
I nie będziesz więcej pisał bełkotliwych i nieskładnych postów zakończonych idiotycznymi emotkami
>Bądź z łaski swojej uprzejmy odnosić się do tego co piszę, ale nie ciągle kpić czy pisać krótkie hasełka.
Naucz się z łaski swojej czytać ze zrozumieniem. A głupota ma to do siebie, że lepiej z niej kpić niż traktować ją poważnie.
>Pokaż te racjonalistyczne podejście
Tobie? I tak nie zauważysz
23-10-2013 22:34 
 Ocena 3 na 3
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>>Ateizm tzw. twardy jest po prostu logicznym wyjściem
>Ale nie może być logicznym wyjściem, bo nie całkiem opiera się na logice, bo nie da się udowodnić istnienia boga to prawda, tak samo nie da się obalić możliwości jego istnienia, czyli twierdzenie że boga nie ma, jest wiarą nie logiką.

Właśnie o tym piszę Peruniec.

Pełzający teizm - to jest postawa ludzi, którzy wchodzą na ten portal, ale są obecni w wątkach jedynie zaprzeczających/podważających ateizm, co zabawne przedstawiają się jako ateiści.

Pełzający teiści nie wiedzieć czemu nie prezentują postawy naukowej czy też po prostu logicznej lub chociażby wątpiącej. Pełzający teiści prezentują nie wiedzieć czemu postawę przychylną bądź zgodną z perpektywą teistyczną. Przypominam określają się jako ateiści.

Wchodzą na ten portal i starają się wbić haki w normalność lub w jakikolwiek sposób uzyskać pierwszy stopień z którego następnie pójdą do teizmu.

Szczególnie pierwsza strona robi wrażenie :-D
www.racjonalista.pl/forum.php/t,48457/z,6/k,1

Dodam Ciebie do osób obserwowanych, bo chciałbym nie tracić Twojej aktywności z oczu

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Peruniec (298 punktów)
>Właśnie o tym piszę Peruniec.

W sumie takie rozumowanie jest właśnie przykładem błędnej logiki, bo nie ma dowodów że jestem ateistą więc jestem wierzący, mimo że nie jestem i w sumie nigdy nie byłem, chociaż muszę przyznać że byłem ochrzczony i uczęszczałem do kościoła do czasu pierwszej komunii, którą pamiętam tylko jako coś z duża ilością prezentów.

A to że nie zgadzam się z niektórymi poglądami prezentowanymi na tym forum, to ma mnie stawiać w gronie, ministrantów, prawdziwych polaków czy tam innych katolików, co jest naprawdę zabawne, biorąc pod uwagę jakie są moje poglądy na wiele rzeczy.
A portal mimo miana racjonalnego, jest szczerze bardzo hermetyczny w poglądach i wrogi osobą z innymi poglądami, czego ja najlepszym przykładem.
A że nie udzielam się bardzo dużo na tym forum, bo szczerze ciekawsze dla mnie jest moje forum historyczne.

Mod:
Moderacja po raz kolejny przypomina o regulaminowym wymogu poprawnej pisowni.
01-11-2013 19:42 
 Ocena 1 na 1
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>W sumie takie rozumowanie jest właśnie przykładem błędnej logiki, bo nie ma dowodów że jestem ateistą więc jestem wierzący, mimo że nie jestem i w sumie nigdy nie byłem, chociaż muszę przyznać że byłem ochrzczony i uczęszczałem do kościoła do czasu pierwszej komunii, którą pamiętam tylko jako coś z duża ilością prezentów.

Twój wybór wątków w jakich się odzywasz i postawa jaką przyjmujesz lub poglądy jakie głosisz/bronisz trochę mnie fascynują i zgrzytają z Twoim ignostycyzmem.

Nie rozumiesz albo dokładniej omijasz moje argumenty. Ty ciągle przyjmujesz percepcję/pozycję/punkt widzenia teistyczny, ciągle starasz się wychodząc od ponoć ateizmu sprawdzać ateizm. Przeskakujesz nad argumentami. Ivan Denisowicz poświęcił Ci naprawdę dużo czasu i Twoja rozmowa z nim wygląda, jakbyś naprawdę walczył o jakiś skrawek dla bogów/boskości.

>A to że nie zgadzam się z niektórymi poglądami prezentowanymi na tym forum, to ma mnie stawiać w gronie, ministrantów, prawdziwych polaków czy tam innych katolików, co jest naprawdę zabawne, biorąc pod uwagę jakie są moje poglądy na wiele rzeczy.

Porównanie WW do bogów pod względem ilości dowodów czy inne figury ekwilibrystyczne jakie stosujesz mogą świadczyć o braku wiedzy o co Ciebie nie posądzam lub świadomym wyborze albo ostatecznie o skłonności do mocnych/jaskrawych akcentów w dyskusji. Ostatni element jest również moją słabością, więc starałem się nie być czepliwy.

>A portal mimo miana racjonalnego, jest szczerze bardzo hermetyczny w poglądach i wrogi osobą z innymi poglądami, czego ja najlepszym przykładem.
>A że nie udzielam się bardzo dużo na tym forum, bo szczerze ciekawsze dla mnie jest moje forum historyczne.

Stawiając mocne akcenty musisz się niestety liczyć z równie mocnymi odpowiedziami. Peruniec popatrz w lustro i na swoje wątki, których trochę rozpocząłeś, a przede wszystkim tytuły i treść. It's really heavy stuff man.

PS: Swoją drogą szacunek mam do ludzi kultywujących historię szczególnie jeśli służy to wygiąganiu wniosków. Sam się staram to rozwijać i nawet kupiłem dużo materiałów z myślą o własnych dzieciach w przyszłości czy ogólnie kolejnych pokoleniach w rodzinie, nie mówiąc o rozwoju własnym i ze wstydem muszę przyznać, że mam 2 kolegów, co by mnie wciągnęli nosem pod względem wiedzy i wcale nie jakiś super zapaleńców.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
02-11-2013 15:18 
 Ocena-1 na 1
Peruniec (298 punktów)
>Twój wybór wątków w jakich się odzywasz i postawa jaką przyjmujesz lub poglądy jakie głosisz/bronisz trochę mnie fascynują i zgrzytają z Twoim ignostycyzmem.
Hmm jak wspominałem po prostu na tym forum jest mniej wątków ciekawych dla mnie niż na innym moim forum historycznym, a wątki strcite historyczne które mnie interesują raczej nie pasują do tego forum
A jak już wspominałem dla mnie rozważanie o bogu to rozrywka, nie jakaś walka światopoglądów.

>Ty ciągle przyjmujesz percepcję/pozycję/punkt widzenia teistyczny, ciągle starasz się wychodząc od ponoć ateizmu sprawdzać ateizm. Przeskakujesz nad argumentami.
Ja wchodzę z pozycji sceptycznej, negującej ale nie dlatego że jestem wierzący tylko dlatego że nie zgadzam się z argumentacją ateistów, i szczerze mnie irytują walczący ateiści tak samo jak walczący wierzący.
Szczególnie że jedni i drudzy stosują podwójne standardy, które prezentuje np Ivan Denisowicz.

>Stawiając mocne akcenty musisz się niestety liczyć z równie mocnymi odpowiedziami. Peruniec popatrz w lustro i na swoje wątki, których trochę rozpocząłeś, a przede wszystkim tytuły i treść. It's really heavy stuff man.
Tylko że to nie dotyczy tylko mnie, ale ogólnie na forum jest wyraźnie odczuwalna wrogość dla ludzi o innych poglądach, tutaj więcej razy byłem określony dziwnymi określeniami niż na moim forum historycznym, gdzie mi się zdarzało wykłócać z twardogłowymi prawakami, chociaż uczciwie przyznając tam byłem komunistą parę razy

>kultywujących historię
Co mnie trochę drażni ogólnie lewicowach, historia ma służyć jakiemuś celowi, gdzie dla mnie historia jest celem samym w sobie.
02-11-2013 16:47 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ja wchodzę z pozycji sceptycznej, negującej ale nie dlatego że jestem wierzący tylko dlatego że nie zgadzam się z argumentacją ateistów, i szczerze mnie irytują walczący ateiści tak samo jak walczący wierzący.
Ach, walczący ateiści. Dziwne to niezmiernie, że stosując taką retorykę jesteś uważany za teistę w przebraniu. Wprost nie do pojęcia rzekłbym nawet.
>Szczególnie że jedni i drudzy stosują podwójne standardy, które prezentuje np Ivan Denisowicz.
Iwan Denisowicz tak po pierwsze. A po drugie jakie podwójne standardy? Czyżbyś czuł się prześladowany? To zupełnie jak polski kościół. Doprawdy nie pojmuje jak ktoś może pomyśleć, że jesteś wierzącym.
>Tylko że to nie dotyczy tylko mnie, ale ogólnie na forum jest wyraźnie odczuwalna wrogość dla ludzi o innych poglądach,
Ta wrogość to pewnie tym walczącym ateizmem jest powodowana .
>tutaj więcej razy byłem określony dziwnymi określeniami niż na moim forum historycznym,
Zastanowiłeś się kiedyś skąd te "dziwne określenia" mogą się brać? Może przeskakiwanie nad argumentami albo tworzenie chochołów i rozmowa z nimi mają jakiś na to wpływ?
Peruniec (298 punktów)
>Ach, walczący ateiści. Dziwne to niezmiernie, że stosując taką retorykę jesteś uważany za teistę w przebraniu. Wprost nie do pojęcia rzekłbym nawet.
A teraz prosił bym o wyjaśnienie dlaczego ?
Szczególnie że oczywiście podkreśliłeś walczących ateistów ale już walczących wierzących nie, ale rozumiem że dla ciebie pozycja która nie jest skrajna, jest tą przeciwną
Jakie to racjonalne.

>A po drugie jakie podwójne standardy? Czyżbyś czuł się prześladowany? To zupełnie jak polski kościół.
Dlaczego zakładasz że ja czuje się prześladowany ?
A podwójne standardy, wierzący mają nie mieć prawa do np procesji, promowania swoich poglądów, czy lobbowania ich, jednocześnie do wszystkich tych rzeczy mają mieć prawo wszyscy inni, wiec czym jest to jak nie podwójny standardem ?
I bardzo zgrabny cytat, który jest esencją mojego poglądu.
"Nie aprobuję tego, co mówisz, ale będę walczył do śmierci o twoje prawo do mówienia tego, co myślisz".

>Zastanowiłeś się kiedyś skąd te "dziwne określenia" mogą się brać?
Z braku kultury i tolerancyjnej moderacji ?

Mod:
Na tym forum nie rozmawiamy o moderacji.
03-11-2013 10:30 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A teraz prosił bym o wyjaśnienie dlaczego ?
Czyżbyś nawet tego nie pojmował?
>Szczególnie że oczywiście podkreśliłeś walczących ateistów ale już walczących wierzących nie, ale rozumiem że dla ciebie pozycja która nie jest skrajna, jest tą przeciwną
A tak mniej bełkotliwie nie można? Walczący ateista to wymysł religiantów, którym nie podoba się próba podważenia ich dominacji. Świta ci może teraz dlaczego używanie takiej retoryki upodabnia cię do teistów?
>Jakie to racjonalne.
Czyżby twoje zdanie było jedynym kryterium racjonalności?
>Dlaczego zakładasz że ja czuje się prześladowany ?
Może dlatego, że tak piszesz?
>A podwójne standardy, wierzący mają nie mieć prawa do np procesji, promowania swoich poglądów, czy lobbowania ich, jednocześnie do wszystkich tych rzeczy mają mieć prawo wszyscy inni, wiec czym jest to jak nie podwójny standardem ?
A słyszałeś ty kiedyś jak wierzący promują swoje poglądy i jak w ich wykonaniu wygląda kultura dyskusji, np. tacy mordercy dzieci nienarodzonych, albo beton, którego nie rozpuściłby kwas solny (pełne katolickiej miłości bliźniego słowa biskupa Pieronka). A procesje niech sobie robią, wkoło kościoła. Nie widzę powodów dla których przestrzeń publiczna miałaby być anektowana przez jedno wyznanie, co nawet bardziej widać na przykładzie krzyża w sejmie.
>I bardzo zgrabny cytat, który jest esencją mojego poglądu.
>"Nie aprobuję tego, co mówisz, ale będę walczył do śmierci o twoje prawo do mówienia tego, co myślisz".
Bardzo ładny cytat, ale ja nie mam zamiaru walczyć za twoje prawa. Twoja wizja państwa zdecydowanie nie pokrywa się z moją, pomagać więc ci nie zamierzam.
>Z braku kultury i tolerancyjnej moderacji ?
Jak dokładnie brzmiał ten cytat o źdźble w oku bliźniego i belce we własnym?
Peruniec (298 punktów)
>Czyżbyś nawet tego nie pojmował?
Było by miło raz kiedyś przeczytać uzasadnienie.

>Walczący ateista to wymysł religiantów
To jak nazwiesz osoby które chcą zakazania religii, zakazania noszenia widocznych symboli danej religii, czy chociażby rzeczy jak wyzywanie, plucie na modlące się staruszki bo to ciemnogród, mohery.
Jak dla mnie to jest walczący ateizm.

>Czyżby twoje zdanie było jedynym kryterium racjonalności?
Racjonalność powinna zakładać otwartość umysłu i ogólnie otwarcie na argumenty, a ja ciągle słyszę argumenty personalne

>Może dlatego, że tak piszesz?
To zacytuj taki fragment.

>A słyszałeś ty kiedyś jak wierzący promują swoje poglądy i jak w ich wykonaniu wygląda kultura dyskusji, np. tacy mordercy dzieci nienarodzonych, albo beton, którego nie rozpuściłby kwas solny (pełne katolickiej miłości bliźniego słowa biskupa Pieronka).
Czyli zabraniasz im prawa do posiadania poglądów bo są złe/głupie/obraźliwe ?
Czyli jednym słowem promujesz brak równości wobec prawa, jednym słowem hipokryzja.

>A procesje niech sobie robią, wkoło kościoła. Nie widzę powodów dla których przestrzeń publiczna miałaby być anektowana przez jedno wyznanie
Dlatego że prawnie każda grupa które chce co manifestować i spełniająca kryteria ma do tego prawo.

>Jak dokładnie brzmiał ten cytat o źdźble w oku bliźniego i belce we własnym?
Proszę bardzo wskaż mi jedną moja wypowiedz gdzie obrażam innych dyskutantów, lub używam dziwnych określeń.
03-11-2013 11:20 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Było by miło raz kiedyś przeczytać uzasadnienie.
Byłoby miło gdybyś przeczytał resztę mojego postu. Uzasadnienie było, ale być może ci nie pasowało.
>To jak nazwiesz osoby które chcą zakazania religii, zakazania noszenia widocznych symboli danej religii, czy chociażby rzeczy jak wyzywanie, plucie na modlące się staruszki bo to ciemnogród, mohery.
Nazwę takie osoby twoim wymysłem. Kto tu chce zakazania religii? Któryś z chochołów stworzonych przez ciebie? Przeciw widocznym symbolom nic nie mam, ale zakaz ich noszenia to również żadna tragedia i raczej więcej mająca wspólnego ze świeckim państwem niż ateizmem. A ludzie plujący na biedne mohery to banda chamów (jeśli rzecz jasna istnieją gdziekolwiek poza twoją wyobraźnią).
>Racjonalność powinna zakładać otwartość umysłu i ogólnie otwarcie na argumenty, a ja ciągle słyszę argumenty personalne
Ty ciągle słyszy to co chcesz usłyszeć.
>To zacytuj taki fragment.
Cytat:
A portal mimo miana racjonalnego, jest szczerze bardzo hermetyczny w poglądach i wrogi osobą z innymi poglądami, czego ja najlepszym przykładem.
albo Cytat:
Tylko że to nie dotyczy tylko mnie, ale ogólnie na forum jest wyraźnie odczuwalna wrogość dla ludzi o innych poglądach

>Czyli zabraniasz im prawa do posiadania poglądów bo są złe/głupie/obraźliwe ?
Czyli zwracam uwagę na ich kulturę wypowiedzi i być może nawet potencjalne groźby. Rzecz jasna nazwanie kogoś bezpodstawnie mordercą to taki małe miki tak? A nie dajmy na to oszczerstwo?
>Czyli jednym słowem promujesz brak równości wobec prawa, jednym słowem hipokryzja.
Jako teista (albo zwolennik) zapewne coś o tym wiesz.
>Dlatego że prawnie każda grupa które chce co manifestować i spełniająca kryteria ma do tego prawo.
Tak? A taka nazistowska manifestacja połączona z małym pogromikiem też byłaby legalna?
>Proszę bardzo wskaż mi jedną moja wypowiedz gdzie obrażam innych dyskutantów, lub używam dziwnych określeń.
Dziwnych określeń to w co drugim poście używasz bo najwyraźniej z polskim masz problem. Zaś co do obrażania dyskutantów to obrażasz jedynie ich inteligencję swoimi próbami obrony absurdalnych stanowisk.
Peruniec (298 punktów)
>Byłoby miło gdybyś przeczytał resztę mojego postu.
To je zacytuje, bo ja go nie widzę.

>Kto tu chce zakazania religii?
Wypowiedzi w internecie, możliwe że to czysty trolling ale istnieje.

>ale zakaz ich noszenia to również żadna tragedia
Poza tym że jest mało demokratyczne.

>A ludzie plujący na biedne mohery to banda chamów
Zdajesz sobie sprawę że określanie moher jest często używana na staruszki chodzące do kościoła, które nic nikomu złego nie robią.

>Cytat:
A portal mimo miana racjonalnego, jest szczerze bardzo hermetyczny w poglądach i wrogi osobą z innymi poglądami, czego ja najlepszym przykładem.
albo Cytat:
Tylko że to nie dotyczy tylko mnie, ale ogólnie na forum jest wyraźnie odczuwalna wrogość dla ludzi o innych poglądach
Ha ha i to ma świadczyć że się czuje prześladowany ? to się nazywa nadwrażliwość.
Są to moje spostrzeżenia na temat tego forum, i nie ma to nic wspólnego z prześladowaniem.

>Czyli zwracam uwagę na ich kulturę wypowiedzi i być może nawet potencjalne groźby. Rzecz jasna nazwanie kogoś bezpodstawnie mordercą to taki małe miki tak? A nie dajmy na to oszczerstwo?
Czyli czujesz się urażony, zgłaszasz to z powództwa cywilnego, gdzie tu widzisz problem ?
Szczególnie że to są twoje słowa
A słyszałeś ty kiedyś jak wierzący promują swoje poglądy i jak w ich wykonaniu wygląda kultura dyskusji, np. tacy mordercy dzieci nienarodzonych, albo beton, którego nie rozpuściłby kwas solny (pełne katolickiej miłości bliźniego słowa biskupa Pieronka).
W odpowiedzi na moje
A słyszałeś ty kiedyś jak wierzący promują swoje poglądy i jak w ich wykonaniu wygląda kultura dyskusji, np. tacy mordercy dzieci nienarodzonych, albo beton, którego nie rozpuściłby kwas solny (pełne katolickiej miłości bliźniego słowa biskupa Pieronka).
Wiec sugeruje to że chciałbyś żeby zakazano im wypowiadania swoich poglądów.

>Jako teista (albo zwolennik) zapewne coś o tym wiesz.
Ad personam, merytorycznie bym prosił.

>Tak? A taka nazistowska manifestacja połączona z małym pogromikiem też byłaby legalna?
Piękna hiperbola i manipulacja.
Czy pogrom spełnia kryteria prawne ? Nie.
Czy nazistowska ideologia spełnia kryteria prawne ? Nie.
Więc odpowiadając na twoje pytanie nie była by legalna.

Ale teraz jak to wygląda w USA, można zorganizować manifestację nazistów, i iść w mundurach SS, głosić sobie hasła że Hitler bym miłym człowiekiem, i jest to legalne tak długo jak długo nie odnosi się to do konkretnych ludzi, grup itp.
Według mnie jest to istota demokracji.

>Zaś co do obrażania dyskutantów to obrażasz jedynie ich inteligencję swoimi próbami obrony absurdalnych stanowisk.
Czyli najpierw mi coś zarzucasz, kiedy proszę o uzasadnienie, piszesz to co napisałeś.
Piękna argumentacja.
03-11-2013 11:47 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>>Byłoby miło gdybyś przeczytał resztę mojego postu.
Po raz kolejny mógłbym próbować opisywać ślepemu kolory, ale rozmowa z tobą to jak gra w szachy z gołębiem. Wobec tego zrobię to co powinienem zrobić dawno - zignoruję trolla.
02-11-2013 21:44 
 Ocena 4 na 4
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Hmm jak wspominałem po prostu na tym forum jest mniej wątków ciekawych dla mnie niż na innym moim forum historycznym, a wątki strcite historyczne które mnie interesują raczej nie pasują do tego forum

Pociągnij wątki historyczne i jeśli zrobisz je profesjonalnie zdziwisz się jak profesjonalny może być odzew. Na tym forum są ludzie o szerokich zainteresowaniach i są mole książkowe o wiedzy porównywalnej z małymi bibliotekami. Zdarza mi się z nimi dyskutować bądź nie zgadzać.

>A jak już wspominałem dla mnie rozważanie o bogu to rozrywka, nie jakaś walka światopoglądów.

Artykuł 196 kodeksu karnego świeckiego państwa Rzeczpospolitej Polskiej trochę to zdanie unicestwia.
Podobnie jak artykuł 18 ustęp 2 ustawy o radiofonii i telewizji - audycje lub inne przekazy powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości.

KRRiT tak broniła pedofilii i ukarała Superstację, że nawet nie odpowiedziała mi za co dokładnie Superstację ukarała.

>Ja wchodzę z pozycji sceptycznej, negującej ale nie dlatego że jestem wierzący tylko dlatego że nie zgadzam się z argumentacją ateistów, i szczerze mnie irytują walczący ateiści tak samo jak walczący wierzący.

Peruniec poczytaj swoje wypowiedzi w których bronisz nadpraw teistów.

Walczący islamista wysadza budynki i morduje ludzi. Walczący chrześcijanin wysadza ludzi i ich morduje. Walczący ateista jest uznawany za takiego jeśli napisze, że nie zgadza się z prześladowaniem ateistów przez ponoć świeckie państwa. Rozumiesz teraz, co mam na myśli, że masz teistyczną perspektywę.


>Szczególnie że jedni i drudzy stosują podwójne standardy, które prezentuje np Ivan Denisowicz.

Akurat jego powinieneś szanować, bo ma więcej cierpliwości do Ciebie niż większość tutaj, bo z Tobą dyskutuje, co jest oznaką szacunku, gdyż zakłada, że można do Ciebie dotrzeć lub wymienić poglądy. Zaufaj mi, osoba nie pisząca z Tobą albo Ciebie nie zauważa albo Ciebie nie szanuje albo postawiła na Ciebie kreskę.

>Tylko że to nie dotyczy tylko mnie, ale ogólnie na forum jest wyraźnie odczuwalna wrogość dla ludzi o innych poglądach, tutaj więcej razy byłem określony dziwnymi określeniami niż na moim forum historycznym, gdzie mi się zdarzało wykłócać z twardogłowymi prawakami, chociaż uczciwie przyznając tam byłem komunistą parę razy

Ponownie czy ktoś skorzystał z prawa polskiego umożliwiającego mu nadprawa w stosunku do Ciebie. Czy byłeś poddany presji ? Czy wywierano nacisk na Twoją rodzinę ? Czy niezgodnie z ustawą o danych osobowych ktoś z ambony mówił o Tobie ? Jak na osobę o zainteresowaniach historycznych masz kiepską spostrzegawczość.

>Co mnie trochę drażni ogólnie lewicowach, historia ma służyć jakiemuś celowi, gdzie dla mnie historia jest celem samym w sobie.

Ateistom zarzuca się hedonizm. My jednak chcemy, by wiele rzeczy było przydatnych, gdyż mamy mało czasu jako jednostki. Cel sam w sobie jest hedonizmem. Jeśli jednak na podstawie wydarzeń historycznych jesteś w stanie uniknąć błędów przeszłości jest szansa, że na podstawie teraźniejszości też będziesz sobie lepiej radził.
Wyciąganie wniosków to jest inteligencja. Używanie inteligencji czyli wyciągniętych wniosków to już wspaniała umiejętność.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Peruniec (298 punktów)
>Pociągnij wątki historyczne i jeśli zrobisz je profesjonalnie zdziwisz się jak profesjonalny może być odzew.
Gwarantuje że by tak nie było, bo mnie akurat historia polityczna interesuje w niedużym stopniu, dużo bardziej interesuje mnie historia wojskowości, i to zdecydowanie w skali mikro, więc dyskusje o wyparciu broni miotającej przez palną, lub tym podobne to nie ta forum.

>Artykuł 196 kodeksu karnego świeckiego państwa Rzeczpospolitej Polskiej trochę to zdanie unicestwia.
Podobnie jak artykuł 18 ustęp 2 ustawy o radiofonii i telewizji
Co nie jest akurat tematem o bogu, tylko o KK, co nie jest tym samym.
Antyklerykalizm ma bardzo długie tradycje w Polsce, i bycie wierzący nie przeszkadza w byciu antyklerykałem.
I o ile katolickie wchodzenie z butami mnie denerwuje, o tyle z punktu widzenia absolutnie nie religijnego, bo tak samo denerwuje mnie wchodzenie z butami przez prawaków.

>Walczący ateista
To ja mam jednak całkowicie inne zdanie o walczących ateistach, są to ludzie którzy walczą z każdym przejawem religii, i stosują takie same metody czy sposób myślenia jak walczący wierzący.

>Czy byłeś poddany presji ? Czy wywierano nacisk na Twoją rodzinę ?
Powiem tak, od czasu gimnazjum nie chodziłem do kościoła, nie mam bierzmowania a na religii na którą chodziłem (bo była w środku lekcji, jedyne uciskanie mnie przez KK)i robiłem tam dokładnie nic , a tak samo w liceum, jakoś nie miałem żadnych nieprzyjemności, żadnego ostracyzmu nic.
Ba w Liceum większość mojej klasy nie chodziła na religię, nawet jeśli to byli katolicy, bo im się nie chciało wstawać 2 godziny wcześniej.
Więc ja się naprawdę uciskany nie czuje.

>Czy niezgodnie z ustawą o danych osobowych ktoś z ambony mówił o Tobie ?
Powiem tak raczej wątpię, ale skąd mam to wiedzieć skoro w kościele nie bywam ?

>Jak na osobę o zainteresowaniach historycznych masz kiepską spostrzegawczość.
Nie rozumiem co ma spostrzegawczość do mojego zainteresowania jakie tarcze mieli X wieczni Słowianie (i to nie jest kpina).

>Jeśli jednak na podstawie wydarzeń historycznych jesteś w stanie uniknąć błędów przeszłości jest szansa, że na podstawie teraźniejszości też będziesz sobie lepiej radził.
Tylko że w takim razie historia jest tylko narzędziem, tak jak często jest narzędziem politycznym, szczególnie że to o czym mówisz dotyczy historii politycznej, a nie tej która mnie interesuje .
03-11-2013 11:40 
 Ocena 4 na 4
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Gwarantuje że by tak nie było, bo mnie akurat historia polityczna interesuje w niedużym stopniu, dużo bardziej interesuje mnie historia wojskowości, i to zdecydowanie w skali mikro, więc dyskusje o wyparciu broni miotającej przez palną, lub tym podobne to nie ta forum.

Spróbuj, co Ci szkodzi. Nie zakładaj z góry, że kilkuset aktywnych i kilka tysięcy pasywnych członków tej strony nie zaskoczy w jakimś temacie. Ja na dłuższą metę jestem optymistą.

>Co nie jest akurat tematem o bogu, tylko o KK, co nie jest tym samym.
>Antyklerykalizm ma bardzo długie tradycje w Polsce, i bycie wierzący nie przeszkadza w byciu antyklerykałem.
>I o ile katolickie wchodzenie z butami mnie denerwuje, o tyle z punktu widzenia absolutnie nie religijnego, bo tak samo denerwuje mnie wchodzenie z butami przez prawaków.

Peruniec nie wiem czy czytałeś te artykuły. Jeden i drugi dają przewagę teistom nad ateistami z czego drugi oprócz przewagi teistów nad ateistami, rozdziela jeszcze teistów na tych bardzo godnych pomocy i takich godnych pomocy.
Nie są więc o krk, tylko są o głównie o dyskryminacji ateistów przez przez państwo. Drugi dodatkowo dorzuca w razie czego wyższość krk nad innymi teistami.
Co jest bardzo złe - teoretycznie pierwszy jest napisany w porządku tylko jest używany przez przygłupów i polskie sądy nie wiedzieć czemu się, przynajmniej w fazie początkowej, do interpretacji przygłupów przychylają.
W rozmowie/dyskusji publicznej/radiowej/telewizyjnej/transmitowanej te artykuły w połączeniu z możliwym przygłupim sędzią i niestety gwarantowaną przygłupią KRRiT powodują, że masz udowodnioną każdą dyskusję o bogach, ponieważ Twój przeciwnik dostaje karę finansową czy też ląduje w więzieniu, co jest ważniejsze niż przegrana na argumenty dyskusja.
Kolejna sprawa a propo Twojej teistycznej perspektywy. Peruniec nie ma czegoś takiego jak bogowie w oderwaniu od wiernych/kościołów/związków wyznaniowych i ich zysku/dobrobytu/przewagi/dominacji/kontroli. Każdy temat bogów/religii jest bardzo i bezpośrednio powiązany z tymi plusami dla wiernych. Po to teiści wpychają swoje bzdury do prawa prawdziwego, bo istniejące tylko w ich głowach nic im nie dają poza dobrym lub złym samopoczuciem.


>To ja mam jednak całkowicie inne zdanie o walczących ateistach, są to ludzie którzy walczą z każdym przejawem religii, i stosują takie same metody czy sposób myślenia jak walczący wierzący.

1)Wypalają religię w konkretnym miejscu do gołej ziemi.
2) Urażają biednego teistę wykazując mu jego głupotę lub nieznajomość własnej doktryny.
3)Wyżynają całe cywilizacje/religie/grupy społeczne/rasy i czasami prześladują mniejszości seksualne lub konkretne płcie.
A przepraszam 1 i 3 to teiści.
Peruniec ja proponuję, by prześladować tych ateistów zgodnie z punktem 3. Właściwie bez walczących ateistów to byśmy mieli takie coś jak dominacja konkretnej religii na konkretnym terenie. Zniknęłaby ta obrzydliwa tolerancja.
PRZEPRASZAM ZA CAPSLOCK. PERUNIEC MASZ TAK TEISTYCZNĄ PERSPEKTYWĘ/PUNKT WIDZENIA, ŻE ZĘBY BOLĄ.

>Powiem tak, od czasu gimnazjum nie chodziłem do kościoła, nie mam bierzmowania a na religii na którą chodziłem (bo była w środku lekcji, jedyne uciskanie mnie przez KK)i robiłem tam dokładnie nic , a tak samo w liceum, jakoś nie miałem żadnych nieprzyjemności, żadnego ostracyzmu nic.
>Ba w Liceum większość mojej klasy nie chodziła na religię, nawet jeśli to byli katolicy, bo im się nie chciało wstawać 2 godziny wcześniej.
>Więc ja się naprawdę uciskany nie czuje.

Wiesz komu to zawdzięczasz? Zawdzięczasz to ludziom, których nazywasz walczącymi ateistami. Podnieśli kiedyś głowę, rozejrzeli się i spostrzegli, że nie są sami, teiści też zauważyli, że mają do czynienia ze zbyt dużą i co ważniejsze wartościową grupą. Stało się to samo, co u ich krewniaków narodowców/nazistów. Brak przewagi 40/1 i kisiel w majtach. Tym bardziej, że intelektualnie "walczący ateista" miażdży teistów w wielkich grupach.
Nawet sobie nie zdajesz sprawy, że to że masz religię na początku czy na końcu wymagało setek interwencji. To że możecie na nią nie chodzić też wymagało setek interwencji.
Peruniec naucz się wyciągać wnioski z historii, bo będziesz jak nowonarodzony gryzoń ślepy, głuchy, goły i bezbronny.

>Powiem tak raczej wątpię, ale skąd mam to wiedzieć skoro w kościele nie bywam ?

Bez "walczących ateistów" spotykałbyś setki "życzliwych", co by Ci takie rzeczy mówili.

>Nie rozumiem co ma spostrzegawczość do mojego zainteresowania jakie tarcze mieli X wieczni Słowianie (i to nie jest kpina).

Ma wiele do tematu historia. Nie wiedziałem, że interesujesz się historycznym uzbrojeniem czy też historią wojskowości, co jest malutkim wycinkiem historii.

>Tylko że w takim razie historia jest tylko narzędziem, tak jak często jest narzędziem politycznym, szczególnie że to o czym mówisz dotyczy historii politycznej, a nie tej która mnie interesuje .

Nie mówię o historii politycznej.
Peruniec napiszę od razu, że nie chcę Ciebie obrazić w tym co napiszę teraz.
Czy zdajesz sobie sprawę, że tzw. harmonia dźwięków została odkryta jako zabawa intelektualna przez Greków ponoć przez Pitagorasa (jest to bardzo proste matematycznie). Religie były takie głupie, że niszczyły wszystko, co inne, co im pozostało do dziś. Na szczęście ktoś o zapędach historycznych znalazł to i wyciągnął wnioski i zastosował. W krk wszyscy byli zachwyceni, gdyż piękno muzyki z użyciem harmonii, było dla nich wprost porażające (są o tym teksty).
Nie wyciągnęli jednak wniosków, jako ogół, bo widzieli inność/pogańskość/zagrożenie byli debilami.
Na szczęście ponownie byli zapaleńcy, którzy z przeszłości wyciągali wnioski i na podstawie odkryć tworzyli rzeczy wspaniałe.

Peruniec proszę bądź tym zapaleńcem, a nie ogółem.


Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Peruniec (298 punktów)
>Spróbuj, co Ci szkodzi. Nie zakładaj z góry
Po prostu nie jest to tematem forum, więc jest to dla mnie po prostu dziwne, jeśli chce porozmawiać o historii to na forach historycznych.

>Co jest bardzo złe - teoretycznie pierwszy jest napisany w porządku tylko jest używany przez przygłupów i polskie sądy nie wiedzieć czemu się, przynajmniej w fazie początkowej, do interpretacji przygłupów przychylają.
No więc tak, to jest uprzywilejowana pozycja wierzących, i tutaj zgoda.

>Kolejna sprawa a propo Twojej teistycznej perspektywy. Peruniec nie ma czegoś takiego jak bogowie
Bóg deistyczny o jakim ja tylko dyskutuje, nie ma nic wspólnego z religią.

>Peruniec ja proponuję, by prześladować tych ateistów zgodnie z punktem 3. Właściwie bez walczących ateistów to byśmy mieli takie coś jak dominacja konkretnej religii na konkretnym terenie. Zniknęłaby ta obrzydliwa tolerancja.
PRZEPRASZAM ZA CAPSLOCK. PERUNIEC MASZ TAK TEISTYCZNĄ PERSPEKTYWĘ/PUNKT WIDZENIA, ŻE ZĘBY BOLĄ.
Po pierwsze wolności osobiste w tym wyznania/braku popierały bardzo różne osoby i to ma związek z ideologią a nie z religijnością danej osoby.
Po drugie istniały państwa które skazywały za wiarę, ale nie o tym mówię.
Jeśli uważasz że sprawiedliwe jest pozbawianie wierzących praw jakie posiadają inni obywatel to jest coś nie tak.
Bo czytając niektóre wypowiedzi mam wrażenie ateiści by chcieli nie zrównania wszystkich ale zajęcie uprzywilejowanej pozycji religii.

>Wiesz komu to zawdzięczasz? Zawdzięczasz to ludziom, których nazywasz walczącymi ateistami.
Szczerze mówiąc nie wiem, ale raczej stawiał bym na dobrobyt społeczny i masowy konsumpcjonizm, bo zadowolony najedzony człowiek nie potrzebuje boga.
A w skali mikro to raczej delikatnej biurokratycznej świeckości.

>Bez "walczących ateistów" spotykałbyś setki "życzliwych", co by Ci takie rzeczy mówili.
Jasne, akurat z historii wiadomo bardzo dobrze to że ludzie specjalnie religijni to nie byli nigdy, mogli być na pokaz lub czasami, ale jednocześnie być być dużo bardziej anty niż ludzie dzisiaj.

>Ma wiele do tematu historia.
Nadal nie rozumiem co ma spostrzegawczość (i w jakim sensie spostrzegawczość ?) do znajomości historii ?

>Nie mówię o historii politycznej.
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia do czego ma się odnosić ten fragment i jaki ma być jego sens.
03-11-2013 10:21 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Akurat jego powinieneś szanować, bo ma więcej cierpliwości do Ciebie niż większość tutaj, bo z Tobą dyskutuje, co jest oznaką szacunku, gdyż zakłada, że można do Ciebie dotrzeć lub wymienić poglądy. Zaufaj mi, osoba nie pisząca z Tobą albo Ciebie nie zauważa albo Ciebie nie szanuje albo postawiła na Ciebie kreskę.
100% racji.
Spora grupa - co inteligentniejszych osób - tak tu postępuje, choć czasem głupota połączona z zadufaniem jest tak porażająca, iż wytrzymać trudno i wchodzi się - w nic lub niewiele wnoszące - rozmowy z trollami. Warto też pamiętać, że głupie inspiracje mogą stać się impulsem do ciekawych rozmów i pokazania racjonalnego stanowiska w jakiejś sprawie.
Tu tak wielokrotnie już się zdarzało.

Pozdrawiam.

@@@
.
24-10-2013 22:18 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> nie da się udowodnić istnienia boga to prawda, tak samo nie da się obalić możliwości jego istnienia

Którego boga?
Celecrin (6386 punktów)
>W miejsce boga deistycznego można wstawić "ekierka", "segregator", "hefalump" i będzie miało zastosowanie.
Wiesz co to jest "bóg deistyczny"? To bóg którego "nie ma". Bezosobowa forma która stworzyła świat jako działający mechanizm i nie ingeruje w niego (poszła sobie gdzieś).
>W miejsce boga deistycznego można wstawić "ekierka", "segregator", "hefalump" i będzie miało zastosowanie.
Do czego? Nie, może lepiej nie pisz...
Możesz sobie ekierkę wstawiać gdzie lubisz ale teoretycznie nie do obalenia znaczy "nie do obalenia". Nie przekraczaj teoretyczności teorii .
hamp (3461 punktów)
Peruniec, mam coś dla ciebie: klik


"We don't see things as they are, we see them as we are."
-Anais Nin
Peruniec (298 punktów)
W końcu znalazłem to czego szukałem, jako że nie udało mi się wyjaśnić o co mi chodzi, zacytuje.

świat nawiedzany przez demony - Carl Sagan.
Jemu chyba nikt nie zarzuci że miał teistyczną percepcję.
We fragmencie, nie ma konkretnie wymienionego boga, jednak jest on tak samo zasadne.
A jeśli to będzie za mało mogę poszukać jakiegoś podręcznika do logiki.

17-11-2013 20:05 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Oczywiście można twierdzić że jestem prostakiem, czy mam zamknięty umysł, ale ja naprawdę nie czuje potrzeby a na pewno ważnej potrzeby definiowania mojego stosunku do boga.
Pańskie zainteresowania są Pańskim problemem natomiast nie może Pan innym nakazywać przedmiotu ich zainteresowań. Są teologowie i są religioznawcy, których zarówno Bóg, jak i ludzkie relacje z tym wyobrażeniem bardzo interesują.
Na naszym forum sporo takich. Ateizm nie jedno ma imię i nie jednakowe przekonania wszystkich odrzucających nadnaturalizm łączą: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,564406#w564773

Nie czuję się ateistą i chyba też nim nie jestem. Myślę, że dlatego z dużym rozbawieniem i satysfakcją przeczytałem w 58 numerze "Res Humana" tezę Alfreda Rachalskiego, że nazywanie kogoś ateistą, jest tak samo uzasadnione jak nazywanie kobiet a-mężczyznami. Jestem religioznawcą opierającym swój światopogląd na naturalizmie ontologicznym, a więc do której szufladki Pan chce mnie upchnąć? Dodam, że wcale nie bolą mnie epitety: "wojujący ateista", "antyklerykał", "bezbożnik", "fanatyk niewiary. Swoje poglądy łączę z racjonalizmem, a racjonalizm z nauką.
Nawiązuje do tego Carl Sagan w "Świecie nawiedzanym przez demony":
Po raz kolejny powtórzę, że jednym z powodów, dla którego nauka tak dobrze, jest to, że ma wbudowany w nią samą mechanizm selekcji błędów. W nauce nie istnieją zakazane pytania ani kwestie pyt wrażliwe lub delikatne, by je badać, ani uświęcone prawdy. Ta otwartość na nowe idee w połączeniu z najbardziej rygorystycznym sceptycyzmem wobec wszystkich idei pozwala na odróżnienie ziarna od plew. Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś mądry, dystyngowany lub wielbiony. Musisz udowodnić swą tezę przed zdeterminowanymi i znającymi problem krytykami. Ceni się tu różnorodność poglądów i dyskusje. Zachęca się do głoszenia opinii odmiennych w kwestiach podstawowych, a także różniących się szczegółami.
/str. 45/

>W końcu znalazłem to czego szukałem, jako że nie udało mi się wyjaśnić o co mi chodzi, zacytuje.
>świat nawiedzany przez demony - Carl Sagan.
>Jemu chyba nikt nie zarzuci że miał teistyczną percepcję.
(Tak Sagan jest wart polecenia, ale nie wyrwane z kontekstu nawet bez podania strony jakieś strzępki jego wypowiedzi. W poważnych szkołach średnich uczą, iż tak się nie godzi.)
Ale Jungowi chyba można ją choć trochę zarzucić, a przynajmniej "teistyczną percepcję" dobrze rozumiał:
W pochodzącej z 1958 roku książce "Nowoczesny mit. O rzeczach widywanych na niebie" Carl Gustav Jung w podobny sposób potraktował doniesienia na temat niezidentyfikowanych obiektów latających. Nie wdając się w jałowy jego zdaniem i w pewnym sensie niemożliwy do rozstrzygnięcia spór o to, czy jacyś "materialni" kosmici faktycznie odwiedzają Ziemię w swoich ekscentrycznych powietrznych statkach, Jung postanowił potraktować UFO jako zjawisko psychiczne. Jako pewne zbiorowe wyobrażenie, zbiorową ideę, poruszającą wyobraźnię współczesnych mu ludzi, obecną zarówno na rozmaitych poziomach kultury masowej, jak i w poważnej, naukowej debacie.

Wnioski Junga były dla wielu tak zwanych ufologów i fascynatów tej tematyki, delikatnie mówiąc, oburzające. Jung twierdził bowiem, iż owa niezwykła popularność motywu przybyszów z kosmosu jest świadectwem głębokiego kryzysu religijnego, jaki dotknął XX-wieczne zachodnie społeczeństwo. Zdaniem Junga tradycyjne formy życia religijnego wyschły niczym koryta rzek podczas suszy. Chrześcijaństwo, będące przez prawie dwa tysiące lat podstawowym budulcem zachodniego światopoglądu, przestało nadążać za odkryciami nauki, które - z mechaniką kwantową i teorią względności na czele - rozsadziły dotychczasowy statyczny, bezpieczny obraz rzeczywistości.


A dlaczego ktokolwiek miałby twierdzić, iż jest Pan prostakiem o zamkniętym umyśle? Przecież to co jesteśmy intelektualnie warci uwidocznia się już po kilku postach i dlatego dosyć często tu powtarzam, iż nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.

Miłego dnia.

@@@
.
Peruniec (298 punktów)
(Tak Sagan jest wart polecenia, ale nie wyrwane z kontekstu nawet bez podania strony jakieś strzępki jego wypowiedzi. W poważnych szkołach średnich uczą, iż tak się nie godzi.)

Po pierwsze nie jest to wyrwane z kontekstu, jest to zacytowany jeden konkretny ustęp, odnośnie jednego błędu logicznego, tego który jest przedmiotem tej dyskusji.
A proszę bardzo.
Strona 225, rozdział 12 Piękna sztuka wykrywania nonsensów.


>Nawiązuje do tego Carl Sagan w "Świecie nawiedzanym przez demony":
>Po raz kolejny powtórzę, że jednym z powodów, dla którego nauka tak dobrze, jest to, >że ma wbudowany w nią samą mechanizm selekcji błędów...
Cytaty jakże trafny, i jak bardzo od rzeczy.

>"antyklerykał"
Jak już się czepiam, to antyklerykalizm nie ma nic wspólnego z wiarę.

W ogóle ciekawe jest to że cały post, w dodatku taki długi posiada merytorycznej treści.
18-11-2013 16:17 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>(Tak Sagan jest wart polecenia, ale nie wyrwane z kontekstu nawet bez podania strony jakieś strzępki jego wypowiedzi. W poważnych szkołach średnich uczą, iż tak się nie godzi.)

Apel do niewiedzy - twierdzenie, że gdy nie udowodniono, że coś jest fałszywe, musi to być prawdziwe i odwrotnie (np.: "Nie ma przekonujących dowodów, że UFO nie odwiedzają Ziemi, więc UFO istnieje, a gdzieś we wszechświecie rozwinęło się inteligentne życie". Lub: "Może istnieć niewyobrażalnie wielka liczba innych światów, ale nie ma dowodów, że gdziekolwiek nastąpił większy rozwój moralny niż na Ziemi, tak więc nadal jesteśmy centralnym miejscem we wszechświecie"). Tę niechęć do przyjęcia niepewności można skrytykować jednym zdaniem: brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska nie jest dowodem na brak występowania tego zjawiska.
>Po pierwsze nie jest to wyrwane z kontekstu, jest to zacytowany jeden konkretny ustęp, odnośnie jednego błędu logicznego, tego który jest przedmiotem tej dyskusji.
>A proszę bardzo.
>Strona 225, rozdział 12 Piękna sztuka wykrywania nonsensów.
Tak, jest to dobry zestaw przykładów do rozpoznawania najczęściej stępujących i najbardziej niebezpiecznych błędów logicznych i retorycznych i dlatego warto go czytelnie przedstawić pod naszą refleksję:

Każdy dobry zestaw do wykrywania niedorzeczności, prócz sposób dokonywania oceny, czy dane twierdzenie może zostać uznane za element wiedzy o świecie, musi nauczać nas również tego, czego powinniśmy robić. Jest to pomocne do rozpoznawania najczęściej występujących i najbardziej niebezpiecznych błędów logicznych i retorycznych. Wiele dobrych przykładów takich błędów pochodzi ze świata religii i polityki, ponieważ osoby zajmujące się tymi dziedzinami często zmuszone do usprawiedliwiania pewnych sprzecznych ze s twierdzeń. Wśród tych błędów spotyka się takie oto argumenty:

• Ad hominem - łac.: do człowieka - to atak na przeciwnika w dyskusji, a nie na jego argumenty (np.: "Doktor Smith jest znaną fundamentalistką biblijną, a więc jej zastrzeżenia do teorii ewolucji n powinny być rozpatrywane poważnie").

• Argumenty wysuwane przez autorytet (np.: "Prezydent Richard Nixon powinien być ponownie wybrany, ponieważ ma tajemny plan zakończenia wojny w południowo-wschodniej Azji", ale była to tajemnica, więc elektorat nie miał możliwości oceny zalet tego planu; argument zachęcał do zaufania mu tylko dlatego, że był prezydentem. Jak się później okazało, argument był błędny).

• Argument oparty na niekorzystnych następstwach (np.: "Bóg wymierzający kary i nagrody, musi istnieć, ponieważ gdyby Go nie było, społeczeństwo w ogóle nie szanowałoby prawa i byłoby niebezpieczne, prawdopodobnie nawet nie poddawałoby się rządzeniu". Lub: "Oskarżony w publicznie znanym procesie powinien zostać uznany za winnego, w przeciwnym przypadku będzie to zachęta dla innych mężczyzn, by mordowali swoje żony").

Apel do niewiedzy - twierdzenie, że gdy nie udowodniono, że coś jest fałszywe, musi to być prawdziwe i odwrotnie (np.: "Nie ma przekonujących dowodów, że UFO nie odwiedzają Ziemi, więc UFO istnieje, a gdzieś we wszechświecie rozwinęło się inteligentne życie". Lub: "Może istnieć niewyobrażalnie wielka liczba innych światów, ale nie ma dowodów, że gdziekolwiek nastąpił większy rozwój moralny niż na Ziemi, tak więc nadal jesteśmy centralnym miejscem we wszechświecie"). Tę niechęć do przyjęcia niepewności można skrytykować jednym zdaniem: brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska nie jest dowodem na brak występowania tego zjawiska.

• Specjalne odwołanie, często w celu wytłumaczenia teorii o zawiłych problemach retorycznych (np.: "Dlaczego miłosierny Bóg skazał przyszłe pokolenia na cierpienia tylko dlatego, że jedna kobieta spowodowała, że jeden mężczyzna wbrew zakazom zjadł jabłko?" Specjalne odwołanie: "Nie rozumiesz subtelnej doktryny wolnej woli". Lub: "Jak mogą istnieć równie boscy Ojciec, Syn i Duch Święty w jednej osobie?" Specjalne odwołanie: "Nie rozumiesz boskiej tajemnicy Trójcy Świętej". Lub: "Dlaczego Bóg pozwolił wyznawcom judaizmu, chrześcijaństwa i islamu - wszystkim nakazując miłość i współczucie - by wyrządzali tak wiele okrucieństwa przez tak długi okres?" Specjalne odwołanie: "Znowu nie rozumiesz tajemnicy wolnej woli, a poza tym niezbadane są wyroki Pańskie"),

• Błagalne pytanie, nazywane również wymuszaniem odpowiedzi (np.: "Musimy wprowadzić karę śmierci, by odwieść ludzi od popełniania brutalnych przestępstw". Czy liczba takich przestępstw rzeczywiście obniża się, gdy wprowadza się karę śmierci? Lub: "Kursy akcji giełdzie spadły wczoraj z powodu korekty technicznej i realizowania zysków przez inwestorów". Czy istnieje niezależny dowód na przyczynową rolę "korekty" i "realizacji zysków"? Czy czegokolwiek dowiedzieliśmy się z tego rzekomego wyjaśnienia?).

• Wybór obserwacji, nazywany również wyborem okoliczności sprzyjających lub, jak określił to Francis Bacon, liczenie udanych trafień i opuszczanie pudeł (np.: "Państwo szczyci się prezydentami, których miało, ale nie wspomina o żyjących w nim seryjnych mordercach").

• Statystyka małych liczb - bliski krewny wyboru obserwacji ("Powiadają, że co piąty człowiek jest Chińczykiem. Jak to możliwe? Znam setki ludzi i żaden z nich nie jest Chińczykiem". Lub: "Trafiłem dziś trzy siódemki pod rząd. Dziś nie mogę przegrać").

• Niezrozumienie natury statystyki (np.: "Prezydent Dwight Eisenhower wyraził zdumienie i niepokój, dowiadując się, że połowa Amerykanów ma inteligencję poniżej średniej").


CDN

@@@
.
18-11-2013 16:17 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

• Nieścisłość (np. szczegółowe planowanie przygotowań na najgorszych z możliwości, do której zdolny jest potencjalny przeciwnik militarny, i jednoczesne wynikające z oszczędności ignorowanie wyników naukowych badań nad zagrożeniami dla środowiska, ponieważ nie są one "udowodnione"; przypisywanie zmniejszającej się średniej długości życia w byłym Związku Radzieckim wadom komunizmu występującym wiele lat temu, a nieprzypisywanie nigdy poziomu umieralności niemowląt w Stanach Zjednoczonych (obecnie najwyższego wśród krajów wysoko rozwiniętych) wadom kapitalizmu; uważanie /a realne, że wszechświat będzie istniał nieskończenie w przyszłości, a traktowanie jako niedorzeczność możliwości, że wszechświat ma nieskończoną historię w przeszłości). (...) Itd. Lista dalej się ciągnie.

Zapoznanie się z istnieniem takich logicznych i retorycznych błędów dopełnia nasz zestaw do wykrywania niedorzeczności. Podobnie jak Wszystkie narzędzia, również ten zestaw może być źle wykorzystywany, głosowany w złym kontekście lub nawet używany jako mechaniczny schemat zastępujący myślenie. Jednakże stosowany właściwie ułatwia nam orientację w świecie i - co nie jest bez znaczenia pomaga nam w ocenie własnych argumentów, zanim zademonstrujemy je innym osobom.

Po przeczytaniu tego wykazu nie pozostaje już nam inna możliwość niż zgodzenie się z Panem, iż "Po pierwsze nie jest to wyrwane z kontekstu, jest to zacytowany jeden konkretny ustęp, odnośnie jednego błędu logicznego, tego który jest przedmiotem tej dyskusji." Tu się całkowicie uwidoczniają Pańskie czyste intencje.

Cytat:
>Oczywiście można twierdzić że jestem prostakiem, czy mam zamknięty umysł, ale ja naprawdę nie czuje potrzeby a na pewno ważnej potrzeby definiowania mojego stosunku do boga.
Pańskie zainteresowania są Pańskim problemem natomiast nie może Pan innym nakazywać przedmiotu ich zainteresowań. Są teologowie i są religioznawcy, których zarówno Bóg, jak i ludzkie relacje z tym wyobrażeniem bardzo interesują.
Na naszym forum sporo takich. Ateizm nie jedno ma imię i nie jednakowe przekonania wszystkich odrzucających nadnaturalizm łączą.

Nie czuję się ateistą i chyba też nim nie jestem. (...) Jestem religioznawcą opierającym swój światopogląd na naturalizmie ontologicznym, a więc do której szufladki Pan chce mnie upchnąć? Dodam, że wcale nie bolą mnie epitety: "wojujący ateista", "antyklerykał", "bezbożnik", "fanatyk niewiary. Swoje poglądy łączę z racjonalizmem, a racjonalizm z nauką.

Nawiązuje do tego Carl Sagan w "Świecie nawiedzanym przez demony":

Po raz kolejny powtórzę, że jednym z powodów, dla którego nauka tak dobrze, jest to, że ma wbudowany w nią samą mechanizm selekcji błędów...

>Cytaty jakże trafny, i jak bardzo od rzeczy.
Teraz już łatwo zauważyć czy łączy się z zacytowanym wyżej wykazem, czy nie, a ponadto, czy spójny jest z całą moją wypowiedzią. Carla Sagana czytałem ponad 10 lat temu, ale jego wywody jakoś tam wówczas spójne mi się wydawały, co się teraz tu całkowicie potwierdza. Szanowny Panie to portal dla racjonalistów, tu trzeba myśleć.

>>>>Dodam, że wcale nie bolą mnie epitety: "wojujący ateista", "antyklerykał", "bezbożnik", "fanatyk niewiary. Swoje poglądy łączę z racjonalizmem, a racjonalizm z nauką.
>Jak już się czepiam, to antyklerykalizm nie ma nic wspólnego z wiarę.
Oczywiście! Tak samo jak i kler.

>W ogóle ciekawe jest to że cały post, w dodatku taki długi posiada merytorycznej treści.
Po polsku, to chyba należałoby napisać, iż cieszy Pana, że ciekawy post zawiera dużo merytorycznej treści, ale Panu pisanie po polsku wyraźnie sprawia trudność.

Miłego dnia.

@@@
.
e.h. (1 punktów)
Jeśli wzniosłeś się ponad teizm i atezim to jesteś Nadteistą. Czym jest nadteizm? Oficjalnie pod tą nazwą to go chyba jeszcze nie ma, ale to jest to coś co jest sercem każdej religii, poza słowami i wyobrażeniami, prawda ostateczna nie opisana w słowach tylko doświadczana bezpośrednio. Nie jest formą teorii, filozofii, czy teologii jak teizm i ateizm, a jest rzeczywistością poza wszelkimi teoriami i poglądami, czyli też wolnością od nich. Może to ciebie dotyczy, a może nie. Nazwa jest nie ważna: Bóg, Allah, Absolut, Ojciec, Pan, Rzeczywistość, Jedność, Jednia, Wolność, Miłość, Zbawienie, Wyzwolenie, Niebiosa itd.

Nie ma, jest - to tylko teorie i dwa końce jednego kija. Co jest poza nimi? Zobacz. Może to do ciebie.
Przemek J. (3008 punktów)
A możesz w prostych słowach napisać o co konkretnie Ci chodzi? Bo przyznam szczerze, że ja nie rozumiem Twojej wypowiedzi.

Trochę się domyślam (właściwie to bardziej zgaduję), że sugerujesz, ie ateizm to wiara w brak boga i postulujesz, żeby przestać roztrząsać ten problem (słuszny postulat) i przyjąć (znów na wiarę lub z innych pobudek, których nie wyartykułowałeś), że bóg to synonim na rzeczywistość. Tylko po co wprowadzać takie pomieszanie pojęć? W czym to ma pomóc, poza wprowadzeniem jeszcze większego bałaganu w definicjach?


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365