Racjonalista - Strona głównaDo treści
Świadomość nie jest potrzebna ewolucji

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-10-2015 15:30olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Świadomość nie jest potrzebna ewolucji
0 na 6
Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.

To jest podstawowy błąd myślowy. Kiedy oddzielamy świadomość od ciała, mózgu i mówimy "ja myślę, a myślę, więc jestem" tworzymy nieuzasadniony dualizm - "ja" i "moje" ciało, "mój" mózg. Czyli wychodzi na to, że świadomość ma mózg, ma ciało i można nawet dojść do wniosku, że jest w nim uwięziona. Jest to podejście osób religijnych, mistyków itp i z takiego dualizmu wywodzi się koncepcja duszy (nieuzasadniona koncepcja wynikająca z błędnych założeń). Jest też odwrotne podejście - ciało ewoluuje i w procesie ewolucji powstała świadomość jako funkcja człowieka, funkcja mózgu. I tu jest kolejny błąd wynikający z dualizmu, bo tak naprawdę wszystkie te funkcje, przetrwanie organizmu i przekazanie genów, a nawet logiczne myślenie i samoobserwacja nie wymagają udziału świadomości.

Wyobraźmy sobie zwierzę, które jest sterowane instynktami - bodziec i reakcja. Zwierzę to nie myśli, nie wie, że jest zwierzęciem. Świat wokół niego po prostu się dzieje i ono to odczuwa (świadomość tego doświadcza). Po co tu świadomość skoro są automatyzmy? Dokładnie to samo jest z człowiekiem - mózg mógłby działać jak dobry komputer z funkcją samoobserwacji i autoterapii, ale nie wymaga do tego czynnika świadomości, która odczuwa świat. Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem ubocznym właściwości mózgu. Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Episode_2 (3284 punktów)
>Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem
>ubocznym właściwości mózgu. Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma
>żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.
Masz jakiś problem z tym?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem
>>ubocznym właściwości mózgu. Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma
>>żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.
>Masz jakiś problem z tym?
>

Problem istnieje o tyle, że ewolucja nie wyjaśnia fenomenu świadomości. Nie jest tak jak np z dłońmi lub penisem, których istnienie jest uzasadnione przez naturę.
07-10-2015 19:39 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Problem istnieje o tyle, że ewolucja nie wyjaśnia fenomenu świadomości. Nie jest tak jak np z dłońmi lub penisem, których istnienie jest uzasadnione przez naturę.

Istnieją zabawne, ale całkiem poważne naukowe koncepcje, wedle których ludzki mózg osiągnął tak duże rozmiary, ponieważ był potrzebny łowcom, wydatkującym duże ilości energii w pogoni za zwierzyną na sawannach, jako wielka chłodnica. Jak już się ta kalafiorowata chłodnica w głowie rozrosła, to przypadkowo zdarzały się tam różne interesujące rzeczy. Przypadek do przypadku, i jesteśmy, gdzie jesteśmy.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Poważne?
Jacholek (5699 punktów)
> Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem
>ubocznym właściwości mózgu. Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma
>żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.
Ja osobiście jestem zadowolony z tego pechowego skutku ewolucji. Oczywiście świadomość można traktować jako uboczny skutek ewolucji, ot przypadkowy przerost mózgu który okazał się jednak przydatny z punktu widzenia szans przetrwania i reprodukcji. A z drugiej strony przetrwały organizmy pierwotne jako że prostota też miała swoje zalety w pewnych niszach biologicznych (jak np w głębiach oceanicznych). Z punktu widzenia teorii złożoności świadomość jest jej wyższym, emerdżentnym poziomem uzyskującym formę autonomii. www.peterrussell.com/SCG/EoC.php
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pechowego, ponieważ jeśli weźmiemy pod uwagę całą historię życia na tej planecie, to dojdziemy do smutnych wniosków, że przeważało cierpienie (i chyba nadal przeważa). Cały świat zwierząt to cierpienie i walka, świat ludzi stosunkowo niedawno ewoluował do formy możliwego komfortu, ale i tak powstają nowe zagrożenia, nowe choroby, zagrażające pokojowi ideologie (islam), wielkie korporacje dbające o swój własny interes kosztem ludzi itd. Chcąc czy nie, jesteśmy "więźniami" mechanizmów przyczynowo-skutkowych i materii. Człowiek szczęśliwy zrozumie to, ale się nie przejmie, ale nie każdy ma taką możliwość.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Pechowego, ponieważ jeśli weźmiemy pod uwagę całą historię życia na tej planecie, to dojdziemy do smutnych wniosków, że przeważało cierpienie (i chyba nadal przeważa).

Dobro i zło to iluzje i poza umysłem człowieka nie istnieją. Należy je porzucić jako zwodnicze, choć mogą być przydatne ludziom na wyższym poziomie świadomości do mamienia ludu (zazwyczaj głęboko pogrążonego w ignorancji) i kiełznania jego krnąbrności.

>Cały świat zwierząt to cierpienie i walka, świat ludzi stosunkowo niedawno ewoluował do formy możliwego komfortu, ale i tak powstają nowe zagrożenia, nowe choroby, zagrażające pokojowi ideologie (islam), wielkie korporacje dbające o swój własny interes kosztem ludzi itd.

Jedynym celem ciał wszelkich żywych stworzeń jest ich unicestwienie.
www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,39322

>Chcąc czy nie, jesteśmy "więźniami" mechanizmów przyczynowo-skutkowych i materii. Człowiek szczęśliwy zrozumie to, ale się nie przejmie, ale nie każdy ma taką możliwość.

Kategorie materializmu i związków przyczynowo-skutkowych istnieją tylko w ludzkim umyśle. Są więc iluzjami.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Dobro i zło to iluzje i poza umysłem człowieka nie istnieją. Należy je porzucić jako zwodnicze, choć mogą być przydatne ludziom na wyższym poziomie świadomości do mamienia ludu (zazwyczaj głęboko pogrążonego w ignorancji) i kiełznania jego krnąbrności.

Dobro i zło to intersubiektywny sposób miary mechanizmów, zdarzeń, przedmiotów, uczuć. Przy podejmowaniu decyzji sprawdzam czy coś jest korzystne, czy nie. Korzystne to dobre, a niekorzystne to złe.

Jedyny problem jaki tu powstaje to ograniczenie poznania prawdy, albowiem żeby coś musiało być ocenione, najpierw musi być przez nas znane, dlatego człowiek ma bardzo ograniczone odróżnienie dobra i zła (w porównaniu z absolutnym konstruktem dobra i zła, który nigdy nie zostanie przez nas całościowo poznany, tak jak cała logika, cała materia, cała matematyka).

>Kategorie materializmu i związków przyczynowo-skutkowych istnieją tylko w ludzkim umyśle. Są więc iluzjami.

Ludzki umysł próbuje odzwierciedlić świat zewnętrzny - nie jest to więc iluzja, tylko ograniczone poznanie.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jak ukradnę ci samochód to będzie to dla mnie korzystne, co nie znaczy że dobre.
09-10-2015 20:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jak ukradnę ci samochód to będzie to dla mnie korzystne, co nie znaczy że dobre.

Mhm, tak myślą psychopaci - to jest korzystne, bo patrzą na wycinek czyli korzyść własną. Twoje "dobre" to korzyść Twoja + moralność (nie jesteś psychopatą, więc kradzież nie będzie dla Ciebie korzystna, bo miałbyś wyrzuty sumienia i strach przed złapaniem przez policję). Działając patrzysz na własną korzyść, ale też na interesy innych ludzi i dopiero wtedy oceniasz czy to jest korzystne - wtedy kradzież jest zła, czyli niekorzystna.
10-10-2015 00:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>Jak ukradnę ci samochód to będzie to dla mnie korzystne, co nie znaczy że dobre.
>Mhm, tak myślą psychopaci - to jest korzystne, bo patrzą na wycinek czyli korzyść własną. Twoje "dobre" to korzyść Twoja + moralność (nie jesteś psychopatą, więc kradzież nie będzie dla Ciebie korzystna, bo miałbyś wyrzuty sumienia i strach przed złapaniem przez policję). Działając patrzysz na własną korzyść, ale też na interesy innych ludzi i dopiero wtedy oceniasz czy to jest korzystne - wtedy kradzież jest zła, czyli niekorzystna.

Czyli jak ktoś jest psychopatą, albo ma gwarancję, że nie zostanie złapany, to wtedy faktycznie dobrze, ze ukradł?
10-10-2015 01:33 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dla psychopaty tak, a dla okradzionego nie. Ale już dla dilera samochodów dobrze, bo okradziony musi sobie kupić nowy wóz
09-10-2015 19:44 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Dobro i zło to żadne iluzje. To idee wieczne, które istnieją realnie - nawet gdyby nie było ani jednej istoty czującej w kosmosie, dobro i zło dalej by istniały.
Podobnie jest z pięknem: sonaty Chopina są pięknie nawet wtedy, kiedy na ziemi nie ma już nikogo, kto może je usłyszeć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Dobro i zło to żadne iluzje. To idee wieczne, które istnieją realnie - nawet gdyby nie było ani jednej istoty czującej w kosmosie, dobro i zło dalej by istniały.
>Podobnie jest z pięknem: sonaty Chopina są pięknie nawet wtedy, kiedy na ziemi nie ma już nikogo, kto może je usłyszeć.

No właśnie nie za bardzo. Wartość nadaje człowiek i dla jednego sonaty Chopina są piękne, dla mnie przeciętne i obniżające nastrój. Dla mnie piękny jest trance, a dla jakiegoś kolesia piękne może być disco polo. Jednemu podoba się Zosia z blond włosami i niebieskimi oczami, a komuś innemu podoba się Kasia z brązowymi oczami i czarnymi włosami. Kiedy nikt nie ocenia, nie ma piękna, dobra i zła.

Natomiast mamy pewne wartości intersubiektywne, które są wspólne dla wszystkich ludzi - np zabicie kogoś dla pieniędzy to zło, znęcanie się nad kimś dla przyjemności to zło. Mało tego - dobro i zło zależy od kontekstu, np pomoc potrzebującym jest przeważnie dobra, ale danie żulowi na piwo jest złe, dawanie pieniędzy cygańskim dzieciom jest fatalne, a przyjmowanie imigrantów to już zło absolutne.
09-10-2015 21:11 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Natomiast mamy pewne wartości intersubiektywne, które są wspólne dla wszystkich ludzi
Wszystkich?
>- np zabicie kogoś dla pieniędzy to zło,
Dla zdecydowanej większości - w przybliżeniu przyjmijmy, że dla wszystkich

>znęcanie się nad kimś dla przyjemności to zło.
jw, choć są wyjątki , niektórzy praktykują techniki BDSM

>dawanie pieniędzy cygańskim dzieciom jest fatalne,
Wg wszystkich? To powszechne przekonanie?

>a przyjmowanie imigrantów to już zło absolutne.
Twój kraj przez wieki przyjmował imigrantów. Szkotów, Holendrów, Niemców, Czechów, Żydów, Ormian, Cyganów, Tatarów, Greków, Węgrów, Serbów, Francuzów*... Wszystkie te nacje ubogacały Twój kraj, materialnie i kulturalnie
Twój kraj był magnesem dla niemieckich mieszczan Gdańska, Torunia, Elbląga, którzy przyszli do niego wraz z całą swoją ziemią otwierając mu dostęp do morza i czyniąc gospodarczą potęgą. Był jak magnes dla Ślązaków, którzy poszli do Insurekcji w konsekwencji w jedną noc podwajając gospodarczy potencjał Polski.

Zło absolutne? W oczach wszystkich ludzi?
A może jedynie projekcja - dla mnie złe = dla wszystkich złe?

* Sonaty Chopina mogą być co najwyżej przeciętnie zagrane
09-10-2015 21:32 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Twoja interpretacja mojej wypowiedzi jest całkowicie oderwana od kontekstu. Nie będę odpowiadał na trolling niskich lotów.
09-10-2015 21:48 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Twoja interpretacja mojej wypowiedzi jest całkowicie oderwana od kontekstu. Nie będę odpowiadał na trolling niskich lotów.

Łatwiej nazwać kogoś trollem, niż odpowiedzieć argumentami na argumenta
Życzę zdrowia i dobrego samopoczucia we własnej nieomylności

09-10-2015 22:52 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie było tam argumentów, tylko czepianie się. Szczególnie fragment o imigrantach - tak jakbyś nie wiedział co miałem na myśli.

Koniec off topu.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
I disco polo, i trance, i Chopin, są w jakimś aspekcie piękne. Tylko że nie są piękne w tym samym stopniu. Szaleństwem jest twierdzić, że w sumie dzieła Chopina są obiektywnie rzecz biorąc tak samo piękne jak stukanie łyżeczką o szklankę.
Jeśli piękno jest tylko subiektywne, to równie dobrze można by na uczelniach wykładać teksty disco polo, zamiast sonety Szekspira. I byłoby to tak samo OK.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>I disco polo, i trance, i Chopin, są w jakimś aspekcie piękne. Tylko że nie są piękne w tym samym stopniu. Szaleństwem jest twierdzić, że w sumie dzieła Chopina są obiektywnie rzecz biorąc tak samo piękne jak stukanie łyżeczką o szklankę.
>Jeśli piękno jest tylko subiektywne, to równie dobrze można by na uczelniach wykładać teksty disco polo, zamiast sonety Szekspira. I byłoby to tak samo OK.

Piękno zależy od odbiorcy. Dla kogoś stukanie łyżką o szklankę może być piękne, a Chopin nie. I jak wtedy zmierzysz kto ma rację? Większość? Raczej nie, bo wychodziłoby na to, że kultura masowa jest piękna, a Chopin nie.

Co do uczelni - uczy się kanonu ustalanego przez osoby, które są za to odpowiedzialne. Ma to za zadanie rozwijać intelekt osób, które się tego uczą, więc dzieła Szekspira to robią, a teksty disco polo raczej nie bardzo, bo wszystkie są wtórne i traktują o niczym.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Istnieją poważne koncepcje filozoficzne, wedle których indywidualna ludzka świadomość to czyste złudzenie. Podobnie - teza, że ta indywidualna świadomość stanowi rzeczywisty podmiot działania, również na gruncie niektórych koncepcji filozoficznych jest traktowana jako mrzonka. Zrozumienie tych koncepcji wymaga jednak pewnych ćwiczeń duchowych. Bez tych ćwiczeń fałszywe ego jest zbyt silne, by pozwolić na własną dekonstrukcję nawet na drodze najbardziej abstrakcyjnych spekulacji umysłowych.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
07-10-2015 18:01 
 Ocena 3 na 3
Spring (1174 punktów)
>Istnieją poważne koncepcje filozoficzne, wedle których indywidualna ludzka świadomość to czyste złudzenie.

Czy aby na pewno wypada określać je jako poważne?
07-10-2015 18:33 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Istnieją poważne koncepcje filozoficzne, wedle których indywidualna ludzka świadomość to czyste złudzenie.
>Czy aby na pewno wypada określać je jako poważne?

Podejrzewam, że nazwanie świadomości złudzeniem wynika z jakiegoś niezrozumienia, tak jak np niektórzy rozumieją Nietzschego imputując mu, że nie wyznawał żadnych wartości i łącząc nadczłowieka z hitlerowskim podziałem na nadludzi i podludzi.

To, że świadomość nie jest głównym podmiotem, wokół którego wszystko się kręci to wiem, ale jest to niepraktyczny poziom prawdy. Dla mnie nie jest to do niczego potrzebne, wręcz myślenie o tym jest depresyjne, więc jedynie warto wiedzieć o czymś takim.

Czym są ćwiczenia "duchowe"?
07-10-2015 18:48 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Podejrzewam, że nazwanie świadomości złudzeniem wynika z jakiegoś niezrozumienia, tak jak np niektórzy rozumieją Nietzschego imputując mu, że nie wyznawał żadnych wartości i łącząc nadczłowieka z hitlerowskim podziałem na nadludzi i podludzi.

To nie ma nic do rzeczy. Świadomość jest złudzeniem esencjalnym, w które są przyobleczone liczne formy życia. Wszystko jest zanurzone w tej iluzji. Nie ma więc sensu pytanie "czym jest podmiot, który doznaje iluzji?", ponieważ sens tego pytania również jest czysto iluzoryczny. Człowiek jest istotą, która wręcz potrzebuje iluzji do życia, gdy odrzuca wszelką iluzję - umiera.

>To, że świadomość nie jest głównym podmiotem, wokół którego wszystko się kręci to wiem, ale jest to niepraktyczny poziom prawdy. Dla mnie nie jest to do niczego potrzebne, wręcz myślenie o tym jest depresyjne, więc jedynie warto wiedzieć o czymś takim.

To jest jak najbardziej praktyczny poziom prawdy! Uwierz mi, superkomputery pracujące dla rządów i korporacji na całym świecie nie mają bardziej praktycznych danych.
Myślenie o tym nie jest depresyjne, ale wymaga specjalnych kompetencji duchowych, by fałszywe ego nie porwało tego, kto o tym intensywnie rozmyśla, w otchłań rozpaczy, ale przeciwnie - wyzwoliło w nim potencjał samorealizacji.

>Czym są ćwiczenia "duchowe"?

Są to różne ćwiczenia, mające na celu rozwój najwyższej jaźni. Pozwalają one spojrzeć na proces ewolucyjny z perspektywy, która jest znacznie mniej egocentryczna, a nawet - mniej antropocentryczna. To nie jest żadna szarlataneria. Takim ćwiczeniem może być choćby głębokie kontemplowanie idei "maszyny genowej" Dawkinsa.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
07-10-2015 19:07 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To nie ma nic do rzeczy. Świadomość jest złudzeniem esencjalnym, w które są przyobleczone liczne formy życia. Wszystko jest zanurzone w tej iluzji. Nie ma więc sensu pytanie "czym jest podmiot, który doznaje iluzji?", ponieważ sens tego pytania również jest czysto iluzoryczny. Człowiek jest istotą, która wręcz potrzebuje iluzji do życia, gdy odrzuca wszelką iluzję - umiera.

Nie rozumiem. Akurat żeby mogła istnieć iluzja, to musi istnieć jakiś stan bez iluzji, który jest prawdą. Jeśli istnieje iluzja, to musi istnieć podmiot doznający iluzji. Jest to dla mnie niejasne. Czy mógłbyś to doprecyzować, albo podać nazwę tego nurtu filozoficznego? Chętnie przeczytałbym o tym więcej.

>To jest jak najbardziej praktyczny poziom prawdy! Uwierz mi, superkomputery pracujące dla rządów i korporacji na całym świecie nie mają bardziej praktycznych danych.

Do czego przydaje się to w praktyce?

>Myślenie o tym nie jest depresyjne, ale wymaga specjalnych kompetencji duchowych, by fałszywe ego nie porwało tego, kto o tym intensywnie rozmyśla, w otchłań rozpaczy, ale przeciwnie - wyzwoliło w nim potencjał samorealizacji.

Tzn? Zabrzmiało jak wpis Ducha Prawdy

>Są to różne ćwiczenia, mające na celu rozwój najwyższej jaźni. Pozwalają one spojrzeć na proces ewolucyjny z perspektywy, która jest znacznie mniej egocentryczna, a nawet - mniej antropocentryczna. To nie jest żadna szarlataneria. Takim ćwiczeniem może być choćby głębokie kontemplowanie idei "maszyny genowej" Dawkinsa.

A co to jest najwyższa jaźń?
Na czym polega głębokie kontemplowanie tej pustej idei? Warto poznawać mechanizmy i fakty od strony, która nie dotyczy ego, ale tylko po to żeby móc to do czegoś wykorzystać. Uświadomienie sobie, że jesteśmy maszynami to nie jest dla mnie nic praktycznego, podobnie jak uświadomienie sobie, że miłość to działanie neuroprzekaźników, a kiedy czuję smak jedzenia w ustach, to tak naprawdę doświadczam iluzji. Warto to wiedzieć żeby uniknąć błędów poznawczych, ale raczej myślenie od tej strony na dłuższą metę faktycznie jest depresyjne.
07-10-2015 19:19 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nie rozumiem. Akurat żeby mogła istnieć iluzja, to musi istnieć jakiś stan bez iluzji, który jest prawdą. Jeśli istnieje iluzja, to musi istnieć podmiot doznający iluzji. Jest to dla mnie niejasne. Czy mógłbyś to doprecyzować, albo podać nazwę tego nurtu filozoficznego? Chętnie przeczytałbym o tym więcej.

Prawda istnieje, ale nigdy nie można jej poznać. To nie jest żadne bałamuctwo. Fizyka zna podobne pojęcia - na przykład horyzont kosmologiczny. W kosmologii prawdę przysłania nam prędkość światła, której żadnym sposobem nie można jak dotąd przekroczyć.

>Do czego przydaje się to w praktyce?

Na przykład do modelowania pewnych procesów społecznych.

>Tzn? Zabrzmiało jak wpis Ducha Prawdy

Na początek zastanów się, dlaczego sam pomyślałeś, że rozmyślanie o pewnych sprawach z pewnej perspektywy może być depresyjne? Bo to Twoje własne słowa. Jakie jest źródło tego smutku w Tobie?

>A co to jest najwyższa jaźń?

To jest stan, na którym ani ja, a ni Ty jeszcze się nie znajdujemy. Zdaniem wielu autorytetów warto jednak do niego dążyć.

>Na czym polega głębokie kontemplowanie tej pustej idei? Warto poznawać mechanizmy i fakty od strony, która nie dotyczy ego, ale tylko po to żeby móc to do czegoś wykorzystać. Uświadomienie sobie, że jesteśmy maszynami to nie jest dla mnie nic praktycznego, podobnie jak uświadomienie sobie, że miłość to działanie neuroprzekaźników, a kiedy czuję smak jedzenia w ustach, to tak naprawdę doświadczam iluzji. Warto to wiedzieć żeby uniknąć błędów poznawczych, ale raczej myślenie od tej strony na dłuższą metę faktycznie jest depresyjne.

Dla wielu było jednak źródłem wręcz ekstatycznych doznań i niewyczerpanym źródłem energii życiowej.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nadal nie wyjaśniłeś moich wątpliwości. Prędkość światła ogranicza prawdę, albo ostateczną prawdą dla świata, w którym się znajdujemy jest to, że nie da się przekroczyć tej prędkości. Faktycznie prawda jest całościowo niepoznawalna, ale nie jest powiedziane, że jest nam potrzebne całościowe poznanie.

Jeśli chodzi o autorytety i doświadczenia innych ludzi to myślę, że najlepiej dzielić je przez 100

Źródłem smutku podczas takich przemyśleń jest wzięcie wycinka, którym są mechanizmy przyczynowe i nieobjęcie go wartościami. Jest to tylko stan przejściowy podczas takich przemyśleń, bo w życiu codziennym większą ważność nad mechanizmami ma to co z nich wynika - nie muszę wiedzieć jak działa komputer żeby pisać ten post.
07-10-2015 19:18 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>To, że świadomość nie jest głównym podmiotem, wokół którego wszystko się kręci to wiem
Wiesz? Mógłbyś jakoś to uzasadnić?
07-10-2015 19:23 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Wiesz? Mógłbyś jakoś to uzasadnić?

Uzasadnianie jest czynnością typową dla umysłu, a więc czysto iluzoryczną. Wola i działanie nie wymagają uzasadnienia, a najlepsze uzasadnienia często nie mają żadnej mocy, by pobudzić wolę i działanie.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
07-10-2015 19:41 
 Ocena 3 na 3
Spring (1174 punktów)
>Uzasadnianie jest czynnością typową dla umysłu, a więc czysto iluzoryczną.
A jak doszedłeś do wniosku, że jest to iluzja, miałeś okazję porównać z czymś co wydawało się ją nie być i byłeś pewien, iż to nie była kolejna iluzja, czy też na zasadzie iluzja nad iluzjami i wszystko iluzja?

> Wola i działanie nie wymagają uzasadnienia
Zdarza się, gdy się jest narzędziem cudzej woli.

> a najlepsze uzasadnienia często nie mają żadnej mocy, by pobudzić wolę i działanie.
Wydaje mi się, że to tylko w przypadku, gdy uzasadnienie nie zostało przyjęte, czy to z powodu nie bycia jednak najlepszym, czy też z braku zdolności zrozumienia owego uzasadnienia.
07-10-2015 19:57 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>A jak doszedłeś do wniosku, że jest to iluzja, miałeś okazję porównać z czymś co wydawało się ją nie być i byłeś pewien, iż to nie była kolejna iluzja, czy też na zasadzie iluzja nad iluzjami i wszystko iluzja?

Najwyższa niepoznawalna prawda ponad iluzjami, poza nią - wszystko iluzją.

>Zdarza się, gdy się jest narzędziem cudzej woli.

Przecież często sami mamy na coś ochotę i robimy to, nie zastanawiając się, dlaczego lub w jakim celu to robimy. Możemy to po fakcie próbować uzasadnić, ale to tylko takie iluzoryczne ogadywanie.

>Wydaje mi się, że to tylko w przypadku, gdy uzasadnienie nie zostało przyjęte, czy to z powodu nie bycia jednak najlepszym, czy też z braku zdolności zrozumienia owego uzasadnienia.

Umysł ma bardzo ograniczone możliwości kierowania wolą i działaniem. Najlepsze argumenty zawodzą, gdy popęd domaga się zaspokojenia.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Najwyższa niepoznawalna prawda ponad iluzjami, poza nią - wszystko iluzją.

Czyli?

>Przecież często sami mamy na coś ochotę i robimy to, nie zastanawiając się, dlaczego lub w jakim celu to robimy. Możemy to po fakcie próbować uzasadnić, ale to tylko takie iluzoryczne ogadywanie.

Mi się nie zdarza - przed podjęciem decyzji przemyśliwuję ją, a kiedy zrobię coś automatycznie, to wyjaśnieniem jest to, że nie przemyślałem i dlatego postąpiłem nielogicznie

>Umysł ma bardzo ograniczone możliwości kierowania wolą i działaniem. Najlepsze argumenty zawodzą, gdy popęd domaga się zaspokojenia.

Gdyby tak było to nie dałoby się wyjść z nałogu, kontrolować swojej seksualności itd.
Spring (1174 punktów)
>Najwyższa niepoznawalna prawda ponad iluzjami, poza nią - wszystko iluzją.
Cokolwiek jest poznawalne?

>Przecież często sami mamy na coś ochotę i robimy to, nie zastanawiając się, dlaczego lub w jakim celu to robimy. Możemy to po fakcie próbować uzasadnić, ale to tylko takie iluzoryczne ogadywanie.

Często tak jest. Jednak ćwicząc można zmienić swoje postępowanie.

> Umysł ma bardzo ograniczone możliwości kierowania wolą i działaniem.
Nikt nie obiecał, że będzie łatwo.

> Najlepsze argumenty zawodzą, gdy popęd domaga się zaspokojenia.
Od czegoś trzeba było zacząć.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Cokolwiek jest poznawalne?

Poznawalna jest idea najwyższej prawdy. W odniesieniu do niej możemy uczyć się coraz lepiej rozpoznawać różne iluzje. W ten sposób dokonuje się na przykład postęp naukowy w naukach przyrodniczych. Dziś naukom świat jawi się przecież zupełnie inaczej niż 50 lat temu. Wiele teorii naukowych o fundamentalnym znaczeniu w ciągu pół wieku upadło albo zmieniło się nie do poznania.

>Często tak jest. Jednak ćwicząc można zmienić swoje postępowanie.

To nie jest niemożliwe, ale rzadsze niż się nam wydaje. Są też osobniki zupełnie niepodatne na oddziaływania wychowawcze.

>Nikt nie obiecał, że będzie łatwo.

Paru by się znalazło, na przykład w polityce. Na umysł osób o słabo rozwiniętej świadomości obietnice działają jak lep na muchy.

>Od czegoś trzeba było zacząć.

Kategoria początku istnieje tylko w umyśle i jest czysto iluzoryczna.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Poznawalna jest idea najwyższej prawdy. W odniesieniu do niej możemy uczyć się coraz lepiej rozpoznawać różne iluzje. W ten sposób dokonuje się na przykład postęp naukowy w naukach przyrodniczych. Dziś naukom świat jawi się przecież zupełnie inaczej niż 50 lat temu. Wiele teorii naukowych o fundamentalnym znaczeniu w ciągu pół wieku upadło albo zmieniło się nie do poznania.

Strasznie nieczytelnie i ogólnikowo piszesz. Idea najwyższej prawdy to konstrukt umysłowy, czyli iluzja. Postęp naukowy dokonuje się na podstawie negowania obecnej wiedzy, tworzenia nowych teorii i sprawdzania ich prawdziwości. Co to jednak ma wspólnego z poznaniem prawdy, skoro wiemy, że nasza obecna wiedza może się całkowicie zmienić, czyli do końca prawdą nie jest? Jednocześnie nie wiemy nic więcej niż możemy się dowiedzieć za pomocą nauki. Mówimy więc o ocenie prawdopodobieństwa, którą jest nauka i możemy to przeciwstawić wierze, która zaburza ocenę prawdopodobieństwa.

>To nie jest niemożliwe, ale rzadsze niż się nam wydaje. Są też osobniki zupełnie niepodatne na oddziaływania wychowawcze.

Co ma kierowanie się logiką do działań wychowawczych? Jeśli mamy na coś ochotę, to przeważnie wiemy dlaczego.

>Paru by się znalazło, na przykład w polityce. Na umysł osób o słabo rozwiniętej świadomości obietnice działają jak lep na muchy.

Zaczęliśmy od woli i działania - każdy sam przed sobą powinien to uzasadnić. Mądrych ludzi można przekonać argumentami, głupich obietnicami, słabych rozkazami itd. Jednak nawet kiedy wstaję z krzesła i idę sobie zaparzyć herbatę, to ma to uzasadnienie, więc nie bardzo rozumiem co chcesz teraz przekazać.

>Kategoria początku istnieje tylko w umyśle i jest czysto iluzoryczna.

Początku czego?
Spring (1174 punktów)
>>Cokolwiek jest poznawalne?
>Poznawalna jest idea najwyższej prawdy. W odniesieniu do niej możemy uczyć się coraz lepiej rozpoznawać różne iluzje. W ten sposób dokonuje się na przykład postęp naukowy w naukach przyrodniczych. Dziś naukom świat jawi się przecież zupełnie inaczej niż 50 lat temu. Wiele teorii naukowych o fundamentalnym znaczeniu w ciągu pół wieku upadło albo zmieniło się nie do poznania.

Zbyt szeroko stosujesz pojęcie iluzji. Gdy ktoś jest świadom braku pełnej wiedzy i się liczy z tym faktem, to nie żyje w iluzji, jak ktoś kto jest święcie przekonany o czymś co nie jest prawdziwe.

> Są też osobniki zupełnie niepodatne na oddziaływania wychowawcze.
Tzw. błędy wychowawcze.

>>Nikt nie obiecał, że będzie łatwo.
>Paru by się znalazło, na przykład w polityce.
A tak, nie niosąc żadnej poważnej odpowiedzialności można paplać dowolne obietnice.

>>Od czegoś trzeba było zacząć.
>Kategoria początku istnieje tylko w umyśle i jest czysto iluzoryczna.
Tu się nie zgadzam.

Jednak w mojej powyższej wypowiedzi "początek" był już czymś, czyli istniał wcześniej.
07-10-2015 23:38 
 Ocena 1 na 1
rogaliczek (669 punktów)
>Umysł ma bardzo ograniczone możliwości kierowania wolą i działaniem. Najlepsze argumenty zawodzą, gdy popęd domaga się zaspokojenia.

Śmiem się nie zgodzić.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Śmiem się nie zgodzić.

Czyli po prostu nie potrafiłeś pohamować swojej śmiałości.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
08-10-2015 14:01 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Skąd wiesz czy nie potrafił? Może nie chciał, bo nie było takiej potrzeby?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Skąd wiesz czy nie potrafił? Może nie chciał, bo nie było takiej potrzeby?

Skoro nie chciał, to nie potrafił, bo nie chciał, a skoro nie było takiej potrzeby, to nie potrafił, bo nie potrzebował.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Potrafił, ale nie chciał. Tak jak ktoś potrafi się bić, ale nie chce bić pierwszego lepszego przechodnia.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Potrafił, ale nie chciał. Tak jak ktoś potrafi się bić, ale nie chce bić pierwszego lepszego przechodnia.

Nie potrafił, bo nie chciał. Gdyby potrafił, to by chciał. Ale coś go powstrzymywało i nie potrafił.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To już jest bełkot
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>To już jest bełkot

Nie potrafiłeś się powstrzymać od takiego komentarza?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mogłem, ale nie chciałem
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Mogłem, ale nie chciałem

Nie chciałeś z jakiejś przyczyny, co skutkowało tym, że nie potrafiłeś.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>sjp.pl/potrafić

Nie zdołałeś, bo nie umiałeś pokonać braku chęci.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Może umiałem, ale nie chciałem? W ogóle nie można mówić tu o pokonywaniu braku chęci, bo może nie było potrzeby jej pokonywać? Skoro jej brak, to raczej nie ma z czym walczyć. Poza tym miałem inną chęć - chęć napisania tego, więc brak chęci do zmiany decyzji na temat napisania tego raczej nie jest kwestią umiejętności

Potrafić to móc, mieć potencjał. Kiedy się coś potrafi to można to zrobić, albo nie. Kiedy się nie potrafi, to nie można tego zrobić (chyba, że przypadkowo).

Jeśli piłkarz biegnie z piłką i ma do wyboru strzał, podanie, albo rajd między obrońcami i wybiera sobie powiedzmy strzał i jest gol, to czy to Twoim zdaniem znaczyło, że ten piłkarz nie potrafił przeprowadzić rajdu, ani podać? Potrafił, ale wybrał inaczej, bo nie da się zademonstrować w tym przypadku 3 umiejętności na raz.

Słowo "potrafić" nie opisuje tego co masz na myśli, bo podejrzewam, że chodzi Ci o to, że skoro ktoś podjął jakąś decyzję to nie mógł podjąć innej, a ta była jakby "zapisana" w mechanizmach przyczynowych lub przypadku (albo jak katolicy bezrefleksyjnie wierzą wolnej woli).
09-10-2015 08:21 
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)
>Umysł ma bardzo ograniczone możliwości kierowania wolą i działaniem. Najlepsze argumenty zawodzą, gdy popęd domaga się zaspokojenia.

-Gdyby tak istotnie było, to podejrzewam, że ciągle byś miał obitą gębę.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>-Gdyby tak istotnie było, to podejrzewam, że ciągle byś miał obitą gębę.

Bo widzisz, poza umysłem jest jeszcze tresura, czyli wychowanie, dzięki któremu możliwe jest wyrobienie w ludziach pewnych przyzwyczajeń i nawyków w zakresie kontroli impulsów i zachowania.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
13-10-2015 11:07 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Żeby móc wychowywać trzeba podać niezbite argumenty. Bez tego tresura rodzi bunt, a stosowana tresura rodzi pustkę, bezsens i lepiej się powiesić niż się tresować w ten sposób. Ja natomiast szukam rozwiązania na całkowitą myślową kontrolę tych impulsów. Ewentualnie jeśli nie da rady, to trzeba wyłączyć prymitywne emocje i uczucia i zostawić czyste, lekkie myśli.
14-10-2015 20:01 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Żeby móc wychowywać trzeba podać niezbite argumenty.

Te niezbite argumenty nazywają się przewaga fizyczna i przemoc. Za ich pomocą rodzice i opiekunowie od małego tresują dziecko w uznawaniu różnych dobrych argumentów.

>Bez tego tresura rodzi bunt, a stosowana tresura rodzi pustkę, bezsens i lepiej się powiesić niż się tresować w ten sposób.

Bunt można wygaszać stosując odpowiednie metody tresury, a pustkę i bezsens zapełniać metodą odwracania uwagi.

>Ja natomiast szukam rozwiązania na całkowitą myślową kontrolę tych impulsów.

Niektórzy jogini podpowiadają pewne rozwiązanie - po prostu należy regularnie zaspokajać wszelkie swoje potrzeby w określony sposób i dbać o rozładowywanie nagromadzonego napięcia. Jeżeli są to impulsy skrajnie nieakceptowane społecznie, takie jak agresja - znaleźć zastępcze formy ich rozładowywania.

>Ewentualnie jeśli nie da rady, to trzeba wyłączyć prymitywne emocje i uczucia i zostawić czyste, lekkie myśli.

To jest niemożliwe. Legendy głoszą, że nawet najwięksi jogini ulegali jakimś pokusom, jeżeli chcieli całkowicie je kontrolować. Tymczasem pokusom trzeba ulegać, zanim urosną do olbrzymich rozmiarów, co sprzyja impulsywnemu im uleganiu w sposób zupełnie niekontrolowany.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
15-10-2015 00:09 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Te niezbite argumenty nazywają się przewaga fizyczna i przemoc. Za ich pomocą rodzice i opiekunowie od małego tresują dziecko w uznawaniu różnych dobrych argumentów.

Źli opiekunowie. Mądrzy uczą dzieci zrozumienia, swobody myślenia i skojarzeń, wolności wyboru i kiedy już dziecko rozumie, to tłumaczą wszystko i pozwalają dziecku mieć inne zdanie, ale tylko pod warunkiem, że je uargumentuje.

>Bunt można wygaszać stosując odpowiednie metody tresury, a pustkę i bezsens zapełniać metodą odwracania uwagi.

A jak to wygląda jeśli chodzi o konkrety? Tzn głównie chodzi mi o te odpowiednie metody i to odwracanie uwagi. Jeszcze o tym nie słyszałem, a chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej.

>Niektórzy jogini podpowiadają pewne rozwiązanie - po prostu należy regularnie zaspokajać wszelkie swoje potrzeby w określony sposób i dbać o rozładowywanie nagromadzonego napięcia.

W wielu przypadkach to bezsens, np w moim przypadku taka metoda doprowadziłaby do katastrofy.

>Jeżeli są to impulsy skrajnie nieakceptowane społecznie, takie jak agresja - znaleźć zastępcze formy ich rozładowywania.

Nie istnieją zastępcze formy. Poza tym akceptacja społeczna nie ma tu najmniejszego znaczenia - chodzi o subiektywne poczucie jednostki poparte argumentami, na to żeby coś zrobić.

>>Ewentualnie jeśli nie da rady, to trzeba wyłączyć prymitywne emocje i uczucia i zostawić czyste, lekkie myśli.
>To jest niemożliwe. Legendy głoszą, że nawet najwięksi jogini ulegali jakimś pokusom, jeżeli chcieli całkowicie je kontrolować. Tymczasem pokusom trzeba ulegać, zanim urosną do olbrzymich rozmiarów, co sprzyja impulsywnemu im uleganiu w sposób zupełnie niekontrolowany.

Nie wiem czym jest sposób niekontrolowany. Ja decyduję świadomie o prawie każdym drobiazgu, nawet jak potem cierpię przez to, że rozsądek wygrał z prymitywnymi emocjami.
16-10-2015 15:02 
 Ocena-2 na 4
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Dobrzy opiekunowie muszą tresować dzieci. Tylko ideologom wydaje się, że na dziecko można wpływać argumentami, a o swobodzie myślenia to dziecko moze zapomnieć.
Zwłaszcza, że tezy wychowawcze typu "nie przeklinaj" są nie do obrony za pomocą argumentacji.
16-10-2015 15:17 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dobrzy opiekunowie muszą tresować dzieci. Tylko ideologom
> wydaje się, że na dziecko można wpływać argumentami, a o
> swobodzie myślenia to dziecko moze zapomnieć

Czytam to i widzę pedagogikę żywcem wyjętą z XIXw.
Jak dziecko nie czuje z Tobą więzi, nie zależy mu żeby się przytulić, żebyś go obronił (bo nie robisz tego nie rozpoznając zagrożeń) żebyś dał odpór różnym "kataklizmom" bo po prostu ich nie czytasz, nie opowiada Ci co było w szkole czy na podwórku, to nawet tresura nie pomoże, ale zaszkodzi zawsze.
Czyściłeś kiedyś łóżko po tym, jak się dziecko w nocy zesikało? Wiesz w jakim stanie ono wtedy jest i czego potrzebuje?

O swobodzie myślenia tak czy inaczej dziecko może zapomnieć gdy stosuje się tresurę, bo dobra więź wyciekła.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-10-2015 22:07 
 0 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Dzisiejsza pedagogika jest niczym w porównaniu do pedagogiki rozumu.
17-10-2015 10:41 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Dzisiejsza pedagogika jest niczym w porównaniu do pedagogiki rozumu.

Każda pedagogika jest pedagogiką rozumu na miarę swoich czasów. Dopiero z perspektywy przeszłej widać jej mankamenty.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-10-2015 12:20 
 0 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Każda pedagogika jest pedagogiką rozumu na miarę swoich czasów. Dopiero z perspektywy przeszłej widać jej mankamenty.

Są na świecie ludzie głupi i naiwni, wierzący w to, że każdy człowiek jest dobry z natury, wobec czego wychowanie musi polegać na nieskrępowanym rozwoju dziecka, bez narzucania mu sztywnych reguł. Nie ma to z rozumem nic wspólnego, niezależnie od czasów.
17-10-2015 14:06 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jacek, masz dzieci?
Z nimi tak to już jest z niewielkimi różnicami, że co najpierw włożysz, to później masz.
Jeśli zakładasz, że dziecko nie jest dobre w 100% i w jakimś zakresie jest złe, chcesz to wyplenić tresurą - właśnie utrwalasz w nim zły wzorzec.
On jak dorośnie, również będzie na ślepo to samo plenił bez względu na konkretne zalety i przywary swojego dziecka (które są inne w dalszych pokoleniach)

Wychowywanie dziecka to również stawianie mu granic by nie krzywdził, ale bezmyślne narzucanie mu reguł które "na sztywno" uważamy za dobre do niczego dobrego nie doprowadzi.

Kwestia, na co patrzysz w wychowywaniu uważniej i z jakich źródeł czerpiesz: bardziej na reguły, bardziej na dziecko, a być może w ogóle nie patrzysz, tylko realizujesz podświadomy program.

Jacku, życzę Ci wszystkiego dobrego w wychowywaniu wg własnego wzorca

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
18-10-2015 12:52 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tresura dziecka gwarantuje patologię. Nieraz taką, z której nie da się już wyjść i to dziecko zawsze będzie nieszczęśliwe.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zwłaszcza, że tezy wychowawcze typu "nie przeklinaj" są nie do obrony za pomocą argumentacji.

Zgadza się i dlatego nie należy uczyć dzieci takich głupot. Należy uczyć takich zasad, które można uargumentować, czyli są słuszne. "Nie przeklinaj" nie jest słuszne i dotyczy jedynie ustalonych reguł społecznych charakterystycznych dla oficjalnych sytuacji. Wtedy mówi się dziecku, że ludzie tak sobie głupio ustalili i nieprzestrzeganie tego jest niekorzystne, ale w domu można sobie przeklinać. Tylko pytanie po co? Raczej przeklinają często ludzie, którym tego zabraniano w dzieciństwie i nie podawano argumentu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>To, że świadomość nie jest głównym podmiotem, wokół którego wszystko się kręci to wiem
>Wiesz? Mógłbyś jakoś to uzasadnić?
>

Mogę się mylić, ale dla mnie to najrozsądniejsza teza.

Jestem sumą przyczyn, na które nie mam wpływu, więc ja (i każdy inny człowiek) nie jestem autonomicznym podmiotem, tylko sumą działań mojego mózgu i organizmu i z tego wynikają skutki, które nie zależą od czynnika świadomości. Inna sprawa, że może nam się wydawać, że świadomie podejmujemy różne decyzje, ale to jest iluzja - mózg podejmuje decyzje na podstawie posiadanych informacji i mechanizmów interpretacji ich i podejmowania na tej podstawie określonych działań. Wpływ na mnie ma społeczeństwo, a ja mam wpływ na społeczeństwo. Uważam, że na potrzeby tych rozważań należy oddzielić świadomość jako istnienie czującej jaźni, od świadomości, która jest treścią myślową i całym doświadczanym światem. W rzeczywistości nie istnieje taki podział, bo dualizm to kolejny twór mózgu. Uważam też, że co ma się stać to się stanie, bo skutki wynikają z przyczyn i nawet jeśli postanowię wykorzystać pewne mechanizmy na swój sposób, to jest to podyktowane jakimś czynnikiem, więc de facto moje decyzje z pkt widzenia absolutnego nie są moimi decyzjami, tylko skutkami przyczyn, które ode mnie nie zależą.
Spring (1174 punktów)
>>>To, że świadomość nie jest głównym podmiotem, wokół którego wszystko się kręci to wiem
>>Wiesz? Mógłbyś jakoś to uzasadnić?
>>
>Mogę się mylić, ale dla mnie to najrozsądniejsza teza.
Czyli dokładniej by było, że przypuszczasz miast wiesz.

>Jestem sumą przyczyn, na które nie mam wpływu, więc ja (i każdy inny człowiek) nie jestem autonomicznym podmiotem, tylko sumą działań mojego mózgu i organizmu i z tego wynikają skutki, które nie zależą od czynnika świadomości. Inna sprawa, że może nam się wydawać, że świadomie podejmujemy różne decyzje, ale to jest iluzja - mózg podejmuje decyzje na podstawie posiadanych informacji i mechanizmów interpretacji ich i podejmowania na tej podstawie określonych działań.

Czyż nie jest to również przykład dualizmu? Przecież mózg jest częścią twego organizmu, czyli ciebie samego.

> Wpływ na mnie ma społeczeństwo, a ja mam wpływ na społeczeństwo.
Jednak nie robisz wszystkiego, czego od ciebie żąda społeczeństwo, tylko wybierasz; i podobnie w drugą stronę.

> Uważam też, że co ma się stać to się stanie, bo skutki wynikają z przyczyn i nawet jeśli postanowię wykorzystać pewne mechanizmy na swój sposób, to jest to podyktowane jakimś czynnikiem, więc de facto moje decyzje z pkt widzenia absolutnego nie są moimi decyzjami, tylko skutkami przyczyn, które ode mnie nie zależą.

Uważasz, że istnieje absolutny punkt widzenia? Uważaj! Stąd jeden krok do Absolutu.

Jest wielka różnica między dokonaniem wyboru a zrezygnowaniem z niego, aktywnie zdobyte doświadczenie jest o wiele większe niż z olania. Z kolei zdobyte doświadczenie przekłada się na wzrost świadomości.
08-10-2015 00:02 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czyli dokładniej by było, że przypuszczasz miast wiesz.

No tak, mój błąd, nieprecyzyjnie się wyraziłem.

>Czyż nie jest to również przykład dualizmu? Przecież mózg jest częścią twego organizmu, czyli ciebie samego.

I tak i nie. Był to eksperyment myślowy mający pokazać, że kiedy podejmuję decyzję, to nie jest to tak naprawdę moja decyzja. Więcej: coś takiego jak podejmowanie decyzji przez podmiot w rzeczywistości jest właśnie iluzją - dzieją się procesy, które odczuwam jako podjęcie decyzji.

Jeszcze jedna ważna kwestia: czy świadomość uczestniczy w podejmowaniu decyzji? Śmiem twierdzić, że jest to niemożliwe - decyzje podejmuje nasz nieuświadomiony aspekt. Świadomość nie ma takich właściwości żeby podejmować decyzje, a przynajmniej nic mi nie wiadomo żeby je miała.

>Jednak nie robisz wszystkiego, czego od ciebie żąda społeczeństwo, tylko wybierasz; i podobnie w drugą stronę.

Bo tak mnie nauczono, tak działa mój mózg, krótko mówiąc: tak jestem uwarunkowany.

>Uważasz, że istnieje absolutny punkt widzenia? Uważaj! Stąd jeden krok do Absolutu.

Istnieje w teorii jako eksperyment myślowy. Nie ma podmiotu, który mógłby znać taki pkt widzenia, a z tego co wiemy jest to nawet niemożliwe (bo nawet jeśli "ktoś" wiedziałby wszystko, to skąd mógłby wiedzieć, że nie ma już niczego czego nie wie?). Człowiek poznaje jedynie ułamek absolutnej prawdy, a zazwyczaj nawet nie ma pewności co do tego czy coś jest prawdą, czy nie jest.

>Jest wielka różnica między dokonaniem wyboru a zrezygnowaniem z niego, aktywnie zdobyte doświadczenie jest o wiele większe niż z olania. Z kolei zdobyte doświadczenie przekłada się na wzrost świadomości.

Nie pisałem o olewaniu niczego. Co ma się stać, to się stanie i to tyczy się też decyzji o nieolewaniu i zdobywaniu doświadczenia.
Spring (1174 punktów)

>I tak i nie. Był to eksperyment myślowy mający pokazać, że kiedy podejmuję decyzję, to nie jest to tak naprawdę moja decyzja. Więcej: coś takiego jak podejmowanie decyzji przez podmiot w rzeczywistości jest właśnie iluzją - dzieją się procesy, które odczuwam jako podjęcie decyzji.

Być może nie iluzją, tylko właśnie w taki sposób to działa, że nie wszystko co się z tobą dzieje w pełni uświadamiasz.

>Jeszcze jedna ważna kwestia: czy świadomość uczestniczy w podejmowaniu decyzji? Śmiem twierdzić, że jest to niemożliwe - decyzje podejmuje nasz nieuświadomiony aspekt. Świadomość nie ma takich właściwości żeby podejmować decyzje, a przynajmniej nic mi nie wiadomo żeby je miała.

Myślę, że oba rodzaje decyzji są możliwe, zarówno świadome, jak i nie.

>>Jednak nie robisz wszystkiego, czego od ciebie żąda społeczeństwo, tylko wybierasz; i podobnie w drugą stronę.
>Bo tak mnie nauczono, tak działa mój mózg, krótko mówiąc: tak jestem uwarunkowany.

Stawiasz opór bo cię nauczono, czy raczej dlatego, że nie jest z tym czymś ci wygodnie..?

>>Uważasz, że istnieje absolutny punkt widzenia? Uważaj! Stąd jeden krok do Absolutu.
>Istnieje w teorii jako eksperyment myślowy. Nie ma podmiotu, który mógłby znać taki pkt widzenia, a z tego co wiemy jest to nawet niemożliwe (bo nawet jeśli "ktoś" wiedziałby wszystko, to skąd mógłby wiedzieć, że nie ma już niczego czego nie wie?).

Można ograniczyć się do konkretnej przestrzeni, o której można wiedzieć wszystko lub zadowalająco wiele.

> Człowiek poznaje jedynie ułamek absolutnej prawdy, a zazwyczaj nawet nie ma pewności co do tego czy coś jest prawdą, czy nie jest.
Jednak poznaje, może też się dzielić doświadczeniem z innym ludźmi, dokądś to poznanie dąży.

>>Jest wielka różnica między dokonaniem wyboru a zrezygnowaniem z niego, aktywnie zdobyte doświadczenie jest o wiele większe niż z olania. Z kolei zdobyte doświadczenie przekłada się na wzrost świadomości.

>Nie pisałem o olewaniu niczego. Co ma się stać, to się stanie i to tyczy się też decyzji o nieolewaniu i zdobywaniu doświadczenia.
To co się stanie zależy także od twojej decyzji.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Być może nie iluzją, tylko właśnie w taki sposób to działa, że nie wszystko co się z tobą dzieje w pełni uświadamiasz.

Czyli wybór podejmuję bo muszę, a nie dlatego, że mam wolną wolę. Podjęcie przeze mnie wyboru X jest spowodowane czynnikami, które sprawiły, że jestem taki, a nie inny. Mamy tu ciągi przyczynowe:
Przyczyna X powoduje skutek Y, skutek Y to przyczyna, która powoduje skutek Z itd...

>Myślę, że oba rodzaje decyzji są możliwe, zarówno świadome, jak i nie.

Ok, podejmuję decyzje świadomie i nieświadomie. Dlaczego podejmuję takie, a nie inne decyzje? Bo muszę. Wybór jest więc pozorny. W rzeczywistości mój wybór to skutek przyczyn i przyczyna skutków.

>Stawiasz opór bo cię nauczono, czy raczej dlatego, że nie jest z tym czymś ci wygodnie..?

Nie ma znaczenia. Stawianie oporu jest skutkiem przyczyn.

>Można ograniczyć się do konkretnej przestrzeni, o której można wiedzieć wszystko lub zadowalająco wiele.

Np do jakiej?

Owszem, są pewne przestrzenie, o których wiemy nawet może wszystko - np taką przestrzenią może być gra wytworzona przez człowieka, która ma skończoną możliwość ruchów. Tylko, że zdaje się, że dodanie tego punktu widzenia do dyskusji rozmywa ją.

>Jednak poznaje, może też się dzielić doświadczeniem z innym ludźmi, dokądś to poznanie dąży.

No i co?

>To co się stanie zależy także od twojej decyzji.

A moja decyzja zależy od czynników, które ode mnie nie zależą.
Spring (1174 punktów)
>Czyli wybór podejmuję bo muszę, a nie dlatego, że mam wolną wolę. Podjęcie przeze mnie wyboru X jest spowodowane czynnikami, które sprawiły, że jestem taki, a nie inny. Mamy tu ciągi przyczynowe:
>Przyczyna X powoduje skutek Y, skutek Y to przyczyna, która powoduje skutek Z itd...

Są pewne fundamentalne prawa, które nie mogą być złamane, jednym z takich jest prawo przyczynowości. Jedyną wolną wolę, jaką można rozważać, to wolna wola wewnątrz świata, który opiera się na tych podstawowych zasadach. Bez nich świat nie istniałby, a tym bardziej wolna wola i jej posiadacze. Nie można np. mieć pretensji do grawitacji, że niby nam zabrania podskoczyć na Księżyc. Komu zależy, ten wybierze podróż statkiem.

> W rzeczywistości mój wybór to skutek przyczyn i przyczyna skutków.

Jak sobie wyobrażasz wybór bez przyczyny, niczym nieuzasadniony? Powiada się, że głupek śmieje się bez przyczyny.

I teraz po co robić cokolwiek, co nie ma żadnych skutków?

Wolnej woli nie należy przeciwstawiać przyczynowości. Jeżeli istnieje, istnieje w zgodzie z prawem akcji/reakcji.

>Stawianie oporu jest skutkiem przyczyn.

Jest, a jakby wyglądało gdyby nie było, musiałbyś nic nie czuć, by na nic nie reagować.

>>Jednak poznaje, może też się dzielić doświadczeniem z innym ludźmi, dokądś to poznanie dąży.
>No i co?

To, że powoli dążymy do poznania wszystkiego na temat nas otaczającej rzeczywistości: kraju, planety, układu, galaktyki, wszechświata.

>A moja decyzja zależy od czynników, które ode mnie nie zależą.
Ponieważ nie posiadasz pełnej wiedzy, ale niewiedza nie jest ograniczeniem woli.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie niewiedza jest ograniczeniem woli, a prawo przyczynowości jako takie wolnej woli nie wyklucza, ale jest to wytłumaczenie kompletnie tłumaczące wszystko to co się dzieje. Nie potrzeba więc wprowadzać do tego wolnej woli, Boga, duszy i smoków. Wystarczy, że zadamy sobie odpowiednie pytanie, które brzmi "jak podejmujemy decyzje i dokonujemy wyborów?" i nawet jeśli nie znamy dokładnej odpowiedzi, to wiemy, że to pytanie jest o ciągi przyczynowe. W takim razie oznacza to, że dokonywanie wyborów = następowanie po sobie ciągów przyczynowych. Sam wybór to zarówno skutek jak i przyczyna, ale skutek nie jakiejś niesprecyzowanej "wolnej woli", tylko genów - działania mózgu, memów zainstalowanych przez środowisko zewnętrzne. Te czynniki leżą poza naszą kontrolą. Dokładnie tak samo jest z tym jakie procesy zachodzą w naszych mózgach, bo to z tych procesów dopiero wynika świadomość. Ważna jest także niewiedza, bo ona nas ogranicza (przez to podejmujemy gorsze decyzję, a dzięki wiedzy możemy podjąć lepsze). Jeśli wola jest wolna, to nie może być ograniczona, bo to by była sprzeczność.

Już tłumaczę żeby nie było możliwości odwrócenia kota ogonem:

O wolnej woli można mówić w przypadku kiedy jednostka ma kontrolę nad sytuacją. Wraz z kontrolą pojawia się więc odpowiedzialność.

Dziecko ma do wyboru piłkę, cukierki lub komputer. Wybiera cukierki. Najpierw pytanie dlaczego dziecko ma do wyboru akurat takie opcje? Niezależnie od tego co byś zrobił jesteś jak to dziecko - masz do wyboru opcje podstawione przez świat zewnętrzny. Wręcz nawet nie dałoby się inaczej, bo skąd miałbyś wziąć te wybory gdybyś nie był ograniczony światem? Można powiedzieć, że wolną wolę wykluczają wybory, których nie mamy, wybory które mamy i sam proces wybierania (po prostu nie ma takiej możliwości żebyśmy odpowiadali za procesy dziejące się w naszych mózgach. Dziecko wybrało cukierki, a dlaczego? Spójrzmy jak w rzeczywistości wyglądał ten proces: pewna część umysłu tego dziecka podsunęła ośrodkowi decyzyjnemu informację o chęci na cukierki - jest to wyuczony mechanizm kojarzenia słodyczy z przyjemnym stanem i dobrym smakiem, więc jest to narkotyk poprawiający nastrój (a każda przyjemność to taki narkotyk, bo towarzyszy jej przyjemny stan wywoływany przez reakcje neuroprzekaźników z receptorami mózgu). Mózg dziecka ocenił najwyżej przyjemność płynącą z jedzenia słodyczy. Pewien ośrodek mózgu przesłał informację, że na piłkę teraz nie pójdzie, bo nie ma ochoty czuć się zmęczony. Ten sam ośrodek przesłał informację, że nie chce siedzieć przed komputerem, bo potem bolą oczy i kręgosłup. Inna część mózgu podsunęła informację, że warto pograć w piłkę dla kondycji i zgodziła się z decyzją części mózgu wysyłającą niechęć do siedzenia przed komputerem i ta sama część stwierdziła, że słodycze są niezdrowe na dłuższą metę, ale to zostaje odrzucone na później przez jeszcze inną część. Każdy z tych "głosów" ma swoją wagę, która jest interpretowana przez centrum decyzyjne. Ludzie mylą posiadanie takiego ośrodka podejmującego decyzję z podejmowaniem wolnych decyzji, za które jest się odpowiedzialnym. Nie wiedzą, że decyduje waga argumentów z różnych części umysłu i sam sposób w jaki mózg ustala hierarchię ważności, która jest potrzebna do podejmowania decyzji. Na to wszystko nie mamy wpływu, więc wybieramy to co musieliśmy wybrać.

Złudzenie polega na tym, że w ludzkim mózgu pojawia się analiza różnych opcji i przez to wydaje nam się, że mogliśmy postąpić inaczej. Tylko, że tak naprawdę nie mogliśmy, bo mózg podejmuje każdą decyzję w oparciu o to jaki jest (jest w końcu elementem świata "zewnętrznego" gdyż w rzeczywistości ten podział nie istnieje). Żaden człowiek nie może być odpowiedzialny za to jaki jest, więc nie może mieć wolnej woli i ponosić odpowiedzialności moralnej przed sprawiedliwym stwórcą (gdyby taki istniał). I do tego sprowadza się wolna wola, bo bez istnienia takiego stwórcy ta idea traci sens. Taka sprzeczność zdaje się ewidentnie wykluczać słuszność idei wolnej woli i Boga jako tego kto ocenia ludzi sprawiedliwie.

Nieraz ktoś mówi, że na czyimś miejscu "ja postąpiłbym inaczej". Ja mówię - postąpiłbyś tak samo jak ta osoba, bo miałbyś jej mózg i jej memy, czyli jej świadomość behawioralną.

Ważnym błędem jest też nierozróżnianie przez ludzi świadomości od jej komponentów. Np świadomość behawioralna jest tylko elementem świadomości i gdybym wychował się w buszu, to nadal byłbym sobą, a jednocześnie byłbym zupełnie kimś innym. Niestety jednak nie wiemy tego w jaki sposób tworzona jest świadomość, ale wiemy, że wyłania się z nieświadomości (a na nieświadomość nie mamy wpływu, bo tworzyłoby to błędne koło). Można powiedzieć, że różne części mózgu mają swoją świadomość i to składa się na całościową świadomość danego mózgu. Wycinamy jakąś część mózgu tego kolesia i zmienia on całkowicie zachowanie, nie czuje już jakiejś części tego co czuł, ale to nadal ten sam koleś, choć jest już inny. Z każdą chwilą stajemy się innymi ludźmi niż byliśmy nim chwilę temu. Ten sam Janek jest innym Jankiem kiedy się złości, a innym kiedy się cieszy. Różne aspekty tworzą całą spójną iluzję jednego "JA". Ta iluzja może być odczuwana też tak samo, tylko bez poczucia "JA" kiedy akurat nie myślimy o tej perspektywie i dyskutujemy np o szachach. Gdyby zlikwidować poczucie "JA" zostaje nadal nasza świadomość powiązana z tym, że ja to akurat ja.

Gdyby poczucie "JA" zastąpić mechanizmem oceniającym bodźce, to nadal działoby się to samo co teraz, bo różnica jest jedynie w odczuciach. I stanie się to co ma się stać, to co musi się stać. Nie możemy niczego zmienić, bo kiedy dokonujesz zmiany, to najpierw musiała pojawić się chęć, ale nie jesteśmy odpowiedzialni za pojawienie się tej chęci. Ludzie nieraz odrzucają taką koncepcję, bo nie chcą wierzyć w fatum, mają to za coś złego.
Spring (1174 punktów)
>No właśnie niewiedza jest ograniczeniem woli, a prawo przyczynowości jako takie wolnej woli nie wyklucza, ale jest to wytłumaczenie kompletnie tłumaczące wszystko to co się dzieje. Nie potrzeba więc wprowadzać do tego wolnej woli, Boga, duszy i smoków.

Pisałem, że niewiedza nie jest ograniczeniem dla woli. Ostatecznie można wiedzę zdobyć.
Sam fakt przyczynowości nie tłumaczy istoty przyczyn, intencji.

>Wystarczy, że zadamy sobie odpowiednie pytanie, które brzmi "jak podejmujemy decyzje i dokonujemy wyborów?" i nawet jeśli nie znamy dokładnej odpowiedzi, to wiemy, że to pytanie jest o ciągi przyczynowe. W takim razie oznacza to, że dokonywanie wyborów = następowanie po sobie ciągów przyczynowych. Sam wybór to zarówno skutek jak i przyczyna, ale skutek nie jakiejś niesprecyzowanej "wolnej woli", tylko genów - działania mózgu, memów zainstalowanych przez środowisko zewnętrzne.

Istotnie, wymienione tu elementy formują po części osobowość. Jednak wybory, których dokonuje jednostka są podejmowane z jej punktu widzenia, nie są wyłącznie czyjąś wolą, tylko jej własną, mimo że mają one charakter pochodny.

>Te czynniki leżą poza naszą kontrolą. Dokładnie tak samo jest z tym jakie procesy zachodzą w naszych mózgach, bo to z tych procesów dopiero wynika świadomość. Ważna jest także niewiedza, bo ona nas ogranicza (przez to podejmujemy gorsze decyzję, a dzięki wiedzy możemy podjąć lepsze). Jeśli wola jest wolna, to nie może być ograniczona, bo to by była sprzeczność.

Wpływ mamy, możemy zmieniać się podejmując nieustannie decyzje, nawet jeśli są błędne, gdyż uczymy się je oceniać. A ponieważ świat jest tworem logicznym, to istnieją wybory bardziej optymalne.

> O wolnej woli można mówić w przypadku kiedy jednostka ma kontrolę nad sytuacją. Wraz z kontrolą pojawia się więc odpowiedzialność.

> Można powiedzieć, że wolną wolę wykluczają wybory, których nie mamy, wybory które mamy i sam proces wybierania (po prostu nie ma takiej możliwości żebyśmy odpowiadali za procesy dziejące się w naszych mózgach.
Można też złościć się na grawitację, ale aby świat mógł być logicznie spójny, powinien mieć zasady, nie są one jego ograniczeniami, bez nich by był światem absurdalnym, czyli niemożliwym do zaistnienia.

> Każdy z tych "głosów" ma swoją wagę, która jest interpretowana przez centrum decyzyjne. Ludzie mylą posiadanie takiego ośrodka podejmującego decyzję z podejmowaniem wolnych decyzji, za które jest się odpowiedzialnym. Nie wiedzą, że decyduje waga argumentów z różnych części umysłu i sam sposób w jaki mózg ustala hierarchię ważności, która jest potrzebna do podejmowania decyzji.
Istnieje optymalizacja wyborów. Do tego jest potrzebna kompletna interakcja z otoczeniem, oraz mechanizmy przechowywania wiedzy i wzorców zachowań.

> Na to wszystko nie mamy wpływu, więc wybieramy to co musieliśmy wybrać.
Z czasem wybieramy to, co należy wybierać (optymalnie).

> Złudzenie polega na tym, że w ludzkim mózgu pojawia się analiza różnych opcji i przez to wydaje nam się, że mogliśmy postąpić inaczej. Tylko, że tak naprawdę nie mogliśmy, bo mózg podejmuje każdą decyzję w oparciu o to jaki jest (jest w końcu elementem świata "zewnętrznego" gdyż w rzeczywistości ten podział nie istnieje).
Z czasem jednak potencjały dla różnych opcji zmieniają się.

>Żaden człowiek nie może być odpowiedzialny za to jaki jest, więc nie może mieć wolnej woli i ponosić odpowiedzialności moralnej przed sprawiedliwym stwórcą (gdyby taki istniał).
Nie chodzi o żadnego stwórcę, tylko o rozwój w kierunku większej wiedzy, czyli większych możliwości i jak sam wcześniej napisałeś: większej odpowiedzialności.

> I do tego sprowadza się wolna wola, bo bez istnienia takiego stwórcy ta idea traci sens. Taka sprzeczność zdaje się ewidentnie wykluczać słuszność idei wolnej woli i Boga jako tego kto ocenia ludzi sprawiedliwie.

Warto ustalić terminy przed dyskusją
Wolną wolę rozumiem jako możliwość dokonywania wyboru w oparciu o własne (nabyte) doświadczenie, czyli niebycie czyjąś marionetką. Przy czym logicznych zasad na których opiera się rzeczywistość, nie interpretuję jako ograniczeń.

> Nieraz ktoś mówi, że na czyimś miejscu "ja postąpiłbym inaczej". Ja mówię - postąpiłbyś tak samo jak ta osoba, bo miałbyś jej mózg i jej memy, czyli jej świadomość behawioralną.
Być może chodzi temu komuś o wybór bazujący na jego własnym doświadczeniu, a jedynie identyczne są okoliczności, sytuacja. Ostatecznie to nasze doświadczenie nas definiuje.

> na nieświadomość nie mamy wpływu, bo tworzyłoby to błędne koło
Mamy, jednak nie bezpośrednio.

> Można powiedzieć, że różne części mózgu mają swoją świadomość i to składa się na całościową świadomość danego mózgu.
Nie odważyłbym się nazwać jednego powtarzalnego zachowania świadomością, jednak zespół zachowań wraz z centrum oceny (dającym możliwość modyfikacji), można uznać za świadomość.

> Wycinamy jakąś część mózgu tego kolesia i zmienia on całkowicie zachowanie, nie czuje już jakiejś części tego co czuł, ale to nadal ten sam koleś, choć jest już inny.
Względnie ten sam, być może z punktu widzenia prawa, jednak prawda jest taka, że jest zmodyfikowaną wersją.

> Z każdą chwilą stajemy się innymi ludźmi niż byliśmy nim chwilę temu. Ten sam Janek jest innym Jankiem kiedy się złości, a innym kiedy się cieszy. Różne aspekty tworzą całą spójną iluzję jednego "JA". Ta iluzja może być odczuwana też tak samo, tylko bez poczucia "JA" kiedy akurat nie myślimy o tej perspektywie i dyskutujemy np o szachach.
Nie jest to iluzja, tylko tak działa rzeczywistość, której kluczowymi elementami jest zmienność i rozwój.

> Gdyby zlikwidować poczucie "JA" zostaje nadal nasza świadomość powiązana z tym, że ja to akurat ja.
Jeżeli coś się zlikwiduje, to chyba tego nie ma, czegoś nie rozumiem.

> Gdyby poczucie "JA" zastąpić mechanizmem oceniającym bodźce, to nadal działoby się to samo co teraz, bo różnica jest jedynie w odczuciach.
Ale na "JA" składa się po części mechanizm oceniający.
Spring (1174 punktów)
c.d.

> I stanie się to co ma się stać, to co musi się stać.
Zawsze staje się, to co musi, ale aby to się stało, potrzebna jest wiedza i siły, obie rzeczy należy zdobyć.

> Nie możemy niczego zmienić, bo kiedy dokonujesz zmiany, to najpierw musiała pojawić się chęć, ale nie jesteśmy odpowiedzialni za pojawienie się tej chęci. Ludzie nieraz odrzucają taką koncepcję, bo nie chcą wierzyć w fatum, mają to za coś złego.
Jesteśmy odpowiedzialni za nasze chęci, chociaż być może nie tego spodziewałeś się po chęciach.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pisałem, że niewiedza nie jest ograniczeniem dla woli. Ostatecznie można wiedzę zdobyć. Sam fakt przyczynowości nie tłumaczy istoty przyczyn, intencji.

A ja pisałem, że niewiedza jest ograniczeniem dla woli. Zawsze kiedy podejmujemy decyzję to jest coś czego nie wiemy o tej sytuacji i to zniekształca optymalny wybór, czyli to nie ja podjąłem decyzję, tylko mózg oszacował korzystność danych wyborów na podstawie szczątkowej wiedzy. Istotą intencji są jakieś przyczyny, która tworzą intencję i skutki tej intencji. Na przyczyny intencji nie mamy wpływu, na skutki także. Nasz wpływ to iluzja.

>Istotnie, wymienione tu elementy formują po części osobowość. Jednak wybory, których dokonuje jednostka są podejmowane z jej punktu widzenia, nie są wyłącznie czyjąś wolą, tylko jej własną, mimo że mają one charakter pochodny.

Nie, to tylko iluzja. Elementy te całkowicie tworzą osobowość, a subiektywne poczucie podejmowania decyzji to tylko efekt towarzyszący wynikaniu przyczynowemu. Punkt widzenia jednostki to w całości iluzja. W rzeczywistości nie możemy nawet postrzegać siebie jako odrębnego bytu, bo oddzielenie jest tylko kolejną iluzją. W rzeczywistości można popatrzeć na ludzi jako na wspólny organizm - oddzielone są tylko ich zmysły, odczuwanie.

>Wpływ mamy, możemy zmieniać się podejmując nieustannie decyzje, nawet jeśli są błędne, gdyż uczymy się je oceniać. A ponieważ świat jest tworem logicznym, to istnieją wybory bardziej optymalne.

My nie podejmujemy decyzji. Decyzje są podejmowane i zachodzą w głowie. Życie to gra, ale nie ma nawet gracza. Ona jest po prostu rozgrywana a'la symulacja. Jednym z elementów tej gry jest iluzja, że świadomość jest graczem. Rozwój i "wyjście z matrixa" polega na zdaniu sobie sprawy, że nie jest się graczem, tylko obserwatorem.

>Można też złościć się na grawitację, ale aby świat mógł być logicznie spójny, powinien mieć zasady, nie są one jego ograniczeniami, bez nich by był światem absurdalnym, czyli niemożliwym do zaistnienia.

Są ograniczeniami, bo te zasady mogłyby być inne, a skoro już są takie, to nie mówmy o wolnej woli, a już na pewno nie mówmy, że to, że tak jest to dobrze, bo to błąd naturalistyczny.

>Nie chodzi o żadnego stwórcę, tylko o rozwój w kierunku większej wiedzy, czyli większych możliwości i jak sam wcześniej napisałeś: większej odpowiedzialności.

Bez sensu. Dla mnie rozwój oznacza większe szczęście, a jeśli większa wiedza i większa odpowiedzialność zabijają szczęście to co wtedy? Właśnie jestem w takim punkcie, że nie mogę tego połączyć.

>Warto ustalić terminy przed dyskusją
Wolną wolę rozumiem jako możliwość dokonywania wyboru w oparciu o własne (nabyte) doświadczenie, czyli niebycie czyjąś marionetką. Przy czym logicznych zasad na których opiera się rzeczywistość, nie interpretuję jako ograniczeń.

W takim razie zmnieńmy pojęcie "wolna wola" na jakieś inne, bardziej pasujące do Twojej definicji. Może to być np wpływ jednostki na podjęcie decyzji w odłączeniu od decyzji innych ludzi. Wtedy jednak nie mówimy już o wolnej woli, tylko o wolności jednostki do decydowania o swoich wyborach. Takie postawienie sprawy eliminuje potrzebę dociekania do przyczyn decyzji jednostki, bo ogranicza się do subiektywnego odczuwania. Jednocześnie ciężko jest wykluczyć ten wpływ innych ludzi, bo mamy w głowie społeczne memy i chcąc lub nie i tak realizujemy cudze plany.

>Nie odważyłbym się nazwać jednego powtarzalnego zachowania świadomością, jednak zespół zachowań wraz z centrum oceny (dającym możliwość modyfikacji), można uznać za świadomość.

Świadomość to nie zachowania, tylko odczuwanie. Ty piszesz o właściwościach mózgu, które są skorelowane ze świadomością.

>Względnie ten sam, być może z punktu widzenia prawa, jednak prawda jest taka, że jest zmodyfikowaną wersją.

Ale on budzi się rano i jest tym samym "ja" co 20 lat temu, tylko to "ja" całkowicie zmieniło swoje właściwości. Mi cały czas chodzi o tą świadomość quale, a nie o jego zespół zachowań.

>Nie jest to iluzja, tylko tak działa rzeczywistość, której kluczowymi elementami jest zmienność i rozwój.

No właśnie jest to iluzja, której głównym motywem jest przypisywanie fikcyjnemu odczuwalnemu "JA" różnych cech, a w rzeczywistości to iluzja, bo "JA" nie jest spójnym obiektem, tylko iluzją.

>> Gdyby zlikwidować poczucie "JA" zostaje nadal nasza świadomość powiązana z tym, że ja to akurat ja.
> Jeżeli coś się zlikwiduje, to chyba tego nie ma, czegoś nie rozumiem.

Nie ma poczucia "JA", ale widzisz np komputer, który jest przed Tobą. Tylko, że widzisz komputer, ale nie masz w głowie myśli, że to Ty na niego patrzysz. Można też zlikwidować identyfikację komputera i wtedy widzisz jakiś obiekt, który de facto jest komputerem, ale Ty tego nie rozpoznajesz. Zmieniaja się właściwości, zmienia się całkowicie spojrzenie, a obserwator nadal zostaje ten sam, czyli prawdziwy Ty.

>Ale na "JA" składa się po części mechanizm oceniający.
To tylko jeśli identyfikujesz "JA" jako "JA" i przypisujesz temu właściwości mózgu. Wyobraź sobie teraz zniknięcie tej świadomości, a mózg mógłby dalej funkcjonować bez poczucia "JA". gdyby był np robotem. Identyfikowałby obiekty, oceniał, tworzył sposób postępowania w danej sytuacji, ale nie wiedziałby, że to robi, bo byłby pozbawiony quale.

>Zawsze staje się, to co musi, ale aby to się stało, potrzebna jest wiedza i siły, obie rzeczy należy zdobyć.

Jeśli zdecydujesz się je zdobyć to będzie to znaczyło, że musiałeś tak zdecydować. Przed uświadomieniem sobie takiej decyzji nie wpadłbyś na to i z kosmosu byś sobie tego nie wyjął.

>Jesteśmy odpowiedzialni za nasze chęci, chociaż być może nie tego spodziewałeś się po chęciach.

A w jaki sposób odpowiadamy za chęci?
22-10-2015 00:24 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
> Nasz wpływ to iluzja.
Twój owszem, ponieważ tak wybrałeś.

> Punkt widzenia jednostki to w całości iluzja.
Cóż każdy buduje swój własny świat, twój najwyraźniej jest iluzoryczny.

> to nie ja podjąłem decyzję, tylko mózg oszacował korzystność danych wyborów na podstawie szczątkowej wiedzy.
I znowu ta sama historia: "ja i mój mózg". Idąc na piwo zamawiasz dodatkowy kufel swojemu mózgowi?

> Dla mnie rozwój oznacza większe szczęście, a jeśli większa wiedza i większa odpowiedzialność zabijają szczęście to co wtedy?
Wtedy oznacza, że wiedza jest błędna

> To tylko jeśli identyfikujesz "JA" jako "JA" i przypisujesz temu właściwości mózgu. Wyobraź sobie teraz zniknięcie tej świadomości, a mózg mógłby dalej funkcjonować bez poczucia "JA". gdyby był np robotem. Identyfikowałby obiekty, oceniał, tworzył sposób postępowania w danej sytuacji, ale nie wiedziałby, że to robi, bo byłby pozbawiony quale.

Możliwość identyfikacji obiektów, to jest też możliwość identyfikacji siebie, czyli oddzielenia siebie od otoczenia i innych obiektów.

> Przed uświadomieniem sobie takiej decyzji nie wpadłbyś na to i z kosmosu byś sobie tego nie wyjął.

Na rozważania o działaniach pozbawione wpływu, które biorą się znikąd szkoda czasu, to samo się tyczy wolnej woli, która niby musiała także dopuszczać wybór absurdów, bo inaczej jest to ograniczenie...

> A w jaki sposób odpowiadamy za chęci?
W taki, że możemy wybierać, co chcemy, przy czym potrzeby behawioralne zaspakajane w umiarze nie mają charakteru degeneracyjnego, więc nie ma potrzeby ich wyłączania.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Nasz wpływ to iluzja.
>Twój owszem, ponieważ tak wybrałeś.

Niczego nie wybierałem, ponieważ wybór to iluzja. Nadal tkwisz w fideistycznym personalizmie, więc nie rozumiesz tego o czym piszę.

>> Punkt widzenia jednostki to w całości iluzja.
>Cóż każdy buduje swój własny świat, twój najwyraźniej jest iluzoryczny.

Każdy doświadcza jedynie swojego obrazu świata, który tworzą nieświadome procesy mózgu. Do świadomości przedostaje się tylko bardzo niewielka część informacji przetwarzanych przez mózg.

>> to nie ja podjąłem decyzję, tylko mózg oszacował korzystność danych wyborów na podstawie szczątkowej wiedzy.
>I znowu ta sama historia: "ja i mój mózg". Idąc na piwo zamawiasz dodatkowy kufel swojemu mózgowi?

Jest tylko działający mózg. Nie ma żadnego mnie, który miałby zamawiać kufel mózgowi. Nie ma tej osoby, która czyta teraz post olsona. Są procesy i mechanizmy przyczynowo skutkowe, a iluzja istnienia spójnej osoby, która tego wszystkiego doświadcza, jest tylko elementem softwaru tworzonego przez mózg. W rzeczywistości moje doświadczenie nie różni się od Twojego, poza tym, że mamy inne filtry patrzenia na rzeczywistość, inne ciała, inne warunki zewnętrzne, czyli inne iluzje. Doświadczamy innych rzeczy, które się po prostu dzieją, a ten kto doświadcza jest taki sam u mnie, u Ciebie, u papieża, profesora i menela. Doświadczający obserwator nie ma wpływu na procesy, które pojawiają się w mózgu, bo on tylko doświadcza i jest ich wynikiem. Obserwator jest wiecznie poddawany iluzji, jednak istnieją pewne wewnętrzne mechanizmy do wyjścia poza nią. Nie oznacza to pozbycia się iluzji, bo tego nie da się osiągnąć. Chodzi o zmianę sposobu myślenia z egocentrycznego na światocentryczny. Nie oznacza to pozbywania się ego - to tylko wprowadzenie do swojego mózgu dodatkowych opcji, taka instalacja plug-ina.

Mózg = geny plus memy. Z mózgu wynika "ja" i doświadczenie i choć to się przenika, to nie jest tym samym. "Ja" to filtr nałożony na doświadczenie. Proces podejmowania decyzji to proces podejmowania decyzji, a nie dusza mająca wolną wolę. Nawet racjonaliści popełniają ten błąd wynikający z chrześcijańskiego personalizmu, który jest podstawą naszej kultury.

W rzeczywistości masz ciąg przyczyna - skutek i skutek jest następną przyczyną itd - to wszystko zachodzi oczywiście w czasie. Oczywiście te skutki i przyczyny w jakiś sposób się przejawiają i doświadczenie jest właśnie takim przejawem. Przyczyny i skutki to kod źródłowy, a wolna wola i dusza wyświetlają się na ekranie, ale są tylko treścią iluzji jaka jest odtwarzana.

>> Dla mnie rozwój oznacza większe szczęście, a jeśli większa wiedza i większa odpowiedzialność zabijają szczęście to co wtedy?
>Wtedy oznacza, że wiedza jest błędna

Nie, to oznacza tylko, że szczęście niekoniecznie jest kompatybilne z wiedzą.

>Możliwość identyfikacji obiektów, to jest też możliwość identyfikacji siebie, czyli oddzielenia siebie od otoczenia i innych obiektów.

Ale nie ma żadnego "siebie". Komputer może identyfikować komputer jako komputer, może znać informacje składające się na niego, może zawierać informacje z autoanalizy, a mimo to jest pozbawionym świadomości komputerem (przynajmniej tak nam się wydaje). Komputer może oddzielić siebie od innych obiektów i będzie to tylko informacja na ekranie i w zasobach danych komputera, ale nikt świadomie nie będzie tego odczuwał, wiedział o tym, patrzył na to, słyszał, czuł. Człowiek może żyć i po narkotykach nie zdawać sobie sprawy, że jest Maćkiem Iksińskim, który o czymkolwiek decyduje - świadomość Maćka doświadcza kolorowych wizji i mistycznej muzyki i dla tej świadomości nic innego nie istnieje - nie musi tam być nawet logiki. Mimo to jest doświadczenie, czyli świadomość rozumiana jako quale. Potem Maciek się budzi, ma pamięć tego doświadczenia i ma aktualne doświadczenie bycia Maćkiem, bo kora mózgowa się obudziła. Identyfikacja obiektów, samoświadomość to tylko tryby pracy umysłu, jakieś jego funkcje. Nie o tym jest wątek.

>Na rozważania o działaniach pozbawione wpływu, które biorą się znikąd szkoda czasu, to samo się tyczy wolnej woli, która niby musiała także dopuszczać wybór absurdów, bo inaczej jest to ograniczenie...

Nie chodzi o takie rozważania, tylko o to skąd bierze się decyzja. Otóż - jest tworzona w nieświadomych częściach mózgu i jest następnie przesyłana do świadomości. To wyklucza wolną wolę w sposób ostateczny. To, że wiedzę i siły trzeba zdobyć to puste stwierdzenie, bo nigdy nie jesteśmy odpowiedzialni za to ile wiedzy jest w ogóle w puli udostępnionej nam do poznania, a do tego dochodzą emocje i wiele innych czynników.

>W taki, że możemy wybierać, co chcemy, przy czym potrzeby behawioralne zaspakajane w umiarze nie mają charakteru degeneracyjnego, więc nie ma potrzeby ich wyłączania.

Nie możemy wybierać co chcemy. To kwestia logiki i ja to teraz udowodnię w taki sposób, że już nie będzie możliwości polemiki, bo to załatwia sprawę. Otóż jeśli pojawia się w głowie jakaś chęć, to za nią nie odpowiadamy. Jeśli za nią odpowiadamy, to nie odpowiadamy za chęć odpowiadania za chęć itd. Wkracza brzytwa Ockhama i jest bezlitosna dla mocy wybierania tego co chcemy, która zakładałaby istnienie jednostki wybierającej, która może sobie dowolnie modyfikować chęci.

Poza tym różni ludzie chcą różnych rzeczy i nieraz mogą sobie zdawać sprawę z tego, że chcą źle. I co z tym zrobisz? Jakby chęć zmiany chęci powodowała taką zmianę, to byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Niektóre potrzeby behawioralne są problemem i nie da rady ich zmienić.
Pokorny człowiek (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
>>Istnieją poważne koncepcje filozoficzne, wedle których indywidualna ludzka świadomość to czyste złudzenie.
>Czy aby na pewno wypada określać je jako poważne?


a czy to jest poważne?

Prof. Wróbel: Warto wiedzieć, że praca mózgu jest uświadamiana w bardzo niewielkim stopniu - promila, albo nawet mniej. Zasoby pamięci trwałej przywołujemy do pamięci roboczej (świadomej), gdy potrzebujemy ją porównać z nowymi bodźcami lub faktami. Nasz mózg wykorzystuje ją głównie do myślenia abstrakcyjnego, a nie typowych odruchów życiowych, które zajmują większość procesów naszego mózgu, ale przebiegają w sposób automatyczny. Proste zwierzęta, które nie mają świadomości, przeżywają wyłącznie dzięki takim procesom.

Świadomość nie jest nam potrzebna do znalezienia pokarmu, partnera życiowego i uchronienia się od drapieżców

Cytat:
Debil czy po prostu profesor ?

.

Mózg rozwijał się po to, aby zapewnić jak najlepsze spełnienie tych celów. Świadomość wykształciła się na marginesie rozwoju mózgu i najprawdopodobniej jej ewolucyjny sukces polega na tym, że możemy dzięki niej myśleć abstrakcyjnie, tworzyć kulturę czy przekazywać wiadomości w formie pisemnej.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
W zasadzie post jest nie na temat. Świadomość nie jest złudzeniem, tylko jedynym co mamy dane tak naprawdę. Złudzeniem jest jedynie ego, które myśli, że jest świadomością, a w rzeczywistości to tylko filtr postrzegania rzeczywistości.

Prof. Wróbel mówi to co ja także wiele razy podkreślam.

Tylko, że to nie o tej świadomości jest temat. Nie piszę o abstrakcyjnym myśleniu, kulturze itd, czyli funkcjach mózgu innych niż świadomość. Piszę o samej świadomości, tej która ma świadomość myśli zarówno abstrakcyjnych jak i prostych, uczuć, emocji, bólu, obrazu, dźwięku. Nie o mechanizmie, który to przetwarza, potrafi nazwać, tworzyć kategorie, znajdować powiązania przyczynowe, oceniać, wymyślać skojarzenia.
10-11-2015 13:48 
 Ocena-1 na 1
Pokorny człowiek (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
>W zasadzie post jest nie na temat. Świadomość nie jest złudzeniem, tylko jedynym co mamy dane tak naprawdę. Złudzeniem jest jedynie ego, które myśli, że jest świadomością, a w rzeczywistości to tylko filtr postrzegania rzeczywistości.
>Prof. Wróbel mówi to co ja także wiele razy podkreślam.
>Tylko, że to nie o tej świadomości jest temat. Nie piszę o abstrakcyjnym myśleniu, kulturze itd, czyli funkcjach mózgu innych niż świadomość. Piszę o samej świadomości, tej która ma świadomość myśli zarówno abstrakcyjnych jak i prostych, uczuć, emocji, bólu, obrazu, dźwięku. Nie o mechanizmie, który to przetwarza, potrafi nazwać, tworzyć kategorie, znajdować powiązania przyczynowe, oceniać, wymyślać skojarzenia.


Nieprawda
Jesteś w wielkim błędzie i wielu profesorów również go popełnia.

Piszesz o Ja ego jako złudzeniu ,ale cały czas jeśli coś piszesz określasz siebie korzystasz z tej reprezantacji własnych przekonań którą nazywasz niesłusznie ego.
Ja to reprezentacja ciebie ,tego co uważasz tego w jaki sposób podejmujesz decyzje i jak układasz sobie życie ,ciągle w tym wątku z tego korzystasz i ty NAZYWASZ TO ILUZJĄ ?
Widzisz sam że to brednie.Bez reprezentacji siebie nie byłbyś w stanie normalnie funkcjonować ,ludzie chorzy psychicznie mają zaburzoną reprezentację siebie,ty również uważając ją za iluzję kategoryzujesz się sam jako chory psychicznie .
Twoje wymysły to poglądy osób ze schizofrenią , przejdź się do lekarza psychiatry i pogadaj z nim o tym co o sobie myślisz ,diagnoza będzie brzmiała PARANOIK lub prosta schizofrenia.
Ja mówię poważnie.

ie wiem ile masz lat ale jeżeli wystąpi kiedyś u ciebie jakiś stan depresyjny możesz mieć poważne problemy ze sobą przy takim sposobie myślenia o sobie ,w depresji może to przybrać formę która ci się nawet po nocach nie śni.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem dlaczego sięgnąłeś po tak niski chwyt retoryczny jak zarzucenie komuś choroby, ale tak się składa, że zazwyczaj kiedy coś piszę, to mam rację, a przeciwko niej nie padają żadne argumenty i takie ad personam w zasadzie zamyka dyskusję.

Reprezentacja przekonań to dla mnie nie ego. Być może to mój błąd, że nie sprecyzowałem pojęć - ego to "ja", a przekonania to inny obszar, z którego korzysta także ego (ale także osobno od ego powstaje w głowie reprezentacja świata obiektywnego). Ego to złudzenie, bo w rzeczywistości mamy mózgi przetwarzające memy, a ego to tylko element softwaru.

Ja nie podejmuję de facto żadnych decyzji, choć w codziennym życiu korzystam z interfejsu do podejmowania decyzji, który jest iluzją, albowiem decyzja zapada na podstawie wyliczeń tego interfejsu, które nie są zasługą świadomości, tylko tym co do świadomości następnie trafia.

Każdy powinien mieć reprezentację siebie - nie mówię żeby z niej rezygnować. Mówię tylko, że to iluzja, która jest także wykorzystywana przy podejmowaniu decyzji przez mózg. Jednak po co jestem tego świadomy? Widzisz, tu już mówimy o zupełnie innym zjawisku, choć wytwarzanym przez ten sam mózg.
Pokorny człowiek (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
>Nie wiem dlaczego sięgnąłeś po tak niski chwyt retoryczny jak zarzucenie komuś choroby, ale tak się składa, że zazwyczaj kiedy coś piszę, to mam rację, a przeciwko niej nie padają żadne argumenty i takie ad personam w zasadzie zamyka dyskusję.
>Reprezentacja przekonań to dla mnie nie ego. Być może to mój błąd, że nie sprecyzowałem pojęć - ego to "ja", a przekonania to inny obszar, z którego korzysta także ego (ale także osobno od ego powstaje w głowie reprezentacja świata obiektywnego). Ego to złudzenie, bo w rzeczywistości mamy mózgi przetwarzające memy, a ego to tylko element softwaru.
>Ja nie podejmuję de facto żadnych decyzji, choć w codziennym życiu korzystam z interfejsu do podejmowania decyzji, który jest iluzją, albowiem decyzja zapada na podstawie wyliczeń tego interfejsu, które nie są zasługą świadomości, tylko tym co do świadomości następnie trafia.
>Każdy powinien mieć reprezentację siebie - nie mówię żeby z niej rezygnować. Mówię tylko, że to iluzja, która jest także wykorzystywana przy podejmowaniu decyzji przez mózg. Jednak po co jestem tego świadomy? Widzisz, tu już mówimy o zupełnie innym zjawisku, choć wytwarzanym przez ten sam mózg.


To co piszesz to schizofrenia i to pełną gębą .Nauka nie ma zielonego pojęcia o działaniu mózgu a ty tu takie głupoty wypisujesz.aukowcy nawet nie wiedzą jak działa synapsa a tu jeszcze doszły astrocyty które pełnią jeszcze ważniejszą rolę niż neurony.
Te wnioski naukowców o których piszesz to czyste spekulacje bo nie da się wyjaśnić tego kim jesteśmy na podstawie aktualnie dostępnej wiedzy naukowej,fizyka musi odnaleźć jeszcze jakieś prawa dotyczące samoorganizacji materii.
Zdaj sobie sprawę że według najbardziej rozsądnych spekulacji na temat działania mózgu umysłu żaden rozsadny naukowiec nie podważa tego że to Ja o którym piszesz jest najwyższe stopniem,jest czymś czego nauka nie rozumie a ty rozumiesz i wiesz czym to jest.

Mózg komentuje swoje własne stany,ty też to cały czas robisz i to się nazywa właśnie JA.
Ty komentujesz ,widzisz siebie samego ,widzisz myśli pojawiające się mimowolnie w umyśle oprócz tego o czym aktualnie myślisz.Ty decydujesz co z tym wszystkim zrobić.
Ta najwyższa stopniem organizacja nazywa się właśnie JA bez tego byłbyś psem.
Tą organizację na poziomie biologicznym tworzą komórki ale daleko naukowcom do tego by zrozumieć jak samoorganizacja komórek potrafi samą sobą sterować .
Musisz zrozumieć jedno .Same elektrony i komórki nic nie znaczą ,jak również przepływ prądu w przewodniku nic nie znaczy i ciebie z tego nie będzie,ale Frenomen w postaci takiej organizacji która zarządza sama sobą komentuje sama swoje stany i wiele innych rzeczy których nie sposób opisać.

Zostaw naukę bo nauka nic o tym na razie nie wie,nie słuchaj spekulacji,bo daleko nam do tego aby pojąć coś takiego jak "JA"

Zdaj sobie sprawę żę zwolennicy sztucznej inteligencji dążą do tego że by robot miał to JA ,żęby sam o sobie decydował ,sam siebie widział ,wiedział kim jest i czego chce ,o co mu chodzi w jego życiu i wiele innych .

Twoje oko też składa się z komórek,ale je widzisz ,czyli według twojego schizofrenicznego poglądu oko jest iluzją ,ręka jest iluzją itd.
Siebie też widzisz widzisz swoje myśli etc.
To nie jest iluzja i daj sobie spokój.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Żadna schizofrenia, a Twoje stwierdzenie to próba obrazy. Tylko, że gdyby okazało się, że to co piszę oznacza schizofrenię, świadczyłoby o tym, że schizofrenicy mają w tej kwestii rację, a osoby "zdrowe" nie

Inną kwestią jest to, że schizofrenia nie istnieje, a raczej ten termin mieści różne zaburzenia i przypadłości. Jest "choroba" i są kryteria. Jeżeli wymyślimy jakiś termin, nazwiemy go powiedzmy "różofenia" i weźmiemy sobie kryteria np.: szybki chód, dokładne wysławianie się, preferowanie blondynek, słuchanie hard rocka, to znajdziemy osoby, które podpasują do opisu. To nie będzie dowód na istnienie różofeni. Poza tym istnieje taki termin jak urojenia, który w czarno białych przypadkach jest oczywisty do zauważenia, ale wiele sytuacji jest relatywnych i jakiś psychiatra może sobie uznać, że to z czym się nie zgadza to urojenia. Choroba to coś negatywnego, a to o czym piszę to pozytywny punkt widzenia, więc nie rozumiem Twoich pretensji.

Nauka ma pojęcie o działaniu mózgu, więc nie kłam. Jest to kropla w morzu wiedzy, ale na tyle wystarczająca żeby uznać to co piszę, gdyż do tego nie potrzeba żadnej szczegółowej wiedzy. Rozmowa o synapsach i astrocytach nie wniosłaby raczej nic do tematu ego, bo ten temat jest oczywisty chociażby z pkt widzenia logiki (o tym pod koniec posta). Mogłaby coś wnieść do wiedzy o świadomości, ale nie wiadomo co.

>Zdaj sobie sprawę że według najbardziej rozsądnych spekulacji na temat działania mózgu umysłu żaden rozsadny naukowiec nie podważa tego że to Ja o którym piszesz jest najwyższe stopniem,jest czymś czego nauka nie rozumie a ty rozumiesz i wiesz czym to jest.

No tak, bo Ty ustalasz kto jest rozsądny, a kto nie - ten z kim się zgadzasz jest wg Ciebie rozsądny, a ten z kim się nie zgadzasz nie. To jest właśnie przykład na uleganie iluzji ego, bez głębszego przemyślenia, bez analizy. Z jednym się zgodzę - żaden rozsądny naukowiec nie neguje głupot, a więc np. potwora spaghetti i także "ja" jako najwyższego stopnia czegoś czego nauka nie rozumie.

>Mózg komentuje swoje własne stany,ty też to cały czas robisz i to się nazywa właśnie JA.

Nie nazywa się, tylko człowiek nadał taką nazwę, ale nie na komentarz własnych stanów, bo to jeszcze inny proces. Ty łączysz wszystkie procesy w papkę, którą nazywasz "ja"/ego i a priori, bez żadnych argumentów i dowodów chcesz uznać, że to najwyższy stopień czegoś czego nauka nie rozumie Rozsądnie to nie brzmi i wygląda na to, że to nie ja mogę tu mieć schizofrenię.

>Ty komentujesz ,widzisz siebie samego ,widzisz myśli pojawiające się mimowolnie w umyśle oprócz tego o czym aktualnie myślisz.Ty decydujesz co z tym wszystkim zrobić.

Nic z tego - fizyczny mózg przetwarza informacje i uświadamia sobie to, ale poprzez tworzenie iluzji polegającej na wytworzeniu "ja". Ego i ja to nie to samo, komentarz mózgu to nie to samo, podejmowanie decyzji to też nie to samo i przekonania, wierzenia to jeszcze coś zupełnie innego. Ty próbujesz wrzucić to do jednego worka zaszufladkowanego jako "ja".

Nawet wiara w duszę nie oznacza łączenia tych pojęć - dusza przecież może mieć swoją strukturę i jogini nazywają to "ciałami subtelnymi".

>Ta najwyższa stopniem organizacja nazywa się właśnie JA bez tego byłbyś psem.

Najwyższa, bo Ty tak powiedziałeś? Oznacza to, że leży 10 km wyżej niż inne "stopnie"? Może pisz logicznie, bo jesteśmy na racjonalistycznym forum.

No tak, pies nie ma ego i samoświadomości, czyli nie ulega tej iluzji, która jest potrzebna człowiekowi do funkcjonowania w grupie. Tylko, że warto zdawać sobie sprawę z tego, że to iluzja.

>Tą organizację na poziomie biologicznym tworzą komórki ale daleko naukowcom do tego by zrozumieć jak samoorganizacja komórek potrafi samą sobą sterować .

Racja, ale to nie jest przedmiotem tego wątku.

No i dalej już mamy nieprzyjemne próby rozkazów, które mogą świadczyć o rozchwianiu emocjonalnym (podejrzewam zwykły dysonans poznawczy). Te części pominę, bo są bełkotem.

>Twoje oko też składa się z komórek,ale je widzisz ,czyli według twojego schizofrenicznego poglądu oko jest iluzją ,ręka jest iluzją itd.
Siebie też widzisz widzisz swoje myśli etc.

Oko, ręka itd. częściowo są iluzją, a częściowo nie. Są iluzją, bo w rzeczywistości to komórki tworzą oko, więc nie ma oka, ale są te komórki, tak. Jest także idea oka, którą człowiek rozpoznaje i właśnie na tej zasadzie (abstrakcyjne myślenie) człowiek funkcjonuje w rzeczywistości. Tak, funkcjonujemy w rzeczywistości dzięki iluzji, bo nasz mózg nie powstał po to żeby znać prawdę, tylko w procesie ewolucji dostosował się do warunków (ciężkich warunków). Abstrakcyjne myślenie to wyodrębnianie z rzeczywistości, która jest całością, pewnych elementów.

"Ja" należy rozpatrywać jako inny typ iluzji niż oko. "Ja" to nie wyrafinowany obiekt, tylko "program" wytwarzany przez mózg, który ma za zadanie nałożenie na świadomość filtru z iluzji. Podejrzewam, że "celem" istnienia takiego mechanizmu jest funkcjonowanie w społeczeństwie, a jednocześnie po prostu takiej iluzji łatwiej było wyewoluować niż skomplikowanemu organizmowi, który jest na tyle świadomy żeby ciągle być poza ego, ale jednocześnie przekazać geny i czerpać przyjemność z życia.

Przekonania też funkcjonują w uproszczonej formie, np. patrząc na samochód nie myślimy o tym jak działa, dlaczego jedzie itd. Patrzymy na jego parametry, czyli konsekwencje istnienia tych mechanizmów. Bardziej rozwinięci umysłowo ludzie rozumują jednak przyczynowo i abstrakcyjnie. Prostak widzi zwykłe drzewo, a osoba myśląca wyłącznie przyczynowo (np. facet z autyzmem) zobaczy takie i takie komórki zebrane przez taki i taki mechanizm, co razem tworzy żywy organizm biologiczny nazwany drzewem, a abstrakcyjne myślenie estety spowoduje, że oceni on to samo drzewo jako np. piękne. Można też rozumować na wszystkie te sposoby naraz.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Teraz z pkt widzenia logiki - eksperyment myślowy (wymaga myślenia abstrakcyjnego).

Cofamy się do czasów kiedy nie było jeszcze ludzi i świat zamieszkiwał... wspólny przodek małpy i człowieka. Do eksperymentu myślowego dodajemy jeszcze wszechwiedzący komputer lub jak wolisz Boga, który ogarnia wszystko. Dla uproszczenia będę pisał o tym jak o Bogu. Z pkt widzenia Boga jest jasne co się wydarzy, bo zna wszystkie skutki wszystkich przyczyn, ich procentowy wpływ na dany aspekt i rozumie jak powiązania między wszystkimi aspektami w efekcie się zachowają. Sam fakt powstania człowieka jest skutkiem, który jest niezależny od niego samego. Jeżeli pierwsza przyczyna (o ile istnieje) dała w efekcie obecny stan, to cała odpowiedzialność spoczywa na tej przyczynie, bo z pkt widzenia Boga wszystko jest wiadomo jak się potoczy. Wszystko poza jednym przypadkiem - jeśli Bóg dopuszcza istnienie czynnika losowego z jego pkt widzenia, to wtedy nie może przewidzieć tego co będzie (zakładając, że ten czynnik ma duży wpływ na zdarzenia i nie dotyczy tylko kosmetycznych szczegółów). Moralny Bóg nie mógłby dopuszczać do sytuacji, w której człowiek jest karany lub nagradzany losowo. To jaką każdy z nas dostaje sytuację jest losowe z pkt widzenia doświadczającej jednostki (ego,/ja). Wszystko co dzieje się potem jest tego konsekwencją. Nawet jeśli powstaje coś na kształt duszy (jakieś centrum energetyczne mózgu, które nim steruje i ma świadomość, że sterująca istota, to ja [a wiemy, że tak nie jest]), to nie jest to twór oderwany od rzeczywistości, w której owa istota egzystuje. Czynniki zewnętrzne, czyli geny, neuroprzekaźniki, fenotyp, memy przejęte z otoczenia składają się na wyniki obliczeń naszych mózgów (a do tego dochodzi także środowisko, jakość żywności, używki, tryb życia narzucony przez społeczeństwo, np. niekorzystny 8 godzinny dzień pracy od 8:00 rano, co jest dla większości niewolnictwem). I te pozornie negatywnie brzmiące czynniki też mogą okazać się w efekcie pozytywne, ale teraz to pomińmy. Czyli mamy środowisko X i jednostkę Y - Y wynika z X, a następnie daje X relację zwrotną z pkt widzenia Y, czyli suma przekonań Y powoduje działania tej jednostki, które wpływają na świat, więc świat nie jest już tym samym X, tylko Xy i Y przez to jest już Yy itd. W rzeczywistości mówimy o jednym świecie (całość zbioru tego co jest, czyli wszystko). Czas to obszar, na którym może dokonać się zmiana. Bóg obserwuje jeden świat z pkt widzenia ponad czasem (na ekranie superkomputera cały czas już był przesymulowany i to co się zdarzy jest dla niego wiadome.

Świat jest albo całościowo zdeterminowany i Bóg mógłby wiedzieć dokładnie co będzie - wtedy musiałby wziąć odpowiedzialność za to co odczuwają ludzie i zwierzęta, więc jest winny wszystkim cierpieniom. Albo część jest zdeterminowana, a część losowa i wtedy Bóg bierze odpowiedzialność za to, że pozwolił aby taki czynnik jak losowość determinował losy i poczynania ludzi. A może dusze powstały same na takiej zasadzie jak Bóg? Żeby rozwiązać te problemy, religie wymyśliły pojęcie "niepojętości", co jest sprytnym zabiegiem chroniącym tę abstrakcję. Dalej wystarczyło już wymyślić "jedyny słuszny" punkt widzenia, dopasować go do niej, stworzyć z kosmosu pojęcie duszy i wolnej woli (co zresztą jest iluzją doświadczaną empirycznie). W rzeczywistości mózg to "komputer", który ma swoje unikatowe (zapisane w genach) sposoby przetwarzania informacji, na którym zainstalowany jest odpowiedni software - memy, czyli wychowanie w społeczeństwie. Do tego dochodzą mechanizmy psychologiczne wspólne dla większości ludzi, które są proste - np. surowi rodzice, to bardziej ambitne dziecko, które jest mniej szczęśliwe niż wychowane w miłosnej atmosferze, ale ma większą autoanalizę i samokrytykę. Decyzji nigdy nie podejmujesz Ty, bo nie ma mechanizmu, na podstawie którego miałoby się tak dziać. Decyzja zostaje podjęta, a właśnie ten proces jest skorelowany z poczuciem ego, że to "ja" podjąłem decyzję. Na tym polega iluzja, bo proces oczywiście ma miejsce.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Najważniejsza informacja: "Ja" to reprezentacja umysłowa prawdziwego Ciebie. Prawdziwy Ty to organizm jako całość, który jest jedną jednostką z 7 miliardów jemu podobnych, a tylko z winy iluzji Twojego mózgu wydaje Ci się, że jesteś w centrum (przecież to oczywistość). Teraz nie dyskutowałem z Tobą, tylko z Twoim zblazowanym ego i nie czytasz tego co ja napisałem, tylko co napisało ego. Mało tego - świat zewnętrzny, znane Ci mechanizmy przyczynowe, moralność, idee, których doświadczasz, to tylko ich reprezentacje mentalne w Twojej głowie. Nie rozmawiasz nawet z moim ego, bo to co napisałem pojmujesz przez pryzmat własnej mentalnej reprezentacji mojej osoby. Świadomość to tylko jakiś mały ułamek z ogółu działalności mózgu - wyobraź sobie, że 95% decyzji podejmujesz nieświadomie. Nadmierne skupienie się na sobie, nadmierna uważność w każdym momencie, prowadzi do rozpoznania iluzji, bo dochodzi się do myślowego absurdu kiedy trzeba cofać się wstecz do przyczyn decyzji i wychodzi np. coś takiego:
Sytuacja jest taka, że kupiłem sobie na obiad schabowego. Prosta sytuacja dla ego, bo uproszczenie brzmi "(ja) kupiłem schabowego, bo tak wybrałem". Pytanie dlaczego wybrałem tak, a nie inaczej? Np dlatego, że kotlet mi smakuje. Pierogi ruskie smakują mi na równi z kotletem, ale jadłem je wczoraj, więc ta opcja odpada (ale gdybym miał inne cechy mózgu, to może chciałbym powtórzyć to co wczoraj było fajne). W grę wchodziło kupienie czegoś zdrowego i dietetycznego, ale okazuje się, że smak wygrał. Dlaczego tak? Bo być może mam np. mocniej pobudzony układ nagrody, który domaga się tego co wolę. Dlaczego to wolę? Tu proces rozbija się na jakieś drażnienie receptorów, zawieranie substancji pobudzających silniej układ nagrody, indywidualne genetyczne predyspozycje, nawyki żywieniowe wyrobione we wcześniejszych momentach życia. Mógłbym wybrać zdrowsze jedzenie mimo domagającego się układu nagrody - nie robię tego, bo moje doświadczenie mi mówi, że kiedy wcześniej tak robiłem, to czas nie załatwiał sprawy i po prostu wpadałem w depresję i nawyk kontrolowania się. W innym miejscu mózgu powstaje rachunek zysków i strat i wybór moralności odpowiedniej dla mojej decyzji - ta moralność może zmienić moją decyzję, ale w tym przypadku stwierdzam, że wolę nawet pożyć krócej, ale lepiej, a poza tym czynnik stresu spowodowanego jakimiś dietami przyczynia się do mojego wyboru. I podejrzewam, że ten ciąg jest jeszcze dłuższy, a mózg podejmuje decyzję w ułamki sekundy i dociera do mnie informacja z podświadomości, że wybrałem kotleta, a następnie dociera racjonalizacja wyboru, która może brzmieć zupełnie inaczej. Takie coś raczej wyklucza istnienie Boga i bardzo mocno podważa personalistyczne podejście do człowieka. Po jednej stronie są argumenty, a po drugiej tryb przypuszczający zakładający wprowadzenie a priori nowych tworów: Boga, duszy, wolnej woli i musiałby wtedy istnieć właściwy i niewłaściwy wybór, za który jesteśmy oceniani i w zależności od tego mamy jakiś wskaźnik rozwoju duszy. Na dodatek żeby to ochronić trzeba uznać, że Bóg ocenia tylko na podstawie tego co niezdeterminowane czyli tej duszy (czyli w zasadzie nie wiadomo co ocenia, bo większość czynników podejmowania decyzji wynika z determinizmu). Bóg musiałby więc przy ocenie filtrować decyzje z determinizmów i rafinować sobie jakiś dziwny abstrakt, więc chrześcijanie wprowadzili sobie zasadę, że nie czyny, a wiara decydują o tym czy człowiek zostaje zbawiony.

Chyba, że w ogóle nie zakładasz istnienia sprawiedliwego Boga, tylko wierzysz w stwora, który stworzył świat, stworzył ludzi i wali go to czy ktoś cierpi. Zauważ, że tak czy siak w każdym z tych przypadków brzytwa Ockhama ucina spekulacje.

Ciągłość istnienia jest iluzją - w każdym momencie (trudno powiedzieć czym jest moment) Twoja świadomość powstaje na nowo. Nie jesteś już taki sam jak przed chwilą, choć tego nie czujesz.
Twoje wyobrażenia na temat "ja" są takie jakby komputerowi wydawało się, że jest programem explorer.exe

W tym wątku nie chodzi o te procesy, tylko o towarzyszące im uczucie, ale nie o uczucie, że te procesy to ja, tylko w ogóle sam fakt, że czegokolwiek doświadczam. Nieświadome zwierzęta zapewne też doświadczają, np. bólu, przyjemności z zaspokojenia np. instynktu seksualnego. Do tego nie jest potrzebna świadomość w rozumieniu jako rozumienie, tylko świadomość jako odczuwanie (quale). Pytanie brzmi po co ta świadomość - czy dała przewagę ewolucyjną, czy po prostu powstała jako skutek uboczny jakiegoś mechanizmu, czy może faktycznie ma to jakieś głębsze znaczenie metafizyczne, którego nie rozumiemy, nie mamy zrozumieć, ani nigdy nawet nie otarliśmy się o zrozumienie? Po głębszej analizie wszystkie religie i wierzenia na temat sensu życia można odrzucić. Jedynym kryterium sensu jakie odfiltrowałem jest przyjemność. Jednostka ma taką motywację żeby żyć dla przyjemności, ale ludzie przeważnie żyją nieprzyjemnie, lecz są przekonani, że muszą (mechanizm społeczny piętnujący samobójców i instynkt przetrwania - czyli ewolucyjne prymitywizmy, które rządzą ludźmi).
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Świadomość nie mogła powstać w toku ewolucji bo ewolucja to EWOLUCJA materii. A świadomość jest niematerialna.
07-10-2015 23:27 
 Ocena 2 na 2
rogaliczek (669 punktów)
>świadomość jest niematerialna.

Czym jest "niemateria"?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
08-10-2015 00:04 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>świadomość jest niematerialna.
>Czym jest "niemateria"?
>

Nie tylko świadomość jest niematerialna - uczucia, emocje, matematyka, logika - jest wiele niematerialnych prawd. Materializm to też metafizyka.
08-10-2015 01:36 
 Ocena 1 na 1
rogaliczek (669 punktów)
>Nie tylko świadomość jest niematerialna - uczucia, emocje, matematyka, logika - jest wiele niematerialnych prawd.

Jeśli usuniemy materię to gdzie znajdziemy którąkolwiek z tych rzeczy?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A dlaczego mielibyśmy usuwać materię?

I gdyby usunąć monitor to po co komu komputer? Co nie zmienia faktu, że komputer nie jest monitorem.
11-11-2015 11:26 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jeśli usuniemy materię to gdzie znajdziemy którąkolwiek z tych rzeczy?
Tam, gdzie usunęliśmy materię.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Spring (1174 punktów)
>Świadomość nie mogła powstać w toku ewolucji bo ewolucja to EWOLUCJA materii.
Zwykła materia nie ewoluuje, raczej deewoluuje, czyli podlega rozpadowi, entropii.
08-10-2015 20:11 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Zwykła materia nie ewoluuje, raczej deewoluuje, czyli podlega rozpadowi, entropii.
Pomimo wzrostu entropii w większej skali, lokalnie może następować jej utrzymanie lub nawet zmniejszanie. W szczególności dotyczy to zjawiska życia
Cytat:
układ żywy to system termodynamicznie otwarty, w którym stały dopływ energii z zewnątrz pozwala na trwałe utrzymanie uporządkowania, bez lokalnego wzrostu entropii; dzieje się tak kosztem wzrostu entropii na zewnątrz układu; jeśli system otwarty znajduje się w warunkach progowych tworzyć może pozornie niezgodne z termodynamiką, lokalne uporządkowania. I. Prigogine zwraca uwagę, że układy biologiczne nie tylko utrzymują swoje uporządkowanie (pozornie sprzeczne z II zasadą termodynamiki), ale też w drodze ewolucji dążą do wzrostu komplikacji; nie wiadomo czy wynika to wprost z cech termodynamicznych układów otwartych, czy też jest pochodną swoistego dla życia procesu ewolucji.
, a nie twierdzisz chyba, że żywe organizmy składają się z jakiejś 'niezwykłej materii'.
Spring (1174 punktów)
> a nie twierdzisz chyba, że żywe organizmy składają się z jakiejś 'niezwykłej materii'.

Przypuszczam, że częściowo się składają.

>Cytat:
układ żywy to system termodynamicznie otwarty, w którym stały dopływ energii z zewnątrz pozwala na trwałe utrzymanie uporządkowania, bez lokalnego wzrostu entropii; dzieje się tak kosztem wzrostu entropii na zewnątrz układu; jeśli system otwarty znajduje się w warunkach progowych tworzyć może pozornie niezgodne z termodynamiką, lokalne uporządkowania. I. Prigogine zwraca uwagę, że układy biologiczne nie tylko utrzymują swoje uporządkowanie (pozornie sprzeczne z II zasadą termodynamiki), ale też w drodze ewolucji dążą do wzrostu komplikacji; nie wiadomo czy wynika to wprost z cech termodynamicznych układów otwartych, czy też jest pochodną swoistego dla życia procesu ewolucji.


Gdyby zwykła materia byłaby wystarczająca, a powstanie życia byłoby jedynie zbiegiem okoliczności, to powinniśmy obserwować o wieleż więcej życia nieorganicznego, które teoretycznie powinno być prostsze w budowie, a więc i łatwiejsze do zaistnienia, a jak wiadomo układy nieorganiczne mogą być samouczące się i samoreplikujące się.


Pokorny człowiek (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
>> a nie twierdzisz chyba, że żywe organizmy składają się z jakiejś 'niezwykłej materii'.
>Przypuszczam, że częściowo się składają.


Wydaje mi się że nauka gdzieś popełnia błąd w modelu rzeczywistości.
albo po prostu nie odkryła jeszcze wielu praw które posiada wszechświat.
To o czym piszesz wcale nie jest materią to raczej energia.
Organizmy żywe to głównie przemiany energetyczne.
Co do wolnej woli to oczywiście że istnieje,bo by istniał wybór trzeba mieć z czego wybierać.
Można wybrać uczucie lęku i je pielęgnować ale można to uczucie zastąpić spokojem i go pielęgnować.
Umysł potrafi zakłócić swoje działanie i potrafi je uporządkować,wiele osób które to zrozumiało wyzdrowiało z nerwic.
11-11-2015 14:23 
 Ocena-1 na 1
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji

>...daleko naukowcom do tego by zrozumieć jak samoorganizacja komórek potrafi sama sobą sterować . Ta najwyższa stopniem organizacja nazywa się właśnie JA bez tego byłbyś psem.

Dobrze gadasz ale nie obrażaj psów ... one mają świadomość podobnie jak człowiek. Wysokorozwiniętą świadomość i poczucie własnego JA mają wszystkie żywe organizmy wielokomórkowe.

>Wydaje mi się że nauka gdzieś popełnia błąd w modelu rzeczywistości albo po prostu nie odkryła jeszcze wielu praw które posiada wszechświat.

Ponieważ nauka jeszcze wielu rzeczy nie odkryła to i model nie pokrywa się z rzeczywistością.

>Umysł potrafi zakłócić swoje działanie i potrafi je uporządkować,wiele osób które to zrozumiało wyzdrowiało z nerwic.

W "cudowny" i niezrozumiały dla nauki sposób wiele osób wyleczyło się samemu nie tylko z nerwic ale również z wielu innych chorób, od alkoholizmu poczynając a na raku kończąc.

"Amerykański genetyk, Bruce Lipton, twierdzi, że za pomocą wiary tylko dzięki mocy sprawczej ludzkich myśli, można pozbyć się wszelkich chorób. Co więcej według niego nie ma w tym nic dziwnego, bowiem jego badania wykazały, że wiara może zmienić kod genetyczny organizmu." dobrewiado(*)-panaceum-na-wszelkie-choroby/

(11listopad2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W "cudowny" i niezrozumiały dla nauki sposób wiele osób wyleczyło się samemu nie tylko z nerwic ale również z wielu innych chorób, od alkoholizmu poczynając a na raku kończąc.
>"Amerykański genetyk, Bruce Lipton, twierdzi, że za pomocą wiary tylko dzięki mocy sprawczej ludzkich myśli, można pozbyć się wszelkich chorób. Co więcej według niego nie ma w tym nic dziwnego, bowiem jego badania wykazały, że wiara może zmienić kod genetyczny organizmu." dobrewiado(*)-panaceum-na-wszelkie-choroby/

Takie mity są często propagowane, ale mają to do siebie, że nic tego nie potwierdza. Pojedyncze przypadki wyleczeń (czemu przeważnie się nie udaje?), to przeważnie dopasowywanie sobie teorii po fakcie. Najczęściej pewnie jest tak, że pozytywne nastawienie zwiększyło prawdopodobieństwo wyleczenia, które w przypadku ciężkich chorób i tak jest niewielkie. Kod genetyczny może się zmienić, ale w niewielkim stopniu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Świadomość nie jest potrzebna ewolucji
To oczywiste, że to co dziś wiemy jako prawdę, jutro będzie starym modelem patrzenia na świat. Niezależnie od tego w jakim punkcie rozwoju się znajdziemy, to te sprawy pozostaną takie same, bo zawsze może być wiele do odkrycia, a nigdy nie wiemy ile (chyba, że posiądziemy wszechwiedzę, ale taka jest raczej niemożliwa).

Co do relacji materii i energii - nieodłącznym elementem materii są prawa, które nią kierują. Jest jakaś informacja, a materia jest czymś w rodzaju nośnika, albo odwrotnie - to materia jest "bogiem" i ustala informacje, które odbieramy. Nie wiadomo przecież gdzie znajduje się wszechświat. Może to te prawa są "bogiem"? Trzeba namnożyć tych bytów, a niedługo pewnie trzeba będzie potęgować, bo w końcu Bóg musi być potęgą, a nie jakąś parówką, że obchodzi prawa fizyki, prawa moralności do tego stopnia, że te jego zasady tu nie występują, a jeśli występują to działają fatalnie. Nie ma co się oszukiwać - jedynym wyjściem jest uznanie siebie jako Boga, a nieodłącznym elementem mojej woli życia jest chęć zmiany czegoś na lepsze i także trzeba "uśpić" swoją koncentrację na pewne nieprzyjemne fakty, które właśnie działają tak, że przyciągają koncentrację najczęściej.

>Co do wolnej woli to oczywiście że istnieje,bo by istniał wybór trzeba mieć z czego wybierać.

Istnieje iluzja - poczucie wolnej woli. Wolna wola nie istnieje, bo jest absurdem.

>Można wybrać uczucie lęku i je pielęgnować ale można to uczucie zastąpić spokojem i go pielęgnować.
>Umysł potrafi zakłócić swoje działanie i potrafi je uporządkować,wiele osób które to zrozumiało wyzdrowiało z nerwic.

To nie jest takie hop siup - tu pyk, zastąpić, tam pyk, zastąpić i wszystko dobrze. Lęk informuje nas o czymś, spokój także i spokój pełni swoją rolę (trzeba podejmować działania żeby do niego dążyć, tak jak z każdą inną przyjemnością).

Wyzdrowienie z nerwic może odbyć się na różne sposoby. Podstawą części problemów jest bardzo często złe przekonanie, które leży gdzieś głębiej (metaprzekonanie, którego sobie nie uświadamiamy w chwili obecnej). Czasem leży płycej i można robić sobie "terapię" codziennie na bieżąco. Wiele problemów ma podłoże biologiczne i wtedy żadna praca z umysłem nic nie zmieni, a może tylko pogłębiać złe stany. Często problemy też istnieją obiektywnie, np choroby, braki perspektyw, nałogi, samotność (a jeszcze gorzej jak ktoś jest pewien tego ostatniego).
wsx666 (1067 punktów)

>Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma
>żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.

Świadomość, jest złudzeniem, taką iluzją jak dobrze określiłeś, 'non stop wytwarzaną'. Świadomość i wola, zwana 'wolną wolą' to właśnie takie dwie potężne iluzje wytwarzane 'non stop', jako efekt uboczny pracy maszyny biologicznej. Biologicznego komputera, mózgu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ewentualnie są jeszcze koncepcje zakładające, że mózg jest odbiornikiem i nadajnikiem świadomości z niematerialnego wymiaru, na którym znajduje się nasza "dusza"/esencja, ale taki punkt widzenia odrzucam ze względu na to, że oceniam bardzo nisko prawdopodobieństwo istnienia czegoś takiego. Są też koncepcje, że to umysł wytwarza mózg, a materia jest tylko wewnętrzną właściwością umysłów, ewentualnie mózg i umysł są ze sobą skorelowane, zachodzi tu sprzężenie zwrotne. Posłużyłem się tylko hipotezą, którą uważam za najbardziej wiarygodną, bo de facto nie ma niezbitych dowodów na to, że świadomość jest wytwarzana przez mózg i moim zdaniem nigdy takich nie będzie, bo to niemożliwe żeby to udowodnić (na tej samej zasadzie, przez którą solipsyzm jest poglądem nieobalalnym).
wsx666 (1067 punktów)
>Ewentualnie są jeszcze koncepcje zakładające, że mózg jest odbiornikiem i nadajnikiem świadomości z niematerialnego wymiaru.

Nie wiem jak tam z angielskim, ale jeżeli w miarę OK...to tu jest nowy i w miarę ciekawy materiał na temat 'wolnej' woli i zagadnień z tym związanych. To są dwa fragmenty z ciekawej dyskusji, która w całości będzie chyba jutro na tym kanale. Póki co linki do tych fragmentów, w tym pierwszym facet mówi, że właśnie kiedyś jako dzieciak, poniważ był wychowany w jakiejś katolickiej rodzinie i szkole, też tak sobie tłumaczył wolną wolę jako coś co bierze się gdzieś z 'nad' głowy i steruje myślami. www.youtube.com/watch?v=mbCQq64Zr1M

Tutaj drugi link także do ciekawej wypowiedzi, również z tej samej debaty.
www.youtube.com/watch?v=mbCQq64Zr1M

Pozdrawiam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dzięki, jutro sobie obejrzę, bo teraz nie mam już siły.

Natomiast co do tego co napisałem, bo nie wiem czy jasno się wyraziłem:

Podzielam pogląd materialistyczny, ale nie ma niezbitych dowodów na to, że to mózg tworzy umysł. Dzieje się tak dlatego, że świadomości nie da się w żaden sposób zmierzyć i być może nigdy nie będzie się dało.

Wyobraź sobie (czysto hipotetycznie), że świadomość istnieje jako właściwość wyższego wymiaru - ponad czasem. Jest więc niematerialna (czas też nie jest materialny, matematyka i logika też). Mózg w tej teorii byłby jedynie łącznikiem między świadomością z wyższego wymiaru, a światem materialnym, oraz służyłby do gromadzenia informacji (pamięć), podejmowania decyzji (obliczanie optymalnego rozwiązania), kontroli zwierzęcych cech ludzi itd. Albo istnieją nasze umysły w czymś a'la komputer i treść tej "gry" czyli zawartość serwera odbieramy jako materię i coś stałego. W rzeczywistości może to być zbiór zer i jedynek interpretowanych przez nas i mózg byłby jedynie elementem gry skorelowanym z odczuciami.

Nie wierzę w te teorie, bo i czemu miałbym w nie wierzyć? Ale istnieją tego typu przemyślenia jako koncepcje filozoficzne zgodne z logiką. Generalnie myślenie o tym traktuję jako rozrywkę intelektualną i hobby

Pozdrawiam.
wsx666 (1067 punktów)

>Wyobraź sobie (czysto hipotetycznie), że świadomość istnieje jako właściwość wyższego wymiaru - ponad czasem. Jest więc niematerialna (czas też nie jest materialny, matematyka i logika też). Mózg w tej teorii byłby jedynie łącznikiem między świadomością z wyższego wymiaru, a światem materialnym, oraz służyłby do gromadzenia informacji (pamięć), podejmowania decyzji (obliczanie optymalnego rozwiązania)

Tak, ja jestem w stanie wyobrazić sobie taką koncepcję, moim zdaniem istnieje jednak jeden duży minus takiego rozwiązania. To znaczy nie tyle minus, co wada takiego rozumowania, a wynika to moim zdaniem, z konieczności istnienia jakiegoś rodzaju 'odbiornika' w mózgu. Odbiornika, który był by w stanie odbierać takie przekazy z poza naszego wymiaru. Poza tym musiał by istnieć jakiś nadajnik, który emitował by do 'nad-wymiaru' nasze wybory, tak aby 'pozawymiarowy' umysł mógł zaznajomić się ze skutkami naszych ziemskich dokonań, przeanalizować je i na nowo wysłać do mózgu instrukcje co robić dalej. To co wiem na pewno, to fakt, że jak do tej pory nie zlokalizowano w naszych czaszkach żadnych nadajników/odbiorników do komunikowania się z nad wymiarową świadomością, również nie wykryto żadnego rodzaju fal?/cząstek? przenoszących takową, rzekomą 'korespondencję' z zaświatów, pomiędzy mózgiem a /świadomością?/.

Pozdrawiam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie nie musi być żadnego widocznego odbiornika i nadajnika, bo mózg byłby wg tej teorii takim urządzeniem jako całość, a nie byłoby połączenia materialnego, bo świadomość jest niematerialna.

Ja uważam, że największą wadą tych koncepcji jest ich nie weryfikowalność, nie falsyfikalność i konieczność wprowadzenia dodatkowych założeń, które mimo swej logiczności nie muszą być zgodne z faktami.

Jednak zrozumienie tych koncepcji daje dużo w dyskusji z ludźmi broniącymi swojego fideizmu. Bo bardzo często będą oni wprowadzać w trakcie dyskusji dodatkowe założenia, które trzymają się logiki, ale ja to traktuję jako wymówki mające za zadanie dopasować wierzenie do rzeczywistości. Jest to niepraktyczne, bo powinniśmy robić odwrotnie - tworzyć teorię na podstawie znanych nam faktów, a tak się składa, że bardziej wierzę w to, że klawiatura, na której teraz piszę jest naprawdę, a nie tylko jako kod w moim umyśle, który tworzy złudzenie materii

Pozdrawiam.
Machina Ares (4 punktów)
Konkluzja Hegla: "Rozum jest świadomością rzeczywistości". Wokół tej konkluzji zebrałem treść w mojej książce Boska Świadomość. Muszę powtórzyć, że osobiście uznałem, iż świadomość ma charakter fizyczny. Aby nasza dyskusja była bardziej kolorowa, dodam, że świadomość to "efekt świetlny". I jeszcze jedno pytanie: Czy zegarek mechaniczny (model Wszechświata) posiada świadomość.
Najwięcej problemów jest z definicjami oraz z mniemaniem o pojęciach.
09-10-2015 10:02 
 Ocena 4 na 4
4poryroku (951 punktów)
>Wokół tej konkluzji zebrałem treść w mojej książce Boska Świadomość.

Czy mógłbyś przestać reklamować swoją książkę i zająć się przedmiotem dyskusji?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Wolna wola jest złudzeniem? Zdajesz sobie sprawę jakie konsekwencje wynikają z takiego twierdzenia?

Jeśli ktoś zahipnotyzuje mnie i ja - nie mając na to żadnego wpływu, jedynie podążając za rozkazami hipnotyzera - okradnę ci mieszkanie, nie będziesz miał do mnie pretensji. Powiesz pewnie: a to pech, nic nie mogłeś zrobić, to wszystko wina hipnotyzera.

I w innej sytuacji, kiedy nikt mnie nie będzie hipnotyzował, a tylko stwierdzę, że napiłbym się piwa, a nie mam za co - a następnie okradnę ci mieszkanie, sprzedam twoje sprzęty i kupię za to alkohol - nie możesz się na mnie złościć. Przecież wolna wola nie istnieje, więc ja NIE MOGŁEM postąpić inaczej. Zupełnie jak w hipnozie.

I tym samym nie mają sensu wszelkie terapie dla alkoholików (gdzie uczy się ich jak wytrwać w postanowieniu trzeźwości, a przecież człowiek nie ma ŻADNEGO wpływu na to, czy pije czy nie).

No i słowa Ferdka Kiepskiego "Muszę się napić", słowa męża zdradzającego żonę "To nie moja wina, samo tak wyszło" - są w stu procentach prawdziwe. Więc kobieta nie może winić męża za zdradę. Bo nie mógł jej uniknąć.
08-10-2015 14:53 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wolna wola jest złudzeniem? Zdajesz sobie sprawę jakie konsekwencje wynikają z takiego twierdzenia?

Tak. Jest wiele konsekwencji, niektórzy także mogą zrozumieć to opacznie i dać sobie przyzwolenie na niemoralne rzeczy (tak jak naziści opacznie rozumieli ideę nadczłowieka). Jesteśmy sumą genów, działania naszych mózgów, społecznych memów i czynnika świadomości, który de facto jest iluzją. W rzeczywistości decyzje podejmuje mózg, a nie żadna jednostka. Dalej mózg jest nazwany jednostką, ma imię itd i na tym polega iluzja. Jeszcze raz: świadomość to dwa terminy z czego jeden to quale, a drugi to "świadomość behawioralna". To pierwsze jest czysto subiektywne i niemierzalne, a to drugie jest reprezentacją umysłową świata, siebie (samoświadomość to nie jest realna świadomość siebie, tylko świadomość reprezentacji umysłowej "ja"!). Z tego wynika, że wolna wola nie może istnieć i jest kompletnie nielogiczna. Jest to takie samo wierzenie jak dusza, Bóg itp - odnosi się do czegoś nieweryfikowalnego, niefalsyfikowalnego, a w rzeczywistości możemy mówić jedynie o poczuciu wolnej woli. Np: dziecko zapaliło papierosa, potem następnego i w końcu w wieku 10 lat stało się palaczem. Dziecko rozumie sytuację tak "zapaliłem, jest to mój wybór". Dorosły widzi to tak: "uległ wpływowi środowiska i zakazanemu owocowi, potem zadziałał mechanizm przełamania bariery pierwszego razu, a potem racjonalizacja palenia" czyli dorosły obserwuje mechanizmy. Gdybyś zaobserwował samego siebie w ten sam sposób, to dojdziesz do wniosku, że jesteś sumą mechanizmów + quale, a nie świadomym autonomicznym podmiotem mającym atrybut wolnej woli i np duszy. Jeśli wyraziłem się niejasno, to mogę wytłumaczyć jeszcze raz, bo nie wiem czy napisałem to zrozumiale.

Jakie są tego konsekwencje pozytywne i rozwojowe (żeby nie powiedzieć "duchowe")? Ano takie, że jak psychopata kogoś morduje, to ludzie mają tendencję do obwiniania świadomej jednostki, która jest taka sama jak my. W rzeczywistości powinniśmy to postrzegać tak samo jak w momencie kiedy na kogoś zwali się drzewo i go zabije, albo napadnie go niedźwiedź w lesie. Jednocześnie ustalamy takie prawa, które ograniczają psychopatom możliwości krzywdzenia, więc uświadomienie sobie iluzoryczności wolnej woli nie oznacza zmian w prawie, które opiera się o taki dogmat, że każdy jest wolną jednostką - po prostu ten dogmat jest tam potrzebny dla dobra społeczeństwa i tyle.

Jeśli chodzi o alkoholizm itd - tu mamy właśnie plus tego podejścia, bo nie traktujemy nikogo jako alkoholika (czyli alkoholizm jako atrybut przypisany wolnej jednostce), tylko mamy sytuację "pan X pije wódkę i to niszczy mu psychikę, zdrowie i życie rodzinne". Nie ma elementu obwiniania pijącego, nie ma jechania mu po samoocenie, nie ma też tego kretyńskiego dogmatu, że człowiek jest bezsilny wobec nałogu i już zawsze będzie alkoholikiem. Dzięki temu jest łatwiej przestać pić, bo osoba zyskuje trzeźwe spojrzenie na swoją postać, wolne od etykietek i zostaje mu dylemat czy picie się opłaca czy nie. Paradoksalnie uświadomienie sobie tej iluzji wolnej woli powoduje pozytywne skutki dla działań u osób, które nie są psychopatami. Jeśli widzimy mechanizmy, a nie indywidualną odpowiedzialność, to możemy realnie wpływać na swoje zachowania bez oporów ego, które nie chce przyjąć np faktu, że pije za dużo (dlatego, że inni go o to obwiniają). Ta zmiana spojrzenia zmniejsza mechanizmy wyparcia, racjonalizacji, zaprzeczenia towarzyszące alkoholizmowi. Przyczyna jest prosta: nie ma czego wypierać, zaprzeczać i racjonalizować.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Jest to takie samo wierzenie jak dusza, Bóg itp - odnosi się do czegoś nieweryfikowalnego, niefalsyfikowalnego, a w rzeczywistości możemy mówić jedynie o poczuciu wolnej woli. Np: dziecko zapaliło papierosa, potem następnego i w końcu w wieku 10 lat stało się palaczem. Dziecko rozumie sytuację tak "zapaliłem, jest to mój wybór". Dorosły widzi to tak: "uległ wpływowi środowiska i zakazanemu owocowi, potem zadziałał mechanizm przełamania bariery pierwszego razu, a potem racjonalizacja palenia" czyli dorosły obserwuje mechanizmy.

Oczywiście, że dziecko, które pali, ma wybór. Wpływ środowiska można przezwyciężyć za pomocą silnej woli - więc prawda leży pośrodku, ani dorosły nie ma racji, ani dzieciak. Wpływ środowiska nie jest nie do pokonania więc to dalej wina tego chłopca.

>Jeśli chodzi o alkoholizm itd - tu mamy właśnie plus tego podejścia, bo nie traktujemy nikogo jako alkoholika (czyli alkoholizm jako atrybut przypisany wolnej jednostce), tylko mamy sytuację "pan X pije wódkę i to niszczy mu psychikę, zdrowie i życie rodzinne". Nie ma elementu obwiniania pijącego, nie ma jechania mu po samoocenie, nie ma też tego kretyńskiego dogmatu, że człowiek jest bezsilny wobec nałogu i już zawsze będzie alkoholikiem. Dzięki temu jest łatwiej przestać pić, bo osoba zyskuje trzeźwe spojrzenie na swoją postać, wolne od etykietek i zostaje mu dylemat czy picie się opłaca czy nie.

Myślisz, że aby rzucić picie, wystarczy stwierdzić że ono się nie opłaca? Nic bardziej mylnego. Poza tym sam sobie zaprzeczasz mówiąc o tym, że "łatwiej jest rzucić picie". Wolnej woli nie ma więc człowiek nie ma żadnego wpływu na to, czy rzuci czy nie.
09-10-2015 14:04 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście, że dziecko, które pali, ma wybór. Wpływ środowiska można przezwyciężyć za pomocą silnej woli - więc prawda leży pośrodku, ani dorosły nie ma racji, ani dzieciak. Wpływ środowiska nie jest nie do pokonania więc to dalej wina tego chłopca.

Nie mówię, że dziecko nie ma subiektywnego odczucia wyboru. Jeżeli silna wola jest silniejsza niż wpływ środowiska w przypadku mózgu tego dziecka (na to jaki ktoś ma mózg wpływu sam nie ma), to wybór będzie taki żeby nie palić. Dorosły powie w takiej sytuacji, że czynnik silnej woli przeważył nad wpływem środowiska, czyli rodzice przekazali dziecku dobre geny i dobrze je wychowali. Jeśli mózg tego dziecka ma słaby ośrodek silnej woli, albo mimo silnej woli odczuwa negatywne emocje z powodu nieulegnięcia zachciance, to podejmuje inny wybór. Czyli jeżeli mózg dziecka to przyczyna A, to skutkiem jest decyzja X, a jeżeli mózg dziecka to przyczyna B, to skutkiem jest decyzja Y. To czy mózg dziecka to przyczyna A czy B, o tym decydują wcześniejsze przyczyny. Czyli to A i B, które jest przyczyną takiego, a nie innego wyboru, to skutek innych przyczyn, a nie wolny wybór danej jednostki.

>Myślisz, że aby rzucić picie, wystarczy stwierdzić że ono się nie opłaca? Nic bardziej mylnego.

Nie chodzi o samo stwierdzenie, że picie się nie opłaca. Należy przestać się utożsamiać z osobowością pana X, który jest alkoholikiem i należy spojrzeć na sprawę z perspektywy 3 osoby. Są przyczyny wywołujące picie i picie jest skutkiem, a także przyczyną następnych skutków. Człowiek rozumie wtedy, że picie nie jest jego decyzją i przestaje ją racjonalizować (bo nie ma nic co mogłoby podlegać racjonalizacji). Wtedy pan X, przy okazji koncentrujący się na tu i teraz, staje przed wyborem czy wypić następne piwo, czy nie i czy to się opłaca, czy nie. Wie jakie są przyczyny picia i że nie jest to jego decyzja, z której jest rozliczany przed innymi (ten czynnik nie istnieje kiedy nie patrzy się z perspektywy ego). Człowiek wtedy może się zastanowić nad konsekwencjami picia i nie chodzi tu o np marskość wątroby, tylko o skutki najbliższe - alkohol wcale nie poprawi mu samopoczucia, straci na to kasę, potem będzie miał kaca itd. Jest jeszcze czynnik wywołujący picie - może być tak, że ktoś faktycznie ma okropną sytuację i zaprzestanie picia niewiele zmieni - wtedy niech sobie taka osoba pije.

>Poza tym sam sobie zaprzeczasz mówiąc o tym, że "łatwiej jest rzucić picie". Wolnej woli nie ma więc człowiek nie ma żadnego wpływu na to, czy rzuci czy nie.

Mylisz wolną wolę z wpływem człowieka na swoje decyzje.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Mylisz wolną wolę z wpływem człowieka na swoje decyzje.

A jaka jest różnica?
Jeśli chodzi o resztę postu - dużo racji w tym co piszesz.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Człowiek ma wpływ na swoje decyzje, czyli innymi słowy człowiek jest przyczyną skutków, które spowoduje. Na wiele rzeczy nie ma wpływu (o czym za chwilę), a na inne ma realny wpływ i to mózg podejmuje decyzję. Dlaczego jednak nie mówię o wolnej woli? Ano dlatego, że te decyzje nie są wolne i moim zdaniem raczej takie być nie mogą. Jako ludzie mamy wpływ na dalszy bieg zdarzeń, ale ten wpływ można porównać raczej do małego strumyka wpływającego do morza. Wraz z tym strumykiem wpływa też kilka dużych rzek i wiele innych małych strumyczków. Nasz strumyczek niby jest nasz, ale on też wypływa z jakiegoś źródła, na które wpływu nie mamy. Kiedy staję przed wyborem, to tak naprawdę wybieram to co muszę wybrać, choć ja mam tutaj dowolność. Np kupuję sobie lody i mam do wyboru 20 smaków. Mam wpływ na to co wybiorę, no bo gdzie indziej jest ten wpływ, jak nie we mnie? Tylko, że ten wpływ nie wypłynął ze mnie. Dokonuję analizy lub wybieram losowo. Nie mam wpływu na wynik analizy, którą przeprowadzam, tak jak kalkulator nie ma wpływu na to jaki wyjdzie wynik działania, choć tak naprawdę kalkulator ma wpływ na wynik, bo obliczeń dokonują mechanizmy kalkulatora. Rozumiesz już w całości o co mi chodzi?

Wygląda to na sprzeczność, ale dzieje się tak z winy ograniczeń lingwistycznych. Np przyprawy wpływają na smak potrawy - ale czy to znaczy, że przyprawy mają jakiś wybór? Nie, bo nie są jednostką decydującą, ale są czynnikiem wpływającym na smak.

Czy komputer, który jest zaprogramowany, ma wpływ na wynik symulacji, która się w nim odbywa? Odpalam grę Football Manager i zamiast grać pozwalam programowi żeby szedł sobie jako symulacja. A potem załóżmy wyjdę bez zapisania gry i włączam od nowa to samo - zdarzenia w grze potoczą się inaczej, ale wg pewnych tych samych ustaleń - piłkarze mają te same parametry. Mamy tu coś takiego: przyczyna -> skutek -> skutek skutku itd. Jeśli zmienimy pierwszy skutek, bo zdarzenia nie są ściśle zdeterminowane (czynnik wariancji), to całą reszta potoczy się inaczej. Załóżmy, że mamy mecz Chelsea - Liverpool i wynik 3:1 w pierwszej symulacji i mecz Arsenal - Tottenham 2:0, a w następnej kolejce jest mecz Chelsea - Tottenham i wygrywa rozpędzona drużyna Chelsea z podłamanym Tottenhamem. Symulacja 2: Chelsea przegrywa z Liverpoolem, a Arsenal remisuje z Tottenhamem i potem Chelsea remisuje z Tottenhamem, bo podejście obydwu drużyn było inne po pierwszym meczu. Co więcej: jedna drużyna załamie się porażką i będzie grać gorzej, a inna drużyna dodatkowo się zmotywuje i będzie grać lepiej. Na dodatek ta sama drużyna w innych okolicznościach może zagrać lepiej lub gorzej i nie zawsze jest to do przewidzenia.

Jak byłem młodszy, to miałem takie myśli oglądając mecze, że gdyby np w 5 minucie zawodnik podał piłkę na prawe skrzydło zamiast na lewe, to cała późniejsza akcja meczu potoczyłaby się zupełnie inaczej - a przecież to nie jest kluczowa decyzja i oglądając mecz nikt jej nawet nie zauważy. Czasem może być tak, że lepsze zagranie spowoduje gorsze rezultaty, bo np zawodnik X podaje świetną piłkę do zawodnika Y, a ten marnuje sytuację, idzie kontra i jest gol dla przeciwnika. A gdyby X zmaścił sytuację, to wynikłaby z tego kopanina w środku pola. Mniejsza z tym, bo teraz najważniejsze - tak czy siak w ogólnym rozrachunku w głównej mierze decyduje to jakie kto ma umiejętności i jak trener ustawia zespół taktycznie, jakie są właściwości mentalne zawodników itd. Można uwzględnić jeszcze czynnik pogody, kibiców na stadionie, tego, że kluczowy zawodnik zespołu zjadł coś brudnymi rękami dzień wcześniej i był w słabszej dyspozycji. Podobnie kiedyś sobie myślałem o tym co by było gdyby w pradawnych czasach jakaś małpa nie kopulowała z inną małpą, to dziś mogłoby nie być wszystkich żyjących osób, a świat wypełnialiby zupełnie inni ludzie, historia w szkołach byłaby inna itd. Gdyby mój przodek sprzed 2 tys lat nie zgwałcił jakiejś kobiety, która nie chciała mu dać i wybrałby jakąś inną samicę, to mnie by nie było. Wszyscy żyjemy poprzez mega wyjątkowy splot okoliczności (jako mikroświat), a jednocześnie wszystko toczy się tak jak potoczyć się musiało i można było wiele przewidzieć (makroświat).
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Z tego przykładu wynika kilka wniosków, które można sobie odnieść do życia codziennego. Dla mnie najważniejsze jest, że na końcowe rezultaty działań wpływ ma bardzo wiele czynników i nie możemy wszystkiego przewidzieć i kontrolować. Po drugie nieraz niepozorne i mało znaczące decyzje okazują się kluczowe dla dalszych losów świata, po trzecie wariancja ma duży wpływ na wiele zdarzeń, po czwarte jednak decydują umiejętności i wytrawny znawca przewidzi wiele rzeczy, ale generalnie matematyka jest po stronie bukmachera, a nie gracza (analogicznie w życiu kierujemy swoimi działaniami, ale matematyka jest po stronie świata, a nie jednostki).

No i teraz wyobraźmy sobie eksperyment myślowy, że ci piłkarze w grze mają świadomość. Każdy dzięki temu zyskuje poczucie wolnej woli, ale w rzeczywistości ich wybór jest pozorny. W sytuacji boiskowej gracz stara się wybrać optymalne rozwiązanie, czyli inaczej mówiąc zawodnik "wstrzela się w kod gry". Na realnym boisku dzieje się to samo, a świat też ma swój "kod", tzn jeśli zatrzymamy sytuację i obmyślimy jak piłkarz powinien się zachować, to właśnie mówimy o dopasowaniu się do tego kodu.

No dobra, bo się rozpisałem, a chodziło tylko o różnicę między wolną wolą, a wpływem na swoje decyzje. Otóż jak mam mózg z potencjałem 50/100, to kiedy dokonuję wyboru jako umysł, to wybory są ograniczone tym potencjałem i osoba 100/100 na moim miejscu podejmowałaby dwa razy lepsze decyzje. Zarówno ja, jak i ta osoba jesteśmy zdeterminowani światem, w którym żyjemy, a sam mózg jest już czynnikiem determinującym wybory. Mózg koduje sobie jakieś memy z otoczenia, oraz wymyśla nowe teorie, idee, memy. Wybór jest przez to zdeterminowany. Dodajmy czynnik wariancji - nad przypadkowością nie mamy kontroli, więc znów nie można mówić tu o wolnym wyborze. Z tego wszystkiego wynika, że wolna wola to fikcja, która wręcz nie powinna istnieć w świecie przyczyn i skutków. Tu jeszcze jedna ważna kwestia - to wszystko tak naprawdę nie wyklucza czynnika wolnej woli w 100%. Jednak na tej samej zasadzie nic nie wyklucza istnienia Boga, czy latającego potwora spaghetti. My tak naprawdę wiemy co wpływa na wybory, więc żeby wiara w wolną wolę się broniła, to musielibyśmy przyjąć, że dusza ma wolny wybór, ale zgodnie z taką koncepcją dusza musiałaby się znajdować poza świadomością człowieka i musiałaby być dla nas niepojętym abstrakcyjnym tworem. Dlaczego więc świadomy człowiek miałby być rozliczany z decyzji duszy? Przy okazji na poziomie wyboru taka dusza musiałaby mieć równe uprawnienia jak Bóg, bo gdyby Bóg wpływał na kształt duszy i na jej wybory, to przeczyłoby to wolnej woli. Bóg nie mógł więc stworzyć duszy nadając jej unikatowe właściwości, bo wtedy te właściwości determinowałyby wybory duszy, co przeczyłoby znów wolnej woli. I na tym póki co zakończę, bo jest tu kilka kwestii do przemyślenia, np co gdybyśmy faktycznie byli Bogami, lub cząstkami Boga - wtedy szatanem byłby materialny świat przyczyn i skutków
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Wow, dzięki za szczegółową odpowiedź. Wszystko zrozumiałem.
Człowiek więc ma wpływ na różne rzeczy, ale jest tylko narzędziem w łapach genów, okoliczności, etc.
08-10-2015 15:36 
 Ocena 2 na 2
wsx666 (1067 punktów)

>I w innej sytuacji, kiedy nikt mnie nie będzie hipnotyzował, a tylko stwierdzę, że napiłbym się piwa, a nie mam za co - a następnie okradnę ci mieszkanie, sprzedam twoje sprzęty i kupię za to alkohol - nie możesz się na mnie złościć.

Ale ja w ogóle, bez poczucia chociażby odrobiny złości na Ciebie, wyciągnę pistolet, wyceluję Ci w głowę i strzelę. Tym samym wyeliminuję z tego świata mózg, który dokonuje wyborów nie akceptowanych przeze mnie. I nie ma tu winnych, tylko Ci, którzy przetrwają. Prawa natury.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>I w innej sytuacji, kiedy nikt mnie nie będzie hipnotyzował, a tylko stwierdzę, że napiłbym się piwa, a nie mam za co - a następnie okradnę ci mieszkanie, sprzedam twoje sprzęty i kupię za to alkohol - nie możesz się na mnie złościć.
>Ale ja w ogóle, bez poczucia chociażby odrobiny złości na Ciebie, wyciągnę pistolet, wyceluję Ci w głowę i strzelę. Tym samym wyeliminuję z tego świata mózg, który dokonuje wyborów nie akceptowanych przeze mnie. I nie ma tu winnych, tylko Ci, którzy przetrwają. Prawa natury.

Tylko że pistolet trzeba umieć obsłużyć, a do tego potrzebna jest inteligencja.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tylko że pistolet trzeba umieć obsłużyć, a do tego potrzebna jest inteligencja.

A co to ma wspólnego z tematem?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>Tylko że pistolet trzeba umieć obsłużyć, a do tego potrzebna jest inteligencja.
>A co to ma wspólnego z tematem?

Że nie każdy może się bronić, ale każdy może zostać skrzywdzony. Jeśli czyjaś inteligencja albo chwilowy stan świadomości uniemożliwiają mu obsługę broni palnej, to zostanie okradziony i nie zapobieży temu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Niestety tak jest, ale to niezależnie od tego czy pokrzywdzona osoba ma pretensje, czy ich nie ma.
08-10-2015 15:55 
 Ocena 1 na 1
idefiks (158 punktów)
>Jeśli ktoś zahipnotyzuje mnie i ja - nie mając na to żadnego wpływu, jedynie podążając za rozkazami hipnotyzera - okradnę ci mieszkanie, nie będziesz miał do mnie pretensji. Powiesz pewnie: a to pech, nic nie mogłeś zrobić, to wszystko wina hipnotyzera.

No tak. No i co? Masz z tym jakiś problem?
Pedofil gwałci, bo musi - robi to, co jego mózg odczytuje jako najbardziej pod jakimś względem (w tym przypadku kluczowym) korzystne. Złodziej kradnie, bo musi, terrorysta z isis obcina "łby niewiernym psom" - oni wszyscy muszą to robić i tak naprawdę nie jest to ani ich winą, ani zaletą, że to robią. Tak po prostu jest. I może ułamek procenta populacji zdaje sobie z tego sprawę. No i co w związku z tym? Coś to zmienia?

Ja rozumiem, że desperacko potrzebujesz żyć złudzeniem, że twoje myśli cieszą się pełną wolnością i na szczęście nikt ci tego, o ile mi wiadomo, nie zabrania. Więc sobie żyj.

>I w innej sytuacji, kiedy nikt mnie nie będzie hipnotyzował, a tylko stwierdzę, że napiłbym się piwa, a nie mam za co - a następnie okradnę ci mieszkanie, sprzedam twoje sprzęty i kupię za to alkohol - nie możesz się na mnie złościć. Przecież wolna wola nie istnieje, więc ja NIE MOGŁEM postąpić inaczej. Zupełnie jak w hipnozie.

No tak. I co teraz?

>I tym samym nie mają sensu wszelkie terapie dla alkoholików

Co więcej - kompletnie NIC nie ma sensu. Nie ma czegoś takiego jak "sens". To też nasze złudzenie powodowane naszym nieszczęściem w postaci nadto rozgarniętego mózgu.

I co teraz będzie, w związku z tym, że tak jest?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>No tak. No i co? Masz z tym jakiś problem?

Po prostu oczekuję konsekwencji od tych, co zaprzeczają istnieniu wolnej woli. Jak zdradzi was żona albo przyjaciel to nie możecie ich o to obwiniać.

>Pedofil gwałci, bo musi - robi to, co jego mózg odczytuje jako najbardziej pod jakimś względem (w tym przypadku kluczowym) korzystne. Złodziej kradnie, bo musi, terrorysta z isis obcina "łby niewiernym psom" - oni wszyscy muszą to robić i tak naprawdę nie jest to ani ich winą, ani zaletą, że to robią. Tak po prostu jest. I może ułamek procenta populacji zdaje sobie z tego sprawę. No i co w związku z tym? Coś to zmienia?

Nikt nic nie musi. Każdy z nas ma pewne ograniczenia i jesteśmy do wielu rzeczy niezdolni - tutaj faktycznie nie mamy wolnej woli. Ale w obrębie tego, co zgodne z naszą naturą, jak najbardziej można wybierać.

>Ja rozumiem, że desperacko potrzebujesz żyć złudzeniem, że twoje myśli cieszą się pełną wolnością i na szczęście nikt ci tego, o ile mi wiadomo, nie zabrania. Więc sobie żyj.

Myślę, że to nie jest żadne złudzenie. Nie ma dowodów, żeby to było złudzenie.

>>I w innej sytuacji, kiedy nikt mnie nie będzie hipnotyzował, a tylko stwierdzę, że napiłbym się piwa, a nie mam za co - a następnie okradnę ci mieszkanie, sprzedam twoje sprzęty i kupię za to alkohol - nie możesz się na mnie złościć. Przecież wolna wola nie istnieje, więc ja NIE MOGŁEM postąpić inaczej. Zupełnie jak w hipnozie.
>No tak. I co teraz?

Jak to co. Musisz być konsekwentny i nie mieć do nikogo pretensji o nic.

>>I tym samym nie mają sensu wszelkie terapie dla alkoholików
>Co więcej - kompletnie NIC nie ma sensu. Nie ma czegoś takiego jak "sens". To też nasze złudzenie powodowane naszym nieszczęściem w postaci nadto rozgarniętego mózgu.
>I co teraz będzie, w związku z tym, że tak jest?

Jak boli mnie ząb, to idę po środek przeciwbólowy. Nie można mówić, że zażywanie tego środka nie ma sensu - coś więc ma sens. Jednak wielu alkoholików nie potrafi sobie poradzić z piciem samodzielnie, a na terapiach jakoś im się to udaje. Wobec braku wolnej woli byłoby to niemożliwe, czyż nie?
09-10-2015 11:38 
 Ocena 1 na 1
idefiks (158 punktów)
>Po prostu oczekuję konsekwencji od tych, co zaprzeczają istnieniu wolnej woli. Jak zdradzi was żona albo przyjaciel to nie możecie ich o to obwiniać.

A ilu z tych, których zdradziła, jest świadomych tego, że nie ma sensu jej o to obwiniać?

>Nikt nic nie musi. Każdy z nas ma pewne ograniczenia i jesteśmy do wielu rzeczy niezdolni - tutaj faktycznie nie mamy wolnej woli. Ale w obrębie tego, co zgodne z naszą naturą, jak najbardziej można wybierać.

Co "można wybierać"? Podaj jakiś przykład Twojego "wolnego wyboru", to się zastanowimy, jaka była PRZYCZYNA tego "wolnego wyboru".

>Myślę, że to nie jest żadne złudzenie. Nie ma dowodów, żeby to było złudzenie.
Jakiego dowodu oczekujesz na poparcie stwierdzenia, że musiałeś napisać tego posta, choć błędnie wydaje Ci się, że napisałeś go, bo chciałeś to zrobić, a wcale nie musiałeś?

>Jak to co. Musisz być konsekwentny i nie mieć do nikogo pretensji o nic.

A skąd pomysł, że mam do kogoś o coś pretensje?

>Jak boli mnie ząb, to idę po środek przeciwbólowy. Nie można mówić, że zażywanie tego środka nie ma sensu - coś więc ma sens.

Zażywasz prochy bo musisz. Bo boli ząb. A czemu boli ząb? Przyczyna bólu zęba jest równocześnie przyczyną tego, że zażywasz prochy. Gdzie tu miejsce na jakikolwiek sens lub bezsens? Zwykły, beznamiętny ciąg przyczyn i skutków. Nic więcej.

Czy ciągi przyczynowo-skutkowe Twoim zdaniem należy rozpatrywać w kategoriach "mania sensu"?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Co "można wybierać"? Podaj jakiś przykład Twojego "wolnego wyboru", to się zastanowimy, jaka była PRZYCZYNA tego "wolnego wyboru".

Np. mogę wybrać czy jechać do pracy rowerem czy iść pieszo.

>>Myślę, że to nie jest żadne złudzenie. Nie ma dowodów, żeby to było złudzenie.
>Jakiego dowodu oczekujesz na poparcie stwierdzenia, że musiałeś napisać tego posta, choć błędnie wydaje Ci się, że napisałeś go, bo chciałeś to zrobić, a wcale nie musiałeś?

Nawet nie wiem czy taki dowód jest w ogóle możliwy do przeprowadzenia.

>A skąd pomysł, że mam do kogoś o coś pretensje?

A nie masz? I odkąd nie wierzysz w wolną wolę, nie robiłeś nikomu o nic wyrzutów?
09-10-2015 14:32 
 Ocena 1 na 1
idefiks (158 punktów)
>>Co "można wybierać"? Podaj jakiś przykład Twojego "wolnego wyboru", to się zastanowimy, jaka była PRZYCZYNA tego "wolnego wyboru".
>Np. mogę wybrać czy jechać do pracy rowerem czy iść pieszo.
No i...? Powinieneś sobie dla ułatwienia rozłożyć na czynniki pierwsze wybór, którego już dokonałeś, a nie teoretyczny wybór z teoretycznie możliwych opcji w czasie przyszłym.

Więc dlaczego wybrałeś rower zamiast "na piechotę"? (albo odwrotnie?)

>>Jakiego dowodu oczekujesz na poparcie stwierdzenia, że musiałeś napisać tego posta, choć błędnie wydaje Ci się, że napisałeś go, bo chciałeś to zrobić, a wcale nie musiałeś?
>Nawet nie wiem czy taki dowód jest w ogóle możliwy do przeprowadzenia.
Wystarczy, że się zastanowisz nad przyczynami, które sprawiły, że napisałeś posta - to banalnie proste, ale mimo wszystko wymaga trochę pracy własnej.

>>A skąd pomysł, że mam do kogoś o coś pretensje?
>A nie masz? I odkąd nie wierzysz w wolną wolę, nie robiłeś nikomu o nic wyrzutów?
Robiłem. I nadal robię - "automatycznie", w pierwszym odruchu. To jest część zautomatyzowanej ludzkiej natury. Tak działa mózg - nic na to nie poradzę.

Ale po "zrobieniu komuś wyrzutów" uświadamiam sobie, że przecież tak musiało być, no i po kłopocie - świat od razu staje się prostszy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Po prostu oczekuję konsekwencji od tych, co zaprzeczają istnieniu wolnej woli. Jak zdradzi was żona albo przyjaciel to nie możecie ich o to obwiniać.

Zgadza się - nie możemy ich o to obwiniać, w ogóle obwinianie kogokolwiek mija się z celem i szkodzi najbardziej obwiniającemu. Przebaczenie (równoznaczne ze zrozumieniem motywów) nie wiąże się jednak z brakiem działania. Nie gniewam się na zdrajcę, ale wymierzam mu karę żeby inni wiedzieli, że nie warto mnie zdradzać

>Nikt nic nie musi. Każdy z nas ma pewne ograniczenia i jesteśmy do wielu rzeczy niezdolni - tutaj faktycznie nie mamy wolnej woli. Ale w obrębie tego, co zgodne z naszą naturą, jak najbardziej można wybierać.

Gdyby pedofil mógł wybrać żeby nie gwałcić to by to zrobił - przecież bycie pedofilem i gwałcenie dzieci się nie opłaca. Zdarzyło mi się kiedyś porozmawiać prywatnie z seksuologiem, który leczył pedofilów i mówi, że większość z nich czuje skruchę, wiedzą że zawinili i mają przez to baaaardzo niską samoocenę. Pedofil nie-psychopata mimo to nieraz popełnia taki czyn, choć można powiedzieć, że tego nie chce. Narkoman wciąga proszek, ale tego nie chce. Czym jest w takim razie to "chcenie"? Przed podjęciem decyzji kłócą się ze sobą różne ośrodki mózgu, z czego jeden mówi "nie rób tego", a drugi mówi "musisz to zrobić" i wygrywa ten silniejszy.

>Jak to co. Musisz być konsekwentny i nie mieć do nikogo pretensji o nic.

Każdy podlega mechanizmom swojego mózgu, więc jeśli mam pretensje to jest to naturalna aktywność jakiegoś ośrodka w moim mózgu. Rozpatrujemy to tak samo - musiałem mieć pretensje, bo nie mam wpływu na ich powstawanie. Ważne jest nieuleganie pierwszym emocjom - sama chwila zastanowienia (bez działania) powoduje, że pretensje słabną i znikają, bo do głosu przestaje dochodzić ciało migdałowate, a kontrolę przejmuje kora przedczołowa.

>Jak boli mnie ząb, to idę po środek przeciwbólowy. Nie można mówić, że zażywanie tego środka nie ma sensu - coś więc ma sens.

Ma sens, bo przestaje Cię boleć, czyli poczucie sensu jest jedynie odczuciem Twojego mózgu.

>Jednak wielu alkoholików nie potrafi sobie poradzić z piciem samodzielnie, a na terapiach jakoś im się to udaje. Wobec braku wolnej woli byłoby to niemożliwe, czyż nie?

Dlaczego nie? Terapia to przyczyna, a niepicie to skutek. Terapia działa, ale wolnej woli nadal nie ma.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Gdyby pedofil mógł wybrać żeby nie gwałcić to by to zrobił - przecież bycie pedofilem i gwałcenie dzieci się nie opłaca. Zdarzyło mi się kiedyś porozmawiać prywatnie z seksuologiem, który leczył pedofilów i mówi, że większość z nich czuje skruchę, wiedzą że zawinili i mają przez to baaaardzo niską samoocenę. Pedofil nie-psychopata mimo to nieraz popełnia taki czyn, choć można powiedzieć, że tego nie chce. Narkoman wciąga proszek, ale tego nie chce. Czym jest w takim razie to "chcenie"? Przed podjęciem decyzji kłócą się ze sobą różne ośrodki mózgu, z czego jeden mówi "nie rób tego", a drugi mówi "musisz to zrobić" i wygrywa ten silniejszy.

Myślę, że sprawa wygląda tak: pedofil, w chwili faktycznego silnego pobudzenia seksualnego, kiedy jest np. sam ze swoją ofiarą i chore popędy kompletnie zalewają mu mózg - wtedy może faktycznie jest niezdolny do opamiętania się i może już tylko gwałcić.
Ale np. 5 godzin wcześniej nie był pobudzony seksualnie, myślał trzeźwo. Mógł więc iść na terapię i powiedzieć seksuologowi, żeby wygłuszył go jakimiś lekami.
Nie zrobił tego ponieważ nie chciał.
I z własnej winy doprowadził do sytuacji, w której już stracił nad sobą kontrolę.

Podobnie z alkoholikiem. Kiedy jest na imprezie gdzie wszyscy mu polewają - wtedy raczej nie ma on wyboru i musi pić. Ale 5 godzin wcześniej mógł odwołać imprezę - a też tego nie zrobił, mimo że pokusa picia nie była aż tak ogromna.

Dzisiaj mogę iść i pobiegać, ale po 20 latach leżenia na kanapie może się to okazać niewykonalne. Dlatego trzeba działać, póki człowiek ma siłę.

>>Jak to co. Musisz być konsekwentny i nie mieć do nikogo pretensji o nic.
>Każdy podlega mechanizmom swojego mózgu, więc jeśli mam pretensje to jest to naturalna aktywność jakiegoś ośrodka w moim mózgu. Rozpatrujemy to tak samo - musiałem mieć pretensje, bo nie mam wpływu na ich powstawanie. Ważne jest nieuleganie pierwszym emocjom - sama chwila zastanowienia (bez działania) powoduje, że pretensje słabną i znikają, bo do głosu przestaje dochodzić ciało migdałowate, a kontrolę przejmuje kora przedczołowa.

No tak, zgadza się.

>>Jak boli mnie ząb, to idę po środek przeciwbólowy. Nie można mówić, że zażywanie tego środka nie ma sensu - coś więc ma sens.
>Ma sens, bo przestaje Cię boleć, czyli poczucie sensu jest jedynie odczuciem Twojego mózgu.

Czyli według ciebie próba przetrwania jest bez sensu? Jedzenie, leczenie się, itp?

>>Jednak wielu alkoholików nie potrafi sobie poradzić z piciem samodzielnie, a na terapiach jakoś im się to udaje. Wobec braku wolnej woli byłoby to niemożliwe, czyż nie?
>Dlaczego nie? Terapia to przyczyna, a niepicie to skutek. Terapia działa, ale wolnej woli nadal nie ma.

Masz rację, skuteczność terapii nie dowodzi istnienia wolnej woli.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że sprawa wygląda tak: pedofil, w chwili faktycznego silnego pobudzenia seksualnego, kiedy jest np. sam ze swoją ofiarą i chore popędy kompletnie zalewają mu mózg - wtedy może faktycznie jest niezdolny do opamiętania się i może już tylko gwałcić.
>Ale np. 5 godzin wcześniej nie był pobudzony seksualnie, myślał trzeźwo. Mógł więc iść na terapię i powiedzieć seksuologowi, żeby wygłuszył go jakimiś lekami.
>Nie zrobił tego ponieważ nie chciał.
>I z własnej winy doprowadził do sytuacji, w której już stracił nad sobą kontrolę.

No nie do końca, ponieważ czy możemy obwiniać go za to, że nie chciał? Gdyby miał wybór czy tego chcieć, to by chciał, bo przewidziałby konsekwencje. Może po prostu w jego głowie nie pojawiła się taka myśl żeby to zrobić? Może pojawiła się, a inna myśl ją stłumiła i była silniejsza? Najczęściej pewnie jest tak, że pedofil w stanie spokoju od seksualnego pobudzenia mówi sobie, że przecież w razie czego opanowałby sytuację, "wszystko jest w porządku".

>Podobnie z alkoholikiem. Kiedy jest na imprezie gdzie wszyscy mu polewają - wtedy raczej nie ma on wyboru i musi pić. Ale 5 godzin wcześniej mógł odwołać imprezę - a też tego nie zrobił, mimo że pokusa picia nie była aż tak ogromna.

Tu tym bardziej "pójdę i się nie napiję", a potem idzie na imprezę i stwierdza "pier...ne sobie kieliszeczek na odkażenie przełyku", a potem "skoro pier..em 1 to 2 jeszcze walnę i już koniec", a potem jest pijany i "no to skoro i tak już jestem pijany to od jutra nie piję" Z tego co obserwuję alkoholików to ten mechanizm jest standardem u 99% z nich.

>Dzisiaj mogę iść i pobiegać, ale po 20 latach leżenia na kanapie może się to okazać niewykonalne. Dlatego trzeba działać, póki człowiek ma siłę.

Może się też okazać wykonalne, a może dziś się nie chce i można zrobić to jutro, albo za tydzień. Zauważ, że najczęściej ludzie mają średnie natężenie mobilizacji i lenistwa. Np w jeden dzień intensywnie pracuję, a innym razem gram na komputerze, palę blanty, jem pizzę i popijam pepsi. Gdybym za każdym razem intensywnie pracował byłby to pracoholizm. Jeśli za każdym razem ktoś mówi sobie, że nie idzie pobiegać, bo mu się nie chce, to jest to lenistwo i może być faktycznie źle, a jeśli ktoś za każdym razem idzie pobiegać kiedy wpadnie mu taki pomysł, to jest to zaburzenie w drugą stronę.

>Czyli według ciebie próba przetrwania jest bez sensu? Jedzenie, leczenie się, itp?

No bez obiektywnego sensu, ale ludzie mają poczucie sensu i oceniają korzystność działań - sens istnieje tylko jako subiektywne odczucie. Gdyby nie ono, to ludzkość by nie przetrwała. Przetrwanie też nie jest żadnym celem samym w sobie - po prostu tak to działa, że przetrwać i przekazywać geny mogą tylko ci ludzie, którzy z jakiegoś losowego powodu mają zainstalowane poczucie sensu.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>No nie do końca, ponieważ czy możemy obwiniać go za to, że nie chciał? Gdyby miał wybór czy tego chcieć, to by chciał, bo przewidziałby konsekwencje. Może po prostu w jego głowie nie pojawiła się taka myśl żeby to zrobić? Może pojawiła się, a inna myśl ją stłumiła i była silniejsza? Najczęściej pewnie jest tak, że pedofil w stanie spokoju od seksualnego pobudzenia mówi sobie, że przecież w razie czego opanowałby sytuację, "wszystko jest w porządku".
>Tu tym bardziej "pójdę i się nie napiję", a potem idzie na imprezę i stwierdza "pier...ne sobie kieliszeczek na odkażenie przełyku", a potem "skoro pier..em 1 to 2 jeszcze walnę i już koniec", a potem jest pijany i "no to skoro i tak już jestem pijany to od jutra nie piję" Z tego co obserwuję alkoholików to ten mechanizm jest standardem u 99% z nich.

Hah, masz rację. Kiedyś rozmawiałem z kolegą, który jest totalnym alkoholikiem. Mówi: "idę dzisiaj na imprezę, ale nie piję". Ja oczywiscie wiedziałem jak się to skończy, a on nie wiedział, albo nie chciał wiedzieć. Pytanie czy można go winić za bezmyślność?
No nie wiem, trudno mi się pozbyć poglądu, że człowiek może być czemuś winny. Dokonujemy różnych zaniedbań, bezmyślności, a potem ich załujemy. Jednak nie mając wolnej woli nie mamy czego żałować, bo i tak nic nie mogliśmy zmienić.

>Może się też okazać wykonalne, a może dziś się nie chce i można zrobić to jutro, albo za tydzień. Zauważ, że najczęściej ludzie mają średnie natężenie mobilizacji i lenistwa. Np w jeden dzień intensywnie pracuję, a innym razem gram na komputerze, palę blanty, jem pizzę i popijam pepsi. Gdybym za każdym razem intensywnie pracował byłby to pracoholizm. Jeśli za każdym razem ktoś mówi sobie, że nie idzie pobiegać, bo mu się nie chce, to jest to lenistwo i może być faktycznie źle, a jeśli ktoś za każdym razem idzie pobiegać kiedy wpadnie mu taki pomysł, to jest to zaburzenie w drugą stronę.

Całe życie walczę z brakiem regularności. Uczę się angielskiego od lat, nawet jestem już w nim dobry, ale wiem że gdybym uczył się codziennie po 2h, efekty miałbym dużo lepsze. I szybciej. A ja ciągle robię przerwy, ciągle coś przekładam, tydzień uczę się jak w zegarku, a kolejny tydzień siedzę bezmyślnie na fejsie. Mówię: i tak mam dobre efekty, ale zamiast uczyć się 5 lat, będę się uczył lat 15. Jaka jest twoja opinia na temat mojej sytuacji? Mogę stać się bardziej pracowity czy już muszę taki być do śmierci?

>>Czyli według ciebie próba przetrwania jest bez sensu? Jedzenie, leczenie się, itp?
>No bez obiektywnego sensu, ale ludzie mają poczucie sensu i oceniają korzystność działań - sens istnieje tylko jako subiektywne odczucie. Gdyby nie ono, to ludzkość by nie przetrwała. Przetrwanie też nie jest żadnym celem samym w sobie - po prostu tak to działa, że przetrwać i przekazywać geny mogą tylko ci ludzie, którzy z jakiegoś losowego powodu mają zainstalowane poczucie sensu.

Jeśli sens jest tylko subiektywny to znaczy że jest urojeniem. Wtedy chrzanić taki sens, za przeproszeniem. Podobnie jest z dobrem, złem, pięknem, itp. Weźmy sobie "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego. Wg. ciebie ta książka jest dobra obiektywnie, czy jej wysoka jakość jest moim urojeniem?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pytanie czy można go winić za bezmyślność?

Jego, czyli kogo? Nie można winić konia za to, że nie jest wielbłądem. Z drugiej strony chłop powinien się ogarnąć, ale nie pomoże mu się obwiniając go i oceniając (dlatego on słusznie będzie się bronił i odwracał sytuację, wytykał błędy temu kto mu wypomina głupotę). No i jeśli czyni źle, to należy go za to ukarać żeby społeczeństwo nie ucierpiało. Przez każdego alkoholika cierpi jego rodzina, więc może powinno się za to karać tak jak za inne przestępstwa, przez które ktoś cierpi? Tu niestety wkraczamy na śliski teren, bo pewne krzywdy ciężko porównać.

>No nie wiem, trudno mi się pozbyć poglądu, że człowiek może być czemuś winny. Dokonujemy różnych zaniedbań, bezmyślności, a potem ich załujemy. Jednak nie mając wolnej woli nie mamy czego żałować, bo i tak nic nie mogliśmy zmienić.

I właśnie o to chodzi żeby nie żałować! Najbardziej prawidłowe jest wyciąganie wniosków z sytuacji i modyfikacja przyszłych działań o wnioski wyciągnięte z błędów. Poglądu, że człowiek jest czemuś winny ja bym się nie pozbywał - po prostu najlepiej chyba patrzeć na to wieloaspektowo. Jesteśmy członkami społeczeństwa i reagujemy społecznie - taką reakcją jest przypisywanie komuś winy. Ja jednak traktuję to jako robocze szufladki, np psychopata jest winny śmierci człowieka, oceniam to jako coś bardzo złego, psychopatę należy ukarać i tyle. Nie ma sensu trzymać urazy, złościć się, mówić sobie pod nosem "co za bandyta, jak tak można postępować?!". O tym psychopacie najlepiej wtedy nie myśleć w kontekście jednostki decyzyjnej, która postąpiła inaczej niż tego od niej oczekiwaliśmy, tylko jako o ciągu przyczynowym.

>Całe życie walczę z brakiem regularności. Uczę się angielskiego od lat, nawet jestem już w nim dobry, ale wiem że gdybym uczył się codziennie po 2h, efekty miałbym dużo lepsze. I szybciej. A ja ciągle robię przerwy, ciągle coś przekładam, tydzień uczę się jak w zegarku, a kolejny tydzień siedzę bezmyślnie na fejsie. Mówię: i tak mam dobre efekty, ale zamiast uczyć się 5 lat, będę się uczył lat 15. Jaka jest twoja opinia na temat mojej sytuacji? Mogę stać się bardziej pracowity czy już muszę taki być do śmierci?

Hmm nie wiem, ale z pewnością istnieje taka możliwość, że możesz móc to poprawić. Podejrzewam nawet, że duża, ale to zależy od czynnika Twoich motywacji. Ja nie traktuję swojego braku regularności jako problemu, bo tak mi po prostu jest dobrze. Jeśli dla Ciebie to problem, to możesz spróbować to zmienić różnymi sposobami.

>Jeśli sens jest tylko subiektywny to znaczy że jest urojeniem. Wtedy chrzanić taki sens, za przeproszeniem. Podobnie jest z dobrem, złem, pięknem, itp. Weźmy sobie "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego. Wg. ciebie ta książka jest dobra obiektywnie, czy jej wysoka jakość jest moim urojeniem?

Można powiedzieć, że jest urojeniem, ale na tej samej zasadzie seksualność jest rodzajem nerwicy, a zakochanie zaburzeniem psychicznym. Lepiej mieć takie urojenie niż go nie mieć, ale z drugiej strony osoby, które nie mają sensu i go szukają nieraz dokonują przełomowych odkryć, który optymista po prostu nie zauważa.

Co do piękna to dobrze, że jest jak jest, bo wyobraź sobie, że każdemu podobałyby się te same kobiety, a kobietom ci sami mężczyźni. Ja uważam, że postrzeganie czegoś jako piękna to właściwość ludzkiego umysłu, ale powstaje to na zasadzie porównania i osobistych preferencji. Dobro i zło to też porównywanie. Inna sprawa, że z tego wszystkiego powstają idee: piękna, dobra, zła, sensu i ja doszukiwałbym się w tych ideach zniewolenia człowieka przez konstrukty własnego umysłu. Podobną ideą jest np Bóg, wolna wola, dusza, w ogóle religie jako takie, socjalizm, liberalizm itd. Jeśli wierzymy w jakąkolwiek ideę to jesteśmy jej niewolnikami, a wszystkie tego typu idee (w czystej formie) są tak naprawdę od czapy i nie ma sensu ich przyjmować. W ogóle wiara moim zdaniem jest szkodliwa i należy ją zastąpić oceną, prawdopodobieństwem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,675416#gora

Jeśli chodzi o "Zbrodnię i karę" to hmmm i tu jest problem. Ja uważam, że jest dobra, ale za ileś lat może się okazać, że powstanie tyle lepszych powieści, że ta będzie słaba. Tylko, że wartość powieści możemy ocenić jednak już z punktu widzenia bliżej obiektywnego, bo kierujemy się określonymi kryteriami, którym podlegają wszystkie powieści.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
A może prawdziwa jest platońska wiara w uniwersalia? Że w wyższym świecie istnieją idee wieczne, które odzwierciedlają się w różnych rzeczach ziemskich, oraz są wpisane w ludzką kondycję - i człowiek może je rozpoznawać.
Więc kiedy zachwycam się piosenką disco polo, to znaczy że rozpoznałem w niej cząstkę idei piękna, która jest tam realnie zawarta.

Bo coś trudno mi uwierzyć, że największe dzieła naszej epoki wcale nie są piękne, tylko ja sobie to wmówiłem.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem, bo nie można tego wykluczyć, ale ja w to nie wierzę. Moje zdanie jest takie, że platońska koncepcja to dorobienie filozofii do odczuwanych stanów wewnętrznych, a koncepcja, o której piszę wynika z naszej obecnej wiedzy na temat świata - dlatego, że nie znamy prawdy na ten temat i dlatego, że znamy ewolucyjne pochodzenie człowieka.

Ja bym nie powiedział, że wmawiamy sobie, że coś jest piękne - po prostu tak to odczuwamy i to wynika z naszej natury.Nieraz jednak jest tak, że coś co z natury jest dla nas obojętne, staje się pięknem kiedy ktoś nas o tym uświadomi, albo po prostu dobrze się nam kojarzy np brzydkie podwórko domu rodzinnego jest dla mnie ładne (może z nazwaniem tego pięknem nie przesadzajmy), bo mam dobre wspomnienia związane z tym miejscem i mózg odpala pozytywne uczucia kiedy tam jestem i na to patrzę. A nieraz i takie powiązania zanikają, np kiedy słucham piosenek, które podobały mi się w dzieciństwie, a dziś uważam to za dziadostwo i wręcz mnie to drażni.

Albo przykład kobiet - są dla nas piękne, bo natura "nakazała" nam je tak postrzegać. W rzeczywistości wątpię czy najładniejsza kobieta jest ładniejsza od psa lub jeża.
KORUND (4922 punktów)
>Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem
>ubocznym właściwości mózgu. Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma
>żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.

-Ewolucja jest procesem ślepym, nie ma intencji, ani żadnej celowości. Trudno też mówić, aby ewolucji coś było potrzebne, poza warunkami które pozwalają jej działać. Organizmy, które ewolucja wytwarza też nie decydują o tym co posiadają, wszystko to wynik gromadzenia się mutacji i selekcji środowiska, czyli doboru naturalnego. Organizm posiada więc to to musi, by przeżyć i się rozmnożyć, ale także cechy, narządy, pozostałości, które nie są konieczne do życia, ale nie są na tyle obciążające i energochłonne, by gatunek musiał się ich pozbyć lub wymarzeć. Po co nam tyle włosów w różnych miejscach, paznokcie u stóp, w ogóle pięc palców, jakieś matrwe geny, wyrostek robaczkowy? Co do samej świadomości, to jednak można sobie wyobrazić, (skoro się ją ma) wiele sytuacji, gdzie daje przewagę nad osobnikami jej nieposiadajacymi i zapewne dlatego ten ewolucyjny eksperyment się jednak utrwalił.

>nawet logiczne myślenie i samoobserwacja nie wymagają udziału świadomości.
-To są jej elementy.
Cytat:
Świadomość - podstawowy i fundamentalny stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie).
pl.wikipedia.org/wiki/Świadomość
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie ja sobie nie wyobrażam takiego plusu świadomości - jest to raczej coś jak wyrostek robaczkowy, albo kość ogonowa. Mam na myśli qualia, a nie świadomość badaną przez kognitywistykę.
Machina Ares (4 punktów)
Stanowisko Olsona w sprawie świadomości jest, rzekłbym, dość "ubogie w duchu" - tak surowe i mechaniczne, że odbiera radość z twórczego fantazjowania... Wydałem właśnie książkę pt. Boska Świadomość, w której przekonuję, że świadomość ma charakter fizyczny i wchodzi w skład tzw. wiązki ECS. Jest to wiązka składająca się z energii, czasu i świadomości... Treść tej niewielkiej książki przekonałaby Olsona, że świadomość i ewolucja to dość fantastyczny "układ mechaniczny"
Zapraszam na www.machinaares.pl

wsx666 (1067 punktów)
Tak się składa, że właśnie dzisiaj na moim ulubionym kanale 'World Science Festival' dodano panel dyskusyjny, debatę na temat świadomości i woli. Skromnie śmiem twierdzić, że w tej debacie zawarto wszystko, co obecnie nauka ma do powiedzenia w tym temacie. Polecam, uprzedzam, że po angielsku, naprawdę dla zainteresowanych tematem 'lektura obowiązkowa'.

www.youtube.com/watch?v=uIXGxRZk3G4
08-10-2015 20:00 
 Ocena 3 na 3
wsx666 (1067 punktów)
>Wydałem właśnie książkę pt. Boska Świadomość

Gratuluję wydania książki, i życzę powodzenia w docieraniu umysłów odbiorców swoim przekazem.

Teraz powiem co sądzę po przeczytaniu opisu, który zacytuję tutaj, a który pochodzi z podanej strony www.

"BOSKA FUNKCJA
Nadanie Bogu atrybutu Funkcji jest moim największaym odkryciem filozoficznym. Dzięki temu, wielki problem wizerunku i imienia Boga przestaje mieć znaczenie. Bóg to nie wizerunek. Bóg to funkcja.

CZAS BEZ PRZESTRZENI
Najtrudniej było mi się zdecydować na odebranie czasu przestrzeni. Po nieprzespanych nocach, ostatecznie, uznaję, że czas należy do Energii... Może dostanę Nobla za tą arogancję (ignorancję wiedzy akademickiej).

BOSKA ŚWIADOMOŚĆ to moja pierwsza publikacja poświęcona idei budowy Elementarza Chrześcijańskiego Humanisty (patrz: zakładka Projekty)."

Nie chcę urazić, ale myślę, że to kolejne nawiedzone 'kacapoły', na temat czym to ten Bóg i świadomość nie są. Może się mylę ale jak już słyszę słowo BOSKA, CHRZEŚCIJAŃSKA, ENERGIA, NOBEL DLA MNIE itp. to od razu mnie odrzuca.

Pozdrawiam.

08-10-2015 21:46 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ja uważam, że to właśnie moje stanowisko nadaje dużą dowolność w działaniu i moc do twórczego fantazjowania. Zupełnie nie mam pojęcia skąd pomysł, że chrześcijaństwo miałoby nadawać jakąś dodatkową wartość życiu i uważam, że wręcz jest to system służący do zniewolenia.
08-10-2015 22:47 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)
>Ja uważam, że to właśnie moje stanowisko nadaje dużą dowolność w działaniu i moc do twórczego fantazjowania. Zupełnie nie mam pojęcia skąd pomysł, że chrześcijaństwo miałoby nadawać jakąś dodatkową wartość życiu i uważam, że wręcz jest to system służący do zniewolenia.

Wczoraj w nocy o 2:00 oglądałem program na kanale Discovery Science pod tytułem "Świat oczami Stephena Hawkinga: Sens życia". Program traktował o fizyce mózgu. Struktura mózgu, to miliardy neuronów przetwarzających informacje i przesyłających je w postaci neurohormonów lub impulsów elektromagnetycznych.

Konkluzją tego programu był wywód wysnuty przez Hawkinga, do którego sam doszedłem lata wstecz rozmyślając o życiu, że rzeczywistość to tylko MODEL budowany przez mózg, interpretacja sygnałów dostarczanych przez zmysły. Tak samo jest z sensem życia. To tylko MODEL wypracowany przez mózg, nie ma jako takiego odgórnego NARZUCONEGO niejako nam sensu. Ten sens każda jednostka może sobie odnaleźć w dowolnych czynnościach, lub nie odnaleźć (nie zbudować odpowiedniego modelu SENSU) wcale.

Polecam ten program, na pewno są jakieś powtórki.
zupełna (2507 punktów)
Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma
>żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.

Neurobiolodzy nie znależli "ośrodka" świadomości w ludzkim mózgu natomiast istnieja przsłanki, ze świadomośc jest zewnętrzna a mózg jedynie ją odbiera.
Ciekawym organem jest pod tym względem serce- reaguje na wydarzenia zmianą pracy o 6 sekund wcześniej niż mózg.
09-10-2015 14:49 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)

>Neurobiolodzy nie znależli "ośrodka" świadomości w ludzkim mózgu natomiast istnieja przsłanki, ze świadomośc jest zewnętrzna a mózg jedynie ją odbiera.

Ciekawe, co miało by się dziać z taką 'zewnętrzną' świadomością, kiedy człowiek umiera. Zanika?
Co stało by się gdyby możliwe było w jakiś sposób wskrzeszanie zmarłych, ich świadomość pojawiała by się znowu? Tak się zastanawiam. Jak dla mnie idea zewnętrznej świadomości jest niedorzeczna.

Świadomość to model budowany przez pracujący mózg lub cały organizm, model otaczających go warunków w których powstał, lub część tego złożonego modelu.
09-10-2015 15:04 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jakie są te przesłanki na zewnętrzność świadomości?
oportunista (1711 punktów)
Pięknie to wymyśliłeś. Zwierze odczuwa bodźce zewnętrzne, a człowiek świadomie doświadcza,, Zdanie dalej już nawet odczuwa człowiek, ale świadomie i wszystko jest po prostu pechem i skutkiem ubocznym, zdaje się ewolucji.
Tak podejrzewam, że nie masz pojęcia czym jest świadomość i ewolucja dlatego się nieco zapętliłeś. Po pierwsze nie mamy pojęcia czy zwierzęta nie posiadają świadomości podobnej nam ludziom. Nie potrafimy się z nimi dogadać, a nawet posiadając taka możliwość i tak nie zgłębimy ich sposobu myślenia, czy pracy mózgu. U siebie nie potrafimy tego zrobić, jest to najmniej zbadany narząd. Tylko połowa komórek nerwowych zlokalizowana jest w mózgu, drugie tyle kryje nasze ciało, mało tego, te ostatnie potrafią działać z pominięciem tych mózgowych, czyli być autonomiczne. Dokładnie też nie znamy całego spektrum funkcjonowania ewolucji, powiedziałbym dopiero temat liznęliśmy, dlatego fetowanie wyroków, co jest jej potrzebne do działania, a co nie jest oznaką ignorancji niestety.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wiemy, że zwierzęta w większości nie mają samoświadomości (niektóre mają, np delfiny i ludzie). Mówimy tu o innej świadomości niż tej, która jest wspólna dla wszystkich - qalia. Choć na dobrą sprawę też nie wiemy czy jest wspólna, bo może np zwierzęta to jedynie roboty reagujące na bodźce, a nie czujące jednostki? Zwróć uwagę na to, że quale nie da się badać, bo jest to czysto subiektywne odczucie. I podejrzewam, że nigdy nie będzie się tego dało przebadać, bo nawet jak podłączę czyjś mózg do swojego żeby odczuwać to co druga osoba, to dalej ja będę czuł czyjś stan psychiczny (może nawet będzie mi się wydawało, że jestem tym kolesiem i będę patrzył z jego pkt widzenia). Natomiast jeśli ktoś kopnie psa, a pies czuje i gryzie tego bandytę, to mówimy o bodźcu i reakcji, do której nie jest potrzebna świadomość - wystarczy mechanizm reakcji na bodźce.
finerbijk (17282 punktów)
>Wyobraźmy sobie zwierzę, które jest sterowane instynktami - bodziec i reakcja. Zwierzę to nie myśli, nie wie, że jest zwierzęciem. Świat wokół niego po prostu się dzieje i ono to odczuwa (świadomość tego doświadcza). Po co tu świadomość skoro są automatyzmy? Dokładnie to samo jest z człowiekiem - mózg mógłby działać jak dobry komputer z funkcją samoobserwacji i autoterapii, ale nie wymaga do tego czynnika świadomości, która odczuwa świat.
Moim zdaniem, nie ma jakiejś ostrej granicy między świadomością a sterowaniem instynktami, genami, czy innymi wrodzenie narzuconymi czynnikami. To jest przejście płynne. Wiemy, że zwierzęta różnią się między sobą poczuciem samoświadomości. Wiemy też, że człowiekiem w różnym stopniu kierują instynkty, jak i nabyte preferencje, czy upodobania.

Świadomość to nie jest efekt uboczny rozwoju, ale to konsekwencja wzrostu inteligencji, w tym przypadku oznaczającej elastyczność przystosowania się do zmiennych warunków środowiskowych i umiejętność myślenia o tym, że myślimy i co myślimy, a przez to możliwość przewidywania naszych własnych reakcji i w związku z tym zdolność do przeciwdziałania tym, które w krótkim okresie wydają się dla nas korzystne i miłe, ale długofalowo oznaczają szkodę. Bez rozwoju świadomości nie byłoby ludzkości, dlaczego trafiło akurat na nas, to już całkiem inna sprawa.
09-10-2015 21:29 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A dlaczego mózg bez świadomości nie mógłby Twoim zdaniem oceniać korzyści, skoro komputer może?

>zdolność do przeciwdziałania tym, które w krótkim okresie wydają się dla nas korzystne i miłe, ale długofalowo oznaczają szkodę

Ale to nie jest świadomość, tylko mechanizm i nie dla każdego jest on taki ważny (ja np czasem wybieram takie przyjemności, bo rezygnacja z nich byłaby dla mnie szkodą tu i teraz i zubożeniem życia).
wsx666 (1067 punktów)

>Ale to nie jest świadomość, tylko mechanizm i nie dla każdego jest on taki ważny (ja np czasem wybieram takie przyjemności, bo rezygnacja z nich byłaby dla mnie szkodą tu i teraz i zubożeniem życia).

Dokładnie tak jest, to że mózg decyduje o wyborze przyjemności, nawet z małą szkodą dla priorytetów, to dla tego, iż nauczył się, że dostanie zastrzyk dopaminy bez utraty znaczącego miejsca w bezpiecznym i tak miejscu i czasie dla niego.
10-10-2015 14:21 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>A dlaczego mózg bez świadomości nie mógłby Twoim zdaniem oceniać korzyści, skoro komputer może?
Mógłby, ale w mniejszym stopniu i bezrefleksyjnie, jak u mniej rozwiniętych zwierząt.

>Ale to nie jest świadomość, tylko mechanizm i nie dla każdego jest on taki ważny (ja np czasem wybieram takie przyjemności, bo rezygnacja z nich byłaby dla mnie szkodą tu i teraz i zubożeniem życia).
Świadomość, nie oznacza rezygnacji z przyjemności, tylko zdolność do przewidywania ich skutków w długim terminie, na podstawie doświadczeń własnych i innych. To wewnętrzny krytyk i obserwator naszych poczynań, który potrafi się wznieść nad to co tu i teraz. Bez świadomości nie byłoby możliwe wyrwanie się ze ślepych mechanizmów ewolucyjnych.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nadal mylisz świadomość w sensie quale, jaźń, ze świadomością behawioralną. Szkoda, że język polski nazywa te odmienne rzeczy tym samym słowem. Przecież mniej rozwinięte zwierzęta mają (chyba) ten pierwszy rodzaj świadomości - czują, widzą itd. Człowiek do tego ma dodatkowe funkcje - myśli za pomocą pojęć i szufladek, rozumie mechanizmy przyczynowe, moralność, sens (cele). Wszystko to jednak można porównać do komputera z podłączoną myszką, klawiaturą, monitorem itd. Jest jakby środek świadomości, czyli Ty - życie. Następnie na to nałożone są różne inne funkcje - wzrok (oczy czyli "kamera" i ośrodki mózgu odpowiedzialne za widzenie - mózg tworzy symulację rzeczywistości wokół i przekazuje ją do świadomości), słuch (czyli uszy - mikrofony i ośrodki słuchowe w mózgu), pozostałe zmysły. My to mamy i kot też to ma. Do tego są emocje i uczucia. Mamy także pamięć, przekonania itd, a do tego od większości innych zwierząt odróżnia nas samoświadomość, ego. Samoświadomość to jedynie zdawanie sobie sprawy z tego, że człowiek na, którego patrzę w lustro to "ja", ma imię itd, ale taki mechanizm przecież mógłby istnieć w komputerze nieświadomym, który przetwarza informacje i posiada funkcję autoanalizy własnych mechanizmów wewnętrznych.

Maksymalnie upraszczając - wyobraź sobie, że odkryto by w 100% na jakiej zasadzie działa mózg i człowiek postanowiłby to odtworzyć produkując robota ze ścieżek drukowanych i układów scalonych. Czy ten robot czułby i wiedział, że żyje? Bo wg wiedzy jaką ma człowiek to taki robot tak samo wiedziałby, że żyje - obserwacja jego wewnętrznych procesów dawałaby takie złudzenie człowiekowi, ale nie należy oceniać świadomości na podstawie działań, bo to droga donikąd. Robot mógłby w 100% odzwierciedlać mechanizmy zewnętrzne (materialne i logiczne) człowieka, ale to nie znaczy, że by żył - czyli miał świadomość, o której piszę.

Obserwacja człowieka np jego samoświadomości mówi nam jedynie, że reaguje on na bodźce, a jego mózg umie je przetwarzać. Nic więcej.

I tu pojawia się szereg ciekawych pytań, które nie dają mi spokoju:
- czy istnieje jakiś ośrodek świadomości w mózgu i czy w ogóle jest możliwe odkrycie tego zakładając, że istnieje? Odpowiedź na to pytanie rozwiązałaby także dylemat solipsyzmu.
- czy robot i sztuczna inteligencja to już życie, z którego istnienia nawet nie zdajemy sobie sprawy?
- czy na podstawie różnic między mózgiem kobiety i mężczyzny można będzie kiedyś wyciągnąć wnioski co do tego która płeć jest naprawdę lepsza? Chodzi o to czy np znane nam różnice wpływają na quale w znaczący sposób, np któraś płeć jest bardziej uczuciowa?
- czy psychopata odcięty całkowicie od emocji i uczuć to istota świadoma, posiadająca quale, czy tylko organizm biologiczny?
- Czy życie podlega stopniowaniu? Np kiedy budzę się rano i jestem zaspany, to żyję jakby mniej niż w momencie kiedy mam trzeźwy umysł. Może ludzie różnią się także tym czynnikiem?
11-10-2015 20:18 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>- czy istnieje jakiś ośrodek świadomości w mózgu i czy w ogóle jest możliwe odkrycie tego zakładając, że istnieje?
Wystarczy porównać aktywność mózgu u człowieka świadomego, a potem u tej samej osoby, gdy jest nieświadoma. Jak poszukasz, na pewno coś znajdziesz.

>- czy robot i sztuczna inteligencja to już życie, z którego istnienia nawet nie zdajemy sobie sprawy?
To zależy od definicji życia.

>- czy na podstawie różnic między mózgiem kobiety i mężczyzny można będzie kiedyś wyciągnąć wnioski co do tego która płeć jest naprawdę lepsza? Chodzi o to czy np znane nam różnice wpływają na quale w znaczący sposób, np któraś płeć jest bardziej uczuciowa?
Pisząc "quale" masz na myśli świadomość? Co ma ona wspólnego z uczuciowością?

>- czy psychopata odcięty całkowicie od emocji i uczuć to istota świadoma, posiadająca quale, czy tylko organizm biologiczny?
Tu można by się zainteresować osobami, które straciły emocje w wyniku uszkodzenia mózgu.

>- Czy życie podlega stopniowaniu? Np kiedy budzę się rano i jestem zaspany, to żyję jakby mniej niż w momencie kiedy mam trzeźwy umysł. Może ludzie różnią się także tym czynnikiem?
Nie miałeś na myśli, czy świadomość podlega stopniowaniu?
Sądzę, że się różnią.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wystarczy porównać aktywność mózgu u człowieka świadomego, a potem u tej samej osoby, gdy jest nieświadoma. Jak poszukasz, na pewno coś znajdziesz.

Naukowcy to badają i nie znaleźli. Problem polega na tym, że najprawdopodobniej świadomość jest jakimś polem wytwarzanym przez mózg i musi ona być przywiązana na stałe do danego człowieka. Aktywność mózgu zmienia treść tego pola.

>>- czy robot i sztuczna inteligencja to już życie, z którego istnienia nawet nie zdajemy sobie sprawy?
>To zależy od definicji życia.

Powiedziałbym, że jest odwrotnie i to definicja życia zależy od tego czym jest życie. Robot zachowujący się jak świadoma jednostka może nie mieć świadomości, a tępy robot bez funkcji autoanalizy teoretycznie może mógłby mieć świadomość (i np nie byłby świadomy swojej głupoty). Nie rozumiem dlaczego ludzie tak często popełniają ten błąd, że łączą quale z cechami kognitywnymi. Ja tu nie widzę ścisłego związku, choć wiadomo, że poważne uszkodzenie mózgu może wyeliminować jedno i drugie.

>Pisząc "quale" masz na myśli świadomość? Co ma ona wspólnego z uczuciowością?

Tak, świadomość i ma ona tyle wspólnego z uczuciowością co z każdą inną funkcją. Albo może właśnie uczuciowość jest kluczowa dla istnienia świadomości? Głośno się zastanawiam.

>>- czy psychopata odcięty całkowicie od emocji i uczuć to istota świadoma, posiadająca quale, czy tylko organizm biologiczny?
>Tu można by się zainteresować osobami, które straciły emocje w wyniku uszkodzenia mózgu.

No, ale problem w tym, że nie da się wiedzieć czy te osoby straciły tylko emocje czy także świadomość. Mogą np mieć treści myślowe i je obserwować, mogą rozwiązywać zagadki logiczne (bo ta część mózgu nie została uszkodzona) i mogą być wszystkiego świadome tak jak jest to normalnie, za wyjątkiem uczuć, które przestali czuć.

>>- Czy życie podlega stopniowaniu? Np kiedy budzę się rano i jestem zaspany, to żyję jakby mniej niż w momencie kiedy mam trzeźwy umysł. Może ludzie różnią się także tym czynnikiem?
>Nie miałeś na myśli, czy świadomość podlega stopniowaniu?
>Sądzę, że się różnią.
>

Życie, świadomość to w tym kontekście to samo.
Dlaczego sądzisz, że się różnią?
14-10-2015 23:36 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Życie, świadomość to w tym kontekście to samo.
Quale też to samo?
Domyśliłem się, ale nie wszystkiego się domyślam i nie wiem, czy dobrze rozumiem Twój post.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mam tu jakiś problem lingwistyczny żeby to opisać

Chodziło właśnie o qale. Ciekawe czy można bardziej czuć, że się żyje, ciekawe jakie są różnice w upływie czasu różnych ludzi i jakie można z tego wyciągnąć wnioski.
15-10-2015 20:08 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Mam tu jakiś problem lingwistyczny żeby to opisać
>Chodziło właśnie o qale. Ciekawe czy można bardziej czuć, że się żyje,
Na pewno.

Czytałem o chorobie, w której pacjent jest przekonany, że umarł. Czuje się martwy. Zbadano jedną taką osobę, okazało się, że jakiś fragment mózgu był o wiele mniej aktywny, niż u zdrowych ludzi. Niestety, nie mogę tego znaleźć.

Nie wiem, czy słusznie identyfikujesz quale - świadomość z poczuciem, że się żyje.
Ja bym bardziej stawiał na poczucie istnienia.
Twoja wersja dyskryminuje roboty.
No i sądzę, że zwierzęta też czują, że żyją, a z ich świadomością chyba jest trochę bardziej krucho.

>ciekawe jakie są różnice w upływie czasu różnych ludzi i jakie można z tego wyciągnąć wnioski.
Jakich różnic się spodziewasz?
18-10-2015 15:15 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie nie wiemy czy roboty mają quale, ale pewnie nie, bo niby czemu mają mieć? Quale jako poczucie istnienia hmmm... ale nie chodzi o stwierdzenie "ja istnieję" tylko o sam fakt odbierania bodźców.

No i właśnie ciekawe jak to jest z tymi zwierzętami i ich świadomością. Może mają dokładnie taką świadomość jak ludzie, tylko mają mniejszą wiedzę, nie mają możliwości interpretacji, mają mniejszą inteligencję, nie wiedzą, że żyją, ale tak samo czują to, że życie się dzieje?
18-10-2015 19:32 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>No właśnie nie wiemy czy roboty mają quale, ale pewnie nie, bo niby czemu mają mieć?
Po czym poznajesz, czy ludzie mają quale i dlaczego mają?

>Quale jako poczucie istnienia hmmm... ale nie chodzi o stwierdzenie "ja istnieję"
tylko o sam fakt odbierania bodźców.
Ale roboty odbierają bodźce.
www.iflsci(*)chnology/worms-mind-robot-body

>No i właśnie ciekawe jak to jest z tymi zwierzętami i ich świadomością. Może mają dokładnie taką świadomość jak ludzie, tylko mają mniejszą wiedzę, nie mają możliwości interpretacji, mają mniejszą inteligencję, nie wiedzą, że żyją, ale tak samo czują to, że życie się dzieje?
Bardzo możliwe, z tą różnicą, że nie sądzę, żeby ta świadomość była taka sama.
Jeśli chodzi o quale, to myślę, że nawet każdy człowiek ma trochę inne, a co dopiero zwierzę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nadal chodzi o coś jeszcze innego. Ludzie mają quale, bo ja mam. Możliwe, że nie mają, tzn nie udowodnimy twardo, że mają. Bo niby jak? Na tym opiera się solipsyzm, ale poznawczo taka idea jest pusta. Roboty odbierają bodźce, ale tu nie chodzi własnie o sam fakt ich odbierania, tylko o poczucie towarzyszące temu. Równie dobrze świadomość robota może wyświetlać żółty obraz w całym polu widzenia. Jest bodziec i oprócz bodźca jest świadomość, która go odbiera, czyli to że żyjemy.
19-10-2015 17:31 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Nadal chodzi o coś jeszcze innego.
Wiem o co chodzi

>Ludzie mają quale, bo ja mam.
Czyli po niczym nie poznajesz. Gdybyś rozmawiał z jakimś zaawansowanym programem zamiast z człowiekiem, nie widziałbyś różnicy.

Trochę to wszystko przypomina mi koncepcję duszy. Ludzie ją mają, bo ludzie ją mają.

>Roboty odbierają bodźce, ale tu nie chodzi własnie o sam fakt ich odbierania, tylko o poczucie towarzyszące temu. Równie dobrze świadomość robota może wyświetlać żółty obraz w całym polu widzenia. Jest bodziec i oprócz bodźca jest świadomość, która go odbiera, czyli to że żyjemy.
Nie zakładam, że odkurzacze mają quale, albo ten robocik z mojego linka.
Owady nie odczuwają nawet bólu, bo to byłoby zbędne obciążenie organizmu.
A C. elegans to jeszcze bardziej prymitywny biologiczny robocik.
Chciałem tu pokazać, że różnica między organizmami biologicznymi a robotami nie jest tak oczywista.
wsx666 (1067 punktów)

>Chciałem tu pokazać, że różnica między organizmami biologicznymi a robotami nie jest tak oczywista.

Nie ma żadnej różnicy. Jak pokazał przykład 'robaka robota', pracę 300 neuronów można odtworzyć. Od dawna już uważam, że mózgi to biologiczne komputery, a organizmy jako całość to biologiczne roboty. Nie ma nawet żadnych podstaw, aby sądzić inaczej. Jestem przekonany w stu procentach, że o ile wystarczy czasu naszej cywilizacji, w przyszłości, elektronicznie w pełni bedziemy mogli odtwarzać cyfrowo całkowicie pracę mózgu, wraz z tą 'magiczną' świadomością i 'wolną wolą'. To w końcu pokarze, że to tylko pochodne pracy oprogramowania mózgu i jego pracy jako biologicznego komputera. Nic więcej.

Pozdrawiam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma żadnej różnicy. Jak pokazał przykład 'robaka robota', pracę 300 neuronów można odtworzyć. Od dawna już uważam, że mózgi to biologiczne komputery, a organizmy jako całość to biologiczne roboty. Nie ma nawet żadnych podstaw, aby sądzić inaczej. Jestem przekonany w stu procentach, że o ile wystarczy czasu naszej cywilizacji, w przyszłości, elektronicznie w pełni bedziemy mogli odtwarzać cyfrowo całkowicie pracę mózgu, wraz z tą 'magiczną' świadomością i 'wolną wolą'. To w końcu pokarze, że to tylko pochodne pracy oprogramowania mózgu i jego pracy jako biologicznego komputera. Nic więcej.
>Pozdrawiam.
>

Nie wiadomo czy będziemy odtwarzać pracę mózgu wraz ze świadomością. Jak? To świadomość jest elementem "odtwarzającym" inne bodźce. Nie wiadomo czy jeśli odtworzymy na robocie pracę neuronów to czy będzie czuł, że żyje, widział, słyszał itd, czy tylko mechanizmy w nim zrobią to automatycznie i logicznie przetworzą.
Pozdrawiam.
20-10-2015 20:07 
 Ocena 2 na 2
wsx666 (1067 punktów)

>Nie wiadomo czy będziemy odtwarzać pracę mózgu wraz ze świadomością. Jak?

Nijak..właśnie chodzi o to, że nie odtworzymy żadnej świadomości bo się nie da, bo jej NIE ma. Chodziło mi o to, że twierdzę, iż w przyszłości będzie możliwe odtworzenie pracy mózgu cyfrowo i zaaplikowanie takiego programu na kostkę pamięci i uruchomienie 'człowieka-robota', lub samego mózgu jako oprogramowanie na jakiejś platformie. Wtedy konwersując z takim 'czymś' przekonamy się, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy rozmową z człowiekiem. To pokaże że NIE MA świadomości poza mózgiem i jego pracą jak i żadnej WOLNEJ woli.

Pozdrawiam.
20-10-2015 21:05 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Nie wiadomo czy będziemy odtwarzać pracę mózgu wraz ze świadomością. Jak?
>Nijak..właśnie chodzi o to, że nie odtworzymy żadnej świadomości bo się nie da, bo jej NIE ma. Chodziło mi o to, że twierdzę, iż w przyszłości będzie możliwe odtworzenie pracy mózgu cyfrowo i zaaplikowanie takiego programu na kostkę pamięci i uruchomienie 'człowieka-robota', lub samego mózgu jako oprogramowanie na jakiejś platformie. Wtedy konwersując z takim 'czymś' przekonamy się, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy rozmową z człowiekiem. To pokaże że NIE MA świadomości poza mózgiem i jego pracą jak i żadnej WOLNEJ woli.

Oglądałeś?

Ex Machina
www.filmweb.pl/film/Ex+Machina-2015-686419
....Czego tu nie ma? Test Turinga i relacja między stwórcą a stworzeniem, mechanizmy popadania w obłęd i konflikt płci...
.... Reżyser stawia kluczowe dla gatunku pytania o istotę człowieczeństwa, rozwój sztucznej inteligencji oraz zagrożenia związane z postępem technologicznym.....
Problematyka filmu skupia się wokół pytania, czy tego typu A.I. jest w stanie w przyszłości zastąpić gatunek homo sapiens i sprawić, że za kilka lat to nas będą nazywać ex machiną.




20-10-2015 21:55 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)

>Oglądałeś?
> Ex Machinawww.filmweb.pl/film/Ex+Machina-2015-686419
> ....Czego tu nie ma? Test Turinga i relacja między stwórcą a stworzeniem, mechanizmy popadania w obłęd i konflikt płci...
>.... Reżyser stawia kluczowe dla gatunku pytania o istotę człowieczeństwa, rozwój sztucznej inteligencji oraz zagrożenia związane z postępem technologicznym.....
> Problematyka filmu skupia się wokół pytania, czy tego typu A.I. jest w stanie w przyszłości zastąpić gatunek homo sapiens i sprawić, że za kilka lat to nas będą nazywać ex machiną.
>


Jeszcze nie...właśnie chętnie coś pooglądam. Dzięki.

Pisze, że skupia się to na tym, czy A.I. zastąpi gatunek homo sapiens...moje zdanie jest zupełnie inne. To nie jest takie proste, moim zdaniem cyfrowe kopiowanie mózgów nie tyle doprowadzi do powstania jakiejś osobnej od nas samych ludzi rasy, co do czegoś zupełnie innego. Doprowadzi to do tego, że będziemy żyli w przyszłości w świecie wirtualnym, cyfrowym na serwerach cyfrowych, możliwe, że będą to maszyny biologiczne, olbrzymie stacjonarne biologiczne mózgi w słojach, tworzące sieć, zezwalające na przetwarzanie setek miliardów 'osobowości' ma jednym takim mega mózgu. Pomyślmy o sprzężonej sieci kilkuset takich MegaMózgów tworzących całe zasoby 'ludzkich świadomości'.

Osobiście uważam, że tak właśnie kończą wszystkie cywilizacje we wszechświecie osiągające pewien stopień rozwoju technologii. Dla tego nie widzimy kosmitów ani śladów życia w kosmosie, podróże kosmiczne są poprostu bez sensowne i nie realne, odległości zbt wielkie by się przemieszczać i komunikować. Zasoby jakiejkolwiek planety nigdy nie wystarczą na rozwój potężnych cywilizacji.

Ponieważ 'bieganie' po planecie z mózgiem w czaszce jest mało ekonomiczne na wielką skalę ilości takich jednostek, lepiej skopiować 'mózg' i umieszczać w wirtualnych światach. No cóż nie da się ukryć porównania po raz kolejny do matriksa.

Pozdrawiam.
20-10-2015 22:19 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>Jeszcze nie...właśnie chętnie coś pooglądam. Dzięki.

> Osobiście uważam, że tak właśnie kończą wszystkie cywilizacje we wszechświecie osiągające pewien stopień rozwoju technologii.

A to mam jeszcze coś...
Automata
www.filmweb.pl/film/Automata-2014-630041

Może nie już taki...ale też w ten deseń..

Co prawda Gabe Ibáñez raczej unika wdawania się w głęboką filozoficzną dysputę z widzem, tym niemniej parę konwersacji prowadzonych przez bohaterów zahacza o sens ludzkości, zaś tekst jednego z robotów brzmiący, w wolnym tłumaczeniu: "nazwanie nas maszynami to jak nazwanie ludzi małpami" to istna perełka. Co ważne, takie perełki wprost czekają na wyłowienie przez kinomana obserwującego rozwój całej historii.


>Ponieważ 'bieganie' po planecie z mózgiem w czaszce jest mało ekonomiczne na wielką skalę >ilości takich jednostek, lepiej skopiować 'mózg' i umieszczać w wirtualnych światach. No >cóż nie da się ukryć porównania po raz kolejny do matriksa.

Końcówka filmu zahacza jak dobrze pamiętam o ten problem.
21-10-2015 14:12 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)

>Końcówka filmu zahacza jak dobrze pamiętam o ten problem.

Nie widziałem, postaram się obejrzeć. Już dawno doszedłem do wniosku, że powinienem pisać scenariusze do filmów s-f, absolutnie nie żeby się chwalić, ale często spotykałem, czy to w książkach czy filmach, szczególnie s-f, tematy, które latami mi po głowie 'biegały'.
Obecnie stawiam pierwsze kroki w pisaniu krótkich opowiadań s-f, w których dam upust moim przemyśleniom i pomysłom na temat wszechświata, istnienia, osobowości itp. Może za kilka lat poczytacie...tempo mam póki co żółwia....heh.

Pozdrawiam.
20-10-2015 22:23 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna do ewolucji

>... w przyszłości będzie możliwe odtworzenie pracy mózgu cyfrowo i zaaplikowanie takiego programu na kostkę pamięci i uruchomienie 'człowieka-robota'... Wtedy konwersując z takim 'czymś' przekonamy się, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy rozmową z człowiekiem.

Nie do końca, no chyba że masz na myśli rozmowę z człowiekiem ograniczonym umysłowo i niekompetentnym.

>To pokaże że NIE MA świadomości poza mózgiem i jego pracą jak i żadnej WOLNEJ woli. Pozdrawiam.

Bez świadomości ten robot nie będzie ewoluował, jako samodzielny byt skazany jest na zagładę bo pokona go nawet małpa walcząca o przetrwanie.

Pozdrawiam
(20październik2015-ZbyszekzWarszawy)
Christos (2696 punktów)

>Bez świadomości ten robot nie będzie ewoluował
I nie musi. Wśród ludzi też istnieje specjalizacja, sprzężenie mózgu z biomechaniką ciała. Stąd podział na elity intelektualne, klasę robotniczą czy wojowników (wojsko). Zgodnie z biologicznym programem, bo jak coś jest do wszystkiego, to w istocie jest do niczego.

>jako samodzielny byt skazany jest na zagładę bo pokona go nawet małpa walcząca o przetrwanie.
O ile zostanie tak zaprogramowany.

No gods, no masters...I am who I am.
21-10-2015 12:37 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
...>>Bez świadomości ten robot nie będzie ewoluował
>I nie musi...

Pytanie było o ewolucję.

Pozdrawiam
(21październik2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Świadomość nie jest potrzebna ewolucji
No i właśnie o ten temat się rozchodzi, że ciekawe czy takie urządzenie ze zgranym mózgiem będzie miało świadomość, czy tylko będzie ją symulowało. I chodzi o to czy świadomość jest w ogóle potrzebna, czy wszystko mogłoby się potoczyć tak samo na planie materialnym, ale bez istnienia quale.

Wyobraźmy sobie, że zgrałem swój mózg na kartę pamięci i wsadzam ją do robota, który symuluje człowieka. Rozmawiam sam ze sobą i obaj ja są tacy sami, bo są te same działania. Tylko, że ja to ja, a tamto to tylko symulacja 1:1 mojego mózgu. Teraz pytanie czy ta symulacja ma quale i jeśli tak to dlaczego się to pojawia i od czego jest uzależnione? Czemu mózg nie mógł działać dokładnie tak samo tylko bez złudzenia, któremu każdy z nas jest poddany? Myślę, że by mógł jeśli chodzi o czynniki mechaniczne, tzn świadomość nie jest tożsama z odczuwanym stanem emocji, zdolnością do logicznego myślenia, widzeniem obrazu, słyszeniem, mową itd. Ta cząstka świadomości to coś co sprawia, że ja to ja, a Ty to Ty. Tylko, że mowa nie jest o ego, osobowości, nawet nie o ciele i fizycznym mózgu, tylko czemu akurat moja świadomość pojawiła się w moim mózgu?

I to już wykracza poza obszar nauki.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Toż to własnie piszę o tym, że na zewnątrz nie widać różnicy, czyli świadomość nie jest potrzebna do tego żeby przetrwać w ewolucji i przekazać geny. Do tego są potrzebne mechanizmy sterujące mózgiem i np takiemu robotowi nie jest potrzebne doświadczanie tego co robi.
21-10-2015 13:03 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Toż to własnie piszę o tym, że na zewnątrz nie widać różnicy,
Piszesz, że Ty nie widzisz różnicy.
A ja się właśnie zastanawiam, czy naprawdę nie byłoby widać.
Nawet, jeśli świadomość nie ma wpływu na to, co robimy.
Może sam fakt istnienia świadomości powoduje powstanie jakiegoś dodatkowego programu w mózgu?
Inna sprawa, czy to jest do czegoś potrzebne.

>świadomość nie jest potrzebna do tego żeby przetrwać w ewolucji i przekazać geny.
>Do tego są potrzebne mechanizmy sterujące mózgiem i np takiemu robotowi nie jest potrzebne doświadczanie tego co robi.
Podobnie jak człowiekowi.

Nawiasem mówiąc, mózg też nie jest potrzebny do tego, żeby przetrwać i przekazać geny.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Toż to własnie piszę o tym, że na zewnątrz nie widać różnicy,
>Piszesz, że Ty nie widzisz różnicy.
>A ja się właśnie zastanawiam, czy naprawdę nie byłoby widać.
>Nawet, jeśli świadomość nie ma wpływu na to, co robimy.
>Może sam fakt istnienia świadomości powoduje powstanie jakiegoś dodatkowego programu w mózgu?
>Inna sprawa, czy to jest do czegoś potrzebne.

Nie piszę, że ja nie widzę różnicy. Chodzi o to, że zewnętrzne zachowania to co innego niż świadomość (quale) i póki co nie da się zbadać samego quale, bo zawsze jest to odczucie subiektywne.

Wybacz, że posłużę się takim przykładem, ale dobrze opisuje sprawę podział gnostyków na ducha, duszę i ciało. Duch to czysta świadomość, a reszta to nakładki na świadomość. Dusza to indywidualne "ja" człowieka, a ciało no to wiadomo. No i teraz wyobraź sobie, że istniałby czysty duch - zero myśli, zero emocji itd - czyste istnienie samo w sobie. Dusza to przeżycia i poczucie bycia indywidualną jednostką (świadomość jest wolna od tego poczucia). Ciało to instynkty i popędy. Teraz tak - oczywiście ten podział to bajeczki, ale też przydatny eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie istnienie czystej świadomości - niektórzy czegoś takiego doświadczają kiedy wyłączają się zmysły i logika, a zostaje świadomość "zawieszona w próżni". Niektórzy mogą tego nie zrozumieć, bo kojarzą świadomość z treścią świadomości. Chciałbym oddzielić doświadczenie od jego treści - jest ten kto doświadcza (świadomość) i doświadczenie (iluzja, z którą świadomość się utożsamia). Jest jeszcze działanie zewnętrzne, które nie potrzebuje świadomości.

Jeżeli sam fakt istnienia świadomości powodowałoby uruchomienie jakiegoś programu w mózgu, to jaki byłby tego cel i przyczyna?

>>świadomość nie jest potrzebna do tego żeby przetrwać w ewolucji i przekazać geny.
>>Do tego są potrzebne mechanizmy sterujące mózgiem i np takiemu robotowi nie jest potrzebne doświadczanie tego co robi.
>Podobnie jak człowiekowi.

I o to właśnie chodzi. Równie dobrze mózg mógłby sobie działać i nie tworzyć świadomości. A może też świadomość nie jest wytworem mózgu, tylko to mózg jest nadajnikiem i odbiornikiem świadomości na planie materialnym?

>Nawiasem mówiąc, mózg też nie jest potrzebny do tego, żeby przetrwać i przekazać geny.
>

Zgadza się, ale ewolucja do czegoś takiego doprowadziła. Pytanie dlaczego wytworzyła świadomość? Ja stawiam, że to skutek uboczny, ale ludzie mogą się tu doszukiwać jakiegoś głębszego sensu, bo ewolucja w żaden sposób nie tłumaczy naszego istnienia jako świadomość. Tłumaczy tylko istnienie nas jako ciał i mózgów.
Episode_2 (3284 punktów)
>Nie piszę, że ja nie widzę różnicy.
A widzisz?
To po czym poznasz, czy ktoś ma quale?

>Chodzi o to, że zewnętrzne zachowania to co innego niż świadomość
Nie utożsamiam tego przecież, tylko piszę, że zewnętrzne zachowanie może zdradzać obecność świadomości.

>Jeżeli sam fakt istnienia świadomości powodowałoby uruchomienie jakiegoś programu w mózgu, to jaki byłby tego cel i przyczyna?

Przychodzi mi tu głowy taki przykład - program do oszukiwania świadomości, robienia przed nią dobrego wrażenia, racjonalizowanie podjętych decyzji.
Po co organizm robiłby to, gdyby nie miał quale - świadomości, która źle czułaby się z jakąś informacją o sobie?

Istnienie takiego programu nie jest 100% dowodem, bo gdyby skopiować Twój umysł razem z tym programem i umieścić w maszynie to nie wiadomo, czy to coś miałoby quale.
Ale jeśli taki program powstał samoistnie, to raczej poważna poszlaka.
02-11-2015 23:19 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>A może też świadomość nie jest wytworem mózgu, tylko to mózg jest nadajnikiem i odbiornikiem świadomości na planie materialnym?
Nie sądzę.
Ale chodzi mi po głowie myśl, że w pewnym sensie świadomość może być jakimś odrębnym bytem.
Nasze mózgi mogą być środowiskiem, w którym lęgną się i ewoluują różne byty. Wtedy nie miałoby znaczenia, czy są potrzebne środowisku, w którym żyją. Podobnie jak ludzie i rośliny nie są potrzebne planecie Ziemi.

>ewolucja w żaden sposób nie tłumaczy naszego istnienia jako świadomość. Tłumaczy tylko istnienie nas jako ciał i mózgów.
Tak samo tłumaczy. No bo po co powstały nasze ciała?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A widzisz?

Nie łap za słówka Twierdzę, że różnicy nie może być widać, bo tylko jeden ja mogę wiedzieć, że jestem sobą. Wszyscy inni widzą tylko jednego z takich samych ludzi. Zakładamy, że inni mają quale, bo są tym samym gatunkiem, mają wiele pokrywających się cech z naszymi i powstaliśmy w ten sam sposób (urodzenie przez kobietę). Ale de facto nie możemy wiedzieć, czy może jest jakiś myk, odpowiadający pojęciu duszy - oznaczający po prostu istnienie jako istota, a nie jako rzecz.

>To po czym poznasz, czy ktoś ma quale?

Czyli można powiedzieć, że nie poznam, a jeśli poznam, to wydaje mi się, że po podobieństwie biologicznym do nas samych.

>Nie utożsamiam tego przecież, tylko piszę, że zewnętrzne zachowanie może zdradzać obecność świadomości.

Ale nie musi, jeśli to tylko iluzja. Patrząc na sprawę wychodząc od tego co mamy dane tu i teraz, to wychodzi nam, że takie organizmy jak my raczej mają quale (w sumie przyjmujemy to jako dogmat). Patrząc od odwrotnej strony można stwierdzić, że taka cecha nie była potrzebna, tylko jest to pewnie skutek uboczny. A może reguła i na każdej planecie coś takiego powstaje? Jeśli reguła, to jakie jest źródło wszystkich reguł? Jeśli nie reguła to jakie prawo tym rządzi? Teiści jako przyczynę istnienia tej przypadłości uznają Boga, wprowadzają różne dodatkowe pojęcia (mnożąc byty i niepotwierdzalne dogmaty), choć to i tak nie ma sensu. A z pkt widzenia ateisty pozostaje chyba tylko spojrzeć na świadomość jak na niepotrzebną przypadłość. Spoko - mózg działa, mózg ocenia, mózg podejmuje decyzje, tylko dlaczego czuje to, że żyje? Dlaczego ludzie na podstawie tego odczucia tworzą pseudo-wartości, wg których nie ochrona szczęścia, zdrowia jest ważna? Ważne wydaje im się to coś, co tak naprawdę ma najmniejsze znaczenie przy śmierci, a najważniejsze powinno być to czego się doświadcza za życia i jeśli to jest cierpienie to po co taka egzystencja?

Ja bym się teraz cieszył jakbym wiedział, że za chwilę umrę (o ile bym nie cierpiał fizycznie). Z drugiej strony mógłbym wtedy stwierdzić, że w moim życiu cierpiałem na darmo, bo ból nie zwrócił się pozytywnie - czyli moje życie było bezwartościowe dla mnie i lepiej by było się nie rodzić, ale cóż - biorę udział w loterii i miałem szansę na wygraną, no, prawie miałem, bo przyczyny tego zła były zapisane w genach w momencie zapłodnienia. Każdy z nas miał nikłą szansę na zaistnienie, a jednocześnie skoro istniejemy, to mamy tego świadomość (o ile na to wpadniemy). No i teraz takie pytanie bez odpowiedzi - czym musiałby się różnić mój kod DNA żebym nie powstał ja tylko ktoś inny. I tutaj pisząc "ja" mam na myśli quale, a nie ego, czy osobowość.

>>Jeżeli sam fakt istnienia świadomości powodowałoby uruchomienie jakiegoś programu w mózgu, to jaki byłby tego cel i przyczyna?
>Przychodzi mi tu głowy taki przykład - program do oszukiwania świadomości, robienia przed nią dobrego wrażenia, racjonalizowanie podjętych decyzji.
>Po co organizm robiłby to, gdyby nie miał quale - świadomości, która źle czułaby się z jakąś informacją o sobie?
>Istnienie takiego programu nie jest 100% dowodem, bo gdyby skopiować Twój umysł razem z tym programem i umieścić w maszynie to nie wiadomo, czy to coś miałoby quale.
>Ale jeśli taki program powstał samoistnie, to raczej poważna poszlaka.

Nie pomyślałem o tym, a brzmi sensownie. Mechanizmy obronne wydają się na 1 rzut oka negatywne, ale z pewnością służą przetrwaniu, a już na pewno są niezbędne najniższej klasie robotniczej, która pracuje ciężko żeby przeżyć. Tylko, że takie wyjaśnienie oznaczałoby, że quale mają tylko ludzie, bo przecież pies nie oszukuje się w żaden sposób, tylko działa instynktownie.

Mogłoby to też znaczyć, że u niektórych ewoluował mechanizm identyczny jak świadomość, ale bez quale - na zewnątrz taka osoba nie różni się zachowaniem. Np ktoś kocha swoją żonę, oddaje za nią życie żeby ją obronić, a okazuje się, że ona nigdy nie żyła, poza tym, że istnieje fizyczne ciało imitujące cechy świadomości

>>A może też świadomość nie jest wytworem mózgu, tylko to mózg jest nadajnikiem i odbiornikiem świadomości na planie materialnym?
>Nie sądzę.
>Ale chodzi mi po głowie myśl, że w pewnym sensie świadomość może być jakimś odrębnym bytem[...]
Też nie sądzę, ale tak sobie gdybam, bo to wbrew pozorom nie byłoby absurdalne. Rozdział na świadomość i materię może być największym oszustwem mózgu, bo w rzeczywistości mózg tworzy abstrakcje i nie wiadomo czy na samym wstępie naszego istnienia nie ma myśli, która wszystko absolutnie zniekształca? Być może np materia to środowisko wewnątrz programu, a atomy są tylko budulcem tego środowiska? Sam program mógł powstać na zasadzie ewolucji.

A to co piszesz, że w głowie mogą powstawać różne byty i ewoluować, to tak właśnie jest - tylko, że to są memy, a nie osobne świadomości i Ty odczuwasz to jako siebie, co jest sztuczką ego, ale i samo istnienie ego nie jest do końca takie pewne.

>>ewolucja w żaden sposób nie tłumaczy naszego istnienia jako świadomość. Tłumaczy tylko istnienie nas jako ciał i mózgów.
>Tak samo tłumaczy. No bo po co powstały nasze ciała?

Na meta-poziomie faktycznie mówimy o tym samym, ale biorąc pod uwagę warunki i dostosowanie do nich, to jest tak, że większość narządów ewoluowała "po coś", tzn po nic, ale w praniu wyszło, że to są cechy pasujące do środowiska. Z drugiej strony inne cechy mogą powstać przez przypadek, przypadkowo przetrwać i szkodzić zamiast pomagać. Czasem chyba zapominamy, że ewolucja niekoniecznie musi prowadzić do rozwoju, bo może też prowadzić do regresu, a pewne cechy wytworzone przez ewolucję mogą szkodzić (a np 2 tys lat temu mogły pomagać w przetrwaniu i myślę, że moja postać to taki przypadek).

Jeśli chodzi o świadomość to nie wiemy czy jest ona przystosowaniem, czy jest regułą we wszechświecie, niczego ważnego nie wiemy.
20-11-2015 21:43 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Nie łap za słówka Twierdzę, że różnicy nie może być widać,
Nie łapię za słówka, tylko zastanawiam się, jakim cudem widzisz coś, czego nie może być widać. Jeśli używasz słowa "widzieć" w różnych znaczeniach, to chyba pora doprecyzować swoją wypowiedź.

>>To po czym poznasz, czy ktoś ma quale?
>Czyli można powiedzieć, że nie poznam,
>...(w sumie przyjmujemy to jako dogmat)
Albo nie trzeba, bo już odpowiedziałeś.

Myślę, że odczuwanie swojego istnienia jest normalną konsekwencją rozwoju układu nerwowego. Odczuwanie bólu, głodu, strachu, ogólnie dyskomfortu związanego z zagrożeniem dla genów, daje przewagę liczebną nad innymi.
W pewnych niszach, oczywiście, bo rośliny nadal istnieją.

>>Nie utożsamiam tego przecież, tylko piszę, że zewnętrzne zachowanie może zdradzać obecność świadomości.
>Ale nie musi, jeśli to tylko iluzja.
To zależy od definicji iluzji.
Ale nawet, jeśli to iluzja, też może dawać objawy. Przecież, jak ktoś ma urojenia, można to zauważyć.

>A może reguła i na każdej planecie coś takiego powstaje? Jeśli reguła, to jakie jest źródło wszystkich reguł? Jeśli nie reguła to jakie prawo tym rządzi?
Szukasz pierwszej przyczyny?

>Spoko - mózg działa, mózg ocenia, mózg podejmuje decyzje, tylko dlaczego czuje to, że żyje? Dlaczego ludzie na podstawie tego odczucia tworzą pseudo-wartości, wg których nie ochrona szczęścia, zdrowia jest ważna?
Bo mają za duże mózgi i memy lęgną się w nich jak ulęgałki.
Dlaczego sądzisz, że te wartości są tworzone na podstanie odczucia bycia żywym?

>No i teraz takie pytanie bez odpowiedzi - czym musiałby się różnić mój kod DNA żebym nie powstał ja tylko ktoś inny. I tutaj pisząc "ja" mam na myśli quale,
Identyfikujesz się z quale, które według Ciebie prawdopodobnie jest iluzją?

>Tylko, że takie wyjaśnienie oznaczałoby, że quale mają tylko ludzie, bo przecież pies nie oszukuje się w żaden sposób, tylko działa instynktownie.
Sprawa pierwsza - Istnienie tego mechanizmu byłoby dowodem na istnienie quale, brak mechanizmu nie musi być dowodem na nieistnienie.
2. Tego nie wiemy. Nie znamy psiego języka i nie wiemy, w jaki sposób pies postrzega siebie, czy na pewno obiektywnie. Mniemam, że nie bardzo.
To samo mógłby o nas powiedzieć ufoludek, nieznający naszej mowy. Skąd miałby wiedzieć, czy my sami siebie oszukujemy?

>Też nie sądzę, ale tak sobie gdybam, bo to wbrew pozorom nie byłoby absurdalne.
Coś musiałoby być nośnikiem tego oddziaływania.

>Rozdział na świadomość i materię może być największym oszustwem mózgu, bo w rzeczywistości mózg tworzy abstrakcje i nie wiadomo czy na samym wstępie naszego istnienia nie ma myśli, która wszystko absolutnie zniekształca? Być może np materia to środowisko wewnątrz programu, a atomy są tylko budulcem tego środowiska? Sam program mógł powstać na zasadzie ewolucji.
Na pewno żyjemy w matrixie, tylko nie wiadomo, jak bardzo.

>A to co piszesz, że w głowie mogą powstawać różne byty i ewoluować, to tak właśnie jest - tylko, że to są memy, a nie osobne świadomości i Ty odczuwasz to jako siebie,
Wiem, właśnie zainspirowałem się tu teorią memów. Ich oddzielność porównałem do naszej odrębności organizmu ludzkiego od planety Ziemia.

Czasem zastanawiam się kim jestem - żywym organizmem czy pasożytem, który opanował jakiś organizm i wpływa na jego zachowanie.

>Czasem chyba zapominamy, że ewolucja niekoniecznie musi prowadzić do rozwoju, bo może też prowadzić do regresu,
Rozwój/regres to ludzka ocena, a nie fakty.

>Jeśli chodzi o świadomość to nie wiemy czy jest ona przystosowaniem, czy jest regułą we wszechświecie,
Przystosowanie chyba jest regułą.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Każdy ma dostęp tylko do własnego quale, a innych widzimy jako reprezentacje umysłowe poszczególnych ludzi i ulegamy iluzjom na ich temat. Kiedy analizujemy siebie to ulegamy iluzji na swój temat, choć nie wszystko co myślimy na swój temat to iluzja

Odczuwanie istnienia nie daje bezpośrednio żadnej przewagi. Zastosuję tu brzytwę Ockhama - najprostsze wyjaśnienie jest najlepsze, a te bardziej skomplikowane wymagające większej liczby nieudowodnionych założeń odrzucamy.

Ewolucji potrzebna była nie tyle świadomość, co mechanizm będący opisem świadomości. Bodziec -> interpretacja -> reakcja

W miejsce czującego ja można sobie wsadzić nieczujące ja - identyczny mechanizm, tylko różniący się tym, że jeden czuje i żyje, a drugi tylko jest i działa.

Ja jestem świadomy, ale de facto świadome, czujące "ja" nie jest potrzebne. To są procesy jakie zachodzą w mózgu, a równolegle do tych procesów istnieje poczucie, że te wszystkie procesy wychodzą ze mnie - z jakiegoś fikcyjnego centrum. I to jest właśnie iluzja, istnienie spójnej osoby to iluzja. W rzeczywistości jeden bodziec pochodzi z innej części mózgu, inny z innej itd. Nie da się podjąć decyzji, bo ona zostaje podjęta zanim ją sobie uświadamiamy. Oczywiście świadomość tego powinna się tylko uaktywniać w pewnych momentach - trwałe przebywanie w takim stanie świadomości to patologia. Kiedy jestem skoncentrowany na prowadzeniu samochodu, nie myślę o tym, że nie istnieje "ja" który prowadzi. Po prostu ulegam iluzji bycia taką jednostką i poruszam się po myślowych skrótach.

Podejrzewam, że sam fakt, że ja to czuję (i Ty to czujesz i każdy inny) może być tylko przypadkiem, skutkiem ubocznym. Równie dobrze wszystko mogłoby się dziać samo, bez świadomości tego, że to się dzieje.

>To zależy od definicji iluzji.

Coś co jawi nam się pod inną postacią niż jest naprawdę? Na podstawie tej definicji prawie wszystko czego doświadczasz to iluzja. Jedyną prawdą jest sam fakt doświadczania tego - prawda empiryczna. De facto prawda leży poza poznaniem i dla prawdy nie ma znaczenia w co wierzymy (znów z tym wyjątkiem, że sam fakt, że w to wierzymy jest prawdą).

>Ale nawet, jeśli to iluzja, też może dawać objawy. Przecież, jak ktoś ma urojenia, można to zauważyć.

Urojenia to nie kwestia quale, tylko obiektywnie istniejących procesów w mózgu, które błędnie interpretują rzeczywistość. Jednak co jeśli taka osoba jest geniuszem? Wielu uczonym zarzucało się schizofrenię, bo byli nieszablonowymi postaciami, z zupełnie innym spojrzeniem na świat. Są jednak urojenia, które widać od razu, jak choćby wspominany tu prof. od UFO.

>Szukasz pierwszej przyczyny?

Nie nazwałbym tak tego. Mam na myśli to, że jeśli rzucasz kością i zapisujesz wyniki to po dużej ilości rzutów wyniki będą rozłożone mniej więcej po 1/6 dla liczby wypadnięć każdej liczby. To, że 2+2=4. To, że e=mc2. To, że istnieją reguły, prawo przyczyny i skutku (czyli to co nas najbardziej wszystkich zniewala). Z czegoś to wszystko musi wynikać. Z czego? Niestety nie ma na to odpowiedzi, a przecież to najważniejsze pytanie jakie można zadać. To z poprzednich przyczyn wynikają wszystkie obecne wydarzenia. Oprócz samych przyczyn, które zachodzą są reguły i procesy, które "sterują" wydarzeniami.

>Bo mają za duże mózgi i memy lęgną się w nich jak ulęgałki.
>Dlaczego sądzisz, że te wartości są tworzone na podstanie odczucia bycia żywym?

Myślę, że bycie żywym to ważny fakt wpływający na to co wymyśli mózg. Ludzie tworzą sobie wartości na podstawie tego co doświadczają, zamiast tworzyć je na podstawie tego co wiedzą. Optymalne byłoby połączenie tego, ale przeważnie się nie da i trzeba wybierać między mniejszym złem.

Gdyby człowiek nie czuł, że żyje, to wszystko byłoby martwe, nawet jakby się zachowywało dokładnie tak jak żywe.

>Identyfikujesz się z quale, które według Ciebie prawdopodobnie jest iluzją?

Nie da się z niczym nie identyfikować, a skoro doświadczamy iluzji, to siłą rzeczy musimy identyfikować się z iluzją. Choć prawdziwy ja nie podlega identyfikacji, bo to z czym się na co dzień utożsamiamy to nie prawdziwe "ja". O prawdziwym "ja" tak naprawdę nic nie wiadomo.

>Sprawa pierwsza - Istnienie tego mechanizmu byłoby dowodem na istnienie quale, brak mechanizmu nie musi być dowodem na nieistnienie.

Racja.

>2. Tego nie wiemy. Nie znamy psiego języka i nie wiemy, w jaki sposób pies postrzega siebie, czy na pewno obiektywnie. Mniemam, że nie bardzo.
>To samo mógłby o nas powiedzieć ufoludek, nieznający naszej mowy. Skąd miałby wiedzieć, czy my sami siebie oszukujemy?

No teoretycznie ufoludek mógłby to wiedzieć, a wyjaśnienie tego mechanizmu może nam się nie mieścić w głowie.

>>Też nie sądzę, ale tak sobie gdybam, bo to wbrew pozorom nie byłoby absurdalne.
>Coś musiałoby być nośnikiem tego oddziaływania.

A może pojęcie nośnika na tym poziomie nie jest potrzebne? W zasadzie w gdybaniu tego typu panuje zupełna dowolność. Dotykamy abstrakcji, której nie można w żaden sposób badać.

>>A to co piszesz, że w głowie mogą powstawać różne byty i ewoluować, to tak właśnie jest - tylko, że to są memy, a nie osobne świadomości i Ty odczuwasz to jako siebie,
>Wiem, właśnie zainspirowałem się tu teorią memów. Ich oddzielność porównałem do naszej odrębności organizmu ludzkiego od planety Ziemia.

Hmm, ale to my sterujemy większością z tych memów, więc ta odrębność może być tylko iluzją wynikającą z wewnętrznej funkcji umysłu.

>Czasem zastanawiam się kim jestem - żywym organizmem czy pasożytem, który opanował jakiś organizm i wpływa na jego zachowanie.

Mam dokładnie to samo

>Rozwój/regres to ludzka ocena, a nie fakty.

Tak i nie

>Przystosowanie chyba jest regułą.
>

Tak, ale reguła nie musi być przystosowaniem.
25-11-2015 22:57 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Podejrzewam, że sam fakt, że ja to czuję (i Ty to czujesz i każdy inny) może być tylko przypadkiem, skutkiem ubocznym.
Ale skoro już się pojawiło, okazało się dobrym narzędziem do motywowania organizmów i rozwijało się. Głód, zimno, samotność...

>Coś co jawi nam się pod inną postacią niż jest naprawdę? Na podstawie tej definicji prawie wszystko czego doświadczasz to iluzja. Jedyną prawdą jest sam fakt doświadczania tego - prawda empiryczna. De facto prawda leży poza poznaniem i dla prawdy nie ma znaczenia w co wierzymy (znów z tym wyjątkiem, że sam fakt, że w to wierzymy jest prawdą).
Wobec takiej definicji nic dziwnego, że świadomość jest iluzją. Tylko teraz to słowo niewiele mówi.

>Urojenia to nie kwestia quale, tylko obiektywnie istniejących procesów w mózgu,
A quale skąd się bierze?
>które błędnie interpretują rzeczywistość.
jak prawie zawsze

>>Coś musiałoby być nośnikiem tego oddziaływania.
>A może pojęcie nośnika na tym poziomie nie jest potrzebne?
Nie chodzi o pojęcie nośnika, tylko o nośnik. Odbiornik i nadajnik muszą jakoś komunikować się ze sobą, inaczej nie ma odbiornika ani nadajnika.

>Hmm, ale to my sterujemy większością z tych memów,
Ta, jasne
Najpierw piszesz:
>Nie da się podjąć decyzji, bo ona zostaje podjęta zanim ją sobie uświadamiamy.
Ale memami kierujemy.

>Mam dokładnie to samo

25-11-2015 23:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ale skoro już się pojawiło, okazało się dobrym narzędziem do motywowania organizmów i rozwijało się. Głód, zimno, samotność...

Ale wystarczy żeby organizm miał pojęcie głodu, zimna, samotności i rozpoznawał je w otoczeniu, a następnie dążył do zaspokojenia tego fikcyjnego deficytu. Nie musi tego wiedzieć, mogłoby to być przecież programem.

>Wobec takiej definicji nic dziwnego, że świadomość jest iluzją. Tylko teraz to słowo niewiele mówi.

Mówi tyle ile trzeba - w końcu tu nie chodzi o zmianę iluzji na inną, tylko o uświadomienie sobie świata z innej perspektywy, w której ego nie jest w centrum.

>A quale skąd się bierze?

Nie wiadomo. To mnie najbardziej ciekawi. Wiemy niby, że quale to produkt mózgu, ale na jakiej podstawie powstaje wrażenie ciągłości i bycia spójną, czującą i myślącą jaźnią z wolną wolą? Nie wiadomo i to jest dla mnie chyba najciekawsza zagadka tego świata.

>Nie chodzi o pojęcie nośnika, tylko o nośnik. Odbiornik i nadajnik muszą jakoś komunikować się ze sobą, inaczej nie ma odbiornika ani nadajnika.

Można tu stworzyć różne koncepcje. Co poznajemy empirycznie? Świat zewnętrzny, w którym żyję. Dowiaduję się, że jestem mózgiem, który wytwarza umysł. Ale może jest odwrotnie? Może to świadomość jest pierwotna do tego czego doświadczam? Może materia to właściwość świadomości? Może prawdą jest solipsyzm, a może żyjemy wszyscy we wspólnym matrixie? Może świadomość i materia to część tego samego procesu i wtedy pojęcie nadajnik/odbiornik ma jedynie sens metaforyczny? Tak naprawdę z tego pkt widzenia nie wiemy nic i dlatego ludzi można tak łatwo oszukać.

>>Hmm, ale to my sterujemy większością z tych memów,
>Ta, jasne
>Najpierw piszesz:
>>Nie da się podjąć decyzji, bo ona zostaje podjęta zanim ją sobie uświadamiamy.
>Ale memami kierujemy.

Pułapka semantyczna
Kieruje nimi mózg, a nie one mózgiem. Tzn u osób nieświadomych jest odwrotnie - dla głupka pojawiająca się myśl odzwierciedla prawdę, bo głupek nie widzi tego, że nie jest swoimi myślami. Taki osobnik nie jest osobą korzystającą z idei, tylko podlegającą idei - martwej idei. Można powiedzieć, że takie osoby są w połowie martwe, bo często rozmawiamy z ich memami jak z jakimś programem komputerowym. Ja steruję memami w mojej głowie, choć de facto nie ma żadnego mnie, który mógłby tym sterować, bo mechanizm sterujący wyprzedza moje uświadomienie.
26-11-2015 01:23 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Ale wystarczy żeby organizm miał pojęcie głodu, zimna, samotności i rozpoznawał je w otoczeniu, a następnie dążył do zaspokojenia tego fikcyjnego deficytu. Nie musi tego wiedzieć, mogłoby to być przecież programem.
Żeby na coś reagować, musi o tym wiedzieć. W jaki sposób ma odbierać te informacje? Nosić termometr przy sobie? Analizować skład chemiczny krwi? Jak sobie wyobrażasz prezentację wyników?

>Można tu stworzyć różne koncepcje.
Może dajmy sobie na razie spokój z nieweryfikowalnymi teoriami.

>Pułapka semantyczna
>Kieruje nimi mózg, a nie one mózgiem. Tzn u osób nieświadomych jest odwrotnie - dla głupka pojawiająca się myśl odzwierciedla prawdę, bo głupek nie widzi tego, że nie jest swoimi myślami. Taki osobnik nie jest osobą korzystającą z idei, tylko podlegającą idei - martwej idei. Można powiedzieć, że takie osoby są w połowie martwe, bo często rozmawiamy z ich memami jak z jakimś programem komputerowym. Ja steruję memami w mojej głowie, choć de facto nie ma żadnego mnie, który mógłby tym sterować, bo mechanizm sterujący wyprzedza moje uświadomienie.
Jedni sobie uświadamiają więcej, inni mniej, ale to jedyna różnica. Tak samo jest z decyzjami - jedni podejmują je bardziej świadomie, inni mniej. Obawiam się, że różnica tu jest tylko ilościowa.
26-11-2015 02:50 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Żeby na coś reagować, musi o tym wiedzieć. W jaki sposób ma odbierać te informacje? Nosić termometr przy sobie? Analizować skład chemiczny krwi? Jak sobie wyobrażasz prezentację wyników?

A skąd teraz o tym wiesz? Niech zgadnę - jakiś mechanizm w mózgu zinterpretował bodziec i dopasował go do wgranej reakcji na bodziec. Ból nie istnieje realnie, tylko jest dostarczeniem do świadomości bodźca. Kiedy czuję ból i reaguję, to można to w zasadzie zastąpić stwierdzeniem "pojawia się bodziec, reakcja zwana bólem, a kiedy występuje reakcja zwana bólem, to organizm reaguje tak i tak". Czyli bodziec -> reakcja tym rządzi, a świadomość dodatkowo to czuje. Odczuwanie quale nie jest do niczego potrzebne - wystarczyłoby posiadanie takich informacji i umiejętność reakcji układu na taki bodziec. Kiedy się sparzę to najpierw odruchowo cofam rękę, a dopiero potem czuję ból.

>Może dajmy sobie na razie spokój z nieweryfikowalnymi teoriami.

One nie są po to żeby je udowadniać, tylko to eksperymenty myślowe mające za zadanie celowo rozmyć przekonanie, że coś w tej kwestii wiemy

>Jedni sobie uświadamiają więcej, inni mniej, ale to jedyna różnica. Tak samo jest z decyzjami - jedni podejmują je bardziej świadomie, inni mniej. Obawiam się, że różnica tu jest tylko ilościowa.

Ja uważam, że najważniejsze różnice dotyczą modelu pojmowania świata, czyli tego przez jakie filtry dopuszczamy informacje i z jakich założeń wychodzimy. Sam lewopółkulowy racjonalizm nie załatwia żadnej sprawy, bo jeśli umiemy używać intelektu, to wiemy jak bardzo iluzoryczne są jakiekolwiek meta-założenia, a te przecież trzeba jakieś przyjąć. Niektórzy myślą tylko racjonalnie i filtrują każdą decyzję z uczuć, inni kierują się głównie emocjami, a ich wypowiedzi nie mają logiki.
26-11-2015 11:01 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji

>Czyli bodziec -> reakcja tym rządzi, a świadomość dodatkowo to czuje. Odczuwanie quale nie jest do niczego potrzebne - wystarczyłoby posiadanie takich informacji i umiejętność reakcji układu na taki bodziec. Kiedy się sparzę to najpierw odruchowo cofam rękę, a dopiero potem czuję ból.

To raczej odczuwanie jest tym bodźcem powodującym reakcję, jednak dlaczego cofasz rękę zanim odbierzesz bodziec ? Coś widocznie uświadomiłeś sobie zanim poczułeś, tym przeczuciem jest intuicja. Gdybyś nieświadomie zagapił się, zostałbyś poparzony.

(26listopad2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Cofam rękę wcześniej, bo mam zakodowaną świadomość, że ogień parzy. Ktoś kto nigdy nie zetknął się z ogniem wsadzi tam rękę i ją spali (albo poczuje ciepło już w pobliżu ognia i odruchowo cofnie rękę).

Tak, to jest właśnie intuicja - natychmiastowa, wcześniejsza od świadomości reakcja, która wynika z podświadomej oceny zagrożenia na zasadzie wyłapania z otoczenia odpowiednich bodźców.
01-12-2015 01:53 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>... Ktoś kto nigdy nie zetknął się z ogniem wsadzi tam rękę i ją spali ...

To nie do końca jest tak ... wsadzi tam rękę jeśli zlekceważy przeczucie zagrożenia lub zagapi się. Znam wiele przykładów sytuacji które potwierdzają, że przez intuicję zostajemy uprzedzeni przed zagrożeniem nawet takim, z jakim do tej pory nie zetknęliśmy się.

Dla przykładu kiedy szliśmy wzdłuż torów kolejowych po których jechał pociąg towarowy, w pewnym momencie coś nas skłoniło aby obejrzeć się w kierunku końca pociągu i zauważyliśmy wystający z wagonu drut stalowy co sięgał do naszej ścieżki , mieliśmy jakieś 2-3 sekundy a może mniej aby uskoczyć przed zagrożeniem. Ta chwila wydawała się nam nieskończenie długa.

Kolejnym ciekawym przypadkiem był ten co spotkał moją ciotkę, ona szła chodnikiem wzdłuż drogi do sklepu ... w pewnym momencie nie wiadomo po co obejrzała się do tyłu i zobaczyła jadący na zakręcie samochód ciężarowy oraz zsuwającą się skrzynkę, na reakcje miała parę sekund a jednocześnie aż tyle czasu aby uskoczyć na bok przed spadającą na nią drewnianą skrzynką.

>Tak, to jest właśnie intuicja - natychmiastowa, wcześniejsza od świadomości reakcja, która wynika z podświadomej oceny zagrożenia na zasadzie wyłapania z otoczenia odpowiednich bodźców.

Tym razem zgadzam , intuicja przekazuje informację do świadomości. Według mojej definicji intuicja jest dodatkowym zmysłem człowieka (żywych organizmów) działającym podobnie jak wzrok i słuch, ona "dostrzega" to co nie jest w zasięgu innych zmysłów a stanowi dla nas zagrożenie lub jest poszukiwaną potrzebą. Być może będzie kiedyś taka okazja to pokażę tobie jak wygląda intuicja na zdjęciu.

(1grudzień2015-ZbyszekzWarszawy)
01-12-2015 02:26 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Twoje przykłady to moim zdaniem wierzenia wynikające z interpretacji zdarzeń po fakcie. Podejrzewam, że były jakieś sygnały do tego żeby się obejrzeć w danym momencie, a po fakcie dopowiedzieliście sobie, że odwróciliście się bez powodu.

>Tym razem zgadzam , intuicja przekazuje informację do świadomości. Według mojej definicji intuicja jest dodatkowym zmysłem człowieka (żywych organizmów) działającym podobnie jak wzrok i słuch, ona "dostrzega" to co nie jest w zasięgu innych zmysłów a stanowi dla nas zagrożenie lub jest poszukiwaną potrzebą. Być może będzie kiedyś taka okazja to pokażę tobie jak wygląda intuicja na zdjęciu.

Na jakiej zasadzie to "dostrzega"? Dlaczego działa wybiórczo i jednak przeważnie nie dostrzega?
01-12-2015 12:18 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>Twoje przykłady to moim zdaniem wierzenia wynikające z interpretacji zdarzeń po fakcie.
Masz prawo wierzyć w co chcesz, sam jednak powiedziałeś że reakcja jest wcześniejsza od uświadomienia sobie.

...>>intuicja jest dodatkowym zmysłem człowieka (żywych organizmów) działającym podobnie jak wzrok i słuch, ona "dostrzega" to co nie jest w zasięgu innych zmysłów ...
>Na jakiej zasadzie to "dostrzega"? Dlaczego działa wybiórczo i jednak przeważnie nie dostrzega?

Intuicja "dostrzega" i komunikuje się z mózgiem / ze świadomością, a kiedy on jest intensywnie zajęty czymś innym to trudno jest go powiadomić. Siła przebicia się z informacją zależy od determinacji jednego i drugiego.

Ona "dostrzega" na podobnej zasadzie jak można zobaczyć przy jasnowidzeniu czy OBE, z tą różnicą że jasnowidzenie uruchamiane jest w wyniku konkretnego zapotrzebowania (czasami spontanicznie) a intuicja informuje o tym co postrzega wokoło, w bezpośrednim otoczeniu.

(1grudzień2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Masz prawo wierzyć w co chcesz, sam jednak powiedziałeś że reakcja jest wcześniejsza od uświadomienia sobie.

Chodzi o to, że reakcja i świadomość to inne procesy. Podobnie jak myślenie i świadomość. Powiedz mi jak rozwiązujesz działanie 424*987=? Ty się skupiasz, a obliczenia jakby same się pojawiają, ale sam fakt skupienia się wynika z działania mózgu, a nie Twojej decyzji. Domyślnie doświadczenie odczuwania jest skorelowane z tym, że np myślisz, ale kiedy potrzeba szybkiej reakcji znika "ja" i pojawia się reakcja.

>...>>intuicja jest dodatkowym zmysłem człowieka (żywych organizmów) działającym podobnie jak wzrok i słuch, ona "dostrzega" to co nie jest w zasięgu innych zmysłów ...

To dlaczego zazwyczaj nie dostrzega?

>Intuicja "dostrzega" i komunikuje się z mózgiem / ze świadomością, a kiedy on jest intensywnie zajęty czymś innym to trudno jest go powiadomić. Siła przebicia się z informacją zależy od determinacji jednego i drugiego.

No ale tak każdy może sobie napisać. Nie pisz jak nie masz DOWODÓW, bo zwyczajnie wtedy kłamiesz. No sorry, ale nic mnie bardziej nie denerwuje niż rzucanie stwierdzeń, których nie da się udowodnić.

>Ona "dostrzega" na podobnej zasadzie jak można zobaczyć przy jasnowidzeniu czy OBE, z tą różnicą że jasnowidzenie uruchamiane jest w wyniku konkretnego zapotrzebowania (czasami spontanicznie) a intuicja informuje o tym co postrzega wokoło, w bezpośrednim otoczeniu.

Piszesz o czymś co nie przejdzie falsyfikacji. A oobe to tylko sztuczka mózgu i można mieć taki stan po narkotykach.
02-12-2015 01:10 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>Chodzi o to, że reakcja i świadomość to inne procesy. Podobnie jak myślenie i świadomość.
Myślenie jest procesem uświadamiania sobie sytuacji, przed podjęciem decyzji działania.

>Powiedz mi jak rozwiązujesz działanie 424*987=? Ty się skupiasz, a obliczenia jakby same się pojawiają, ale sam fakt skupienia się wynika z działania mózgu, a nie Twojej decyzji.
Skupianie się jest wynikiem świadomej decyzji.

>Domyślnie doświadczenie odczuwania jest skorelowane z tym, że np myślisz, ale kiedy potrzeba szybkiej reakcji znika "ja" i pojawia się reakcja.
Kiedy odczuwam bodziec zastanawiam się skąd on pochodzi. Natychmiastowa reakcja jest wynikiem odruchu bezwarunkowego.

...>>intuicja jest dodatkowym zmysłem człowieka (żywych organizmów) działającym podobnie jak wzrok i słuch, ona "dostrzega" to co nie jest w zasięgu innych zmysłów
>To dlaczego zazwyczaj nie dostrzega?
Zawsze dostrzega, jedyny problem polega na umiejętności rozpoznania informacji.
...
>No ale tak każdy może sobie napisać. Nie pisz jak nie masz DOWODÓW, bo zwyczajnie wtedy kłamiesz. No sorry, ale nic mnie bardziej nie denerwuje niż rzucanie stwierdzeń, których nie da się udowodnić.

Być może nie potrafię tego wytłumaczyć, jednak nie mam żadnych wątpliwości co do istnienia takiego dodatkowego zmysłu...na to mam dowód.

...>>Ona "dostrzega" na podobnej zasadzie jak można zobaczyć przy jasnowidzeniu czy OBE, z tą różnicą że jasnowidzenie uruchamiane jest w wyniku konkretnego zapotrzebowania (czasami spontanicznie) a intuicja informuje o tym co postrzega wokoło, w bezpośrednim otoczeniu.
>Piszesz o czymś co nie przejdzie falsyfikacji. A oobe to tylko sztuczka mózgu i można mieć taki stan po narkotykach.

Co do tego jak działa intuicja, OBE, telepatia i jasnowidzenie jestem pewien na 100 %. Prawdopodobnie problem polega na metodzie rozumowej weryfikacji Karla Poppera aby wykazać prawdziwość powyższych zjawisk naturalnych, a znaczy to tyle że metodzie należy przyjrzeć się ponownie ew. adaptować do charakteru zjawiska.

(2grudzień2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Myślenie jest procesem uświadamiania sobie sytuacji, przed podjęciem decyzji działania.

Myślenie jako takie jest procesem niezależnym od "ja"

>Skupianie się jest wynikiem świadomej decyzji.

A świadoma decyzja jest wynikiem?

>Kiedy odczuwam bodziec zastanawiam się skąd on pochodzi. Natychmiastowa reakcja jest wynikiem odruchu bezwarunkowego.

Czyli nie żadnej intuicji i "ja".

>Zawsze dostrzega, jedyny problem polega na umiejętności rozpoznania informacji.

Zwykle nie dostrzegają.

>Być może nie potrafię tego wytłumaczyć, jednak nie mam żadnych wątpliwości co do istnienia takiego dodatkowego zmysłu...na to mam dowód.

No ale jaki dowód? Jak można być czegoś pewnym i nie umieć wytłumaczyć? Nie rozumiem tego.

>Co do tego jak działa intuicja, OBE, telepatia i jasnowidzenie jestem pewien na 100 %. Prawdopodobnie problem polega na metodzie rozumowej weryfikacji Karla Poppera aby wykazać prawdziwość powyższych zjawisk naturalnych, a znaczy to tyle że metodzie należy przyjrzeć się ponownie ew. adaptować do charakteru zjawiska.

OOBE istnieje i nawet możesz tego doświadczyć od zażycia ketaminy i pochodnych. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Telepatia - skąd wiesz, że istnieje? Jasnowidzenie - skąd wiesz? Myślę, że jasnowidzenie jest mylone z efektem synchroniczności (Jung), czyli sztuczką mózgu wyłapującą podobne bodźce w krótkim odstępie czasu (wrażenie, że nowo poznana informacja wszędzie się powtarza, choć wcześniej nigdy o niej nie słyszeliśmy).
02-12-2015 15:34 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji - jasnowidzenie

..>>Skupianie się jest wynikiem świadomej decyzji.
>A świadoma decyzja jest wynikiem?

Świadoma decyzja jest wynikiem analizy pozyskanej informacji.

..>>Kiedy odczuwam bodziec zastanawiam się skąd on pochodzi. Natychmiastowa reakcja jest wynikiem odruchu bezwarunkowego.
>Czyli nie żadnej intuicji i "ja".

Odruch bezwarunkowy jest wynikiem podświadomej reakcji podobnie jak intuicja, które są na straży mojego "ja".

..>>Być może nie potrafię tego wytłumaczyć, jednak nie mam żadnych wątpliwości co do istnienia takiego dodatkowego zmysłu...na to mam dowód.
>No ale jaki dowód? Jak można być czegoś pewnym i nie umieć wytłumaczyć? Nie rozumiem tego.

Potrafię wyjaśnić to co widzę (jak niżej) lub czuję, nie znam wzajemnych współzależności. Być może da się je jakoś wydedukować na bazie dostępnych opracowań.

>OOBE istnieje i nawet możesz tego doświadczyć od zażycia ketaminy i pochodnych. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Telepatia - skąd wiesz, że istnieje? Jasnowidzenie - skąd wiesz? Myślę, że jasnowidzenie jest mylone z efektem synchroniczności (Jung), czyli sztuczką mózgu wyłapującą podobne bodźce w krótkim odstępie czasu (wrażenie, że nowo poznana informacja wszędzie się powtarza, choć wcześniej nigdy o niej nie słyszeliśmy).

Obawiam się że nie wiesz czym jest OOBE. Skąd wiem, że istnieje telepatia i jasnowidzenie ? ... bo mogę je zobaczyć, potrafię je odróżnić od siebie po wyglądzie.
Wyobraź sobie że patrzysz na zdjęcie RTG, możesz obejrzeć wewnętrzne organy ... a teraz wyobraź sobie że jest możliwość obejrzenia organów i zmysłów zewnętrznych, takimi są intuicja / jasnowidzenie i telepatia. OOBE jest sposobem na pozyskanie jasnowidzenia.

(2grudzień2015-ZbyszekzWarszawy)

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Świadoma decyzja jest wynikiem analizy pozyskanej informacji.

A skąd bierze się analiza pozyskanej informacji?

>Odruch bezwarunkowy jest wynikiem podświadomej reakcji podobnie jak intuicja, które są na straży mojego "ja".

Z tym się zgadzam choć masz na myśli co innego, ale w tym przypadku te same słowa to opisują

>Potrafię wyjaśnić to co widzę (jak niżej) lub czuję, nie znam wzajemnych współzależności. Być może da się je jakoś wydedukować na bazie dostępnych opracowań.

Ja bym zaczął od zbadania mózgu rezonansem magnetycznym, bo pewne "widzenia" i "odczucia" mogą świadczyć o czymś zupełnie innym niż o zgodności Twoich doświadczeń z realnymi mechanizmami świata zewnętrznego. A ludzie, którzy wierzą w różne rzeczy mogą je generować, np rozmawiałem kiedyś z kobietą, która "widziała aurę", a ta aura oczywiście wyglądała dokładnie tak jak w książce, z której kobieta uczyła się tej "zdolności".

>Obawiam się że nie wiesz czym jest OOBE.

A ja obawiam się, że Ty nie wiesz, tylko Ci się wydaje na podstawie własnych, okrojonych doświadczeń.

>Skąd wiem, że istnieje telepatia i jasnowidzenie ? ... bo mogę je zobaczyć, potrafię je odróżnić od siebie po wyglądzie.

Spoko, niektórzy potrafią rozróżniać normalne chmury od tych, które są statkami UFO.

>Wyobraź sobie że patrzysz na zdjęcie RTG, możesz obejrzeć wewnętrzne organy ... a teraz wyobraź sobie że jest możliwość obejrzenia organów i zmysłów zewnętrznych, takimi są intuicja / jasnowidzenie i telepatia. OOBE jest sposobem na pozyskanie jasnowidzenia.

Wyobrażam sobie, ale czas już wrócić do reala.
03-12-2015 01:52 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>A skąd bierze się analiza pozyskanej informacji?
Z potrzeby wyboru decyzji ?

...>>Potrafię wyjaśnić to co widzę (jak niżej) lub czuję ...
>Ja bym zaczął od zbadania mózgu rezonansem magnetycznym, bo pewne "widzenia" i "odczucia" mogą świadczyć o czymś zupełnie innym niż o zgodności Twoich doświadczeń z realnymi mechanizmami świata zewnętrznego.
Myślałem że każdy potrafi wyjaśnić to co widzi lub czuje.

> A ludzie, którzy wierzą w różne rzeczy mogą je generować, np rozmawiałem kiedyś z kobietą, która "widziała aurę", a ta aura oczywiście wyglądała dokładnie tak jak w książce, z której kobieta uczyła się tej "zdolności".
Widocznie kobieta ma predyspozycje, ta aura to była w kolorach ?

...>>Obawiam się że nie wiesz czym jest OOBE.
>A ja obawiam się, że Ty nie wiesz, tylko Ci się wydaje na podstawie własnych, okrojonych doświadczeń.
Wiem bo pokazywałem tobie na zdjęciu "Wąż z Dendery", ale ty nie byłeś pewien co to jest na zdjęciu.

>... niektórzy potrafią rozróżniać normalne chmury od tych, które są statkami UFO.
Ja nie potrafię ale widzę że czytałeś instrukcję pilotażu viman: "Jalada Roopa - instruuje pilota o prawidłowych proporcjach określonych substancji chemicznych, które otaczają Vimana i nadają mu "wygląd chmury"." www.racjon(*).php/s,673009/z,0/d,27#w687304

...>>Wyobraź sobie że patrzysz na zdjęcie RTG, możesz obejrzeć wewnętrzne organy ... a teraz wyobraź sobie że jest możliwość obejrzenia organów i zmysłów zewnętrznych, takimi są intuicja / jasnowidzenie i telepatia. OOBE jest sposobem na pozyskanie jasnowidzenia.
>Wyobrażam sobie, ale czas już wrócić do reala.
Ja z reala nigdy nie wychodziłem, tak przedstawia się natura naszej osobowości. Gdybyś miał wątpliwości obejrzyj sobie ponownie zdjęcie "buława" , ono przedstawia koncentrację zewnętrznego organu nazywanego: świadomość lub nasze "ja".

(3grudzień2015-ZbyszekzWarszawy)
03-12-2015 02:15 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Z potrzeby wyboru decyzji ?

I nie widzisz nadal, że wszystko z czegoś wynika i zachodzi i nie można tego powiązać z "ja"? Nie można bo zawsze byłby problem istnienia podmiotu zanim zaistniał. A sam podmiot i jego cechy, czyli także zdolności do analizy i podjęcia takiego, a nie innego wyboru to zasługa środowiska. Oddzielenie odpowiedzialności człowieka od wpływu środowiska zewnętrznego było potrzebne sądom żeby chronić uczciwych obywateli, ale jak sobie wyobrażasz istnienie takiego podmiotu w świecie "duchowym"? Bez sensu.

I od tego trzeba zacząć, a fantazje odstawić na bok.

A co do jednostki to przyjrzyj się może swoim własnym wyborom i zastanów się jaki miałeś wpływ na popełnione błędy. Musiałeś je popełnić, a że teraz widzisz w tym błędy to zasługa doświadczeń, które Cię zmieniły, a nie Twoja zasługa.

Jeśli ktoś widzi coś czego nie ma to też nie jest to jego zasługa, tylko w mózgu coś źle funkcjonuje i tyle. O poważnej chorobie można mówić kiedy pacjent nie odróżnia treści urojeń od rzeczywistości.
04-12-2015 01:06 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji - postrzeganie
>... jak sobie wyobrażasz istnienie takiego podmiotu w świecie "duchowym"? Bez sensu.I od tego trzeba zacząć, a fantazje odstawić na bok.

To trudno jest sobie wyobrazić ale tak jest i nie należy tego mylić z fantazjowaniem. W tak przedziwny sposób zbudowany jest człowiek, że funkcjonuje jednocześnie w świecie materialnym i duchowym. Widocznie taka była potrzeba, a może jest to niezbędny element dla zaistnienia życia.

>Jeśli ktoś widzi coś czego nie ma to też nie jest to jego zasługa, tylko w mózgu coś źle funkcjonuje i tyle. O poważnej chorobie można mówić kiedy pacjent nie odróżnia treści urojeń od rzeczywistości.

Można też gapić się jak sroka w gnat i nie rozumie tego co się widzi. Dla przykładu, można nie rozumieć znaczenia mimiki rozmówcy i jego kłamstwa brać za prawdę, kiedy tymczasem fachowiec w mig rozpozna z kim ma do czynienie.

Podobnie fachowiec zrozumie zdjęcie RTG lub USG, a kiedy ty gapiąc się na nie będziesz podziwiał on przestraszy się tego co zobaczył. Aby rozumieć obraz lub widok, należy być znawcą zagadnienia. Dopatrywanie się u każdego choroby jest obsesją zawodową.

To całkiem tak jak w tym powiedzonku - jeśli myślisz że jesteś zdrowy, to zapytaj o to lekarza a on z pewnością jakąś chorobę u ciebie znajdzie. Przyjmij do wiadomości, że nie każdy twój rozmówca jest chory na umyśle.

(4grudzień2015-ZbyszekzWarszawy)
finerbijk (17282 punktów)Odp: Świadomość nie jest potrzebna ewolucji
>Maksymalnie upraszczając - wyobraź sobie, że odkryto by w 100% na jakiej zasadzie działa mózg i człowiek postanowiłby to odtworzyć produkując robota ze ścieżek drukowanych i układów scalonych. Czy ten robot czułby i wiedział, że żyje?
A dlaczego sztucznie wytworzona autonomiczna istota obdarzona zmysłami, pamięcią i mechanizmami służącymi do podejmowania decyzji posiadanymi przez człowieka, a może i dodatkowymi niedostępnymi człowiekowi, miałaby być czymś pozbawionym świadomości, bardziej niż ustrój stworzony w toku naturalnej ewolucji, tylko dlatego, że została zbudowana a nie wyhodowana? Uważam, że świadomość można jak najbardziej zaprogramować. W końcu sami też zostaliśmy jakoś "zaprogramowani". Poprzez rozmnażanie się i nauczanie swoich dzieci tworzymy nowe świadomości.

Pominę te dalsze pytania, bo to mogą być tematy na osobne wątki. Moim zdaniem, są różne rodzaje czy poziomy świadomości, i to nie tylko między gatunkami, ale też między osobnikami tego samego gatunku, w tym człowieka; oraz różne stany świadomości, która ulega zmianom jak wszystko na świecie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A dlaczego sztucznie wytworzona autonomiczna istota obdarzona zmysłami, pamięcią i mechanizmami służącymi do podejmowania decyzji posiadanymi przez człowieka, a może i dodatkowymi niedostępnymi człowiekowi, miałaby być czymś pozbawionym świadomości, bardziej niż ustrój stworzony w toku naturalnej ewolucji, tylko dlatego, że została zbudowana a nie wyhodowana? Uważam, że świadomość można jak najbardziej zaprogramować. W końcu sami też zostaliśmy jakoś "zaprogramowani". Poprzez rozmnażanie się i nauczanie swoich dzieci tworzymy nowe świadomości.

No bo nie znamy istoty świadomości. Nie wiemy czy jest ona właściwością organizmów z takimi zewnętrznymi cechami jak człowiek, czy jest to właściwość układu limbicznego, czy może to właściwość materii organicznej. A może to właściwość myślenia? I teraz bardzo ważne, a nawet kluczowe co z tego wynika: odpowiedź na to pytanie determinuje moralność, która z tego wynika. Np wegetarianie postrzegają zwierzęta jako istoty równe sobie, ja stosuję zasadę wzajemności (jeśli jakaś istota nie traktuje mnie z szacunkiem i tak jak ja traktuję ją, to jest to istota niższa ode mnie i jest niejako moją "własnością" i wtedy obowiązuje mnie zasada niezadawania bólu, a w przypadku psychopatów cieszących się wyrządzaniem krzywdy stosuję zasadę jeszcze większej krzywdy niż ten osobnik chce zadawać).

>Pominę te dalsze pytania, bo to mogą być tematy na osobne wątki. Moim zdaniem, są różne rodzaje czy poziomy świadomości, i to nie tylko między gatunkami, ale też między osobnikami tego samego gatunku, w tym człowieka; oraz różne stany świadomości, która ulega zmianom jak wszystko na świecie.

No właśnie też tak myślę, ale ważne jest dojście do jak najwyższego poziomu świadomości i niestety napotykam na barierę, bo nie wiem co trzeba robić żeby do takowego dojść.
15-10-2015 00:53 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)

>I tu pojawia się szereg ciekawych pytań, które nie dają mi spokoju:
>- czy istnieje jakiś ośrodek świadomości w mózgu i czy w ogóle jest możliwe odkrycie tego zakładając, że istnieje?

Raczej nie ma takiego wyszczególnionego miejsca. Osobowość wydaje się nie być nigdzie 'miejscowo ulokowana' w mózgu. Raczej tak jak by cały działający mózg, zbiór wszystkich pracujących neuronów tworzył osobowość. Świadczyć może o tym fakt, że lekarze przed operacją usunięcia części mózgu, uprzedzają pacjentów o tym, iż może ulec zmianie ich świadomość. Mogą się stać kimś zgoła odmiennym, co może być nie tyle uciążliwe dla nich samych, co dla ich bliskich. Po wycinaniu różnych części mózgu, w zasadzie nigdy nie odnotowywano zmian osobowości, pomimo iż czasami pozbywano pacjenta od 10-30 % masy mózgu! Nie mniej jednak zdarzają się przypadki, że pacjent po wycięciu kawałka mózgu, zachowuje się inaczej niż przed operacją, lubi inne rzeczy, muzykę itp. Niejako zmienia się jego 'osobowość'. nigdy jednak nie dotyczy to utraty jakiejś konkretnej części mózgu.

>- czy robot i sztuczna inteligencja to już życie, z którego istnienia nawet nie zdajemy sobie sprawy?

To wszystko zależy, jak brzmi definicja 'życia'. Moim zdanie, o czym już pisałem otwarcie na forum. Życie nie istnieje w ogóle, lub żywe jest w zasadzie wszystko, kwestia definicji i 'ram' które mają objąć dany rozpatrywany w kontekście 'żywy/nieżywy' obiekt. Wirus dla przykładu nie jest uważany za obiekt 'żywy', bakteria jednokomórkowa już tak.

>- czy na podstawie różnic między mózgiem kobiety i mężczyzny można będzie kiedyś wyciągnąć wnioski co do tego która płeć jest naprawdę lepsza? Chodzi o to czy np znane nam różnice wpływają na quale w znaczący sposób, np któraś płeć jest bardziej uczuciowa?

Zależy, co kto uważa za lepsze. Moim zdaniem kobiety sprawdzają się lepiej w innych zadaniach, mężczyźni w innych.

>- czy psychopata odcięty całkowicie od emocji i uczuć to istota świadoma, posiadająca quale, czy tylko organizm biologiczny?

Istota świadoma, jest tylko istotą świadomą, wtedy kiedy jest tego świadoma. Człowiek pozbawiony emocji, moim zdaniem jest świadomy. Poza tym, jest również 'tylko' organizmem biologicznym' jak każdy inny.

>- Czy życie podlega stopniowaniu? Np kiedy budzę się rano i jestem zaspany, to żyję jakby mniej niż w momencie kiedy mam trzeźwy umysł. Może ludzie różnią się także tym czynnikiem?

Tak, z twojego punktu widzenia tak jest, że czujesz się mniej świadomy rano, kiedy jesteś jeszcze zaspany, czasami mózg balansuje jeszcze chwile na krawędzi snu i jawy. Oprócz tego są stany ograniczonej świadomości, jak i stany kiedy jesteś nie świadomy całkowicie. To przed sądem często próbują udowodnić różni przestępcy, czasem z dobrym dla nich skutkiem, unikając odpowiedzialności za popełniony czyn.

Pozdrawiam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale ja nie pytam o osobowość, tylko o świadomość, o quale. I tutaj też jest tak, że możemy to mieć tylko jako ludzie, a idąc w jeszcze bardziej abstrakcyjne teorie możemy to mieć tylko jako mężczyźni, a idąc w solipsyzm mogę to mieć tylko ja (a Ty sobie pomyślisz, że tylko Ty ). Oczywiście to tylko eksperyment myślowy, ale nie daje mi to spokoju.

Pozdrawiam.
wsx666 (1067 punktów)
Piszesz 'quale'. Czy chodzi Ci o to?

pl.wikipedia.org/wiki/Qualia

W sumie, to będę szczery, nie bardzo rozumiem sens tego terminu. To znaczy niby rozumiem o co chodzi, ale nie wiem jakie ma to znaczenie dla mnie? Czy ogólnie do naszego istnienia?

O co chodzi z tymi 'Qualiami' ?

Pozdrawiam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie to jest jedyne co ma znaczenie dla mnie, bo nic innego poza tym nie mam. I dokładnie to samo jest z każdym z nas. I właśnie ten czynnik, to nasze istnienie to z pkt widzenia ewolucji bezsens. Musi więc to być skutek uboczny.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.
Pan często się spotyka, a ja z tak sformułowaną tezą nie spotkałem się nigdy (już choćby dlatego, iż jest sprzeczną
z neo-darwinowską teorią ewolucji)
. Gdy ogłasza się taką rewelację, to należy odwołać się do źródeł.

>To jest podstawowy błąd myślowy.
Najpierw sobie błąd wymyślam, a następnie go krytykuję.

@@@
.
20-10-2015 17:42 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Co konkretnie jest sprzeczne? Jak już się coś napisze to wypadałoby podać argument, a nie tylko krytykować, rzucać stwierdzenia a priori i się mądrzyć.
20-10-2015 18:56 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.
Pan często się spotyka, a ja z tak sformułowaną tezą nie spotkałem się nigdy (już choćby dlatego, iż jest sprzeczną
z neo-darwinowską teorią ewolucji). Gdy ogłasza się taką rewelację, to należy odwołać się do źródeł.

_____________

>Co konkretnie jest sprzeczne?
Napisze zaraz, gdy zobaczę z kim mam polemizować? Czy z Panem, który twierdzi: To jest podstawowy błąd myślowy.
Czyli najpierw sobie błąd wymyśla, a następnie go krytykuje, to zupełnie nie warto. Czy z jakimiś, w miarę poważnymi uczonymi ewolucjonistami, którzy gdzieś tam zaprezentowali takie stanowisko. Wtedy odniosę się do tego, gdyż moje wyjaśnienie będzie miało sens.

> Jak już się coś napisze to wypadałoby podać argument, a nie tylko krytykować, rzucać stwierdzenia a priori i się mądrzyć.
No właśnie zamiast merytorycznie odpowiedzieć na pytanie, gdzie Pan często spotykał się z argumentami,
że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku
Przechodzi Pan do agresywnego personalnego ataku na oponenta zadającego proste pytanie?

Czyli przedstawia Pan tu wydumaną przez siebie tezę: świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna
do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.
Przypisując ją jakim mitycznym innym i ją atakuje. Pan uważa, iż jest to poważna merytoryczna rozmowa,
do której miałbym się poważnie włączyć?
_____________

PS. Można zajrzeć do książek, a można też trochę na naszym forum poszukać:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,667636#w668184
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,436725#w437376
www.racjonalista.pl/forum.php/s,453650/z,0
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,436725#w437957
www.racjon(*).php/s,385260/z,0/d,21#w389194
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,422161#w423063

Jednym z podstawowych założeń Darwinowskiej teorii ewolucji jest bezcelowość, a więc żadne organizmy
tu do niczego nie dążą itd.


@@@
.
20-10-2015 20:04 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To samo można było napisać grzeczniej. Wtedy odpisałbym, że zaszła pomyłka w interpretacji tekstu, a tak to odpiszę, że nie potrafi Pan czytać ze zrozumieniem i jest to żenujące. Podkreślanie na kolorowo i wstawianie wielu linków wcale nie nadaje wpisom mądrości.

Pytanie: dlaczego człowiek ma nogi? Odpowiedź: ewoluowały po to żeby człowiek mógł się na nich poruszać. Nie ma tutaj błędu, ponieważ takie stwierdzenia dotyczą zupełnie czego innego niż bezcelowość ewolucji. Warto by było przeczytać ze zrozumieniem, bo język ma to do siebie, że tak samo sformułowane zdanie może mieć wiele znaczeń, więc może warto przestać wyrywać coś z kontekstu i przedstawiać za pomocą erystyki jako błąd interlokutora.

Na ewolucję można patrzeć z różnych punktów widzenia, np jako na bezcelowy proces, o którym wiemy, że po prostu się wydarza. Jednak kiedy patrzymy na ewolucję z perspektywy czasu, to wiemy dlaczego dany organizm ma daną cechę - bo umożliwiła ona przetrwanie i przekazanie genów. W tym kontekście można sformułować zdanie w taki sposób w jaki ja to zrobiłem i zastanowić się nad tym czy świadomość była potrzebna, czy powstała jako skutek uboczny innych procesów. Ja twierdzę to drugie, a ktoś inny może twierdzić inaczej i z tym polemizować. Nie rozumiem natomiast ludzi, którzy specjalnie nie chcą rozumieć tego co napisałem tylko po to żeby się czepiać dla czepiania. Nie jest Pan gwiazdą, a forum to nie czerwony dywan.
20-10-2015 22:33 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To samo można było napisać grzeczniej.
Grzeczniej, a gdzie?
>Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.
Pan często się spotyka, a ja z tak sformułowaną tezą nie spotkałem się nigdy (już choćby dlatego, iż jest sprzeczną
z neo-darwinowską teorią ewolucji). Gdy ogłasza się taką rewelację, to należy odwołać się do źródeł.

To według Wielce Szanownego Pana było niegrzeczne?

>Wtedy odpisałbym, że zaszła pomyłka w interpretacji tekstu, a tak to odpiszę, że nie potrafi Pan czytać ze zrozumieniem i jest to żenujące. Podkreślanie na kolorowo i wstawianie wielu linków wcale nie nadaje wpisom mądrości.
Pisz Pan jak dotychczas, to co się Szanownemu Panu podoba. Każdy pisze tu na własną odpowiedzialność, a nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

>Pytanie: dlaczego człowiek ma nogi? Odpowiedź: ewoluowały po to żeby człowiek mógł się na nich poruszać.
Z punktu widzenia neo-darwinowskiej teorii ewolucji napisał Pan bzdurę, a według Szanownego Pana, to nawet wielka mądrość być może.

> Nie ma tutaj błędu, ponieważ takie stwierdzenia dotyczą zupełnie czego innego niż bezcelowość ewolucji. Warto by było przeczytać ze zrozumieniem, bo język ma to do siebie, że tak samo sformułowane zdanie może mieć wiele znaczeń, więc może warto przestać wyrywać coś z kontekstu i przedstawiać za pomocą erystyki jako błąd interlokutora.
Nie ma błędu, a według kogo? Według Szanownego Pana, a pisz Pan to co się Szanownemu Panu podoba. Każdy pisze tu na własną odpowiedzialność, a nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

>Na ewolucję można patrzeć z różnych punktów widzenia,
Można teorii ewolucji jest wiele, ja odwołuję się tylko do neoewolucjonizmu, a nie np. do ewolucjonizmu chrześcijańskiego.

> np jako na bezcelowy proces, o którym wiemy, że po prostu się wydarza. Jednak kiedy patrzymy na ewolucję z perspektywy czasu, to wiemy dlaczego dany organizm ma daną cechę - bo umożliwiła ona przetrwanie i przekazanie genów. W tym kontekście można sformułować zdanie w taki sposób w jaki ja to zrobiłem i zastanowić się nad tym czy świadomość była potrzebna, czy powstała jako skutek uboczny innych procesów.
Szanowny Panie, to racjonalistyczne forum i zanim się tu coś napisze warto pomyśleć i sprawdzić a nie, gdy mam chwilę
to baję co mi się zdaje.

> Ja twierdzę to drugie, a ktoś inny może twierdzić inaczej i z tym polemizować.
Tyle, iż tu nie ma czym polemizować, gdyż od bzdury Pan tu zaczął: Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji. I gdy grzecznie poprosiłem o jej wyjaśnienie na co otrzymałem bardzo grzeczną odpowiedź: Co konkretnie jest sprzeczne? Jak już się coś napisze to wypadałoby podać argument, a nie tylko krytykować, rzucać stwierdzenia a priori i się mądrzyć.

>Nie rozumiem natomiast ludzi,
Każdy ma ludzi, których rozumie łatwiej i tych, których mu zrozumieć trudniej. Ja nie rozumiem ludzi, którzy w rozmowie, gdy mają taką możliwość, zamiast sprawdzić zasadność własnych wywodów i argumentów wolą interlokutorów osobiście atakować. Podrzuciłem Panu trochę materiałów, ale jak widać Pan ich nie przejrzał, gdyż dalej nawet swoich własnych wywodów nie potrafi zrozumieć. Nie mówiąc już o tym co ja napisałem.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,667636#w668184
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,436725#w437376
www.racjonalista.pl/forum.php/s,453650/z,0
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,436725#w437957
www.racjon(*).php/s,385260/z,0/d,21#w389194
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,422161#w423063

> którzy specjalnie nie chcą rozumieć tego co napisałem
Twierdzi Pan, iż Pana nie zrozumiałem?
>Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.
Pan często się spotyka, a ja z tak sformułowaną tezą nie spotkałem się nigdy (już choćby dlatego, iż jest sprzeczną
z neo-darwinowską teorią ewolucji).
Gdy ogłasza się taką rewelację, to należy odwołać się do źródeł.


>tylko po to żeby się czepiać dla czepiania.
Tak, wykazanie, iż ktoś głupoty wypisuje, to jest "czepianie się dla czepiania" i powinno wprost być karane.

> Nie jest Pan gwiazdą, a forum to nie czerwony dywan.
Zdecydowanie nie jestem, ale wkładam sporo wysiłku aby tu bzdur nie pisać, a tego podstawą jest, iż więcej czytam ze zrozumieniem niż piszę. Ani nie jestem grafomanem, który w każdej sprawie musi dać głos, ani nie wyczuwam musu ewangelizacji kogokolwiek na moje przekonania. Zwracam się w moich wypowiedziach do inteligencji i jestem przez nią bez kłopotów zrozumianym. To mi w zupełności wystarcza aby czuć się tu w pełni dowartościowanym. Więcej mi nie trzeba.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nadal nie czyta Pan ze zrozumieniem. Zinterpretował Pan to zdanie dosłownie jakby ewolucja miała celowość, a przecież to by było faktycznie bez sensu. To zdanie oznaczało to co wytłumaczyłem w poprzednim poście. Gdyby nie był Pan zawsze przekonany o swojej racji, to by Pan zrozumiał, bo nie śmiałbym zarzucać Panu braku elementarnej umiejętności.

Jeszcze raz żeby było jasne: mucha ma skrzydła żeby mogła na nich latać. Mówi się wtedy, że ewolucja potrzebowała tych skrzydeł do skonstruowania latającego owada. Podobnie np mówimy, że los jednym sprzyja, a innym nie. To jakby ktoś tak napisał, to krytykowałby Pan ten wpis za fideizm, wiarę w istnienie "obiektu" jakim jest los? To jest czepianie się pobocznych spraw, bo przedmiotem wątku jest to czy świadomość (quale) była potrzebna żywym organizmom do tego żeby przetrwały i świat znalazł się w takim punkcie w jakim się znajduje. Ja uważam, że nie była i byłem ciekaw czy ktoś ma jakiś argument świadczący o czymś przeciwnym.
21-10-2015 01:43 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji

>... przedmiotem wątku jest to czy świadomość (quale) była potrzebna żywym organizmom do tego żeby przetrwały i świat znalazł się w takim punkcie w jakim się znajduje. Ja uważam, że nie była i byłem ciekaw czy ktoś ma jakiś argument świadczący o czymś przeciwnym.

Świadomość to rozum, mają to wszystkie żywe organizmy. Rozum to uczucia , emocje, segregacja wniosków z doświadczeń , zdobywanie doświadczenia / nauka. Uczucia to opieka nad rodzinnym stadem, pęd do rozmnażania, to zdolność dostosowania się do nowych warunków ... emocje to dodatkowa energia i motywacja przy obronie, zorganizowanym polowaniu na zdobycz oraz synchronizowanym atakiem na wroga, ocena konieczności wycofania się /strach/ aby przetrwać.

Bez świadomości nie ma przetrwania ani ewolucji.

Pozdrawiam
(21październik2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie nie. To wszystko są procesy działające na podstawie przyczyn i skutków. Pytanie brzmi po co ludzie to odczuwają, bo przecież bez tego przecież mógłby działać dokładnie ten sam proces.

Chodzi w maksymalnym uproszczeniu o to, że mózg działa jak ma działać i świadomość nie musi mieć nic do tego, bo od świadomości nic nie zależy. Przyczyna (bodziec) -> Skutek (reakcja organizmu). Pytanie po co ta świadomość i złudzenie bycia tym mózgiem?

Mózg tworzy obraz świata zewnętrznego, na którym jest także reprezentacja "ja". Nie chodzi mi o to, ani o to co mózg przetwarza czyli emocje, myśli itd. Chodzi o quale. Po co mózg czuje, że jest mózgiem, skoro wystarczyłaby mu znajomość tego faktu żeby ją przetworzyć? Podobnie jest z odczuwaniem, np boli mnie coś i mówię, że boli 1/10, czyli niezbyt mocno. Inaczej reaguję na ból 1/10, a inaczej na 10/10, ale tak naprawdę chodzi tylko o reakcję - ból powoduje, że organizm sprawdza przyczynę i do tego, że stara się tego unikać. Świadomość nie jest potrzebna do zarejestrowania bólu i oceny jego mocy (może to zrobić automat), nie jest też potrzebna do podjęcia decyzji (bo mózg wybiera decyzję i ona już jest w świadomości).
21-10-2015 13:37 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>Chodzi w maksymalnym uproszczeniu o to, że mózg działa jak ma działać i świadomość nie musi mieć nic do tego, bo od świadomości nic nie zależy. Przyczyna (bodziec) -> Skutek (reakcja organizmu). Pytanie po co ta świadomość i złudzenie bycia tym mózgiem?

Można upraszczać lecz nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Organizm żywy jest bardziej skomplikowany jak nam wydaje się, każdy wyposażony jest w dodatkowy zmysł o jakim mało jeszcze wiemy. Tak więc chodzi o właściwe rozumienie definicji świadomość.

Wiadomo tobie zapewne o polu biologicznym jakie otacza każdy organizm włącznie z roślinami. Za pomocą tego pola dostarczana i koordynowana jest zewnętrznie informacja dla każdej komórki, prócz tego komórki organizmu komunikują się pomiędzy sobą bezpośrednio. Sklonowane z nadmiarem komórki zapewniają zachowanie funkcji w razie uszkodzenia.

Świadomość jest koordynatorem tej informacji oraz informacji z zewnętrznym otoczeniem, ona rozpoznaje otoczenie i komunikuje się z innymi organizmami również w sposób dla nas niewidoczny (telepatycznie). Wynik rozpoznania otrzymujemy w postaci intuicji, przeczucia co do dalszego postępowania oraz co do zagrożenia.

Prócz tego zadaniem świadomości jest przetrwanie a sposób jej działania nie jest powszechnie znany, ponieważ sprawa nie jest taka prosta jak ją przedstawiamy np. co do przyczyny dla której żaby zimują pod powierzchnią ziemi, rośliny spuszczają na zimę soki do korzeni, a ryby w razie suszy lub krytycznego zimna zagrzebują się w mule, ...

... dlaczego człowiek może przeżyć przez lata "bez pobierania pokarmu", będąc jednocześnie aktywnym zawodowo. To jest właśnie to pomijane zagadnienie kluczowe dla ewolucji, jakie mieści się pod szeroko rozumianym pojęciem świadomość.

Pozdrawiam
(21październik2015-ZbyszekzWarszaawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale skąd takie informacje? Bo przypomina to teorię pola morfogenetycznego, a jak wiemy to nie są naukowe fakty. Przeżycie bez pobierania pokarmu to też nieudowodnione mity, a miesza się je przeważnie z różnymi zjawiskami paranormalnymi. Czas rozwiewa wiele wątpliwości, tak jak np z OOBE, które miało niby świadczyć o istnieniu duszy, a okazało się, że to zaburzenie działania obszaru w mózgu odpowiedzialnego za reprezentację "ja".

Pozdrawiam.
21-10-2015 15:54 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>Ale skąd takie informacje? Bo przypomina to teorię pola morfogenetycznego, a jak wiemy to nie są naukowe fakty. Przeżycie bez pobierania pokarmu to też nieudowodnione mity, a miesza się je przeważnie z różnymi zjawiskami paranormalnymi. Czas rozwiewa wiele wątpliwości, tak jak np z OOBE, które miało niby świadczyć o istnieniu duszy, a okazało się, że to zaburzenie działania obszaru w mózgu odpowiedzialnego za reprezentację "ja".
>Pozdrawiam.

Gdyby wszystko było wiadomo, to po co cała ta rozmowa ? Nic nie wspominałem o polu morfogenetycznym, a przeżycie "bez pokarmu" to nie jest mit tylko fakt autentyczny. Nie ma czegoś takiego jak zjawiska "paranormalne", wszystkie zjawiska w przyrodzie są naturalne a niektóre jedynie jeszcze nierozpoznane przez naukę konwencjonalną.

OOBE świadczy o dodatkowym zmyśle człowieka, wynik pracy którego jest nam znany jako intuicja. To nie jest zaburzenie pracy mózgu lecz przejaw jego mobilizacji w poszukiwaniu ratunku celem uniknięcia zagrożenia, szukanie sposobu na przetrwanie.

Pozdrawiam
(21październik2015-ZbyszekzWarszawy)
21-10-2015 16:06 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>przeżycie "bez pokarmu" to nie jest mit tylko fakt autentyczny.

Szkoda, że chłopi pańszczyźniani nie stosowali tej metody tylko złośliwie wymierali na przednówku, zapewne tylko dlatego żeby sabotować panów.

>Nie ma czegoś takiego jak zjawiska "paranormalne", wszystkie zjawiska w przyrodzie są naturalne a niektóre jedynie jeszcze nierozpoznane przez naukę konwencjonalną.

Pomijając ostanie słowo, w pełni się zgadzam.

Co to jest nauka niekonwencjonalna? Czy posługuje się dowodami, wnioskowaniem i inteligencją niekonwencjonalnymi?

Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
21-10-2015 16:26 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To, że czegoś nie wiemy to nie znaczy, że wyjaśnienie jakie Pan podaje jest słuszne. To są nieuprawnione wnioski. Jeśli chodzi o przeżycie bez pokarmu to skąd wie Pan, że to fakty? Jakie są w takim razie na to dowody? OOBE to zwykły mechanizm, a nie żadna intuicja. Chodzi o reprezentację "ja" w mózgu i zmianę tego punktu widzenia. Intuicja to skojarzenia z pamięci i dlatego kobiety mają lepszą intuicję, bo zapamiętują więcej rozproszonych szczegółów, które potem podświadomie kojarzą w innej sytuacji. Mężczyźni zapamiętują więcej mechanizmów przyczynowych i dlatego nie mają takiej intuicji, ale za to mają większy ogląd na procesy i planowanie, które jest z tym powiązane.

Pozdrawiam.
21-10-2015 19:16 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>To, że czegoś nie wiemy to nie znaczy, że wyjaśnienie jakie Pan podaje jest słuszne. To są nieuprawnione wnioski.
Każdy sam sobie musi zdecydować co dla niego jest najbardziej wiarygodne, na przedstawiony pogląd mam uzasadnione podstawy .

>Jeśli chodzi o przeżycie bez pokarmu to skąd wie Pan, że to fakty? Jakie są w takim razie na to dowody?

- Prahlad Jani

Wiem, bo tym interesuje się : "Hinduski jogin zawstydził naukowców! Dowiódł, że można żyć bez jedzenia i picia".

"Prahlad Jani, niesamowity jogin, który twierdzi, że nie jadł i nie pił przez ostatnie 70 lat, przeszedł właśnie cały szereg badań i testów w specjalistycznej klinice w Indiach. Ku wielkiemu zaskoczeniu naukowców, wszystkie eksperymenty zakończyły się pomyślnie dla hinduskiego mędrca, który dowiódł prawdziwości swoich słów." niewiarygo(*)domosc.html?smgajticaid=615cd1

>OOBE to zwykły mechanizm, a nie żadna intuicja. Chodzi o reprezentację "ja" w mózgu i zmianę tego punktu widzenia. Intuicja to skojarzenia z pamięci i dlatego kobiety mają lepszą intuicję, bo zapamiętują więcej rozproszonych szczegółów, które potem podświadomie kojarzą w innej sytuacji. Mężczyźni zapamiętują więcej mechanizmów przyczynowych i dlatego nie mają takiej intuicji, ale za to mają większy ogląd na procesy i planowanie, które jest z tym powiązane. Pozdrawiam.

---------
- koncentracja świadomości (foto:Z.Gliński) -------> OOBE, inaczej wąż z Dendery

Nie będę wnikał gdzie takich rzeczy dowiedziałeś się, ale intuicja nie ma nic wspólnego z pozyskiwaniem pamięci z zasobów mózgu. Możesz sam sprawdzić wiarygodność słów, porównując dowody tamtego "naukowca" z tymi co ja przedstawiłem powyżej.

Intuicja jest dodatkowym, zewnętrznym wobec ciała zmysłem człowieka o nieznanym nauce sposobie działania. Kiedy będzie taka sposobność, to pokażę tobie jak wygląda praca intuicji ... a póki co popatrz sobie jak wygląda koncentracja świadomości na moich własnych zdjęciach oraz jak wygląda OOBE inaczej zwane Wężem z Dendery. www.racjon(*).php/s,673009/z,0/d,21#w681315 oraz tu www.racjon(*).php/s,673009/z,0/d,20#w681014

P.S.
Zwracaj się do mnie tak jak do każdego na tym forum -per ty. Pozdrawiam
(21październik2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Szanowny Panie,

Polecam zainteresowanie się nauką np neurobiologią i kognitywistyką, a nie wiadomościami z serii science fiction jak niewiarygodne.pl czy innemedium

Co niby przedstawiają te zdjęcia?

Tutaj jest proste wyjaśnienie na temat intuicji: www.gazeta(*)za-intuicje,id,t.html?cookie=1

To co Pan pisze zakrawa o ezoterykę, jakąś psychotronikę i inne pseudonauki. Do tego można dodać Hunę, reinkarnację i dorabiać różne ideologie żeby pozyskiwać wiarę ludzi i pieniądze.

Przykro mi, ale nie daję tego wiary, bo nie ma ku temu podstaw. Poza tym mam nadzieję, że jest Pan świadomy co się dzieje z psychiką, kiedy przyjmiemy pewne założenia za fakty?

Pozdrawiam.
21-10-2015 23:05 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>Polecam zainteresowanie się nauką np neurobiologią i kognitywistyką ...
>Co niby przedstawiają te zdjęcia?

Prosiłem aby porównać dowody na to co mówi ten naukowiec z moimi dowodami, ale widocznie na swoje słowa pan profesor Jerzy Vetulani nie miał żadnego poparcia faktami, zwykłe paranaukowe domysły zamiast dowodów naukowych.

Co przedstawiają te zdjęcie możesz sobie sprawdzić we wspomnianej wyżej literaturze fachowej co mi polecałeś lub zapytać tego pana profesora, jeśli mój opis wydaje się tobie mało wiarygodny.

>To co Pan pisze zakrawa o ezoterykę, jakąś psychotronikę i inne pseudonauki. Do tego można dodać Hunę, reinkarnację i dorabiać różne ideologie żeby pozyskiwać wiarę ludzi i pieniądze.

Nie czytam takich książek i tobie nie polecam, nie param się tym tematem zawodowo.

>Przykro mi, ale nie daję tego wiary, bo nie ma ku temu podstaw. Poza tym mam nadzieję, że jest Pan świadomy co się dzieje z psychiką, kiedy przyjmiemy pewne założenia za fakty? Pozdrawiam.

Każdy sam musi zdecydować czy chce wierzyć, czy woli dowiedzieć się co nieco o rzeczywistości ... wspomniałem o tym jedynie dlatego, że zainteresowałeś się tematem i może tobie to przydać się. Wygląda jednak na to, że nie wiem czym jest świadomość, nie wiem również "co się dzieje z psychiką, kiedy przyjmiemy pewne założenia za fakty." ... jak będziesz miał chwilę wolnego czasu to proszę abyś mi to wytłumaczył.

Pozdrawiam.
(21październik-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dowodami na co? Czym są konkretnie te zdjęcia? Bo Nobel czeka i może ma Pan okazję udowodnić prof. Vetulaniemu i innym, że bredzą, bo tak naprawdę tylko Pańskie tajemnicze informacje oddają prawdę o świecie

Pozdrawiam.
23-10-2015 15:39 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>Dowodami na co? Czym są konkretnie te zdjęcia? Bo Nobel czeka i może ma Pan okazję udowodnić prof. Vetulaniemu i innym, że bredzą, bo tak naprawdę tylko Pańskie tajemnicze informacje oddają prawdę o świecie Pozdrawiam.

Tego nie powiedziałem że tylko moje oddają prawdę, prosiłem jedynie o wskazanie dowodów naukowych jakimi podpierał się prof. Vetulani wygłaszając swoją teorię . O ile ma on tytuł profesora, to wcale nie przesądza że ma rację.

Pozdrawiam
(23październik2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Prosiłbyś też o dowody naukowe na stwierdzenie, że ciało migdałowate odpowiada za agresję?
23-10-2015 18:23 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>Prosiłbyś też o dowody naukowe na stwierdzenie, że ciało migdałowate odpowiada za agresję?
To niby na czym opiera się nauka jak nie na faktach i dowodach ... choćby i z empirycznych doświadczeń ? Jak jeden z drugim profesorek coś powie to staje się to świętym słowem ? ... nauka to taka religia oparta na wierzeniach w dogmaty ? ... a jeśli on spotka się z tym drugim podobnym co ma przeciwne zdanie, to wówczas któremu zaufasz ?

(23październik2015-ZbyszekzWarszawy)
23-10-2015 21:27 
 Ocena 4 na 4
Mano (1060 punktów)
>O ile ma on tytuł profesora, to wcale nie przesądza że ma rację.

O ile Ty nie masz tytułu profesora, to o czym to przesądza?

>Jak jeden z drugim profesorek coś powie to staje się to świętym słowem ?

Profesorek? Chyba masz na myśli panów w długich sukienkach prawiących święte słowa.

>... nauka to taka religia oparta na wierzeniach w dogmaty ?

Nie, nauka nie ma nic wspólnego z religią opartą na wierzeniach w dogmaty.

> ... a jeśli on spotka się z tym drugim podobnym co ma przeciwne zdanie, to wówczas któremu zaufasz ?

Nie zaufam żadnemu, a sprawdzę, czy choć jeden z nich opiera się na faktach.
24-10-2015 00:04 
 Ocena 1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
...>>O ile ma on tytuł profesora, to wcale nie przesądza że ma rację.
>O ile Ty nie masz tytułu profesora, to o czym to przesądza?
Mam to czego oni nie posiadają.

...>>Jak jeden z drugim profesorek coś powie to staje się to świętym słowem ?
>Profesorek? Chyba masz na myśli panów w długich sukienkach prawiących święte słowa.

- kapłani nauki

Mam na myśli kapłanów nauki, co prawią święte słowa w swoich świątyniach a utrzymują się z naszej kasy.

...>> nauka to taka religia oparta na wierzeniach w dogmaty ?
>Nie, nauka nie ma nic wspólnego z religią opartą na wierzeniach w dogmaty.

Nauka to religia, zakłada wiarę w teorie i rzeczy niesprawdzalne jak np. model atomu Bohra lub OTW Einsteina.

...>> a jeśli on spotka się z tym drugim podobnym co ma przeciwne zdanie, to wówczas któremu zaufasz ?
>Nie zaufam żadnemu, a sprawdzę, czy choć jeden z nich opiera się na faktach.

Tak więc co jest bardziej wiarygodne, sprawdzalne fakty czy pogląd profesora co nigdy dowodu na swoje teorie nie widział ?

(23październik2015-ZbyszekzWarszawy)
Mano (1060 punktów)
>...>>O ile ma on tytuł profesora, to wcale nie przesądza że ma rację.
>>O ile Ty nie masz tytułu profesora, to o czym to przesądza?
>Mam to czego oni nie posiadają.

A co masz?
24-10-2015 01:10 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>>...>>O ile ma on tytuł profesora, to wcale nie przesądza że ma rację.
>>>O ile Ty nie masz tytułu profesora, to o czym to przesądza?
>>Mam to czego oni nie posiadają.
>A co masz?

Mogę wykazać słuszność moich słów w oparciu o fakty. Mam dowody z empirycznych doświadczeń.

Pozdrawiam
(24październik2015-ZbyszekzWarszawy)
24-10-2015 01:15 
 Ocena 2 na 2
Mano (1060 punktów)
>>>...>>O ile ma on tytuł profesora, to wcale nie przesądza że ma rację.
>>>>O ile Ty nie masz tytułu profesora, to o czym to przesądza?
>>>Mam to czego oni nie posiadają.
>>A co masz?
>Mogę wykazać słuszność moich słów w oparciu o fakty.

Proszę więc wykazać tę "możność" w oparciu o fakty.

>Mam dowody z empirycznych doświadczeń.

Nie mam absolutnie nic przeciw przedstawieniu tych "dowodów z empirycznych doświadczeń". Przedstaw je.
25-10-2015 01:46 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
...>>O ile ma on tytuł profesora, to wcale nie przesądza że ma rację.
>O ile Ty nie masz tytułu profesora, to o czym to przesądza?
... >>Mam to czego oni nie posiadają.
>A co masz?
Mam wiedzę na temat tego o czym mówię oraz mogę wykazać słuszność moich słów w oparciu o fakty.
>...Nie mam absolutnie nic przeciw przedstawieniu tych "dowodów z empirycznych doświadczeń". Przedstaw je.

Już to zrobiłem, w tym wątku. Czym innym jest zobaczenie, a czym innym zrozumienie tego na co patrzysz. Zrozumienie co jest czym zajęło mi kilka lat, tobie może wystarczyć przymiarka do wniosków końcowych. Jeśli je wstępnie zaakceptujesz, to będziesz w stanie samodzielnie przystąpić do dalszych analiz.

Pozdrawiam
(25październik2915-ZbyszekzWarszawy)
25-10-2015 13:45 
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)
>>>>O ile ma on tytuł profesora, to wcale nie przesądza że ma rację.

>>>O ile Ty nie masz tytułu profesora, to o czym to przesądza?

>>>>Mam to czego oni nie posiadają.

>>A co masz?

I dalej nie odpowiadasz, co faktycznie masz.

>Mam wiedzę na temat tego o czym mówię ...

Mam wiedzę, ale nie powiem.

>... oraz mogę wykazać słuszność moich słów w oparciu o fakty.

Mogę wykazać, ale nie wykazuję.

>>...Nie mam absolutnie nic przeciw przedstawieniu tych "dowodów z empirycznych doświadczeń". Przedstaw je.

>Już to zrobiłem, w tym wątku. Czym innym jest zobaczenie, a czym innym zrozumienie tego na co patrzysz. Zrozumienie co jest czym zajęło mi kilka lat, tobie może wystarczyć przymiarka do wniosków końcowych.

Nie, chciałbym zrozumieć Twoje wywody od samego początku, a nie tylko zaakceptować wnioski końcowe "na wiarę".

>Jeśli je wstępnie zaakceptujesz, to będziesz w stanie samodzielnie przystąpić do dalszych analiz.

Czyli najpierw musiałbym zaakceptować dogmaty Twojej wiary, aby móc samodzialnie przystąpić do dalszych analiz.

Niestety, mnie tu nie jest po drodze.
25-10-2015 18:59 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>... chciałbym zrozumieć Twoje wywody od samego początku, a nie tylko zaakceptować wnioski końcowe "na wiarę"... Czyli najpierw musiałbym zaakceptować dogmaty ... aby móc samodzialnie przystąpić do dalszych analiz.

Bardzo słusznie ... bez pozytywnego podejścia do nauki, niczego nie zrozumiesz ani nie nauczysz się. Musisz wstępnie zaakceptować podręcznik i zawarte w nim dogmaty oraz placówkę edukacji aby mieć efekty w nauce ... nie jest to równoznaczne z ostateczną akceptacją treści, równolegle możesz poznawać odmienne poglądy aby je skonfrontować ze sobą.

Pozdrawiam
(25październik2015-ZbyszekzWarszawy)
26-10-2015 10:56 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nauka to nie dogmaty, tylko obserwacja -> statystyki -> hipoteza -> weryfikacja hipotezy poprzez sprawdzanie zgodności z faktami -> potwierdzenie, modyfikacja lub odrzucenie hipotezy

Z tego wynikają pewne założenia, ale nie są to dogmaty równe tym kościelnym, bo nie można wymyślić sobie dowolnych i nie przyjmuje się ich a priori.

W podobny sposób można stworzyć jakąś głupotę, np teorię ezoteryczną, albo spiskową, która rzekomo się potwierdza, bo ma niejasne założenia, lub potwierdza się przez przypadek. Np jak ktoś wierzy, że wiatr jest wywoływany przez machanie skrzydeł aniołów, to może nie znaleźć zaprzeczenia tak absurdalnej tezy, bo każdy podmuch wiatru zinterpretuje na swój sposób "potwierdzający" mu hipotezę.
23-10-2015 23:47 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Po prostu to są podstawy i z tym należy się zapoznać, jeśli chce się dyskutować o tych tematach. Jeszcze raz powtórzę: czy chciałby Pan także dowodów na to, że człowiek dzieli się na płeć męską i damską?
24-10-2015 01:04 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>Po prostu to są podstawy i z tym należy się zapoznać, jeśli chce się dyskutować o tych tematach.

Z podstawami należy bezwzględnie zapoznać się aby wyrobi sobie własny pogląd, jaki chcesz przedstawić w dyskusji.

>Jeszcze raz powtórzę: czy chciałby Pan także dowodów na to, że człowiek dzieli się na płeć męską i damską?

Owszem wolałbym, bo może być np. człowiek-drzewo :"Dede po raz pierwszy zauważył dziwne wypukłości swoje ciała, gdy zranił się w kolano jako nastolatek. Później narośli przypominającej rogi zaczęło przybywać ... "
wiadomosci(*)6,wiadomosc.html?ticaid=115d08

Pozdrawiam
(24październik2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale co konkretnie w wypowiedzi Vetulaniego na temat intuicji się nie zgadza? To jest właśnie wyjaśnienie tego skąd mamy intuicyjne przeczucia i to jest przebadane. Negowanie tego to tak jakby ktoś negował, że 2+2=4.
25-10-2015 01:23 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>Ale co konkretnie w wypowiedzi Vetulaniego na temat intuicji się nie zgadza? To jest właśnie wyjaśnienie tego skąd mamy intuicyjne przeczucia i to jest przebadane. Negowanie tego to tak jakby ktoś negował, że 2+2=4.

Intuicja nie ma nic wspólnego z pamięcią. Mylisz intuicję (zmysł zewnętrzny) z podświadomą analizą doświadczeń wewnątrz mózgu. Zanim zaczniemy rozwijać myśl, prosiłem o wyjaśnienie zagrożeń wynikających z zagłębiania się w ten temat.

Pozdrawiam
(25październik2015-ZbyyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No, ale właśnie intuicja to nazwa na podświadomą analizę wewnątrz mózgu. O czym więc Ty piszesz mając na myśli intuicję?
26-10-2015 12:25 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>No, ale właśnie intuicja to nazwa na podświadomą analizę wewnątrz mózgu. O czym więc Ty piszesz mając na myśli intuicję?

W takim razie zmień swoją nazwę. Przez intuicję rozumiesz odruch warunkowy, a to nie jest to samo co intuicja.

Intuicja wynika ze świadomości, ona uruchamia się ze świadomie określonej potrzeby.

Dla przykładu kiedy analizujesz jakiś problem, bezwiednie wpada ci w oko jakiś artykuł
lub spotykasz przypadkowo człowieka co pomagają tobie w rozwiązaniu zagadnienia. Ty nazywasz to zbiegiem okoliczności lub przypadkiem, szczęśliwym trafem.

Poprawne wyjaśnienie jest takie, że to intuicja pokierowała ciebie ku rozwiązaniu. Aby rozpoznać jej działanie zwróć uwagę na odczuwanie przyjemności kiedy jesteś na wskazanym tropie.

Intuicja jest trudna do rozpoznania bo jej odpowiedź trafia do podświadomości w postaci emocji, dźwięku lub obrazu. Innym znanym określeniem dla intuicji jest jasnowidzenie.

Pozdrawiam
(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To Ty zmień nazwę, bo ja podałem naukową definicję intuicji, o której mówi prof. Vetulani. Jeśli mówisz o innym zjawisku, to trzeba je inaczej nazwać.

Intuicja jest przeciwieństwem świadomego rozumowania, jednak nie jest żadnym jasnowidzeniem (bo to jest tylko koncepcją fantastyczną). To o czym piszesz jest niejasne. Mógłbyś to sprecyzować i podać jakiś przykład działania intuicji? Bo Twój opis bardziej mi pasuje do efektu synchroniczności, ale jest na tyle nieprecyzyjny, że można sobie do tego dopasować różne rzeczy.

Pozdrawiam.
26-10-2015 14:54 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>To Ty zmień nazwę, bo ja podałem naukową definicję intuicji, o której mówi prof. Vetulani.
Zapomnij o tym profesorku, aby więcej nie mącił tobie w głowie. Poniżej masz poprawną definicję intuicji w oparciu o Wikipedię :

"Intuicja objawia się w postaci nagłego przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, obraz, rozwiązanie problemu lub odpowiedź na nurtujące pytanie...

...Badania potwierdzają wcześniejsze domysły i wierzenia, jak np. możliwość korzystania z telepatii, czy przewidywania bardzo bliskiej przyszłości."


Ta definicja określa intuicję w bardzo zbliżony sposób jak ja to zrobiłem, jest tu mowa o cudownej podpowiedzi naprowadzającej na rozwiązanie problemu, porównanej do jasnowidzenia.

>Mógłbyś to sprecyzować i podać jakiś przykład działania intuicji? Bo Twój opis bardziej mi pasuje do efektu synchroniczności, ale jest na tyle nieprecyzyjny, że można sobie do tego dopasować różne rzeczy. Pozdrawiam.

Dobrym przykładem będzie taki kiedy wysiadasz z samochodu lub wychodzisz z domu a w niego chwilę później trafia bomba. Innym przykładem jest taki kiedy nie wiadomo czemu spoglądasz do góry i obserwujesz jak coś urywa się na wysokości i leci prosto na ciebie. Kiedy jedziesz samochodem w nocy i coś każe tobie zwolnić lub zrezygnować z manewru wyprzedzania a okazuje się potem, że przed tobą była nieoświetlona przeszkoda.

To wszystko są podpowiedzi intuicji ratujące tobie życie, bo zasadniczo do tego powołany jest ten zmysł aby pomagać w przetrwaniu. Podpowiedzi odbierasz w postaci emocji, strachu że nie możesz usiedzieć w miejscu lub przyjemności zachęcającej do podążania obraną drogą.

Pozdrawiam
(25październik2015-ZbyszekzWarszawy)

26-10-2015 15:42 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Kiedy jedziesz samochodem w nocy i coś każe tobie zwolnić
> lub zrezygnować z manewru wyprzedzania a okazuje się potem,
> że przed tobą była nieoświetlona przeszkoda.
> To wszystko są podpowiedzi intuicji ratujące tobie życie,
> bo zasadniczo do tego powołany jest ten zmysł aby pomagać
> w przetrwaniu

To wszystko Zbyszku są relacje zaangażowanych osób, czyli czysto subiektywne.
Nauka nauczyła się takie relacje weryfikować już dawno.
Gdzie zaopiniowane badania naukowców, gdzie opracowania statystyczne tych zdarzeń?
Gdzie wyniki po zastosowaniu np. podwójnej ślepej próby?
Czyż nie tam, gdzie naukowiec-odkrywca słynnej tabliczki z przed 10 tys. lat?
Czyli na razie nigdzie.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
26-10-2015 17:50 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>To wszystko Zbyszku są relacje zaangażowanych osób, czyli czysto subiektywne. Nauka nauczyła się takie relacje weryfikować już dawno.
>Gdzie zaopiniowane badania naukowców, gdzie opracowania statystyczne tych zdarzeń? Gdzie wyniki po zastosowaniu np. podwójnej ślepej próby?

Tak wyglądają przykłady na pracę intuicji, Jacku. Każdy z nas wielokrotnie tego doświadczał lecz nie potrafił wytłumaczyć jak to się stało, przypisując rozwiązanie lub ocalenie szczęśliwemu przypadkowi. Osoby religijne powiadają wówczas że Anioł Stróż nad nimi czuwał lub Bóg ich ocalił.

W ten sposób traktując relacje o intuicji one są subiektywne, ponieważ każdy mówi o sobie i swoich przeżyciach osobistych. Kiedy mówisz o naukowej weryfikacji, opracowaniach statystycznych i badaniach naukowców po zastosowaniu podwójnej ślepej próby to przynajmniej powiedz do jakich doszli wniosków, bo nie wiem co chciałeś wnieść do tematu zabierając głos.

P.S.
W temacie Sumerów, potrzebna nam była przerwa na refleksję i nabranie dystansu do tego co zostało powiedziane. Ja również chciałbym kontynuować temat.

(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)
26-10-2015 20:24 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Każdy z nas wielokrotnie tego doświadczał lecz nie potrafił
> wytłumaczyć jak to się stało, przypisując rozwiązanie
> lub ocalenie szczęśliwemu przypadkowi

Zgadza się. Musisz wiedzieć Zbyszku, że tak właśnie działa mózg iż większość zdarzeń które kojarzą mu się jako mało prawdopodobne, tłumaczy jako zrządzenie siły wyższej lub tajemnych mocy (telepatia, intuicja 'wyprzedzająca czas' itp.).

> Osoby religijne powiadają wówczas że Anioł Stróż nad nimi czuwał lub Bóg ich ocalił.

Mniej-więcej. A rzeczywistość zazwyczaj jest dużo bardziej prozaiczna: los lub po prostu zmysły z interpretacją w mózgu naginającą fakty.

> Kiedy mówisz o naukowej weryfikacji, opracowaniach statystycznych
> i badaniach naukowców po zastosowaniu podwójnej ślepej próby
> to przynajmniej powiedz do jakich doszli wniosków, bo nie wiem
> co chciałeś wnieść do tematu zabierając głos.

Znów nie czytasz uważnie. Jeśli podajesz jakieś świadectwa, to dla równowagi względem lansowanej tezy (np. telepatia) zazwyczaj subiektywnej warto podać jakiś kontr-przykład, iż temat był badany, przytoczyć wyniki badań itp.
Kiedyś rozmawiałem z kimś religijnym o skuteczności modlitwy i przytoczyłem badania.
Piszesz na Racjonaliście, a to zobowiązuje do minimum bezstronności w ocenach i choć świadomości istnienia kontrapunktów i słabości osamotnionych świadectw.

> W temacie Sumerów, potrzebna nam była przerwa na refleksję i
> nabranie dystansu do tego co zostało powiedziane

I nabrałeś?

> Ja również chciałbym kontynuować temat.

Jeśli tak jest istotne, możesz odpowiedzieć na moje posty, wątki nie są zamknięte.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
26-10-2015 15:47 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>...Badania potwierdzają wcześniejsze domysły i wierzenia, jak np. możliwość korzystania z telepatii, czy przewidywania bardzo bliskiej przyszłości."

He, he, he....
#1
Hasełko do Głupopedii możesz napisać sobie sam i tam umieścić.. Nawet jeszcze bardziej pasującą do Twoich wywodów.
#2
Ale nawet jeśli się posługujesz Wikipedią, to zrób to uczciwie:

Cytat:
Badania te potwierdzają wcześniejsze domysły i wierzenia, jak np. możliwość korzystania z telepatii, czy przewidywania bardzo bliskiej (do 12 s.) przyszłości [potrzebne źródło].
pl.wikipedia.org/wiki/Intuicja


Nie ma źródeł, nie ma publikacji, nie ma badań - ale nic to!
Nie przeszkadza nawet, że mówi się tam, że intuicja: " jest bardziej pojęciem potocznym i beletrystycznym aniżeli naukowym..."
Pasuje do Zbyszkowych 'telepato-teorii', więc jest dobrze.
#3
Hmmm... Coś mi to przypomina...

W innym wątku (np. www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w676891): ZbyszekzWarszawy twierdzi, że Sumerowie znali budowę Układu Słonecznego już 10 tys. lat temu[potrzebne źródło].

Tego źródła nie podałeś do dzisiaj, mimo usilnych próśb dyskutantów.

Może napisz o tych Sumerach "odpowiednią" definicję[potrzebne źródło] do Wikipedii.
Będziesz miał na co się powoływać...

Drobner, [potrzebne źródło], bo pić mi się chce.
26-10-2015 19:02 
 Ocena-3 na 5
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>#1 Hasełko do Głupopedii możesz napisać sobie sam i tam umieścić.. Nawet jeszcze bardziej pasującą do Twoich wywodów.
Przydałoby się poprawić to hasło bo błędem jest przyrównywanie telepatii do intuicji, to są dwie różne rzeczy choć ich działanie odbywa się podobnie. Telepatia to łączność pomiędzy dwoma żywymi organizmami (np.człowieka i psa), intuicja to dodatkowy zmysł do rozpoznania otoczenia niedostępnego pozostałym zmysłom.

>#2 Ale nawet jeśli się posługujesz Wikipedią, to zrób to uczciwie:...
>Nie ma źródeł, nie ma publikacji, nie ma badań - ale nic to! Nie przeszkadza nawet, że mówi się tam, że intuicja: " jest bardziej pojęciem potocznym i beletrystycznym aniżeli naukowym..."

Nie chciałem kopać leżącego, ale skoro sobie życzysz to powiem otwarcie, że jest to kolejny cios dla nauki, wraz ze swoimi utytułowanymi profesorkami wciąż jest ona bezradna jak dziecko wobec potrzeb. Brak kompetencji i bezradność naukowców prowadzi do powiększania się grona zwolenników naszego cudotwórcy, Boga.

>Pasuje do Zbyszkowych 'telepato-teorii', więc jest dobrze.

Mój wniosek i sugestia jest następująca : w zależności do czego potrzebna jest olsonowi taka wiedza o roli świadomości, powinien on ograniczyć swoją wypowiedź do uznanych przez naukę faktów uwzględniając wspomniane zastrzeżenia, po to aby nie zakłamywać prawdy. O ile znajomość rzeczy ma posłużyć badaniom , całą wiedzę powinien wykorzystać do wykazania słusznego oraz odpowiednio błędnego poglądu.

(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)
26-10-2015 19:32 
 Ocena 4 na 6
Drobner (19539 punktów)
>...intuicja to dodatkowy zmysł do rozpoznania otoczenia niedostępnego pozostałym zmysłom.
#1
Najpierw udowodnij (naukowo) istnienie dodatkowego zmysłu, a później nazwij go sobie jak chcesz. Choćby 'zbyszkuicja', by upamiętnić odkrywcę...

>Nie chciałem kopać leżącego, ale skoro sobie życzysz to powiem otwarcie, że jest to kolejny cios dla nauki, wraz ze swoimi utytułowanymi profesorkami wciąż jest ona bezradna jak dziecko wobec potrzeb. Brak kompetencji i bezradność naukowców ...
#2
Nauka jest na tyle 'radna' i kompetentna, by nie zajmować się "potocznymi i beletrystycznymi" bzdurami. P. #1
Widzę, że nie każdy ma wykształcony ten niezbędny krytycyzm.

>Brak kompetencji i bezradność naukowców prowadzi do powiększania się grona zwolenników naszego cudotwórcy, Boga.

Albo zwolenników pseudonauki typu telepatia, jasnowidzenie, badanie potopu, starożytne samoloty, nekromancja itp. bzdury
Głupiemu - kto zabroni...?

>Pasuje do Zbyszkowych 'telepato-teorii', więc jest dobrze.
>Mój wniosek i sugestia jest następująca : w zależności do czego potrzebna jest olsonowi taka wiedza o roli świadomości, powinien on ograniczyć swoją wypowiedź do uznanych przez naukę faktów uwzględniając wspomniane zastrzeżenia, po to aby nie zakłamywać prawdy. O ile znajomość rzeczy ma posłużyć badaniom , całą wiedzę powinien wykorzystać do wykazania słusznego oraz odpowiednio błędnego poglądu.

Rozumiem, co mówisz, ale żadnej nowej treści tu nie znajduję, prócz oczywistych banałów. Równie zbędne, co trywialne.

=========================================================
Piękna jest Twoja odpowiedź. Taka ładna. Zupełna.
Rzecz jednak w tym, że:
- zarzuciłem Ci oszustwo w cytowaniu Wikipedii, polegające na ukryciu istotnej informacji o braku źródeł naukowych do hasła, więc i sprawdzalnych badań;
- zarzuciłem Ci (za Jackiem Głodzikiem) nieuczciwość w dyskusji - powoływanie się na rzekomo posiadane 'artefakty' przy ich jednoczesnym 'ukrywaniu'.

Ten Twój wpis jest kolejnym dowodem nieuczciwości: ani pół słowem nie odniosłeś się do moich zarzutów.
Te zarzuty były właśnie treścią mojego postu.
Nie bzdury typu 'intuicja', Wikipedia, czy 'przedpotopowi Sumerowie'.

Drobner, z zarzutami
26-10-2015 22:48 
 Ocena 3 na 5
Drobner (19539 punktów)
ZbyszkuzWarszawy!
Ach za cóż Waść minusa mi dał za poprzednią wypowiedź?

Wskaż błąd, wadę, ułomność.
Zaargumentuj, obroń się, przeciwstaw.
Wytłumacz, usprawiedliw.

Albo po prostu PRZYZNAJ RACJĘ i ocal resztki swojej 'uczciwości'.

Drobner, prościusieńki i klarowny
26-10-2015 23:05 
 Ocena-3 na 5
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>ZbyszkuzWarszawy!
>Ach za cóż Waść minusa mi dał za poprzednią wypowiedź? ...

Za agresywny ton wypowiedzi www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,15#w682686 , Drobnerze.
26-10-2015 23:15 
 Ocena 2 na 4
Drobner (19539 punktów)
>>ZbyszkuzWarszawy!
>>Ach za cóż Waść minusa mi dał za poprzednią wypowiedź? ...
>Za agresywny ton wypowiedzi www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,15#w682686 , Drobnerze.

#1
Widzę, że zastrzeżeń do meritum (zarzuty oszustwa i nieuczciwości) nie masz, tylko forma, ton Ci nie odpowiada.
Ok. Chodziło mi o meritum. Dobrze, że choć tu się zgadzamy.

#2
Stwierdzenie, że jesteś oszustem i że jesteś nieuczciwy nie jest agresywne.

To tylko stwierdzenie faktu.

Oba te fakty są udokumentowane tu, na fR.

Boli?

Wybacz: ale nie ja te bolesne fakty wyprodukowałem.

Ja tylko o nich mówię i tylko je nazywam.

Drobner, dokumentalista...
26-10-2015 23:22 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
Ten minus za co?

Drobner, nietelepata przecież...
27-10-2015 01:53 
 Ocena-2 na 4
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość a trollowanie Drobnera

>Ten minus za co? Drobner, nietelepata przecież...
Tak będę punktował zaśmiecanie wątków wypowiedziami nie na temat oraz trollowanie. Brak kultury, oszczerstwo oraz znieważanie będę zgłaszał do moderatora, jako naruszenie regulaminu. Jak czegoś nie rozumiesz - zapytaj zamiast przeszkadzać, przecież nie jesteś ograniczony umysłowo i w końcu zrozumiesz.

Zachęcam wszystkich użytkowników fR do korzystania z regulaminowego narzędzia punktowania wypowiedzi, po to ono jest aby bez zbędnego zabierania głosu wyrazić swoją opinię na temat postawy użytkownika, przeszkadzającego w dyskusji.

(27październik2015-ZbyszekzWarszawy)
27-10-2015 11:27 
 Ocena 4 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zachęcam wszystkich użytkowników fR do korzystania
> z regulaminowego narzędzia punktowania wypowiedzi, po to
> ono jest aby bez zbędnego zabierania głosu wyrazić swoją opinię na
> temat postawy użytkownika, przeszkadzającego w dyskusji.

Myślę Zbyszku że w prostej linii drugi raz zmierzasz w kierunku rozpoczęcia wątku-wniosku o postawienie Ci bana. Smutne.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
28-10-2015 11:14 
 0 na 4
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość a trollowanie Jacka Głodzik i Lilly Amina

...>> Zachęcam wszystkich użytkowników fR do korzystania z regulaminowego narzędzia punktowania wypowiedzi, po to ono jest aby bez zbędnego zabierania głosu wyrazić swoją opinię na temat postawy użytkownika, przeszkadzającego w dyskusji.
>Myślę Zbyszku że w prostej linii drugi raz zmierzasz w kierunku rozpoczęcia wątku-wniosku o postawienie Ci bana. Smutne. www.racjon(*).php/s,673009/z,0/d,25#w682324
>Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Uwolnij umysł Jacku, postaw wniosek aby takich jak ja wsadzać do więzienia ... nie musisz mieć żadnego pretekstu, dopij wódkę i idź na całość podobnie jak Lilly Amina: "Nie zawracaj głowy Sumerami, tylko mów, gdzie ukradłeś skatalogowany odcisk pieczęci cylindrycznej. Inaczej w poniedziałek masz na głowie policję." www.racjon(*).php/s,673009/z,0/d,25#w682324

(28październik2015-ZbyszekzWarszawy)
28-10-2015 11:21 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Uwolnij umysł Jacku

Dziękuję, nie narzekam na niewolę umysłu.

> postaw wniosek aby takich jak ja wsadzać do więzienia

A po co? Mnie wystarczy uczciwa decyzja Administratora naszego portalu, powiązana z opiniami forumowiczów, wyrażonymi wprost w odpowiednim wątku.
Ani donosić do prokuratury nie zamierzam, ani - Twoim przykładem - gromadzić kwitów.

> podobnie jak Lilly Amina

Skoro przytaczasz słowa Lily, napisz na spokojnie skąd wiesz, że tabliczka sumeryjska na Twoim zdjęciu ma aż 10 tys. lat.
Bo rozumiem, że to jednak fotka, a nie sama tabliczka (nie sprecyzowałeś, więc pewien nie jestem).
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
28-10-2015 12:09 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>> Zachęcam wszystkich użytkowników fR do korzystania z regulaminowego narzędzia punktowania wypowiedzi, po to ono jest aby bez zbędnego zabierania głosu wyrazić swoją opinię na temat postawy użytkownika, przeszkadzającego w dyskusji.
Niestety to jest największa słabość tego forum, że moderacja toleruje trolli, których główną działalnością jest złośliwe dokuczanie, krytykowanie i przeszkadzanie. Zalecenia forum, żeby ignorować taką działalność to za mało, powinno się trolli banować na kilka dni, a jeśli to nie nauczy ich kultury dialogu usuwać. Wielu użytkowników i czytelników zniechęca się widząc takie oblicze forum, np. ostatnio na forum zarejestrowała się Maria-Magdalena, założyła wątek, w którym zadała wiele ważnych pytań i na przywitanie "dostała kamieniem"..., obawiam się, że ten wątek to była jej pierwsza i ostatnia wypowiedź na forum...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-10-2015 12:18 
 Ocena 2 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Niestety to jest największa słabość tego forum, że moderacja
> toleruje trolli, których główną działalnością jest złośliwe dokuczanie,
> krytykowanie i przeszkadzanie. Zalecenia forum, żeby
> ignorować taką działalność to za mało, powinno się trolli
> banować na kilka dni, a jeśli to nie nauczy ich kultury dialogu usuwać.

Zgadzam się z Tobą w pełni, Sławku.
Łącząc pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
28-10-2015 15:59 
 Ocena 4 na 6
Drobner (19539 punktów)
>Niestety to jest największa słabość tego forum, że moderacja toleruje trolli, których główną działalnością jest

- głoszenie bzdur pseudoreligijnych przez 'nawiedzonych', niezrównoważonych emocjonalnie i nie znających zasad elementarnej logiki mesjaszy;

- głoszenie bzdur pseudonaukowych bez pokrycia, z których wyrasta się w wieku 15-16 lat, przez "dorosłych" 'badaczy' posuwających się do oszustwa i nieuczciwości w dyskusji.

Nie ten, kto tępi bzdury, jest trollem.
Trollem jest ten, kto bzdury UPARCIE rozpowszechnia.

'Jasnowidzący telepatycznie' Zbyszek nie przewidział, jak zostanie potraktowany na forum Racjonalisty, gdzie krytycyzm, logika i dowodliwość są podstawowymi kryteriami dyskusji?

'bosko-Oświecony' Sławek nie wiedział, jak zostanie potraktowany na forum Racjonalisty, gdzie krytycyzm, logika i dowodliwość są podstawowymi kryteriami dyskusji?

Forów ci w necie dostatek. Są dla tych, co to 'nie z tej ziemi' i dla tych, co to 'z tej ziemi inaczej '.
Droga wolna.

Drobner, mam zmysł krytyczny i nie zawaham się go używać. Nadal.
28-10-2015 16:35 
 Ocena 1 na 3
Drobner (19539 punktów)
>...ostatnio na forum zarejestrowała się Maria-Magdalena, założyła wątek, w którym zadała wiele ważnych pytań i na przywitanie "dostała kamieniem"...

#1
Gdzieś tu twierdzisz, że Jezus nie istniał:
Cytat:
"Jezus" ewangeliczny jest postacią mityczną, zbudowaną na tym samym religijnym schemacie co inni solarni "bogowie".
therationalist.eu.org/forum.php/s,653245#w654831

#2
Teraz udowodnij, że ewangeliczna postać "Maria Magdalena" istniała.

I istnieje nadal.

I że to ona założyła wątek na fR: www.racjonalista.pl/forum.php/s,682333#w683003

Drobner, czytelnik nowel antycznych.
Duch Prawdy (14787 punktów)
www.youtube.com/watch?v=ChDkLWSeT24


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-10-2015 21:09 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>www.youtube.com/watch?v=ChDkLWSeT24

To nie dowodzi, że ewangeliczna postać "Maria Magdalena" istniała.

Drobner, nieprzekonany
28-10-2015 21:40 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>www.youtube.com/watch?v=ChDkLWSeT24
>To nie dowodzi, że ewangeliczna postać "Maria Magdalena" istniała.
To dowodzi, że Maria - Magdalena istniała 23 października, ale nawiedzony rzucił w nią kamieniem:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,682333


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-10-2015 21:49 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>>www.youtube.com/watch?v=ChDkLWSeT24
>>To nie dowodzi, że ewangeliczna postać "Maria Magdalena" istniała.
>To dowodzi, że Maria - Magdalena istniała 23 października, ale nawiedzony rzucił w nią kamieniem:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,682333

To nadal nie dowodzi, że ewangeliczna postać "Maria Magdalena" istniała.
Musisz się bardziej wysilić.

Drobner, zachęcający.

PS.
Pozdrów koleżankę-obrończynię...
28-10-2015 21:59 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Musisz się bardziej wysilić.
Nic nie muszę Drobner, ignoruję trolle nawet wtedy, gdy odpowiadam na ich pyszałkowate wypowiedzi.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-10-2015 22:08 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Musisz się bardziej wysilić.
>Nic nie muszę Drobner, ignoruję trolle nawet wtedy, gdy odpowiadam na ich pyszałkowate wypowiedzi.

Więc nie udowodnisz, że ewangeliczna postać "Maria Magdalena" istniała i istnieje nadal.

Bez dowodu, Twój zarzut jest fałszem i oszczerstwem.

Drobner, nadal zachęcający...
29-10-2015 03:54 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
Pychy, szyderstwa i krzywd wyrządzonych żywym nie zasłonisz literaturą religijną.
Gdybym był moderatorem Ciebie i Głodzika już by nie było na forum.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
29-10-2015 07:12 
 Ocena 5 na 5
Drobner (19539 punktów)
>Pychy, szyderstwa i krzywd wyrządzonych żywym nie zasłonisz literaturą religijną.

Wyzwiskami nie zastąpisz intelektu ani argumentów - O, Mesjaszu Znający Wszystkie Odpowiedzi.
O, Ty Dobroci Chodząca.

Drobner, zwyczajny.
29-10-2015 07:32 
 Ocena 5 na 5
Drobner (19539 punktów)
>Pychy, szyderstwa i krzywd wyrządzonych żywym nie zasłonisz literaturą religijną.
>Gdybym był moderatorem Ciebie i Głodzika już by nie było na forum.

Prawda nie krzywdzi.
Prawda boli tylko oszusta.


I tylko oszuści chcą kneblować prawdę.

Drobner, do Was obu...

PS.
>Gdybym był moderatorem...
Bycie Bogiem nie wystarcza...? Smutne...
29-10-2015 08:03 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>Pychy, szyderstwa i krzywd wyrządzonych żywym nie zasłonisz literaturą religijną.
>Gdybym był moderatorem Ciebie i Głodzika już by nie było na forum.

Cytat:
>Jeśli ktoś tkwi w błędzie i chce w nim pozostać, cóż można na to poradzić...

... - ponuro zasępił się Duchowy Inkwizytor nad ludzką wolnością.
Bezsilnie zmełł w ustach przekleństwo na prawo ludzkie, pętające prawa jego Religii.
I ruszył dalej, ciągnąc za sobą woń dusznego dymu...

Czy z oczyszczających stosów, o których pomyślał?
Czy jeszcze z miejsca, z którego wychynął?

Nie jest to żadna istotna różnica.


Drobner, podtekstowy...
www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w679279


Drobner, półliterat...
27-12-2015 20:50 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Gdybym był moderatorem Ciebie i Głodzika (..)

Jesteś mesjaszem, a to już chyba sporo.
Ludzie spełniający się zazwyczaj potrafią cieszyć się tym, co mają.

Dobrze, że nie jesteś moderatorem, tylko mesjaszem

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Duch Prawdy (14787 punktów)
sto tysięcy, może więcej lat potrzebujesz...
www.youtube.com/watch?v=gSoLY5OpjNs


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
03-01-2016 12:39 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>sto tysięcy, może więcej lat potrzebujesz...

Po pierwsze "nie płaczcie nade mną, płaczcie raczej nad sobą" Sławku.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w679279
Po drugie w sumie dobrze, że nie jesteś moderatorem, tylko mesjaszem. Bóg musiał mieć w tym jakiś plan.
Po trzecie: wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
28-10-2015 21:36 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
Czy Twój Bóg już wie, czy istnieje, czy jeszcze nie?:
www.racjon(*)orum.php/s,682333/i,86#w682763

Masz z nim bliski kontakt, to się dowiedz.
I poinformuj nas łaskawie...

Drobner, wiem, że wiem.
28-10-2015 12:09 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
>postaw wniosek aby takich jak ja wsadzać do więzienia
Zmieniłam zdanie. Takich jak Ty nie wsadza się do więzienia (chyba, że okradają muzea, ale nie, Ty tego nie zrobiłeś), dla takich są inne miejsca. Spokojnie, nic Ci nie grozi, oddychaj głęboko i uspokój się. Teraz możesz napisać, skąd Ci przyszło do głowy 10 000 lat. Nie bój się, nic złego Ci się nie stanie z powodu ujawnienia wiedzy.
28-10-2015 15:28 
 Ocena-2 na 4
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

... >>postaw Jacku wniosek, aby takich jak ja wsadzać do więzienia
>Zmieniłam zdanie. Takich jak Ty nie wsadza się do więzienia (chyba, że okradają muzea, ale nie, Ty tego nie zrobiłeś), dla takich są inne miejsca. Spokojnie ...

... takie jak cmentarz ... za przestrzeganie regulaminu forum fR grozi cmentarz.
"... Maria-Magdalena, założyła wątek... i na przywitanie "dostała kamieniem"..."(Duch Prawdy).

(28październik2015-ZbyszekzWaeszawy)
28-10-2015 15:49 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>... takie jak cmentarz ... za przestrzeganie
> regulaminu forum fR grozi cmentarz. "... Maria-Magdalena,
> założyła wątek... i na przywitanie "dostała kamieniem"..."(Duch Prawdy).

Duch Prawdy Sławkiem Mankiewiczem, a Ty wciąż nie odpowiedziałeś na moje pytania, z których jedno jest bardzo proste: skąd wiedziałeś pisząc nam o wiadomej tabliczce, że ma aż 10 tys lat?
To bardzo niekulturalne Zbyszku unikać przez 4 tygodnie odpowiedzi.
Swoją drogą ja na Marię-Magdalenę kamienia nie podniosłem, jeśli Cię to interesuje - możesz sprawdzić co jej odpisałem.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
28-10-2015 16:16 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>skąd wiedziałeś pisząc nam od wiadomej tabliczce, że ma aż 10 tys lat.
>To bardzo niekulturalne Zbyszku unikać przez 4 tygodnie odpowiedzi.

Ponad 3 miesiące nie odpowiada na prośby o podanie źródła!!!
22-07-2015: www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262#w671431
22-07-2015: www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262#w671437

Ponawiane prośby nazywa trollowaniem.
... czapka gore!

Drobner, kalendariusz...
28-10-2015 21:47 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Czuwasz Drobner, dzięki.
Ach, jak ten czas ze Zbyszkiem leci..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
29-10-2015 08:01 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Przepraszam Zbyszku, korekta (jeszcze raz dzięki Dorobner!)
To bardzo niekulturalne unikać przez ponad 3 miesiące odpowiedzi na proste pytanie, skąd wiesz, że Twoja fotografia pokazuje tabliczkę sumeryjską o wieku 10 tys. lat.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
29-10-2015 19:00 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Przepraszam Zbyszku, korekta (jeszcze raz dzięki Dorobner!)

D R O B N E R! Nie Dorobner!

To już co najmniej trzeci raz, Gołydziku!!!

Drobner, nie_dorobiony zresztą...
27-10-2015 00:01 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji
>>ZbyszkuzWarszawy!
>>Ach za cóż Waść minusa mi dał za poprzednią wypowiedź? ...
>Za agresywny ton wypowiedzi www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,15#w682686 , Drobnerze.

Pięknie 'argumentujesz', Zbysiu:
Cytat:
dzisiaj 23:42 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
dzisiaj 23:42 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
dzisiaj 23:39 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
dzisiaj 23:37 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
dzisiaj 23:21 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
dzisiaj 23:16 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
dzisiaj 22:42 1 Anulowanie przyznanych punktów Cofnięcie głosu od 59677
dzisiaj 22:38 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
dzisiaj 22:37 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677

Myślę, że po 24.00 nadal będziesz 'argumentował' równie merytorycznie.
I - tak samo - po różnych wątkach będziesz skakał?

Drobner, Twoją 'argumentacją' nieprzekonany mimo wszystko
27-10-2015 01:19 
 Ocena-4 na 6
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>>>ZbyszkuzWarszawy!
>>>Ach za cóż Waść minusa mi dał za poprzednią wypowiedź? ...
...>>Za agresywny ton wypowiedzi www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,15#w682686 , Drobnerze.
>Pięknie 'argumentujesz', Zbysiu:
> Cytat:
dzisiaj 23:42 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:42 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:39 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:37 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:21 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:16 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 22:42 1 Anulowanie przyznanych punktów Cofnięcie głosu od 59677
>dzisiaj 22:38 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 22:37 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>

>Myślę, że po 24.00 nadal będziesz 'argumentował' równie merytorycznie.
>I - tak samo - po różnych wątkach będziesz skakał?
>Drobner, Twoją 'argumentacją' nieprzekonany mimo wszystko

Tak będę punktował twoje zaśmiecanie wątków wypowiedziami nie na temat oraz trollowanie. Brak kultury, oszczerstwo oraz znieważanie będę zgłaszał do moderatora.

Zachęcam wszystkich użytkowników fR do korzystania z regulaminowego narzędzia punktowania wypowiedzi, po to ono jest aby bez zbędnego zabierania głosu wyrazić swoją opinię na temat postawy użytkownika, przeszkadzającego w dyskusji.

Trzymaj się mocno Drobnerze i pilnuj swoich punktów, jazda dopiero się zaczyna.

(27październik2015-ZbyszekzWarszawy)
27-10-2015 01:39 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>Tak będę punktował twoje zaśmiecanie wątków wypowiedziami nie na temat oraz trollowanie. Brak kultury, oszczerstwo oraz znieważanie będę zgłaszał do moderatora.

Zaiste ciężkie są te moje przewinienia wobec Twojego oszustwa i nieuczciwości.

>Zachęcam wszystkich użytkowników fR do korzystania z regulaminowego narzędzia punktowania wypowiedzi, po to ono jest aby bez zbędnego zabierania głosu wyrazić swoją opinię na temat postawy użytkownika, przeszkadzającego w dyskusji.


Takie narzędzia mają obie strony ostre...
A forumowicze rozum mają.
Sam jestem ciekaw, kogo 'wypunktują':
- kogoś, kto posługuje się oszustwem i nieuczciwością;
- kogoś, kto obnaża to oszustwo i nieuczciwość
(tu: www.racjon(*)orum.php/s,679343/i,29#w682663)
(i tu: www.racjon(*)orum.php/s,679343/i,29#w682772)

>Trzymaj się mocno Drobnerze i pilnuj swoich punktów, jazda dopiero się zaczyna.

Już Ci kiedyś mówiłem:
Nie strasz, nie strasz... bo Ci się rolka skończy!

Długiego sra...szenia życzę.

Drobner, spokojny
27-10-2015 03:41 
 0 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Tak będę punktował twoje zaśmiecanie wątków wypowiedziami nie na temat oraz trollowanie.

#1
Właśnie dostałem +2 punkty od samego założyciela wątku - olsona.
Jak sądzisz: olson dodałby mi punktów, gdyby uważał, że moje wypowiedzi są "nie na temat" i "zaśmiecają" mu wątek?
#2
Odsłanianie nieuczciwości dyskutanta, w każdym temacie jest na temat.
Nie sądzisz?
#3
>Zachęcam wszystkich użytkowników fR do korzystania z regulaminowego narzędzia punktowania wypowiedzi, po to ono jest aby bez zbędnego zabierania głosu wyrazić swoją opinię na temat postawy użytkownika, przeszkadzającego w dyskusji.

Nadal nie rozumiesz, co się stało? Co zrobiłeś?

Życzę więc licznego audytorium.

Drobner, w temacie.
27-10-2015 04:04 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Tak będę punktował twoje zaśmiecanie wątków wypowiedziami nie na temat oraz trollowanie.

A jak będziesz punktował oszustwo i nieuczciwość?
Na przykład swoje?

Drobner, nie Kali... (Znasz, bo to z Sienkiewicza! Jak "Potop".)
27-10-2015 07:19 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Zachęcam wszystkich użytkowników fR do korzystania z regulaminowego narzędzia punktowania wypowiedzi,
Mówisz - masz.
27-10-2015 10:35 
 Ocena 5 na 5
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>ZbyszkuzWarszawy!
>>>Ach za cóż Waść minusa mi dał za poprzednią wypowiedź? ...
>>Za agresywny ton wypowiedzi www.racjon(*).php/s,679343/z,0/d,15#w682686 , Drobnerze.
>Pięknie 'argumentujesz', Zbysiu:
> Cytat:
dzisiaj 23:42 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:42 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:39 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:37 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:21 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 23:16 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 22:42 1 Anulowanie przyznanych punktów Cofnięcie głosu od 59677
>dzisiaj 22:38 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>dzisiaj 22:37 -1 Ocena od innego uczestnika Forum 59677
>

>Myślę, że po 24.00 nadal będziesz 'argumentował' równie merytorycznie.
>I - tak samo - po różnych wątkach będziesz skakał?
>Drobner, Twoją 'argumentacją' nieprzekonany mimo wszystko

Szanowny Drobnerze! Bądź spokojny! Nie tylko Ciebie tak traktuje. Co prawda nie zabieram głosu na fR dla punktów, bo jak mi się wydaje nie mam tej chorobliwej "ambicji" jaka dotknęła Zbyszka ze stolicy, ale taka przyjemność spotkała mnie od niego także (8 minusów serią). Seryjne minusowanie, wtedy gdy uzna się obrażony/dotknięty/niedoceniony za zwróconą uwagę na temat jego głupot jakimi się interesuje i całkiem poważnie o nich pisze. Mnie też tak potraktował. Co zrobisz Drobnerze, taki charakterek lub nieuleczalna przypadłość. Nieomylny, genialny, inteligentny niezwykle tak, że i rozum mu ta inteligencja zżarła. Tak go oceniam, inżynier zresztą też. O ile na tym fR-że jest dość dużo ludzi głoszących wzajemne się ignorowanie (przykład sztandarowy to para Brzostowski-Bogusławski), nadal ciągnący żenujące dyskusje wbrew swoim zapewnieniom, ja naprawdę tylko współczuję temu reprezentantowi stolicy. Minus to "kara" jaką wyznacza ten skrzywiony, z przerośniętą ambicją osobnik. W końcu minus to też punkt, tyle że dany przez niereformowalnego, wypaczonego w dodatku egocentryka. Przypadek beznadziejny, nieuleczalny. Nie może zrozumieć, że ludzi z Warszawy też można krytykować. Pozdrawiam. Acha, ja naprawdę na tego osobnika nie reaguję.


Ich bin besser als mein Ruf
27-10-2015 11:33 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Minus to "kara" jaką wyznacza ten skrzywiony, z przerośniętą
> ambicją osobnik. W końcu minus to też punkt, tyle że dany
> przez niereformowalnego, wypaczonego w dodatku egocentryka. Przypadek beznadziejny

Zgadzam się w pełni z oceną kol.Wenancjusza. Też dostaję od kolegi ZzW minusy, ale wciąż jak dotąd reaguję. Po prostu się nimi chwalę umieszczając je poniżej mojego postu.
Myślę, że warto chwalić się minusami od takich osób. Działalność świadczy o tym, że argumentacja racjonalna działa. A jak cała seria, to że rusza. Jest się czym cieszyć i chwalić
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-10-2015 17:31 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>> Minus to "kara" jaką wyznacza ten skrzywiony, z przerośniętą
>> ambicją osobnik. W końcu minus to też punkt, tyle że dany
>> przez niereformowalnego, wypaczonego w dodatku egocentryka. Przypadek beznadziejny
>Zgadzam się w pełni z oceną kol.Wenancjusza. Też dostaję od kolegi ZzW minusy, ale wciąż jak dotąd reaguję. Po prostu się nimi chwalę umieszczając je poniżej mojego postu.
>Myślę, że warto chwalić się minusami od takich osób. Działalność świadczy o tym, że argumentacja racjonalna działa. A jak cała seria, to że rusza. Jest się czym cieszyć i chwalić
>Pozdrowienia
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać


Dzięki za dobre słowo, ale mnie to nie interesuje/popularnie, nie rusza. Wybacz. Tragicznym mi się tylko wydaje, że tacy mgr inż. są wśród nas, kończący poważne, zdałoby się uczelnie (myślę, że w Warszawie), jak krystkon 1976 we Wrocławiu UE we Wrocławiu, pieprzący o ekonomii jak nie przymierzając "nijaki" Zbyszek z Warszawy, może i centralnej o duchach, duchowości od której jest duszno, telepatii od której telepie we łbie, czy parapsychologii. Oby to nie była zaraźliwa patologia społeczna. To jest niestety problem. Pozdrawiam.


Ich bin besser als mein Ruf
26-10-2015 16:09 
 Ocena 5 na 7
Lilly Amina (4723 punktów)
To jak będzie z tą pieczęcią? Powiesz, skąd ją masz (o ile w ogóle masz), czy nie?
26-10-2015 19:27 
 Ocena-4 na 6
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>To jak będzie z tą pieczęcią? Powiesz, skąd ją masz (o ile w ogóle masz), czy nie?
Nie mogę, w pobliżu są Faceci w czerni co ich nasłałaś na mnie.

(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)
27-10-2015 07:18 
 Ocena 11 na 11
Lilly Amina (4723 punktów)
>>To jak będzie z tą pieczęcią? Powiesz, skąd ją masz (o ile w ogóle masz), czy nie?
>Nie mogę, w pobliżu są Faceci w czerni co ich nasłałaś na mnie.
>(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)
Chyba żartujesz, nie nasyłałabym prewencji. Oni są od bójek w barze i kradzieży batoników w sklepie.
W sumie po przeanalizowaniu Twoich wpisów dochodzę do wniosku, że schorzenie, na które cierpisz, to urojenie przekonawcze, rodzaj zaburzenia treści myślenia. Do tego dochodzi skłonność do konfabulacji. Ty po prostu niczego nie masz, tylko opowiadasz takie rzeczy, żeby zwrócić na siebie uwagę, jak dziecko, które twierdzi, że jego mamusia jest sławną modelką, podczas gdy w rzeczywistości pracuje w warzywniaku za rogiem. Twój przypadek nie kwalifikuje się dla policji, tylko dla lekarza. Radzę skorzystać z pomocy jak najszybciej, żeby ten stan się nie pogłębił.
27-10-2015 07:40 
 Ocena 7 na 7
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Twój przypadek nie kwalifikuje się dla policji, tylko dla lekarza. Radzę skorzystać z pomocy jak najszybciej, żeby ten stan się nie pogłębił.
Pomyślałam sobie, że bałabym się ze Zbyszkiem iść do knajpy na jakieś forumowe spotkanie na przykład, bo kto wie, co te nadprzyrodzone istoty mogłyby kazać mu zrobić...
27-10-2015 10:45 
 Ocena 6 na 6
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>To jak będzie z tą pieczęcią? Powiesz, skąd ją masz (o ile w ogóle masz), czy nie?
>>Nie mogę, w pobliżu są Faceci w czerni co ich nasłałaś na mnie.
>>(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)
>Chyba żartujesz, nie nasyłałabym prewencji. Oni są od bójek w barze i kradzieży batoników w sklepie.
>W sumie po przeanalizowaniu Twoich wpisów dochodzę do wniosku, że schorzenie, na które cierpisz, to urojenie przekonawcze, rodzaj zaburzenia treści myślenia. Do tego dochodzi skłonność do konfabulacji. Ty po prostu niczego nie masz, tylko opowiadasz takie rzeczy, żeby zwrócić na siebie uwagę, jak dziecko, które twierdzi, że jego mamusia jest sławną modelką, podczas gdy w rzeczywistości pracuje w warzywniaku za rogiem. Twój przypadek nie kwalifikuje się dla policji, tylko dla lekarza. Radzę skorzystać z pomocy jak najszybciej, żeby ten stan się nie pogłębił.

Mam podobną opinię o nim. Narcyz dokładny. To jest cecha wrodzona spotykana często już u dzieci będącymi jedynakami w rodzinie. Odpisałem Drobnerowi podobnie. Pozdrawiam.


Ich bin besser als mein Ruf
27-10-2015 11:11 
 Ocena 6 na 6
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
"Faceci w czerni" oraz wczesniejsze zbieranie materiałow do prokuratury wskazują raczej na paranoję a to zaburzenie o wiele bardziej niebezpieczne.
Zbyszku to nie są żarty, tobie naprawdę jest potrzebny lekarz.
27-10-2015 11:47 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> w pobliżu są Faceci w czerni co ich nasłałaś na mnie

Co się boisz, gromadź wpisy, potem rach-ciach do prokuratury i po krzyku


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-10-2015 19:38 
 Ocena 3 na 5
Wenancjusz (16441 punktów)
>>To jak będzie z tą pieczęcią? Powiesz, skąd ją masz (o ile w ogóle masz), czy nie?
>Nie mogę, w pobliżu są Faceci w czerni co ich nasłałaś na mnie.
>(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)

Niecodzienny debilizm mgr-a. inż-yniera, człowieka techniki, jak się chwali przedstawiając, czyli zdałoby się myślącego racjonalnie. No nie! Dlatego może tak wygląda może POLSKI postęp techniczny?


Ich bin besser als mein Ruf
27-10-2015 13:02 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To jak będzie z tą pieczęcią? Powiesz, skąd ją masz
> (o ile w ogóle masz), czy nie?

Zbyszek się pręży, stęka, kwęka (twarz napięta) żebyśmy ciągnęli go do publikacji zdjęcia tabliczki za uszy. Widać lubił grę w obiecanki-cacanki.

Mnie tam wystarczy odkrywca "10k letniej sumeryjskiej tabliczki", miejsce wykopalisk i czas.

Powiązania Zbyszka ze światem przestępczym (specjalizującym się w zabytkach) mnie nie interesują. Niech ma, w końcu sporo ludzi trzyma w domu tombak i są szcześliwi.


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-10-2015 14:44 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>Mnie tam wystarczy odkrywca "10k letniej sumeryjskiej tabliczki", miejsce wykopalisk i czas.

#1
A mi już nic nie trzeba!
"Myślę, że wiem wszystko!"

#2
Nie! Nie odbiło mi.

Drobner, prewencyjny...
26-10-2015 20:37 
 Ocena-3 na 5
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>... ja podałem naukową definicję intuicji, o której mówi prof. Vetulani. ...
>Intuicja ... nie jest żadnym jasnowidzeniem (bo to jest tylko koncepcją fantastyczną).

Popatrz sobie na to:
www.facebo(*)deo_source=pages_finch_trailer
- ten chłopiec "nie wiadomo po co", popatrzył na ulicę w lewo ... nic ciekawego tam nie zobaczył (żadnego zagrożenia) a jednak odszedł z tego miejsca, "nie wiadomo dlaczego".

Obejrzyj to ponownie i sam zastanów się czym jest intuicja i jak wygląda zachowanie się człowieka pod wpływem jej działania. Dla ludzi o światopoglądzie dziecka jest to s-f , bo dla nich prawdą jest jedynie to co piszą "naukowcy" podobni do nich.

(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)
27-10-2015 02:21 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Chłopiec nie widział zagrożenia i po prostu miał farta. Doszukiwanie się w tym przypadku sił nadprzyrodzonych można porównać do wiary w potwora spaghetti
27-10-2015 22:45 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji - intuicja

>Chłopiec nie widział zagrożenia i po prostu miał farta. Doszukiwanie się w tym przypadku sił nadprzyrodzonych można porównać do wiary w potwora spaghetti

... www.facebo(*)deo_source=pages_finch_trailer

Po co przywoływać tu jakieś siły nadprzyrodzone czy potwora spaghetti ? ... to po prostu Anioł Struś kazał chłopcu popatrzeć na ulicę w lewo i odejść z tego miejsca , a kiedy już był za słupem ponownie kazał obejrzeć się aby uważał na nadjeżdżający samochód z lewej strony ... ten chłopiec jednak wciąż nic nie widział lecz polecenie Anioła wykonał i został ocalony.

Aby zamknąć temat tego filmu powinienem dodać, że znalazłem go sam nie wiem w jaki sposób bo całkiem przypadkowo po prostu dzięki fartowi, bo go nie szukałem i nie wiedziałem o jego istnieniu ... jeśli nie wspomnieć, że taki przykład na intuicję był mi potrzebny do zilustrowania naszej rozmowy .

Olsonie, teraz już sam będziesz wiedział najlepiej, która definicja intuicji jest dla ciebie prawidłowa. Wesołe towarzystwo z fR pojawia się zawsze tam gdzie coś ciekawego się dzieje, a bezwiednie łykają wiedzę tajemną jak świeże bułeczki.

P.S.
Jeśli uznasz że wątek został zaśmiecony, miej na uwadze że jesteś tu jednocześnie moderatorem i możesz wyciąć to co do tematu nie należy a kiedy ktoś z sieci Google tu zajrzy, to powie że u ciebie jest sens i porządek. Twój wątek świadczy o tobie.

(27październik2015-ZbyszekzWarszawy)
27-10-2015 23:41 
 Ocena 3 na 5
Drobner (19539 punktów)
>Jeśli uznasz że wątek został zaśmiecony, miej na uwadze że jesteś tu jednocześnie moderatorem i możesz wyciąć to co do tematu nie należy a kiedy ktoś z sieci Google tu zajrzy, to powie że u ciebie jest sens i porządek. Twój wątek świadczy o tobie.

Tłumaczę:
-------
"Olson, proszę, usuń ten mój wpis, gdzie sfałszowałem definicję Wikipedii: www.racjonalista.pl/forum.php/s,679343#w682657
Żeby nie było śladów, dowodów, rozumiesz.
No i wszystkie posty Drobnera, który bezczelnie ujawnił tę moją manipulację. Cham jeden!
Bądź człowiek, olson.

Ja sobie te posty Drobnera już skopiowałem:
Cytat:
Kilka osób z forum szczególnie "zasłużonych" wziąłem już na celownik i kopiuję ich wypowiedzi jako materiał dowodowy celem zgłoszenia takiego osobnika do prokuratora.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,680999#w681045

Ale nie mogę go podać do prokuratora dopóki jest tu u Ciebie ten mój wpis.
Dopóki on jest, to Drobner ma rację: przerobiłem, sfałszowałem.
Ale jak usuniesz, to nie będzie dowodu i ja Drobnera spokojnie ścignę za bezpodstawne oszczerstwo i znieważanie.
Rozumisz, olson?

Ty będziesz miał "sens i porządek" na wątku.
Ja będę miał czyste konto w kwestii fałszerstwa.
I będę miał otwartą drogę do prokuratora.

No i oczywiście ja będę Cię później plusował cały czas.
Stoi?"
--------

Drobner, tłumacz: z knajackiego na polski.
29-10-2015 22:23 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
ZbyszekzWarszawy - poczytaj sobie o losowości. Do tego co się stało potem mózg dopisuje wartość, więc fart i pech mają wyrazistszą reprezentację w mózgu niż zwykłe przypadki, o których nawet się nikomu nie opowiada i stanowią one większość życia.
30-10-2015 01:41 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji - intuicja to przyszłość

> - poczytaj sobie o losowości. Do tego co się stało potem mózg dopisuje wartość, więc fart i pech mają wyrazistszą reprezentację w mózgu niż zwykłe przypadki ...

Olsonie, istnienie zmysłu intuicji (jako elementu świadomości) i jej znaczenie w ewolucji, potraktuj póki co jako wiedzę przeznaczoną wyłącznie dla własnych potrzeb ... jest to poprawny kierunek rozumowania w jakim powinieneś zmierzać lecz na obecnym poziomie uznawanej wiedzy naukowej, takie wyjaśnienia nie będą przez nikogo akceptowane. Miałeś okazję obserwować to jako reakcję na forum.

Zagadnienie jest trudne do zrozumienia dla ludzi maluczkich ponieważ nie koresponduje ono z posiadaną wiedzą o naszym świecie. To nie są moje domysły ani teoria lecz zdobyta empirycznie wiedza. O ile interesujesz się tym zagadnieniem zawodowo, nie będziesz żałował poświęcając jemu cały swój zapał i energię. Otwiera się dla badań doświadczalnych nowa dziedzina nauki przyszłości.

(30październik2015-ZbyszekzWarszawy)
31-10-2015 13:59 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Niestety nie mogę traktować tego jak wiedzy, bo nie mam ku temu powodów, argumentów.
02-11-2015 18:51 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>Niestety nie mogę traktować tego jak wiedzy, bo nie mam ku temu powodów, argumentów.

To doprawdy przykre, wiedza empiryczna istnieje bowiem niezależnie od ciebie i tego co ty o niej sobie myślisz. Informacja została tobie przekazana, a ty możesz z niej skorzystać lub ją odrzucić jako zbędną ... nie będziesz jednak mógł powiedzieć, że nic o tym nie wiedziałeś.

Posiadanie wiedzy nie jest jednoznaczne z umiejętnością posługiwania się i jedynie to zamierzałem zaznaczyć, abyś dla własnego dobra nie głosił publicznie tego czego nie rozumiesz, szczególnie gdy nie wiesz o czym mówią i jak wyglądają argumenty.

(2listopad2015-ZbyszekzWarszawy)
09-11-2015 01:38 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Problem polega na tym, że tak KAŻDY może sobie napisać.

A wielu już było badaczy, którzy widzieli np UFO w chmurach.
27-10-2015 19:47 
 Ocena 6 na 6
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji
>>... ja podałem naukową definicję intuicji, o której mówi prof. Vetulani. ...
>>Intuicja ... nie jest żadnym jasnowidzeniem (bo to jest tylko koncepcją fantastyczną).
>Popatrz sobie na to:
> www.facebo(*)deo_source=pages_finch_trailer
>- ten chłopiec "nie wiadomo po co", popatrzył na ulicę w lewo ... nic ciekawego tam nie zobaczył (żadnego zagrożenia) a jednak odszedł z tego miejsca, "nie wiadomo dlaczego".
>Obejrzyj to ponownie i sam zastanów się czym jest intuicja i jak wygląda zachowanie się człowieka pod wpływem jej działania. Dla ludzi o światopoglądzie dziecka jest to s-f , bo dla nich prawdą jest jedynie to co piszą "naukowcy" podobni do nich.
>(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)
>
Człowieku! Co ty tu plenisz, bełkocząc raz po raz!? Gdzie u Ciebie panie mgr inż. zdroworozsądkowe myślenie?
Czy Ty jesteś w ogóle absolwentem wyższej uczelni? Czy tylko podstawką, by kłócić tutejsze towarzystwo? Ty! Czyli techniczny człowiek! Masz jakiekolwiek ambicje?

Ich bin besser als mein Ruf
26-10-2015 14:58 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Poprawne wyjaśnienie jest takie, że to intuicja pokierowała
> ciebie ku rozwiązaniu

Zbyszku, Lily Amina zadała Ci przed chwilą pytanie, które przez pomyłkę umieściła jako odpowiedź na mój post.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w682656
Intuicyjnie kieruję je do Ciebie, sam ciekaw odpowiedzi.
Ku rozwiązaniu, pozdrawiam


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
26-10-2015 16:08 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)
Przepraszam, Jacku. Tamto drzewko jest już tak źle czytelne, że mi się pomyliło.
26-10-2015 20:31 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Przepraszam, Jacku. Tamto drzewko jest już tak źle czytelne, że mi się pomyliło.

Proszę. Swoją drogą bardzo mi było miło skierować tam Zbyszka, sam też nieraz doświadczyłem Twojej czujności

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
24-10-2015 11:08 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Owszem wolałbym, bo może być np. człowiek-drzewo :"Dede po raz pierwszy zauważył dziwne wypukłości swoje ciała, gdy zranił się w kolano jako nastolatek. Później narośli przypominającej rogi zaczęło przybywać ... "
>wiadomosci(*)6,wiadomosc.html?ticaid=115d08

Własnie pokazałeś przykład czym jest nauka. Ludziom zdarzają się potworne choroby i tylko i wyłącznie dzięki nauce udaje się te choroby leczyć, lub minimalizować szkody i cierpienia przez nie wywoływane.
24-10-2015 01:08 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)
>Po prostu to są podstawy i z tym należy się zapoznać, jeśli chce się dyskutować o tych tematach. Jeszcze raz powtórzę: czy chciałby Pan także dowodów na to, że człowiek dzieli się na płeć męską i damską?

Tak! Bardzo chciałbym dowodów na to, że

człowiek dzieli się na płeć męską i damską!
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Tak! Bardzo chciałbym dowodów na to, że
>człowiek dzieli się na płeć męską i damską!

youtu.be/B8YmG37vArs
21-10-2015 20:20 
 Ocena 6 na 6
Mano (1060 punktów)

> - Prahlad Jani
>Wiem, bo tym interesuje się : "Hinduski jogin zawstydził naukowców! Dowiódł, że można żyć bez jedzenia i picia".
>"Prahlad Jani, niesamowity jogin, który twierdzi, że nie jadł i nie pił przez ostatnie 70 lat, przeszedł właśnie cały szereg badań i testów w specjalistycznej klinice w Indiach. Ku wielkiemu zaskoczeniu naukowców, wszystkie eksperymenty zakończyły się pomyślnie dla hinduskiego mędrca, który dowiódł prawdziwości swoich słów."

Sam jogin zachowuje niezwykły spokój. Pytany o to, jak możliwe jest życie bez jedzenia i picia, opisuje jedynie swoją podróż do "oświecenia", którą rozpoczął w wieku 7 lat. To wówczas opuścił rodzinny dom i rozpoczął wędrówkę. Jak twierdzi, po pięciu latach objawiła mu się tajemnicza bogini i przekazała mu w darze wyjątkowe zdolności. Od tego czasu karmi się tylko nektarem, który podaje mu owa tajemnicza boska istota.

No i wszystko jasne! Teraz wiem, jak wygląda niepodważalny naukowy dowód!
22-10-2015 08:44 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
> Sam jogin zachowuje niezwykły spokój. Pytany o to, jak możliwe jest życie bez jedzenia i picia, opisuje jedynie swoją podróż do "oświecenia", którą rozpoczął w wieku 7 lat. To wówczas opuścił rodzinny dom i rozpoczął wędrówkę. Jak twierdzi, po pięciu latach objawiła mu się tajemnicza bogini i przekazała mu w darze wyjątkowe zdolności. Od tego czasu karmi się tylko nektarem, który podaje mu owa tajemnicza boska istota.

Też tak chcę! Tylko żeby ta boska istota była przystojnym Wikingiem


Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
23-10-2015 22:14 
 Ocena 2 na 2
Mano (1060 punktów)
Od tego czasu karmi się tylko nektarem, który podaje mu owa tajemnicza boska istota.

>Też tak chcę! Tylko żeby ta boska istota była przystojnym Wikingiem

Spełniam wszystkie wymagania! Jestem tajemniczą istotą, choć nie boską, nie mam nektaru i nie jestem Wikingiem.
23-10-2015 22:56 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Spełniam wszystkie wymagania! Jestem tajemniczą istotą, choć nie boską, nie mam nektaru i nie >jestem Wikingiem.

Dil
26-10-2015 21:04 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>---------- koncentracja świadomości (foto:Z.Gliński) -------> OOBE, inaczej wąż z Dendery

Bez względu na sugerowany przez Ciebie opis tych zdjęć ja tu czytam i widzę jeno opary absurdu.

Drobner, oczadziały
26-10-2015 22:07 
 Ocena-2 na 4
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)

>Bez względu na sugerowany przez Ciebie opis tych zdjęć ja tu czytam i widzę jeno opary absurdu. Drobner, oczadziały

O to właśnie chodzi ... tak to działa. Im mniej będziesz znał szczegółów, tym lepiej ... jest to wiedza tajemna, a jednocześnie potężna broń nieznana współczesnej cywilizacji. Interesowałeś się dziejami Mojżesza to wiesz zapewne co potrafił z tym robić brat jego Aaron.

Pozdrawiam
(26październik2015-ZbyszekzWarszawy)
26-10-2015 22:17 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>O to właśnie chodzi ... tak to działa. Im mniej będziesz znał szczegółów, tym lepiej ... jest to wiedza tajemna, a jednocześnie potężna broń nieznana współczesnej cywilizacji. Interesowałeś się dziejami Mojżesza to wiesz zapewne co potrafił z tym robić brat jego Aaron.

Oczywiście, że wiem!
Tylko skąd Ty wiesz, że ja wiem?

Drobner, NieTelepniętywBuławę...
27-10-2015 13:38 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
i niżej jeszcze dwie papryczki (ponoć..)



Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
29-10-2015 20:04 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>

Po lewej: tak wyglądam, od czasu, gdy przeczytałem na fR pierwszy wpis Ducha Prawdy.

Po prawej: tak wyglądam, od czasu, gdy przeczytałem na fR pierwszy wpis ZbyszkazWarszawy.
-----

Zna ktoś może taniego chirurga plastycznego?

Drobner, z utrwalonym już wyrazem twarzy.
27-10-2015 13:35 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> widzę jeno opary absurdu Drobner, oczadziały
>O to właśnie chodzi ... tak to działa. Im mniej będziesz znał szczegółów, tym lepiej

To i ja dokładam swoje zdjęcie.
Drobnerze, czy teraz jest wyraźniej co tu tak naprawdę ma miejsce?




Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-10-2015 14:13 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>Drobnerze, czy teraz jest wyraźniej co tu tak naprawdę ma miejsce?

Eeech, to Bozia izraelska z pustyni na Synaju.
Ksywa - Jahwe.
Tata Jezuska.

Rzeczywiście tak dał się tak poznać Mojzeszowi i Aaronowi i innym:
Cytat:
Ks. Wyjścia 13, 21-22
A Pan szedł przed nimi podczas dnia, jako słup obłoku, by ich prowadzić drogą, podczas nocy zaś jako słup ognia, aby im świecić, żeby mogli iść we dnie i w nocy. Nie ustępował sprzed ludu słup obłoku we dnie ani słup ognia w nocy.

Ks. Wyjścia 33, 9-10
Ile zaś razy Mojżesz wszedł do namiotu, zstępował słup obłoku i stawał u wejścia do namiotu, i wtedy [Pan] rozmawiał z Mojżeszem. Cały lud widział, że słup obłoku stawał u wejścia do namiotu.

W sumie - miły gość, choć porywczy nieco...

Oryginały zdjęć robionych Podręczną Arką Przymierza ponoć zaginęły.
Jak przechowałeś ten egzemplarz???

Drobner, niefotogeniczny
27-10-2015 21:21 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
A tu - przecie to nasz NajRodak:



Fajnie tam mają. W tym ichnim Niebie...

Drobner, zapiekły ateista
27-10-2015 13:41 
 Ocena 8 na 8
Jacek Głodzik (35558 punktów)
A tu jedno z moich ulubionych zdjęć




Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-10-2015 13:44 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Specjalnie dla Zbyszka




Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-10-2015 14:29 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)


Drobner, bez zdziwienia
27-10-2015 13:54 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Teraz trochę uroku przemieszanego z artyzmem



Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-10-2015 19:48 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
He, he, he, he, he, he, he...

Drobner, uśmiany po... zelówki.
28-10-2015 13:14 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>---------- koncentracja świadomości (foto:Z.Gliński) -------> OOBE, inaczej wąż z Dendery
>Bez względu na sugerowany przez Ciebie opis tych zdjęć ja tu czytam i widzę jeno opary absurdu.
>Drobner, oczadziały

Jeszcze jest taka ewentualność, że pomocnik fotografa jest namiętnym palaczem kopcących cygar i źle ustawił się do przepływającej strugi powietrza. Tak to widzę stosując metodę dedukcji. Pozdrawiam.


Ich bin besser als mein Ruf
28-10-2015 13:38 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>... namiętnym palaczem kopcących cygar...

Bywa i tak: (18+)



Drobner, zadymiacz
22-10-2015 08:42 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Intuicja to skojarzenia z pamięci i dlatego kobiety mają lepszą intuicję, bo zapamiętują więcej >rozproszonych szczegółów, które potem podświadomie kojarzą w innej sytuacji.

Dzięki za przypomnienie. Właśnie mam do podjęcia trudną decyzję i chyba czas zapytać intuicji czyli sięgnąć do banku wspomnień.

Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
22-10-2015 10:08 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>>Intuicja to skojarzenia z pamięci i dlatego kobiety mają lepszą intuicję, bo zapamiętują więcej >rozproszonych szczegółów, które potem podświadomie kojarzą w innej sytuacji.
>Dzięki za przypomnienie. Właśnie mam do podjęcia trudną decyzję i chyba czas zapytać intuicji czyli sięgnąć do banku wspomnień.

Pamiętaj Tygrysie, że nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki. To tak jak z graniem w Lotto metodą uporczywego obstawiania numerów jakie wypadły w ostatnim losowaniu a dowodem na słuszność metody byłby fakt, że tak zdarzyło się już kilka razy.

Lepiej zaufaj przeczuciu o wygranej, kiedy sprawdzam to zwykle coś wygrywam.

Pozdrawiam
(22październik2015-ZbyszekzWarszawy)
23-10-2015 11:26 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jeśli chodzi o grę w lotto, to można obstawić dowolne liczby i jest podobna szansa, że wypadną akurat takie. To zdarzenie losowe...
21-10-2015 19:44Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Świadomość nie jest potrzebna ewolucji
.
>Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.
Pan często się spotyka, a ja z tak sformułowaną tezą nie spotkałem się nigdy (już choćby dlatego, iż jest sprzeczną
z neo-darwinowską teorią ewolucji). Gdy ogłasza się taką rewelację, to należy odwołać się do źródeł.


>Nadal nie czyta Pan ze zrozumieniem. Zinterpretował Pan to zdanie dosłownie jakby ewolucja miała celowość, a przecież to by było faktycznie bez sensu.
Tak, najpierw Pan pisze bez sensu, a później twierdzi, iż ktoś Pana źle zrozumiał. Z powyższego Pańskiego zdania jednoznacznie wynika celowość oraz niezrozumienie mechanizmów ewolucji.

>To zdanie oznaczało to co wytłumaczyłem w poprzednim poście.
Niczego Pan nie wytłumaczył tylko usiłował Pan gmatwać, dalej zupełnie nie rozumiejąc na czym procesy ewolucyjne polegają.

>Gdyby nie był Pan zawsze przekonany o swojej racji, to by Pan zrozumiał, bo nie śmiałbym zarzucać Panu braku elementarnej umiejętności.
Jestem przekonanym o swojej racji na podstawie znajomości literatury przedmiotu, a nie na podstawie wiary we własną rację. Pan może zarzucać mi wszystko co tylko Internet zniesie. W niedouczeniu, krętactwach i personalnych epitetach i tak do pozycji lidera jeszcze trochę brakuje.

>ciało ewoluuje i w procesie ewolucji powstała świadomość jako funkcja człowieka, funkcja mózgu. I tu jest kolejny błąd wynikający z dualizmu, bo tak naprawdę wszystkie te funkcje, przetrwanie organizmu i przekazanie genów, a nawet logiczne myślenie i samoobserwacja nie wymagają udziału świadomości.
Pytanie: dlaczego człowiek ma nogi? Odpowiedź: ewoluowały po to żeby człowiek mógł się na nich poruszać. Zdecydowanie bardziej logiczną i bardziej prawdopodobną odpowiedzią jest tu, "gdyż mu Bóg je dał". Bzdury Pan pisze, gdyż właśnie Panu brak wiedzy jak przebiegają procesy ewolucyjne. Nie jest znany ani jeden przypadek, w którego wyniku organizm otrzymał by nowy organ. Człowiek ani mózgu, ani nawet nóg nie otrzymał w jakimkolwiek celu, pomimo tego że nogi są do chodzenia, a głowa do myślenia. Grzecznie poleciłem Panu wstępne materiały aby Pan choć trochę się zorientował i bzdur tu nie wypisywał, ale Pan woli mnie atakować pisząc: Gdyby nie był Pan zawsze przekonany o swojej racji, to by Pan zrozumiał, bo nie śmiałbym zarzucać Panu braku elementarnej umiejętności.

>Jeszcze raz żeby było jasne: mucha ma skrzydła żeby mogła na nich latać.
Czysta teleologia, albo bzdura. Po pierwsze mucha lata dlatego, iż ma skrzydła, a nie odwrotnie. Po drugie żadnych skrzydeł jako takich w procesie ewolucji nie otrzymała (nie zaistniał taki moment, gdy mucha bezskrzydła miała skrzydlate potomstwo) . Tyle tylko, iż jej przodkowie w minimalnych przemianach genetycznych przekazywali sobie najlepsze cechy pozwalające im na spłodzenie jak największej ilości potomstwa, które doprowadziły na pewnym etapie do posiadania skrzydeł umożliwiających latanie.

> Mówi się wtedy, że ewolucja potrzebowała tych skrzydeł do skonstruowania latającego owada.
Jakich to bzdur ludzie nie opowiadają, ale tu jest poważne racjonalistyczne forum.
Może przejrzał by Pan "Ślepego zegarmistrza". Ewolucja niczego nie potrzebuje, gdyż jest jest bezmyślna, bezkierunkowa i bezcelowa.

>To jest czepianie się pobocznych spraw,
Nie moje pytanie, na które Pan dotychczas nie odpowiedział: Pan często się spotyka, a ja z tak sformułowaną tezą nie spotkałem się nigdy (już choćby dlatego, iż jest sprzeczną z neo-darwinowską teorią ewolucji). Gdy ogłasza się taką rewelację, to należy odwołać się do źródeł.

> bo przedmiotem wątku jest to czy świadomość (quale) była potrzebna żywym organizmom do tego żeby przetrwały i świat znalazł się w takim punkcie w jakim się znajduje.
Gdyby Pan rozumiał ewolucję, to wiedziałby Pan, iż żadne organizmy świadomości nie otrzymały.
Mózg jest powiększonym i wyspecjalizowanym zwojem w ośrodkowym układzie nerwowym, położonym najbliżej przedniego końca lub najwyżej. Kiedy zaczyna się posiadanie mózgu? Rośliny nie posiadają go wcale. Glista Ascaris pasożytująca w przewodzie pokarmowym ma dokładnie 162 komórki w swym mózgu, plus 92 komórki w obrębie ogona i układu trzewnego. Układ nerwowy pszczoły składa się z około 7 tys. neuronów. U Amphioxus, zwierzęcia niesłychanie prymitywnego, wzdłuż grzbietu tuż za struną grzbietową biegnie struna nerwowa z wyodrębnionym, podzielonym na trzy części mózgiem. Mózg gadów ulega dalszemu zróżnicowaniu, można wyodrębnić w nim rdzeń przedłużony, móżdżek, śródmózgowie i półkule mózgowe. Mózg ptasi góruje nad mózgiem gadzim, który góruje nad mózgiem płazów, a ten nad mózgiem ryb, ale wszystkie, w ich ewolucyjnym rozwoju, zbudowane są według tego samego wzorca typowego dla kręgowców.
Niech Pan odpowie posiadanie ilu komórek nerwowych daje organizmom świadomość?

>Ja uważam, że nie była i byłem ciekaw czy ktoś ma jakiś argument świadczący o czymś przeciwnym.
Tak, glizdom Ascaris pasożytującym w przewodzie pokarmowym, które mają dokładnie 162 komórki w swym mózgu, plus 92 komórki w obrębie ogona i układu trzewnego - komórki nerwowe potrzebne są do tego żeby przetrwały jako gatunek,
a podobnie złożone systemy nerwowe mieli i nasi przodkowie. To, iż jakieś glizdy mogą mieć np. o dwie komórki nerwowe więcej wcale nie musi zwiększać ich możliwości reprodukcyjnych - może być odwrotnie. Możesz Pan pisać sobie co tylko Panu się podoba, ja tylko pokazałem, iż Pan po prostu nie wie o czym pisze i wszelakie kręcenie nic Panu nie pomoże. Trochę pouczyć się trzeba.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Proszę jeszcze raz przeczytać moje wypowiedzi ze zrozumieniem, a wtedy unikniemy bezsensownego czepiania się słówek i uporu żeby czasem nie wyszło, że Andrzej Bogusławski się pomylił.

Przecież w żadnym momencie nie negowałem tego co Pan napisał (nie na temat). Proszę doczytać jeszcze raz bo w poprzednim poście szczegółowo na to odpowiedziałem, a Pan udaje, że nie rozumie. To jest właśnie czepianie się słówek żeby przekształcić wnioski dyskutanta, czyli trolling.
22-10-2015 10:43 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Proszę jeszcze raz przeczytać moje wypowiedzi ze zrozumieniem, a wtedy unikniemy bezsensownego czepiania się słówek i uporu żeby czasem nie wyszło, że Andrzej Bogusławski się pomylił.
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,679343#w681908
Oznaczenie to informuje innych uczestników o dyskusjach odbiegających od tematu wątku.

Czy do moich wypowiedzi w tym wątku potrzebnym jest lepszy komentarz?

>Przecież w żadnym momencie nie negowałem tego co Pan napisał (nie na temat).
Natomiast ja neguję prawie wszystko - począwszy od wypowiedzi inicjującej wątek - co Pan napisał na temat neo-darwinowskiej teorii ewolucji, gdyż nie ma Pan na jej temat żadnego pojęcia.

> Proszę doczytać jeszcze raz bo w poprzednim poście szczegółowo na to odpowiedziałem, a Pan udaje, że nie rozumie.
Mam zwyczaj bardzo dokładnego i czasem nawet kilkukrotnego czytania wypowiedzi, do których się odnoszę. Gdy czegoś nie rozumiem, to dopytuję. W całym wątku uparcie Pan twierdzi: "Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji. To jest podstawowy błąd myślowy" a takie Pańskie twierdzenie jest bzdurą,
już choćby dlatego, iż musiałby zaistnieć moment, w którym w wyniku ewolucji zwierzę bez świadomości taką świadomość by otrzymało, co pozwoliłoby przetrwać temu gatunkowi. Nikt z rozumiejących ewolucję nie może tak twierdzić i stąd moje pytanie o autora, ale też "błędem myślowym" świadczącym o niezrozumieniu jej procesów jest temu twierdzeniu przeczenie.

Jeżeli pokaże Pan taki rewolucyjny moment cofam wszelkie zarzuty pod Pańskim adresem, zaś jeżeli nie, to co tu jeszcze komentować?

> To jest właśnie czepianie się słówek żeby przekształcić wnioski dyskutanta, czyli trolling.
Szanowny Panie, ma Pan tu wśród dyskutantów pana ZbyszkazWarszawy - autora największej ilości minusów dla moich wypowiedzi - możecie sobie Panowie o świadomości - już tylko na temat i bez trollingu - porozmawiać.
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,679343#w682117

Miłego dnia.

@@@
.
22-10-2015 12:48 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji

>Szanowny Panie, ma Pan tu wśród dyskutantów pana ZbyszkazWarszawy - autora największej ilości minusów dla moich wypowiedzi - możecie sobie Panowie o świadomości - już tylko na temat i bez trollingu - porozmawiać.

Za bezrozumne wypowiedzi polegające na cytowaniu cudzych poglądów lub teorii zwykle stawiam minus aby dyskutanta zachęcić do samodzielnego myślenia. Kiedy mówimy o ewolucji to ona podobno ma miejsce również i dzisiaj dlatego wiemy po sobie na jakiej zasadzie to odbywa się.

Pozdrawiam panie Andrzeju.
(22październik2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Świadomość nie jest potrzebna ewolucji
W takim razie wytłumaczę łopatologicznie: pańska interpretacja tego co napisałem różni się od treści, którą chciałem przekazać, ponieważ zinterpretował Pan dosłownie słowa, które były przenośnią.

>takie Pańskie twierdzenie jest bzdurą, już choćby dlatego, iż musiałby zaistnieć moment, w którym w wyniku ewolucji zwierzę bez świadomości taką świadomość by otrzymało, co pozwoliłoby przetrwać temu gatunkowi

To jest całkowita nadinterpretacja. Powtórzę jeszcze raz o co chodziło: o to, że świadomość powstała losowo miałaby dać przewagę organizmom, które ją mają i twierdzę, że to jest bezsensowny punkt widzenia, bo świadomość w sensie quale nie daje żadnej przewagi ewolucyjnej, więc nie jest czymś takim jak ręka potrzebna do np pracy, tylko jest to niepotrzebny skutek uboczny ewolucji. Jeśli ktoś czyta ze zrozumieniem to bez problemu wyciąga taki kontekst i jak widać tylko Pan ma z tym problem w tej dyskusji. Pozostali uznali to co napisałem za oczywistość i dyskutowali o meritum. Na podobnej zasadzie można powiedzieć, że piłka nożna jest niesprawiedliwa. Powiedziałby Pan wtedy analogicznie, że bredzę bo piłka nie jest osobą, więc nie może mieć takiej cechy jak sprawiedliwość? Może do tego dodałby Pan, że sprawiedliwość to kwestia relatywna? Byłoby to analogiczne rozmywanie tematu i czepianie się nieistotnych rzeczy.
23-10-2015 11:54 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A czym różni się robienie czegoś świadomie od robienia czegoś nieświadomie
Aby czynić coś świadomie trzeba świadomość posiadać.

> skoro świadomość wyłania się z nieświadomości?
A skąd Pan wziął to "wyłanianie"? Ewolucja jest procesem i czasie tego procesu, niektóre zwierzęta w różnym stopniu posiadły świadomość.

Antropogeneza

Ponad półtora wieku temu Darwin postawił tezę, że człowiek i małpa mają wspólnych przodków, a nawet poszedł znacznie dalej, i mówiąc o jedności świata organicznego stwierdzał, iż cały świat żywych istot ma wspólnych, choć coraz bardziej odległych w czasie, przodków. O naszym "rodowodzie" Jean Rostand powiedział: "Człowiek jest wnukiem ryby, ciotecznym wnukiem nagiego ślimaka, potomkiem meduz, pełzających robaków, śliskich ryb i kudłatych ssaków".

Wynikiem działań natury są posiadające inteligencję twory, ale sama natura nie kieruje się inteligencją. Zachwycając się naukowo konstrukcją wszechświata oraz znanych nam organizmów, trzeba szczególnego intelektualnego uporu, aby dojrzeć w nich boską intencjonalność. Dzisiejszy człowiek jest wynikiem ewolucyjnego rozwoju. Roger Fouts, który całe naukowe życie poświęcił szympansiej psychice, w książce Najbliżsi krewni. Jak szympansy uświadomiły mi, kim jesteśmy napisał: "Jeżeli w ciągu ostatnich stu lat nauki biologiczne nauczyły nas czegoś, to tego, że wytyczanie absolutnych granic między gatunkami jest zajęciem zupełnie jałowym. Przyroda jest jednym wielkim continuum. Z każdym rokiem odkrywamy coraz więcej dowodów na poparcie rewolucyjnej hipotezy Darwina, że umysłowe i emocjonalne życie zwierząt różni się nie jakościowo, ale ilościowo, poczynając od ryb, przez ptaki i małpy, aż do ludzi. (...) Nie ma sensu wynoszenie na najwyższy szczebel drabiny istnienia i stawianie obok ludzi szympansów, a wykluczanie pawianów, delfinów i słoni, które są bardzo inteligentnymi, społecznymi istotami, mającymi życie emocjonalne".

Długo trwało, zanim osiągnęliśmy obecny poziom intelektualnego rozwoju. Cztery miliardy lat temu pojawiły się pierwsze replikatory. Ponad cztery miliony lat temu w niektórych częściach Afryki pojawiły się wczesne formy przedludzkie z czaszką o pojemności 400 cm2. Przed około 40 tysiącami lat Homo sapiens otrzymał swój ostateczny biologiczny kształt z prawie dwoma litrami mózgowia. Niezbyt dokładnie wiemy kiedy, a możemy tylko spekulować dlaczego, zostaliśmy wyposażeni w organ, którego możliwości wykraczały poza zakres jego stosowalności. Natomiast początkiem naszej człowieczości jest ilościowy i jakościowy rozrost neokorteksu (nowej kory mózgowej).

Bardzo cenimy sobie nasze emocje, słusznie uważając, że sam intelekt jest dla człowieka wyróżnikiem niewystarczającym i dopiero subtelna gra między intelektem a emocjami odbywająca się w umyśle świadczy o naszej wyjątkowości. Ale należy przy tym pamiętać, że rejony odpowiedzialne za emocje są najstarsze i bardzo zbliżone do istniejących u innych zwierząt. Nasz mózg, tak samo jak reszta ciała, ewoluował z podobnych struktur i stopniowo na stary (gadzi), a później limbiczny (starossaczy) pień nakładały się warstwy pozwalające na rozwój świadomości. U "wyższych" ssaków pojawiły się procesy, które już można nazywać myśleniem. Najpierw było to myślenie równoczesne, później wraz z rozróżnieniem funkcji półkul mózgowych wzrastała waga myślenia sekwencyjnego dominującego u ludzi. Potwierdza to tezę, że struktura umysłu jest przedludzka, a jej rozwój następował stopniowo. Pod naporem faktów, obecnie coraz więcej uczonych uważa, że u zwierząt możemy dostrzec nie tylko dosyć bogaty świat emocjonalny, ale także u wielu z nich widoczne są oznaki samoświadomości, świadomości istnienia innych, a nawet pewna zdolność przewidywania i intencjonalność, czyli umiejętność zaplanowania swoich działań. Zresztą wystarczy popatrzeć na zachowania naszych "mniejszych braci", aby nasze wątpliwości zmniejszyć do minimum.


> W takim razie wytłumaczę łopatologicznie: pańska interpretacja tego co napisałem różni się od treści, którą chciałem przekazać, ponieważ zinterpretował Pan dosłownie słowa, które były przenośnią.
Nareszcie w pełni Pana rozumiem, choć jak wyżej napisałem już to przypuszczałem. Nie pisał Pan tu o rzeczywistości ani nie rozważał rzeczywistych problemów interesowały Pana fiksacje na temat własnych spekulacji.

> świadomość powstała losowo
Świadomość nie powstała losowo.

> miałaby dać przewagę organizmom,
Wśród naczelnych homo sapiens żyje najdłużej i mają najliczniejsze przeżywające potomstwo, ale nie można na tej płaszczyźnie rozpatrywać całego zwierzęcego świata, gdyż np. żółwie mające mniej skomplikowany układ nerwowy żyją dłużej.

> które ją mają i twierdzę, że to jest bezsensowny punkt widzenia, bo świadomość w sensie quale nie daje żadnej przewagi ewolucyjnej, więc nie jest czymś takim jak ręka potrzebna do np pracy, tylko jest to niepotrzebny skutek uboczny ewolucji.
Ręka bez świadomości to nawet dupy dobrze nie wytrze.

>Jeśli ktoś czyta ze zrozumieniem to bez problemu wyciąga taki kontekst i jak widać tylko Pan ma z tym problem w tej dyskusji.
Pisał Pan o teorii ewolucji, o której nie ma zielonego pojęcia i na to zwróciłem grzecznie Panu uwagę.

>Pozostali uznali to co napisałem za oczywistość i dyskutowali o meritum. Na podobnej zasadzie można powiedzieć, że piłka nożna jest niesprawiedliwa. Powiedziałby Pan wtedy analogicznie, że bredzę bo piłka nie jest osobą, więc nie może mieć takiej cechy jak sprawiedliwość? Może do tego dodałby Pan, że sprawiedliwość to kwestia relatywna? Byłoby to analogiczne rozmywanie tematu i czepianie się nieistotnych rzeczy.
Szanowny Panie, ma Pan tu wśród dyskutantów pana ZbyszkazWarszawy, możecie sobie Panowie o świadomości - już tylko na temat i bez trollingu - porozmawiać.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nudzi mnie już ta wymiana zdań. W wątku chodzi o dyskusję nad świadomością (a ta wyłania się z nieświadomości). Jeśli ma Pan do wyboru 20 potraw, to w tym momencie mózg podejmuje decyzję, a Pan świadomie odbiera ją jako własny wybór. Pytanie brzmi - po co ta świadomość i czy jest nam ona potrzebna ewolucji, skoro mózg wybiera? Pan nadal pisze o innym pojęciu świadomości niż to, które tu przestawiam. Słowo świadomość ma kilka znaczeń tak jak słowo zamek. Podobnie jak piszę, że ewolucja czegoś tam potrzebowała to oczywiste jest to, że zdanie jest metaforą służącą do zobrazowania ważności danej cechy dla rozwoju. Mówimy np, że kora przedczołowa ewoluowała, bo dawała przewagę organizmom posiadającym ją. Nikt rozsądny i niezłośliwy nie interpretuje tego dosłownie. W rzeczywistości chodzi o przewagę jaką daje losowe powstanie przez wiele pokoleń kory przedczołowej i wyprzedzenie w rozwoju organizmów, które jej nie mają. Prościej już tego nie wyjaśnię, a to, że Pan nie rozumie, to już Pana problem.

Poza tym nie wiem czy Pan zauważył, ale w tym wątku wypowiedziało się więcej użytkowników (nie tylko ZbyszekzWarszawy) i jeśli ktoś nie rozumie tego co napisałem, to zadaje kulturalne pytanie o co mi chodziło. To Pan ma w zwyczaju czepiać się słówek i udawać, że nie wie Pan o co chodzi rozmówcy. Poza tym wycina Pan wypowiedzi z kontekstu i odpowiada na cząsteczki zdań. Nie chce mi się dyskutować na takim poziomie.
23-10-2015 15:42 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nudzi mnie już ta wymiana zdań.
Jakoś wcale mnie to Pańskie znudzenie nie dziwi. Ja wyjaśniam i przedstawiam konkretne argumenty na poparcie moich wyjaśnień. Pan zamiast przedstawiania kontrargumentów mataczy i przeprowadza agresywny atak na oponenta.

> W wątku chodzi o dyskusję nad świadomością
__________

>Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.

>To jest podstawowy błąd myślowy.
Pański, gdyż autorów "często" nie był Pan w stanie podać.

>Kiedy oddzielamy świadomość od ciała, mózgu
Tak, świadomość jest funkcją mózgu, a mózg częścią ciała, ponadto z całym ciałem połączonym, i nie należy ich od siebie oddzielać.

>Wyobraźmy sobie zwierzę, które jest sterowane instynktami - bodziec i reakcja.
Można sobie wyobrazić przeróżne rzeczy. Są zwierzęta sterowane przez instykty i są zwierzęta np. ludzie u których świadomość została nadbudowana nad instynkty. Problem jest w granicy, kiedy jest więcej działań świadomych niż wynikających z instynktu?

>Zwierzę to nie myśli, nie wie, że jest zwierzęciem.
Pan jest pewien, iż człowiekowate, delfiny, słonie, czy nawet niektóre papugi i krukowate nie myślą? Nauka stwierdza coś innego.

>Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem ubocznym właściwości mózgu.
Może i tak, ale dotyczy to tylko niektórych osobników.

> Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.
Połowa XIX wieku. www.marxis(*)ks-engels/1883/dial_prz/2a.htm
Dyskusja na naszym forum w lipcu 2011 r.: Co z rozumem i wolą, skoro decyzje zapadają nieświadomie?

&&&&&&&&&&&&&&

> (a ta wyłania się z nieświadomości).
A co to tak w ogóle znaczy? Czy to znowu jakaś tam "przenośnia". Żadna łania się nie wyłania, u zwierząt procesy świadome i nieświadome współistnieją i się uzupełniają.

>Mówimy
A ilu Was, gdyż ja tylko raz, a gdy inni coś ważnego mówią to ich po prostu przywołuję.

>Mówimy np, że kora przedczołowa ewoluowała, bo dawała przewagę organizmom posiadającym ją.
Z punktu widzenia ewolucji bzdura, według tej teorii jakieś przypadkowe neuro-usprawnienia powodowały zwiększenie lub zmniejszenie szans na przekazanie ich potomstwu.

> Nikt rozsądny i niezłośliwy nie interpretuje tego dosłownie.
Ja za Pańskie mózgowe szufladki nie odpowiadam, gdzie Pan kogo umieszcza to już Pańska sprawa. Ja staram trzymać się wiedzy wynikającej z dorobku nauk przyrodniczych - tu neo-ewolucjonizmu.

> W rzeczywistości chodzi o przewagę jaką daje losowe powstanie przez wiele pokoleń kory przedczołowej i wyprzedzenie w rozwoju organizmów, które jej nie mają.
Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, który tworzą kolejno nadbudowane na sobie - trzy mózgi. Najgłębsza, najstarsza i najbardziej prymitywna struktura, odpowiedzialna za zachowania instynktowne to mózg gadzi. Nad nim usadowiona jest struktura odpowiedzialna za emocje, szczególnie za agresję i seks - mózg starych ssaków z układem limbicznym. Zaś najwyżej położoną strukturą jest nowa kora, w niej zachodzą procesy myślowe i nazywana jest mózgiem wyższych ssaków. Wszystkie te struktury, nawet obecne tylko u człowieka, są ściśle powiązane i spójnie działają, bowiem niespójność staje się źródłem konfliktów z głęboko ukrytymi najbardziej archaicznymi elementami. Razem odpowiadają za sterowanie wszystkimi najistotniejszymi procesami naszego życia, a także za naszą umysłowość.

> Prościej już tego nie wyjaśnię, a to, że Pan nie rozumie, to już Pana problem.
Rzeczywiście mam trudności ze zrozumiem Pańskich wywodów już od początku udziału Pana w naszym forum. Byłby to mój problem, gdyby dotyczyło to prywatnej korespondencji, ale gdy Pan publicznie na racjonalistycznym forum - moim zdaniem - bzdury wypisuje jest to problem forum, a ja mam wprost obowiązek przedstawienia swojego stanowiska i tak nasz czytelnik jest tu ostatecznym sędzią.

>Poza tym nie wiem czy Pan zauważył, ale w tym wątku wypowiedziało się więcej użytkowników (nie tylko ZbyszekzWarszawy)
Zauważyłem i gdybym uważał to za stosowne, a tym bardziej konieczne, to odniósłbym się do ich wypowiedzi.

> i jeśli ktoś nie rozumie tego co napisałem, to zadaje kulturalne pytanie o co mi chodziło.
Pytałem kilkakrotnie o różne rzeczy - począwszy od: >Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.
Pan często się spotyka, a ja z tak sformułowaną tezą nie spotkałem się nigdy (już choćby dlatego, iż jest sprzeczną
z neo-darwinowską teorią ewolucji)
. Gdy ogłasza się taką rewelację, to należy odwołać się do źródeł.
>To jest podstawowy błąd myślowy.
Najpierw sobie błąd wymyślam, a następnie go krytykuję.

__________

>To Pan ma w zwyczaju czepiać się słówek i udawać, że nie wie Pan o co chodzi rozmówcy. Poza tym wycina Pan wypowiedzi z kontekstu i odpowiada na cząsteczki zdań.
Swoje wypowiedzi zawsze kieruję tylko do ludzi, którzy je zrozumieć potrafią, a jestem pewien, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

> Nie chce mi się dyskutować na takim poziomie.
Nie ma tu takiego obowiązku, a tym bardziej przymusu. Nawet czytać tego co napisałem Pan nie musi. Natomiast tu każdemu wolno krytykować każdą publiczną wypowiedź i z tego prawa korzystam.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie przedstawia Pan żadnych argumentów, tylko pisze Pan nie na temat, co wynika z błędnej interpretacji przenośni jako dosłownego rozumienia słów, co już Panu pisałem kilkukrotnie, a Pan pomija ten argument. Jakie niby argumenty Pan przedstawił i na co?

Proszę mi wskazać agresywny atak, bo póki co zarzucił mi Pan coś, co jest kłamstwem.

>>Kiedy oddzielamy świadomość od ciała, mózgu
>Tak, świadomość jest funkcją mózgu, a mózg częścią ciała, ponadto z całym ciałem połączonym, i nie należy ich od siebie oddzielać.

No i kolejny raz wyrywa Pan z kontekstu fragment, który jest metaforą i odpowiada na niego tak jakby był użyty w sensie dosłownym. Pan po prostu nie zrozumiał o czym napisałem, bo nie chciał Pan zrozumieć.

No i dalej w wypowiedzi robi Pan to samo. Nie da się dyskutować kiedy wyrywa Pan słowa z kontekstu i nie rozumie przenośni. Tu mamy przykład:

>>Mówimy np, że kora przedczołowa ewoluowała, bo dawała przewagę organizmom posiadającym ją.
>Z punktu widzenia ewolucji bzdura, według tej teorii jakieś przypadkowe neuro-usprawnienia powodowały zwiększenie lub zmniejszenie szans na przekazanie ich potomstwu.

>Rzeczywiście mam trudności ze zrozumiem Pańskich wywodów już od początku udziału Pana w naszym forum.

Powiem dlaczego tak się dzieje. Zamiast spróbować przeczytać całą wypowiedź i wyciągnąć z niej meritum, zatrzymuje się Pan na pierwszej lepszej językowej niejednoznaczności i interpretuje Pan to dosłownie. Dzieli Pan tak wypowiedź na takie wycinki i na nie odpowiada, a przez to nie rozumie Pan co rozmówca chciał przekazać.
24-10-2015 10:54 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Prościej już tego nie wyjaśnię, a to, że Pan nie rozumie, to już Pana problem.
Rzeczywiście mam trudności ze zrozumiem Pańskich wywodów już od początku udziału Pana w naszym forum. Byłby to mój problem, gdyby dotyczyło to prywatnej korespondencji, ale gdy Pan publicznie na racjonalistycznym forum - moim zdaniem - bzdury wypisuje jest to problem forum, a ja mam wprost obowiązek przedstawienia swojego stanowiska i tak nasz czytelnik jest tu ostatecznym sędzią.

>Nie przedstawia Pan żadnych argumentów, tylko pisze Pan nie na temat,
No cóż, wydaje Pan tu świadectwo mnie lub sobie, ja ocenę pozostawiam czytelnikom.

> co wynika z błędnej interpretacji przenośni jako dosłownego rozumienia słów,
Zapewne ma Pan tu świętą rację, gdyż z Pańskich wywodów nawet nie odróżniam Pańskiej interpretacji przenośni od Pańskiego dosłownego rozumienia słów. W moim odbiorze, w tym temacie po prostu bzdury Pan pisze wynikające z zupełnej nieznajomości rzeczy w sprawach, w których Pan się tu autorytatywnie wypowiada.

> co już Panu pisałem kilkukrotnie, a Pan pomija ten argument.
Czyżby?
>Nadal nie czyta Pan ze zrozumieniem. Zinterpretował Pan to zdanie dosłownie jakby ewolucja miała celowość, a przecież to by było faktycznie bez sensu.
Tak, najpierw Pan pisze bez sensu, a później twierdzi, iż ktoś Pana źle zrozumiał. Z powyższego Pańskiego zdania jednoznacznie wynika celowość oraz niezrozumienie mechanizmów ewolucji.

> W takim razie wytłumaczę łopatologicznie: pańska interpretacja tego co napisałem różni się od treści, którą chciałem przekazać, ponieważ zinterpretował Pan dosłownie słowa, które były przenośnią.
Nareszcie w pełni Pana rozumiem, choć jak wyżej napisałem już to przypuszczałem. Nie pisał Pan tu o rzeczywistości ani nie rozważał rzeczywistych problemów interesowały Pana fiksacje na temat własnych spekulacji.

> Nikt rozsądny i niezłośliwy nie interpretuje tego dosłownie.
Ja za Pańskie mózgowe szufladki nie odpowiadam, gdzie Pan kogo umieszcza to już Pańska sprawa. Ja staram trzymać się wiedzy wynikającej z dorobku nauk przyrodniczych - tu neo-ewolucjonizmu.

> Jakie niby argumenty Pan przedstawił i na co?
Widocznie nie dla psa kiełbasa. Do zrozumienia potrzebną jest wysoko zorganizowana świadomość oraz tematyczna wiedza.

>Proszę mi wskazać agresywny atak, bo póki co zarzucił mi Pan coś, co jest kłamstwem.
www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,679343#w682312
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,679343#w682022
Itd.
Plus wypowiedzi innych czytelników przez Pana stąd wyrzucone, a wyrzucanie jest rzeczywiście nieodpartym argumentem.

>Kiedy oddzielamy świadomość od ciała, mózgu
Tak, świadomość jest funkcją mózgu, a mózg częścią ciała, ponadto z całym ciałem połączonym, i nie należy ich od siebie oddzielać.
>No i kolejny raz wyrywa Pan z kontekstu fragment, który jest metaforą i odpowiada na niego tak jakby był użyty w sensie dosłownym. Pan po prostu nie zrozumiał o czym napisałem, bo nie chciał Pan zrozumieć.
Nie tak trudno zerknąć do góry strony, gdzie Pańska myśl w całym kontekście jest podaną:
Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku - krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.

To jest podstawowy błąd myślowy. Kiedy oddzielamy świadomość od ciała, mózgu i mówimy "ja myślę, a myślę, więc jestem" tworzymy nieuzasadniony dualizm - "ja" i "moje" ciało, "mój" mózg. Czyli wychodzi na to, że świadomość ma mózg, ma ciało i można nawet dojść do wniosku, że jest w nim uwięziona. Jest to podejście osób religijnych, mistyków itp i z takiego dualizmu wywodzi się koncepcja duszy (nieuzasadniona koncepcja wynikająca z błędnych założeń). Jest też odwrotne podejście - ciało ewoluuje i w procesie ewolucji powstała świadomość jako funkcja człowieka, funkcja mózgu. I tu jest kolejny błąd wynikający z dualizmu, bo tak naprawdę wszystkie te funkcje, przetrwanie organizmu i przekazanie genów, a nawet logiczne myślenie i samoobserwacja nie wymagają udziału świadomości.

Wyobraźmy sobie zwierzę, które jest sterowane instynktami - bodziec i reakcja. Zwierzę to nie myśli, nie wie, że jest zwierzęciem. Świat wokół niego po prostu się dzieje i ono to odczuwa (świadomość tego doświadcza). Po co tu świadomość skoro są automatyzmy? Dokładnie to samo jest z człowiekiem - mózg mógłby działać jak dobry komputer z funkcją samoobserwacji i autoterapii, ale nie wymaga do tego czynnika świadomości, która odczuwa świat. Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem ubocznym właściwości mózgu. Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.


>No i dalej w wypowiedzi robi Pan to samo. Nie da się dyskutować kiedy wyrywa Pan słowa z kontekstu i nie rozumie przenośni.
Nie mam zwyczaju wyrywania słów z kontekstu, tym bardziej, iż tu bardzo łatwo swoją wypowiedź z powrotem w kontekst wprowadzić. Podobnie do tego jak ja to czynię, to nie tylko da się dyskutować, ale wprost tak tu rozmowy prowadzić należy. Żenującą jest propozycja aby za każdym razem jako minimum przenosić całą wypowiedź oponenta, a najlepiej całą dyskusję. Znowu bzdury Pan pisze. Mam uniwersytecki zwyczaj cytowania tylko tego do czego się odnoszę z podaniem źródeł. Kto sobie chce doczytać i sprawdzić ten zawsze może to zrobić. Tym bardziej, iż wszystkie Pańskie mądrości są tu w tym samym wątku. Proszę odwołać się do autorytetów od retoryki zabraniających takich poczynań.

CDN.
.
24-10-2015 10:54 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

>No i dalej w wypowiedzi robi Pan to samo. Nie da się dyskutować kiedy wyrywa Pan słowa z kontekstu i nie rozumie przenośni. Tu mamy przykład:
>Mówimy np, że kora przedczołowa ewoluowała, bo dawała przewagę organizmom posiadającym ją.
Z punktu widzenia ewolucji bzdura, według tej teorii jakieś przypadkowe neuro-usprawnienia powodowały zwiększenie lub zmniejszenie szans na przekazanie ich potomstwu.

> Nikt rozsądny i niezłośliwy nie interpretuje tego dosłownie.
Ja za Pańskie mózgowe szufladki nie odpowiadam, gdzie Pan kogo umieszcza to już Pańska sprawa. Ja staram trzymać się wiedzy wynikającej z dorobku nauk przyrodniczych - tu neo-ewolucjonizmu.
Zresztą zupełnie nie wiem jak należałoby traktować Pańskie wypowiedzi niedosłownie.

> W rzeczywistości chodzi o przewagę jaką daje losowe powstanie przez wiele pokoleń kory przedczołowej i wyprzedzenie w rozwoju organizmów, które jej nie mają.
Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, który tworzą kolejno nadbudowane na sobie - trzy mózgi. Najgłębsza, najstarsza i najbardziej prymitywna struktura, odpowiedzialna za zachowania instynktowne to mózg gadzi. Nad nim usadowiona jest struktura odpowiedzialna za emocje, szczególnie za agresję i seks - mózg starych ssaków z układem limbicznym. Zaś najwyżej położoną strukturą jest nowa kora, w niej zachodzą procesy myślowe i nazywana jest mózgiem wyższych ssaków. Wszystkie te struktury, nawet obecne tylko u człowieka, są ściśle powiązane i spójnie działają, bowiem niespójność staje się źródłem konfliktów z głęboko ukrytymi najbardziej archaicznymi elementami. Razem odpowiadają za sterowanie wszystkimi najistotniejszymi procesami naszego życia, a także za naszą umysłowość.

Przewagę? A to nie przeczy temu zdaniom: bo tak naprawdę wszystkie te funkcje, przetrwanie organizmu i przekazanie genów, a nawet logiczne myślenie i samoobserwacja nie wymagają udziału świadomości. Dokładnie to samo jest z człowiekiem - mózg mógłby działać jak dobry komputer z funkcją samoobserwacji i autoterapii, ale nie wymaga do tego czynnika świadomości, która odczuwa świat.

Wyprzedza? A to nie przeczy temu zdaniom: Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem ubocznym właściwości mózgu. Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.

Rzeczywiście mam trudności ze zrozumiem Pańskich wywodów już od początku udziału Pana w naszym forum.
>Powiem dlaczego tak się dzieje.
I jest to jedyna prawda zupełnie niedyskutowalna.

> Zamiast spróbować przeczytać całą wypowiedź i wyciągnąć z niej meritum, zatrzymuje się Pan na pierwszej lepszej językowej niejednoznaczności i interpretuje Pan to dosłownie.
Pochodzimy z innych szkół Szanowny Panie, rzeczywiście nie potrafię czytać różnych zestawów większych i mniejszych bzdur, odkrywać niuanse nie dosłowności, metafor itp. mąceń, gdy autor twierdzi, iż choć coś innego napisał, to o coś innego mu chodziło, a następnie starać się wydumać, o co tak faktycznie i merytorycznie mu chodziło? To poważne forum i tu nie chodzi o to aby dać głos i samo zachwycać się nad własną enigmatyczną mądrością. Zrozumiałą tylko tym, którzy specjalne umiejętności zrozumienia autora posiedli.

Tak, jak czytam niektóre wypowiedzi, to mocno się zastanawiam, iż takie niedorzeczności można publicznie wypisywać i nie o błędy tu chodzi, gdyż pomylić się każdy może, ale o trwanie w uporze.

> Dzieli Pan tak wypowiedź na takie wycinki i na nie odpowiada, a przez to nie rozumie Pan co rozmówca chciał przekazać.
Nie jest Pan w tym sam - ten pogląd dzieli Pan z panem Oportunistą Jesteś całkowicie pozbawiony umiejętności ustosunkowywania się do myśli zawartej w wypowiedziach jako całości. Być może jest to zamierzony wybieg, ale nie ma nic wspólnego z prowadzeniem dyskusji na poziomie i na argumenty, czy stanowiska. Tak , to zwyczajne trolowanie i o racjonalnych argumentach mowy być nie może w żadnym wypadku. Ale ja tego poglądu zupełnie nie podzielam i uważam na podstawie swoich doświadczeń, iż to Wasze poglądy w tym zakresie są niebywale rzadkie.

@@@
.
24-10-2015 15:09 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i znów trollujesz (zrezygnuję z formy "Pan" żeby nie czuć się zbrukanym używając języka szacunku do kogoś kto tak atakuje). Nie odnosisz się do moich argumentów udając, że ich nie rozumiesz, a kiedy ja pytam o argumenty to są takie odpowiedzi, że trzeba to zrozumieć, że nie dla psa kiełbasa itd.
>>Proszę mi wskazać agresywny atak, bo póki co zarzucił mi Pan coś, co jest kłamstwem.
>www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,679343#w682312
>www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,679343#w682022
>Itd.

No i? Bo to co wskazałeś nie jest agresywnym atakiem, tylko zwróceniem uwagi, w przeciwieństwie do Twoich ostatnich postów.

>Plus wypowiedzi innych czytelników przez Pana stąd wyrzucone, a wyrzucanie jest rzeczywiście nieodpartym argumentem.

Które wypowiedzi? Niczego nie wyrzucałem poza skasowaniem jednego wpisu, który i tak wyrzuciliby moderatorzy, bo był wulgarny i nie odnosił się do tekstu.

>Nie mam zwyczaju wyrywania słów z kontekstu, tym bardziej, iż tu bardzo łatwo swoją wypowiedź z powrotem w kontekst wprowadzić. Podobnie do tego jak ja to czynię, to nie tylko da się dyskutować, ale wprost tak tu rozmowy prowadzić należy. Żenującą jest propozycja aby za każdym razem jako minimum przenosić całą wypowiedź oponenta, a najlepiej całą dyskusję.

No właśnie wyrywasz słowa z kontekstu zmieniając znaczenie (przykłady są powyżej, każdy może przeczytać). Nie proponuję też żeby przenosić całą wypowiedź. Cytowanie jest po to żeby się odnieść do argumentu, a nie do tego żeby wyciąć z kontekstu 3 słowa, przez co muszę i tak potem szukać czego dotyczy odpowiedź (bo piszesz tak, że z kontekstu to zazwyczaj nie wynika, gdyż go przeinterpretowujesz żeby móc erystycznie odpowiedzieć).


>> W rzeczywistości chodzi o przewagę jaką daje losowe powstanie przez wiele pokoleń kory przedczołowej i wyprzedzenie w rozwoju organizmów, które jej nie mają.

Dokładnie o to chodzi!Nie wiem co tu jest niezrozumiałego i sprzecznego z teorią ewolucji i jeśli coś faktycznie jest to należy odpowiedzieć (możliwie jak najczytelniej i najkrócej).

> Przewagę? A to nie przeczy temu zdaniom: bo tak naprawdę wszystkie te funkcje, przetrwanie organizmu i przekazanie genów, a nawet logiczne myślenie i samoobserwacja nie wymagają udziału świadomości. Dokładnie to samo jest z człowiekiem - mózg mógłby działać jak dobry komputer z funkcją samoobserwacji i autoterapii, ale nie wymaga do tego czynnika świadomości, która odczuwa świat.

W zupełności nie przeczy. Proszę przeczytać to ze zrozumieniem, a jak się czegoś nie rozumie to można zawsze dopytać autora co miał na myśli zamiast bezczelnie wmawiać mu, że napisał co innego. A jeżeli coś faktycznie przeczy to należy to wytknąć pisząc co czemu konkretnie przeczy i jaka jest prawda na ten temat. Tak byś zrobił gdybyś miał inny cel niż trolling.

> Wyprzedza? A to nie przeczy temu zdaniom: Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem ubocznym właściwości mózgu. Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.

No i to samo co w poprzednim akapicie. Proszę sobie to jeszcze raz przemyśleć i nie zawracać gitary takimi bezsensownymi wpisami, które są na dodatek długie i nie zawierają treści merytorycznej.

Większość Twoich wypowiedzi to bełkot pokolorowany i rozwleczony do granic absurdu żeby meritum się rozmywało. Na dodatek dajesz sobie przyzwolenie do ataków personalnych, samemu nie wytykając ich rozmówcy. Można się nie zgadzać, ale trzeba napisać z czym i dlaczego. Jeśli nie, to w moich wątkach nie ma pozwolenia na taki trolling.
24-10-2015 16:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>No i znów trollujesz (zrezygnuję z formy "Pan" żeby nie czuć się zbrukanym używając języka szacunku do kogoś kto tak atakuje). Nie odnosisz się do moich argumentów udając, że ich nie rozumiesz, a kiedy ja pytam o argumenty to są takie odpowiedzi, że trzeba to zrozumieć, że nie dla psa kiełbasa itd.

>Proszę sobie to jeszcze raz przemyśleć i nie zawracać gitary takimi bezsensownymi wpisami, które są na dodatek długie i nie zawierają treści merytorycznej.

>Większość Twoich wypowiedzi to bełkot pokolorowany i rozwleczony do granic absurdu żeby meritum się rozmywało. Na dodatek dajesz sobie przyzwolenie do ataków personalnych, samemu nie wytykając ich rozmówcy. Można się nie zgadzać, ale trzeba napisać z czym i dlaczego. Jeśli nie, to w moich wątkach nie ma pozwolenia na taki trolling.
Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. Czy do merytorycznego sensu Pańskich wywodów oraz do Pańskich Pańskich grzeczności (tu pod moim adresem, ale pod adresami innych też sporo) potrzebny jest jeszcze jakikolwiek komentarz? Moim zdaniem jest niepotrzebnym.

Miłego dnia.

@@@
.
22-10-2015 10:39 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Świadomość jest potrzebna ewolucji

>Jednym z podstawowych założeń Darwinowskiej teorii ewolucji jest bezcelowość, a więc żadne organizmy tu do niczego nie dążą itd.@@@

To stwierdzenie jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, niezależnie od tego ile razy i przez kogo powtórzone. Wszyscy i wszystkie organizmy oraz ich organy wewnętrzne specjalizują się w określonych dziedzinach.

Kiedy ktoś lub coś ma jakiś dodatkowy uprzywilejowany organ lub zdolność, to go rozwija podczas stosowania bo odczuwa przyjemność. Odczucie przyjemności jest przejawem intuicji, a więc podświadomości. Rozwijanie posiadanej zdolności nie jest bezcelowe bo daje nad innymi przewagę.

Pozdrawiam
(22październik2015-ZbyszekzWarszawy)
22-10-2015 13:48 
 Ocena 4 na 4
Mano (1060 punktów)
>>Jednym z podstawowych założeń Darwinowskiej teorii ewolucji jest bezcelowość, a więc żadne organizmy tu do niczego nie dążą itd.@@@

>To stwierdzenie jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, niezależnie od tego ile razy i przez kogo powtórzone. Wszyscy i wszystkie organizmy oraz ich organy wewnętrzne specjalizują się w określonych dziedzinach.

To stwierdzenie jest jak najbardziej słuszne, radzę poczytać choć o podstawach teorii ewolucji.

>Kiedy ktoś lub coś ma jakiś dodatkowy uprzywilejowany organ lub zdolność, to go rozwija podczas stosowania bo odczuwa przyjemność.

Tu zgodzę się z Tobą w pewnych okolicznościach.

>Odczucie przyjemności jest przejawem intuicji, a więc podświadomości. Rozwijanie posiadanej zdolności nie jest bezcelowe bo daje nad innymi przewagę.

A tu się nie zgadzam, odczucie przyjemności nie ma nic wspólnego z intuicją czy też podświadomością.

Rozwijać posiadane zdolności można a nawet należy w procesie edukacji i kształcenia. W tym kontekscie nie jest to faktycznie bezcelowe i daje przewagę nad niedouczonymi. Nie ma jednak nic wspólnego z ewolucją.
22-10-2015 13:57 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Kiedy ktoś lub coś ma jakiś dodatkowy uprzywilejowany organ lub zdolność, to go rozwija podczas stosowania bo odczuwa przyjemność.
>Tu zgodzę się z Tobą w pewnych okolicznościach.



Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
22-10-2015 16:27 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Kiedy ktoś lub coś ma jakiś dodatkowy uprzywilejowany organ lub zdolność, to go rozwija podczas stosowania bo odczuwa przyjemność.
>Tu zgodzę się z Tobą w pewnych okolicznościach.
Tak, tylko pytaniem tu jest, czy rozwija go świadomie, jak np. słoń trąbę, czy też organ napręża się podświadomie -
tak na potrzeby ewentualnego przyszłego odczuwania większej przyjemności?

@@@
.
22-10-2015 16:29 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A czym różni się robienie czegoś świadomie od robienia czegoś nieświadomie skoro świadomość wyłania się z nieświadomości?
29-10-2015 08:24 
 Ocena 1 na 1
Pokorny człowiek (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
>.
> Kiedy ktoś lub coś ma jakiś dodatkowy uprzywilejowany organ lub zdolność, to go rozwija podczas stosowania bo odczuwa przyjemność.
>>Tu zgodzę się z Tobą w pewnych okolicznościach.
>Tak, tylko pytaniem tu jest, czy rozwija go świadomie, jak np. słoń trąbę, czy też organ napręża się podświadomie -
>tak na potrzeby ewentualnego przyszłego odczuwania większej przyjemności?
>@@@
>.


Jak się nie skupiasz to robisz coś świadomie ale nie w pełni PRZYTOMNIE np: sprzątasz oglądając tv.lub podnosisz rękę z papierosem do ust.
Jednak gdy koncentrujesz uwagę na tym co robisz :Elektryk łączący przewody pod napięciem/ robisz to przytomnie .
W jednym i drugim przypadku jesteś non stop świadomy.

Różnicujesz własne odczucia,pewne akceptujesz pewne odrzucasz.
Osoba niezmanipulowana potrafi je sobie poukładać.Każde odczucie można świadomie zastąpić innym,dlatego są Pedofile niepraktykujący!

Rozmawiamy tu o Fenomenie co do którego wyrażenia brakuje nam odpowiednich pojęć.

Jest jeszcze większy problem bo każdy ma inny świat i inne doświadczenia .
Twój opis zjawiska jest twoim opisem,tak samo z nakowcami.
Wszystko jest obarczone percepcją Obserwatora.
Metoda naukowa również.

Każda decyzja rozłożona jest w czasie.
mylenie przytomności ze świadomością jest problemem wielu userów tego portalu.
ktoś bardzo przytomny i skupiony na tym co robi zareaguje na bodziec niemal natychmiast , bodźcem tym może być krzyk budowlańca do drugiego budowlańca , "trzymaj" ktos kogo przytomność jest zajęta bujaniem w wyobraźni "jak wiekszość userów tego portalu" będzie potrzebował więcej czasu na reakcję co wogóle nie znaczy że nie jest świadomy.
Świadomi jestesmy od rana do nocy ,kiedy zmysły działają , widzimy słyszymy itd.
Możemy być również przytomni od rana do nocy ,wystarczy być skupionym na tym co sie robi i myśli. Być tu i teraz a nie gdzieś tam.Nie istnieją zatem żadne nieuświadomione czy nieświadome zachowania , istnieją za to pozbawione przytomności zachowania ,brak koncentracji na tym co jest teraz.
To sa jakby dwa mózgi w człowieku.Rutyniasz i myśliciel.
Wyuczone do bólu zachowanie nie jest nieświadome,jest po prostu czasami nieprzytomne, to takie niższe piętro świadomości,ale można być skupionym na tym piętrze i mieć pod kontrolą .Wymaga to nieco wysiłku i pracy nad sobą.
Leń i tchórz tego nie pojmie o czym tu piszę bo on woli bujać w wyobraźni o niebieskich migdałach . Co czyni zdecydowana większość Pseudoracjonalistów tego portalu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie, nie rozmawiajmy w ogóle o czymś takim jak przytomność i samoświadomość, bo nie o tym mowa.

>Osoba niezmanipulowana potrafi je sobie poukładać.Każde odczucie można świadomie zastąpić innym,dlatego są Pedofile niepraktykujący!

Wątpię, ale temat jest ciekawy, więc skoro tak twierdzisz, to czekam na dowody.

Jeśli chodzi o szybkość reakcji, to zależy o jakich warunkach mówisz, ale szybkie myślenie jest mniej świadome niż wolniejsza analiza, jeśli już mówimy o takich pojęciach jak np prawda, nauka itd. Tylko, że w wątku nie chodzi o to, tylko o fakt życia, odczuwania.

Poza tym przytomność i skupienie na chwili obecnej i rutyna to dwa potrzebne "tryby pracy" mózgu. Nie można powiedzieć, że któryś z nich jest ważniejszy.
Pokorny człowiek (419 punktów)
(zablokowany)
Odp: Świadomość nie jest potrzebna ewolucji

Cytat:
>żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.


Pierdzielić każdy może.
Więc stawiając na szali istnienie samoświadomości (bo to jest najwyższy stopień a nie świadomość) i teorię ewolucji biologię ,można stwierdzić że to drugie jest absurdem.

Teorie MAJĄ tłumaczyć rzeczywistość a nie naginać ją do swoich założeń.
Z twojego wpisu wynika że teoria ewolucji to chłam i absurd.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Twoja wypowiedź nie jest dostatecznie wyjaśniona logicznie. Jaki najwyższy stopień? Leży 1000 metrów wyżej?

Nie wiem z czego miałoby wynikać, że teoria ewolucji to chłam i absurd. Sprecyzuj o co Ci chodzi.
Degre (752 punktów)
Dinozaury przez setki milionów lat radziły sobie bez świadomości świetnie. Dostosowywały się do warunków, były większe, silniejsze, szybsze, lepiej dostosowane do walki... "samoświadomość" nie była im wcale potrzebna.
Miały rozmnożyć się i przekazać geny dalej.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem ubocznym właściwości mózgu.
A może wieczna świadomość (Bóg) ewolucyjnie buduje sobie mózg, żeby zobaczyć samą siebie, świat, który stwarza, odczuwać go, przeżywać?
>Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.
A może mózg non stop jest wytwarzany i będzie tak długo ewolucyjnie doskonalony przez wieczną świadomość, aż człowiek uświadomi sobie, że jest Bogiem, który sobie stworzył ciało?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
09-11-2015 01:43 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A może zorientuję się, że jestem super sayaninem, który w dodatku ma 9 żyć i jest stwarzany przez wielką neonową gwiazdę, w której znajduje się mój duchowy mózg poza czasem i przestrzenią, w wyższym wymiarze, z którego pochodzi następujący przekaz: najważniejsza jest miłość, niech żyje wolność i sprawiedliwość społeczna, kup ten produkt i musisz go mieć, tylko dla nowoczesnych ludzi rozwiniętych duchowo!
Duch Prawdy (14787 punktów)
Do twórczości Stanisława Lema twoja wypowiedź nie dorasta, ale wszystko przed Tobą, próbuj dalej.
Powodzenia i dużo zdrowia życzę.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
09-11-2015 12:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>A może wieczna świadomość (Bóg)(..)
>A może mózg non stop jest wytwarzan

Może, może.. pozdrowienia dla Marzyciela-z-Głową-w-Chmurach-Ducha

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Olek Mularski (3178 punktów)
>Często spotykam się z argumentem, że świadomość człowieka wyewoluowała, bo była potrzebna do przetrwania gatunku

Nie do końca, ale można tak to nazwać, gdyż ułatwia przetrwanie. Świadomość, to nie tylko samoświadomość, zdolność do odczuwania własnego ja, jego przeżywania (właściwa człowiekowi, być może także innym naczelnym), to także proste odróżnianie siebie od innych (obserwowane u człekokształtnych, słoni, czy delfinów), ale i zdolność do zdawania sobie sprawy ze zjawisk zachodzących w środowisku wewnętrznym własnego organizmu, oraz otoczeniu i reagowania na nie somatycznie. W takiej postaci występuje ona nie tylko u człowieka, ale w różnym stopniu u części bardziej złożonych organizmów jak niektóre kręgowce czy głowonogi (tak, ośmiornice są świadome i wyjątkowo inteligentne- bardziej niż ryby czy płazy!).

>krótko mówiąc dzięki temu, że istnieje świadomość organizmy dążą do przetrwania i prokreacji.

Gdyby tak było, to prawdopodobnie ślimaki, krewetki czy owady w ogóle by nie występowały, a jak widać z prokreacją radzą sobie znakomicie bez posiadania świadomości. Ale świadomość to nie kwestie rozrodcze, choć przydaje się ona przy doborze partnera. Skutki jej zaburzeń i oddziaływania ich na rozrodczość u ludzi można obserwować niekiedy po imprezach, na których bardzo znaczna ilość substancji o wzorze chemicznym C2H5OH (czasem także innych) doprowadza do odmiennych stanów świadomości. Następnego dnia okazuje się, że doszło do nieplanowanego wzrostu liczebności populacji z udziałem osobnika płci przeciwnej o bardzo nieciekawej aparycji/zachowaniu/z nieciekawego środowiska/nieletnim, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla jednostki.

>I tu jest kolejny błąd wynikający z dualizmu, bo tak naprawdę wszystkie te funkcje, przetrwanie organizmu i przekazanie genów, a nawet logiczne myślenie i samoobserwacja nie wymagają udziału świadomości. Wyobraźmy sobie zwierzę, które jest sterowane instynktami - bodziec i reakcja. Zwierzę to nie myśli, nie wie, że jest zwierzęciem. Świat wokół niego po prostu się dzieje i ono to odczuwa (świadomość tego doświadcza). Po co tu świadomość skoro są automatyzmy? Dokładnie to samo jest z człowiekiem - mózg mógłby działać jak dobry komputer z funkcją samoobserwacji i autoterapii, ale nie wymaga do tego czynnika świadomości, która odczuwa świat.

Jak napisałem wyżej świadomość jako narzędzie ewolucyjne jest potrzebna do podejmowania wyższych czynności, umiejętnego planowania i dokonania właściwego wyboru w odpowiednim czasie i miejscu. Weźmy na przykład jakiegoś wielkiego kota (np. geparda), zwierzę niewątpliwie świadome (przynajmniej w podstawowym zakresie). Instynkt nakazuje głodnemu drapieżcy tropić ofiarę. Drapieżnik ma do wyboru silną i potencjalnie niebezpieczną dla niego zebrę, która jest bliżej, oraz małą i wątłą antylopę, jednakże dalej. Świadomy ryzyka rezygnuje z zebry na koszt antylopy. Nie jest jeszcze tak głodny, żeby zaatakować cokolwiek oraz ma wybór. Po dokonaniu wyboru atakuje. Nie może jednak dogonić antylopy, w połowie ataku rezygnuje, gdyż czuje, że zaczyna się męczyć. Również w pełni świadomie przerywa pościg, żeby poczekać na lepszą okazję, która z pewnością niedługo się trafi. Gdyby gepard był sterowany na zasadzie bodziec-reakcja zaatakowałby pierwszą lepszą ofiarę i gonił do upadłego, mogłoby też dojść do walki i urazu (co dla drapieżcy oznacza głód i w skutek tego śmierć). Organizmy posiadające wyżej zorganizowany układ nerwowy i wyposażone w świadomość są bardziej skuteczne w zdobywaniu pożywienia, a co za tym idzie mają lepsze możliwości wykarmienia potomstwa, a co za tym idzie sukcesu rozrodczego (i ewolucyjnego). Kolejnym ważnym aspektem jest możliwość przewidywania zagrożeń dla potomstwa i ich zwalczania.

>Wygląda na to, że świadomość jest pechowym skutkiem ubocznym właściwości mózgu. Ludzka świadomość non stop jest wytwarzana przez mózg, ale nie ma
>żadnego biologicznego celu żeby taka świadomość istniała.

Mózgi o znacznym stopniu ewolucyjnego zaawansowania po prostu muszą dysponować świadomością. Jako lekarz powiem Ci jeszcze bardzo obrazowo, że skutki ilościowych zaburzeń świadomości można dość często zaobserwować po urazie (to najprostsza przyczyna, choć jest ich więcej), np. po uderzeniu pałą przez łeb i w zależności od siły przyłożonej do głowy otrzymamy senność patologiczną, sopor lub śpiączkę (utrata przytomności, przytomność to niewątpliwie pewien zakres świadomości obejmujący na aktualne przeżywanie siebie i świata, oraz zdolność reagowania na bodźce zewnętrzne). Jakościowe zaburzenia świadomości (zamroczenie, przymglenie, majaczenie, splątanie- doczytaj sobie co to za stany, bo to już znacznie bardziej obszerna wiedza i tu nie miejsce na kilkugodzinny wykład) częściej obserwujemy np. w różnego rodzaju zatruciach, choć także w ciężkiej niewydolności nerek, cukrzycy, zapaleniu opon mózgowych... (dziesiątki przyczyn).
Teraz już wiesz po co Ci ta cała świadomość.
10-11-2015 16:48 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)

>Gdyby tak było, to prawdopodobnie ślimaki, krewetki czy owady w ogóle by nie występowały.

Moim zdaniem, przykład organizmów mniej skomplikowanych w swojej budowie, pokazuje dobitnie, że nasza 'świadomość' to tylko złudzenie i nic więcej. Nie sądzę abyśmy, czymkolwiek różnili się od innych organizmów, poza komplikacjami rozbudowy, zajmujemy po prostu nisze pozyskiwania energii, inne niż reszta organizmów, aby je zająć, musieliśmy ewoluować i tyle. Prawda jest taka, że są na świecie bakterie, które nie ewoluowały niemalże od 500 milionów lat! Tak naprawdę, jest ich tyle i w tak różnych niedostępnych człowiekowi miejscach, że można śmiało powiedzieć, że to ICH planeta, a my jesteśmy tu z tą naszą 'świadomością' jedynie na chwilkę. Nie przetrwamy jako gatunek żadnego, kolejnego potężnego wymierania, w przeciwieństwie do tych niektórych ekstremofili, które nie zrobią sobie z tego nic.

Pozdrawiam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie bardzo się różnimy. Nie wiadomo czy taka mucha ma jakiekolwiek szczątki świadomości, a co dopiero mówić o bakteriach. Natomiast są różne nieznane nam procesy, które tym sterują i podobnie nieznane procesy sterują naszymi mózgami.

To czyja jest ta planeta to już kwestia umowna, a bakterie na szczęście nie posługują się takimi terminami

A to czy ktoś przetrwa, czy nie, to też nie ma realnego znaczenia dla nas.
wsx666 (1067 punktów)

>A to czy ktoś przetrwa, czy nie, to też nie ma realnego znaczenia dla nas.

A co ma? Jeżeli nie przetrwanie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odniosłem się do tego:
>Nie przetrwamy jako gatunek

Uważam, że nie ma to dla nas znaczenia. Ma może jedynie dla gatunku
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pisałem o innej świadomości, nie o mechanizmach, tylko o tym, że te mechanizmy są odbierane, doświadczane.

I to nie jest potrzebne do myślenia, które zachodzi automatycznie na zasadzie mechanizmów.

Skąd wiesz, że ślimaki i krewetki nie mają quale?

Co do imprez, to moim zdaniem alkohol jest tylko wymówką

>Drapieżnik ma do wyboru silną i potencjalnie niebezpieczną dla niego zebrę, która jest bliżej, oraz małą i wątłą antylopę, jednakże dalej. Świadomy ryzyka rezygnuje z zebry na koszt antylopy

To oznacza, że zadziałał mechanizm ewolucyjny, pod wpływem którego organizm drapieżnika dokonuje takiego wyboru. U człowieka w grę wchodzi abstrakcyjne myślenie, co daje większą rozpiętość cech i wybieranych rozwiązań, ale nadal mówimy o mechanizmach, a nie o świadomej decyzji jako takiej.

>Gdyby gepard był sterowany na zasadzie bodziec-reakcja zaatakowałby pierwszą lepszą ofiarę i gonił do upadłego

Nie wiem skąd takie założenie. Bodziec-reakcja to mechanizm prosty u ślimaków i bardziej złożony u geparda, a jeszcze bardziej złożony u człowieka.

>Organizmy posiadające wyżej zorganizowany układ nerwowy i wyposażone w świadomość są bardziej skuteczne w zdobywaniu pożywienia

Ale nie dzięki świadomości quale.

>Kolejnym ważnym aspektem jest możliwość przewidywania zagrożeń dla potomstwa i ich zwalczania.

Czyli zdawanie sobie sprawy z mechanizmów, a mózg sam z siebie nie zda sobie sprawy, tylko musi to najpierw obliczyć, a potem lub w tym samym czasie świadomości wydaje się, że to ona jest siłą sprawczą.

>Teraz już wiesz po co Ci ta cała świadomość.

No właśnie nie wiem

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365