 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-11-2013 01:04 | Lengyel (2127 punktów) | Kto to zrobił?
3 na 3 | Na jednej z debat "dziedzińca dialogu" prof. Turski - deklarujący się jako ateista - przywołał popularny ostatnio pogląd, że fakt, iż współczesna nauka powstała tylko w kulturze zachodniej, pozostaje w ścisłym związku z drugim - że kultura ta przesycona jest chrześcijaństwem. Ponieważ niezupełnie się z tym twierdzeniem zgadzam, pytam, co o tym sądzicie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Jest rzeczą absolutnie pewną, że chrześcijaństwo miało (i ma) wpływ na kulturę i naukę. Ocena tego wpływu jest różna. Natomiast nie ma absolutnie żadnej pewności, co by było, gdyby zamiast chrześcijaństwa panowała inna religia lub ateizm. Dywagacje "co by było, gdyby..." już nieraz służyły za kanwę twórczości fantasy i tylko do tego się - IMO - nadają.
|
|
 | 6 na 6 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Natomiast nie ma absolutnie żadnej pewności, co by było, gdyby zamiast chrześcijaństwa panowała inna religia lub ateizm. << Za czasów komuny rząd też chwalił się, jak to się polepszyło w porównaniu z okresem przedwojennym. Tyle że porównanie z tym, jak poprawiło się w tym czasie w innych krajach dawało bardzo żałosny obraz tej komunistycznej poprawy. Z tą europejską kulturą jest pewnie tak samo, tyle że nie mamy odpowiedniego punktu odniesienia.
|
|
30 na 30 | mrgonzo (633 punktów) | Chrześcijanom "dziękuję" za spalenie Biblioteki Aleksandryjskiej! Wkład w nauke Kościoła Rzymsko-Katolickiego to chyba to, że nie zabili Galileusza? (ale przeprosili go za szykany i potepienie, po 359 latach!) że zakazywali sekcji zwłok? i że zakazywali wielu innych rzeczy uznając je za herezje... że już po stu latach z hakiem łaskawie "uznali" że ewolucja jest faktem (ale z tym to różnie w zależności od proboszcza no i wyznania chrześcijańskiego) teraz dziekuję za hamowanie badań nad komórkami macierzystymi i potępianie in vitro Nie no, tyle zawdzięczamy chrześcijaństwu, że nie wiem jak dziękować! A wszelkie kościoły wspierają tak naukę, że aż furczy! Rozbudowując wydziały teologiczne, gdzie przeprowadzają liczne eksperymenty i dokonują odkryć, które pomogą nam i przyszłym pokoleniom! Tak, zapewne gdyby nie chrześcijaństwo nie byłoby nauki w ogóle.
"300 YEARS AFTER THE ENLIGHTENMENT... WE HAVE TO HAVE A RALLY FOR THE f**kING OBVIOUS." -TIM MINCHIN
Jeśli już cos zawdzieczamy to starożytnym grekom i rzymianom bardziej czyli niechrześcijańskiemu antykowi.
|
|
 | -5 na 11 | worek kości (2937 punktów) | >Chrześcijanom "dziękuję" za spalenie Biblioteki Aleksandryjskiej!
Biblioteka w Aleksandrii płonęła wielokrotnie, które więc spalenie było dziełem chrześcijan? To z filmu "Agora"?
>Wkład w nauke Kościoła Rzymsko-Katolickiego to chyba to, że nie zabili Galileusza?
A Galileusz to się z choinki urwał? Jak to możliwe, że w świecie opanowanym przez chrześcijaństwo, które niby szerzyło ciemnotę i zabobon, zdobywali wykształcenie i stanowiska tacy ludzie jak Kopernik, Galileusz czy Newton?
>że zakazywali sekcji zwłok?
Kiedy? Bo już słynny obraz Rembrandta z 1632 roku - Lekcja anatomii doktora Tulpa - ilustruje coroczną publiczną sekcję zwłok.
>już po stu latach z hakiem łaskawie "uznali" że ewolucja jest faktem
Teorię ewolucji zaakceptował w 1950 roku Pius XII. Sto lat wcześniej mieliśmy rok 1850, a "O pochodzeniu gatunków" zostało opublikowane w 1859. Tymczasem zmodyfikowane, nowoczesne spojrzenie na ewolucję (zmiana perspektywy z osobnika na geny) datuje się zwykle od momentu ukazania się "Samolubnego genu" Dawkinsa w 1976 roku, czyli 26 lat po papieskiej encyklice. W którym więc momencie ewolucja, w takiej formie jak znamy ją dzisiaj, uznana została za fakt?
>teraz dziekuję za hamowanie badań nad komórkami macierzystymi
A za sprzeciw dla eksperymentów na ludziach też masz pretensje?
>i potępianie in vitro
Co to ma wspólnego z rozwojem nauki?
>Jeśli już cos zawdzieczamy to starożytnym grekom i rzymianom
A kto przechował i rozwinął wiedzę starożytnych? Muzułmanie i chrześcijanie.
bembergiem w berg
|
|
|  | 12 na 12 | mrgonzo (633 punktów) | Miałem na myśli spalenie Biblioteki Aleksandryjskiej ostateczne. To, że Rembrandt namalował sekcje JUŻ w 1632 roku to chyba nie kościołowi zawdzięcamy tylko osłabieniu władzy kapłanów. A przez tysiąc lat wcześniejszych nie mogli tej sekcji robić no popatrz popatrz i to że Galilusz nie został mnichem zawdzięczamy ojcu Galileusza, bo mu sprali mózg w szkółce jezuitów (siec szkół piorąca mózgi dzieciom - jakie to sprytne, ale jakoś reformacje trzeba było powstrzymywać) lepiej o Koperniku napisz, ze z kościołem był związany, jedyna droga kariery wtedy, ciekawe czemu bał się opublikowac swoje dzieło Giordano Bruno jednak nie miał tyle szczęścia tylko że nauka rozwijała się nie dzięki kosciołowi tylko obok wydziałów teologicznych na Uniwersytetach i to dopiero jak władza kościoła osłabła! Napisz mi jeszcze, że całą epokę Oświecenia kościół spowodował! odwracanie kota ogonem ideologa kościelnego Wy zawsze wybielacie i kluczycie.... Inkwizycja eee nie zabiła miliony czarownic tylko setki tysięcy (a to luzik) a ze tam jakiś heretyków zabijali eeeee przesada i propaganda antykościelna. Albo to że to inne czasy były i wtedy to co innego było... to chyba reltywizm moralny w czystej postaci! Teraz twierdzicie że kościół wspierał naukę! Podczas kiedy mordował odmienie myślących i wszędzie dopatrywano się herezji!? Zgroza! Wdrukowali ci obronę instytucji i kapłanów od maleńkości. Święty kościół...
Kościół przechował i rozwinął wiedzę starożytnych? serio tak uważasz? rzuć jakiś przykład koniecznie! czy raczej niszczył i ukrywał tę która była mu niewygodna
Komórki macierzyste pobierane z zapłodnionych komórek jajowych to eksperymenty na ludziach? Komórki nie czują, nie mają świadomości!
Na szczeście obecnie da się pozyskac komórki macierzyste innymi metodami choć to dopiero poczatek.
Manipulacja ludzkimi komórkami rozrodczymi czyli "in vitro" to ważna dziedzina nauki czy się podoba czy nie.
|
|
| |  | -6 na 8 | worek kości (2937 punktów) | >miałem na myśli spalenie ostatnie
Jakieś historyczne opracowanie?
>To że Rembrandt namalował sekcje JUŻ w 1632 roku to chyba Oświeceniu zawdzięczamy i zmniejszeniu władzy kapłanów
A kiedy tej sekcji przeprowadzać nie można było i co groziło za nieposłuszeństwo?
>i to że Galilusz nie został mnichem zawdzięczamy ojcu Galileusza, bo mu sprali mózg w szkółce jezuitów
Nie kumam tego zdania.
>lepiej o Koperniku napisz, ze z kościołem był związany, jedyna droga kariery wtedy
Ludzie wstępowali do KK, aby się zajmować nauką?
>Giordano Bruno jednak nie miał tyle szczęścia
A to naukowiec był?
>tylko że nauka rozwijała się nie dzięki kosciołowi tylko obok wydziałów teologicznych na Uniwersytetach i to dopiero jak władza kościoła osłabła!
A te uniwersytety to kto zakładał w Europie?
>Napisz mi jeszcze, że całą epokę Oświecenia kościół spowodował!
Na pewno przygotował pod nią grunt. Przecież filozofowie Oświecenia nie spadli z Księżyca, gdzieś się kształcili, jakieś prądy myślowe miały na nich wpływ.
>Kościół przechował i rozwinął wiedzę starożytnych? serio tak uważasz? czy raczej niszczył i ukrywał tę która była mu niewygodna
To skąd wiedza o starożytności w Oświeceniu? Gdzie ukrywały się te wszystkie pergaminy, kto je tłumaczył na łacinę?
>Komórki nie czują, nie mają świadomości!
A jak ktoś jest nieprzytomny, to też nie czuje i nie ma świadomości - czy to znaczy, że nie jest człowiekiem?
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 6 na 6 | mrgonzo (633 punktów) | I nagle w opisie ideologa katolickiego Kościół Rzymsko_katolicki jawi się jako mecenas nauki i sprawca rozwoju wszelakiego przez 1700 lat swojego istnienia. Bo kościół święty jest i basta! 1992 - Papież Jan Paweł II ogłasza, że potępienie Galileusza za głoszenie heliocentrycznego poglądu, iż Ziemia krąży wokół Słońca (a nie na odwrót), było błędem. Rehabilitacja Galileusza trwała 359 lat. Niech ktoś poodpisuje Panu po kolei ja nie mam teraz czasu już.
|
|
| | | |  | -7 na 9 | worek kości (2937 punktów) | A Galileusz, w czasie kiedy był sądzony, potrafił swoje twierdzenia udowodnić? KK nie miał problemu z głoszeniem tej koncepcji, jako hipotezy ułatwiającej obliczenia, ale brakowało dowodów, aby tę teorię uznać za prawdziwą. KK nie kazał Galileuszowi siedzieć cicho, nie zabraniał mu prowadzenia badań. Ze względu na interes społeczny sprzeciwiał się tylko twierdzeniom, że heliocentryzm jest prawdziwy. Galileusz jednak, pewnie z próżności, chociaż obiecał przy prawdziwości heliocentryzmu nie obstawać, jeździł po Europie głosząc swoje poglądy i kpił z papieża. Okłamał więc sąd i nabijał się z władcy. Nawet jak na dzisiejsze standardy koniec końców został potraktowany dość łagodnie.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 10 na 10 | mrgonzo (633 punktów) | "Ze względu na interes społeczny" na interes instytucji kościoła! a to że interes swój uważali za społeczny to już ich totalitarna megalomania jak i teraz! Jaki podły ten Galileusz (i taki próżny), że oszukał koscielnych. A mogli zabić... I za co JPII go rehabilitował?
Szkoda stukania w klawiaturę, nikt przecież Pana nie przekona, że "święta" instytucja koscioła rzymsko-katolickiego to "nierządnica babilońska" i "dawna po cesarzach wdowa". Wszystko to wroga propaganda. Zapewne jest Pan partyjny mocno yyy znaczy sie kościelny. Jak nie czerwoni to teraz czarni.
|
|
| | | | | |  | -3 na 3 | worek kości (2937 punktów) | >"Ze względu na interes społeczny" >na interes instytucji kościoła!
Miałbyś racje pod warunkiem, że w średniowieczu na terenach chrześcijańskich katolicyzm wyznawali tylko przedstawiciele KK. Tymczasem wiara w Jezusa przenikała wszystkie warstwy społeczne i oddziaływała na każdą niemal dziedzię życia. Ogłaszanie słabo udowodnionych twierdzeń jako prawdy mogłoby, zdaniem KK, wywołać wśród społeczeństwa spore zamieszanie, a pamiętając o chaosie, jaki nastał w czasach upadku Cesarstwa Rzymskiego, KK wolał tego uniknąć.
A jeśli troska o interes społeczny wydaje ci się marnym argumentem, to wyjaśnij mi czym współcześnie uzasadnia się karanie za np. negowanie Holocaustu, czyli za wygłaszanie tez historycznych?
>I za co JPII go rehabilitował?
Bo okazało się, po latach, że Galileusz, chociaż brakowało mu argumentów, miał rację.
>Szkoda stukania w klawiaturę, nikt przecież Pana nie przekona
Bo póki co nikt nie przedstawia żadnych racjonalnych argumentów, że było inaczej.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | mrgonzo (633 punktów) | "nikt nie przedstawia żadnych racjonalnych argumentów, że było inaczej"
Nikt nigdy nie przedstawił Panu argumentów na temat negatywnej roli Kościoła Rzymsko-Katolickiego w historii? Świętość instytucji nie moze być zachwiana? Mocno zindoktrynowany idologicznie musi Pan być. I nikt Panu nie powie, że "białe jest białe a czarne jest czarne".
Galileusz wredny był, nie słowny, nie miał argumentów, to już od Pana wiem, a Giordano Bruno?
|
|
| | | | | | | |  | -3 na 5 | worek kości (2937 punktów) | >Nikt nigdy nie przedstawił Panu argumentów na temat negatywnej roli Kościoła Rzymsko-Katolickiego w historii?
Każda instytucja ma na swoim koncie jakieś wpadki, więc organizacja, która istnieje od 1500 lat, wpadek na swoim koncie musi mieć całą masę. Ale fakt, nikt nie przedstawił mi argumentu, który uzasadniałby tezę, że nauka rozwijała się tylko MIMO istnienia KK.
>Mocno zindoktrynowany idologicznie musi Pan być.
A może to Pan jest mocno zindoktrynowany, bo minusuje Pan moje posty jak szalony. Szkoda, że ten minusowy zapadł nie przekłada się u Pana na zapał argumentacyjny.
>a Giordano Bruno?
Okultysta i oszust.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | mrgonzo (633 punktów) | "Okultysta i oszust."
Jak każdy kapłan!
Czy zabijanie niewygodnych to tylko "wpadki" dla Pana? I zapewnie sądzi Pan, że to były pojedyńcze przypadki? Katolicy - mistrzowie relatywizmu moralnego!
I zasmuce waszmości nie minusuje jak szalony, a chyba to nic zdrożnego wszak się z Panem nie zgadzam. Życia mi by nie starczyło żeby skruszyć argumentami Pana beton ideologiczny. Więc niech Pan sobie dalej "wierzy w święty kościół powszechny"
|
|
| | | | | | | | | |  | -2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | >Czy zabijanie niewygodnych
Bruno wiedział, co mu grozi za robienie tego, co robił, był wykształconym człowiekiem, znał prawo.
>Życia mi by nie starczyło żeby skruszyć argumentami Pana beton ideologiczny.
Póki co wszystkie moje argumenty Pan zignorował. No ale to ja jestem ideologicznym betonem.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mrgonzo (633 punktów) | i to wg Pana usprawiedliwia ten mord??!!! to było moralne? to chyba ważne z punktu widzenia instytucji starych kawalerów w dziwnych strojach stojącej niby na straży moralności i niby wyznaczające standardy a z tego co kojarzę to mordów w imię kościoła i boga i Jezusa było więcej? ergo jeśli chcę być moralnym człowiekiem nie mogę słuchać się propagandy instytucji (i w nią wierzyć bezkrytycznie), która na dodatek wciska mi kit że jest święta a główny kapłan jest nieomylny! CBDU
a Pan za to każdy argument odwraca albo omija!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >i to wg Pana usprawiedliwia ten mord??!!!
Jeśli w jakimś kraju grozi kara śmierci za handel narkotykami, a mimo to ktoś tam narkotykami handluje, to jeśli zostanie złapany, udowodni mu się winę, a następnie skaże na śmierć i wykona wyrok - to czy jest to morderstwo?
>a Pan za to każdy argument odwraca albo omija!
Który? Cierpliwie Panu na wszystko odpisuje, a Pan mnie atakuje minusami, pytajnikami i wykrzyknikami.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | mrgonzo (633 punktów) | Właśnie porównuje Pan narkotyki do ideologii Kościoła Rzymsko katolickiego!?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >Właśnie porównuje Pan narkotyki do ideologii Kościoła Rzymsko katolickiego!?
Nie, odwołuję się do analogii.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | mrgonzo (633 punktów) | No to nie dziwota, że Jezusa Chrystusa ukrzyżowali. Odwołuję się do analogi.
Beton. I nie używam już wykrzykników i znaków zapytania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >nie używam już wykrzykników i znaków zapytania.
Więc jednak moja aktywność na tym forum na coś się przydaje.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mrgonzo (633 punktów) | Na co niby? Na udowodnienie, że wpływ katechezy od dzieciństwa i pranie mózgu wpływa na logikę, moralność i poglądy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mrgonzo (633 punktów) | Czy Pan ma misje? aaa Ty masz misje? od Boga, tego Rzymsko Katolickiego? wśród ateuszy zanieść zwątpienie
bronić Rzymskiego Katolicyzmu wiary dla niewolników ja dziękuję za takie narkotyki
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Więc jednak moja aktywność na tym forum na coś się przydaje.Zdecydowanie tak. Do uświadomienia, że inteligencja i religijność to sprzeczność. "Worek kości" to wprawdzie ciągle ten sam "PiotrB", ale moim zdaniem Pan się cofa Panie Piotrze. Czy to zasługa KUL-u i środowiska, czy to już taka Pańska osobliwość? Mnie tam szkoda inteligentnego faceta na trollowanie, ale skoro Pan musi? Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | mrgonzo (633 punktów) | Dziękuje, że mi Pan cierpliwie odpisuje. Niegodnym? i te atakujące Pana znaki zapytania i wykrzykniki Paradne!
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Dziękuje, że mi Pan cierpliwie odpisuje. >Niegodnym?
Właśnie się zastanawiam.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | mrgonzo (633 punktów) | Zrób zaszczyt i nie odpisuj.
|
|
| | | | | | | | |  | 7 na 7 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Okultysta i oszust.< Możesz to wykazać tekstem jego prac, które się jeszcze ostały po spaleniu większości przez Kościół Katolicki? Ten oszust nie odwołał swoich twierdzeń nawet wiedząc że zostanie zamordowany. Prawy i mityczny Piotr Skała, zaparł się swojego mistrza bez mrugnięcia okiem.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | szuro (1757 punktów) | Nie wiem czy dobrze Pana zrozumiałem więc prosiłbym Pana o potwierdzenie. W moim rozumieniu twierdzi Pan że:
1. KK sprzeciwiał się twierdzeniom Galileusza za względu na jakość dowodów 2. Sprzeciw nie miał nic wspólnego ze sprzecznością z doktryną 3. Ogłoszenie tez Galileusza spowodowało by chaos porównywalny / podobny do tego jaki powstał po upadku Cesarstwa Rzymskiego
Czy tak?
"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >1. KK sprzeciwiał się twierdzeniom Galileusza za względu na jakość dowodów
Ano.
>2. Sprzeciw nie miał nic wspólnego ze sprzecznością z doktryną
Miał. Były słabo uzasadnione - to raz, nie zgadzały się z doktryną - dwa.
>3. Ogłoszenie tez Galileusza spowodowało by chaos porównywalny / podobny do tego jaki powstał po upadku Cesarstwa Rzymskiego
Tego mogli się bać kościelni zwierzchnicy. Średniowieczna mentalność była przesycona myśleniem religijnym, sporo od tego zależało.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 9 na 9 | szuro (1757 punktów) | >>1. KK sprzeciwiał się twierdzeniom Galileusza za względu na jakość dowodów >Ano. A czy mógłbym Pana prosić o wskazanie jakiegoś dokumentu w którym KK wskazuje błędy w tychże dowodach.
>>2. Sprzeciw nie miał nic wspólnego ze sprzecznością z doktryną >Miał. Były słabo uzasadnione - to raz, nie zgadzały się z doktryną - dwa. Czyli jeżeli dobrze rozumiem to fakt sprzeczności z doktryną był istotnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji przez KK?
>>3. Ogłoszenie tez Galileusza spowodowało by chaos porównywalny / podobny do tego jaki powstał po upadku Cesarstwa Rzymskiego >Tego mogli się bać kościelni zwierzchnicy. I znowu czy mógłby mi Pan wskazać jakiś dokument lub inne źródło wskazujący na to że faktycznie tego się obawiali.
"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
|
|
| | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | Dość dokładnie i z przypisami zostało to wszystko opisane w angielskiej Wikipedii. Krytyka dowodów Galileusza i ewentualne skutki ich publicznego ogłoszenia (zaszkodzenie religii i KK), poruszone są w tym fragmencie: en.wikiped(*)leo_affair#Bellarmine.27s_view
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | |  | | mrgonzo (633 punktów) | No to przyczyniali się do szerzenia Prawdy o rzeczywistości (nauką zwanej), że hej!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szuro (1757 punktów) | > Dość dokładnie i z przypisami zostało to wszystko opisane w angielskiej Wikipedii. Krytyka dowodów Galileusza i ewentualne skutki ich publicznego ogłoszenia (zaszkodzenie religii i KK), poruszone są w tym fragmencie:> en.wikiped(*)leo_affair#Bellarmine.27s_viewPrzeczytałem zalinkowany artykuł i przyznam się że nie znalazłem odpowiedzi na postawione przeze mnie kwestie tj: (1)A czy mógłbym Pana prosić o wskazanie jakiegoś dokumentu w którym KK wskazuje błędy w tychże dowodach. (2)Czyli jeżeli dobrze rozumiem to fakt sprzeczności z doktryną był istotnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji przez KK? (3)I znowu czy mógłby mi Pan wskazać jakiś dokument lub inne źródło wskazujący na to że faktycznie tego się obawiali. to: (1) nie znalazłem żadnego odnośnika do kościelnych dokumentów które odnosiły by się do dowodów Galileusza. Znalazłem natomiast informację że jezuici wyniki jego badań potwierdzili. Także jeżeli mógłby poprosić o jakieś inne opracowanie (lub wskazanie fragmetu który przeoczyłem) w którym będą wskazane kościelne zastrzeżenia co do błędów Galileusza będę wdzięczny. (2) w załączonym przez Pana linku piszą że sprzeczność z doktyrną była głównym powodem dla którego kościół w ogóle się tematem zajął więc przyznam się szczerze nie wiem jak to interpretować (3)I znowu w linku znalazłem tylko informację że podstawą decyzji KK była obawa o spójność doktryny a nie chaos podobny do upadku Cesarstwa więc jeżeli mógłbym prosić o źródło (lub stosowny fragment) będę wdzięczny.
"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > 1)A czy mógłbym Pana prosić o wskazanie jakiegoś dokumentu w którym KK wskazuje błędy w tychże dowodach.Nie wystarczy Panu, że artykuł na Wikipedii referuje w tej kwestii książkę Michaela Sharratta - "Galileo: Decisive Innovator"? Dodatkowo jest całkiem wyraźnie napisane o liście Francesco Ingoli do Galileusza, gdzie przedstawia mu rozmaite zarzuty względem jego koncepcji. Link do listu: arxiv.org/abs/1211.4244> (2)Czyli jeżeli dobrze rozumiem to fakt sprzeczności z doktryną był istotnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji przez KK?A co w tym dziwnego? > (3)I znowu czy mógłby mi Pan wskazać jakiś dokument lub inne źródło wskazujący na to że faktycznie tego się obawiali.Jeżeli KK uważał poglądy Galileusza za zagrożenie dla wiary (z artykułu o Bellarmine: "he says that interpreting heliocentrism as physically real would be a very dangerous thing, likely not only to irritate all scholastic philosophers and theologians, but also to harm the Holy Faith"), a wiara zapewniała w czasach średniowiecza pewną społeczną stabilność, to poglądy Galileusza, zagrażając wierze, zagrażały też stabilności. Czy to rozumowanie jest błędne?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Paolo Monstro (6146 punktów) |
>Tego mogli się bać kościelni zwierzchnicy. Średniowieczna mentalność była przesycona myśleniem religijnym, sporo od tego zależało. > bembergiem w berg
Myślę, że dyskusja zbacza na beznadziejny tor pt "czyja opinia jest lepsza". Być może kościół kierował się dobrem społeczeństwa, być może względami politycznymi, być może papież ani nikt w tej instytucji sprawy nie rozumiał więc zakładał, że nie może być to prawdą, a być może władcy kościelni posiadający nota bene nadprzyrodzone możliwości nieomylności (gdy przemawiają ex-cathedra) byli po prostu złymi ludźmi i chcieli komuś dokopać. Wiele opinii jest możliwych po niemal 400 latach wszelakiej propagandy na ten temat z obydwu stron. Być może jako oficjalne stanowisko kościoła można traktować książkę napisaną przez Jezuitę pt. "Kościół i nauka" , jest w niej osobny rozdział dotyczący Bruno i Gallileusza. Dowiemy się też z tej książki, że kościół jest w stanie zaakceptować teorię ewolucji a nawet istnienie życia poza ziemią. Co wg mnie dramatycznie zaprzecza biblii a jednak jakoś sobie to religijni ludzie układają w głowie i jest to dla mnie zupełnie OK. W religijnym sensie są oni zupełnie spójni.
Jakie jest jednak sedno tej sprawy?
Religijne postrzeganie świata nie musi trzymać się jakiejkolwiek logiki i równie dobrze prawdą jest jakieś twierdzenie jak i jednocześnie twierdzenie sprzeczne. To jest właśnie sedno konfliktu pomiędzy nauką a religią. Fundamentalnie inna definicja "prawdy" i inny sposób dochodzenia do niej.
W nauce nie ma dogmatów, tworzy się teorię i jeśli jakiś eskperyment nie pasuje do tej teorii to teorię się zmienia i zmienić się mogą również aksjomaty. Tak by nowa teoria lepiej opisywała zjawisko. Prawda w nauce jest czymś niestałym. Jutro może być obalona. W religii natomiast prawda jest zadana, i jeśli fakty nie pasują do teorii to tym gorzej dla faktów. I tutaj wg mnie kościół mając przez wiele wieków władzę bardzo spowolnił rozwój nauki (nawet jeśli przepisał wiele dzieł klasycznych) tłamsząc sposób dochodzenia do 'prawdy' przez jej założenie na początku i naginanie faktów tak by pasowały do świetej teorii.
A czy kościół robił 'dobrze' czy 'źle'? Nie wiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Lengyel (2127 punktów) | >A czy kościół robił 'dobrze' czy 'źle'? Nie wiem. >
Jeśli w swoim pytaniu słówko "czy" zastąpisz słówkiem "komu", odpowiedź przyjdzie łatwiej sformułować.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >A Galileusz, w czasie kiedy był sądzony, potrafił swoje twierdzenia udowodnić? KK nie miał problemu z głoszeniem tej koncepcji, jako hipotezy ułatwiającej obliczenia, ale brakowało dowodów, aby tę teorię uznać za prawdziwą. KK nie kazał Galileuszowi siedzieć cicho, nie zabraniał mu prowadzenia badań. Ze względu na interes społeczny sprzeciwiał się tylko twierdzeniom, że heliocentryzm jest prawdziwy. Galileusz jednak, pewnie z próżności, chociaż obiecał przy prawdziwości heliocentryzmu nie obstawać, jeździł po Europie głosząc swoje poglądy i kpił z papieża.< Podziwiam twój fanatyzm z jakim forsujesz próby usprawiedliwienia procesu. Stwierdzam też, że twój zapał nie ma żadnego oparcia w wiedzy na temat, o którym się tak szeroko rozpisujesz. Nie znasz treści aktu oskarżenia, nie znasz zmanipulowanych dowodów na których oparto oskarżenie, nie mówiąc o tym że nie masz zielonego pojęcia o prawdziwych przyczynach procesu. Galileo miał odwołać to o co nie został oskarżony. Twoje argumenty zapożyczone pewnie od C. v.Weisäcker są tak śmieszne że aż żałosne. W Konstancji nie zastanawiano się nad reakcją społeczną, paląc Husa na stosie. Nie ma żadnych dowodów że Galileo przekroczył kiedykolwiek Alpy. >Okłamał więc sąd i nabijał się z władcy.< Papież nie był władcą Galileo ponieważ nie był on obywatelem Państwa Kościelnego. Na temat papieży lud rzymski przez wszystkie lata układał i śpiewał szydzące kupleciki. Doucz się trochę zanim zaczniesz szeroko otwierać gębę na temat o którym twoja wiedza ogranicza się do wiedzy wikipediowskiej. >Nawet jak na dzisiejsze standardy koniec końców został potraktowany dość łagodnie.< Wytłumacz to obszerniej, bo zachowujesz się jakbyś żałował że urodziłeś się parę stuleci za późno i nie dane ci było zostać inkwizytorem.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >nie masz zielonego pojęcia o prawdziwych przyczynach procesu.
A jakie były te przyczyny?
>Na temat papieży lud rzymski przez wszystkie lata układał i śpiewał szydzące kupleciki.
Pewną różnicą jest jednak robić to pod własnym nazwiskiem.
>>Nawet jak na dzisiejsze standardy koniec końców został potraktowany dość łagodnie. >Wytłumacz to obszerniej
David Irving został skazany na 3 lata więzienia za negowanie Holocaustu, ponadto koszty procesowe doprowadziły go do bankructwa. Galileusz za negowanie innej nośnej teorii dostał areszt domowy w luksusowych warunkach.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >A jakie były te przyczyny?< 1. Rywalizacja zakonu Jezuitów z zakonem Franciszkanów. Urzędujący papież był Franciszkaninem. Obecność wojsk szwedzkich w katolickiej Bawarii, finansowanie Króla Szwecji przez koronę francuską. Postanowienia soboru trydenckiego o jedynej dozwolonej wykładni Pisma według Ojców Kościoła. Galilei twierdził że Biblia jest Pismem natchnionym ale jest błędnie interpretowana. Wkroczył na podwórko zarezerwowane dla purpuratów. Panując papież który był przyjazny Galilei, miał kłopoty z kurią która krytykowała go za nepotyzm i rozrzutność. Żeby ratować swój namaszczony tyłek, poświęcił Galilei. Cały proces był niby-procesem który miał uratować twarz Kościoła. Rehabilitować Wojtyła go nie potrzebował, świat zrehabilitował go już dawno. >>Na temat papieży lud rzymski przez wszystkie lata układał i śpiewał szydzące kupleciki. >Pewną różnicą jest jednak robić to pod własnym nazwiskiem.< Jest różnicą i co z tego. Luther wyrażał się o wiele gorzej o papieżu. Ponadto Galilei nie szydził z papieża tylko z jego nienaukowego podejścia do teorii i ukrył go w swoich Dialogach. Kardynałowie nie wypowiadali się wcale inaczej o papieżach. Trzeba tylko sięgnąć do źródeł i poszukać. >>>Nawet jak na dzisiejsze standardy koniec końców został potraktowany dość łagodnie. >>Wytłumacz to obszerniej >David Irving został skazany na 3 lata więzienia za negowanie Holocaustu, ponadto koszty procesowe doprowadziły go do bankructwa. Galileusz za negowanie innej nośnej teorii dostał areszt domowy w luksusowych warunkach.< Tobie się myli jabłko z gruszką. Holocaust nie jest teorią, a już zupełnie nie jest teorią z dziedziny nauk przyrodniczych. Jego negacja relatywizuje idee nazizmu i może doprowadzić do powtórki z historii.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Panując papież który był przyjazny Galilei, miał kłopoty z kurią która krytykowała go za nepotyzm i rozrzutność. Żeby ratować swój namaszczony tyłek, poświęcił Galilei. Cały proces był niby-procesem który miał uratować twarz Kościoła.
Czyli kwestie teoretyczne - heliocentryzm vs geocentryzm - KK miał jednak w nosie?
>Galilei nie szydził z papieża tylko z jego nienaukowego podejścia do teorii i ukrył go w swoich Dialogach.
Przysiągł teorii swych nie głosić jako prawdy, a i tak to robił. Słowa papieża, swojego przyjaciela ponoć, wsadził w usta postaci nazywanej prostakiem. A w ramach kary miał spędzić resztę życia w luksusach. Mhm, przykre.
>>David Irving został skazany na 3 lata więzienia za negowanie Holocaustu, ponadto koszty procesowe doprowadziły go do bankructwa. Galileusz za negowanie innej nośnej teorii dostał areszt domowy w luksusowych warunkach.< >Tobie się myli jabłko z gruszką. Holocaust nie jest teorią, a już zupełnie nie jest teorią z dziedziny nauk przyrodniczych. Jego negacja relatywizuje idee nazizmu i może doprowadzić do powtórki z historii.
Czyli Irvinga skazali w obawie, że wywoła szkodliwe reakcje społeczne swoimi poglądami? I uważasz, że to było słuszne?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Przysiągł teorii swych nie głosić jako prawdy, a i tak to robił. Słowa papieża, swojego przyjaciela ponoć, wsadził w usta postaci nazywanej prostakiem. A w ramach kary miał spędzić resztę życia w luksusach. Mhm, przykre.< Nigdy nie przysięgał. Jeżeli masz jakieś dowody na to, to je przedstaw. Jeżeli Cimplicio używałby innej argumentacji nie zmieniłoby to praw przyrody. Od braku dowodów na potwierdzenie teorii kopernikańskiej, wylądowałeś do osobistego obrażania następcy Piotra jako argument za słusznością procesu. >>>David Irving został skazany na 3 lata więzienia za negowanie Holocaustu, ponadto koszty procesowe doprowadziły go do bankructwa. Galileusz za negowanie innej nośnej teorii dostał areszt domowy w luksusowych warunkach.< >>Tobie się myli jabłko z gruszką. Holocaust nie jest teorią, a już zupełnie nie jest teorią z dziedziny nauk przyrodniczych. Jego negacja relatywizuje idee nazizmu i może doprowadzić do powtórki z historii. >Czyli Irvinga skazali w obawie, że wywoła szkodliwe reakcje społeczne swoimi poglądami? I uważasz, że to było słuszne?< Argumentujesz jak dzieciak. Skazany został za naruszenie prawa które zabrania zakłamywania holocaustu. A prawo takie powstało z w/w względów.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Czyli kwestie teoretyczne - heliocentryzm vs geocentryzm - KK miał jednak w nosie?< Prosiłem cię już chyba i ponawiam prośbę: podaj zarzuty aktu oskarżenia i dowody jakich użyto w procesie.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | |  | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | >Gdzie ukrywały się te wszystkie pergaminy, kto je tłumaczył na łacinę? U Arabów i Żydów. I częściowo w Irlandii niby chrześcijańskiej, ale tamtejsi mnisi to jacyś dziwni byli.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Gdzie ukrywały się te wszystkie pergaminy, kto je tłumaczył na łacinę? >U Arabów i Żydów. I częściowo w Irlandii niby chrześcijańskiej, ale tamtejsi mnisi to jacyś dziwni byli.
A co robili w tym czasie np. benedyktyni i skąd się wzięło powiedzenie o benedyktyńskiej pracy?
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | mrgonzo (633 punktów) | Kopiowali głównie propagandę Kościoła Rzymsko Katolickiego! Gutenberg jeszcze czcionki nie wynalazł, trzeba było wszystko ręcznie kopiować, znaczy się encykliki i inne oświecenia przenajświętszych kapłanów! A ty nam tu wciskasz, że kopiowali dla wiernych klasyki antyku???!! Serio?
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >A ty nam tu wciskasz, że kopiowali dla wiernych klasyki antyku???!!
Kopiowali wszystko, nawet herezje. Przeczytaj sobie w wolnym czasie "Imię róży".
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | | mrgonzo (633 punktów) | Czytałem. No i kopiowali to tam dla siebie i trzymali w ukryciu. ale to chyba fikcja literacka?
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Czytałem. No i kopiowali to tam dla siebie i trzymali w ukryciu. >ale to chyba fikcja literacka?
Sugerujesz, że Eco fakty historyczne zmyślił?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | | mrgonzo (633 punktów) | no taki tam obraz świętego Koscioła Rzymsko Katolickiego, że myślałem że to fikcja
|
|
| | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > no taki tam obraz świętego Koscioła Rzymsko Katolickiego, że myślałem że to fikcjaNo ale to ja jestem ideologicznym betonem. 
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | mrgonzo (633 punktów) | No faktycznie, Imię róży Umberto Eco to dowód na Pańską tezę, że benedyktyni ocalili dzieła antyku, że ho ho! Przekonasz tutaj nas wszystkich!
Niech zgadnę, studia teologiczne, bo widać, że waść mocno piśmienny.
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | > Przeczytaj sobie w wolnym czasie "Imię róży".Ja na Twoim miejscu uważałabym z "Imieniem róży". Głupio tam wyszli ci benedyktyni... Nie dość, że różnie tam było z inteligencją, to jeszcze się mordowali wzajemnie, a na koniec pozwolili inkwizytorowi spalić na stosie biedną wieśniaczkę, uprzednio przez owych benedyktynów wykorzystaną seksualnie. Tak, że lepiej tej lektury nie polecaj, bo podstawiasz sobie nogę  Jorge ukrywał i niszczył antyczne dzieło, a nie przechowywał dla potomności
|
|
| | |  | 7 na 7 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Jakieś historyczne opracowanie?< Osoba która twierdzi że posiada akademickie wykształcenie, kompromituje się takim zdaniem i stawia pod znakiem zapytania jakość swojego wykształcenia. O zniszczeniu świątyni Serapisa znaleźć można historyczne opracowania bez najmniejszego trudu. >Nie kumam tego zdania.< Nie kumasz bo nie znasz nawet życiorysu Galilei. Ale gębujesz na jego temat przy każdej okazji. >Ludzie wstępowali do KK, aby się zajmować nauką?< W średniowieczu i renesansie nikt do Kościoła nie wstępował. Każdy się rodził członkiem dominującego Kościoła. >A to naukowiec był?< To był pierwszy badacz, filozof, matematyk, astronom, konstruktor, którego można nazwać naukowcem w dzisiejszym pojęciu. >A te uniwersytety to kto zakładał w Europie?< Najpierw trzeba odpowiedzieć co rozumiemy przez Uniwersytet. Zlikwidowanie Akademii Greckiej zawdzięczamy wpływom katolicyzmu. Zlikwidowanie trzystopniowej oświaty antycznej, nastąpiło w czarnych mrokach średniowiecza. Samo określenie nie jest wymysłem antyklerykałów czy ateistów. Jego autorem jest Petrarca. Lata 500-1300 określił jako okres tenebrae, nieprzeniknionej ciemności, zapaść w czas wsteczny. Uniwersytety rozwinęły się ze szkół przykatedralnych. Z nauką, tą z czasów greckich, nie miały długi czas wiele wspólnego. >Na pewno przygotował pod nią grunt. Przecież filozofowie Oświecenia nie spadli z Księżyca, gdzieś się kształcili, jakieś prądy myślowe miały na nich wpływ.< Ciekawe skąd się wzięli Sokrates, Platon, Arystoteles? Chrześcijaństwa jeszcze wtedy nie było. Kościół istotnie przygotował grunt, ale niezamierzenie. Katolicyzm sprowokował reformację i okazało się, jak to pisał Brecht w przypadku causa Galilei: Powstał przeciąg który wywietrzył nawet zdobione złotem suknie książąt i prałatów tak mocno, że tłuste i wysuszone nogi ukryte pod nimi, stały się widoczne. Nogi takie same jak nasze nogi. >To skąd wiedza o starożytności w Oświeceniu? Gdzie ukrywały się te wszystkie pergaminy< 1.Źródła arabskie 2.Zródła bizantyjskie. 3.Palimpsesty.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >O zniszczeniu świątyni Serapisa znaleźć można historyczne opracowania bez najmniejszego trudu.
Problem tylko z jednoznacznym wskazaniem winnego - a o to się tutaj rozchodzi.
>W średniowieczu i renesansie nikt do Kościoła nie wstępował. Każdy się rodził członkiem dominującego Kościoła.
Ale żeby robić karierę w strukturach kościelnych, to jednak jakieś zaangażowanie trzeba było chyba wykazać?
>>A to naukowiec był?< >To był pierwszy badacz, filozof, matematyk, astronom, konstruktor, którego można nazwać naukowcem w dzisiejszym pojęciu.
Bruno? Od kiedy uprawianie magii uznajemy za działalność naukową?
>Petrarca. Lata 500-1300 określił jako okres tenebrae, nieprzeniknionej ciemności, zapaść w czas wsteczny. Uniwersytety rozwinęły się ze szkół przykatedralnych. Z nauką, tą z czasów greckich, nie miały długi czas wiele wspólnego.
1. Petrarka, jeśli rzeczywiście coś takiego powiedział, to machnął się w obliczeniach o 300 lat. Dzisiaj datuje się koniec wieków ciemnych na połowę X wieku. 2. Uniwersytety średniowieczne z nauką grecką miały wspólnego tyle, ile dostępnych było tekstów Platona i Arystotelesa. Dysponowano tłumaczeniami Boecjusza, stopniowo spływały też teksty przechowywane przez Muzułmanów. Coś się tam jednak działo.
>Kościół istotnie przygotował grunt, ale niezamierzenie.
Jak ktoś może coś takiego palnąć? Przecież w czasach średniowiecza, pomijając spór papieża z cesarzem, to sam rozwój monastycyzmu prowokował nieustanny pluralizm prądów, poglądów i zapatrywań.
>>To skąd wiedza o starożytności w Oświeceniu? Gdzie ukrywały się te wszystkie pergaminy< >1.Źródła arabskie >2.Zródła bizantyjskie. >3.Palimpsesty.
Czyli wszędzie, tylko nie w klasztornych bibliotekach. No naprawdę.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>O zniszczeniu świątyni Serapisa znaleźć można historyczne opracowania bez najmniejszego trudu. >Problem tylko z jednoznacznym wskazaniem winnego - a o to się tutaj rozchodzi. >>W średniowieczu i renesansie nikt do Kościoła nie wstępował. Każdy się rodził członkiem dominującego Kościoła. >Ale żeby robić karierę w strukturach kościelnych, to jednak jakieś zaangażowanie trzeba było chyba wykazać? ...
Podważając czasem propagandowe teorie antykościelne, czy mieszając z faktami własne lub cudze opinie co było 'dobre' a co 'złe' czy dlaczego coś się działo, chcesz wykazać, że kościół wspierał i wspiera naukę - taką jaką znamy dziś (tj obiektywne rozwijanie teorii naukowych)?
Konflikt pomiędzy wieloma religiami, w tym katolicyzmem a nauką jest fundamentalny. Wspieranie przez kościół nauki ma taki sens jak wspieranie Hitlera przez Żydów. W teoretycznej, idealnej sytuacji gdy nauka rozwiąże wszystkie problemy najprawdopodobniej zniknąłby katolicyzm. Więc próba udowodnienia, że katolicyzm będzie wspierał rozwój nauki sprowadza się do wykazania, że katolicyzm dąży do samounicestwienia (być może tak jest - nie jestem liderem kościoła?)
Moja opinia jest taka, że efekty konfliktu widać już doskonale dzisiaj. Tzw 'cywilizacja zachodu' porzuciła podejście religijne (zamiast wierzyć, ludzie chcą wiedzieć). W Polsce nie jest to tak widoczne ale odrzucenie przez EU preambuły do konstytucji jest tego koronnym dowodem. Na przestrzenii ostatnich 300 lat kościół stracił władzę w Europie zachodniej, stracił państwo kościelne, kościoły Europy Zachodniej świecą pustkami i zamyka się je. Dziś nikt nie zwraca uwagi na to kto w co wierzy, nie sprawdza czy ktoś chodzi do kościoła, można się rozwieść czy zmienić wiarę a francuski czy niemiecki biskup nie odważy się zabrać głosu w sprawie 'na kogo katolik ma głosować'. Kościół w porównaniu do sytuacji nawet około-wojennej (gdy miał władzę w reżimach Franco, Salazara, ks Tiso, czy w Chorwacji) stracił bardzo dużo i ten proces się pogłębia. Historie znane z Polski (typu krzyże w instytucjach publicznych, modlenie się o deszcz w sejme, komisja ds walki z laicyzacją czy 'Jezus królem Polski') są kompletnie niezrozumiałe dla przeciętnego Francuza czy Niemca, podobnie jak krasnoludki. Taką samą opinię ma kościół - posłuchaj jakiejkolwiek audycji w Radiu Maryja o UE, nazywanej zwykle 'cywilizacją śmierci'.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >Taką samą opinię ma kościół - posłuchaj jakiejkolwiek audycji w Radiu Maryja o UE, nazywanej zwykle 'cywilizacją śmierci'.
Tylko jak to jakże pięknie ujęła Pani Terlikowska w słynnym wywiadzie (nie cytuję a lecę mniej więcej z pamięci): tylko, że (o dziwo) w tej gejowskiej cywilizacji śmierci rodzinom z dziećmi żyje się o niebo lepiej...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>Taką samą opinię ma kościół - posłuchaj jakiejkolwiek audycji w Radiu Maryja o UE, nazywanej zwykle 'cywilizacją śmierci'. >Tylko jak to jakże pięknie ujęła Pani Terlikowska w słynnym wywiadzie (nie cytuję a lecę mniej więcej z pamięci): tylko, że (o dziwo) w tej gejowskiej cywilizacji śmierci rodzinom z dziećmi żyje się o niebo lepiej... Paradoks polskiej cywilizacji katolickiej: - nie ma aborcji , ale śmiertelność noworodów jest dużo wyższa niż na zachodzie - nie ma eutanazji ale mojego dziadka nie chcieli przyjąć do szpitala bo ... był za stary ! - 90% katolików ale przetrwanie na dyskotece czy na meczu jest zdecydowanie trudniejsze niż w europie zach
|
|
| | | | |  | 8 na 8 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Problem tylko z jednoznacznym wskazaniem winnego - a o to się tutaj rozchodzi.< Nie ma żadnego historycznego problemu. Ty usiłujesz zrobić z tego problem. Mogę ci podać źródła, ale zaraz muszę wyjść bo mamy mecz w szachy. >Ale żeby robić karierę w strukturach kościelnych, to jednak jakieś zaangażowanie trzeba było chyba wykazać?< Urzędy kościelne były dziedziczne lub do kupienia. >To był pierwszy badacz, filozof, matematyk, astronom, konstruktor, którego można nazwać naukowcem w dzisiejszym pojęciu.< >Bruno? Od kiedy uprawianie magii uznajemy za działalność naukową?< Pisałeś o Galilei nie o Bruno. Bruno był również wspaniałym filozofem, matematykiem i literatem. Podaj historyczne dowody że Bruno zajmował się magią. >>Petrarca. Lata 500-1300 określił jako okres tenebrae, nieprzeniknionej ciemności, zapaść w czas wsteczny. Uniwersytety rozwinęły się ze szkół przykatedralnych. Z nauką, tą z czasów greckich, nie miały długi czas wiele wspólnego. >1. Petrarka, jeśli rzeczywiście coś takiego powiedział, to machnął się w obliczeniach o 300 lat. Dzisiaj datuje się koniec wieków ciemnych na połowę X wieku.< Odpowiedz ci gdy wróeę z meczu. >2. Uniwersytety średniowieczne z nauką grecką miały wspólnego tyle, ile dostępnych było tekstów Platona i Arystotelesa. Dysponowano tłumaczeniami Boecjusza, stopniowo spływały też teksty przechowywane przez Muzułmanów. Coś się tam jednak działo.< Uniwersytet oznacza wolność badawczą, takiej wolności nigdy nie było. >>Kościół istotnie przygotował grunt, ale niezamierzenie. >Jak ktoś może coś takiego palnąć? Przecież w czasach średniowiecza, pomijając spór papieża z cesarzem, to sam rozwój monastycyzmu prowokował nieustanny pluralizm prądów, poglądów i zapatrywań.< Reformacja to nie średniowiecze. Pomyliłeś epoki. Ponadto musisz wykazać że Kościół promował ten rozwój. >>>To skąd wiedza o starożytności w Oświeceniu? Gdzie ukrywały się te wszystkie pergaminy< >>1.Źródła arabskie >>2.Zródła bizantyjskie. >>3.Palimpsesty. >Czyli wszędzie, tylko nie w klasztornych bibliotekach. No naprawdę.< Palimpsesty jak najbardziej były w klasztornych bibliotekach. Tylko teksty antyczne były zapisywane tekstami kościelnymi. Dziś dzięki nowoczesnej technice, możemy odczytać teksty oryginalne które zostały wymazane i zapisane kościelną treścią.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Dzisiaj datuje się koniec wieków ciemnych na połowę X wieku.<To zgadzamy się chociaż w części że przez 5 wieków panowała nieprzenikniona ciemność. A cóż takiego wydarzyło się w 10 w. że nagle stała się jasność? Nadal panował analfabetyzm, nie istniała żadna medycyna szkolna,żaden rozwój sztuki i literatury. Ubogie chatki tkwiącego w analfabetyzmie ludu nie widziały światła słonecznego, przysłanianego im przez wieże kościelne. Petrarca nie był odosobniony w swej opinii. 400 lat później, już w okresie Oświecenia, Kant pisał następująco o tych czasach: Cytat:To była barbarzyńska epoka na której odciskało się próżniactwo kleru. W tamtym czasie religia wraz z nauką i obyczajowością została zniekształcona do prostego podstępu.[...] Śluby klasztorne zrobiły z dużej części pożytecznych ludzi liczne towarzystwa niestrudzonych próżniaków, których refleksyjny sposób życia nauczył ich sprytu i knowań w postaci tysiąca szkolnych min i grymasów (mimiki).
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
|  | 18 na 18 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Rozwój nauki świetnie obrazuje zestawienie dwóch wynalazków: - piorunochron (osiągnięcie nauk przyrodniczych) - gromnica ('osiągnięcie' 'nauki' kościoła)
>A kto przechował i rozwinął wiedzę starożytnych? Muzułmanie i chrześcijanie. Gorzki śmiech. Muzułmanie i chrześcijanie prawie całkowicie przejęli władzę i system edukacji i wiedzy w tej części świata. Albo łaskawie coś zechcieli przechować, albo trafiało to na stos. >A te uniwersytety to kto zakładał w Europie? To już bezczelność. Wkład nowej linii cesarzy Europy - papieży - w rozwój edukacji i wiedzy widać dobitnie w historii Uniwersytetu Jagielońskiego. Król dużego i 'niezależnego' państwa musiał latami błagać o zgodę na otwarcie uczelni cesarza-papieża. Oczywiście instytucja znalazła się pod kontrolą agenta watykańskiego (Watykan - dwór średniowiecznego i nowożytnego chrześcijańskiego Rzymu). Nauka rozwijała się MIMO, a nie dzięki, obecności opresyjnego systemu chrześcijańskiego.
|
|
| |  | -3 na 5 | worek kości (2937 punktów) | >- gromnica ('osiągnięcie' 'nauki' kościoła)
Nauki kościoła mylą ci się z ludowymi wierzeniami.
>>A kto przechował i rozwinął wiedzę starożytnych? Muzułmanie i chrześcijanie. >Gorzki śmiech. Muzułmanie i chrześcijanie prawie całkowicie przejęli władzę i system edukacji i wiedzy w tej części świata. Albo łaskawie coś zechcieli przechować, albo trafiało to na stos.
Więc cała nasza wiedza o starożytnej kulturze to "łaskawe" resztki zostawione przez chrześcijan? Wszystko inne zostało zniszczone?
>>A te uniwersytety to kto zakładał w Europie? >To już bezczelność. >Wkład nowej linii cesarzy Europy - papieży
Papież nie jest cesarzem.
>Król dużego i 'niezależnego' państwa musiał latami błagać o zgodę na otwarcie uczelni cesarza-papieża.
Nie znam tej historii. Jakieś źródło?
>Nauka rozwijała się MIMO, a nie dzięki, obecności opresyjnego systemu chrześcijańskiego.
Gdzie się ta nauka ukrywała i kto ją uprawiał, skoro edukację, jak przyznałeś, kontrolował KK?
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 7 na 7 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
>Papież nie jest cesarzem. Chrześcijaństwo jest systemem politeistycznym, a papieże - nowymi cesarzami rzymskimi. Nazwa stanowiska inna, zakres władzy podobny, a nawet większy.
Historia Rzymu w skrócie: - Republika - Cesarstwo - Papiestwo
>>Król dużego i 'niezależnego' państwa musiał latami błagać o zgodę na otwarcie uczelni cesarza-papieża. >Nie znam tej historii. Jakieś źródło?
Poszukaj, masz dużo czasu, a temat w zakresie twoich zainteresowań.
|
|
| | | |  | -1 na 5 | worek kości (2937 punktów) | >>Nie znam tej historii. Jakieś źródło? >Poszukaj
Widzę, że na racjonaliście pojawiają się nowe standardy uzasadniania twierdzeń.
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | -2 na 2 | Peruniec (298 punktów) | > >Papież nie jest cesarzem.> Chrześcijaństwo jest systemem politeistycznym, a papieże - nowymi cesarzami rzymskimi.> Nazwa stanowiska inna, zakres władzy podobny, a nawet większy.> Historia Rzymu w skrócie:> - Republika> - Cesarstwo> - PapiestwoAle to jest bełkot, w jaki sposób papież miał mieć taka samą a nawet większą władzę niż cesarz rzymski ? Bo naprawdę chciałbym zobaczyć uzasadnienie
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
| | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Ale to jest bełkot, w jaki sposób papież miał mieć taka samą a nawet większą władzę niż cesarz rzymski ?> W bardzo prosty - jako Namiestnik Chrystusa na ziemi.> Podstawa:> pl.wikipedia.org/wiki/Spór_o_inwestyturęPapież miał władzę taką samą czy większą niż cesarz, ale nie był cesarzem, co Hotbit po raz kolejny próbuje wmówić. Pewne skróty myślowe, lub przenośnie nie mogą mieć zastosowania w publicznej dyskusji, ponieważ burzą jej fundamentum jakim jest wspólny język.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Papież miał władzę taką samą czy większą niż cesarz, ale nie był cesarzem, co Hotbit po raz kolejny próbuje wmówić. Ależ skąd! Hotbit wyraźnie odgranicza Cesarstwo od Papiestwa. Właśnie - miał taką władzę, jak cesarz, a nawet większą w oczach ówczesnych ludzi, bo nie tylko jak cesarz związywał i rozwiązywał na ziemi, ale również w niebie, czego cesarz już nie mógł.
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Papież miał władzę taką samą czy większą niż cesarz, ale nie był cesarzem, co Hotbit po raz kolejny próbuje wmówić.> Ależ skąd! Hotbit wyraźnie odgranicza Cesarstwo od Papiestwa.> Właśnie - miał taką władzę, jak cesarz, a nawet większą w oczach ówczesnych ludzi, bo nie tylko jak cesarz związywał i rozwiązywał na ziemi, ale również w niebie, czego cesarz już nie mógł. Cytat:Król dużego i 'niezależnego' państwa musiał latami błagać o zgodę na otwarcie uczelni cesarza-papieża. To nie pierwsza dyskusja na ten i podobne tematy z Hotbitem. Ja się wycofuję. Nadmiar skrótów myślowych przenosi dyskurs na poziom dla mnie nieosiągalny
|
|
| | | | | |  | | Peruniec (298 punktów) | > >Ale to jest bełkot, w jaki sposób papież miał mieć taka samą a nawet większą władzę niż cesarz rzymski ?> W bardzo prosty - jako Namiestnik Chrystusa na ziemi.Proszę to że papież chciał mieć władzę nadrzędną nad władcami świeckimi, to jest jego chciejstwo, przez większość średniowiecza papież nawet nie mianował lokalnych namiestników, mianował ich danych władca, w Skandynawii do około XII wieku, nawet zyski szły do fundatora kościoła, a sam kapłan był tylko biednym (dosłownie) wyrobnikiem, przez całe średniowiecze widać jak dużo sobie robią władcy z mów papieża, te ekskomuniki które papież nakładał spływały po nich jak woda. A sam papież jeśli by zbyt próbował rządzić, mógł zostać zdjęty z urzędu, przez zamach, czy chociażby zbrojnie. I ja tu widzę wielkie podobieństwa do Cesarza, a nie, jednak nie widzę  . No i jeśli to takie proste to prosił bym wskazanie jakiegoś historyka, który potwierdzi te słowa.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | > w jaki sposób papież miał mieć taka samą a nawet większą władzę niż cesarz rzymski?Za (sfałszowaną) Donacją Konstantyna Cytat: .. zlikwiduje administrację państwową, gdyż jest niewłaściwym, by świecki władca sprawował władzę tam, gdzie Bóg ustanowił rezydencję głowy religii chrześcijańskiej. Donacja kończy się groźbami pod adresem tych, którzy ośmielą się podważyć postanowienia dokumentu oraz potwierdza, iż donacja jest autentyczna..
|
|
| | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>Nie znam tej historii. Domyślam się, że nie. Wielu rzeczy nie znasz.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Nie znam tej historii. >Domyślam się, że nie. Wielu rzeczy nie znasz.
Jak my wszyscy. No naprawdę.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | | mrgonzo (633 punktów) | a papież natchniony Duchem Święty też?
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >a papież natchniony Duchem Święty też?
Jak wszyscy, to wszyscy.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | mrgonzo (633 punktów) | a to znieśli dogmat o nieomylności papieża (ten co ponoć dotyczy tylko spraw wiary, choć wierni tego nie wiedza raczej, bo kto by im tam takie niuanse mówił) czyli wybicia heretyków też katarów, albigensów, waldensów, husytów, hugenotów ale ja tam historykiem nie jestem
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >a to znieśli dogmat o nieomylności papieża >ten co ponoć dotyczy tylko spraw wiary
Niesamowite. Niby wie o co chodzi, sam sobie to w nawiasie wypomina nawet, ale i tak brnie, jakby było inaczej. Jak to w ogóle możliwe?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | | mrgonzo (633 punktów) | Niesamowite bronić instytucji która przez setki lat stosowała metody totalitarne i mordowała a teraz upierać się, że miała rację i jest oraz była święta. Ale ona (ta instytucja i jej funkcjonariusze) mają być wyznacznikiem moralności w naszym kraju. O woli boskiej nie wspominajac...
|
|
| | |  | | Meretseger (61860 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| | |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Nauki kościoła mylą ci się z ludowymi wierzeniami.
Nauki kościoła to są ludowe wierzenia. Co prawda przez wieki dostosowywane przez rzymskich władców do zarządzania ludzką trzodą, oraz wielokrotnie odwracane ogonem przez teologów, a jednak, u źródeł są wciąż te same prymitywne ludowe legendy.
|
|
|  | 22 na 22 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > > już po stu latach z hakiem łaskawie "uznali" że ewolucja jest faktem> Teorię ewolucji zaakceptował w 1950 roku Pius XIINie zaraz zaakceptował, tylko raczej łaskawie zezwolił na prowadzenie badań - oczywiście z zastrzeżeniem ostatecznego "poddania się sądowi Kościoła"... Pius XII, Humani Generis, 1950:Nie zakazuje więc kościelny Nauczycielski Urząd, by teoria ewolucjonizmu, o ile bada, czy ciało pierwszego człowieka powstało z istniejącej poprzednio, żywej materii - że bowiem dusze stwarzane są bezpośrednio przez Boga, tego niewątpliwie uczy nas katolicka wiara - stała się przedmiotem dociekań i dyskusji uczonych obydwu obozów, zgodnie z obecnym stanem nauk ludzkich i świętej teologicznej wiedzy. Te dyskusje jednak powinny być tak prowadzone, żeby racje obydwu stron, tak zwolenników jak przeciwników ewolucjonizmu roztrząsane były i oceniane poważnie, z miarą i umiarkowanie, a nadto, żeby obie strony gotowe były poddać się sądowi Kościoła, któremu Chrystus zlecił obowiązek, zarówno autentycznego wykładania Pisma, jak strzeżenia dogmatów wiary. Są jednak tacy, co niestety tej swobody dyskusji nierozważnie i zbyt śmiało nadużywają, przemawiając takim tonem, jakby dotychczasowe odkrycia i oparte na nich rozumowania dawały już zupełną pewność, że ciało ludzkie w swym pierwszym początku wyszło z istniejącej uprzednio i żywej materii, i jakby źródła Bożego objawienia niczego nie zawierały, co w tej zwłaszcza kwestii jak największej domaga się ostrożności i umiarkowania.
|
|
| |  | -6 na 6 | worek kości (2937 punktów) | No i zgadza się. W czym problem?
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 14 na 14 | ironin (323 punktów) | > No i zgadza się. W czym problem?Problem w tym, że po przeczytaniu zdań zaznaczonych pogrubioną czcionką Ty nie widzisz problemu.
|
|
| | | |  | -2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | > >No i zgadza się. W czym problem?> Problem w tym, że po przeczytaniu zdań zaznaczonych pogrubioną czcionką Ty nie widzisz problemu.  A jaki Ty problem tam dostrzegasz? Tak własnymi słowami.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 25 na 25 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >>No i zgadza się. W czym problem?> >Problem w tym, że po przeczytaniu zdań zaznaczonych pogrubioną czcionką Ty nie widzisz problemu.  > A jaki Ty problem tam dostrzegasz? Tak własnymi słowami.Ja Ci odpowiem, worku kości, jaki ja tam dostrzegam problem. Tak własnymi słowami Ci odpowiem. Otóż ja tu dostrzegam nie jeden, lecz wiele problemów. > Pius XII, Humani Generis, 1950:Nie zakazuje więc kościelny Nauczycielski Urząd, by teoria ewolucjonizmu, (...) stała się przedmiotem dociekań i dyskusji uczonych obydwu obozów, zgodnie z obecnym stanem nauk ludzkich i świętej teologicznej wiedzy. Cieszyć się oczywiście należy, że kościelny Nauczycielski Urząd wszystkim naukowcom - a więc również tym, którzy nie są członkami Krk, a tym samym nie należą do kościelnego "obozu" - łaskawie zezwolił zajmować się teorią ewolucjonizmu. Cóż za wspaniałomyślność! Z tego wynika również, że Kościół dba o rozwój nauki, czemu niejednokrotnie dawał dowód. Jestem jednak przekonany, że żaden z naukowców tego niekościelnego obozu na to łaskawe zezwolenie nie oczekiwał, gdyż było mu ono potrzebne podobnie, jak umarłemu potrzebne jest kadzidło. Jeśli zaś naukowcy będący członkami Kościoła na to zezwolenie oczekiwali, to widocznie bez niego badań w zakresie teorii ewolucji prowadzić nie mogli. A zatem fakt, że ta wspaniałomyślna deklaracja jest autorstwa papieża, wystarczająco dowodzi, że na przestrzeni wieków Kościół dbał i nadal dba o rozwój nauki, zgodnie zresztą ze słowami swego wielkiego nauczyciela, niejakiego Tertuliana, który osiemnaście wieków temu napisał w Preskrypcji...: Po Chrystusie Jezusie - nie potrzebujemy już żadnych dociekań, po Ewangelii - żadnych badań. Kto z nas uwierzył, niczego więcej nie pragnie. O ile zdecydujesz się odpowiedzieć na moją wypowiedź, to spróbuj mi wyjaśnić, co to jest owa wspomniana przez Piusa XII "święta teologiczna wiedza" i co może ona wnieść, a może już wniosła do teorii ewolucji. > Pius XII, Humani Generis, 1950:Te dyskusje jednak powinny być tak prowadzone, żeby racje obydwu stron, tak zwolenników jak przeciwników ewolucjonizmu roztrząsane były i oceniane poważnie, z miarą i umiarkowanie, a nadto, żeby obie strony gotowe były poddać się sądowi Kościoła (...) A jakież to są owe racje przeciwników teorii ewolucji? Czy Pius XII miał może na myśli jakieś nie znane mi dowody potwierdzające słuszność kreacjonizmu, czy też konkretnie potwierdzające historyczność uroczych bajeczek znanych nam z dwóch pierwszych rozdziałów Genesis? Wyjaśnij mi również, dlaczego naukowcy mieliby się poddawać osądowi Kościoła i czy dotyczy to wyłącznie tych, którzy zajmują się teorią ewolucji Darwina? Wyjaśnij mi także jakim prawem Pius XII domagał się tego od naukowców, również od tych, którzy do kościoła nie należą? A któż w imieniu Kościoła miałby tego sądu dokonywać? Kolegium złożone z kardynałów - znawców teorii ewolucji? Wyjaśnij mi ponadto czemu miałby służyć ów kościelny sąd i jakie sankcje Kościół nakładałby na tych naukowców, których wyniki badań nie przypadłyby do gustu kościelnym sędziom? Czy Twoim zdaniem możliwe byłyby przykładowo takie sankcje, które nałożono na Giordano Bruno, czy też tylko takie, których doświadczył Galileusz? A może ostrzegawcze pogrożenie palcem byłoby wystarczającą karą? Albgo zakaz prowadzenia dalszych badań naukowych? > Pius XII, Humani Generis, 1950:(...) któremu Chrystus zlecił obowiązek, zarówno autentycznego wykładania Pisma, jak strzeżenia dogmatów wiary. Tu też mam problem, bo nie wiem, kiedy Jezus wydał Kościołowi takie polecenia? Przecież, o ile dobrze wiem, za życia Jezusa żadnego Kościoła jeszcze nie było, Jezus bynajmniej zakładać go nie zamierzał, bo nie to było celem jego misji. > Pius XII, Humani Generis, 1950:Są jednak tacy, co niestety tej swobody dyskusji nierozważnie i zbyt śmiało nadużywają, przemawiając takim tonem, jakby dotychczasowe odkrycia i oparte na nich rozumowania dawały już zupełną pewność, że ciało ludzkie w swym pierwszym początku wyszło z istniejącej uprzednio i żywej materii, (...) Jacyś naukowcy jednak Jego świętobliwości mocno się narazili. Nie uzyskali widocznie kościelnej zgody na ogłaszanie wyników swoich badań. Imprimatur biskupiego nie posiadali, a ośmielali się prowadzić badania naukowe i ogłaszać ich wyniki. Zgroza! O ewentualnym sądzie kościelnym i możliwych sankcjach nic nie wiem. Może Ty masz jakąś w tym zakresie wiedzę? Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | |  | -5 na 5 | worek kości (2937 punktów) | >Jeśli zaś naukowcy będący członkami Kościoła na to zezwolenie oczekiwali, to widocznie bez niego badań w zakresie teorii ewolucji prowadzić nie mogli.
Jak ktoś mówi, że czegoś nie zakazuje, to zwykle po to, aby rozwiać wątpliwości.
>zgodnie zresztą ze słowami swego wielkiego nauczyciela, niejakiego Tertuliana
Wedle mego rozeznania w KK panoszy się raczej tomizm, a nie tertulianizm.
>O ile zdecydujesz się odpowiedzieć na moją wypowiedź, to spróbuj mi wyjaśnić, co to jest owa wspomniana przez Piusa XII "święta teologiczna wiedza"
"Zgodnie z obecnym stanem nauk ludzkich i świętej teologicznej wiedzy" - z tego zdania wynika, że obecna nauka, jak również teologia, nawzajem się ze sobą nie gryzą. No i że dobrze, aby tak zostało.
>A jakież to są owe racje przeciwników teorii ewolucji?
Coś tak czuję, że współczesny biolog nie podpisałby się pod każdym twierdzeniem teorii ewolucji z 1950 roku.
>Wyjaśnij mi również, dlaczego naukowcy mieliby się poddawać osądowi Kościoła >jakim prawem Pius XII domagał się tego od naukowców, również od tych, którzy do kościoła nie należą?
Nie wiem jak sobie wyobrażasz taki osąd, ale papież, w dość pompatyczny sposób powiedział tylko, że KK ma prawo, jak zresztą każdy, aby mieć w różnych kwestiach swoje własne zdanie.
>jakie sankcje Kościół nakładałby na tych naukowców, których wyniki badań nie przypadłyby do gustu kościelnym sędziom?
KK akceptuje każdą dobrze uzasadnioną teorię, a czepia się w dwóch sytuacjach: (1) gdy naukowcy wykraczają poza swoje kompetencje (np. Dawkins wykracza poza kompetencje biologa, gdy z faktu, że teoria ewolucji jest prawdziwa wnioskuje, że Bóg nie istnieje) oraz (2) gdy badania naukowe są kontrowersyjne z moralnego punktu widzenia (np. klonowanie ludzi).
>Czy Twoim zdaniem możliwe byłyby przykładowo takie sankcje, które nałożono na Giordano Bruno, czy też tylko takie, których doświadczył Galileusz?
Nie, ponieważ dzisiaj jest inne prawo.
>Jacyś naukowcy jednak Jego świętobliwości mocno się narazili. Nie uzyskali widocznie kościelnej zgody
Nie, po prostu wysuwają zbyt daleko idące, a więc z naukowego punktu widzenia nieuprawnione, wnioski.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 22 na 22 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Jeśli zaś naukowcy będący członkami Kościoła na to zezwolenie oczekiwali, to widocznie bez niego badań w zakresie teorii ewolucji prowadzić nie mogli. >Jak ktoś mówi, że czegoś nie zakazuje, to zwykle po to, aby rozwiać wątpliwości.
Nie moją winą jest, że nie dostrzegasz znaczenia tego fragmentu encykliki papieskiej. Otóż problemem jest tu fakt, że papież wydał naukowcom - również tym, którzy należą do niekościelnego "obozu" - łaskawe zezwolenie na prowadzenie badań naukowych w zakresie teorii ewolucji, że de facto na piśmie dał im wspaniałomyślnie imprimatur. Że oznajmił, iż "nie zakazuje (...), by teoria ewolucjonizmu (...) stała się przedmiotem dociekań i dyskusji uczonych". Że pouczył naukowców, jak i z kim powinni dyskutować na temat wyników swych naukowych badań.
A cóż papież ma tu do zezwalania bądź niezezwalania? Dlaczego w ogóle uzurpuje sobie prawo do wydawania zezwoleń na prowadzenie badań naukowych, na wydawanie naukowcom pouczeń? A jakież są jego w tym zakresie uprawnienia? Wygląda tu na to, że Krk, który kiedyś arbitralnie przyznał sobie prawo do oceniania i cenzurowania nauki i naukowców (patrz powołane przeze mnie przykłady Galileusza i Giordano Bruno) nadal jest święcie przekonany, że je posiada. Nic bardziej błędnego.
Przecież zdecydowaną większość współczesnych naukowców - w tym przypadku: przyrodników - ani nie interesuje, ani też nie cieszy czy też martwi stanowisko Krk (papieża) do nauki, jakieś pouczenia czy też kościelne (papieskie) zezwolenia lub brak tych zezwoleń na prowadzenie prac naukowych.
>>zgodnie zresztą ze słowami swego wielkiego nauczyciela, niejakiego Tertuliana >Wedle mego rozeznania w KK panoszy się raczej tomizm, a nie tertulianizm.
A wedle mojego rozeznania Pius XII dał jasny dowód na to, że za jego czasów w Kościele panował tertulianizm, przynajmniej w zakresie badań naukowych nad teorią Darwina. O tzw. biskupim imprimatur prawdopodobnie słyszałeś. Zapewne wiesz zatem, kto i komu je wydawał (ponoć nadal obowiązuje) i czy możliwe było bez owego imprimatur publikowanie wyników badań prowadzonych przez uczonych kościelnych. I nie chodzi tu bynajmniej o badania nad teorią ewolucji.
>>O ile zdecydujesz się odpowiedzieć na moją wypowiedź, to spróbuj mi wyjaśnić, co to jest owa wspomniana przez Piusa XII "święta teologiczna wiedza" >"Zgodnie z obecnym stanem nauk ludzkich i świętej teologicznej wiedzy" - z tego zdania wynika, że obecna nauka, jak również teologia, nawzajem się ze sobą nie gryzą.
Rozumiem, że to najlepszy dowcip, na jaki było Cię dzisiaj stać. Rozumiem również, że według Ciebie - i nie tylko - teoria ewolucji Darwina "nie gryzie się" z treścią bajeczek znanych z 1. i 2. Rozdziału Księgi Rodzaju. Gratuluje poczucia humoru. Przecież to jest tak piramidalna bzdura, że ja już nawet nie mam ochoty tego komentować.
Z treści omawianego fragmentu encykliki Piusa XII wynika - przynajmniej ja to tak rozumiem - że wiedza naukowa ("nauki ludzkie") i "święta teologiczna wiedza" o ile jeszcze się nie uzupełniają, to na pewno uzupełniać się powinny, a kreacjoniści winni wnieść solidny wkład do badań naukowych nad pochodzeniem człowieka. O święta naiwności!
Oczywiście - czego należało się spodziewać - nie udzieliłeś odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie, czym jest owa "święta teologiczna wiedza" i co może ona wnieść, a może już wniosła do teorii ewolucji?
>>A jakież to są owe racje przeciwników teorii ewolucji? >Coś tak czuję, że współczesny biolog nie podpisałby się pod każdym twierdzeniem teorii ewolucji z 1950 roku.
Być może, ale co z tego wynika w kontekście omawianego fragmentu papieskiej encykliki? Chodzi tu o stanowisko Kościoła - wyrażone piórem papieża - w stosunku do wiedzy naukowej, w tym przypadku do teorii ewolucji, na określonym etapie jej rozwoju. Co podówczas dawało Kościołowi prawo do ingerowania w badania naukowe i wydawanie poleceń uczonym? Czy właśnie w tedy, w 1950 roku, Kościół -posiadał jakąś wiedzę z której wynikało, że dajmy na to po pięćdziesięciu latach pewne twierdzenia ewolucjonizmu stracą ważność a obowiązywać będą nowe, odmienne od tych z połowy XX wieku? Czy kościelni specjaliści od teorii ewolucji wyprzedzali epokę?
>>Wyjaśnij mi również, dlaczego naukowcy mieliby się poddawać osądowi Kościoła >>jakim prawem Pius XII domagał się tego od naukowców, również od tych, którzy do kościoła nie należą? >Nie wiem jak sobie wyobrażasz taki osąd, ale papież, w dość pompatyczny sposób powiedział tylko, że KK ma prawo, jak zresztą każdy, aby mieć w różnych kwestiach swoje własne zdanie.
To nie o moje wyobrażenia chodzi lecz o to, jak sobie Pius XII taki sąd wyobrażał. To nie ja chciałem poddawać badaczy sądowi kościelnemu, lecz Pius XII takie prawo sobie uzurpował.
Przeczytaj jeszcze raz, ale tym razem uważnie, omawiany fragment encykliki. Może raczysz zauważyć, że Pius XII bynajmniej nie powiedział - co starasz się nieudolnie sugerować - "że KK ma prawo, jak zresztą każdy, aby mieć w różnych kwestiach swoje własne zdanie". Takie stwierdzenie, czy choćby podobnie brzmiące, w tym fragmencie encykliki w ogóle nie padło. Papież nie pisał o "własnym zdaniu" lecz wyraził swe życzenie, by naukowcy "obu stron" poddali się sądowi Kościoła. Czyżbyś Ty czytać nie umiał?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | -4 na 4 | worek kości (2937 punktów) | > Otóż problemem jest tu fakt, że papież wydał naukowcom - również tym, którzy należą do niekościelnego "obozu" - łaskawe zezwolenie na prowadzenie badań naukowychA wcześniej nie mogli? Bo to raczej wygląda tak, że papież rozwiewa wątpliwości - wierzący naukowcy nie są pewni czy mogą, i hop hop - mogą. > A cóż papież ma tu do zezwalania bądź niezezwalania? Dlaczego w ogóle uzurpuje sobie prawo do wydawania zezwoleń na prowadzenie badań naukowych, na wydawanie naukowcom pouczeń? A jakież są jego w tym zakresie uprawnienia?Papież encykliki swe adresuje do wierzących, a skoro, jak zakładają racjonaliści, naukowcy to ateiści, to pewnie i tak odezwa papieża rzucona była raczej w próżnię. > Przecież zdecydowaną większość współczesnych naukowców - w tym przypadku: przyrodników - ani nie interesuje, ani też nie cieszy czy też martwi stanowisko KrkNo właśnie. > A wedle mojego rozeznania Pius XII dał jasny dowód na to, że za jego czasów w Kościele panował tertulianizm, przynajmniej w zakresie badań naukowych nad teorią Darwina.No przecież nie zakazał Pius XII naukowych badań, a Tertulian zakazywał - gdzie to podobieństwo? > to jest owa wspomniana przez Piusa XII "święta teologiczna wiedza"Wydaje mi się, że może tutaj chodzić o to wszystko, co jest zawarte w oficjalnej doktrynie KK. > Rozumiem również, że według Ciebie - i nie tylko - teoria ewolucji Darwina "nie gryzie się" z treścią bajeczek znanych z 1. i 2. Rozdziału Księgi Rodzaju.Z tego co się orientuję "święta teologiczna wiedza", czyli oficjalna doktryna KK, Księgę Rodzaju interpretuje alegorycznie. > O święta naiwności!Jan Hus miał użyć tego okrzyku w nieco innym kontekście. > czym jest owa "święta teologiczna wiedza" i co może ona wnieść, a może już wniosła do teorii ewolucji?Co może wnieść do teorii ewolucji? Nic, raczej. A ma zamiar coś wnosić? > Czy właśnie w tedy, w 1950 roku, Kościół -posiadał jakąś wiedzę z której wynikało, że dajmy na to po pięćdziesięciu latach pewne twierdzenia ewolucjonizmu stracą ważność a obowiązywać będą nowe, odmienne od tych z połowy XX wieku?Wydaje mi się, że w 1950 roku teoria ewolucji wciąż była przedmiotem wielu kontrowersji, a KK, jako dość powolna instytucja z obsesją na punkcie spraw ostatecznych, zanim coś ogłosi, woli mieć zwykle pewność, że jest to prawda. > Czy kościelni specjaliści od teorii ewolucji wyprzedzali epokę?Nie wiem, może, ale faktem jest, że wśród księży są filozofowie nauki, a nawet sami naukowcy, i mają oni świadomość różnych kontrowersji w nauce. > >>Wyjaśnij mi również, dlaczego naukowcy mieliby się poddawać osądowi KościołaRacjonaliści na okrągło coś osądzają, czyli oceniają, a to wypowiedzi księży, polityków czy publicystów. W demokratycznym świecie, który ceni sobie wolność słowa, każdy ma prawo do swojego sądu. Dlatego nie mam pojęcia (chociaż mogę się domyślać), czemu czepiasz się w tej materii akurat Kościoła. > Papież nie pisał o "własnym zdaniu" lecz wyraził swe życzenie, by naukowcy "obu stron" poddali się sądowi Kościoła.Sąd - jedno z podstawowych pojęć filozofii języka, filozofii umysłu i epistemologii oznaczające zdanie potwierdzające lub zaprzeczające pewnemu stanowi rzeczy, mogące być prawdziwe lub fałszywe. pl.wikipedia.org/wiki/Sąd_(filozofia)
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >A cóż papież ma tu do zezwalania bądź niezezwalania? Dlaczego w ogóle uzurpuje sobie prawo do wydawania zezwoleń na prowadzenie badań naukowych, na wydawanie naukowcom pouczeń? A jakież są jego w tym zakresie uprawnienia?> Papież encykliki swe adresuje do wierzących, a skoro, jak zakładają racjonaliści, naukowcy to ateiści, to pewnie i tak odezwa papieża rzucona była raczej w próżnię.Albo wykręcasz kota ogonem, albo Ci się już wszystko pomieszało? Przecież Pius XII ten akurat fragment encykliki skierował do "uczonych obydwu obozów", czyli również do ateistów. Nie w próżnię zatem rzucił papież te słowa. > >Przecież zdecydowaną większość współczesnych naukowców - w tym przypadku: przyrodników - ani nie interesuje, ani też nie cieszy czy też martwi stanowisko Krk> No właśnie.No to po kiego czorta strzępić język, marnować atrament i udawać ważniejszego, niż się jest w rzeczywistości? > >A wedle mojego rozeznania Pius XII dał jasny dowód na to, że za jego czasów w Kościele panował tertulianizm, przynajmniej w zakresie badań naukowych nad teorią Darwina.> No przecież nie zakazał Pius XII naukowych badań, a Tertulian zakazywał - gdzie to podobieństwo?Tertulianizm dlatego, że badania nad teorią ewolucji są dla Kościoła niewygodne i raczej niezbyt pożądane, bo wyniki tych badań są sprzeczne z doktryną Kościoła, przez co podważają jego autorytet. Tertulianizm dlatego, że - jak potwierdziłeś - wielu spośród chrześcijańskich naukowców oczekiwało na to łaskawe papieskie imprimatur uzależniając od tego dalsze prowadzenie badań. Przecież sam napisałeś, że "papież rozwiewa wątpliwości - wierzący naukowcy nie są pewni czy mogą, i hop hop - mogą". Tertulianizm wreszcie dlatego, że chrześcijańscy naukowcy oczekiwali na to zezwolenie zdając sobie sprawę z tego, że równie dobrze papież może zakazać im tych badań. Jak się oczekuje na "tak", to zamiast tego "tak" można usłyszeć "nie". > >Rozumiem również, że według Ciebie - i nie tylko - teoria ewolucji Darwina "nie gryzie się" z treścią bajeczek znanych z 1. i 2. Rozdziału Księgi Rodzaju.> Z tego co się orientuję "święta teologiczna wiedza", czyli oficjalna doktryna KK, Księgę Rodzaju interpretuje alegorycznie.Cóż to znaczy - alegorycznie? Czy to znaczy, że jest to nieprawda? Że zawarte w pierwszych dwóch pierwszych rozdziałach Genesis opowieści o stworzeniu świata przez Boga to są jakieś bajeczki, czyjeś zmyślenia, nieprawdy? Że to są kłamstwa? A przecież Biblia zawiera ponoć objawione słowo Boże. I to objawione słowo Boże to są kłamstwa? Bajki w stylu Jasia i Małgosi? A jak w innych rozdziałach ST. Też same alegorie i nieprawdziwe opowieści. Co z Adamem i Ewą, Abrahamem, Mojżeszem - to wszystko nieprawda? Nieprawdziwe słowo Boże? A księgi NT? Narodziny z dziewicy, kuszenie Jezusa, cuda, wskrzeszenie Łazarza po kilku dniach po śmierci, ostatni posiłek z apostołami, zmartwychwstanie, dwukrotne zesłanie Ducha Świętego - to również tylko alegorie? No świat się wali. Tego się nie spodziewałem. > >czym jest owa "święta teologiczna wiedza" i co może ona wnieść, a może już wniosła do teorii ewolucji?> Co może wnieść do teorii ewolucji? Nic, raczej. A ma zamiar coś wnosić?Znowu coś kręcisz. Powtórzę to, co napisałem w poprzedniej wypowiedzi - przecież to Pius XII stwierdził, że nie zakazuje kościelny Nauczycielski Urząd, by teoria ewolucjonizmu (...) stała się przedmiotem dociekań i dyskusji uczonych obydwu obozów, zgodnie z obecnym stanem nauk ludzkich i świętej teologicznej wiedzy. Zatem według papieża "święta teologiczna wiedza" powinna wnieść coś do badań nad teorii ewolucji. Zastanawiam się, cóż to może być. > Wydaje mi się, że w 1950 roku teoria ewolucji wciąż była przedmiotem wielu kontrowersji, a KK, jako dość powolna instytucja z obsesją na punkcie spraw ostatecznych, zanim coś ogłosi, woli mieć zwykle pewność, że jest to prawda.> Nie wiem, może, ale faktem jest, że wśród księży są filozofowie nauki, a nawet sami naukowcy, i mają oni świadomość różnych kontrowersji w nauce.Przecież Ty jesteś inteligentny chłopak. Czy musisz świadomie wypisywać te bzdury i dyrdymały. > >>>Wyjaśnij mi również, dlaczego naukowcy mieliby się poddawać osądowi Kościoła> Racjonaliści na okrągło coś osądzają, czyli oceniają, a to wypowiedzi księży, polityków czy publicystów. W demokratycznym świecie, który ceni sobie wolność słowa, każdy ma prawo do swojego sądu. Dlatego nie mam pojęcia (chociaż mogę się domyślać), czemu czepiasz się w tej materii akurat Kościoła.Nikt nie zabrania Kościołowi mieć własne poglądy i własne zdanie. Ale nie ma prawa Kościół żądać od naukowców, a od tych niewierzących w szczególności, by poddawali się kościelnemu sądowi. Kościół ma szerokie pole do popisu w innych dziedzinach. Teorię ewolucji niech zostawi tym, którzy się na niej lepiej znają. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > No to po kiego czorta strzępić język, marnować atrament i udawać ważniejszego, niż się jest w rzeczywistości?A ja mam wrażenie, że papież w 1950 roku był całkiem ważny, ważniejszy pewnie niż dzisiaj. > badania nad teorią ewolucji są dla Kościoła niewygodne i raczej niezbyt pożądane, bo wyniki tych badań są sprzeczne z doktryną KościołaWcale nie są. > Tertulianizm dlatego, że - jak potwierdziłeś - wielu spośród chrześcijańskich naukowców oczekiwało na to łaskawe papieskie imprimatur uzależniając od tego dalsze prowadzenie badań.Jest to może nieco dziwne, że naukowiec ma rozterki moralne lub religijne, że ciekawość jego bywa ograniczana wiarą lub etyką, ale nawet w kontekście tej papieskiej encykliki, to jest to prywatną sprawą każdego człowieka, czy się papieskim gadaniem przejmie, czy nie. > Tertulianizm wreszcie dlatego, że chrześcijańscy naukowcy oczekiwali na to zezwolenie zdając sobie sprawę z tego, że równie dobrze papież może zakazać im tych badań. Jak się oczekuje na "tak", to zamiast tego "tak" można usłyszeć "nie".KK nie protestuje, gdy jakaś nauka mu doktrynę podważa, tylko gdy jakieś badania mogą zaszkodzić człowiekowi. Należy się cieszyć, że naukowcy powiększają naszą wiedzę, ale jest chyba także czymś dobrym, że nie robią tego np. kosztem innych ludzi. > Cóż to znaczy - alegorycznie?Alegoria - w sztuce i literaturze: postać, idea lub wydarzenie mające poza dosłownym znaczeniem stały umowny sens przenośny. sjp.pl/alegoria> Narodziny z dziewicy, kuszenie Jezusa, cuda, wskrzeszenie Łazarza po kilku dniach po śmierci, ostatni posiłek z apostołami, zmartwychwstanie, dwukrotne zesłanie Ducha Świętego - to również tylko alegorie?Co i jak należy rozumieć, przynajmniej w katolicyzmie, szczegółowo określa oficjalna doktryna. > Tego się nie spodziewałem.Ale to nic nowego przecież. > Zatem według papieża "święta teologiczna wiedza" powinna wnieść coś do badań nad teorii ewolucji.Chodzi w tym o to, że teoria ewolucji nie gryzie się z oficjalną doktryną KK. > >wśród księży są filozofowie nauki, a nawet sami naukowcy, i mają oni świadomość różnych kontrowersji w nauce.> bzdury i dyrdymały.A nie ma wśród księży filozofów i innych naukowców, fizyków np? > nie ma prawa Kościół żądać od naukowców, a od tych niewierzących w szczególności, by poddawali się kościelnemu sądowi.Jak Ty sobie taki sąd wyobrażasz? Bo coś tak czuję, że mówimy o czymś innym.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | |  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>badania nad teorią ewolucji są dla Kościoła niewygodne i raczej niezbyt pożądane, bo wyniki tych badań są sprzeczne z doktryną Kościoła >Wcale nie są.
Są. Teoria ewolucji i kreacjonizm są jaskrawo odmienne i wzajemnie sprzeczne. Postaram się to wyjaśnić najlepiej, jak tylko potrafię:
(1) Przez kreacjonizm rozumie się pogląd głoszący, że podstawowe "typy", "rodzaje" istot żywych (określane przez kreacjonistów terminem "baramin", od "bara" - tworzyć i "min" - rodzaj) zostały stworzone celowo przez Boga, w odrębnych aktach twórczych (w aktach kreacji), zgodnie z opisem przedstawionym w dwóch pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju, a konkretnie w Rdz 1 oraz Rdz 2, 1-4a (drugi starotestamentowy opis stworzenia świata, zawarty w Rdz 2, 4b-23, skrajnie odmienny od poprzedniego, raczej nie jest brany pod uwagę przez kreacjonistów). Zgodnie z tym opisem cały akt twórczy trwał sześć 24-godzinnych dni, przy czym istoty żywe (ryby, ptaki, zwierzęta i ludzie) stworzone zostały w dwóch ostatnich dniach. Poszczególne baraminy stworzone zostały od razu jako gotowe, każdy odrębnie i niezależnie od innych, a na stworzenie każdego z nich Bóg-stwórca poświęcił nie więcej niż jeden dzień. W opisie stworzenia nie wspomina się o jakimkolwiek, choćby bardzo wąsko rozumianym procesie ewolucji, ani też o jakimkolwiek wspólnym przodku.
Kreacjonizm jest hipotezą niedowodliwą i nieuwiarygodnioną, a przez to nie jest możliwy do akceptacji w obszarze nauki. Kreacjonizm, który na pytanie "skąd wziął się świat, w tym materia ożywiona i człowiek?" odpowiada stwierdzeniem, że "Bóg go stworzył", niczego w rzeczywistości nie wyjaśnia, choćby z tego powodu, że odpowiedź powyższa została z góry założona bez jakiegokolwiek dowodu i de facto była znana już przed zadaniem pytania. Odpowiedź "Bóg stworzył świat" nie jest zatem, bo być nie może, żadną hipotezą. Jest wyłącznie poglądem czy też postulatem i stara się bezpodstawnie zająć miejsce hipotezy naukowej.
(2) Jaskrawym przeciwieństwem kreacjonizmu jest teoria ewolucji, udowodniona naukowo, mówiąca o ciągłych zmianach cech gatunkowych następujących po sobie pokoleń. Zmiany te przebiegają naturalnie, powolnie i spontanicznie i są konsekwencją tego, że niektóre osobniki przeżywają dostatecznie długo (dłużej niż inne), by się rozmnażać, w przeciwieństwie do tych, które żyją krócej (stąd pojecie doboru naturalnego). Proces ten nie potrzebuje żadnego inteligentnego projektanta. Jeśli po dostatecznie długim czasie zmiany cech osobników danego gatunku są odpowiednio duże w stosunku do "stanu wyjściowego", wtedy można mówić o "powstaniu" nowego gatunku. Jak twierdzą specjaliści od teorii ewolucji, jest ona jedną z najwspanialszych koncepcji w całym intelektualnym dorobku ludzkości, gdyż wyjaśnia wszystko, co wiemy o życiu na Ziemi.
(3) W Magii rzeczywistości Richard Dawkins napisał m.in., że teoria ewolucji to jedna z najważniejszych koncepcji w całym intelektualnym dorobku ludzkości, gdyż wyjaśnia wszystko, co wiemy o życiu na Ziemi, a także: każdy, kto mówi, że złożone formy życia pojawiły się nagle, w pełni gotowe (a nie stopniowo ewoluowały), opowiada bajki. Zapewne miał na myśli bajki znane z Rdz 1-2. Oczywiście Ty możesz te słowa ignorować.
(4) Kreacjoniści starają się zacierać sprzeczności pomiędzy kreacjonizmem a teorią ewolucji oraz wpisywać elementy teorii ewolucji do kreacjonizmu. Głoszą oni przykładowo że w ramach danego baraminu przebiegają procesy "cząstkowej" ewolucji prowadzące np. do eliminowania mutantów o cechach patologicznych i dostosowujące dany baramin do zmieniających się warunków środowiskowych. Ciekawe, że zwolennicy teorii ewolucji nawet nie myślą, by przez analogię podejmować próby adaptacji kreacjonizmu. Po cóż by się mieli ośmieszać.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Teoria ewolucji i kreacjonizm są jaskrawo odmienne i wzajemnie sprzeczne.
Niekoniecznie. Poczytaj sobie np. o tzw. ewolucjonizmie chrześcijańskim, o którym w Polsce pisali m.in. Życiński i Heller. W tej koncepcji całkowicie przyjmuje się osiągnięcia współczesnych naukowców, ale uzupełnia się je o komentarz filozoficzny. Stworzenie świata z niczego przez Boga nie kłóci się z żadną współczesną teorią naukową.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 17 na 17 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Teoria ewolucji i kreacjonizm są jaskrawo odmienne i wzajemnie sprzeczne.> Niekoniecznie. Poczytaj sobie np. o tzw. ewolucjonizmie chrześcijańskim, o którym w Polsce pisali m.in. Życiński i Heller. W tej koncepcji całkowicie przyjmuje się osiągnięcia współczesnych naukowców, ale uzupełnia się je o komentarz filozoficzny. Stworzenie świata z niczego przez Boga nie kłóci się z żadną współczesną teorią naukową.Jeden ze sposobów adaptacji teorii ewolucji do kreacjonizmu opisałem w poprzedniej wypowiedzi. Drugi pozostawiłem Tobie będąc pewny, że to zrobisz. I zrobiłeś. Nie zaskoczyłeś mnie. Doskonale wiem, że ten drugi sposób bezradnego adoptowania teorii ewolucji do kreacjonizmu polega na całkowitej jej akceptacji z takim jedynie uzupełnieniem, że to Bóg tak zaplanował i zrealizował proces stworzenia świata. Ale to żaden triumf zwolenników kreacjonizmu. To ich totalna porażka. Jedna z wielu nieporadnych prób ratowania istnienia Boga. Ale tym sposobem neo-kreacjoniści pogrążają również starotestamentowy opis (a właściwie dwa opisy) stworzenia świata, spychając go bezradnie do roli baśni. Być może uroczej, ale tylko baśni. Nazywanie tych opowieści "alegoriami" oznacza dokładnie to samo. Zwolennikom kreacjonizmu niewiele już wszak pozostało. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że świat nauki niezbyt się interesuje się ich opowiastkami o Bogu-stwórcy, zatem teraz sami, bezradni, próbują przywdziać się w szaty naukowych osiągnięć, od których jeszcze niedawno odcinali się z niczym nieskrywaną ironią. Doskonale pamiętam, że jeszcze niedawno kreacjoniści twierdzili, że być może ateiści pochodzą od małpy, lecz oni, teiści, od małpy nie pochodzą, bo przecież ich stworzył Bóg. Oczywiście sześć tysięcy lat temu. Na okładce jednego z ostatnich numerów "Frondy" teistyczni prześmiewcy przedstawili Darwina, któremu gołąb - symbol nowotestamentowego Ducha Świętego - robi kupkę na głowę. I oczywiście oni, przyjaciele niejakiego Terlikowskiego, nikogo tym nie obrazili, natomiast ateiści stale obrażają ich uczucia religijne, nawet wtedy, gdy myślą, że Boga nie ma. Zapewne ja teraz też obrażam ich rozbuchane ego wraz z ich "uczuciami". A zatem panowie Heller i Życiński - nie pierwsi zresztą - podpisali się pod lansowanym przez kreacjonistów poglądem, czy też postulatem - bo przecież teorią naukową tego nazwać nie można - że to Bóg stworzył świat z niczego, a konkretnie z Nicości, wykorzystując w dziele tworzenia ewolucję według własnego zresztą projektu. Ale przecież - jak twierdzą filozofowie, a Ty na ten "komentarz filozoficzny" się powołujesz - ex nihilo nihil fit, "z Nicości nic nie powstaje", przeto sam Bóg tę Nicość ponoć poprzedza i z tej Nicości albo w jej miejsce stwarza świat. Może i tak, ale... Pogląd powyższy niczego nie wyjaśnia, bo sam domaga się wyjaśnienia. Skądże się wzięła owa Nicość, któż ją wymyślił i stworzył? Czyżby ten sam Bóg? No i odwieczne pytania - kto stworzył Boga i czymże On jest? Opisz go wreszcie, zdefiniuj, udowodnij jego istnienie. A może nikt Boga nie stworzył, a zatem jak to się stało, że istnieje taki byt zwany Bogiem, którego istnienie jest konieczne, który istnieje sam z siebie i stwarza inne byty? I dalej - jaka jest racja jego istnienia? Jak widzisz Twój Bóg również domaga się wyjaśnienia. Ale to jeszcze nie koniec pytań. Oto kolejne: skąd się wziął taki stan (metafizyczny), że niektóre byty mają przyczynę w Bogu (bo przecież Bóg je stworzył), a Bóg sam w sobie jest przyczyną? Innymi słowy - kto stworzył ten układ "Bóg - Nicość - świat", czyli kto wymyślił, że będzie Bóg, będzie Nicość i ten Bóg z tej Nicości stworzy świat? Jak się już zapewne domyślasz, te pytania można stawiać w nieskończoność. I na koniec ostatni problem. Jeśli Bóg jest bytem, który ma przyczynę sam w sobie (sam się stworzył lub istnieje wiecznie), to dlaczego mielibyśmy tej "właściwości" odmawiać innym bytom? Innymi słowy - jeśli Bóg sam w sobie jest przyczyną, to równie dobrze możliwe jest, że inne byty także same w sobie są przyczyną. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>Teoria ewolucji i kreacjonizm są jaskrawo odmienne i wzajemnie sprzeczne.> Niekoniecznie.www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,466519#w466969www.dewolu(*)logia/o-ewolucji-w-rzymie.htmlwww.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,387559#w388973> Poczytaj sobie np. o tzw. ewolucjonizmie chrześcijańskim,www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,466519#w466998www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/> o którym w Polsce pisali m.in. Życiński i Heller.www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,395316#w395655> W tej koncepcji całkowicie przyjmuje się osiągnięcia współczesnych naukowców, ale uzupełnia się je o komentarz filozoficzny.www.racjonalista.pl/forum.php/s,556927#w557054www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,557342#w558004> Stworzenie świata z niczego przez Boga nie kłóci się z żadną współczesną teorią naukową.Nie, nie kłóci się, gdyż jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Nauka (science) nie zna terminu "Bóg" ani terminu "nic". Zaś o mitach to można porozmawiać na przykład na płaszczyźnie religioznawstwa. www.racjonalista.pl/forum.php/s,384663#w384724www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,535805#w536760Jak się nie kłóci naukowe rozumienie rzeczywistości z jego rozumieniem przez religiantów próbujących nas ewangelizować, to możemy np. tu przeczytać: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,591702#w593591 Po Panu jednak spodziewałem się choć trochę wyższego poziomu, ale nie czytając tekstów (nawet do Pana bezpośrednio kierowanych) pokazuje Pan, że macie taki sam. Potwornie biedny intelektualnie (odwrotnie niż materialnie) jest polski katolicyzm. Nie ma zupełnie z kim pogadać. www.racjonalista.pl/forum.php/s,562660www.racjonalista.pl/forum.php/s,562465Tylko na głupie trollowanie Was stać. To żenada - nasi katoliccy interlokutorzy - to żenada. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 20 na 20 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Tertulianizm dlatego, że - jak potwierdziłeś - wielu spośród chrześcijańskich naukowców oczekiwało na to łaskawe papieskie imprimatur uzależniając od tego dalsze prowadzenie badań. >Jest to może nieco dziwne, że naukowiec ma rozterki moralne lub religijne, że ciekawość jego bywa ograniczana wiarą lub etyką, (...)
To bardzo, bardzo źle, że ciekawość niektórych naukowców - a mówimy tu wyłącznie o tych, którzy zajmują się teorią ewolucji - jest ograniczana więzami, które narzuca na nich wiara - ślepa wiara, religiny fundamentalizm. Opowiem Ci pewną historię opisaną w Bogu urojonym Dawkinsa, która doskonale wpisuje się w tematy naszej, już zapewne nadmiernie przeciągającej się dyskusji.
Historia ta opisuje przypadek niejakiego Kurta Wise, bardzo ponoć zdolnego amerykańskiego geologa, któremu fundamentalizm religijny zniszczył naukową karierę. Ukończył studia na Uniwersytecie w Chicago, doktoryzował się zaś w 1989 r. nie byle gdzie, bo na Harvardzie. Kariera naukowa stała przed nim otworem. Niestety, katastrofa, która nastąpiła, wylęgała się od lat w jego umyśle. W efekcie fundamentalistycznego wychowania Wise głęboko wierzył, że Ziemia - przedmiot jego naukowych zainteresowań - liczy nie więcej niż 10 tysięcy lat. Oczywiście doskonale zdawał sobie sprawę ze sprzeczności miedzy wyznawaną religią a posiadaną naukową wiedzą. Pewnego dnia postanowił radykalnie rozwiązać swój problem za pomocą nożyczek, którymi wyciął z Biblii wszystkie te fragmenty, które były sprzeczne z naukowa wizją świata. Kiedy zakończył pracę, z Biblii niewiele pozostało. I wtedy podjął decyzję. Jak sam napisał - albo ewolucja, albo pismo: Albo Biblia mówi prawdę i teoria ewolucji jest fałszywa, albo ewolucja jest prawdą, a wtedy muszę wyrzucić Biblię. (...) Tej nocy postanowiłem przyjąć słowo Boże i odrzucić wszystko, co mu przeczy. Z wielkim żalem pożegnałem się więc z wszystkimi marzeniami i nadziejami, jakie pokładałem w nauce.
I to tyle, koniec opowieści. Wnioski pozostawiam Tobie.
>(...) ale nawet w kontekście tej papieskiej encykliki, to jest to prywatną sprawą każdego człowieka, czy się papieskim gadaniem przejmie, czy nie.
Tak, masz rację, to tylko takie papieskie gadanie.
>>Tertulianizm wreszcie dlatego, że chrześcijańscy naukowcy oczekiwali na to zezwolenie zdając sobie sprawę z tego, że równie dobrze papież może zakazać im tych badań. Jak się oczekuje na "tak", to zamiast tego "tak" można usłyszeć "nie". >KK nie protestuje, gdy jakaś nauka mu doktrynę podważa, tylko gdy jakieś badania mogą zaszkodzić człowiekowi.
Ty chyba żartujesz. Kościół przez setki lat, niemal przez cały okres swego istnienia opracowywał i ogłaszał indeksy ksiąg zakazanych, na których umieszczane były dzieła podważające jego doktrynę, których nie wolno było czytać, posiadać i rozpowszechniać. Ostatni taki indeks został ogłoszony w 1949 roku i zawierał 4126 dzieł. Przytoczę tu tylko kilku bardziej znanych naukowców, których dzieła znajdowały się na kościelnych indeksach: Giordano Bruno, Kartezjusz, Galileusz (?), Kopernik, Edward Gibbon, Kepler, John Locke, Pascal i wielu i innych. Nie wydaje mi się, by ich badania szkodziły ludziom. Znacznie więcej jest na tych indeksach nazwisk pisarzy. Nawet nasz Mickiewicz też kiedyś został podobno wyróżniony umieszczeniem na takiej liście.
Zajrzyj choćby do Dekretu Gelazego z przełomu V i VI wieku. Dowiesz się z niego, że nawet dzieła takich pisarzy chrześcijańskich, jak Orygenes i Tertulian, winny być "wzgardzone i potępione w całym rzymskim i katolickim Kościele, a także odrzucone razem ze swoimi autorami (...) na wieki potępione i nierozwiązalnym węzłem klątwy obrzucone". Wspaniale to brzmi, prawda? Tak po chrześcijańsku.
>Należy się cieszyć, że naukowcy powiększają naszą wiedzę, ale jest chyba także czymś dobrym, że nie robią tego np. kosztem innych ludzi.
Czyżbyś chciał napisać, że gdyby nie Kościół i papieże osobiście, to badania naukowe prowadzone byłyby "kosztem innych ludzi"? Jakież to szczęście, że mamy takich stróżów moralności. Ostatnie informacje, które skutkowały nowymi wątkami na tym forum jednoznacznie dowodzą, że niektórzy duchowni są powszechnie znani z wysokich standardów moralnych. Szczególnie nasze dzieci mogą dużo na ten temat powiedzieć.
Na dalszą część Twojej wypowiedzi nie udzielę odpowiedzi. Są w niej tylko twoje ekwilibrystyczne wygibasy wykręcenia się od odpowiedzi na moje pytania.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >I to tyle, koniec opowieści. Wnioski pozostawiam Tobie.
Gdyby ten facet był katolikiem, to nie miałby takiego problemu.
>>KK nie protestuje, gdy jakaś nauka mu doktrynę podważa, tylko gdy jakieś badania mogą zaszkodzić człowiekowi. >Ty chyba żartujesz. Kościół przez setki lat,
Mówię o czasach współczesnych.
>>Należy się cieszyć, że naukowcy powiększają naszą wiedzę, ale jest chyba także czymś dobrym, że nie robią tego np. kosztem innych ludzi. >Czyżbyś chciał napisać, że gdyby nie Kościół i papieże osobiście, to badania naukowe prowadzone byłyby "kosztem innych ludzi"?
Nie wiem, ale KK jest aktualnie jednym z głośniejszych głosów przeciwko np. klonowaniu ludzi.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | maciejo (3492 punktów) | >>I to tyle, koniec opowieści. Wnioski pozostawiam Tobie. >Gdyby ten facet był katolikiem, to nie miałby takiego problemu.
Gdyby nie wierzył w ogóle by nie miał. Nie ma znaczenia wyznawcą czego owa osoba była. Przekaz jest jasny - religia ogranicza poznawczo. Każda, jedna bardziej inna mniej, część tylko w pewnych obszarach.
>>>KK nie protestuje, gdy jakaś nauka mu doktrynę podważa, tylko gdy jakieś badania mogą zaszkodzić człowiekowi. >>Ty chyba żartujesz. Kościół przez setki lat, >Mówię o czasach współczesnych.
Współcześnie całe szczęście zdanie kościoła nikogo nie obchodzi, ale przez wieki był on ogromnym hamulcem wszelkiego postępu.
>>>Należy się cieszyć, że naukowcy powiększają naszą wiedzę, ale jest chyba także czymś dobrym, że nie robią tego np. kosztem innych ludzi. >>Czyżbyś chciał napisać, że gdyby nie Kościół i papieże osobiście, to badania naukowe prowadzone byłyby "kosztem innych ludzi"? >Nie wiem, ale KK jest aktualnie jednym z głośniejszych głosów przeciwko np. klonowaniu ludzi.
I co w związku z tym?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Przekaz jest jasny - religia ogranicza poznawczo.
Wolałbyś wiedzieć mniej, ale tylko prawdę, czy więcej, ale z możliwością kilku bzdur?
>Współcześnie całe szczęście zdanie kościoła nikogo nie obchodzi
Nawet katolików?
>>Nie wiem, ale KK jest aktualnie jednym z głośniejszych głosów przeciwko np. klonowaniu ludzi. >I co w związku z tym?
I w związku tym nie klonuje się ludzi.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 11 na 11 | maciejo (3492 punktów) | >>Przekaz jest jasny - religia ogranicza poznawczo. >Wolałbyś wiedzieć mniej, ale tylko prawdę, czy więcej, ale z możliwością kilku bzdur?
Religia w żaden sposób nie przyczynia się do poznania świata. Daje naiwne, trywialne namiastki odpowiedzi na ważne pytania. Pytanie, które postawiłeś jest błędne. Powinno brzmieć: czy koncentrujesz się na poznaniu świata w oparciu o badania i zastosowanie metodologii naukowej, czy wolisz zawierzyć księdze spisanej przez pasterzy kóz żyjących 2000 lat temu.
>>Współcześnie całe szczęście zdanie kościoła nikogo nie obchodzi >Nawet katolików?
Nawet. Obserwując polskich katolików widać to doskonale. Kościół uwielbia nauczać o moralności i ograniczeniach człowieka, tak jakby miał do tego jakieś szczególne prawo, a nie ma. Nie większe niż pierwsza lepsza osoba z ulicy. Najgorsze, że ludzie na prawdę uznają, że można moralność wywodzić z wierzenia w jakieś pierdoły.
>>>Nie wiem, ale KK jest aktualnie jednym z głośniejszych głosów przeciwko np. klonowaniu ludzi. >>I co w związku z tym? >I w związku tym nie klonuje się ludzi.
I ogranicza badania na komórkach macierzystych. Tymczasem jest wiele rodzajów klonowania i te reprodukcyjne jest tylko jednym z nich, a cierpi cała embriologia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 18 na 18 | Fizyk (17637 punktów) | >> Przekaz jest jasny - religia ogranicza poznawczo. > Wolałbyś wiedzieć mniej, ale tylko prawdę, czy więcej, ale z możliwością kilku bzdur?
I Ty i ja wiemy, że to są bzdury, ale problem jest w tym, że człowiek religijny nie tylko bierze te bzdury za prawdę, ale w dodatku czuje się urażony jak ktoś mówi czym one są. Niemniej dobrze to ująłeś: teologia to wiedza bzdur.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ignorancja (4718 punktów) | >No przecież nie zakazał Pius XII naukowych badań, a Tertulian zakazywał - gdzie to podobieństwo?
Nie zakazał, bo już kościółek w czasach Piusa XII taką władzą nie dysponował, choc pewno bardzo by chciał. Zapewne niejeden purpurat ociera ukradkiem łezkę, wspominając stare dobre czasy, gdy za niesubordynację względem wykładni kościelnej mozna było kogoś na stos posłać. Nie zmieniło się jednak jedno. Dalej papa watykański żąda, by naukowcy poddawali się krytyce kościoła. Mocno to bezczelne, zważywszy, iż nauka kościoła nie jest ani jedyną, ani tym bardziej jedynie słuszną.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | |  | 24 na 24 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>jakie sankcje Kościół nakładałby na tych naukowców, których wyniki badań nie przypadłyby do gustu kościelnym sędziom? >KK akceptuje każdą dobrze uzasadnioną teorię, (...)
Cóż za wspaniała wiadomość! Akceptacja Kościoła! Jakże ze szczęścia dziękować? Chyba słów na podziękowania uczonym zabraknie.
A czy zastanawiałeś się może - zanim powyższe zdanie napisałeś - jakie są kompetencje Kościoła - m.in. w zakresie teorii ewolucji - by w sposób naukowy ocenić wyniki badań i wydać właściwy osąd?
>a czepia się w dwóch sytuacjach: (1) gdy naukowcy wykraczają poza swoje kompetencje (np. Dawkins wykracza poza kompetencje biologa, gdy z faktu, że teoria ewolucji jest prawdziwa wnioskuje, że Bóg nie istnieje) oraz (2) gdy badania naukowe są kontrowersyjne z moralnego punktu widzenia (np. sprzeciw wobec klonowania ludzi).
Zanim odpowiem na ten fragment Twojej wypowiedzi, zadam Ci pytanie: Czy nie wydaje Ci się aby, że Kościół wykracza poza swoje kompetencje teologiczne próbując oceniać wyniki prowadzonych przez naukowców badań w zakresie teorii ewolucji (i nie tylko)?
A teraz moje - powtarzam: moje - odpowiedzi na Twoje pytania:
(1) Nie jestem adwokatem pana Dawkinsa i nie zostałem przez niego upoważniony by wypowiadać się w jego imieniu, tj. odpowiedzieć, czy jego niewiara w Boga wynika z jego naukowej pewności co do słuszności teorii ewolucji. Wolałbym, byś ten problem przedstawił Dawkinsowi.
Mam jednak następujące pytanie: Skoro według Ciebie czy też według Kościoła Dawkins, biolog i ewolucjonista, nie ma dostatecznych kompetencji by orzekać o istnieniu czy też nieistnieniu Boga, to napisz, kto według Ciebie takowe kompetencje posiada i dlaczego?
(2) Doskonale wiem, iż problem klonowania ludzi jest z moralnego punktu widzenia co najmniej kontrowersyjny dla Krk, a przynajmniej takie jest jego oficjalne stanowisko. Nie widzę powodów, by przedstawiciele Kościoła nie mogli się w tej kwestii publicznie wypowiadać przedstawiając swoje czy też Kościoła stanowisko.
Mam nadzieję, że zdajesz sobie jednak sprawę z tego, że moralność Krk absolutnie nie musi się pokrywać z moralnością jakiejś innej instytucji czy też organizacji, jak również nie musi się pokrywać z moralnością pana X czy pani Y. Mam również nadzieję, że zdajesz sobie sprawę i z tego, że nie należy porównywać w tej kwestii moralności Krk z moralnością dajmy na to pani Y i wyrokować, że moralność Krk jest wyższa, czy też odwrotnie. Jestem natomiast głęboko przekonany, a dowodów dostarczają mi dość często przeróżne środki masowego przekazu, że Krk stoi na stanowisku - nie tylko zresztą w kwestii klonowania ludzi, ale np. w sprawach aborcji lub związków homoseksualnych - że jego moralność jest absolutnie najwyższa i powinna być obowiązująca i to nie tylko dla wszystkich Polaków, a prawo stanowione winno odpowiadać przekonaniom Kościoła.
>>Czy Twoim zdaniem możliwe byłyby przykładowo takie sankcje, które nałożono na Giordano Bruno, czy też tylko takie, których doświadczył Galileusz? >Nie, ponieważ dzisiaj jest inne prawo.
Jeśli nie dostrzegłeś tu mojej ironii, to nie moja to już wina.
>>Jacyś naukowcy jednak Jego świętobliwości mocno się narazili. Nie uzyskali widocznie kościelnej zgody >Nie, po prostu wysuwają zbyt daleko idące, a więc z naukowego punktu widzenia nieuprawnione, wnioski.
I oczywiście Krk, który wie wszystko, na wszystkim się zna i to we wszystkich możliwych dyscyplinach naukowych, potrafi jasno stwierdzić, które z wniosków są zbyt daleko idące i z naukowego punktu widzenia nieuprawnione.
A skoro piszemy o wnioskach, to mój wniosek jest następujący: im kto bliżej Boga, tego urojonego oczywiście, to i jego wiedza większa, można by rzec, że jest niebotycznie wielka. Tylko pozazdrościć!
PS-1 Zastanawiam się dlaczego z jakimś maniackim uporem, godnym zdecydowanie lepszej sprawy, bronisz to, czego obronić się po prostu nie da? PS-2 Oczywiście żałuję, że nie odniosłeś się do mojego pytania związanego z NT.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | -3 na 3 | worek kości (2937 punktów) | >A czy zastanawiałeś się może - zanim powyższe zdanie napisałeś - jakie są kompetencje Kościoła - m.in. w zakresie teorii ewolucji - by w sposób naukowy ocenić wyniki badań i wydać właściwy osąd?
Papież ma swoich ekspertów, także wśród naukowców.
>Czy nie wydaje Ci się aby, że Kościół wykracza poza swoje kompetencje teologiczne próbując oceniać wyniki prowadzonych przez naukowców badań w zakresie teorii ewolucji (i nie tylko)?
Z tego co się orientuję, jeśli KK czepia się naukowców w jakiejś sprawie, to zwykle wskazuje nie na błędnie stosowaną metodą naukową, nie czepia się też wyników. KK kwestionuje interpretacje. I np. jeśli Dawkins twierdzi, że Bóg nie istnieje, to jakie on ma kompetencje, jako ekspert od spraw materialnych, by wypowiadać sądy o domniemanej sferze bytów niematerialnych? Dawkins bawi się w filozofię, a KK, jako organizacja o ponad tysiącletniej tradycji filozoficznej, czuje się tutaj bardzo swobodnie.
>Skoro według Ciebie czy też według Kościoła Dawkins, biolog i ewolucjonista, nie ma dostatecznych kompetencji by orzekać o istnieniu czy też nieistnieniu Boga, to napisz, kto według Ciebie takowe kompetencje posiada i dlaczego?
Moim zdaniem takie kompetencje posiada filozof. A posiada je, ponieważ filozofia zajmuje się tym, co istnieje lub co może istnieć.
>I oczywiście Krk, który wie wszystko, na wszystkim się zna i to we wszystkich możliwych dyscyplinach naukowych, potrafi jasno stwierdzić, które z wniosków są zbyt daleko idące i z naukowego punktu widzenia nieuprawnione.
Ważne są tutaj argumenty. Wbrew pozorom KK ceni sobie racjonalną dyskusję.
>dlaczego z jakimś maniackim uporem, godnym zdecydowanie lepszej sprawy, bronisz to, czego obronić się po prostu nie da?
Bo to przyjemne.
>Oczywiście żałuję, że nie odniosłeś się do mojego pytania związanego z NT.
Jeśli możesz, to przypomnij jak to pytanie brzmiało.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 16 na 16 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >I np. jeśli Dawkins twierdzi, że Bóg nie istnieje, to jakie on ma kompetencje, jako ekspert od spraw materialnych, by wypowiadać sądy o domniemanej sferze bytów niematerialnych?< Ty jesteś oczywiście ekspertem od sfery bytów niematerialnych. W jednym ze swoich komentarzy do artykułu opisałeś przypadek jak to w czasie gry wstępnej zrezygnowałeś z seksu, żeby wykazać panowanie ducha nad ciałem. Nie zdradziłeś wtedy jak twój duch radził sobie ze spuchniętymi jajami. Radziłeś sobie modlitwą czy biczowałeś się mokrym ręcznikiem? Potrafi twój duch opanować również polucje czy śpisz z rękami pod kołdrą co, chciałem ci przypomnieć, jest grzechem. >a KK, jako organizacja o ponad tysiącletniej tradycji filozoficznej, czuje się tutaj bardzo swobodnie.< Tę swobodę widać szczególnie gdy przychodzi do podania definicji Boga. Tutaj 1000 lat okazało się okresem zbyt krótkim. Specjaliści od domniemanej sfery duchowej w miarę lat są coraz cieńsi i uciekają w puste zdania. >Bo to przyjemne.< Tu muszę się z tobą zgodzić. Takie jest właśnie stanowisko psychiatrów. Czerpać przyjemność z głoszenia idiotyzmów jest chorobliwą satysfakcją.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Nie zdradziłeś wtedy jak twój duch radził sobie ze spuchniętymi jajami.
Z tego co pamiętam, mówiłem tylko, że jak faceta dopadnie (czasami) wielka chętka, to powinien potrafić się opanować. Tych, co nie potrafią, zwykle nazywamy gwałcicielami.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>A czy zastanawiałeś się może - zanim powyższe zdanie napisałeś - jakie są kompetencje Kościoła - m.in. w zakresie teorii ewolucji - by w sposób naukowy ocenić wyniki badań i wydać właściwy osąd? >Papież ma swoich ekspertów, także wśród naukowców.
A ja już oczami wyobraźni widzę, jak niejaki J-O ocenia Hawkinga, Penrose'a, Higgsa, Weinberga i kilku innych z tej najwyższej półki. Gratuluję Ci - rozbawiłeś mnie.
>>Czy nie wydaje Ci się aby, że Kościół wykracza poza swoje kompetencje teologiczne próbując oceniać wyniki prowadzonych przez naukowców badań w zakresie teorii ewolucji (i nie tylko)? >Z tego co się orientuję, jeśli KK czepia się naukowców w jakiejś sprawie, to zwykle wskazuje nie na błędnie stosowaną metodą naukową, nie czepia się też wyników. KK kwestionuje interpretacje.
Czy chcesz w ten sposób powiedzieć, że naukowcy błędnie czy też niewłaściwie stosują metody badań naukowych, a kościelni specjaliści od cudów Jezusa i patrystyki wiedzą lepiej od nich, jak konkretne metody naukowe winny być stosowane i na jakim etapie badań naukowcy popełnili błędy.
>I np. jeśli Dawkins twierdzi, że Bóg nie istnieje, to jakie on ma kompetencje, jako ekspert od spraw materialnych, by wypowiadać sądy o domniemanej sferze bytów niematerialnych?
A jakie kompetencje ma pan Kowalski, gdy twierdzi, ze Bóg istnieje, albo pan Malinowski, który twierdzi akurat przeciwnie. A jakie kompetencje ma ksiądz Nowak lub biskup Pawłowski, którzy twierdzą analogicznie jak pan Kowalski? Większe, czy może mniejsze od Dawkinsa? Czy im wolno publicznie wypowiadać się na temat istnienia / nieistnienia Boga, a Dawkinsowi nie wolno? A któż może zabronić Tobie lub mnie wypowiadać się publicznie w tej kwestii, np. na tym forum?
>Dawkins bawi się w filozofię, a KK, jako organizacja o ponad tysiącletniej tradycji filozoficznej, czuje się tutaj bardzo swobodnie.
A niech się Kościół czuje swobodnie, ale Dawkins też chce się tak czuć.
>>Skoro według Ciebie czy też według Kościoła Dawkins, biolog i ewolucjonista, nie ma dostatecznych kompetencji by orzekać o istnieniu czy też nieistnieniu Boga, to napisz, kto według Ciebie takowe kompetencje posiada i dlaczego? >Moim zdaniem takie kompetencje posiada filozof. A posiada je, ponieważ filozofia zajmuje się tym, co istnieje lub co może istnieć.
Czyżby w takim razie księża nie mieli według Ciebie takich kwalifikacji?
>>I oczywiście Krk, który wie wszystko, na wszystkim się zna i to we wszystkich możliwych dyscyplinach naukowych, potrafi jasno stwierdzić, które z wniosków są zbyt daleko idące i z naukowego punktu widzenia nieuprawnione. >Ważne są tutaj argumenty. Wbrew pozorom KK ceni sobie racjonalną dyskusję.
I oczywiście Kościół ze swą teologiczną wiedzą jest kompetentny brać w takich dyskusjach udział, a nawet, jak to wynika ze słów Piusa XII, domaga się mieć w nich rozstrzygające zdanie.
>>dlaczego z jakimś maniackim uporem, godnym zdecydowanie lepszej sprawy, bronisz to, czego obronić się po prostu nie da? >Bo to przyjemne.
Różne są dewiacje.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Papież ma swoich ekspertów, także wśród naukowców. >A ja już oczami wyobraźni widzę, jak niejaki J-O ocenia Hawkinga, Penrose'a, Higgsa, Weinberga i kilku innych z tej najwyższej półki.
A wydawać by się mogło, że nauka to domena argumentów, a nie autorytetów.
>>Z tego co się orientuję, jeśli KK czepia się naukowców w jakiejś sprawie, to zwykle wskazuje nie na błędnie stosowaną metodą naukową, nie czepia się też wyników. KK kwestionuje interpretacje. >Czy chcesz w ten sposób powiedzieć, że naukowcy błędnie czy też niewłaściwie stosują metody badań naukowych
Chcę powiedzieć, że KK nie czepia się metod ani wyników, tylko interpretacji. Jeśli naukowiec powie, że był w kosmosie i nie widział tam Boga, a więc Bóg nie istnieje, to filozof nauki ma prawo mu wskazać, że takie rozumowanie jest błędne.
>A jakie kompetencje ma pan Kowalski, gdy twierdzi, ze Bóg istnieje, albo pan Malinowski, który twierdzi akurat przeciwnie. A jakie kompetencje ma ksiądz Nowak lub biskup Pawłowski, którzy twierdzą analogicznie jak pan Kowalski? Większe, czy może mniejsze od Dawkinsa?
To Ty zacząłeś gadać o kompetencjach lub ich braku, powtórzę więc moje stanowisko: w nauce nie powinno chodzić o to, kto jaką szkołę skończył lub jak świetną książkę napisał, tylko jakie ma w danej sprawie argumenty.
>>Dawkins bawi się w filozofię, a KK, jako organizacja o ponad tysiącletniej tradycji filozoficznej, czuje się tutaj bardzo swobodnie. >A niech się Kościół czuje swobodnie, ale Dawkins też chce się tak czuć.
No i dzięki tej obopólnej swobodzie możliwa jak naukowa dyskusja.
>>>Skoro według Ciebie czy też według Kościoła Dawkins, biolog i ewolucjonista, nie ma dostatecznych kompetencji by orzekać o istnieniu czy też nieistnieniu Boga, to napisz, kto według Ciebie takowe kompetencje posiada i dlaczego? >>Moim zdaniem takie kompetencje posiada filozof. A posiada je, ponieważ filozofia zajmuje się tym, co istnieje lub co może istnieć. >Czyżby w takim razie księża nie mieli według Ciebie takich kwalifikacji?
Istnieją księża filozofowie. No i jeszcze raz: nie liczą się kompetencje, tylko argumenty. Co prawda zwykle jest tak, że im lepsze kompetencje, tym lepsze argumenty, ale relacja ta dopuszcza przecież wyjątki.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | diogenes (42753 punktów) | >Istnieją księża filozofowie.
Oczywiście przy baaardzo szerokim pojęciu filozofii. Ktoś, kto wierzy w biblijne baśnie, przestaje być filozofem. A jeśli w dodatku indoktrynuje innych, stawia się nie tylko poza rozumem, ale i poza moralnością. W wypadku odwoływania się do strachu (np. piekło), należałoby rozważyć - ze wzgledu na ryzyko psychicznych zaburzeń - kroki wynikające z kodeksu karnego (np. zmuszanie do określonego zachowania).
Skoro teologiczna ekwilibrystyka łączy trzy osoby w jedną, boską, to nie ma problemu w przedstawieniu księdza i filozofa jako jednej osoby. Równie łatwo kościół przechodzi do porzadku dziennego z księżmi tatusiami. No i - o czym głośno ostatnio - księżmi pedofilami.
Ksiądz to egzystencjalny hochsztapler. Nazywam tak każdego, kto oczywistość egzystnecji usiłuje tłumaczyć nieoczywistością wiary, gorzej - tekstami (argumentami) odwołującymi się do przeżyć psychicznych osób sprzed tysięcy lat.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>Istnieją księża filozofowie. >Oczywiście przy baaardzo szerokim pojęciu filozofii. >Ktoś, kto wierzy w biblijne baśnie, przestaje być filozofem.
Tischner?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Tischner?
Co - Tischner?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Lengyel (2127 punktów) | >>Tischner? >Co - Tischner?
>>Istnieją księża filozofowie. >Oczywiście przy baaardzo szerokim pojęciu filozofii. >Ktoś, kto wierzy w biblijne baśnie, przestaje być filozofem.
Niechybnie jedno i drugie
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >>Istnieją księża filozofowie. >Oczywiście przy baaardzo szerokim pojęciu filozofii. >Ktoś, kto wierzy w biblijne baśnie, przestaje być filozofem.
A czemu niby to przestaje? Filozof to ten co rozmyśla nad tematami filozoficznymi. Tylko tyle.
>A jeśli w dodatku indoktrynuje innych, stawia się nie tylko poza rozumem, ale i poza moralnością.
Stawia się poza różnymi moralnościami ale też i nie stawia się poza różnymi moralnościami.
>Ksiądz to egzystencjalny hochsztapler. Nazywam tak każdego, kto oczywistość egzystnecji usiłuje tłumaczyć nieoczywistością wiary
Na podstawie historii filozofii można przypuszczać że nie ma takich oczywistości których by nikt nie kwestionował. Hochsztapler to człek samolubny, kłamiący w celu uzyskania czegoś pożądanego(zazwyczaj dóbr majątkowych). Co takiego pożądanego zyskuje np.papież(starzec który mógł by sobie spokojnie łowić rybki na emeryturze) tym że jest owym papieżem? Sługę budzącego go o 5 rano i przedstawiającego napięty kalendarz?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >>Ktoś, kto wierzy w biblijne baśnie, przestaje być filozofem. >A czemu niby to przestaje?
Czy nazwiesz kogoś matematykiem, dla kogo 2+2 równa się czasem 5?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | Owszem, tyle że kiepskim matematykiem.
PS Jeszcze wrócę do tego nieszczęsnego filozofa. Oczywiście chodzi o filozoficzne rozmyślanie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 22 na 22 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>>Z tego co się orientuję, jeśli KK czepia się naukowców w jakiejś sprawie, to zwykle wskazuje nie na błędnie stosowaną metodą naukową, nie czepia się też wyników. KK kwestionuje interpretacje. >>Czy chcesz w ten sposób powiedzieć, że naukowcy błędnie czy też niewłaściwie stosują metody badań naukowych >Chcę powiedzieć, że KK nie czepia się metod ani wyników, tylko interpretacji. Jeśli naukowiec powie, że był w kosmosie i nie widział tam Boga, a więc Bóg nie istnieje, to filozof nauki ma prawo mu wskazać, że takie rozumowanie jest błędne.
Po pierwsze - niech wreszcie Krk łaskawie zostawi naukę w spokoju i nie wtrąca się do niej, bo to nie jego domena. I po drugie - wskaż źródło informacji o naukowcu, który był w kosmosie i nie widział tam Boga.
>>>I np. jeśli Dawkins twierdzi, że Bóg nie istnieje, to jakie on ma kompetencje, jako ekspert od spraw materialnych, by wypowiadać sądy o domniemanej sferze bytów niematerialnych? >>A jakie kompetencje ma pan Kowalski, gdy twierdzi, ze Bóg istnieje, albo pan Malinowski, który twierdzi akurat przeciwnie. A jakie kompetencje ma ksiądz Nowak lub biskup Pawłowski, którzy twierdzą analogicznie jak pan Kowalski? Większe, czy może mniejsze od Dawkinsa? >To Ty zacząłeś gadać o kompetencjach lub ich braku, powtórzę więc moje stanowisko: w nauce nie powinno chodzić o to, kto jaką szkołę skończył lub jak świetną książkę napisał, tylko jakie ma w danej sprawie argumenty.
Znowu wykręcasz kota ogonem. Zawsze ktoś musi zacząć jako pierwszy o czymś dyskutować. Stwierdziłeś, że Dawkins nie ma kompetencji "by wypowiadać sądy o domniemanej sferze bytów niematerialnych". Zadałem Ci wobec tego pytanie, czy według Ciebie jego kompetencje w tym zakresie są większe od kompetencji pana X lub księdza Y. Czy aż tak trudno odpowiedzieć na to pytanie? Napisz, co o tym sądzisz.
>>>Dawkins bawi się w filozofię, a KK, jako organizacja o ponad tysiącletniej tradycji filozoficznej, czuje się tutaj bardzo swobodnie. >>A niech się Kościół czuje swobodnie, ale Dawkins też chce się tak czuć. >No i dzięki tej obopólnej swobodzie możliwa jak naukowa dyskusja.
Twoje ostatnie zdanie jest jakieś kalekie. Ale domyślam się, co chciałeś napisać. O jakiej dyskusji piszesz? Kto z kim ma dyskutować na tematy naukowe? Na tematy naukowe powinni z sobą dyskutować wyłącznie przedstawiciele świata nauki, naukowcy. A Ty kogo chcesz do tej dyskusji zaangażować? Czyżbyś był rzecznikiem iluzji, że nauka i wiara wzajemnie się uzupełniają i dają spójną wizję otaczającej nas rzeczywistości? Otóż nie uzupełniają się. Spójnej wizji też nie mają.
>>>>Skoro według Ciebie czy też według Kościoła Dawkins, biolog i ewolucjonista, nie ma dostatecznych kompetencji by orzekać o istnieniu czy też nieistnieniu Boga, to napisz, kto według Ciebie takowe kompetencje posiada i dlaczego? >>>Moim zdaniem takie kompetencje posiada filozof. A posiada je, ponieważ filozofia zajmuje się tym, co istnieje lub co może istnieć. >>Czyżby w takim razie księża nie mieli według Ciebie takich kwalifikacji? >Istnieją księża filozofowie. No i jeszcze raz: nie liczą się kompetencje, tylko argumenty.
O jakich argumentach za istnieniem Boga piszesz? Czyżbyś znał jakieś? Jeśli tak, to podziel się nimi ze mną.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > Po pierwsze - niech wreszcie Krk łaskawie zostawi naukę w spokojuNajpierw czepiają się, że KK jest nienaukowy, a potem czepiają się, gdy próbuje się nauką zainteresować. No naprawdę. > I po drugie - wskaż źródło informacji o naukowcu, który był w kosmosie i nie widział tam Boga.Klasyka gatunku: img-fotki.(*)0.1a2/0_99bb7_662adb4_orig.jpg> czy według Ciebie jego kompetencje w tym zakresie są większe od kompetencji pana X lub księdza Y.Biorąc pod uwagę fakt, że strona filozoficzna "Boga urojonego" została przez recenzentów zmasakrowana, to Dawkinsa kompetencje w zakresie znajomości filozofii nie są zbyt szczególne. > O jakiej dyskusji piszesz? Kto z kim ma dyskutować na tematy naukowe?> Na tematy naukowe powinni z sobą dyskutować wyłącznie przedstawiciele świata nauki, naukowcy. A Ty kogo chcesz do tej dyskusji zaangażować?Bóg urojony dotyczył problemu istnienia Boga - kogo więc do dyskusji o istnieniu Boga chciałbym zaangażować? Filozofów. > O jakich argumentach za istnieniem Boga piszesz? Czyżbyś znał jakieś? Jeśli tak, to podziel się nimi ze mną.Posłużę się dość klasycznym już dowodem na istnienie Boga, który opiera się na logice modalnej: Słownik: Coś jest konieczne, gdy istnieje w każdym możliwym świecie. Coś jest możliwe, gdy może istnieć świat/stan rzeczy, w którym to coś występuje. Prawa z logiki modalnej, z których będę korzystał: A: Jeśli jest konieczne, że z p wynika q, to jeśli jest możliwe, że p, to jest możliwe, że q. B: Jeśli jest możliwe, że p jest konieczne, to p. C: Jeśli p, to jest konieczne, że p. Przesłanki: I: Jeśli Bóg istnieje, to istnieje z konieczności. II: Jest możliwe, że Bóg istnieje. 1: Jest czymś koniecznym, że jeśli Bóg istnieje, to jest on bytem koniecznym. (na podstawie I i C) 2: Jeśli jest możliwe, że Bóg istnieje, to jest możliwe, że Bóg istnieje z konieczności. (na podstawie 1 i A) 3: Jeśli jest możliwe, że Bóg istnieje z konieczności, to Bóg istnieje. (na podstawie B) 4. Jeśli jest możliwe, że Bóg istnieje, to Bóg istnieje. (na podstawie 2 i 3) 5. Bóg istnieje. (na podstawie 4 i II) I wkleję moje opracowanie argumentu kosmologicznego zaproponowanego przez Tomasza z Akwinu: 1. W czasach Tomasza powszechna była opinia, że świat istnieje odwiecznie, ponieważ zgadzało się to z podstawowym aksjomatem metafizyki - "z niebytu nie może powstać byt". 2. Skoro każda rzecz powstaje z innej rzeczy (zawsze coś powstaje z czegoś innego), to wszystko ma swoją przyczynę materialną, a taki ciąg przyczyn nigdy się nie kończy, więc świat musi istnieć wiecznie. 3. Tomasz nie zgodzi się z poglądem o odwiecznym istnieniu świata i zacznie poszukiwać przyczyny ostatecznej. 4. Jeśli świat nie istniał odwiecznie, ale był moment, w którym się pojawił, to przyczyna materialna przestaje nam ten fakt zaistnienia tłumaczyć - skoro każda rzecz powstaje z jakiejś innej rzeczy, a świat nie istnieje odwiecznie, więc w pewnym momencie jakaś rzecz pierwsza musiała powstać z niczego - a to nie zgadza się z wcześniejszą zasadą, że byt nie może powstać z niebytu. 5. Zdaniem Tomasza, jeśli rozejrzymy się po świecie, to widzimy, że wszystko co istnieje, z czasem ginie - żadna rzecz, brana pod uwagę jednostkowo, nie istnieje wiecznie. 6. Skoro rzeczy nie istnieją wiecznie, a więc nie mogą być konieczne, istnieją więc na sposób przygodny - istnieją, ale mogą nie-istnieć. No i Tomasz zastanawia się teraz, czy może coś istnieć na sposób konieczny (wiadomo, do czego to zmierza). 7. Przygodność Tomasz definiuje w taki sposób - istnieć przygodnie, to nie posiadać racji swojego istnienia w samym sobie (np człowieka trzeba urodzić), ani nie potrafić istnieć w oderwaniu od innych rzeczy (człowiek potrzebuje np powietrza). 8. Analogicznie istnieć koniecznie, to posiadać rację istnienia w samym sobie i móc istnieć w sposób niezależny od innych rzeczy. 9. Tomasz więc zastępuje problem odwieczności świata, problemem zależności istnienia jednych rzeczy od drugich. 10. Tomasz dodaje do przyczyny materialnej, która działa między rzeczami, przyczynę sprawczą (on tego nie wymyśla, bierze to od Arystotelesa), która miałaby tłumaczyć zaistnienie świata. 11. Zdaniem Tomasza do istoty takiego Stwórcy, który posługuje się przyczyną sprawczą, jest działanie świadome i wolne - świat jest rozumny, ponieważ jest rezultatem działania intelektu (świadomość), oraz istnieje, ponieważ jest chciany (wola). 12. Tomasz uważa, że Stwórca powołuje do istnienia skutek (Stwórca jest przyczyną, a świat jest skutkiem) oraz czas (więc pytanie o to, czy Stwórca mógł stworzyć świat wcześniej lub później nie ma sensu - stworzenie świata to również stworzenie czasu). No i na marginesie - współczesna fizyka zdaje się potwierdzać intuicję Tomasza, że świat ma swój początek (Wielki Wybuch), ale i czas także ma swój początek, ponieważ i czas i przestrzeń są ze sobą związane.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 12 na 12 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Posłużę się dość klasycznym już dowodem na istnienie Boga, który opiera się na logice modalnej:
To jest "dowód" na istnienie czegokolwiek, można tam podstawić potwora Loch Ness albo El Chupacabrę, zawsze wyjdzie, że istnieje.
> Zdaniem Tomasza, jeśli rozejrzymy się po świecie, to widzimy, że wszystko co istnieje, z czasem ginie.
Brawo Tomasz! Życie wieczne poszło się czesać.
Serio, poważni religianci już od dawna nie przytaczają tych ramot, w obawie przed niechybną kompromitacją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >To jest "dowód" na istnienie czegokolwiek, można tam podstawić potwora Loch Ness albo El Chupacabrę, zawsze wyjdzie, że istnieje.
1. Nie ma najmniejszego powodu, aby istotę, która być może zamieszkuje wody jeziora Ness nazywać potworem. 2. Istnienie istoty z Loch Ness nie jest konieczne.
>> Zdaniem Tomasza, jeśli rozejrzymy się po świecie, to widzimy, że wszystko co istnieje, z czasem ginie. >Brawo Tomasz! Życie wieczne poszło się czesać.
Czemu? Tomasz mówi tu o materialnym istnieniu.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > 2. Istnienie istoty z Loch Ness nie jest konieczne.
Nie jest, ale w czym problem?
Wystarczy po prostu załozyć że potwór z Loch Ness jest konieczny, tak samo jak ty założyłeś że bóg jest konieczny, i czary-mary: Nessie istnieje!
> Czemu? Tomasz mówi tu o materialnym istnieniu.
Mówi "wszystko co istnieje". Wszystko to wszystko, nie dorabiaj Tomaszowi ideologii według własnego widzimisię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Wystarczy po prostu załozyć że potwór z Loch Ness jest konieczny
Istnienie Nessie byłoby konieczne tylko wtedy, jeśli nieistnienie tej istoty byłoby czymś wewnętrznie sprzecznym.
>Mówi "wszystko co istnieje". >Wszystko to wszystko, nie dorabiaj Tomaszowi ideologii według własnego widzimisię.
O możliwości nieistnienia Tomasz wypowiada się w kontekście bytów przygodnych. Doczytaj więc najpierw czym jest dla Tomasza "przygodność".
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Istnienie Nessie byłoby konieczne tylko wtedy, jeśli nieistnienie tej istoty byłoby czymś wewnętrznie sprzecznym.
To samo dotyczy boga, czymkolwiek miałby być.
>O możliwości nieistnienia Tomasz wypowiada się w kontekście bytów przygodnych. Doczytaj więc najpierw czym jest dla Tomasza "przygodność".
Tomasz twiedzi, że "wszystko co istnieje" z czasem ginie, czyli jest bytem przygodnym, ergo wszystko co istnieje jest bytem przygodnym.
Doczytanie to jedno, zrozumienie to inna para kaloszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Istnienie Nessie byłoby konieczne tylko wtedy, jeśli nieistnienie tej istoty byłoby czymś wewnętrznie sprzecznym. >To samo dotyczy boga, czymkolwiek miałby być.
Skąd wiesz, co dotyczy boga, skoro nie wiesz, czym bóg jest? Nieco to dziwne.
>>O możliwości nieistnienia Tomasz wypowiada się w kontekście bytów przygodnych. Doczytaj więc najpierw czym jest dla Tomasza "przygodność". >Tomasz twiedzi, że "wszystko co istnieje" z czasem ginie, czyli jest bytem przygodnym, >ergo wszystko co istnieje jest bytem przygodnym.
Na jakim źródle opierasz swoje przekonanie o twierdzeniach Tomasza?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Skąd wiesz, co dotyczy boga, skoro nie wiesz, czym bóg jest? Nieco to dziwne."Podczas rozmowy z przyjacielem na temat naszego stosunku do Boga zaczęliśmy się zastanawiać: to znaczy do czego? Cóż znaczy ten termin? Czy obaj tak samo go rozumiemy i czy takie rozumienie jest powszechne? Żyjemy w Polsce, a więc najważniejszym dla nas jest, jak to pojęcie jest rozumiane przez wiernych Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz chrześcijan innych wyznań, ale dla lepszego zrozumienia koniecznym jest zarówno sięgnięcie do jego genezy, jak i dokonania religioznawczych porównań, gdyż w takim wywodzie z jednej strony należy odnosić się do specyfiki określonej religii z drugiej zaś uniwersalistycznych koncepcji Boga zawartych w europejskiej kulturze.
Zacząłem szukać. Najpierw zajrzałem do najnowszego Katechizmu Kościoła Katolickiego (wprowadzonego mocą Konstytucji Apostolskiej Fidei Depositum z 1992 r.), gdzie znalazłem Symbol Nicejsko-Konstantynopolski. Jest to połączenie Nicejskiego wyznania wiary (325), symbolu który "nie dawał żadnego określenia Ducha Świętego; nie rozróżniał jasno hypostasis od ousia", z Symbolem Konstantynopolskim (381), uzupełniającym braki, oraz dodatkiem "filioque", czyli wyraźnym orzeczeniem pochodzenia Ducha Świętego wprowadzonym na soborze w Toledo (589), wraz z dodatkami stosowanymi obecnie. Brzmi on: "Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.(...) Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. (...)". W Brewiarium Fidei, czyli wyborze doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, znalazłem dopełnienie katolickiego rozumienia Boga pochodzące z Soboru Powszechnego Laterańskiego w 1215 roku, gdzie został On opisany w poniższy sposób: "Całą mocą wierzymy i bez zastrzeżenia wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, odwieczny i nieskończony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny i niewymowny, Ojciec, Syn i Duch Święty: Trzy wprawdzie Osoby, ale jedna istota, substancja, czyli natura zupełnie niezłożona. Ojciec od nikogo nie pochodzi, syn tylko od Ojca, Duch Święty od Obydwóch, i to bez początku, zawsze i bez końca. Ojciec Rodziciel, Syn zrodzony, Duch Święty pochodzący: współistotni i równi sobie, wszechmocni i współwiekuiści. Są jedynym wszystkich rzeczy początkiem, stwórcą wszystkiego co widzialne i niewidzialne, co duchowe i materialne. [Ten jeden Bóg] wszechmocną swoją potęgą równocześnie, od początku czasu, stworzył z nicości jeden i drugi rodzaj stworzeń, tj. istoty duchowe i materialne: aniołów i ten świat, a na koniec naturę ludzką łączącą te dwa światy, złożoną z duszy i ciała". I dalej w artykule Bóg, bogowie, bóstwa. Nie znamy tylko naukowej - w zakresie nauk przyrodniczych (science) - definicji tego wymyślonego przez ludzi stwora i tylko w zakresie nauk przyrodniczych (poza np. psychiatrią) nic nie możemy o takich wytworach ludzkiej fantazji powiedzieć. Znamy dobrze rozumienie tego terminu w ludzkiej kulturze oraz większości nauk humanistycznych i nauk społecznych. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 18 na 18 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Posłużę się dość klasycznym już dowodem na istnienie Boga, który opiera się na logice modalnej:<Albo nie znasz logiki modalnej, albo jej nie kumasz, albo manipulujesz jak to często u ciebie bywa. > Słownik<Jaki słownik? > Coś jest konieczne, gdy istnieje w każdym możliwym świecie.<> Coś jest możliwe, gdy może istnieć świat/stan rzeczy, w którym to coś występuje.<Pominąłeś sprytnie trzecią modalność Saula Kripke: p jest rzeczywisty = p jest prawdą w naszym świecie. > Prawa z logiki modalnej, z których będę korzystał:> A: Jeśli jest konieczne, że z p wynika q, to jeśli jest możliwe, że p, to jest możliwe, że q.> B: Jeśli jest możliwe, że p jest konieczne, to p.> C: Jeśli p, to jest konieczne, że p.> Przesłanki:> I: Jeśli Bóg istnieje, to istnieje z konieczności.> II: Jest możliwe, że Bóg istnieje.> 1: Jest czymś koniecznym, że jeśli Bóg istnieje, to jest on bytem koniecznym. (na podstawie I i C)> 2: Jeśli jest możliwe, że Bóg istnieje, to jest możliwe, że Bóg istnieje z konieczności. (na podstawie 1 i A)> 3: Jeśli jest możliwe, że Bóg istnieje z konieczności, to Bóg istnieje. (na podstawie B)> 4. Jeśli jest możliwe, że Bóg istnieje, to Bóg istnieje. (na podstawie 2 i 3)> 5. Bóg istnieje. (na podstawie 4 i II)Bardzo interesujący dowód. Pozwolisz że wskażę na parę szczegółów z logiki modalnej: M: możliwość - ◊ N: konieczność - □ Trzeba pamiętać: operatory modalne nie są funkcją prawdy. Mp i Np są sądami w sensie logicznym(Arystotelesowym) i mogą być prawdą lub fałszem - w sensie dwuwartościowej logiki Arystotelesa. Ale wartość prawdy Mp i Np nie może być ustalona z wartości prawdy p. Dlatego żadna z następujących formalnych ekwiwalencji nie jest prawidłowa: Np = p, Np = ¬p, Np = p v ¬p, Np = p ˄ ¬ p W którym miejscu zastosowałeś jedną z tych równości możesz sobie sam poszukać. To jest dobre ćwiczenie, zanim się zabierzesz za poważniejsze rzeczy. > I wkleję moje opracowanie argumentu kosmologicznego zaproponowanego przez Tomasza z Akwinu:<Znamy, znamy. Ty też znasz ale sądzisz że mamy krótką pamięć. Wszystko co istnieje w świecie, ma swoją przyczynę. Z niczego nie powstaje nic. Każda przyczyna ma swego poruszyciela. A więc, nasze Universum też musi mieć jakąś przyczynę. żebyśmy nie ogłupieli w nieskończonym regresie, musi być pierwsza przyczyna, nieporuszony poruszyciel. I kto to mógłby być jak nie Bóg, który per definitione jest niestworzoną, konieczną istotą? Tylko dlaczego nie mogło to być 53 Bogów, albo Marsjanie, albo wszechmocny Spagetti albo krasnoludki które przecież robią dobre uczynki? Dlaczego musi być to osobowa przyczyna? No i, mówiąc babcią, jak wszyscy to wszyscy. Boga też musiał ktoś stworzyć. Zapoznaj się z Münchhausen-Trilemma en.wikipedia.org/wiki/MĂźnchhausen_trilemmaTo jest właśnie o takich filozofach jak ty, którzy argumentują jak to wyciągnęli się z bagna, ciągnąc się za własny warkocz. 
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >żadna z następujących formalnych ekwiwalencji nie jest prawidłowa: > Np = p, Np = ¬p, Np = p v ¬p, Np = p ˄ ¬ p >W którym miejscu zastosowałeś jedną z tych równości możesz sobie sam poszukać.
W dowodzie, który zreferowałem, ani razu nie pojawia się ekwiwalencja. Tam są same, całkowicie w logice modalnej uprawnione, implikacje.
>>I wkleję moje opracowanie argumentu kosmologicznego zaproponowanego przez Tomasza z Akwinu:< >I kto to mógłby być jak nie Bóg, który per definitione jest niestworzoną, konieczną istotą?
Nawiązując do debaty Coplestona z Russellem, świat istnieje, ponieważ stworzył go Bóg, albo świat istnienie, ponieważ istnieje.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >W dowodzie, który zreferowałem, ani razu nie pojawia się ekwiwalencja. Tam są same, całkowicie w logice modalnej uprawnione, implikacje.< Skoro chcesz się dalej ośmieszać, to biorę wszystkich na świadków że sam zacząłeś. Ekwiwalencją w logice modalnej jest zarówno znak równości jak również implikacja.
Prawa z logiki modalnej, z których będę korzystał: A: Jeśli jest konieczne, że z p wynika q, to jeśli jest możliwe, że p, to jest możliwe, że q. B: Jeśli jest możliwe, że p jest konieczne, to p.
O jakich "prawach" logiki modalnej i o którym systemie mówisz? Logika modalna posiada aksjomaty i reguły wnioskowania. W zależności od systemu (K,T, S 4, S 5) mamy różną ilość aksjomatów. Chyba nie będzie ci trudno przytoczyć np.modus ponens albo Np --> p (aksjomat konieczności). Twoje A to jest łańcuch implikacji w którym nie wiadomo co jest poprzednikiem a co następnikiem w głównej implikacji. Zapisz to proszę symbolicznie, żeby uniknąć nieporozumień.
C: Jeśli p, to jest konieczne, że p. To "prawo" wyczarowałeś jak królika z cylindra. Zakładam że p = istnienie boga. Jeśli p, jest prawdą, inaczej nie ma sensu niczego dowodzić. Z 0 możesz dowieść zarówno 0 jak i 1. ..to jest konieczne że p, odczytałem jako p = Np . Odczytałem błędnie, ponieważ jak twierdzisz powinno to brzmieć: p --> Np 1. Na czym opierasz prawdziwość p = istnienie Boga? 2. Zostańmy dalej przy tej implikacji, rzekomo prawdziwej i będącej aksjomatem logiki modalnej. Którym aksjomatem i w którym systemie, jeszcze mi uzupełnisz.
Np - zdanie jest prawdziwe w każdym z możliwych światów.
Niech p - oznacza: dzisiaj pada deszcz i niech pada, wtedy p jest prawdą. Co oznacza twoja implikacja? W każdym z możliwych światów dzisiaj pada deszcz. Na marsie pada, leje w Alfa Centauri i gdzie tylko możliwe i możemy sobie wyobrazić.
Niech p oznacza, moja żona jest mi wierna. Z twojej implikacji wszystkie żony są wierne i to nie tylko na ziemi ale również w niebie, w piekle, w całej drodze mlecznej tak czy siak. Albo Jahwe nie znał logiki modalnej i kazał kamieniować cudzołożnice, albo p nie jest prawdą i moja żona się kurwi.
Gdybyś życzył sobie jeszcze parę kontrprzykładów, to chętnie służę.
>Nawiązując do debaty Coplestona z Russellem, świat istnieje, ponieważ stworzył go Bóg, albo świat istnienie, ponieważ istnieje.< Niedawno pisałeś Andrzejowi51 że liczą się argumenty a nie nazwiska. Zmieniłeś zdanie!? Co z twoim dowodem? To już niekoniecznie Bóg? Twoja logika mnie przeraża. Świat istnieje, niezależnie od tego jak powstał.
A dlaczego Bóg musiał stworzyć świat? Nie wystarczy ci jeżeli świat stworzył stwórca? Stworzył i uznał że prześladować homoseksualistów, kontrolować czy baranki z owieczkami kopulują na wznak czy inaczej, czy z gumą czy bez, kazać ludziom w niedzielę wstawać i iść do kościoła słuchać bzdur zamiast się wyspać, być tak próżnym żeby kazać się wychwalać i śpiewać sobie hymny pochwalne jak komunistyczni wodzowie lub feudalni Panowie, że to nie jest godne Boga który jest podobno doskonałym. I stwórca poszedł w siną dal albo stwórca jest kauzalną przyczyną pochodzącą z natury.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Ekwiwalencją w logice modalnej jest zarówno znak równości jak również implikacja.Sorki, ale to co napisałeś nie ma najmniejszego sensu. Ekwiwalencja, czyli równoważność, czyli funktor prawdziwościowy od dwóch argumentów zdaniowych, z którego można utworzyć zdanie o kształcie "p wtedy i tylko wtedy, gdy q", nazywasz jednocześnie "znakiem równości" - błąd kategorialny! - i implikacją, która jest innym funktorem prawdziwościowym od dwóch argumentów zdaniowych, z którego można zbudować zdanie o kształcie "jeśli p, to q". Ekwiwalencję, w logice klasycznej, można ewentualnie zapisać jako koniunkcję dwóch implikacji: (p <=> q) <=> [(p->q)^(q->p)] Ekwiwalencją, w logice modalnej, są m.in. prawa: Np <=> NNp, Mp <=> MMp, Np <=> MNp, Mp <=> NMp, N(p ^ q) <=> Np ^ Nq, M(p v q) <=> Mp v Mq. > O jakich "prawach" logiki modalnej i o którym systemie mówisz?Prawa z (najprostszego ponoć) systemu S5. > Zapisz to proszę symbolicznie, żeby uniknąć nieporozumień.Prawa z logiki modalnej, z których będę korzystał (logika jest ekstensjonalna, więc w tym momencie nie jest ważna treść argumentów): A: N(p->q)->(Mp->Mq) B: MNp->p. C: p->Np. (reguła konieczności Gödla) p - "Byt doskonały istnieje (Bóg istnieje)" Przesłanki (założenia): I: p->Np. II: Mp. 1: N(p->Np) (na podstawie I i C) 2: Mp->MNp (na podstawie 1 i A) 3: MNp->p (na podstawie B) 4. Mp->p (na podstawie 2 i 3) 5. p (na podstawie 4 i II) > C: Jeśli p, to jest konieczne, że p.> To "prawo" wyczarowałeś jak królika z cylindra.To tzw. reguła konieczności Gödla. > Niech p - oznacza: dzisiaj pada deszcz> Niech p oznacza, moja żona jest mi wierna.Jeśli dzisiaj pada deszcz, to jest konieczne, że dzisiaj pada deszcz. Jeśli moja żona jest mi wierna, to jest konieczne, że moja żona jest mi wierna. Przykłady z życia codziennego zwykle są jednak zawodne jeśli chodzi o prawa logiczne. > >Nawiązując do debaty Coplestona z Russellem, świat istnieje, ponieważ stworzył go Bóg, albo świat istnienie, ponieważ istnieje.<> Niedawno pisałeś Andrzejowi51 że liczą się argumenty a nie nazwiska. Zmieniłeś zdanie!?Nie, chciałem tylko zasugerować, że w filozoficznych sporach o istnienie Boga, moim zdaniem, panuje izostenia. Referując dowód ontologiczny opierałem się na publikacji Andrzeja Biłata - Logika modalna a dowód ontologiczny - z Filozofii Nauki 1(77). Znalazłem w necie skróconą wersję tego tekstu: www.kul.pl(*)zial/logika_modalna/bilat_.pdf
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Biorąc pod uwagę fakt, że strona filozoficzna "Boga urojonego" została przez recenzentów zmasakrowana,Straszliwie zmasakrowana! Tu już wielu straszliwych krytyków "Boga urojonego" się pojawiło, tylko jak przychodziło do konkretów, to niczego sensownego wybełkotać nie umieli.
Pitu pitu i pieprzenie o Szopenie. Mnie zdumiewa ogromna nienawiść katolików do tej książki, przy braku podstawowej umiejętności sformułowania merytorycznych zarzutów. Rzeczywiście zdumiewa mnie takie podejście świadczące o ich zdecydowanej słabości intelektualnej.
Konkrety, Szanowny Panie, konkrety.www.racjon(*).php/s,422259/z,0/d,14#w424058www.racjonalista.pl/forum.php/s,390231/z,0> to Dawkinsa kompetencje w zakresie znajomości filozofii nie są zbyt szczególne.W tym poście oraz wyżej i niżej w tym samym wątku: www.racjon(*)m.php/s,493492/z,0/d,4#w493801Ale Pan ciągle albo "rżnie głupa", albo "udaje Greka". Już na nic więcej Pana nie stać, to szkoda. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >I po drugie - wskaż źródło informacji o naukowcu, który był w kosmosie i nie widział tam Boga.> Klasyka gatunku: img-fotki.(*)0.1a2/0_99bb7_662adb4_orig.jpgNie próbuj mnie oszukiwać w tak prymitywny sposób. Miało być coś o naukowcu, który stwierdził, że był w kosmosie i nie widział tam Boga, w związku z tym Boga nie ma. Zamiast naukowca pokazujesz rysunek Gagarina, który ponoć tak powiedział chcąc się przypodobać Chruszczowowi i otrzymać od niego nie jeden, lecz od razu dwa medale bohatera ZSRR. Nie udało Ci się - 1:0 dla mnie. > >czy według Ciebie jego kompetencje w tym zakresie są większe od kompetencji pana X lub księdza Y.> Biorąc pod uwagę fakt, że strona filozoficzna "Boga urojonego" została przez recenzentów zmasakrowana, to Dawkinsa kompetencje w zakresie znajomości filozofii nie są zbyt szczególne.Ponownie wykręcasz się od odpowiedzi. Ja zadałem Ci pytanie czy według Ciebie kompetencje Dawkinsa do wypowiadania się w kwestii istnienia bądź nieistnienia Boga są większe od analogicznych pana X lub księdza Y, a Ty odpowiadasz mi, że "strona filozoficzna "Boga urojonego" została przez recenzentów zmasakrowana". Jeśli nie chcesz odpowiadać na to pytanie, to je pomiń, a nie pisz bzdur. To już 2:0 dla mnie. > >O jakiej dyskusji piszesz? Kto z kim ma dyskutować na tematy naukowe?> >Na tematy naukowe powinni z sobą dyskutować wyłącznie przedstawiciele świata nauki, naukowcy. A Ty kogo chcesz do tej dyskusji zaangażować?> Bóg urojony dotyczył problemu istnienia Boga - kogo więc do dyskusji o istnieniu Boga chciałbym zaangażować? Filozofów.Cały czas to samo. Zadałem Ci pytanie, kto według Ciebie winien dyskutować na tematy naukowe. A Ty odpowiadasz, a Ty odpowiadasz, że do dyskusji o Bogu chciałbyś zaangażować filozofów. Po pierwsze - powtarzam, jeśli nie chcesz odpowiadać na moje pytania, to je pomiń. I po drugie - dyskusja na temat Boga z oczywistych względów nie jest dyskusją naukową. Tam gdzie zaczyna się Bóg, tam kończy się nauka. No to mam hat-trick - 3:0. > >O jakich argumentach za istnieniem Boga piszesz? Czyżbyś znał jakieś? Jeśli tak, to podziel się nimi ze mną.> Posłużę się dość klasycznym już dowodem na istnienie Boga, który opiera się na logice modalnej:Wydaje mi się, że zbyt daleko i raczej niepotrzebnie wkraczasz w świat filozofii. Kiedyś czytałem coś na temat logiki modalnej i jej związków z argumentami ontologicznymi na istnienie Boga. Było to jednak dość dawno temu i raczej niewiele - by nie powiedzieć, że nic - z tego pamiętam. Podałeś poniżej pewien dość rozbudowany ciąg myślowy mający - w Twoim rozumieniu - dowieś istnienia Boga. Wydaje mi się, że można go ująć w nieco krótszej, ale za to prostszej postaci, co zresztą wyraziłeś jako "B": "jeśli jest możliwe, że p jest konieczne, to p". A mianowicie: Ze zdania: (1) "możliwe, że jest konieczne, że Bóg istnieje" wynika wniosek: (2) "konieczne, że Bóg istnieje". Ten zaś wniosek jest równoznaczny stwierdzeniu: "Bóg istnieje". Moja odpowiedź na Twój "dowód" jest następująca: Według mnie nie jest możliwe udowodnienie istnienia jakiegoś bytu wyłącznie na drodze rozumowej (tzn. z pominięciem doświadczenia). Jest dla mnie ze wszech miar oczywiste, że jeśli ktokolwiek wyobraża sobie, że dany byt istnieje, a to wyobrażenie opiera wyłącznie na rozumowaniu, to równie dobrze ktoś inny może sobie wyobrazić, że ten właśnie byt nie istnieje. A zatem zamiast zdania (1) równie dobrze możemy stwierdzić, że: (3a) "możliwe, że nie jest konieczne, że Bóg istnieje", lub: (3b) "nie jest możliwe, że jest konieczne, że Bóg istnieje", a to prowadzi do wniosku: (4) "konieczne, że Bóg nie istnieje", który jest równoznaczny ze stwierdzeniem nieistnienia Boga. (nie mam pewności, czy lepsze byłoby tu (3a) czy też (3b), ale nie jestem ani filozofem, ani w szczególności logikiem) Jeśli przyjąć, że Twoje rozumowanie nie implikuje sprzeczności, to również moje tej sprzeczności nie implikuje. Stosując podany przeze mnie sposób rozumowania można - jak mi się wydaje - z łatwością odeprzeć wszystkie podane przez Ciebie "dowody" na istnienie Boga (te punktów I, II oraz od 1 do 5 - oparte na prawach logiki modalnej A, B, C). Na tym kończę dyskusję nad dowodem na istnienie Boga opartym na logice modalnej z tej prostej przyczyny, że się na tym nie znam i póki co poznać nie zamierzam. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Miało być coś o naukowcu, który stwierdził, że był w kosmosie i nie widział tam Boga, w związku z tym Boga nie ma. Zamiast naukowca pokazujesz rysunek Gagarina
Ktoś, kto twierdzi, że Bóg nie istnieje, ponieważ nie ma na to empirycznych dowodów, przeprowadza rozumowanie w stylu Gagarina. Będziesz twierdził, że: 1. Dawkins nie udowadnia nieistnienia Boga przez wykazanie braku empirycznych dowodów na jego istnienie? Czy: 2. Dawkins udowadnia nieistnienie Boga przez wykazywanie braku empirycznych dowodów, ale jakoś różni się to od rozumowania Gagarina?
>czy według Ciebie kompetencje Dawkinsa do wypowiadania się w kwestii istnienia bądź nieistnienia Boga są większe od analogicznych pana X lub księdza Y
Jak mam porównywać kompetencje konkretnego Dawkinsa, do kompetencji pana X? To jak podpisywanie czeku in blanco.
>kto według Ciebie winien dyskutować na tematy naukowe.
Każdy, kto ma do powiedzenia coś, co potrafi udowodnić.
>Tam gdzie zaczyna się Bóg, tam kończy się nauka.
Tylko jeśli filozofia nie jest nauką.
>Według mnie nie jest możliwe udowodnienie istnienia jakiegoś bytu wyłącznie na drodze rozumowej
Czyli nie uznajesz wiedzy syntetycznej a priori.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >I wkleję moje opracowanie argumentu kosmologicznego zaproponowanego przez Tomasza z Akwinu:
Tomasz z Akwinu rzeczywiście jest autorem tzw. argumentu kosmologicznego na istnienie świata. Nie on zresztą pierwszy formułował ten argument. Przed nim uczynili to Arystoteles i Majmonides. Niewątpliwie najbardziej znana jest wersja podana przez Akwinatę. Jego argument składa się z pięciu tzw. dróg, przy czym obecnie filozofowie stoją na stanowisku, że czwarta i piąta (ze stopni doskonałości i z celowości) nie mogą być już brane pod uwagę jako przestarzałe i naiwne. Te pozostałe trzy pierwsze to w kolejności: (I) z ruchu, (II) z przyczyny sprawczej i (III) z przygodności i konieczności.
Dla myślicieli Kościoła rzymskokatolickiego argument kosmologiczny stanowi rozstrzygającą rację uznania istnienia istoty najwyższej, czyli Boga. Jednak dla myślicieli niekatolickich stracił swą atrakcyjność bo bezlitosnej i miażdżącej krytyce, jakiej poddali go David Hume i Immanuel Kant.
Powiem szczerze - dziwię Ci się, że powołujesz się na argument kosmologiczny. Ale skoro Ty zadałeś sobie nieco trudu, by ten argument tu przedstawić, to i ja co nieco na ten temat napiszę by udowodnić Ci, że argument ten dawno już stracił moc przekonywującą.
Ty w swojej wypowiedzi zająłeś się wyłącznie trzecią drogą (z przygodności i konieczności), ja zaś omówię wszystkie trzy, by jednoznacznie wykazać, że argument ten nie ma żadnej mocy dowodowej.
Zacznę od dwóch pierwszych dróg, tj. z ruchu oraz z przyczyny sprawczej, które są do siebie podobne, dlatego zajmę się nimi łącznie. Zasadnicze przesłanki zawierają się w dwóch punktach: (a) "chociaż Bóg przewyższa wszystkie rzeczy zmysłowo poznawalne oraz zmysły, to jednak skutki jego działania (...) są dostrzegalne zmysłami"; (b) "z dowolnego skutku można dowieść w sposób dla nas oczywisty istnienia przyczyny".
Według Tomasza wydarzenie, aby mogło zajść, musi posiadać przyczynę, to jest wydarzenie poprzedzające lub będące powodem jego zaistnienia. Jeśli zatem będziemy stopniowo cofać się wstecz od skutków do przyczyn, to albo cofać się będziemy bez końca, albo trafimy na ostateczna przyczynę, która nie będzie już wymagała przyczyny sprawczej (nie będzie wymagała wyjaśniania przyczynowego). Ta ostateczna przyczyna jest tym, co nazywamy Bogiem.
Aby jednak wyeliminować możliwość cofania się w nieskończoność, tzn. wyeliminować możliwość istnienia niekończącego się następstwa przyczyn, Tomasz stwierdził, że gdyby można było cofać się bez koń Ca, wówczas nie istniałby początek owego szeregu, nie byłoby zatem żadnego następstwa, ponieważ każda przyczyna jest skutkiem przyczyny ją poprzedzającej. Tam gdzie nie ma więc elementu pierwszego, nie może być drugiego, trzeciego, itd. Stąd wniosek - musi być jakaś pierwsza (ostateczna, sprawcza) przyczyna zdarzeń, którą nazywamy Bogiem.
Ten sposób rozumowania odnosi się zarówno do drogi pierwszej - z ruchu, jak i drugiej - z przyczyny sprawczej.
Dowód z ruchu sprowadza się zatem do schematu: Ze zdania (z przesłanki): (1) "każdy byt jest poruszany przez jakiś inny byt" wynika zdanie (konkluzja): (2) "istnieje byt, który porusza wszystkie byty".
Natomiast dowód z przyczyny sprawczej sprowadza się do schematu analogicznego: Z przesłanki: (3) "każdy byt ma swoją przyczynę sprawczą" wynika konkluzja: (4) "istnieje przyczyna sprawcza wszystkich bytów".
Schemat powyższy nie jest jednak prawem logiki. Rozumując bowiem, jak w tym schemacie możemy stwierdzić, że z przesłanki: (5) "dla każdej liczby naturalnej istnieje zawsze liczba większa od niej" wynika konkluzja: (6) "istnieje największa liczba naturalna". Jest oczywiste, że (5) jest prawdą, lecz (6) jest fałszem. A zatem schemat, według którego zbudowany został argument kosmologiczny nie jest prawem logiki.
Również fizyka nie daje żadnego potwierdzenia słuszności podstawowej przesłanki pierwszej i drugiej drogi Akwinaty. Np. pierwsza zasada dynamiki Newtona mówi, że jeśli na ciało nie działa żadna siła, to ciało pozostaje w spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym. Nie ma tu więc mowy, by ruch miał jakiś początek.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Dowód z ruchu sprowadza się zatem do schematu:> Ze zdania (z przesłanki): (1) "każdy byt jest poruszany przez jakiś inny byt" wynika zdanie (konkluzja): (2) "istnieje byt, który porusza wszystkie byty".Niekoniecznie. Może być tak, że każdy byt porusza kolejny, a ostatni porusza pierwszy. Wtedy byty poruszają się w kółko.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Przedstawię Ci teraz w punktach krytykę autorstwa Dawida Hume'a:
(A) Jest niedorzecznością utrzymywać, że faktów można dowodzić demonstratywnie albo a priori. Jest niedorzecznością utrzymywać, że jakikolwiek byt (Bóg lub jakikolwiek inny) istnieje na sposób konieczny. Cokolwiek pojmujemy jako istniejące, równie dobrze możemy pojąć jako nieistniejące (lub inaczej: w stosunku do każdego zawsze możemy domniemywać, co by było, gdyby istniał, a także co by było, jakby nie istniał). Nie ma zatem bytu, którego nieistnienie implikowałoby sprzeczność. Nie ma zatem bytu, którego istnienie dałoby się wykazać demonstratywnie.
(B) Nie możemy udowodnić, ani tez w żaden sposób uzasadnić zasadniczej przesłanki (b) stwierdzającej, że każde zdarzenie musi mieć swoją przyczynę. Nie możemy bowiem stwierdzić, że coś, co uważa się za przyczynę w rzeczywistości wywołało jakieś wydarzenie, bo przecież możliwe jest, że tym czymś my tylko tłumaczymy to wydarzenie. Ponadto nie ma powodu uważać, że musi istnieć ostateczne wyjaśnienie szeregu zdarzeń. Równie dobrze można sobie wyobrazić śledzenie bez końca tego szeregu zdarzeń, który niekoniecznie musi mieć gdzieś swój początek. Zatem szereg zdarzeń po sobie następujących (ciąg przyczyn i skutków) nie wymaga ostatecznego początku, gdyż zawsze możemy sobie go wyobrazić jako nieskończony zarówno w przeszłości, jak i w przyszłości.
(C) Hume dowodzi na koniec, że jeśli nawet ktoś koniecznie chce uznawać trafność argumentu kosmologicznego z ruchu i z przyczyny sprawczej, to wcale nie jest oczywiste, że tą pierwszą przyczyną musiałby być Bóg, bo przecież równie dobrze może nią być materialny, fizyczny świat. Innymi słowy - stwierdzenie, że świat materialny jest swoją przyczyną jest uprawnione tak samo, jak to, że Bóg jest przyczyną wszechświata.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | Powoływanie się na Hume'a stanowi broń obosieczną, bo przy jego konsekwentnym odrzucaniu związku przyczynowo-skutkowego, nie tylko kasujemy argument Tomasza, ale podważamy także istnienie praw fizyki.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Fizyk (17637 punktów) | >Powoływanie się na Hume'a stanowi broń obosieczną, bo przy jego konsekwentnym odrzucaniu związku przyczynowo-skutkowego, nie tylko kasujemy argument Tomasza, ale podważamy także istnienie praw fizyki.
Nieprawda. Istnienie praw fizyki nie wymaga związków przyczynowo-skutkowych. Te ostatnie są tylko dodatkiem do tych pierwszych, ułatwiającym zrozumienie świata z ludzkiego puntu widzenia. O wtórności przyczyn i skutków świadczą przypadki gdy nie da się ich zidentifikować, na przykład spontaniczna kreacja pary elektron-pozyton nie ma przyczyny, mimo że proces ten potrafimy opisać bardzo dokładnie używając praw mechaniki kwantowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >O wtórności przyczyn i skutków świadczą przypadki gdy nie da się ich zidentifikować
Zdaniem Hume'a nieuprawnionym jest mówienie o przyczynowości nawet w świecie makroskopowym.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | > przy jego konsekwentnym odrzucaniu związku przyczynowo-skutkowego, nie tylko kasujemy argument Tomasza, ale podważamy także istnienie praw fizyki. Mógłbyś podać przykłady praw fizyki opartych na związku przyczynowo-skutkowym?
[Nie żebym się czepiał, ale warto je może rozważyć..]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > > przy jego konsekwentnym odrzucaniu związku przyczynowo-skutkowego, nie tylko kasujemy argument Tomasza, ale podważamy także istnienie praw fizyki.> Mógłbyś podać przykłady praw fizyki opartych na związku przyczynowo-skutkowym?Prawa fizyki są sformalizowanym zapisem prawidłowości występujących w przyrodzie, czyli właśnie relacji przyczynowo-skutkowych. pl.wikiped(*)_wzajemności_(fizyka)
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Prawa fizyki są sformalizowanym zapisem prawidłowości występujących w przyrodzie, czyli właśnie relacji przyczynowo-skutkowych.> pl.wikiped(*)_wzajemności_(fizyka)Mało znam się na fizyce, ale w przywołanym przez Pana haśle jest napisane: Zasada wzajemności - ogólne prawo fizyczne dotyczące wzajemnej relacji zjawisk prostych i odwrotnych. Czyli nie jest to prawo ogólne tylko ograniczone. Pan Fizyk ma spore pojęcie o fizyce i napisał: Istnienie praw fizyki nie wymaga związków przyczynowo-skutkowych. Te ostatnie są tylko dodatkiem do tych pierwszych, ułatwiającym zrozumienie świata z ludzkiego puntu widzenia. O wtórności przyczyn i skutków świadczą przypadki gdy nie da się ich zidentyfikować, na przykład spontaniczna kreacja pary elektron-pozyton nie ma przyczyny, mimo że proces ten potrafimy opisać bardzo dokładnie używając praw mechaniki kwantowej. www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,592872#w594118PS. Złożoność przyrody w fideistycznych umysłach się nie mieści. Według Pańskiego ideowego przyjaciela Pana Parysa Starzec z siwą brodą wydalił "zgęstka" i dalej poprzez przyczyny/skutki wszystko już poleciało: Najpierwotniejszy Wszechświat stanowił niemal zerowej objętości zgęstek supermasywnej pramaterii (o stanie której nic prawie nie wiemy) odznaczający się ogromną, niemal nieskończenie wielką temperaturą (czyli świat narodził się z "wysoką gorączką"). Ten dziwny stan nazywamy osobliwością początkową.Ale według wielu uczonych zajmujących się współczesną fizyką teoretyczną, to było tylko kolejne przekształcenie wiecznej materii w jednym z wielu światów. www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,420765#w423859 I nie każdy "skutek" musi mieć "przyczynę", a gdy są wyjątki, to i cały absolutyzm "p-s" diabły biorą. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >Prawa fizyki są sformalizowanym zapisem prawidłowości występujących w przyrodzie, czyli właśnie relacji przyczynowo-skutkowych. Należałoby raczej powiedzieć, że prawa fizyki opisują współzależności między wielkościami fizycznymi. Co do zasady polegają na tym, że zmiana jednej wielkości 'idzie w parze' ze zmianą innej/innych w taki sposób, że prawo pozostaje zachowane. Nie wskazują jednak chyba które wielkości są bardziej pierwotne (przyczyny), a które wtórne (skutki). Jeśli chcesz widzieć u podstaw fizyki związek przyczynowo-skutkowy, to ponownie zachęcam do podania przykładu prawa, w którym da się jednoznacznie wskazać skutek i przyczynę. Może twierdzenie, jakoby fizyka opierała się na związku p-s jest tylko mitem?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | A teraz w punktach krytyka autorstwa Immanuela Kanta:(D) Według Kanta dwie pierwsze drogi Akwinaty zawierają nieuprawnione założenia, które niczego w istocie nie dowodzą. Istnienie Boga nie jest tu bowiem dowodzone, lecz postulowane. Co więcej, nie widać jakichś szczególnych racji na rzecz formułowania takich akurat postulatów. Bóg bowiem nic tu nie wyjaśnia, sam bowiem - jak już pisałem - również wymaga wyjaśnienia. (E) Według Kanta zasada przyczynowości może obowiązywać wyłącznie w świecie doświadczenia zmysłowego. Wyprowadzanie tej zasady do "czegoś", co jest wobec tego świata transcendentne, czyli poza granice tego świata, jest niedozwolone, gdyż nie mamy podstaw by sądzić, by jakiekolwiek zasady, którymi się posługujemy, "tam" obowiązywały. Kant uznał zatem jako główny błąd argumentu kosmologicznego, że ten stara się rozumować poza wszelkim możliwym doświadczeniem, czyli "tam", gdzie nie mamy żadnych gwarancji wiarygodności naszych władz umysłowych. Wszelkie nasze postulaty czy tez argumenty odnoszące się do tej "transcendentnej przestrzeni" mogą być traktowane wyłącznie jako bezpłodne spekulacje. (F) Nie mamy żadnych podstaw, by twierdzić kiedy kończy się ciąg przyczynowo-skutkowy. Nie mamy zatem podstaw, by stwierdzać, że odkryliśmy pierwsza przyczynę. I na koniec wniosek z przedstawionej krytyki jest następujacy: dwie pierwsze drogi Tomasza z Akwinu nie spełniają warunków poprawnych dowodów. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Na koniec krytyka trzeciej drogi Akwinaty, a mianowicie z przygodności i konieczności:Przedstawiłeś dość obszernie trzecią drogę Tomasza z Akwinu. Postaram się ją przedstawić bardziej zwięźle słowami samego Akwinaty. Tomasz rozpatruje istnienie tzw. bytów przygodnych, które mogą istnieć i mogą nie istnieć. Dalej pisze, że "jest niemożliwe, by takie rzeczy istniały zawsze", a z tego wyciąga wniosek, że "jeśli więc wszystkie rzeczy mogą nie istnieć, to kiedyś nie było żadnej z tych rzeczy". Mamy tu już do czynienia z dużym błędem. Otóż z tego, że każda rzecz dostrzegana doświadczalnie może istnieć i może nie istnieć, nijak nie wynika, że kiedyś nie było żadnej z tych rzeczy. Wróćmy do trzeciej drogi. A jeśli tak - wywodzi dalej Akwinata - "to i teraz nie byłoby niczego, ponieważ to, co nie istnieje, zaczyna istnieć tylko dzięki czemuś, co istnieje". Jak widać Akwinata odwołuje się do drugiej drogi, czyli dowodu z przyczyny sprawczej. Argumentacja ta nie jest jednak poprawna, co pokazałem w trzech poprzednich wypowiedziach. Na tym zatem można zakończyć krytykę argumentu kosmologicznego Tomasza z Akwinu. Nie wydaje mi się, bym miał ochotę jeszcze do tego tematu powrócić. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 15 na 15 | Fizyk (17637 punktów) | > Coś jest konieczne, gdy istnieje w każdym możliwym świecie. > Przesłanki: > I: Jeśli Bóg istnieje, to istnieje z konieczności. > II: Jest możliwe, że Bóg istnieje. > 1... 2... 3... 4... 5. Bóg istnieje.
Nie udowodniłeś, że Bóg istnieje - po prostu to założyłeś. Wystarczy spojrzeć na Twoje przesłanki: jeśli dopuszczasz istnienie Boga, który koniecznie musi istnieć, to znaczy, że nie dopuszczasz jego niestnienia.
Nietrudno zauważyć, że te przesłanki nie mogą być obie prawdziwe, bo niewątpliwie świat bez Boga może istnieć. A więc, jeśli w którymś innym możliwym świecie Bóg istnieje, to nie istnieje z konieczności. A jeśli Bogu przypiszesz atrybut konieczności, to po prostu nigdzie go nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 11 na 11 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Posłużę się dość klasycznym już dowodem na istnienie Boga, który opiera się na logice modalnej.< Ty nie stosujesz logiki modalnej tylko logikę teologiczną. >Coś jest konieczne, gdy istnieje w każdym możliwym świecie.< Przekładając z polskiego na nasze, coś jest konieczne, gdy jest prawdą w każdym możliwym świecie. >Przesłanki:< >I: Jeśli Bóg istnieje, to istnieje z konieczności.< Przy tym założeniu egzystencja boga jest prawdą w każdym możliwym świecie. O jakich światach mówimy? O świecie urojeń, o świecie przekonań religijnych, o świecie osobistych przeżyć? To musimy również do wszystkich możliwych światów dołączyć świat przekonań ateistów. W tym świecie egzystencja boga nie jest prawdą. Twoja przesłanka nie spełnia warunku konieczności i tym samym jest fałszywa. Ograniczmy dowolne, możliwe światy do światów materialno-energetycznych. Czy jest prawdą że w tych światach, zakładając istnienie równoległych Universum, egzystuje bóg? To było pytanie Andrzej(a)51. To była teza do udowodnienia. Jak ty ją udowadniasz? Tezę stawiasz jako prawdziwą przesłankę. Udowadniasz istnienie boga, zakładając że on istnieje. Typowa logika teologów.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | | | | | |  | 16 na 16 | Meretseger (61860 punktów) | >papież, w dość pompatyczny sposób powiedział tylko, że KK ma prawo, jak zresztą każdy, aby mieć w różnych kwestiach swoje własne zdanie. Prawda. Ale nie ma prawa go nikomu narzucać ani żądać, by każdy mu się podporządkowywał. A już na pewno nie niekościelni naukowcy. Niech sobie Kościół pilnuje swoich wyznawców. >1) gdy naukowcy wykraczają poza swoje kompetencje (np. Dawkins wykracza poza kompetencje biologa, gdy z faktu, że teoria ewolucji jest prawdziwa wnioskuje, że Bóg nie istnieje) Przepraszam za wyrażenie, ale zakichany interes Kościoła, co głosi ten czy inny uczony. Nos w sos. Proszę liczyć sobie diabły na szpilce i nie zajmować się nauką ani tym bardziej naukowcami. >(2) gdy badania naukowe są kontrowersyjne z moralnego punktu widzenia (np. klonowanie ludzi). Nauka nie jest moralna ani niemoralna. Nauka jest amoralna, a Kościół niech się zajmie swoimi diabłami na szpilce. >Nie, po prostu wysuwają zbyt daleko idące, a więc z naukowego punktu widzenia nieuprawnione, wnioski. O tym decyduje Kościół oczywiście, co jest uprawnione, a co nie. A nie łaska zająć się swoimi diabełkami? Na stare lata coraz bardziej zaczyna mnie ten Kościół wkurzać. Na każdy temat ma coś do publicznego powiedzenia i pouczenia.
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>np. Dawkins wykracza poza kompetencje biologa, gdy z faktu, że teoria ewolucji jest prawdziwa wnioskuje, że Bóg nie istnieje >Przepraszam za wyrażenie, ale zakichany interes Kościoła, co głosi ten czy inny uczony.
Jeśli jakiś uczony głosi, że np. Bóg nie istnieje, to następuje tutaj dość ewidentny konflikt interesów.
>>gdy badania naukowe są kontrowersyjne z moralnego punktu widzenia >Nauka nie jest moralna ani niemoralna.
To czemu nie przeprowadza się eksperymentów na ludziach, a i nawet na innych zwierzętach dość niechętnie?
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 15 na 15 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >>>> już po stu latach z hakiem łaskawie "uznali" że ewolucja jest faktem >>> TE zaakceptował w 1950 roku Pius XII (...) a "O pochodzeniu gatunków" zostało opublikowane w 1859 >> Nie zaraz zaakceptował, tylko raczej łaskawie zezwolił na prowadzenie badań > No i zgadza się. W czym problem?
Odniosłem wrażenie, że bronisz "otwartości" Kościoła na naukę, podkreślając że akceptacja TE zajęła mu zaledwie 91, a nie aż sto lat. Ja tylko przypominam, że na coś, co można by od biedy nazwać akceptacją (czyli na janapawłowe "TE jawi się czymś więcej niż tylko hipotezą") trzeba było czekać do 1996, czyli jednak setkę i to z grubym hakiem.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Odniosłem wrażenie, że bronisz "otwartości" Kościoła na naukę, podkreślając że akceptacja TE zajęła mu zaledwie 91, a nie aż sto lat. Ja tylko przypominam, że na coś, co można by od biedy nazwać akceptacją trzeba było czekać do 1996
No i w tym czasie teoria ewolucji nieco się zmieniła (np. z perspektywy osobniczej na genetyczną), dowodów przybyło itd.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) |
>No i w tym czasie teoria ewolucji nieco się zmieniła (np. z perspektywy osobniczej na genetyczną), dowodów przybyło itd. Jeśli powiesz, że to dzięki Kościołowi, to spadnę z krzesła ze śmiechu, zrobię sobie krzywdę i będziesz mnie miał na sumieniu.
|
|
| | | | | |  | 10 na 10 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >>No i w tym czasie teoria ewolucji nieco się zmieniła (np. z perspektywy osobniczej na genetyczną), dowodów przybyło itd. >Jeśli powiesz, że to dzięki Kościołowi, to spadnę z krzesła ze śmiechu, zrobię sobie krzywdę i będziesz mnie miał na sumieniu. -Nawet jeśli nie dzięki Kościołowi to dzięki chrześcijaństwu oczywiście... No bo przecież działo się to i dzieje w czasach gdy jest to religia dominująca na danym terenie, więc jej wyznawcy uważają, ze to zasługi tej ideologii. Podobnie idiotycznych argumentów używają miłośnicy tzw. komuny. Jeżeli podłączono mi prąd za czasów PRL, to oczywiście zasługa "komuny" i zapewne gdyby nie ona to siedziałbym przy lampie naftowej do dziś, a jeżeli nauczyłem się pisać i czytać akurat wtedy, bo wtedy przyszło mi żyć i chodzić do szkoły, to niechybnie dzięki komunie nie jestem analfabetą. A czy Zachodnia Europa jest niepiśmienna? Czy "niechrześcijanska" Japonia jest zacofana?
"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót" Franz Josef Strauss
|
|
| | | | | |  | -2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | >>No i w tym czasie teoria ewolucji nieco się zmieniła (np. z perspektywy osobniczej na genetyczną), dowodów przybyło itd. >Jeśli powiesz, że to dzięki Kościołowi
Nic takiego nie twierdzę. Ale nie kumam jak można się domagać od KK uznania jakieś teorii, skoro jest ona wciąż - a przynajmniej tak było w 1950 roku - przedmiotem sporu wśród samych naukowców? Trochę to nieodpowiedzialne.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | sabek (1444 punktów) | >Nic takiego nie twierdzę. Ale nie kumam jak można się domagać od KK uznania jakieś teorii, skoro jest ona wciąż - a przynajmniej tak było w 1950 roku - przedmiotem sporu wśród samych naukowców? Trochę to nieodpowiedzialne.
??? Szczęka mi opadła. W tym okresie była to już ugruntowana, niebudząca wątpliwości teoria, której wtedy żaden NAUKOWIEC nie kwestionował. co więcej, dziś znacznie przybyło "naukowców" kwestionujących oczywistość, choć i wtedy się zdarzali.
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Nic takiego nie twierdzę. Ale nie kumam jak można się domagać od KK uznania jakieś teorii, skoro jest ona wciąż - a przynajmniej tak było w 1950 roku - przedmiotem sporu wśród samych naukowców? Trochę to nieodpowiedzialne. >W tym okresie była to już ugruntowana, niebudząca wątpliwości teoria
A w 1976 roku, 26 lat po papieskiej encyklice, Dawkins publikuje "Samolubny gen", który zupełnie zmienia perspektywę spojrzenia na dobór naturalny - z osobniczego na genetyczny. Ładne mi ugruntowanie.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | mrgonzo (633 punktów) | zupełnie zmienia no popatrz popatrz czego się biolog nie dowie cuda cuda ogłaszają ci kościelni!
|
|
|  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | >>Chrześcijanom "dziękuję" za spalenie Biblioteki Aleksandryjskiej! >Biblioteka w Aleksandrii płonęła wielokrotnie, które więc spalenie było dziełem chrześcijan? To z filmu "Agora"?
Owszem. Płonęła wielokrotnie, ale nielicznie była podpalona z rozmysłem, by ogień strawił myśl ludzką. Taki rozmysł można li tylko przypisać pożodze zainicjowanej kołtuństwem i fanatyzmowi chrześcijan, a potem kołtuństwu i fanatyzmowi religijnemu przedstawiciela islamu. W obu przypadkach religia stanowiła motor napędowy do szaleństwa niszczenia wszystkiego, co było niezgodne z własnym światopoglądem.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
12 na 12 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >popularny ostatnio pogląd, że fakt, iż współczesna nauka powstała tylko w kulturze zachodniej, >pozostaje w ścisłym związku z drugim - że kultura ta przesycona jest chrześcijaństwem.
-Problem dotyczy oceny wszelkich ideologii, które chcą uszczknąć jak najwięcej z niezaprzeczalnych zasług i osiągnięć nauki, nawet jeśli była ona przez przedstawicieli tych ideologii prześladowana i hamowana. To, że pod panowaniem danej religii, tu akurat chrześcijaństwa, coś jednak osiągnięto może świadczyć jedynie o jego mniejszej opresyjności wobec ludzkiej inwencji, niż w przypadku np. islamu. Poza tym, aby przetrwać, nawet najgłupszy system musi korzystać z wynalazków, choćby tych militarnych.
"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót" Franz Josef Strauss
|
|
26 na 26 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... popularny ostatnio pogląd, że fakt,Nie tyle popularny, co nachalnie lansowany. > iż współczesna nauka powstała tylko w kulturze zachodniej, pozostaje w ścisłym związku z drugim - że kultura ta przesycona jest chrześcijaństwem. ...Kultura zachodnia ma korzenie w starożytnej Grecji. Tam też powstała nauka - początkowo jako obszar ogólnie określany filozofią, który ulegał stopniowo fragmentaryzacji i specjalizacji. Chrześcijaństwo pojawiło się kilkaset lat później i również czerpało z greckiej filozofii (pojęcie duszy, platoński system społeczny), ale głównie w zakresie teorii życia społecznego. Kościół rzymski już jako państwo bardzo się starał, aby powstrzymać rozwój nauki, bo chcieli zachować prymat nad umysłami. Wprowadzili własnych "mędrców", którzy zniekształcili mocno teorie Platona i Arystotelesa. Przesycenie chrześcijaństwem wynika z tego, że alternatywy nie było, chyba że na tamten świat (którego nie ma  ). Zresztą nie można tego nazwać nawet "przesyceniem chrześcijaństwem", raczej kościelną doktryną polityczną - aż do XVIw. w całej Europie, a potem w jej znacznej części.
|
|
 | -2 na 2 | Peruniec (298 punktów) | >Kościół rzymski już jako państwo bardzo się starał, aby powstrzymać rozwój nauki, bo chcieli zachować prymat nad umysłami.
Jedno bardzo duże ale, rozwój nauki który niby był tak powstrzymywany przez kościół był stały, ciągły, a zaczął przyspieszać podczas większego zagęszczenia miast i ich większego zaludnienia. A wiele technik wyprzedziło starożytne, żeby długo nie wymieniać tylko powiem o technice budowlanej, żeglarskiej, metalurgi czy prochu i broni palnej.
Ba dziwny pogląd o lepszym podejściu starożytnych do rozwoju nauki też jest całkowicie nieuprawiony, wiele teoretycznych wynalazków nie zostało w ogóle zastosowanych. A większość rozwoju nauki odbywało się w dziedzinach teoretycznych.
|
|
|  | 15 na 15 | Meretseger (61860 punktów) | >rozwój nauki który niby był tak powstrzymywany przez kościół Nie "niby", tylko był. >był stały, ciągły Na ile widzę prawidłowo, odbywał się skokami - raz przyspieszał, raz zwalniał. Przyspieszał w czasach większego "luzu" religijnego, zwalniał, gdy "dokręcano śrubę" >zaczął przyspieszać podczas większego zagęszczenia miast i ich większego zaludnienia. Co się dziwnym trafem zbiegło w czasie z istotnym spadkiem znaczenia Kościoła. >A wiele technik wyprzedziło starożytne, żeby długo nie wymieniać tylko powiem o technice budowlanej, żeglarskiej, metalurgi czy prochu i broni palnej. Czyli motorem rozwoju nauki jest wojna. >wiele teoretycznych wynalazków nie zostało w ogóle zastosowanych. Na przykład? >A większość rozwoju nauki odbywało się w dziedzinach teoretycznych. W ostatnich czasach tak. W dawniejszych - wprost przeciwnie, potrzeba była matką wynalazków.
|
|
| |  | | Peruniec (298 punktów) | > Nie "niby", tylko był.W jaki sposób to był jakoś specjalnie powstrzymywany ? > Na ile widzę prawidłowo, odbywał się skokami - raz przyspieszał, raz zwalniał. Przyspieszał w czasach większego "luzu" religijnego, zwalniał, gdy "dokręcano śrubę"Jakieś dowody ? > Co się dziwnym trafem zbiegło w czasie z istotnym spadkiem znaczenia Kościoła.jakieś dowody ? > >A wiele technik wyprzedziło starożytne, żeby długo nie wymieniać tylko powiem o technice budowlanej, żeglarskiej, metalurgi czy prochu i broni palnej.> Czyli motorem rozwoju nauki jest wojna.No tak, i to żadna nowość  Żeby podać z nowszych czasów, to rozwój lotnictwa, teflon czy internet a pośrednio też loty w kosmos. No i akurat technika żeglarska nie ma specjalnie dużo wspólnego z wojną  > Na przykład?Silnik parowy.
|
|
| | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>jakieś dowody ? Podręcznik do historii?
|
|
| | | |  | | Peruniec (298 punktów) | A jakieś konkrety ? Np jakieś dane ?
|
|
| | | | |  | 13 na 13 | Meretseger (61860 punktów) | > A jakieś konkrety ?> Np jakieś dane ?Przepraszam Cię bardzo, za nauczanie mi płacą.
|
|
| | | | | |  | -4 na 4 | Peruniec (298 punktów) | Czyli wiesz o tym że według wszelakich zasad stawiania teorii, jest ona nieważna, bo w żaden sposób jej nie udowodniłeś.
|
|
| | | | | | |  | 10 na 10 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Czyli wiesz o tym że według wszelakich zasad stawiania teorii, jest ona nieważna, bo w żaden sposób jej nie udowodniłeś.
Nigdy nie zrozumiem dlaczego tak często te świeże, pyskujące nicki zawsze zakładają, że Mere to facet i mają taką straszliwą awersję do klikania w profil - najłatwiejszego sposobu, żeby nie wyjść na chama i nie ośmieszyć się zarzucając brak znajomości procesów historycznych specjalistce.
Kolejny okaz do kolekcji, wspaniale.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Przepraszam Cię bardzo, za nauczanie mi płacą. Nawet przy zapłacie można to różnie wykonywać. Podziwiam Pani talent, kulturę i wiedzę. A najbardziej podziwiam, obce mi umiejętności, w zakresie pedagogiki specjalnej.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > A jakieś konkrety ?Poczytaj sobie np. tu, Cytat: Historycy nie mają wątpliwości: do końca XVI wieku Europa była obszarem kulturowym słabiej rozwiniętym cywilizacyjnie aniżeli Chiny i społeczeństwa islamu. "Średniowieczna Europa - pisze Jacques Le Goff - to świat słabo wyposażony technicznie. Miałoby się ochotę rzec - opóźniony w rozwoju. Świat muzułmański i Chiny górują nad nim świetnością gospodarki pieniężnej, kultury wielkomiejskiej i wytwórczości luksusowej"1 . Podobnego zdania jest również Jean Delumeau: "W okresie wypraw krzyżowych - powiada on - technika i kultura Arabów oraz Chińczyków dorównywała kulturom ludzi Zachodu, a nawet je wyprzedzała. W roku 1600 było już inaczej"2 . "W X i XI wieku - zauważa lapidarnie Robert Moore - świat islamu przeżywał swój złoty wiek, Chiny były już subtelnym, wysoce złożonym organizmem społecznym, Europa zaś pozostawała daleko z tyłu"3.
choć, jako zainteresowany historią, znajdziesz pewnie więcej opracowań. [Dodaj do tego jeszcze zrozumienie na czym polegała epoka Odrodzenia - na wzmocnieniu wpływu KK czy na rozwoju kultury świeckiej?]
|
|
| | | | | |  | | Peruniec (298 punktów) | Jakoś trudno mi się zgodzić z tym bo pod niektórymi względami wyprzedaliśmy obaw wspomniane a na pewno kraje Islamskie. I w ogóle wiesz że twoje cytaty dały absolutnie odwrotny skutek niż to co twierdziła (przepraszam za złe używanie płci, ale nick brzmiał naprawdę męsko) Meretseger. Bo od końcówki XVI wieku to króluje z jednej strona kontrreformacja a drugiej reformacja, czyli wychodzi na to że religia przyśpieszała rozwój naukowy  .
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Bo od końcówki XVI wieku to króluje z jednej strona kontrreformacja a drugiej reformacja, czyli wychodzi na to że religia przyśpieszała rozwój naukowy .Durnie skoczyli sobie nawzajem do gardeł, i nie mieli czasu wtryniać się w nie swoje sprawy. Oto przyczyna rozwoju nauki.
|
|
| | | | | | | |  | | Peruniec (298 punktów) | >Durnie skoczyli sobie nawzajem do gardeł, i nie mieli czasu wtryniać się w nie swoje sprawy. Oto przyczyna rozwoju nauki. Jasne to są dopiero czasy kiedy naprawdę potężny stał się wpływ religii na życie, w dużo większym stopniu niż wcześniej.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Jasne to są dopiero czasy kiedy naprawdę potężny stał się wpływ religii na życie, w dużo większym stopniu niż wcześniej. Serio? Renesans?
To też czasy, kiedy wystapiło parę epizodów epidemii dżumy, to też zasługa religii?
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Peruniec (298 punktów) | Proszę czy to ja piszę że religią miała jakiś wpływ na naukę ? To moi oponenci tak twierdzą, ja twierdzę że religią w większości wypadków była neutralna, i nie wszystko w średniowieczu były winą religii. Ja w sumie twierdzę że religią miała dużo mniejszy wpływ niż to się uważa.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Ja w sumie twierdzę że religią miała dużo mniejszy wpływ niż to się uważa.
Jeżeli kilkusetletnia czarna dziura w historii naszej cywilizacji i znaczący regres we wszystkich dziedzinach to mniej niż się uważa, to zgoda.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Peruniec (298 punktów) | Hmm jakoś podałem przykłady technologii które były średniowiecznym wynalazkiem i były bardziej zaawansowane technicznie niż technologia starożytna, ale co tam.
>Jeżeli kilkusetletnia czarna dziura w historii naszej cywilizacji i znaczący regres we wszystkich dziedzinach to mniej niż się uważa, to zgoda. A teraz proszę udowodnij to, co były by naprawdę ciekawe, bo regres cywilizacyjny i technologiczny nastąpił w starożytności, i nie miał nic wspólnego z chrześcijaństwem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >A teraz proszę udowodnij to, co były by naprawdę ciekawe, bo regres cywilizacyjny i technologiczny nastąpił w starożytności, i nie miał nic wspólnego z chrześcijaństwem.
Byłoby trudno, skoro ewidentnie nie rozumiesz pojęcia 'regres', albo 'starożytność' albo obu.
Regres cywilizacyjny nastąpił pomiędzy wiekami V-X, w tym czasie nie odnotowano wartej wzmianki aktywności intelektualnej na terenie Europy. Wiele odkryć, rzemiosł, sztuk zostało zapomnianych, stąd regres. Tę dzurę w którą cywilizacja wpadła na swojej drodze, w całości zawdzięcza chrześcijaństwu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | >Proszę czy to ja piszę że religią miała jakiś wpływ na naukę ? >To moi oponenci tak twierdzą, ja twierdzę że religią w większości wypadków była neutralna, i nie wszystko w średniowieczu były winą religii. >Ja w sumie twierdzę że religią miała dużo mniejszy wpływ niż to się uważa.
Peruniec piszesz, że religia miała wpływ na przepływ wiedzy, technologii i to miała wpływ pozytywny.
Dlatego z Tobą nie dyskutuję, bo kłamiesz i czasami zaprzeczasz temu co pisałeś przed chwilą.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Peruniec (298 punktów) | Przyjęcie chrześcijaństwa przez Polskę, pomogło przepływowi technologii, i część tej technologii posiadali sami zakonnicy, ale jest to wcześniejszy okres średniowiecza, tylko o to mi chodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Przyjęcie chrześcijaństwa przez Polskę, pomogło przepływowi technologii, i część tej technologii posiadali sami zakonnicy, ale jest to wcześniejszy okres średniowiecza, tylko o to mi chodzi.  Proszę, dołóż Pan choć ździebko esencji do tej propagandowej wody, którą Pan tu lejesz. Mniej więcej od roku 600 n.e. do roku 1600, gdy w chrześcijańskiej Europie były tzw. "Wieki Ciemne". W świecie muzułmańskim był czas płodnego rozwoju nauki, technologii i inżynierii, były to czasy cywilizacyjnego postępu, który potem zadziałał jako katalizator dla zachodniego renesansu.
Dla kogoś, kto zna naukę arabską, odkrycia Keplera w astronomii, Galileusza w fizyce i Fermata w matematyce wcale nie są zaskakujące, lecz wynikają ze wcześniejszych arabskich osiągnięć. Z kolei nauka arabska zawdzięcza swój rozwój poprzednim osiągnięciom: kosmopolitycznemu duchowi świata, mędrcom chińskim, indyjskim, żydowskim, greckim i perskim.
Szczególnymi osiągnięciami w zakresie matematyki i optyki odznaczyli się uczeni muzułmańscy od X do XV w. Wykorzystując dziedzictwo nauki indyjskiej i greckiej stworzyli podstawy nowoczesnej algebry. Rozwinęli teorię liczb, techniki numeryczne, trygonometrię oraz geometrię sferyczną. Dzięki przekładom dzieł arabskich średniowieczni uczeni europejscy zetknęli się z wysoką kulturą matematyczną, co między innymi umożliwiło szybki rozwój nauki zachodniej. Poczytaj Pan choć trochę zanim zacznie się Pan wypowiadać: www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,20#w536313 U mnie matury z historii na pewno by Pan nie zdał. Nie, nie za poglądy (te można mieć różne), a za poziom wiedzy, choć trafniej byłoby go poziomem niewiedzy nazwać. Pan tu nam demonstruje wiedzę historyczną poniżej podstawowego poziomu. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Ja w sumie twierdzę że religią miała dużo mniejszy wpływ niż to się uważa.Niektórzy religianci, którzy książek bez imprimatur nie czytają rzeczywiście tak uważają. Ja tu polecam - tak na początek - książkę katolickiego historyka Minoisa. Wcześniej można przeczytać artykuł Izdebskiego, ale najważniejsze to znacznie więcej czytać niż głupot wypisywać. My jesteśmy forum skierowanym głównie do racjonalistycznej inteligencji. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 14 na 14 | liliac (147340 punktów) | > nick brzmiał naprawdę męsko) Meretseger.Yhm. Meretseger brzmi męsko, mówisz? Równie męsko brzmią pewnie Bastet, Hathor i Sechmet... 
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | |  | |
|  | 6 na 6 | makoshika (1454 punktów) |
> A wiele technik wyprzedziło starożytne, żeby długo nie wymieniać tylko powiem o technice budowlanej, żeglarskiej, metalurgi czy prochu i broni palnej.Byłbym wdzięczny, gdybyś wyjaśnił na czym polegał wpływ chrześcijaństwa na rozwój ww. dziedzin. Bo jakoś nie widzę związku między tzw. chrześcijańskimi prawdami wiary a postępem w tych dziedzinach. Przykłady? Trzeba było czekać 1300 lat, żeby Brunelleschi skopiował kopułę Panteonu. Krzyżowcy jedynie odtwarzali szlaki morskie w obrębie Mare Nostrum, a Kolumb nie dostałby wsparcia "katolickich królów", gdyby z tyłu głowy nie pachniały im przyprawy i nie błyszczało złoto Kitaju. Proch wynaleźli Chińczycy, którzy powszechnie znani są ze swojej głębokiej chrześcijańskiej pobożności  Rozwój metalurgii zawdzięczamy Kruppom, a nie teologom. Broń palna? Z litości przemilczę.
|
|
| |  | | Peruniec (298 punktów) | A czy ja mówiłem że chrześcijaństwo miało coś wspólnego z wynalezieniem tych wynalazków ? Ja tylko twierdzę że średniowiecze nie było żadnymi wiekami ciemny, szczególnie ciemnymi w stosunku do czego ? Bo chciałbym zauważyć że świetność starożytności to nie są czasy schyłku tej epoki, a upadek starożytności rozpoczął się wcale nie od chrześcijaństwa  .
|
|
| | |  | 3 na 3 | mrgonzo (633 punktów) | Tak tak... kościoły chrześcijańskie wspierały głównie naukę w średniowieczu, to już czytaliśmy. Ciekawa teza. Taka nowatorska. Szukaj dalej dowodów. Ja tam historykiem nie jestem.
|
|
| | |  | 4 na 4 | makoshika (1454 punktów) |
>Ja tylko twierdzę że średniowiecze nie było żadnymi wiekami ciemny, szczególnie ciemnymi w stosunku do czego ?
Średniowiecze było wiekami ciemnymi w stosunku do Aten epoki Peryklesa i Aleksandrii czasów hellenistycznych, a nawet Rzymu w czasie rządów "konserwatysty" Augusta. Średniowiecze to załamanie demograficzne wynikające z katastrofalnych warunków higienicznych, to tłumienie wolnej myśli na rzecz rozważań teologicznych, to zamknięcie perspektyw widzenia świata do wiochy, podzamcza i zamku. Czy zdajesz sobie sprawę, że gdybyś urodził się w jakiejś średniowiecznej głuszy, to twój świat ograniczałby się do 10-15 kilometrów w promieniu miejsca twojego urodzenia? 99% średniowiecznej populacji nie ruszało się przez całe życie (dodam - niezwykle krótkie) poza miejsce swojego zamieszkania.
|
|
| | | |  | | Peruniec (298 punktów) | > Średniowiecze było wiekami ciemnymi w stosunku do Aten epoki Peryklesa i Aleksandrii czasów hellenistycznych, a nawet Rzymu w czasie rządów "konserwatysty" Augusta.Czyli podajesz sobie wybiórcze okresy, i miejsca w starożytności jako porównanie do średniowiecza jako całości  . > Średniowiecze to załamanie demograficzneZałamanie demograficzne które nastąpiło w starożytności, i to średniowiecze musiało odbudowywać potencjał ludnościowy. > wynikające z katastrofalnych warunków higienicznychKtóre nie były takie złe, dopiero pod koniec średniowiecza zaczęto zmieniać zwyczaje, tak że im dalej od około XIV wieku tym gorzej, i dopiero w wieku XIX zaczęto się naprawdę myć. Właściwie to renesans był dużo gorszy niż średniowiecze pod tym względem. > Czy zdajesz sobie sprawę, że gdybyś urodził się w jakiejś średniowiecznej głuszy, to twój świat ograniczałby się do 10-15 kilometrów w promieniu miejsca twojego urodzenia?A starożytności ta liczba była większa ?  > 99% średniowiecznej populacji nie ruszało się przez całe życie (dodam - niezwykle krótkie) poza miejsce swojego zamieszkania.A skąd te dane jeśli można wiedzieć. > całe życie (dodam - niezwykle krótkie)Jak bardzo ?  i krótsze niż np w czasach rewolucji przemysłowej ?
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | makoshika (1454 punktów) | > >Średniowiecze było wiekami ciemnymi w stosunku do Aten epoki Peryklesa i Aleksandrii czasów hellenistycznych, a nawet Rzymu w czasie rządów "konserwatysty" Augusta.> Czyli podajesz sobie wybiórcze okresy, i miejsca w starożytności jako porównanie do średniowiecza jako całości .Wskaż chociaż jedno stulecie ze średniowiecza i chociaż jedno miejsce, które pod jakimś względem dorównywało wymienionym przez mnie. > >Średniowiecze to załamanie demograficzne> Załamanie demograficzne które nastąpiło w starożytności, i to średniowiecze musiało odbudowywać potencjał ludnościowy.Kłamiesz. Wikipedia: Wraz z końcem starożytności nastąpił duży spadek liczby ludności, osiągając minimum ok. 542 roku, w okresie dżumy Justyniana, ostatniej wielkiej zarazy w Europie przed czarną śmiercią w XIV wieku. Dodam jeszcze, że koniec starożytności jest pojęciem umownym, gdyż chrześcijaństwo na obszarze Europy jest religią panującą od 392 roku. Czyli największy spadek ludności Europy przypada na panowanie chrześcijaństwa. > >wynikające z katastrofalnych warunków higienicznych> Które nie były takie złe, dopiero pod koniec średniowiecza zaczęto zmieniać zwyczaje, tak że im dalej od około XIV wieku tym gorzej, i dopiero w wieku XIX zaczęto się naprawdę myć.> Właściwie to renesans był dużo gorszy niż średniowiecze pod tym względem.A co mnie obchodzi renesans? Wskaż chociaż jedno miasto średniowieczne, w którym istniały ogólnodostępne i darmowe łaźnie, jak w czasach Imperium Rzymskiego. > >Czy zdajesz sobie sprawę, że gdybyś urodził się w jakiejś średniowiecznej głuszy, to twój świat ograniczałby się do 10-15 kilometrów w promieniu miejsca twojego urodzenia?> A starożytności ta liczba była większa ?  Zdecydowanie. Wystarczy prześledzić inskrypcje na nagrobkach rzymskich, a dowiesz się, że w Germanii umierali ludzie, którzy urodzili się w Afryce, zaś w Syrii stacjonowały oddziały wojskowe z Galii. Wraz z nimi przemieszczała się też ludność cywilna, handlarze, etc. > >99% średniowiecznej populacji nie ruszało się przez całe życie (dodam - niezwykle krótkie) poza miejsce swojego zamieszkania.> A skąd te dane jeśli można wiedzieć.Z powszechnie dostępnych źródeł. Kiedy uległ demontażowi rzymski system komunikacyjny i rozsypały się rzymskie drogi, podróże w Europie praktycznie ustały. Podróżowali prawie wyłącznie panowie feudalni i kler, czasami kupcy (bo handel nie był rozwinięty, dlatego, ze gospodarka średniowieczna była gospodarką lokalnie autarkiczną). Zmienia się to dopiero wraz ze schyłkiem średniowiecza i narodzinami pierwocin kapitalizmu. > >całe życie (dodam - niezwykle krótkie)> Jak bardzo ? i krótsze niż np w czasach rewolucji przemysłowej ?Chłopie, jesteśmy już prawie 200 lat po rewolucji przemysłowej, średnia długość życia wzrosła o kilkadziesiąt lat. Co chcesz udowodnić, że rewolucja przemysłowa była "be", bo kościół zaczął wtedy tracić swoje wpływy, a w średniowieczu miał się dobrze? Dla mnie to OK, że zaistniała rewolucja przemysłowa, która odmieniła świat. >
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Peruniec (298 punktów) | >Podajesz przykłady (w większości wyssane z palca, nie podając źródeł) na udowodnienie tezy, jakie to chrześcijaństwo było cacy, na wielu różnych wątkach. Po pierwsze to jakoś ty i wielu innych użytkowników stawia różne tezy, bez żadnego uzasadnienia, bez żadnych danych, bez niczego. Szczególnie że nie raczyłeś się odnieść do postu w ogóle, co jest dosyć typowe.
W pewien sposób przypomina mi to dyskusje z innego forum, na w sumie podobny temat, kiedy prawicowy beton twierdził że ofiary komunizmu są ofiarami ateizmu, to jest dokładnie taka sama sytuacja, tyle że z drugiej strony, no i tam byłem komunistą, ale widać kiedy staram się pisać wyważone rzeczy to się to nie podoba jednej i drugiej stronie.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wiesz, jakbym słyszał o wyższości marksizmu-leninizmu nad kapitalizmem  A co ma piernik do wiatraka? Marksizm-leninizm to może Pan np. z tomizmem, czy kantyzmem zestawiać, ale kapitalizm to już należy zestawiać z niewolnictwem, feudalizmem, czy socjalizmem. > Podajesz przykłady (w większości wyssane z palca, nie podając źródeł) na udowodnienie tezy, jakie to chrześcijaństwo było cacy, na wielu różnych wątkach. Argumentacja na poziomie intelektualnym Terlikowskiego. Skończyłeś studia teologiczne? Jak nie, to skończ, wróżę Ci karierę  Zdecydowanie nie z wszystkimi warto dyskutować, gdy poziom głupoty czyiś wypowiedzi przekracza wymagane na naszym forum minimum, to lepiej zrezygnować. Po niektórych wszystkie argumenty spływają jak woda po kaczce. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
|  | 12 na 12 | sabek (1444 punktów) | >A wiele technik wyprzedziło starożytne, żeby długo nie wymieniać tylko powiem o technice budowlanej,
Gdzie średniowiecznym miastom do starożytnych rzymskich miast, nawet tych w zapyziałych prowincjach? Akwedukty, kanalizacja, łaźnie, publiczne toalety, utwardzone drogi? W antycznym Rzymie to wszystko było standardem, w średniowieczu - bardzo rzadkim luksusem. Dość powiedzieć, że nawet zapomniano receptury cementu - w 1824 roku wynaleziono go ponownie. To mnie najbardziej przekonuje, jak ciemne to były wieki. Wszystkie wspaniałe wytwory średniowiecza to kościoły, klasztory, zamki - żadnych poważnych, powszechnie dostępnych obiektów publicznych, "dla ludu".
Ilu ludzi w średniowieczu potrafiło pisać? Ilu odbierało jakąkolwiek edukację?
|
|
| |  | 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | Gdyby nie zmarnowane na rzecz religii kilkaset lat w średniowieczu dziś prawdopodobnie Układu Słonecznego nie opuszczałby Voyager a Międzyplanetarni Odkrywcy. Najgorsze jednak jest to, że to było i minęło a teraz mamy ponowne ryzyko zatrzymania rozwoju i postępu przez debili od allaha.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Peruniec (298 punktów) | >Gdyby nie zmarnowane na rzecz religii kilkaset lat w średniowieczu dziś prawdopodobnie Układu Słonecznego nie opuszczałby Voyager a Międzyplanetarni Odkrywcy. Jakiś dowód ?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | mrgonzo (633 punktów) | Wstrzymanie dziedzin nauki i skupienie się na teologii czyli fantastyce lub rozszeranie i utrzymywanie władzy przez totalitarną organizację (w zalezności jak się spojrzy)? To nie wystarczy?
|
|
| |  | | Peruniec (298 punktów) | Hmm a jaki był standard w rzymskie w roku 100, 200 naszej ery, bo to był wielki upadek, i wszystkie te rzeczy o których piszesz, są czasami dużo wcześniejszymi. A sama Europa przez upadek miast, zmniejszenie liczby ludności i przeniesienia ciężaru życia na wieś (z musu), średniowiecze różniło się bardzo, jednak wojskowość pod każdym względem pod koniec średniowiecza stała na wyższym poziomie, tak samo żeglarstwo nawigacja, budowa statków, metalurgia itp.
>Ilu ludzi w średniowieczu potrafiło pisać? Ilu odbierało jakąkolwiek edukację? Ciekawe pytanie, ja nie znam dokładnej odpowiedzi, wiem tylko że w miastach większość rzemieślników(oprócz tych najbiedniejszych) potrafiła czytać. A odwracając pytanie ilu ludzi w starożytności potrafiło czytać ? Samo pytanie jest o tyle ciekawe, że mówiąc starożytność masz na myśli Rzym, Grecję itp, ale nie ludy jak germanie, Celtowie czy Słowianie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sabek (1444 punktów) | >Hmm a jaki był standard w rzymskie w roku 100, 200 naszej ery, bo to był wielki upadek, i wszystkie te rzeczy o których piszesz, są czasami dużo wcześniejszymi.
Był o wiele wyższy niż 500 lat później, zaryzykuję stwierdzenie, że całkowitemu upadkowi Rzymu winni są chrześcijanie.
>A sama Europa przez upadek miast, zmniejszenie liczby ludności i przeniesienia ciężaru życia na wieś (z musu), średniowiecze różniło się bardzo, jednak wojskowość pod każdym względem pod koniec średniowiecza stała na wyższym poziomie, tak samo żeglarstwo nawigacja, budowa statków, metalurgia itp.
Bo chrześcijaństwo miało hyzia na punkcie zabijania! Stąd rozwój wojskowości. Naprawdę, jest się z czego cieszyć. Postęp następował własnie w dziedzinach militarnych.
>>Ilu ludzi w średniowieczu potrafiło pisać? Ilu odbierało jakąkolwiek edukację? >Ciekawe pytanie, ja nie znam dokładnej odpowiedzi, wiem tylko że w miastach większość rzemieślników(oprócz tych najbiedniejszych) potrafiła czytać.
Prosiłbym o rzetelne informacje w tym temacie. Owszem, liczby potrafili zapisywać, ale to wszystko.
>A odwracając pytanie ilu ludzi w starożytności potrafiło czytać?
Też niewielu, ale czytanie nie było ograniczone dla kasty kapłanów, nawet sporo plebejuszy to potrafiło, nie mówiąc o średnich i wyższych warstwach.
|
|
| | | |  | | Peruniec (298 punktów) | > Był o wiele wyższy niż 500 lat późniejJakiś dowód ? > zaryzykuję stwierdzenie, że całkowitemu upadkowi Rzymu winni są chrześcijanie.Że co ? Może nie wiesz ale Rzym był ciągle najeżdżany przez barbarzyńców, postępowała barbaryzacja wojska, spadek jakości rzemiosła, upadek polityczny itp, nic z tego nie miało nic wspólnego z religią w ogóle. Ba przyjęcie chrześcijaństwa jako oficjalnej miało wzmocnić państwo wewnętrznie, związać je jedną religią, niestety było już za późno, i zachodniemu Rzymowi nic by nie pomogło. > Bo chrześcijaństwo miało hyzia na punkcie zabijania! Stąd rozwój wojskowości.A ja głupi myślałem że z powodu ciągłych wojen świeckich panów feudalnych. > Naprawdę, jest się z czego cieszyć. Postęp następował własnie w dziedzinach militarnych.I w innych które raczyłeś gładko pominąć  . > Prosiłbym o rzetelne informacje w tym temacie. Owszem, liczby potrafili zapisywać, ale to wszystko.Dowolne opracowanie o miastach średniowiecznych, w miastach od XIII wieku powszechne było szkółki parafialne. > ale czytanie nie było ograniczone dla kasty kapłanów, nawet sporo plebejuszy to potrafiło, nie mówiąc o średnich i wyższych warstwach.Czyli dokładniej jak w średniowieczu  .
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Fafciu (953 punktów) | > Był o wiele wyższy niż 500 lat później, zaryzykuję stwierdzenie, że całkowitemu upadkowi Rzymu winni są chrześcijanie.Jak Ty sobie wyobrażasz dalsze istnienie Rzymu? Musiał upaść, bo gospodarka oparta w takim stopniu na niewolnictwie nie mogła dłużej funkcjonować. Trzeba było cały czas prowadzić jakieś wojny, by pozyskiwać trybuty i oczywiście niewolników, którzy zastąpią w pracy na roli chłopów, którzy poszli do wojska (ich potomkowie zaś sami staliby się wolnymi ludźmi, którzy by znowu zdobyli kolejnych niewolników zastępujących utraconą na rzecz wojny siłę roboczą w rolnictwie). Taki system okazał się wyczerpujący i niewydolny. Jako, że trudno było oczekiwać od klasy rządzącej, by zrzekła się niewolnictwa, a niewolnicy pomimo wielu heroicznych rebelii nie mogli się sami wyzwolić i położyć kresu temu systemowi (podobnie było zresztą w Stanach Zjednoczonych), rozwiązanie problemu przyszło z zewnątrz. Co po tym nastąpiło, to można oceniać jak kto chce, ale innych możliwości wówczas za bardzo nie było. U niektórych w odniesieniu do antyku widzę tendencję do wzdychania za starymi dobrymi czasami, które zakończyło plugawe chrześcijaństwo (tymczasem Grecy i Rzymianie mieli też swoje pewne nazbyt oczywiste grzechy). Niewiele to się różni od reakcji tęskniącej za XIX czy XVII wiekiem, czy nawet czasami sprzed Reformacji  Ja zaś myślę, że ludzkości nie jest dobrze ani teraz, ani nigdy przedtem nie było, może być jedynie lepiej w przyszłości.
|
|
| |  | 13 na 13 | liliac (147340 punktów) | W Paryżu w 1292 roku było 26 łaźni, których właściciele tworzyli własny cech. W 1306 w Brugii zanotowano działalność 23 takich przybytków. Co większe polskie miasta miały po kilkanaście łaźni miejskich, a wśród obowiązków członków cechów wymieniano regularne korzystanie z nich. Ja naprawdę nie chcę się czepiać, ale łaźnie akurat w średniowieczu były popularne i lubiane. Co widać na załączonych obrazkach      Ech, będę musiała w końcu chyba popełnić jakiś mały artykuł o tych nieszczęsnych łaźniach w średniowieczu, bo piszę to już nie po raz pierwszy...
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | |  | 3 na 3 | sabek (1444 punktów) | > W Paryżu w 1292 roku było 26 łaźni, których właściciele tworzyli własny cech. W 1306 w Brugii zanotowano działalność 23 takich przybytków. Co większe polskie miasta miały po kilkanaście łaźni miejskich, a wśród obowiązków członków cechów wymieniano regularne korzystanie z nich.> Ja naprawdę nie chcę się czepiać, ale łaźnie akurat w średniowieczu były popularne i lubiane. Co widać na załączonych obrazkach  Na usprawiedliwienie podam, że napisałem "rzadkim luksusem", bo wiem, że były tu i ówdzie  > Ech, będę musiała w końcu chyba popełnić jakiś mały artykuł o tych nieszczęsnych łaźniach w średniowieczu, bo piszę to już nie po raz pierwszy...Koniecznie! Bo mam jednak (prawdopodobnie fałszywy, jak sądzę) obraz, że były rzadkością w przekroju całego średniowiecza, przez długie okresy całkowicie zakazane na niektórych obszarach, że były też cieniem term rzymskich. I myślałem, że nie były koedukacyjne
|
|
| | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Ech, będę musiała w końcu chyba popełnić jakiś mały artykuł o tych nieszczęsnych łaźniach w średniowieczu, bo piszę to już nie po raz pierwszy...Pani Paulino, zdecydowanie namawiam do tego. Znamy co prawda doskonałą serię Życie codzienne... (PIW), czy pięciotomową Historię życia prywatnego, ale artykuł o łaźniach i czystości w średniowieczu zdecydowanie nam by się przydał. Na przykład ja przeczytam go z zainteresowaniem, gdyż nawet przed Pani postem myślałem, iż gorzej było. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | Fafciu (953 punktów) | Z tego co pamiętam, to ludzie średniowieczni przywiązywali dość dużą wagę do higieny osobistej (dopiero w czasach nowożytnych stwierdzono, że brud to naturalna bariera chroniąca przed morowym powietrzem  , natomiast higiena kulała jeśli chodziło o pozbywanie się odpadów.
|
|
| | |  | | Peruniec (298 punktów) | Ogólnie w temacie, tak ogólnie wszystkim zainteresowanym polecam. Historia czystości i brudu : higiena ciała od czasów średniowiecza / Georges Vigarello Jest to bardzo dobrze napisana książka przekrojowa, i bardzo dobrze widać skąd wziął się mit o brudnym średniowieczu.
|
|
|  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >A wiele technik wyprzedziło starożytne, ... Zaintrygowało mnie samo sformułowanie, że to, co później, wyprzedziło to, co było wcześniej. Zawsze mi się wydawało, że rozwój jest kierunkowy - w oparciu o wcześniejsze osiągnięcia, wprowadza się późniejsze, stąd siłą rzeczy Oświecenie europejskie nie mogło wyprzedzić starożytności, tak jak piętnastolatek nie może być niższy od niemowlęcia. >...wiele teoretycznych wynalazków nie zostało w ogóle zastosowanych. No właśnie - dlaczego? Grecy może nie zdążyli ze wszystkim, ale dlaczego np. do teorii liczb nierzeczywistych wrócono po przeszło dwóch tysiącach lat?
|
|
12 na 12 | Borgïr (736 punktów) | >"współczesna nauka powstała tylko w kulturze zachodniej"
I już tu profesor się myli. Nauka nie powstała, bo nauka to nie produkt końcowy, tylko proces.
Pomijając to, nie tylko w kulturze zachodniej, i nie nierozerwalnie z chrześcijaństwem, bo zaczęła się długo przed tym. Największe postępy nauka zawsze odnotowywała tam, gdzie cywilizacja była rozwinięta najmocniej. Niezależnie od lokalnego wyznania. Babilonia, Egipt, Grecja... cóż tam było chrześcijańskiego?
|
|
3 na 3 | rysiek (4593 punktów) | >... pytam, co o tym sądzicie. Sądzę, że prof. Turski zostanie zaproszony na następną debatę.
|
|
20 na 20 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | > Na jednej z debat "dziedzińca dialogu" prof. Turski - deklarujący się jako ateista - przywołał> popularny ostatnio pogląd, że fakt, iż współczesna nauka powstała tylko w kulturze zachodniej,> pozostaje w ścisłym związku z drugim - że kultura ta przesycona jest chrześcijaństwem. Ponieważ> niezupełnie się z tym twierdzeniem zgadzam, pytam, co o tym sądzicie.No nie wiem. Chińczycy też mają pewien drobny wkład w rozwój nauki, a o chrześcijaństwie raczej nie możemy tam mówić. Majowie byli mistrzami astronomii i architektury. Inkowie przeprowadzali operacje chirurgiczne, ale dopiero po przyjęciu chrześcijaństwa ich nauka ruszyła z kopyta. Żartowałam.  Starożytna Grecja, Rzym, Persja, Egipt, Babilon... No, w sumie w Biblii o nich coś tam wspomniano, ale żeby zaraz byli chrześcijanami, to raczej chyba nie. Arabowie - rozwijali wiele dziedzin nauki, matematykę, astronomię i przede wszystkim medycynę i chirurgię, kiedy w chrześcijańskiej Europie wszystko z wyjątkiem modlitwy było grzeszne. Nie przekonuje mnie twierdzenie, że rozwój nauki ma coś wspólnego z chrześcijaństwem. Moim zdaniem rozwój postępował pomimo oporów ze strony religii.
|
|
11 na 11 | oportunista (1711 punktów) | Coś w tym jest, chrześcijaństwo jest bardzo pragmatyczne. Nie ma takiego świństwa, którego nie wybaczyłby nam nasz miłosierny Bóg. Wojny bez zasad, niewolnictwo, wyzysk. Miejsce w raju można bez problemu załatwić z Bogiem za pośrednictwem kleru, a to przy pomocy odpustów, pokut, albo bardziej skutecznie fundując coś kościołowi. Nauka bardzo sprzyja kreatywności ludzkiej i odwrotnie. Daleki Wschód często traktujemy jak czarną dziurę, tymczasem to tam kultura udokumentowana na piśmie sięga ponad 5000 lat przed naszą erę. Nie zawładnęli światem gdy rodziło się chrześcijaństwo, mimo dysponowania siłami i środkami, byliśmy dla nich tylko dzikusami. Dziś zalewają nas elektroniką i wszelakim badziewiem, stało się tak dlatego, że przyjęli nasz system wartości, ten zaś zbudowało chrześcijaństwo, nie to z kazań klechów, ale to prawdziwe codzienne, to które towarzyszy mnie i tobie o każdej porze dnia i nocy.
|
|
4 na 4 | makoshika (1454 punktów) | Postęp naukowy obserwowany w ostatnich kilku stuleciach (a szczególnie powszechne wykorzystanie zdobyczy nauki w celach praktycznych) jest skorelowany z osłabieniem wpływu kościoła na życie społeczne, polityczne i gospodarcze świata zachodniego. Zanim do tego doszło chrześcijaństwo w świecie zachodnim zafundowało swoim wyznawcom 1000 lat bezprzykładnego załamania myśli naukowej. Tak więc prof. Turski nie ma żadnych argumentów na poparcie swojego twierdzenia.
|
|
4 na 4 | Jacholek (5699 punktów) | >niezupełnie się z tym twierdzeniem zgadzam, pytam, co o tym sądzicie. Poglądy prof. Turskiego nie są odosobnione, niestety. Są one wynikiem wielkiego uproszczenia procesu rozwoju cywilizacyjnego i stosowaniem odmiany tzw zasady antropicznej. Ewolucja, a w szczególności mechanizmy rozwoju nauki są skomplikowane i trudne do uchwycenia. W ewolucji biologicznej katastrofa z przed 65 milionów lat jest zjawiskiem tragicznym, ale bez niej nas by pewnie nie było na powierzchni tej planety. Nauka też rozwijała się i w dalszym ciągu rozwija się meandrami i niepoważne jest przypisywanie chrześcijaństwu jakichś specjalnych zasług w tym procesie. Homo sapiens pojawił się w Afryce, czy to oznacza że Afryka jest lepszym środowiskiem do rozwoju człowieka ? Proch wymyślono w Chinach. czy za to należy być wdzięcznym konfucjonizmowi ? Chrześcijaństwo z pewnością odegrało rolę strukturyzującą społeczeństwo, odegrało z pewnością jakąś rolę w rozwoju techniki budowlanej (katedry) i sztuki, lecz nauka (we współczesnym znaczeniu tego słowa) nigdy nie była kompatybilna z religią, rozwijała się wbrew jej dogmatyzmowi, na zasadzie opozycji, wręcz niekiedy herezji. Życie w zakonach gwarantowało pewną stabilność życiową, więc tam niespokojne, twórcze duchy, znajdywały niekiedy warunki do refleksji naukowych. Kopiowano też (do momentu wynalezienia druku) dzieła myślicieli starożytnych, co stymulowało niekiedy do rozwijania zawartych w nich myśli. Od czasów Oświecenia nauka się w końcu wyemancypowała, co doprowadziło do jej burzliwego rozwoju trwającego do dzisiaj. Być może kiedyś ta nasza, zachodnia cywilizacja upadnie (jak to bywało z innymi cywilizacjami w przeszłości) i wówczas pochodnię nauki przejmie inny świat kulturowy, być może zupełnie wyzwolony od przesądów religijnych. Ano zobaczymy, może dopiero nasi potomkowie.
|
|
3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >pogląd, że fakt, iż współczesna nauka powstała tylko w kulturze zachodniej, >pozostaje w ścisłym związku z drugim - że kultura ta przesycona jest chrześcijaństwem.
W pewnym sensie, ponieważ moment powstania tejże nauki zbiegł się w czasie z poczuciem przesytu chrześcijaństwem, którego kultura zachodnia doznała po stuleciach smrodu i ciemnoty.
Tak jak w tym dowcipie "a mógł zabić", tak i chrześcijaństwo przyczyniło się do rozkwitu nauki ponieważ podzieliło się, zaczęło się nawzajem wyrzynać i w następstwie straciło na wpływach i znaczeniu.
|
|
| chlop94 (75 punktów) | > Na jednej z debat "dziedzińca dialogu" prof. Turski - deklarujący się jako ateista - przywołał> popularny ostatnio pogląd, że fakt, iż współczesna nauka powstała tylko w kulturze zachodniej,> pozostaje w ścisłym związku z drugim - że kultura ta przesycona jest chrześcijaństwem. Ponieważ> niezupełnie się z tym twierdzeniem zgadzam, pytam, co o tym sądzicie.Tutaj drugi ateista (przedstawiający się jako "rzymski katolik niewierzący"), a zarazem obrońca tego twierdzenia. Co można posłuchać tutaj gdzieś tak od 11'09", choć lepiej posłuchać całego nagrania: www.youtube.com/watch?v=x5ovXFJso6k
|
|
1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >Na jednej z debat "dziedzińca dialogu" prof. Turski - deklarujący się jako ateista - przywołał >popularny ostatnio pogląd, że fakt, iż współczesna nauka powstała tylko w kulturze zachodniej, >pozostaje w ścisłym związku z drugim - że kultura ta przesycona jest chrześcijaństwem. Ponieważ >niezupełnie się z tym twierdzeniem zgadzam, pytam, co o tym sądzicie. Kościół, podobnie jak inne religie (w tym Grecka, Egipska itp). Wpływ miał, ma i pewnie będzie miał i na kulturę, i na naukę. Tutaj może profesor nie dostrzega, że 'kultura zachodnia' a tym bardziej nauka opiera się na religii greckiej i rzymskiej może nawet bardziej niż na chrześcijańskiej.
Jak ktoś już zauważył - ocena tego wpływu to inna sprawa.
Łatwo natomiast wykazać, że istnieje konflikt pomiędzy religią a nauką. Przez wiele wieków kościół wierzył, że podejście religijne do świata (tj założenie, że prawda :=to co napisano w bilbii i należy to tylko wyjaśniać) jest właśnie nauką. Taką 'naukę' kościół 'popierał'. W pewnym momencie okazało się jednak, że dużo lepsze efekty modelowania świata daje podejście otwarte - "popatrz co się dzieje, stwórz model, jeśli znajdziesz paradoks zmień model i tak w nieskończoność". Tutaj wystąpił fundamentaly problem - podejście naukowe zakłada możliwość, że biblia jest zmyślona, mówiąc precyzyjniej dowolny dogmat będzie podważony gdy tylko jakiś eksperyment/obserwacja wykaże, że dogmat nie może być prawdą (prawdą w sensie naukowym). Takiego podejścia żadna religia oparta na świetej księdze nie będzie tolerowała - ani kościół ani chrześcijaństwo w ogóle ani Islam itp.
Zakładając teoretycznie, że możliwe jest pełne opisanie świata w sposób naukowy (w co naukowcy wierzą - choć nikt nie jest przecież pewien) oznacza to być może koniec religii opartych na księgach - konflikt jest fundamentalny.
Jednak konflikt jest jednostronny- nauka nie ma problemu z religią- bo podejście naukowe jest otwarte również na taką możliwość, że za 200 lat ktoś udowodni, że w niebie siedzi facet i pociąga za sznurki.
|
|
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Na jednej z debat "dziedzińca dialogu" prof. Turski - deklarujący się jako ateista - przywołał >popularny ostatnio pogląd, że fakt, iż współczesna nauka powstała tylko w kulturze zachodniej, >pozostaje w ścisłym związku z drugim - że kultura ta przesycona jest chrześcijaństwem.
Nic to, że nauka powstała nim chrześcijaństwo zaczęło grac istotną role na kulturowej mapie Europy...
|
|
1 na 1 | halszka31 (30 punktów) | Na początku był chaos, długo potem "Walka o ogień" w tym szukanie związków przyczynowo - skutkowych w otaczającym świecie, ktore wyjaśniałyby ów świat. Ditfurth kiedyś napisał, że widzimy swiat wąsko tak jakbyśmy spoglądali przez dziurkę od klucza. Dotyczy to nas współczesnych, tym bardziej naszych przodków. Kultura rzymska zaadoptowała do swoich celów osiągnięcia Greków. Mnie zastanawia tylko to, że już od zarania cywilizacji myśl filozoficzna była dychotomiczna: idealiści- materialiści i nie miało to nic wspólnego z religijnym postrzeganiem świata. To tkwiło od zarania w człowieku, w autochtonicznym pojmowaniu świata. Ta dychotomia stworzyła nasz świat,coraz bardziej go komplikując. Moje widzenie świata jest holistyczne. Uważam że jeden czynnik wpływa na drugi wytwarzając nową jakość. Wzajemne ścieranie się idei powoduje nakręcanie się wątków, których los jest różny - jedne upadają , inne jak lawina zabierają coraz więcej i bardziej dominują. Jak tak bardziej się przyjrzeć historii nauki i kultury to widzimy, że każda epoka jest kontrargumentem dla drugiej - stoi wobec niej w opozycji. Upadek Cesarstwa Rzymskiego, wojny, kształtowanie się państwowości - głębokie Średniowiecze, które jednak spełniło także swoją rolę w tym procesie przechowując zabytki kultury, przepisując i utrwalając, nie mówiąc już o rozkwicie nauki arabskiej.Skryptoria klasztorne globalizowały w swoich wnętrzach naukę i myśl ludzką. W taki oto sposób nauka i religie splotły się w jeden węzeł,wzajemnie się napędzając i kontrargumentując często walcząc ze sobą o prymat, cofając się bądź zdobywając nowe przyczółki. Do czasów dzisiejszych...Quo vadis homo sapiens?
|
|
 | 1 na 1 | Lengyel (2127 punktów) | >Kultura rzymska zaadoptowała do swoich celów osiągnięcia Greków.
Osiągnięcia nie dzieci - adopcja odpada. Adaptacja i owszem
>Do czasów dzisiejszych...Quo vadis homo sapiens?
Dalej tą samą drogą, poprzez maksima i minima wzlotów i upadków. Zawsze energia będzie ciągnąć w przód, a inercja spychać do tyłu. Póki energii w Kosmosie, bo jeśli ludzi zabraknie, zjawi się ktoś inny.
|
|
|  | | halszka31 (30 punktów) | >>Kultura rzymska zaadoptowała do swoich celów osiągnięcia Greków. >Osiągnięcia nie dzieci - adopcja odpada. Adaptacja i owszem
Niekoniecznie literówka...wieloznaczność metafory w przypadku relacji kultury greckiej i rzymskiej wg mnie jest do przyjęcia.Nieczęsto zdarza się aby zwycięska nacja przejmowała w takim stopniu kulturę podbitego narodu.
|
|
| |  | | Lengyel (2127 punktów) | >Niekoniecznie literówka...wieloznaczność metafory w przypadku relacji kultury greckiej i rzymskiej wg mnie jest do przyjęcia.Nieczęsto zdarza się aby zwycięska nacja przejmowała w takim stopniu kulturę podbitego narodu. >
Pewnikiem zależy to od tego, ile tej kultury nie zostanie zniszczone w trakcie podbijania. No i jeszcze musi ona zdobywcom w jakiś sposób imponować.
|
|
9 na 9 | Jennifer85 (821 punktów) | Archimedes, Euklides, Hipparchus, Arystarch, Heron, Archytas, Filolaos, Herofilos, Eudoksos, Filon Bizantjczyk, Heraklides, Hipodamus, Leucyp, Demokryt, Tales, Platon, Arystoteles, Teofrast, Panaitios, Poseidonios, Chryzyp. I tak dalej, i tak dalej. Dzieci w szkołach powinny znać wszystkie te imiona, podczas gdy znają najwyżej trzy. To na tej liście znajdują się ojcowie nauki i pradziadowie oświecenia oraz naszej cywilizacji (naszej - nie chrześcijańskiej). Zostawili po sobie dokumenty, jedni więcej, drudzy mniej. I popatrzmy: Mnich Roger Bacon czyta Herona i rysuje maszyny parowe, pisze o soczewkach i w ogóle science-fiction ... Da Vinci - czyta tego samego Herona i rysuje czołgi oraz śmigłowce, no i w ogóle geniusz. Kopernik - czyta Arystarcha i (przyznając się do tego) "zwala" od niego koncepcję heliocentryczną. Ale szacon za odwagę. Kartezjusz - zapoznaje się z pismami Apoloniusza o przekrojach stożkowych i idzie krok dalej, wymyślając geometrię analityczną. Leibnitz i Newton - rachunek różniczkowy, znają prace Archimedesa i jego sposób na obliczenie objętości kuli. Dedekind - definiuje liczby rzeczywiste poprzez "cięcia Dedekinda". Metoda zainspirowana przez Euklidesa, którego czytał i nim się inspirował - i sam to przyznał (a to już XIX wiek!) "Kalkulator" Ptolemeusza (zapewne stworzony przez Hipparcha paręset lat wcześniej) pozwala do dziś przy pomocy cyrkla i linii obliczać pozorną pozycję planet na niebie z niezłą precyzją. A pomysł opiera się na idei szeregów Fouriera. Ale to oczywiście nic nie znaczy. Tych kropeczek nie wolno łączyć ze sobą, bo łapka uschnie! Pozwolę sobie jednak zabawić się w Keanu Reevsa i zaproponować taką "teorię spiskową dziejów": Wszędzie tam, gdzie pojawiają się stare greckie manuskrypty następuje skok kultury umysłowej. - Rzym doby wczesnego Cesarstwa (a pamiętajmy, że Rzymianie to byli głównie rolnicy albo żołnierze i gardzili nauką i kulturą dekadenckich Greków - no ale balisty, katapulty i akwedukty były ok) - Imperium Partów (krótko) - Indie - Świat arabski przed Al-Ghazalim - arabski Złoty Wiek - Bizancjum - Europa, po tej krucjacie, co się krzyżowcy pomylili i zaatakowali nie to miasto co trzeba ... Hiszpania po przejęciu Al-Andalu od Arabów. Potem - wygnanie Żydów, którzy jakoś manuskrypty lubili i zachowywali - zaczyna się "cud" w Holandii i Anglii. No ale to tylko przypuszczenia, wymierzone w kościół, aby go prześladować i ateizować społeczeństwo. No i druga "teoria spiskowa": Z miejsc, gdzie entuzjaści religii przejmowali wpływy, manuskrypty "uciekały" tak jakby miały nogi  Pambuk zrobił ... Świat Arabski - uciekły akurat około dwunastego wieku. Bizancjum - no właśnie po tym, jak się tam barbarzyńcy z zachodu rozpanoszyli. Powstaje pytanie: komu zawdzięczamy, że te wszystkie papierki przetrwały? Kościołowi bo ... bo trzymał jakąś ich częsć w klasztorach, a na palimpseście Archimedesa jakiś mnich zapisał nawet słowa modlitwy, przez co mało co byśmy go nie mogli odczytać. Zapewne uznał, że to takie tam bazgrołki - kółeczka, kwadraciki i greckie literki. I to była ta "dobra", "boża" nauka. Ale należy też pamiętać, że np. "De Rerum Natura" zachowały się w Europie jedynie dwie kopie! Jakoś nie lubili mnisi tych Epikurejczyków. Natomiast ta zła nauka, diabelska, cuchnąca siarką - to byli Żydzi, co ich nigdzie nie chcieli i co zwiewali z kraju do kraju niosąc zwoje, kodeksy i drobniejsze papierki, aby tym samym przyczynić się w przyszłości do wybuchu zarazy zwanej oświeceniem oraz do zbrodni komunistycznych i hitlerowskich, Pol Pot, Mao etc. Tak, tak... A Kościół wszystko przewidział i dla naszego dobra, aby nie prowokować niepokojów społecznych, postanowił odważnie uprzeć się, że jak Jozue trzymał ręce w górze i Słońce nie zachodziło, to przecież nie może Ziemia wokół Słońca się obracać, bo byśmy pospadali wszyscy albo co ... Ale pamiętajmy - Galileusz był tylko letnim katolikiem, liberalnym, coś jak ksiądz Lemański. No i najważniejsze: to nie jest tak, że można sobie mówić i publikować co się chce. Wolność słowa ma konieczne ograniczenia i Kościół je przezornie nałożył. A w ogóle to inne czasy były ... Dopiero wiele wieków później społeczeństwo było na tyle dojrzałe, że Kościół mógł "odtępić" pewne książki. Ale to dopiero wtedy, jak nas odpowiednio do tego wychował - żeby nie prowokować. Ament. I już tak na poważnie: Dlaczego, skoro manuskrypty krążyły po katolickiej Europie od co najmniej XIII wieku, dopiero po nastaniu reformacji, w krajach albo bardzo jak na owe czasy liberalnych (Rzeczpospolita, pewne księstwa włoskie) albo z papiestwem skłóconych (Anglia) zaczyna się cokolwiek ruszać? Dlaczego dopiero po zachwianiu monopolem wyznaniowym w Europie praca naukowa nagle zaczęła rozwijać skrzydła? Te nieszczęsne uniwersytety mieliśmy wszak od XI wieku... Wnioski? Być może mieliśmy po prostu wielkiego historycznego fuksa i nie trzeba w to mieszać od razu Jezusa? Kościół nawet naukowe przesłanki za teorią geocentryczną, jakie by one nie były, podprowadził od starożytnych. Dziękuję za ten wątek. Myślę, że potrzebna jest szeroka akcja edukacyjna, ogónoeuropejska, aby odkłamać historię i przypomnieć w końcu ludziom, komu zawdzięczają, że mogą sobie grzać zacności w ciepłych domach nie bojąc się diabła, głodu i powietrza. "Pogańska" Grecja rulez! Sory, że taki długi wpis.
|
|
 | | Lengyel (2127 punktów) | > Sory, że taki długi wpis.> Never mind, że long.  Sporo informacji trzeba było zmieścić i dobrze ci to wyszło. Niestety niewielu go przeczyta, bo wątek porósł już kurzem. Może byś zrobił z tego jakiś artykulik?
|
|
 | 2 na 4 | Frank Holman (5897 punktów) | "Odkłamać historię" piszesz, a jednocześnie rzucasz tezę, że zawdzięczamy coś tam Kościołowi. To, że jakiś stary mądry mnich przechował jakieś zwoje (i zapisywał na nich nawet modlitwy, aby przełożeni nie nakazali ich zniszczenia) oznacza, że zawdzięczamy coś mądremu człowiekowi. I właśnie mądrym ludziom zawdzięczamy rozwój, a nie Kościołowi. Taka ta rola Kościoła, że mądrym ludziom pozwolił łaskawie gdzieś tam przeżyć.
|
|
|  | | Lengyel (2127 punktów) | >Taka ta rola Kościoła, że mądrym ludziom pozwolił łaskawie gdzieś tam przeżyć.
To dzięki sobie przeżyli. Nie dzięki Kościołowi, raczej mimo. W końcu byli mądrzy, a Kościół jaki jest, każdy widzi.
|
|
| |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >>Taka ta rola Kościoła, że mądrym ludziom pozwolił łaskawie gdzieś tam przeżyć. >To dzięki sobie przeżyli. Nie dzięki Kościołowi, raczej mimo. W końcu byli mądrzy, a Kościół jaki jest, każdy widzi. > Dokładnie to miałem na myśli. Moje zdanie wyraża sarkazm.
|
|
|  | | Jennifer85 (821 punktów) | "Taka ta rola Kościoła, że mądrym ludziom pozwolił łaskawie gdzieś tam przeżyć." Bo to, w gruncie rzeczy, ludzki pan ...  Pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|