Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak rozmawiać z debilami i czy w ogóle jest to możliwe?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
15-11-2015 06:28olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jak rozmawiać z debilami i czy w ogóle jest to możliwe?
Ocena 3 na 3
Jest taki typ ludzi, który działa na mnie jak płachta na byka. Z natury nawet spokojny i tolerancyjny człowiek taki jak ja, zamienia się w kogoś kto ma ochotę mentalnie zniszczyć rozmówcę, a powodem jest jego bezdenna głupota.

Przykładem takich osób są np teiści, osoby mówiące, że nauka to bzdura itd. Cechy charakterystyczne:
- powtarzanie argumentu, który już obaliłem
- zrównywanie bzdur z udowodnionymi faktami i bronienie się tym, że każdy ma prawo do swoich poglądów i że ja wierzę w naukę, a ta osoba w Boga (argument dotyczący tego czym jest nauka nie działa)
- wyciąganie z kapelusza nieadekwatnych, głupich przykładów i anegdotek, które rzekomo potwierdzają jakieś fantasmagorie
- zarzucanie, że skoro kategorycznie obalam bzdury, to jestem agresywny, obrażam itd - szczególnie kiedy rozmówca ewidentnie jest chory psychicznie, a ja przecież muszę go o tym poinformować w dyskusji, bo jest to wtedy mój argument (nie da się dyskutować z kimś psychicznym w oderwaniu od tej psychiczności).
- pomijanie konkretów i uczepienie się jakiegoś niepotrzebnego wątku pobocznego

Jeszcze nigdy nikogo nie przekonałem jeśli rozmówca dyskutował w ten sposób. Są jakieś rokowania, czy pewne osoby lepiej uznać za zwierzęta i traktować jak zjawiska atmosferyczne?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Ale po co?
15-11-2015 14:17 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jest demokracja - dwóch idiotów ma przewagę nad jednym mądrym, więc chciałbym wziąć sobie do serca ideę pracy od podstaw.

Uważam, że przyczyną tej głupoty jest to, że może się on powołać na dowolność wierzeń i poglądów. Ta zasada jest zbyt swobodnie wykorzystywana zarówno w debacie publicznej, jak i w prywatnych pogaduchach.

Poza tym - głupich jest więcej niż mądrych, stanowią oni większość społeczeństwa, więc warto nauczyć się z nimi rozmawiać (lub omijać ich bzdury i zapędzać w kozi róg, żeby sobie nie myśleli, że mają rację).
15-11-2015 20:23 
 Ocena 3 na 3
Christos (2696 punktów)

>Poza tym - głupich jest więcej niż mądrych, stanowią oni większość społeczeństwa, więc warto nauczyć się z nimi rozmawiać

Wdając się w dyskusję z głupkiem, stoisz na straconej pozycji. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu (jakąś bazę wzajemnego zrozumienia musicie ustalić), a potem pokona doświadczeniem.


No gods, no masters...I am who I am.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Takiego argumentu niestety można użyć też w drugą stronę.
16-11-2015 20:56 
 Ocena 4 na 4
Christos (2696 punktów)
>Takiego argumentu niestety można użyć też w drugą stronę.
Niestety nie. Mędrcowi wystarczy przypomnienie tego, czym niegdyś był, głupkowi zaś meandry myślenia mędrca są lądem nieznanym.

No gods, no masters...I am who I am.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ludzie, którzy myślą tak jak ja kiedyś, też mnie denerwują. Najbardziej jednak denerwuje mnie to co opisałem w pierwszym poście, a tak robią tylko ludzie... no właśnie, jacy? Głusi na żelazną logikę, ale jednocześnie posługujący się jakimś strzępkiem logiki, który każe im myśleć, że mają rację bo tak i nie trzeba niczego uzasadniać.

Stąd sam mam taką przypadłość, że tłumaczę zbyt rozwlekle i łopatologicznie, żeby ludzie zrozumieli, a i tak często nie rozumieją
17-11-2015 11:44 
 Ocena 4 na 4
Christos (2696 punktów)

>Ludzie, którzy myślą tak jak ja kiedyś, też mnie denerwują

Myślisz jak nuworysz, gardzisz gumofilcami. A wygodne są, zapomniałeś?

>Stąd sam mam taką przypadłość, że tłumaczę zbyt rozwlekle i łopatologicznie, żeby ludzie zrozumieli, a i tak często nie rozumieją

A widzisz, skomplikowanych zagadnień nie można sprowadzić do łopatologii. Odbiorca pogubi się w szczególikach.


No gods, no masters...I am who I am.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ludzie, którzy myślą tak jak ja kiedyś, też mnie denerwują
>Myślisz jak nuworysz, gardzisz gumofilcami. A wygodne są, zapomniałeś?

Myślę jak człowiek, którego denerwują gimbusy, a sam kiedyś był gimbusem. Jak głupi, który zmądrzał, ale pamięta jak kiedyś myślał. Jak zmanipulowany, który wyszedł z manipulacji i stał się wolny od dogmatyzmu. To normalne, że denerwują mnie wady, które znam z autopsji i poświęciłem energię i czas na ich zmianę.

To jednak nie jest to samo zdenerwowanie co wtedy gdy rozmawiam z ludźmi robiącymi to co opisałem w wątku.

>A widzisz, skomplikowanych zagadnień nie można sprowadzić do łopatologii. Odbiorca pogubi się w szczególikach.

Odbiorca bardzo często czepia się jakichś szczególików, nie rozumie głównej idei, wyciąga swoje wnioski, które nie wynikają z tekstu, odpowiada na te wnioski, a nie na tekst i myśli, że ma rację (jak np Quetzalcoatl w tym temacie).

Nie oszukujmy się - poziom dyskusji w internecie mocno podupadł. Główną przyczyną jest powszechny dostęp do internetu i rosnące problemy ludzi z samooceną, co jest konsekwencją konsumpcyjnego trybu życia i wyścigu szczurów.
17-11-2015 17:37 
 Ocena 4 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Główną przyczyną jest powszechny dostęp do internetu i rosnące problemy ludzi z samooceną, co >jest konsekwencją konsumpcyjnego trybu życia i wyścigu szczurów.

Oraz problemy z prawidłową konstrukcją zdania na przykład.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie widzę związku, ani błędu w konstrukcji zdania.
17-11-2015 20:41 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Nie widzę związku, ani błędu w konstrukcji zdania.
Wcale mnie to nie dziwi.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A jakieś argumenty?
17-11-2015 22:17 
 Ocena 1 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>A jakieś argumenty?
Ale po co?
17-11-2015 22:21 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tego właśnie dotyczy tytułowy wątek i ten post: www.racjonalista.pl/forum.php/s,685264#w685539

Jeżeli ktoś coś pisze i poproszony nie podaje argumentu, to tak jakby wołał "jestem głupi, a udaję mądrego".
18-11-2015 08:21 
 0 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli ktoś coś pisze i poproszony nie podaje argumentu, to tak jakby wołał "jestem głupi, a udaję mądrego".
Argumentowanie wobec kogoś, kto nie widzi ani swojego ewidentnego błędu jest pozbawione sensu, gdyż on i tak tego argumentu nie zrozumie i zacznie sie zwykłe przerzucanie na słówka i bicie piany.
Po co?
18-11-2015 08:31 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>Po co?

Dla połechtania ego.

No gods, no masters...I am who I am.
18-11-2015 08:33 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Po co?
>Dla połechtania ego.
>
No gods, no masters...I am who I am.

Moje ego lubi przyjemniejsze sposoby łechtania.
Christos (2696 punktów)

>Moje ego lubi przyjemniejsze sposoby łechtania.

Nie wszyscy wyrastają ze spania z rączkami pod kołderką.


No gods, no masters...I am who I am.
18-11-2015 08:49 
 Ocena 5 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Argumentowanie wobec kogoś, kto nie widzi ani swojego ewidentnego błędu jest pozbawione sensu, gdyż on i tak tego argumentu nie zrozumie
Argumentowanie nie ma odbywać się "wobec kogoś", lecz wobec czyichś twierdzeń, bo ma dowieść sprzeczności twierdzeń, nie cech twierdzącego.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
18-11-2015 10:15 
 Ocena-1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Argumentowanie nie ma odbywać się "wobec kogoś", lecz wobec czyichś twierdzeń, bo ma dowieść sprzeczności twierdzeń, nie cech twierdzącego.
Jakie sprzeczności? Jakich twierdzeń? Że Olson nie widzi swoich błędów ani związku błędnego pisania z niskim poziomem dyskusji w internecie? To twierdzenie nie jest sprzeczne. To jego widzenie i ma prawo widzieć co chce. Że mnie to nie dziwi? W tym też nie ma sprzeczności. To mój brak zdziwienia i mam prawo dziwić się lub nie czemu chcę.

18-11-2015 10:48 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Argumentowanie nie ma odbywać się "wobec kogoś", lecz wobec czyichś twierdzeń, bo ma dowieść sprzeczności twierdzeń, nie cech twierdzącego.
>Jakie sprzeczności? Jakich twierdzeń?
Twierdzenia to oznajmienia użytkowników, a sprzeczności w nich zachodzą gdy ktoś połączy jakieś twierdzenie z jego negacją.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jakie sprzeczności? Jakich twierdzeń? Że Olson nie widzi swoich błędów ani związku błędnego pisania z niskim poziomem dyskusji w internecie? To twierdzenie nie jest sprzeczne. To jego widzenie i ma prawo widzieć co chce. Że mnie to nie dziwi? W tym też nie ma sprzeczności. To mój brak zdziwienia i mam prawo dziwić się lub nie czemu chcę.
>

Przetłumaczę to na język logiki:

"To twierdzenie nie jest sprzeczne, bo ja tak powiedziałam, a Olson nie musi tego widzieć, ani uznawać. Wolę łechtać swoje ego bez podawania argumentów, bo jestem tak wspaniała, że przecież zawsze mam rację i nie muszę jej uzasadniać. Olson założył temat o debilach, a ja poczułam obowiązek się w nim wypowiedzieć i nie zgodzić się z tym, że debil to osoba, która nie podaje argumentów. Przecież ja nie podaję, a jestem mądra, więc to dowód. Potwór spaghetti istnieje, argumentacja jest niepotrzebna, a Olson popełnia błędy, które świadczą o niskim poziomie dyskusji z jego strony. Jak mam udowodnić, że potwór istnieje, skoro Olson i tak to odrzuci?"

Mniej więcej coś takiego napisałaś. Cóż, uderz w nożyce, a stół się odezwie
18-11-2015 16:50 
 0 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Zdemaskowałeś mnie. To straszne. Chyba się popłaczę albo naćpam z rozpaczy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wiem, że to dział "bazgroły", ale taki trolling nawet tutaj nie przystoi. To forum racjonalista, więc pytanie o to po co argumentować swoje zdanie, to tak jakby spadochroniarz mówił, że nie musi skakać ze spadochronem, ale jednocześnie miałby się za świetnego spadochroniarza

Szach mat
Christos (2696 punktów)

>bo ma dowieść sprzeczności twierdzeń, nie cech twierdzącego.

Jeśli głębiej zastanowisz się nad tym, to przy odrobinie wyobraźni, dojdziesz do wniosku, że 'sprzeczności' są pochodną 'cech'. Jak ktoś w gumiakach wyrósł, temu onuce nie śmierdzą.

No gods, no masters...I am who I am.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>bo ma dowieść sprzeczności twierdzeń, nie cech twierdzącego.
>Jeśli głębiej zastanowisz się nad tym, to przy odrobinie wyobraźni, dojdziesz do wniosku, że 'sprzeczności' są pochodną 'cech'. Jak ktoś w gumiakach wyrósł, temu onuce nie śmierdzą.

Tak jest jak się zastanowisz, ale nie głębiej.

Głębsze zastanowienie daje więcej odpowiedzi. Sprzeczności w wypowiedzi mogą, ale nie muszą świadczyć o piszącym. Natomiast wariat zazwyczaj produkuje sprzeczności. Każdy alkoholik mówi, że nie jest alkoholikiem, ale każdy abstynent powie to samo. Podobnie jest z paradoksem kłamcy, albo "myślę więc jestem", czyli nie myślę, to mnie nie ma, tak?

To jest myślenie zero-jedynkowe, z którym staram się walczyć, ale niestety większość ludzi myśli w ten sposób.
18-11-2015 20:19 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>To jest myślenie zero-jedynkowe

Z Twojej perspektywy. Ty możesz nie widzieć przecinków między zerami, a jedynkami tam, gdzie Twój rozmówca je zauważy.

No gods, no masters...I am who I am.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie. Przekazałeś jasny komunikat, wg którego sprzeczności w wypowiedziach wynikają ze sprzeczności w samym rozmówcy. W rzeczywistości to może być powód, albo jeden z powodów, ale nie jedyny, a napisanie czegoś sprzecznego lub głupiego jeszcze nie świadczy o tym, że jest się głupim.
19-11-2015 18:11 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)

>W rzeczywistości to może być powód, albo jeden z powodów, ale nie jedyny, a napisanie czegoś sprzecznego lub głupiego jeszcze nie świadczy o tym, że jest się głupim.

Mądrość jest niezwykle męcząca dla mózgu, trzeba też wyluzować:

Julian Tuwim
Sokrates tańczący

Prażę się w słońcu, gałgan stary...
Leżę, wyciągam się i ziewam.
Stary ja jestem, ale jary:
Jak tęgi łyk pociągnę z czary,
To śpiewam.

Słońce mi grzeje stare gnaty
I mądry, siwy łeb kudłaty,
A w mądrym łbie, jak wiosną las,
Szumi i szumi mędrsze wino,
A wieczne myśli płyną, płyną,
Jak czas...

Czego się gapisz, Cyrbeusie?
Co myślisz? Leży stary kiep,
Już do gadania słów mu brak,
Już się wygadał? A tak, tak...
Idź, piecz swój chleb.

Z zaułka śmieją się uczniowie,
Że się mistrzowi kręci w głowie,
Że się Sokrates spił...
Idź, Cyrbeusie, uczniom powiedz,
Że już trafiłem w samo sedno:
Że cnotą jest zlizywać pył
Z ateńskich ulic! Lub im powiedz,
Że cnotą jest w pęcherze dąć!
Że cnotą jest - lać wodę w dzbany!
Albo - wylewać! Wszystko jedno...
A jeśli chcesz - to przy mnie siądź,
Nie piecz swych bułek i rogali,
Będziemy sobie popijali!
No, trąć się ze mną, trąć!

Cóż ci to? przykro, Cyrbeusie,
Że mi się język trochę plącze?
Że się tak śmieję, Cyrbeinku?
Że w biały dzień w Atenach, w rynku,
Jak żebrak leżę, wino sączę?
Mędrcowi, mówisz, nie przystoi,
Gdy złym przykładem uczniom świeci?
Że stary broi
Jak dzieci?
Że tłumu uczni nie gromadzę,
Że drogi prawd im nie wskazuję?
Nie radzę,
Nie filozofuję?
A tak... a tak...

Zło! Dobro! - prawda? - Ludzie, bogi,
Cnota i wieczność, czyn i słowo,
I od początku - znów, na nowo,
Bogi i ludzie, dobro, zło,
Rzeczpospolita, słowa, czyny,
Piękno - to, tamto, znowu to! - - -
Mój drogi - kpiny!

Słyszeliście od Herifona,
Żem jest najmędrszy... Tak orzekła
Wyrocznia, w całej Grecji czczona,
Blask chwały czoło moje zdobi!
Więc patrzcie, co najmędrszy robi:
O!
Bo cóż jest słowem, a co czynem,
Bo cóż jest dobro, a co zło,
Kiedym się złotym upił winem,
A mam kosmatą głowę psa
I w głowie zamęt obłąkańczy?!
Wy patrzcie, jak filozof tańczy:
I hopsasa, i hopsasa!
I hopsa, hopsa, hopsasa!
Wy patrzcie, jak najmędrszy tańczy!
Jak mu skaczą stare nogi,
Zło i dobro, ludzie, bogi,
Cnota, prawda, wieczna Mojra,
Hopsa, hopsa, idzie ojra:
Raz na prawo - hopsasa!
Raz na lewo - hopsasa!
Rypcium pipcium, chodź, Ksantypciu!
A muzyka gra!!

Chodź tu także, Cyrbeinku,
Wokoluśko tak, po rynku,
Mędrzec tańczy, dalej z drogi
Cnota, prawda, piękno, bogi,
Patrzcie ludzie, patrzcie, gapie,
Od Ksantypci wały złapię,
Że tak we mnie wszystko drga,
A ja sobie hopsasa!
Tak bez końca, tak do śmierci,
Niech się jasne niebo wierci,
Tak - do góry, a tu kopsa,
I znów boczkiem hopsa, hopsa!
Nie żałować starych nóg!
Niech się cieszy wielki Bóg,
Że Sokrates prawdę zna,
Że już wie! że wszystko ma!
Że już poszedł hen, za kraniec,
On - najmędrszy, on - wybraniec,
Gałgan z brzydką mordą psa
Poznał taniec, poznał taniec,
Hopsa, hopsa, hopsasa!!!

No gods, no masters...I am who I am.
18-11-2015 20:36 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>bo ma dowieść sprzeczności twierdzeń, nie cech twierdzącego
>'sprzeczności' są pochodną 'cech'
Nie tylko cech, mogą jeszcze być pochodną np. trzepotu skrzydeł motyla. Ale o ten trzepot też nie chodzi, bo zawsze chodzi tylko o to, by dowieść sprzeczności twierdzeń.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Christos (2696 punktów)

>Nie tylko cech, mogą jeszcze być pochodną np. trzepotu skrzydeł motyla

Albo tupotu białych mew.

>Ale o ten trzepot też nie chodzi, bo zawsze chodzi tylko o to, by dowieść sprzeczności twierdzeń.

Tylko, czy za wszelką cenę warto?

No gods, no masters...I am who I am.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nikt nikomu nie każe. Jeśli tego nie zrobi, to zrobią to inni, albo nikt tego nie zrobi i świat się nie zawali.
19-11-2015 01:24 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Tylko, czy za wszelką cenę warto?
A co ma wyższą cenę?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
19-11-2015 17:59 
 Ocena 3 na 3
Christos (2696 punktów)
>>Tylko, czy za wszelką cenę warto?
>A co ma wyższą cenę?

A to bardzo zasadne pytanie.
Do rozsądzenia:
Satysfakcja z powodu świętego spokoju z nie zawracania sobie głowy odwodzeniem cymbała od jego cymbalstwa, skoro mu z tym dobrze.
Satysfakcja z wyrwania cymbała z cymbalstwa, więc eksportu mojszego.
A już tylko moim zdaniem (pewnie jeszcze ktoś tam tak uważa), najlepiej, gdyby jak najwięcej z mojszego było nasze, żyje się bardziej bezstresowo.


No gods, no masters...I am who I am.
20-11-2015 09:39 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>odwodzeniem cymbała od jego cymbalstwa
>wyrwania cymbała z cymbalstwa
>najlepiej, gdyby jak najwięcej z mojszego było nasze
Aby "jak najwięcej z mojszego było nasze" trzeba głosić poglądy popularne, a że popularność najwyższą, bo absolutną mają fakty, ich ustalaniem warto się zająć. Zamiast kombinować jak tu kogoś nazwać cymbałem.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie zgadzam się. Uważam, że fakty są mało popularne i zajmują się nimi hobbyści zwani oszołomami. Większość społeczeństwa ma w głowie miks cudzych zasłyszanych poglądów obudowany racjonalizacjami i sofizmatami.

Na zetknięcie z faktami te osoby reagują tak jak np szarley, albo nie przymierzając Quetzalcoatl.
20-11-2015 17:51 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Na zetknięcie z faktami te osoby reagują tak jak np szarley, albo nie przymierzając Quetzalcoatl.

Znów rozbawiasz swoją butą, przypominasz najśmieszniejsze zdjęcia Duce

Na jakież to fakty ja źle reaguję? Na Twoje twierdzenia o tym że mam firmę w Niemczech?

Oto Twoja reakcja na fakty dotyczące zachowania policji w Chile za Pinocheta

Szarley:
Cytat:
> jak zachowywała się policja wobec przeciętnych obywateli? Bo głównie o to mi chodzi, a nie o jakichś mafiozów politycznych i zwalczające się opcje.
Tak,że bali się wychodzić na ulice. Kiedy popili, wchodzili do biedniejszych dzielnic, wyrywali co ładniejsze nastolatki i gwałcili. Wiedzieli że są bezkarni, bo są filarem dyktatury. Niektóre z tych dziewcząt nie wracały, ich zwłoki wyławiano z oceanu, lub znajdowano po przedawkowaniu na śmietnikach domów publicznych. Serio o tym nie słyszałeś??


Olson:
Cytat:
Nie i jeszcze żaden lewak w dyskusji nie wspomniał o czymś takim To brzmi jak jakieś urban legend


Serio... powyżej pewnego poziomu nadęcia prezerwatywa jest tylko śmieszna.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pisz dalej o tej firmie w Niemczech. Śmieszne

Jeśli piszesz o faktach to wypadałoby podać jakieś źródło, które to potwierdza. Ty wrzucasz do dyskusji stwierdzenia a priori, których nie udowadniasz, to się potem nie dziw takim odpowiedziom. Na dodatek są to stwierdzenia poboczne, bo ja nie pisałem nigdzie, że popieram wszystkie działania Pinocheta. Chodziło tylko o rynek, ale widocznie to dla Ciebie za ciężkie do zrozumienia.
21-11-2015 21:03 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>ale widocznie to dla Ciebie za ciężkie do zrozumienia.
>Pisz dalej o tej firmie w Niemczech. Śmieszne

Masz zwyczaj rozmawiać z pozycji butnego zadufka z tendencją do obrażania rozmówcy

>Jeśli piszesz o faktach to wypadałoby podać jakieś źródło, które to potwierdza.
Pisał o tym m.in A. Bleiwasser, nie przeczył temu nawet D. Hertl
Raporty AI czy raporty HRW są powszechnie dostępne. Garzon też publicznie uzasadniał wniosek o areszt.
Potwierdzają to także rozmowy z dziesiątkami ludzi, z którymi osobiście rozmawiałem, a nie mam zwyczaju lekceważyć takich świadectw, bo są najmniej podatne na propagandowe manipulacje

Oczywiście nazwiesz ich lewakami bo któż rozsądny źle pisze o takim bohaterze

>bo ja nie pisałem nigdzie, że popieram wszystkie działania Pinocheta. Chodziło tylko o rynek,
A cóż na tym św. Rynku dał Chilijczykom? Służbę u cudzych za nędzny grosz? zwolnienie tych cudzych od podatków? Konieczność płacenia za wszystko z prywatnej kiesy, przy nieopodatkowanym wywozie miedzi za granicę?
Pokaż mi zyski jakie mają mieszkańcy tego kraju z rządów Pinocheta. Jedyne grupy jakie zyskały to jego policyjne pieski, zagraniczny kapitał i handlarze nagrobkowymi zniczami.

Zagraniczny, w tym polski kapitał nie budował w Chile miejsc pracy, nie budował kopalń miedzi, te kopalnie istniały przed Pinochetem.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Masz zwyczaj rozmawiać z pozycji butnego zadufka z tendencją do obrażania rozmówcy

Nic bardziej mylnego. Wręcz jest to atak personalny, który stawia Cię w złym świetle. No, ale tak, honor...

>Pisał o tym m.in A. Bleiwasser, nie przeczył temu nawet D. Hertl
>Raporty AI czy raporty HRW są powszechnie dostępne. Garzon też publicznie uzasadniał wniosek o areszt.

I czemu nie napisałeś tego od razu, tylko bawisz się w kotka i myszkę?
To nie są żadne dowody, ale możliwe, że faktycznie tak było. Tylko, że to nie wina dyktatury lub jej braku, a tym bardziej liberalizmu gospodarczego. Na wszystko składa się szereg czynników i musiałbyś udowodnić, że to co piszesz jest prawdą (czyli tezę, że policja działała w ten sposób z winy dyktatury i że w każdej dyktaturze tak musi być).

>Potwierdzają to także rozmowy z dziesiątkami ludzi, z którymi osobiście rozmawiałem, a nie mam zwyczaju lekceważyć takich świadectw, bo są najmniej podatne na propagandowe manipulacje
>Oczywiście nazwiesz ich lewakami bo któż rozsądny źle pisze o takim bohaterze

Nie nazwę ich w żaden sposób, tylko uznam te informacje za niewiarygodne. Każdy może sobie napisać, że rozmawiał z dziesiątkami ludzi. Wręcz jest to standardowy "argument" internetowy, więc mam na to włączony ignor.

>>bo ja nie pisałem nigdzie, że popieram wszystkie działania Pinocheta. Chodziło tylko o rynek,
>A cóż na tym św. Rynku dał Chilijczykom? Służbę u cudzych za nędzny grosz? zwolnienie tych cudzych od podatków? Konieczność płacenia za wszystko z prywatnej kiesy, przy nieopodatkowanym wywozie miedzi za granicę?

Czyli lepiej by było gdyby państwo zabierało im pieniądze przymusem i łaskawie oddawało im część z tego w usługach beznadziejnej jakości?

>Pokaż mi zyski jakie mają mieszkańcy tego kraju z rządów Pinocheta. Jedyne grupy jakie zyskały to jego policyjne pieski, zagraniczny kapitał i handlarze nagrobkowymi zniczami.
>Zagraniczny, w tym polski kapitał nie budował w Chile miejsc pracy, nie budował kopalń miedzi, te kopalnie istniały przed Pinochetem.

Przed Pinochetem w kraju panowała ogromna bieda i hiperinflacja. Nie należy porównywać Chile do np Szwecji, tylko warto porównać komunistyczne Chile to wolnorynkowego i do obecnego. Myślisz sztywno, zero-jedynkowo, tak jakby socjalizm był dla Ciebie tylko dobry, a kapitalizm zły. W rzeczywistości oba systemy mają wady i zalety, a ich zastosowanie zależy od warunków (tak jak taktyka w piłce nożnej). Zamiast tworzyć i porównywać abstrakty jak np liberalizm vs socjalizm i tworzyć szufladki "dobry" i "zły", warto zastanowić się kiedy należy zastosować daną strategię i w jakim stopniu. Chile Pinocheta to przykład niemal całkowicie wolnego rynku i jest to idealna strategia do wzrostu gospodarczego i wyjścia z kryzysu. Strategie socjalne są następnym krokiem, ale nie należy z nimi przesadzać (tak jak to robi UE zmierzająca do bankructwa).

Socjalizm jest jak antybiotyk albo sterydy podawane na chorobę organizmu - niby zaleczy problem, ale stworzy nowe skutki uboczne i dlatego "socjalizm jest systemem, który bohatersko zwalcza problemy nieistniejące gdzie indziej".
22-11-2015 20:28 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Masz zwyczaj rozmawiać z pozycji butnego zadufka z tendencją do obrażania rozmówcy
>Nic bardziej mylnego. Wręcz jest to atak personalny, który stawia Cię w złym świetle. No, ale tak, honor...

Kolejny raz nie udowodniłeś mi kłamstwa. Słabo się starasz, a złośliwości niedługo wyczerpiesz

>>Pisał o tym m.in A. Bleiwasser, nie przeczył temu nawet D. Hertl
>>Raporty AI czy raporty HRW są powszechnie dostępne. Garzon też publicznie uzasadniał wniosek o areszt.
>I czemu nie napisałeś tego od razu, tylko bawisz się w kotka i myszkę?
To oczywiste. Sądziłem, że skoro rozmawiasz na jakiś temat, podstawowa wiedza jest Ci znana, nie chciałem Cię obrazić cytując raporty AI.

>To nie są żadne dowody, ale możliwe, że faktycznie tak było. Tylko, że to nie wina dyktatury lub jej braku, a tym bardziej liberalizmu gospodarczego. Na wszystko składa się szereg czynników i musiałbyś udowodnić, że to co piszesz jest prawdą (czyli tezę, że policja działała w ten sposób z winy dyktatury i że w każdej dyktaturze tak musi być).
Ręce opadają. Jeśli Policja wyrzuca ze śmigłowca nad Oceanem związkowych działaczy lub opozycyjnych polityków to nie robi tego na polecenie dyktatury? wynikająca z tego demoralizacja funkcjonariusz państwa skutkująca opisanymi przestępstwami nie jest skutkiem dyktatury?

>>Potwierdzają to także rozmowy z dziesiątkami ludzi, z którymi osobiście rozmawiałem, a nie mam zwyczaju lekceważyć takich świadectw, bo są najmniej podatne na propagandowe manipulacje
>>Oczywiście nazwiesz ich lewakami bo któż rozsądny źle pisze o takim bohaterze
>Nie nazwę ich w żaden sposób, tylko uznam te informacje za niewiarygodne. Każdy może sobie napisać, że rozmawiał z dziesiątkami ludzi. Wręcz jest to standardowy "argument" internetowy, więc mam na to włączony ignor.
Twój ignor, twój problem. Osobiste rozmowy jedynie potwierdzają pozarządowe i naukowe opracowania Twoja wiara w świętość Pinocheta cię uzdrawia (od myślenia)

>>A cóż na tym św. Rynku dał Chilijczykom? Służbę u cudzych za nędzny grosz? zwolnienie tych cudzych od podatków? Konieczność płacenia za wszystko z prywatnej kiesy, przy nieopodatkowanym wywozie miedzi za granicę?
>Czyli lepiej by było gdyby państwo zabierało im pieniądze przymusem i łaskawie oddawało im część z tego w usługach beznadziejnej jakości?
łaskawie oddawało część - Twoje słowa. Amerykańskie, kanadyjskie czy polska firmy nie oddają nawet części - to jest różnica.

>Przed Pinochetem w kraju panowała ogromna bieda i hiperinflacja.
inflacja owszem , co do biedy... cóż tym razem ja zapytam o źródła. z góry też zapytam o źródła wiedzy, że pod rządami św. Pinocheta nastąpiła zmiana poziomu życia większości społeczeństwa na lepszy.

>Nie należy porównywać Chile do np Szwecji, tylko warto porównać komunistyczne Chile to wolnorynkowego i do obecnego. Myślisz sztywno, zero-jedynkowo, tak jakby socjalizm był dla Ciebie tylko dobry, a kapitalizm zły.

Nie wymyślaj na mój temat kolejnych bzdur
>
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Kolejny raz nie udowodniłeś mi kłamstwa. Słabo się starasz, a złośliwości niedługo wyczerpiesz

A kto powiedział, że mam udowadniać jakieś kłamstwo? Kolejna Twoja projekcja, a przecież wytłumaczyłem to łopatologicznie.

>To oczywiste. Sądziłem, że skoro rozmawiasz na jakiś temat, podstawowa wiedza jest Ci znana, nie chciałem Cię obrazić cytując raporty AI.

Nie tłumacz się. To Ty zszedłeś na ten temat, ja się w to aż tak nie zagłębiałem, bo skupiłem się na gospodarce. To oczywiste, że należy naśladować to co dobre z danego ustroju, a nie cały ustrój wraz z wadami...

>Ręce opadają. Jeśli Policja wyrzuca ze śmigłowca nad Oceanem związkowych działaczy lub opozycyjnych polityków to nie robi tego na polecenie dyktatury? wynikająca z tego demoralizacja funkcjonariusz państwa skutkująca opisanymi przestępstwami nie jest skutkiem dyktatury?

No zaraz, politycy Allende to zbrodniarze. Nie mówię, że zabijanie ich było dobre, ale może to był właśnie cel uświęcający środki?

>Twój ignor, twój problem. Osobiste rozmowy jedynie potwierdzają pozarządowe i naukowe opracowania Twoja wiara w świętość Pinocheta cię uzdrawia (od myślenia)

Moja rzekoma wiara w świętość Pinocheta to Twój wymysł, a poza tym powtarzasz to co już zanegowałem (zarzucałeś mi dokładnie to samo na co już odpowiadałem). A rzekome rozmowy nic nie potwierdzają w tej dyskusji, bo nie mam obowiązku uznawać za prawdę tego co o tym piszesz.

>łaskawie oddawało część - Twoje słowa. Amerykańskie, kanadyjskie czy polska firmy nie oddają nawet części - to jest różnica.

Ale też niczego nie zabierają - to jest różnica.

>inflacja owszem , co do biedy... cóż tym razem ja zapytam o źródła. z góry też zapytam o źródła wiedzy, że pod rządami św. Pinocheta nastąpiła zmiana poziomu życia większości społeczeństwa na lepszy.

Myślałem, że wiesz takie oczywistości i nie chcę Cię obrażać podając tę wiedzę

>Nie wymyślaj na mój temat kolejnych bzdur

Póki co to ja wykazałem, że Ty wymyślasz bzdury na mój temat. Ty tego nie zrobiłeś, a zarzut zero-jedynkowego myślenia przecież Ci uzasadniłem.
22-11-2015 21:09 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Kolejny raz nie udowodniłeś mi kłamstwa. Słabo się starasz, a złośliwości niedługo wyczerpiesz
>A kto powiedział, że mam udowadniać jakieś kłamstwo? Kolejna Twoja projekcja, a przecież wytłumaczyłem to łopatologicznie.
Skoro je zarzuciłeś to je udowodnij lub przeproś
Jeśli nie rozumiesz takich prostych zasad to miej pretensję do rodziców

>Nie tłumacz się. To Ty zszedłeś na ten temat, ja się w to aż tak nie zagłębiałem, bo skupiłem się na gospodarce. To oczywiste, że należy naśladować to co dobre z danego ustroju, a nie cały ustrój wraz z wadami...
Co do gospodarki, nie użyłeś żadnych argumentów oprócz wiary w "cuda"

>>Ręce opadają. Jeśli Policja wyrzuca ze śmigłowca nad Oceanem związkowych działaczy lub opozycyjnych polityków to nie robi tego na polecenie dyktatury? wynikająca z tego demoralizacja funkcjonariusz państwa skutkująca opisanymi przestępstwami nie jest skutkiem dyktatury?
>No zaraz, politycy Allende to zbrodniarze. Nie mówię, że zabijanie ich było dobre, ale może to był właśnie cel uświęcający środki?

Bez komentarza

>>łaskawie oddawało część - Twoje słowa. Amerykańskie, kanadyjskie czy polska firmy nie oddają nawet części - to jest różnica.
>Ale też niczego nie zabierają - to jest różnica.

COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO?
Wiecie choć gdzie Chiny leżą?

Zabierają całe zyski ze sprzedaży miedzi i nie płacą od tego żadnych podatków


>>inflacja owszem , co do biedy... cóż tym razem ja zapytam o źródła. z góry też zapytam o źródła wiedzy, że pod rządami św. Pinocheta nastąpiła zmiana poziomu życia większości społeczeństwa na lepszy.
>Myślałem, że wiesz takie oczywistości i nie chcę Cię obrażać podając tę wiedzę

Cóż, gdybym czytywał jedynie ultraliberalną propagandę, to byłoby to oczywiste. Ja trochę więcej wiem o Chile po pracy tam
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Skoro je zarzuciłeś to je udowodnij lub przeproś
>Jeśli nie rozumiesz takich prostych zasad to miej pretensję do rodziców

Przeczytaj ze zrozumieniem to co napisałem we wcześniejszych postach i nie kompromituj się więcej. Ręce opadają

>Co do gospodarki, nie użyłeś żadnych argumentów oprócz wiary w "cuda"

To Ty tak uważasz. Ja się nie zgadzam z Twoją interpretacją, podobnie jak z Twoją nadinterpretacją dotyczącą zarzutu kłamstwa.

>>>łaskawie oddawało część - Twoje słowa. Amerykańskie, kanadyjskie czy polska firmy nie oddają nawet części - to jest różnica.
>>Ale też niczego nie zabierają - to jest różnica.
>COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO?
>Wiecie choć gdzie Chiny leżą?
>Zabierają całe zyski ze sprzedaży miedzi i nie płacą od tego żadnych podatków

Czyli piszesz, że amerykańskie, kanadyjskie i polskie firmy zabierają całe zyski ze sprzedaży miedzi i nie płacą od tego żadnych podatków. Jaką znowu miedź masz na myśli? Znów odpowiadasz półsłówkami i wprowadzasz jakieś swoje założenia, z którymi każdy ma się zgadzać nie znając nawet ich dokładnej treści. Odpowiedz konkretnie o jakie firmy chodzi, co konkretnie robią i co to ma wspólnego z tematem zabierania ludziom pieniędzy w podatkach i lokowania ich w złe inwestycje.

>Cóż, gdybym czytywał jedynie ultraliberalną propagandę, to byłoby to oczywiste. Ja trochę więcej wiem o Chile po pracy tam

Cóż, a gdybym ja czytywał jedynie komunistyczną propagandę, to byłoby dla mnie oczywiste, że policja za Pinocheta była organizacją przestępczą, co jest winą dyktatury...
22-11-2015 21:44 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Co do gospodarki, nie użyłeś żadnych argumentów oprócz wiary w "cuda"
>To Ty tak uważasz.
Nie. Ty użyłeś określenia "gospodarczy cud" w Chile

>Czyli piszesz, że amerykańskie, kanadyjskie i polskie firmy zabierają całe zyski ze sprzedaży miedzi i nie płacą od tego żadnych podatków. Jaką znowu miedź masz na myśli?

Chłopie, dyskutujesz o Chile, to poczytaj choć trochę o tym kraju!!!!

>Znów odpowiadasz półsłówkami i wprowadzasz jakieś swoje założenia,
Zakładam, że rozmawiam z kimś kto ma wiedzę a nie wiarę w "chilijski cud"
(Zapomniałem że kończyłeś prywatną szkołę)

>Odpowiedz konkretnie o jakie firmy chodzi,
Np:
KGHM Polska Miedź S.A.
ul. M. Skłodowskiej-Curie 48
59-301 Lubin
Chłopie, dyskutujesz o Chile, to poczytaj choć trochę o tym kraju!!!!

>co konkretnie robią
dyskutujesz o Chile, to poczytaj choć trochę o tym kraju!

>Cóż, a gdybym ja czytywał jedynie komunistyczną propagandę,
D. Hertl jako komunista! Dobre sobie
Raporty AI czy raporty HRW jako komunistyczna propaganda - widać że skończyłeś prywatną szkołę

Wierz nadal w świętość wodza i jego zdolność do czynienia gospodarczych cudów
Ja nie dyskutuję z religijną wiedzą
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie. Ty użyłeś określenia "gospodarczy cud" w Chile

Nie ja je wymyśliłem.

>Chłopie, dyskutujesz o Chile, to poczytaj choć trochę o tym kraju!!!!

Dyskutowałem o gospodarce Chile, a o tym akurat czytałem, a Ty jak widać nie, skoro pierwsze słyszysz o cudzie gospodarczym za Pinocheta.

>Zakładam, że rozmawiam z kimś kto ma wiedzę a nie wiarę w "chilijski cud"

No to ja też zakładam, że rozmawiam z kimś kto ma wiedzę i wie czego dotyczy określenie chilijskiego cudu.

>(Zapomniałem że kończyłeś prywatną szkołę)

Dzięki, że mi o tym któryś raz przypominasz. Tak jakby to była jakaś ujma. Dzięki temu, że ją kończyłem nie musiałem się prawie uczyć w gimnazjum, bo miałem oswojony ten materiał.

>>Odpowiedz konkretnie o jakie firmy chodzi,
>Np:
>KGHM Polska Miedź S.A.
>ul. M. Skłodowskiej-Curie 48
>59-301 Lubin
>Chłopie, dyskutujesz o Chile, to poczytaj choć trochę o tym kraju!!!!

Co ma wspólnego Chile z Lubinem i KGHM? I co konkretnie robi KGHM i co powinien robić?

Edit: dobra, nie ma co się w ten sposób bawić. Porównałeś firmy, które dają obywatelom pracę do kradzieży ludziom ciężko wypracowanych pieniędzy. Kwestią dyskusyjną jest to czy ten sektor powinien być również sprywatyzowany, a Ty piszesz jakby to było pewne. Naucz się pisać pełnymi zdaniami i używać argumentów zamiast zostawiać wszystko w domyśle, bo taki sposób pisania to trolling w czystej postaci.

>>Cóż, a gdybym ja czytywał jedynie komunistyczną propagandę,
>D. Hertl jako komunista! Dobre sobie
>Raporty AI czy raporty HRW jako komunistyczna propaganda - widać że skończyłeś prywatną szkołę
>Wierz nadal w świętość wodza i jego zdolność do czynienia gospodarczych cudów
>Ja nie dyskutuję z religijną wiedzą
>

Tak samo komunistyczna propaganda jak liberalna propaganda z mojej strony. Tak się kasuje bezsensowne "argumenty"
23-11-2015 08:55 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)

>Dyskutowałem o gospodarce Chile, a o tym akurat czytałem,
Po czym niżej
>Co ma wspólnego Chile z Lubinem i KGHM? I co konkretnie robi KGHM i co powinien robić?

Serio cokolwiek wiesz o gospodarce Chile? Bo widać po Twoim pisaniu, że baaaardzo niewiele.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Próbuję sprowadzić dyskusję na takie tory żebyś wyrażał się jasno. Zamiast napisać KGHM, to wypadałoby napisać co złego robi KGHM i jak powinno być Twoim zdaniem. Niestety Twoim celem nie jest wymiana argumentów, tylko udowodnienie sobie, że masz rację (pozamerytorycznymi sposobami).
szarley (54913 punktów)
Głosisz się znawcą gospodarczej historii Chile, tymczasem pytanie
Cytat:
Co ma wspólnego Chile z Lubinem i KGHM?

świadczy o tym że poza kilkoma propagandowymi broszurkami nie czytałeś niczego o tym kraju i jego gospodarce

>Próbuję sprowadzić dyskusję na takie tory żebyś wyrażał się jasno. Zamiast napisać KGHM, to wypadałoby napisać co złego robi KGHM i jak powinno być Twoim zdaniem.

Więc wytłumaczę jasno, wprost prymitywnie jak absolwentowi prywatnej (lepszej) szkoły:

Byłoby o wiele lepiej dla mieszkańców Chile, gdyby wydobywane u nich kopaliny np rudy miedzi i molybdenu były na miejscu przetwarzane do postaci metalicznej, a jeszcze lepiej do postaci gotowych wyrobów z tych metali a potem dopiero eksportowane za granicę. Tymczasem wielkie amerykańskie i kanadyjskie koncerny za niewielkie pieniądze kupiły prawo eksploatacji złóż i wysyłają za granicę koncentrat(skoro czytałeś o gospodarce Chile to chyba to wiesz) Pinochet uwolnił całkowicie tę rabunkową gospodarkę, co dało zagranicznym koncernom wielkie zyski a Chilijczykom całe gówno. Stracili możliwość budowy nowych miejsc pracy w przetwórniach rud i fabrykach metalowych, stracili zyski z eksploatacji tych rud bo prawdziwe zyski są dopiero w końcowym etapie przetwórstwa, stracili podatki od eksploatacji tych kopalin. Od pewnego czasu do grona tych rabusiów przyłączył się KGHM

Mam nadzieję że wyraziłem się wystarczająco jasno.
Powtórzę:
Głosisz się znawcą gospodarczej historii Chile, tymczasem pytanie
Cytat:
Co ma wspólnego Chile z Lubinem i KGHM?

świadczy o tym że nie masz pojęcia o tym kraju i jego gospodarce
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Głosisz się znawcą gospodarczej historii Chile

Nie głoszę się żadnym znawcą (ekspertem).

>świadczy o tym że poza kilkoma propagandowymi broszurkami nie czytałeś niczego o tym kraju i jego gospodarce

Raczej powyższy cytat świadczy o tym, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem (nie pierwszy raz to udowadniasz). Masz napisane post nad Twoim, że to był zabieg retoryczny i potem zresztą na to odpowiadasz.

>Mam nadzieję że wyraziłem się wystarczająco jasno.

Tak, teraz wreszcie wyraziłeś się jasno i wiadomo do czego można się odnieść.

Umknął mi ten fakt, że miedź jest wywożona i dopiero przetwarzana. Tak było już za Pinocheta, czy dopiero ostatnio?

Chile to świetny przykład bo za Allende wszystko było na chama nacjonalizowane, a za Pinocheta prywatyzowane. Oczywistym jest, że za Pinocheta gospodarka zaczęła się rozwijać, ale to nie znaczy, że nie było w tym błędów. Wniosek jaki się nasuwa, to potrzeba minimalnego udziału mechanizmów socjalistycznych, bo kapitalizm w czystej formie też jest zły (choć lepszy od socjalizmu w czystej formie). Jednakże warte podkreślenia jest tutaj słowo "minimalnego".

>Powtórzę:
>Głosisz się znawcą gospodarczej historii Chile, tymczasem pytanie
>Cytat:
Co ma wspólnego Chile z Lubinem i KGHM?

>świadczy o tym że nie masz pojęcia o tym kraju i jego gospodarce

Powtórzę, że Twój wniosek świadczy o tym, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem (albo celowo przekręcasz, co by jeszcze gorzej o Tobie świadczyło).
24-11-2015 10:26 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Powtórzę:
>>Głosisz się znawcą gospodarczej historii Chile, tymczasem pytanie
>>Cytat:
Co ma wspólnego Chile z Lubinem i KGHM?

>>świadczy o tym że nie masz pojęcia o tym kraju i jego gospodarce
>Powtórzę, że Twój wniosek świadczy o tym, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem (albo celowo przekręcasz, co by jeszcze gorzej o Tobie świadczyło).

Miotasz się jak Burek na uwięzi zamiast po prostu przyznać, że czegoś nie wiedziałeś
Niewiedza to nie jest wstyd, wstydem jest dopiero odporność ma wiedzę. Pytanie co ma wspólnego Chilie z KGHM jest bardzo proste i zarzut nie poradzę go przeczytać ze zrozumieniem jest nieudolną próbą pokrycia własnej niewiedzy.
(Teraz znów napiszesz coś obraźliwego w pięknej retoryce w stylu:
>Raczej powyższy cytat świadczy o tym, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem (nie pierwszy raz to udowadniasz).

>Umknął mi ten fakt, że miedź jest wywożona i dopiero przetwarzana. Tak było już za Pinocheta, czy dopiero ostatnio?
To rzeczywiste pytanie czy znów retoryczna figura?
Nie napisałem , że miedź jest wywożona - wręcz przeciwnie)

>Chile to świetny przykład bo za Allende wszystko było na chama nacjonalizowane, a za Pinocheta prywatyzowane.
Znów głupstwa pleciesz nie znając rzeczy.
1 Nacjonalizowane były głównie złoża kopalin i potężne latyfundia (niezbyt uczciwie zdobyte), majątek klasy średniej był nienaruszony ; średnia klasa mocno popierała Allende
2 Pinochet także nacjonalizował, kiedy uznał to za zasadne (głównie majątki swoich politycznych przeciwników).

>Oczywistym jest, że za Pinocheta gospodarka zaczęła się rozwijać,
Co to znaczy?
Polecam krytyczne spojrzenie na pojęcie wzrostu gospodarczego. (np Tomáą Sedláček - "Ekonomia dobra i zła")

>Wniosek jaki się nasuwa, to potrzeba minimalnego udziału mechanizmów socjalistycznych,
Których?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Powtórzę, że Twój wniosek świadczy o tym, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem (albo celowo przekręcasz, co by jeszcze gorzej o Tobie świadczyło).
>Miotasz się jak Burek na uwięzi zamiast po prostu przyznać, że czegoś nie wiedziałeś

Naucz się czytać ze zrozumieniem. Zadawałem pytania, które miały wymusić na Tobie normalną odpowiedź (i w końcu wymusiły). Odpowiadasz w taki sposób, że nie wiadomo jak dokładnie brzmi Twoja teza, do której mam się ustosunkować. Samo napisanie "KGHM" nie wystarcza, więc zadałem dodatkowe pytania, a potem napisałem po co to zrobiłem żeby uniknąć tego co jest teraz. Masz to wprost napisane, więc jak nie rozumiesz to czytaj do skutku.

>(Teraz znów napiszesz coś obraźliwego w pięknej retoryce w stylu:

Zaraz, jak to znów? To Ty obrażasz, a to, że nie czytasz ze zrozumieniem to stwierdzenie faktu. Te wypowiedzi są dowodem i argumentem. Twoja wiara i nadinterpretacje niespecjalnie mnie interesują.

>>Umknął mi ten fakt, że miedź jest wywożona i dopiero przetwarzana. Tak było już za Pinocheta, czy dopiero ostatnio?
>To rzeczywiste pytanie czy znów retoryczna figura?
>Nie napisałem , że miedź jest wywożona - wręcz przeciwnie)

Pisałeś:
>Tymczasem wielkie amerykańskie i kanadyjskie koncerny za niewielkie pieniądze kupiły prawo >eksploatacji złóż i wysyłają za granicę koncentrat

Czyli wydobyta miedź jest wywożona w formie koncentratu, a dopiero potem przetwarzana. Co wręcz przeciwnie?

Fakty są takie, że Allende zrujnował gospodarkę, a Pinochet postawił ją na nogi dzięki liberalnym reformom. Nikt nie mówi, że to było zrobione idealnie. Skoro masz taką szczegółową wiedzę o Chile to dziwi mnie, że o to pytasz - chyba, że też chcesz mnie po prostu sprowokować do odpowiedzi, więc:
Allende przejął władzę w momencie wzrostu gospodarczego i doprowadził gospodarkę do ruiny: wzrost bezrobocia, spadek PKB, brak żywności w sklepach, hiperinflacja. Allende nie ma nawet co bronić, bo ta postać jest jednoznaczna - zła. Na Pinocheta można spojrzeć z różnych punktów widzenia i nie jest to postać czarno-biała. Można się spierać o szczegóły reform, sam sposób dojścia do władzy i potraktowania przeciwników politycznych to sprawa mocno kontrowersyjna i działająca na niekorzyść Pinocheta (ale w pewnym sensie jest usprawiedliwialna). Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że uwolnienie rynku się sprawdziło - problem polega na tym, że ze skrajnej komuny gospodarka Chile przeszła na skrajny kapitalizm, czyli jest to porównanie czarno-białe, zero-jedynkowe, w którym wygrywa kapitalizm. Tylko, że w praktyce żadna skrajność nie jest dobra.

>>Wniosek jaki się nasuwa, to potrzeba minimalnego udziału mechanizmów socjalistycznych,
>Których?

Podatki (no to nie do końca socjalistyczne, bo popieram podatek liniowy), być może utrzymanie strategicznych biznesów jak w Polsce Orlen, KGHM, dodatkowe opodatkowanie wielkich zagranicznych korporacji, lub np w przypadku Chile przepis, że firmy muszą przetwarzać miedź na miejscu żeby dawać ludziom pracę. Opodatkowanie banków, podatek VAT, służba zdrowia (z tym ostatnim jest problem niezależnie od systemu). Jestem jednak zdania, że szczegółowo powinni to ustalać fachowcy, których celem powinna być realna optymalizacja gospodarki, a nie wprowadzanie reform wg dogmatów.
24-11-2015 20:29 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Umknął mi ten fakt, że miedź jest wywożona i dopiero przetwarzana. Tak było już za Pinocheta, czy dopiero ostatnio?
>>To rzeczywiste pytanie czy znów retoryczna figura?
>>Nie napisałem , że miedź jest wywożona - wręcz przeciwnie)
>Pisałeś:
>>Tymczasem wielkie amerykańskie i kanadyjskie koncerny za niewielkie pieniądze kupiły prawo >eksploatacji złóż i wysyłają za granicę koncentrat
>Czyli wydobyta miedź jest wywożona w formie koncentratu, a dopiero potem przetwarzana. Co wręcz przeciwnie?

Wybacz, ale ja za korepetycje biorę pieniądze. (stawki rynkowe i płacę podatki)

Dowiedz się czym różni się ruda od koncentratu, a koncentrat od miedzi. Bez tego wiedza o gospodarczej historii Chile (kraju bogatego w kruszce) niewiele jest warta
Ja podpowiem jedno, ale to jest niżej pod *

>Fakty są takie, że Allende zrujnował gospodarkę, a Pinochet postawił ją na nogi
>dzięki liberalnym reformom. Nikt nie mówi, że to było zrobione idealnie. Skoro masz taką szczegółową wiedzę o Chile to dziwi mnie, że o to pytasz - chyba, że też chcesz mnie po prostu sprowokować do odpowiedzi, więc:
>Allende przejął władzę w momencie wzrostu gospodarczego i doprowadził gospodarkę do ruiny: wzrost bezrobocia, spadek PKB, brak żywności w sklepach, hiperinflacja.
>Allende nie ma nawet co bronić, bo ta postać jest jednoznaczna - zła. Na Pinocheta można spojrzeć z różnych punktów widzenia i nie jest to postać czarno-biała. Można się spierać o szczegóły reform, sam sposób dojścia do władzy i potraktowania przeciwników politycznych to sprawa mocno kontrowersyjna i działająca na niekorzyść Pinocheta (ale w pewnym sensie jest usprawiedliwialna). Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że uwolnienie rynku się sprawdziło - problem polega na tym, że ze skrajnej komuny gospodarka Chile przeszła na skrajny kapitalizm, czyli jest to porównanie czarno-białe, zero-jedynkowe, w którym wygrywa kapitalizm. Tylko, że w praktyce żadna skrajność nie jest dobra.

Prawie cały ten wywód (poza ostatnim zdaniem) jest niemal cytatem z propagandowych ultraliberalnych pisemek.
Poradzisz znaleźć jakieś naukowe źródło, które choć w części potwierdzi to co napisałeś? Zwłaszcza to co pogrubiłem?

>>>Wniosek jaki się nasuwa, to potrzeba minimalnego udziału mechanizmów socjalistycznych,
>>Których?
>Podatki (no to nie do końca socjalistyczne, bo popieram podatek liniowy), być może utrzymanie strategicznych biznesów jak w Polsce Orlen, KGHM, dodatkowe opodatkowanie wielkich zagranicznych korporacji, lub np w przypadku Chile przepis, że firmy muszą przetwarzać miedź na miejscu żeby dawać ludziom pracę.

To było jednym z pierwszych punktów programu Allende i pierwszym obalonym przez Pinocheta. *

Allende zastał sytuację w której koncentrat był sprzedawany za granicę. Nałożył cła wywozowe a potem znacjonalizował kopalnie, żeby pozyskać środki na budowę hut i fabryk metalowych, ale ponieważ nadepnął tym na krtań wielkim amerykańskim firmom... obaliły go
To właśnie Pinochet pozwolił na powrót sytuacji sprzed 1970 czyli na nieopodatkowany wywóz koncentratu do niechilijskich hut. Chilijczycy mieli z tego wielkie gówno i mają je do dziś.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Prawie cały ten wywód (poza ostatnim zdaniem) jest niemal cytatem z propagandowych ultraliberalnych pisemek.
>Poradzisz znaleźć jakieś naukowe źródło, które choć w części potwierdzi to co napisałeś? Zwłaszcza to co pogrubiłem?

A niby co się nie zgadza? To jak było za Allende to znane fakty. To co działo się za Pinocheta również. Inna kwestia to ocena tego co się stało.

>To było jednym z pierwszych punktów programu Allende i pierwszym obalonym przez Pinocheta. *
>Allende zastał sytuację w której koncentrat był sprzedawany za granicę. Nałożył cła wywozowe a potem znacjonalizował kopalnie, żeby pozyskać środki na budowę hut i fabryk metalowych, ale ponieważ nadepnął tym na krtań wielkim amerykańskim firmom... obaliły go
>To właśnie Pinochet pozwolił na powrót sytuacji sprzed 1970 czyli na nieopodatkowany wywóz koncentratu do niechilijskich hut. Chilijczycy mieli z tego wielkie gówno i mają je do dziś.

Wynika z tego tylko tyle, że wyjątkowo Allende miał rację pod tym względem. Jednak to jego rządy zrujnowały gospodarkę, a Pinochet ją poprawił.
26-11-2015 06:45 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Prawie cały ten wywód (poza ostatnim zdaniem) jest niemal cytatem z propagandowych ultraliberalnych pisemek.
>>Poradzisz znaleźć jakieś naukowe źródło, które choć w części potwierdzi to co napisałeś? Zwłaszcza to co pogrubiłem?
>A niby co się nie zgadza? To jak było za Allende to znane fakty. To co działo się za Pinocheta również.
Owszem, ale Ty nie przyjmujesz do wiadomości niektórych faktów. Np zdziczenia pinochetowskiej policji.
Allende jako "skrajna komuna"? Kto Ci takich bzdur naopowiadał?
Dlaczego popierały go partie i środowiska klasy średniej i drobnego biznesu?

>>To właśnie Pinochet pozwolił na powrót sytuacji sprzed 1970 czyli na nieopodatkowany wywóz koncentratu do niechilijskich hut. Chilijczycy mieli z tego wielkie gówno i mają je do dziś.
>Wynika z tego tylko tyle, że wyjątkowo Allende miał rację pod tym względem.
>Jednak to jego rządy zrujnowały gospodarkę, a Pinochet ją poprawił.
Nie. Oddał ją całkowicie ręce tych, którzy mu zapłacili za to. Chilijczycy nie mają z tego nic.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Owszem, ale Ty nie przyjmujesz do wiadomości niektórych faktów. Np zdziczenia pinochetowskiej policji.

Po prostu nie natknąłem się na te informacje w żadnym wiarygodnym źródle. Możliwe, że faktycznie z jakichś powodów jest to przemilczane, a może to wrogowie polityczni próbują wmówić coś takiego. Mniejsza z tym, bo to i tak nie świadczy źle o wolnym rynku jako takim i dyktaturze jako takiej.

>Allende jako "skrajna komuna"? Kto Ci takich bzdur naopowiadał?
>Dlaczego popierały go partie i środowiska klasy średniej i drobnego biznesu?

Jak to kto? Jak inaczej nazwiesz działania Allende?

>>Jednak to jego rządy zrujnowały gospodarkę, a Pinochet ją poprawił.
>Nie. Oddał ją całkowicie ręce tych, którzy mu zapłacili za to. Chilijczycy nie mają z tego nic.

Nie. Zawalił z miedzią, ale mimo to wyszedł na zdecydowany plus (w porównaniu do poprzednika). Taki, że wręcz mówi się o cudzie gospodarczym (wg mnie to były tylko naturalne konsekwencje i zadziałanie mechanizmów wolnorynkowych, a nie żaden cud).
01-12-2015 09:30 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Owszem, ale Ty nie przyjmujesz do wiadomości niektórych faktów. Np zdziczenia pinochetowskiej policji.
>Po prostu nie natknąłem się na te informacje w żadnym wiarygodnym źródle. Możliwe, że faktycznie z jakichś powodów jest to przemilczane, a może to wrogowie polityczni próbują wmówić coś takiego. Mniejsza z tym, bo to i tak nie świadczy źle o wolnym rynku jako takim i dyktaturze jako takiej.
Świadczy źle o dyktaturze. Mordowanie ludzi świadczy zawsze źle. Nie ma znaczenia, czy jest to dyktatura wolnorynkowa czy komunistyczna, każda dyktatura ma krew na dłoniach . Pinochet miał jej bardzo dużo.

>>Allende jako "skrajna komuna"? Kto Ci takich bzdur naopowiadał?
>Jak to kto? Jak inaczej nazwiesz działania Allende?
Skrajna komuna to były rządy (dyktatorskie) Czerwonych Khmerów
Czyżby wszystko co nie jest J K-M to już komunistyczna skrajność?

Przypomnę Allende popierały partie i środowiska klasy średniej i drobnego biznesu.
W "komunie" takie grupy społeczne nie istnieją. (w latynoamerykańskim liberalnym modelu nie mają znaczenia)

>>>Jednak to jego rządy zrujnowały gospodarkę, a Pinochet ją poprawił.
>>Nie. Oddał ją całkowicie ręce tych, którzy mu zapłacili za to. Chilijczycy nie mają z tego nic.
>Nie. Zawalił z miedzią, ale mimo to wyszedł na zdecydowany plus (w porównaniu do poprzednika). Taki, że wręcz mówi się o cudzie gospodarczym (wg mnie to były tylko naturalne konsekwencje i zadziałanie mechanizmów wolnorynkowych, a nie żaden cud).

Zawalił z miedzią, zawalił z własnością ziemską...
Allende wcale nie zrujnował gospodarki. Wielkie koncerny, żeby odzyskać władzę w Chile miały w tym większy udział.

Na czym polega ten plus?
kilka procent społeczeństwa powróciło do swoich latyfundiów i korzystania z niemal niewolniczej siły roboczej. Wielkie zagraniczne koncerny wróciły do wywożenia koncentratu. Wzrost gospodarczy? A komu on posłużył?

To nie wzrost gospodarczy jest celem, ale zaspokojenie potrzeb tych, którzy go wytwarzają.
20-11-2015 22:50 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>fakty są mało popularne
Realnie są tylko fakty.

>Większość [...] ma w głowie miks [...] poglądów
Poglądy to interpretacje faktów.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>fakty są mało popularne
>Realnie są tylko fakty.

To się zgadza. Ludzie* wolą nie znać faktów i konfabulować na ich temat. Tak jest po prostu wygodnie i można dzięki temu utrzymać przekonanie o swojej wyjątkowości.

>>Większość [...] ma w głowie miks [...] poglądów
>Poglądy to interpretacje faktów.

Oczywiście, bo w umyśle mogą być tylko interpretacje. Ludzie* biorą zasłyszane poglądy i w nie wierzą, dobudowując do tego całą otoczkę z konfabulacji, które mają udowadniać inne konfabulacje.

* większość, motłoch
23-11-2015 00:13 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>fakty są mało popularne
>>Realnie są tylko fakty.
>To się zgadza.
Dzięki...

>>>Większość [...] ma w głowie miks [...] poglądów
>>Poglądy to interpretacje faktów.
>Oczywiście,
...stokrotne.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A jak ktoś ma widzieć błąd skoro mu się go nie wytknęło?

Ludzie często widzą błędy tam gdzie czegoś nie rozumieją, więc to jasne, że trzeba uzasadnić swoje twierdzenie. Jeśli się tego nie zrobi, to wychodzi się na idiotę nawet jeśli ma się rację co do meritum.

Zielony Tygrys nie dostrzega związku między brakiem uzasadnienia swojego zdania, a niskim poziomie w internecie... Cóż, dostrzegać nie musi. Może też dostrzegać wyimaginowane błędy, nie wytknąć ich i nie napisać na czym polegają, ale udawać kogoś mądrzejszego i łechtać w ten prymitywny sposób swoje ego. Co kto lubi
18-11-2015 20:36 
 Ocena 2 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
No to jeszcze raz ab ovo.
Olson napisał:

>Nie oszukujmy się - poziom dyskusji w internecie mocno podupadł. Główną przyczyną jest powszechny dostęp do internetu i rosnące problemy ludzi z samooceną, co jest konsekwencją konsumpcyjnego trybu życia i wyścigu szczurów.

Mamy tutaj kilka tez
1-poziom dyskusji w internecie mocno podupadł

jakieś argumenty? jak mocno podupadł? w porównaniu do czego? w całym internecie czy tylko na niektórych portalach?

2- przyczyną upadku poziomu dyskusji jest powszechny dostęp do internetu

jakieś argumenty? jak powszechny jest ten dostęp? jaki procent ludzi ma dostęp do internetu?

3-przyczyną upadku poziomu dyskusji są rosnące problemy ludzi z samooceną

jakieś argumenty?

czy ludzie bez samooceny nie mają rosnących problemów? czy ludziom bez samooceny problemy maleją? po czym odróznić człowieka z samooceną od człowieka bez samooceny?

4-powszechny dostęp do internetu jest konsekwencją konsumpcyjnego stylu życia i wyścigu szczurów

jakieś argumenty? czy ludzie, którzy nie żyją konsumpcyjnie nie mają dostępu do internetu? czy ludzie, którzy nie biorą udziełu w wyścigu szczurów nie mają dostępu do internetu?

5-(jeżeli dobrze zrozumiałam, a jeżeli nie to proszę poprawić) rosnące problemy ludzi z samooceną jest (są) konsekwencją konsumpcyjnego stylu życia i wyścigu szczurów.

jakieś argumenty?

Ja od siebie dodałam zdanie

>Oraz problemy z prawidłową konstrukcją zdania na przykład.

Czyli łącznie mamy:

Poziom dyskusji w internecie mocno podupadł, główną przyczyną jest (...) oraz problemy z prawidłową konstrukcją zdania na przykład.

Teza, że źle skonstruowana wypowiedź(zdanie) powoduje upadek poziomu dyskusji nie wymaga uzasadnienia, gdyż jest to wiedza tak podstawowa, jak to, że powietrzem oddychamy a w wodzie możemy utonąć. Dzieci w szkole już to wiedzą. Choć trafił się na forum taki, który żądał udowodnienia, że woda jest mokra. Zatem nic mnie nie zdziwi.

Moja delikatna sugestia, że Olson popełnił błąd w zdaniu być może została rozjaśniona w tym poście. Gimnazjalista nie miał problemu ze zrozumieniem.
Dalej uważam, iż nie ma sprzeczności zarówno w twierdzeniu Olsona, iż swego błędu nie widzi jak i w moim, że mnie to nie dziwi. Nie widzę też żadnej potrzeby argumentowania tego.
Nie łudzę się, że otoczony debilami Olson zrozumie to, co tu napisałam. Wszak stare przysłowie mówi: z jakim przestajesz, takim się stajesz.
Dziękuję za uwagę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie bądź taka zuchwała, bo w ten sposób robisz z dyskusji rywalizację. Jeśli Ci odpiszę i będę miał rację, Ty poczujesz dysonans poznawczy i będziesz chciała na siłę udowodnić, że to Ty masz rację. Wtedy Twoje ciało migdałowate zaczyna wariować, a zamiast argumentów logicznych wypowiadasz treść pochodzącą z emocji. Chciałaś "podładować sobie akumulator" szydząc z kogoś, a wychodzi na to, że to co zasiejesz właśnie do Ciebie wraca Czyżbyś chciała za wszelką cenę dopasować się do osób, o których założyłem wątek? Człowiek, który podchodzi do dyskusji jak do rywalizacji nie rozumie drugiej strony, bo jego mózg nastawia się na jak najmocniejszą odpowiedź, a nie na zrozumienie argumentów adwersarza. To jak bardzo ta wypowiedź jest skuteczna zależy wtedy już od Twojej umiejętności wykręcania kota ogonem.

>Mamy tutaj kilka tez

Ano mamy i właśnie na tym polega dyskusja żeby pytać o źródło tych tez, jeżeli się ich nie rozumie, albo się z nimi nie zgadza. Jeżeli od razu wiesz, że jest inaczej, bo teza jest absurdalna, to możesz od razu odpisać odpisać prawdę, ale zapytana musisz to uargumentować. Na tym chyba polega dyskusja, prawda? Chyba, że chcesz zrobić z dyskusji rywalizację i podkarmić ego, a potem nie widzisz, że wyszło odwrotnie.

>1-poziom dyskusji w internecie mocno podupadł
>jakieś argumenty? jak mocno podupadł? w porównaniu do czego? w całym internecie czy tylko na niektórych portalach?
Ogólnie. Dawniej mało kto miał internet i trzeba było się łączyć poprzez modem telefoniczny. Internet był wtedy dobrem luksusowym - użytkowników było mniej i były to częściej osoby wykształcone, zarabiające pieniądze. W tamtych czasach zasady netykiety były bardziej przestrzegane, a trolle piętnowane. Po wejściu na rynek Neostrady pojawiło się pojęcie "dzieci neo", a internet został zalany falą pryszczatych trolli z gimnazjum i liceum. Dzisiaj to zjawisko jest na tyle powszechne, że starsi użytkownicy także przejmują ten język i nawyki. Do tego wiele oczywistych rzeczy trzeba tłumaczyć, tak jak ja np ja teraz i dyskusje się przez to rozmywają.

>2- przyczyną upadku poziomu dyskusji jest powszechny dostęp do internetu
>jakieś argumenty? jak powszechny jest ten dostęp? jaki procent ludzi ma dostęp do internetu?

Na pierwsze pytanie odpowiada moja odpowiedź do poprzedniego punktu, a pozostałe dwa pytania są zbędne.

>3-przyczyną upadku poziomu dyskusji są rosnące problemy ludzi z samooceną
>jakieś argumenty?

www.polski(*)Polakow-ma-problemy-psychiczne

Coraz więcej ludzi ma problemy psychiczne, a co za tym idzie - rośnie chęć dowartościowania się. W internecie jest to dużo łatwiejsze niż w realu, bo nie dostanie się w mordę, jest się anonimowym (więc ewentualna przegrana pogrąża tylko jeden nick i można założyć nowy), jest czas na przemyślenie i znalezienie odpowiednich materiałów służących do zmanipulowania innych. Z tego powodu fora internetowe przestały być narzędziem służącym do wymiany informacji, za to stały się narzędziem służącym dowartościowaniu się.

>czy ludzie bez samooceny nie mają rosnących problemów?

Czemu służy to głupie pytanie? I czemu ludzie bez samooceny (btw: nie wiem jak można nie mieć samooceny ) mieliby nie mieć rosnących problemów? Bełkot.

>czy ludziom bez samooceny problemy maleją?

Znów ten sam błąd i nie wiem po co pytasz o coś takiego.

>po czym odróznić człowieka z samooceną od człowieka bez samooceny?

Po tym, że człowiek z samooceną ma samą ocenę, a człowiek bez samooceny ma dwie

>4-powszechny dostęp do internetu jest konsekwencją konsumpcyjnego stylu życia i wyścigu szczurów

Pisałem, że problemy z samooceną są konsekwencją wyścigu szczurów i konsumpcyjnego trybu życia. W linku, który wkleiłem jest to wyjaśnione. Czytaj ze zrozumieniem.

>jakieś argumenty? czy ludzie, którzy nie żyją konsumpcyjnie nie mają dostępu do internetu? czy ludzie, którzy nie biorą udziełu w wyścigu szczurów nie mają dostępu do internetu?

Także te pytania są absurdalne z podanego wyżej powodu. A skoro jesteś tak poprawna językowo, to wytłumacz mi czym jest "udzieł"

>5-(jeżeli dobrze zrozumiałam, a jeżeli nie to proszę poprawić) rosnące problemy ludzi z samooceną jest (są) konsekwencją konsumpcyjnego stylu życia i wyścigu szczurów.

Na to też odpowiedziałem powyżej.

>Teza, że źle skonstruowana wypowiedź(zdanie) powoduje upadek poziomu dyskusji nie wymaga uzasadnienia, gdyż jest to wiedza tak podstawowa, jak to, że powietrzem oddychamy a w wodzie możemy utonąć. Dzieci w szkole już to wiedzą. Choć trafił się na forum taki, który żądał udowodnienia, że woda jest mokra. Zatem nic mnie nie zdziwi.

Jak wypowiedź może powodować upadek poziomu dyskusji? To błąd logiczny, albowiem ktoś może powodować upadek poziomu dyskusji, a jego wypowiedź jest tego przejawem. Poza tym źle skonstruowana językowo wypowiedź może zawyżać poziom dyskusji treścią merytoryczną. Konstrukcja wypowiedzi to raczej kwestia estetyki i komfortu, a nie merytoryki. Poza tym nadal nie wiem gdzie jest ta źle skonstruowana wypowiedź. Zamiast "ludzi z samooceną" mogłem napisać "jakie ludzie mają z samooceną", ale to nie jest powód żeby czepiać się w ten sposób. Sprawdzam swoje wypowiedzi pod kątem merytorycznym i nie zawsze chce mi się poprawiać wszystkie szczegóły dotyczące estetyki wypowiedzi, szczególnie w bazgrołach. Po co tracić na to czas?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Dalej uważam, iż nie ma sprzeczności zarówno w twierdzeniu Olsona, iż swego błędu nie widzi jak i w moim, że mnie to nie dziwi. Nie widzę też żadnej potrzeby argumentowania tego.

A szkoda, bo wypadałoby uargumentować głoszoną tezę.

>Nie łudzę się, że otoczony debilami Olson zrozumie to, co tu napisałam. Wszak stare przysłowie mówi: z jakim przestajesz, takim się stajesz.
>Dziękuję za uwagę.

Gdyby to było prawdą, to każdy człowiek musiałby być debilem, albo odizolowanym samotnikiem. Przysłowie dotyczy raczej osób, z którymi przebywa się na co dzień i od których czerpie się wzorce. Na przyszłość radzę przemyśleć wpis przed wysłaniem.
19-11-2015 09:38 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>czy ludzie bez samooceny nie mają rosnących problemów?
>Czemu służy to głupie pytanie? I czemu ludzie bez samooceny (btw: nie wiem jak można nie mieć samooceny ) mieliby nie mieć rosnących problemów? Bełkot.

Nie zrozumiałeś.

>Zamiast "ludzi z samooceną" mogłem napisać "jakie ludzie mają z samooceną", ale to nie jest powód żeby czepiać się w ten sposób.

Czyżbyś jednak zrozumiał? To po co to całe bicie piany? To jedno moje zdanie tak cię ubodło?
Walisz we mnie minusami niczym Zeus gromowładny i ciągniesz temat z uporem godnym lepszej sprawy. Komu tu ciało migdałowate wariuje i kto reaguje emocjonalnie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wypadałoby się chociaż przyznać do błędu, ale... patrz post 1

Czepianie się takich "błędów" świadczy o tym kto się czepia, więc dostałaś łopatologiczną odpowiedź żeby nie móc już nic napisać, a i tak brniesz dalej. Piękny przykład potwierdzający moją tezę początkową. Dzięki Odpisałem w pełni, bo myślałem, że może po prostu nie przeczytałaś ze zrozumieniem, zrobi Ci się glupio i przeprosisz, albo obrócisz to w żart, ale chyba przeceniłem Twoją empatię. Ech jak człowiek głupio ulega stereotypom, ale widocznie moralność stosujesz nadmiernie do zwierząt, a do ludzi niekoniecznie.

Poza tym nie wiem czemu miałbym nie minusować tego typu wypowiedzi. Bredzisz coraz bardziej.

>Komu tu ciało migdałowate wariuje i kto reaguje emocjonalnie?

Na pewno nie osobie z tzw. "deficytem społecznym" (czyli domyśl się komu i jaką głupotą jest to co napisałaś z tej perspektywy).
19-11-2015 14:02 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Oto piękny przykład, jak nieprawidłowy szyk wypowiedzi zmienia jej sens. Naprawdę można podziwiać dziennikarzy, jak z podziwu godną tępotą powtarzają tę samą, idiotyczną w swym błędzie wypowiedź.
Naprawdę przez chwilę zastanawiałam się, czy ta świnia przechodzi jakieś specjalne przeszkolenie z pomocy dzieciom i jak ta pomoc będzie wyglądać.

www.tvn24.(*)t-polskich-lekarzy,585984.html

wiadomosci(*)zlosci-bedzie-ratowala-dzieci/

A jednak są tacy, którzy potrafią pisać po polsku:
www.24zabr(*)-bedzie-ratowala-zycie-dzieci/
19-11-2015 15:10 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Oto piękny przykład, jak nieprawidłowy szyk wypowiedzi zmienia jej sens.
Pan Olson należy tu do takich, z którymi można sobie porozmawiać, tak jak ze ślepym o obrazach, a głuchym o muzyce:
www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,10#w681808
www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,10#w681908

Pan Olson:
>Proszę jeszcze raz przeczytać moje wypowiedzi ze zrozumieniem, a wtedy unikniemy bezsensownego czepiania się słówek i uporu żeby czasem nie wyszło, że Andrzej Bogusławski się pomylił.

www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,12#w682269
www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,13#w682285
www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,13#w682330
www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,13#w682332

Pan Olson: >No i znów trollujesz (zrezygnuję z formy "Pan" żeby nie czuć się zbrukanym używając języka szacunku do kogoś kto tak atakuje). Nie odnosisz się do moich argumentów udając, że ich nie rozumiesz, a kiedy ja pytam o argumenty to są takie odpowiedzi, że trzeba to zrozumieć, że nie dla psa kiełbasa itd.

Bogusławski: Zdaje mi się tylko, iż jesteśmy forum racjonalistycznym, a od racjonalistów, między innymi wymaga się umiejętności czytania ze zrozumieniem oraz komunikatywnego pisania, tak aby nas zrozumieli inni.

{W dyskusji} niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden
z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo.
/Leszek Lachowiecki/

Całkowicie się z Panią zgadzam, że umiejętność komunikatywnego pisania oraz umiejętność czytania ze zrozumieniem jest sztuką, której nie posiadło zbyt wiele osób publicznie i autorytatywnie się wypowiadających. Polska jest pełna bełkotliwej publicystyki i mętniactwa wszystko wiedzących oraz zawsze rację mających polityków.
Część forumowiczów idzie tym przykładem.

@@@
.
19-11-2015 15:23 
 Ocena 2 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czekałem na Ciebie Andrzeju i na Twoje kolorowe linki Uderz w stół a nożyce się odezwą. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego, ja bym wolał zachować pozory. Nie wiem tylko po co wklejasz linki do wypowiedzi, w których wykazałem swoją rację i widać elementarne braki w czytaniu ze zrozumieniem (Twoje, a nie moje). Z ciałem migdałowatym nie ma żartów Jeszcze jednej osoby brakuje, ciekawe czy zachowała klasę, czy może nie trzyma urazy, czy też po prostu nie sprawdza tego wątku (albo jeszcze nie sprawdzała)

No cóż, udowodniłem tym tematem pięknie moją ukrytą tezę, która brzmi:

Dyskusja na argumenty nie ma sensu w przypadku większości osób. Nie liczy się to co ktoś ma do powiedzenia, tylko jak został zaszufladkowany w poprzednich dyskusjach (emocje). Forum racjonalista powinno skupiać osoby z przewagą logicznego myślenia nad emocjami. Jak widać jest inaczej.
19-11-2015 15:45 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>No cóż, udowodniłem tym tematem pięknie moją ukrytą tezę, która brzmi:
>Dyskusja na argumenty nie ma sensu w przypadku większości osób. Nie liczy się to co ktoś ma do powiedzenia, tylko jak został zaszufladkowany w poprzednich dyskusjach (emocje). Forum racjonalista powinno skupiać osoby z przewagą logicznego myślenia nad emocjami. Jak widać jest inaczej.
W niewielu przypadkach tak zgadzam się z Panem jak tu. Tak udowodnił Pan powyższą tezę, ale nie tylko w tym wątku,
ale w całym swoim udziale w naszym forum. Dyskusja z Panem, podobnie jak z innymi interlokutorami zaślepionymi wiarą we własną rację jest bezsensowną. Wierzyć zaś można prawie we wszystko i dlatego Pan znowu ma rację już jakiś czas temu zaszufladkowałem Pana do głęboko wierzących, z którymi rozmowa jest bardzo trudną, o ile wprost nie jest niemożliwą.

Pan Brzostowski postępuje podobnie do Pana też głęboko wierzy we własną rację, a swoimi nieuczciwościami i brakiem kultury obarcza innych:
>Mistrzostwo
>Rozumiem, że argumenty, dowody i racjonalizm Ci przeszkadzają. W takim razie polecam inne forum - np chrześcijańskie, albo ezoteryczne

Co tu dodawać? "Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami". Po raz 279 na naszym forum?

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Problem dla tego co Pan głosi polega na tym, że ja nie wierzę.

I większość moich postów to negacja, dzięki czemu wiem, że mam rację dopóki adwersarz nie udowodni swoich tez. I kiedy tak się miota, to projekcja jest naturalną koleją rzeczy. Postanowiłem sprawdzić to w praktyce - teoria pięknie się potwierdza. Czego chcieć więcej?

Początkowo zdziwiło mnie to, że niektórzy wklejają nawet dowody na to jak zostali wypunktowani, ale po prostu te osoby faktycznie wierzą w swoją nieomylność, mają mocno rozwinięty mechanizm projekcji, oraz sztywne myślenie. Każdą z tych osób coś przyciągnęło do dyskusji - ta sama moja cecha. I reakcja na tą cechę jest zawsze taka sama.

Słowa podsumowania - celowo wypowiadałem się w tematach, w których wiem, że mam rację. Wiem, bo się tego nauczyłem i zrozumiałem i dlatego, że rozmówcy argumentowali w sposób jaki tutaj krytykuję.

Kluczowym elementem takich dyskusji jest mechanizm projekcji i ad personam. Wiem jak go wywoływać i jak go rozmiękczyć żeby rozmówca przyjął to co mówię za pewnik - jedną metodę stosuję w internecie, a drugą w realu. Tym samym przegrałem zakład, bo zakładałem się z kimś, że kogoś w ten sposób przekonam. Druga strona zakładu mówiła, że nie dość, że nie przekonam, to jeszcze wystąpią te wszystkie mechanizmy, a rozmówcy będą trzymać urazę, bo wywołam w nich silne emocje.
20-11-2015 07:17 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
:D
Przeczytaj własny wpis



Tak rozbawiającego zadufanego bufona tu jeszcze nie było



Jesteś nieomylny o Guru!!!



(to jak to było z tym Schwarzenbergiem?)
(co z moją firmą w Niemczech?)

20-11-2015 09:58 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Tak rozbawiającego zadufanego bufona tu jeszcze nie było



Szarleyu emocje ci nie szaleją?
20-11-2015 11:43 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Tak rozbawiającego zadufanego bufona tu jeszcze nie było
>
>Szarleyu emocje ci nie szaleją?

śmiech to zdrowie
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wielkie mi kłamstwo. Tak jakby miało dla tej dyskusji jakieś znaczenie...

Proponuję wsadzić głowę do kubła z zimną wodą.
20-11-2015 17:55 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Wielkie mi kłamstwo. Tak jakby miało dla tej dyskusji jakieś znaczenie...

Kłamstwo to TY mi zarzuciłeś. Ale widocznie to zgodne z Twoim poczuciem honoru

Olson:
Cytat:
Albo gubisz się już w kłamstwach, albo nieprecyzyjnie się wyrażasz. Coś takiego przebąkiwałeś.


Przypomnę : owym przebąkiwaniem było to, że głosowałem na Schwrzenberga, z czego wysnułeś inteligencję swoją niepoślednią że mam firmę w Rzeszy, kiedy zaprzeczyłem, zarzuciłeś mi kłamstwo

Człowiek honoru nie zarzuca nikomu bezzasadnie kłamstwa

Teraz Twoim uzasadnieniem zarzutu jest :
>Proponuję wsadzić głowę do kubła z zimną wodą.

Proponuję sprawdzić w PWN znaczenie słowa "honor" i "inteligencja"
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
W takim razie przypomnijmy jak było... Swoją drogą dziwię Ci się, że o tym przypominasz, bo to nie najlepiej o Tobie świadczy.

W jednej wypowiedzi pisałeś, że głosujesz na Schwarzenberga (nazwisko brzmiące po niemiecku), a w innej pisałeś o tym, że masz firmę. Kiedy napisałem, że masz firmę w Niemczech trzeba było napisać, że się pomyliłem i poprawić mnie. Zwykła sytuacja jaka zdarza się setki razy i normalnym ludziom nie sprawia problemu. Ty jednak zamiast odpisać jak człowiek, bawisz się w półsłówka i zaprzeczyłeś. Zaprzeczyłeś zamiast mnie poprawić, co jest celowym wprowadzaniem w błąd - zarzuciłem Ci kłamstwo, bo Twoja wypowiedź brzmiała tak jakbyś pisał, że nie masz firmy, nie poprawiłeś też informacji co do kraju. I teraz masz pretensje? Naprawdę? Nie wierzę...

>Człowiek honoru nie zarzuca nikomu bezzasadnie kłamstwa

Honoru do tego nie mieszaj. Honorowy człowiek ma do siebie dystans. Nie szafuj honorem na lewo i prawo w błahych sprawach, bo tylko ośmieszasz w ten sposób ideę honoru. Honorowy człowiek nie brnie w takie sytuacje, nie tworzy ich, tylko kulturalnie poprawia pomyłkę jeśli rozmówca takową popełnił. Poza tym Twój sposób prowadzenia dyskusji zdradza brak klasy, więc pisząc o honorze tylko się błaźnisz. Trzymanie urazy (i to o takie głupoty) przez tyle czasu też świadczy o Twojej małostkowości i zadufaniu w sobie. Po reakcji emocjonalnej widać, że jesteś niezrównoważony.

P.S.
Przyczepienie się do kraju i nazwiska było dla Ciebie po prostu wygodne, bo mogłeś dzięki temu odskoczyć od tematu, którego to dotyczyło. Zamiast odnieść się do meritum czepiłeś się tej pomyłki.

>Teraz Twoim uzasadnieniem zarzutu jest :
>>Proponuję wsadzić głowę do kubła z zimną wodą.

Skąd pomysł, ze to uzasadnienie? Znów robisz to co w tamtej dyskusji, czyli przekręcasz.
21-11-2015 20:08 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>W takim razie przypomnijmy jak było... Swoją drogą dziwię Ci się, że o tym przypominasz, bo to nie najlepiej o Tobie świadczy.

Teraz to co pogrubiłem ma być dowodem mojego rzekomego kłamstwa?

>W jednej wypowiedzi pisałeś, że głosujesz na Schwarzenberga (nazwisko brzmiące po niemiecku), a w innej pisałeś o tym, że masz firmę.

I jedno i drugie jest prawdą. Niemniej trzeba niesamowitej wprost intelygencji, mądrości i wiedzy żeby z tego wnioskować to co wywnioskowałeś
1 Do głosowania upoważnia obywatelstwo, a nie prowadzenie firmy
2 Brzmienie nazwiska nie świadczy o niczym. Ty mogłeś głosować na pana nazwiskiem Korvin (Węgier) - Mikke (Niemiec)

>Kiedy napisałem, że masz firmę w Niemczech trzeba było napisać, że się pomyliłem i poprawić mnie. Zwykła sytuacja jaka zdarza się setki razy
TAK. MASZ RACJĘ. TO SIĘ ZDARZA KAŻDEMU i to nie upoważnia do zarzucania mi kłamstwa
To była Twoja pomyłka, a nie moje kłamstwo
Pomyłka nie ma znaczenia, publiczny zarzut kłamstwa jest poważnym zarzutem i wymaga dowodu lub przeprosin

>>Człowiek honoru nie zarzuca nikomu bezzasadnie kłamstwa
>Honoru do tego nie mieszaj.
>Honorowy człowiek ma do siebie dystans.
To jednak dwie różne rzeczy.
Podtrzymuję: człowiek honoru nie zarzuca bezpodstawnie publicznie kłamstwa.
(a jeśli zdarzy się to uczynić przez pomyłkę - mówi "przepraszam" i jest po sprawie)

Co do dystansu, przeczytaj :
www.racjonalista.pl/forum.php/s,685264#w685952

>Przyczepienie się do kraju i nazwiska było dla Ciebie po prostu wygodne, bo mogłeś dzięki temu odskoczyć od tematu, którego to dotyczyło. Zamiast odnieść się do meritum czepiłeś się tej pomyłki.
Temat dotyczył Chile i Twoich pochwał dyktatury.

Jeśli chcesz do tematu powrócić, pokaż mi jedną dyktaturę bez krwie na rękach
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>W takim razie przypomnijmy jak było... Swoją drogą dziwię Ci się, że o tym przypominasz, bo to nie najlepiej o Tobie świadczy.Teraz to co pogrubiłem ma być dowodem mojego rzekomego kłamstwa?

A kto powiedział, że ma być dowodem? Cała poprzednia dyskusja z Tobą oparta była o takie właśnie bezsensowne trollowanie. Powiedz mi skąd to pytanie? Z czego wyciągnąłeś wnioski, że ten fragment ma być dowodem na cokolwiek?

>>W jednej wypowiedzi pisałeś, że głosujesz na Schwarzenberga (nazwisko brzmiące po niemiecku), a w innej pisałeś o tym, że masz firmę.
>I jedno i drugie jest prawdą. Niemniej trzeba niesamowitej wprost intelygencji, mądrości i wiedzy żeby z tego wnioskować to co wywnioskowałeś

Z tego co tu napisałeś wynika, że to Ty źle wnioskujesz. Wyciągasz sobie z kapelusza jakieś swoje własne nadinterpretacje i odpowiadasz na nie, zamiast na moje wpisy. Popatrz:

>1 Do głosowania upoważnia obywatelstwo, a nie prowadzenie firmy

A kto mówił, że do głosowania upoważnia prowadzenie firmy? Dokładnie ta sama sytuacja co przy pierwszym cytacie tego posta.

>2 Brzmienie nazwiska nie świadczy o niczym. Ty mogłeś głosować na pana nazwiskiem Korvin (Węgier) - Mikke (Niemiec)

Ok, ale to jest kwestia marginalna, w ogóle nieistotna. Wystarczyło mnie poprawić i nie byłoby całej "afery". Każdy ma prawo do pomyłki, szczególnie w nieistotnej kwestii, która nie ma najmniejszego znaczenia dla meritum dyskusji. Fakt, że próbujesz wykorzystać takie pomyłki na swoją korzyść mógłby świadczyć o mojej racji (a w zasadzie o Twoim podświadomym przekonaniu, że mam rację i koniecznie musisz "wygrać" w sposób pozamerytoryczny).

>>Kiedy napisałem, że masz firmę w Niemczech trzeba było napisać, że się pomyliłem i poprawić mnie. Zwykła sytuacja jaka zdarza się setki razy
>TAK. MASZ RACJĘ. TO SIĘ ZDARZA KAŻDEMU i to nie upoważnia do zarzucania mi kłamstwa
>To była Twoja pomyłka, a nie moje kłamstwo
> Pomyłka nie ma znaczenia, publiczny zarzut kłamstwa jest poważnym zarzutem i wymaga dowodu lub przeprosin

Nie jest poważnym zarzutem i niczego nie wymaga. Gdybyś nie był przeczulony na swoim punkcie (megalomania) to nie byłoby całej dyskusji, a zarzut kłamstwa byś zignorował, bo dotyczył pomyłki, a nie kłamstwa. Na drugi raz będziesz pamiętał żeby wyrażać się precyzyjnie. Moje przeprosiny byłyby naturalną konsekwencją napisania wprost jaka jest sytuacja, tzn przykładowo "nie mieszkam w Niemczech, tylko w Czechach, a Szwarcenberg mógł wprowadzić cię w błąd". Odpisałbym, że w takim razie przepraszam. Z resztą średnio rozgarnięty człowiek, który ma empatię zachowałby się właśnie w taki sposób, ale Ty szukałeś w tym okazji do zaczepki i ataku personalnego, więc wybacz, ale sam nie chcesz tych przeprosin i zależy Ci na czym innym. Zarzuciłem Ci kłamstwo, bo zabrzmiało to tak jakbyś się wypierał swoich słów o firmie i mieszkania zagranicą - w końcu to było tu istotne, a nie z jakiego kraju jest Szwarcenberg.

Mam wrażenie, że celowo tak mieszasz i rozmywasz dyskusję, a mi się nie chce czytać kilka razy poprzednich postów (długich) po to żeby znaleźć o co Ci chodziło. Widzę, że temat bardzo Cię emocjonuje, więc przynajmniej będziesz miał nauczkę na przyszłość żeby precyzyjniej formułować swoje wypowiedzi i odnosić się do meritum, a nie do samej otoczki słownej.

Poza tym ten "zarzut kłamstwa: wyglądał tak:
"Albo gubisz się już w kłamstwach, albo nieprecyzyjnie się wyrażasz. Coś takiego przebąkiwałeś."

Mam nadzieję, że rozwiałem już wszelkie wątpliwości na temat honoru i zarzutu kłamstwa.

>Co do dystansu, przeczytaj :
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,685264#w685952

No i ?

>Temat dotyczył Chile i Twoich pochwał dyktatury.

Myślenie zero-jedynkowe "olson chwali dyktaturę". Moja teza była inna i nie odnosiła się do dyktatury jako takiej, tylko do idei dyktatury jakiej jeszcze nigdzie nie było ("dyktatura jest niezbędna żeby utrzymać wolny rynek" i jako przykład podałem Chile, ale to nie do końca to o co mi chodzi, tylko system zbliżony). Wytykałem też wady demokracji i socjalizmu, co nie oznacza, że jakiś inny proponowany system jest idealny. Nie jest, bo natura świata jest nieidealna i za to już należy podziękować "Bozi".

>Jeśli chcesz do tematu powrócić, pokaż mi jedną dyktaturę bez krwie na rękach

Każdy przypadek należy rozpatrywać odrębnie. Moim zdaniem to co jest i było na świecie to wypaczone ideologie, a to co powinno być to taki ustrój jakiego jeszcze nigdzie nigdy nie było - bo gdyby było, to byśmy o tym nie dyskutowali. I oczywiste jest, że dobry system powinien być wymyślony przez osoby, które się na tym dobrze znają, a ja tylko mogę mieć na ten temat swoje poglądy i przemyślenia, które należy zmodyfikować.
22-11-2015 20:48 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>Poza tym ten "zarzut kłamstwa: wyglądał tak:
>"Albo gubisz się już w kłamstwach, albo nieprecyzyjnie się wyrażasz. Coś takiego przebąkiwałeś."

Albo Twoja matka była dziwką albo dziś w mojej wsi padał deszcz

Cóż napisałem albo - albo. Wg Twojej logiki nie obraziłem twojej mamusi

Skoro uważasz, że zarzut kłamstwa nie jest poważnym zarzutem i nie wymaga przeprosin, to w moim mniemaniu zarzut kurestwa też nie jest poważnym (Tym bardziej że nie ma zarzutu, jest albo - albo!!!)

>> Pomyłka nie ma znaczenia, publiczny zarzut kłamstwa jest poważnym zarzutem i wymaga dowodu lub przeprosin
>Nie jest poważnym zarzutem i niczego nie wymaga.
W Twoim przekonaniu, ja Tobie kłamstwa nie zarzucam, bo mi honor nie pozwala

>A kto mówił, że do głosowania upoważnia prowadzenie firmy?
TY!!!!

Uznałeś że skoro głosowałem na kandydata z niemieckim nazwisku to znaczy że mam firmę w Niemczech
To Twoja pomyłka bez znaczenia, tylko zarzut kłamstwa jest nieuzasadniony

>>2 Brzmienie nazwiska nie świadczy o niczym. Ty mogłeś głosować na pana nazwiskiem Korvin (Węgier) - Mikke (Niemiec)
>Ok, ale to jest kwestia marginalna, w ogóle nieistotna.
TAK ! TAK!!! to jest kwestia marginalna, niemarginalny jest zarzut kłamstwa.

>Każdy ma prawo do pomyłki,
TAK! ale nikt nie ma prawa zarzucać kłamstwa

>Na drugi raz będziesz pamiętał żeby wyrażać się precyzyjnie. Moje przeprosiny byłyby naturalną konsekwencją napisania wprost jaka jest sytuacja,...
Dzięki za nauki
Tu już się mocno kompromitujesz swoją bufonadą

>M Widzę, że temat bardzo Cię emocjonuje, więc przynajmniej będziesz miał nauczkę na przyszłość żeby precyzyjniej formułować swoje wypowiedzi i odnosić się do meritum, a nie do samej otoczki słownej.
Och dzięki za nauczkę bufonku

Merytoryczną odpowiedź masz pod innym twoim wpisem, niestety wymaga od Ciebie trochę więcej wiedzy a mniej religijnej wiary. Kończyłeś prywatną szkołę, więc na pierwsze nie liczę.

Teraz możesz napisać że to atak ad personam i założyć swój cenzorski kaganiec. (W końcu pochwały Pinocheta zobowiązują!)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Albo Twoja matka była dziwką albo dziś w mojej wsi padał deszcz
>Cóż napisałem albo - albo. Wg Twojej logiki nie obraziłem twojej mamusi

Analogii brak, ponieważ mój post odnosił się do Twoich konkretnych słów i konkretnego niedopowiedzenia, a Twój przykład jest oderwany od kontekstu i nielogiczny. Także obraziłeś w ten sposób tylko sam siebie i pokazujesz, że nie panujesz nad nerwami. Wszystko przez to, że nie potrafisz się przyznać do błędu.

Nawet gdybyś obraził w ten sposób moją mamę, to jakoś obraza kogoś takiego jak Ty i tak mnie nie dotyka. Trzeba być... niemądrym i sfrustrowanym żeby obrazić się na jakiś zarzucik z internetu, szczególnie pod wpisem gdzie były na to podstawy.

>Skoro uważasz, że zarzut kłamstwa nie jest poważnym zarzutem i nie wymaga przeprosin, to w moim mniemaniu zarzut kurestwa też nie jest poważnym (Tym bardziej że nie ma zarzutu, jest albo - albo!!!)

Zależy o jakim kłamstwie mówimy. Równie dobrze mógłbyś porównać zabicie komara do zabicia człowieka. Brnij w to dalej, a ja idę wsadzić popcorn do mikrofali

>>A kto mówił, że do głosowania upoważnia prowadzenie firmy?
>TY!!!!
>
>Uznałeś że skoro głosowałem na kandydata z niemieckim nazwisku to znaczy że mam firmę w Niemczech
>To Twoja pomyłka bez znaczenia, tylko zarzut kłamstwa jest nieuzasadniony

Pokaż konkretny cytat, który o tym świadczy. Znów będzie dowód na to, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Tak, uznałem, że skoro mieszkasz za granicą to pewnie masz tam firmę i błędnie napisałem o Niemczech. Jak można wyciągnąć z tego wniosek, że moim zdaniem do głosowania upoważnia prowadzenie firmy? Brnij w to dalej, zaczyna się robić coraz ciekawiej.

>TAK! ale nikt nie ma prawa zarzucać kłamstwa

Wyjaśniliśmy już kwestię rzekomego kłamstwa, honorowo byłoby z Twojej strony zamilczeć lub przyznać się do błędu, ale raczej nie można po Tobie tego oczekiwać.

>Dzięki za nauki

Nie ma za co

>Tu już się mocno kompromitujesz swoją bufonadą

No, nawrzucaj mi jeszcze, to będzie +100pkt w internetowej lidze chuliganów. Bufonadą jest przecenianie własnej ważności jakie Ty tu prezentujesz i przekręcanie sensu wypowiedzi (choć to może po prostu zwykły brak mądrości).

>Och dzięki za nauczkę bufonku

Polecam się na przyszłość, tylko radziłbym jeszcze panować nad emocjami i zaprzestać projekcji.

>Merytoryczną odpowiedź masz pod innym twoim wpisem, niestety wymaga od Ciebie trochę więcej wiedzy a mniej religijnej wiary. Kończyłeś prywatną szkołę, więc na pierwsze nie liczę.

To, że tak napiszesz nie oznacza, że tak jest. Nic merytorycznego tam nie ma.

>Teraz możesz napisać że to atak ad personam i założyć swój cenzorski kaganiec. (W końcu pochwały Pinocheta zobowiązują!)
>

Myślenie zero-jedynkowe. Wydaje Ci się, że jak chwalę za coś Pinocheta to jestem jego fanem i go popieram. Ty jesteś jego antyfanem i go nienawidzisz. Pośrodku oczywiście nic nie ma, co po co ma być?
20-11-2015 17:05 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Problem dla tego co Pan głosi polega na tym, że ja nie wierzę.
Ależ ja nie mam żadnych problemów, swoje posty kieruję tylko do inteligentnych samodzielnie myślących ludzi, którzy potrafią mnie zrozumieć. Jest tu takich dużo.
To Pan ma jakieś problemy. O czym zresztą tak Pan pisze: Jest taki typ ludzi, który działa na mnie jak płachta na byka.
Z natury nawet spokojny i tolerancyjny człowiek taki jak ja, zamienia się w kogoś kto ma ochotę mentalnie zniszczyć rozmówcę, a powodem jest jego bezdenna głupota.
Prawie zawsze ludzie którzy mają ochotę mentalnie (a czasem nie tylko mentalnie) zniszczyć rozmówcę jest głęboka wiara we własną rację. Moja religia jest lepszejsza od twojej, gdyż mój bóg jest prawdziwszy od twojego, a dowodem na to jest to, że inaczej być nie może, gdyż ja głęboko w to wierzę. Wierzyć można we wszystko. Także w to, iż jest się najmądrzejszym racjonalistą na naszym forum odrzucającym wszelką wiarę.

Szanowny Panie, nasze postawy nie polegają na deklaracjach. Deklaracje aby stały się wiarygodnymi muszą wynikać z całokształtu naszego postępowania, a tu z całego naszego dorobku. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,658588#w660664

>I większość moich postów to negacja,
Tak Pan twierdzi, a czy czytelnicy się z tym zgadzają? Moim zdaniem, racjonalny sceptycyzm należy zacząć od wątpliwości w dostateczną argumentację dla własnych przekonań.

> dzięki czemu wiem, że mam rację dopóki adwersarz nie udowodni swoich tez.
Każdy wierzący jest o tym święcie przekonanym. Na przykład pan Brzostowski napisał: Niestety kolego, Twoje argumenty są tutaj po prostu bez sensu, oparte na dwóch sprzecznych założeniach. Ja posiadam już dość bogate doświaczenie w podobnych dyskusjach, i wiem, że tak jest wygodnie, bo jak nie z tej, to z tamtej strony można coś wyśmiać. A czy to logiczne, rzecz wtórna.

W każdym razie, ja jako teista, jestem otwarty na każdą dyskusję, nie boję się żadnych prawd, ani naukowych odkryć. Gdy będziesz miał kiedyś ochotę się włączyć w merytoryczną dyskusję ze mną, zapraszam.
I jak dotychczas żaden adwersarz mu swoich tez nie udowodnił.

>I kiedy tak się miota, to projekcja jest naturalną koleją rzeczy.
I jak Pan sądzi, czy powyższe zdanie o czymkolwiek - poza Pańskim zadufaniem i świętą wiarą we własną rację - świadczy. Przecież obraża Pan tylko swoich interlokutorów nie przedstawiając żadnych argumentów potwierdzających Pańskie tezy, nie mówiąc już o dowodach, których Pan żąda od innych. Czyżby to, iż Pańska projekcja wydaje się Panu prawdziwszą od mojej projekcji miałoby być tym nieodpartym dowodem?

> Postanowiłem sprawdzić to w praktyce - teoria pięknie się potwierdza. Czego chcieć więcej?
Potwierdza się, a któż poza Panem ją potwierdza? Sądzi Pan, iż Pańska wiara do takich stwierdzeń wystarcza?

>Początkowo zdziwiło mnie to, że niektórzy wklejają nawet dowody na to jak zostali wypunktowani, ale po prostu te osoby faktycznie wierzą w swoją nieomylność, mają mocno rozwinięty mechanizm projekcji, oraz sztywne myślenie.
A gdzież dowody, że to Pan ma rację? Przecież wielu sądzi, iż to Pan nie potrafi wyjść poza irracjonalne schematy i na podstawie swojej głębokiej wiary we własną nieomylność przedstawia nam swoje projekcje. Mnie też bardzo dziwi, iż Pan odwołując się do nauki, tak rzadko odwołuje się do konkretnych stwierdzeń uczonych, tylko baje to Panu się zdaje, iż ci uczeni myślą.

> Każdą z tych osób coś przyciągnęło do dyskusji - ta sama moja cecha. I reakcja na tą cechę jest zawsze taka sama.
Możliwe, iż to oni są zaślepieni, ale wcale nie mniej jest to prawdopodobne, iż to Pan jest zaślepiony swoją wiarą we własną rację. Ja dostrzegam u Pana reakcje zaślepienia i zacietrzewienia. I to co jest dla mnie dodatkową przykrością to deklaratywne odwoływanie się do podobnych do moich poglądów. Za takimi odwołaniami winny iść fakty, a tych nie umiem dostrzec.

>Słowa podsumowania - celowo wypowiadałem się w tematach, w których wiem, że mam rację. Wiem, bo się tego nauczyłem i zrozumiałem i dlatego, że rozmówcy argumentowali w sposób jaki tutaj krytykuję.
No właśnie, dla mnie powyższe stwierdzenie to intelektualna kompromitacja racjonalisty. Zero argumentów potwierdzających, iż Pańska wiara jest prawdziwszą od oponenta. Każdy jest mniej lub bardziej przekonanym o własnej racji, ale tylko uznanie własnych racji za bezdyskusyjne, uniemożliwia racjonalne rozmowy. Całe życie się uczyłem i starałem się jak najwięcej zrozumieć. W niektórych sprawach cokolwiek jednak wiem, ale nigdy by mi do głowy nawet nie wpadło stwierdzenie, iż a priori w czymkolwiek wymagającym refleksji intelektualnej mam niezaprzeczalną rację.

>Kluczowym elementem takich dyskusji jest mechanizm projekcji i ad personam. Wiem jak go wywoływać i jak go rozmiękczyć żeby rozmówca przyjął to co mówię za pewnik - jedną metodę stosuję w internecie, a drugą w realu. Tym samym przegrałem zakład, bo zakładałem się z kimś, że kogoś w ten sposób przekonam. Druga strona zakładu mówiła, że nie dość, że nie przekonam, to jeszcze wystąpią te wszystkie mechanizmy, a rozmówcy będą trzymać urazę, bo wywołam w nich silne emocje.
Tak, rzeczywiście nie tylko poziom Pańskiej wiedzy jest przytłaczający dla różnych rozmówców (np. dla mnie), ale także sposób i kultura prowadzenia rozmów. Używam przeróżnych środków w prowadzonych tu rozmowach, www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147 ale ataków bezpośrednio na dyskutantów staram się zdecydowanie unikać i jeżeli mi się zdarzają, to są wynikiem emocji spowodowanej atakiem na mnie, gdy polemiście zabrakło argumentów. Dyskusje ad personam i schodzenie na poziom chamstwa (rozróżniam jednak nawet najbardziej złośliwą i wredną kpinę od prymitywnego chamstwa) uważam za świadectwo braku kultury. I znowu - czytelnik, do którego kieruję swoje wypowiedzi, też to rozróżnia.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ależ ja nie mam żadnych problemów, swoje posty kieruję tylko do inteligentnych samodzielnie myślących ludzi, którzy potrafią mnie zrozumieć. Jest tu takich dużo.

Każdy tak myśli. Założę się, że nawet Duch Prawdy.

>To Pan ma jakieś problemy. O czym zresztą tak Pan pisze: Jest taki typ ludzi, który działa na mnie jak płachta na byka.

Ale to nie jest dla mnie problem.

>Prawie zawsze ludzie którzy mają ochotę mentalnie(a czasem nie tylko mentalnie) zniszczyć rozmówcę jest głęboka wiara we własną rację.

Być może. W moim przypadku nie chodzi o rację, tylko o sposób przedstawiania racji. I to owego sposobu dotyczy ten wątek.

>Moja religia jest lepszejsza od twojej, gdyż mój bóg jest prawdziwszy od twojego, a dowodem na to jest to, że inaczej być nie może, gdyż ja głęboko w to wierzę.

No właśnie tak to często wygląda. A co robię ja? Obalam. Mogę dyskutować i nawet nie postawić żadnej tezy - wystarczy, że adwersarz skompromituje swoją.

>Wierzyć można we wszystko. Także w to, iż jest się najmądrzejszym racjonalistą na naszym forum odrzucającym wszelką wiarę.

Tak może napisać każdy do każdego. Ja też mogę tak Panu napisać. Ciekaw jestem co by było gdyby był niepisany zakaz pisania takich rzeczy, które można napisać każdemu. Wtedy raczej trzeba by się skupić na wyjaśnieniu przyczynowym... i o to chodzi!

>Szanowny Panie, nasze postawy nie polegają na deklaracjach. Deklaracje aby stały się wiarygodnymi muszą wynikać z całokształtu naszego postępowania, a tu z całego naszego dorobku. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,658588#w660664

Uważam, że powinno się skupiać głównie na danych twierdzeniach, a do dorobku odwoływać się kiedy ktoś popełnia ten sam błąd co w innych dyskusjach.

>>I większość moich postów to negacja,
>Tak Pan twierdzi, a czy czytelnicy się z tym zgadzają? Moim zdaniem, racjonalny sceptycyzm należy zacząć od wątpliwości w dostateczną argumentację dla własnych przekonań.

I z tym się zgadzam. Są jednak sytuacje, w których rozmówca atakuje z pewnością i wtedy własnie ten sceptycyzm działa na moją korzyść. Zdarzają się też sytuacje, w których wiem, że mam rację kiedy zgłębiałem wiedzę na jakiś temat, a rozmówca używa stereotypów, w które też wierzyłem zanim poznałem wiedzę. Lub czasem widzę, że rozmówca nie rozumie tego co chcę przekazać i wtedy też mam pewność co do swojej racji (nie co do samej tezy, tylko co do tego, że rozmówca się nawet do niej nie odnosi, bo odnosi się do swojego wyobrażenia o tej tezie). Czasami jest też tak jak tu z użytkowniczką Zielony Tygrys. Przyczepiła się do niewielkiej pomyłki nazywając to nieprawidłowym szykiem zdania i celowo przekręcając sens wypowiedzi udając, że nie zrozumiała. To ja udałem, że jej nie rozumiem, żeby wykazała pomyłkę i napisała co konkretnie zmienia szyk zdania. Wiedziałem, że tego nie zrobi i tak też się stało. Każdy powinien mieć wątpliwości co do meritum twierdzeń i realnej wagi swoich argumentów, ale już przy porównaniu swoich i cudzych argumentów czasami można mieć pewność, że ma się w tym przypadku rację. Pewność jeszcze nie wystarczy, bo trzeba to udowodnić.

>>I kiedy tak się miota, to projekcja jest naturalną koleją rzeczy.
>I jak Pan sądzi, czy powyższe zdanie o czymkolwiek - poza Pańskim zadufaniem i świętą wiarą we własną rację - świadczy. Przecież obraża Pan tylko swoich interlokutorów nie przedstawiając żadnych argumentów potwierdzających Pańskie tezy, nie mówiąc już o dowodach, których Pan żąda od innych. Czyżby to, iż Pańska projekcja wydaje się Panu prawdziwszą od mojej projekcji miałoby być tym nieodpartym dowodem?

Niektóre rzeczy pozostawia się w domyśle. Trzeba jednak udowodnić kiedy ktoś o to zapyta i się nie zgodzi. Kiedy widzę u kogoś projekcję, to mi wystarczy, że ją wypomnę. Tym samym to rozmówca oskarżony o projekcję powinien czuć się zobowiązany do udowodnienia swojej tezy, którą ja uważam za projekcję, tzn: ktoś pisze mi, że manipuluję, podczas gdy sam manipuluje. Wytykam wtedy projekcję, więc adwersarz jest zobowiązany udowodnić mi manipulację.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Postanowiłem sprawdzić to w praktyce - teoria pięknie się potwierdza. Czego chcieć więcej?
>Potwierdza się, a któż poza Panem ją potwierdza? Sądzi Pan, iż Pańska wiara do takich stwierdzeń wystarcza?

Potwierdzają ją wpisy niektórych ludzi, które są dokładnie takie jak sobie założyłem. Założenie oparte jest o wcześniejsze obserwacje, następnie wyciągnąłem wnioski i postawiłem tezę, a teraz jest weryfikacja i ona potwierdza tezę.

>A gdzież dowody, że to Pan ma rację? Przecież wielu sądzi, iż to Pan nie potrafi wyjść poza irracjonalne schematy i na podstawie swojej głębokiej wiary we własną nieomylność przedstawia nam swoje projekcje.

Dowodem jest to, że osoby, które tak twierdzą ograniczają się do samego stwierdzenia, a pytani o argumenty odpowiadają tekstem pisanym, ale omijają temat argumentów, dowodów. W tematach, w których nie mam racji, od razu dostaję odpowiedzi, które rozwiewają wątpliwości. Jeśli ją mam to rozmówca musi się miotać, owijać w bawełnę.

>Mnie też bardzo dziwi, iż Pan odwołując się do nauki, tak rzadko odwołuje się do konkretnych stwierdzeń uczonych, tylko baje to Panu się zdaje, iż ci uczeni myślą.

Opisuję mechanizmy zamiast przepisywać zdanie uczonych i powoływać się na ich autorytet. Można zacytować konkretne twierdzenie i zapytać o dowód, zamiast od razu atakować mnie personalnie.

>> Każdą z tych osób coś przyciągnęło do dyskusji - ta sama moja cecha. I reakcja na tą cechę jest zawsze taka sama.
>Możliwe, iż to oni są zaślepieni, ale wcale nie mniej jest to prawdopodobne, iż to Pan jest zaślepiony swoją wiarą we własną rację. Ja dostrzegam u Pana reakcje zaślepienia i zacietrzewienia.

A konkretnie to w jaką rację? Co takiego twierdzę, co nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości?

>I to co jest dla mnie dodatkową przykrością to deklaratywne odwoływanie się do podobnych do moich poglądów. Za takimi odwołaniami winny iść fakty, a tych nie umiem dostrzec.

Zgadzamy się np co do fideizmu i mamy podobne podejście do chrześcijaństwa.

>>Słowa podsumowania - celowo wypowiadałem się w tematach, w których wiem, że mam rację. Wiem, bo się tego nauczyłem i zrozumiałem i dlatego, że rozmówcy argumentowali w sposób jaki tutaj krytykuję.
>No właśnie, dla mnie powyższe stwierdzenie to intelektualna kompromitacja racjonalisty. Zero argumentów potwierdzających, iż Pańska wiara jest prawdziwszą od oponenta. Każdy jest mniej lub bardziej przekonanym o własnej racji, ale tylko uznanie własnych racji za bezdyskusyjne, uniemożliwia racjonalne rozmowy. Całe życie się uczyłem i starałem się jak najwięcej zrozumieć. W niektórych sprawach cokolwiek jednak wiem, ale nigdy by mi do głowy nawet nie wpadło stwierdzenie, iż a priori w czymkolwiek wymagającym refleksji intelektualnej mam niezaprzeczalną rację.

W życiu nie pisałem, że mam rację a priori. Porównajmy to do dyskusji Pan vs. katolik. Też ktoś może Panu zarzucić megalomanię, aprioryczną wiarę w swoją rację itp, a nawet wielu katolików powie "Pan Andrzej Bogusławski wierzy w ateizm, a ja wierzę w Boga". Albo nagle ni z gruchy, ni z pietruchy ktoś stwierdza, że jazda samochodem jest niemoralna (znam osobę, która tak twierdzi), albo że jest posłańcem Boga i zakłada prawdziwą religię. Na pewno nie raz i nie dwa spotkał się Pan z czymś takim, prawda? No to właśnie tego dotyczy ten wątek.

>Tak, rzeczywiście nie tylko poziom Pańskiej wiedzy jest przytłaczający dla różnych rozmówców (np. dla mnie), ale także sposób i kultura prowadzenia rozmów. Używam przeróżnych środków w prowadzonych tu rozmowach, www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147 ale ataków bezpośrednio na dyskutantów staram się zdecydowanie unikać i jeżeli mi się zdarzają, to są wynikiem emocji spowodowanej atakiem na mnie, gdy polemiście zabrakło argumentów. Dyskusje ad personam i schodzenie na poziom chamstwa (rozróżniam jednak nawet najbardziej złośliwą i wredną kpinę od prymitywnego chamstwa) uważam za świadectwo braku kultury. I znowu - czytelnik, do którego kieruję swoje wypowiedzi,

A jak Pan to rozróżnia. Czyżby był Pan fideistą?
Z wypowiedzią z linka się zgadzam. Tylko, że zapewne umieścił ją Pan w innym kontekście.
22-11-2015 19:20 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Postanowiłem sprawdzić to w praktyce - teoria pięknie się potwierdza. Czego chcieć więcej?
Potwierdza się, a któż poza Panem ją potwierdza? Sądzi Pan, iż Pańska wiara do takich stwierdzeń wystarcza?
>Potwierdzają ją wpisy niektórych ludzi, które są dokładnie takie jak sobie założyłem. Założenie oparte jest o wcześniejsze obserwacje, następnie wyciągnąłem wnioski i postawiłem tezę, a teraz jest weryfikacja i ona potwierdza tezę.
Nie jestem psychiatrą, ale poświeciłem sporo czasu na lektury i zrozumienie ludzkiego myślenia i idących za nim działań. Jeszcze dziś w mojej bibliotece jest sporo książek z zakresu psychologii, psychiatrii, teorii umysłu.
www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,12#w549564
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,467972#w468429
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,656951#w657290
Na podstawie tych lektur wyrobiłem sobie poważne wątpliwości co do granic pomiędzy "normalnością" a jej brakiem, jak i wiedzę o tym jak bardzo złożonymi i zachowującymi pozór logicznego sensu dla delikwenta mogą być różne projekcje. Najbardziej rzadkim przypadkiem projekcji jest jej świadomość i dlatego ludzie w psychozach zarzucają ten stan wszystkim, którzy się z nimi nie zgadzają.

A gdzież dowody, że to Pan ma rację? Przecież wielu sądzi, iż to Pan nie potrafi wyjść poza irracjonalne schematy i na podstawie swojej głębokiej wiary we własną nieomylność przedstawia nam swoje projekcje.
>Dowodem jest to, że osoby, które tak twierdzą ograniczają się do samego stwierdzenia, a pytani o argumenty odpowiadają tekstem pisanym, ale omijają temat argumentów, dowodów. W tematach, w których nie mam racji, od razu dostaję odpowiedzi, które rozwiewają wątpliwości. Jeśli ją mam to rozmówca musi się miotać, owijać w bawełnę.
To tylko Pańska wielce subiektywna ocena. Kilkukrotnie wykazałem Panu ewidentnie, że nie ma Pan w jakimś aspekcie racji. Odpowiedzią wcale nie były racjonalne kontrargumenty, tylko atak na mnie. Co najmniej więc nie potrafi Pan merytorycznie rozmawiać.

Mnie też bardzo dziwi, iż Pan odwołując się do nauki, tak rzadko odwołuje się do konkretnych stwierdzeń uczonych, tylko baje to Panu się zdaje, iż ci uczeni myślą.
>Opisuję mechanizmy zamiast przepisywać zdanie uczonych i powoływać się na ich autorytet.
A w moim odbiorze po prostu Pan baje, to co się Panu wydaje. Konkretów brak.

> Można zacytować konkretne twierdzenie i zapytać o dowód, zamiast od razu atakować mnie personalnie.
Przecież jak Pan sam napisał, to Pan personalnie prowokuje do emocjonalnych reakcji, a podczas agresywnej dyskusji stanowiska się polaryzują. Przecież to Pan - co już wykazałem zaatakował mnie personalnie, gdy zabrakło Panu merytorycznych argumentów.

Możliwe, iż to oni są zaślepieni, ale wcale nie mniej jest to prawdopodobne, iż to Pan jest zaślepiony swoją wiarą we własną rację. Ja dostrzegam u Pana reakcje zaślepienia i zacietrzewienia.
>A konkretnie to w jaką rację? Co takiego twierdzę, co nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości?
Proszę sobie przejrzeć polemiki pomiędzy nami. Mnie to wystarcza.

>Słowa podsumowania - celowo wypowiadałem się w tematach, w których wiem, że mam rację. Wiem, bo się tego nauczyłem i zrozumiałem i dlatego, że rozmówcy argumentowali w sposób jaki tutaj krytykuję.
No właśnie, dla mnie powyższe stwierdzenie to intelektualna kompromitacja racjonalisty. Zero argumentów potwierdzających, iż Pańska wiara jest prawdziwszą od oponenta. Każdy jest mniej lub bardziej przekonanym o własnej racji, ale tylko uznanie własnych racji za bezdyskusyjne, uniemożliwia racjonalne rozmowy. Całe życie się uczyłem i starałem się jak najwięcej zrozumieć. W niektórych sprawach cokolwiek jednak wiem, ale nigdy by mi do głowy nawet nie wpadło stwierdzenie, iż a priori w czymkolwiek wymagającym refleksji intelektualnej mam niezaprzeczalną rację.
>W życiu nie pisałem, że mam rację a priori.
Przecież Pan To cały czas to pisze. Widać nawet tego co sam Pan pisze tego zrozumieć nie potrafi.

>Porównajmy to do dyskusji Pan vs. katolik. Też ktoś może Panu zarzucić megalomanię, aprioryczną wiarę w swoją rację itp,
Można mi, jak zresztą każdemu zarzucić wszystko. Dlatego staram się jak umiem komunikatywnie i wyłożyć swoje racje i odwołuję się do mądrości ogółu czytelników. Nie jest już tak dobrze jak dwa lata temu, ale nadal u większości znajduję zrozumienie.

>a nawet wielu katolików powie "Pan Andrzej Bogusławski wierzy w ateizm, a ja wierzę w Boga".
Tak mawiają:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,477419#w478024
www.racjon(*).php/s,477419/z,0/d,10#w479837
www.racjon(*).php/z,0/d,25/s,506302#w509659

Tak, rzeczywiście nie tylko poziom Pańskiej wiedzy jest przytłaczający dla różnych rozmówców (np. dla mnie), ale także sposób i kultura prowadzenia rozmów. Używam przeróżnych środków w prowadzonych tu rozmowach, www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147 ale ataków bezpośrednio na dyskutantów staram się zdecydowanie unikać i jeżeli mi się zdarzają, to są wynikiem emocji spowodowanej atakiem na mnie, gdy polemiście zabrakło argumentów. Dyskusje ad personam i schodzenie na poziom chamstwa (rozróżniam jednak nawet najbardziej złośliwą i wredną kpinę od prymitywnego chamstwa) uważam za świadectwo braku kultury. I znowu - czytelnik, do którego kieruję swoje wypowiedzi, też to rozróżnia.
>A jak Pan to rozróżnia.
Może to dziwne, ale niektórzy już tak mają, iż rozróżniają. Najczęściej dobry fundament ku temu wynosi się z rodzinnego domu, ale później środowisko, które nas kształtuje też ma znaczenie.

>Czyżby był Pan fideistą?
Dla Szanownego Pana mogę być wszystkim. Pytaniem jest jak duży procent racjonalnych czytelników taką postawę mi przypisuje?

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Potwierdza się to, że są pewne osoby, którym nie da rady niczego wytłumaczyć logicznie (na to dowodów jest aż nadto w tym wątku i nie tylko). Natomiast da się coś wytłumaczyć nielogicznie i na to dowodem jest skuteczność metod perswazji, reklamy, gry emocjami.

Czy dobry retor to ten, który udowodni logicznie swoje racje, czy może ten kto plecie androny, ale ludzie mu uwierzą?

>Najbardziej rzadkim przypadkiem projekcji jest jej świadomość i dlatego ludzie w psychozach zarzucają ten stan wszystkim, którzy się z nimi nie zgadzają.

Niekoniecznie w psychozach, wystarczy dyskusja na forum. Ja np. wykorzystuję mechanizm projekcji do kasowania niemerytorycznych argumentów. Kiedy ktoś zarzuca mi coś i nie podaje dowodu, znajduję w wypowiedzi adwersarza coś co pasuje do jego własnego określenia i zarzucam projekcję.

>A gdzież dowody, że to Pan ma rację? Przecież wielu sądzi, iż to Pan nie potrafi wyjść poza irracjonalne schematy i na podstawie swojej głębokiej wiary we własną nieomylność przedstawia nam swoje projekcje.

Ale nie podają na to argumentów, dowodów i każą mi to przyjąć a priori, na co ja się nie godzę. I potem przez to, że nie przyjąłem bez dowodów mam być nazywany przez kogoś fideistą?

>To tylko Pańska wielce subiektywna ocena. Kilkukrotnie wykazałem Panu ewidentnie, że nie ma Pan w jakimś aspekcie racji. 

Np gdzie? Chodzi o sytuację, w której nie miałem racji i po przedstawieniu niezbitych argumentów dalej w to brnąłem.

>Odpowiedzią wcale nie były racjonalne kontrargumenty, tylko atak na mnie

Albo to nie był atak, tylko nadinterpretacja moich słów i pominięcie argumentów?

>A w moim odbiorze po prostu Pan baje, to co się Panu wydaje. Konkretów brak.

A moim zdaniem to jednak Pan baje, to co się Panu wydaje i konkretów brak.

>Przecież jak Pan sam napisał, to Pan personalnie prowokuje do emocjonalnych reakcji, a podczas agresywnej dyskusji stanowiska się polaryzują

Prowokuję to za dużo powiedziane, ale można rzec, że wiele osób czuje się sprowokowanymi.

>Przecież to Pan - co już wykazałem zaatakował mnie personalnie, gdy zabrakło Panu merytorycznych argumentów.

Nie zabrakło mi argumentów, a to co Pan uznał za atak personalny, to dla mnie logiczna krytyka tego co Pan zrobił. Osoby inteligentne często są zbyt przekonane do swojej racji żeby chociaż przeanalizować stwierdzenie, które może początkowo niefortunnie brzmieć.

>Proszę sobie przejrzeć polemiki pomiędzy nami. Mnie to wystarcza.

Mnie też, ale mam inne zdanie na ten temat.

>Przecież Pan To cały czas to pisze. Widać nawet tego co sam Pan pisze tego zrozumieć nie potrafi.

Każdy każdemu tak napisać może.

>Może to dziwne, ale niektórzy już tak mają, iż rozróżniają. Najczęściej dobry fundament ku temu wynosi się z rodzinnego domu, ale później środowisko, które nas kształtuje też ma znaczenie.

Czyli jednak jest Pan fideistą i konserwatystą w jakiejś kwestii

>Dla Szanownego Pana mogę być wszystkim. Pytaniem jest jak duży procent racjonalnych czytelników taką postawę mi przypisuje?

A kto ocenia czy czytelnik jest racjonalny?
22-11-2015 19:15 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Każdy tak myśli. Założę się, że nawet Duch Prawdy.
I bardzo dobrze! Jestem wolnomyślicielem i uważam, iż każdemu wolno myśleć co mu się tylko podoba. Natomiast wszystkie publiczne wypowiedzi oddajemy pod krytyczną ocenę czytelników. Jeżeli Pański sposób myślenia czytelnicy oceniają podobnie do panów Duch Prawdy, ZbyszekzWarszawy, czy Brzostowski, to moje gratulacje.

To Pan ma jakieś problemy. O czym zresztą tak Pan pisze: Jest taki typ ludzi, który działa na mnie jak płachta na byka.
>Ale to nie jest dla mnie problem.
Rozumiem. Pan ma naturę byka i ataki na ludzi, jak na czerwoną płachtę, uważa Pan za normę, a nie osobowościowy problem.

> Z natury nawet spokojny i tolerancyjny człowiek taki jak ja, zamienia się w kogoś kto ma ochotę mentalnie zniszczyć rozmówcę, a powodem jest jego bezdenna głupota.
Prawie zawsze motywacją ludzi, którzy mają ochotę mentalnie (a czasem nie tylko mentalnie) zniszczyć rozmówcę jest głęboka wiara we własną rację. Ludzi "bezdennie głupich" jest zdecydowana mniejszość i inteligentni ludzie starają się ich omijać, a nie wdawać z nimi w niekonkluzywne, personalne spory.

>Być może. W moim przypadku nie chodzi o rację, tylko o sposób przedstawiania racji.
>I to owego sposobu dotyczy ten wątek. " Jak rozmawiać z debilami i czy w ogóle jest to możliwe"?
Debil to teraz według Wikipedii: Niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim A Waść się uważasz za specjalistę od rozpoznawania debilizmu u innych, a jak u Pana z samo rozpoznaniem? Rozpoznaje Pan w sobie geniusza, intelektualistę, czy proroka?

Moja religia jest lepszejsza od twojej, gdyż mój bóg jest prawdziwszy od twojego, a dowodem na to jest to, że inaczej być nie może, gdyż ja głęboko w to wierzę.
>No właśnie tak to często wygląda. A co robię ja? Obalam. Mogę dyskutować i nawet nie postawić żadnej tezy - wystarczy, że adwersarz skompromituje swoją.
A któż tu dokonuje tej obiektywnej oceny? Oczywiście Pan sam jest tu prokuratorem, sędzia i katem. Każdy kto śmie mieć inny pogląd, od najmądrzejszego z mędrców, pana Olsona - jest co najmniej debilem. Pan święcie w to wierzy, a jak już napisałem: Wierzyć można we wszystko. Także w to, iż jest się najmądrzejszym racjonalistą na naszym forum odrzucającym wszelką wiarę.

>Tak może napisać każdy do każdego.
Może. Internet jest cierpliwy. Niektórzy wprost przepisują zarzuty pod ich adresem i kierują je pod adresem swoich oponentów.

> Ja też mogę tak Panu napisać.
Może Pan. Niektórym nawet wolno więcej.

Szanowny Panie, nasze postawy nie polegają na deklaracjach. Deklaracje aby stały się wiarygodnymi muszą wynikać z całokształtu naszego postępowania, a tu z całego naszego dorobku. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,658588#w660664
>Uważam, że powinno się skupiać głównie na danych twierdzeniach, a do dorobku odwoływać się kiedy ktoś popełnia ten sam błąd co w innych dyskusjach.
I już tu rysuje się zasadnicza różnica pomiędzy nami. Ja uważam, iż przed zajęciem własnego stanowiska w danej sprawie należy się skupić nad tym co napisał nasz polemista i postarać się o jak najlepsze życzliwie tego zrozumienie. Tokowanie nad własną mądrością raczej chluby nam nie przynosi. Jest Pan pewien, iż wyżej ustosunkował się się tego co ja napisałem?

>I większość moich postów to negacja,
Tak Pan twierdzi, a czy czytelnicy się z tym zgadzają? Moim zdaniem, racjonalny sceptycyzm należy zacząć od wątpliwości w dostateczną argumentację dla własnych przekonań.
>I z tym się zgadzam.
To dobrze, choć wolałbym, aby przed podzielaniem ze mną stanowiska, Pan moje zrozumiał.

>Są jednak sytuacje, w których rozmówca atakuje z pewnością
Są takie sytuacje, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Ważną jest jakość argumentacji i jej kierunek. Jak Pan sądzi kogo kompromituje takie stwierdzenie: No i znów trollujesz (zrezygnuję z formy "Pan" żeby nie czuć się zbrukanym używając języka szacunku do kogoś kto tak atakuje). Nie odnosisz się do moich argumentów udając, że ich nie rozumiesz, a kiedy ja pytam o argumenty to są takie odpowiedzi, że trzeba to zrozumieć, że nie dla psa kiełbasa itd. Pańskiego adwersarza?

>i wtedy własnie ten sceptycyzm działa na moją korzyść.
Jaki sceptycyzm? Ja u Pana żadnych wątpliwości wobec własnych stwierdzeń nie dostrzegam. Robi Pan wrażenie, iż we wszystko co tu wypisuje świecie wierzy. Nawet w to, iż jakiś tam "sceptycyzm" działa na Pańską korzyść.

> Zdarzają się też sytuacje, w których wiem, że mam rację kiedy zgłębiałem wiedzę na jakiś temat, a rozmówca używa stereotypów, w które też wierzyłem zanim poznałem wiedzę.
W racjonalnym, opierającym się na dorobku nauki, światopoglądzie zgłębianie wiedzy nie jest nawet najmniejszym dowodem na posiadanie racji.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,617075#w617370
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,615932#w618480
Tym bardziej nie jest nim przekonanie, iż oponent się myli, gdyż ja wiem to na pewno.

W moim odbiorze ma Pan ogromne luki w naukowej wiedzy i stąd często wątpliwe są Pańskie tezy, które Pan tu autorytatywnie przedstawia jako stanowisko nauki. Nie wydaje mi się, aby gdziekolwiek podważył Pan zasadność krytyki Pańskich wypowiedzi, ale oddaję się pod ocenę większości naszych czytelników. Większości, gdyż jak każdy mam tu czytelników którzy potrafią zrozumieć to co piszę, takich którzy nie potrafią oraz najmniejszą, choć głośną, grupę takich, którzy - po ewidentnym wykazaniu głupoty zawartej w ich postach - uważają się za osobistych moich wrogów. Nic tu zresztą nowego: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

CDN

@@@
.
22-11-2015 19:20 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Ciąg dalszy:

> Czasami jest też tak jak tu z użytkowniczką Zielony Tygrys. Przyczepiła się do niewielkiej pomyłki nazywając to nieprawidłowym szykiem zdania i celowo przekręcając sens wypowiedzi udając, że nie zrozumiała.
Błąd jest ludzką rzeczą i każdemu się przydarza - należy wtedy jak najszybciej się do niego przyznać i przeprosić. Znacznie gorzej świadczy o człowieku uparte pozostawanie w błędzie, kręcenia, matactwo i personalne ataki na tego, kto nam błąd wykazał. Na przykład właśnie w poniższy sposób: "To ja udałem, że jej nie rozumiem, żeby wykazała pomyłkę i napisała co konkretnie zmienia szyk zdania. Wiedziałem, że tego nie zrobi i tak też się stało." Choć sposobów obrony własnych bzdur jest wiele.

Moim zdaniem, racjonalny sceptycyzm należy zacząć od wątpliwości w dostateczną argumentację dla własnych przekonań.
> Każdy powinien mieć wątpliwości co do meritum twierdzeń i realnej wagi swoich argumentów, ale już przy porównaniu swoich i cudzych argumentów czasami można mieć pewność, że ma się w tym przypadku rację.
Warto zacząć od tego, aby w jednym zdaniu samemu sobie nie przeczyć. Zawsze lepiej jeszcze raz przeczytać co się napisało. Sprawdzić u źródeł, a i wtedy zakładać, iż moja pomyłka jest możliwą.

> Pewność jeszcze nie wystarczy, bo trzeba to udowodnić.
Dokładnie tak, ale wszelkie żądania wobec innych należy rozpoczynać od siebie. Na ogół mało wartościowe są tezy, których nie można komunikatywnie przekazać jasnym prostym językiem. Mętne treści, w większości przypadków, świadczą o podobnym mętniactwie myśli.

>I kiedy tak się miota, to projekcja jest naturalną koleją rzeczy.
I jak Pan sądzi, czy powyższe zdanie o czymkolwiek - poza Pańskim zadufaniem i świętą wiarą we własną rację - świadczy. Przecież obraża Pan tylko swoich interlokutorów nie przedstawiając żadnych argumentów potwierdzających Pańskie tezy, nie mówiąc już o dowodach, których Pan żąda od innych. Czyżby to, iż Pańska projekcja wydaje się Panu prawdziwszą od mojej projekcji miałoby być tym nieodpartym dowodem?

>Niektóre rzeczy pozostawia się w domyśle.
Co to w ogóle znaczy? Niektóre rzeczy to pozostawia się w WC. Tu w rozmowach należy przedstawiać swoje argumenty w sposób jak najbardziej precyzyjny jasny i przekonywujący większość czytelników.

>Trzeba jednak udowodnić kiedy ktoś o to zapyta i się nie zgodzi.
W rozmowach ze mną jeszcze ani razu się Panu nie udało zakwestionować moich krytycznych uwag i jeszcze nigdy nie przyznał się Pan do błędu i nie przeprosił. To jest także świadectwo Pańskiej mentalności i intelektualnego poziomu.

> Kiedy widzę u kogoś projekcję, to mi wystarczy, że ją wypomnę.
A może warto zerknąć do lusterka - czy aby Pańskie tezy nie są tylko projekcją. Czy spore luki w wiedzy nie uzupełnia Pan własnymi wizjami. Postawa - "co złego to oni" - wcale dobrze o umysłowej jakości delikwenta nie świadczy.

>Tym samym to rozmówca oskarżony o projekcję powinien czuć się zobowiązany do udowodnienia swojej tezy, którą ja uważam za projekcję, tzn: ktoś pisze mi, że manipuluję, podczas gdy sam manipuluje.
Przecież to jest prawdziwa żenada nadanie sobie sobie prokuratorskich uprawnień, połączonych z prawem do wydawania wyroków. Przypomina mi to średniowieczne dysputy religijne.

>Wytykam wtedy projekcję, więc adwersarz jest zobowiązany udowodnić mi manipulację.
Udowadnianie Panu czegokolwiek ma taki sam sens jak rzucanie grochem o ścianę. Natomiast warto jednak pamiętać, iż nikt nas bardziej nie skompromituje niż my sami, a ostatecznym tu sędzia jest większość naszych czytelników i warto to im prawo do osądu jakości naszych wypowiedzi pozostawić.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Natomiast wszystkie publiczne wypowiedzi oddajemy pod krytyczną ocenę czytelników. Jeżeli Pański sposób myślenia czytelnicy oceniają podobnie do panów Duch Prawdy, ZbyszekzWarszawy, czy Brzostowski, to moje gratulacje.

Jeżeli czytelnicy są tacy jak ZbyszekzWarszawy, Duch Prawdy itp., to jaką wartość mają plusiki i minusiki? Ja nie piszę dla poklasku, czasem nie umiem czegoś krótko opisać i wychodzą długie posty, a i tak wiele osób rozumie moje wypowiedzi. Bardziej zależy mi na merytorycznych argumentach, a co mam myśleć na temat moich własnych skoro tyle osób reaguje na nie tak emocjonalnie i manipuluje?

>Rozumiem. Pan ma naturę byka i ataki na ludzi, jak na czerwoną płachtę, uważa Pan za normę, a nie osobowościowy problem.

Nikogo nie atakuję, ale kiedy ktoś atakuje mnie to odpowiadam w podobny sposób. Staram się być dla ludzi lustrem.

>Ludzi "bezdennie głupich" jest zdecydowana mniejszość i inteligentni ludzie starają się ich omijać, a nie wdawać z nimi w niekonkluzywne, personalne spory.

Że mniejszość to bym nie powiedział, ale ma Pan rację co do omijania ich. W takim razie wychodzi na to, że faktycznie powinienem popracować nad aspołecznym aspektem mojej osobowości.

>Debil to teraz według Wikipedii: Niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim A Waść się uważasz za specjalistę od rozpoznawania debilizmu u innych, a jak u Pana z samo rozpoznaniem? Rozpoznaje Pan w sobie geniusza, intelektualistę, czy proroka?

Debil to też pejoratywne określenie na kogoś kogo uważamy za głupiego, a sam siebie nie będę oceniał.

>A któż tu dokonuje tej obiektywnej oceny? Oczywiście Pan sam jest tu prokuratorem, sędzia i katem. Każdy kto śmie mieć inny pogląd, od najmądrzejszego z mędrców, pana Olsona - jest co najmniej debilem. Pan święcie w to wierzy, a jak już napisałem:Wierzyć można we wszystko. Także w to, iż jest się najmądrzejszym racjonalistą na naszym forum odrzucającym wszelką wiarę.

No, ale to samo można odnieść do Pana, czy jakiejś innej osoby. A jeśli chodzi ocenę, to wychodzę z założenia, że każdą nieudowodnioną tezę można uciąć brzytwą Ockhama. To co może zostać przyjęte bez dowodu, może być odrzucone bez dowodu.

>Może. Internet jest cierpliwy. Niektórzy wprost przepisują zarzuty pod ich adresem i kierują je pod adresem swoich oponentów.

Zgadza się i m.in. o tym jest ten wątek.

>I już tu rysuje się zasadnicza różnica pomiędzy nami. Ja uważam, iż przed zajęciem własnego stanowiska w danej sprawie należy się skupić nad tym co napisał nasz polemista i postarać się o jak najlepsze życzliwie tego zrozumienie. Tokowanie nad własną mądrością raczej chluby nam nie przynosi. Jest Pan pewien, iż wyżej ustosunkował się się tego co ja napisałem?

Skupianie się na danych twierdzeniach to właśnie dla mnie zrozumienie tego co napisał nasz polemista. Nie da się niczego obalić jeśli się tego nie zrozumiało. Nieraz polemiści starają się specjalnie pisać tak żeby rozmówca zrozumiał jak najmniej. Poza tym nie przypominam sobie żebym na tym forum przeczył nauce, więc nie wiem do czego się nie odniosłem.

>To dobrze, choć wolałbym, aby przed podzielaniem ze mną stanowiska, Pan moje zrozumiał.

Ależ doskonale je rozumiem i podzielałem je zanim Pan o tym napisał.

>Ważną jest jakość argumentacji i jej kierunek.

O tym właśnie piszę.

Przepraszam za tamtą wypowiedź: www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,14#w682418
W tamtym momencie wyjątkowo się zdenerwowałem, bo próbowałem coś wytłumaczyć, a Pan przyczepił się formy wypowiedzi, interpretując dosłownie słowa na temat ewolucji i zarzucając mi jej nieznajomość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jaki sceptycyzm? Ja u Pana żadnych wątpliwości wobec własnych stwierdzeń nie dostrzegam. 

Bo sceptyzm to zasada, którą się kieruję przed samym sobą. Jak już się zdecydowałem coś napisać, to znaczy, że poddaję swoje wypowiedzi krytyce innych użytkowników forum, ale oczekuję merytorycznej krytyki. Dopóki jej nie ma, to przyjmuję postawę osoby przekonanej o własnej racji.

>Robi Pan wrażenie, iż we wszystko co tu wypisuje świecie wierzy. Nawet w to, iż jakiś tam "sceptycyzm" działa na Pańską korzyść.

Takie właśnie wrażenie powodują głównie rozmówcy, którzy próbują strollować moje wypowiedzi. Wtedy przyjmuję właśnie taką postawę i ją wzmacniam po to żeby rozmówca odwołał się do konkretów.

Że tak jeszcze zapytam: które moje tezy są wątpliwe?
Pomińmy politykę, bo to relatywny temat.

>Błąd jest ludzką rzeczą i każdemu się przydarza - należy wtedy jak najszybciej się do niego przyznać i przeprosić.

A to zależy od postawy rozmówcy. Jak ktoś mi zarzuca błąd, głupotę i nie wiadomo co jeszcze, a podstawą do tego jest jakaś nic nie znacząca głupota, to raczej ten rozmówca powinien udowodnić błąd, ale śmiesznie by to wyglądało gdyby ktoś wytykał tego typu rzecz. Równie dobrze można komuś wytknąć brak przecinka i napisać, że złe stosowanie interpunkcji świadczy o głupocie i nie trzeba tego udowadniać, bo to oczywiste. Tym bardziej, że Zielony Tygrys sama udawała, że źle zrozumiała moją wypowiedź przez rzekomy błąd (który w rzeczywistości nie był stricte błędem, tylko niechlujstwem językowym, kwestią estetyki zdania).

>Warto zacząć od tego, aby w jednym zdaniu samemu sobie nie przeczyć. Zawsze lepiej jeszcze raz przeczytać co się napisało. Sprawdzić u źródeł, a i wtedy zakładać, iż moja pomyłka jest możliwą.

Ale tu nie ma sprzeczności. Ktoś może wygrać dyskusję nie mając racji, a ktoś może mieć rację i nie potrafić dyskutować. No więc co do tej wygranej na argumenty można być pewnym w niektórych przypadkach, np. Pan vs Duch Prawdy. Natomiast może mieć Pan pewność wygranej z nim, a jednocześnie nie jest Pan pewien swoich tez, które inaczej wyglądają w konfrontacji z innym użytkownikiem.

>Dokładnie tak, ale wszelkie żądania wobec innych należy rozpoczynać od siebie. Na ogół mało wartościowe są tezy, których nie można komunikatywnie przekazać jasnym prostym językiem. Mętne treści, w większości przypadków, świadczą o podobnym mętniactwie myśli.

Ale z językiem jest czasem problem, jak np. ze słowem "świadomość", albo "wiara". Poza tym umysły ścisłe często mają problem z odpowiednim przekazaniem swoich myśli w takiej formie w jakiej są one w głowie. Ja przykładowo muszę sobie dekodować słowa na język logiki i mechanizmy, a potem to samo znów trzeba oddać słowami i mam problem z twierdzeniami, które można zrozumieć na wiele sposobów.
W przypadku świadomości próbowałem cały czas pisać o odczuwalnej świadomości, a rozmówcy często pisali o procesach kognitywnych.

Niektóre rzeczy pozostawia się w domyśle żeby nie tłumaczyć tego, że np. żołądek służy do trawienia.

>Przecież to jest prawdziwa żenada nadanie sobie sobie prokuratorskich uprawnień, połączonych z prawem do wydawania wyroków. Przypomina mi to średniowieczne dysputy religijne.

Nic z tego. To jest właśnie odniesienie się do kogoś kto tak robi i zaatakowanie go jego własną bronią. Dlatego trzeba to jeszcze uzasadnić.
23-11-2015 15:52 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

Szanowny Panie, nikt nie zdoła wziąć więcej niż udźwignąć potrafi. Napisałem w temacie Pańskiego wątku "Jak rozmawiać z debilami i czy w ogóle jest to możliwe? Wszystko co zgodne jest z moją wiedzą i z moimi poglądami. Pan wziął z tego to na co Pana stać i nie ma praktycznych możliwości (co udowadnia Pan swoimi wypowiedziami) aby przekonać Pana do próby udźwignięcia jeszcze czegoś więcej. Napisał Pan: "Potwierdza się to, że są pewne osoby, którym nie da rady niczego wytłumaczyć logicznie (na to dowodów jest aż nadto w tym wątku i nie tylko)". I trudno się z tym nie zgodzić. Dalsza rozmowa przekształca się w personalną pyskówkę, a na to nie chciałbym sobie pozwalać.

Jaki sceptycyzm? Ja u Pana żadnych wątpliwości wobec własnych stwierdzeń nie dostrzegam. 
>Bo sceptyzm to zasada, którą się kieruję przed samym sobą. Jak już się zdecydowałem coś napisać, to znaczy, że poddaję swoje wypowiedzi krytyce innych użytkowników forum, ale oczekuję merytorycznej krytyki. Dopóki jej nie ma, to przyjmuję postawę osoby przekonanej o własnej racji.
Wolno każdemu z nas na swoją własną odpowiedzialność przyjmować przeróżne postawy. Mnie postawa wiary w jednyno-słuszność własnej racji nie odpowiada i dlatego już z założenia niewierzącym jestem. Uważam, iż: Każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu - ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie - usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. A także: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,635645#w636621

Swoje wypowiedzi kieruję do racjonalnego czytelnika, ale jak Pan napisał: A kto ocenia czy czytelnik jest racjonalny?
To kto ich tam wie? Racjonalnymi to oni są tylko wedle mojej subiektywnej oceny. Pan ma inną ocenę swoich czytelników i niech tak pozostanie.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To co Pan napisał teraz, a ja w poprzednim poście to tak naprawdę czcza gadanina. Dlaczego? Bo dotyczy ogólnikowych zarzutów personalnych, które każdy może każdemu napisać. Dlatego jestem za tym, że jeżeli ktokolwiek z kimś dyskutuje, to przede wszystkim powinien przedstawiać argumenty dotyczące ciągów przyczynowych.
24-11-2015 11:17 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,685264#w686491
>To co Pan napisał teraz, a ja w poprzednim poście to tak naprawdę czcza gadanina. Dlaczego? Bo dotyczy ogólnikowych zarzutów personalnych, które każdy może każdemu napisać. Dlatego jestem za tym, że jeżeli ktokolwiek z kimś dyskutuje, to przede wszystkim powinien przedstawiać argumenty dotyczące ciągów przyczynowych.
Tak, ma Pan rację. Nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.

Miłego dnia.

@@@
.
19-11-2015 15:25 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Pan Olson należy tu do takich, z którymi można sobie porozmawiać, tak jak ze ślepym o obrazach, a głuchym o muzyce.



Nie on jeden, nie tylko na tym forum. Ludzie już tacy są. To forum jednak wyróżnia się wyjątkowo nadętą atmosferą i wysokim poziomem obrażalstwa, połączonym z obsesyjnym zamiłowaniem do słów takich jak "argumenty", "dowody" czy "racjonalizm" co niejednokrotnie skutecznie torpeduje rozmowę.
Odnoszę wrażenie, że wielu uczestników panicznie wręcz boi się, że gdy nie rozniosą interlokutora na strzępy wykazując mu wyższość swoich wywodów, dowodów i argumentów, zostanie posądzona o brak racjonalizmu.
Pewnikiem nazwa portalu wprowadza ludzi w taki stan.
Noblese oblige, rationalismi inguine terret.
19-11-2015 15:27 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To forum jednak wyróżnia się wyjątkowo nadętą atmosferą i wysokim poziomem obrażalstwa, połączonym z obsesyjnym zamiłowaniem do słów takich jak "argumenty", "dowody" czy "racjonalizm" co niejednokrotnie skutecznie torpeduje rozmowę.

Mistrzostwo

Rozumiem, że argumenty, dowody i racjonalizm Ci przeszkadzają. W takim razie polecam inne forum - np chrześcijańskie, albo ezoteryczne
19-11-2015 15:46 
 Ocena 6 na 6
szarley (54913 punktów)
>Pan Olson należy tu do takich, z którymi można sobie porozmawiać, tak jak ze ślepym o obrazach, a głuchym o muzyce:
Można też porozmawiać o polityce
www.racjonalista.pl/forum.php/s,668811#w669143
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dzięki za wklejenie. Aż dziw bierze, że ludzie wklejają to o czym woleliby zapomnieć. Jakaś trauma?

I pierwszy raz szarley dostaje ode mnie plusika
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>kiedy rozmówca ewidentnie jest chory psychicznie [...] muszę go o tym poinformować w dyskusji, bo jest to wtedy mój argument
Muszę Cię poinformować, że jesteś chory psychicznie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dobra riposta

Chodziło o sytuację kiedy to co ktoś pisze jest ewidentnie treścią zaburzeń, np sporo osób widocznych w necie ma aktywny mechanizm rozszczepienia, a są też tacy, którzy porównują treść urojeń do nauki i nazywają to wiarą.
15-11-2015 18:56 
 Ocena 1 na 1
lusaka (178 punktów)

>Muszę Cię poinformować, że jesteś chory psychicznie.
>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.


Muszę potwierdzić diagnozę..
15-11-2015 19:09 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Muszę Cię poinformować, że jesteś chory psychicznie.
Więc nie tylko ja to podejrzewam?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czepiacie się słówek, a przecież wiadomo o co chodzi

Mamy np osobowość paranoiczną i jej kryteria, a delikwent w rozmowie wypluwa z siebie treści, które idealnie do tego pasują. Wtedy wypomnienie tego jest argumentem w dyskusji, ponieważ ciężko oceniać niektóre treści w odłączeniu od autora (przykład dobrze znany i wymieniany na tym forum to prof. Jan Pająk). Denerwująca jest ta polityczna poprawność, wg której nie można choremu zarzucić choroby (oczywiście argumentując), ale można przedstawić bzdury jako swoje zdanie, które jest równoważne np z przemyślaną filozofią, albo stanowiskiem naukowym.
15-11-2015 20:23 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Czepiacie się słówek,
Nie słówek...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To czego?
16-11-2015 14:32 
 Ocena 4 na 4
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>Muszę Cię poinformować, że jesteś chory psychicznie.
>Więc nie tylko ja to podejrzewam?
Nie, nie tylko Ty to podejrzewasz.
Ja również nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta 'diagnoza', choć amatorska i może postawiona trochę na wesoło, jest jednak trafna.
16-11-2015 16:56 
 Ocena-1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ehh, nawet tu muszą pojawić się trolle, które mają uraz po dysonansie poznawczym jaki wywołałem w nich obalając ich śmieszne wpisy
16-11-2015 17:27 
 Ocena 6 na 6
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Ehh, nawet tu muszą pojawić się trolle, które mają uraz po dysonansie poznawczym jaki wywołałem w nich obalając ich śmieszne wpisy
W swojej wyobraźni możesz obalić wszystko, co tylko chcesz; niestety, w Twoich dyskusjach na forum trudno dopatrzyć się sukcesów realnych przypominających choćby w zarysie te wyimaginowane.
Muszę jednak przyznać, że we wpisie inicjującym niniejszy wątek zamieściłeś całkiem trafny opis pewnego zespołu przypadłości psychicznych, tyle że... swoich własnych. Cóż, taka klasyczna projekcja.
W związku z tym powstaje jednak pytanie, jak Ty z tym żyjesz, napisałeś bowiem: "Jest taki typ ludzi, który działa na mnie jak płachta na byka."
Jak to jest, gdy człowiek sam na siebie działa jak płachta na byka?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ty nie jesteś trollem, bo realnie trzymasz urazę o to, że kiedyś obaliłem jakieś Twoje głupie wpisy.

Jak ktoś obala moje, to mu dziękuję, a niektórzy wolą trzymać urazę. Zarzucając mi projekcję sam projektujesz, a ja nawet Ciebie nie pamiętam z dyskusji.

Śmieszy mnie też to, że jest na forum człowiek, który pojawia się w takiej sytuacji jak ta i okazuje się, że nadal trzyma urazę o dyskusję sprzed x czasu, wypominając mi nieistotną pomyłkę, podczas gdy on sam w tamtej dyskusji... cóż fakt pisania o mnie takich rzeczy pokazuje mi, że miałem rację
16-11-2015 19:00 
 Ocena 4 na 4
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Ty nie jesteś trollem, bo realnie trzymasz urazę o to, że kiedyś obaliłem jakieś Twoje głupie wpisy.
>Zarzucając mi projekcję sam projektujesz, a ja nawet Ciebie nie pamiętam z dyskusji.

Coś Ci się ostro pomieszało i zaczynasz sam sobie przeczyć. Jeśli piszesz:
>ja nawet Ciebie nie pamiętam z dyskusji
to doprawdy trudno zrozumieć, jak jednocześnie możesz twierdzić:
>kiedyś obaliłem jakieś Twoje głupie wpisy
No, chyba że Twoim zdaniem Ty zawsze obalasz wpisy innych, wtedy pamiętanie ludzi i ich wypowiedzi rzeczywiście nie jest tak istotne.

I kolejny przykład Twojej "logiki":
>Ty nie jesteś trollem
To sformułowanie odniosłeś do mnie. A półtorej godziny wcześniej pisałeś o mnie tak:
>Ehh, nawet tu muszą pojawić się trolle
Zamiast komentarza:


Zdrowia życzę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Po sposobie dyskusji już sobie Ciebie przypominam. Było tu dwóch takich, którzy dyskutowali w podobny sposób - sztywne myślenie zero-jedynkowe. Jest to okrojona i pozorna logika, ale takie osoby przeważnie myślą, że wiedzą wszystko lepiej - dzięki temu, że ignorują wszystkie inne barwy.

>Coś Ci się ostro pomieszało i zaczynasz sam sobie przeczyć. Jeśli piszesz:
>>ja nawet Ciebie nie pamiętam z dyskusji
>to doprawdy trudno zrozumieć, jak jednocześnie możesz twierdzić:
>>kiedyś obaliłem jakieś Twoje głupie wpisy
>No, chyba że Twoim zdaniem Ty zawsze obalasz wpisy innych, wtedy pamiętanie ludzi i ich wypowiedzi rzeczywiście nie jest tak istotne.

Gdzie Ty tu widzisz sprzeczność? Logika jest prosta - widzę wpis, który uznaję za trolling, więc skoro ktoś pisze coś takiego, to najprawdopodobniej kiedyś miałem rację dyskutując z nim i nawet tego nie pamiętam, ale on trzyma urazę. Gdybym nie miał racji, to urazy by nie było. Wraz z Tobą przybył inny użytkownik, którego wpis musiałem skasować ze względu na nadmierne chamstwo, więc Ciebie potraktowałem jak taki sam przypadek co on.

>I kolejny przykład Twojej "logiki":
>>Ty nie jesteś trollem
>To sformułowanie odniosłeś do mnie. A półtorej godziny wcześniej pisałeś o mnie tak:
>>Ehh, nawet tu muszą pojawić się trolle

Później jednak uznałem, że to nie jest trolling, bo nie przyszedłeś tu celowo żeby rozwalać tematy, tylko po prostu jesteś realnie przekonany, że Cię skrzywdziłem mając rację (przepraszam mocno). Termin "troll" był więc przeze mnie wystawiony pochopnie. Dla Ciebie nielogiczne jest to, że ktoś zmienia zdanie dotyczące określenia kogoś jakimś terminem? Pojawiła się Twoja nowa wypowiedź i wtedy przyszło mi do głowy, że nazwanie Cię trollem było błędem - to co, Twoim zdaniem to nielogiczne i sobie przeczę?

>Zamiast komentarza:
>
>Zdrowia życzę.

Zdrówko
17-11-2015 01:37 
 Ocena 4 na 4
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>>kiedyś obaliłem jakieś Twoje głupie wpisy
>>No, chyba że Twoim zdaniem Ty zawsze obalasz wpisy innych, wtedy pamiętanie ludzi i ich wypowiedzi rzeczywiście nie jest tak istotne.
>skoro ktoś pisze coś takiego, to najprawdopodobniej kiedyś miałem rację dyskutując z nim
Ale odjazd! Jak widać, to, co zapodałem ze sporą dawką ironii, okazało się prawdziwe.

>... on trzyma urazę. Gdybym nie miał racji, to urazy by nie było.
Przestań szafować kategorycznymi stwierdzeniami o tym, co myślą lub czują inni, bo tylko się w ten sposób ośmieszasz.

> Później jednak uznałem, że to nie jest trolling, bo nie przyszedłeś tu celowo żeby rozwalać tematy, tylko po prostu jesteś realnie przekonany, że Cię skrzywdziłem mając rację
Uwaga jak wyżej.
A poza tym po tej wypowiedzi doskonale widać, jak absurdalne masz wyobrażenia o tym, dlaczego ludzie kwestionują to, co tu wypisujesz. Twoim zdaniem robią to albo dlatego, że są trollami, albo dlatego, że żywią do Ciebie urazę.
Tymczasem smutna dla Ciebie prawda jest taka, że na przykład ja (a tylko o sobie mogę się tu wypowiadać) pozwoliłem sobie na małą drwinę względem Ciebie, bo drażni mnie niedorzeczność i obsesyjność Twoich wpisów, w szczególności skumulowana w tekście otwierającym ten wątek. Dlaczego krytykują Cię inni, nie wiem, coś mi jednak mówi, że zapewne nie z powodów, które roją się w Twojej nieszczęsnej głowie.
Odpowiedź możesz sobie darować, nie zamierzam bowiem kontynuować tej dyskusji.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ale odjazd! Jak widać, to, co zapodałem ze sporą dawką ironii, okazało się prawdziwe.

Sięgnąłem do tamtej rozmowy... powtarzasz dokładnie ten sam schemat co wtedy Kiedy udowodniłem, że piszesz bzdury, to udajesz, że masz ubaw i próbujesz maskować w ten sposób dysonans poznawczy. Czyli miałem rację.

No bo tak na chłopski rozum, to po co byś się kompromitował w ten sposób i atakował mnie gdybyś nie miał urazy po tym jak wydawało Ci się, że wytykasz mi jakąś sprzeczność, a tymczasem ja to zrobiłem? Możesz sobie tylko napisać racjonalizację, taką jak kilka postów wcześniej, ale i tak sam siebie nie oszukasz.

>>... on trzyma urazę. Gdybym nie miał racji, to urazy by nie było.
>Przestań szafować kategorycznymi stwierdzeniami o tym, co myślą lub czują inni, bo tylko się w ten sposób ośmieszasz.

Czyli jednak trollujesz? W zasadzie w tym momencie robisz to o czym napisałem w pierwszym poście, dając przykład zachowania, o którym pisałem.

>> Później jednak uznałem, że to nie jest trolling, bo nie przyszedłeś tu celowo żeby rozwalać tematy, tylko po prostu jesteś realnie przekonany, że Cię skrzywdziłem mając rację
>Uwaga jak wyżej.

Odpowiedź jak wyżej.

>A poza tym po tej wypowiedzi doskonale widać, jak absurdalne masz wyobrażenia o tym, dlaczego ludzie kwestionują to, co tu wypisujesz. Twoim zdaniem robią to albo dlatego, że są trollami, albo dlatego, że żywią do Ciebie urazę.

>Przestań szafować kategorycznymi stwierdzeniami o tym, co myślą lub czują inni, bo tylko się w ten sposób ośmieszasz.

Szach i mat!

Nie pisałem nigdzie o kwestionowaniu tego o czym piszę. Jeśli tak Twoim zdaniem pisałem to wskaż mi gdzie.

A trollują lub żywią urazę ludzie, którzy zachowują się tak jak Ty teraz. Bo niby po co chciałeś mi pocisnąć bez podania racjonalnego argumentu?

>Tymczasem smutna dla Ciebie prawda jest taka, że na przykład ja (a tylko o sobie mogę się tu wypowiadać) pozwoliłem sobie na małą drwinę względem Ciebie, bo drażni mnie niedorzeczność i obsesyjność Twoich wpisów, w szczególności skumulowana w tekście otwierającym ten wątek. Dlaczego krytykują Cię inni, nie wiem, coś mi jednak mówi, że zapewne nie z powodów, które roją się w Twojej nieszczęsnej głowie.

Co konkretnie jest niedorzeczne i obsesyjne? Może to, że się przyczepiłeś, a wyszło, że bez racji? Nie krytykują mnie żadni "inni", a przynajmniej nie o to tu chodzi. Założyłem temat o debilach w śmietniku. Kto mógł się tym poczuć urażony? Tylko ten kto myślał, że piszę o nim, a ten wątek nie był zakładany z myślą o kimś konkretnym. Po prostu denerwują mnie pewne powszechne mechanizmy.

>Odpowiedź możesz sobie darować, nie zamierzam bowiem kontynuować tej dyskusji.
>

Odbieram to jako komunikat: "On mi teraz odpowie i nie mam szans, więc na wszelki wypadek wycofam się z tej dyskusji".

Tak jak wtedy chciałeś ośmieszyć mnie, a ośmieszyłeś się sam.
17-11-2015 06:30 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Śmieszy mnie też to, że jest na forum człowiek, który pojawia się w takiej sytuacji jak ta i okazuje się, że nadal trzyma urazę o dyskusję sprzed x czasu, wypominając mi nieistotną pomyłkę, podczas gdy on sam w tamtej dyskusji... cóż fakt pisania o mnie takich rzeczy pokazuje mi, że miałem rację

Nie nieistotną pomyłkę a poważny zarzut. Zarzuciłeś mi kłamstwo. I w żaden sposób nie udowodniłeś zarzutu

Co do Twojej nieistotnej pomyłki, to jest zabawna w kontekście Twojego przekonania o własnej umiejętności wnioskowania, ale niestety wolałeś posłużyć się argumentem... usunięcia mojego wpisu

Gratulacje! Cenzura udowadnia że miałeś rację
Kwiecistość Twoich dalszych odpowiedzi sobie daruję
Pozdrawiam
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nieistotną pomyłkę dotyczącą miejsca zamieszkania. Przypominanie tego teraz jest wynikiem kompleksów. Uderz w stół, a nożyce się odezwą

Tamten wpis usunąłem, bo był zbyt chamskim atakiem personalnym, który nie zawierał argumentów. Znów niepotrzebnie zaczynasz pyskówkę, a argumentów jak nie miałeś tak nie masz.
17-11-2015 07:19 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Zarzutu kłamstwa nadal nie udowodniłeś
17-11-2015 07:23 
 Ocena-1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zarzutu kłamstwa nadal nie udowodniłeś

Którego? Ta dyskusja była tak dawno, że już nie pamiętam co sobie uroiłeś.
16-11-2015 17:05 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Ech ty heretyku, heteryku i w dodatku trollu!
16-11-2015 17:55 
 Ocena 1 na 1
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Ech ty heretyku, heteryku i w dodatku trollu!
Okrzyknięty heretykiem i heterykiem tak się zastanawiam, czy w ogóle jest możliwe, że człowiek będzie pisał przez dłuższy czas na forum i nie zostanie przy tym nazwany trollem.
Tak czy inaczej - witam Cię w klubie, a tu masz wejściówkę:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,685113#w685143
16-11-2015 18:05 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Tak czy inaczej - witam Cię w klubie, a tu masz wejściówkę:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,685113#w685143
A tak, wiem i czuję się zaszczycona tak doborowym towarzystwem.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Martwi mnie też to, że w dzisiejszych czasach byle debil, albo oszust może wydać sobie książkę, takich książek powstaje wiele i potem ktoś w dyskusji wyjeżdża z informacją, że ta osoba jest oczytana, bo przeczytała tysiąc książek - 999 bezwartościowych
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
"najpierw człowiek stara się być mądrzejszy od innych, a potem wkurza się, że wokół sami debile"
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mam z tym problem od dzieciństwa, więc to nie kwestia starań, a sposobu filtrowania informacji przez mózg. Wydaje mi się, że większość ludzi nie potrafi myśleć na zasadzie przyczyna - skutek, ale podejrzewam, że da się ich jakoś tego nauczyć.
15-11-2015 20:42 
 Ocena 6 na 6
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Mam z tym problem od dzieciństwa, więc to nie kwestia starań, a sposobu filtrowania informacji przez mózg.

Nie może być! Od dzieciństwa byłeś mądrzejszy niż reszta i otaczali cię sami debile? No no.

>Wydaje mi się, że większość ludzi nie potrafi myśleć na zasadzie przyczyna - skutek, ale podejrzewam, że da się ich jakoś tego nauczyć.

wydaje mi się to chyba najodpowiedniesze wyrażenie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie, że sami debile, ale już był ten mechanizm w przypadku religii. Podobnym absurdem było uznanie przekleństw za złe i nadużywanie przepisów przez nauczycieli, a deprecjonowanie praw ucznia.

Dopiero później zobaczyłem, że ten mechanizm występuje u większości ludzi, a przełomowym momentem było wykrycie tego u siebie samego. Po rozmowach z ludźmi widzę, że większość nie przeszła przez ten etap.
Episode_2 (3284 punktów)
>- zarzucanie, że skoro kategorycznie obalam bzdury, to jestem agresywny, obrażam itd - szczególnie
>kiedy rozmówca ewidentnie jest chory psychicznie, a ja przecież muszę go o tym poinformować w
>dyskusji, bo jest to wtedy mój argument (nie da się dyskutować z kimś psychicznym w oderwaniu od tej
>psychiczności).

Muszę Cię zmartwić. Taki argument rzadko spotyka się ze zrozumieniem. Zobacz np. tu:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,679343#w684770
www.racjonalista.pl/forum.php/s,679343#w684928
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale tam nie ma żadnego argumentu, jest tylko zaszufladkowanie będące absurdem. W ogóle wypowiedzi tego użytkownika w tym temacie to absurd i wynika raczej z niezrozumienia tematu

Raczej napisanie w tym przypadku o schizofrenii i nie napisanie dlaczego ta osoba tak uważa, to coś co wpisuje się w tytułowy wątek
15-11-2015 23:14 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Ale tam nie ma żadnego argumentu,
Jest.

Cytat:
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czyli nie ma. To tylko puste oskarżenie, ale nie ma żadnej wymienionej analogii.

Myślałem, że czepiasz się słówek, a teraz już Cię zupełnie nie rozumiem

To był bezsensowny atak personalny, który wynika z niezrozumienia tematu. Chodzi o to, że ów użytkownik wyznaje empiryczny personalizm, a fakty są takie: www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/KogP/10-wola.htm

Nauka, nie schizofrenia - zarzut był bezpodstawny, absurdalny i świadczył o niewiedzy tego kto go zarzucił.

Ważna jest argumentacja, np prof Pająk twierdzi, że w chmurach znajduje się UFO, na co nie ma dowodów, ani logicznych przesłanek poza swoim urojeniem. To jest jeden objaw pasujący, a może ich być przecież więcej i wtedy są dowody na to, że czyjaś treść myślowa jest zaburzeniem.
16-11-2015 01:33 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Czyli nie ma. To tylko puste oskarżenie, ale nie ma żadnej wymienionej analogii.
>Myślałem, że czepiasz się słówek, a teraz już Cię zupełnie nie rozumiem
Też Cię nie rozumiem.
Jak Ty komuś zarzucisz chorobę psychiczną, to to jest argument, a jak ktoś Tobie, to nie jest argument?

>zarzut był bezpodstawny, absurdalny i świadczył o niewiedzy tego kto go zarzucił
Ja Cię nie chcę martwić wcale, ale Pokorny Człowiek kiedyś pisał, że studiował psychologię...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Też Cię nie rozumiem.
>Jak Ty komuś zarzucisz chorobę psychiczną, to to jest argument, a jak ktoś Tobie, to nie jest argument?

Jeśli zarzucę chorobę psychiczną i to uzasadnię, to jest argument, a jeśli tylko tak napiszę i nie uzasadnię, to będzie znaczyło, że jestem debilem, albo atakuję personalnie.

>Ja Cię nie chcę martwić wcale, ale Pokorny Człowiek kiedyś pisał, że studiował psychologię...

No to chyba tym gorzej świadczy to o nim jako o psychologu niż człowieku
16-11-2015 02:09 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Jeśli zarzucę chorobę psychiczną i to uzasadnię, to jest argument, a jeśli tylko tak napiszę i nie uzasadnię, to będzie znaczyło, że jestem debilem, albo atakuję personalnie.
Ale tam było uzasadnienie...
Cytat:
Bez reprezentacji siebie nie byłbyś w stanie normalnie funkcjonować ,ludzie chorzy psychicznie mają zaburzoną reprezentację siebie,ty również uważając ją za iluzję kategoryzujesz się sam jako chory psychicznie .
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ups, umknął mi ten bełkot. Pewnie dlatego, że odnosi się do nadinterpretacji moich słów, a to już iluzja w głowie pana Pokornego.

Wynika to zapewne z niezrozumienia słowa iluzja.

Wg wiki:
"Złudzenie (iluzja) - zniekształcona interpretacja istniejących bodźców zewnętrznych; występują one również u ludzi zdrowych i nie jest objawem psychopatologicznym. W przypadku ludzi zdrowych, osoba doświadczająca złudzenia jest w stanie skorygować je z rzeczywistością (np. widząc z daleka jakiegoś człowieka, który wydaje jej się być osobą, która wyjechała z miasta rozumie, że nie może to być ta osoba - w przypadku psychopatologii wiedza o tym, że dana osoba nie może znajdować się w tym miejscu nie wystarcza).

Przykładem złudzenia jest interpretowanie ubrania położonego na krześle w ciemnym pomieszczeniu jako człowieka, itp. Główną przyczyną iluzji jest pobudzenie emocjonalne oraz niedostateczna uwaga.

Poszczególne złudzenia są zwykle podobnie postrzegane przez większość ludzi[1]. Mogą one dotyczyć każdego ze zmysłów, jednak złudzenia wzrokowe są najlepiej poznane i zrozumiane. Popularność złudzeń wzrokowych wynika z faktu, że wzrok dominuje nad innymi zmysłami. Jako przykład można podać brzuchomówcę, poruszającego ustami lalki - tak długo jak publiczność będzie widziała poruszające się usta lalki, będzie przekonana, że to lalka wypowiada słowa[2]. Złudzenia możemy podzielić ze względu na rodzaj zmysłu na: wzrokowe, słuchowe, dotykowe, smakowe i węchowe.

Złudzenia należy odróżnić od halucynacji, które powstają bez udziału bodźców zewnętrznych."

Wg sjp:
"1. złudzenie; wrażenie, że się widzi coś, czego w istocie nie ma;
2. wywoływanie omamów wzrokowych lub odbieranie błędnych bodźców wzrokowych, niewłaściwa interpretacja widzianego zjawiska;
3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości"

Raczej gorzej jest z ludźmi, którym wydaje się, że "reprezentacja ja", to "prawdziwe ja", a reprezentacja przekonań, to prawda, reprezentacja świata to świat, a odczucia tej osoby, to odczucia ludzi jako takich w ogóle. W przypadku braku "reprezentacji ja" nie może być mowy o iluzji, czyli objawem choroby psychicznej jest brak odczuwania tej iluzji w ogóle, lub odczuwanie jej jako ostatecznej prawdy.

Dla człowieka świadomego to po prostu iluzja.
20-11-2015 19:50 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Ups, umknął mi ten bełkot. Pewnie dlatego, że odnosi się do nadinterpretacji moich słów, a to już iluzja w głowie pana Pokornego.

Chodzi o to, że jeśli nie jesteś psychiatrą, to Twoja diagnoza może być równie wartościowa jak to, co podlinkowałem.
A może nawet mniej
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem diagnozy psychiatrów są równie wartościowe jak moje. Dopasowuje się to po pewnym kluczu i tzw. "nosie", bo wizyta u psychiatry jest powierzchowna. Są oczywiste przypadki gdzie widać od razu o co kaman i wtedy można podać argumenty w postaci konkretnych podpunktów, np

- przecenianie swojej wartości (kryterium)
"I wszedłem do klubu, od razu wszyscy się na mnie patrzyli i myśleli "o ja cie, też chce być tak zajebisty"" (wypowiedź świadcząca o dopasowaniu do kryterium)

- brak empatii
"Nie rozumiem jak można mieć psa w domu, niech sierściuch siedzi na metrowym łańcuchu i szczeka jak jest burza".

I tak samo z innymi kryteriami.

Są też przypadki gdzie trzeba się tego doszukać między zawoalowanymi twierdzeniami. Wtedy należy przedstawić w wypowiedzi konkrety (dane), postawić tezę i uzasadnienie dotyczące powiązań przyczynowo skutkowych. Warto też wytykać ludziom błędy tłumacząc w czym się pomylili i pisząc poprawną wersję. Wtedy dyskusja schodzi na odpowiedni tor i wtedy unikamy takich użytkowników jak szarley, który woli zrobić wszystko żeby tylko rozmowa nie dotyczyła konkretów. Taki trolling polegający na czepianiu się słówek, przekręcaniu, stawianiu tez z pytajnikiem (domyśl się co mam na myśli) jak kobieta. I zadam pytanie "co?", a w odpowiedzi usłyszę "wszystko" kiedy będę mówił o argumencie niskich podatków to on strolluje wypowiedź nie odpowiadając na pytanie (lub odpowiadając półsłówkami) i zmieni temat np na plan zagospodarowania przestrzennego, albo będzie się odwoływał do dogmatów, w które wierzy. W rzeczywistości jednak merytorycznie nie ma nic konkretnego do napisania i jeszcze pamięta po takim czasie szczegóły dyskusji. Najbardziej te, które dotyczą jego samego i są nieistotne dla dyskusji. No i na koniec jeszcze myśli, że "wygrał", bo traktuje rozmowę jako rywalizację. Ja podchodzę do dyskusji jak do czegoś ważnego - warto wymienić się argumentami, bo tylko wtedy można modyfikować swój światopogląd. Ludzie zamykają się w swoich poglądach, jakby było czego bronić i przez to tworzą się potem grupy wyznawców jakichś idei. Memy walczą o dominację.
21-11-2015 23:13 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
Odpowiem na oba posty razem.
Uważam, że za bardzo szafujesz pojęciem choroby psychicznej, jak i nazwami chorób. To są terminy medyczne.
Przykładowo - jeśli ktoś nie przebiegnie kilometra to ma słabą kondycję, ale niekoniecznie jest chory albo niepełnosprawny. Nie można nazywać chorym każdego, komu coś tam dolega albo ma jakąś "przypadłość". Są normy.
Takich osób, jak Adam jest pełno. Jakby tak każdego leczyć...

Ale zakładając, że masz rację:
Pisałeś, że nie chorujesz psychicznie. Co to według Ciebie oznacza?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Odpowiem na oba posty razem.
>Uważam, że za bardzo szafujesz pojęciem choroby psychicznej, jak i nazwami chorób. To są terminy medyczne.
>Przykładowo - jeśli ktoś nie przebiegnie kilometra to ma słabą kondycję, ale niekoniecznie jest chory albo niepełnosprawny. Nie można nazywać chorym każdego, komu coś tam dolega albo ma jakąś "przypadłość". Są normy.

Rzeczy w tym, że można nazwać, a normy są po to żeby się do czegoś odnieść (do jakiejś średniej), ale nie jest to obiektywny wyznacznik.

Szafuję nazwami chorób, bo to fikcyjne etykietki stworzone na potrzeby opisania realnych zjawisk. Psychologia/psychiatria to najbardziej subiektywistyczna dziedzina nauki.

>Takich osób, jak Adam jest pełno. Jakby tak każdego leczyć...

Myślę, że powinno się ich leczyć, ale technicznie nie da się tego załatwić bez radykalnego ograniczania wolności, więc jestem przeciw. Tylko, że tu właśnie przydałyby się metody rozmowy z takimi ludźmi, żeby dostali takie argumenty, że nie da się wymyślić wymówki.

>Ale zakładając, że masz rację:
>Pisałeś, że nie chorujesz psychicznie. Co to według Ciebie oznacza?
>

W zasadzie nic nie oznacza. To ktoś zarzucający mi coś musiałby to udowodnić.
23-11-2015 02:01 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Rzeczy w tym, że można nazwać,
Oczywiście, że można, tylko żeby obaj rozmówcy rozumieli te słowa tak samo. W przeciwnym razie dojdzie do nieporozumień i kłótni.

> Tylko, że tu właśnie przydałyby się metody rozmowy z takimi ludźmi, żeby dostali takie argumenty, że nie da się wymyślić wymówki.
Nie sądzę, żeby był jakiś argument, który trafia do wszystkich.
Może pokaż mu encyklopedię zdrowia z opisem jego przypadku?

>>Pisałeś, że nie chorujesz psychicznie. Co to według Ciebie oznacza?
>W zasadzie nic nie oznacza. To ktoś zarzucający mi coś musiałby to udowodnić.
Sam sobie udowodnij. Przeczytaj o wszystkich chorobach psychicznych, może parę się znajdzie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście, że można, tylko żeby obaj rozmówcy rozumieli te słowa tak samo. W przeciwnym razie dojdzie do nieporozumień i kłótni.

Kryteria są jasne i to one stanowią o zaliczaniu konkretnych przypadków do poszczególnych chorób. Tak naprawdę to po prostu chodzi o pogrupowanie pewnych cech w abstrakcyjne obiekty zwane chorobą. Osoby chore myślą w dany sposób, co może być widać po ich wypowiedziach. Można wtedy porównać wypowiedzi do klasyfikacji chorób psychicznych (one i tak tylko do tego służą, bo np taki psychiatra widzi kogoś zaburzonego i dopasowuje leczenie do objawów, a nie do wymyślonej jednostki chorobowej).

To, że ktoś wypowiada się jak chory psychicznie jeszcze nie oznacza, że taki jest naprawdę, ale to pewien sygnał ostrzegawczy. Oczywiście jeśli stoją za tym argumenty, a nie tylko stwierdzenie "bo tak".

>Nie sądzę, żeby był jakiś argument, który trafia do wszystkich.
>Może pokaż mu encyklopedię zdrowia z opisem jego przypadku?

I właśnie na tym etapie zaczyna się najlepsze. Samo sięgnięcie po encyklopedię będzie oznaczało, że chcę go obrazić i że tamci, którzy są w spisku pewnie mnie przekabacili

>Sam sobie udowodnij. Przeczytaj o wszystkich chorobach psychicznych, może parę się znajdzie.
>

Czytałem, dopasowywałem, ale się nic nie znalazło
Episode_2 (3284 punktów)
>To, że ktoś wypowiada się jak chory psychicznie jeszcze nie oznacza, że taki jest naprawdę,
To w końcu te kryteria są jasne czy nie są?

>I właśnie na tym etapie zaczyna się najlepsze. Samo sięgnięcie po encyklopedię będzie oznaczało, że chcę go obrazić i że tamci, którzy są w spisku pewnie mnie przekabacili
Może z ciekawości przeczyta, jak nikt nie będzie widział. Przecież chyba nie powie, że autor encyklopedii też jest w spisku?

>nic nie znalazło
Nic nie było o ludziach, którzy ucieszyliby się, gdyby mieli wkrótce umrzeć?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To w końcu te kryteria są jasne czy nie są?

Kryteria dopasowania kogoś do danej choroby są jasne, a samo określenie granicy między realną chorobą, a jej brakiem to już kwestia niejasna z racji swojej natury. Sam termin "choroba" to przecież tylko skrót myślowy.

>Może z ciekawości przeczyta, jak nikt nie będzie widział. Przecież chyba nie powie, że autor encyklopedii też jest w spisku?

Ale może powiedzieć, że jego przypadek nie pasuje, bo taka osoba nie wie, że jej urojenia nie są prawdą i nie da się tego wytłumaczyć. Z drugiej strony jeśli zarzucamy komuś urojenia, a ten ktoś jest zdrowy, to też będzie zaprzeczał i może komuś podpasować do kryteriów.

>Nic nie było o ludziach, którzy ucieszyliby się, gdyby mieli wkrótce umrzeć?

Nic, a nic
25-11-2015 23:07 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Kryteria dopasowania kogoś do danej choroby są jasne, a samo określenie granicy między realną chorobą, a jej brakiem to już kwestia niejasna z racji swojej natury.
Zgadza się, dlatego mówię, że za bardzo szafujesz pojęciem 'choroba'.
Podczas, gdy większość ludzi traktuje to jako argument ad personam.
Coś w rodzaju 'nie masz racji bo jesteś popierdolony'.
Automatyczny cenzor się zepsuł
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Chodzi mi o argument "treść twoich twierdzeń pokrywa się z zaburzeniami psychicznymi F ileś i dowodem na to jest to i to". Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś ma zaburzenia poznawcze, to brakuje mu odpowiedniego punktu widzenia, który zakłada, że dany błąd jest błędem. Takie błędy mają szansę się utrzymać tylko jeśli świadomość myśli, że to prawda. Niestety ludzie mają jednak bardzo silne mechanizmy służące do ucieczki od prawdy, a w wielu przypadkach poznanie prawdy na jakiś temat odbiera radość z życia, podczas gdy bycie w iluzji ją daje.
26-11-2015 01:03 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Chodzi mi o argument "treść twoich twierdzeń pokrywa się z zaburzeniami psychicznymi F ileś i dowodem na to jest to i to".
Wiem, że o to Ci chodzi
Nawet pisałem to przed chwilą, tylko innymi słowami.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Przykład sam się znalazł: www.racjonalista.pl/forum.php/s,679343#w687766

Nie trzeba było długo czekać. Nie zgadzasz się z tym co napisałem w tym przypadku?
16-11-2015 08:08 
 Ocena 4 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli zarzucę chorobę psychiczną i to uzasadnię, to jest argument, a jeśli tylko tak napiszę i nie uzasadnię, to będzie znaczyło, że jestem debilem, albo atakuję personalnie.

Lekarz psychiatra aby zdiagnozować chorobę psychiczną musi zastosować odpowiednie dla swej specjalności metody diagnostyczne jak np wywiad, badanie, obserwacja pacjenta. Czasem ta obserwacja musi trwać wiele dni w warunkach szpitalnych.
Ty zaś twierdzisz, że potrafisz rozpoznać u kogoś chorobę psychiczną tylko na podstawie wypowiedzi na forum.
No no szacun doktorku.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie do końca jest tak jak piszesz. Nie znałaś nigdy nikogo chorego? Owszem, w większości przypadków jest tak jak piszesz, ale nieraz wystarczy jedna rozmowa, w której ktoś zdoła przekazać o sobie większość ważnych informacji - diagnoza nie będzie dokładna, ale można stwierdzić wiele rzeczy. Myślałem, że to dla większości oczywiste, ale skoro nie, to podam przykład:
www.youtube.com/watch?v=HqamPZ47Jds

Następnie bierze się chorobę, do której pasuje większość objawów z treści myślowej tego człowieka. Dlaczego ma takie poglądy, jak je argumentuje?

Chodzi generalnie o to, że człowiek normalny uzasadnia swoje wypowiedzi wg wspólnych dla ludzi metod retorycznych. Chodzi głównie o ciągłość przyczynową, definicję tego co się chce przedstawić. Do tego dochodzi podejście do własnej osoby (brak dystansu, projekcja i inne mechanizmy).

Nie choruję psychicznie, ale mam pewną przypadłość i bardziej błyskotliwe osoby już to dostrzegały. Powinienem im odpisywać, że przez internet się nie diagnozuje?
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Owszem, w większości przypadków jest tak jak piszesz, ale nieraz wystarczy jedna rozmowa, w której ktoś zdoła przekazać o sobie większość ważnych informacji - diagnoza nie będzie dokładna, ale można stwierdzić wiele rzeczy.

Ależ oczywiście. Z twoich wypowiedzi tylko w tym wątku wyraźnie wydzierają cechy megalomanii pl.wikipedia.org/wiki/Megalomania, jednak uważam, że należy zachować daleko posuniętą ostrożność i dystans w przypisywaniu choroby lub niedorozwoju umysłowego komuś, kogo się zupełnie nie zna. Oceniając kogoś tylko po wpisach na forum można się naprawdę bardzo pomylić.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Właśnie się pomyliłaś i zupełnie nie wiem co uzasadniałoby taką tezę Ale, że wątek jest w śmietniku, to można sobie o tym porozmawiać. Chciałbym kiedyś usłyszeć argument potwierdzający czyjś zarzut na mój temat, a nie tylko "bo tak", co zdarza się dość często, ale to nie o mnie źle świadczy.

Swoją drogą ciekawi mnie fakt powszechności u ludzi takiego poglądu, że jak ktoś kogoś krytykuje, to jest megalomanem. Przecież mogę się uważać za umiarkowanego debila, a osoby, o których piszę za kompletnych idiotów
20-11-2015 20:02 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Nie do końca jest tak jak piszesz. Nie znałaś nigdy nikogo chorego? Owszem, w większości przypadków jest tak jak piszesz, ale nieraz wystarczy jedna rozmowa,

Załóżmy, że rzeczywiście trafisz na kogoś tak chorego, że na pierwszy rzut oka każdy się połapie, że to ktoś chory. I co, chcesz z nim dyskutować i przekonywać, i jeszcze się wkurzać, że nie reaguje normalnie?
Poza tym wydaje mi się, że kogoś takiego nie trzeba informować o chorobie, bo on o tym już raczej wie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jest małżeństwo - Adam i Kasia (imiona zmienione). Adam jest wykształconym człowiekiem, ma pieniądze i... paranoje. Kilka chorób psychicznych w jednym człowieku, który w dodatku radzi sobie w życiu wręcz znakomicie, wzór do naśladowania. Jego główny argument w każdej sprawie to "patrz jakie mam osiągnięcia, a ty co masz?". Adam jest przekonany, że żona go zdradza. Jego argument "żony zdradzają". Na pewno też leci na jego pieniądze i tylko dlatego z nim jest. Jeszcze leci na urodę i jego cechy charakteru, które są wynikiem ciężkiej pracy. Podsumowanie "ona mnie nie kocha, zdradza i jest złą kobietą". W pewnym momencie ktoś mu zaczął grozić. Nie można zanieść dowodów na policję, bo ich nie ma, ale groźby były. Najprawdopodobniej to mafia, bo Adam jest wielkim człowiekiem, który na pewno przyciągnął ich zainteresowanie. Adam ma przyjaciela Łukasza. Łukasz jest zamieszany w spisek z Kasią, bo twierdził, że ona go nie zdradza (tu argument Adama trzyma się kupy, bo mówi "jak możesz udowodnić, że nie zdradza?"). Katarzyna na pewno zapłaciła Łukaszowi z pieniędzy Adama za to żeby jej bronił przed mężem, więc Łukasz nie jest już przyjacielem. Niedługo po tym Łukasz jest także głównym podejrzanym o tamte groźby i współpracę z mafią. Każda próba wytłumaczenia Adamowi, że z jego zachowaniem coś jest nie tak to atak i obrażanie. Adam za to bardzo często osądza, bo w jego mniemaniu każdy mu zagraża. Jednocześnie ten człowiek nadal osiąga sukcesy zawodowe, w większym gronie jest duszą towarzystwa, dużo rozumie, daje ludziom dobre rady dotyczące finansów.

Jestem przekonany, że ten przypadek to choroba psychiczna, ale do Adama to nie trafiało, bo on w swoim mniemaniu jest idealny. Ten przypadek można odnieść do ludzi z internetu, którzy myślą, że mają rację, a tak naprawdę odrzucają a priori twarde argumenty. Tak, chcę dyskutować z takimi ludźmi i chcę żeby ktoś kto coś mi zarzuca umiał to udowodnić.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Do założenia tego wątku zainspirował mnie ten: www.racjonalista.pl/forum.php/s,684945

Przypomniałem sobie siebie jak byłem dzieckiem i wmawiali mi istnienie Boga, ale nie podawali argumentów. Dokładnie w ten sam sposób ludzie głoszą inne rzeczy, a dla bezstronnego obserwatora* sprawa sprowadza się do tego, że mamy różne idee i wybór którejś z nich determinuje wizję świata, która przez to powstaje.

*bezstronny obserwator - abstrakcyjny punkt widzenia, który oznacza czystą kartę w poglądach. Np jako ateista mogę odrzucać istnienie Boga i wynikające z tego rzeczy, ale robię to z punktu widzenia ateisty, więc z pkt widzenia teisty wyznaję tylko inną wiarę - racjonalizm. Przez pryzmat jednej idei można obalać drugą, ale na wyższym poziomie będzie to tylko wymiana zdań na temat swoich poglądów, dlatego oceniając pogląd X najlepiej skrytykować go z poziomu bezstronnego obserwatora. W takiej sytuacji pogląd X musi udowodnić, że jest prawdziwy i dobry.

Sprytnym zabiegiem jest tu porównanie poglądów - X vs Y
Wtedy można znaleźć punkty wspólne, np osoba głosząca X mówi, że udowodniła ten pogląd, ale osoba Y także tak mówi. Po pewnym czasie wyjdą punkty wspólne między rozmówcami i to właśnie do nich obie strony potem się odwołują.
Np idea dobra - osoba głosząca X mówi, że X jest dobre, a Y złe, ale osoba Y stosuje dokładnie to samo.
Projekcja - jedna osoba zarzuca drugiej projekcję, ale ta druga robi to samo.
Racjonalizacja - dla osoby X treści Y to racjonalizacja i odwrotnie.
Nieuznanie argumentu - jeżeli jakiś argument jest niewygodny, to można go po prostu nie uznać. Można to uzasadnić w dowolny zawiły sposób, ale z punktu bezstronnego obserwatora pogląd został uargumentowany. Jeśli ten argument jest absurdalny, to rozmówca go odrzuca i wtedy można mu zarzucić odrzucanie argumentów i powiedzieć, że przecież ta osoba robi to samo, co zarzuca, czyli projektuje.
Głoszenie z ambony, czyli powołanie się na swoje doświadczenie, autorytet, inne sukcesy życiowe, albo jakąś sytuację, do której nie można się odnieść, a która rzekomo ma potwierdzać zdanie głoszone przez tą osobę, np chrześcijanie często powołują się na "objawienia" i "cuda".
Rozszczepienie sytuacji lub obiektu na dwa skrajne przeciwieństwa - albo coś jest dobre, albo złe, albo coś jest prawdą, albo fałszem. Ignorowanie tego, że coś może być częściowo prawdą i częściowo fałszem, mieć dobre i złe strony.
Porównywanie dwóch zbiorów, które składają się z dobrych i złych elementów i uznanie lepszego zbioru za dobry, a gorszego za zły. Następnie wyjęcie dobrego elementu z gorszego zbioru i złego elementu z lepszego zbioru i przedstawienie sytuacji jako - X jest dobre, bo należy do zbioru {X, Y, Z}, czyli dobrego, a A jest złe, bo należy do złego zbioru {A, B, C}, czyli X>A, co wcale nie jest prawdą.
Wyjęcie jednego czynnika i postawienie tezy, że ten czynnik spowodował określony skutek, podczas gdy w rzeczywistości ów czynnik jest nieistotny lub mało istotny, a na ten skutek złożyło się wiele przyczyn. Możliwa jest też odwrotna operacja - zignorowanie realnego mechanizmu przyczynowego i kładzenie nacisku na inne czynniki i wmawianie, że to te czynniki spowodowały dany skutek.
Napisanie, że logika/wiedza/dowody to nie wszystko, kiedy nie da się już podać argumentu w tym obszarze - odwoływanie się do niewiedzy każdego obserwatora, subiektywnej natury postrzegania świata lub sytuacji z przeszłości kiedy stare przekonania zostawały zweryfikowane przez nowe odkrycia.
Zarzucenie bez podania dowodów: manipulacji, głupoty, choroby.
Kiedy ktoś to zarzuca i podaje dowody, zarzucenie obrażania i braku kultury.
"Udowadnianie" absurdalnych tez poprzez wprowadzanie nowych założeń (często jeszcze bardziej absurdalnych).
Wyciąganie ogólnych wniosków na podstawie jednego przypadku
Dopasowywanie faktów pod tezę, tak żeby odrzucić to co nie pasuje
Odwoływanie się do słów niosących dla rozmówcy jakąś wartość, np honor, patriotyzm i ogólnie po prostu stosowanie erystyki opisanej przez Schopenhauera.

Takie pułapki powstają w momencie, w którym jest czyjeś słowo kontra słowo innej osoby. Moja nadzieja polega na tym, że nieprawdą jest jakobyśmy nic nie wiedzieli, więc na szczęście nie musimy wpadać w pułapkę idea X vs idea Y. Tylko jak wytłumaczyć ludziom żeby skupili się na ciągach przyczyna-skutek zamiast na opisach konsekwencji takich ciągów i szufladek, które powstały na ich podstawie?
Brzostowski (7067 punktów)

Muszę Ci z przykrością zakomunikować, iż ja mam podobne problemy, ale nie z teistami, tylko z tymi którzy nazywają siebie racjonalistami (dotyczy to oczywiście wybranych, pojedynczych jednostek). Co więcej, po pewnym czasie orientuję się, iż dyskusja z nimi nie ma sensu i próbuję ignorować, nie dyskutować, itd... Ale nie da się. Sami się pchają.

Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
18-11-2015 22:53 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Zgadzam się. Z resztą wątek nie dotyczy teistów jako takich, choć powołałem się na przykład o Bogu. Nie ma znaczenia czy ktoś jest racjonalistą, teistą, czy jeszcze kimś innym. Chodzi o sposób dyskusji.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365